Polskie-Forum.pl


Wolne i niezależne forum dyskusyjne / opinie polityczne / aktywność obywatelska / patriotyzm / Polska / wolna dyskusja


Wszystkie czasy w strefie UTC + 1




Utwórz nowy wątek Odpowiedz w wątku  [ Posty: 140 ]  Przejdź na stronę Poprzednia strona  1, 2, 3, 4, 5, 6, 7 ... 10  Następna strona
Autor Wiadomość
 Tytuł: Re: Rząd Beaty Szydło
PostNapisane: 23 sty 2016, 08:44 
Offline
Moderator

Dołączył(a): 13 lip 2009, 09:25
Posty: 31517
Czy doradca ministra może negować zbrodnie OUN-UPA?

Organizacje kresowe z całej Polski domagają się natychmiastowej dymisji Przemysława Żurawskiego vel Grajewskiego, członka Gabinetu Politycznego Ministerstwa Spraw Zagranicznych, który ich zdaniem obraża środowiska kresowe, stając po stronie osób negujących fakt ludobójstwa dokonanego przez ukraińskich nacjonalistów z OUN-UPA na polskiej ludności. W tej sprawie kresowiacy zwrócili się do premier Beaty Szydło

Środowiska kresowe, które od lat walczą o pełną prawdę o zbrodniach dokonanych przez ukraińskich nacjonalistów z OUN-UPA oraz o godne upamiętnienie ofiar ludobójstwa na Kresach Wschodnich II RP są niezwykle wyczulone – i słusznie – na każdy przejaw zakłamywania faktów historycznych. Tym bardziej bulwersuje ich nagradzanie osób, które jawnie negują ludobójstwo dokonane przez OUN-UPA. Przykładem Piotr Tyma, prezes Związku Ukraińców w Polsce, który wielokrotnie publicznie negował fakt ludobójstwa ludności polskiej przez OUN-UPA, mało tego, gloryfikował ukraińskich zbrodniarzy wojennych m.in. Stepana Banderę, Romana Szuchewycza czy Petro Diaczenkę. Relatywizowanie i zakłamywanie prawdy o losie Polaków na dawnych Kresach Rzeczypospolitej nie przeszkodziło jednak prezydentowi Bronisławowi Komorowskiemu – w ostatnich dniach urzędowania – odznaczyć Piotra Tymę Krzyżem Kawalerskim Orderu Odrodzenia Polski.

Dlatego też zwrócili się do prezydenta Andrzeja Dudy o rozważenie odebrania odznaczenia Piotrowi Tymie jako osobie niegodnej.

Po publikacji na łamach portalu NaszDziennik.pl materiału pt. „Haniebny błąd Komorowskiego zostanie naprawiony?” sprawa odbiła się – jak podkreślają – szerokim echem i poparciem wśród wszystkich Kresowian. Link do strony internetowej z tym artykułem na swoim profilu na jednym z portali społecznościowych zamieścił Piotr Tyma. Wśród komentarzy znalazł się m.in. ten o treści: „Głupich w każdej nacji pod dostatkiem, niestety. Na szczęście ludzie określający się mianem »środowisk kresowych« nie rządzą Rzecząpospolitą. Przyjmij Piotrze proszę wyrazy mojej solidarności w tej sprawie”. I pewnie nie byłoby w tym nic nadzwyczajnego, gdyby nie fakt, że autorem tych słów jest członek Gabinetu Politycznego MSZ Przemysław Żurawski vel Grajewski, co spotkało się z natychmiastową reakcją środowisk kresowych z całej Polski, które wystosowały protest do premier Beaty Szydło z prośbą o rozważenie dymisji Przemysława Żurawskiego.

– Nazywanie głupcami ludzi, którzy przez dziesiątki lat upominają się o prawdę o męczeńskiej śmierci swoich krewnych, jest rzeczą podłą i niegodną przyzwoitego człowieka. (…) Rzeczą niedopuszczalną jest, aby w polskim Rządzie znajdował się człowiek pogardzający i obrażający ludzi upominających się o prawdę o ludobójstwie ludności polskiej dokonanym przez ukraińskich nacjonalistów – czytamy w liście podpisanym przez organizacje oraz autorytety także naukowe od lat sprzyjające środowiskom kresowym.

– Skoro członek Gabinetu Politycznego MSZ solidaryzuje się z „kłamcą wołyńskim” w jego działalności służącej zakłamaniu i gloryfikacji ukraińskich zbrodniarzy wojennych, to trudno nam pojąć, czyje interesy ma reprezentować w Pani Rządzie? – pytają sygnatariusze listu.

Lżenie środowisk kresowych, w tym rodzin ofiar banderowskiego ludobójstwa, jest niedopuszczalne i nieprzyzwoite. Tym bardziej bulwersuje fakt, że takie stanowisko zajmuje osoba, świeżo upieczony doktor habilitowany jednej z uczelni.

– Solidaryzowanie się z „kłamcą wołyńskim” dyskwalifikuje z możliwości zajmowania stanowisk państwowych. Zachowanie Przemysława Żurawskiego vel Grajewskiego powinna przeanalizować również Komisja ds. Etyki uczelni, na której jest zatrudniony. Manifestowanie pogardy w stosunku do rodzin ofiar ludobójstwa, które nawet nie mają grobu, gdzie mogliby oddać cześć swoim krewnym, jest poniżej jakichkolwiek granic przyzwoitości i uczciwości – podkreśla w rozmowie z NaszymDziennikiem.pl dr n. med. Zbigniew Kopociński ze 105. Kresowego Szpitala Wojskowego w Żarach, członek Towarzystwa Miłośników Lwowa i Kresów Południowo-Wschodnich.

Jednocześnie nieliczni żyjący świadkowie mordów oraz autorzy listu do premier Szydło wyrażają nadzieję, że Prawo i Sprawiedliwość, które jako opozycja występowało w obronie środowisk kresowych i mimo sprzeciwu rządzącej wówczas koalicji PO – PSL starało się przeforsować właściwą w treści uchwałę, teraz jako partia rządząca posiadająca większość parlamentarną 11 lipca 2016 r., po 73 latach haniebnego zakłamywania rzeczywistości przyjmie w Sejmie uchwałę oddającą część ofiarom zbrodni, nazywając ją po imieniu – ludobójstwem. Podkreślają też konieczność pojednania polsko-ukraińskiego, które jest możliwe i potrzebne, ale musi być budowane na fundamencie prawdy. Dlatego konieczna jest oparta na faktach polityka historyczna polskich władz, które bardziej zdecydowanie powinny się domagać od rządu w Kijowie respektowania faktów historycznych. Bez prawdy, wzajemności, bez szacunku – nie ma mowy o prawdziwym pojednaniu.

Mariusz Kamieniecki

http://www.naszdziennik.pl/polska-kraj/ ... n-upa.html


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Rząd Beaty Szydło
PostNapisane: 26 sty 2016, 08:52 
Offline
Moderator

Dołączył(a): 13 lip 2009, 09:25
Posty: 31517
Będzie wodociąg w Koniecpolu

Brawami i śpiewem „Sto lat” mieszkańcy podziękowali premier Beacie Szydło za przyjazd do gminy Koniecpol i zapewnienie, że rząd zapewni jej pieniądze na budowę wodociągu. Od wielu miesięcy w gminie nie ma wody, jest ona dowożona przez strażaków.

Problem dotyczy ponad 1300 osób mieszkających na terenie gminy. Premier poinformowała, że mieszkańcy Koniecpola wysłali do niej list, w którym poprosili o pomoc w związku z tym, że w ich gminie są kłopoty z bieżącą wodą.

W czasie wizyty w Kuźnicy Grodziskiej k. Koniecpola na Śląsku Beata Szydło podkreśliła, że brak wody to jest realny problem, którym powinni zajmować się politycy, zamiast, tak jak opozycja, toczyć „dyskusje o samych sobie”.

– Słusznie zauważają, że władza jest po to, żeby służyć obywatelom, i to jest nasz obowiązek. Jeżeli jest problem, jest kłopot, szukajmy rozwiązania, co można zrobić, żeby ludziom pomóc. To jest nasz obowiązek: polityków, rządu, samorządów – powiedziała premier na poniedziałkowej konferencji prasowej przed spotkaniem z mieszkańcami.

Szefowa rządu poinformowała, że zaraz po tym, jak dotarła do niej prośba mieszkańców Koniecpola, zwróciła się do wojewody śląskiego, który bardzo szybko zareagował. – W tej chwili są już środki przeznaczone na przygotowanie planu inwestycyjnego, projektu budowy wodociągu; przeznaczamy pieniądze na to, by ten wodociąg był wybudowany, by gmina Koniecpol miała wodę, bo jest gminą, która leży w środku Europy i jest częścią Unii Europejskiej – powiedziała Szydło i dodała: – Dzisiaj toczą się w Polsce różne spory polityczne, niektórzy politycy, zamiast zajmować się realnymi problemami Polaków, zajmują się dyskusją o samych sobie albo obrażają się na całą rzeczywistość, obrażają się na rzeczywistość powyborczą i na to, że w demokratycznych wyborach Polacy zdecydowali, że to PiS i Zjednoczona Prawica będą tworzyły rząd. Spory polityczne można toczyć w nieskończoność, ale szkoda na to czasu, bo są poważniejsze problemy zwykłych polskich obywateli, którzy czekają na to, żeby się wreszcie zabrać do roboty i zrobić to, co do nas, polityków, należy. Mam jeden apel do polityków opozycji: pozwólcie nam wreszcie pracować.

Beata Szydło pytana o szczegóły inwestycji odpowiedziała, że „najpierw musi zostać wykonany projekt i dopiero potem na podstawie projektu i kosztorysu będzie można ocenić, ile ta inwestycja będzie kosztowała”. Mówiła, że gmina Koniecpol jest w trudnej sytuacji i dlatego zostanie zabezpieczonych na tę inwestycję przynajmniej 80 proc.

Dziennikarze pytali też o wycofanie przez Ministerstwo Środowiska spotów promujących segregację śmieci. Beata Szydło powiedziała, że spot kosztował aż 4 mln zł. – Dla mnie jest bulwersujące to, że nie ma pieniędzy na budowę wodociągu w gminie Koniecpol, a są pieniądze na realizację takich spotów. To pokazuje oderwanie poprzedniej władzy od spraw polskich obywateli, bo przypomnę, że ten spot został zrealizowany decyzją poprzedniego ministra środowiska. Wydawano 4 mln zł na realizację spotu o segregacji śmieci, a brakowało pieniędzy na budowę wodociągu w Koniecpolu. Taka była rzeczywistość – stwierdziła premier, wyjaśniając od razu, że rząd będzie prowadzić akcje informacyjne „w ważnych sprawach”, ale nie za tak ogromne pieniądze. – Pieniądze publiczne będziemy wydawać z sensem, będą one trafiać tam, gdzie są rzeczywiście potrzebne – zaznaczyła.

Dopytywana o utworzenie nowych województw Beata Szydło wyjaśniła, że rząd obecnie nie pracuje nad powołaniem jakiegokolwiek nowego województwa. Dodała, że jeśli pojawią się tego typu inicjatywy obywatelskie, wówczas rząd je rozważy.

Premier Beata Szydło powiedziała jeszcze, że cieszy się, iż udało jej się przekonać Europę, że Polska nie jest problemem, którym powinna się dziś ona zajmować.

– Dziś Rada Europy podjęła decyzję, że jednak nie będzie zajmować się dyskusją o Polsce. Bardzo się cieszę, że udało mi się przekonać i że problem Polski nie jest dziś problemem, którym powinna dziś zajmować się Europa. Europa dzisiaj powinna się zajmować realnymi problemami, a nie próbować odwracać uwagę od tego, co jest istotne – powiedziała Szydło.

Do takich realnych problemów zaliczyła m.in. migrację i utrzymanie strefy Schengen, która – jak podkreśliła – „jest niezwykłą wartością UE”.

Małgorzata Pabis, Kuźnica Grodziska

http://www.naszdziennik.pl/polska-kraj/ ... cpolu.html


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Rząd Beaty Szydło
PostNapisane: 26 sty 2016, 10:52 
Offline
Moderator

Dołączył(a): 13 lip 2009, 12:02
Posty: 37605
http://wirtualnapolonia.com/2016/01/25/ ... ry-prawne/

Rząd chce szybkiego powrotu Polaków ze Wschodu. Usunięte zostaną absurdalne bariery prawne.
Posted by Włodek Kuliński - Wirtualna Polonia w dniu 2016-01-25

Obrazek

Rząd chce szybkiego powrotu Polaków ze Wschodu. Usunięte zostaną absurdalne bariery prawne.
„Rzeczpospolita” informuje, że rząd Beaty Szydło zaprezentuje na początku tygodnia projekt nowej ustawy repatriacyjnej. Ma ona pozwolić na szybki powrót do ojczyzny Polakom, którzy dziś mieszkają na Wschodzie i chcieliby do kraju wrócić, ale uniemożliwiają im to trudne procedury i brak wsparcia ze strony państwa.


Z informacji dziennika wynika, że każdy repatriant, który zdecyduje się na powrót do Polski, otrzyma przez pierwsze sześć miesięcy 600 zł na utrzymanie oraz jednorazowe wsparcie mieszkaniowe w kwocie powyżej 4000 zł na osobę. Zmienić ma się także obecna procedura repatriacyjna, bardzo ostro krytykowana przez środowiska polonijne.

Twarzą nowej ustawy dla repatriantów będzie powołana przed tygodniem przez premier Szydło na stanowisko pełnomocnika ds. dialogu międzynarodowego, córka gen. Władysława Andersa. Jeśli kalendarz prac legislacyjnych zostanie zachowany, jeszcze w tym półroczu pierwsi repatrianci będą mogli przyjechać do Polski na nowych zasadach.

Rząd zapewnia, że pieniędzy dla repatriantów nie powinno zabraknąć. Są już zarezerwowane w budżecie państwa – poprzedni rząd zwiększył rezerwę celową na pomoc dla repatriantów do 30 mln złotych.

Źródło: rp.pl

kra

Read more: http://www.pch24.pl/rzad-chce-szybkiego ... ze-wschodu–usuniete-zostana-absurdalne-bariery-prawne,40781,i.html#ixzz3yGdqozNp


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Rząd Beaty Szydło
PostNapisane: 26 sty 2016, 15:16 
Offline
Czołowy Publicysta

Dołączył(a): 14 lip 2009, 13:38
Posty: 2572
Szczęść Boże Polsko,szczęść Boże Pani Minister... wielka tylko szkoda,ze wielu nie doczekało tego Dnia...


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Rząd Beaty Szydło
PostNapisane: 28 sty 2016, 13:58 
Offline
Moderator

Dołączył(a): 13 lip 2009, 12:02
Posty: 37605
http://gosc.pl/doc/2947092.500-zl-na-dz ... -uchodzcow

Taki pomysł to zbrodniczy absurd, sprzeczny z duchem ustawy, której celem jest zapobieganie biologicznemu wymieraniu Polaków, a nie jakichś obcych.

Kopia artykułu:

500 zł na dziecko także dla uchodźców
DODANE 27.01.2016 15:51

Jest jednak pewien warunek, o którym mówi wiceminister Bartosz Marczuk.

Obrazek
JAKUB SZYMCZUK /FOTO GOŚĆ Bartosz Marczuk


Wiceminister rodziny, pracy i polityki społecznej Bartosz Marczuk podkreślił, że dodatek w wysokości 500 zł na dziecko będzie przysługiwał również imigrantom mieszkającym w Polsce, o ile ci zwiążą z naszym krajem swoją przyszłość - donosi serwis Money.pl. W praktyce oznacza to, że o pieniądze z programu "Rodzina 500+" będą mogli ubiegać się ci uchodźcy, którzy posiadają kartę pobytu z adnotacją o możliwości podjęcia pracy w Polsce. Zwykle taki dokument można otrzymać po około roku do dwóch lat od przyjazdu.

wt /money.pl


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Rząd Beaty Szydło
PostNapisane: 29 sty 2016, 19:44 
Offline
Moderator

Dołączył(a): 13 lip 2009, 12:02
Posty: 37605
http://wpolityce.pl/polityka/279790-sej ... jnowsze%29

Sejm przyjął nową ustawę o prokuraturze. Zbigniew Ziobro na czele Ministerstwa Sprawiedliwości i Prokuratury Generalnej
opublikowano: 2016-01-29 00:09:28+01:00 · aktualizacja: 2016-01-29 00:14:16+01:00


Fot. PAP/Paweł Supernak


Sejm przyjął w czwartek późnym wieczorem projekt ustawy Prawo o prokuraturze. Według nowych przepisów urzędy ministra sprawiedliwości i prokuratora generalnego zostaną ponownie połączone.
Za nową ustawą głosowało 236 posłów, przeciw było 209, a siedmiu wstrzymało się od głosu. Natomiast za ustawą zawierającą przepisy wprowadzające reformę głos oddało 237 posłów, przeciw było 207, a ośmiu parlamentarzystów wstrzymało się od głosu.
Wszystkie kluby opozycyjne (PO, Kukiz‘15, Nowoczesna i PSL) opowiadały się za odrzuceniem projektu. Politycy wspomnianych ugrupowań twierdzili, że przyjęcie nowej ustawy doprowadzi do upolitycznienia prokuratury.
Posłowie PiS podkreślają jednak, że powrót do wcześniejszej regulacji zakończy nieudany eksperyment, który został przeprowadzony za rządów PO i PSL i trwał do tej pory.

Do połączenia stanowisk Prokuratora Generalnego i Ministra Sprawiedliwości ma dojść 4 marca. Natomiast miesiąc później dojdzie do likwidacji odrębnej prokuratury wojskowej.

gah/tvn24.pl/wp.pl


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Rząd Beaty Szydło
PostNapisane: 29 sty 2016, 22:23 
Offline
Moderator

Dołączył(a): 13 lip 2009, 12:02
Posty: 37605
http://blogmedia24.pl/node/73616

Anna Maria Costa vel Anders kandydatką PiS do Senatu! Czy Jarosław Kaczyński połknął haczyk?
pokutujący łotr, pt., 29/01/2016 - 13:36

Wiele faktów przemawia za tym, że prezes PiSu Jarosław Kaczyński popełnił falstart, upatrzywszy sobie nikomu nieznaną Amerykankę, za to „noszącą historyczne nazwisko” panią Annę Marię Costa vel Anders na senatora RP. Podobne fakty bywały w przeszłości, przypomnijmy Joannę Kluzik-Rostkowską, odzianą w 2010 r. na potrzeby kampanii prezydenckiej PiSu w kowbojski kapelusz – chyba na pośmiewisko Prezesa, tak to należy dziś postrzegać – albo tytana intelektu „Misia” Kamińskiego, czy szkodliwą efemerydę polityczną, Marka Migalskiego. Prezes najpierw uczynił z nich dygnitarzy, po czym ci odpłacili mu zdradą. Ba, żeby tylko zdradą! – uzyskawszy nowych opiekunów, zaczęli działać PRZECIW swemu dobroczyńcy, aby nie pozostał nawet cień podejrzenia, że mogliby mieć pro-PiSowskie sympatie. Szkody, jakich w polskim życiu umysłowym narobiła Kluzik-Rostkowska jako PO-wski minister edukacji, czy zajadłe prowadzenie przez Kamińskiego nieszczęsnej platformerskiej egerii Ewy Kopacz „do zwycięstwa” nad PiSem – jedynie dzięki zrządzeniom Bożym, nieudane - ukazały bezmiar utrapień, jakich mogą przysporzyć Polsce takie pośpieszne wybory.
Nie przesądzam, że i tym razem tak będzie, mamy jednak obowiązek przypominać o niepokojących faktach związanych z tą osobą, które albo są ignorowane, albo nieznane zarówno Prezesowi PiSu, jak pani Premier Szydło.
*
Niewiele wiemy o pani Annie Marii Anders, choć od parunastu miesięcy trwa jej istny festiwal w mediach. Pomimo rzeki słów, które płyną nieprzerwaną falą tak z ust p. Anny Marii Anders, jak i wdzięczących się przed „sławną córką generała” dziennikarzy, nadal prawie nic nie wiadomo o szkołach, które kończyła, gdzie pracowała i co, poza nazwiskiem tatusia, upoważnia ją do starania się o zawrotnie wysokie, jak na debiutantkę, stanowiska polityczne w naszej Ojczyźnie. Co więcej, do niedawna zupełnie nie obnosiła się ani z „miłością” do kraju jej Ojca, ani ze swym nazwiskiem. Była nikomu nieznaną Mrs. Ann Costa - żoną amerykańskiego Rumuna, pracującego, zdaje się, w niezbyt wysokich kręgach amerykańskiej dyplomacji. Ma syna Roberta, który studiuje w szkole oficerskiej i mówi, zdaje się, zaledwie parę słów po polsku (wnuk generała Andersa!). Piszę o tych faktach „zdaje się”, gdyż skazani jesteśmy na to, co sama mówi o sobie w wywiadach, gdzie bardziej wylewna bywa w sentymentalnych opowiastkach z dzieciństwa, aniżeli istotnych informacjach o jej życiu w Ameryce, jej uwikłaniach politycznych, profilu światopoglądowym czy religijnym. (Np. o swej pracy w Paryżu mówi - i wręcz humorystycznie to brzmi - że pracowała w „pewnej firmie”, a dziennikarz – Krzysztof Ziemiec – łyka to bez mrugnięcia okiem; pewnie, aby nadmierną dociekliwością nie zakłopotać osoby „o legendarnym nazwisku”). Zresztą również tych wspomnień z dzieciństwa jest jak na lekarstwo. Widać, że Anna Maria Costa vel Anders nie czuje swej przynależności do emigracji i nie pała do imponderabiliów polskich większym sentymentem, niż np. do Korei. „Dla niej jest to uczucie narzucone, jako spadek po ojcu, ‘polskość obowiązkowa’ ” – pisze Ewa Berberyusz w swej książce „Władysław Anders. Życie po Monte Cassino” (W-wa 2012).
Głębię „myśli polskich” p. Anny Marii Anders dobrze ilustruje też jej radiowa wypowiedź o Polsce rządzonej przez Tuska i jego hałastrę, z 15 listopada 2014 r.: „Ojciec marzył o wolnej Polsce. Jak widzę Polskę teraz, to uważam, że ona jest wolna. Jestem osobą absolutnie niepolityczną... Wiem, że ludzie narzekają, że może być tak czy inaczej. Ale ja muszę powiedzieć, że jako osoba światowa, bo mieszkałam we Francji, Anglii, we Włoszech itd., to dla mnie Polska jest wolna. Ojciec na pewno by się cieszył”. http://www.rmf24.pl/tylko-w-rmf24/rozmo ... -ojciec-...

Anna Maria Anders jest owocem związku gen. Władysława Andersa z Ukrainką, Iriną Jarosewycz. Była ona urodzoną w Czechach córką duchownego grecko-katolickiego i siostrą starszej od siebie Tatiany – działaczki ruchu banderowskiego – a także piosenkarką rewiową. Występując z polską orkiestrą Henryka Warsa w okupowanym przez sowietów Lwowie i na tournées po ZSRR czasu wojny, posługiwała się polsko brzmiącym pseudonimem Renata Bogdańska (odkąd w 1940 r. zawarła związek małżeński z polskim aktorem kabaretowym, Gwidonem Boruckim). To jemu – gdy Borucki już był żołnierzem 2 Korpusu - Anders odbił we Włoszech, już po bitwie pod Monte Cassino, jego ślubną małżonkę, posługując się, jako kuplerką, jej koleżanką z teatrzyku 2 Korpusu - popularną przed wojną warszawską piosenkarką, Zofią Terné. Mówiono wtedy o nowej miłostce generała, spośród członkiń jego „haremu”. Jednak romans przemienił się we wspólne pożycie na oczach całej armii, która podzieliła się na wyrozumiałych wobec tych „wojennych obyczajów” oraz na krytykujących generała i współczujących pozostawionej w Kraju jego ślubnej żonie, też Irenie (!). Pochodząca z rodziny ziemiańskiej Irena Jordan-Krąkowska, dla przystojnego Władysława, oficera i absolwenta Politechniki w Rydze, rozwiodła się ze swym pierwszym mężem, ziemianinem Prószyńskim, mimo, że miała z nim syna Macieja. Wzięli ślub w 1923 r. i mieli dwoje dzieci: Annę i Jerzego.
Jeden z internautów prawicowych, celnie skomentował los zdradzonej Ireny Pierwszej: że, niestety, „kto mieczem wojuje, ten od miecza ginie”.... Kiedy bowiem Renata Bogdańska pławiła się w oficerskich salutach i wożona była po Włoszech generalskim autem, poprzedzanym przez adiutantów na motocyklach (jest to jedno ze wspomnień, do których w późniejszych latach będzie z lubością wracała), prawowita Irena Anders, utraciwszy w Kampanii Wrześniowej 1939 r. pierworodnego syna, Macieja Prószyńskiego, cierpiała nędzę w okupacyjnej Warszawie. Wspomagali ją przedwojenni przyjaciele Andersa, tzw. filistrzy z korporacji Arkonia, do której generał przystąpił podczas studiów na Politechnice Ryskiej i której pozostał wierny do końca życia. Co gorsza, jako żona generała, który organizował w ZSRR wojsko polskie, Irena Anders była poszukiwana przez Gestapo. Ukrywała się pod nazwiskiem Miłosz, porzuciwszy mieszkanie w Al. Niepodległości i nie kontaktując się z dziećmi, które również zmieniły nazwiska (ukochana córka generała, Anna Anders I voto Nowakowska, zapisała piękną kartę podczas Powstania Warszawskiego).
Gdy w 1945 r., dzięki pomocy braci „filistrów” z Arkonii, Irenie Anders udało się opuścić komunistyczną Polskę i wraz z dziećmi, w najnędzniejszym przebraniu, dotrzeć do Włoch i do ukochanego „Właduńcia” – jaki czekał ich wstrząs, gdy ujrzeli przy nim młodą i pewną siebie aktoreczkę, do tego żonę jego oficera! Piękna Ukrainka nie zamierzała dzielić się generałem „z tą drugą” i kiedy tylko dostrzegła u ukochanego objawy słabości, słała mu przez adiutantów łzawe liściki z wyznaniami miłosnymi i błaganiami. Prawowita Irena Anders – która przed spotkaniem z mężem, aby ukryć ślady okupacyjnej biedy, wydała resztki pieniędzy na remont swego uzębienia – nie zamierzała brać udziału w tej komedii. Zdruzgotana, prosiła tylko, aby „Właduńcio” pomógł jej urządzić się na emigracji. Załatwił jej pracę w Czerwonym Krzyżu i wyjechała z dziećmi do Londynu. Odtąd już się nie widywali, również córka Anna ograniczyła spotkania z ojcem tylko do okazji oficjalnych, zaś syn Jerzy, który najboleśniej przeżył zdradę ojca, zerwał z nim wszelkie kontakty i wyjechał do Kanady. Jednak kiedy polski Czerwony Krzyż zakończył działalność w Londynie, Irenie Anders znów bieda zajrzała w oczy. Ta, do końca swych dni, prawdziwa dama – co przyznają wszyscy, którzy ją spotkali - zabrała się więc za krawiectwo i dzięki przyjaciołom, zdołała zarobić na utrzymanie.
Wkrótce, po zakończeniu działań wojennych, generał Anders w glorii opatrznościowego „męża na białym koniu” zjechał z kochanką do Londynu. Odtąd były w mieście dwie generałowe Anders, i obie Ireny: jedna prawowita, druga podrabiana i z trudem tolerowana przez emigracyjny Londyn. Niepewna swej pozycji, postanowiła więc na dobre generała przywiązać do siebie metodą „na bobasa”, jak twierdzili nieżyczliwi - z czego powstała konieczność ślubu w 1948 r. Przedtem, w 1946 r. uzyskała formalny rozwód z Boruckim. Generał również zabiegał o rozwód, na który Irena Anders nie wyrażała zgody, mimo to, zaledwie trzy lata po wojnie, sąd brytyjski uznał trwały rozkład małżeństwa. Po ślubie z generałem, Renata zaczęła oficjalnie używać imienia Irena, co w połączeniu z nazwiskiem Anders stwarzało wrażenie istnienia jedynej „prawowitej” Ireny Anders. Jakby było tego mało, dała na imię nowonarodzonej córeczce Anna, jakby pragnąc zatrzeć pamięć o „tamtej” Annie, dawniej ukochanej córce generała. Zmieniła też wyznanie z unickiego na rzymsko-katolickie, idąc w ślad męża, który uczynił to jeszcze w czasie wojny (z urodzenia, Anders był protestantem). Na skutek ich, zaiste, karcianych zagrywek matrymonialno-religijnych, ślub Renaty Bogdańskiej z Władysławem był rzymsko-katolicki, bowiem jako greko-katoliczka, która zawarła pierwszy związek małżeński przed władzami sowieckimi, Bogdańska była w oczach Kościoła katolickiego osobą wolną. Również generał - przyjęty do Kościoła katolickiego przez biskupa Gawlinę w dniu jego imienin 27 czerwca 1942 r. w Jangi Julu w Uzbekistanie - był też „wolny”, bo jego ewangelicki ślub z Ireną Prószyńską, która w oczach Kościoła katolickiego była mężatką, również nie był ważny...

W ten sposób wracamy do osoby Anny Marii Costa vel Anders, której niejednoznaczność i dziwne polityczne zwroty, nabierają w świetle wydarzeń z życia jej rodziców innej wymowy i nie powinny nas dziwić. Anna Maria Costa wielce się wahała, czy do wyborów w Polsce wystartować jako kandydatka PiS czy PO. Zwłaszcza, że jej ukraińska matka, po zbrodni smoleńskiej 2010 r. przystąpiła do komitetu wyborczego Bronisława Komorowskiego, a nawet pofatygowała się z Londynu, by osobiście uczcić jego zaprzysiężenie 6 sierpnia 2010 r. Pamiętamy, jaki to był cios dla wielu patriotów polskich, obolałych po masakrze smoleńskiej i w trakcie trwającej wciąż ordynarnej i bezwzględnej walce nowego „prezydenta” Polski i jego kliki z krzyżem na Krakowskim Przedmieściu. Czy córka takiej osoby i nosząca jej nazwisko, na pewno jest odpowiednią kandydatką na stanowisko przewodniczącego Rady Ochrony Pamięci i Męczeństwa? Dodatkowo, ma ona być sekretarzem stanu w Kancelarii Rady Ministrów i, jakby było mało tych wiernopoddańczych laurów dla jej „historycznego nazwiska”, pełnomocnikiem ds. dialogu międzynarodowego...

W wywiadzie z 19. 11. 2014 r. http://www.gazetagazeta.com/2014/11/anna-maria-anders/ przyszła sekretarz stanu w rządzie PiS, opisuje serdecznymi słowami „swą przyjaciółkę" Ligię Krajewską, posłankę PO w poprzednim Sejmie. Tak, tę samą, która o prezydencie Andrzeju Dudzie wyrażała się na Twitterze "plastik... nie ma mózgu", co tzw. opozycja do dziś powtarza jako główną obelgę wobec naszego Prezydenta ("plastikowy prezydent", "plastuś" itp). Ta "serdeczna przyjaciółka" Anny Marii Anders jest również autorką obecnego na jej profilu i równie słynnego określenia "Putinowski PiSlam". Natrząsała się też na Twitterze z leworęczności prezydenta Dudy oraz sugerowała interesowność małżeństwa Elbanowskich w ich obronie 6-latków http://niezalezna.pl/67122-nie-ma-mozgu ... oslanki-po
Za przyjaźń, Ligia Krajewska odpłaca Annie Marii Anders równie ciepłymi słowami: "Anna Anders jest osobą bardzo otwartą, sympatyczną, życzliwą i postępową, więc jeśli faktycznie wystartuje w wyborach parlamentarnych z ramienia PiS, będę zaskoczona, bo jej poglądy do poglądów tej partii zupełnie nie pasują.” http://www.dziennikpolski24.pl/artykul/ ... ktorej-m... Czy Pani Premier znane są przyjaźnie „postępowej” pani Costy vel Anders? I co znaczy to dwuznaczne określenie kandydatki na wysokie stanowiska w prawicowym rządzie, które pada z ust jej lewicowej przyjaciółki? Czy chodzi o liberalny stosunek do aborcji? Do eutanazji? Do tabletki „dzień po”? Do edukacji seksualnej dzieci i pseudonauki gender? Niestety, na żadne z tych pytań nikt z Polaków nie usłyszał dotąd z ust Anny Marii Anders żadnej odpowiedzi.
W cywilizowanym kraju, takie kompromitujące kontakty towarzyskie dyskwalifikują kandydata do wszelkiej poważniejszej kariery politycznej. Wprawdzie, za postawy naszych rodziców najczęściej nie odpowiadamy, ale za dobór przyjaciół – owszem. Po przykrych doświadczeniach PiSu z takimi okazami dwulicowości i cwaniactwa, jak wspomniani Kluzik-Rostkowska czy "Miś" Kamiński, oby Prezes Kaczyński czy zazwyczaj rozważna pani Premier Szydło, nie pożałowali swego wyboru. Wydaje się on być powodowany raczej snobistycznym zauroczeniem, niż chłodną oceną zalet i kompetencji kandydatki do tak wysokich stanowisk politycznych w naszej Ojczyźnie. A jeśli fakty z jej biografii nie wystarczą, proponuję zadumać się nad „głębią” wypowiedzi politycznych przyszłej pani Senator. Oto trzy cytaty z rozważań „serdecznej przyjaciółki” posłanki Krajewskiej, zaczerpnięte z jej rozmowy z równie bystrym dziennikarzem radia RMF FM. http://www.rmf24.pl/tylko-w-rmf24/rozmo ... -ojciec-...
Na temat Putina: „Hitlera można użyć jako przykładu tego, co się dzieje teraz z Rosją i na Bliskim Wschodzie (...) Był przecież taki okres, że w Rosji protestowano przeciw Putinowi, a teraz to jakoś nie wiem. Czy to jakaś propaganda czy co. Wszystko się ucieszyło i raptem wszyscy niby w Rosji są za nim”.
Na temat NATO: „Wiem, że tutaj w Polsce bardzo się boją tego, że będzie jakaś inwazja. My w Ameryce jakoś w to nie wierzymy. Ja chcę wierzyć że NATO by w takim wypadku pomogło”.
I dalej: „Trzeba to NATO jakoś wspierać, finansować, żeby wszyscy razem z Ameryką pracowali”. (podkeślenia moje PŁ)
Gęsia skórka na plecach? To mało.
Młodzież mówi lepiej: obciach i żenada.

Pokutujący Łotr

pokutujący łotr - blog


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Rząd Beaty Szydło
PostNapisane: 30 sty 2016, 16:31 
Offline
Moderator

Dołączył(a): 13 lip 2009, 09:25
Posty: 31517
Sejm uchwalił budżet na 2016 r.

Sejm, w nocy z piątku na sobotę, uchwalił budżet na 2016 r. z maksymalnym deficytem w wysokości 54,7 mld zł. Minister finansów Paweł Szałamacha powiedział, że budżet ten realizuje politykę prorodzinną państwa, ale jednocześnie jest bezpieczny dla finansów publicznych.

Zgodnie z założeniami budżetowymi wzrost PKB ma wynieść 3,8 proc.; średnioroczna inflacja – 1,7 proc.; a deficyt sektora finansów publicznych – 2,8 proc. PKB.

Podczas głosowań nad poprawkami do ustawy, które miały miejsce w nocy z czwartku na piątek oraz w nocy z piątku na sobotę, Sejm zajął się ponad 300 wnioskami. Przyjęto ponad 20 poprawek – wszystkie zgłoszone przez PiS. Zakładały one m.in. zmniejszenie o prawie 10 mln zł budżetu Rzecznika Praw Obywatelskich.

Minister Szałamacha tuż przed uchwaleniem budżetu na 2016 r. wskazał, że w pełni autorski budżet PiS będzie przedstawiony na jesieni tego roku.

Przypomniał, że podczas pierwszego czytania projektu budżetu założył się z posłem Sławomirem Neumannem z PO „co do podstawowych kryteriów”. – Jestem przekonany (...) zarówno w wymiarze kwotowym, jak i procentowym założony deficyt 2,8 proc. PKB jak i 54 mld zł nie zostanie przekroczony – zadeklarował.

– Dochody budżetowe zostaną w pełni zrealizowane i Polska wejdzie suchą nogą w rok 2017. Zgadzamy się także (...), że zasadnicze wyzwanie, jakim jest odbudowa dochodów podatkowych państwa polskiego, jeszcze jest przed nami i my tego dokonamy – obiecał.

Neumann, odnosząc się do wypowiedzi szefa MF, wyjaśnił, że jego zakład honorowy z Szałamachą dotyczył dochodów podatkowych, które – według niego – resort finansów przeszacował. – Za kilkanaście miesięcy rzeczywiście będzie można to ocenić – powiedział.

Wśród uchwalonych poprawek znalazł się wniosek w sprawie utworzenia nowej rezerwy celowej związane z organizacją Światowych Dni Młodzieży z kwotą 15 mln zł. Pieniądze te mają pochodzić ze zmniejszenia wydatków na NIK (o ok. 6,5 mln zł), RPO (o ok. 4,6 mln zł) i Krajowe Biuro Wyborcze (o ponad 3,8 mln zł). W sumie w wyniku wszystkich przyjętych poprawek PiS Rzecznik stracił prawie 10 mln zł.

Sejm uchwalił też zmianę, która przewiduje zmniejszenie o blisko 39 mln zł wydatków m.in. Kancelarii Senatu, Sądu Najwyższego, NSA, NIK, KRRiT, GIODO, PIP, IPN, RPD, KRS. Zaoszczędzone pieniądze mają trafić na wydatki bieżące z rezerwy ogólnej budżetu.

Posłowie poparli również zmniejszenie o 3 mln 300 tys. zł wydatków KRRiT i przeznaczenie tych pieniędzy na wynagrodzenia w Służbie Więziennej. Zdecydowano też o zmniejszeniu o 35 mln zł wydatków bieżących sądów powszechnych i przekazaniu tej kwoty na zwiększenie rezerwy ogólnej.

Wśród uchwalonych poprawek znalazł się także wniosek, który zakłada przesunięcie środków w ramach instytucji rządowych (np. w ramach budżetu MSWiA przesunięcie 80 mln zł m.in. z funduszu emerytalnego na wyposażenie policji i remonty).

Zdecydowano ponadto, że ponad 60 mln zł na współpracę z Polakami i Polonią będzie w gestii Kancelarii Senatu. Zmniejszono też o 200 mln zł wydatki na współfinansowanie projektów unijnych, a kwotę tę przeznaczono na zwiększenie rezerwy na przeciwdziałanie i usuwanie skutków klęsk żywiołowych.

Nie głosowano m.in. poprawki PiS przeznaczającej 20 mln zł z wydatków na kulturę, w tym teatry, na Wyższą Szkołę Kultury Społecznej i Medialnej w Toruniu. Została ona bowiem wycofana w czwartek.

Ministerstwo Finansów zaplanowało, że tegoroczny deficyt nie przekroczy 54 mld 740 mln zł. Dochody mają wynieść 313 mld 788 mln 526 tys. zł, a wydatki 368 mld 528 mln 526 tys. zł.

Dochody podatkowe w 2016 r. mają wynieść 276 mld 120 mln zł, przewidziano też dochody z tytułu wpłaty z zysku NBP w wysokości 3,2 mld zł. Dywidendy i wpłaty z zysku zaplanowano w wysokości 4 mld 799 mln 670 tys. zł, a wpływy z ceł w wysokości 3 mld 34 mln zł.

Po stronie dochodowej uwzględniono także m.in. wprowadzenie podatku od niektórych instytucji finansowych i podatku od sklepów wielkopowierzchniowych. Ponadto rząd zaplanował po stronie dochodów wpływy z aukcji na rezerwacje częstotliwości z zakresu 800 i 2600 MHz, w wysokości 9 mld 233 mln 270 tys. zł.

Po głosowaniu Szałamacha powiedział, że nie przewiduje, aby potrzebna była nowelizacja tegorocznego budżetu. „Mamy zabezpieczenie finansowania, chociażby z aukcji LTE – decyzje już zostały wydane. W poniedziałek wchodzi w życie podatek bankowy. Pracujemy intensywnie – już jest projekt podatku od sprzedaży detalicznej” – powiedział.

Szałamacha pytany o ryzyko dla budżetu związane z informacjami medialnymi, że spółka NetNet wycofała się z rezerwacji częstotliwości LTE (spółka zaoferowała ponad 2 mld zł za jeden blok w paśmie 800 MHz) odpowiedział: – Jestem po rozmowie z panią minister (cyfryzacji) Anną Streżyńską. Jestem dobrej myśli – powiedział.

Pytany o potwierdzenie, czy firma ta rzeczywiście wycofała się z rezerwacji, odpowiedział: „Nie mogę tego potwierdzić”.

Teraz budżet na 2016 rok trafi do Senatu.

RS, PAP

http://www.naszdziennik.pl/polska-kraj/ ... 016-r.html


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Rząd Beaty Szydło
PostNapisane: 31 sty 2016, 15:02 
Offline
Czołowy Publicysta

Dołączył(a): 14 lip 2009, 13:38
Posty: 2572
ad rem wycofania się pewnej firmy,czyli:
"Szałamacha pytany o ryzyko dla budżetu związane z informacjami medialnymi, że spółka NetNet wycofała się z rezerwacji częstotliwości LTE (spółka zaoferowała ponad 2 mld zł za jeden blok w paśmie 800 MHz) odpowiedział: – Jestem po rozmowie z panią minister (cyfryzacji) Anną Streżyńską. Jestem dobrej myśli – powiedział."

i miał rację ponieważ

jest na to miejsce, inna firma oferująca te same pieniądze,więc..jak na razie ...nie jest żle


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Rząd Beaty Szydło
PostNapisane: 01 lut 2016, 10:00 
Offline
Moderator

Dołączył(a): 13 lip 2009, 09:25
Posty: 31517
Jesteśmy odporni – Beata Szydło w nowym wydaniu tygodnika „wSieci”

Nowy numer tygodnika "wSieci" od poniedziałku w kioskach!
Damy radę! – podkreśla premier Beata Szydło w wyjątkowym wywiadzie dla tygodnika „wSieci”. W nowym numerze ponadto: Marcin Wikło zastanawia się kogo wspiera George Soros, Łukasz Warzecha rozmawia z Leszkiem Millerem, byłym przewodniczącym Sojuszu Lewicy Demokratycznej, a Jan Rokita analizuje sylwetkę Grzegorza Schetyny. Na łamach „wSieci” również relacja z gali Człowiek Wolności Tygodnika „wSieci” 2015, którą uzupełnia tekst laudacji na cześć prezydenta Andrzej Dudy, wygłoszonej przez Piotra Zarembę.

Największy konserwatywny tygodnik opinii w Polsce w sprzedaży od 1 lutego.

Jacek i Michał Karnowscy rozmawiają z premier Beatą Szydło. „Najgorsze za nami. Zrobimy co obiecaliśmy bez względu na siłę ataku i moc grillowania. Szantażom nie ulegnę. Wprowadzimy zmiany niezbędne Polsce, jesteśmy odporni i pełni determinacji” – zapowiada prezes rady ministrów i podkreśla: - „Imperium zła nas nie pokona.”

Czy multimilioner George Soros wspiera przeciwników nowego polskiego rządu? – zastanawia się Marcin Wikło. - Dla jednych finansowy geniusz, dla innych spekulant i szaleniec aspirujący do rządzenia światem. W Polsce za wspieranie lewicujących inicjatyw doceniony przez „Gazetę Wyborczą” tytułem Człowieka Roku i odznaczony przez Bronisława Komorowskiego Krzyżem Komandorskim z Gwiazdą Orderu Zasługi Rzeczypospolitej Polskiej. George Soros byłby niezmiernie zadowolony, gdyby „dobra zmiana” PiS w Polsce się nie udała – pisze Wikło.

Z Leszkiem Millerem, byłym przewodniczącym Sojuszu Lewicy Demokratycznej, rozmawia Łukasz Warzecha. „Kwaśniewski próbował kilkakrotnie przejąć SLD, co mu się nie udało również dlatego, że ludzie widzieli za nim cień 'Gazety Wyborczej'” – podkreśla były premier.

O nowym liderze PO pisze z kolei Jan Rokita. „Marzenia zazwyczaj spełniają się przewrotnie, a już zwłaszcza marzenia związane z polityką. Odkąd ćwierć wieku temu 27-letni Grzegorz Schetyna przystąpił do Kongresu Liberalno-Demokratycznego, nie dążył do niczego ponad to, aby po długim partyjnym panowaniu Donalda Tuska zostać jego następcą” – pisze publicysta.

W numerze ponadto Andrzej Duda Człowiekiem Wolności Tygodnika „wSieci” 2015 - laudacja Piotra Zaremby i fotoreportaż z uroczystej gali, na której Prezydent RP odebrał charakterystyczną statuetkę z literą „W”.
„Tak naprawdę laureatami tej nagrody są wszyscy ci Polacy, którzy poszli do wyborów w przekonaniu, że są ludźmi wolnymi, chcą tej wolności i w związku z tym chcą dobrej zmiany” — powiedział prezydent Andrzej Duda, odbierając w ubiegły wtorek podczas uroczystej gali nagrodę Człowiek Wolności 2015 tygodnika „wSieci”. Z kolei publicysta tygodnika Piotr Zaremba, podczas wygłoszonej laudacji podkreślił m.in. „Pan Prezydent pokazał nam, że nie wystarczy być odważnym i wewnętrznie wolnym. Nie wystarczy nawet mieć rację. W demokracji racje muszą mieć swoją oprawę. A trzeba też być pracowitym, zdolnym, wiedzieć, o czym się mówi. I to kolejny egzamin zdany przez tego prezydenta — egzamin politycznych umiejętności.

http://www.stefczyk.info/publicystyka/o ... 6041263606


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Rząd Beaty Szydło
PostNapisane: 02 lut 2016, 08:38 
Offline
Moderator

Dołączył(a): 13 lip 2009, 09:25
Posty: 31517
Szydło: Dotrzymałam słowa

Rząd przyjął projekt ustawy, która wprowadza świadczenie 500 zł na dziecko – poinformowała w poniedziałek premier Beata Szydło, która następnie osobiście przekazała go marszałkowi Sejmu. – Dotrzymałam słowa, program „Rodzina 500+” stał się faktem – podkreśliła.

Obrazek

Projekt ustawy o pomocy państwa w wychowywaniu dzieci wprowadza świadczenie wychowawcze 500 zł miesięcznie na drugie i kolejne dziecko; w przypadku rodzin, których dochód nie przekracza 800 zł na osobę w rodzinie (lub 1200 zł w przypadku rodzin z dzieckiem niepełnosprawnym) – również na pierwsze dziecko.

Projektem zajmowała się dzisiaj Rada Ministrów.

– To jest bardzo ważny dzień dla mnie osobiście, bo mogę dzisiaj powiedzieć, że dotrzymałam danego słowa – powiedziała premier Beata Szydło na konferencji prasowej w Sejmie.

Przypomniała, że zadeklarowała wprowadzenie programu „500+” we wrześniu 2015 r. – Powiedziałam, że ten program będzie nie tylko deklaracją składaną w kampanii wyborczej, ale że dotrzymamy słowa i go zrealizujemy, jeśli Polacy nam zaufają – mówiła.

– Dzisiaj robimy pierwszy krok; program „Rodzina 500+” stał się faktem – podkreśliła premier.

– Wsparcie rodzin jest najważniejszym priorytetem mojego rządu, dlatego ten program jest początkiem drogi. (...) Dzisiaj mogę powiedzieć: dotrzymałam danego słowa – dodała.

Jak zaznaczyła, program ten jest potrzebny w Polsce z wielu względów i nie należy patrzeć na niego wyłącznie w wymiarze finansowym. Zapewniła, że przyjęta w ubiegłym tygodniu przez Sejm ustawa budżetowa zabezpiecza pieniądze na realizację programu.

– Dziecko to jest najlepsza inwestycja w przyszłość. To nie jest koszt, to inwestycja. I my wszyscy – politycy, którzy rozpoczniemy pracę na tym programem w Sejmie – musimy o tym pamiętać – mówiła.

– Teraz rozpoczynamy etap prac parlamentarnych i wszyscy politycy, wszyscy parlamentarzyści musimy pamiętać o jednym: że z tego programu skorzystają wszystkie polskie rodziny bez względu na poglądy polityczne, bez względu na światopogląd. To jest program dla wszystkich – dodała premier.

Zwróciła się też do opozycji z prośbą, aby w trakcie prac nad projektem spory polityczne nie były istotne.

Wicepremier, minister rozwoju Mateusz Morawiecki zapewnił w poniedziałek, że program nie jest zagrożeniem „z punktu widzenia finansów publicznych”.

Świadczenie będzie przyznawane co do zasady na 12 miesięcy, od 1 października do 30 września następnego roku. Jednak pierwszy okres, ze względu na start programu w II kwartale br., będzie dłuższy i będzie trwał od dnia wejścia w życie ustawy do 30 września 2017 r.

Wypłata świadczenia zostanie wstrzymana, jeśli osoba uprawniona nie odbierze go przez trzy kolejne miesiące. Gdy wystąpi sytuacja, która może mieć wpływ na prawo do świadczenia, np. zmieni się liczba członków rodziny, trzeba będzie o tym niezwłocznie powiadomić organ wypłacający świadczenie.

W przypadku marnotrawienia świadczenia będzie ono przekazywane w formie rzeczowej lub w formie opłacania usług, np. żłobka czy zajęć pozalekcyjnych.

Świadczenie nie będzie wliczane do dochodu przy ubieganiu się o świadczenia z innych systemów wspierających rodzinę. Nie zniknie też ulga podatkowa na dzieci.

RP, PAP

http://www.naszdziennik.pl/polska-kraj/ ... slowa.html


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Rząd Beaty Szydło
PostNapisane: 09 lut 2016, 10:25 
Offline
Moderator

Dołączył(a): 13 lip 2009, 12:02
Posty: 37605
http://txt-atrium.pl/gadajacygrzyb/6282 ... sko.com%29

PiS nie pali się do usunięcia ustawy 1066, a z tego wynika, że uważa, iż kiedyś bratnia pomoc może okazać się konieczna. Wniosek stąd taki, że działania obecnej władzy pokryte patriotyczną retoryką mogą nie służyć Polakom. A gdy Polacy zdołają to pojąć, konieczna może okazać się pomoc bundeswehry.

Kopia artykułu:

Co dalej z „ustawą o bratniej pomocy”?
08.02.2016 - 21:04 — Gadający Grzyb

Wniosek o uchylenie „ustawy 1066” złożył niedawno klub Kukiz'15. Nic nie stoi na przeszkodzie, by PiS ten wniosek poparł.

Obrazek

Przyznam się, że fakt, iż wciąż obowiązuje słynna „ustawa 1066” (zwana tak od numeru druku sejmowego), funkcjonująca również w potocznym obiegu jako „ustawa o bratniej pomocy” jest dla mnie co najmniej niezrozumiały. Przypomnijmy, iż akt prawny, którego oficjalna nazwa brzmi „Ustawa z dnia 7 lutego 2014 r. o udziale zagranicznych funkcjonariuszy lub pracowników we wspólnych operacjach lub wspólnych działaniach ratowniczych na terytorium Rzeczypospolitej Polskiej” został jednomyślnie oprotestowany przez ówczesną opozycję i sprzyjające jej media, jako że nadaje zbyt daleko idące uprawnienia funkcjonariuszom obcych służb mogącym potencjalnie operować na naszym terytorium. Warto przytoczyć tu wyniki głosowania sejmowego. Spośród 120 głosujących posłów PiS, 119 głosowało „przeciw” i tylko jeden „za”. Solidarna Polska – spośród 15 głosujących wszyscy byli przeciw. Ten jeden rodzynek z klubu PiS głosujący za ustawą, to poseł Piotr Pyzik – trudno orzec, czy wyłamał się świadomie, czy zwyczajnie się pomylił, w każdym razie nie zaszkodziło mu to w reelekcji. No a teraz, jakkolwiek paradoksalnie by to nie zabrzmiało, wychodzi na to, że w PiS względem „ustawy 1066” obowiązuje „linia Pyzika”. Proszę, jaki wpływowy…
„Ustawę o udziale zagranicznych funkcjonariuszy…” Platforma przedstawiała jako wykonanie prawa unijnego. Owszem, jest „klauzula solidarności” sformułowana w Tytule VII „Traktatu o funkcjonowaniu Unii Europejskiej”, która zakłada udzielenie pomocy krajom członkowskim na wniosek ich władz politycznych w przypadku zagrożenia terroryzmem, klęski żywiołowej lub katastrofy spowodowanej przez człowieka. Tyle, że ustawa idzie znacznie dalej, co było zresztą stałą praktyką poprzedniej władzy – pod pozorem „wdrażania”, „dostosowywania”, tudzież „implementacji” reżim PO przemycał różne siuchty zasłaniając się uniwersalnym wytłumaczeniem „wymogów unijnych”. Tak jest i w przypadku „ustawy 1066”. Mówi ona bowiem np. w Art. 2 o „wspólnych operacjach” prowadzonych „w związku ze zgromadzeniami, imprezami masowymi lub podobnymi wydarzeniami (…) w celu ochrony porządku i bezpieczeństwa publicznego oraz zapobiegania przestępczości”. Oznacza to w przełożeniu na normalny język wezwanie „bratniej pomocy” do tłumienia demonstracji. Ustawa powołuje się tu na decyzję Rady Unii Europejskiej 2008/617/WSiSW z dnia 23 czerwca 2008 r., tyle że we wspomnianej decyzji jako żywo nie ma o „zgromadzeniach” ani słowa. Jest jedynie ogólne sformułowanie o „sytuacji kryzysowej” (popełnienie przestępstwa stanowiącego poważne, bezpośrednie zagrożenie fizyczne dla osób, majątku, infrastruktury, instytucji państwowych) – przy czym, owa „sytuacja kryzysowa” ma zastosowanie „w szczególności” do terroryzmu.
Co więcej, Art. 9 „ustawy 1066” daje zagranicznym funkcjonariuszom prawo do „wwozu na terytorium Rzeczypospolitej Polskiej i posiadania broni palnej, amunicji i środków przymusu bezpośredniego”, „użycia lub wykorzystania broni palnej w sposób i w trybie określonych w ustawie z dnia 24 maja 2013 r. o środkach przymusu bezpośredniego i broni palnej” a także szereg innych uprawnień zarezerwowanych przedtem dla polskich służb. Przy czym, w przywoływanej decyzji Rady jest mowa jedynie o działalności obcych „jednostek interwencyjnych” w zgodzie z prawem „zapraszającego” państwa członkowskiego. Nigdzie nie ma sformułowanego obowiązku zrównywania uprawnień służb obcych z krajowymi – a takie zrównanie de facto wprowadza „ustawa o bratniej pomocy”!
Przepraszam za ten nieco hermetyczny, prawniczy język, ale trudno omawiać tego typu zagadnienia bez odwołania się do właściwych aktów prawnych. Generalnie, rzecz w tym, że „ustawa 1066” dalece wykracza poza obowiązujące regulacje europejskie, które jakoby ma „implementować”. Stwarza za to idealną podkładkę do obcej interwencji – i to niekoniecznie na „wniosek” polskich władz, jako że unijne instytucje systematycznie poszerzają swe uprawnienia z pominięciem traktatów, metodą uzurpacji. Taką bezprawną uzurpacją jest chociażby słynna „kontrola praworządności” zainicjowana przez Komisję Europejską na podstawie napisanej samowolnie procedury – bowiem traktaty takowego prawa Komisji Europejskiej nie przyznają! W tym kontekście, a także biorąc pod uwagę formułowane wobec Polski pogróżki „użycia siły”, utrzymywanie ustawy wprost „zapraszającej” interwentów w nasze granice i zrównującej ich z polskimi służbami oznacza realne zagrożenie dla suwerenności – sami prosimy się o kłopoty.
Wniosek o uchylenie „ustawy 1066” złożył niedawno klub Kukiz'15. Nic nie stoi na przeszkodzie, by PiS ten wniosek poparł – bo chyba stanowisko Prawa i Sprawiedliwości przez ostatnie dwa lata się w tej sprawie nie zmieniło? Nie zmieniło się, prawda?

*

A poza tym:
kiedy zostanie ograniczona możliwość inwigilacji obywateli przez organy państwa?
http://blog-n-roll.pl/pl/inwigilacja-–-bez-zmian
kiedy zostanie uchylona „ustawa 1066”?
kiedy zostanie odtajniony aneks do raportu ws. rozwiązania WSI?

Gadający Grzyb


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Rząd Beaty Szydło
PostNapisane: 10 lut 2016, 14:32 
Offline
Moderator

Dołączył(a): 13 lip 2009, 12:02
Posty: 37605
http://prawapolityka.pl/2016/02/kaminsk ... obronnego/

Kamiński szefem Polskiego Holdingu Obronnego
Autor: Anna Oflus Data: Luty 09, 2016 0 Comments

Mariusz Kamiński, poseł PiS będzie szefem Polskiego Holdingu Obronnego. Miały zadecydować o tym jego kompetencje.


Foto: Adrian Grycuk/Wikimedia Commons


Kamiński tłumaczy, że stanął do konkursu o członkostwo w zarządzie Spółki Skarbu Państwa z odpowiednimi kompetencjami. – Stanąłem do tego konkursu, mam odpowiednie kompetencje, jestem doktorem nauk prawnych, przez osiem lat zasiadałem w komisji obrony i byłem jej wiceprzewodniczącym. Stanąłem do konkursu z konkretną wizją, jak zmienić firmę. Udało mi się wygrać i będę te cele realizował – powiedział.
Mariusz Kamiński jest doktorem nauk prawnych, zasiadał w Komisji Obrony Narodowej. Należał do Prawa i Sprawiedliwości do czasu tzw. afery madrytowej. Wówczas wspólnie z dwoma innymi posłami (Adamem Hofmanem i Adamem Rogackim) udał się na posiedzenie Komisji Zagadnień Prawnych i Praw Człowieka Zgromadzenia Parlamentarnego Rady Europy w Madrycie. Pieniądze na podróż samochodem wspólnie pobrali ze Skarbu Państwa. Ostatecznie jednak wybrali się tanimi liniami lotniczymi. Za całość sytuacji zostali usunięci z partii.
Pod koniec 2015 roku sprawa związana z podróżą do Madrytu została umorzona. Stwierdzono, że nie doszło do oszustwa na szkodę Kancelarii Sejmu.

Źródło: onet.pl/ dziennik.pl


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Rząd Beaty Szydło
PostNapisane: 12 lut 2016, 10:45 
Offline
Moderator

Dołączył(a): 13 lip 2009, 09:25
Posty: 31517
Rząd Beaty Szydło słucha przedsiębiorców

W ostatnią środę odbyły się kolejne konsultacje przedsiębiorców z branży handlowej z ministrami rządu Beaty Szydło w sprawie ostatecznego kształtu tzw. podatku od hipermarketów.

To już drugie tak duże spotkanie z handlowcami, tym razem z udziałem wicepremiera i ministra rozwoju Mateusza Morawieckiego, ministra finansów Pawła Szałamachy i ministra w kancelarii premiera Henryka Kowalczyka.

Te konsultacje były spowodowane protestami handlowców, którzy twierdzili, że tzw. podatek od hipermarketów zniszczy dużą część polskich sklepów, głównie tych działających w ramach umów franczyzowych.

Przypomnijmy tylko, że według projektu ustawy, który powstał po pierwszych konsultacjach z handlowcami, podatnikami nowego podatku miały być wszystkie sieci handlowe oraz sprzedawcy detaliczni, których obroty netto (bez podatku VAT) przekraczają 1,5 mln zł miesięcznie (przedsiębiorcy mający mniejsze obroty nie będą objęci tym podatkiem i w związku z tym nie będą składali także deklaracji podatkowych).

Podstawowa stawka tego podatku to 0,7% wartości obrotów netto, obowiązująca od kwoty powyżej 1,5 mln zł do 300 mln zł miesięcznie. Obroty powyżej tej kwoty miały być opodatkowane stawką 1,3%, a sprzedaż sklepów sprzedających także w soboty, niedziele i święta stawką 1,9%.

Podatkiem miała nie być objęta sprzedaż leków i wyrobów medycznych refundowanych, definicją towaru objętego tym podatkiem nie zostały objęte posiłki przygotowane przez zbywcę, gaz ziemny, woda, ciepło systemowe i energia elektryczna.

Przypomnijmy także, że nowe obciążenie podatkowe ma na celu – zdaniem rządu– oprócz przyniesienia dodatkowych dochodów podatkowych do budżetu, także wyrównanie szans pomiędzy wielkimi sieciami i sieciami dyskontów a mniejszymi przedsiębiorstwami handlowymi, a także wsparcie dla rodzimych producentów żywności, którzy sprzedają swoje produkty głównie w lokalnych sklepach małych i średnich przedsiębiorstw.

Podatek ma również na celu doprowadzenie do efektywnego opodatkowania sieci wielkopowierzchniowych, które unikają pełnego opodatkowania w Polsce, transferując część zysków za granicę, a w konsekwencji powstrzymania ekspansji sklepów dyskontowych i wielkich zagranicznych sieci sklepowych.

Jeszcze w 2008 r. sklepy małoformatowe w Polsce stanowiły 51% wszystkich placówek handlowych, a według szacunków na koniec 2015 roku tego rodzaju sklepy stanowiły już tylko 37% wszystkich sklepów.

Po środowych konsultacjach wszystko wskazuje na to, że podatek tzw. od supermarketów nie będzie miał już stawki progresywnej, tylko jedną stawkę, ale wyższą niż dotychczasowe 0,7% obrotów, ponieważ chodzi o to, aby podatek przyniósł jednak planowane wcześniej dochody budżetowe.

Wyraźnie wyższa (kilkakrotnie) będzie kwota obrotów wolna od podatku. W dotychczasowej konstrukcji było to 1,5 mln zł miesięcznie, czyli 18 mln zł rocznie, więc najprawdopodobniej nowa kwota wolna będzie sięgała kilkudziesięciu milionów złotych rocznie.

Zmieniona zostanie także definicja franczyzy – za sklepy działające w ramach takich umów będą uważane tylko te, które używają wspólnego znaku towarowego, ale w powiązaniu z przepływami kapitałowymi albo przepływem towarów (to oznacza, że sklepy działające w ramach takich sieci jak Społem czy Lewiatan będą z tego podatku zwolnione).

Wreszcie najprawdopodobniej minister finansów zrezygnuje z wprowadzenia w konstrukcji tzw. podatku od supermarketów wyższej stawki podatku obrotowego od sprzedaży dokonywanej w soboty, niedziele i święta.

Widać więc, że rząd Beaty Szydło nie tylko konsultuje rozwiązania podatkowe z przedsiębiorcami, których mają one dotyczyć, ale także ich słucha i uwzględnia uwagi zgłaszane przez to środowisko.

Zenon Baranowski

http://www.naszdziennik.pl/ekonomia-gos ... orcow.html


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Rząd Beaty Szydło
PostNapisane: 12 lut 2016, 21:39 
Offline
Moderator

Dołączył(a): 13 lip 2009, 09:25
Posty: 31517
Szydło pyta o Nord Stream 2

Niepokoi nas wsparcie udzielane przez niektóre kraje projektowi Nord Stream 2, który jest sprzeczny z celami UE – mówiła w Berlinie premier Beata Szydło. Ostrzegła, że skutkiem realizacji tej inwestycji może być osłabienie proeuropejskich reform na Ukrainie.

Podczas piątkowego wykładu na konferencji zorganizowanej przez Fundację Koerbera w Berlinie Szydło przekonywała, że Polska demokracja ma się świetnie. Według niej, kwestie Trybunału Konstytucyjnego czy mediów są wewnętrznymi sprawami Polski i nie powinny angażować czasu polityków europejskich.

– Unia Europejska powinna zajmować się rozmową o wspólnych sprawach, politycy UE, członkowie UE powinni ze sobą jak najwięcej rozmawiać, bo można często odnieść wrażenie, że tej rozmowy brakuje – powiedziała Szydło.

Premier podkreśliła, że Polska chce być „aktywnym kreatorem polityki europejskiej”.

Jak mówiła, wewnętrzne sprawy dotyczące Trybunału Konstytucyjnego czy reformy mediów publicznych są wewnętrznymi sprawami Polski, suwerennymi decyzjami polskiego parlamentu. Premier podkreśliła, że kwestie te nie powinny zajmować czasu polityków europejskich czy opinii europejskiej, „bo w czasie, gdy jest ta troska o polski Trybunał Konstytucyjny, być może umykają ważne sprawy dotyczące chociażby kwestii migrantów”.

– Polska demokracja ma się świetnie. Polska demokracja się rozwija; to jest wielka wartość. Polacy są przywiązani do wolności. Myśmy o tę wolność walczyli bardzo długo i to, że dzisiaj jesteśmy pełnoprawnym członkiem UE i NATO, to olbrzymia wartość, której nigdy nie damy sobie odebrać – powiedziała szefowa polskiego rządu.

Jak zaznaczyła, zmiany zachodzące w Polsce są „podyktowane przede wszystkim wolą wyborców”, którzy w wyborach parlamentarnych opowiedzieli się za realizacją programu Prawa i Sprawiedliwości. Dodała, że zmiany wprowadzane przez większość rządzącą w Polsce nie odbiegają od rozwiązań stosowanych w UE i często są na nich wzorowane, np. rozwiązania wprowadzane w polskich mediach są wzorowane na francuskich.

Zapewniła, że jej rząd chce jak najlepszej współpracy z Unią Europejską i zrobi wszystko, by tak było, „co nie znaczy, że nie jest krytyczny wobec pewnych decyzji, które w ostatnim czasie były w UE podejmowane”.

– Ale uważamy, że odpowiedzialnością nas wszystkich, również Polski, jest tak prowadzić sprawy w UE, żeby wycofać się ze złych decyzji, wyciągnąć z nich wnioski i próbować szukać rozwiązań dobrych, skutecznych, a przede wszystkich takich, które będą w zgodzie z poszanowaniem suwerenności wszystkich państw UE – powiedziała Szydło.

Mówiła, że solidarność i wolność to niezbywalne wartości europejskie wywodzące się z korzeni chrześcijańskich Europy. Jak podkreśliła, naszym obowiązkiem jest przestrzeganie tych wartości.

– Dzisiaj o tym kryzysie wartości też nie trzeba się bać rozmawiać, bo Europa przeżywa kryzys wartości – przekonywała.

Jak podkreśliła premier, z Niemcami łączy Polskę nie tylko sąsiedztwo, ale również przyjaźń stanowiąca przykład w Europie. Według niej Polskę i Niemcy łączy też „niełatwa i bolesna historia”, ale także ogromna praca w układaniu wzajemnych relacji. Przypomniała w tym kontekście o liście biskupów polskich do niemieckich, rozpoczynającym się od słów: „Przepraszamy i prosimy o wybaczenie”.

Wskazała na partnerstwo gospodarcze i współpracę w zakresie bezpieczeństwa; mówiła też, że „Niemcy to jest również państwo, w którym nasi obywatele mają swoich krewnych, bliskich, rodziny, a z kolei obywatele niemieccy mają swoich bliskich w Polsce”.

– To są relacje, których nie da się popsuć przez politykę, i dobrze, bo to właśnie one budują dobry klimat, na którym można budować przyszłość naszego regionu, naszych państw – dodała.

– Polacy doceniają wkład, jaki Niemcy włożyły w rozszerzenie Unii Europejskiej, jednak musimy sobie zdawać sprawę, że dziś zacieśnienie europejskiej wspólnoty musi opierać się na równoprawnym stosunku naszych relacji – powiedziała szefowa rządu.

Jak mówiła, „w obliczu kryzysów europejskich” takich jak kryzys migracyjny czy „eurosceptyczne nastroje mające odzwierciedlenie w widmie tzw. Brexitu” Europa musi podjąć starania, by nie dopuścić do zniweczenia projektu europejskiego. Dodała, że należy szukać rozwiązań innych, bo dotychczasowe się nie sprawdziły.

Szydło wzywała do podjęcia refleksji m.in. na temat tego, czy nie zabrakło poszanowania dla różnic oraz dla samostanowienia państw i narodów. Podkreśliła, że wierzy, że Europa wyjdzie z tej lekcji wzmocniona, problemy mogą paradoksalnie odnowić wzajemne stosunki, a ostatnie prace nad rozwiązaniem kryzysu migracyjnego pokazują, że w Europie można wyciągać wspólne wnioski.

Premier mówiła, że Polska popiera działania mające na celu stabilizację sytuacji w państwach będących źródłem migracji, a w piątek Polska i Niemcy wspólnie postanowiły o realizacji projektu humanitarnego w jednym z państw, gdzie toczy się wojna.

Szydło zaznaczyła, że Polska niesie od dłuższego czasu pomoc Ukrainie – państwu, w którym także toczy się wojna.

Jak dodała, w sferze międzynarodowej aktywności UE dla Polski szczególne znaczenie mają działania na Ukrainie.

– W tym kontekście niepokoi nas m.in. wsparcie, jakiego niektóre kraje udzielają projektowi Nord Stream 2, który jest sprzeczny z celami dywersyfikacji dostaw energii do UE i ograniczenia zależności od rosyjskiego dostawcy gazu – powiedziała premier. Podkreśliła, że skutkiem realizacji tej inwestycji, która jest nie do pogodzenia z polityką spójnych sankcji wobec Rosji, może być osłabienie proeuropejskich reform na Ukrainie.

RP, PAP

http://www.naszdziennik.pl/swiat/152225 ... eam-2.html


Góra
 Zobacz profil  
 
Wyświetl posty nie starsze niż:  Sortuj wg  
Utwórz nowy wątek Odpowiedz w wątku  [ Posty: 140 ]  Przejdź na stronę Poprzednia strona  1, 2, 3, 4, 5, 6, 7 ... 10  Następna strona

Wszystkie czasy w strefie UTC + 1


Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zalogowanych użytkowników i 9 gości


Nie możesz rozpoczynać nowych wątków
Nie możesz odpowiadać w wątkach
Nie możesz edytować swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz dodawać załączników

Szukaj:
Skocz do:  
 cron
Powered by phpBB © 2000, 2002, 2005, 2007 phpBB Group
Przyjazne użytkownikom polskie wsparcie phpBB3 - phpBB3.PL
Nasi przyjaciele: Strony Patriotyczne
Linki pozycjonujące: Fenster aus Polen / Schüco Fenster / Drutex Fenster / Fenster Preise / Haustüren /