Polskie-Forum.pl


Wolne i niezależne forum dyskusyjne / opinie polityczne / aktywność obywatelska / patriotyzm / Polska / wolna dyskusja


Wszystkie czasy w strefie UTC + 1




Utwórz nowy wątek Odpowiedz w wątku  [ Posty: 107 ]  Przejdź na stronę Poprzednia strona  1 ... 3, 4, 5, 6, 7, 8  Następna strona
Autor Wiadomość
 Tytuł: Re: Czyja jest Polska?
PostNapisane: 22 lut 2014, 08:15 
Offline
Moderator

Dołączył(a): 13 lip 2009, 09:25
Posty: 31041
Obraz i perspektywa naszej rzeczywistości

Niedawno czciliśmy pamięć rocznicy Okrągłego Stołu, był to przykład realizacji ideowego hasła „Solidarności” o zwalczaniu zła dobrem, a więc o dążeniu do uzgodnienia stanowisk w dyskusji nawet z partnerem mającym w swojej historii smutny repertuar zbrodni realizowanych w myśl leninowskiej zasady „Etyczne jest to wszystko, co służy zwycięstwu komunizmu”. Niestety w dziedzinie społeczno-gospodarczej nie udało się wówczas opracować racjonalnej formy transformacji. Wśród wielu negatywnych wyznaczników naszej wręcz tragicznej perspektywy jest przede wszystkim systematyczna utrata polskiego potencjału ludzkiego.

Już w latach 70. ubiegłego wieku kilkaset tysięcy Polaków wyjechało do Niemiec Zachodnich w ramach tzw. łączenia rodzin. Byli to oczywiście Polacy odnajdujący swoich krewnych czy powinowatych obywateli niemieckich. Następny etap superemigracji to wyjazd na początku lat 80. wielu członków „Solidarności” w czasie stanu wojennego i po nim. Ich liczba, np. w Kanadzie, była tak duża, że miejscowy rząd sfinansował specjalny program dla polskich emigrantów zapewniający im racjonalne zainstalowanie się. Dalsza, już wręcz rekordowa, emigracja w okresie po wejściu Polski do Unii Europejskiej do roku ubiegłego to około 2 mln osób, w większości młodych i wykształconych, niewątpliwie także dzielnych, energicznych, bo tylko tacy ośmielali się jechać w nieznane, obce kraje.

Ta tendencja się utrzymuje. Według wyliczeń prof. Krystyny Iglickiej, wybitnej specjalistki w dziedzinie demografii, rektora Szkoły Łazarskiego, w ubiegłym roku kraj opuściło około pół miliona Polaków. W pierwszych latach tej masowej emigracji wyjeżdżali samotnie członkowie rodzin przesyłający część swoich zarobków bliskim w Polsce. W sumie były to duże kwoty, według stanu przelewów bankowych dochodzące do 16 mld zł w skali roku. Niewątpliwie dalszy duży procent zarobków był przekazywany bezpośrednio w czasie przyjazdów do Polski.

Również ok. 200-300 tys. Polaków wyjeżdża co roku na zbiory płodów rolnych, głównie do Niemiec, m.in. na zbiory szparagów. Można więc stwierdzić, że poważny procent przyrostu dochodu narodowego w Polsce miał źródło w tego rodzaju aktywności. Jednak stopniowo następuje tu zmiana, bo coraz więcej Polaków aklimatyzuje się za granicą, ściąga swoją rodzinę i nie uczestniczy już więcej we wzroście dochodu narodowego Polski. Aktualny wskaźnik bezrobocia w Polsce to 13,2 proc., czyli ok. 2,1 milionów obywateli. Bezrobocie jest oczywiście niezwykle tragicznym stanem i jako taki jest podstawowym wyznacznikiem oceny sprawności państwa.

Aktualny globalny wskaźnik bezrobocia jest u nas rekordowy, bo jeśli dodamy procent bezrobotnych w Polsce i procent potencjalnych bezrobotnych Polaków, którzy wyemigrowali, to sumaryczny wskaźnik 25-26 proc. jest porównywalny w Unii Europejskiej jedynie z największym w Hiszpanii rzędu 25 procent. Układ przestrzenny bezrobocia w Polsce ujawnia dalszą cechę naszej rzeczywistości: przy średniej ogólnokrajowej stopie bezrobocia 13,2 proc. bezrobocie w Warszawie wynosi tylko 4,8 proc., w Poznaniu 5,2 proc, w Katowicach 5,4 proc., we Wrocławiu 5,8 proc., w Krakowie 6 procent.

Rosnące dysproporcje
Jak wiadomo, bezrobocie do 5 proc. jest tzw. frykcyjnym, a więc wynikającym jedynie z okresowego braku pracy na skutek jej zmiany, oczekiwania zatrudnienia po studiach itp. Można więc stwierdzić, że w mniej więcej 10 ośrodkach miejskich w Polsce problem bezrobocia nie ma charakteru priorytetowego, biorąc też pod uwagę, że w Warszawie na 1000 mieszkańców jest więcej samochodów osobowych niż w Paryżu, a średnia płaca w Warszawie jest poważnie wyższa od średniej w Polsce.

Widzimy, że dalszą cechą naszej rzeczywistości jest bardzo daleko idąca różnica między tymi miastami a tzw. prowincją. 1 milion 200 tysięcy Polaków posiada tylko ustawową minimalną płacę 1 tys. 680 zł miesięcznie brutto, podczas gdy najniższe pensje np. we Francji to w przeliczeniu na złote: 5 tys. 935 zł, w Irlandii 6 tys. 067 zł, w Hiszpanii 3 tys. 125 zł i w Grecji 2 tys. 839 złotych. Oczywiście nieco inaczej kształtuje się struktura cen w różnych krajach, ale wiele produktów przemysłowych jest nawet tańszych niż w Polsce.

Natomiast średnie pensje miesięczne polskich kierowników banków dochodzą do 120 tys. zł miesięcznie, a zagranicznych kierowników banków w Polsce do 300 tys. zł, płace dyrektorów giełdowych spółek 60-70 tysięcy miesięcznie, nie mówiąc już o milionach zarabianych przez 100 najbogatszych polskich przemysłowców i rekinów giełdowych. Według danych Boston Consulting Group, w Polsce jest 38 tys. osób, których majątek przekracza 1 milion dolarów, według ich prognoz w 2017 roku liczba tych bogaczy wzrośnie do 78 tysięcy.

Mamy więc w Polsce wysoką stratyfikację zarobków. Pod tym względem jesteśmy drugim krajem po Rosji w krajach Europy Środkowo-Wschodniej. Dużo niższe zarobki w Polsce niż w 15 pierwszych krajach Unii Europejskiej są wynikiem ich struktury gospodarczej, np. jedynie 6 proc. zagranicznych banków w Niemczech i jedynie 10 proc. zagranicznych banków we Francji, czy 20 proc. w Danii, a zdecydowana większość przemysłu i handlu w rękach miejscowych właścicieli plus liczne udziały w wielonarodowych wielkich koncernach.

Skalę istniejącej biedy w Polsce przedstawia opublikowany ostatnio przez Główny Urząd Statystyczny dokument „Warunki życia rodzin w Polsce”. Okazuje się, że aż 1,4 mln dzieci w Polsce żyje w skrajnej biedzie i niedostatku. Ponad pół miliona dzieci nie dojada, ich rodziców nie stać na danie im przynajmniej co drugi dzień posiłku z mięsa czy ryb lub odpowiednika wegetariańskiego. W skrajnej nędzy, poniżej tzw. minimum egzystencji, żyje blisko 10 proc. rodzin wychowujących 3 dzieci, a aż 26,6 proc. rodzin mających 4 i więcej dzieci. Ten olbrzymi dysonans jest efektem liberalnej polityki ekonomicznej wolnego rynku w nawiązaniu do światowej aktualnej praktyki, gdzie rośnie systematycznie od wielu lat dysproporcja zarobków doprowadzająca do paradoksalnej sytuacji, że 85 ludzi świata ma majątek równy bogactwu najbiedniejszej połowy ludzkości globu.

W USA od 2007 roku dochody 1 procenta najbogatszych Amerykanów wzrosły o 275 procent, podczas gdy dochody 20 proc. najbiedniejszych tylko o 18 procent.

Ten stan rzeczy kształtuje również nasz wręcz światowy rekord w ujemnym przyroście naturalnym. Na 224 kraje, w których badano wskaźnik rozrodczości, Polska znajduje się na negatywnie rekordowym 212. miejscu ze wskaźnikiem rozrodczości na jedną kobietę 1,2, ale w badaniach angielskich Polek – emigrantek ten wskaźnik wzrasta do 2,1.

Tracimy suwerenność
Polska jest też europejskim mistrzem w publicznym zadłużeniu. Zadłużenie budżetowe kształtuje się w następujący sposób: w roku 2007, a więc 17 lat od końca ustroju gospodarki planowej, dług publiczny wynosił 527,4 mld zł, ale 4 lata później, w roku 2011, wzrósł już do 850,8 mld zł, a 14 lutego 2014 roku Zegar Długu Publicznego Fundacji Rozwoju Obywatelskiego prof. Balcerowicza wykazał już 1 bilion 41 mld 41 mln złotych. Do tego długu trzeba jednak dodać ukryty dług funduszu emerytalnego i zadłużenie służby zdrowia, co razem, według opublikowanych wyliczeń Funduszu Rozwoju Obywatelskiego prof. Leszka Balcerowicza, wynosi blisko 3 biliony 900 mld zł, stanowiąc ponad 200 proc. PKB.

Zakładając nawet niepełną dokładność wyliczeń prof. Balcerowicza, należy stwierdzić, że i w tej dziedzinie znajdujemy się w negatywnej czołówce krajów Unii Europejskiej. Te wskaźniki w sposób zasadniczy zagrażają perspektywie wypłaty emerytur już w skali 6-7 lat.

To efekt błędnej polityki transformacji, ale także niewątpliwie skorumpowania polskich decydentów. Badania Światowego Banku w 1999 roku wykazały, że we wszystkich analizowanych operacjach prywatyzacji w Polsce zagraniczne firmy płaciły „prowizje”, a nawet „kupowały” korzystne dla nich ustawy sejmowe. Ówczesny marszałek Sejmu Maciej Płażyński skierował te informacje do Prokuratury Rejonowej w Warszawie, która jednak umorzyła postępowanie po wyjaśnieniu Banku Światowego, że badania były anonimowe.

Błędna polityka finansowa w stosunku do przedsiębiorstw państwowych doprowadziła do upadku 628 firm powstałych w okresie PRL, w tym kilkadziesiąt firm techniki elektronicznej. Ostateczny efekt tego nierozliczonego niedbalstwa i również upowszechnionej korupcji to aktualna struktura polskiej gospodarki identycznej ze strukturą gospodarczą powtórnie skolonizowanych gospodarczo krajów pokolonialnych.

Mamy tylko 3 banki polskie wśród 60 banków działających w Polsce, w tym tylko jeden bank ze 100-procentowym kapitałem polskim. Mamy tylko 2 polskie supermarkety, wielki handel jest więc też opanowany przez zagraniczny kapitał. Pamiętajmy, że jedno miejsce pracy w supermarkecie to odpowiednik 5-6 miejsc pracy w prywatnym małym i średnim handlu. Portugalska Biedronka jest już trzecim największym przedsiębiorstwem w Polsce, a ma szansę zostać wkrótce pierwszym. W tym roku prawdopodobnie upadnie 8 tysięcy polskich małych sklepów.

W polskich rękach mamy tylko ok. 32 proc. wielkich przedsiębiorstw przemysłowych, a także tylko poniżej 50 proc. średniej wielkości przedsiębiorstw. W świetle danych z Rocznych Bilansów Płatniczych zagraniczne przedsiębiorstwa w Polsce przesyłają zarówno zyski, jak i kwoty uzyskane z rozmaitego rodzaju manipulacji cenami transferowymi do swoich central, w sumie od 60 do 80 mld złotych rocznie.

Nielogiczna administracja
Z tą neokolonialną strukturą gospodarczą łączy się również niesprawna struktura administracyjna powstała w latach 90. w długim, 8-letnim procesie jej kształtowania. W okresie, w którym istniała już powszechna tendencja spłaszczania struktur w związku z rozwijającym się procesem informatyzacji, my zamiast rozwijania informatyki w zarządzaniu publicznym zbudowaliśmy sieć 379 powiatów. Średnio jeden powiat ziemski obejmował 80 tys. mieszkańców, podczas gdy wszędzie tam, gdzie jeszcze istnieje ten szczebel struktury administracyjnej, są to duże zespoły, np. 195 tys. mieszkańców w Niemczech (kreisland), w Hiszpanii 752 tys. czy w Grecji 206 tysięcy.

Ich budowa podporządkowana była interesowi partyjnemu Unii Demokratycznej (późniejszej Unii Wolności), której kierownictwo sądziło, że tej wielkości miasta będą terenem jej wyborczej bazy politycznej. Natomiast SLD był przeciwny tworzeniu powiatów, ale gdy we Wrześni w 2003 roku zorganizowano przedwybory i zwyciężył SLD, to jego polityka się zmieniła. Okazało się bowiem, że tej wielkości miasta są w dalszym ciągu pod wpływem starej nomenklatury, która w ramach tzw. nomenklaturowej prywatyzacji zawłaszczyła wiele zakładów i odgrywa w dalszym ciągu wybitną rolę polityczną.

Nietrafna jest również koncepcja podwójnych jednostek szczebla wojewódzkiego w myśl zasady budowy równorzędnych jednostek państwowych i samorządowych. Światowa praktyka to budowa jednostek samorządowych kierowanych przez wybranego np. gubernatora w Stanach Zjednoczonych czy prezydenta miasta lub starosty pełniącego również funkcje państwowe. Praktycznie jednak 49 województw zostało tylko podzielonych na dwie grupy, utworzono 16 urzędów wojewódzkich i 33 terenowe urzędy wojewódzkie danego województwa. Podobnie struktura centrali z fachowymi ministerstwami jest błędnie ustawiona: problemy transportu, służby zdrowia, zarządzania państwowymi przedsiębiorstwami powinny być terenem stałych urzędów ze stabilnym wieloletnim fachowym kierownictwem, a nie kierowane przez doraźnie mianowanych polityków rządzącej partii. Administracja publiczna w Polsce wymaga radykalnej zmiany zaprojektowanej przez pozaurzędniczy fachowy zespół, jest ona nadmiernie rozbudowana i nielogicznie skonstruowana.

W polityce gospodarczej mamy wiele przykładów wieloletniego bezskutecznego działania w dziedzinie np. polityki energetycznej, eksploatacji naszego wielkiego bogactwa gazu łupkowego i naszych licznych źródeł gazu, nie mówiąc już o chemii węgla i produkcji benzyny z węgla. Niemcy mieli trzy fabryki benzyny z węgla zlikwidowane po wojnie. Rewelacyjna szansa własnej produkcji gazu łupkowego powinna być przedmiotem koncentracji aparatu rządowego i szybkich decyzji, tymczasem mimo że premier Tusk w swoim exposé przedwyborczym w roku 2011 zapowiedział, że z opłat uzyskanych od firm eksploatujących nasze złoża gazu łupkowego powstanie specjalny fundusz emerytalny („tak by nasze marzenia o bogactwie płynącym z ziemi, w odniesieniu do gazu łupkowego, stały się twardą rzeczywistością”), do tej chwili nie udało się uchwalić prawa geologicznego. Brak tych przepisów wystraszył już wiele firm, takich jak koncern Exxon, Talisman, Marathon i włoski ENI, które wycofały się z próbnych wierceń.

Podobnie wiele ważnych inwestycji było realizowanych w błędny sposób przez źle dobranych wykonawców, i tak np. Port Lotniczy w Modlinie unieruchomiony na skutek złej konstrukcji pasów startowych, wiele autostrad, np. na trasie Warszawa – Łódź stwierdzono blisko 200 pęknięć nawierzchni, podobnie droga ekspresowa S5 pod Poznaniem, nie udało się też przez wiele lat zbudować terminalu w Świnoujściu, w budowie mostu Marii Skłodowskiej-Curie trzeba było poprawiać krzywo ustawione przęsło mostowe, druga linia metra w Warszawie z zalanym tunelem.

Do tego dochodzi niesprawność działania władzy ustawodawczej, kodeks pracy zmieniano 40 razy, ustawę o emeryturach i rentach 60 razy, ustawę o systemie oświaty 70 razy itd. Wreszcie nowa era rozwoju korupcji, tak ostro i efektywnie zwalczana w okresie rządów PiS. Według ostatnio opublikowanych badań Unii Europejskiej w raporcie Komisji Europejskiej, do wielu nieprawidłowości dochodzi przy przetargach publicznych, brakuje też rządowego projektu walki z korupcją. W ankiecie na ten temat okazało się, że na 100 osób ankietowanych aż 92 osoby w Polsce i Grecji oświadczyły, że łapówka to najlepsza droga do dostępu do usług publicznych. Również niekorzystne są wyniki wielu badań prestiżu zawodu w Polsce, prestiż polityka i posła jest umieszczany na bardzo odległych miejscach, natomiast pierwsze miejsce jest zarezerwowane dla profesorów uniwersytetów.

Istnieje również zjawisko częstego zmieniania przynależności partyjnej przez posłów. W pierwszej kadencji 240 posłów zmieniało od 2 do 4 razy swoją przynależność partyjną. To zjawisko w mniejszym stopniu występuje też w obecnej kadencji. Radykalną zmianą tego niewłaściwego stanu rzeczy jest elementarna zasada: poseł, zmieniając swoją przynależność, traci mandat poselski.

Krytyczna sytuacja, w jakiej znajdujemy się obecnie, wymaga racjonalnego zaplanowania kierunku działań usprawniających. Misją długofalową w dziedzinie ekonomiczno-organizacyjnej jest wstrzymanie procesu wymierania Polaków w Polsce i wstrzymanie procesu masowej emigracji dzięki rozwojowi ekonomicznemu zapewniającemu pracę dla nowego pokolenia. Ekonomiczna dotacja w formie dodatku rodzinnego na każde kolejne dziecko plus sieć państwowych i samorządowych przedszkoli może być pierwszym doraźnym zadaniem w tym kierunku.

Powstrzymanie emigracji i utrzymanie bezrobocia w jego skali frykcyjnej wiąże się ze zmianą naszej kolonialnej struktury gospodarczej na zrównoważoną istniejącą w czołowych krajach Unii Europejskiej. Konieczne jest maksymalne unarodowienie bankowości między innymi poprzez przyjęcie praktyki, że wszystkie państwowe i samorządowe instytucje mają rachunki w polskich bankach, lub w bankach spółdzielczych, a nie tak jak w samorządzie warszawskim w amerykańskim Banku Handlowym. Stworzenie konkurencji dla zagranicznych supermarketów w postaci polskich domów towarowych i odpowiednie przeciwdziałanie sprytnym formom pozornego ograniczenia zysków supermarketów poprzez wprowadzenie podatku obrotowego. Nowa struktura podatkowa, z podatkiem od operacji kapitałowych dla banków, wysokiego podatku od zysków z operacji giełdowych, podatek obrotowy również dla przedsiębiorstw polskich zarejestrowanych za granicą.

Konieczna jest też bezwzględna walka z korupcją również amerykańską metodą szerokiej informacji o każdym ważniejszym przypadku i zasądzania także kar pieniężnych.

Oczywiście konieczna jest poważna kontrola funkcjonowania działalności administracji, doboru kadry politycznej. To wszystko jest jednak możliwe jedynie przy kierownictwie autentycznie ideowym, z działaczami politycznymi o wyrobionym zmyśle społecznym, traktującymi swoją pracę jako swoistą misję. Konieczna jest też zasadnicza zmiana wzajemnego stosunku różnych środowisk partyjnych, praktyczna realizacja idei „Solidarności”, zbudowanej na nauce bł. Jana Pawła II:

* zwalczaj zło dobrem

* solidarne, obywatelskie, samorządne społeczeństwo

* ktoś mający inną niż moja opinię nie jest moim wrogiem, mogę z nim dyskutować i starać się go przekonać, ale szanuję jego poglądy (ekumenizm intelektualny)

* budujemy lepszą przyszłość przez konstrukcję, a nie przez destrukcję

* ograniczam swój egoizm, starając się realizować postulat: Kochaj bliźniego jak siebie samego,

* miarą mojej wolności jest wolność drugiego, tak jak w ruchu samochodowym nie mam wolności przekraczania przepisów, ażebyśmy wszyscy razem mogli bezpiecznie jechać

* ograniczamy stratyfikację społeczną

* chronimy godność człowieka w procesie pracy.

--------------------------------------------------------------------------------

Autor jest ekonomistą, wybitnym teoretykiem zarządzania. Kierował projektami ONZ w Afryce Centralnej, wykładał na uniwersytetach w Ameryce Północnej i w Europie.

Prof. Witold Kieżun

http://www.naszdziennik.pl/mysl/69012,o ... tosci.html


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Czyja jest Polska?
PostNapisane: 14 cze 2014, 14:51 
Offline
Moderator

Dołączył(a): 13 lip 2009, 09:25
Posty: 31041
Kontrowersyjne nagrania polityków PO-PSL

Kolejne bulwersujące taśmy obnażające kulisy rządów PO – PSL. „Państwo istnieje teoretycznie” – miał powiedzieć szef MSW Bartłomiej Sienkiewicz w rozmowie, jaką w poniedziałek opublikuje “Wprost”. Na stronie internetowej napisał o tym jeden z dzienników.
Tygodnik „Wprost” cytuje nagrania dwóch rozmów: Marka Belki, szefa NBP z szefem MSW Bartłomiejem Sienkiewiczem oraz byłego ministra transportu Sławomira Nowaka z Andrzejem Parafianowiczem, byłym wiceministrem finansów.

W nagraniu Minister Sienkiewicz ma namawiać, aby NBP pomógł w finansowaniu deficytu budżetowego i tym samym wsparł PO w trudnych wyborczych latach – poinformował tygodnik.

Prezes Belka ma za to żądać głowy Rostowskiego i nowelizacji ustawy o banku centralnym. Szef NBP ma też stwierdzić podczas rozmowy, że ostrzegał premiera przed Amber Gold. Według gazety nagranie miało powstać w lipcu 2013 r.

Prof. Andrzej Zybertowicz, socjolog podkreśla, że jeśli po publikacji wszystko okaże się zgodne, to powinna nastąpić seria dymisji w rządzie PO-PSL. A tło rozmów może mieć dwie interpretacje – dodaje profesor.

- Pierwsza interpretacja, że te taśmy zostały nagrane i ujawnione przez osoby ze środowiska tajnych służb, które uznały, że afery aferami, nadużywanie władzy nadużywaniem, ale to, co robi PO w ostatnich latach, to przekracza wszelką miarę i doprowadza do destrukcji podstawowych funkcji państwa. Druga interpretacja, mniej optymistyczna, mówiłaby, że to nagrały grupy interesów skonfliktowane z tymi grupami, które na tych taśmach są nagrane. Byłoby to wewnętrzne przesunięcie w polu elit systemu III RP – ocenia prof. Andrzej Zybertowicz.

“Wprost” nie wyjaśnia, kto nagrywał polityków i jaki miał w tym cel. Sugeruje, że mogą stać za tym służby skonfliktowane z Ministrem Sienkiewiczem. Tygodnik zaznacza też, że nagrań jest znacznie więcej – m.in. szefa NIK-u Krzysztofa Kwiatkowskiego z Janem Kulczykiem czy Elżbiety Bieńkowskiej z szefem CBA Pawłem Wojtunikiem.

RIRM

http://www.radiomaryja.pl/informacje/ko ... ow-po-psl/


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Czyja jest Polska?
PostNapisane: 14 cze 2014, 15:14 
Offline
Moderator

Dołączył(a): 13 lip 2009, 12:02
Posty: 37605
Finansowanie budżetu państwa przez NBP to największy koszmar z żydowskich snów. Reakcja żydowskiej szczekaczki, jaką jest Wprost, jest zrozumiała. Z informacji powyższej wynika, że pierwszy raz Belka i PO zamierzali działać zgodnie z polskim interesem, a wbrew interesowi żydowskiemu. Czujne służby i żydowskie media zaalarmowały Polaków, przedstawiając sprawę jako groźną dla Polski.


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Czyja jest Polska?
PostNapisane: 16 cze 2014, 06:23 
Offline
Moderator

Dołączył(a): 13 lip 2009, 09:25
Posty: 31041
Czy Polska jest nasza, czy też należy już do kogoś innego niż Polacy?
Musimy koniecznie na to pytanie sami sobie odpowiedzieć. Czyja jest Polska? i ... czy w ogóle jeszcze jest?
Może już jesteśmy tylko tubylczym narodem, bez prawa głosu w naszych sprawach?


Narada gangsterów

Opozycja chce specjalnej komisji śledczej w sprawie afery taśmowej z udziałem szefa MSW. Bartłomiej Sienkiewicz mówi swojemu rozmówcy, że państwo polskie istnieje tylko w teorii, i sugeruje prezesowi NBP złamanie Konstytucji.

Nagrania rozmów urzędników z najwyższej półki odsłaniają fatalny stan państwa i bezbrzeżny cynizm polityków Platformy Obywatelskiej: generowanie zadłużenia, łamanie Konstytucji, prywatne interesy.

Ktoś nielegalnie nagrywał spotkania m.in. ministra spraw wewnętrznych Bartłomieja Sienkiewicza, prezesa Narodowego Banku Polskiego Marka Belki i byłego ministra transportu Sławomira Nowaka. Kto? Służby specjalne, BOR, a może ktoś z Platformy, kto zorientował się, że państwowi dygnitarze regularnie spotykają się w mokotowskiej restauracji, prowadząc w niej nieskrępowane rozmowy polityczne? A może to zemsta Grzegorza Schetyny? Nie ma wątpliwości, że ujawniona rozmowa Marka Belki, prezesa NBP, jego zastępcy Sławomira Cytryckiego i szefa MSW Bartłomieja Sienkiewicza kompromituje ich wszystkich. Sienkiewicz w trakcie spotkania mówi m.in., że „państwo polskie istnieje teoretycznie, praktycznie nie istnieje”, a Polskie Inwestycje Rozwojowe to „ch…, d… i kamieni kupa”. Twierdzi też, że Polacy mają w d… orliki i autostrady.

Szef NBP, chcąc dobić targu, mówi wprost, że za cenę pomocy NBP w finansowaniu deficytu budżetowego trzeba […] podziękować hrabiemu von Rostowskiemu i powołać technicznego niepolitycznego ministra finansów, który znajdzie w banku centralnym pełne wsparcie„. Belka uszczegóławia dalej, że chce bezpośrednio współpracować w tej sprawie z rządem.

”Po pierwsze, ja bym chciał mieć partnera, który się nazywa Prezes Rady Ministrów, a nie minister finansów. […]. I ja wtedy mówię premierowi: „Bardzo dużo jest możliwe”. Mamy oczywiście tą pieprzoną Radę Polityki Pieniężnej… […] Ale wtedy moim warunkiem excuse me jest dymisja ministra finansów„.

Ale to nie wszystko. Bartłomiej Sienkiewicz, mówiąc o sytuacji politycznej i gospodarczej, nie kryje swojej oceny rzeczywistości ekonomicznej, nie dając wiary rządowej propagandzie. ”Mamy deficyt budżetowy, ryzyko przekroczenia progu, 43 proc. w CBOS dla PiS-u i osiem miesięcy do wyborów… […]. Mamy d… pogłębiającą się na poziomie budżetu państwa. […] brakuje pieniędzy w budżecie, cięcia są niewystarczające. I mamy osiem miesięcy do wyborów. Jak zmniejszymy ten okres, to ten warunek jest bez znaczenia wtedy, i PiS ma 43 proc. w sondażu CBOS. Czyli idziemy w taki wariant, nie czarujmy się, że idziemy w taki wariant, że tylko i wyłącznie ekonomika decyduje o ocenie stabilności kraju… […] wiemy, że to się skończy katastrofą, ponieważ zwycięstwo PiS-u oznacza ucieczkę inwestorów, pogorszenie się warunków finansowych„.

Prawo i Sprawiedliwość oczekuje dymisji całego gabinetu Donalda Tuska. Partia jednak poczeka na wszystkie nagrania i pełny obraz sytuacji. – Sienkiewicz jest tylko posłańcem, a nie chodzi o to, żeby ściąć posłańca, ale o to, że odkryta została ta patologia, która jest w państwie – tłumaczy rzecznik PiS Adam Hofman.

Dziś po południu na temat afery taśmowej ma się wypowiedzieć premier.

Maciej Walaszczyk

http://www.naszdziennik.pl/polska-kraj/ ... terow.html


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Czyja jest Polska?
PostNapisane: 16 cze 2014, 15:51 
Offline
Moderator
Avatar użytkownika

Dołączył(a): 21 lip 2009, 10:40
Posty: 7533
Lokalizacja: Podlasie
Aerolit napisał(a):
Dziś po południu na temat afery taśmowej ma się wypowiedzieć premier.


Kamiński: Premier napluł Polakom w twarz

http://fakty.tvn24.pl/aktualnosci,59/ka ... 40147.html

„Kto dzisiaj wierzy Donaldowi Tuskowi? (…) Mamy konkretny plan odsunięcia Tuska od władzy” – powiedział na antenie TVN24 poseł PiS Michał Antoni Kamiński, komentując konferencję Donalda Tuska. Wystąpienie premiera nazwał „cynicznym” i „obłudnym”.

Źródło: tvn24

_________________
"W ciągu całego naszego życia widziałem w naszym kraju tylko dwie partie. Partię polską i antypolską, ludzi godnych i ludzi bez sumienia, tych którzy pragnęli Ojczyzny wolnej i niepodległej, i tych, którzy woleli upadlające obce panowanie."


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Czyja jest Polska?
PostNapisane: 16 cze 2014, 16:02 
Offline
Moderator

Dołączył(a): 13 lip 2009, 09:25
Posty: 31041
Tak działa państwo

Krzysztof Losz

Nagrania rozmów wysokich urzędników państwowych, w tym ministra spraw wewnętrznych i prezesa Narodowego Banku Polskiego, kompromitują rządzących jeszcze bardziej niż afera hazardowa. Warto zwrócić uwagę na kilka aspektów. Po pierwsze, z rozmowy ministra Bartłomieja Sienkiewicza i prezesa Marka Belki wynika, że władza jest gotowa na wszystko, byle tylko Platforma Obywatelska nie przestała rządzić. Minister brutalnie stawia interesy partii ponad interesy państwa – co do tego nie ma wątpliwości. Szef NBP, który z mocy Konstytucji ma być osobą neutralną, niezależną od polityków, rozmawia z ministrem o tym, co zrobić, aby wyborów nie wygrało PiS. Czyli Marek Belka zachowuje się tak, jakby był jednym z ministrów rządu Donalda Tuska, włącza się do bieżącej polityki, a w zamian za pomoc rządowi żąda dymisji ministra finansów Jacka Rostowskiego, bo akurat ten mu się nie podoba. Zauważmy też, jakim językiem posługują się panowie – to bardziej przypomina knajacką rozmowę niż spotkanie wysokich urzędników państwowych. Niewątpliwie prezes banku centralnego stracił wiarygodność i w normalnym kraju powinien podać się do dymisji. Tak samo jak z urzędu powinien odejść minister Sienkiewicz.

Ale ta sprawa (także pogaduszki posła Sławomira Nowaka z byłym wiceministrem finansów Andrzejem Parafianowiczem) kompromituje państwo jeszcze z innych powodów. Przecież w tej poufnej rozmowie minister Sienkiewicz szczerze przyznaje, że państwo polskie nie funkcjonuje. Czyli szef MSW nie kryje się z tym, że rząd nas wszystkich od dawna oszukuje, bo przecież i Tusk, i sam minister Sienkiewicz setki razy chwalili się przy różnych okazjach, jak nasze państwo świetnie działa, jak zdaje każdy egzamin, przed którym staje. Była to tylko propaganda.

I o tym, że państwo nie działa, przekonują nas najbardziej właśnie te ujawnione nagrania. Jak bowiem wytłumaczyć Polakom to, że ktoś – ktokolwiek by to był – nagrywa sobie, jak chce, ministrów, posłów, prezesa NBP, pod nosem służb specjalnych. Więc albo te służby nie potrafią chronić wysokich funkcjonariuszy państwowych, albo ich ludzie sami byli zamieszani w podsłuchy. Jeden scenariusz gorszy od drugiego.

http://www.naszdziennik.pl/wp/82318,tak ... nstwo.html


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Czyja jest Polska?
PostNapisane: 16 cze 2014, 16:03 
Offline
Moderator

Dołączył(a): 13 lip 2009, 09:25
Posty: 31041
Brudna gra

Reakcja polityków koalicji rządowej i prorządowych mediów jest bardzo wstrzemięźliwa. I już pokazuje, jak będzie wyglądała linia obrony
Maciej Walaszczyk

Informacje dawkowano powoli. W sobotę „Wprost” opublikował nagranie, z którego wynika, że Bartłomiej Sienkiewicz poprosi prezesa NBP, by pomógł w finansowaniu deficytu budżetowego. Pomoc w zadłużaniu państwa ma polepszyć sytuację koalicji rządowej na 8 miesięcy przed nadchodzącymi wyborami parlamentarnymi. Sienkiewicz wie, że polityka prowadzona przez ekipę Tuska doprowadzi do załamania się notowań PO i utraty władzy na rzecz PiS. Rozmowa odbyła się w lipcu 2013 r. w warszawskiej restauracji „Sowa i Przyjaciele”.

Drugie nagrane spotkanie odbyło się w tym samym miejscu na początku lutego 2014 roku. Brali w nim udział były minister transportu Sławomir Nowak, były wiceminister finansów Andrzej Parafianowicz oraz Dariusz Zawadka, były szef GROM. I tutaj dialog nie pozostawia złudzeń: minister Nowak załatwia sobie za pośrednictwem Parafianowicza ochronę podczas kontroli skarbowej jego żony. – Chcą ją trzepać. Cały 2012 rok. Chcą najpierw wziąć rachunek bankowy. Mam nadzieję, że to dotyczy tylko jej działalności, a nie będą chcieli crossować tego z moimi rachunkami – mówi były minister transportu. Parafianowicz stwierdza, że o wszystkim wie i rzuca: – Ja to wszystko wiem… ale… bo ja z urzędu kontroli skarbowej, to już odkryliśmy bardzo dawno. UKS, komputery wyrzuciły […] Zablokowałem to.

Kompromitujących nagrań ma być więcej. Chodzi m.in. o rozmowy szefa NIK Krzysztofa Kwiatkowskiego z Janem Kulczykiem oraz wicepremier Elżbiety Bieńkowskiej z szefem CBA Pawłem Wojtunikiem. Szef klubu PiS Mariusz Błaszczak ocenia, że z ujawnionych w sobotę i niedzielę informacji wynika, że mamy do czynienia ze złamaniem Konstytucji. Według polityka PiS, NBP nie jest niezależny od ekipy rządzącej. Świadczy o tym próba dogadania się jego szefa z ministrem po to, aby koalicja rządząca wygrała wybory. – To jest sitwa! To świadczy o tym, że NBP uzależnił się od partii rządzącej, aby pomóc im wygrać wybory – ocenia. Jego zdaniem, należy zadać sobie pytanie, dlaczego Sienkiewicz spotkał się z Belką i kto go wysłał.

– Tylko Donald Tusk mógł go wysłać. Ta rozmowa kompromituje rząd i nadaje się do komisji śledczej – uważa Piotr Bączek, były szef pionu analitycznego Służby Kontrwywiadu Wojskowego. Bączek przypomina aferę z 2006 r., jaka wybuchła na Węgrzech, gdy zaraz po wyborach ujawniono, co o sytuacji politycznej w kraju sądzi premier socjalistycznego rządu. Informacje tygodnika mówią o nagraniach osób najbliżej związanych z Tuskiem.

Rozgrywający prezydent?
– Nagrania kompromitują ministrów Sienkiewicza, Nowaka. Wymienia się również szefa CBA Pawła Wojtunika, minister Elżbietę Bieńkow- ską czy szefa NIK Krzysztofa Kwiatkowskiego. Nie pojawiają się tam jednak osoby z zaplecza prezydenckiego i nie ma też o nich mowy, więc wydaje się, że ta publikacja jest ukierunkowana na skompromitowanie środowiska premiera. Należy to więc rozpatrywać w kontekście przyszłorocznej kampanii prezydenckiej i brudnej gry prowadzonej przez różne frakcje w obozie władzy. Komuś mocno zależy na tym, by Donald Tusk w tych wyborach nie wystartował i by prezydentem był w dalszym ciągu Bronisław Komorowski – ocenia Bączek.

Zdaniem Macieja Wąsika, byłego wiceszefa CBA, nagrań nie dokonała osoba ze służb specjalnych, ale ktoś, kto na prywatne zlecenie – być może z kręgu PO – założył podsłuch w lokalu, o którym wiedział, że spotykają się w nim politycy ze sfer rządowych. – Jednak jedno podstawowe pytanie się mi nasuwa: kto nami rządzi? Jeśli ludzie ci posługują się knajackim językiem, mówią, że państwo polskie nie istnieje, a szef NBP zgadza się na finansowanie deficytu tylko w sytuacji, kiedy ministrem finansów przestanie być człowiek, którego nie lubi, a koalicja zmieni ustawę o NBP po to, by łatwiej można było handlować papierami wartościowymi, to rzeczywiście chyba istnienie państwa jest kwestią teoretyczną – mówi Wąsik.

Reakcja polityków koalicji rządowej i prorządowych mediów jest bardzo wstrzemięźliwa. I już pokazuje, jak będzie wyglądała linia obrony. Tusk zapowiedział, że sprawy „nie lekceważy” i odniesie się do niej na dzisiejszej konferencji prasowej. Janusz Piechociński uspokajał: – Chciałbym, abyśmy nabrali do tego dystansu. Jeśli pojawi się coś więcej, to wtedy rozpocznijmy komentowanie, co jest w tym materiale.

Na posterunku stanął oczywiście Stefan Niesiołowski, dla którego nagrania to tylko wynik „plotkarstwa”. – Każdą rozmowę, jak się nagra, spreparuje odpowiednio, to może wyglądać podejrzanie. W tych fragmentach bełkotliwych, które miałem okazję przeczytać, nie widzę niczego, co miałoby jakieś większe znaczenie – bagatelizował.

Początkowo po najmniejszej linii oporu poszedł chyba jednak doradca prezydenta Tomasz Nałęcz, który przekonywał, że cała ta historia brzmi „nieprawdopodobnie” i jest „próbą znalezienia sensacji”. – Ktoś nie miał tematu i sobie wymyślił takie nagrania – powiedział w rozmowie z portalem Natemat.pl.

Rzecznik Najwyższej Izby Kontroli Paweł Biedziak w przesłanym oświadczeniu odniósł się do spotkania prezesa Krzysztofa Kwiatkowskiego z Janem Kulczykiem. Tłumaczył, że szef NIK spotyka się z wieloma osobami, które chcą mu „przekazać informacje o różnego rodzaju nieprawidłowościach”. Prezes Belka bagatelizuje treść nagrań. W oświadczeniu biura prasowego NBP napisano, że podczas rozmowy Belka informował Sienkiewicza o braku współpracy ze strony ministra finansów z bankiem „przy ważnych z punktu widzenia NBP kwestiach dot. stabilności finansowej Polski”. A „z prawie dwugodzinnej rozmowy zostały opublikowane wyrwane z kontekstu kilkuminutowe fragmenty”.

http://www.naszdziennik.pl/wp/82319,brudna-gra.html


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Czyja jest Polska?
PostNapisane: 16 cze 2014, 16:04 
Offline
Moderator

Dołączył(a): 13 lip 2009, 09:25
Posty: 31041
NBP w służbie PO?

Z dr. Zbigniewem Kuźmiukiem, finansistą, posłem do Parlamentu Europejskiego, rozmawia Marta Milczarska

Upublicznione nagrania, na których minister spraw wewnętrznych Bartłomiej Sienkiewicz rozmawia z prezesem NBP Markiem Belką o wsparciu banku centralnego dla budżetu państwa w zamian za dymisję ówczesnego ministra finansów Jacka Rostowskiego oraz nowelizacji ustawy o banku centralnym, świadczą o złamaniu Konstytucji?

- To szokujące, że prezes Narodowego Banku Polskiego, instytucji, która w Konstytucji opisana jest jako niezależna, decyduje się na rozmowy z politykami rządzącej koalicji, by nie dopuścić do władzy opozycji. Co więcej, prezes NBP, by temu zapobiec, jest gotów finansować dług publiczny, omijając obowiązujące prawo i Radę Polityki Pieniężnej, w zamian za to domaga się dymisji Rostowskiego. Jak widzimy, Rostowski stracił stanowisko, zaś minister Mateusz Szczurek, który został powołany, jest dokładnie tą osobą, jakiej chciał Marek Belka. To szokujące! Niestety, w rozmowie tej prezes NBP wypowiada się także w sposób niesłychany na temat członków Rady Polityki Pieniężnej, której sam jest przewodniczącym. Konstytucja została złamana, a cała ta rozmowa składa się na to, że Marek Belka powinien stanąć przed Trybunałem Stanu.

Zmiany polityczne już nastąpiły, a jakie są ekonomiczne skutki zawartego nieformalnego układu?

- Jak słyszeliśmy, Sienkiewicz i Belka podczas tej rozmowy mówili o tym, jak doraźnie „poprawić” sytuację budżetową, by Platforma Obywatelska wygrała wybory. Prezes NBP był gotów w tym celu skupywać obligacje skarbowe na rynku wtórnym, choć takie operacje są, jak na razie, w Polsce zakazane. Panowie umówili się jednak, by tak zmienić prawo, aby było to możliwe. Na razie skutki ekonomiczne tych działań nie są odczuwalne, lecz obawiam się, że gdyby te nagrania nie wypłynęły, to zawarta umowa byłaby bez skrupułów realizowana, tym bardziej że już nastąpiła zmiana w ustawie o instrumentach finansowych, a ustawa o Narodowym Banku Polskim jest właśnie przygotowywana.

Jakie działania rozpocząłby NBP, gdyby nagrana rozmowa „nie ujrzała” światła dziennego?

- Bank Centralny rozpocząłby z pewnością skupywać obligacje skarbowe na rynku wtórnym i w ten sposób zwolniłby część środków budżetowanych na obsługę długu, a tym samym rząd miałby szersze możliwości finansowania różnych przedsięwzięć o charakterze infrastrukturalnym i społecznym. Skutkiem tego mogłaby być już na jesień podwyżka rent i emerytur lub zdjęcie blokady podwyżek płac w sferze budżetowej.

Minister spraw wewnętrznych Bartłomiej Sienkiewicz zostanie zdymisjonowany i sprawa zostanie zamknięta? Czego możemy spodziewać się po konferencji premiera?

- Obawiam się, że minister Sienkiewicz tych wszystkich historii nie wymyślił sam, lecz został na to spotkanie posłany przez premiera Donalda Tuska. Świadczyć o tym może, że zrealizowanie zawartych podczas tej rozmowy „postulatów” prezesa Belki, czyli dymisja Rostowskiego, zmiany w ustawie o Narodowym Banku Polskim i ustawie o instrumentach finansowych wskazują na działanie w porozumieniu z premierem. Bo przecież nie minister spraw wewnętrznych odwołuje i powołuje ministrów, lecz czyni to prezes Rady Ministrów. A zauważmy także, że ten „deal” zawarty przez szefa MSW i prezesa NBP został już w dużej części zrealizowany. Skala patologii ujawniona w tych nagraniach jest tak olbrzymia, że jedynym wyjściem jest dymisja całego rządu Donalda Tuska i przedterminowe wybory. Obawiam się jednak, że podczas dzisiejszej konferencji premiera odpowiedzialność za całą tę sprawę zostanie zrzucona na prezesa Belkę, a w najgorszym wypadku zostanie „poświęcony” minister Sienkiewicz, natomiast Tusk będzie nam udowadniał, że nie miał z tym wszystkim nic wspólnego.

Dziękuję za rozmowę.

Marta Milczarska

http://www.naszdziennik.pl/ekonomia-fin ... ie-po.html


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Czyja jest Polska?
PostNapisane: 17 cze 2014, 06:04 
Offline
Moderator

Dołączył(a): 13 lip 2009, 09:25
Posty: 31041
Taśmy Tuska

Ekipa Donalda Tuska dostała jednoznaczne ostrzeżenie, że zabawa taśmami może być niemiła dla wszystkich, zwłaszcza jeśli nagrani mają na sumieniu jakieś ciemne sprawki
Artur Kowalski

Są taśmy na Kwaśniewskiego, znalazły się również na rząd Tuska. Cała Polska usłyszała rozmowy osób sprawujących obecnie czy jeszcze niedawno najwyższe funkcje w państwie, dowodzące ich uwikłania w nieczyste, pozakulisowe rozgrywki, kompromitujące ich uczestników jako polityków i mogące wskazywać nawet na możliwość popełnienia przestępstw. Zakładając prawdziwość ujawnionych przez tygodnik „Wprost” nagrań, należało oczekiwać tylko jednego – że w poniedziałek premier ogłosi dymisję swojego rządu. Nic bardziej mylnego.

Jeszcze na początku ubiegłego tygodnia to Donald Tusk mógł zacierać ręce i otwierać szampana po udanej akcji sejmowego głosowania w sprawie uchylenia immunitetu poselskiego byłemu szefowi Centralnego Biura Antykorupcyjnego Mariuszowi Kamińskiemu. To bowiem nie PiS, nie Kamiński, nie prawda i nie sprawiedliwość wygrały podczas głosowania w sprawie immunitetu, a Jarosław Kaczyński wcale nie musi biec z kwiatami w podziękowaniu do Tuska za postawę części posłów PO, którzy nie pozwolili prokuraturze postawić zarzutów Kamińskiemu. Paradoksalnie to właśnie przewodniczący Platformy Obywatelskiej mógł cieszyć się – choć nie publicznie, lecz co najwyżej w gronie najbliższych współpracowników – sukcesem. Nie tylko zdołał przygotować sobie dobry grunt pod przyszłą koalicję rządową z postkomunistami Leszka Millera, ale za jednym zamachem spacyfikował wszystkich członków klubu Platformy, którzy do dnia wyborów parlamentarnych będą pamiętać, jakie przerażenie ich ogarnęło na wieść, że utratą miejsca na liście wyborczej mogą zapłacić za to, że nie zagłosowali tak, jak rzekomo chciał szef. A mowa o głosowaniu, w którym żadnej dyscypliny klubowej nie wprowadzono.

Operacja „Kwaśniewski”
Głosowanie nad uchyleniem immunitetu poselskiego byłemu szefowi CBA nie było operacją „Kamiński” zmierzającą do postawienia przed sądem symbolu „strasznej” IV RP, lecz raczej operacją „Kwaśniewski”, i to bynajmniej niezmierzającą do uratowania skóry byłemu prezydentowi. To w Aleksandrze Kwaśniewskim premier zdaje się ciągle postrzegać swojego największego konkurenta na zagospodarowywanej przez przewodniczącego PO flance sceny politycznej. Choć Kwaśniewski po nieudanych podejściach do polityki w spółce z Januszem Palikotem ogłaszał już, że krajowej polityki na razie ma dość, to jednak realna możliwość powrotu do władzy SLD bezwzględnie stanowi perspektywę przynajmniej skutecznego lobbowania na rzecz obecności w polskiej gospodarce – niekoniecznie zgodnego z polskim interesem – wschodniego kapitału, biznesowych przyjaciół Aleksandra Kwaśniewskiego, jeśli nie do aspirowania na najwyższe stanowiska w państwie. Tym razem były prezydent dostał jednak jasny sygnał, by raz na zawsze wybić sobie z głowy myśl o powrocie do polityki w Polsce, bo niektóre sprawy, choć wydają się zamknięte, zawsze można otworzyć. Niespodziewanie mogłyby się pojawić jakieś „nowe” dowody w sprawie i prokuratura w Katowicach tak jak mogła nie uznać zgromadzonych przez CBA materiałów operacyjnych w tzw. sprawie willi Kwaśniewskich, tak samo mogłaby nagle zmienić zdanie.

Gdy Donald Tusk sprzątnął już Aleksandra Kwaśniewskiego – zapewne także ku uciesze Leszka Millera, któremu jednak w sytuacji walki o prymat na lewicy, ze względów wizerunkowych, nie opłaca się wchodzić w jakieś ostre konflikty z Kwaśniewskim, a jeszcze trudniej publicznie wyrażać z tytułu unieszkodliwienia byłego prezydenta satysfakcję – mógł przystąpić do pacyfikowania swojego klubu parlamentarnego. W ostatnich dniach byliśmy świadkami spektaklu rozliczeń w Platformie. A postawa posłów tej partii w głosowaniu nad uchyleniem immunitetu Kamińskiemu była do tego znakomitym pretekstem. W głosowaniu tym nie wprowadzono w Platformie dyscypliny. Sam premier, mając wiedzę, czego sprawa dotyczy i perspektywę swojej kompromitacji w przyszłości – po upublicznieniu okoliczności działań CBA w sprawie Kwaśniewskich, gdyby przyłożył rękę, by w tej sprawie uchylić immunitet Kamińskiemu – przezornie na głosowanie do Sejmu się nie udał. Głosowali za to inni członkowie Platformy. I choć od lat PO żyje z tego, że ogłasza rozliczanie IV RP na czele z Kamińskim, to niektórzy z nich nie tylko od głosu się wstrzymali (de facto nie zgadzając się na uchylenie immunitetu byłemu szefowi CBA), ale wręcz zagłosowali przeciw. O tym, jakoby mieli głosować za pociągnięciem Kamińskiego do odpowiedzialności, dowiedzieli się dopiero po głosowaniu.

Zrzedła mina
Tak przerażonych min posłowie PO – na wieść, że mogą zapłacić miejscem na liście wyborczej, gdyż rzekomo zagłosowali nie tak, jak życzył sobie szef – nie mieli chyba nigdy. Premier Donald Tusk wykazał się jednak wielkim miłosierdziem. Kary ma nie być dla żadnego z „niesubordynowanych” posłów, ale nawet dla przewodniczącego klubu, „schetynowca” Rafała Grupińskiego. Donald Tusk nie musi się już chyba obawiać, że ktokolwiek do czasu zatwierdzenia list wyborczych przed wyborami parlamentarnymi się wychyli, nawet jeśli nie będzie w sprawie dyscypliny partyjnej. Przy okazji rozliczania posłów Platformy mieliśmy do czynienia z dosyć zabawnym, powtarzanym wielokrotnie w telewizji obrazkiem, gdy aktualny wiceminister sprawiedliwości, przypierany do muru przez dwoje reporterów TVN, tłumaczył się, iż zagłosował przeciw uchyleniu immunitetu Kamińskiemu, gdyż taki z niego gapcio i czegoś nie doczytał, zerkając przy tym na twarze przepytujących go, czy swoją wypowiedzią przed telewizyjnymi kamerami wystarczająco się już upokorzył, by uzyskać przebaczenie, czy też musi ukorzyć się jeszcze bardziej.

Jeśli się powiedziało A, trzeba mieć odwagę powiedzieć B i przyznać, że stawianie w tej konkretnej sprawie zarzutów funkcjonariuszowi ścigającemu przestępstwa, w sytuacji gdy umarza się sprawę ściganych w obliczu tak poważnych, zgromadzonych w sprawie materiałów, nie jest „po ludzku” uczciwe. Zdaje się, że nie jest tak łatwo zachowywać się przyzwoicie i zarazem należeć do partii Donalda Tuska. Pozostaje pytanie, czy warto nadal uznawać zwierzchnictwo osób uwikłanych w jakieś podejrzane sprawki i wiązać z nimi swoją przyszłość w polityce. Kosa od czasu do czasu lubi bowiem trafiać na kamień. Dowodem dla organów państwa w sprawie Kwaśniewskiego nie stały się taśmy nagrane przez służby specjalne za zezwoleniem sądu, są nimi już za to – dla wszystkich, którzy przesłuchali ujawnione przez tygodnik „Wprost” nagrania – taśmy zarejestrowane przez „nieznanych sprawców”. Słyszymy m.in. ministra spraw wewnętrznych, który konstatuje, że państwo polskie istnieje tylko teoretycznie, negocjującego z prezesem „niezależnego” Narodowego Banku Polskiego podjęcie przez bank centralny działań skutkujących „sypnięciem groszem” do budżetu na rzecz wspólnej sprawy – by opozycja nie wygrała następnych wyborów. W zamian prezes NBP domagał się głowy ministra finansów, którego nazwał „hrabią von Rostowskim”, i powołania na jego miejsce ministra niepolitycznego, technicznego oraz zmiany ustawy o NBP. Jest również chociażby ujawniony stenogram rozmowy byłego ministra transportu Sławomira Nowaka obawiającego się rezultatów prowadzonej kontroli podatkowej z byłym wiceministrem finansów – szefem wywiadu skarbowego, który zapewniał Nowaka, iż w jego sprawie coś zablokował. Nie mniej istotna jest wypowiedź prezesa NBP o tym, że informował premiera Tuska o zagrożeniu działalnością Amber Gold. Przypomnijmy sobie, że w Sejmie premier oświadczył, iż o sprawie działalności firmy Marcina P. – dla którego linii lotniczych pracował syn Tuska – wiedział tyle, co podawały media. Zwraca uwagę termin publikacji nagrań, których podobno jest więcej, niż dotychczas ujawniono – dokonywanych w różnych miejscach i różnym czasie – szef MSW z prezesem NBP miał rozmawiać przed rokiem, a były minister transportu z byłym wiceministrem finansów w lutym br. Gdyby faktycznie miały zaszkodzić rządzącym, przekazane zostałyby do mediów w czasie kampanii wyborczej, a nie tuż po wyborach, by narobić jak najmniejszych szkód w kontekście kolejnych. Można domniemywać, że próby wyciszenia przez premiera sprawy mogą oznaczać, że szef rządu przyjął ostrzeżenie, a nagrywający mogą być spokojni o swoje interesy w państwie Tuska. Swoją drogą, uczestnicy rządzącej koalicji zdają się coraz zuchwalej sobie poczynać, tracąc przy tym czujność. Jeszcze przed kilkoma laty swoje sprawki załatwiali nie w knajpie, gdzie stosunkowo łatwo podsłuchiwać, lecz na cmentarzu bądź stacji benzynowej.

http://www.naszdziennik.pl/wp/82407,tasmy-tuska.html


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Czyja jest Polska?
PostNapisane: 17 cze 2014, 08:23 
Offline
Moderator
Avatar użytkownika

Dołączył(a): 21 lip 2009, 10:40
Posty: 7533
Lokalizacja: Podlasie
Aerolit napisał(a):
Taśmy Tuska

Ekipa Donalda Tuska dostała jednoznaczne ostrzeżenie, że zabawa taśmami może być niemiła dla wszystkich, zwłaszcza jeśli nagrani mają na sumieniu jakieś ciemne sprawki
Artur Kowalski

Są taśmy na Kwaśniewskiego, znalazły się również na rząd Tuska. Cała Polska usłyszała rozmowy osób sprawujących obecnie czy jeszcze niedawno najwyższe funkcje w państwie, dowodzące ich uwikłania w nieczyste, pozakulisowe rozgrywki, kompromitujące ich uczestników jako polityków i mogące wskazywać nawet na możliwość popełnienia przestępstw. Zakładając prawdziwość ujawnionych przez tygodnik „Wprost” nagrań, należało oczekiwać tylko jednego – że w poniedziałek premier ogłosi dymisję swojego rządu. Nic bardziej mylnego.


No właśnie. W normalnym kraju po czymś takim cały rząd podaje się do dymisji. A u nas ? "Polacy, nic się nie stało !" Oto co ma nam do powiedzenia płemieł tzw. polskiego rządu, niemiecki agent. Polska nie jest krajem prawa i sprawiedliwości. Polską rządzi mafia. A wszelkie afery są wyciszane i nie ma żadnych konsekwencji dla aferzystów. Ci jak gdyby nigdy nic rządzą sobie dalej, traktując Polskę jak prywatny folwark. W normalnym kraju ci ludzie już dawno dostaliby kopa w tyłek i poszliby z torbami. A może nawet i trafiliby za kratki. Ale nie w Polsce ! Rząd Tuska powinien wylecieć na zbity łeb już po tragedii smoleńskiej. Ale gdzie tam ! Ci którzy są winni śmierci 96 Polaków rządzą sobie dalej. Płemieł klepie swoich ministrów po plecach. Tuska też klepią po plecach różnej maści Merkele, Putiny i Obamy.

Czy to się kiedyś zmieni ? Czy w końcu będziemy świadkami jakiejś sprawiedliwości ? Czy też ta hołota wygra kolejne wybory ?

"Polacy, nic się nie stało !"

_________________
"W ciągu całego naszego życia widziałem w naszym kraju tylko dwie partie. Partię polską i antypolską, ludzi godnych i ludzi bez sumienia, tych którzy pragnęli Ojczyzny wolnej i niepodległej, i tych, którzy woleli upadlające obce panowanie."


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Czyja jest Polska?
PostNapisane: 26 cze 2014, 08:01 
Offline
Moderator

Dołączył(a): 13 lip 2009, 09:25
Posty: 31041
Żulia w fularach

Z Markiem Jurkiem, posłem do Parlamentu Europejskiego, liderem Prawicy Rzeczypospolitej, rozmawia Maciej Walaszczyk
Maciej Walaszczyk

Donald Tusk wybrał wariant va banque, postanowił przeczekać kryzys, bo taka metoda sprawdzała się już wielokrotnie. Jak Pan ocenia jego postawę?

– Tusk stracił trzecią szansę na godne oddanie władzy. Pierwszy raz, gdy po katastrofie smoleńskiej mógł ustąpić – by dać Polsce rząd zaufania społecznego, nieobciążony atakami na prezydenta, który tragicznie zginął, rząd, który powinien był przywrócić elementarną solidarność narodową w polityce. Drugi raz pół roku później, po raporcie Anodiny, który skompromitował politykę ślepego zaufania do Putina, kosztem polskiego śledztwa w sprawie katastrofy. Zaznaczam, że nie jest to wymyślanie historii na nowo, ale przypomnienie postulatów, które w tamtych warunkach stawiała Prawica Rzeczypospolitej. Teraz Tusk stracił trzecią szansę, by wziąć odpowiedzialność za subkulturę, która wokół niego się ukształtowała, i ustąpić. Zamiast tego wybrał drogę kurczowego trzymania się władzy i wciągania swych zwolenników w poparcie dla anarchii moralnej, której przewodzi. To próba utrzymania władzy poprzez rozkład opinii publicznej.

Pana pierwsza reakcja na treść podsłuchanych rozmów?
– Do władzy doszła subkultura, która gardzi Polakami, gardzi kobietami, gardzi nawet własnymi, deklarowanymi poglądami.

Cynizm i nihilizm ludzi obozu władzy przeraża, dziwi czy to jednak norma w polityce?
– To produkt oczywistej struktury zła, jaką jest polityka nastawiona tylko na władzę, posługująca się orędziem nastawionym jedynie na wyłudzenie aprobaty społecznej, przemawiająca przesłodzonym serdecznym językiem, a w gruncie rzeczy gardząca ludźmi. Taka polityka niszczy tych, którzy ją prowadzą. Cynizm wciąga jak bagno.

Uda się powołać rząd techniczny?
– Wolę określenie „rząd przejściowy” niż „rząd techniczny”. Bo chodzi o rząd, który doprowadzi Polskę do wyborów, ale jednocześnie stanie po stronie podstawowych zasad moralnych i będzie bronił polskiej racji stanu na forum międzynarodowym. Unia Europejska wybiera nowe władze, na Wschodzie Putin kontynuuje swoją politykę agresji, Polska musi w tych warunkach prowadzić aktywną politykę. Nowy rząd powinna powołać naturalna, prawicowa większość, która w Sejmie parokrotnie ujawniała się w trakcie zasadniczych sporów, ale zawsze była rozbijana przez Donalda Tuska, pacyfikującego prokonserwatywnych posłów Platformy. Tak było, gdy Sejm odrzucał aborcjonistyczną kandydaturę Wandy Nowickiej na stanowisko wicemarszałka Sejmu albo gdy uruchamiał prace nad zagwarantowaniem prawa do życia dla niepełnosprawnych, nienarodzonych dzieci. Premier Tusk zawsze potrafił tę większość rozbić. Nie udało mu się ostatnio, gdy Sejm wystąpił w obronie antykorupcyjnej działalności ministra Mariusza Kamińskiego. Teraz przyszedł czas na dekompozycję PO. To wielka szansa dla Prawa i Sprawiedliwości, wokół którego musi powstać nowa większość. To oczywiście również duża szansa dla Janusza Piechocińskiego na pełną emancypację polityczną. Wszyscy oni zdają test z odpowiedzialności państwowej, odwagi i twórczego myślenia.

Wspomniał Pan Janusza Piechocińskiego. Jak Pan ocenia postawę jego i jego partii?
– Janusz Piechociński dopiero gruntuje swoją pozycję jako prezesa. Stanął na czele PSL, obiecując większą samodzielność i bardziej aktywną politykę swojej partii. Jego pierwsze deklaracje świadczą o tym, że przynajmniej nie pomniejsza znaczenia kompromitacji środowiska Donalda Tuska.

Uda się wciągnąć PSL do gry w powołanie rządu przejściowego i rozbić koalicję?
– To przede wszystkim kwestia odwagi, przekroczenia granicy, która oddziela „posiadanie” poglądów od kierowania się nimi.

Czy taki gabinet w ogóle mógłby sprawować władzę, nie wywołując dodatkowych konfliktów politycznych, których i tak mamy już nadto?
– Taki rząd powinien doprowadzić Polskę do wyborów, po których na czele rządu powinien stanąć przywódca partii, która wybory wygra – a więc Jarosław Kaczyński. Ale już wokół przejściowego rządu powinna zacząć konsolidować się nowa, szeroka większość, zdolna przeprowadzić bardzo głęboką naprawę państwa, łącznie z reformą konstytucyjną.

A może to jednak sam obóz rządowy wyłoni nową większość, z nowym premierem i bez Tuska, ze wsparciem prezydenta? To jest możliwe, czy taki układ byłby trwały?
– Na pewno istnieje groźba, że w pewnym momencie nastąpi próba kontynuacji systemu Tuska już bez Tuska. Dlatego tak ważne jest, by PiS potrafiło umiejętnie wpłynąć na dekompozycję Platformy i doprowadziło do przejścia na stronę opozycji tych posłów, którzy będą mieli odwagę przeciwstawić się moralnej tyranii premiera Tuska. Zresztą rzeczywista naprawa państwa po prostu potrzebuje przywrócenia odpowiedzialności indywidualnej w polityce. To wielki wybór między państwem silnym sumieniami Polaków a państwem, które chce, by Polacy się sumień wyrzekli.

Na razie rząd chce za wszelką cenę ustalić, kto stoi za podsłuchami. Prokuratura i ABW wskazują na „gang kelnerów”, mówi się o rosyjskich tropach. Kelnerzy, sfrustrowany biznesmen mieliby wywrócić rząd?
– Rząd za wszelką cenę chce odwrócić uwagę społeczeństwa od kompromitujących faktów. A przecież nie ujawniono żadnej tajemnicy państwowej, ale fakty dyskwalifikujące polityków i w ogóle środowisko Tuska. W socjologii jest takie prawo: nieład społeczny jest podglebiem, na którym wyrasta przestępczość. Jeśli szerzy się chuligaństwo, prędzej czy później pojawi się rozbój. I tak samo z tą sprawą: jeśli ministrowie zachowują się w sposób kompromitujący, prędzej czy później ktoś ich skompromituje. Rząd więc wywraca kolejność rzeczy: ustalenie okoliczności zbierania podsłuchów nie może dyspensować od koniecznej odpowiedzialności politycznej obecnej władzy.

Tusk postawił sprawę tak: kto nie z nami, ten przeciw państwu. Gazety powinny ujawnić kolejne nagrania, jeśli takowe istnieją, i obnażać beznadziejny stan elit politycznych i państwa nawet za cenę ośmieszenia Polski?
– Jeśli odwołamy ten rząd – skandal polityczny zmieni się w anegdotę o smutnych czasach, kiedy musieliśmy się wstydzić za tych, którzy rządzą. Dlatego trzeba to zrobić jak najszybciej.

Dziękuję za rozmowę.

http://www.naszdziennik.pl/wp/83234,zul ... arach.html


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Czyja jest Polska?
PostNapisane: 27 cze 2014, 07:29 
Offline
Moderator

Dołączył(a): 13 lip 2009, 09:25
Posty: 31041
Jeżeli niczego nie zmienimy, to Polska będzie krajem koalicji rządzącej, a nie naszym.

Wotum zadufania

Marcin Austyn

Długo zwlekał premier Donald Tusk z wnioskiem o udzielenie przez Sejm wotum zaufania jego gabinetowi. Trudno się temu dziwić, bo po aferze podsłuchowej ze wstydliwym udziałem polityków rządzących wynik głosowania wcale nie był taki pewny. Zwłaszcza że niepokój w szeregach koalicji niedawno zasiała nieudana próba uchylenia immunitetu Mariusza Kamińskiego, byłego szefa CBA.

Kiedy jednak już skrzętnie policzono głosy, uznano, że czas ratować upadły wizerunek rządu. Koalicjanci pod hasłami stabilizacji kraju, wyjaśnienia afery „do spodu” i rozliczenia winnych – murem stanęli za premierem. Nic dziwnego, przecież głosowali za utrzymaniem swoich ciepłych posadek, które zapewne po przyspieszonych wyborach przyszłoby im porzucić. Bo choć koalicja trwa, to nie odzwierciedla ona stanu odczuć społeczeństwa, które miało okazję przekonać się, kto i w jaki sposób rządzi Polską.

Niestety, ten wątek, tak mocno podkreślany przez opozycję, jest jakby niezauważalny dla premiera, który sprawę skandalicznego sposobu prowadzenia polityki, pomysłów na omijanie Konstytucji sprowadził do problemów językowych.

To nic, że w polityce decyduje prywata i układziki, nic, że służby mające chronić najważniejsze osoby w państwie zawiodły. Wyciąganie konsekwencji na kilka miesięcy przez wyborami byłoby przecież „rodzajem samobójstwa”. Podobny efekt przyniosłoby wyznanie premiera, że jego ministrowie zawiedli.

Dlatego rząd skoncentruje się na tropieniu enigmatycznego destabilizatora. A ślady wskazują na biznes na kierunku wschodnim. I pomyśleć, że mówił o tym premier, a zarazem szef partii, która straszenie Rosją uznawała dotąd za domenę PiS. Tyle że wojenka z silnym wrogiem to nie to samo co potyczka z gangiem kelnerów. A i jest okazja, by na salonach błysnąć i pomachać szabelką, bo Bruksela wspomina coś o sank- cjach wobec Rosji destabilizującej Ukrainę.

Zatem bagno zostanie, a tropienie afery ruszy z kopyta. Idąc za myślą premiera, z mandatem parlamentu jego rząd będzie naprawdę skuteczny w wyjaśnianiu sprawy podsłuchów. Znajdą się zatem podsłuchujący, ujawniający i może nawet zostaną ukarani za próbę destabilizacji państwa. Sami zaś ministrowie – jakże przecież kulturalni i zatroskani o losy kraju, i jakże skrzywdzeni podsłuchami – pozostaną na stanowiskach, by dalej mężnie walczyć o interesy. Ale czy jeszcze ktoś wierzy, że będą to interesy państwa?

http://www.naszdziennik.pl/wp/83346,wot ... fania.html


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Czyja jest Polska?
PostNapisane: 18 wrz 2014, 18:23 
Offline
Moderator

Dołączył(a): 13 lip 2009, 09:25
Posty: 31041
Dlaczego Tusk musiał odejść? Choć bardzo nie chciał....

jazgdyni - 17 Września, 2014 - 19:19

Donald Tusk musiał odejść z funkcji premiera RP i szefa wiodącej partii - Platformy Obywatelskiej, choć bardzo nie chciał. Musiał – bo tak mu polecono.
O wielkiej niechęci Tuska odnośnie stanowiska w Brukseli trąbią warszawskie i sopockie wiewiórki. Nasze – rude, a nie te szare, amerykańskie, czy niemieckie, co chcą nasze rozkoszne orzechołupy wykończyć.
- Donka nie pociągały splendory i zaszczyty. Nie był taki, jak te głupki – Nowak i Sikorski – powiedział jeden ze starych przyjaciół ex-premiera. – To był swój gość, bez manii wyższości. I skręta zajarał i bełta wypił. Później mu wmówiono te cygara i koniaki. Ale... zachorował na władzę.
A gdzie on będzie miał taką władzę, jak przez ostatnie trzy lata? Miał wszystko. Cały kraj. Rząd, Sejm, policję i służby, wszystkie ważne instytucje i najważniejsze – 95% mediów. Po co mu ta Bruksela?

Czy to prawda? Czy rzeczywiście Tusk bronił się przed wyrzuceniem z kraju? Bo nie oszukujmy się. To nie był zaszczytny awans i honorowa nominacja. To wersja dla naiwniaków. To był kop w dupę do góry. Na nic nieznaczącą synekurę, byleby tylko przestał już świecić oczami i pałętać się w Polsce.


W katolickim kraju, jak Polska, na pierwszym miejscu jest BÓG. Po angielsku GOD. Ale jest też inny GOD, bardziej przyziemny, choć też tajemniczy. To Główny Ośrodek Dyspozycyjny.
Oficjalnie go nie ma. Dziennikarze śledczy nie chcą o tym mówić. Choć swoje wiedzą. Mówienie o GOD jest niebezpieczne.
Według mojego rozeznania pierwowzór zawiązał się przy wprowadzaniu stanu wojennego w Polsce. Trzeba było wtedy wykonać potężną robotę śledczą , biurokratyczną i logistyczną. Potrzebny był zarząd do koordynacji działań, dyslokacji dużych oddziałów, internowań i uwięzień. Tego przecież nie robił ani rząd, ani sejm, ani partia – PZPR. Powołano później tzw. WRON (Wojskowa Rada Ocalenia Narodowego). Była to jednak fasada, bo operacje i decyzje zapadały gdzie indziej, znacznie głębiej, a WRON służył do komunikacji z ludnością.

To był początek, a końca nie widać! GOD zarządza (nie rządzi) krajem od tego czasu do dzisiaj. Uważnie się przyglądając minionemu ćwierćwieczu trudno w to wątpić.

Ważna uwaga – GOD zarządza, jest ośrodkiem operacyjnym, lecz nie decyzyjnym. Więc gdzie powstają decyzje dotyczące naszego kraju? Nie wiem... ale znacznie wyżej i znacznie głębiej. Prezes Kaczyński raz w chwili jego nieopanowanej gadatliwości, rzucił reporterom uwagę o Polsce, jako kondominium. Czy była to fantazja, czy nieostrożne wygadanie się?

Popatrzmy na parę symptomatycznych działań, jakie obserwowaliśmy od lat 80-tych.
Za panowania Gorbaczowa w Rosji faktycznie zarządzający Polską dostają polecenie przeprowadzenia transformacji. ZSRS ulegał rozbiciu i puszczenie sytuacji w Polsce na żywioł mogłoby skutkować nieobliczalnymi konsekwencjami. Po to właśnie zawiązano i przeprowadzono tzw. "okrągły stół", aby spacyfikować potencjalnie niebezpieczny rozwój sytuacji, używając do tego ugodowe i bezpieczniackie siły komunistów, oraz całkowicie zinfiltrowany odłam opozycji. Opozycję prawdziwą odsunięto w zapomnienie i pozbawiono jakiegokolwiek znaczenia.
To był pierwszy, tak wyraźny i znaczący sukces Głównego Ośrodka Dyspozycyjnego od momentu stanu wojennego.

Kontrola i nadzór nad "teoretycznym państwem" – fasadą zbudowaną dla narodu i dla świata zewnętrznego trwa do dzisiaj.
Milowe kroki tej ukrytej władzy, to rozgrabienie kapitału Polski przez reformy Balcerowicza. W tym sprzedanie prawie całego systemu bankowego i rynku medialnego, jako kluczowych do prowadzenia nowoczesnego państwa.
Następnie eksperyment z rządami komunistów, którzy jednakże w swojej niesłychanej korupcji, bezczelności i pazerności, dosyć szybko się skompromitowali i trzeba ich było odsunąć na bok. Podobnie nie za bardzo sprawdzał się temat Wałęsa. Nie dorastał on niestety do powierzonej roli i też trzeba było go odsunąć
Zaistniałą pustkę na politycznej fasadzie zdecydowano się wypełnić projektem pod nazwą Platforma Obywatelska.

Oczywiście, w tak skomplikowanym systemie, jak 40-to milionowe państwo, nie zawsze wszystko idzie składnie i bezboleśnie. Jednakże GOD szybko korygował powstałe błędy i zagrożenia. Rząd Jana Olszewskiego zlikwidowano dosłownie w jedną noc, nie dopuszczając do rozszczelnienia komunistycznych służb bezpieczeństwa. Natomiast aż półtora roku zajęło odsunięcie od władzy Kaczyńskich i PiSu, jak nie wypalił przygotowany projekt prawicowo – liberalnego PO-PISu.
Po tym na czele państwa umieszczono PO, a system tak zacementowano dokumentnie, oddając po kolei wszystkie instytucje w ręce tej partii, że praktycznie powstało państwo totalitarne.
Nic nie mogła zrobić opozycja. Nic nie mogli zdziałać obywatele, a milionowe referenda były wyrzucane do kosza.
Naród był systematycznie indoktrynowany i kierowany w stronę małego dobrobytu, czyli grilla i ciepłej wody z kranu, tak, że stracił zainteresowanie polityką i tylko głosował zgodnie z propagandowym wzorcem.
Ta mentalna szkoda uczyniona przez GOD Polakom, jest chyba najbardziej dramatycznym dokonaniem. Naród nigdy dotąd, nawet za komuny, nie był tak ogłupiały, pasywny i poddany.

Zgodnie z nakreślonym dla Głównego Ośrodka Dyspozycyjnego planem, zdecydowano się na fizyczną likwidację wielu niebezpiecznych dla właściwego Układu ludzi. Zginął więc w niewyjaśnionych okolicznościach komendant główny Policji, generał Marek Papała. Wicepremier, Andrzej Lepper, który miał brzydki zwyczaj węszyć gdzie nie trzeba i chlapać potem jęzorem, jak wtedy, gdy widział talibów w Klewkach, potem wszyscy się śmieli, a teraz po latach międzynarodowy trybunał potwierdził torturowanie Arabów w Polsce przez CIA, powiesił się w tajemniczych okolicznościach.
Takich dziwnych zgonów było na przestrzeni ostatnich paru lat kilkadziesiąt, co naród określił, że po Polsce grasuje seryjny samobójca.
Jednakże GOD najbrutalniejszy i najtragiczniejszy projekt, najprawdopodobniej przy międzynarodowej współpracy, przeprowadził 10 kwietnia 2010 roku.
Zlikwidowano samolot z prezydentem Polski na pokładzie, oraz najściślejszą grupą polskich rządzących i przeciwstawnych PO elit.
Projekt "Smoleńsk" był w pewnym sensie majstersztykiem. Oddzielono ekipę, będącą pod opieką, czyli rząd i stronę PO, by ta strat nie poniosła. Natychmiast po katastrofie dokonano, wbrew konstytucji, przejęcia władzy, czyli cichego zamachu stanu.
Za jednym zamachem pozbyto się przeszkód, w postaci wrogiego prezydenta i osadzono na tym stanowisku swojego człowieka, zdobywając w ten sposób ostatni niezależny bastion władzy. Teraz już wszystko było w rękach Platformy, czyli faktycznie GOD.
Jedynym, jednakże szybko spacyfikowanym błędem, było niedopilnowanie wylotu Jarosława Kaczyńskiego. On też miał zginąć razem z bratem, co skutkowałoby całkowitym rozpadem Prawa i Sprawiedliwości.
No cóż... przez głupi przypadek nie zginął.
Jednakże wszyscy bardzo dobrze pamiętamy jego zachowanie tuż po tragedii smoleńskiej. To był bardzo niebezpieczny moment dla Głównego Ośrodka Dyspozycyjnego. Śmiało mogę postawić tezę, że gdyby tylko Jarosław Kaczyński rzeczywiście chciał i przeprowadziłby prawidłową grę, to zdobyłby władzę i najprawdopodobniej byłby w stanie ukarać ewentualnych zbrodniarzy. Naród potrzebował tylko iskry.
Jednakże, jak wszyscy pamiętają, Jarosław Kaczyński był wówczas wyjątkowo wycofany. Czy był w takim szoku? Czy przeżył śmiertelną traumę? Nie sądzę. On ma charakter wojownika i najprawdopodobniej walczyłby do upadłego, z dużym prawdopodobieństwem zwycięstwa. No tak... lecz jeżeli wysłannik GOD przeprowadził z nim odpowiednią rozmowę, pamiętajmy, że ukochana matka była blisko śmierci i żyła jeszcze ulubiona bratanica, to może przekonano Kaczyńskiego, by nie wykonywał niepotrzebnych ruchów i poddał się "dziejowym przemianom".

W miarę upływu lat postawiona u władzy PO zaczęła się coraz bardziej degenerować. Afera goniła aferę, a czyściciele i zamiatacze z zarządu operacyjnego zamiatali co się dało, słusznie przewidując, że poziom wrażliwości opinii publicznej obniży się do takiego stopnia, że każde paskudztwo władzy będzie można przykryć lub wytłumaczyć.

Kiedy Główny Ośrodek Decyzyjny zdecydował, że dość – trzeba rozmontować Platformę i pozbyć się Tuska? Pierwsze ostrzeżenie dostał najprawdopodobniej, jak zdecydował kandydować na prezydenta RP. Stanowczo i szybko wybito mu to z głowy. Następnym ostrzeżeniem była zapewne afera Amber Gold, gdzie zamieszany był syn premiera. Wtedy najprawdopodobniej Tusk pojął, że już wydano na niego wyrok. Jednakże, jak każdy długoletni satrapa ciągle jeszcze wierzył, że może powalczyć i się obronić. Chciano mu przecież faktycznie odebrać całą Polskę.
Tusk był wyjątkowo spolegliwy wobec wszystkich przywódców mocarstw, ze szczególnym naciskiem na Moskwę, a jeszcze bardziej, na Berlin. To właśnie prawdopodobnie Angela Merkel uratowała jego głowę i spowodowała, że zamiast czegoś złego, co mogło się Tuskowi przytrafić, dostał on kopa w górę na brukselską synekurę z niezłą kasą.
Ostatnim elementem nacisku GOD na Tuska i PO była afera taśmowa. Ona to właśnie ostatecznie zdecydowała, że dzisiaj Tusk, mimo, że bardzo tego nie chciał, już nie jest premierem, a Platforma została skazana na powolny, albo nawet może szybki rozpad, pod władzami nieudaczników i wrogich sobie akolitów.

Co dalej? Jaki następny projekt Główny Ośrodek Dyspozycyjny ma w zanadrzu? Czy nigdy nie będziemy się mogli wyrwać spod ich władzy?
Kto mógłby coś więcej o GOD powiedzieć? Generał Kiszczak? Urban? Olechowski?
Wobec zewnętrznych napięć związanych z przebudową europejskiej strefy wpływów i tarciami na styku Europa – Rosja, co dalej z naszym kondominium?
Gdzie jest prawdziwy ośrodek decyzyjny? Nie GOD, zwykły podwykonawca operacyjny od trzymania Polski i Polaków za pysk.

http://niepoprawni.pl/blog/7787/dlaczeg ... nie-chcial


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Czyja jest Polska?
PostNapisane: 21 wrz 2014, 18:32 
Offline
Moderator

Dołączył(a): 13 lip 2009, 09:25
Posty: 31041
Efekt Michnika – kodowanie prawdy

CzarnaLimuzyna 2014-9-19

Jak zapewne wszystkim wiadomo, jeden z bardziej znanych przywódców pro-unijnych separatystów Donald Tusk odbierze już wkrótce zasłużoną nagrodę za lata swojej działalności. Na odchodnym żegna go uprzejmie stonowana zawiść niektórych kolegów po fachu oraz jawne złośliwości tzw. opozycji oraz oskarżenie o decyzję kodowania rozgrywek siatkówki: „Tusk kazał zakodować MŚ w siatkówce”.

Efekt Michnika – kodowanie prawdy

Proceder kodowania prawdy – stosowania cenzury, wybiórczego prezentowania faktów, kierowania uwagi na sprawy drugorzędne, jest w Polsce powszechny i dotyczy prawie wszystkich zależnych i niezależnych mediów. W głównych, frontowych mediach – rządowych, lewicowych można od niedawna mówić źle o Putinie, lecz o Smoleńsku nadal ani słowa – nic poza oficjalną brednią.

Można wspominać o agresji niemieckiej i rosyjskiej w 1939, lecz o stalinowcach i ich potomkach pasożytujących do dziś na Polakach już nie. W mediach niezależnych można debatować o rosyjskim zagrożeniu, lecz równocześnie obowiązuje cenzura dotycząca neo-banderowców. Wrażliwcy przejęci losem Ukraińców, wykazują dla odmiany zupełny brak zainteresowania losem prześladowanych Polaków na Litwie, a także pierwszymi próbami likwidacji polskich szkół na Ukrainie. Tropiciele rosyjskiej agentury w Polsce omijają szerokim łukiem tematy wyłączone z dyskursu przez niemiecką agenturę wpływu, np. odszkodowanie za Warszawę (45 mld $).

Słynący z niezależności publicyści odżegnujący się na co dzień od rusofilstwa, nabierają nagle wody w usta w momencie, gdy podczas debaty w klubie Ronina Grzegorz Braun apeluje o judeo-realizm. Tematami tabu są również: 25 lat realnej idiokracji, prostytucja systemowych polityków i negatywny bilans 10-letniego członkostwa Polski w UE. Ostatni temat dosłownie, po prostu nie mieści w głowach słynących z inteligencji i niezależności prawicowych publicystów.

Znana sentencja łacińska głosi: ” Przyjaciel głupich stanie się do nich podobny”, a więc bezradnym, wobec skutków cudzej lub własnej głupoty.

Osoby broniące wybiórczości jako metody publicystycznej argumentują, że nie można mówić całej prawdy, ponieważ to może… zaszkodzić wspieranej politycznej opcji. Przypomina mi to słynną lewicową mądrość etapu – dziś jest tak, a jutro zupełnie inaczej. I kto by przypuszczał, że mistrz Adam znajdzie po prawej stronie całkiem sporą grupę, dojrzewających do mediokracji naśladowców…

http://naszeblogi.pl/49504-efekt-michnika


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Czyja jest Polska?
PostNapisane: 05 paź 2014, 18:36 
Offline
Moderator

Dołączył(a): 13 lip 2009, 09:25
Posty: 31041
Z pola bitwy

Rozpad informacyjno-decyzyjny naszego państwa nabiera rozpędu. 17 września 2014 roku prezydent podpisuje ustawę, która uniemożliwia firmom transfer części swoich dochodów za granicę. Ustawa jednak nadal nie jest ogłoszona, ponoć za ten błąd, w wyniku którego państwo już straciło 3 miliardy złotych odpowiada urzędnik z Rządowego Centrum Legislacji. Tak przynajmniej wynika z wywiadu jaki przeprowadziła „Rzeczpospolita” z prezesem NiK.

Dlaczego wysoki urzędnik państwowy kpi sobie z obywateli, przecież jeżeli urzędnik tego nie zrobił to znaczy, że nie istnieje rozporządzenie, które nakazuje opublikować ustawę np.. w ciągu 48 godzin. Dlaczego nie istnieje? Dlatego, że jak pisałem o tym w książce e-korupcja.pl, „nasze państwo” podporządkowane jest interesom firm prywatnych, a nie interesowi publicznemu, dlatego, że przełożonym urzędnika nie jest minister tylko prezes firmy.

Proces prywatyzacji III Rzeczpospolitej przedstawiłem detalicznie w książce e-korupcja.pl, jest to proces, który zagraża samem istnieniu III Rzeczpospolitej. Nikt nad nim nie panuje. Fundamentem naszego państwa jest nie tylko korupcja, ale także niemożność naprawy podstawowych jego funkcji przez organa do tego powołane.

Źródłem tego zjawiska, grzechem pierworodnym III Rzeczpospolitej jest proces uwłaszczenia nomenklatury zaaprobowany przy okrągłym stole. W praktyce korupcyjnej związanej z procesem tworzenia aplikacji e-posterunek, którą dokładnie przeanalizowałem w/w książce, powielił się mechanizm tzw. uwłaszczenia nomenklatury, który według politologów był kamieniem węgielnym stosunków własnościowych w początkach III Rzeczpospolitej.

Andrzej M. – przypomnę główny podejrzany w info-aferze - jako dyrektor Biura Łączności Policji uważał, że kody źródłowe Elektronicznego Modułu Procesowego są nie własnością państwową tylko jego własną, że może nimi dowolnie dysponować. Zmieniając pracę wziął je ze sobą odsprzedał firmie, która następnie wystartowała do przetargu, który wygrała.

Dokładnie tak samo postępowali uważali dyrektorzy przedsiębiorstw państwowych w latach 1984-1989, którzy, dokonywali w podległych im zakładach przesuwania kapitału z sektora państwowego w ręce prywatne czyli własne i kolegów z partyjnej nomenklatury. W jaki sposób to robiono? Dyrektor zakładu był jednocześnie właścicielem spółki (w jej zarządzie zasiadali partyjni notable), która wykorzystywała aparat produkcyjny zakładu państwowego do produkcji towarów, które stawały się własnością spółki prywatnej.

W dzień zakład produkował dla państwa. Na nocnej zmianie na tych samych maszynach dla spółki prywatnej. Andrzej M. i jego koledzy byli ideowymi synami uwłaszczonej komunistycznej nomenklatury. Dlatego, można stwierdzić, że w tej perspektywie, korupcja jest pochodną „okrągłego stołu” i Magdalenki. Jest fundamentem funkcjonowania III Rzeczpospolitej. Aktualnie dochodzimy do granicy rozpadu struktury informatycznej III Rzeczpospolitej, zagraża ona naszemu bezpieczeństwu.

Czy ktoś jeszcze pamięta przygodę prof. Henryka Domańskiego, który uległ wypadkowi, ale policja która spisywała jego dane nie wpisała jego imienia i nazwiska tylko H. D, zgodnie z instrukcją prezesa GIODO, urzędu zajmującego się ochroną danych osobowych. Profesor leżał w szpitalu, znajomi go szukali, a policja odpowiadała, że nic o wypadku nie wie.

Przewiduję niestety katastrofę informatyczną III Rzeczpospolitej, bowiem w momencie kiedy Putin zdecyduje się na prowadzenie „wojny hybrydowej” z Polską, pierwszy atak rosyjskich służb specjalnych wymierzony będzie w naszą infrastrukturę informatyczną, która przestanie działać, która już nie działa, tylko na razie o tym nie wiemy. Diagnoza, którą postawiłem w e-korupcja.pl jest prawidłowa, tylko co z tym wielkiego, jeżeli państwo rzeczywiście już nie istnieje o czym świadczy mianowanie na stanowisko premiera pani Kopacz.

Autor:

Piotr Piętak Naczelny "Wiadomości Dnia" 1980-81, od 13 XII 1981. Red. "Wiadomości". Od 1984 do 2003 – emigracja. Jako programista pracował we Francji i w Belgii. Wiceminister MSWiA w rządzie PiS.
Publikuje na www.mediologia.pl
Autor miesiąca Prawicy.net w lutym 2012

http://www.prawica.net/39573


Góra
 Zobacz profil  
 
Wyświetl posty nie starsze niż:  Sortuj wg  
Utwórz nowy wątek Odpowiedz w wątku  [ Posty: 107 ]  Przejdź na stronę Poprzednia strona  1 ... 3, 4, 5, 6, 7, 8  Następna strona

Wszystkie czasy w strefie UTC + 1


Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zalogowanych użytkowników i 13 gości


Nie możesz rozpoczynać nowych wątków
Nie możesz odpowiadać w wątkach
Nie możesz edytować swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz dodawać załączników

Szukaj:
Skocz do:  
 cron
Powered by phpBB © 2000, 2002, 2005, 2007 phpBB Group
Przyjazne użytkownikom polskie wsparcie phpBB3 - phpBB3.PL
Nasi przyjaciele: Strony Patriotyczne
Linki pozycjonujące: Fenster aus Polen / Schüco Fenster / Drutex Fenster / Fenster Preise / Haustüren /