Polskie-Forum.pl


Wolne i niezależne forum dyskusyjne / opinie polityczne / aktywność obywatelska / patriotyzm / Polska / wolna dyskusja


Wszystkie czasy w strefie UTC + 1




Utwórz nowy wątek Odpowiedz w wątku  [ Posty: 67 ]  Przejdź na stronę Poprzednia strona  1, 2, 3, 4, 5
Autor Wiadomość
 Tytuł: Re: Bankructwo niszczycieli Polski
PostNapisane: 06 lip 2016, 14:06 
Offline
Moderator

Dołączył(a): 13 lip 2009, 09:25
Posty: 30731
Ostra debata o Macierewiczu. Niesiołowski: "Chuligan i smoleńszczyk"

Sejm odrzucił wniosek o wotum nieufności wobec Antoniego Macierewicza. Sprawozdawcą wniosku PO był Stefan Niesiołowski, który ostro krytykował postawę szefa MON od lat 70. po dzisiaj. W odpowiedzi Beata Szydło stwierdziła, że "opozycja stoi tam, gdzie Urban i Maleszka".

Za wotum nieufności głosowało 166 posłów opozycji z PO, Nowoczesnej i PSL. Większość sejmowa obroniła Antoniego Macierewicza - 267 opowiedziało się przeciw wnioskowi PO, trzech polityków się wstrzymało.

Niesiołowski o Macierewiczu: Chuligan, smoleńszczyk, czy jest z GRU?

Stefan Niesiołowski w Sejmie wspominał zarówno o ostatnich kontrowersjach wokół Antoniego Macierewicza, jak i opisywał swoje relacje z nim sprzed lat. Pod adresem ministra padło wiele ostrych wyrażeń. - Uważam, że ten zły, szkodliwy, podejrzany, nieodpowiedzialny minister powinien odejść z rządu, a Sejm ma obowiązek mu w tym odejściu jak najszybciej dopomóc - powiedział w wystąpieniu Niesiołowski.

- Jest chyba pierwszym ministrem na świecie, który zachęca do inwazji na własne państwo, bo twierdzi, że to państwo jest całkowicie bezbronne. Po czym dokonuje rozmnożenia chleba na miarę Kany Galilejskiej (wypowiedź oryginalna - przyp. red.) i w ciągu trzech dni wyprowadza Polskę z tej bezbronności i ogłasza, że właściwie Polska jest pod rządami pana Macierewicza bezpieczna - stwierdził poseł PO.

Zobacz materiał wideo

źródło Sejm/x-news

Zdaniem Niesiołowskiego, Macierewicz jest "smoleńszczykiem", "heroldem sprawy smoleńskiej". - Prędzej przyniesie tutaj potwora z Loch Ness niż udowodni, że na pokładzie Tupolewa doszło do wybuchu - kpił polityk opozycji.

- Mnie to różni od pana Macierewicza i od PiS-u, że ja nie wykorzystuję śmierci, ofiar, trupów, cierpienia do walki bieżącej, politycznej. To jest podłe, to jest nieuczciwe, to jest nieuzasadnione i to jest szkodliwe również w szerszym wymiarze dla Polski, bo dzieli naród i społeczeństwo - dodał Niesiołowski.

- Macierewicz jest chyba pierwszym ministrem obrony w historii, który zachęca do inwazji na własne państwo - wytykał szefowi MON Niesiołowski. Ocenił też, że skoro Macierewicz oskarża inne osoby o współpracę z SB, a nie bronił Donalda Tuska przed oskarżeniami o agenturalność dla STASI na spotkaniu z wyborcami, to "może sam jest z GRU".

- Nie można twierdzić, że wprawdzie minister jest zły, ale jeszcze przetrzymajmy go, bo na szczycie NATO będzie miał okazję, żeby swoje show odegrać. Macierewicz odgrywa rolę "ja jestem Sobieski pod Wiedniem" i cały czas go widzę, jak wręcz ten list "veni, vidi, vici" - komentował Niesiołowski z mównicy sejmowej. Sporą część wystąpienia posła zajęła krytyka postawy Macierewicza, począwszy od lat 70. Jego zdaniem, szef MON wprowadzał podziały w opozycji i w partiach III RP. - Gdyby mógł, podzieliłby Trójcę Świętą - ironizował.

Odpowiedź Szydło: Stoicie po stronie Urbana i Maleszki

Posłowie PiS nie słuchali wystąpienia Stefana Niesiołowskiego na sali plenarnej. Wrócili do ław, gdy skończył przemawiać. W obronę Macierewicza wzięła Beata Szydło. - Niestety dziś, właśnie za sprawą opozycji, za sprawą odsuniętej od władzy PO, trzy dni przed szczytem NATO, musimy zajmować się wnioskiem o wotum nieufności dla ministra obrony narodowej, który podczas tego szczytu będzie reprezentował polskie państwo. Trzeba to jasno i stanowczo powiedzieć: ten wniosek to jest nieakceptowalna próba podważenia zaufania do polskiego państwa - stwierdziła szefowa rządu.

W wystąpieniu Szydło podkreśliła, że opozycja czerpie wiedzę o rzekomych kontaktach szefa MON z Robertem Luśnią z "Gazety Wyborczej". - Ta gazeta zawsze atakowała nas w opozycji, a teraz rząd. Jednocześnie zatrudniła Lesława Maleszkę, groźnego agenta i zdrajcę, wiedząc, kim naprawdę był - mówiła. - Stoicie po stronie Urbana i Maleszki - zwróciła się do opozycji.

- Ten wniosek nie powinien być komentowany, a przemilczany. Ale padło tyle oszczerstw, kłamstw, poniżających ministra Macierewicza, że nie mogłam nie zabrać głosu z tej mównicy. Bóg, Honor, Ojczyzna - Antoni Macierewicz ma te wartości w seru - powiedziała Szydło.

Hałas w Sejmie, Niesiołowski do posła: "Nie drzyj się Pan"

W trybie sprostowania wystąpił ponownie Stefan Niesiołowski, który zaapelował do polityków PiS, by "nie wracali do przeszłości". - Macierewicz, poza rozbijaniem KOR-u, ma piękną kartę, nie on jeden tutaj - podkreślił poseł. Kiedy Niesiołowski próbował kpić, że Macierewiczowi PiS będzie wdzięczne za udane żniwa, większość sejmowa z ław sejmowych rozpoczęła chóralną polemikę. - Nie drzyj się Pan. Panie Marszałku, tak się nie da prowadzić debaty - stwierdził Niesiołowski.

Macierewicz o "zwijaniu armii" przez PO i absurdach rodem z "Trybunu Ludu"

Szef MON podziękował Beacie Szydło za wiele ciepłych słów i docenienie jego działalności w opozycji, ale jednocześnie zastrzegł, że Polska ma wielu bardziej zasłużonych bezimiennych bohaterów, o których nic się nie mówili. "Politycy PO z nich szydzili" - wskazywał Macierewicz.

Polityk PiS podkreślił, że Polska była w NATO od lat, ale tak naprawdę "na papierze", bo nikt się z naszym zdaniem nie liczył. Krytykował PO, że dopuściła do sytuacji, w której - jego zdaniem - Rosja miała wiele do powiedzenia w kwestii bezpieczeństwa Polski. - Nawet nigdy nie podnieśliście postulatu, by były tu wojska NATO. A dziś uznajecie za najbardziej właściwy moment, by atakować ministra obrony rządu PiS, bo zapewnia Polsce obronę - oświadczył Macierewicz.

- Czy u źródeł tego ataku stoi fobia czy zapiekłość człowieka, który uchodził za zaciekłego antykomunistę, a teraz powtarza słowa Urbana? - zwrócił się do Niesiołowskiego. - Czy PO, która uważała, że wywodzi się z „Solidarności” chce pokazać Polakom twarz Jerzego Urbana? - dodał.

Według Macierewicza, poprzedni rząd usunął patriotyczną młodzież z wojska. - Zwinęliście armię. Uważaliście, że nie jest Polsce potrzebna, bo przez 20 lat nie będzie wojny. Opieraliście działania na błędnej ocenie sytuacji geopolitycznej i cudzych opiniach - podkreślił.

Macierewicz oskarżenia Niesiołowskiego nazwał absurdem, jaki kiedyś pojawiał się na łamach "Trybuny Ludu". - Czy wam naprawdę nie wstyd? - pytał szef MON. - Wysyłam polskich żołnierzy tylko i wyłącznie na misję szkoleniową. Pan Schetyna i wszyscy inni byli obecni na posiedzeniu RBN. Jak macie czelność teraz kłamać, że nic o tym nie wiedzieliście? Nie ma miary kłamstwa i tchórzostwa. PO przekroczyła normy PZPR - zarzucał politykom PO.

Politycy PiS twierdzą, że PO świadomie "szkodzi Polsce" i bezpieczeństwu, wzywając do dymisji Macierewicza na kilka dni przed szczytem NATO.

Źródło: PAP

http://newsroom.salon24.pl/719483,ostra ... olenszczyk

Dewastatorzy naszej Ojczyzny z gangów politycznych zwanych PO, PSL i Nowoczesna cynicznie i bez skrupułów zioną nienawiścią do wszystkiego co polskie i do wszystkich, którzy im odbierają prawo do grabienia Polski i Polaków. Ich parady KOD-owskie, ich obszczekiwania medialne i donosicielstwo i bełkot sejmowy to wszystko co im pozostało. Dziś nie chroni ich NKWD jak chroniła ich ojców i dziadów, i dziś są na straconej pozycji. Dziś mogą czynić tylko zadymy i coraz bardziej kompromitować się w oczach narodu polskiego. Prawda o ich profesjonalizmie, którą ogłaszał Tusk w kampaniach wyborczych, to już tylko stęchła gumka po balonie, który już dawno pękł upadł i skisł. Tyle zostało z kleptomanów, z ich rządów z ich "profesjonalizmów" i z ich retoryki. Naród przejrzał, a oni ocknęli się z ze złodziejskimi łapskami w nocniku.


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Bankructwo niszczycieli Polski
PostNapisane: 23 gru 2016, 11:25 
Offline
Moderator

Dołączył(a): 13 lip 2009, 09:25
Posty: 30731
Gangi polityczne takie jak PO i Nowoczesna, oraz PSL i SLD no i zagraniczni kolonizatorzy Polski, w roku 2016 nie ukradli, bo PiS im nie pozwolił na to, wielomiliardowych sum. Myślę, że w kolejnych latach, ich możliwości okradania Polski i Polaków spadną do zera. I niech już tak pozostanie.
Polska jest nasza, a nie peowców, eseldowców, peeselowców i unijnych cwaniaczków. Niech i oni zaczną żyć z pracy, a nie z ... przywilejów.


A budżet miał być klapą...

Podczas prac w grudniu ubiegłego roku nad budżetem na rok 2016 zarówno prominentni politycy Platformy, jak i eksperci tej partii jeden przez drugiego wieszczyli jego rozpad już w drugiej połowie roku, jeżeli Prawo i Sprawiedliwość zacznie realizować swoje zobowiązania wyborcze.

Rzeczywiście sztandarowy program „Rodzina 500+” od kwietnia do końca roku miał kosztować około 17 mld zł i były to dodatkowe wydatki budżetowe, ponieważ nie zdecydowano się, aby dokonać ograniczeń w innych częściach budżetu.

Wiadomo było, że jeżeli chcemy realizować tak wielki i kosztowny program społeczny, to zdecydowanie musi się poprawić wydajność podatkowa z czterech głównych źródeł dochodów, tzn. z podatku VAT, akcyzy, z PIT i CIT.

Po jedenastu miesiącach tego roku można powiedzieć, że się to udało i potwierdza to komunikat Ministerstwa Finansów, stwierdzający, że w okresie styczeń – listopad dochody budżetowe zostały wykonane w 93,8% tych planowanych, wydatki budżetowe w wysokości 87,4% planu, w konsekwencji deficyt budżetowy wyniósł zaledwie 50,4% tego zaplanowanego.

Utrzymuje się wyraźnie tendencja wyższych niż w analogicznym okresie ubiegłego roku wpływów podatkowych (o ponad 7,4%). Tylko wpływy z tzw. podatku bankowego wyraźnie odbiegają od tego, co zaplanowano w budżecie (3,1 mld zł wpływów po jedenastu miesiącach przy zaplanowanych 5,5 mld zł).

Niższe, niż zaplanowano, są wydatki budżetowe, w związku z tym deficyt budżetowy jest na wręcz rekordowo niskim poziomie – po jedenastu miesiącach wynosi zaledwie 27,6 mld zł, czyli 50,4% wartości planowanej na cały rok.

Dochody z podatku VAT były wyższe o 7,4% w ujęciu r/r, tj. o 8,4 mld zł; dochody z podatku akcyzowego i podatku od gier były wyższe o 5% r/r, tj. o ok.2,9 mld zł; z PIT były wyższe o 7,1% r/r, tj. o 2,9 mld zł; z podatku CIT były wyższe o 2% r/r, tj. o 0,5 mld zł; co razem z wpływami podatku bankowego (3,1 mld zł) daje aż o 18 mld zł wyższe dochody niż w analogicznym okresie ubiegłego roku.

A przypomnijmy, że w ostatnich latach rządów Platformy mimo wzrostu gospodarczego wpływy z podatków z roku na rok malały (na przykład z podatku VAT), mimo że w każdym roku odnotowywaliśmy wzrost gospodarczy.

W roku 2016 – mimo że wzrost PKB będzie o parę dziesiątych punktu procentowego niższy, niż przyjęto w budżecie państwa (ze względu na wyraźnie niższy poziom inwestycji niż planowano) – wpływy podatkowe będą wyraźnie wyższe niż w roku ubiegłym.

Oczywiście te dodatkowe dochody nie pojawiły się, dlatego że nagle wszyscy podatnicy zdecydowali się podatki płacić, ale dlatego że w sposób zasadniczy rząd Beaty Szydło zmienił przepisy podatkowe, powodując znaczące uszczelnienie systemu podatkowego.

Co więcej, służby skarbowe zdecydowanie bardziej niż do tej pory zwiększyły swoją aktywność szczególnie w walce z tzw. karuzelami podatkowymi w VAT, które co i rusz przenoszą się na nowe rodzaje towarów.

Te działania będą kontynuowane także w roku 2017, w związku z tym wpływy z podatku VAT zaplanowano na poziomie o kilkanaście miliardów złotych wyższym niż wykonanie tego podatku w roku 2016.

Jeżeli te tendencje związane ze wzrostem wydajności podatkowej zostaną utrzymane także w roku 2017, nie będzie zagrożeń z finansowaniem wydatków budżetowych związanych z ważnymi celami społecznymi, tak jak program „Rodzina 500+”, który w przyszłym roku będzie kosztował około 23 mld zł.

W każdym razie wieszczący upadek budżetu w roku 2016 politycy PO i jej eksperci w sytuacji, kiedy – jak wszystko na to wskazuje – deficyt budżetowy niewiele tylko przekroczy 50%, powinni „pozjadać własne języki”.

Dr Zbigniew Kuźmiuk

http://www.naszdziennik.pl/ekonomia-gos ... klapa.html


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Bankructwo niszczycieli Polski
PostNapisane: 23 sty 2017, 12:02 
Offline
Moderator

Dołączył(a): 13 lip 2009, 09:25
Posty: 30731
Fikcyjny eksport zawyżał wzrost PKB w latach 2014-2015

1. Jak ujawnił w poprzednim tygodniu w wywiadzie dla PAP wicepremier i minister finansów Mateusz Morawiecki w ostatnich latach rządów koalicji PO-PSL ze względu na masowe wystawianie fikcyjnych faktur dotyczących sprzedaży na eksport, zawyżany był także wzrost PKB szczególnie w latach 2014-2015.


Według Morawieckiego wartość fikcyjnych faktur dotyczących eksportu w tych latach sięgała od 20mld zł do 30 mld zł rocznie, według dokonanych ostatnio szacunków resortu finansów.


Ponieważ eksport w tym także ten wewnątrzwspólnotowy (do krajów UE) jest opodatkowany zerową stawką podatku VAT, to wystawianie fikcyjnych faktur pozwala sprzedającemu na uzyskanie zwrotu VAT zawartego z kolei w zakupach przez niego towarów lub usług.


2.Oczywiście nie wystarczy do tego jedna prosta transakcja, dlatego tworzy się tzw. karuzele VAT-owskie, czyli przemieszcza dany towar pomiędzy wieloma firmami, aby utrudnić później dochodzenia prowadzone przez kontrolerów skarbowych, zresztą po kilku tygodniach intensywnego uczestnictwa w takiej karuzeli i po uzyskaniu zwrotu VAT, takie firmy najczęściej zaprzestają działalności, po prostu znikają z rynku.


Ten typ przestępstw masowo występował w Polsce szczególnie w ostatnich latach funkcjonowania koalicji PO-PSL i oznaczało to w pierwszej kolejności poważne uszczuplenia wpływów podatkowych z podatku VAT (jak wynika z analizy tych faktur Polska była czołowym na świecie eksporterem telefonów komórkowych, choć w zasadzie nie jesteśmy ich producentem).


W kilku kolejnych latach rządów tej koalicji było wręcz tak, że wpływy z podatku VAT zamiast rosnąć z roku na rok, choćby w związku z ponad 3% wzrostem PKB każdego roku, nie tylko nie rosły, ale kolejnych latach były mniejsze niż w latach poprzednich.


Istnieją coraz poważniejsze podejrzenia, że działo się to za cichym politycznym przyzwoleniem na tego typu wyłudzenia, bo kolejni ministrowie finansów rządu PO-PSL, nie podejmowali żądnych zdecydowanych działań, żeby tego rodzaju praktykom przeciwdziałać.


3. Wicepremier Morawiecki podkreślił przy tej okazji, że w związku z tym fikcyjnym eksportem, corocznie zawyżany był wzrost PKB, szczególnie w latach 2014-2015 kiedy to jego wielkość sięgała od 20-30 mld zł rocznie.


Na wzrost PKB składają się w uproszczeniu czynniki: konsumpcja (indywidualna i zbiorowa), inwestycje, i tzw. eksport netto, i to właśnie ich wzrost lub spadek sumarycznie określa poziom wzrostu PKB w danym roku.


A więc jeżeli w roku 2014 polski eksport wyniósł około 693 mld zł, czyli około 150 mld euro (przy przyjęciu średniego kursu 4 zł za jedno euro), a import około 704 mld zł, czyli około 152 mld euro, mieliśmy, więc minimalny deficyt i w związku z tym samym mniej więcej neutralne oddziaływanie wskaźnika eksportu netto na wzrost PKB.


Fikcyjny eksport na poziomie 30 mld zł, czyli około 7,5 mld euro powoduje, że w rzeczywistości deficyt w handlu był w 2014 bliski 10 mld euro i w związku z tym miał niewątpliwie ujemny wpływ na wzrost PKB, który musiał być niższy niż 3,3%, tak jak to podał oficjalnie GUS.


Jeszcze bardziej skomplikowana była sytuacja w roku 2015, kiedy to eksport wyniósł blisko 179 mld euro, import 175 mld euro i po raz pierwszy od wielu, Polska miała dodatni bilans handlowy wynoszący ok. 4 mld euro, co przełożyło się na mocny wpływ wskaźnika eksportu netto na wzrost PKB (według GUS wyniósł 3,9 %).


Jeżeli jednak w rzeczywistości eksport był o 30 mld zł niższy (o ok.7,5 mld euro) to zamiast nadwyżki w handlu zagranicznym mieliśmy jednak w handlu zagranicznym deficyt i to oznacza, że nie dodatnio, ale ujemnie wpływał on na wzrost PKB.


4. Fikcyjny eksport nie tylko, więc oznaczał poważne uszczuplenia wpływów z podatku VAT w latach 2014-2015 ale także jak się okazuje „fałszował” statystyki wzrostu PKB (zawyżając ten wzrost).


Miejmy, więc nadzieję, że po ujawnieniu tych danych przez wicepremiera Morawieckiego, zbadaniem zjawiska wpływu fikcyjnego eksportu na poziom wzrostu PKB, zajmie się teraz GUS i po przeprowadzonych badaniach, dokonana korekty wzrostu PKB za lata 2014-2015.

http://zbigniewkuzmiuk.salon24.pl/75006 ... -2014-2015


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Bankructwo niszczycieli Polski
PostNapisane: 03 cze 2017, 15:08 
Offline
Moderator

Dołączył(a): 13 lip 2009, 09:25
Posty: 30731
Dlaczego wówczas nie dopominaliśmy się o ekshumacje?

Dociera do nas teraz cały ten, przeczuwany od dawna, dramat, straszliwy obraz prawdy: podeptanie godności Prezydenta RP, sprofanowanie zwłok biskupów, generałów, parlamentarzystów, wysokich urzędników i młodziutkich stewardes, znieważenie Państwa Polskiego. Rozmiary tego barbarzyństwa. W grobie śp. Lecha Kaczyńskiego znaleziono szczątki dwóch innych osób. Stwierdzono zamianę dwóch ciał, a w dziewięciu trumnach fragmenty ciał należące do różnych osób. Szczątki posłanki Aleksandry Natalii-Świat, podobnie jak naszej drogiej przyjaciółki Grażynki Gęsickiej znaleziono już w kilku różnych trumnach. Nie wiemy, kogo pochowaliśmy w których grobach... Dlaczego wówczas, zaraz po katastrofie smoleńskiej, nie dopominaliśmy się o ekshumacje? Trudno znaleźć odpowiedź, pewnie też każdy ma swoją.

Gdyby politycy Prawa i Sprawiedliwości próbowali wtedy o to mocno walczyć, byliby natychmiast oskarżeni o bezprawne wywieranie nacisku na "niezależną" prokuraturę. Przypominam, że w tamtych dniach po katastrofie każdy, kto zadawał jakiekolwiek pytania był traktowany jako PIS-owski zakapior i nienawistnik. To był czas karnawału Palikota i Niesiołowskiego. Siódmą rocznicę katastrofy ten przedstawiciel "partii miłości" znów czci knajacką napaścią: "Kaddafi skończył w rurze kanalizacyjnej. Zobaczymy, jak skończy Kaczyński".

Niektóre rodziny ofiar, tak jak np. Magdalena Merta, wdowa po wiceministrze kultury Tomaszu Mercie, przekazały wnioski o ekshumacje do prokuratury w 2011 r., jednak ta długo, lekceważąco nie odpowiadała na nie, aby tuż przed samym jej rozwiązaniem udzielić odmowy.

My, blogerzy, pisaliśmy dużo, stawialiśmy mnóstwo pytań, staraliśmy się dochodzić prawdy i odkłamywać oficjalny przekaz w sprawie katastrofy smoleńskiej. Przejrzałem moje notki z tamtego czasu. 13 kwietnia napisałem w pierwszym po katastrofie tekście "Polityczne targowisko nie znosi przestojów": "Trwa pospieszne przejmowanie przez PO kolejnych urzędów w czasie, gdy społeczeństwo jest pogrążone w szoku, w żałobie, zanim się ockniemy… Naturalną drogą ockniemy się w kraju jednowładztwa." 24 kwietnia spisałem moje wątpliwości, 30 pytań, w tym o to, dlaczego nie zabezpieczono miejsca katastrofy, wraku i pozwolono na niszczenie dowodów. 28 kwietnia w tekście "Dwie prawdy: przed i powyborcza" odnotowałem szokujący unik Tuska zamiast odpowiedzi na pytania na jego pierwszej po katastrofie konferencji prasowej o sekcje zwłok, ucieczkę premiera od tej kwestii. Potem odwlekanie przez niego wszelkiej informacji dopiero do czasu po wyborach prezydenckich. Pisałem o raptownej wymianie kadr i skoku na osierocone instytucje, gdy Komorowski i Tusk "odbija dla Platformy kolejne wrogie placówki: Kancelarię Prezydenta, Biuro Bezpieczeństwa Narodowego, Instytut Pamięci Narodowej, Narodowy Bank Polski, Krajową Radę Radiofonii i Telewizji…" 6 maja w notce "Niesolidarni 2010" pisałem o odrzuceniu przez Platformę Obywatelską rezolucji złożonej przez Prawo i Sprawiedliwość wzywającej premiera Tuska do wystąpienia do władz Rosji o przekazanie Polsce prowadzenia dochodzenia. Pisałem też o tym, że ówczesny minister sprawiedliwości, a dzisiejszy prezes NIK, Kwiatkowski, chciał zakazać wyjazdów do Smoleńska, gdy okazało się, że "Młodzi ludzie, harcerze, którzy w ostatnich dniach pojechali oddać hołd pomordowanym w Katyniu, przeżyli szok: odkryli i ujawnili, że miejsce katastrofy smoleńskiej jest niezabezpieczone, że walają się tam nie tylko fragmenty samolotu, wyszabrowane portfele i rzeczy osobiste ofiar, ubrania, paszporty, zdjęcia, ale – co za horror – nawet krwawiące jeszcze szczątki ciał!". 23 września 2010 r. napisałem, że Kopacz uniknie kary za swoje kłamstwa i że czołowi kłamcy zostaną nagrodzeni stanowiskami ["Kłamstwa minister Kopacz bez kary?"]. Po sześciu miesiącach napisałem w kolejnym tekście na blogu, że "prokuratura odwleka, nie pozwala na ekshumację i rzetelne zbadanie zwłok, gdy czas jest tak ważny" ["Kto będzie siedział za niszczenie dowodów?"].

Jeśli uznamy, że pisanie, w ogóle działania w ramach prawa wtedy, to było za mało, to czy należało odejść od klawiatur, przestać gadać, wyjść na ulice i próbować siłą wymóc na ówczesnym rządzie właściwe postępowanie? Co by to dało? Przypomnę, ile było prób prowokacji z ich strony... Czy naprawdę można było zrobić więcej?

http://niezalezna.pl/97529-niesiolowski ... acy-sposob

http://mieszczuch.blog.onet.pl/2010/04/13/

http://mieszczuch.blog.onet.pl/2010/05/06/

http://mieszczuch.blog.onet.pl/2010/09/23/

http://mieszczuch.blog.onet.pl/2010/10/10/
Opublikowano: 03.06.2017 02:32.

http://notatnikmieszczucha.salon24.pl/7 ... ekshumacje


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Bankructwo niszczycieli Polski
PostNapisane: 14 lip 2017, 21:37 
Offline
Moderator

Dołączył(a): 13 lip 2009, 09:25
Posty: 30731
Dogorywająca III RP

Któż z nas nie pamięta nieodżałowanego Romana Wilhelmiego w filmie Stanisława Barei "Alternatywy 4" (1983). Już w pierwszym odcinku wspaniale ukazany jest mechanizm sterujący awansami społeczno-politycznymi Polski w czasach realnego socjalizmu. W jednej ze scen, będący na wylocie kierownik Wydziału Kultury KM PZPR w Pułtusku Stanisław Anioł, tłumaczy swojej żonie Mieczysławie, dlaczego zdecydował się przyjąć ofertę gospodarza domu w Warszawie. Tak się bowiem złożyło, że Anioł był człowiekiem Brońskiego, który był podczepiony pod Korszulę, a ten z kolei był zależny od Skąpskiego. Niestety, Skąpski "poszedł na ambasadora", zaś to oznaczało, iż najpierw poleci ze stołka Korszul, potem Broński, a w końcu także Anioł.

Peerelowskie mechanizmy przeszły do III RP w zasadzie nienaruszone, zwłaszcza w aparacie sprawiedliwości. Prawdziwy strach z powodu zmian nie zajrzał tam nigdy, nawet na chwilę. Z perspektywy lat widać wyraźnie, że było to działanie zamierzone, mimo iż niektórzy uważali, że Okrągły Stół to tylko dobry początek, że nieco później nastąpi prawdziwy przełom. Nie nastąpił. Czerwonoróżowa III RP była i jest jeszcze hybrydą, a kluczem do jej długiego istnienia był i jest upływający czas. W 1989 roku obowiązywała doktryna, iż nie wolno dokonywać radykalnych zmian, albowiem istnieje Związek Sowiecki, zaś w Polsce stacjonują jego wojska. 3 lata później miała miejsce nieudana próba zerwania z peerelem, czego konsekwencją było umocnienie postpeerelowskich służb. Rządy koalicji SdRP-PSL w latach 1993-1997 przywróciły w dużej mierze peerelowskie zwyczaje i mechanizmy, zwłaszcza w administracji państwowej i wymiarze sprawiedliwości. Zgodnie z zasadą: im większy upływ czasu, tym mniejsza szansa na odkręcenie. Kolejna okazja do przełomu pojawiła się na krótko po wygranych przez AWS wyborach w 1997 roku. Niestety, w skład koalicji weszła Unia Wolności z Leszkiem Balcerowiczem na czele, która była gwarantem zasady "wy nie ruszacie naszych, my nie ruszamy waszych". Na domiar złego tandemem AWS-UW rządził de facto słaby merytorycznie Marian Krzaklewski, którego interesowała jedynie prezydentura. Premier Jerzy Buzek robił tam nota bene za figuranta. Musiało to się skończyć powtórnymi rządami lewicy i powrotem mechanizmów rodem z PRL. A czas płynął nieubłaganie.

Lata 2005-2009 to kolejna szansa na przełom. Niestety, mimo iż prezydentem był śp. Lech Kaczyński, koalicja PiS-SO-LPR była niezwykle trudna do utrzymania i zakończyła żywot przedwcześnie w roku 2007. Na 8 lat do władzy powracają czerwonoróżowi i ich zwyczaje. Nikt nie kradnie, nie ma złodziei w strukturach władzy, ale pieniądze znikają. W jaki sposób? Ano, budujemy na przykład najdroższe w UE stadiony i najdroższe autostrady, wyłudzamy VAT, a z zamówień publicznych robimy w dużej mierze fikcję. Nawet premier nie wie, kto naprawdę rządzi (słynne słowa Tuska: "ktoś tam przestawił wajchę"). Jest to możliwe wyłącznie w ramach "państwa teoretycznego".

W ten sposób dochodzimy do roku 2015 i bardzo szczęśliwych dla PiS wyników wyborów. Po raz pierwszy od 1989 roku pojawia się prawdziwa szansa na przełom, także w wymiarze sprawiedliwości. Mimo niezbyt udanego początku z Trybunałem Konstytucyjnym (można to było rozegrać znacznie lepiej w sensie czasowym), dochodzi do szeregu reform gospodarczych, dzięki którym większość społeczeństwa uzyskuje coś realnego dla siebie (500+, powrót wieku emerytalnego etc.) i dzięki temu jest spokojna, że państwem nie rządzą szaleńcy, jak twierdzą mainstreamowe media. Jarosławowi Kaczyńskiemu udaje się też uzyskać to, o czym zawsze marzył w polskiej polityce, tj. o podziale na dwa wielkie obozy. Do jednego należą czerwonoróżowi, a do drugiego pozostali. Nadszedł przeto czas na przebudowę wymiaru sprawiedliwości.

PiS uzyskał mandat w drodze demokratycznych wyborów i nie ma mowy o jakimś zamachu na wymiar sprawiedliwości. Ustrój sądów powszechnych regulowany jest ustawowo, tj. przez władzę ustawodawczą (Sejm i Senat). Wbrew temu, co twierdzi Schetyna, Petru, Frasyniuk i Gersdorf, jak na razie nie widać nawet najmniejszego naruszenia przepisów prawa. Wszystko idzie lege artis. Owszem, można mieć krytyczne uwagi merytoryczne, ale zarzut naruszania norm konstytucyjnych czy dokonywania zamachu stanu jest w istocie absurdalny. Po raz pierwszy od roku 1989 wymiarowi sprawiedliwości zajrzał strach w oczy. Widać to już było nieco wcześniej, albowiem sądy dyscyplinarne też się trochę przestraszyły i wzięły do roboty. Wcześniej sędziowie byli praktycznie bezkarni. Jak ktoś nie wierzy, niech sobie wygugluje hasło "Hamernia sędziowie". Zobaczy wtedy, jak w 2002 roku śmietanka podkarpackich sądów bawiła się na wyspie należącej do syna jednego z mafiosów wyłudzających VAT, aż do tragicznej śmierci jednego z nich, tj. wiceprezesa Sądu Okręgowego w Rzeszowie. Policjanci, którzy usiłowali dociec prawdy, byli po kolei odsuwani od sprawy, a mainstreamowe media tradycyjnie przemilczały temat. Teraz ma się to zmienić, zarówno w warstwie medialnej, jak i dyscyplinarnej. Stąd te krzyki rozpaczy.

Jedyne, o co PiS może się potknąć i dotkliwie potłuc, to własna polityka informacyjna. Dziś na konferencji prasowej wystąpił prezes Jarosław Kaczyński i w kilku prostych zdaniach wyjaśnił potrzebę zmian w wymiarze sprawiedliwości. Teraz trzeba to rozwinąć i wyjaśnić obszerniej, jak jest w innych krajach. Potrzebna jest wręcz chłodna i kompletna merytorycznie analiza porównawcza sposobu regulowania ustroju sądów i powoływania sędziów w Niemczech, Austrii, Czechach itd. W przeciwnym wypadku będziemy zdani na nieznośny jazgot dogorywającej III RP.

Opublikowano: 14.07.2017 19:45.

http://beem-deep.salon24.pl/793517,dogorywajaca-iii-rp


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Bankructwo niszczycieli Polski
PostNapisane: 19 lip 2017, 07:38 
Offline
Moderator

Dołączył(a): 13 lip 2009, 09:25
Posty: 30731
Ciemniactwo bolszewickie dławiące rozwój Polski w czasach III RP, a właściwie to Polskę niszczące, dziś z pozycji przegranego nadal chce dławić i niszczyć nasz rozwój, nasze nadzieje, nasze oddanie Ojczyźnie.
Gdy się na nich patrzy, to smutny jest ten widok.
Gdy się ich słyszy to tak jakby słyszało się ujadanie psiej sfory, szczekanie, szczekanie i szczekanie.

I niestety, ale tylko to szczekanie jest ich programem dla Polski.

Myślę, że Polacy oprócz obrzydzenia i odrazy nic więcej nie wyniosą z ich wiecowania, czy puczowania.


Potrzebne demokratyczne, a nie uliczne rozwiązania

Z Andrzejem Maciejewskim, posłem Ruchu Kukiz’15, przewodniczącym sejmowej Komisji Samorządu Terytorialnego i Polityki Regionalnej, rozmawia Mariusz Kamieniecki

Czy władza sądownicza powinna być poza kontrolą i czy nie mamy dzisiaj do czynienia z sędziokracją, skoro sędziowie sami siebie wybierają?
– Jestem ostatnią osobą, która chociażby z uwagi na tematy frankowe powie coś dobrego o sędziach. Tak się składa, że skarg na sądy i sędziów mam bardzo dużo, chociażby to, że sądy nie chcą się wypowiedzieć w kwestii kredytów frankowych, której parlament – choć ma możliwość ustawowego uregulowania – to nie chce rozwiązać. Ale to nie zmienia faktu, że jako polityk muszę spojrzeć na sprawę kompleksowo i uczciwie. Nikt nie ma cienia wątpliwości, że sądy w Polsce i prawo dotyczące kontroli sądów musi ulec systemowym, kompleksowym zmianom. Ale – i tu dochodzimy do pewnego detalu i kwestii dotyczącej KRS-u, co Kukiz’15 proponował i o czym wczoraj była dyskusja m.in. Pawła Kukiza z prezydentem Andrzejem Dudą. Jako Kukiz’15 nie chcemy zamiany jednych na „naszych”. Nie uważamy, że wygaszanie kadencji sędziów KRS-u jest do końca zgodne z prawem. Przypomnę, że prezes Sądu Najwyższego ma sześcioletnią kadencję, o czym mówi Konstytucja RP i czy to się komuś podoba, czy nie obecna prezes ma jeszcze trzy lata do zakończenia kadencji.

To jednak nie uprawnia do tego, żeby się zachowywać jak polityk…?
– Zgadza się. Chciałbym, aby każda ze stron robiła swoje i to dotyczy zarówno posłów, jak i sędziów. Sędziowie niech się zajmą orzekaniem, a nie polityką. Natomiast politycy niech zajmą się tworzeniem mądrego prawa dla obywateli, niech stworzą jasne, przejrzyste procedury i zakres pracy sędziów, a jednocześnie rozliczania i wyciągania konsekwencji, gdy ktoś łamie prawo. Po to m.in. jawność oświadczeń majątkowych sędziów, po to ta transparentność, żeby nie było cienia wątpliwości.

Kukiz’15 ma też swoje propozycje co do obsady sędziów KRS...
– Rzecz w tym, że Sejm, który w imieniu obywateli wskazuje sędziów KRS, powinien to robić większością kwalifikowaną – dwóch trzecich lub trzech piątych głosów, nie zaś zwykłą większością. Uważamy, że jest to uczciwe postawienie sprawy. Jak wiemy, Prawo i Sprawiedliwość nie ma takiej większości, a to oznacza, że w interesie tej partii jest doprowadzić do systemowych zmian i usunąć osoby niewiarygodne, ale powinno się to dokonać nie w drodze zamachu – jak to określają niektórzy – ale decyzją wspomnianej wcześniej większości. Jeśli bowiem ten wybór dokona się większością dwóch trzecich lub trzech piątych głosów posłów, wtedy już nikt nie powie, że to są kandydaci PiS-u. To wszystko wymaga przygotowania i takiego przeprowadzenia, żeby nie było cienia wątpliwości, żeby nikomu nie przeszło nawet przez głowę, że jest to zamach na niezależność sądów. I tu trzeba usiąść do rozmów z każdą z sił i porozmawiać na serio o tym, co należy zrobić, jakie osoby zaproponować i wtedy będzie to poważna dyskusja o KRS-ie. Nam w Kukiz’15 zależy, żeby odbyło się to w sposób transparentny, proobywatelski, stąd nasz apel do prezydenta Andrzeja Dudy, aby stanął po stronie obywateli, a nie tylko po stronie partii, która owszem ma większość w parlamencie, ale przy tak istotnych zmianach – w naszej ocenie – zwykła większość to za mało.

Skoro twierdzi Pan, że Paweł Kukiz apelował do prezydenta Andrzeja Dudy, żeby stanął nie po stronie partii rządzącej, ale po stronie obywateli, to czy ma Pan jakiekolwiek wątpliwości, że Polacy nie chcą zmian w szeroko pojętym wymiarze sprawiedliwości?
– Obywatele chcą zmian w sądownictwie, i to jest poza dyskusją. Ale wiedza dotycząca tego, co to jest KRS, czym jest Sąd Najwyższy i kim jest oraz jakie ma kompetencje prezes tegoż Sądu Najwyższego nie jest dostateczna. Proszę zwrócić uwagę, że do obywateli szybciej dotarło to, że na stacjach benzynowych zapłacą o 25 groszy więcej za paliwo, a w zasadzie, że mieli zapłacić, bo PiS się wycofało z tego pomysłu, niż to, że zmieni się jakaś tam prezes Sądu Najwyższego czy członkowie KRS-u. Dla wielu ludzi jest to abstrakcja. Stąd w Kukiz’15 mówimy, że aby zmiany w tych obszarach były uczciwe i poza jakąkolwiek wątpliwością, to takie zmiany muszą się dokonać większością trzech piątych, a idealnie byłoby większością dwóch trzecich głosów posłów. To zmusiłoby partię rządzącą do kompromisów i dyskusji. A jednocześnie byłaby to taka poprzeczka, której nie przeskoczyłyby osoby mało wiarygodne, nieuczciwe i wątpliwej reputacji, a tylko osoby o czystych rękach. Naszym celem jest, aby członków KRS-u wybierali obywatele, i w tym kierunku zmierzamy.

Ale tych trzech piątych PiS nie ma?
– Dlatego potrzebny jest kompromis. Walka o trzy piąte jest grą wartą świeczki, bo byłby to sygnał, że wybór sędziów nie jest wyborem jednej partii, jednej politycznej siły. Jest to też zmuszenie partii sprawującej władzę do kompromisów i rozmów. Co więcej, muszą się liczyć z głosami nie tylko Kukiz’15, ale także Platformy. To sygnał, że trzeba rozmawiać. W parlamencie mało ze sobą rozmawiamy, za to jest podkręcanie atmosfery. W niedzielę tę atmosferę pod Sejmem podkręcało środowisko KOD-u, Platformy i Nowoczesnej i to był pierwszy akt tego całego spektaklu, a wczoraj szykowano się do aktu drugiego. To pokazuje, że w Polsce dzieją się złe rzeczy i to mnie martwi.

Ze sceny niedzielnego protestu pod Sejmem niejaki Władysław Frasyniuk pytał, gdzie jest Kukiz’15. No właśnie, jakie miejsce w tym sporze zajmuje Pana ugrupowanie?
– Kukiz’15 nie wdaje się w wojnę polityczną. W tym czasie, kiedy pod Sejmem rozgrywał się ten mierny spektakl, to Paweł Kukiz i Stanisław Tyszka prowadzili rozmowy z prezydenckimi ministrami, aby doprowadzić do rozmów z prezydentem Andrzejem Dudą. Efekt był taki, że mimo ważnej wizyty w Polsce pary książęcej z Wielkiej Brytanii, mimo napiętego kalendarza, prezydent Duda znalazł czas na spotkanie i rozmowę z przedstawicielem opozycji parlamentarnej Pawłem Kukizem i wicemarszałkiem Sejmu Stanisławem Tyszką. To pokazuje, że można być konstruktywną opozycją, a nie totalną, negującą wszystko, co od PiS-u pochodzi.

PiS wycofuje się z projektu ustawy o Funduszu dróg samorządowych i podwyższaniu opłaty paliwowej, ale zapowiada, że jeśli chodzi o reformę sądownictwa, dalej się już nie cofnie…
– Jeśli chodzi o projekt „paliwo plus”, to tak się składa, że kiedy kończyły się głosowania w Sejmie i wszyscy pakowali walizki, to członkowie komisji, której mam zaszczyt przewodniczyć, przez pięć godzin pracowali nad ustawą, która wczoraj poszła do kosza. Było wielkie larum, żeby zrobić wszystko, aby ta ustawa została przegłosowana pod prace w Sejmie. I pięć godzin pracy komisji, czemu towarzyszyły kłótnie, spory i awantura – jak widać mniej dało niż naciski obywatelskie. To pokazuje, że do obywatela przemawia stan jego portfela. Natomiast jeśli chodzi o opozycję totalną, to otrzymuje ona paliwo do swoich działań. Po grudniowym szaleństwie bak z paliwem totalnej opozycji się wyczerpał i teraz ktoś – PiS znów do niego dolało paliwo, niejako przywołując z niebytu KOD oraz polityków Platformy i Nowoczesnej, którzy nie mieli już pomysłu na zaistnienie. Natomiast w tym kotle czują się znów silniejsi, mamiąc ludzi.

Inna sprawa, że opozycja sama szukała tego paliwa…
– Owszem, zgadza się. Opozycja totalna cały czas szukała tego pretekstu już przy projekcie ustawy o Funduszu Dróg Samorządowych, zakładającej m.in. wprowadzenie nowej opłaty paliwowej – słynne „paliwo plus”, ale takich potencjalnych obszarów sporu jest więcej. Weźmy chociażby zmiany w ustawie Prawo wodne – pomijając fakt, że rzeczywiście kwestia ta została zaniedbana przez poprzedni rządy, ale de facto jest to ustawa obejmująca ogromny obszar spraw, wymagająca – w dobrze pojętym interesie państwa, obywateli i przedsiębiorców – przepracowania i konsultacji na różnych szczeblach. Jednocześnie o jej ostatecznym kształcie powinna decydować świadomość, że dokonując zmian, dbamy o wodę, której w Polsce coraz bardziej zaczyna brakować. Pochodzę z Warmii i Mazur, które są pustynią, na której brakuje dobrej jakości wody pitnej. I to jest kolejny temat, który się w Sejmie i debacie publicznej kroi. Opozycja zawsze będzie naciskać i to jest nieuniknione, ale nie może być tak, że strona rządowa na własne życzenie sama sobie szykuje taki bigos. W Klubie Kukiz’15 na temat reformy sądownictwa mamy swoje określone zdanie. Stoimy na stanowisku, że owszem zmiany są konieczne, ale nie możemy nikomu dawać pretekstu do tego, abyśmy jako Polska znów byli punktowani.

Dobrze, ale przecież wiemy, że PiS szło do wyborów z hasłem reformy sądownictwa, więc chyba dla nikogo nie powinno być to zaskoczeniem?
– Zgadza się, tyle tylko, że proponowane zmiany nie mogą polegać czy też zmierzać do upartyjnienia wszystkich obszarów, gdzie każda decyzja staje się partyjną, a nie decyzją większości parlamentu, czyli dwóch trzecich czy trzech piątych liczby posłów.

Jak daleko posunie się tzw. totalna opozycja?
– Przekornie powiem, że przed Sejmem brakuje tylko czołgów i koksowników. To smutna konstatacja, ale przykry jest widok, kiedy parlament RP musi być ogrodzony barierkami, a szpalery policjantów pilnują bezpieczeństwa protestujących, a także tego, aby posłowie mogli spokojnie obradować, żeby nie doszło do jakiegoś nieszczęścia. Mam nadzieję, że wszystko się szczęśliwie ułoży, że nikomu nie stanie się żadna krzywda.

Dziękuję za rozmowę.
Mariusz Kamieniecki

http://www.naszdziennik.pl/polska-kraj/ ... zania.html


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Bankructwo niszczycieli Polski
PostNapisane: 11 maja 2018, 15:08 
Offline
Moderator

Dołączył(a): 13 lip 2009, 09:25
Posty: 30731
3-4 sukcesy PO? Schetyna zaniemówił!



Góra
 Zobacz profil  
 
Wyświetl posty nie starsze niż:  Sortuj wg  
Utwórz nowy wątek Odpowiedz w wątku  [ Posty: 67 ]  Przejdź na stronę Poprzednia strona  1, 2, 3, 4, 5

Wszystkie czasy w strefie UTC + 1


Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zalogowanych użytkowników i 6 gości


Nie możesz rozpoczynać nowych wątków
Nie możesz odpowiadać w wątkach
Nie możesz edytować swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz dodawać załączników

Szukaj:
Skocz do:  

Powered by phpBB © 2000, 2002, 2005, 2007 phpBB Group
Przyjazne użytkownikom polskie wsparcie phpBB3 - phpBB3.PL
Nasi przyjaciele: Strony Patriotyczne
Linki pozycjonujące: Fenster aus Polen / Schüco Fenster / Drutex Fenster / Fenster Preise / Haustüren /