Polskie-Forum.pl


Wolne i niezależne forum dyskusyjne / opinie polityczne / aktywność obywatelska / patriotyzm / Polska / wolna dyskusja


Wszystkie czasy w strefie UTC + 1




Utwórz nowy wątek Odpowiedz w wątku  [ Posty: 107 ]  Przejdź na stronę Poprzednia strona  1 ... 4, 5, 6, 7, 8  Następna strona
Autor Wiadomość
 Tytuł: Re: Czyja jest Polska?
PostNapisane: 10 paź 2014, 21:18 
Offline
Moderator

Dołączył(a): 13 lip 2009, 09:25
Posty: 30981
Anarchia i co z niej wynika

Kto rządzi Polską?

Jeśli lecisz samolotem i nagle dowiadujesz się, że kokpicie steruje jakaś rozhisteryzowana lekarka z prowincji – zważywszy na jej życiowe przypadki taka powiatowa Lady Makbet – a obok niej siedzi głupawo uśmiechnięta babina z jakiegoś Szmaksu czy Paxu, tuż za nimi facet o twarzy uśmiechniętego złodzieja i kilku innych, których iloraz inteligencji razem starczyłby może na wybicie się ponad przypadek borderline, to naraz uświadamiasz sobie, że jesteś świadkiem wielkiej tajemnicy…bo samolot jednak leci.
To już nie jest przypadek z rodzaju zabawnych facecji „Czy leci z nami Pilot”, to nie jest także dochodzenie na temat tego kto dzierży autopilota. To pytanie bardziej zasadnicze, a właściwie dwa pytania:
Czy Polsce w ogóle potrzebny jest rząd, skoro może nią rządzić tak losowo, kryminalnie (?), dobrana zbieranina?
Drugie pytanie nie wyklucza (jak się zaraz okaże) rozwiązania pierwszego dylematu i brzmi:
Kto, realnie, rządzi dziś Polską?

Za czasów Donalda Tuska wiadomo było, że w Warszawie najwięcej do powiedzenia ma… Berlin, a co zasugeruje pani Aniela Merkel, to – w trybie natychmiastowym – spełni Donald Tusk.
„Premier Polski” został już jednak, za swoje posłuszeństwo, nagrodzony i może teraz do woli bełkotać, że „polskość to nienormalność” – dla niego bowiem półniemieckość, aspirowanie do niemieckości od najwcześniejszych lat życia, było normalnością.
Ciekawe po której stronie walki o Pocztę Gdańską stali członkowie jego rodziny? Ciekawe i chyba warto byłoby to dogłębnie zbadać. Mamy historyków z Gdańska, wiec może zamiast zajmować się wiekowym profesorem Kieżunem, sprawdziliby jak w czasie wydarzeń 1939 roku zachowywała się Tusk familie.
Tak, odbiegliśmy jednak o zasadniczego problemu. Jeśli bowiem rząd madame Kopacz: osobowościowo i intelektualnie, nie jest w stanie kierować państwem, to być może nasze państwo nie potrzebuje rządu w ogóle?!
Jest w stanie, jakąś niewytłumaczalna siłą i wewnętrzną busolą, samo kierować same sobą i podążać, tym sposobem w przyszłość.
Jakkolwiek jestem polonocentrykiem do bolesności, to jednak takiej sytuacji nijak wyimaginować sobie nie potrafię. Właściwie w historii nie istniały (przez dłuższy okres) żadne większe organizmy społeczne, które byłyby pozbawione władzy, a jednak przetrwały i racjonalnie układały sobie stosunki wewnętrzne. To raczej dziejowo niemożliwe i trudno przypuszczać, aby mechanizmy immunologiczne naszej ojczyzny, które za czasów rządów Tuska pracują pełną parą, były w stanie rozwinąć się do tego stopnia, aby państwem mógł kierować jakiś – wytrącony podczas zbiorowego wysiłku rodaków – Duch Polskości.

Anarchizacja naszego kraju, którą wspierał – wykonując polecenia Merkel – Tusk, zwalczana była owszem jakimś zbiorowym instynktem przetrwania. Taki jednakowoż instynkt nijak nie może zastąpić porządnej egzekutywy.
Tak wiec już tym naszym drobnym rozważaniem wykluczyliśmy możliwość, aby Polska znakomicie obywała się bez rządu w ogóle. Polska tak może trwać – co pokazała epoka saska – jednak to trwanie nieuchronnie nachyla się ku anihilacji polskiego charakteru naszej zbiorowości.
Jednym słowem bezrząd Polsce na pewno nie służy i może doprowadzić jedynie do rozszarpania naszej wspólnoty przez niemieckie i rosyjskie sępy.
Sądząc po rozwoju wypadków można zatem wnioskować, że jednak ktoś w Polsce wyznacza kierunki działań. Kto?
Zwyczajowo, w takich wypadkach posługujemy się teorią spiskową, bowiem ona – o dziwo (dla wiecznie zdziwionych) – najlepiej opisuje rzeczywistość. Po prostu ludzkość ma już taką naturę, że nieustannie jedni chcą coś załatwić kosztem innych i nieustannie także spotyka się wędrowców, którzy po cudzych karkach spinają się ku jakiejś mitycznej górze.

Jeśli zatem spiskowo to kto rządzi tą Polska?
Służby specjalne? – po części tak, ale te starsze, komusze jeszcze, bo reszta to gromada rozpitych sitwiarzy i typków, których można zamykać bez pytania o winę, bowiem takową dowodnie mają wysmarowaną na twarzach.
Wielki kapitał, globalne koncerny? Na pewno tak, ale wszystkie one, jak cyklop, cierpią na monowizję – widzą jedynie to co – w krótkiej pespektywie – napycha im kieszenie, reszta – dopóki stryczki nie rosną przed ich siedzibami, kompletnie je nie zajmuje.
Obce mocarstwa? – owszem, ale tu wektory Niemiec i Rosji wyraźnie skrzyżowane są z interesami USA.
Można wiec stwierdzić: w Polsce rządzi każdy, kto wokół siebie jaka taką kupę zebrać potrafi.
Tak, do tego zestawu spod ciemnej gwiazdy dorzucić można jeszcze pokomuszych oligarchów, ale ich fenomen niejako wyczerpuje już odpowiedź, że w Polsce stare służby i ich progenitura maja więcej do powiedzenia niż Gminny Teatrzyk Premierzycy i jej fornali.
Lud dopowiada: no rządzą złodzieje, oni, przebierańcy, zdrajcy, tchórze, zaprzańcy, jurgieltnicy….

No dobrze Ludu mój, a czemu ty nie rządzisz ?!
I to we własnym kraju, w Ojczyźnie, którą napojono krwią twoich dziadów, ojców…
Czemu ty Polaku nie rządzisz?
Bo ci się nie chce? Bo ci TVN zakazał?
Pomyśl.

http://wgadowski.salon24.pl/608068,anar ... iej-wynika


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Czyja jest Polska?
PostNapisane: 06 gru 2014, 10:55 
Offline
Moderator
Avatar użytkownika

Dołączył(a): 21 lip 2009, 10:40
Posty: 7531
Lokalizacja: Podlasie
Na pytanie : czyja jest Polska ? odpowiem tak :

Pierwszym prezydentem w tzw. "wolnej Polsce" w wyniku zmowy okrągłostołowej został I sekretarz KC PZPR ...

I wszystko na ten temat ...

Obrazek

Układ Okrągłego Stołu do dzisiaj trzyma tę władzę w swoich łapskach, przez okrągłe 25 lat ...

_________________
"W ciągu całego naszego życia widziałem w naszym kraju tylko dwie partie. Partię polską i antypolską, ludzi godnych i ludzi bez sumienia, tych którzy pragnęli Ojczyzny wolnej i niepodległej, i tych, którzy woleli upadlające obce panowanie."


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Czyja jest Polska?
PostNapisane: 30 gru 2014, 15:41 
Offline
Moderator

Dołączył(a): 13 lip 2009, 09:25
Posty: 30981
Czy Polską rządzą mordercy?

JAWA Media 31 grudnia 2014 roku

Artykuł zainspirowany wywiadem z Wojciechem Sumlińskim przeprowadzonym przez Witolda Rosowskiego dla Solidarnych 2010 w Nowym Jorku – zobacz tutaj

JAWA Media Info JAWA Media AudioBlog

Wojciech Sumliński twierdzi, że Polską rządzi grupa kilkuset morderców, która ma wpływ na tych, którzy są oficjalnie na najwyższych stanowiskach państwowych, traktując te osoby jak marionetki. To nie jest grupa jakichś 20-30 gangsterów, ale powiązany nieprawdopodobnie ścisłymi zależnościami i dyscypliną układ mafijnej symbiozy. Z jednej strony działają olbrzymie pieniądze, a z drugiej straszaki. W tych mafijnych środowiskach nie ma sentymentów. To są po prostu mordercy. Polscy politycy, władze państwowe, administracja publiczna, biznes i cała reszta narodu to zakładnicy tej stosunkowo nielicznej, ale bezwzględnej, dobrze zorganizowanej, zamożnej i wpływowej grupy przestępców.

Jak zatem żyć? Czy możliwe jest przeżycie bez świństw, nadużyć, przestępstw, haków i wikłania się w system mafijnych zależności? Czy w tym bagnie zła, które pogrążyło Polskę jest jakaś nadzieja? Czy prezydenckie i parlamentarne wybory zaplanowane w przyszłym roku oferują realne szanse na zmianę władzy i odwrócenie wyniszczających naród i państwo trendów? Czy parlamentarna i pozaparlamentarna opozycja jest dostatecznie liczna, silna, zorganizowana i etyczna, aby przeciwstawić się mafii z międzynarodowym zapleczem na Wschodzie i Zachodzie? Czy główna opozycyjna partia posiada przemyślaną strategię działania, rzetelny program naprawy państwa, profesjonalne zaplecze kadrowe oraz umiejętność gry zespołowej?

Wiążemy z nadchodzącym rokiem wielkie nadzieje na zmiany. Gwałtowne ubożenie społeczeństwa, bezprecedensowa emigracja zarobkowa oraz groźba utraty polskiej ziemi to symptomy śmiertelnej choroby, które powinny alarmować i mobilizować wszystkich uczciwych ludzi do wytrwałej współpracy na rzecz odzyskania wewnętrznej i zewnętrznej suwerenności oraz moralnego i materialnego odrodzenia Polski. Nie mamy już więcej czasu na kolejne złudzenia i rozczarowania. Po dziesięcioleciach życia w terrorze niemieckiego faszyzmu, stalinizmu, stanu wojennego, nędzy realnego socjalizmu, a także po dotkliwych rozczarowaniach oszustwami Okrągłego Stołu, fiaskiem lustracji, rozmyślnym psuciem państwa i prawa oraz koszmarem smoleńskiego śledztwa nadszedł czas, aby otrząsnąć się i zrzucić jarzmo zniewolenia.

Terror

Katastrofa wojskowego samolotu Casa, Katastrofa Smoleńska, [autorowi chodzi o ZBRODNIĘ. MD], niewyjaśnione zabójstwo generała Marka Papały, a także tajemnicze okoliczności śmierci Sławomira Petylickiego, Andrzeja Leppera, Grzegorza Michniewicza, Eugeniusza Wróbla, Remigiusza Musia i wielu innych ofiar tzw. „seryjnego samobójcy” (Seryjny samobójca – wykaz „ofiar”) świadczą o tym, że system opresyjnej władzy zaprowadzony i utrwalony pod lufami sowieckich „wyzwolicieli” nie odszedł do przeszłości. Przeciwnie, trzyma się bardzo dobrze coraz ściślej kontrolując wszelkie aspekty naszego życia społecznego, gospodarczego i prywatnego.

Układ personalnych zależności przenika strukturę państwa od Sejmu i Senatu, przez ministerstwa, sądy, rozmaite służby, przedsiębiorstwa, aż do poziomu kierowników gminnych jednostek organizacyjnych i organizacji pozarządowych. O potężnych wpływach tej niewidocznej, ale rzeczywistej struktury władzy świadczą między innymi skrajnie nieracjonalne i nieprzyzwoite zachowania normalnych z pozoru polityków, urzędników, sędziów i menedżerów spółek Skarbu Państwa. Zachowania te stają się zrozumiałe, gdy do obrazu całości dodamy strach przed ostracyzmem, bezrobociem, nędzą, gwałtem, utratą zdrowia i śmiercią.

Dziesięciolecia fizycznego i psychicznego terroru obezwładniły polskie społeczeństwo i pozbawiły wiary w możliwość przeprowadzenia jakichkolwiek zmian. Strzał w potylicę zastąpiono dziś wyrokiem śmierci z braku środków do życia. Skazani w ramach programu depopulacji Polski na niebyt albo emigrują decydując się na poniewierkę i wynarodowienie, albo rezygnują z walki o przetrwanie decydując się na samobójstwo. Ci, którzy posiadają jeszcze jakieś środki do życia starają się przeżyć nie angażując się w jakąkolwiek ryzykowną działalność, unikając konfliktu z układem. Jeszcze inni podejmują z układem współpracę - z konieczności, albo z wyrachowania, albo dlatego, że są pożytecznymi idiotami. Dylematy, przed jakimi dziś stajemy podobne są do dylematów naszych rodziców i dziadków, którzy musieli przetrwać Hitlera i Stalina.

Życie w układzie

Wejście do układu, czyli w system szeroko rozumianych politycznych zależności, oznacza możliwość uzyskania poczucia socjalnego bezpieczeństwa, rozwijania kariery i osiągania ponadprzeciętnych korzyści, ale również utraty wszystkiego w przypadku wycofania poparcia mocodawców. Najczęściej to nie kompetencje (bo te podobno zawsze można kupić), ale gotowość do bezwarunkowego wykonania każdego rozkazu umożliwia zaistnienie i trwanie w układzie. Relatywizm moralny, wyzbycie się sumienia oraz szacunku dla własnego dobrego imienia znakomicie ułatwiają funkcjonowanie w układzie. Dlatego wobec kandydatów i nuworyszy często stosuje się pranie mózgu oraz odpowiednie zabiegi indoktrynacyjne i socjotechniczne, aby przysposobić ich do sprawnego i lojalnego funkcjonowania w rozmaitych, utrwalonych od wielu lat układach.

Lojalność i dyspozycyjność wobec układu mają najwyższy priorytet – wyższy nawet, niż lojalności wobec własnej rodziny, bo to od trwania w układzie zależy jej pomyślność. Jedną z podstawowych zasad funkcjonowania układu jest formuła BMW, czyli „bierny, mierny, aby wierny”. Jej działanie zademonstrował w modelowym wydaniu dyspozycyjny prezes gdańskiego sądu okręgowego Ryszard Milewski, w kryminalnym procesie spółki Amber Gold. Niestety, jest to tylko jeden z setek tysięcy podobnych przykładów.

Układ zapewnia swoim członkom ochronę, ale lojalność w hierarchii układu obowiązuje tylko od dołu do góry, czyli podwładnych wobec przełożonych. Jeśli w interesie układu konieczne jest poświęcenie własnych żołnierzy, to układ z pewnością nie zawaha się podjąć odpowiednich decyzji.

Wchodząc do układu zawiera się niepisany kontrakt na resztę życia, na dobre i na złe. W dramatyczny sposób przekonały się o tym rodziny polityków, którzy zginęli w Katastrofie Smoleńskiej. W zależności od opcji politycznej, z którą są związane, przyjęły charakterystyczne postawy wobec skandalicznych uchybień i kłamstw w śledztwach prowadzonych przez rosyjski MAK, polskich prokuratorów oraz komisje Millera i Laska. Jedni domagają się prawdy, a inni zachowują pokorne milczenie znając zasady i stawki politycznej gry, w której uczestniczą.

Podszyta strachem zależność od sterującego układu widoczna jest szczególnie wyraźnie w zachowaniach polityków, urzędników i biznesmanów wywodzących się z koncesjonowanej opozycji, uwikłanej w porozumienia z Magdalenki. Wiedzą oni, że sprzeniewierzenie się umowom sprzed lat i aktualnym rozkazom może oznaczać dla nich samych, a także dla ich rodzin bardzo poważne kłopoty. Strach przed konsekwencjami jest na tyle silny, że bez znaczenia są ich osobiste przekonania, wierność wcześniej głoszonym ideom, a nawet publiczne wyznanie wiary, jak w przypadku HGW, gorliwie niegdyś zaangażowanej w Ruch Odnowy w Duchu Świętym.



Koniec historii narodu

Jeśli nadchodzący rok nie przyniesie zmian w strukturze władzy, to Polska stanie się europejskim quasi-kolonialnym regionem eksploatowanym przez obce narody, a resztki polskiego społeczeństwa rezerwuarem niewolniczej siły roboczej.

Dalsza zwłoka oznacza całkowitą utratę szans na odwojowanie niepodległości i normalności, bo młodzi wyjadą za chlebem, a starzy patrioci wymrą. Oczekiwane przez większość Polaków zmiany nie dokonają się same z siebie. Jeśli teraz nie weźmiemy publicznych spraw w swoje ręce, to staniemy się świadkami końca ponad tysiącletniej historii dumnego narodu zamieszkującego między Bałtykiem, Tatrami, Bugiem, Odrą i Nysą.

Pozostanie po nas wspomnienie, jak po Słowianach Połabskich i Prusach Wschodnich. Wolność i niepodległość nie są bowiem nikomu dane raz na zawsze.



Ruch oporu

Aby nie urzeczywistnił się ten pesymistyczny scenariusz, oprócz wsparcia dla opozycyjnych partii, konieczne jest zbudowanie szerokiego ruchu społecznego na wzór pierwszej Solidarności, opartego na koalicji wszystkich patriotycznych środowisk. Ruchu, który byłby zdolny oprzeć się utrwalonym od dziesięcioleci układom, przejmując pełną kontrolę nad procesem wyborczym, a następnie nad instytucjami stanowienia i ochrony prawa. Szczególna rola w budowaniu takiej koalicji powinna przypaść inteligencji skupionej wokół konserwatywnych klubów, stowarzyszeń i fundacji. Organizacje te odgrywają dziś nieocenioną rolę polegającą na upowszechnianiu wartościowej wiedzy, stanowiąc alternatywny obieg informacyjny dla propagandy i dezinformacji pro-rządowych mediów. Powinny jednak rozszerzyć zakres i formułę swojego funkcjonowania, angażując młodsze pokolenia w aktywne działania na rzecz wyzwolenia spod opresyjnej władzy.

Wyjście na ulice i bezpośrednia, siłowa konfrontacja z władzą zapewne nie jest dziś najlepszym środkiem do celu. Tajemnicą poliszynela jest fakt, że władza od dawna jest już wyposażona w odpowiednie narzędzia do ujarzmiania tłumu, a ponadto dysponuje ustawą pozwalającą jej na sprowadzenie sił porządkowych z zagranicy – nawet spoza Unii Europejskiej. Przemoc rodzi przemoc i może być zręcznie rozegrana propagandowo dla uzasadnienia ingerencji obcych państw w wewnętrzne sprawy Polski. Należy zatem szukać innych, pokojowych, ale nie mniej skutecznych metod działania.

Inspiracją dla idei drugiego ogólnonarodowego solidarnościowego ruchu może być ruch biernego oporu Mahatmy Gandhiego, który bez użycia siły doprowadził do wyzwolenia Indii spod brytyjskiego kolonializmu. Punktem wyjścia Gandhiego było porównanie liczebności indyjskiego społeczności z liczebnością brytyjskich kolonizatorów. Policzmy się zatem i my – tak, jak nawoływała do tego Anna Walentynowicz. Rozważmy w jaki sposób możemy wykorzystać indyjskie doświadczenia walki o niepodległość w polskich i europejskich realiach politycznych. Wbrew pozorom, istnieje wiele podobieństw między obecną sytuacją polskiego społeczeństwa i sytuacją społeczeństwa indyjskiego sprzed wieku.

Podobnie jak Gandhi, poświęćmy szczególnie wiele uwagi sprawom gospodarczym, a w szczególności skoncentrujmy się na zablokowania bandyckich grabieży i wyprzedaży narodowego majątku oraz rozmyślnej likwidacji kolejnych branż i całych dziedzin gospodarki narodowej. Pierwszym etapem w programie Gandhiego było budowanie świadomości i praktycznych umiejętności społeczeństwa dla wydobycia go ze skrajnej nędzy. Naszym pierwszorzędnym zadaniem powinno być uwolnienie procesów gospodarczych spod kontroli przepisów złego prawa, urzędniczych samowoli i mafijnych powiązań.

Bez pieniędzy nie będzie możliwe ani godne życie, ani rozwijanie jakichkolwiek społecznych inicjatyw, ani finansowanie działalności instytucji publicznych. Mordowanie Polski i Polaków dokonywane jest nie tylko przez płatnych zabójców, ale przede wszystkim na płaszczyźnie gospodarczej. Jeśli nie dokonamy w najbliższym czasie radykalnych zmian w sferze funkcjonowania przedsiębiorczości, to nie tylko poszczególne firmy i spółki (prywatne, państwowe i komunalne), ale całe państwo zostanie postawione w stan likwidacji upadłościowej i zlicytowane za bezcen. Nie miejmy wątpliwości, że bandyckim elitom właśnie o to chodzi.



Szanse i zagrożenia

Poparcie wyborcze dla Prawa i Sprawiedliwości wydaje się dziś historyczną koniecznością, ponieważ nie ma innej alternatywy. Nie należy jednak pokładać w tej partii wszystkich nadziei, gdyż wielokrotnie dawała dowody swojej nieskuteczności, kadrowego ubóstwa oraz niewygórowanych kwalifikacji moralnych - zwłaszcza w terenie. Nie należy zapominać, że PiS naiwnie [?? Co za optymizm!! MD] zrzekł się władzy na rzecz Platformy Obywatelskiej, a wiele jego przedsięwzięć i inicjatyw stwarza wrażenie działań pozorowanych, mających na celu jedynie utrzymanie zainteresowania własnego elektoratu i kanalizowanie społecznego niezadowolenia. Krytykowanie władzy z miejsc opozycji jest wygodne i nietrudne. O wiele trudniejsze jest uczciwe sprawowanie władzy w interesie narodu. Należy rozważyć, czy PiS jest dostatecznie silną, kompetentną i etyczną partią, aby zmierzyć się z zamy. korzenionymi od kilku pokoleń układami i czy jedyną, na którą warto głosować.

Analiza wydarzeń ostatnich kilku lat rodzi uzasadnione wątpliwości, czy aby nie mamy do czynienia z kolejnym przedstawieniem osnutym na klasycznym socjotechnicznym zabiegu w stylu „złego i dobrego policjanta”, gdzie PO odgrywa rolę aroganckiej władzy, a PiS słusznej, choć nieskutecznej opozycji. Ostatecznie wszyscy aktorzy występujący na politycznej scenie czerpią sute parlamentarne apanaże i korzystają ze swoich politycznych wpływów. Można więc sobie wyobrazić, że żadnemu z uczestników tego przedstawienia nie zależy na zmianie scenariusza. Można wyobrazić sobie także, że jego reżyserem jest niewidoczna grupa trzymająca realną władzę, która jest dostatecznie silna i wpływowa, aby zwasalizować nie tylko polityków wszystkich opcji, ale również przedstawicieli Kościoła Katolickiego.

Działalność opozycyjna, to dla wielu osób i środowisk także znakomity interes i nic ponadto. Okazję do zarobku i auto-promocji bazującej na społecznym niezadowoleniu wykorzystują niektóre internetowe media, a także stowarzyszenia zakładane tylko po to, aby promować swoich celebrytów. Bliższe przyjrzenie się niektórym takim organizacjom obnaża ich pustkę i fałsz, rodząc uzasadnione podejrzenia o nieczyste intencje. Ujawnienie prawdy, czy nawet samo poddanie ich praktyk w wątpliwość wyzwala natychmiast czarny PR i lawinę oszczerczych oskarżeń o agenturalność. Bywa, że zagorzali krytycy komunistycznego terroru sami korzystają z klasycznego arsenału czerwonej bezpieki, stosując dezinformację i dyskredytację wobec swoich adwersarzy oraz politycznych konkurentów. Strzeżmy się zatem fałszywych proroków – wszystko jedno czy inspirowanych przez służby specjalne, czy też pospolitych oszustów i oszołomów. Po owocach ich poznamy.

Nadzieja

Rok 2015 będzie czasem decydującej konfrontacji społeczeństwa z władzą, której wynik przesądzi o naszych losach na wiele następnych lat. Zwycięstwo obozu władzy w wyborach prezydenckich i parlamentarnych (osiągnięte uczciwie, bądź nie) oznaczać będzie faktyczną likwidację Polski i podporządkowanie społeczeństwa kaście sprzedajnych cwaniaków. Zwycięstwo partii opozycyjnych przyniesie natomiast nadzieję na odnowę instytucji praworządnego państwa i odrodzenie narodu.

Konfrontacja ta będzie niczym pojedynek Dawida z Goliatem, w którym wsparcie Boskiej Opatrzności będzie konieczne, ale niewystarczające. Odzyskanie wewnętrznej i zewnętrznej suwerenności narodu nie będzie możliwe bez mobilizacji wszystkich patriotycznych środowisk, mądrości ich liderów i zgodnej współpracy.

JAWA Media

31 grudnia 2014 roku

Artykuł zainspirowany wywiadem z Wojciechem Sumlińskim przeprowadzonym przez Witolda Rosowskiego dla Solidarnych 2010 w Nowym Jorku – zobacz tutaj

JAWA Media Info JAWA Media AudioBlog

http://dakowski.pl//index.php?option=co ... Itemid=100


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Czyja jest Polska?
PostNapisane: 16 sty 2015, 20:35 
Offline
Moderator

Dołączył(a): 13 lip 2009, 09:25
Posty: 30981
"wSieci": Prawdziwa bomba Gadowskiego!

"wSieci": Poruszający materiał śledczy Witolda Gadowskiego!
"Gospodyni domowa zakłada firmę, która wyrywa się z prowincjonalnej Legnicy i rychło obsługuje największe polskie przedsiębiorstwa oraz instytucje publiczne. Amerykański mit „od pucybuta do milionera” spełnia się w III RP. Jakim cudem?" - w ten sposób tekst o tajemniczym biznesie prowadzonym na styku polityki, służb i wojska rozpoczyna Witold Gadowski.
Publicysta tygodnika „wSieci” wskazuje na niebezpieczną działalność firmy, której korzenie sięgają do czasów wycofywania się sowieckich wojsk z Polski. To wtedy sowieci mieli w Polsce pozostawić agenturę w Polsce, również w postaci zakładanych w kraju firm. "1 września 1989 r. w Legnicy powstało Biuro Usług i Ochrony Mienia „D”. Firmę założyła Anna W., była inspektor do spraw rozliczeń produkcji w Przedsiębiorstwie Gospodarki Komunalnej i Mieszkaniowej w Legnicy. Pracowała tam od 1974 r., jednak przed założeniem firmy „D” Anna W. była po prostu… gospodynią domową" - opisuje początki firmy Gadowski.
Wskazuje, że firma rozwijała się w niezwykłym tempie, skupiając się m.in. na świadczeniu usług ochrony oraz sprzątania. „Sprzątaczka” może poczynić większe szkody firmie niż wykwalifikowany menedżer. Może przetrząsnąć kosze, założyć technikę w pomieszczeniu i zainstalować szpiegowskie oprogramowanie w urządzeniach elektronicznych - wskazuje Gadowski.
I wylicza jakie podmioty obsługiwała opisywana firma. "Są tam obiekty przy ul. Chałubińskiego 4 w Warszawie (gdzie mieściły się oddziały polskich wojskowych służb specjalnych), m.in. firma „D” ochraniała zarejestrowany pod tym adresem Transportowy Dozór Techniczny, ochraniała też jednostkę wojskową JW 2573 w Zgierzu, Centrum Szkolenia Wojskowych Służb Medycznych w Łodzi, jednostkę Marynarki Wojennej we Władysławowie–Rozewiu, biura wymienionego już Transportowego Dozoru Technicznego w Krakowie, Katowicach, Gdańsku, we Wrocławiu, w Poznaniu, Kielcach, Łodzi i w Olsztynie. Jednostki wojskowe JW 5286 w Krośnie Odrzańskim, Czerwieńsku, Nowogrodzie Bobrzańskim, Jednostkę Wojskową JW 3284 w Głogowie, Kompleks Wojskowy 8645 w Gdańsku–Westerplatte. W 2010 r. „D” zajmowała się sprzątaniem w budynkach koszarowych na terenie obozowiska nr 2 w Wędrzynie, budynków koszarowych w Żaganiu oraz jednostek wojskowych w Szczecinie i Zielonej Górze. Wśród zleceniodawców firmy znajdują się także Centrum Materiałów Paliwowych i Węglowych PAN w Gliwicach, Wydział Chemiczny Politechniki Warszawskiej, Uniwersytet Ekonomiczny we Wrocławiu, Polska Akademia Nauk w Warszawie oraz Komenda Wojewódzka Policji w Katowicach" - pisze Gadowski.
I kończy swój tekst wskazując, że firmy Anny W. nie zostały do tej pory sprawdzone. "Gdyby Anna W. prowadziła sklepik z pasmanterią, zupełnie nie interesowałaby mnie jej działalność, jednak w momencie, gdy jej firmy sprzątają, ochraniają i oplatają ważne jednostki wojskowe oraz zakłady przemysłowe o strategicznym znaczeniu, każdy jej krok, jej życiorys i powiązania powinny zostać drobiazgowo prześwietlone przez polski kontrwywiad" - wskazuje Gadowski, dodając, że tak się nie stało.
Szczegóły historii biznesu z sowieckimi służbami w tle tylko w tygodniku „wSieci”. POLECAMY!

http://www.stefczyk.info/publicystyka/o ... 2758126814


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Czyja jest Polska?
PostNapisane: 20 sty 2015, 09:04 
Offline
Moderator

Dołączył(a): 13 lip 2009, 09:25
Posty: 30981
Patologia i obłęd są najistotniejszymi składnikami trzecioerpowskiej rzeczywistości. Trudno pojąć, czy one nagle i samoistnie się objawiają u ludzi maszerujących w kierunku postempu, tolerancji i praw człowieka, czy też są odbiciem, lub powieleniem przegniłej atmosfery szczytów elitarnych lewactwa. Jednak są i patologia, i obłęd, i wciąż niczym bąble wydobywają się zatrutego siarką bagna ideologicznego.

Szafa Kiszczaka

Atencja, szacunek, a nawet uwielbienie i wdzięczność jakie Adam Michnik żywi do „człowieka honoru” Czesława Kiszczaka są powszechnie znane i nie raz byliśmy świadkami okazywania tych uczuć sowieckiemu pachołkowi. Michnik przez całe lata musiał mieć rozdarte serce, gdyż jeszcze do niedawna, a konkretnie do śmierci Jaruzelskiego to uczucie dzielił sprawiedliwie przez dwa. Naczelny Wyborczej nie jest bynajmniej wyobcowanym zdziwaczałym samotnikiem miłującym komunistycznych zbrodniarzy i zdrajców. Co rusz, któryś z okrągłostołowych biesiadników rzuca hasła nie mieszczące się w głowie przyzwoitemu Polakowi, jak choćby mianowany na intelektualistę naturszczyk i szofer Władek Frasyniuk mówiący, że: - We Wrocławiu jest wielkie rondo Reagana i malutka ulica Kuronia, a proporcje powinny być odwrotne. Pomniki powinniśmy więc stawiać Wałęsie i Jaruzelskiemu - specjalnie powiem to mocno - a nie Reaganowi

Przynajmniej na użytek zgromadzonej publiki generałowie te uczucia odwzajemniali, ale czynili to trochę jakby z łaski i obowiązku niczym treserzy rzucający w nagrodę śledzie posłusznym fokom klaszczącym krótkimi owłosionymi płetwami. Prawdziwy stosunek tych sowieckich generałów poprzebieranych w polskie mundury do Michnika ukazuje pewne opisane przez Rafała Ziemkiewicza wydarzenie. Otóż do jednego z antykwariatów trafiła książka autorstwa naczelnego Wyborczej, w której znajdowała się jego odręczna dedykacja napisana właśnie Cześkowi Kiszczakowi. Nie wiadomo do dziś czy dzieło wieszcza trafiło tam bezpośrednio z domu generała, czy poprzez jakiegoś pośrednika, który wyszperał je na którymś ze stołecznych śmietników. Trudno tu już mówić o braku szacunku. Oto Michnik i jego wypociny spotkały się nie tyle z lekceważeniem ile z niebywałą pogardą.

Wielu z nas pewnie zastanawia się, dlaczego salonowcy z Magdalenki potrafią miotać niewybredne epitety w kierunku przedstawicieli opozycji, a nigdy nie mają na tyle odwagi by podobnie potraktować komunistycznych zbrodniarzy i zdrajców? Otóż według mnie odpowiedź na to pytanie jest jedna. Szacunek, uznanie i wdzięczność okazywane Kiszczakowi są wprost proporcjonalne do rangi i zawartości dokumentów znajdujących się w jego sejfie. Ten na zewnątrz okazywany wzajemny szacunek jest tak naprawdę przez jedną stronę podszyty pogardą dla kapusiów i zwykłych złodziei poprzebieranych w szatki solidarnościowych opozycjonistów, a przez drugą, wynikającą z własnej niemocy nienawiścią do kogoś, kto trzyma ich ćwierć wieku na muszce i ma moc ujawnić, że jak pisał Szekspir „Ten król jak pajac z gałganów”. Gałganów, które w jednym momencie mogą wylądować na śmietniku, a w najlepszym wypadku w antykwariacie. Warto też przypomnieć co naprawdę Kiszczak myśli o Wałęsie. Na posiedzeniu biura politycznego KC PZPR w 1982 roku mówił o „Bolku”, że to „żulik, mały człowiek i chytry lis". Zawsze przy okazji niewygodnych dla obu okrągłostołowych stron procesów sądowych zarówno Jaruzelski, jak i Kiszczak publicznie zdawali się mówić: - Panowie, nie tak się umawialiśmy. I zawsze straszyli swoją tajemną wiedzą, tak jak Jaruzelski grożąc, „niech uważają, bo pospadają aureole”, czy dzisiaj Kiszczak, który w wywiadzie dla SE ujawnia: Wiele zniszczyłem. Kiedy po 1989 roku ktokolwiek zwrócił się do mnie w sprawie niszczenia akt, zawsze je niszczyłem. Każdego. […] To nie były płotki. To byli ludzie poważni. Pisarze, wielcy aktorzy i politycy, ludzie kościoła.[…] Nie powiem, kto. Ale widzę ich w telewizji, często jak na mnie plują. Oczywiście tylko ktoś wyjątkowo naiwny może wierzyć w to, że akta zostały bezpowrotnie zniszczone, a nadzorujący bezpiekę Kiszczak był głupszy od swojego podwładnego Lesiaka i nie posiada swojej własnej szafy. On tymi słowami mówi do konkretnych i znanych mu z imienia i nazwiska osób: - Zostawcie mnie w spokoju, bo pożałujecie.

Teraz zastanówmy się, jaka jest zawartość tych „wrażliwych danych”? Czy po 25 latach Polakami wstrząsnęłaby wiadomość, że System III RP opiera się na zwerbowanej przez resort Kiszczaka agenturze? Nie sądzę. Przecież w mediach aż roi się od ludzi, o których wiadomo już, że byli płatnymi agentami. Polityczne kariery nawet na europejskich salonach robią dawni TW, tacy jak na przykład Michał Boni czy Dariusz Rosati. Uwikłani we współpracę z SB biskupi pouczają nas nadal w swoich homiliach. Polakom jakoś to nie przeszkadza i zdaje się nie robić to na nich wrażenia. Cóż więc takiego mieli na myśli Jaruzelski i Kiszczak? Jakaż to porażająca wiedza jest dzisiaj w posiadaniu Kiszczaka, że wzbudza ona tak wielki strach salonu? Jedno jest pewne. Upublicznienie tej wiedzy wstrząsnęłoby Polakami i zmiotło ze sceny politycznej oraz życia publicznego całą „elitę” III RP. Jeżeli nie mogą być tym detonatorem inicjującym potężny wybuch teczki TW to czego dotyczy ta „wrażliwa wiedza”? Na trop naprowadza nas sam Kiszczak, który w 2009 roku w wywiadzie dla „Dziennika Gazeta Prawna” mówił: „Uważamy się za pępek i sumienie świata. A Polska jest potrzebna mocarstwom do prowadzenia gier. Amerykanie i Zachód w latach 80. kupowali Polskę za drobne, a ja te drobne, czyli setki tysięcy dolarów, przepuszczałem przez ręce. Przez związki zawodowe szły do Polski pieniądze. Kanały były opanowane przez polski wywiad. Podwładni mnie namawiali, żeby te pieniądze zbierać na Skarb Państwa. Ale po co? Wiedzieliśmy, ile pieniędzy przychodzi, do kogo idą, na co są rozdzielane. [...] Ludzie na dole wydawali po 10, 20 dolarów. To były wtedy duże pieniądze. A część z tej pomocy, jak mi meldowali podwładni, szła do kieszeni. Z tego tytułu podobno niektórzy mają dziś duże majątki"

Teraz przypomnę sensacyjną informację, którą również w 2009 roku, na kilka miesięcy przed powyższą wypowiedzią Kiszczaka opublikował włoski dziennik „La Repubblica”. Ujawniono, że 1981 roku wysłano z Włoch dla polskiej „Solidarności” cztery miliony dolarów w złocie. Rewelację ogłosił nie byle kto, bo były szef włoskiego wywiadu wojskowego, Francesco Pazienza. Stwierdził on, że pieniądze dla „Solidarności” pochodziły ze wspólnych kont włoskiego banku Ambrosiano i watykańskiego Instytutu Dzieł Religijnych, kierowanego przez arcybiskupa Paula Marcinkusa. Tego samego, którego nazwisko padło w słynnej rozmowie Wałęsy z jego bratem Stanisławem, nagranej podczas internowania. To właśnie Marcinkus był „bohaterem” słynnej afery w watykańskim banku. W Polsce tak zwane wiodące media nie drążyły sprawy i jedynie w kierunku Bogdana Lisa padło w Polskim Radiu pytanie o owe złoto, na co ten odpowiedział: – Co ta­kie­go? Czte­ry mi­lio­ny do­la­rów w zło­cie? Chy­ba po­my­li­li da­tę tej pu­bli­ka­cji: ta­kie „re­we­la­cje” po­win­ni po­da­wać 1 kwiet­nia w pri­ma apri­lis – To prze­kra­cza gra­ni­ce ab­sur­du.

Nerwowość i obracanie niewygodnych pytań w żart i kpinę to stała i wypróbowana taktyka. Władysław Frasyniuk pytany skąd wziął się u niego pomysł na stworzenie przedsiębiorstwa przewozowego tak odpowiadał kiedyś dziennikarce: – Wie pa­ni, pa­ni re­dak­tor, wsta­łem ra­no i po­sta­no­wi­łem ku­pić dwa­dzie­ścia cię­ża­ró­wek i ku­pi­łem. Wielu ludzi do dziś chciałoby wiedzieć skąd skromny opozycjonista Bronisław Komorowski wziął na początku lat 90. 260 tys. niemieckich marek, które zdeponował w tak zwanej „Kasie Palucha”?

Jestem przekonany, że jeżeli moje podejrzenia są prawdziwe to opinia pu­blicz­na do­wie­ się w końcu o tym, że jej „bo­ha­te­ro­wie” ustawieni przez komunistów na co­ko­łach to zwykli złodzieje i zdrajcy, którzy roz­kra­dli bez­czel­nie pie­nią­dze płynące z za­cho­du prze­zna­czo­ne dla straj­ku­ją­cych robotników oraz ty­się­cy ide­owych i na­ra­ża­ją­cych się za fri­ko, pod­ziem­nych dzia­ła­czy, dru­ka­rzy i kol­por­te­rów, z których spora część klepie dzisiaj zwyczajną biedę nierzadko spędzając dni na wędrówkach od śmietnika do jadłodajni Caritasu. Wszystkie kanały, którymi dostarczano opozycjonistom pieniądze były kontrolowane przez komunistyczne służby, a Kiszczak doskonale wie jakie kwoty i do czyich kieszeni powędrowały. W tym przypadku nie zadziała już tłumaczenie, że owszem podpisałem, ale nikogo nie skrzywdziłem, czy jak mówi Stanisław Michalkiewicz, paliłem ale się nie zaciągałem. No chyba, że naród znowu naiwnie uwierzy w tłumaczenia typu, tak kradłem, ale się nie wzbogaciłem. Miejmy nadzieję, że w Polsce pewnego dnia przestanie w końcu obowiązywać angielskie powiedzenie mówiące, że małych złodziei wieszają, a większym się kłaniają.

Tekst opublikowany w ogólnopolskim tygodniku Warszawska Gazeta

http://kokos.salon24.pl/627075,szafa-kiszczaka


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Czyja jest Polska?
PostNapisane: 31 sty 2015, 07:22 
Offline
Moderator

Dołączył(a): 13 lip 2009, 09:25
Posty: 30981
Kukiz przestrzega „ścierwojadów”

„Do ścierwojadów-pismaków: jeżeli któryś z Was tknie moją Rodzinę - osobiście was dopadnę”.
Paweł Kukiz oburzył się tonem artykułów, które opisują złożone przez niego zeznanie majątkowe. W jego ocenie media stosują wobec niego fatalne standardy.

„Wciąż nie rozumiem jednego... We wszystkich doniesieniach i "ujawnieniach" zarobków podkreślane jest słowo " MUSIAŁ" ujawnić. Tak jakbym coś ukrywał....” - wskazuje na początek muzyk i samorządowiec.
I zaznacza, że „niczego nie musiał, bo gdyby miał coś do ukrycia to zrzekłby się mandatu i nic by "ujawniać" nie musiał”. „Mój dom nie jest zasłonięty jakąś kotarą więc też jest "ujawniony". Stoi przy drodze. Samochodem się przemieszczam na co dzień. Nie w jakiś barwach ochronnych, ale ze znaczkiem AUDI Q7.... Więc też nie rozumiem określenia "ujawnił". Zarabiam pieniądze bo LUDZIE kupują moje płyty. Te, które dostaję jako radny oddaję na powrót Obywatelom. I w ogromnej mierze STAJĘ W OBRONIE LUDZI i praw OBYWATELI właśnie dlatego, że wszystko co mam zawdzięczam IM. Spełnili moje marzenia tak o "sławie" jak i pieniądzach” - tłumaczy Paweł Kukiz.

Muzyk zaznacza, że mógłby „zarabiać dwukrotnie więcej, gdyby nie wszedł w konflikt z Systemem...” „Ale nie spocznę, aż tego perfidnego, po stokroć gorszego w zakresie propagandy od komuny Systemu nie położę na łopatki. Choćbym miał wszystko co mam sprzedać” - tłumaczy.
Na koniec odnosi się również do mediów, które w tonie sensacji szukają tematów na jego temat. „Do ścierwojadów-pismaków "ujawniaczy" i ich mocodawców partyjnych: o mnie możecie pisać wszystko. Zrobiliście już ze mnie praktykującego alkoholika, narkomana, faszystę, homofoba ,itp., itd. Mam to gdzieś. Ale jeżeli któryś z Was tknie moją Rodzinę- osobiście was dopadnę. A jeśli podpiszecie się inicjałami to dopadnę waszych "naczelnych". Bez względu na konsekwencje. Oczywiście wszystko w granicach prawa” - kończy swój tekst Paweł Kukiz.
To jednak nie koniec tej historii. Słowa Kukiza odbiły się bowiem szerokim echem w internecie. Gazeta Wrocławska napisała, że muzyk grozi dziennikarzom i opisała sprawę oświadczenia majątkowego Kukiza. Na to znów zareagował muzyk.

„Godzina nawet nie minęła i już jest efekt.... Przecież ja nigdzie nie grożę DZIENNIKARZOM! Mówię o ścierwojadach a to nie jest to samo. Chyba, że dla Pani, Pani Malwino to synonimy. Pani Malwino Gadawa ... Jeśli chodzi o sms, który Pani cytuje w swoim artykule to nie był on sms-em do Redakcji a sms-em do PANI. Pani go ujawniła nie pytając mnie o zgodę. Więc proszę ową "podłość" również sobie przypisać. Dno” - odnosi się do tekstu w Gazecie Wrocławskiej.

Jak widać Paweł Kukiz doświadcza coraz mocniej złych stron medialnego „zainteresowania”.
ez

http://www.stefczyk.info/publicystyka/o ... 2877045839


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Czyja jest Polska?
PostNapisane: 28 kwi 2015, 07:46 
Offline
Moderator

Dołączył(a): 13 lip 2009, 09:25
Posty: 30981
Rymkiewicz: To nie jest moje państwo

„To jest państwo dla niewolników Rosji i Niemiec. Państwo wolnych Polaków jest w marzeniach”.

„Dziękuję jurorom za wyróżnienie mojej twórczości. Nie przyjmuję tej nagrody. Nie chcę i nie mogę być laureatem nagrody, której patronuje Hanna Gronkiewicz-Waltz. Ze względu na jej postępowanie po zamachu w Smoleńsku” - napisał w oświadczeniu Jarosław Marek Rymkiewicz, odmawiając przyjęcia Warszawskiej Nagrody Literackiej.

Tłumacząc na antenie TV Republika motywy swojej decyzji Rymkiewicz wskazał, że podziękował jurorom. „Uważam to za wyróżnienie, że oni uznali mnie za godnego jakiejś nagrody. Jednak to jest nagroda, która w 2008 roku została ustanowiona przez Hannę Gronkiewicz-Waltz. Ona jest ufundowana przez miasto, którym ona rządzi, z tego powodu nie mogę przyjąć te nagrody” - zaznaczał.
Na uwagę, że usłyszy zarzuty, że wypisuje się z państwa, Jarosław Marek Rymkiewicz przyznaje: „Wypisuje się z tego państwa. To nie jest moje państwo. Ja nie chcę mieć z nim nic wspólnego. To jest państwo dla niewolników Rosji i Niemiec. Państwo wolnych Polaków jest gdzie indziej, jest w naszych marzeniach. My je tworzymy naszymi myślami, naszymi projektami. Naszymi myślami, jak będzie wyglądała wolna Polska. A z tego państwa, które jest, ja się wypisuje. Ja tutaj mieszkam, więc muszę respektować zasady prawne tego państwa. Nie chcę się stąd wyprowadzić, to jest mój kraj, mój pejzaż, moi współrodacy. Ale z tym państwem nie chcę mieć poza tym nic wspólnego” - wskazuje Jarosław Marek Rymkiewicz.

Dodał, że „zaraz po zamachu smoleńskim napisał wiersz do Jarosława Kaczyńskiego”. „Napisałem, że są dwie Polski. I minęło 5 lat i nadal są dwie Polski. Minie kolejne 5 lat i nadal będą dwie Polski. Chciałbym dożyć Polski, która nam się marzy, ale nie wiem, czy dożyję, bo jestem już starym człowiekiem. Może jednak dożyję... Może wtedy moje miasto przyzna mi nagrodę, którą będę mógł z dumą i radością przyjąć. Jestem dzieckiem Warszawy, jestem dzieckiem Śródmieścia. Jurorzy sprawili mi przyjemność, ale nie mogę przyjąć czegoś od państwa, które jest mi obce. To jest nagroda państwowa, nie ma się co łudzić” - zaznacza.
TK

http://www.stefczyk.info/publicystyka/o ... 3629190922


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Czyja jest Polska?
PostNapisane: 27 maja 2015, 18:58 
Offline
Moderator

Dołączył(a): 13 lip 2009, 09:25
Posty: 30981
Prezydencie elekcie ! Zbiór zastrzeżony IPN: Hańba III RP, trup w szafie PiS.

ZASTRZEŻONE AKTA REZYDENTURY PARYSKIEJ

Z książki: „PRAWICOWE DZIECI CZYLI BLEF IV RP” Leszka Misiaka.
Str. 155 inn.

http://oficyna-aurora.pl/index.php?a=ksiazki&c=60

Utrzymywanie zbioru zastrzeżonego w IPN to kolejny test z państwowości kolej­nych opozycji. Żadna z tych "opozycji" nie postawiła sprawy otwarcia zawartości zbioru, oczywiście po ocenie ukrytych w nim archiwaliów przez ciało społecz­ne złożone z osób uprawnionych do wglądu w tajemnice państwowe, z różnych frakcji politycznych i Kościoła.
Otwarcie zbioru gruntownie przebudowałoby ka­pitał własności prywatnej w Polsce, czyli pozbawiło bezprawnego przywileju do miana najbogatszych z listy Wprost kilku najbardziej znaczących biznesmenów i kilku podstawowych władców koncernów medialnych, w tym telewizji. A my­ślę, że w znacznej mierze przebudowałoby też scenę polityczną.

Ustawa o powołaniu IPN z 18 grudnia 1998 r. zawiera zapis blokujący dekon­spirowanie najbardziej wpływowej agentury PRL. Na mocy art. 39 ustawy szef UOP (dla służb cywilnych) i minister obrony narodowej (dla służb wojskowych) mogli zastrzec, że do przekazywanych przez nich do IPN dokumentów nikt poza wskazanymi przez nich osobami nie będzie miał dostępu. Te umowy dają wciąż tajnym służbom prawo w uzgodnieniu z prezesem IPN zastrzegać dokumenty istotne dla bezpieczeństwa państwa.

Jednak to bezpieczeństwo państwa nie zo­stało w ogóle zdefiniowane (!). Powstanie zbioru zastrzeżonego oznacza de facto kontrolę tajnych służb nad działalnością IPN. Chodzi przede wszystkim o ochro­nę danych agentury, głównie osób publicznych. By zrozumieć jakie ma to zna­czenie, wystarczy wiedzieć, że zbiór zastrzeżony stał się super-skrytką, służącą do ukrywania przestępczej działalności wywiadu wojskowego PRL, w tym zbrodni oddziału "Y", odpowiedzialnego m.in. za aferę FOZZ.

Na podstawie tych prze­pisów w 2003 r. IPN zawarł specjalne porozumienie z ABW, AW i WSI. Istnienie zbioru zastrzeżonego miało wpływ na wyniki procesów lustracyjnych. Więk­szość tajnych współpracowników spec-służb PRL działających obecnie w bizne­sie, mediach czy polityce pozostała niezdemaskowana. Dzięki ukryciu w zbiorze, wiele osób publicznych przeszło pozytywnie lustrację. Zbioru zastrzeżonego nie uwzględniono także w trakcie śledztw historycznych prowadzonych przez IPN.



W jednym z najważniejszych śledztw, dotyczącym istnienia w MSW spisku, w którego wyniku zamordowano księdza Jerzego Popiełuszkę, prokuratorowi nie zezwolono na przeszukanie zbioru zastrzeżonego. Nie mógł więc sprawdzić fak­tycznych związków z MSW osób występujących w śledztwie. A jeśli nie pozwo­lono, to znaczy, że zbiór kryje wciąż prawdę o mordercach ks. Jerzego.
W zbiorze są akta personalne gen. Czesława Kiszczaka, który zanim został sze­fem Ministerstwa Spraw Wewnętrznych w 1981 r., od końca II wojny światowej służył w wojskowych służbach specjalnych. Prawdopodobnie w tych aktach zna­leźć można odpowiedź na pytanie, jak doszło do tego, ze Kiszczak stał się głów­nym architektem Okrągłego Stołu.

Za prezesury Janusza Kurtyki zawartość zbioru zastrzeżonego zmniejszyła się niemal dwukrotnie, ale nadal znajdują się tam teczki np. NKWD z lat 40., czy akta rezydentury Departamentu I MSW w Paryżu, co być może pozwoliłoby osta­tecznie rozwiać wątpliwości dotyczące domniemanej działalności agenturalnej Bronisława Geremka i nie tylko jego, ale i innych polskich Paryżan...

"Jedną z ostatnich nadziei w tej sprawie - pisała ftonda.pl- historycy pokładają w odtajnieniu akt rezydentury Departamentu I MSW w Paryżu, w których powin­ny być wymienione wszystkie osobowe źródła informacji będące w dyspozycji wywiadu. Jeśli Geremek został zarejestrowany jako TW w latach 60. to ślady jego współpracy powinny zostać odnotowane przez wywiad z uwagi na pobyt późniejszego profesora historii w stacji badawczej PAN w Paryżu właśnie w la­tach 60". W latach 1962-65 Geremek był wykładowcą paryskiej Sorbony i kie­rownikiem Ośrodka Kultury Polskiej w Paryżu.



Przedstawiciele IPN na etapie prac nad tzw. ustawą dezubekizacyjną wielokrot­nie zwracali uwagę na nierozstrzygnięcie w tej ustawie kwestii dostępu do akt esbeków z tajnego zbioru zastrzeżonego, na co zwracał uwagę prezes IPN Janusz Kurtyka. Upublicznienie przez prezesa Janusza Kurtykę, że esbecy z tzw. zbioru zastrzeżonego nie stracą wysokich emerytur, ukazało część ukrywanej przed spo­łeczeństwem prawdy o tej przechowalni agentów PRL.

Dziś ci ludzie są całkowicie bezkarni i z tylnego siedzenia kierują politykami układu III (i IV) RP. Wystarczy przypomnieć, że to spec służby zakładały Kon­gres Liberalno-Demokratyczny, małą, lecz bardzo wpływową partię, w której prym wiedli Donald Tusk, Jan Krzysztof Bielecki czy Janusz Lewandowski i po­tem Platformę Obywatelską (do ojcostwa PO przyznał się m.in. gen. Gromosław Czempiński, były szef UOP).

Jak powiedział mi jeden z byłych pracowników IPN, w czerwcu 2008 r. prof. Janusz Kurtyka, ówczesny prezes IPN, rozwiązał specjalny zespół (powołany jeszcze za prezesury Leona Kieresa), który miał udokumentować działalność Wojskowej Służby Wewnętrznej wymierzoną w opozycję niepodległościową, w tym jej udział w głośnych zbrodniach politycznych takich jak zabójstwo ks. Popiełuszki. Wydaje się mało prawdopodobne, że tak ważna decyzja, jeśli miała miejsce, została podjęta samodzielnie przez szefa Instytutu, który przecież wiele zrobił dla ujawnienia prawdy o zasobach IPN. To decyzja polityczna ogromne­go znaczenia i konsekwencji. Zastanawiające, jaka była jej geneza. Jest wysoce prawdopodobne, że podczas wyjaśniania ww. zbrodni wyszłyby na jaw nazwiska tych, którzy wydawali rozkazy wykonania zbrodni. Kaliber był taki, że mogłoby to zachwiać ugodą z Magdalenki.


Nie ma wielkiej przesady w tym, że rządzi nami przebrana w cywilne garnitury menedżerów biznesu, prezesów koncernów medialnych, agentów wpływu itp. junta rodem ze spec służb PRL. Ukryci w zbiorze zastrzeżonym generałowie, pułkownicy i ich tajni współpracownicy mają w swoich rękach rynek bankowy, budowlano-remontowy, samochodowy, medialny, giełdę papierów wartościo­wych itd. itp. Praktycznie rządzą całym życiem społeczno-gospodarczo -kultu­ralnym w Polsce.

Pamiętam, jak Antoni Dudek z IPN, gdy rozmawiałem z nim po 2000 r., pracu­jąc w Super Expressie na temat zaginionych oryginałów "Porozumień Sierpnio­wych", wspomniał o zbiorze zastrzeżonym. Napisałem wówczas o tym zbiorze niedużą notkę w gazecie. Dr Dudek następnego dnia w rozmowie telefonicznej powiedział mi, że dostał ostrą reprymendę od ówczesnego prezesa IPN Leona Kieresa za to, że w ogóle o zbiorze w rozmowie ze mną wspomniał.

Utworzenie zbioru zastrzeżonego było jedną z głównych podwalin Polski okrą­głostołowej. Donosiciele, szpicle, cinkciarze, płatni mordercy, złodzieje majątku narodowego, zdrajcy interesu Polski - oni mają schronienie w tym zbiorze. Nie­którzy stali się nawet autorytetami moralnymi. Teczki innych ważnych agentów niszczono, bądź wynoszono. Jeden z byłych ministrów AWS wyznał będąc śmier­telnie chory swojemu przyjacielowi, który zarazem jest moim znajomym, że jedna z najbardziej znanych w Polsce osób, kojarzona jako rzekomy obrońca wolności i prawa, miała wynieść jego teczkę z MSW. Nie podaję nazwiska tego ministra, bo nie uzgadniałem ze znajomym ujawnienia tej poufnej informacji, o której mówił mi przed laty, ani tym bardziej, z oczywistych względów, nazwiska mojego znajo­mego, ale wiem, że to było szczere wyznanie ciężko chorego wówczas ministra.
Był czas, gdy PiS miał władzę i prezydenta, mógł wystąpić z inicjatywą dopre­cyzowania w ustawie o IPN zapisu nt. zbioru zastrzeżonego - jakie kryteria mają decydować o nadaniu klauzuli tajne ze względu na bezpieczeństwo państwa, by nie było to nadużywane do ukrywania szkodników Polski i zbrodniarzy komu­nistycznych. Nie zrobił tego.

Odtajnienie tego zbioru odkryłoby prawdę o zmia­nach w Polsce po 1989 r. To wywołałoby rewolucję na scenie publicznej i odkryło zakłamanie okrągłostołowe. PiS tego nie zrobił, podobnie jak Lech Kaczyński nie upublicznił aneksu do raportu z weryfikacji WSI. Sprawa aneksu funkcjonowała przez dłuższy czas w obiegu społecznym jako "straszak" na tych, którzy w anek­sie się znaleźli, bo mają pewne grzechy na sumieniu. Nie chodziło o ujawnienie prawdy, ale o szafowanie tą wiedzą w grze politycznej.
=========================

[Ten Zbiór Zastrzeżony nie jest taki nieprzemakalny:

W czasie, gdy z prof. Jerzym Przystawą walczyliśmy 14 lat w procesie, wytoczonym nam przez Dariusza Tytusa Przywieczerskiego, prezesa, zaraz potem właściciela UNIVERSALU ,

- udało mi się „dotrzeć” do tego „zbioru”: Był tam taki zapis:



Dariusz Tytus Przywieczerski, nr. rej. 92442, data rej.: 11.07.1985

Nazwa jednostki rejestr.: Wydz. I, Dept. II MSW

Kategoria: zabezpieczenie operacyjne, później TW, pseudonim: „Grabiański”, data rezygnacji 21.12. 89

IPN nie ma danych o rezydentach/agentach KGB.

http://dakowski.pl//index.php?option=co ... Itemid=119


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Czyja jest Polska?
PostNapisane: 29 maja 2015, 07:00 
Offline
Moderator

Dołączył(a): 13 lip 2009, 09:25
Posty: 30981
Kilkuset morderców rządzi Polską - wywiad z W. Sumlińskim w NY

https://www.youtube.com/watch?v=zWhVc7YO4Jg


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Czyja jest Polska?
PostNapisane: 29 cze 2015, 20:20 
Offline
Moderator

Dołączył(a): 13 lip 2009, 09:25
Posty: 30981
Cześć tylko zasłużonym

Z dr. Jerzym Bukowskim, rzecznikiem Porozumienia Organizacji Kombatanckich i Niepodległościowych w Krakowie, rozmawia Rafał Stefaniuk.

Jak informuje dzisiejszy „Nasz Dziennik”, MON nakazało grzebanie komunistycznych wojskowych bez asysty honorowej. Mimo to warszawski garnizon wystawia im regularnie tzw. małą asystę. Pogrzebom żołnierzy LWP powinna towarzyszyć jakakolwiek asysta?
– Honorowa asysta wojskowa podczas pogrzebu jest oddaniem czci człowiekowi, który całym swoim życiem zasłużył sobie na nią. Trudno tu mówić o jakimkolwiek automatyzmie, ale na pewno nie powinna ona przysługiwać tym dygnitarzom z epoki PRL, którzy zostali skazani prawomocnymi wyrokami sądowymi lub dali się poznać jako ludzie zwalczający niepodległościowe dążenia Polaków. Jeżeli dowódca garnizonu bądź jednostki wojskowej poproszony przez rodzinę lub organizację kombatancką o taką asystę ma wątpliwości, czy powinien ją posłać na cmentarz, niech zasięgnie opinii w MON, a gdyby w tym resorcie były różnice zdań, minister zawsze może zwrócić się o pomoc w ustaleniu faktów z biografii danej osoby do Instytutu Pamięci Narodowej.

Jak traktować argument, że to było jedyne oficjalne wojsko polskie?
– Armia niepodległego państwa musi odwoływać się do jego chlubnych tradycji. Dlatego trzeba stanowczo powiedzieć, że generał Wojciech Jaruzelski i jego najbliżsi współpracownicy byli zdrajcami, a pułkownik Ryszard Kukliński bohaterem, by odwołać się do dwóch najbardziej symbolicznych postaci z tamtej epoki. Nie wolno przekreślać LWP jako całości, ale nie można też mówić, że była to w pełni samodzielna, niezależna od Moskwy armia wolnego kraju. Co do tego, że na jej czele stali wyznaczani przez Kreml zaprzańcy, nikt nie ma już dzisiaj wątpliwości.

Komu zależy na tym, aby komunistyczni żołnierze i funkcjonariusze służb specjalnych PRL byli chowani z honorami?
– Zależy na tym ich kolegom, którzy w ten sposób bronią swoich życiorysów, oraz wielu politykom dawnej opozycji demokratycznej, nadmiernie i zupełnie niepotrzebnie uważającym niektórych komunistycznych dygnitarzy z lat PRL za ludzi honoru. Na szczęście nadchodzą już chyba wreszcie czasy, w których możliwe będzie „słowom naszym zmienionym chytrze przez krętaczy” przywrócenie ich prawdziwego sensu. Nie obejdzie się też bez przywrócenia alejom i kwaterom zasłużonych na naszych cmentarzach takiego charakteru, jaki winien im przysługiwać.

Dlaczego wojsku tak ciężko odciąć się od okresu PRL?
– Nie tylko Wojsku Polskiemu trudno jest odciąć się od okresu PRL, ponieważ w ogóle nie było jasnego i konkretnego oddzielenia III RP od Polski Ludowej, co spowodowało ogromne zamieszanie w sferze moralnej, historycznej i politycznej. Skoro nie ma wyraźnie zarysowanych granic między bohaterstwem a zdradą, w alejach zasłużonych leżą zaś obok siebie na cmentarzach ci, którzy zniewalali Naród Polski w imię sowieckiej racji stanu, i ci, którzy na różne sposoby przeciwstawiali się im (także z bronią w ręku) w imię najwyższych ideałów, trudno jest prowadzić politykę historyczną i wychowywać młodzież w poszanowaniu dla narodowych imponderabiliów.

Dziękuję za rozmowę.
Rafał Stefaniuk

http://www.naszdziennik.pl/polska-kraj/ ... zonym.html


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Czyja jest Polska?
PostNapisane: 23 lip 2015, 06:23 
Offline
Moderator

Dołączył(a): 13 lip 2009, 09:25
Posty: 30981
Skuteczny szantaż solidarności

Z dr. Witoldem Waszczykowskim, posłem PiS, wiceprzewodniczącym sejmowej Komisji Spraw Zagranicznych, byłym wiceministrem spraw zagranicznych, rozmawia Rafał Stefaniuk.

Decyzją rządu Polska przyjmie 2 tys. uchodźców z Afryki i Bliskiego Wschodu. Jesteśmy gotowi na udział w tej operacji?
– Do tej pory nie przyjmowaliśmy tak wielkiej liczby uchodźców. Azylu udzielaliśmy pojedynczym osobom, które do nas docierały, albo małym grupom. Gdy przyjmowaliśmy grupę 200 Polaków z Donbasu, to okazało się, że to jest dla nas wielki wysiłek, nad którym musieliśmy pracować przez wiele miesięcy. Teraz nie wiemy, co się z nimi stało. Czy znaleźli swoje miejsce w Polsce, czy przebywają w ośrodku? Trudno więc znaleźć odpowiedź na pytanie, czy podołamy przyjęciu 2 tys. uchodźców.

Ale jest to kwestia, którą trzeba rozpatrywać jako wyzwanie, które powinniśmy podjąć, czy wręcz przeciwnie - trzeba było zrobić wszystko, żeby uchylić się od udziału w programie?
– Rząd nie był skory do przyjęcia imigrantów. Próbowano argumentować, że Polska powinna być rezerwą dla uchodźców ze Wschodu, gdyby doszło do eskalacji konfliktu ukraińsko-rosyjskiego, jednak ten argument nie zadziałał. Rząd został więc przymuszony do zmiany stanowiska. Rzekomo użyto presji solidarnościowej oraz argumentów ideologicznych i wywodzących się z obszaru poprawności politycznej.

Szantaż okazał się skuteczny i decyzja zapadła. Co dalej?
– Skoro zostaliśmy zmuszeni, oczekiwałbym od rządu i odpowiednich służb dokładnej selekcji. Osoby, które mają trafić do Polski, muszą mieć udokumentowaną tożsamość i jasną przeszłość. Muszą to być osoby, które nie zagrażają naszemu bezpieczeństwu. Tutaj musimy być wyjątkowo ostrożni, bo mamy do czynienia z osobami przesiedlanymi z obszaru, gdzie toczy się wojna i szerzy się ekstremizm muzułmański. Istnieje więc możliwość, że część tych osób jest „zarażonych” ideologią bądź zetknęły się z dżihadem. Muszą to być też osoby, które dają nadzieję, że będą w stanie zasymilować się ze społeczeństwem. No chyba, że zakładamy, że one po pewnym czasie wyjadą na zachód Europy, ale to by dowodziło, że nasz wysiłek związany z ich przyjęciem jest jałowy.

Wspomniał Pan o solidarności jako elemencie szantażu. Gdzie jest więc ta solidarność Europy w kwestii rosyjskiego embarga na polskie produkty czy też względem Ukrainy?
– Pytania o solidarność można rozszerzać. Gdzie jest solidarność w kwestii bezpieczeństwa? Dlaczego Polska i inne kraje Europy Środkowej są obszarem o niższym poziomie bezpieczeństwa niż Europa Zachodnia? Można zapytać o politykę rolną. Dlaczego nasi rolnicy dostają niższe dopłaty niż ich koledzy chociażby z Grecji? To jest słuszna uwaga - skoro my mamy być solidarni, to Europa powinna być solidarna wobec naszych wyzwań i problemów.

Przyjęcie uchodźców mogło być kartą przetargową do pozytywnego rozpatrzenia spraw, na których nam zależy?
– To jest bardzo delikatna sprawa. W przypadku uchodźców politycznych jako kraj chrześcijański, który powinien wykazywać pewne czyny miłosierdzia, jest nam trudno prowadzić na ludzkich istnieniach politykę przetargów i szantażów. Jeżeli dochodzi do udokumentowanych przypadków zagrożenia życia ludzi czy całych rodzin, to Polska powinna starać się im pomóc. Jednak gdy w grę wchodzi cała rzesza imigrantów, to Polska powinna postawić stanowcze weto. A to choćby z jednego powodu: nas na to nie stać. To przecież my jesteśmy krajem, który wysyła imigrantów w świat, bo to my w ostatnich latach wysłaliśmy 2 mln osób na emigrację. Także nie potrafimy dać pracy prawie 10 proc. społeczeństwa.

Za naszą wschodnią granicą, na Kresach Rzeczypospolitej czekają tysiące Polaków, którzy błagają władze o umożliwienie im powrotu do Ojczyzny. Rząd Platformy i PSL stosuje odpowiednią kolejność udzielania pomocy?
– Absolutnie nie. Widać, że spotykamy się z próbą wyczekania. Póki większa krzywda nie dzieje się naszym rodakom, to rząd próbuje odsuwać ten problem. Mieliśmy drastyczny przykład Donbasu, kiedy to w wyniku walk 200 osób nie mogło już tam dłużej żyć. Jednak musimy pamiętać, że trudna sytuacja jest także w innych regionach, które co prawda nie są objęte bezpośrednimi działaniami wojennymi, ale są nimi zagrożone. W każdej chwili ofensywa rebeliantów może pójść w dowolnym kierunku i z dowolnego kierunku. Możliwy jest atak nie tylko z Donbasu, ale także z Naddniestrza. Ich trzeba chronić już teraz, gdy ewakuację można przeprowadzić w dość spokojnych warunkach. Wielu Polaków z Azji Centralnej, głównie z Kazachstanu, także czeka na powrót do kraju. Rząd nie dostrzega tej wielkiej polskiej siły, która mogłaby w jakimś stopniu rozwiązać problemy demograficzne w kraju.

W połowie kwietnia imigranci uciekający statkiem z Libii do Włoch podobno przed islamskimi radykałami wyrzucili za burtę 12 swoich współtowarzyszy tylko dlatego, że byli chrześcijanami. Jak trzeba oceniać ten czyn?
– Do tych drastycznych przykładów dochodzi także na Bliskim Wschodzie czy w Afryce Północnej. Kościoły są palone, a chrześcijanie giną w pogromach. Wyrzucenie ludzi ze statku na środku morza jest niezwykle brutalnym aktem mającym znamiona ludobójstwa na mniejszą skalę. To jest pole do działania dla władz Włoch, do których ten statek płynął. Osoby, które dopuściły się takiego czynu, muszą być przykładnie ukarane, aby nikt więcej nie ważył się go powtórzyć.

Skoro dochodzi do aktów agresji muzułmanów na chrześcijanach, jak przykład pokazuje także wśród samych uchodźców, to może Europa powinna przestać przyjmować kolejne osoby?
– Agresja narasta, ale w części. Ciągle jest jeszcze marginesem, choć mam świadomość, że ten margines się powiększa. Pamiętajmy, że poziom agresji podnosi się także w krajach muzułmańskich. Dochodzi tam do walki między muzułmanami żyjącymi według innej wykładni islamu. Ten problem jest szerszy, bo nie dotyczy tylko ataku na chrześcijan, ale także wojny w samym islamskim świecie. Jedynym rozwiązaniem, które na dzisiaj jest, ale jest niedostępne, byłoby stworzenie dużych enklaw bezpieczeństwa na Bliskim Wschodzie i w Afryce Północnej. Tam schronienie mogłyby znaleźć osoby, które nie mogą już dłużej żyć na terenach objętych wojną lub terrorem. To wymagałoby wielkiej operacji wojskowej, na którą Unii i NATO nie stać. W rezultacie próbujemy zmniejszać ten problem poprzez przyjmowanie osób, którym udało się dotrzeć do Europy. Tak niestety nie wyleczy się przyczyny sytuacji, która ma miejsce w Afryce i na Bliskim Wschodzie.

Dziękuję za rozmowę.
Rafał Stefaniuk

http://www.naszdziennik.pl/swiat/140887 ... nosci.html


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Czyja jest Polska?
PostNapisane: 12 sie 2015, 07:33 
Offline
Moderator

Dołączył(a): 13 lip 2009, 09:25
Posty: 30981
Obywatele decydują

PiS rozpoczyna kampanię referendalną od apelu o dopisanie nowych pytań.

Poprzedzająca referendum kampania zwykle skupia się na kwestiach, o których obywatele mają decydować w głosowaniu. PiS chce jednak zajęcia się sprawami, których referendum nie obejmuje, ale które mają poparcie 6 milionów obywateli. Chodzi o dopisanie do pytań zaproponowanych przez b. prezydenta Bronisława Komorowskiego kwestii wieku emerytalnego, prywatyzacji Lasów Państwowych i obowiązku szkolnego dla sześciolatków.

W zaprezentowanym spocie kandydatka na szefa rządu Beata Szydło (PiS) przekonuje, że Polacy mają prawo decydować o swoim państwie i ich głos się liczy. Dlatego też wiceprezes PiS zwraca się do prezydenta Andrzeja Dudy o dopisanie do ogłoszonego na 6 września referendum trzech pytań w kwestiach najbardziej palących.

– Dlaczego chcę, żeby zadano te pytania? Ponieważ was słucham i chcę dla was dobrze pracować. To obywatele decydują, jakiej chcą Polski. To wasz głos jest najważniejszy – przekonuje Szydło.

To pierwszy spot PiS zaprezentowany w kampanii referendalnej.

– Sprawa referendum jest dla nas bardzo istotna, ponieważ pod tymi trzema pytaniami podpisało się 6 milionów obywateli. Jeżeli państwo polskie i my, wszyscy Polacy, wydajemy 100 mln zł na zorganizowanie referendum, to warto uszanować, a nawet trzeba uszanować ten głos – mówi Marcin Mastalerek, rzecznik sztabu wyborczego PiS.

Jak wskazuje, wprawdzie inicjatywa spotyka się z oporem i twierdzeniami, że dopisanie pytań nie jest już możliwe, ale PiS przekonuje, że według dwóch ekspertyz konstytucjonalistów, jakimi dysponuje klub, sprawa jest wciąż otwarta.

– Referendum na wniosek prezydenta ogłasza się po zatwierdzeniu pozytywnym przez Senat. My kierujemy to do prezydenta. Prezydent prawdopodobnie zwróci się do Senatu o wydanie opinii dotyczącej tych trzech pytań, możliwości dopisania ich do referendum – wskazuje Stanisław Karczewski, szef sztabu wyborczego PiS.

Jak zauważa, w razie potrzeby marszałek Bogdan Borusewicz może zwołać dodatkowe posiedzenie Senatu, by sprawę rozstrzygnąć. Takie posiedzenie musi odbyć się w ciągu 14 dni od wniesienia wniosku przez prezydenta.

Marcin Austyn

http://www.naszdziennik.pl/polska-kraj/ ... yduja.html


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Czyja jest Polska?
PostNapisane: 27 sie 2015, 10:38 
Offline
Moderator

Dołączył(a): 13 lip 2009, 12:02
Posty: 37605
http://wirtualnapolonia.com/2015/08/26/niedobitki/

Obrazek


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Czyja jest Polska?
PostNapisane: 13 paź 2015, 05:57 
Offline
Moderator

Dołączył(a): 13 lip 2009, 09:25
Posty: 30981
W obronie zatrzymanych rolników

Obrazek

Z senatorem Jerzym Chróścikowskim, przewodniczącym NSZZ Rolników Indywidualnych „Solidarność”, rozmawia Rafał Stefaniuk

CBŚ zatrzymało rolników z Pyrzyc pod zarzutem działalności w grupie przestępczej. Związek ostro się o nich upomina.
– Bo to sprawa polityczna. Dyrektor Zachodniopomorskiego Oddziału Terenowego Agencji Nieruchomości Rolnych złożył doniesienie do prokuratury o tym, że przetargi są ustawiane w dniu 15 stycznia 2015 r. Następnego dnia prokuratura zajęła się sprawą. Przez ten czas panowała cisza. Teraz, gdy jesteśmy na ostatniej prostej do wyborów, rolnicy zostali brutalnie zatrzymani. Trudno nie domniemywać, że sprawa ta jest inspirowana politycznie i stworzona na zamówienie. Przy tym idealnie wpisuje się w kampanię wyborczą. Teraz przedstawia się rolników jako przestępców.

Jeżeli to jest działanie polityczne, to dlaczego uderzono właśnie w rolników?
– Rolnicy są jedyną znaczącą grupą społeczną, która domaga się wstrzymania sprzedaży ziemi. Wiele osób chciałoby, aby prawo umożliwiające sprzedaż ziemi dalej funkcjonowało. Kluczowe jest, aby rolnicy zajęli się teraz obroną swoich kolegów, a odpuścili ziemię.

Komu może zależeć na dyskredytacji środowiska rolniczego?
– Do końca roku funkcjonuje jeszcze ustawa, która umożliwia wykupowanie ziemi. Są grupy, które uważają, że na ziemi można nieźle zarobić. Żeby tak się stało, rolnicy nie mogą protestować. Trzeba więc ich pozamykać i zastraszyć, a wtedy się ich uciszy. Dzisiaj rolnicy zaczynają protest w obronie zatrzymanych w Szczecinie. Z pewnością nie wystraszą się i nie ulegną presji.

Wystarczy determinacji?
– Jesteśmy ludźmi, którzy walczą o polską rację stanu. Chcemy być właścicielami i mieszkać na naszej ziemi. Nie dopuścimy do rozlania na cały kraj sytuacji z Pyrzyc, gdzie ponad 50 proc. ziemi jest w rękach kapitału zagranicznego. Chłopi się organizują i przez to nazywa się ich zorganizowaną grupą przestępczą. Wychodzi na to, że każdy związkowiec jest przestępcą. Zarzuca się im, że działają w zmowie, a jak mają działać związki?

Rolnicy, którzy protestują w Szczecinie, otrzymają wsparcie od kolegów z całej Polski?
– Tak, zapadają decyzje w tej sprawie. Zachodniopomorska „Solidarność” RI podjęła uchwałę wzywającą do uwolnienia rolników. Pozostałe regionalne związki również podejmą podobne działania. Na razie będziemy obserwować, jak rozwinie się sytuacja. Nie wykluczam, że przemieni się to w szerszy protest.

I Szczecin będzie protestował do skutku, czyli do uwolnienia zatrzymanych rolników?
– Jedyną pewną decyzją, którą podjęto, to jest to, że rolnicy jadą do Szczecina i podejmują protest. Kolejne ruchy będą zapadać na miejscu. Los zatrzymanych rolników jest teraz w rękach nie prokuratury, a sądu. I to od tego, jak do sprawy podejdzie sąd, będzie zależał dalszy rozwój protestu.

Zakłada Pan, że protest przeniesie się do Warszawy?
– Nie zakładam. Na dzisiaj nie widzę potrzeby, aby rolnicy przyjechali do stolicy. Zatrzymani są w areszcie w Szczecinie i to tam powinniśmy być. W mojej ocenie to będzie najbardziej skuteczne.

Rolnicy poparli Andrzeja Dudę w wyborach prezydenckich. Związek będzie interweniować u głowy państwa?
– Mecenas Janusz Wojciechowski już był na miejscu i rozmawiał z rodzinami zatrzymanych. Zobowiązał się do udzielenia pomocy prawnej. Na dzień dzisiejszy interwencja ma więc miejsce. Liczymy na jej pozytywny efekt.

Dziękuję za rozmowę.
Rafał Stefaniuk

http://www.naszdziennik.pl/ekonomia-pol ... nikow.html


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Czyja jest Polska?
PostNapisane: 22 sie 2016, 09:41 
Offline
Moderator

Dołączył(a): 13 lip 2009, 12:02
Posty: 37605
http://prawy.pl/35901-prof-krystyna-paw ... utowanych/

Prof. Krystyna Pawłowicz ostro o Sorosie i liście jego eurodeputowanych
AW Opublikowano 20 sierpnia 2016

Obrazek

Czy antypolska, naruszająca zasady ustrojowe polskiej konstytucji działalność lewackiego, wynarodowionego, globalnego awanturnika G. SOROSA, otwarcie i bezczelnie finansującego u nas antydemokratyczne, antypolskie środowiska, zwalczające suwerenność Polski, jej chrześcijańską kulturę, propagujące sprzeczne z konstytucją wykolejenie obyczajowe i moralne, finansującego wszelkie inicjatywy wymierzone w obecne, legalnie, demokratycznie wybrane polskie władze – JEST W POLSCE LEGALNA? – pyta poseł prof. Krystyna Pawłowicz na swoim profilu w jednym z portali społecznościowych.
Poseł Pawłowicz nie ma żadnych wątpliwości, że „jeśli poważnie traktujemy nasze państwo, siebie, naszą konstytucję i prawo polskie, to temu człowiekowi Polska powinna po pierwsze – odebrać najwyższe polskie odznaczenie, które przyznał mu b. prezydent B. Komorowski, a po drugie – odpowiednie władze powinny zainteresować się i ocenić legalność w Polsce działań tego konsekwentnego szkodnika”.
Pytanie tylko, co w tej sprawie zrobi Prezydent Andrzej Duda?

WSZYSTKIE PRAWA DO TEKSTU ZASTRZEŻONE. Możesz udostępniać tekst w serwisach społecznościowych, ale zabronione jest kopiowanie tekstu w części lub całości przez inne redakcje i serwisy internetowe bez zgody redakcji pod groźbą kary i może być ścigane prawnie.


Góra
 Zobacz profil  
 
Wyświetl posty nie starsze niż:  Sortuj wg  
Utwórz nowy wątek Odpowiedz w wątku  [ Posty: 107 ]  Przejdź na stronę Poprzednia strona  1 ... 4, 5, 6, 7, 8  Następna strona

Wszystkie czasy w strefie UTC + 1


Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zalogowanych użytkowników i 5 gości


Nie możesz rozpoczynać nowych wątków
Nie możesz odpowiadać w wątkach
Nie możesz edytować swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz dodawać załączników

Szukaj:
Skocz do:  
 cron
Powered by phpBB © 2000, 2002, 2005, 2007 phpBB Group
Przyjazne użytkownikom polskie wsparcie phpBB3 - phpBB3.PL
Nasi przyjaciele: Strony Patriotyczne
Linki pozycjonujące: Fenster aus Polen / Schüco Fenster / Drutex Fenster / Fenster Preise / Haustüren /