Polskie-Forum.pl


Wolne i niezależne forum dyskusyjne / opinie polityczne / aktywność obywatelska / patriotyzm / Polska / wolna dyskusja


Wszystkie czasy w strefie UTC + 1




Utwórz nowy wątek Odpowiedz w wątku  [ Posty: 67 ]  Przejdź na stronę Poprzednia strona  1, 2, 3, 4, 5  Następna strona
Autor Wiadomość
 Tytuł: Re: Bankructwo niszczycieli Polski
PostNapisane: 20 maja 2015, 13:40 
Offline
Moderator

Dołączył(a): 13 lip 2009, 09:25
Posty: 30975
Propagandowa ofensywa PO czy medialna histeria

prof. dr hab. Mieczysław Ryba

Po niedzielnej debacie prezydenckiej media głównego nurtu okrzyknęły Bronisława Komorowskiego zwycięzcą, Andrzeja Dudę nazywając wielkim przegranym. Zaraz poszły sondaże, które dawały w drugiej turze zwycięstwo Komorowskiemu różnicą kilku punktów procentowych. Duda został nazwany postacią plastikową, nieautentyczną, podporządkowaną bezmyślnie Jarosławowi Kaczyńskiemu i Antoniemu Macierowiczowi. Zachowanie mediów wyglądało tak, jakby scenariusz został już napisany wcześniej, niejako niezależnie od przebiegu debaty. Wykorzystano przy tym jeden moment: Komorowski rzeczywiście w niedzielę był w formie, nie zaliczył charakterystycznych dla siebie wpadek, więc można było uznać, że jego wizerunek wygląda znacząco lepiej. Zapomniano dodać jednego: był znacząco lepszy w stosunku do samego siebie sprzed kilku dni, a nie w stosunku do Dudy.

Nie ulega wątpliwości, że bardzo szybko coś się zacięło w oficjalnej propagandzie. Po prostu zachowanie Andrzeja Dudy podczas debaty pokrzyżowało plany reżyserów całego widowiska. Agresywne zachowanie Komorowskiego najprawdopodobniej miało na celu wywołanie takiej samej agresji u konkurenta. Wtedy można by było ogłosić, że z Dudy wyszedł „klasyczny pisowiec”, który wreszcie zrzucił maskę człowieka łagodnego, polityka o przyjaznym usposobieniu. Jednak Duda nie zareagował na zaczepki Komorowskiego i cały scenariusz wypadł blado. Nerwowość sztabu PO wydaje się do pewnego stopnia wyreżyserowana. Chodzi o to, aby wygenerować awanturę, która przestraszy elektorat Platformy nieobecny przy urnach podczas pierwszej tury wyborów i zmusi go do głosowania na Komorowskiego. Wydaje się jednak, że na skutek tych zabiegów ludzie coraz bardziej zaczynają się bać prezydenta Komorowskiego, a nie jego konkurenta.

Do tego wszystkiego doszły nowe wpadki, tym razem w zapleczu medialnym Platformy. Bezpardonowy, podszyty fałszem atak w programie Tomasza Lisa na córkę kandydata PiS, Kingę Dudę, zmusił samego dziennikarza, jak i całą TVP do przeprosin skierowanych do rodziny Andrzeja Dudy. Komorowski zaczął w ten sposób tracić kolejny swój propagandowy temat: rzekomy spokój, budowanie zgody i kompromisu. Wizerunkowo wypada to coraz słabiej. Gdy dodamy do tego publikację nowych taśm z rozmów Elżbiety Bieńkowskiej i Pawła Wojtunika, możemy stwierdzić, że sytuacja dla Platformy robi się dramatyczna.

Akcja referendalna, jaką zainicjował prezydent Komorowski tuż po pierwszej turze, zakończyła się fiaskiem. Ostatnie badania pokazały, że 48 procent Polaków negatywnie ocenia działalność urzędującego prezydenta, a tylko 41 procent pozytywnie. Jest to najgorszy wynik od pięciu lat. Dlatego sztab PO robi wszystko, by innymi sposobami pozyskać choćby małą część niezadowolonych wyborców, głosujących poprzednio na kandydatów antysystemowych. Prezydent nagrał program u Jakuba Wojewódzkiego, rozważa nawet wyjazd do Lubina, by uczestniczyć w zorganizowanej przez Pawła Kukiza debacie. Robi to pomimo tego, iż istnieją niewielkie szanse, by takie zmaganie mógł wygrać. Można powiedzieć, że mamy tu do czynienia z urzeczywistnieniem przysłowia, iż „tonący brzytwy się chwyta”.

Oczywiście do samego końca kampanii należy się spodziewać bardzo różnych prowokacji. Szczególnie niebezpiecznie może wyglądać czwartkowa debata w TVN, w stacji, która słynie ze skrajnych zachowań w relacji do prawicy. Należy być również bardzo uważnym przy kontroli liczenia głosów w najbliższą niedzielę. Jednakże przy dużym zaangażowaniu społecznym i przy zachowaniu spokoju w sztabie Andrzeja Dudy, wynik może być dla prawicy bardzo korzystny.

http://naszdziennik.pl/wpis/2183,propag ... teria.html


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Bankructwo niszczycieli Polski
PostNapisane: 22 maja 2015, 10:53 
Offline
Moderator

Dołączył(a): 13 lip 2009, 09:25
Posty: 30975
Panie Komorowski - proszę o odpowiedzi

Coście tak nosy na kwintę pospuszczali, markotni i niedowarzeni....? Jedna debata i jeden wątpliwej jakości sondaż i już w Was duch upada?
Stoimy teraz przed najpoważniejszą szansą wywalenia z Pałacu Prezydenckiego szkodliwego i dziwacznie powiązanego człowieka.
Andrzej Duda ma swoje zalety i wady, nie sposób aby był szkolonym cyborgiem i ze wszystkim idealnie sobie radził. Duda ma jednak tą zaletę, której nie posiada jego konkurent - jest prawdziwym kandydatem obywatelskim.

Konkurencja pomiędzy Andrzejem Dudą i Bronisławem Komorowskim, to w istocie spór o to czy Polska ma być niepodległym krajem, rządzonym przez własne elity, czy też na trwałe mamy pogrążyć się w wasalnej zależności od Berlina i Moskwy.
Komorowski nie jest żadnym niezależnym kandydatem, stoi za nim środowisko WSI i kompradorskie elity tradycyjnie zwalczające "polskość".
Komorowski jest bezwolną kukłą sterowaną przez absolwentów sowieckiej "woroszyłówki" i cwaniaków realizujących polecenia pozapolskich ośrodków politycznych i biznesowych.

Dobić Komorowskiego można tak jak dobija się wampira. W politycznej grze musi zatem pojawić się kilka "osinowych" pytań.
Zadam teraz Komorowskiemu kilka pytań, których do tej pory nie zadał mu Andrzej Duda:

1/ Czy to prawda, że nielegalnie wspomagają pana służby specjalne?
2/ Czy prawda jest, ze pański człowiek Andrzej Godlewski - obecnie wicedyrektor telewizyjnej "Jedynki" - sprawował nadzór na przygotowaniami do prezydenckiej debaty w telewizji publicznej?
3/ Dlaczego - swoim publicznym wystąpieniem - zablokował pan starania Polskich Lasów Państwowych, które chciały stanąć do przetargu na warte ponad 250 milionów złotych Polskie Koleje Linowe?
W efekcie pańskiej postawy PKL został, w niejasnych okolicznościach, zakupiony przez spółkę córkę zarejestrowanego w Luksemburgu, nieprzejrzystego, funduszu kapitałowego.
4/ Co pana łączy z dyrektorem Małopolskiej Regionalnej Dyrekcji Lasów Państwowych w Krakowie i czy prawda jest, że osobiście interweniował pan w postępowaniach prokuratorskich i sądowych jakimi objęty był ten człowiek?
5/ Czy ktoś z pańskiej rodziny był objęty rozpracowaniem kontrwywiadowczym na okoliczność współpracy ze służbami specjalnymi obcego mocarstwa?
6/ Jaka była pana rola w sprawie, która doprowadziła do aresztowania Romualda Szeremietiewa?
7/ Czy, w latach osiemdziesiątych - jako działacz opozycji - wyjeżdżał pan na stypendia językowe do Wielkiej Brytanii, bez problemu uzyskując paszport i zgodę na wyjazd?
8/ Co stało sie z raportem, sporządzonym przez Aleksandra L. i dostarczonym szefowi WSW generałowi Bule - raport dotyczył najbardziej wrażliwych danych z pańskiej biografii, oraz faktów z życia pana rodziców. Czy te dane, w postaci mikrofilmów, trafiły do Moskwy?
Kolejne pytania można oczywiście mnożyć, ale odpowiedź na każdą z powyższych kwestii może okazać się niepomiernie bardziej interesująca niż rozpamiętywanie "etatów na uczelni, które rzekomo blokuje Andrzej Duda".

Skończył sie okres grzecznego rozmawiania, skoro ludzie Komorowskiego posługują się - tak jak Tomasz Lis - najbardziej plugawymi metodami zniesławiania konkurenta, to nadszedł czas na postawienie ciekawych pytań i publiczne egzekwowanie rzeczowych odpowiedzi.
Teraz nadszedł czas odkrywania prawdy o Bronisławie Komorowskim. Prawdy, której nie kwapi się podawać opinii publicznej sam kandydat.
Skoro chamstwo i buta jego sztabowców sprawiła, że sięgają po chwyty rodem z komunizmu, to tym bardziej powinniśmy się domagać wyjaśnienia wszystkich znaków zapytania dotyczących biografii najmniej aktywnego w dziejach Trzeciej RP prezydenta.
Nie ma złych pytań, są tylko wykrętne odpowiedzi, bądź tez ich bardzo znaczący brak.
Wyborcy powinni wiedzieć kim w rzeczywistości jest safandułowaty dziadunio spod żyrandola.

Witold Gadowski blog "Dziennik chuligana"

http://www.stefczyk.info/blogi/dziennik ... 3823295130


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Bankructwo niszczycieli Polski
PostNapisane: 02 cze 2015, 07:49 
Offline
Moderator

Dołączył(a): 13 lip 2009, 09:25
Posty: 30975
PO najlepiej się czuje w okradaniu, w niszczeniu i w pogardzaniu zarówno konkurencją polityczną, jak i w pogardzaniu Polakami i Polską.
PO - garda i nienawiść jest jedyną siłą windującą PO w jej politycznej "karierze".
Jakże to świadczy niechlubnie o tych Polakach, którzy popierają partię tak niskiej kultury politycznej.


Wojna czy pokój?

Bogumił Łoziński

Platforma Obywatelska stosuje wobec prezydenta elekta wojenną retorykę, nie dostrzegając, że była ona jedną z przyczyn porażki jej kandydata w wyborach prezydenckich.

W ocenach debat prezydenckich padały opinie, że lepiej wypadł Bronisław Komorowski, bo był aktywny, bardziej energetyczny itp. Rzeczywiście takie stwarzał wrażenie, tyle że tę energię spożytkował na ataki personalne na kontrkandydata, wyciąganie jakichś spraw, które miały skompromitować Andrzeja Dudę. Gdy przyglądałem się tym zabiegom, doszedłem do wniosku, że B. Komorowski na pewno jest gwarantem jednego - że będzie z dużą zaciekłością kontynuował wojnę polsko-polską. Kandydat PiS unikał personalnych ataków, przez co stworzył nadzieję, że z jego strony wojenne działania nie będą podejmowane.

Refleksja nad przyczynami porażki jest w PO raczej miałka. W stosunku do prezydenta elekta Platforma stosuje te same chwyty co przez lata wobec PiS.

A. Duda poprosił rząd, aby do momentu objęcia przez niego urzędu nie dokonywał poważnych zmian, przede wszystkim zmian ustrojowych, ani takich, które mogą wywoływać w społeczeństwie konflikty. Słowa Dudy padły w konkretnym kontekście. Sejm głosami PO i PSL przegłosował nową ustawę o Trybunale Konstytucyjnym w takiej formie, że pozwala ona jeszcze w tej kadencji wybrać pięciu nowych sędziów TK, co w praktyce oznacza, że wybierze ich rządząca koalicja. Do tego zmiany wprowadzone przez ustawę osłabiają znaczenie Trybunału. A. Duda upomniał się o przestrzeganie demokratycznych standardów i nieniszczenie instytucji, której orzeczenia mają zasadnicze znaczenie dla demokracji w Polsce.

Spotkał go za to atak polityków PO. Premier Ewa Kopacz zarzuciła A. Dudzie, że zabrania pracować rządowi, a szef klubu PO Rafał Grupiński oskarżył prezydenta elekta, że ingeruje w prace konstytucyjnych organów państwa. W ten sposób PO próbuje odwrócić sytuację – słuszną prośbę prezydenta elekta, aby nie zmieniać prawa dla partyjnych korzyści, szczególnie gdy dotyczy to tak ważnej instytucji jak Trybunał Konstytucyjny - przedstawia jako próbę ingerowania w konstytucyjne organy państwa.

Tyle że - jak pokazały wybory prezydenckie - takie manipulacje już nie przynoszą rezultatów, coraz więcej Polaków nie daje się na nie nabrać, dostrzegając hipokryzję PO. Jeśli Platforma będzie nadal szła tą drogą, znacznie przybliży się do porażki w wyborach parlamentarnych.

http://gosc.pl/doc/2516944.Wojna-czy-pokoj


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Bankructwo niszczycieli Polski
PostNapisane: 09 cze 2015, 09:42 
Offline
Moderator

Dołączył(a): 13 lip 2009, 09:25
Posty: 30975
Stonoga o PO: Zrobimy bal tym skur.....om

„Co się w pier.....ku platformowo-złodziejskim dzieje, pani Ewciu?” - pyta Stonoga Kopacz.

Zbigniew Stonoga wystąpił z mocnym przekazem do premier Ewy Kopacz. Kontrowersyjny przedsiębiorca nie przebiera w słowach oceniając stan polskiego rządu.

„Dzień dobry pani premier Kopacz, co tam się dzieje w tym waszym folwarku rządowym?” - zaczyna Stonoga swój nowy film. I stawia premier Kopacz ultimatum. „Wyznaczam Pani trzy dni na to, by pani wyjaśniła udział Ministerstwa Zdrowia w sfałszowaniu dokumentacji medycznej dotyczącej mojej osoby w Instytucie Medycyny Sądowej w Warszawie” - mówi przedsiębiorca.
I dodaje: „żądam, by pani wpłynęła na nierobów w Ministerstwie Sprawiedliwości celem wyjaśnienia, jakie to okoliczności legły u podstaw niewydania nakazu zwolnienia mnie z odbywania kary pozbawienia wolności w systemie dozoru elektronicznego”. „Co się w tym Pani pier.....ku platformowo-złodziejskim dzieje, pani Ewciu?” - pyta Ewę Kopacz Stonoga.

Zwraca się również do mieszkańców Radomia. „Proszę raz jeszcze, część tych maili już mam, przysyłajcie mi informacje na temat córki pani Kopacz i przejęcia szpitala w Radomiu! Zrobimy bal tym skur.....om” - kończy swój filmik Stonoga.
Przedsiębiorca mający coraz wyraźniejsze ambicje polityczne staje się coraz popularniejszym komentatorem życia publicznego. Czy namiesza w polityce?

ez

http://www.stefczyk.info/publicystyka/o ... 3992321318


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Bankructwo niszczycieli Polski
PostNapisane: 12 cze 2015, 05:48 
Offline
Moderator

Dołączył(a): 13 lip 2009, 09:25
Posty: 30975
Gdzie jest prezydent?

Z Janem Dziedziczakiem, posłem Prawa i Sprawiedliwości, rozmawia Rafał Stefaniuk

Rok temu opinią publiczną wstrząsnęła afera taśmowa. Jednak jej bohaterowie rezygnują ze swojej funkcji dopiero teraz.
– Jesienią Ewa Kopacz powołała ten rząd. Zapewne miała już świadomość tego, co jej koledzy w czasie słynnych biesiad wygadywali. Mimo to premier powołała nagranych polityków na kluczowe konstytucyjne stanowiska. Rekomendowała także Radosława Sikorskiego na Marszałka Sejmu. Było to więc już po wybuchu afery taśmowej. Do dymisji dochodzi teraz, kiedy to opinia publiczna poznała treści wszystkich nagrań. Premier podjęła decyzję o dymisji nie dlatego, że dowiedziała się, co jest na taśmach, i że ci politycy zachowywali się skandalicznie. Doszło do tego dlatego, że my się dowiedzieliśmy o tym wszystkim! Liczono na to, że my się o tym nie dowiemy. Premier nie ma więc jakichkolwiek obiekcji do ich zachowania…

… i dała Sikorskiemu jedynkę na bydgoskiej liście Platformy.
– Świadczy to tylko o tym, z jakim cynizmem ta decyzja została podjęta. Sikorski prawdopodobnie, to jest moja intuicja, podjął negocjacje, że odejdzie, ale musi mieć zagwarantowane prestiżowe miejsce na liście w wyborach do przyszłego parlamentu. Gdy polityk otrzymuje jedynkę na liście, staje się lokomotywą kampanii wyborczej. Widzimy więc, w jakich okolicznościach odchodzą kluczowe twarze Platformy w najbliższych wyborach.

Uwikłanie Sikorskiego w aferę taśmową podważało autorytet Sejmu?
– Raz autorytet Sejmu został podważony, gdy afera taśmowa została ujawniona, a drugi raz, gdy Sikorski został marszałkiem Sejmu. Możemy tylko nad tym ubolewać i czekać na odejście koalicji rządzącej.

Sprawa jest poważna, a nie znamy stanowiska prezydenta w tej sprawie.
– Tradycyjnie już Bronisław Komorowski postanowił milczeć w niewygodnych dla Platformy tematach. Jest zaprzeczeniem konstytucyjnej roli prezydenta. Przypomnę, że prezydent powinien być arbitrem w trudnych sytuacjach. Prezydent zachowuje się zupełnie odwrotnie. Gdy tylko pojawiają się problemy, to natychmiast znika.

Problemy Kopacz nie są na rękę Komorowskiemu? W końcu wszyscy znamy polityczne ambicje prezydenta…
– Myślę, że Komorowski liczy na to, że w związku z ujawnieniem taśm będzie miał okazję do powołania nowego prokuratora generalnego i prezesa NBP. Intuicja mówi mi, że mainstreamowa opinia publiczna zacznie używać następującego argumentu. Skoro premier Kopacz odwołała wszystkich nagranych ministrów, to w związku z tym również Marek Belka powinien odejść. Stanie się wtedy to, o czym przestrzegaliśmy. Kadencje kluczowych stanowisk zostaną w dziwnych okolicznościach skrócone, a Komorowski wskaże ich następców. I tak jak w przypadku prezesa NBP, aż na 6 lat.

Dziękuję za rozmowę.
Rafał Stefaniuk

http://www.naszdziennik.pl/polska-kraj/ ... ydent.html


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Bankructwo niszczycieli Polski
PostNapisane: 12 cze 2015, 16:50 
Offline
Moderator

Dołączył(a): 13 lip 2009, 09:25
Posty: 30975
Rządzącym już dawno odebrało rozum, a ostatnie wydarzenia to konsekwencja wymóżdżonych rządów PO z PSL-em.
Szatan całkowicie im rozstroił mózgi i teraz rechocze patrząc na upadek z pogrążaniem się naiwnych mamoniarzy, hejterów, cyników i wszelkiego innego peowsko - peeselowskiego plugastwa.


Dr Jabłoński: Decyzje Kopacz – absurdalne

Ci ludzie nie mają pojęcia o rządzeniu – ocenił dr Wojciech Jabłoński, który wyjaśnił jednocześnie, że próba zwolnienia prokuratora generalnego, czystka w rządzie to błędy Ewy Kopacz. „Wykopała grób Platformie” – zaznaczył politolog.
- Donald Tusk za kierownicą posadził ludzi, którzy nie znają się na komunikacji społecznej i marketingu politycznym. Pokazali to już podczas kampanii wyborczej Bronisława Komorowskiego. (…) Z Kopacz PO jest skazana na porażkę – dodał dr Wojciech Jabłoński na łamach „Gazety Polskiej Codziennie”.

Zauważył on także, że decyzja o wcześniejszych wyborach mogłaby zapewnić PO 15-17 proc. poparcie, tymczasem październikowe wybory, jeśli sytuacja w PO się nie zmieni, mogą zmniejszyć rządzącą partię do koła poselskiego.
Jednocześnie dr Jabłoński zwrócił uwagę na oderwane od rzeczywistości działanie PSL. – Oni naprawdę chcieli, aby ktoś od nich został marszałkiem Sejmu. Stracili kontakt z rzeczywistością i widzą jedynie stanowiska – dodał politolog.
mmil/ „Gazeta Polska Codziennie”

http://www.stefczyk.info/publicystyka/o ... 4027086587


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Bankructwo niszczycieli Polski
PostNapisane: 16 cze 2015, 14:11 
Offline
Moderator

Dołączył(a): 13 lip 2009, 09:25
Posty: 30975
Bierecki we "wSieci": Tak się kończy postkomunizm

Polecamy wywiad braci Karnowskich z senatorem Biereckim!

"Nie może być tak, że bankowcy światowi otwarcie mówią, iż nigdzie się tak nie zarabia na ludziach jak w Polsce, nigdzie nie można tak bezkarnie uprawiać lichwy, wpychać klientom oszukańczych produktów" - zauważa senator Grzegorz Bierecki podczas rozmowy z Jackiem i Michałem Karnowskimi.

Senator Grzegorz Bierecki w wywiadzie udzielonym „wSieci” mówi o atakach i oskarżeniach, jakie obóz Platformy Obywatelskiej i niektórzy dziennikarze wysuwali wobec współtwórcy polskich Spółdzielczych Kas Oszczędnościowo-Kredytowych, a także Andrzeja Dudy. Zauważył m.in.: - Przecież to było zapowiadane: najpierw pochwalił się planami ataku na SKOK-i jakiś sztabowiec Platformy w „Tygodniku Powszechnym”, potem nawet reporterzy telewizyjni podawali precyzyjne harmonogramy, jak długo ma trwać nagonka — do II tury wyborów prezydenckich. Finałem tej kampanii był bezpośredni atak na mnie ze strony Bronisława Komorowskiego w obu kluczowych debatach telewizyjnych. Tam odchodzący już pan prezydent zaatakował dwie osoby: Krzysztofa Szczerskiego za rzekome plany wprowadzenia w Polsce państwa wyznaniowego i mnie za rzekome wyprowadzenie pieniędzy Fundacji na rzecz Polskich Związków Kredytowych do Luksemburga. […] Ale pamiętajmy, że w tę sprawę zaangażowały się politycznie także inne instytucje. Rzekomą aferę tak idealnie pasującą do planów Platformy nakręcił przecież szef Komisji Nadzoru Finansowego, pisząc do premier kuriozalny list. […] Bo po pierwsze, dotyczący spraw spoza obszaru objętego nadzorem finansowym. Po drugie, wracający nagle do kwestii już pięć lat temu skutecznie wyjaśnionych. A po trzecie, bo natychmiast podrzucony usłużnym wobec władzy mediom.

Senator Grzegorz Bierecki mówił także o sytuacji w polskiej bankowości oraz o kredytach udzielanych we frankach szwajcarskich: - Środowisko bankowców w większości nie reagowało, gdy te kredyty pułapki i inne toksyczne produkty wciskano ludziom. Chciałbym się mylić, jednak mam mocne przekonanie, że jeśli wprowadzi się bankowców do rządu, szybko udowodnią, iż nic się nie da zrobić. Tymczasem tym ludziom, którzy zostali brutalnie ograbieni, trzeba pomóc. To obowiązek państwa, które wcześniej zawiodło. Natomiast na temat polityki wobec szykującej się zmiany senator powiedział: Istotą przełomu powinna być zmiana podmiotu tej polityki. Ona musi przestać być bankocentryczna. Rząd i państwo muszą na pierwszym miejscu postawić interes obywateli, który jest nadrzędny wobec interesów grup kapitałowych, wobec środowisk dziś uważających się za władców kraju, za ludzi mogących czerpać korzyści z nędzy Polaków. Bez rozbicia układu oligarchicznego nie da się tego zrobić, a Polacy będą sprowadzani do roli nędzarzy, choćby nawet PKB wzrósł o kolejne kilkanaście procent. Co z tego bowiem, że rośnie, skoro zyski trafiają do bardzo wąskich środowisk.

Wywiad z senatorem Grzegorzem Biereckim przeczytać można w najnowszym numerze tygodnika „wSieci”, w sprzedaży od 15 czerwca br., także w formie e-wydania na http://www.wsieci.pl/e-wydanie.html.

http://www.stefczyk.info/publicystyka/o ... 4053983838


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Bankructwo niszczycieli Polski
PostNapisane: 18 cze 2015, 17:46 
Offline
Moderator

Dołączył(a): 13 lip 2009, 09:25
Posty: 30975
"wSieci": Niewypał po Tusku eksplodował pod Kopacz

Rokita, Skwieciński i Janecki - co dalej z Platformą? Polecamy!
"Premier Kopacz wtrąciła władzę w spiralę śmierci. I trudno sobie wyobrazić, by rządzący zdołali się z niej wyrwać" - o politycznym trzęsieniu ziemi w Polsce piszą Piotr Skwieciński, Jan Rokita, Stanisław Janecki.

Piotr Skwieciński w materiale zatytułowanym „Krach” zauważa - kuriozalna „rekonstrukcja gabinetu” przeprowadzona w zeszłym tygodniu przez Ewę Kopacz oznacza - wiele na to wskazuje - przekroczenie przez formację rządzącą tego, co Anglosasi nazywają „point of no return”, czyli linii, spoza której nie ma już powrotu do uprzedniej rzeczywistości.
"Dotąd Platforma ponosiła wprawdzie dotkliwe porażki, ale uniknięcie ostatecznej klęski, czyli — w sprzyjających okolicznościach — przedłużenie władzy po jesiennych wyborach, wydawało się mimo wszystko leżeć w zasięgu jej realnych możliwości. A teraz pani premier wykopała samej sobie stołeczek spod nóg" - podkreśla publicysta.
Dodaje dalej, że platformerski system się pruje i osiąga punkt, poza którym można już mówić o niesterowności państwa.
Według Piotra Skwiecińskiego: Najświeższy, niezwykle pouczający, a związany właśnie z manewrem Kopacz przykład to dymisja szefa CBA Pawła Wojtunika. Dymisja, której nie było, mimo że dyrektor Biura spełniał wszystkie warunki, by na „listę śmierci” trafić.
"W elicie władzy jest dziś co najmniej kilkadziesiąt osób, które nie tylko każdego dnia drżą na myśl o publicznym wypłynięciu kolejnej taśmy, lecz są zapewne także skłonne do podporządkowania własnej aktywności temu, aby owe taśmy jednak nie ujrzały światła dziennego" - pisze z kolei Jan Rokita.

W artykule „Niewypał po Tusku eksplodował pod Kopacz” zwraca uwagę na naśladowanie przez Ewę Kopacz zachowań swego „mistrza politycznego”.
"Reakcja pani premier na katastrofę, jaką dla Platformy okazało się upowszechnienie w internecie fotokopii akt śledczych ze sprawy podsłuchów, była niemalże kopią zachowania Donalda Tuska w obliczu wybuchu afery hazardowej w październiku 2009 r. Najpierw nieobecność i milczenie podczas rosnącego politycznego zamieszania, służące uzyskaniu silniejszego wrażenia pryncypialności i twardości premiera w momencie ogłaszania pakietu rządowych dymisji. Luźny albo wręcz żaden związek istotnej części dymisji z aferą podsłuchową" - zauważa publicysta.

Do afery taśmowej odnosi się również Stanisław Janecki w tekście „Akta upadku III RP”. Komentator polityczny podkreśla:
"Z ujawnionych w internecie materiałów prokuratorskiego śledztwa w sprawie afery taśmowej wyłania się ukryta rzeczywistość, o której Polacy mają prawo wiedzieć, choć jest z jednej strony przerażająca, z drugiej 0 groteskowa. I mają prawo na tej podstawie domagać się dymisji nie tylko marszałka Sejmu Radosława Sikorskiego, ministrów Arłukowicza, Biernata i Karpińskiego, wiceministrów Baniaka, Gawłowskiego i Tomczykiewicza czy szefa doradców premiera Jacka Rostowskiego. Mają prawo domagać się usunięcia tych spośród nagranych osób, które łamały prawo, zapowiadały, że to zrobią, lub na to się godziły. O łamaniu standardów i zasad nawet nie ma co mówić" - podkreśla Janecki.

W materiale „Taśmy masowego rażenia” dodaje: "Nagrania z warszawskich restauracji oraz prokuratorskie akta w tej sprawie powinny zmieść rząd Platformy Obywatelskiej i rykoszetem trafić w Donalda Tuska. Wiele wskazuje na to, że tak się stanie" - ocenia publicysta.
To już jest koniec – koniec rządu Ewy Kopacz - więcej na ten temat w najnowszym wydaniu tygodnika „wSieci”, w sprzedaży od 15 czerwca br., także w formie e-wydania na http://www.wsieci.pl/e-wydanie.html.
svl

http://www.stefczyk.info/publicystyka/o ... 4079660038


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Bankructwo niszczycieli Polski
PostNapisane: 26 cze 2015, 18:36 
Offline
Moderator

Dołączył(a): 13 lip 2009, 09:25
Posty: 30975
Bankruci i niszczyciele Polski wróżą z fusów kampanii wyborczej, a może nawet z tych knajpianych rozmówek nagranych przez kelnerów i widzą kiepską przyszłość Polski pod rządami PiS.
Platfusy już gorzej jak pod waszymi rządami być nie może. Gdyby wam została darowana przez naród jeszcze jedna kadencja, to na pewno z Polski nie pozostało by wiele i Gracja przy Polsce rządzonej przez was, byłaby kolosem gospodarczym i krainą mlekiem i miodem płynącą.
Tak, ta obecna rozdygotana Grecja.


PiS-owska Grecja

Po przegranych przez kandydata Platformy Bronisława Komorowskiego wyborach prezydenckich do świadomości czołowych polityków tej partii chyba już dotarło, że straszenie PiS-em i jego czołowymi politykami nie jest już ani trochę skuteczne.

Notowania Prawa i Sprawiedliwości w kolejnych badaniach opinii publicznej, i to wszystkich ośrodków badawczych, zdecydowanie przekraczają 30 proc., podczas gdy Platformy oscylują w granicach 20 proc.

Stąd - jak się wydaje - główni PR-owcy Platformy doszli do wniosku, że straszenie samym PiS-em już nie działa, więc trzeba to połączyć z jakąś dziejącą się na naszych oczach tragedią i tak padło na Grecję.

Rzeczywiście niezależnie od rozstrzygnięć dzisiejszego szczytu w Brukseli Grecja tak naprawdę jest krajem zbankrutowanym, ponieważ trudno sobie wyobrazić, żeby po 6 latach recesji i zwijania się gospodarki kraj ten był w stanie obsługiwać dług publiczny, który obecnie sięga 170 proc. PKB (kłopoty Grecji zaczęły się w 2009 roku przy długu publicznym wynoszącym 120 proc. PKB).

Nie jest to czas i miejsce, żeby analizować przyczyny, które doprowadziły ten kraj do bankructwa, ale nie ulega wątpliwości, że jedną z głównych było jego wejście do strefy euro, bez spełnienia warunków wynikających z Paktu Stabilności i Wzrostu i mało konkurencyjnej gospodarki.

W tym miejscu należy przypomnieć, że to nikt inny jak ówczesny premier Donald Tusk na jesieni 2008 na Forum Ekonomicznym w Krynicy zapewniał zdumionych uczestników, że Polska wejdzie do strefy euro już w 2011 roku (dopiero na drugi dzień, po zorientowaniu się przez jego otoczenie, że nawet ze względów technicznych nie będzie to możliwe, poprawiono tę datę na rok 2012).

Gdyby tę polityczną zapowiedź zrealizował, to Polska do tej pory byłaby już na greckiej ścieżce, ponieważ podobnie jak Grecja nie spełniałaby wtedy ani kryteriów monetarno-fiskalnych, ani warunku konkurencyjności gospodarczej.

Zdaniem czołowych polityków Platformy, straszenie „PiS-owską Grecją” jest jak najbardziej uprawnione, ponieważ zarówno prezydent elekt Andrzej Duda, jak i Prawo i Sprawiedliwość w swoich programach mają jakoby zapisane ogromne dodatkowe wydatki budżetowe (posługują się nie bardzo wiadomo przez kogo policzoną kwotą ponad 300 mld zł związanych z realizacją obietnic wyborczych).

Jak te dodatkowe wydatki będą wyglądały w praktyce, objaśnię na przykładzie dwóch prezydenckich projektów ustaw - jednego dotyczącego powrotu do poprzedniego wieku emerytalnego, drugiego dotyczącego zwiększenia do 8 tys. zł kwoty wolnej od podatku dochodowego.

Ponieważ nieznany jest jeszcze ich ostateczny kształt, to trudno szacować, jakie będą ich wszystkie skutki finansowe i jaka ich część będzie musiała być sfinansowana w ramach budżetu państwa na rok 2016.

Z rozmów, jakie kandydat na prezydenta Andrzej Duda prowadził z dwoma największymi centralami związkowymi - „Solidarnością” i OPZZ - wynika, że związkowcy oczekiwali powrotu do poprzedniego wieku emerytalnego (60 lat - kobiety, 65 lat - mężczyźni), jednak w powiązaniu z ilością lat pracy, a mówiąc precyzyjniej - z ilością lat składkowych, więc jeżeli w konsultacjach tego rodzaju rozwiązania zostaną przyjęte, to ich ostateczne koszty będą wyraźnie mniejsze, niż się powszechnie sądzi.

Drugi sztandarowy projekt - zwiększenie kwoty wolnej od podatku do 8 tysięcy złotych - został oszacowany, jeżeli chodzi o skutki dla finansów publicznych, przez Centrum Analiz Ekonomicznych (CenAZ) na kwotę 21,5 mld zł.

Zdaniem ekspertów CenAZ, wprowadzenie takiej kwoty wolnej od podatku uszczupliłoby wpływy z PIT o 18,4 mld zł i wpływy ze składek NFZ o kolejne 3,5 mld zł, ale jednocześnie zmalałyby wydatki budżetowe na świadczenia rodzinne o około 0,4 mld zł.

Zmniejszenie wpływów jednak to tylko jedna strona medalu. Przecież te pieniądze pozostałyby w kieszeniach podatników i w dużej mierze zamieniłyby się w dodatkowy popyt prawdopodobnie w podobnej wysokości, co oznacza, że wyraźnie wzrosną wpływy z VAT, a także z podatku CIT.

Co więcej, kwota wolna od podatku może być ustanowiona jako kwota degresywna, czyli zmniejszająca wraz z wysokością rocznego dochodu, co oznaczałoby, że pełną kwotę 8 tys. zł odliczenia mieliby podatnicy o najniższym poziomie dochodów rocznych, więc skutki finansowe takiego rozwiązania byłyby wyraźnie niższe niż oszacowane przez CenAZ.

„PiS-owska Grecja” naprawdę Polsce nie grozi, daremne żale, próżny trud, państwo politycy Platformy.

Dr Zbigniew Kuźmiuk

http://www.naszdziennik.pl/polska-kraj/ ... recja.html


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Bankructwo niszczycieli Polski
PostNapisane: 30 cze 2015, 19:52 
Offline
Moderator

Dołączył(a): 13 lip 2009, 09:25
Posty: 30975
"Kolej na Ewę" czyli PO nie ogarnia dzisiejszego Świata.

"Kolej na Ewę" to najnowsze hasło wyborcze PO. Pani Premier wsiada, oczywiście do Pendolino i jedzie to na Wybrzeże, to na Śląsk. Pomysł natychmiast zostaje obśmiany w internecie, a Pani Premier zyskuje nawet nowe miano "Ewa Peron". Ale z tyłu, za mało fortunnym pomysłem PR oraz jeszcze gorszą realizacją z twarzą Michała Kamińskiego na głównym planie, kryje się głębszy i znacznie poważniejszy problem. Problem, który dla Polski oznacza "być albo nie być".

Polska jest krajem opóźnionym w stosunku do tzw. Zachodu. Różnice są widoczne na każdym kroku. Zakup Pendolino miał zbliżyć nas do czołówki, pokazać, że "Polak potrafi" (dla młodych czytelników: cudzysłów to nawiązanie do hasła z epoki Gierka). Czy rzeczywiście ten krok, opłacony 400 mln euro za 20 składów plus 265 mln euro koszty serwisowania przez 17 lat, nam się opłacił? I czy dzisiaj PO słusznie przypomina ten historyczny zakup, czy też raczej powinna skulić się i liczyć, iż wyborcy o tym zapomną?
Najpierw aspekt prestiżowy. Prędkość maksymalna pociągu 200 km/h na świecie nie robi wrażenia. Włosi mają już swoje Freccie, Pendolino to dla nich historia. Freccia jest w stanie rozwinąć 400 km/h, ze względów praktycznych jeździ maksymalnie 300 km/h. Na trasie Berlin - Frankfurt już w latach dziewięćdziesiątych pociągi gnały ponad 240 km/h. Można długo. W takim kontekście publiczne chwalenie się przez Donalda Tuska sms-em o tym, że jakieś Pendolino osiągnęło 200 km/h trąci infantylizmem... Czyżby wówczas Premier, ani nikt w jego otoczeniu nie zdawał sobie sprawy, iż problemem polskich kolei nie jest podnoszenie maksymalnej prędkości, lecz prędkości podróżnej, utrzymanie pewnych połączeń. Czy Pani Premier zechce pojechać pociągiem z Katowic do Krakowa - chwilami pociąg porusza się (bo trudno to nazwać jazdą) wolniej niż 10 km/h! Tabor starszy niż 30 lat, notoryczne spóźnienia, rzadkie połączenia nie zachęcają do korzystania z komunikacji masowej.

A teraz aspekt gospodarczy. Szybkie pociągi są na całym świecie drogie. Kupuje się bowiem nie tyle trochę stali z dodatkami, ale unikatową technologię. Takie technologie mamy jednak także dostępne w kraju, pod marką PESA z Bydgoszczy. PESA być może jeszcze nie oferuje najwyższej technologii na świecie, ale i Pendolino to nie jest szczytowe osiągnięcie. To zasadniczo konstrukcja z ubiegłego wieku, modernizowana. Ale polscy pasażerowie, jak już wcześniej napisałem, nie potrzebują aż tak bardzo podnoszenia szybkości maksymalnej, potrzebują podnoszenia szybkości podróżnej, możliwie szybkiego przemieszczenia się z punktu A do punktu B możliwie niskim kosztem. Wprowadzenie Pendolino na trasie Kraków - Warszawa skróciło nieco podróż, ale spowodowało usunięcie z rozkładu jazdy taniego połączenia (były protesty) oraz pojawienie się nowych "planowych" postojów innych pociągów na tej trasie celem otwarcia wolnej drogi dla Pendolino. Na tej trasie jest dzisiaj wybór między czasem podróży 2:54 za 60 złotych (TLK) lub 2:28 za 150 złotych (Pendolino). Wychodzi jakieś 3,50 złotego za każdą zaoszczędzoną minutę podróży...

Dlaczego jednak nie wybrano pociągów PESA made in Poland? To osobne pytanie, ale ja chciałbym o czymś innym. Otóż Pani Premier wsiadła do pociągu Pendolino, aby dowiedzieć się czego pragną Polacy. Pomogę Pani Premier. Polacy dzisiaj najbardziej potrzebują dwu rzeczy: pracy oraz dobrej płacy. Szczególnie ci najmłodsi, pracujący na czarno za 10 złotych na godzinę.

I teraz wyobraźmy sobie, że PO zamiast kupować Pendolino wybiera składy PESA. Co to oznacza dla tych Zakładów? Nie mniej, nie więcej tylko 1 mld 600 mln złotych za dostawy oraz około 60 mln rocznie wpływów za serwisowanie. Przy czym Państwo Polskie mogłoby mieć nie 20, ale jakieś 40 składów, a może nawet więcej, jeśliby nie upierało się przy tych bardzo szybkich. Mając tak duży kontrakt w ręku polski Zakład może zatrudnić jakieś 1000 osób. Co istotne, przy tego rodzaju produkcji zatrudnia się nie tylko robotników fizycznych, ale i wielu specjalistów. Specjaliści mogą być pod ręką, ot na Politechnice Poznańskiej lub Politechnice Gdańskiej. To te najbliżej. Jeśli dzisiaj nie ma tam potrzebnych kierunków, to Państwo powinno je stworzyć. Właśnie pod kątem "produkowania" absolwentów dla PESY. Z tak dużego kontraktu da się wykroić spore fundusze na działalność rozwojową, innowacyjną. I znowu są potrzebni fachowcy, najlepiej młodzi absolwenci, o świeżych umysłach, chętni do pokonywania barier technologicznych, zamiast pracy na legendarnym "zmywaku". Co akurat nie jest prawdą, bo polscy absolwenci Politechnik znajdują bardzo dobrze płatne posady na świecie. Doktor z jednej Politechniki powiedział mi, że już blisko 30 jego wychowanków pracuje pod Seattle, USA. Podobnie w okolicach San Francisco. Takie miejsca pracy mogą być stałe, jako że w tych dziedzinach postęp rodzi postęp, a jeden dobry kontrakt staje się bazą do następnych. Kolejne zdobyte kontrakty to kolejne miejsca pracy, kolejne podwyżki pensji, koniecznie dla utrzymania wykwalifikowanej kadry i zdobycia nowej.
Ale to jeszcze nie koniec. Jak wykazały bardzo rozległe badania przeprowadzone w USA jedno nowe miejsce pracy w sektorze innowacyjnym, hi-tech generuje 5 nowych miejsc pracy w okolicy. Są to różnego rodzaju usługi czy lokalna produkcja zaopatrująca daną firmę innowacyjną, która staje się motorem rozwoju całej okolicy. A ponadto w całej okolicy rosną płace. Razem biorąc ten jeden kontrakt mógł wygenerować w Polsce jakieś 6 tysięcy nowych miejsc pracy. I bardziej poprawić jakość transportu, bo składów mogłoby być co najmniej dwa razy więcej....

Droga Platformo, przestań się chwalić Pendolino, bo to obciach, smutek i żal. Żal zmarnowanej okazji. Smutek kolejnych emigrantów.

PS. Polska jest na szarym końcu w klasyfikacjach innowacyjności. Programy unijne tego nie zmienią. Rozsądna polityka Rządu może. I to bardzo, bardzo szybko.

http://franiominor.salon24.pl/657001,ko ... ego-swiata


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Bankructwo niszczycieli Polski
PostNapisane: 04 sie 2015, 07:57 
Offline
Moderator

Dołączył(a): 13 lip 2009, 09:25
Posty: 30975
Czują, że już ich nie ma

Wspólnym mianownikiem występów przedstawicieli obecnej władzy podczas sobotnich uroczystości z okazji 71. rocznicy wybuchu Powstania Warszawskiego w stolicy był wielki smutek malujący się na ich twarzach.

Pomijam treść wystąpień Prezydenta RP Bronisława Komorowskiego, premier Ewy Kopacz, prezydent Warszawy Hanny Gronkiewicz-Waltz, bo były one tak nijakie, pełne banałów, sztampowe i nudne, że w ogóle nie ma się co nad nimi rozwodzić.

Bardziej zastanowiła mnie ich forma. Wygłoszone zostały wszystkie bezbarwnym głosem, z którego przebijał głęboki pesymizm i całkowita niewiara w siebie oraz w polityczną przyszłość własnej formacji politycznej. Co ciekawe, najlepiej wypadł ustępujący prezydent, a to przecież tylko on poniósł na razie dotkliwą porażkę wyborczą.

Rozumiem, że obie panie źle czują się na uroczystościach obcych im – lub przynajmniej obojętnych – ideowo, ale od zawodowego i doświadczonego polityka należy oczekiwać umiejętności sprostania każdemu wyzwania, szczególnie w okresie przedwyborczym. Nawet jeżeli wie on, że wchodzi we wrogi sobie tłum, musi umieć odpowiednio się zachować i zrobić dobrą minę do złej gry.

Czyżby Platforma Obywatelska już pogodziła się z widowiskową klęską w październiku, zamiast walczyć w każdej nadarzającej się sytuacji o odrobienie sondażowych strat, co jest jeszcze możliwe? Nie da się tego jednak zrobić z miną na kwintę i z bezbrzeżnym smutkiem w głosie znamionującymi pesymistyczne oraz defetystyczne nastroje.

dr Jerzy Bukowski

http://www.naszdziennik.pl/polska-kraj/ ... ie-ma.html


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Bankructwo niszczycieli Polski
PostNapisane: 11 wrz 2015, 06:29 
Offline
Moderator

Dołączył(a): 13 lip 2009, 09:25
Posty: 30975
Układ w drgawkach

Z Piotrem Dudą, przewodniczącym NSZZ „Solidarność”, rozmawia Maciej Walaszczyk

Czy Kacper dostał już liska do zabawy?
– Niestety nie, bo na razie nie mam czasu przyjechać do domu. Ale jak znajdę trochę czasu, to pójdę do jakiegoś sklepu z zabawkami dla psów i na pewno kupię mu takiego liska, a potem wyszyję napis „Newsweek”. Niech sobie z tym biega i robi, co chce.

Kiedy będzie gotowy pozew przeciw tygodnikowi?
– Przygotowujemy zarówno żądanie sprostowania kierowane do tygodnika, pozew do sądu, a także zawiadomienie o popełnieniu przestępstwa do prokuratury o działaniach firmy, która udostępniła m.in. moją kartę zabiegową, a więc informację medyczną. Wystąpiłem również w tej konkretnej sprawie o interwencję do Rzecznika Praw Pacjenta. Dla mnie sprawa jest jasna: będę z nimi rozmawiał tylko i wyłącznie przez sąd. Będę powoływał na świadków osoby, które zaświadczą, gdzie i w jakich terminach akurat przebywałem. I nie jest tak, że autorzy artykułu próbują się tłumaczyć, że powoływali się na archiwum rezerwacji, bo opublikowali archiwum meldunkowe. A więc moje rzekome fizyczne obecności w Kołobrzegu. Chcę w każdym razie, by ta gazeta zapłaciła za to wszystko. Najpierw swoją wiarygodnością i wizerunkiem, a potem rekompensatą finansową. Jaką, to się jeszcze zastanowię, ale oczywiście wskażę jakiś cel dobroczynny, który zostanie wsparty w przypadku zasądzenia odszkodowania.

Dlaczego Pana zaatakowano?
– Ich zadaniem było mnie zdyskredytować, przedstawić jako krezusa, który opływa w luksusy, nadużywa możliwości korzystania z hotelu. Będę walczył o swoje dobre imię, ale nikt nie będzie nam mówił i dyktował, co mamy robić ze związkowym majątkiem, kto w nim będzie wypoczywał i z niego korzystał. Nasz majątek nie należy do nich, tylko do NSZZ „Solidarność”, i to jest dla nas najważniejsze. Otrzymuję liczne wyrazy solidarności i poparcia, co utwierdza mnie tylko w przekonaniu, że warto walczyć.

http://www.naszdziennik.pl/polska-kraj/ ... wkach.html


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Bankructwo niszczycieli Polski
PostNapisane: 15 wrz 2015, 06:26 
Offline
Moderator

Dołączył(a): 13 lip 2009, 09:25
Posty: 30975
Dla lemingów PO jest już bezużyteczna.
Dla normalnych ludzi jest szkodliwa, niszczycielska, wredna i fałszywa.


Walka o polski węgiel trwa

Z Kazimierzem Grajcarkiem, przewodniczącym Sekretariatu Górnictwa i Energetyki NSZZ „Solidarność”, rozmawia Mariusz Kamieniecki.

Panie Przewodniczący, „Solidarność” rozmawia z PiS na temat alternatywnej wobec rządowej strategii dla górnictwa. Pojawiają się zarzuty, że prace nad programem trwają mimo wciąż ważnego porozumienia z rządem...
– Porozumienie zawarte na Śląsku w styczniu z rządem premier Ewy Kopacz wciąż obowiązuje, choć trzeba powiedzieć, że władza tylko w części dotrzymuje złożonych obietnic. Enea wystąpiła z propozycją zakupu udziałów w kopalni „Bogdanka”, nad którą zamierza przejąć kontrolę. We wtorek mają być otwarte propozycje na kupno Kopalni Węgla Kamiennego „Brzeszcze”. Podobno też trwają rozmowy, czy Bruksela zaakceptuje pomoc publiczną, jakiej rząd chce udzielić polskiemu górnictwu. To pokazuje, że jakieś ruchy są czynione, ale czy przełoży się to na konkrety, czas pokaże. Osobiście nie wierzę, żeby te działania zostały dopięte do październikowych wyborów i żeby umowa ze stycznia została zrealizowana. Moi koledzy podpisali porozumienie i musimy dotrzymać czy też przestrzegać ustalonych terminów, żeby ktoś nie obarczył nas winą za ewentualne niepowodzenie, a cała odpowiedzialność nie została zrzucona na związki zawodowe. Tę retorykę znamy dokładnie i tym bardziej musimy dotrzymywać umów, co nie oznacza, że nie monitorujemy sprawy, że nie patrzymy władzy na ręce i że nie widzimy, co się dzieje.

Czyli to, co robi obecnie rząd, to głównie pozorowanie działań?
– Nie do końca. Chcę być sprawiedliwy w swojej ocenie i dlatego to, o czym powiedziałem już wcześniej, a także chociażby przekazanie dwóch kopalń – „Piekary” oraz „Bobrek” – sugerowałoby, że jakieś ruchy są wykonywane. Pytanie tylko, czy będą one skuteczne. Owszem, zgadzam się, że mogą to być ruchy pozorowane, bo nie oszukujmy się, tak to wygląda, ale poczekajmy na efekty. Mnie i wszystkim osobom związanym z branżą górniczą zależy na tym, żeby się udało, bo tu nie chodzi o nasze związkowe ambicje, ale chodzi o to, żeby zabezpieczyć polskie złoża węgla, górników i wszystkich ludzi związanych z tą branżą, pośrednio nas wszystkich, Polaków. Polska ma złoża węgla, które mogą wystarczyć jeszcze na ok. 200 lat. Górnicy są gotowi do pracy, a obowiązkiem władz jest prowadzenie takiej polityki, aby to czarne złoto zapewniło przynajmniej w części suwerenność polskiej energetyce. I w to gramy – to jest dla nas najważniejsza sprawa.

A co do rozmów na temat alternatywnych rozwiązań?
– Nie powinno być chyba żadnym zaskoczeniem dla nikogo, że owszem, rozmawiamy z tymi, którzy po październikowych wyborach – jak mamy nadzieję – będą sprawowali władzę w Polsce. Chcemy wiedzieć, jaki jest punkt widzenia i jak ewentualna nowa ekipa chce rozwiązać problemy w polskim górnictwie. Jako „Solidarność” nie czekamy z założonymi rękoma do czasu, aż wybije zegar i – jak wszystko wskazuje – obecny rząd nie dotrzyma złożonych obietnic, nie patrzymy też na sprawy górnictwa tylko i wyłącznie w perspektywie zbliżających się wyborów, ale sięgamy dalej. Zależy nam na wypracowaniu strategii dla polskiego górnictwa, bo tylko to może zagwarantować Polsce swobodny i pewny dostęp do źródeł energii. Program jest przygotowywany przez ludzi nauki, polityków, związkowców i pracowników kopalń. Rozmawiamy ze wszystkimi, bo ta ważna sprawa powinna łączyć, a nie dzielić.

Od marca z miesiąca na miesiąc przesuwany jest termin powołania nowej kompanii węglowej. W co gra rząd?
– Powołanie nowej kompanii węglowej to była – moim zdaniem – nieprzemyślana propozycja. Druga kwestia dotyczy tego, że to minister rządu pisał program kompanii węglowej, co – w mojej ocenie – jest stawianiem sprawy na głowie, bo minister powinien podejmować decyzje dotyczące całej branży węglowej w Polsce, a nie ograniczać się do jednej spółki. Później ten minister „pisarz” został wymieniony na innego, który widzi nowe rozwiązania, co w mojej ocenie jest działaniem pozornym i graniem na czas. Chyba że rząd PO – PSL robi coś jeszcze w tej sprawie, o czym my nie wiemy, i przed wyborami wypali z jakąś propozycją, która załatwi sprawę.

Wierzy Pan w taką nagłą przemianę tej ekipy?
– Teoretycznie jest to możliwe. Ta koalicja pokazała już, że sprawy, na których jej zależało – sprawy polityczne, jak chociażby sprawa Lasów Państwowych i wiele innych –potrafiła przeforsować, żeby nie powiedzieć przepchnąć kolanem w zaskakująco szybkim tempie, nawet w ciągu niewiele ponad 24 godzin. Nie byłbym zaskoczony, gdyby nagle przygotowali na kolanie ustawę, która rozwiąże problem, a w rzeczywistości będzie miną, która zostanie rozbrojona po przegranych przez Platformę wyborach. Nie jest to wykluczone, a powiedziałbym nawet, że jest bardzo możliwy scenariusz wydarzeń.

Niedawno w całej branży Górnictwa Kamiennego odbywały się masówki, co na pewno nie świadczy o zadowoleniu górników. Czy zatem scenariusz powrotu do akcji protestacyjnej w tym strajku w branży górniczej jest wciąż możliwy?
– Masówki miały na celu poinformowanie pracowników kopalń, co faktycznie się dzieje w całym sektorze górniczym, częściowo także w energetycznym i koksowniczym. Było to przygotowanie do tego, że jeżeli do końca września nie zostanie zrealizowane porozumienie z rządem, to wówczas przystępujemy do akcji protestacyjnej. Czy od razu będzie to strajk – tego nie wiem, od tego jest Międzyzwiązkowy Komitet Protestacyjno-Strajkowy i dlatego nie chciałbym wchodzić w nie swoją rolę. Natomiast powiem panu, że osobiście to ja bym tam nie czekał i od razu przyłożył, żeby sprawa była jasna, ale decyzje będzie podejmowało wspomniane gremium – ludzie, którzy wiedzą, jak sytuacja wygląda w poszczególnych zakładach. Warto bowiem zwrócić uwagę na jeszcze jeden aspekt, a mianowicie wrzesień, październik to zwyczajowo czas podpisywania umów na sprzedaż węgla. Dlatego biorąc to pod uwagę, musimy być roztropni w podejmowaniu działań, żeby strajkiem nie zastopować sprzedaży węgla, na czym nam przecież bardzo zależy. Nie chcemy tym samym dawać rządowi argumentu, żeby węgiel sprowadzać z importu. Wszystko to bierzemy pod uwagę i czasami zaciskamy zęby, aby wypracować jakiś kompromis, bo najważniejszy jest pracownik i cała górnicza branża, za którą stoimy murem. Nie oznacza to jednak, że damy się oszukać i niech rządzący nie wykorzystują sytuacji. Jeżeli zwietrzymy próby oszukania nas, to zrobimy swoje mimo wszystko.

Jak odczytuje Pan odwołanie prezesa zarządu Jastrzębskiej Spółki Węglowej Edwarda Szlęka, który złożył rezygnację z zajmowanego stanowiska – oficjalnie – z powodu stanu zdrowia?
– Zdrowie to zawsze jest jakaś wymówka, gdy chodzi rezygnację z ważnych stanowisk, nie tylko politycznych. Myślę, że tak może być i w tym przypadku. Nie jest dla nikogo tajemnicą, że sytuacja Jastrzębskiej Spółki Węglowej jest zła, a banki nie chcą już dłużej udzielać spółce kredytów. Jeden z nich nawet wystąpił o natychmiastową spłatę długu, co może doprowadzić Jastrzębską Spółkę Węglową do upadłości. Moim zdaniem, jest to pułapka zastawiona przez byłego prezesa Jastrzębskiej Spółki Węglowej Jarosława Zagórowskiego, którego umowa była tak skonstruowana, że nie kopalnia, nie górnictwo, a prezes był gwarantem spłaty długu. Przyznam, że nie widziałem tej umowy, ale nie wykluczałbym właśnie takiej sytuacji. Na moje wyczucie tak to wygląda, a były prezes Jastrzębskiej Spółki Węglowej Zagórowski chce tym samym pokazać swoje racje. Wszystko to bardziej przypomina zmowę – nikogo nie oskarżam, żeby sprawa była jasna – natomiast wyrażam swoją opinię, bo tak to wygląda z mojego punktu widzenia.

Dziękuję za rozmowę.
Mariusz Kamieniecki

http://www.naszdziennik.pl/ekonomia-gos ... -trwa.html


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Bankructwo niszczycieli Polski
PostNapisane: 29 wrz 2015, 05:48 
Offline
Moderator

Dołączył(a): 13 lip 2009, 09:25
Posty: 30975
PO i PSL bawiły się górnictwem

Z Dominikiem Kolorzem, przewodniczącym Zarządu Regionu Śląsko-Dąbrowskiego NSZZ „Solidarność”, rozmawia Mariusz Kamieniecki

Panie Przewodniczący, mija ostateczny termin, w którym rząd Ewy Kopacz miał podjąć się realizacji ustaleń ze stycznia, a efektów nie ma. Co dalej?
– Rząd Platformy oszukał polskich górników. Nie dotrzymał zobowiązań, które wynikają z porozumienia zawartego 17 stycznia tego roku. To zwalania nas z umowy, której staraliśmy się dochować. Nie jesteśmy bowiem w stanie wykonać pracy za rząd.

Jakie są postanowienia Międzyzwiązkowego Komitetu Protestacyjno-Strajkowego, który zebrał się w poniedziałek w Katowicach?
– Podjęliśmy parę istotnych decyzji. Przede wszystkim od 1 października zostanie ogłoszona gotowość strajkowa we wszystkich kopalniach. Z kolei 5 października w kopalni „Brzeszcze”, a więc tam, gdzie w styczniu wszystko się zaczęło, odbędzie się demonstracja górnicza. W ten sposób rozpoczniemy czynną akcję protestacyjną.

Jakie będą kolejne kroki?
– Kolejne ruchy będziemy ustalać na bieżąco. Oczywiście nie zamierzamy siadać z szulerami do stołu, ale w związku z tym, że sprowokowano nas politycznie, będziemy odpowiadać w podobny sposób. Nasze działania będą polegały przede wszystkim na przekonywaniu wszystkich mieszkańców Śląska, nie tylko górników, aby nie głosowali już na szulerów. Będziemy przekazywać mieszkańcom Śląska, przez całą dobę, całą prawdę o tej ekipie, która, mówiąc wprost, zrobiła nas w konia.

Jak wygląda sytuacja w górnictwie po ośmiu latach rządów PO – PSL?
– Jednym słowem, wygląda fatalnie. Został przespany okres koniunktury na węgiel, przewalono całą masę pieniędzy, nie dokonano też niezbędnych zmian organizacyjnych w spółkach górniczych. Nie wynegocjowano również w tym czasie nowej strategii funkcjonowania górnictwa, choć wszyscy dobrze wiedzieli, że bieżąca kończy się w tym roku. Stworzono sztuczne – jak się okazuje – w kontekście tego, co mamy obecnie, programy naprawcze. Ocenę działań tej ekipy wobec górnictwa najpełniej oddaje stwierdzenie minister Elżbiety Bieńkowskiej, która na słynnych już taśmach mówi wyraźnie, gdzie Platforma z PSL miała polskie górnictwo. Słowa „Były pieniądze, a oni, wiesz, pili, lulki palili, swoich ludzi poobstawiali, sam wiesz, ile zarabiali, i nagle pierdyknęło”, jakie wypowiedziała w rozmowie z szefem CBA Pawłem Wojtunikiem, chyba nie wymagają komentarza. Tyle tylko że te gorące kartofle Platforma zostawia w spadku nowej władzy.

Mówiąc wprost, ten rząd dążył do likwidacji polskiego górnictwa?
– Ten rząd, szczególnie w ostatnich siedmiu miesiącach, kiedy miał szanse zrealizować podpisane w styczniu porozumienie, nawet mimo trudnej sytuacji rynkowej górnictwa, co też trzeba podkreślić, i postawić ten sektor na nogi. Natomiast to, co zrobili, świadczy, że to zwyczajni nieudacznicy. Może nie tyle dążyli do likwidacji polskiego górnictwa, ale gdy popatrzy się na tzw. dziką prywatyzację czy udzielanie koncesji na badania złóż górniczych, wiele wskazuje, że polskie kopalnie węgla kamiennego miał przejąć obcy kapitał.

Jako związki zawodowe przedstawialiście wiele razy swoje propozycje, jak poprawić sytuację w górnictwie. Z jakim odzewem spotkały się te postulaty?
– Owszem, mówiliśmy o połączeniu kapitałowym z energetyką, o ulgach związanych z obciążeniem fiskalnym górnictwa, o imporcie węgla i jak temu zapobiec, tyle że nikt nas nie słuchał. Gdyby było inaczej, to dzisiaj pewnie nie rozmawialibyśmy o gotowości strajkowej. Niestety musimy protestować, bo importu węgla nie zablokowano, podatków czy parapodatków nie zmniejszono, VAT na węgiel również nie obniżono, struktury organizacyjne pozostają takie, jak były, a jedyne, co zrobiono, to przekazanie trzech kopalń do Spółki Restrukturyzacji Kopalń SA, choć mimo styczniowego porozumienia nie znaleziono dla nich inwestorów. Innymi słowy, PO i PSL bawiły się górnictwem, doprowadzając na przestrzeni ośmiu lat cały polski sektor węgla kamiennego na skraj upadłości.

Nie ma Pan poczucia, że podpisując w styczniu porozumienie z rządem, daliście się, mówiąc kolokwialnie, wykołować?
– Jeśli ktoś składa podpis pod porozumieniem i czyni to w obecności premiera rządu Rzeczypospolitej, który daje gwarancję spełnienia zawartych tam zapisów, to mieliśmy prawo wierzyć, że porozumienie zostanie dotrzymane i zrealizowane. Życie pokazało, że mieliśmy do czynienia z krętaczami, którzy podpisując porozumienie, działali z premedytacją, wiedząc od początku, że nie dotrzymają słowa. Co to za rząd, co ustala prawo, którego sam nie przestrzega?

Czy to prawda, że górnicze związki rozmawiają z opozycją w sprawie programu naprawczego dla polskiego sektora wydobywczego?
– Owszem, Sekcja Krajowa Górnictwa Węgla Kamiennego NSZZ „Solidarność” rozmawia z opozycją, z Prawem i Sprawiedliwością, które, jak wszystko wskazuje, po październikowych wyborach będzie rządzić w Polsce. Czas ucieka, a my nie mamy na co czekać, dlatego chcemy przygotować pewne rozwiązania wspólnie. Mamy nadzieję, że będą one dobre dla Śląska, dla górników. Obecna władza do stycznie tego roku stawiała siebie w roli nieomylnego, wszystkowiedzącego eksperta, a jak jest naprawdę, to wie każdy Polak. W tej sytuacji przygotowujemy grunt i będziemy rozmawiać już z nowym rządem, z nową władzą.

Górnicy mają chyba świadomość, że nawet nowej, przyjaznej polskiej gospodarce władzy w krótkim czasie trudno będzie posprzątać bałagan pozostawiony po rządach PO – PSL?
– Wiemy, że będzie ciężko, ale z drugiej strony nawet nowa władza nic w tym zakresie nowego nie wymyśli. Przede wszystkim musi jak najszybciej zrealizować zapisy ustaleń, jakie zostały zawarte 17 stycznia tego roku. Tak jak powiedziałem już wcześniej, jest to przysłowiowy gorący kartofel, który musi zostać jak najszybciej wyciągnięty z ogniska. Przecież podpisując porozumienie w styczniu, nie zakładaliśmy czegoś niemożliwego do zrealizowania. Jeśli nowa władza, która, mamy nadzieję, przyjdzie niebawem i w przeciwieństwie do rządu PO – PSL zechce postawić na nogi polskie górnictwo, to sektor ten ma szansę zacząć normalnie funkcjonować.

A zatem nowa władza może liczyć na coś w rodzaju kredytu zaufania górników?
– U nas na Śląsku jest tak, że ktoś, kto dobrze pracuje, otrzymuje nagrodę, kto robi źle, otrzymuje karę. Mam nadzieję, że nowa władza będzie postępować tak, że zasłuży na nagrodę. Nie chcielibyśmy nowej władzy karać, i to już na początku.

Dziękuję za rozmowę.
Mariusz Kamieniecki

http://www.naszdziennik.pl/polska-kraj/ ... ctwem.html


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Bankructwo niszczycieli Polski
PostNapisane: 01 paź 2015, 07:50 
Offline
Moderator

Dołączył(a): 13 lip 2009, 09:25
Posty: 30975
Atak paniki

Atmosfera w sztabie Ewy Kopacz staje się coraz bardziej nerwowa. Świadczą o tym niestosowne, werbalne ataki premier wymierzone w Andrzeja Dudę. Prezydent zdalnie sterowany, który biega po instrukcję do prezesa. W taki sposób premier wypowiada się o wybranej wolą Narodu głowie państwa. Abstrahując od tego, że przesłanki, na jakich opiera swoje sugestie o niesamodzielności Andrzeja Dudy, są mizerne, to jako szef rządu powinna zachować większą powściągliwość w formułowaniu tego typu zarzutów.

To, że Platforma Obywatelska nie ma absolutnie nic do zaoferowania, zarówno w warstwie programowej, jak i wizerunkowej, staje się już widoczne nawet dla dotychczasowych jej wyborców. Dlatego co jakiś czas sztabowcy Ewy Kopacz doradzają jej, aby odwołała się do starego motywu dyskredytowania oponentów poprzez czarny PR.

Co prawda Andrzej Duda nie stanowi dla niej obecnie wyborczej konkurencji, ponieważ wybory prezydenckie wygrał już cztery miesiące temu, a od zaprzysiężenia za chwilę miną dwa miesiące. Okazuje się jednak, że kampania wyborcza PO, nacechowana niekonsekwentnym, chaotycznym przekazem, musi również opierać się na bezpardonowych atakach na głowę państwa jako reprezentanta opozycji.

Rzecz jasna, Prawo i Sprawiedliwość również jest często powtarzającym się motywem w wypowiedziach premier, ponieważ jak brakuje tematów i pomysłów, to zawsze można próbować wmówić Polakom, że powrót tej partii do władzy oznacza katastrofę dla kraju. W narracji Ewy Kopacz jej polityczni rywale to ksenofobiczni, antyeuropejscy, chcący z Polski uczynić drugą Grecję ludzie, wszyscy jak jeden mąż sterowani oczywiście przez Jarosława Kaczyńskiego. Szefowa partii rządzącej krajem niezmiennie od ośmiu lat, premier mianowana na to stanowisko przez Donalda Tuska (i kto tu tak naprawdę jest sterowany?) nie chce zrozumieć, że Bronisław Komorowski przegrał również dlatego, że w kampanii wyborczej w dość siermiężny sposób atakował kontrkandydata.

Dziś mamy powtórkę tego w kampanii Ewy Kopacz. Straszy ksenofobią, wyolbrzymia do niebotycznych rozmiarów dyktat prezesa PiS, atakuje prezydenta. Platforma Obywatelska próbuje wciągnąć Andrzeja Dudę w utarczki słowne i bezproduktywne spory, wierząc, że tym uderzy w partię opozycyjną. Te wszystkie podchody stają się jednak nazbyt przewidywalne, żeby nie powiedzieć – nudne. Poza tym doradcy premier nie przestrzegają jej przed tym, że czarny PR jest tak naprawdę mieczem obosiecznym. Być może sztabowcy w popłochu zatracili resztki zdrowego rozsądku. A wraz z nimi cały rząd.

Paulina Gajkowska

http://www.naszdziennik.pl/polska-kraj/ ... aniki.html


Góra
 Zobacz profil  
 
Wyświetl posty nie starsze niż:  Sortuj wg  
Utwórz nowy wątek Odpowiedz w wątku  [ Posty: 67 ]  Przejdź na stronę Poprzednia strona  1, 2, 3, 4, 5  Następna strona

Wszystkie czasy w strefie UTC + 1


Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zalogowanych użytkowników i 9 gości


Nie możesz rozpoczynać nowych wątków
Nie możesz odpowiadać w wątkach
Nie możesz edytować swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz dodawać załączników

Szukaj:
Skocz do:  
 cron
Powered by phpBB © 2000, 2002, 2005, 2007 phpBB Group
Przyjazne użytkownikom polskie wsparcie phpBB3 - phpBB3.PL
Nasi przyjaciele: Strony Patriotyczne
Linki pozycjonujące: Fenster aus Polen / Schüco Fenster / Drutex Fenster / Fenster Preise / Haustüren /