Polskie-Forum.pl


Wolne i niezależne forum dyskusyjne / opinie polityczne / aktywność obywatelska / patriotyzm / Polska / wolna dyskusja


Wszystkie czasy w strefie UTC + 1




Utwórz nowy wątek Odpowiedz w wątku  [ Posty: 34 ]  Przejdź na stronę Poprzednia strona  1, 2, 3  Następna strona
Autor Wiadomość
 Tytuł: Re: Smutne, ale prawdziwe.
PostNapisane: 14 lis 2013, 07:53 
Offline
Moderator

Dołączył(a): 13 lip 2009, 09:25
Posty: 31574
System III RP, zbrodniczy i niszczycielski jak każdy totalitaryzm, zbudowany jest na fałszu, pogardzie, zbrodni i zastraszaniu.
Jak długo jeszcze nasz wspaniały, o dojrzałym dorobku kulturowym naród, da się prowadzić na smyczy politycznym gangsterom i psychopatycznym dewiantom?


Za dużo miała na głowie?

Olsztyńska laborantka oskarżona o sfałszowanie wyników badań DNA szczątków Krzysztofa Olewnika nie przyznaje się do winy.

Jolanta D. zeznała wczoraj przed sądem w Elblągu, który prowadzi proces, że nie zgadza się z oskarżeniem. Tłumaczyła, że „kwestionowana przez Prokuraturę Apelacyjną w Gdańsku opinia dotycząca badań DNA przygotowana przez Bogdana Z. w swojej konkluzji była poprawna i jej kardynalna teza nie została podważona, ale potwierdzona przez gdańskich biegłych”.

Według Jolanty D., naczelnik laboratorium olsztyńskiej komendy wojewódzkiej policji, „niedociągnięcia występujące w tej opinii można było rozstrzygnąć, przedstawiając dodatkowo opinię uzupełniającą”.

Laborantka wskazywała w swoich wyjaśnieniach, że nie była przy sporządzaniu opinii, ponieważ miała wówczas inne obowiązki służbowe, a jej podpis na opinii widnieje z tej racji, że jest szefową laboratorium kryminalistycznego nadzorującą pracowników.

Wskazała ponadto, że podpisywanie takich opinii stanowiło jej rutynowe czynności, a laboratorium kryminalistyczne w Olsztynie rocznie sporządzało 8 tys. opinii. Dlatego nie była w stanie sprawdzać ich pod względem merytorycznym. Zaznaczyła, że laboratorium wydawało opinie z 18 różnych dyscyplin naukowych.

Podobnie Jolanta D. tłumaczyła się w sprawie zaginięcia fragmentów kości badanych w 2006 r., będących dowodem w sprawie. Wyjaśniła, że rocznie laboratorium badało 100 tys. różnych dowodów i nie była ona w stanie nadzorować każdego dowodu. Mogła jedynie egzekwować procedury i sposoby zabezpieczenia dowodów przez podwładnych.

– Na ocenę tych zeznań na pewno przyjdzie czas po prezentacji całego materiału dowodowego – zaznaczył mec. Arkadiusz Horanin, pełnomocnik Włodzimierza Olewnika. – Na razie nie ma potrzeby składania wniosków dowodowych – dodał.

Przed Sądem Rejonowym w Elblągu odpowiadają Jolanta D., naczelnik laboratorium olsztyńskiej komendy wojewódzkiej policji, oraz Bogdan Z., biegły medycyny sądowej. Grozi im do 5 lat więzienia. Gdańska prokuratura oskarża pracowników laboratorium o to, że w 2006 r. sfałszowali wyniki badań DNA szczątków porwanego i zamordowanego Krzysztofa Olewnika. Pobrali do badań trzy fragmenty kości: z ramienia, biodra i uda. Dwie próbki wykazały zgodność DNA z kodem genetycznym Olewnika, ale jedna miała inny profil.

Laboranci nie tylko nie powtórzyli badań zgodnie z procedurą, ale jeszcze zataili fakt odmienności profilu jednej z próbek. Inne zarzuty dotyczą niedopełnienia obowiązków, ponieważ wskutek niewłaściwego nadzoru nad dowodami rzeczowymi doszło do zaginięcia fragmentów kości badanych w 2006 roku.

W konsekwencji na wniosek rodziny w 2010 r. gdańska prokuratura apelacyjna zarządziła ekshumację zwłok Olewnika w celu pobrania nowych próbek do badań. Wyniki powtórnych badań potwierdziły ostatecznie tożsamość ofiary.

Prokuratura Apelacyjna w Gdańsku nadal prowadzi wielowątkowe śledztwo w sprawie nieprawidłowości popełnionych przez organy ścigania w trakcie wcześniejszych postępowań dotyczących porwania i zabójstwa Krzysztofa Olewnika.

Zenon Baranowski

http://www.naszdziennik.pl/polska-kraj/ ... lowie.html


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Smutne, ale prawdziwe.
PostNapisane: 07 gru 2013, 09:28 
Offline
Moderator

Dołączył(a): 13 lip 2009, 09:25
Posty: 31574
PO w rolach głównych

Nigdy dotąd żadna ekipa rządząca w Polsce – licząc od 1989 roku – nie traktowała swojego kraju w takim stopniu jako żerowiska, a jego mieszkańców jako nic nieznaczący tłum skupiony wokół przydrożnej loterii fantowej. Donald Tusk i towarzysze doskonale rozpoznali nastroje i możliwości oraz psychikę Polaków. Wiedzieli, czym jest słowo mówione i manipulacja. Do perfekcji opanowali technikę zobojętniania społeczeństwa i przyzwyczajania go do pustosłowia, permanentnego niedotrzymywania obietnic oraz braku odpowiedzialności. Ta potężna dawka cynizmu i dwulicowości w wykonaniu adeptów „sztuki rządzenia” przyniosła zatrute owoce w postaci: biedy, bezrobocia i chorobliwego dorabiania się czyimś kosztem. Ten ogólnonarodowy casting wodzirejów z Platformy i przyklejonych do nich ludzi z PSL doprowadził do sytuacji upadku wszelkich form, zasad i dobrego tonu w każdej dziedzinie życia. Niedawno Donald Tusk zagrał główną rolę w spektaklu wymiany ministrów w swoim rządzie, szumnie zatytułowanym „rekonstrukcja gabinetu”. Joanna Kluzik-Rostkowska, która nie była jeszcze członkiem SLD i pewnie ze dwóch innych partii, przekonywała samą siebie, że sześciolatki muszą iść do szkoły pomimo tego, że wie, iż miliony rodziców są temu przeciwne. „Wyluzowany” europoseł o wyraźnym zacięciu prowincjonalnego aktora trzymał rękę w kieszeni, dając powód do dumy tym, którzy dobre maniery mają za przeżytek epoki. Zaś nowy minister finansów nie zająknął się o tym, że pracował dla zagranicznego banku. Tymczasem Centralne Biuro Antykorupcyjne aresztowało kilkudziesięciu urzędników, obwieszczając, że mamy do czynienia z największą aferą w III RP. Obecna Rzeczpospolita aferalno-kryminalna jest przykładem demoralizacji ludzi sprawujących władzę. Oczywiście nie wszystkich i nie wszędzie, ale tam, gdzie są wyjątkowe konfitury.
Odbudowa dobrego imienia naszej Ojczyzny, przywrócenie w niej prawa i porządku od gminy po województwa i dalej po centralne urzędy to gigantyczny wysiłek i nie wiadomo, czy znajdzie się ktoś, kto da motywację do robienia generalnego porządku i zdoła przywrócić cywilizowane normy życia. Może nie jesteśmy jeszcze całkowitymi bankrutami.

Marek Zep, Warszawa

http://www.naszdziennik.pl/wp/61794,po- ... wnych.html


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Smutne, ale prawdziwe.
PostNapisane: 27 gru 2013, 18:19 
Offline
Moderator

Dołączył(a): 13 lip 2009, 09:25
Posty: 31574
I smieszno i straszno. A kim są ci państwo?

Agnieszka Żurek 26 grudnia 2013

A kim są ci państwo? Nie sposób uniknąć tej myśli oglądając drętwe przemówienie pary prezydenckiej wygłoszone z okazji Świąt Bożego Narodzenia.

W upiornej stylistyce, otoczona niebieskawą poświatą, znad lśniącego zimnym fioletem stołu, para prezydencka mówiła Polakom o miłości, serdeczności, zrozumieniu i – jakże by inaczej – o zgodzie. Prezydent życzył wszystkim, aby „bilans dwudziestopięciolecia naszej wolności był dla wszystkich źródłem satysfakcji, optymizmu i naszej polskiej siły”. Pani prezydentowa, w stroju przypominającym mundur chińskiego przywódcy z równie ciepłym i serdecznym wyrazem twarzy mówiła o radości i optymizmie, a także „o tych, których nie ma z nami przy wigilijnym stole”.

I rzeczywiście – zapewne wielu Polaków myśli w tych dniach o tych, których z nami już nie ma, a których tak bardzo – kto wie, czy nie coraz bardziej - nam brakuje. O śp. Marii i Lechu Kaczyńskich, którzy ciepłem i dobrocią zwyczajnie emanowali, nie musieli przypominać o niej w co drugim zdaniu. Którzy swoją miłość do Polski wyrażali w czynach, a nie w drewnianych przemowach. Do których można było mieć zaufanie, że powierzone im sprawy Ojczyzny znajdują się w dobrych rękach.

Kiedy patrzymy na tę osobliwą parę wygłaszającą do nas przez zaciśnięte zęby słowa o miłości i pojednaniu, trudno opanować uczucia gniewu i upokorzenia. Ci ludzie mają reprezentować majestat Najjaśniejszej Rzeczypospolitej? O „zgodzie i pojednaniu” mówi człowiek, który po zamachu w Gruzji na śp. Prezydenta Lecha Kaczyńskiego miał czelność powiedzieć: „jaka wizyta, taki zamach”? I nigdy za te słowa nie przeprosił?

Miłości do Polski ma nas uczyć ktoś, kto w dniu przywiezienia ciał ofiar katastrofy smoleńskiej, dobrze się bawił na lotnisku, a do przejęcia władzy było mu tak spieszno, że nie zawracał sobie głowy żałobą narodową ani bólem bliskich? [Ani względami prawnymi: nie było komunikatu o zgonie Prezydenta! MD]. Który jednocześnie zapala świeczkę pamięci ofiar stanu wojennego i zaprasza Wojciecha Jaruzelskiego na posiedzenie Rady Bezpieczeństwa Narodowego?

Bronisław Komorowski ma czego chciał – urząd prezydenta i wpływy polityczne. Może dyktować warunki. Nie ma jednak jednego – serc Polaków. I może próbować rozmaitych sposobów – czasami się podlizując, to znów mniej lub bardziej subtelnie dając do zrozumienia, kto jest u władzy i na co jeszcze może sobie pozwolić. To na nic. Nie pomoże słowo „RAZEM” wypisane wołami na fasadzie Pałacu Prezydenckiego w Święto Niepodległości, nie pomogą powtórzone tysiąc razy zaklęcia: zgoda, optymizm, przyszłość, wspólnie, osiągnięcia, pojednanie, pojednanie. Nie pomogą „nowoczesne” życzenia składane internautom.

Na marginesie: warto zwrócić uwagę także na sygnały niewerbalne - pan prezydent wypowiadając słowa: „życzę samych >>lajków<<, życiowego spełnienia”… zaciska pięść.

Mowa ciała zdradza bardzo wiele. W tym świetle można zrozumieć konieczność przywdziewania pozy „na baczność” podczas wygłaszania przemówień do narodu. To także na wiele się nie zda. Właściwie można by panu prezydentowi doradzić, aby po prostu był sobą. Jeśli sądzi, że Polacy są już do tego stopnia zdemoralizowani i zmęczeni, że nie obudzi się w nich duma narodowa, głęboko się myli. W jeszcze większym błędzie tkwi uważając, że jesteśmy narodem, który da się zastraszyć i ujarzmić.

„Polaków nie zdobywa się groźbą, ale sercem” – powiedział Sługa Boży, prymas Stefan Wyszyński. To właśnie potrafił śp. Lech Kaczyński i wielu innych poległych w Smoleńsku. I to z nimi łączymy się modlitwą i myślami w te Święta, wierząc, że Polska, o jakiej marzyli, prędzej czy później stanie się rzeczywistością.
Agnieszka Żurek

http://dakowski.pl//index.php?option=co ... Itemid=100


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Smutne, ale prawdziwe.
PostNapisane: 08 sty 2014, 09:39 
Offline
Moderator

Dołączył(a): 13 lip 2009, 09:25
Posty: 31574
„Kombatant” nie dla kombatanta

Urząd Gminy w Repkach koło Sokołowa Podlaskiego odmówił skierowania do Domu Pomocy Społecznej „Kombatant” w Legionowie 81-letniemu Zbigniewowi Adamczukowi, zasłużonemu weteranowi opozycji antykomunistycznej. Rodzina twierdzi, że nie ma innej możliwości, aby zapewnić stałą opiekę ciężko choremu mężczyźnie.

Skierowanie na pobyt w domu opieki wystawia urząd gminy w porozumieniu z gminnym ośrodkiem pomocy społecznej. I w tym przypadku samorząd takiego pisma nie wystawił. Uzasadniając odmowną decyzję, urząd stwierdził, że sytuacja Zbigniewa Adamczuka nie wyczerpuje przesłanek określonych art. 54 ust. 1 ustawy o pomocy społecznej.

Zgodnie z tą regulacją osobie wymagającej całodobowej opieki ze względu na podeszły wiek, chorobę czy niepełnosprawność przysługuje prawo do umieszczenia w domu opieki społecznej, jeśli nie można zapewnić jej niezbędnej pomocy z innej strony, m.in. od najbliższej rodziny.

Tymczasem – twierdzą władze gminy – Zbigniew Adamczuk ma troje dzieci, które są w dobrej sytuacji materialnej. Ponadto ojciec zbył na ich rzecz 30-hektarowe gospodarstwo, tym samym dzieci są zobowiązane do ponoszenia wszelkich kosztów związanych z opieką nad nim. Co więcej, syn nie godzi się na umieszczenie ojca w domu opieki społecznej i partycypowanie w związanych z tym kosztach.

Samodzielny czy nie?
– Pan Zbigniew Adamczuk jest sprawny ruchowo, porusza się samodzielnie, sam załatwia sprawy urzędnicze – argumentuje Urząd Gminy w Repkach. Podnosi też, że nie do przyjęcia jest to, że mężczyzna ubiega się o miejsce w Domu Pomocy Społecznej „Kombatant” w Legionowie, gdzie koszty pobytu są zbyt wysokie i ponosiłaby je gmina, podczas gdy inny dom opieki społecznej, i to dużo tańszy, znajduje się stosunkowo niedaleko, bo w Lipkach Starych koło Węgrowa.

Rodzina widzi jednak sprawę inaczej. –Tata nie jest samodzielny, powłóczy nogami. Ma niedowład jednej ręki. Jest po zawale i chciałby mieć zapewnione miejsce w tym, a nie w innym domu. Całe życie był bardzo aktywny społecznie, zależy mu na tym, by mieszkać z osobami z podobnego środowiska, które przeszły to samo, co on –podkreśla w rozmowie z „Naszym Dziennikiem” córka pana Zbigniewa, Heromina Repeć.

Pani Heromina mieszka w Warszawie, na co dzień nie jest w stanie zaopiekować się ojcem, sama ma pierwszą grupę inwalidzką i mieszka u córek. – Warunki u brata też nie są najlepsze, mieszka on na I piętrze, tata nie dałby rady wejść na schody. W mieszkaniu nie ma też łazienki przystosowanej dla osób niepełnosprawnych. Brat i bratowa pracują, a tata potrzebuje opieki przez 24 godziny na dobę – podkreśla.

Zbigniew Adamczuk był szefem NSZZ Rolników Indywidualnych „Solidarność” w Repkach, został internowany w 1981 r. po ogłoszeniu stanu wojennego i przez 7 miesięcy był więziony w Siedlcach, Włodawie i Lublinie. Do niedawna zajmował małe mieszkanie bez bieżącej wody i pieca. Jest po zawale, wymaga całodobowej opieki. Fatalne warunki bytowe spowodowały, że pan Zbigniew trafił w grudniu 2013 roku do szpitala – zdiagnozowano u niego niedrożność serca. Obecnie przebywa w ośrodku pomocy społecznej w podwarszawskich Markach.

27 grudnia ub.r. rodzina, w imieniu Zbigniewa Adamczuka, złożyła odwołanie od negatywnej decyzji gminy Repki. Cały czas mają nadzieję na pozytywne rozstrzygnięcie. – Tata jest w naprawdę złym stanie. Marzy o tym domu w Legionowie. Dlatego liczymy na pozytywny odzew ze strony gminy –mówi Heromina Repeć.

Weteran zignorowany
Pierwsze pismo do Gminnego Ośrodka Pomocy Społecznej w Repkach o skierowanie do legionowskiej placówki Zbigniew Adamczuk złożył na początku października ub.r. I długo czekał na reakcję.

– Urząd miał cały miesiąc na udzielenie odpowiedzi, a w sytuacji zagrażającej życiu i zdrowiu powinien to zrobić niezwłocznie! Decyzję, i to odmowną, wydał jednak dopiero w końcu grudnia. A przecież Zbigniew Adamczuk był jedyną osobą represjonowaną i internowaną w gminie Repki. Najwidoczniej urzędnicy w Repkach zapomnieli, że nie są władcami panującymi nad innymi, a mieszkańcy nie są ich poddanymi – zaznacza Janusz Olewiński, prezes Ogólnopolskiego Stowarzyszenia Internowanych i Represjonowanych w Siedlcach.

–W decyzji urzędu pominięto całkowicie wolę samego zainteresowanego oraz jego stan zdrowia. Wwyniku zaniechania i opieszałości urzędniczej wystąpiła szkoda w postaci załamania się zdrowia pana Adamczuka. Mniemamy, że mieszkańcy gminy Repki zapamiętają takie traktowanie 81-letniego weterana walczącego o wolną i niepodległą Polskę przy najbliższych wyborach samorządowych – dodaje prezes Olewiński.

W sprawie Zbigniewa Adamczuka Stowarzyszenie wystąpiło do Samorządowego Kolegium Odwoławczego w Siedlcach. W piśmie powołuje się na art. 19 Konstytucji RP, który nakłada na władze obowiązek otoczenia specjalną troską i opieką weteranów walk o niepodległość Polski. „Opieszałość postępowania i niechęć władz gminnych do osoby zasłużonej dla Rzeczypospolitej w osobie Zbigniewa Adamczuka narusza ład konstytucyjny i jest nie do przyjęcia” – pisze Stowarzyszenie, wnosząc jednocześnie o natychmiastowe wydanie przez Urząd Gminy w Repkach skierowania dla Zbigniewa Adamczuka do Domu Pomocy Społecznej „Kombatant” w Legionowie.

– Niezależnie od warunków rodzinnych gmina powinna przychylić się do prośby pana Zbigniewa, który swoje całe życie poświęcił Ojczyźnie. Człowiek to nie przedmiot, który można umieszczać, gdzie popadnie – konkluduje Olewiński.

Anna Ambroziak

http://www.naszdziennik.pl/polska-kraj/ ... tanta.html


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Smutne, ale prawdziwe.
PostNapisane: 03 lip 2014, 21:37 
Offline
Moderator

Dołączył(a): 13 lip 2009, 09:25
Posty: 31574
Przecież od jakiegoś czasu regularnie kpi się z wiary, z Kościoła, z katolików, z Polaków. Wręcz do dobrego tonu należy w półświatku celebrytów opluwać Polaków i katolików, ale czy wszystkim wolno tak bezkarnie i po wszystkich skakać?

Czerska ściga za „żydostwo”

W Białymstoku pod teatrem „TrzyRzecze”, w którym zorganizowano czytanie scenariusza bluźnierczej sztuki „Golgota Picnic” odbywał się protest środowisk katolickich i narodowych. Gazeta Wyborcza nagrała prywatną wypowiedź zastępcy podlaskiego wojewódzkiego konserwatora zabytków Zofii Cybulko, która do stojącej obok niej osoby mówi: - awangarda finansowana z Fundacji Batorego. Czyli żydostwo

Oczywiście Czerska od razu ruszyła do ataku pisząc: Poprosiliśmy przełożonych Zofii Cybulko o odniesienie się do jej pogardliwego stwierdzenia. Do ministra kultury i dziedzictwa narodowego, podlaskiego wojewódzkiego konserwatora zabytków oraz wojewody podlaskiego wysłaliśmy trzy pytania.
Po pierwsze, czy w taki - pogardliwy - sposób powinien wypowiadać się urzędnik państwowy?
Po drugie, czy osoba z takimi poglądami powinna zajmować się dziedzictwem wielokulturowego regionu, jakim jest województwo podlaskie?
Wreszcie - po trzecie - czy możliwe jest racjonalne podejmowanie decyzji związanych z dziedzictwem - jak to określa pani Cybulko – "żydostwa"?

Mieliśmy niedawno sytuację niemal identyczną, a w zasadzie bardziej jednoznaczną. Opłacana z publicznych pieniędzy dyrektorka poznańskiego „Teatru Ósmego Dnia”, Ewa Wójciak w swojej w zamierzeniu prywatnej wypowiedzi na Facebooku nazwała papieża Franciszka „ch...m”. Tu już nie ma żadnych wątpliwości, że jej wypowiedź była wulgarna obraźliwa i powodowana nienawiścią na tle religijnym. Czy wówczas Czerska z podobnymi pytaniami zwróciła się do ministerstwa kultury i dziedzictwa narodowego oraz do wojewody wielkopolskiego? Jeżeli nie to należy z niepokojem stwierdzić, że polscy katolicy w swoim kraju są uważani przez tę „rasę panów” za podludzi, których można bezkarnie lżyć i poniżać.

Źródło:http://wyborcza.pl/1,75478,16246655,Jak_nasza_konserwator_zabytkow_demaskuje__zydostwo_.html#ixzz36CkWgDTQ

http://kokos.salon24.pl/594198,czerska- ... a-zydostwo


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Smutne, ale prawdziwe.
PostNapisane: 15 lip 2014, 06:52 
Offline
Moderator

Dołączył(a): 13 lip 2009, 09:25
Posty: 31574
Lewaccy gnidianie w natarciu. Jak zwykle lewctwo to nie rycerstwo, nie zna ono etosu. Lewactwo to banda zbójów, walcząca po zbójecku.

Bałagan w ratuszu?

Instytut Matki i Dziecka twierdzi, że stołeczny ratusz nie wystąpił do niego o dokumenty, które miały być użyte do sporządzenia raportu, który posłużył prezydent Hannie Gronkiewicz-Waltz do podjęcia decyzji o zwolnieniu z pracy prof. Bogdana Chazana, dyrektora Szpitala im. Świętej Rodziny.

Instytut Matki i Dziecka nie zgadza się z dotyczącymi tej placówki tezami, jakie pojawiły się w projekcie raportu stołecznego ratusza po kontroli w Szpitalu Specjalistycznym im. Świętej Rodziny w Warszawie. W projekcie raportu pokontrolnego napisano m.in., że kiedy w Szpitalu Świętej Rodziny wstępnie potwierdzono poważne wady rozwojowe dziecka, ciężarną kobietę w trybie pilnym przekazano do IMiD, gdzie zlecono i wykonano kolejne badania, w tym genetyczne. Z dokumentu wynika, że pacjentka poprosiła tam o dokonanie aborcji, jednak w Instytucie nie wyrażono na to zgody i 2 kwietnia przekazano ją Szpitalowi im. Świętej Rodziny.

W oficjalnym komunikacie Instytut napisał m.in., że prowadzący kontrolę zespół nie zwrócił się do IMiD w celu uzyskania informacji czy zapoznania się z dokumentacją medyczną pacjentki, której sprawa dotyczy.

Nie wiadomo więc w takim razie, na jakiej podstawie miejscy kontrolerzy wyciągnęli swoje wnioski. To zaś podważa wartość dokumentu sporządzonego na polecenie prezydent Hanny Gronkiewicz-Waltz. I daje kolejny argument podważający decyzję prezydent w sprawie prof. Chazana.

Informacjom tym zaprzecza rzecznik stołecznego ratusza Bartosz Milczarczyk. Jak powiedział, Dariusz Hajdukiewicz, dyrektor Biura Polityki Zdrowotnej Urzędu m.st. Warszawy, w piśmie z 20 czerwca zwrócił się do dyrektora IMiD Tomasza Maciejewskiego o wydanie kopii dokumentacji dotyczącej świadczeń medycznych udzielonych pacjentce. Zaznaczył, że Instytut wydał tę dokumentację miejskim kontrolerom kilka dni później i to m.in. na jej podstawie opracowano projekt wystąpienia pokontrolnego. Z oświadczenia IMiD wynika jednak coś zupełnie innego.

Ale nie tylko to budzi wątpliwości. Ratusz w pierwszym punkcie wniosków z projektu protokołu pokontrolnego zarzuca Szpitalowi im. Świętej Rodziny bałagan w dokumentach. To dziwny zarzut, bo placówka prof. Chazana do tej pory z takimi oskarżeniami się nie spotykała, nie było zaniedbań nie tylko w dokumentacji medycznej, ale i finansowej. Mecenas Jerzy Kwaśniewski, pełnomocnik prof. Bogdana Chazana, podkreśla, że sprzeczne oświadczenia IMiD oraz ratusza pokazują, że bałagan panuje nie w Szpitalu im. Świętej Rodziny, ale po stronie Urzędu m.st. Warszawy. Kwaśniewski wskazuje, że gdyby ratusz prześledził dokładnie wszystkie dokumenty z każdej placówki, w której hospitalizowana była pacjentka, wyciągnąłby zupełnie inne wnioski.

Od samego początku Szpital im. Świętej Rodziny wnosił o rozszerzenie kontroli na klinikę „Novum”, przychodnię „Adad”, Instytut Matki i Dziecka oraz Szpital Bielański. Jest to konieczne do prześledzenia całej historii prowadzenia ciąży od chwili sztucznego zapłodnienia aż do chwili narodzin dziecka i śmierci w Szpitalu Bielańskim.

– Miasto niestety ograniczyło się tylko do zbadania dokumentów znajdujących się w Szpitalu im. Świętej Rodziny. Co więcej, w toku tej kontroli nie dostrzeżono wielu dokumentów, które wcześniej badały inne kontrole. Zarzucono również, że Szpital Świętej Rodziny nie posiada dokumentów, które w ogóle nie były w nim wytworzone, bo dotyczą okresu wcześniejszych świadczeń medycznych w „Novum” i „Adad”. Bałagan po stronie miasta jest oczywisty – mówi „Naszemu Dziennikowi” mecenas Kwaśniewski.

W jego ocenie, to zrozumiałe, że IMiD sam prosi o kontrolę. Dla Instytutu ujmą na honorze są słowa Hanny Gronkiewicz-Waltz, że łamano w nim prawa pacjenta oraz że panuje tam bałagan. – W naszej opinii, ani w Szpitalu Świętej Rodziny, ani w IMiD nie łamano praw pacjenta, a wszelkie procedury były dostatecznie udokumentowane. Prawidłowo diagnozowano dziecko i matkę. Kompetentna analiza tych dokumentów pozwoli na stwierdzenie, że matka wcale nie żądała aborcji przed 24. tygodniem ciąży. Pierwszy raz sformułowała bowiem takie żądanie w rozmowie z prof. Chazanem 14 kwietnia, a już 18 kwietnia Szpital Bielański odmówił jej aborcji z uwagi na zbyt zaawansowany wiek dziecka – podkreśla Jerzy Kwaśniewski.

Izabela Borańska-Chmielewska

http://www.naszdziennik.pl/polska-kraj/ ... tuszu.html


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Smutne, ale prawdziwe.
PostNapisane: 01 wrz 2014, 16:08 
Offline
Moderator

Dołączył(a): 13 lip 2009, 09:25
Posty: 31574
BÓG HONOR OJCZYZNA, PRAWDA – a biskup siedlecki

Poniżej walka o prawdę o czasach zwanych „minionymi”. Jak widać – zwanych tak niesłusznie...

Projekt tablicy przedstawiony w Kurii:

===================

BÓG HONOR OJCZYZNA

[krzyż NSZ]

por. Stefan Kosobudzki

ps. "Sęk" (1912-1944)

BOHATER

NARODOWYCH SIL ZBROJNYCH


Zamordowany 22 sierpnia 1944r. w Siedlcach przez polskich funkcjonariuszy kierowanych przez komendanta i kadrę narodowości żydowskiej

oraz sowieckiego doradcę - oficera NKWD


CZEŚĆ JEGO PAMIĘCI !


Związek Żołnierzy NSZ

okręg XII Podlaski

i mieszkańcy Siedlec

Siedlce, sierpień 2013


============================

Po zmianach i cenzurze urzędników Kurii Biskupa Diecezji Siedleckiej:

======================


BÓG HONOR OJCZYZNA

[krzyż NSZ]

por. Stefan Kosobudzki

ps. "Sęk" (1912-1944)

BOHATER

NARODOWYCH SIL ZBROJNYCH

Aresztowany 22 Sierpnia 1944 r. w Siedlcach i zamordowany

przez funkcjonariuszy UB kierowanych przez NKWD

CZEŚĆ JEGO PAMIĘCI!


Związek Żołnierzy NSZ i mieszkańcy Siedlec

Siedlce, wrzesień 2014

===============================

Cześć rodzinko,

Przesyłam Wam to co zostało ustalone po “autoryzacji zwierzchników kościoła”. Przekażcie pozostałym z rodziny.

Pozostawiam bez komentarza, ze smutkiem patrząc na kierunek zmierzania po równi pochyłej Kościoła... Proszę również nie oceniać przez ten pryzmat idei i wartości (tych właściwych i niezakłamanych) głoszonych i będących w depozycie Kościoła Katolickiego, tego prawego i wiernego swoim ideałom. Za dzisiejsze zło w nim goszczące nie jest winien kościół (jako instytucja z założenia narażona na infiltrację poprzez przenikanie elementu niszczącego wykorzystującego naiwność samej istoty opartej o “wiarę” zbiorowości ludzkiej/społecznej), lecz ci którzy powinni go bronić, w tym również i my sami (każdy wierny nazywający siebie “Chrostos”)...



Każdy kapłan, każdy, kto otrzymuje święcenie kapłańskie i nakłada na siebie sutannę, bez znaczenia czy będzie wybrany papieżem, czy zostanie całe życie proboszczem gdzieś na parafii, składa Bogu przysięgę. A ta przysięga zawiera takie słowa:



„Posługiwał się będę wyłącznie prawdą, chociażbym miał cierpieć lub był za prawdę zabity jak Jezus Chrystus, który umarł na krzyżu za prawdę”



Pytanie czy półprawda jest prawdą czy kłamstwem. Czy niedopowiedzenie może prowadzić do prawdy czy zakłamania... Pozostawiam Wam do przemyśleń własnych.



Darek

-----------------

Witam Panie Darku.


Prywatnie powiem, że obawiałem sie trochę tego, czy się nie stanie to, co się stało.
Byłem jednak dobrej mysli, chociaz obaj wiemy, że hierarchowie kościelni w Polsce (nie wszyscy) w ogromnym stopniu przyczyniają się do ostatniego rozbioru Polski (przykład: pogrzeb Jaruzelskiego, Geremka, Szymborskiej... i inne uroczystości, na których duchowni co najmniej są tłem dla zła).


Wracając do sprawy tablicy, proszę mi wierzyć, że wkurzyłem się moze więcej niż Pan, bo to hierarchowie powinni być inicjatorami takich tablic pamięci, a nie ich cenzorami.
Trudno, jak mówiłem lepiej by tablica Bohatera istniała i Jego nazwisko było znane niż aby jej nie było w ogóle. Jest to teren kościoła i władze kościelne mają decydujący głos. Jesteśmy w roli proszącego, a żyjemy w coraz cięższych czasach i nie wiem czy za np 2 lata w ogóle bedzie mozliwe nawet na terenie kościelnym upamiętnianie naszych Bohaterów (nie mówiąc juz nawet o przestrzeni poza terenem kościelnym), ale kto wie, może dożyjemy czasów, że pisanie prawdy nie będzie nazywane nienawiścią, antysemityzmem... i nie będzie żadnych obaw?
W załączniku przysyłam projekt tablicy, który chyba przejdzie (o zatwierdzeniu go pewnie dowiemy się w poniedziałek).
Jak coś będę wiedział, to napiszę.



http://dakowski.pl//index.php?option=co ... &Itemid=46


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Smutne, ale prawdziwe.
PostNapisane: 06 paź 2014, 10:16 
Offline
Moderator

Dołączył(a): 13 lip 2009, 09:25
Posty: 31574
Zboczeńcy przy władzy.

Fuszara do dymisji?

KL

Poseł Adam Hofman, rzecznik prasowy Prawa i Sprawiedliwości, powiedział, że PiS żąda od premier Ewy Kopacz odwołania Małgorzaty Fuszary, pełnomocnika rządu ds. równego traktowania. Hofman stwierdził na antenie Radia Zet, że powodem do dymisji Fuszary jest fakt popierania przez nią kazirodztwa. Polityk przytoczył słowa Małgorzaty Fuszary, jakie padły podczas konferencji „Nienormatywne praktyki rodzinne” zorganizowanej w 2012 roku na Uniwersytecie Warszawskim, które mają być dowodem na akceptowanie przez panią pełnomocnik kazirodztwa. Fuszara mówiła wtedy, że na Zachodzie podważa się sens utrzymywania zakazu kazirodztwa w kontekście rodzicielstwa. – I pytanie o to, czy w dzisiejszych czasach jest rzeczywiście sens utrzymywania zakazu małżeństw między rodzeństwem – powiedziała wtedy Małgorzata Fuszara. – My żądamy odwołania natychmiast minister, która popiera kazirodztwo – podkreślił Hofman. Pełnomocnik nie zgadza się z zarzutami PiS. W oficjalnym stanowisku Fuszara wyjaśniła, że jest przeciwko jakimkolwiek zmianom prawnym odnoszącym się do kazirodztwa. „Jest ono w Polsce zarówno nieusuwalną przeszkodą małżeńską, jak i przestępstwem. Nie są prowadzone żadne prace nad zmianą tego stanu prawnego” – napisała pełnomocnik rządu ds. równego traktowania. Jednocześnie w wypowiedziach dla mediów stwierdziła, że nie zamierza podać się do dymisji.

http://www.naszdziennik.pl/wp/101663,fu ... misji.html


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Smutne, ale prawdziwe.
PostNapisane: 21 lip 2015, 07:35 
Offline
Moderator

Dołączył(a): 13 lip 2009, 09:25
Posty: 31574
Pieniądze na antypolskie „Pokłosie” się znalazły…

Obrazek

Z dr. Mateuszem Szpytmą, historykiem krakowskiego Oddziału IPN, pełnomocnikiem dyrektora Muzeum Zamek w Łańcucie ds. Muzeum Polaków Ratujących Żydów im. Rodziny Ulmów w Markowej, krewnym Wiktorii Ulmy, rozmawia Mariusz Kamieniecki.

„Ulmowie – Rok Sprawiedliwych” – film dokumentalny Mariusza Pilisa o rodzinie Sług Bożych Józefa i Wiktorii Ulmów nie otrzyma dofinansowania z Polskiego Instytutu Sztuki Filmowej. Jest Pan tym zaskoczony?
– Przede wszystkim jestem bardzo zdziwiony tym, że na realizację tak ważnego tematu nie znalazły się środki, tym bardziej że wniosek opiewał na kwotę 150 tysięcy złotych, co w budżecie Polskiego Instytutu Sztuki Filmowej, który dysponuje milionami złotych na różne produkcje, nie jest kwotą specjalnie dużą.

Warto dodać, że chociażby godzący w godność Polski i Polaków film „Pokłosie” bez problemu otrzymał dotację w wysokości ok. 3 milionów złotych z PISF…
– Rzeczywiście, dofinansowanie przez PISF filmu „Pokłosie” jest trudne do zaakceptowania. To smutne, że po macoszemu traktuje się tematy o naszych polskich bohaterach, którzy życie swoje narażali dla innych, w tym wypadku ratując Żydów, natomiast dotuje się obrazy wydobywające na światło dzienne te historie, które mogą tworzyć wrażenie, zwłaszcza wśród opinii międzynarodowej – nieznającej dobrze naszej historii, że również Polacy byli odpowiedzialni za holokaust. Niemcy jako sprawcy w tych filmach są na drugim planie, a zdarza się, iż nie ma ich w ogóle. W praktyce jest to fałszowanie obrazu naszej historii, i to niestety przez nas samych.

Z czego, Pana zdaniem, wynika brak rekomendacji dla filmu o Ulmach?
– Nie chciałbym spekulować, bo nie znam ludzi, którzy wydali opinie, na podstawie których prezes PISF Agnieszka Odorowicz wydała taką decyzję. Dwoje z ekspertów podało powody, dla których byli przeciwko dofinansowaniu filmu „Ulmowie – Rok Sprawiedliwych”, a jedna nie uzasadniła swojej oceny. Tak czy inaczej, wspomniane opinie nie są dla mnie przekonujące, zwłaszcza jedna z nich, gdzie niemalże cała treść jest przytoczeniem historii rodziny Ulmów, i to dodatkowo z błędami. Mam wrażenie, że opinie te są nie tylko powierzchowne, ale cechuje je również bylejakość.

No właśnie, eksperci PISF: Marek Drążkowski, Jan Mogilnicki i Edyta Wróblewska, odrzucając wniosek, uzasadniają, że przeciętne środki wyrazu – budowa muzeum są mało ekscytujące dramaturgicznie, podobnie wątek beatyfikacyjny. „Nie ma nic gorszego niż zły film na bardzo ważny temat. To po prostu zmarnowana okazja” – czytamy w uzasadnieniu. Co Pan o tym sądzi?
– To jest świetny wytrych, sposób usprawiedliwienia się przed opinią publiczną. Gdyby bowiem wyrażono pogląd, że jest to zły temat na film, to absolutnie w niczym autorzy takiej opinii nie mogliby jej obronić. Dlatego formułuje się sprytne zdanie, po to żeby pokazać, że nie są oni przeciwko tematowi, tylko że nie podoba im się pomysł na ten film.

A jaka jest Pana ocena tego, co chce przedstawić Mariusz Pilis?
– Zostałem poproszony przez autora filmu jako konsultant historyczny z ramienia Oddziału Instytutu Pamięci Narodowej w Krakowie. Scenariusz filmu „Ulmowie – Rok Sprawiedliwych” porusza bardzo interesujący, a przy tym mało uwypuklany dotychczas wątek poświęcony zbrodniarzom – tym, którzy zamordowali rodzinę Ulmów i ukrywanych przez nich Żydów. Wszystkie filmy, które powstały do tej pory, podejmowały historię rodziny Ulmów. Z uwagi na brak dokumentów nie poruszano jednak w nich szerzej sprawy sprawców tego mordu. W międzyczasie okazało się, że nie tylko poznaliśmy nowe dane dotyczące historii rodziny Ulmów, przebiegu akcji „Reinhardt” (której celem była eksterminacja Żydów mieszkających w Generalnym Gubernatorstwie) w Markowej i ukrywania Żydów przez jej mieszkańców, ale również mamy świadomość, jaki jest stan wiedzy na temat tego mordu w rodzinie głównego zbrodniarza.

Co konkretnie ma Pan na myśli?
– Chodzi o list, jaki napisała – w dobrej wierze – córka zbrodniarza por. Eilerta Diekena, który - przypomnę - dowodził ekspedycją karną Żandarmerii Niemieckiej z Łańcuta, która dokonała zbrodni na Ulmach oraz Żydach z rodzin Didnerów, Grünfeldów i Goldmanów. Córka Diekena dowiedziawszy się, że w Markowej powstaje Muzeum Polaków Ratujących Żydów im. Rodziny Ulmów, napisała list, w którym wyraża radość, że będzie tam również wzmianka o jej ojcu, który – jak sama twierdzi – wyrządził wiele dobra mieszkańcom okolic Łańcuta. To pokazuje, że ta kobieta przez cały czas żyła w świadomości, że jej ojciec został w 1939 r. wysłany do okupowanej Polski, aby zaprowadzać tu porządek i pilnować, żeby nic złego się Polakom nie działo. To niewiarygodne, w jakiej świadomości można żyć tyle lat od zakończenia wojny… Dieken nigdy nie został ukarany, a niemal do swojej śmierci w 1960 r. służył jako policjant w Republice Federalnej Niemiec.

Czy córka Eilerta Diekena nadal żyje w tej nieświadomości?
– Miałem okazję spotkać się z tą panią i według mojej oceny ona nie pisała tego listu w złej wierze. Dowiedziałem się od niej sporo o jego przed i powojennej karierze. Pisząc list, chciała opowiedzieć i niejako podzielić się rzekomymi zasługami swojego ojca, co do których była przekonana, że są one prawdziwe. Ponieważ jest to już starsza pani, więc jedynie oględnie jej powiedziałem, że historia jej ojca była inna. Zostawiłem jej też kopertę z dodatkowymi informacjami o nim i pozostawiłem jej samej decyzję, czy będzie się chciała z nimi zapoznać. Nie mam zwrotnej informacji, czy koperta została otwarta.

W Markowej dobiega końca budowa Muzeum Polaków Ratujących Żydów im. Rodziny Ulmów. Jak wyglądają prace?
– Obecnie dobiegają końca prace budowlane. Wkrótce zostanie rozstrzygnięty konkurs na wykonanie scenografii według istniejącego projektu. Mam nadzieję, że na wiosnę przyszłego roku Muzeum zostanie otwarte i udostępnione zwiedzającym. Wszyscy zainteresowani będą mogli zobaczyć, jak wyglądały relacje polsko-żydowskie przed okupacją niemiecką i w czasie jej trwania. Najwięcej miejsca będzie poświęcone Polakom, którzy - nie zważając na konsekwencje - poświęcali się, ratując Żydów. Szczegółowo zostanie pokazana historia rodziny Sług Bożych Józefa i Wiktorii Ulmów.

W Watykanie trwa proces beatyfikacyjny rodziny Ulmów. Pana zdaniem, długo będziemy czekać na beatyfikację męczenników z Markowej?
– Niestety, nie mam aktualnych informacji. O szczegóły warto zapytać ks. Dariusza Drążka z diecezji pelplińskiej, który w Watykanie jest odpowiedzialny za proces drugiej grupy polskich męczenników z okresu II wojny światowej, w tym Sług Bożych Rodziny Ulmów.

Dziękuję za rozmowę.
Mariusz Kamieniecki

http://www.naszdziennik.pl/polska-kraj/ ... lazly.html


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Smutne, ale prawdziwe.
PostNapisane: 08 sie 2015, 07:24 
Offline
Moderator

Dołączył(a): 13 lip 2009, 09:25
Posty: 31574
Kopacz, wierna uczennica Bieruta

Zanim przejdę do teraźniejszości pozwolę sobie na początku na krótką historyczną retrospekcję, która przeniesie nas do nie tak odległej przeszłości. Niedawno minął dzień 22 lipca, kiedyś kluczowa data dla reżimu czczona w PRL-u i odwołująca się do wielkiego kłamstwa założycielskiego tak zwanej polski ludowej. Chełm, piękne historyczne polskie miasto o tysiącletniej historii niemal na pół wieku zredukowane zostało jedynie do miejsca, w którym zebrało się czternastu wytypowanych przez Stalina polskojęzycznych łotrów i zdrajców, którzy ogłosili tam tak zwany manifest PKWN - dokument od początku do końca opracowany w Moskwie i tamże wydrukowany. 22 lipca 1955 roku upamiętniając tamten akt zdrady stanął w Warszawie symbol sowieckiego zniewolenia, czyli Pałac Kultury i Nauki im. Stalina. I dzisiaj są w Polsce jego czciciele. W 60 rocznicę od przekazania tego „daru”, „Gazeta Wyborcza” pisze: To oczywiście banał, ale dla każdego pałac znaczy coś innego, wzbudza inne sentymenty, każdy ma związane z nim emocje. Każdy musi z nim dojść do jakiegoś porozumienia, bo mieszczącego się w samym sercu Warszawy pałacu nie da się zignorować, nie zauważyć. Dalej następuje długa lista atrakcji artystycznych rozpisanych na kilkudniowe obchody 60 urodzin tego symbolu zniewolenia Polski. Miejmy nadzieję, że da się go kiedyś wyburzyć, a Czerscy poszukają sobie jakiegoś innego obiektu, przed którym odprawiać będą swoje lewackie modły.

Każda uzurpatorska władza instalowana na obszarze okupowanym zawsze potrzebuje trwałych symboli i wielkiej celebry oraz rzekomego punktu zwrotnego, od którego mają nastąpić narodziny tego wspaniałego nowego świata. Rzeczywiste zamiary zdrajców zawsze są skrywane, a nawet czynione są pewne pozorne ruchy mające znieczulić społeczeństwo by jak najdłużej odwlekać moment, kiedy ludzie zorientują się, co do prawdziwych intencji kolaboracyjnych rządów. To dlatego Bolesław Bierut - agent NKWD - próbował się uwiarygodniać i jako prezydent brał udział na oczach narodu w procesjach Bożego Ciała.

Takim PKWN-em dla III RP był spektakl po tytułem „obrady okrągły stołu”. Właśnie to wyreżyserowane widowisko wytypowane zostało, jako wydarzenie, które naród musi obowiązkowo czcić i bić pokłony przed aktorską trupą zaangażowaną w to przedstawienie. Oczywiście Kiszczak z Jaruzelskim nie poszli w ślady Bieruta i nie dołączyli do procesji Bożego Ciała, ale już dużo wcześniej zadbali o to, aby tak zwani „konstruktywni opozycjoniści”, których obaj zbrodniarze i zdrajcy chcieli obsadzić w roli głosu narodu i przyszłego partnera do rozmów, postrzegani byli przez Polaków, jako wierni Kościoła. Trzeba zawsze pamiętać, że faryzeusz Michnik zanim rozpoczął swoją antykatolicką krucjatę i wznoszenie toastów z Kiszczakiem i Jaruzelskim wcześniej przyklejał się obłudnie do kapłanów, którzy po chrześcijańsku zapewniali mu wikt i opierunek. Plujący dzisiaj na biskupów Niesiołowski na początku lat 90. obsadzony został w roli wojującego ultrakatolika, który miał sprawiać wrażenie, że za wiarę i kapłanów jest gotów iść nawet na męczeńską śmierć. Komorowski już wówczas poddawany był charakteryzacji na wiernego syna Kościoła, a liczna grupa dzisiejszych opluwaczy i wrogów katolickiej Polski wędrowała od świątyni do świątyni przemawiając do ludu z ambon. Pamiętajmy, że zdrajcy zawsze grali i grają pod publiczkę by ukryć swoje prawdziwe intencje.

Powróćmy teraz do dnia dzisiejszego zaś ten nawiązujący do historii wstęp potraktujmy niczym ściągę, która pozwoli nam zrozumieć zachowania obecnej władzy, a także uzmysłowi, że tak naprawdę mimo upływu lat metody ogłupiania Polaków są ciągle takie same i nawet niespecjalnie udoskonalone.

Oto Kopaczyna pędzi do Watykanu by w kampanii wyborczej zaprezentować swoją fotkę z papieżem Franciszkiem, po czym wraca do kraju i ustawę o in vitro nazywa „wielkim zwycięstwem polskiej wolności”. Po jej podpisaniu w ubiegłą środę przez Komorowskiego, który w ten haniebny sposób kończy swoją prezydenturę, premierzyca stwierdza: "Należy się bać rządów tych, którzy chcą przejąć władzę nad naszymi sumieniami. To staje się bardzo niebezpieczne." To była jej reakcja na głosy krytyki, jakie się odezwały po złożeniu podpisu pod ustawą przez farbowanego katolika Bronka. Mamy więc Bieruta w spódnicy, który leci do Watykanu by zaprezentować się przed milionami z aureolą nad głową, po czym wraca do Warszawy i przestrzega przed „karłami reakcji”. Ileż ona musi mieć w sobie bezczelności cynizmu i obłudy wiedząc przecież, że papież Franciszek całkiem niedawno tak grzmiał podczas zorganizowanego forum w Rzymie, na które przybyło ponad siedem tysięcy lekarzy: "Uważajcie i nie eksperymentujcie, nie igrajcie sobie z życiem człowieka! […] Waszym obowiązkiem jest wyrażać sprzeciw sumienia przy aborcji, in vitro i eutanazji! […] Ulg nie ma i nie będzie. Ani dla aborcji, ani dla in vitro."

Kopaczyna to najlepszy i wręcz podręcznikowy przykład osoby, która modli się pod figurą, a diabła ma za skórą. Jej znaki firmowe to cynizm, patologiczne zamiłowanie do kłamstwa i wyjątkowy faryzeizm. Pod tym względem zdaje się górować nawet nad Komorowskim. Musimy wiedzieć, że uczciwym i przyzwoitym człowiekiem się po prostu jest i by to udowodnić nie trzeba zatrudniać do reklamowych spotów kilku kobitek, które w najlepszym czasie antenowym wyrecytują wykute na pamięć kwestie mówiące, jaka to Kopaczowa jest prawa i wspaniała. W stalinowskich czasach, co prawda nie emitowano jeszcze takich spotów, ale za to strzelano Bierutowi fotki z małą sarenką w objęciach, które odgrywały taką samą rolę jak wyznania skrzykniętego w ramach kampanii wyborczej koła gospodyń z Szydłowca wychwalających z ekranu dzielną doktor Ewę.

A co po podpisaniu ustawy o in vitro mówi dawny wojujący katolik Niesiołowski? On dzisiaj ma pretensje do Episkopatu o to, że broni nauczania Kościoła i domaga się przestrzegania przykazania „nie zabijaj”.
Nawet wyraźne symptomy od dawna wskazujące, że Niesiołowski jest niezrównoważonym psychicznie i chorym z nienawiści człowiekiem nie mogą usprawiedliwiać tych jego słów:
"Ci biskupi zupełnie nie rozumieją, o czym mówią"; „w Polsce trwa brutalna zimna wojna domowa”; " w tej wojnie Kościół, w znacznej części, stoi brutalnie po stronie kłamstwa i nienawiści. I tę nienawiść głosi". Obraźliwych bluzgów tego szaleńca kierowanych w stronę kard. Stanisława Dziwisza już nie będę cytował, gdyż dalsze obcowanie z chamem i chamstwem może dla Czytelników „Warszawskiej” okazać się niestrawne.

Przedostatnim antypolskim i wspierających wrogów Kościoła akordem rządzącej kliki był wybór na stanowisko Rzecznika Praw Obywatelskich, Adama Bodnara z Helsińskiej Fundacji Praw Człowieka – zatwardziałego lewaka sympatyzującego ze środowiskami LGBT. Bodnara zapamiętałem, kiedy dołączył do nagonki przeciwko Sławomirowi Cenckiewiczowi i Piotrowi Gontarczykowi - autorom wydanej przez Instytut Pamięci Narodowej książki „SB a Lech Wałęsa”. On zamiast z racji pełnionej funkcji bronić prawa do swobody badań naukowych i publikacji ich wyników stanął w obronie agenta SB, „Bolka”. Warto o tym pamiętać, bo dzisiaj już żaden szanujący się historyk agenturalności Wałęsy nie zaprzecza.

Ostatnim akordem prezydentury antykatolika Komorowskiego będzie odprawiona 6 sierpnia, w ostatnim dniu jego urzędowania Msza Św. Początkowo media podały, że będzie to msza dziękczynna „w podziękowaniu za jego służbę narodowi”. Po kilku dniach, kiedy zaczęły pojawiać się głosy krytyczne, ks. Aleksander Seniuk, delegat kardynała Kazimierza Nycza ds. Kultury dokonał sprostowania twierdząc, że prawdziwa intencja tej Mszy Św. brzmi, „Za Bronisława Komorowskiego, jego małżonkę i całą ich rodzinę”. Najbardziej do odprawienia takiej mszy nadawałby się chyba „ksiądz patriota” Kazimierz Sowa, który w imieniu Platformy oraz lewactwa mógłby przy okazji podziękować Komorowskiemu za ustawę o procedurze in vitro i konwencję antyprzemocową atakującą tradycyjną rodzinę i promującą antyludzką ideologię gender.

W filmie „Wielki Szu” karciany oszust grany przez Jana Nowickiego mówi do swojego ucznia, taksówkarza Jurka: "Widzisz przedstawienie, a nie widzisz rzeczy"
Już najwyższy czas żeby Polacy nauczyli się odróżniać to, co jest tylko przedstawieniem od istoty zła, jakie za tym przedstawieniem się skrywa i pamiętajmy, że rządząca klika składa się w większości z cynicznych kreatur i obłudników, którzy na te samą nutę potrafią i płakać, i wesoło śpiewać.

http://kokos.salon24.pl/661735,kopacz-w ... ca-bieruta


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Smutne, ale prawdziwe.
PostNapisane: 11 sie 2015, 06:06 
Offline
Moderator

Dołączył(a): 13 lip 2009, 09:25
Posty: 31574
Człowiek całe życie pracował, a na stare lata zostaje jeszcze okradziony z powodu biedy i starczej naiwności.
Państwo oczywiście nie reaguje, a kolonizatorzy i ich zaprzańcy wręcz cieszą się z rujnowania Polski i Polaków.


Pułapka na emerytów

Wyniki przeprowadzonych w ostatnich miesiącach badań są alarmujące i jednoznaczne: emeryci i renciści coraz częściej wpadają w pułapkę zadłużenia. Najwyższy czas wziąć ich pod szczególną ochronę.

Oto garść najważniejszych informacji (źródło: BIG InfoMonitor, Casus Finanse, Biuro Informacji Kredytowej):

– łączny dług polskich emerytów wynosi, według różnych danych, od ok. 10 do 18,7 mld zł, z czego 1,4-3,95 mld zł stanowią zobowiązania przeterminowane;

– prawie połowa Polaków powyżej 55. roku życia, czyli 5,5 mln osób, ma zaciągnięte zobowiązania finansowe;

– średnia wartość kredytu gotówkowego w tej grupie wiekowej to 13,5 tys. zł;

– wśród zadłużonych powyżej 50. roku jest najwięcej pożyczek wynoszących ponad 2,9 tys. zł, które nie są spłacane w terminie;

– osoby starsze zaciągają wyższe długi niż młodzi Polacy;

– połowa seniorów musi spłacać więcej niż jedno zobowiązanie;

– prawie 430 tys. osób w wieku 65+ spóźnia się ze spłatą swoich długów (wartych niemal 4 mld zł) dłużej niż 3 miesiące;

– w Krajowym Rejestrze Długów figuruje 165 tys. dłużników seniorów.

Osoby starsze podatne są w szczególności na usługi pożyczkodawców korzystających z tradycyjnych kanałów dystrybucji, głównie tzw. obsługi domowej, od której często pobierane są wysokie opłaty, zupełnie niewspółmierne do rzeczywistego kosztu konkretnych czynności. Urząd Ochrony Konkurencji i Konsumentów od dawna zresztą zwraca uwagę na niezgodność tego rodzaju praktyk z prawem.

Podane wyżej fakty prowadzą do trzech ważnych wniosków. Po pierwsze, świadczą o pogarszającej się sytuacji finansowej polskich seniorów. Po drugie, obnażają nieporadność organów państwa wobec pazerności firm wyspecjalizowanych w zadłużaniu tych, którzy sami obronić swoich interesów nie są już w stanie. Po trzecie wreszcie, dowodzą, że udzielanie pożyczek i kredytów osobom starszym powinno być obwarowane dodatkowymi, szczególnymi regulacjami.

Dr Marian Szołucha

http://www.naszdziennik.pl/ekonomia-fin ... rytow.html


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Smutne, ale prawdziwe.
PostNapisane: 11 lip 2016, 20:15 
Offline
Moderator

Dołączył(a): 13 lip 2009, 09:25
Posty: 31574
Sejm nie zdążył

Senat apeluje do Sejmu o ustanowienie Narodowego Dnia Pamięci Ofiar Ludobójstwa dokonanego przez ukraińskich nacjonalistów na obywatelach II RP.

Senat przyjął uchwałę w sprawie oddania hołdu ofiarom ludobójstwa dokonanego przez nacjonalistów ukraińskich i postuluje, aby 11 lipca stał się dniem pamięci ofiar rzezi.

„Krwawa niedziela” 11 lipca 1943 r. to apogeum zbrodni ukraińskich na Wołyniu – tego dnia oddziały UPA zaatakowały Polaków w prawie stu miejscowościach. Dzień ataku nie był przypadkowy – wypadała właśnie niedziela i mordercy często wykorzystywali fakt, że Polacy gromadzili się na Mszach św. w kościołach. Tam ich atakowano, zabijano, palono w świątyniach. Tego dnia przez ukraińskich nacjonalistów zostało zniszczonych – zburzonych i spalonych – około 50 kościołów katolickich. Część ataków przeprowadzono jeszcze w nocy – Ukraińcy otaczali wtedy wsie, aby nikt nie zdołał uciec, i przypuszczali atak na śpiących mieszkańców.

Liczba ofiar „Krwawej niedzieli” nie jest dokładnie znana. Udokumentowano ponad 3 tys. zamordowanych osób, często w bestialski sposób, ale w wielu przypadkach trudno jest do tej pory określić liczbę zabitych w danej miejscowości, bo nie mamy wspomnień świadków ani innych dokumentów.

To było ludobójstwo
Podczas całej rzezi wołyńskiej zamordowanych zostało – według szacunków historyków – około 150 tys. naszych rodaków.

Polacy byli mordowani w sposób niezwykle brutalny. Ukraińscy bandyci z UPA stosowali barbarzyńskie i okrutne tortury przy pomocy siekier, pił, wideł, kos i noży. Często ofiary były przerzynane piłą. Nierzadko ciała znajdowano z wyrywanymi językami, wydłubanymi oczami, rozprutymi brzuchami. Zdarzało się, że wnętrzności były za pomocą drutu kolczastego mocowane do drzewa, a ofiara wleczona koniem wokół drzewa, aż wszystkie jelita zostały okręcone wokół pnia. Ukraińcy zazwyczaj ofiar nie grzebali, szczątki wrzucali do studni lub pozostawiali na żer ptactwa i zwierząt.

„To tragiczne doświadczenie powinno być przywrócone pamięci historycznej współczesnych pokoleń” – stwierdzają senatorowie w uchwale. „Ofiary zbrodni popełnionych w latach 40. przez ukraińskich nacjonalistów do tej pory nie zostały w sposób należyty upamiętnione, a masowe mordy nie zostały nazwane – zgodnie z prawdą historyczną – ludobójstwem” – zaznaczają. „Senat Rzeczypospolitej Polskiej wyraża szacunek dla Kresowian i ich potomków oraz ludzi dobrej woli, którzy od dziesiątków lat domagają się prawdy o ludobójstwie i troszczą się o pamięć o ofiarach, kierując się mottem ’Nie o zemstę, lecz o pamięć wołają ofiary’” – czytamy dalej.

Za przyjęciem uchwały tej treści głosowało 60 senatorów, 23 było przeciw, a 1 wstrzymał się od głosu. Przeciwko niej opowiedzieli się senatorowie opozycji, uważając, że godzi w relacje polsko-ukraińskie. Bogdan Borusewicz (PO) uznał, że żądanie przez Senat działań od Sejmu jest „niedopuszczalne i niezgodne z Konstytucją”, a treść uchwały ma wręcz prowadzić do „odezwania się różnych szaleństw i głębi nacjonalizmu”. Kwestionował też podaną w uchwale wysokość zamordowanych – sto kilkadziesiąt tysięcy. Dodał, że on zna szacunki 60-80 tysięcy. Według Jana Rulewskiego (PO), użycie określenia „ludobójstwo” jest stawianiem „blokady przyszłości” na rozwoju stosunków polsko-ukraińskich.

Z takim stanowiskiem zdecydowanie nie zgodzili się senatorowie PiS. – To jest obłudna i pełna hipokryzji teza, bo nic nie jest warte pojednanie, które nie jest zbudowane na prawdzie. To jest krzywda wyrządzana narodowi polskiemu, ale również wyrządzana narodowi ukraińskiemu. Kiedy my udajemy… Kiedy na zachodniej Ukrainie są stawiane pomniki hitlerowcom, którzy jako Ukraińcy służyli w SS „Galizien”, zbrodniarzom wojennym, którzy są czczeni jako bohaterowie, a my mówimy: „My nie możemy pamiętać o naszej historii” – oświadczył senator Jana Maria Jackowski (PiS).

– Na kłamstwie polegającym na tym, że nie używaliśmy słowa „ludobójstwo”, nie będzie można nigdy de facto ustanowić prawdziwej przyjaźni polsko-ukraińskiej – podkreślił senator Jan Żaryn (PiS). – Po raz pierwszy w tej uchwale z taką jednoznacznością użyliśmy słowa „ludobójstwo” po to, żeby, jak rozumiem, wskazać narodowi ukraińskiemu, że nie tam, gdzie powinien, poszukuje swoich bohaterów – stwierdził.

– To jest ważne, że Senat zdążył przed 11 lipca, dniem, który jest tradycyjnie obchodzony jako wspomnienie ludobójstwa dokonanego na Polakach. Niestety, Sejm nie zdążył ze swoją uchwałą – skwitował poseł Michał Dworczyk (PiS), szef Komisji Łączności z Polakami za Granicą.

Zenon Baranowski

http://www.naszdziennik.pl/polska-kraj/ ... dazyl.html


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Smutne, ale prawdziwe.
PostNapisane: 23 sty 2017, 08:34 
Offline
Moderator

Dołączył(a): 13 lip 2009, 12:02
Posty: 37605
https://marucha.wordpress.com/2017/01/2 ... -generala/

Nie można wymagać od Polaków by w okresie PRLu byli bierni i nie starali się wypełniać struktur państwowych. Nie wolno było oddawać swojej ojczyzny w ręce żydokomuchów, więc każdy Polak miał obowiązek w miarę swoich możliwości, bez łamania swojego sumienia, zdobywać każde możliwe stanowisko. A szczególnie w armii. Z powodu Katynia, mordów niemieckich i późniejszych stalinowskich sadyzmów wycięto znaczną część naszych elit - naród musiał więc je odtwarzać, nawet w tych strasznych warunkach jakim był początkowy PRL.

Kopia artykułu:

MON odmówił asysty wojskowej na pogrzebie ważnego generała
Posted by Marucha w dniu 2017-01-22 (niedziela)

Obrazek

W Poznaniu pochowany został generał Henryk Michałowski, były dowódca Sił Powietrznych. Jak donosi „Głos Wielkopolski”, oficerowi odmówiono wojskowej asysty honorowej. Taką decyzję podjęło Ministerstwo Obrony Narodowej.
Rozżalona decyzją jest wdowa po generale oraz jego koledzy. Powodem może być przeszłość gen. Michałowskiego.
Gen. Michałowski zmarł 9 stycznia. Rodzina i Stowarzyszenie Seniorów Lotnictwa Wojskowego RP starały się o asystę wojskową podczas pochówku. Tej jednak zabrakło. Zgody nie wyraziło Ministerstwo Obrony Narodowej. Decyzja ta była niezrozumiała dla wdowy do oficerze, Ewy Ciechańskiej.
– Mój mąż poświęcił całe życie dla Polski. Jest mi bardzo przykro i smutno, że podczas pogrzebu zabrakło asysty wojskowej – powiedziała kobieta w rozmowie z „Głosem Wielkopolskim”.
Rozżaleni są również koledzy generała. – To niezrozumiała decyzja. Nie tak powinno żegnać się zasłużonych ludzi dla Polski – powiedział gazecie płk Henryk Grzybowski.
Co było przyczyną takiej decyzji resortu obrony?
Klucz do odpowiedzi może się kryć w archiwach Instytutu Pamięci Narodowej. W latach 1977-1984, Michałowski był attache wojskowym PRL w ambasadzie w Pradze. Wedle przepisów, funkcja attache wojskowego została uznana za jednostki wywiadu wojskowego PRL. Dlatego Grzegorz Kurowski, dowódca garnizonu poznańskiego, miał podpisać się pod decyzją ministerstwa o odmowie udzielenia asysty. W rozmowie z „Głosem”, wojskowi nie chcieli komentować sprawy.
[Pracował dla wywiadu polskiego. Nie szpiegował przeciwko Polsce. – admin]
Gen. Michałowski urodził się w 1927 roku w Baranowiczach (obecnie na terenie Białorusi). W 1948 r. został powołany do służby wojskowej. Był m.in. dowódcą 31. Pułku Lotnictwa Myśliwskiego w Łasku, komendantem Oficerskiej Szkoły Lotniczej w Radomiu czy dowódcą 3. Korpusu Obrony Powietrznej Kraju. W 1974 roku otrzymał awans na generała dywizji. W latach 1972-1976 był dowódcą Sił Powietrznych.

(Głos Wielkopolski/ ełem)

http://www.fakt.pl/wydarzenia/polityka/ ... n=BigShare


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Smutne, ale prawdziwe.
PostNapisane: 15 lut 2017, 09:13 
Offline
Moderator

Dołączył(a): 13 lip 2009, 12:02
Posty: 37605
https://forumdlazycia.wordpress.com/201 ... ra-skargi/

Senat uhonorował protestantów. W rocznicę urodzin księdza Piotra Skargi
Opublikowano Luty 14, 2017 by emjot

Obrazek
By Michał Józefaciuk (Senat Rzeczypospolitej Polskiej) [CC BY-SA 3.0 pl (creativecommons.org/licenses/by-sa/3.0/pl/deed.en)], via Wikimedia Commons


Kilka lat temu parlamentarzyści z dumą ogłaszali rok księdza Piotra Skargi – wielkiego szermierza kontrreformacji.
W tym roku zaś, — złożony ponoć w większości z senatorów-katolików (PiS) — Senat rozpatrywał uchwałę ku czci… heretyckiego ruchu reformacyjnego, zapoczątkowanego przez Marcina Lutra.
I ostatecznie uczcił „polskich protestantów”.
Czysta schizofrenia!
— „Senat Rzeczypospolitej Polskiej pragnie uhonorować polskich protestantów, który współtworzyli oblicze religijne, kulturowe, społeczne i gospodarcze naszej Ojczyzny”
— głosi przyjęta w środę uchwała.
Za jej przyjęciem opowiedziało się 40 senatorów, 27 było przeciw, a 17 wstrzymało się od głosu.
Podkreślono w niej także, że
— „wiele wybitnych postaci ulegało asymilacji i stawało się luminarzami kultury narodowej, — jak chociażby Samuel Bogumił Linde, językoznawca, pedagog i tłumacz, twórca „Słownika Języka Polskiego”, czy Oskar Henryk Kolberg, etnograf, folklorysta i kompozytor”.
W myśl autorów uchwały — polscy ewangelicy zasługują na wyróżnienie jako grupa religijna, gdyż
— „aktywnie brali udział w walkach o niepodległość”
oraz, że
— „wspaniałymi przykładami najlepszych tradycji patriotycznych byli: — gen. Józef Longin Sowiński, dowódca artylerii Królestwa Polskiego w czasie powstania listopadowego; — kontradmirał Józef Unrug, dowódca floty polskiej i obrony Helu w 1939 r.; — prezydent Warszawy Stefan Starzyński; — urodzony w rodzinie ewangelickiej gen. Władysław Anders i wielu innych”.
Warto dodać, — że to senator z PiS – Tadeusz Kopeć – złożył projekt uchwały, ale w kształcie nieco innym niż przyjęty.
Chciał on bowiem uczcić całą reformację, — nie tylko „polskich protestantów”.
Wszystko z powodu 500. rocznicy antypapieskiego buntu Lutra.
W projekcie napisano, że idee reformacji przenikały w XVI wieku do Polski, która stanowiła wzór tolerancji religijnej w ówczesnej Europie a
— „ewangelicyzm wpłynął na rozwój kultury, języka ojczystego, szkolnictwa, muzyki sakralnej, działalności społecznej oraz świadomości narodowej i obywatelskiej”.
Część polityków PiS oburzyła się na taką treść uchwały – stąd uczczenie „polskich protestantów”.
Wielu senatorów partii rządzącej odcięło się od pomysłu swego kolegi, — jak chociażby profesor Jan Żaryn, który mówił, że
— „nie jest zainteresowany honorowaniem rozłamu w Kościele”.
_____________________________
Źródło: tvn24.pl
kra
Data publikacji: 2017-02-02
Read more: http://www.pch24.pl/
http://www.pch24.pl/senat-uhonorowal-pr ... z4XXqH6k7r


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Smutne, ale prawdziwe.
PostNapisane: 06 paź 2017, 06:30 
Offline
Moderator

Dołączył(a): 13 lip 2009, 09:25
Posty: 31574
Jak trudno jest zwrócić Polakom niepodważalne prawo do godnego nas traktowania.
Dobra i chętna tym pozytywnym reformom zmiana, wciąż jest bezradna wobec bezdusznych i łapczywych korporacji. Naród słaby, bo wciąż podzielony, a zdziczenie życia społecznego nadal mocne.


Świętowanie niedzieli prawem każdej rodziny

Oświadczenie Prawicy Rzeczypospolitej

Warszawa, 5 października RP 2017

Prawica Rzeczypospolitej zdecydowanie popiera prawo polskich rodzin do wszystkich wolnych od handlu niedziel.

Warto przypomnieć słowa św. Jana Pawła II z listu apostolskiego „O świętowaniu niedzieli”: „Także w obecnej sytuacji historycznej mamy obowiązek tak działać, aby wszyscy mogli zaznać wolności, odpoczynku i odprężenia, które są człowiekowi niezbędne ze względu na jego ludzką godność oraz związane z nią potrzeby religijne, rodzinne, kulturowe i społeczne, trudne do zaspokojenia, jeśli nie jest zagwarantowany przynajmniej jeden dzień w tygodniu dający wszystkim możliwość wspólnego odpoczynku i świętowania”. Takim dniem jest niedziela.

W sytuacji postępującej dezintegracji więzi społecznych wprowadzenie wolnych niedziel przyczyni się do wzmocnienia rodziny i kulturotwórczej roli niedzieli
w tworzeniu cywilizacji chrześcijańskiej.

Oczekujemy od partii rządzącej zrealizowania projektów, które popierała w poprzedniej kadencji Sejmu, a nie kontynuowania polityki Platformy Obywatelskiej i obstrukcji społecznego projektu.

W imieniu Prawicy Rzeczypospolitej:

(-) Krzysztof Kawęcki
Wiceprezes Prawicy Rzeczypospolitej


(-) Marian Piłka
Wiceprezes Prawicy Rzeczypospolitej


(-) Lech Łuczyński
Sekretarz Generalny Prawicy Rzeczypospolitej

RP, PAP

http://www.naszdziennik.pl/polska-kraj/ ... dziny.html


Góra
 Zobacz profil  
 
Wyświetl posty nie starsze niż:  Sortuj wg  
Utwórz nowy wątek Odpowiedz w wątku  [ Posty: 34 ]  Przejdź na stronę Poprzednia strona  1, 2, 3  Następna strona

Wszystkie czasy w strefie UTC + 1


Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zalogowanych użytkowników i 7 gości


Nie możesz rozpoczynać nowych wątków
Nie możesz odpowiadać w wątkach
Nie możesz edytować swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz dodawać załączników

Szukaj:
Skocz do:  
 cron
Powered by phpBB © 2000, 2002, 2005, 2007 phpBB Group
Przyjazne użytkownikom polskie wsparcie phpBB3 - phpBB3.PL
Nasi przyjaciele: Strony Patriotyczne
Linki pozycjonujące: Fenster aus Polen / Schüco Fenster / Drutex Fenster / Fenster Preise / Haustüren /