Polskie-Forum.pl


Wolne i niezależne forum dyskusyjne / opinie polityczne / aktywność obywatelska / patriotyzm / Polska / wolna dyskusja


Wszystkie czasy w strefie UTC + 1




Utwórz nowy wątek Odpowiedz w wątku  [ Posty: 43 ]  Przejdź na stronę 1, 2, 3  Następna strona
Autor Wiadomość
 Tytuł: Codzienna nasza pookrągłostołowa patologia
PostNapisane: 26 maja 2015, 06:34 
Offline
Moderator

Dołączył(a): 13 lip 2009, 09:25
Posty: 30975
Czas powstać z kolan i wrócić do siebie do własnej kultury, do własnej historii, do własnej gospodarki, do własnej edukacji, do własnej polityki, do własnych elit politycznych, do własnego myślenia, do własnego naszego polskiego języka w którym białe jest białe, a czarne jest czarne.

Słownik wyborczy – A.D. 2015

Felieton poniedziałek, 25, maj 2015 15:10 Ks. Tadeusz Isakowicz-Zaleski

Słownik wyborczy – A.D. 2015Opracowany na podstawie wypowiedzi, które padły w mediach, także publicznych, utrzymywanych z pieniędzy polskiego podatnika, po ogłoszeniu pierwszych wyników wyborów prezydenckich. Przyda się w czasie zbliżających się wyborów parlamentarnych.

Obrazek


Antyeuropejczyk – ten, co nie chce pracować „na zmywaku” w Europie Zachodniej,

Antyfeminista – ten, kto nie docenia wielkich osiągnięć Elżbiety Bieńkowskiej i Ewy Kopacz,

Antysemita – ten, kto nie uważa Adama Michnika za autorytet moralny,

Autorytet moralny – sportowiec, dziennikarz lub celebryta wychwalający w mediach Bronisława Komorowskiego i Platformę Obywatelską,

Człowiek lewicy - ten wyborca SLD, który oddał głos na Bronisława Komorowskiego,

Ekspert – ktoś, kto zawsze udowodni, że Bronisław Komorowski jest lepszy od każdego innego kandydata.,

Faszysta – wyborca Janusza Korwin-Mikkego,

Gówniarz – młody wyborca, który nie głosuje według zaleceń Adama Michnika i Stefana Niesiołowskiego,

Grafoman – pisarz, poeta lub publicysta nie wychwalający w mediach Bronisława Komorowskiego i Platformy Obywatelskiej,

Język miłości – wszelka krytyka pod adresem przeciwników Platformy Obywatelskiej,

Język nienawiści – wszelka krytyka pod adresem zwolenników Platformy Obywatelskiej,

Katolik postępowy – ten, kto nie słucha nauczania Kościoła i równocześnie słucha nauczanie „Gazety Wyborczej”,

Katolik zacofany – ten, kto słucha nauczanie Kościoła i równocześnie nie słucha nauczania „Gazety Wyborczej”,

Nacjonalista – wyborca Andrzeja Dudy,

Nieuk – profesor uniwersytecki lub pracownik naukowy, który oddał głos na innego kandydata niż Bronisław Komorowski,

Patriota – wyborca Bronisława Komorowskiego,

Rasista – ten, który nie wierzy w obietnice Baracka Obamy,

Rolnik postępowy – ten wyborca PSL, który oddał głos na Bronisława Komorowskiego,

Rolnik zacofany - ten wyborca PSL, który nie oddał głosu na Bronisława Komorowskiego,

Ruski agent – przeciwnik przepompowywania pieniędzy z polskiego do ukraińskiego budżetu,

Szemrany element – wyborca Pawła Kukiza,

Wróg ludu – ten, poddaje pod wątpliwość dorobek 8-letnich rządów koalicji PO – PSL,

Zdrajca – dotychczasowy wyborca Platformy Obywatelskiej, który 24 maja br. pozostał w domu.

Ks. Tadeusz Isakowicz-Zaleski

http://www.prawy.pl/felieton/9467-slown ... y-a-d-2015


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Codzienna nasza pookrągłostołowa patologia
PostNapisane: 27 maja 2015, 05:11 
Offline
Moderator

Dołączył(a): 13 lip 2009, 09:25
Posty: 30975
Zatrzymać zwrot w lewo

Jestem przekonany, że nowy prezydent zahamuje legislacyjny zwrot w lewo – mówi w rozmowie z „Naszym Dziennikiem” ks. abp Marek Jędraszewski, wiceprzewodniczący Konferencji Episkopatu Polski.

Metropolita łódzki w rozmowie z „Naszym Dziennikiem” zwraca uwagę na nadzieje, jakie obudziły się w Narodzie po wyborach wygranych przez Andrzeja Dudę.

Ksiądz arcybiskup Jędraszewski wskazuje, że bez myślenia o rodzinie i małżeństwie, instytucjach budowanych na prawie naturalnym, nie ma mowy o budowaniu dobrej przyszłości naszej Ojczyzny.

– Jestem głęboko przekonany, że o tym pan prezydent elekt doskonale wie. Jest osobą, która nie negowała swych związków z oficjalnym nauczaniem Kościoła dotyczącym małżeństwa i rodziny. Jego wizyta na Jasnej Górze dzień po wygranych wyborach jest tego doskonałym potwierdzeniem – dodaje ks. abp Jędraszewski.

http://www.naszdziennik.pl/wiara-koscio ... -lewo.html


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Codzienna nasza pookrągłostołowa patologia
PostNapisane: 27 maja 2015, 06:11 
Offline
Moderator

Dołączył(a): 13 lip 2009, 09:25
Posty: 30975
Nowy numer tygodnika "wSieci"

Wielkie media w kampanii wyborczej podeptały wszystkie zasady – o patologii mainstreamu i anatomii manipulacji w najnowszym wydaniu tygodnika „wSieci” piszą Krzysztof Feusette i Andrzej Rafał Potocki. Tygodnik przedstawia też polityczne plany Pawła Kukiza – jak i z kim stworzy nowy rząd po jesiennych wyborach; na łamach także rozmowa Mileny Kindziuk z ks. Dr. Janem Kaczkowskim oraz Stanisława Janeckiego „Krótki przewodnik po nagraniu rozmowy wicepremier Elżbiety Bieńkowskiej i szefa CBA Pawła Wojtunika”
Największy konserwatywny tygodnik opinii w Polsce w sprzedaży od 25 maja br.

O tym, jak w kampanii wyborczej zostały zniszczone wszystkie zasady piszą publicyści tygodnika.
Krzysztof Feusette w materiale „Patologia maistreamu” zauważa - Takiej propagandy w mediach nie było od czasu stanu wojennego – zgodnie powtarzają wszystkie partie poza koalicją rządzącą. Gorzej, że demokracja bez uczciwej czwartej władzy szybko może się przeobrazić w reżim.

Z kolei Andrzej Rafał Potocki w artykule „Anatomia manipulacji” ocenia: - Po 25 latach III RP walkę wyborczą o najwyższy urząd w państwie media tzw. głównego nurtu sprowadziły do poziomu propagandowego rynsztoka.
O planach politycznych Pawła Kukiza piszą Marek Pyza i Marcin Wikło. - Ugrupowanie Pawła Kukiza jeszcze nie powstało, a już jest najbardziej pożądanym koalicjantem przed jesiennymi wyborami parlamentarnymi. Z informacji „wSieci” wynika, że poważne rozmowy prowadzi tylko z jedną partią.

Milena Kindziuk rozmawia z ks. Dr. Janem Kaczkowskim, chorym na raka szefem Puckiego Hospicjum. - Pan Bóg nie ma nic wspólnego z naszym chorowaniem. Pan Bóg stworzył nas biologią. Ewentualnie o to możemy mieć do Niego pretensje: że nie stworzył nas aniołami, tylko biologią. A każda biologia będzie musiała się kiedyś zepsuć – ocenia ks. Kaczkowski.
O taśmach kompromitacji pisze natomiast Stanisław Janecki i przedstawia „Krótki przewodnik po nagraniu rozmowy wicepremier Elżbiety Bieńkowskiej i szefa CBA Pawła Wojtunika”.

Nowy numer tygodnika „wSieci” w sprzedaży od 25 maja br., teraz także w formie e-wydania dostępnego na tablety i smartfony w AppStore i Google Play. Wystarczy pobrać bezpłatną aplikację wSieci, działającą na platformach iOS i Android. Szczegóły na http://www.wsieci.pl/e-wydanie.html.

http://www.stefczyk.info/publicystyka/o ... 3880939920


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Codzienna nasza pookrągłostołowa patologia
PostNapisane: 30 maja 2015, 19:59 
Offline
Moderator

Dołączył(a): 13 lip 2009, 09:25
Posty: 30975
PO z PSL-em i popierającymi ich mediami stworzyło szambo informacyjne, szambo zanieczyszczające naszą świadomość, manipulujące nią i stworzyło również szambo gangsterskie w polityce, w gospodarce, w lecznictwie, w systemie finansowym, w edukacji w kulturze i wszędzie gdzie tylko się to dało. Szambo zionące nienawiścią do własnego narodu, do nas ... Polaków. Przez całe 8 lat traktowano nas jak idiotów, którym można wszystko wmówić, a potem okraść, zniewolić, wyrzucić za granicę na saksy, oszukać, pozbawić prawa i ładu moralnego.

Romaszewska: Platforma uderzy sprawami światopoglądowymi

Publicyści w "Salonie Dziennikarskim Floriańska 3" dyskutowali na temat przyszłości Andrzeja Dudy.

W Salonie Dziennikarskim Floriańska 3 publicyści dyskutowali na temat zwycięstwa Andrzeja Dudy i jego przyszłej prezydenturze.
„Andrzej Duda wielokrotnie podkreślał, że jest jego uczniem, ale bez pewnych problemów, jakie miał Lech Kaczyński. Andrzej Duda co do pewnego poziomu imponderabiliów, to się ich nie wyrzeknie, ale ponad nimi będzie stosował metody młodego pokolenia, do którego należy” – powiedział Stanisław Janecki.

Zdaniem Piotra Skwiecińskiego, Andrzej Duda musi się spodziewać ataku prorządowych mediów.
„Atak będzie – i będzie to atak tego typu, jaki znaliśmy do tej pory, bo druga strona nie ma intelektualnie innego pomysłu na rozegranie tej sytuacji. Poza tym przez te wszystkie lata takie zachowanie wzrosło w ich naturę. Co do skuteczności tego ataku – mam pewne wątpliwości. Moim zdaniem to się już trochę przejadło.. (…) Schody mogą się zacząć później, jeśli PiS wygrałoby wybory. Już po 2-3 miesiącach będzie przekonanie, że PiS rządzi od zawsze” – powiedział publicysta tygodnika „wSieci”.

Ataku na Andrzeja Dudę spodziewa się też Agnieszka Romaszewska. Zdaniem dziennikarski Telewizji Belsat, Platforma będzie atakowała nowego prezydenta używając argumentów światopoglądowych.

„Jeszcze w kampanii wyborczej będzie wylew nieprawdopodobnego bagna. Nie należy mieć tu złudzeń - nasi milusińscy z Platformy całkowicie się zakleszczyli. Będą grane wyłącznie postulaty światopoglądowe i podgrzewanie emocji, straszenie PiS-em…” - powiedziała Romaszewska

mly/wPolityce.pl

http://www.stefczyk.info/publicystyka/o ... 3914279397


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Codzienna nasza pookrągłostołowa patologia
PostNapisane: 03 cze 2015, 06:12 
Offline
Moderator

Dołączył(a): 13 lip 2009, 09:25
Posty: 30975
Michnik nie odwołał stypy

Najpierw Wyborcza chcąc pomóc Bronkowi ogłosiła go „Człowiekiem Roku 2015”. Liczono, że huczna transmitowana przez media uroczystość tuż przed ciszą wyborczą pomoże mu w reelekcji. Tymczasem sztab Komorowskiego i sam kandydat uznali słusznie, że pokazywanie się u boku Michnika przyniesie więcej szkód niż korzyści. Sory panie Michnik, taki mamy dzisiaj klimat. Uroczystość przeniesiono na po wyborach.

No i teraz Czerska ma problem. Bronek przegrał i uznawanie „Człowiekiem Roku 2015” gostka, którego jedynym tegorocznym osiągnięciem jest przerżnięcie wyborów wygląda więcej niż komicznie. Odwołać uroczystości już się nie da, no bo jakby to wyglądało? Adiutant Michnika, Jarosław Kurski próbuje jakoś wybrnąć z kłopotliwej sytuacji twierdząc, że: -­ Osiągnięcia Bronisława Komorowskiego nie podlegają unieważnieniu tylko dlatego, że przegrał wybory. I w ten oto sposób zamiast hucznych imienin Polacy będą mieli okazje obejrzeć sobie stypę. Nie wiadomo czy obowiązywała będzie żałobna czerń i z kogo będzie składał się kondukt żałobny. Nie wiadomo też, kto przemówi nad trumną. Krążą słuchy, że uroczystość w swojej formie nawiązywała będzie do starych żydowskich obrzędów pogrzebowych, podczas których zatrudniano zawodowe i opłacane „płaczki” zwane też „łzawicami”. W tej roli mają wystąpić przystrojone w czarne woale: Dominika Wielowieyska, Agnieszka Kublik, Monika Olejnik, Beata Tadla, Katarzyna Kolenda-Zaleska i Justyna Pochanke. Ich płacz ma towarzyszyć specjalnie skomponowanemu na tę okazję „Requiem”, Krzysztofa Pendereckiego, członka Komitetu Honorowego Bronisława Komorowskiego. Utwór napisany został na sześć żeńskich szlochów solowych, chór mieszany i wielką orkiestrę symfoniczną. Całą uroczystość poprowadzą: Tomasz Karolak i Krzysztof Materna. Na koniec Zbigniew Hołdys ma odśpiewać swoja kompozycję, czyli słynny przebój zespołu „Perfect”, „Pepe wróć” z nieco zmienionymi słowami.

Kryzys mogę znieść
ja nie muszę jeść
lecz niech przestaną truć
odkąd ciebie brak
tracę dobry smak
błagam Bronek wróć!


http://kokos.salon24.pl/652371,michnik- ... olal-stypy


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Codzienna nasza pookrągłostołowa patologia
PostNapisane: 06 cze 2015, 11:32 
Offline
Moderator

Dołączył(a): 13 lip 2009, 09:25
Posty: 30975
"Coming out" PiSiora

Będzie dziś trochę długo, mam nadzieję, że nie nudno. Bo i kiedy jak nie teraz może być idealna pora na teksty nieco inne? Nerwy już się nieco uspokoiły a jesień jeszcze daleko - i tak powstał pomysł dokończenia historyjki już od dawna ułożonej w głowie, zresztą wcale nie przeze mnie. Historyjki te stworzyła oszalała rzeczywistość IIIRP, w której w pewnych środowiskach i towarzystwach wolno było jeszcze do niedawna dosłownie wszystko, poza jednym - poza byciem zwolennikiem PiSu i Jarosława Kaczyńskiego. Jak większość moich Czytelników wie, zaczęłam tutaj blogować po katastrofie smoleńskiej. Wtedy widząc, że jesteśmy świadkami potwornych, wręcz niewyobrażalnych zdarzeń i deptania po drodze wszystkich i wszystkiego stwierdziłam, że nie poprzestanę na lamentach i że trzeba coś z tym zrobić. Tak powstał pomysł prowadzenia tego bloga, tak doszło do dość burzliwej rewizji moich dotychczasowych poglądów w tych czy innych sprawach (opisałam to w notce "Jak zostałam moherem" z 2011r.). No cóż - początkowo po każdej metamorfozie człowiekowi jest trochę dziwnie, trzeba wiele poukładać sobie na nowo, trzeba się przyzwyczaić do różnych rzeczy. To pierwszy krok, potem przychodzi kolej na powiadomienie otoczenia w ten czy inny sposób - bo i też ile w końcu można siedzieć z własnym zdaniem w podziemiu. Jak to wszystko wyglądało? Ciekawie - rozmowy ze znajomymi, zachwyt jednych i przerażenie drugich, masa scen - zabawnych i mniej zabawnych. W sumie chyba materiał na powieść. A tymczasem trzy małe scenki rodzajowe z życia IIIRp.
I
Spokojna miejscowość na południu Polski, piękny aczkolwiek dość mało znany hotel - idealny azyl dla przemęczonych ludzi z dużych metropolii. Bywa, że przemyka tam ta czy inna twarz znana z mediów. Ale wszystko jest dyskretne, nikt się w nikogo nie wgapia, wnętrza gustowne, niczego nowobogackiego. Pora śniadaniowa, patrzymy na siebie z kobietą w moim wieku - chyba skądś się znamy. Koleżanka z liceum. Nie widziałyśmy się całe wieki, wiem z różnych wieści, że K. (osoba o wyjątkowej inteligencji, naprawdę miła i stąpająca twardo po ziemi) zrobiła wielką karierę w biznesie. Witamy się serdecznie i umawiamy się na wieczór na pogawędkę przy barze. Jest miło, popijamy jakieś dobre wino i obgadujemy ostatnie ćwierć wieku. W którymś momencie, jak to zwykle bywa przy Polaków długich rozmowach, wszystko schodzi na tzw.tematy istotne. Trochę tego, trochę tamtego. Wreszcie polityka i katastrofa smoleńska.
- Straszne, co się z tym dzieje - mówi zatroskana K. - co wokół tego wyrabiają. Potwierdzam, bo od kilku lat to samo uważam. Przez chwilę się zgadzamy, że pełno manipulacji, pełno kłamstw. Zachęcona mówię, że piszę trochę o sprawie, bo nie mogę wytrzymać, jak nami poniewierają. Chwila niepewności. K. zaczyna ciągnąć dalej:
- Przecież ten Kaczor oszalał z tym Smoleńskiem! Tylko jątrzy a wszystko wyjaśnione - niedouczeni piloci, zmuszał ich do lądowania we mgle i zrobili wypadek. I tyle - co tu dalej wyjaśniać!? Co oni wyrabiają! - spokojna do tej pory K.zaczyna popadać w nerwowy ton i podnosi coraz bardziej głos.
- Wybacz - ale ja mam trochę inne zdanie na ten temat. Uważam, że tam nic nie jest wyjaśnione. Za to cała masa kłamstw i manipulacji - i właśnie o tym piszę... I w ogóle przyłączyłam się do tych, którzy domagają się prawdy - ripostuję spokojnie, podczas gdy K.robi się najwyraźniej coraz bardziej nerwowa.
- Zaraz, zaraz - jak to. To tyyyy jeeeeesteś za PiiiiiiiiSem? To tyyyyyy jeeeeeeesteś za Kaczyyyyyyńskim?- już nie mówi, już krzyczy prawie na cały głos.
O kurcze - co się dzieje! Stołki barowe jak zwykle niestabilne i gotowe się w każdej chwili wywalić. Ja w "małej czarnej", trochę krótkiej - a tak siedzieć sobie ładnie i zgrabnie w kusej "małej czarnej" i w dodatku na stołku barowym nie jest wcale prosto. Trzeba jakoś balansować, w każdej chwili może się coś przeważyć a jeszcze te nerwy. Mam wrażenie, że za chwilę spadnę z tego stołka i to by dopiero była historia! Awantura w eleganckim barze o PiS a PiSior w krótkiej "małej czarnej" leci ze stołka barowego i leży jak długi. Tego to chyba nawet cała IIIRP jeszcze nie widziała. Koniec świata, trzeba temu jakoś zapobiec. Udaje mi się znów wrócić z tym cholernym stołkiem do równowagi, jeszcze mały łyk wina bo podenerwowanie straszne. Koleżanka kontynuuje swój wywód, głos ciągle podniesiony, prawie juśż krzyczy o tym PiSie - Napraaaaaawdę jesteś za Piiiiiiiisem? - nie może się uspokoić. Wokół wszyscy wpatrują się w nas, oczywiście wydaje mi się, że głównie we mnie. Czuję że robię się czerwona a stołek chwieje się coraz bardziej. Wpatruje się barrista, wpatruje się kelnerka. Goście w barze i kawiarni popodnosili głowy znad kieliszków i zamiast delektować się trunkami też wpatrują się w straszliwego PiSiora siedzącego właśnie w małej czarnej na stołku barowym. Być może obawiają się jakiegoś aktu agresji z mojej strony - nie wiem. Staram się, jak mogę, uspokoić atmosferę ale sama zaczynam się robić coraz bardziej nerwowa pod okiem kawiarnianej publiczności. Udaje się dopiero po kilku minutach. W końcu K. wraca do spokojniejszego tonu, personel do zajęć a goście do swych drinków. Ufff - po wszystkim. Dalej rozmawiamy już tylko o sporcie albo o sztuce. K. jeszcze dorzuca - na szczęście już cicho i na spokojnie - że "za PiSu to były straszne czasy, bo nawet w sztukę i do muzeów się wtrącali; na nic nie pozwalali i nawet na wystawy do muzeów nie można było chodzić". Nie rozwijam tematu, nie mówię już nic, czuję że drugiej awantury przy barze bym już nie zniosła. Jak nic chyba bym spadła z tego stołka i musieliby mnie zbierać.

Rozmowa telefoniczna z koleżanką, wiek tzw. chyba średni, wykształcona i z doktoratem, z wielkiego miasta. Dziewczyna miła, bardzo ładna, zamożna, życie ustabilizowane prywatnie i zawodowo. Dawno się nie widziałyśmy, bo to właściwie taka znajomość bardziej przez przyjaźń rodziców. No ale chcemy się spotkać z pewnego powodu i próbujemy się jakoś umówić. Jest kwiecień. 10-ty może być? - rzuca. Gdzie proponujesz? 10-tego to nie, bo będą demonstracje i trudno gdziekolwiek dojechać... - chcę jeszcze dodać, że 10-tego jestem zajęta ale B.przerywa mi rozkosznie:
- Aaaaa.... No jasne! Masz rację! Hi-hi-hi! Fakt, rozmawialiśmy o tym ostatnio i zastanawialiśmy się - hi-hi-hi - czy ONI już przemaszerowali czy jeszcze nie! Bo śmialiśmy się, że zawsze ICH jakoś było widać a teraz nikt ICH jakoś nie zauważył - hi-hi-hi! Pewnie mało ICH tym razem było - hi-hi-hi! Ale fakt - jeszcze nie maszerowali, bo 10 dopiero będzie - hi-hi-hi.
Rozkoszne, faktycznie, a jakie przy tym zabawne, że ludzie każdego 10-tego po mszy wychodzą na ulicę i domagają się prawdy o tragicznej i zamataczonej do reszty śmierci Prezydenta RP i elity państwa. Wkurza mnie ten rozchichotany słowotok, przerywam w którymś momencie i kończę spokojnie to, co chciałam powiedzieć przedtem:
- Nie, nie maszerowaliśmy jeszcze, bo ja tam też z NIMI zawsze maszeruję. To znaczy zawsze, kiedy tylko mogę maszeruję z NIMI, bo czasami nie mogę. - Sama się dziwię, że udaje mi się to powiedzieć całkiem spokojnie ale stanowczo. Koniec maskarady, niech wiedzą i niech się chichrają jak mają ochotę. Ale niech się przynajmiej dowiedzą, że nie wszyscy zidiocieli do końca i że to nie dla wszystkich temat do rozkosznych śmichów-chichów. Po drugiej stronie telefonu chwila ciszy. Dosłownie czuję, nawet widzę ten szok. Jakby na obrazie Muncha, trochę wydłużony, trochę falujący - on potrafił chyba najlepiej oddawać takie i podobne stany ducha. Może więc teraz mdleje, może spada z krzesła - nie wiem.
- Cooooooo? Tyyyyyy? Tyyyyy taaaaam? Ty tam z NIMI? Nieeeeeeee! To niemożliiiiiiiwe! - Krzyczy mi i krzyczy do słuchawki. - Nieeeeeee! Nooo coooo Tyyyyy? No nie wygłupiaj się! Napraaaaawdę? Ty tam maszerujesz? No nieeeeeeee! No o wszystkich bym pomyślała ale że Tyyyyy?
- Tak. Staram się tam zawsze być, jeżeli tylko mogę. - Powtarzam wyraźnie.
- No nieeeeeee! Nie uwierzę jak nie zobaczę! To musimy się koniecznie spotkać i musisz mi wszystko opowiedzieć. Bo ja ciągle w to nie wierzę! - Papla i papla mi dalej. Coś tam odpowiadam, żeby już ten idiotyzm skończyć i przekierowuję rozmowę na zupełnie inny temat. Na spotkanie trochę mi przechodzi ochota po tym, jak wyobraziłam sobie jej dalszy ciąg. W końcu spotkałyśmy się ale po pewnym czasie i w zupełnie innych okolicznościach - rozkosznej paplaniny o Smoleńsku, Kaczyńskim i Marszach Pamięci na szczęście udało się uniknąć. Może znajoma pomyślała. że to jakaś chwilowa ekstrawagancja, która przeszła, może żart - nie wiem. Zresztą nie było okazji. Czasami się po prostu też nie chce.
III
Domek z ogrodem pod Warszawą, lato, spotkanie u dalszej rodziny. Cieplło, grill, ludzie trochę siedzą w domu trochę w ogródku, jest sporo gości. Poglądy u większości gdzieś od SLD do PO, być może jest kilka wyjątków. Siedzę koło starszego małżeństwa - rodziny tej dalszej rodziny. Mili ludzie skądinąd, niegłupi. Kobieta po trudnych studiach, gotowa do wielu poświęceń dla bliskich, on ma solidne wykształcenie w dziedzinie technicznej, za komuny zajmował jakieś wyższe stanowisko, jakiś czas po komunie też. Znam mniej więcej poglądy ludzi i wiem na kogo głosują, toteż nie rozpoczynam żadnych "niebezpiecznych" dyskusji - w końcu nie jesteśmy na wiecu a na spotkaniu towarzyskim. Rozmawiamy więc trochę o podróżach, trochę o muzyce, trochę o kinie. Potem ktoś rzuca temat kultury ogólnej, że życie brutalne, agresji w świecie coraz więcej, itp. - prawda zresztą, wszystko się zgadza, jesteśmy tu - mimo różnic pokoleniowych i światopoglądowych - całkowicie zgodni. Nagle mężczyzna - do tej pory spokojny - zaczyna wyrzekać, prawie wrzeszczeć agresywnym tonem:
- No tak, bo to wszystko przez takich jak Kaczyński! Coś okropnego, co on wyrabia! On tylko wszystko niszczy w Polsce!
No i masz! Dosyć tego! Dokładnie - nie jesteśmy na wiecu i obowiązują pewne zasady. Sama nie chodzę po spotkaniach rodzinno-towarzyskich i nie pluję to na Tuska, to na Millera czy na kogo jeszcze tam - uważam, że ludzie mają prawo myśleć tak a nie inaczej a ja nie mam prawa robić na grillach czy popołudniowych kawkach u cioć zadym. Ale - poczekajcie jedne agresywne kreatury, z pozoru jakże kulturalne i "wyrobione towarzysko" - ja sobie też wypraszam, żebyście na tych wszystkich kawkach, herbatkach i innych grillach obrażali i pluli na tych, kogo ja i miliony innych Polaków wybierają (waszym zdaniem zapewne bydło). Niszczy wszystko! Niszczycie to wy, chamy jedne, wszelkie podstawy współżycia społecznego. Mama patrzy na mnie i zerka już z boku nerwowo, co będzie dalej. Spodziewa się chyba najgorszego. Biorę głęboki oddech - tylko spokojnie, tylko spokojnie, nie dać się gnidom wyprowadzić z równowagi.

- Przepraszam bardzo ale ja głosuję od kilku lat na Jarosława Kaczyńskiego i na PiS i to są moi przedstawiciele. - Ufff - wyszło spokojnie. Teraz zapadła martwa cisza, Mama prawie się trzęsie, czy przypadkiem zaraz nie dojdzie do jakiegoś mordobicia, gospodyni zerka przerażona w naszą stronę. Wszyscy inni też oderwali się gwałtownie od swych dań pieczystych, piw i kaw i wpatrują się w niewyobrażalne. Dramatyzm sięga zenitu, sama o dziwo siedzę całkiem spokojnie i czekam na rozwój wypadków. Moim rozmówcom zabiera na wiele sekund mowę. W końcu kobieta nie wytrzymuje i krzyczy:
- Ale jak to na Kaczyńskiego! Na Kaczyńskiego? Przecież on jest okropny! On jest straszny! - Tak, na Kaczyńskiego. Od czterech lat (scenka miała miejsce w '14) głosuję na PiS i na Kaczyńskiego - potwierdzam.
- Ale co Ty w nim takiego widzisz? - Wykrzykuje mi najgłupsze z pytań. Co ja w nim widzę? Czy wyście już wszyscy poszaleli? To ja mam wybierać kogoś na przedstawiciela do Sejmu czy na najwyższe urzędy w państwie, bo "w nim coś widzę"? To nie ze mną, na pewno nie będę wybierała waszych Kwaśniewskich czy innych "bo przystojny" (rzekomo) czy Kaliszów "bo taki fajny". Tego oczywiście nie mówię głośno ale robię krótki wykład - konkretnie, w kilku punktach i po kolei, dlaczego głosuję na Kaczyńskiego i "co w nim widzę". Na szczęście udaje mi się zachować spokój. Oczy coraz okrąglejsze ze zdziwienia, buzie coraz bardziej otwarte. A mama i gospodyni ciągle w niewyobrażalnym napięciu. Potem wszystko przechodzi do nastęnej fazy.Najwyraźniej ludzie pierwszy raz w życiu mają do czynienia z taką osobliwością więc zaczynają wypytywać. No ale jak to, przecież on zakaże in vitro i aborcji. No ale jak to, przecież biskupi nie mogą rządzić. Szlag by to - i to niby wykształceni ludzie, jednak idiotyzmom nie ma kresu. Tłumaczę po kolei - rzeczowo i konkretnie - że sprowadzanie całego życia społecznego czy politycznego do in vitro i aborcji to idiotyzm. Tłumaczę, że episkopat to nie PiS i że nie pamiętam, aby za rządów PiSu rządził episkopat. Tłumaczę, że nie ma żadnego dowodu na to, że ś.p.gen.Błasik był pijany a ś,p.Prezydent RP na kogokolwiek "naciskał". I tłumaczę wiele innych rzeczy. I jestem pewna, że moje tłumaczenie (udaje mi się na szczęście też na spokojnie i bez emocji) nic nie pomoże - bo jest jak jest a "Kaczyński jest straszny". W końcu przestają pytać. Wiadomo - taki szok, trzeba sobie wszystko dopiero w głowach poukładać. Potem zapewne jeszcze będą niekończące się rozmowy wśród swoich ale to już na szczęście beze mnie (w końcu nieczęsto w tym towarzystwie zdarza się taka sensacja - wyborca PiS na żywo, do dotknięcia i do pogłaskania).
Następnego dnia przemiła gospodyni udanej zresztą imprezy dzwoni do mamy i mówi, że jest przeszczęśliwa, że na koniec widziała nas, jak spokojnie i normalnie o czymś tam rozmawialiśmy - bo już się bała, co to będzie. No tak, przecież to w końcu dziwne, że na przyjęciu nie rzuciłam się na ludzi z nożem albo przynajmniej nie grzmotnęłam w nich jakimś tortem ze śmietaną.
Te trzy historyjki to naprawdę nie żadna fikcja, to historie najprawdziwsze. Było ich jeszcze dużo więcej. Niestety. Miejmy nadzieję, że "prawdziwi i jedynie słuszni demokraci" (jakże tolerancyjni do tego) będą jednak musieli się przyzwyczaić i pogodzić z faktem, że nie są sami, że państwo nie jest ich własnością i że jest nas coraz więcej. Im prędzej to zrobią, tym lepiej dla nas wszyskich.

http://leonarda.salon24.pl/651130,coming-out-pisiora


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Codzienna nasza pookrągłostołowa patologia
PostNapisane: 07 cze 2015, 15:42 
Offline
Moderator

Dołączył(a): 13 lip 2009, 09:25
Posty: 30975
Zacznijcie się śmiać z „antysystemowego” Kukiza, bo za chwilę będziecie płakać!

posted by MatkaKurka on pt., 2015-06-05 17:25

Jak się narodził "antysystemowy" buntownik bez wyboru? 23 maja 2014 roku Zbigniew Moździerski, basista skonfliktowanego z Pawłem Kukizem zespołu „Piersi”, uzyskuje w Urzędzie Patentowym pod nr Z-411221 prawa do znaku towarowego "Piersi" . Tym samym były kolega z kapeli ostatecznie pozbawia złudzeń i pieniędzy przyszłego kandydata na Prezydenta Polski Pawła Kukiza. Trwający od 2013 roku konflikt, prowadzony na żenującym poziomie i z udziałem mediów, zostaje ostatecznie rozstrzygnięty na drodze prawnej. Kukiz nie ma prawa do używania nazwy „Piersi” i żeby było jasne, wcale nie uważam, że to sprawiedliwe rozwiązanie, niemniej to Kukiz zostawił zespół na lodzie, a ten walcząc o życie zadbał o swoje interesy. Lider „Piersi” był przekonany, że samotnie wyjdzie na muzycznym biznesie lepiej, zwłaszcza, że starym zwyczajem zaangażował do swoich projektów weteranów polskiej sceny muzycznej. Tymczasem wszystko się panu niedoszłemu prezydentowi sypie. „Piersi” nagrywają komercyjną „Bałkanica”, absolutny hit i top na wszystkich listach, zarabiają kupę kasy. Co ciekawe ta zabawowa piosenka niczym się nie różni stylistycznie od kiczu i cepelii typu „Hela”, ale Kukiz niegdyś śpiewający z Shazzą, rzuca w „Piersi” disco polo. W 2014 roku egzystencjalnie przyciśnięty artysta robi na dwóch frontach, angażuje się w przeróżne, całkowicie sprzeczne ideologicznie projekty polityczne, najpierw przykleja się do Piotra Dudy i Solidarności, potem flirtuje z Ruchem Narodowym i KNP, po drodze są jeszcze chłopi z Samoobrony i zmieleni.pl. Drugi front to działalność muzyczna, bezwzględnie podporządkowana polityce. Powstaje płyta „Zakazane piosenki”, a w niej komentarze do bieżącej sytuacji politycznej, krytyka Michnika, dialogi z restauracji „Sowa i Przyjaciele”. Żaden kawałek nie staje się przebojem, ale śpiewak nie jest sam, zyskuje sympatię radykalnego skrzydła prawicy i na tej nucie będą też grać podrzędni aktywiści Ruchu Kukiza.

Po konflikcie z Piotrem Dudą, Kukiz rzuca wszystkie majdany i wiece związkowe, by związać się z dolnośląskimi baronami samorządowymi, wiecznymi działaczami „bezpartyjnymi”, którzy od 15 lat zaliczają kolejne komitety. Od tego miejsca zaczyna się kariera jeszcze nie istniejącego Ruchu Kukiza i samego marionetkowego przywódcy starej kliki. Rzutem na taśmie pod koniec sierpnia 2014 roku, na dwa miesiące przed wyborami samorządowymi, powstaje KW Bezpartyjni Samorządowcy. Bezpartyjność i „ruchowość społeczna” to są znaki firmowe tego towarzystwa, które od zawsze posiadało legitymacje kilku partii, a spora część od lat 90-tych żyje z kasy podatnika. Bezpartyjni Samorządowcy wywodzą się z byłego Komitetu Rafała Dutkiewicza, który opuścili po tym jak Dutkiewicz postanowił pójść na wybory razem z PO. Członkowie założyciele KW Bezpartyjni Samorządowcy to: Robert Raczyński, prezydent Lubina, Piotr Roman, prezydent Bolesławca i Patryk Wild, dolnośląski radny wojewódzki. Paweł Kukiz, jak na lokalnego działacza JOW przystało, rezygnuje z zameldowania na Opolszczyźnie, gdzie mieszka od 52 lat i zostaje Wrocławianinem. Trafia na 14 miejsce listy KW Bezpartyjni Samorządowcy i zostaje radnym. Proszę zapamiętać ten model JOW w pigułce, bo to jest właśnie projekt macherów stojących za Kukizem. Za kasę lokalnych klik urządzonych w miejskich spółkach wystawia się artystę spadochroniarza, którego gawiedź zna z TV, potem melduje w wybranym mieście i tak się „walczy z systemem” przejmując okręg po okręgu. Z całego KW Bezpartyjni Samorządowcy do dolnośląskiego sejmiku wojewódzkiego trafia 4 radnych: Patryk Wild, Aldona Wiktorska-Święcka, Paweł Kukiz, Tymoteusz Myrda. Dodatkowo ponownie prezydentami zostają Robert Raczyński w Lubinie i Piotr Roman w Bolesławcu.

Czas przedstawić całe towarzystwo, które ponoć nie ma nic wspólnego z 25 latami przy korycie, te „nowe twarze”, tę młodość nie uwikłaną w partyjniactwo i przede wszystkim tych samodzielnych, co to ich wódz nie wybiera. Gdy nie wiadomo o co chodzi, to wiadomo, że ktoś musiał za to zapłacić i na tym zarobić. Zacznijmy zatem od wybranych sponsorów KW Bezpartyjni Samorządowcy, którzy na początek zrobili z Kukiza radnego i proponuje zwrócić uwagę na bardzo charakterystyczne prawidłowości publiczno-rodzinno-biznesowe:

Cały ten projekt cuchnie na hektary i kilometry prymitywnym biznesem politycznym firmowanym przez lokalne kliki i cwaniaków partyjnych praktykujących przez kilkanaście, a nawet kilkadziesiąt lat. Całkowitą groteską jest formuła JOW w wykonaniu radnego Kukiza, spadochroniarz z Opola, bankrutująca gwiazdeczka rockowa, opłacona z publicznej kasy, którą taczkami wywożą nepotyczne koterie. Zbieranie podpisów potrzebnych kandydatowi na prezydenta to kolejna bezczelne łgarstwo. Przypomnę, że na tydzień przed terminem było 30 tysięcy i tylko głupi uwierzy w bajki o 200 tysiącach zebranych przez Internet. Podpisy po spółkach miejskich i administracji niczym Bronkowi Komorowskiemu zbierali wyżej wymienieni sponsorzy. Czemu to wszystko ma służyć? Główny macher Raczyński nawet nie ukrywa, że to jego trzecia, czy czwarta próba przejęcia biznesu w całej Polsce. Na nazwisku Dutkiewicz się przejechał, dlatego nazwiskiem Kukiz w wyborach prezydenckich przygotował sobie grunt pod:

Chcemy wejść do Sejmu jako ruch obywatelski. Przeprowadzić reformę ordynacji wyborczej i doprowadzić do rozwiązania parlamentu. Tak, by nowe wybory mogły odbyć się już według ordynacji większościowej, w jednomandatowych okręgach wyborczych

Raczyński przetrenował JOW-y na Dolnym Śląsku z oszałamiającym skutkiem i doskonale wie, co się sprawdza, a sprawdzają się stare jak świat metody opakowane w ładne „bezpartyjne i obywatelskie” hasełko. Dlaczego Kukiz jest narodowcem? Bo za to mu płaci Marek Jakubiak z Warszawy, browarnik narodowiec i ślusarz Janusz Lamer, prezes Stowarzyszenia Narodowo-Patriotycznego "Orzeł Polski“. Dlaczego Kukiz jest JOW-owcem, bo sponsoruje go dolnośląska klika z Raczyńskim i prezesem fundacji JOW Hałaczkiewiczem, którzy zobaczyli w tym błogosławionym systemie idealny model na wymianę kadrową w trybie nasze ciotki i szwagrowie za waszych wujków i siostrzeńców. Skąd to parcie „antysystemu” i partii władzy w jednym kierunku? To równie proste. PO ma opanowaną tą sama technikę dojenia kasy publicznej i z JOW doskonale da sobie radę. Czego potrzebuje nowa stara siła? Ano dwóch rzeczy: nowej ordynacji i zlikwidowania subwencji partyjnych. JOW pozwoli im kupić upadłe gwiazdeczki typu Kukiz, a dotacje nie są im potrzebne, ponieważ mają swoich ludzi w rozmaitych biznesach i publicznych spółkach - finansują się sami, za nasze pieniądze.

Ta "mapa drogowa" nie powstał w głowie gówniarza, czy jakiegoś grajka bez pojęcia i doświadczenia politycznego. Wątpię też, aby to było samodzielne działo Raczyńskiego, on może poustawiać sprawy lokalnie, ale wywiadów w TVN u Olejnik i Wojewódzkiego nie załatwi, podobnie jak pompowanych sondaży i ciszy medialnej wokół szemranego towarzystwa. Plan wielkiego i póki co nieznanego gracza, zmierza w jednym kierunku, usadzić na stołkach nowych tłustych misiów i młode wilczki z rodzinami, w miejsce zgranych starców z wierchuszki PO. Przy okazji zostaną odświeżone kadry PO i za jednym zamachem zostanie ukatrupiona wszelka opozycja, pozbawiona dostępu do kasy i mediów. Żeby to zrozumieć wystarczy chwilkę pomyśleć i poczytać historię polskiego 25-lecia. Akcja o kryptonimie „Palikot” to była nieszkodliwa ideologiczna maskarada, na jeden sezon. Teraz idą poważni ludzie po ciężki szmal i absolutną władzę. Mam nadzieję, że w końcu naiwni zwolennicy koalicji z Kukizem przestaną rozkosznie patrzeć na przebierańców w patriotycznych koszulkach i na chamsko przemalowane partyjne szyldy, które teraz robią za„obywatelskie” transparenty. Jesienią jeszcze nie, ale po kilku miesiącach rzeczywiście możemy się obudzić w innej Polsce. Kolejna Zielona Wyspa z takim porządkiem konstytucyjnym, który najgorsze partyjne złogi i młodych wygłodniałych Nowaków uczyni baronami, a rodziny i kochanki baronessami.

Czy Paweł Kukiz wie, czy nie wie jacy ludzie wynieśli go na polityczne szczyty? Jeśli nie wie, to jest kompletnym idiotą. Jeśli wie, to jest cynicznym karierowiczem. W obu przypadkach polityczna dyskwalifikacja i strach przed skutkami sprawowania władzy!

http://kontrowersje.net/zacznijcie_si_m ... ecie_p_aka


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Codzienna nasza pookrągłostołowa patologia
PostNapisane: 08 cze 2015, 17:43 
Offline
Moderator

Dołączył(a): 13 lip 2009, 09:25
Posty: 30975
System naczyń połączonych

Polska Agencja Prasowa przedstawiła analizę, według której wzrost kwoty wolnej od podatku do 8 tys. zł, jak chce prezydent elekt Andrzej Duda, kosztować będzie budżet 21,5 mld zł. Mniej więcej tyle, ile roczne wpływy z CIT. Konsekwencją tego byłby wzrost deficytu i naraziłoby to nas na ryzyko objęcia unijną procedurą nadmiernego deficytu.

Śmiem twierdzić, że byłoby dokładnie odwrotnie, niż stara się nam to przedstawić PAP. Te wyliczenia prezentowane już wcześniej przez polityków i niektórych ekonomistów, niechętnych prezydentowi elektowi i samej idei podniesienia kwoty wolnej od podatku, są wyliczeniami, przepraszam za wyrażenie, prymitywnymi. Zakładają one tylko jednostronny skutek działania, tzn. uszczerbek na wpływach z podatku dochodowego od osób fizycznych. Nie zwracają uwagi na fakt, że system podatkowy to system naczyń połączonych i pieniądze, które pozostałyby w kieszeniach obywateli, zostałyby wydane na towary i usługi w naszym kraju. A z tego budżet czerpie najwięcej środków do swoich dochodów, a mam tu na myśli dochody z VAT i akcyzy.

Jakby ludzie kupowali więcej, to zwiększyłby się także popyt wewnętrzny, a więc tempo rozwoju gospodarki zostałoby zdynamizowane. W rezultacie spadłoby bezrobocie, a wzrosły wpływy z PIT.

Tak więc pomysł podniesienia kwoty wolnej od podatku do 8 tys. zł jest pomysłem słusznym. Jest on także w stanie doprowadzić do sytuacji, w której nasza gospodarka rozwijałaby się szybciej. My z kolei mielibyśmy więcej pieniędzy w swoich portfelach.

Zwróćmy także uwagę na to, że kwota wolna od podatku jest instrumentem automatycznym, a więc jest jednym z takich, których powinno być jak najwięcej w naszym systemie finansów publicznych. Oddziaływałaby na sytuację wszystkich zarabiających Polaków w sposób pozytywny, ale w największej mierze w proporcji do całości dochodów ulżyłaby ludziom najmniej zarabiającym i to im pozwoliłoby się wybić na większą niezależność finansową.

Zauważmy, że najsłabiej zarabiający kupują najwięcej towarów polskich, bo one jeszcze ciągle są tańsze niż ich zagraniczne odpowiedniki. A więc ta dodatkowa porcja popytu wewnętrznego skierowana by była do naszych przedsiębiorstw.

W podniesieniu kwoty wolnej od podatku dostrzegam same plusy. Oczywiście trzeba to robić ostrożnie, stale obserwując wpływy do budżetu, bo będzie to operacja na żywym organizmie. Nie mam jednak wątpliwości, że Polskę na to stać i że nasza gospodarka tego oczekuje.

Dr Marian Szołucha

http://www.naszdziennik.pl/ekonomia-fin ... onych.html


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Codzienna nasza pookrągłostołowa patologia
PostNapisane: 08 cze 2015, 19:02 
Offline
Moderator

Dołączył(a): 13 lip 2009, 12:02
Posty: 37605
Ich wpływy podatkowe ani trochę nie interesują. Cała polityka podatkowa prowadzona jest tak, by Polacy mieli jak najmniej własności, by obszar nędzy był coraz większy.


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Codzienna nasza pookrągłostołowa patologia
PostNapisane: 13 cze 2015, 06:06 
Offline
Moderator

Dołączył(a): 13 lip 2009, 09:25
Posty: 30975
Chory człowiek Europy

Ktoś zleca nagrywanie rozmów najważniejszych osób w państwie, nie wiadomo kto. Ktoś przekazuje Zbigniewowi Stonodze akta prokuratorskie w tej sprawie, nie wiadomo kto. Premier Ewa Kopacz odwołuje zamieszanych w sprawę ministrów dopiero po roku od wybuchy afery. Jesteśmy bardzo daleko od europejskich standardów…

To, co się dzieje teraz w Polsce, nawiązuje do najgorszych ocen funkcjonowania naszego państwa. Swego czasu kraje, które były nam wyjątkowo wrogie, a więc faszystowskie Niemcy i sowiecka Rosja, określały Polskę „chorym człowiekiem Europy”. To służyło budowaniu tezy, że ze zdaniem Polski nie należy się liczyć i że jest to państwo sezonowe.

To, co od kilku lat dzieje się w Polsce, daje podstawy wrogim nam siłom w Rosji i Niemczech do budowania wizerunku Polski jako kraju skrajnie niestabilnego i nienormalnego. Posłużę się belgijskim przykładem do zilustrowania tej tezy.

W Belgii wyszła na jaw sprawa zakładania podsłuchów bez zgody sądów. Wywołało to burzę w społeczeństwie, rozpoczęły się debaty, śledztwa dziennikarskie i prokuratorskie. Z kolei opinia publiczna jest na bieżąco informowana o postępach w śledztwach. A jak widzimy, jest to sprawa o wiele lżejsza niż polska afera taśmowa.

Gdyby jeden tom lub jedna podsłuchana godzina rozmów w restauracji „Sowa i Przyjaciele” były opublikowane w takim kraju jak Belgia, to w trybie natychmiastowym zostałby zdymisjonowany minister spraw wewnętrznych, a rząd miałby ogromne problemy.

Gdy w Belgii uciekł z więzienia jeden z najbardziej znanych kryminalistów, to następnego dnia został złapany, a na drugi dzień od złapania przestępcy do dymisji podał się minister spraw wewnętrznych. Proszę zestawmy to z seryjnymi samobójcami w polskich więzieniach i z setkami nagranych godzin z rozmowami członków rządu.

Najgorsze jest jednak to, że wśród Polaków pojawiło się przyzwyczajenie do tego, że życie polityczne związane jest z aferami. To nie prawda! Należy podnieść standardy chociażby do przykładu belgijskiego.

Bo afera taśmowa i opublikowanie akt ze sprawy w internecie jest wydarzeniem wyjątkowo ważnym. Osoby z kuluarów Parlamentu Europejskiego zwracają uwagę, że ta afera musi być wyjaśniona. Twierdzą, że opinia publiczna musi poznać nazwiska osób, które za nią stały. Kluczowe jest również wskazanie osób, które nie dopełniły obowiązku, a tym samym założenie podsłuchów stało się możliwe. Osoby, które ponoszą odpowiedzialność w tej sprawie, także przed Trybunałem Stanu, są również wśród polityków i członków rządu. Trzeba ich wskazać i ukarać. W przeciwnym razie nikt nie uwierzy w wiarygodność rządu PO – PSL.

Wśród urzędników i dyplomatów innych krajów pojawia się wezwanie do oczyszczenia państwa polskiego. Nikt nie chce, aby w Unii Europejskiej znajdował się kraj, o którym Rosja czy Niemcy będą ponownie mówić „chory człowiek Europy”.

Dariusz Sobków

http://www.naszdziennik.pl/swiat/138687 ... uropy.html


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Codzienna nasza pookrągłostołowa patologia
PostNapisane: 08 lip 2015, 08:43 
Offline
Moderator

Dołączył(a): 13 lip 2009, 09:25
Posty: 30975
Orzeł wypchany uderza z furią

Felieton • tygodnik „Nasza Polska” • 8 lipca 2015

To, że III Rzeczpospolita, za sprawą bezpieczniackich watah, które przekształcają ją na własny obraz i podobieństwo, coraz bardziej upodabnia się do organizacji przestępczej o charakterze zbrojnym, jest sprawą powszechnie znaną, również wśród Umiłowanych Przywódców. W podsłuchanej w sławnej restauracji „Pod Pluskwami” rozmowie pana Bartłomieja Sienkiewicza, którego RAZWIEDUPR – gwoli zachowania pozorów oczywiście za pośrednictwem Sejmu, to znaczy - „parlamentu” - wystrugał z banana na ministra spraw wewnętrznych – z panem profesorem Markiem Belką, szczęśliwym posiadaczem aż dwóch pseudonimów operacyjnych nadanych mu jeszcze za pierwszej komuny przez SB, a obecnie postawionym – oczywiście też z zachowaniem wszystkich pozorów – na stanowisku prezesa Narodowego Banku Polskiego, pan minister wygadał się, że państwo polskie istnieje tylko formalnie.

I słuszna jego racja – bo III Rzeczpospolita przypomina normalne państwo tylko zewnętrznie, tak, jak orzeł wypchany orła żywego. Orzeł wypchany niby ma wszystko to, co i żywy: dziób, szpony, skrzydła i tak dalej – tyle, że nie lata. Z III Rzecząpospolitą jest podobnie – jako organizacja przestępcza o charakterze zbrojnym, może już tylko prześladować i rabować osoby pozostające w jej zasięgu, zwane nie wiedzieć czemu „obywatelami” - bo gdyby tylko spróbowała prześladować osoby pozostające w zasięgu państw, zwłaszcza państw poważnych, to natychmiast przypomniałyby one RAZWIEDUPR-owi i tworzącym go ubowcom starej i młodej generacji – skąd wyrastają im nogi. Toteż ubowcy zarówno starej, co to jeszcze samego znała Stalina – generacji, jak i generacji młodej, znają mores i się słuchają.

Najlepszą ilustracją tego posłuszeństwa była afera hazardowa, której – jak się potem okazało – wcale „nie było”. Otóż kiedy rozdrażnieni ujawnianiem prawdziwych tajemnic o szwajcarskich kontach, na których ubecja tradycyjnie chowa ukradziony szmalec, generałowie przystąpili do karcenia premiera Tuska, a on w panice wyrzucał z rządowej pirogi coraz to nowych murzyńskich chłopców – w pewnym momencie wzięła go pod swoją obronę Nasza Złota Pani. Przyznała mu mianowicie Nagrodę im. Karola Wielkiego, co dla tubylczych ubowniczków było sygnałem, że niech no teraz któryś ośmieli się tknąć premiera Tuska choćby palcem, to będzie miał z nią do czynienia. I co Państwo powiecie? Wszystkie prześladowania ustały w jednej chwili, jakby z mauzoleum powstał w straszliwej postaci sam Józef Stalin pod rękę z Feliksem Dzierżyńskim – a premier Tusk znowu stał się ukochaną duszeńką niezależnych mediów głównego nurtu – bo tak musieli nakręcić urzędujących tam poprzebieranych za dziennikarzy konfidentów ich oficerowie prowadzący.

Degrengolada III Rzeczypospolitej, jak zresztą każda degrengolada, prezentuje się smutno, ale na tle tego ponurego obrazu tym wyraźniej prezentują się elementy komiczne, których przecież też nie brakuje, zwłaszcza w postaci komizmu mimowolnego. Można oczywiście się spierać, który z elementów tworzących organizację przestępczą o charakterze zbrojnym, w jaką bezpieczniackie watahy przekształcają III Rzeczpospolitą, jest śmieszniejszy od innego. Ja na przykład uważam, że najśmieszniejszym elementem III Rzeczypospolitej jest niezależna prokuratura i niezawisłe sądy. Już choćby dlatego, że dla dodania sobie powagi przebierają się w – jak to nazwała kiedyś Oriana Fallaci - jakieś „śmieszne, średniowieczne łachy”, wieszają sobie na szyjach łańcuchy z metalu imitującego złoto, podobnie jak w swoim czasie alfonsi skrzyknięci na Krakowskie Przedmieście w Warszawie gwoli dania odporu smoleńskim liturgiom. Każdego można by rozpoznać na końcu świata właśnie po złotym łańcuchu z tombaku na byczym karczychu. A w dodatku jedni i drudzy niezwykle serio celebrują swoje urzędowanie, chociaż każde dziecko wie, że i jedni i drudzy w podskokach zrobią wszystko, co każą im zrobić ich mocodawcy z RAZWIEDUPR-a. Dowodów na to dostarcza niemal każdy dzień.

Znakomitą ilustracją tej gotowości, która - mam nadzieję – będzie miała komiczny ciąg dalszy, jest przedstawienie zarzutów Januszowi Korwin-Mikke, który w swoim czasie spoliczkował Michała Boniego za to, że tamten nie tylko przez całe lata zaprzeczał, jakoby był konfidentem Służby Bezpieczeństwa, ale w dodatku tych, którzy mu to przypominali, oskarżał o łajdactwo i wariactwo. Korwin obiecał mu, że go za to spoliczkuje i obietnicy dotrzymał, a pan Boni, zamiast zażądać satysfakcji, w dyrdy pobiegł na skargę do niezależnej prokuratury. Najwyraźniej musiał skądś wiedzieć, że niezależna prokuratura konfidentów bezpieki, zwłaszcza tych, co to nimi „nie byli”, a właściwie nie tyle „nie byli”, co „byli”, ale „bez swojej wiedzy i zgody”, chroni niczym źrenicę oka, że traktuje ich jak sól ziemi czarnej i każdą, nawet najbłahszą zniewagę, bezlitośnie pomści, niczym Pan Bóg krzywdę donny Anny: „Bóg ci Anny przebaczyć nie może, za nią wstanie zemsty całe morze, za nią z piersi ordery ci zedrą! Za nią ujmą się z płaczem kamienie...” - pisała w furii Maria Pawlikowska-Jasnorzewska.

I tak jest w istocie, bo pomyślmy sami – co zwojowałaby organizacja przestępcza o charakterze zbrojnym bez konfidentów – również ulokowanych na stanowiskach w niezależnej prokuraturze i niezawisłych sądach? Nic by nie zwojowała, ale właśnie z tego powodu konfidenci muszą głęboko odczuwać wspólnotę swoich losów i kierować się solidarnością, którą za pierwszej komuny mełamedzi nazwaliby solidarnością klasową – bo jużci – czyż nie stanowią oni klasy społecznej? W dodatku zarówno niezależna prokuratura, jak i niezawisłe sądy, nie mówiąc już o policji, muszą konfidentów za ich usługi wynagradzać, a ponieważ naszym okupantom szkoda pieniędzy, to wynagradzają ich gwarancjami bezkarności. Policja, prokuratura i niezawisłe sądy przymykają oczy na przestępstwa popełnione przez konfidentów i w ten oto prosty sposób przynajmniej część kosztów funkcjonowania państwa, to znaczy – oczywiście organizacji przestępczej o charakterze zbrojnym, przerzucana jest na sektor prywatny. Zwłaszcza na tym tle solenność choreografii w niezawisłych sądach i tych wszystkich kostiumów nie może nie wywoływać mimowolnego efektu komicznego. Miejmy tedy nadzieję, że proces Janusza Korwin-Mikke będzie nie tylko jawny, ale również – transmitowany w całości przez jakąś telewizję, żeby obywatele mieszkający poza Warszawą też mogli w tych ciężkich czasach zażyć trochę wesołości. W końcu tyle naszego, co się pośmiejemy, no nie?

Stanisław Michalkiewicz

http://www.michalkiewicz.pl/tekst.php?tekst=3424


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Codzienna nasza pookrągłostołowa patologia
PostNapisane: 11 lip 2015, 10:43 
Offline
Moderator

Dołączył(a): 13 lip 2009, 09:25
Posty: 30975
Z nieprzejednanym wrogiem nie prowadzi się dialogu

„Gazeta Wyborcza”, co stało się już świecką tradycją znowu zaatakowała Stanisława Michalkiewicza. Oczywiście pretekstem jest jak zwykle rzekomy antysemityzm publicysty. Tym razem rzucona przez Czerskich na odcinek Kościoła, Katarzyna Wiśniewska, jako antysemickie uznała jego słowa wygłoszone podczas „Nocy Kościołów” w kościele św. Bonifacego we Wrocławiu i mówiące, że „chrześcijaństwo współczesne cierpi na choroby zawleczone z zewnątrz” oraz stwierdzenie, że „judeo-chrześcijaństwo to dziwoląg”.

Oczywiście antysemityzm jest jak zwykle pretekstem i poręczną pałką, którą wali się w ludzi mających odwagę stawiać trafne i niewygodne dla strony żydowskiej diagnozy. Zadziwiające, że wrocławska kuria wyraźnie wystraszyła się ataku Wyborczej i wydała oświadczenie, w którym czytamy: Podważanie żydowskich korzeni chrześcijaństwa nie tylko stoi w sprzeczności z nauczaniem Kościoła, ale także naraża osoby wygłaszające tego rodzaju twierdzenia na śmieszność.

Myślę, że nawet ktoś przesadnie wylękniony i strachliwy powinien przed wydaniem takiego oświadczenia zapoznać się najpierw z tym, „co poeta miał na myśli”. Stanisław Michalkiewicz nie podważa żydowskich korzeni chrześcijaństwa, ale sens tak zwanego dialogu z judaizmem. I tu z redaktorem Michalkiewiczem trzeba się zgodzić w 100%. Oczywiście dialog ekumeniczny ma sens, jeżeli toczy się w obrębie chrześcijaństwa gdyż jest dążeniem do przywrócenia pierwotnej jedności Kościoła. Jaki może mieć sens dialog z judaizmem, religią, która nie uważa Jezusa nawet za proroka oraz nie uznaje żadnego aspektu jego działalności? Mało tego, nie brakuje też żydowskich głosów twierdzących, że Jezus nigdy nie istniał i nie jest nawet realną postacią historyczną. To trochę tak jakbym ja naiwnie i w dobrej wierze prowadził dialog o Eucharystii z Urbanem, który ostatnio zamieścił na You Tube filmik, na którym własnoręcznie rozsypuje hostie po podłodze i każe Andrzejowi Dudzie aportować. To tak jakbym prowadził dialog o aspektach wiary z przedstawicielem żydowskiej loży „Synów Przymierza”, Jasiem Hartmanem, który uczestników spotkania z o. Johnem Boshoborą na Stadionie Narodowym tak opisywał: Co to znaczy, że ludzie, którzy mają ukończone studia mówią sobie tak po prostu o cudach, egzorcyzmach i temu podobne brednie? Jakieś Nowe Średniowiecze? A może Nowe Zidiocenie? Czy słyszał ktoś, aby „Wyborcza” potępiła lub choćby delikatnie skrytykowała kiedyś Urbana i Hartmana za ich antypolonizm i antykatolicyzm? Jakie ma więc prawo by cenzurować prelegentów zapraszanych do kościołów? Warto pamiętać, że kiedyś sam Michnik z ochotą korzystał nie tylko z kościelnego wiktu i opierunku, ale i z ambon. Dopiero, kiedy przy okrągłym stole dostał ambonę w postaci „Gazety Wyborczej” przestała mu się podobać pomoc duchownych udzielana tym, którzy do jaśnie oświeconych mównic nie mają dostępu.

Oczywiście zawsze trzeba rozmawiać, ale tylko wtedy, kiedy ma to jakiś sens. W przeciwnym razie możemy narazić się nie tylko na śmieszność, ale i odczytane może to być, jako nasza słabość, uległość i tchórzostwo. Zastanawia mnie jeszcze coś innego. Dlaczego Stanisława Michalkiewicza nie wziął w obronę nikt z dowodzonych przez Tomasza Sakiewicza „partyzantów wolnego słowa”? O „Frondzie” nawet nie wspomnę gdyż już raz padano tam na kolana przed Czerskimi bijąc się w pierś za zamieszczenie artykułu Stanisława Michalkiewicza, w którym skrytykował on zorganizowanie obrad Knesetu w Krakowie. Jego tekst zdjęto, a w zamian pojawił się artykuł zatytułowany,"Posiedzenie Knesetu w Krakowie to dla Polski dobre wydarzenie”.

Nerwowe i tchórzliwe reagowanie na wszelkie antykatolickie ataki „Gazety Wyborczej” nie ma żadnego sensu i jest oznaką naiwności, żeby nie powiedzieć głupoty. Czyżby władze Kościelne nadal nie zauważały, że mają do czynienia z zainstalowanymi tam wrogami katolickiej Polski tkwiącej od wieków korzeniami w chrześcijaństwie? Czyżby stawanie na baczność przed tym jawnie antypolskim i antykatolickim towarzystwem tak zakłóciło percepcję części hierarchii kościelnej, że nie zauważa ona, iż z wielkiego brytana Czerscy są dzisiaj tylko żałosnym piskliwie ujadającym lewackim ratlerkiem, którego wkrótce pogonimy zwykłym tupnięciem nogą?

Módlmy się i prośmy Boga o pojednanie i porozumienie z każdym, ale pamiętajmy, że to, o co prosimy musi być zgodne z Jego wolą. Nie wydaje mi się, żeby zgodny z wolą Boga był zgniły dialog z tymi, którzy zaciekle zwalczają Jego Syna negując na dodatek lub poddając w wątpliwość samo jego istnienie. Za nich pozostało nam już tylko modlić się i ufać Bogu, że nas usłyszy.

http://kokos.salon24.pl/658440,z-nieprz ... ie-dialogu


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Codzienna nasza pookrągłostołowa patologia
PostNapisane: 28 lis 2015, 18:18 
Offline
Moderator

Dołączył(a): 13 lip 2009, 09:25
Posty: 30975
Niestety zło lewackie nadal myśli o dojeniu naszej Ojczyzny. Gangsterstwo pozostanie gangsterstwem. Tylko prawo karne jest w stanie uspokoić rozbudzone łajdactwo okrągłostołowców.

Komitety Obrony Doopy (KOD)

Obrazek

Po zwycięstwie wyborczym kaczystów , cały demokratyczny lud Polski Platformy Obywatelskiej z miast i WSI spontanicznie za GW zaczęło organizować niczym jakiś komintern KOD-y, czyli Komitety Obrony Doopy tych , którzy w ciągu ostatnich 8 lat nabroili.

Celami KOD-ów jest propagowanie prawdy nie tylko w Polsce ale i w świecie o strasznych kaczystowskich rządach. O zgrozo tych kaczystów pomimo przestróg GW, TVN i innych przyjaciół z telewizji wybrał suweren, czyli Polacy.

Polska została ogołocona niczym prezydencka willa w Klarysewie, co nieco pozostało. Ponieważ wstrętni kaczyści przyhamowali proces , który tak dobrze szedł chłopcom z ferajny, podniósł się wrzask, wycie , obszczekiwanie, biadolenie, itd. ( odpowiednie podkreślić).

Ponieważ jak to mówił król Europy ówczesny premier Tusk , osobiście odpowiadam za służby. Tak odpowiadał , że służby zaczęły harcować jak narowisty koń.

Apogeum tych harców nastąpiło gdy okazało się, że co najmniej pół rządu jest podsłuchiwane przez dwóch kelnerów a premier musiał rejterować do Brukseli pod skrzydła Angeli.
A było tak fajno, a tu nagle ten danse macabre dla Polski został przerwany. To nie uchodzi, im się to wszystko należało niczym pomazańcom bożym.

Nagle okazało się, że Bury ma coś na sumieniu, szefowie służ podali się do dymisji z Wojtunikiem włącznie. Kto będzie bronił doopy tym wszystkim rzezimieszkom.

Została jedna twierdza niczym twierdza Masada nie zdobyta przez kaczystów. Tą twierdzą jest TK, z jego przewodniczącym byłym towarzyszem 10 letnim aktywistą PZPR prof. Rzeplińskim.
Tą instytucją można zablokować wszystkie ustawy a nawet odwołać prezydenta. Mając takie zaplecze Centralny Organ KOD czyli GW niczym Правда zagrzewa do oporu.

Rozpoczęła się masowa produkcja oporników, tego zawłaszczonego symbolu oporu przeciwko stanowi wojennemu , za noszenie którego można był postradać życie.
Nawet gruby Rysiek go nosi, co zakrawa na cynizm.

ilustracja z:http://media.wplm.pl/pictures/835x460/crop_center/upscale_True/path/2015...


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Codzienna nasza pookrągłostołowa patologia
PostNapisane: 04 gru 2015, 09:32 
Offline
Moderator

Dołączył(a): 13 lip 2009, 09:25
Posty: 30975
Wymiar medialny debaty o TK, czyli czy grozi nam rekomunizacja Polski

Na temat wyboru sędziów do Trybunału Konstytucyjnego powiedziano już niemal wszystko. Oczywiście każdy ma wyrobioną opinię. Nie liczą się argumenty prawnicze, ale to z jaką stroną sporu się sympatyzuje. W pozornym cieniu tego jest dość obłudna gra Platformy. Wczoraj jej posłowie pomylili salę sejmową ze stadionem, Konstytucję RP z szalikiem, a pulpity przy ławach z bębnami.

W trakcie debaty, której się domagali, słuchali jedynie swoich wypowiedzi. Samo wyjście na mównicę posłów PiS oznaczało okrzyki oraz próbę zakłócania wystąpień. Nawet tak wyjątkowo spokojnych jak debiutantki Małgorzaty Wassermann. Kiedy zaś wyszedł poseł Stanisław Piotrowicz, to musiał przemawiać przy okrzykach „precz z komuną”. Wobec Marszałka Marka Kuchcińskiego padały oskarżenia, że kieruje pracami Wysokiej Izby jak za czasów PRL. Z kolei dzisiaj posłowie PO uznali, że grozi nam rekomunizacja Polski. Czy jest coś na rzeczy?

Dramatycznie smutny przebieg miały wczorajsze obrady. Trudniej jest to dostrzegalne z poziomu telewizora, niż sali plenarnej. Platforma po tym jak ostatnio wychodziła z sali, tym razem zamierzała pokazać, że jest realną opozycją. Niestety zrobiła to w możliwie najgorszy sposób. Nawet sekretarz obrad z ich ramienia – anonimowy nowy poseł – miał za zadanie pokrzykiwać i próbować przeszkadzać Marszałkowi Sejmu w prowadzeniu obrad. Chamstwem trudno jednak zastąpić brak argumentów.

W takiej sytuacji pozostaje demagogia. Cóż to za chichot historii, że Platforma Obywatelska czyni z siebie symbol wolnościowych przemian, a PiS próbuje porównywać do PZPR. Niegodnym okazuje się poseł Stanisław Piotrowicz, który – to prawda – miał legitymację partii, ale jak każdy prokurator w tamtym systemie. Miał tak „niechlubną” kartę, że „Solidarność” w roku 1990 rekomendowała go na prokuratora rejonowego w Krośnie. Szczerze mówiąc wolę taką postawę, niż tę Michała Boniego, który okazał się TW.

A jak jest z samą Platformą? Rzucając tego rodzaju oskarżenia powinna być jak żona Cezara. Niestety nie brakuje i nie brakowało w niej posłów i ministrów ze stażem w PZPR, jak np. Zbigniew Ćwiąkalski, Barbara Kudrycka, Leszek Korzeniowski, czy Bożena Sławiak. Sama przynależność do PZPR nie stanowi powodu chluby, ale też moim zdaniem ciężko kogoś tylko z tego powodu przekreślać. Wielu ludzi zdecydowało się przystąpić do partii, aby móc się realizować zawodowo. Gorzej jeżeli ktoś robił partyjniacką karierę. A takim przykładem jest przecież poseł PO Marcin Święcicki, który nawet reprezentował stronę rządową przy Okrągłym Stole. Obrzydliwą propagandystką była swego czasu Iwona Śledzińska-Katarasińska. Ciekawe też, co o tych okrzykach myślał sam Prezes Trybunału Konstytucyjnego, w którego imieniu Platforma robi taki rejwach. Wszakże prof. Andrzej Rzepliński też miał całkiem długi staż w PZPR.

I na koniec – taki test na zdrowy rozsądek. Powiedzmy, że nie liczą się żadne argumenty, które przedstawiamy. A tych jest niemało: usunięcie deliktu prawnego, do którego doprowadziła koalicja PO-PSL, zmiana sytuacji w której władza sądownicza została ustawiona ponad ustawodawczą (czyli: dewalidacja aktu prawnego), czy wreszcie błędy formalne, których nie brakowało. Załóżmy więc, że wczorajszy wybór trzech z pięciu sędziów był nagięciem prawa. Czyli, że PiS zrobił tak samo źle, jak PO w czerwcu. Zastanówmy się teraz, kiedy ta decyzja bardziej upolityczniała Trybunał i zbliżała kraj do dyktatury. Gdyby doszło do wariantu forsowanego przez PO aż 14 na 15 sędziów byłoby wybranych za ich rządów. Dzisiaj sędziowie z nominacji PiS stanowią zaledwie jedną trzecią składu. Wnioski pozostawiam każdemu z Państwa.

Jeszcze jedno. Nie sposób się nie zgodzić z Prezydentem RP, że obecny sposób wyboru sędziów Trybunału Konstytucjnego jest nieszczęśliwy. Tylko, że to sposób określony w Konstytucji, o której tak głośno krzyczeli wczoraj posłowie Platformy. Konstytucji, którą przepychał Aleksander Kwaśniewski i postkomunistyczna większość w sejmie II kadencji, w którym najbardziej na prawo wysuniętym klubem była Unia Demokratyczna. Ot, taka sytuacja.

http://lukasz-schreiber.salon24.pl/6838 ... cja-polski


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Codzienna nasza pookrągłostołowa patologia
PostNapisane: 05 gru 2015, 13:38 
Offline
Moderator

Dołączył(a): 13 lip 2009, 12:02
Posty: 37605
http://www.bibula.com/?p=84398&utm_sour ... medium=rss

Rzecznik Praw Obywatelskich: Należy użyć “nacisku międzynarodowego” w sprawie Trybunału Konstytucyjnego
Aktualizacja: 2015-12-4 1:04 pm

Rzecznik Praw Obywatelskich, Adam Bodnar, w rozmowie z portalem Interia zasugerował, iż kontrowersyjna sprawa powołania nowych sędziów Trybunału Konstytucyjnego powinna zostać rozwiązana pod „naciskiem międzynarodowym”. Rzecznik uważa za dobre rozwiązanie skierowanie sprawy do Komisji Weneckiej, będącej częścią Rady Europy.
Adam Bodnar, odpowiadając na pytania portalu Interia, przedstawił stanowisko, wedle którego prezydent Andrzej Duda – zgodnie z najnowszym orzeczeniem Trybunału Konstytucyjnego – powinien przyjąć przysięgę od trzech powołanych w październiku sędziów. Jednocześnie Rzecznik Praw Człowieka dowodził, iż pięciu nowych sędziów powołanych przez PiS nie ma podstaw prawnych dla pełnienia swych funkcji.
Rzecznik został również zapytany o sposób wyegzekwowania realizacji werdyktu TK. – Wydaje mi się, że w tej sytuacji, kiedy najwyższe organy państwa mówią otwarcie, że konstytucji nie będą przestrzegały, nie będą respektowały wyroków, to poza naciskiem opinii publicznej, poza naciskiem opinii międzynarodowej, nie ma specjalnie dobrego rozwiązania – odpowiedział.
Doprecyzował następnie jak miałyby wyglądać konkretne formy owego „nacisku międzynarodowego”. – Tzn. wydaje mi się, że to, co jest w tym momencie najciekawsze, to fakt, że organizacje pozarządowe zwróciły się do Komisji Weneckiej, to jest specjalny organ Rady Europy, zajmujący się opiniowaniem różnych rozwiązań ustrojowych, o opinię. I te opinie Komisji Weneckiej mają duże takie znaczenie, autorytet w środowisku międzynarodowym i wydaje się, że Komisja Wenecka powinna pilnie zbadać sytuację w Polsce – stwierdził.
– Myślę, że nie można wykluczać scenariusza, w którym zostanie zastosowany artykuł 7 traktatu o UE, to jest procedura, która dotyczy sytuacji, w której jedno z państw członkowskich narusza standardy rządów prawa i demokracji – zasugerował Rzecznik Praw Obywatelskich.
– W najdalej idącym scenariuszu to jest zawieszenie prawa głosu w Radzie UE, natomiast nie tyle chodzi o to, żeby osiągnąć ten scenariusz – bo w stosunku do żadnego państwa nie został osiągnięty – tylko żeby poprzez dyskusję na forum europejskim, na forum Parlamentu Europejskiego rozmawiać na temat naprawienia sytuacji w kraju – wyjaśnił Adam Bodnar, zaznaczając jednak, iż jest to scenariusz mało prawdopodobny, a celem podejmowanych działań jest skłonienie rządu do zmiany stanowiska w sprawie TK.

Źródło: interia.pl

FO

Za: PoloniaChristiana – pch24.pl (2015-12-04)
http://www.pch24.pl/rzecznik-praw-obywa ... 811,i.html

Wybrane komentarze internautów pod w/w tekstem na stronie źródłowej:

oburzony
Wobec swych słów Bodnar staje się niebezpieczny dla suwerenności państwa polskiego.Uważam, że jego słowa to ewidentny dowód aby stanął natychmiast przed Trybunałem Stanu i prokuratorem i został odwołany z funkcji choćby przez nowy Sejm. Poza tym nie podoba mi się to, że prezentuje opinie skrajnie lewackie, a więc nie reprezentuje większości polskiego społeczeństwa.


Góra
 Zobacz profil  
 
Wyświetl posty nie starsze niż:  Sortuj wg  
Utwórz nowy wątek Odpowiedz w wątku  [ Posty: 43 ]  Przejdź na stronę 1, 2, 3  Następna strona

Wszystkie czasy w strefie UTC + 1


Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zalogowanych użytkowników i 6 gości


Nie możesz rozpoczynać nowych wątków
Nie możesz odpowiadać w wątkach
Nie możesz edytować swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz dodawać załączników

Szukaj:
Skocz do:  
 cron
Powered by phpBB © 2000, 2002, 2005, 2007 phpBB Group
Przyjazne użytkownikom polskie wsparcie phpBB3 - phpBB3.PL
Nasi przyjaciele: Strony Patriotyczne
Linki pozycjonujące: Fenster aus Polen / Schüco Fenster / Drutex Fenster / Fenster Preise / Haustüren /