Polskie-Forum.pl


Wolne i niezależne forum dyskusyjne / opinie polityczne / aktywność obywatelska / patriotyzm / Polska / wolna dyskusja


Wszystkie czasy w strefie UTC + 1




Utwórz nowy wątek Odpowiedz w wątku  [ Posty: 123 ]  Przejdź na stronę Poprzednia strona  1, 2, 3, 4, 5, 6, 7, 8, 9  Następna strona
Autor Wiadomość
 Tytuł: Re: Międzynarodowa koalicja wojująca przeciw Polsce.
PostNapisane: 28 gru 2016, 08:36 
Offline
Moderator

Dołączył(a): 13 lip 2009, 09:25
Posty: 30917
Blokada Gazpromu

Trybunał Sprawiedliwości UE zablokował Gazpromowi wariant zwiększenia tłoczenia gazu do niemieckiego gazociągu OPAL.

Decyzja Trybunału w Luksemburgu, podjęta na wniosek Polskiego Górnictwa Naftowego i Gazownictwa oraz rządu, zapadła tuż przed świętami, 23 grudnia, a ogłoszona została wczoraj. Sędziowie wstrzymali wykonanie decyzji Komisji Europejskiej z 28 października br., która zezwalała niemieckim władzom na zwiększenie tłoczenia przez Gazprom gazu do rurociągu OPAL, połączonego z Nord Stream i biegnącego do Czech wzdłuż granicy polsko-niemieckiej.

W ślad za tym Bundesnetzagentur (BNTZA), niemiecki urząd nadzorujący rynek gazowy, podpisał umowę ze spółkami Gazprom, Gazprom Export i OPAL Gastransport GmbH, która stanowi, że Rosjanie mogą zwiększyć wykorzystanie gazociągu OPAL z 50 do 80 proc. jego przepustowości, czyli z 18 mld m3 rocznie do prawie 29 mld m3. To by oznaczało, że do OPAL-u nie mieliby już dostępu inni dostawcy gazu.

Skargę do Luksemburga złożyło PGNiG oraz rząd Beaty Szydło. Gdyby ta decyzja weszła w życie, Gazprom mógłby zwiększyć tłoczenie gazu, uderzając w interesy Polski i Ukrainy. Doszłoby wówczas do zmniejszenia tranzytu „błękitnego paliwa” przez te państwa. A to skutkowałoby wzmocnieniem pozycji rynkowej Gazpromu i wzrostem cen dla polskich odbiorców gazu. Zarówno firm, jak i gospodarstw domowych. Dlatego zablokowanie decyzji KE można nazwać ważnym zwycięstwem Polski w sporze z KE, niemieckimi władzami i Gazpromem.

Krzysztof Losz

http://www.naszdziennik.pl/ekonomia-gos ... promu.html


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Międzynarodowa koalicja wojująca przeciw Polsce.
PostNapisane: 29 gru 2016, 10:48 
Offline
Moderator

Dołączył(a): 13 lip 2009, 12:02
Posty: 37605
http://mirekkabala.pl/?p=133

Obrazek


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Międzynarodowa koalicja wojująca przeciw Polsce.
PostNapisane: 11 sty 2017, 09:12 
Offline
Moderator

Dołączył(a): 13 lip 2009, 12:02
Posty: 37605
http://www.wyszperane.info/2017/01/11/z ... o-to-samo/

Nie bójmy się, ale i nie lekceważmy tego, co o nas piszą
Zygmunt Zieliński - 10 Stycznia, 2017 - 13:06

Sięgam do tego , co o nas piszą za Oceanem, bo media lewicowo-liberalne nie przebierają w środkach, by zohydzać wszystko, co obecnie w Polsce może budzić nadzieję na koniec epoki, która zasługuje na miano saeculum obscurum, a trzeba by dodać, że był to zarazem wiek chudy dla kraju, a tłusty dla jego włodarzy.

Jan-Werner Müller, What is Populism? S. 126, sierpień 2016, s. 126.
Autor jest Niemcem, politologiem, wykładającym na Princeton University w USA.

W wymienionej wyżej książce pisze on m. in.: W końcu cywilizowana i liberalna inteligencja polska powinna była znaleźć lepszy język komunikatywny, żeby pokazać, że troszczy się ona o tych, którzy płacili osobistą cenę za transformację. Powinna więcej uczynić, by pomóc robotnikom, którzy utracili swe miejsca pracy w państwowych przedsiębiorstwach i znaleźć nowe godziwe zatrudnienie, a jeśli budżet na to by pozwalał, powinno się prowadzić bardziej aktywną politykę socjalną.


Nie ulega wątpliwości, że autor ma tu rację, gdyż ta oświecona i liberalna inteligencja działała tylko dla własnego pożytku, a cały kłopot w tym, że pozwolono jej działać aż tak długo. Stąd właśnie dziś dziki bunt pod fałszywym szyldem demokracji i wolności, a w gruncie rzeczy w obawie, że zdobyte apanaże mogą pójść pod młotek rozliczenia i wymiaru sprawiedliwości. Paliwa dla tego buntu dostarczają sponsorzy owej „oświeconej i liberalnej” Europy i świata, gdyż nic gorszego dla nich nie istnieje, jak obudzony i odporny na ich upiorną propagandę naród.

I dalej Müller: Dlatego „serce na lewej stronie”, żeby jasno powiedzieć, widoczne było u milionów Polaków w małych miastach i uboższych regionach „Polski B”, którzy pozostawieni samym sobie czuli się marginalizowani i zepchnięci na zewnątrz przez buldożery ekonomicznego liberalizmu. Byli oni także, to jest ważne spostrzeżenie, wyalienowani przez liberalizm społeczny przez takie kwestie, jak aborcja, gender, orientacje seksualne, co przybyło wraz z otwarciem na Zachodnią Europę. Tu był rdzeń elektoratu na barkach którego rośli w siłę w 2015 r. populiści z partii Prawa i Sprawiedliwości, oferujący mieszaninę ideologii nacjonalistycznej i katolickiej, typowej dla prawicowych i szlachetnych obietnic takich dobrodziejstw, jak zamożność, państwowy ekonomiczny interwencjonizm, będący w wymiarze historycznym bardziej typowy dla lewicy. Krótko mówiąc, reakcja przeciwko skutkom ekonomicznego i społecznego liberalizmu teraz zagraża osiągnięciom politycznego liberalizmu.

Krótko mówiąc, autor ma za złe owym „transformatorom” od komunizmu do kapitalizmu, że nie zastosowali skuteczniejszych i rozsądniejszych środków, żeby nie wylać dziecka z kąpielą i nie płoszyć tych, którzy na tej transformacji wskutek pazerności jej egzekutorów ponieśli dotkliwe straty. Jest on tu niezwykle naiwny i doktrynerski. Przecież ówczesna opozycja – trudno brać zupełnie poważnie użyte tu pojęcie – za cel miała dorwanie się do władzy i majątku narodowego, a nie odwrót od systemu. Chodziło raczej o dostosowanie go do potrzeb tej „cywilizowanej i liberalnej inteligencji”. Tu leży jej błąd, jakim było pogardliwe zepchnięci mas na margines. Mas, czyli tych, którzy ich wynieśli do władzy. Tylko, czego też autor zdaje się nie zauważać, takie szalbierstwo nie może trwać wiecznie. I tu leży źródło sukcesu Prawa i Sprawiedliwości. A poza tym również odwracanie się ludzi także w innych krajach od skorumpowanej kamaryli lewicowo-liberalnej ponad wszelką miarę pazernej na dobra wymierne. Wystarczyłoby zbadać skąd ludzie ci dziś mają miliony lub nawet miliardy?

A Müller stawia kropkę nad „i”: Populizm, jak tłumaczy, jest wrogi pluralizmowi. Celem tegoż jest pluralistyczna, liberalna demokracja, z tymi życiowymi, konstytucyjnymi i społecznymi sprawdzianami i równowagą, które zapobiegają jakiejkolwiek „tyranii większości” i naruszaniu przez nią indywidualnych praw człowieka, zastrzeżonych mniejszości, niezależnych sądów, silnego społeczeństwa cywilnego, niezależnych i wolnych mediów.”

Nie trzeba się trudzić zbyt wnikliwym komentarzem. Autor po prostu chce czegoś wprost przeciwnego, niż demokracja. Oczywiście przymiotniki w rodzaju „liberalna”, „pluralistyczna” są przysłowiowymi listkami figowymi mającymi zasłonić atrapę demokracji a w gruncie rzeczy panowanie plutokracji, słowem narzucania przez mniejszość większości nie tylko władania politycznego, ale norm gwałcących sumienia właśnie owej większości. Nie bez kozery w Polsce drabanci tego kierunku, jaki autor preferuje, nazywają swą opozycję – dodajmy bezprogramową, „totalną”. Po prostu chodzi o wymuszenie na większości przyjęcia bez poprawek modelu życia, jaki wymazuje wartości dla wielu fundamentalne. Tego nie widzi ani profesor Müller, ani tzw., opozycja „biwakowa“, obecnie zjawisko w Polsce nowe, ani nawet wielu deklarujących się jako chrześcijanie, a przyklaskujących wszelkim zamysłom zmierzającym do wyrugowania tego chrześcijaństwa z życia. Już naprawdę źle jest, kiedy zapisują tu swe zasługi także duchowni. Nieliczni, ale zawsze.
****
Jako przeciwieństwo wywodów profesora Müllera przytoczyć można artykuł konserwatysty, amerykańskiego dziennikarza, Michaela Brendana Doughertego p.t. Polska nie stacza się w tyranię. Jest to, wprost przeciwnie, w Unii Europejskiej. ( „The Week”, 27 grudzień 2016).
Pod pozorem sprawdzania, co w Polsce się dzieje w rok po przejęciu władzy przez „populistyczną” partię Prawa i Sprawiedliwości, media zachodnie z zadowoleniem walą w Polskę z powodu jej rzekomego zwrotu ku ciemnemu autorytaryzmowi. Owe biadolenia z powodu rzekomego odwrotu rządu polskiego od demokracji koncentrują się najogólniej na dwóch obszarach: nominacjach i reformie Trybunału Konstytucyjnego i reformie w dziedzinie polskich mediów publicznych. Ale często trudno to zauważyć wskutek szyderczej krytyki medialnej.
„Washington Post” opublikowała artykuł, opisując wszystko co dotyczy obecnej polityki Polski jako zwrot ku literalnie ciemnym wiekom. „The Guardian” wystąpił z podobnymi ostrzeżeniami. Trzy dni później redakcja „New York Times” potępiła „Tragiczny zwrot w Polsce”, ostrzegając, że europejski naród został cofnięty do postkomunistycznych reform. Następnie, tuż po Bożym Narodzeniu Anne Applebaum ponownie pojawiła się na łamach „Washington Post”, biadając, że partia polityczna jej męża została odrzucona od władzy przez wyborców, i że Polska ośmiela się rządzić bez niego.
Ta nagła seria opinii z zewnątrz i doniesień „newsów” czytanych w zestawieniu z protestami pochodzącymi ze strony przeciwników rządu sprawia wrażenie koordynowanej Kolorowej Rewolucji. Nikt tu nie włącza nawet bieżących doniesień do racji prezentowanych przez partię Prawa i Sprawiedliwości. Amerykańscy czytelnicy (i dziennikarze) w większości nieświadomi polskiej polityki i historii, nie posiadają kontekstu umożliwiającego osąd takich poczynań.

To, co zauważa Dougherty jest gołym okiem widoczne w Polsce i tylko bardzo ograniczony człowiek – a takich niestety, nie brak –, może ze spokojnym sumieniem brać za dobra monetę retorykę tzw. opozycji, której refleksem są takie wypowiedzi za Oceanem, jak tu wzmiankowane. Ktoś może powtórzyć za wielu mediami amerykańskimi, że Dougherty jest zbyt konserwatywny, żeby czerpać z jego wypowiedzi argumenty przemawiające przeciwko lewicowemu liberalizmowi. Nie można jednak zaprzeczyć, że o ile wypowiedzi profesora Müllera w polskiej rzeczywistości nie mają pokrycia, gdyż doktryna przez niego głoszona nie potwierdza ani autentycznej demokracji, gdyż nie widzi jej bez przymiotnika „liberalna”, ani tym bardziej nie odpowiada vox populi, który Polsce przemawia głośniej na rzecz tradycyjnych wartości, w tym chrześcijaństwa, aniżeli głos mniejszości o mieszanej proweniencji, jak obecnie widać, mocno tkwiącej w ongisiejszej rzeczywistości komunistycznej. Co w warunkach polskich wcale nie musi dziwić; nie chodzi tu o ideologię bolszewicką, ale o utrzymanie korzyści, jakich posiadani, wyznawanie tej ideologii pewnym kręgom niegdyś zapewniło.

Zygmunt Zieliński - blog


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Międzynarodowa koalicja wojująca przeciw Polsce.
PostNapisane: 17 sty 2017, 07:08 
Offline
Moderator

Dołączył(a): 13 lip 2009, 09:25
Posty: 30917
Komisja Wenecka dalej zaniepokojona

Przewodniczący Komisji Weneckiej Gianni Buquicchio wyraził w poniedziałek zaniepokojenie „pogorszeniem się sytuacji” w Trybunale Konstytucyjnym w Polsce. W oświadczeniu na stronie internetowej KW napisał, że podejmowane są próby wpływania na pracę TK.

„Jestem zaniepokojony pogarszającą się sytuacją w Trybunale Konstytucyjnym w Polsce. Po próbach wpływania na pracę Trybunału poprzez poprawki legislacyjne, które zostały skrytykowane przez Komisję Wenecką, podjęto następnie praktyczne kroki, mające za oczywisty cel zapewnienie, aby Trybunał działał zgodnie z wolą obecnej politycznej większości” – oświadczył szef organu doradczego Rady Europy.

Następnie odnotował, że „nowy prezes Trybunału został wybrany na podstawie wątpliwej procedury”.

Jako drugie zastrzeżenie Buquicchio wymienił to, że „nowa prezes TK przekazała swoje uprawnienia innemu sędziemu, wybranemu na podstawie prawnej, która została uznana przez Trybunał za niekonstytucyjną”.

Przewodniczący Komisji Weneckiej odnotował też sprawę wiceprezesa TK Stanisława Biernata, który – jak zauważył – „został wysłany na urlop, o który nie prosił”.

„Wybór trzech zasiadających sędziów został zakwestionowany po 7 latach” – napisał przewodniczący Komisji, odnosząc się do wniosku prokuratora generalnego, który zaskarżył do TK wybór sędziów z roku 2010.

„Dotychczas Trybunał Konstytucyjny odgrywał kluczową rolę dla zapewnienia poszanowania praw człowieka, rządów prawa i demokratycznych zasad w Polsce. Alarmujące jest to, że systematycznie się uniemożliwia Trybunałowi pełnienie tej roli, przyznanej mu przez polską Konstytucję” – oświadczył szef Komisji Weneckiej.

W październiku 2016 roku Komisja oceniła, że lipcowa ustawa o Trybunale Konstytucyjnym „nie spełnia dwóch podstawowych standardów równowagi władzy: niezależności sądownictwa i pozycji TK jako definitywnego arbitra w kwestiach konstytucyjnych”. KW przyznała, że w nowej ustawie dokonano „pewnych poprawek” po tym, gdy w marcu wydała ona swoją pierwszą opinię na temat grudniowej noweli ustawy o Trybunale. Jednakże – podkreślono – „te i inne poprawki są zbyt ograniczone”, ponieważ „inne postanowienia przyjętej ustawy mogą znacznie opóźnić i utrudnić pracę Trybunału, sprawić, iż będzie ona nieefektywna, a także podważyć jego niezawisłość poprzez stosowanie nadmiernej legislacyjnej i wykonawczej kontroli nad jego funkcjonowaniem”.

W grudniu Komisja Wenecka zapoznała się z informacją na temat rozwoju wydarzeń po przyjęciu przez nią w październiku opinii na temat nowej ustawy o Trybunale Konstytucyjnym w Polsce.

RS, PAP

http://www.naszdziennik.pl/polska-kraj/ ... ojona.html


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Międzynarodowa koalicja wojująca przeciw Polsce.
PostNapisane: 19 sty 2017, 10:52 
Offline
Moderator

Dołączył(a): 13 lip 2009, 12:02
Posty: 37605
http://newsweb.pl/2017/01/18/niemiecki- ... tym-kraju/

Niemiecki politolog: Zachód musi zwalczać polski rząd – inaczej straci wpływy. Stąd bezwzględna opozycja w tym kraju
sty 18, 2017

Bardzo ciekawe informacje zamieścił obywatelski blog tefakty.pl. Cytuje on słowa niemieckiego politologa, mającego utrzymywać kiedyś prywatne relacje z prezydentem naszych zachodnich sąsiadów – Joachimem Gauckiem.

Zapytany, skąd ciągłe ataki, nie tylko niemieckich – ale ogólnie zachodnich dużych mediów – na rząd Beaty Szydło – odpowiada bez wahania: – Zachodnie mocarstwa przyzwyczaiły się przez dziesiątki lat, że Polska to najlepszy, a zarazem najtańszy rynek zbytu, gdzie faworyzuje się zagranicznych przedsiębiorców, przeciwnie niż w Niemczech czy we Francji – stwierdził.

– Nowa, konserwatywna władza w Polsce grozi wstrzymaniem tych przywilejów, przez co takie państwa jak Niemcy czy Francja – ale nie tylko, które w Polsce zarabiają najwięcej, muszą Prawo i Sprawiedliwość zwalczać, wykorzystując do tego bezwzględną opozycję w waszym kraju – tłumaczy rozmówca tefakty.pl i dodaje: – Zachód po prostu przywyknął do tego, że polskie władze są mu przychylne.


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Międzynarodowa koalicja wojująca przeciw Polsce.
PostNapisane: 31 sty 2017, 15:32 
Offline
Moderator

Dołączył(a): 13 lip 2009, 09:25
Posty: 30917
Presja wydarzeń

Postawa Niemiec wobec antypolskiej polityki energetycznej inicjowanej przez Rosję to test na prawdziwe intencje Berlina.

Kiedyś zapytano premiera Wielkiej Brytanii Harolda McMillana o to, co mogłoby wpłynąć na zmianę przedstawionego przez niego, rozpisanego na kolejne etapy programu rządowego. Brytyjski premier odpowiedział wówczas: „Wydarzenia. Tylko wydarzenia mogłyby coś tutaj zmienić”. Te słowa doskonale pasują do obecnego stanu relacji polsko-niemieckich. Cała seria wydarzeń politycznych, które miały miejsce w ciągu ostatniego roku po obu stronach Odry, w Unii Europejskiej i za oceanem, sprawiają, że stosunki między Niemcami a Polską wchodzą w nową fazę.

Dwutorowo wobec Polski
W Berlinie z pewnością zauważono, że nie ma szans na odejście w krótkim czasie „nacjonalistyczno-katolickiego” (jak pisze tzw. poważna prasa niemiecka) rządu stworzonego przez Prawo i Sprawiedliwość. Zsynchronizowana w czasie kompromitacja działającej w Polsce opozycji totalnej (PO i Nowoczesna) oraz tzw. oddolnej, obywatelskiej opozycji (KOD) musiała skłonić niemieckie elity polityczne do zmiany taktyki – bo przecież nie strategii – postępowania wobec wschodniego sąsiada.

Nie należy jednak mieć złudzeń co do tego, że zostanie zarzucona nad Sprewą zasada dwutorowości polityki wobec Polski. Z grubsza rzecz ujmując, polega ona na tym, że tzw. oficjalne niemieckie czynniki rządowe co rusz powtarzają deklaracje o „ciągle poprawiających się relacjach z naszym polskim partnerem”, a na drugim torze jedzie pociąg propagandy pod ładnie brzmiącą nazwą „soft power”.

Jak powiada Joseph Nye, amerykański teoretyk „miękkiej siły”, jest ona dyplomacją realizowaną innymi środkami. W ostatnich dniach mieliśmy kolejny przykład jej funkcjonowania, gdy jeden z tygodników sprzedawanych w naszym kraju przez niemiecki koncern wydawniczy poczuł się w obowiązku przekonywać opinię publiczną, że jednak istniały „polskie obozy koncentracyjne” (nic to, że tworzone przez NKWD i sowieckich agentów działających w Polsce po 1944 roku). Na marginesie można zauważyć, że tego typu akcje (przypomnijmy sobie dywersyjne akcje propagandowe ZDF, czy to z serialem „Nasze matki, nasi ojcowie”, czy ostatnio z „przeprosinami” za używanie kłamliwej nazwy „polskie obozy śmierci”) nie spotkały się nad Wisłą ze stanowczą reakcją wszystkich dotychczasowych szefów MSZ, którzy napisaliby list otwarty przeciw tego typu propagandowym przedsięwzięciom. A przecież w 2011 roku, podczas toczącej się akurat kampanii wyborczej przed wyborami parlamentarnymi, taki list powstał, tyle że w obronie dobrego imienia kanclerz Angeli Merkel rzekomo szkalowanej przez Jarosława Kaczyńskiego. Zaiste, zadziwiająca gorliwość byłych szefów polskiej dyplomacji, chętnie przyjmujących na siebie rolę zazwyczaj wypełnianą przez biuro prasowe urzędu kanclerskiego w Berlinie.

Zmiany po obu stronach Atlantyku
Nowe i ważne wydarzenia rozgrywały się również na politycznej scenie Starego Kontynentu, na którym – wiele na to wskazuje – nic już nie będzie po staremu. Nadchodzi Brexit i zbliżają się wybory prezydenckie i parlamentarne we Francji, które przyniosą zmianę polityczną nad Sekwaną. To, że zmiana nastąpi, jest pewne. Pytanie dotyczy tylko skali i kierunku tej zmiany. Każde dalekowzroczne elity polityczne, a do takich zaliczają się niemieckie kręgi rządowe, muszą stawiać sobie już teraz pytanie: jak dalej będzie wyglądała oś francusko-niemiecka (powszechnie wskazywana jako polityczny rdzeń UE) po możliwym bardzo wygraniu wyborów prezydenckich przez Marine Le Pen. Niewykluczona będzie korekta tych relacji także w wypadku zwycięstwa François Fillona. Ostatnia porażka rządu Matteo Renziego przy okazji referendum we Włoszech pokazuje, że również nad Tybrem wyborcy mają dość bezalternatywnej wizji „dalszej integracji”.

Z drugiej strony jest Grupa Wyszehradzka czy ogólnie „wschodnia flanka” UE, w której Polska odgrywa coraz poważniejszą rolę. Warszawy nie można więc ignorować lub zaspokajać jej żądań za pomocą kolejnych europejskich laurów. Polskie weto w sprawie wrogiej wobec nas wspólnej polityki energetycznej niemiecko-rosyjskiej (sprawa gazociągu OPAL, nie mówiąc już o inicjatywie Nord Stream 2) jest tego dobitnym przykładem.

A przecież w ostatnich dniach mamy do czynienia z kolejnym istotnym wydarzeniem, jakim było przejęcie władzy 20 stycznia 2017 roku przez administrację Donalda Trumpa. Dotychczasowym aksjomatem polityki Waszyngtonu wobec Europy (czytaj: Unii Europejskiej) było utrzymywanie tzw. specjalnych stosunków (special relations) z Wielką Brytanią. W czasie prezydentury Baracka Obamy do tej rangi zostały podniesione relacje Waszyngtonu z Berlinem. Były prezydent USA niejednokrotnie dawał wyraz swojemu przekonaniu, że tym państwem, które miało w imieniu Stanów Zjednoczonych dbać o „porządek” w Europie, są właśnie Niemcy. Wysoce znamienna pod tym względem była ostatnia wizyta Obamy w Niemczech pod koniec 2016 roku, już po wyborach prezydenckich za oceanem. Nie tylko chodzi tutaj o fetowanie nad Renem i Sprewą Obamy przez zgodny chór mediów i polityków niemieckich (amplituda uczuć względem byłego prezydenta jest tam porównywalna do kultu „Gorbiego” na przełomie lat osiemdziesiątych i dziewięćdziesiątych). Symptomatyczne były deklaracje Obamy, który publicznie dawał wyraz swojemu przekonaniu, że tylko rząd kanclerz Merkel jest w stanie nie tylko zapewnić stabilność instytucji demokratycznych na Starym Kontynencie, ale w ogóle dać szansę przetrwania demokracji jako takiej w obliczu „wzbierającej fali populizmu i nacjonalistycznych resentymentów”.

Co konkretnie na agendzie?
Tymczasem od 20 stycznia Biały Dom zamieszkuje lokator wybrany przez „populistów i ludzi kierujących się resentymentami” (jak pisze niemiecka prasa w całkowitej zgodności z „New York Timesem”). Jeszcze nie wiemy, jak będzie wyglądała polityka administracji Trumpa wobec Unii Europejskiej i konkretnie wobec Niemiec. W tej sytuacji nie zawadzi raz jeszcze ocieplić relacji z „naszymi polskimi partnerami” (por. niedawne zaproszenie z niemieckiej inicjatywy wicepremiera Morawieckiego na spotkanie ministrów finansów krajów G20 w Wiesbaden). Takie są wymogi wydarzeń politycznych.

Na agendzie rozmów polsko-niemieckich obecne są bardzo ważne zagadnienia: kwestia postawy Niemiec wobec wrogiej Polsce polityki energetycznej inicjowanej przez Rosję, sprawa tzw. kryzysu imigracyjnego zainicjowanego przez jednostronne decyzje Berlina z 2015 roku, wreszcie kompleks zagadnień polityki państwa niemieckiego wobec Polaków mieszkających w Bundesrepublice, zaczynając od ich statusu jako mniejszości narodowej. Zachowanie polityki niemieckiej w każdej z tych spraw będzie testem na prawdziwe intencje naszego zachodniego sąsiada.

Prof. Grzegorz Kucharczyk

http://www.naszdziennik.pl/mysl/175317, ... arzen.html


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Międzynarodowa koalicja wojująca przeciw Polsce.
PostNapisane: 24 lut 2017, 09:45 
Offline
Moderator

Dołączył(a): 13 lip 2009, 09:25
Posty: 30917
Ta nagonka na Polskę, a właściwie na niewygodne lewactwu rządy w Polsce, jest tylko scentrowany na osobie Timmermansa.
Ale tak naprawdę jest to tradycyjnie patrząc i nie doszukując się w tym wielkich specjałów, atak odwiecznego wroga Polski, czyli Niemiec na Polskę. Tym razem Polskę atakują niemiecki nazizm, wspierany lewackim rozprężeniem obyczajowym, oraz mafijno - korupcyjny lewacki system oligarchiczno - globalistyczny. A pretekstów zawsze można nawymyślać i namnożyć tyle, ile wlezie.


Atak Timmermansa na Polskę trwa

Z Tomaszem Porębą, posłem do Parlamentu Europejskiego z Prawa i Sprawiedliwości, rozmawia Mariusz Kamieniecki

Jak skomentuje Pan raport przedstawicielstwa Komisji Europejskiej w Warszawie do komisarz Coriny Cretu sugerujący, że w Polsce dochodzi do ustawicznego łamania prawa?
– Ten list to nic innego jak kolejny obrzydliwy donos na Polskę, co więcej, jest to donos napisany niestety polską ręką. Należy przypomnieć, że szefem przedstawicielstwa Komisji Europejskiej w Polsce jest Marek Prawda, który w ubiegłym roku został odwołany ze stanowiska ambasadora Polski w Brukseli i niemal natychmiast został powołany, jak to określił sam przewodniczący Jean-Claude Juncker, na stanowisko „politycznego przedstawiciela” Komisji Europejskiej w Polsce. Ten fakt z pewnością nie pozostaje tu bez znaczenia. Tak czy inaczej ten list nie ma nic wspólnego z rzeczywistością – zawiera kłamstwa i insynuacje, które nie są poparte żadnymi dowodami.

W dokumencie jest szereg zarzutów pod adresem polskiego rządu...
– Celów, którym ma służyć ta narracja, jest kilka. Przede wszystkim jest to atak na planowaną przez rząd Prawa i Sprawiedliwości reformę sądownictwa – nie jest przecież tajemnicą, że w środowisku sędziowskim zapowiadane zmiany wywołują bardzo duży opór. We wspomnianym liście przedstawicielstwa Komisji Europejskiej w Warszawie do komisarz Coriny Cretu wskazuje się sędziów jako osoby, których status jest wręcz zagrożony, co jest oczywistą nieprawdą. Ten raport to także kolejna próba podniesienia napięcia na linii Bruksela – Warszawa. Zaledwie kilka dni temu polski rząd odniósł się do stanowiska Komisji Europejskiej, a wiceprzewodniczący Frans Timmermans już zdążył stwierdzić, że ta odpowiedź jest dla niego niesatysfakcjonująca i „sprawę Polski” będzie chciał poruszać z ministrami ds. europejskich Unii Europejskiej. Można powiedzieć, że teraz będzie szukał chętnych przyłączyć się do koalicji, która będzie chciała przyłożyć Polsce. Zatem list przedstawicielstwa Komisji Europejskiej w Warszawie pojawia się w nieprzypadkowym momencie.

Powstanie tego raportu może mieć szerszy kontekst?
– Proszę zwrócić uwagę, że adresatem listu nie jest szef Komisji Europejskiej Jean-Claude Juncker czy Frans Timmermans, ale Corina Cretu, unijna komisarz ds. rozwoju regionalnego, odpowiedzialna m.in. za fundusze europejskie. Widać więc, iż list przedstawicielstwa Komisji Europejskiej w Warszawie jest zawoalowaną próbą nacisku mającą na celu wstrzymania środków europejskich dla Polski. Ten pomysł pojawia się zresztą nie po raz pierwszy w ostatnich tygodniach. Przypomnę tylko, że czynił to również Donald Tusk, sugerując, że środki dla Polski mogą zostać zamrożone. To nic innego jak niezwykle szkodliwe działanie, kompletnie sprzeczne z polską racją stanu.

Wydawałoby się, że po nieskutecznych atakach na Polskę Komisja Europejska odpuściła, tymczasem wygląda na to, że nie. Rząd PiS jest wciąż problemem dla KE?
– Rząd PiS jest raczej wygodną ucieczką od realnych problemów, z jakimi boryka się Wspólnota. Lada moment Wielka Brytania uruchomi art. 50 i rozpocznie procedurę występowania z Unii, ponadto w dalszym ciągu nierozwiązany pozostaje problem uchodźców czy chociażby kryzys w strefie euro. Niestety, kierownictwo KE uzurpuje sobie kompetencje, których nie posiada, upolityczniając działania i narażając na szwank wizerunek całej tej instytucji.

Frans Timmermans jest – jak się wydaje – na szczycie fali ataków na Polskę. Zgodzi się Pan ze stwierdzeniem, że obrał sobie Polskę za cel? Czym jest podyktowana ta jego osobista niechęć czy „krucjata” przeciwko Polsce?
– Wiceprzewodniczący Timmermans jest członkiem skrajnie lewicowej holenderskiej partii i osobą, której rząd centroprawicowy i konserwatywny w Polsce zwyczajnie uwiera. I rzeczywiście, w tym momencie jest to tak naprawdę jednoosobowa krucjata Timmermansa przeciwko Polsce. Wiceprzewodniczący KE do tej sprawy podchodzi bardzo ambicjonalnie, robi wszystko, żeby w Polskę uderzać i konsekwentnie nas atakować. Inna sprawa, że w tych działaniach gorliwie pomagają mu – niestety – niektóre środowiska w Polsce. Widać jednocześnie, że działania Fransa Timmermansa w sprawie Polski znajdują coraz mniejsze poparcie wśród pozostałych unijnych komisarzy, o czym najlepiej świadczy próba przeniesienia przez niego odpowiedzialności za tę sprawę na forum Rady Europejskiej.

Czy należy się spodziewać kolejnych ataków?
– Komisja już zdążyła się zapoznać i wstępnie odnieść do odpowiedzi polskiego rządu dotyczącej zaleceń KE w sprawie praworządności w naszym kraju. Wysyła jasny sygnał: a mianowicie, że to jeszcze nie jest koniec. To oznacza, że Kolegium Komisarzy nadal będzie się zajmować Polską, widać też, że będą podejmowane kolejne próby, aby sprawa Polski trafiła na forum Rady Europejskiej. Jednakże atakowanie przez KE Polski jest bardzo nieroztropne. Przypomnę, że zbliżają się wybory w szeregu państw członkowskich Unii, m.in. w Holandii, Francji czy w Niemczech, i w obliczu wyborów takie działanie jest tylko wodą na młyn dla środowisk eurosceptycznych. W Holandii, ojczyźnie Fransa Timmermansa, największe szanse na zwycięstwo ma populistyczna i antyeuropejska Partia Wolności Geerta Wildersa. Obserwując poczynania Timmermansa, Wilders bez wątpienia zaciera ręce.

Dziękuję za rozmowę.
Mariusz Kamieniecki

http://www.naszdziennik.pl/polska-kraj/ ... -trwa.html


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Międzynarodowa koalicja wojująca przeciw Polsce.
PostNapisane: 02 mar 2017, 09:16 
Offline
Moderator

Dołączył(a): 13 lip 2009, 12:02
Posty: 37605
http://niezlomni.com/o-chodzilo-poczatk ... uropejska/

Oliver Frljić, który jest takim Chorwatem, jak Michnik Polakiem, zdradził nam swoich mocodawców, których wezwał na pomoc.

Czy o to chodziło od początku? Reżyser Klątwy wystosował rozpaczliwy list do Junckera. Prosi o pomoc Komisję Europejską
Opublikowane 2017/03/01 w Wiadomości z Polski

Reżyser ,,spektaklu” ,,Klątwa” Oliver Frljić, czuje się zastraszony w Polsce. Napisał list do Jeana-Claude’a Junckera, gdzie skarży się na ,,kampanię medialną Telewizji Polskiej”, która ,,rozpoczęła zbiorową histerię i stwarza niebezpieczeństwo dla aktorów i realizatorów spektaklu”.
„21 lutego Telewizja Polska opublikowała na swojej stronie post zawierający nielegalnie pozyskane nagranie wideo z fragmentami spektaklu. Zostały one wyjęte z kontekstu, towarzysząc artykułowi, który został napisany z wyraźnym zamiarem publicznej stygmatyzacji aktorów, realizatorów i autorów spektaklu”
– pisze i dodaje, że
wszyscy mający związek ze sztuką „Klątwa”, w tym aktorzy, teatr i władze Warszawy, zostali narażeni na ogromne natężenie przemocy medialnej i mowy nienawiści.
„Zostało to podsycone przez rządzącą w Polsce partię Prawo i Sprawiedliwość oraz Kościół katolicki. Teatr Powszechny stara się zapewnić ochronę aktorom grającym w spektaklu, ale nie jest w stanie tego robić, podczas gdy kontrolowane przez rząd media kontynuują promocję zbiorowej histerii”
– pisze.
Uważa, że nie jest wystarczająco chroniony, dlatego zdecydował się na napisanie listu.
„Jeśli polskie instytucje oraz politycy nie są w stanie bronić podstawowych praw człowieka i wolności słowa, niezbędne jest dla nas, aby usłyszeć głos reprezentantów Unii Europejskiej. Brak tego głosu zostanie zinterpretowany jako akceptacja sytuacji i wsparcie tych, którzy zainicjowali i przewodniczą haniebnej kampanii przeciwko aktorom, autorom i realizatorom spektaklu”
– napisał.
Wątpliwości co do intencji ,,reżysera” nie ma Rafał Ziemkiewicz.
A nie mówiłem, w co złamas pogrywa? Zresztą nie ja jeden ��https://t.co/4EbuzgZKNf
— Rafał A. Ziemkiewicz (@R_A_Ziemkiewicz) 28 lutego 2017


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Międzynarodowa koalicja wojująca przeciw Polsce.
PostNapisane: 29 kwi 2017, 22:46 
Offline
Moderator

Dołączył(a): 13 lip 2009, 09:25
Posty: 30917
Posypią się kary na Polskę?

Już parokrotnie prezydenci Francji próbowali pouczać Polskę, pierwszy był Jacques Chirac, który po poparciu przez nasz kraj interwencji amerykańskiej w Iraku, stwierdził „stracili dobrą okazję, żeby siedzieć cicho”.

Z kolei Franςois Hollande zupełnie niedawno na Radzie Europejskiej po wystąpieniu premier Beaty Szydło, która nie chciała poprzeć Donalda Tuska na stanowisko przewodniczącego i przypomniała, że w UE obowiązują zasady takiego wyboru, które właśnie zostały złamane, wypalił: „Wy macie zasady, my mamy fundusze”.

Dwa dni temu z kolei kandydat na prezydenta Francji Emmanuel Macron po konfrontacji z pracownikami firmy Whirlpool, którzy sprzeciwiają się przeniesieniu tego zakładu do Polski (około 300 miejsc pracy), w rozmowie z lokalnymi mediami zapowiedział nałożenie w ciągu trzech miesięcy na Polskę sankcji, za to, że oferuje zagranicznym firmom lepsze warunki funkcjonowania (w tym niższe koszty i niższe podatki).

Ta ostatnia wypowiedź, wygłoszona w II turze prezydenckiej kampanii wyborczej we Francji i wyraźnie motywowana chęcią pozyskania głosów tych wyborców, którzy stracili albo właśnie tracą miejsca pracy w związku z wynoszeniem przemysłu do krajów, które oferują bardziej konkurencyjne warunki funkcjonowania i to przez kandydata uchodzącego za bardzo proeuropejskiego, pokazuje dobitnie stan umysłów czołowych polityków w wielu krajach Europy Zachodniej.

Rzeczywiście, coraz częściej to właśnie z tamtej strony słychać oskarżenia kierowane pod adresem większości krajów Europy Środkowo-Wschodniej, że stosują dumping płacowy, podatkowy i socjalny.

Gospodarki krajów Europy Zachodniej (poza Niemcami i Holandią) coraz bardziej tracą konkurencyjność i w konsekwencji wielu przedsiębiorców do tej pory prowadzących działalność w tych krajach przenosi ją do krajów Europy Środkowo-Wschodniej i poprawia sobie w ten sposób warunki funkcjonowania, wykorzystując niższe poziomy wynagrodzeń, niższe stawki podatku dochodowego, wreszcie czasami korzysta z dodatkowych ulg obowiązujących np. w specjalnych strefach ekonomicznych w Polsce.

To obiektywne procesy ekonomiczne i protesty wygłaszane przez Macrona przypominają „dmuchanie pod wiatr”, powinien on raczej zaprezentować w toczącej się prezydenckiej kampanii wyborczej program gospodarczy, dzięki któremu w ciągu kilku lat poprawi konkurencyjność francuskiej gospodarki.

Przywódcom wielu krajów Europy Zachodniej należy także przypomnieć, że na wspólnym europejskim rynku obowiązują 4 swobody (przepływu towarów, usług, kapitału i ludzi) i realizując je kraje Europy Środkowo- Wschodniej musiały zaakceptować zalew towarów i usług pochodzących z Zachodu, a w konsekwencji upadłość całych sektorów swoich gospodarek i w konsekwencji wysokie bezrobocie.

Realizując jednak trudne reformy, poprawiały przez kolejne lata konkurencyjność swoich gospodarek i w ten sposób coraz częściej z importerów stały się eksporterami, co więcej – stworzyły często na swoim terenie atrakcyjne warunki prowadzenia działalności gospodarczej.

Ba, szczególnie w usługach mają wyraźne przewagi konkurencyjne i coraz częściej są gotowe je oferować na rynkach krajów Europy Zachodniej, co naraża je na szykany i oskarżenia o dumping.

Przy pomocy rozwiązań prawnych przyjmowanych w krajach Europy Zachodniej albo w całej UE próbuje się osłabić konkurencyjność przedsiębiorstw z krajów Europy Środkowo-Wschodniej.

Szczególnie jaskrawymi przejawami takich działań jest np. obowiązek wypłacania niemieckiej czy francuskiej płacy minimalnej kierowcom polskich ciężarówek operujących w tych krajach czy też forsowanie przez Komisję Europejską tzw. dyrektywy o pracownikach delegowanych (chodzi o wypłacanie pracownikom delegowanym podobnych wynagrodzeń, jakie mają pracownicy miejscowi).

W świetle tych twardych faktów, lepiej by było, żeby kandydat na prezydenta Francji Emmanuel Macron w trudnych ekonomicznych sprawach „jednak skorzystał z okazji i siedział cicho”.

Dr Zbigniew Kuźmiuk

http://www.naszdziennik.pl/swiat/180921 ... olske.html


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Międzynarodowa koalicja wojująca przeciw Polsce.
PostNapisane: 19 maja 2017, 17:37 
Offline
Moderator

Dołączył(a): 13 lip 2009, 09:25
Posty: 30917
Szydło-Tusk 74% do19%

Kolejna fala prób zmuszania państw UE do przyjmowania imigrantów to ogromny prezent dla rządu Beaty Szydło. Ta sprawa jest idealna by zagrać twardo z politykami z Brukseli i Berlina. To też idealna sprawa by zrewanżować się za porażkę w sprawie Donalda. Tu sojuszników znajdziemy bez problemu i będą to też państwa tzw. starej UE i nie tylko z naszego regionu. Twarde postawienie tej sprawy GWARANTUJE naszemu rządowi sukces. Polska może zostać realną przeciwwagą dla Berlina. Co będzie mieć również niebagatelny wpływ na siłę naszego głosu w innych sprawach.

Co rząd musi zrobić? Należy tylko jasno i twardo stawiać sprawę-nie zgadzamy się na żaden przymus w kwestii imigrantów, żadnych nie przyjmujemy. Politycy rządowi winni odwiedzać regularnie stolice państw myślących podobnie do nas lub wahających się.

Taka postawa gwarantuje też sukces w wewnętrznej walce politycznej. Donald jako nominat Merkel będzie musiał ślepo bronić polityki przymusowej relokacji imigrantów. Co jest w OCZYWISTY sposób sprzeczne z interesem i bezpieczeństwem Polski oraz wolą ogromnej większości narodu. 74% naszych rodaków jest przeciw przyjmowaniu imigrantów, ledwie 19% za tym.

Twardy sprzeciw sprawi że Donald stanie po stronie Brukseli i to zakończy jego majaki o starcie w wyborach prezydenckich. Ta sama brukselska zależność pogrąży również histeryczną opozycję. Wcześniej oni jeździli tam po prośbie, by karano rząd PiS, teraz to Bruksela ich odwiedzi by stanęli po jej stronie w sprawie relokacji...To w oczywisty sposób zbije poparcie, szczególnie PO. Przy sprawie imigrantów, terroryzmu stracą moc ataki Misiewiczami, helikopterami...

Wystarczy tylko tyle samo determinacji, co w sprawie odwołania Donalda.

Oczywiście-każde ustępstwo w tej sprawie, to koniec tego rządu...

19 maja 2017 r.

http://zuberegg.salon24.pl/779571,szydlo-tusk-74-do19


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Międzynarodowa koalicja wojująca przeciw Polsce.
PostNapisane: 14 cze 2017, 06:52 
Offline
Moderator

Dołączył(a): 13 lip 2009, 09:25
Posty: 30917
Lewacki bolszewizm unijny nie odpuszcza. Nie potrafi pogodzić się z wolą Polaków. Robi wszystko, aby przywrócić w naszej Ojczyźnie wyniszczające Ją rządy gangów POlitycznych, płacących głównie Niemcom haracze w postaci przekazywania gospodarki polskiej w ich kolonizatorskie łapy, za pozwolenie na beztroskie okradanie nas Polaków.
I tylko o to chodzi w tych unijnych nagonkach.
Dodatkowo IV Rzesza ubzdurała sobie, aby zakazić zdrowy organizm narodu polskiego patogenami islamskimi i położyć kres naszej chrześcijańskiej kulturze.


Eurokraci szantażują Polskę

Ze Stanisławem Ożogiem, posłem do Parlamentu Europejskiego z Prawa i Sprawiedliwości, rozmawia Mariusz Kamieniecki.

Komisja Europejska formalnie wszczyna procedurę przeciwko Polsce, Węgrom i Czechom o naruszenie prawa unijnego w związku z odmową przyjęcia uchodźców. Mamy fazę siłową sporu pt. „Przyjmować czy nie migrantów muzułmańskich”?
– Tak naprawdę trudno nadążyć za przewodniczącym Komisji Europejskiej Jean Claude'em-Junckerem, który jest często niedysponowany. Liczyłem, że wycofa się z tych planów. Widać jednak, że brakuje mu rozsądku, stąd daje upust swej niechęci wobec Polski, Węgier i Czech. Można powiedzieć, że nawałnica propagandowo-polityczno-medialna przeciwko tym trzem państwom trwa. Po tej decyzji z całą pewnością skieruję do Jean Claude'a-Junckera oficjalne pismo, aby wskazał podstawę prawną tego działania.

Sugeruje Pan, że takiej podstawy prawnej nie ma?
– Dokładnie. Takiej podstawy prawnej wynikającej z Traktatu o Unii Europejskiej po prostu nie ma. Rozpoczęcie procedury karnej przeciwko krajom członkowskim, które odmawiają przyjęcia imigrantów, to jednoznaczny dowód na to, jak w majestacie unijnego prawa traktowane są te państwa, które dbają o swoją tożsamość i bezpieczeństwo swoich obywateli. To źle, że bez pogłębionej analizy podejmowane są decyzje zmierzające do nakładania kar na Polskę, Węgry i Czechy. Jestem zaskoczony, że przyjmowanie imigrantów narzuca – obojętnie, w jakim znajduje się stanie w danym momencie – Jean Claude-Juncker, a wcześniej jego zastępca Frans Timmermans, podczas gdy Eurostat (Europejski Urząd Statystyczny) podaje, że do Polski napłynęło w ostatnich latach ok. 1,2 miliona Ukraińców, którzy też uciekali czy uciekają przed wojną. I Polska im udzieliła i udziela schronienia. To pokazuje, że pomagamy ludziom, których życie jest zagrożone, w tym wypadku Ukraińcom. Ale również pomagamy uchodźcom z Afryki Północnej i Bliskiego Wschodu, tyle że tam, na miejscu. Tylko w 2016 r. na pomoc humanitarną wobec uchodźców rząd RP przeznaczył 120 milionów złotych. Większość tych ludzi nie chce uciekać ze swoich ojczyzn, bo tam jest ich dom. I trzeba im pomóc zahamować zarzewie konfliktów, a następnie odbudować ich dom. Natomiast zdecydowana większość tych, którzy przybyli bądź kierują się do Europy, to imigranci ekonomiczni, którzy opuszczają swoje ojczyzny, bo tu liczą na wysokie zasiłki.

Czy bez wyjaśnienia kwestii prawnych, bo – jak wiemy – Węgry i Słowacja zaskarżyły wymóg przymusowej relokacji uchodźców do Trybunału Sprawiedliwości UE, można rozpoczynać procedurę karania? Czy to nie absurd?
– Poważny, odpowiedzialny, szanujący siebie i innych przewodniczący takiej struktury jak Komisja Europejska, zanim podejmie decyzje niosące za sobą określone konsekwencje, to sprawdza, czy są one zgodne pod względem formalnoprawnym. Widać powaga, odpowiedzialność, szacunek nie są cechami, które można by przypisać Jean Claude'owi-Junckerowi. Co ciekawe, Komisja Europejska jako organ wykonawczy Unii Europejskiej czy Rada Europejska – organ, który nie figuruje w umowach, zapisach prawnych i statucie UE – nie są organami pochodzącymi z wyboru, podobnie jak ich przewodniczący. Tak czy inaczej Jean Claude-Juncker powinien się szanować, ale przede wszystkim szanować instytucję, której przewodniczy, i nie robić głupot, tym bardziej gdy stan prawny – jak to ma miejsce w tym wypadku – nie jest jasny. Jakiekolwiek działania powinno się zacząć od rozstrzygnięcia stanu prawnego.

Na przewodniczącego Junckera nie ma mocnych?
– Działania Junckera świadczą o urzędzie, który reprezentuje jako przewodniczący. KE to nie tylko przewodniczący, ale również 28 komisarzy i ok. 32 tys. urzędników. To armia ludzi. Jeśli zatem komisarze odpowiadający rangą ministrom w rządach krajowych pozwalają czy też dopuszczają takie, a nie inne zachowanie swojego szefa, to sami sobie wystawiają świadectwo.

Jaki charakter mają groźby KE, w tym szantaż finansowy Junckera wobec m.in. Polski?
– Praktycznie nie ma możliwości, aby wykluczyć dany kraj, w tym wypadku Polskę, Węgry i Czechy z Rady Europejskiej, bo tego typu decyzje zapadają jednomyślnie. W tej sytuacji Jean Claude-Juncker sam siebie skazuje na ośmieszenie. On sam to pół biedy, ale jak już wspomniałem – ośmiesza KE, organ poza RE mający ogromny wpływ na funkcjonowanie UE.

Grupa Wyszehradzka stanowczo odmawia przymusowej relokacji, a premier Viktor Orban poszedł dalej, mówiąc, że UE staje po stronie terrorystów. Dlaczego ten głos rozsądku jest stanowczo odrzucany przez unijnych dygnitarzy?
– Może być tylko jedna przyczyna, bo w obliczu zagrożenia, jakie staje się codziennością w Niemczech, we Francji, Włoszech czy Belgii, racjonalne jest zachowanie zdroworozsądkowe. Widać unijni eurokraci to osoby pozbawione zdrowego rozsądku.

Minister Mariusz Błaszczak po spotkaniu ministrów spraw wewnętrznych V4 powiedział, że polityka bezpieczeństwa jest polityką krajową, a nie europejską. Jednak wygląda na to, że zabrania się nam kształtowania własnej polityki bezpieczeństwa…
– Polityka bezpieczeństwa jest polityką krajową i co do tego nie ma wątpliwości. Zadaniem każdej władzy jest troska o bezpieczeństwo państwa i obywateli. Tymczasem w przypadku KE czy nawet ze strony państw tzw. demokratycznej Europy Zachodniej obserwujemy nagminne przypadki łamania prawa. Mamy zatem równych i równiejszych. Przed chwilą wjeżdżałem do Parlamentu Europejskiego w Strasburgu i to, co się rzuca w oczy, to fakt, że wjazd zabezpiecza czterech żołnierzy uzbrojonych w długą broń maszynową. Jestem na terenie kraju, gdzie już drugi rok obowiązuje stan wyjątkowy, gdzie w większych miastach mieszkańcom brakuje poczucia bezpieczeństwa, a wręcz panuje strach. Tyle że o tym głośno się nie mówi. Niewiele też mówi się o faktycznych przyczynach wznowienia w Niemczech kontroli granicznych, że swobody obywatelskie są coraz bardziej ograniczane. Oficjalna wersja mówi, że ma to związek z lipcowym szczytem G20 w Hamburgu i wizytą prezydenta Stanów Zjednoczonych Donalda Trumpa, ale nie jest to jedyny powód. Europa niestety nie zajmuje się sprawami, które wymagają pilnej interwencji struktur unijnych czy zgodnie z traktatami działalności na rzecz rozwiązania problemów bezpieczeństwa, natomiast z uporem maniaka zajmuje się sprawami, które są w wyłącznej kompetencji poszczególnych, niezależnych, autonomicznych państw.

Tymczasem do Europy chce się przedostać nawet sześć milionów osób z Afryki Północnej i Bliskiego Wschodu.
– Na dobrą sprawę nikt nie wie, jaka to liczba. Turcja grozi wypowiedzeniem fatalnego porozumienia sprzed roku w sprawie imigrantów. Jeśli to się ziści, może to być znacznie większa liczba niż sześć milionów. Natomiast instytucje unijne: KE, RE czy PE, nie proponują żadnego planu, który rozwiązałby ten coraz bardziej piętrzący się problem. Również w budżecie UE nie proponuje się środków na ten cel.

UE grozi Polsce, tymczasem podobno we władzach Unii mamy „swojego” człowieka Donalda Tuska. Tyle że ten zamiast stanąć po stronie Polski, w maju przestrzegał nasz kraj przed konsekwencjami odmowy przyjmowania imigrantów, zasłaniając się zasadami obowiązującymi w Europie…
– Kiedy pan redaktor wspomniał o naszym człowieku w Brukseli, to przyznam, że na chwilę zawiesiłem głos. Takich osób, które podobno mają reprezentować interes Polski w strukturach unijnych, jest więcej, chociażby komisarz Elżbieta Bieńkowska. Tak czy inaczej Donald Tusk odkąd załatwił sobie czy też załatwiono mu w Berlinie dobrze płatną pracę w Brukseli, przestał być – choć należałoby się zastanowić, czy kiedykolwiek był – reprezentantem interesów Polski. Najtrafniej postawę Tuska obnażył czy też podsumował Jacek Saryusz-Wolski, który przez wiele lat był członkiem Platformy. Mianowicie Saryusz-Wolski w jednym z wywiadów wspominał, że po tym, jak Tusk poparł procedurę UE zmierzającą do nałożenia sankcji na Polskę, pomyślał sobie: „Co za szmata”. Pamiętam ten moment, kiedy Jacek Saryusz-Wolski po słowach przeciw Polsce wstał i wyszedł z sali plenarnej PE.

Kukiz’15 chce, aby jak najszybciej odbyło się referendum w sprawie przyjmowania bądź nie migrantów. Czy głos Polaków, który wydaje się przesądzony, zastopuje zapędy KE?
– Referenda z natury rzeczy powinny się odbywać w sprawach istotnych dla państwa i narodu. Mimo że z sondaży wynika, że ok. 74 proc. Polaków jest przeciwnych przyjmowaniu migrantów czy uchodźców muzułmańskich, to referendum powinno się odbyć. Suweren powinien się na ten temat wypowiedzieć. Natomiast czy głos Narodu Polskiego byłby brany pod uwagę przez KE, mam co do tego poważne wątpliwości. KE i tak zrobi to, co zaproponuje przewodniczący Juncker czy większość państw zachodniej Europy: Niemcy, Francja czy Włochy, które mają decydujący głos i wpływ na KE czy RE.

Czy UE w swoich poczynaniach nie przypomina dawnego Związku Sowieckiego, gdzie był dyktat Moskwy, a teraz też mamy dyktat, tyle tylko, że wytyczne wypływają z Berlina?
– Przed półtora roku w Komisji Gospodarczej i Monetarnej (ECON) Parlamentu Europejskiego, w której zasiadam, odbyło się tzw. przesłuchanie ówczesnego ministra finansów Francji. Takie przesłuchania mają miejsce w odniesieniu do szefów finansów państw strefy euro. Wówczas zadałem cztery pytania i tenże minister finansów Francji – mocno zirytowany – odpowiedział mi bardzo wymijająco, ale w sposób jednoznaczny określający sytuację. Pozwoli pan redaktor, że zacytuję tę wypowiedź, bo warto: „Jeśli się panu wydaje, że coś w Europie, w UE może się wydarzyć bez zgody Francji i Niemiec, to jest pan w wielkim błędzie”. To najlepiej oddaje, jakie są realia, że w UE są równi i równiejsi. Widzimy to chociażby na przykładzie Pakietu energetyczno-klimatycznego znanego także jako pakiet klimatyczny. Proszę też zwrócić uwagę na wydarzenia z ostatnich dni, a mianowicie co KE wyprawia z gazociągiem Nord Stream 2, gdzie sprawa budowy tego mocno kontrowersyjnego przedsięwzięcia, które jeszcze bardziej umocni rosyjski Gazprom na pozycji monopolisty, wydaje się przesądzona.

Dziękuję za rozmowę.
Mariusz Kamieniecki

http://www.naszdziennik.pl/polska-kraj/ ... olske.html


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Międzynarodowa koalicja wojująca przeciw Polsce.
PostNapisane: 14 cze 2017, 08:24 
Offline
Moderator
Avatar użytkownika

Dołączył(a): 21 lip 2009, 10:40
Posty: 7524
Lokalizacja: Podlasie
Aerolit napisał(a):
Komisja Europejska formalnie wszczyna procedurę przeciwko Polsce, Węgrom i Czechom o naruszenie prawa unijnego w związku z odmową przyjęcia uchodźców. Mamy fazę siłową sporu pt. „Przyjmować czy nie migrantów muzułmańskich”?


Terrorem jest zmuszanie Polski do przyjęcia islamskich fanatyków. Oni dobrze wiedzą,że będziemy mieli z nimi same problemy. I o to im właśnie chodzi !!
Ta banda zwana Komisją Europejską działa pod dyktando szubrawców rządzących światem.

A ci rządzący światem szubrawcy chcą poprzez wprowadzenie społeczeństwa wielokulturowego wykreować "nowego człowieka", i ustanowić jedną religię. To takie NWO czyli Nowy Porządek Świata.

Nic nie dzieje się przypadkowo. Wszystko jest przez rządzących światem łajdaków (spod żydowskiej gwiazdy) zaplanowane.

_________________
"W ciągu całego naszego życia widziałem w naszym kraju tylko dwie partie. Partię polską i antypolską, ludzi godnych i ludzi bez sumienia, tych którzy pragnęli Ojczyzny wolnej i niepodległej, i tych, którzy woleli upadlające obce panowanie."


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Międzynarodowa koalicja wojująca przeciw Polsce.
PostNapisane: 17 cze 2017, 21:26 
Offline
Czytelnik

Dołączył(a): 23 kwi 2017, 12:27
Posty: 43
..."Auschwitz to w dzisiejszych niespokojnych czasach wielka lekcja tego, że trzeba czynić wszystko, aby uchronić bezpieczeństwo i życie swoich obywateli"...

---
Nawet, gdyby tą frazę wyrwać z kontekstu, to i tak jest zwartym, samodzielnym logicznie przekazem. W czym, więc rzecz? A jednak, po tym fragmencie wypowiedzi p. Premier gruchnął jazgot zarówno euro-psiarni jak i psiarni lokalnej . Dla mnie osobiście znaczy on jednak tyle, właśnie - że jeżeli gruchnął jazgot, to znowu znaczy to tyle, że gruchnął jazgot...
Nie bardzo rozumiem po co przedstawiciele obozu rządowego czy prorządowych mediów, próbują coś z pinczerkami ustalić czy uzgodnić(?), w kierunku interpretacji wypranej z krytyki. Po co ? Przecież to nic nie da. Oni mają do łbów wkodowany program krytyki totalnej i gdyby się tak zdarzyło, że jako osoba publiczna (gdybym nią był, a nie jestem) o orientacji pro-PiSowskiej (a taką, z niezbędnym dystansem, mam) przyznałbym się na fb czy tw do tego, że mam zatwardzenie, to Grzegorzu Schetynu obwieściłby zwycięsko, że "oto elektorat PiS kompromituje Polskę, co prowadzi do utraty Jej znaczenia w Europie i świecie. Taki jest właśnie rezultat niejawnych poczynań Jarosława Kaczyńskiego".
Jakbym to słyszał. Onegdaj, już nie pamiętam gdzie, ale nie tak dawno, wyraziłem pogląd, że "ktoś tam", ze średnio-wysokiego szczebla, powinien publicznie obwieścić, iż "oto zmieniamy formułę współistnienia z opozycją. Rezygnujemy mianowicie z postawy aktywnego odbioru oczekiwanej krytyki konstruktywnej, ponieważ jej nie ma !!! Są pyskówki z bezsensowną krytyką wszystkiego za wszystko. Tak właśnie jest, gdy ma się glowę wypraną z intelektu i w rezultacie brak jakiegokolwiek pomysłu dla społeczeństwa i na państwo".
Liczę, że może coś w tym stylu się zrobi. Póki co, mamy tele-okazje z przekrzykującymi się, gadającymi głowami. Drażniące, bezsensowne.
Potrzebę/konieczność zapewnienia obywatelom aktualnej informacji można przecież zrealizować na wiele innych, atrakcyjnych sposobów. Bez tych gorszących pyskówek.


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Międzynarodowa koalicja wojująca przeciw Polsce.
PostNapisane: 20 cze 2017, 16:03 
Offline
Moderator

Dołączył(a): 13 lip 2009, 09:25
Posty: 30917
Wsadzanie nogi w drzwi

W nomenklaturze wojskowej mówi się o uchwyceniu przyczółków. Na terenie nieprzyjaciela zajmuje się niewielki obszar, by wyprowdzić z niego dalsze uderzenie i zająć resztę. Dwa, trzy przyczółki łączą swoje siły. Im więcej tym pewniejsza pozycja do ataku.

Jeżeli według Clausewitza wojna jest przedłużeniem polityki, to dyplomacja jest sztuką strategii w polityce. Tu już nie mówi się o uchwyceniu przyczółków, ale wsadzeniu nogi w drzwi. Aby tylko się nie zamknęły. Raz uchylone dadzą się otworzyć szerzej, a potem jeszcze szerzej, albo i całkiem.

Taką strategię, wsadzenia nogi w drzwi, stosuje Komisja Europejska względem Polski, Węgier i Czech w sprawie islamskich migrantów. Przyjmijcie trochę, na razie. Jeżeli się już przyjęło stu, to dlaczego nie przyjąć dwustu? Jeżeli dwustu to, dlaczego nie pięciuset, tysiąc, pięć tysięcy i tak dalej? Włożyć nogę w drzwi, a później otwierać je coraz szerzej.

Jedyną skuteczną odpowiedzią na taką strategię jest opcja zerowa. Także dlatego, że zgoda na przyjęcie, choćby dziesięciu islamskich migrantów, niweluje wszelkie argumenty używane dotychczas w dyskusji przeciw przymusowemu rozdzielaniu niechcianych i niebezpiecznych przybyszów z krajów islamu.

Opcja zerowa musi zostać konsekwentnie zachowana, na co wskazuje smutny przykład innch. W Szwecji przyjęto przed laty jedynie 2000 muzułmanów. Dziś według oficjalnych danych jest ich 460 tysięcy, czyli 4,6%. Według badań brytyjskiego ośrodka Ipsos Mori Szwedzi odczuwają ich obecność jakby ich było 17% populacji, a więc o wiele więcej niż wynosi bezpieczna granica braku poczucia zagrożenia przez obcych, bo ta, według tych samych badań to około 8%. Do tego dochodzą 54 strefy wyłączone praktycznie spod szwedzkiej jurysdykcji, w których obowiązuje prawo szarijatu i gdzie szwedzka policja się nie pokazuje.

Wszelkie nawoływania tak zwanej opozycji do przyjęcia chociaż niewielkiej liczby muzułmańskich migrantów (co to znaczy niewielkiej?), są po prostu działaniem na szkodę Polski. Jednoznacznie i bez żadnej metafory. Są wewnętrzną dywersją przeciwko Polsce, na zlecenie Komisji Europejskiej, która tak zwaną solidarność europejską rozumie jako działającą tylko w jedną stronę, a kraje nowej unii chce traktować jako śmietnisko, na które można wyrzucić zawinione przez siebie i tylko przez siebie kłopoty.

Nie możemy dać sobie wepchnąć nogi w drzwi. Nawet czubka buta.

Opublikowano: 20.06.2017 15:39.

http://jaroslawwarzecha.salon24.pl/7874 ... gi-w-drzwi


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Międzynarodowa koalicja wojująca przeciw Polsce.
PostNapisane: 25 cze 2017, 14:37 
Offline
Moderator

Dołączył(a): 13 lip 2009, 09:25
Posty: 30917
Polska nie będzie wasalem Berlina i Paryża

Z prof. dr. hab. Mieczysławem Rybą, kierownikiem Katedry Historii Systemów Politycznych XIX i XX wieku Katolickiego Uniwersytetu Lubelskiego Jana Pawła II, członkiem Kapituły Orderu Odrodzenia Polski, rozmawia Mariusz Kamieniecki.

Obrazek

W wywiadzie przed szczytem Rady Europejskiej w Brukseli prezydent Emmanuel Macron stwierdził, że Polska i Węgry zdradziły Europę, godząc w jej zasady, odwracając się do Unii plecami, traktując ją cynicznie jak supermarket, z którego bierze się tylko kredyty. Polska zdradziła Europę czy może jest na odwrót?
– Jeśli odwołać się do czasu II wojny światowej, to należałoby powiedzieć o zdradzie Francji, szczególnie jeśli chodzi o rok 1939. Wtedy Paryż zachował się w sposób co najmniej dziwny, jeśli weźmiemy pod uwagę wojnę na zachodzie. Tak czy inaczej ocenę tych historycznych wydarzeń pozostawmy historii, a skupmy się może na czasach mniej odległych, kiedy polityka francuska jasno zdefiniowała pozycję krajów środkowoeuropejskich. Dowodem tego były słowa prezydenta Jacques'a Chiraca, który w 2003 r. ostro skrytykował kraje wówczas kandydujące do Unii Europejskiej, w tym Polskę, za poparcie twardej polityki Stanów Zjednoczonych wobec Iraku. Wtedy padły publicznie wypowiedziane słowa „zmarnowali okazję, żeby siedzieć cicho”. Tak prezydent Chirac określił zachowanie Polski, Czech i Węgier. Nawiasem mówiąc – prezydent Francji zastosował inną miarę wobec państw kandydujących, a inną wobec państw członkowskich, które podpisały tzw. list ośmiu.

A dzisiaj?
– Dzisiaj jest podobnie, zwłaszcza jeśli weźmiemy pod uwagę kwestie istotne, które się rozgrywają na arenie europejskiej, czy to w przestrzeni migracji, czy w przestrzeni gospodarczej. Paryż wychodzi z założenia, że inne kraje powinny zajmować taką samą postawę. Czyli nawet jeśli we Francji od półtora roku obowiązuje stan wyjątkowy, który jest skutkiem błędnej wieloletniej polityki migracyjnej, to m.in. Polska ma siedzieć cicho, przyjmując to jako fakt dokonany, zamiast Francja się zreflektować i zmienić swoje podejście do tych kwestii. Podobnie jest w sprawach gospodarczych – jeśli Francja ma problemy w tym zakresie, bo nie może handlować z Rosją na takim poziomie jak to bywało wcześniej, to Polska ma obowiązek kupić śmigłowce caracal – nawet znacznie przepłacając – żeby tylko interes i gospodarka francuska nie doznały uszczerbku. Natomiast jeśli Polska nie chce się zgodzić na taki dyktat, nie akceptując również bezrefleksyjnej polityki migracyjnej Paryża, to robi się szum i posądzanie o zdradę. Polska czy Węgry – według unijnych elit oraz polityków francuskich czy niemieckich – miały być chłopcem do bicia czy wręcz wasalem, który ewentualnie może stanowić dla tych państw rynek zbytu lub wykonywać proste polecenia chociażby w kwestii przymusowej relokacji imigrantów muzułmańskich. Ale ci zachodni „dyktatorzy” zapominają, że Unia to wspólnota wolnych, suwerennych państw narodowych. Nic zatem dziwnego, że Polska i nasi partnerzy z Grupy Wyszehradzkiej budujemy swoją podmiotowość polityczną i zacieśniamy współpracę między sobą.

To nie pierwsze połajanki w końcu młodego wiekiem i stażem politycznym Macrona wobec Polski…
– Emmanuel Macron jest – owszem – młodym człowiekiem i politykiem, ale jednocześnie jest produktem politycznym pewnej układanki francuskiego establishmentu. I jako taki nic innego nie robi niż prezentuje to, co ten establishment o nas myśli i jak nas traktuje. Te sfery nie są w stanie na razie wyobrazić sobie relacji z nami jak tylko za pośrednictwem czy przez pryzmat „Targowicy”. Jak bowiem inaczej określić podejście, kiedy z uzasadnionych powodów nie godzimy się na dyktat i niekorzystne rozwiązania – jak wspomniane przeze mnie caracale, to wówczas mamy do czynienia z połajankami. Nie należy się nimi specjalnie przejmować, aczkolwiek projekty, które Francuzi wraz z Niemcami próbują realizować, mogą mieć poważne konsekwencje.

W piątek doszło do spotkania premier Beaty Szydło i szefów rządów państw Grupy Wyszehradzkiej z prezydentem Francji. I choć po ich zakończeniu pojawił się umiarkowany optymizm, jeśli chodzi o przyszłą współpracę Polski i Francji, to czy i na ile realna jest reaktywacja Trójkąta Weimarskiego, o co zabiega prezydent Andrzej Duda?
– Warto się zastanowić, czy mówimy o kwestiach symbolicznych czy realnych. Jeśli mówimy o realiach, to kluczową sprawą będzie tu stanowisko Niemiec, które na razie przyłączają się do głosu Emmanuela Macrona i chcą budować superpaństwo europejskie poprzez przyspieszenie i rozprzestrzenienie strefy euro. Jednocześnie mają na celu tworzenie wspólnej polityki fiskalnej, czyli realnego rządu gospodarczego w Europie. I w tej płaszczyźnie Polska się nie mieści, bo ma zupełnie inną wizję. Oczywiście trzeba sobie zdobyć odpowiednią podmiotową pozycję i wydaje się, że taką szansą – jedną z wielu – ustawioną w pewnym ciągu zdarzeń jest dla nas Szczyt Trójmorza 6 lipca w Polsce i przyjazd do Warszawy prezydenta Stanów Zjednoczonych Donalda Trumpa. Określiłbym to jako wprowadzenie pewnego czynnika zachodniego – inaczej, z pewnym dystansem patrzącego na główne problemy współczesnej Europy. W ogniu wydarzeń na geopolitycznej scenie trzeba się szanować i – jak wcześniej wspomniałem – budować swoją podmiotową siłę, cementować Grupę Wyszehradzką, a dopiero wtedy będzie można mówić o Trójkącie Weimarskim, ale – jak sądzę – jest to pieśń przyszłości. Oczywiście nie mam na myśli kurtuazji, bo takie kurtuazyjne gesty bez większych realnych konsekwencji mogą się zdarzyć, ale tu chodzi o realną, wymierną współpracę trzech państw. Polska w tym gronie mogłaby na tym forum z powodzeniem prezentować realne interesy krajów Europy Środkowej.

Wspomniał Pan, że jeśli chodzi o współpracę w ramach Trójkąta Weimarskiego, wiele zależeć będzie tu nie tylko od Francji, ale także od Niemiec. Kto zatem rozdaje karty: czy niedoświadczony Emmanuel Macron, czy „stara wyjadaczka” Angela Merkel?
– Znamienne jest to, że nowo wybrany prezydent Francji Emmanuel Macron dzień po objęciu władzy udaje się do Berlina, niejako szukając u kanclerz Merkel jeśli nie macierzyńskiej, to siostrzanej opieki czy też patronki nad sobą i swoją prezydenturą. Macron doskonale zdaje sobie sprawę, że napięcia polityczne we Francji mimo jego sukcesu wyborczego – zarówno jeśli chodzi o wybory prezydenckie, jak i o wybory parlamentarne – są iluzoryczne. Jest to skutek niskiej jak na Francję frekwencji wyborczej, ale świadczy to o ogromnym zniechęceniu społeczeństwa francuskiego, czego efektem są napięcia, jakie ciągle tam występują. Francuzi nie są gotowi na trudne reformy gospodarcze, dlatego Macron szuka czynnika siły, jakim są Niemcy przy potężnych nadwyżkach handlowych i finansowych, ażeby narzucić całej Unii strefę euro, na czym oczywiście zyskają tylko wielkie kraje – głównie zaś Niemcy. Chodzi mu o to, żeby kanclerz Angela Merkel zgodziła się na transfer unijnych finansów w kierunku Francji, żeby tamtejszy anachroniczny system, mocno obciążony podatkowo, przesadzony jeśli weźmiemy pod uwagę wydatki socjalne, mógł się nadal kręcić. Szuka zatem obszarów, które można by wykorzystać finansowo i gospodarczo.

Jednym z tematów szczytu Rady Europejskiej była polityka migracyjna, co do której decyzje zawieszono do października. Tymczasem Grzegorz Schetyna zaproponował: jeśli rząd nie chce przyjmować do Polski imigrantów muzułmańskich, niech samorządy, w których władzę sprawuje Platforma, podejmą się tego zadania. Pierwszy miałby być Poznań…
– Jeśli ten „projekt” Grzegorza Schetyny będzie nadal forsowany, to z dużym prawdopodobieństwem należy przypuszczać, że wybory samorządowe w 2018 r. Platforma może odfajkować jako przegrane. Prawda jest taka, że nawet w miastach, które wskazuje dzisiaj szef Platformy, przyjęcie imigrantów muzułmańskich jest nie do zaakceptowania przez społeczeństwo. Takie są fakty.

Skoro ponad 70 proc. Polaków jest przeciwnych przyjmowaniu imigrantów muzułmańskich, to czy Schetyna taką propozycją nie strzela sobie „samobója”?
– Sądzę, że przewodniczący Schetyna usilnie próbuje przypodobać się – zresztą na wyścigi z innymi politykami lewicowo-liberalnymi – establishmentowi unijnemu, licząc na poparcie. Tymczasem w obozie opozycji liberalnej trwa wewnętrzna wojna, wciąż bowiem nie ma rozstrzygniętego sporu, kto jest realnym liderem, co powoduje, że w stosunku do Zachodu i unijnych salonów dominuje mentalność lekko wasalistyczna. Trudno się zatem dziwić, że w tym parciu o prymat w opozycji i uznanie Brukseli pojawiają się takie pomysły, jak chociażby ten prezentowany przez Grzegorza Schetynę. Z całą pewnością nie świadczy to o sile, ale raczej o bezsilności i braku pomysłu na funkcjonowanie w polityce.

Czy to może oznaczać, że Schetyna rezygnuje z polskiej polityki i wzorem Tuska chce wyrobić sobie chody, a w konsekwencji ciepłą posadkę w unijnej biurokracji?
– Sądzę, że Grzegorz Schetyna mimo chęci nie ma na razie takich szans. Natomiast wydaje mu się, że kluczem do ewentualnej kariery politycznej na polskim gruncie jest poparcie nie w Polsce, ale ze strony Unii. Proszę zwrócić uwagę, że spora część przestrzeni medialnej w Polsce jest w rękach zachodnich koncernów, a zatem związanych z zagranicą. Są też różne naciski i oczekiwania, które płyną stamtąd, a Grzegorz Schetyna jako oddany tym gremiom polityk, żeby zrobić karierę w Polsce, próbuje szukać wsparcia właśnie za granicą. Myślę jednak, że diagnoza obecnego szefa Platformy i podejmowane przez niego działania w tym zakresie są błędne. Polacy już tego nie kupią.

Dziękuję za rozmowę.
Mariusz Kamieniecki

http://www.naszdziennik.pl/polska-kraj/ ... aryza.html


Góra
 Zobacz profil  
 
Wyświetl posty nie starsze niż:  Sortuj wg  
Utwórz nowy wątek Odpowiedz w wątku  [ Posty: 123 ]  Przejdź na stronę Poprzednia strona  1, 2, 3, 4, 5, 6, 7, 8, 9  Następna strona

Wszystkie czasy w strefie UTC + 1


Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zalogowanych użytkowników i 12 gości


Nie możesz rozpoczynać nowych wątków
Nie możesz odpowiadać w wątkach
Nie możesz edytować swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz dodawać załączników

Szukaj:
Skocz do:  
 cron
Powered by phpBB © 2000, 2002, 2005, 2007 phpBB Group
Przyjazne użytkownikom polskie wsparcie phpBB3 - phpBB3.PL
Nasi przyjaciele: Strony Patriotyczne
Linki pozycjonujące: Fenster aus Polen / Schüco Fenster / Drutex Fenster / Fenster Preise / Haustüren /