Polskie-Forum.pl


Wolne i niezależne forum dyskusyjne / opinie polityczne / aktywność obywatelska / patriotyzm / Polska / wolna dyskusja


Wszystkie czasy w strefie UTC + 1




Utwórz nowy wątek Odpowiedz w wątku  [ Posty: 107 ]  Przejdź na stronę Poprzednia strona  1, 2, 3, 4, 5, 6, 7, 8  Następna strona
Autor Wiadomość
 Tytuł: Re: Czyja jest Polska?
PostNapisane: 13 sie 2013, 12:14 
Offline
Moderator

Dołączył(a): 13 lip 2009, 09:25
Posty: 30806
Jest taki temat, bardzo niemodny, ale...

Wyszperane 3/08/13

Jacek Bezeg

Cnota czyni nas zdolnymi do przezwyciężenia wszystkich trudności i przeszkód w czynieniu dobra, a nawet gotowymi do poniesienia śmierci, jeśliby tego było potrzeba dla chwały Bożej i dla spełnienia naszej powinności. Przyjęcie tej katolickiej perspektywy skieruje naszą uwagę w stronę duchowego wymiaru czynu powstańczego i tych, którzy szczególnie byli predestynowani do czuwania nad nim. Kapelani powstańczy, bo o nich mowa, misję swoją realizowali w dwojaki sposób. Oba wymiary wymagały wykazania się cnotą odwagi na sposób heroiczny.
http://www.pch24.pl/kaplani-powstania-- ... 679,i.html



Refleksje po spotkaniu z ks. Bashoborą na Stadionie
http://dakowski.pl//index.php?option=co ... &Itemid=46



Józef Mackiewicz opuścił Warszawę w przeddzień Powstania. 31 lipca 1944 roku wyjechał wraz z żoną do Krakowa. Tam napisał „Optymizm nie zastąpi nam Polski”, broszurę, która była katalogiem zarzutów stawianych polskim władzom w kontekście niedostrzegania przez nie nadciągającego kataklizmu sowieckiej okupacji na ziemiach polskich.
W tej samej broszurze Mackiewicz odniósł się do Powstania Warszawskiego. Pisał: „Plan [Powstania Warszawskiego] był rozumny i pod każdym względem politycznie moralny. Nieprawdą jest, że wybuchło przedwcześnie, że działała tu „zbrodnicza lekkomyślność generała Bora”. […] Mimo wszystko powstanie przyniosło nam ogromne korzyści polityczne. […] Powstanie warszawskie odsłoniło istotne oblicze sowieckie, podniosło poświęcenie polskie do piedestału bohaterstwa i wstrząsnęło sumieniem świata. Daliśmy o sobie mówić na początku tej wojny, ale nie zawsze w sposób fortunny, gdyż nagły upadek Polski w 1939 roku był zbyt niespodziewany dla opinii nieprzywykłej wówczas do wojen błyskawicznych. Dajemy o sobie mówić u schyłku tej wojny, co jest rzeczą o wiele ważniejszą”.
Wspomniana broszura została opublikowana dopiero w 2005 roku, dwadzieścia lat po śmierci jej autora. Jednak w 1947 roku na łamach londyńskich „Wiadomości” Józef Mackiewicz w odniesieniu do Powstania Warszawskiego powtórzył argumentację zaprezentowaną w swoim memoriale z 1944 roku. W artykule „Powstanie warszawskie z innej strony” pisał: „Na czym więc polegał błąd w rachunku powstańców, który doprowadził do straszliwej katastrofy Warszawy? Nie wiem, czy w ogóle można tu mówić o błędzie w rachunku logicznym. Bo jeżeli można było się spodziewać, że takie stanowisko zajmą Sowiety, niepodobieństwem było przewidzieć bezmiar zaślepionej, zaciętej tępoty Hitlera […]. Krew zalewająca oczy Hitlera pomieszała mu resztę rozsądku. Wiadomo już dziś, że Warszawa to była jego osobista sprawa, jego „Angelegenheit” […] Hitler nazwał zupełnie słusznie powstanie „drugim Katyniem”. Gdyż podobnie jak pierwszy doszedł do skutku wyłącznie w interesach sowieckich, z tą tylko różnicą, że wykonany nie rękami enkawudzistów, ale Niemców. Był to z ich strony obłęd dosłowny, i doprawdy, trudno jest winić kierowników powstania, że go nie przewidzieli”.
http://www.pch24.pl/powstanie-warszawsk ... 630,i.html



Oprócz tego, że Jan Paweł II zakłada tutaj, że wyznawcy współczesnego judaizmu są duchowym potomstwem Abrahama, co samo w sobie jest nie do przyjęcia, trzeba zwrócić uwagę na wypaczenie 18. wersetu z 22. rozdziału Księgi Rodzaju. Podczas gdy biblijny werset jest sformułowany w liczbie pojedynczej ["w twoim potomku"], co podkreśla św. Paweł, aby wskazać na wyłącznie chrystologiczny charakter tej obietnicy (Ga 3, 16), Jan Paweł II podaje go w liczbie mnogiej ["w twoich potomkach"], co stanowi jedyny sposób, aby przypisać judaizmowi to, co odnosi się wyłącznie do Jezusa Chrystusa, a mianowicie, że jest On źródłem błogosławieństwa dla świata.
http://dakowski.pl//index.php?option=co ... &Itemid=46



Jest taki temat, bardzo niemodny, ale którego rozwiązanie pozwoliłby wiele spraw uzdrowić na raz. Chodzi o status kobiety pracującej w domu, przy dzieciach, przy kuchni, przy praniu i cerowaniu. Ta pogardzana rola „kury domowej” jest w rzeczywistości najszlachetniejszym zajęciem godnym podziwu, uznania i dowartościowania. To rola „pani domu”, „strażniczki ogniska domowego”, „matki Polki”, „matki dzieciom”, „gospodyni”, „gaździny”. Określenia można by mnożyć, a ważne jest by brzmiały pozytywnie i uwznioślająco.
Żyjemy w czasach, gdy praca zarobkowa obojga małżonków jest normą. Jedna pensja nie wystarcza dla utrzymania rodziny, opłacenia mieszkania, edukacji dzieci itd. Bez dwóch pensji nie dostanie się pożyczki na zakup domu czy mieszkania. Koszt kształcenia dzieci jest tak wysoki, że z jednej pensji nie da się go pokryć.
A kiedyś było to możliwe.
Dzisiejsza sytuacja to owoc wysiłków kilku pokoleń feministek, które koniecznie chcą dorównać mężczyznom zawodowo. Nie cenią swojej pracy domowej. Uważają ją za poniżającą. Najchętniej oddałyby ją mężom lub służbie. Wina jest też po stronie mężczyzn, że tej domowej pracy swych żon nie doceniają. Mówi się, że pracę mężczyzny widać, gdy jest wykonana a pracę kobiet, gdy jest niewykonana.
[ ... ]
Przeżywamy kryzys ojcostwa. Mężczyźni są zniewieściali, a często młodzież męska jest w rezultacie bez prawidłowego wzorca. Bardzo wiele dzieci nie ma prawidłowego wzorca ojca. On tak jak mama pracuje zarobkowo, a potem, gdy wraca do domu to czyta gazetę lub patrzy na mecz, podczas gdy mama krząta się koło spraw domowych. Gdy ojciec jest jedynym żywicielem rodziny, to jego prestiż jest wysoki. Owszem odpoczywa, ale on utrzymuje rodzinę. Jest pozytywnym wzorcem dla dzieci. Gdy oboje pracują zarobkowo to od razu widać, że ojciec jest nieco mniej wart niż mama, bo ta ma moc zajęć w domu. Ile, które z rodziców zarabia, dzieci na ogół nie wiedzą. Jak ciężka jest ich praca, też nie. Widzą tylko ile godzin rodziców nie ma w domu „bo są w pracy” i co potem w domu robią.
Jedną z przyczyn zjawiska homoseksualizmu jest brak prawidłowego wzorca ojcowskiego. Gdy ojciec jest nieobecny lub w domu się nie liczy, to wzorcem staje się dzielna mama „od wszystkiego”. Tożsamość żeńska staje się atrakcyjną dla chłopców.
http://opoka.giertych.pl/owk82.htm



Wyrok w sprawie gen. Marka PAPAŁY a ustalenia i dokumenty służb austriackich i niemieckich
[ ... ]
Chce przez to podkreslic, ze wymienionym wyzej instytucjom procesowym wskazalem, wzglednie przekazalem, dokumenty mogace doprowadzic do ujawnienia rzeczywistych motywow , ktorymi kierowali sie sprawcy podjecia decyzji o pozbawieniu zycia b.KGP M. Papaly i kilku innych osob, ktorych nagla smierc poprzedzila zabojstwo b. Komendanta Glownego Policji, a ktore dysponowaly podobna jak on wiedza o „polskim systemie bankowym i ubezpieczeniowym“.
http://dakowski.pl//index.php?option=co ... &Itemid=55



Grypa, pandemia strachu, podsumowanie
[ ... ]
“Główną jeżeli nie jedyną, przyczyną monstrualnego wzrostu raka są szczepienia”
Dr Robert Bell
Wiceprezes Międzynarodowego Towarzystwa Badań nad Rakiem w British Cancer Hospital.
[ ... ]
W związku z faktem niewykrywania wirusa u chorych, Światowa Organizacja Zdrowia mocą swojej urzędniczej decyzji kazała zaprzestać badań wirusologicznych. Tak na wszelki wypadek, aby wyniki nie wyciekły i nie ujawniło się całe szalbierstwo i naciąganie finansowe.
http://dakowski.pl//index.php?option=co ... &Itemid=53



W Opolu powstała Akcja Obywatelska „Tak dla Elektrowni – Tak dla Śląska”. Wydawać by się mogło, że to inicjatywa lokalna, walka o partykularne interesy, zwykła przepychanka o jakieś tam pierwszeństwo jednego województwa przed innym. Niestety sprawa jest o wiele poważniejsza, ma wymiar ogólnopolski. Jak się okazuje, przypadkiem wpadliśmy na trop kolejnej zdrady POLSKIEJ RACJI STANU.
http://www.ekspedyt.org/jacek/2013/06/1 ... ajcow.html
http://www.ngopole.pl/tag/tak-dla-elektrowni/



Stanhes : Wolne Miast Gdańsk rok 1939, kwiecień. Po twardych pertraktacjach żydzi sprzedają Wielką Synagogę przy ówczesnej Reitbahnstrasse, która obecnie nosi nazwę Wojciecha Bogusławskiego. Synagoga została sprzedana Senatowi Wolnego Miasta Gdańska. 15 kwietnia 1939 roku w synagodze odbyło się ostatnie nabożeństwo szabatowe. Zarząd gminy żydowskiej sprzedał wyposażenie synagogi; organy sprzedano do Krakowa, świeczniki do Warszawy, ławy zborowi ewangelickiemu w Nowym Porcie, archiwum do Jerozolimy a zbiory judaików wywieziono do Ameryki dzięki Jointowi, które pozostają tam, do dnia dzisiejszego. Zbiory bogatej biblioteki wywieziono do Wilna. Warunkiem sprzedaży budynku było jego rozebranie a nie zburzenie. 2 maja 1939 roku władze Gdańska dotrzymując umowy przystąpiły do rozbiórki synagogi.
Skoczymy trochę w czasie Gdańsk rok 2009. Przewodniczący gminy żydowskiej w Gdańsku Michał Samet bombarduje telefonami Pawła Adamowicza. O co chodzi ? O odszkodowanie za sprzedaną Niemcom w roku 1939 Synagogę. Pawełek, który często pokazuje się w jarmułce oczywiście prztakuje i transakcja zostaje przeprowadzona. Za „utraconą” Synagogę miasto przyznaje koszernym tereny warte dobre kilka milionów złotych. Do dziś objęte jest tajemnicą, o które tereny chodzi. Sprzedać coś dwa razy to dopiero sztuka, prawda? Czy zastanowiło kiedyś, kogo dlaczego na pasie startowym na Zaspie nikt nic nie buduje? Bo są to tereny wykupione przez Gminę Żydowską, która czeka na najkorzystniejszy moment sprzedaży. W jaki sposób je „nabyli” niech każdy się sam domyśli.
http://wiadomosci.onet.pl/forum/prof-wl ... zytaj.html



Za tydzień tysiące kobiet i mężczyzn spotkają się by rozmawiać o tym, co najważniejsze, o żydowskiej rodzinie, o żydowskich dzieciach. To właśnie nasza zdolność dostrzegania priorytetów, widzenia tego, co najważniejsze, pozwoliła nam przetrwać - edukacja, dziecko, przyszłość. Szukamy miejsc na ziemi gdzie możemy bezpiecznymi ścianami domów i ramionami pełnymi miłości otoczyć następne pokolenie.
Już nie oddawajmy życia w Warszawskich Powstaniach tuż po ocaleniu z gett, już nie musimy z narażeniem życia szmuglować prawdy o komunizmie za granicę Polski, już nie musimy malować na ścianach kotwic, ani drukować podziemnych gazetek. Nahamu, nahamu ami - odpocznij mój narodzie, niech Twoje cierpienie przerodzi się w radość.
Zostaliśmy zdradzeni przez niedawnych przyjaciół, nie - to nie byli nasi przyjaciele. My mamy jednego przyjaciela - tego, który dał nam Torę na Synaju i wytyczył granice naszej Ziemi.
http://lubczasopismo.salon24.pl/alarm/p ... j-narodzie
http://bukojer.salon24.pl/521060,najwaz ... schudricha
Tak bardzo się starają, aby przypadkiem nie wygasła "sympatia" do nich? Ordynarna prowokacja?

http://dakowski.pl//index.php?option=co ... Itemid=119


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Czyja jest Polska?
PostNapisane: 16 sie 2013, 07:23 
Offline
Moderator

Dołączył(a): 13 lip 2009, 09:25
Posty: 30806
Faszyzm a polskie dobro narodowe

Kiedy podczas partyjnego konwentyklu premier Tusk z wielkim zrozumieniem podszedł do łaknienia państwowych posad przez partyjnych towarzyszy, dla mediów rządowego nurtu stało się jasne, że coś trzeba z tym partyjniactwem zrobić. Przede wszystkim szybko zdjąć z partyjniactwa odium antypaństwowości i prywaty. Najlepszym refleksem wykazał się Jacek Żakowski, który natychmiast ogłosił Platformę Obywatelską polskim dobrem narodowym. A wiadomo, że z dobrem narodowym jest jak z darowanym koniem – nie zaglądamy szkapie do paszczy, lecz przyjmujemy ze wszystkimi przypadłościami.

W ten niezwykle wyrafinowany sposób partyjniactwo po długim okresie kwarantanny z dnia na dzień stało się znowu obywatelską cnotą. Przynajmniej w sferach zbliżonych do partii żartobliwie zwanej obywatelską. Jest to więc kolejne nawiązanie do czasów komuny, gdzie obowiązywała reguła o wyższości partyjności nad fachowością, a partyjność stawała się w tym układzie warunkiem sine qua non otrzymania państwowej posady.

Można więc powiedzieć, że tygodnik „Polityka”, który zatrudnia Żakowskiego, spiął zgrabną klamrą demokrację socjalistyczną i demokrację oligarchiczną. Pamiętamy bowiem, że to Mieczysław Rakowski, naczelny redaktor tego samego tygodnika napisał artykuł „Dobry fachowiec, ale bezpartyjny”, w którym poddał zawoalowanej krytyce partyjniactwo socjalistyczne. Dla zachowania idealnej symetrii wypadałoby Żakowskiemu napisać coś analogicznego - na przykład „Dobry partyjniak, ale pisowski”.

No, ale ja nie będę Żakowskiemu podpowiadał, jak powinien zwieńczyć swoje dzieło, w końcu jemu za to zapłacą, a mnie nic do tego. Natomiast przy okazji można zauważyć, że powolnej ewolucji podlega również tak zwana mowa nienawiści, która została wynaleziona i wylansowana do celów praktycznych, jako antidotum na nazywanie rzeczy po imieniu przez prawicę. Wystarczyło, że Donald Tusk użył pogardliwego określenia „pisior” i natychmiast odezwał się chór językoznawców, politologów i moralistów, który zgodnie orzekł, że to jest określenie dopuszczalne w języku polityki.

Więcej nawet, działaczka Kidawa-Błońska uznała to za dowód, iż jej partia posługuje się „żywym językiem”. Co prawda, tę żywość języka towarzyszy partyjnych Kidawy-Błońskiej znamy już od dawna, przynajmniej od czasu, gdy nagrano senatora Ludwiczuka, ale przecież nie będziemy się czepiać chronologii. Najważniejsze, że język naszego szczerego przywódcy nie stracił kontaktu z partyjnymi dołami, a wręcz przeciwnie, premier Tusk czerpie z tych czeluści pełną garścią.

Z rejestru mowy nienawiści wykreślone zostanie chyba również określenie „goebelsowska propaganda”, którego użył jeden z liderów palikociarni na wieść, że w badaniach rządowej sondażowni CBOS jego ruch ma tylko 2 procent poparcia. Takich słów używa bowiem ruch będący według mainstreamu synonimem świeżego oddechu w polityce, a także nowoczesności, wolności, liberalizmu, tolerancji i w ogóle wszelkiej pomyślności . A na dodatek ideowo, służbowo oraz personalnie wywodzący się z Platformy Obywatelskiej . Skoro tak, to jest pewne, iż goebelsowska propaganda zostanie zaliczona do standardów obywatelskich. Nie muszę specjalnie przekonywać, bo to logicznie wynika, że w tej sytuacji określenia palikociarnia i liberały-aferały również straciły swój nienawistny status, co mnie specjalnie udelektowało.

Jednak wiemy dobrze, że przyroda, także polityczna, nie znosi próżni, więc na miejsca opuszczane przez mowę nienawiści wchodzą inne, bardziej nowoczesne formy polskiego faszyzmu. Mamy więc do czynienia z faszyzmem przybierającym postać patriotycznych banerów wywieszanych przez kibiców na stadionach. Najbardziej wyrafinowaną i modną obecnie formą faszyzmu jest natomiast buczenie na premiera Tuska oraz ministra Bartoszewskiego podczas świąt państwowych.

Powolutku także zbliża się dzień, kiedy krytyka premiera Tuska będzie uznana oficjalnie za krok w kierunku faszyzacji kraju. Na razie ten wynalazek jest testowany na pośle Gowinie, któremu chwilowo zarzuca się tylko nieszczerość. Jednak lada dzień oczekiwane jest przekwalifikowanie zarzutu na bardziej dosadny, być może na pisowską nikczemność, a stąd już tylko krok do neonazizmu. A potem już z górki - noc długich noży, noc kryształowa, ostateczne rozwiązanie i tak dalej.

I tu dochodzimy do zaskakującej puenty całego tekstu, która także i mnie jako autora - przyznaję szczerze - wprawiła w osłupienie, jak nie przymierzając żonę biblijnego Lota. Oto zupełnie bezwiednie wykazałem, że z dobra narodowego jakim jest Platforma Obywatelska, wykluł się zalążek faszyzmu. Byłażeby partia Donalda Tuska owym bergmanowskim Jajem Węża w naszym kraju?!

Ale z drugiej strony niezwykle krzepiąca jest świadomość, że faszyzm podobnie jak rewolucja, pożera swoje dzieci, a nie gardzi także rodzicami. I tym optymistycznym akcentem kończę mój tekst, zresztą pisany z zamysłem pokrzepienia serc, co mi się chyba nieźle – aczkolwiek zupełnie bezwiednie - udało.

http://lubczasopismo.salon24.pl/aelita/ ... o-narodowe


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Czyja jest Polska?
PostNapisane: 16 sie 2013, 20:15 
Offline
Moderator

Dołączył(a): 13 lip 2009, 09:25
Posty: 30806
Czy w Polsce powinni rządzić Polacy?

Wieloletnie przebywanie w naszym okupowanym przez okrągłostołowców kraju, a w szczególności obcowanie z tutejszymi „autorytetami” i wiodącymi mediami wyrządziło niejednemu nadwiślańskiemu tubylcowi niepowetowane szkody odciskające się na umyśle. Słowa, które wszędzie na świecie przyjmowane byłyby jak coś oczywistego, u nas stanowią zbrodnię niesłychaną.

Otóż wystarczy, ze taka Gazeta Wyborcza opisując jakiegoś kolejnego wytypowanego na antysemitę naszego rodaka potwierdzi jego zbrodniczość cytatem w stylu „stwierdził kiedyś, że w Polsce powinni rządzić Polacy”, a już te „antysemickie” i jednocześnie „faszystowskie” słowa ze zgrozą powielają pozostałe, wytypowane do nagonki gazety, stacje radiowe i telewizyjne.

Czy podobne larum podnosiłyby reżimowe tuby propagandowe gdyby dajmy na to ktoś powiedział, że w Niemczech powinni rządzić Niemcy, w Norwegii Norwegowie, w Rosji Rosjanie, a w Finlandii Finowie?

Czy nie pukano by się w czoło gdyby jakiś polski oszołom stwierdził publiczne, że słowa, „w Izraelu powinni rządzić Żydzi” są wyrazem zwierzęcego antypolonizmu?

Oczywiście dzisiejszy postępowy świat, ucharakteryzowany na wolny i demokratyczny, zezwala na mówienie, że każdy powinien rządzić się sam u siebie i tylko Polska nie wiedzieć czemu stanowi tu niechlubny wyjątek.

Były jednak już w naszej historii takie okresy, kiedy to podobnie jak dziś oczywiste stwierdzenie, że „w Polsce powinni rządzić Polacy” mogłoby być delikatnie mówiąc źle odbierane przez władze. Chodzi mi o czasy zaborów czy niemieckiej okupacji. Za uporczywe nadużywanie takich słów można było stracić życie, albo trafić na Sybir, Pawiak lub wylądować w koncentracyjnym obozie.

Optymiści powiedzą, że powinniśmy się cieszyć gdyż etykieta „antysemity” lub „faszysty” to żadna kara w porównaniu z tamtymi strasznymi czasami. Pesymiści zaś, do których i ja się zaliczam stwierdzą; twarda czy miękka, ale jednak okupacja.

Ktoś mało rozgarnięty zapyta, a któż to jest dzisiaj tym naszym okupantem? Odpowiedź jest prosta.

Ten, który uważa, że stwierdzenie, „w Polsce powinni rządzić Polacy” jest zagrożeniem dla jego interesów, wpływów i stanu posiadania.

Zapewniam, że za słowa „w Polsce powinni rządzić Żydzi, Niemcy lub Rosjanie” nie grozi nikomu u nas żadna kara czy wstydliwa etykietka, o czym niech świadczy świetne samopoczucie Radka Sikorskiego, który publicznie nawoływał do oddania krajów członkowskich UE Niemcom w pacht.

Zadziwiające, że „polskie elity” zupełnie nie zareagowały na słowa prezydenta Izraela, Szymona Peresa, który 10 października 2007 roku na forum ekonomicznym w Tel Awiwie powiedział:

Ekonomia Izraela rozkwita. Izraelscy biznesmeni inwestują wokół całego świata. Izrael osiągnął bezprecedensowy sukces ekonomiczny. Dziś osiągnęliśmy gospodarczą niezależność, i wykupujemy Manhattan, Węgry, Rumunię, Polskę. I jak ja to widzę, nie mamy żadnych problemów

Oto odważne i jednocześnie bezczelnie szczere słowa prawdziwego przywódcy, podczas gdy my boimy się wyartykułować choćby szeptem oczywistej oczywistości mówiącej, że Polską powinni rządzić Polacy.

http://kokos.salon24.pl/527421,czy-w-po ... zic-polacy


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Czyja jest Polska?
PostNapisane: 23 sie 2013, 20:11 
Offline
Moderator

Dołączył(a): 13 lip 2009, 09:25
Posty: 30806
Ludzki car Putin i rozpadająca się Rosja

Niezwykła skuteczność Rosji w dziedzinie dezinformacji jest faktem, którego nikt nie jest w stanie zakwestionować. Warto przypomnieć sobie tylko dzień 17 wrześnie 1939 roku. Ówczesne polskie władze mając świeżo w pamięci 1920 rok wiedziały lepiej niż dzisiejsze „elity”, czym jest Rosja i do czego jest zdolna, a mimo to pierwsze rozkazy płynące do wojska mówiły o niestawianiu oporu gdyż Armia Czerwona spieszy nam z pomocą. Czym się to skończyło wiemy. Upadł wówczas, o czym mało się dziś mówi, mit wspaniałego polskiego wywiadu i kontrwywiadu, czyli tak zwanej „dwójki”, która pod koniec lat trzydziestych nie była już tak skuteczna jak wcześniej. Służby specjalne wielu państw wiedziały o tajnym załączniku do paktu Ribbentrop-Mołotow i planowanym podboju i podziale Polski zaś nasi zdezorientowani przywódcy, choć na krótko, to uwierzyli jednak w „bratnią sowiecką pomoc”.

Ten wstęp z historią w tle jest potrzebny, aby zrozumieć naszą dzisiejszą sytuację i obecną niebezpieczną falę dezinformacji, która ma nas znieczulić przed jakąś planowaną dużą operacją.

O fatalnym stanie polskiej armii, bezprecedensowej skali przeprowadzanych w Rosji manewrów i ćwiczeń czy rozmieszczeniu przez Putina rakiet balistycznych Iskander w obwodzie kaliningradzkim, mogących razić cele w promieniu 500km pisaliśmy już nie raz na łamach Warszawskiej Gazety. Wystarczy sobie wziąć mapę, spojrzeć i zastanowić się, jakiemu to jednemu jedynemu państwu zagrażają rakiety o takim właśnie zasięgu?

Co zatem powinny robić rosyjskie służby specjalne oraz agentura wpływu usadowiona w Polsce? Dokładnie to, co widzimy i słyszymy w naszych mediach, czyli wywołać lejąca się nieustannie falę dezinformacji znieczulającą polskiego pacjenta.

Mniej mnie martwi to, że medialne lewactwo, co rusz ukazuje nam „Bieruta z sarenką w ramionach”, czyli Władimira Putina, jak karmi z butelki małe łosie, dokarmia bieługi, ratuje wieloryby szare, strzelając celnie z kuszy i pobierając z ich ciał próbki do badań, czy osobiście i własnoręcznie gasi pożary w rejonie Riazania, oczywiście z samolotu ryzykując własnym życiem. Czy taki porządny i dobry człowiek może mieć złe zamiary i kogokolwiek skrzywdzić?

Zastanawiają i niepokoją mnie dużo bardziej niektórzy uznani publicyści i dziennikarze po prawej stronie sceny politycznej, którzy jak gdyby na czyjeś polecenie uzupełniali ten obraz ludzkiego Putina i kompletnie niegroźnej już Rosji. Według tych „prawicowców” Rosji już za kilka, góra kilkanaście lat nie będzie gdyż się na naszych oczach rozpada, a skoro się rozpada to nie ma się już czego bać.

Inni „prawi” dziennikarze pod niebiosa wynoszą wiekopomny pomysł, a nawet jak to nazywają, „projekt” Bronisława Komorowskiego dotyczący budowy „polskiej tarczy antyrakietowej”, choć jego realność i stopień zaawansowania jest identyczny z zapowiedzią wystrzelenia polskiego satelity o przeznaczeniu telekomunikacyjno-obronnym, entuzjastycznie ogłoszony przez Radka Sikorskiego na antenie TVN24.

Oczywiście możemy założyć, że nie ma w tym wszystkim żadnego udziału rosyjskich służb i wzmożonej aktywności rosyjskiej agentury wpływu, a to co się pisze i mówi to zwykły zbieg okoliczności, lekkomyślna codzienna robota naszych rodzimych pożytecznych idiotów. Ot taki przypadek, dzięki któremu rosyjskie służby zaoszczędziły sporo grosza gdyż Polacy z własnej głupoty wyręczyli służby i agentów oficera KGB Putina, wypróbowanego zwłaszcza po 10kwietnia 2010 roku przyjaciela wszystkich mieszkańców nadwiślańskiej krainy.

Ja jednak nie bardzo w takie przypadki wierzę i skłaniałbym się raczej ku słowom śp. ks. Bronisława Bozowskiego, który mawiał:

Nie ma przypadków, są tylko znaki

Przypomnijmy sobie propagandową „padgatowkę” przed zamachem na nasze elity z 10kwietnia 2010 roku. Profesjonalna i długotrwała akcja obrzydzania, deprecjonowania, i posądzania o liczne choroby, nałogi oraz wszelkie możliwe zło naszego śp. Prezydenta Lecha Kaczyńskiego miała znieczulić Polaków na tyle skutecznie by ogólnonarodowa żałoba po wykonanym wyroku nie przekształciła się w jakieś spontaniczne gwałtowne powstanie i obalenie kontrolowanego z zewnątrz Systemu III RP. Udało się.

Nie trudno zauważyć, że w pluciu na zamordowanego prezydenta uczestniczyły w większości te same media, dziennikarze i politycy, którzy dzisiaj sprzedają nam Putina, jako ludzkie chłopisko, a kierowany przez byłych oficerów KGB reżim jako normalnego, przewidywalnego, dobrego sąsiada oraz partnera. Zastanówmy się dlaczego na prywatnej daczy Putina w Soczi bywają akurat, Leszek Miller z SLD, Andrzej Rozenek z Ruchu Palikota i Adam Michnik z Gazety Wyborczej?

Czy to także zbiegi okoliczności i przypadki?

http://kokos.salon24.pl/528910,ludzki-c ... -sie-rosja


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Czyja jest Polska?
PostNapisane: 11 wrz 2013, 16:38 
Offline
Moderator

Dołączył(a): 13 lip 2009, 09:25
Posty: 30806
Czyja jest Polska?

Według szacunkowych danych Polonia liczy około 21 milionów rodaków rozsianych poza granicami naszego kraju, z czego większość osiedliła się za oceanem. To właśnie ta „zaoceaniczna” jej część bardzo często wyraża głośne, zdecydowane oraz ostre sądy o stanie, w jakim znalazła się nasza ojczyzna; nierzadko padają też z tamtej strony oskarżenia pod adresem polskich „elit” oraz władz o zdradę, a nawet głoszone są poglądy mówiące, że Polska nie jest dzisiaj suwerennym i niepodległym państwem, zaś jego władze nie wywodzą się z polskich elit.

Ostatnio po sejmowym głosowaniu nad ubojem rytualnym, kiedy okazało się, że za tą barbarzyńską metodą uśmiercania zwierząt opowiedziało się aż 178 przedstawicieli polskiego parlamentu, ostry w tonie list wystosowała Unia Stowarzyszeń i Organizacji Polskich w Ameryce Łacińskiej (USOPAŁ) twierdząc, że to skandal i mówiąc w skrócie rzecz niebywała, że oto 38 milionowym krajem wywija żydowskie lobby, niczym ogon psem.

Oczywiście natychmiast krytyczny głos na temat listu zabrała Gazeta Wyborcza, podpierając się wypowiedzią chyba największego wazeliniarza polskiej polityki, komucha Tomasza Nałęcza, który stwierdził:

- Aż trudno uwierzyć w prawdziwość tych słów, bo chciałoby się wierzyć, że w tragicznie doświadczonej nazizmem Europie one już nigdy nie zostaną wypowiedziane. Dla historyka to jest tekst żywcem wyjęty z nazistowskiej propagandy. I właściwie trudno się odnieść do poszczególnych sformułowań, bo każde kolejne jest jeszcze bardziej absurdalne.

Do tej „absurdalności” jeszcze dojdziemy, ale najpierw przypomnijmy inne sądy salonowego kamerdynera Nałęcza.

Oto, co mówił w Radiu Zet o zorganizowanym przez Gazetę Polską we wrześniu 2010 roku „Wieczorze pamięci” o ofiarach Smoleńska:

- Jak patrzyłem na ten wieczór niby-pamięci, na te pochodnie zapalone, ten tłum pełen emocji, ale też nienawiści, to miałem jak najgorsze skojarzenia (…) Wiadomo, kto w Europie zaczął mącić ludzkie umysły posługując się pochodnią, światłem, dźwiękiem, nienawiścią, skrajną emocją - to jest niestety narodowy socjalizm. (...) To trzeba powiedzieć, żeby przed tym przestrzegać.

A tak Nałęcz wypowiadał się o marszu „Obudź się Polsko” z 29 września 2012 roku:

- Nie życzę sobie, aby PiS szedł w marszu z hasłem skopiowanym z niemieckiego nazizmu.

Chyba komentarz do tych bzdur wypowiadanych na zamówienie Salonu przez Nałęcza jest zbyteczny, gdyż widać wyraźnie, że nawet wyrwany w środku nocy do odpowiedzi przez kogoś ze stajni Michnika, po krótkiej wydanej mu dyspozycji wykrzyczy jeszcze będąc w półśnie: Ratunku!!! Nazizm!!! Antysemityzm!!!

Dodajmy jeszcze do tego informację, że na czele USOPAŁ – organizacji, która wystosowała „nazistowski” List do Polaków stoi ofiara tego nazizmu, czyli Jan Kobylański, który w niemieckich obozach koncentracyjnych spędził wiele lat, zaś jego matka z rąk tych nazistów zginęła w Powstaniu Warszawskim.

Teraz powróćmy do tej „absurdalności sformułowań”, o których mówił towarzysz Nałęcz.

Oczywiście możemy przyjąć, że Polonia za oceanem, tam z oddali nie jest w stanie spojrzeć obiektywnie na sytuację w Polsce oraz rzeczowo i bezstronnie jej ocenić, przez co produkuje te katastroficzne i dramatyczne diagnozy, które zdaniem „naszych salonowców” kompletnie rozmijają się z rzeczywistością.

Ale jest też inna możliwość, której System III RP z przyczyn oczywistych nie bierze pod uwagę. Być może jest tak, że tam za oceanem niebojący się szykan Polonusi, których mózgi nie są od rana do nocy prane przez różne Gazety Wyborcze i TVN-y widzą lepiej, gdyż opierają się tylko na faktach?

Posłużmy się tylko jednym przykładem.

Co ma pomyśleć i jak zareagować jakiś John czy Juan Kowalsky, do którego w 2009 roku dotarła wieść, że Polski sejm już w pierwszym czytaniu, 240 głosami odrzuca obywatelski projekt, według którego Święto Trzech Króli powinno być dniem wolnym od pracy? On myśli sobie, jak to możliwe. Najstarsze katolickie święto i w II RP dzień wolny, zabrany Polakom przez komunistów, nie może powrócić w dzisiejszej Polsce, w której 95% obywateli to ochrzczeni katolicy?

Mijają cztery lata i ten sam John czy Juan dowiaduje się, że w polskim parlamencie znalazło się 178 posłów głosujących za koszernym ubojem zwierząt.

I tu dopiero dochodzimy do absurdu zaburzającego logiczne myślenie, towarzyszu Nałęcz. Jeżeli sejm w pierwszym przypadku odrzuca polską, chrześcijańską i katolicką tradycję, a w drugim niemal 200 posłów przychyla się do barbarzyństwa i koszernego uboju zwierząt, to jaka pierwsza myśl powinna zaświtać w głowie człowieka posługującego się tak zwanym zdrowym rozsądkiem?

Skoro w katolickim kraju taka ilość „wybrańców narodu” odrzuca nasze chrześcijańskie dziedzictwo, a jednocześnie z troską odnosi się do powinności religijnych Żydów, to czy nie jest uzasadnione postawienie pytania, kto Polską tak naprawdę rządzi?

Może właśnie dlatego nad Wisłą na cenzurowanym jest zarówno „nacjonalistyczne” zawołanie „Polska dla Polaków”, jak i „antysemickie” stwierdzenie, że „Polską rządzi żydokomuna”?

Czy oba hasła tępi się dlatego, że są kłamliwe i szkodliwe, czy może dlatego, że przybliżają nas do niewygodnej dla Systemu, cenzurowanej prawdy o dzisiejszej Polsce?

Jednak na to pytanie Czytelnik musi odpowiedzieć sobie już sam.

Źródła: http://wyborcza.pl/1,75478,14498977,Lis ... z2dA9F5uct

http://www.se.pl/wydarzenia/kraj/nalecz ... 53481.html

Artykuł opublikowany w pierwszym numerze nowego tygodnika Polska Niepodległa

http://kokos.salon24.pl/532913,czyja-jest-polska


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Czyja jest Polska?
PostNapisane: 13 wrz 2013, 06:41 
Offline
Moderator

Dołączył(a): 13 lip 2009, 09:25
Posty: 30806
Niewidzialna ręka

Stanisław Michalkiewicz

„Ta sama ręka, która Waszą Królewską Mość na tron wprowadziła, mnie tu przywiodła” – powiedział książę Karol Radziwiłł „Panie Kochanku” do króla Stanisława Augusta, nawiasem mówiąc, uważanego przezeń za parweniusza, „ekonomczuka”, kiedy jako marszałek konfederacji radomskiej spotkał go na zamku w Warszawie. W tej samej Warszawie, nad którą niezależne media głównego nurtu okropnie ubolewają, że przez kilka dni będzie „sparaliżowana” wskutek protestacyjnych manifestacji związków zawodowych. Wychodzi to naprzeciw pozie premiera Tuska, który próbuje przedstawić się w roli „ojca ojczyzny”, zatroskanego z jednej strony dokazywaniem, a z drugiej – potrzebami obywateli. Ale poza to jedno, a „siła spokoju”, jaką przynajmniej na zewnątrz prezentuje premier Tusk, zarówno w obliczu możliwej utraty sejmowej większości wskutek odchodzenia kolejnych posłów z Platformy Obywatelskiej, jak i w sytuacji związkowych protestów, to druga sprawa. Skąd ta „siła spokoju” się bierze?

Uważam, że stąd, iż o ewentualnym upadku rządu premiera Tuska przesądzi „ta sama ręka”, która go w roku 2007 „na tron wprowadziła”, oddając na jego usługi agenturę zarówno w niezależnych mediach głównego nurtu, jak i w salonie, co to nie ma podłogi. Zgodnie bowiem z moją ulubioną teorią spiskową uważam, że Polska od 1980 roku jest okupowana przez tubylczą bezpiekę, która w ramach transformacji ustrojowej nie tylko pomyślnie przeprowadziła uwłaszczenie nomenklatury na państwowym majątku, nie tylko pomyślnie przeprowadziła selekcję kadrową w strukturach podziemnych, wyłaniając w ten sposób zdominowaną przez „lewicę laicką” – a więc dawnych stalinowców w pierwszym lub drugim pokoleniu – „stronę społeczną”, która w zamian za przekazanie zewnętrznych znamion władzy przy okrągłym stole udzieliła bezpiece gwarancji zachowania pozycji społecznej i materialnej poprzez uznanie za zbawienny ekonomicznego modelu państwa w postaci kapitalizmu kompradorskiego, w którym o dostępie do rynku i możliwości działania decyduje przynależność do sitwy, której najtwardszym jądrem jest wywiad wojskowy z komunistycznym rodowodem. „Ta sama ręka”, która tego wszystkiego dokonała, złożyła również na czole III Rzeczypospolitej pocałunek Almanzora w postaci ustawy o związkach zawodowych, będącej rodzajem bomby, wprawdzie z opóźnionym zapłonem, ale w każdej chwili gotowej do odpalenia i w razie potrzeby – wysadzenia każdej ekipy Umiłowanych Przywódców w powietrze.

Sytuacja gospodarcza, a także demograficzna Polski jest następstwem ustanowionego w 1989 roku modelu kapitalizmu kompradorskiego, który blokuje narodowy potencjał ekonomiczny, wyrzucając wszystkich nienależących do sitwy na margines głównego nurtu gospodarki. Ale związki zawodowe nie występują przeciwko kapitalizmowi kompradorskiemu, tylko próbują zaprezentować się w charakterze obrońców „ludzi pracy” w sytuacji, gdy Platforma Obywatelska przygotowała projekt ustawy uderzającej w przywileje związkowych funkcjonariuszy. Nie jest to zatem próba walki z systemem, lecz raczej próba obrony własnej pozycji wewnątrz systemu. Dlaczego w takiej sytuacji premier Tusk miałby przejmować się protestami, podobnie jak odchodzeniem posłów z Platformy? Przecież i on wie, i my wiemy, że jeśli trzeba będzie podtrzymać koalicyjną większość, to konfidenci w Sejmie dostaną rozkaz: „w prawo zwrot, do koalicji marsz!” – i większość będzie uratowana.

http://www.naszdziennik.pl/wp/53684,nie ... -reka.html


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Czyja jest Polska?
PostNapisane: 14 wrz 2013, 07:01 
Offline
Moderator

Dołączył(a): 13 lip 2009, 09:25
Posty: 30806
Ludzie się nie liczą

Anna Kołakowska

Od lat rząd Donalda Tuska łata dziurę w budżecie wyprzedażą majątku narodowego, ale i tak deficyt budżetowy oraz dług publiczny są rekordowe – a co gorsza – zamiast maleć, rosną. Przez cztery ostatnie lata za wyprzedany majątek rząd otrzymał niemal 50 mld zł, czyli tyle, ile dziś wynosi deficyt budżetowy, a przecież cztery lata temu był on mniejszy.

Rząd się wyżywi
Na dodatek przynoszące dochód spółki są wyprzedawane ze stratą, czego przykładem jest KGHM. Gdy rząd zdecydował się sprzedać 10 proc. akcji firmy będącej szóstym na świecie producentem miedzi i drugim na świecie producentem srebra, otrzymał za nie 2 mld złotych. Rok później te same akcje były warte już 3,7 mld złotych. Podobny pośpiech towarzyszył sprzedaży akcji PZU. Zrobiono to na kilka tygodni przed wypłatą dywidendy za rok 2010, na czym Skarb Państwa stracił 220 mln złotych.

Rząd realizuje dokładnie to, czego chce kapitał zagraniczny – wykończyć polskich przedsiębiorców i zająć ich miejsce.

– Za ministra Grada w trybie błyskawicznym były wystawiane na sprzedaż duże i średnie przedsiębiorstwa, które wykupywały zagraniczne firmy, aby przejąć rynek. Natychmiast po zakupie zakłady te były likwidowane, zagraniczni producenci na polski rynek wprowadzali swoje towary. Dziś, kiedy wyprzedaje się resztki majątku narodowego, przyszła kolej na mniejsze firmy, czego najlepszym przykładem jest sytuacja w Stoczni Gdańskiej – mówi poseł Andrzej Jaworski.

Były dyrektor stoczni przypomina, że rząd przedstawił Komisji Europejskiej zupełnie nieprawdziwe dane na temat pomocy państwa dla zakładu i Unia zmusiła stocznię do ograniczenia produkcji, co pociągnęło za sobą znaczne zmniejszenie jej zysków. Stocznia nie może wywiązać się ze wszystkich zobowiązań wobec swoich wierzycieli, ci z kolei, aby uzyskać zapłatę za wystawione faktury, zgłaszają się do sądu. Sąd, jeśli faktura nie zostanie zapłacona, ogłasza upadłość poszczególnych spółek stoczniowych.

Fala bankructw
Wielki likwidator Donald Tusk likwiduje nie tylko majątek państwowy. Doprowadził on również polską gospodarkę do stanu „zwijania się”. W pierwszej połowie br. upadło blisko 500 firm. Tylko w lipcu pracę z tego powodu straciło około 3,5 tys. osób. W ciągu niespełna sześciu lat liczba firm doprowadzonych do bankructwa wzrosła dwukrotnie i „zielona wyspa” zamieniła się w pustynię, a raczej pobojowisko.

Przykładem może być firma CH Nexa z Zamościa, która w 2012 r. była dziewięć razy kontrolowana przez urząd skarbowy. Choć kontrole nie wykazały żadnych uchybień, to w czasie ich trwania został wstrzymany należny firmie zwrot podatku VAT w wysokości 30 mln złotych. Przedsiębiorstwo straciło płynność finansową, a kontrahenci i banki zerwały z nim umowy. Firma CH Nexa upadła i ponad 170 osób pozostało bez pracy, powiększając szeregi bezrobotnych.

Małe przedsiębiorstwa wytwarzają blisko 2/3 PKB. Niestety, przedsiębiorcy nie mają żadnego wsparcia ze strony rządu. Wręcz przeciwnie, spotykają się z licznymi utrudnieniami, które hamują rozwój ich firm, a tym samym gospodarki. Jednym z najbardziej wstrzymujących rozwój przedsiębiorczości działań rządu jest nadmierna biurokracja oraz gąszcz przepisów, których nieznajomość niejednego właściciela firmy wpędziła w poważne tarapaty.

– Rocznie wprowadza się w Polsce 13 tys. stron przepisów – mówi przedsiębiorca Paweł Toboła-Pertkiewicz. – Ponieważ nikt takiej ilości ustaw i rozporządzeń nie jest w stanie przeczytać, działamy w nadziei, iż nie przyjdzie do nas jakaś kontrola i nie wyłapie tego, że nie mamy świadomości łamania prawa. Przygniata nas biurokracja, począwszy od najprostszych spraw, które trzeba załatwić przy rejestracji firmy, poprzez konieczność trzymania przez 5 lat wszystkich dokumentów, paragonów kasowych czy wypełnianie najróżniejszych deklaracji podatkowych. Zamiast rozwijać swój zakład, tracimy czas oraz energię na użeranie się z archiwizacją dokumentów i biurokracją – ubolewa przedsiębiorca.

Urzędnicy są jak udzielni książęta i nie ponoszą żadnych konsekwencji swoich błędnych decyzji. Ciężar ich błędów spada na ludzi, doprowadzając do życiowych tragedii. Tak było z rodziną Jana Gródka, rolnika, który popełnił samobójstwo, gdy urząd skarbowy niesłusznie zażądał od niego zapłaty 1 mln 200 tys. zł podatku z odsetkami za kupno ziemi rolniczej, pomimo że nie jest ona objęta podatkiem VAT. Urzędnicy mieli swoje zdanie na temat przeznaczenia zakupionej ziemi i żadne wyjaśnienia nie miały znaczenia. Na dodatek wymierzają kary w oparciu o własną interpretację przepisów – tak było w przypadku Jana Gródka, ale też z podobną praktyką spotkał się przedsiębiorca z Gdańska.

– Kilka lat temu otrzymałem karę 13,5 tys. zł, bo księgowa nie wypełniła deklaracji uzupełniającej odnośnie do dostosowań do nowo wprowadzonych przepisów unijnych. Problem w tym, że urząd skarbowy nie przysłał nam żadnej informacji o zmianach w przepisach, a miał taki obowiązek. Odwołałem się do Urzędu Kontroli Skarbowej, powołując się na podobny przypadek z Olsztyna, gdzie sprawa została rozstrzygnięta na korzyść przedsiębiorcy. Niestety, naczelnik UKS powiedziała, że każdy urząd skarbowy ma prawo sam interpretować przepisy – opowiada przedsiębiorca.

Państwo traci
Innym czynnikiem hamującym rozwój przedsiębiorczości i jednocześnie poszerzającym szarą strefę są obciążenia finansowe. – Jeśli komuś płacę 2 tys. pensji, to koszt zatrudnienia wynosi 3800 złotych. Składa się na to – wylicza jeden z pracodawców – ubezpieczenie zdrowotne, rentowe, fundusz emerytalny, Fundusz Pracy i wiele innych składników. Nie stać mnie na takie koszty i albo zatrudnię kogoś na czarno, albo nie zatrudnię wcale i dam nadgodziny tym, którzy już u mnie pracują. Stąd też bierze się wysoki wskaźnik bezrobocia w Polsce. A poza tym państwo na tym traci dwa razy, bo jeśli ludzie pracują na czarno, to nie odprowadzają żadnych podatków i jeszcze trzeba płacić za nich różne świadczenia – wylicza.

Dlatego wielu fachowców zamknęło swoje firmy w Polsce i z powodzeniem prowadzi działalność gospodarczą np. w Wielkiej Brytanii.

Damian Zimowski borykał się w Polsce ze znalezieniem pracy, z której mógłby utrzymać rodzinę. W Anglii przebywa od sześciu lat i prowadzi własną firmę remontowo-budowlaną, mając poczucie stabilizacji oraz pewności jutra. Nie ma też problemu z legalnym zatrudnianiem pracowników, bo koszty ich zatrudnienia są nieporównywalnie mniejsze. – Nie dość, że rejestracja mojej firmy trwała dosłownie 7 minut, a tylko trzy dni czekałem na wyznaczone w urzędzie spotkanie, to jeszcze sprawa podatków czy ubezpieczenia jest tu bardzo uproszczona – opowiada.

Wielu Polaków wyjechało do Anglii, Irlandii czy innych państw Europy Zachodniej, bo ich firmy tonęły w długach, zalegali z płatnościami w państwowych instytucjach finansowych, czyli w ZUS i urzędach skarbowych. Długi te pogłębiały się, bo rosły odsetki i znikąd – tak jak Tomasz Dembek – nie mieli pomocy.

Przez kilka lat wykonywał duże zlecenia budowlane na terenie całej Polski. Współpracował także z dużą toruńską firmą, która w pewnym momencie zaczęła poważnie zalegać z wypłacaniem zobowiązań. Pan Tomasz musiał się więc zadłużać, by wypłacić świadczenia swoim pracownikom. Gdy po dłuższym czasie w niewielkich kwotach zaczął otrzymywać zaległe pieniądze, w pierwszej kolejności zwracał długi osobom prywatnym (bo tego wymagała elementarna uczciwość), a w tym czasie w ZUS i urzędzie skarbowym rosły odsetki i kary. W urzędach nie było mowy o odroczeniu zapłaty czy umorzeniu karnych odsetek.

– W Anglii jest tak – mówi Beata Dembek, żona pana Tomasza, współwłaścicielka firmy, którą razem prowadzą w Londynie, że podatki czy ubezpieczenia też trzeba zapłacić, ale te instytucje są dla ciebie i jeśli napiszesz prośbę o odroczenie zapłaty, bo masz przejściowe trudności, to pójdą ci na rękę. Z drugiej strony prawo jest takie, że obowiązują krótkie terminy do wypłaty zobowiązań, np. tydzień, a sądy są bardzo skuteczne i w takich sprawach działają szybko.

Niewystarczająca skuteczność systemu prawnego w Polsce, a tym samym brak wystarczającej ochrony przed nieuczciwością kontrahentów, jest bardzo poważnym problemem dla małych oraz średnich firm i nierzadko staje się przyczyną ich upadłości.

http://www.naszdziennik.pl/wp/53802,lud ... licza.html


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Czyja jest Polska?
PostNapisane: 04 paź 2013, 15:55 
Offline
Moderator

Dołączył(a): 13 lip 2009, 09:25
Posty: 30806
„Dziękujemy”, ale nie „Przepraszamy”

Z komunikatu PAP dowiadujemy się, że „Powstanie międzynarodowy komitet budowy pomnika "Ratującym-Ocaleni" - zapowiedział w Nowym Jorku we wtorek Zygmunt Rolat z rady Muzeum Historii Żydów Polskich. Pomnik będzie wyrazem wdzięczności dla Polaków, którzy ratowali Żydów podczas Holokaustu. - Pomnik ten powinien powstać dawno, dawno temu – podkreślił Rolat (…)W skład komitetu, obok Rolata, mają wejść m.in.: b. minister spraw zagranicznych RP Adam Daniel Rotfeld i publicysta Konstanty Gebert.”

To bardzo cenna, choć rzeczywiście spóźniona inicjatywa, ale nie ma, co wybrzydzać skoro prawie 70 lat od zakończenia wojny i niemal ćwierć wieku od narodzin tak zwanej wolnej III RP „nasze elity” nie uznały za stosowne wybudować wielkiego muzeum historii Polski czy muzeum historii i kultury Kresów.

Jest za to Muzeum Historii Żydów Polskich, co wymownie świadczy o naszej pozycji i ważności w rankingu wartości poszczególnych nacji zamieszkujących nasz kraj.

Pomnik „Ratującym –Ocaleni” rzeczywiście powinien powstać już dawno, zwłaszcza, że wśród „elit” rządzących Polską przewinęło się sporo tych ocalonych, którzy pełnili wysokie państwowe i rządowe funkcje.

Jest jednak łyżka dziegciu w tej z pozoru wyglądającej na beczkę miodu inicjatywie. Czy rzeczywiście w składzie komitetu budowy pomnika musiał znaleźć się Konstanty Gebert vel Dawid Warszawski, syn sowieckiego komunistycznego agenta działającego na szkodę Polski, Bolesława Geberta? Ten sam, który wystąpił niedawno w haniebnej kłamliwej propagandówce na temat smoleńskiej tragedii, wyemitowanej w National Geographic.

Czy jego miejsce nie jest raczej w przyszłym komitecie budowy pomnika, który zamiast „Dziękujemy” będzie mówił „Przepraszamy”?

Warto w tym miejscu przypomnieć słowa prof. Zdzisława Krasnodębskiego, który po udziale Geberta we wspomnianym filmowym kłamstwie napisał:

„Esbeckie wzory moralne, zinternalizowane we wczesnym dzieciństwie, stanowią przeklęte dziedzictwo, którego warto się pozbyć. Być może otwarta rozmowa, być może ujawnienie rodowych tajemnic pozwoliłoby nie tylko czynić polską demokrację bardziej autentyczną i przejrzystą, lecz także umożliwiłoby wielu obecnym prominentom, kształtującym opinię publiczną w Polsce, rozładować ów wewnętrzny konflikt – jeśli go odczuwają. Może wtedy zamiast bezustannie lustrować Polaków jako narodową wspólnotę, upajać się kolejnym dziełem w rodzaju „Pokłosia” w reżyserii Władysława Pasikowskiego, które ma dostarczać ex post usprawiedliwienie uczestnictwa w tamtym systemie opresywnych rządów, trzymających w ryzach „polski motłoch”, byliby się w stanie zmierzyć z własną historią rodzinną.”

http://kokos.salon24.pl/538470,dziekuje ... zepraszamy


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Czyja jest Polska?
PostNapisane: 07 paź 2013, 07:27 
Offline
Moderator

Dołączył(a): 13 lip 2009, 09:25
Posty: 30806
Wszyscy patrzą na Warszawę

PiS namawia mieszkańców stolicy do „bycia obywatelami” i wzięcia udziału w przyszłą niedzielę, 13 października, w referendum w sprawie odwołania prezydent Warszawy, w przeciwieństwie do samej Hanny Gronkiewicz-Waltz, która w sobotę została wybrana na przewodniczącą stołecznych struktur Platformy Obywatelskiej.

Lepiej pozostać w domach, nie mieszać się do tego, co robią rządzący, nie zabierać głosu i nie wyrażać swojego zdania czy też pójść do lokalu wyborczego i mieć udział we współdecydowaniu o tym, co dzieje się w najbliższej okolicy? Przed niedzielnym referendum w Warszawie w sprawie odwołania Hanny Gronkiewicz-Waltz Platforma Obywatelska postawiła na bierność obywateli i niechęć do uczestnictwa w wyborach. Namawia warszawiaków do pozostania w domach albo pojechania na grzyby, byle nie do lokalu wyborczego, grając tym samym na niską frekwencję w referendum, licząc, że nie weźmie w nim udziału przynajmniej 389 430 osób. Tylu bowiem wyborców – trzy piąte ich liczby, która brała udział w wyborach prezydenta Warszawy w 2010 r., powinno wziąć udział w referendum, by jego wynik był wiążący.

Hanna Gronkiewicz-Waltz, którą koledzy z PO zrobili w sobotę przewodniczącą stołecznych struktur Platformy, zabierając to stanowisko Małgorzacie Kidawie-Błońskiej, apelowała do warszawiaków, aby w referendum udziału nie brali. Argumentowała, iż nawet głos za prezydent Warszawy może jedynie pomóc jej przeciwnikom, przyrównując wręcz to referendum do liberum veto, które „doprowadziło do anarchii i upadku Polski”. – Nie możemy dopuścić do zerwania czteroletniego kontraktu między władzami samorządowymi a wyborcami – mówiła.

Do oddania w niedzielę głosu –do „bycia obywatelami” namawiał natomiast prezes Prawa i Sprawiedliwości Jarosław Kaczyński. –Wszyscy na Warszawę patrzą, zadają sobie pytanie, jak Warszawa odpowie na wyzwanie, które przed nią stanęło, czy odpowie. Jestem głęboko przekonany, że Warszawa będzie wzorem, będzie potrafiła odpowiedzieć na wyzwanie, a warszawiacy będą obywatelami i będą potrafili być obywatelami – przekonywał Jarosław Kaczyński, stwierdził, że „mamy prawo mieć w Warszawie władzę, która będzie dążyła do Warszawy wielkiej, porównywalnej z Wiedniem, Paryżem, a nawet Londynem”. – To referendum otwiera drogę do „wielkiej Warszawy”. Musimy być wzorem dla innych, musimy być tymi, którzy pokażą, że to wielkie polityczne ożywienie w naszym kraju odnosi się także do naszego miasta, do stolicy Polski, że Warszawa nie jest gorsza – stwierdził Kaczyński. Krytykował także tych, którzy wzywają do bojkotu referendum.

– Kto kwestionuje ten mechanizm, ten kwestionuje demokrację. Dzisiaj Donald Tusk, Bronisław Komorowski próbują tę demokrację w ten sposób i na sto innych sposobów zakwestionować – dodał prezes PiS. Kaczyński krytykował Gronkiewicz-Waltz m.in. za „horrendalne ceny biletów” oraz „niezdolność do wywiązywania się z obowiązków przez cały system komunikacyjny” w stolicy. – Naprawdę nie można dać się zwieść tym słowom pani prezydent, która mówi o jakichś niedociągnięciach, zakłóceniach w relacjach między władzą Warszawy a obywatelami naszego miasta. To nie są zakłócenia czy niedociągnięcia. To jest arogancja, buta, to jest często wręcz pogarda dla tych, którymi się rządzi. To jest coś, co w demokracji jest całkowicie niedopuszczalne – powiedział Kaczyński.

Fajerwerków nie będzie
Swoją kampanię przed wyborami na prezydenta Warszawy, które najpóźniej odbędą się za rok, po terminowym zakończeniu kadencji, rozpoczął de facto podczas warszawskiej konwencji Prawa i Sprawiedliwości prof. Piotr Gliński. Niedawny kandydat PiS na premiera rządu technicznego przedstawił swoją wizję Warszawy, mającej być miastem, w którym „władza będzie rozmawiała z mieszańcami, pytała, co i jak robić, gdzie nie będzie pojęcia ’grupa interesów’, gdzie nie będzie tak dobrze nam znanej arogancji władzy wobec mieszkańców, gdzie urzędnik będzie oddany dobru publicznemu”. – Miasto będzie oznaczało wspólnotę zintegrowaną wokół dumy z jego osiągnięć i najważniejszych symboli jego tożsamości, a więc gdzie przed Pałacem na Krakowskim Przedmieściu będziemy mijać spokojny, dumny pomnik światła ofiar katastrofy smoleńskiej – mówił Gliński. Obiecał również m.in. budowę muzeum historii Polski, muzeum sztuki nowoczesnej, podziemnego parkingu pod placem Defilad czy też odtworzenie centrum Warszawy, gdzie dziś „zieje wielka dziura”. – Myślę też o Warszawie, w której Grób Nieznanego Żołnierza powróci do Pałacu Saskiego, a „czterej śpiący” i inne stalinowskie potwory zostaną spokojnie odwiezione na ich miejsce, na cmentarz wojenny przy Żwirki i Wigury – powiedział Gliński.

Kreślona z rozmachem przez niego wizja „wielkiej Warszawy” zakłada również m.in. odbudowę FSO, budowę nowoczesnego centrum przemysłowego za Dworcem Wschodnim i na Pradze Północ. –Być może to będzie praska dolina krzemowa działająca na zasadzie specjalnej strefy ekonomicznej – stwierdził Gliński. Uznał, że najważniejsze kwestie do rozwiązania dla Warszawy w najbliższym czasie to: dokończenie obwodnic, budowa niezbędnych mostów i wyjazdów z miasta, czyli to, czego „nie zrobiła obecna władza, mimo że 7 lat temu to warszawiakom obiecywała”. Według Glińskiego, Warszawa musi też dbać o ład architektoniczny i przestrzenny, a główny architekt miasta, którym – jak stwierdził Gliński –mógłby być Czesław Bielecki, powinien być rzeczywistą prawą ręką władz miasta. Ocenił, że Warszawa musi także skończyć z marnotrawstwem inwestycyjnym. – Skończymy z ustawionymi przetargami, pozoranctwem i wieczną propagandą markującą rozwiązywanie problemów – dodał Gliński. Jego zdaniem, Warszawie potrzebny jest także „spokojny sen, wolny od często zbyt głośnych nocnych imprez, koncertów i niepotrzebnych pokazów sztucznych ogni”. – My tu musimy wprowadzić obywatelski ład dla mieszkańców, nie potrzebujemy pokazów, potrzebujemy spokojnego, wielkiego miasta, wygodnego dla nas wszystkich, wygodnego i gościnnego dla przyjezdnych – dodał. Gliński ponowił swoje zaproszenie dla Hanny Gronkiewicz-Waltz do debaty o Warszawie. Prezydent stwierdziła w sobotę, że od debat z konkurentami przed wyborami samorządowymi nigdy się nie uchylała, ale „referendum to nie wybory, lecz plebiscyt”.

Artur Kowalski

http://www.naszdziennik.pl/polska-kraj/ ... szawe.html


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Czyja jest Polska?
PostNapisane: 14 paź 2013, 16:33 
Offline
Moderator

Dołączył(a): 13 lip 2009, 09:25
Posty: 30806
Żydowska loża B’nai B’rith atakuje

Zanim przejdziemy do meritum, czyli wściekłego ataku Hartmana na ojca dr Tadeusza Rydzyka przypomnijmy fragment wygłoszonego przez dyrektora Radia Maryja komunikatu, który stał się pretekstem do tej brutalnej i podłej napaści:

„Z radością informuję, że budowa kościoła, świątyni wotum wdzięczności za Jana Pawła II przebiega bardzo sprawnie. Rozpoczęliśmy ją budować w połowie czerwca ubiegłego roku (…) Jak już informowaliśmy – w dolnej części tego kościoła będzie kaplica pamięci, a w niej m.in. będą na czarnym granicie wypisane nazwiska tych, którzy ratując swoich sąsiadów – Żydów zostali zamordowani przez Hitlerowców. Chodzi o nazwiska Polaków, którzy ratowali Żydów z narażeniem życia.”

Wydawałoby się, że inicjatywa jest piękna i zasługująca na wsparcie oraz wielkie uznanie dla pomysłodawcy. Jednak nie dla Hartmana, który napisał w tej sprawie nagłośniony oczywiście przez Gazetę Wyborczą List do o. Rydzyka gdzie czytamy:

„Słyszymy, że ojciec Tadeusz Rydzyk buduje „kaplicę pamięci” o tych, którzy ratowali – jak wyraził się szef Radia Maryja – „naszych braci Żydów”. Prowokujesz, księże, bezczelnie? Walisz zapamiętale w stół? Więc odzywają się nożyce: wara ci, cyniczny hipokryto, od naszych Sprawiedliwych, którzy ratowali życie naszych rodziców! Zabieraj od nich swoje brudne łapy i zajmij się liczeniem kasy. Przewrotność i obłuda antysemity musi znaleźć granice – a są to granice życia i śmierci. Przeto nie waż się pluć w twarz Sprawiedliwym, ich dzieciom i wnukom! (…)Bo ty śmiesz nazywać Żydów braćmi? Ty?”

Otóż nie kręć Hartman, bo po pierwsze pisze jak wół, że „sąsiadów”, a nie „braci”. Po drugie to nie są żadni „Wasi”, ale „Nasi Sprawiedliwi”. To są Polacy, którzy ryzykując życiem własnym i swoich rodzin ratowali Żydów, a nawet na ochotnika dawali zamykać się w obozach zagłady by nieść wam pomoc, za co po wojnie żydokomuna w podzięce ich mordowała i wrzucała do dołów na powązkowskiej „Łączce” .

Przykro to powiedzieć, ale „Waszych Sprawiedliwych” nie ma. Oni nie istnieją profesorku, a szkoda, bo przecież mogli być i zapisać się pięknie na kartach historii. Niestety nieznane są przypadki, aby Żydzi ratowali Polaków przed sowieckimi wywózkami ukrywając ich w swoich domach czy obejściach. Wiadomo jednak, że radośnie i masowo witali kwiatami naszych okupantów oraz ochoczo uczestniczyli w denuncjowaniu polskich rodzin, które wywożono później bydlęcymi wagonami na „nieludzką ziemię”. A więc „wara ci, cyniczny hipokryto, od naszych Sprawiedliwych! Zabieraj od nich swoje brudne łapy i zajmij się” spółkowaniem ze swoim partyjnym kompanem i politycznym wyrwikuflem, Palikotem.

Ale to jeszcze nie koniec. Hartman w tym liście pełnym nienawiści odkrywa przed nami wielką tajemnicę mówiącą, przed kim to tak naprawdę ukrywali się Żydzi:

„A przed kim ukrywali się Żydzi? Czy chodziło może o to, że po każdej ulicy spacerowały patrole niemieckie, zaglądając to tu, to tam, w poszukiwaniu ukrywających się Żydów? Otóż bynajmniej. Tymi, których strzec się musieli Żydzi i z powodu, których musieli się ukrywać w chlewach i pod podłogą, byli właśnie owi polscy sąsiedzi….”

Oto Żydzi według Hartmana ukrywali się przed polskimi sąsiadami, a te chlewy i skrytki pod podłogą należały zapewne do Bułgarów, Rumunów, Francuzów i Włochów. Brakuje jedynie w wypocinach Hartmana wyjaśnienia, dlaczego to Żydzi zaczęli się ukrywać przed Polakami dopiero po wkroczeniu do Polski „rycerskiego Wehrmachtu”? Dlaczego nie czynili tego wcześniej i przez wieki masowo napływali na polskie ziemie by się tam osiedlać –przepraszam - ukrywać w chlewach? Cóż to za niewytłumaczalny zbiorowy masochizm żydowskiego narodu?

Kogo oprócz Niemców bali się jeszcze Żydzi wyjaśniła już dawno temu jedna z największych myślicielek XX wieku, Hannah Arendt, z pochodzenia Żydówka, pisząc:

"Dla Żydów rola, jaką przywódcy żydowscy odegrali w unicestwieniu własnego narodu, stanowi niewątpliwie najczarniejszy rozdział całej tej ponurej historii."

No, ale o tym Hartman nie wspomina przechodząc już w dalszej części swojego listu na „ty” z ojcem Rydzykiem.

Roi się tam również od kierowanych do Polaków przez tego pożal się Boże profesora i „wybitnego etyka” oraz „filozofa” z Uniwersytetu Jagiellońskiego zwrotów typu, „ciszej, chamy, nad tą trumną!”, albo pisanych wprost do polskiego duchownego słów: „Wiemy dobrze, po co ci owa „kaplica pamięci”. Co chcesz powiedzieć i osiągnąć, za nic mając uczucia tych wszystkich Sprawiedliwych, którzy w grobach się przewracają widząc, jak sobie gębę nimi wycierasz”, „oby ci język usechł”, „trzymaj swój kramik z tanimi jarmarcznymi dewocjonaliami z dala od tego świata”.

Cóż tu można jeszcze dodać. Widać, że niewiele w żydowskiej mentalności się zmieniło i gdyby historia się powtórzyła to Hartman znalazłby schronienie w piwnicy u ojca Rydzyka, zaś ojciec Rydzyk mógłby liczyć z jego strony w najlepszym wypadku na donos zakończony wywózką na Kołymę.

W tym miejscu znowu chylę czoła przed profesorem Jasiewiczem gdyż poniższymi zdaniami ze słynnego już wywiadu dla „Focus Historia” trafił w samo sedno:

"Żydów gubi brak umiaru we wszystkim i przekonanie, że są narodem wybranym. Czują się oni upoważnieni do interpretowania wszystkiego, także doktryny katolickiej. Cokolwiek byśmy zrobili, i tak będzie poddane ich krytyce - za mało, że źle, że zbyt mało ofiarnie. W moim najgłębszym przekonaniu szkoda czasu na dialog z Żydami, bo on do niczego nie prowadzi... Ludzi, którzy używają słów 'antysemita', 'antysemicki', należy traktować jak ludzi niegodnych debaty, którzy usiłują niszczyć innych, gdy brakuje argumentów merytorycznych. To oni tworzą mowę nienawiści".

Na koniec jeszcze kilka słów wyjaśnienia. Tych, którzy ohydny list Hartmana odebrali, jako niezwykle emocjonalny i w swym oburzeniu szczery informuję, że to jest cyniczna i na zimno przygotowana oraz przeprowadzona akcja członka założyciela żydowskiej loży „B’nai B,’rith-Polska”, który realizuje cele tej organizacji.

Co nieco o tych realizowanych w Polsce celach dowiedzieliśmy się 9 września 2007 roku z zamieszczonego na stronach ambasady USA w Warszawie krótkiego komunikatu:

„9 września przy okazji otwarcia nowej loży B’nai B’rith w Warszawie ambasador Victor Ashe spotkał się z działaczami tej organizacji – prezesem Moishem Smithem i wiceprezesem Danem Mariaschinem. Omówiono m.in. sprawę ustawodawstwa dotyczącego zwrotu mienia oraz kwestie związane z Radiem Maryja i Telewizją Trwam. Otwarcie warszawskiej loży B’nai B’rith oznacza odrodzenie się tej organizacji żydowskiej w Polsce po niemal 70 latach nieobecności.”

Oto żydowska tajemnicza organizacja w ambasadzie obcego mocarstwa omawia „kwestie” wolnego medium działającego w rzekomo wolnym demokratycznym i suwerennym państwie.

Teraz chyba łatwiej nam zrozumieć cel, jaki wskazano do zaatakowania członkowi założycielowi loży B’nai B’rith, Hartmanowi oraz zapał, z jakim go realizuje.

Obrona Radia Maryja i TV Trwam przed napierającymi Hartmanami jest naszym wielkim zbiorowym obowiązkiem, bo to tam znajduje się ostoja polskości, katolicyzmu i właściwie pojmowanej polskiej racji stanu.

Źródła:

http://web.archive.org/web/201004120653 ... -2007.html

http://hartman.blog.polityka.pl/2013/10 ... o-rydzyka/

http://www.radiomaryja.pl/informacje/kaplica-pamieci/

http://kokos.salon24.pl/540847,zydowska ... th-atakuje


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Czyja jest Polska?
PostNapisane: 15 paź 2013, 07:19 
Offline
Moderator

Dołączył(a): 13 lip 2009, 09:25
Posty: 30806
Śmierć za ratowanie Żydów

Przed 72 laty Hans Frank, namiestnik Hitlera na tzw. Generalne Gubernatorstwo, czyli niewłączoną do Rzeszy część okupowanej Polski, wydał rozporządzenie: „Żydzi, którzy opuszczają wyznaczoną dzielnicę, podlegają karze śmierci. Tej samej karze podlegają osoby, które Żydom dają kryjówkę (…). Czyn usiłowany karany będzie jak dokonany”!

O tym, jaki był czyn „usiłowany” przez Polaka, który z narażeniem życia własnego i rodziny ratował żydowskiego sąsiada, nie decydowały sądy. Najczęściej prokuratorem, sędzią i katem był niemiecki żandarm.

Dziś nie brakuje łotrów, którzy mówią, że Polacy Żydom nie pomagali lub pomagali za mało. Negują tłumaczenie, że za taką pomoc groziła śmierć rodziny. Alina Cała imputuje, że „w pewnym sensie Polacy są odpowiedzialni za śmierć wszystkich 3 milionów Żydów – obywateli II RP”! W jakim „sensie”? Cała kwituje lekceważąco ponad 6 tysięcy Polaków uhonorowanych medalem Sprawiedliwy wśród Narodów Świata (1/4 wszystkich odznaczonych na świecie), skoro ten tytuł Żydzi przyznali także zbiorowo „ruchowi oporu” w… Danii!

Cała jest pracownikiem Żydowskiego Instytutu Historycznego w Warszawie, który jest instytucją kultury utrzymywaną z budżetu państwa!

Ilu Polaków poniosło śmierć za ratowanie Żydów? Nikt ich po wojnie nie liczył, ale było ich wielu. Dziś ideologowie holokaustu widzą w Polakach tylko „szmalcowników”. Za to z szacunkiem i pełną kurtuazją odnoszą się do Niemców! W skandalicznym filmie „Nasze matki, nasi ojcowie” żydowski historyk „konsultant” razem z Niemcami oczernia AK…

Podobno leczą w ten sposób traumę. Niech jej nie leczą naszym kosztem, bo obrażają pamięć Żydów, którzy umierali razem z Polakami z rąk Niemców i ich kolaborantów, np. Ukraińców czy Litwinów.

Piotr Szubarczyk

http://www.naszdziennik.pl/mysl/56857,s ... zydow.html


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Czyja jest Polska?
PostNapisane: 07 lis 2013, 10:16 
Offline
Moderator
Avatar użytkownika

Dołączył(a): 21 lip 2009, 10:40
Posty: 7498
Lokalizacja: Podlasie
Nurtuje mnie pewna sprawa, która nie daje mi spokoju. Otóż znalazłem w necie taki oto tekst :

http://www.aferyprawa.eu/Artykuly/LISTA ... larow-1670

LISTA POSŁÓW którzy głosowali za przekazaniem Żydom w USA 65 miliardów dolarów.

Jest kwestią „być albo nie być” dla Polski : jeżeli Polacy chcą przetrwać jako Naród Polski w suwerennym , wolnym kraju, to powinni tych ludzi jak i następujące po nich 2 pokolenia krewnych – USUNĄĆ Z POLITYKI I Z JAKIEGOKOLWIEK REPREZENTOWANIA LUDNOŚCI POLSKIEJ W KRAJU I ZA GRANICĄ NA STANOWISKACH ADMINISTRACJI PAŃSTWOWEJ , NA WSZYSTKICH JEJ SZCZEBLACH. OSOBNICY NA TEJ LIŚCIE
GŁOSOWANIEM NA „TAK” OŚWIADCZYLI ŻE CHCĄ ODDAĆ CAŁY KRAJ W NIEWOLĘ NA NASTĘPNE 60 LAT . W NASTĘPNYCH WYBORACH POWINNI POLACY PRZYSTĄPIĆ MASOWO DO URN WYBORCZYCH I GŁOSOWAĆ TYLKO NA POLAKÓW Z EMIGRACJI WEWNĘTRZNEJ – 30 MILIONÓW I POZA GRANICAMI KRAJU – 20 MILIONÓW OBYWATELI NARODU POLSKIEGO.

Ustawa druk nr 133 - glosowanie
GŁOSOWANIE Nr 15 - POSIEDZENIE 24.
Dnia 08-09-2006 Godz. 09:21

Pkt 5. porz. dzien. Pierwsze czytanie rządowego projektu ustawy o rekompensatach za przejęte przez państwo nieruchomości oraz niektóre inne składniki mienia

Głosowanie nad przyjęciem wniosku o skierowanie rządowego projektu ustawy o rekompensatach za przejęte przez państwo nieruchomości oraz niektóre inne składniki mienia, zawartego w druku nr 133, do komisji nadzwyczajnej, która zostanie powołana

Głosowało - 418 Za - 373 Przeciw - 45 Wstrzymało się - 0 Nie głosowało - 42


I teraz najciekawsze : zobaczcie sami kto głosował ZA ...

_________________
"W ciągu całego naszego życia widziałem w naszym kraju tylko dwie partie. Partię polską i antypolską, ludzi godnych i ludzi bez sumienia, tych którzy pragnęli Ojczyzny wolnej i niepodległej, i tych, którzy woleli upadlające obce panowanie."


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Czyja jest Polska?
PostNapisane: 07 lis 2013, 13:29 
Offline
Moderator

Dołączył(a): 13 lip 2009, 12:02
Posty: 37605
7 lat temu - tylko nie wiem, czy już Polska zapłaciła odszkodowanie, czy nie zapłaciła? Z bilansu budżetu wynika że co roku znika nie wiadomo gdzie 65 mld dol. Najciekawsze, że tu SLD wyszło na jedyną patriotyczną partię w sejmie.


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Czyja jest Polska?
PostNapisane: 02 gru 2013, 16:42 
Offline
Moderator

Dołączył(a): 13 lip 2009, 09:25
Posty: 30806
Chyba jeszcze nie jest z nami tak źle, abyśmy uznali, że jednak Polska jest ich, a my nic już nie mamy do powiedzenia w naszych sprawach.

III RP, czyli „Krótki film o szpiclowaniu”

W 1987 roku, na miesiąc przed wykonaniem w Polsce ostatniego wyroku śmierci na ekrany wszedł film Krzysztofa Kieślowskiego, „Krótki film o zabijaniu” z pamiętną rolą Mirosława Baki.

Reżyser jak to miał w zwyczaju, końcową ocenę postaci mordercy i ofiary pozostawia widzom ukazując dobro i zło tkwiące w każdym z nich. Jednak na potrzeby dzisiejszego felietonu chciałem zwrócić uwagę na zupełnie coś innego. Ten film zobrazował nam jak wygląda w praktyce wykonanie czegoś, co dla zwykłego zjadacza chleba jest tylko suchym zapisem ustawowym i kodeksowym przegłosowanym przez sejm.

Podobnie rzecz się ma z krążącą po Polsce wystawą antyaborcyjną gdzie przy pomocy wstrząsających zdjęć rozkawałkowanych dziecięcych ciałek każdy może zobaczyć jak naprawdę wygląda realizacja tak chwalonego przez czerwono-różowy salon „historycznego aborcyjnego kompromisu”. Nie dziwi to, że wystawa obrońców życia jest atakowana, niszczona i zaskarżana do sądów gdyż uderza w sumienia polityków oraz tak zwanych specjalistów typu profesor Środzina czy środowisko Gazety Wyborczej, oczywiście zakładając, że coś takiego jak sumienie choćby w formie szczątkowej u nich przetrwało. Tę bardzo potrzebną i zarazem niewygodną dla „elit III RP” akcję obrońców życia poczętego można śmiało zatytułować, „Krótką wystawą o zabijaniu”.

Ten wstęp i dwa przykłady, którymi się posłużyłem uprzytomniają nam, że kiedy uruchomimy od czasu do czasu swoją wyobraźnię to dostrzec możemy wielkie zagrożenia i szkodliwość czegoś, na co dzień funkcjonującego, jako suchy napisany urzędowym językiem tekst stanowiący prawo.

Właśnie w ostatnich dniach, kiedy wszyscy żyli rekonstrukcją rządu i ujawnieniem gigantycznych afer korupcyjnych obozu władzy, w kompletnej ciszy i przy braku zainteresowania mainstreamu sejm do dalszych prac skierował projekt ustawy autorstwa komuchów z SLD, według którego to projektu karana będzie „polityczna agitacja” w kościołach. Stało się to dzięki poparciu posłów z rządzącej partii, co jest kolejnym dowodem na to, że Tusk kroczy w pierwszym szeregu antypolskiej bandy zwalczającej Kościół i nie waha się stanąć ramię w ramię z towarzyszem Leszkiem Millerem, komunistycznym łotrem i Członkiem Biura Politycznego KC PZPR z czasów, kiedy „nieznani sprawcy” mordowali polskich bohaterskich kapłanów, księży Zycha, Suchowolca i Niedzielaka.

Warto w tym momencie przypomnieć słowa ministra Michała Boniego, esbeckiego kapusia o pseudonimie „Znak”, który dokładnie rok temu powiedział:

„Chodzi o to, żeby po prostu troszkę inną normę wprowadzić w tym, co się dzieje na forach internetowych, ale też w kościołach w czasie niedzielnych kazań”

Jak widzimy to nie przypadek, że władza chce zamknąć usta kapłanom oraz karać ich nawet za wskazywanie wiernym oczywistych prawd mówiących, że katolikom nie po drodze jest z politykami opowiadającymi się za mordowaniem dzieci w łonach matek, czy demoralizacją dzieci i młodzieży w przedszkolach, szkołach, albo ulegającymi coraz to nowym żądaniom różnych zboczeńców i dewiantów.

I teraz czas na uruchomienia naszej wyobraźni i zdanie sobie sprawy z zagrożenia, jakie niesie za sobą ten w duchu totalitarny i komuszy projekt. Oczywistym jest, że wprowadzenie takiej ustawy obudowane musi być aktami wykonawczymi, które stworzą narzędzia pozwalające kontrolować czy w tysiącach kościołów owo prawo jest przestrzegane. Jak to zrobić?

Czyżby znowu trzeba będzie uruchomić coś na wzór Departamentu IV MSW do spraw kościoła i wysłać w teren płatnych szpicli nagrywających przebieg Mszy Świętych, podczas których ich prawice będą przekazywały znak pokoju, a lewice ściskać w kieszeniach dyktafony? A może cały ciężar kontrolowania przestrzegania ustawy spocznie na donosicielach działających społecznie? Do tego jest potrzebna cała rzesza lewackich wolontariuszy gdyż nawet przy wielkim zaangażowaniu i zapale trudno sobie wyobrazić, aby taka Katarzyna Wiśniewska, Agnieszka Kublik, Wojciech Czuchnowski i Seweryn Blumsztajn z Gazety Wyborczej byli w stanie obskoczyć jednej niedzieli więcej niż dziesięć kościołów.

Art.54 Konstytucji RP mówi:

1. Każdemu zapewnia się wolność wyrażania swoich poglądów oraz pozyskiwania i rozpowszechniania informacji.

Może jestem naiwny, ale myślę, że moje subiektywne stwierdzenie, że w Polsce rodzi się totalitaryzm, bez względu na to, co się przez to słowo rozumie, może być społecznie nieakceptowane, jest jednak jedynie poglądem, na którego wyrażanie pozwala mi konstytucja. Zatem zarówno wyznawanie jak i głoszenie go jest nie tylko dopuszczalne, ale powinno być również objęte ochroną prawną.

Jeżeli nie będziemy protestowali i nazywali rzeczy po imieniu to zapewniam, że już wkrótce zakażą nam politycznej agitacji w domach rodzinnych, a nasze dzieci będą zachęcane by naśladować legendarnego Pawkę Morozowa, małego „bohatera” ZSRR, którego stalinowska propaganda w nagrodę za złożony donos na własnego ojca uczyniła patronem pionierskiego ruchu.

http://kokos.salon24.pl/552227,iii-rp-c ... piclowaniu


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Czyja jest Polska?
PostNapisane: 28 gru 2013, 11:30 
Offline
Moderator

Dołączył(a): 13 lip 2009, 09:25
Posty: 30806
Szmaragdowa zamiast Pileckiego

Adam Białous

Łomżyńscy radni odrzucili projekt uchwały o nadaniu jednej z ulic imienia płk. Witolda Pileckiego. Wybrali nazwę „Szmaragdowa”.

Z projektem nadania położonej na os. Armii Krajowej ulicy imienia Pileckiego wystąpił Łomżyński Klub Myśli Patriotycznej. Chciał w ten sposób uhonorować bohatera w 65. rocznicę jego śmierci. Podczas głosowania grupa radnych skupiona w klubie Samorządowe Porozumienie Łomży, który zasadniczo wspiera prezydenta Mieczysława Czerniawskiego (absolwenta Wydziału Socjologiczno-Politycznego Wyższej Szkoły Nauk Społecznych przy KC PZPR i ostatniego I sekretarza KW PZPR w Łomży), a także większość radnych klubu PO odrzuciła projekt uchwały. Bardziej spodobał się im pomysł nazwania tej ulicy Szmaragdową, o co zabiegał m.in. deweloper stawiający bloki w tej okolicy.

Zdaniem członków Klubu Myśli Patriotycznej, wynik głosowania to przykład „lekceważącego postępowania, wpisującego się w modną obecnie w naszym kraju postawę ludzi władzy, którzy nie liczą się z głosem społeczności”. „Wnioskowana przez szerokie środowisko mieszkańców Łomży idea nadania nowej ulicy nazwy bohatera narodowego – płk. Pileckiego nie została wzięta pod uwagę przez większość radnych w czasie głosowania. Dla każdego trzeźwo myślącego Polaka upamiętnienie osób wielkich i ważnych stanowi naturalną potrzebę serca i akt sprawiedliwości dziejowej. Oczywistością jest również fakt, że na os. Armii Krajowej nazwy ulic powinny należeć do historycznych bohaterów tej formacji i całego Narodu” – czytamy w wydanym po głosowaniu oświadczeniu.

Zawarte jest tam również odniesienie do uzasadnienia, jakim posłużyli się radni i prezydent. Uważają mianowicie, że nowa ulica jest „zbyt niepozorna” dla płk. Pileckiego. Według wnioskodawców, ta argumentacja „nie wytrzymuje krytyki, gdyż przy nowej ulicy powstaje kolejne osiedle”.

http://www.naszdziennik.pl/wp/63677,szm ... kiego.html


Góra
 Zobacz profil  
 
Wyświetl posty nie starsze niż:  Sortuj wg  
Utwórz nowy wątek Odpowiedz w wątku  [ Posty: 107 ]  Przejdź na stronę Poprzednia strona  1, 2, 3, 4, 5, 6, 7, 8  Następna strona

Wszystkie czasy w strefie UTC + 1


Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zalogowanych użytkowników i 14 gości


Nie możesz rozpoczynać nowych wątków
Nie możesz odpowiadać w wątkach
Nie możesz edytować swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz dodawać załączników

Szukaj:
Skocz do:  
 cron
Powered by phpBB © 2000, 2002, 2005, 2007 phpBB Group
Przyjazne użytkownikom polskie wsparcie phpBB3 - phpBB3.PL
Nasi przyjaciele: Strony Patriotyczne
Linki pozycjonujące: Fenster aus Polen / Schüco Fenster / Drutex Fenster / Fenster Preise / Haustüren /