Polskie-Forum.pl


Wolne i niezależne forum dyskusyjne / opinie polityczne / aktywność obywatelska / patriotyzm / Polska / wolna dyskusja


Wszystkie czasy w strefie UTC + 1




Utwórz nowy wątek Odpowiedz w wątku  [ Posty: 264 ]  Przejdź na stronę Poprzednia strona  1 ... 14, 15, 16, 17, 18  Następna strona
Autor Wiadomość
 Tytuł: Re: Prezydent Polski - Andrzej Duda.
PostNapisane: 30 sie 2017, 19:40 
Offline
Moderator

Dołączył(a): 13 lip 2009, 09:25
Posty: 30982
Asindziej napisał(a):
A niektórzy mówili przed wyborami że Duda nas wyduda. No ale miejmy nadzieję, że prof. Nowak myli się, że wobec wyjątkowo agresywnej obrony sądowej patologii w Polsce przez brukselskich psychopatów Duda i PiS realizują jakąś długofalową, dobrze obmyślaną strategię, której końcowym efektem będzie reforma sądów i uniknięcie interwencji zbrojnej szwabskich wariatów. A czy tak jest, to się okaże.

Też tak sobie tłumaczę te mało zrozumiałe ruchy prezydenta w ostatnim czasie. Być może to tylko strategia PiS-u.
Ale życie w realiach III RP nauczyło nas już wiele i to złego, więc tych, którym można ufać na 100% jest jakby trochę mało w stosunku do potrzeb naszego państwa.
Za to zaprzańców, targowiczan, zdrajców, pożytecznych idiotów, cwaniaczków, "bezkręgowców" jest wyraźnie za dużo jak na nasz ukochany kraj i Jego potrzeby.


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Prezydent Polski - Andrzej Duda.
PostNapisane: 31 sie 2017, 19:59 
Offline
Moderator

Dołączył(a): 13 lip 2009, 09:25
Posty: 30982
Zdrada Andrzeja Dudy (IV)

Mięczak A. Duda z b. Unii Wolności (II)

Uczestnictwo A. Dudy w strukturach Unii Wolności po 2000 i opisany przez W. Gadowskiego liczny obecny udział b. działaczy tej partii w kancelarii prezydenckiej nie pozostają bez wpływu na zafałszowywanie ocen (w duchu upiększania) różnych lewicowych tradycji przez A. Dudę. Widać to bardzo mocno m.in. w jego bezkrytycznej chwalbie Jacka Kuronia i KOR-u.
Jak Duda panegirycznie wychwalał Kuronia, postać bardzo kontrowersyjną i jednego z największych szkodników III RP
A. Duda coraz wyraźniej staje się w obozie PiS-u ostatnim Mohikaninem polityki wybielania postaci okrągło-stołowych. 5 grudnia 2015 r. podczas spotkania z wolontariuszami w Banku Żywności Duda wychwalał z werwą i nostalgią Jacka Kuronia, jednego z najgorszych zdrajców z Magdalenki. Na spotkaniu Duda powiedział: „ To jedno z najpiękniejszych dzieł Jacka Kuronia. - W 1994 r. to właśnie on był tym, który do Polski sprowadził ten pomysł stworzony w USA, i tę akcję tutaj rozpoczął – mówił o Kuroniu Andrzej Duda. - Gdyby mógł tu z nami być… Wierzę w to, że jego duch jest wśród nas, że unosi się nad tą salą. On byłby dumny z wszystkich tych, którzy się w tę wielką akcję angażują. To piękne dzieło Jacka Kuronia, które przetrwało i które jest w tak wspaniały sposób rozwijane.”
Przypominam, że Jacek Kuroń, jeden z liderów Unii Wolności, do której należał A. Duda, tak panegirycznie wychwalany przez obecnego prezydenta RP, poza bardzo dobrym działaniem w sprawie wolontariatu, ma w swym życiu wiele prawdziwie ciemnych kart. Był niegdyś zajadłym fanatykiem stalinowskim, który nawet po śmierci Stalina powołując się na jego imię, wzywał do czystki „wrogów ludu” (vide tekst Kuronia w „Politechniku” z marca 1953 r.), (Jego głupawy fanatyzm stalinowski popychał go tak groteskowych działań jak cytowane przezeń w swych pamiętnikach przedziwne wyznanie miłosne do jakiejś zetempówki „Kocham Cię niemal tak jak Partię”. Na przełomie lat 50-tych i 60-tych Kuroń jako szef komunistycznych walterowców nie wahał się najbrutalniej zwalczać rzeczników tradycyjnego harcerstwa i Szarych Szeregów, prowadził do ich bezlitosnego usuwania z drużyn harcerskich. Walterowcy śpiewali entuzjastyczne piosenki o Budionnym, który dorzynał białych i „polskich panów”. (Podkr.-JRN. .Wg. B. Wildsteina: „Niepokorny”,Warszawa,s.98).. A to już był jaskrawy antypolonizm. Szkoda, że antypolscy walterowcy nie zdobyli się na śpiewanie ol tym, jak polscy panowie pogonili ich uwielbianego Budionnego, skądinąd znanego z niebywałego okrucieństwa (vide Izaak Babel :„Pierwsza konna”.!) Szczególnie negatywnie Kuroń odnosił się do Prymasa Stefana Wyszyńskiego i Kościoła katolickiego. Nawet w opozycyjnym Liście Otwartym do partii, napisanym wraz z K. Modzelewskim, krytykował kierownictwo PZPR za zbyt łagodny stosunek do Kościoła katolickiego. Jako członek rządu T. Mazowieckiego był, jak sam przyznawał najbardziej niekompetentną osobą w swoim ministerstwie (Por. J..Kuroń: „Moja zupa”, Warszawa 1991,s.43). W 1992 r. brał aktywny udział w obalaniu rządu J. Olszewskiego. Wspominał w pamiętnikach, z jaką nienawiścią odnosił się do tego rządu, pisząc: „ wciąż dyszę żądzą mordu”. (Por. J. Kuroń: „Spoko! czyli kwadratura koła”, Warszawa 1992,ss.251,252). Kuroń był skrajnym przeciwnikiem lustracji i rzetelnej dekomunizacji. Zachowywał się antypolsko w kontekście naszych stosunków z mniejszościami narodowymi. Szkalował zachowanie Polaków wobec Żydów w drugiej wojnie światowej. „Wsławił się” dość haniebnym stwierdzeniem w wywiadzie dla ukraińskiego czasopisma „Wysokoj Zamok” z 5 lipca 1992 r.: „Ja Polak ze Lwowa dumny jestem z tego, że Lwów jest miastem ukraińskim”. W swej zafałszowanej, pisanej wraz z Jackiem Żakowskim niby historii PRL-u, nie tylko wybielał PRL, ale w niebywale podły sposób szkalował „żołnierzy wyklętych” z AK i NSZ. Na s. 13 ich książki „PRL dla dorosłych” (Warszawa 1996) pisał: „Ruszył proces wyradzania się partyzantki w bandytyzm. Od chwili rozwiązania AK coraz trudniej było odróżnić bandę rabunkową od grupy niepodległościowej”. Kilka stron dalej (op.cit.,ss18-19) pisał: „Prowadzili normalne akcje rabunkowe (...) Najpierw zabijali działaczy PPR. Z czasem ich działalność ograniczyła się do rabowania”
Warto przypomnieć tak wybielającemu Kuronia Dudzie, to, co napisał na temat tego polityka Antoni Macierewicz w „Nowym Państwie” (nr 12 z 2011 roku). W tekście, zatytułowanym „Alfabet Antoniego Macierewicza” Macierewicz pisał o Kuroniu m.in.: „Przeciwdziałał reaktywowaniu po październiku ’56 tradycyjnego harcerstwa. Wyrządził też wielkie szkody „Solidarności”, wpychając ją do rozmów okrągłostołowych. A na koniec skrzywdził Polskę, ratując komunistów i występując przeciwko lustracji i dekomunizacji. Gdyby nie jego determinacja, wielu działaczy opozycji nie wzięłoby udziału w paktowaniu z dawną władzą. Kuroń z żelazną determinacją realizował wszystkie postanowienia Okrągłego Stołu i był gotów lojalnie współpracować z Jaruzelskim. Dziś wiemy, że od połowy lat 80. prowadził regularne rozmowy ze Służbą Bezpieczeństwa”.
Powie ktoś, a cóż te błędy Kuronia przeszkadzają w sławieniu go za tworzenie wolontariatu? Odpowiem dość wymownym porównaniem - odniesieniem do postaci Bolesława Piaseckiego. Był on twórcą PAX-u, który prowadził dywersję wobec Kościoła katolickiego na wiele różnych sposobów. Robił to w oparciu o porozumienie zawarte z komunistami po aresztowaniu w 1945 r. Jego działalność była bardzo szkodliwa zarówno wobec Kościoła katolickiego jak i generalnie dla Polski. Przy tym wszystkim jednak Piasecki zrobił parę bardzo cennych rzeczy, najczęściej całkowicie przemilczanych przez jego przeciwników. Po pierwsze uratował życie wielu AK-owcom, w tym najsłynniejszemu później polskiemu eseiście Pawłowi Jasienicy. Po drugie stworzył wydawnictwo PAX, które w najtrudniejszych czasach PRL-u uraczyło nas wielu cennymi dziełami z literatury zagranicznej, zwłaszcza z tematyki religijnej, a także wielką bardzo wartościową serią polskich pamiętników z XVIII i XX wieku. Wyobraźmy sobie teraz kolejną rocznicę powstania wydawnictwa PAX-u, podczas której prelegent wysławiałby Piaseckiego za zasługi dla powstania PAX-u, równocześnie całkowicie przemilczając ciemne sprawy z jego życiorysu. Byłoby to jednostronne i wręcz nieuczciwe. A tak właśnie postąpił prezydent A. Duda, niebywale mocno sławiąc J. Kuronia i całkowicie przemilczając fakt, że był on osobą nader kontrowersyjną i miał wiele ciemnych spraw na swym koncie. Nieładnie panie Duda!

Swą niesamowitą chwalbą KOR-u A. Duda oszukał i zdradził miliony patriotycznych wyborców
23 września 2016 prezydent Duda doprowadził do uroczystego spotkania z byłymi działaczami KOR-u, które było faktyczną apoteozą działań tego lewicowego ugrupowania opozycyjnego, zdominowanego przez tzw. lewicę laicką. Andrzej Duda podkreślił podczas spotkania w Pałacu Prezydenckim w 40-rocznicę KOR-u, że powstanie KOR-u było „instytucjonalnym początkiem końca PRL". Jak dodał, KOR był wyrazem solidarności inteligencji z robotnikami. Dziękował wszystkim, którzy byli członkami KOR-u i współpracowali z Komitetem, za odwagę i bohaterstwo. Prezydent zwracał uwagę, że w Komitecie działali ludzie o bardzo różnych poglądach. - W tamtym momencie najistotniejsza była jedność ludzi inteligencji o różnych poglądach wobec sprawy polskiej, społecznej, która była ponad wszelkimi podziałami - podkreślił. Prezydent podziękował i złożył wyrazy najwyższego szacunku wszystkim, którzy byli członkami KOR-u i współpracowali z Komitetem. - Chwała wszystkim tym, którzy nie bojąc się, choć doskonale wiedzieli, co im grozi, działali wtedy i potrafili to robić z otwartą przyłbicą i podniesioną głową mimo wszystkich prześladowań. Szanowni Państwo składam Państwu głęboki hołd, wszystkim - niezależnie od tego, jakie mają dzisiaj poglądy, czy zadowoleni są z tego, że prezydentem jest Andrzej Duda. Nie ma to żadnego znaczenia. Składam państwu hołd w podziękowaniu za waszą odwagę, za wasze bohaterstwo i waszą postawę, która jest wielką częścią naszej historii i dzisiejszej tożsamości - podkreślił Andrzej Duda.
W rzeczywistości zaś KOR był organizacją ogromnie kontrowersyjną. Poza pierwszym okresem działania, gdy wiodąca rolę w KOR-ze odgrywał m.in. Antoni Macierewicz, KOR został całkowicie zdominowany przez lewactwo i czołowego masona tamtych czasów Jana Jozefa Lipskiego. Jego czołowymi postaciami byli tacy lewicowi działacze jak Jacek Kuroń, Adam Michnik, Bogdan Borusewicz, Henryk Wujec, Ludmiła Wujec, Seweryn Blumsztajn, Andrzej Celiński.
Niestety KOR poza działaniami w opozycji do reżimu komunistycznego „wyróżniał się” jaskrawymi nieuczciwymi tendencjami do zmonopolizowania antyrządowej opozycji za wszelką cenę. Fatalnym, wręcz podłym był stosunek wielu działaczy KOR-u do innej opozycyjnej organizacji - prawicowego i niepodległościowego Ruchu Obrony Praw Człowieka i Obywatela - ROPCIA. Znany historyk Antoni Dudek, pisząc w „Dzienniku.pl” w trzydziestą rocznicę powstania stwierdził, iż: „Poglądy, że ROPCiO jest strukturą podejrzaną, stworzoną z inspiracji władz PRL, by zaszkodzić KOR, kolportowane przez niektórych współpracowników KOR na Zachodzie, odegrały istotną rolę w ograniczeniu pomocy zagranicznej dla Ruchu oraz dystansie ze strony Radia Wolna Europa, które pozostawało najważniejszym medium nagłaśniającym działalność opozycji i represje wobec jej działaczy”. ( Podkr. - .J.R.N.. Por. A. Dudek: „ROPCIO -kuźnią opozycji”, „Dziennik.pl” z 12 października 2007 r.)
Z kolei działacze niepodległościowego ROPCIA odnosili się z nieufnością do KOR-u, zdominowanego przez dzieci różnych działaczy komunistycznych. Przypomniał o tym w cytowanym wyżej tekście A. Dudek, pisząc: „Mimo formalnego zwycięstwa nad III Rzeszą naród polski nie odzyskał pełni przysługujących mu praw - w szczególności nie korzysta on z zasady samostanowienia narodów" - pisano w oświadczeniu Ruchu z września 1977 r., opublikowanym na łamach wydawanego poza cenzurą pisma "Opinia". Dlatego krytycznie odnoszono się do pojawiających się - m.in. w publicystyce Kuronia - propozycji szukania kompromisu z PZPR i tzw. finlandyzacji (czyli statusu państwa uzależnionego od ZSRR tylko w zakresie polityki zagranicznej), jako etapu przejściowego na drodze do niepodległości. „Po jednej stronie są ci, którzy zmierzają do utrzymania obecnego, totalitarnego systemu monopartyjnej dyktatury, co najwyżej domagając się jakichś działań naprawskich i maskującej, pseudodemokratycznej kosmetyki. Po drugiej stronie jest demokratyczna opozycja" - głosił artykuł redakcyjny "Opinii" z początku 1978 r. i choć otwarcie tego nie napisano, o skłonność do "działań naprawiackich" podejrzewano niektórych członków KOR, zwłaszcza wywodzących się ze środowiska przedmarcowych „komandosów". (Por. A. Dudek: op.cit.).
Do działaczy KOR-u szczególnie podle odnoszących się do ROPCIA i działaczy innych odłamów opozycji należał obecny wicemarszałek (a wcześniej marszałek) Senatu Bogdan Borusewicz. Przypominali o tym w swym wspomnieniach liczni wybitni działacze opozycji z Wybrzeża (m.in. Ewa Kubasiewicz, skazana najwyższym wyrokiem w dobie stanu wojennego.) Borusewiczowi zarzucano, że rzucał fałszywe oskarżenia o współpracę z bezpieką na ludzi z innych nurtów opozycji. Poza tym to, że choć dostał wiele sprzętu drukarskiego z Norwegii, starannie blokował oddanie choć części tego sprzętu dla działaczy z innych nurtów opozycji. Z nieznanych powodów Borusewicz upierał się przy uwiarygadnianiu esbeckiej wersji o rzekomym samobójstwie opozycyjnego działacza Jana Samsonowicza, w rzeczywistości zamordowanego przez SB. (Por. wspomnienia opozycyjnego działacza Zenona Kwoki w książce Jerzego Zalewskiego „Pod prąd”, Warszawa 2014, t.II,s. 316). Jak z tego widać A Duda bezwstydnie kłamał mówiąc, że wtedy w czasach KOR-u „najistotniejsza była jedność ludzi inteligencji o różnych poglądach wobec sprawy polskiej, społecznej, która była ponad wszelkimi podziałami”. (Podkr. - JRN).
Część środowiska KOR-u (m.in. A. Michnik i A. Celiński) nie przyjęła zaproszenia na uroczystość w Pałacu Prezydenckim, oskarżając A. Dudę o „łamanie konstytucji”). W liście do A. Dudy stwierdzili : Nie chcemy świętować rocznicy powstania KOR razem z Panem". Ciekawe, że jeszcze wtedy w 2016 r. przedstawiciele środowisk lewicowych i lemingów stanowczo odrzucili próbę otwarcia wobec nich ze strony prezydenta Dudy. Po roku, po przegraniu przez te środowiska wszystkich prób podważenia i obalenia rządu PiS-u sfrustrowani ludzie z antyrządowej opozycji sięgnęli właśnie do A. Dudy jako ostatniej deski ratunku, wychwalając go za oba weta.

Ogromnie ciepła laurka pochwalna Dudy dla KOR-u, apoteozowanie wręcz KOR-u, szły w parze ze z lekceważeniem przez prezydenta dokonań drugiej dużej organizacji opozycyjnej, prawicowego i niepodległościowego ROPCIA. Rocznicy ROPCIA w 2017 r. prezydent Duda nie uczcił już uroczystym spotkaniem w Pałacu Prezydenckim. Zadowolił się przyznaniem kilkudziesięciu odznaczeń. W taki to sposób wybrany przez prawicowy elektorat A. Duda, b. działacz Unii Wolności, wyraźnie promując KOR kosztem ROPCIA, kolejny raz pokazał, kogo uprzywilejowuje, i że „serce ma po lewej stronie”.

Duda kłamał, przedstawiając się w kampanii wyborczej jako zdecydowany przeciwnik antypolonizmu
W czasie kampanii wyborczej A. Duda starał się przedstawiać jako zdecydowany rzecznik walki z antypolonizmem, zyskując tym uznanie patriotów. Szczególnie wymownie zaznaczyła się ta jego postawa w czasie debaty z B .Komorowskim, gdy Duda skrytykował go za stwierdzenie, że Polacy byli „narodem sprawców”. Duda bardzo ostro skrytykował również szefa FBI Comeya za antypolskie wystąpienie stwierdzające, że Polacy w czasie wojny współpracowali z nazistowskimi Niemcami. Jak powiedział Duda: „Z całą pewnością byli również Amerykanie, którzy kolaborowali z nazistami, z całą pewnością byśmy w Stanach takich znaleźli, w związku z tym jest pytanie, czy Amerykanie jako naród współpracowali z nazistami. Nigdy nie postawiłbym takiej tezy i tym bardziej pokazuje, że p. Comey zachowuje się w sposób arogancki i to jest zwykła ignorancja. Rozumiem, że ma wielkie poczucie własnej wartości, ale to przykre, ze ktoś na takim stanowisku tak obraża innych i myślę, że polskie władze mogłyby rozważyć dalsze kroki — dodał Andrzej Duda. Można podjąć kroki na drodze prawnej. Ja bym to rozważył. Pozwałbym p. Comeya za jego wypowiedź — zaznaczył Duda. Tego typu ostre i jednoznaczne wypowiedzi A. Dudy przeciwko antypolonizmowi budowały zaufanie do niego wśród obozu patriotycznego. Tylko, ze po wyborze na prezydenta RP mieliśmy zupełnie innego Dudę. Mieliśmy polityka, który nie nawet nie zająknął się na temat niebezpieczeństwa antypolonizmu, choć na każdym niemal kroku piętnował zagrożenie antysemityzmem. Wygląda na to, że w czasie kampanii wyborczej cynicznie oszukał wyborców co do swych prawdziwych intencji. Jedynym wyjątkiem w niemal całkowitym milczeniu A. Dudy o antypolonizmie była jego krótka wypowiedź dla TV Historia, kanału o słabej oglądalności, w kwietniu br.) .
Szczególnie wymownym przejawem tej jego postawy bierności wobec antypolonizmu jest nie zareagowanie przez ponad półtora roku na apel, by zabrał polski order najgorszemu polakożercy J. T .Grossowi. Wiele miesięcy temu Duda posłał w tej sprawie zapytanie do MSZ .I dalej nic nie robi w tej sprawie, poza tchórzliwym chowaniem głowy w piasek, by nie narazić się „Gazecie Wyborczej”,b. kompanom z Unii Wolności, teściowi - żydowskiemu polakożercy etc.
Jakże wymowne jest porównanie dwóch haseł w internecie. Przy haśle: Duda o antypolonizmie nie znajdziemy żadnych, ale to żadnych konkretnych informacji o działaniach prezydenta Dudy przeciw antypolonizmowi. Za to przy haśle Duda o antysemityzmie znajdziemy ogromnie wiele informacji na temat konkretnych wystąpień A. Dudy w tej sprawie. Nawet przemawiając 17 marca 2016 r. z okazji otwarcia Muzeum Polaków ratujących Żydów w Markowej Duda nie zdobył się na potępienie antypolonizmu tych, którzy szkalując Polaków tak często piszą o „polskich obozach koncentracyjnych”. Za to i tam krytykował tych, co sieją antysemityzm, ani słowem nie wspominając o tych, którzy na dużo większą skalę sieją antypolonizm. No cóż, słowo antypolonizm nie chce jakoś Dudzie przejść przez gardło.
A tymczasem Gross dalej sobie nic nie robi z polskich krytyk i mnoży ataki na Polskę. Dość przypomnieć rozmowę Aleksandry Pawlickiej z Grossem w szmatławcu T. Lisa - „Newsweek”-u. Gross z furią atakował tam nie tylko Polskę, ale i przywódcę PiS Jarosława Kaczyńskiego, mówiąc m.in.: „Pyta pani, czy Kaczyński jest antysemitą? Otwarcie nie, ale jego hurranacjonalizm przejawiający się choćby w sposobie mówienia o uchodźcach, to odwołanie do nazistowskiego języka antysemickiego”. Gross zaatakował również PiS, twierdząc, że partia ta „odwołuje się do faszyzmu z okresu międzywojennego, do agresywnego nacjonalizmu”. Gross oszczerczo zaatakował również z grubej rury Kościół katolicki w Polsce, mówiąc : „Kościół katolicki nie potrafił zachować się w czasie okupacji i do dziś nie umie się do tego przyznać (...) I nie było po wojnie żadnego mea culpa, choć zginęły trzy miliony polskich obywateli żydowskiego pochodzenia, z tego kilkadziesiąt tysięcy, a może i sto tysięcy z rąk rodaków katolików. Kościół milczał i milczy”. (Por. wywiad A. Pawlickiej z J. T. Grossem: Oni zlikwidowali rzeczywistość, „Newsweek” z 11 lipca 2006 r.)

Jak Duda bratał się z czołowymi żydowskimi polakożercami

W kilku odcinkach na tym blogu pisałem już o tym jak A. Duda bratał się z najgorszymi żydowskimi polakożercami. W Nowym Jorku przeprowadził dłuższą rozmowę z Abrahamem Foxmanem, jednym z najgorszych żydowskich polakożerców i katolikożerców. Wówczas też milczał o zagrożeniach antypolonizmu i christianofobii. Wspólnie bajdurzyli natomiast o zagrożeniach antysemityzmu, a nawet o żydowskich wielkich roszczeniach wobec Polski. (Kto upoważnił A. Dudę do rozmawiania o tych bezprawnych roszczeniach?) .

W Izraelu A. Duda obściskiwał się z najgorszym izraelskim polakożercą prezydentem Reuvenem Rivlinem, osławionym swoimi wypowiedziami oskarżającymi Polaków o współpracę w Holocauście. Przyznał order Orła Białego oszustowi i faryzeuszowi, roszczeniowcowi wobec Polski Szewachowi Weissowi. Podniósł do rangi generała Jana Karskiego, który w ostatnich 15 latach życia był skrajnym prożydowskim renegatem, wciąż szkalującym Polskę i Polaków.

Amerykański intelektualista P. Gottfried przestrzega polskiego prezydenta A. Dudę przed pochopnym chwaleniem antychrześcijańskiej organizacji żydowskiej z USA

Jednym z największych zagranicznych przyjaciół Polski jest słynny amerykański intelektualista profesor Paul Gottfried. Wielokrotnie atakował on żydowski antypolonizm w prasie amerykańskiej. Pisał tez na łamach „Rzeczpospolitej” o „polonofobii” na Zachodzie. Co jest przy tym istotne, prof.Gottfried ma żydowskie korzenie. 1 kwietnia 2017 r. w internecie na portalu Kresy.pl ukazał się wywiad Michała Krupy z prof. Gottfriedem. Amerykański naukowiec żydowskiego pochodzenia ostro krytykował w nim nieszczęsny pochwalny list prezydenta Dudy z okazji otwarcia w Warszawie biura AJC (Amerykańskiego Kongresu Żydów). W liście swym, prof. Gottfried stanowczo ostrzegał przed żydowskim AJC, pisząc - to lewacy, którzy będą Polaków oskarżać o antysemityzm.
Jak pisał prof. Paul Gottfried: „AJC jest lewicową organizacją we wszystkim, co nie jest związane z Izraelem. [...] ma fiksację na punkcie chrześcijańskiego antysemityzmu. Spodziewałbym się raczej, że polski rząd zignoruje tych klaunów. W żaden sposób Polacy nie zyskają na akomodowaniu AJC. AJC działa podobnie jak inne lewicowe organizacje wiktymologiczne. Niezależnie od tego, co się zrobi, aby je zadowolić, będą nadal narzekać."

"To neomarksistowska organizacja z bogatym dorobkiem lewackiego aktywizmu. Istnieje uzasadniona obawa, że AJC zaangażuje się na rzecz promowania postulatów lobby homoseksualnego, liberalizacji ustawy aborcyjnej i popierania polityki „otwartych granic” dla uchodźców i imigrantów pod pretekstem obrony „praw człowieka i demokratycznych wartości”.
– AJC nieustannie poszukuje oznak antysemityzmu. Jeśli wasz rząd odmówi sankcjonowania późnych aborcji lub zawaha się w kwestii małżeństw homoseksualnych, AJC zacznie gadać o atawistycznym polskim antysemityzmie i o tych wszystkich polskich kolaborantach, którzy współpracowali z Waffen-SS zabijając polskich Żydów. Lepiej nie pchać się w takie uciążliwości.” – (Podkr.-JRN)
Autor wywiadu zauważył następnie, że to ironiczne, że organizacja, która jest w opozycji do Donalda Trumpa jest tak serdecznie witana w Polsce. W odpowiedzi prof. Gottfried potwierdza, że lewicowa AJC nienawidzi Donalda Trumpa i formułuje wszelkie niesłuszne oskarżenia przeciwko niemu. Co oznacza, że tak entuzjastycznie odnosząc się do zwalczającej Trumpa AJC prezydent Duda wyświadcza niedźwiedzią przysługę naszym bliskim związkom z prezydentem Trumpem. Poproszony o komentarz co oznacza, że prezydent Andrzej Duda z aprobatą połączył pojawienie się AJC w Polsce ze stacjonowaniem amerykańskich żołnierzy nad Wisłą, prof. Paul Gottfried powiedział, że wydaje się, że prezydent uważa, iż goszczenie lewicowych krzykaczy może być niezbędną ceną amerykańskiej ochrony przed rosyjską agresją. Jednocześnie profesor ostrzegł: Ale powinien też wziąć pod uwagę, że jeśli przyjmuje się w Polsce antychrześcijańskich wiktymologów i przyrzeka się współpracę, należy spodziewać się, że ci goście zaczną cię atakować od momentu przybycia. Co ważne, amerykański myśliciel nie jest też przekonany, że oziębłe potraktowanie AJC zaszkodziłoby polskim interesom związanym z bezpieczeństwem. Obawy polskiego rządu mogą okazać się zbędne. Stany Zjednoczone wyślą wojska do Polski nie dlatego, że prezydent Duda chwali AJC, ale dlatego, że USA znajdują się w sporze z rządem rosyjskim. (Cyt. za wywiadem M.Krupy z prof.P. Gottfriedem na poprtalu „Kresy.pl)
Wywiad A . Dudy dla TW Historia
30 kwietnia 2017 r. prezydent A. Duda w wywiadzie dla „TVP Historia” (skądinąd programu o bardzo małej oglądalności) potępił „pedagogikę wstydu”, i to,że „Bardzo wiele wpływowych miejsc we współczesnej Polsce, niestety zwłaszcza także i po 1989 roku, w mediach i różnych innych wpływowych instytucjach, fundacjach itd. zajmują osoby, których rodzice czy dziadkowie aktywnie walczyli z Żołnierzami Wyklętymi w ramach utrwalania ustroju komunistycznego. Czyli krótko mówiąc: byli zdrajcami, dzisiaj byśmy tak powiedzieli wprost – ja w każdym razie bym tak powiedział”. Pod tym stwierdzeniem prezydenta A. Dudy można podpisać się oburącz. Tylko, że znów nasuwa się pytanie jak ta opinia współgra z wcześniejszą opinią A. Dudy z 10 kwietnia 2016 r. o potrzebie wzajemnego wybaczania. Jeśli nadal „bardzo wiele wpływowych miejsc we współczesnej Polsce” zajmują osoby, których rodzice czy dziadkowie byli zdrajcami, to przecież należ dążyć do usunięcia ich z tych miejsc, a nie wzywać do przebaczenia i pojednania. Gdzie tu sens i logika ? Prezydent A. Duda w swym wywiadzie powiedział wreszcie, bardzo późno , ,że byliśmy tym jedynym krajem, w którym za pomoc Żydom groziła kara śmierci – jedynym obszarem terytorialnym, można powiedzieć, bo przecież Polski jako kraju wtedy nie było. I stąd takie pojęcia jak właśnie „polskie obozy koncentracyjne” są pojęciami fałszującymi historię, absolutnie nieprawdziwymi ‒ i naszym obowiązkiem jest z tymi pojęciami walczyć, pokazując, jaka była prawda, kto był rzeczywiście twórcą obozów koncentracyjnych, kto za to odpowiadał, kto odpowiadał za ludobójstwo i kto się w tamtym czasie jak zachowa Bardzo dobrze się stało, że tak powiedział wreszcie w Polsce. Nie rozumiem jednak tego, że tych wszystkich słów nie zaakcentował w rozmowach ze swymi żydowskimi rozmówcami z USA i z Izraela, że całkowicie zabrakło tych słów w sprawozdaniach z jego wizyt w Izraelu czy w USA. Nie wystarczy być odważnym w Polsce w programie o małej oglądalności! Trzeba umieć być odważnym także za granicą, zwłaszcza w krajach, gdzie po dziś dzień bardzo częste i silne są oszczerstwa na temat Polski i Polaków.

Boję się o Polskę

Są tacy nieuleczalni optymiści, którzy do końca nie chcą uwierzyć w zdradę Andrzeja Dudy. Nalegają: poczekajmy, dajmy mu jeszcze z dwa miesiące czasu. A ja już mam dość zwłoki. Tyle razy już po 1989 r. mieliśmy złudzenia pomimo uzasadnionych ostrzeżeń. Czy mam przypominać jak „TW Filozof” abp. Józef Życiński nazwany później jakże trafnie łajdakiem przez Grzegorza Brauna) brutalnie atakował Jana łopuszańskiego za to, że ten przestrzegał przed konsekwencjami fatalnych ustępstw J. Buzka i M. Krzaklewskiego na rzecz Unii Wolności. A potem wyszło jak wyszło. Niestety w Polsce ciągle jest za mało ludzi z odwagą cywilną, którzy zdobyliby się na powiedzenie całej prawdę o Dudzie, tak jak to zrobił zaprzyjaźniony z nim świetny publicysta Witold Gadowski. Niewielu liderów PiS-u zdobywa się też na powiedzenie jednoznacznych słów o Dudzie; zbyt są uzależnieni. Już w XIX wieku kursowało gorzkie powiedzenie: „Polakowi łatwiej stracić życie na polu bitwy, niż posadę”. Ja takich ograniczeń nie mam. Przypominam, że jako pierwszy powiedziałem mocną gorzką prawdę o zdradzie sprawy narodowej przez J.Giertycha po jego wywiadzie w 2003 r. dla „Gazety Wyborczej”: „Jestem Europejczykiem”. Ileż osób mnie wtedy zaatakowało- najbrudniejszy atak przypuścił T. Terlikowski, a poza tym niejaki Walaszczyk, Wrzodak etc. I żaden nich mnie nie przeprosił po tym jak się okazało, że Giertych rzeczywiście zdradził. Jako pierwszy wielokrotnie atakowałem publicznie Michała Kamińskiego już w 2007 r. w „Naszym Dzienniku” i w Telewizji Trwam. Wielokrotnie atakowałem nominację A. Urbańskiego na szefa TVP. Jako pierwszy ostro zaatakowałem styl kampanii J. Kluzik - Rostkowskiej. Wielokrotnie wzywałem PiS w Telewizji Trwam do pojednania z ziobrystami, wbrew karierowiczowskim kreaturom takim jak Adam Hofman. I dostawałem za to cięgi. Mimo tego nie spocznę teraz i wypowiem do końca, co myślę o Dudzie, bo widzę w nim ogromne zagrożenie dla Polski.

Nie od razu doszedłem do obecnych konkluzji o zdradzie Andrzeja Dudy, nie byłem tak mądrym. Długi czas zwalałem jego błędy głównie na jego złych doradców. Ostatnie dwa miesiące jednak niemal w całości poświęciłem na studiowanie poczynań Andrzeja Dudy, jego wypowiedzi i czynów. I teraz mam niezachwianą pewność. Duda pozostaje do szpiku kości człowiekiem Unii Wolności, a tylko zręcznie udawał PIS-owca. Jest swego rodzaju „koniem trojańskim” w obozie patriotycznym. A zarazem jest najbardziej prożydowskim prezydentem Polski od 1989 r., gorszym nawet od A. Kwaśniewskiego i B. Komorowskiego. To on może doprowadzić do tego, o czym od dawna marzą liczne wpływowe środowiska żydowskie - przy wsparciu nacisków zewnętrznych Żydów z USA i Izraela oraz krajowej „piątej kolumny” spowodować przeforsowanie w Polsce ogromnych bezpodstawnych odszkodowań dla Żydów na sumę 65 miliardów dolarów. I może stać się najniebezpieczniejszym hamulcowym gruntownych reform w Polsce. Tak jak już oczekują od niego niektórzy czołowi przeciwnicy tych reform z PO i Nowoczesnej. Sienkiewicz. Boję się o Polskę pod rządami A. Dudy i jego przyszłe działania wsparte przez żydowskich polityków z USA i Izraela oraz przez luminarzy UE z Brukseli i Strasburga. (A Duda nigdy nie zdobył się na tak odważną krytykę szantażystów z UE jak premier B. Szydło).

Dlatego patrzmy mu uważnie na ręce i obnażajmy jego intencje, żeby obudzić świadomość jego celów u milionów naiwnych prostych patriotycznych Polaków, którzy zbyt pochopnie zawierzyli w jego piękne słówka.

Autor: Jerzy Robert Nowak. środa, 23 sierpnia 2017 o 10:48:00

http://jerzyrnowak.blogspot.com


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Prezydent Polski - Andrzej Duda.
PostNapisane: 03 wrz 2017, 22:45 
Offline
Czołowy Publicysta
Avatar użytkownika

Dołączył(a): 09 wrz 2010, 16:02
Posty: 3227
Obawiam się, by prezydent Andrzej Duda nie okazał się jak Lech Wałęsa
BOLKIEM :(

_________________

Jaka nauka historii, taka lekcja przyszłości.

Jestem z tymi, którzy żeby lśnić, nie ubierają się w błyskotki kłamstwa. ;)




Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Prezydent Polski - Andrzej Duda.
PostNapisane: 04 wrz 2017, 07:04 
Offline
Moderator
Avatar użytkownika

Dołączył(a): 21 lip 2009, 10:40
Posty: 7532
Lokalizacja: Podlasie
Jacenna napisał(a):
Obawiam się, by prezydent Andrzej Duda nie okazał się jak Lech Wałęsa
BOLKIEM :(


Wszystko możliwe, wszystko możliwe ...

Chociaż chyba nie donosił, tak jak Bolek ...

_________________
"W ciągu całego naszego życia widziałem w naszym kraju tylko dwie partie. Partię polską i antypolską, ludzi godnych i ludzi bez sumienia, tych którzy pragnęli Ojczyzny wolnej i niepodległej, i tych, którzy woleli upadlające obce panowanie."


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Prezydent Polski - Andrzej Duda.
PostNapisane: 06 wrz 2017, 08:06 
Offline
Moderator
Avatar użytkownika

Dołączył(a): 21 lip 2009, 10:40
Posty: 7532
Lokalizacja: Podlasie
Co Duda zrobił dla frankowiczów ? W kampanii wyborczej Duda obiecał pomóc frankowiczom. I co ? Cisza ...


Tekst dedykowany prezydentowi Andrzejowi Dudzie.
Śmierć frankowicza – prezydentowi monitum.


Obrazek

20 lipca 2017 r. w nocy odebrał sobie życie Roman Dańko, jedna z ofiar tzw. polisolokat i kredytów frankowych.

Tomasz Z., przyjaciel śp. Dańki ze wspólnoty religijnej, tak go wspomina:

Pochodził z Kalwarii Zebrzydowskiej, z rodziny stolarzy, producentów mebli. Prowadził salon meblowy w Krakowie, przy ul. K. Wyki, choć, kiedy się poznaliśmy, była to już właściwie końcówka egzystencji sklepu. Większe firmy niszczyły mniejsze. Polacy od dawna nauczyli się kupować zagraniczne, seryjne, tandetne produkty. W najlepszym wypadku produkty polskich firm sieciowych. Romek próbował ekonomicznie odnaleźć się na nowo w tej rzeczywistości. Nie wytrzymał. W 2014 r. zlikwidował sklep i wyjechał do Szwecji. Lecz po niespełna roku wrócił. Wiedziałem, że w związku z kredytami (frankowymi) cierpi na poważną depresję. Miał do spłacania comiesięczne raty po prawie 5 tys. zł. W pewnym momencie – nie mając już pieniędzy – przestał je regulować, słusznie przekonany o tym, że stał się obiektem bankowego oszustwa. Tę prawdę starał się przekazać innym. Skarżył się, że niewiele osób chce go w ogóle słuchać, a jeśli nawet słucha, nie chce wierzyć, że jest ofiarą bezprawia, a nie kombinatorem, któremu tym razem się nie powiodło. Zamknął się w sobie. Ale z drugiej strony postanowił podjąć z bankami nieustępliwą i twardą wojnę. Miał zamiar zaskarżyć je przed polskim wymiarem sprawiedliwości i wnieść żądanie o duże sumy odszkodowawcze. Zwierzył mi się, że podjął taką decyzję po długim modlitewnym namyśle. Swoim prześladowcom chciał zarzucić uprzedmiotowienie człowieka, spowodowanie bólu i cierpienia, wyzysk i bezwzględną kradzież mienia. Był typem samotnego szermierza walczącego o słuszną sprawę.

Po wyborach w 2015 r. odżyły jednak jego nadzieje na ustawowe rozwiązanie sprawy. Bardzo liczył na Andrzeja Dudę i PiS. Był przekonany, że zarówno nowy prezydent, jak i zwycięska partia dotrzymają obietnic wyborczych i szybko rozwiążą problemy ludzi uwikłanych w oszukańcze kredyty, tragiczne w skutkach dla dłużników.

Nie mieściło mu się w głowie, że mogą w ogóle istnieć, a przede wszystkim legalnie prowadzić działalność tak perfidni, zakłamani ludzie, którzy wymyślili bankowe przekręty i że nie traktuje się ich jak pospolitych przestępców – naciągaczy, doprowadzających podstępnie innych ludzi do niekorzystnego rozporządzania mieniem. Wielokrotnie w rozmowach podkreślał, że nie może uwierzyć w to, że zarówno on sam, jak i 700 tys. Polaków (plus ich rodziny) dało się aż tak straszliwie oszukać. A przecież banki były kiedyś uważane za instytucje zaufania publicznego.

Nie potrafił też wytłumaczyć sobie tego, jak to możliwe, że mogą współistnieć w Polsce z jednej strony uczciwi – jak on sam – przedsiębiorcy, prowadzący swoje firmy rzetelnie, biorący na siebie wszystkie wynikłe z działania straty, rozpatrujący reklamacje na korzyść klienta itd. i że nikt ich nie wspiera, a wprost przeciwnie – traktuje z lekceważeniem. A z drugiej strony, że spokojnie i dostatnio egzystują w Polsce bankierzy i inni jawni i tajni naciągacze, wyzyskiwacze, oszuści i cwaniacy, gromadzący na swoich kontach gigantyczne złodziejskie fortuny, którzy mogą liczyć za strony państwa na wszelką możliwą przychylność, ulgi podatkowe, a co najmniej – na życzliwą tolerancję. Jak to możliwe, że państwo polskie, politycy, parlamentarzyści, sędziowie tego nie widzą? Że akceptują tę bezmyślną, krótkowzroczną, a w dalszej perspektywie katastrofalną dla Polaków niesprawiedliwość? Że skala oporu społecznego jest tak znikoma? Że w małej Islandii ludzie zdobyli się na walkę o swoje prawa i wygrali, a w Polsce prawie nikomu nie chce się nawet o tym wspominać.

Ten motyw ciągle powracał w naszych rozmowach. Kiedy pojawiły się w mediach pierwsze informacje na temat bankowych przestępstw i ludzi pokrzywdzonych przez banki, kiedy informacje te zaczynały być obecne w obiegu społecznym, Romek mówił, że zaczyna „odzyskiwać swoją godność”, że teraz „może popatrzeć ludziom w oczy”.

Myślę, że tak naprawdę, choć pośrednio, zabili go właśnie przedstawiciele owych ciemnych finansowych sił – windykatorzy i komornicy – bezustannie i bez żadnej litości pastwiący się nad nim od długiego czasu. Prawdziwi oprawcy – modnie i nienagannie ubrani zabójcy – współczesne, podstępne kanalie, hieny wielkich korporacji. Ludzie bez sumienia i zasad moralnych. Albo, być może, dobrowolni niewolnicy diabelskiego systemu.

Prosiłem Romka, aby w chwilach załamania psychicznego zawsze kontaktował się ze mną. Tym razem nie zrobił tego. Ostatnią rozmowę odbyliśmy dwa lub trzy dni przed wizytą Donalda Trumpa w Polsce, na spotkanie z którym miałem zamiar zabrać Romka do Warszawy. Liczyłem na to, że pojedzie. Nie chciał, nie czuł się dobrze w tłumie, zapewniał, że się odezwie, jeśli na wyjazd jednak się zdecyduje. Nie zadzwonił. Trzy miesiące wcześniej, w kwietniu, udało mi się wyciągnąć go do Częstochowy na spotkanie stowarzyszenia „Nasze Jerycho”, organizacji osób przyznających się do wiary, a pokrzywdzonych przez banki. Pojechaliśmy. To był bardzo udany wyjazd i w pełni szczęśliwy dzień, choć na 700 tys. osób posiadających w Polsce oszukańcze kredyty zjawiło się na Jasnej Górze co najwyżej 70, i to nie tysięcy, a pojedynczych osób.

Miał 41 lat, pozostawił 17-letnią córkę. O swojej przeszłości nie wspominał wiele, niechętnie do niej wracał. Od roku 2005 był wdowcem, żona, wcześniej koleżanka z klasy w liceum w Kalwarii, zmarła w wieku zaledwie 29 lat. Opowiadał mi o tym wszystkim, kiedy wracaliśmy w nocy 3 kwietnia z Jasnej Góry. Mówił cicho, ze smutkiem, z dużym namysłem – powoli, starannie i ostrożnie dobierając słowa, czasami delikatnie się uśmiechając. Ale nawet kiedy się uśmiechał, na twarzy widać było wypisane cierpienie.

Staliśmy tego samego dnia obok siebie w czasie mszy św. na Jasnej Górze, na dziedzińcu, przed kaplicą Cudownego Obrazu. Było późne popołudnie, słońce zbliżało się do horyzontu. Serdecznie uścisnęliśmy sobie dłonie w czasie przekazania znaku pokoju. W czasie Agnus Dei popatrzyłem na niego z boku. Miał zamknięte oczy, pomyślałem, że ma skłonności do kontemplacji, a może nawet mistycyzmu. Widać było jednak, że rozgrywa się w nim jakaś nerwowa, dramatyczna walka. Nie przypuszczałem wtedy, że jej finał i wypełnienie są aż tak blisko.

Był wartościowym, cichym i spokojnym człowiekiem, obdarzonym dużym taktem w obcowaniu z ludźmi. Miał miły, ujmująco uprzejmy sposób wyrażania się, naturalny, ciepły tembr głosu. Nigdy nie słyszałem, aby mówił inaczej niż zawsze – wolno i spokojnie, nawet gdy niekorzystnie o kimś się wypowiadał. Nawet bezwzględnych bankierów – tych, którzy zniszczyli mu życie – nie potępiał i nie przeklinał. Kierował się w życiu, jak mi się wydaje, wysokimi wartościami. Myślę, że miał w sobie jakiś pierwiastek szlachetności, może nawet prawdziwego szlachectwa. Szanował ludzi i też chciał być przez nich szanowany. Na pewno był idealistą. Na pewno nie pasował do dzisiejszego, zdegenerowanego świata. T.Z.

-------------------------------

W Polsce sprawa kredytów frankowych i innych oszukańczych instrumentów finansowych do tej pory nie została rozwiązana.

Jak pisze Jerzy Robert Nowak w książce Węgierska droga do zwycięstwa, premier Orbán już 11 dnia po objęciu władzy ogłosił podatek bankowy i zastosował go wobec banków, ubezpieczycieli, firm leasingowych. Żaden z bankierów zagranicznych, mimo wcześniejszych pogróżek, nie opuścił Węgier. Węgierski urząd konkurencji bardzo ostro karze banki stosujące niedozwolone klauzule w umowach z klientami i zawyżające spready walutowe.

Reagując na podwyżki kursu franka szwajcarskiego w stosunku do forinta, Orbán oskarżył banki o jawne oszustwo – stosowanie kredytów walutowych w celach spekulacyjnych. Powiedział wprost: Nie pozwolimy, by hieny przejęły kontrolę nad naszym rynkiem nieruchomości. Natychmiast zamrożono kurs franka i wynegocjowano z bankami umowę korzystną dla kredytobiorców. Przeforsowano też zakaz eksmisji z mieszkań za niespłacenie zaciągniętych kredytów. W dwa lata później, w 2014 r. w kolejnych negocjacjach z bankowcami ustalono przewalutowanie kredytów frankowych (oraz zaciągniętych w innych walutach) na forinty po sztywnym, korzystnym dla obywateli kursie.

We wrześniu 2014 r. weszła w życie ustawa o rozliczeniu banków za jednostronne, nieuczciwe modyfikacje umów kredytowych. Sprawy sądowe wobec nierzetelnych banków prowadził w imieniu klientów Węgierski Bank Narodowy. Na przebadanych 130 instytucji finansowych w około 60 wykryto nadużycia. Nierzetelne banki musiały oddać pokrzywdzonym kredytobiorcom zawłaszczone pieniądze.

A co u nas? Jak pokazuje przykład śp. Romana Dańki, co najwyżej można się zabić.

https://warszawskagazeta.pl/kraj/item/5 ... wi-monitum

_________________
"W ciągu całego naszego życia widziałem w naszym kraju tylko dwie partie. Partię polską i antypolską, ludzi godnych i ludzi bez sumienia, tych którzy pragnęli Ojczyzny wolnej i niepodległej, i tych, którzy woleli upadlające obce panowanie."


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Prezydent Polski - Andrzej Duda.
PostNapisane: 14 wrz 2017, 08:40 
Offline
Moderator

Dołączył(a): 13 lip 2009, 12:02
Posty: 37605
http://kresy.pl/wydarzenia/polityka/win ... ndaliczna/

Zapewne jako patron 100-lecia obchodów odzyskania niepodległości wybrany zostanie Adolf Hitler. Będzie pasował do towarzystwa.

Kopia artykułu:

Prezydent Duda nie zaprosił narodowców do wspólnego świętowania 100-lecia odzyskania niepodległości. Oświadczenie posła Roberta Winnickiego
Przez Last updated Wrz 13, 2017

Według informacji opublikowanych na portalu medianarodowe.com, narodowcy nie zostali zaproszeni do utworzonego przez prezydenta Andrzeja Dudę Komitetu Narodowych Obchodów Setnej Rocznicy Odzyskania Niepodległości Rzeczypospolitej Polskiej.
Skład Komitetu reguluje ustawa wyznaczajaca podstawowe zasady jego funkcjonowania. Oprócz przedstawicieli najwyższych konstytucyjnych urzędów Rzeczypospolitej, przepisy przewidują miejsce dla partii politycznych, które w ostatnich wyborach uzyskały poparcie na poziomie przynajmniej 3 procent oraz dla przedstawicieli organizacji społecznych. Wybór tych przedstawicieli jest uzależniony od osobistej decyzji prezydenta Andrzeja Dudy. Ten jednak, powołując przedstawicieli wielu innych środowisk i organizacji, nie uznał za stosowne zaprosić do prac Komitetu przedstawiciela Stowarzyszenia Marsz Niepodległości. Natomiast wśród członków Komitetu nie zabrakło takich postaci jak Hanna Gronkiewicz-Waltz, Rafał Dutkiewicz, czy Jan Guzy, szef OPZZ, który dawniej nawoływał do zablokowania Marszu Niepodległości.
Poseł Robert Winnicki opublikował dziś na twitterze oświadczenie w tej sprawie.

Bez organizatorów Marszu Niepodległości za to z tymi, co go blokowali. O kotylionowym komitecie 100-lecia niepodległości PAD słów kilka. pic.twitter.com/6VdNQnvTKU
— Robert Winnicki (@RobertWinnicki) 13 września 2017

Źródło: medianarodowe.com, twitter


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Prezydent Polski - Andrzej Duda.
PostNapisane: 21 wrz 2017, 06:35 
Offline
Moderator

Dołączył(a): 13 lip 2009, 09:25
Posty: 30982
Świat tak się zaplątał w różne indywidualne i zbiorowe egoizmy, w łapczywość, w bezwzględność, że próbę jego naprawy trzeba zacząć od podstaw rozumienia życia, rozumienia człowieka, rozumienia odrębności kulturowej różnych zbiorowości ludzkich.
Niby już tak wiele jako ludzkość osiągnęliśmy, a jednak we wszystkich istotnych kwestiach, tłumaczenie swoich praw prowadzimy nie na poziomie człowieka wykształconego, ale na poziomie przedszkolaka.


Każdy naród ma prawo do suwerenności i wolności

Wystąpienie prezydenta RP Andrzeja Dudy podczas 72. Sesji Zgromadzenia Ogólnego ONZ

Ekscelencjo, Szanowny Panie Przewodniczący,

Ekscelencje,

Dostojni delegaci!

Gratuluję Panu Miroslavowi Lajčákowi, przewodniczącemu 72. sesji Zgromadzenia Ogólnego ONZ, wyboru na tę zaszczytną funkcję. Zapewniam Pana Przewodniczącego o pełnym wsparciu Rzeczypospolitej Polskiej dla Pańskich działań. Cieszymy się ogromnie z tego, że został Pan wybrany, bo jest Pan przedstawicielem państwa, które jest przyjacielem Polski, przyjacielem naszego kraju, bo jest Pan przedstawicielem państwa, które z nami sąsiaduje. Jeszcze raz z całego serca gratulujemy. Jednocześnie chciałbym podziękować Panu Peterowi Thomsonowi za jego aktywne przewodnictwo w pracach Zgromadzenia Ogólnego w 71. sesji.

Szanowni Państwo!

Podstawowymi celami społeczności międzynarodowej – a zarazem fundamentami systemu Narodów Zjednoczonych – są zrównoważony rozwój, zapewnienie pokoju i bezpieczeństwa oraz ochrona praw człowieka.

Z dużą satysfakcją przyjąłem więc wiadomość, że motywem przewodnim tegorocznej sesji jest skupienie się na ludzkich potrzebach. Zbyt często, zbyt wiele czasu i uwagi w polityce globalnej koncentrowaliśmy do tej pory na wielkich modelach i systemach ekonomicznych czy społecznych, zapominając, że polityka i gospodarka to po prostu sprawy ludzkie. Gdy to skupienie na człowieku się gubi, gubi się też cel naszych wspólnych działań, a powinien nim być pokój i dobrobyt każdego człowieka, każdej rodziny w naszych państwach.

Fundamentem polityki służącej człowiekowi i jego potrzebom jest pojęcie godności ludzkiej, którą obdarzone jest każde ludzkie życie. Mówiąc o polityce skupiającej się na człowieku i jego potrzebie życia w pokoju i godziwych warunkach, musimy myśleć przede wszystkim o potrzebie ochrony ludzkiego życia.

Przyjęta przez nas wspólnie Agenda 2030 definiuje model zrównoważonego rozwoju na poziomie globalnym. Zgodnie z jej zaleceniami, powinniśmy koncentrować nasz wysiłek na wyeliminowaniu ubóstwa we wszelkich jego przejawach, poprzez realizację całego szeregu celów gospodarczych, społecznych i środowiskowych. Jednocześnie musimy pamiętać, że powinno się to odbywać przy poszanowaniu wszystkich powiązanych praw: ekonomicznych, społecznych, politycznych, obywatelskich, kulturalnych oraz prawa do rozwoju. Przyjmując Agendę 2030, pokazaliśmy, że potrafimy działać jako wspólnota. Implementacja jej celów pozostaje jednak wielkim wyzwaniem i wymaga naszej bliskiej współpracy międzynarodowej.

Jako wiarygodny i odpowiedzialny partner, Polska angażuje się na rzecz pełnej implementacji celów Agendy Zrównoważonego Rozwoju. Uważamy, że tylko poprzez skuteczne ich wdrożenie możliwe będzie zapewnienie wszystkim odpowiednich warunków społeczno-ekonomicznych. Wymaga to koordynacji i kompleksowego działania w wielu sektorach i na wszystkich poziomach zarządzania – od lokalnego, poprzez krajowy, regionalny i międzynarodowy.

Na gruncie krajowym Polska podejmuje konkretne kroki na rzecz realizacji wizji rozwoju, zgodnego z duchem Agendy 2030 – tak aby żaden z naszych obywateli nie pozostał wykluczony. Przyjęta przez rząd RP w lutym br. Strategia na rzecz Odpowiedzialnego Rozwoju ma za zadanie zapewnić Polsce i Polakom zrównoważony, stabilny i przede wszystkim odpowiedzialny rozwój – taki, który dokonywać się będzie na naszych oczach, ale też, a może przede wszystkim, z myślą o przyszłych pokoleniach.

Na arenie międzynarodowej Polska wspiera kraje w ich dążeniu do rozwoju gospodarczego i społecznego, m.in. poprzez realizację współpracy rozwojowej. Zależy nam na jak najwyższej efektywności naszego działania. Dlatego też – posiłkując się doświadczeniem polskiej administracji i polskich organizacji pozarządowych – nasze działania kierujemy do tych państw, które jesteśmy w stanie wesprzeć w jak najbardziej skuteczny sposób.

Z wielkim niepokojem i troską patrzymy też na rosnącą liczbę osób dotkniętych przedłużającymi się konfliktami, w szczególności w Syrii i na Ukrainie. W poczuciu solidarności konsekwentnie zwiększamy też naszą pomoc humanitarną. Dużą wagę przywiązujemy również do zapewnienia spójności i komplementarności pomiędzy pomocą humanitarną i pomocą rozwojową.

Kluczowe w naszym przekonaniu znaczenie ma likwidacja przyczyn kryzysów humanitarnych. Jest to nasz wspólny obowiązek, bowiem od jego realizacji zależy dalszy los porządku światowego i społeczności międzynarodowej. Powinniśmy również nieustająco przypominać o konieczności przestrzegania i wzmacniania Międzynarodowego Prawa Humanitarnego.

Jednym z celów Agendy 2030 jest zahamowanie zmian w środowisku naturalnym, zmian odczuwalnych w każdym kraju, na wszystkich kontynentach. Zmiany te wpływają negatywnie na gospodarki narodowe oraz na poziom życia całych społeczności. Polska niezmiennie od lat uczestniczy w globalnych wysiłkach na rzecz ochrony środowiska oraz walki ze zmianami klimatu i wywiązuje się w tym zakresie ze wszystkich swoich zobowiązań. Z nadwyżką zrealizowaliśmy cel redukcyjny wyznaczony nam w Protokole z Kioto. Wraz z UE realizujemy najbardziej ambitny w skali globalnej wkład do Porozumienia Paryskiego. Będziemy kontynuować nasze działania na ścieżce niskoemisyjnego rozwoju służącego ochronie klimatu.

W nadchodzącym roku Polska będzie miała zaszczyt po raz trzeci objąć funkcję gospodarza Konferencji Stron Ramowej Konwencji Narodów Zjednoczonych w sprawie zmian klimatu. Szczyt klimatyczny COP24 w Katowicach będzie miał znaczenie kluczowe z uwagi na planowane przyjęcie pakietu decyzji wdrażających Porozumienie Paryskie. Jako prezydencja COP Polska dołoży wszelkich starań w celu osiągnięcia zamierzonych ambitnych rezultatów szczytu. Będziemy kontynuować przywództwo negocjacji klimatycznych w duchu Porozumienia Paryskiego, zapewniając uczestnictwo wszystkich państw i transparentność rozmów. Będziemy także szanować różne uwarunkowania krajowe Stron i ich wybór ścieżki redukcji emisji.

Szanowni Państwo!

Wybór Polski na niestałego członka Rady Bezpieczeństwa na lata 2018-2019 odzwierciedla rosnący potencjał i zaangażowanie mojego kraju na rzecz zapewnienia międzynarodowego pokoju i bezpieczeństwa. Chciałbym z tego miejsca serdecznie podziękować za wszystkie 190 głosów oddanych na Polskę. To jeden z najwyższych wyników głosowania w historii wyborów członków Rady Bezpieczeństwa. Ten wybór i ten wynik to dla nas zaszczyt i zobowiązanie. Dziękuję wspólnocie narodów zjednoczonych za udzielenie nam tak szerokiego mandatu zaufania. Nasze członkostwo w Radzie Bezpieczeństwa traktujemy jako zobowiązanie do reprezentowania wszystkich państw członkowskich ONZ, bez względu na przynależność do grup regionalnych.

Idziemy do Rady Bezpieczeństwa z wartościami, które są dla mojego Narodu szczególnie istotne. Przede wszystkim chodzi o nasze umiłowanie dla nienaruszalnego prawa każdego narodu do suwerenności i wolności. Idziemy też z przekonaniem, że prawo międzynarodowe jest jedynym skutecznym mechanizmem utrzymania pokojowych relacji między narodami. Wolność jest synonimem pokoju. Zniewolenie zaś jest źródłem wojny.

Współcześnie szczególnymi aspektami wolności, które w sposób bezpośredni dotykają kwestii bezpieczeństwa, jest wolność słowa i wolność do samostanowienia w ramach suwerennych państw narodowych. Mówię o tym dlatego, że zwłaszcza w ostatnim roku w wielu państwach nasiliło się zjawisko manipulowania procesami politycznymi poprzez działania hybrydowe – propagandę lub wprost bezpośrednią ingerencję w procesy demokratyczne. Tego typu zjawiska, próby wpływania państw trzecich na demokratyczną politykę wolnych narodów, powinny stać się również przedmiotem głębokiej troski wspólnoty międzynarodowej.

Fakt ten, jak i analiza stanu bieżących stosunków międzynarodowych potwierdzają, że bezpieczeństwo współczesnego świata należy pojmować wielopłaszczyznowo. Poczucie bezpieczeństwa obywateli nie zależy bowiem jedynie od współczynnika siły militarnej danego państwa. Obejmuje również obszary często wykraczające poza regularne ramy prac Rady Bezpieczeństwa. Poczucie bezpieczeństwa zaburzają bowiem także zmiany w środowisku naturalnym, nierówności ekonomiczne, konflikty o zasoby naturalne czy kwestie związane z nieodpowiednią ochroną zdrowia. Uważam, że również i te zagadnienia powinny stać się stałym tematem prac Rady Bezpieczeństwa.

Szanowni Państwo!

Gwarantem naszej skuteczności w zapewnieniu bezpieczeństwa i pokoju międzynarodowego w relacjach pomiędzy państwami jest poszanowanie i bezwzględny prymat prawa międzynarodowego w relacjach pomiędzy państwami. Jako niestały członek Rady Bezpieczeństwa Polska będzie zabiegać o to, aby wszelkie spory i konflikty rozwiązywane były zgodnie z podstawową zasadą pokojowego rozstrzygania.

W tym kontekście w pełni utożsamiamy się z promowanym przez sekretarza generalnego priorytetem mediacji i zapobiegania konfliktom. Towarzyszy nam przeświadczenie, że działania prewencyjne, ukierunkowane na pierwotne źródła problemów, realizowane w miejscu ich występowania, przynoszą najlepsze, najbardziej namacalne i najszybsze rezultaty. Podczas mojej tegorocznej wizyty w siedzibie Unii Afrykańskiej w Addis Abebie mówiłem, że ważną zdolnością społeczności międzynarodowej jest umiejętność zapobiegania konfliktom. Konflikty bez powodów nie istnieją – nie ma więc również i takich konfliktów, których nie można po prostu zakończyć.

Takie podejście powinno dotyczyć przede wszystkim, choć nie tylko, kwestii związanych z masowymi migracjami i uchodźstwem. Problemy te łączą obecnie wiele regionów i kontynentów. Utrzymujące się na Bliskim Wschodzie i w Afryce Północnej walki wewnętrzne i zagrożenie atakami terrorystycznymi, jak również wyzwania przez nie kreowane, wymagają wspólnego działania całej społeczności międzynarodowej. Dlatego naszym obowiązkiem jest likwidacja pierwotnych przyczyn uchodźstwa i przywrócenie prawa każdego człowieka do życia w jego własnej Ojczyźnie. Działania humanitarne i pomoc rozwojowa muszą stawiać sobie za podstawowy cel udzielenie pomocy uchodźcom w powrocie do domów. Działania zorientowane na budowanie odporności państw i społeczeństw są szczególnie istotne w kontekście ograniczania przyczyn takich zjawisk, jak strukturalne ubóstwo, bezrobocie, brak dostępu do edukacji i inne.

Szanowni Państwo!

Polska zawsze przykładała dużą wagę do efektywności prawa międzynarodowego. Fundamentem regulacji prawnomiędzynarodowych jest zasada współpracy i wykonywania zobowiązań międzynarodowych w dobrej wierze. To ona właśnie jest gwarantem, że spory międzynarodowe będą rozwiązywane na drodze dialogu, a nie agresji i przemocy zbrojnej. W sytuacji, w której państwa stosują agresję jako instrument swojej polityki zagranicznej, Polska stanowczo apeluje do społeczności międzynarodowej o nieuznawanie stanów faktycznych powstałych w efekcie takiej agresywnej polityki.

Polska chce również przyczyniać się do budowy porządku międzynarodowego opartego na zasadach suwerenności politycznej i integralności terytorialnej. Każda próba – udana lub nieudana – pogwałcenia tych zasad osłabia wzajemne zaufanie. Od blisko dziesięciu lat w Gruzji i trzeci rok na Ukrainie jesteśmy świadkami jawnego łamania fundamentalnych zasad Karty Narodów Zjednoczonych, w tym: nienaruszalności granic, poszanowania suwerenności, wyrzeczenia się siły militarnej do rozstrzygania sporów. W naszej ocenie, bezwzględne poszanowanie prawa międzynarodowego jest podstawą stabilnego, przewidywalnego i pokojowego ułożenia stosunków między państwami, a przez to zapewnienia rzeczywiście zrównoważonego rozwoju.

Rażącym przykładem próby zakłócenia obowiązującego porządku światowego jest sytuacja na Półwyspie Koreańskim i rosnące ryzyko jej eskalacji. Rozwój programu nuklearnego i rakietowego Koreańskiej Republiki Ludowo-Demokratycznej, w szczególności ostatni test broni jądrowej, jest jawnym pogwałceniem prawa międzynarodowego i rezolucji Rady Bezpieczeństwa ONZ. Mamy nadzieję, że wzmożone wysiłki społeczności międzynarodowej, w tym przyjęte przez Radę Bezpieczeństwa rezolucje w tej sprawie pozwolą zakończyć spiralę napięć i doprowadzą do ustabilizowania sytuacji w regionie.

Polska jest przywiązana do idei rozbrojenia i świata bez broni nuklearnej. Jedynym realnym instrumentem mogącym nas przybliżyć do tej wizji jest Układ o Nierozprzestrzenianiu Broni Jądrowej (Non-Proliferation Treaty). Traktat ten co pięć lat podlega przeglądowi, który służy ocenie postępów jego realizacji i wzmocnieniu postanowień. Polska objęła przewodnictwo w procesie przygotowań do przeglądu Traktatu w 2020 r. Stanowi to dowód naszego długoletniego zaangażowania na rzecz nieproliferacji, zakazu prób z bronią jądrową oraz pokojowego wykorzystania energii atomowej.

Dostojni Delegaci!

Trzecim filarem systemu Narodów Zjednoczonych jest ochrona praw człowieka – praw, które swoje źródło mają w nadrzędnym prawie: prawie do życia. Niestety nadal wiele jest na świecie miejsc, gdzie prawo to – jak również godność osoby ludzkiej, wolność osobista czy wolność sumienia i wyznania – jest odbierane.

Szczególnie widocznym problemem jest prześladowanie osób należących do mniejszości religijnych, w tym chrześcijan. Polska stanowczo potępia przejawy prześladowań i dyskryminacji na tle wyznaniowym oraz podkreśla zobowiązanie państw do zapewnienia ochrony wszystkim członkom mniejszości religijnych, w duchu Karty Narodów Zjednoczonych, Uniwersalnej Deklaracji Praw Człowieka oraz Agendy Zrównoważonego Rozwoju.

Prawo do godnego życia powinno obejmować również prawo do kultywowania rodzimych tradycji i tradycyjnego modelu rodziny, jeśli pozostają one w zgodzie z elementarnymi prawami jednostki.

Szanowni Państwo,

Dostojni Delegaci!

Hasłem kampanii Polski do Rady Bezpieczeństwa były słowa: „Solidarność – Odpowiedzialność – Zaangażowanie”. Są to wartości, które nieustająco promujemy na arenie międzynarodowej. Jedynie solidarna odpowiedzialność oraz harmonijne zaangażowanie i współpraca wszystkich państw będą w stanie zapewnić zrównoważony rozwój, bezpieczeństwo i pokój nie tylko obecnie, ale również dla przyszłych pokoleń.

Dziękuję bardzo za uwagę.

www.prezydent.pl

http://www.naszdziennik.pl/swiat/189397 ... nosci.html


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Prezydent Polski - Andrzej Duda.
PostNapisane: 23 wrz 2017, 06:34 
Offline
Moderator

Dołączył(a): 13 lip 2009, 09:25
Posty: 30982
Taki "ekspert" w drużynie prezydenta to, niestety, .... kompromitacja urzędu prezydenta, jak i osoby prezydenta.
Może się to każdemu zdarzyć. Najważniejsza jest szybka i zdecydowana naprawa sytuacji. Ale prezydencka drużyna ma już więcej wpadek, a nie jest przecież aż tak liczna.


Prokuratura prześwietla eksperta

Po niedzieli prezydent ma złożyć w Sejmie projekty ustaw sądowniczych i końcowy etap prac odbywa się w atmosferze podejrzeń wobec Michała Królikowskiego, głównego prawnego eksperta prezydenta.

Prezydenccy urzędnicy zapowiadali już wcześniej, że projekty ustaw o Sądzie Najwyższym i Krajowej Radzie Sądownictwa zostaną ogłoszone 25 września, więc w kancelarii głowy państwa trwają ostatnie gorączkowe prace nad dokumentami, które otrzyma marszałek Sejmu. Gorąca zrobiła się też atmosfera wokół projektów, a to za sprawą postępowania prokuratorskiego wobec kancelarii prawnej prof. Michała Królikowskiego – zaangażowanego przez prezydenta Dudę do przygotowania projektów ustaw o KRS i SN. Królikowski nie krył, że miał krytyczny stosunek wobec ustaw przyjętych przez PiS i namawiał prezydenta do ich zawetowania.

Śledztwo w sprawie depozytu
Tymczasem prokuratura w Białymstoku bada powiązania Królikowskiego ze spółką paliwową, która ma być zamieszana w proceder wyłudzania zwrotu podatku VAT. Od razu zrobiła się z tego sprawa polityczna. Urzędnicy prezydenta mówili nieoficjalnie, że w ten sposób minister sprawiedliwości Zbigniew Ziobro chce wywrzeć presję na Andrzeja Dudę i osłabić znaczenie inicjatywy ustawodawczej prezydenta. Sam zainteresowany mówił już o tym otwarcie. – Nie ja jestem celem działań prokuratury, jej celem jest zdyskredytowanie prezydenta Andrzeja Dudy – stwierdził Michał Królikowski.

Ale portal TVP Info podał, że postępowanie wobec byłego wiceministra sprawiedliwości w czasach rządów koalicji PO – PSL jest prowadzone już od pół roku, czyli w czasie, gdy trwały jeszcze prace nad ustawami o SN, które w lipcu zawetował Andrzej Duda. Profesor Królikowski potwierdził, że na konto jego kancelarii 1 mln zł przelała spółka podejrzana o udział w wyłudzaniu VAT, z czego 200 tys. stanowiło honorarium, a 800 tys. to depozyt na pokrycie przyszłych kosztów (np. ewentualne kary lub poręczenia majątkowe wobec podejrzanych).

Ale szef Prokuratury Krajowej Bogdan Święczkowski poinformował, że w toku śledztwa ustalono, iż Michał Królikowski część środków z depozytu mógł przekazać na swoje prywatne cele. I zapewnił, że postępowanie nie ma charakteru politycznego. – Śledztwo w żaden sposób nie jest związane z Pałacem Prezydenckim i panem prezydentem czy z osobami z Kancelarii Prezydenta – stwierdził kategorycznie Święczkowski.

Prezes rozmawia z prezydentem
Ziarno nieufności zostało zasiane po obu stronach: prezydent może to odebrać jako próbę podważania jego wiarygodności przez obóz rządowy. – Dla przeciętnego człowieka prawnik przyjmujący zlecenie od firmy, która może być częścią mafii paliwowej, jest podejrzany. Choć przecież adwokaci mają różnych klientów, nawet morderców, taki jest wszak ich zawód. Ale w tej sytuacji niektórzy politycy PiS mogą wykorzystać sprawę Michała Królikowskiego do podważenia projektów prezydenta jako pisanych pod nadzorem „ludzi z dawnego układu biznesowo-politycznego” – tłumaczy nam jeden z pracowników Kancelarii Prezydenta.

Z kolei politycy PiS nie kryli, że sprawa Królikowskiego jest dla nich zaskoczeniem, bo nic o niej nie wiedzieli. A prezydent – tak przynajmniej twierdzi jego rzecznik Krzysztof Łapiński – zachował w tej sprawie spokój. Prawdopodobnie Andrzej Duda chciał wszystko wyjaśnić podczas dzisiejszego spotkania w Belwederze z prezesem Jarosławem Kaczyńskim i jego najbliższymi współpracownikami w PiS. – Spotkanie będzie dotyczyło oczywiście tematu sądownictwa i reformy, która jest przed nami – mówiła w Sejmie poseł Beata Mazurek, rzecznik prasowy PiS. I dodała, że już podczas pierwszych rozmów na ten temat (doszło do nich na początku września) ustalono, że Duda i Kaczyński spotkają się ponownie, aby kontynuować rozmowy na temat sądownictwa.

Z naszych nieoficjalnych informacji wynika, że pierwsze spotkanie momentami toczyło się w gorącej atmosferze i zakończyło się bez konkluzji w kilku ważnych kwestiach; chodzi zwłaszcza o rozdzielenie kompetencji prezydenta i ministra sprawiedliwości przy obsadzaniu funkcji sędziowskich i o skrócenie kadencji I prezes Sądu Najwyższego Małgorzaty Gersdorf. Jak ustalił „Nasz Dziennik”, Andrzej Duda, powołując się na Konstytucję, zaproponuje, aby prezes dokończyła swoją kadencję, która mija w 2020 roku. Politycy PiS przypuszczają, że właśnie dlatego Małgorzata Gersdorf przyszła na zaprzysiężenie nowego sędziego Trybunału Konstytucyjnego, aby pokazać prezydentowi dobrą wolę. Ale tę grę odczytała opozycja, która żadnego kompromisu nie chce i na Gersdorf spadła fala krytyki, więc rzecznik SN tłumaczył kuriozalnie obecność swojej szefowej w Pałacu Prezydenckim „stresem i przemęczeniem”.

Przeciwnicy reformy sądownictwa chcieliby, aby nie zmieniano ustaw o Sądzie Najwyższym i Krajowej Radzie Sądownictwa albo żeby przynajmniej nie były one „zbyt reformatorskie”. I w tym celu zorganizowali dzisiaj manifestację przed Pałacem Prezydenckim pod hasłem „Wszystkie Światła na Prezydenta”. Do udziału w proteście nawoływała m.in. Krajowa Rada Sądownictwa, która od początku krytykuje reformę sygnowaną przez PiS. – Manifestacja na pewno nie spowoduje, że prezydent zmieni swoje projekty – zapewnia jeden z wysokich urzędników Andrzeja Dudy.

Krzysztof Losz

http://www.naszdziennik.pl/polska-kraj/ ... perta.html


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Prezydent Polski - Andrzej Duda.
PostNapisane: 27 wrz 2017, 06:44 
Offline
Moderator
Avatar użytkownika

Dołączył(a): 21 lip 2009, 10:40
Posty: 7532
Lokalizacja: Podlasie
System prezydencki to droga. Na jej końcu znajduje się monarchia

Obrazek

Komentatorzy prześcigają się w analizowaniu politycznych i merytorycznych konsekwencji płynących z przedstawionych przez prezydenta Andrzeja Dudę propozycji dotyczących sądownictwa. Mało kto jednak zwraca uwagę, że każda dodatkowa kompetencja dla głowy państwa – a tak jest w tym przypadku – przybliża nas do monarchicznego ideału władzy jednego, zamiast wielu.

Oczywiście prezydent z prawem do mianowania sędziów do Krajowej Rady Sądownictwa w sytuacji niemożności wyłonienia owych przez Sejm to nie król. Nawet gdyby prezydent sam mianował wszystkich sędziów KRS wedle własnego uznania, wciąż nie byłby królem, a co najwyżej głową państwa z silniejszymi kompetencjami. Bliżej jest jednak do monarchii od systemu prezydenckiego niż z modelu kanclerskiego czy parlamentarno-gabinetowego.

Kto bowiem sprawuje władzę w Rzeczypospolitej Polskiej? Kompetencje są nie tylko podzielone ale i mocno niejasne, co widać w sytuacji gdy prezydent i premier wywodzą się z różnych środowisk politycznych. Formalnie największą władzę ma szef rządu, tyle tylko, że jego pozycja zależy od parlamentu. Może być więc, zależnie od sytuacji politycznej, albo marionetką w rękach lidera (liderów) partii lub zakładnikiem systemu koalicyjnego, a nawet humorów poszczególnych posłów.

Z kolei prezydent, osoba z natury naszego systemu (formalnie przynajmniej) niezależna od bieżących sporów, może co najwyżej... zgłosić propozycję ustawy. To przywilej równy ustrojowej pozycji ledwie 15 posłów. A ową prezydencką inicjatywę i tak musi, w oparciu o standardowe procedury, poprzeć Sejm. Tak naprawdę więc prezydent pozbawiony zaplecza politycznego nie ma możliwości kierować polityką w zakresie zmiany prawa (pozostałe kompetencje głowy państwa w Polsce dotyczą wszak władzy wykonawczej, nie ustawodawczej). A więc wprowadzić nowe przepisy łatwiej jest szefowi głównej partii czy klubu parlamentarnego, niż prezydentowi!

Zgłoszone w poniedziałek przez Andrzeja Dudę propozycje z jednej strony hamują proponowaną przez PiS wszechwładzę ministra sprawiedliwości (a więc osoby stojącej w ustroju państwa niezbyt wysoko i podporządkowanej premierowi, który – jak już powiedziano – może być postacią zależną od wpływów innych), a z drugiej umacniają prezydenta. Nie jest to oczywiście krok, ani nawet pół kroku w stronę systemu prezydenckiego znanego z USA, czy półprezydenckiego – jak np. francuski, ale to ważny sygnał w obliczu zapowiadanej debaty konstytucyjnej. Niewykluczone, że w końcu w Polsce pojawi się szansa na stworzenie systemu prezydenckiego.

Ten zaś jest o tyle bardziej konserwatywny, niż traktowany jako jego przeciwwaga system kanclerski, że prezydent to jedna, konkretna osoba, swego rodzaju „jedynowładca” (a taki jest źródłosłów „monarchii”). Oczywiście w demokratycznych republikach jego władza jest na wiele sposobów ograniczana, jednak niewątpliwą zaletą owej władzy jednego człowieka jest fakt jednoosobowej odpowiedzialności i – na co zwrócił uwagę niedawno prof. Jacek Bartyzel – przyzwyczajania obywateli do władzy jednego, a nie wielu. Z kolei w systemie kanclerskim, jakichkolwiek szef rządu nie miałby kompetencji, to zależny będzie od woli ciała z natury demokratycznego – parlamentu.

Czy w trakcie debaty nad zmianą konstytucji Andrzej Duda zaproponuje dla Polski system prezydencki? Niewykluczone. Dawał już sygnały, że takie rozwiązanie jest mu bliższe. Aktywne wejście w politykę po miesiącach biernej postawy pozwala sądzić, że ambicje głowy państwa są większe niż dwie „żyrandolowe” kadencje.

Skierowanie Polski na drogę modelu prezydenckiego, bliższego monarchii niż system kanclerski czy parlamentarno-gabinetowy, byłoby niewątpliwą zasługą, jaką po skończonej kadencji (lub kadencjach) mógłby na swoje konto wpisać Andrzej Duda. Czy znajdzie partnerów do takiej dobrej zmiany? Szansą na poparcie takiego rozwiązania jest... historia. A konkretnie zamiłowanie Prawa i Sprawiedliwości do sanacji.

W Polsce po zamachu majowym to prezydent (wybierany co prawda nie przez naród w wyborach powszechnych, a przez parlament) miał największą władzę. Stan przejściowy z lat 1926-1935, oparty o „nowelę sierpniową”, usankcjonowała ostatecznie konstytucja kwietniowa.

To jeden z kierunków, w jakich może pójść prezydencka reforma. Nie ta obecna, płytka i dotycząca jedynie wymiaru sprawiedliwości, a głębsza, konstytucyjna, o której wspominał nie raz prezydent Andrzej Duda. Wprowadzenie ustroju prezydenckiego to rozwiązanie godne 100. rocznicy odzyskania niepodległości.

Michał Wałach

https://www.pch24.pl/system-prezydencki ... 888,i.html

_________________
"W ciągu całego naszego życia widziałem w naszym kraju tylko dwie partie. Partię polską i antypolską, ludzi godnych i ludzi bez sumienia, tych którzy pragnęli Ojczyzny wolnej i niepodległej, i tych, którzy woleli upadlające obce panowanie."


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Prezydent Polski - Andrzej Duda.
PostNapisane: 13 paź 2017, 10:52 
Offline
Moderator

Dołączył(a): 13 lip 2009, 12:02
Posty: 37605
http://gosc.pl/doc/4242911.Andrzej-Duda ... ugenicznej

Andrzej Duda: Podpiszę ustawę zakazującą aborcji eugenicznej
dodane 12.10.2017 08:55 Zachowaj na później

W wywiadzie opublikowanym w najnowszym "Gościu" prezydent odnosi się m.in. do kwestii aborcji, reformy sądownictwa i zapowiada, że nie wystarczy mu dobra zmiana - chce bardzo dobrej. Mówi też "STOP" Zbigniewowi Ziobrze.

W rozmowie "Chce bardzo dobrej zmiany" Bogumił Łoziński pyta prezydenta Dudę o tematy rozgrzewające opinię publiczną do czerwoności - to m. in. reforma sądownictwa i ustawy autorstwa PiS, które Duda zawetował oraz stanowisko, jakie prezydent zajmie wobec obywatelskiego projektu ustawy zakazującej aborcji eugenicznej.

Prezydent - odnosząc się do poprawek PiS do prezydenckiej ustawy o sądach - wyjaśnia, że nie zgodzi się na takie zmiany, które pozwoliłyby jednej partii na wskazanie składu Krajowej Rady Sądownictwa. Dlatego w swoim projekcie zaproponował wybór członków KRS większością 3/5 głosów, a gdyby Sejm tego nie dokonał, to w drugiej "turze" każdy poseł mógłby wskazywać tylko jednego kandydata. Na taki "plan B" nie zgadza się Kaczyński, który chce, by w drugim rozdaniu to Senat wskazywał członków KRS. Duda komentuje te propozycję jednoznacznie:

PiS ma teraz 64 senatorów, a więc więcej niż 3/5. Byłby to zatem wybór dokonany przez jedną partię, a na to się nie zgodzę.

Prezydent jest też bardzo stanowczy wobec planu nadania bardzo szerokich uprawnień ministrowi sprawiedliwości (tę funkcję obecnie pełni Zbigniew Ziobro):

Prokurator generalny jest jednocześnie ministrem sprawiedliwości, czyli z jednej strony decyduje o pracy prokuratury, a z drugiej ma stosunkowo dużą władzę nad sądami powszechnymi. Miał de facto [gdyby przeszły projekty PiS - przyp. red] decydować o składzie Sądu Najwyższego czy jego regulaminie, a przecież jako prokurator generalny jest stroną w sprawach, które toczą się przed Sądem Najwyższym. (...) Nie może być tak, że prokurator generalny ma olbrzymią władzę nad Sądem Najwyższym.

Duda odpowiada też na pytanie, jak zachowa się, jeśli na jego biurko trafi do podpisania obywatelski projekt ustawy zakazującej aborcję dzieci podejrzewanych o wrodzone wady i choroby. Zdaniem prezydenta "jest nie do przyjęcia, że dziś w Polsce można te dzieci zabijać". Zapowiada też, że podpisze zakaz aborcji eugenicznej.

Cała rozmowa Bogumiła Łozińskiego z prezydentem Dudą w najnowszym "Gościu Niedzielnym".

Wojciech Teister


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Prezydent Polski - Andrzej Duda.
PostNapisane: 13 paź 2017, 14:17 
Offline
Moderator

Dołączył(a): 13 lip 2009, 09:25
Posty: 30982
Panie Prezydencie! Larum grają!

Konflikt na linii Nowogrodzka – Pałac Prezydencki zaniepokoił, a także zdezorientował sporą część wyborców PiS, którzy w 2015 roku murem stanęli za „dobrą zmianą”. Tak się zastanawiam, dlaczego sami się oszukujemy i nie nazywamy tego sporu po imieniu?
Przecież Nowogrodzka to Jarosław Kaczyński, a Pałac Prezydencki to Andrzej Duda, czyli mamy konflikt pod tytułem Kaczyński-Duda, wokół którego oczywiście krząta się gawiedź z obu dworów. Druga sprawa to rzekomo bardzo skomplikowana materia problemu jakim jest reforma sądownictwa. Można jednak w dość prostych słowach wyłożyć, o co idzie ta gra. Przez niemal trzydzieści lat trwania III RP nie potrafiono, a tak naprawdę nie chciano skazać zdrajców, komunistycznych zbrodniarzy i złodziei naszego narodowego majątku.
Jeżeli nie przeprowadzimy radykalnej reformy sądownictwa, nie tylko instytucjonalnej, ale i kadrowej, nic się nie zmieni. Już tak to jest, że nawet, kiedy państwo dysponuje sprawnym aparatem ścigania i prokuraturą z prawdziwego zdarzenia to zawsze na końcu zostają sądy i to one w głównej mierze odpowiadają za bezkarność zdeprawowanych i zdegenerowanych elit III RP obrosłych przeróżnymi układami przypominającymi struktury mafijne. Bez sprawiedliwych i niezawisłych sądów nigdy nie doczekamy się prawdziwej dobrej zmiany, ponieważ ciągle brakowało będzie tego zdrowego ostatniego ogniwa spajającego łańcuch wymiaru sprawiedliwości. Rozpaczliwa walka totalnej opozycji tak naprawdę sprowadza się do tego, aby sądownictwo zakonserwować w takiej formie, która zapewni beneficjentom III RP dalszą zagwarantowaną w Magdalence i przy okrągłym stole bezkarność.

Krajowa Rada Sądownictwa powstała przecież na mocy uzgodnień zawartych przy okrągłym stole, a swoje święto powinna obchodzi każdego 20 kwietnia, bo właśnie 20 kwietnia 1990 roku TW „Wolski, czyli ówczesny prezydent Wojciech Jaruzelski po raz pierwszy na wniosek powołanej cztery miesiące wcześniej KRS wręczył pierwsze nominacje 79 sędziom sądów rejonowych, wojewódzkich i wojskowych. Po dwudziestych latach od tamtego dnia nic się nie zmieniło, jeśli chodzi o prawdziwe i główne zadania przewidziane dla KRS.
Komuniści i lewica laicka, a mówiąc wprost „Chamy” i Żydy” postanowili w 1989 roku, że sądy III RP nie będą służyć polskiemu społeczeństwu, tylko mają nad tym społeczeństwem panować. Tak narodziła się zdegenerowana do cna dzisiejsza kasta nadzwyczajnych ludzi, czyli swego rodzaju rasa panów pogardzająca miejscowym plebsem. Dlatego panie prezydencie kiedy przed podpisaniem kolejnej wersji ustawy znowu zadzwoni do pana Angela Merkel proszę ją delikatnie podpytać, dlaczego to Niemcy jednocząc się wywaliły na zbity pysk prawie wszystkich sędziów z NRD?

Teraz należy zadać sobie najważniejsze pytanie brzmiące: Czy prezydent Andrzej Duda zdaje sobie sprawę z tego, o co toczy się ten bój? Moim zdaniem tak, ponieważ jeszcze pod koniec stycznia tego roku podczas spotkania z mieszkańcami Żagania mówił: Wiem, że wprowadzane przez rząd PiS reformy napotykają na ostry sprzeciw dotychczasowych elit. Ale chcę powiedzieć wyraźnie, nie zatrzymamy się, nie zatrzyma nas żaden jazgot. A jeśli ktoś będzie próbował nas zatrzymać, to liczę na was, zgromadzonych w żagańskim pałacu i wszystkich mieszkańców Polski. Liczę, że gdy będzie potrzeba wyjdziecie na ulicę i wyrazicie swój pogląd. Zbierzecie się i przyjdziecie pokazać wasze poparcie.

Cóż takiego się stało, że dzisiaj gdyby wziąć sobie do serca tamte wygłoszone w Żaganiu słowa to powinniśmy ruszyć wszyscy pod Pałac Prezydencki, żeby przypomnieć Andrzejowi Dudzie, co jeszcze nie tak dawno temu mówił i tak naprawdę zaprotestować przeciwko niemu i jego ostatnim decyzjom? Zastanawiam czy prezydent zmienił zdanie o III RP i śmiertelnej chorobie toczącej polskie sądownictwo? Przecież dwa lata temu w Gdyni podczas 45 rocznicy rzezi na Wybrzeżu mówił: Oprawcy Grudnia '70 odeszli bezkarni. Dziś ze wstydem pochylam głowę nad tą III RP. III RP nie zdała egzaminu sprawiedliwości, uczciwości i gospodarności.

Co takiego się stało, że tym, którzy jak mówił dwa lata temu prezydent, nie zdali egzaminu, chce dzisiaj dawać szanse organizując im wspaniałomyślnie egzaminy poprawkowe? Czy po dwóch latach prezydentury zmienił również swoją opinię o Jarosławie Kaczyńskim, o którym tak mówił desygnując Beatę Szydło na stanowisko premiera: Przede wszystkim chcę pogratulować i złożyć wyrazy szacunku i podziwu panu premierowi Jarosławowi Kaczyńskiemu, prezesowi PiS. Każdy, kto z uwagą obserwuje scenę polityczną nie ma dzisiaj wątpliwości co do jednego: otóż z całą pewnością jest pan wielkim politykiem i wielkim strategiem. Ale ja muszę dodać jeszcze jedno: z całą pewnością jest pan także wielkim człowiekiem. Świadectwa pana wielkości są jednoznaczne. Podjął pan wielkie ryzyko, kiedy wraz z władzami PiS zdecydował pan, że ja będę kandydatem na prezydenta. A potem podjął pan kolejne ryzyko, wystawiając na kandydata na premiera panią Beatę Szydło. Trzeba wielkiej odwagi i determinacji; żeby czegoś takiego dokonać, trzeba być rzeczywiście wizjonerem.

Jak ludzie popierający dobrą zmianę mają odbierać dzisiaj fakt, że prezydent Andrzej Duda pisząc ustawy o KRS i Sądzie Najwyższym korzystał z rad i opinii prof. Michała Królikowskiego? Przecież w 2013 roku szeregowy poseł będącego w opozycji PiS, Andrzej Duda w dramatycznym tonie z mównicy sejmowej tak przemawiał do wiceministra sprawiedliwości w rządzie PO, Adama Królikowskiego patrząc mu prosto w oczy:
Obawiam się, że moje zastrzeżenia do pana projektu są zasadne [...] Państwo szykujecie pułapkę, tym razem prawnokarną, żeby bronić władzy, którą dzisiaj w rękach ma Platforma Obywatelska. Ta władza będzie broniona w taki sposób, że ludzie będą lądowali w więzieniu, a potem będą lądowali w zakładzie psychiatrycznym, ponieważ są, jak wiemy, sędziowie na telefon i domyślam się, że są również prokuratorzy na telefon. Wszystko da się zrobić.
Czyżby prezydent postanowić skorzystać z pomocy specjalisty od zastawiania pułapek prawnych? Przecież cztery lata temu o to właśnie oskarżał prof. Królikowskiego.

Dzisiaj Andrzej Duda odcina się nie tylko od swoich radykalnych poglądów, jeżeli chodzi o oceny III RP, ale także tonuje swój dawny rewolucyjny zapał w dziele budowy IV RP i mówi: Z Prawem i Sprawiedliwością różnimy się co do metod, ale nie co do celów. Zmiana musi być głęboka, ale nie musi być rewolucyjna. Nieprzypadkowo ja zawsze byłem w PiS politykiem umiarkowanym.
W tym samym wywiadzie udzielonym DGP dodaje: Nie zgodzę się, aby Krajowa Rada Sądownictwa była wybrana w całości głosami jednej tylko partii. To jedno zastrzeżenie. To ostatnie zdanie brzmi bardzo niepokojąco. Prezydent tak naprawdę mówi, że nie wyraża zgody na to, aby ugrupowanie polityczne, które z woli narodu wygrało demokratyczne wybory i uzyskało parlamentarną większość mogło realizować swój program wykorzystując tę większość.
Pan prezydent chce wprowadzić rozwiązania, dzięki którym ci, którym Polacy powierzyli stery rządów będą musieli szukać porozumienia z totalną opozycją, która żadnego porozumienia i reformy sądownictwa nie chce.
Andrzej Duda zachowuje się jak nawiedzony krupier w kasynie, który do zgarniającego całą pulę gracza mówi, że się nie zgadza na to, żeby zwycięzca zabrał ze stołu wszystkie żetony i twierdzi, że bez porozumienia z przegranymi i starym zasiedziałym kierownictwem kasyna on mu tych żetonów nie wymieni na gotówkę.
Nie muszę już chyba dodawać, po której stronie stoję w tym konflikcie. Tak, uważam, że racja jest całkowicie po stronie Jarosława Kaczyńskiego. Jednocześnie na tę chwilę nie uważam, że Andrzej Duda jest jak twierdzą dziś niektórzy, jakimś farbowanym lisem, który nas wszystkich oszukał. Dalej wierzę, że wszystkie jego dawne słowa o wstydzie za III RP i potrzebie szybkich radykalnych zmian były wypowiadane szczerze.

Co zatem stało się z naszym prezydentem?
Bohaterem filmu „Przypadek” Krzysztofa Kieślowskiego jest Witek Długosz grany przez Bogusława Lindę. Witek po śmierci matki rzuca studia medyczne i postanawia wyjechać do Warszawy. Reżyser przedstawia nam trzy wersje losów głównego bohatera uzależnione od tego czy zdąży on na pociąg do stolicy.
Najpierw Witek pędzi peronem i w ostatnie chwili wskakuje do wagonu, w którego przedziale spotyka starego komunistę Wernera. To spotkanie owocuje później kolejnymi znajomościami, zaczadzeniem ideałami socjalizmu i wstąpieniem do PZPR.
Drugą wersję losów Witka rozpoczyna nieudana pogoń za odjeżdżającym pociągiem, zatrzymanie go przez SOK-istę i bójka z milicjantami. Skazany na prace publiczne Witek poznaje członków antykomunistycznej opozycji, przyłącza się do nich, a także doznaje nawrócenia i postanawia się ochrzcić.
W trzeciej wersji losów Witek również nie daje rady dogonić pociągu, ale na peronie napotyka swoją dawną miłość i koleżankę z uczelni, Olgę. Pod jej wpływem wraca na studia, kończy je, biorą ślub, mają dzieci i są szczęśliwi. Witek jest politycznie zupełnie nijaki i obojętny. Nie wstępuje do PZPR ani nie angażuje się po stronie opozycji.

Cały czas wierzę, że Andrzej Duda wskakując do pociągu relacji Kraków-Warszawa-Pałac Prezydencki nie natknął się w przedziale na jakiegoś byłego prominentnego członka Unii Wolności, który oczarował go chorą wizją Polski pod tytułem, III RP Tak, wypaczenia Nie. Nawet gdyby się tak stało to człowiek zawsze może się wyzwolić spod wpływów złych ludzi, zmieniając przedział i towarzyszy podróży. Wierzę, że prezydent Andrzej Duda zrozumie w końcu, że racja jest po stronie „wielkiego człowieka, polityka, wizjonera i stratega” jak sam nazywał Jarosława Kaczyńskiego. Dzisiejsza postawa prezydenta jakby wpisywała się w warunki stawiane przez salon III RP, który przeczuwając klęskę, na kilka miesięcy przed wyborami na łamach „Gazety Wyborczej” piórem Waldemara Kuczyńskiego dyktował, co musiałoby się stać, aby „Chamy” i „Żydy” zaakceptowały wybór Polaków i uchroniły prawicowy rząd przed próbami jego obalenia. Oto te warunki „Dziadka” Waldemara: Musi istnieć płaszczyzna uznawana, respektowana przez wszystkie strony. Tą płaszczyzną musi być uznanie istniejącego państwa polskiego, jego pełnej prawomocności. […] Odejście od zamiaru burzenia III Rzeczpospolitej i budowania na jej miejscu innego państwa. […] Odejście od zamiarów odsuwania z życia publicznego przy użyciu narzędzi władzy tzw. elit, czyli dowolnie wybranych ludzi i środowisk uważanych za twórców i obrońców owej III RP.

Panie prezydencie odwagi. Nadszedł czas na frontalną szarżę kończącą to niepotrzebnie przeciągające się oblężenie ostatniej reduty III RP. Trzeba uporządkować szybko nasze wewnętrzne sprawy, bo nad Rzeczpospolitą gromadzą się inne tym razem zewnętrzne zagrożenia. Wiem, że są ludzie, którzy dzisiaj modlą się o porozumienie na linii Kaczyński-Duda. Porozumienie w duchu szybkiej budowy IV RP, a nie reanimacji trupa III RP. Parafrazując słowa księdza Kamińskiego z „Pana Wołodyjowskiego” wygłoszone z ambony nad katafalkiem z trumną małego rycerza zawołam:
Panie Prezydencie! Dla Boga, panie Prezydencie! Larum grają! wojna! nieprzyjaciel w granicach! a ty się nie zrywasz? Szabli nie chwytasz? Na koń nie siadasz? Co się stało z tobą, żołnierzu? Zaliś swej dawnej przepomniał cnoty, że nas samych w żalu jeno i trwodze zostawiasz? Kościoły, o Panie, zmienią na meczety i koran śpiewać będą tam, gdzieśmy dotychczas Ewangelię śpiewali. Niezbadane Twoje wyroki, lecz kto, o Panie! teraz opór mu stawi? Ty, dla którego nic nie jest w świecie zakryte, Ty wiesz najlepiej, że nie masz nad naszą jazdę! Która Ci, Panie, tak skoczy, jako nasza skoczyć potrafi? Takichże obrońców się pozbywasz, za których plecami całe chrześcijaństwo mogło wysławiać imię Twoje? Ojcze dobrotliwy! nie opuszczaj nas! okaż miłosierdzie Twoje! ześlij nam obrońcę! ześlij sprośnego Mahometa pogromcę, niech tu przyjdzie, niech stanie między nami, niech podniesie upadłe serca nasze, ześlij go, Panie!...

kokos http://niepoprawni.pl/…/kokos…/panie-prezydencie-larum-graja


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Prezydent Polski - Andrzej Duda.
PostNapisane: 22 paź 2017, 09:12 
Offline
Moderator

Dołączył(a): 13 lip 2009, 12:02
Posty: 37605
http://prawy.pl/59826-prezydent-andrzej ... swietosci/

Prezydent Andrzej Duda nie reaguje na bluźnierstwa wobec katolickich świętości
Anna Wiejak Opublikowano 20 października 2017

Obrazek

Publikujemy list otwarty byłego posła Witolda Tomczaka, w którym wytyka on obecnie urzędującemu Prezydentowi Andrzejowi Dudzie – dokładnie temu samemu, co niegdyś złapał zmiecioną przez wiatr konsekrowaną Hostię – brak reakcji na prezentowanie w Polsce bluźnierczego spektaklu „Klątwa” oraz wiele innych przejawów profanowania katolickich świętości.
Kępno, dnia 19 października 2017 r.
Witold Tomczak
Lekarz
Poseł Rzeczypospolitej Polskiej
w latach 1997 – 2009
LIST OTWARTY

Pan Dr Andrzej Duda
Prezydent Rzeczypospolitej Polskiej
Szanowny Panie Prezydencie!
13 marca 2017 r. skierowałem do Pana list z prośbą o reakcję na publiczną, bluźnierczą zniewagę osoby Świętego Jana Pawła II przez autorów i realizatorów spektaklu “Klątwa” wystawianego na polskich scenach. Zwróciłem się również z prośbą do Pana Prezydenta o zastosowanie wobec mnie prawa łaski, po wyroku sądowym uznającym mnie za winnego, w związku z obroną godności Ojca Świętego Jana Pawła II znieważonego w 2000 r. w Galerii Narodowej Zachęta. Akt łaski miałby charakter symboliczny, niejako wymazujący niechlubne decyzje prokuratury i sądów, które poprzez akt oskarżenia i wyroki uznały za naganne i skarciły moje zachowanie w Zachęcie, polegające na odrzuceniu głazu przygniatającego postać Papieża-Polaka. Zdecydowałem się na ten krok po wcześniejszych, bezskutecznych działaniach parlamentarnych.
Panie Prezydencie!
Do dziś nie otrzymałem odpowiedzi na mój list do Pana. Sprawa ta bulwersuje i niepokoi wielu Polaków, o czym świadczą listy i apele kierowane do Pana Prezydenta. Bardzo cenna i głęboka analiza antypolskich i antykatolickich działań w sferze kultury została przedstawiona w artykule pani redaktor Małgorzaty Rutkowskiej pt. “Złota międzynarodówka”, zamieszczonym w Naszym Dzienniku z 14-15 października 2017 r. Oto jego fragment: “Dziś pasem transmisyjnym ideologii masońskiej jest przede wszystkim kultura, a właściwie antykultura. Symbolem bluźnierczego kierunku zmian stała się rzeźba przywalonej kamieniem postaci Świętego Jana Pawła II, autorstwa włoskiego rzeźbiarza Cattelana, prezentowana w 2000 r. w Zachęcie. Skandaliczny proces wytoczony doktorowi Witoldowi Tomczakowi, skazanie byłego posła za zniszczenie “dzieła” pokazuje, że uczucia religijne katolików można wyłączyć spod ochrony prawnej”.

Nie służy Rzeczypospolitej milczenie Urzędu Prezydenta wobec bezkarnego znieważania narodu polskiego poprzez bluźnierstwa i kpiny z religii katolickiej i osoby największego z Polaków – Świętego Jana Pawła II.
Dlatego oczywistym i zrozumiałym jest oczekiwanie na jasny sygnał Głowy Państwa, który położy kres tym niegodziwościom.

Wierzę, że Pan Prezydent podjął już w opisanej sprawie właściwą decyzję i rychło ją ogłosi.

Z wyrazami szacunku,

Witold Tomczak

Fot. Flickr.com

WSZYSTKIE PRAWA DO TEKSTU ZASTRZEŻONE. Możesz udostępniać tekst w serwisach społecznościowych, ale zabronione jest kopiowanie tekstu w części lub całości przez inne redakcje i serwisy internetowe bez zgody redakcji pod groźbą kary i może być ścigane prawnie.


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Prezydent Polski - Andrzej Duda.
PostNapisane: 28 paź 2017, 11:17 
Offline
Moderator
Avatar użytkownika

Dołączył(a): 21 lip 2009, 10:40
Posty: 7532
Lokalizacja: Podlasie
Jak katolik w ogóle może mówić coś takiego ??
Duda chyba nie rozumie czym jest Reformacja ... :roll:
I po co w ogóle Duda angażuje się w tę "rocznicę" ?



Andrzej Duda niefortunnie o tragicznym podziale Kościoła

Obrazek

,,Rzeczpospolita była jest i będzie wspólnym dobrem wszystkich Polaków: katolików, ewangelików i wiernych wszystkich innych wyznań'' - powiedział prezydent Andrzej Duda. Głowa państwa uczestniczyła na Zamku Królewskim w centralnych obchodach 500-lecia podziału Kościoła zwanego ,,reformacją''.

Rocznica tych fatalnych wydarzeń przypada na 31 października. Wówczas herezjarcha Marcin Luter ogłosił w Wittenberdze swoje tezy, co symbolicznie dało początek krwawych wojen rozrywających Europę i oderwania od Kościoła katolickiego całych narodów, po dziś dzień tkwiących w schizmie, herezji lub zgoła ateizmie.

Andrzej Duda zdecydował się wszakże wziąć udział w ceremoniach związanych z rocznicą ,,reformacji'', biorąc pod uwagę tolerancyjne tradycje Rzeczpospolitej. Wprawdzie w wymiarze Kościoła powszechnego herezja Lutra przyniosła straty wprost nieoszacowane, to na gruncie polskim na przestrzeni dziejów zasadniczo obyło się bez tak krwawych perturbacji, co do pewnego stopnia może wyjaśniać, jeśli nawet nie usprawiedliwiać, prezydenckie zaangażowanie w tę rocznicę.

Duda przypomniał Konfederację Warszawską z 1573 roku, która w dobie wojen religijnych szerzących się w Europie wyznaczała dla Rzeczpospolitej zupełnie inny, pokojowy kierunek rozwoju - w tamtym czasie bynajmniej nie tak oczywisty. ,,Ten historyczny akt niósł przez następne wieki zawsze aktualne przesłanie o jedności obywateli, razem współtworzących naród polityczny, współtworzących bez względu na dzielące ich różnice religijne, czy światopoglądowe'' - powiedział Duda.

Prezydent odwołał się również do dekretu prezydenta Ignacego Mościckiego z 1936 roku, w którym określono ,,ważne miejsce luteranów w odrodzonej wolnej Polsce''.

Przemówienie Dudy było niestety nazbyt poprawne polityczne. Jak powiedział, na Zamek Królewski przyszedł ,,z radością, by wspólnie świętować... tę jakże ważną rocznicę''. Bez wątpienia słowa można było dobrać trafniej, nawet biorąc pod uwagę dobre intencje prezydenta i tolerancyjną polską tradycję. Zaznaczmy, że ,,świętować'' nie ma tutaj czego - o tym mówi Kościół katolicki otwarty. Rocznica jest rzeczywiście ,,ważna'', tak samo, jak dla Polaków ,,ważny'' jest 1 września - ale to nie znaczy, że mamy wspominać te daty ,,z radością''.

Prezydent wymieniał następnie całe korowody luteranów, którzy w XX wieku walczyli i umierali za Polskę, podkreślając, że byli dobrymi obywatelami i patriotami. Przypomniał też, że i dziś nie brakuje ewangelików zasłużonych dla kraju. Wymienił tu Jerzego Buzka, Adama Małysza i Cezarego Gmyza.

mod/Polskie Radio

http://www.fronda.pl/a/andrzej-duda-nie ... 01670.html

_________________
"W ciągu całego naszego życia widziałem w naszym kraju tylko dwie partie. Partię polską i antypolską, ludzi godnych i ludzi bez sumienia, tych którzy pragnęli Ojczyzny wolnej i niepodległej, i tych, którzy woleli upadlające obce panowanie."


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Prezydent Polski - Andrzej Duda.
PostNapisane: 05 lis 2017, 17:16 
Offline
Moderator

Dołączył(a): 13 lip 2009, 09:25
Posty: 30982
JEST WSPANIALE!!!

http://niezalezna.pl/207756-jest-wspaniale

Jest wspaniale

Odbyło się 492. spotkanie Prezesa i Prezydenta. Rozmowa przebiegała w jeszcze wspanialszej atmosferze niż na poprzednim 491. spotkaniu. Obie strony podkreśliły jeszcze większe zbliżenie stanowisk i dały wyraz swej nierozerwalnej jedności. Nasza jedność uzyska jeszcze pełniejszy wyraz na kolejnym 493. spotkaniu, a teraz dajemy jej jeszcze większy dowód, zapowiadając, iż Aneks nie zostanie opublikowany – oświadczył Czerepach.

Wyborcy świętowali dzień jedności, dzięki któremu odniesiemy zwycięstwo, Aneks zniszczymy, a sędziów pozostawimy na stanowiskach. Jedność będzie odtąd triumfować po wsze czasy. Jak to dobrze, że jest ktoś, kto wie, czego chcielibyśmy, zanim o tym pomyślimy. Kanarki w klatce były wolne; mogły przecież wybierać jeden z dwu karmników. Latały sobie od kratki do kratki. Czasem któremuś udało się wepchnąć skrzydełko między pręty i już-już podważał skobelek, ale zawsze czyhał jakiś Duduś w pogotowiu i skobelek przytrzymywał, gdyż pilnując innych w klatce, sam czuł się wielki i potężny i nie zauważał, że ktoś trzyma go w nieco większej klatce. Najważniejsze, że mógł pilnować innych. Kanarki nie chciały zerwania ze strażnikiem skobelka. Przecież jedność jest najważniejsza. Kto ją złamie, będzie potępiony. Razem zwyciężymy i w nagrodę popadniemy w amnezję – ulubiony stan Polaków. I znów będzie można po raz kolejny poszamotać się w klatce i znów ktoś przytrzyma skobelek i nie będziemy musieli poznawać, co jest poza klatką. Bylibyśmy przecież rozczarowani. Strażnik nam tego zaoszczędzi i dlatego go kochamy. System sam się reguluje jak w „Matrixie” lub „Arce przyszłości”. Kiedyś jednak ktoś dojdzie dalej, niż przewidział regulator, a może po prostu tylko regulator się zmieni?

http://stowarzyszenierkw.org/3221-jest- ... ZV98.email


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Prezydent Polski - Andrzej Duda.
PostNapisane: 17 lis 2017, 09:06 
Offline
Moderator

Dołączył(a): 13 lip 2009, 12:02
Posty: 37605
https://jerzyrnowak.blogspot.com/2017/1 ... znych.html

Nie żadne to lemingi, ale świadomi wrogowie Polski, wyjątkowi polakożercy. I to ma być Komitet obchodów stulecia Niepodległości? To jawna kpina i obrzydliwe szyderstwo z Polaków.

Kopia artykułu:

Jak Duda wyselekcjonował licznych lemingów i lewaków do Komitetu obchodów stulecia Niepodległości
czwartek, 16 listopada 2017

O dwie rzeczy nikt nie powinien posądzać obecnego prezydenta A. Dudę - o znajomość historii i o obiektywizm. Dał akurat świeży dowód swej negacji w obu tych sprawach - przy powołaniu „odpowiedniego” składu Komitetu Narodowych Obchodów Setnej Rocznicy Odzyskania Niepodległości Rzeczypospolitej Polskiej. W Komitecie tym starannie pominięto wszystkich wybitniejszych współczesnych historyków polskich od profesorów Andrzeja Nowaka, Tadeusza Marczaka, Wojciecha Polaka, Krzysztofa Kawalca po ks. prof. Zygmunta Zielińskiego i prof. Wiesława J. Wysockiego. Jak wiadomo jednak Duda nie ma doradcy od historii, choć ma jako doradcę trenera narciarstwa. Typowe dla braku obiektywizmu Dudy było pominięcie w składzie Komitetu środowisk prawicowych, za to wyeksponowanie różnych lemingów i lewaków. We wspomnianym Komitecie znalazły się m.in. takie osoby jak absolwent Akademii Nauk Społecznych przy KC PZPR, a teraz działacz OPZZ Jan Gus przez 12 lat członek PZPR do 1990 r. Henryka Bochniarz, w 1991 r. minister w rządzie osławionego liberała-dyletanta Jana Krzysztofa Bieleckiego. Do Komitetu weszła w imieniu PO osławiona zawalidroga przy wszelkich marszach niepodległościowych „Bufetowa” Hanna Gronkiewicz Waltz, mam nadzieję już niezadługo lokatorka któregoś wiezienia za to wszystko, co nabroiła przy „złodziejskiej reprywatyzacji” Warszawy. W skąd Komitetu weszła mocna reprezentacja PSL-u poza oficjalnym reprezentantem tej partii także Waldemar Pawlak jako strażak i Władysław Kosiniak -Kamysz jako LZS-owiec. Wszedł też tak skompromitowany „pełzającą germanizacją” Wrocławia prezydent tego miasta Rafał Dutkiewicza,

Mściwy Duduś

Nie dopuszczono za to przedstawicieli narodowców, w tym stowarzyszenia Święto Niepodległości od sześciu lat organizującego z takim powodzeniem ponad stutysięczne marsze niepodległościowe we Warszawie. Nie dopuszczono również kresowiaków, w tym prezesa Witolda Listowskiego, prezesa Patriotycznego Związku Organizacji Kresowych i Kombatanckich. To już efekt mściwości Dudusia - Listowski publicznie skrytykował Dudę za lekceważenie obchodów rocznic kresowych. Nie dopuszczenie do Komitetu przedstawicieli liczących 6 milionów osób środowisk kresowych jest tym wymowniejsze w zestawieniu z włączeniem do Komitetu przedstawiciela Towarzystwa Społeczno-Kulturalnego Niemców na Śląsku. Włączono do obchodów przedstawiciela mikroskopijnej Polskiej Partii Socjalistycznej, pomijając za to Prawicę Rzeczpospolitej, UPR, Partię Wolność etc. Cóż od dawna widać, że koń trojański „Duduś” wciąż wspiera lewą nogę.

Myślę, że należy wyciągnąć wnioski z tego typu dość szczególnego „poprawnego -politycznie”, dobranego przez Dudę Komitetu. Oficjalne obchody pod auspicjami Dudy powinny zostać całkowicie zbojkotowane, a wszyscy patrioci powinni pójść w wielkim tradycyjnym Marszu Niepodległości, organizowanym od sześciu lat przez środowiska narodowe. A Dudusia zostawmy w jego ulubionym kręgu lemingów i lewaków, razem z Walcową, Bochniarz, Dutkiewiczem, Guzem i Pawlakiem.

Autor: Jerzy Robert Nowak o 18:51:00


Góra
 Zobacz profil  
 
Wyświetl posty nie starsze niż:  Sortuj wg  
Utwórz nowy wątek Odpowiedz w wątku  [ Posty: 264 ]  Przejdź na stronę Poprzednia strona  1 ... 14, 15, 16, 17, 18  Następna strona

Wszystkie czasy w strefie UTC + 1


Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zalogowanych użytkowników i 8 gości


Nie możesz rozpoczynać nowych wątków
Nie możesz odpowiadać w wątkach
Nie możesz edytować swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz dodawać załączników

Szukaj:
Skocz do:  
 cron
Powered by phpBB © 2000, 2002, 2005, 2007 phpBB Group
Przyjazne użytkownikom polskie wsparcie phpBB3 - phpBB3.PL
Nasi przyjaciele: Strony Patriotyczne
Linki pozycjonujące: Fenster aus Polen / Schüco Fenster / Drutex Fenster / Fenster Preise / Haustüren /