Polskie-Forum.pl


Wolne i niezależne forum dyskusyjne / opinie polityczne / aktywność obywatelska / patriotyzm / Polska / wolna dyskusja


Wszystkie czasy w strefie UTC + 1




Utwórz nowy wątek Odpowiedz w wątku  [ Posty: 266 ]  Przejdź na stronę Poprzednia strona  1 ... 14, 15, 16, 17, 18  Następna strona
Autor Wiadomość
 Tytuł: Re: Banderowcy w Polsce
PostNapisane: 11 lip 2017, 19:35 
Offline
Moderator

Dołączył(a): 13 lip 2009, 12:02
Posty: 37605
http://wmeritum.pl/rozmowa-rzezi-wolyns ... owa/191425

Banderyzm hodowany jest z wielką starannością, a wszelkie szkodliwe czynniki, mogące opóźnić rozwój, są niszczone w zarodku.

Kopia artykułu:

Rozmowa o rzezi wołyńskiej nie na rękę stacji? Duchowny nie ma wątpliwości: tak wygląda „wolność słowa”
Opublikowano: 11 Lip 2017

Obecnie mają miejsce uroczystości upamiętniające ludobójstwo obywateli Polskich przez ukraińskich nacjonalistów. 74. rocznica rzezi jest także okazją do szerszej dyskusji na temat pamięci o ofiarach. W jednej z nich miał wziąć udział Ks. Tadeusz Isakowicz-Zaleski. Opisał on na Facebooku kontrowersyjne zachowanie redaktora TVP info, który nieoczekiwanie poinformował go, że dyskusja została „odgórnie odwołana”.
W tym tygodniu odbywają się uroczystości związane z upamiętnieniem rzezi wołyńskiej. Główne obchody mają miejsce 11 lipca – w dniu w którym przypada rocznica tzw. „Krwawej niedzieli”. Wtedy właśnie doszło do najliczniejszych zbrodniach dokonywanych na Polakach. W celu upamiętnienia ofiar w ubiegłym roku 11 lipca ustanowiono Narodowym Dniem Pamięci Ofiar Ludobójstwa dokonanego przez ukraińskich nacjonalistów na obywatelach II Rzeczypospolitej Polskiej.
74. rocznica rzezi to nie tylko uroczystości, ale również okazja do szerszej rozmowy na temat tych tragicznych wydarzeń. Jak informuje ks. Tadeusz Isakowicz-Zaleski jeszcze wczoraj miał wystąpić w programie TVP info „Minęła dwudziesta”, którego tematem miało być ludobójstwo na Wołyniu. Duchowny pisze, że w niejasnych okolicznościach dyskusja została „odgórnie odwołana”.
„Dziś rano zadzwonił do mnie redaktor z programu ‚Minęła dwudziesta’ w TVP Info, zapraszając mnie do udziału w dyskusji o ludobójstwie na Wołyniu” – pisze ks. Isakowicz-Zaleski. Program miał być emitowany „na żywo” o 20.10, a jednym z tematów mieli być duchowni katoliccy pomordowani przez UPA.
„Gdy jednak swoim samochodem przejechałem już 150 kilometrów w kierunku stolicy dostałem od tego samego redaktora drugi telefon, informujący mnie, że dyskusja ta została odgórnie odwołana” – pisze ks. Isakowicz-Zaleski, który nie kryje rozczarowania takim podejściem władz TVP.
„No cóż, tak wygląda ‚wolność słowa’ w programie publicystycznym, którego szefem jest Dawid Wildstein z ‚Gazety Polskiej Codziennie’” – dodaje.


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Banderowcy w Polsce
PostNapisane: 13 lip 2017, 08:15 
Offline
Moderator

Dołączył(a): 13 lip 2009, 09:25
Posty: 31055
Ukraińcy się nie asymilują

Liczenie, że wzmocnimy żywioł polski emigrantami ukraińskimi, jest błędne – mówi w rozmowie z „Naszym Dziennikiem” Ewa Siemaszko, historyk, badacz
zbrodni wołyńskiej.

Ewa Siemaszko jest zaskoczona propozycjami wicepremiera Jarosława Gowina, żeby wypełnić lukę na rynku pracy Ukraińcami. Pomysł Gowina, żeby zamiast pomyśleć o stworzeniu systemu powodującego powroty Polaków, którzy wyjechali na emigrację za chlebem do Anglii, Irlandii, Niemiec i różnych innych krajów, sprowadzać Ukraińców, oceniła jako „dziwny”.

– Polacy, którzy opuścili w ostatnich latach Ojczyznę, to byli ludzie pracowici i operatywni, wyjechali, bo albo nie znajdowali zatrudnienia w Polsce, albo oferowano im warunki płacy niedające godnego życia, nawet poniżające – podkreśla w rozmowie z „Naszym Dziennikiem”.

Zdaniem Siemaszko, twierdzenia, że dzieci i wnuki dzisiejszych emigrantów ukraińskich będą się czuły w pełni Polakami, nie mają pokrycia w rzeczywistości. Za przykład podaje emigrację Ukraińców do Kanady i USA.

– Wcale nie asymilują się szybko, nie zmieniają w kolejnych pokoleniach tożsamości narodowej na narodowość kraju, w którym się osiedlili. Przykładem jest społeczność ukraińska w Stanach Zjednoczonych czy w Kanadzie, dokąd przybyli Ukraińcy z powodów ekonomicznych i politycznych, a nawet kryminalnych – chodzi mi o odpowiedzialnych za mordy na Polakach Ukraińców z OUN, UPA i dywizji SS-Galizien, którzy tam uciekli, by uniknąć kar. Ukraińskość jest tam bardzo mocno pielęgnowana, kult OUN-UPA podtrzymywany i rozwijany [...] – zauważa Siemaszko.

– Przyjeżdżają do nas młodzi Ukraińcy, wychowani w kulcie OUN-UPA i na banderowskich mitach. Podczas niedzielnego Marszu Pamięci w Warszawie podszedł Ukrainiec i zorientowawszy się, komu poświęcony jest marsz, nazwał nas „debilami” – podkreśla.

Cała rozmowa w dzisiejszym „Naszym Dzienniku”.

RP

http://www.naszdziennik.pl/polska-kraj/ ... iluja.html


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Banderowcy w Polsce
PostNapisane: 13 lip 2017, 08:41 
Offline
Moderator

Dołączył(a): 13 lip 2009, 12:02
Posty: 37605
Ukraińcy są narodem bardzo bliskim Polakom, genetycznie pochodzącym od polskich chłopów, którzy zachęcani przez ruskich magnatów porzucali Wielkopolskę, Mazowsze i Wielkopolskę, i w XVI wieku osiedlali się na Ukrainie, gdzie dostawali ziemię i 30 lat zwolnienia od pańszczyzny. Język ukraiński to mieszanka XVI wiecznej polszczyzny i języka ruskiego. Nie muszą się asymilować, bo prawie już są Polakami. Wystarczy tylko jedno, i aż jedno - by władza w Polsce przestała wspierać propagandę banderowską. Bo właśnie banderyzm zatruwa dusze tych ludzi i sztucznie separuje od polskości, z którą w innych warunkach ci ludzie chętnie, w sposób naturalny by się stapiali.

Mamy taką więc sytuację, że Ukraińców masowo sprowadza się do Polski i jednocześnie utrudnia się ich asymilację. A nam się wmawia, że Ukraińcy trudno się asymilują, a jednocześnie nastraja się Polaków wrogo do Ukraińców, utożsamiając każdego Ukraińca z banderyzmem, co jest kłamstwem. Wyraźnie przygotowywany jest konflikt na wielką skalę, na co nie mamy wpływu. Cała nadzieja w Panu Bogu, że zbrodniarze nie dopną swego.


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Banderowcy w Polsce
PostNapisane: 16 lip 2017, 08:39 
Offline
Moderator

Dołączył(a): 13 lip 2009, 12:02
Posty: 37605
http://prawy.pl/52732-ks-tadeusz-isakow ... dobojstwo/

Banderyzm nachalnie wspierany jest przez całą żydomasonerię świata, promowany jest w sposób tak bezczelny, że to zapiera dech w piersiach. Nawet żydomasoneria wewnątrz Kościoła nie potrafi się wstrzymać od poparcia dla banderyzmu. A tymczasem różni autorzy w artykułach wciąż mają czelność nazywać banderowców ukraińskimi nacjonalistami. To chyba jakieś zbiorowe szaleństwo. Rozumiem tych, co banderyzm wspierają. Ale banderowców nacjonalistami ukraińskim zwą także ci, co utrzymują, że banderyzm zwalczają. A to oznacza, że albo kłamią, i tak naprawdę po cichu banderyzm wspierają, albo że są kompletnie oderwani od rzeczywistości.

Kopia artykułu:

Ks. Tadeusz Isakowicz-Zaleski: Kiedy Episkopat Polski nazwie po imieniu i potępi banderowskie ludobójstwo?
Anna Wiejak Opublikowano 17 czerwca 2017

Znany działacz kresowy ks. Tadeusz Isakowicz-Zaleski, odnosząc się do wygłoszonej 14 maja podczas Mszy świętej na Skałce w uroczystość ku czci św. Stanisława BM przez ks. abp. Marka Jędraszewskiego homilii zadał pytania o stosunek Kościoła katolickiego w Polsce wobec banderowskiego ludobójstwa.
„Rodzi się pytanie, kiedy Episkopat Polski nazwie po imieniu i potępi banderowskie ludobójstwo, w tym udział w nim niektórych duchownych greckokatolickich. Kiedy uczci pamięć rzymskich katolików pomordowanych w kościołach i wyniesie na ołtarze męczenników, a przede wszystkim przyczyni się do pochowania kości pomordowanych i sprawi im chrześcijańskie pochówki?” pyta na swoim blogu ks. Isakowicz-Zaleski, odnosząc się do pięknej homilii, wygłoszonej na Skałce przez ks. abp. Marka Jędraszewskiego.
Pytanie to jest tym bardziej palące, że w Watykanie szykuje się beatyfikacja otwarcie wspierającego neobanderyzm i hitleryzm abp. Andrzeja Szeptyckiego i nie widać – o zgrozo! – żadnych działań polskiego Episkopatu w celu niedopuszczenia do wyniesienia na ołtarze duchowego przywódcy katów polskich obywateli.

Ks. abp Marek Jędraszewski, wspominając postać wielkiego Polaka i kapłana Księdza Kardynała Adama Stefana Sapiehy oraz jego zasługi dla Polski i Polaków, przypomniał wydaną przez niego odezwę potępiającą zbrodnie wobec Polaków na Ukrainie.

WSZYSTKIE PRAWA DO TEKSTU ZASTRZEŻONE. Możesz udostępniać tekst w serwisach społecznościowych, ale zabronione jest kopiowanie tekstu w części lub całości przez inne redakcje i serwisy internetowe bez zgody redakcji pod groźbą kary i może być ścigane prawnie.


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Banderowcy w Polsce
PostNapisane: 17 lip 2017, 09:14 
Offline
Moderator

Dołączył(a): 13 lip 2009, 12:02
Posty: 37605
http://prawy.pl/54205-chca-aby-we-wrocl ... ch-miasta/

Oczywiście Niemcom i Żydom chodzi o to, by Ukraińców poddać pod banderowską kuratelę, by nie asymilowali się z Polakami, ale wręcz przeciwnie, by w duszach Ukraińców siać nienawiść do Polaków, a w duszach Polaków indukować nienawiść do Ukraińców.

Kopia artykułu:

Chcą, aby we Wrocławiu Ukraińcy mieli swojego przedstawiciela we władzach miasta
Anna Wiejak Opublikowano 13 lipca 2017

To nie ponury żart, ale pomysł Towarzystwa Upiększania Wrocławia oraz Stowarzyszenia Akcja Miasto. Wniosek w tej sprawie trafił do prezydenta Rafał Dutkiewicza.
Jako jeden z argumentów za powołaniem pełnomocnika jest liczba Ukraińców mieszkających we Wrocławiu – szacuje się, że może to być ponad 60 tysięcy. Autorzy wniosku podkreślają, iż przyjeżdżający mają sporo kłopotów z uzyskaniem pozwolenia na pracę czy pobyt, a czas potrzebny na dopełnienie formalności jest bardzo długi (może trwać nawet rok). Do tego – jak zaznaczają – dochodzi brak znajomości jeżyka polskiego, co stanowi dla przybyszów kolejną trudność.
Stąd, jak tłumaczą, projekt stworzenia systemu wsparcia Urzędu Wojewódzkiego i Powiatowego Urzędu Pracy w obsłudze wniosków, aby do niezbędnego minimum skrócić czas oczekiwania na decyzję. Według autorów wniosku niezbędne jest wydanie poradnika dla imigrantów, lepsza koordynacja i promocja kursów języka polskiego oraz wsparcie szkół w stworzeniu oferty edukacyjnej dla dzieci imigrantów.

Zdaniem autorów listu strategicznym celem Wrocławia powinno być doprowadzenie do sytuacji, w której Ukraińcy osiedliliby się w tym mieście na stałe. Życzą sobie oni jednocześnie, aby przybysze zza wschodniej granicy zakładali we Wrocławiu rodziny.
„Uważamy, że ważnym krokiem na tej drodze będzie będzie właśnie zapewnienie imigrantom reprezentacji we władzach miasta poprzez postulowanego przez nas pełnomocnika Prezydenta Wrocławia do spraw mieszkańców pochodzenia ukraińskiego” stwierdzają na końcu epistoły.

Źródło: radiowroclaw.pl

WSZYSTKIE PRAWA DO TEKSTU ZASTRZEŻONE. Możesz udostępniać tekst w serwisach społecznościowych, ale zabronione jest kopiowanie tekstu w części lub całości przez inne redakcje i serwisy internetowe bez zgody redakcji pod groźbą kary i może być ścigane prawnie.


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Banderowcy w Polsce
PostNapisane: 24 lip 2017, 08:37 
Offline
Moderator

Dołączył(a): 13 lip 2009, 12:02
Posty: 37605
https://marucha.wordpress.com/2017/07/2 ... -zabojczy/

Rządzącym chodzi o silną Polskę jako narzędzie do realizacji ich osobistych ambicji. Nie chodzi im Polaków - dla nich każdy lud może zamieszkać Polskę, by dawać jej siłę materialną potrzebną rządzącym do realizacji ich snów o potędze. Polaków możnaby wytępić, a na ich miejsce sprowadzić Hindusów, Chińczyków czy czarną ludność z Afryki. Im to za jedno, jakie biomaszyny dają siłę Polsce, jako narzędziu dla rządzących dla realizacji ich celów.

Kopia artykułu:

Dr Mech: Projekt nadawania Ukraińcom obywatelstwa jest zabójczy
Posted by Marucha w dniu 2017-07-23 (niedziela)

Doktor Cezary Mech w rozmowie z portalem Kresy.pl bardzo mocno skrytykował projekt migracyjny ministra Gowina – zakładający m.in. nadawanie obywatelstwa Ukraińcom.
Minister Jarosław Gowin powiedział ostatnio, że Polska nie tylko powinna otworzyć się na imigrantów ze Wschodu – głównie z Ukrainy, ale również dać im możliwość uzyskania polskiego obywatelstwa.
Jeżeli chcemy zatrzymać tutaj naszych ukraińskich pracowników, ale także młodych naukowców, to powinniśmy otworzyć dla nich drogę do stosunkowo szybkiego uzyskiwania obywatelstwa polskiego. Jeżeli Polacy w Wielkiej Brytanii mogą uzyskiwać obywatelstwo po pięciu latach pobytu na terenie wysp brytyjskich, to wydaje mi się, że analogiczne rozwiązanie powinniśmy wprowadzić w Polsce w odniesieniu do Ukraińców – uważa Gowin.
Z takim postawieniem sprawy nie zgadza się cytowany przez Kresy.pl ekonomista Cezary Mech.
Zaprezentowany przez wicepremiera Jarosława Gowina pomysł, jak i jego argumentacja, jest olbrzymim nieporozumieniem. W sytuacji pogarszających się perspektyw gospodarczych Polski proponowane jest poniesienie olbrzymich kosztów imigracji – stwierdził.
W aspekcie ekonomicznym te propozycje są kompletnie błędne, ponieważ Polska próbując dogonić inne kraje zachodniej Europy pod względem wynagrodzeń, powinna doprowadzić do tego, aby nie zwiększać podaży siły roboczej z imigracji, jak i wtórnie nie napędzać spirali emigracyjnej Polaków. Powinna wręcz wykorzystać zaistniałą sytuację ruchu bezwizowego dla Ukraińców w Unii Europejskiej, aby pracujący w Polsce Ukraińcy stąd wyjechali, a Polacy wrócili do swoich rodzin – dodał Mech.

https://parezja.pl/dr-mech-projekt-nada ... -zabojczy/


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Banderowcy w Polsce
PostNapisane: 29 lip 2017, 14:15 
Offline
Moderator

Dołączył(a): 13 lip 2009, 12:02
Posty: 37605
http://xportal.pl/?p=30046

Marcin Skalski: O konieczności wznowienia Operacji Wisła
28 lipca 2017 09:26

Swego czasu, a konkretnie pod koniec lutego 2016 roku, grupka osób zaproponowała, by jedna z ulic na warszawskim Mokotowie nosiła imię „Bohaterów Majdanu”. Pomysł niestety upadł z powodu braku zainteresowania samorządu Warszawy, ale nowe okoliczności sprawiły, że warto do niego wrócić.
Inicjatorami przemianowania fragmentu ulicy Spacerowej był nie kto inny, jak pracownicy Fundacji Otwarty Dialog – tej samej, która opublikowała 16-punktową instrukcję paraliżu państwa polskiego poprzez naśladownictwo metod zastosowanych swego czasu w Kijowie. Wśród działaczy Otwartego Dialogu są Bartosz Kramek i jego pochodząca z Ukrainy małżonka, Ludmiła Kozłowska. Obojgu nie podoba się reforma sądownictwa forsowana przez PiS, wobec czego jedynym wyjściem ma być pokojowe obalenie władzy.
Jak na ironię, scenariusz ten zakłada, że polskim odpowiednikiem usuniętego siłą prezydenta Wiktora Janukowycza ma być Jarosław Kaczyński, który sam się na kijowskim Majdanie udzielał. Bezmyślność i krótkowzroczność tego posunięcia są bardziej brzemienne w skutki niż pozostały niesmak po wymianie pozdrowienia „Sława Ukrainie – herojam sława” z tłumem zgromadzonym na głównym placu ukraińskiej stolicy.
Po eskalacji napięcia i usunięciu Wiktora Janukowycza przez pokojowych demonstrantów było już tylko lepiej. Ukraina stała się krajem prozachodnim, europejskim, demokratycznym, oferującym swoim obywatelom dobrobyt i godziwe życie. A nawet jeśli tak nie było, to w Kijowie nie rządził już znienawidzony tyran na pasku Putina, co jednak nie zahamowało rozpierzchaniu się populacji Ukrainy do Polski czy do Rosji, które z racji bliskości geograficznej i kulturowej stały się celem emigracji zarobkowej obywateli Ukrainy.
W ten oto sposób w Polsce wyrosła około milionowa populacja ukraińska, a używane przez nią języki wschodniosłowiańskie – rosyjski i ukraiński – rozbrzmiewają od Bałtyku po Tatry. Trudno nie zauważyć, że nasi wschodni sąsiedzi stali się sąsiadami w naszym własnym kraju.
Tragedia ukraińskich emigrantów jest kilkuwymiarowa. Po pierwsze, nie mają oni właściwie dokąd wrócić. Ukraina staje się strefą chaosu, Dzikimi Polami, kontrolowanymi właściwie przez nie wiadomo kogo, co poniekąd jest powrotem do tradycji, na których między innymi buduje ona swoją tożsamość polityczną. Dość dodać, że głównym, co ma do zaoferowania własnemu narodowi struktura mieniąca się tamtejszą władzą, jest łatwiejszy wyjazd na Zachód w ramach tzw. ruchu bezwizowego. Trudno o jaśniejszy sygnał co do perspektyw ułożenia sobie życia w tym państwie. Zarazem emigracja do Polski, której od dawna nie robi przeszkód rząd w Warszawie, jest zrozumiała.
Drugim wymiarem tragedii naszych sąsiadów jest fakt, że nie są tu u siebie i za krajan nie są uważani za zdecydowaną część społeczeństwa. Kiedy w krótkim czasie do własnego kraju napływa element obcy, a takim są Ukraińcy, to nie sposób oczekiwać od społeczeństwa postawy obojętnej wobec masy nowych przybyszy. Prawdopodobnie na mniejsze opory natrafiają arabscy sprzedawcy kebabów, którzy ponoć mają zmuzułmanić nasz kraj – obcy kulturowo, ale przecież nieliczni.
Każda zaś próba zaadaptowania Ukraińców na zasadach zachowania przez nich odrębności spotka się z niechęcią bliską zarzewiu konfliktu na tle etnicznym i jest to trzeci wymiar ich tragedii, który miejscowych Polaków dotyka już bezpośrednio. Większość emigrantów ukraińskich, Bogu ducha winnych przecież, nie ma tu żadnych innych celów poza zarobkiem na poziomie, którego nie sposób osiągnąć we własnej ojczyźnie. Z kolei kurs na czołowe zderzenie polskiej i ukraińskiej pamięci historycznej, które jest już faktem, może spolityzować polsko-ukraińskie stosunki w życiu codziennym. Głupotą jest więc nie tylko ze strony elit III RP – w tym PiS-u – świadoma, podkreślmy to: ŚWIADOMA, zmiana stosunków etnicznych w Polsce, ale też ignorowanie wrażliwości historycznej własnego narodu wobec stosunków polsko-ukraińskich. Ma to odbicie w zupełnym braku stawianych wymagań pod tym względem wobec ukraińskich przybyszy, których to warunków pobytu na terytorium RP nie sposób już teraz wyegzekwować z uwagi na liczbę imigrantów.
Nie warto jednak tworzyć wrażenia, że Ukraińcy przybywający do Polski są zideologizowanymi banderowcami o nienawistnym stosunku do Rzeczypospolitej. Ukraina nie dała im szansy na zmierzenie się z prawdą o herojach wyrzynających Wołyń i Małopolskę Wschodnią, takiej też szansy nie daje im państwo polskie. Niemniej, stereotyp Ukraińca-rezuna czy Ukraińca-banderowca może być dla potencjalnego antagonizmu użyteczny bez względu na jego trafność wobec większości przedstawicieli ukraińskich imigrantów.
Ten antagonizm staje się z wolna nieuchronny, następuje bowiem polaryzacja, w ramach której po stronie przeciwników rządu stają prominentni przedstawiciele ukraińskiej społeczności – tradycyjnej mniejszości narodowej i nowej emigracji. Przypadek Ludmiły Kozłowskiej, żony Bartosza Kramka, która zrobiła sobie zdjęcie w przyjacielskiej pozie z Jerzym Sorosem, to nie koniec. Związek Ukraińców w Polsce od tegoż Sorosa (tj. od Fundacji Batorego) otrzymał grant na monitorowanie Internetu pod kątem „mowy nienawiści” wobec Ukraińców. Na czele ZUwP stoi Piotr Tyma, negacjonista wołyński, który Polskę oczywiście kocha i szanuje – pod warunkiem, że ta przyzwala mu na prowadzenie wybielającej banderyzm działalności.
Mówimy o konkretnych i realnych faktach oraz powiązaniach. Jeśli na kijowskim Majdanie banderowcy byli w taktycznym sojuszu z liberałami i oligarchami, którym utorowali potem drogę do władzy, to jest to możliwe również w Polsce. W przypadku opcji banderowskiej jest zresztą zrozumiałe, że zwalcza ona PiS. Partia Kaczyńskiego jako jedyna licząca się siła polityczna daje bowiem szansę na korektę kursu polityki wschodniej z coraz mniej giedroyciowskiego na coraz bardziej prokresowy i odpowiadający stricte polskim interesom narodowym – nie pod wpływem własnej refleksji wprawdzie, a z uwagi na czynniki obiektywne. Dotychczasowi beneficjenci giedroycizmu w postaci takich organizacji jak Związek Ukraińców w Polsce nie mogą więc już liczyć na PiS, który musi zabiegać o elektorat Kresowian i ich potomków czy też po prostu o tych, którzy z Kresami się utożsamiają jako Polacy.
Szansą dla opcji ukraińskiej czy banderowskiej jest więc jednoznaczne opowiedzenie się za liberałami, V kolumną Sorosa i wrogami obecnej władzy polskiej. Niech zilustruje nam to przypadek posłanki PiS-u Małgorzaty Gosiewskiej, której nie pogrążyły eskapady do wątpliwej reputacji batalionów OUN czy Ajdar w Donbasie, ale za to „lud pisowski” może jej nie wybaczyć flirtów z Fundacją Otwarty Dialog, z którą połączył Gosiewską nagły przypływ miłości do Ukrainy i z których pozostały dokumentujące ten alians fotografie. Czas sojuszy PiS-owsko-ukraińskich jednak definitywnie się skończył. Dziś akces do obozu pro-ukraińskiego oznacza automatycznie zapisanie się do opozycji wobec rządu. Zarazem nie ma innej szansy na długofalową realizację polityki pro-ukraińskiej, niż działanie ręka w rękę z liberałami.
Ale nie tylko lobby ukraińskie w Polsce liczy na liberałów, lecz także liberałowie wiążą z Ukraińcami określone nadzieje. Zadeklarowani kosmopolici w rodzaju prezydenta Wrocławia Rafała Dutkiewicza nawet nie ukrywają, że napływ populacji ukraińskiej ma rozwodnić „polski nacjonalizm”, czyli tak naprawdę wszystko, co wiąże się z polską tożsamością narodową będącą czymś więcej niż cepelią, czekoladowym orłem, biało czerwonymi balonikami i pomponikami. Tego, jak fatalnym pomysłem było szerokie otwarcie drzwi rzeszom Ukraińcom, dowodzi właśnie fakt, kto chce się nimi posłużyć. Oswajanie z Ukraińcami ma doprowadzić do osłabienia więzi z wizją Polski, w której jedynym gospodarzem jest naród polski i tradycyjnie zamieszkujące nasz kraj mniejszości etniczne.
Mimo szeregu niezwykle poważnych zastrzeżeń do Prawa i Sprawiedliwości trzeba przyznać, że choćby ze względu na przywiązanie do przedwojennych wzorców piłsudczykowskich ugrupowanie to jest wrogie wobec demokracji liberalnej. Urzeczywistnia się to również w antyliberalnym programie społecznym, z zaznaczoną rolą państwa w redystrybucji dochodów – czym jest program Rodzina 500+, czy też w aktywnej polityce mieszkaniowej – w ramach konceptu Mieszkanie+. Tylko ta agenda musi powodować wycie dobiegające z ostatniego kręgu piekła, bo zamiast spłacać kredyty na mieszkanie i przynosić bankom w zębach lwią część comiesięcznej wypłaty, zamiast gromadzić każdy grosz i imać się każdej pracy zarobkowej, byle tylko starczyło do pierwszego, Polacy zyskują możliwość swobodnej konsumpcji, na przykład wyjeżdżając z całą rodziną na wakacje. A przecież to nie tak miało być. Nie po to zamykano zakłady przemysłowe, likwidowano polski handel, rzucano kłody pod nogi polskim rolnikom, żeby Polacy czuli się upodmiotowieni we własnym kraju, żeby zaczęło im na tym kraju zależeć i żeby zaczęli dostrzegać związek między stanem państwa, jakością elit a swoim własnym położeniem i godnym życiem swych rodzin.
Tymczasem, PiS pozostając PiS-em, a więc psem łańcuchowym neokonserwatystów, wylęgarnią giedroycizmu i rozsadnikiem otępiałej rusofobii, ma już coraz mniejsze pole manewru. Dotychczasowi „ruscy agenci” – o ile są państwowcami i o ile ich niechęć do PiS-u nie jest większa, niż miłość do Polski – stają się mimowolnie jego sojusznikami. Wszak dyskredytacja środowisk kresowych i narodowych, prawdziwy „przemysł pogardy”, służyć miała właśnie oczyszczeniu pola i postawieniu samego PiS-u w sytuacji bez wyjścia. Warunkiem polityki pro-kresowej i odpowiadającej interesom narodowym jest bowiem suwerenność, ta zaś stoi ością w gardle V kolumnie Sorosa, która z postawieniem Polski do kąta przez Berlin i Brukselę wiąże swoje ostatnie bodaj nadzieje. W związku z tym Prawo i Sprawiedliwość, aby spełnić pro-modernizacyjne oczekiwania Polaków, musi stać się poniekąd tym, czym środowiska narodowe i kresowe są już od dawna.
Instytucjonalna i personalna kooptacja czy też co najmniej dyfuzja ideologiczna – PiS musi tak czy inaczej zagospodarować wspomniane wyżej grupy w sposób zapewniający im podmiotowość. Dotychczasowa pogarda i lekceważenie obliczone były na wierność pryncypiom polsko-ukraińskiej przyjaźni, teraz jednak problem rozwiązał się sam. Nie można już być dłużej antyliberalnym, a zarazem pro-ukraińskim. Ta opcja odeszła bezpowrotnie, a ukraińskie fundacje stają się wrogiem polskiego rządu z uwagi na sam tylko fakt sponsorowania ich przez Sorosa.
Nie da się ukryć, że społeczności ukraińskiej trzeba się zacząć stopniowo pozbywać. Wciąż jej przedstawiciele mogą być przyciągani mniejszymi stawkami, przez co Polacy we własnym kraju są szachowani przez maksymalizujących zysk dowolnym kosztem przedsiębiorców. To przecież właśnie szefowie zrzeszeń pracodawców opowiadają się za zwielokrotnianiem liczby Ukraińców w Polsce, mając w tym swój partykularny interes. Postawa antynarodowa, bo taką jest zmniejszanie spójności społecznej, idzie w parze z oczekiwaniami liberałów, by pogardzany przez nich „polski motłoch” przyzwyczaił się do „tego obcego”, ucząc się wzniosłych ideałów tolerancji, wielokulturowości i tym podobnych. Do polonizacji rynku pracy powinien nas skłaniać także czynnik ekonomiczny. Nie można też mieć pretensji do Ukraińców, że przyjeżdżają pracować do Polski, jeśli mają taką możliwość. Polityka rządu powinna jednak zmierzać do stopniowego ograniczania tych możliwości.
Alternatywą jest upodmiotowienie ukraińskich pracowników w taki sposób, że będą zarabiać więcej, co pozornie rozwiązuje ten jeden problem. Za tym jednak nieuchronnie pójdzie upodmiotowienie polityczne i powstanie zorganizowanej mniejszości narodowej w Polsce. Naiwnością byłoby sądzić, że wrogowie Polski nie będą chcieli jej wykorzystać, skoro już teraz podejmują takie próby.
Niemniej, jeśli ma się to zmienić, to bezwzględnie i niezwłocznie należy się pozbyć z terytorium Polski indywiduów takich jak wspomniana wcześniej Ludmiła Kozłowska. Należy to uczynić nie dlatego, że jest akurat Ukrainką, ale z uwagi na propagowanie przez nią antypaństwowej dywersji. Wzorce z Operacji „Wisła” nie są tu wcale nie na miejscu – przesiedlanie w warunkach wyższej konieczności elementu wrogiego bądź będącego zapleczem dla irredenty nawet wbrew własnej woli jest dopuszczalne i uzasadnione. Zaangażowani w Majdan Ukraińcy mieszkający w Polsce już od dłuższego czasu pozwalają sobie na grubiaństwo wobec środowisk narodowych i kresowych, oczywiście dla nich wszystkich jesteśmy od dawna „pożytecznymi idiotami” Putina, bo nie popieramy rozrób w ich ojczyźnie albo po prostu dlatego, że skutecznie uniemożliwiamy im realizację ich – jak się okazuje – wrogiej wobec Polski agendy. Dziś ich sojusz z Sorosem jest więc czymś naturalnym. Deportacja obywateli niepolskich działających na szkodę państwa byłaby zresztą w warunkach idealnych wymarzonym ukoronowaniem wprowadzania modelu nieliberalnego, do którego wszak PiS dąży.
Warunkiem sine qua non uskuteczniania takiej polityki jest jednak odstąpienie od poparcia dla „kolorowych rewolucji”, szczególnie w krajach sąsiednich. Jarosław „Sława Ukrainie” Kaczyński wbiłby sobie to do głowy, gdyby sam podzielił los Janukowycza. Wówczas jednak nieciekawy los czekałby samą Polskę, bo oznaczałoby to, że tak jak na Ukrainie można u nas obalać wybraną przez naród władzę przez siły inspirowane z zewnątrz, z wykorzystaniem odpowiednio podburzonych tłumów. Może więc Jarosław Kaczyński byłby w stanie przemyśleć swoje błędy, spacerując po warszawskiej ulicy imienia Bohaterów Majdanu – funkcjonariuszy Berkutu, którzy próbowali powstrzymać tę gangrenę, zanim zaczęła się szerzyć na nasz kraj.
Marcin Skalski

Tekst ukazał się pierwotnie na portalu MediaNarodowe.com, przedruk za zgodą Autora.


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Banderowcy w Polsce
PostNapisane: 02 sie 2017, 08:39 
Offline
Moderator

Dołączył(a): 13 lip 2009, 12:02
Posty: 37605
http://niepoprawni.pl/blog/rebeliantka/ ... -dialogiem

Kto jeździł na Majdan z "Otwartym Dialogiem"?
Rebeliantka - 1 Sierpnia, 2017 - 12:31

Kramek arogancko przechwala się, politycy PiS powinni wyciągnąć wnioski.

Cytuję Kramka: "Na Majdan jeździł z nami i pan poseł Michał Szczerba (PO), i pan poseł Marcin Święcicki (PO), świetny człowiek Tomasz Makowski (Ruch Palikota), ale też pani poseł Małgorzata Gosiewska (PiS). W PE współpracowała z nami bardzo owocnie pani Anna Fotyga (PiS). Michał Dworczyk (PiS), szczególnie jeśli chodzi o Ukrainę, angażował się pan Piotr Pyzik (PiS), pan Krzysztof Maciejewski (PiS), Tadeusz Woźniak (SP), a nawet pan prezydent Andrzej Duda, kiedy był jeszcze europosłem (PiS). Nawet pan Mariusz Kamiński (PiS) swego czasu też się z nami spotykał w projektach finansowanych zresztą z funduszy zagranicznych".

Źrodło: http://wpolityce.pl/polityka/351277-co- ... w-wzywa-...


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Banderowcy w Polsce
PostNapisane: 06 sie 2017, 08:56 
Offline
Moderator

Dołączył(a): 13 lip 2009, 12:02
Posty: 37605
http://wpolityce.pl/polityka/351911-bez ... +Najnowsze)

Bezczelność! Kramek z FOD pisze list do MSZ i twierdzi, że resort działa "pod dyktando środowisk nacjonalistycznych": To początek ataku na społeczeństwo obywatelskie



Bartosz Kramek, Przewodniczący Rady Fundacji Otwarty Dialog, zwrócił się z odpowiedzią do MSZ i ministra Witolda Waszczykowskiego. Ministerstwo zajęło się sprawą finansowania i działalności fundacji Kramka i jego żony Ludmily Kozlovskiej, po tym, jak Kramek opublikował instruktaż destabilizacji kraju: „Nniech państwo stanie! Wyłączmy rząd”.

Na początku swojego listu do MSZ, Kramek tłumaczy jak wygląda kwestia sprawozdań z działalności jego fundacji i dodaje:
Pragniemy również nadmienić, że w związku z prowadzoną działalnością (i zainteresowaniem jakie wzbudza) w ciągu 7 lat działalności niejednokrotnie przechodziliśmy różnego rodzaju kontrole ze strony powołanych do tego instytucji (takich jak służby fiskalne, ZUS, czy Państwowa Inspekcja Pracy). Udostępnialiśmy wszelkie dokumenty, składaliśmy wyjaśnienia, wypełnialiśmy ciążące na nas zobowiązania.
— pisze Kramek i przekonuje, że m.in. przez działalność ODF na Ukrainie, Fundacja była wielokrotnie prześwietlana.
W ramach prowadzonych postępowań mieliśmy już do czynienia z różnymi prokuraturami na terenie kraju oraz – na ich zlecenie – z ABW i Centralnym Biurem Śledczym. Tak, przyzwyczailiśmy się już do telefonów na podsłuchu, ale nigdy dotąd publicznie ministrowie polskiego rządu, pod dyktando środowisk nacjonalistycznych i antyukraińskich, nie nasyłali na nas kontroli skarbowej i nie rozważali naszej delegalizacji. Dlatego odbieramy to jako początek ataku na społeczeństwo obywatelskie
— twierdzi Kramek.
Kramek nie ukrywa, że ODF popiera działalność Georga Sorosa, ale jego fundacja nie pobierała od niego pieniędzy.


To wyjątkowa obraza dla Polaków, że taki bydlak jeszcze nie siedzi. Jawnie nawoływał do obalenia legalnego rządu siłą, a tu tylko kontrola skarbowa. To jawna kpina, by takie szumowiny nie wiadomo skąd były nietykalne. Jak możemy wierzyć, że taka władza sprzeciwi się Brukseli, gdy drży ze strachu jak osika przed byle Kramkiem.


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Banderowcy w Polsce
PostNapisane: 06 sie 2017, 16:59 
Offline
Moderator
Avatar użytkownika

Dołączył(a): 21 lip 2009, 10:40
Posty: 7534
Lokalizacja: Podlasie
Asindziej napisał(a):
Bezczelność! Kramek z FOD pisze list do MSZ i twierdzi, że resort działa "pod dyktando środowisk nacjonalistycznych": To początek ataku na społeczeństwo obywatelskie


Może ktoś wreszcie zrobi porządek z tym gówniarzem...

_________________
"W ciągu całego naszego życia widziałem w naszym kraju tylko dwie partie. Partię polską i antypolską, ludzi godnych i ludzi bez sumienia, tych którzy pragnęli Ojczyzny wolnej i niepodległej, i tych, którzy woleli upadlające obce panowanie."


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Banderowcy w Polsce
PostNapisane: 05 wrz 2017, 09:14 
Offline
Moderator

Dołączył(a): 13 lip 2009, 12:02
Posty: 37605
http://xportal.pl/?p=30648

Finansowanie działalności banderowców w Polsce to działalność zbrodnicza. A jeśli czyni to władza, i finansuje potwory z państwowego budżetu, to znaczy że władza jest nie tylko polakożercza, ale wręcz antyludzka.

Kopia artykułu:

Polska: Ukraińcy boją się symetrycznego traktowania
4 września 2017 16:34

Czołowy organ medialny banderowskiego „Związku Ukraińców w Polsce” przyznał, że mniejszość ukraińska w naszym kraju jest beneficjentem nierównoważnych stosunków między Polską a Ukrainą.
W artykule na portalu „Nasze Słowo”, prowadzonym przez banderowski „Związek Ukraińców w Polsce”, możemy przeczytać wyrzekania na niewystarczające rzekomo dofinansowanie mniejszości ukraińskiej (banderowskiej) w Polsce:
„Tego roku przy rozdziale środków finansowych państwo wprowadziło zmianę polegającą na tym, że początkowo rozdzielono tylko 2/3 kosztów, a reszta zostanie podzielona później. Wskutek tego pewne porozumienia między [banderowskim – przyp. MediaNarodowe.com] Związkiem Ukraińców w Polsce a ministerstwem są wciąż niepodpisane, co tylko utrudnia realizację projektów. Tak wygląda sytuacja szczególnie w wypadku grantu na remont Narodnego Domu w Przemyślu. Związek wnioskował w ministerstwie o 800 tysięcy złotych, a otrzymał 500 tysięcy złotych” – czytamy w organie medialnym banderowskiego ZUwP.
„Nasze Słowo” przytacza również wypowiedź Stefanii Lajkosz, członkini władz banderowskiego Związku Ukraińców w Polsce:
„Znaleźliśmy się w sytuacji, w której remont trzeba przeprowadzić za znacznie mniejsze pieniądze. Jeśli zmienimy projekt, to powiedzą nam, że go nie realizujemy” – mówi Stefania Lajkosz.
Prominentna działaczka banderowskiego Związku Ukraińców w Polsce przyznała również, że boi się symetrycznego traktowania mniejszości ukraińskiej (banderowskiej) w Polsce i polskiej na Ukrainie:
„Wkrótce być może usłyszymy, że wydzielą nam tyle pieniędzy, ile otrzymuje polska mniejszość na Ukrainie” – mówi Lajkosz.
Banderowski Związek Ukraińców w Polsce jest beneficjentem asymetrycznych relacji polsko-ukraińskich. Władze III RP w imię doktryny Giedroycia, doktryny Międzymorza i „sojuszu” polsko-ukraińskiego, nie upominają się głośno o prawa Polaków na Kresach, podnosząc ten temat jedynie na użytek wewnętrzny. Nigdy jednak nie był on stawiany w sposób ultymatywny władzom w Kijowie. Tymczasem, obecne władze Ukrainy hołdują kultowi Bandery, Konowalca i Szuchewycza.
Jak wynika z naszych niepotwierdzonych jeszcze do końca informacji, część ukraińskiej diaspory w Polsce, pragnąca dobrych stosunków z bratnim narodem polskim, ma rozważać założenie Antybanderowskiego Związku Ukraińców w Polsce. Ma to być konkurencja wobec dotychczasowej kliki Piotra Tymy, która chce być uznawana za jedynego reprezentanta Ukraińców mieszkających w naszym kraju, czerpiąc z tego tytułu korzyści finansowe. Jednak ta część Ukraińców, która odcina się od Bandery, Konowalca, Szuchewycza i innych zbrodniarzy i która chce dążyć do pokojowej koegzystencji bratnich narodów – polskiego i ukraińskiego – rozważa powołanie własnej organizacji. Ma ona budować przyszłość naszych narodów na zdrowych fundamentach w miejsce dotychczasowych.

Nasze-slowo.com / MediaNarodowe.com

Obrazek


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Banderowcy w Polsce
PostNapisane: 11 wrz 2017, 11:28 
Offline
Moderator
Avatar użytkownika

Dołączył(a): 21 lip 2009, 10:40
Posty: 7534
Lokalizacja: Podlasie
ZWOLENNICY BANDERY, ZDRAJCY CZY GŁUPCY?

Obrazek

Jarosław Kaczyński, główny architekt polskiej polityki wewnętrznej, a przede wszystkim zagranicznej, przeszedł w ciągu ostatniego okresu pozytywną ewolucję w poglądach na Ukrainę. Zrozumiał, co się tam dzieje i w jak bardzo niebezpiecznym kierunku zmierza ten kraj. Miał odwagę nazwać zbrodnie ukraińskich faszystów na Polakach po imieniu jako zbrodnie ludobójcze.

Powiedział, że z Banderą Ukraina do Unii Europejskiej nie wejdzie. Mniejsza o to, czy Unia jest dla nas ważna, czy mniej ważna, ale Kaczyński tak powiedział. To są rzeczowe i istotne słowa. Od tego czasu sporo się zmieniło. Przez Sejm została podjęta uchwała, która w świetle prawa pozwala Kresowianom na oficjalne, państwowe, nie tylko społeczne, czczenie ofiar tamtych straszliwych rzezi, a wielu polityków PiS-u śmielej już mówi o tej tragedii, choć dotychczas chowali głowy w piasek. Wprawdzie uchwała nie zadowala środowisk kresowych, pragną one, i słusznie, ustawy, która jednoznacznie i kategorycznie zabroni promowania banderowskiej ideologii, a publicznych wyznawców Bandery będzie karać tak, jak się karze za propagowanie ideologii nazistowskiej.

Oni dzisiaj, niestety, odgrywają na Ukrainie główną rolę. Nadają ukraińskiej polityce ton. I nie jest to ton miły dla polskiego ucha. To ton złowrogi, groźny i niebezpieczny. W ostatnim roku byliśmy świadkami niszczenia polskich pomników i atakowania granatnikami polskiego konsulatu. Wprawdzie oficjalna polska polityka wciąż przychyla Ukrainie nieba, to, jak się wydaje, Kaczyński ostrzega, by być ostrożnym z tą nadmierną miłością. I ma rację. Bo oto dowiadujemy się, że nasi bracia Ukraińcy mają nas w nosie. Właśnie znakomity historyk, dr Popek z IPN poinformował polską opinię publiczną, że na dawnych polskich Kresach „nie wolno nam szukać nawet poległych żołnierzy legionowych”. Nie wolno i koniec. A cóż dopiero mówić o ofiarach straszliwych rzezi? Tak wygląda przyjaźń polsko-ukraińska, którą zachwalają zaślepieni miłośnicy Bandery. O nich za chwilę powiem więcej. Z wypowiedzi dr. Popka wynika, że zakaz taki wydała komisja przy wołyńskim gubernatorze oraz Światosław Szeremeta, ukraiński sekretarz wykonawczy Państwowej Komisji ds. Utrwalania Pamięci. Przecież polscy badacze chcieli tylko pochylić się nad grobami i sprawdzić, kto tam leży. Czy to było takie niebezpieczne dla Ukrainy? Nie, to nie było niebezpieczne. Rzecz poszła o coś innego. To zemsta za to, że w Polsce został rozebrany nielegalnie postawiony pomnik oddający hołd UPA – mordercom Polaków. To już jest skandal, że w ten sposób się mszczą. Przyjaciele?! Nie dość, że Ukraińcy nielegalnie stawiają na polskiej ziemi swoim najokrutniejszym rezunom pomniki, to jeszcze mszczą się za to, że Polacy nie godzą się na takie praktyki. Paranoja.

Zwracają mi czytelnicy w tym kontekście uwagę na polskie elity dziennikarskie, którym chyba zupełnie się już pomieszało w głowach, że wspierają banderowską Ukrainę. Jeden z nich, Jacek Łęski, stał się bohaterem naszego Czytelnika, pana Konrada (nazwisko znane redakcji), który pisze: O tym, co Jacek Łęski – dziennikarz i pijarowiec w jednym ma „za uszami” stało się ostatnio głośno za sprawą tekstu opublikowanego w „Gazecie Finansowej”. Łęski aktywny jest jednak także „ma odcinku ukraińskim”, co zaowocowało m.in. książką „Pokochać Ukrainę”. Tu sprawa jest jednak oczywista – Łęski napisał ją razem z żoną Aliną – Ukrainką”. Sprawdziłem, rzeczywiście, Łęski napisał taką książkę, a jeden z recenzentów, Jerzy Doroszkiewicz, tak oto ją charakteryzuje: Łęscy w pełni akceptują Ukrainę, kochają ją bez uprzedzeń, szanują wielowiekową historię i tradycję [Podkreślenie - St. S.]. Serce bije żywiej, kiedy Łęski, odżegnujący się od związków z Kresami [moje podkreślenie - St. S.], pisze, jakie wrażenie zrobił na nim galicyjski Lwów. (http://www.poranny.pl/kultura/recenzje/ ... ,id,t.html). Tylko się zachwycać. Reporter odżegnuje się od Kresów, a więc od RP, nie chce z nimi mieć nic wspólnego, a przy tym szanuje, jak powiada recenzent, wielowiekową historię i tradycję. Czyli co? Szanuje mordy ukraińskie, rzezie, ludobójstwo?! Oto jaki mamy sort reportera.

Ale idźmy dalej. Publicysta „Rzeczpospolitej”, Andrzej Talaga, jak się wydaje, także chce się wkraść w łaski miłośników Bandery i powiada: W Kijowie w defiladzie upamiętniającej ćwierćwiecze niepodległości Ukrainy będą defilować także polscy żołnierze. Być może przyjdzie im maszerować w rytm pieśni banderowskich (…). Pamięć o polskich ofiarach na Wołyniu i w Galicji każe nam ostro protestować, racja stanu jednak nakazuje milczeć i budować jak najbliższe relacje z Kijowem pomimo gloryfikacji OUN i UPA. (https://pl.sputniknews.com/opinie/20170 ... ek-sputnik). Porażające. Ten człowiek nie wie, co pisze. Albo bardzo się komuś chce przypodobać. Słowa hańby i sromoty! Jak Ukraińcy każą nam maszerować w rytm pieśni banderowskich, to będziemy. Jak Niemcy w rytm hitlerowskich, to też będziemy. Bo co tam honor, godność, duma narodowa!? Oto jakiej klasy mamy publicystów. Niestety, polscy żołnierze maszerowali w Kijowie wraz z tymi, którzy nieśli czerwono-czarne sztandary morderców. Był to widok wstrząsający! Jak tak dalej pójdzie, polski prezydent będzie składał kwiaty pod pomnikiem Bandery, bo „racja stanu nakazuje milczeć”. Bo co tam honor, duma narodowa i godność?! Racja stanu nakazuje milczeć! Tak myślą elity w „Rzeczpospolitej”. Zgroza.

I jeszcze jedna zgroza. W telewizji publicznej „Wtylewizji”, dwaj panowie redaktorzy: Wolski i Feusette także każą zapomnieć o ofiarach ukraińskiego ludobójstwa w obliczu przyjaźni polsko-ukraińskiej. Co tam 200 tys. wymordowanych Polaków.?! Co tam doły śmierci?! Co tam jęk i szloch matek! Dla nich ważna Ukraina, która pragnie do wojny domowej wciągnąć inne państwa, może i Polskę, przy okazji handlując bronią z Rosją. Tak się uprawia politykę zdrady narodowej. Że Wolski, to nic nowego. Od lat mówi brednie. Komuna odcisnęła mocne piętno. Ale Feusette, do tej pory porządny dziennikarz?! Wstyd!

Otrząśnijcie się, Panowie. Bo inaczej wasi wnukowie będą się za was rumienić.

www.srokowski.art.pl

https://warszawskagazeta.pl/felietony/j ... czy-glupcy

_________________
"W ciągu całego naszego życia widziałem w naszym kraju tylko dwie partie. Partię polską i antypolską, ludzi godnych i ludzi bez sumienia, tych którzy pragnęli Ojczyzny wolnej i niepodległej, i tych, którzy woleli upadlające obce panowanie."


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Banderowcy w Polsce
PostNapisane: 14 wrz 2017, 08:29 
Offline
Moderator

Dołączył(a): 13 lip 2009, 12:02
Posty: 37605
https://wpolityce.pl/polityka/357669-ba ... +Najnowsze)

Wyjątkowo bezczelny banderowski łotr jest przez państwo polskie noszony na rękach, bo zwykły człowiek na jego miejscu dawno siedziałby w kazamatach.

Kopia artykułu:

Bartosz Kramek żali się na konferencji OBWE: "Każą nam się z Polski wynosić. Od tego się zawsze zaczyna"
opublikowano: 2017-09-13 19:52:23+02:00 · aktualizacja: 2017-09-13 19:53:18+02:00

Fala hejtu to odzew po nagonce medialnej. Ale musimy mieć grubą skórę. Spodziewaliśmy się tego
– mówił Bartosz Kramek, szef Fundacji Otwarty Dialog podczas panelu dyskusyjnego organizowanego w ramach konferencji OBWE.

Zanim Kramek rozpoczął swoją przemowę jego sylwetkę i osiągnięcia zaprezentowała Anna Dryjańska z NaTemat.pl, która prowadzi całe spotkanie.
Postanowił przetestować system i opracował katalog praktyk, by w sposób pokojowy przeciwstawić się władzy. Stał się wrogiem numer jeden dla władzy i zależnych od nich mediów
– tłumaczyła Dryjańska.
Kramek mówił o protestach przeciwko reformie sądownictwa. Żalił się, że stał się obiektem ataków.
Nasze wrażenie i doświadczenia są cały czas bardzo świeże. Wciąż w to nie dowierzam. Do tej pory stykaliśmy się z podobnymi przypadkami, ale na wschód od Polski. Doszliśmy do wniosku, że czerwoną linią, granicą, której nie można przekroczyć są te projekty dot. sądownictwa. To był moment mobilizacji społecznej. Ekolodzy też włączyli się w protest. Uznaliśmy, ze jako Fundacja Otwarty Dialog musimy zająć stanowisko. Nie możemy narzekać. Jestem winowajcą. Mówi się o mnie, że jestem zdrajcą, żydowskim volksdeutschem. Na początku zawsze mamy do czynienia z defamacją, dyskredytacją. Zaczyna się od tego, by zmanipulować opinie publiczną
– powiedział.
Tłumaczył, że on i jego organizacją są atakowani przez rządowe i wspierające rząd media.
Każą nam się z Polski wynosić. Od tego się zawsze zaczyna. Schemat jest prosty: Na początku jest defamacja, a potem represje. One są w jakiś sposób selektywne. Dotykają jednej czy drugiej organizacji. Władza testuje jak daleko może się posunąć
– stwierdził.
Chodzi o to, byśmy wycofali się ze swoich słów i przestali nawoływać do obywatelskiego posłuszeństwa
– dodał.
Twierdzi, że jego fundacja jest ofiarą rządowych kontroli.
Służby fiskalne i celne przeszły dużą reorganizacje, maja większe uprawnienia i taka kontrola jest prowadzona
– powiedział.
Mają prawo nas kontrolować, ale byliśmy wcześniej wiele razy kontrolowani. (…) Nigdy wcześniej nie zgłaszano zastrzeżeń
– dodał.
Narzekał też na hejt, który go spotyka.
Fala hejtu to odzew po nagonce medialnej. Ale musimy mieć grubą skórę. Spodziewaliśmy się tego
– mówił.
Zdaniem Kramka, przeciwnicy rządu powinni działać razem.
To nie jest tak, że my to sprowokowaliśmy. Ta nagonka była wcześniej. TVP już wcześniej mówiła o strzałkach wykresach i finansowani z zagranicy. Musimy stworzyć coś w rodzaju platformy współdziałania, by powstrzymać zamach na rządy prawa w Polsce.

Mly/Facebook

Zdjęcie Zespół wPolityce.pl

autor: Zespół wPolityce.pl


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Banderowcy w Polsce
PostNapisane: 18 wrz 2017, 09:34 
Offline
Moderator

Dołączył(a): 13 lip 2009, 12:02
Posty: 37605
http://mysl-polska.pl/1346

Z tego wynika, że Polacy jako naród nie mają swojego państwa. Inaczej podobne wypadki by się przecież nie zdarzały, że za mówienie prawy o banderowcach groziłoby zderzenie z prokuraturą. Nie było nic bardziej potwornego od banderowców i każdy kto wspiera banderowców w najmniejszym nawet stopniu jest nieludzkim potworem, demonem z piekła rodem. A to czynią polskie sądy, policje i prokuratury. A więc narodowo są skrajnie antypolskie.

Kopia artykułu:

„Mowa nienawiści” pos. Piotra Zgorzelskiego

Obrazek

„Ta akcja [chodzi o Operację „Wisła”] doprowadziła do tego, że Polacy zaznali nareszcie spokoju. Zakończyła proces ludobójstwa i działań wrogich niewinnej ludności polskiej. Dlatego PSL jest dziś wśród was, aby ten temat podnosić” – powiedział pos. Piotr Zgorzelski podczas pikiety pod ambasadą Ukrainy, która odbyła się kilka miesięcy temu. I oto te kilka słów oczywistej prawdy – stało się pretekstem do… działań prokuratury.
Płocki prokurator rejonowy Norbert Pęcherzewski tak uzasadnia to bezprecedensowe postępowanie: „Dochodzenie prowadzone jest w kierunku czynu z art. 256 par. 1 Kodeksu karnego, który mówi o propagowaniu totalitarnego ustroju państwa i nawoływaniu do nienawiści na tle różnic narodowościowych. Będziemy też dokonywać oceny prawnej przez pryzmat art. 255 par. 3, który dotyczy pochwalania popełnienia przestępstwa”.
Na czym polegać ma przestępstwo z art. 256 Kodeksu w kontekście wypowiedzi pos. Zgorzelskiego, wie tylko (lub raczej nie wie) prokuratura w Płocku. Ocena „Operacji „Wisła”, i poszukiwanie odpowiedzi na pytanie – czy była uzasadniona czy nie – trwa wśród historyków od dłuższego czasu. Pomimo różnic zdań, jedno nie ulega dla nich kwestii – zakończyła ona żywot ukraińskiego podziemia nacjonalistycznego, które terroryzowało ludność polską, a po części także ukraińską – na terenie południowo-wschodniej Polski. Przyznają to nawet historycy krytyczni wobec samej Operacji – prof. Grzegorz Motyka i prof. Jan Pisuliński. Ten ostatni pisze w wydanej właśnie książce na ten temat, że główny cel operacji, czyli likwidacja struktur OUN-UPA – został osiągnięty. A to oznaczało koniec terroru na tym terenie i zapanowanie spokoju. To właśnie stwierdził w swojej wypowiedzi pos. Piotr Zgorzelski.

Dlatego uznać wypada za zdumiewające samo wszczęcie sprawy, którą zajmować powinni się historycy a nie organa ścigania. Jeśli bowiem dojdziemy do tego, że wyrażanie tzw. kontrowersyjnych opinii na temat historii będzie karane, bo komuś się to nie podoba, dojdziemy szybko do absurdu. Poza tym należy zadać pytanie, dlaczego te same organa państwa nie zajmują się np. wypowiedziami przedstawicieli ukraińskiej mniejszości jawnie zaprzeczających zbrodni ludobójstwa na Wołyniu i propagujących zbrodniczą organizację OUN-UPA na łamach wydawanego za państwowe pieniądze tygodnika „Nasze Słowo”? Przyznajmy, że jest to co najmniej zastanawiające.

Jan Engelgard


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Banderowcy w Polsce
PostNapisane: 19 wrz 2017, 09:27 
Offline
Moderator

Dołączył(a): 13 lip 2009, 12:02
Posty: 37605
http://prawy.pl/57827-banderowscy-ukrai ... ja-polske/

Banderowscy Ukraińcy kolonizują Polskę
Anna Wiejak Opublikowano 18 września 2017

To już nie jest imigracja, ale regularna kolonizacja – obserwując coraz śmielsze poczynania środowisk ukraińskich w Polsce naprawdę trudno o inną konstatację. W polskiej przestrzeni publicznej równolegle z napływem imigrantów ze wschodu pojawia się coraz więcej ukraińskiej symboliki, w tym również banderowskiej. Co ciekawe, kiedy społeczeństwo sprzeciwia się umieszczaniu w miejscach publicznych symboli zbrodniczej OUN-UPA, jest ścigane i nękane przez państwo, jakby dokonało jakiegoś przestępstwa.
Przykłady tego typu sytuacji mnożą się w niepokojącym tempie, natomiast część Polaków ma poczucie, że we własnym państwie są traktowani jak obywatele drugiej, albo trzeciej kategorii.
I tak sąd we Wrocławiu rozpatruje obecnie sprawę Krzysztofa Madeja, który widząc na plakatach wiszącym w szkole jego córki banderowską symbolikę, zerwał plakaty i zażądał wyjaśnień od szkoły. Zamiast wyjaśnień otrzymał pozew sądowy za nawoływanie do nienawiści, ponieważ szkoła obchodziła dzień ukraiński, obliczony na promowanie tolerancji wobec obcokrajowców. Zdaniem władz szkoły owa tolerancja ma najwyraźniej obejmować również tolerowanie symboliki zbrodniczej ukraińskiej organizacji! Mężczyźnie grozi kara dwóch lat pozbawienia wolności.

Nie mniejszym skandalem jest nękanie przez policję i ABW członków Społecznego Komitetu Usuwania Banderowskich Upamiętnień w Polsce. Są oni „odwiedzani” przez funkcjonariuszy, którzy starają się ich nakłonić do zaprzestania demontowania nielegalnych pomników OUN-UPA mimo że czynią wszystko zgodnie z prawem. Wydaje się przy tym oczywiste, że ani policja, ani ABW nie działają samowolnie, a nakaz w tej sprawie musiał przyjść z Ministerstwa Spraw Wewnętrznych i Administracji, być może nawet od samego Mariusza Błaszczaka.
Kolejny przykład – w Świdnicy Straż Miejska zatrzymała dwie osoby, które zdjęły z budynku Sudeckiej Izby Przemysłowo-Handlowej, pośredniczącej w sprowadzaniu Ukraińców do Polski ukraińską flagę. Zostały im postawione zarzuty dotyczące kradzieży i zniszczenia mienia, przy czym – o dziwo – organy ścigania nie tłumaczyły się ani niską szkodliwością czynu, ani niewielką wartością zniszczonego mienia, jak ma to miejsce w przypadku drobnych kradzieży.
Swoją drogą ukraińskiej flagi w tym miejscu w ogóle nie powinno być, gdyż jest to jednak instytucja polska. Fakt, iż była stanowi kolejny dowód na to, że nie tyle przyjmujemy ukraińskich imigrantów, co jesteśmy przez nich regularnie kolonizowani. I co gorsza wydaje się, że istnieje na to polityczne przyzwolenie.
Tendencja ta nie jest niczym nowym. Wystarczy przypomnieć sprawę z 2015 roku, kiedy to ukraiński Konsul Generalny a jednocześnie długoletni członek neobanderowskiej partii Swoboda wizytował Komendę Miejskiej Policji w Przemyślu. Jakim prawem? Dlaczego w ogóle został przyjęty? Nie mówiąc już o tym, iż kompletnie niezrozumiałe jest dlaczego podczas rozmów z komendantem poruszył temat „struktur i zadań przemyskiej policji”.
Wreszcie to pod naciskiem Ukraińców zdecydowano się na zmianę symboliki paszportów, co również stanowi niemały skandal. Naprawdę coraz częściej można odnieść wrażenie, że jeżeli chodzi o politykę wschodnią, a nawet polską politykę historyczną, rząd w Warszawie jest sterowany z Kijowa. Biorąc pod uwagę gwałtowny rozwój neobanderyzmu Polacy naprawdę powinni zacząć się bać.

WSZYSTKIE PRAWA DO TEKSTU ZASTRZEŻONE. Możesz udostępniać tekst w serwisach społecznościowych, ale zabronione jest kopiowanie tekstu w części lub całości przez inne redakcje i serwisy internetowe bez zgody redakcji pod groźbą kary i może być ścigane prawnie.


Góra
 Zobacz profil  
 
Wyświetl posty nie starsze niż:  Sortuj wg  
Utwórz nowy wątek Odpowiedz w wątku  [ Posty: 266 ]  Przejdź na stronę Poprzednia strona  1 ... 14, 15, 16, 17, 18  Następna strona

Wszystkie czasy w strefie UTC + 1


Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zalogowanych użytkowników i 8 gości


Nie możesz rozpoczynać nowych wątków
Nie możesz odpowiadać w wątkach
Nie możesz edytować swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz dodawać załączników

Szukaj:
Skocz do:  
 cron
Powered by phpBB © 2000, 2002, 2005, 2007 phpBB Group
Przyjazne użytkownikom polskie wsparcie phpBB3 - phpBB3.PL
Nasi przyjaciele: Strony Patriotyczne
Linki pozycjonujące: Fenster aus Polen / Schüco Fenster / Drutex Fenster / Fenster Preise / Haustüren /