Polskie-Forum.pl


Wolne i niezależne forum dyskusyjne / opinie polityczne / aktywność obywatelska / patriotyzm / Polska / wolna dyskusja


Wszystkie czasy w strefie UTC + 1




Utwórz nowy wątek Odpowiedz w wątku  [ Posty: 44 ]  Przejdź na stronę 1, 2, 3  Następna strona
Autor Wiadomość
 Tytuł: Afera Amber Gold
PostNapisane: 08 wrz 2012, 11:07 
Online
Moderator

Dołączył(a): 13 lip 2009, 09:25
Posty: 30744
Może być ciekawie, jeżeli to co podaje autor artykułu jest prawdziwe.
Załóżmy więc tej jednej z niezliczonych afer cudotwórców z PO i ich stręczycieli specjalny wątek.
No cudaki i cudotwórce z partii niszczącej Polskę rozbieramy was do naga.


Tajne taśmy Marcina P.

Jeden z pracujących dla Marcina P. byłych oficerów Urzędu Ochrony Państwa twierdzi, że ludzie służb doradzili szefowi Amber Gold, żeby się zabezpieczył, bo życzliwość różnych znanych osób na pstrym koniu jeździ. I to oni zamontowali mu i wyposażyli go w ukryte kamery i inny sprzęt szpiegowski. Dzięki temu zarejestrowano zdarzenia kompromitujące i bardzo obciążające wiele ważnych osobistości z Trójmiasta i nie tylko.

Marcin P., szef Amber Gold, może i nie jest zbyt lotny, ale na pewno nie jest w ciemię bity. Na razie to on obrywa, ale szybko może się to zmienić. I zacznie się prawdziwa zabawa, czyli na wiele osób padnie blady strach. Na niektórych już zresztą pada, bo zaczęli kojarzyć pewne zdarzenia. Nie wiadomo, co szef Amber Gold zyska w ten sposób od szeroko rozumianego wymiaru sprawiedliwości, ale na pewno nie będzie jedyną osobą mającą kłopoty. A nawet to, co mu się zarzuca blednie przy zarzutach, jakie mogą zostać postawione równym ważnym osobistościom. Wszystko to pod warunkiem, że Marcin P. nie zostanie zastraszony albo nie spotka go coś w areszcie.

Portal obserwator. com ustalił, że Marcin P. był nie tylko oficjalnie dobroczyńcą dla gdańskiego ZOO, ekipy realizującej film Wajdy o Wałęsie czy różnych innych przedsięwzięć kulturalnych. Marcin P. był też dobroczyńcą cichym i nieoficjalnym, ale niekoniecznie dyskretnym. Przychylność różnych instytucji i osób dla jego przedsięwzięć, mówiąc oględnie, nie była bezinteresowna. Jednak obdarowani w ten sposób nie tylko zostali zapisani w specjalnym rejestrze, ale większość z nich była także filmowana z ukrytych kamer.

Sporo osób na Wybrzeżu chciałoby dostać nagrania agencji artystycznej Marcina P., ale nie wiedzą, gdzie ich szukać. On sam zostawia ponoć te materiały jako polisę ubezpieczeniową, gdyby sprawy nie poszły tak jak się spodziewa. Kopie mają być zdeponowane w kilku miejscach, w tym u dwóch trójmiejskich adwokatów.

Jeden z pracujących dla Marcina P. byłych oficerów Urzędu Ochrony Państwa twierdzi, że to ludzie służb doradzili szefowi Amber Gold, żeby się zabezpieczył, bo życzliwość różnych znanych osób na pstrym koniu jeździ. I to oni zamontowali mu i wyposażyli go w stosowne urządzenia szpiegowskie. Jeśli tak było, to pewnie jeszcze ktoś z tego towarzystwa dysponuje nagraniami, co czyni sprawę jeszcze poważniejszą. I wiele wskazuje na to, że międzynarodową.

Posiadanie kompromitujących nagrań i zapisków sprawiało, że prezes Amber Gold czuł się całkiem pewnie, sądząc, że w razie czego pomogą mu ci, którzy mogliby stracić więcej od niego. A mimo to został zatrzymany i aresztowany. Co oznacza, że może być w niebezpieczeństwie. A to dlatego, że w ostatniej chwili próbował dać znać różnym ważnym osobom, że jeśli on oberwie, to coś ujawni, i że są na to nagrania. Po tym miała nastąpić akcja zastraszania P. poprzez bliskie mu osoby, żeby nie ryzykował, bo areszt przed niczym go nie ochroni, co w polskim więziennictwie nie jest niczym zaskakującym.

Taśmy Serafina mają być przy nagraniach Marcina P. dziecinną zabawą. Informator portalu obserwator. com, który wykonywał różne misje dla szefa Amber Gold, a jest emerytowanym oficerem UOP, twierdzi, że gdyby te taśmy ujrzały światło dzienne, byłaby afera, jakiej III RP jeszcze nie znała. I sięgająca bardzo wysoko. Dlatego przewiduje, że wokół Marcina P. zaczną się dziać bardzo dziwne rzeczy.

Były oficer UOP przewiduje też, że jakiś zwiastun nagrań Marcina P. pojawi się niebawem w publicznym obiegu. I to wypuszczony nie na życzenie samego Marcina P., lecz ludzi służb. Bo to znakomity materiał do rozgrywania w Polsce polityków i polityki. Co by oznaczało, że i tym razem, jak w kilku głośnych aferach sprzed lat, służby chcą meblować polską scenę polityczną wedle własnych potrzeb i interesów. Ma to oznaczać, że obecny układ władzy przestał im odpowiadać.

Stanisław Janecki

http://obserwator.com/obserwacje/tajne-tasmy-marcina-p


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Afera Amber Gold
PostNapisane: 12 wrz 2012, 07:28 
Online
Moderator

Dołączył(a): 13 lip 2009, 09:25
Posty: 30744
Platforma wycisza Amber Gold

Posłowie nie zajmą się na razie projektami uchwał Solidarnej Polski oraz Prawa i Sprawiedliwości dotyczącymi powołania sejmowej komisji śledczej w sprawie Amber Gold. Marszałek Sejmu Ewa Kopacz wyjaśniała wczoraj, iż odesłała je prawnikom do oceny. W ten sposób pani marszałek będzie mogła - zgodnie z regulaminem - nad projektami opozycji zastanawiać się jeszcze cztery miesiące.


- Sprawą Amber Gold Sejm zajmował się już przez cały dzień w zeszłym tygodniu i dość - orzekła marszałek Sejmu Ewa Kopacz. W ciągu ostatnich dni politycy Platformy Obywatelskiej prowadzą zmasowaną akcję zmierzającą do odwrócenia uwagi opinii publicznej od sedna afery, a to widowiskowym manewrem ze zrobienia z Romana Giertycha adwokata syna Donalda Tuska czy plotkami o uczynieniu z Joanny Kluzik-Rostkowskiej wiceministra finansów, jak też powrotem do koncepcji postawienia przed Trybunałem Stanu Jarosława Kaczyńskiego i Zbigniewa Ziobry.

Dlatego też posłowie nie zajmą się na bieżącym posiedzeniu wnioskiem o powołanie komisji śledczej w sprawie Amber Gold przygotowanym jeszcze przed ubiegłotygodniowym posiedzeniem przez Solidarną Polskę ani ponowionym i uzupełnionym wnioskiem w analogicznej sprawie złożonym przez Prawo i Sprawiedliwość. Ewa Kopacz znalazła sposób na oba projekty opozycji. Przesłała je bowiem do zbadania przez prawników.

- Obowiązkiem marszałka Sejmu jest oczywiście opiniowanie projektów, które wpływają do laski marszałkowskiej, nie jest to nic nadzwyczajnego i nie jest to decyzja tylko dlatego, że marszałkiem jestem ja, ale jest to procedura zapisana w regulaminie. W związku z tym każdy projekt musi być zaopiniowany przynajmniej wstępnie przez Biuro Analiz Sejmowych, aby marszałek Sejmu prowadzący prezydium lub konwent mógł rekomendować takie czy inne procedowanie nad danym projektem - wyjaśniała wczoraj Ewa Kopacz.

Marszałek Sejmu zdała się ocenić, że Polaków afera Amber Gold już znudziła. - Dlatego też nie widzę w tym niczego złego, od mądrości prawników jeszcze nikt się nie rozchorował, a Polakom chyba jednak mimo wszystko potrzeba trochę stabilności i spokoju - dodała Kopacz, zaznaczając, iż w ubiegłym tygodniu posłowie mieli wystarczająco dużo czasu podczas sejmowej debaty, aby zadać pytania dotyczące Amber Gold.

A Sejm według marszałek Sejmu ma - zdaje się - ważniejsze sprawy niż rozwikłanie ewentualnej roli, błędów czy zaniedbań ze strony premiera czy państwowych urzędów w związku z aferą. - Apelowałam na prezydium i konwencie, aby dzisiaj zachować przede wszystkim taką potrzebę służenia ludziom w tym, co jest im pomocne, bo mam takie wrażenie, jak obserwuję notowania naszego parlamentu, że ludziom nie są potrzebne awantury polityczne, ale bardzo konkretne rozwiązania, szczególnie teraz, kiedy jesteśmy w tej trudnej sytuacji, gdy kryzys europejski puka do drzwi - dodała marszałek Kopacz.

O tym, czym posłowie się powinni zajmować, marszałek Sejmu zapomniała chyba poinformować swoich klubowych kolegów, którzy jako posłowie partii rządzącej w sytuacji, gdy "kryzys europejski puka do drzwi", raczą wyborców konferencjami prasowymi w Sejmie, podczas których opowiadają - jak np. w poniedziałek - jakie to złe rzeczy grożą Polakom, jeśli "partia wodzowska - PiS" dojdzie do władzy. Czy wczoraj, ogłaszając w szerokim, czteroosobowym składzie, iż przeprowadzili ankietę wśród posłów PiS - nie uzyskując jednak odpowiedzi, kto może być kandydatem tej partii na premiera, gdyby tego stanowiska nie chciał objąć Jarosław Kaczyński. Chyba tylko sami uczestnicy tych konferencji z rządzącej partii nie widzą, jak bardzo żenujące są tego typu występy.

Artur Kowalski

http://www.naszdziennik.pl/polska-kraj/ ... -gold.html


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Afera Amber Gold
PostNapisane: 13 wrz 2012, 16:30 
Online
Moderator

Dołączył(a): 13 lip 2009, 09:25
Posty: 30744
Prowokacja ws. Amber Gold

Osoba podająca się za urzędnika z kancelarii premiera miała telefonicznie ustalać z prezesem Gdańskiego Sądu Okręgowego szczegóły związane m.in. ze sprawami sądowymi Amber Gold. Gdańska prokuratura okręgowa wszczęła śledztwo w tej sprawie.
O sprawie poinformowała w czwartek “Gazeta Polska Codziennie”. Jak podała, 6 września do prezesa sądu okręgowego w Gdańsku zadzwonił człowiek, który przedstawił się jako urzędnik z kancelarii Donalda Tuska. W rozmowie tej szef sądu miał prosić o instrukcje, czy przyspieszać posiedzenie sądu ws. zażalenia na aresztowanie Marcina P., prezesa Amber Gold.

Osoba, która przedstawiła się jako urzędnik z kancelarii premiera, miała też – jak napisała gazeta, pytać o sędziów, którzy będą zajmowali się rozpatrzeniem zażalenia. W trakcie rozmowy poruszano też sprawę kontroli, którą zarządził w gdańskim sądzie okręgowym minister sprawiedliwości Jarosław Gowin. Prezes sądu miał też umówić się na spotkanie z premierem: wstępnie wyznaczono datę 13 września.

Milewski nie chciał po rozmowie odpowiadać na pytania dziennikarzy gazety, natomiast złożył zawiadomienie o popełnieniu przestępstwa. Chodzi o powoływanie się na wpływy w instytucjach publicznych. Prokuratura Okręgowa w Gdańsku potwierdza, że prowadzi takie postępowanie.
Poseł Stanisław Piotrowicz wiceprzewodniczący Sejmowej komisji sprawiedliwości mówi, że ta sprawa obrazuje kondycje polskiego wymiaru sprawiedliwości oraz innych służb.
– Wszyscy nastawiają uszu i patrzą jakie sygnały wypływają z centrali. Ryba psuje się od głowy. Jeżeli służby specjalne uzyskują sygnał: Nie podejmować działań! – to ich nie podejmują. Jeżeli inne urzędy usłyszą taki sygnał również nie podejmują takich działań. Widoczne to było w sprawie Amber Gold. Dziś mamy kolejny przykład, że w podobny sposób reagują z nazwy niezawisłe sądy. To jest dobitnym przykładem tego, że nie mamy niezawisłego sądownictwa – powiedział Stanisław Piotrowicz.
Dziś o działaniach Agencji Bezpieczeństwa Wewnętrznego, Centralnego Biura Antykorupcyjnego i Generalnego Inspektora Informacji Finansowej ws. Amber Gold zostaną poinformowani posłowie z sejmowej Komisji ds. Służb Specjalnych. O godzinie 10.00 rozpoczęło się posiedzenie komisji.
Od początku lipca Prokuratura Okręgowa w Gdańsku prowadzi śledztwo w sprawie działalności spółki Amber Gold. Dwa tygodnie temu śledczy postawili prezesowi tej spółki Marcinowi P. zarzut oszustwa na znaczną kwotę. Wcześniej Marcin P. usłyszał też sześć innych zarzutów, w tym prowadzenie działalności bankowej bez stosownych zezwoleń. Decyzją sądu rejonowego 30 sierpnia prezes Amber Gold został aresztowany. 12 września gdański sąd okręgowy rozpatrywał zażalenie na areszt i podtrzymał decyzję sądu niższej instancji.
Przed założeniem spółki Amber Gold Marcin P. był kilkakrotnie karany za różnego rodzaju przestępstwa, w tym gospodarcze i finansowe. Minister sprawiedliwości Jarosław Gowin zlecił prezesom gdańskich sądów apelacyjnego i okręgowego wewnętrzną kontrolę dotychczasowych postępowań sądowych dotyczących P. Niezadowolony z wyników kontroli przeprowadzonej przez prezesa gdańskiego sądu okręgowego Gowin zlecił ponowną kontrolę: rozpoczęła się ona 11 i potrwa do 20 września, prowadzą ją sędziowie z Poznania.
Amber Gold to firma inwestująca w złoto i inne kruszce, działająca od 2009 r. Klientów kusiła wysokim oprocentowaniem inwestycji – przekraczającym nawet 10 proc. w skali roku, które znacznie przewyższało oprocentowanie lokat bankowych. 13 sierpnia Amber Gold ogłosiła decyzję o likwidacji, nie wypłacając ulokowanych środków i odsetek tysiącom klientów firmy.

http://www.radiomaryja.pl/informacje/pr ... mber-gold/


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Afera Amber Gold
PostNapisane: 13 wrz 2012, 18:18 
Online
Moderator

Dołączył(a): 13 lip 2009, 09:25
Posty: 30744
Tylko u nas: stenogram całej rozmowy z sędzią!

Poniżej publikujemy tekstowy zapis nagrania, które dziś ujawniła "Gazeta Polska Codziennie". Chodzi o prowokację dziennikarską wobec prezesa Sądu Okręgowego w Gdańsku Ryszarda Milewskiego, który w rozmowie z dziennikarzem podającym się za urzędnika kancelarii Donalda Tuska prosił o instrukcje, czy przyspieszać posiedzenie sądu ws. aresztu Marcina P., prezesa Amber Gold.
________________________________________

Nagrania można wysłuchać na stronie Gazeta Polska VOD - http://vod.gazetapolska.pl/2364-sensacy ... amber-gold

________________________________________

Reporter: Piotr Tomiczyński z tej strony, ja dzwonię z sekretariatu pana Tomasza Arabskiego, czy mogę z prezesem? Halo.

Sekretariat: Halo? O tak słyszę teraz lepiej troszeczkę. Przerywa coś bardzo.

R: Dzień dobry. Piotr Tomiczyński. Dzwonię z sekretariatu szefa Kancelarii Premiera. Czy mogę z panem prezesem rozmawiać?

Sekretariat: Z panem prezesem Milewskim, tak?

R: Tak.

Sekretariat: Już bardzo proszę.
(niezrozumiałe rozmowy w tle, w słuchawce słychać komunikat: „Proszę czekać”).

R: Halo, dzień dobry.

Milewski: Dzień dobry. Witam serdecznie.

R: Piotr Tomiczyński z tej strony. Wczoraj rozmawialiśmy.

M: Tak, tak.

R: Sekretariat szefa Kancelarii Premiera się kłania. Panie prezesie?

M: Tak?

R: Będę próbował pana łączyć z panem Tomaszem Arabskim, natomiast pan Arabski ma jeszcze jakieś spotkanie ważne u siebie. Wczoraj przekazałem notatkę służbową panu Arabskiemu z naszej rozmowy. Bo rozmawialiśmy o spotkaniu... pan pamięta?

M: Tak, oczywiście, że pamiętam.

R: Ono wchodzi w grę jutro, tylko że... czytał pan dzisiejsze doniesienia? Tak naprawdę wczoraj postanowiliśmy z panem się skontaktować, ponieważ mieliśmy informacje, ponieważ nie wiedzieliśmy, czy też będą potwierdzone dzisiaj. Okazuje się, że Ministerstwo Sprawiedliwości wszczyna kontrolę tam właśnie u pana. Mimo wszystko...

M: Parę rzeczy tutaj trzeba (niezrozumiałe).

R: Właśnie, panie prezesie tylko, że chodzi o to, że to jest wszystko dzieje się bardzo naprędce, prawda? Spotkanie pan premier chce odbyć z państwem, tylko że ono wchodziłoby w grę dopiero po tym posiedzeniu, na którym zapadłaby ostateczna decyzja co do przyjęcia bądź odrzucenia wniosku o... tak, prawnika pana Marcina Plichty. Nie chcemy, żeby było tak, że potem wyjdzie, że jakieś naciski były ze strony Kancelarii Premiera. Pan rozumie?

M: Ja rozumiem.

R: Niech mi pan powie... proszę chwilę, poczekać dobrze?

M: Dobrze, dobrze.

R: Halo? Niech mi pan powie jedną rzecz. Czy pan już wie, kiedy będzie to posiedzenie, żebyśmy po prostu dzisiaj... już by pan sobie ustalił z panem Arabskim ten termin tego spotkania, ale to pewnie już w przyszłym tygodniu dopiero.

M: Ja mogę do posiedzenie wyznaczyć w zależności... no jaka jest... bo tak (niezrozumiałe). Ja to mogę wyznaczyć albo siedemnastego, albo nawet dwunastego czy trzynastego, także tutaj nie ma żadnego problemu. Już skład jest dawno... znaczy dawno już od dwóch dni już jest.

R: Państwo, do Państwa...

M:... także tam w ogóle ta sprawa już jest, oni czytają...

R: No właśnie. Chodzi o to, że my wczoraj dostaliśmy, jak dzwoniłem do departamentu w Ministerstwie Sprawiedliwości...

M: Tak,tak.

R: Oni już mają informacje, przekazała państwu akta.

M: Skład wyznaczony i skład już czyta akta i teraz jest kwestia... specjalnie się wstrzymywałem ewentualnie to jest też do rozmowy, czy bardzo przyspieszać, czy nie przyspieszać. Bo wtedy też muszę powiedzieć, żeby oni siedzieli dzień i noc, czytali to czy to, żeby tak na spokojnie... Chciałbym właśnie o tym też porozmawiać.

R: Panie prezesie, teraz jesteśmy w takiej sytuacji patowej. Dzisiaj naprawdę cały dzień o tym rozmawiamy od rana. My mieliśmy spotkanie o 10:00 z panem Arabskim, potem o 12:00 również. Pan Arabski otrzymuje informacje z Ministerstwa Sprawiedliwości, doniesienia mediów za chwilę mogą się okazać miażdżące, za chwilę może się okazać, że będzie jakaś informacja, która trafi do mediów, załóżmy o Kancelarii Premiera, o tych spotkaniach z państwem. Premier chce osobiście poznać i tak jak pan zaznaczył w trakcie naszej wczorajszej rozmowy ja również w notatce, którą przekazałem panu Arabskiemu.

M: Ja chciałem właśnie też przekazać dużo rzeczy panu premierowi.

R: Bo pan, panie prezesie, zaznaczył wczoraj jedną słuszną rzecz, że najlepiej dowiadywać się u źródła.

M: Tak... My to wszystko na bieżąco mamy, te akta, cały czas nad nimi siedzimy, więc mamy to wszystko rozpracowane.

R: Czy pan ma listę sędziów, którzy mieliby wziąć udział w takim, ewentualnie spotkaniu z panem premierem?

M: Proponowałbym tak, mojego zastępcę do spraw karnych panią Kloczkowską-Miłosz... Ewentualnie ile osób by tam miało być? Ewentualnie tylko panią zastępczynię. Jeżeli byście państwo chcieli jeszcze dokładnych informacji odnośnie, uważam że to też jest bardzo istotne, spraw cywilnych [niezrozumiałe]... to ja też mam takie informacje, ale mogę też panią prezes, która też na bieżąco w tym siedzi od a do zet, że tak powiem, bo tam jest też bardzo dużo takich skrupulatnych różnych rzeczy [niezrozumiałe] samego premiera poinformować. Także ewentualnie no nie wiem, czy trzy osoby, czy cztery by wchodziły w grę? Jak to państwo...

R: To pan już ustali... dobrze... ja po prostu pytam, bo też muszę sporządzić z tego notatkę z tej rozmowy i jakby w dniu dzisiejszym też zostałem objęty klauzulą tajności co do tej sprawy z racji bycia asystentem pana Arabskiego... Jest jeszcze jedna rzecz, panie prezesie... też dzisiaj to podejmowaliśmy. Pan Arabski pewnie będzie również pytał o to pana w tej sprawie. Czy do pana docierały informacje z Ministerstwa Sprawiedliwości, że taką kontrolę wobec pana próbuje wszcząć pan Gowin?

M: Nie, żadnych informacji... o tym dowiedziałem się z telewizji i od kolegów z ministerstwa i z Warszawy, że [niezrozumiałe] a już o piątej w Sejmie [niezrozumiałe] my byliśmy zdziwieni tym... zarządzenie dostano o godzinie dwunastej. Te sprawy były, że tak powiem, sprawdzane dziesięć razy. O zarządzeniu w ogóle....

R: No właśnie, bo pan... my mamy informację taką, że pan wtedy na tym, kiedy było to przedstawicielstwo ministerstwa u państwa, pan jakby wyraził swoją opinię wstępną w tej sprawie, że pan nie widzi podstaw, żeby wszczynać jakiekolwiek śledztwo...

M: Proszę pana, było dziesięciu czy piętnastu... całe szczęście, ja nawet słowem się nie odezwałem na tym spotkaniu.

R: No takie informacje do nas trafiły właśnie... To sobie pan będzie wyjaśniał

M: Całe szczęście, że jest prezes apelacyjna i moi prokuratorzy, także wszystkich było tam piętnaście osób i doskonale wszyscy wiedzą, że prezes apelacyjna, ani ja się nie odezwaliśmy ani słowem. To prowadził pan minister Gowin, pytał też o sprawy cywilne. Pani prezes od spraw cywilnych zreferowała krótko, potem pytał o sprawę karną [niezrozumiałe] pytał o komornika, to komornik... kuratora, prokurator okręgowy też króciutko odpowiedział i poszedł na konferencję. Niestety, ale...

R: Czyli trochę inny punkt widzenia... Panie prezesie, w takim razie czy np. dwunastego, jeśli by się odbyło to posiedzenie, ja rozumiem, że państwo w tym dniu będziecie informować poprzez rzecznika o decyzji prawda? Dwunastego gdyby ono się odbyło... trzynasty... czy na drugi dzień spotkanie z premierem wchodziłoby w grę? Sytuacja jest ważna o tyle, że pan premier w tym momencie jest...

M: Ja rozumiem... Czyli ja zaznaczam na dwunastego to posiedzenie i wtedy trzynastego [niezrozumiałe].

R: Chodzi o to, że tak... pan premier, już mówiłem panu wczoraj w trakcie rozmowy i zaznaczałem to... mam nadzieję, że pan zrozumiał ten przekaz... Pan premier nie może liczyć, proszę pana, w tym momencie na... no nie chciałbym tutaj używać mocnych słów... na rzetelność czy pełen profesjonalizm ze strony prokuratury czy też Ministerstwa Sprawiedliwości. Pan premier po prostu, spotykając się z państwem, chciałby sobie wyrobić zdanie i podjąć dalsze decyzje. Nawet jeśli idzie o odwołanie pewnych osób i mianowanie innych w tej sprawie na ich miejsce... Bardziej rzetelnych... nowych... i jakby odpowiedzialnych, znających się na rzeczy. Tu niewątpliwie jest jeden szkopuł w tej sprawie, że są pewne osoby, które się ewidentnie nie znają na prawie. To już dzisiaj nawet rozmawialiśmy. Proszę poczekać, mam tutaj zieloną lampkę i będę się próbował połączyć z panem Arabskim.

M: Dobrze.

R: Halo, szefie... Czy ja mogę... bo mam pana prezesa, czy mogę... Dobrze, ja przekażę w takim razie, tylko proszę chwilę poczekać.

R: Halo, panie prezesie, ponownie Piotr Tomiczyński, bo rozmawiałem z panem Arabskim. Bo teraz dzwonię do pana na telefon sekretariatu. Pan Arabski powiedział, że będzie do pana dzwonić na tą komórkę...

M: Bardzo proszę, to ja czekam.

R: Ale jest jedna rzecz. Czy mógłby to być telefon wykonany w godzinach wieczornych? Pan Arabski...

M: Cały czas mam włączony i... czekam na telefon.

R: To dostanie pan oficjalne potwierdzenie tego zaproszenia na to spotkanie... ono wstępnie w takim razie na trzynastego umawiamy się?

M: Rozumiem i za sekundę wyznaczam na dwunastego termin.

R: Dwunastego termin i trzynastego jest spotkanie. Tylko jeszcze jedna rzecz. Bo pan Arabski musi do pana osobiście zadzwonić i też wysłać maila w tej sprawie, bo chodzi o to, że ja sporządzam notatkę z tej rozmowy i pan Arabski pełni urząd państwowy, więc chodzi o pewną zgodność między mną a nim, więc ja poinformuję pana Arabskiego w tej notatce o naszej rozmowie, tej właśnie z dzisiaj... Czyli dzisiaj tak... trzynastego tak... jest spotkanie w Kancelarii Premiera. Pan mówi do czterech osób tak?

M: To znaczy, jeśli państwo byście chcieli, ja uważam, że też jest bardzo istotne zasięgnąć w sprawach tych cywilnych, tych rejestrowych, taką też pełną informację, to pewnie panią prezes w związku z tym sądu rejestrowego, żeby też państwu naświetliła profesjonalnie wszystko...

R: Dobrze. Jak to jest specjalistka, od tych spraw, to jak najbardziej.

M: Trzy albo cztery osoby to już w zależności jak państwu to będzie... Na pewno mój zastępca, [niezrozumiałe] i ta pani [niezrozumiałe].

R: Pan Terlecki tak?

M: Nie, nie, nie. Pan Terlecki, że tak powiem zupełnie nie uczestniczy. Pani Miłosz-Kloczkowska właśnie od spraw karnych, ona jest tutaj specjalistką i wszystkie informacje ma i wyczerpująco je poda.

R: Jeszcze jedna rzecz...

M: Pani Miłosz-Kloczkowska i pani Piątek, to jest pani prezes sądu na północy i pani ewentualnie pani Koczerska, to jest wizytator, ale myślę, że jak będzie mój zastępca od spraw karnych, to...

R: Pan wspomniał, że pan wyznaczył już ten skład, tych osób, które się na tym posiedzeniu mają pojawić. To jest trzyosobowy skład?

M: Trzyosobowy... oczywiście.

R: To są zaufane pańskie osoby.

M: Słucham?

R: To są zaufane dla pana osoby, jeśli chodzi o... no wie pan, sprawa jest ważna...

M: No... proszę się nie martwić. Tak powiem...

R: W takim razie podsumowując. Trzynastego spotkanie w Kancelarii Premiera, w których godzinach państwu by odpowiadało?

M: My się dostosujemy. Tak jak pan premier wyznaczy... tak będziemy.

R: Zapewne pan premier zawsze takie spotkania odbywa po godzinie piętnastej, szesnastej, więc np. godz.17 wstępnie, ale to jeszcze wszystko z panem Arabskim musi pan ustalić, jak pan Arabski zadzwoni.

M: My się dostosujemy. Także to nie ma żadnego problemu...

R: Jeszcze jedna rzecz, bo ja dzisiaj rozmawiałem na tym spotkaniu o dziesiątej, tylko jeszcze sprawdzam, czy nic mi nie umknęło... bo miałem jeszcze jedną rzecz, o którą miałem pana zapytać, ale to mi jeszcze... panie prezesie, przepraszam, ale ja mam tu trochę notatek.

M: Proszę, proszę.

R: Ale nie... to jest najważniejsze pana zapytałem. To co pan Arabski... Panie prezesie, jeszcze raz spróbuję zobaczyć, czy pan Arabski może rozmawiać. Jeszcze chwileczkę.

M: Dobrze dobrze. Bardzo proszę.

R: Halo? Halo? Panie prezesie, no niestety pan Arabski jeszcze nie może rozmawiać.

M: To pod komórką albo...

R: Ten 500... ja wczoraj w notatce zamieściłem ten numer [dyktuje numer telefonu]... To pan Arabski powiedział, że on będzie dzwonić do pana. Prosił też, żeby pana przeprosić, ale tak jest w tej pracy niestety...

M: Ale oczywiście...

R: To jest wszystko. Ja bardzo panu dziękuję. Proszę czekać na dalszy telefon lub też ewentualnie maila od pana Arabskiego i proszę przyjąć z mojej i jego strony przeprosiny.

M: Rozumiem, że trzynastego to jest już, że tak powiem... aktualne?

R: Trzynastego jest aktualne, natomiast ja podejrzewam, że godzinę ustali już pan, czy mailowo, czy telefonicznie z panem Arabskim. Tylko jak mówię... będzie to pewnie godz. 16-17 w tych godzinach... Chodzi o to panie prezesie, żeby to spotkanie...

M: Mnie zależy, żeby przekazać najrzetelniejsze informacje dla pana premiera.

R: To głównie, wie pan, my też... pan premier i pan Arabski zwracają uwagę na to, żeby to nie było odbierane potem jako pewna forma nacisku. Dlatego nie, że przed, tylko po. Oczywiście i tak potem będą dalsze wnioski, konsekwencje wobec niektórych osób. Pan premier po prostu chce poznać każde stanowisko, więc o to tutaj się rozchodzi. Nas po prostu zaniepokoiła ta informacja, którą otrzymaliśmy z Ministerstwa Sprawiedliwości, a która dzisiaj od rana hula w mediach, to pan wie...

M: Nas również, tym bardziej, że ministerstwo brało od nas akta i nie wiem... kserowaliśmy im, zabierali akta i wszystko mają... wszystkie odpowiedzi daliśmy... wszystko wyjaśniliśmy, jeszcze prokuratura zakreśliła nam termin do jutra, żeby ewentualnie jakieś sprostowania tam napisać, no i ludzie tam kserują, wysyłają do ministra Gowina to wszystko, a tu nagle dzisiaj rano słyszymy, że jakaś jeszcze kontrola wewnętrzna, jakby z pominięciem naszej apelacji i tak dalej także no...

R: Pan rozumie, że tutaj w tej sprawie pojawiają się... panie prezesie, tu w tej sprawie pojawiają się nieścisłości, i te nieścisłości pan premier dostrzega i w Prokuraturze Generalnej, i w Ministerstwie Sprawiedliwości. Dlatego pan premier wybiera taką formę, a nie inną, że chce się z państwem spotkać.

M: Bardzo się cieszymy, że ktoś nas wysłucha. Naprawdę mamy dużo informacji i możemy to profesjonalnie wytłumaczyć...

R: Czy do pana docierały kiedykolwiek informacje, że były próby nacisków w związku ze sprawą Amber Gold na sędziów, czy na wymiar sprawiedliwości? Pan jest na pewno osobą zorientowaną. Czy kiedykolwiek do pana takie informacje docierały?

M: Ja dwa miesiące temu się dowiedziałem, może trzy, że taka sprawa Amber Gold jest.

R: Właśnie... tak jak my wszyscy.

M: My w ogóle nie mieliśmy tutaj żadnych takich informacji. Sprawy wszystkie, proszę pana to jest taka ważna informacja, wszystkie te sprawy, które ten Marcin P. miał, to były sprawy nie za mojej kadencji. Ja jestem prezesem od dwóch i pół roku, a wszystkie sprawy jego, znaczy wszystkie... ich było dziewięć, a siedem spraw było przed moją kadencją. Dwie ostatnie sprawy tylko były za mojej kadencji.

R: Tak, my mamy tą rozpiskę, no właśnie wczoraj dostaliśmy to... Dlatego też nas zastanawiała ta kontrola. Co ona ma na celu ta kontrola, właśnie względem prezesa sądu okręgowego? Dlatego też wczoraj do końca nie wiedzieliśmy czy ta informacja wyjdzie do mediów, czy będzie w rzeczywistości zastosowana. Dzisiaj okazuje się, że jednak będzie zastosowana.

M: Naprawdę też jesteśmy bardzo zdziwieni. Apelacja nasza też jeszcze jak gdyby kontrolowała i jeszcze wszystko my mamy skontrolowane, opisane i wysłane. No dziwimy się naprawdę... Tak trochę to odbieramy... kieruje się na nas sprawy już dawno rozstrzygnięte... ale to na dłuższą rozmowę...

R: To już na tym spotkaniu. Tak patrzę, bo się lampka zapaliła na aparaturze. Zielona nie jest, czerwona. Pan Arabski dalej jest zajęty. Już nie będę łączyć, żeby też pana nie frapować. Jak pan Arabski przed chwilą mi powiedział, żeby pan czekał na jego telefon osobiście, ewentualnie drogą mailową dalsze instrukcje. Co do godziny to tak jak mówię, pewnie godzina już będzie ustalona z panem Arabskim. Ja tylko jeszcze raz zaznaczam... na pewno będzie to trzynasty, dzień po tym posiedzeniu w sprawie Amber Gold, w sprawie wypuszczenia... to jakby tyle...

M: Daję zarządzenie, żeby to było dwunastego, żeby się szybko przygotowali...

R: Będą jakieś pytania?

M: No raczej nie, ja tylko bym prosił, żeby spotkanie doszło do skutku...

R: Spotkanie na pewno dojdzie do skutku, tylko pan rozumie... tutaj toczą się takie sprawy...

M: Widzę, co się dzieje... także ja... Dobrze nie ma sprawy. Ja rozumiem, że tutaj musi być tak, żeby jakichś tam tych... No to dwunastego sąd to załatwia także nie ma żadnych problemów.

R: Dobrze.

M: Oni już czytają akta, także teraz tylko pozostaje czekać na zgłoszony termin....

R: Panie prezesie ja dziękuję za rozmowę, proszę czekać na telefon pada Arabskiego, a ja sporządzę notatkę z tej rozmowy służbową... Jeśli będzie pan Arabski miał jakieś pytania, to już osobiście czy mailowo, czy telefonicznie... Jeszcze raz przepraszam, że kilka minut po czternastej zadzwoniłem, ale pan Arabski rozumie, pan ma spotkania, rozmowy i też pan premier... Dziękuję bardzo za rozmowę, pozdrawiam panie prezesie

M: Ja wszystko to zbieram, materiały i przekażę...

R: Panie prezesie, bardzo dziękuję za rozmowę i proszę czekać na dalsze instrukcje.

M: Do widzenia.

http://niezalezna.pl/32834-tylko-u-nas- ... y-z-sedzia


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Afera Amber Gold
PostNapisane: 14 wrz 2012, 06:45 
Online
Moderator

Dołączył(a): 13 lip 2009, 09:25
Posty: 30744
Co Prezes Sądu chciał przekazać panu premierowi?

"Ślubuję uroczyście jako sędzia sądu powszechnego służyć wiernie Rzeczypospolitej Polskiej, stać na straży prawa, obowiązki sędziego wypełniać sumiennie, sprawiedliwość wymierzać zgodnie z przepisami prawa, bezstronnie według mego sumienia, dochować tajemnicy państwowej i służbowej, a w postępowaniu kierować się zasadami godności i uczciwości." ; składający ślubowanie może dodać na końcu zwrot: "Tak mi dopomóż Bóg."

To, że w gdańskim wymiarze sprawiedliwości, od prokuratury począwszy na Sądach skończywszy (pierwsze często umarzają sprawy, a drugie podtrzymują decyzję prokuratury) wie każdy kto próbował dochodzić sprawiedliwości przeciwko prominentom, albo też sumiennie obserwował dziwne obstrukcje w posiedzeniach Sądu w stosunku do spraw różnych macherów.( W tym Stella Maris).

Prezes Milewski, który swoją funkcje sprawuje jak zaznaczył dopiero od 2, 5 roku jest wiernym kontynuatorem tego, co w gdańskim sądownictwie dzieje się od lat. Praktycznie nieprzerwanie mimo transformacji. Ostatnie 10 lat pod rządami samorządu rodem z PO to chyba apogeum dziwnych praktyk szefów instytucji odpowiedzialnych za przestrzeganie prawa. Owe nieprawidłowości to temat rzeka. Jerzy Kowalski Prezes PPP wielokrotnie pisał o swoich perypetiach związanych z niemożliwoscią osądzzenia dziwnych decyzji v-ce prezydenta Lisickiego w Gdańsku.

Walczy z układami pomiędzy prokuraturą i Sadami a prominentnymi politykami –samorządowcami od wielu lat. Jedyny skutkiem jest próba opresji na nim samym.!

Dlatego, to co musi stanowić sensację dla każdego komu wydawało się, że nie ma żadnych układów, a wyroki wymiaru sprawiedliwości są niezawisłe i suwerenne –dla mnie sensacją nie jest.

A jednak niektóre informacje z nagranie rozmowy Pereiry z prezesem SO powaliło mnie na ..buzię. Abstrahując od zapewnień o zaufanym składzie sędziów ( Pereira: czy osoby -skład sędziowski w sprawie Amber Gold- są zaufane?Sędzia odpowiada: proszę się nie martwić) szok powoduje wielokrotnie powtarzana przez Milewskiego fraza, ze ma garść informacji dla premiera!

O tym, że Arabski w Gdańsku może wszystko tez wiedziałam. Nie wiedziałam jednak, że do tego stopnia aby prezes podobno niezawisłego Sądu czuł się zobowiązany do przekazywania premierowi RP informacji o toczących się postępowaniach, w których jedną ze stron może być syn premiera. Bo z kontekstu rozmowy wynikało, ze informacje mogą tego dotyczyć. Poczucie bezkarności wymiaru sprawiedliwości w Gdańsku sięgnęło zenitu bezczelności – a dzięki prowokacji dziennikarskiej –może być wreszcie udokumentowane społeczeństwu. Jeśli sądzicie, ze u Was jest inaczej- to się możecie tak samo mylić jak w przypadku zawierzenia o nieskalanym dziewictwie gdańskiego wymiaru sprawiedliwości. Tego, który uniewinnił od wszelkich zarzutów korupcji zarzucanej np. prezydentowi Sopotu Karnowskiemu.

Pan Milewski nie pozostawia złudzeń co do trybu działania Sądu Okręgowego: na wątpliwości co do wyników postępowania w sprawach Amber Gold- pan prezes uspokajając rzekomego Arabskiego mówi: Sąd to załatwi.

W związku z tym dziennikarze powinni szybko uzyskać odpowiedzi na dwa pytania: co prezes Sądu Okręgowego w Gdańsku chciał przekazać premierowi Tuskowi, oraz co miał korzystnie dla Arabskiego i kancelarii premiera bądź samego premiera załatwiać Sąd Okręgowy w Gdańsku?

Powinni przyjrzeć się dokonaniom (wyroki sadowe) zaufanego składu sędziów do sprawy Amber Gold oraz prześwietlić pod kątem wyników pracy kandydatów do rzekomego spotkania z Tuskiem z gdańskiego Sądu czyli p. Koperską, Miłosz –Mroczkowską oraz p. Piątek.

Być może nawet uznać, że potwierdzona dyspozycyjność gdańskiego wymiaru sprawiedliwości jest wystarczającą podstawą do ponownego rozpatrzenia umorzonych wcześniej spraw tej instytucji.

Rzecznik PO nieudolnie próbował umniejszyć wagę sprawy. Nawet udolni tego niebywałego skandalu ,który lokuje gdański( a pewnie i innych okręgów w Polsce) wymiar sprawiedliwości w rankingu pseudo-niezawisłości dlatego przed Białorusią.

Pan minister Gowin zadziałał –prezesa odwołał. Szkoda, że Polak mądry po szkodzie.

http://vod.gazetapolska.pl/2364-sensacy ... amber-gold

http://1maud.salon24.pl/447277,co-preze ... premierowi


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Afera Amber Gold
PostNapisane: 15 wrz 2012, 19:44 
Online
Moderator

Dołączył(a): 13 lip 2009, 09:25
Posty: 30744
"Marcin P. będzie sypał."

"Marcin P. będzie sypał" - tak uważa Pan Marek Biernacki, obecny poseł Platformy Obywatelskiej, były szef MSW w latach 1999-2001. Niestety, ja nie jestem takim optymistą, jak Pan poseł - tym bardziej, że jak sam to określił," Amber Gold to był wielki mechanizm, który wymagał dużego wsparcia."

No cóż, co się będzie działo w sprawie afery "Amber Gold" pewnie nie raz nas jeszcze zaskoczy - ale proponowałbym, aby Pan poseł Biernacki wyciągnął wnioski ze swoich słów o "dużym wsparciu mechanizmu" - o ile wiem, w Gdańsku i okolicach już od wielu lat niepodzielnie panuje PO, więc te słowa o wsparciu jakoś tak... dziwnie brzmią w ustach polityka, który zresztą również pochodzi z tamtego regionu, a w latach 2002 - 2004 był nawet wicemarszałkiem województwa pomorskiego. Dziwnie, bo domyślam się, że chodzi o wsparcie polityków - i to chyba raczej nie opozycyjnych, bo to raczej nie pomaga w interesach.

A może się mylę chodzi o jakieś inne... "wsparcie"?

Redaktor Bogdan Rymanowski, który odpytywał tego prominentnego polityka Platformy Obuwatelskiej w swoim programie "Jeden na jeden", zadał mu również pytanie dotyczące ogłoszonego wczoraj wyroku w sprawie tzw. "Pruszkowa". Przyznam, że odpowiedź byłego ministra MSW mnie mocno zaskoczyła, bowiem odpowiedział on ni mniej, ni więcej, tylko tak:

"Zgubiliśmy meritum - jak to się stało, że cinkciarze z PRL stali się członkami takiej organizacji?" - podkreślając przy tym, że nie wyjaśniono finansowego zaplecza mafii.

A ja się zapytam - czy ktoś tym finansowym zapleczem mafii, ze strony instytucji państwowych, powołanych do przestrzegania prawa i porządku, w ogóle się zajmował? Czy ktoś zajmował się powiązaniami polityków i mafii? Czy służby specjalne po 1989 roku próbowały zbadać genezę powstania mafii, aby zabezpieczyć nasze państwo w maksymalnym stopniu przed jej przestępczą działalnością?

Próbowali to robić niektórzy dziennikarze śledczy, ale jak pokazują ich koleje losu, nie wyszło im to za bardzo na zdrowie - może dlatego, że mocno wsadzali nos w nie swoje sprawy, nie otrzymując przy tym ochrony od państwowych instytucji, w których decydujący głos mieli... politycy?

Przypomnę fragment pewnego artykułu, napisanego przez Wojciecha Sumlińskiego w 2003 r. dla "Wprost". w którym padają ze strony "Masy", najbardziej znanego świadka koronnego, dawnego członka grupy "Pruszkowa":

"Prokuratura nie była zainteresowana politycznymi wątkami moich zeznań. Prowadzący śledztwo skupili się jedynie na wątkach kryminalnych. Nie drążyłem tematu, skoro nikt mnie nie pytał o szczegóły. Zorientowałem się, że szansa na to, iż prokuratura podejmie polityczne wątki sprawy, jest po prostu zerowa. Prokuratorzy wręcz bali się słuchać tego, co miałem im do powiedzenia - w ten sposób Jarosław Sokołowski (Masa), świadek koronny w procesie "Pruszkowa", opisał dziennikarzowi "Wprost" najciekawsze fragmenty swoich zeznań."

Czy coś się od tamtego czasu zmieniło? Kogo dzisiaj ściga prokuratura? Kto, według niej, jest największym zagrożeniem dla prawa i porządku w naszym kraju?

I czy prokuraturę zainteresuje, kto udzielił "wsparcia" temu "wielkiemu mechanizmowi", którym był "Amber Gold"?

Poczekamy, zobaczymy...

Żródła:

http://www.tvn24.pl/szef-amber-gold-nie ... 588,s.html

http://www.wprost.pl/ar/?O=46545

http://ander.salon24.pl/447300,marcin-p-bedzie-sypal


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Afera Amber Gold
PostNapisane: 04 paź 2012, 16:33 
Online
Moderator

Dołączył(a): 13 lip 2009, 09:25
Posty: 30744
Prokuratorskie znajomości premiera

Rzecznik rządu Paweł Graś zapewnia, że premier Donald Tusk nie ma żadnych relacji towarzyskich czy koleżeńskich z byłym już prezesem sądu okręgowego w Gdańsku Ryszardem Milewskim. Wyjaśnień od premiera domaga się PiS.

Sprawa dotyczy fotografii z 8 sierpnia 2010 r., 17 października 2010 r. i 1 kwietnia 2011 r. z trybuny VIP-owskiej stadionu Lechii Gdańsk. Widać na nich polityków PO i premiera, a w bliskim sąsiedztwie sędziego Milewskiego. Na jednym ze zdjęć Donald Tusk “przybija piątkę” z Milewskim.

Poseł Joachim Brudziński – szef komitetu wykonawczego PiS mówi że w sposób oczywisty z tych zdjęć wynika, ze jest to towarzystwo, które zna się bardzo dobrze.
- Do tego towarzystwa brakuje tylko Marcina Plichty i tych pozostałych koni pociągowych z Platformy Obywatelskiej którzy na płycie lotniska w Gdańsku ciągali samoloty Plichty. Ci wszyscy, którzy w tym oszukańczym przedsięwzięciu o nazwie Amber Gold stracili swoje oszczędności życia. Oglądając te filmy mogą sobie jednoznacznie wyrobić opinię w jakim państwie żyjemy. Jest to państwo, które najlepiej oddają słowa ministra Gowina, różnego rodzaju sitwy, wzajemnych powiązań – powiedział poseł Joachim Brudziński.

Poseł dodał, że na zdjęciach są także prokuratorzy, którzy dzisiaj mają prowadzić postępowanie wyjaśniające ws afery Amber Gold.

http://www.radiomaryja.pl/informacje/pr ... -premiera/


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Afera Amber Gold
PostNapisane: 05 paź 2012, 08:49 
Online
Moderator

Dołączył(a): 13 lip 2009, 09:25
Posty: 30744
Życie towarzyskie i stadionowe

W ramach świadczenia misji przez media publiczne oraz rządowe dowiedzieliśmy się, że wspólne bywanie na meczach nie zalicza się do relacji towarzyskich. Ciekawe, że ta fundamentalna zasada nigdy nie była prezentowana, gdy nasz szczery przywódca Donald Tusk osobiście brał udział w różnych meczach. Nikt się wtedy nie zastanawiał, w jakim charakterze występuje premier na boisku w relacji do innych uczestników – czy jako prywatny trampkarz amator, czy nadal w roli szczerego przywódcy?

Surowy rozdział życia stadionowego premiera od jego relacji towarzyskich potwierdził z ministerialną powagą przyboczny minister Graś. Minister do tego stopnia był zaskoczony pytaniem o towarzyską relację premiera z sędzią, że w pierwszej chwili sobie pomyślał, iż to jest żart primaaprilisowy. Dopiero w drugiej chwili sobie przypomniał, że kwiecień już hen, hen za nami, a teraz mamy bursztynowo-złotą jesień Platformy Obywatelskiej.

Zapewne także w ramach misji mogliśmy usłyszeć, że właściwie to każdy może sobie usiąść obok premiera Tuska. Normalnie kupujesz bilet, wchodzisz na stadion, pakujesz się do loży vipowskiej, odnajdujesz w tłumie bujną czuprynę premiera i siadasz przy nim, jakby nigdy nic. Literalnie każdy – złodziej, upadła dziewczyna, poeta i kominiarz. Prokurator lub sędzia; biznesmen albo policjant, oni wszyscy mogą sobie przy szefie rządu przycupnąć i uciąć miłą pogawędkę, niekoniecznie na tematy sportowe. Furda służby, ochroniarze, borowiki i procedury. Równiacha jest nasz premier i basta.

A skoro szef rządu i partii rządzącej jest taki brat łata, to jasne, że i jego otoczenie przez lata obcowania z przywódcą zaraziło się radosnym optymizmem i otwartością wobec zupełnie obcych ludzi. Nie zważając na różnice klasowe, majątkowe, poziomu wykształcenia, światopoglądowe czy społeczne, koledzy i przyjaciele premiera bratają się radośnie z różnymi anonimowymi postaciami, biorą udział w uciesznych zabawach z cudzoziemska zwanych heppeningami.

Oto prezydent Gdańska, który normalnie jest lokomotywą wyborczą, dla odmiany wszedł w rolę konia pociągowego (burłaka lotniskowego, jak kto woli), nie bacząc komu i co ciągnie. Złe języki go pomawiają, że promował aferzystę, ale skąd on może wiedzieć, kto jest aferzystą, a kto normalnym frajerem? Na czole mają wypisane, czy co? Przecież nie będzie za każdym razem pytał kto zacz, kiedy go poproszą, żeby pociągnął komuś samolot?! Owszem, niby sam premier powiedział, że wszyscy znali złą reputację Ambergolda, ale teraz dopiero się wyjaśniło, co premier miał na myśli. Jemu chodziło o to, że w jego loży na stadionie wszyscy wiedzieli, a nie że wszyscy w całym regionie pomorskim! Zresztą nie ma się co dziwić, skoro w loży siedziało obok premiera tylu prokuratorów i sędziów. Ciekawe, czy był jakiś adwokat?

Ta świecka tradycja fraternizowania się z anonimową ludnością nie jest nowa. Pamiętamy aferę hazardową, w której uczestniczyli najbliżsi współpracownicy Donalda Tuska, ale trzeba przyznać, że nie wszyscy. Do tych, którzy o niczym nie wiedzieli, nie słyszeli, ale zostali zamieszani bez swojej wiedzy i zgody należał wicepremier Grzegorz Schetyna. On też jest brat łata i nie dyskryminuje nikogo na stadionie.

Na tym zdjęciu z 2003 roku Schetyna, wtedy jeszcze nie wicepremier, został uwieczniony z biznesmenem (zresztą również dusza człowiek), który 6 lat później, absolutnie bez swojej wiedzy i zgody został z kolei wciągnięty w jakiś proces legislacyjny, o którym nie miał najmniejszego pojęcia. Ot, taka znajomość stadionowa, jak każda inna, a ludzie zaraz dopatrują się Bóg wie czego. Przecież nikt nie pójdzie na mecz z jakimś sztywniakiem w typie wiceministra Sekuły!

Okazuje się więc, że w dzisiejszych czasach raczej nie sprawdza się romantyczne hasło „ Z polską szlachtą polski lud”. Dzisiaj taki prominent musi siedzieć na meczu o suchym pysku, bo zaraz go sfotografują w stanie wskazującym. Z drugiej strony musiałby na dobrą sprawę zarezerwować wszystkie miejsca wokół siebie, żeby nie przysiadł się mu jakiś podejrzany prokuratorzyna, czy inna palestra.

A jeszcze jak ma dorosłe dzieci po przejściach, to w ogóle należałoby nie wpuszczać mediów na stadion. Przyjdzie w ostatku zmilitaryzować te obiekty i wprowadzić zakaz fotografowania. Niestety, nie dowiemy się, co sądzi sam premier Tusk o swoim stadionowym życiu towarzyskim, bo zapadł się pod ziemię, zniknął niczym sen jakiś bursztynowo-złoty... Ale tak w ogóle to równiacha jest nasz premier i bycze chłopisko.

http://seaman.salon24.pl/452662,zycie-t ... stadionowe


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Afera Amber Gold
PostNapisane: 05 paź 2012, 14:17 
Online
Moderator

Dołączył(a): 13 lip 2009, 09:25
Posty: 30744
Służby inwestowały w Amber Gold? Przesłuchają Kaczmarka

Prokuratura bada, czy wszcząć śledztwo z zawiadomienia posła PiS Tomasza Kaczmarka o rzekomym inwestowaniu środków operacyjnych Agencji Wywiadu w Amber Gold. MSW zapewnia, że żadna polska służba specjalna nie lokowała tam środków z funduszu operacyjnego.
- W przyszłym tygodniu pan poseł zostanie przesłuchany jako osoba zawiadamiająca - powiedział rzecznik Prokuratury Okręgowej w Warszawie Dariusz Ślepokura. Dodał, że po tej czynności zapadnie decyzja, czy wszczynać śledztwo w tej sprawie.

Ślepokura przypomniał, że od pewnego czasu trwa zaś odrębne śledztwo w sprawie domniemanej defraudacji funduszu operacyjnego Agencji Wywiadu. - Śledztwo jest tajne, nie udzielamy o nim żadnych informacji - dodał prokurator. - Nie jest prawdą, jakoby którakolwiek polska służba specjalna, w tym Agencja Wywiadu, lokowała środki z funduszu operacyjnego w piramidzie finansowej Amber Gold - podała Małgorzata Woźniak, rzeczniczka MSW, które nadzoruje m.in. AW.

Woźniak zapewniła, że służby specjalne nie zajmują się inwestowaniem na rynkach finansowych, a fundusz operacyjny służy realizacji ich ustawowych zadań, których szczegóły są niejawne. - Celowość i poprawność wydatkowania środków z funduszu operacyjnego podlega częstym kontrolom, a o każdym przypadku nieprawidłowości wskazujących na możliwość popełnienia przestępstwa zawiadamiane są właściwe organy ścigania - dodała.

Woźniak podkreśliła, że "w żadnym przypadku stwierdzone w toku kontroli nieprawidłowości nie miały związku z funkcjonowaniem piramidy finansowej Amber Gold". - W opinii Agencji Wywiadu to prokuratura jest jedynym podmiotem uprawnionym do wypowiadania się na temat ewentualnie prowadzonych przez jej organy postępowań - informował niedawno PAP gabinet szefa Agencji Wywiadu. O sprawie rzekomych inwestycji AW w Amber Gold napisała "Gazeta Polska Codziennie".

ja, PAP

http://www.wprost.pl/ar/351141/Sluzby-i ... Kaczmarka/


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Afera Amber Gold
PostNapisane: 06 paź 2012, 07:16 
Online
Moderator

Dołączył(a): 13 lip 2009, 09:25
Posty: 30744
Spóźniona decyzja Seremeta

Śledztwo w sprawie afery Amber Gold poprowadzi Prokuratura Okręgowa w Łodzi.

Prokurator generalny Andrzej Seremet poinformował wczoraj, że "czynności tego śledztwa mogłyby być sabotowane przez niektórych uczestników tego postępowania", choć kilkadziesiąt godzin wcześniej zapewniał posłów SLD, że nie widzi "obiektywnych powodów do uznania, że prowadzący i nadzorujący to śledztwo prokuratorzy nie są w swoich działaniach bezstronni". W czwartek przeniesienie śledztwa postulował Jarosław Kaczyński. Wcześniej apelowała o to Solidarna Polska. Problem ten podnosiły także osoby poszkodowane przez Amber Gold. Dzień wcześniej media ujawniły zdjęcia z meczów Lechii Gdańsk, na których Donald Tusk, sędzia Ryszard Milewski i prokurator Dariusz Różycki wspólnie dopingują drużynę.

Lepiej późno niż wcale
Seremet w czwartek przez kilka godzin naradzał się z gdańskimi prokuratorami na temat śledztwa.

- Kierując się dobrem śledztwa, uważając, że atmosfera, która nagromadziła się wokół tego postępowania, wokół osób je prowadzących, stała się do tego stopnia nieznośna, że czynności tego śledztwa mogłyby być sabotowane przez niektórych uczestników tego postępowania, podważana wiarygodność prokuratorów, a to nie jest atmosfera, która sprzyja dobru śledztwa - oświadczył szef Prokuratury Generalnej.

Gdańscy śledczy zdali mu relację z czynności, które są podejmowane w tej sprawie, zapoznał się z planem śledztwa.

- Wobec tego dzisiaj podejmę decyzję o przeniesieniu tego śledztwa do Prokuratury Okręgowej w Łodzi - zapowiedział Seremet, deklarując równocześnie, że kilku prokuratorów, którzy dotychczas zajmowali się śledztwem, zostanie delegowanych do łódzkiej prokuratury. Mają "zapoznać prokuratorów z Łodzi ze zgromadzonym materiałem dowodowym, by sprawnie mogli przejąć prowadzenie tej sprawy".

Zdaniem Arkadiusza Mularczyka (SP), decyzja Seremeta jest dobra, ale spóźniona.

- Powinno się to stać znacznie wcześniej. Skala zaniedbań, zaniechań, niekompetencji, która graniczy z podejrzeniem o stronniczość niektórych urzędników wymiaru sprawiedliwości, prowadziła do wniosku, że ta sprawa powinna zostać przeniesiona poza Gdańsk. Mówię tutaj nie tylko o prokuraturze, ale także o sądzie - podkreśla Mularczyk.

W jego ocenie, sprawa jest wielce kłopotliwa dla wielu osób na Pomorzu, a prokuratorzy będą się bali, by komuś się nie narazić. Podobnego zdania jest Andrzej Duda (PiS). - To dobra decyzja, ale zbyt późno została podjęta. Szkoda, że musieliśmy czekać na nią do czasu, gdy pojawił się materiał filmowy z trybuny stadionu Lechii Gdańsk - przypomina.

Co ciekawe, SLD zwróci się do Seremeta o wyjaśnienie decyzji o przeniesieniu. Jak się okazuje, Dariusz Joński otrzymał właśnie od prokuratora generalnego pismo z 3 października, w którym ten uzasadnia, dlaczego to właśnie gdańska prokuratura powinna prowadzić śledztwo.

- Jestem tym bardziej zdziwiony, że prokurator Seremet uzasadniał, iż "na obecnym etapie postępowanie jest prowadzone w sposób prawidłowy i brak obiektywnych powodów do uznania, że prowadzący i nadzorujący to śledztwo prokuratorzy nie są w swoich działaniach bezstronni, zwłaszcza że do chwili obecnej nie ujawniono powiązań biznesowych i osobistych pracowników jednostek organizacyjnych prokuratury okręgu gdańskiego z Marcinem P. - mówił.

Co takiego wydarzyło się w ciągu kilku godzin, że śledztwo zostało przeniesione do innego miasta. Czy więc, jak sugeruje Andrzej Duda, powodem wczorajszej decyzji prokuratora generalnego była publikacja zdjęć z trybuny VIP-owskiej stadionu Lechii Gdańsk z 8 sierpnia 2010 r., 17 października 2010 r. i 1 kwietnia 2011 roku. Widać na nich polityków PO i premiera Donalda Tuska, a w bliskim sąsiedztwie sędziego Sądu Okręgowego w Gdańsku Ryszarda Milewskiego, a także m.in. szefa gdańskiej prokuratury okręgowej Dariusza Różyckiego. Zdaniem Seremeta, nie miało to znaczenia dla jego decyzji, a film nie jest dowodem na istnienie gdańskiego układu czy sitw.

- Ludzie, którzy pełnią jakieś funkcje, spotkali się na meczu drużyn, które lubią, i co z tego ma wynikać? - pytał.

Jak mówi, po ujawnieniu zdjęć rozmawiał z prokuratorem Różyckim. Ten miał go zapewniać, że Donalda Tuska widział w życiu tylko dwa razy, w tym raz na stadionie. W ocenie Arkadiusza Mularczyka, wyrozumiałość prokuratora generalnego przy interpretacji tych zdjęć jest podyktowana prawdopodobnie osobistą obawą, że szef rządu nie przyjmie jego sprawozdania z działalności.

- Prokurator generalny jest w trudnej sytuacji, bo to od premiera zależy podjęcie tej decyzji. A przypomnę, że kwestia przyjęcia sprawozdania nie została do dziś załatwiona i pan Seremet stał się zakładnikiem Donalda Tuska - ocenia poseł.

Skąd ta zwłoka?
Do tej pory prokuratura nie przesłuchała żony Marcina P. Katarzyny Plichty.

- Nie jest prawdą, że nie można jej odnaleźć - deklaruje Seremet, który zapewnia, że śledztwo prokuratury ma na uwadze wszystkie fakty i okoliczności sprawy. Czy również w jej przypadku nie okaże się, że przesłuchanie i ewentualne postawienie jej zarzutów będzie o wiele tygodni spóźnione? Zdaniem Arkadiusza Mularczyka, może tak być, a sama Katarzyna Plichta ma czas na budowanie linii obrony męża.

- Nie znam materiałów tego śledztwa. Zakładam jednak, że działalność pani Plichty jest w jakiś sposób monitorowana przez prokuraturę. Wątpię, by ona sama nie wiedziała, czym zajmuje się jej mąż, i można zakładać, że działali wspólnie i w porozumieniu, wiedząc o większości spraw - ocenia poseł Solidarnej Polski.

Jak dodaje, brak wezwania jej na przesłuchanie jest jeszcze jednym dowodem na to, że śledztwo w sprawie Amber Gold może być prowadzone niewłaściwie.

Maciej Walaszczyk

http://www.naszdziennik.pl/polska-kraj/ ... emeta.html


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Afera Amber Gold
PostNapisane: 09 paź 2012, 17:47 
Online
Moderator

Dołączył(a): 13 lip 2009, 09:25
Posty: 30744
NIKT NIGDY NIC

A to się narobiło! Poseł PiS Tomasz Kaczmarek zawiadomił był niezależną prokuraturę, że bezpieka lokowała pieniądze w Amber Gold. Teraz niezależna prokuratura „sprawdza”, czy rzeczywiście tak było. Na początek - czy Agencja Wywiadu ulokowała w Amber Gold 2 miliony złotych. Jak przypuszczam, nigdy się ta pogłoska nie potwierdzi, bo policmajster z pewnością powinność swej służby zrozumie, a jeśli by jakimś cudem o niej zapomniał, to już tam oficer prowadzący przypomni mu, skąd wyrastają mu nogi. Tedy nie ulega wątpliwości („nie ulega wątpliwości, jak mawiała stara niania; lepiej ciupciać bez miłości, niźli kochać bez ciupciania”), że Agencja Wywiadu nie zainwestowała w Amber Gold 2 milionów złotych. No dobrze, a pozostałe bezpieczniackie watahy? Czy, dajmy na to, Centralne Biuro Antykorupcyjne też nic tam nie zainwestowało? Jestem pewien, że nic, ani grosza. No a Centralne Biuro Śledcze? Oooo, Centralne Biuro Śledcze to już na pewno niczego nie zainwestowało, podobnie zresztą, jak Służba Wywiadu Wojskowego, czy Służba Kontrwywiadu Wojskowego. Gdzieżby tam jedna, czy druga, czy trzecie - tzn CBŚ - mogły zainwestować w Amber Gold!

Mógłby ktoś powiedzieć, że jeśli tak, to może w Amber Gold zainwestowała Agencja Bezpieczeństwa Wewnętrznego - ale jeśli nawet ktoś by tak powiedział, to powiedziałby nieprawdę, za którą mógłby zostać pociągnięty do odpowiedzialności przed niezawisłym sądem. Dlatego ani Agencja Wywiadu, ani CBA, ani CBŚ, ani Służba Wywiadu Wojskowego, ani Służba Kontrwywiadu Wojskowego, ani Agencja Bezpieczeństwa Wewnętrznego nic nie zyskały na wyprowadzeniu co najmniej 500, a może nawet 600 milionów złotych z Amber Gold w nieznanym kierunku. Gdyby bowiem zyskały, to trzeba by powiedzieć, że zrobiły dobry interes. Zainwestować, dajmy na to, 2 miliony, a uzyskać sto, czy niechby nawet - 80 milionów, to niezły interes. No ale skoro nie zainwestowały, to i nic nie zyskały, to chyba jasne. W Amber Gold mogłyby ewentualnie zainwestować Wojskowe Służby Informacyjne, ale na pewno nie zainwestowały, bo przecież już ich „nie ma”. Wygląda na to, że w Amber Gold nie zainwestował NIKT.

Czy to jest ten sam NIKT, o którym mówił minister cyfryzacji w rządzie pana premiera Tuska - pan Michał Boni? Jak pamiętamy, pan minister Boni w ostatniej chwili, to znaczy - w chwili, kiedy każdy dygnitarz już na własną rękę próbował się ratować i wyjaśniać, że w aferze trumiennej on osobiście jest czysty, jak łza - pan minister Boni uratował sytuację odkryciem, że NIKT nie zabronił rodzinom otwierania trumien i rozpoznawania zwłok. W tej sytuacji niezależny pan prokurator Seremet już wiedział, z jakiego klucza wypada mu śpiewać. Skoro NIKT nie zabronił rodzinom otwierać i sprawdzać, to jeśli rodziny nie otworzyły i nie sprawdziły, to kto jest winien? Wiadomo - one! A skoro jest wina, to trudno i darmo; musi też być i kara, więc tylko patrzeć, jak wspomniane rodziny, którym najwyraźniej przewróciło się w głowach, zostaną postawione przed niezawisłe sądy, które już pokażą im mores! W przeciwnym razie prawo zostałoby nie tylko zlekceważone, ale i złamane, a jak wiadomo, nie ma nic gorszego, niż złamane prawo, chyba, że złamane serce, albo jakaś inna część ciała.

No dobrze - ale skoro już wiemy, że NIKT nie zainwestował w Amber Gold, to jak to się stało, że zarówno niezależna prokuratura, jak i niezawisłe sądy wykazały tyle wyrozumiałości wobec Marcina P.? Gdyby Agencja Wywiadu, albo jakaś inna wataha inwestowała w Amber Gold, to wszystko byłoby jasne; wyrozumiałość była następstwem instrukcji, jakie zarówno niezależna prokuratura, jak i niezawisłe sądy otrzymały od oficerów prowadzących - że to niby, „wiecie, rozumiecie”. Skoro jednak żadna bezpieczniacka wataha w Amber Gold niczego nie zainwestowała, to i oficerowie prowadzący nie mieli żadnego interesu w udzielaniu instrukcji zarówno niezależnej prokuraturze, jak i niezawisłym sądom. Ach, co ja mówię takie rzeczy! Jacy znowu „oficerowie prowadzący”! Od kiedy to niezależna prokuratura, a zwłaszcza - niezawisłe sądy miałyby mieć oficerów prowadzących? Prawidłowa odpowiedź brzmi, jak wiadomo - od NIGDY. Nietrudno zauważyć, że słowo NIGDY wyjątkowo dobrze komponuje się ze słowem NIKT - i pewnie dlatego niezależny pan prokurator Seremet w końcu przeniósł śledztwo w sprawie Amber Gold z Gdańska do Łodzi. Z pewnością śledztwo prowadzone przez niezależną prokuraturę w Gdańsku zakończyłoby się tak samo pomyślnie, jak śledztwo prowadzone przez niezależną prokuraturę w Łodzi. Wszyscy bowiem pamiętamy, że i ta niezależna prokuratura może pochwalić się sukcesami - na przykład w sprawie zabójstwa generała Papały - kiedy okazało się, że zabili go złodzieje samochodów, którzy w dodatku przyznawali się do winy jeden przez drugiego, aż trzeba było ten wybuch umiłowania praworządności nieco hamować.

Zatem nie pozostaje nam nic innego, jak uzbroić się w cierpliwość, aż niezależna prokuratura wyjaśni posłu Tomaszu Kaczmarku, jak strasznie się pomylił sugerując jakoby Agencja Wywiadu zainwestowała w Amber Gold. Dzięki temu będziemy mieli urzędowe potwierdzenie, że NIKT NIGDY NIC, a z naszą młodą demokracją to wszystko naprawdę.

Stanisław Michalkiewicz

http://www.michalkiewicz.pl/tekst.php?tekst=2636


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Afera Amber Gold
PostNapisane: 15 lis 2012, 18:39 
Online
Moderator

Dołączył(a): 13 lip 2009, 09:25
Posty: 30744
Amber Gold żąda… przeprosin

Spółka Amber Gold, szefowi której przedstawiono aż siedem zarzutów, chce przeprosin od Komisji Nadzoru Finansowego za rzekome bezprawne ostrzeżenia wobec swej działalności. Spółka wnosi o zasądzenie za to od KNF 30 tys. zł na cel społeczny.

Obecnie zawiadomienia o przestępstwie popełnionym przez Amber Gold złożyły 1024 osoby, jednak dziś przed Sądem Okręgowym w Warszawie ruszyły dwa procesy o ochronę dóbr osobistych Amber Gold wobec KNF.

W pierwszym pozwie z lata br. Amber Gold kwestionuje zasadność umieszczenia spółki na „czarnej liście” KNF w grudniu 2009 r. Powodem drugiego złożonego wtedy pozwu było pismo KNF rozesłane w sprawie Amber Gold do banków.

W pozwach spółka twierdzi, że działania KNF godziły w jej dobre imię i renomę. Amber Gold domaga się przeprosin za „bezprawne i niezgodne z prawdą” ostrzeżenia publiczne KNF co do ryzyka dla klientów spółki.

Pozew żąda publikacji przeprosin na głównych portalach informacyjnych, w TVP Info o godz. 20 oraz na stronie internetowej KNF. Ponadto spółka żąda sądowego zakazu umieszczania tych ostrzeżeń oraz usunięcia ich z archiwum KNF w internecie. W pierwszym pozwie spółka chce też wpłaty przez KNF 30 tys. zł zadośćuczynienia na cel społeczny. W drugiej sprawie spółka bezskutecznie żądała zabezpieczenia pozwu przez zakazanie naruszania dóbr spółki przez KNF. Prokuratoria Generalna wnosi o oddalenie obu pozwów.

Amber Gold kusiła klientów wysokim oprocentowaniem inwestycji, przekraczającym nawet 10 proc. w skali roku, które znacznie przewyższało oprocentowanie lokat bankowych. W sierpniu br. Amber Gold ogłosiła decyzję o likwidacji, nie wypłacając ulokowanych środków i odsetek tysiącom klientów firmy.

Prokuratura Okręgowa w Gdańsku przedstawiła prezesowi Amber Gold Marcinowi P. siedem zarzutów, m.in. prowadzenia bez zezwolenia działalności bankowej, posłużenia się sfałszowanym potwierdzeniem przelewu i oszustwa znacznej wartości. Grozi za to do 15 lat więzienia. 30 sierpnia gdański sąd aresztował Marcina P. na trzy miesiące.

Autor: Olga Alehno, | Źródło: PAP

http://www.bibula.com/?p=63357


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Afera Amber Gold
PostNapisane: 17 maja 2013, 05:50 
Online
Moderator

Dołączył(a): 13 lip 2009, 09:25
Posty: 30744
Bajka o "obywatelskim demokratycznym państwie prawa". PLICHTA, Bąk.

ODPOWIEDZIALNOŚĆ PAŃSTWA WS. AMBER GOLD,
czyli jak spółka Amber Gold stała się synonimem ‑demokratycznego państwa prawa

W koronie bezradności niczym dwa klejnoty błyszczą niezmiennie Agencja Bezpieczeństwa Wewnętrznego i prokuratura.

Enforcer One

Na wstępie trzeba wskazać, że zgodnie z Konstytucją III RP rolą państwa jako organizacji politycznej jest m.in. zapewnienie bezpieczeństwa jego Obywatelom, w tym skutecznej ochrony własności, a co zatem idzie i oszczędności przed nieuczciwymi przedsiębiorcami i oszustami. Do realizacji tych zadań władze państwa dysponują szeregiem instytucji, urzędów i organów władzy publicznej, utrzymywanych z naszych podatków; Urząd Ochrony Konkurencji i Klienta (UOKiK), Policja, Prokuratura, Ministerstwo Sprawiedliwości, ABW, CBA, Urząd Skarbowy, Komitet Stabilności Finansowej (KSF), CBŚ, Ministerstwo ds. walki z korupcją, Generalny Inspektor Informacji Finansowej (GIIF), Krajowy Rejestr Karny (KRK) oraz tzw. niezawisłe Sądy itd.
http://autorzygazetypolskiej.salon24.pl ... na-panstwa,



Sprawę zacznijmy analizować od postaci szefa Amber Gold Sp. z o.o. Prezes zarządu spółki-Marcin P. vel Stefański w latach; wiosna 2009 r. do sierpnia 20012 r., biznesmen bez wyuczonego zawodu, bez stałego adresu zamieszkania, przez wiele lat poszukiwany (pod nazwiskiem M. Stefański) przez gdańskie sądy oraz policję, skazany co najmniej 9-oma wyrokami w zawieszeniu ( w sumie 7 lat i 5 mies. pozbawienia wolności): za przywłaszczenie, wyłudzanie pieniędzy, oszustwa, fałszerstwa oraz inne przestępstwa gospodarcze.



Zgodnie z ksh- art. 18. § 2. w ogóle nie miał prawa być członkiem zarządu, rady nadzorczej itd., jakiejkolwiek spółki na terenie III RP. Jak się okazuje, wszystkie jego tzw. –biznesy- dokonywał z całą premedytacją i na dodatek w złej wierze. Pławił się wraz z żoną w luksusie, nie martwiąc się tym, że jego Klienci utracili oszczędności całego życia. Jednocześnie jako mecenas sztuki był on zarazem jednym z najbardziej wpływowych ludzi w Polsce, o którego względy ubiegali się, tacy ludzie jak: syn premiera, niektórzy politycy, filmowcy kręcący film o L. Wałęsie, dominikanie z Gdańska, a nawet opiekunowie małp z gdańskiego zoo. Dlaczego człowiek z tyloma wyrokami mógł w Polsce zalegalizować parabank? Gdzie się pochowały ww. organy, urzędy i instytucje państwa? To co nam zademonstrowano, to był festiwal pomyłek, wpadek i braku odpowiedzialności Państwa.

Okazało się jednak, że w otoczeniu tych urzędów i instytucji państwowych firma Amber Gold Sp. z o.o. prowadziła w latach 2009 - 2012 szeroką działalność bankową, na którą nie miała licencji, ze szkodą kilkunastu tysięcy Klientów. Jak widać w przypadku spółki Amber Gold (AG) wszystkie ww. instytucje zawiodły i po raz kolejny okazały się tylko niesprawnymi oraz niewydolnymi fasadami w ‑demokratycznym państwie prawnym urzeczywistniającym zasady sprawiedliwości społecznej. Dlaczego było to możliwe? Kto odnosił z tego procederu korzyści? Dlaczego władze państwa pozwalały tej oszukańczej firmie działać przez tak długi okres, a prominentni przedstawiciele partii rządzącej brali udział w reklamach tej spółki?
W efekcie, większość wierzycieli AG całkowicie utraciło zaufanie do ww. organów, instytucji oraz urzędów państwowych. http://niezalezna.pl/39689-spozniona-re ... amber-gold
Istnieje uzasadniona i zarazem udokumentowana podstawa do tego, by sądzić, że odpowiedzialność za sprawę wyłudzenia od Obywateli ‑demokratycznego państwa prawa setek milionów zł przez Amber Gold Sp. z o.o. ponoszą aparat władzy oraz ww. instytucje, urzędy i organy mające ustawowy obowiązek chronienia swoich Obywateli. Ponadto, ze względu na specyfikę spraw, które miały miejsce w województwie pomorskim, zawinili: tamtejsze organy ścigania oraz sądy. Zgodnie z artykułem pt. W kraju bezprawia? (Środa, 15 sierpnia 2012 r.) ..Lokaty o oprocentowaniu wynoszącym nawet 16,5 proc. w skali roku i to z ominięciem podatku Belki, głośne reklamy ( w sumie za ok. 60 milionów zł), 60 oddziałów, 400 pracowników - tak zaczynali. Klienci mogli im powierzyć nawet miliard zł. Od kilku dni zdesperowani walczą o odzyskanie powierzonych spółce pieniędzy. Dlaczego człowiek z siedmioma wyrokami mógł w Polsce zalegalizować parabank? Gdzie były instytucje i organy państwa? W październiku 2007 r. sąd w Starogardzie Gdańskim skazał go na 2 lata, w zawieszeniu na 4 lata, za wyłudzenie 30 tys. zł i podrobienie dokumentów. Z kolei w październiku 2008 r. sąd w Malborku - na 1 rok i 10 miesięcy, w zawieszeniu na 2 lata, za sprawę Multikas, gdzie wyłudził od ponad 300 osób- 174 tys. zł.


Zobowiązany przez sąd do oddania poszkodowanym pieniędzy, nigdy tego nie zrobił. Ostatni wyrok jest z sierpnia 2009 r. (był już prezesem AG) - sąd Gdańsk-Północ orzekł 2 lata w zawieszeniu na 5 lat i 3,6 tys. zł grzywny, za wyłudzenie 100 tys. zł kredytu przy wykorzystaniu 12 "słupów", którym sfałszował dokumenty i podpisy. Łącznie w ‑zawiasach Plichta został do tej pory skazany na 7 lat i 5 miesięcy. Z powodu stawianych mu zarzutów spędził też trzy miesiące w areszcie. Chociaż prawo zabrania osobom skazanym za przestępstwo przeciwko mieniu zasiadać w kierownictwie spółek, Plichta bez kłopotu rejestrował kolejne firmy. Żaden sąd nie sprawdził, czy był karany, a Plichta nie przedstawiał sądowi rejestrowemu zaświadczenia o niekaralności.

Wg artykułu pt. Blamaż instytucji państwa (15 sierpnia 2012 r.) ..Sprawa Amber Gold to blamaż państwa, a szczególnie sądów i prokuratur. W grudniu 2009 r. Komisja Nadzoru Finansowego zawiadomiła Prokuraturę Rejonową w Gdańsku, że firma prowadzi działalność bankową bez licencji. Prokuratura odmówiła wszczęcia śledztwa. KNF odwołała się od tej decyzji i sąd nakazał prokuraturze ponowne zajęcie się sprawą. W sierpniu 2010 r. umorzono śledztwo.(źródło; TopNews - najpopularniejsze materiały WP.PL) Jak zauważył Jerzy Jachowicz, jeden z najlepszych dziennikarzy śledczych .. W koronie bezradności niczym dwa klejnoty błyszczą niezmiennie Agencja Bezpieczeństwa Wewnętrznego i prokuratura.

Spot reklamowy OLT Express. (źródło: gazeta.pl )12 grudnia 2011 r. Na płycie lotniska w Gdańsku Rębiechowie prezydent Gdańska Paweł Adamowicz, marszałek Mieczysław Struk, senator Roman Zaborowski (wszyscy z PO) przeciągali samolot należący do firmy Marcina P.(OLT Express), powołanej przez grupę AG. Akcji przyglądał się uradowany patron portu lotniczego, Lech Wałęsa.
Za aferę Amber Gold Polacy winią: złe prawo, które umożliwiło kontynuowanie przestępczej działalności (71 proc. opinii), brak działania prokuratury i policji (68 proc.) oraz bierność wymiaru sprawiedliwości i sędziów (66 proc.)  wynika z sondażu CBOS.http://finanse.wp.pl/kat,1342,title,CBO ... domoschtml, oraz http://www.trojmiasto.pl/wiadomosci/Amb ... 61064.html



Reasumując, powyższe fakty dają podstawy do tezy, że w przypadku AG mamy do czynienia z trzema opcjami:
" totalną ignorancją i niekompetencją ww. urzędów i instytucji państwowych,
" korupcją w nich panującą,
" połączeniem korupcji, ignorancji i niekompetencji dającym efekt synergii. Innych opcji trudno się doszukać.
Analizując informacje przedstawiane w mediach, członkowie Grupy Osób Poszkodowanych Przez AG, uważają, że w sprawę zamieszani są poniżej wymienione osoby, urzędy i instytucje odpowiedzialne za rozwój tej firmy:
" premier, jako szef rządu (osoba odpowiedzialna jest za prawidłowe funkcjonowanie ‑naszego państwa prawa). Wg Mariusza Kamińskiego (od 2006 do 2009 r.- szefa Centralnego Biura Antykorupcyjnego, posła na Sejm III, IV, V i VII kadencji) ..gdybym, ja oczywiście nie jestem premierem, ale gdybym był na jego miejscu poprosiłbym, czy zażądałbym w Agencji Bezpieczeństwa Wewnętrznego, która w maju 2012 r. złożyła zawiadomienie do prokuratury, żeby komunikat w tej sprawie, czy informacje podać w sposób bardzo jasny i stanowczy opinii publicznej. W artykule pt. Przestępstwa finansowe to plaga - alarmuje UE i zaleca Polsce stworzenie scentralizowanego rejestru rachunków bankowych, szkolenia prokuratorów i sędziów. O wynikach unijnego raportu pisze dziś "Gazeta Wyborcza"(24.10.2012 r.). (wynika z tego, że wina jest po stronie rządu, z powodu niewypracowania procedur bankowo-prawnych, które powinny obowiązywać w Polsce)-(źródło;http://pieniadze.fakt.pl/UE-alarmuje-ws-Amber-Gold-Unia-Eu
ropejska-ostrzega-Polske-ws-przestepstw-finansowych-UE-Polska-nie-radzi-sobie-z-Amber-Gold-,artykuly,183527,1.html )
"Gazeta Polska Codziennie." ..Według informacji dziennika premier Donald Tusk nie podjął interwencji ze względu na zbliżające się mistrzostwa Europy w piłce nożnej. Śledztwo ws. prania, brudnych pieniędzy wszczęto przez Prokuraturę Okręgową w Gdańsku dopiero pod koniec czerwca, gdy kończyło się Euro 2012.
http://wiadomosci.wp.pl/kat,1342,title, ... =1f421(miał społeczny obowiązek zawiadomić o tym prokuratora lub Policję?)
" prezydent Gdańska- pan Adamowicz -dr prawa, były wykładowca prawa na Uniwersytecie Gdańskim. Właśnie dzięki jego promocji i chwaleniu firmy AG, jego faworyt Marcin P. ‑znalazł aż ok. 3 miliony zł na film o L. Wałęsie. Prezydent publicznie chwalił spółkę AG, przedstawiając ją jako wzór do naśladowania oraz przykład prężnej i innowacyjnej firmy (o czym można było przekonać się na stronie internetowej Amber Gold sp. z o.o.) oraz oglądając program lokalny TVP. Mówi się, że jego jedno z 7 miu mieszkań jest w sąsiedztwie mieszkania żony Marcina P. (Amber Gold był m.in.: sponsorem filmu Andrzeja Wajdy o Lechu Wałęsie, darczyńcą gdańskiego zoo oraz remontu bazyliki im. św. Mikołaja w Gdańsku),
" syn premiera, Michał Tusk, potocznie zwany ‑piorunochronem AG, [Studiował on w latach 2001-2008 (!), w Instytucie Socjologii Uniwersytetu Gdańskiego. Obronił pracę magisterską pod tytułem: "Dysfunkcje w przekazywaniu ról płciowych w rodzinach i jej skutki społeczne." Temat pracy, daleki od kwestii transportu, sprawia, że na niektórych forach w Internecie pojawiają się głosy, że .. specjalistą to on może jest, ale ds. ról płciowych, a nie samolotów i pociągów. http://wiadomosci.onet.pl/tylko-w-oneci ... omosc.html]. To właśnie on był on tym, który jednocześnie pracował w dwóch konkurujących ze sobą firmach; jako etatowy pracownik PLL LOT, oraz jako doradca Amber Gold w firmie OLT Express. Jest to ewidentne działanie na korzyść konkurencji tzn. (OLT Express) i zarazem ciężkie naruszenie regulaminu firmy, kodeksu pracy, kc (zasad współżycia społecznego), niemal zawsze kończące się zwolnieniem dyscyplinarnym z pracy. Wiadomo, zwolnienia z pracy nie dotyczą krewnych oraz znajomych ‑królika Baksa, " Agnieszka Czerwińska - sędzia z Malborka, opisywana wcześniej za niekompetencje. Widocznie tak bardzo imponował jej Marcin P., że z "przewlekłą chęcią" zajmowała się jego oszustwami, kilkanaście miesięcy do niczego nie dochodząc? Powstaje pytanie: zauroczona czy przekupiona? (źródło; Afery Prawa -Prawo a bezprawie),
" Waldemar Laprus- ..malborski kurator, ewidentnie niekompetentny - ślepy czy głuchy?, a może chory psychicznie? - udawał, że sprawuje nadzór nad Plichtą..i.. nic (źródła; Afery Prawa - Prawo a bezprawie.
http://www.polskieradio.pl/5/3/Artykul/ ... Amber-Gold)
" Marek Lipski gdański kurator, ewidentnie zauroczony "twórczością" Marcina P. wspierał go jak tylko mógł, wypisując jak najbardziej pozytywne opinie o nim i o jego wywiązywaniu się ze spłat dla oszukanych klientów. Uniknie on kary, Sąd właśnie umorzył (w kwietniu 2013 r.) postępowanie przeciwko niemu (źródło; Ochronił oszusta z Amber Gold -22.04.2013r.http://media.wp.pl/kat,1022943,wid,1551 ... aid=110748, Afery Prawa-Prawo a bezprawie) http://www.polskieradio.pl/5/3/Artykul/ ... Amber-Gold. Komentarz - wiadomo, z takim nazwiskiem i to w Gdańsku (znana Kancelaria Lipscy ), za świadome lub nie- świadome współsprawstwo oraz ewidentne poświadczenie nieprawdy, co mogło mu grozić?
" Barbara Kijanko, to ona pierwsza umarzała śledztwa przeciw M. Plichcie - gdańska funkcjonariusz Prokuratury Rejonowej z 20-letnim stażem, bez awansów. Jak się okazuje ..sąd zalecał prokuraturze aby nie czepiała się Marcina P. i dała szanse jego firmie - Amber Gold Sp. z o.o.(!) (źródło; http://www.wprost.pl/ar/340847/Jak-umar ... 2012-08-22 16:48).
..Wystarczył jeden telefon od prezesa Amber Gold -Marcina P. (28 l.) i była szefowa Prokuratury Rejonowej Gdańsk-Wrzeszcz Marzanna Majstrowicz ,właściwie odpuściła śledztwo przeciw niemu. Takie szokujące ustalenia przyniosło przesłuchanie odwołanej już prokurator przed Krajową Radą Prokuratury. "Super Express" dotarł do szczegółów posiedzenia KRP. (źródło- http://www.se.pl/wydarzenia/kraj/afera- ... 80363.html oraz Sprawy trzech prokuratorów od Amber Gold trafią do sądu dyscyplinarnego 23.02.2013r.- odwołano prokuratora z Gdańsk Wrzeszcz,
" Prokuratura Okręgowa w Gdańsku, która przez 3 miesiące nie zajmowała się skargą zgłoszoną jej przez KNF ws. AG,dyrektor w Prokuraturze Krajowej - Piotr Wesołowski (..6 miesięcy trzymał w swoim biurku, sprawę skargi KNF na AG)

Wg "Rzeczpospolitej" 31.08.2012 r., ..dokument utknął u Piotra Wesołowskiego - prokuratora z Gdańska i wicedyrektora Biura Prokuratora Generalnego, (czy nie jest to naruszenie art. 304.§ 2 kpk?)
" Pomorski Urząd Skarbowy w Gdańsku, który prawdopodobnie ‑krył AG, nie wymagając przez ponad 1,5 roku rozliczenia się AG z podatków(obecnie trwa kontrola NIK -zarzuca się niedopełnienie obowiązków, karygodne zaniechanie działań oraz przekroczenie prawa)- odwołano dyrektora Pomorskiego Urzędu Skarbowego,
" Ministerstwo Finansów (za bierność oraz brak nadzoru), któremu podlegają; Urzędy Skarbowe oraz policja podatkowa- instytucje, posiadające odpowiednie narzędzia i instrumenty do walki z oszustwami i przestępstwami podatkowymi,
" Urząd Ochrony Konsumenta i Konkurencji (UOKiK), za nieskuteczne działanie i odmowę zajęcia się sprawą AG, mimo tego, że żaden bank w UE (a co dopiero parabank z tzw. piramidą finansową), nie daje 100% gwarancji swoich lokat. Powszechnie wiadomo, że ..KE gwarantuje, lokaty nie przekraczające !00.000 euro. Wg posiadanych informacji Klienci AG i to wielu [np. polski wywiad (ABW) utopił w nim 3 000.000 zł), lokowali kwoty większe niż 100.000 euro,(vide-http://wyborcza.biz/biznes/1,100896,12359795,UOKiK__reklamy_Amber_Gold_nie_wprowadzaly_w_blad.html#ixzz24YS30Gxm),
" sędzia Milewski z Sądu Okręgowego w Gdańsku, za brak nadzoru. Ponadto był on odpowiedzialny za tzw. ‑uzgadnianie z kancelarią premiera spraw związanych z AG (głośna prowokacja dziennikarska)- natychmiast odwołany ze stanowiska, http://niezalezna.pl/41152-usluzny-sedz ... n-gorszace
" nieodpowiedzialny gdański sąd, &Od końca sierpnia Marcin P. przebywa w areszcie, a o sprawie Amber Gold wiedzą w kraju wszyscy. No, prawie wszyscy. Miesiąc po aresztowaniu P. gdański sąd słał do byłego szefa korespondencję na adres jego gdańskiego mieszkania. vide-
http://wiadomosci.gazeta.pl/wiadomosci/ ... kaniu.html,
" pomorskie sądy, które ustanowiły dwóch całkowicie nieodpowiedzialnych kuratorów pilnujących Marcina P., wielokrotnie skazanego przestępcy: za przywłaszczenie, wyłudzanie pieniędzy, oszustwa, fałszerstwa oraz inne przestępstwa gospodarcze. Są one odpowiedzialne za brak nadzoru sądowego nad tymi kuratorami,
" Sąd rejestrowy w Gdańsku, zarejestrował spółkę AG, której prezesem był wielokrotnie karany przestępca Marcin P. Sąd nie sprawdził go w KRK, gdy o dziwo, każdego taksówkarza przed udzieleniem mu licencji sprawdza się na karalność! Zgodnie z obowiązującym prawem (kc i ksh) Marcin P., który był skazany za ww. przestępstwa, ani przez 1 sekundę nie miał prawa być prezesem żadnej ze spółek (tj. OLT Express czy Amber Gold). Samo sprawdzenie przez sędziego w KRK trwa do kilka minut, ale jak widać zabrakło takiej woli sądu,
" Ministerstwo Sprawiedliwości-za brak nadzoru nad pomorskimi sądami. Pamiętamy jak np. byłego ministra sprawiedliwości (pana Ćwiąkalskiego), odwołano za brak odpowiedniego nadzoru nad więziennictwem (chodziło o samobójstwo we więzieniu jakiegoś płatnego bandyty), w tym przypadku (AG) nie odwołano nikogo z ministerstwa,
Z kolei wg ministra sprawiedliwości cytat wystąpienie w Sejmie..- Myślę, że najważniejsza rzecz (...) w tej całej kwestii to art. 171 ustawy prawo bankowe, która jasno definiuje działalność, która jest zabroniona, jako ta, która polega na gromadzeniu środków pieniężnych bez zezwolenia i potem używanie tych środków do udzielania kredytów, pożyczek; używanie ich w taki sposób, że są one podane ryzyku. Wydaje się jasne dla mnie i (...) członków Komitetu Stabilności Finansowej, że ten przepis prawa powinien był starczyć, aby nie dopuścić do nadużyć w tym zakresie przez tę firmę (AG)-podkreślił szef resortu,
" ABW za zaniechanie statutowych działań, oraz brak odpowiedzialnego podejścia do tej sprawy. ..Agencja wywiadu inwestowała ok. 3 milionów złotych w firmę Amber Gold, pieniądze te miały być przeznaczone na jej fundusz operacyjny (vide- http://wiadomosci.wp.pl/kat,1342,title, ... omosc.html ,
http://wiadomosci.wp.pl/kat,1342,title, ... caid=1f421 (vide tekst o winie premiera ws. AG).
" CBA oraz Ministerstwo ds. Walki z Korupcją za bierność i opieszałość w działaniu. Sprawa AG nagłaśniana i zgłaszana przez KNF, ‑na kilometr śmierdziała korupcją, zaś te instytucje na czas nie zajęły się tą cuchnącą sprawą, dlaczego?
" Komitet Stabilności Finansowej (KSF), nie zajął się na czas ww. sprawą, sprawą w której ‑wyparowały setki milionów zł., http://autorzygazetypolskiej.salon24.pl ... na-panstwa


" KNF za zbyt mało skuteczne działanie w sprawie AG. Skoro prokuratura i sądy nie interesowały się tą sprawą, należało o tym poinformować wszystkie instytucje, urzędy i organy do tego przeznaczone oraz odpowiednie komisje sejmowe,
" GIIF, ponieważ sprawa ‑przekrętów AG wcale nie została objęta kontrolą Generalnego Inspektora Informacji finansowej (GIIF). Zgodnie z obowiązującym prawem, każda transakcja finansowa, powyżej kwoty 30.000 euro, powinna być kontrolowana przez GIIF, a co dopiero taka sprawa jak sfałszowany przez Marcina P. 50 milionowy wkład (ok. 415 razy większa kwota), na kapitał zakładowy f-my Amber Gold SA, czy też swobodne przelanie 30 milionów złotych z AG na spółkę jego żony,
" Urząd Lotnictwa Cywilnego, który wydal koncesję Marcinowi P, przestępcy z wieloma wyrokami pozbawienia wolności, gdy warunkiem koniecznym do jej udzielenia jest m.in. niekaralność składającego wniosek o koncesję. Dlaczego tego nie zrobiono?(vide- http://www.tvn24.pl/pomorze,42/piotr-ol ... 82965.html )-wice-prezes i prezes ULC zostali odwołani,
" Gdańska policja np. & pisze policjant: .. W odpowiedzi na pismo (...) dot. przeprowadzenia wywiadu środowiskowego odnośnie Plichta Marcin, [pisownia oryginalna - red.] zam. [tu podany jest adres rodziców Marcina Plichty - red.] zawiadamiam, iż w/w nie zamieszkuje pod wskazanym adresem od kilku lat. Aktualne miejsce pobytu nie jest znane.(źródło; Wg artykułu pt. Marcin Plichta- biznesmen poza prawem? ..W lipcu 2008 r. nadkomisarz Tomasz Jakubowski, zastępca komendanta I Komisariatu Policji w Gdańsku odpisał: ..Zleconą czynność zrealizowano, ustalono, że w/wprowadzi działalność gospodarczą przy ul. Czarny Dwór. I tylko tyle.
trojmiasto.gazeta.pl/trojmiasto/1,35636,12474511,Marcin_Stefanski_to_Marcin_P__Sad_nie_skojarzyl_tego.html Marcin P., mimo zmiany nazwiska (na Stefański), cały czas posiadał ten sam nr peselu. Samo sprawdzenie tego w KRK, trwa do kilka minut, ale jak widać nie było takiej woli,
" Najbardziej bolesne jest to, że mecenas Łukasz Daszuta z Gdańska,(po studiach prawniczych, był 3 lata aplikantem w prokuraturze apelacyjnej), potem zaś został doradcą i członkiem Zarządu AG, wg wielu poszkodowanych, zapewne strona w sprawie. Obecnie jest obrońcą prezesa Marcina P. (vel Stefańskiego).
Premier Donald Tusk powinien wyjaśnić swoje kontakty z sędzią Ryszardem Milewskim (odwołanym ze stanowiska za tzw. ‑uzgadnianie z kancelarią premiera spraw związanych z AG )- uważa Mariusz Błaszczak. Szef klubu PiS zaprezentował w środę 3 października 2012r. zdjęcia, na których widać jak premier i Milewski, prokurator okręgowy oraz apelacyjny dopingują drużynę Lechii Gdańsk.
Na podanych przykładach, można zauważyć, że to właśnie ww. instytucje, urzędy oraz organy, które przeznaczone były do walki z przestępczością zorganizowaną, na skutek swojej ignorancji i niekompetencji, świadomie lub nieświadomie chroniły Amber Gold! Jak wyżej wspomniano, rolą Państwa polega m.in. na zapewnieniu bezpieczeństwa jego Obywatelom w tym, skutecznej ochronie Ich przed nieuczciwymi przedsiębiorcami i oszustami. Praktycznie zaś wszystkie wyżej wymienione urzędy, organy oraz instytucje całkowicie zawiodły (nie sprawdziły się). Mamy tu do czynienia z chorym i zarazem nieudolnym, ‑państwem prawa. W wielu przypadkach mieliśmy do czynienia z zaniechaniem niezbędnych działań, a wręcz ich niedopełnieniem. (Art. 231 § 1 kk ) Kuriozalnym jest to, że za; bałagan, ignorancję, nieudolną i zarazem nieodpowiedzialną pracę urzędów, instytucji, niezgodne z prawem działanie lub ich zaniechanie przy wykonywaniu władzy publicznej, mają płacić tylko Jego Obywatele, tzn. poszkodowani przez AG, zaś Państwo, zachowuje się jak przysłowiowy Piłat umywa ręce. Takie działanie jest niezgodne z obowiązującym prawem (vide- art. 417 §1 kc). Dla poszkodowanych Klientów Amber Gold, którzy stracili oszczędności całego życia, a tylko są wierzycielami w IV kategorii, niezrozumiale jest to, że uprzywilejowanym beneficjentem ma być Skarb Państwa, w tym Urząd Skarbowy- reprezentujący ww. instytucje państwowe, de facto chroniące oszusta, - są wierzycielami I kategorii! Jak ewidentnie pokazano, to właśnie ww. państwowe instytucje trzymały nad Amber Gold specyficzny parasol ochronny. Chroniąc Marcina P.- naruszono święte prawo własności obowiązujące w całej UE oraz art. 304 § 2 kpk
Gdyby nasze chore ‑państwo prawa normalnie funkcjonowało, to nigdy nie doszłoby do tego, aby taka firma jak Amber Gold w ogóle powstała. Firma, której prezesem został Marcin P.(wcześniej menel z rocznym przychodem aż kilkaset zł), bez stałego adresu zamieszkania, nie posiadający żadnego wyuczonego zawodu (oszust to nie zawód), wcześniej był karany dziewięcioma wyrokami skazującymi (w sumie dostał w zawieszeniu -7 lat i 5 miesięcy pozbawienia wolności). Marcin P. prezes firmy, jako M. Stefański nie byłby przez lata poszukiwany: przez sądy oraz policję. Pomorskie sądy, nie posiadając jego adresu zamieszkania, zmuszone były umorzyć mu aż 14 grzywien. Na koniec dopuścił się karygodnego oszustwa, jakim było wyprowadzenie z AG, kilkuset milionów zł.
Prokuratura prowadząca śledztwo powinna wyjaśnić:
" dlaczego przeciętnie utalentowany użytkownik Internetu, nie dysponujący dostępem do: (KRK)- Krajowego Rejestru Karnego (KSIP)-Komputerowego Systemu Informacji Policyjnej, (EWEL) -Elektronicznego Wykazu Ewidencji Ludności, komputerowego programu -lexis nexis, potrafi w ciągu kilkudziesięciu sekund dowiedzieć się, wpisując jedynie w wyszukiwarce - Marcin Stefański i nr jego peselu (jest w KRS-ach jego spółek), że jest to poszukiwany Marcin P.- prezes spółki Amber Gold. (jak na ironię losu wydał on na reklamę swoich firm ok. 60 milionów zł), czego nie potrafiły zrobić i to przez całe lata, dysponując ww. programami organy ścigania: tj. niezawisłe sądy, ABW oraz Urząd Lotnictwa Cywilnego?
" dlaczego więc ww. sądy, mając dostęp do ww. rejestrów oraz programu umorzyły mu aż 14 grzywien i nie odsiedział we więzieniu ani jednego dnia (miał przecież aż 9 wyroków)?
" dlaczego w jego przypadku, gdańska policja była całkowicie bezradna?
" dlaczego w tej sytuacji poszkodowani Klienci AG, którzy wnieśli swoje opodatkowane oszczędności, są wierzycielami w IV kategorii, zaś Skarb Państwa reprezentujący ww. instytucje państwowe, de facto chroniące oszusta, są wierzycielami I kategorii?
" w jak sposób prokuratura oraz sądy zamierzają zrekompensować poszkodowanym przez AG swoje ewidentne zaniechania działań i zaniedbania?
" czy prokuratura prowadząca śledztwo poprze poszkodowanych wierzycieli AG w procesie karnym i wystąpi z wnioskiem do sądu o realizację tzw. procesu adhezyjnego? *
Należy tu przypomnieć, że sprawą Amber Gold zajmowali się ci najlepsi specjaliści ( z ‑najwyższej półki): tzn. wywiad ABW, odpowiedzialny za bezpieczeństwo naszego państwa, jak również UOKiK, również odpowiedzialny m.in. za bezpieczeństwo ekonomiczne i prawidłowe funkcjonowanie rynku oraz jego uczestników ( Konkurencji i Konsumentów),
Te instytucje swoimi działaniami wprost uwiarygodniły spółkę Amber Gold;
" ABW lokując w tej firmie, a więc ‑topiąc 3 miliony zł. swojego funduszu operacyjnego,
" UOKiK, ‑nie odrabiając lekcji, ponieważ nie rozeznał tego faktu, że spółka ta będąc parabankiem, stworzyła piramidę finansową. Są to niewybaczalne błędy i zarazem przejaw ignorancji oraz niekompetencji ww. instytucji.
W związku z powyższym, dlaczego więc rząd oraz wielu polityków rządzącej koalicji, naśmiewali się z Klientów AG, głośno mówiąc o ich rzekomej naiwności oraz pazerności, skoro ww. instytucje, tak haniebnie ich zawiodły. Należy tu dopowiedzieć, że każdy, kto poważnie zajmuje się biznesem oraz zna żelazne reguły ekonomii, dobrze wie, że lokowanie pieniędzy w kruszce, surowce w tym surowce energetyczne, to zazwyczaj było korzystną lokatą kapitału?
Innym i zarazem wprost groteskowym, trudnym do zaakceptowania aspektem sprawy AG będzie to, że oskarżonemu z dziewięcioma zarzutami, w tym oszustwa na wielką skalę Marcinowi P., który w wyniku przywłaszczenia sobie kilkuset milionów zł (ok.392, nie zamierza ich zwrócić), grozi kara 10-15 lat więzienia. Załóżmy, że zostanie skazany na 10 lat i to ‑odsiedzi. W efekcie, w tym czasie będzie miał opiekę medyczną, wikt i opierunek, ubranie, ochronę przed natrętnymi wierzycielami (jego poprzednika L. Grobelnego, twórcę tzw. Bezpiecznej Kasy Oszczędności, zasztyletowano, a zwłoki porzucono w jakimś warszawskim śmietniku). Za dobre sprawowanie więzień będzie mógł mieć telewizor lub konsolę do gier w swojej celi oraz odwiedziny w pokoju bez nadzoru. Więźniowie mają zapewnione ciepłe cele, mogą korzystać z siłowni, biblioteki i świetlicy zaś dzienny koszt jego utrzymania to aż 76 zł, co przez 10 lat wynosi to ponad 277,4 tysięcy zł.

Po wyjściu z więzienia, Marcin P. jako multimilioner, już z ponad 400 milionami zł., śmiejąc się i drwiąc sobie z głupich Polaczków, w tym wdów, emerytów i rencistów, którzy go przez tyle lat chronili i żywili, udaje się np. na Kajmany, czy do innego kraju zwanego rajem podatkowym, gdzie on i jego rodzina przez kilka pokoleń, będą robić to co lubią tzn. pławić się w luksusie. I tak ma wyglądać nasza sprawiedliwość?
Ze względu na szczególną specyfikę ww. spraw, karygodne zaniechanie działań, niedopełnienie obowiązków, indolencję tych wszystkich organów i instytucji, niedociągnięcia i przekroczenia prawa, nieudolność Państwa i niewydolność jej struktur organizacyjnych, w walce z nadużyciami takimi jakie m.in. dokonał prezes spółki Amber Gold., Marcin P., z art. 417 §1 KC, wynika, że .. za szkodę wyrządzoną przez niezgodne z prawem działanie lub zaniechanie przy wykonywaniu władzy publicznej odpowiedzialność ponosi Skarb Państwa. I właśnie tego domagają się Klienci poszkodowani przez AG i Państwo tzn. wyrównania strat pomiędzy tym co powinni uzyskać z utraconych depozytów a tym co ustali syndyk masy upadłości AG
Gdańsk 03.05.2013.

Enforcer One z upoważnienia Grupy Poszkodowanych Przez AG

PS. W opublikowanym w 2013 roku raporcie Komitet Stabilności Finansowej zauważył, że wyłudzenie pieniędzy przez Amber Gold od ponad 11 tys. osób było możliwe m.in. dzięki zaniechaniom ze strony instytucji publicznych, wskazując przede wszystkim na Prokuraturę Rejonową Gdańsk-Wrzeszcz, Urząd Ochrony Konkurencji i Konsumentów, ABW oraz CBŚ oraz część banków współpracujących z Amber Gold.
http://autorzygazetypolskiej.salon24.pl ... na-panstwa, http://niezalezna.pl/39689-spozniona-re ... amber-gold (to żółte zacienienie w tekście oraz linki można ew. wyrzucić)

http://blogmedia24.pl/node/63323, http://www.enforcer.com.pl/ http://www.progressforpoland.com/artyku ... stwo-prawa, (USA) oraz na Facebook-u kilku niezależnych redakcji z http://www.cido.pl

http://dakowski.pl//index.php?option=co ... &Itemid=55


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Afera Amber Gold
PostNapisane: 23 maja 2014, 07:31 
Online
Moderator

Dołączył(a): 13 lip 2009, 09:25
Posty: 30744
Ile razy przesłuchać Tuska

5 czerwca warszawski sąd okręgowy ogłosi, czy przyjmie pozew zbiorowy poszkodowanych przez Amber Gold przeciw Skarbowi Państwa.

Decyzja odmowna oznaczałaby, że oszukanym przez tę spółkę pozostaje dochodzenie sprawiedliwości przeciwko Skarbowi Państwa na drodze indywidualnej. O odrzucenie pozwu wnioskowała wczoraj Prokuratoria Generalna.

Poszkodowani przez Amber Gold utrzymują, że do ich oszukania przez firmę Marcina P. przyczyniły się zaniechania i błędne działania instytucji państwowych, w wyniku czego stworzono pozory rzetelności funkcjonowania tej spółki. Stąd też wystąpili z pozwem zbiorowym przeciwko Skarbowi Państwa. Nie jest jednak przesądzone, czy taki wniosek w ogóle zostanie rozpatrzony. Sąd Okręgowy w Warszawie wysłuchał wczoraj strony, a decyzję, czy sprawa będzie mogła być procedowana w trybie pozwu zbiorowego, miałby ogłosić 5 czerwca br. Nieprzyjęcie wniosku oznacza, że poszkodowani mający pretensje do Skarbu Państwa mogliby występować przeciw niemu indywidualnie.

Wspólna podstawa
O oddalenie pozwu wniosła wczoraj reprezentująca Skarb Państwa Prokuratoria Generalna. Według Prokuratorii, nie istnieją przesłanki, by w tej sprawie mógł być złożony pozew zbiorowy. Prokuratoria argumentowała między innymi, że ze względu na pozwy wobec wielu instytucji państwowych (w pozwie jest ich wymienionych ponad 20, m.in. ministerstwa, prokuratury, urzędy skarbowe) i stawiane tym instytucjom różne zarzuty nie ma wspólnej podstawy roszczeń i nie można prowadzić jednej sprawy. Reprezentujący Prokuratorię radca Artur Woźnicki przekonywał, że procedowanie sprawy w trybie pozwu zbiorowego postępowania ani nie przyspieszy, ani nie uprości. Ocenił również, że nie ma przesłanek do uznania, że to Skarb Państwa jest winny afery.

Przeciwnego zdania był pełnomocnik poszkodowanych. Zdaniem mecenasa Jarosława Chałasa, po to właśnie wprowadzono instytucję pozwów zbiorowych, by oszczędzając czas i koszty, w kwestii tego samego przypadku nie rozpatrywać tysiąca osobnych spraw. – Jeżeli Prokuratoria wyobrażała sobie, że będzie dużo lepiej, gdyby premier Donald Tusk był na świadka wzywany tysiąc razy, a nie jeden raz, to też jest jakieś nieporozumienie – zaznaczył Chałas.

Uzasadniając pozew przeciwko Skarbowi Państwa w związku z aferą Amber Gold, argumentował, że do oszustwa mogło dojść także z uwagi na zaniechania ze strony instytucji państwowych. – To prokuratura miała informację z Komisji Nadzoru Finansowego o tym, że ta działalność ma znamiona działalności przestępczej. Sąd rejestrowy wiedział, że pan Marcin P. był wcześniej karany i ma zakaz piastowania takich funkcji (w zarządzie). To inne instytucje wiedziały, że nie ma licencji bankowej ani też zezwolenia na obrót złotem. Skąd ludzie – którzy widzieli w telewizji mnóstwo reklam, osoby z najwyższych kręgów władzy, które witają się i zapraszają przedstawicieli tej spółki – miały mieć jakiekolwiek podejrzenia? Państwo stworzyło wrażenie rzetelności tej firmy i utrzymywało je przez dłuższy czas – podnosił Chałas.

Nie wszystko złoto, co się świeci
W Amber Gold swoje pieniądze – w kwocie ponad 850 mln zł – ulokowało około 15 tysięcy osób. Spółka pod kierownictwem przebywających obecnie w areszcie Marcina P. i jego żony Katarzyny obiecywała wysoki procent od złożonych depozytów, przekonując m.in., iż inwestuje w złoto. Aby zyskać klientów, prowadziła wielką akcję marketingową. Na reklamach Amber Gold zarabiały największe gazety i stacje telewizyjne, a placówki spółki, wzorowane na oddziałach bankowych, lokowane były w centrach największych w kraju miast. Spółka Amber Gold była także właścicielem linii lotniczych OLT. Powszechnie znane jest zdjęcie przedstawiające wspieranego przez Platformę Obywatelską prezydenta Gdańska Pawła Adamowicza przeciągającego wraz z innymi oficjelami po płycie gdańskiego lotniska samolot w barwach OLT. Tego typu happening zapewne również wpływał na uwiarygodnienie działania spółki. Dla linii lotniczych OLT pracował syn premiera Donalda Tuska.

Bankructwo Amber Gold ogłoszono w sierpniu 2012 roku. Mimo różnego rodzaju domysłów co do możliwych powiązań – choćby towarzyskich – właściciela Amber Gold z politykami nie udało się w Sejmie – wskutek braku zgody koalicji rządzącej PO – PSL – powołać komisji śledczej mającej zbadać sprawę, przez którą wiele osób straciło oszczędności całego życia. Okoliczności funkcjonowania Amber Gold i zanotowane w związku z jego działalnością zaniechania organów państwa uruchamiają jednak spekulacje, czy chodzi jedynie o zwykłe zaniedbania, które nie powinny się zdarzyć. Między innymi przed ogłoszeniem bankructwa spółki zastrzeżenia do działalności Amber Gold zgłaszała Komisja Nadzoru Finansowego. Mimo ponawianego przez KNF wniosku gdańska prokuratura odmawiała wszczęcia postępowania czy też było ono umarzane. Minister finansów Jacek Rostowski, składając sprawozdanie w Sejmie w 2012 r. na temat działalności organów skarbowych w sprawie spółki Marcina P., przyznał m.in., że Amber Gold nie składał miesięcznych deklaracji VAT, a urzędy skarbowe bynajmniej nie wykazywały się należytą gorliwością, by dokumenty zostały uzupełnione. Sam właściciel Amber Gold – Marcin P., mimo że karany za przestępstwa gospodarcze, zasiadał w zarządzie spółki – choć właśnie z tego względu nie powinien.

Tusk: Sami jesteście sobie winni
Głos w sprawie Amber Gold – odnosząc się do próby pozwania przez poszkodowanych Skarbu Państwa – zabrał wczoraj także premier Donald Tusk. – Z całą pewnością – i to stwierdziliśmy, analizując postępowanie wszystkich służb państwowych – można było, a niektórzy powinni działać energiczniej i starać się więcej dobrej woli włożyć w to, by dotrzeć z ostrzegawczym komunikatem do obywateli. Ale generalnie ten hazard, czyli obstawianie trochę jak w kasynie, obstawianie takich właściwie złudzeń, jakie proponują tego typu firmy jak Amber Gold, jednak wiąże się też z własną odpowiedzialnością za własne decyzje – stwierdził szef rządu.

Ze słów Tuska wysnuć można wręcz wniosek nie tylko, że ci, którzy powierzyli pieniądze Amber Gold, sami są sobie winni, ale też, że wręcz „od razu było wiadomo, że spółka Amber Gold to oszuści i naciągacze”. – Jeśli ktoś usłyszy kiedykolwiek, że powstaje instytucja finansowa i obiecuje szybki i łatwy zysk, większy niż taki średni na rynku, to proszę się zastanowić sto razy, zanim powierzycie takiej instytucji swoje pieniądze. Bo prawie bez wyjątku łatwy i szybki zarobek oznacza tak naprawdę gdzieś na końcu oszustwo czy wyłudzenie. Dlatego też ludzie muszą więcej uwagi poświęcić ocenie ryzyka, wtedy kiedy swoje pieniądze komuś powierzają – pouczał premier.

Artur Kowalski

http://www.naszdziennik.pl/polska-kraj/ ... tuska.html


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Afera Amber Gold
PostNapisane: 13 sie 2014, 06:52 
Online
Moderator

Dołączył(a): 13 lip 2009, 09:25
Posty: 30744
Labirynt pod finansową piramidą

Po dwóch latach od likwidacji spółki Amber Gold śledztwo w sprawie piramidy finansowej dobiega końca. Poszkodowani najwcześniej w przyszłym roku mają szansę na odzyskanie części pieniędzy.

– Planujemy zakończyć postępowanie do końca tego roku – informuje prokurator Krzysztof Kopania, rzecznik łódzkiej prokuratury okręgowej. W śledztwie uczestniczy dziewięciu prokuratorów, a także funkcjonariusze ABW z Łodzi i Gdańska.

W ocenie prokuratury, Amber Gold powstała jako tzw. piramida finansowa, pozyskując około 851 mln zł od blisko 18 tys. klientów mamionych wysokim oprocentowaniem lokat. Z tej sumy zaledwie 10 mln zł zostało zainwestowane w złoto, które miało stanowić zabezpieczenie lokat. – Jak ustaliliśmy, od początku była to piramida finansowa i z takim zamiarem powstała spółka Amber Gold – podkreśla Kopania.

Śledztwo w sprawie działalności firmy powstałej w 2009 r. wszczęto już rok później po zawiadomieniu Komisji Nadzoru Finansowego, która miała zastrzeżenia odnośnie do posiadania przez Amber Gold stosownych zezwoleń. Postępowanie jednak było niemrawe i ostatecznie po tym, jak 13 sierpnia 2012 r. firma ogłosiła decyzję o likwidacji, pozbawiając lokat kilkanaście tysięcy klientów, trafiło ono do Prokuratury Okręgowej w Łodzi.

Certyfikat na przynętę
Właściciel firmy Marcin P. pierwsze zarzuty usłyszał zaraz po upadku Amber Gold. Aktualnie na nim i na jego żonie Katarzynie P. ciąży ponad 40 zarzutów. Chodzi przede wszystkim o dokonanie oszustwa znacznej wartości, prowadzenie działalności bankowej bez zezwolenia i szereg drobniejszych naruszeń przepisów prawa.

Prokuratura zarzuca Marcinowi P. i jego żonie oszukanie w ramach tzw. piramidy finansowej blisko 18 tys. klientów zwabionych wysokim oprocentowaniem do wpłacania lokat. Wydawano im bezwartościowe certyfikaty, minimalną część pieniędzy przeznaczono na zakup kruszców, które miały stanowić zabezpieczenie lokat.

Obojgu grozi 15 lat więzienia. Nie przyznają się do zarzucanych im czynów i pozostają cały czas w areszcie.

W śledztwie przesłuchano ogromną ilość świadków, blisko 14 tys. osób, głównie klientów i pracowników firmy. A także pracowników banków, gdzie trafiały środki wpłacane na lokaty. Akta postępowania liczą ponad 15 tys. tomów.

Zlecono również obszerną opinię ekspertów na temat działalności finansowej spółki. Wykazała ona, według informacji prokuratury, że Amber Gold nie była finansowana z zewnątrz ani nie prano w niej brudnych pieniędzy.

Wpłacane przez klientów przez trzy lata pieniądze wydawano na bieżącą działalność spółki (214 mln zł), jak reklama, zakup nieruchomości, pensje. Tylko małżeństwo P. wypłaciło sobie aż 18,8 mln zł „pensji”. Niebagatelna kwota, bo 300 mln zł, trafiła na działalność linii lotniczych OLT Express, które realizowały połączenia krajowe.

Syndyk masy upadłościowej spółki Józef Dębiński zabezpieczył jej majątek na kwotę ok. 110 mln złotych. Do tej pory udało mu się uzyskać z niego 32 mln złotych. Sprzedano głównie nieruchomości, także ponad sto samochodów. Połowę majątku spółki stanowią udzielone przez nią pożyczki, które nie są spłacane. Dębiński tłumaczy w rozmowie z PAP, że „pożyczkobiorcy nie mogą liczyć na to, że nie będą musieli zwrócić pieniędzy; te pożyczki są takim samym składnikiem majątku byłego parabanku jak nieruchomości, złoto i te pieniądze muszą być odzyskane”. W tej sprawie wystosował już kilkadziesiąt pozwów i setki wezwań.

Cały czas jest sporządzana lista wierzycieli – osób, które wpłacały lokaty. Ma być gotowa w przyszłym roku. Ale jak zaznacza Dębiński, nie oznacza to, że mogą oni wówczas liczyć na zwrot przynajmniej części pieniędzy. – Trudno powiedzieć, kiedy wierzyciele otrzymają jakieś pieniądze, bo to zależy, czy i ile będzie sprzeciwów i zażaleń do listy wierzytelności – powiedział. Nie można też określić, jaką część wpłaconych pieniędzy wierzyciele odzyskają.

Zenon Baranowski

http://www.naszdziennik.pl/polska-kraj/ ... amida.html


Góra
 Zobacz profil  
 
Wyświetl posty nie starsze niż:  Sortuj wg  
Utwórz nowy wątek Odpowiedz w wątku  [ Posty: 44 ]  Przejdź na stronę 1, 2, 3  Następna strona

Wszystkie czasy w strefie UTC + 1


Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zalogowanych użytkowników i 6 gości


Nie możesz rozpoczynać nowych wątków
Nie możesz odpowiadać w wątkach
Nie możesz edytować swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz dodawać załączników

Szukaj:
Skocz do:  

Powered by phpBB © 2000, 2002, 2005, 2007 phpBB Group
Przyjazne użytkownikom polskie wsparcie phpBB3 - phpBB3.PL
Nasi przyjaciele: Strony Patriotyczne
Linki pozycjonujące: Fenster aus Polen / Schüco Fenster / Drutex Fenster / Fenster Preise / Haustüren /