Polskie-Forum.pl


Wolne i niezależne forum dyskusyjne / opinie polityczne / aktywność obywatelska / patriotyzm / Polska / wolna dyskusja


Wszystkie czasy w strefie UTC + 1




Utwórz nowy wątek Odpowiedz w wątku  [ Posty: 237 ]  Przejdź na stronę Poprzednia strona  1 ... 9, 10, 11, 12, 13, 14, 15, 16  Następna strona
Autor Wiadomość
 Tytuł: Re: Kolonizacja Polski
PostNapisane: 05 lis 2015, 10:44 
Offline
Moderator

Dołączył(a): 13 lip 2009, 12:02
Posty: 37605
http://www.klubinteligencjipolskiej.pl/ ... -nastapic/

Janusz Szewczak: Bunt już dawno powinien nastąpić
MATERIAŁY NADESŁANE 3 LISTOPADA 2015


Sklepy i wydatki ludności


Polska podlega eksploatacji, a wręcz grabieży kolonialnej, co prezentuje poniższy tekst Janusza Szewczaka. W uzupełnieniu należy dodać, że uprzywilejowany sektor banków zagranicznych, wpłacający do budżetu śmieszną sumę 4 mld zł rocznie z tytułu podatku CIT, wywozi z Polski 155 mld zł z tytułu swojej działalności, głównie kredytowej. Obliczenia na podstawie danych NBP przedstawia tekst na linku: http://www.klubinteligencjipolskiej.pl/ ... yt-lichwy/
Redakcja KIP
Jak wiemy, polskie firmy działające w naszym kraju mogą tylko pomarzyć o warunkach do prowadzenia biznesu, jakie rząd RP stworzył ich zagranicznej konkurencji. Dlatego też coraz głośniej mówi się o buncie polskich przedsiębiorców w celu wymuszenia na władzy zrównania pozycji wszystkich podmiotów działających na rynku.
Na ten problem wyraźnie zwracały raporty Najwyższej Izby Kontroli. Zauważono, że fiskus w sposób preferencyjny traktuje podmioty zagraniczne. Nie radzi sobie także ze ściąganiem podatków od wielkich koncernów i dużych zagranicznych banków. To jest fakt. To wskazuje raport. I to jest oczywiste dla przeciętnego Kowalskiego.
Warto przypomnieć, że duże sieci handlowe przy obrotach rzędu 120-130 mld zł płaciły w ostatnich latach raptem 550 mln podatku CIT. Niektórym sieciom hipermarketów nawet zwracano podatek. To jest opodatkowanie na poziomie poniżej 1 proc. Każdy polski przedsiębiorca chciałby mieć takie.
To samo dotyczy sektora finansowego zdominowanego przez zagraniczne banki. Zauważmy, że nierentowne kopalnie węgla zapłaciły w zeszłym roku prawie 7 mld zł opłat różnego rodzaju. A z kolei sektor bankowy około 4 mld zł podatku CIT. A więc te niedochodowe kopalnie płacą więcej podatków niż fantastyczne i dochodowe banki zagraniczne, które w zeszłym roku zarobiły na czysto 16 mld zł.
Widać, jak potężne lobby mają zagraniczne podmioty w polskim rządzie. Pojawiają się także twierdzenia, że w wielu sytuacjach rząd zachowuje się jak marionetka lobby lichwiarsko-bankowego w Polsce. Skandalem było już powołanie i powierzenie resortu finansów Mateuszowi Szczurkowi, który w CV ma wpisaną pracę na rzecz holenderskiego banku. Nie możliwe byłoby, żeby w Niemczech za finanse państwa odpowiadał przedstawiciel banków amerykańskiego czy chińskiego. To dowód na to, że jesteśmy półkolonią.
Nic dziwnego, że Polsce przedsiębiorcy zaczynają się buntować. Wreszcie uświadomili sobie, że rządząca koalicja Platformy i PSL preferuje kapitał zagraniczny, broniąc przy tym obcych interesów. To rząd odsuwa od siebie jak najdalej pomysły opodatkowania sektora bankowego czy wielkich sieci handlowych. Szantażuje i straszy przy tym polskich konsumentów podniesieniem cen i wyższymi marżami.
Polscy profesjonalni przedsiębiorcy wiedzą, że nie da się tak dłużej funkcjonować. Inaczej zostaną zdominowani przez obcych i znikną z rynku. Doprowadzi to do monopolu obcego kapitału. A obcy kapitał robi wszystko, aby do tej sytuacji doprowadzić. Przecież z chwilą wejścia na rynek stosują ceny dumpingowe, żeby zniszczyć konkurencję. Przy tym korzystają z preferencyjnych kredytów bankowych. Nie tak dawno niemieckie Lidl i Kaufland otrzymały atrakcyjny kredyt od Banku Światowego na rozwój w Europie Środkowo-Wschodniej na kwotę 900 mln dolarów. Po co? Aby wykończyć miejscową konkurencję i przejąć rynek.
Bunt już dawno powinien nastąpić. Tylko że polscy przedsiębiorcy dali się nabrać i omamić Platformie Obywatelskiej, która obiecywała złote góry, a prawie wszystkie jej rozwiązania były niekorzystne dla polskich podmiotów.

Janusz Szewczak

Artykuł opublikowany na stronie: http://www.naszdziennik.pl/ekonomia-gos ... tapic.html


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Kolonizacja Polski
PostNapisane: 25 sty 2016, 12:28 
Offline
Moderator

Dołączył(a): 13 lip 2009, 12:02
Posty: 37605
http://nauka.wiara.pl/doc/2940353.UE-za ... i-Wislanej

Polska nic nie może u siebie zrobić bez pozwolenia IV Rzeszy vel II ZSRR

Kopia artykułu:

UE zaopiniuje przekop Mierzei Wiślanej

Obrazek
NASA / CC 1.0 Mierzeja i Zalew Wiślany


Zanim KE wyda opinię ws. przekopu Mierzei Wiślanej, musi przeanalizować informacje, które właśnie otrzymała od polskich władz - poinformował PAP komisarz UE ds. środowiska i gospodarki morskiej Karmenu Vella. Postaramy się przeanalizować te dane tak szybko, jak to możliwe - dodał.
"Zostaliśmy poproszeni o wydanie opinii; zanim będziemy mogli ją wydać, poprosiliśmy polskie władze o przedstawienie nam więcej informacji i danych (). Zostałem poinformowany, że właśnie otrzymaliśmy te dane, o które prosiliśmy. Będziemy musieli zapoznać się z nimi, zanim przystąpimy do przygotowania opinii Komisji" - powiedział PAP komisarz.
"Ogólnie rzecz ujmując, przepisy środowiskowe nie zabraniają (przeprowadzania) wszelkich inwestycji czy projektów na obszarach Natura 2000. Przepisy te mówią, że jeśli jest jakiś projekt na obszarach Natura 2000 i jeśli wpłynie on na ten obszar, to musi być wtedy przeprowadzona odpowiednia ocena (tego wpływu - PAP) i opinia (KE) będzie wydana po tym, gdy będą udostępnione dane dotyczące przewidywanych skutków" - dodał.
Jak zaznaczył, KE właśnie otrzymała te dane, o które prosiła. "Zapoznamy się z nimi i wydamy naszą opinię" - powiedział Vella. Pytany, kiedy to nastąpi, odparł: "postaramy się przetworzyć te dane, o które prosiliśmy, tak szybko jak to możliwe".
Vella spotkał się pod koniec tego tygodnia w Warszawie z ministrem środowiska Janem Szyszko i z ministrem gospodarki morskiej i żeglugi śródlądowej Markiem Gróbarczykiem.
Jak informował PAP pod koniec grudnia minister Gróbarczyk, obecnie projekt budowy Mierzei Wiślanej, która ma połączyć Zalew Wiślany z Zatoką Gdańską w celu m.in. skrócenia i pogłębienia morskiego szlaku na Bałtyk, znajduje się w uzgodnieniach z Brukselą. Zapowiedział wówczas odpowiedź na pytania i zarzuty kierowane ze strony KE dotyczące ochrony środowiska.
Podał też, że szacunkowy koszt budowy zamknie się w kwocie ok. 800 mln zł.
Zdaniem części ekspertów kanał w Mierzei Wiślanej będzie się zamulał, koszty roczne jego utrzymania będą duże, dlatego ich zdaniem ta inwestycja jest nieopłacalna. Pojawiają się też obawy, że transport przez kanał zanieczyści plaże.
"Nawet jeśli do tej pory padały przeciwne tej inwestycji argumenty ekonomiczne, to dzisiaj mówimy o zasadniczych sprawach dotyczących bezpieczeństwa ze względu na działania Rosji. Obecnie przejście z Zalewu Wiślanego na Bałtyk prowadzi przez rzekę Szkarpawę i przez rosyjską Cieśninę Pilawską, a to oznacza uzależnienie od decyzji Rosji. Ponieważ naszym celem jest rozbudowa portu morskiego w Elblągu, to trzeba zrealizować tę inwestycję, by raz na zawsze skończyć z taką zależnością" - mówił PAP Gróbarczyk.


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Kolonizacja Polski
PostNapisane: 13 lut 2016, 09:14 
Offline
Moderator

Dołączył(a): 13 lip 2009, 12:02
Posty: 37605
http://www.polishclub.org/2016/02/10/ro ... -historii/

Robert Brzoza: Skala zdrady narodowej nie ma analogii w całej historii
2016.02.10

Polacy w ogóle nie zauważyli, że ich kraj był przedmiotem bezprzykładnej i bezwzględnej zachodniej agresji ekonomicznej na niebywałą skalę. Przekazanie ponad 50% najlepszego majątku przemysłowego i 75% kluczowego sektora bankowego za kilka procent jego wartości ekonomicznej, a często za dopłatą, w ręce zagranicznego kapitału, jest pierwszym przypadkiem w historii cywilizowanego świata, aby przyzwoliło na to formalnie suwerenne państwo.

Doprowadzenie do zniszczenia kilku milionów miejsc pracy i pozbawienie podstaw egzystencji ekonomicznej kilkunastu milionów własnych obywateli w warunkach istnienia własnego suwerennego państwa, jeszcze się w historii współczesnej wcześniej nie zdarzyło. I to bez przegranej krwawej wojny i narzuconych warunków przymusowej kapitulacji. Czegoś tak niebywałego jeszcze w historii współczesnego cywilizowanego świata nie odnotowano.

Ten rozbiór gospodarczy Polski można porównać historycznie tylko z rozbiorami państwa I Rzeczypospolitej w XVIII wieku. I ta zewnętrzna agresja nigdy nie byłaby możliwa, gdyby nie istniał współpracujący z Zachodem współczesny agresor wewnętrzny, owa gospodarcza Targowica.

Tym agresorem wewnętrznym była pierwotnie komunistyczna grupa prowadząca szokową transformację, przekształcona wtórnie w postkomunistyczną oligarchię polityczno-finansową. Tym agresorem było postkomunistyczne środowisko polityczne. Tym agresorem było postsolidarnościowe środowiska polityczne grupy Wałęsy i „Gazety Wyborczej”.

Za kilka dekad, a może nawet dużo wcześniej, polscy historycy będą łapać się za głowy ze zdumienia jak do czegoś takiego mogło dojść. Za kilka dekad bowiem odejdą ostatecznie z aktywnego życia społecznego zdezorientowaneterapią szokową pokolenia Polaków oraz grupy realizujące szokową transformację polskiego komunizmu.

A nazwiska twórców gospodarczej Targowicy, przejdą do historycznej encyklopedii hańby narodowej, na równi z nazwiskami Stanisława Szczęsnego Potockiego, Józefa Kazimierza i Szymona Kossakowskich, Franciszka Ksawerego Branickiego czy Seweryna Rzewuskiego. Tyle, że nasi historycy będą mieli duży problem z ustaleniem tylko kilku głównych nazwisk.

Skala bowiem zdrady narodowej i zdrady stanu w ramach szokowej transformacji nie ma analogii w całej historii polskiej państwowości.

Ale ta wojna ekonomiczna trwa nadal.

Nie da się jej przerwać.

I aby w niej przetrwać jako niepodległy naród i narodowe państwo, to w perspektywie najbliższej dekady polskie społeczeństwo musiałoby podjąć kontrofensywę gospodarczą. Kontrofensywę dla odzyskania milionów miejsc pracy, dla jakościowego postępu przemysłowej struktury gospodarczej i dla odbudowy narodowego przemysłu i bankowości.

A warunkiem wyjściowym takiej kontrofensywy w tej przegrywanej obecnie z kretesem wojnie, jest pozbycie się agresora wewnętrznego. Pozbycie się kompradorskich elit politycznych naszpikowanych rodzimą i obcą agenturą wpływu, z ich ideową, intelektualną i moralną nędzą.

* Fragment książki: Wojciecha Błasiaka – „Siedem dni ze Stanem Tymińskim – Codzienność z szokową transformacją w tle”.

RobertBrzoza.pl
Polski Portal Informacyjny

Źródło: http://wiadomosci.robertbrzoza.pl/polsk ... -historii/ , 8 luty, 2016


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Kolonizacja Polski
PostNapisane: 21 lut 2016, 09:46 
Offline
Moderator

Dołączył(a): 13 lip 2009, 12:02
Posty: 37605
http://pppolsku.blogspot.com/2012/02/fi.html

Słodycz gadzinówek
17.02.2013

Po podboju kraju okupant musi zagwarantować trwałość i stabilność okupacji, pierwszym atrybutem panowania nad jakąś ludnością tubylczą jest panowanie nad jej językiem. Panujący ustalają nie tylko słownik ale i semantykę słów.

Przykładem narzuconego słownika w Wolnej Polsce jest właśnie to określenie "Wolna Polska", ale także "demokracja" czy "komunizm" i.t.p.

Klasycznym przykładem panowania nad semantyką jest takie określenie jak "antysemita", wcale nie oznacza przeciwnika Semitów, jak by sobie prostaczek wyobrażał, a jedynie przeciwnika maleńkiej grupy zaliczanej do ludów semickich, Izraelitów, których jedynie część może się wykazać semickim rodowodem. Panujący nie tylko ustalają i wdrażają semantykę słów, ale także ustalają ich wartość emocjonalną, "antysemita" jest jak wiemy be, jego przeciwnik Izraelita jest za to hoho! Można by mnożyć przykłady tego panowania nad językiem, co czytelnik uczni sam bez problemu.

Okupant w pierwszym rzędzie:

1. dobiera sobie kadry, które sprawują władzę w jego imieniu i tworzą rząd, a więc część "Solidarności" i jej otoczenie, jak też służby wywiadu, który przeszły na stronę okupanta

2. otwiera sieć gadzinówek dla ludności podbitego kraju: TVP, TVN, "GW"no, ONET ...i.t.p. naturalnie w języku ludności tubylczej i przejmuje kontrolę nad materiałem szkoleniowym wszystkich szczebli począwszy od szkoły podstawowej a nawet przedszkola.

3. tworzy armię konfidentów, którzy donoszą mu o ew. przygotowanym oporze przeciwko okupantowi, to mogą być kupcy ale też Goje.

4. rabuje majątek kraju, prywatyzacja Balcerowicza i innych demokratów, "rewindykacja" międzynarodowej sieci przemysłu holokaustu i.t.p.

Te wszystkie elementy można było obserwować zarówno w Iraku, Afganistanie, jak też w Polsce, zarówno po 1945, ale szczególnie po opanowaniu PRLu przez agenturę Zachodu.

Po przejęciu Polski przez Zachód były czynności 1 i 3 bardzo proste, gdyż stała okupantowi do dyspozycji armia konfidentów i agentów, przygotowanych kadrowo za pośrednictwem m.in. sieci "Solidarności" i różnych organizacji mniejszościowych, o czym zresztą większość tych bogu ducha winnych członków tej organizacji (t.j. "S") nie miała a nawet nie ma do dziś zielonego pojęcia, przynajmniej ci nie mają, którzy mniemają, że to im udało się wypędzić Sowietów, przy czym nie dostrzegli, że ZSRR został rozłożony przez podobne elementy jak PRL.

W gruncie rzeczy także do realizacji zadania 4. przygotował/wyszkolił Zachód odpowiednie kadry, Balcerowicz czy Geremek, i cała rzesza innych, byli wielokrotnie w tym celu na Zachodzie.

Te wszystkie operacje nie odbyłyby się tak łatwo, gdyby nie zadbano z góry stworzyć całej sieci gadzinówek dla ludności okupowanego kraju. Zadaniem gadzinówek jest osiągnąć kontrolę myślenia przeważającej większości społeczeństwa, gdyż tylko tak można było bez ryzyka wprowadzić tzw. "wolne wybory" czy "wolność mediów".

Zadaniem sieci gadzinówek okupanta jest zalać i zająć umysły mieszkańców sprawami, które ich nie dotyczą i to w sposób emocjonalny, żeby czuli się zobowiązani zajmować tymi doniesieniami, typowe doniesienia znamy z mediów: sport, katastrofy, ekscesy prominentów i różnych zwyrodnialców: mord, seks, zboczenia i.t.p., terror, ale też doniesienia o przeciwnikach okupanta: Białoruś, Rosja, Kuba, Libia, Syria, Iran i.t.p.

Część kadr gadzinówek została przygotowana przed "transformacją ustrojową" w szeregach n.p. "Solidarności", część doszlusowała z zagranicy, ale większość została kupiona na wolnym rynku prostytuujących się dziennikarzy/-karek. O tym mówił z całą otwartością J. Swinton, patrz nagłówek na tej strony.

Istnieją naturalnie ośrodki propagandy, który nie poddały się naciskowi okupanta, albo na wszelki wypadek zostały nawet przez niego założone, aby stworzyć wrażenie tzw. "opozycji" w znacznym stopniu kontrolowanej, które śpiewają piosenkę na inną melodię niż gadzinówki. Tu zwraca uwagę n.p. red. Michlkiewicz głównie z uwagi na jego trzy atrybuty, bardzo rzetelne przygotowanie jurystyczno-źródłowo wypowiedzi, świetne opanowanie rzemiosła dziennikarskiego i niezwykłą suwerenności wypowiedzi. To pozwala przedstawicielom gadzinówek, nawet tym zaliczanych do elity dziennikarskiej, wyglądać przy nim jak gówniarze w krótkich spodenkach.

Michalkiewicz i podobni mają naturalnie tę przewagę nad parobkami z gadzinówek, że nie są skrępowani poleceniami ich oficerów prowadzących czy redaktorów naczelnych, od których otrzymują temat wypracowania a nawet doniesienia, które bezwzględnie w wypracowaniu dla ludności okupowanej mają użyć, kłamiąc przy tym, aż się powała ugina. Co zresztą prowadzi nieuchronnie do sprzeczności w wypowiedziach. Nie stanowi to jednak zbytniego zagrożenia, gdyż gadzinówki wykorzystują własność, że pamięć krótkotrwała publiczności, która jest głównie adresatką ich doniesień, jest czyszczona w cyklach ok. 2 tygodni przez następną falę doniesień czy akcję propagandową, tak że publiczność nie jest w stanie rozpoznać ich szubrawstwa.

Odbiorcy doniesień z frontu syryjskiego zapomnieli już dawno przejścia w Libii i nie są w stanie skojarzyć sobie podobieństw, tym bardziej że gadzinówki ciągle ostrzeliwują ich "nowymi" doniesieniami. Ważna jest przy tym koordynacja pomiędzy gadzinówkami, że akcje propagandowe są realizowane przez wszystkie stojące do dyspozycji gadzinówki, rodzaj zmasowanego ognia artyleryjskiego propagandy.

Wiadomości alternatywne są dostępne jedynie w internecie i po części w emitorach nie należących do podstawowej sieci gadzinówek dla ludności okupowanej jak n.p. Radio Maryja czy Trwam. To jest też przyczyną, dla której te ostatnie są wręcz obrzygiwane przez gadzinówki, gdyż zbyt wielu ma do nich dostęp, te rzygowiny spotyka się wcale nierzadko w wypowiedziach nawet wielu tych autorów, którzy zdają się pojmować system, nie pojęli wszelako jeszcze systemu gadzinówek i biorą ich doniesienia i uniesienia za dobrą monetę, chociaż powinni już rozpoznać, że chodzi o monety fałszywe i o pospolitych szulerów z gadzinówek.

Zwróćmy uwagę na to, że gadzinówki nie są źródłem informacji, jedyne co mają dostarczać są doniesienia, często zgoła donosy, przy czym wiele z tych doniesień są syntetycznie spreparowane przez agenturę obcą albo krajową, zresztą przy współudziale specjalistów psychologii tłumu wzgl. agencji reklamowych.

Obrazowo można rolę gadzinówek określić jako iniekcję trucizny, środka otępiającego albo odurzającego, która systematycznie rozkłada mózg i redukują zdolność samodzielnej oceny sytuacji.

Ludzie świadomi tych mechanizmów w pierwszej reakcji obronnej odcinają się od kontaktu z gadzinówkami, można je milutko nazwać mediami głównego nurtu, ale to są wysokotoksyczne źródła trucizny. Dalsze czerpanie z takiego źródła oznacza degenerację umysłową ze wszystkimi tego konsekwencjami egzystencjalnymi.

Dla porządku wymieńmy parę gadzinówek na czele z "GW"nem i Agorą SA, TVP, TVN, i.t.p. czy w końcu onet-u, tego produkcyjniaka dla podlejszego pospólstwa, przy czym wszystkie emitory zachodnich koncernów, naturalnie także PAP, został przejęty przez okupantów.


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Kolonizacja Polski
PostNapisane: 03 mar 2016, 09:05 
Offline
Moderator

Dołączył(a): 13 lip 2009, 12:02
Posty: 37605
http://gosc.pl/doc/3005056.Morawiecki-P ... piera-TTIP

Chciałbym wierzyć, że to jakiś makabryczny żart. Wolna konkurencja polskich firemek z potężnymi żydomasońskimi koncernami zza oceanu, wspieranymi przez sądy z USA, którym Polska zgodnie z tą umową ma się poddać ma dać Polsce impuls rozwojowy? Ileż trzeba mieć pogardy i nienawiści do Polaków, by tak sobie z nich kpić.

Wydawało się, że Traktat Lizboński to rekord zdrady. TTIP ten rekord bije, a stopień zniewolenia Polski, i tak już straszny, wzrośnie niepomiernie.

Kopia artykułu:

Morawiecki: Polska popiera TTIP
DODANE 02.03.2016 12:55

Jesteśmy zwolennikami podpisania umowy o TTIP, bo dałoby to Polsce impuls rozwojowy - powiedział dziennikarzom wicepremier i minister rozwoju Mateusz Morawiecki podczas środowego spotkania w Amerykańskiej Izbie Handlowej.

Obrazek
Global Justice Now / CC 2.0 W wielu krajach TTIP budzi sprzeciw. Na zdj. transparent w Edynburgu


"Polska ma własne stanowisko w ramach TTIP, ale jesteśmy zwolennikami podpisania tej umowy, ponieważ przepływ dóbr, zwiększenie wolnocłowej strefy na obszar rynku amerykańskiego, czy trochę szerzej również kanadyjskiego, dałby nam kolejny impuls rozwojowy" - mówił Morawiecki.
Jak podkreślał wicepremier w przemówieniu do przedstawicieli amerykańskiego biznesu, "Polska jest zorientowana na handel, wierzymy w liberalne zasady handlu, więc +miękkie+ TTIP nie jest dla nas opcją". Zaznaczył, że Polska jest sojusznikiem USA, jeśli o to chodzi.
Dodał, że Polska ma także własne cele negocjacyjne w rozmowach między UE i USA.
"Mamy swoje obawy, zwłaszcza w dwóch obszarach: jeśli chodzi o przemysł chemiczny i zasady rozstrzygania sporów w ramach umów międzynarodowych. I o te dwie sprawy będziemy zabiegali i będziemy starali się nasz punkt negocjacyjny mocno podkreślać" - poinformował dziennikarzy Morawiecki.
TTIP (Transatlantic Trade and Investment Partnership - Transatlantyckie Partnerstwo w dziedzinie Handlu i Inwestycji - PAP) - to porozumienie handlowe negocjowane od 2013 roku, którego głównym celem jest utworzenie strefy wolnego handlu pomiędzy USA i Unią Europejską. TTIP docelowo ma wykraczać dużo dalej niż dotychczasowe porozumienia handlowe, polegające na redukcji stawek celnych. Umowa w swych założeniach przewiduje bowiem jeszcze usunięcie barier regulacyjnych czy wzajemne uznawanie standardów w celu obniżenia kosztów dla eksporterów, importerów i inwestorów. I - jak podkreślają Amerykanie i Komisja Europejska - określi zasady handlu międzynarodowego w XXI wieku.
TTIP ma w Europie wielu przeciwników. Przekonują oni, iż jego podpisanie może być niekorzystne dla europejskich konsumentów i rolników, gdyż zniesienie ceł chroniących europejski rynek żywnościowy spowoduje zalew rynku przez amerykańską żywność, której koszty wytworzenia są niższe ze względu na niższe standardy jakościowe. Wątpliwości wzbudza także możliwość zniesienia środków pozataryfowych. Chodzi o wymogi przy produkcji żywności, tj. np. dopuszczenie do stosowania niebezpiecznych pestycydów czy innych środków ochrony roślin, stosowanie konserwantów czy hormonów. Amerykańskie prawo - przekonują przeciwnicy TTIP - reguluje to tylko w niewielkim zakresie, podczas gdy w UE wymogi dotyczące bezpieczeństwa są bardzo przestrzegane. Niepokój budzi też system rozwiązywania sporów, czyli arbitraż, który ma decydować w przypadku kłopotów inwestora spowodowanych przez regulacje prawne danego kraju o odszkodowaniu dla niego z powodu utraty przyszłych zysków.
Według Tony'ego Housha, szefa Amerykańskiej Izby Handlowej w Polsce obawy te są nieuzasadnione, a TTIP to szansa dla Europy, by powrócić na drogę rozwoju gospodarczego.
"Jak podkreślał Morawiecki, Polsce nie służyłby TTIP w wersji +light+, gdyż potrzebujemy kompleksowego porozumienia. Polska i Europa potrzebują teraz przede wszystkim wzrostu gospodarczego i nowych miejsc pracy, a stworzenie tak dużej strefy wolnego handlu mogłoby bardzo w tym pomóc" - powiedział Housh w rozmowie z PAP.
Przypomniał, że wiele krajów unijnych, w tym Polska, podpisało już dwustronne porozumienia handlowe z USA, które mają bardzo podobny zakres jak TTIP. Jego zdaniem to, że niektóre kraje europejskie są niechętne podpisaniu tego porozumienia, jest wynikiem niedoinformowania.
"Wiele spraw, o których dyskutuje się przy okazji negocjacji, w ogóle nie będzie ujęte w tym porozumieniu, jak np. sprawa zalewu żywności modyfikowanej genetycznie. UE ma silny system monitorowania takiej żywności, zanim zostanie ona dopuszczona na rynek unijny, i TTIP nic pod tym względem nie zmieni. Podobnie nieprawdziwe są plotki, głośne zwłaszcza we Francji i Wielkiej Brytanii, że TTIP wymusi prywatyzację ochrony zdrowia" - zaznaczył Housh. W jego ocenie ryzyko związane z podpisaniem porozumienia jest niewspółmierne do korzyści gospodarczych.
Pod koniec lutego w Brukseli zakończyła się 12. runda unijno-amerykańskich negocjacji dotyczących transatlantyckiego porozumienia inwestycyjno-handlowego. Negocjatorzy koncentrowali się w niej na wszystkich głównych obszarach umowy, a więc dostępie do rynku, współpracy regulacyjnej i jej zasadach.
Obie strony zadeklarowały, że chciałyby zakończyć negocjacje do końca 2016 r., jeszcze przed zmianą administracji w USA. Do lata przewidują jeszcze dwie rundy rozmów, a następnie wkroczenie w końcową fazę, w której omawiane będą sprawy najtrudniejsze.
Jednak szef komisji ds. handlu w Parlamencie Europejskim, a jednocześnie sprawozdawca PE ds. TTIP Bernd Lange uważa, iż to mało możliwe, jeśli Unia Europejska oraz Stany Zjednoczone chcą zawrzeć ambitne porozumienie, wyznaczające standardy dla umów handlowych XXI wieku. Podobne wątpliwości wyraża sprawująca w obecnym półroczu przewodnictwo w pracach UE Holandia.

PAP




http://xportal.pl/?p=24652

Rafał Sawicki: Kolonizacja za okupację?
on 2 marca 2016 20:11 / Brak komentarzy

Niedawno na łamach portalu Bartosz Bekier pisał o schizofrenicznej tendencji w łonie koalicji rządzącej, która przejawia się w niespójności pomiędzy patriotyczną retoryką a służalczością wobec hegemona zza oceanu. Dziś te słowa potwierdziły się po raz kolejny. Jak donoszą media, Mateusz Morawiecki nie tylko opowiedział się za przyjęciem TTIP, ale jeszcze poparł amerykańskie stanowisko wprowadzenia w życie traktatu w bardziej radykalnej wersji, co może być odebrane w Europie Zachodniej jako cios w plecy. Trudno wyrokować, co dzieje się w kuluarach, można więc jedynie domniemywać, czym kierował się obóz rządzący podejmując taką, a nie inną decyzję. Możemy jedynie podejrzewać, że może chodzić tutaj o krępującą trzeźwość osądu Kaczyńskiego i jego współpracowników rusofobię, która nakazuje im przehandlować nasze żywotne interesy gospodarcze w zamian za zgodę na przesunięcie baz NATO na terytorium Polski, co miałoby zneutralizować urojone zagrożenie ze strony Kremla. Za taką wersją wydarzeń stoi tradycyjne dla środowiska Porozumienia Centrum i jego późniejszego wcielenia w postaci PiS bagatelizowanie kwestii gospodarczych na rzecz skupienia się na kwestiach bezpieczeństwa, służb specjalnych czy dekomunizacji, jak również stereotypowe postrzeganie Rosji jako ponadczasowego zagrożenia dla niepodległości Rzeczpospolitej.
Zresztą nawet gdyby na chwilę założyć, że Moskwa rzeczywiście przejawia złe zamiary wobec Polski, taką woltę ze strony rządu w dalszym ciągu należy uznać za wyraz politycznej głupoty. Wyłamanie się ze stanowiska strony europejskiej zepsułoby nasz wizerunek w Europie Zachodniej w znacznie większym stopniu niż operetkowa wojna o Trybunał Konstytucyjny, o której za kilka miesięcy nikt już nie będzie pamiętał. Warto mieć na względzie, że świadomość zagrożeń płynących z Transatlantyckiego Traktatu o Wolnym Handlu jest powszechna w krajach tzw. Starej Europy. Wystarczy wspomnieć, że zebrano ponad trzy miliony podpisów pod petycją wzywającą Brukselę do zerwania negocjacji, a przez ulice miast regularnie przechodzą wielotysięczne manifestacje przeciwników umowy. Polskie poparcie dla traktatu mogłoby przynieść nieprzyjemne konsekwencje w postaci paraliżu wsparcia naszego kraju wobec wieszczonej przez histeryków agresji ze strony Rosji. Zatem nawet z punktu widzenia wypaczonej, pisowskiej diagnozy stosunków polsko-rosyjskich taka decyzja okazuje się być błędną.
Abstrahując od geopolityki, to oświadczenie Morawieckiego zdradza skrajną lekkomyślność również z ekonomicznego punktu widzenia. Twierdzenie, że "jesteśmy krajem zorientowanym na handel i wierzymy w liberalne zasady" może być uprawnione w ustach przedstawiciela władz jakiegoś kraju z centrum światowego systemu gospodarczego, ale z pewnością nie przystaje do rzeczywistości Polski jako państwa peryferyjnego. Wolny handel zawsze działa na korzyść silniejszego. Jak zauważa koreański ekonomista Ha-Joon Chang, historia gospodarcza dowodzi ponad wszelką wątpliwość, że jakiekolwiek szanse na przeskok do grona najbogatszych państw świata zależy od stworzenia "taryfowego inkubatora" nowoczesnego przemysłu, tak jak to zrobiły chociażby azjatyckie tygrysy, a wcześniej nawet pionierzy kapitalizmu w rodzaju Wielkiej Brytanii i Stanów Zjednoczonych. W skrócie chodzi przede wszystkim o bariery celne, które umożliwią krajowym przedsiębiorstwom rozwinięcie się do poziomu dającego nadzieję na skuteczną rywalizację na światowych rynkach. Bez polityki protekcjonizmu obcy kapitał przejmie rynki zbytu, uniemożliwiając tym samym rozwój lokalnych przedsiębiorstw.
Bodaj największym zagrożeniem ze strony Północnoatlantyckiego Traktatu o Wolnym Handlu jest jednak mechanizm międzynarodowych trybunałów arbitrażowych (ISDS), które dają koncernom możliwość pozywania rządów poszczególnych państw za rzekomą utratę zysków z powodu zmiany przepisów. Sądy te są prywatne i pozytywne rozpatrzenie pozwów złożonych na ich wokandzie zależy w dużej mierze od wysokości funduszy przeznaczonych na obsługę prawną postępowań. Zapadające w nich rozstrzygnięcia rzadko uwzględniają interes społeczny czy suwerenność państw. Zasądzane odszkodowania opiewają często na wielomiliardowe kwoty, które podatnik musi pokryć z własnej kieszeni zawsze wtedy, gdy zagraniczny inwestor uzna, że jego wąsko pojęty interes jest ważniejszy od praw pracowniczych czy środowiska naturalnego. Praktyka dowodzi, że to głównie amerykańskie firmy korzystają na tym rozwiązaniu. Pozbawione odpowiedniego kapitału polskie przedsiębiorstwa raczej nie będą miały wielkich szans w postępowaniach przeciwko waszyngtońskiej administracji. Co istotne, nawet na terenie naszego kraju amerykańskie koncerny będą miały przewagę w materii prawnej, gdyż mechanizm ISDS nie przewiduje - skądinąd na szczęście - możliwości sądzenia się z własnym rządem przed prywatnym trybunałem. Przykładowo, McDonald's będzie mógł uzyskać odszkodowanie za podniesienie przez Polskę płacy minimalnej, ale takiego samego zadośćuczynienia nie dostanie już konkurująca z nim polska sieć restauracji.
Z tego też powodu zdumiewają słowa wicepremiera, według którego TTIP da Polsce impuls rozwojowy, gdyż otworzy to przed nami wielki rynek za oceanem. Nietrudno sobie wyobrazić rezultat konkurencji między potężnymi koncernami amerykańskimi a niewielkimi firmami z Polski. Najbardziej sugestywnym przykładem jest chyba rolnictwo, w którym potężny przemysł rolny Ameryki zwyczajnie połknie drobnych producentów z Polski samym efektem skali. Dlatego należy przyjąć za zasadną prognozę, że nie tylko nie będziemy mieli większych szans na ekspansję na tamtejszym rynku, ale sami padniemy ofiarą gospodarczej kolonizacji ze strony USA. Warto przy tym pamiętać, że w Europie obowiązują znacznie większe regulacje w zakresie prawa pracy, płacy minimalnej, ochrony środowiska czy przepisów sanitarnych. Jeśli więc będziemy chcieli skutecznie konkurować z Amerykanami, będziemy musieli obniżyć własne standardy, które chronią nas przed chciwością i krótkowzrocznością naszych lokalnych kapitalistów.
Wicepremier Morawiecki z pewnością nie jest ignorantem, więc musi być świadom tych wszystkich problemów, jakie czekają nas po wejściu w życie TTIP. To tylko wzmacnia zasadność podejrzenia, że istnieje jakieś drugie dno, o którym wspomniano wyżej. Zgadzamy się zatem na gospodarczą kolonizację kraju w zamian za zgodę Amerykanów na okupowanie Polski. Postawa ta przypomina relacje wczesnej PRL ze Związkiem Radzieckim, przy czym wówczas przynajmniej istniało realne zagrożenie ze strony rewanżystowskich kręgów w RFN, które nie chciały pogodzić się z utratą Pomorza, Śląska, Prus Wschodnich i Ziemi Lubuskiej. Aktualnie jednak Polsce nie grozi obca inwazja, zatem nie ma najmniejszego powodu, by godzić się na przyjęcie niekorzystnego traktatu handlowego, który raz na zawsze odbierze nam szanse na wykonanie skutecznego skoku inwestycyjnego, umożliwiającego uniknięcie pułapki średniego dochodu i dołączenie do grona najzamożniejszych państw świata. Podczas gdy politycy i publicyści toczą zaciekły spór o przeszłość Lecha Wałęsy i obsadę stanowiska dyrektora stadniny koni w Janowie Podlaskim, zamroczony oparami mgły smoleńskiej rząd wprowadza do Polski prawdziwego konia trojańskiego.



Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Kolonizacja Polski
PostNapisane: 17 mar 2016, 10:11 
Offline
Moderator

Dołączył(a): 13 lip 2009, 12:02
Posty: 37605
https://marucha.wordpress.com/2016/03/1 ... owolnione/

Jeżeli ta umowa wejdzie w życie, polscy rolnicy będą bezbronni, a państwo ubezwłasnowolnione
Posted by Marucha w dniu 2016-03-15 (wtorek)

W tym roku mają definitywnie zakończyć się negocjacje w sprawie traktatu o wolnym handlu TTIP, który – jeżeli wejdzie w życie – m.in. zniesie obowiązek informowania o obecności GMO na etykietach produktów zawierających genetycznie modyfikowane składniki.
Ponadto wprowadzi mechanizm umożliwiający prywatnym firmom pozywać państwa przed sądy arbitrażowe z pominięciem procedur krajowych.
W praktyce będzie to oznaczało, że polska, zdrowa żywność nie będzie w żaden sposób odróżniała się pod względem opakowania od zabójczej żywności koncernów biotechnologicznych. Co więcej, jeżeli dojdzie do konfliktu między polskimi rolnikami a np. Monsanto, czy jej spółką-córką Cargill, z usług których korzystają rolnicy ze Stanów Zjednoczonych, wspierani przez amerykańskie władze, to nie będą mieli najmniejszych szans na wygraną. Tymczasem spór taki jest w zasadzie wpisany w TTIP i stanowi jedynie kwestię czasu.
Oznacza to, że pod znakiem zapytania będzie dalsza egzystencja polskich małych gospodarstw rodzinnych, i tak już poważnie nadwyrężonych przez politykę Unii Europejskiej.
Umowa TTIP będzie miała przełożenie na życie codzienne również w innych jego obszarach, także w zakresie medycyny i roli obywateli w społeczeństwie. Grupa prawników, w tym wykładowców prawa, sędziów i prokuratorów ostrzegła już w 2010 roku, jeszcze zanim rozpoczęły się negocjacje, że porozumienie TTIP może być niezwykle niebezpieczne dla szeroko rozumianych rządów prawa.
50 prawników wydało wówczas oświadczenie o „krzywdzie wyrządzanej dobru społecznemu przez międzynarodowy reżim inwestycyjny”. To jednak nie powstrzymało ani UE ani USA przed włączeniem ISDS (investor-state-dispute-settlement czyli wspomnianego systemu regulującego kwestię sporów między państwem a prywatnymi firmami) do TTIP, powodując masowe protesty.
W 2014 roku Komisja Europejska została zmuszona do przeprowadzenia publicznych konsultacji nad ISDS, w których uczestniczyła grupa ponad 100 ekspertów w dziedzinie prawa i ich stanowisko było jasne: „Trybunały będą miały prawo do zastępowania swoją opinią te wydawane przez demokratyczne rządy”. Z tego też powodu 97 proc. ekspertów odrzuciła możliwość przyjęcia ISDS w jakiejkolwiek formie. Podniosła przy tym jeszcze jedną kwestię: „Dlaczego w ogóle rozważać w TTIP arbitraż między państwem a inwestorem?”.
Komisja Europejska wzięła się wówczas na sposób i zastąpiła ISDS przez System Sądów Inwestycyjnych (ICS). Wówczas Europejskie Stowarzyszenie Sędziów zrzeszające 44 różne grupy narodowe, w listopadzie 2015 roku i później wsparło Niemieckie Stowarzyszenie Sędziów z jego 16 tys. członkami, by w lutym 2016 roku wydać oświadczenie odnośnie do ICS, że „nie dostrzegają potrzeby tego typu systemu sądowniczego” oraz że „nie ma ku temu żadnych prawnych podstaw”.
Prawnicy wyrazili jednocześnie przekonanie, że ISDS, w jakiejkolwiek formie nie zostałby przedstawiony, jest szkodliwy dla interesu publicznego, ponieważ „stanowi poważne zagrożenie dla demokratycznego wyboru i zdolności rządów do działania w interesie publicznym”. Ponadto wskazywali, że ISDS prowadzi do ustawienia w roli priorytetu „ochrony własności i ekonomicznych interesów transnarodowych korporacji” nad „prawem państw do wprowadzenia regulacji i samostanowienia narodów”.
Zwracali uwagę, że sędziowie ICS nie będą sędziami niezależnymi i niezawisłymi, dodając, iż Unia Europejska nie ma kompetencji do powoływania ponadnarodowego sądu z pominięciem sądów narodowych.
„ Istnieje silna moralna, jak i polityczna potrzeba, aby wycofać się z tych traktatów, a jeszcze silniejsza, aby nie podpisywać nowych” stwierdzili prawnicy. Ich opinia została jednak zlekceważona i porozumienie TTIP najprawdopodobniej zostanie przyjęte jeszcze w tym roku.

[W Polsce do tego na pewno nie dojdzie. – admin]

http://prawy.pl/28383-jezeli-ta-umowa-w ... owolnione/


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Kolonizacja Polski
PostNapisane: 23 mar 2016, 11:23 
Offline
Moderator

Dołączył(a): 13 lip 2009, 12:02
Posty: 37605
http://prawapolityka.pl/2016/03/polska- ... -ue-z-usa/

Polska obawia się umowy UE z USA
Autor: Anna Oflus Data: Marzec 22, 2016 0 Comments

Ministerstwo Rolnictwa i Rozwoju Wsi uważa, że umowa TTIP pomiędzy UE a USA powinna uwzględnić m.in. regulacje weterynaryjne i sprawę GMO.


Fot. Pixabay


Stany Zjednoczone są największym producentem produktów rolniczych na świecie i jednym z największych światowych eksporterów. Ze względu na wysoką produktywność, są niskie koszty produkty.

– Otwarcie rynków spowoduje to, że w pierwszym momencie będzie się nam wydawało, że ten produkt będzie tańszy, a w efekcie końcowym może dojść do tego, że tego produktu będzie brakować i będzie drogi. Jeżeli zniszczy się rolnictwo regionalne to potem nie jest łatwo to odbudować. Jeżeli Polska stworzyła to dobre, zdrowe i ekologiczne rolnictwo, które teraz chcemy zniszczyć jakimiś umowami handlowymi, to jest to niebezpieczne – zaznacza Zbigniew Obrocki, wiceprzewodniczący rolniczej „Solidarności”.

Ministerstwo Rozwoju przygotowuje stanowisko rządu polskiego wobec umowy. Wiele różnych środowisk podkreśla, że negocjacje TTIP są kontrowersyjne. Według tych środowisk mają być korzystne jedynie dla dużych korporacji.

W Europie zebrano już ok 3 mln podpisów przeciw TTIP.

Źródło: radiomaryja.pl


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Kolonizacja Polski
PostNapisane: 30 mar 2016, 08:57 
Offline
Moderator

Dołączył(a): 13 lip 2009, 12:02
Posty: 37605
http://gf24.pl/beda-nowe-kopalnie-wegla ... graniczne/

Będą nowe kopalnie węgla w Polsce. Prywatne i zagraniczne
29.03.2016, 20:0729.03.2016, 20:10 Info



Polska rajem dla zagranicznych firm?

Nowe kopalnie na Górnym i Dolnym Śląsku oraz w województwie lubelskim chcą budować firmy z Australii (Balamara Resources, Prairie Mining) i Niemiec (HMS Bergbau). Zainteresowana inwestycją jest również międzynarodowa grupa deweloperska ECI.
– Nie widzimy żadnych zagrożeń, bo Polska jest członkiem UE. Poza tym stawiamy na eksport. Jeśli tylko otrzymamy wszystkie pozwolenia, nikt nas nie powstrzyma, by wybudować tu najnowocześniejszą kopalnię w Europie – zapowiedział Ben Stoikovich, prezes Prairie Mining.

Rzeczpospolita


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Kolonizacja Polski
PostNapisane: 02 kwi 2016, 12:36 
Offline
Moderator

Dołączył(a): 13 lip 2009, 12:02
Posty: 37605
http://xportal.pl/?p=24893

Polakożerczej ustawy 1066 nie usunięto. Jednocześnie dodano kolejną, równie groźną dla Polaków.

Kopia artykułu:

Polska: Wolna ręka dla obcych wojsk
on 1 kwietnia 2016 16:33 / 3 komentarze

31 marca Sejm znowelizował ustawę o zasadach pobytu obcych wojsk w Polsce. Ustawa dotyczy zasad pobytu i przemieszczania się obcych wojsk na terytorium naszego państwa oraz tego, kto i kiedy wydaje zgodę na obecność cudzych żołnierzy.
Nowelizacja stwarza podstawy prawne, dzięki którym obce wojska będą mogły prowadzić operacje wojskowe - inne niż ćwiczenia - w czasie pokoju na terytorium Polski. Chodzi o działania prewencyjne, odstraszające lub wymagające użycia sił wysokiej gotowości, czyli tzw. szpicy NATO.
Za rządowym projektem nowelizacji ustawy głosowało 427 posłów, ośmiu było przeciw, a siedmiu wstrzymało się od głosu.
Zgodę na pobyt w Polsce obcych wojsk ma wyrażać prezydent na wniosek ministra obrony narodowej, po uzyskaniu zgody premiera. Procedura jest stosunkowo prosta i pozwala na szybkie wyrażenie zgody na wjazd obcych wojsk na terytorium kraju. Powodem nieuwzględnienia w procedurze zgody parlamentu jest według pomysłodawców krótki czas reagowania szpicy: 48-72 godziny, w którym mogłoby się nie udać przeprowadzić debaty.

(Na podstawie prawica.net)

Obrazek


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Kolonizacja Polski
PostNapisane: 14 kwi 2016, 08:59 
Offline
Moderator

Dołączył(a): 13 lip 2009, 12:02
Posty: 37605
http://prawapolityka.pl/2016/04/ttip-za ... iebiorcow/

TTIP zagrożeniem dla mniejszych przedsiębiorców
Autor: Prawapolityka.pl Data: Kwiecień 13, 2016 0 Comments

Dla większości małych i średnich przedsiębiorstw (MŚP) z Polski TTIP (Transatlantic Trade and Investment Partnership) to ciągle czarna magia. Umowa ta może mieć tymczasem dla naszych firm bardzo negatywne konsekwencje. Najwyższy czas zainteresować się tematem i spróbować wpłynąć na negocjacje, póki jeszcze trwają.

Jak mówi serwisowi infoWire.pl Roland Zarzycki z Instytutu Globalnej Odpowiedzialności: „Proces negocjacji nad TTIP przebiega pod dyktando i w interesie wybranych graczy na rynku. Około 90% wszystkich rozmów konsultacyjnych odbywa się z przedstawicielami wielkich, międzynarodowych korporacji. Prowadzi to do dużej dysproporcji i nadreprezentacji interesów tych przedsiębiorstw w negocjowanej umowie”.

Negocjatorzy nie chcą ujawniać przebiegu konsultacji, ponieważ MŚP, organizacje pozarządowe oraz zwykli obywatele dostrzegliby, że ich interesy nie są dostatecznie dobrze reprezentowane. A wtedy grupy te mogłyby w większym stopniu próbować wpłynąć na proces negocjacyjny.

Jeśli chodzi o przedsiębiorców, to na ogół „po prostu nie mają oni pojęcia, z czym się wiąże TTIP. To niedopuszczalne, żeby o tak ważnej umowie nie wiedzieli ci, których będą dotyczyły jej konsekwencje” – stwierdza rozmówca. Dlatego tak ważne jest nagłośnienie sprawy, tak aby ludzie zainteresowali się porozumieniem, wyrobili sobie o nim własne zdanie i zaczęli działać w swoim interesie.

W jaki sposób mogą to robić przedsiębiorcy? Powinni współpracować i podejmować jak najwięcej inicjatyw. „Zawiązują się już związki MŚP, które starają się nie dopuścić do podpisania umowy […]. W krajach takich jak Niemcy czy Austria te powstające grupy, liczące czasami nawet kilkaset firm, starają się produkować różne filmy, prowadzić rozmowy w Brukseli czy poprzez izby gospodarcze i handlowe naciskać na Komisję Europejską” – zauważa ekspert. Dobrze by było, gdyby nasi przedsiębiorcy postanowili wziąć przykład z zagranicznych kolegów.

InfoWire.pl


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Kolonizacja Polski
PostNapisane: 14 kwi 2016, 09:32 
Offline
Moderator

Dołączył(a): 13 lip 2009, 12:02
Posty: 37605
http://www.kresy.pl/wydarzenia,europa-z ... mpaign=rss

Robert Winnicki: TTIP to zagrożenie dla naszych interesów
Dodane przez Zyga
Opublikowano: Wtorek, 12 kwietnia 2016 o godz. 21:09:34

W audycji "Sedno Sprawy" w Radio Plus poseł Robert Winnicki ostrzegał przed niebezpieczeństwami jakie grożą Polsce poprzez Transatlantyckie Partnerstwo w dziedzinie Handlu i Inwestycji - TTIP.

Prezes Ruchu Narodowego i poseł Kukiz '15 jest jednocześnie wiceprzewodniczącym sejmowej podkomisji do spraw TTIP. Winnicki zastrzegał, że nie należy traktować idei wolnego handlu w kategoriach jedynie słusznej ideologii. Jak zauważył, często bywa on "narzędziem stosowanym przez wyżej rozwinięte państwa po to żeby jeszcze bardziej się rozwinąć i po to by utrwalić pewne niekorzystne relacje Centrum-Peryferie". Jak dowodził parlamentrzysta nawet w mniejszej skali, to znaczy wspólnego rynku Unii Europejskiej, polska gospodarka stała się strukturalnie podrzędną i uzależnioną wobec gospodarek państw zachodnioeuropejskich.

Winnicki wskazywał też na doświadczenia Północnoamerykańskiego Układu o Wolnym Handlu - NAFTA. "Dwadzieścia lat wolnego handlu w Pólnocnej Ameryce to jeśli chodzi o Meksyk, bo my jestesmy w tej relacji ze Stanami Zjednoczonymi bardziej Meksykiem niż Kanadą [...] to jest półtorej miliona gospodarstw rolnych, które zniknęły w Meksyku. To jest rozwój Meksyku, niższy średnio niż innych państw latynowskich" - objaśniał prezes Ruchu Narodowego.

Winnicki zaznaczał, że TTIP wprowadza sądownictwo arbitrażowe w ramach którego wielkie korporacje będą mogły pozywać państwa o odszkodowania w przypadku, gdy uznają iż polityka rządów jest niekorzystna z punktu widzenia ich interesów. Korporacje będą mogły kwestionować państwowe regulacje prawne. Jak ocenił w przypadku podpisania TTIP "Polska traci suwerenność w kolejnym obszarze".

Winnicki zauważył też, że na wolnym rynku polscy rolnicy, tak jak i rolnicy wielu innych państw europejskich nie wytrzymają starcia z przemysłowymi producentami żywności w USA, którzy zaniżają standardy jej produkcji w porównaniu do Europy. Także poprzez niekontrolowane stosowanie organizmów modyfikowanych genetycznie (GMO).

Dziennikarz pytał czy fakt sprzeciwu Rosji wobec TTIP nie powinien skłaniać Polski do popierania "gospodarczej obecności Stanów Zjednoczonych w Europie". "Rosja nie jest dzisiaj państwem, które dominuje w Polsce gospodarczo. Nie mamy dominacji hipermarketów rosyjskich, banków rosyjskich, rosyjska spółka nie zarządza nam komunikacją" - odpwiedział Winnicki. "To jest pytanie o to co postrzegamy jako zagrożenie na XXI wiek" - mówił Winnicki - "z mojej perspektywy tym zasadniczym wyzwaniem i zagrożeniem są procesy globalizacyjne", które prowadzą "do zniszczenia państw narodowych" a nie Rosja. Poseł Kukiz '15 przypominał, że "bezpieczniejsza Polska, to Polska silna swoją własną gospodarką, ekonomią".

Winnicki zapowiedział konferencję w Sejmie w sprawie TTIP jaka ma się odbyć 14 kwietnia. Jest ona organizowana przez Narodowo-Demokratyczny Zespół Parlamentarny.

radioplus.pl/kresy.pl


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Kolonizacja Polski
PostNapisane: 24 kwi 2016, 10:42 
Offline
Moderator

Dołączył(a): 13 lip 2009, 12:02
Posty: 37605
https://marucha.wordpress.com/2016/04/2 ... -praktyki/

Szok! Miliardowy przekręt na polisolokatach był możliwy, bo politycy chronili banksterów i opóźniali wprowadzenie prawa uchylającego nieuczciwe praktyki!
Posted by Marucha w dniu 2016-04-22 (piątek)

[Szok? Jak dla kogo… – admin]

Banki i firmy ubezpieczeniowe udzielały polisolokat jako rzekomo bezpiecznych produktów inwestycyjnych przynoszących duże zyski, choć wiedziały, że większość klientów wyjdzie z inwestycji ze stratą. Szacuje się, że w polisolokatowy przekręt umoczono łącznie 50 mld zł.
Najgorsze w tym wszystkim jest to, że politycy prawdopodobnie celowo chronili oszustów opóźniając o ponad 2 lata wejście w życie prawa uchylającego nieuczciwe praktyki banków i towarzystw ubezpieczeniowych.
Na czym polegała istota „skoku na kasę z polisolokat”? Tzw. polisolokaty to potoczne określenie produktu inwestycyjno-ubezpieczeniowego w skład którego wchodziło ubezpieczenie na życie oraz inwestycje fundusze kapitałowe. Tylko niewielka część składki płaconej przez klienta przeznaczana była na ubezpieczenie. W większości szła bowiem na inwestycje w fundusze.
Niby wszystko okej. Inwestycje w fundusze kapitałowe niosą jednak ze sobą ryzyko poniesienia straty. Problem w tym, że klienci banków i instytucji ubezpieczeniowych (najczęściej zwykli Kowalscy) nie byli o tym w sposób należyty informowani.
Drugim problemem były zapisy umowy o polisolokatę, których konstrukcja powodowała, że przy szybszym wyjściu z inwestycji klienci tracili większość wniesionego kapitału. Instytucje udzielające takich polisolokat doskonale zdawały sobie sprawę, że naciągają niczego nie świadomych klientów na poważne straty.
Prawdopodobnie setki tysięcy osób udałoby się uchronić przez polisolokatowym oszustwem, gdyby politycy na czas wdrożyli do polskiego porządku prawnego unijną dyrektywę MIFID, która w praktyce istotnie uderzyła w nieuczciwe praktyki banków i towarzystw ubezpieczeniowych (uniemożliwiła ona „wciskanie” niczego nieświadomym klientom produktów o charakterze inwestycyjnym).
Dyrektywa ta miała zostać wdrożona do 1 listopada 2007 roku. Prace nad jej przyjęciem przerwały jednak przedterminowe wybory parlamentarne. Nowa władza kontynuowała prace nad wdrożeniem MIFID-u do polskiego porządku prawnego, ale robiła to w sposób opieszały.
W połowie 2008 roku do projektu ustawy wprowadzającej regulacje MIFID-u rząd Tuska dorzucił totalnie bezsensowną poprawkę zobowiązującą NBP do zbycia akcji Krajowego Depozytu Papierów Wartościowych. Co to oznaczało w praktyce? – Ano, to że uchwalona przez sejm ustawa, zamiast zacząć funkcjonować i chronić Polaków przed zachłanną polityką banków i instytucji ubezpieczeniowych, trafiła we wrześniu 2008 roku do Trybunału Konstytucyjnego z wnioskiem o zbadanie zgodności z konstytucją dorzuconej przez rząd Platformy poprawki.
Po kolejnych 10 miesiącach Trybunał uznał uchwaloną przez PO-PSL ustawę za niezgodną z ustawą zasadniczą (w zakresie wniesionej poprawki) i nakazał jej modyfikację. To trwało kolejne miesiące. Trzeba było powtórzyć proces legislacyjny, co w efekcie spowodowało, że chroniący klientów przed nieuczciwymi praktykami finansowymi MIFID zaczął obowiązywać dopiero w czerwcu 2010 roku, czyli po ponad 2,5 roku od terminu przewidzianego dyrektywą UE.
Przez te 2,5 roku banki i instytucje ubezpieczeniowe naciągnęły kolejnych kilkaset tysięcy Polaków na polisolokaty. Gdyby MIFID zaczął obowiązywać wcześniej, to z pewnością udałoby się istotnie zmniejszyć skalę tego przekrętu.

Źródła:
Szewczak z PiS: Komisja śledcza ws. polisolokat i kredytów we frankach byłaby wskazana (GazetaPrawna.pl)
http://serwisy.gazetaprawna.pl/finanse- ... okaty.html
Poślizg we wprowadzeniu MiFID w Polsce (Wyborcza.pl)
http://wyborcza.biz/biznes/1,148286,691 ... olsce.html
Jak odzyskać pieniądze z polisolokaty? (GazetaPrawna.pl)
http://serwisy.gazetaprawna.pl/finanse- ... okaty.html

http://niewygodne.info.pl/artykul6/0297 ... olokat.htm


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Kolonizacja Polski
PostNapisane: 26 kwi 2016, 07:53 
Offline
Moderator

Dołączył(a): 13 lip 2009, 09:25
Posty: 31123
Niemiecka kolonizacja

Niemieckie koncerny prasowe obecne na polskim rynku podsycają ducha historycznego rewizjonizmu i walki z chrześcijańską tożsamością.

Permisywizm moralny i torpedowanie działań polskiej prawicy to rozpoznawcze znaki ukazujących się w Polsce gazet należących do niemieckich koncernów.

Rynek prasowy w Polsce pod względem narodowości kapitału, a także prezentowanego świata wartości nie odzwierciedla struktury i poglądów polskiego społeczeństwa. Pozorny pluralizm w postaci dużej ilości tytułów wcale jeszcze nie świadczy o tym, że polskie społeczeństwo ma dostateczny dostęp do informacji. I mimo że nie ma obecnie formalnej urzędowej cenzury, to czytelnik chcący dotrzeć do rzetelnych treści musi bardzo rozważnie dobierać tytuły, z których korzysta. Bowiem punkty sprzedaży zalała prasa polskojęzyczna.

Niedomagania polskiego rynku prasowego po upadku komunizmu wykorzystały bez żadnych skrupułów koncerny zagraniczne, wśród których bardzo szybko wiodącą pozycję zdobyły firmy niemieckie. Polska stała się dla nich łatwym do skolonizowania terenem dającym potężne zyski.

Verlagsgruppe Passau (określana również jako Passauer Neue Presse, w Polsce występuje obecnie pod nazwą Polska Press), Axel Springer i Bauer – te niemieckie firmy mają największy wpływ na przekaz informacji na polskim rynku prasowym. Zliczając nakłady dzienników regionalnych, okazuje się, że 92 procent wydrukowanych egzemplarzy należy do tytułów kontrolowanych przez Niemców.

Cichy rewizjonizm
W 1994 r. Franz Xavier Hirtreiter, ówczesny szef Passauer Neue Presse, na łamach „Spiegla” tłumaczył, iż dokonane przez Niemców przejęcia mediów w Europie Środkowo-Wschodniej – w tym w Polsce – to nie tylko efekt konieczności dziejowej, ale wręcz wyraz dobroduszności w ratowaniu podupadających po latach komunizmu tytułów. A obiekcje wobec niemieckiego kapitału motywował stereotypowym i emocjonalnym reagowaniem na Niemców. Mając świadomość wątpliwości Polaków co do istoty niemieckich inwestycji na początku lat 90. XX w. Passauer Neue Presse, aby nie przyblokować swoich pierwszych zakupów, nie dokonywał ich samodzielnie, lecz za pomocą szwajcarskiego wydawnictwa Schweizer Interpublication AG. W ten sposób nabył udziały w „Gazecie Robotniczej” (obecnie „Gazeta Wrocławska”) oraz krakowskim „Dzienniku Polskim”.

W 1994 r. wydawcy z Bawarii zdeterminowani w zdobyciu silnej pozycji kupili również od francuskiego koncernu Hersanta wycofującego się z polskiego rynku kolejne gazety regionalne. A w 2013 r. bez wahania wchłonęli swojego dotychczasowego konkurenta Media Regionalne. W 2014 r. Verlagsgruppe Passau nabył również od innego niemieckiego wydawnictwa Rheinisch-Bergische Verlagsgesellschaft GmbH funkcjonujące na Kujawach i Pomorzu wydawnictwo Express Media, które posiada m.in. „Express Bydgoski” oraz bliźniacze toruńskie „Nowości”. Trzeba też odnotować, że do Verlagsgruppe Passau należy wydawnictwo „Pro Media” wydające „Nową Trybunę Opolską”. A w obszarze wpływów niemieckich znajduje się „Gazeta Olsztyńska”, jako że w 1998 r. udziały w wydającej ją spółce zakupił Franz Xavier Hirtreiter, wieloletni prezes Passauer Neue Presse. Wówczas to wiele osób, w tym Halina Nowina Konopka, ówczesna poseł z Olsztyna, uznało ten zakup za jawną prowokację. Albowiem „Gazetę Olsztyńską” założyli za czasów zaborów polscy patrioci jako oręż do walki z germanizacją.

Po sprzedaży „Gazeta Olsztyńska” z jednej strony chętnie odwołuje się do polskości i chwalebnych chwil ze swojej historii, ale z drugiej strony – jak stwierdza dr Andrzej Wilk na łamach naukowego czasopisma „Przedsiębiorstwo Przyszłości” – jej łamy „zapełniają takie tematy jak historia Niemiec, dokumentacja wysiedlania Niemców, rekonstruowanie miejsc pochówku żołnierzy Wehrmachtu, popularyzacja historii miast, miasteczek, pałaców szlacheckich niemieckich rodów zamieszkujących w przeszłości polskie ziemie zachodnie i północne”.

Wielokrotnie podnoszono w polskiej debacie publicznej, że gazety kontrolowane przez niemieckich wydawców unikają przypominania tak oczywistego faktu jak wywołanie II wojny światowej przez Niemców. Już w latach 90. XX w. polscy parlamentarzyści alarmowali, iż Bawarczycy chyba nie mają tylko interesów ekonomicznych na terenie Polski, skoro preferowali w swojej strategii zakupów zwłaszcza tytuły ukazujące się na terenach leżących wcześniej w granicach Prus i zaboru pruskiego.

I tak w ukazującym się w Katowicach „Dzienniku Zachodnim” nie od dziś ukazują się artykuły sugerujące, że Śląsk powinien być odłączony od Polski, a Ruch Autonomii Śląska znalazł na łamach tego tytułu dogodne miejsce do nagłaśniania swych postulatów. Dla przykładu, w „Dzienniku Zachodnim” ogłaszali, iż w roku szkolnym 2016/2017 będzie miała miejsce w szkołach reedukacja na bazie podręcznika do edukacji regionalnej, który przygotował sympatyzujący z RAŚ prof. Ryszard Kaczmarek z Instytutu Badań Regionalnych. Paweł Smolorz na łamach „Dziennika Zachodniego” narzeka zaś, że „Wychowanie wczesnoszkolne pozostaje constans – tak jak wcześniej nasi ojcowie, później my, a teraz nasze dzieci futrowane są nadal patetycznym polskim patriotyzmem, ideą narodowej homogeniczności, ojczyzną bohaterów walczących ze ’złym Niemcem i Rusem’”.

Płacz po PO
Gazety kontrolowane przez Bawarczyków można określić jako centrolewicowe. Axel Diekmann, obecny szef Verlagsgruppe Passau, w wywiadzie udzielonym branżowemu miesięcznikowi „Press” w 2007 r. wyraźnie zdystansował się wobec ówczesnego polskiego prezydenta Lecha Kaczyńskiego i premiera Jarosława Kaczyńskiego. Dlatego też obecnie trudno się dziwić, iż tytuły kontrolowane przez Passauer Neue Presse wypatrują u aktualnie rządzących potknięć nawet tam, gdzie ich nie ma. Przełomowy program „Rodzina 500+” według Przemysława Franczaka z „Gazety Krakowskiej” to nic innego jak zasiłek. Felietonowi tego dziennikarza znanego bardziej z działu sportowego nadano prześmiewczy tytuł zawierający sformułowanie o „masowej produkcji dzieci” oraz okraszono przaśną historyjką odnoszącą się do – jak to określono – „przyjemnej roboty” mającej dać „sześć tysięcy ekstra za rok” („Gazeta Krakowska” 12.02.2016).

5

Warto też wspomnieć, iż dziennikarz ten w swoim poprzednim felietonie domagał się uznania ludzi z KOD za „suwerena” i sugerował, iż obecnie rządzący, nie czyniąc tego, odmawiają KOD praw. Byli już dziennikarze TVP – Tomasz Lis i Karolina Lewicka – skarżyli się na swój los czytelnikom „Die Welt”, którego wydawcą jest obecny również na polskim rynku niemiecki koncern Axel Springer, w Polsce występujący od 2010 r. w duecie ze szwajcarskim wydawnictwem Ringier.

Walka z Kościołem
„W uznaniu zasług za szczególne osiągnięcia w dziedzinie szerzenia propagandy i dbanie o niemieckie interesy” – to treść dyplomu, który niedawno z rąk uczestnika spotkania autorskiego przyjął Tomasz Lis, kierujący tygodnikiem „Newsweek” wprowadzonym na nasz rynek w 2001 r. przez Niemców z Axel Springer.

Wydaje się m.in. na podstawie bezczeszczących narodowe godło okładek „Newsweeka”, że redakcja tygodnika ma poważny problem z patriotyzmem. A co gorsza, nawet drażni ich on u innych – w numerze z początku lutego br. jako zarzutu wobec Wyższej Szkoły Kultury Społecznej i Medialnej w Toruniu użyto faktu, iż na zajęciach wykładowcy dotykają tematu patriotyzmu.

Warto też wiedzieć, że w wydanym pod koniec 2014 r. cyklicznym raporcie Papieskiego Stowarzyszenia Pomoc Kościołowi w Potrzebie tygodnik kierowany przez Tomasza Lisa został wymieniony obok „Nie” Jerzego Urbana oraz „Faktów i Mitów” jako ten, którego publikacje są „elementem świadomej kampanii antyklerykalnej”.

Polskiej tradycji i kultury nie honoruje także wprowadzony w 2003 r. na polski rynek przez Axel Springer brukowy „Fakt”. Walka z polskością i katolicką tożsamością naszego Narodu jest prowadzona na łamach dziennika wyjątkowo perfidnie – czytelnik w jednym wydaniu znajdzie dodatek „Fakt Religia z medalikiem”, a w innym przeczyta rzewną historyjkę o tym, jak pewien celebryta spędzi Boże Narodzenie ze swoim „narzeczonym”. Genderowa rewolucja na łamach „Faktu” zatoczyła szerokie kręgi, łamy gazety od zawsze otwarte były dla prezentacji roszczeń homoseksualistów, „tęczowych” happeningów i „ślubów”.

Tuba ”wypędzonych”
Opis świata polityki w „Fakcie” jest ewidentnie uproszczony i stereotypowy. Chociażby po wizycie premier Beaty Szydło w Berlinie 12 lutego br. gazeta, reasumując efekty zagranicznego wyjazdu, stwierdza: „Sukces zatem jest jeden: stąpanie po dywanie [nie zgubiła się na czerwonym dywanie i nie potrzebowała pomocy kanclerz Merkel – jak tłumaczy tabloid]. Reszta pozostaje bez zmian”. Należy też zauważyć, iż w tym wydaniu gazety ukazał się niezwykle obszerny artykuł – zwłaszcza jak na tabloid – gdyż zajmujący aż trzy strony, o wysiedleniach Niemców z Ziem Zachodnich oraz Warmii i Mazur. Tekst ten zawiera bardzo drastyczne opisy i jednoznaczne stwierdzenia w stylu „Na łasce zwycięzców. Okradani i poniżani”. „Fakt” dokładnie precyzuje, iż chodzi o wschodnie ziemie Rzeszy, na których postanowiono powołać – jak to określa – jednolite narodowo komunistyczne państwo polskie. A powtarzającą się myślą przewodnią jest pogląd, iż „potomkowie twórców bogactwa Śląska i Prus zostali obrabowani i wygnani”(„Fakt” 13-14.02.2016).

Rodzi się tu pytanie, czy na wymowę tego typu publikacji może mieć wpływ przyjaźń niemieckiej kanclerz Angeli Merkel z Friede Springer, ostatnią, piątą żoną zmarłego w 1985 r. Axela Springera, która jest właścicielką 55 procent akcji w stworzonej przez Springera firmie i zajmuje się ustalaniem planów ekspansji koncernu. Warto też pamiętać, iż Axel Springer w młodości terminował w kierowanym przez swojego ojca Heinricha Springera nazistowskim „Altonaer Nachrichten”. A za trzecią żonę wziął sobie Rosemarie Lorenz, córkę generała Waffen SS Wernera Lorenza, niemieckiego zbrodniarza wojennego, pełniącego m.in. funkcję szefa Głównego Urzędu Kolonizacyjnego dla Niemców etnicznych. A urząd ten zajmował się etnicznymi Niemcami, żyjącymi poza Rzeszą, i tworzył z nich tzw. piątą kolumnę w państwach ościennych. Trzeba też nadmienić, że koncern Axel Springer otrzymał w 2008 r. od Zarządu Głównego Stowarzyszenia Dziennikarzy Polskich tytuł Hieny Roku „za podjudzanie przeciwko sobie Polaków i Niemców” w celach marketingowych.

Gwoli uzupełnienia dodać należy, że wydawnictwo Ringier Axel Springer posiada na polskim rynku jeszcze m.in. dzienniki sportowe: „Przegląd Sportowy” oraz „Sport” i portal internetowy Onet. I jak zapewnił w grudniu 2015 r. Mark Dekan, prezes Ringier Axel Springer, w wywiadzie przeprowadzonym przez „Rzeczpospolitą”, Polska to dla niemiecko-szwajcarskiej spółki rynek numer jeden.

Paweł Pasionek

http://www.naszdziennik.pl/mysl/156599, ... zacja.html


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Kolonizacja Polski
PostNapisane: 10 maja 2016, 13:53 
Offline
Moderator

Dołączył(a): 13 lip 2009, 12:02
Posty: 37605
http://www.bibula.com/?p=87433&utm_sour ... medium=rss

Ile i jak Polska będzie musiała zapłacić za niemiecką fabrykę w naszym kraju?
Aktualizacja: 2016-05-9 12:45 pm

Niemiecki koncern Daimler chce zbudować w Polsce fabrykę silników do samochodów Mercedesa. Wicepremier Morawiecki przyznaje, że będzie wiązało się to z dopłatami do nowych miejsc pracy, m.in. w formie zwolnienia z podatku. Ile Polska będzie musiała zapłacić za tego rodzaju inwestycję? Sprawie przyjrzał się portal naTemat.pl.
Podczas prezentacji inwestycji Mercedesa w Polsce wicepremier Morawiecki unikał odpowiedzi na pytanie o wartość pakietu ulg podatkowych dla koncernu. „W każdej tego typu inwestycji pojawia się wsparcie państwa. Może dotyczyć braku opodatkowania i to tutaj będzie miało miejsce. Takie inwestycje wiążą się z dopłatami do miejsc pracy” – powiedział. Nie podał jednak kwoty dopłaty rządu do fabryki ograniczając się do stwierdzenia, że w skali inwestycji wartej 500 mln euro „nie będzie to kwota znacząca”.
Fabryka silników do samochodów Mercedesa ma powstać na terenie Legnickiej Specjalnej Strefy Ekonomicznej, w Jaworze. Jej uruchomienie zaplanowano na 2019 rok, ma zatrudniać ponad tysiąc osób. Jak pisze portal naTemat.pl, Polska będzie jednak musiała zaoferować koncernowi zwolnienia z podatków, dopłacać do kosztów budowy, a także oferować już przeszkolonych pracowników – podobnie jak miało to miejsce wcześniej, m.in. w przypadku zakładów General Motors czy, Volkswagen. Zdaniem portalu, nowoczesne silniki i prace badawcze nad nowymi technologiami i tak będą odbywały się w Niemczech, więc w Polsce faktycznie powstanie jedynie montownia.
Daimler ma zająć teren, na którym wcześniej mogła powstać fabryka Jaguara. W ubiegłym roku zrezygnowano po tym, jak ówczesny wicepremier Janusz Piechociński ujawnił, że koncern żąda przygotowania działki pod inwestycję kosztem 550 mln złotych.
Zdaniem Cezarego Kaźmierczaka ze Związku Przedsiębiorców i Pracodawców, inwestycje zagraniczne w Polsce, przedstawiane jako sukcesy, opierają się o wielomilionowe dotacje z pieniędzy podatników. Przypomina, że gdy kończą się ulgi, to inwestorzy żądają więcej lub się wycofuję. Na takie warunki polscy przedsiębiorcy nie mają co liczyć. Z kolei według Mikołaja Placka, prezesa Oknoplastu na tego rodzaju inwestycjach zagranicznych i tanich miejscach pracy nie zbuduje się przyszłości. Uważa, że trzeba to robić w oparciu o polskie firmy, szczególnie małe i średnie. „Zakładam się, że jakby dobrze policzyć to w rachunku ekonomicznym bardziej opłaca się wspierać rodzimy biznes” – powiedział w rozmowie z na Temat.pl
„Niestety od 15 lat obecności w UE zagraniczni inwestorzy wciąż widzą w nas zasoby taniej, choć dobrze wykwalifikowanej siły roboczej” – czytamy na wspomnianym portalu. Przytoczono tam również raport firmy doradczej EY, który przeczy tezie o korzyściach „z kupowania miejsc pracy”. Zdaniem ekspertów, ze 167 tys. miejsc pracy stworzonych w polskich strefach ekonomicznych utrzymanych zostało 58 tys. Blisko dwie trzecie etatów zlikwidowano, gdy skończyły się przywileje podatkowe.

naTemat.pl / Kresy.pl


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Kolonizacja Polski
PostNapisane: 16 maja 2016, 08:02 
Offline
Moderator

Dołączył(a): 13 lip 2009, 09:25
Posty: 31123
Za rozbrojenie państwa Trybunał Stanu

Z dr. Andrzejem Zapałowskim, historykiem, wykładowcą akademickim, ekspertem ds. bezpieczeństwa, prezesem rzeszowskiego oddziału Polskiego Towarzystwa Geopolitycznego, rozmawia Mariusz Kamieniecki.

Proszę powiedzieć, jak się jawi Panu rzeczywisty stan polskiej armii po raporcie przedstawionym przez min. Antoniego Macierewicza, bo zarzuty są mocne? Szef MON zwrócił uwagę, że kiedy obejmował urząd, Polska nie miała realnych gwarancji bezpieczeństwa ze strony innych państw NATO. Czy to popis retoryczny – jak twierdzi Platforma – czy może przez ostatnie osiem lat Polska rzeczywiście była bezbronna?
– Mówienie, że Polska przez ostatnie lata była bezbronna, jest oczywiście pewnym skrótem myślowym. Rzeczywistość jest taka, że od lat 90. metodycznie niszczono nasz potencjał obronny. Szczególnie nasilenie tego procesu nastąpiło pod koniec lat 90., kiedy ministrem obrony był Janusz Onyszkiewicz, gdzie po wstąpieniu Polski do NATO środowiska ówczesnej Unii Wolności – przy aprobacie premiera Jerzego Buzka – rozpoczęły proces rozbrajania „ściany wschodniej”. W tym okresie zlikwidowano prawie wszystkie jednostki operacyjne na wspomnianym obszarze, a tylko na skutek protestów społecznych – na ich bazie – utworzono brygady Obrony Terytorialnej. Te zresztą zostały także zlikwidowane, głównie pod rządami min. Bogdana Klicha. W tym sensie wschodnia Polska jest rzeczywiście bezbronna.

Czego wyrazem jest list otwarty byłych szefów MON, którzy twierdzą, że „rząd PiS w ciągu kilku miesięcy podważył pozycję Polski w strukturach europejskich i atlantyckich”, i domagają się dymisji Antoniego Macierewicza?
– Ten list jest wyrazem obrony przez atak. Mianowicie ci, którzy doprowadzili stan jednostek operacyjnych do poziomu zapewniającego obronę tylko niewielkiej części państwa, którzy zniszczyli Obronę Terytorialną teraz, kiedy zaczęło się o tym publicznie mówić, nagle podnoszą, że Polska jest bezbronna. U większości tych ludzi rozumienie problemów bezpieczeństwa i obronności jest na żenująco niskim poziomie. Wystarczy tylko przypomnieć, że min. Bogdan Klich uruchomił nawet proces zanikania rezerw mobilizacyjnych. Osobiście za te jego działania, podobnie zresztą jak za postępowanie Onyszkiewicza, widziałbym tylko jedno miejsce – Trybunał Stanu.

To dość surowa ocena. Ale pomijając te kwestie – czy mimo wszystko sprawy obronności i bezpieczeństwa państwa nie powinny być wyłączone z bieżącego sporu politycznego, a przynajmniej nieupubliczniane?
– Większość ministrów obrony już poprzez sam akt objęcia swojego urzędu nabywa niezwykłego objawienia w zakresie wiedzy o obronności, i to na skutek m.in. tego przekonania dochodzi do działań, które nierzadko mają charakter destrukcji w armii. Zazwyczaj kierują się oni wiedzą intuicyjną, tyle że tej intuicji zazwyczaj nie mają. Wokół siebie tworzą dwory złożone z oficerów starających się uzasadnić merytorycznie każdy ich pomysł. I tak można powiedzieć, że ślepy prowadzi ślepego. Natomiast oficerowie, którzy widzą i mówią o błędach strategicznych w zakresie polityki obronnej, odsyłani są do cywila. Przypomnę chociażby sprawę płk. Chwastka, którego z funkcji dowódcy dywizji w Szczecinie odwołał minister Szmajdziński. Dlatego dyskusja o polityce obronnej musi być publiczna, a wszystko po to, aby nie doszło do zupełnego demontażu armii.

Polska jest jednym z zaledwie pięciu krajów, który przeznacza 2 proc. PKB na obronność. Wydajemy więcej na obronność, ale czy przez osiem ostatnich lat wydawaliśmy mądrze?
– To prawda, że jesteśmy w czołówce państw NATO, które wydają na wojsko procentowo dużo w stosunku do swojego PKB. Ale nikt nie mówi i nie rozlicza miliardowych strat, które powstały pod rządami poprzednich ministrów w procesach nietrafionych restrukturyzacji polskiej armii. Kilka lat temu ostatecznie zniszczono kilka brygad wspomnianej Obrony Terytorialnej, wyprzedano infrastrukturę, a teraz państwo jest zmuszone szukać pieniędzy na odtworzenie na nowo chociażby trzech takich brygad, nie mówiąc już o odtworzeniu brygad operacyjnych na wschodzie Polski.

Jaka dla bezpieczeństwa Europy i Sojuszu Północnoatlantyckiego jest waga tarczy antyrakietowej, której budowę uroczyście zainaugurowano w Redzikowie?
– Wiem, że to, co mówię, wielu się nie podoba, ale zajmując się bezpieczeństwem, muszę mówić prawdę, a nie tylko to, co wypada. Bezpieczeństwo jest tym obszarem, w którym nie ma miejsca na poprawność polityczną, niezależnie od tego, kogo ona dotknie. Baza w Redzikowie to zasadniczo element obronny Stanów Zjednoczonych, a nie Polski. Zresztą uważam, że położenie, jej lokalizacja zaledwie kilka kilometrów od prawie stutysięcznego Słupska to bardzo duży błąd. Proszę spojrzeć na mapę i odpowiedzieć sobie na pytanie, kogo ona ma bronić. Z Redzikowa do Warszawy jest 370 km, a z Kaliningradu do Warszawy 250 km. Biorąc pod uwagę wyprzedzenie atakującej rakiety, połowa Polski jest bezbronna. Jeśli natomiast weźmiemy pod uwagę ewentualny atak z terenu Białorusi, sytuacja jest jeszcze bardziej dramatyczna. Mianowicie z tego kraju do Warszawy jest ok. 200 km! Jeżeli ta baza miałaby rzeczywiście bronić nasz kraj, powinna być zlokalizowana w środkowej Polsce.

Czyli mimo że szef NATO twierdzi, iż tarcza antyrakietowa w Polsce nie jest wymierzona przeciwko Moskwie, to można powiedzieć, że instalacja ta nie tylko nie wpłynie na nasze bezpieczeństwo, a wprost przeciwnie – jeszcze bardziej skoncentruje na Polsce uwagę Rosji?
– Oczywiście, że tak. Każde państwo w przypadku ataku neutralizuje w pierwszej kolejności takie bazy. Zwłaszcza że one nie są mobilne, a stałe. Baza w Redzikowie w przypadku konfliktu będzie podstawowym celem ataku.

Po co nam zatem tarcza antyrakietowa i komu jest bardziej potrzebna: nam czy Stanom Zjednoczonym? Słyszymy bowiem opinie, że wyrzutnie powstaną za nasze pieniądze, ale sami nie będziemy mogli ich obsługiwać.
– Należy sobie zadać pytanie, czy będzie to tylko baza przeciwrakietowa, czy także rakietowa. Warszawa nie będzie tu miała za pewien czas nic do powiedzenia. Dla Niemiec jest na rękę przeniesienie zagrożeń w postaci uderzeń na wschód od ich państwa. Jeżeli już zapadła decyzja o jej budowie, to w Waszyngtonie należy wprost powiedzieć: jeżeli budujecie taką bazę u nas, to w zamian dajcie nam nowoczesne, mobilne systemy przeciwrakietowe do obrony stolicy i centrów przemysłowych.

W wywiadzie dla dziennika „The Irish Times” min. Witold Waszczykowski, odpowiadając na ostatnie – coraz częstsze – agresywne zachowania Rosji, stwierdził, że Polska chce zwrócić uwagę i przekonać naszych partnerów na Zachodzie, że Moskwa prowadzi z nami geopolityczną grę i musimy być przygotowani, aby ją podjąć.


– Tu nie chodzi o to, które państwo jest takiej czy innej kategorii, ale które z państw będzie narażone na atak w pierwszej kolejności. W razie zagrożenia wojną o zasięgu światowym każdy członek NATO posiadający istotne siły zbrojne i tak skoncentruje się w pierwszej kolejności na obronie własnego kraju. Wojna z państwami posiadającymi broń nuklearną albo z państwami, na których terytorium się ona znajduje, będzie na tyle krótka, że siły wsparcia mogą nie dotrzeć na czas. Jeżeli zaś chodzi o zagrożenie wojną lokalną, to jest ona zasadniczo realna dopiero po częściowej dezintegracji NATO. Baza w Redzikowie nie zapewni nam bezpieczeństwa, trzeba przede wszystkim odtworzyć na wschodzie kraju co najmniej trzy zupełnie nowe brygady operacyjne (a nie w razie konieczności przenosić je z innych rejonów kraju) oraz zbudować powszechną Obroną Terytorialną, a nie w ilości trzydziestu tysięcy, jak się to planuje. Ministrowie obrony narodowej, o których wspomniałem wcześniej, niestety nie rozumieli i dalej nie rozumieją tych prostych zależności. Niestety, do dzisiaj nie wyrośli mentalnie z dyletanctwa w zakresie obronności. Problem w tym, że błędy i zaniedbania takich ludzi powodują zagrożenie Polski.

Dziękuję za rozmowę.
Mariusz Kamieniecki

http://www.naszdziennik.pl/polska-kraj/ ... stanu.html


Góra
 Zobacz profil  
 
Wyświetl posty nie starsze niż:  Sortuj wg  
Utwórz nowy wątek Odpowiedz w wątku  [ Posty: 237 ]  Przejdź na stronę Poprzednia strona  1 ... 9, 10, 11, 12, 13, 14, 15, 16  Następna strona

Wszystkie czasy w strefie UTC + 1


Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zalogowanych użytkowników i 10 gości


Nie możesz rozpoczynać nowych wątków
Nie możesz odpowiadać w wątkach
Nie możesz edytować swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz dodawać załączników

Szukaj:
Skocz do:  
 cron
Powered by phpBB © 2000, 2002, 2005, 2007 phpBB Group
Przyjazne użytkownikom polskie wsparcie phpBB3 - phpBB3.PL
Nasi przyjaciele: Strony Patriotyczne
Linki pozycjonujące: Fenster aus Polen / Schüco Fenster / Drutex Fenster / Fenster Preise / Haustüren /