Polskie-Forum.pl


Wolne i niezależne forum dyskusyjne / opinie polityczne / aktywność obywatelska / patriotyzm / Polska / wolna dyskusja


Wszystkie czasy w strefie UTC + 1




Utwórz nowy wątek Odpowiedz w wątku  [ Posty: 49 ]  Przejdź na stronę 1, 2, 3, 4  Następna strona
Autor Wiadomość
 Tytuł: Sondaże. Ale czy prawdziwe?
PostNapisane: 09 wrz 2009, 10:55 
Offline
Stażysta
Avatar użytkownika

Dołączył(a): 13 lip 2009, 21:21
Posty: 237
Dziś mamy wysyp prognoz przedwyborczych. Jak zwykle budzą one skrajne emocje wśród zwolenników Prawa i Sprawiedliwości i PO.
W ostatnich tygodniach byliśmy świadkami trendu spadkowego dla PO i wzrostu PiS. Dziwi więc trochę ponowne zwyżkowanie partii rządzącej oraz mała zadyszka głównej siły opozycyjnej. Tym bardziej, że po rocznicy wybuchu II wojny światowej, twardej postawie prezydenta wobec zakłamywania historii, przez kremlowskich badaczy dziejów, fiaska stoczniowego i ogromnej dziury budżetowej, spodziewaliśmy się, że sondażowe wahadło wychyli się w inną stronę.

Dlaczego zatem sondażowe poparcie odwraca się od Prawa i Sprawiedliwości? I czy na pewno prezentowane nam sondy rzeczywiście odzwierciedlają rzeczywiste poparcie dla poszczególnych partii politycznych?
Przecież byliśmy już świadkami niejednego “sondażowego cudu”. Wystarczy wspomnieć letnio – jesienną kampanię wyborczą roku 2005, kiedy to murowani faworyci zawodzili a sondażowi przegrani odnieśli sukces. Scenariusz powtórzył się w roku 2007, kiedy nikt nie spodziewał się tak znaczącej wygranej Platformy Obywatelskiej.
To samo można powiedzieć o ostatnich wyborach, których byliśmy świadkami. Wszystkie przedterminowe wyniki wskazywały na kompletna klęskę Prawa i Sprawiedliwości i ogromny sukces partii Tuska. Zaskoczeniem było wiec niemalże trzydziestoprocentowe poparcie dla PiSu.
Dlaczego jesteśmy świadkami takiej rozbieżności między światem realnym, a światem marketingu politycznego? Przepraszam, troszeczkę wybiegłem na przód. Otóż uprzedzając trochę tok mojego rozumowania, nazwałem sondaże marketingiem politycznym, co od razu sugeruje odpowiedź na postawione pytanie. Otóż, w mojej opinii, sondaże są jedną z wielu metod wali politycznej. Huśtanie nimi w, wydawałoby się, niezrozumiały sposób jest częścią gry politycznej, w którą są zaangażowane nie tylko wiodące partie polityczne. Wiadomo przecież od lat, że różne medialne koncerny (jeżeli tak można nazwać firmy funkcjonujące na rynku polskim) są grupami interesu, którym zależy na takim a nie innym rozdaniu politycznym. Dlatego właśnie jesteśmy świadkami, częstego puszczania “oczka” z jednej i z drugiej strony. Przypomnijmy sobie sprawę budowy stadionu dla ITI w Warszawie, niemalże w całości sfinansowanego z pieniędzy stołecznych. Z oczywistych względów pachnie to spłatą zobowiązań zaciągniętych, być może jeszcze przed wyborami oraz zapowiedzią dalszej owocnej współpracy. Czy kogoś zadziwią moje słowa, kiedy powiem, że TVN jest telewizją o określonych (liberalno-lewicowych) poglądach na sprawy społeczne? Z oczywistych względów stacja ta nie będzie tworzyć pozytywnego obrazu siłom, które do jej światopoglądu nie pasują. A jeżeli przy tym uda się jeszcze coś ugrać (np. nowy stadion) do tym lepiej.
Oczywiście pomijam tu wątek, tak zwanej wspólnej przeszłości, to jest służb specjalnych PRL. Nie ma na to dziś miejsca i czasu.
Podobny mechanizm działa w przypadku Gazety Wyborczej, która raczej sprzymierzeńcem Tuska jest z rozsądku niż z specjalnej sympatii. W obliczu głębokiego odwrotu sił postkomunistycznych Gazeta zmuszona jest popierać PO, aby nie zostać zmarginalizowaną. Zobaczmy jak służalczo zachowują się dziennikarze tej gazety kiedy są zapraszani do konkurencyjnych studiów telewizyjnych (Polsat, TVN). Czy to nie zaskakuje, że konkurencyjne firmy zabiegają o wizyty w tvn24?

Ale przecież dziennika takiego jak „Rzeczpospolita”, nie można raczej posądzać o „protuskowskość”. Dlaczego więc dzisiejszy sondaż zaprezentowany przez ten dziennik również odnotowuje podobny trend?
Czyżby tym razem sondaże wyjątkowo się nie myliły?
Śmiem w to wątpić. Przecież nie raz byliśmy świadkami mobilizowania elektoratów za pomocą tego narzędzia.
Drodzy państwo. Do sondaży podchodźmy ostrożnie, bo one nie są celem samym w sobie. Ich celem jesteśmy my – wyborcy. Sondaże przedwyborcze to brudna partyjna gra, tak sam jak dyskusje w telewizyjnych programach publicystycznych i pyskówki na sejmowej mównicy. Sondaże mogą się zmieniać, spadać bądź rosnąć, zależnie od tego na jakich nastrojach społecznych zależy temu czy innemu przywódcy partyjnemu.


http://puchaty.wordpress.com/
---------------------

Tekst nie przeszedł na onecie:) Napisano mi, że "Zawiera informacje obarczajce niesprawdzonymi zarzutami inne osoby." Jakie informacjie i jakie osoby, tego nie napisali:) A specjalnie łagodnie napisałem:)

_________________
- This is Madness!
- This is POLSKA!!



http://puchaty.wordpress.com/


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Sondaże. Ale czy prawdziwe?
PostNapisane: 09 wrz 2009, 12:43 
Offline
Dziennikarz

Dołączył(a): 15 lip 2009, 22:09
Posty: 385
Z Pańskiego artykułu można wyciągnąć wnioski dotyczące dwóch aspektów. Pierwsze ad meritum, czyli samych sondaży.
Pracownie sondażowe nie bawią się w niuanse, bo sposób w jaki większość wyborców przyjmuje wyniki też jest nieskomplikowany. Zatem fałszują z mniejszym lub większym umiarem. Rzeczpospolita wyniki przedrukowuje i tyle. Chyba, że były wnikliwe komentarze. Manipulowanie opinią poprzez sondaże stało się stałym, już sprawdzonym elementem wpływów. Co gorsze, powinniśmy się przygotować na nowy sposób ,,moderowania'' rzeczywistości.
To ,,korygowanie" decyzji wyborców przy centralnym sumowaniu głosów.
Ale to wymaga pracy w realu, pokonania naszych wad, powściągnięcia wybujałego indywidualizmu i podporzadkowania się
już sprawdzonym podmiotom politycznym.

Drugi aspekt to samo nieprzyjęcie artykułu. Chwała, że próbował Pan wyjść do większego grona czytelników.
Przygotował Pan tło, powściągliwą wypowiedź, ale nie o entourage tu chodzi. Fachowcy z onetu mają przygotowaną przez
sponsorów matryce, jej się trzymają, wyborca wierzy w to, co przeczyta i to się sprawdziło.
Co innego na portalach prawicowych. Tam decydenci nie wierzą w rzeczywistość i w imię uświęcenia wyimaginowanej
niezależności pozwalają hasać przeciwnikom politycznym do woli.

Wymienię tylko jeden czuły punkt onetu (a współzależności medialne to nieprzenikniona sieć) , czuły ze względu na aktualne
trudności - to ITI. Personalne rozgrywki między Wejchertem, a Walterem trudności finansowe - jest alert i wzmożona ochrona
tego podmiotu.


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Sondaże. Ale czy prawdziwe?
PostNapisane: 09 wrz 2009, 14:34 
Offline
Czołowy Publicysta
Avatar użytkownika

Dołączył(a): 06 wrz 2009, 07:30
Posty: 1217
Lokalizacja: Polska
Sondażami steruje się opinię publiczną we "właściwą" stronę. Pranie mózgu i zwykle daje to rezultaty, ludzie dają się zasugerować i głosują na to PO, SLD czy PSL które ma mieć 6-8%, a przecież mowy nie ma żeby PSL miało takie poparcie. Kto na nich głosuje kiedy główna wojna jest między PO a PIS? Plus dziwne, niezrozumiałe duże poparcie dla SLD.

Sondaże realne (niekiedy) bywają tuż przed wyborami, zwykle już po cichu te niekorzystne dla PO przechodzą, ale wcześniej to czysta fikcja, a łaska wyborców na pstrym koniu jeździ zwłaszcza w stosunku do PiS. Oni mogą 20% stracić w kilka dni po mocnym, udanym ataku medialnym, jakiejś aferze, czy zwykłej bzdurze obróconej w mega kampanię. Jestem niestety przekonany że PiS nie wygra wyborów, jeżeli nie będzie koalicjanta który dałby większość, to amen.

Złamać układ można mają stały elektorat odporny na manipulacje. Takich wyborców trzeba wychować, ale czym skoro nie mamy mediów, dostępu do nich, organizacji?


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Sondaże. Ale czy prawdziwe?
PostNapisane: 25 lut 2011, 12:30 
Offline
Moderator

Dołączył(a): 13 lip 2009, 09:25
Posty: 30804
KRYMINALIZACJA BADAŃ NAUKOWYCH

Acz niechętnie, media mainstreamowe podały wiadomość, że PIS dogania Platformę, a różnica zmniejszyła się do 6 punktów.
Wszyscy jednak wiemy, że nasze ośrodki badania opinii publicznej wielokrotnie się kompromitowały podając wyniki sondażowe, delikatnie mówiąc, dalekie od prawdy.
Jeśli prześledzić ich badania na przestrzeni ostatnich lat, daje się zauważyć wyraźna prawidłowość. Platforma Obywatelska jest zawsze przeszacowywana mniej więcej o 5 punktów, a powtarzalność tego zjawiska zdaje się wykluczać element przypadku..
Biorąc powyższe pod uwagę, ośmielam się twierdzić, że być może PIS nie tyle dogania, co de facto dogonił Platformę.

Chciałbym także zwrócić uwagę na fakt, że działania naszych ośrodków badania opinii społecznej zawsze były i są nadal wspomagane przez autorytety naukowe szeroko pojętej socjologii polskiej, ulokowane na uniwersytetach, a także w Polskiej Akademii Nauk.

I tutaj zaczyna się poważniejszy problem. Bowiem, o ile politycy w pewnym sensie mogą „manipulować” prawdą, to naukowcom takich rzeczy czynić nie wolno.
Wciąż alarmująco skrajnie różniące się od siebie wyniki poszczególnych sondażowni świadczą, że albo metodyka przeprowadzania badań jest niewłaściwa, albo w sposób świadomy manipuluje się wynikami.
Przekładając to na kodeks rzetelności badań naukowych, w pierwszym przypadku mamy do czynienia z błędem sztuki, w drugim natomiast z zafałszowywaniem naukowej prawdy, a mówiąc bardziej dosadnie z „kryminalizacją” badań naukowych.

Uważam, że przed nadchodzącymi wyborami parlamentarnymi, dla dobra polskiej demokracji, należy jak najprędzej podjąć szeroko zakrojoną dyskusję na ten równie drażliwy, co palący temat.

Krzysztof Pasierbiewicz
(nauczyciel akademicki)

Post Scriptum

I płakać się chce na wspomnienie jak jeszcze niedawno niektórzy socjoligowie, nie rzadko z profesorskimi tytułami, trąbili na cały świat, że PIS to już dogorywająca partia niszowa, a Pan Premier butnie obwieszczał, iż nie ma, z kim przegrać.

http://salonowcy.salon24.pl/281724,krym ... -naukowych


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Sondaże. Ale czy prawdziwe?
PostNapisane: 27 kwi 2011, 12:00 
Offline
Moderator

Dołączył(a): 13 lip 2009, 09:25
Posty: 30804
Obrazek

http://polskie-partie-polityczne.appspo ... ariation=3


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Sondaże. Ale czy prawdziwe?
PostNapisane: 04 maja 2011, 14:35 
Offline
Moderator

Dołączył(a): 13 lip 2009, 12:02
Posty: 37605
http://niepoprawni.pl/blog/858/slazacy- ... 0-rocznica

Wedle sondażu wykonanego przez OBOP najwięcej ludzi uznających narodowość śląską jest wśród zwolenników PiS - ponoć aż 23%. Taka bzdura jest równie wiarygodna, jak stwierdzenie, że 23% zajęcy to mięsożercy. Mamy więc już oczywistą odpowiedż na to, czego i tak już się domyślaliśmy - że te sondaże są z powietrza wzięte, że nikt żadnych sondaży nie prowadzi i tylko podaje się bzdurne wyniki na zamówienie. Mówią nam, że PO ma 50% poparcia, podczas gdy rzeczywiste poparcie dla PO może już wynosić tylko 5% - OPOP tym kretyńskim sondażem w sprawie narodowości śląska udowodnił w 100% że sondaże nie są fałszowane, lecz ich wyniki są ordynarnie wymyślane i wpisywane ad hoc, wedle widzimisię. Dlatego wyniki rzekomych sondaży mogą być i na ogół są całkowitym zaprzeczeniem rzeczywistości.

Kopia artykułu:

Ślązacy to naród - tak najczęściej mówią sympatycy PiS(nagonka przed 90 rocznicą)
Harcerz, 3 maj, 2011 - 20:42

Niemal co czwarty sympatyk PiS uważa Ślązaków za narodowość - tak wynika z opublikowanego wczoraj sondażu TNS OBOP. Jest on tym bardziej zaskakujący, że znacznie mniej przekonanych o istnieniu narodowości śląskiej sympatyzuje z pozostałymi wiodącymi partiami.

W przypadku PSL to 18 procent, SLD 16 proc., a PO 11 proc. (PiS 23 proc.). Bardziej skłonni do uznania Ślązaków za odrębną grupę etniczną są ludzie gorzej wykształceni, raczej mieszkańcy wsi i małych miast. W tej zależności TNS OBOP upatruje wynik uwypuklający sympatie polityczne respondentów.
Choć w ostatnich tygodniach to o Ślązakach mówiło się w Polsce więcej niż o jakiejkolwiek społeczności, tylko 15 proc. ogółu badanych uznało ją za narodowość. Pozostałych ankietowanych zapytano wprost, czy uważają Ślązaków za narodowość. 17 proc. odpowiedziało, że tak, a 74 proc. było odmiennego
zdania. Dla porównania, na terenie aglomeracji 26 proc. badanych było przekonanych o istnieniu narodowości śląskiej. Przeciwny pogląd wyznało 65 proc. respondentów.
Na pytanie, która z grup narodowościowych jest w Polsce najliczniejsza, 18 proc. wskazało Ukraińców, 14 proc. Niemców, 13 proc. Romów, a 10 proc. Żydów. Żadnej z grup nie potrafiło wymienić 43 proc. badanych. Uwzględnione w sondażu relacje między sympatiami partyjnymi i gotowością do uznania Ślązaków za narodowość nie do końca pokrywają się z sytuacją polityczną w kraju i w regionie. W tym miesiącu Jarosław Kaczyński, szef PiS, wywołał burzę wokół Śląska słowami o "śląskości jako zakamuflowanej opcji niemieckiej". Z kolei duża część postulatów Ruchu Autonomii Śląska może liczyć na przychylność Platformy Obywatelskiej. W sejmiku woj. śląskiego PO i RAŚ tworzą koalicję.
- Nie wierzę w wyniki tego sondażu. To wyłącznie podgrzewanie atmosfery w trakcie spisu powszechnego i przed wyborami - komentuje lider śląskiego PiS-u, Wojciech Szarama.
Sondaż zatytułowany "Struktura etniczna w społecznej świadomości" TNS OBOP zrealizował od 7 do 11 kwietnia na ogólnopolskiej, losowej reprezentatywnej próbie 1005 mieszkańców Polski w wieku 15 lat i więcej

http://slask.naszemiasto.pl/serwisy/ras ... ,id,t.html
Troszkę faktów.
Na G.Śląsku - "czapa" organizacyjna przesiąknięta agenturą.
Medyja- w momentach ważnych okłamują.
Przed "obchodami" propaganda nakierowana na "wojnę domową".
http://harcerz.nowyekran.pl/post/12823,iii-powst
"Uprowadzenie wieńca żółto-niebieskiego"- http://www.dziennikzachodni.pl/slask/rybnik/3989
"Organizator"
Krystian Szulc pseud. „Listopad”
http://www.ipn.gov.pl/portal/pl/245/14858/Stanow

Harcerz - blog


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Sondaże. Ale czy prawdziwe?
PostNapisane: 09 lip 2011, 09:01 
Offline
Moderator

Dołączył(a): 13 lip 2009, 09:25
Posty: 30804
Sondaże na usługach PiS-u

Krew krwawa, w krwistości swej krwawa, zalała mnie, gdy przeczytałem wyniki ostatniego sondażu. Omal nie zszedłem na apopleksję. Doprowadzony do ostateczności wbiegłem do sąsiada, by pożyczyć od niego kilka złotych na krople uspokajające. Kilka, bo dokładnie chodziło o dwa złote. Za dwa złote kupiłem w aptece dwie buteleczki rzeczonych kropel (ich termin ważności skończył się w lipcu 2007 r., ale w zamian są powszechnie dostępne) i obie natychmiast wlałem do wnętrzności. Efekt był piorunujący. Uspokoiłem się do tego stopnia, że wzięto mnie do izby wytrzeźwień. Przez pomyłkę, rzecz jasna, bo, podobno, do kosza na śmieci mówiłem: Dulcyneo, miłości ma, kwiecie paproci, co nie więdniesz ... i takie tam.

Wypuszczono mnie po płukaniu żołądka, ale nasze lekarstwa są tak znakomite (reforma zdrowia, niech żyje!!!), że działają nieprzerwanie. Dlatego w ogóle mogę pisać, w ogóle mogę myśleć, a więc oceniać racjonalnie. Racjonalnie zatem. Jestem przekonany, że w polskich ośrodkach badania opinii publicznej działają tajne komórki PiS-u. Począwszy od góry, na dole kończąc. Przy telefonach siedzą agentki PiS-u, w teren chodzą agenci PiS-u. Wiem, brzmi to jak teoria spiskowa, a powszechnie wszak wiadomo, że żadnych teorii spiskowych nie ma. Może ich nie było dotychczas, ale przed pojawieniem się PiS-u świat wyglądał przecież zupełnie inaczej. Ta partia jest jedną wielką teorią spiskową. Tak, w przeciwnym bowiem razie nie sposób wytłumaczyć sobie sondaży badających preferencje wyborcze.

Gdyby nie sterował nimi PiS, musielibyśmy stwierdzić, że żyjemy w społeczeństwie schizofrenicznym. A przecież, poza garstką starych, niewykształconych, pochodzących z wsi i miasteczek, nasze społeczeństwo jest po europejsku normalne. A normalne społeczeństwo pytane o preferencje wyborcze odpowiada w następujący sposób: PO - 62%, PiS - 7%, SLD - 15%, PSL - 5%, PJN - 11%. Odpowiada tak w skrajnie dla partii i rządu niesprzyjających warunkach. Prezes o tym wie, a może lepiej powiedzieć, przeczuwa, bo co on tam może wiedzieć. Przeczuwa i przeciwdziała niedemokratycznymi metodami.

Inaczej być nie może, bo przecież te rzekome 38% partii w ostatnim sondażu, to nic innego, tylko głosy członków (tych rzeczywistych i wyimaginowanych) oraz ich rodzin. A gdzie te miliony zachwyconych zwykłych zjadaczy chleba? Zachwyconych sukcesami partii i rządu. Przecież ich prezes nie zaczarował, do Egiptu też nie zdołali jeszcze wszyscy wyjechać. A zatem musiano ich po prostu pominąć w badaniach. No, dobrze, powie ktoś zmyślny, ale skąd prezesowskie krety w ośrodkach badania opinii publicznej wiedzą, kto jest zwolennikiem partii? Odpowiedź na to pytanie jest tak prosta jak strategia naszego rządu. Wiedzą, bo w czasie swych rządów PiS pozakładał wszystkim obywatelom nie tylko podsłuchy (to nie nowina, o tym słyszało każde dziecko oglądające telewizję), ale również niewykrywalne chipy dziajające jak sejsmografy. A może seksografy? Nie jestem pewien. Wiem jednak, że wyczuwają one preferencje wyborcze.

Ba, ale czy taki chip jest wieczny? Czy po czterech latach się nie rozstroił? Oczywiście, wiecznych chipów nie ma, nawet tych PiS-owskich. Trzeba je, mówiąc niefachowo, co jakiś czas naoliwiać. Prezes posłużył się w tym przypadku metodą Kaszpirowskiego. Do naoliwiania chipów wykorzystuje telewizję. Naoliwiacze PiS-owscy (dotyczy to tylko wybranych, szczególne posiadających zdolności posłów) dopraszają się, by wystąpić w telewizji, a gdy już ich do niej zaproszą, naoliwiają telewidzów. Jak to robią? Patrzcie na ich oczy. Nie, nie chodzi mi o bijącą z nich nienawiść, to sami dostrzegacie, chodzi o takie złociste iskierki w ich źrenicach. Ich się wystrzegajcie. Wyłączajcie telewizory, a jeszcze lepiej, gdybyście się ich pozbyli na zawsze. Dla zdrowia.

Rozpędzić ośrodki badania opinii publicznej, panie premierze, i będzie spokój. Demokracja znalazła się w niebezpieczeństwie, trzeba działać! I zlikwidować telewizję, ona, nieświadomie, działa na szkodę partii i rządu!

http://cnotliwyaretino.salon24.pl/32272 ... gach-pis-u


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Sondaże. Ale czy prawdziwe?
PostNapisane: 20 lip 2011, 12:17 
Offline
Moderator

Dołączył(a): 13 lip 2009, 12:02
Posty: 37605
http://niepoprawni.pl/blog/624/nie-lze- ... eksza-gora

Tu mamy prawdziwy sondaż - 2900 tys. ludzi mówi nam, jakie byłyby prawdziwe wyniki tegorocznych wyborów, gdyby nie było fałszerstw.

Obrazek


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Sondaże. Ale czy prawdziwe?
PostNapisane: 20 lip 2011, 16:08 
Offline
Moderator

Dołączył(a): 13 lip 2009, 12:02
Posty: 37605
http://wzzw.wordpress.com/2011/07/20/lz ... askowanie/

Biorąc pod uwagę fakt, w czyim ręku są sondażownie, nie należy się dziwić podawanym wynikom, które są tak samo wiarygodne, jak kłamstwa historyczne o Jedwabnym czy polskich obozach koncentracyjnych.

Kopia artykułu:

Łże-sondażowni obywatelskie zdemaskowanie
Opublikowany w ■ aktualności przez Maciejewski Kazimierz w dniu 20 Lipiec 2011

Obywatelski obowiązek nakazuje mi zacytowanie w całości świeżego wpisu jaki pojawił się dziś 20 lipca o godzinie 11:00 na forum „Dziennika”. Być może już zostało to wcześniej gdzieś częściowo upublicznione, jednak poniżej mamy całość w jednym miejscu.
Mamy piękne zdemaskowanie ‘brunatnego’ Roberta, licznych klik i bolszewickich ośrodków „badania” opinii publicznej. Należy przeciąć sznur kłamstw i pokazać związki łże-sondażowni z komunistycznymi kanaliami i znanymi bezkarnymi mocodawcami-mordercami. Dla kontrastu należy eksponować celowo POmijaną przez reżimowe ośrodki Polską Grupę Badawczą.
Zapraszam do lektury (moją jedyną ingerencją w tekst są wytłuszczenia druku w celu zaostrzenia przekazu).
Żyjemy w kraju, w którym demokrację niszczy szwindel. Jest nim przeżarta patologicznymi powiązaniami piąta władza, bo tak nazywa się ośrodki badania opinii publicznej. Władza sondażowni jest ogromna. – Za pomocą sondaży można zniszczyć kandydata na prezydenta lub szanse partii politycznej na władzę. Można zdymisjonować ministra, ogłaszając, że tego chcą ludzie. Można skasować niewygodny program telewizyjny, podając fałszywe informacje o jego odbiorze przez widzów – mówi socjolog, dr Włodzimierz Petroff.
Czy z sondażową patologią, niszczącą demokrację, da się coś zrobić?
Sprawa nie będzie łatwa. – Najgorsze jest to, że wielu młodych socjologów będących wychowankami starej gwardii z CBOS nie jest wcale lepszych. Można tu mówić o całych „strukturach zła” – stwierdza Włodzimierz Petroff.
16 stycznia 2003 r. w „Gazecie Wyborczej” ukazało się sprostowanie, w którym pułkownik Kwiatkowski bronił rzetelności badań CBOS z lat 80. przed krytykami. Pułkownik napisał: „Właśnie świętowaliśmy 20-lecie powstania Centrum. Okazuje się, że specjaliści z CBOS są dziś na kluczowych stanowiskach w wielu najważniejszych ośrodkach badania opinii i rynku. Wszyscy z dumą mówili o początkach swojej kariery zawodowej i naszym wspólnym dorobku”.
Kim są ci, którzy odpowiadają za stan polskiej socjometrii? Aby się tego dowiedzieć, cofnijmy się o 20 lat, do tajemniczej postaci pułkownika Kwiatkowskiego. Nie tego z komedii Kazimierza Kutza. O ile filmowy Kwiatkowski podawał się za oficera UB, to twórca powołanego w stanie wojennym CBOS płk Stanisław Kwiatkowski (dziś znacznie bardziej znany jest jego syn – były prezes TVP Robert Kwiatkowski) usytuowany był w hierarchii władzy PRL znacznie wyżej.
Stan wojenny stał się okazją do tego, by Kwiatkowski mógł kontynuować swój zawodowy rozwój w nowej instytucji.
W czasach telewizyjnych spikerów w mundurach także stworzony przez Kwiatkowskiego w 1982 r. CBOS współtworzyli dobrani przez niego wojskowi. Kwiatkowski zabrał ze sobą z gabinetu ministra obrony Halinę Hałajkiewicz, którą wspomina jako „pierwszego pracownika z legitymacją CBOS”. To Hałajkiewicz redagowała „Biuletyn CBOS”. Zajmowała się też pisaniem raportów z badań.
Na wojsku Kwiatkowski oparł też jego lokalne struktury, o czym pisze w „Szkicowniku”: „Wpadłem na pomysł, że najszybciej i sprawniej będzie, jeśli koordynatorami wojewódzkimi zostaną, przynajmniej doraźnie, oficerowie z Wojskowych Poradni Psychologicznych”. Zbigniew Maj wspomina: – Na początku koordynatorzy to byli pracownicy wojska. Oni wynajmowali ankieterów i dostarczali nam wyniki. Nie zawsze byli to fachowcy wysokiej klasy. Ci, co ewidentnie się nie nadawali, później odeszli.
Jakie poglądy reprezentował pułkownik? W wydanej w 2003 r. książce „Szkicownik z CBOS-u” Kwiatkowski przedrukowuje swój artykuł z pisma „Tu i teraz” z 2 marca 1982 r. Ale ze skrótami. Pułkownik pomija pewien niewygodny dziś fragment, w którym – dziesięć tygodni po pacyfikacji kopalni Wujek – wyrażał swą aprobatę dla pomysłu walki z opozycją przy użyciu broni palnej: „Zgadzam się w ocenie co do konieczności przeciwdziałania kontrrewolucji. Nigdy zresztą nie było wątpliwości w sytuacjach skrajnych, gdy przeciwnik sięgnął po władzę i gdy zorganizowaną opozycję przełamywano przy pomocy wszystkich środków, którymi dysponuje socjalistyczne państwo. Zawsze, kiedy wymiana zdań przechodziła w wymianę strzałów, «głos zabierał towarzysz Mauzer»”.
Główna myśl Kwiatkowskiego była jednak inna: oprócz robienia użytku z towarzysza Mauzera z opozycją trzeba walczyć także intelektualnie. Pułkownik postulował, by opozycję „pozbawiać bazy społecznej”, zaś opozycjonistów „dyskwalifikować politycznie, obnażać ukryte intencje, rozbijać logicznie. Tak przecież rozprawił się Lenin z empiriokrytykami”.
W polskich sondażowniach rządzą ludzie z powołanego przez Wojciecha Jaruzelskiego w stanie wojennym „mundurowego” CBOS, który był orężem generalskiej junty. Dziś zasiadają we władzach OBOP, Pentora, PBS i IPSOS.
Kim są szefowie SMG/KRC? Prezes tej firmy Krzysztof Borys Kruszewski to syn prof. Krzysztofa Kruszewskiego, słynnego sekretarza Komitetu Warszawskiego PZPR, organizatora bojówek, które w 1979 r. katowały uczestników spotkań opozycyjnego Towarzystwa Kursów Naukowych, nazywanego latającym uniwersytetem. W latach 1980–1981 Kruszewski-senior był ministrem oświaty.
Kim jest szef Pentoru? Śmiłowski jest prezesem Pentora, ośrodka, który opublikował sensacyjny sondaż z Cimoszewiczem jako liderem. Dr Eugeniusz Śmiłowski został wybrany przez płk Kwiatkowskiego na swojego następcę.
Śmiłowski na uznanie Kwiatkowskiego zasłużył zapewne jako publicysta związanego z ZSMP pisma „Pokolenia”, w którym opublikował artykuł „Młodzież–partia–społeczeństwo”, czyli relację z konferencji „naukowej” zorganizowanej w Pokrzywnej przez „Komitet Wojewódzki PZPR w Opolu przy współpracy Instytutu Podstawowych Problemów Marksizmu-Leninizmu przy KC PZPR” („Pokolenia” 6/83).
Płk po odejściu z CBOS nie przeszedł na emeryturę. W 1990 r. ztworzyć w 1990 r. firmę GfK Polonia, której dyrektorem był do 1995 r. Z jakich ludzi Kwiatkowski stworzył GfK? Odpowiedź znajdujemy na łamach pisma „Brief” (47/2003), w tekście o Elżbiecie Gorajewskiej. „Brief” pisze o niej: „W 1990 r. opuściła firmę. Powód? Z CBOS-u odszedł jego szef, prof. Stanisław Kwiatkowski, który miał stworzyć polski oddział niemieckiego instytutu badawczego GfK. Prof. Kwiatkowski zdołał przekonać część pracowników CBOS-u, aby rozpoczęli pracę w nowej firmie. Wśród tych osób była Elżbieta Gorajewska, która miała zająć się badaniami mediowymi. Ostatecznie, została kierownikiem działu mediów i reklamy firmy GfK Polonia”.
Sondażu nie ma bez mediów
Uzdrowienie rynku blokuje jeszcze jeden bardzo istotny mechanizm. W wyborach z 2007 r. wyniki najbardziej zbliżone do prawdziwych uzyskało po raz kolejny (co zostało potwierdzone w analizie przygotowanej przez Centrum im. Smitha) konsorcjum Polska Grupa Badawcza. Mimo to sondaże PGB są zdecydowanie słabiej nagłaśniane przez media niż badania firm skompromitowanych. Branża stara się dyskredytować prowadzone przez PGB badania w miejscach publicznych (tzw. metoda „on street”), mimo że dają one lepsze efekty od pozostałych. Ale w praktyce liczą się właśnie te sondaże, które istnieją w mediach. A większość głównych mediów stoi po stronie tych, którzy nie podzielają poglądów PiS o potrzebie rozbijania „układu”.
Poszczególne redakcje blisko współpracują z reguły z wybranym ośrodkiem. Geografia rozkłada się tu następująco: PBS współpracuje blisko z „Gazetą Wyborczą” i TVN. „Rzeczpospolita” korzysta z badań GfK. „Dziennik” i „Fakt” oraz TVP korzystają z badań OBOP. „Życie Warszawy” blisko współpracuje z Pentorem. Zaś badania PGB często bywają dyskryminowane (na przykład wiedzą o nich internauci Wirtualnej Polski, rzadziej Interii.pl, aż po całkowitą cenzurę na Onet.pl). Jak wspomina jeden z konsultantów PGB, gdy we władzach Polskiego Radia zasiadała wspomniana wychowanka Kwiatkowskiego Beata Jaworska, zakazywała zapraszania do studia Marcina Palade, współkierującego do niedawna PGB, i prezentowania wyników firmy.

Arpad77 • niepoprawni.pl


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Sondaże. Ale czy prawdziwe?
PostNapisane: 01 sie 2011, 17:52 
Offline
Moderator

Dołączył(a): 13 lip 2009, 09:25
Posty: 30804
Obrazek
w tym sondażu głosowało już 3 mln ludzi!


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Sondaże. Ale czy prawdziwe?
PostNapisane: 30 sie 2011, 23:41 
Offline
Moderator

Dołączył(a): 13 lip 2009, 12:02
Posty: 37605
http://wirtualnapolonia.com/2011/08/29/sondaz/

Obrazek


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Sondaże. Ale czy prawdziwe?
PostNapisane: 31 sie 2011, 00:06 
Offline
Czołowy Publicysta
Avatar użytkownika

Dołączył(a): 09 wrz 2010, 16:02
Posty: 3200
Raczej POwala, POwala, POszarga i POleci dalej...

_________________

Jaka nauka historii, taka lekcja przyszłości.

Jestem z tymi, którzy żeby lśnić, nie ubierają się w błyskotki kłamstwa. ;)




Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Sondaże. Ale czy prawdziwe?
PostNapisane: 04 wrz 2011, 23:44 
Offline
Moderator

Dołączył(a): 13 lip 2009, 12:02
Posty: 37605
http://niezalezna.pl/15627-sondaz-„faktu”-pis-wygrywa-wybory

Im uczciwszy sondaż, tym wyższe notowania PiSu.

Kopia artykułu:

Sondaż „Faktu”: PiS wygrywa wybory

Oddać swój głos na partię „Prawo i Sprawiedliwość” chce 46 proc. Polaków, którzy odpowiedzieli w Internecie na pytanie „Która partia ma większe szanse wygrać wybory?”. Sondaż opublikował portal „Fakt.pl”.

Z danych, udostępnionych w Internecie wynika, że „Platforma Obywatelska” mogłaby liczyć na 37 proc. głosów, „Polskie Stronnictwo Ludowe” na 1 proc., „Sojusz Lewicy Demokratycznej” na 4 proc. „Ruch Palikowa” otrzymałby 5 proc., „Polska Jest Najważniejsza” – 2 proc., „Polska Partia Pracy” – 1 proc.


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł:
PostNapisane: 25 wrz 2011, 16:04 
Offline
Stażysta

Dołączył(a): 26 lip 2009, 16:55
Posty: 194
Kto stoi za sondażami
do poczytania: http://markd.pl/sondaze-wskazuja-ze-pis ... sie-do-po/

do słuchania na www.niepoprawneradiopl.p
http://www.4shared.com/audio/Awv7tCn5/B ... ja_ze.html
(najlepiej ściągnąć plik i posłuchać)

_________________
członek Klubu Gazety Polskiej
www.radiopl.pl - Niepoprawne RadioPL
PYTANIA DO PALIKOTA m.in Czy Marian Palikot, ojciec Janusza, był poszukiwany przez izraelskie organizacje ścigające zbrodniarzy wojennych?


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Sondaże. Ale czy prawdziwe?
PostNapisane: 29 wrz 2011, 08:04 
Offline
Moderator

Dołączył(a): 13 lip 2009, 09:25
Posty: 30804
Wazenie - ciche narzedzie naginania wynikow sondazy

Notoryczne niedoszacowywanie poparcia dla PiS i przecenianie poparcia dla PO w badaniach opinii publicznej jest zjawiskiem znanym. W Kanadzie, co jakis czas, dochodzi do zaskakujacych wynikow wyborow, ktorych "pollsterzy" nie potrafili przewidziec. W tegorocznych wyborach do parlamentu federalnego nie przewidziano zdecydowanego zwyciestwa Konserwatystow pozwalajacego na samodzielne rzadzenie krajem. Sklonilo to nawet samych sondazystow do zastanowienia sie nad rezultatami ich pracy. W polowie wrzesnia, dwoch szefow duzej firmy IPSOS, D.Bricker i J.Wright, opublikowalo list otwarty do dziennikarzy dotyczacy tej sprawy.

"MUSIMY polozyc kres temu wszystkiemu, psujemy nasza demokracje, wprowadzamy w blad wyborcow i niszczymy to, co powinno byc zrodlem prawdy w kampaniach wyborczych - obiektywne, prawdziwie naukowe badanie opinii pubklicznej".

No i zaczela sie powazna dyskusja. Oczywiscie, ze broniono tak bardzo krytykowanego warsztatu. Na przyklad S.Delacourt z "Toronto Star" (26 IX 2011 r.) napisala:

"Wspolczesna polityka rzadza sily trudne do mierzenia: zlosc, apatia, rozmazane ideologie partii politycznych, zmienna opinia publiczna.Dla sondazystow politycznych moze to oznaczac, ze to nie ich metodologia badawcza jest problemem, problemem jest sam charakter rzeczywistosci".

Jednak juz na wstepie pojawily sie interesujace spostrzezenia. Zrodla mozliwych znieksztalcen w procesie badawczym sa dobrze znane:sposob formulowania pytan, konstrukcja samego kwestionariusza, dobor proby badawczej czy wybor sposobu komunikowania sie z respondentami. Rzadziej mowilo sie o mniej zauwazalnym sprawcy, jakim jest wazenie. Idzie o metode korygowania zebranego surowego materialu, tak by zwiekszyc trafnosc stawianych wnioskow. Otoz jest tak, ze zwykle rozklad cech respondentow, np. plec, wiek, wyksztalcenie, odbiega od rozkladu tych cech w calej populacji. To znaczy, losowo dobrani respondenci nie w pelni sa reprezentatywni dla badanej populacji, np. ludzi uprawnionych do glosowania. Wazenie jest technika sluzaca wyrownaniu, skompensowaniu tej nieprawidlowosci.

Przykladowo, sposrod uprawnionych do glosowania komputery wybraly losowo do analizy, w liczacej 1 000 osob probie badawczej, 520 mezczyzn i 480 kobiet. Tymczasem, w calej populacji przewazaja kobiety (51.5%), czyli mezczyzn jest jedynie 48.5%. Trzeba wiec dowartosciowac odpowiedzi niedoreprezentowanych kobiet i zmniejszyc wage odpowiedzi nadreprezenowanych mezczyzn. Wyniki otrzymane od kobiet dzieli sie przez 48 i nastepnie mnozy przez 51.5. Podobnie postepuje sie z mezczyznami. Rozklad ich wypowiedzi dzieli sie przez 52 i mnozy przez 48.5. W efekcie, "podciagamy" kobiety-respondentki i "pomniejszamy" mezczyzn.

Wazenie wedlug cech spoleczno-demograficznych jest stosunkowo proste, gdyz znajduje oparcie w wynikach Spisu Powszecnego. Gorzej jest z cechami, ktorych sie nie uwzglednia w Censusie. Przykladowo, proba badawcza moze ksztaltowac sie tak, ze zdecydowana wiekszosc beda stanowili czlonkowie jakiej mniej liczacej sie partii politycznej i rezultaty beda prawdziwie "ksiezycowe". Zwykle do wazenia uzywa sie wynikow ostatnich wyborow. Jednakze, po czterech latach od dnia wyborow moze dojsc do duzych zmian w afiliacjach politycznych. Stad lepiej opierac sie na liczbach obrazujacych czlonkowstwo partyjne. Jednak one tez sa malo wiarygodne. W wielu stanach w USA nie rejestruje sie przynaleznosci partyjnej. Sytuacja na tym polu moze zmieniac sie z miesiaca na miesiac. A skoro nie ma oficjalnych ustalen obrazujacych rzeczywiste proporcje zwolennikow roznych partii, to firmy badawcze biora za podstawe rozne liczby i sila rzeczy dochodza do roznych rezultatow.Pole do manipulacji jest tu ogromne.

Trudno jest zgrac strukture badanej proby ze struktura badanej zbiorowosci. Budzety przeznaczone na badania sa ograniczone, a w dodatku, ostatnimi czasy duze gazety i stacje tV coraz bardziej ograniczaja fundusze. W rezultacie, wazenie odbywa sie "po lebkach". Co wiecej, firmy wypracowaly sobie modele wazenia i sie ich trzymaja. Wiadomo, na przyklad, ze The New York Times ma tak skonstruowana metodologie, ze prawie zawsze wyniki wychodza na korzysc Demokratow. Oni nawet nie trzymaja sie wynikow Spisow Powszecnych. STOSUJA ARBITRALNIE SWOJE WLASNE MIARY! Co to za metoda pretendujaca do naukowej, w ktorej za podstawe wyliczen bierze sie sympatie wlascicieli czy szefostwa?

Jest tez problem intelektualny. Trzeba miec wyczucie lub wiedze, ktore z cech spoleczno-demograficznych sa silnie skorelowane ze sklonnoscia do glosowania czy jakie cechy roznicuja poglady. Jezeli na przyklad, nie ma silnej korelacji pomiedzy plcia a glosowaniem, to wazenie wedlug tej cechy nie polepsza sytuacji, tylko ja pogarsza - blad staje sie wiekszy.

Wcale nie jest glupi postulat, by firmy badajace opinie publiczna ujawnialy surowe dane, czyli te sprzed etapu wazenia. Czlowiek moglby wowczas sobie sam porownac wyniki i wyciagnac wnioski.

Trzeba przyznac, ze w zyciu spolecznym jest sporo imponderabiliow. W trakcie wspomnianej dyskusji, ktora sie wlasnie w Kanadzie zawiazala, F. Graves, szef duzej firmy EKOS, stwierdzil, ze w ostatnich wyborach parlamentarnych (2 V 2011 r.) wystapila niespodziewana korelacja pomiedzy ochota do glosowania a poparciem dla Konserwatystow. Nasi okazali sie bardziej zdyscyplinowani i entuzjastyczni i gromadnie poszli do urn.

Tenze Graves zauwazyl tez, ze "pollsters skupiaja sie na pomiarze opinii publicznej jako calosci, podczas gdy publicznosc chodzaca na wybory jest starsza wiekiem. Badacze powinni znalezc narzedzia do badania emocji, entuzjazmu i zaangazowania w wybory".

Dla nas z pewnoscia bardzo interesujaca sprawa jest niedoszacowywanie poparcia dla partii prawicowych. Lista powodow z grubsza jest znana. Przytocze tylko dwa, ktore juz w obiecujaco rozpoczetej dyskusji sie pojawily. Jednym z nich jest IVR (Interactive Voice Response)popularna metoda kontaktu z repondentami. Dzwoni do nas automat i zadaja pytanie na kogo bysmy glosowali w zblizajacych sie wyborach, gdyby odbywaly sie one w dniu jutrzejszym. Nastepnie glos odczytuje nazwy partii, a my mamy prtzycisnac na klawiaturze telefonu numer oznaczajacy wybrana przez nas partie. Jak sie okazalo, metoda ta pracowala mocno na niekorzysc Konserwatystow.

Wyszlo tez, ze osoby posiadajace jedynie telefony komorkowe nie maja zbyt wielkiej sklonnosci do uczestnictwa w wyborach. A jezeli juz glosuja, to zwykle nie na Konserwatystow.

Jak to mowia zargonowo, wyniki sa artefaktem przyjetej metody.

http://blogmedia24.pl/node/52189


Góra
 Zobacz profil  
 
Wyświetl posty nie starsze niż:  Sortuj wg  
Utwórz nowy wątek Odpowiedz w wątku  [ Posty: 49 ]  Przejdź na stronę 1, 2, 3, 4  Następna strona

Wszystkie czasy w strefie UTC + 1


Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zalogowanych użytkowników i 13 gości


Nie możesz rozpoczynać nowych wątków
Nie możesz odpowiadać w wątkach
Nie możesz edytować swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz dodawać załączników

Szukaj:
Skocz do:  
 cron
Powered by phpBB © 2000, 2002, 2005, 2007 phpBB Group
Przyjazne użytkownikom polskie wsparcie phpBB3 - phpBB3.PL
Nasi przyjaciele: Strony Patriotyczne
Linki pozycjonujące: Fenster aus Polen / Schüco Fenster / Drutex Fenster / Fenster Preise / Haustüren /