Polskie-Forum.pl


Wolne i niezależne forum dyskusyjne / opinie polityczne / aktywność obywatelska / patriotyzm / Polska / wolna dyskusja


Wszystkie czasy w strefie UTC + 1




Utwórz nowy wątek Odpowiedz w wątku  [ Posty: 143 ]  Przejdź na stronę 1, 2, 3, 4, 5 ... 10  Następna strona
Autor Wiadomość
 Tytuł: Smoleńsk - katastrofa, czy jej inscenizacja?
PostNapisane: 17 sie 2011, 07:36 
Offline
Moderator

Dołączył(a): 13 lip 2009, 09:25
Posty: 31125
Wyjaśnieniem przyczyn smoleńskiej tragedii zajmowały się aż dwie komisje rządowe i jedna poselska.
Obie komisje rządowe raczej niczego nie wyjaśniły, ale stworzyły medialny przekaz, że smoleńskie zdarzenie było jedynie wypadkiem. Wydaje się też że taka i tylko taka była rola obu komisji. Badać, badać i w efekcie tego badania wypocić publiczny przekaz, że przyczyny tragedii są prozaiczne i nie obciążają nikogo z organizatorów przelotu.

Komisja poselska nie posiadając dostępu do najistotniejszych dowodów mogących ukazać przyczynę tragedii, koncentruje się raczej na wiedzy pozbieranej z różnych źródeł, oraz z ustaleń obu komisji rządowych, tworząc własny i logiczny obraz tego, co mogło się 10.04.2010 r. w Smoleńsku wydarzyć. Jednak jest to tylko obraz domniemany i jedynie przybliżający nas do prawdy o przyczynie smoleńskiej tragedii. Prawdy co do której możemy śmiało powiedzieć, że władze Rosji i władze Polski uczyniły wszystko, aby nigdy nie wyszła ona na jaw.


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Smoleńsk - katastrofa, czy jej inscenizacja?
PostNapisane: 18 sie 2011, 07:55 
Offline
Moderator

Dołączył(a): 13 lip 2009, 09:25
Posty: 31125
W tym wielkim i celowo wytworzonym zamieszaniu, i pomieszaniu faktów, dowodów, tropów, insynuacji, przemyśleń, dociekań, wniosków, skojarzeń itp. dotyczących samego wydarzenia z 10. 04. 2010 r. w Smoleńsku, wyłaniają się również, inne od oficjalnej, konstrukcje myślowe. Co wydarzyło się w Smoleńsku, pytamy, pytamy i nie znajdujemy godnej nas samych odpowiedzi. Jedną z mentalnych prób wyjaśnienia tragedii spróbuję się tutaj podzielić.

Przyjmijmy że znany chyba wszystkim film „Koli”, na którym słychać strzały to zwykły blew. Ten film nakręciły rosyjskie służby. W jakim celu? Po to aby pogmatwać do maksimum fakty rzeczywiste, z „faktami” stworzonymi na użytek tych ludzi, których taka zagmatwana, niejasna sytuacja ma osłaniać. Czyli gogel – mogel faktów rzeczywistych i „faktów” urojonych. Strzały miały uwiarygodnić śmierć wszystkich pasażerów i mentalnie, we wszystkich naszych umysłach, zlokalizować to zdarzenie w miejscu, które starannie wcześniej wybrano i przygotowano na .... to zdarzenie. Wiarygodność informacji o strzałach musi siłą rzeczy podzielić społeczeństwo, na tych którzy wierzą w taki scenariusz, lub go dopuszczają i na tych, którym taka sytuacja nie mieści się w ich głowach. Genialne, bądź co bądź, posunięcie zagmatywaczy.

Również film reportera Wiśniewskiego moim zdaniem nakręciły służby (nie ważne, czy rosyjskie, czy nasze), najprawdopodobniej rosyjskie.

To „przypadkowe” wbiegnięcie na leżącą na wierzchu i wyraźnie widoczną czarną skrzynkę.... Cóż o tym myśleć. A takich kruczków jest więcej na tym filmie.

Wiśniewski posłużył jedynie do uwiarygodnienia filmu. To cała jego rola w tym zdarzeniu. Sytuację na miejscu zdarzenia, którą tak „starannie” opisywał, też pewnie znał głównie z ... tego filmu. Nie twierdzę jednak, że nie był on obecny gdzieś w pobliżu miejsca zdarzenia.
Przypomnijmy sobie też opowieść o BOR – owcach chroniących ciało śp. Prezydenta Lecha Kaczyńskiego. Po co ona się pojawiła i jaką miała spełnić rolę, skoro fakty, tę bajkę zdmuchnęły jak zbyteczną świecę, która zamiast oświetlać problem, rzucała jedynie cień pogmatwania na całość zdarzenia.

Komisje prowadzące śledztwo zarówno polska, jak i rosyjska postawiły sobie za cel opisanie zdarzenia w taki sposób, aby z przytoczonych w raportach danych, wyłonił się jasny i czytelny w medialnym przekazie obraz ostatnich chwil lotu TU 154. Starano się tak bardzo, że aż za bardzo, z synchronizacją wszelkich danych z ostatnich chwil lotu, że wyszło z tego aż ... masło maślane. Podane fakty, powołane do „życia” na użytek „śledztwa” i raportów, same sobie zaczęły przeczyć. Czy w ten sposób opisuje się faktycznie zaistniałe zdarzenie, czy też jego ewentualny, domniemany przebieg, gdyby chciano je temu miejscu i tej nie do końca konkretnej chwili przypisać? Jeżeli pojawiły by się nieścisłości rozsynchronizowanie informacji, to rzetelna komisja, po pierwsze nie ukrywała by tych faktów i po drugie szukała by szerszego kontekstu aby móc te rozbieżności wyjaśnić. A tu nic, tylko milczenie, podszyte strachem milczenie ludzi, którym powierzono aż dwie misje. Jedną, wyjaśnić przyczyny i szczegóły tragedii, a drugą misją jest: osłonić ludzi wplątanych w wątek tragedii.

Dlatego po komisji Millera wciąż spływają strugi potu i ..... przebija przez jej zachowanie wielki ładunek zachowawczej ostrożności w formułowaniu konkluzji. Taka pokazowa antydociekliwość.
Obie komisje rządowe przyczynę tragedii zgodnie sprowadziły do poziomu absurdu.

Komisja poselska pod kierunkiem Antoniego Macierewicza dostrzegła wiele z tych absurdów, ale niestety na ich bazie musiała, nie dysponując innymi faktami, ani dowodami, ustalić własną wersję zdarzenia. Tak krawiec kraje jak mu materii staje. Najistotniejsze dowody poginęły, albo są zakazane, niedostępne, więc uczciwym i dociekliwym śledczym pozostało jedynie gdybanie. Ale widać tutaj wolę wyjaśnienia przyczyn tragedii.

Komisja poselska z tego gdybania stworzyła całkiem jasny i czytelny przekaz, ale i ta wersja ma swoje mankamenty. Nie jest możliwe ustalenie przebiegu zdarzenia, bez dostępu do materiałów dowodowych, gdyż tylko w nich jest zdeponowana wiedza o zdarzeniu.
Pozostało nam jedynie dociekanie, dociekanie i tylko dociekanie.

Więc i ja spróbowałem swojej dociekliwości, i wróciłem do koncepcji porwania, i uprowadzenia samolotu z polską delegacją, a w lasku, tuż przy smoleńskim lotnisku Siewiernyj, urządzenia chwilowej, krótkotrwałej inscenizacji katastrofy. Tę inscenizację pokazano światu, tak byle jak, niedokładnie, z daleka, „przez palce” i potem niemal natychmiast zlikwidowano, łącznie z miejscem na którym tę inscenizację urządzono. Wycięto drzewa, nawieziono ziemi i zbudowano betonową drogę na terenie jeszcze nie zbadanym przez ekipy „śledcze”. Rodzi się proste pytanie: dlaczego? Jednak na to proste pytanie nie ma już równie prostej odpowiedzi, a nawet w ogóle nie ma na nie odpowiedzi. Nie ma, bo nikt nam jej nie udzieli. Musimy więc sami drążyć temat tak intensywnie, aż dostępne nam fakty i nikłe dowody zaczną potwierdzać naszą koncepcję. Jednak zawsze będzie to tylko aproksymacja prawdy, ale nie sama prawda.
O tej katastrofie, każdy z tzw. świadków mówi co innego. Była więc słaba widoczność, ze względu na mgłę, ale niektóre zdarzenia, sceny, mimo tej mgły, były spektakularnie widoczne.
W swoim tekście używałem określenia „zdarzenie”, gdyż nie wiem co tak naprawdę w tym miejscu się stało.

Nie wiem, czy zdarzyła się tam prawdziwa tragedia, czy miała miejsce jedynie jej inscenizacja.
Jedno i drugie jest wystarczająco przerażające i powalające z nóg, gdyż całą prawdę o przygotowaniu i zrealizowaniu tego zdarzenia, a także prawdę o próbie jego wyjaśniania, musimy przypisać niestety ..... ludziom.


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Smoleńsk - katastrofa, czy jej inscenizacja?
PostNapisane: 19 sie 2011, 11:17 
Offline
Moderator

Dołączył(a): 13 lip 2009, 09:25
Posty: 31125
Jeżeli smoleńska tragedia miała miejsce faktycznie w lasku nieopodal lotniska, to jej przyczyną był albo przypadek, albo awaria, albo błąd, albo została ona zaplanowana i zrealizowana z bezwzględną okrutnością, charakterystyczną jedynie dla bezdusznych barbarzyńców.
Zaistniała raczej tylko jedna z tych kilku możliwości.

Jeżeli jednak w tym miejscu przedstawiono nam jedynie inscenizację katastrofy, to musiała być ona wcześniej dokładnie wyreżyserowana według określonego, również przygotowanego wcześniej scenariusza. Jeżeli więc nad inscenizacją pracowali reżyser, scenarzysta, itp. ludzie, to musieli również zaplanować zdarzenia uwiarygodniające ich przekaz. Jednym z takich zdarzeń może być np. film Koli.

Powstał on po to aby podkreślić dramaturgię chwili i ją uwiarygodnić. Tylko dlaczego na filmie Koli, który trwa niewiele ponad minutę udało się uwiecznić historyjkę ze strzałami, sugerującą mord na pasażerach rozbitego samolotu? Przypadek, zrządzenie losu, wyjątkowa intuicja autora filmu? Dlaczego czynniki oficjalne tak sprawnie i w tak krótkim czasie potwierdziły jego autentyczność? Przecież autentyczność innego zdawałoby się twardego dowodu jak kopia nagrania z czarnej skrzynki musiała być kilkakrotnie uautentyczniona.

A tu nagle od razu wiadomo, że film jest prawdziwy, a jego autor faktycznie już nie istnieje, gdyż podobno został przez służby namierzony i zamordowany.

Inny ważny element precyzyjne wyreżyserowanej inscenizacji, mający ją uwiarygodnić. Film „Wiśniewskiego” doprowadził nas w pierwszej niemal kolejności wprost do leżącej na wierzchu czarnej skrzynki, mimo że teren był rozległy i podobno dopiero co wydarzyła się na nim gigantyczna katastrofa. Taki sobie przypadek. Wiśniewski „czatował” z kamerą w dłoni (na statywie) na przylot polskiej delegacji, ale samego momentu katastrofy nie uchwycił, choć twierdził, że coś widział i nawet próbował to opowiedzieć.

Dla dobrej inscenizacji potrzebni są nie tylko scenarzyści i reżyser, ale i aktorzy. Wiśniewski zapewne też był jednym z nich i to, co nam przedstawił jest niczym innym jak jego rolą w tym spektaklu.

Skoro spektakl to zapewne przygotowano go w miarę drobiazgowo przewidując ewentualne wydarzenia i starano się je „czynnikiem” ludzkim w najistotniejszych sprawach uwiarygodnić. Takim uwiarygodniającym „czynnikiem” zapewne były pielęgniarki, których wyuczona rola polegała na medialnym zaprezentowaniu informacji o szybkim i sprawnym odnalezieniu wszystkich ciał, zebraniu ich w jednym miejscu i przykryciu białym płótnem.

Mimo iż realizacja inscenizacji przebiegła wyraźnie innym torem od wcześniej założonego, to jednak przygotowane zawczasu poszczególne sceny mające uwiarygodnić spektakl wyemitowano w świat. Zapewne rozpędem zrealizowano, wcześniej przygotowaną, całą, lub prawie całą, propagandową stronę opisującą wydarzenia upozorowane, mimo iż akcja potoczyła się jednak wyraźnie rozbieżnie od tego co się o niej w trakcie przygotowania mówiło. Dlatego wiele medialnych relacji z miejsca katastrofy sprawiało wrażenie, że dotyczą one innej sytuacji niż ta jaka zaistniała w Smoleńsku 10.04.2010r.


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Smoleńsk - katastrofa, czy jej inscenizacja?
PostNapisane: 20 sie 2011, 08:26 
Offline
Moderator

Dołączył(a): 13 lip 2009, 09:25
Posty: 31125
Na smoleńskim forum pierwszy wpis o czymś dziwnym i dziejącym się na lotnisku jest już o. Godz. 08.25 naszego czasu.

Czy w takim razie już od jakiegoś czasu czyniono prace pozorujące przyszłą katastrofę, mającą się wydarzyć za kilkanaście, czy kilkadziesiąt minut? Czy ktoś z zewnątrz dostrzegł zabiegane służby i wpisał swoje spostrzeżenia na wspomnianym forum? Być może widziano elementy samolotu rozkładane po lesie i skojarzono ten fakt z akcją ratunkową? A może już zawczasu rozeszło się wśród mieszkańców tej okolicy Smoleńska, że rozbił się samolot z polskim prezydentem?

Jak pogodzić tak istotne różnice czasowe. Pierwszy wpis o katastrofie jest o 08.25, a oficjalny komunikat podawał w owym czasie godz. 08.56. Po ok. trzech tygodniach ustalono, że była to jednak godz. 08.41.

Komu i do czego były potrzebne te aż trzy tygodnie? Czy w tym czasie aby nie dopracowywano szczegółowego raportu o wydarzeniu, w którym preparowanie informacji i danych lotu, jak i samej „katastrofy” musiano dostosować do wartości faktycznych zanotowanych na taśmach czarnych skrzynek.

Przecież musiano zachować ciągłość danych o parametrach lotu od chwili w której do oryginalnej taśmy doklejano tę spreparowaną. Oryginalną taśmę musiano przecież „uciąć” w odpowiednim miejscu, aby wszystko się zgadzało. Nie chodzi tu o ucięcie fizyczne taśmy, ale o wyczyszczenie jej od najwłaściwszego momentu.
Dlatego pracowano na kopiach, a nie na oryginale, aby móc w razie potrzeby poprawiać ewentualne niedociągnięcia i rozbieżności. Dlatego też i „nasi śledczy” otrzymywali też tylko kopie, a oryginał był dla nikogo niedostępny. Niedostępny nawet do wglądu.


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Smoleńsk - katastrofa, czy jej inscenizacja?
PostNapisane: 20 sie 2011, 11:03 
Offline
Czołowy Publicysta

Dołączył(a): 14 lip 2009, 13:38
Posty: 2570
Aerolit napisał(a):
Na smoleńskim forum pierwszy wpis o czymś dziwnym i dziejącym się na lotnisku jest już o. Godz. 08.25 naszego czasu.

Czy w takim razie już od jakiegoś czasu czyniono prace pozorujące przyszłą katastrofę, mającą się wydarzyć za kilkanaście, czy kilkadziesiąt minut? Czy ktoś z zewnątrz dostrzegł zabiegane służby

Jak pogodzić tak istotne różnice czasowe. Pierwszy wpis o katastrofie jest o 08.25, a oficjalny komunikat podawał w owym czasie godz. 08.56. Po ok. trzech tygodniach ustalono, że była to jednak godz. 08.41


Aerolicie
pozwoliłam sobie na osobisty skrót tej informacji,informacji
wpisującej się w scenariusz,od dawna obserwowany przez nas
serd pozdr

Aerolit napisał(a):
Dlatego pracowano na kopiach, a nie na oryginale, aby móc w razie potrzeby poprawiać ewentualne niedociągnięcia i rozbieżności. Dlatego też i „nasi śledczy” otrzymywali też tylko kopie, a oryginał był dla nikogo niedostępny. Niedostępny nawet do wglądu.


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Smoleńsk - katastrofa, czy jej inscenizacja?
PostNapisane: 21 sie 2011, 18:05 
Offline
Czołowy Publicysta
Avatar użytkownika

Dołączył(a): 09 wrz 2010, 16:02
Posty: 3235
Wszystko poszło zgodnie z planem, tylko jakoś tak dziwnie się okazało, że Polacy i myśleć potrafią i nawet zadawać głupie pytania.
O teoriach spiskowych nie wspomnę, a w dodatku taki upierdliwy ten naród, że pewnie i po 70 latach będzie grzebał w Smoleńskiej ziemi i szukał przyczyn wypadku.

Mam jednak tylko nadzieję, że za 70 lat technika tak pójdzie do przodu, że kłamstwo będzie wyłazić ludziom z kącików ust i będzie ono tak widoczne, jak łza w oku.
Myśli będą rozpoznawalne natychmiast wówczas, gdy usta będą próbować kłamać.
Tak nam dopomóż Bóg.:)

_________________

Jaka nauka historii, taka lekcja przyszłości.

Jestem z tymi, którzy żeby lśnić, nie ubierają się w błyskotki kłamstwa. ;)




Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Smoleńsk - katastrofa, czy jej inscenizacja?
PostNapisane: 22 sie 2011, 09:02 
Offline
Moderator

Dołączył(a): 13 lip 2009, 09:25
Posty: 31125
Pierwsze gorące jeszcze relacje z miejsca tragedii zauważały że poza rozrzuconymi na dużej przestrzeni częściami samolotu nie było widać nigdzie ludzkich ciał. Nie było też widać głębokich śladów porycia ziemi przez upadający kolos Tu 154. Były porozrzucane fragmenty samolotu, byli też obecni jacyś ludzie wykonujący pewne czynności, ale samo miejsce sprawiało wrażenie raczej nietkniętego skutkami zaistniałego tu zdarzenia.

Ciała zaczęły się stopniowo pojawiać dopiero w opowieściach świadków przybyłych później na teren zdarzenia. Nikt jednak nie jest w stanie stwierdzić, że widział ludzkie fragmenty w ilości odpowiadającej liczbie pasażerów. Czyżby inscenizacja jeszcze nie była w pełni skończona? Czyżby ciała na miejsce wielkiej mistyfikacji przybywały ze sporym opóźnieniem?
Borowcy w opowieści o pilnowaniu ciała śp. Prezydenta Lecha Kaczyńskiego widzieli przecież mnóstwo ludzkich szczątków, to oznaczałoby, że powinny one tam się znajdować.

Dla mnie miejsce tak wielkiej tragedii jak i każdej innej tragedii, powinno mieć jeden i tylko jeden swój straszny, przerażający wizerunek. A tu co opowieść to inne fakty, a zdjęć, czy materiałów filmowych niewiele. Są zdjęcia resztek samolotu, jest kilka zdjęć na których widać zwłoki, są filmy Koli i Wiśniewskiego, ale czy jest jakiś ład, porządek w gromadzeniu faktów i zabezpieczaniu miejsca? Czy dokładnie ofotografowano to miejsce, czy zabezpieczono każdy szczegół mówiący nam o tym, co się naprawdę zdarzyło?
Wątpliwości same się budzą. Nie twierdzę stanowczo, że w tym miejscu nie było katastrofy, że to tylko inscenizacja. Ale staram się spojrzeć własnym wzrokiem, ocenić własnym umysłem i nie wszystko wydaje mi się na tyle jednoznaczne, abym mógł nie dopuszczać wersji o uprowadzeniu TU 154 i o podsmoleńskiej inscenizacji katastrofy.


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Smoleńsk - katastrofa, czy jej inscenizacja?
PostNapisane: 22 sie 2011, 10:15 
Offline
Czołowy Publicysta

Dołączył(a): 14 lip 2009, 13:38
Posty: 2570
Aerolit napisał(a):
Pierwsze gorące jeszcze relacje z miejsca tragedii zauważały że poza rozrzuconymi na dużej przestrzeni częściami samolotu nie było widać nigdzie ludzkich ciał. Nie było też widać głębokich śladów porycia ziemi przez upadający kolos Tu 154.

Borowcy w opowieści o pilnowaniu ciała śp. Prezydenta Lecha Kaczyńskiego widzieli przecież mnóstwo ludzkich szczątków, to oznaczałoby, że powinny one tam się znajdować.

Dla mnie miejsce tak wielkiej tragedii jak i każdej innej tragedii, powinno mieć jeden i tylko jeden swój straszny, przerażający wizerunek.
Nie twierdzę stanowczo, że w tym miejscu nie było katastrofy, że to tylko inscenizacja. Ale staram się spojrzeć własnym wzrokiem, ocenić własnym umysłem i nie wszystko wydaje mi się na tyle jednoznaczne, abym mógł nie dopuszczać wersji o uprowadzeniu TU 154 i o podsmoleńskiej inscenizacji katastrofy.


Od dawna mam podobne skojarzenia
szczególnie,ze Śmierć towarzyszy Dramatowi Smoleńskiemu,tuż po Dramacie,
długi szereg Śmiertelnych postaci
a najbardziej tajemnicza,TO Śmierć kamerzysty,
o której Merdia milczały jak zaklęte
próby pytań w necie kończyły się zawsze jakimś wpisem dyżurnych służb,typu:
żyje,sam go widziałem,
albo nic mu nie było,tylko umarł bo się przeziębił
a jaka jest Prawda,czy taka jak z panem ś.p Andrzejem Lepperem ?

nie mogę znależć wpisu,który był w sieci, w kwietniu ,wpisu jakiegoś kamerzysty,który z Rosji,/tak podejrzewam /na łamach któregoś z naszych Forum,uporczywie pytał kolegów z telewizji,coś w tym rodzaju ,dlaczego nie wyświetlacie mojego filmu,wszak posłałem wam moją kasetę,wiem że dotarła
nigdy już póżniej nie znalazłam tego wpisu
niczego nie sugeruję,ale tylko pytam ,czy ktoś jeszcze zauważył te wpisy,bo one przez krótki czas,powtarzały się?


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Smoleńsk - katastrofa, czy jej inscenizacja?
PostNapisane: 22 sie 2011, 22:59 
Offline
Czołowy Publicysta
Avatar użytkownika

Dołączył(a): 09 wrz 2010, 16:02
Posty: 3235
wędrowiec napisał(a):
Aerolit napisał(a):
Pierwsze gorące jeszcze relacje z miejsca tragedii zauważały że poza rozrzuconymi na dużej przestrzeni częściami samolotu nie było widać nigdzie ludzkich ciał. Nie było też widać głębokich śladów porycia ziemi przez upadający kolos Tu 154.


Od dawna mam podobne skojarzenia...
Jeśli przyjąć, że wybuch w samolocie nastąpił krótko przed upadkiem samolotu, to należy też przyjąć siły odśrodkowe, po wybuchu, które zdołałyby obrócić samolot tuż przed lub po zderzeniu z brzozą i normalnie zredukować siłę upadku tak, że lej jest po prostu mało wyryty. Wybuch zadziałał amortyzująco. Natomiast ciała przypięte pasami obezwładnione wewnętrznym wybuchem, zostały dopiero w momencie uderzenia o ziemię rozrzucone wokół.
Mój Boże, wiem, że są ludzie, którym dane było zajrzeć do Kroniki Akaszy i zobaczyć minione wydarzenia jak w kamerze...
ileż bym dała móc taką wizję odkryć.
Jednakże nic by to i tak nie zmieniło, oprócz zagrożenia kolejnego życia... :(
mojego życia...

I tak wszystko jest przecież zapisane w Bożej Księdze Życia.
Za wszystko przecież przyjdzie kiedyś zdać relację, odpokutować przeżywając podobne wydarzenia.
Wszak na to mamy wieczność...

_________________

Jaka nauka historii, taka lekcja przyszłości.

Jestem z tymi, którzy żeby lśnić, nie ubierają się w błyskotki kłamstwa. ;)




Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Próby poznania prawdy o smoleńskiej tragedii.
PostNapisane: 22 sie 2011, 23:54 
Offline
Czołowy Publicysta

Dołączył(a): 14 lip 2009, 13:38
Posty: 2570
Jacento,póki rządzą nami winni Smoleńskiego Dramatu,nic nie
będziemy wiedzieć
i to jest PEWNE
pozdr


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Smoleńsk - katastrofa, czy jej inscenizacja?
PostNapisane: 31 sie 2011, 11:36 
Offline
Moderator

Dołączył(a): 13 lip 2009, 09:25
Posty: 31125
Jeżeli w Smoleńsku była inscenizacja katastrofy, to oznaczałoby, że katastrofy w ogóle nie było, a pasażerów samolotu TU 154, po prostu zamordowano. Może nie wszystkich, tu jednak również nie mamy żadnej pewności.
Inscenizacja, a więc i upozorowanie katastrofy we wszystkich jej wymiarach wymagała pozostawienie śladu tragedii na np. rzeczach osobistych.
Np. dokument którejś z osób będących ofiarą tragedii musiał też dla uwiarygodnienia nosić na sobie jej ślady.
A więc przed oddaniem dokumentu rodzinie ofiary, dorobiono mu trochę śladów potwierdzajacych że jednak była katastrofa.

Poniżej artykuł z Naszego Dziennika.

Dwa dowody Merty

Po katastrofie smoleńskiej rodzinie zwrócono nadpalony dowód osobisty Tomasza Merty. Na zdjęciach z czynności oględzin zwłok dokument jest w idealnym stanie. Który jest prawdziwy?


--------------------------------------------------------------------------------

Zenon Baranowski

Wyraźne ślady nadpalenia nosi dowód osobisty należący do wiceministra kultury Tomasza Merty, wydany rodzinie po katastrofie na Siewiernym. Z dokumentacji rosyjskiej, która trafiła do polskiej prokuratury w ostatniej partii materiałów nadesłanych z Rosji, wynika jednak, że ten sam dokument został - UWAGA - zachowany w stanie idealnym. W opinii prawników, sprawa kwalifikuje się do wszczęcia śledztwa. Chodzi o ustalenie, czy nie doszło do fałszerstwa lub niszczenia dowodów.
Przekazany rodzinie Tomasza Merty dowód osobisty nosi ślady nadpalenia. Potwierdza to wdowa po wiceministrze kultury Magdalena Merta. - Odebrałam w Mińsku Mazowieckim od Żandarmerii Wojskowej rzeczy, część rzeczy, bo wartościowe przedmioty zginęły, należących do mojego męża - mówi w rozmowie z "Naszym Dziennikiem". - Ten dowód jest wyraźnie nadpalony, podobnie jak kilka innych przedmiotów, które znaleziono przy moim mężu - dodaje Magdalena Merta. Przyznaje, że nie budzi to jej wątpliwości z racji okoliczności rozbicia rządowego tupolewa i pożaru na miejscu katastrofy.
Tymczasem jak ustalił "Nasz Dziennik", dokumentacja rosyjska, która została przekazana do Polski, zawiera informację, że dowód osobisty wiceministra zachował się w doskonałym stanie, nie ma śladów zniszczeń.
Pytaliśmy o tę sprawę Magdalenę Mertę. Żona wiceministra kultury zwraca jednak uwagę, że materiał jest objęty tajemnicą śledztwa i w związku z tym nie może wypowiadać się na temat szczegółów. Ale przyznaje, że ma duże wątpliwości co do autentyczności nadesłanej z Rosji dokumentacji.
Szczegółów, ze względu na niejawność materiałów, nie chce podać również jej pełnomocnik mecenas Bartosz Kownacki. Jednak nie ukrywa, że przesyłane z Rosji akta wzbudzają szereg kontrowersji.
- Jest wiele znaków zapytania co do rzetelności dokumentów przekazywanych z Rosji - przyznaje adwokat. Dodaje, że rzeczywiście można mówić o różnicach między rzeczami posiadanymi przez rodzinę Tomasza Merty a dokumentacją spływającą z Rosji.
W związku z tym Kownacki nie wyklucza podjęcia stosownych kroków prawnych. Jakich? Według prawników, taka sytuacja kwalifikuje się do wszczęcia śledztwa. Zachodzi prawdopodobieństwo popełnienia przestępstwa. Działania takie wyczerpują dyspozycję art. 276 kodeksu karnego mówiącego o niszczeniu lub uszkodzeniu dokumentów, którymi okazjonalny dysponent "nie ma prawa wyłącznie rozporządzać", za co grozi do 2 lat więzienia.


http://www.naszdziennik.pl/index.php?da ... d=po01.txt


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Smoleńsk - katastrofa, czy jej inscenizacja?
PostNapisane: 31 sie 2011, 12:23 
Offline
Czołowy Publicysta
Avatar użytkownika

Dołączył(a): 09 wrz 2010, 16:02
Posty: 3235
wędrowiec napisał(a):
Jacento,póki rządzą nami winni Smoleńskiego Dramatu, nic nie będziemy wiedzieć
Wędrowcze...
przecież my wszystko wiemy... :(
no, prawie wszystko... :roll:

_________________

Jaka nauka historii, taka lekcja przyszłości.

Jestem z tymi, którzy żeby lśnić, nie ubierają się w błyskotki kłamstwa. ;)




Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Smoleńsk - katastrofa, czy jej inscenizacja?
PostNapisane: 01 wrz 2011, 11:06 
Offline
Moderator

Dołączył(a): 13 lip 2009, 09:25
Posty: 31125
Fałszerstw jest więcej

Zniszczenie dowodu osobistego należącego do wiceministra kultury Tomasza Merty, który zginął w katastrofie smoleńskiej, lub wręcz sfałszowanie dokumentu to nie jedyny tego typu przypadek - wskazują pełnomocnicy rodzin ofiar.
Prokuratura wojskowa wszczęła w tej sprawie śledztwo

Prowadząca śledztwo smoleńskie wojskowa prokuratura poinformowała wczoraj, że wydzielono z niego odrębne postępowanie dotyczące zniszczenia dowodu osobistego należącego do wiceministra kultury Tomasza Merty.
- W dniu 23 sierpnia 2011 r. Wojskowa Prokuratura Okręgowa w Warszawie wyłączyła z akt śledztwa prowadzonego w sprawie katastrofy smoleńskiej materiały do odrębnego postępowania w sprawie zniszczenia, bliżej nieustalonego dnia w okresie od 11 kwietnia do 12 maja 2010 r., przez nieustaloną osobę, dokumentu, którym nie miała prawa rozporządzać w postaci dowodu osobistego Tomasza Merty, poprzez nadpalenie - stopienie dolnej jego krawędzi - tj. o czyn z art. 276 kk - stwierdza w komunikacie rzecznik prasowy Naczelnej Prokuratury Wojskowej płk Zbigniew Rzepa. - To świadczy o wadze sprawy. Przez ostatnie czternaście miesięcy składanych było pewnie kilkanaście zawiadomień w różnych sprawach. O ile pamiętam, tylko raz prokuratura zdecydowała się wszcząć śledztwo - dotyczyło niszczenia wraku przez Rosjan - podkreśla mec. Bartosz Kownacki, pełnomocnik Magdaleny Merty.
- To drugi przypadek, w którym prokuratura zdecydowała się wszcząć postępowanie z urzędu celem wyjaśnienia okoliczności tej sprawy. Świadczy to o tym, że w każdym przypadku, kiedy mamy do czynienia z materiałem porównawczym, okazuje się, że materiał rosyjski przekazywany z Rosji jest nierzetelny, nieprawdziwy bądź sfałszowany - podkreśla adwokat.
- Niezależnie od tego, jaki był przebieg tego zdarzenia, na pewno doszło do zniszczenia dokumentu. Jeżeli doszło do tego po katastrofie, to popełniono przestępstwo - podkreśla Kownacki. Zaznacza, że jeżeli wykluczy się sytuację, w której dokonano zniszczenia dowodu po katastrofie, to oczywiste jest prowadzenie śledztwa w powiązaniu z artykułem kodeksu karnego mówiącego o fałszowaniu dokumentów, w powiązaniu z przepisami o utrudnianiu postępowania karnego. o
- Artykuł 276, czyli niszczenie dokumentów, kwalifikuje się również na utrudnianie postępowania karnego, bo jeżeli doszło do takiego zniszczenia, to powinien być sporządzony z tego protokół i dopiero później stosowna dokumentacja przesłana stronie polskiej - podkreśla mec. Bartosz Kownacki. - Sytuacja takiej rozbieżności świadczy o tym, że ktoś celowo utrudnia postępowanie karne - ocenia adwokat.
- To nie jest jedyny udokumentowany w śledztwie przejaw tego, że Rosjanie nie są rzetelni, takich przykładów jest więcej - mówi z kolei mec. Piotr Pszczółkowski, pełnomocnik Jarosława Kaczyńskiego. - Uważam, że są w aktach dowody na bezpośrednie fałszowanie przez organy rosyjskie pewnych dokumentów wysyłanych do Polski. Raz przychodzi dokument wyglądający w sposób niebudzący wątpliwości, a potem okazuje się, że ten sam dokument ma odpis, który wygląda inaczej. I oba pochodzą od organów rosyjskich - wskazuje Pszczółkowski. - W związku z tym należy przyjąć, że organy rosyjskie dokonują co jakiś czas pewnych korekt w materiałach, które przesyłają do Polski - dodaje mecenas.
W ocenie Pszczółkowskiego, Rosjanie czasami "starają się wprowadzić polską stronę w błąd". A sprawa dowodu Tomasza Merty jest tego zaledwie jednym z przykładów.

Jak dalej potoczy się postępowanie?
Kownacki wskazuje, że po stwierdzeniu, że do niszczenia dowodu nie doszło na terenie Polski, sprawa zostanie przekazana prokuraturze cywilnej. - Prawdopodobieństwo, że to zostało popełnione na terenie Polski, jest znikome - mówi Pszczółkowski. - Prokuratura cywilna może przesłuchiwać świadków, wnioskować o pomoc prawną, chociaż dotychczasowa współpraca z Rosją pokazuje, że nie jest to łatwe - dodaje Kownacki. - Jeżeli, a to jest oczywiste, odpowiedzialność w tej sprawie spoczywa na nich, to będą robili wszystko, żeby to postępowanie utrudniać - stwierdza. - Rosjanie pewnie wszystkiego się wyprą - wskazuje z kolei Pszczółkowski.
Karnista prof. Piotr Kruszyński (UW) zaznacza, iż w przypadku stwierdzenia, że przestępstwa dopuścił się obywatel rosyjski, można mu postawić zarzuty. Powstaje jednak praktyczny problem z egzekwowaniem dalszych czynności prawnych. - Jeżeliby pojawił się taki człowiek na terenie Rzeczypospolitej, to można by podjąć kroki przeciwko niemu, ale póki jest w Rosji, nie jest to możliwe - mówi. - Ekstradycja nie wchodzi w grę. Rosja nie wydaje własnych obywateli - podkreśla.
Jest także inna droga, ściganie przez samych Rosjan. - Gdyby rzeczywiście zostało stwierdzone, że zniszczono tam dokumenty, to wtedy moglibyśmy zawiadomić o przestępstwie na terenie Rosji i Rosja mogłaby sama rozpocząć dochodzenie - wskazuje prawnik.

Zenon Baranowski

http://www.naszdziennik.pl/index.php?da ... d=po01.txt


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Smoleńsk - katastrofa, czy jej inscenizacja?
PostNapisane: 01 wrz 2011, 11:21 
Offline
Moderator

Dołączył(a): 13 lip 2009, 09:25
Posty: 31125
Zenon Baranowski napisał(a):
W związku z tym należy przyjąć, że organy rosyjskie dokonują co jakiś czas pewnych korekt w materiałach, które przesyłają do Polski - dodaje mecenas.

Po co były by Rosjanom korekty, gdyby nie musieli czegoś maskować?

Dowód osobisty Tomasza Merty musiał wyglądać jak po przejściach, aby nie budzić podejrzeń. Przetrwał przecież straszliwą katastrofę. Nowiutki nietknięty, nie zniszczony mógłby budzić wątpliwości.
Poprawiono mu wygląd. A co z innymi rozbieżnościami? Zapewne też dopasowywano je do przyjętej narracji o katastrofie TU 154.

Wszystkich szczegółów to i nawet najtęższe głowy wspomagane najnowocześniejszymi komputerami nie są w stanie przewidzieć. Ile razy odkłada się start promów kosmicznych z powodu jakichś małych błahostek, czy większych awarii?

Inscenizacja katastrofy to wielkie i ryzykowne posunięcie. Przy takich władzach jakie „panują” w Polsce, Rosjanie mogli jednak sobie na nią pozwolić. Ale utrzymać ten pogląd w świadomości milionów ludzi, że była to tylko katastrofa jest o wiele trudniej niż tę "katastrofę" przygotować.


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Smoleńsk - katastrofa, czy jej inscenizacja?
PostNapisane: 02 wrz 2011, 08:40 
Offline
Czołowy Publicysta
Avatar użytkownika

Dołączył(a): 09 wrz 2010, 16:02
Posty: 3235
Aerolit napisał(a):
Inscenizacja katastrofy to wielkie i ryzykowne posunięcie. Przy takich władzach jakie „panują” w Polsce, Rosjanie mogli jednak sobie na nią pozwolić. Ale utrzymać ten pogląd w świadomości milionów ludzi, że była to tylko katastrofa jest o wiele trudniej niż tę "katastrofę" przygotować.
Cała ta katastrofa to jedna wielka maskarada skrzętnie zaplanowana, lecz śliska jak ryba, stąd ciągle coś im się wyślizguje.
To już nie te czasy, że można zgładzić samolot jak Sikorskiego i wmówić ludziom, że spadł do wody i tyle.

Teraz ludzie nie dadzą sobie wcisnąć ciemnoty.
Nawet Ci, którzy nie są po studiach mają mnóstwo wiedzy i logicznego myślenia.
Potrafią wyciągnąć dowody i wnioski nawet z takich misternych planów.

_________________

Jaka nauka historii, taka lekcja przyszłości.

Jestem z tymi, którzy żeby lśnić, nie ubierają się w błyskotki kłamstwa. ;)




Góra
 Zobacz profil  
 
Wyświetl posty nie starsze niż:  Sortuj wg  
Utwórz nowy wątek Odpowiedz w wątku  [ Posty: 143 ]  Przejdź na stronę 1, 2, 3, 4, 5 ... 10  Następna strona

Wszystkie czasy w strefie UTC + 1


Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zalogowanych użytkowników i 13 gości


Nie możesz rozpoczynać nowych wątków
Nie możesz odpowiadać w wątkach
Nie możesz edytować swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz dodawać załączników

Szukaj:
Skocz do:  
 cron
Powered by phpBB © 2000, 2002, 2005, 2007 phpBB Group
Przyjazne użytkownikom polskie wsparcie phpBB3 - phpBB3.PL
Nasi przyjaciele: Strony Patriotyczne
Linki pozycjonujące: Fenster aus Polen / Schüco Fenster / Drutex Fenster / Fenster Preise / Haustüren /