Polskie-Forum.pl


Wolne i niezależne forum dyskusyjne / opinie polityczne / aktywność obywatelska / patriotyzm / Polska / wolna dyskusja


Wszystkie czasy w strefie UTC + 1




Utwórz nowy wątek Odpowiedz w wątku  [ Posty: 424 ]  Przejdź na stronę Poprzednia strona  1 ... 25, 26, 27, 28, 29
Autor Wiadomość
 Tytuł: Re: Wojna niemiecko-polska
PostNapisane: 13 lut 2018, 12:50 
Offline
Moderator

Dołączył(a): 13 lip 2009, 09:25
Posty: 30733
Merkel dostrzega rosnącą pozycję Polski

Ze Stanisławem Ożogiem, posłem do Parlamentu Europejskiego z Prawa i Sprawiedliwości, rozmawia Mariusz Kamieniecki

Jak odbiera Pan słowa kanclerz Merkel o odpowiedzialności Niemców za holokaust?
– Wypowiedź kanclerz Angeli Merkel odczytuję w kontekście wcześniejszego stanowiska, jakie zajął szef niemieckiej dyplomacji Sigmar Gabriel, który podkreślił, iż to Niemcy ponoszą pełną odpowiedzialność za holokaust, i – jak zaznaczył – jego kraj będzie walczył ze zniekształcaniem historii przejawiającym się w używaniu określenia „polskie obozy śmierci”. Sądzę, że wypowiedzi obu czołowych polityków niemieckich nie były przypadkowe, ale zostały wcześniej uzgodnione.

W jakich kategoriach należy oceniać słowa kanclerz Merkel?
– Na ten problem należy spojrzeć nieco szerzej. Mianowicie Niemcy wcześniej miały określoną, mocną pozycję w Europie, ale w tej chwili borykają się z wewnętrznymi problemami czy wręcz z kryzysem. Zrozumiał to nawet Martin Schulz, który zapowiedział rezygnację z przywództwa w swojej macierzystej partii SPD, co więcej, nie będzie się ubiegał o stanowisko ministra spraw zagranicznych w przyszłym rządzie. Sytuacja Niemiec w Europie na przestrzeni ostatnich dwóch, trzech lat jest coraz trudniejsza. Co więcej, mimo podejmowanych prób coś się nie składa i de facto nie widać końca tego kryzysu. Ponadto mamy konflikt czy też kryzys na linii Polska – Izrael, w którym – w jakimś sensie – stroną stały się również Stany Zjednoczone. W tej sytuacji Angela Merkel próbuje budować swoją pozycję, bo nie uwierzę w to, że tylko szacunek dla faktów, umiłowanie prawdy historycznej – tej prawdziwej, a nie tej tworzonej na zamówienie – skłoniły ją do tak zdecydowanej wypowiedzi o odpowiedzialności Niemiec za holokaust. Proszę też zwrócić uwagę, że czas, w jakim padają te słowa, też nie jest przypadkowy. Nie wątpię jednak w szczerość słów kanclerz Merkel, pomimo iż zostały poniekąd wymuszone sytuacją, bo powiedziała o faktach.

A zatem kanclerz Merkel zmienia front?
– Wypowiadając się o odpowiedzialności Niemiec za holokaust, Angela Merkel stała się sprzymierzeńcem Polski. Wprawdzie nie powiedziała tego wprost, ale widać wyraźnie, że czas nagonki na Polskę, szczególnie za sprawą czynników wewnętrznych, które donosiły na własny kraj, że ten czas się skończył. „Ulica i zagranica” nie zdały egzaminu. Natomiast Merkel stwierdziła wyraźnie, że Niemcy są odpowiedzialne za holokaust, i tylko ta świadomość może być podstawą dobrych relacji z Polską, co jest w żywotnym interesie przede wszystkim Niemiec. Można zatem powiedzieć, że Merkel niejako połączyła chęć utrzymania dobrych relacji z Polską z faktami historycznymi.

Czy i jak słowa Merkel mogą się przyczynić do poznania przez świat prawdy o holokauście?
– Ta prawda o holokauście i odpowiedzialności Niemiec za zbrodnie dokonane na ludności żydowskiej jest zakłamywana. Wiemy, co się dzieje w Izraelu, gdzie toczy się ostra walka wyborcza i temat ten podnoszony tu i teraz też nie jest przypadkowy. Tak czy inaczej świat chyba tak do końca żyje tym problemem, jaki sztucznie został wywołany. Cały ubiegły tydzień spędziłem w Parlamencie Europejskim w Strasburgu i muszę powiedzieć, że nikt o tym nie mówi. Ani stacje telewizji francuskiej, ani też nagłówki francuskich gazet nie poświęcały uwagi temu tematowi.

Czy zbliżająca się wizyta premiera Mateusza Morawieckiego ma szanse ocieplić relacje i otworzyć nowy rozdział w relacjach polsko-niemieckich?
– Nie szedłbym aż tak daleko i nie określałbym tej wizyty mianem otwierania nowego rozdziału między Polską a Niemcami. Jak pamiętamy – także z niezbyt odległej przeszłości – te rozdziały były zbyt często otwierane i niewiele z tego wynikało. Można natomiast powiedzieć, że po kurzu wyborczym, jaki się unosi w Niemczech po wrześniowych wyborach i późniejszej destabilizacji na niemieckiej scenie politycznej spowodowanej niemożnością stworzenia koalicji rządowej, Angela Merkel zaczyna patrzeć bardziej trzeźwo na sytuację nie tylko we własnym kraju, ale również w Europie. I co istotne – jak się wydaje – dostrzega, bo jako doświadczony polityk musi dostrzec, silną, rosnącą pozycję Polski w Europie i na świecie. Szczególnie Angela Merkel zdaje sobie sprawę, że ubiegłoroczna wizyta prezydenta Donalda Trumpa w Polsce oraz zapowiedzi w trakcie i po zakończeniu tej wizyty oraz kontynuowanie ustaleń m.in. w sprawie projektu Trójmorza czy też nieplanowane spotkanie z prezydentem Dudą, które odbyło się z inicjatywy prezydenta Trumpa w Davos, oraz wizyta sekretarza stanu Reksa Tillersona w Warszawie – to wszystko świadczy o wysokiej pozycji Polski i zacieśnianiu relacji ze Stanami Zjednoczonymi. Angela Merkel jest świadoma, że niewiele brakuje, żeby Niemcy straciły dotychczasową pozycję sojusznika Stanów Zjednoczonych w Europie na rzecz Polski. Wiedząc to, kanclerz Niemiec woli nie mieć nieuregulowanych relacji gospodarczych czy politycznych z Polską.

W kwestii migracji Merkel uważa, że Unia potrzebuje „wspólnego europejskiego systemu azylowego”, a więc skuteczniejszej ochrony granic zewnętrznych oraz uporania się z przyczynami migracji, a z drugiej strony – wypracowania zasad podziału między państwa unijne obciążeń związanych z kryzysem migracyjnym...
– Przecież nie kto inny jak Angela Merkel, zresztą w sposób niezgodny z prawodawstwem niemieckim, zgotowała swoim rodakom, ale też całej Europie problemy nie tylko gospodarcze, ale też w zakresie bezpieczeństwa związane z migracją. Myślę, że powinna sobie zdawać sprawę ze swoich błędów i być może chce to ucywilizować. Tak czy inaczej, póki co w Radzie Europejskiej czy w Parlamencie Europejskim nie widać wyraźnych działań w tym kierunku, chociaż jeśli chodzi o zasady konstruowania unijnego budżetu następnej perspektywy finansowej, jest zapowiedź nakierowania jednego z priorytetów na politykę migracyjną i bezpieczeństwo zewnętrzne. Mówi się też, że oprócz polityki spójności i wspólnej polityki rolnej, czyli dwóch głównych członów, na które szło gros środków finansowych, trzecim elementem będzie sprawa migracji i sprawa bezpieczeństwa zewnętrznego Unii Europejskiej. Merkel zdaje sobie również sprawę, jak trudna sytuacja czeka Niemcy – jako największą siłę gospodarczą i polityczną w Europie – przy konstrukcji budżetu przyszłej unijnej perspektywy. Przypomnę, że będzie to pierwszy wspólny budżet po wystąpieniu Wielkiej Brytanii z Unii i w tej sytuacji budżet niemiecki będzie głównym elementem składowym budżetu Unii Europejskiej.

W tej sytuacji zaognianie stosunków z Polską byłoby nierozsądne...
– Dokładnie tak. I Merkel to wie. W tej chwili trwają wstępne prace nad tym, co zrobić z nowym budżetem Unii Europejskiej. W interesie wszystkich państw członkowskich jest, aby budżet następnej perspektywy nie był mniejszy od tego z obecnej perspektywy, która powoli dobiega końca, ale problemem jest, jak załatać dziurę po Brexicie. Najprawdopodobniej padnie propozycja zwiększenia składek. W tej chwili składki do wspólnej unijnej kasy kształtują się na poziomie około jednego procenta PKB danego kraju, natomiast dyskutuje się, czy wspólna unijna danina nie powinna wzrosnąć do 1,1 proc. czy nawet do 1,2 proc. PKB. I tu głos Polski jako jednego z największych krajów Unii będzie się bardzo liczył. Ponadto Polska jest najsilniejszym krajem spośród państw tzw. nowej Europy, a zarazem największym beneficjentem środków finansowych. Więc nasza rola będzie tu znacząca. I to jest jedna kwestia. Ponadto Angela Merkel wie, że Niemcy muszą się zająć sprawami Europy, a czas, jaki sama kanclerz przeznaczała na uporządkowanie spraw wewnętrznych w kraju się kończy.

W CDU też jest niezadowolenie, żeby nie powiedzieć bunt przeciw Merkel…
– Pozycja Angeli Merkel w swojej macierzystej partii, spowodowana m.in. ustępstwami wobec socjaldemokratów, a jednocześnie brak skuteczności w konstruowaniu koalicji rządzącej, zdecydowanie spadła. Wiele wskazuje też, że to będzie ostatnia kadencja Merkel na stanowisku kanclerza Niemiec.

Jedno tymczasem wydaje się pewne, że wrogo nastawiony wobec Polski Martin Schulz nie będzie szefem niemieckiej dyplomacji oraz przewodniczącym SPD. Schulz gaśnie…?
– Tak to wygląda. Wrogo nastawiony do Polski polityk popełniał duże błędy. Sprawia wrażenie człowieka kompletnie nieprzygotowanego do piastowania funkcji, jakie dotychczas sprawował, czy to na poziomie Parlamentu Europejskiego jako jego przewodniczący, ale również jako szef jednej z największych partii w Niemczech. Byłoby niedobrze, gdyby teraz został praktycznie drugą osobą w rządzie niemieckim jako szef dyplomacji i wicekanclerz. Myślę, że dobrze się stało, iż jego partyjni koledzy pomogli mu dojść do jedynego słusznego wniosku, aby wreszcie udał się na polityczną emeryturę. Porozumienie koalicyjne SPD z CDU, które już odtrąbiono jako fakt i sukces, wcale takim nie jest. Żeby było wiążące, wcześniej muszą się wypowiedzieć w referendum członkowie socjaldemokratów. Natomiast zapowiedź Martina Schulza o rezygnacji z przywództwa w partii ma służyć uspokojeniu nastrojów w szeregach SPD, której członkowie nie życzyli sobie jego osoby na stanowisku ministra spraw zagranicznych Niemiec. Tak czy inaczej fakt, że Niemcy od września 2017 roku nie mają rządu, pozostaje faktem.

Dziękuję za rozmowę.
Mariusz Kamieniecki

https://naszdziennik.pl/polska-kraj/194 ... olski.html


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Wojna niemiecko-polska
PostNapisane: 02 mar 2018, 18:46 
Offline
Moderator

Dołączył(a): 13 lip 2009, 09:25
Posty: 30733
Niemcy blokują apel polskich Sprawiedliwych – boją się prawdy?

"Frankfurter Allgemeine Zeitung" i "Suedeutsche Zeitung" wstrzymały publikację apelu polskich Sprawiedliwych wśród Narodów Świata, który skierowano do rządów oraz parlamentów Izraela i Polski – informuje Salon 24.
„Nie zgadzamy się na skłócanie Żydów i Polaków. Apelujemy, aby nasze dwa narody połączone blisko 1000-letnią, wspólną historią, budowały przymierze i przyszłość w Polsce, Europie, Izraelu i Ameryce, oparte na przyjaźni, solidarności i prawdzie" – napisali Polacy, którzy podczas drugiej wojny światowej ratowali Żydów z Holokaustu.
Apel miał się ukazać, jako ogłoszenie płatne wykupione przez Fundację Jana Karskiego i Fundację PKO BP w największych światowych gazetach. Opublikowały go media z USA (New York Times), Wielkiej Brytanii (Guardian), Izraela (Jerusalem Post) i Francji. Tylko największe niemieckie dzienniki – "Frankfurter Allgemeine Zeitung” i "Suedeutsche Zeitung" zablokowały publikację. Jak podano, zadecydował brak podpisu.
"Pod ogłoszeniem musi być podane nazwisko ogłoszeniodawcy, osoby odpowiedzialnej za treść, która może ponieść odpowiedzialność karną w przypadku, gdy treść ogłoszenia nie jest prawdziwa" – czytamy w Salonie 24. Organizatorzy akcji dziwią się decyzji niemieckich redakcji i zastanawiają się nad faktycznymi jej powodami. Czy jest to realizowanie polityki niemieckich władz.

http://www.stefczyk.info/wiadomosci/swi ... 2615670920


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Wojna niemiecko-polska
PostNapisane: 08 mar 2018, 13:55 
Offline
Moderator

Dołączył(a): 13 lip 2009, 09:25
Posty: 30733
Jak zwykle niemiecka nagonka na wyzwalającą się spod niemieckiej kurateli Polskę, realizowana poprzez niemiecko - szwajcarski Onet.
Wygląda na to, że nie dadzą nam pożyć, nie odczepią się od nas.....
I to właśnie takie zachowania świadczą o całej tej oszukańczej polityce odwołującej się do praworządności, poszanowania, solidarności, demokracji, praw człowieka itp. pustych sloganów.


Na rękę Rosji

Z dr. hab. Norbertem Maliszewskim, profesorem Uniwersytetu Kardynała Stefana Wyszyńskiego w Warszawie, specjalistą ds. marketingu politycznego, rozmawia Mariusz Kamieniecki.

Amerykański Departament Stanu zdementował rewelacje części mediów działających w Polsce o rzekomym ograniczeniu relacji amerykańskich z Warszawą i zawieszeniu dialogu na najwyższym szczeblu. Jak skomentuje Pan to całe zamieszanie?
– Sądzę, że w rozmowach między administracją amerykańską a polską pewnie pojawiły się uwagi dotyczące samej nowelizacji ustawy o Instytucie Pamięci Narodowej, podpisanej i skierowanej przez prezydenta Andrzeja Dudę w trybie następczym do Trybunału Konstytucyjnego. Być może również pojawiły się uwagi na temat zagrożeń… Natomiast to, co zrobiono w doniesieniach medialnych, to przejaskrawiono owe zagrożenie. W związku z tym Departament Stanu ustami rzecznik Heather Nauert zdementował taką informację, uznając te wiadomości za fałszywe. Trzeba też pamiętać, że relacje polsko-amerykańskie na poziomie strategicznym dotyczącym m.in. bezpieczeństwa czy polityki energetycznej są dzisiaj na znacznie wyższym poziomie, niż to bywało wcześniej. I z tego, co zapowiedział prezydent Donald Trump, będąc w ubiegłym roku z wizytą w Warszawie, nic się również dzisiaj nie zmienia. Natomiast podobnie jak w rodzinie, także w polityce zdarzają się różnice zdań, nieporozumienia, zdarzają się też próby wywierania nacisku na partnera, ale co by nie powiedzieć, trzeba dać odpowiednie rzeczy słowo. Wydaje się zatem, że tytuł mówiący o sankcjach był niepotrzebny. Wywołało to dużo niepotrzebnych emocji, wpłynęło też negatywnie na odbiór społeczny oraz na postrzeganie relacji polsko-amerykańskich. Tak czy inaczej stawianie tak kategorycznych tez przez portal internetowy było zbyt daleko idące.

O czym świadczy fakt, że po publikacji tej – jak się okazuje nieprawdziwej informacji – głos w tej sprawie zabiera tak wysoki urząd amerykański?
– Ważne są relacje polsko-amerykańskie. W tej sytuacji mówienie o sankcjach, użycie – celowo czy nie – takiego, a nie innego sformułowania, w dodatku niezgodnego z prawdą, jest wysoce niestosowne. Po drugie, zakładając, że nawet jeśli wywierano by jakieś naciski na Polskę, odbywałoby się to poprzez kanały dyplomatyczne, a nie za pośrednictwem mediów. To jest podobnie jak z negocjacjami, kiedy używa się pewnych argumentów, aby osiągnąć założony cel. Dementi ze strony amerykańskiej z całą pewnością służy trosce o nasze bieżące i przyszłe relacje i świadczy, że na dobrych stosunkach zależy nie tylko Polsce, ale także Stanom Zjednoczonym. Powtórzę jeszcze raz, że w tej chwili na poziomie strategicznym między Polską a Stanami Zjednoczonymi nic się nie zmienia. Natomiast jeżeli nawet są jakieś drobne, bieżące spory, co się przecież zdarza, to niedobrze się dzieje, kiedy po doniesieniach medialnych rzecznik Departamentu Stanu musi takie informacje dementować.

Komu zależy na psuciu relacji polsko-amerykańskich?
– Nie sądzę, żeby zależało na tym samym dziennikarzom. Chociaż mieli oni motywację, żeby ujawnić materiały, do których dotarli, to mocno dyskusyjny jest zarówno sposób ich przekazania, jak i interpretacja tych materiałów. Natomiast jeśli spojrzeć na szerszy kontekst, to psucie relacji polsko-amerykańskich jest na rękę przede wszystkim Rosji. Przypomnę też, że na dniach należy się spodziewać ostatecznej decyzji ze strony Niemiec dotyczącej gazociągu Nord Stream 2 i w tej sytuacji taki sztucznie podsycany konflikt między Polską a Stanami Zjednoczonymi oczywiście przyciąga uwagę, odwracając zainteresowanie od realnego problemu. Jest to na rękę Rosji, która pod płaszczykiem projektu energetycznego chce realizować znacznie bardziej niebezpieczny projekt polityczny niekorzystny dla Polski i krajów Europy Środkowej i Wschodniej, w tym także dla Ukrainy i krajów bałtyckich.

Czy nie jest tak, że po amerykańskim dementi pozycja Polski wbrew zamierzeniom autorów tej sensacji nie zmalała, ale przeciwnie – wzrosła?
– Intencja dziennikarzy portalu była zapewne taka, aby nagłośnić pewien problem, a w konsekwencji doprowadzić do rozpoczęcia debaty publicznej. Tymczasem rząd ten problem bardzo szybko rozwiązał, co wcale nie zmienia faktu, że pojawiają się efekty uboczne tych medialnych doniesień. Jeżeli nastąpiło dementi ze strony Amerykańskiego Departamentu Stanu, a światło dzienne ujrzały również pewne naciski, to być może we wzajemnych relacjach polsko-amerykańskich – tak jak w rodzinie – jeśli nastąpi oczyszczenie, paradoksalnie szybciej, niż można by się spodziewać, zażegnamy tę całą niepotrzebną nikomu sytuację. Tym bardziej że jak słyszymy, Stany Zjednoczone nie zamierzają zrezygnować ze swoich zobowiązań wobec Polski chociażby w kwestii bezpieczeństwa. Nie ma też mowy o tym, żeby mieli grozić Polsce blokadą finansowania wspólnych projektów wojskowych.

To nie pierwsza nieprawdziwa informacja, która miała zaszkodzić Polsce. Pamiętamy przecież, że przed szczytem NATO w Warszawie informowano, że szczyt się nie odbędzie…
– Jest sporo tez, które wynikają z tego, że część dziennikarzy ma w głowach zestaw wartości ideologicznych, liberalnych, a rządy konserwatywne są dla nich zaprzeczeniem tego, jak powinno wyglądać państwo. W związku z tym w sposób emocjonalny stawiają pewne tezy, które – jak się okazuje – zupełnie się nie potwierdzają. To pokazuje brak dystansu do siebie i do własnych sympatii politycznych czy ideologicznych.

Czy można się uchronić przed tego typu dezinformacją?
– To jest dosyć trudne z tego względu, że często tego typu informacje służą do tego, aby wywoływać pewien chaos. Kiedy zaś powstaje chaos, to wówczas rodzi się miejsce dla różnych narracji politycznych, a strona, w którą uderza fake news, jest spychana do defensywy. Nic zatem dziwnego, że jest to często używane narzędzie polityczne, ale problem jest szerszy, bo część osób, pomimo iż po jakimś czasie tego typu informacje są dementowane czy wręcz zaprzeczone, w dalszym ciągu uważa je za prawdziwe, co wpływa też na ich postawy. W tej sytuacji jedynym rozwiązaniem jest edukacja, edukacja i jeszcze raz edukacja i jak najwyższa jakość debaty publicznej. Wtedy wyborcy będą lepiej rozumieli i właściwie interpretowali wydarzenia, a politycy będą zmuszeni do większej odpowiedzialności, mając świadomość, że używanie fake newsów może ich skazywać na powszechne potępienie. Będą zatem musieli się liczyć z konsekwencjami swoich działań i posługiwania się nieprawdą, bo używanie takich narzędzi będzie oznaczało dla nich polityczny niebyt. Jeśli zaś chodzi o media, to trzeba też powiedzieć, że często informacje, jakie się w nich pojawiają, są celowo nadinterpretowane, po to żeby dana teza była bardziej wyrazista, a przez to atrakcyjniejsza w odbiorze. Jest to zatem problem nabrania dystansu do faktów, ale też właściwego pojmowania zadań i misji dziennikarskiej.

Dziękuję za rozmowę.
Mariusz Kamieniecki

https://naszdziennik.pl/polska-kraj/195 ... rosji.html


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Wojna niemiecko-polska
PostNapisane: 30 mar 2018, 14:33 
Offline
Moderator

Dołączył(a): 13 lip 2009, 09:25
Posty: 30733
Ucieczka od odpowiedzialności

Niemiecka telewizja ZDF złożyła kolejne odwołanie od wyroku nakazującego przeprosiny za użycie określenia „polskie obozy zagłady”.

ZDF nie chce w sposób właściwy wykonać wyroku krakowskiego sądu, który nakazał przeprosić byłego więźnia Auschwitz Karola Tenderę za naruszenie jego „godności człowieka, tożsamości narodowej, godności narodowej”.

Stacja zamieściła dotychczas jedynie na portalu internetowym okrojone i słabo wyeksponowane przeprosiny, dlatego pełnomocnicy więźnia Auschwitz wystąpili do sądów niemieckich o to, by nakazały ZDF należyte przeprosiny. W styczniu tego roku sąd w Koblencji przyznał rację stronie polskiej, uznając, że wyrok Sądu Apelacyjnego w Krakowie można wykonać w Niemczech. Jak podkreśla w rozmowie z „Naszym Dziennikiem” reprezentujący w tej sprawie Tenderę mec. Lech Obara, przewodniczący Stowarzyszenia Patria Nostra, „tak znaczące orzeczenie niemieckiego sądu miało zakończyć sprawę raz na zawsze”.

„Postanowienie to miało otworzyć drogę do wykonywania polskich wyroków w tego rodzaju sprawach w całej Europie, gdzie takie określenia występują. Pan Karol Tendera oraz Stowarzyszenie Patria Nostra mieli nadzieję, że w tak delikatnej sprawie stacja ZDF nie podejmie dalszej walki. Okazało się inaczej” – wyjaśnia Patria Nostra w specjalnym komunikacie.

– ZDF wniósł do Federalnego Trybunału Sprawiedliwości w Karlsruhe odwołanie od orzeczenia Wyższego Sądu Krajowego w Koblencji – mówi nam Obara. Jak dodaje, w uzasadnieniu odwołania znajdują się mocno krytyczne wobec państwa polskiego stwierdzenia. Jest tam m.in. mowa o możliwym naruszeniu wolności mediów oraz dalsze powoływanie się na tzw. klauzulę porządku publicznego. W praktyce oznacza to, że z jakichś względów podnosi się tu zarzut, jakoby z racji realizacji przez sądy polityki konserwatywnego rządu w Polsce ten wyrok nie nadawał się do wykonania w Niemczech.

Zenon Baranowski

https://naszdziennik.pl/polska-kraj/195 ... nosci.html


Góra
 Zobacz profil  
 
Wyświetl posty nie starsze niż:  Sortuj wg  
Utwórz nowy wątek Odpowiedz w wątku  [ Posty: 424 ]  Przejdź na stronę Poprzednia strona  1 ... 25, 26, 27, 28, 29

Wszystkie czasy w strefie UTC + 1


Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zalogowanych użytkowników i 11 gości


Nie możesz rozpoczynać nowych wątków
Nie możesz odpowiadać w wątkach
Nie możesz edytować swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz dodawać załączników

Szukaj:
Skocz do:  
 cron
Powered by phpBB © 2000, 2002, 2005, 2007 phpBB Group
Przyjazne użytkownikom polskie wsparcie phpBB3 - phpBB3.PL
Nasi przyjaciele: Strony Patriotyczne
Linki pozycjonujące: Fenster aus Polen / Schüco Fenster / Drutex Fenster / Fenster Preise / Haustüren /