Polskie-Forum.pl


Wolne i niezależne forum dyskusyjne / opinie polityczne / aktywność obywatelska / patriotyzm / Polska / wolna dyskusja


Wszystkie czasy w strefie UTC + 1




Utwórz nowy wątek Odpowiedz w wątku  [ Posty: 266 ]  Przejdź na stronę 1, 2, 3, 4, 5 ... 18  Następna strona
Autor Wiadomość
 Tytuł: Banderowcy w Polsce
PostNapisane: 07 maja 2014, 11:51 
Offline
Moderator

Dołączył(a): 13 lip 2009, 12:02
Posty: 37605
http://wirtualnapolonia.com/2014/05/06/ ... -przemysl/

Dopiero co banderowcy zapowiadali podbój Przemyśla i oto już wiemy, że dokonać zechcą tego metodą kosowsko-krymską. Najpierw Przemyśl zasiedlą, a potem w referendum przegłosują włączenie Przemyśla do banderlandu.

Kopia artykułu:

Ukraińcy chcą zasiedlać Przemyśl
Posted by Włodek Kuliński - Wirtualna Polonia w dniu 2014-05-06

Obrazek
foto: wikipedia.org


Według konsula honorowego Ukrainy Aleksandra Baczyka Przemyśl jest deklarowany jako atrakcyjne miejsce docelowe przez wielu Ukraińców. Jego słowa, jakie padły przed miesiącem na organizowanej przez Polsko-Ukraińską Izbę Gospodarczą konferencji w Krasiczynie, wywołały na Podkarpaciu ożywioną dyskusję.
Baczyk stwierdził, że „duża liczba osób [z Ukrainy] chce kupić mieszkania w Przemyślu i zakładać swój biznes”. Prezydent Przemyśla stwierdził, że „każda firma, która chce inwestować będzie u nas mile widziana”. Według informacji Podkarpackiego Urzędu Wojewódzkiego można mówić raczej nagłym wzroście, w porównaniu do poprzedniego roku, liczby wniosków o status uchodźca kierowanych do tego urzędu.
Część lokalnych środowisk obawia się masowej imigracji Ukraińców. Obawy takie wyraził chociażby Mirosław Majkowski ze Wspólnoty Samorządowej Doliny Sanu wskazując na żywotność ukraińskiego nacjonalizmu i tego, że w jego kręgu pojawiają się hasła rewizjonistyczne właśnie względem ziemi przemyskiej. Z drugiej strony nie można nie zauważyć, że część przybyszów może byc naszymi rodakami – jak informują urzędnicy wielu z nich powołuje się i udowadnia swoje polskie pochodzenie, które wszak nie musi być niczym niezwykłym w przypadku ludzi z dawnych kresowych ziem Rzeczpospolitej.

natemat.pl/kresy.pl


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Banderowcy w Polsce
PostNapisane: 16 maja 2014, 12:50 
Offline
Moderator

Dołączył(a): 13 lip 2009, 12:02
Posty: 37605
http://www.infonurt3.com/index.php?opti ... &Itemid=53

Banderowcy już atakują na polskiej ziemi.

Kopia artykułu:

Przemyśl: zdemontowano słynny pomnik ofiar UPA‏

Z pomnika na przemyskim cmentarzu upamiętniającego ofiary mordów ukraińskich faszystów z OUN-UPA, na Wołyniu i Podolu usunięto rzeźbę przedstawiającą zamordowane dzieci przywiązane do pnia drzewa drutem kolczastym.

Powód kuriozalny: rzekoma samowola budowlana, choć w 2003 r., kiedy oddawano monument w pełnej celebrze, nikt nie kwestionował jego "legalności". Rzeźba trafiła do magazynu, a decyzja o jej usunięciu wywołała burzę wśród środowisk kresowych, które domagają się jej powrotu na dawne miejsce.]

Obrazek

Zdemontowali pomnik bo był niepoprawny politycznie i zabiegali o to miejscowi ukraińcy ze Stowarzyszenia Ukraińców w Polsce, oddział w Przemyślu, wykorzystując przy tym swoje "wpływy i dojścia" do władz lokalnych.
Do demontażu doszło na skutek doniesienia Andrzeja Czornego (zastępcę przewodniczącego koła "kombatantów" UPA w Przemyślu), który zażądał demontażu rzeźby znajdującej się na pomniku. Tak, więc na wniosek członka organizacji faszystowskiej i ludobójczej zdemontowano symbol upamiętniający dziesiątki tysięcy ofiar i dokonały tego organy podlegle rządowi RP! Stało się tak w imię walki z samowolą budowy nielegalnych pomników. Rozbiórkę rozpoczęto od symbolu przedstawiającego ofiary a nie katów.


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Banderowcy w Polsce
PostNapisane: 09 lip 2014, 12:23 
Offline
Moderator

Dołączył(a): 13 lip 2009, 12:02
Posty: 37605
http://www.klubinteligencjipolskiej.pl/ ... -majdanie/

MANIPULACJE NA MAJDANIE
KLUB INTELIGENCJI POLSKIEJ 6 LIPCA 2014

Obrazek

„W obliczu wydarzeń na Ukrainie zapoczątkowanych na kijowskim Majdanie polska opinia publiczna poddana została nieprawdopodobnej wręcz manipulacji, której intensywność i sposób realizacji porównywalne mogą być jedynie z mechanizmami inżynierii społecznej, wcielanymi w życie w okresie stalinowskim. Przedstawiciele głównych partii politycznych wyszli z dotychczasowych ról. Zarówno „obóz rządowy”, jak też „ostro zwalczająca” go część „opozycji”, reprezentująca „nurt narodowy”, przemówili wspólnym głosem, manifestując taką jednomyślność, jakiej nie okazywali od czasów „Magdalenki”.
Między „odpowiedzialnymi” politykami z prawa i z lewa zapanowała zgoda niczym przy „Okrągłym Stole”. Tę sielankę przerywały wprawdzie drobne animozje, ale wynikały one jedynie z chęci prześcigania się w deklaracjach dotyczących zarówno form, jak też wielkości pomocy, którą Polska „powinna” udzielić Ukraińcom uciskanym przez reżim Wiktora Janukowycza. W sukurs politykom przyszły mainstreamowe media. Wspólnie z politykami wykreowały one całkowicie przeinaczający fakty obraz wydarzeń na Ukrainie. Narzuciły społeczeństwu język opisu rzeczywistości wypaczający sens podstawowych pojęć.
Jest to język, który George Orwell w znanej powieści futurystycznej „Rok 1984” określił mianem „newspeaku”, „nowomowy”. Jak pamiętamy, w Orwellowskim świecie nowomowa służy zawężeniu zakresu myślenia obywateli oraz uniemożliwieniu im formułowania myśli innych niż narzuca to oficjalna ideologia. Wszystkie zabronione poglądy określa się tu mianem „myślozbrodni”. Aby ograniczyć możliwości jej popełnienia, eliminuje się z języka wyrazy nazywające zjawiska, które są niewygodne dla władzy. Usiłuje się maksymalne zubożyć i uprościć język w celu ograniczenia wysiłku myślowego podczas formułowania sądów.
W prezentowanym szkicu próbuję przyjrzeć się nowomowie III Rzeczypospolitej. Ściślej, usiłuję tu:
1. Odtworzyć podstawowe kategorie newspeaku, który wdrukowywany jest polskiemu społeczeństwu przez czołowych polityków i media „głównego nurtu”.
2. Wskazać przejawy hipokryzji leżącej u podstaw „nowomowy” wypracowanej w celu opisywania sytuacji na Ukrainie.
3. Wskazać wnioski płynące z analizy zjawisk politycznych i społecznych, które przez nowomowę są przesłaniane.
I. Policja Myśli Nowomowa „okrągłostołowego” establishmentu III Rzeczypospolitej zachowuje wszystkie zasadnicze cechy – i dałoby się wykazać, że dzieje się tak nieprzypadkowo – języka propagandy wypracowanego przez władze PRL-u. Znawca tego języka – Michał Głowiński – uznaje, iż podstawowym wyróżnikiem PRL-owskiej nowomowy jest tendencja do jednoznacznego wartościowania pojęć i zjawisk, prowadząca do ich polaryzacji. Kluczowy staje się więc podział „swój – obcy”, „dobry – zły”, „słuszny – niesłuszny”. Zgodnie ze wskazaną tendencją „okrągłostołowe” elity polityczne i związane z nimi media jednomyślnie opowiedziały się po stronie pikietujących na Majdanie, wtłaczając polskiemu społeczeństwu czarno-biały obraz sytuacji na Ukrainie. Monopolizując dyskurs, szczelnie zablokowano opinie przeciwstawne. Z impetem zwalczano wszystkich, którzy mieli odwagę takie opinie głosić, odżegnując ich od czci i wiary.
O tym, jak działa cenzura polityczna III RP, przekonał się ks. Tadeusz Isakowicz-Zaleski, który dopuścił się „myślozbrodni” polegającej na ujawnieniu banderowskich sympatii czołowych polityków Majdanu. W roli Orwellowskiej Policji Myśli wystąpiła „Gazeta Polska”. Jej Naczelnik – redaktor Sakiewicz – zdjął ze szpalt swej gazety rubrykę prowadzoną przez kapłana Kresowian i oskarżył jej autora o rosyjską agenturalność, licząc oczywiście na lincz publiczny. Ksiądz Isakowicz-Zaleski skazany więc został na „ewaporację”, „wyparowanie”, co w powieści Orwella oznacza karę fizycznego lub społecznego unicestwienia, połączoną z zamazywaniem śladów istnienia osoby napiętnowanej.
II. Newspeak Oprócz tendencji do narzucania wartościowań wprowadzających dychotomiczną polaryzację świata ważnym narzędziem propagandowego newspeaku jest tworzenie neologizmów i neosemantyzacja, czyli nadawanie nowych znaczeń starym pojęciom. Przyjrzyjmy się niektórym osiągnięciom aparatu propagandowego „okrągłostołowych” elit w posługiwaniu się tymi środkami językowymi:
1. Wysiłki elit politycznych i mediów sprawiły, że zupełnie nowego sensu nabrało pojęcie „pokojowych demonstracji”. Media wprowadzały Polaków w stan schizofrenii. Polacy co innego słyszeli, co innego widzieli. Słyszeli o „uczestnikach protestów”, „demonstrantach”, „strajkujących”, widzieli natomiast wielomiesięczne koczowanie pod siedzibami władz państwowych i okupowanie budynków administracyjnych połączone ze wznoszeniem barykad, obrzucaniem funkcjonariuszy milicji koktajlami Mołotowa, ostrzeliwaniem się, regularnym prowadzeniem bitew z Berkutem, maltretowaniem i upokarzaniem milicjantów, terroryzowaniem przeciwników politycznych. Sprawców tego rodzaju zachowań zwykło się nazywać nie „demonstrantami” czy „manifestantami”, ale „zamachowcami” lub „uczestnikami puczu”.
Manipulacje językowe polityków i mediów stają się szczególnie widoczne, gdy ich wypowiedzi zestawi się choćby z komentarzami na temat ubiegłorocznego Marszu Niepodległości, którego uczestnicy spalili budkę ochrony i kontener ze śmieciami pod ambasadą rosyjską oraz Tęczę, traktowaną przez nich jako prowokacyjnie wystawiony na Placu Zbawiciela symbol homoseksualistów. Zdolnościami językowymi zabłysnął wówczas Radosław Sikorski, który pisał na Twitterze: „Nacjonalistyczna bandyterka naruszająca nietykalność ambasad przynosi nam wstyd przed światem”; dodawał też: „To przestępstwo i obciach, a nie patriotyzm”[1]. Warto zaznaczyć na marginesie, że zgodnie z zasadą eliminowania pojęć niewygodnych dla władzy w celu uniknięcia kłopotliwych porównań dość szybko nazwę Majdan Niepodległości zastąpiono mianem Euromajdanu, rugując przy tym alternatywną nazwę „Banderomajdan”. Na marginesie warto zauważyć, że media, chcąc uwydatnić pokojowy charakter działań manifestantów, nie chciały pochylać się nad informacją estońskiego ministra spraw zagranicznych Urmasa Paeta przedstawione w rozmowie z komisarz ds. spraw zagranicznych UE Catherine Ashton, że strzały w kierunku oddziałów Berkutu i „protestantów” oddawali „niezidentyfikowani” snajperzy działający na zlecenie mocodawców Majdanu, którzy z kolei nie kwapią się, aby przeprowadzić śledztwo w celu ujawnienia skrytobójców[2].
2. Nowe znaczenie w języku propagandy uzyskało pojęcie „demokratycznej opozycji”. Media szafowały tym pojęciem, nie zająknąwszy się nawet, że Wiktor Janukowycz został prezydentem Ukrainy w wyniku legalnych wyborów, nadzorowanych przez międzynarodowych obserwatorów, a zatem odsunięcie go od władzy pod presją tłumu, uznającego się za wyraziciela woli narodu, nie ma nic wspólnego z regułami demokracji. Wbrew temu, co sugerują tzw. „eksperci” i „komentatorzy polityczni” (jak np. Kazimierz Wóycicki, były doradca Tadeusza Mazowieckiego, analityk ze Studium Europy Wschodniej UW[3]) , przejęcie władzy przez „majdanowców” nie było legalne.
Gdyby zgodnie z regułami demokracji rządzący musieli rezygnować z władzy w obliczu niezadowolenia kilku czy kilkunastotysięcznego tłumu, to Bronisław Komorowski i Donald Tusk, musieliby abdykować po każdym Marszu Niepodległości. Swoją drogą, warto zaakcentować, że miłośnicy demokracji z Majdanu wcale nie bili się o to, aby sprawę przyłączenia Ukrainy do Unii Europejskiej rozstrzygać na drodze demokratycznego referendum.
3. Zupełnie humorystycznie brzmią wypowiedzi polityków i publicystów o pełnym romantyzmu i „spontanicznym zrywie ludu ukraińskiego”, chcącego wyzwolić się spod kremlowskiego ucisku. Nie ulega wątpliwości, że to, co w „nowomowie” nazwano „spontanicznym zrywem”, jest w istocie starannie przygotowaną i dobrze opłacaną prowokacją. Przedstawiciele niezależnych mediów od dawna zauważają, że:
A/ Apogeum wystąpień na Majdanie miało miejsce w czasie olimpiady w Soczi, kiedy rosyjskie służby, zwłaszcza w obliczu zapowiadanych akcji terrorystycznych, nie mogły się angażować w blokowanie rewolty na Ukrainie;
B/ Ogromne ilości regularnie dostarczanego wyżywienia, opon i ubrań, własna armia, własne magazyny z bronią, wewnętrzna prasa, wojskowa dyscyplina, podział „majdanowców” na sotnie, które mają własnych komendantów i sanitariuszy – wszystko to łącznie świadczy nie o spontaniczności, ale o planowej akcji siłowego przejęcia władzy na Ukrainie przez ośrodki , które nie były w stanie uzyskać tej władzy w demokratycznych wyborach;
C/ „Majdanowcy” finansowani byli m.in. przez ukraińskich oligarchów, którzy – według oficjalnych informacji – płacili ok. 700 tys. hrywien dziennie (ok. 200 tys. zł.). Wysoce prawdopodobne jest jednak, że w finansowanie rewolty (podobnie jak w opłacanie Pomarańczowej Rewolucji) zaangażowany był George Soros – amerykański spekulant finansowy pochodzenia węgiersko-żydowskiego, człowiek, który wespół z aktywistami KOR-owskimi wymyślił polską transformację ustrojową, polegającą na przekazywaniu za bezcen polskiego majątku narodowego.
Soros w artykule zamieszczonym w brytyjskim „Guardian” pisał: Osobiście stworzyłem na Ukrainie Renaissance Foundation w 1990 r – zanim jeszcze kraj ten uzyskał niepodległość. Fundacja nie uczestniczy w obecnej rewolucji, ale działa jako obrońca tych, którzy są ofiarami represji. Fundacja jest teraz gotowa mocno wesprzeć tych Ukraińców, którzy pragną utworzyć trwałe demokratyczne instytucje (przede wszystkim profesjonalny i niezależny system prawny)[4].
Oczywiście naiwnością byłoby sądzić, że Soros w sposób bezinteresowny i wyłącznie z własnej sakiewki wspiera owe „demokratyczne instytucje” na Ukrainie.
D/ W roli ludu Ukrainy występuje – jak podaje prasa niemiecka – co najmniej 400 amerykańskich najemników z prywatnej spółki wojskowej „Blackwater”, występującej obecnie – po kilkukrotnej zmianie szyldu – pod nazwą „Academi”[5]. Gazety brytyjskie twierdzą, że udział kondotierów z prywatnych armii w „spontanicznym zrywie ludu Ukrainy” kosztuje Stany Zjednoczone 8 milionów dolarów miesięcznie[6]. Istnieją też podejrzenia, że część „pokojowych demonstrantów” przebyła szkolenia w Polsce.
4. Znaczącym osiągnięciem w dziedzinie nowomowy jest nazywanie rozruchów na Majdanie „powstaniem narodowym”. Lansowane m.in. przez Mirosława Czecha, dziennikarza ze Związku Ukraińców w Polsce, określenie „ukraińskie powstanie narodowe” wydaje się szczególnie osobliwe, gdy zestawi się je z określeniem stosowanym przez przeciwników „demokratycznych przemian”, którzy rozruchy na Majdanie traktują jako syjonistyczno-faszystowską rewoltę[7].
Biorąc pod uwagę czołowe postaci tej rewolty (począwszy od Arsenija Jaceniuka, Ołeksandra Turczynowa, Julię Hrihyan-Tymoszenko, poprzez koordynującego Majdanowy pijar szefa Stowarzyszenia Gmin i Organizacji Żydowskich Ukrainy Josifa Eiselsa, a skończywszy na bokserze Witaliju Kłyczce, faszyście Frotmanie-Tiahnyboku, sponsorującym go szefie Europejskiej Unii Żydowskiej, miliarderze Ihorze Kołomojskim, a wreszcie Wiktorze Pińczuku i Genadiju Bogoljubowie), można by uznać, że na Majdanie zapoczątkowane zostało „powstanie narodowe”, ale z jego „ukraińskością” nie należałoby przesadzać.
5. Ważną kategorią nowomowy stało się pojęcie „praw Ukrainy do samostanowienia”. Jest wysoce wątpliwe, czy realizowane przez „powstańców” z Majdanu dążenie do wepchnięcia Ukrainy w struktury Stanów Zjednoczonych Europy i uzależnienia jej od Międzynarodowego Funduszu Walutowego dadzą temu państwu większą możliwość samostanowienia niż realizowana przez Janukowycza polityka oscylowania miedzy Rosją a Unią Europejską.
Janukowycz popełnił trzy zasadnicze błędy. Po pierwsze, przeciwstawił się temu, co u nas nazywano „balcerowaniem” kraju. Po spłaceniu w roku 2013 kredytu zaciągniętego przez Ukrainę u lichwiarzy z Międzynarodowego Funduszu Walutowego bezczelnie odmówił dalszego zadłużania się, a co więcej przeciwstawił się przyjęciu narzucanego przez MFW „pakietu niezbędnych reform”, które polegały na rezygnacji z subsydiowania energii oraz zamrożeniu płac i emerytur[8].
Po drugie, zrezygnował z „ambicji wchodzenia do struktur Unii Europejskiej”[9]. Zupełnie więc nie pojął, że w demokracji unijnej działa mechanizm zapadkowy, powodujący, że ruch państw, które znajdą się w orbicie zainteresowań Stanów Zjednoczonych Europy, może odbywać się tylko w jedną stronę. Janukowycz nie zauważył, że kiedy Irlandia nie chciała podpisać skrajnie niekorzystnego dla państw „drugiej prędkości” traktatu lizbońskiego, którego warunkiem zawarcia była „zgodna jego akceptacja przez 27 państw stowarzyszeniowych”, to dostała pół roku na „wyjście z impasu” i – co jest oczywiście kpiną z demokracji – powtórzenie referendum.
Janukowycz nie zrozumiał więc, że w całej Unii demokracja działa tak, jak na falach Eurowizji: bez względu na to jaka jest wola ludzi, i tak musi wygrać „baba z brodą”.
Po trzecie wreszcie, Janukowycz przybliżył się do Moskwy, przez co uzyskał korzystne dla Ukrainy ceny gazu, ale nieopatrznie zniweczył amerykańskie plany osaczania Rosji wyrzutniami rakietowymi oraz naraził oligarchów na oddziaływanie nieobliczalnej polityki Putina (który w przypływie złego humoru – nie licząc się z opiniami „przedstawicieli wolnego świata” – rozgromił imperium naftowe Jukosu, a szefa tego imperium Michaiła Chodorkowskiego wsadził za kratki).
Dopóki Ukraina dryfowała w stronę Unii Europejskiej mogła łudzić się, że przysługuje jej jakaś „samostijność”. W chwili odstąpienia od realizacji projektu przyłączeniowego, wywołana została burza. Jej wichry odsłoniły to, że Ukraina jest terenem zmagań czterech sił:
A/ Rosji, która nie tracąc imperialnych zapędów, traktuje byłe republiki jako strefę swoich wpływów i broni się przed przybliżaniem się pod jej granice UE i NATO.
B/ Unii Europejskiej, która potrzebuje Ukrainy jak tlenu. Realizując bowiem wypracowany przez Różę Luksemburg projekt utworzenia Stanów Zjednoczonych Europy i stanowiąc de facto replikę Związku Radzieckiego z typową dla niego przerośnięta administracją, centralnym sterowaniem, policyjno-nakazowym stylem zarzadzania gospodarką, tłumieniem wolności (oprócz, oczywiście, wolności dla wybranych grup mniejszościowych), jak każdy organizm pasożytniczy, niezdolny do samodzielnego zaspokajania potrzeb, wciąż potrzebuje nowego żywiciela.
C/ Stanów Zjednoczonych, które realizują politykę militarystyczną wypracowaną przez neokonserwatystów (w praktyce – trockistów) skupionych w American Enterprise Institute (AEI), do którego należą m.in. – Victoria Nulman zastępca Sekretarza Stanu w amerykańskim Departamencie Stanu (której dziadek nazwiskiem Nudelman, wywodzi się z polskich kresów) oraz jej mąż – Robert Kagan wraz rodzeństwem .
Nawiasem mówiąc w AEI pracował też Radosław Sikorski z żoną Anne Applebaum, która wespół z Nuland pisuje do gazety neokonserwatystów „Washington Post”.
W obliczu pociągnięć Janukowycza Stany Zjednoczone, które – jak twierdzi Nulman – w ostatnich dwóch dekadach wyłożyły 5 mld dolarów na rozwój „demokracji na Ukrainie”, poczuły, że ich pieniądze poszły w błoto, albowiem pod mocnym znakiem zapytania stanęły plany usytuowania baz wojskowych NATO pod rosyjskimi granicami.
D/ Izraela, który mocno zaangażował się w politykę na Ukrainie, zarówno po to, osłaniać swe aktualne interesy gospodarcze i handlowe, jak też po to, aby przygotować podatny grunt pod przyszłe roszczenia finansowe i być może także terytorialne wobec Polski i Ukrainy.
6. Nowego sensu nabrało pojęcie „obrony praw człowieka”. Eksperci Kijowskiego Instytutu Polityki Światowej, a także ukraińskiego tygodnika „Glavred” uznali, że pierwsze miejsce wśród osobistości, które uczyniły najwięcej dla promocji Ukrainy na arenie międzynarodowej należy przyznać Aleksandrowi Kwaśniewskiemu. Został on wyróżniony przede wszystkim za zaangażowanie w misję obserwacyjną Parlamentu Europejskiego, która monitorowała na Ukrainie procesy sądowe opozycjonistów oraz zabiegała o uwolnienie znajdującej się w więzieniu byłej premier Julii Tymoszenko.
Jak wiadomo, „piękna Julia” ze „słowiańskim warkoczem”, daleka krewna Nulman, przebywała w więzieniu za malwersacje finansowe oraz działanie na szkodę Ukrainy. Ponadto prowadzone było śledztwo w sprawie zlecania przez nią płatnych zabójstw. Kolejno bowiem w dziwnych okolicznościach ginęli jej konkurenci gospodarczy. Mniej więcej tak, jak polscy eksperci lotniczy za sprawą „seryjnego samobójcy”.
Na uwagę zasługuje to, że – jak pisze Stanislas Balcerac – w latach 90. pralnią brudnych pieniędzy stał się dla Tymoszenko AmerBank w Warszawie, kierowany przez wiceprezesa FOZZ-u – Marka Gadomskiego. Pieniądze przelewane były na konta Petra Kyryczenki, finansowego doradcy ówczesnego premiera Ukrainy. W czasach prezydentury Kwaśniewskiego Kyryczenko wkrótce został uwolniony i szybko znalazł się w Stanach Zjednoczonych, gdzie jednak miał zdecydowanie mniej szczęścia, w związku z czym obecnie odbywa długoletnią karę więzienia[10].
Julia Tymoszenko i jej wspólnik Kyryszenko należą do trzeciej generacji „Klanu z Dniepropietrowska”, w skład którego wchodzą m.in. Ołeksandr Turczynow, Ihor Kołomojski oraz zięć Prezydenta Kuczmy, Wiktor Pinczuk, na którego garnuszku znajduje się Aleksander Kwaśniewski. Mogłoby się wydawać, że tu koło się zamyka. Należy jednak zaznaczyć, że razem z Kwaśniewskim nad losem „biednej Julii” wypłakiwały się wszystkie media głównego nurtu, nie chcąc pamiętać, że jest ona antypolską szowinistką, której sztab partyjny składał się z pogrobowców UPA i która wespół z Juszczenką przyczyniła się do heroizowania banderowskich zbrodniarzy. Co więcej, w zbiorowym lamencie uczestniczyły także wszystkie najważniejsze media światowe.
Aby zrozumieć, dlaczego tak się dzieje, należy zdać sobie sprawę, że to, co w nowomowie opatruje się mianem „obrony praw człowieka” w języku normalnych ludzi oznacza „obronę nietykalności polityków odpowiedzialnych za rozkradanie majątku narodowego”. Osadzenie Tymoszenko w więzieniu było naruszeniem fundamentalnej zasady Unii Europejskiej i państw poddanych oddziaływaniu Banku Światowego i Międzynarodowego Funduszu Walutowego. Przecież właśnie po to za pomocą różnych ośrodków „demokratycznej opozycji” przeprowadza się „różnokolorowe” rewolucje i wiosny ludów, aby w miejsce legalnie wybranych władz wprowadzać rozmaitej maści marionetkowych kacyków, którzy za bezcen będą rozdawali mienie narodowe.
Adam Słomka, śledząc powiązania Aleksandra Kwaśniewskiego z Pińczukiem (notabene współodpowiedzialnym za to, że na mocy porozumienia ukraińsko-rosyjskiego Polska nie może korzystać z rurociągu Odessa-Brody, mającego nam zapewnić częściową przynajmniej dywersyfikację dostaw ropy) domagał się prześwietlenia kierowanej przez naszego byłego prezydenta Fundacji Amicus Europae, która – jak twierdzi – otrzymała z Ukrainy „co najmniej raz dotację wartą około miliona złotych”[11]. Gdyby się okazało, że sugestia Adama Słomki, iż Fundacja Kwaśniewskiego „korzysta ze środków zagrabionych społeczeństwu w złodziejskiej prywatyzacji na Ukrainie”, to zarówno Pińczuk, jak Kwaśniewski mogą mieć pewność, że „cały wolny świat”, a więc wszystkie „gazety wyborcze” świata z „Washington Post” na czele, staną „w obronie praw człowieka” (praw do bezkarnego przejmowania majątku narodowego).
7. Krótką, ale błyskotliwą karierę zrobiło w mediach pojęcie „walki z oligarchią”. Ostro do tej walki zabrali się nowi przywódcy Ukrainy, dawni współpracownicy Julii Tymoszenko, rekiny finansowe – Arsenij Jaceniuk (były wiceprezes Narodowego Banku Ukrainy, minister gospodarki w rządzie Jurija Jechanurowa, Przewodniczący Rady Najwyższej z Bloku Julii Tymoszenko) oraz Ołeksandr Turczynow (szef bezpieki i wicepremier w rządzie „pięknej Julii”, który przejął po niej tekę premiera). Jak łatwo się domyślić, nie puścili oni oligarchów w skarpetkach. Przeciwnie – kiedy w Polsce zbierano każdy wdowi grosz na Ukrainę, włodarze tego kraju zadecydowali, że jeśli oligarchowie, oddadzą dla poratowania budżetu państwa 15% swego majątku (oczywiście tego jawnego), to ich złodziejskie fortuny zostaną uznane za legalnie posiadane. Nie umiem powiedzieć, czy ta zasada dotyczy też Janukowycza, który pewnie dla świętego spokoju chętnie spłaciłby tę – śmiechu wartą – nieco podwyższoną dziesięcinę.
Media, które początkowo chętnie rozprawiały o bogactwach Janukowycza i idei walki z oligarchami, powoli zaczęły się wycofywać się z operowania pojęciem „oligarchia”, gdy okazało się, że na prezydenta Ukrainy wybrany został były minister spraw zagranicznych w rządzie Tymoszenko, „król czekolady” – Petro Poroszenko. W stosunku do tego jedynego króla, którego Ukraina miała w swojej historii, media słowo „oligarcha” szybko zastępują dziś słowem „biznesmen”.
8. Podobną karierę zrobiło pojęcie „walki z korupcją”. Rząd Arsenija Jaceniuka, chcąc dać wyraz swemu przywiązaniu do idei walki z rozgrabianiem majątku narodowego, 7 marca br. wywiózł do USA pod osłoną nocy 33 tony złota z rezerw Ukrainy, które ma najprawdopodobniej stanowić zabezpieczenie kredytów bankowego kartelu Rothschildów. W tym czasie Międzynarodowy Fundusz Walutowy oraz różne inne instytucje „pomocowe” intensywnie pracują nad wytwarzaniem fikcyjnego długu, służącego wywołaniu zapaści gospodarczej Ukrainy.
Nadzieja, że Ukraina kiedykolwiek odzyska swoje złoto, jest znikoma, zważywszy, że Niemcy po dziesięcioleciach zmagań z 674 ton złota zabezpieczającego ich kredyty, odzyskali z USA zaledwie 5 ton. Z naszego punktu widzenia najciekawsze jest to, że tydzień po dokonanym przez Jaceniuka transferze złota Radosław Sikorski podczas wizyty na Ukrainie zadeklarował w imieniu Polski pomoc w walce z korupcją i przy reformowaniu państwa. Brzmi to oczywiście groteskowo, że przedstawiciele kraju, który zrujnował własny przemysł i rolnictwo, który buduje najdroższe w świecie autostrady, w którym afera goni za aferą (afera FOZZ, prywatyzacyjna /NFI/, alkoholowa, bankowa, węglowa, paliwowa, piłkarska, gruntowa, hazardowa, stoczniowa, kolejowa itd.) będą instruowali Ukraińców, jak mają zaprowadzać porządek w gospodarce.
9. Wydarzenia na Ukrainie media nazywają częstokroć „rewolucją”, a ich sprawców „rewolucjonistami”. Są tą niezmiernie trafne określenia. Pojęcie „rewolucji” jest kategorią bardzo dobrze osadzoną w tradycji propagandowej nowomowy. „Rewolucja październikowa” – jak pisze współczesny jej komentator – niejednokrotnie określana jest często mianem „rosyjskiej” „dla podkreślenia tego, iż rzekomo była ona wyłącznym dziełem samych Rosjan, czy też wręcz »prostym wynikiem całej historii Rosji«”[12]. Tymczasem nie była ona rewolucją „ani »rosyjską«, ani też »proletariacką«, gdyż jej celem nie była wcale poprawa bytu narodu rosyjskiego, a wręcz przeciwnie jego destrukcja, zaś przebieg tej rewolucji był wcześniej dokładnie zaplanowany, a potem stale kontrolowany i finansowany z zewnątrz przez międzynarodowy kapitał”[13].
Przywódcy rewolucji Blank-Uljanow-Lenin oraz Laiva Bronstein-Trocki byli agentami opłacanymi m.in. przez Jakuba H. Schiffa, Felixa Warburga, Otto H. Kahna, Maxa Breitunga i Isaaca Seligmana. Inwestycja żydowskich finansistów szybko im się zwróciła. Począwszy bowiem od roku 1920 z Rosji systematycznie płynęły do Stanów Zjednoczonych statki transportowe przewożące przeciętnie po 20-25 ton złota; zawarto też całą masę wyniszczających Rosję kontraktów[14]. Jak wiadomo, historia lubi się powtarzać.
10. Osobliwym narzędziem opisu ukraińskiej rzeczywistości w nowomowie elit III RP stało się pojęcie „reżimu”. Adam Michnik pouczał promoskiewskiego satrapę Janukowycza, że powinien iść śladem polskich reform i podzielić się władzą z opozycją (na zasadzie „wasz prezydent, nasz premier”). Oczywiście, zgodnie z oczekiwaniem Michnika Janukowycz zaprosił opozycję do współrządzenia, oferując teki ministerialne Jaceniukowi i Kliczce. Ci odrzucili propozycję . Na skutek tego ocena Janukowicza w polskich mediach głównego nurtu jest zupełnie inna niż ocena Jaruzelskiego.
Janukowycz pozostał symbolem „krwawego reżimu”, podczas gdy Jaruzelski został usprawiedliwiony. Michnik osobiście prosił, aby nie czynić wyrzutów Generałowi (co w języku chazarskim brzmiało: „Odpieprz się od Generała”). I mimo że Jaruzelski nie był wybrany na prezydenta przez naród, lecz przez „Sejm kontraktowy” i miał na rękach krew większej liczby Polaków niż Janukowycz „majdanowców”, przy czynnym wstawiennictwie polityków i mediów został pochowany na Powązkach obok bohaterów narodowych.
Polscy politycy tuzinami wyjeżdżali za wschodnią granicę, aby zagrzewać Ukraińców do walki z „reżimem Juszczenki” oraz wykrzykiwać na Majdanie hasła wolnościowe. Zupełnie im nie przeszkadzało, że wywodzą się z kraju, w którym na straży wolności obywatelskich musi stać aż dziewięć (albo i więcej) rodzajów służb specjalnych. Za ich sprawą jesteśmy – jak orzekła Krajowa Rada Adwokacka – najbardziej inwigilowanym społeczeństwem Unii Europejskiej.
W roku 2010 służby te pozyskały od firm telekomunikacyjnych 1,4 mln danych (bilingów, numerów IP komputerów itp.), a więc kilka razy więcej niż w przeciętnym kraju Unii Europejskiej. I nikt, nawet polski Nelson Mandela – Aleksander Kwaśniewski, przeciwko temu nie protestował. Co najciekawsze, w czasie gdy nasi miłośnicy wolności zdzierali gardła na Majdanie, Donald Tusk i Bronisław Komorowski, przeforsowali ustawę 1066, zwaną „ustawą o bratniej pomocy”, na mocy której w celu tłumienia niepokojów społecznych władze państwowe różnego szczebla mogą sprowadzać na teren naszego kraju wojsko, policję i tajne służby nawet z krajów spoza Unii Europejskiej.
Widać więc wyraźnie, że gdyby „krwawy satrapa” Janukowycz żywił takie przywiązanie do demokracji, jak przedstawiciele Platformy, zwanej dla kpiny z rozumu „Obywatelską”, to wprowadziłby własny odpowiednik ustawy 1066 i dzięki bratniej pomocy Putina zaprowadziłby „demokratyczny ład ustrojowy”. Nawet on jednak nie odważył się sprowadzać obcych wojsk i obcych służb przeciwko własnemu narodowi.
11. W powieści Orwella konstruktorzy newspeaku docelowo dążą do przekształcenia mowy „w strumień dźwięków wydobywający się prosto z krtani, bez żadnego udziału ośrodków wyższych”. Taki sposób operowania językiem – przypominający mowę kaczek – nazywany jest w utworze „kwakmową”.
Newspeak III RP zmierza w tym samym kierunku. Istotnym krokiem ku kreowaniu kwakmowy jest posługiwanie się przez polityków i media pojęciem „terroryzmu”. Oto Donald Tusk przekonywał Polaków, że uzasadnione jest traktowanie prorosyjskich separatystów jak terrorystów. „To jest moment – mówił – w którym państwo ukraińskie powinno pokazać, że nie akceptuje tego typu rozwiązań”. Premier zgodnie z ideami kwakmowy zalecił narodowi zbiorową amnezję. Kazał zapomnieć Polakom o swych wcześniejszych wystąpieniach.
Oto wywiadzie udzielonym tygodnikowi „Polityka” Tusk mówił: „Ja dopiero gdy miałem 21 lat, dowiedziałem się, na czym polega moja odmienność. Lech Bądkowski powiedział mi, że nazwisko Tusk jest kaszubskie i nazwisko Dawidowski, panieńskie mojej matki, też jest kaszubskie. I że w rodzinie mam Jeżewskich, a to wszystko są Kaszubi… Stąd się wzięła moja późniejsza aktywność w Zrzeszeniu Kaszubsko-Pomorskim”[15]
Dokonawszy tego epokowego odkrycia w dziedzinie onomastyki i dialektologii, w roku 1992 na II Kongresie wspomnianego Zrzeszenia Kaszubsko-Pomorskiego przedstawił terrorystyczny program pełnej autonomizacji Kaszub, które – jego zdaniem – powinny posiadać nie tylko własny rząd, ale także własne wojsko i własne pieniądze.
Jak relacjonuje Albin Siwak, słuchacze tego programowego wystąpienia „potępiali mówcę, a niektórzy pytali się, czy dobrze się czuje”. Niemniej nie ostudziło to jego separatystycznych zapędów. Po wielu latach on sam i członkowie jego partii mocno wspierają Ruch Autonomii Śląska, nie zważając na jego rozłamowy, a więc „terrorystyczny” charakter. Zupełnie na marginesie warto zauważyć, że polskie media coraz częściej mówią o „walce Ukraińców z separatystami /terrorystami/”, jakby ci ostatni wywodzili się głównie lub wyłącznie spoza Ukrainy.
Ta terminologiczna ekwilibrystyka jest bardzo istotna. Służy ona nie tylko wykazaniu (co zresztą jest słuszne), że seperatyści wspomagani są przez Moskwę, ale także zamaskowaniu tego, że „krwawy satrapa” Janukowycz, ma na swoich rękach wcale nie więcej krwi swoich rodaków niż „demokratyczni opozycjoniści” – Jaceniuk i Turczynow.
12. Ważnym elementem kwakmowy elit III Rzeczypospolitej są wyrazy „faszyzm” i „nacjonalizm”. W zależności od zapotrzebowania politycznego wyrazy „faszyzm” jest nadużywany lub też zostaje wyrugowany z dyskursu publicznego. Szczególnie zaangażowani w tropienie faszyzmu w Polsce przedstawiciele środowiska „Gazety Wyborczej” starali się wyeliminować ten termin z języka opisującego pikietujących na Majdanie.
Samego siebie przeszedł doradca prezydenta Komorowskiego – Henryk Wujec, który na oczach milionów widzów utrzymywał, że był ze 100 razy na Ukrainie i żadnych faszystów tam nie widział. Zupełnie inne spostrzeżenia miał były komisarz Unii Europejskiej Günter Verheugen, który stwierdził, iż „Po raz pierw­szy w tym stu­le­ciu praw­dzi­wi fa­szy­ści z krwi i kości za­sia­da­ją w rzą­dzie”. Zwrócił też uwagę, że gdy w latach dzie­więć­dzie­sią­tych do austriackiego rządu weszła neo­fa­szy­stow­ska par­tia FPÖ, która w porównaniu z ukraińska „Swobodą” stanowi niewinną igraszkę , to Unia Eu­ro­pej­ska na­ło­ży­ła sank­cje na Au­strię. Natomiast w wy­pad­ku ukra­iń­skiej Swo­bo­dy, Za­chód tylko bier­nie się przy­glą­da i jesz­cze przy­kla­skuje. To przyklaskiwanie słychać także w Polsce. Ożywiło się ono zwłaszcza po tym, gdy przewodniczący Stowarzyszenia Gmin i Organizacji Żydowskich Ukrainy Josif Eisels oraz przewodniczący Europejskiej Unii Żydowskiej Ihor Kołomojski wyciszyli protesty środowisk żydowskich przeciwko odradzaniu się faszyzmu na Ukrainie, co czynili, wychodząc z założenia, że banderowski nacjonalizm odgrywa pożyteczną rolę w wykorzenianiu kultury rosyjskiej i oczyszczaniu w ten sposób pola dla międzynarodowego kapitału[16].
Zgodnie z wypracowywanym w tym duchu programem ocieplania wizerunku neobanderowców, Anna Applebaum, dowodziła, że „Niewielkie nacjonalistyczne grupy na Ukrainie mogą być jedyną nadzieją tego kraju na ucieczkę od apatii, drapieżnej korupcji i, w ostateczności, rozpadu”[17].
Jak widać, w newspeaku III RP w zależności od zapotrzebowań politycznych słowo „nacjonalizm” uzyskuje pozytywne lub negatywne konotacje. Oto w czasie gdy Bronisław Komorowski straszył Polaków odradzaniem się nacjonalizmu w Rosji, żona Radosława Sikorskiego stwierdzała, iż Ukraińcy potrzebują więcej uwarunkowanych nacjonalistycznie inspiracji. Potrzebują więcej okazji, przy których będą mogli krzyczeć »Chwała Ukrainie – chwała jej bohaterom«.
Tak, to był slogan kontrowersyjnej Ukraińskiej Powstańczej Armii w latach 40. ubiegłego wieku, ale został przystosowany do nowej sytuacji, oczywiście muszą przełożyć te emocje na prawa, instytucje, system sądowniczy i ośrodki szkolenia policjantów. Jeśli tego nie zrobią, ich państwo może znowu przestać istnieć[18]
Wtórował jej Dawid Wildstein z „Gazety Polskiej Codziennie” i ekspert od spraw stosunków wschodnich Jakub Korejba. Ten ostatni na łamach „Newsweeka” („Newspeaka”?) dowodził, że „Ukraiński nacjonalizm jest dziś na Majdanie, a jutro w rządowych gabinetach w Kijowie jedyną siłą, która gwarantuje realizację polityki państwowej naszego wschodniego sąsiada w zgodzie z polskim interesem narodowym”[19].
Dodawał ponadto: Próba podjęcia współpracy z duchowymi spadkobiercami rzeźników Wołynia, o ile zostanie podjęta, wywoła oczywiście w Polsce falę świętego oburzenia i kategoryczne oskarżenia o zdradę interesów narodowych i kalanie pamięci polskich ofiar banderyzmu. Jeżeli jednak pochylić się nad historią ostatniej wojny w sposób obiektywny, to konieczność rozgrzeszenia banderowców jest sprawą oczywistą. Jeżeli bowiem, Polacy na Wschodzie zostali przez kogoś skrzywdzeni, to przede wszystkim przez państwo polskie, które wielokrotnie zaparło się ich rzucając na pastwę bezlitosnego losu[20].
W obliczu bezczelności wykazywanej wobec Polaków przez różnego rodzaju „niezależnych dziennikarzy” i „ekspertów”, należałoby zastanowić się, czy żona Radosława Sikorskiego odważyłaby się zachęcać Niemców, aby częściej śpiewali Deutschland, Deutschland über alles oraz by przekuwali swe emocje na „prawa, instytucje, system sądowniczy i ośrodki szkolenia policjantów”. Czy Jakub Korejba odważyłby się zachęcać Żydów do wspierania neonazistowskiej NPD i przekonywać ich, że konieczność rozgrzeszenia hitlerowców jest oczywista, a jeśli czują się skrzywdzeni przez Holocaust, to powinni mieć pretensje do Izraela lub przynajmniej do rodaków ze Stanów Zjednoczonych, którzy wielokrotnie się ich zaparli, „rzucając na pastwę bezlitosnego losu”.
III. Konkluzje Słownik pojęć nowomowy „okrągłostołowych” elit III RP długo można by jeszcze rozbudowywać. Ramy objętościowe artykułu na to jednak nie pozwalają. Dlatego też, zmierzając do podsumowania, trzeba – przebijając się przez dymną zasłonę newspeakowego jazgotu – zastanowić się, jakie nauki płyną z wydarzeń, które zostały zapoczątkowane na kijowskim Majdanie.
1. Wydarzenia na Ukrainie zapoczątkowane rozruchami na Majdanie mają ten walor, że stanowią pouczającą lekcję historii. Oto jeżeli historycy ukraińscy, ale niekiedy także i polskojęzyczni z taką łatwością rozprawiają dziś o kolonializmie I Rzeczypospolitej, to uzyskali przynajmniej pośredni dowód na to, że gdyby nie rzekoma polska „okupacja” Rusi, to Rusini albo zostaliby zdziesiątkowani przez hordy turecko-tatarskie i jak Ormianie szukaliby się dziś po całym świecie, albo też zostaliby wchłonięci przez Moskwę i swój język znaliby jedynie ze średniowiecznych latopisów.
2. Dzięki niezłomnej postawie naszych czołowych polityków Polska stała się największym obrońcą zdobyczy terytorialnych Józefa Stalina. Stała się też największym gwarantem integralności państwa nie funkcjonującego przecież w żadnych etnicznych granicach. Same cisną się słowa dawnej pieśni: „Pośród wichrów i zamieci// Pośród gradu, świstu kul// Bronią Lwowa Polskie Dzieci// Znoszą rany, trud i znój”.
Żaden z krajów sąsiadujących z Ukrainą (włączając w to byłe republiki Związku Radzieckiego) nie poczuł się tak zagrożony w swoim bycie państwowym i nie wzniecił takiej histerii jak to uczyniła Polska. Po pełnej patosu paplaninie, którą przedstawiano Polakom jako orędzia do narodu wygłaszane na przemian przez Bronisława Komorowskiego i Donalda Tuska, w których jeden i drugi zapewniali, że Polsce nic nie grozi i że Polacy mogą się czuć bezpiecznie, niemal równo w 25 rocznicę wyprowadzenia z naszego kraju niesłusznej armii sowieckiej sprowadzili „słuszny i zbawienny” kontyngent jankesów.
Powstaje jednak pytanie, czy po wydarzeniach, które zapoczątkowane zostały na Majdanie i których konsekwencji nie jesteśmy w stanie przewidzieć, możemy czuć się bezpieczniej niż Węgry, które przyjęły politykę niewtrącania się w sprawy Ukrainy?
Zamiast prężyć muskuły, ściągać wsparcie amerykańskie i nakręcać zimną wojnę, należałoby – jak proponuje Günter Verhheugen – „wyciągnąć dłoń” do Moskwy i zaoferować ogólnoeuropejską strukturę bezpieczeństwa, która objęłaby NATO i Rosję oraz stworzyć specjalną strefę współpracy ekonomicznej od Lizbony do Władywostoku[21].
3. Przywykliśmy już do tego, ze minister Radosław Sikorski wciąż odnosi sukcesy dyplomatyczne, tylko że Polska nie ma z tego żadnych wymiernych korzyści (Irak, Afganistan). Polska, zadbawszy o gospodarcze i militarne interesy Unii Europejskiej, Stanów Zjednoczonych i Izraela, wkrótce otrzyma rachunek za swe zaangażowanie.
Zarówno wschodni, jak też zachodni sąsiedzi wielokrotnie już udowodnili, że potrafią się porozumieć między sobą, a także z Rosją ponad głowami Polaków. Nie łudźmy się, teraz będzie tak samo. Już teraz więc Polska powinna zadbać, aby kraje Unii wykazały solidarność z naszym krajem w jego negocjacjach w sprawie dostępu do wschodnich rynków zbytu, a także w sprawie cen ropy i gazu.
4. Należy konsekwentnie przeciwstawiać się sugestiom polityków jakoby Polska miała jakieś szczególne zobowiązania wobec Ukrainy. Trzeba też wyraźnie powiedzieć, że oferowanie rozkradanej przez oligarchów Ukrainie pomocy finansowej przez państwo, którego ukryty dług publiczny wynosi ponad 3 biliony złotych, jest nonszalancją[22].
Eksponowanie jakiejś rzekomo szczególnej misji Polski wobec naszego wschodniego sąsiada oraz jakiejś szczególnej odpowiedzialności za niego i związków z nim (podkreślane choćby powołaniem POLUKRBAT-u – Polsko-Ukraińskiego Batalionu Sił Pokojowych NATO oraz wspólnym organizowaniem Mistrzostw Europy w Piłce Nożnej), jest swoistym spełnianiem planów politycznych Adama Michnika, który mówił: „Marzę byśmy potrafili razem zbudować coś wspólnego.
Jeżeli zrobilibyśmy wspólny twór państwowy, coś na kształt Beneluxu – na przykład POLUKR lub UKRPOL, to będziemy państwem z którym się będzie musiał liczyć każdy i na Wschodzie i na Zachodzie. To jest olbrzymia szansa. Ona jest realna. Teraz pytanie: co to pokolenie, które dzisiaj dochodzi do władzy w Polsce i na Ukrainie, potrafi z tą szansą uczynić”[23].
Warto podkreślić, że do pomysłów redaktora „Gazety Wyborczej” z niedowierzaniem odniósł się Stanisław Michalkiewicz, pisząc: „Nie chodzi bowiem oczywiście o żaden POLUKR, tylko o starą, poczciwą Judeopolonię”[24], a więc kondominium niemieckie, zarządzane przez żywioł nieprzychylny narodom słowiańskim.
5. Świeżo objawiona ekspertka od spraw „etnicznych” – Anna Applebaum – dowodziła niedawno, że „żaden rozsądny bojownik o wolność nie wyobrażał sobie utworzenia nowoczesnego państwa, a co dopiero demokracji bez ruchu o swego rodzaju nacechowaniu nacjonalistycznym. „Tylko ludzie, którzy czują związek ze swoim społeczeństwem, kultywują język, literaturę, historię, ludzie, którzy śpiewają narodowe pieśni i powtarzają narodowe legendy – będą działać w imieniu tego społeczeństwa /…/” [25].
Tymczasem w naszym kraju silne lobby skupione wokół minister Hall i jej następczyń:
a/ doprowadziło do wyrugowania wychowania patriotycznego (najpierw wychowanie patriotyczne, a skądinąd także regionalne, wypchnięto do tzw. między przedmiotowych ścieżek edukacyjnych, a potem ścieżki te usunięto z podstawy programowej, wylewając dziecko z kąpielą);
b/ kierując się dyrektywą prezydenta Izraela Szymona Peresa (dawn. Perskiego), sformułowaną podczas jego pobytu na Uniwersytecie Jagiellońskim w kraju rządzonym przez trzech historyków – Bronisława Komorowskiego, Donalda Tuska i Andrzeja Borusewicza – w praktyce zdemontowało nauczanie historii, doprowadzając je do postaci chaotycznej i szczątkowej;
c/ znacznie wyrugowało klasykę narodową, zastępując ją odmóżdżająca Polaków „literaturą popularną” oraz cichaczem usuwając z podstawy programowej nawet Pana Tadeusza[26].
W obliczu opisanej sytuacji, należałoby pójść tropem myślenia żony Radosława Sikorskiego i stanowczo domagać się przywrócenia nauki historii (z uwzględnieniem dziejów polskich kresów), wprowadzenia do podstawy programowej utworów ukazujących gehennę ludności kresowej (np. twórczość Włodzimierza Odojewskiego, Stanisława Srokowskiego, Krzysztofa Kołtuna). Do czasu wprowadzenia istotnych zmian należałoby organizować– jak to z powodzeniem czyni Aleksandra Biniszewska – tzw. „tajne komplety”, na których młodzież będzie miała szansę zapoznać się z historią i literaturą swego narodu. W obecnej sytuacji kraju przyjęcie rozwiązań wypracowanych w czasie okupacji wydaje się ze wszech miar uzasadnione.
6. Należałoby starannie przyjrzeć się finansowaniu przez Polskę „demokratycznych przemian” na Ukrainie. Nasze państwo nie ma pieniędzy na wspieranie Polaków, którzy pozostali za wschodnią granicą, nie ma pieniędzy na dofinansowywanie działalności na Ukrainie polskich mediów, na archiwizowanie poloniców, na upamiętnianie pomordowanych. Lekką ręką natomiast wydaje olbrzymie kwoty na finansowanie studiów młodzieży ukraińskiej w Polsce i niemałe na leczenie osób poturbowanych na Majdanie.
Ministerstwo Spraw Zagranicznych, kierowane przez Radosława Sikorskiego, przechodzi samo siebie w szastaniu pieniędzmi polskiego podatnika. Oto niedawno opublikowało ono listę zrealizowanych w 2013 roku projektów na rzecz Ukrainy. Lista ta jest jak sen paranoika. Wynika z niej, że samo tylko MSZ wydało w ubiegłym roku – 3 mln 671 tysięcy zł na projekty w rodzaju: „Budowa nowoczesnej instalacji grzewczej /…/ w Politechnice Lwowskiej” (345 tys. zł), „Światło dla wszystkich – II etap projektu „Miastu Kostopol współczesne oświetlenie” (446, 5 tys. zł), „Obwód Lwowski jako region nowoczesnego zarządzania gospodarką komunalną” (274, 9 tys. zł).
Wydatkowane pieniądze nie zostały wzięte z kasy koncernu prasowego Applebaumów, więc polscy podatnicy mają prawo pytać organy kontrolne i organa ścigania (NIK, prokuraturę), czy rzeczywiście w imię rozwoju demokracji na Ukrainie Polska jako kraj tonący w długach ma obowiązek finansowania budowy na Ukrainie węzłów ciepłowniczych oraz instalacji elektrycznych, a także doskonalenie zarządzania utylizacją śmieci i nieczystości[27].
7. Wydarzenia na Ukrainie brutalnie obnażyły słabość naszych sił zbrojnych. Wydajemy wprawdzie stosunkowo dużo na cele militarne, ale zamiast wojska mamy armię wojskowych gryzipiórków. W tej sytuacji środowiska kresowe powinny czynnie zaangażować się w wysuwany w środowiskach patriotycznych – zgodnie z art. 85 Konstytucji Rzeczypospolitej głoszącym, że „Obowiązkiem obywatela polskiego jest obrona Ojczyzny” – projekt odbudowy Armii Krajowej jako „powszechnego, terytorialnego i obywatelskiego komponentu struktur obronnych Rzeczpospolitej Polskiej”[28].
8. Nie jest prawdą, że zyskaliśmy w Ukrainie oddanego sojusznika. Przeciwnie, straciliśmy resztki szacunku i przychylności, którymi obdarzali nas dawniej mieszkańcy Wschodniej Ukrainy, nie zyskując przy tym ani krzty życzliwości ze strony środowisk neobandrowskich. O stosunku tych środowisk do Polski świadczy choćby sposób wyrażenia wdzięczności za naszą pomoc udzielaną w czasie Pomarańczowej Rewolucji, dzięki której doszły do władzy. O wdzięczności tej najlepiej mógł przekonać się uderzony jajkiem Bronisław Komorowski.
Oczywiście, można by lekceważyć to wydarzenie, komentując je słowami klasyka: „Jaki prezydent, taki zamach”. Biorąc jednak pod uwagę, ze incydent miał miejsce podczas oficjalnej wizyty głowy naszego państwa, rzecz ma wymiar na wskroś symboliczny. Przywołuje pamięć zamachów na Marszałka Józefa Piłsudskiego oraz ministra Bronisława Pierackiego. Oczywiście można lekceważyć także i to, że kiedy azjatycka dzicz wpadła na posesję Janukowycza, to zamordowała hodowanego przez byłego prezydenta orła, przybijając biedne zwierzę do krzyża, zgodnie z dobrze znaną Kresowianom banderowską tradycją.
Można również lekceważyć poczynania lidera Prawego Sektora – Dmytra Jarosza, który w oficjalnie ogłoszonym programie swej partii domaga się od Polski zwrotu 19 powiatów i który odgraża się w rozmowie z Tiahnybokiem: „Zapomnieli już, jak OUN i UPA załatwiły ich Armię Krajową? Jeśli zaczną podskakiwać, zrobimy im drugi Katyń. Kul wystarczy dla wszystkich”[29].
Łatwo można by zlekceważyć słowa Jarosza, zważywszy że są kłamliwe, bo przecież wiadomo, że banderowcy „załatwili” nie Armię Krajową, ale ok. 200 tys. kobiet, dzieci i starców. Musimy jednak zadać sobie pytanie: Czy Polska racja stanu ma polegać na tchórzliwym przemilczaniu oczywistych prowokacji?
9. Kiedy polskie społeczeństwo domaga się zaprzestania na Ukrainie kultu Bandery oraz heroizacji zbrodniczej OUN-UPA i faszystowskich oddziałów SS Galizien, „okrągłostołowe” elity powtarzają niezmiennie: „Najpierw Ukraina musi odzyskać wolność, a dopiero potem – jako wolny już kraj – zająć się sprawami historycznymi”.
„Kwakmowa” elit znów święci tryumfy. Przecież ci sami politycy to samo mówili w czasie Pomarańczowej Rewolucji, a potem biernie przyglądali się rozwojowi sytuacji za wschodnią granicą oraz nadawali apologetom banderyzmu odznaczenia państwowe i honorowe doktoraty. Powstaje zatem pytanie: Ile razy jeszcze Ukraina będzie musiała odzyskiwać wolność, aby jej przywódcy odcięli się od zbrodniczego mitu założycielskiego swego państwa?
Bronisław Komorowski, podsumowując skutki zaangażowania się Polski w rozruchy na Majdanie, akcentował że dzięki naszej aktywności politycznej mamy coraz to więcej do powiedzenia na arenie międzynarodowej. Skoro tak, to należałoby oczekiwać, że nasz kraj uczyni warunkiem wspierania dążeń Ukrainy do wstąpienia w struktury Unii Europejskiej odrzucenie przez to państwo faszystowskiego balastu.
Najprawdopodobniej jednak rychło się okaże, że nic się nie da zrobić, bo mamy wprawdzie coraz więcej do powiedzenia, ale niestety, coraz mniej chętnych do słuchania tego, co chcemy powiedzieć.

[1] http://wiadomosci.onet.pl/kraj/radoslaw ... styd/egwe3
[2] Według informacji przedstawianych przez siły bezpieczeństwa związane z Janukowyczem za zbrodnie odpowiedzialna jest organizacja Prawy Sektor. „Organizacja ta powstała w wyniku konfliktu wewnętrznego pomiędzy Socjal-Narodowym Zgromadzeniem i radykalnie zorientowanym Wszechukraińskim Zjednoczeniem „Tryzub” im. S. Bandery. W trakcie dochodzenia ustalono, że przedmiotowe organizacje są finansowane przez szereg różnorodnych zachodnich »proukraińskich organizacji«, utworzonych przez służby specjalne państw NATO jeszcze w czasach ZSRR […]; te organizacje „charytatywne” od samego początku Euromajdanu zaczęły tworzyć tajne centrum koordynacyjne, zapraszając doświadczonych zachodnich analityków, specjalizujących się w opracowywaniu strategii rozwoju „kolorowych rewolucji”. Przed nimi postawiono zadanie opracowania strategii działania grup bojowych. W trakcie czynności śledczych stwierdzono, że właśnie to centrum wydało rozkaz zabicia aktywistów podczas konfrontacji siłowej na ulicy Hruszewskiego. Śmierć ludzi miała sprowokować eskalację konfliktu i podburzyć rozgorączkowany tłum przeciwko milicjantom”. Źródło: „Dzień Zaporoża”. Tłumaczenie: W. Tokarczuk.
[3] http://wiadomosci.onet.pl/swiat/rewoluc ... iec/snk53; dostęp: 1VI 2014.
[4] http://nowaatlantyda.com/2014/03/05/soros-na-majdanie; dostęp: 1VI 2014.
[5] http://wiadomosci.wp.pl/kat,8311,title, ... mosc.html; dostęp: 1VI 2014.
[6] Według ukraińskich służb bezpieczeństwa „/…./ Ambasada USA przekazywała pieniądze do biur centralnych „Swobody” i „Batkiwszczyny”. Kwota wynosiła około 20 milionów dolarów tygodniowo. Następnie środki te były rozdzielane na wspieranie Euromajdanu (funkcjonowanie systemu wyżywienia, na łapówki i przekupywanie poszczególnych urzędników, funkcjonariuszy organów ścigania, opłacanie mediów, koszty kampanii propagandowej itp.), jak również codzienne wypłaty dla aktywnych bojowników. Z kolei przywódcy sił opozycyjnych i ugrupowań radykalnych otrzymywali bezgotówkowe przelewy na ich osobiste konta bankowe. Dowodem na to są wyniki poszukania przeprowadzone przez SBU w siedzibie sztabu centralnego „Batkiwszczyny”. Jak wiadomo, w trakcie działań operacyjnych organy ścigania zabezpieczyły w gabinecie Aleksandra Turczynowa 17 milionów dolarów w gotówce. Ponadto na zabezpieczonych przez SBU serwerach partii znajdowały się informacje dotyczące kwestii podziału środków na opłacenie wyżywienia Majdanu i dokonywania rozliczeń z bojownikami Prawego Sektora i innych ugrupowań radykalnych”. Źródło: „Dzień Zaporoża”. Tłumaczenie: W. Tokarczuk
[7] O. Četwierikova, Čtо sbližajet sijonizm s ukraińskim neonacizmom, http://www.fondsk.ru/news/2012/04/16/ch ... 3831.html; dostęp: 1VI 2014.
[8] http://wolna-polska.pl/wiadomosci/zydow ... e-2014-02; dostęp: 1VI 2014.
[9] Prawdopodobnie pomogła mu w podjęciu tej decyzji źle przygotowana przez rząd Tuska umowa stowarzyszeniowa.
[10] S. Balcerac, Julia i jej polska pralnia, http://monsieurb.neon24.pl/post/106448, ... a-pralnia; dostęp: 1VI 2014.
[11] http://www.ngopole.pl/2014/02/26/slomka ... iewskiego; dostęp: 1VI 2014.
[12] Wall Street i rewolucja bolszewicka w Rosji, http://www.kki.pl/piojar/polemiki/novus ... kom1.html; dostęp: 1VI 2014.
[13] Ibidem.
[14] Ibidem.
[15] http://www.polityka.pl/tygodnikpolityka ... nald.read; dostęp: 1VI 2014.
[16] O. Četwierikova, op. cit.
[17] A. Applebaum: Ukraińcy potrzebują nacjonalizmu, http://wiadomosci.onet.pl/swiat/anna-ap ... zmu/q8tmr; dostęp: 1VI 2014.
[18] Ibidem.
[19] J. Korejba, Polska powinna postawić na spadkobierców UPA?, http://swiat.newsweek.pl/banderowcy-prz ... 315,1.html
[20] Ibidem
[21] http://www.tvn24.pl/wiadomosci-ze-swiat ... 8918.html; dostęp: 1VI 2014.
[22] http://www.dlugpubliczny.org.pl/pl/metoda-liczenia; dostęp: 1VI 2014.
[23] A. Szumański, Komunistyczna Partia Zachodniej Ukrainy z A Michnikiem w tle, http://www.fronda.pl/blogi/prawda-o-nob ... 6499.html; dostęp: 1VI 2014.
[24] http://www.michalkiewicz.pl/tekst.php?tekst=925; dostęp: 1VI 2014.
[25] A. Applebaum, op. cit.
[26] Szeroko kwestie te omawiam w artykule Destrukcja tożsamości narodowej jako ukryty program naukowy i edukacyjny, „Glaukopis. Pismo Społeczno-Historyczne” 2013, nr 28, s. 111-136. Toż na mojej stronie internetowej: http://ljazownik.cwahi.net
[27] http://www.polskapomoc.gov.pl/Projekty, ... ,1861.html Rok wcześniej na podobne cele z kieszeni polskiego podatnika MSZ wypłaciło 6mln 691 tys. zł http://www.polskapomoc.gov.pl/Projekty, ... 1763.html; dostęp: 1VI 2014
[28] http://odbudujmyak.pl/; dostęp: 1VI 2014.
[29] http://mateuszpiskorski.blog.onet.pl/20 ... drugi-kaop. cit.tyn; dostęp: 1VI 2014. Oryginał znajduje się na stronie Leszka Jazownika http://ljazownik.cwahi.net/index.php?op ... &showall=1 Referat wygłoszony na konferencji zorganizowanej w ramach XI Wojewódzkich Dni Kultury Kresowej w Kędzierzynie-Koźlu (7-8 VI 2014 r.).”

Artykuł opublikowany na blogu Stanisława Papieża dnia 4. lipca 2014 r.




http://narodowcy2014.pl/lodz-przeciwko- ... a-pikiete/

Łódź przeciwko banderyzmowi – zapraszamy na pikietę
07.07.2014

11 lipca 1943 roku to data apogeum ludobójczych mordów na Polakach na Południowo-Wschodnich Kresach II Rzeczypospolitej. Tego dnia bojówki szowinistów z Ukraińskiej Powstańczej Armii napadały na Polaków gromadzących się na Mszach świętych w wiejskich kościołach. W wyniku ludobójczego szału bandytów spod czerwono-czarnej flagi Bandery w latach II wojny światowej i bezpośrednio po niej zginęło blisko 150 tysięcy Polaków.
To ludobójstwo do dziś wymazuje się z historii Polski, a Ukraińców nawiązujących do zbrodniczej ideologii Doncowa i Bandery fetuje się w kraju ofiar. Na Ukrainie banderowcy dochodzą do głosu, stawiając pomniki ludobójcom i szykanując Polaków.
11 lipca chcemy uczcić pamięć Polaków pomordowanych na Południowo-Wschodnich Kresach II RP. O godzinie 16:30 spotykamy się przy ulicy Pomorskiej 22 przed wejściem do budynku łódzkiego oddziału Związku Ukraińców w Polsce, domagając się zaprzestania gloryfikacji UPA przez tenże Związek i potępienia zbrodniczej ideologii Doncowa-Bandery.
Podczas pikiety głos zabiorą:
Kamil Klimczak – Przewodniczący Klubu im. Romana Dmowskiego w Zgierzu, działacz Młodzieży Wszechpolskiej
Przemysław Kicowski - Rzecznik prasowy Brygady Łódzkiej Obozu Narodowo-Radykalnego
Emilia Wajszla – Prezes Koła Łódzkiego Młodzieży Wszechpolskiej
O 18:00 zapraszamy do sali kinowej Stowarzyszenie Robotników Chrześcijańskich w Łodzi (ul. Tuwima 34) na projekcję filmu dokumentalnego “Było sobie miasteczko” opowiadającego o Kisielinie – rodzinnej miejscowości znanego kompozytora Krzesimira Dębskiego, gdzie Polacy również padli ofiarą ataku UPA.

Maciej Bełc

Oficjalny blog Sztabu Wyborczego Ruchu Narodowego - narodowcy2014.pl

KWW RN 2014


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Banderowcy w Polsce
PostNapisane: 21 lip 2014, 09:51 
Offline
Moderator

Dołączył(a): 13 lip 2009, 12:02
Posty: 37605
http://niepoprawni.pl/blog/2218/polsko- ... kiem-w-tle

POLSKO - UKRAIŃSKIE BANDEROWSKIE PRZYMIERZE Z DONALDEM TUSKIEM W TLE
Aleszumm - 20 Lipiec, 2014 - 14:21

NIE CHCEMY WASZEGO PRZEMYŚLA – SERIO?

Blog Ks. Tadeusza Isakowicza - Zaleskiego

Artykuł Aleksandra Szychta, młodego historyka i działacza ruchu kresowego.

http://www.isakowicz.pl/index.php?page= ... 8&nid=9657


Tą wspaniałomyślną deklaracją radykalnych wyznawców ludobójców spod znaku UPA „uradowała” nasze serca w maju br. Gazeta Wyborcza. Wywiad Anny Pawłowskiej z rzeczniczką Prawego Sektora Ołeną Semeniaka miał zapewne ocieplić wizerunek tej organizacji w Polsce.

Miesiąc później entuzjastyczny artykuł Michała Wilgockiego w tym samym periodyku przypominał wręcz premiera Chamberlaina, który ogłosił: „Przywożę pokój dla naszych czasów”. Teraz poważnie: jak to z tym Przemyślem jest?

Poważny to chyba problem, skoro dziennik o dość określonej proweniencji najpierw udziela tyle uwagi nie lewicowemu bynajmniej Prawemu Sektorowi, potem wyjeżdża z pomysłem jego przymierza z polskimi nacjonalistami, aby w końcu – kiedy ci nie okazali się na tyle głupi by zadawać się z banderowskimi oszustami – napisać po miesiącu z niesmakiem:

„Prawy Sektor w Warszawie: Granice po II wojnie są nienaruszalne. A narodowcy protestują”.

Przemyśl to miasto, gdzie zdarzają się różne cuda. Widzieli już jego mieszkańcy paradę zwolenników UPA i jej weteranów z czarno-czerwoną flagą. Miejscowy rzymskokatolicki kościół jezuitów podarowano grekokatolikom, czyli de facto społeczności ukraińskiej, z ręką na sercu, po chrześcijańsku. Szkoda tylko, że druga strona potraktowała to nie jako chrześcijański gest, tylko zwykłe frajerstwo.

Ukraińskie władze Lwowa nie okazały się potem równie szczodre względem zwrotu katolikom kościoła Marii Magdaleny. Na wymianie domów – „polskiego” we Lwowie i „ukraińskiego” w Przemyślu – Polacy też zostali wyrolowani. Sytuacja niczym z chrystusowej przypowieści o nielitościwym dłużniku – kiedy umorzono mu wielki dług, on bynajmniej nie odwdzięczył się tym samym swojemu dłużnikowi.

Teraz Związek Ukraińców w Polsce zabiega by na potrzeby uroczystego chowania upowców powiększyć w Przemyślu Cmentarz Strzelców Siczowych. Po raz pierwszy w Polsce nadano też ulicy w tym mieście imię duchownego Jozafata Kocyłowskiego, na którym ciążą zarzuty współpracy z mordercami Polaków.

Wokół Przemyśla od lat rosną jak grzyby po deszczu nielegalne pomniki zbrodniarzy z UPA. Polskie władze centralne, w tym Rada Ochrony Pamięci Walk i Męczeństwa, nie pofatygowały się dotychczas by cokolwiek z tym zrobić, toteż i miejscowe siedzą cicho. Jedyne publiczne napomknięcie o usunięciu pomnika przez Sekretarza Rady Andrzeja Kunerta pozostało na razie bez pokrycia. Bo neobanderowcy tupnęli nogą?

Ludzie, którzy na własną rękę usuwają nielegalne pomniki morderców Polaków w swoim własnym państwie, spotykają się z groźbami nacjonalistów ukraińskich, którzy grożą im… polską prokuraturą!

Warto nadmienić, że w przekazanym Ukraińcom kościele jezuitów, który do grekokatolików nigdy wcześniej nie należał, skuli oni wszystkie napisy łacińskie, włącznie z epitafiami fundatorów. Nie przejęli się w ogóle protestami konserwatorów. Nie różni się to niczym od traktowania przez nacjonalistów ukraińskich polskich zabytków we Lwowie.

Dlaczego kościół jezuitów został przekazany Ukraińcom? Gdyż coraz natarczywiej domagali się kościoła karmelitów w Przemyślu. Na jakiej podstawie? Ano na takiej, że Austriacy podczas zaborów, kasując zakon karmelitów, przekazali tę świątynię grekokatolikom. Po odzyskaniu przez Polskę niepodległości po I wojnie budynek wrócił w ręce karmelitów.

Jak można w III RP powoływać się na decyzje dawnych zaborców? Jak widać Związek Ukraińców nie ma z tym problemów. Wzbudzało to jednak zrozumiałe protesty mieszkańców Przemyśla i braci zakonnych. Ojciec Święty Jan Paweł II przekazał więc grekokatolikom kościół jezuitów, obiekt większy i położony w bardziej atrakcyjnym miejscu.

Ponadto zwrócono im dawną cerkiew bazylianów w Przemyślu, do której rzeczywiście grekokatolicy mieli prawo, mimo że zakon ten w przeszłości miał nieco inny charakter. Polskie władze zapłaciły za remont świątyni i zaadaptowały dawną łaźnię na nowe archiwum. Ukraińcy domagali się także na własność budynków, które dotychczas tylko dzierżawili oraz budynku starostwa, na szczęście w tym akurat wypadku – bezskutecznie.

Przypomnijmy, że budynek starostwa mieści się w niegdysiejszym klasztorze dominikańskim. Po skasowaniu także tego zakonu przez cesarza austriackiego budynek był krótki czas używany przez biskupa grekokatolickiego, później umieszczono tam więzienie oraz inne urzędy.

Związek Ukraińców w Polsce domagał się zwrotu tego budynku bo w zamierzchłych czasach przez kilkanaście lat jednym z jego użytkowników był grekokatolicki duchowny! W tym kontekście wszelkie pochlipywania nacjonalistów ukraińskich o „krzywdzie” jaka im się stała w związku ze zwrotem budynków są raczej mało wiarygodne.

Nie jest w Przemyślu niczym nowym, że 14 października ukraińska młodzież świętuje dzień ukraińskiego wojska. Ta data nie jest jednak ukraińskim świętem wojskowym, lecz wiąże się z rokiem 1942 i utworzeniem UPA, która wkrótce potem zaczęła mordować Polaków.

Pięć lat temu weterani zbrodniczej organizacji obchodzili 100-lecie urodzin Bandery. Towarzyszył im ks. grekokatolicki Jan Tarapacki, który jest oficerem polskiej Straży Granicznej w służbie czynnej.

Ukraińcy chętnie osiedlają się w Przemyślu i trudno się w tej sytuacji temu dziwić. W ubiegłym roku posłanka nazistowskiej ukraińskiej Partii Swoboda Irina Farion, która wsławiła się wypowiedzią o konieczności burzenia polskich zabytków, by w to miejsce stawiać ukraińskie budynki, wygłosiła uczniom wykład, w którym przekonywała, że region Przemyśla to ziemia ukraińska, która musi „wrócić” do Ukrainy.

Potem powtarzała to publicznie, podobnie jak rzecznik Prawego Sektora Andrij Tarasenko czy lwowski radny Naszej Ukrainy, bloku Julii Tymoszenko, Rościsław Nowożeniec.
Powyższe wypowiedzi przebiły się w polskich mediach. Takich skandalicznych wypowiedzi i gróźb jest znacznie więcej, tylko nie zawsze docierają one do szerokiej opinii publicznej w Polsce.

O potrzebie „reukrainizacji” Ziemi Przemyskiej pisało już lata temu „Nasze Słowo”, tygodnik Związku Ukraińców, wtedy i teraz suto finansowany z pieniędzy polskiego podatnika.

„To, co Pan wymienił, zarówno w kwestii majątku, który ZUwP uzyskał, jak i roszczeń członków tej organizacji, to zaledwie wierzchołek góry lodowej. Ale mało kogo to interesuje, a ludzie czują się bezsilni, po prostu się boją. Wystarczy spojrzeć i porównać, co Polacy w skali swoich potrzeb dostają na Ukrainie, a co Ukraińcy w Polsce” – powiedział mi w rozmowie telefonicznej Andrzej Zapałowski, były europoseł.

To jeden z niewielu, który wspomniane sprawy stara się monitorować.
Kiedy te wszystkie informacje zbierze razem, choćby z Internetu, gdy się posłucha ludzi, aż nie chce się w to wierzyć. Przecież Przemyśl to Polska!

Czytając ten tekst nacjonaliści ukraińscy po raz kolejny podniosą pewnie krzyk, że to „ruska propaganda”, która ma skłócić bratnie narody. Dyskredytacja to najlepszy sposób by uniknąć odpowiedzi na niewygodne pytania, szczególnie w obecnej sytuacji politycznej na Ukrainie.

Można też oskarżyć mnie, że informując o działaniach wymierzonych w polską rację stanu jestem „antyukraiński”. Ale wszystko, o czym tu piszę, można po prostu sprawdzić – to są fakty. Dla neobanderowców w Polsce prawda zawsze była jednak największym wrogiem, a tym łatwiej nią manipulować, że przeciętny Polak niewiele wie na ten temat i łatwo mu wcisnąć kłamstwo.

A Rosja, oczywiście, nie byłaby sobą gdyby nie rozgrywała sprawy Przemyśla we własnym interesie. Wystarczy obejrzeć poniższy rosyjski reportaż od jego minuty 18:30:

Специальный корреспондент 01.07.2014 Без возврата
http://www.youtube.com/watch?v=NNQ4VYQKehE


Wszystkie polskie telewizje są zbyt leniwe lub poprawne politycznie, żeby zainteresować się problemami Polaków w Przemyślu, na naszym własnym terytorium. Nie pamiętam, żeby jakakolwiek stacja cokolwiek o tym mówiła. Temat cynicznie „zagospodarowuje” więc telewizja rosyjska.

Do tego właśnie prowadzi nasza pasywność. To dokładnie ten sam mechanizm, który zdesperowaną Akcję Wyborczą Polaków na Litwie pchnął do koalicji z Sojuszem Rosjan.

Związek Ukraińców w Polsce doskonale opanował technikę szermowania argumentem zagrożenia ze strony Rosji by usuwać ze swojej drogi wszelkich niewygodnych oponentów i osiągać swoje cele.

Jeśli polskie władze i media nie zajmą w tej kwestii zdecydowanej postawy, będą siłą rzeczy wpychać zdesperowanych antybanderowskich Polaków w ręce Rosjan, choć faktycznie środowiska te wcale prorosyjskie nie są. To jest sprzeczne z polską racja stanu i kryje się w tym gigantyczne niebezpieczeństwo. Może się bowiem okazać, że na tej samej zasadzie jak jeszcze niedawno spora część polskiej prawicy dla potrzeb Majdanu była zupełnie ślepa na rozwój neobanderyzmu i nawet nie chciała o tym słuchać, tak teraz duża część antybanderowskich środowisk patriotycznych nie zechce dostrzec niebezpieczeństwa rosyjskiego.

Czy tak trudno zrozumieć, że uczestnicy tej gry nie dzielą się „złych” i „dobrych”? Że zagrożeniem dla Polski jest zarówno rosyjski imperializm, jak ukraiński nacjonalizm? Że obie strony po prostu cynicznie realizują swojej interesy i że nie powinniśmy pozwolić, aby odbywało się to naszym kosztem? Że nie powinniśmy dawać się manipulować żadnej ze stron, tylko wybierać to, co jest korzystne dla naszego kraju i naszych obywateli, szczególnie wtedy, gdy – jak w przypadku Przemyśla – chodzi o nasze terytorium?

To miasto to łakomy kąsek dla nacjonalistów ukraińskich, a ich sporadyczne zapewnienia, że tak nie jest, są mało wiarygodne w świetle innych ich wypowiedzi i konkretnych działań. Ich szaleńcze myślenie, jakkolwiekby fantastycznie by to nie brzmiało, wygląda mniej więcej tak: skoro Polska zaakceptowała bez uwag i żadnych dodatkowych umów granice ukraińskie ze Lwowem, co nie śniło się naszym przodkom, to malutki Przemyśl jest w zasięgu naszej ręki.

Z drugiej strony dla Rosji jest to niezwykle łakomy polityczny kąsek dla propagandowego rozgrywania. Pozostaje mi apel do moich rodaków: nie pozwólmy robić z siebie frajerów! Nie naśladujmy wiadomego generała, który w imię „mniejszego zła” wolał się z nim układać. Bądźmy sobą i głównie między sobą nawiązujmy sojusze, zamiast się wzajemnie oskarżać. Bo nic nas nie uratuje, jeśli we własnym kraju będziemy traktować się jak wrogowie i szukać w tej bratobójczej walce sojuszników poza naszymi granicami.

Apeluje do was o to potomek dwóch rodzin: Orlęcia Lwowskiego i weterana wojny polsko-bolszewickiej.

Aleksander Szych

Z ostatniej chwili wpis Aleksander Szumański:

http://www.polishclub.org/2014/07/15/na ... a-bandery/
Jak informuje Polishclub wojsko polskie na zlecenie premiera Donalda Tuska wspierać będzie neobanderowców

Wojsko Polskie stanie ramię w ramię z banderowcami

Prezydent Ukrainy Petro Poroszenko zdradził rezultaty konsultacji telefonicznych przeprowadzonych w poniedziałek z premierem Polski Donaldem Tuskiem – otóż omawiali oni szczegóły powstania polsko-ukraińsko-litewskiej brygady. Tym samym jest już przesądzone, iż polscy żołnierze staną ramię w ramię ze spadkobiercami ideologii Stepana Bandery.

„Ukr Pol Lit Brig” – tak ma się nazywać wspomniana formacja wojskowa, przy czym nie wiadomo jeszcze, żołnierze jakich jednostek zostaną w niej zmobilizowani. W zamian za zaangażowanie Polski w konflikt na Ukrainie prezydent Poroszenko obiecał stronie polskiej dołączenie do programu kreowania nowych miejsc pracy na terytoriach zagarniętych przez separatystów.

Powtarza się zatem historia z czasów inwazji na Irak, gdzie w zamian za udział naszych wojsk obiecywano nam konkretne korzyści gospodarcze. Oczywiście jedyne, z czym pozostaliśmy to opinia o Polakach jako o intruzach najeżdżających iracką ziemię oraz trauma polskich żołnierzy, którzy musieli się bardzo starać, aby wmówić sobie, iż ta wojna jest konieczna w imię bliżej niesprecyzowanych „celów wyższych”.

Sam pomysł stworzenia wspólnej polsko-litewsko-ukraińskiej brygady zrodził się miesiąc temu, w czerwcu, kiedy to pełniący obowiązki ministra obrony narodowej Ukrainy Mychajło Kowal poinformował, iż zapadła decyzja w tej sprawie.

Nikt chyba nie podejrzewał, iż dożyjemy czasów, w których czerwono-czarne, banderowskie flagi będą powiewać obok polskich, natomiast Wojsko Polskie będzie walczyć o interesy pewnych grup na Ukrainie, mocno skażonych duchem banderyzmu.

Co ciekawe Donald Tusk nie spieszy się z poinformowaniem opinii publicznej o szczegółach podjętych przez Polskę zobowiązań. Nic w tym zresztą dziwnego – premier już od dawna daje do zrozumienia, że społeczeństwo polskie ma płacić podatki, a nie wypowiadać się na tematy polityczne. Szkoda jedynie polskich żołnierzy, którzy zamiast własnego kraju, bronić będą obcych interesów.

Anna Wiejak

http://www.polishclub.org/2014/07/15/na ... a-bandery/ 15 lipca 2014

POLISH CLUB ONLINE , 2014.07.16
Kategorie : Europe | Polska | Wiadomosci | wojsko

Marzenie Adama Michnika wyrażone na konferencji prasowej w Stanisławowie zorganizowanej przez „Kurier Galicyjski” we wrześniu 2009 roku staje się już realne.

Michnik wypowiedział się publicznie w czasie owej konferencji, że należy Polskę przyłączyć do Ukrainy tworząc nowy twór państwowy POL – UKR lub UKR – POL.
Teraz realne kształty przybiera zbliżona nazwa polsko – ukraińska „Ukr Pol Lit Brig”.

Za podobne „marzenia” ojciec Adama Michnika Ozjasz Szechter członek Komunistycznej Partii Zachodniej Ukrainy otrzymał wyrok 8 lat więzienia.

Aleszumm - blog


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Banderowcy w Polsce
PostNapisane: 24 lip 2014, 10:30 
Offline
Moderator

Dołączył(a): 13 lip 2009, 12:02
Posty: 37605
http://www.prawy.pl/z-kraju/6433-atak-n ... zaleskiego

Atak na stronę ks. Isakowicza-Zaleskiego
Marcin Janowski środa, 23, lipiec 2014 12:44

Obrazek

W ubiegłym tygodniu doszło do ataku na blog ks. Tadeusza Isakowicza-Zaleskiego. Duchowny poinformował, iż musiał na kilkanaście godzin wyłączyć stronę www.isakowicz.pl, gdyż była ona ustawicznie atakowana przez osoby trzecie. - Łatwo się domyśleć przez kogo - dodał.



Atak na witrynę zbiegł się czasowo z uroczystościami upamiętniającymi 71. rocznicę ludobójstwa dokonanego przez bandy ukraińskich szowinistów na Wołyniu i w Małopolsce Wschodniej.


Ksiądz Isakowicz-Zaleski, który od lat głosi prawdę o ludobójczym i antychrześcijańskim obliczu ideologii OUN i UPA, był już wcześniej celem napaści internetowych ze strony przedstawicieli nacjonalistycznych środowisk ukraińskich.



Marcin Janowski



Zobacz też: Ks. Isakowicz-Zaleski w rocznicę „Krwawej Niedzieli”: modlimy się o opamiętanie dla naszych braci Ukraińców



© WSZYSTKIE PRAWA DO TEKSTU ZASTRZEŻONE. Możesz udostępniać tekst w serwisach społecznościowych, ale zabronione jest kopiowanie tekstu w części lub całości przez inne redakcje i serwisy internetowe bez zgody redakcji pod groźbą kary i może być ścigane prawnie.


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Banderowcy w Polsce
PostNapisane: 26 lip 2014, 20:01 
Offline
Moderator

Dołączył(a): 13 lip 2009, 12:02
Posty: 37605
http://polaki.org/?p=2765

ANDRZEJ POCZOBUT UWAŻA BANDERĘ ZA BOHATERA NARODOWEGO UKRAINY!
25 KWIECIEŃ 2014 · AUTOR: ADMIN

Obrazek

Na stronie www.svaboda.org pojawił się wywiad z dziennikarzem „Gazety Wyborczej” Andrzejem Poczobutem w sprawie oceny osobowości przywódcy UPA Stepana Bandery.
Przypomnijmy, że debaty w stosunku do niego rozpoczęły na Białorusi się po tym, jak na marszu z okazji Dnia Woli kilku przedstawicieli Młodego Frontu wyszli na ulicę z hasłami solidarności z Ukrainą, a także mieli przy sobie zdjęcia bohaterów narodowych Białorusi i Ukrainy, między innymi Stepana Bandery.
W wywiadzie Poczobut mówi o liczbach w 50-100 tysięcy Polaków, którzy zginęli podczas mordów etnicznych tylko na Wołyniu, wie, że Polska domaga się uznania tych zdarzeń ludobójstwem. Oprócz tego ten adwokat kata narodu polskiego usprawiedliwia kierownika UPA tym faktem, że w czasie masakry był u niemców w areszcie. Zdaniem dziennikarza “Gazety wyborczej” wołyńska masakra nie przeszkadza Stepanowi Banderze być bohaterem narodowym dla części ukraińców.
Trzeba tylko dodać, że ambasada Polski na Białorusi zdecydowała przestać wydawać wizy członkom Młodego Frontu, którzy poparli akcję z portretem ukraińskiego nacjonalisty. W celu sprawiedliwości w odniesieniu do wszystkich obywateli Białorusi (członków Młodego Frontu i Andrzeja Poczobuta), ambasada RP może też zakazać wjazdu i odebrać wizę Poczobutowi. Przecież on faktycznie popiera poglądy Młodego Frontu.

Przypomnijmy, że organizacja młodzieżowa Młody Front wręczyła mu w 2013 roku nagrodę o nazwie „Kocham Białoruś”.
http://polaki.org/?p=1938


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Banderowcy w Polsce
PostNapisane: 30 lip 2014, 15:18 
Offline
Moderator

Dołączył(a): 13 lip 2009, 12:02
Posty: 37605
http://www.monitor-polski.pl/internauci ... -ukrainie/

Internauci o kryzysie na Ukrainie
29 lipca , 2014

Nic się nie dzieje przypadkowo, a wszystko jest dokładnie sterowane. Wybory prezydentów Ukrainy: Leonida Krawczuka i Leonida Kuczmy przebiegały spokojnie i nikt nie żądał ich ustąpienia przed upływem kadencji. Dlaczego? Bo OUN i UPA były rozbite i nie było komu mieszać.
Ale w tych spokojnych latach, powróciło tysiące nacjonalistów OUN z zagranicy. Jak w 2004 r. wybory wygrał Wiktor Janukowycz, to właśnie Kwaśniewski, pierwszy nie uznał tych wyborów (otrzymał od zięcia Kuczmy milion dolarów), a za nim Unia nie uznała tych wyborów. By nie doszło do takiej rozróby jak dziś, Wiktor Janukowycz ustąpił, a w powtórzonych wyborach wygrał Wiktor Juszczenko. Jak to się odbyło? Ano, postawiono na tym samym Majdanie 200 namiotów, darmowe jedzenie, zablokowano prace urzędów i premiera, płacono za dobę każdemu z Majdanu po 200 hrywien za udział, a USA i diaspora dały na to 400 milionów dolarów.

Jeździli tam i Kaczyńscy, Geremek, Tusk, Wałęsa i Kwaśniewski, który swoim samolotem zawiózł na Ukrainę 30 tysięcy Gazety Wyborczej z artykułem Michnika o poparciu dla Juszczenki. Z Polski pojechało 10 tysięcy rzekomych wolontariuszy, a faktycznie Ukraińcy mieszkający w Polsce, by agitować na rzecz Juszczenki. No i zrobiono tak, że Juszczenko wygrał. I to miała być DEMOKRATYCZNA – „pomarańczowa” Ukraina. I co się okazało. Juszczenko szybko odrodził na nowo OUN i UPA, dał im przywileje, manifestowali kilka lat w Kijowie i we Lwowie z pochodniami płonącymi i umacniali powrót UPA na scenę. W takich województwach jak: Lwów, Tarnopol, Stanisławów (Iwano-Frank), Łuck i w Równo i Chmielnicki, wszystkie funkcje we władzach wojewódzkich, powiatowych i miejskich obsadził nacjonalistami z OUN,UPA, policji z okresu okupacji i bojownikami dywizji SS „Galizien”. Co gorsze, z bandytów Bandery, Szuchewycza i jego syna Jurija, zrobił „bohaterów ” narodowych Ukrainy. Postawiono setki pomników ku chwale UPA, nazwano ich imieniem ulice, place, szkoły i uczono o „bohaterstwie” UPA – pomijając całkowicie ludobójstwo UPA na Wołyniu i całych Kresach wschodnich.

W wyborach w 2011 r. Wiktor Juszczenko za swa banderowska politykę dostał tylko 4% głosów, a wybrano ponownie Wiktora Janukowycza, w sposób demokratyczny – uznany przez wszystkich, tylko nie przez OUN i UPA. Oni dalej mobilizowali się, byli finansowani przez CIA i Unię Europejską. Wiedząc, ze wyborów w 2015 roku nie wygrają, postanowili (w cichej zmowie z USA i Unią) zrobić pucz, czyli rebelię na Majdanie i to jest właśnie wynik ich działań, za które zrzucają winę na Rosję. Jak faszyści z OUN i UPA defilowali jawnie w Kijowie i głosili hasła faszystowskie, to Unia i USA były ślepe i nie widzieli nic. Nic więc nie było przypadkowe co dzieje się na Majdanie, a świadome i starannie zaplanowane działania. Nasi politycy, na polecenie Unii, jak ślepe kocięta bronili Julii Tymoszenko i cały czas popierali banderowskie działania na Ukrainie i w Polsce, chociaż by na przykładzie Ukraińca Myrona Sycza, który chciał przeforsować uchwałę Sejmu o potępieniu naszych żołnierzy za operacje wojskową „Wisła” przeciw bandytom z UPA.

Teraz leje się krew, ale kamienie, butelki z benzyną, kije bejsbolowe i siekiery, to nie miała w rękach Milicja, tylko „pokojowi” manifestanci, a de facto wyszkolone bojówki UPA. Taka jest prawda i nie ulegajmy fałszywej propagandzie, że to naród ukraiński za tym stoi. Ukraina liczy około 45 milionów mieszkańców, a na Majdanie to są faszyści z OUN i opłaceni przez nich bojówki oraz zastraszona ludność terrorem bojówek Ołeha Tiahnyboka – faszystowskiej partii „Swoboda”.

Zaczęło się od uchwalenia przez polski Sejm 22 czerwca 1990 r. uchwały o potępieniu operacji wojskowej „Wisła”, która rozgromiła UPA. Potem A. Kwaśniewski nazwał w 2002 r. operację „Wisła” haniebną. W 2004 r. pierwszy w Europie nie uznał wyboru Wiktora Janukowycza, a poparł Juliję Tymoszenko i syna banderowca Wiktora Juszczenkę. Nie był to więc przypadek, bo W. Juszczenko porzucił poprzednią swoją żonę, a ożenił się z podstawiona mu Kateryną Czumaczenko – aktywistką OUN w USA w organizacji „Plast”. Jako aktywistka OUN, została starannie przeszkolona przez CIA, a następnie zatrudniona w Departamencie Stanu. Dla CIA stanowiła więc doskonałą „agentkę wpływu”- po wyborze W. Juszczenki na prezydenta. Przyznani więc tytułów bohatera Ukrainy dla zbrodniarzy Romana Szuchewycza i Stepana Bandery, jest większa zasługą jego żony p- agentki CIA – niż W. Juszczenki.

Antyrosyjska choroba Lecha i Jarosława Kaczyńskich zaowocowała w Polsce tym, że w kancelarii prezydenta Lecha Kaczyńskiego prym wodziła Ukrainka – uchodząca za Polkę – Bogumiła Berdychowska. Jej koleżanka, również Ukrainka, prof. Aleksandra Hnatiuk, była I doradcą Ambasadora III RP w Kijowie i organizowała konkursy dla uczniów gimnazjum o polityce Gedroycia. W PiS wiceprezesem został Marek Kuchciński – Ukrainiec z Przemyśla, uchodzący za Polaka, który w 2004 r. osobiście woził na Ukrainę bele płótna pomarańczowego z Polski, bo zabrakło go na Ukrainie. PiS obsadził wiele stanowisk w IPN Ukraińcami – zwolennikami bandery – by broń Boże nie prowadzono spraw przeciwko UPA.

Nic dziwnego, że od 1990 r. olbrzymia kadra pionu śledczego IPN w Polsce, nie osądziła ANI JEDNEGO zbrodniarza z UPA za dokonane mordy. Nie tylko, że nie osądziła, to wszystkich bandytów z OUN – UPA, skazanych przez Wojskowe Sądy za popełnione zbrodnie, IPN – bez wyroków sadowych -zrehabilitował i zaliczył ich w poczet osób „Represjonowanych przez PRL ze względów politycznych”. Uznał więc de facto ich działalność na terenie Polski od 1944 r. za legalną.

W kancelarii prezydenta B. Komorowskiego podobnie. Znaleźli się na czołowych miejscach zwolennicy Bandery: Henryk Wujec – doradca prezydenta, Władysław Berdychowski – brat Bogumiły, który „prywatnie” założył w Krynicy Forum Europy Wschodniej, by pod tym szyldem umożliwiać V Kolumnie w Polsce lepsze działanie. Przykładem wywrotowej działalności OUN w Polsce – pod patronatem prezydenta RP – jest działalność posła Myrona Sycza w parlamencie, odmowa Kresowianom realizacji ich postulatów związanych z obchodami 70 rocznicy upamiętnienia ofiar ludobójstwa na Wołyniu. Brak potępienia przez Sejm RP OUN – UPA, SS „Galizien”, jako organizacji zbrodniczych i zakwalifikowania zbrodni na Wołyniu jako ludobójstwa. Uwieńczeniem tych haniebnych działań w popieraniu banderyzmu, był aktywny udział w poparciu bandytów z UPA na Majdanie: Jarosława Kaczyńskiego, Donalda Tuska, Radosława Sikorskiego i innych polityków.

I Niech nikogo, co dzieje się w sprawie Ukrainy ze strony polskich polityków nie dziwi , bo to jest agentura amerykańska. Oni muszą robić to, co im CIA nakazuje. Białoruś na razie porzucili, bo tam się nie udało, a jak opanują Ukrainę, to do Białorusi szybko powrócą i znajdą znów jakąś Angelikę BORYS, jako bohaterkę i opozycjonistkę. To jest polityczna wojna przeciw Rosji i nasze straty czy Ukrainy- finansowe czy ludzkie – nie wchodzą w rachubę , tak jak było w Iraku czy w Afganistanie.

Nie chcą zrozumieć, że Ukraina , jako suwerenne państwo, nie może istnieć. Gdyby teraz odłączyła się od Rosji, z bohaterami Stepanem Banderą i Romanem Szuchewyczem, to będzie prowadzić nieustanne wojny przeciwko wszystkim sąsiadom, by utworzyć „Soborną Ukrainę”. Jej granice zostały przez OUN wyraźnie nakreślone, a faszyści ze „Swobody” już teraz domagają się przyłączenia Przemyśla do Ukrainy. Nasze miasta od Chełma do Sanoka, czyli tzw. „Zakierzoński” kraj, zostały włączone w granice tej „Sobornej” Ukrainy. Tereny sąsiadów też.

Jeżeli Ukraina rozpadnie się i Zachodnia Ukraina odłączy się od reszty Ukrainy, to tym bardziej, będzie to siedlisko zgrai „wściekłych psów”, które na długie lata, Polsce i Europie przyniosą destabilizację pokojowego życia. Po to, by Ukraina stała się prawdziwie demokratycznym i pokojowym państwem wobec sąsiadów, najpierw trzeba wypalić z korzeniami wszelkie ideologie OUN, rozebrać pomniki postawione bandytom i zdelegalizować na zawsze wszystkie przybudówki faszystowskie typu „Swoboda”. Takiej dezynfekcji ounowskiej swołoczy Unia Europejska nie przeprowadzi.

Może to jest na dzisiaj nie modne, ale tylko Rosja jest w stanie tego dokonać, pod warunkiem, że pomoże jej Polska i nie będzie wtrącać się w te sprawy Unia Europejska. Pomoc Polski dla Rosji polegałaby na tym, by Sejm RP uznał OUN – UPA i SS „Galizjen” oraz policję ukraińską z okresu okupacji, za organizacje zbrodnicze, potępił dokonane na Polakach ludobójstwo i zakazał działalności OUN – UPA w Polsce. Przy obecnych włodarzach Polską, jest to niemożliwe i Polska sama, swoimi rękami, szykuje Polakom następną rzeź wołyńską.

Przykre to, co piszę, ale taka jest realnie sytuacja.

Polska już przed Majdanem przygotowała się na taki scenariusz. Były u nas wiece ukraińskiej młodzieży z poparciem banderowców. Sejm odmówił uznania ludobójstwa UPA za ludobójstwo, rząd nie poparł obchodów Kresowianom upamiętnienia ofiar UPA w 70 rocznicę ludobójstwa 11 lipca 2013 r. W Polsce już przyjęto na leczenie bandytów z Majdanu. W Hruszowicach w powiecie przemyskim stoi nielegalny pomnik gigant ku chwale wszystkich kureni i sotni, które walczyły w Polsce, by oderwać od niej terytorium zwane „Zakierzońskim ” krajem Ukrainy i nikt go nie usuwa. To nie są przypadki a jawne popieranie ze strony Polskiego Rządu V Kolumny OUN w Polsce i faszystów UPA na Ukrainie.

Wpis na blogu wp.pl autora- „Mgr. Historyk”

Za: http://www.nasznowyjork.org/5/post/2014 ... ainie.html


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Banderowcy w Polsce
PostNapisane: 30 lip 2014, 18:51 
Offline
Moderator

Dołączył(a): 13 lip 2009, 12:02
Posty: 37605
http://www.prawy.pl/z-kraju/6517-bander ... -samorzadu

Banderowiec doradcą lubelskiego samorządu
Anna Wiejak środa, 30, lipiec 2014 16:20

Obrazek

Znany ze swoich banderowskich poglądów ukraiński prof. Petro Sawczuk, który publicznie deklarował żądania przyłączenia Chełma, Hrubieszowa i Krasnegostawu do Ukrainy, pracuje jako ekspert Urzędu Marszałkowskiego Województwa Lubelskiego przy finansowanym ze środków unijnych projekcie odtworzenia drogi wodnej E-40.



Lublin jest miastem o bardzo dużym natężeniu aktywistów spod znaku tryzuba. Wystarczy przypomnieć, co dzieje się od wielu lat na Katolickim Uniwersytecie Lubelskim, który doktorat honoris causa przyznał swego czasu prezydentowi Juszczence, również znanemu z rewizjonistycznych poglądów.



Sawczuk, będący obecnie członkiem grupy "Patrioci Wołynia", hołdującej tradycjom OUN-UPA, prowadzi portal internetowy, na którym zamieścił niedawno mapy Wielkiej Ukrainy z zaznaczonymi „sprawiedliwymi granicami” obejmującymi m.in. Chełm, Krasnystaw, Hrubieszów i Przemyśl. Kwestia opłacania z podatków polskich obywateli tego typu doradców zupełnie słusznie budzi oburzenie nie tylko środowisk kresowych.



Te ostatnie zwracają się z prośbą do wszystkich, którym nieobojętna jest pamięć o mordach dokonywanych przez osoby pokroju Sawczuka na Polakach w okresie końca międzywojnia oraz w czasie II wojny światowej, aby nie pozwoliły na wydawanie publicznych pieniędzy na opłacanie zwolenników Stepana Bandery. Podczas lipcowych obchodów ludobójstwa na Kresach młodzież patriotyczna skandowała "Banderowcy - precz od Chełma". Oby to hasło stało się wiodącym również dla samorządowców.



Anna Wiejak



© WSZYSTKIE PRAWA DO TEKSTU ZASTRZEŻONE. Możesz udostępniać tekst w serwisach społecznościowych, ale zabronione jest kopiowanie tekstu w części lub całości przez inne redakcje i serwisy internetowe bez zgody redakcji pod groźbą kary i może być ścigane prawnie.


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Banderowcy w Polsce
PostNapisane: 01 sie 2014, 11:15 
Offline
Moderator

Dołączył(a): 13 lip 2009, 12:02
Posty: 37605
http://xportal.pl/?p=15528

Banderowcom wolno w Polsce łamać prawo, bo łamią prawo w szlachetnym celu, jakim jest mordowanie ludzi, którzy nie chcą żyć pod okrutnym butem żydomasonerii. Polacy sprzeciwiający się wykładom UBeckiego oprawcy nie złamali prawa, ale działali "nieszlachetnie", i stąd kara. W Polsce Banderowcom wolno wszystko, bo są "szlachetni" z definicji. Polakom nie wolno nic, bo to "faszyści" i "naziści".

Kopia artykułu:

Polska: Ukrainiec pozostanie bezkarny
on 31 lipca 2014 15:05 / 4 komentarze

Zamojska prokuratura umorzyła śledztwo przeciwko obywatelowi Ukrainy Olegowi L. który kilka tygodni temu próbował przewieźć transport hełmów wojskowych na Ukrainę. Biegli stwierdzili, że część sprzętu nadal stanowi uzbrojenie i obrót nimi podlega restrykcjom.Prokuratura uznała, że Ukrainiec złamał prawo, jednak z uwagi na „niską szkodliwość społeczną czynu” oraz „szlachetne intencje” Olega L. nie zostanie on ukarany. Pomoc prawną Ukraińcowi zapewniła Fundacja Otwarty Dialog która organizowała przekazywanie hełmów i kamizelek dla ukraińskiej armii i Gwardii Narodowej.
Prokuratura Okręgowa w Zamościu prowadzi jeszcze jedno śledztwo dotyczące 42 kamizelek kuloodpornych, które na przełomie czerwca i lipca obywatele Ukrainy chcieli przewieźć przez przejście graniczne w Hrebennem. Kamizelki otrzymali od Fundacji Otwarty Dialog. Oni również nie mieli zezwolenia na ich wywóz. Natomiast Prokuratura Rejonowa w Tomaszowie Lubelskim prowadzi śledztwo dotyczące wywozu bez zezwolenia pięciu kamizelek kuloodpornych przez przejście w Hrebennem. Obywatele Ukrainy wieźli je tranzytem z Czech. W żadnym z tych dwóch postępowań nikomu nie postawiono zarzutów. Minister obrony Tomasz Siemoniak mówił w ubiegłym tygodniu, że kamizelki kuloodporne i hełmy określa się mianem „broni nieśmiercionośnej”, służą nie do zabijania, ale do obrony osobistej. Podkreślał, że nie ma powodu, żeby polskie służby celne blokowały ich wywóz na Ukrainę

(za PAP)

Obrazek


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Banderowcy w Polsce
PostNapisane: 05 sie 2014, 10:25 
Offline
Moderator

Dołączył(a): 13 lip 2009, 12:02
Posty: 37605
http://xportal.pl/?p=15598

Polska: Pomnik UPA rozwalony
on 4 sierpnia 2014 09:07 / 17 komentarze

Jak donoszą lokalne źródła, w nocy z niedzieli na poniedziałek nieznani sprawcy zniszczyli nielegalny pomnik upamiętniający Ukraińską Powstańczą Armię znajdujący się na cmentarzu w polskiej miejscowości Hruszowice, w gminie Radymno, około ośmiu kilometrów od granicy z Ukrainą.
Według relacji świadków, na postumencie znalazły się napisy „Śmierć katom Wołynia i Donbasu” oraz „Falanga” a także symbole ręki z mieczem i odwróconego tryzuba. Zniszczono również kwiatową dekorację, którą przystrojony był pomnik, a tablice z napisem „Chwała bohaterom UPA, bojownikom o wolną Ukrainę” oraz nazwami sotni UPA zamalowano i rozbito.
Pomnik ów został nielegalnie wzniesiony na hruszowickim cmentarzu w 1994 roku (!) i pomimo nakazów rozbiórki wszystkie oficjalne próby zlikwidowania go spełzły na niczym.
Na podst. inf. własnych.
Komentarz Redakcji: „Rajd na Hruszowice” jest przykładem godnej pochwały obywatelskiej akcji przeciwko piątej kolumnie antypolskiego szowinizmu ukraińskiego. Wczoraj banderowcy masakrowali Wołyń, dziś dokonują rzezi Donbasu – nie pozwólmy, by jutro zgodnie ze swoimi marzeniami sięgnęli po ziemię przemyską!

Obrazek


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Banderowcy w Polsce
PostNapisane: 12 sie 2014, 11:43 
Offline
Moderator

Dołączył(a): 13 lip 2009, 12:02
Posty: 37605
http://marucha.wordpress.com/2014/08/11 ... wa-polska/

Szachtarsk a sprawa polska
Posted by Marucha w dniu 2014-08-11 (poniedziałek)

Szachtarsk leży w pobliżu miejsca, gdzie 17 lipca wydarzyła się tragedia malezyjskiego samolotu. 28 lipca został zajęty przez wojska rządowe, ale wkrótce odbili go powstańcy. 7 sierpnia wojska rządowe zbombardowały miasto pociskami rakietowymi. W Zagłębiu Donieckim jest katastrofa humanitarna.

Obrazek
Zniszczony Szachtarsk


Nie spowodowała jej bynajmniej Rosja, ale ci, którzy na przełomie 2013/2014 r. podpalili Ukrainę z USA na czele. Za katastrofę humanitarną w Donbasie w pierwszej kolejności ponoszą winę władze w Kijowie, które brutalnie tłumią powstanie donieckie. Tragedia Donbasu obciąża także władze polskie, które aktywnie wspierają kijowską juntę. Od 10 miesięcy z polskich mediów leją się strumienie propagandy proukraińskiej (probanderowskiej) i antyrosyjskiej.
Media te zachowują się tak jakby były kierowane przez neobanderowski Związek Ukraińców w Polsce. Polski odbiorca jest odcięty od obiektywnej informacji odnośnie rzeczywistego charakteru wydarzeń na Ukrainie. W polskojęzycznym przekazie medialnym mamy nieustanne bredzenie o „terrorystach” i kibicowanie kijowskiej juncie. O zbrodniach wojennych popełnianych przez wojska junty na ludności cywilnej Donbasu informacji w tych mediach nie ma. Jest to hańba polskiego dziennikarstwa, które pełni rolę ukraińskich askarysów (askarys to żołnierz tubylczych wojsk kolonialnych w Afryce XIX/XX w.).
Jest to także hańba polskich władz, które zapewniły leczenie w polskich szpitalach rannym bojówkarzom z „majdanu”, ale nie spieszą się z jakąkolwiek pomocą dla ofiar pacyfikacji Donbasu. W tym miejscu warto też przypomnieć, że polscy eurodeputowani ubiegłej kadencji razem z ukraińską bojówką uniemożliwili przedstawienie w Parlamencie Europejskim informacji na temat zbrodni w Odessie z 2 maja.
Władze polskie na polecenie swych mocodawców z Waszyngtonu i Brukseli toczą wojnę gospodarczą z Rosją. Zrobiono przy tym wiele krzyku o jabłka przemilczając, że zaprzyjaźniona Ukraina przywróciła embargo na polskie mięso. Szczytem absurdu jest jednak zerwanie z Rosją stosunków kulturalnych. To nie tylko Rok Rosji, ale także Festiwal Piosenki Rosyjskiej. Należy zwrócić uwagę, że festiwal ten odwołano już w grudniu 2013 r., a to znaczy, że mamy do czynienia z zawczasu przygotowaną i realizowaną strategią konfrontacji.
Pewnie prędzej czy później będziemy mieli festiwal pieśni banderowskiej „Czerwona Kałyna”. Zwolennicy koncepcji Piłsudskiego i Giedroycia (silna Ukraina jako antyrosyjski kordon sanitarny) nie potrafią zrozumieć niczego, a zwłaszcza tego, że silna Ukraina będzie groźniejsza od Rosji. Jeszcze nie jest silna, a już słyszymy o ukraińskich prawach do Przemyśla i Hrubieszowa.

Bohdan Piętka

http://mysl-polska.pl/node/183


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Banderowcy w Polsce
PostNapisane: 15 sie 2014, 19:16 
Offline
Moderator

Dołączył(a): 13 lip 2009, 12:02
Posty: 37605
http://zmianynaziemi.pl/wiadomosc/rosyj ... nternetowe

Rosyjski cyberatak na polskie strony internetowe
admin, pt., 2014-08-15 07:51

Wczoraj grupa hakerów posługująca się nazwą "Cyber Berkut", dokonała udanego ataku na stronę internetową polskiego prezydenta oraz witrynę giełdy papierów wartościowych. Sprawę bada obecnie ABW.

Strona www.prezydent.pl nie działa do tej pory, a www.gpw.pl wróciła online. Do ataku przyznali się ukraińscy separatyści, a nazwa ich grupy przynosi skojarzenia z Berkutem, który stanowił synonim siły władzy podczas wydarzeń na Majdanie.

W oświadczeniu przedstawiciele Cyber Berkutu poinformowali, że atak hakerski dokonany na polskie portale to reakcja na zaangażowanie Polski we wspieranie "ukraińskiego faszyzmu". Zażądano też natychmiastowego wydalenia polskich najemników z terytorium Ukrainy. Wczoraj był zresztą pod tym względem wyjątkowo krwawy dzień, bo z nieoficjalnych informacji wynika, że pod Donieckiem w zasadzce zginęło 6 polskich najemników. Oczywiście oficjalnie nikt nic nie wie, media milczą jak zaklęte.

Warto też przypomnieć o dwóch faktach. Po pierwsze, rosyjscy hakerzy dopiero zaczynają cyberwojnę i prawdziwy atak na polską infrastrukturę informatyczną jest jeszcze zapewne przed nami. Po drugie, zmiany w ustawie o stanie wojennym, jakich dokonano jeszcze w 2012 roku pozwalają prezydentowi naszego kraju na wprowadzenie stanu wyjątkowego lub wojennego również na skutek ataków w cyberprzestrzeni. Czy prawo to zostanie wkrótce zastosowane w praktyce?


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Banderowcy w Polsce
PostNapisane: 16 sie 2014, 11:21 
Offline
Moderator

Dołączył(a): 13 lip 2009, 12:02
Posty: 37605
http://zmianynaziemi.pl/wideo/polska-zn ... -powietrzu

Przed 30 laty planowano przemienić Polskę w skorupę postatomową. Udaremnił te plany pułkownik Kukliński i uratował nas. Dziś ci sami próbują ponownie przeorać Polskę bombami jądrowymi i korzystając z żydowskich, szwabskich i banderowskich szczwaczy, szczują Polaków na Moskala. Tak samo żydowskie środowiska w Rosji szczują Moskali na Polaków.

Kopia artykułu:

Polska znalazła się w niebezpiecznym momencie historii, wojna z Rosją wisi w powietrzu
admin, czw., 2014-08-14 15:20

Chyba każdy, kto interesuje się czymś więcej niż losami bohaterów ulubionego serialu w TV, zdaje już sobie sprawę z tego w jak niebezpiecznym momencie historii się znaleźliśmy. Niestety wiele wskazuje na to, że w nadchodzącej wojnie znowu Słowianie staną przeciwko Słowianom i zacznie się na większą skalę rzeź, która już trwa na Ukrainie.

Niestety nie widać szans na jakiekolwiek porozumienie między ogólnie pojmowanym Zachodem, a Rosją. Awantura, jaką rozpętano na Ukrainie, gdy kraj ten odmówił stowarzyszenia z Unią Europejską skutkuje regularną wojną i perspektywą otwartej wojny między Ukrainą a Rosją, co bardzo łatwo może się przerodzić w konflikt Zachodu z Rosją.

Gdyby do tego doszło z pewnością Polska zmieni się w tak zwany rów atomowy. Takie plany były już podczas poprzedniej zimnej wojny, wtedy, gdy Ludowe Wojsko Polskie miało zajmować Danię. Niewątpliwie teraz plany są podobne. Zresztą taki scenariusz już od lat ćwiczą wspólnie wojska rosyjskie i białoruskie. Pytanie tylko kiedy dojdzie do tego wielokrotnie przećwiczonego ataku jądrowego na Warszawę.

Ostatnie wydarzenia wskazują na to, że niebezpiecznie się do tego zbliżyliśmy. Najpierw nasi nieodpowiedzialni politycy, prawdopodobnie inspirowani przez kogoś, wsparli pucz na Ukrainie, jeździli tam wykrzykując banderowskie hasła, co samo w sobie jest wielkim skandalem i doprowadzili do tego, że machina wojenna Rosji wskazuje na Polskę jako głównego winowajcę "bardachu" na Ukrainie.

Obrazek

Media rosyjskie wypowiadają się obecnie o Polsce jedynie z wrogością. Podkreślane jest to, że jesteśmy pachołkami USA i zdrajcami Słowiańszczyzny. Wypomina się nam również to, że nasi żołnierze uczestniczą w walkach na Ukrainie, mimo, że oficjalnie nie jesteśmy tam zaangażowani. Rosjanie jednak robią dokładnie to samo i to już jest według nich akceptowalne.

Prowadzi to do bardzo niebezpiecznej sytuacji, w której powstaje wojenna atmosfera podsycana przez zachodnią propagandę. Większość zjadaczy chleba angażuje się w idiotyczne akcje w postaci zjedz jabłko na złość Putinowi, a gdy ktoś zaczyna pisać o tym co się dzieje na Ukrainie opisując to inaczej niż rządowe media jest od razu wyzywany od "ruskich agentów". Wygląda to tak, jakby medialna wajcha została przestawiona na generowanie wojennego nastroju Polaków.

Niestety takie operacje medialne są bardzo skuteczne i ludzie w Polsce rzeczywiście dają się podpuszczać i jak tak dalej pójdzie wielu chętnie chwyci za broń i bohatersko polegnie na froncie nie swojej wojny. Po prostu w to uwierzą tak jak do końca wierzyli niektórzy Niemcy, ginący w ostatnich dniach trwania II wojny światowej.

Ostatnio często słyszy się o hordach internetowych trolli wpływających na opinię publiczną w Internecie. Wiadomo, że od dawna robią to Żydzi, prowadząc działalność zwaną Hasbarą. Opłacają oni w tym celu swoich studentów. Hasbara to grupa utworzona do wspierania i promowania szeroko pojętych interesów Izraela na świecie, czyli pro – izraelska propaganda. Teraz pojawiają się sugestie, że podobną działalność, poprzez sławetne już „rosyjskie brygady sieciowe”, prowadzą również Rosjanie, wspierając własne interesy w świecie i w Polsce.

Oskarżenia takie raz za razem wypływają w polskich mediach głównego nurtu, oraz na polskich forach.
Możemy się jedynie domyślać, że jest to efekt wojny propagandowej prowadzonej z Rosją, a która rozgrywa się oczywiście także w Polsce. Każdego kto nie zgadza się z polityką rządu nazywa się zaraz „ruskim agentem

Zapewne na forach mamy też wielu "hasbarowców" polskiego rządu, ale zdecydowanie brakuje "hasbary" słowiańskiej, która propagowałaby nasz punkt widzenia. Zatem do broni, czyli do komputera i rozpowszechniajmy całą prawdę o wydarzeniach na Ukrainie i pchaniu Polski na zagładę jako frontu wojny, która marzy się kilku bankrutującym krajom.

https://www.youtube.com/watch?v=qdYbs_oAWJE




http://niepoprawni.pl/blog/3088/m-akcja ... i-andrijem

M: Akcja społeczna "Jestem Polakiem - Pomagam Ukrainie!" - rozmowa z organizatorami i Andrijem Gabrovem, wiceszefem Samoobrony Majdanu



http://www.usopal.pl/publicystyka/3551- ... -przewayli

Polacy w swej większości nie upadli jeszcze aż tak nisko, by ulec banderowskiej propagandzie i by opowiedzieć się za ludobójcami.

Kopia artykułu:

Warszawa: Zwolennicy Noworosji przeważyli!
czwartek, 21 sierpnia 2014 13:32 Dawid Berezicki

Na słynnej Alei Szucha, na której niegdyś znajdowała się siedziba okrytego ponurą sławą Gestapo dziś nieopodal znajduje się Ambasada Ukrainy. Tam też Fundacja Otwarty Dialog przeprowadzała swoją manifestację na której m.in. prowadzone są zbiórki pieniędzy na tak podstawowe artykuły pierwszej pomocy jak np. kamizelki kuloodporne dla działaczy Prawego Sektora.
Dziś jednak wolontariusze rozdający jabłka „na złość Putinowi” byli dość ożywieni z powodu wieści na temat mającej się odbyć kontrdemonstracji przeciwników ukraińskiej interwencji w Donbasie. Wśród nich dało się zauważyć aktywistów „Gazety Polskiej” na czele z wyjatkowo mocno zmożnym Dawidem Wildsteinem. Jego anonimowy przyjaciel, znany z tego, że usiłował zakłocić demonstracje poparcia pod rosyjską ambasadą, która odbyła się 9 maja b.r. był za to tradycyjnie bardziej krewki. Do tego stopnia, że zaatakował zgromadzonych nieopodal zwolenników „Noworosji” i w związku z tym obaj aktywiści Majdanu zostali odprowadzeni przez policje.
Polscy narodowcy, którzy stanowili trzon kontrdemonstracji (choć byli i socjaliści) nie zamierzali specjalnie ustępować pola zwłaszcza 9 sierpnia tj. w 150-tą rocznicę urodzin Romana Dmowskiego. Akcje określono jako swoisty prezent dla lidera Narodowej Demokracji, niekwestionowanego przeciwnika kwestii ukraińskiej. Niestety sezon urlopowy nie wpłynął pozytywnie na frekwencje. Tak więc naprzeciwko siebie staneło kilkanastu zwolenników Banderlandu oraz ćwierć setki zwolenników Noworosji.
Miejscowe media nie specjalnie zainteresowały się przekazaniem relacji z wydarzenia. Trudno się dziwić. Jak bowiem to wyłumaczyć, że przeciwników nowego nieporządku na Ukrainie jest w stolicy Polski prawie dwa razy więcej aniżeli zwolenników. Dodatkowo ci ostatni zachowują się agresywnie i są odprowadzani w asyście policji.
Wreszcie pomimo, że wśród zgromadzonych byli ludzie w różnym wieku to dominowali młodzi. Cieżko więc wytłumaczyć sceptycyzm młodzieży wobec tak hołubionego w Polsce Majdanu i tak wspieranych władz nowej Ukrainy. Skończyło się więc na sporządzeniu materiału.
Aktywiści trzymali flagi: polskie, rosyjskie oraz doniecką. Nie zabrakło również fotografi ukazujących zbrodnie neobanderowskie popełnione podczas tzw. operacji antyterrorystycznej w Donbasie. Warto zauważyć, że zdjęcia przygotowała grupa socjalistów. Tradycyjnie banery organizacji: Obozu Wielkiej Polski (OWP) a nawet Unii Stowarzyszeń i Organizacji Polskich w Ameryce Łacińskiej (USOPAŁ). Co ciekawe wśród zgromadzonych znalazły się osoby z Krakowa (działacze Młodzieży Wszechpolskiej), Katowic czy Łodzi. Część miejscowych dołączyła niestety sporo spóźniona, więc przesądem pozostaje założenie, że kto ma bliżej temu łatwiej.
Tak więc przeszło godzinna, spontaniczna (zgłoszona do Biura Bezpieczeństwa Miasta Stołecznego Warszawy zaledwie kilka dni temu) akcja zapisze się napewno pozytywnie wśród wszystkich tych, którzy wzieli w niej udział bądź też wspierali zgromadzonych przez internet. Jak napisał jeden z uczestników: „kto nie był, niech żałuje”!
Nie wiem jak Wy, ja żałuje.

Dawid Berezicki

Od Redakcji: Powyższy tekst ukazał się już w rosyjskich mediach. Już niedługo kolejne informacje oraz fotorelacja.

Źródło: http://www.iarex.ru/articles/49895.html


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Banderowcy w Polsce
PostNapisane: 29 sie 2014, 15:26 
Offline
Moderator

Dołączył(a): 13 lip 2009, 12:02
Posty: 37605
http://www.prawy.pl/z-kraju/6759-sekret ... ku-tryzuba

Sekretarz ROPWiM broni rezunów spod znaku tryzuba
Anna Wiejak piątek, 22, sierpień 2014 20:08

Obrazek

Rada Ochrony Pamięci Walk i Męczeństwa odmówiła interwencji w sprawie nielegalnego pomnika ku czci UPA w Hruszowicach - poinformował eurodeputowany Tomasz Poręba (PiS), który otrzymał list w tej sprawie od sekretarza Rady Andrzeja Kunerta. Ten ostatni tłumaczy inercję pojawieniem się "realnej groźby działań władz obwodu lwowskiego zmierzających do usunięcia szeregu polskich upamiętnień lub ich ważnych elementów".



Andrzej Kunert, w odpowiedzi na zapytanie europosła w tej sprawie, przekonywał, że z obwodu lwowskiego oprócz polskich miejsc pamięci, mogą zniknąć także istotne elementy polskiej tożsamości, historii i kultury, jak chociażby Szczerbiec znad bramy Cmentarza Obrońców Lwowa, jeżeli strona polska piśnie chociażby o likwidacji banderowskich miejsc pamięci. Sekretarz ROPWiM boi się również "nieznanych sprawców", których działania - jak uważa - mogą zostać wymierzone w miejsca spoczynku polskich ofiar rzezi dokonywanych przez OUN-UPA, a urządzone przez Radę Pamięci Walk i Męczeństwa.



- Zdumiewa mnie bezradność ROPWiM ws. nielegalnego pomnika ku czci UPA w Hruszowicach - skomentował treść listu Tomasz Poręba. Według niego odpowiedź ministra Kunerta świadczy o bezradności polskich władz wobec nielegalnych form upamiętnienia oprawców ludności polskiej.



- Odpowiedź ministra Kunerta to dla mnie duży zawód. Przedstawiona w liście argumentacja ilustruje niemoc ROPWiM w tej sprawie. Widać, że po ubiegłorocznych, stanowczych deklaracjach, dziś minister Kunert i jego urząd szukają sposobu na wycofanie się z wcześniejszego zdecydowanego stanowiska. To smutne, że polskich władz wciąż nie stać na działania, w wyniku których z polskiej ziemi znikną budowle jak ta w Hruszowicach, gloryfikujące oprawców niewinnych Polaków, brutalnie mordowanych tylko dlatego, że byli Polakami - stwierdził eurodeputowany PiS.



W ubiegłym miesiącu europoseł Poręba skierował list, w którym ponownie zaapelował o usunięcie obiektu upamiętniającego zbrodniarzy z OUN/UPA znajdującego się na cmentarzu w Hruszowicach. Wskazywał w nim, że „ta nielegalna forma upamiętnienia została wybudowana bez konsultacji z wojewódzkim konserwatorem zabytków i Radą Ochrony Pamięci Walk i Męczeństwa i już w 1995 roku Wojewódzki Komitet Ochrony Pamięci Walk i Męczeństwa stwierdził, że obiekt powinien zostać rozebrany”.



Z otrzymanej kilka dni temu odpowiedzi wynika, iż Rada w sprawie ww. wymienionego pomnika nie może podjąć żadnych działań, gdyż - jak się właśnie okazało - pod wspomnianym obiektem spoczywają szczątki członków UPA. Informację tę przekazała ROPWiM mniejszość ukraińska, co - jak tłumaczy sekretarz ROPWiM - uniemożliwiło Radzie podjęcie działań prowadzących do likwidacji pomnika.



To rzecz jasna tłumaczenie dla naiwnych, ponieważ nie byłoby żadnym problemem przeniesienie szczątków rezunów na Ukrainę, ewentualnie wmurowanie specjalnej tablicy o treści: "Tu spoczywają bojcy OUN-UPA, którzy dokonywali mordów na bezbronnej polskiej ludności. Ich bestialstwa nigdy nie zapomnimy". Trzeba tylko odrobinę chcieć...



Anna Wiejak



© WSZYSTKIE PRAWA DO TEKSTU ZASTRZEŻONE. Możesz udostępniać tekst w serwisach społecznościowych, ale zabronione jest kopiowanie tekstu w części lub całości przez inne redakcje i serwisy internetowe bez zgody redakcji pod groźbą kary i może być ścigane prawnie.




http://www.prawy.pl/z-kraju/6782-pierws ... a-w-polsce

Pierwsza banderowska telewizja w Polsce?
Anna Wiejak poniedziałek, 25, sierpień 2014 22:53

Obrazek

Dla redaktorów Telewizji Republika banderowskie pozdrowienie "Sława Ukrainie!", którego dalsza część brzmi: "Hierojom sława!" znaczy dokładanie tyle, co "Niech żyje Polska!". Tym hasłem wykrzykiwanym niegdyś przez oprawców polskiej ludności Wołynia państwo redaktorstwo przywitało na profilu facebooka TV Republiki swoich odbiorców 24 sierpnia bieżącego roku.


Wpis pojawił się w dniu ukraińskiego Święta Niepodległości, podczas obchodów którego w państwie naszych sąsiadów nie obyło się bez ultranacjonalistycznych manifestacji, eksponowania przywiązania do tradycji Stepana Bandery i Romana Szuchewycza oraz czerwono-czarnych flag i naszywek ze swastyką.



Co te najciemniejsze postacie ukraińskiej historii razem z nielegalnymi w każdym kraju Unii Europejskiej nazistowskimi symbolami mają wspólnego z Polską tradycją niepodległościową? Chyba jedynie to, że podczas II wojny światowej, broniąc się przed niemieckim i sowieckim najeźdźcą, musieliśmy ratować się też przed okrutnymi rzeziami z rąk ówczesnych gloryfikatorów tej zbrodniczej ideologii na Kresach.



Przyrównanie utopionego w hektolitrach polskiej krwi pozdrowienia "Sława Ukrainie!" z czystym, nieskażonym "Niech żyje Polska!" to nic innego, jak zszarganie polskiej tradycji niepodległościowej, odarcie jej z godności i należnego szacunku.



Swoją drogą ciekawe, czy środowiska ukraińskie zapłaciły TV Republice za szerzenie banderowskich haseł, czy też usłużne media czynią to zupełnie bezinteresownie?



Anna Wiejak



© WSZYSTKIE PRAWA DO TEKSTU ZASTRZEŻONE. Możesz udostępniać tekst w serwisach społecznościowych, ale zabronione jest kopiowanie tekstu w części lub całości przez inne redakcje i serwisy internetowe bez zgody redakcji pod groźbą kary i może być ścigane prawnie.


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Banderowcy w Polsce
PostNapisane: 30 sie 2014, 10:28 
Offline
Moderator

Dołączył(a): 13 lip 2009, 12:02
Posty: 37605
http://niezlomni.com/?p=18545

Żydomasoni w Białymstoku z jednej strony rozpętują histerię wojenną, a z drugiej ścigają Polaków za propagowanie patriotyzmu i symboli narodowych. Jeśli chodzi o Gwardię Narodową, to nie wiadomo, o jaki naród im chodzi. Jeśli o polski, to wcale nie jest pewne, czy taka Gwardia zamiast na Moskala, nie ruszyłaby na wewnętrznego wroga, który w tej chwili w największym stopniu zagraża dalszemu istnieniu Narodu Polskiego.

Kopia artykułu:

W Białymstoku chcą powołania 5-tysięcznej Gwardii Narodowej uzbrojonej w Stingery. „Białystok stał się miastem frontowym”
sie 28, 2014 Admin Bez kategorii 0

- Białystok stał się miastem frontowym – mówią białostoccy biznesmeni. Coraz bardziej agresywna polityka Rosji sprawiła, że postanowili zaproponować sposób, w jaki Białystok mógłby zabezpieczyć się przed agresją.

Jak informuje serwis Mmbialystok.pl, zaproponowali stworzenie 5-tysięcznej Gwardii Narodowej i uzbrojenie jej w wyrzutnie rakiet typu Stinger.

Taka deklaracja padła podczas konsultacji na temat strategii Białostockiego Obszaru Funkcjonalnego (w jego skład wchodzi Białystok i dziewięć ościennych gmin). Jest szansa, by pozyskać pieniądze ze środków unijnych na lata 2014-2020. Trzeba jedynie przedstawić plan ich wydatkowania.

Białostoccy biznesmeni mają już pomysł. – Białystok stał się miastem frontowym – mówił Hubert Kaczyński przedstawiciel Podlaskiego Klubu Biznesu. – Może się okazać, że jakiś konwój ciężarówek nagle wjedzie do nas, a w drodze powrotnej wywiezie z naszych fabryk urządzenia i maszyny. By zwiększyć bezpieczeństwo miasta należy powołać Gwardię Narodową.

Biznesmeni są gotowi, by dozbroić rekrutów w lekką broń ręczną z Fabryki Broni w Radomiu. Natomiast miasto wzięłoby na siebie ciężar zakupu wyrzutni rakiet typu Stinger.

źródło: mmbialystok.pl


Góra
 Zobacz profil  
 
Wyświetl posty nie starsze niż:  Sortuj wg  
Utwórz nowy wątek Odpowiedz w wątku  [ Posty: 266 ]  Przejdź na stronę 1, 2, 3, 4, 5 ... 18  Następna strona

Wszystkie czasy w strefie UTC + 1


Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zalogowanych użytkowników i 20 gości


Nie możesz rozpoczynać nowych wątków
Nie możesz odpowiadać w wątkach
Nie możesz edytować swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz dodawać załączników

Szukaj:
Skocz do:  
 cron
Powered by phpBB © 2000, 2002, 2005, 2007 phpBB Group
Przyjazne użytkownikom polskie wsparcie phpBB3 - phpBB3.PL
Nasi przyjaciele: Strony Patriotyczne
Linki pozycjonujące: Fenster aus Polen / Schüco Fenster / Drutex Fenster / Fenster Preise / Haustüren /