Polskie-Forum.pl


Wolne i niezależne forum dyskusyjne / opinie polityczne / aktywność obywatelska / patriotyzm / Polska / wolna dyskusja


Wszystkie czasy w strefie UTC + 1




Utwórz nowy wątek Odpowiedz w wątku  [ Posty: 264 ]  Przejdź na stronę Poprzednia strona  1 ... 13, 14, 15, 16, 17, 18  Następna strona
Autor Wiadomość
 Tytuł: Re: Prezydent Polski - Andrzej Duda.
PostNapisane: 01 maja 2017, 09:09 
Offline
Moderator

Dołączył(a): 13 lip 2009, 12:02
Posty: 37605
http://xportal.pl/?p=29178

Polska: „Krew przelana za Ojczyznę jest jedna”
30 kwietnia 2017 16:18

– Uważam, że to obowiązek Prezydenta Rzeczypospolitej, Zwierzchnika Sił Zbrojnych, by pochylić głowę i uklęknąć przed grobami tych, którzy oddali życie za ojczyznę – mówił Andrzej Duda w Starych Łysogórkach, w czasie uroczystości z okazji 72. rocznicy forsowania Odry przez 1. Armię Wojska Polskiego.
– Krew przelana za ojczyznę jest jedna, krwi przelanej za ojczyznę nie wolno w żaden sposób dzielić i nie wolno w żaden sposób dzielić tych, którzy za ojczyznę polegli. Tak jak powiedziałem w dniu inauguracji mojej prezydentury, gdy obejmowałem zwierzchnictwo nad wojskiem polskim, stojąc przy Grobie Nieznanego Żołnierza w Warszawie: czy szli ze Wschodu, czy z Zachodu, ci żołnierze szli po to, by Polska była wolna – o nią walczyli i za nią ginęli – podkreślił prezydent Polski.
Po zakończeniu przemówienia prezydenta odczytano apel poległych, a żołnierze oddali salwę honorową. Prezydent złożył również wieniec pod pomnikiem na cmentarzu.
Forsowanie Odry rozpoczęło się 16, a trwało do 20 kwietnia 1945 roku. Była to pierwsza bitwa oddziałów polskich na terytorium Niemiec. Oddziały 1. Armii Wojska Polskiego, w składzie 1. Frontu Białoruskiego, stoczyły walki z armią niemiecką. Ich celem było sforsowanie Odry.
Był to także początkowy etap operacji berlińskiej, która 2 maja, zakończyła się zdobyciem stolicy hitlerowskich Niemiec. Operacja berlińska była ostatnią ofensywą w Europie podczas II wojny światowej. 8 maja, kilka dni po niej, został podpisany akt bezwarunkowej kapitulacji Trzeciej Rzeszy. Zakończyła się II wojna światowa. Wydarzenie to upamiętnia Międzynarodowy Dzień Zwycięstwa. Podczas forsowania Odry i walk o Berlin poległo 1987 żołnierzy, w tym 1661 znanych z nazwiska. Wszyscy spoczywają na cmentarzu wojennym 1 Armii Wojska Polskiego.

(Na podst. TVP Info)


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Prezydent Polski - Andrzej Duda.
PostNapisane: 24 maja 2017, 08:00 
Offline
Moderator
Avatar użytkownika

Dołączył(a): 21 lip 2009, 10:40
Posty: 7532
Lokalizacja: Podlasie
Dudo, musisz! Druga kadencja nie dla „Adriana”

Obrazek

Jeśli Andrzej Duda chce być w polskim życiu politycznym kimś więcej niż tylko Panem Adrianem z serialu „Ucho Prezesa”, to musi zostać liderem Polski katolickiej. W dwa lata po jego zwycięstwie nad Bronisławem Komorowskim w II turze wyborów prezydenckich widać wyraźnie, że innej drogi nie ma.

Prezydent Andrzej Duda coraz wyraźniej wykazuje zainteresowanie zmianą panującej o nim krzywdzącej opinii – zgodnie z nią jest politykiem całkowicie powolnym kierownictwu PiS, nie mającym własnego zdania i jakiejkolwiek inicjatywy. Słowem – marionetka.

W mini-serialu „Ucho Prezesa” polscy kabareciarze z Robertem Górskim na czele, w przerysowany sposób pokazali pozycję Andrzeja Dudy w naszym życiu politycznym. Mimo nieodłącznych w żartach skrajności oraz hiperbolizacji cech, wizerunek prezydenta jest w produkcji fatalny, a głowę państwa pokazano wręcz w sposób brutalny.

Serialowy odpowiednik Andrzeja Dudy jest postacią bez jakiegokolwiek znaczenia. To polityk marginalny do tego stopnia, że przez całą serię siedzi w korytarzu przed wejściem do gabinetu Jarosława Kaczyńskiego. I wejść nie może, mimo, że udało się to niemal wszystkim, od premier Szydło i ministrów, przez ojca Tadeusza Rydzyka, po składających liderowi PiS imieninowe życzenia Polaków, kibica, a nawet… żony prezydenta.

W „Uchu Prezesa” Duda jest osobą tak przypadkową, że jego imienia nie pamięta nawet sekretarka Kaczyńskiego i zwraca się do głowy państwa nie dość, że bez szacunku, to wręcz nałogowo wymieniając polskie imiona na literę „A”, pomijając imię… Andrzej.

Taki serialowy wizerunek zupełnie nie przypadł do gustu Andrzejowi Dudzie. Widać było to po jego reakcji na pierwsze odcinki „Ucha Prezesa”. Bronił się wtedy przed sugestiami, że to on jeździ do Jarosława Kaczyńskiego, a nie odwrotnie. Niezadowolenie z takiego ukazania prezydenta przez kabareciarzy musi być niezwykle silne, gdyż Duda dał się dotąd poznać jako człowiek z poczuciem humoru, a nawet dystansem do siebie. Tym razem poruszono, jak widać, delikatny temat.

Być może mini-serial Roberta Górskiego zainspirował Andrzeja Dudę do politycznej ofensywy, mającej na celu przełamanie stereotypu o prezydencie podpisującym wszystko, włącznie – jak mówią złośliwi – z kotem Jarosława Kaczyńskiego.

Najwyraźniejszym jak dotąd sygnałem, że prezydent chce wykazać się inicjatywą i zmyć umocniony przez kabaretową produkcję wizerunek, było przemówienie wygłoszone 3 maja. Andrzej Duda zapowiedział w nim zorganizowanie w roku 2018, w setną rocznicę odzyskania niepodległości, referendum dotyczącego ustrojowej przyszłości Polski.

Swoją propozycją Duda niewątpliwie zaskoczył. Wprowadził zamieszanie nie tylko w szeregach opozycji, ale także własnego – chociaż może w coraz mniejszym stopniu – zaplecza politycznego. Politycy PiS chwilami nie wiedzieli jak zareagować na prezydencki pomysł referendalny. Na ich szczęście sprawa szybko ucichła. Teraz od Andrzeja Dudy zależy, czy temat powróci na czołówki gazet i portali, czy nie.

Gra na referendum i ewentualną zmianę ustrojową nie musi jednak zakończyć się dla prezydenta sukcesem. Nawet jeśli pomysł Andrzeja Dudy zostanie poparty przez PiS, to formacja może prędko przedstawić tę inicjatywę jako własną. Już słychać było głosy ze strony polityków partii rządzącej, że zmiana konstytucji to sztandarowy projekt Prawa i Sprawiedliwości z kampanii wyborczej. W takim wypadku prezydent zostanie skompromitowany i swoją akcją tylko umocni stereotyp, z którym chce walczyć.

Również centrowanie politycznego przekazu i ukłony w stronę liberalnego elektoratu nie muszą przynieść Andrzejowi Dudzie sukcesu zarówno w materii wyzwalania się z dominacji prezesa Kaczyńskiego, jak i w ewentualnym starciu wyborczym z Donaldem Tuskiem. Wszak czego by obecny prezydent nie robił, to i tak środowiska postępowe, lewicowo-liberalny salon wpatrzony w „Gazetę Wyborczą” i czerpiący „wiedzę” o świecie z „Newsweeka” nie zagłosują na niego. Tym bardziej, gdyby przyszło Dudzie mierzyć się z jeszcze bardziej lewicowym Petru, a nawet Biedroniem.

Zresztą miałkie umiarkowanie, maniakalne dialogowanie i centrowanie przekazu nie musi wcale do Andrzeja Dudy zachęcać. Wręcz przeciwnie – może zrazić. Bo kto chce, by głową Państwa Polskiego był polityk pytający wszystkich o zdanie? Szczególnie, że prezydentowi właśnie teraz zależy na przekonaniu nas, że jest samodzielny.

A podczas najbliższych wyborów prezydenckich nie będzie można, tak jak w roku 2015, opierać kampanii na krytyce poprzedników i liczyć, że społeczeństwo tym razem, inaczej niż przy pierwszej kadencji, nie zechce zmiany. Wtedy trzeba będzie prezentować już własny dorobek, własne dziedzictwo, osiągnięcia. Czym pochwali się Andrzej Duda?

Przed wybranym 24 maja roku 2015 prezydentem cały czas stoją drzwi, które wystarczy otworzyć i próg, którzy należy przekroczyć. To brama do Polski katolickiej. To leżący niemal na ziemi sztandar czekający, by wznieść go wysoko. To sztandar manifestacyjnie odrzucony przez prezesa PiS i jego partię podczas II czytania obywatelskiego projektu ustawy „Stop Aborcji”.

Jeśli prezydent chce pokazać, że jest politykiem samodzielnym i ideowym, ma możliwość składania szeregu projektów ustaw w pełni odpowiadających katolickiej nauce społecznej. Począwszy od kwestii mordowania nienarodzonych dzieci, po genderowe pozostałości rządów PO-PSL. Można to połączyć z kwestią konstytucji. Wtedy prezydent zapisze się w naszej historii jako prawdziwy mąż stanu, lider, polityk wart oddania na niego katolickiego głosu w wyborach. Nowa ustawa zasadnicza, to przecież najlepsza z możliwych okazja, by wprowadzić w Polsce ochronę życia od poczęcia do naturalnej śmierci oraz jednoznacznie i bez żadnych wątpliwości potwierdzić, że małżeństwo jest związkiem jednej kobiety i jednego mężczyzny. Warto też przy tej okazji zagwarantować rodzicom prawo do wychowania dzieci w zgodzie z nauką katolicką, a więc bez tolerancjonistycznego bełkotu. W przeciwnym razie prezydent Duda pozostanie tylko czekającym w korytarzu Kaczyńskiego panem Adrianem.

Michał Wałach

https://www.pch24.pl/dudo--musisz--drug ... 778,i.html

_________________
"W ciągu całego naszego życia widziałem w naszym kraju tylko dwie partie. Partię polską i antypolską, ludzi godnych i ludzi bez sumienia, tych którzy pragnęli Ojczyzny wolnej i niepodległej, i tych, którzy woleli upadlające obce panowanie."


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Prezydent Polski - Andrzej Duda.
PostNapisane: 24 lip 2017, 12:51 
Offline
Moderator
Avatar użytkownika

Dołączył(a): 21 lip 2009, 10:40
Posty: 7532
Lokalizacja: Podlasie
No i co ma teraz myśleć o tym wszystkim Kowalski, zwykły zjadacz chleba, popierający PiS i liczący na jakieś dobre zmiany, szczególnie w sądownictwie ?
Wielu zwolenników PiS-u nie zrozumie tej decyzji Dudy. I ... odwróci się od PiS-u. Czy o to chodziło ?

A może po prostu Duda uległ naciskom ?

Moim zdaniem chodziło tu o ostudzenie atmosfery, bo na ulicach robiło się naprawdę gorąco. Tysiące ludzi było już doprowadzonych do granic możliwości.
Majdan, bratobójcza wojna, niemal już była w zasięgu ręki ... Wystarczył jakiś jeden punkt zapalny ...



Prezydent Duda podjął decyzję. Tego nikt się nie spodziewał! Weta ustaw o SN oraz o KRS

Obrazek

Prezydent RP podjął decyzję w sprawie reformy sądownictwa. Nie podpis, nie skierowanie projektów do Trybunału Konstytucyjnego, ale weto. I to dwóch ustaw – o Krajowej Radzie Sądownictwa oraz o Sądzie Najwyższym.

Na początku konferencji prasowej, która rozpoczęła się w poniedziałek o godzinie 10., Andrzej Duda przypomniał, że prezydent RP ma w Polsce bardzo silny mandat społeczny, gdyż pochodzi z wyborów powszechnych.

Prezydent zauważył również, że wymiar sprawiedliwości odgrywa w Polsce rolę podstawową dla poczucia bezpieczeństwa, dlatego też kraj potrzebuje dobrego systemu sądów, etycznych sędziów służących państwu i społeczeństwu.

Postulat reformy wymiaru sprawiedliwości pojawia się w Polsce od lat. Wymaga naprawy na wielu płaszczyznach, także etycznej, gdyż wiele osób zostało skrzywdzonych – zauważył Andrzej Duda, który – jak stwierdził – oczekuje, że sędziowie będą etyczni, krystalicznie uczciwi oraz bezstronni. Prezydent wyraził oburzenie wobec słów przedstawicieli sędziów mówiących o sobie jako o „najwyższej kaście” oraz wobec narzekania sędziów na pensję na poziomie 10 tys. zł. Zmiana musi nastąpić jednak w taki sposób, aby nie doszło do rozdzielenia społeczeństwa i państwa.

Dlatego w czasie weekendu, jaki minął od czasu uchwalenia przez Senat ustawy o SN, prezydent odbył wiele konsultacji z prawnikami, sędziami, adwokatami, profesorami, socjologami, filozofami, politykami oraz z panią Zofią Romaszewską, zaangażowaną w niesienie pomocy prawnej już od lat 70. XX wieku. Powiedziała ona Andrzejowi Dudzie, że żyła w państwie, w którym prokurator generalny miał niespotykanie silną pozycję i nie chciałaby do takiego państwa wracać.

Jak zauważył Andrzej Duda, w polskiej Konstytucji oraz narodowej tradycji politycznej Prokurator Generalny nigdy nie miał nadzoru nad Sądem Najwyższym. Nie było tego również w programie politycznym PiS.

Prezydent wyraził ubolewanie z powodu faktu, że procedowane ustawy nie były mu przedstawione przed złożeniem i nie mógł odbyć konsultacji.

Dlatego też, zważywszy na postępujące podziały społeczne, brak konsultacji z prezydentem w sprawie ustaw oraz ich założenia niezgodne z polską tradycją, prezydent zdecydował, że zwróci ustawy o Sądzie Najwyższym oraz Krajowej Radzie Sądownictwa ponownie do Sejmu, czyli zawetuje je.

Ustawy muszą zostać naprawione – uważa prezydent podkreślając jednocześnie, że nigdy nie da się stworzyć prawa zadowalającego wszystkich. Prezydent bierze jednak odpowiedzialność za Polskę i dlatego zadeklarował samodzielne przygotowanie ustaw w ramach przysługującej mu inicjatywy ustawodawczej. Według Andrzeja Dudy projekty mają być gotowe w ciągu dwóch miesięcy.

Prezydent podjął decyzję szybko, gdyż – jak stwierdził – nie chce żeby pogłębiały się podziały w Polsce.

Krytykując Prawo i Sprawiedliwość prezydent zwrócił się także do opozycji. Zdaniem Andrzeja Dudy słowa przeciwników rządu w ostatnim czasie przekroczyły wszelkie granice.

- Władzę obala się w wyborach, a nie na ulicy – powiedział do opozycji prezydent podkreślając że istnieje różnica między legalnym nawoływaniem do protestów, a zachęcaniem do przestępstw.

Na podpis Andrzeja Dudy doczekała się natomiast ustawa o ustroju sądów powszechnych, o czym poinformowała kancelaria prezydenta

MWł

https://www.pch24.pl/prezydent-duda-pod ... 301,i.html

_________________
"W ciągu całego naszego życia widziałem w naszym kraju tylko dwie partie. Partię polską i antypolską, ludzi godnych i ludzi bez sumienia, tych którzy pragnęli Ojczyzny wolnej i niepodległej, i tych, którzy woleli upadlające obce panowanie."


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Prezydent Polski - Andrzej Duda.
PostNapisane: 24 lip 2017, 15:20 
Offline
Moderator
Avatar użytkownika

Dołączył(a): 21 lip 2009, 10:40
Posty: 7532
Lokalizacja: Podlasie
Jeszcze nie raz wszyscy na prawicy zapłaczemy, wspominając ten fatalny dzień 24 lipca.
5 wniosków po wetach


Obrazek

— 1. Skalę odwrotu prezydenta najlepiej pokazuje fakt, że zawetował on nie tylko ustawę o Sądzie Najwyższym, ale także ustawę o Krajowej Radzie Sądownictwa, którą pośrednio przecież zaakceptował, stawiając - skutecznie - warunek wprowadzenia zasady 3/5. Dlaczego głowa państwa zdecydowała się na tak drastyczny ruch, trudno zrozumieć.
REKLAMA

— 2. Poważnej reformy wymiaru sprawiedliwości w tej kadencji nie będzie. To fikcja, że ze światem totalnej samowładzy sądowniczej da się uzgodnić prawdziwe zmiany. Szkoda czasu. Tym samym pod znakiem zapytania staje skuteczność innych reform, które sądy III RP zwyczajnie zablokują. Ustawy mogą wejść w życie, ale finalnie nie będą miały skutków. Walka z korupcją także staje się problematyczna, bo przecież sądy regularnie wypuszczają nawet ludzi złapanych na gorącym uczynku.

— 3. Opozycja zyskuje nieformalne prawo weta, i to nie tylko wobec zmian w wymiarze sprawiedliwości. Sądzi, że wystarczy odpowiednia mobilizacja swoich zwolenników, a prezydent ustąpi. Trudno odmówić racji temu myśleniu. To nieformalne prawo weta będzie rozciągane na coraz mniej istotne sprawy, a w finale ma doprowadzić do zablokowania całego projektu naprawy państwa.

— 4. Prawu i Sprawiedliwość grozi los AWS - partii spętanej niemocą i zewnętrznymi więzami, skupionej co najwyżej na bieżącym zarządzaniu. Tym samym druga kadencja staje się celem trudniejszym, ponieważ bez głębokich zmian przegrupowany system III RP będzie bardzo groźnym przeciwnikiem. Tak w wyborach parlamentarnych, jak i prezydenckich.

— 5. Jarosław Kaczyński musi przeprowadzić daleko idące zmiany. Konieczna jest konsolidacja i przeformułowanie ośrodka parlamentarno-rządowego. Nie dlatego, że trzeba iść na wojnę z Andrzejem Dudą (broń Boże!), ale dlatego, że partii rządzącej grozi dekompozycja, choćby przez orientowanie się niektórych środowisk na ośrodek prezydencki, w nadziei, że i z tego mogą być mandaty. A to będzie oznaczało prawdziwy koniec głębokich zmian w Polsce.

Decyzja prezydenta to najpoważniejszy zakręt polityczny od ostatnich wyborów. Dziś głowa państwa słyszy gromkie oklaski, ale wszyscy na prawicy - także ci dziś gromko klaszczący - jeszcze nie raz zapłaczemy wspominając ten fatalny dzień 24 lipca.

autor: Jacek Karnowski

https://wpolityce.pl/polityka/350171-je ... -po-wetach

_________________
"W ciągu całego naszego życia widziałem w naszym kraju tylko dwie partie. Partię polską i antypolską, ludzi godnych i ludzi bez sumienia, tych którzy pragnęli Ojczyzny wolnej i niepodległej, i tych, którzy woleli upadlające obce panowanie."


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Prezydent Polski - Andrzej Duda.
PostNapisane: 24 lip 2017, 16:40 
Offline
Moderator

Dołączył(a): 13 lip 2009, 09:25
Posty: 30982
Wydaje mi się, że musiało się coś wydarzyć, czego my nie wiemy, być może służby wykryły jakieś scenariusze rozwoju sytuacji.
Jeżeli tak jest to uważam, że wygaszenie ewentualnego konfliktu przed czasem jest dobrym posunięciem. Ta reforma i tak nastąpi, tylko że później, a PiS już będzie wiedział jak się do akcji opozycji przygotować.
Na razie plany opozycji zostały pokrzyżowane, a zapewne były mocno radykalne i wsparte unijną (niemiecką) machiną.
Trzeba też dostrzec, że tym razem dzicz opozycyjną wsparły i USA i Watykan. Co też może mieć duży wpływ na skalę motywacji obozu rządzącego. Być może Polska stanęła właśnie w tej chwili przed dylematem "coś za coś" ze strony światowego lewactwa.
Nie łudźmy się że już teraz jesteśmy tacy suwerenni i podmiotowi i że tylko za przeciwników mamy kilka wewnętrznych gangów politycznych (PO, PSL, SLD, Nowoczesna).


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Prezydent Polski - Andrzej Duda.
PostNapisane: 27 lip 2017, 15:09 
Offline
Moderator

Dołączył(a): 13 lip 2009, 09:25
Posty: 30982
Postscriptum do listu do Prezydenta – fotoefekt.

Fotoefekt to zjawisko, za wyjaśnienie którego Albercik dostał Nobla. Naświetlamy próbkę promieniowaniem elektromagnetycznym o dużej energii i patrzymy na wylatujące z niej elektrony, z jaką prędkością i w którym kierunku w stosunku do siły i kierunku promieniowania. Z takich badań potrafimy wyciągnąć wnioski gdzie który elektron siedział, co robił, czy był wzbudzony czy nie, oraz jak wyglądało jego otoczenie w próbce.

Podobnie działa razwiedka w Polsce, gdy utraci władze. Na celownik silnie szkodliwego promieniowania bierze środowiska decyzyjne wroga i czyha na tych którzy nie zdzierżą. W ten sposób ustrzeliła Marcinkiewicza, Dorna, Ziobro i wielu mniejszych. Teraz naprawdę wielkiego walenia trafiła. Nie wiemy czy uda się razwiedce wyciągnąć go całkiem ze środowiska, w którym może żyć, przerobić jak Marcinkiewicza i Dorna na kruszonkę do posypywania narracji pieczonych dla lemingów. Nie musi. Straty wyrządzone Wolnej Polsce wetem są nie do powetowania.

W tym miejscu już tylko przytoczę fragmenty swojego listu otwartego do prezydenta (http://naszeblogi.pl/47596-list-otwarty ... prezydenta), które ze względu na jego długość mogły zostać niezauważone, a są istotne:

Jest w nim wątek smoleński. Być może w zamierzeniu

„stosunkowo drobne zrazu uwikłanie Tuska w grę z Putinem przeciwko śp. Prezydentowi urosło do monstrualnego w chwili gdy kurz ostatniego z serii wybuchów rozrywających rządowy samolot opadł, a specsłużby dobiły pojedynczych szczęśliwców, którzy cudem oddychali jeszcze”

Brak właściwej reakcji Tuska sprawił, że

„Putin mógł od tej chwili pozwalać sobie na dyscyplinowanie harataczy w gałę w dowolnym temacie z wymienionych wyżej, neutralizować w czasie Majdanu i aneksji Krymu. Wystarczyło że odsłonił opinii publicznej fragmenty prawdziwych tropów do własnej zbrodni, by każda decyzja Polski była dla niego pomyślna. Z rozbawieniem obserwował jeszcze jak uwijają się przy ich zacieraniu.”

„ekipa Tuska stała się zakładnikiem Putina skrajnie zdeterminowanym, by nie dopuścić do władzy obozu niepodległościowego, a gdy to nie wyszło, gotowym rozhuśtać i wywrócić kraj, by odsunąć od władzy.”

„A sprzymierzeńców mają potężnych. Oprócz Putina i jego machiny o nieograniczonych środkach i możliwościach, sprzyjają im najwięksi przestępcy, którzy dziesiątki miliardów tracą rocznie, bo państwo przestało być teoretyczne i tropi złodziei. Kolejne dziesiątki miliardów jeśli nie setki to ograniczenie legalnych transferów do rajów podatkowych w tym Luksemburga, dokąd strumień pieniędzy skierował były premier, a obecnie szef komisarzy z nominacji Merkel, Juncker. Sprzyjają antypisowi ci, którzy robią lewe i nielewe interesy z Putinem we Francji, Włoszech i innych krajach. W antypisowskich działaniach aktywnie uczestniczą niezliczone organizacje i stowarzyszenia dziennikarskie, ekologiczne, akademickie, artystyczne, społeczne, kombatanckie, pomocowe, broniące egzotycznych praw, ofiary dezinformacji i ideologicznej dywersji.

Nie brakuje innych jeszcze motywów. Na rozstrzygnięcie czeka 2605 afer PO-PSL (zob. http://markd.pl/?p=6020). Jest to realne zagrożenie długoletnimi wyrokami znacznej części elit PO-PSL-SLD-PSL a także środowisk sędziowskich. Amber Gold i reprywatyzacja w Warszawie to tylko czubek góry lodowej. Wśród liderów ulicy i zagranicy nie trudno zauważyć szczególnej aktywności najbardziej obciążonych, Kopacz, Klicha, Tuska, Sikorskiego, Piniora – ludzi których już teraz prokuratura ma czym sowicie obdzielić.

Prawnicy i nauczyciele wydziałów prawa podobnie jak dziennikarze, czy szerzej, ludzie dopuszczeni do mediów i ich nauczyciele akademiccy, poddani byli ścisłej selekcji i kontroli w PRL. Nikt bez akceptacji PZPR, SB i WSW nie mógł tam trafić! Stan wojenny na nowo zaorał na sowiecką modłę oba środowiska nieco rozregulowane solidarnościową rewolucją. Właśnie te środowiska reprodukowały się po 1989 roku zapełniając obydwa niezwykle ważne obszary funkcjonowania państwa swoimi mentalnymi klonami.

Pan Prezydent teraz był łaskaw zatrzymać dobrą zmianę w pierwszym z nich. Uniemożliwia to naprawę tego drugiego, słusznie uważanego za czwartą władzę. Można powiedzieć, że dzięki Panu połowa władzy w Polsce nadal pozostaje w rękach postPRLu - środowisk pasożytujących na Polsce i Polakach, które w ciągu 8 lat doprowadziły kraj do stanu określonego jakże obrazowo przez byłego min. Sienkiewicza w czasie szczerej rozmowy z przyjaciółmi.

Polacy próbują teraz po raz kolejny policzyć się, by odzyskać siłę i dostarczyć politycznego paliwa tym, którzy będą jeszcze chcieli naprawić to co Pan zepsuł. Nie wiem czy odnajdą w sobie determinację Syzyfa. Nic tak nie demoralizuje i demotywuje jak marnowanie wielu lat ogromnego wysiłku i poświęcenia. Do jednego z krytyków na portalu społecznościowym zwraca się Pan by zaufał, a jednocześnie spotyka się Pan z prezes SN, która ostentacyjnie łamie prawo czynnie wspomagając tych którzy deklarują obalenie porządku prawnego za pomocą ulicy i zagranicy."

Opublikowano: 27.07.2017 15:50.

https://walski.salon24.pl/797419,postsc ... -fotoefekt


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Prezydent Polski - Andrzej Duda.
PostNapisane: 27 lip 2017, 17:02 
Offline
Moderator

Dołączył(a): 13 lip 2009, 09:25
Posty: 30982
Ta sytuacja jest również i tak widziana.

Abp Hoser: Prezydent Duda zachował się jak mąż stanu

Obrazek
Abp Henryk Hoser
JOANNA JURECZKO-WILK /FOTO GOŚĆ


– Prezydent Andrzej Duda zachował się jak mąż stanu – ocenił arcybiskup Henryk Hoser odnosząc się do dwóch wet prezydenta wobec ustaw o Sądzie Najwyższym i KRS. W rozmowie z Radiem Warszawa ordynariusz diecezji warszawsko-praskiej wyraził też zaniepokojenie głębokim podziałem w społeczeństwie i rozpalaniem negatywnych emocji przez niektórych polityków.

"Bardzo zaniepokoiła mnie wypowiedź jednego z liderów, który uważa, że trzeba rozhuśtać emocje" - powiedział abp Hoser. Przestrzegł, że emocje mogą prowadzić do działań irracjonalnych i brutalnych. "Tak w wielu krajach zaczynały się wojny domowe, które później prowadziły do nieszczęścia. Nie ma wojny gorszej niż wojna domowa, dlatego, że rozbija naród, rozbija społeczeństwo, rozbija tę wspólnotę, która powinna budować własny kraj" - zauważył abp Hoser.

Pytany o to, jak człowiek wierzący powinien odnieść się do batalii wokół reformy sądów, abp Hoser odparł: "Człowiek wierzący powinien być czempionem równowagi i obiektywizmu. W sumie schodzimy do problemu prawdy obiektywnej" - stwierdził abp Hoser. Dodał, że jeżeli zamiast dyskusji na argumenty są wyzwiska i insynuacje, to przekaz jest destrukcyjny.

Zdaniem biskupa warszawsko-praskiego ważne jest, by ton nadawały środowiska polityczne, które sprawują władzę. "Ktoś powiedział mi w tych dniach, że to środowisko nie ma 'asów', mężów stanu. Pan prezydent zajął stanowisko męża stanu, co cechuje ludzi o bardzo dalekosiężnych projektach społecznych i politycznych" – stwierdził biskup warszawsko-praski. Dodał, że obóz rządzący ma taką perspektywę oraz, że przekłamaniem jest twierdzenie, że rządzący inspirują się PRL-em. "Jeżeli się czymś inspiruje to jest to II Rzeczpospolita. Jest nawiązanie do wielkich osiągnięć budowania Polski silnej i zjednoczonej".

Wśród tych sukcesów abp Hoser wymienił Centralny Okręg Przemysłowy, "znakomicie funkcjonujące" Polskie Koleje Państwowe czy port w Gdyni. Dodał, że z uwagi na wybuch II wojny światowej były to osiągnięcia krótkotrwałe. "Mieliśmy rzeczywiście ludzi na poziomie, których teraz często nam brakuje" - przyznał abp Hoser.

Zdaniem hierarchy obserwujemy dziś proces postępującej brutalizacji języka w środowiskach polityków i, przede wszystkim, świecie mediów. "Dziś emocje maja pierwszeństwo przed jakimkolwiek rozumowaniem i określeniem sytuacji poprzez obiektywny ogląd" - ocenił gość Radia Warszawa.

Abp Hoser stwierdził, że obserwujemy też bardzo niepokojący zanik zmysłu państwowego, nad czym w latach 90. ub. wieku ubolewał Jerzy Giedroyć, redaktor paryskiej "Kultury".

https://gosc.pl/doc/4058724.Abp-Hoser-P ... -maz-stanu


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Prezydent Polski - Andrzej Duda.
PostNapisane: 31 lip 2017, 08:46 
Offline
Moderator
Avatar użytkownika

Dołączył(a): 21 lip 2009, 10:40
Posty: 7532
Lokalizacja: Podlasie
Duda szantażuje PiS. (Kukułcze jajko prezydenta)

Ostrzegałem od dawna, iż skrajny mięczak prezydent A. Duda może okazać się zawalidrogą w realizacji reform PiS. I stało się - ultimatum Dudy z 18 lipca pod adresem PiS może bardzo mocno osłabić skuteczność. realizacji najważniejszej reformy rządu Dobrej Zmiany- gruntownych zmian w sądownictwie. Zgłoszone przez prezydenta Andrzeja Dudę poprawki do ustawy o Krajowej Radzie Sądownictwa przede wszystkim zmieniają tryb jej wyboru: sędziowie będą wybierani przez trzy piąte ustawowego składu Sejmu w obecności co najmniej połowy posłów. „Żeby nie było takich podejrzeń, że to jest skok jednej partii na Krajową Radę Sądownictwa, żeby uwolnić te kwestie od bieżących sporów partyjnych” - powiedział rzecznik prezydenta. Krzysztof Łapiński. Aby wzmocnić swój nacisk na PiS w tej sprawie prezydent Andrzej Duda zapowiedział, że nie podpisze ustawy o Sądzie Najwyższym, jeżeli nie zostaną wprowadzone proponowane przez niego zmiany do ustawy o KRS. Co więcej prezydent Duda zażądał zwiększenia jego kompetencji kosztem ministra sprawiedliwości Z. Ziobro w odniesieniu do zmian w Sadzie Najwyższym.

W niespodziewanym ultymatywnym wobec PiS wystąpieniu prezydenta Dudy widziano przede wszystkim chęć umocnienia własnego Ego przez prezydenta Dudę i pozyskania poparcia przynajmniej części elektoratu opozycji przez wyraźne ustępstwo wobec niej, zakładające uzależnienie reform od uzyskania poparcia trzech piątych posłów Sejmu. Wiadomo jak trudne będzie uzyskanie poparcia tego typu dla PiS przy obecnym składzie Sejmu. Będzie to wyraźnie zmuszało PiS do ustępstw wobec opozycji przy dokonywaniu zmian. Ta niewytłumaczalna ustępliwa postawa Dudy skrajnie odbiegała od jakże twardego wystąpienia sejmowego premier B. Szydło w sprawie potrzeby gruntownych reform w sadownictwie.. Ale to ona zawsze zachowuje się jak twardy mężczyzna w odróżnieniu od mięczaka Dudy.

Szczególnie ostro skrytykował ultimatum Dudy wobec PiS znany politolog i historyk dr Jerzy Targalski w programie TVP Info „Minęła dwudziesta” w dniu 18 lutego 2017 r. Targalski stwierdził, że patrzy na inicjatywę prezydenta w trzech płaszczyznach. –„ Po pierwsze jest to sabotaż pod pretekstem demokracji. Można wprowadzać zasadę wyboru KRS trzema piątymi głosów, ale nie w Sejmie, w którym reprezentowana jest targowica, która walczy o interesy dawnego układu, który żerował na Polsce, ale także zagranicy, konkretnie interesy niemieckie” – mówił. Dodał, że w praktyce oznacza to, że w sądownictwie nic się nie zmieni. – Będzie to miało to będzie miało katastrofalne skutki dla PiS-u, bo będzie odebrane przez przeciętnego wyborcę jako coś ukartowanego, że PiS nie jest zdolny do przeprowadzenia zmian, bo miał ich dokonać , nie pudrowania, ale zmiany systemu”. Zdaniem Targalskiego: „propozycja prezydenta uderza w jego środowisko politycznym To bardzo poważny cios ze strony prezydenta dla PiS-u, bo odbije się to w wyborach samorządowych, ale to także bardzo poważny cios i w rząd, i w prezesa Jarosława Kaczyńskiego. – Myślę, że prezydent dał pokaz infantylnego stosunku do polityki. . Naoglądał się „Ucha prezesa” i daje sobą manipulować. Skutki tego poniesie rząd i Polska”.

Z kolei b. wiceprezes partii „Ruch Narodowy”, polityk i publicysta Marian Kowalski z Telewizji „Idź pod prąd” powiedział, że „ gdyby dzisiejsza opozycja miała na uwadze dobro Polaków, to gest prezydenta uznałby za prodemokratyczny. – Ta opozycja będzie robić awanturę o każdą sprawę. Uważam, że prezydent postąpił bardzo źle i dał paliwo polityczne wrogom Polski”.

Powszechna krytyka ultymatywnych żądań prezydenta A. Dudy

Godny uwagi jest fakt, że ultimatum Dudy spotkało się z powszechna krytyką w internecie. Oto kilka charakterystycznych głosów:

Szymon Wasal

Chief executive officer w firmie Własna działalność gospodarcza
Pierwszy raz od czasów wyborów Andrzej Duda mnie zawiódł. Bardzo mocno mnie zawiódł.
Dekomunizacja w sądach będzie postępować bardzo wolno, o ile w ogóle, bo prezydent chciał się przypodobać elektoratowi opozycji, która w podzięce za jego czyn wykrzykuje teraz przed pałacem „będziesz siedział”. Z Kukizem i PSL będzie bardzo ciężko dojść do porozumienia przy głosowaniu a bez 3/5 głosów ani rusz.

Bartlett, Illinois
Czy prezydent dostał wytyczne z Brukseli i się ześwinil ?
ł Konstytucję

Wrocław
To dziwne, że prezydent, którego lubię, robi tak bulwersujące rzeczy. Mam nadzieję, że to jakaś gra.

Mariusz Anczarski
Prezydent A. Duda przed podjęciem tej niespodziewanej inicjatywy przeprowadził rozmowę telefoniczną z liberalno-lewicowymi ośrodkami decyzyjnymi w Niemczech i USA. Widocznie reprezentuje interesy nie tylko Polaków.

Edward Lacosta
Kaczor nie dasz rady z tymi Polskimi reformami to p .Duda ma większość, jego następnym ruchem będą nowe wybory Jest mi wstyd za takiego prezydenta

Maciej Wiak
Glosowałem na Dudę ,po tym co zrobił jest u mnie spalony. Jaro zrobił z niego prezydenta a on tak dziękuje PiS. Niedługo wybory, co budyń (podkr.-JRN) zrobi bez PiS. Przez jego 3\5 zmiany w sądownictwie będą zablokowane. Będzie obstrukcja. Czekam na ruch Jaro jako stratega.

Zwiększenie kompetencji prezydenta Dudy kosztem ministra sprawiedliwości Z. Ziobro

Prezydencki minister Krzysztof Szczerski stwierdził, że: „Poprawki do ustawy o SN zwiększą kompetencje Prezydenta RP”. Z kolei rzecznik prezydenta Krzysztof Lapinski zaakcentował, że prezydent zgłosił pewne swoje poprawki czy uwagi do ustawy o Sądzie Najwyższym. Jak już wiemy, posłowie PiS zgłoszą to jako poprawki - zostaną wzmocnione kompetencje prezydenta kosztem wzbudzających kontrowersje kompetencji ministra sprawiedliwości” - mówił Łapiński. Jak podkreślił, nie będzie już tak, jak straszyła opozycja, że minister sprawiedliwości, będzie decydował o obsadzie stanowisk w Sądzie Najwyższym. Dodał :„Na przykład nie będzie tego zapisu, że jeżeli prezes Sadu Najwyższego przechodzi w stan spoczynku, to pełniącym obowiązki będzie osoba wskazana przez ministra sprawiedliwości; to będzie osoba wskazana przez prezydenta”.

To Duda, a nie minister Ziobro będzie decydował o tym, kogo z sędziów Sądu Najwyższego zostawi się, a kogo pośle na spoczynek. To rozwiązanie wskazuje na małostkowość działań Dudy, wyraźnie zawistnego o szczególnie akcentowaną ostatnio rolę ministra Zbigniewa Ziobry w reformowaniu wymiaru sprawiedliwości. Małostkowość ta jest tym bardziej szokująca, że to właśnie minister sprawiedliwości Z. Ziobro w 2005 r. wyciągnął nieznanego przedtem Dudę dosłownie z niebytu i dał mu jego pierwsze w życiu znaczące stanowisko - wiceministra sprawiedliwości./ Pan Duda jakoś nie lubi o tym wspominać, bo wdzięczność w ogóle nie należy do jego największych zalet.

Forsowanie zapisu o większych kompetencjach w odniesieniu do Sądu Najwyższego dla prezydenta Dudy kosztem ministra Ziobro wywołało osobne krytyczne komentarze. Np. Mariusz Anczarski napisał w internecie: „Tylko oddanie reformy wymiaru sprawiedliwości ministrowi Z. Ziobrze będzie dawało szansę na prawdziwą i skuteczną jej realizację. Prezydent A. Duda odsłonił się już swoją propozycją wyboru członków KRS 3/5 głosów, co w praktyce uniemożliwi skuteczną naprawę wymiaru sprawiedliwości. Jeśli teraz będzie decydował o tym, jaki będzie regulamin Sądu Najwyższego w drodze rozporządzenia zamiast ministra sprawiedliwości i o tym, kto spośród sędziów pozostanie w SN po uchwaleniu nowej ustawy to będzie oznaczać paraliż reformy i kosmetyczne zmiany. Widoczne stało się że prezydent A. Duda nie działa w interesie Polaków, którzy go wybrali. Wpływy obcych państw są aż nadto widoczne w tym przypadku, a P.A.D. im ulega”.

Zgadzam się z tym komentarzem. I nie chodzi tu tylko o ewentualną zależność mięczakowatego prezydenta A. Dudy od wpływów obcych państwa. W świetle dotychczasowych praktyk działania prezydenta A .Dudy obawiam się, że jego decyzje personalne będą nazbyt subiektywne i stronnicze, uderzając w radykalizm reform sądowniczych. Dość przypomnieć jego głupią, niczym nie wytłumaczalną kumoterską decyzję powołania w skład tak ważnej instytucji jak KRRiT ojca byłej sympatii córki prezydenta Kingi - Andrzeja Sabatowskiego. Osobnik ten znany był zawsze jako liberał, który na dodatek skompromitował się jako pełnomocnik do spraw etyki Hajdarowicza, gdy ten usuwał red. P. Lisickiego i licznych innych dziennikarzy z „Rzeczpospolitej”. (Jako pierwszy bardzo ostro skrytykował bezrozumną decyzję Dudy w sprawie Sabatowskiego znakomity publicysta Witold Gadowski)

Niejednokrotnie wskazywano na dość fatalny wybór doradców do Narodowej Ray Rozwoju przy Prezydencie A .Dudzie. Znalazł się wśród nich skrajny karierowicz i b. agent kontrwywiadu Adam Daniel Rotfeld (później sam ustąpił) i liczni ekonomiści o poglądach balcerowczowskich (m.in. szef doradców ekonomicznych prezydentów A. Kwaśniewskiego i B. Komorowskiego prof. Witold Orłowski. Dość fatalnie wygląda stan kancelarii prezydenckiej Dudy, w której ciągle dochodziło do różnych zgrzytów i rezygnacji (ostatnio rezygnacji najlepszego profesjonalisty w tej kancelarii red. Magierowskiego). Długo można wyliczać nieszczęsne błędy polityki odznaczeniowej Dudy, choćby przyznanie orderów Orła Białego dla faryzeusza i roszczeniowca wobec Polski Szewacha Weissa, czy dla kardynała Stanisława Dziwisza, który niczym szczególnym sobie nie zasłużył, poza wsadzeniem A. Kwaśniewskiego do papamobile.

Obecny krok Dudy, wychodzący na przeciw postulatom opozycji każe przypomnieć o licznych wcześniejszych nieprzemyślanych przymilnych posunięciach Dudy w stron opozycji, o których już wcześniej pisałem. Najbardziej nonsensowne pod tym względem było jego wystąpienie z 10 kwietnia 2016 r., gdy prezydent Duda wystąpił z inicjatywą, aby środowiska rządzące i opozycja nawzajem sobie powybaczały przeszłość. Pytanie, co mają wybaczać obozowi patriotycznemu ludzie z SLD, PO, Nowoczesnej, KOD-u. Kaczyński jeszcze tego samego 10 kwietnia olstro polemizował z nieszczęsnym apelem A. Dudy.

"Rodzina, ach rodzina..."

Obawiam się, że miękkawy prezydent A. Duda ,tak trafnie charakteryzowany w „Uchu Prezesa” jako Adrian, prezydent popularnie zwany Duduś, nadmiernie ulega niekorzystnym wpływom swej najbliższej rodziny. Przypomnę tu, że ojciec A. Dudy Jan Andrzej Duda, skądinąd bardzo elegancki profesor Politechniki Krakowskiej, niejednokrotnie występował publicznie w sprawach politycznych, choć nie ma o nich ani dostatecznej wiedzy, ani kompetencji. Ostatnio wystąpił 24 czerwca 2017 r. w wywiadzie dla „SuperExpressu” wbrew jakże słusznej polityce obecnego rządu Zjednoczonej Prawicy za przyjęciem nielegalnych imigrantów w Polsce. Nie mogę zrozumieć, dlaczego ojciec prezydenta przeszkadza takimi swoimi wystąpieniami polityce rządu.? Dwa lata temu, dosłownie w tydzień po wysunięciu przez J. Kaczyńskiego w krakowskim klubie Sokół kandydatury A. Dudy na prezydenta RP profesor Duda uczestniczył w spotkaniu ze mną w tym samym klubie. W odpowiedzi na mój ostry postulat rozliczenia wszystkich afer po 1989 r. profesor Duda mitygował, że tak nie można, trzeba dążyć do pojednania. Byłem przerażony taką postawą ojca naszego kandydata do prezydentury.

Z kolei teść prezydenta A. Dudy poeta Julian Kornhauser jest żydowskim polakożercą, który „wsławił się” haniebnym oszczerczym wierszem o Kielcach w 1946 r., za który dotąd nie przeprosił kielczan. W zeszłym roku J. Kornhauser był jednym z sygnatariuszy listu do ministra kultury P. Glińskiego, atakującego politykę kulturalną PiS.

Szwagroszczak Dudy Jakub Kornhauser jest też poetą, choć raczej niskiego lotu. W młodości był anarchistą, podebrał ojcu pieniądze i uciekł z domu. Ten zajadły leming i lewak, kiedyś zbierał podpisy dla Anny Grodzkiej! Uczestniczył w paru manifestacjach KOD-.u W czerwcu 2016 r. w wywiadzie dla „Gazety Wyborczej” publicznie zaatakował prezydenta Dudę za jego związki z PiSem. Stwierdził, że Duda łamie konstytucję. – „To jest dla mnie jasne i przeciw temu protestuję. Nie zdziwię się, jeśli prezydent Duda stanie za to przed Trybunałem Stanu” .Wkrótce potem dostał od lewaków nagrodę W. Szymborskiej na sumę 100 tysięcy złotych. Na tym tle mądra żona prezydenta Agata przynajmniej milczy i nie ujawnia swych poglądów. Za to wraz z córką olały premierę filmu „Smoleńsk”, wybierając akurat tego dnia komedię żydowskiego reżysera Woody Allena. Szwagier Dudy Jakub Kornhauser ujawnił dziennikarzom, że „jego siostra wcale nie ma tak konserwatywnych poglądów, jak jej mąż”. Jakub Kornhauser uważa, że „Agata jest bardziej umiarkowana pod względem politycznym”. Sam A. Duda był jeszcze po 2000 r. działaczem antynarodowej Unii Wolności, kierowanej przez tak nędzną postać jak W. Frasyniuk. Trudno zrozumieć, co skłoniło Dudę do tak głupiego, wręcz beznadziejnego wyboru politycznego? Wszystko to jest jakieś pokręcone!

http://jerzyrnowak.blogspot.com/2017/07 ... jajko.html

_________________
"W ciągu całego naszego życia widziałem w naszym kraju tylko dwie partie. Partię polską i antypolską, ludzi godnych i ludzi bez sumienia, tych którzy pragnęli Ojczyzny wolnej i niepodległej, i tych, którzy woleli upadlające obce panowanie."


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Prezydent Polski - Andrzej Duda.
PostNapisane: 07 sie 2017, 06:12 
Offline
Moderator

Dołączył(a): 13 lip 2009, 09:25
Posty: 30982
Dwa lata prezydentury Andrzeja Dudy

6 sierpnia 2015 roku Andrzej Duda złożył przysięgę przed Zgromadzeniem Narodowym; przez dwa lata prezydent złożył ponad 50 wizyt zagranicznych oraz 187 krajowych; podpisał ponad 450 ustaw – podsumowuje Kancelaria Prezydenta.

W drugą rocznicę prezydentury Andrzeja Dudy Kancelaria Prezydenta przypomniała najważniejsze wydarzenia i inicjatywy, jakie podjął prezydent, a także pierwsza dama Agata Kornhauser-Duda.

W lipcu tego roku na zaproszenie prezydenta Dudy do Polski przyjechał 45. prezydent USA Donald Trump. Był on gościem honorowym dwudniowego Szczytu Inicjatyw Trójmorza – platformy współpracy prezydentów dwunastu państw położonych między Adriatykiem, Bałtykiem i Morzem Czarnym.

Jak podsumowuje Kancelaria Prezydenta, Andrzej Duda w 2015 roku przyjął w kraju 6 głów państw i szefów rządów, w kolejnym roku 19 przywódców, zaś do połowy 2017 r. – 13. Do chwili obecnej złożył 52 wizyty zagraniczne.

Według Kancelarii Prezydenta, istotnym elementem polityki prezydenta jest obronność.

Na początku czerwca Polska została wybrana niestałym członkiem Rady Bezpieczeństwa ONZ – na nasz kraj oddało głos 190 państw. Wybór poprzedziła intensywna kampania.

Podczas szczytu NATO przywódcy państw Sojuszu podjęli decyzję o wzmocnieniu wschodniej flanki Sojuszu poprzez rozmieszczenie czterech batalionów liczących około 1000 żołnierzy w Polsce i krajach bałtyckich.

Polska jako jedno z nielicznych państw NATO realizuje zobowiązanie dotyczące wydatków na obronność na poziomie 2 proc. PKB, a prezydent w pełni popiera projekt stopniowego zwiększania wydatków obronnych do 2,5 proc. w 2030 r.

Prezydent, często w towarzystwie małżonki Agaty Kornhauser-Dudy oraz ministrów Kancelarii Prezydenta, złożył 187 wizyt krajowych, spotykając się z mieszkańcami Polski oraz uczestnicząc w najważniejszych uroczystościach i wydarzeniach.

Do tej pory Andrzej Duda podpisał ponad 450 ustaw, skierował do Sejmu 7 wniosków o ponowne rozpatrzenie ustawy, a do Trybunału Konstytucyjnego 3 wnioski o zbadanie zgodności z Konstytucją.

W punkcie zatytułowanym „Tak dla kultury” Kancelaria przypomina, że prezydent wziął udział w otwarciu 41. sesji Komitetu Światowego Dziedzictwa UNESCO, który po raz pierwszy obradował w Polsce; było to jedno z najważniejszych wydarzeń kulturalnych w tym roku.

Jeszcze w czasie kampanii wyborczej Andrzej Duda powołał tak zwaną „Dudapomoc”, której celem jest podejmowanie interwencji prawnej w sprawach obywateli, którzy znaleźli się w sytuacji konfliktu z organami władzy publicznej. Od 6 sierpnia 2015 r. do biura wpłynęło 33 670 pism i e-maili.

Kancelaria Prezydenta zaangażowała się także w projekt edukacyjny skierowany do młodzieży: tzw. Lekcja RP ma przybliżyć polską historię i jej wybitne postaci.

Jak podkreśla Kancelaria Prezydenta, pierwsza dama ze względu na swoje długoletnie doświadczenie pedagogiczne wiele uwagi poświęcała zagadnieniom związanym z edukacją. Zainicjowała m.in. cykl debat „Eksperci Pytają Młodych”, zapraszając do Pałacu Prezydenckiego młodzież ze szkół z całej Polski.

Wspólnie z prezydentem pierwsza dama kontynuuje kampanię czytelniczą Narodowe Czytanie, które promuje najważniejsze dzieła literatury polskiej.

Prezydentowa patronowała wydarzeniom na rzecz osób chorych i z niepełnosprawnościami, jak również angażowała się w ogólnopolskie kampanie związane z promocją bezpieczeństwa wśród najmłodszych.

Pierwsza dama udzielała też wsparcia zagranicznym placówkom, które oferują pomoc osobom potrzebującym. Podczas programu odrębnego realizowanego w ramach wizyt zagranicznych prezydentowa odwiedzała ośrodki działające dzięki wsparciu w ramach programu Ministerstwa Spraw Zagranicznych „Polska pomoc”.

Zgodnie z informacjami Kancelarii Prezydenta, Agata Kornhauser-Duda honorowym patronatem objęła łącznie 151 inicjatyw. Będąc z wykształcenia germanistką, jako pierwsza dama udzieliła 55 lekcji języka niemieckiego.

RS, PAP

http://www.naszdziennik.pl/polska-kraj/ ... -dudy.html


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Prezydent Polski - Andrzej Duda.
PostNapisane: 08 sie 2017, 08:18 
Offline
Moderator

Dołączył(a): 13 lip 2009, 09:25
Posty: 30982
Każdy prezydent wywodzi się z określonej opcji

Z Andrzejem Maciejewskim, politologiem, ekspertem w obszarze polityki z Instytutu Sobieskiego, posłem Ruchu Kukiz’15, przewodniczącym sejmowej Komisji Samorządu Terytorialnego i Polityki Regionalnej, rozmawia Mariusz Kamieniecki

Jak ocenia Pan dwa lata prezydentury Andrzeja Dudy?
– Każdy prezydent jest indywidualnością, bo każdy człowiek jest inny, różne są jego predyspozycje czy zdolności i tak należy do tego podejść. Trudno oczekiwać, żebyśmy mieli dwóch takich samych prezydentów. Przede wszystkim Polacy zdają sobie sprawę, że mają innego prezydenta, który prezentuje swoją jakość. Z całą pewnością w osobie prezydenta Dudy zobaczyliśmy inny wizerunek, inną jakość. Każda ze stron ma inną ocenę i tak przeciwnicy tej prezydentury będą obstawać przy tezie, że te dwa lata zostały zmarnowane, natomiast zwolennicy, że były to lata naznaczone pasmem sukcesów. I jedna, i druga ocena jest przesadzona.

Skupmy się może na poszczególnych elementach tej prezydentury. Pierwszym z nich jest polityka zagraniczna...
– W skali ocen od 0 do 6, biorąc pod uwagę politykę zagraniczną, myślę, że możemy mówić o mocnej piątce. Po pierwsze, prezydent Duda bardzo dobrze się prezentuje pod względem wizerunkowym. Używając języka specjalistów od wizerunku, można powiedzieć, że bardzo dobrze się sprzedaje jako głowa państwa, jako dyplomata. Można powiedzieć, że prezydentura jest skrojona jakby pod niego. Nie ma zatem cienia wątpliwości, że w polityce zagranicznej Andrzej Duda się odnajduje i świetnie się porusza w tej sferze. I do tego nie można mieć większych uwag. Z pewnością sukcesem prezydenta Dudy jest szczyt NATO w Warszawie, obecność wojsk amerykańskich nad Wisłą, wybór Polski na niestałego członka Rady Bezpieczeństwa ONZ na lata 2018-2019 czy wreszcie niedawna wizyta prezydenta Donalda Trumpa. Ważna jest także aktywność prezydenta Dudy na terenie Azji, szczególnie gdy chodzi o Chiny i współpracę gospodarczą. W ten klimat wpisują się również Światowe Dni Młodzieży, gdzie prezydent też był osobą aktywną i obecną. Myślę, że prezydent Duda świetnie się sprzedaje na zewnątrz wizerunkowo – w czym również spora jest rola pierwszej damy Agaty Kornhauser-Dudy. Jeśli chodzi o politykę zagraniczną, to mocna piątka, nie szóstka, żeby nie psuć potencjału, bo przed Andrzejem Dudą jeszcze trzy lata tej kadencji, a niewykluczone, że na tym nie koniec.

A jak można ocenić aktywność prezydenta Dudy w Unii Europejskiej?
– Na tle bardzo aktywnej obecności prezydenta Dudy na arenie światowej aktywność głowy państwa na gruncie unijnym, brukselskim jest jakby wyciszona. Widać, że są problemy w odpowiednim odnalezieniu się w tym formacie. Te mankamenty – w pewnym stopniu – niweluje Grupa Wyszehradzka, gdzie Polska jest liderem. I choć współpraca między państwami V4 dość dobrze się układa, nie zmienia to faktu, że oczekiwałbym większej aktywności i reakcji prezydenta na to, co się dzieje na szczytach Unii.

Może ta – jak Pan określa – wyciszona obecność prezydenta w polityce unijnej, brukselskiej, wynika z faktu, że prym w tym obszarze wiedzie rząd i premier Szydło, której prezydent zostawił prymat?
– Owszem, ale między tymi organami na tym poziomie musi być współpraca. Konstytucja RP określa wyraźnie, że polityka zagraniczna jest prerogatywą rządu sprawowaną przez MSZ, ale także prezydenta RP, który reprezentuje państwo, współdziała z prezesem Rady Ministrów i szefem dyplomacji w kreowaniu polityki zagranicznej. I o ile w stosunku do działań szefa MSZ miałbym więcej uwag, to chcę powiedzieć, że prezydent Duda – bez wątpienia – jest tą jaśniejszą stroną polskiej dyplomacji, jest bowiem osobą, która niweluje wszystkie niedociągnięcia i wpadki min. Witolda Waszczykowskiego.

W jakich kategoriach należałoby spojrzeć na forsowaną przez prezydenta Dudę inicjatywę Państw Trójmorza…?
– To stara inicjatywa, do której powraca prezydent Duda – i słusznie. Jest to szukanie alternatywy, zważywszy na to, w jak różnych kierunkach może się rozejść Unia Europejska i to bynajmniej nie z powodu Polski, ale błędnej ideologii trockistowskiej, która dzisiaj kwitnie w najlepsze na salonach brukselskich i rozkłada wspólnotę od wewnątrz. Tym bardziej ważne i godne uwagi są poszukiwania alternatywy i widać, że prezydent Duda nie robi uników, ale chce prowadzić aktywną politykę.

Przechodząc na polski grunt, czy Pana zdaniem prezydent Andrzej Duda jest politykiem samodzielnym, bo co do tego zdania są podzielone?
– Każdy prezydent w polskim systemie politycznym wywodzi się z określonej opcji. I tak Lech Wałęsa miał swoje korzenie w „Solidarności”, Aleksander Kwaśniewski był reprezentantem SLD, Lech Kaczyński wywodził się z PiS, Bronisław Komorowski z Platformy i obecny prezydent Andrzej Duda też wywodzi się z PiS. Pytanie, czy prezydent mimo swoich korzeni politycznych po wyborze może być samodzielny…? I problem odcięcia tej przysłowiowej pępowiny dotyczy wszystkich prezydentów – bez wyjątku. Trzeba przyznać, że prezydentowi Dudzie zajęło to najwięcej czasu, choć należy powiedzieć, że prezydent Komorowski w ogóle tej pępowiny łączącej go z Platformą nie odciął, stając się na zawsze „strażnikiem żyrandola” i zakładnikiem swojego potencjału i możliwości. Prezydentowi Dudzie to „usamodzielnienie” zajęło – jak wspomniałem – blisko dwa lata.

Czym można tłumaczyć tę zwłokę?
– Sądzę, że wynika to m.in. ze stosunkowo młodego wieku jak na prezydenta. Przypomnę, że w chwili wyboru na prezydenta Andrzej Duda miał 43 lata, w podobnym wieku był tylko Aleksander Kwaśniewski, który obejmując urząd, miał 41 lat. Tak czy inaczej młody wiek Andrzeja Dudy i silna osobowość prezesa Jarosława Kaczyńskiego, a jednocześnie dobre wychowanie i brak wrodzonego cwaniactwa i zdecydowania w stosunku do osób starszych, z którymi wcześniej współpracował, spowodowały, że ten czas odcinania się od przeszłości był u prezydenta Dudy dosyć długim procesem.

Oczywiście nie oznacza to wcale, że prezydent ma całkowicie zatracić korzenie, a odcięcie pępowiny nie oznacza, że przestaje szanować swoich kolegów, którzy pomagali mu w kampanii wyborczej. W polskiej rzeczywistości prezydent ma tak silne umocowanie, że nie może być zakładnikiem swojego zaplecza politycznego. W Konstytucji RP nie ma zapisu o roli zaplecza politycznego, ale jest zapis o roli prezydenta. Dlatego obrażanie się na to, że prezydent zachowuje się tak, a nie inaczej, źle świadczy o środowisku. Pod tym względem, przez pryzmat dwóch lat, samodzielność prezydenta Dudy oceniam na trójkę z tendencją zwyżkową. Ostatnie wydarzenia pokazują, że Andrzej Duda chce być prezydentem, czas szybko płynie i niebawem będzie miał za sobą połowę kadencji, a perspektywa bycia najmłodszym prezydentem emerytem z całą pewnością nie jest jego ambicją i marzeniem. Samodzielność prezydenta wcale nie oznacza arogancji czy lekceważenia swojego dawnego zaplecza politycznego. Prezydent ma stać na straży interesów państwa, a nie interesów partii.

Pytanie tylko, czy odcięcie tej pępowiny zwiększy poparcie dla prezydenta Dudy, czy może wprost przeciwnie, uszczupli głosy twardego elektoratu PiS?
– Póki co zawetowanie dwóch spośród trzech ustaw dotyczących reformy sądownictwa zaproponowanych przez PiS jest pierwszym aktem odcinania tej pępowiny. Z pewnością Andrzej Duda zyska głosy tych, którzy nie do końca byli do niego przekonani. Jednocześnie w szeregach elektoratu PiS tą decyzją obudował się jeszcze mocniej. Proszę zwrócić uwagę, że tym wetem prezydent Duda nie zanegował potrzeby zmian i reform w wymiarze sprawiedliwości, ale powiedział wyraźnie, że tak, potrzeba zmian, ale nie w tej formule. Stoi na stanowisku, że trzeba zrobić porządek, trzeba to zrobić dobrze, ale nie może to być łamanie prawa dla zasady.

Tą argumentacją prezydent Duda się obronił, ale jednocześnie wpadł w pułapkę, o czym wspomniał wicemarszałek Sejmu Ryszard Terlecki, mówiąc w komentarzu, że Sejm czeka na zapowiedziane przez prezydenta projekty. A przygotowanie dobrych projektów ustaw, zwłaszcza w tak skostniałym systemie jak sądownictwo czy w ogóle wymiar sprawiedliwości, już takie proste nie jest. Każdy wariant naprawy sądownictwa – nawet najłagodniejszy – będzie bolał. Nie ma znaczenia, czy to będzie mała czy duża zmiana – każda reforma tego obszaru będzie bolesna dla środowiska, dla którego najlepiej, gdyby zostało tak, jak jest. Jeśli jednak prezydent poważnie myśli o reformie sądów, to musi patrzeć nie na dobro „kasty”, ale pamiętać o ludziach. Sędziowie i sądy są dla obywateli, a nie dla samych siebie. Tymczasem mamy towarzystwo wzajemnej adoracji, które chce w tym błogim stanie trwać nadal. Stąd prezydent będzie miał trudne zadanie, nie da się bowiem podejmować decyzji, które będą miłe dla wszystkich.

Jak postrzega Pan aktywność prezydenta na krajowej scenie?
– Sprawy wewnętrzne są istotnym elementem działalności prezydenta RP i widać, że na tej płaszczyźnie Andrzej Duda wiele ma jeszcze do zrobienia. Z pewnością pozytywnym sygnałem jest to, że jeździ po kraju, że rozmawia z Polakami. Odwiedza przede wszystkim małe miejscowości, chcąc dotrzeć do wszystkich, a jednocześnie podkreślić wagę prowincji, która za rządów Platformy była marginalizowana.

Którą z inicjatyw prezydenta Dudy – dotyczącą spraw wewnętrznych Polski – wskazałby Pan jako najważniejszą?
– Jeśli zaś chodzi o inicjatywy ogólnopolskie, ogólnokrajowe, to sądzę, że na dzisiaj takiej jeszcze nie mamy.

A inicjatywa referendum w sprawie zmiany Konstytucji RP?
– Ta inicjatywa na razie jest jeszcze na etapie propozycji i uzgadniania. Póki co nie ma jeszcze pytań, na jakie mieliby odpowiedzieć Polacy. Jest to zatem pewna idea, która została ogłoszona publicznie, ale bez żadnych konkretów. Dlatego w sprawach dotyczących spraw wewnętrznych Polski widać, że potencjał prezydenta Dudy jest duży, a sam prezydent ma chęć, co jest bardzo ważne. Tylko że na dzisiaj istnieje problem zaplecza, które Andrzej Duda będzie jeszcze długo budował wokół siebie. Tak jak wspomniałem wcześniej, wiek Andrzeja Dudy wskazuje w naturalny sposób, że powinien walczyć o drugą kadencję, ale żeby ponownie zyskać zaufanie Polaków, musi mieć odpowiednie zaplecze – swoje zaplecze, nie tylko PiS, bo nie może być zakładnikiem partii.

Wspomniał Pan o zapleczu, które musi mieć prezydent, aby skutecznie pracować. Jak ocenia Pan rolę doradców prezydenta Dudy?
– Prezydent Duda z miesiąca na miesiąc udoskonala swoje zaplecze. Zarówno Kancelaria Prezydenta RP, jak i sztab ludzi, którymi się otacza, to sprawna ekipa, która czuje prezydenta i na odwrót. Nie ma możliwości na efektywną, skuteczną działalność polityka bez porozumienia się ze swoim zespołem. To musi być team.

Bywa jednak, że źli doradcy wpływają na negatywny wizerunek polityka…
– Dobry doradca to nie ten, który mówi to, co chce usłyszeć prezydent, ale dobry doradca to ten, który mówi to, co powinien usłyszeć prezydent, aby móc podjąć mądrą, dobrą decyzję. Proszę zwrócić uwagę, że doradca nie podejmuje decyzji, ale doradca pokazuje jedynie zagrożenia, które mogą wynikać ze złych decyzji prezydenta. Ostatecznie decyzja – jaka by ona nie była, w konsekwencji i tak spadnie na prezydenta i to on będzie winny. I na odwrót, mądra decyzja i związane z nią pasmo sukcesów w konsekwencji też będzie udziałem prezydenta. Na tym polega polityka. Nie ma dobrych bądź złych doradców, jest tylko zła refleksja końcowa prezydenta.

Czy prezydent, który ma ambicje być stabilizatorem na polskiej scenie politycznej, rzeczywiście nim jest?
– Andrzej Duda, podobnie jak każdy inny prezydent, ma bardzo ambitny plan bycia prezydentem wszystkich Polaków, działania dla dobra i w interesie Polski, bycia swoistym piorunochronem, który łagodzi napięcie na scenie politycznej i tonuje atmosferę w kraju. I pod tym względem plan prezydenta Dudy jest bardzo ambitny. Sam prezydent ma potencjał i możliwości, ważne jest to, aby konsekwentnie podejmował i realizował mądre decyzje, które mogą spowodować, że swoimi działaniami utrzyma on poparcie i wywalczy drugą kadencję – niezależnie od tego, jak się potoczą relacje między nim a prezesem Kaczyńskim.

PiS i każda inna partia, z której wywodzi się obecny, jak i przyszli prezydenci, powinny mieć świadomość, że prezydent RP nie jest ich własnością. Prezydent nie jest własnością ani partii, ani marionetką takiego czy innego lidera, ale wskazany przez suwerena, jest przywódcą, który ma mandat od obywateli, aby realizować swój program w oparciu o Konstytucję RP. Ostatnie decyzje prezydenta pokazują wyraźnie, że Andrzej Duda nie jest człowiekiem, którego interesuje wyłącznie dobre samopoczucie i bezwolne podpisywanie ustaw, które przygotuje rząd, ale jest i chce być prezydentem, który przejdzie do historii Polski. Moim zdaniem, druga kadencja jest w zasięgu prezydenta Andrzeja Dudy.

Dziękuję za rozmowę.
Mariusz Kamieniecki

http://www.naszdziennik.pl/polska-kraj/ ... opcji.html


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Prezydent Polski - Andrzej Duda.
PostNapisane: 28 sie 2017, 10:22 
Offline
Moderator

Dołączył(a): 13 lip 2009, 09:25
Posty: 30982
Szanuję prof. Jerzego Roberta Nowaka i tylko dla tego chcę zwrócić uwagę na jego krytyczną ocenę prezydenta Dudy.
Sam pozostawiam sobie jeszcze trochę czasu na dostrzeżenie tego co już dziś widzi prof. Nowak.


Zdrada Andrzeja Dudy (I)

(Manifest antyprezydencki )

W tekście tym odsłaniam dla szerszego grona wiele faktów mało znanych z życia i wystąpień Dudy, cierpliwie wygrzebanych z wielostronnej literatury na jego temat.

Najhaniebniejszym i zarazem najbardziej wstydliwym wydarzeniem ostatniego roku było ogłoszenie w dniu 24 lipca 2017 r. przez prezydenta Andrzeja Dudę dwóch wet paraliżujących na nie wiadomo jak długo, gruntowną reformę sądownictwa w Polsce. Sądownictwa stanowiącego najbardziej patologiczną dziedzinę III Rzeczpospolitej, faktycznie swoistej stajni Augiasza. Sądownictwa, które umożliwiło zablokowanie skazania największych zbrodniarzy PRL-u na czele z gen. W .Jaruzelskim i C. Kiszczakiem, które wielokrotnie prowadziło do uwalniania wielkich złodziei i skazywania ludzi niewinnych. Weta Dudy doprowadziły do czasowego utrącenia najważniejszej reformy rządu Dobrej Zmiany, przygotowanej przez zespół ministra Zbigniewa Ziobry i cieszącej się ogromnym poparciem Pani Premier Beaty Szydło i prezesa PiS Jarosława Kaczyńskiego.

Krzysztof Wyszkowski: A. Duda podpalił Polskę

Jeden z czołowych działaczy dawnej opozycji solidarnościowej , członek kolegium IPN Krzysztof Wyszkowski wystąpił 24 lipca 2017 r. ze szczególnie ostrym potępieniem wet prezydenta Dudy, stwierdzając bez ogródek: „Panie Prezydencie - Podpala Pan Polskę. Może ma Pan subiektywne poczucie odpowiedzialności, ale nie ma Pan politycznego rozumu”.(Podkr.- JRN).

Już dziś widać jak katastrofalne są wielostronne skutki obu wet prezydenckich. Najważniejszym negatywem jest to, co znana z odwagi i bezkompromisowości publicystka i reżyser Ewa Stankiewicz wyraziła w słowach: „To jest moim zdaniem bardzo zła decyzja, która będzie miała swoje złe konsekwencje dla Polski. Prezydent stanął po stronie uprzywilejowanej kasty i tych, którzy opłacali protesty. Pan prezydent dał paliwo tym ludziom. (Podkr.-JRN). - My musimy zmieniać Polskę, ale moim zdaniem jest to utrata szansy na systemowe zmiany”. W innej wypowiedzi - z 24 lipca 2017 r. E. Stankiewicz stwierdziła expressis verbis: „Panie Prezydencie. Właśnie stracił Pan mój głos. Jeden z 30 mln. To niewiele. Stracił Pan zaufanie i zawiódł nadzieję. To dużo”. Bardzo krytycznie i szczegółowo skrytykował weta prezydenta Dudy inny znakomity publicysta Michał Karnowski, pisząc o trzech błędach prezydenta A. Dudy:

„Po pierwsze, Andrzej Duda założył, że deklaracje totalnej opozycji i świata sędziowskiego o pragnieniu reformowania sądownictwa, tylko „mądrzej” i „lepiej”, są szczere. To nie jest prawda. Z dziesiątek oświadczeń, zjazdów, kongresów, wywiadów establishmentu prawniczego wyłania się obraz środowiska zachwyconego sobą, uważającego, że wszystko jest świetnie, że trzeba jeszcze więcej tej patologicznej „samorządności”, w rzeczywistości będącej oligarchizacją. I dlatego mimo weta, ani jedna osoba z tego świata, nie zdobyła się na powiedzenie swoim wspólnikom z ulicy i ich płatnikom od Sorosa: kończcie, bo teraz rozmawiamy poważnie z prezydentem. I dlatego z panią Gersdorf, niestety, pan prezydent niczego nie zreformuje.

Po drugie, i co gorsze, sam Andrzej Duda nie udzielił poważnego napomnienia protestującym. Jakby wezwania do wieszania byłych kolegów z Prawa i Sprawiedliwości były normą. Jakby wezwania do zorganizowania w Polsce krwawego „odwróconego” - bo w obronie oligarchii - majdanu, były do zaakceptowania. Jakby nad wulgarnymi, palikociarskimi w stylu, manifestacjami pod domem prezesa partii, który wskazał go jako kandydata na prezydenta, można przejść do porządku dziennego. A przecież mógł postawić warunek, że zawetuje, a więc da coś opozycji, jeśli ona zaprzestanie tej wojny domowej. Zdecydował się jednak oddać zasób wypracowany przez swoje środowisko, niczego się od obozu przeciwnego nie domagając.
Po trzecie, Andrzej Duda ustąpił w kulminacyjnym punkcie protestów, tuż po niedzieli, zwykle takie akcje ułatwiającej. Nie poczekał nawet aż manifestacje zaczną przygasać, co było o tyle oczywiste, że ani na moment nie przekroczyły stanu krytycznego, ani na chwilę nie przekroczyły stałego zasobu opozycji, o czym zresztą pisałem codziennie na tych łamach. Nie było też żadnych poważnych sygnałów sondażowych wskazujących iż postulaty tej hałaśliwej grupy podzielane są przez większość społeczeństwa. Odwrotnie - wsparcie dla zmian w sądownictwie, dla prezesa Prawa i Sprawiedliwości oraz działań rządu Beaty Szydło i ministra Zbigniewa Ziobry było na stałym, ogromnie wysokim poziomie. To pozwalało przynajmniej poczekać. Prezydent zdecydował inaczej - oddał wszystko, w momencie najgorszym.

Dlatego właśnie totalna opozycja żąda i będzie żądała więcej. W tej sprawie, ale

także w każdej innej. Jeśli raz się udało zaszantażować kilkoma milionami rzuconymi nie wiadomo skąd, kilkoma tonami świeczek i kilkudziesięcioma zaledwie tysiącami demonstrantów, to już zawsze będą próbować. I wszystko wskazuje, że nie będzie ani reform, ani spokoju.
Przykro to pisać, ale ten cios zadany obozowi reform pod względem politycznym trudny jest do zrozumienia i usprawiedliwienia. Długo będziemy za niego jeszcze płacili. Polityka to jednak poważna sprawa, za takie błędy i złudzenia płaci się słono. (Podkr.-JRN) .I nie chodzi tylko o to, że dziś cieszą się u Sorosa, u Schetyny i w „Wyborczej”, a smucą w tych polskich domach, gdzie na płotach wieszano plakaty Dudy, często płacąc za to cenę prześladowań i ostracyzmu. Chodzi przede wszystkim o twardy polityczny realizm, w którym nie kapituluje się bez konieczności. Nie trzeba było, nie należało tego robić”.
Zdradził polityk, który wszystko zawdzięcza PiS-owi i J.Kaczyńskiemu
Moim zdaniem zaskakujące dwa weta prezydenta A. Dudy, paraliżujące gruntowniejszą reformę sądownictwa, należy uznać za zdradę. I to zdradę tym bardziej oburzającą, że dokonał jej polityk, który wszystko zawdzięcza PiS-owi i J. Kaczyńskiemu. A jest to zdrada brzemienna w skutkach. Prezydent Duda wielokrotnie zdradził. Zdradził zaufanie ministra sprawiedliwości Z. Ziobry, paraliżując mu reformę. Ziobry, który w 2005 r. wyciągnął mało znanego krakowskiego prawnika Dudę z politycznego niebytu, powołując go na wiceministra sprawiedliwości, a potem polecając prezydentowi L. Kaczyńskiemu. Co gorsza, Duda zdradził zaufanie prezesa PiS J. Kaczyńskiego i PiS-u jako partii, bez których nie miał żadnej szansy zostać prezydentem RP. Ten mały człowieczek zdradził zaufanie milionów Polaków, którzy na niego głosowali. Postępowanie Dudy wywołało oburzenie wśród polityków PiS-u. Sam prezes PiS-u Jarosław Kaczyński, występując w Telewizji Trwam w dniu 27 lipca nazwał weta prezydenta Dudy „bardzo poważnym błędem”. Duda zdradził również zaufanie obecnej premier Beaty Szydło, której pracowitości i poświęceniu jako szefowej jego kampanii prezydenckiej zawdzięczał w niemałej mierze swój triumf wyborczy. Sam Duda mówił o niej na wieczorze wyborczym: „Beata była wspaniałym, dobrym duchem tej kampanii”. Nieprzypadkowo właśnie Szydło, zawiedziona zablokowaniem przez Dudę tak ważnych reform przygotowanych przez jej ministrów mówiła z takim rozgoryczeniem o prezydencie w transmitowanym przez TVP orędziu: „Dzisiejsze weto Pana Prezydenta spowolniło prace nad reformą. Co więcej, zostało potraktowane jako zachęta przez tych, którzy walczą o utrzymanie niesprawiedliwego systemu. Systemu wielkich i małych nadużyć i opresji dla wielu uczciwych obywateli. Ale aby dobrze zreformować polskie sądy, trzeba przede wszystkim słuchać głosu zwykłych Polaków (...) Chcemy państwa prawa, a nie państwa prawników”. (Podkr.-JRN).

Z ostrą krytyką zachowania Dudy wystąpiło bardzo wielu publicystów (przegląd ich głosów, a także nielicznych wybielaczy Dudy typu Ziemkiewicza , Terlikowskiego i Zaremby, dam za parę dni w trzecim odcinku tekstu „Zdrada Andrzeja Dudy”). Teraz zaznaczę, że 27 lipca w wieczornym programie TVP Info z miażdżącą krytyką obu wet prezydenta Dudy wystąpił Wojciech Cejrowski, nazywając je krokiem „głupim”, a nawet „idiotycznym”. Duże brawa dla p. Wojciecha za ten tak szczery osąd! Niezwykle ostre tony krytyki prezydenta Dudy zabrzmiały w wystosowanym do niego liście otwartym naczelnego redaktora „Warszawskiej Gazety” Piotra Bachurskiego: „Z terrorystami się nie negocjuje” (nr z 28 lipca 2017 r.). Red. Bachurski pisał m. in. : „Jest Pan naszym prezydentem (...) Ludzie czekali na zmiany i walczyli o nie przez osiem lat oszukańczych rządów PO. A Pan dziś negocjuje z tymi, którzy niszczyli naszą Ojczyznę (...) Dlaczego nie odwołał się Pan do Narodu . Patriotycznego Narodu, który Pana wybrał na Prezydenta? Milionów Polaków, które Panu zaufały. Gdzie jest nasza wieloletnia praca na rzecz wolnej katolickiej Polski? Dzisiaj jednym gestem zmarnował Pan lata pracy. Zmarnował Pan zaufanie Polaków”. (Podkr.-JRN).

Red. Eliza Olczyk z „Wprost”. przytacza bardzo krytyczne dla Dudy wypowiedzi rozmówców z PiS. Jeden z ich mówi „Straciliśmy go. Kroczy drogą Marcinkiewicza i tak jak on skończy (Te słowa „straciliśmy go” - choć wydają się przesadzone, takie nie są. PiS bowiem stracił zaufanie do swego prezydenta, a w polityce to jest kluczowa sprawa. - Już w niektórych środowiskach zyskał etykietkę zdrajcy, w mediach społecznościowych pojawił się te hashtag: „Szydło na prezydenta” opowiada nasz rozmówca z PiS (...) Andrzej Duda, dziś aspirujący do roli lidera całej prawicy, zostanie niespełna 50-letnim emerytem i nigdy juz nie odegra żadnej roli na scenie politycznej - ripostuje polityk z twardego jądra PiS”. ((Por. Eliza Olczyk : Sąd ostateczny”, „Wprost” z 24 lipca 2017 r.)

Co skłoniło A. Dudę do zawetowań, godzących w politykę i pozycję PiS?

Myślę, że w głównej mierze wpłynął na Dudę jego kompleks niedowartościowania, poczucie zmarginalizowania, spychającego go do roli ośmieszanego „Adriana”. Po drugie. Duda wpadał w coraz bardziej jadowitą zawiść w związku z rosnącą rolą ministra sprawiedliwości Zbigniewa Ziobry, którego oceniał jako najgroźniejszego rywala w późniejszej walce o schedę na czele PiS po J. Kaczyńskim. Swoją rolę w tej sytuacji mogły też odgrywać podjudzania ze strony lobby żydowskiego, którego silnym przedstawicielem we własnej rodzinie jest teść - żydowski polakożerca J. Kornhauser, a być może i żona Agata, przypuszczalnie znacznie mądrzejsza od nieszczęsnego „Dudusia”. Lobby żydowskie przypuszczalnie uznało, że doprowadzenie najbardziej prożydowskiego prezydenta w Polsce po 1989 r. A. Dudy do pozycji Numer Jeden w naszym kraju może stać się okazją do podporządkowania Polski w pełni wpływom żydowskim. Tak jak to się stało na Ukrainie dzięki Żydom: prezydentowi Poroszence (Walcmanowi) i premierowi Hrojsmanowi oraz większości ukraińskich oligarchów o żydowskim rodowodzie. Dodatkową role mogły oddziałać podjudzania Dudy z zewnątrz Polski.

Czy to A. Merkel podjudziła A. Dudę do weta

Prezydent A. Duda zapewniał, że do zawetowania ustaw przekonała go 76-letnia opozycjonistka (nota bene lewaczka z KOR-u ) Zofia Romaszewska. Być może jednak ten ulegający wpływom innych miękki człowiek zawetował pod wpływem zupełnie innej pani, spoza Polski - Angeli Merkel. Red. Mirosław Kokoszkiewicz z „Warszawskiej Gazety” (nr z 28 lipca 2017 r). przypomniał : „Kiedy we wtorek 18 lipca toczyły się parlamentarne boje o reformę sadownictwa, media podały lakoniczną wiadomość, że oto w czasie tego politycznego amoku totalnej opozycji Angela Merkel odbyła 45-minutową rozmowę z prezydentem Andrzejem Dudą )...) Chciałbym wierzyć, że ta dziwna koincydencja zdarzeń, czyli telefonu z Berlina i wystąpienia prezydenta, to zwykły zbieg okoliczności. Niepokoi jednak to, że rzecznik niemieckiego rządu Steffen Seifert, pytany o rozmowę na linii Merkel-Duda, jako jeden z tematów rozmowy wymienił „kwestie związane z państwem prawa”. (Podkr.-JRN). Trzeba być bardzo naiwnym, by sądzić, że łatwo wyswobodzimy się z objęć Moskwy i Berlina”. (Por. M. Kokoszkiewicz: William i Kate kontra Adaś i Henia, „Warszawska Gazeta” 28 lipca 2017 r.) Były tak wpływowy polityk Platformy Obywatelskiej Jan Maria Rokita widzi w decyzji Dudy także wpływ oddziaływań na Dudę jego byłych kolegów z krakowskiej Unii Wolności, a także polityków z PO, podjudzających prezydenta do zdystansowania się od PiS. W tekście : Kto postawił na Dudę, „Polska the Times”z 28 lipca 2017 ) Rokita przypomniał: „Tu przed sławnym podwójnym wetem, prezydenta w sprawie sądów dziennik „Rzeczpospolita” zamieściła artykuł - apel pod znaczącym tytułem: „Postawmy na Andrzeja Dudę”. Autorem tekstu był jeden z najbliższych współpracowników Donalda Tuska i były minister spraw wewnętrznych Bartłomiej Sienkiewicz,. W żarliwym tonie apelował on do przeciwników PiS-a, aby przestali wbijać szpile i ciskać gromy na prezydenta, gdyż to nie demonstranci uliczni, nie Platforma, KOD, ani Nowoczesna, ale Andrzej Duda obali pisowską władzę. (Podkr.-JRN). Wedle Sienkiewicza, polityczny plan opozycji winien więc nie tylko zakładać konflikt i podział wewnątrz obecnego obozu władzy, ale także ów konflikt i podział ułatwić i przyśpieszyć. To zaś wymaga zasadniczej zmiany postawy wobec Dudy (...)”. Dobrze znający sytuację polityczną w Krakowie, jego mieszkaniec Rokita dodawał : „Andrzej Duda, niegdyś działacz z krakowskiej Unii Wolności, znając w związku z tym osobiście wielu dawnych sympatyków tamtej partii, wywodzących się z Krakowa, z natury rzeczy musiał stać się teraz w PiS-ie obiektem podejrzeń (...) I właśnie przez to podejrzenie powrót partii do dawnego zaufania do prezydenta graniczy z niepodobieństwem”. Zabiegi wrogów PiS-u przyniosły rezultat .Wśród gorąco gratulujących Dudzie za jego weta znaleźli się lewacki rzecznik praw obywatelskich Adam Bodnar, Bronisław Komorowski, Monika Olejnik i Lech Wałęsa. Ogromnej satysfakcji nie kryje „Gazeta Wyborcza”. Mięczaka A. Dudę pochwalił za wetowania także inny mięczak , jego ojciec profesor AGH. Ten sam, który niedawno „wsławił się” wystąpieniem - wbrew rządowi Zjednoczonej Prawicy - za przyjmowaniem imigrantów w Polsce. Faktycznie na szkodę Polski. A co na ten temat myśli sam prezydent Duda ?

Życiorys Dudy z jedną dużą skazą

W młodości Duda jakoś nie wyróżnił się żadną samodzielną inicjatywą - w przeciwieństwie do Z. Ziobry, który w 1998 r .był współzałożycielem . Stowarzyszenia Katon, zajmującego się pomocą ofiarom przestępstw i Centrum Pomocy Ofiarom Przestępstw. Swą działalność polityczną Duda zaczął od niegodnego falstartu. Ten obecny „nasz prezydent” przez lata, jeszcze po 2000 r „błąkał się” jako działacz tak antynarodowej partii jak Unia Wolności, przewodzonej przez wyjątkowo złowieszczego palanta W. Frasyniuka, który jeszcze w 2009 r. występował za wystawieniem pomnika wdzięczności Wojciechowi Jaruzelskiemu. Ciekawe jak wytłumaczą panegiryści Dudy tę wielką skazę w jego życiorysie - udział w Unii Wolności, jak wyjaśnią motywy ,które nim kierowały przy akcesie do tak podłej partii. Kurzą ślepotą polityczną? W 2005 r. wszedł do zwycięskiego wówczas PiS-u, gdzie na swe szczęście znalazł prawdziwie dobrego protektora - Zbigniewa Ziobro. To Ziobro zapewnił mu wyjście z niebytu politycznego w 2006 r, gdy jeszcze był tylko mało znanym radcą prawnym, powołując go na wiceministra sprawiedliwości. W 2007 r. także Ziobro, promując karierę polityczną Dudy, polecił go prezydentowi Lechowi Kaczyńskiemu do jego kancelarii. Jeszcze w 2007 r. Duda przegrał w swych pierwszych wyborach parlamentarnych, startując z okręgu tarnowskiego. W 2007 r. został jednak wybrany do Trybunału Stanu, a w 2008 r. został podsekretarzem stanu w kancelarii prezydenta L. Kaczyńskiego. W wyborach samorządowych w 2010 r. Duda bez powodzenia kandydował z ramienia PiS na prezydenta Krakowa, zajmując dopiero 3 miejsce w pierwszej turze glosowania z wynikiem 22,38% głosów. Został jednak radnym miejskim . W 2011 r. Ziobro walczy dla Dudy o jedynkę” na liście PiS w Krakowie. (Wg. Anna Gielewska, współpraca Joanna Misiołek : O dwóch takich, „Wprost” z 24 lipca .2017 r.). I wtedy właśnie Duda uzyskał pierwsze liczące się powodzenie , zdobywając mandat z poparciem 79 981 głosów.. z listy PiS-u. W 2014 r. został eurodeputowanym. W grudniu 2014 r. został wysunięty przez prezesa PiS J. Kaczyńskiego na kandydata na prezydenta RP, wygrywając w 2015 r. wybory prezydenckie dzięki bardzo dynamicznej kampanii, prowadzonej przez Beatę Szydło. Jak z tego widać swą nadzwyczajną karierę polityczną zawdzięczał wyłącznie kolejnym poparciom: Z. Ziobry, J. Kaczyńskiego i B. Szydło. Bez PiS-u byłby nikim! Ciekawe, że podczas kampanii prezydenckiej Duda celowo pomijał Ziobrę w swym politycznym życiorysie.(Wg. A.Gielewska: op.cit.,)

O Andrzeju Dudzie bez taryfy ulgowej

Od kilku miesięcy już alarmowałem na tym blogu w sprawie niegodnych „wyczynów” prezydenta A. Dudy. Poświęciłem przeanalizowaniu jego wszystkich „dokonań” ponad miesiąc czasu, dochodząc do coraz bardziej nieoczekiwanych spostrzeżeń. Początkowo , jeszcze z pół roku temu myślałem, że winę za jego błędy ponoszą głównie źle dobrani doradcy. Stopniowo jednak coraz bardzie przekonywałem się, że ten krasomówca, wygłaszający piękne przemówienia bez kartki, w rzeczywistości jest tylko mięczakiem politycznym, celebrytą i unikającym rozwiązywania trudniejszych spraw miglancem, „prezydentem- strusiem”. A przy tym ,pomimo wygłaszania świetnych przemówień nad grobami bohaterów (znakomity „mówca pogrzebowy”) faktycznie jest na bakier z polskim patriotyzmem.

Czy tak zachowuje się dobry patriota polski ?

Pytam jak wytłumaczyć polskiego „męża stanu”, który na każdym kroku występuje z potępieniem domniemanego polskiego „antysemityzmu”, nawet w rozmowach z największymi zagranicznymi żydowskimi polakożercami, a milczy jak grób o dużo groźniejszym zagranicznym i polskim antypolonizmie? W komunikatach z wizyt A. Dudy w Izraelu i w USA ,tak eksponujących problem antysemityzmu zabrakło jakiegokolwiek zdania o i martyrologii polskiej w drugiej wojnie światowej. Dlaczego pan prezydent zap „zapomniał” o martyrologii, która dotknęła miliony polskich rodzin (ja też straciłem wówczas ojca) ? Mógł prezydent wspomnieć o tym zresztą poprzez uwagę, że zarówno Polaków jak i Żydów łączy ogrom cierpień z doby wojny. Dlaczego nie przypomnieli o tym prezydentowi K. Szczerski i inni doradcy? Można powiedzieć, że w swych wystąpieniach w Izraelu i w Nowym Jorku prezydent Duda reprezentował żydowską, a nie polską politykę historyczną.

Czy można uznać za dobrego polskiego patriotę polityka, który bezkrytycznie prowadzi rozmowy w Nowym Jorku z jednym z największych tamtejszych polakożerców i katolikożerców Abrahamem Foxmanem, prezesem Ligi Antydyfamacyjnej, związanej z żydowską masońską Bnai Birth. Co więcej w tej rozmowie nawet na chwilę nie zająknął się o rozmiarach tak potężnej w USA żydowskiej christianofobii i polakożerstwie. Chętnie gaworzył natomiast o polskim antysemityzmie i o tak bezprawnych żydowskich roszczeniach wobec nas, do czego nikt w Polsce go nie upoważnił. Czy nie było to zdradą polskich narodowych interesów? Czy można uznać za dobrego polskiego patriotę polityka, który przyznał największe polskie odznaczenie Szewachowi Weissowi, zajadłemu żydowskiemu roszczeniowcy wobec Polski, skrajnemu faryzeuszowi i oszustowi. Weissowi, który niejednokrotnie publicznie wybielał rolę żydowskich katów w UB, mówiąc, że w UB było może 5- 6 Żydów. Czy można uznać za dobrego polskiego patriotę polityka, który obściskiwał się w Izraelu z największym izraelskim polakożercą - prezydentem Reuvenem Rivlinem. To ten polityk izraelski. który głosił w Knessecie w czasie wizyty W. Bartoszewskiego w Izraelu w 2000 r., że Polacy są współodpowiedzialni za Holocaust Żydów. Dodajmy: prezydent Rivlin jest strasznym głupolem, który parę lat temu podczas wizyty w Warszawie na otwarciu wystawy w Muzeum Historii Żydów pochwalił się, że jest w prostej linii potomkiem jednodniowego żydowskiego króla Polski, jakiegoś Srula (żydowska legenda w stylu opowieści o królu Ćwieczku, czy szewczyku Dratewce). Rivlin twierdził tam również, że Żydzi dali Polakom wielu wojskowych bohaterów. Świetnie wyszydził to red. Mirosław Kokoszkiewicz z „Warszawskiej Gazety” ( w tekście „O królu, Srulu i żydowskiej husarii”) pisząc, że to pewnie żydowskie chorągwie zmiażdżyły Krzyżaków pod Grunwaldem, żydowska husaria rozniosła Turków pod Wiedniem, a Zawisza Czarny był oczywiście śniadym. Czy można uznać za dobrego polskiego patriotę polityka, który bezmyślnie podniósł pośmiertnie do rangi generała Jana Karskiego. choć ten w ostatnich 15 latach życia był zajadłym antypolskim renegatem. Karski w we wszystkich debatach polsko-żydowskich w USA stał niebywale stronniczo po stronie Żydów, pisał w postkomunistycznej „Trybunie”, że „Polska była wrzodem Europy w XIX wieku”. W czasie kampanii prezydenckiej 1995 r. Karski całkowicie poparł Kwaśniewskiego, wybielając Jaruzelskiego, Bermana, Bieruta, Cyrankiewicza etc., sugerując, że byli to polscy patrioci, zmuszeni do wykonywania rozkazów Kremla. Brednie te wywołały w „Rzeczpospolitej” otwarty protest byłych żołnierzy Państwa Podziemnego, m.in. Zofii Korbońskiej, Jana Nowaka - Jeziorańskiego i Władysława Bartoszewskiego.

Czy można uznać za dobrego polskiego patriotę polityka, który przyjeżdża w lipcu 2016 r. do Kielc, by powtórzyć dawno już obalone oszczercze tezy komunistycznej propagandy PRL-owskiej o rzekomym pogromie Żydów przez Polaków w odniesieniu do zbrodni NKWD i UB? Zapytam, czy dobry patriota polski może sobie pozwolić na bezkrytyczne wysławianie Ludowego Wojska Polskiego w służbie komunistów i Sowietów, tak jak to zrobił prezydent A. Duda występując w kwietniu 2017 r. podczas uroczystości z okazji 72. rocznicy forsowania Odry przez 1. Armię Wojska Polskiego .Prezydent Andrzej Duda. powiedział wówczas m.in. „Moim obowiązkiem jako Zwierzchnika Sił Zbrojnych jest, by pochylić głowę i uklęknąć przy grobach tych, którzy przelali krew za ojczyznę. Chylimy czoło nad ich bohaterstwem, nad ich poświęceniem, nad ich dziełem, którego umiłowanym efektem jest wolna Polska (podkr.,-JRN) – Prezydent A. Duda podkreślał także, że „krew przelana za ojczyznę jest jedna, krwi przelanej za ojczyznę nie można dzielić i nie można dzielić tych, którzy za nią oddali życie".). Podkr.-JRN)
Przypomnijmy: to Ludowe Wojsko Polskie było od początku jego powstawania dowodzone przez sowieckich i żydowskich politruków, a od maja 1945 r. jego głównym zadaniem było zwalczanie wielotysięcznej armii polskich patriotów -„żołnierzy wyklętych”. Nic dziwnego, że członek kolegium IPN Sławomir Cenckiewicz, wybitny badacz historii PRL ostro skrytykował Dudę pisząc: „Nie rozumiem potrzeby pisania takich listów, nie akceptuję honorowania LWP i PRL, tej niezgodnej z prawdą historyczną nowomowy III RP o „wyznaczaniu zachodniego krańca naszego państwa” (to nie Stalin wyznaczył granice tylko LWP w ciężkim boju z Niemcami?) i różnych „żołnierskich drogach”… (czyli II Korpus Andersa czy podziemie niepodległościowe zwalczane dokładnie przez formacje LWP forsujące Odrę biły się o to samo?) Z szacunku do Głowy Państwa nic więcej nie napiszę!” Ten sam prezydent Duda, który tak bezrozumnie patronował wybielaniu roli Ludowego Wojska Polskiego, w lipcu tego roku odmówił przyjęcia patronatu nad uroczystymi społecznymi obchodami kolejnej rocznicy okrutnego ukraińskiego ludobójstwa na Polakach. Wywołało to ostre protesty takich działaczy kresowych jak ksiądz Tadeusz Isakowicz-Zaleski, słynny pisarz kresowy Stanisław Srokowski, współautorka monumentalnego dzieła o ludobójstwie na Kresach Ewa Siemaszko, prezes Witold Listowski.

Katolicyzm Dudy w ogniowej próbie

A. Duda wciąż występuje w roli arcyreligijnego „bohaterskiego” polityka, który zręcznie ratuje hostię przed upadkiem, zręcznie ratuje przewracający się obraz Matki Boskiej przed upadkiem. Zastanawia mnie, jak z tą jego tak mocno eksponowaną religijnością współgra fakt, ze nie wystąpił z publicznym potępieniem podłego bluźnierczego spektaklu „Klątwa” w Warszawie.? Zastanawia mnie niesamowicie fakt , jak to się stało, że Duda, ten domniemany „wielki katolik” , choć nagrodził Orderem Orła Białego żydowskiego wyłudzacza Szewacha Weissa, nie zdobył się na przyznanie tegoż wielkiego polskiego odznaczania największemu polskiemu bohaterowi drugiej wojny światowej - świętemu o. Maksymilianowi Kolbe. Przypuszczalnie bał się ostrej reprymendy ze strony swego teścia polakożercy J. Kornhausera, który pewnie uważa św..ojca Maksymiliana za antysemitę, jak robi dotąd wielu Żydów. A robią to wbrew jednoznacznym ustaleniom w czasie procesu beatyfikacyjnego, a potem kanonizacyjnego o. Kolbe. Jak to się stało, że Dudzie „gorącemu katolikowi” nie przeszkodziło w wybraniu S. Weissa na kawalera Orderu Orła Białego to, iż Weiss kiedyś brutalnie zaatakował Prymasa Polski kardynała Józefa Glempa. Zaatakował go za jego jakże słuszny postulat po Jedwabnem, żeby Żydzi też zdobyli się na przeproszenie Polaków za swoje zbrodnie wobec nich. Przypomnijmy tu, co stwierdził znakomity żydowski publicysta Jack Sack, autor świadomie przemilczanej w Polsce przez służalczych żurnalistów doskonałej książki „Oko za Oko” o zbrodniach S. Morela i innych żydowskich ubeków w Świętochłowicach (zabili wówczas ponad 1600 niewinnych Polaków i Niemców w ciągu niecałego roku). Uczciwy, szlachetny Żyd J. Sack w wywiadzie udzielonym polonijnemu „Tygodnikowi Polskiemu” w Australii ,apelował do Żydów, by przeprosili Polaków za swe zbrodnie. Na tak rzecz nigdy nie zdobyłby się tak służalczy wobec Żydów „nasz prezydent” A. Duda. Jak to się stało, że tak „gorliwy katolik” Duda nic nie zrobił w czasie rozmowy z żydowskim katolikożercą A. Foxmanem dla potępienia rozlicznych żydowskich akcji antychrześcijańskich w USA (m. in. niebywale chamskich napaści na papieża Jana Pawła II ).

Dlaczego „wielce katolicki” prezydent Duda wyraźnie promował skrajnego katolikożercę Aleksandra Smolara, prezesa sorosowskiej Fundacji Batorego? Dlaczego zaprosił tego socjologa, nie mającego nic wspólnego z badaniami historii na spotkanie historyków z prezydentem. Podczas tego spotkania socjolog Smolar „wyróżnił się” jako jedyny uczestnik spotkania atakiem na politykę historyczną PiS-u. Przypomnijmy, że Smolar wielokrotnie atakował Kościół katolicki w Polsce (m.in. na łamach „Le Quotidien de Paris”), atakował Prymasa Polski Józefa Glempa, oskarżał Kościół o rzekome niszczenie demokracji w Polsce. (Por. szerzej: J. R. Nowak: „Czerwone dynastie”, Warszawa 2014, t.3,ss.102-103).

Dowiedziałem się z internetowej wypowiedzi red. Stanisława Michalkiewicza z 27 lipca 2017 r., że tegoż dnia Duda spotkał się z A. Smolarem. Ciekaw jestem, o czym pouczył Dudę Smolar, szef Fundacji Batorego, sterowanej przez arcywroga chrześcijaństwa George’ a Sorosa? Zapytajmy, dlaczego „wielce katolicki” prezydent A. Duda nawet nie odpowiedział na skierowany do niego list b. europosła z LPR Witolda Tomczaka, proszącego prezydenta o przerwanie przez ułaskawienie toczonej przeciw niemu od 11 lat nagonki policji i prokuratury za odrzucenie kamienia przygniatającego papieża Jana Pawła II w antykatolickiej pseudo rzeźbie. Bycie katolikiem nie oznacza tylko gorliwego eksponowania się w czasie udziału we Mszach Świętych. To oznacza bronienie wiary i wartości chrześcijańskich w trudnych sytuacjach, wobec przeciwników Kościoła. W takich sytuacjach jednak pan Duda woli być prezydentem - strusiem, zamiast „stanąć w prawdzie”.

http://jerzyrnowak.blogspot.com/2017/07 ... udy-i.html


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Prezydent Polski - Andrzej Duda.
PostNapisane: 29 sie 2017, 19:58 
Offline
Moderator

Dołączył(a): 13 lip 2009, 09:25
Posty: 30982
Zdrada Andrzeja Dudy (II)

Niejasne moralnie sprawy Andrzeja Dudy

Prezydent Duda przez swe piękne, z patosem wypowiadane przemówienia, wyrobił sobie wśród milionów patriotycznych Polaków opinię prezydenta prostolinijnego i dbającego przede wszystkim o sprawy Polski. Niestety jest to z gruntu fałszywa opinia. W jego przypadku mamy bowiem do czynienia z udawaczem, daleko odbiegającym od głoszonych ideałów. Przytoczę w tym kontekście rozliczne przykłady dowodzące jak Duda arogancko łamał złożone przez niego przedwyborcze obietnice, wychwalał lub promował przeciwników patriotycznej Polski, cynicznie dążył do umacniania swej osobistej kariery kosztem czarnej niewdzięczności wobec tych, którzy go wcześniej protegowali, donosił na swego b. protektora Z. Ziobrę. Równocześnie zaś hodował podłemu skrajnemu kumoterstwu (sprawa nominacji A. Sabatowskiego). A przy tym po prostu lenił się i celebrował zamiast faktycznie mocno pracować w ramach swej prezydentury ( vide np. zaniedbanie włączenia się w prace przygotowawcze do reformy sądownictwa.) Będąc zaś miękkim plastelinowym charakterem, tym mocniej ulegał obcym PiS- owi wpływom z zewnątrz, począwszy od krakowskich kolesi ze swej pierwszej partii - Unii Wolności po Angelę Merkel.
Niewdzięczność to jego hobby
Nie znający bliżej Dudy naiwnie zawierzyli w prostolinijność prezydenta. W rzeczywistości Duda jest w duchowym powinowactwie z ludźmi typu fredrowskiego Rejenta Milczka, czającego się po cichu, aby uderzyć w wybranej przez siebie chwili. Szczególnie podłą okazała się czarna niewdzięczność Dudy wobec polityków, którzy go wsparli w przeszłości, przyśpieszając jego karierę polityczną. Najbardziej antypatyczne były ataki Dudy na jego dawnego dobroczyńcę i kreatora - Ziobrę, który tak mocno przyśpieszył karierę polityczną mało znanego wówczas krakowskiego prawnika Dudy w 2005 r., mianując go wiceministrem sprawiedliwości. Michał Wójcik, szef działu polityka „Faktu” pisał: „A Duda? Faktycznie to Ziobro wprowadził go do polityki. Najpierw jako eksperta, potem wiceministra sprawiedliwości, wreszcie polecił go Kaczyńskiemu do Kancelarii Prezydenta”.( Por. M. Wójcik : Ziobro uderza w prezydenta. Wiemy dlaczego., „Fakt” 1 sierpnia 2017.). Wójcik przypomniał wypowiedź jednego ze znaczących posłów PiS, a później „Solidarnej Polski” Arkadiusza Mularczyka z września 2012 r.: „Dla mnie i Zbigniewa Ziobry postawa Andrzeja Dudy to olbrzymie rozczarowanie i zawód. Ten człowiek przez nas wszedł do polityki. Każdy dotychczasowy etap swojej kariery zawdzięczał mnie albo Zbyszkowi. Broniliśmy go, gdy Jarosław Kaczyński chciał go utrącić”. (Cyt. tamże) . Z kolei znakomity niezależny publicysta Witold Gadowski w rozmowie internetowej z Ewą Stankiewicz „Czym było weto prezydenta” (3 sierpnia2017 r.) przypomniał : „Ziobro przyprowadził Dudę do PiS-u. On był jego ojcem, jeśli chodzi o karierę”. Jeśli rozwiniemy to porównania Gadowskego o Ziobrze jako „ojcu” Dudy, to można powiedzieć, że w końcu niewdzięczny Duda posunął się wobec Ziobry do swoistego „ojcobójstwa”. Warto przypomnieć, że Duda już w 2014 r. popisał się niechlubnym atakiem na Z. Ziobro, mówiąc że dobry wynik indywidualny Ziobry w wyborach, to skutek tego, że wyborcy uważają go nadal za polityka PiS. Odpowiadając na ten atak Dudy, Ziobro powiedział: „Na posła Dudę oddawano głosy, bo sądzono, że jest jeszcze moim zastępcą w ministerstwie sprawiedliwości. On zawdzięcza swoje istnienie w polityce mnie i posłowi Mularczykowi, i zachowuje się bardzo nieładnie swoimi wypowiedziami o zdrajcach… To on sie zachował jak taki Judasz”. (Podkr.-JRN) ( Por. tekst w iknternecie: Zbigniew Ziobro, Przyjaźń, która kończy się wojną. Andrzej Duda nie pierwszy raz zdradził Zbigniewa Ziobrę, wp.pl, 25 lipca 2017 oraz A. Gielewska :op.cit.).
Butny Duda potrafił zniechęcić do siebie nawet tak nie egoistyczną premier Beatę Szydło. zawsze gotową do pomocy dla innych. Osobę, która zrobiła tak wiele dla sukcesu jego kampanii prezydenckiej. Sam Duda przyznawał na temat B. Szydło podczas wieczoru wyborczego: „ Beata była wspaniałym, dobrym duchem tej kampanii”. A jak jest dzisiaj ? W najnowszym „Wprost” pisano : „ Między Szydło a Dudą jest dzisiaj dzika wojna - opowiada polityk partii rządzącej. - Szydło się rozczarowała do prezydenta, ale trudno jej się dziwić, skoro on zachowuje się jak rozhisteryzowana nastolatka (podkr. - JRN) i zaczął szkodzić naszej formacji. Zaskarżył do Trybunału Konstytucyjnego ustawę o zgromadzeniach, czyli opowiedział się po stronie KOD i Obywateli RP. Zawetował ustawę o regionalnych izbach obrachunkowych, co jest ochroną interesów PSL. A teraz okazał się hamulcowym reformy sądownictwa”. (Por. Eliza Olczyk : Sąd ostateczny”, „Wprost” z 24 lipca 2017 r.); Z kolei red. Magdalena Rubaj komentowała : „Politycy PiS zgodnie przyznają, że z doskonałego teamu, który doprowadził partię do podwójnego zwycięstwa wyborczego, po roku nie zostało prawie nic. Drogi Beaty Szydło i Andrzeja Dudy sie rozeszły (...) Szefowa rządu jest rozczarowana, że prezydent ciągle chowa głowę w piasek - mówi nam, jeden z polityków. Z kolei otoczenie Dudy broni go, mówiąc, że zbytnia aktywność nie jest głowie państwa do niczego potrzebna.(...) Otoczenie szefowej rzadu mocno narzekało także na Pałac Prezydencki z powodu powolnych prac nad pomocą dla frankowiczów. Wreszcie sprawa „Misiewiczów” i zerwanych negocjacji na zakup francuskich śmigłowców Caracal. To Szydło musiała gasić medialny pożar. A gdzie był prezydent Duda, zwierzchnik sił zbrojnych?! - ironizuje jeden z ministrów”. (Cyt. za: M. Rubaj: Wczoraj razem, dziś osobno”, „Fakt 27 października 2016 r.) Jak widać gros sporów między A. Dudą a B. Szydło wynika z uporczywego lenistwa A. Dudy i jego strusiowatego unikania trudniejszych problemów.
Dodajmy do tego najnowszą, tak nagłośnioną już sprawę. Duda, składając dwa weta w sprawie sądownictwa podłożył nogę Jarosławowi Kaczyńskiemu i PiS-owi, bez których nigdy nie miałby żadnej, ale to żadnej, szansy na prezydenturę. Najbardziej nie znoszę samolubnych , niewdzięcznych facetów!
No cóż - mam swoje zasady. Dlatego niewdzięcznika Dudę nie uważam dziś za mojego prezydenta. Tym bardziej, że oszukał w licznych sprawach Polaków. Kto mógł myśleć, że osoba wybrana przez miliony polskich patriotów okaże się tak stronniczo prożydowska kosztem prawdy o Polakach (choćby w przemówieniu w Kielcach w lipcu w 1946 r., w rozmowach o roszczeniach żydowskich z antyPolakiem i antykatolikiem Abrahamem Foxmanem, prezesem Ligi Antydyfamacyjnej, związanej z żydowską masońską Bnai Birth. .Przypomnijmy tu, że Foxman wystąpił w 2006 r. do UE, aby zamknęła Radio Maryja - wg. tekstu Stanisława Michalkiewicza: „Pełniący obowiązki stalinka”, internet 4 września 2006 r.).. Muszę stwierdzić jednoznacznie: nie uważam za swego prezydenta niewdzięcznika, tak nielojalnego jak Duda wobec osób, które mu najwięcej pomogły w awansie życiowym.
Czy Duda donosił na Ziobrę?
Sprawdzenia wymagają powtarzające się informacje, głoszące, że Duda donosił na Ziobrę do Kaczyńskiego. Redaktorki „Gazety Wyborczej”: Agnieszka Kublik i Iwona Szpala podają informacje, że w pewnym momencie ,około 2008 r. Duda podpadł J. Kaczyńskiemu na tle konfliktu ze słynnym krakowskim prawnikiem Wassermannem. Piszą, że : „Wkracza też Lech Kaczyński - jest wściekły, że jego podwładny. uczestniczył w ataku na Jarosława. Chce wyrzucić Dudę z kancelarii.- Prezydent wziął Dudę na dywanik. Andrzej wtedy obiecał, że będzie go informować, co się dzieje u Ziobry - (podkr.- JRN) - twierdzi ówczesny współpracownik Lecha Kaczyńskiego”. (Por. A. Kublik i I. Szpala : Ziobro i Duda - sojusznicy idą na wojnę, „Gazeta Wyborcza” 1 sierpnia 2017 r..) Jeśli okazałyby się prawdą powyższe stwierdzenia „Gazety Wyborczej”, to dowodziłoby niebywałego cynizmu Dudy, tego, że dla ratowania własnej skóry zgodził się donosić na swego dobroczyńcę Z. Ziobro. Czekam na oświadczenie w tej sprawie tak ważnej dla oceny postawy moralnej Dudy ze strony jego rzecznika. Jeśli bowiem sprawa donosów Dudy na Ziobrę potwierdzi się, zmuszony będę stwierdzić - nie jest moim prezydentem ktoś, kto był Judaszem i donosił na swego protektora i dobroczyńcę - Z. Ziobrę! Dodajmy, że Duda był na spotkaniach ziobrystów tuż przed momentem rozłamu, a potem doniósł na nich do władz PiS-u.

Czy Duda doprowadził do ułaskawienia przestępcy ?

Michnikowej „Gazecie Wyborczej” nigdy nie mogę uwierzyć do końca, bo od wielu lat traktuję ją jako potworną „gazetę kłamstw” Dlatego apeluję do otoczenia prezydenta A. Dudy, żeby natychmiast wypowiedzieli się co do informacji podanej w„

„Gazecie Wyborczej” z 1 sierpnia 2017 r. i natychmiast sprostowali ją, jeśli jest fałszywa. O co chodzi ? Dwie dziennikarki „Gazety Wyborczej” Agnieszka Kublik i Iwona Szpala podają w tekście zatytułowanym : „Ziobro i Duda - sojusznicy idą na wojnę” szokującą informację o roli Dudy w ułaskawieniu Adama S., przestępczego wspólnika zięcia Lecha Kaczyńskiego - Marcina Dubienieckiego. Autorki piszą: „Jako prezydencki minister Duda dostaje sprawę ułaskawienia Adama S., wspólnika Marcina Dubienieckiego, zięcia Lecha Kaczyńskiego. Prośbę o łaskę Adam S. składa 5 lutego 200 r., a już 20 lutego Andrzej Duda prosi prokuratora generalnego o akta sprawy. Tempo jest niespotykane. 9 marca akta sądowe są już w Kancelarii Prezydenta. 9 czerwca Adam S. jest ułaskawiony. Trzy tygodnie wcześniej S. rzuca się w biznesy z Dubienieckim, zakładają spółkę. W tym przypadku ułaskawienie dotyczyło skazania S., który przez blisko osiem lat oszukiwał urząd skarbowy i Państwowy Fundusz Rehabilitacji Osób Niepełnosprawnych. Wyłudził z PFRON ponad 120 tysięcy zł. , a skarb państwa stracił co najmniej 30 tys. zł.”. (Podkr.- JRN).

Sprawa ta rzuca wielki ceń na Andrzeja Dudę. Tym istotniejsze staje się wyjaśnienie przez prezydenta Dudę, czy informacje „Wyborczej” na temat roli Dudy w ułaskawieniu oszusta S. są zgodne z prawdą, czy też są tylko wymysłem „Wyborczej”? Czekamy na jak najszybsze wyjaśnienie? Wygląda bowiem na to, że działając na rzecz ułaskawienia p. S. Duda popełnił czyn amoralny.
Krakowskie kumoterstwo A. Dudy.
Czyli jak prezydent RP wstawił do KRRiT pozbawionego kompetencji fachowych obiboka, ale ojca byłej sympatii Kingi Dudy.
20 września 2016 r. w mediach zawrzało w związku z powołaniem przez A. Dudę do Krajowej Rady Radiofonii i Telewizji dziennikarza o poglądach liberalno-lewicowych, przyjaciela D. Tuska Andrzeja Sabatowskiego. Uczestnictwo w KRRiT ,to nie tylko udział w bardzo wpływowej instytucji, ale również świetna fucha pod względem materialnym - posada za prawie 13 tys. złotych i eleganckie auto .Serwis Fakt.pl artykuł o Sabatowskim zatytułował „Podejrzana nominacja Dudy. Niedoszły teść Kingi dostał fuchę” i napisał, że choć „ze związku prezydenckiej córki” Kingi Dudy z synem Andrzeja Sabatowskiego Karolem „nic nie wyszło, ale jego tacie związek z prezydentem dał wiele”. Zdaniem tabloidu decyzja prezydenta o powołaniu Sabatowskiego do KRRiT „wzbudziła zdziwienie nawet w jego najbliższym otoczeniu, bo to mało znana postać”. Fakt.pl dodał, że „Sabatowskiego świetnie poznali dziennikarze wyrzucani z pracy w dzienniku »Rzeczpospolita« po aferze z tekstem „o trotylu na wraku tupolewa”, bo Grzegorz Hajdarowicz „właśnie jego zatrudnił jako specjalnego pełnomocnika ds. dziennikarskiej etyki”.

Za tekst "Trotyl na wraku tupolewa" pracę w 2012 roku stracił m.in. Cezary Gmyz, a potem za "niedopuszczalną krytykę" zarząd Presspubliki zwolnił Pawła Lisickiego, redaktora naczelnego i założyciela "Uważam Rze" – z którym odszedł prawie cały zespół tygodnika. (...)

Sprawę komentowano też na Twitterze. „To nie jest »dobra zmiana« w KRRiT” - napisała np. Kamila Baranowska z „Do Rzeczy”. A Mariusz Staniszewski ‏(redaktor wyrzucony z „Rz” za „Trotyl”): „Hajdarowicz wyrzucał dziennikarzy z Rz wbrew wszelkim zasadom etyki. Nowy członek KRRiT nie protestował”.
- Chodzi o to, że Andrzej Sabatowski to człowiek o innym kodzie wartości. Jego poglądy są bardziej lewicowo-liberalne – mówi osoba znająca sytuację na prawicy. - W Krajowej Radzie, która decyduje m.in. czy ukarać nadawcę za jakąś audycję, te różnice mają znaczenie”.
Ostro skrytykowano decyzję Dudy w sprawie Sabatowskiego na łamach tygodnika „Do Rzeczy” (nr z 19 września 2016 r.), w którym znaleźli się dziennikarze wyrzuceni z „Rzeczpospolitej”. Dwaj z nich :Piotr Gociek i Cezary Gmyz w rubryce „Dwaj panowie G." skrytykowali powołanie Andrzeja Sabatowskiego do KRRiT, pisząc : "Kiedy w 2012 r. niejaki Hajdabomber przechwycił »Rzepę« i wywalał z niej panów G., ich suwerena, Lisickiego Pawła, oraz resztę oryginalnego tygodnika »Uważam Rze«, Sabatowski został u Hajdabombera pełnomocnikiem ds. etyki dziennikarskiej. To były dobre czasy dla etyki”.

Wielokrotnie bardzo ostro krytykował decyzję Dudy w sprawie awansu Sabatowskiego słynny niezależny publicysta Witold Gadowski, wywodzący się z Krakowa i świetnie znający ludzi z tamtych środowisk inteligenckich. Juz 15 września 2016 r. Gadowski pisał na blogu: „No i stało się, pierwsza niewytłumaczalna i zła decyzja prezydenta Andrzeja Dudy. Z wielką przykrością kreślę te słowa, ale milczeć się nie da. Prezydent Duda powołał w skład Krajowej Rady Radiofonii i Telewizji pana Andrzeja Sabatowskiego. To decyzja, która sprawiła że wielu krakowskich znawców mediów i artystów po prostu zamilkło ze zdumienia. Niestety znam środowisko telewizyjne dość dobrze stąd też i miałem okazję przyjrzeć się postaci pana Sabatowskiego. Niestety (po dwakroć) nic dobrego, ani o jego kwalifikacjach, ani też o postawie, nie potrafię powiedzieć. (...) Niestety (czwarty i ostatni raz) muszę przypomnieć kilka faktów, które pan Sabatowski skrupulatnie w swoim życiorysie ukrywa. Tak więc zaczynał jako wierny podwładny ubeka Władysława Machejka w „Życiu Literackim” (policzcie ile może mieć już wiosen). Kiedy z gazety wyrzucano, za poglądy, panią Elżbietę Morawiec odmówił podpisania listu protestacyjnego. W Trzeciej RP niezmiennie był związany z biznesmenami typu Andrzej Gocman i Kongres Liberalno Demokratyczny. Kandydował nawet – bez powodzenia – na posła z listy tej partii. O Donaldzie Tusku wyraża się per „mój serdeczny przyjaciel”, a ostatnio był specem do spraw etyki w „Rzeczpospolitej” należącej do jego bliskiego znajomego Grzegorza Hajdarowicza. Było to już oczywiście po wyrzuceniu z tego pisma – w myśl śmietnikowego porozumienia pomiędzy Grasiem i Hajdarowiczem – niezależnych dziennikarzy.
W Krakowie pan Sabatowski znany jest z tego, że chętnie grywa w tenisa, nie przepracowuje się, dba o kontakty z wpływowymi i nie dba o resztę, nawet o pozory, a gdy pełnił funkcję w krakowskim ośrodku telewizyjnym (funkcja zyskana dzięki politycznym koneksjom z PO) fachowo czytał darmowe gazety i żadnego innego śladu po sobie i swojej sutej pensji nie zostawił. Pan Andrzej Sabatowski nie posiada żadnego znaczącego dorobku dziennikarskiego, ani fachowego, … jeśli chodzi o dziedzinę mediów. Ma jednak rozległe dokonania towarzyskie. I nagle takiego człowieka prezydent Andrzej Duda powołuje w skład KRRiTV! Dlaczego? Nie chciałbym, aby wyjaśnieniem tego faktu były jedynie „Pamiętniki z wakacji”, kiedy to państwo Sabatowscy spędzali wspólne wakacje w Toskanii wraz z prezydentem Dudą i jego rodziną. Nie chciałbym, aby tak prozaiczne było wyjaśnienie niespodziewanej i skandalicznej kariery pana Andrzeja Sabatowskiego. Piszę te słowa dlatego, że zwykle mówię głośno to, o czym inni mówią po cichu. A Kraków – który zna Sabatowskiego – wrze z oburzenia”.
Kilka dni później red. Gadowski powrócił do swej krytyki decyzji prezydenta Dudy w sprawie nominacji Sabatowskiego w rozmowie z red Luizą Dołęgowską z „Frondy”. Już na wstępie rozmowy zaakcentował: „Powołanie pana Sabatowskiego w skład KRRiT, nie kryję, budzi moje głębokie zdumienie, ponieważ żaden dorobek pana Sabatowskiego nie kwalifikuje go do Krajowej Rady Radiofonii i Telewizji, nie jest mi też znane żadne osiągnięcie dziennikarskie tego pana, ani tym bardziej wybitna fachowość w dziedzinie mediów”.Redaktorka z „Frondy” zapytała Gadowskiego :„Czy pan prezydent mógł nie wiedzieć o panu Sabatowskim, że był zatrudniony przez Grzegorza Hajdarowicza w ,,Rzeczpospolitej'' w czasie, gdy wyrzucano stamtąd dziennikarzy?”. W odpowiedzi Gadowski stwierdził: „Jeżeli pan prezydent o tym nie wiedział, to świadczy o głębokiej niekompetencji jego kancelarii, a jeżeli wiedział i mimo to podjął taka decyzję, to chciałbym znać jej powód”.
3 sierpnia 2017 r. W. Gadowski w świetnej internetowej rozmowie z Ewą Stankiewicz kolejny raz odsłonił niezwykle negatywne cechy osobowości Sabatowskiego, tak niegodnie promowanego przez Dudę. Według Gadowskiego Sabatowski „ był człowiekiem bez żadnego dorobku, który zawsze korzystał z układów osobistych”.
Czy jest jakiekolwiek wytłumaczenie podłego kumoterstwa Dudy wobec Sabatowskiego? Wymienione powyżej przykłady dowodzą, że prezydent RP A .Duda bez jakichkolwiek oporów wewnętrznych łamał podstawowe zasady moralne Nominacja Sabatowskiego dowiodła, że mianując na wysokie stanowiska Duda nie kieruje się żadnymi względami merytorycznymi, lecz zachowuje się jak pan na swym folwarku. Niech ci durnie, którzy wciąż panegirycznie wychwalają prezydenta Dudę wyjaśnią kulisy niebywałego awansu niedoszłego teścia córki Dudy. Ja nie chcę mieć prezydenta, który zachowuje się tak jak wójt z Wilkowyi na czele swojej kliki !
Zdominowanie otoczenia prezydenta Dudy przez ludzi z kręgów krakowskiej Unii Wolności
W poprzednim wpisie na blogu cytowałem już opinię krakowianina Jana Rokity na temat wielkich wpływów ludzi z krakowskiej Unii Wolności na prezydenta. Ostatnio dostaliśmy nowe jeszcze bardziej konkretne omówienie rozmiarów tych wpływów na prezydenta A. Dudę. Dokonał tego znakomity niezależny publicysta Witold Gadowski, przez wiele lat mieszkający w Krakowie i świetnie znający krakowskie środowiska polityczne oraz samego A. Dudę. W zasługującej na powszechną lekturę internetoweej rozmowie z red. Ewą Stankiewicz w dniu 3 sierpnia 2017 r. pt. „Czym było weto prezydenta”, Gadowski, oburzony tym wetem, postanowił maksymalnie odsłonić kulisy działań Dudy. Powiedział m.in. o zatrudnionych w prezydenckiej kancelarii A. Dudy licznych osobach z dawnej krakowskiej Unii Wolności. Należy do nich m.in. b. fotograf „Wyborczej” Marcin K., znany niegdyś z wyszydzania postaw patriotycznych. Inną nieciekawą postacią w tej kancelarii Dudy, decydującą o odznaczeniach (!!!), jest jeden z byłych założycieli ROAD, skrajnego lewicowego odłamu Unii Demokratycznej. Gadowski wspominał również o różnych innych postaciach dziś ulokowanych koło Dudy, a niegdyś znanych mu z „postaw antypatriotycznych.”
Tłumacząc nagłą kapitulację Dudy wobec nacisków różnych środowisk w sprawie wet, Gadowski zauważył, że Duda „nigdy nie był wypróbowany w sytuacjach trudnych, kryzysowych, gdy trzeba było wykazać się hartem i umiejętnością walki”. .Konkludując swe refleksje o prezydencie Dudzie, Gadowski stwierdził,: „Lubię Dudę, ale bycie grzecznym i sympatycznym, to nie są jedyne kwalifikacje, których wymaga się od prezydenta’”. Z kolei red. E. Stankiewicz zwracając uwagę na przykłady rozmijania się Dudy z prawdą , akcentowała, że „trzeba mieć dystans do tego, co Duda mówi, a patrzeć na to ,co robi”.
Pierwsza ofiara śmiertelna odwlekania przez A. Dudę realizacji przedwyborczych obietnic, złożonych frankowiczom
Najnowszy tekst tygodnika „Warszawska Gazeta” (nr z 4 sierpnia 2017 r. ) przynosi szokujący artykuł Krystyny Górzyńskiej „Tekst dedykowany prezydentowi Andrzejowi Dudzie. Śmierć frankowicza”. Artykuł informuje o samobójstwie popełnionym 20 lipca 2017 r. przez Romana Dańko, jedną z ofiar tzw. pseudolokat i kredytów frankowych Autorka artykułu K. Górzyńska p-0rzypomina, że samobójca - przedsiębiorca Ryszard Dańko „bardzo liczył na prezydenta A. Dudę i PiS. Był przekonany, że zarówno nowy prezydent, jak i zwycięska partia dotrzymają obietnic i szybko (podkr.-JRN) rozwiążą problemy ludzi uwikłanych w oszukańcze kredyty, tragiczne w skutkach dla dłużników”. Redaktorka przeciwstawia beznadziejny los frankowiczów w Polsce sytuacji na Węgrzech Orbana. Przypomina, że Orban wkrótce po objęciu rządów „oskarżył banki o jawne oszustwo - stosowanie kredytów walutowych w celach spekulacyjnych. Powiedział wprost: Nie pozwolimy, by hieny przejęły kontrolę nad naszym rynkiem nieruchomości. Natychmiast zamrożono kurs franka i wynegocjowano z bankami umowę korzystną dla kredytobiorców”. Przeciwstawiając tak korzystną dla zwykłych obywateli politykę Orbana kosztem banków red. Górzyńska zapytuje : „ A co u nas? Jak pokazuje przykład śp. Romana Dańki, co najwyżej można się zabić”. Takie są koszty złamania przez Dudę obietnic przedwyborczych. Przez inercję Dudy w tej sprawie stracono ponad 2 lata. Śmierć Dańko obciąża prezydenta Dudę. Ilu frankowiczów popełni jeszcze samobójstwo jako ofiary złamania przez Dudę obietnic przedwyborczych? Tyle, że takie postępowanie Dudy może prowadzić do utraty przez niego głosów 2 mln frankowiczy. Podobnie jak jego skandaliczne odrzucenie patronatu nad społecznymi obchodami rocznicy ludobójstwa ukraińskiego na Wołyniu, które może doprowadzić do utraty zaufania do obecnego prezydenta wśród 6-milionowej rzeszy Kresowiaków. Działania iście samobójcze.
Prezydent A. Duda na usługach lobby banksterów
W „Naszym Dzienniku” (nr z 4 sierpnia 2017 r.) ukazał się wywiad „Odłożona egzekucja”, w sprawie kredytów frankowych, przeprowadzony przez Mariusza Kamienieckiego z politologiem posłem Ruchu Kukiz 15 Andrzejem Maciejewskim. Komentując najnowszą propozycję A. Dudy w sprawach kredytów frankowych Maciejewski stwierdza: „ Ta propozycja jest niczym innym jak kolejnym zasiłkiem socjalnym, a nie rozwiązaniem systemowym (...) Zapowiedzi Andrzeja Dudy z kampanii prezydenckiej, a przypomnę, że problem dotyczy ok. 2 milionów Polaków (podkr.-JRN ), ludzi, którzy są związani kredytami tzw. frankowymi, oraz ich rodzin- były jednoznaczne. A mianowicie, ze należy od początku te kredyty udzielane przez banki traktować jako kredyty złotówkowe, a nie walutowe. I jako kredyty złotówkowe powinny być przez nich spłacane. Przecież ci kredytobiorcy na oczy nie widzieli franka, a do ręki dostali złotówki (...) Kandydujący na urząd prezydenta RP Andrzej Duda ocenił, że ten problem uda się rozwiązać. Kiedy jednak został wybrany na najwyższy urząd w państwie jak widać zmienił zdanie”. No cóż mięczak Duda całkowicie ulega presji lobby bankowego zamiast wsłuchać się w problemy 2 milionów zwykłych ludzi i realizować, to co im obiecał. A poza tym warto przypomnieć, że w gronie jego kilku doradców ekonomicznych jest aż dwóch doradców związanych z lobby bankowym, nie ma zaś żadnego przedsiębiorcy. Z kolei Jan Kamieniecki w „Gazecie Polskiej codziennie” z 4 sierpnia 2017 r. pisze, że prezydencka nowela ustawy o wsparciu kredytobiorców spotkała się z najbardziej krytyczną ocena ze strony frankowiczów. Według Kamienieckiego: „Skupiające frankowiczów stowarzyszenie Stop Bankowemu Bezprawiu negatywnie oceniło projekt (prezydencki - JRN) Przypomniało, że prezydent dał bankom rok na dobrowolną restrukturyzację „pseudowalutowych kredytów”. Zdaniem SBB w tym czasie banki nie wykazały chęci do rozmów z klientami. Po upływie tego e or dyia dugi terminu miało nastąpić ustawowe zmuszenie banków do odwalutowania tych kredytów, ale do tej pory tego nie zrobiono”. A „mięczak” Duda nic nie zrobił dla przyciśnięcia banków w interesie 2 milionów frankowiczów ! Warto przypomnieć wcześniejsze uwagi redaktorek Elizy Olczyk i Joanny Misiołek w artykule „PiS w uścisku frankowiczów, „Wprost” z 30 października 2016 r. Autorki „Wprost” pisały m.in.,: „Z naszych informacji wynika, że szef PiS jest też zniecierpliwiony całą sytuacją. Po pierwsze, prace w Kancelarii Prezydenta nad rozwiązaniem dla tej grupy zbytnio się przeciągały, po drugie rezultat nie jest zadowalający dla kredytobiorców (...) Faktycznie frankowicze ze stowarzyszenia Stop Bankowemu Bezprawiu nie kryją swej wściekłości na Kancelarię Prezydenta. W oficjalnym stanowisku napisali, że żądają zaprzestania procedowania nad tym projektem jako sprzecznym z polskim prawem i szkodliwym dla kredytobiorców (...)”.
Parokrotnie krytykował zaniechania A. Dudy w sprawie kredytów frankowych redaktor „Warszawskiej Gazety” Piotr Lewandowski . I tak np. w tekście „Załatwione odmownie” („Warszawska Gazeta” z 21 października 2016 r.) Lewandowski pisał m.in. : „Idźmy dalej -sprawa łże -kredytów frankowych, którą podnosił w kampanii prezydent Duda. Po długich korowodach i groteskowych konsultacjach via Komisja Nadzoru Finansowego, przesyłająca do banków ankiety, w które te wpisały, co chciały, szacując swe rzekome „straty”, wysmażono ostatecznie w Kancelarii Prezydenta kadłubowy projekt, sprowadzający się do zwrotu przez banki części spreadów. Zwracałem już w innym miejscu uwagę, że prezydencki zespół ekspertów składa się w większości z ludzi powiązanych z branżą finansową, nie dziwi więc, ze efekt ich prac dość jednoznacznie odebrany został jako sukces bankowego lobby. Frankowiczom rzucono na odczepne żałosny ogryzek, w niczym nierozwiązujący istoty bankowego szalbierstwa, polegającego - przypomnijmy na oferowaniu pod nazwą „kredytu” toksycznego instrumentu pochodnego wysokiego ryzyka. A wszystko to w sytuacji, gdy kolejne kraje jakoś potrafiły uporać się z problemem -niedawno dokonała tego Rumunia, gdzie na ostatniej prostej są prace nad przewalutowaniem kredytów, i to po historycznym kursie”.
A więc nawet Rumunia potrafi dużo lepiej rozwiązać problemy niż Duda, stając po stronie tysięcy oszukanych zwykłych ludzi, a nie banków. Wstyd, wielki wstyd panie Duda!
W najświeższym artykule P. Lewandowski, pisząc o swych obawach przed ustępstwami prezydenta A. Dudy wobec nacisków „nadzwyczajnej kasty sędziowskiej”, stwierdził: „mam na świeżo w pamięci, co prezydent zrobił z zapowiadaną „ustawą frankową”. Po długich miesiącach i kolejnych coraz bardziej pokracznych projektach Kancelaria Prezydenta wypuściła kadłubkowego potworka, który i tak utknął w sejmowej komisji. Jeśli Duda nie miał jaj, by postawić się bandzie banksterskich lobbystów, to jak niby ma pójść na konfrontację z „nadzwyczajną kastą ludzi?”. (Por. P. Lewandowski : Między wojną a hańbą, „Warszawska Gazeta” z 28 lipca 2017).
Prezydent A. Duda oszukał frankowiczów
Polonijny działacz społeczny z nowego Jorku Witold Rosowski pisał: „Frankowiczów” według mnie Prezydent wierutnie oszukał, obiecując ukrócić kryminalne praktyki banków zdzierających skórę z ludzi zaciągających kredyty w walutach, a na koniec żadnej reformy ani prawa nie wprowadził, natomiast w zamian zwrócił się do banków z pytaniem, czy chcą ten proceder ukrócić ? To tak, jakby zapytać złodzieja, czy chce, aby zabrać mu łup ?”. (Por. W. Rosowski: Dlaczego prezydent Andrzej Duda będzie prezydentem jednej kadencji, „Warszawska Gazeta” 28 lipca 2017 r. ).
Szkody wynikłe z zablokowania przez A.Dudę ujawnienia Aneksu do Raportu z weryfikacji WSI
Inna dziedzina. Aleksander Ścios pisał w internecie 21 marca 2017 r. w tekście zatytułowanym „Gra na wybudzonego” prezydenta: „Troska pana prezydenta o bezpieczeństwo Polaków (pojmowana w dość przedziwny sposób), ujawniła się tylko w jednym obszarze – utajnienia i całkowitego zamilczenia Aneksu do Raportu z Weryfikacji WSI. To z woli Andrzeja Dudy Polacy nie mogą się dowiedzieć – jak dalece gangrena „długiego ramienia Moskwy” przeżarła życie publiczne III RP. To obecny prezydent zdecydował, że wiedza o patologicznych więzach łączących polityków, biznesmenów i ludzi służb sowieckich, jest Polakom zbędna. Pisałem już dawno, że każdy dzień ukrywania tych informacji oznacza kontynuację mafijnych związków i pozbawia nas prawa do wiedzy kształtującej świadomość społeczną, a ten, kto nadal ukrywa Aneks wyrządza Polakom ogromną krzywdę i podtrzymuje patologiczne układy”. (Podkr. -JRN Przypomnijmy, że Antoni Macierewicz już 2 października 2015 roku, na spotkaniu z Polonią w Chicago zapowiadał,, że na publikację aneksu trzeba poczekać jeszcze kilka tygodni (w domyśle: do zmiany rządu). Tymczasem minęło już przeszło półtora roku od obietnicy Macierewicza w sprawie Aneksu, a Duda nadal blokuje jego publikację. Nasuwa się pytanie, czy blokując tak długo ujawnienie „Aneksu” Duda stara się usilnie bronić jakąś osobę czy osoby.
Duda wreszcie całkowicie się odsłonił
Przez długi czas, znając wspomniane fakty z działań i wypowiedzi A. Dudy w ostatnich dwóch latach nie mogłem się nadziwić, skąd wynika aż tak naiwna wiara w niego u wielu osób, a czasem nawet uwielbienie?! My Polacy zbyt łatwo dajemy się nabrać na pozory. A tu sprzyjał przecenianiu Dudy fakt, że zaczął swą prezydenturę po zdecydowanie najgłupszym prezydencie RP (nawet Kwaśniewski bił go o wiele długości ) bucowatym bul Komorowskim. W tym całym nieszczęściu - tak szkodliwym zawetowaniu dwóch ustaw o sądownictwie przez A .Dudę jest jedna dobra rzecz. Oto Duda sam wreszcie się zdemaskował, pokazał w całej krasie swoją małość, uległość wobec nacisków „krakówka” i tym podobnych środowisk, w tym byłych kompanów ze zdradzieckiej antypolskiej Unii Wolności. Odsłaniając się Duda pokazał, że łagodnie mówiąc - nie jest najmądrzejszym politykiem! Bo sam przesądził o stopniowym schyłku swej kariery politycznej.
A. Duda zapłacił za zdradę
Naród nie daruje wybranemu głosami milionów Polaków Dudzie jego obecnej zdrady. Wetując obie ustawy o sądownictwie, Duda liczył na zwiększenie swej popularności. Jest wręcz przeciwnie. W ciągu zaledwie kilku dni stracił niemal 5 proc. poparcia., Jak pisał MK w „SuperExpressie” z 29 lipca 2017 r. w tekście „Andrzej Duda stracił przez swoje weta”: „W porównaniu do poprzedniego badania zaufanie do niego (Dudy-JRN) spadło niemal o 5 proc.-teraz wynosi 38,6 proc. Wygląda na to, że dwa weta nie przyniosły oczekiwanych przez Pałac Prezydencki rezultatów”. Takie straty w ciągu zaledwie kilku dni, to bardzo dużo. Prezydent Duda znalazł się wyraźnie na równi pochyłej. Oby tak dalej !

PS. Szanowni Państwo: W internecie od 28 lipca jest umieszczone nagranie rozmowy red. R. Mossakowskiego ze mną pt. „Minął tydzień. Zdrada Andrzeja Dudy”. (Można je znaleźć pod adresem: https://www.youtube.com/watch?v=7ArVlRnBUmk
Osiągnęło ono w ciągu tygodnia niesamowicie dużą ilość wyświetleń - 58 374 (na chwilę obecną 59,751) i blisko 300 komentarzy. Ustosunkuję się do nich w następnym odcinku mego blogu, poświęconym kolejny raz zdradzie A. Dudy. Serdecznie dziękuję za tak duże zainteresowanie czytelnikom blogu i słuchaczom moich nagrań w internecie. JRNowak
A teraz ogromnie smutna wiadomość.
Dziś rano dobiegła mnie informacja o śmierci mego serdecznego przyjaciela i wspaniałego towarzysza walk z antypolonizmem prof. Bogusława Wolniewicza. Niestety ani telefon stacjonarny ani komórka zmarłego nie są czynne. Bardzo proszę o powiadomienie mnie, kiedy i gdzie odbędzie się pogrzeb tego wielkiego Polaka. Wszystkich zapraszam na ten pogrzeb. Niech stanie się on wielką manifestacją polskości!

Autor: Jerzy Robert Nowak o 11:09:00

http://jerzyrnowak.blogspot.com/search? ... date=false


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Prezydent Polski - Andrzej Duda.
PostNapisane: 30 sie 2017, 08:11 
Offline
Moderator
Avatar użytkownika

Dołączył(a): 21 lip 2009, 10:40
Posty: 7532
Lokalizacja: Podlasie
Aerolit napisał(a):
Szanuję prof. Jerzego Roberta Nowaka i tylko dla tego chcę zwrócić uwagę na jego krytyczną ocenę prezydenta Dudy.
Sam pozostawiam sobie jeszcze trochę czasu na dostrzeżenie tego co już dziś widzi prof. Nowak.


Nieźle się maskował na początku, i dlatego nie mogliśmy widzieć tego, kim tak naprawdę jest A.Duda.
Piękne patriotyczne przemowy itp. Któż mógł przypuszczać, że Duda coś starannie ukrywa ...
Ale teraz chyba wyłazi powoli szydło z worka ...
Spostrzeżenia prof. Nowaka są cenne, i co gorsza trafne, i normalnie nikomu do głowy by nie przyszło, ze jest tak jak pisze prof. Nowak.

No i cóż ... Co dalej ? Chciałoby się zapytać.
Obawiam się, że Duda może rozwalić rządy PiS-u, i sprawić że rząd Beaty Szydło upadnie, oraz doprowadzić do odzyskania władzy przez Targowicę.
Czy mu się to uda ?

_________________
"W ciągu całego naszego życia widziałem w naszym kraju tylko dwie partie. Partię polską i antypolską, ludzi godnych i ludzi bez sumienia, tych którzy pragnęli Ojczyzny wolnej i niepodległej, i tych, którzy woleli upadlające obce panowanie."


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Prezydent Polski - Andrzej Duda.
PostNapisane: 30 sie 2017, 17:13 
Offline
Moderator

Dołączył(a): 13 lip 2009, 09:25
Posty: 30982
Z żalem wklejam kolejny post prof. Jerzego Roberta Nowaka o prezydencie Andrzeju Dudzie.
Profesora nie podejrzewam o podwójną grę. Jest człowiekiem oddanym Polsce i zatroskanym jak my wszyscy (a może i bardziej) o Jej los.
Gdyby prof. Nowak nie firmował tych artykułów, to nie spieszyłbym się z ich wklejeniem na nasze forum. Bo w dzisiejszych czasach namnożyło się Judaszów i udawaczy tylu, że w gąszczu internetowego przekazu łatwo pomylić prawdę z nieprawdą.


Zdrada Andrzeja Dudy (III)

Mięczak A. Duda z b. Unii Wolności (I)

Znakomity publicysta Witold Gadowski w swym niedawnym, ze wszech miar godnym polecenia wywiadzie udzielonym 10 sierpnia 2017 r. Ewie Stankiewicz przytoczył dość szokujące uwagi na temat prezydenta A. Dudy i, dowodząc, że jego dwa ostatnie weta są przejawem powrotu do korzeni, tj. do czasów, gdy Duda był członkiem Unii Wolności. A krakowianin Gadowski dobrze pamięta te czasy, bezpośrednio po 2000 r. Sprawa jest dość niesamowita. Prezydent Duda wybrany przy tak wielkim zmobilizowaniu elektoratu patriotycznego był jeszcze po 2000 r. działaczem tak antynarodowej i szkodliwej partii jak Unia Wolności. Z dokumentów przytaczanych w sprawie członkostwa A. Dudy w UW wynika, że 15 grudnia 2001 r. Duda uczestniczył w III Zjeździe Regionalnym Małopolskiej UW, a jeszcze w 2002 r. opłacił składki w tej partii. Sam Duda, pytany na Twitterze, ile czasu był w Unii Wolności, odpowiedział zręcznie, ale wymijająco: „Wystarczyło by się zrazić” Lizus Jacek Kurski tłumaczył w marcu 2015 r.: „Jeśli po 20 latach kandydatem na prezydenta jest były działacz UW (...) to można mówić o poszerzeniu oferty politycznej Kaczyńskiego i historycznego nawracania ludzi na słuszną linię”. A może w całej tej sprawie nie należy wcale widzieć wielkiego sukcesu politycznego J. Kaczyńskiego, lecz efekt karierowiczostwa Dudy. Opuścił on przegraną Unię Wolności w momencie jej strasznego rozkładu i przyłączył się do zwycięskiej partii Prawo i Sprawiedliwość w momencie jej triumfu. Jak wiadomo współpracę z klubem parlamentarnym PiS A. Duda nawiązał w 2005 r., a więc w zwycięskim dla tej partii roku.

Zapytajmy o coś dużo ważniejszego, o to, co skłoniło A. Dudę w ogóle do wejścia do Unii Wolności, tak szkodliwej dla Polski partii, kierowanej przez zdrajcę ideałów „Solidarności” Władysława Frasyniuka, który w 2009 r. opowiedział się za wystawieniem pomnika czołowemu targowiczaninowi gen. W. Jaruzelskiemu? Przypomnijmy, że Unia Wolności była partią skrajnie antynarodową, popierała antypolskie oszczerstwa J. T. Grossa, była zdecydowanie przeciw lustracji i dekomunizacji. A przy tym była odpowiedzialna za forsowanie balcerowiczowskiego kursu wyprzedaży polskich przedsiębiorstw i banków za bezcen, na szkodę kraju. I z tym wszystkim ,jak widać, godził się młody Duda. Nie był wówczas przecież naiwnym młodzieniaszkiem, miał blisko 30 lat. Przecież nie robił tego z głupoty, jest dostatecznie inteligentny, lecz najwyraźniej bezwolnie ulegał wypływom otoczenia - osławionego „krakówka”. Przypomnijmy, że jego teść Julian Kornhauser jest zajadłym żydowskim polakożercą (splamionym oszczerczym wierszem p zbrodni kieleckiej w 1946 r., wychwalanym przez A. Michnika), a szwagroszczak poeta Jakub Kornhauser jest niebywale skrajnym lemingiem. (Z rok temu niebywale ostro zaatakował on szwagra-prezydenta za jego współpracę z PiS-em i nawet groził mu Trybunałem Stanu).

Osobną sprawą są wystąpienia mięczakowatego ojca prezydenta, profesora AGH Jana Tadeusza Dudy. Człowieka skądinąd bardzo sympatycznego (osobiście poznałem go, gdy był dwa lata temu na moim wykładzie w krakowskim Klubie Sokół.) Tyle, że ojciec profesor ciągle nawołuje do rzeczy niemożliwych - do pojednania z opozycją, a więc ze współczesnymi targowiczanami. A z miesiąc temu strasznie się wygłupił, publicznie występując wbrew jakże słusznemu stanowisku rządu Dobrej Zmiany, popieranemu przez przytłaczającą większość Narodu, - za wpuszczeniem do Polski rzesz imigrantów. Zrobił w ten sposób niedźwiedzią przysługę synowi - Prezydentowi i rządowi PiS-u.

Przypomnijmy, jacy politycy wiedli prym w partii do której wstąpił blisko 30 letni Duda. W Unii Wolności byli m.in. Tadeusz Mazowiecki, osławiony twórca „grubej kreski”, Leszek Balcerowicz, jej przewodniczący, osławiony współtwórca (wraz z G. Sorosem i J. Sachsem) zbrodniczej „terapii szokowej”, Janusz Lewandowski, główny realizator polityki wyprzedaży polskiego przemysłu za bezcen (był w UW do 2001 r., gdy przeszedł do PO,) Grzegorz Schetyna (działacz UW do 2001 r,, gdy przeszedł do PO), Róża Thun, prounijna fanatyczka, niegdyś członek Rady Krajowej UW, Bogdan Borusewicz (przed 1989 r. jako fanatyczny KOR-owiec „zasłynął” z podstępnych intryg na szkodę innych odłamów opozycji, opisanych m.in. przez słynną działaczkę opozycji i więźnia Jaruzelskiego Ewę Kubasiewicz), „trzeźwy inaczej”, antynarodowy Jacek Kuroń, premier jednego z najgorszych polskich rządów po 1989 r. Hanna Suchocka, premier chyba najgorszego polskiego rządu po 1989 r. Jan Krzysztof Bielecki, rzecznik maksymalnej wyprzedaży polskiego mienia, antynarodowy kosmopolita Bronisław Geremek. I wreszcie Donald Tusk, do 2001 r., jeden z czołowych działaczy Unii Wolności. Tylko pogratulować A. Dudzie takich zwierzchników w jego pierwszej partii politycznej -Unii Wolności!

I to wszystko nie przeszkadzało młodemu Dudzie w wejściu do tak antypatriotycznej partii! A „myśmy wszystko zapomnieli” o tej jego niegodnej przeszłości, która jak się okazało wycisnęła na Dudzie fatalne nie zatarte piętno. I tu chcę znów powrócić do rewelacji Witolda Gadowskiego w rozmowie z Ewą Stankiewicz w dniu 10 sierpnia 2017 r.

Co ujawnił Witold Gadowski?

Świetnie znający środowiska krakowskie po wieloletnim pobycie w Krakowie, Witold Gadowski rzucił całkiem nowe światło na kulisy przedziwnych nielojalnych wobec PiS-u i w ogóle obozu patriotycznego kulisów zachowań prezydenta A. Dudy. We wspomnianej już rozmowie z Ewą Stankiewicz w dniu 10 sierpnia 2017 r. Gadowski odsłonił fakt, iż: „W otoczeniu pana prezydenta jest wielu byłych działaczy Unii Wolności, którzy zakładali Unię Wolności i zwalczali nas. Kiedy staraliśmy się mówić o potrzebie restytucji niepodległości, o patriotyzmie ,o polityce historycznej, to ci ją zwalczali i wyszydzali, a teraz siedzą w kancelarii prezydenta (podkr.-JRN) ... Pan prezydent przypomniał sobie o korzeniach z Unii Wolności”. Wymieniając dawnych działaczy Unii Wolności w kancelarii prezydenta Gadowski wspomniał niejakiego Marcina Kadrynę, b. fotografa z „Gazety Wyborczej”, który „wyszydzał postawy patriotyczne, a teraz jest w kancelarii usposobionego patriotycznie prezydenta”. Warto tu dodać, że wspomniany przez Gadowskiego Kadryna, „resortowe dziecko”, kolega Dudy ze szkoły podstawowej, jest uważany za „szarą eminencję” w kancelarii prezydenta. Wg. Gadowskiego z kolei czołowy „specjalista od odznaczeń w kancelarii prezydenta” był niegdyś jednym z założycieli ROAD-u (tj.,radykalnie lewicowego odłamu Unii Demokratycznej spod znaku A. Michnika i Z. Bujaka -JRN), a później aktywnym działaczem Unii Wolności i radnym UW. Gadowski wymienił również kolejny raz dość szczególne awansowanie przez Dudę do Krajowej Rady Radiofonii i Telewizji Andrzeja Sabatowskiego, liberała, jednego z założycieli Kongresu Liberalno-Demokratycznego, „jak najbardziej odległego od opcji niepodległościowej”. Gadowski przypomniał również o dość szczególnej „elastyczności” A. Dudy. Kiedy był przewodniczącym klubu radnych PiS-u dobrze dogadywał się z Jackiem Majchrowskim postkomunistycznym prezydentem Krakowa.

Miękkość wrodzona, czy wyuczona

Skrajną miękkość A. Dudy dobrze ilustrowało jedno z jego pierwszych działań jako prezydenta. Gdy Tomasz Lis bezczelnie oszkalował jego córkę Kingę prezydent Duda zamiast natychmiast wytoczyć mu proces w przyśpieszonym trybie wyborczym, ograniczył się do zwrócenia mu uwagi w rozmowie w cztery oczy. Trudno uznać, że Duda zachował się po męsku w tej sprawie. Efekt - rozzuchwalony Lis dalej robi wszystko, co może, dla szkalowania prezydenta Dudy w swym paszkwilanckim tygodniku - „Newsweek"-u. Dość typowe dla Dudy było unikanie mieszania się w ostre konfliktowe sprawy, nawet wtedy, gdy powinien to zrobić jako Prezydent RP. Trudno np. wytłumaczyć jego totalną bierność w tak ostrym konflikcie wokół mównicy sejmowej od 16 grudnia 2016 r do pierwszych tygodni 2017 r. A przecież jego obowiązkiem jako prezydenta było potępienie skrajnych anarchizowań totalnej opozycji. Tak gorliwy katolik jak Duda nie zdobył się na potępienie bluźnierczej „Klątwy”, przypuszczalnie ze strachu, że ściągnie to na niego fale ataków ze strony mediów i Salonu. Los wystawił Dudę na szczególnie trudną próbę w sprawie dwóch wet ustaw o sądach - każda decyzja groziła ściągnięcie nań ataku jednej ze stron. Ostatecznie wybrał kapitulację wobec tak bliskich jego sercu nacisków krakowskiego Salonu.

Mięczak Duda pragnie podobać się wszystkim, także totalnej opozycji!

Wpływ rodziny, przeróżnych dawnych kolegów krakowskiej Unii Wolności, krakowskiego „Salonu” oraz części źle dobranych doradców, popycha prezydenta A. Dudę do przeróżnych absurdalnych i szkodliwych enuncjacji. Choćby takich jak jego niewydarzona opinia, wypowiedziana akurat 10 kwietnia 2016 r. opinia szczególnie nieodpowiedzialna w ustach polityka wybranego prezydentem przez obóz patriotyczny.
w dniu 10 kwietnia 2016 r. wystąpił w przemówieniu na Krakowskim Przedmieściu z apelem o wzajemne wybaczenie w słowach: „Wiecie wszyscy i mówię to z pochyloną głową, (podkr.-JRN) że było potem także tutaj wiele dramatycznych zdarzeń. Często gorszących zdarzeń, do jakich nigdy nie powinno dojść w Rzeczypospolitej. To te wydarzenia wlały w serca, wiele serc, dodatkową gorycz, dodatkowe rozżalenie, czasem i wiele gniewu. Dlatego zwracam się dziś do wszystkich z apelem - wybaczmy! Wybaczmy to wszystko sobie wzajemnie! Wszystkie niepotrzebne, przede wszystkim niesprawiedliwe słowa, wszystkie gorszące zachowania, wszystkie - także i momenty poniżenia. (Podkr. – JRN). Apeluję o wybaczenie, bo ono jest dzisiaj i nam, i Polsce, której przyszłość musimy budować, wspólnie, ogromnie potrzebne. Ono jest niezbędne”.

Pisałem na bieżąco na blogu 11 kwietnia 2016 r. o „podwawelskiej miękkości prezydenta A. Dudy: „ Nie rozumiem, dlaczego prezydent A. Duda apelował o wzajemne wybaczenie urazów w czasie, gdy władze dopiero zabierają się do tak długo hamowanych rozliczeń z różnymi być może nie tylko „zaniedbaniami” ze strony PO, które doprowadziły do tragedii w Smoleńsku. Czy nie za wielki pospiech w tym wybaczaniu tym wszystkim, którzy tak długo blokowali ujawnienie pełnej prawdę o przyczynach śmierci Prezydenta RP i 95 osób z polskich elit? I po co ta pochylona głowa Prezydenta RP, który cały czas walczy o dobrą sprawę, o Polskę? Dlatego bardzo dobrze się stało, że jeszcze tego samego dnia prezes Prawa i Sprawiedliwości Jarosław Kaczyński konkretnie i dosadnie sprostował ten bardzo nieprzemyślany apel prezydenta A. Dudy o wzajemne wybaczenie, mówiąc : „ Polacy wielokrotnie mylili się, kiedy przebaczali zbyt łatwo. Przebaczenie jest potrzebne, ale po przyznaniu się do winy i wymierzeniu odpowiedniej kary”. (Podkr.- J.R.N.)

Przypomnę tu jakże słuszne stwierdzenia red. Stanisława Michalkiewicza w „Najwyższym Czasie” z 29 kwietnia 2016 r.: „W swoim przemówieniu pan prezydent Duda podkreślił potrzebę wzajemnego wybaczenia. Ta wzajemność sugeruje, że jakaś wina jest po obydwu stronach sporu, podczas gdy wiadomo, że tak nie jest, że wina jest tylko po jednej stronie, po stronie zdrady i zaprzaństwa (podkr.- J.R.N.), podczas gdy strona druga nie tylko jest w tej sprawie całkowicie bezwinna, ale w dodatku obrócono przeciwko niej cały „przemysł pogardy”. Kilka miesięcy później dodałem na blogu do tych moich słów z 11 kwietnia 2016 r. pytanie : „A za co właściwie mielibyśmy prosić o wybaczenie ludzi z SLD, Ruchu Palikota, PO czy Nowoczesnej? To nie ludzie obozu patriotycznego są winni zamordowania od 1989 r. przez tzw. Nieznanych Sprawców blisko 8o osób ze względów politycznych, w tym, m. n.: księży Stefana Niedzielaka, Stanisława Suchowolca, Sylwestra Zycha, prezesa NiK-u Waleriana Pańko, rzecznika „Solidarności” Ursusa Andrzeja Krzepkowskiego, europosła Filipa Adwenta, blisko 20 osób po zamachu smoleńskim. To nie ludzie obozu patriotycznego spowodowali upadek stopy życiowej milionów osób na skutek terapii szokowej w ramach planu Sorosa - Sachsa- Balcerowicza i „złodziejskiej prywatyzacji”. Faktem jest, że wypowiedź A. Dudy z 10 kwietnia 2016 r. była niebywałym, wręcz żałosnym absurdem!

Dodam, że kilka dni przed nieszczęsną wypowiedzią A. Dudy z 10 kwietnia 2016 r. bardzo zdumiało mnie i wręcz zaszokowało to, że w wywiadzie dla „Rzeczpospolitej” z 7 kwietnia 2016 r. Pan Prezydent A. Duda pośpiesznie wycofał się z tak trafnego stwierdzenia o opozycjonistach modlących się „Ojczyznę dojną racz nam wrócić panie”. Prezydent nagle uznał, że „były to słowa niepotrzebne’, co było nawet zupełnie nieuzasadnioną formą przeprosin. Czyżby go postraszyli b. kolesie z Unii Wolności?
Jak Duda odrzucił zaproszenie do pójścia w Marszu Niepodległości w 2017 r. ze środowiskami narodowymi i zapowiedział, że w 2018 r. pójdzie z „wszystkimi”
20 listopada 2016 r. pisałem na mym blogu w tekście „PiS szczeka, a nie gryzie”:.Parę dni temu jednak znów usłyszeliśmy kolejny nonsens ze strony p. prezydenta: wezwanie do przygotowania w przyszłości wspólnego marszu ze wszystkimi Polakami, niezależnie od opcji. A więc także z byłymi agentami i prześladowcami "Solidarności", z licznymi targowiczanami z KOD- czy z PO, z chorymi na wściekliznę aborcyjną feministkami. Kolejna bzdura, której najwyraźniej nie wyperswadowali p. .prezydentowi jego w większości niezbyt wydarzeni doradcy. Dodajmy, że ta zapowiedź podjęcia przez A. Dudę w 2017 r. wspólnego marszu z wszystkimi Polakami pojawiła się wkrótce potem jak prezydent odrzucił propozycję pójścia w Marszu Niepodległości, organizowanym przez narodowców. W marszu tym poszło około 100 tysięcy osób w Warszawie, podczas gdy PiS kolejny raz wolał „uciec” do Krakowa, gdzie zorganizował własną skromną kilku tysięczna manifestację..

Chciałbym zwrócić uwagę na to, że A. Duda jest zadziwiająco konsekwentny w swym promowaniu różnych lemingów i lewaków kosztem wybitniejszych i cenniejszych od nich przedstawicieli obozu patriotycznego. Oto niektóre jakże wymowne przykłady: :
Dziwny skład Narodowej Rady Rozwoju przy prezydencie Dudzie, zachwaszczonej licznymi lemingami i zajadłymi lewakami
Fatalnym nieporozumieniem okazało się nadmiernie rozbudowane, bezwładne, bardzo źle dobrane blisko 80 - osobowe ciało doradcze - Narodowa Rada Rozwoju. Przyciągnięto do niej m.in. b. PZPR-owskiego karierowicza o związkach z bezpieką (pseudonim :Serb”), a później SLD-owskiego ministra spraw zagranicznych Adama Daniela Rotfelda. Sławomir Cenckiewicz opisał w „Do Rzeczy” związki Adama Daniela Rotfelda ze służbami komunistycznymi, stwierdzając: „Zdumienie budzi fakt, że człowiek o takim zakorzenieniu w służbach totalitarnego państwa kontrolowanego przez Związek Sowiecki, pełni do dziś ważne społecznie i politycznie funkcje.”. Jak widać to wszystko nie przeszkadzało A. Dudzie w przyjęciu Rotfelda w skład Narodowej Rady Rozwoju. Do tej Rady przyjęto również jednego z najskrajniejszych polskich germanofilów Piotra Burasa, związanego z Fundacją Batorego. Obaj w końcu sami wystąpili z Rady. Szczególnie fatalny jest zespół Rady do spraw gospodarczych, zdominowany przez ludzi balcerowiczowskiego chowu. Dość wymienić takie osoby jak prof. Witold Orłowski, b. szef doradców ekonomicznych A. Kwaśniewskiego, a potem B. Komorowskiego, b. wiceminister finansów w rządzie Tuska Stanisław Gomułka. Za to wśród doradców do spraw gospodarki zabrakło prawdziwych reformatorów ekonomicznych: profesora Artura Śliwińskiego, b. twórcy wyborczego programu gospodarczego PiS w 2005 r., wiceministra finansów Cezarego Mecha, czołowego eksperta „Skoków” i pogromcę banksterów posła Janusza Szewczaka. Zabrakło również najlepszego znawcy spraw wojskowych na prawicy Romualda Szeremietiewa, b. wiceministra i ministra obrony narodowej, przypuszczalnie zbyt prawicowego jak dla Dudy.Niedawno red. Ewa Stankiewicz wyraziła ( w cytowanej wyżej rozmowie z red. W.Gadowskim) bardzo podobne do mnie krytyczne zdanie o składzie Narodowej Rady Rozwoju. Powiedziała, że znalazło się w niej „bardzo wiele zaskakujących nominacji i bardzo dużo takich krzyczących nieobecności”.
Promowanie przez Dudę antyPolaka i antykatolika, szefa Fundacji Batorego Aleksandra Smolara

W połowie listopada 2016 r. Prezydent Andrzej Duda zainaugurował cykl spotkań poświęconych polityce historycznej Polski. Rzecz to ogromnie ważna w sytuacji ,gdy przez wiele lat zaniedbywano, czy wręcz deformowano polską historię. Zebrani historycy zdecydowanie wypowiedzieli się za przywróceniem właściwej rangi historii i prowadzeniem patriotycznej polityki historycznej. Był jednak jeden wyjątek w dyskusji – wystąpienie prezesa Fundacji Batorego Aleksandra Smolara, który zanegował w ogóle sam termin „polityka historyczna”. Jak skomentował ten głos Tadeusz Płużański ( w „SuperExpressie”z 21 listopada 2015 ): „Trudno jest odbudowywać polską pamięć razem z tymi, którzy bronią Jana Tomasza Grossa”. Nasuwa się jednak zaraz pytanie: po co w ogóle zaproszono Smolara, obrońcę i propagatora J. T. Grossa na spotkanie historyków z prezydentem A. Dudą? Przecież Smolar, prezes Fundacji Batorego w ogóle nie jest historykiem, lecz socjologiem. Czy zaproszono go tylko po to, by robił obstrukcję? Na temat roli Smolara jako przeciwnika polskiego patriotyzmu i Kościoła katolickiego odsyłam do lektury mego tekstu o nim w książce „Czerwone Dynastie” ,Warszawa 2014,ss.102-106). Ostatnio red. Michalkiewicz wspomniał o niedawnym spotkaniu A. Dudy ze Smolarem. Pytanie, po co prezydentowi Dudzie takie „konsultacje” z zajadłym wrogiem Polski patriotycznej?

Promowanie przez Dudę antyPolaka i antykatolika J.Owsiaka

Prawdziwym niczym nieuzasadnionym zgrzytem, powszechnie krytykowanym w kręgach patriotycznych było podarowanie przez prezydenta Dudę nart dla tzw. Świątecznej Orkiestry J. Owsiaka. Aż nadto znana jest antypatriotyczna i antyreligijna postawa Jerzego Owsiaka, jego ukochanie dla lewactwa i antywartości, a zarazem głęboka zajadła niechęć do prawicy, w tym do PiS-u.) Por. moje; „Czerwone dynastie”, Warszawa , t. III,ss. 180-184,188-196.) Pytanie, kto doradził Panu Prezydentowi ten prezent dla organizacji symbolizowanej przez człowieka, jakże wrogiemu zasadom, którymi kierują się nowe patriotyczne władze? Czas najwyższy skończyć z wieloletnim niczym nieuzasadnionym uprzywilejowaniem Orkiestry Owsiaka kosztem Caritasu, etc . Publicysta Ł.Warzecha tak komentował wspomniany gest A. Dudy wobec J. Owsiaka: „(...)m Pojawiła się wiadomość, że prezydent Andrzej Duda przekazał swoje narty zjazdowe na aukcję Wielkiej Orkiestry Świątecznej Pomocy – podobno po usilnych zabiegach Jerzego Owsiaka, aby wciągnąć głowę państwa mocniej w promowanie corocznej hucpy. Gest prezydenta jest poważnym błędem, szczególnie rozpatrywany w kontekście jego dotychczasowych działań – bezwartościowym wizerunkowo, za to przynoszącym straty zarówno w planie taktycznym, jak i strategicznym.( ...) Czy w planie czysto taktycznym prezydent swoim gestem cokolwiek zyskuje? Oczywiście – nie. Po pierwsze – jakaś część jego wyborców, którzy do Owsiakowej hucpy mają stosunek krytyczny, poczuje się wystawiona do wiatru. I to nawet nie samym gestem prezydenta, ale tym, że czciciele Owsiaka zyskali dzięki niemu argument: „Wy hejtujecie Jurka, a tu nawet prezydent go wspiera”. Po drugie – czy prezydent może kogokolwiek swoim gestem zyskać? Wątpię. Twardzi zwolennicy Owsiaka stoją po całkowicie przeciwnej światopoglądowo i politycznie stronie. Dla nich prezydent okazał się po prostu zwykłym frajerem, słabeuszem, którego „święty Juras” zmusił do posłuszeństwa. „Patrzcie, nawet Duduś (tak pogardliwie nazywają głowę państwa jego najtwardsi przeciwnicy) nie umie się postawić Jurkowi (...). Jerzy Owsiak nie jest pierwszym lepszym działaczem dobroczynnym, a WOŚP nie jest pierwszą lepszą imprezą tego typu. Owsiak jest jednym z najważniejszych żołnierzy w wojnie kulturowej o tożsamość państwa, a jego impreza była przez lata używana do obłudnego wspierania głoszonych przez niego w istocie politycznych tez. Owsiaka nie da się oddzielić od WOŚP, a WOŚP – od Przystanku Woodstock, imprezy o całkowicie już jednoznacznym politycznym wymiarze. (...) Prezydent powinien rozumieć, że przekazując swoje narty na WOŚP, nie wykonuje jedynie zwykłego gestu wsparcia jednej z wielu organizacji, ale popełnia zasadniczy błąd: swoim autorytetem wspiera moralny szantaż, od lat uprawiany przez koryfeuszy III RP – systemu, z którym nowa władza miała walczyć. (Podkr.-JRN. Por. Ł. Warzecha: Narty dla Owsiaka, czyli błąd prezydenta, zamieszczone w internecie 7 stycznia 2016 ). Niestety A Duda nie wyciągnął odpowiednich wniosków z krytyki jego gestu wobec Owsiaka , bo przy kolejnej imprezie tego pana, podarował na licytację w WOŚP zdjęcie swojej żony.

Autor: Jerzy Robert Nowak. niedziela, 20 sierpnia 2017 o 20:38:00

http://jerzyrnowak.blogspot.com/search? ... -results=1


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Prezydent Polski - Andrzej Duda.
PostNapisane: 30 sie 2017, 18:46 
Offline
Moderator

Dołączył(a): 13 lip 2009, 12:02
Posty: 37605
A niektórzy mówili przed wyborami że Duda nas wyduda. No ale miejmy nadzieję, że prof. Nowak myli się, że wobec wyjątkowo agresywnej obrony sądowej patologii w Polsce przez brukselskich psychopatów Duda i PiS realizują jakąś długofalową, dobrze obmyślaną strategię, której końcowym efektem będzie reforma sądów i uniknięcie interwencji zbrojnej szwabskich wariatów. A czy tak jest, to się okaże.


Góra
 Zobacz profil  
 
Wyświetl posty nie starsze niż:  Sortuj wg  
Utwórz nowy wątek Odpowiedz w wątku  [ Posty: 264 ]  Przejdź na stronę Poprzednia strona  1 ... 13, 14, 15, 16, 17, 18  Następna strona

Wszystkie czasy w strefie UTC + 1


Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zalogowanych użytkowników i 10 gości


Nie możesz rozpoczynać nowych wątków
Nie możesz odpowiadać w wątkach
Nie możesz edytować swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz dodawać załączników

Szukaj:
Skocz do:  

Powered by phpBB © 2000, 2002, 2005, 2007 phpBB Group
Przyjazne użytkownikom polskie wsparcie phpBB3 - phpBB3.PL
Nasi przyjaciele: Strony Patriotyczne
Linki pozycjonujące: Fenster aus Polen / Schüco Fenster / Drutex Fenster / Fenster Preise / Haustüren /