Polskie-Forum.pl


Wolne i niezależne forum dyskusyjne / opinie polityczne / aktywność obywatelska / patriotyzm / Polska / wolna dyskusja


Wszystkie czasy w strefie UTC + 1




Utwórz nowy wątek Odpowiedz w wątku  [ Posty: 40 ]  Przejdź na stronę 1, 2, 3  Następna strona
Autor Wiadomość
 Tytuł: Powrót do normalności
PostNapisane: 24 lis 2015, 08:02 
Offline
Moderator

Dołączył(a): 13 lip 2009, 09:25
Posty: 31578
Niszczące wszystko co dobre, piękne i prawdziwe, schorowane psychicznie lewactwo, powoli jest odsuwane od wpływu na naszą codzienność, na nasze życia, na poziom naszego życia i na los naszej Ojczyzny.
Zaczyna się normalnienie Polski, a co za tym idzie (miejmy nadzieję) normalnienie Polaków.
Normalnienie naszej codzienności to najważniejszy przełom od 26 lat, a może nawet od 76 lat.


Zwracanie wolności rodzicom

Minister edukacji narodowej Anna Zalewska zapowiedziała, że w ciągu 10 dni powstanie projekt ustawy likwidujący przymus szkolny dla 6-latków. Minister przy tym stwierdziła, że „dajemy wolność rodzicom”.

Oto nareszcie po wielu latach doczekaliśmy się minister, która staje po stronie koncepcji, że dobro dzieci i prawo rodziców, jako pierwszych wychowawców, jest ponad wizją aparatu państwowego na życie dzieci.

Anna Zalewska swoją decyzją potwierdza najważniejszą prawdę społeczną, że dzieci, choć są przyszłością Narodu i dobrem nas wszystkich, to jednak należą do rodziców i to oni w sposób suwerenny, nieprzymuszani przepisami będą mogli podjąć tak ważną z punktu widzenia rozwoju dzieci decyzję. Bo w tej sprawie rozwój dziecka jest kluczowy.

Ważne jest to, że szefowa resortu edukacji podjęła taką decyzję na samym początku sprawowania swojego urzędu. Jest to dla nas prognostyk, jaką filozofią będzie kierowała się w swojej pracy. Jest to także zerwanie z dotychczasową polityką rządu Platformy i PSL oraz MEN, które to ideologizowały oświatę. Sam fakt wejścia przez państwo w kompetencje rodziców co do edukacji dzieci jest bardzo niebezpiecznym trendem. Przypomina to czasy totalitarne, w których państwo robiło wszystko, żeby zawłaszczać wychowanie dzieci.

Wiemy, że jednym z ukrytych powodów, dla których przyspieszono o rok przymus szkolny dla dzieci, jest chęć wcześniejszego wrzucenia ich na rynek pracy, bo już niedługo zabraknie nam rąk do pracy na wypłacanie emerytur. To jest bardzo przedmiotowe traktowanie dziecka.

Minister Zalewska pokazała, że w sposób szybki, ale bardzo kompetentny można podjąć decyzję, która nie będzie się wiązała z dodatkowymi kosztami, a przy tym stanie po stronie dobra dziecka. Mam nadzieję, że dalsze ruchy rządu i MEN będą również podyktowane takimi samymi motywami, jak decyzja o przywróceniu możliwości decydowania o losie dziecka dla jego rodziców.

Agnieszka Jackowska

http://www.naszdziennik.pl/polska-kraj/ ... zicom.html


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Powrót do normalności
PostNapisane: 24 lis 2015, 20:53 
Offline
Moderator
Avatar użytkownika

Dołączył(a): 21 lip 2009, 10:40
Posty: 7564
Lokalizacja: Podlasie
BRAWO !!! Tak trzymać !

Obrazek


Prezydent Duda i premier Szydło pod flagą biało-czerwoną

Prezydent Andrzej Duda i premier Beata Szydło podczas oficjalnych wystąpień unikają barw Unii Europejskiej w tle. Poprzedni premierzy i prezydenci chętnie pokazywali się na tle flagi biało-czerwonej oraz unijnej.

Obrazek

Po raz pierwszy zniknięcie unijnej flagi z publicznych wystąpień prezydenta Andrzeja Dudy odnotowano w czerwcu, kiedy jako elekt czekał na zaprzysiężenie. Eksperci od protokołu dyplomatycznego wychwycili wtedy, że podczas konferencji prasowych organizowanych w pałacyku MSZ w Warszawie polityk otacza się jedynie flagą biało-czerwoną.

"Kiedy przemówienia prezydenta będą bez tych niebieskich szmat z gwiazdkami?"

Tuż po zaprzysiężeniu prezydenta Dudy unijne barwy wróciły. Można je było dostrzec podczas sierpniowego oraz październikowego orędzia głowy państwa. Przemówienie dotyczące inicjatywy przeprowadzenia referendum wraz z wyborami parlamentarnymi zachwyciło zwolenników Andrzeja Dudy, ale w komentarzach na Facebooku pojawił się też cień niezadowolenia: "Kiedy przemówienia prezydenta będą bez tych niebieskich szmat z gwiazdkami?" - napisał na prezydenckim profilu internauta. Obecnie w wystąpieniach głowy państwa trudno dopatrzyć się reguły - przemawia zarówno jedynie na tle barw narodowych, jak i na tle unijnych.

Rząd PiS tylko biało-czerwony

Europejskie gwiazdki rzadko pojawiają się też podczas wystąpień premier Beaty Szydło. Podczas spotkania Rządowego Centrum Bezpieczeństwa za szefową rządu stał rząd biało-czerwonych flag, ani jednej unijnej. Na takich samych odprawach z udziałem poprzedniej premier Ewy Kopacz, flagi państwowa i unijna stały obok siebie. Zawsze takiej symboliki pilnowali również premier Donald Tusk oraz prezydent Bronisław Komorowski. Z unijną flagą chętniej fotografował się również wywodzący z PiS prezydent Lech Kaczyński.

Krystyna Pawłowicz: służalczy ton wobec Unii Europejskiej sprawia Polakom przykrość

Niechęć prawicy do obecności flagi UE znana jest od lat. W 2013 r. prof. Krystyna Pawłowicz, jedna z czołowych postaci Prawa i Sprawiedliwości napisała interpelację w tej sprawie do władz. "Stałe eksponowanie polskiej flagi w towarzystwie innych przedmiotów, proporczyków, symboli innych struktur i zjawisk sprawia, iż polskie barwy biało-czerwone tracą swą wyjątkowość, a suwerenność Państwa Polskiego, którego jest znakiem, doznaje symbolicznego uszczerbku. Cześć i szacunek dla barw Rzeczypospolitej uniemożliwia ich stałe eksponowanie łącznie z innymi symbolami. Rozmywa to bowiem samoistność i wyjątkowość flagi polskiej, która powoli w świadomości społecznej traktowana jest - w efekcie obecnej praktyki - jako symbol dwuelementowy. Tzn. że bez barw UE barwy polskie uważane są często za "niepełne", zwłaszcza wśród dzieci i młodzieży" - napisała. Stwierdziła również, że "obecny, służalczy wobec Unii Europejskiej sposób prezentowania polskiej flagi państwowej przez organy władzy wykonawczej, administracji oraz sądownicze wielu Polakom sprawia przykrość i narusza ich patriotyczne uczucia."

O flagę unijną prosi Parlament Europejski

Tradycję łącznego eksponowania polskiej i unijnej flagi polscy politycy tłumaczyli do tej pory wolą prezentowania idei jedności europejskiej i idei państwa narodowego. MSZ pod kierunkiem Radosława Sikorskiego powoływał się na protokół dyplomatyczny, zwyczaje i praktykę stosowaną przez inne państwa członkowskie UE. Premier Donald Tusk mówił o zwyczaju przyjętym w wielu państwach członkowskich UE w związku akcesją do UE, by eksponować poparcie dla procesu integracji europejskiej. Były premier podkreślał również, że czuje się zobowiązany wezwaniem Parlamentu Europejskiego z 1988 r. do jak najszerszego wykorzystania flagi unijnej, w szczególności wywieszania jej obok flag państwowych.

http://metrocafe.pl/metrocafe/1,145523, ... rwona.html

http://metrocafe.pl/metrocafe/1,145523, ... rwona.html

_________________
"W ciągu całego naszego życia widziałem w naszym kraju tylko dwie partie. Partię polską i antypolską, ludzi godnych i ludzi bez sumienia, tych którzy pragnęli Ojczyzny wolnej i niepodległej, i tych, którzy woleli upadlające obce panowanie."


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Powrót do normalności
PostNapisane: 25 lis 2015, 07:25 
Offline
Moderator

Dołączył(a): 13 lip 2009, 09:25
Posty: 31578
Szydło: To naprawienie prawa

To naprawienie prawa, które zostało zepsute z czysto politycznych powodów przez poprzednią koalicję – tak premier Beata Szydło oceniła nowelizację ustawy o Trybunale Konstytucyjnym autorstwa PiS, przewidującą m.in ponowny wybór pięciu sędziów TK.

– Dobrze się stało, że Sejm, parlament podjął tak szybko prace i te zmiany wprowadził; to jest naprawienie prawa, które zostało zepsute z czysto politycznych powodów, przez poprzednią koalicję PO i PSL przeprowadzone – powiedziała premier po wtorkowym posiedzeniu rządu.

Pytana o wypowiedź prezydenckiego ministra Andrzeja Dery dotyczącą możliwości kompromisu w sprawie sędziów TK, Szydło odpowiedziała: „Pan prezydent przebywa teraz z wizytą w Chinach, więc nie miałam możliwości i okazji rozmawiać z nim na temat tej wypowiedzi czy tej propozycji pana ministra Dery”. Dodała, że to jest pytanie przede wszystkim do ministra Dery.

W radiowej Trójce Dera został zapytany o kolejne skargi w sprawie nowelizacji ustawy o TK oraz o propozycję, by prezydent Andrzej Duda doprowadził do kompromisu i przyjął ślubowanie od trzech, spośród pięciu wybranych w październiku, nowych sędziów TK. – Mogę zapewnić, że po powrocie z Chin pan prezydent tę sprawę rozstrzygnie, bo tutaj trzeba powiedzieć tak: błędy zostały popełnione, i to poważne, przy tej ustawie z czerwca, którą przyjęła Platforma – odparł Dera. – W tej chwili kończymy już analizę prawną, taką pogłębioną tego, czy to wszystko było zgodne z prawem i zgodne z Konstytucją – dodał.

– Pan prezydent wróci z Chin, przedstawimy mu raport z tej analizy i wtedy pan prezydent podejmie decyzję. Czy kompromisową, czy niekompromisową, to zależy... – powiedział Dera. Dopytywany, czy kompromis jest możliwy, odpowiedział: „Zawsze kompromis jest możliwy, natomiast decyzję tę podejmie prezydent po analizie tego, co będzie wynikało z prawidłowości i oceny pod względem prawa tego, co się stało”.

W piątek prezydent podpisał nowelizację ustawy o TK, którą tego samego dnia przyjął – bez poprawek – Senat, a dzień wcześniej uchwalił Sejm. Nowelizacja jeszcze w piątek została ogłoszona w Dzienniku Ustaw; wejdzie w życie 5 grudnia. Znowelizowana ustawa stanowi, że w przypadku sędziów TK, których kadencja upływa w 2015 r., termin na zgłaszanie kandydatów na ich następców wynosi 7 dni od wejścia tego przepisu w życie.

Oznacza to nowy wybór pięciu sędziów, co – w zamyśle posłów PiS, którzy zgłosili projekt nowelizacji – miałoby unieważnić wybór sędziów dokonany przez Sejm minionej kadencji na podstawie ustawy o TK z czerwca br. 8 października poprzedni Sejm – przy sprzeciwie PiS – wybrał pięciu nowych sędziów TK w miejsce tych, których kadencja wygasa w tym roku. Trzej sędziowie – wybrani w miejsce tych, których kadencja wygasła 6 listopada (w trakcie kadencji poprzedniego Sejmu), nie zostali dotychczas zaprzysiężeni przez prezydenta. 2 i 8 grudnia wygasa kadencja dwojga kolejnych sędziów.

Nowelizację zaskarżyli do TK Rzecznik Praw Obywatelskich i posłowie PO. Termin na rozpoznanie tych skarg TK wyznaczył na 9 grudnia. Tymczasem 3 grudnia TK ma zbadać skargę posłów PO i PSL, dotyczącą uchwalonej w czerwcu ustawy o TK. To na jej mocy Sejm minionej kadencji wybrał w październiku 5 nowych sędziów Trybunału w miejsce tych, których kadencje wygasły w listopadzie oraz wygasną w grudniu.

RS, PAP

http://www.naszdziennik.pl/polska-kraj/ ... prawa.html


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Powrót do normalności
PostNapisane: 26 lis 2015, 07:23 
Offline
Moderator

Dołączył(a): 13 lip 2009, 09:25
Posty: 31578
Polacy zasługują na wyższe emerytury

Z Marianem Szołuchą, doktorem nauk ekonomicznych, członkiem Rady Forum dla Wolności i Rozwoju „Law4Growth”, rozmawia Mariusz Kamieniecki.

W przyszłym roku emeryci i renciści decyzją poprzedniego rządu mają otrzymać jednorazowe dodatki, których wysokość będzie uzależniona od wysokości pobieranego świadczenia. Czy to dobre rozwiązanie na waloryzację emerytur i rent Polaków?
– Rozwiązania waloryzacji w postaci jednorazowych dodatków, z czym będziemy mieli do czynienia w przyszłym roku, a co ze strony Platformy było niczym innym jak kampanijnym zabiegiem mającym służyć poprawie wizerunku i notowań, to wszystko są rozwiązania doraźne. Oczywiście możemy się w nie zagłębiać, rozpatrywać je czy oceniać pod kątem chociażby sprawiedliwości społecznej, gdzie nie ulega żadnej wątpliwości, że lepszym rozwiązaniem byłaby tu waloryzacja kwotowa. Możemy też oceniać je pod kątem możliwości budżetowych państwa. Jednakże dyskusję na ten temat należałoby zacząć od konstrukcji systemu emerytalnego i całego systemu ubezpieczeń społecznych w Polsce.

To może spróbujmy pójść tym krokiem. A zatem jak ta konstrukcja wygląda i ile kosztuje?
– Na dzień dzisiejszy do Funduszu Ubezpieczeń Społecznych, a więc do tej puli pieniędzy, której operatorem jest ZUS, państwo ze swojego budżetu dokłada dziesiątki miliardów złotych, w tej chwili ponad 40 miliardów. Ta suma z roku na rok będzie niestety rosła. Funduszu Ubezpieczeń Społecznych jest funduszem deficytowym, w związku z tym takie czy inne dodatki i takie czy inne waloryzacje muszą się skończyć, i to najdalej w perspektywie kilku następnych lat. Wtedy zacznie się odwrotny trend, co oznacza, że emerytury Polaków zamiast rosnąć, będą spadały. Prawdopodobnie moment tego przełamania w negatywnym tego słowa znaczeniu nastąpi krótko po 2020 r., bo – jak wynika z prognoz demograficznych – właśnie wówczas w Polsce struktura wiekowa społeczeństwa będzie wyglądała najgorzej.

Co zatem należałoby zrobić, aby to zderzenie było jak najmniej bolesne?
– Po pierwsze, jeśli w Polsce nie będą się rodziły dzieci i jeśli nasz wzrost gospodarczy nie będzie szybszy, to żaden system emerytalny nie zapewni Polakom godnej jesieni życia. I nie ma znaczenia, czy będzie to system repartycyjnym, czyli systemem solidarności międzypokoleniowej jak obecnie, czy będzie to system mieszany, czyli repartycyjno-kapitałowy, czy jakikolwiek inny, te dwa warunki łącznie muszą być spełnione. W Polsce musi się, i to natychmiast, zacząć rodzić więcej dzieci i polska gospodarka musi się szybciej rozwijać nie tylko w kategorii ilości, ale także pod względem jakości.

Ale ten drugi warunek dla wielu, zwłaszcza polityków, nie jest już tak oczywisty…
– Musimy pamiętać, że pieniądze na wypłaty emerytur i rent – i to nie od dziś, ale od lat – nie pochodzą jedynie ze składek na ubezpieczenia społeczne, ale również z naszych podatków. Polacy, polskie firmy wpłacają do budżetu tym więcej, im szybciej rozwija się gospodarka. Im więcej zarabiamy, im większe zyski wykazują przedsiębiorstwa czy firmy funkcjonujące w Polsce, tym większe wpływy do budżetu. Dlatego każdą rozmowę na temat systemu emerytalnego należy zacząć, a zarazem skończyć na próbie odpowiedzi na pytanie, jak doprowadzić do szybszego wzrostu demograficznego i szybszego wzrostu gospodarczego.

Tak czy inaczej, czy jednorazowe dodatki dla emerytów i rencistów są złe?
– Ależ nie. Każda złotówka, jaka trafi do kieszeni polskiego emeryta czy rencisty, na pewno nie będzie zmarnowana. Ci ludzie w większości są bardzo nisko uposażeni i tego typu doraźne kwoty, jakie by one nie były, przeznaczą na bieżące wydatki, na towary i usługi pierwszej potrzeby. Tak czy inaczej te pieniądze zasilą polską gospodarkę, wrócą do niej, zasilą też częściowo budżet państwa, bo przecież od zakupów również odprowadzany jest podatek w postaci VAT, akcyzy, które z kolei są źródłami dochodu budżetu. Najwięcej pieniędzy powinno trafiać do najbiedniejszych emerytów, bo rozwarstwienie pomiędzy poziomem świadczeń rentowych i emerytalnych w naszym społeczeństwie jest dość duże. Należy też wziąć pod uwagę warstwy społeczne uprzywilejowane co do praw i wysokości emerytur. Trzeba powiedzieć jasno, że nie jest to system najbardziej sprawiedliwy i to również jak najszybciej należy zmienić. Oczywiście efektów tych zmian nie odczujemy z dnia na dzień, ale za kilka, kilkanaście lat, bo prawa nabyte państwo musi respektować. Rolnik po kilkudziesięciu latach ciężkiej pracy, a niejednokrotnie oddaniu na rzecz Skarbu Państwa ziemi, na której pracował, otrzymuje dzisiaj rentę w wysokości tysiąca złotych, a były komendant główny czy jego zastępca takiej czy innej służby mundurowej otrzymuje po przepracowaniu – często za biurkiem znacznie mniejszej ilości lat – np. 17 tysięcy złotych emerytury. Czy możemy tu w ogóle mówić o jakiejkolwiek sprawiedliwości społecznej, nie mówiąc już o moralności? To efekt polityki, którą III RP przejęła z PRL, która struktury siłowe za wszelką cenę chciała utrzymać po swojej stronie, sowicie te formacje wynagradzając. System emerytalno-rentowy w Polsce wymaga natychmiastowych i głębokich zmian.

Rząd PiS proponuje program „Rodzina 500 plus”, ale jego ewentualne efekty w postaci zwiększonej dzietności ze wszystkimi tego konsekwencjami społecznymi będą odczuwalne dopiero za jakiś czas. Co zrobić teraz, aby poprawić byt tym, którzy już dziś będą korzystać ze świadczeń emerytalno-rentowych?
– To prawda, że efekty dzisiejszych działań rządu PiS będziemy mogli odczuć za kilka bądź nawet kilkanaście lat, kiedy pewnie już kto inny będzie sprawował władzę. Polityka, a zwłaszcza politycy mają to do siebie, że myślą raczej w krótkiej niż dalszej perspektywie. Jest to zatem skłonność do myślenia raczej praktycznego niż strategicznego. A wszystko to zgodnie z zasadami demokracji jest ograniczone ramami kadencji parlamentu, które są ściśle określone. Tak czy inaczej – jak wspomniałem – emerytury mogłyby być wyższe, gdyby państwo było na to stać. Fundusz emerytalno-rentowy nie jest funduszem celowym, a funduszem państwowym, z budżetu, który wchodzi w skład sektora finansów publicznych. Jest dotowany z budżetu państwa kwotą określoną możliwościami. Zgadzam się, że w przyszłości ten fundusz mógłby być dofinansowywany bardziej sowicie. I na tym, by budżet miał większe możliwości powinna się skupić polityka gospodarcza i polityka fiskalna państwa.

Rozumiem, że to temat na dłuższy wykład, ale może powie Pan pokrótce, jak to powinno wyglądać?
– Po pierwsze, państwo powinno się skupić na kwestiach strategicznych, na sprawach dotyczących bezpieczeństwa. Mam tu na myśli umacnianie branż, których nie powinniśmy poddawać dowolnej grze rynkowej, a z drugiej strony skupić się na pozostawieniu całej reszty inicjatywie prywatnej, przedsiębiorczości obywateli. Drugi kierunek to bardziej skuteczna niż obecnie egzekucja podatków. Z międzynarodowych szacunków wynika, że luka podatkowa, a więc to, co do budżetu państwa trafiać powinno, ale niestety nie trafia, tylko w przypadku dwóch podatków VAT i PIT daje w każdym z tych przypadków po kilkadziesiąt miliardów złotych. Podniesienie efektywności już istniejących podatków, bez głębokich zmian całego systemu, a więc egzekwowanie, co być powinno, a nie jest, już na starcie daje miliardowe zyski dla budżetu państwa.

Tyle że w żadnym państwie świata ściągalność podatków nie jest stuprocentowa…
– Owszem, w żadnym kraju nie ma stuprocentowej efektywności i nawet się do tego pułapu nie zbliża, ale po kryzysie z lat 2008-2010 większość cywilizowanych państw wróciła już do przedkryzysowej efektywności ściągania podatków. Polska wciąż niestety tkwi w punkcie sprzed kryzysu i to musi się zmienić. Są sposoby pokazywane przez ekspertów, tyle że Ministerstwo Finansów za rządów koalicji PO – PSL z nich nie korzystało. Mam nadzieję, że teraz się to zmieni. Wskazane byłoby m.in. stworzenie centralnego rejestru faktur i stopniowe przechodzenie na obrót gospodarczy bezgotówkowy, czyli taki, który można łatwo, tanio czy wręcz automatycznie kontrolować w odróżnieniu od obrotu gospodarczego w formie gotówkowej.

A kolejne kierunki zmian...
– Trzecim kierunkiem, który na szczęście PiS prezentuje – przynajmniej w zapowiedzi swoich pierwszych działań – są dodatkowe sektorowe podatki, które mają dotyczyć przede wszystkim sektora bankowego, który jest zdominowany przez kapitał zagraniczny, czy sklepów wielkopowierzchniowych, a więc handlu, który jest w obcych rękach wielkich koncernów, w większości także zagranicznych. Nie jest żadną tajemnicą, że branża ta osiąga wielkie zyski, których nie wykazuje na papierze. Ten podatek sektorowy, łatwo liczony i łatwo pobieralny, z pewnością się przyda. Ostatnim, ale bardzo ważnym kierunkiem, jest zmiana dotychczasowej logiki myślenia o finansach publicznych. Dotychczasowa logika opierała się na stopniowym podnoszeniu poziomu redystrybucji dochodu narodowego przez państwo, w skrócie rzecz ujmując – na zabieraniu pieniędzy, a potem rozdawaniu na różne określone potrzeby – czasem gorzej, czasem lepiej. Po drodze część tych środków „zjadała” rozrośnięta administracja. Od tego jednak gospodarka powinna stopniowo być uwalniana. Polakom trzeba pozostawiać jak najwięcej przestrzeni do działania, trzymając się rozsądnej zasady, że obywatele sami najlepiej wiedzą, na co są im najbardziej potrzebne te środki. Polska dzisiaj nie ma szczególnie wysokiego prawa redystrybucji, dlatego tym bardziej należałoby tej sytuacji strzec, a być może nawet częściowo ją odwrócić. Polska w Unii Europejskiej jest szóstym od końca krajem pod względem poziomu redystrybucji dochodu narodowego przez państwo, który sięga u nas niewiele ponad 40 proc. Gdyby był niższy, byłoby to bardzo korzystne. Jeśli dodać do tego chociażby wsparcie państwa dla innowacyjności, deregulację, a zatem usuwanie zamiast tworzenia niepotrzebnych przepisów prawa, a zachowanie tylko niezbędnych, za to najwyższej jakości, ponadto nieprzyjmowanie bezkrytycznie wszystkich przepisów prawa unijnego, wówczas moglibyśmy znaleźć się na ścieżce rozwoju. To z kolei byłoby z korzyścią także dla sektora finansów publicznych i wpłynęłoby na bardziej godne świadczenia emerytalno-rentowe.

Dziękuję za rozmowę.
Mariusz Kamieniecki

http://www.naszdziennik.pl/ekonomia-fin ... ytury.html


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Powrót do normalności
PostNapisane: 27 lis 2015, 13:29 
Offline
Moderator

Dołączył(a): 13 lip 2009, 12:02
Posty: 37605
http://wpolityce.pl/polityka/273101-kor ... jaco-wideo

W cywilizacji żydowskiej najważniejsze jest prawo. W polskiej cywilizacji wyżej od prawa stoi dobro narodu, a prawo nie może być z sprzeczne z dobrem Polaków.

Kopia artykułu:

Kornel Morawiecki w Sejmie: Nad prawem jest dobro Narodu! "Prawo, które nie służy narodowi to bezprawie!" Reakcja? Owacja na stojąco. [WIDEO]
opublikowano: 2015-11-26 00:07:06+01:00 · aktualizacja: 2015-11-26 11:06:20+01:00



Podczas wieczornej debaty w Sejmie nad uchwałą o braku mocy prawnej ws. wyboru 5 sędziów Trybunału Konstytucyjnego przez poprzedni Sejm, mocny głos zabrał Kornel Morawiecki z ruchu Kukiz‘15.
Panie Marszałku, pani premier, Wysoka Izbo!
Prawo jest ważną rzeczą, ale prawo to nie świętość. Przecież pani pytała o przyzwoitość - nad prawem jest dobro Narodu! Jeśli prawo to dobro zaburza, to nie wolno nam uważać to za coś, czego nie możemy naruszyć i zmienić. To mówię - prawo ma służyć nam! Prawo, które nie służy narodowi to jest bezprawie!
Reakcja - owacja na stojąco od posłów, którzy pozostali na sali (Platforma opuściła salę).

ZOBACZ WIDEO:
https://www.youtube.com/embed/NnieHtiLq9E

svl

Zdjęcie Zespół wPolityce.pl

autor: Zespół wPolityce.pl


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Powrót do normalności
PostNapisane: 29 lis 2015, 08:04 
Offline
Moderator

Dołączył(a): 13 lip 2009, 09:25
Posty: 31578
Ograniczą możliwość odbierania dzieci

Resort sprawiedliwości pracuje nad zmianą przepisów o zasadach pozbawiania władzy rodzicielskiej, aby przesłanka ekonomiczna nie miała w tym procesie istotnego znaczenia. Projekt ma być gotowy do końca roku - powiedział PAP wiceminister sprawiedliwości Patryk Jaki.

"Powołaliśmy w ministerstwie zespół, który pracuje nad rozwiązaniami prawnymi. Chcemy, by były zbliżone do rozwiązań niemieckich, gdzie nie ma możliwości odbierania dzieci rodzicom w oparciu o +kryterium biedy+. Zespół opracowuje założenia i chcemy, aby projekt został złożony w Sejmie do końca roku" - poinformował PAP wiceminister.

Nad rozwiązaniami dotyczącymi prawnych zasad pozbawiania rodziców przez sądy rodzinne opieki nad dziećmi, opisanymi w Kodeksie rodzinnym i opiekuńczym, pracował Sejm ubiegłej kadencji, ale nie zakończyło się to nowelizacją prawa. Działo się to w związku z doniesieniami medialnymi o przypadkach, gdy sądy - decydując o pozbawieniu władzy rodzicielskiej - przywoływały też argument ekonomiczny. Politycy PiS i SP protestowali wobec "odbierania dzieci biednym rodzinom".

Obecnie sąd rodzinny decyduje o pozbawieniu władzy rodzicielskiej jednego lub obu rodziców, gdy władza ta nie może być wykonywana z powodu "trwałej przeszkody" (np. gdy rodzic zaginął, odbywa długą karę więzienia, jest przewlekle chory, wyjechał za granicę na stałe), gdy rodzice nadużywają władzy rodzicielskiej (np. nadmiernie karcąc dziecko, wykorzystując je seksualnie, zmuszając do ciężkiej pracy zarobkowej lub w gospodarstwie domowym, namawiają dziecko do popełnienia przestępstw itp.) lub gdy rodzice w sposób rażący zaniedbują swe obowiązki względem dziecka (np. celowo nie wywiązują się z obowiązku alimentacyjnego, prowadzą tryb życia niegwarantujący prawidłowego rozwoju dziecka przez alkohol, narkotyki itp.). Gdy przyczyna decyzji sądu ustaje, sąd może władzę rodzicielską przywrócić.

Proponowany w poprzedniej kadencji projekt nowelizacji Kodeksu rodzinnego i opiekuńczego miał położyć nacisk na obowiązek państwa, by w pierwszej kolejności udzielić pomocy rodzinie, która takiej pomocy potrzebuje, a dopiero w ostateczności decydować o odebraniu dzieci. Nowela miała też wyeliminować możliwość zbyt pochopnego ograniczania i pozbawiania jednego z rodziców władzy rodzicielskiej. Odebranie dzieci byłoby możliwe w razie rzeczywistego, popartego konkretnymi zarzutami zagrożenia ze strony rodzica dla dobra dziecka, w szczególności gdy następuje nadużywanie władzy rodzicielskiej i istnieje obawa popełnienia przestępstwa na szkodę dziecka. Chodziło głównie o sytuacje, gdy rodzice po rozstaniu toczą między sobą walkę o dziecko i w ramach tej walki jedna strona stara się ograniczać drugiej kontakty z dzieckiem.

Zaproponowane w projekcie rozwiązania miały też zachęcić rodziców żyjących w rozłączeniu do układania relacji z dzieckiem w drodze porozumienia. Sąd powinien ingerować władczo w relacje między rodzicami i dziećmi dopiero wtedy, gdy nie jest możliwe zawarcie zgodnego z dobrem dziecka porozumienia, określającego zasady wykonywania władzy rodzicielskiej i utrzymywania kontaktów z dzieckiem.

Klub Solidarnej Polski proponował w poprzedniej kadencji, aby wprost do Kodeksu rodzinnego i opiekuńczego wprowadzić zapis, iż "nie pozbawia się, nie ogranicza się ani nie zawiesza rodzicom władzy rodzicielskiej tylko ze względu na złą sytuację materialną rodziny w przypadku, gdy rodzice poprawnie wypełniają inne obowiązki rodzicielskie względem dziecka".

Autorzy projektu SP stwierdzali, że największym problemem dotykającym tysiące rodzin w Polsce "jest brak wystarczających środków na zapewnienie dzieciom godnego życia i funkcjonowania". Według nich rodziny "oczekują od rządu oraz organizacji społecznych wsparcia, zarówno finansowego jak i organizacyjnego", ale niejednokrotnie zamiast "faktycznej pomocy potrzebujące rodziny są rozbijane, a dzieci zamiast otrzymać wsparcie państwa oddawane są do ośrodków wychowawczych lub innych wyspecjalizowanych jednostek".

SP stwierdza, że "takie postępowanie jest niezwykle krótkowzroczne, ponieważ prowadzi do rozbicia rodziny, a środki, które państwo mogłoby przekazać na rzecz tych rodzin w celu ich wsparcia finansowego, przeznaczane są na rzecz ośrodków wychowawczych". Posłowie SP uważają, że "kwota przekazywana na utrzymanie jednego podopiecznego ośrodka wychowawczego mogłaby być o wiele lepiej spożytkowana, gdyby została przekazana bezpośrednio potrzebującej rodzinie bez potrzeby jej rozbijania".

http://gosc.pl/doc/2846622.Ogranicza-mo ... nia-dzieci


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Powrót do normalności
PostNapisane: 01 gru 2015, 07:31 
Offline
Moderator

Dołączył(a): 13 lip 2009, 09:25
Posty: 31578
Skarb Państwa zapłaci mniej

Ustawa przewidująca ograniczenie wysokości odpraw w spółkach z większościowym udziałem Skarbu Państwa i samorządów została wczoraj podpisana przez prezydenta Andrzeja Dudę i już jest opublikowana w Dzienniku Ustaw.

Nowe przepisy zmierzające do ograniczenia wysokości odpraw zarządzających kontrolowanymi przez Skarb Państwa i jednostki samorządowe przedsiębiorstwami wejdą w życie od 1 stycznia przyszłego roku.

Ustawa zgłoszona przez posłów Prawa i Sprawiedliwości przewiduje 70-procentowy podatek od ponadstandardowych odpraw oraz odszkodowań z tytułu zakazu konkurencji. Z zapłatą nowego podatku muszą się liczyć przede wszystkim zwalniani członkowie zarządów oraz menedżerowie. Jednakże nie wszyscy zarządzający w spółkach, w których Skarb Państwa jest największym udziałowcem.

Dotyczy to bowiem tych, którzy tracą pracę w przedsiębiorstwach, w których Skarb Państwa, jednostki samorządu terytorialnego i ich związki oraz państwowe osoby prawne i komunalne dysponują większością głosów na walnym zgromadzeniu bądź zgromadzeniu wspólników. 70-procentowym podatkiem objęta będzie nadwyżka dochodów przekraczająca trzymiesięczne wynagrodzenie – w przypadku odpraw i odszkodowań z tytułu skrócenia okresu wypowiedzenia. A w przypadku odszkodowań wypłacanych na podstawie przepisów o zakazie konkurencji 70-procentowym podatkiem obłożona będzie kwota stanowiąca nadwyżkę ponad 6-miesięczne wynagrodzenie. Sejm i Senat nad ustawą pracował w ubiegłym tygodniu zaledwie kilka dni. Aby te przepisy podatkowe – pogarszające sytuację podatników – mogły zacząć obowiązywać od przyszłego roku, musiały zostać opublikowane – zgodnie z orzeczeniami Trybunału Konstytucyjnego – najpóźniej 30 listopada.

Wprowadzenie podatku motywowane było przez wnioskodawców m.in. „wyjściem naprzeciw oczekiwaniom społecznym” przez ograniczenie olbrzymich odpraw wypłacanych przez kontrolowane przez Skarb Państwa spółki. Dodatkowo do budżetu państwa zapewniono w ten sposób pewne dochody.

W ciągu najbliższych tygodni możemy się bowiem spodziewać zmian w składach zarządów przedsiębiorstw kontrolowanych przez Skarb Państwa dokonywanych przez nowego ministra Skarbu Państwa. Jednocześnie posłowie Prawa i Sprawiedliwości sygnalizowali, że w ostatnim czasie w przedsiębiorstwach kontrolowanych przez Skarb państwa dochodzi do licznych przypadków zmian umów i liczba osób objętych przedłużonym okresem wypowiedzenia czy też zakazem konkurencji się zwiększa. Nie padła jednak konkretna kwota, która mogłaby w ten sposób zasilić budżet państwa. Przewodniczący sejmowej Komisji Finansów Publicznych Wojciech Jasiński szacował, że może to być kilkanaście milionów złotych. Podczas prac w Sejmie posłowie zaostrzyli proponowane przepisy. Pierwotne przedłożenie przewidywało bowiem 65 proc. podatku, a w przypadku odszkodowań wynikających z zakazu konkurencji opodatkowana miała być nadwyżka dochodu wynosząca ponad 12-krotność wynagrodzenia.

Artur Kowalski

http://www.naszdziennik.pl/ekonomia-fin ... mniej.html


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Powrót do normalności
PostNapisane: 07 gru 2015, 07:49 
Offline
Moderator

Dołączył(a): 13 lip 2009, 09:25
Posty: 31578
Polskie dzieci muszą być chronione przed zboczeńcami.
Wiedza o tym jak siebie samego można szybko i łatwo zdegenerować nie jest naszym dzieciom potrzebna. Jest na tyle szkodliwa, że naszym obowiązkiem jest chronić dzieci przed atakami na ich niewinność.
Plugastwo genderowo - pedofilskie nie może formować nam naszych polskich dzieci, bo nasze dzieci, zdrowe dzieci, to nasza przyszłość.
Zdrowie psychiczne naszych dzieci to jest ich osobiste dobro i jest jednocześnie naszym dobrem, dobrem nas Polaków, a dobro się chroni, a nie relatywizuje, czy deprawuje.
Deprawacja dzieci powinna być w Polsce przedmiotem prawnego ścigania.
A dewianci, którzy mieli dotąd łatwą i lekką pracę, chcąc się utrzymać, będą musieli zająć się czymś pożytecznym, konkretną zdrową pracą, a nie patologicznymi głupotami.


Szkoła wolna od seksedukatorów

Minister Anna Zalewska stwierdziła, że nie wpuści seksedukatorów do szkół. Rozwijając wątek, powiedziała, że „zewnętrzne zespoły są zagrożeniem dla dzieci, bo ich nie znają. Mogą im tylko zaszkodzić”.

Podejście minister edukacji jest bardzo mądre i świadczy o wyjątkowej orientacji w trendach ideologicznych, które niestety negatywnie wpływają na naszą młodzież. Podstawą wejścia do szkół seksedukatorów nie jest chęć uczenia dzieci, ale pragnienie doprowadzenia do zmiany ich myślenia. W psychikę dzieci wchodzi się tylnymi drzwiami, gdyż odbywa się to często bez wiedzy i zgody rodziców.

Ta indoktrynacja odbywa się od najmłodszych lat dziecka, bez podstawy programowej i wbrew kierunkom, które gwarantuje Konstytucja. To właśnie Ustawa Zasadnicza zapewnia rodzicom możliwość decydowania o światopoglądzie, w którym będzie wzrastać dziecko.

Jest dowiedzione wieloma badaniami, że edukacja seksualna typu A, czyli edukacja w odniesieniu do prawdy o człowieku jako o osobie, o relacjach opartych na miłości i wierności, o prawdzie o małżeństwie jako związku kobiety i mężczyzny, służy człowiekowi i pomaga się dzieciom rozwinąć do odpowiedzialnego dorosłego życia. W założeniu i według oficjalnego stanowiska ta edukacja jest realizowana w Polsce.

Niestety od wielu lat próbuje się narzucić polskiej rodzinie edukację seksualną według modelu B, który zakłada przyspieszoną rewolucję seksualną, a więc zmiany kulturowe, których podstawą jest ideologia gender. Jak to się odbywa? Właśnie przez młodych ludzi, myślę, że nie do końca świadomych roli, którą pełnią, którzy wyglądają bardzo przyjaźnie i działają w stowarzyszeniach będących kalkami organizacji międzynarodowych. Ludzie ci zgłaszają się do szkół, wchodzą na zajęcia.

Spotkania z nimi służą seksualizacji dzieci od najmłodszych lat w duchu edukacji typu B, która jest oderwana od miłości i uczuć, a ograniczona jedynie do zwierzęcej seksualności.

Skoro minister wysłała tak jednoznaczny komunikat mówiący o niewpuszczeniu seksedukatorów do szkół już na samym początku jej urzędowania, możemy być pewni, że leży jej na sercu dobro dzieci i przyszłych pokoleń.

Agnieszka Jackowska

http://www.naszdziennik.pl/polska-kraj/ ... torow.html


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Powrót do normalności
PostNapisane: 06 sty 2016, 15:56 
Offline
Moderator

Dołączył(a): 13 lip 2009, 09:25
Posty: 31578
Najwięksi przegrani 2015

Bronisław Komorowski

Poległ z kretesem latem tego roku. Postać tak prostacka jak i tajemnicza. Polityk przez lata strzeżony medialnym kordonem przed zadawaniem mu kłopotliwych pytań. Uczestnik „afery marszałkowej”, czyli próby nielegalnego dotarcia do treści raportu o likwidacji WSI. Urząd prezydenta przejął po zamachu smoleńskim łamiąc konstytucję. Odszedł również w atmosferze skandalu ogałacając budynki, w których urzędował z mebli, dzieł sztuki, ekspresów do kawy, sokowirówek i żyrandola.

Tomasz Lis

Książkowy przykład pseudo-dziennikarstwa dworskiego. Co prawda Lis jeszcze zarobkuje w TVP, ale to, co wykonuje jest nie tyle pracą, ile wierną służbą systemowi III RP za sowite wynagrodzenie. Posuwał się niejednokrotnie do podłych kłamstw, a ostatnio udał się z donosami na Polskę do niemieckiej telewizji ARD. To nie dziwi skoro wikt i opierunek zapewnić mu mogą już tylko Niemcy i ich polskojęzyczny „Newsweek”. Pracę zaoferował mu też Michnik. Jak widać nieszczęścia lubią chodzić parami. Lis został ogłoszony „Dziennikarską hieną roku 2015”.

Piotr Kraśko

Karierowicz i resortowego dziecko. Jest wnukiem prominentnego działacza komunistycznego, Wincentego Kraśki, kierownika wydziału kultury KC PZPR oraz synem Tadeusza Kraśki, w czasach PRL wpływowego pracownika telewizji, a także radcy ambasady PRL w Sztokholmie. Z kolei macochą Piotra Kraśki jest inna dziennikarska diva PRL, Nina Terentiew. Klan Kraśków i z nimi spowinowaconych trząsł telewizją publiczną. Piotr Kraśko to sprawny fryzjerczyk służący Systemowi III RP. Najlepszym przykładem jego usługowego warsztatu była kampania wyborcza i rola schlebiającego rządzącej sitwie wazeliniarza. Wkrótce pożegna się z pracą w TVP.

Kamil Durczok

Król życia i wydawałoby się niezatapialna gwiazda TVN wyspecjalizowana w szczekaniu na wszystkich przeciwników okrągłostołowego układu. Durczoka odstrzelono za pomocą oskarżeń o mobbing i molestowanie seksualne. Jego upadek to przykład i przestroga dla wszystkich pseudo-gwiazdek wierzących, że ich kariery będą trwały aż po grób.

Ewa Kopacz

Smoleńska kłamczyni wyniesiona na stanowisko premiera dzięki bezgranicznemu oddaniu Donaldowi Tuskowi. Niewydolna intelektualnie prosta baba z Szydłowca, która niczym Nikodem Dyzma uwierzyła w swoją wielkość. Dziś pozbawiona nie tylko stanowiska szefa rządu, ale marginalizowana we własnym politycznym ugrupowaniu zjeżdża po równi pochyłej na polityczny margines.

Stefan Niesiołowski

Specjalista od bezkręgowców z profesorskim tytułem - sam niestety pozbawiony kręgosłupa moralnego. Ten były ultra-katolik, a dziś przyjaciel komunistów i lewaków z szalonego krytyka opozycji po wyborczej przegranej przeobraził się w dzikiego awanturnika atakującego demokratycznie wybraną władzę. Kończący się rok jest dla niego smutny z powodu klęski PO oraz nasilającej się choroby wymagającej natychmiastowej interwencji psychiatry.

Iwona Śledzińska-Katarasińska

Była komunistka, członkini PZPR oraz dziennikarka, pracująca za czasów PRL w „Dzienniku Łódzkim” i organie KW PZPR w Łodzi, „Głosie Robotniczym”. W 1968 roku publikowała antysemickie artykuły. Po 1989 roku postanowiła służyć kolejnemu systemowi zapewniającemu dostęp do konfitur. Należało do ROAD, UD, UW by w końcu wylądować w PO. Jako przewodnicząca Sejmowej Komisji Kultury i Środków Przekazu dała się poznać jako narzędzie służące dyskryminowaniu TV Trwam. Śledzińska-Katarasińska to także wieloletnia redaktorka Gazety Wyborczej. Jak to się stało, że Czerska zatrudniła antysemitkę? Odpowiedź jest prosta. Antysemitą nie jest ten, kto nie lubi Żydów, ale ten, kogo nie lubią Żydzi. Pozbawienie korzyści wynikających z przynależności do obozu władzy musi ją bardzo boleć.

Tomasz Nałęcz

Były komuch i wyjątkowo oślizły wazeliniarz władzy. Kolejną jego życiową fuchą była rola doradcy Bronka Komorowskiego i chyba trudno będzie znaleźć osobnika bardziej niż Nałęcz zrozpaczonego odsunięciem od koryta. Tym bardziej, że wraz z nim od koryta odsunięta zostanie jego małżonka, Daria Nałęcz zatrudniona, jako podsekretarz stanu w Ministerstwie Nauki i Szkolnictwa.

Jarosław Kuźniar

Najlepiej dziennikarstwo Kuźniara podsumowała prof. Krystyna Pawłowicz mówiąc: „Gdybym nawet Sienkiewicza czytała na antenie, to Kuźniar stwierdziłby, że to moje poglądy. Tu nie ma nad czym dyskutować. Zero kompetencji, zero profesjonalizmu, uczciwości zawodowej ze strony Kuźniara”. Nowy amerykański właściciel TVN przesunął wielokrotnie skompromitowanego lokaja salonu III RP do pasma śniadaniowego. Dobra wiadomość dla wszystkich tych, którzy się odchudzają.

Tomasz Karolak

Poziom i iloraz inteligencji wyryty ma na twarzy. Jeden z najbardziej sprostytuowanych aktorów i celebrytów, który dołączył do teatrzyku objazdowego Komorowskiego podczas wyborów prezydenckich. Jego warszawski teatr dzięki rządom PO futrowany był pieniędzmi przez państwową spółkę PKN Orlen i Bank PKO BP. Karolak walczył o koryto posuwając się wraz z Tomaszem Lisem do podłego kłamliwego ataku na córkę obecnego prezydenta Andrzeja Dudy. Dziś żebrze o pieniądze gdyż brakuje mu ich na kontynuowanie działalności swojego teatru.

Kazimierz Marcinkiewicz

Upadek podwójny. Kazia porzuciła już nie tylko młoda żona Isabel, ale władzę utraciła Platforma Obywatelska, której względy zaskarbiał sobie plując na PiS i Jarosława Kaczyńskiego. Na co Kazio może liczyć dzisiaj? Na koryto nie ma już szans. Może liczyć jedynie na szklankę niegazowanej wody mineralnej zaserwowaną mu w podczas „Kropki nad i” u Moniki Olejnik. Kazio robi dzisiaj za błazna do wynajęcia.

Janusz Piechociński

Piechociński to kolejny pseudo ludowiec, z jakże typowym dla tego środowiska życiorysem. Kiedy Polacy coraz śmielej upominali się o wolność on w 1987 roku wstępował do ZSL, czyli przybudówki komunistycznej PZPR. Następnie uczestniczył w obradach okrągłego stołu, co zapewniło mu ćwierćwiecze ślizgana się po salonach III RP. Jak ujawniły media, jego ojciec był od lat 60. zarejestrowany, jako tajny współpracownik bezpieki w WOP-ie. Oto typowa ścieżka kariery PSL-owca. Piechociński przepadł z kretesem w wyborach i dzięki temu Witos już nie przewraca się w grobie.


Roman Giertych

Nie ma się co rozpisywać. O stanie psychicznym i emocjonalnym Giertycha niech świadczy egzotyczny taniec, czyli żałosne idiotyczne podskoki jakie odstawił ten dwumetrowy drągal podczas antyrządowego marszu KOD. Aby dodać sobie powagi Giertych mógł na tę okazję przywdziać togę adwokata. Totalny upadek i kompromitacja. Arthur Penn nakręcił kiedyś film „Mały Wielki Człowiek”. W przypadku Giertycha tytuł powinien brzmieć „Wielki mały człowieczek”.


Radosław Sikorski

Chciał dożynać watahę, a dorżnął samego siebie. Po serii publicznie wygłaszanych konfabulacji i totalnej kompromitacji zaprezentowanej na „taśmach prawdy”, Sikorski stał się ciężarem dla rządzącej Platformy. Był jak kamień przywiązany do nóg rozpaczliwie machającego rękami i chcącego zaczerpnąć powietrza topielca. A przecież miało być tak pięknie. Ten wyjątkowy bufon z rozbudowanym do granic przyzwoitości ego marzył przecież, aby zostać szefem NATO, kierować unijną dyplomacją, albo być komisarzem UE ds. energetyki. Tymczasem okazało się, że nie jest godzien nawet „jedynki” na bydgoskiej liście PO w wyborach do parlamentu. Z możliwych do objęcia funkcji pozostało mu już tylko sołtysowanie z Chobielinie.

Michał „Misiek” Kamiński

Polityczną drogę popularnego „Miśka” można w skrócie opisać słowami, Od narodowca do systemowca. Rozpoczął od Narodowego Odrodzenia Polski i hołdu złożonego Augusto Pinochetowi oraz wręczenia mu ryngrafu z Matką Boską, a kończył hołdem złożonym Systemowi III RP i Ewie Kopacz, która mianowała go sekretarzem stanu. Po wieloletniej usianej politycznymi zdradami wędrówce znowu gra w jednej drużynie ze Stefanem Niesiołowskim, z którym razem działali przed laty w ZChN. Po wyborczej klęsce znienawidzony nawet w Platformie. Odrażająca i obrzydliwa postać.

Jan Bury

Według byłego szefa CBA, Pawła Wojtunika Bury to „skurwiel”. Kolejny pożal się Boże ludowiec. Zamieszany w rozliczne przekręty miota się dzisiaj nocami w mokrej pościeli w obawie przed pójściem za kratki. Klęska wyborcza i utrata immunitetu to dla Burego prawdziwa życiowa katastrofa.
Monika „Stokrotka” Olejnik
Na śmietnik historii odchodzą jej kolejni pupile i idole, tacy jak Kwaśniewski, Kalisz, Komorowski, Dukaczewski, Olechowski czy Wałęsa. Z namiętnością spijała przez lata każde słowo z ich słodkich ust. Nadchodzi czas, że i sama „Stokrotka” będzie musiała odejść totalnie skompromitowana. Pamiątką jej świetności w III RP pozostanie okazała kolekcja butów. W jej przypadku sprawdza się stare i mądre powiedzenie - umarł w butach.

Adam Michnik

Kiedyś każde jego słowo traktowano niczym drogocenny klejnot owijany w bisior i pakowany w ozdobne puzderko. Dziś, aby medialnie zaistnieć musi podczas wywiadu telewizyjnego parskać, kichać i pluć na prowadzącego z nim wywiad - inaczej pies z kulawą nogą nie zainteresuje się tym upadłym pseudo-autorytetem. Michnik to przykład totalnej klęski magdalenkowego układu i zgonu uprawianej w bolszewickim stylu antypolskiej propagandy. Guru lewaków tonie wraz z jego flagowym okrętem, „Gazetą Wyborczą”.

Andrzej Rzepliński

Zwykły służalec i karierowicz salonu III RP pragnący uchodzić za prawniczego niezawisłego mędrca i sędziego. W 2005 roku startował do sejmu z list PO, a w PRL-u był aktywnym członek PZPR. Jako prezes Trybunału Konstytucyjnego miał bronić ostatniej linii zasieków na froncie walki z polskim narodem. Niestety dla niego historia w przyspieszonym tempie napisała mu biograficzną notkę o haniebnym służalstwie dla antypolskiej sitwy.

Janusz Palikot

Poprzednik figuranta Ryszarda Petru, wytypowanego przez system do przejęcie elektoratu skompromitowanej Platformy Obywatelskiej. Tym razem Palikoot przepadł w wyborach. Wyjątkowo obrzydliwa postać gotowa do największych podłości i świństw. Jego udział w kłamliwych i nieludzkich atakach na śp. Lecha Kaczyńskiego – tak przed jak i po smoleńskim zamachu - skazuje go na wieczną hańbę i infamię zaś jego rodzina chcąc uniknąć skojarzeń z tym łajdakiem będzie w przyszłości zmieniała nazwiska. Warto pamiętać, że Palikot to najbliższy przyjaciel Komorowskiego.

Leszek Miller

Karierę komucha przeobrażonego w socjaldemokratę rozpoczął od „moskiewskiej pożyczki” pochodzącej ze środków KGB. W ostatnich wyborach przepadł podobnie jak całe SLD. Prorocza okazała się ta jego wypowiedź: Prawdziwego mężczyznę poznaje się nie po tym jak zaczyna, ale jak kończy. Święte słowa towarzyszu Miller.

Lech Wałęsa
Żałosny prostak, którego fałszywą legendę udało się po wielu latach mocno skorygować. Dzisiaj już bez groźby sądowego procesu można mówić otwarcie, że był płatnym agentem komunistycznej bezpieki o pseudonimie „Bolek”. Po przegranych przez magdalenkową sitwę jesiennych wyborach straszy wojną domową i rozlewem krwi. Zapowiada, że ponownie stanie na czele „obrońców demokracji” - pewnie znowu jako „Bolek”. Pytanie brzmi, kto tego korpulentnego 72 latka przerzuci bezpiecznie przez płot? Przecież Jaruzelski i Kiszczak już nie żyją. Jedyna nadzieja w Henryce Krzywonos.

Grzegorz Schetyna

Kiedyś przyjaciel i prawa ręka Tuska. Dzisiaj jeden z najbardziej poniżonych przez niego prominentnych członków Platformy. Schetyna ubiega się dzisiaj o dowództwo nad rozgromioną i skompromitowaną armią PO. Nie dociera do niego jeszcze to, że zdychający system postawił już na jego formacji krzyżyk i całą miłość przerzucił na cwaniaczka i pupilka banksterów, Ryszarda Petru.

Daniel Olbrychski

Dyżurny aktor-komediant zapraszany przed kamery w celu plucia na PiS i Jarosława Kaczyńskiego. Jego małżonka i jednocześnie manager nie ukrywała, że w planie jest wyekspediowanie Daniela do Parlamentu Europejskiego w charakterze świetnie opłacanego posła. Niestety złapany przez policję podczas jazdy na podwójnym gazie totalnie się skompromitował – zwłaszcza swoimi kłamliwymi tłumaczeniami. Można śmiało powiedzieć, że Azja Tefałenowicz sam nabił się na pal.

Ryszard Kalisz

Jak wiemy z kultowego „Misia” – wszystkie Ryśki to fajne chłopaki. I właśnie takiego fajnego chłopaka media próbowały uczynić z komucha i zdeklarowanego lewaka, Kalisza. Woda sodowa do tego stopnia uderzyła mu do głowy, że próbował założyć własne ugrupowanie polityczne, a nawet planował zostać prezydentem. Dziś po Kaliszu nie ma już śladu. Ostatnio widziano go podczas marszu KOD jak kroczył ze spuszczoną głową obok księdza Lemańskiego, kolejnego wielkiego przegranego w 2015 r., dla którego szkoda w tym rankingu miejsca.

http://kokos.salon24.pl/688296,najwieksi-przegrani-2015


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Powrót do normalności
PostNapisane: 08 sty 2016, 09:14 
Offline
Moderator

Dołączył(a): 13 lip 2009, 09:25
Posty: 31578
Sześciolatki nie muszą iść do szkół

Zniesienie obowiązku szkolnego dla 6-latków i przedszkolnego dla 5-latków przewiduje znowelizowana ustawa o systemie oświaty, którą podpisał prezydent Andrzej Duda.

Zgodnie z nowelizacją autorstwa posłów PiS dzieci będą obowiązkowo rozpoczynać naukę w wieku siedmiu lat, po rocznym obowiązkowym przygotowaniu przedszkolnym dla sześciolatków.

W miejsce obowiązku przedszkolnego dla pięciolatków wprowadzone zostaje prawo dzieci pięcioletnich do wychowania przedszkolnego. Utrzymane zostaje też prawo do wychowania przedszkolnego dla dzieci czteroletnich. Prawo do wychowania przedszkolnego oznacza, że samorząd musi je zapewnić dziecku, jeśli o to wystąpią rodzice. W ustawie pozostawiony został zapis, zgodnie z którym dzieci trzyletnie prawo do wychowania przedszkolnego otrzymają od 1 września 2017 r.

Nowelizacja przewiduje, że od nowego roku szkolnego dzieci sześcioletnie będą mogły pójść do I klasy pod warunkiem odbycia rocznego przygotowania przedszkolnego. Jeśli nie będą go miały, konieczna będzie pozytywna opinia poradni psychologiczno-pedagogicznej.

Nowelizacja ma też umożliwić rodzicom dzieci sześcioletnich, którzy w tym roku szkolnym posłali je do I klasy, ponowne zapisanie ich do I klasy w przyszłym roku. Rodzice będą mieli czas na złożenie takiego wniosku do 31 marca. Dziecko, którego rodzice tak zdecydują, nie będzie podlegało klasyfikacji rocznej, a tym samym promocji do klasy II. Do końca roku szkolnego będzie mogło kontynuować naukę w klasie I lub korzystać z wychowania przedszkolnego w przedszkolu czy oddziale przedszkolnym.

MEN szacuje, że we wrześniu 2016 r. oprócz dzieci siedmioletnich – którym w tym roku jako sześciolatkom odroczono obowiązek szkolny (jest ich 91 tys., czyli 21 proc. rocznika) – do I klasy trafi ok. 10-15 proc. sześciolatków, których rodzice będą chcieli skorzystać z tego, że klasy będą mniej liczne oraz 10-15 proc. dzieci będących obecnie w klasach I, które na wniosek rodziców będą zapisane ponownie do klas I.

Analogiczne prawo do powtórzenia roku na wniosek rodziców otrzymają też dzieci urodzone w pierwszej połowie 2008 r., obecnie uczące się w II klasie. Dzieci te są pierwszą grupą, która rozpoczęła obowiązkowo naukę w szkole w wieku sześciu lat.

Nowelizacja przesuwa o trzy lata – do 2019 r. – wejście w życie przepisów nakazujących samorządom przekształcanie oddziałów przedszkolnych w szkołach w przedszkola i w ten sposób utworzenia zespołów szkolno-przedszkolnych. Zgodnie z dotychczasowymi przepisami, samorządy na takie przekształcenie miały mieć czas do 1 września 2016 r. Według resortu edukacji samorządy sygnalizują, że nie są w stanie tego zrobić w tym czasie m.in. ze względu na inne wymagania stawiane szkołom i przedszkolom; w efekcie zapowiadają likwidację oddziałów przedszkolnych.

W związku ze zwiększeniem liczby dzieci w edukacji przedszkolnej poprzez pozostawienie w niej sześciolatków, zwiększona ma być w 2016 r. kwota dotacji z budżetu dla samorządów na jednego przedszkolaka – z 1305 zł na 1370 zł.

Nowelizacja wprowadza też zmiany w nadzorze pedagogicznym. Zgodnie z nią minister edukacji ma otrzymać prawo powoływania i odwoływania kuratorów i wicekuratorów oświaty. Obecnie prawo powoływania i odwoływania ich przypisane jest wojewodzie – z zastrzeżeniem, że ma się ono odbywać za zgodą ministra edukacji.

Wyłonienie kandydatów na stanowisko kuratora, tak jak teraz, odbywać się ma na drodze konkursu ogłoszonego przez wojewodę. Osoba ubiegająca się o stanowisko kuratora będzie musiała legitymować się co najmniej siedmioletnim stażem pracy jako nauczyciel, nie będzie jednak musiała mieć doświadczenia w nadzorze pedagogicznym. Szczegóły konkursu ma regulować rozporządzenie ministra.

Osoby powołane na stanowisko kuratora oświaty na mocy dotychczasowych przepisów będą zajmowały stanowiska nie dłużej niż przez trzy miesiące od dnia wejścia w życie nowych przepisów. Wojewodowie w terminie 14 dni od wejścia w życie noweli mają ogłosić konkursy na stanowiska kuratorów.

Nowelizacja przywraca kuratorowi prawo weta wobec decyzji samorządów o likwidacji szkół. Dotąd, choć kuratorzy mają obowiązek zaopiniować uchwały samorządów o zamiarze likwidacji szkoły, przedszkola lub innej placówki oświatowej, to ich opinia nie była wiążąca dla samorządów.

Przywrócony zostaje też obowiązek uzyskania pozytywnej opinii kuratora w przypadku udzielenia przez samorząd zezwolenia na założenie przez osobę fizyczną lub prawną publicznej szkoły lub placówki oświatowej. Ma to na celu uniemożliwienie ewentualnej próby zastąpienia szkoły prowadzonej przez samorząd publiczną szkołą prowadzoną przez inny podmiot.

Nowelizacja ma wejść w życie po upływie 14 dni od dnia ogłoszenia.

Przywrócenie rodzicom prawa wyboru, czy dziecko rozpoczyna naukę w szkole w wieku sześciu czy siedmiu lat, zapowiedziała premier Beata Szydło w swoim sejmowym exposé. Zaznaczyła wówczas, że odejście od obowiązku szkolnego dla sześciolatków będzie przeprowadzone w ciągu pierwszych 100 dni rządu. Powrót do obowiązku szkolnego od siódmego roku życia był też jednym z haseł wyborczych PiS w kampanii wyborczej.

Stopniowe obniżanie wieku obowiązku szkolnego z siedmiu do sześciu lat trwało w Polsce od 2009 r. Przez pierwszych pięć lat decyzję o tym, czy dziecko rozpocznie naukę w wieku sześciu czy siedmiu lat, podejmowali rodzice. 1 września tego roku po raz pierwszy do I klasy szkoły podstawowej poszedł obowiązkowo cały rocznik dzieci sześcioletnich, czyli urodzonych w 2009 r. Rok wcześniej – we wrześniu ub. roku – obok siedmiolatków do I klas obowiązkowo poszła połowa rocznika sześciolatków.

RS, PAP

http://www.naszdziennik.pl/polska-kraj/ ... szkol.html


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Powrót do normalności
PostNapisane: 14 sty 2016, 11:42 
Offline
Moderator

Dołączył(a): 13 lip 2009, 09:25
Posty: 31578
Okazuje się, że można inaczej

Wczoraj odbyło się pierwsze spotkanie ministra ds. europejskich w rządzie premier Beaty Szydło Konrada Szymańskiego ze wszystkimi polskimi posłami do Parlamentu Europejskiego.

Od lipca 2014 roku, czyli od momentu rozpoczęcia pracy przez PE w nowym składzie, ministrowie rządu premiera Tuska, a później Kopacz przyjeżdżający do Brukseli bądź do Strasburga spotykali się tylko z europosłami Platformy i PSL-u, posłowie z innych ugrupowań na te spotkania zaproszeń nie otrzymywali.

Okazuje się, że można inaczej. Minister Szymański zaprosił na spotkanie wszystkich europosłów z Polski i – jak się okazało – większość z nich z zaproszenia skorzystała, europosłowie z Platformy i PSL-u zjawili się na tym spotkaniu prawie w komplecie.

Minister Szymański przedstawił problemy, jakie jego zdaniem będą dominowały w tym roku na agendzie instytucji unijnych, w tym Parlamentu Europejskiego, i poprosił wszystkich europosłów o wspieranie stanowiska polskiego rządu we wszystkich tych sprawach.

Te dominujące problemy to: imigracja, realizacja pakietu klimatycznego, sytuacja w strefie euro, Brexit, przegląd Wieloletnich Ram Finansowych, czyli unijnego budżetu na lata 2014-2020, wreszcie przegląd polityki wschodniej UE.

Mówił o groźbie zawieszenia funkcjonowania strefy Schengen, jeżeli nie uda się zahamować kolejnej fali imigracji zmierzającej do Europy, o chwiejącej się wciąż strefie euro, o konsekwencjach dla polskiej gospodarki realizacji pakietu klimatycznego w obecnym kształcie, wreszcie o niepokojach związanych z przeglądem unijnego budżetu, który może oznaczać redukcję wydatków na główne unijne polityki spójności i wspólną politykę rolną.

Wywiązała się interesująca dyskusja, posłowie przedstawili swoje oczekiwania w stosunku do rządu, w tym w szczególności w sprawie jak najszybszego dostępu do stanowisk, jakie przygotowuje Rada Ministrów w stosunku do procedowanego w PE prawa, czy innych zagadnień omawianych na tym forum.

Padły także pytania dotyczące zbliżającej się debaty w Parlamencie Europejskim w Strasburgu o sytuacji w Polsce, która ostatecznie ma się odbyć w środę, 20 stycznia, po oficjalnej inauguracji prezydencji holenderskiej w Radzie.

Minister Szymański zaapelował do wszystkich europosłów, aby niezależnie do poglądów politycznych i przynależności partyjnej na forum Parlamentu mówili o sytuacji związanej z Trybunałem Konstytucyjnym czy też o tzw. małej ustawie medialnej tylko w oparciu o fakty.

Jeżeli ten warunek zostanie dotrzymany, to absurdalne okażą się oskarżenia obecnego polskiego parlamentu czy rządu o zamach na Konstytucję, autorytarne rządzenie czy putinizację kraju, pojawiające się w mediach zagranicznych (głównie niemieckich) czy też wypowiedziach niektórych unijnych polityków.

Mówił o szkodach wizerunkowych, jakie Polska ponosi w wyniku tych kłamliwych i niesprawiedliwych wypowiedzi, o narastającej niechęci Polaków do instytucji unijnych w związku z tymi bezpodstawnymi oskarżeniami, i wyraził żal, że tego rodzaju opinie wypowiadane są także przez polskich polityków należących do obecnych klubów opozycyjnych.

Ta pierwsza wizyta ministra Szymańskiego w PE może okazać się przełomowa także i z tego powodu, że ze strony europosłów obecnej opozycji padła propozycja reaktywowania tzw. Klubu Polskiego, czyli spotkań wszystkich europosłów z Polski przed każdym posiedzeniem PE w Strasburgu.

Taki klub działał w kadencji PE w latach 2004-2009, ale po powstaniu rządu PO – PSL spotkania były coraz rzadsze, aż w kadencji 2009-2014 zamarły w ogóle, po prostu rząd Donalda Tuska, a później Ewy Kopacz współpracował w Parlamencie tylko z posłami z obu partii.

Reasumując, w PE odbyło się bardzo dobre spotkanie z ministrem Konradem Szymańskim, dające szansę na współpracę wszystkich europosłów z Polski w ważnych dla naszego kraju sprawach rozstrzyganych na europejskim forum.

Dr Zbigniew Kuźmiuk

http://www.naszdziennik.pl/polska-kraj/ ... aczej.html


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Powrót do normalności
PostNapisane: 29 sty 2016, 08:49 
Offline
Moderator

Dołączył(a): 13 lip 2009, 09:25
Posty: 31578
Inwestycja w polskie dzieci

Ministerstwo Finansów stwierdziło, że nie może pozytywnie zaopiniować programu „Rodzina 500 plus”, m.in. dlatego, że program jest droższy o ponad 200 mln zł, niż pierwotnie zakładano.

Doprawdy dziwi mnie to, skąd u ministra Pawła Szałamachy aż tak potężny ból głowy o 200 mln zł. Przecież to jest kropla w morzu pieniędzy, którymi obraca państwo. Zadziwiająca jest więc opinia resortu finansów.

„Rodzina 500 plus” to jest to sztandarowy projekt Prawa i Sprawiedliwości i ludzie na niego czekają. Prace legislacyjne nad nim są zakończone, rodziny zaczęły się przygotowywać, praktycznie wszystko jest już gotowe. Koszt programu to nie jest kwota nie do udźwignięcia dla budżetu. My tylko w lutym mamy oddać długi, które narobił Jan Rostowski, na kwotę prawie 2,3 mld euro obligacji. To jest prawie tyle, ile będzie potrzebne na roczny program wspierania dzieci.

Bądźmy świadomi, że pieniądze z programu „Rodzina 500 plus” w dużej mierze wrócą do budżetu. A to za sprawą dochodów z VAT i akcyzy. Dochodzą do tego opłaty za usługi. To nie są pieniądze stracone, a zainwestowane. I to w bardzo dobry sposób. W ekonomii funkcjonuje teoria mnożnikowa, która mówi, w wielkim skrócie, że żeby wyjąć, to trzeba włożyć, żeby uzyskać dochody, to trzeba zainwestować. A to jest fantastyczna inwestycja w polskie dzieci.

Pieniądze te mogą wzmocnić naszą koniunkturę gospodarczą. Ona i tak w dużej mierze jest oparta na naszym popycie, czyli zakupach, a te zostaną wzmożone. Przecież wiadomo, że za 500 zł na dziecko rodzina nie będzie grać na giełdzie w Londynie czy nie wytransferuje ich do rajów podatkowych, tylko pójdzie do sklepu i wyda pieniądze na podstawowe produkty. Bo jak zajrzymy w statystyki, to niestety wiele rodzin, i to wielodzietnych, nie ma pieniędzy na jedzenie, nie mówiąc już o książkach, odzieży czy na to, co współczesne dzieci chcą i czego potrzebują. Dlatego uważam, że nawet jeżeli państwo płaciło by nie 500, a 800 zł na dziecko, to nic złego by się nie stało.

W obliczu tych faktów to, co oznajmił resort finansów, jest dla mnie zadziwiające. Nie ma ważniejszych rzeczy niż to, aby Polacy poczuli, że rząd o nich dba, oraz aby wreszcie zobaczyli w swoich portfelach realne pieniądze. Wtedy z pewnością Polacy nic nie będą robić sobie z niedorzecznych wypowiedzi biurokratów brukselskich takich jak Martin Schulz czy Guy Verhofstadt.

Janusz Szewczak

http://www.naszdziennik.pl/ekonomia-fin ... zieci.html


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Powrót do normalności
PostNapisane: 30 sty 2016, 00:50 
Offline
Czołowy Publicysta

Dołączył(a): 14 lip 2009, 13:38
Posty: 2572
"Ministerstwo Finansów stwierdziło, że nie może pozytywnie zaopiniować programu „Rodzina 500 plus”, m.in. dlatego, że program jest droższy o ponad 200 mln zł, niż pierwotnie zakładano."


no cóż mamy nasz rząd,ale jeszcze nie nasze kadry,szególnie w ministerstwie finansów...


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Powrót do normalności
PostNapisane: 12 lut 2016, 22:42 
Offline
Moderator

Dołączył(a): 13 lip 2009, 09:25
Posty: 31578
Nie cuda gospodarcze, jak rzucane na wiatr słowa tuska, ale konkretna i realna oraz zaplanowana praca na rzecz rozwoju kraju, a przede wszystkim na rzecz umożliwienia tego rozwoju.
Prawdziwy gospodarz kraju nie opowiada w mediach banialuków o cudach gospodarczych, o zzieleniałych wyspach, o polityce miłości, tylko pracuje dla dobra swojego państwa i swojego narodu.
Po tuskach pozostały jedynie słowa jako puste obietnice i niesmak po ośmioletnim kpieniu sobie z Polaków, po niszczeniu naszej tkanki narodowej i po niszczeniu naszego państwa.


Inwestycje w infrastrukturę w Polsce północno-wschodniej

Minister rozwoju Mateusz Morawiecki zapowiada duże inwestycje w infrastrukturę w Polsce północno-wschodniej. Mają one pobudzić rozwój gospodarczy regionu zapomnianego przez poprzednie rządy.

W pokamedulskim klasztorze w Wigrach odbyło się wyjazdowe posiedzenie klubu parlamentarnego Prawo i Sprawiedliwość. Parlamentarzyści przyjęli na nim specjalne stanowisko w sprawie rozwoju Podlasia. Jego szczegóły przedstawiła Anna Maria Anders, która jest kandydatką partii w wyborach uzupełniających do Senatu w okręgu nr 59, obejmującym część województwa podlaskiego.

– Pierwsza to jest bezpieczeństwo, druga to jest historia polityczna, a trzeci to jest rozwój lokalny. Ja się czuję specjalnie związana z kwestią bezpieczeństwa – ponieważ jak wszyscy wiedzą, mój ojciec generał Anders był bardzo mocno związany z tym okręgiem – mówi Anna Maria Anders.

Podlasie było przez wiele lat zapomnianym regionem – podkreślał minister rozwoju Mariusz Morawiecki.

– Historia ta najnowsza zbyt łaskawie tych terenów nie traktowała. Brakuje tutaj połączeń komunikacyjnych, a wiemy, że rozwój gospodarczy zależy od dobrej infrastruktury – stwierdził Mateusz Morawiecki.

Rząd Prawa i Sprawiedliwości chce to zmienić i zapowiada realizację dużych projektów infrastrukturalnych, które pomogą w rozwoju regionu.

– Po pierwsze będzie to Via Carpatia czyli droga biegnąca od krajów bałtyckich: Estonia, Litwa, Łotwa przez wschodnią ścianę Polski na południe. Może to być bardzo ważnym szlakiem komunikacyjnym – powiedział Mateusz Morawiecki.

Drugą ważną inwestycją ma być budowa polskiej części drogi Via Baltica, która połączy państwa bałtyckie z zachodem. Równolegle na trasie łączącej Warszawę, Kowno, Rygę, Tallinn i Helsinki postanie połączenie kolejowe w ramach europejskiej trasy Rail Baltica. Rząd chce także poprawić komunikację z Litwą.

– Będziemy wzmacniali połączenie kolejowe z Warszawy do Wilna tak by można się dostać w ciągu 3 – 3,5 godzin, a nie 8 godzin jak to jest dzisiaj – dodał Mateusz Morawiecki.

Rząd chce równocześnie wykorzystać środki z budżetu państwa, Unii Europejskiej, a także z sektora prywatnego, aby pobudzić rozwój gospodarczy regionu. Powstanie specjalny pakt dla wsi i obszarów wiejskich, który ma rozwiązać problem bezrobocia i zapewnić młodzieży perspektywę rozwoju.

http://www.radiomaryja.pl/informacje/in ... schodniej/


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Powrót do normalności
PostNapisane: 19 kwi 2016, 07:30 
Offline
Moderator

Dołączył(a): 13 lip 2009, 09:25
Posty: 31578
Złodzieje, gangsterzy, banksterzy i inne dziennikarsko - polityczne kreatury ustawiły sobie bezbronny naród polski tyłem do wyzysku.
Korzystali z tego, że ludzie nie rozumieli mechanizmów lichwy, rabowania w tzw. świetle prawa. Rządy III RP chodzące na smyczy obcego kapitału potulnie tworzyły prawo pozwalające bandytom bankowym rabować Polaków. A już szczytem tej patologii były Amber Gold i SKOK Wołomin, no i kredyty frankowe.
Teraz rządzący Polską odwracają te nienormalne trendy i ustawiają na właściwym, zgodnym z prawem, miejscu wciąż nienasyconych lichwiarzy bansterskich.
Kiedyś i to dość dawno w sferze ekonomicznej dominowała uczciwość i moralność. Dziś świat babrający się w papierach wartościowych, pieniądzach, i kapitałach odszedł od etyki, stał się bezwzględny, potwornie bezwzględny.
Tego się nie zmieni, bo ludzie, którzy za tym stoją się nie zmienią.
To jednak trzeba naprawić, a najlepszą formą naprawy jest uczciwe prawo.
Wraca więc do naszej obrabowanej z godności przestrzeni życiowej, za sprawą rządu PiS-u i prezydenta Dudy, prawny wymóg uczciwości.
I niech już tak pozostanie......
My Polacy mamy wielkie ambicje narodowe, kulturowe, gospodarcze, polityczne, społeczne i chcąc je realizować musimy sami siebie szanować, a patologiczne gangi polityczne, które władały dotąd III RP jak SLD, PO, PSL czy kolejna ich obłudna odsłona jak Nowoczesna, muszą zniknąć na zawsze z naszego życia politycznego i społecznego.


Mocny głos w obronie obywateli

Jarosław Kaczyński udzielił wywiadu jednemu z tygodników, w którym nazwał sprawę kredytów frankowych współczesnym niewolnictwem, lichwą i wyzyskiem. Dodał, że „międzynarodowe koncerny doskonale wiedzą, że gdy działa się niezgodnie z prawem, to w praworządnym państwie płaci się karę”. – Ludzi nie można oszukiwać, a państwo ma obowiązek ludzi przed lichwą i takim wyzyskiem bronić. I obiecuję, że bez względu na różne opory i płacze, zapewne także w naszym obozie, uwolnimy Polaków z tej niewoli – mówił Jarosław Kaczyński.

To bardzo potrzebna, mądra i jednoznaczna ocena działań banków i instytucji finansowych, w tym firm ubezpieczeniowych i pośrednictwa finansowego na polskim rynku finansowym, proponujących od lat toksyczne produkty bankowe, jakimi okazały się tzw. kredyty frankowe. Mówię o tzw. kredytach frankowych, bo klienci banków ani deweloperzy nie widzieli franka na oczy, a banki nie miały odpowiedniego, pełnego zabezpieczenia w tej walucie. Nie tylko unijne prawo zabraniało zabezpieczenia 20-30-letnich kredytów tzw. walutowych wynoszącymi od 3 do 6 miesięcy depozytami i lokatami polskich ciułaczy.

Jarosław Kaczyński powiedział wyraźnie, że ta negatywna ocena rynku finansowego nie dotyczy tylko tzw. kredytów frankowych, ale też polisolokat. To jest kolejna gigantyczna afera wisząca nad polskim rynkiem finansowym. Z tym że ona nie dotyczy już 700 tys. kredytobiorców wraz z rodzinami, tylko od 4 do 5 mln Polaków złapanych w tę pułapkę ubezpieczeń z funduszem kapitałowym.

To są dwie gilotyny wiszące nad polskim rynkiem finansowym, które drenowały i drenują kieszenie Polaków na ogromne kwoty. Dzisiaj równowartość tzw. kredytów frankowych to jest około 140 mld zł, a polisolokaty i ubezpieczenia z funduszem kapitałowym to blisko 50 mld zł, a więc łącznie jest to gigantyczna kwota ponad 190 mld zł, nieobojętna dla polskiej gospodarki i koniunktury w kraju.

Dobrze, że jest świadomość tego, że ci, którzy naruszają prawo, tworzą podstępne i toksyczne produkty i chwytają w pułapkę Polaków, powinni ponosić tego konsekwencje oraz spotkać się z wymierzeniem odpowiedniej kary. W Stanach Zjednoczonych za tego typu działania wielkich banków nałożono na nie już dziesiątki miliardów dolarów kar. Zdumiewające jest to, że w Polsce przez wiele lat można było prowadzić wątpliwe co do zgodności z prawem i wielce kosztowne operacje bez interwencji organów państwowych.

Klienci ci od początku byli zdani na siebie oraz skazani na ogromne straty. W przypadku polisolokat wcześniejsze zerwanie umowy w terminie krótszym niż 10 lat czy 15 lat powodowało utratę od 80 do 100 proc. włożonego kapitału. Ludzie ci byli z góry na przegranej pozycji. Najwyższy już czas, aby te instytucje nie tylko zwróciły nienależne zyski, ale też wzorem cywilizowanych państw świata poniosły z tego tytułu konsekwencje, nie tylko finansowe.

Wydaje się, że te konsekwencje powinny dotyczyć także tych instytucji kontroli i nadzoru, takich jak choćby KNF, które pozwoliły na tego typu wynaturzenia i toksyczne produkty banków i firm ubezpieczeniowych zdominowanych w Polsce przez kapitał zagraniczny.

Wygląda na to, że mamy do czynienia z ogromną skalą naruszenia obowiązującego prawa w Polsce, niechronienia uczestników rynku w sposób właściwy i gigantycznymi stratami dla wielu milionów polskich klientów, którzy skorzystali z tzw. kredytów frankowych i polisolokat.

Krytyczna opinia na temat działań banków i ubezpieczycieli to nie jest tylko zdanie premiera Jarosława Kaczyńskiego, ale także sądów. Sąd Okręgowy w Warszawie w swoim wyroku (sygnatura akt III C 1453/13) stwierdził, że polisolokaty i ubezpieczenia z funduszem kapitałowym są oszukańcze w niewiarygodnym stopniu. Również ostatni raport rzecznika finansowego z marca 2016 r. w niezwykle krytyczny sposób ocenia tego typu produkty, stwierdzając, że zyski zostały osiągnięte kosztem ogromnych strat klientów i były świadomym wprowadzaniem ich w błąd.

Tak więc to bardzo mocne, ważne i oczekiwane stwierdzenia prezesa Jarosława Kaczyńskiego, bo one trafiają w sedno patologii panujących na polskim rynku przez wiele ostatnich lat, ze szczególnym uwzględnieniem ostatnich 8 lat. Mam nadzieję, że sprawę tę uda się rozwiązać tak, aby pociągnąć do odpowiedzialności winnych całej sytuacji, z uwzględnieniem instytucji państwowych, które milczały, gdy strzyżono polskich obywateli. I można to zrobić skutecznie bez straszenia zagrożeniem dla systemu bankowego i finansowego w Polsce.

Janusz Szewczak

http://www.naszdziennik.pl/ekonomia-fin ... ateli.html


Góra
 Zobacz profil  
 
Wyświetl posty nie starsze niż:  Sortuj wg  
Utwórz nowy wątek Odpowiedz w wątku  [ Posty: 40 ]  Przejdź na stronę 1, 2, 3  Następna strona

Wszystkie czasy w strefie UTC + 1


Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zalogowanych użytkowników i 2 gości


Nie możesz rozpoczynać nowych wątków
Nie możesz odpowiadać w wątkach
Nie możesz edytować swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz dodawać załączników

Szukaj:
Skocz do:  
 cron
Powered by phpBB © 2000, 2002, 2005, 2007 phpBB Group
Przyjazne użytkownikom polskie wsparcie phpBB3 - phpBB3.PL
Nasi przyjaciele: Strony Patriotyczne
Linki pozycjonujące: Fenster aus Polen / Schüco Fenster / Drutex Fenster / Fenster Preise / Haustüren /