Polskie-Forum.pl


Wolne i niezależne forum dyskusyjne / opinie polityczne / aktywność obywatelska / patriotyzm / Polska / wolna dyskusja


Wszystkie czasy w strefie UTC + 1




Utwórz nowy wątek Odpowiedz w wątku  [ Posty: 80 ]  Przejdź na stronę Poprzednia strona  1, 2, 3, 4, 5, 6  Następna strona
Autor Wiadomość
 Tytuł: Re: Zdrada Ojczyzny
PostNapisane: 02 lip 2015, 17:58 
Offline
Moderator

Dołączył(a): 13 lip 2009, 09:25
Posty: 30438
Najpierw klika, kolesie, mafia, a naród....?
Niech naród się dopisze do wycieczki, do pamiętnika, ale niech siedzi cicho w przestrzeni politycznej, która w całości musi należeć do nas ... zdrajców bolszewickich.


Na co czeka prezydent Komorowski?

Najnowszy wpis Jerzego Bukowskiego na blogAID.

Otrzymałem oficjalną odpowiedź od pani dyrektor Biura Kadr i Odznaczeń Kancelarii Prezydenta RP Małgorzaty Naumann na wystosowaną przeze mnie w imieniu Porozumienia Organizacji Kombatanckich i Niepodległościowych w Krakowie prośbę do Bronisława Komorowskiego (a także do ministra obrony narodowej Tomasza Siemoniaka) o zdegradowanie generała Czesława Kiszczaka oraz o pozbawienie go odznaczeń państwowych.

Najpierw jest wyjaśnienie, że „zgodnie z obowiązującymi przepisami prawa, tj. ustawy z dnia 21 listopada 1967 r. o powszechnym obowiązku obrony Rzeczypospolitej Polskiej, stopnia wojskowego pozbawić może jedynie sąd”, a ten, skazując gen. Kiszczaka prawomocnym wyrokiem na dwa lata pozbawienia wolności w zawieszeniu, nie orzekł wobec niego środka karnego w postaci pozbawienia praw publicznych albo degradacji. W takim przypadku nie ma zaś „możliwości prawnych przeprowadzenia odrębnej procedury utraty posiadanego przez gen. Czesława Kiszczaka stopnia wojskowego”.

Bardziej optymistycznie brzmi natomiast fragment pisma dyrektor Naumann poświęcony możliwości pozbawienia komunistycznego zbrodniarza orderów i odznaczeń, ponieważ ta kwestia uregulowana jest przepisami ustawy z 16 października 1992 roku. Zgodnie z jej przepisami Prezydent RP może podjąć taką decyzję „w razie stwierdzenia, że nadanie orderu lub odznaczenia nastąpiło w wyniku wprowadzenia w błąd albo odznaczony dopuścił się czynu, wskutek którego stał się niegodny orderu lub odznaczenia”. Z takim postulatem może wystąpić kapituła orderu lub organ-wnioskodawca, który wystąpił o nadanie orderu lub odznaczenia, ale wolno to uczynić również głowie państwa z własnej inicjatywy.

„Generał Czesław Kiszczak odznaczony został Złotym Krzyżem Zasługi w roku 1958, Krzyżem Kawalerskim Orderu Odrodzenia Polski w roku 1963 oraz Krzyżem Komandorskim Orderu Odrodzenia Polski w 1972 r. Pozostałe odznaczenia posiadane przez gen. Kiszczaka są już obecnie odznaczeniami historycznymi. Ordery nadane zostały na wniosek ówczesnego Ministerstwa Obrony Narodowej, które obecnie uprawnione jest do wystąpienia z wnioskiem o ich pozbawienie. Jeśli tylko wniosek o pozbawienie orderów i odznaczeń skierowany przez uprawniony organ, tj. Ministerstwo Obrony Narodowej lub Kapitułę Orderu Odrodzenia Polski, wpłynie do Kancelarii Prezydenta RP lub jeżeli decyzję taką podejmie z własnej inicjatywy Prezydent RP, procedura pozbawienia zostanie wszczęta” – zakończyła swój list pani dyrektor.

Odpowiedziałem jej natychmiast:

„Szanowna Pani Dyrektor! Bardzo dziękuję za tę merytoryczną odpowiedź i liczę na to, że prezydent Bronisław Komorowski podejmie z własnej inicjatywy decyzję o pozbawieniu gen. Kiszczaka wymienionych orderów. Proszę traktować mój list do Pani jako prośbę o zasugerowanie głowie państwa wszczęcia takiego właśnie działania, które byłoby godnym, a zarazem zgodnym z polską racją stanu i z polityką historyczną niepodległej Rzeczypospolitej zwieńczeniem kadencji Prezydenta Bronisława Komorowskiego”.

Ciekawy jestem, czy odchodzącego z urzędu Komorowskiego będzie stać na ten gest. Obawiam się, że zostawi ów problem swojemu następcy. Ale może się mylę?

Wpis dostępny na blogAID

Dr Jerzy Bukowski

http://www.naszdziennik.pl/polska-kraj/ ... owski.html


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Zdrada Ojczyzny
PostNapisane: 08 lip 2015, 18:27 
Offline
Moderator

Dołączył(a): 13 lip 2009, 09:25
Posty: 30438
Niech rząd się opamięta!

Z Romanem Jakimem, przewodniczącym Sekcji Krajowej Przemysłu Lotniczego NSZZ „Solidarność”, rozmawia Mariusz Kamieniecki

500 osób w Mielcu i 900 w Świdniku – tylu pracowników straci pracę w wyniku wyboru caracala. Jak zrozumieć to, że rząd nie podał ręki firmom, które inwestują w Polsce?
– W tym wypadku nawet trudno mówić o zrozumieniu. Niepojęte jest to, jak rząd może traktować swoich obywateli. Mówiąc o likwidacji 1400 miejsc pracy w Mielcu i Świdniku, trzeba wziąć pod uwagę, że jest to tylko część stanowisk pracy, jakie w związku z decyzją rządu zostaną zlikwidowane. Do wspomnianych dołączy jeszcze co najmniej drugie tyle w firmach, które kooperują z zakładami w Mielcu czy Świdniku. Zatem wybór francuskiego caracala to utrata kilku tysięcy miejsc pracy w Polsce, a może nawet więcej. Jeżeli do tego dołączymy rodziny zwalnianych, to krąg osób poszkodowanych, które ucierpią na skutek niezrozumiałej decyzji rządu PO – PSL jeszcze bardziej się poszerza.

Tymczasem z obozu rządzącego dochodzą głosy, że protestując, dramatyzujecie i przesadzacie oraz chcecie, mówiąc kolokwialnie, podjudzać do protestów. Co Pan na to?
– To insynuacje. Nie jest prawdą, że chcemy wpływać na nastroje społeczne. My pokazujemy, jak wygląda prawda o tym przetargu i jakie są fakty. Zresztą już od samego początku wykazywaliśmy jako Sekcja Krajowa Przemysłu Lotniczego NSZZ „Solidarność”, która reprezentuje pracowników PZL Mielec i PZL Świdnik, że sprawy zmierzają w złym kierunku. Byliśmy nastawieni na rozmowy i negocjacje, co udowodniliśmy. Zanim bowiem doszło do akcji protestacyjnych, odbyło się kilka spotkań w Ministerstwie Obrony Narodowej, które deklarowało, że nasi przedstawiciele będą mieli wgląd w dokumentację najpierw przetargową, a później będą mogli uczestniczyć w testach praktycznych caracala. To wszystko było negocjowane przy stole i to strona rządowa nie wykazała żadnej dobrej woli. Mało tego, wszystkie działania ze strony MON to było pozorowanie i próba zmylenia pracowników polskich zakładów lotniczych, uśpienia ich czujności jeszcze przed decyzją, że to Airbus Helicopters będzie dostawcą śmigłowców dla polskiego wojska. To nie my robiliśmy kogokolwiek w konia, tylko to nas próbowano zrobić na szaro i nami się posłużyć. Stąd doszło do akcji protestacyjnych. Na poparcie tego są argumenty, które przedstawiliśmy w listach do prezydenta Komorowskiego, przedstawialiśmy to również w pismach kierowanych do premier Kopacz. Tu chodziło o sprawę obronności naszej Ojczyzny i nie dość, że wybrano śmigłowiec, który jest produkowany poza granicami Polski, który jest droższy, to jeszcze mamy wydać na to 13 miliardów złotych, zasilając budżet innego państwa. Tym samym sponsorujemy miejsca pracy Francuzom, przy okazji likwidując miejsca pracy w Polsce. To są argumenty, które przedstawialiśmy, zanim doszło do protestów. Jeżeli ktoś po stronie rządowej zaprzeczy, że tak było, to niech stanie przed pracownikami z Mielca i Świdnika i patrząc im w oczy, powie, że nie mają racji.

Wcześniejsze apele o wyjaśnienie decyzji MON oraz o unieważnienie przetargu zostały zlekceważone. Tymczasem znów zwróciliście się do premier Kopacz i wicepremiera Piechocińskiego – czy to oznacza, że wciąż liczycie na refleksję?
– Nigdy nie należy posądzać kogoś o złą wolę, należy dać mu szansę, aby się wykazał, przeanalizował swoje postępowanie i – jak trzeba – żeby się zreflektował. Te nasze ostatnie wystąpienia skierowaliśmy z jeszcze jednego powodu, bo oprócz tych wszystkich argumentów, o których mówiliśmy wcześniej, doszedł jeszcze jeden. Mianowicie na Międzynarodowym Salonie Lotniczym w Le Bourget we Francji kierownictwo Airbus Helicopters ogłosiło, że wycofuje się z produkcji caracali. Stwierdzono, że jest to przestarzała konstrukcja z lat 60. i w związku z tym rozpoczynają produkcję nowoczesnego śmigłowca. Kiedy usłyszeliśmy, i to z ust szefostwa Airbus Helicopters, że nasza armia ma być wyposażona w przestarzały sprzęt, to postanowiliśmy jeszcze raz zaapelować do rządzących w Polsce o opamiętanie.

Niedawno poseł Mieczysław Kasprzak z PSL stwierdził, że zwalniani pracownicy z PZL Mielec przy pomocy rządu i władz Podkarpacia mogliby znaleźć pracę w mieleckiej Specjalnej Strefie Ekonomicznej (SSE)…
– Jeżeli rząd pozostanie przy swoim, choć mam nadzieję, że uda się nam przekonać argumentami, że podjęta decyzja była zła, i skłonić do ponownego jej przeanalizowania, to pracownicy, którzy nie mają uprawnień emerytalnych ani żadnych innych świadczeń, które pozwoliłyby im jakoś godnie egzystować, z pewnością będą szukać zatrudnienia i być może znajdą je w innych firmach zlokalizowanych np. na terenie mieleckiej Specjalnej Strefy Ekonomicznej. I poseł Kasprzak nie odkrył tu żadnej Ameryki. Pytanie tylko, czy o to w tym wszystkim chodzi. Czy ludzie, którzy są przygotowani do pracy w sektorze lotniczym, którzy mają określone, wysokie kwalifikacje powinni być przenoszeni czy szukać pracy w innych sektorach niż lotniczy. Po co niszczyć to, co dobrze funkcjonuje i próbować to leczyć protezami? Na terenie Podkarpacia bezrobocie jest kilkunastoprocentowe i dobrze byłoby, aby poseł Kasprzak wiedział, że oprócz pracowników, którzy są zwalniani z Mielca, są jeszcze inni, którzy poszukują pracy, i lepiej byłoby, aby to oni znaleźli pracę zarówno w mieleckiej SSE, jak i w innych zakładach regionu. Fachowcy z branży lotniczej powinni robić to, co potrafią najlepiej. Stąd rady posła Kasprzaka są tu nie na miejscu. Może lepiej, żeby jako przedstawiciel koalicji rządzącej wpłynął na swoich kolegów, aby zweryfikowali swoje decyzje, a nie udzielał rad tym, w których imieniu sprawuje funkcję posła RP.

Dziękuję za rozmowę.
Mariusz Kamieniecki

http://www.naszdziennik.pl/ekonomia-gos ... mieta.html


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Zdrada Ojczyzny
PostNapisane: 27 paź 2015, 12:28 
Offline
Moderator

Dołączył(a): 13 lip 2009, 09:25
Posty: 30438
Oby zdrajcom Polski szybko zeszło się ze sceny politycznej.

Bliski koniec Platformy

Z Andrzejem Maciejewskim, ekspertem w obszarze polityki z Instytutu Sobieskiego, rozmawia Mariusz Kamieniecki

Jakie najważniejsze zadania stoją przed nowym rządem?
– Przede wszystkim liczę, że nowy rząd ujawni faktyczny stan finansów publicznych. Trzeba otworzyć szufladę w Ministerstwie Finansów i powiedzieć społeczeństwu, jak wygląda stan zadłużenia państwa i z jakiej pozycji startuje nowa siła w parlamencie. To jest konieczne. Nowa premier, nowy rząd muszą to zrobić i nie ma innego wyjścia.

Może się okazać, że szuflada okaże się pusta, jak w Kancelarii Prezydenta po Bronisławie Komorowskim?
– Trudno wróżyć z fusów, poczekamy, zobaczymy. Pewne jest jedno: logika nakazuje, aby wszystkie raporty NIK, które Platforma schowała pod biurko, zostały upublicznione. Rząd musi zobaczyć, jak wygląda kasa ZUS. Po dokonaniu bilansu otwarcia okaże się, czy Polska jest na granicy bankructwa, czy może już dawno powinna ogłosić plajtę. To są zadania już dla nowego rządu.

Czy to dobrze, że – jak wszystko wskazuje – pełnia władzy w Polsce trafia w ręce jednej partii?
– To bardzo dobrze. Zawsze byłem zwolennikiem zasady: jedne ręce, jedna władza, jedna odpowiedzialność. Rządzi jedna partia, nie ma koalicji, a więc nacisków, że ktoś coś usiłuje wymusić. Jednocześnie wiadomo, kto rządzi i kto ponosi za to odpowiedzialność, i co istotne – jest możliwość wyciągnięcia konsekwencji. To jest coś, czego dotychczas brakowało na politycznej scenie w Polsce. Ciągle jeszcze nie mamy pełnych wyników niedzielnych wyborów i posiłkujemy się sondażami, a cząstkowe dane wprawdzie nieznacznie, ale zmniejszają przewagę PiS. Jeśli te wahnięcia przełożą się na ostateczny wynik, to może się okazać, że do pełni władzy zabraknie jednego, dwóch bądź kilku głosów.

Wszyscy znamy obietnice przedwyborcze PiS, ale czy ich wartość po wyborach będzie taka sama, czy z reguły jest taka sama, kiedy dana partia wygrywa?
– PiS obiecało i PiS musi dotrzymać złożonych obietnic. Zarówno przyszła premier Beata Szydło, jak i posłowie tego ugrupowania będą musieli się z tego wywiązać. Cała narracja kampanii wyborczej PiS przebiegała wokół obietnic finansowych, a mianowicie dopłat dla rodzin po 500 zł na drugie i każde kolejne dziecko. Skoro obiecali, to muszą dotrzymać słowa i nikt im tego nie podaruje, tak jak przed laty nie podarowano im obietnicy trzech milionów nowych mieszkań dla młodych.

Czy rządy PiS mogą zmienić układ medialny w Polsce?
– Pytanie, na ile media przyjazne PiS zachowają bezstronność, obiektywizm i profesjonalizm dziennikarski. To jest sztuka, której nie zdołały utrzymać media pro-PO-wskie. Pytanie, czy ten egzamin zdadzą media pro-PiS-owskie.

A co z mediami dotychczas popierającymi Platformę?
– W większości są to media prywatne. Właściciele szybko zrozumieli i zmiany, które następują powoli, ale konsekwentnie, chociażby w TVN, wskazują wyraźnie, że nikt z władzą, nawet jeśli to będzie władza PiS, nie będzie chciał zadzierać.

Co, Pana zdaniem, było przyczyną spektakularnej porażki Platformy?
– Jednym słowem – całokształt. Szczerze mówiąc, i tak jestem zaskoczony, że Platforma osiągnęła wynik powyżej 20 proc. To i tak jest delikatna kara za to, co ta partia zrobiła, czy może raczej czego nie zrobiła, przez osiem lat rządzenia Polską. Po aferach, kompromitacji, po historiach, które ukazały zaledwie wierzchołek góry lodowej i kulis rządzenia, ten wynik nie jest nawet porażką, a wręcz sukcesem. Ci ludzie nawet nie powinni wejść do parlamentu, ale wchodzą i mimo wszystko z dużą siłą, co pokazuje, że jakaś część polskiego społeczeństwa nadal wierzy tej formacji i pokłada w niej swoje nadzieje.

Kto wobec tych wszystkich kompromitujących faktów, które znamy, może jeszcze pokładać nadzieje w tej partii?
– Za Platformą stoi cała kasta urzędnicza, która rozkwitła w ostatnich ośmiu latach m.in. z racji napływu do Polski środków z Unii Europejskiej. Fundusze unijne stworzyły podwaliny nowych urzędów, decydentów, kontrolerów. W efekcie mamy partyjne urzędy pracy i szereg innych instytucji, które stały się głównym wyznacznikiem budowania tzw. żelaznego elektoratu. To pokazuje, że na Platformę nie głosowało zadowolone z rządów społeczeństwo, ale na to ugrupowanie głosowali urzędnicy i osoby ściśle powiązane i funkcjonujące na rynku pracy dzięki PO, a także PSL. Przykładem może być Olsztyn, gdzie w wielu agendach mamy dzisiaj panikę i gdzie słychać pytanie, co z nami będzie. Ci ludzie boją się, kto przyjdzie, czy będzie srogi, wymagający i czy przypadkiem nie okaże się, że się nie nadają. Podobnie jest we wszystkich miastach. PiS wygrało wybory, wszystko wskazuje na to, że będzie rządziło samodzielnie i nie ma się co czarować – musi zrobić audyt i pozbyć się całej masy niekompetentnych urzędników-darmozjadów.

Tylko patrzeć, jak znów pojawią się narzekania, że PiS robi czystkę…
– To jest konieczność, to, co śmierdzi, co jest niezdrowe, patologiczne, to trzeba wyciąć i wyrzucić. Inaczej w dalszym ciągu będzie bałagan. Nie może być dłużej tak, żeby urzędnicy, osoby, które są powiązane czy podejrzane o złamanie prawa, nadal piastowały stanowiska. Trzeba państwo doprowadzić do porządku pod względem prawnym. Przecież nikt nie obiecywał, że nie będzie to bolało, ale niech się boją ci, którzy mają coś na sumieniu. Uczciwym ludziom nic nie grozi.

Czy Platforma, która przyzwyczaiła się do rządzenia, przetrwa w opozycji?
– Trudno o tym jednoznacznie przesądzić. Pewne jest natomiast to, że apetyty Ryszarda Petru rosną i wynik tej partii pokazuje, że lifting jest skuteczny, że pieniądze zadziałały. I jeśli nastąpią rozliczenia wewnątrzpartyjne w Platformie, jakie się zapowiadają, to można się spodziewać, że w ciągu powiedzmy roku na scenie politycznej nie będzie Platformy Obywatelskiej, tylko Nowoczesna.pl.

A zatem niewykluczone, że Donald Tusk po pierwszej i ostatniej kadencji szefa Rady Europejskiej nie będzie miał do czego wracać…?
– Sądzę, że Donald Tusk doskonale zdaje sobie sprawę, że nie będzie żadnej drugiej kadencji, bo nie ma co ukrywać: jest beznadziejnym przewodniczącym, który źle się czuje w tej roli, a wręcz się męczy. Owszem, zarobi, i to nieźle, dlatego po powrocie będzie najbogatszym emerytem w Polsce. Z drugiej strony nie wiem, czy los Polski, a tym bardziej los Platformy, w ogóle go interesuje.

Ewa Kopacz przetrwa jako szefowa partii?
– Według mnie, to już jest koniec ery Ewy Kopacz. Jest uosobieniem, i słusznie, porażki wielu osób, które się nie dostały do parlamentu. Rozliczenia, jakie nastąpią wewnątrz tego ugrupowania, które tylko udaje, że jest monolitem, będą bolały, podobnie zresztą jak Zjednoczoną Lewicę.

Skoro poruszył Pan temat, to lewica w Polsce po raz pierwszy od 1989 r. nie będzie miała swoich reprezentantów w parlamencie. Jak kończy Leszek Miller i spółka?
– Leszek Miller kończy fatalnie. Spełnił się najgorszy z możliwych snów dla tej formacji politycznej.

Co o tym zdecydowało?
– Przyczyn jest wiele. Po pierwsze, fatalny wybór kandydatki na prezydenta w osobie Magdaleny Ogórek, co było autorskim projektem Leszka Millera. Potem mieliśmy efekt domina: zbyt późno wyszedł z pomysłem Barbary Nowackiej, zlekceważył partię Razem, uznając, że już sama rejestracja tej formacji jest niewykonalna. Jak widać, „małe jest piękne” i jak trzeba, to potrafi zaskoczyć, a nawet zaszkodzić. Sądzę, że dzięki partii Razem lewicy nie będzie w parlamencie, bo te brakujące ułamki procent odebrała im formacja, którą Miller zlekceważył.

Zgodzi się Pan ze stwierdzeniem, że Leszek Miller wrócił do polityki, aby „wyprowadzić sztandar” lewicy?
– Wszystko wskazuje, że to zrobił. Jeśli lewicy nie będzie w parlamencie, to dla tej formacji politycznej będzie to swoiste katharsis i kto wie, czy to czteroletnie oczyszczenie nie jest potrzebne. Jednocześnie będzie to oznaczało emeryturę polityczną dla wielu osób i zmianę warty na lewicy.

Czy Paweł Kukiz jest w stanie utrzymać przy sobie posłów, których wprowadzi do Sejmu?
– Sądzę, że jest w stanie. Po pierwsze, jest idea wokół tego projektu i ogromny akcent patriotyczny. Przejście poszczególnych osób od Pawła Kukiza będzie równoznaczne z końcem ich kariery politycznej. Inaczej mówiąc, jeśli osoby, które w kampanii mówiły: koniec z partyjniactwem, nagle przejdą do konkretnej partii, to mogą na tym tylko stracić. Uważam, że Kukiz’15 będzie miał wierny zespół, a z drugiej strony ugrupowanie to wskazuje wyraźne cele: zmiana systemu, zmiana Konstytucji RP.

I co dalej?
– Sądzę, że może się okazać, że to Kukiz’15 może się okazać miejscem, do którego będą uciekać politycy innych formacji. Kandydaci Kukiz’15 wybrani do Sejmu mają się zachowywać i czuć jak wybrani z okręgu jednomandatowego, tzn. mają odpowiadać bezpośrednio przed wyborcami, a nie Pawłem Kukizem. Tego nie ma w żadnej innej partii.

Dziękuję za rozmowę.
Mariusz Kamieniecki

http://www.naszdziennik.pl/polska-kraj/ ... formy.html


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Zdrada Ojczyzny
PostNapisane: 16 gru 2015, 18:13 
Offline
Moderator

Dołączył(a): 13 lip 2009, 09:25
Posty: 30438
Targowica AD 2015

Nie wyobrażam sobie niemieckich dziennikarzy, nawet tych przeciwnych władzy w Berlinie, krytykujących swój kraj w polskich mediach. Nie wyobrażam sobie angielskich, francuskich, amerykańskich, górnowoltańskich dziennikarzy, robiących to samo w obcych mediach. A u nas? Jeśli prawdą jest informacja o blogach dziennikarzy na portalu publikującym zdecydowanie, publikującym zdecydowanie antypolskie treści, to nie mam słów. Pozostaje mi mieć nadzieję, że będą to artykuły polemiczne z treściami "Zeit Online". Swoją drogą ciekaw jestem ile płacą? Może i ja się zgłoszę i opublikuje kilka swoich artykułów na temat upadku mainstreamu w Polsce i wyjaśnię im dlaczego biało-czerwona flaga jest ważniejsza od niemieckiej i unijnej?

Nie do końca i nie ze wszystkim zgadzam się z PiS i prezesem Kaczyńskim,. Wiem również, że i ja jestem i zawsze będę dla tego środowiska obcy, ze względu na pracę w latach 80-tych, ale wiem też, że tylko to środowisko może w tej chwili naprawić mój kraj, a to jest ważniejsze od moich osobistych odczuć. Słuchałem wypowiedzi pana Kaczyńskiego kilkakrotnie i nigdzie nie dopatrzyłem się obrazy części społeczeństwa, o którą tak krzykliwie "upomina się " PO i jej mutacje. To dotyczyło wyłącznie tych, którzy do obcych tronów zwracają się o pomoc, by utrzymać swoje pozycje. Takie osoby każdy, komu zależy na dobru naszego kraju, bez względu na wiek, życiorys, narodowość, pochodzenie, powinien zwalczać całymi siłami. I tylko to było w tej wypowiedzi. Dobrze, że w końcu ktoś nazwał sprawy po imieniu.

Niestety, tacy dziennikarze, jak na wstępie, politycy, skarżący się w Brukseli, odnieśli sukces. Właśnie TVN24 podało, że do styczniowego programu obrad parlamentu UE włączono punkt o sytuacji w Polsce. Jest to ewidentna ingerencja w sprawy demokratycznego kraju i służy nie nam, a wyłącznie Rosji i Niemcom. Nie sądzę, że możliwa jest w tej chwili "bratnia interwencja", jak w Czechosłowacji (tam też ustalono to na "międzynarodowym" forum), lecz dreszcz jakiś przeszedł mi po plecach. ma rację, były prezydent Lech Wałęsa, ludzie wyjdą na ulicę, ale w obronie legalnie wybranej władzy, pod innym przywództwem i w końcu zburzą pomniki, które im zbudowano.

Wściekłem się. Jak można, jak jakakolwiek partia, która wykorzystuje obce siły do załatwiania własnych interesów, śmie nazywać się polską partią? Jak Niemiec śmie nas ostrzegać przed faszyzmem? Uważam, że żaden Polak nie ma prawa uczestniczyć w tej sesji. Politycy, wykażcie się chociaż raz odwagą.

http://telewizjarepublika.pl/dziennikar ... orczejquot

http://piotrwronski.salon24.pl/686457,targowica-ad-2015


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Zdrada Ojczyzny
PostNapisane: 16 gru 2015, 22:14 
Offline
Moderator
Avatar użytkownika

Dołączył(a): 21 lip 2009, 10:40
Posty: 7424
Lokalizacja: Podlasie
Aerolit napisał(a):
Targowica AD 2015

Niestety, tacy dziennikarze, jak na wstępie, politycy, skarżący się w Brukseli, odnieśli sukces. Właśnie TVN24 podało, że do styczniowego programu obrad parlamentu UE włączono punkt o sytuacji w Polsce. Jest to ewidentna ingerencja w sprawy demokratycznego kraju i służy nie nam, a wyłącznie Rosji i Niemcom.


Proponuję z tego eurokołchozu (czyt. z burdelu) jak najszybciej się wynieść, a im szybciej tym lepiej.
Bo inaczej "bratnia pomoc" zrobi porządek w naszym kraju, i już nigdy z tego nie wyleziemy ...

A tych zdegenerowanych dziennikarzy trzeba posłać do wszystkich diabłów ...

_________________
"W ciągu całego naszego życia widziałem w naszym kraju tylko dwie partie. Partię polską i antypolską, ludzi godnych i ludzi bez sumienia, tych którzy pragnęli Ojczyzny wolnej i niepodległej, i tych, którzy woleli upadlające obce panowanie."


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Zdrada Ojczyzny
PostNapisane: 17 gru 2015, 19:42 
Offline
Moderator

Dołączył(a): 13 lip 2009, 09:25
Posty: 30438
Chcą to załatwić cudzymi rękoma

Z Karolem Karskim, byłym sekretarzem stanu w Ministerstwie Spraw Zagranicznych, posłem do Parlamentu Europejskiego, rozmawia Rafał Stefaniuk

Europosłowie PiS wystosowali list do Martina Schulza, przewodniczącego Parlamentu Europejskiego, w związku z jego słowami o sytuacji w Polsce. Dlaczego nie można było przejść obojętnym wobec jego twierdzeń?
– Martin Schulz ma taką cechę, którą posiada także wielu polskich polityków, a więc najpierw mówi, a potem analizuje to, co należałoby powiedzieć. Nawet w tej jego krótkiej wypowiedzi, do której się odnosimy, jego stanowisko ewoluuje. Na początku chce debaty na temat tego, co dzieje się w Polsce, używa nawet bardzo mocnych stwierdzeń o zamachu stanu. Potem snuje dywagacje, czy rzeczywiście taka debata byłaby potrzebna. Następnie dochodzi do konkluzji, że jednak nie i że trzeba być w tej sprawie ostrożnym. Wystosowaliśmy list do przewodniczącego Schulza, aby uświadomić mu, że obrazów Polski nie można budować na podstawie przekazów medialnych czy jednostronnych oświadczeń zainteresowanych stron. Gdy po wybuchu sprawy jeden z dziennikarzy pytał go, czy przeprosi za swoją wypowiedź, odparł, że nie. Mówił o demonstracjach w Polsce. My na podstawie faktu, iż ponad 100 tys. Niemców protestowało przeciwko rządowi Angeli Merkel w sprawie zawarcia porozumienia handlowego z USA, nie wyciągamy podobnych wniosków.

Za pokłosie całej sprawy można uznać wycofany już wniosek Platformy o debatę o sytuacji w Polsce na forum Parlamentu Europejskiego?
– Z pewnością stało się to jednym z epizodów całego sporu wokół Trybunału. Ale docierają do nas informacje z kuluarów Parlamentu Europejskiego, że mimo werbalnych stwierdzeń europosłowie Platformy dalej zabiegają o debatę na temat sytuacji w Polsce. Chcą to załatwić cudzymi rękoma. Wobec tych propozycji pozostała część Parlamentu była dotąd wstrzemięźliwa. Dziś jednak Konferencja Przewodniczących PE omawianie tej sprawy przewidziała na styczeń. Nie jest to decyzja ostateczna, ale znaczący krok w tym kierunku. Co ciekawe, w ubiegłym roku prasa niemiecka obszernie opisywała, jak rząd niemiecki chce ograniczyć aktywizm sędziów niemieckiego Trybunału Konstytucyjnego i kompetencje tej ekspansywnej – jak wszystkie ciała tego typu – instytucji. Może to też temat na debatę? Idea Hansa Kelsena z początku XX w., by tworzyć takie trybunały, ma i dobre i nie najlepsze skutki. Nikt nie jest idealny. A ci, którzy nie pochodzą z bezpośrednich wyborów, i sądzą, że nikt nie stoi już nad nimi, mają tendencje do rozszerzania swoich kompetencji. Gdzieś jednak bariera racjonalności istnieje. Po to jest dwuinstancyjność sądow. Tu jej nie ma. To jest m.in. temat na rzeczową debatę oderwana od aktualnych sporów politycznych.

Inne kraje także wynoszą wewnętrzne konflikty na forum Parlamentu Europejskiego?
– Pewne sprawy podnosi się na forum międzynarodowym, gdy wymaga tego dobro danego państwa. Może to być wtedy, kiedy kraj nie może otrzymać informacji, które są dla niego niezwykle ważne lub dotyczy de facto państw trzecich. Tak było chociażby wtedy, kiedy poruszyliśmy kwestię katastrofy smoleńskiej i gdy poprosiliśmy Parlament o to, aby wezwał Moskwę do zwrotu wraku Tu-154. Chcieliśmy także, aby przyjąć wezwanie do rozpoczęcia międzynarodowego śledztwa nad wydarzeniami z 10 kwietnia 2010 r. Media sprzyjające Platformie porównują te sytuacje. Jednak tak nie jest. Nasze działanie było nakierowane na podjęcie działań wobec Rosji, a nie w wewnętrzne sprawy Polski. Teraz mamy do czynienia z sytuacją, gdy komuś zależy, aby jedna strona sporu politycznego była napiętnowana na arenie międzynarodowej. To bardzo nieeleganckie.

Schulz stwierdził, że „wielu Polaków podziela jego obawy”. Ale chyba zapomniał o milionach, którzy zdecydowali, że chcą w Polsce dobrej zmiany.
– W Polsce odbyły się wolne wybory, a ci, którzy je wygrali, chcą realizować swój program, na wprowadzenie którego dostali zgodę od społeczeństwa. Dziś w Parlamencie Europejskim przyjęto rezolucje w sprawie sytuacji na Węgrzech. Ale Węgry nadal istnieją i prowadzą samodzielną politykę wewnętrzną i zagraniczna. Parlament Europejski jest tym miejscem, w którym się mówi. Nawet więcej mówi, niż podejmuje decyzji.

Dziękuję za rozmowę.
Rafał Stefaniuk

http://www.naszdziennik.pl/swiat/149155 ... ekoma.html


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Zdrada Ojczyzny
PostNapisane: 27 sty 2016, 07:53 
Offline
Moderator

Dołączył(a): 13 lip 2009, 09:25
Posty: 30438
Platformie nie udało się wprowadzić debaty o Polsce

Okazuje się, że wczoraj na posiedzeniu Rady Europy posłowie Platformy (między innymi Andrzej Halicki, Agnieszka Pomaska) głosowali za przeprowadzeniem na tym forum debaty o sytuacji w Polsce.

Taką propozycję przedstawiło Biuro Zgromadzenia Narodowego, ale mimo poparcia dla tego wniosku ze strony europejskiej chadecji (do której należą Platforma i PSL) nie udało się uzyskać 2/3 głosów i wniosek upadł.

A więc Platformie, mimo dużych starań (przeforsowała poparcie dla tego wniosku na forum Europejskiej Partii Ludowej, do której należy), nie udało się wprowadzić debaty o sytuacji w Polsce na agendę kolejnej instytucji europejskiej.

Przypomnijmy tylko, że Platforma, która poparła debatę o sprawach Polski w Parlamencie Europejskim, w wyniku takiego, a nie innego jej przebiegu poniosła spektakularną klęskę.

Przyznają to nawet najbardziej zagorzali jej zwolennicy, czego chyba najdobitniejszym przykładem był wpis Waldemara Kuczyńskiego (ministra w rządzie Tadeusza Mazowieckiego) na jednym z portali społecznościowych Platforma.org: „Daliście ciała tchórzliwa bez klasy. Mówią, że nawet zwialiście z sali”.

Kuczyński umieścił także kolejny wpis niepozostawiający złudzeń: „Mocne końcowe przemówienie B. Szydło. Wygrała, a tchórzliwa PO na łopatkach”, na co Leszek Miller napisał na tym samym portalu: „Waldemarze, co prawda, to prawda”.

Ogólnie w internecie od tygodnia (debata w PE odbyła się w poprzedni wtorek) dominuje narracja o klęsce Platformy w związku z debatą w PE poświęconą Polsce, a niektórzy komentatorzy posuwają się nawet do wpisów, „że Platforma tak nie lubi Polski, że nawet pogrzeb urządziła sobie w Strasburgu”.

Po debacie europosłowie Platformy zwołali konferencję prasową w PE, na której tłumaczyli dziennikarzom, że nie atakowali Polski, ponieważ chcieli dać szansę premier Szydło, ale skoro ona w swoim przemówieniu oskarżała rządy Tuska i Kopacz, to teraz już jej „nie odpuszczą”.

Wynikało z tych wypowiedzi, że będą atakować rząd Beaty Szydło na europejskim forum, że są zadowoleni z tego, że sprawa Polski nie zejdzie z agendy instytucji europejskich (Komisji i Parlamentu), ba, nie mają nic przeciwko temu, żeby Parlament uchwalił w marcu rezolucję w sprawie naszego kraju (choć nie poinformowali, jak będą głosować w tej sprawie).

Skoro takiej rezolucji chcą europejscy socjaliści, a europosłowie Platformy nie powstrzymają chadecji, do której należą, aby taką rezolucję wsparła, to zapewne zostanie ona uchwalona na marcowej sesji PE w Strasburgu.

Także posłowie Platformy w kraju (Schetyna, Neumann, Trzaskowski, Halicki) w poprzednim tygodniu na konferencji prasowej w Sejmie przypomnieli, że istnieją, ogłoszeniem swoistego szantażu wobec prezydenta RP.

Mianowicie postawili oni prezydentowi Andrzejowi Dudzie ultimatum, że jeżeli nie przyjmie ślubowania od trzech sędziów wybranych przez Platformę, PSL i SLD (jak twierdzi Trybunał – prawidłowo), to nie tylko nie będą się sprzeciwiali rezolucji PE w sprawie Polski, ale nawet za nią zagłosują i będą przekonywali do tego europejską chadecję.

To nic, że przy okazji żądają od prezydenta Dudy złamania Konstytucji RP (wszak w Ustawie Zasadniczej zapisanych jest 15 sędziów TK), nie jest dla nich ważne, chcą przeforsować trzech „swoich” sędziów do TK.

Jeżeli prezydent Duda nie ulegnie, to będą dalej „donosić” na Polskę w instytucjach europejskich, choć doskonale wiedzą, że szkodzi to naszym interesom, z nadzieją, że może „zagranica” przywróci im utraconą w wyborach władzę.

Nic bardziej błędnego, Polacy ogólnie za „targowiczanami” nie przepadają, stąd notowania Platformy w sondażach szybkimi krokami zbliżają się do 10 proc.

Dr Zbigniew Kuźmiuk

http://www.naszdziennik.pl/polska-kraj/ ... olsce.html


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Zdrada Ojczyzny
PostNapisane: 04 lut 2016, 18:51 
Offline
Moderator

Dołączył(a): 13 lip 2009, 09:25
Posty: 30438
Targowica 2016

Temat debaty, jaka odbyła się w Parlamencie Europejskim z udziałem premier Beaty Szydło i dotyczącej wewnętrznych spraw Polski przewałkowany został w mediach na wszystkie strony i sposoby. Skoro jednak poświęciłem bite dwie i pół godziny na obserwowanie tego, jak towarzysze z eurokołchozu wtykają łapy tam gdzie nie powinni to i ja chciałbym podzielić się swoimi wrażeniami z tego widowiska. Po pierwsze zgadzam się, że donosiciele ponieśli spektakularna klęskę, ale nie zapominajmy, że po zwycięstwie w wyborach prezydenckich i parlamentarnych to dopiero nasza trzecia wygrana runda w tym morderczym pojedynku o wolną Polskę.

Chyba nikt trzeźwo oceniający sytuację nie ma wątpliwości, że w Polsce zawiązała się nowa konfederacja targowicka, która domaga się od obcego mocarstwa, aby było gwarantem ustroju Polski zaprojektowanego Magdalence i ogłoszonego wszem i wobec przy okrągłym stole. Co ciekawe w 1792 roku zdrajcy zwrócili się o pomoc do carycy Katarzyny zaś dzisiaj targowiczanie proszą tak naprawdę o ratunek Angelę Merkel, której kanclerskie biurko jak ujawnił w 2014 dziennik „Der Spiegel” zdobi właśnie portret Katarzyny II - jej politycznej patronki i idolki. Powodem i przyczyną zdrady polskiej magnaterii, która doprowadziła do zniknięcia Polski z mapy świata był jej wielki opór i niezgoda na jakąkolwiek zmianę struktur państwa oraz reformy, które ograniczyłaby potężne wpływy tych wszystkich Branickich, Potockich, Rzewuskich i Kossakowskich. Oni gotowi byli dla zachowania starego porządku zdradzić ojczyznę. Oczywiście tej zdradzie bardzo sprzyjał upadek moralny sporej części ówczesnej szlachty, wielka korupcja panująca wśród magnaterii oraz ogromny apetyt carycy Katarzyny II na podbicie Polski.

Warto dzisiaj przytoczyć zarzuty, jakie targowiczanie stawiali obozowi reformatorów i twórcom Konstytucji 3 Maja, bo do złudzenia przypomina to dzisiejsze ataki na rząd Zjednoczonej Prawicy. Sygnatariusze aktu konfederacji targowickiej pisali: My senatorowie, ministrowie Rzczpltej, urzędnicy kor., tudzież urzędnicy, dygnitarze i rycerstwo kor., widząc, że już dla nas nie masz Rzczpltej, iż sejm dzisiejszy, na niedziel tylko sześć zwołany, przywłaszczywszy sobie władzę prawodawczą na zawsze, a już przeszło przez lat półczwarta ciągle ją ze wzgardą praw uzurpując, połamał prawa kardynalne, zmiótł wszystkie wolności szlacheckiego, a na dniu 3 maja r. 1791 w rewolucję i spisek przemieniwszy się, nową formę rządu, za pomocą mieszczan, ułanów, żołnierzy, narzuconą sukcesję tronu postanowił, […] nigdy jeszcze sztuka zwodzenia w tym u nas nie była widoczna stopniu, w którym się okazała w ostatnich czasach. [...] tego szlachetny naród polski doświadczył, sztuką i zwodzeniem wolność mu wydarto. Częściowo tylko, gdzie się udać mogło podkopywano gmach Rzeczypospolitej, gotowano rzeczy, aby go raptem wywrócić. […] Żądamy spokojności wewnętrznej, trwałego z sąsiadami pokoju, bo szczęśliwości, bezpieczeństwa własności, nie zamieszania wojen szukamy To są nasze zamiary, te abyśmy dokonać zdołali, dzielnej pomocy tej wielkiej monarchini wzywamy, która ozdobą i chlubą wieku naszego będąc, wzgardzając podłą zazdrością i chytremi podstępy, których zawody dzielność jej kruszy i niszczy, szczęśliwość narodu cenić umie i im pomocną podaje rękę.

Jak widzimy zdrajcy zawsze przyodziewają się w szaty obrońców „wydzieranej szlachetnemu narodowi wolności” oraz zatroskanych o „podkopywany gmach Rzeczpospolitej” patriotów. Oni „dzielnej pomocy tej wielkiej monarchini wzywają”, a jedyną prawdziwą ich troską jest zachowanie pełnego koryta i wypełnionego po brzegi żłobu.
Tych kilka powyższych zdań wziętych z aktu konfederacji targowickiej to jakby żywcem przeniesione w teraźniejszość słowa podległych Michnikowi funkcjonariuszy z Czerskiej, tych wszystkich Lisów i Żakowskich wspierających takich targowiczan jak: Ryszard Petru, Grzegorz Schetyna, bracia Aleksander i Eugeniusz Smolarowie, Marcin Król, Róża Maria Barbara Gräfin von Thun, Janusz Lewandowski, Donald Tusk, Radosław Sikorski, Elżbieta Bieńkowska, Andrzej Rzepiński, Bogdan Zdrojewski, Andrzej Halicki, Sławomir Neumann, Tadeusz Zwiefka, Leszek Balcerowicz, Władysław Frasyniuk, Lech Wałęsa, Waldemar Kuczyński, Adam Szejnfeld, Tomasz Siemoniak, Stefan Niesiołowski, Władysław Kosiniak-Kamysz, Marek Sawicki czy robiący za najemną klakę, alimenciarz Mateusz Kijowski z KOD.

Jednak jak to w życiu bywa historia często się powtarza powracając, jako farsa. Widząc dzisiejszy upadek UE możemy śmiało powiedzieć, że z Angeli Merkel taka Katarzyna II jak z koziej d… trąba, a Petru, Schetyna, Michnik, Thun, Bieńkowska, bracia Smolarowie i wszyscy wymienieni współcześni kieszonkowi targowiczanie mogliby u Branickich, Potockich i Rzewuskich robić, co najwyżej za ciury obozowe, albo dziewki i parobków z czeladzi dworskiej. Jednak nie należy lekceważyć wroga. Musimy dzisiaj stać się współczesnymi konfederatami barskimi walczącymi już nie, jako związek zbrojny, ale podobnie jak oni występując w obronie wiary katolickiej i niepodległości Rzeczypospolitej.

Najważniejsze to nie być naiwnym i nie proponować żadnych kompromisów takim szkodnikom jak Petru czy Schetyna. Wystarczy ich posłuchać by wiedzieć, że oni nie uznają demokratycznego wyboru Polaków i chcą obalić rząd działaniami pozaparlamentarnymi.
Schetyna na spotkaniu z działaczami PO: …naszą aktywnością będzie ulica na pewno. A także Europa. Byłem w zeszłym tygodniu w Brukseli, rozmawiałem tam z politykami, oni są kompletnie zszokowani. Udało się przełożyć debatę, która była przygotowana na ten tydzień, ale tylko dlatego, trzeba ją bardzo dobrze przygotować.
Ryszard Petru na antenie RMF FM: Będę chciał pracować nad przyspieszonymi wyborami. Im szybciej, tym lepiej. […] Uważam, że to, co dzieje się w Polsce, to nie jest dobra zmiana, tylko szatańska zmiana.

Należy skończyć na prawicy z lansowaniem naiwnej teorii o tym, że współczesna targowica chcąc obalić rząd szuka sprzymierzeńców za granicą. Jest zupełnie na odwrót. To zagraniczni mocodawcy uruchomili miejscowych targowiczan powierzając im zadanie obalenia legalnego polskiego rządu w zamian za judaszowe srebrniki.
Pamiętajmy, że w nocy z 18 na 19 maja 1792 roku w miasteczku Targowica jedynie oficjalnie zawiązała się konfederacja zdrajców. Do porozumienia Katarzyny II z magnatami-renegatami doszło już 27 kwietnia 1792 roku w Petersburgu.
Ze zdrajcami się nie dyskutuje, a zdrady państwa i narodu nie wolno nazywać normalnym demokratycznym politycznym sporem. Skoro rządzącym dzisiaj Polską z oczywistych dyplomatycznych względów nie wypada mówić takim otwartym tekstem to niech w ten sposób przemówi naród.

W moskiewskiej mennicy
Nowe biją ruble,
Nastawili zdrajcy poły,
Każdy wziął po kuble.

Jedni wzięli srebro,
Drugich pycha bodzie.
— Precz tam z chłopstwem i mieszczaństwem!
My pierwsi w narodzie! —

Niż tę równość chłopską,
Wolim mieć carycę;
Miejcie swoją konstytucyę —
A my — Targowicę!

Jeszcze nam opiekę
Da wielka carowa:
Przyszle wojska sto tysięcy,
I Kreczetnikowa! —

Oj Targowiczanie,
Dobrze się nazwali!
Jak Judasza, za srebrniki,
Polskę stargowali!

Maria Konopnicka – fragment wiersza „Targowica”

http://kokos.salon24.pl/694672,targowica-2016


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Zdrada Ojczyzny
PostNapisane: 07 lut 2016, 11:49 
Offline
Moderator

Dołączył(a): 13 lip 2009, 12:02
Posty: 37605
https://marucha.wordpress.com/2016/02/0 ... -powstalo/

Tak wygląda rozliczanie PO? Tak wygląda kara dla zdrajców ojczyzny?

Kopia artykułu:

Polska: Sikorkowo jednak powstało
Posted by Marucha w dniu 2016-02-05 (piątek)

Radosław Sikorski od dawna zabiegał o wydzielenie swojej posesji w miejscowości Chobielin w odrębną wieś. Uzasadniał to twierdzeniami, że jako minister spraw zagranicznych przyjmuje tam ważnych gości z wielkiego świata, którzy mają problemy ze znalezieniem drogi, bo jego dom nie jest identyfikowany przez GPS jako odrębna miejscowość.



Choć Sikorski nie jest już szefem MSZ, nowy rząd uczynił zadość jego życzeniom. Minister spraw wewnętrznych Mariusz Błaszczak podpisał rozporządzenie ustalające urzędowe nazwy niektórych miejscowości. Znalazł się wśród nich Chobielin-Dwór.
Nowa „wieś” obejmuje majątek Sikorskiego o powierzchni czternastu hektarów i składa się z jednego domu o powierzchni ośmiuset metrów kwadratowych. Zamieszkują ją cztery osoby: Radosław Sikorski, Anne Applebaum i ich dwaj synowie.

(Na podstawie fakt.pl opracował A.D.)

http://xportal.pl/?p=24388

Używając znanej stylistyki – być może kiedyś ktoś niechcący rozleje benzynę i zaprószy ogień papierosem… albo spadnie z nieba piorun i rypnie w domostwo…
Admin


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Zdrada Ojczyzny
PostNapisane: 07 mar 2016, 08:26 
Offline
Moderator

Dołączył(a): 13 lip 2009, 09:25
Posty: 30438
Zdradzieckie drogi Targowicy

Obrazek

Jedni historiozofowie głoszą z całą powagą, że „historia się powtarza”, a drudzy z równą pewnością siebie, jak to się dziś mawia: „z całym przekonaniem”, wołają, że „historia się nie powtarza”, bo „panta rei” – „wszystko płynie”. Kto ma rację? Odpowiem zaskakująco: jedni i drudzy.

Zależy, co się bierze pod uwagę w złożonym procesie dziejowym. Otóż, „historia się zmienia”, jeśli się bierze pod uwagę stronę czysto zjawiskową, przypadłościową i podmiotową. Po prostu nie powtarza się nigdy ten sam człowiek. Ale też „historia się nie zmienia”, jeśli się bierze pod uwagę naturę ludzką, strukturę bytu, normy uwarunkowania i podstawowe prawa życia i działania oraz ambiwalencję moralną.

Spójrzmy na czasy saskie
Po śmierci króla Jana III Sobieskiego (1696) nasza demokracja szlachecka zaczęła się wyradzać: brak silnej władzy centralnej, bezrząd, swawola, chaos, upadek moralny, walki o mienie i władzę. Ponad sto lat później wielki filozof niemiecki, wychwalający Prusy, napisze, że Polska to chaos, zamęt i bezprawie. Politycy światlejsi pokładali nadzieję na odrodzenie w nowym królu. Ale na Jakuba, syna Sobieskiego, nie chcieli się zgodzić magnaccy zazdrośnicy polscy. W walce o wielką władzę – tak jest i dziś – zwykle nie ma moralności. Toteż większą rolę odgrywały pieniądze niż walory osobowe kandydata. Pieniądze pomogły wygrać Sasowi, elektorowi Fryderykowi Augustowi (1697-1733). Był on luteraninem, ale dla zdobycia akceptacji katolików – tak się robi i dziś – przeszedł na katolicyzm. Politykę prowadził bynajmniej nie polską, lecz niemiecką, a raczej własną, saską. Między innymi w ukryciu przed naszym sejmem pozwolił elektorowi brandenburskiemu, Fryderykowi, już w r. 1701 przyjąć tytuł króla Prus, przez co wzrastał jego autorytet w Rzeszy Niemieckiej, a jego następcy za kilkadziesiąt lat wzięli udział w rozbiorach Rzeczypospolitej Polskiej. W każdym razie nowy król polski został wnet nazwany sympatycznie „karą Boską” (Feliks Koneczny).

Różni propagandyści wykpiwają hasło „Polak katolik”. Ale ta dewiza nie wypływała z ksenofobii – Polacy byli w życiu społecznym zawsze na wszystkich otwarci, jeśli tylko nie byli to ludzie zagrażający naszej wolności. Wspomniane hasło ukształtowały warunki historyczne. Dość pamiętać, że w owych czasach – i właściwie zawsze – naszymi największymi wrogami byli protestanccy Szwedzi, Prusacy i Niemcy oraz prawosławni Rosjanie. Nie było większego problemu, była tolerancja, przyjaźń i współpraca, dopóki nie był zagrożony byt państwowy, zresztą na katolicyzm przechodziła masowo szlachta tamtych wyznań. Ale z chwilą, gdy przez owych ludzi ziemie polskie były atakowane i zagrabiane, a liczni polscy wyznawcy protestantyzmu i prawosławia okazywali się nielojalni wobec państwa polskiego i popierali najeźdźców, narastał wielki problem.

Dlatego wielkie nieszczęścia przyniósł brak zmysłu polskiego i katolickiego u króla Augusta II. Wdał się on szybko, wbrew polskiej racji stanu, w wojny ze Szwecją. A gdy Karol XII szwedzki zajął powtórnie niemal całą Polskę i zażądał detronizacji Augusta, zaproponował nagle rozbiór Rzeczypospolitej pomiędzy Saksonię, Brandenburgię i Szwecję. Szczęście, że król szwedzki się nie zgodził, bo chciał zagarnąć całą Polskę. Wtedy August uciekł do Saksonii. Wówczas na króla wybrano Stanisława Leszczyńskiego (1705-1709). Za jego rządów zaczęły się większe próby reform państwa. Między innymi w r. 1709 podkomorzy sandomierski, Stanisław Karwicki, podał projekt ustanowienia przy sejmie „dwóch sędziów”, którzy by oceniali ważność jednostkowego poselskiego veta (F. Koneczny). Byłoby to coś w rodzaju zaczątku Trybunału Konstytucyjnego.

Jednak gdy Karol XII poniósł wielką klęskę w Rosji, August powrócił i poczynił różne nowe kroki na niekorzyść Polski. Nie wykonał uchwały powołania owych dwóch sędziów i nie zgodził się na podniesienie wojsk polskich do 70 tysięcy. Na to miejsce sprowadził do Polski wielką ilość wojsk saskich. A kiedy w r. 1715 konfederacja tarnogrodzka wystąpiła przeciwko wojskom niemieckim, bardzo uciążliwym aprowizacyjnie i politycznie, to król polski zwrócił się o pomoc wojskową do cara Piotra Wielkiego. Obaj zażądali, żeby Polska i Litwa razem nie miały więcej wojska niż 24 tysiące, i co więcej: nasz król, rzekomo polski, znów zaproponował rozbiór Polski między Rosjan, Hohenzollernów i Habsburgów, z największą częścią dla siebie, dla Saksonii (F. Koneczny). Car skierował do Polski 18 tys. swojego wojska. Coś analogicznego do rozbiorów stanowią dziś ponawiane wciąż przez nierozumnych polityków unijnych próby podziałów państw na landy.

Dla zatwierdzenia układu między królem Polski a carem w sprawach wojsk, ustroju kraju, powstrzymywania swawoli króla i wysokości armii powołano ów nieszczęsny sejm zwany później niemym. Trwał on tylko 6 godzin, 1 stycznia 1717 r. w Warszawie. Traktat został sformułowany pod dyktando Rosji, jak ponad dwa wieki później tzw. manifest lipcowy. Nikt nie mógł zabrać głosu, żeby nie zgłosił liberum veto. Żołnierze pilnowali z nabitą bronią. Posłowie milczeli przez 6 godzin. Marszałek milczenie uznał za zgodę. Była to zapowiedź sejmów w PRL. Najgorsze, że cara uznano za „gwaranta” uchwał i przyjęto protektorat Rosji nad Polską. Bez jej zgody nie można było niczego zmieniać w ustawach i w ustroju państwa. Był to już początek utraty niepodległości i suwerenności Polski. Trudno pojąć, dlaczego życie publiczne i polityczne w Polsce upadło tak nisko. Nastąpił wielki upadek dumy polskiej, jak potem za komuny i za liberalizmu.

Zrywy zaciskające więzi
Wybitniejsze postacie, niektóre rody magnackie i szlacheckie, a także liczni duchowni, całe zakony męskie i żeńskie dostrzegły śmiertelne choroby społeczne i polityczne i podjęły ratowanie Polski na drodze moralnej, duchowej, kulturalnej, społecznej i religijnej. Ale, paradoksalnie, próby te coraz bardziej obnażały trudne sytuacje i prowokowały wrogów do większych ataków. Za panowania Augusta III (1733-1763) wszystkie sejmy, prócz jednego, były zrywane. Król mieszkał w Dreźnie, w Warszawie urzędował jego minister, pozbawiony jakiegokolwiek talentu. W kraju pogłębiały się tarcia, intrygi, walki, zajazdy, głupota, rozpusta. Słowem: „wolność, demokracja i liberalizm moralny”. Brakowało władzy centralnej, prawa, dyscypliny i idei polskich, jak właśnie za ostatniej koalicji. Jednocześnie przez 40 lat przechodziły przez Polskę obce wojska, wyniszczając gospodarkę i kulturę, jak w wieku XX podczas obu wojen światowych i okupacji. Życie biegło według reguły „za króla Sasa jedz, pij i popuszczaj pasa”.

Za czasów Augusta III wielu patriotów zorientowało się, że klęska się pogłębi, gdy nowym królem będzie znowu cudzoziemiec, niedbający o kraj, człowiek niemoralny. Toteż patriotyczna rodzina Czartoryskich ze swym stronnictwem uznała, że trzeba wybrać Polaka, ale w oparciu o Rosję, która dominowała nad Polską. Stronnictwo Czartoryskich liczyło naiwnie, że Rosja wesprze starania Polski o odrodzenie. Czartoryscy wysunęli kandydaturę swego krewnego, Stanisława Augusta Poniatowskiego, posła polskiego w Petersburgu, ulubieńca carycy Katarzyny (1764-1795). Nie wiedzieli, że zaraz po śmierci Augusta III Rosja i Prusy zawarły układ, żeby w Polsce nie dopuścić do żadnych reform, a podtrzymać „wolność szlachecką”. Już w r. 1766 ambasador rosyjski w Warszawie, książę gen. Nikołaj W. Repnin (1764-1769) zakazał znosić liberum veto, a wojska rosyjskie, wprowadzone w r. 1764, już nie wyszły. Czartoryscy dopiero wtedy zrozumieli swój błąd. Poniatowski też nie nadawał się na króla w tak trudnej sytuacji. Rządziła nim Katarzyna II.

Położenie państwa polskiego ciągle się pogarszało. Ogół ciągle bronił „złotej wolności”, choć ta rujnowała życie społeczne i państwowe. Pamiętajmy, że źle rozumiana wolność zawsze niszczy więzy państwowe, solidarność i spójność. Socjalizmy bardzo szybko uznały rząd centralny i państwo za przymus i gwałt. Takie jest prawo marzycielskich utopistów. Toteż i UE na początku starała się osłabić państwo i jego władze. Szeroko głoszono, że nadchodzi era już tylko krain czy landów. Pewien członek PO, mówiący, że u nas „państwo istnieje tylko teoretycznie”, na pewno brał to za krytykę, ale chyba nie wiedział, że taki jest postulat, jeden z głównych, ideologii liberalnej, którą PO wyznaje, chociaż jest to postulat obłędny.

Nasza „złota wolność” tamtych czasów jest zazwyczaj traktowana jako coś pozytywnego, ale jako „wolność chaosu i rozpasania” stała się przyczyną naszej zguby. Wolność ma wiele imion. Państwa sąsiednie, które miały przeważnie charakter mniej czy więcej despotyczny, przetrwały owe trudne czasy i nawet się rozwinęły. Rozumiała to dobrze Rosja. Kiedy światli Polacy chcieli umocnić prawa i rządy, to „broniła” tej naszej „wolności” przeciwko reformatorom. Przypomina to od razu ataki naszych sąsiadów i niektórych Amerykanów na reformatorski rząd PiS, rzekomo „totalitarny”.

Rosja 23 czerwca 1767 r. doprowadziła do zawiązania konfederacji radomskiej przeciwko reformatorom naszego państwa i na znak wielkiej „życzliwości” caryca przysłała 30 tysięcy wojska przeciwko tymże reformatorom. Za rok sejm musiał wycofać wszystkie reformy, a słaby król dał na to zgodę. Może i niedawna koalicja nasza znała takie rodzaje „dyplomatyczne”, bo podjęła uchwałę, że w razie silniejszych demonstracji patriotycznych i reformatorskich, np. 11 listopada, rząd miałby prawo prosić o pomoc w ich uśmierzaniu siły zagraniczne.

Albo dlaczego pewne ośrodki, zwłaszcza liberalne i ateizujące, ustawicznie szkalują patriotów i katolików? Ano, żeby nas skłócić z innymi i osłabić, i możliwie nie dopuścić do rządu. Kiedy za panowania Stanisława Augusta Poniatowskiego odrodzeniowy ruch patriotyczny i katolicki zaczął się mimo wszystko umacniać, w pewnym okresie starano się wywołać w kraju wojnę religijną protestantów i prawosławnych przeciwko katolikom. Wojna protestancka nie udała się, ale prawosławna okazała się straszliwa. Oto kiedy w r. 1768 na Ukrainie w Barze zawiązała się konfederacja pod kierunkiem rodów Krasińskich i Puławskich, żeby usunąć z Polski wojska rosyjskie, emisariusze rosyjscy („zielone ludziki”) zaczęli podburzać prosty lud ukraiński przeciwko Polakom, Kościołowi łacińskiemu i grekokatolikom pod „humanistycznym” hasłem „rezać panów i katolików”, no i dodatkowo Żydów. W tym celu poświęcano noże w cerkwiach. W rzezi humańskiej zamordowano ok. 20 tysięcy ludzi. Hajdamaczyzna (koliszczyzna) objęła województwo bracławskie i kijowskie, a także Podole i Wołyń. Tereny te Rosja przygotowywała do przejęcia. Ale „hajdamacy” mordowali tak okrutnie, że sami Rosjanie wysłali swoje wojsko przeciwko nim.

Konfederacja Barska objęła niemal całą Polskę, ale król Poniatowski nie przystąpił do niej. Posłuchał Katarzyny i polecił wojsku polskiemu poprzeć wojska rosyjskie w walce z konfederatami. Król znowu nie wiedział, że w r. 1770 Rosja, Prusy i Austria radziły już nad częściowym rozbiorem Polski. Przy czym Austria nie była tak wroga Polsce, lecz raczej chciała, by Rosja nie urosła za bardzo w siłę. W r. 1772 nastąpił jednak I rozbiór Polski, oczywiście pod hasłem zaborców, że rewindykują ziemie, które kiedyś rzekomo posiadały. Zupełnie jak w r. 1939.

Ale w polityce nawet największy rozbój musi być „legalny”, tak jak za komuny. Rozbiór musiał być zatwierdzony przez nasz sejm. Trzeba go było zwołać. Nikt nie chciał jechać. Król wysunął kandydaturę na marszałka Adama Ponińskiego (zm. 1798), jednego z przywódców konfederacji radomskiej, notabene bardzo skorumpowanego, brał on wielkie pieniądze i odznaczenia od zaborców i zagarnął fundusz pojezuicki przeznaczony na oświatę. Zresztą musiał też zdobywać pieniądze na werbowanie posłów, choć zdobył ich tylko 102. Tadeusz Rejtan zaprotestował od razu przeciwko uznaniu zaboru, wykorzystując niezniesione liberum veto. Wysłuchała go tylko grupa, reszta wraz z marszałkiem wyszła z sali poselskiej, zresztą przy pomocy żołnierzy rosyjskich, którzy byli na korytarzu. Mimo wszystko sejm trwał aż dwa lata. Ostatnia sesja odbyła się 11 kwietnia 1775 r. Król ochoczo podpisał akt rozbioru, tyle że ołówkiem, bo ktoś schował kałamarz z atramentem. Bywają takie małe znaki wielkich rzeczy. Pamiętamy, że także przy podpisywaniu traktatu lizbońskiego w r. 2009 wieczne pióro odmówiło naszemu prezydentowi posłuszeństwa.

Rozbiór wpłynął na wzmocnienie ruchów odrodzeniowych. W r. 1788 Rosja, prowadząc wojnę z Turcją i Szwecją, nie chciała trzeciej z Polską i wycofała swoje wojska z Polski i Litwy. Nasz król zgodził się na zwołanie wielkiego sejmu reformatorskiego (6 października 1788 – 29 maja 1792). Sejm ten uchwalił Konstytucję 3 maja 1791 r. o wartościach światowych na owe czasy. Przyjmowała ona jako zasadę: suwerenność narodu (jak PiS i Zjednoczona Prawica dziś), trójpodział władzy w państwie, parlament dwuizbowy, tolerancję religijną, duże uprawnienia mieszczan, chłopów wzięto pod ochronę prawa; porządkowała niemal całe życie państwowe i w ogóle wzmacniała państwo. Twórcami tego dzieła byli głównie Stanisław Małachowski, ks. Hugo Kołłątaj i Ignacy Potocki. Całość dzieła streszczała nowoczesna formuła: „Ktokolwiek stanie na ziemi polskiej, wolnym jest”. Nasza reforma była bezkrwawa, podczas gdy we Francji urządzano rzezie.

Targowica
Król pruski i cesarz niemiecki uznali Konstytucję 3 maja, a Rosja wypowiedziała Polsce wojnę. Ale i część oligarchów polskich przeraziła się, że utraci swoją samowolę i będzie musiała się poddać nowym prawom. Trzej feudałowie: dwaj hetmani – Ksawery Branicki i Seweryn Rzewuski, a trzeci generał artylerii koronnej Szczęsny Potocki udali się do Petersburga – dziś tacy udawaliby się do Brukseli – gdzie przedłożyli carowej projekt przywrócenia dawnego stanu rzeczy i udzielenia pomocy w postaci 60 tys. wojska. Zresztą i sama Katarzyna II postanowiła przywrócić protektorat rosyjski w Polsce. Zdrajcy podpisali akt zdrady w Petersburgu 27 kwietnia 1792 r., a ogłosili z datą 14 maja jako akt konfederacji, w Targowicy, bo dopiero wtedy znaleźli się na skrawku Polski.

1

Przypomina to późniejszy manifest lipcowy. Polacy zdołali zgromadzić tylko 45 tysięcy żołnierzy. A w dodatku król pruski sprzymierzył się z Rosją. Wodzem naczelnym naszego wojska był książę Józef Poniatowski, a przy nim generał Tadeusz Kościuszko. Jeden z dowódców, książę Ludwik Wirtemberski, okazał się zdrajcą. Polacy nie byli dobrze przygotowani militarnie, za mało było wojska i czasu. Stoczono kilka pomyślnych bitew m.in. pod Połonnem, Zieleńcami i Dubienką. Ale tydzień po bitwie pod Dubienką, w lipcu 1792 r., król Stanisław August przystąpił do Targowicy i wydał wojsku rozkaz zaprzestania walk z Rosją. Obawiał się, że caryca zrzuci go z tronu. Przed Kościuszką tłumaczył się, że nie wierzy w zwycięstwo. A targowiczanie, zdobywszy władzę przy pomocy wojsk rosyjskich, zaczęli niszczyć całe dzieło Konstytucji 3 maja i tak obronili swoją „demokrację”.

Każdy większy bandytyzm w historii musi zostać „zalegalizowany”. Toteż okupanci, Rosja i Prusy, które się tak bardzo zdradziecko obłowiły, nakazały zalegalizować ich grabież ziem polskich przez nasz Sejm. I dokonał tego Sejm w Grodnie, obradujący w dniach 7 czerwca – 23 listopada 1793 r., co do zaboru rosyjskiego, o zaborze pruskim milczano. Przy czym Rosja nie uważała II zaboru za pełny sukces, bo musiała się podzielić z Prusami. W czasie obrad w Grodnie żołnierze pruscy i rosyjscy przebywali w sali sejmowej z bronią. Podobno przez pierwsze trzy dni i noce przetrzymywali posłów bez jedzenia i spania. A potem przez dwa miesiące na różne sposoby znęcali się nad nimi, aż posłowie pozwolili podpisać rozbiór bez głosowania. Król zgodził się też na rozpuszczenie 30 tysięcy wojsk polskich, a pozostawienie tylko 15 tysięcy. Takie były owoce konfederacji targowickiej. I podobnych owoców chcą dziś politycy udający się do Brukseli, do Ameryki i gdzie indziej z żądaniem, by zabić odrodzeniowe dzieło większości politycznej w Polsce. Jest to coś bardzo tragicznego. Społeczeństwo polskie nie może nie bronić się w sposób w pełni zdecydowany i mocny. Inaczej podzielimy los Polski potargowickiej. Wówczas nie były w stanie uratować wolności Polski nawet najbardziej krwawe powstania: Kościuszkowskie, Listopadowe, Styczniowe, Warszawskie i inne. A podłość złych polityków jest straszliwa. Nie wyobrażaliśmy sobie, że może mieć miejsce i dzisiaj w Polsce. Ile potwornego zła może wyrządzić społeczeństwu, państwu, narodowi trzech egoistycznych i podłych ludzi! ***

Nie należy wreszcie lekceważyć także pomniejszych działań przeciwko prezydentowi, premierowi, rządowi, PiS-owi i Zjednoczonej Prawicy, a również i przeciwko wyróżniającym się patriotom i działaczom katolickim. Mogą bowiem przynieść także wiele zła takie rzeczy, jak nieustające i wściekłe ataki słowne i psychologiczne, organizowanie nienawistnych demonstracji (KOD), rozsiewanie kłamstw, oszustw i pomówień, tworzenie atmosfery toksycznej w państwie, ciągłe kalanie gniazda ojczystego, co lubią czynić niektóre gazety i inne pisma, ustawianie dzieci i młodzieży przeciwko Ojczyźnie i wyższym wartościom, zdarzające się niekiedy sabotowanie praw, rozporządzeń i akcji nowych władz, złośliwości niektórych samorządów tak, jakby nowy rząd był nielegalny lub niekompetentny, wyśmiewanie wystąpień z gestami religijnymi prezydenta i władz państwowych, głośne radowanie się w mediach, gdy rządowi się coś nie udało, np. uzyskać stałe bazy NATO w Polsce, ciągłe forsowanie obłędnych idei i praktyk niemoralnych i wiele innych. W ogóle chyba najgorszy jest brak prawdy i życzliwości społecznej. Weźmy jeden przykład. PO bojkotowała totalnie projekt „500+”, a tuż przed uchwaleniem go zaproponowała objąć nim także każde pierwsze dziecko, a nawet wyższą stawkę. Liczni krytycy PO mówili: PO jest sprzeczna ze sobą! Otóż nie zrozumieli oni taktyki podstępu. PO była logiczna, bo w jednym i drugim przypadku chodziło jej o skompromitowanie projektu PiS. W przypadku drugim chodziło o niestracenie poparcia ze strony rodzin i dzieci, bo zgłosiła popularny projekt, a jednocześnie chciała, żeby PiS się skompromitowało przez rozbicie budżetu. Poza tym niewytłumaczalne są częste jakieś zaciemnienia. Na przykład w czasie przemówienia prezydenta w parlamencie i wzmianki o głodujących dzieciach buczeli, a potem mówili niektórzy ludzie z PO, że nie znają ani jednego dziecka głodującego. Tymczasem statystycy informują, że w r. 2014 było w Polsce ok. 900 tysięcy dzieci dotkniętych ubóstwem. Jak polityk może nie mieć o tym wiedzy?

Sytuacja jest bardzo groźna. Ale należy się modlić i realizować miłosierdzie w życiu polskim.

Ks. prof. Czesław S. Bartnik

http://www.naszdziennik.pl/mysl/153569, ... owicy.html


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Zdrada Ojczyzny
PostNapisane: 07 mar 2016, 10:43 
Offline
Czołowy Publicysta

Dołączył(a): 14 lip 2009, 13:38
Posty: 2565
Cudowny Kapłan...Dobry Boże ,dzięki za Takich Ludzi -Pasterzy..


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Zdrada Ojczyzny
PostNapisane: 16 kwi 2016, 07:53 
Offline
Moderator

Dołączył(a): 13 lip 2009, 09:25
Posty: 30438
Własnego gniazda się nie kala

Z dr. Jerzym Bukowskim, rzecznikiem Porozumienia Organizacji Kombatanckich i Niepodległościowych w Krakowie, rozmawia Rafał Stefaniuk

Przeżywamy oficjalne uroczystości związane z 1050. rocznicą Chrztu Polski. Zgodzi się Pan z prezydentem Andrzejem Dudą, że było to najważniejsze wydarzenie w dziejach państwa i Narodu Polskiego?
– Było to z pewnością jedno z najważniejszych wydarzeń w historii Polski, aczkolwiek trudno wartościować w tej materii. Na pewno było najbardziej doniosłe, jeżeli chodzi o dalekosiężne skutki.

Uchwała odczytana dziś w Poznaniu podczas Zgromadzenia Narodowego mówi o szczególnej roli polskich męczenników w kształtowaniu naszej państwowości. Jakim krajem bylibyśmy bez ofiary biskupa Stanisława, Witolda Pileckiego, ks. Jerzego Popiełuszki czy członków Szarych Szeregów?
– Tożsamość narodu buduje się także na męczeństwie jego najlepszych córek i synów. Danina krwi stanowi jeden z fundamentów państwowości, ale nie należy zapominać o zwycięstwach, których również nie brak w naszych dziejach. Martyrologia jest ważna, nie może jednak całkowicie wypełniać naszej pamięci ani dominować nad nią.

Z chrztem państwa związane są pewne zadania. Święty Jan Paweł II przypominał, że zadaniem Polski jest obudzenie ducha chrześcijaństwa i wartości w Europie. Udało się nam pozytywnie odpowiedzieć na słowa naszego rodaka?


– Wielcy przewodnicy duchowi stawiają swoim współczesnym i przyszłym pokoleniom bardzo wysokie i trudne do realizacji wymagania. Święty Jan Paweł II wyznaczył swoim rodakom niezwykle ambitne cele w sferze ducha. Za wcześnie dzisiaj wyrokować, na ile poradziliśmy sobie z ich urzeczywistnianiem. Ocena będzie należeć do następnych generacji, bo – jak powiedział Hegel – „Sowa Minerwy wylatuje po zmierzchu”, czyli każdą epokę można właściwie podsumować dopiero wtedy, gdy dobiegnie ona końca.

Gdy wczoraj rozpoczynały się uroczystości upamiętnienia naszej państwowości, w tym samym czasie w Sejmie trwały awantury oraz głosowano „na dwie ręce”. Nasza klasa polityczna przeżywa kryzys?
– W parlamencie dopuszczalne są nawet bardzo ostre dyskusje, ale nie wolno przekraczać granic dobrych obyczajów, nie mówiąc o łamaniu prawa. To przykre, że akurat w dniu wielkiego jubileuszu polskiego chrześcijaństwa doszło w Sejmie RP do awantur i zachowań, które wystawiają złe świadectwo ludziom pretendującym do bycia elitą narodu. Tak już jednak jest w codziennym życiu, że sfery sacrum i profanum przenikają się nawzajem.

Choć jesteśmy państwem jednolitym etnicznie, to mamy problemy z jednością. Jak interpretuje Pan głosowanie polskich europosłów za rezolucją uderzającą w dobre imię naszego kraju?
- Nic nie usprawiedliwia wynoszenia wewnętrznych problemów Polski na arenę międzynarodową. Jeżeli komuś nie podobają się wyniki wyborów owocujące prowadzeniem negatywnie przez niego ocenianej polityki przez rząd, to niech stara się o zwycięstwo w następnej kampanii parlamentarnej, a nie kala własnego gniazda.

Za nami 1050 lat historii, a kolejne napiszemy sami. Wiemy, że „takie będą Rzeczypospolite, jakie ich młodzieży chowanie”. Pan, jako harcerz, jaką widzi przyszłość przed Polską?
– Jako harcerz jestem optymistą i cieszę się, że mój młodszy kolega z szeregów krakowskiego skautingu został prezydentem RP, bo dobrze wróży to Rzeczypospolitej. Ludzie wychowani w harcerstwie do końca życia odczuwają potrzebę pełnienia służby Bogu, Polsce i bliźnim w każdych okolicznościach i na każdym posterunku.

Dziękuję za rozmowę.
Rafał Stefaniuk

http://www.naszdziennik.pl/polska-kraj/ ... -kala.html


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Zdrada Ojczyzny
PostNapisane: 19 kwi 2016, 08:08 
Offline
Moderator

Dołączył(a): 13 lip 2009, 09:25
Posty: 30438
Ojczyzna dla tych ludzi jest daleko z tyłu z nadrzędnościami którym oni służą, a więc za karierą, za sukcesem, za zyskiem, za pozycją, za przekrętami, za prywatą, za służeniem bogatym i płacącym za usługi obcym.
Tacy są posłowie i senatorowie z PO, z PSL-u, z Nowoczesnej i częściowo z Ruchu Kukiza.


Z każdej strony „zdrajcy”...

Z Andrzejem Maciejewskim, ekspertem w obszarze polityki z Instytutu Sobieskiego, posłem Ruchu Kukiz’15, rozmawia Rafał Stefaniuk

Jaki cel miał bojkot czwartkowego głosowania?
– Zacznę od tego, że nie było żadnego „dealu” politycznego. Czwartkowego posiedzenia Sejmu miało nie być, z tego powodu kilku posłów wyjechało wcześniej, co było widać po frekwencji na sali. Temat wyboru sędziego Trybunału również pojawił się w ostatniej chwili. Nie jest tajemnicą to, że celem Ruchu Kukiz’15 jest zmiana Konstytucji, i my to deklarujemy od początku. Podczas obrad okazało się, że są problemy z frekwencją wśród posłów PiS, ale było ich na tyle dużo, że mogli spokojnie wszystko przegłosować. Padła więc propozycja, która jest często stosowana w samorządach, nieosiągnięcia kworum. Od początku posiedzenia wnioskowaliśmy o przeniesienie głosowania o dwa tygodnie, bowiem podnoszenie tego tematu w dzień rocznicy Chrztu Polski i dzień po przyjęciu rezolucji uderzającej w nasz kraj przez Parlament Europejski to jest nic innego jak dolewania oliwy do ognia. Naszym celem nie był bojkot Prawa i Sprawiedliwości, ale postawienie tamy temu, że dyskusji wokół Trybunału towarzyszy spór. Między innymi dlatego poseł Grzegorz Długi podszedł do prezesa Jarosława Kaczyńskiego i prosił go, aby Sejm nie wpadł w szaleństwo i nie dał się sprowokować wydarzeniami z Parlamentu Europejskiego. Do głosowania doszło i jak się zakończyło, to wiemy. Najgorszy jest sam fakt nie porażki w głosowaniu, ale że Małgorzata Zwiercan zagłosowała „na dwie ręce”, a marszałek Kornel Morawiecki nakłaniał ją do tego, a dzisiaj próbuje całą sprawę odkręcać. To był dla nas czarny dzień, bo musieliśmy zmierzyć się z prawdą o sobie.

Klub Kukiz'15 zareagował szybko – Morawiecki i Zwiercan są już poza nim.
– Posiedzenie naszego klubu nie należało do wesołych. Mieliśmy tę świadomość, że stała się rzecz zła. Jako grupa antysystemowa uważamy, że muszą być stosowane uczciwe zasady. Nam zajęło dwie godziny uporządkowanie tej sprawy. Miejmy świadomość, że posłowie to nie są anioły, ale jednocześnie to nie są też święte krowy, które mogą łamać prawo i myśleć, że nic się nie stało. Nawet gdy ktoś nazywa się Kornel Morawiecki, z wszelkim szacunkiem dla jego osiągnięć. Życie dorosłego człowieka polega na tym, że się ponosi odpowiedzialność.

Skoro nie było „dealu” politycznego, to jak nazwie Pan to, że Kukiz’15 stanął ramię w ramię z Platformą Obywatelską i Nowoczesną?
– Nasz klub znalazł się w ciekawej sytuacji. Kiedy w głosowaniu udzielamy poparcia projektom istotnym dla Prawa i Sprawiedliwości, to z ław Platformy i Nowoczesnej słyszymy: zdrajcy, lizusy, przybudówka PiS. Kiedy głosujemy tak jak Nowoczesna i Platforma, to słyszymy: targowica i zdrajcy. Tak więc przy każdym wariancie słyszymy słowo „zdrajcy”. To jest nieuczciwe, bo my od początku mówiliśmy, że nie jesteśmy koalicjantem, a opozycją konstruktywną oraz że będziemy głosować na programy, a nie na układy. A więc każda inicjatywa uznana przez nas za istotną dla Polski, czy to autorstwa PiS, czy Platformy, znajdzie nasze poparcie. Podczas każdego głosowania opowiadaliśmy się przeciwko kandydaturom nowych sędziów, bo uważamy, że wybór nowych sędziów, bez opracowania wyjścia z kryzysu Trybunału tylko pogorszy sytuację. Sejmowa arytmetyka jest taka, że zawsze musimy z kimś głosować, inaczej cały czas musielibyśmy się wstrzymywać, a to byłby już absurd. To, że ktoś teraz buduje wokół tego atmosferę grozy i tworzy niestworzone historie, to jest to polityka. Fakt, że poseł Grzegorz Długi poszedł rozmawiać z Jarosławem Kaczyńskim, został tak zinterpretowany przez posłów Platformy i Nowoczesnej, że z jednej strony mieliśmy wyciągnąć karty, a z drugiej umówiliśmy się z prezesem, że kilku z nas tego nie zrobi, czyli w ich oczach też jesteśmy zdrajcami. A rzecz ma się zupełnie inaczej.

W świat poszedł obraz: Paweł Kukiz i Ryszard Petru ściskają sobie dłonie po głosowaniu. Pokazywały to wszystkie telewizje. PR-owsko to był błąd?
– Nie było uścisku w stylu, że Paweł Kukiz pobiegł do Ryszarda Petru i mu się narzucał. Paweł był zaabsorbowany tym, co się dzieje na sali, podszedł do niego Petru i podał rękę. Kukiz nie należy do osób, które pałają sympatią do lidera Nowoczesnej, więc nie mogę stwierdzić, czy miał świadomość tego, komu podaje rękę. Wcale bym się nie zdziwił, jakby zrobił to automatycznie i bezrefleksyjnie.

Ryszard Petru ograł Pawła Kukiza tą wyciągniętą dłonią? Od teraz antysystemowy Kukiz jest kojarzony z systemową Nowoczesną…
– Każdy czyta to, jak chce. Dla części środowiska Prawa i Sprawiedliwości jesteśmy zdrajcami i tak samo dla części PO i Nowoczesnej. Sam jako poseł wielokrotnie słuchałem, jak posłowie Platformy nazywali mnie zdrajcą. Tam nie ma głaskania. Powiem więcej, tradycją stał się szantaż psychologiczny na nas, gdzie ugrupowania parlamentarne, włącznie z Prawem i Sprawiedliwością, próbują zmusić nas do współpracy stwierdzeniami, że jeżeli nie zachowacie się tak albo tak, to będziecie tymi złymi. Bez wątpienia klub Kukiz’15 nie pasuje do tego, co jest w parlamencie.

Głosowanie się odbyło i część posłów Kukiz’15 wzięła w nim udział. Ile prawdy jest w tym, że to Mateusz Morawiecki wynegocjował głosowanie brakującej liczby posłów?
– To jest pytanie do Mateusza Morawieckiego i jego ojca. Do mnie żaden z nich nie podchodził z taką prośbą, nie usłyszałem też żadnych ofert.

Mateusz Morawiecki dał się poznać jako polityk o dużych ambicjach, co tylko rodzi domysły, że chciałby zająć fotel premiera.
– Mateusz Morawiecki jest osobą, która musi w Prawie i Sprawiedliwości zbudować swoją frakcję, a więc zgromadzić ludzi i szable. Na tym polega polityka. Naturalne jest to, że środowisko jego ojca jest dobrą bazą wyjściową, bo Kornel jest ikoną „Solidarności”.

W obliczu ostatnich wydarzeń wokół Ruchu Kukiz’15 zadam pytanie, które już Pan słyszał od NaszegoDziennika.pl: czy Paweł Kukiz jest gwiazdą jednego sezonu?
– Paweł Kukiz jest osobą, która powoli staje się politykiem, ale jednocześnie dalej, z takim samym uporem, nie godzi się na reguły panujące w polskim życiu politycznym. Wielokrotnie powtarzał to, że nie interesuje go klub parlamentarny, który tworzy 60, 50, 40 czy 30 posłów, a bardzo mocny, zgrany zespół, który ma cel – zmiana Konstytucji i systemu. Jesteśmy w parlamencie po to, aby zmieniać Polskę, a nie głaskać się po główkach i mówić, że jest fajnie.

Dziękuję za rozmowę.
Rafał Stefaniuk

http://www.naszdziennik.pl/polska-kraj/ ... rajcy.html


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Zdrada Ojczyzny
PostNapisane: 28 sie 2016, 08:58 
Offline
Moderator

Dołączył(a): 13 lip 2009, 12:02
Posty: 37605
http://kontrrewolucja.net/wojskowosc/sz ... lotnictwie

W naszej sytuacji mało prawdopodobne, by służby ścigały prawdziwego szpiega. Najczęściej chodzi o ludzi rzucających kłody pod akcję wpychania Polski do wojny z Rosją.

Kopia artykułu:

Szpieg w lotnictwie? Wystawiono list gończy
Opublikowany: 21:06 23 Sierpień 2016 (wtorek) przez Kontrrewolucja.net


foto: zw.wp.mil.pl


Prokuratura Okręgowa w Warszawie wystawiła list gończy za porucznikiem rezerwy Piotrem Capałą. Podejrzewany jest o złamanie art. 130 kodeksu karnego, tj. szpiegowania dla obcego wywiadu. Capała to były żołnierz Grupy Działań Lotniczych 1. Bazy Lotnictwa Transportowego w Warszawie oraz pilot śmigłowca z rozwiązanego po katastrofie smoleńskiej 36. specpułku.

„Potwierdzamy, że są prowadzone działania w jego sprawie i zwróciliśmy się do żandarmerii z prośbą o wystawienie za nim listu gończego” – cytuje wypowiedź z prokuratory Fakt.pl.

Główny zarzut wobec 41-letniego Capały to złamanie artykułu 130 § 3 Kodeksu karnego. Brzmi on: „kto, w celu udzielenia obcemu wywiadowi wiadomości określonych w § 2, gromadzi je lub przechowuje, wchodzi do systemu informatycznego w celu ich uzyskania albo zgłasza gotowość działania na rzecz obcego wywiadu przeciwko Rzeczypospolitej Polskiej, podlega karze pozbawienia wolności od 6 miesięcy do lat 8”.

Obrazek
foto: zw.wp.mil.pl


CWIK/PCh24.pl, niezalezna.pl, wp.mil.pl.


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Zdrada Ojczyzny
PostNapisane: 06 wrz 2016, 08:50 
Offline
Moderator

Dołączył(a): 13 lip 2009, 12:02
Posty: 37605
http://wpolityce.pl/kryminal/307232-szp ... jnowsze%29

W naszych czasach oskarżenie o szpiegowanie dla Rosji jest szczególnie podejrzane, bo najpewniej oznacza szczególnie gorący sprzeciw szczwaniu Polski na Rosję i pchaniu Polski do samobójstwa na rzecz interesów jej prawdziwych wrogów.

Kopia artykułu:

Szpiegował dla Rosji? Warszawski sąd prześwietli prawnika oskarżonego o szpiegostwo na rzecz Rosji
opublikowano: 2016-09-05 13:00:15+02:00 · aktualizacja: 2016-09-05 18:07:37+02:00

Przed warszawskim Sądem Okręgowym rozpoczął się w poniedziałek proces Stanisława Sz., prawnika oskarżonego o szpiegostwo na rzecz Rosji. Proces toczy się niejawnie, w specjalnie zabezpieczonej sali sądu.
Rzecznik Prasowy ds. karnych sądu Ewa Leszczyńska-Furtak poinformowała PAP, że w poniedziałek odczytano akt oskarżenia; sąd też przesłuchiwał oskarżonego. Kolejny termin rozprawy wyznaczono na 12 września 2016 r.
Rozprawa odbyła się z wyłączeniem jawności ze względu na ważny interes państwa oraz wykorzystywanie materiałów objętych ustawą o ochronie materiałów niejawnych
— zaznaczyła rzeczniczka.
Prawnicy oskarżonego przed rozprawą w poniedziałek wypowiadać się na temat treści zarzutów wobec ich klienta, podkreślili jedynie, że się do nich nie przyznaje.
„Obrona wnioskuje o uniewinnienie” - powiedział dziennikarzom mec. Grzegorz Kucharski. Jego zdaniem są istotne jego zdaniem braki dowodowe w sprawie.
Dodał, że czyny, o które oskarżony jest jego klient, zagrożone są karą od roku do 10 lat.
Akt oskarżenia wobec Sz. skierował do sądu mazowiecki wydział zamiejscowy departamentu Prokuratury Krajowej ds. przestępczości zorganizowanej i korupcji. Prokuratura zarzuciła mu, że brał udział w działalności rosyjskiego wywiadu wojskowego GRU na szkodę Polski.
Stanisław Sz. (ma podwójne obywatelstwo) oraz podpułkownik Wojska Polskiego Zbigniew J. zostali aresztowani w październiku 2014 r. Obaj mieli szpiegować dla rosyjskiego wywiadu wojskowego. Śledztwo było objęte klauzulą tajności, prokuratura nie informowała ani o jego przebiegu, ani o szczegółach oskarżenia.
W kwietniu br. Wojskowy Sąd Okręgowy w Warszawie skazał ppłk. Zbigniewa J. na 6 lat więzienia za szpiegostwo na rzecz Rosji (groziło mu do 15 lat więzienia). Wyrok jest nieprawomocny. Oficer dobrowolnie poddał się karze. Sąd wymierzył mu też karę 5 lat pozbawienia praw publicznych i zdecydował o przepadku telefonu komórkowego i 16,5 tys. zł, które J. uzyskał w ramach swoich działań.
Zatrzymanie obu tych osób zostało przeprowadzone przez ABW; w akcji w MON wzięli udział żołnierze Żandarmerii Wojskowej, a podstawą były materiały zebrane przez Służbę Kontrwywiadu Wojskowego. Wojskowy pracował w Departamencie Wychowania i Promocji Obronności MON - według mediów miał m.in. wskazywać osoby do werbunku przez Rosjan.
Sprawy wojskowego i cywila łączą się, ale związek nie polega na tym, że ze sobą współdziałali - mówił PAP w 2014 r. ówczesny prokurator generalny Andrzej Seremet.
W rocznym raporcie ABW za 2014 r. napisano, że „na wysokim poziomie” utrzymywała się aktywność rosyjskich służb wywiadowczych dotycząca Polski. Z raportu wynika, że chodziło głównie o dyskredytację stanowiska Polski i innych członków NATO ws. kryzysu ukraińskiego. W raporcie napisano m.in., że w 2014 r. ABW zatrzymała pod zarzutem szpiegostwa obywatela Polski narodowości rosyjskiej; jest on podejrzany o współpracę z wywiadem wojskowym GRU. Z kolei dwóch rosyjskich dyplomatów zostało uznanych za persona non grata, bo mieli prowadzić działania niezgodne ze statusem dyplomatycznym.
Najgłośniejszą po 1989 r., a zakończoną w sądzie, aferą szpiegowską ze służbami specjalnymi b. ZSRR, była sprawa Marka Zielińskiego (majora MSW z lat 80.), który w latach 1981-93 współpracował z wywiadem wojskowym ZSRR, a potem Rosji. Zatrzymał go w 1993 r. w Warszawie Urząd Ochrony Państwa podczas wręczania materiałów szpiegowskich attach, wojskowemu ambasady Rosji płk. Władimirowi Łomakinowi, którego potem wydalono z Polski. W 1994 r. Zielińskiego skazano na 9 lat więzienia.
Po 2000 r. skazano trzech b. oficerów Wojskowych Służb Informacyjnych, ujętych w 1999 r. przez UOP za szpiegostwo na rzecz ZSRR na przełomie lat 80. i 90. Zbigniew H. i Zbigniew P. dostali 3 lata, a Czesław W. - 4 lata. W 2005 r. skazano na 3 lata więzienia innego oficera WSI ppor. Wojciecha S., uznanego za winnego szpiegostwa na rzecz Rosji.

PAP/mall


Góra
 Zobacz profil  
 
Wyświetl posty nie starsze niż:  Sortuj wg  
Utwórz nowy wątek Odpowiedz w wątku  [ Posty: 80 ]  Przejdź na stronę Poprzednia strona  1, 2, 3, 4, 5, 6  Następna strona

Wszystkie czasy w strefie UTC + 1


Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zalogowanych użytkowników i 12 gości


Nie możesz rozpoczynać nowych wątków
Nie możesz odpowiadać w wątkach
Nie możesz edytować swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz dodawać załączników

Szukaj:
Skocz do:  

Powered by phpBB © 2000, 2002, 2005, 2007 phpBB Group
Przyjazne użytkownikom polskie wsparcie phpBB3 - phpBB3.PL
Nasi przyjaciele: Strony Patriotyczne
Linki pozycjonujące: Fenster aus Polen / Schüco Fenster / Drutex Fenster / Fenster Preise / Haustüren /