Polskie-Forum.pl


Wolne i niezależne forum dyskusyjne / opinie polityczne / aktywność obywatelska / patriotyzm / Polska / wolna dyskusja


Wszystkie czasy w strefie UTC + 1




Utwórz nowy wątek Odpowiedz w wątku  [ Posty: 238 ]  Przejdź na stronę 1, 2, 3, 4, 5 ... 16  Następna strona
Autor Wiadomość
 Tytuł: KŁAMSTWO SMOLEŃSKIE
PostNapisane: 15 kwi 2010, 22:00 
Offline
Moderator
Avatar użytkownika

Dołączył(a): 21 lip 2009, 10:40
Posty: 7563
Lokalizacja: Podlasie
http://codziennik.prawdy.salon24.pl/171 ... smolenskie

Kłamstwo Smoleńskie

Świat wciąż jest wstrząśnięty katastrofą. Jednak z każdym dniem, z każdą godziną, pojawia się coraz więcej pytań. Niektóre pytania są ignorowane jako niewygodne. Niektórych pytań jak gdyby większość nie chciała słyszeć. Jak mantra pojawia się opinia „poczekajmy na ustalenia komisji”. Ale przecież każde z nas już wie, co komisja powie. Komisja na czele której stoi Putin, Premier Rosji. Będzie to wina pilota, co potwierdzą zeznania naocznych świadków. I w tym wszystkim utonie wołanie o prawdę.


I. Rozmowy z wieżą


Wielu odpowiedzi mogłoby udzielić upublicznienie rozmów z wieżą. W oficjalnych komunikatach nikt nie wspomina o ich zabezpieczeniu.Nikt nie mówi, co dokładnie wieża przekazała załodze. Czy informacje dostarczane do prezydenckiego samolotu były prawdziwe? Jedna zła liczba mogła zadecydować o wysokości lotu. Czy wieża działała zgodnie z regulaminem i procedurami oraz była w pełni świadoma konsekwencji?

Wypowiedzi pracowników wieży wskazują, że należy przyjrzeć się temu jak w ostatnich minutach wyglądała komunikacja między wieżą a samolotem. Kłamstwo dotyczące nieznajomości języka rosyjskiego przez kapitana polskiego statku powietrznego nasuwa jasną sugestię, że powodem katastrofy mogło być złe poinformowanie samolotu dotyczące warunków atmosferycznych. To w prostej linii mogło doprowadzić do złej kalibracji urządzeń pokładowych. Jak słusznie pod moim poprzednim tekstem zauważył bloger DOHC: różnica pomiędzy ciśnieniem 1013 a 1005 hPa to różnica w wysokości aż o 50 metrów! 50 metrów, które zadecydowały o katastrofie!Czy sugestie o problemie ze zrozumieniem liczb nie sugerują, że wieża podała błędne dane i teraz winę stara się zrzucić na pilotów? Jeśli tak było i jest, to podstawowym pytaniem wymagającym odpowiedzi jest to, czy wieża działała w błędzie czy na czyjeś zlecenie.

II. Tu-22

Nikt nie pyta o obecność samolotu Tu-22P w miejscu katastrofy. Nie zapominajmy jednak, że katastrofa miała miejsca przez złą ocenę sytuacji. Pilot nie mógł samodzielnie ocenić sytuacji – musiał polegać na wieży oraz wskazaniach parametrów urządzeń pokładowych. Jeśli śledztwo wykaże, że wieża podawała prawdziwe informacje, wtedy jasnym będzie, że za katastrofą stoi awaria urządzeń pokładowych, która uniemożliwiła prawidłowe odczytanie sytuacji.Czy w takim wypadku Rosja jest w stanie udowodnić, że mimo informacji rosyjskich portali internetowych żaden Tu-22P nie przebywał w chwili katastrofy w pobliżu Smoleńska?

III. Żądamy odpowiedzi

Należy domagać się zadawania trudnych pytań. Należy domagać się walki o prawdę. Nie możemy pozostawić tej sytuacji samej sobie. Wierzycie w oficjalną wersję zrzucającą całą winę na pilota? Wersję, która poza piętnem nieudacznika nie przynosi nic? Wersję kłamliwą, bo pilot doskonale znał rosyjski? Wierzycie w te pomówienia? Wierzycie w to, co wielcy tego świata naprędce starają się Wam sprzedać? Wierzycie w to jak oni chcą aby było, a nie jak faktycznie było? Jeśli wierzycie w to, wtedy zapytajcie się samych siebie, dlaczego nikt z tych ludzi nie zadaje głośno tych pytań.



Nie dajmy zamydlać sobie oczu. Piszmy o tym. Nie bójmy się zadawać pytań. Przecież nikogo nie oskarżamy a tylko żądamy odpowiedzi na to, co nas trapi! Jesteśmy obywatelami tego Państwa i zginął nasz Prezydent. To nas uprawnia do stawiania pytań. Tych oraz wielu innych. Jak choćby o wojskowę CASĘ, która zamiast Tu-154 leciała kilka dni wcześniej do Smoleńska. Należy pytać. Bez pytań nigdy nie poznamy odpowiedzi. Jeśli zaś nie poznamy odpowiedzi na te pytania, to obok Kłamstwa Katyńskiego będziemy się zmagać z Kłamstwem Smoleńskim.

_________________
"W ciągu całego naszego życia widziałem w naszym kraju tylko dwie partie. Partię polską i antypolską, ludzi godnych i ludzi bez sumienia, tych którzy pragnęli Ojczyzny wolnej i niepodległej, i tych, którzy woleli upadlające obce panowanie."


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: KŁAMSTWO SMOLEŃSKIE
PostNapisane: 15 maja 2010, 09:36 
Offline
Moderator

Dołączył(a): 13 lip 2009, 12:02
Posty: 37605
http://blogmedia24.pl/node/29758

Im większe kłamstwo, tym więcej pytań bez odpowiedzi. Na blogmedii znajduje się zbiór takich pytań:


42 pytania w sprawie Smoleńska
1.czy prawdą jest , że system naprowadzania lotu Mobile Microwave Landing System (MMLS ) był zamontowany na lotnisku w Smoleńsku 7 kwietnia , w czasie wizyty Putina i Tuska , a następnie zdemontowany ?
2.czy prawdziwa jest informacja , że system Terrain Awareness and Warning System (TAWS) , ostrzegający pilota przed zbyt niskim lotem ,który zamontowany był w prezydenckim TU-154M , jest praktycznie niezawodny ( jeżeli działa prawidłowo i nie jest zakłócany lub zablokowany ) od 1990 nie było wypadków spowodowanych z tego powodu . Producent TAWS prowadzi swoje dochodzenie . Czy coś już wiemy o jego wynikach ?
3.Zainstalowany w samolocie radarowy miernik wysokości RW-5M ma dokładność pomiaru 0,8m i zakres 750m . Czy działał prawidłowo ?
4.kto i dlaczego wkręcał ( lub wykręcał ) żarówki w oświetleniu lotniska ? takie zdjęcia wykonał zaraz po katastrofie Siergiej Serebro z „Głosu Witebska” . Czy w czasie wizyty Putina i Tuska oświetlenie działało prawidłowo ? S. Serebro zauważył też , że „3 godziny po katastrofie wojskowi przeciągają tamtędy kabel” Ukraińscy dziennikarze sfotografowali również inne lotniskowe lampy – nie świeciły
5.dlaczego kancelaria premiera przydzieliła prezydentowi , dowódcom WP i szefom centralnych instytucji państwowych jeden samolot na lot do Smoleńska ?
6.Pierwsze informacje mówiły , że nie było sekcji zwłok . Później okazało się , że Rosjanie zrobili sekcje , nie informując rodzin ofiar . Czy Polska strona zna wyniki tych sekcji ?
7.dlaczego , chociaż konwencja chicagowska z 1944 ( chociaż dotyczy ona samolotów cywilnych ) umożliwiałaby w pewnych sytuacjach możliwość przejęcia śledztwa przez Polskę po tej katastrofie , polskie władze nie podjęły działań w tej sprawie i biernie przyjęły rosyjska decyzję , że to Rosjanie będą gospodarzem śledztwa ? Taki przypadek miał miejsce np. w 1996 , kiedy amerykański CT-43 z sekretarzem handlu USA R. Brownem rozbił się koło Dubrownika . Wtedy dochodzenie przejęli Amerykanie . Inny przypadek to katastrofa białoruskiego SU-27 w Polsce 30.08.2009. Wtedy Polacy przekazali śledztwo Białorusinom . J. Saryusz-Wolski w programie B. Wildsztajna 1.05 powiedział , że „nie zgłasza się wniosków , jeżeli przewiduje się możliwość odmowy” , czyli innymi słowy rząd polski nie podjął próby przejęcia śledztwa , bo obawiał się , że Rosjanie odmówią
8.dlaczego rząd polski odrzucił ( wypowiedź P. Grasia 23.04 ) możliwość powołania międzynarodowej komisji badającej te katastrofę ? Taką możliwość dopuszcza prawo międzynarodowe . W 2008 rozbił się na Białorusi prywatny rosyjski samolot Hawker BAE125 , gdzie zginęło 5 Rosjan. Powołano wtedy międzynarodową komisję śledczą . P. Graś stwierdził że „nie bardzo rozumie sens powołania takiej komisji”
9.dlaczego rzeczy osobiste Prezydenta , dowódców WP i szefa BBN zostały przekazane Polakom przez Rosjan dopiero tydzień po katastrofie ? W tym np. telefony prezydenta i szefa BBN oraz laptopy ? Co robili Rosjanie przez tydzień z tymi urządzeniami ? Jak powiedział gen. Polko w programie „Warto rozmawiać” do skopiowania zawartości telefonów i laptopów wystarczy kilka minut . Zawartość jest nieporównanie cenniejsza niż same urządzenia .
10.Co się stało z urządzeniami szyfrującymi , które prawdopodobnie były na pokładzie ?
11.czy prawdą jest informacja , że samolot prezydenta Kaczyńskiego miał niższą rangę niż samolot premiera Tuska 3 dni wcześniej i , w związku z tym procedury oraz standardy bezpieczeństwa były niższe ? Szef BOR gen. Janicki powiedział , że była to wizyta nieoficjalna Jeżeli tak było to tym bardziej na stronie polskiej spoczywała większa odpowiedzialność za przygotowanie i bezpieczeństwo tego lotu . Czy lotnisko w Smoleńsku zostało sprawdzone przez polskie służby ? I jak traktować wypowiedź gen. Janickiego dla radia ZET 29.04 , że o tym „kto dokładnie znajduje się na pokladzie Tu-154M dowiedział się już po katastrofie”
12.w Smoleńsku nie było też Żandarmerii Wojskowej do ochrony dowództwa WP . Dlaczego ?
13.dlaczego Rosjanom potrzeba minimum 4 tygodni do zbadania czarnych skrzynek i przekazania ich Polakom ? Dlaczego ma być przekazany jedynie zapis czarnych skrzynek a nie same urządzenia ? Przecież to jest własność państwa polskiego ! Przywłaszczenie skrzynek przez Rosjan jest skandalem . Co na to polskie władze ? Czy polscy śledczy mają bieżący wgląd w badania i dostęp do wszystkich czynności ?
14.dlaczego Rosjanie “zabezpieczyli” dokumenty i nagrania rozmów z polskiego Jaka-40 , który wylądował wcześniej w Smoleńsku ? Ten samolot to własność państwa polskiego . Co na to polskie władze ?
15.jakie wyniki dała analiza amatorskiego filmu trwającego 1.24min , który pojawił się w internecie , a na którym słychać m.in. odgłosy przypominające strzały ? Poza tym widać postaci na kadłubie wraku i głosy , które są tak nieprawdopodobne , że nie będę ich przytaczał .Płk. Artymiak z Prokuratury Wojskowej powiedział w radiu ZET , że nie wolno tego bagatelizować .Film był emitowany w rosyjskich TV z zaznaczeniem , że to pierwsze zdjęcia z miejsca katastrofy.
16.w jakim celu i na jakiej podstawie Rosjanie rekwirowali po katastrofie dziennikarzom nagrania i kamery ? Czy je zwrócili ?
17.kto personalnie odpowiadał na lotnisku w Smoleńsku za kontrolę lotów ? Czy była to miejscowa ekipa czy z zewnątrz ? Jedyny z kontrolerów , który wypowiadał się publicznie , P. Plusnin powiedział , że „Polacy słabo mówili po rosyjsku i nie rozumieli podawanych cyfr” . Dawny dowódca mjr. Protasiuka temu zaprzecza i potwierdza , że doskonale znał on rosyjski (http://smolensk-2010.pl/2010-04-16-kata ... zmowa-z-...)
18.ten samolot był kilka miesięcy przed katastrofą remontowany w Rosji . czy jest pełna dokumentacja tego remontu ? Czy po powrocie z Rosji został sprawdzony przez polskie służby ?
19.W pobliżu miejsca katastrofy , na lotnisku w Smoleńsku nie było karetek . Czy to prawda ?
20. w czasie katastrofy w przestrzeni lotniczej w pobliżu Smoleńska były , wg. niektórych relacji , 2 samoloty : białoruski i rosyjski . Czy to prawda ? Jakie to były samoloty ?
21.prof. Staniszkis pisze na swoim blogu , że zaraz po katastrofie zaginął laptop A. Szczygło z jego biura w Warszawie . Czy to jest wyjaśniane przez prokuraturę ?
22.ABW weszła do pokojów ofiar w hotelu sejmowym oficjalnie w celu pobrania DNA do identyfikacji . Tymczasem córka Z. Wassermana stwierdziła w Wiadomościach TVP1 23.04 , że po jej przylocie do Rosji pobierano od niej DNA ponownie ( do sprawdzenia na stronie : http://www.smolensk-2010.pl )
23.dlaczego J. Kaczyński , chociaż jego samolot wylądował 10 kwietnia wieczorem w Witebsku godzinę wcześniej niż samolot z premierem Tuskiem dotarł do Smoleńska po premierze ? Rzecznik MSZ P.Paszkowski odmówił komentarza w tej sprawie
24.urządzenie ostrzegawcze EGPWS zainstalowane w TU-154M mogło otrzymać zakłócony sygnał GPS co doprowadziło do błędnego odczytania pozycji horyzontalnej samolotu :160m różnicy (artykuł o zakłócaniu sygnału GPS tutaj :http://www.heise.de/tr/artikel/Der-GPS-Hack-275686.html ) Czy to jest badane ?
25.miejsce katastrofy nie zostało przez Rosjan właściwie zabezpieczone . Dowodzi tego np. korespondencja Nica Robertsona z CNN zrobiona w dzień po katastrofie . Widać tam dziennikarza i przygodnych ludzi , bez problemu poruszających się między fragmentami wraku . Każdy mógł zabrać dowód z katastrofy . Link do tej korespondencji tutaj : http://www.youtube.com/watch?v=ByQnbPfifBk . Czy polskie władze mają świadomość tego zaniedbania i co zrobiły w tej sprawie ?
26. agencja Reutera donosiła zaraz po katastrofie , że 3 osoby przeżyły , są ciężko ranne i są przewożone do szpitala . Jakie było źródło tej informacji ?
27. informacje o problemach technicznych TU-154M powtarzały się od lat , jednak zaraz po katastrofie Rosjanie wykluczyli awarię samolotu . Dlaczego polska strona przyjęła to zapewnienie bezwarunkowo ?
28. Hipoteza o meaconingu ( przechwytywanie i ponowne odgrywanie sygnałów nawigacyjnych na tych samych falach ) jako przyczynie katastrofy została wykluczona na samym początku śledztwa . Rosjanie byli specjalistami od wojny elektronicznej , w okresie zimnej wojny USA straciły z tego powodu prawdopodobnie 70 maszyn (http://www.tygodniksolidarnosc.com/2010/17/7d.htm)
29.dowódca 36. Specjalnego Pułku Ryszard Raczyński nie posiada uprawnień do pilotowania TU-154M . A to właśnie dowódca , zdaniem T. Hypkiego z krajowej Rady Lotnictwa powinien pilotować samolot z głową państwa . Kto za to odpowiada ?
30.czy rzeczywiście układ radiolatarnii (MDB)na lotnisku w Smoleńsku był niestandardowy ( dalsza radiolatarnia w odległości 6km od pasa zamiast 4km ) ? Czy piloci o tym wiedzieli ?
31. Szef Komisji badania Wypadków Lotniczych Edmund Klich stwierdził , że „Polska jest tylko petentem” w tym śledztwie . Co to konkretnie znaczy i dlaczego polski rząd nadal zachowuje zadziwiający spokój ?
32.dlaczego przez ponad tydzień podawano godzinę katastrofy jako 8.56 , podczas gdy ( najprawdopodobniej ) było to kilkanaście minut wcześniej ? W. Bater w Polsat News 10.04 o 18.55 mówił , że „informację otrzymał telefonicznie o 8.40 , czyli praktycznie 4 minuty po katastrofie”. Linia energetyczna została zerwana o 8.39.54 . Min. Szojgu w raporcie dla W. Putina 10.04 powiedział , że samolot zniknął z radarów o 10.50 ( czyli 8.50 czasu polskiego ) . Skąd te 10 minut rożnicy ? GW na swojej stronie internetowej pierwszą informację opublikowała o 8.38 (http://smolensk-2010.pl/2010-04-26-gdzi ... minut.html)
33.na lotnisku musiała być grupa osób z Polski oczekująca na samolot ( dyplomaci , kierowcy , ochrona ) . Oni byli jednymi z pierwszych i bezpośrednich świadków . Dlaczego nie pojawiły się żadne relacje tych osób ? Co słyszeli lub widzieli ?
34.lista pasażerów samolotu krążyła wśród dziennikarzy już kilka dni przed lotem . Była to absolutnie nietypowa i niedopuszczalna sprawa . Jak do tego doszło i kto udostępnił listę ?
35.za zabezpieczenie miejsca lądowania samolotu odpowiadał BOR . Ilu funkcjonariuszy było w Smoleńsku , czy sprawdzili przed przylotem pas startowy , wieżę kontrolną i wyposażenie lotniska ?
36.Jeżeli to była wizyta nieoficjalna , to czy polski MSZ i kancelaria premiera , która odpowiadała za lot , poinformowały Rosjan oficjalnie kto jest na pokładzie ,w celu zapewnienia odpowiedniego poziomu jej zabezpieczenia ? Czy prawdą jest że status wizyty z oficjalnej na nieoficjalną zmienił min. Arabski ?
37.Piloci latający na Tu-154 zwracają uwagę , że dotychczasowe informacje wskazują , że pod koniec lotu samolot mógł być niesterowalny , skala zniszczeń wskazuje na prawdopodobieństwo awarii w powietrzu i spadania (http://www.naszdziennik.pl/index.php?da ... d=po01.txt)
38.Na jakiej podstawie min. Sikorski , w wywiadzie dla CNN 29.04 wykluczył zamach terrorystyczny , chociaż nie ma jeszcze nawet wstępnych wyników śledztwa ?
39.Krótko przed katastrofą Tu-154 próbował lądować w Smoleńsku rosyjski Ił-76 . Wg . W. Cegielskiego z TVP Ił-76 prawie dotknął pasa ale jednak nie udało się wylądować i odleciał . Co o tym wiadomo ? Dlaczego Ił nie mógł wylądować ? Są też relacje wskazujące , że Ił podchodził do lądowania w tym samym czasie co Tu-154 (http://tommy.lee.salon24.pl/174185,il-7 ... -smolensku ) .
40.Lądowanie 2 dużych maszyn w krótkim odstępie czasu stwarzało niebezpieczeństwo kolizji lub turbulencji groźnej dla drugiego samolotu . Czy załoga tego Iła została przesłuchana w obecności Polaków ?
41.Barbara Włodarczyk w korespondencji na żywo krótko po katastrofie wspomina „krążący dwie godziny samolot” (http://www.youtube.com/watch?v=6840MizeWdw) . Czy to był ten Ił ? I co tam robił ?
42.Czy przeanalizowano już NATOwskie zdjęcia satelitarne lotniska w Smoleńsku , o które wystąpila Polska ? Czy są dostępne zdjęcia z momentu katastrofy ? I jak ma się do tego wypowiedź min. Klicha , że „nie bardzo wie co to miałoby dać ?”
2010-05-03 22:0783.29.131.*
++++++++++++++++++++
http://www.wprost.pl/fakty/?K=1&F=86&KI=228984
nissan - blog


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: KŁAMSTWO SMOLEŃSKIE
PostNapisane: 18 maja 2010, 10:06 
Offline
Moderator
Avatar użytkownika

Dołączył(a): 21 lip 2009, 10:40
Posty: 7563
Lokalizacja: Podlasie
Katyńska zmowa

Obrazek

_________________
"W ciągu całego naszego życia widziałem w naszym kraju tylko dwie partie. Partię polską i antypolską, ludzi godnych i ludzi bez sumienia, tych którzy pragnęli Ojczyzny wolnej i niepodległej, i tych, którzy woleli upadlające obce panowanie."


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: KŁAMSTWO SMOLEŃSKIE
PostNapisane: 18 maja 2010, 16:53 
Offline
Stażysta

Dołączył(a): 10 wrz 2009, 14:29
Posty: 162
Opinia rosyjskiego publicysty:
http://www.bibula.com/?p=21180


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: KŁAMSTWO SMOLEŃSKIE
PostNapisane: 18 maja 2010, 17:29 
Offline
Stażysta

Dołączył(a): 10 wrz 2009, 14:29
Posty: 162
W zabójstwie Kaczyńskiego widać styl Putina – Gieorgij Gordin
Aktualizacja: 2010-05-4 9:33 am

Teraz, gdy ciała Prezydenta Polski Lecha Kaczyńskiego i jego współtowarzyszy spoczywają w ziemi, jest najwyższy czas, aby wymienić tych, którzy zorganizowali rozbicie się samolotu, dobijanie w miejscu upadku samolotu ocalałych Polaków i nieustannie dezinformują światową społeczność co do wyników tak zwanego „śledztwa”.

Wiadomo, że „śledztwo” katastrofy przebiega pod kierownictwem tych samych osób, które organizowały rozbicie się samolotu i posłały komandosów do „oczyszczenia terenu” z tych, którzy przeżyli. Wiadomo, jaki będą „wyniki śledztwa” przeprowadzonego przez osoby, których głównym zadaniem jest zatarcie śladów zbrodni. Gdy ci sami zabijają i ci sami prowadzą śledztwo, sprawcy zazwyczaj pozostają niewykryci. Jednakże istnieje światowa społeczność.

Potomek jednego z naszych kolegów znajdował się na stanowisku, przez które przechodziło duża ilość pierwotnych informacji z miejsca katastrofy. Wiele szczegółów znamy z pierwszej ręki. Porównanie tekstów rosyjskiej propagandy z materiałami pochodzącymi ze źródeł pierwotnych umożliwia wniesienie poprawek do powszechnie znanych informacji. Niech będzie to naszym wkładem w śledztwo jednej z najbardziej bezczelnych zbrodni 21 wieku.

Poprawka pierwsza. Powszechnie wiadomo, że od pierwszych minut po katastrofie zamiast informacji płynących z lotniska „Północne”, w eter poszła pośpiesznie sklecona dezinformacja kiepskiej jakości.
Dezinformowano dokładnie o wszystkim, co się działo naprawdę. O gęstości mgły, o dźwiękach, jakie słyszeli spotykający. O czterech podejściach do lądowania. O rzekomym rozkazie samego Kaczyńskiego posadzić samolot w Smoleńsku. O tym, że w ten sam sposób omal nie doprowadził do rozbicia samolotu w Gruzji. O zachowaniu różnych służb oraz rzekomej „barierze językowej”. O tym, o czym naprawdę zeznawali miejscowi mieszkańcy, przede wszystkim lotnicy i pracownicy lotniska. O każdy drobiazg.

Mieliśmy możliwość odtworzenia procesu powstawania czekistowskiego kłamstwa w trybie on line. Wyraźnie zarysowały się dwie tendencje. Jedna polega na przeinaczaniu wiadomości tak, że dane wyjściowe stają się zupełnie różne od danych wejściowych. Często są wręcz przeciwieństwem informacji, która rzekomo była podstawą ogłoszonych oficjalnych komunikatów.

Zestawienie wiadomości na wejściu i wyjściu w trybie online pozwala na stwierdzenie, że wszystkie materiały bez wyjątku były poddawane przeróbce według jednej konkretnej „odgórnej” wytycznej. Taka przeróbką zajmowali się nie tylko dziennikarze poszczególnych czasopism (choć oni także), ale przede wszystkim oficjalne rosyjskie agencje informacyjne.

Wszystkie rosyjskie agencje informacyjne i mass media – „przekaziory” musiały przekonać swoich czytelników, słuchaczy i widzów, że „samolot rozbił się z winy załogi, która nie sprostała swojemu zadaniu w trudnych warunkach pogodowych”.

Drugą tendencję tworzenia czekistowskiego kłamstwa w trybie online można określić następująco: na wejściu całkowity brak jakichkolwiek informacji z miejsca zdarzenia. Natomiast na wyjściu – niewiadomo skąd pojawiają się „wiarygodne wiadomości”, w tym rzekome informacje z ostatniej chwili z miejsca katastrofy. Informacje te oczywiście nie pochodzą z miejsca upadku samolotu. Chyba nie ma potrzeby wyjaśniać, że najczystsze wymysły na wyjściu preparowano według wspomnianej już dyrektywy – „samolot rozbił się z winy załogi, która nie sprostała swojemu zadaniu w trudnych warunkach pogodowych”.

Z pierwszej poprawki wynika, że wytyczna, według której zbierano się do kłamania po katastrofie, została opracowana jeszcze przed rozbiciem samolotu Lecha Kaczyńskiego. Natomiast zamieszanie i rozbieżności były spowodowane przede wszystkim przesadnym wysiłkiem kremlowskich propagandystów, którzy starali się ze wszystkich sił, by skłamać jak najbardziej wyraziście i przekonująco.

W pierwszych minutach zdarzenia nie mogą pojawiać się jasne i jednoznaczne informacje. Dla porównania przypomnijmy sobie przynajmniej jeden przykład, jak zachowują się kremlowskie agencje informacyjne i mass media, gdy nie ma żadnej zawczasu przygotowanej wytycznej.

Gdy zmarł pierwszy prezydent Rosji Borys Jelcyn, wszystkie rosyjskie mass media przez kilka godzin milczały, jakby wepchnęły języki w jedno miejsce. Wszystkie duże zachodnie już dawno ogłosiły tę wiadomość, gdy na Kremlu dopiero opamiętano się i wydano wskazówkę, jak i co ogłaszać.
Po katastrofie samolotu Lecha Kaczyńskiego wskazówka „jak i co ogłaszać” pojawiła się od razu. Oznacza to, że były osoby odpowiedzialne, które zawczasu wiedziały, że samolot spadnie.

Poprawka druga. Nasi eksperci obejrzeli wszystkie dostępne materiały wideo i doszli do następującego wniosku. Nawet gdyby straż pożarna w ogóle nie przyjechała i wszystkie te fragmenty samolotu, które żarzyły się w pierwszych minutach filmowania (materiał wideo Andrieja Mienderieja), spłonęły całkowicie, nie mogło być mowy o żadnych „dwudziestu nierozpoznawalnych zwłokach”. Nawet przy tym stromym stopniu kątowym, pod jakim zwalono samolot prezydenta Polski.

Nie mówiąc już o tym, że pożar szybko zgaszono (widać to na późniejszych zdjęciach tych samych fragmentów samolotu) oraz że traf chciał, iż większość „nierozpoznawalnych” to wojskowi i ochroniarze prezydenta. Nie da się zwrócić bliskim ciała „ofiary katastrofy lotniczej” z rosyjską kulą w głowie, jak w 1940 roku.

Takie zwroty jak „uspokój się!”, „nie zabijajcie nas!”, „patrz mu w oczy!”, „dawaj pistolet!” w języku polskim mogły zostać wypowiedziane tylko przez pasażerów samolotu. Natomiast komenda w języku rosyjskim: „Wszyscy z powrotem, wychodzimy stąd!” mogła być oddana przez dowódcę oddziału specjalnego, który rozstrzeliwał rannych Polaków.
O innych momentach w filmie nawet nie ma co mówić. Kto jeszcze wczesną wiosną – 10 kwietnia, rankiem, mógł stać w samej białej koszuli w zimnych smoleńskich lasach, obok samolotu, który przed chwilą runął, oprócz członka załogi? Inne znane i bezpośrednie dowody Katynia – 2 każdy zdrowy człowiek może zobaczyć sam.

Swoją drogą, nasz kolega – w przeszłości starszy oficer oddział specjalnego Ministerstwa Obrony, twierdzi, że po zawaleniu operacji (wideo, które zdążył sfilmować Andriej Mienderiej) jej wykonawcy już nie żyją. Tak samo jak i strzelcy drugiego eszelonu – ci, którzy brali udział w likwidacji nieudolnego oddziału specjalnego.

Polacy, którzy przeżyli katastrofę, zrozumieli, że komandosi „w czarnych ubraniach” (w filmie) przyszli ich zabić i odstrzeliwali się. To słychać w filmie. Wykonawcy dyspozycji Putina „pracowali” z tłumikami. Ale nagranie wideo z dźwiękiem i widokiem zarówno atakujących jak i ocalałych zdemaskowało wszystkie ich wybiegi.

Dlatego jedne „rosyjskie osoby oficjalne” przez dwa tygodnia nie mogą podrobić treści „czarnych skrzynek”, a drugie, pojąwszy, że sprawa pali się, puściły do mass mediów balon próbny na temat „kaukaskiego śladu” w rozbiciu się samolotu prezydenta Polski. Ciąg dalszy nastąpi, rosyjskie i polskie „osoby oficjalne” dopiero rozpędzają się. Jednakże nie zdołają już zatrzeć śladów.

Z drugiej poprawki dochodzimy do wniosku, że „oficjalne dane” na temat „materiału genetycznego” zamiast ciał 21 Polaków nie są zgodne ze stanem szczątków samolotu. Oznacza to, że zginęli z innej przyczyny. Przyczynę tę wyjaśnia film Andrieja Miendierieja.

Poprawka trzecia. Wszyscy eksperci jednogłośnie przytoczyli paralelę z niedawnego upadku samolotu przy lądowaniu na lotnisku Domodiedowo w Moskwie. Ale warunki tam były zupełnie inne. Załoga samolotu Ту-204 lecącego z Egiptu była na nogach od wczesnego ranka, czyli prawie całą dobę. Po odlocie z Moskwy do Hurghady nastąpiło krótkie spięcie kabla i pojawiło się dymienie. Po przebyciu sporej odległości trzeba było zawracać. Oczywiście nerwy wszystkich były napięte.

Po wymianie instalacji załoga tym samym samolotem, z tymi samymi pasażerami znowu poleciała do Hurghady. Trzeba było namawiać i uspokajać pasażerów, że nie ma więcej żadnego niebezpieczeństwa. Bezpośredni lot do Hurghady trwa, w zależności od typu samolotu, około 5 godzin. Przylecieli do Egiptu. Z uwzględnieniem awaryjnego powrotu i remontu, załoga Ту-204 miała już przepracowane 9 godzin. Norma godzin lotu została wyczerpana. Normalnie należało iść odpocząć.
Co robić – zamawiać hotel i płacić za postój samolotu? Strata tym większa, że planowych pasażerów już wywieziono na lot powrotny. Kompania lotnicza za to nie podziękuje. Zgodzili się więc lecieć z powrotem.

Niedaleko od Moskwy popsuł się sprzęt nawigacyjny. W odróżnieniu od polskiego samolotu panowała głęboka noc, i 21-22 marca nad całą Moskwą stała gęsta mgła. Lądowanie według przyrządów „koszących” nie udało się, załoga zmęczona i rozdrażniona, a tu jeszcze radiowy wysokościomierz zawył. Dokucza, że niby to ziemia jest blisko – a idź ty…! W rezultacie – typowy błąd zaufanego do siebie doświadczonego pilota, który setki razy sadzał samolot w podobnych warunkach. Prawie na lotnisku macierzystym.

Na smoleńskim lotnisku „Północny” nic podobnego nie miało miejsca. Nie była to noc, nie było takiej mgły, załoga nie była zmęczona, nie musiała spędzić całego dnia w napiętej i nerwowej atmosferze. Sytuacja normalna, załoga wypoczęta i czujna. Sprzęt nawigacyjny pracuje doskonale, aż do postronnej ingerencji w sterowanie samolotem na małej wysokości.

Z trzeciej poprawki dochodzimy do wniosku, że warunki pogodowe i stan załogi w danym przypadku nie mogły być główną przyczyną katastrofy.
Poprawka czwarta. Oba samoloty, których wypadki były porównywane przez ekspertów, są podobnego typu. W Smoleńsku ТU-154, w Domodiedowo ТU-204. Samolot, który leciał z Hurghady, też spadł do lasu, i także oderwało mu skrzydła. W efekcie – dwie osoby w oddziale reanimacji, reszta odniosło rany różnego stopnia ciężkości. Po upadku w lesie samolotu podobnego typu w chwili znalezienia szczątków Tu-204, który leciał z Hurghady, wszystkie osoby żyły!

Rzecz jasna, jest różnica między upadkiem samolotu z kilkoma członkami załogi (ТU-204 w Domodiedowo) a upadkiem samolotu z 96 osobami na pokładzie. Ale samolot polskiego prezydenta był załadowany mniej niż na dwie trzecie. Pokład ТU-154 może mieścić 163 osoby. Jeśli samolot jest załadowany mniej niż na 2/3, można nim sterować bez trudu.

Następna okoliczność – polski samolot po zaczepieniu skrzydłem drzew obrócił się. Jednakże podczas lądowania załoga i pasażerowie muszą mieć zapięte pasy. Nie ma powodu do przypuszczenia, że tego przepisu nie przestrzegano przy lądowaniu w niezbyt gęstej, ale jednak mgle.
Ostatnia okoliczność mogąca wpłynąć na liczbę ofiar śmiertelnych to kąt ataku samolotu w momencie uderzenia o ziemię. Istnieje informacja od doświadczonych lotników wojskowych, że TU-154 Lecha Kaczyńskiego „schodził do lądowania, jak myśliwiec”. Czyli pod bardziej stromym kątem niż zwyczajnie. To faktycznie może zwiększyć liczbę ofiar śmiertelnych. Świadczą o tym także szczątki samolotu oraz ich rozmieszczenie.

Wersja oficjalna – „podczas katastrofy zginęli wszyscy”. Orzeczenie ekspertów: prawdopodobieństwo zgonu wszystkich co do jednej osoby w samolocie polskiego prezydenta jest takie same, jak gdyby woda z odkręconego kranu poleciała do góry zamiast na dół – prosto do sufitu. Innymi słowy, prawdopodobieństwo, że w tej katastrofie zginęły wszystkie 96 osób znajdujących się na pokładzie samolotu TU-154, jest zerowe.

Z czwartej poprawki dochodzimy do wniosku, że w każdym przypadku ktoś z pasażerów musiał przeżyć katastrofę polskiego samolotu, a może nawet uniknąć zranień. Wszyscy zginąć mogli tylko w jednym przypadku: jeżeli oddział specjalny dobił ich już po upadku.

Nie jesteśmy w stanie nawet wymienić liczby dostrzelonych – liczba ta waha się od 10 do 21 osób. Zgodnie z oceną najbardziej doświadczonych ekspertów, nierozpoznawalnych (zmasakrowanych lub spalonych) mogło być najwyżej 10 – 12 ciał. Nie wszyscy podczas katastrofy znajdowali się w przedniej części samolotu. Płomień szybko zgaszono. Naprawdę nie rozpoznawalnych zwłok na miejscu upadku zapewne było bardzo mało lub nie było w ogóle.

A więc „jedynie materiał genetyczny pozostały po 21 osobach”, o którym mowa w wersji FSB, w rzeczywistości jest liczbą osób, którzy przeżyły katastrofę prezydenckiego samolotu Lecha Kaczyńskiego. Dobili ich rosyjscy komandosi, po czym wywieźli i zamienili w kawałki spalonego mięsa, aby ukryć ślady zbrodni.

Poprawka piąta. W jaki sposób zorganizowano rozbicie samolotu polskiego prezydenta? Eksperci nam wyjaśnili, że to bardzo proste. Samolot został strącony przez rosyjskie specsłużby na małej wysokości, po podmianie parametrów lądowania. Tego dokonać można kilkoma sposobami. Na przykład, poprzez sekundowe zmanipulowanie systemu naprowadzania na niedużym wysokości tuż przed lądowaniem.
Albo poprzez impuls elektromagnetyczny skierowany do bocznych kanałów sterowania samolotem (sterów, lotek) przed lądowaniem. Piloci wszystko widzieli i rozumieli, ale nic już nie mogli zrobić. Zabrakło czasu.

Właśnie dlatego, aby ukryć ślady zbrodni, ocalałych członków załogi i tych, którzy mogli słyszeć ich rozmowy, należało dobić na ziemi.
Wykonawcy rozkazu Putina przeliczyli się jednak w tym, że wśród ocalałych były osoby uzbrojone i odważne, które nawet w tej sytuacji stawiały czynny opór. Oddział specjalny nie mógł bez przeszkód powystrzelać rannych Polaków w przewidzianych ramach czasowych. Musiał zatrzymać się na miejscu kaźni, gdzie ich zastały osoby, które przybiegły na miejsce katastrofy, przede wszystkim Andriej Mienderiej, który nagrywał sytuację kamerą.

Następnie wszystko potoczyło się dokładnie według przewidzianego w Kremlu planu. Miejsce katastrofy zostało otoczone, nikogo nie przepuszczano, a ciała ofiar katastrofy lotniczej i zastrzelonych na ziemi wywieziono. Ślady napadnięcia i egzekucji zostały usunięte.
Ta poprawka jest kluczem do zrozumienia, co się zdarzyło; wyjaśnia ona wszystko, i komentarze tu nie są potrzebne.

Poprawka szósta. Dlaczego Putin postanowił popełnić zbrodnię na swoim terytorium? Zdaniem ekspertów, w ten sposób strącić samolot i zapewnić wiarygodne przykrycie aktu terrorystycznego można jedynie na terytorium całkowicie kontrolowanym przez rosyjskie służby specjalne.
Po pierwsze, niezbędnego impulsu elektromagnetycznego nie można nadać na odległość tysięcy kilometrów. A na system naprowadzania oddziaływać można tylko ten, kto siedzi za pulpitem kontrolera lotów lub kontroluje go z zewnątrz. Ale owo „z zewnątrz” powinno być tuż obok, na niedużej odległości.

Po drugie, na swoim terenie są najlepsze możliwości zatarcia śladów. Co miało miejsce od pierwszej sekundzie po katastrofie, ma miejsce obecnie i dopiero nastąpi, gdy zaczną ogłaszać wyniki oficjalnego „wspólnego” śledztwa.

Eksperci wymienili mnóstwo pozycji. Niezbędność dwukrotnej wymiany fizycznych źródeł zakłóceń – „żarówek” przed przylotem samolotu Kaczyńskiego i od razu po katastrofie.

Dostrzelić tych, którzy przeżyli, rozerwać na strzępy i spalić ciała zastrzelonych pasażerów i członków załogi. Zapewnić „tajemnicze zniknięcie” dowodów, na przykład, broni, z której odstrzeliwali się ochroniarze Lecha Kaczyńskiego i wojskowi, którzy przeżyli katastrofę.
Wyszukiwać naboje wystrzelone przez oddział specjalny i polskich wojskowych w szczątkach samolotu i drzewach w miejscu egzekucji. Podrabiać wskazania „czarnych skrzynek”. Podawać wykaz pogody oraz inne parametry katastrofy niezbędne do potwierdzenia fałszywej wersji o rzekomej „winie załogi, która nie zdołała wylądować w trudnych warunkach pogodowych”. Itd.

Z szóstej poprawki dochodzimy do wniosku, że rozwiązanie techniczne zamachu, a przede wszystkim „środki przykrycia” wymagały, aby samolot został strącony na terytorium kontrolowanym przez putinowskie specsłużby.

Przechodzimy do poprawki siódmej – „celowości politycznej” (z punktu widzenia Kremla) tego aktu terrorystycznego.

Lech Kaczyński był względnie bezpieczny, dopóki Putin nie upatrzył sobie „polskiego Janukowycza” – ciężko myślącego „przyjaciela Rosji”, polskiego premiera Donalda Tuska. Był to zwrot, po którym czekistowską wierchuszkę Rosji zajmowało tylko jedno: jak przeczyścić drogę dla swojej marionetki lub komuś podobnego z tegoż grona „przyjaciół Rosji”. Wiedząc o zwyczajach i wcześniejszych czynach Putina, nietrudno domyśleć się, w jaki sposób planowali tego dokonać. Co i jak oni zrobili, cały świat dowiedział się rankiem 10 kwietnia.

Z siódmej poprawki dochodzimy do wniosku, że stawka Kremla na „polskiego Janukowycza” – Donalda Tuska, jego towarzyszy i elektorat uruchomiła mechanizm fizycznej likwidacji Lecha Kaczyńskiego. Najlepiej razem z najwybitniejszymi jego zwolennikami. Metody – najzwyczajniejsze z arsenału Putina oraz jego towarzyszy z KGB.
Poprawka ósma. Na co liczyli organizatorzy zamachu w tak ryzykownej sprawie? Przecież skutki naprawdę mogą być – i niechybnie będą – najbardziej niekorzystne dla Kremla. Nic nowego: tak samo, jak i w ciągu ostatnich dziesięciu lat, stawiano na najzwyczajniejszych durniów.
Przywódców państw zachodnich na Kremlu zawsze uważano za nieco głupawych. Takich, którzy przysłuchują się opinii swojego społeczeństwa i obnoszą się z jakimiś prawami człowieka, jak kurwa z kapeluszem. Tę tezę ja mogę uzasadnić i zaświadczyć osobiście.

Na Kremlu po dziś dzień uważają, że nikt nie uwierzy, iż lider Federacji rosyjskiej mógł zdecydować się na coś takiego. Zobowiązać swoich podwładnych do zorganizowania zabójstwa prezydenta innego państwa na swoim terytorium! Nie uwierzą także własnym oczom i uszom. Nawet gdyby politykom i mieszczanom z krajów dobrobytu zostały przedstawione niezbite dowody – i tak nie uwierzą.

W głowach zachodnich obywateli są własne wyobrażenia na temat granic kremlowskiego podstępu. Takie ryzyko! Takie okrucieństwo! Po co? Moi drodzy, przecież to Rosja! Tu nigdy nie było inaczej. Kto nie ryzykuje, ten nie pije szampana!

I nikt z zadowolonych sobą mieszczan nie przypomni sobie prawdziwej twarzy Putina, gdy ten w porywie nieokiełznanego gniewu obiecał „powiesić za jaja” prezydenta Gruzji Micheila Saakaszwilego. Mówił to w obecności przywódców krajów zachodnich.
Nikt nie przypomni sobie szczerego żalu Putina, że nie udało się do końca otruć Wiktora Juszczenki. Prezydenta Ukrainy – państwa, które, zgodnie z publiczną wypowiedzią Putina, „w ogóle nie istnieje”.
Nikt nie przypomni sobie nadania przez Putina trucicielom prezydenta Ukrainy Wiktora Juszczenki stopni generałów rosyjskich resortów siłowych i specsłużb.

A przecież Lech Kaczyński był trzecim prezydentem sąsiedniego państwa po Saakaszwilim i Juszczenką, którego Putin nienawidził bardziej od pozostałych. Nikt nie spodziewał się takiego spotkania? Do tego jest szkoła rosyjskich specsłużb. Wśród ścian KGB Putin był długo szkolony do działań zaskakujących i niespodziewanych dla przeciwnika.
Z ósmej poprawki dochodzimy do wniosku, że Putin zawsze mordował ludzi, których uważał za swoich wrogów. Przy czym zawsze ryzykował, przeprowadzając najbardziej skandaliczne operacje specjalne, w tym za granicą. Lech Kaczyński znajdował się w pierwszej trójce wrogów Putina i był jedynym, do którego mógł dobrać się. A tu jeszcze „polski Janukowycz” nadarzył się.

Co zaś tyczy się liczenia Kremla na beznadziejne durnie, którzy nie dadzą wiary nawet niezbitym dowodom popełnionej zbrodni, to na dzień dzisiejszy sprawdza się to nawet w Polsce.

Poprawka dziewiąta. Każdy człowiek posiada swoją „firmową” cechę określającą jego postępowanie. Posiada ją także Putin. Zachód tak i nie potrafił prawidłowo odpowiedzieć na pytanie: „Who is Mister Putin?”. Słusznie zauważono jego skłonność do rozwiązań siłowych, ale to drobiazgi.

Wyróżniająca cecha Putina od razu rzuca się w oczy. Jest to skrajne okrucieństwo na granicy szaleństwa.

Uczniowie w Biesłanie we wrześniu 2004 roku. Rozkaz Putina – przerwać negocjacje i zielone światło do spalania dzieci z dział czołgów. W efekcie – ponad 350 ofiar śmiertelnych, grubo ponad 500 rannych, włącznie z najlepszymi komandosami rosyjskich oddziałów specjalnych wystawionych na ogień zaporowy powstańców. Ogromna ilość inwalidów.
Zakładnicy w teatrze muzycznym „Nord-Ost” na moskiewskiej Dubrowce w październiku 2002 roku. Powstańcy zabili trzech osób, na rozkaz Putina otruto co najmniej 174 widzów spektaklu. To tylko te ofiary śmiertelne, których rodzinom udało się udowodnić ich nazwiska. Fałszywej oficjalnej liczby nawet nie warto wymieniać.

Od swojego patrona nie odstają zaufani Putina, na przykład, „mały Kadyrow”. Dzisiaj oni popełniają bestialstwa, które raz już były poddane ocenie prawnej w Norymberdze. Całe najbliższe otoczenie Putina to naturalni kandydaci na ławę oskarżonych Międzynarodowego Trybunału Wojennego.

Co jeszcze należy wiedzieć, aby przewidzieć postępowanie Putina i jego podwładnych przy spotkaniu zajadle znienawidzonego na Kremlu prezydenta sąsiedniego państwa?

Z dziewiątej poprawki dochodzimy do wniosku, że zabójstwo Lecha Kaczyńskiego i 95 jego współtowarzyszy pasuje do podstawowej charakterystyki Putina tak samo dokładnie, jak nabój do komory.
Poprawka dziesiąta. Punkty przełomowe w biografii Putina. Są monotonne, ale bardzo wymowne w świetle zabójstwa Lecha Kaczyńskiego oraz znacznej części polskiej elity.

Czy pozostały jeszcze jakieś wątpliwości, gdy jesienią 1999 roku wysadzono domy w Moskwie i Wołgodońsku? Przy czym na poziomie rządowym zawczasu wymieniono miejsce wybuchu! Nawet Adolf Hitler nie pozwalał sobie wysadzać spokojnie śpiących Niemców. Ograniczył się do podpalenia Reichstagu.

A nieprzerwany szereg „tajemniczych” zabójstw poważnych przeciwników politycznych Putina, obrońców praw człowieka, dziennikarzy, przedstawicieli organizacji młodzieżowych i publicznych? Od momentu, gdy Putin otrzymał władzę, zabójstwa polityczne w Rosji i poza jej granicami stały się codziennością.

Bezbronnym kobietom w bramie strzelają w plecy lub mordują prosto w putinowskiej milicji. Zdrowych mężczyzn wyrzucają przez okna, trują i strzelają zza rogu. Aby złamać niepokornych, rosyjskie struktury siłowe spalają ich domy, porywają ich dzieci i mordują ich rodziców. O czym jeszcze trzeba wiedzieć, aby po kolejnej zbrodni władzy rosyjskiej nie ględzić: „Tego nie może być! Na to nikt nie pójdzie!” i podobne głupoty.
Z dziesiątej poprawki dochodzimy do wniosku, że cała dotychczasowa biografia Putina jest nasycona takimi samymi monotonnymi zbrodniami, jakie popełniono 10 kwietnia na lotnisku „Północne”. Byłoby nawet nieco dziwne, gdyby Putin nie spróbował przynajmniej otruć swoich wrogów.
Teraz podchodzimy do istoty zagadnienia.

Pozycja jedenasta – styl Putina. Postępowanie każdego zbrodniarza posiada charakterystyczne cechy i niuanse, które są nie do podrobienia. Nawet gdyby ktoś bardzo tego chciał – nie da rady.
Przyjrzyjmy się przykładom.

Akt terrorystyczny w lutym 2004 roku w stolicy Kataru Ad-Dauhy. Wysadzono znienawidzonego przez Kreml Zelimchana Jandarbijewa oraz jego 13-letniego syna. Źle przygotowani dywersanci z Moskwy wpadli jak frajerzy. W wynajętym samochodzie zostawili skrawki kabli i kawałki taśmy izolacyjnej. Zostali schwytani , jak należało. Putin dopiął, aby zwrócono ich Moskwie.

A teraz uwaga! Podchodzimy do najważniejszej rzeczy. Przekazanych z Kataru bandytów średniej rangi na lotnisku spotykano jak głowy obcych państw. Są teraz bohaterami i przykładem dla kremlowskiej młodzieży.
Tu właśnie kryje się charakterystyczny wykrętas jego stylu. Jest to, można rzec, podpis Putina pot tymi zbrodniami, których ideowym inspiratorem on był, jest i będzie, aż zasiądzie na ławie oskarżonych Międzynarodowego Trybunału. Jest to styl Władimira Władimirowicza Putina.

Ta właściwość stylu rozszyfrowuje się następująco: oficjalnie nic wspólnego z tym nie mamy, ale wszyscy muszą wiedzieć i rozumieć, że tylko my mogliśmy uczynić coś takiego! I tak będzie ze wszystkimi, kto wystąpi przeciwko nam!

Przykładów są tysiące. Znane są przeważnie te zbrodnie, w sprawie których prowadzono śledztwa w innych krajach. Na przykład, sprawa otrucia Saszy Litwinienko. Jego truciciela nazwiskiem Ługowoj demonstracyjnie mianowano do Państwowej Dumy. Macie wy wszyscy, Europejczycy i inni Anglicy! Żeby wszyscy wiedzieli, kto naprawdę zabił swojego wroga i za co. I tak będzie z każdym, kto ośmieli się sprzeciwiać majorowi rezerwy KGB.

Nie odstają jego ulubieni mianowańcy. Czy mógłby „mały Kadyrow” bez wiedzy Putina organizować serię zamachów za granicą? Śmiech pomyśleć.
W Rosji wszystko jest o wiele prościej. Sami zabijają i sami „poszukują”. Wszystkie bez wyjątku „zamówienia” Putina nie zostały wyjaśnione. Przebrzmiało publiczne porwanie Magasa na lotnisku i demonstracyjne rozstrzelanie – prosto w milicyjnym samochodzie – właściciela inguskiej witryny internetowej Mahometa Jewłojewa.

Drodzy blogerzy! Nawet jeżeli zostaniecie demonstracyjnie, na oczach dużego skupiska ludzi zastrzeleni przez usłużnego pułkownika putinowskich specsłużb, odpowiadać będzie szeregowy gliniarz – „zwrotniczy”. I ten więcej niż rok w zawieszeniu nie dostanie.
Szczególnym przypadkiem było zabójstwo Anny Politkowskiej. Tu Putin pozwolił sobie nawet publicznie zakpić, mówiąc, że „jej zabójstwo spowodowało nam szkodę o wiele większą niż to, co ona napisała. Zarozumiała forma tegoż przesłania – drżyjcie, my możemy nie tylko zabić, ale także zabić, splunąć i nie zauważyć!

Ta matryca jest nie do podrobienia. Wylazła ona od razu po zabójstwie Lecha Kaczyńskiego. Od nagłówków „Wszyscy nieprzyjaciele Rosji znajdą swój koniec pod Smoleńskiem” do form bardziej zakamuflowanych – „czy teraz przyjaciele Rosji wezmą górę?”.

Ten sam styl – oficjalnie była to katastrofa, ale wszyscy powinni wiedzieć i rozumieć, kto i dlaczego zakatrupił prezydenta Polski oraz jego współtowarzyszy. I tak będzie z pozostałymi, w razie czego. A poza tym – ubolewamy i jesteśmy pogrążeni w żałobie razem z przyjacielskim narodem polskim po strasznej katastrofie lotniczej”.
Z jedenastej poprawki dochodzimy do wniosku, że Putin zawsze umieszczał swój autograf pod organizowanym i przeprowadzonym aktem terrorystycznym. Umieścił i teraz.

Ostatnia uwaga – dwunasta. Jak będą reagować oficjalne osoby innych państw? Nietrudno przewidzieć. Bardzo wielu postara się przemilczeć oczywiste i niezbite fakty. Będą zamykać oczy, zatykać uszy, nie widzieć, nie wiedzieć, i nie słyszeć.

Dlaczego? To bardzo proste. Jak w świetle dzisiejszych wydarzeń muszą wyglądać wszyscy ci kozły tudzież, przepraszam za neologizm, koźlice polityczne, które przez lata całowały się i zadawały z majorem rezerwy KGB?

Kto zapraszał tego czekistowskiego chłopca do swojego stołu obiadowego, wygadywał pochwalne peany, prawił komplementy i namawiał do odpoczynku na prywatnej wyspie wśród ciepłego morza?
Kto po dziś dzień walczy za „dobre stosunki” z taką putinowską Rosją i taką jej władzą, wszelcy budowniczowie rurociągów i inni „pragmatycy”? Przecież teraz poły ich galowych marynarek i mankiety spódnic są splamione krwią Lecha Kaczyńskiego i polskiej elity.

Nie zdziwię się, jeżeli Putina i „polskiego Janukowycza” – Donalda Tuska – dwóch głównych partnerów w sprawie zabójstwa prezydenta Polski – w najbliższym czasie znowu zobaczymy razem. I obaj będą w dwa gardła będą opowiadać jedna i te samą kremlowską fabułę na temat „osiągniętych wyników wspólnego śledztwa” i nierozłączną przyjaźń między narodami rosyjskim i polskim”.

A w dalszym planie usłużni komentatorzy, niby ot tak, napomkną, że przed pewnym czasem niejaki Lech Kaczyński i jego kamraci próbowali skłócić dwa „brackie narody”. Ale im się nie udało.
Dlatego zabójstwo prezydenta Polski oraz znacznej części jej elity politycznej obecnie staje się poważną próbą dla wielu krajów zachodniej demokracji.

Jednak są na tym świecie tacy politycy i przywódcy państw, którzy nie są niczym zobowiązani wobec Putina. Co więcej, są tacy, którzy już wcześniej widzieli istotę Putina i jego reżimu. Znali prawdziwe poglądy majora rezerwy i dlatego wcale nie są zdziwieni tym , co zaszło. Są widzący parlamentarzyści, organizacje pozarządowe i prasa.
W tych krajach Europy, których elity polityczne dokarmia rosyjski „Gazprom” i inne deripaski, jest opozycja.

Są zachodnie służby specjalne, NATO i światowa społeczność.
Wreszcie jest wideo nakręcone przez Andrieja Miendiereja, zawodowi eksperci oraz mnóstwo uczciwych, porządnych i odważnych ludzi. Dlatego zbliża się wasz koniec, kremlowskie małpy.

Gieorgij Gordin
„Komentarz z Rosji”

P. S. Użytkownicy czeczeńskiego forum Adamalla (www.adamalla.com) pisali, że pod imieniem „Gieorgij Gordin” ukrywa się Proszyn Sergiusz, syn Aleksandra, rosyjski wicekonsul w Stambule. Forum to zostało wyczyszczone, wiadomość o Gieorgiju Gordinie zachowała się w „pamięci podręcznej” Google pod następującym linkiem:

http://webcache.googleusercontent.com/s ... owJ:www.ad

Strona www źródłowa:
http://www.rupor.info/analitika/2010/05 ... n-pocherk-


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: KŁAMSTWO SMOLEŃSKIE
PostNapisane: 19 maja 2010, 00:49 
Offline
Moderator

Dołączył(a): 13 lip 2009, 12:02
Posty: 37605
http://blogmedia24.pl/node/30051

Śledztwo w sprawie zamachu smoleńskiego prowadzi prokurator (matacznik) generalny Jurij Czajka.

Kopia artykułu:

Prokurator Putina - Stefan Hambura 17-05-2010
avatar użytkownika MarylaMaryla, wt., 18/05/2010 - 02:23
Kariera i działalność Jurija Czajki są ściśle powiązane z urzędującym premierem i systemem politycznym dzisiejszej Rosji. A nie jest to system demokratyczny – pisze adwokat
http://www.rp.pl/artykul/9133,481242_Ha ... utina.html


autor: Rafał Guz
źródło: Fotorzepa
Premier Władimir Putin oraz prokurator generalny Jurij Czajka

źródło: AFP
Premier Władimir Putin oraz prokurator generalny Jurij Czajka
+zobacz więcej
Śledztwo w sprawie katastrofy na lotnisku w Smoleńsku 10 kwietnia 2010 r. prowadzi rosyjska prokuratura pod nadzorem prokuratora generalnego Federacji Rosyjskiej Jurija Czajki. Polski rząd, z Donaldem Tuskiem na czele, wielokrotnie wyrażał zaufanie do pracy rosyjskich prokuratorów i wyników ich śledztwa. Nie wszyscy w Polsce podzielają tę opinię. Pomimo to nikt nie zadał sobie trudu, aby przeanalizować działanie rosyjskiej prokuratury ani bliżej przyjrzeć się osobie Jurija Czajki. Nikt nie zadał sobie też pytania, czy prokuratura rosyjska i jej szef pracują rzeczywiście tak profesjonalnie i niezależnie, jak zdaje się w to wierzyć polski rząd i niektóre media.
W 2007 roku ukazała się w Niemczech książka Margarety Mommsen i Angeliki Nussberger pod tytułem „Das System Putin. Gelenkte Demokratie und politische Justiz in Russland” („System Putina. Sterowana demokracja i polityczny wymiar sprawiedliwości w Rosji”). Autorki nie pozostawiają złudzeń co do stanu wymiaru sprawiedliwości w dzisiejszej Rosji, podkreślają, że rządzi w nim korupcja, jest on upolityczniony i stanowi narzędzie w zwalczaniu opozycji oraz niezależnych mediów. Zdaniem Mommsen i Nussberger, Putin od początku uważał prokuratorów za swoją prawą rękę w administracji (s. 112).
Nie najlepszego zdania o rosyjskim wymiarze sprawiedliwości jest też prezydent Dmitrij Miedwiediew, który w swym słynnym apelu „Naprzód Rosjo” z 10 września 2009 r. zwrócił uwagę na potrzebę przeprowadzenia w tej sferze radykalnych reform.

Początki kariery
Kim jest Jurij Czajka i jak funkcjonuje podlegająca mu prokuratura? Według biografii pochodzącej z jego oficjalnej strony internetowej, Czajka urodził się w 1951 r. W wieku 21 lat rozpoczął studia prawnicze w Swierdłowsku, które ukończył w 1976 r. Po stażu w prokuraturze był śledczym, następnie został zastępcą prokuratora rejonowego w obwodzie irkuckim, a od 1983 r. kierował oddziałem śledczym do spraw transportu w prokuraturze we Wschodniej Syberii. Rok później przeszedł do pracy w aparacie irkuckiego komitetu obwodowego partii, gdzie zajmował się m.in. sprawami prokuratorskimi.
Jak wiemy, sowiecki wymiar sprawiedliwości, w stu procentach sterowany przez aparat partyjny, był narzędziem władzy partii komunistycznej. Po rozpadzie Związku Sowieckiego Czajka został prokuratorem w obwodzie irkuckim, aby w 1995 roku awansować na pierwszego zastępcę prokuratora generalnego Federacji Rosyjskiej. W tym okresie partia komunistyczna utraciła władzę nad wymiarem sprawiedliwości, co nie oznacza jednak wcale, że sądy i prokuratura stały się niezależnymi instytucjami.
Co prawda po upadku ZSRR podejmowano próby zreformowania wymiaru sprawiedliwości, ale bez większych sukcesów. Gdy w lecie 1999 r. do władzy doszedł Władimir Putin (najpierw od sierpnia 1999 r. w roli premiera, a wkrótce, od stycznia 2000 r. prezydenta), rozpoczął się nowy rozdział w historii rosyjskiego wymiaru sprawiedliwości. 17 sierpnia 1999 r. z rekomendacji Putina Jurij Czajka objął funkcję ministra sprawiedliwości, którą pełnił do 23 czerwca 2006 r., gdy został prokuratorem generalnym Rosji. Na tym stanowisku pracuje do dziś.
Powołanie Czajki na prokuratora generalnego nie oznaczało jego degradacji. Przeciwnie, ponieważ „w rosyjskim systemie prawnym pierwsze skrzypce od dawna grają nie sędziowie, lecz odgórnie sterowani prokuratorzy (...) sędziom pozostaje wybór: albo brać w tym udział, albo się wycofać” – piszą autorki książki „System Putina” na stronie 114.
Czajka jest człowiekiem Putina, jego kariera i działalność są ściśle powiązane z urzędującym premierem i systemem politycznym dzisiejszej Rosji. A nie jest to system demokratyczny. Zresztą jako minister sprawiedliwości, a później prokurator generalny, Czajka sam ten system współtworzył.

Chodorkowski do kolonii karnej
Za jego kadencji na stanowisku ministra najgłośniejsza stała się sprawa Michaiła Chodorkowskiego i kierowanego przez niego koncernu Jukos.
Chodorkowski popadł w konflikt z Putinem, gdyż otwarcie krytykował jego politykę. W październiku 2003 r. został aresztowany i oskarżony o oszustwa podatkowe, korupcję i inne przewinienia. W maju 2005 r. skazano go na dziewięć lat pozbawienia wolności. Karę miał odbywać w kolonii karnej. We wrześniu tego samego roku sąd apelacyjny obniżył karę więzienia do ośmiu lat.
Na początku 2009 r. Chodorkowski został przewieziony z kolonii karnej na Syberii do aresztu śledczego w Moskwie, gdzie toczy się kolejny proces przeciwko niemu. Tym razem grozi mu kara ponad 20 lat pozbawienia wolności. „Śledztwo” toczy się pod auspicjami Jurija Czajki.
Majątek Jukosu został zajęty pod zarzutem niezapłaconych podatków (które okazały się wyższe od wartości całego koncernu), a następnie przejęty przez firmę sterowaną z Kremla.
W sprawie Chodorkowskiego i Jukosu prowadząca śledztwo prokuratura, tak jak i sąd, nie przestrzegali ogólnie obowiązujących zasad prawa lub traktowali je wybiórczo. Z tego powodu według zachodnich obserwatorów Chodorkowski jest więźniem politycznym, a majątek Jukosu stał się łupem aktualnie panujących siłowników.

Gdzie są mordercy Politkowskiej
Innym znanym przypadkiem jest sprawa morderstwa Anny Politkowskiej 7 października 2006 r., czyli w dniu urodzin Putina. Ta znana dziennikarka również krytykowała jego politykę i rosyjskie zbrodnie w Czeczenii. Śledztwo w sprawie zabójstwa Politkowskiej osobiście nadzorował Czajka.
Jak komentował austriacki dziennik „Standard” (10.10.2006 r.), „Fakt, że najwyższy prokurator Rosji, generał Jurij Czajka, przejął śledztwo, nie daje takiej nadziei, jaką można by żywić, gdyby do tak wysokiej ingerencji doszło w kraju prawdziwie demokratycznym. Zaangażowanie przedstawiciela najwyższego rosyjskiego szczebla rządowego bardziej zaś jest gwarancją tego, że mordercy nigdy nie zostaną odnalezieni”.

Zamach na Litwinienkę
Kilkanaście dni po zabiciu Politkowskiej w Londynie dokonano zamachu na Aleksandra Litwinienkę, który prowadził własne dochodzenie w jej sprawie. Był on przekonany, że ataku na Politkowską dokonano na polecenie Putina. Litwinienko był oficerem KGB i FSB, który w 1998 r. wyjawił, że otrzymywał rozkazy niezgodne z prawem, w tym zlecenia mordu politycznego. W owym czasie szefem FSB był Władimir Putin.
Litwinienko został aresztowany, po czym uniewinniony przez sąd, ale śledztwo przeciw niemu toczyło się dalej. Z obawy przed konsekwencjami Litwinienko opuścił Rosję i uzyskał azyl polityczny w Wielkiej Brytanii. Na emigracji dalej krytykował system Putina, pisał oskarżycielskie książki o licznych przestępstwach, korupcji, zamachach i morderstwach. 1 listopada 2006 r. wystąpiły u Litwinienki nagłe objawy zatrucia, a trzy tygodnie później zmarł w londyńskim szpitalu. Jak wykazała obdukcja, przyczyną śmierci było działanie polonu 210.
W wyniku śledztwa prowadzonego przez Scotland Yard ustalono, że Litwinienko najprawdopodobniej został otruty przez Andrieja Ługowoja, byłego funkcjonariusza KGB i FSB. W maju 2007 r. brytyjska prokuratura postawiła Ługowojowi zarzut udziału w zabójstwie Litwinienki. Brytyjscy śledczy wystąpili o przesłuchanie świadków w Rosji, w tym głównego podejrzanego. Rosjanie się na to nie zgodzili. W grudniu 2006 r. Jurij Czajka wykluczył ekstradycję podejrzanych do Wielkiej Brytanii („Spiegel Online”, 5.12.2006). Rok później Ługowoj wystartował w wyborach do Dumy z ramienia partii Żyrinowskiego i został posłem.
Rosyjska prokuratura pod nadzorem Czajki prowadziła własne „śledztwo” w sprawie otrucia Litwinienki. Jego wyniki są diametralnie inne niż te Scotland Yardu. Jeszcze w grudniu 2006 r. Czajka ogłosił, że głównym podejrzanym jest Leonid Newzelin, były wiceprezydent Jukosu i przyjaciel Chodorkowskiego. Po aresztowaniu tego ostatniego Newzelin wyjechał do Izraela, który odmówił jego ekstradycji do Rosji.
Podobnie prowadzonych śledztw, nadzorowanych przez Jurija Czajkę, a budzących co najmniej poważne wątpliwości, jest więcej. W tym kontekście zaufanie, jakim rząd Donalda Tuska obdarza nadzorowane przez Czajkę organa, które prowadzą dochodzenie w sprawie katastrofy w Smoleńsku, wydaje się niezrozumiałe. Tym bardziej że nie można wykluczyć, iż w interesie sprawujących władzę w Rosji leży to, by winą za katastrofę obarczyć polskiego pilota, a najlepiej prezydenta Lecha Kaczyńskiego. Dlatego, by wykluczyć wszelkie wątpliwości co do rzetelności ustaleń rosyjskiego śledztwa, konieczne jest jego przeprowadzenie przez międzynarodową komisję.
Autor jest prawnikiem, absolwentem Wydziału Prawa na Uniwersytecie Rheinische Friedrich-Wilhelms-Universität w Bonn. Obecnie prowadzi kancelarię adwokacką w Berlinie


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: KŁAMSTWO SMOLEŃSKIE
PostNapisane: 01 cze 2010, 20:18 
Offline
Moderator

Dołączył(a): 13 lip 2009, 09:25
Posty: 31527
KINO PUŁKOWNIKA PUTINA (Aleksander Ścios)

Człowiek honorowy nie uczestniczy w działaniach moralnie dwuznacznych. Dlatego rozumiem i podzielam zachowanie Jarosława Kaczyńskiego, który na posiedzenie RBN nie przyszedł i odmówił uczestnictwa w politycznym spektaklu.

Słusznie też zwrócił uwagę, że – „polskie śledztwo nie może być kopią rosyjskiego, my mamy własne procedury i własne instytucje”.

Nie po raz pierwszy (i zapewne nie ostatni) w sprawie smoleńskiej tragedii, ludzie z grupy rządzącej wykonują dyrektywy instytucji rosyjskich, godząc się na procedury i tryb postępowania korzystny dla interesów płk. Putina.

Żyjemy podobno w kraju, w którym prokuratura, oddzielona od rządowego ministerstwa sprawiedliwości stanowi instytucję niezawisłą i niezależną od dyktatu władzy wykonawczej. Można zatem pytać: jakim prawem ludzie z grupy rządzącej umawiają się z Rosjanami odnośnie ważnych dowodów postępowania karnego, skoro dysponentem śledztwa w sprawie katastrofy jest polska prokuratura? Jakim prawem politycy tej grupy wchodzą w kompetencje rzekomo niezależnej instytucji państwa i próbują z dowodów postępowania karnego uczynić narzędzie polityczne w kampanii prezydenckiej?

Choć jeszcze wczoraj minister sprawiedliwości Kwiatkowski zastanawiał się, czy RBN zdąży zostać zwołana przed świętem Bożego Ciała, dziś nikogo już nie zdziwił pośpiech, z jakim namiestnik Komorowski dążył do ujawnienia rosyjskich stenogramów. Zwołanie posiedzenia RBN, niemal natychmiast po powrocie Millera z Moskwy dowodzi, że ten fasadowy w obecnym układzie organ został powołany wyłącznie w celach propagandowych.

Taki tryb postępowania w świetle kampanii dezinformacyjnej, jaką od 10 kwietnia prowadzą Rosjanie wspólnie z polskojęzycznymi mediami świadczy, mamy do czynienia nie tylko z dwuznacznością moralną, ale również prawną. Fakt, że firmują ją ludzie wielokrotnie naginający prawo w obronie osobistych interesów, potwierdza jedynie, że gra nie toczy się o dobro śledztwa, a stanowi element rosyjskiej kampanii.

Ponieważ nie powiodła się próba uwikłania Jarosława Kaczyńskiego w uwierzytelnienie stenogramów rzekomych rozmów, przystąpiono natychmiast do realizacji kolejnego punktu putinowskiej dyrektywy i ujawnienia rosyjskich „dowodów”.

Trzeba przyznać, że łatwość, z jaką płk. Putin rozgrywa pionki na państwowej szachownicy III RP, da się porównać tylko do „partnerskich” relacji łączących Leonida Breżniewa z tow. Gierkiem. Jeśli po 10 kwietnia we wszystkich kontaktach rosyjsko-polskich można było zauważyć tchórzliwą podległość ludzi z grupy rządzącej, to obecny spektakl z materiałami śledztwa może budzić tylko najwyższą pogardę.

Dlaczego Bronisławowi K. i jemu podobnym „strażnikom prawa” zależy tak mocno, by Polacy poznali stenogramy rosyjskie, lecz podobnej gorliwości nie wykazują wobec poszukiwania odpowiedzi na dziesiątki fundamentalnych pytań dotyczących tragedii smoleńskiej? Dlaczego w tej jednej, jedynej kwestii Rosjanie uchylili tajemnicy śledztwa, skoro setki innych – znacznie ważniejszych - ukryli przed wzrokiem Polaków?

My wiemy, dlaczego.

Czy nie w ten sam sposób zwolennikiem jawności był Jerzy Urban, ogłaszający na konferencjach prasowych treści esbeckich donosów na księdza Jerzego? Czyż nie identyczną determinacją w „ujawnieniu prawdy” wykazywał się Bronisław Komorowski, wysyłając ubeckiego prześladowcę, by zbierał rzekome dowody winy na niepokornego dziennikarza?

Czy nie tej miary „świadectwo odwagi” dawał w lutym 2008 roku Donald Tusk, wykrzykując, iż „rząd polski nie płaci nikomu okupów”, za co inżynier Stańczak zapłacił własną głową?

Nie dziwię się radosnym pomrukom zadowolenia ze strony wszelkiej maści prostackich hien i kanalii, oczekujących na głosy smoleńskich ofiar, by raz jeszcze zadowolić własne obsesje i nakarmić nienawiść do Lecha Kaczyńskiego. Niczego dobrego nie spodziewam się po „analizach” medialnych wyrobników, rezonujących w takt kremlowskiego marsza.

Dziwię się natomiast, że wielu prawych i mądrych ludzi oczekuje, iż ujawnienie rosyjskich stenogramów przyniesie jakiekolwiek dobro lub przybliży wyjaśnienie przyczyn tragedii i przyjmuje bezkrytycznie ten przekaz.

Nie po to zostały sporządzone.

Mam jeszcze cień nadziei, że putinowska „puszka pandory” wrzucona w tragiczną rzeczywistość III RP zostanie zignorowana i z pogardą odrzucona przez ludzi dobrej woli. Choćby dlatego, że człowiek honorowy nie uczestniczy w działaniach moralnie dwuznacznych, a ten spektakl reżyserował płk. Putin, powierzając w nim główne role kiepskim aktorom, udającym polityków lub dziennikarzy wolnego państwa.

W czasie okupacji niemieckiej o widzach uczestniczących w propagandowych pokazach kinowych krążył wierszyk, informujący, że na widowni zasiedli „paskarz i paskara, Volksdeutsch, co nam jest za kata, głupi smarkacz i smarkata, no i durniów tłumek duży, co niemieckim zbójom służy".

Niech i dziś oni uczestniczą w ponurej farsie, bo polska widownia będzie pusta.

TEKST, KTÓREGO BOI SIĘ ADMINISTRACJA SALON24

http://cogito.salon24.pl/189083,kino-pulkownika-putina

http://blogmedia24.pl/node/30854


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: KŁAMSTWO SMOLEŃSKIE
PostNapisane: 02 cze 2010, 09:39 
Offline
Czołowy Publicysta
Avatar użytkownika

Dołączył(a): 13 lip 2009, 16:38
Posty: 1932
Teksty Ściosa sa drukowane w GP,czy orientujecie się kto to?
Duzo wie o słuzbach,wojsku.Szeremietiew,Macierewicz?

_________________
"Ponieważ żyli prawem wilka,historia o nich głucho milczy..."


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: KŁAMSTWO SMOLEŃSKIE
PostNapisane: 02 cze 2010, 12:06 
Offline
Moderator

Dołączył(a): 13 lip 2009, 09:25
Posty: 31527


Ministerstwo Prawdy

Dziękujemy radzieckim uczonym za spisanie treści z czarnych skrzynek! Niech żyje przyjaźń polsko-radziecka!


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: KŁAMSTWO SMOLEŃSKIE
PostNapisane: 02 cze 2010, 14:28 
Offline
Czołowy Publicysta

Dołączył(a): 14 lip 2009, 13:38
Posty: 2572
re dziękujemy radzieckim uczonym..............
dziękujemy,ale bardzo się martwimy,ze ta praca
zajęłą im tyle bezccenego CZASu,prawie 52 DNI..
/aż tyle po-trzebowali na obrobkę?
jednej z ...ILU wersji?,wszak stoi pierwaja wersja,a gdie wtaraja.......?/
martwimy się rowniez,że jednak
mimo usilnych prosb,
Prezydenta
PROFESORA Kaczynskiego,nie
było wsród PILOTOW
ale i tak towariszczy, dziękujemy.........


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: KŁAMSTWO SMOLEŃSKIE
PostNapisane: 02 cze 2010, 14:43 
Offline
Moderator

Dołączył(a): 13 lip 2009, 09:25
Posty: 31527
WSTRZĄSAJĄCY ZAPIS CZARNYCH SKRZYNEK

Piloci Tu-154 prawie do końca nie zdawali sobie sprawy, co im grozi. A gdy już zdali sobie z tego sprawę, zdążyli tylko wykrzyczeć ostatnie słowa przerażenia: Jezu, Jezu!!! - pisze "Fakt", powołując się na jednego z rosyjskich prokuratorów.

ozmówca "Faktu" słyszał zapis z czarnej skrzynki, rejestrującej rozmowy
w kokpicie pilotów, z ostatnich 30 minut tragicznego lotu. A to, co opowiedział, potwierdza wstępne ustalenia śledczych, że załoga prezydenckiego tupolewa nie miała żadnych kłopotów technicznych i nie orientowała się, że leci za nisko, aż do chwili, gdy z kabiny zobaczyła las i ziemię.


Na początku trwała wymiana komunikatów z wieżą, padały klasyczne komunikaty i normalne odpowiedzi. Nic nie wskazywało, że załoga ma jakiś problem, czy choćby jest czymś zaniepokojona.


Nagle sytuacja się całkowicie zmieniła. – Daj drugi, drugi... W drugą! - krzyczeli piloci (słowa mogą być przekręcone, gdyż rozmówca "Faktu" nie zna dobrze polskiego). Podobne okrzyki trwały jeszcze kilka sekund.


- Wtedy usłyszałem wyraźne, przerażające okrzyki: „Jezu, Jezu!”. I było po wszystkim. I koniec, tyle - powiedział rosyjski prokurator.


Według "Dziennika Gazeta Prawna"- samolot nie wybuchł, bo gdy uderzył o ziemię, paliwo miało temperaturę poniżej zera. W dodatku silniki oderwały się wcześniej. Tak ostatnie sekundy lotu prezydenckiego samolotu zarejestrowała czarna skrzynka.


Jeśli informacje "Faktu" są prawdziwe, trzeba zadać pytanie, dlaczego piloci nie rozmawiali z kontrolerami lotu o mgle, która rzekomo jest najbardziej prawdopodobną przyczyną katastrofy - zasugerował na stronie salon24.pl bloger "rekontra".


informacja wg, "Dziennik", "Fakt", salon24.pl, 13-05-2010 08:05

http://www.niezalezna.pl/article/show/id/34095

Porównajmy więc tamte informacje z obecnie podanymi i zastanówmy się kto i z kogo robi idiotów.
Bo albo był okrzyk: "Jezu, Jezu" albo ten podany obecnie.

A skoro teraz jest w tym jednym elemencie inaczej niż wtedy, to skąd możemy mieć pewność, że i w innych miejscach zapisu nie jest coś zmienione.
Kto z kogo drwi? Rosjanie z nas? Nasze władze z nas? czy my sami drwimy z siebie wierząc w te coraz to inne rewelacje?

Kolejne kłamstwo smoleńskie?


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: KŁAMSTWO SMOLEŃSKIE
PostNapisane: 02 cze 2010, 15:06 
Offline
Czołowy Publicysta

Dołączył(a): 14 lip 2009, 13:38
Posty: 2572
re KŁAMSTO SMOLENSKIE
a może postawic znak rownosci miedzy
Kłamstwem Katynskim i Smolenskim ?
70 lat grano nami,losami rodzin Katynskich
a DZISIAJ....?
dzisiaj
juz w dniu 3 kwietnia kolejny RAZ
putinowscy rosjanie pokazali kto tu rządzi
i kogo oni chcą zaprosić,a kogo
sobie nie nie życzą............
i STAŁO SIE
"KATYNSKA KLĄTWA"
nie,nie klątwa,lecz paskudni ludzie.........
wtedy upokorzono strzelając w tył głowy oficerom,ktorym wczesniej
zawiązano ręce.........i pogrzebano w błocie,daleko
od drog
by NIKT nie poznał prawdy

Dzisiaj
na oczach milionow
rozkłada się na czynniki pierwsze,co kto powiedział
w obliczu NIEUCHRONNIE ZBLIZAJĄCEJ się Smierci
nie ważąc na TO
ze sluchają i czytają tO
RODZINY,ZONY,MATKI OJCOWIE
A nade wszystko DZIECI

KŁAMSTWO SMOLENSKIE
i prezent na Dzień Dziecka
dzieciom..............tych co zginęli
Mogę zrozumiec rosjan,bronią się bo są winni,winni
bo oni doprowadzili do KATOSTROFY,mieszając się wczesniej
w nasze POLSKIE SPRAWY
ale nie rozumiem
i NIGDY NIE ZROZUMIEM
polskich dziennikarzy,"ekspertow,"
szczegolnie tych z okolic CZERSKIEJ,
ktorzy
plują i obrzucają domysłami
PILOTOW I GENERAŁA
chciałoby się RZEC
Ciszej panowie nad tymi trumnami,oni
nie żyją
oni juz nie mogą się OBRONIC
przed wami.............


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: KŁAMSTWO SMOLEŃSKIE
PostNapisane: 02 cze 2010, 20:18 
Offline
Moderator

Dołączył(a): 13 lip 2009, 09:25
Posty: 31527
Wydaje się, że pierwotna wersja miała uwzględniać pilotów w profilu Polaka-Katolika za czym optowali starsi kgbiści. Jednak spotkania Putina z Tuskiem oraz Komorowskim dały im wgląd w mentalność nowych Polaków-Sobiesiaków i postanowiono jednak trochu przerobić, żeby wyszło naturalnie. i dobrze im wyszło zwłaszcza ta K uuuu rrrwa! To oddaje prawdziwie emocje.
Ciekawe że sam w sobie stenogram już nie klei się czasowo, zestawienie tego wszystkiego z danymi dotyczącymi parametrów lotu da nam już takie zamulenie, że nikt już tego nie zestawi w logiczną całość i będziemy mieć zajęcie na długie zimowe wieczory przez najbliższych ...dzieścia lat.
Najciekawsza jest ta cisza jak pikują w kierunku ziemi i rytmiczne odliczanie wysokości.
Tak stenogramy bardzo mi się podobają i świadczą one podobnie jak doskonałe zabezpieczenie katastrofy o wielkim profesjonalizmie MAK.

http://forum.fronda.pl/?akcja=pokaz&id=3532207


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: KŁAMSTWO SMOLEŃSKIE
PostNapisane: 03 cze 2010, 15:14 
Offline
Moderator

Dołączył(a): 13 lip 2009, 09:25
Posty: 31527
Smoleńsk – wymuszone samobójstwo

http://wiadomosci.wp.pl/kat,1342,title,Smolensk—wymuszone-samobojstwo,wid,12329466,felieton.html

Coś tam widać… może nie będzie tragedii… A jednak była. 96 osób zginęło, choć piloci wiedzieli, że nie powinni lądować. Czy to faktycznie samobójcy na życzenie? Czy załoga naprawdę – tak twierdzi jeden z ekspertów – włożyła głowę swoją i innych pasażerów w gilotynę i pociągnęła za rączkę? – zadaje pytanie Michał Sutowski z “Krytyki Politycznej”.

Polscy piloci nie mają szczęścia. Podpułkownik Marek Miłosz, dowódca helikoptera, który uratował życie premierowi Millerowi, zamiast medalu załapał się na proces, w którym od zarzutu „umyślnego sprowadzenia niebezpieczeństwa” uwolniono go dopiero po kilku latach. Tym bardziej piloci feralnego tupolewa mają małe szanse na dobrą pamięć – głosy ekspertów nieomal przesądzają ich winę. O ich zgubnej pewności siebie mówi Gromosław Czempiński – ponoć nie powinni nawet myśleć o lądowaniu.

Publicysta nie przeskoczy eksperta – prawie żaden piszący i chyba niewielu czytelników ma pojęcie o tym, jak wygląda kabina pilota: do czego służą te „duże, okrągłe” albo te „małe, świecące”. Nie wiemy, czy czterysta metrów widoczności to za mało, czy schodzenie do lądowania w tempie 10 metrów na sekundę to za szybko, za wolno czy w sam raz. Nie ocenimy, czy po sygnale „ziemia przed tobą” piloci powinni natychmiast poderwać maszynę czy może zachować spokój, ani kto powinien przebywać w kabinie pilota. Po prostu nie mamy o tym pojęcia, nie mówiąc o tym, jak sami zachowalibyśmy się na ich miejscu. Czy zatem stenogramy są dla „ludu” bezwartościowe? Czy jedynie eksperci mogą wydać wyrok – a za nimi śledczy i prokuratura? Niekoniecznie. Zapisy rozmów w kabinie Tu-154 pozwalają nam dostrzec całkiem sporo – nawet jeśli połowy użytych tam pojęć nie rozumiemy.

Techniczny błąd pilota to sprawa dla prokuratury. Atmosfera w samolocie i przyczyny, dla których piloci podjęli śmiertelne ryzyko – to kwestia polityczna. Piloci rozumieli, że warunki na lotnisku są beznadziejne. To będzie… makabra. Nic nie będzie widać. Wieża kontrolna: warunków do lądowanie nie ma. Załoga tupolewa: Dziękujemy, jeśli nie można to spróbujemy podejścia, ale jeśli nie będzie pogody to podejdziemy na drugi krąg… Załoga jaka: ogólnie rzecz biorąc to p…a tutaj jest. Załoga tupolewa: w obecnych warunkach, które są obecnie, nie damy rady usiąść. Nie dadzą rady? Ale może jednak? Spróbujemy podejść, zrobimy jedno zajście, ale prawdopodobnie nic z tego nie będzie. O co w tym wszystkim chodzi? Czy polscy piloci to naprawdę szaleńcy? Może ich fantazja ułańska poniosła?

A może po prostu starali się wykorzystać wszystkie możliwości lądowania? Pokazać dowódcy i pasażerom – a może i samym sobie – że zrobili naprawdę wszystko, żeby tylko wylądować na czas? Może pragnęli zademonstrować swą gotowość, lojalność, oddanie? Dwa lata temu w Gruzji kapitan Grzegorz Pietruczuk po odmowie lądowania nazwany został „lękliwym” przez ówczesnego prezydenta, zapowiadano nawet „wprowadzenie porządku w tej sprawie”. Nigdy dość przypominać, że kapitan spod Smoleńska był wówczas drugim pilotem. Tak, to prawda, pisano już o tym tysiące razy – ale w chwili gdy pilotom grozi rola kozłów ofiarnych, warto po raz wtóry o tym przypomnieć. „Błąd pilota” – może nie wynikał z indywidualnej głupoty, tylko chorej atmosfery? „Nie wylądujesz? Jak to nie wylądujesz? Jaj nie masz?!” Nie, nikt tak w kabinie nie powiedział. To tylko wyobraźnia – człowieka, który usłyszał no to mamy problem, a zrozumiał być może – znowu przez was kłopoty.

Zaraz po katastrofie spekulowano – czy była presja na pilotów? Czy ktoś im rozkazał, czy ktoś ich zmusił? Prezydent, a może dowódca wojsk lotniczych? Chyba nie w tym rzecz. Nie chodzi o to, kto jaki rozkaz wydał – wystarczyły aluzje, trudne pytania lub krzywy uśmiech szefa protokołu.

A cóż, jeśli nie błąd pilota? Zostaje jeszcze teoria spisku – rodem z „Solidarnych 2010”. Albo zamach (FSB? Tusk, a może Unia Europejska?) albo znów coś Ruskie schrzanili i teraz przed nami kryją. Czyżby to był margines? Nie tylko ludzka rozpacz, nie tylko wyobraźnia Jana Pospieszalskiego pozwala myśleć w kategoriach spisku. Także Jarosław Kaczyński żąda „polskiego śledztwa”. A w obecnej sytuacji to śledztwo nie może być w żadnym wypadku kopią śledztwa moskiewskiego. Mamy własne procedury, własne instytucje – mówi prezes PiS, choć nie bardzo wiadomo, co by to miało znaczyć. Czy Donald Tusk powinien zażądać eksterytorialnej enklawy dla polskich śledczych? Oczywiście nie – i kandydat Kaczyński wie o tym doskonale. Wysyła jednak delikatną aluzję „spiskową” do niedopieszczonej ostatnio części elektoratu: winien jest wróg, co to „ułanów” naszych podstępem…

Błąd „techniczny” to kwestia drugorzędna. Bo pewnie będziemy od dziś lepiej szkolić pilotów. I pewnie żaden nie spróbuje więcej wylądować na zamglonym lotnisku. Problemem pozostanie „ułańskie” myślenie – gdy już nad wnioskami zwycięży mitologia. Można uczynić mitem masakrę Warszawy, można i katastrofę lotniczą. Bo, jak wiadomo, „nową przypowieść Polak sobie kupi, że i przed szkodą, i po szkodzie głupi”.

Michał Sutowski (Krytyka Polityczna) dla Wirtualnej Polski


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: KŁAMSTWO SMOLEŃSKIE
PostNapisane: 03 cze 2010, 15:23 
Offline
Czołowy Publicysta

Dołączył(a): 14 lip 2009, 13:38
Posty: 2572
re Smolenskie kłamstwo
klamstwo,ktore zaczęło się od
Katynskiego KŁAMSTWA
Instrukcja POszła w dziennikarski ludek
winni Piloci,winien Generał
winien VIP

hanba plastelinowi dziennikarze,
HANBA
dysPOZYCYJNI "REDAKTORZY",
przejdziecie do historii
jako ludzie bez serc,sumień i honoru,
bezmyslne papugi,ktore odczytują
instrukcje,PRZYSŁANE
elektroniczna pocztą
a gdzie odrobina myslenia,gdzie samodzielność..........?


Góra
 Zobacz profil  
 
Wyświetl posty nie starsze niż:  Sortuj wg  
Utwórz nowy wątek Odpowiedz w wątku  [ Posty: 238 ]  Przejdź na stronę 1, 2, 3, 4, 5 ... 16  Następna strona

Wszystkie czasy w strefie UTC + 1


Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zalogowanych użytkowników i 9 gości


Nie możesz rozpoczynać nowych wątków
Nie możesz odpowiadać w wątkach
Nie możesz edytować swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz dodawać załączników

Szukaj:
Skocz do:  
 cron
Powered by phpBB © 2000, 2002, 2005, 2007 phpBB Group
Przyjazne użytkownikom polskie wsparcie phpBB3 - phpBB3.PL
Nasi przyjaciele: Strony Patriotyczne
Linki pozycjonujące: Fenster aus Polen / Schüco Fenster / Drutex Fenster / Fenster Preise / Haustüren /