Polskie-Forum.pl


Wolne i niezależne forum dyskusyjne / opinie polityczne / aktywność obywatelska / patriotyzm / Polska / wolna dyskusja


Wszystkie czasy w strefie UTC + 1




Utwórz nowy wątek Odpowiedz w wątku  [ Posty: 107 ]  Przejdź na stronę Poprzednia strona  1, 2, 3, 4, 5, 6, 7, 8  Następna strona
Autor Wiadomość
 Tytuł: Re: Czyja jest Polska?
PostNapisane: 26 lut 2013, 07:23 
Offline
Moderator

Dołączył(a): 13 lip 2009, 09:25
Posty: 30806
Niebo na ziemi?

Wśród pierwszych czterech pytań – pytań filozoficznych – stawianych przez każde dziecko jest także pytanie „dlaczego?”.

Jak już podrośniemy, to zaraz o tym pytaniu każą nam zapomnieć rozmaici antywychowawcy. Może z powodu tego wieloletniego i nieustannego masażu naszych umysłów przestajemy pytać „dlaczego?” lub dajemy sobie łatwo wmówić płyciutkie „wyjaśnienia” rozmaitych wydarzeń.

Ale zahartowani w boju o ocalenie własnej rozumności pewnie są do dzisiaj zdumieni „wyjaśnieniami” niektórych polityków odnośnie do niedawnego tajemniczego galopu Sejmu w kierunku zmiany kodeksu karnego. Zamierza się z jego pomocą surowo karać za posługiwanie się „mową nienawiści”.

Można było usłyszeć w mediach – od niektórych krytyków tego pomysłu – iż ma on na celu przygotowywanie przez aktualną władzę nowego, skutecznego narzędzia do walki z opozycją. Czyżby owa opozycja wierzyła w swoją kolejną klęskę wyborczą albo nawet tę klęskę planowała? Co jednak będzie, jeśli zmieni się scena polityczna i aktualnie rządząca formacja polityczna stanie się opozycją? Czyżby już dzisiaj szykowała sobie kłopoty z prawnym zakazem „mowy nienawiści”?

Niczego zatem nie wyjaśnia podane „wyjaśnienie” tak wielkiej troski PO i jej satelitów o stworzenie bata na używających „mowy nienawiści”. Czyżby już działała autocenzura? Pod dyktando przygotowywanego nowego „prawa”, może nawet działającego wstecz? Po przykrym kajaniu się posła Gowina za „błędy i wypaczenia” w sprawie „związków partnerskich”, nieustannym ataku na prof. Krystynę Pawłowicz i agresji wobec broniących ją profesorów z UAM można odnieść wrażenie, iż niektórzy już się wystraszyli przygotowywanych stosów.

Wśród głównych przeszkód dobrego posługiwania się rozumem znajdujemy uczucie lęku. Wtedy nawet Niebo może majaczyć się wylęknionym jako rozdzielone po równo pomiędzy lesbijki, sodomitów i pozostałych wybranych, brzydzących się „mową nienawiści”. Z jakiego zatem powodu nie podaje się jedynie sensownego wyjaśnienia, o co naprawdę chodzi w planach karania za „mowę nienawiści”? Nawet dzieci nie uwierzą, iż chodzi tu o niszczenie politycznych przeciwników PO.

Zajrzenie do internetu pozwala domyślać się, że rządzący wypełniają otrzymane zlecenie. Na czele tępiących w całym świecie tych, którzy posługują się „mową nienawiści”, znajdujemy przecież znanego i wpływowego finansistę George’a Sorosa, ucznia Karla Poppera, walczącego o „otwarte społeczeństwo”, w którym nie ma miejsca dla nienawiści. Na ziemi już wkrótce ma być prawdziwe Niebo. Nie trzeba o nim tylko śnić, ale należy aktywnie włączyć się w wyrywanie kąkolu „mowy nienawiści”. Nasi usługowi politycy gotowi są zatem nawet Nieba uchylić finansistom, szczodrze nagradzającym wierne sługi.

Wygląda więc na to, że rządząca ekipa zamierza oczyścić Polskę z „mowy nienawiści”, ale nie w celu wykończenia opozycji politycznej. Podobnie jak z legalizacją posiadania „niewielkiej ilości” narkotyków „na własny użytek”, tak i teraz wypełnia się zlecone zadanie.

Po wyeksploatowaniu klasy robotniczej w XIX i XX wieku do walki o królowanie „miłości” na ziemi wykorzystuje się dzisiaj środowiska homoseksualne. To ich mają jakoby prześladować chorzy z nienawiści „homofobi”.

Trzeba zatem rozkołysać wściekłością serca tłumów wobec tej dziejowej krzywdy „braci gejów” i „sióstr lesbijek”. Jeszcze niedawno – ostatnim krajem były Niderlandy w XVIII wieku – te same tłumy paliły ich na stosach, a dzisiaj ustawia się w tych samych miejscach stosy dla tych, którzy ośmielą się negatywnie ocenić praktyki homoseksualne. Nawet Niebo Kościół katolicki zamyka dla tych pokrzywdzonych!

Oto zatem realny powód przygotowywania stosów dla posługujących się „mową nienawiści”. Ma się zamiar rozmontować kamienne tablice Dekalogu.

Marek Czachorowski

http://www.naszdziennik.pl/mysl-felieto ... ziemi.html


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Czyja jest Polska?
PostNapisane: 04 mar 2013, 07:51 
Offline
Moderator

Dołączył(a): 13 lip 2009, 09:25
Posty: 30806
Zamienić Polskę w dom wariatów

Władysław Kowalski, aktor starszego pokolenia, przestał być znany, więc przypomniał się publiczności, występując publicznie z deklaracją: „Mój syn jest gejem”. I to według jakiegoś portalu ma być aktem odwagi. A niech sobie młody Kowalski będzie gejem i czym tam jeszcze chce. Polska jest wolnym krajem.

Gejom chodzi jednak o to, żeby kochali ich wszyscy, bez względu na poglądy. Nasze media zaatakowało lewactwo. Zaatakowało też Sejm i posłów Platformy Obywatelskiej uważających się, żeby było śmieszniej, za centrowo-prawicowych. I dopadło polityków tzw. lewicy.

Eksperci od socjologii zauważają, że cała ta awantura o homoseksualistów to temat zastępczy. Bez wątpienia też, ale przede wszystkim jest to rezultat chronicznego braku pomysłów na walkę z kryzysem, czym lewica klasyczna zajmowała się od ponad stu lat. Sprawiedliwość społeczna była jej naczelnym hasłem. Okazało się jednak, że świat globalny jest tak skomplikowany, iż przerasta wyobraźnię nie tylko polityków lewicy, ale również ludzi uważających się za liberałów. Biorą więc przykład z góry, to znaczy z Unii Europejskiej. We Francji zwyciężyli socjaliści, we Włoszech też. No to do dzieła, polska lewico!

Dwa dni temu w TVN24 wystąpił Aleksander Smolar, politolog, prezes Fundacji im. Stefana Batorego, i oznajmił chytrze, że jego zdaniem szefem PiS-u mógłby być z powodzeniem Jarosław Gowin. Skrytykował PO za brak reform i wyraził pogląd, że czasy sprzyjają lewicy. I jakie to sukcesy ta lewica odnosi w Europie? Prezydent Francji François Hollande przeforsował ustawę pozwalającą homoseksualistom zawierać małżeństwa i adoptować dzieci. Ale to by było na tyle, poza tym reszta pozostaje bez zmian – korporacje, banki, polityczne układy i korupcja, czyli sieć powiązań ze sprawiedliwością społeczną mająca niewiele albo nic wspólnego. We Włoszech lewica nie jest w stanie rządzić sama, ludzie wybrali ją z desperacji i w naiwnej wierze, że uratuje ich utopia, która w ubiegłym wieku miała zamienić kapitalizm w „socjalizm z ludzką twarzą”.

Lewica w Europie, a i w Polsce jest zdesperowana. Zamiast na walkę klasy robotniczej z kapitalizmem stawia na walkę o swobody obyczajowe, wietrząc w tym „wiatr historii” i własny interes. Aleksander Kwaśniewski i posłanka Anna Grodzka marzą o tym, żeby zamienić Polskę w dom wariatów. Pomogą im w tym wesołe głupki z kół rządzących, mediów i tak zwane autorytety od wszystkiego

Autor: Krystyna Grzybowska
Żródło: Gazeta Polska Codzienna

http://niezalezna.pl/39051-zamienic-pol ... m-wariatow


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Czyja jest Polska?
PostNapisane: 13 mar 2013, 08:06 
Offline
Moderator

Dołączył(a): 13 lip 2009, 09:25
Posty: 30806
Wyjście z bezdomności

Ewa Sądej

Tak zwanym streetworkerom dziś wielu bezdomnych, w tym mieszkańców ursynowskiego pensjonatu „Św. Łazarz”, zawdzięcza nie tylko opiekę, ale często nowe życie…

– Reguły są takie, że to ja dostosowuję się do bezdomnych, nie oni do mnie – mówi Agnieszka Cieplak, streetworkerka. – Niekoniecznie ściągam ich do ośrodka. W mojej pracy około 30 osób poszło do pensjonatu, część osób wróciła do pustostanów, inne pomału wychodzą z bezdomności.

Nie narzekam

Pan Grzegorz do Warszawy przyjechał po tym, jak stracił pracę w rodzinnych stronach. Zamieszkał na działkach. – Mieliśmy tam dość dobry budynek, nie trzeba było płacić. Znalazłem pracę, ale na czarno. W pewnym momencie zacząłem puchnąć – wspomina. W tym bardzo trudnym czasie pojawiła się pani Agnieszka. Pan Grzegorz z działek przeniósł się do ośrodka i pod opiekę centrum onkologicznego. – Obecnie jestem po chemii. Mimo choroby pracuję w szpitalu na budce.

Mieszka w dwupokojowym tak zwanym mieszkaniu treningowym wraz z trzema innymi mężczyznami. – Mamy domowe warunki. Są pewne ograniczenia, np. nie można pić, ale mnie to nie dotyczy, ja trafiłem do ośrodka z powodu choroby – kończy.

Mieszkający w sąsiednim pokoju pan Marian opowiada, że kiedyś ciężko pracował, ale podupadł na zdrowiu. Żona 22 lata temu umarła na raka. – Nie mieliśmy dzieci. Co zrobić? Różnie może być. Panie z pensjonatu bardzo dużo mi pomogły. Dobrze, że tu trafiłem, nie narzekam.

Mieszkania treningowe

Kamiliańską Misję Pomocy Społecznej od kilku lat wspiera pani Julia Wygnańska. Biorąc udział w konferencjach i wykładach na temat bezdomności w różnych krajach świata, przygląda się, jak inne narody radzą sobie z tym problemem. – To ona zaszczepiła w nas pragnienie bycia organizacją profesjonalną –mówi pani Adriana, dyrektor Misji.

To właśnie współpraca z Julią Wygnańską zaowocowała projektem tzw. mieszkań treningowych. Jego realizacja rozpoczęła się w grudniu 2012 roku. Adresowany jest do bezdomnych przebywających w Warszawie, którzy mają pracę i złożyli bądź złożą wniosek o mieszkanie komunalne.

Takie osoby, zamiast przebywać w schronisku, powinny uczyć się samodzielności. W projekcie może wziąć udział 30 osób.

– Informację o projekcie wysłaliśmy do podobnych nam placówek. Niestety, do tej pory nikt się nie zgłosił. Nadal czekamy na odzew – podkreśla dyrektor schroniska „Św. Łazarz”.

Dotychczas z pensjonatu do mieszkań treningowych wyprowadziło się 17 mężczyzn. Mieszkania oficjalnie wynajmuje KMPS. To ośrodek bierze odpowiedzialność za lokal i martwi się, by panowie zwracali pieniądze. Obecnie wynajętych jest sześć mieszkań. Mężczyźni płacą miesięcznie ok. 500 złotych. Koszt wszystkich rachunków nie może był jednak wyższy niż 600 złotych. Dla każdej osoby projekt może trwać nie dłużej niż dwa lata.

Panowie uczą się radzenia sobie w codziennym życiu. Często hierarchia ważności potrzeb u osób bezdomnych jest zupełnie inna. –jeśli ktoś ma w domu coś niepotrzebnego, np. łóżko, krzesła, stoliki, deski do krojenia, garnki, wszystko chętnie przyjmiemy – apeluje pani Adriana. – Naszym panom bardzo przydadzą się różne sprzęty. Można je przywieźć do nas na ul. Traktorzystów 26 do Ursusa. Jeśli jest to duży mebel, to można do nas zadzwonić, przyjedziemy i zabierzemy.

Systematycznie, nie akcyjnie

Osobą bezdomną człowiek nie staje się z dnia na dzień. Do bezdomności doprowadza kilka czynników, np. utrata pracy, zadłużenie w banku, nieporozumienia z rodziną, choroba, alkohol lub inne uzależnienia. – Pomaganie bezdomnym musi być jednak profesjonalne – podkreśla pani dyrektor. – Ważne jest, aby zajmowała się tym osoba z odpowiednim wykształceniem, która chce pomagać i robi to systematycznie. Musi być obecna, gdy jest potrzeba, a nie wtedy gdy ma czas, jak wolontariusz – mówi pani Adriana.

W KMPS podejmowane są różne działania na rzecz ludzi potrzebujących. Od wielu lat istnieje Pensjonat Socjalny „Św. Łazarz”, będący schroniskiem dla osób bezdomnych, dotychczas działał streetworking, powstały mieszkania treningowe, istnieje Klub Aktywizacji Bezdomnych „KAB-el”. Ostatnio także wraz z Ośrodkiem Pomocy Społecznej w Ursusie został napisany projekt dotyczący przeciwdziałania bezdomności. W życiorysach osób bezdomnych niektóre z czynników, które doprowadzają do tragedii, są wspólne. Lepiej jest zapobiegać, niż leczyć, dlatego powstał projekt pomocy dla ok. 53 rodzin z Ursusa. Mają one dostęp do psychologa, doradcy zawodowego i innych specjalistów.

Wszystko jest możliwe

Wychodzenie z bezdomności nie jest lekkie, łatwe i przyjemne. Jest to proces indywidualny. Ile osób, tyle dróg wyjścia, chociaż jest kilka przetartych ścieżek. Można np. zamieszkać w domu opieki społecznej lub otrzymać mieszkanie komunalne bądź socjalne. Czasem zdarza się, że odzywa się rodzina i bezdomny ma dokąd wrócić. Zanim jednak wyprostują się poplątane ścieżki, musi odbyć się pewien proces. Często potrzeba głębokich działań terapeutycznych: psychologów, psychiatrów, terapeutów od uzależnień. – Nie ma co liczyć na to, że pstrykniemy palcem i człowiek się zmieni – mówi pani Adriana. –Jest to długi proces. Bezdomni często nie przestali pić dla własnych rodzin, żon, dzieci. Nie można naiwnie myśleć, że przestaną pić, bo ktoś z nas im to powie. Oni nieustanie walczą, cierpią, upadają, wstają. Mamy tu osobę, którą przyjęliśmy po raz siódmy. Głęboko wierzę, że tym razem się uda –mówi dyrektor ośrodka. – Kiedy podjęłam pracę w pensjonacie –wspomina pani Ada – pamiętam, że o. Bogusław Paleczny powiedział do mnie: „Jeśli liczy pani na ’dziękuję’, to niech pani zapomni o tym słowie. Jak przyjdzie, to super, jak go nie będzie, to norma”.

Założyciel pensjonatu o. Bogusław Paleczny, mimo że zmarł w 2009 r., jest nadal obecny w dziele. Ze zdjęć zawieszonych w ośrodku życzliwie spogląda na ludzi potrzebujących pomocy. Wiedział, że potrzebują oni nie tylko pomocnej ręki i inspiracji, by zmieniać swoje życie. Dlatego zrodziła się idea żeglarstwa osób bezdomnych. Kiedyś o. Bogusław usłyszał o podopiecznym, który chciał zbudować dom na wodzie. Niestety, jego marzenie spłonęło. Pozwoliło jednak, by zrodził się pomysł wybudowania pełnomorskiego jachtu, którym bezdomni będą mogli opłynąć świat. Od kilku lat trwają prace, w których pomagają fachowcy. Ten odważny pomysł niesie przesłanie, że można zrobić wszystko, jeśli się tylko chce.

http://www.naszdziennik.pl/wp/26605,wyj ... nosci.html


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Czyja jest Polska?
PostNapisane: 15 mar 2013, 08:09 
Offline
Moderator

Dołączył(a): 13 lip 2009, 09:25
Posty: 30806
System jest domykany

Na początku tygodnia gruchnęła wieść, że pan generał Krzysztof Bondaryk, który ostatnio utracił posadę szefa Agencji Bezpieczeństwa Wewnętrznego, dostanie nową posadę, jako szef nowej tajnej służby. Będzie to już ósma bezpieczniacka wataha okupująca nasz nieszczęśliwy kraj oficjalnie – bo watah nieoficjalnych jest prawdopodobnie znacznie więcej.

To znaczy – oficjalnie ich „nie ma” - jak na przykład Wojskowych Służb Informacyjnych, czy izraelskiej broni jądrowej – ale wiadomo, że ta oficjalna nieobecność jest tylko wyższą formą obecności.

Warto tedy przypomnieć bezpieczniackie watahy istniejące oficjalnie: Agencja Bezpieczeństwa Wewnętrznego, Agencja Wywiadu, Służba Kontrwywiadu Wojskowego, Służba Wywiadu Wojskowego, Centralne Biuro Śledcze, Centralne Biuro Antykorupcyjne oraz Policja Skarbowa. Pan generał Bondaryk ma stanąć na czele tworzonego pod egidą Ministerstwa Obrony Narodowej Centrum Kryptografii, czy czegoś takiego – ale już wiadomo, że nowa wataha ma zajmować sie przede wszystkim internetem.

Oczywiście trochę przesadziłem, pisząc, że wieść o tym „gruchnęła”. Gdzieżby tam znowu takie wieści mogły „gruchać”! Na przykład, wieść o „przełomie”, jaki ostatnio podobno nastąpił w kwestii żydowskich roszczeń majątkowych, w ogóle nie przebiła się do niezależnych mediów głównego nurtu, które bez reszty zajęte były problemami sodomitów i gomorytek, stanowiących, jak wiadomo, sól ziemi czarnej.

Zgodnie z moją ulubioną teorią spiskową, w którą mądrym, roztropnym i przyzwoitym nie wolno wierzyć pod rygorem natychmiastowej i nieodwracalnej utraty przyzwoitości, wspominania o „przełomie” musieli niezależnym mediom zabronić oficerowie prowadzący, którzy dla jakichś sobie tylko znanych powodów pragną utrzymać ów „przełom” w tajemnicy przed naszym mniej wartościowym narodem tubylczym – oczywiście do czasu, bo potem trzeba będzie – jak powiadają adwokaci – „zapłacić i odsiedzieć” („wygrał pan sprawę; trzeba tylko zapłacić i odsiedzieć”) – a tego już ukryć niepodobna.

Rzuca to pewne światło również na przyczyny powierzenia panu generału Krzysztofu Bondaryku nowej posady przy kontrolowaniu internetu. 18 lutego br. MSW wycofało „do dalszych prac” projekt ustawy zgłoszony do laski na druku sejmowym nr 1066, a mający na celu stworzenie pozorów legalności dla tzw. „bratniej pomocy”, czyli dopuszczenia zagranicznych funkcjonariuszy, również spoza UE, do operacji pacyfikacyjnych na terenie naszego nieszczęśliwego kraju.

Na tej zasadzie bratniej pomocy przy pacyfikowaniu naszego mniej wartościowego narodu tubylczego mogłoby naszym okupantom udzielać nie tylko gestapo, ale i NKWD, czy Mosad.

Niezależne media nie zająknęły się na ten temat ani słowem, co pokazuje, że oficerowie prowadzący mocno trzymają niezależnych dziennikarzy za mordę – natomiast w internecie wybuchła burza z piorunami – i chyba to właśnie było przyczyną wycofania przez MSW projektu „do dalszych prac”.

Nic zatem dziwnego, że w środowisku naszych okupantów musiała dojrzeć myśl, by ten cały internet też poddać ścisłej kontroli bezpieczniackich watah – a ponieważ pan generał Bondaryk akurat był bez posady, no to rada w radę uradzono, by położenie łapy na internecie powierzyć właśnie jemu. Już on tam wszystkim pokaże, że popamiętają ruski miesiąc! Do czego bowiem to podobne, żeby na skutek intenetowego jazgotu Ministerstwo Spraw Wewnętrznych musiało rejterować z takimi zbawiennymi projektami?

Oczywiście pan generał Bondaryk sam tej łapy na internecie trzymał nie będzie. Podobnie jak w przypadku wymienionych wyżej bezpieczniackich watah, również i ta nowa będzie dysponowała rozbudowaną agenturą.

Być może nawet zatrudnieni obecnie przy internecie tajni współpracownicy dotychczasowych watah zostaną odkomenderowani do Centrum Kryptograficznego pana generała Bondaryka i już za te pieniądze będą nie tylko śledzić i oddawać przed niezawisłe sądy autorów wypowiedzi „ksenofobicznych”, „antysemickich”, „homofobicznych” i w ogóle – wyrażonych w „języku nienawiści” – ale również rozpowszechniać opinie jedynie słuszne, zgodne z aktualną linia i oczekiwaniami naszych sąsiadów, strategicznych partnerów, a zwłaszcza - Naszej Złotej Pani.

Jak widzimy, system obejmujący dozowanie informacji właśnie jest ostatecznie domykany. Czy w tej sytuacji można jeszcze liczyć na obiektywizm Krajowej Rady Radiofonii i Telewizji, która przecież też jest „pod władzą postawiona”?

Stanisław Michalkiewicz

http://www.naszdziennik.pl/mysl-felieto ... ykany.html


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Czyja jest Polska?
PostNapisane: 18 mar 2013, 08:16 
Offline
Moderator

Dołączył(a): 13 lip 2009, 09:25
Posty: 30806
Rząd nie liczy się z Polakami

Zenon Baranowski

Chcemy więcej demokracji bezpośredniej – podkreślili zebrani w Gdańsku pod hasłem „Platforma Oburzonych”. W spotkaniu uczestniczyli przedstawiciele blisko stu organizacji, stowarzyszeń i związków zawodowych.

Spotkanie zorganizował szef NSZZ „Solidarność” Piotr Duda, który podkreślał, że rządzący w ogóle nie reagują na postulaty zgłaszane przez różne organizacje i grupy społeczne i należy zmienić formułę protestów. – Nie wystarczą już tylko kolejne stanowiska, kolejne postulaty na kartkach, kolejne uchwały, bo rządzący się z nimi nie liczą. Tych uchwał i stanowisk nawet portierzy w poszczególnych ministerstwach nie czytają, liczyć się będą tylko z silnymi – podkreślał Duda. Dlatego konieczne jest wprowadzenie innych rozwiązań, które by uwzględniały te postulaty. – Jako przewodniczący Komisji Krajowej NSZZ „Solidarność”, jako cała Komisja Krajowa zapraszam was do współpracy. Nie rozwiążemy dzisiaj, jutro, pojutrze, za rok, za dwa wszystkich problemów Polek i Polaków, które nawarstwiły się przez te wszystkie lata, ale możemy Polkom i Polakom przywrócić więcej demokracji, więcej demokracji bezpośredniej, chociażby poprzez to, że referenda obywatelskie powinny być obligatoryjne – powiedział Duda.

Szef „Solidarności” tłumaczył, że „głównym celem, który nam otworzy drogę do demokracji bezpośredniej, jest zmiana ustawy o referendum”, tak aby Polacy mogli zadecydować w nim o ważnych dla społeczeństwa sprawach, a obywatelskie wnioski o przeprowadzenie referendów nie były z góry odrzucane przez parlament.

Zebrani postanowili wystąpić do prezydenta Bronisława Komorowskiego z apelem o zmianę Konstytucji dotyczącą referendów. „Zwracamy się do Prezydenta RP z apelem i wnioskiem o wszczęcie procedury zmiany Konstytucji w zakresie przepisów o ogólnokrajowym referendum, która umożliwi obywatelom decydowanie w tak kluczowych sprawach, jak wiek emerytalny, ordynacja wyborcza, finansowanie partii politycznych, ilość posłów czy istnienie Senatu” – piszą w przyjętym apelu uczestnicy spotkania. – A jeśli pan prezydent nie będzie chciał nam pomóc, to my wiemy, co mamy dalej robić – podkreślił Duda.

Spotkanie pod hasłem „Platforma Oburzonych” odbyło się w historycznej sali BHP Stoczni Gdańskiej. Szef „Solidarności” zaznaczył, że nie chodzi tu o działania polityczne, ale społeczne, dla dobra Polaków. – Historyczna sala BHP znowu żyje, znowu jest w niej duch solidarności i patriotyzmu, bo po to dziś się spotkaliśmy w tej sali, aby porozmawiać o problemach – powiedział Duda, witając uczestników spotkania. – Są tu związki zawodowe, stowarzyszenia i fundacje, które powstały nie dlatego, że miały taki kaprys, powstały dlatego, że mają konkretne problemy z obecną władzą, i nie tylko z obecną – dodał.

Prezentacja organizacji i stowarzyszeń trwała przez blisko cztery godziny. Mówcy argumentowali, że żyjemy w państwie fałszu, bezprawia, partyjniackiego złodziejstwa albo że wręcz mamy do czynienia z eksterminacją Narodu. Domagano się odsunięcia od władzy ludzi działających na szkodę kraju.

Politycy PO lekceważą głosy oburzonych, mówiąc, że zebrali się ludzie „mający pretensje do świata”. Premier Donald Tusk kilka dni temu stwierdził, iż „Duda jednoznacznie deklaruje, że jego celem jest obalenie rządu”. – Źle się dzieje, kiedy związek zawodowy uważa, że jego głównym celem jest obalanie demokratycznie wybranych władz – mówił. Piotr Duda odrzuca te oskarżenia. Przekonuje, że to rząd ignoruje zdanie obywateli, tak jak to się stało przy okazji odrzucenia przez Sejm wniosku o przeprowadzenie referendum w sprawie wieku emerytalnego. Stało się tak, choć pod wnioskiem podpisało się ponad 2 mln Polaków.

http://www.naszdziennik.pl/wp/27109,rza ... akami.html


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Czyja jest Polska?
PostNapisane: 21 mar 2013, 07:18 
Offline
Moderator

Dołączył(a): 13 lip 2009, 09:25
Posty: 30806
Doradca Platformy z KGB

Stanisław Hoc, doradca Platformy Obywatelskiej w sejmowej Komisji ds. Służb Specjalnych, skończył 4-letnie studia habilitacyjne w szkole KGB w Moskwie.

– Chcę postawić sprawę pana Stanisława Hoca na czwartkowym posiedzeniu komisji – przyznaje poseł Marek Opioła (PiS), szef sejmowej speckomisji.

Stanisław Hoc jako inspektor Wydziału III Komendy Wojewódzkiej Milicji Obywatelskiej w Białymstoku w styczniu 1977 r. został skierowany na szkolenie do Związku Sowieckiego do Wyższej Szkoły KGB w Moskwie.

Jest jedną z osób wymienionych w dokumencie ABW „Współpraca SB MSW PRL z KGB ZSRR w latach 1970-1990 – próba bilansu”, przeszkolonych przez sowieckie służby specjalne.

Hoc zaliczył w Moskwie czteroletnie studia habilitacyjne. Od wielu lat był wówczas funkcjonariuszem MSW, a także wykładowcą Wyższej Szkoły Oficerskiej im. Feliksa Dzierżyńskiego w Legionowie. W tym samym opracowaniu, szeroko omawianym przez „Nasz Dziennik”, Agencja Bezpieczeństwa Wewnętrznego uznała, że byli funkcjonariusze SB i MO, którzy współpracowali i byli szkoleni przez KGB, stanowią dziś zagrożenie dla bezpieczeństwa państwa.

Hoc pisze dla ABW

Tymczasem ten sam Hoc jest jednym z autorów wydanej dwa lata temu przez ABW publikacji pt. „Geneza ustawy o Urzędzie Ochrony Państwa”. Tekst pod tym tytułem ukazał się w wydaniu specjalnym „Przeglądu Bezpieczeństwa Wewnętrznego” opublikowanym z okazji 80. rocznicy urodzin Krzysztofa Kozłowskiego, pierwszego szefa i twórcy UOP, który przeprowadził tzw. weryfikację byłych funkcjonariuszy SB pod kątem pracy w służbach wolnej Polski.

Jak się okazało, wielu pracowników PRL-owskiego MSW znalazło pracę zarówno w UOP, jak i „odnowionej” policji. Tekst Hoca znalazł się tam wśród artykułów autorstwa m.in. historyka IPN Marka Lasoty, Andrzeja Milczanowskiego, Piotra Niemczyka, Gromosława Czempińskiego czy obecnego szefa MSW Bartłomieja Sienkiewicza.

Osoba, która znalazła się na liście absolwentów kursów KGB, nie tylko swobodnie publikuje w oficjalnych periodykach ABW, ale jest również oficjalnym doradcą Platformy Obywatelskiej w sejmowej Komisji ds. Służb Specjalnych.

Co ciekawe, w trakcie kadencji Sejmu zdominowanego przez PiS, a więc w latach 2005-2007, Stanisław Hoc nie uzyskał certyfikatu dostępu do informacji niejawnych, choć usilnie zabiegali o to politycy Platformy. Z tego względu nie został doradcą komisji. Jednak po wygranych przez Platformę wyborach i przejęciu przez tę formację kontroli m.in. nad ABW odpowiedni certyfikat wydał mu gen. Krzysztof Bondaryk.

Stanisław Hoc to były zastępca szefa Zarządu Kontrwywiadu UOP Konstantego Miodowicza, który od wielu lat jest członkiem sejmowej speckomisji i posłem Platformy Obywatelskiej. Partii, której działalność inicjował m.in. Gromosław Czempiński, były funkcjonariusz Departamentu I MSW, a więc komunistycznego wywiadu, a po 1990 roku również szef UOP.

– Nie pamiętam okoliczności, w jakich panu Hocowi cofnięto certyfikat. Jeśli certyfikat został cofnięty, to służby wiedzę na jego temat posiadały i w odpowiedni sposób ją wykorzystały – przypomina Bogdan Święczkowski, w latach 2006-2007 szef ABW.

– Polski kontrwywiad pod kierownictwem pana Miodowicza był wykorzystywany do inwigilacji partii politycznych. Wiązano działania polskiego kontrwywiadu z „szafą Lesiaka” – dodaje.

Nie chodzi tutaj tylko o inwigilację i dezintegrację prawicowej opozycji antywałęsowskiej, w tym m.in. braci Lecha i Jarosława Kaczyńskich, Jana Parysa czy Antoniego Macierewicza. Przez wiele lat lewicowa prasa, np. „NIE”, atakowała Konstantego Miodowicza informacjami na temat nielegalnej działalności UOP również wobec lewicy postkomunistycznej.

Nadzorującym jedną z takich operacji, o kryptonimie PAMELA, miał być właśnie Stanisław Hoc. Celem tych działań miała być kontrola lewicowych organizacji, w tym ówczesnej SdRP, której liderami byli m.in. Aleksander Kwaśniewski czy Leszek Miller.

Stanisław Hoc był również doradcą Konstantego Miodowicza podczas prac słynnej komisji śledczej w sprawie PKN Orlen. Miodowicz złożył wówczas wniosek o przesłuchanie przed komisją w charakterze świadka Anny Jaruckiej, byłej asystentki Włodzimierza Cimoszewicza. To m.in. jej zeznania doprowadziły do rezygnacji Cimoszewicza z ubiegania się o prezydenturę w 2005 roku, co zwiększało automatycznie szanse Donalda Tuska.

Błąd Agencji

Poza stałym doradztwem komisji Stanisław Hoc zajmuje się wykładaniem prawa w randze profesora nadzwyczajnego na Wydziale Prawa i Administracji Uniwersytetu Opolskiego oraz w Wyższej Szkole Handlu i Prawa im. Ryszarda Łazarskiego w Warszawie.

Przede wszystkim jednak to były opolski funkcjonariusz SB i milicjant. W październiku 1969 r. rozpoczął pracę w Komendzie Wojewódzkiej MO w Opolu. Od 1983 r. w Departamencie II MSW, gdzie zajmował się pracami przy budowie sieci agenturalnej kontrwywiadu i analizą informacji na temat działalności wywiadów zachodnich. Paradoksalnie dziś ABW byłych kursantów szkół KGB wywodzących się z SB i MO wskazuje jako zagrożenie dla bezpieczeństwa państwa.

Podczas wczorajszego posiedzenia speckomisji posłowie pytali przedstawicieli Agencji, dlaczego informacje o agenturze rosyjskiej wśród byłych esbeków i milicjantów publikuje dopiero dzisiaj. Jak relacjonuje szef komisji poseł Marek Opioła, ABW przyznała się do błędu, twierdząc, że powinna ona się pojawić znacznie wcześniej.

– Taką informację nam przekazano. ABW zastanawia się nad kontynuacją tematu, ale nie dowiedzieliśmy się konkretów na ten temat – mówi Opioła.

Maciej Walaszczyk

http://www.naszdziennik.pl/polska-kraj/ ... z-kgb.html


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Czyja jest Polska?
PostNapisane: 22 mar 2013, 07:35 
Offline
Moderator

Dołączył(a): 13 lip 2009, 09:25
Posty: 30806
Smutny dzień

Oglądałam posiedzenie Komisji Sejmowej opiniującej kandydata na ambasadora w Hiszpanii, pana Arabskiego. Tak, to nie pierwszy raz, kiedy stanowisko ambasadorskie otrzymuje nie dyplomata tylko polityk. Nie tylko u nas się tak dzieje.

Ale pierwszy raz w Polsce w świetle kamer przepytywany jest tak kontrowersyjny kandydat. Nie mam pojęcia co kierowało panem Arabskim i pewnie się tego nie dowiem. Czy faktycznie uznał, że coś mu się od życia należy czyli mało absorbująca praca w ciepłym klimacie? Czy może chęć schronienia się pod okiem hiszpańskiej policji? To akurat może nie wystarczyć - w końcu depresja może go dopaść i w garażu ambasady, ostatnio coraz więcej osób na nią cierpi. W każdym razie parcie na stanowisko musiało być olbrzymie, bo dotąd pan Arabski raczej nie eksponował swojej osoby w mediach. Teraz wiedział doskonale, tak jak każdy, jakiego rodzaju zarzuty padną. A mimo to przyszedł i wysłuchiwał cierpliwie, nie unosząc się gniewem. Gniewem też nie unosił się popędliwy zwykle i walący ciężkim dowcipem Sikorski (no chyba, że jednak coś pod koniec, nie oglądałam całości, zbrzydziło mnie). Za to koncertowo mijał się z prawdą. Każdy wie, że to pan Arabski wymyślił Hiszpanię, a dobry jego przyjaciel, tak się zdarzyło Premier Polski postanowił mu tę jego fantazję zrealizować. Pan Sikorski jednak bez zmrużenia oka twierdzi, że jest to jego suwerenna decyzja. No to już wiemy jak wyglądają inne suwerenne.

Nie mają żadnych zahamowań, żadnego wstydu! Ta kandydatura nie powinna w ogóle paść, pan Arabski po Smoleńsku powinien odejść w niesławie. Jednak procedowanie dzień po decyzji sądu, kiedy wiadomo, że przeciw Ambasadorowi będzie toczyło się śledztwo to już jest czyste ku ....stwo.

http://ufka.salon24.pl/495251,smutny-dzien


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Czyja jest Polska?
PostNapisane: 23 mar 2013, 07:57 
Offline
Moderator

Dołączył(a): 13 lip 2009, 09:25
Posty: 30806
Wspieramy Telewizję Trwam

Warszawa – Kraków, dnia 22 marca 2013 r.

ZESPÓŁ WSPIERANIA RADIA MARYJA
w służbie Bogu, Kościołowi, Ojczyźnie i Narodowi Polskiemu
wyróżniony Złotą Odznaką Radia Maryja z Diamentem
30-523 Kraków, ul. Zamoyskiego 56


Rozpoczęła się niedawno kolejna faza starań Fundacji Lux Veritatis o udostępnienie miejsca na pierwszym multipleksie dla Telewizji Trwam. Jest więc dobra okazja ku temu, aby przypomnieć przebieg wcześniejszych starań i na tej podstawie jeszcze raz wyrazić nasze oczekiwania. Warto zauważyć, że przed dziesięcioma laty w koncesji na nadawanie satelitarne programu Telewizji Trwam zapisano między innymi, że „program będzie (…) edukował w zakresie historii i współczesności chrześcijaństwa, pogłębiał życie wewnętrzne jego odbiorców, wspierał kształtowanie współczesnej świadomości chrześcijańskiej w duchu nauczania Stolicy Apostolskiej i jedności z Episkopatem Polski, promował postawy ekumeniczne i działania w duchu dialogu międzyreligijnego, ukazywał dorobek kultury i sztuki sakralnej oraz świeckiej, przekazywał pełne, aktualne informacje z życia Kościoła w Polsce i na świecie”.

W 2011 roku Krajowa Rada Radiofonii i Telewizji rozpatrywała wnioski o przydzielenie czterech miejsc na multipleksie. Pierwsze informacje o wyeliminowaniu Telewizji Trwam z grona starających się o te miejsca wywoływały początkowo zdziwienie: jedyny wśród starających się nadawca programu o charakterze katolickim został pozbawiony dostępu do multipleksu. Zdziwienie przeradzało się w sprzeciw. Narastał obywatelski protest wobec działań KRRiT. Wyeliminowanie wniosku Fundacji Lux Veritatis odebraliśmy jako działanie niesprawiedliwe, świadczące o dyskryminowaniu katolików w Polsce. Prawie 2,5 miliona protestów indywidualnych przesłanych do KRRiT, blisko 150 marszów, wiele uchwał władz samorządowych i organizacji społecznych, wystąpienia grup posłów, wnioski zgłaszane na wielu posiedzeniach komisji sejmowych i senackich, jednoznaczny wynik tzw. konsultacji przeprowadzonych przez KRRiT, a nade wszystko wielokrotnie przedstawiane stanowisko Konferencji Episkopatu Polski – wszystko to wyraźnie dowodziło, że decyzja KRRiT o odrzuceniu wniosku Telewizji Trwam w sprawie dostępu do multipleksu nie jest akceptowana przez społeczeństwo i odbierana jest jako dyskryminująca katolików.

Zespół Wspierania Radia Maryja występował w tej sprawie do Rzecznika Praw Obywatelskich, który jednak na wykazaną przez nas dyskryminację nie zareagował w sposób odpowiedni do swych możliwości ustawowych. Nie skierował do Sejmu wniosku o przeprowadzenie badania przebiegu procedury koncesyjnej przez organ niezależny, tzn. Najwyższą Izbę Kontroli.

KRRiT od 2013 r. legitymuje się certyfikatem jakości nadanym przez firmę Dekra z Wrocławia. W certyfikacie tym przywoływano jako podstawę wydania dokumentu odpowiedni protokół z audytu. Zespół nasz zwrócił się do kierownictwa Dekry o udostępnienie tego protokołu w celu rozpoznania, czy w trakcie audytu uwzględniano działalność KRRiT przy przyznawaniu koncesji na rozpowszechnianie programu za pomocą multipleksu. Zaznaczyliśmy, że taka weryfikacja jest niezbędna ze względu na fakt, iż podjęte decyzje KRRiT w tej sprawie wzbudziły niepokoje społeczne. W odpowiedzi prezes zarządu poinformował, że umowa zawarta z KRRiT zobowiązuje ich firmę „do ściśle poufnego traktowania oraz wykorzystywania informacji na temat Zleceniodawcy”, i protokołu nie udostępnił. W miesiąc później w otrzymanym piśmie od przewodniczącego KRRiT znaleźliśmy jednak stwierdzenia odebrane przez nas jako zapowiedź zrozumienia koniecznej wręcz obecności Telewizji Trwam na multipleksie. W piśmie tym bowiem, na zgłoszone przez nas uwagi odnośnie do sformułowań zawartych w nowym ogłoszeniu o możliwości przydzielenia miejsca na multipleksie dla nadawcy programu o charakterze społeczno-religijnym, przewodniczący KRRiT podał zapis przywołany przez nas na początku niniejszego Komunikatu i przypomniał, że jest on umieszczony w koncesji, jaką otrzymała dziesięć lat temu Fundacja Lux Veritatis na nadawanie satelitarne. Zapis ten – jak łatwo zauważyć – jest zbieżny z zapisem ujętym w niedawno opublikowanym ogłoszeniu o możliwości uzyskania koncesji na program telewizyjny o charakterze wyspecjalizowanym społeczno-religijnym. W zakończeniu zaś wspomnianego listu przewodniczący KRRiT stwierdził, iż warunki koncesyjne Telewizji Trwam „pozostawały niezmienione i przez wszystkie lata obowiązywania tej koncesji nie były poddawane krytyce”.

Przyjmujemy te stwierdzenia z przekonaniem, że jest to zapowiedź zmiany stanowiska KRRiT w sprawie Telewizji Trwam w kierunku oczekiwanego naprawienia krzywd wyrządzonych Telewizji Trwam i odbiorcom emitowanego przez nią programu. Widać wyraźnie, jak bardzo potrzebny był ten powszechny i niespotykany wcześniej w takim wymiarze sprzeciw społeczny wobec decyzji KRRiT podjętych w pierwszym procesie przydzielania koncesji.

Oczekując pozytywnych dla Telewizji Trwam i dla nas wszystkich decyzji KRRiT, Zespół Wspierania Radia Maryja w niniejszym Komunikacie wyraża wdzięczność naszym Pasterzom stanowiącym Konferencję Episkopatu Polski za stałe i jednoznaczne poparcie starań Fundacji Lux Veritatis o należne Telewizji Trwam miejsce na multipleksie. Oświadczenie z dnia 6 marca 2013 r. podpisane przez Pasterzy Kościoła Katolickiego w Polsce jest wyraźnym potwierdzeniem spełnienia przez Telewizję Trwam wymagania zapisanego w ogłoszeniu o zasadach przydzielenia miejsca na pierwszym multipleksie dla nadawcy programu społeczno-religijnego. Pamiętamy również wyraźne potwierdzenie przez Stolicę Apostolską uznania dla działalności ewangelizacyjnej Telewizji Trwam i jej wyraźnego wkładu „w przybliżanie Misji Piotrowej” Polakom w kraju i za granicą. Tylko Telewizja Trwam legitymuje się wyraźnym i jednoznacznym potwierdzeniem przez Stolicę Apostolską i Konferencję Episkopatu Polski, że uczestniczy w dziele „pogłębiania wiary w Ojczyźnie i poza jej granicami, pełniąc swą posługę ewangelizacyjną”, oraz że „odrzucenie przez KRRiT kolejnego wniosku Telewizji Trwam o uzyskanie koncesji na multipleksie oznaczałoby wyraźną dyskryminację wiernych Kościoła katolickiego w Polsce”.

Przywołane tu działania w sprawie przyznania Telewizji Trwam miejsca na multipleksie na razie nie doprowadziły do zrealizowania naszych oczekiwań, ale nie możemy się zniechęcać. Papież Franciszek na początku swego pontyfikatu powiedział, zwracając się do Kolegium Kardynalskiego: „Drodzy bracia, nigdy nie ulegajmy pesymizmowi i temu zgorzknieniu, jakie każdego dnia proponuje nam diabeł”. Przyjmijmy te słowa Ojca Świętego jako wskazówkę również dla nas i nadal działajmy w sprawie przyznania dla Telewizji Trwam miejsca na multipleksie oraz wspierajmy wniosek złożony przez Fundację Lux Veritatis naszą modlitwą i roztropnym działaniem.

W imieniu Zespołu Wspierania Radia Maryja
Przewodniczący
Prof. dr hab. inż. Janusz Kawecki
Do wiadomości:
ks. abp Wacław Depo – przewodniczący Rady KEP
ds. Środków Społecznego Przekazu
ks. abp Sławoj Leszek Głódź – delegat KEP ds. Telewizji Trwam
ojciec dr Tadeusz Rydzyk – dyrektor Radia Maryja
agencje informacyjne i redakcje
Skład Zespołu Wspierania Radia Maryja:
prof. dr hab. inż. Włodzimierz Bojarski – Warszawa
prof. dr hab. inż. Janusz Kawecki (przewodniczący) – Kraków
prof. dr hab. Andrzej Kaźmierczak – Warszawa
prof. dr hab. Aleksander H. Krzymiński – Warszawa
prof. dr hab. Janina Marciak-Kozłowska – Warszawa
prof. dr hab. Wacław Leszczyński dr h.c. – Wrocław
prof. dr hab. inż. Piotr Małoszewski – Monachium
prof. dr hab. Janina Moniuszko-Jakoniuk – Białystok
prof. dr hab. Kazimierz Tobolski – Poznań
prof. dr hab. Ludwika Sadowska – Wrocław
prof. dr hab. Jerzy Wojtczak-Szyszkowski – Warszawa
dr inż. Antoni Zięba – Kraków
Z Zespołem stale współpracuje Grupa Wspomagająca licząca ponad
1200 osób i organizacji.

http://www.naszdziennik.pl/polska-kraj/ ... trwam.html


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Czyja jest Polska?
PostNapisane: 08 kwi 2013, 07:08 
Offline
Moderator

Dołączył(a): 13 lip 2009, 09:25
Posty: 30806
Mamy dość arogancji rządu

Maria Ochman

Nie chcemy ponosić odpowiedzialności za wasze błędy – pod takim hasłem odbędzie się dziś przed Ministerstwem Zdrowia ogólnopolska pikieta pracowników służby zdrowia. Termin nie jest przypadkowy. Protest odbędzie się dzień po ustanowionym w 1948 roku przez Światową Organizację Zdrowia Światowym Dniu Zdrowia. Obchodzony od 1950 roku ma na celu zwrócenie uwagi na najbardziej istotne problemy zdrowotne społeczeństw całego świata.

Obiecująca reforma

W PRL był to dzień, kiedy rządzący przypominali sobie o pracownikach służby zdrowia, przyznając im wyróżnienia resortowe i odznaczenia państwowe. „Biały personel” mógł też wtedy liczyć na 20-30-złotowy wzrost wynagrodzeń. W odbiorze pracowników była to jednak upokarzająca forma okazjonalnego przypominania sobie władzy o zaniedbywanych przez pozostałe dni w roku pracownikach.

Może dlatego pracownicy służby zdrowia tak wielkie nadzieje wiązali z wprowadzoną w 1998 roku reformą systemu ochrony zdrowia. Reformą, która miała zapewnić im nie tylko godziwe wynagrodzenie i odpowiedni do rangi zawodu status społeczny, ale przede wszystkim – w wyniku wdrożenia właściwych rozwiązań systemowych – uwolnić ich od podejrzeń o korupcję i nepotyzm.

Nowy, transparentny system miał spowodować, że pieniądz będzie wędrował za pacjentem poszukującym dobrych szpitali i specjalistów. Światowy Dzień Zdrowia to tradycyjnie czas refleksji nad kondycją opieki zdrowotnej w kraju i przypomnienia rządzącym, że nie uchylą się od odpowiedzialności za podejmowane decyzje, mające wpływ na zdrowie obywateli.

Nie unikamy również pytań o rolę samego środowiska medycznego w procesie dokonujących się przemian. Wszyscy pamiętamy liczne protesty, marsze, głodówki, „białe miasteczka”, wreszcie – w chwilach desperacji – odchodzenie od łóżek pacjentów oraz ewakuacje oddziałów, a nawet całych szpitali. Ekipy rządzące wielokrotnie nadużywały w przeszłości zaufania środowiska medycznego, obiecując np. podwyżki, za które – jak się okazywało – to w konsekwencji „białe fartuchy” musiały płacić utratą miejsc pracy i wielomilionowym zadłużeniem placówek ochrony zdrowia.

Pacjent – lekarz

Otwarcie granic po wejściu Polski do UE wywołało falę emigracji wielu medycznych grup zawodowych, a nieuregulowane warunki zatrudniania i wynagradzania wydrenowały rynek z najlepszych specjalistów. Dostęp pacjentów do lekarzy został ograniczony nie tylko wskutek potężnych niedoborów finansowych w systemie, lecz także w wyniku braku wysoko wykwalifikowanej kadry medycznej.

Jeszcze jeden ważny aspekt spowodował demontaż relacji na linii pacjent – lekarz. Zwłaszcza w ciągu ostatnich kilku lat nastąpiło skrócenie czasu stażu i pogorszenie jakości kształcenia młodych adeptów medycyny. Młodzi lekarze narzekają, że w wyniku niedostatecznej liczby godzin zajęć praktycznych odbywanych pod okiem doświadczonych specjalistów rzucono ich na głęboką wodę, nieprzygotowanych do odpowiedzialnego podejmowania decyzji za życie oraz zdrowie pacjenta.

Rządząca drugą kadencję koalicja PO – PSL, działając wedle starej zasady divide et impera, skonfliktowała wszystkich ze wszystkimi. Środowisko medyczne jest najlepszym tego przykładem. Ludzie tworzący niegdyś zgrany zespół terapeutyczny, działający w jednym wspólnym celu – ratowania zagrożonego życia człowieka chorego – stali się w wyniku proceduralnych przekształceń grupą osób reprezentujących własne interesy zawodowe, finansowe, rywalizującą o finansowy podział łupów z procedur medycznych.

Sprzeczne interesy

Sprzyja temu, niestety, również walka o interesy samorządów i związków monozawodowych, które upominają się o prawa lekarzy, pielęgniarek, farmaceutów. To zerwanie więzi środowiskowej jest na rękę rządzącym. Przypomnijmy chociażby podpisywane w świetle kamer, tuż przed wyborami prezydenckimi, porozumienia, deklarujące często obietnice bez pokrycia.

Środowisko medyczne jest jednym z tych, które najszerzej i najdotkliwiej dotknęła plaga umów cywilnoprawnych. Przymusza się do pracy w formule podmiotów gospodarczych: lekarzy, pielęgniarki, ratowników, techników medycznych. W poszukiwaniu złudnych oszczędności wydzierżawiane są na zewnątrz szpitali usługi takie jak: gotowanie, sprzątanie, pranie. „Wyprowadzono” nawet usługi laboratoryjne i farmaceutyczne. W szpitalnym procesie leczenia pacjenta, zamiast zespołu pracowników oraz współpracowników, biorą udział dziesiątki, jeśli nie setki, podmiotów prywatnych, które na terenie szpitala (a szpitalem jest on już tylko z nazwy) reprezentują własne, odrębne interesy.

Tak zdezintegrowanym środowiskiem – przez biznesowe „ustawienie systemu” ukierunkowane głównie na zaspakajanie potrzeb grup zawodowych – bardzo łatwo zarządzać, manipulować, umiejętnie podsycając konflikty, antagonizować ludzi, którzy powinni tworzyć zgrany zespół terapeutyczny podporządkowany dobru chorego. Tymczasem jego interes został w tej sytuacji zepchnięty na dalszy plan.

Konieczna integracja

Dlatego w to szczególne święto, jakim jest Światowy Dzień Zdrowia, NSZZ „Solidarność”, skupiający wszystkie grupy zawodowe, chce zaapelować do środowiska medycznego, aby porzuciło rywalizację i jałowy spór, zastępując je wspólnym działaniem na rzecz poprawy sytuacji w ochronie zdrowia. Sytuacja jest już bowiem naprawdę dramatyczna, a odpowiedzialni za nią rządzący winę za błędy systemu przerzucają bezczelnie na lekarzy oraz innych pracowników medycznych. Umywają ręce od błędnych decyzji, które podejmują.

Wystarczyło, obserwując ostatnie tragiczne zdarzenia, posłuchać ministra zdrowia, marszałek Sejmu czy rzecznika praw pacjenta (sic!), którzy zamiast uderzyć się w piersi za grzech zaniechania, bez zmrużenia oka przesądzali o winie lekarzy oraz ratowników medycznych, urządzając cyrk. „Zawinił czynnik ludzki”, „człowiek jest najsłabszym ogniwem systemu” – za tymi sloganami polityczni decydenci sprytnie skrywają własną nieudolność, a także niekompetencję.

Stworzono odhumanizowany system, w którego centrum umieszczono nie pacjenta i skuteczną terapię medyczną, lecz pieniądz oraz finansową sprawozdawczość. W miejsce dawnej przychodni i szpitala powołano szereg podmiotów świadczących usługi medyczne, w których mnogości i zawikłanych kompetencjach pacjent się gubi, bo nie jest w stanie rozeznać, gdzie i kiedy może szukać potrzebnej pomocy. Nic więc dziwnego, że w przypadku nagłego pogorszenia stanu zdrowia jedzie do najbliższego szpitala, posiadającego szpitalny oddział ratunkowy lub izbę przyjęć, bo tak mu nakazuje instynkt samozachowawczy. Po co więc nadmiar przychodni, nocnych gabinetów: wyjazdowych, jak również świątecznych, prywatnych szpitali i spółek leczących tylko wtedy, gdy się to opłaca? I tylko to, co zostało dobrze wycenione przez NFZ.

Pacjent sam sobie

Gdy potrzebna jest pomoc, człowiek chory lub jego rodzina, powodowani lękiem, nadaremnie szukają szybkiej pomocy, są odsyłani od Annasza do Kajfasza. Brakuje jasnej, klarownej informacji dla pacjentów oraz ich rodzin, dokąd mają się udać i jak postępować w sytuacji nagłych zachorowań, zwłaszcza w dużych miastach.

Od blisko 1,5 roku minister Arłukowicz zapowiada zmiany, które w teorii powinny wychodzić naprzeciw oczekiwaniom środowisk medycznych i pacjentów. Na zapowiedziach się kończy. Program ministra wciąż jest programem wirtualnym, a kolejne zapowiedzi zmian mają na celu odwrócenie uwagi mediów od dramatycznej rzeczywistości, z którą minister nie chce lub boi się zmierzyć, lub też nie ma pomysłów naprawczych.

Zastanawiający jest też brak zainteresowania problemami służby zdrowia najważniejszych osób w państwie. Mamy premiera, który za standard przyjmuje zamykanie przed pacjentami szpitalnych drzwi w końcowych miesiącach każdego roku. Prezydenta, który unika podjęcia publicznej debaty, a także inicjatyw ustawodawczych. I przede wszystkim rzecznika praw obywatelskich, który powinien stać na straży Konstytucji RP, a zwłaszcza zapisanych w niej praw przysługujących obywatelom.

Przypomnę, że NSZZ „Solidarność” 11 lutego br., w Światowy Dzień Chorego, skierował pismo do prof. Ireny Lipowicz, rzecznika praw obywatelskich, prosząc o zajęcie stanowiska w kluczowych dla polskich obywateli sprawach dotyczących ochrony zdrowia. Niestety, do dziś z urzędu rzecznika nie otrzymaliśmy odpowiedzi. Pytamy zatem: czy w Polsce obywatele mają jakieś prawa, czy tylko obowiązki, zwłaszcza związane z płaceniem podatków i składki zdrowotnej?

Schorowani z oszczędności

Światowy Dzień Zdrowia został ustanowiony m.in. po to, aby korzystając ze zdobyczy medycyny, wyrównywać dysproporcje w leczeniu, aby skutecznie przeciwdziałać zagrożeniom zdrowia i życia. W Polsce przestaliśmy mówić o profilaktyce, odchodzi się od szczepień ochronnych, lekceważy istotną rolę właściwego odżywiania i wypoczynku dzieci. Nic więc dziwnego, że ze zdwojoną siłą wraca gruźlica, co powinno być powodem do wstydu dla rządzących. Cyniczni politycy proponują szczaw i mirabelki zamiast stałej opieki medycznej oraz stomatologicznej w szkołach. Arogancja rządzących sprawia, że kolejne pokolenia są coraz słabsze i mniej liczne. Polska staje się liderem niechlubnych rankingów, wykazujących szereg zaniedbań i oszczędności dokonywanych na społeczeństwie.

Stając przed Ministerstwem Zdrowia, wskazujemy na głównego winnego tych zaniedbań. Miały być pełne szuflady ustaw uzdrawiających obecny stan rzeczy. Pytanie, kto lub co przeszkadza ministrowi w realizacji tych zapowiedzi. Na to pytanie chcemy w końcu otrzymać uczciwą odpowiedź.

Autorka jest przewodniczącą Sekretariatu Ochrony Zdrowia NSZZ „Solidarność”.

http://www.naszdziennik.pl/wp/29057,mam ... rzadu.html


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Czyja jest Polska?
PostNapisane: 24 kwi 2013, 06:09 
Offline
Moderator

Dołączył(a): 13 lip 2009, 09:25
Posty: 30806
Czyja jest Polska? Nasza, rządowa, niemiecka, rosyjska, żydowska, czy unijna? Nasz głos jest jak na razie za słaby, aby Polska mogła być nasza... polska.

Kto kłamie?

„Nie ma pewności, czy UE w nowej perspektywie finansowej przyzna nam środki na budowę Via Baltica” – pisze wiceminister transportu. Tymczasem niespełna dwa tygodnie temu Sławomir Nowak zapewniał posłów, że trasa powstanie do 2020 roku. Kto kłamie?

Ministerstwo transportu, chcąc niemal cały ciężar finansowy budowy polskiego odcinka Via Baltica przerzucić na Komisję Europejską, zgłosił tę inwestycję do tworzonego właśnie przez KE instrumentu infrastrukturalnego Connecting Europe Facility „Łącząc Europę”. Fakt ten potwierdza w pisemnej odpowiedzi udzielonej „Naszemu Dziennikowi” rzecznik prasowy resortu Mikołaj Karpiński: „Aktualnie, zgodnie z dokumentem zatwierdzonym przez Radę TTE w czerwcu 2012 r., na liście Załącznika I do rozporządzenia ustanawiającego CEF znajduje się transgraniczny odcinek Via Baltica, co oznacza możliwość współfinansowania realizacji tej inwestycji ze środków CEF”.

Potwierdza to wiceminister Patrycja Wolińska-Bartkiewicz w odpowiedzi na interpelację poselską Jarosława Zielińskiego. Poseł pytał o stan i terminy realizacji budowy. „Odcinek transgraniczny Via Baltica został umieszczony w załączniku I do rozporządzenia ustanawiającego CEF, co daje możliwość sfinansowania jego realizacji przy wykorzystaniu środków Funduszu Spójności w ramach CEF” – pisze wiceminister. Zaznacza jednak, że pozyskanie środków na Via Baltica nie jest wcale pewne. „Nie oznacza to jednak automatycznej decyzji o realizacji” – twierdzi w piśmie Wolińska-Bartkiewicz.

Tym bardziej że program „Łącząc Europę” nie jest jeszcze w sensie formalnoprawnym ustanowiony. „Projekty aktów prawnych ustanawiających CEF są nadal przedmiotem prac organów prawodawczych Unii Europejskiej i nie został jeszcze ustalony ostateczny kształt zakresu dofinansowania dla tego instrumentu finansowego” – twierdzi resort.

Obaw, czy Via Baltica do 2020 r. zostanie sfinansowana przez CEF, jest więcej, bo program „Łącząc Europę” preferuje inwestycje kolejowe. Większe szanse ma polski odcinek międzynarodowej trasy kolejowej Rail Baltica. Trzeba też wziąć pod uwagę, że projekty do realizacji w CEF będą wybierane w trybie konkursu. – Nie wiadomo, czy Via Baltica przejdzie w tym konkursie – mówi poseł Zieliński. Kolejną niewiadomą jest to, czy trasa na całej długości, z Budziska do Ostrowi Mazowieckiej, zostanie przez CEF uznana za transgraniczną, co jest koniecznym warunkiem, aby ją zbudować ze środków unijnych. Dlatego należy liczyć się z ewentualnością skrócenia długości inwestycji, np. od obwodnicy Suwałk do granicy państwa. Jeżeli tak się stanie, CEF sfinansuje zaledwie 30 km Via Baltica.

– Jak wynika z odpowiedzi na moją interpelację, wszystko, co dotyczy budowy Via Baltica do 2020 r., jest patykiem na wodzie pisane. Uważam, że informacje zawarte w tym piśmie, choć nie napawają optymizmem, są realistycznym przedstawieniem sytuacji. Natomiast ostatnie deklaracje ministra transportu to po prostu czysta propaganda – ocenia Zieliński. Transeuropejska trasa drogowa Via Baltica ma docelowo połączyć państwa nadbałtyckie z Warszawą i stolicami państw Europy Zachodniej. Litwa do tej pory na budowę Via Baltica pozyskała już z UE około 140 mln USD, za które wybudowała dużą część tej trasy. Odcinki Via Baltica powstały również na Łotwie i w Estonii.

Adam Białous, Białystok

http://www.naszdziennik.pl/ekonomia-gos ... lamie.html


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Czyja jest Polska?
PostNapisane: 27 kwi 2013, 06:36 
Offline
Moderator

Dołączył(a): 13 lip 2009, 09:25
Posty: 30806
Aferzyści i złodzieje, jesteśmy po waszej stronie

Hulaj dusza - piekła nie ma

[Ten aferzysta z ZSL-u , Mirosław Korupata (?) nie musi przechodzić do PO - "partia obrotowa" też ten sygnał z satysfakcja przyjęła. md]

Iza Brodacka

Zakładając Platformę Obywatelską dwaj „tenorzy” dobrali sobie do towarzystwa Andrzeja Olechowskiego, który przyznawał się otwarcie do agenturalnej działalności. [Poprawka: to „człowieki WSI” dobrały sobie tych dupków... md]. Olechowski wycofał się dość szybko z partyjnej działalności. Jego udział w zakładaniu PO miał znaczenie dość szczególne. Był sygnałem dla agentury, że po dojściu nowej partii do władzy nie będzie miała się czego obawiać. Agenci, jesteśmy po waszej stronie- wydawali się mówić założyciele PO. Za naszych rządów nie spadnie wam włos z głowy.

Dzisiejszy wyrok uniewinniający posłankę Sawicką ma dokładnie takie samo znaczenie. Posłanka Sawicka jest zbyt mało znaczącą osobą, żeby trzeba było ją ratować kompromitując sąd. Jej żałosne afery uczuciowe, knajacki język, brak ogłady, plasowałby wiadomości o jej procesie wśród dziennikarskiej sieczki. Jej uniewinnienie jest jednak sygnałem, który wysyła PO do społeczeństwa. Aferzyści i złodzieje, jesteśmy po waszej stronie. Za naszych rządów nic wam nie grozi.

W ten sposób PO buduje sobie swój żelazny elektorat.

Usłużny poseł Gowin wyskakuje w odpowiednim momencie z rewelacjami na temat handlu zarodkami. Przy poprzednim spadku notowań PO karmił nas swymi rozterkami na temat In vitro. In vitro dla PO to temat zastępczy – jak aborcja dla SLD. Ilekroć wypływał problem aborcji wiadomo było, że trzeba przykryć jakąś aferę, albo spadek poparcia. (Nie negując fundamentalnego znaczenia obu tych spraw.)

Co przykrywa PO? Do końca swej kadencji chce wyprzedać co się da z majątku narodowego, wyrwać obywatelom co się da i zwiewać gdzie się da. Nie musi to być posada w UE. Raj można odnaleźć pod różną szerokością. To tylko kwestia ilości zer na koncie.

http://dakowski.pl//index.php?option=co ... Itemid=119


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Czyja jest Polska?
PostNapisane: 28 kwi 2013, 19:53 
Offline
Moderator

Dołączył(a): 13 lip 2009, 09:25
Posty: 30806
PAWEŁ PIEKARCZYK - O Platformie Obywatelskiej.avi



A chcesz być sługą niemca i ruska, dalej popieraj donada tuska..


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Czyja jest Polska?
PostNapisane: 23 maja 2013, 06:14 
Offline
Moderator

Dołączył(a): 13 lip 2009, 09:25
Posty: 30806
Czy Estera-Madonna zostanie polską siatkarką?

Sprawa utopienia przez resort Joanny Muchy pięciu milionów złotych w pamiętnym zeszłorocznym koncercie Madonny na Stadionie Narodowym zbulwersowała opozycję oraz opinię publiczną. Ciężko jest znaleźć jakieś wytłumaczenie i uzasadnienie tego skoku na publiczną kasę, zwłaszcza, że pieniądze te miały służyć kobiecej siatkówce.

Jak znam życie znajdą się tacy „wiodący” dziennikarze i celebryci, którzy będą potrafili dowieść ścisłego związku Madonny z tą piękną dyscypliną sportu, jaką jest siatkówka, ale nie mogę oprzeć się wrażeniu, że sprawa traktowana jest bardzo powierzchownie bez przypomnienia sobie historii sprzed niemal czterech lat.

Wyśmiewana spiskowa teoria dziejów propagowana przez takich oszołomów jak piszący te słowa mówi, że celem ataków libertynów i lewaków jest niszczenie polskiego katolicyzmu i patriotyzmu, największych zagrożeń rozpoznanych już dawno temu przez zaborców i okupantów Polski.

Zauważmy, że koncert Madonny na Bemowie w 2009 roku zorganizowany był 15-go sierpnia w Święto Wniebowzięcia Najświętszej Marii Panny, kiedy to na Jasnej Górze miał kulminację pielgrzymkowy szczyt wypadający zawsze w to wielkie i niezwykle polskie maryjne święto.

Między bajki można włożyć tłumaczenia o przypadkowej zbieżności daty koncertu i katolickiego święta. Madonna, a w zasadzie od 2005 roku Esther (Estera), gdyż takie hebrajskie imię przyjęła zafascynowana żydowską kabałą, wiedziała doskonale, do jakiej prowokacji została użyta tak w 2009 roku jak i w 2012.

Madonna- Estera każdego tygodnia przestrzega szabasu, a ważne żydowskie święta często czci w Izraelu. W 2007 roku godzinną rozmową w cztery oczy zaszczycił ją sam prezydent Izraela Szymon Peres, po której to rozmowie artystka powiedziała:

“Nie mogę uwierzyć, że celebruję Nowy Rok (Rosh Hashanah ) na ziemi Izraela razem z Tobą”

Dlatego też podpalanie krzyży, zakładanie cierniowej korony obrażanie Jezusa to nie są, jak chcieliby jej obrońcy, niewinne i pozbawione złych intencji wyskoki ekscentrycznej artystki, która cały czas od przyjęcia tej odmiany religii judaistycznej nie rozstaje się z noszoną na lewej ręce czerwoną bransoletką zwaną przez kabalistów nicią Racheli.

Przed koncertem na warszawskim Bemowie jednak swój poligon mieli również polscy katolicy i patrioci organizując liczne protesty. Tamte ćwiczenia zaowocowały w ubiegłym roku, kiedy to ponownie Madonna-Estera przybyła, tym razem 1-go sierpnia, kiedy cała Polska, a Warszawa szczególnie, czci bohaterów Powstania Warszawskiego.

Można by w skrócie i ku pokrzepieniu serc powiedzieć, że te prowokacyjne imprezy są takimi czekoladowymi orłami, które dzięki rosnącej aktywności i świadomości narodu zaczynają odnotowywać coraz większe kompromitujące klęski.

Koncertem na Stadionie Narodowym w rocznicę Powstania Warszawskiego chciano uderzyć w patriotyzm, ale świetnie już zorganizowane protesty i akcje środowisk prawicowo-katolicko-patriotycznych na tyle wystraszyły sponsorów, że żaden duży podmiot nie zgłosił się do organizatorów koncertu ze swoimi pieniędzmi.

To z kolei spowodowało ustalenie tak idiotycznie wysokich cen biletów, że stadion miejscami świecił pustkami. Przypomnijmy, że najtańszy bilet dla osoby niepełnosprawnej kosztował 149 zł, na płycie 275 zł, na trybunach po 330 i 413 zł, a najdroższe były w cenie 1171 zł.

Typowo komercyjna impreza powinna na siebie zarobić. Jeżeli bilety słabo się sprzedają to, aby uniknąć strat koncert się odwołuje. Tak był w Lublanie na Słowenii gdzie koncert Madonny właśnie odwołano.

U nas jednak, aby polski naród nie mógł odtrąbić zwycięstwa i jednocześnie klęski Systemu, który za wszelka cenę chce wyrugować z przestrzeni publicznej wszystko, co polskie i katolickie, postanowiono utopić miliony publicznych pieniędzy w skazaną na klapę, komercyjną imprezę gdzie za „boginię seksu” robi dobiegająca sześćdziesiątki „laska” Estera-Madonna, skandalistka wyspecjalizowana w atakowaniu chrześcijańskich wartości.

Miał odbyć się 1-go sierpnia 2012 roku na Stadionie Narodowym, jak zapewniała Gazeta Wyborcza, „Frontalny atak na zmysły”, a skończyło się frontalnym atakiem na nasze pieniądze, za które postanowiono ośmieszyć polski patriotyzm i zbezcześcić pamięć polskich bohaterów Powstania Warszawskiego.

I jeszcze jedno. Nie dajmy się uwieść takiej oto narracji, że za utratą publicznych pieniędzy w przypadku koncertu Madonny stoi minister Mucha, a za blokowaniem miejsca TV Trwam na cyfrowym multipleksie, KRRiT, Jan Dworak oraz jego wieloletni kumpel Bronisław Komorowski.

Pamiętajmy, że siła sprawcza tych ludzi jest żadna, a są oni jedynie zwykłymi kelnerami lub nieźle opłacanymi chłopcami na posyłki u „starszych i mądrzejszych”, zawiadujących nadwiślańską krainą.

http://kokos.salon24.pl/509034,czy-este ... -siatkarka


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Czyja jest Polska?
PostNapisane: 09 lip 2013, 06:17 
Offline
Moderator

Dołączył(a): 13 lip 2009, 09:25
Posty: 30806
Klątwa Stalina nad Elblągiem

O niewielu dużych miastach z tzw. ziem odzyskanych możemy mówić, że po II wojnie światowej powróciły do macierzy. Elbląg – mimo wcześniejszych skomplikowanych i burzliwych dziejów – od II Pokoju Toruńskiego przez ponad 300 lat(aż do I rozbioru) należał do Polski.

Gdy po roku 1945 to zniszczone w wyniku działań wojennych i rozszabrowane przez sowietów miasto zasiedlali nowi mieszkańcy(głównie z Kresów), ze zdumieniem konstatowali, że jest to miasto portowe i co więcej – dysponujące w przeszłości całkiem sporych rozmiarów stocznią. Bo też Elbląg w czasach, gdy należał do tzw. Prus Wschodnich był portem morskim całą gębą, gdzie - dzięki pracom hydrologicznym na rzece Elbląg, budowie kanałów, stworzeniu pogłębionego toru wodnego w Zalewie Wiślanym i, naturalnie, istnieniu Cieśniny Pilawskiej – mogły zawijać statki z całego świata. I to bynajmniej nie łupinki, tylko jednostki średniej wielkości o zanurzeniu do 12 metrów. Nic zatem dziwnego, że Niemcy w tym uprzemysłowionym mieście zbudowali również w połowie XIX w. stocznię, która specjalizowała się w wodowaniu okrętów wojennych: torpedowcach, niszczycielach i okrętach podwodnych.

Ten czas morskiej prosperity zakończył się definitywnie, gdy Elbląg stał się polskim miastem. Stalin, który w Poczdamie zażądał włączenia do Związku Sowieckiego „niezamarzającego portu na Bałtyku”(chodziło o Królewiec) – otrzymał co chciał. Taka decyzja oznaczała – jak się potem okazało – wyrok dla Elbląga. Bo Cieśnina Pilawska była już po stronie sowieckiej, a międzynarodowe prawo do wolnej żeglugi Stalin miał w nosie. I chociaż podpisana 16 sierpnia 1945 r, umowa pomiędzy Polską i Związkiem Sowieckim przewidywała, że: „ W czasie pokoju przejście przez Cieśninę Pilawską otwarte będzie dla statków handlowych pod polską banderą zmierzających do portu Elbląg i z powrotem”, to po pierwsze umowa ta miała charakter tajny(opublikowano ją dopiero w roku 1990), a po drugie – była całkowicie martwa. Obowiązywała stalinowska dyrektywa „nie lzia” i kolejne polskie władze komunistyczne, mimo że Stalina nie było już wśród żywych, a nawet usunięto go z mauzoleum, jakoś nie miały odwagi, żeby chociaż odwołać się do umowy z roku 1945, która i tak, prawem kaduka, zabraniała statkom obcych bander zawijania do elbląskiego portu.

Gdy w roku 1989 odzyskaliśmy niepodległość, władze II RP w sprawie Elbląga trwały w stuporze. Rękawicę Kremlowi i losowi zdecydował się rzucić Edmund Krasowski, ówczesny poseł z Elbląga(PC), organizując „regaty” jachtów z Gdyni do Fromborka. Wziąłem w nich dwukrotnie udział i za każdym razem przepływając Cieśninę Pilawska nie było wiadomo, czym to się może skończyć. W roku bodajże 1994 okręt patrolowy „Bałtijskoj fłoty” dogonił nas, włączył syreny ostrzegawcze i nakazał dobicie do nadbrzeża wojennego portu Bałtijsk. Jacht „Misia II” został skrupulatnie przeszukany, a na nasze pytanie: czego dzielni matrosi szukają? – usłyszeliśmy kuriozalną odpowiedź: przemycanych Czeczenów.

Akcja Krasowskiego odniosła jednak pewien skutek – na Zalewie Wiślanym pojawiły się statki z polską banderą, powstało nieregularne połączenie turystyczne z Królewcem, obsługiwane przez wodoloty. Również w porcie elbląskim coś drgnęło i w roku 2008 – „przełamując” Cieśninę Pilawską - dobiło tam…14 statków. Ale Rosjanie wyraźnie nie przepadali za tym, żeby jacyś obcy szwendali się po Zalewie Wiślanym – i stale piętrzyli trudności. Gdy po przystąpieniu Polski do UE było jeszcze bardziej pod górę, pojawił się pomysł przekopania Mierzei Wiślanej po polskiej stronie i przywrócenia w ten sposób Elblągowi rangi portu morskiego. Nie jest to inwestycja ponad możliwości finansowe naszego państwa. Chodzi o przekopanie kanału długości 1100 m, o szerokości 40 m w dnie i 80 m na powierzchni oraz głębokości 12 m. Kosztorys takiej inwestycji, łącznie z mostem i śluzami zamyka się w kwocie 230 mln euro. Również od strony technicznej budowa takiego kanału nie powinna sprawić kłopotu i jest o wieki świetlne bliższa rozwiązaniom spotykanym w Krainie Wielkich Jezior Mazurskich, niż chociażby w Kanale Kilońskim.

Nad realizacją tego projektu niemal natychmiast pojawiły się chmury w postaci… lobby ekologicznego. Już tylko dla porządku warto odnotować, ze lobby to podjęło również bezpardonową wojnę z gazem łupkowym, którego wydobycie mogłoby nas uniezależnić od dostaw z Rosji oraz, ze jego aktywność potrafi być zaskakująco skuteczna. Pozostaje więc sprawą otwartą, czy nowemu prezydentowi Elbląga uda się zrealizować zapowiadaną w kampanii inwestycję z kanałem, czy też klątwa Stalina będzie dla tego miasta trwała nadal?

http://gelberg.salon24.pl/519660,klatwa ... -elblagiem


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Czyja jest Polska?
PostNapisane: 15 lip 2013, 06:29 
Offline
Moderator

Dołączył(a): 13 lip 2009, 09:25
Posty: 30806
Siła w jedności

Z o. Januszem Sokiem CSsR, prowincjałem Prowincji Warszawskiej Redemptorystów, rozmawia Agnieszka Gracz.
Obecna pielgrzymka Rodziny Radia Maryja do tronu Matki Bożej odbywa się w Roku Wiary. Ten wymiar związany z zadaniem nowej ewangelizacji ma chyba szczególne znaczenie?
– Takie wydarzenia jak XXI Pielgrzymka Rodziny Radia Maryja są bardzo ważne, bo mocno zakorzeniają wiarę. Razem jesteśmy silniejsi w noszeniu ciężarów, pokonywaniu trudów, jesteśmy silniejsi w cierpieniu, ale też przeżywaniu wielkich chwil radości naszego życia. Wiara wzrasta, gdy jest widziana, przekazywana, dlatego wydarzenia w Roku Wiary mają szczególny wymiar i takim wydarzeniem jest pielgrzymowanie Rodziny Radia Maryja na Jasną Górę. Mogliśmy zobaczyć wiarę przeżywaną z radością i entuzjazmem.

Niezwykle ważny jest fakt, że Pan Bóg daje nam znaki, tak wyraźne, że razem możemy czuć się mocni. Nasza solidarność i modlitwa to siła. Wymowne jest otrzymanie koncesji na multipleks przez Telewizję Trwam w dniu, w którym Papież Franciszek zatwierdził cud potrzebny do kanonizacji bł. Jana Pawła II. Papież Polak w swym nauczaniu wskazywał i wskazuje, że o wiarę trzeba dbać, trzeba ją pielęgnować modlitwą, życiem sakramentalnym.

Nasze pielgrzymowanie jest też dziękczynieniem za ten pierwszy krok do otrzymania przez Telewizję Trwam miejsca na multipleksie. To ogromna szansa dotarcia z prawdą i orędziem ewangelicznym do szerszego grona odbiorców, ale i wyzwanie…
– Przede wszystkim czujemy się jakoś sprawiedliwie potraktowani. Choć to początek drogi Telewizji Trwam na multipleks, to z serca spadł nam pewien ciężar, ponieważ do tej pory trudno nam było zrozumieć te kwestie. Pewne problemy, dzięki Bogu, mijają, ufamy, że ich będzie ubywać cały czas. Ale trudności umacniają naszego ducha. My nie będziemy przed nikim padać na kolana, tylko przed Bogiem. Chcemy żyć godnie. Jako katolicy mamy też prawo korzystać z nowych technologii medialnych. Z racji sprawiedliwości. To jest dziś konieczne, by być na multipleksie, bo inaczej katolickiej telewizji grozi zmarginalizowanie. Do tego mogłoby dojść, gdybyśmy nie otrzymali możliwości nadawania w systemie cyfrowym.

Oczywiście, to tylko technologie, urządzenia, które trzeba wypełnić dobrym programem, ubogacić sercami pałającymi miłością do Pana Boga. Dlatego bardzo ważna jest również profesjonalna obsługa, określony klimat i przestrzeń, także odbiorcy, którzy tworzą to Radio i Telewizję. Wierzę, że Telewizja Trwam na multipleksie będzie tętnić życiem. Jestem przekonany, że wielu ludzi, którzy do tej pory nie mieli możliwości oglądania tej stacji, teraz zaczną ją oglądać. A obojętni się przekonają. My przecież mówimy o dobru, o wartościach. Nie chcemy niczego burzyć, tylko budować, głosić Ewangelię. Myślę, że rzesza telewidzów bardzo poszerzy się dzięki nadawaniu na cyfrowym multipleksie.

Czy to właśnie nie jest przyczyna nowej fali medialnego ataku na Telewizję Trwam, jaki pojawił się po ogłoszeniu decyzji KRRiT o koncesji?
– Trudno mi to komentować. Nie będziemy klękać przed żadną redakcją. Możemy zaoferować naszym telewidzom wachlarz różnych możliwości, i to nie tylko na polu ewangelizacji. Programy społeczne, publicystyczne, rzetelne informacje. Na pewno będzie to coraz ciekawsze. Jestem pełen podziwu, że choć środki, którymi dysponujemy, są skromne, to jednak oferta Telewizji Trwam z roku na rok staje się coraz szersza. Zgadzam się z tym, że również musimy podnosić poziom, co też będziemy starali się czynić. Multipleks i nowe technologie są dla nas również wyzwaniem. Zdajemy sobie z tego sprawę.

Dziękuję za rozmowę.
Agnieszka Gracz

http://www.naszdziennik.pl/wiara-koscio ... nosci.html


Góra
 Zobacz profil  
 
Wyświetl posty nie starsze niż:  Sortuj wg  
Utwórz nowy wątek Odpowiedz w wątku  [ Posty: 107 ]  Przejdź na stronę Poprzednia strona  1, 2, 3, 4, 5, 6, 7, 8  Następna strona

Wszystkie czasy w strefie UTC + 1


Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zalogowanych użytkowników i 14 gości


Nie możesz rozpoczynać nowych wątków
Nie możesz odpowiadać w wątkach
Nie możesz edytować swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz dodawać załączników

Szukaj:
Skocz do:  
 cron
Powered by phpBB © 2000, 2002, 2005, 2007 phpBB Group
Przyjazne użytkownikom polskie wsparcie phpBB3 - phpBB3.PL
Nasi przyjaciele: Strony Patriotyczne
Linki pozycjonujące: Fenster aus Polen / Schüco Fenster / Drutex Fenster / Fenster Preise / Haustüren /