Polskie-Forum.pl


Wolne i niezależne forum dyskusyjne / opinie polityczne / aktywność obywatelska / patriotyzm / Polska / wolna dyskusja


Wszystkie czasy w strefie UTC + 1




Utwórz nowy wątek Odpowiedz w wątku  [ Posty: 108 ]  Przejdź na stronę Poprzednia strona  1, 2, 3, 4, 5, 6 ... 8  Następna strona
Autor Wiadomość
 Tytuł: Re: Czyja jest Polska?
PostNapisane: 22 lis 2012, 07:41 
Offline
Moderator

Dołączył(a): 13 lip 2009, 09:25
Posty: 31611
Zacząć od siebie

Szczerze mówiąc, spodziewałem się innej konferencji prasowej niż ta, którą zaprezentowała nam ABW, ujawniając niedoszłego zamachowca z Krakowa. Chyba można z tym było jeszcze poczekać, zwłaszcza że rozpracowywano go od roku i nikomu już nie zagrażał.

Dla opinii publicznej o wiele ważniejsza jest uczciwa informacja o tym, co tak naprawdę wydarzyło się podczas tegorocznego Marszu Niepodległości w Warszawie. Kto sprowokował zajścia, w wyniku których aresztowano ponad 170 osób.

Tego dnia doszło do bezpośredniego zagrożenia życia i zdrowia tysięcy uczestników marszu, wśród których były kobiety z dziećmi i inwalidzi na wózkach. Wszyscy widzieli, jak policjant odrzucał palącą się racę świetlną w gęsty tłum. Czy miał do tego prawo?

Funkcjonariusze policji czy raczej zomowcy strzelali z broni gładkolufowej. Czy są jacyś ranni, czy nie?

I nadal nic nie wiemy o postępowaniach karnych wobec zatrzymanych uczestników marszu. Czy byli wśród nich policjanci w cywilu zakryci kominiarkami?

Nie słychać też protestów urzędów, instytucji, organizacji zajmujących się na co dzień monitorowaniem społecznych zagrożeń. Milczy rzecznik praw dziecka, jakby nie wiedział o pobiciu policyjną pałką 10-letniego chłopca.

Czyżby całą odpowiedzialność udało się zrzucić na anonimowych chuliganów czy kiboli, których - zgodnie z nową strategią działania policji - nie można już odróżnić od specjalnych oddziałów prewencyjnych.

Milczenie w sprawie prowokacji, od której policja się odżegnuje (wbrew powszechnej opinii Polaków), jest niezwykle wymowne. Chodzi bowiem o tę część marszu, zresztą największą, którą zorganizowały środowiska Młodzieży Wszechpolskiej, Obozu Radykalno-Narodowego i Związku Żołnierzy NSZ.

Czy rzeczywiście ich "radykalizm" polegający w gruncie rzeczy na werbalnym kwestionowaniu Polski "okrągłostołowej" ma być głównym powodem do delegalizacji tych patriotycznych środowisk? Czy nie powraca tu propagandowa nuta z 1993 roku, kiedy to Porozumienie Centrum uznane zostało przez władzę za największe zagrożenie dla polskiej demokracji?

Mija parę dni i "bohaterem" zostaje niedoszły zamachowiec motywowany "nacjonalizmem, ksenofobią, antysemityzmem". Jeszcze nie przebadano go psychiatrycznie, jeszcze nie dowiedzieliśmy się, kogo zwerbował do zamachu terrorystycznego na Sejm, rząd i prezydenta, jak chciał przewieźć cztery tony materiałów wybuchowych i zdetonować je w Sejmie, a już wiemy, że u źródeł zła tkwił nacjonalizm, ksenofobia i oczywiście antysemityzm.

Można by powiedzieć, że trzy główne grzechy polskiej prawicy, bo polska lewica nie ma absolutnie żadnych grzechów, szczególnie gdy maszeruje pod sztandarami z sierpem i młotem. Te złowrogie symbole zapewniają jej i w Polsce, i w Europie immunitet. Kilka godzin po konferencyjnym sukcesie ABW, jakim było ujawnienie wszelkich rewelacji na temat "zamachowca" Brunona K., wystąpił premier Donald Tusk, mówiąc o wyrzeczeniu się "języka agresji". Kogo miał na myśli?

Nim poznamy prawdziwe motywy Brunona K., warto przypomnieć, że Polska w swojej tysiącletniej historii miała chyba tylko dwóch zamachowców, którzy targnęli się na majestat Rzeczypospolitej.

Michał Piekarski, XVII-wieczny kalwin, cierpiący na chorobę psychiczną, próbował rzucić się z nożem na króla Zygmunta III Wazę. Torturowany, niczego nie wniósł do śledztwa. Do dziś pozostało nam po nim powiedzenie: "Pleść jak Piekarski na mękach".

Drugim zamachowcem był Eligiusz Niewiadomski, morderca prezydenta Gabriela Narutowicza. Cztery lata przed zamachem, wypadając z tramwaju, doznał ciężkich urazów.

Czyżby źródłem polskiego terroryzmu, którego w Polsce, ze względu na silnie zwartą, jednolitą narodowościowo strukturę oraz chrześcijańską kulturę, nie ma, miał być "język agresji"? Skoro tak, to trzeba, Panie Premierze Tusk, zacząć od siebie. Nie dzielić Polaków na mohery, nie mówić opozycji, że wyginie jak dinozaury, nie dorzynać watah i przestać nieustannie narzekać na rodaków, że trzeba z nimi żyć w jednym kraju.

Wojciech Reszczyński

http://www.naszdziennik.pl/mysl-felieto ... iebie.html


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Czyja jest Polska?
PostNapisane: 23 lis 2012, 15:15 
Offline
Moderator

Dołączył(a): 13 lip 2009, 09:25
Posty: 31611
I sekretarz Komitetu Centralnego SLD Leszek Miller i czerwony błazen Palikot burzą się na coś co ich zdaniem nie jest demokratyczne.
No, no. Dwa konie pociągowe państwa prawa i dwa filary demokracji. Dwie nieskalane przeszłości.


„Czerwona zaraza”, czyli „opasłe mordy, krzywe ryje” nie....

...slorzystały z okazji by milczeć.

Dwa powyższe cytaty to tytuł ostatniego wiersza poety Powstania Warszawskiego, Józefa Szczepańskiego oraz fragment tekstu piosenki Pawła Kukiza, „Virus SLD”.

Oddają one wiernie charakter postkomuszej sitwy będącej dzisiaj pod rozkazami towarzysza Leszka Millera, byłego sekretarza KC, a później członka Biura Politycznego KC PZPR.

Zbieramy oto kolejne owoce zdrady, czyli dokonanego w 1989 roku aktu kolaboracji tak zwanej konstruktywnej opozycji z komuchami, którzy po 1945 roku z nadania Sowietów sprawowali w Polsce władzę.

Ileż trzeba mieć tupetu, poczucia bezkarności i wyjątkowej bezczelności by ustami czerwonych kacyków, czyli byłych komunistycznych aparatczyków nawoływać do delegalizacji takich patriotycznych organizacji jak ONR czy Młodzież Wszechpolska., Póki co dzięki Bogu chcą tylko delegalizować, bo za dawnych „dobrych czasów” likwidowali opozycję fizycznie, że wspomnę tylko żyjącego do dziś ich idola, bandytę i sowieckiego pachołka Jaruzelskiego ps. „Wolski”.

To on osobiście, jako młody sowiecki porucznik przebrany w polski mundur splamił swoje łapy polską krwią zaraz po tak zwanym wyzwoleniu, kiedy to w powiecie częstochowskim i piotrkowskim likwidował Konspiracyjne Wojsko Polskie dowodzone przez wielkiego patriotę, Stanisława Sojczyńskiego ps. „Warszyc”.

To szczątków ofiar tej czerwonej bandy do dziś poszukuje IPN, że nie wspomnę już o tysiącach żołnierzy niezłomnych, których wspólnie z sowieckim okupantem ta komunistyczna swołocz pakowała w bydlęce wagony i wysyłała na wchód.

To w 1989 roku, który uważany jest, jako ten, w którym narodziła się III RP dokonano swoistego aktu założycielskiego mordując księży Zycha, Suchowolca i Niedzielaka.

Hańbą jest, że w ponoć wolnej Polsce wychowankowie, a nawet współpracownicy Jaruzelskiego i Kiszczaka ośmielają się nawoływać do delegalizacji patriotycznych ugrupowań mówiąc:

Sekretarz Generalny SLD, Krzysztof Gawkowski: - „To, co wczoraj stało się na ulicach Warszawy, jest wielkim skandalem, nie tylko na miarę stolicy, ale całego państwa. To, że dopuszczono do tego, aby odbyły się marsze, przede wszystkim Marsz Niepodległości, który w sposób jawny i czytelny promował na ulicach Warszawy faszyzm, to - jeszcze raz podkreślam – skandal (…) SLD nie zgadza się na takie działania i dlatego wystąpi z wnioskiem o delegalizację Młodzieży Wszechpolskiej i ONR (…) Organizacje takie jak ONR i MW nie powinny w żaden sposób mieć możliwości uczestniczenia w życiu publicznym

Na słowa Artura Zawiszy mówiącego o konieczności obalenia „republiki okrągłego stołu” tak zareagował na łamach Rzeczpospolitej towarzysz Leszek Miller:

Nie ma innej republiki, jak ta, która powstała dzięki ustaleniom okrągłego stołu. Dlatego uważam, że każda rozsądna siła lewicowa czy prawicowa musi mieć odwagę, żeby powiedzieć nie, nie będziecie obalać demokratycznego państwa

Jednym słowem Miller jest przekonany, że III RP, twór powstały w 1989 roku według kremlowskiego scenariusza ma być nieśmiertelny jak dzieła Lenina, a demokracja fasadowa ma trwać do końca świata i jeden dzień dłużej niczym orkiestra Owsiaka, zgodnie z ciągle obowiązującymi wytycznymi KPZR i rozkazami okupanta skrupulatnie wykonanymi przez zdrajców Jaruzelskiego i Kiszczaka.

A teraz o tym jak towarzysz Leszek Miller skomentował na tweeterze uczczenie przez Sejm RP rocznicy utworzenia Narodowych Sił Zbrojnych:

"Sejm głosami PO, PiS, PSL i SP uczcił rocznicę utworzenia NSZ. Sojuszników Hitlera, pogromców Żydów, orędowników III wojny światowej"

Panie Miller i reszta tego całego szemranego czerwonego szamba. Wasze wieloletnie istnienie na scenie politycznej już po 1989 roku to niezbity dowód na to, że Polska nie jest żadnym demokratycznym państwem prawa. Gdyby takim państwem była to na samym początku powinna zdelegalizować PZPR, zdrajców i morderców z jej szeregów pozamykać w więzieniach, a wszystkim partyjnym aparatczykom od powiatowego szczebla wzwyż, jako kolaborantom będącym na usługach okupanta zabronić uczestniczenia w życiu publicznym i politycznym.

Warto też przypomnieć, kto już w tej rzekomo wolnej i demokratycznej Polsce, czyli w 1990 roku koordynował transakcję nazwaną „moskiewską pożyczką”. Czy to, aby nie sam towarzysz Leszek Miller z towarzyszem Mieczysławem Rakowskim otrzymali od KPZR 1,2 miliona dolarów pochodzących z kasy KGB, jako swojego rodzaju kroplówkę podtrzymującą słabnące tętno różnych partyjnych agend wraz z ich czerwonym personelem?

Proszę wymienić towarzyszu Miller choć jeden poważny demokratyczny kraj, w którym jedna z legalnych partii politycznych jest zasilana pieniędzmi przez służby wrogiego mocarstwa i nie zostaje za to zdelegalizowana, a główny uczestnik tej transakcji jest ciągle czynnym politykiem i szefem tej partii lansowanym i nadymanym przez media?

Cała nadzieja jest w młodym pokoleniu Polaków. Ta bezczelna propagandowa komusza hucpa z delegalizacją ONR i Młodzieży Wszechpolskiej zakończyła się zmasowaną internetową akcją młodzieży domagającej się delegalizacji SLD.

Wolna demokratyczna Polska i millerowskie SLD domagające się delegalizacji patriotycznych ugrupowań i plujące na bohaterów, którzy za Polskę oddali życie to byty wzajemnie się wykluczające. III RP przypomina raczej kurnik, w którym razem z kogutami i kurami na grzędzie zasiadły gdaczące czerwony i różowe lisy w oczekiwaniu aż zrobi się zupełnie ciemno.

"O, młodzi rodacy moi, ja już nie będę widział Polski, bom stary, ale wy, jeżeli jej doczekacie, pamiętajcie, co wam mówię: żadnemu takiemu, który choćby rok jeden Moskalowi służył, nie wierzcie; czy to marszałek czy to sędzia, czy to profesor, wypędźcie jego z waszej ziemi, bo nigdy z niego prawdziwy Polak nie będzie, a jeżeli juz go zostawicie, bądźcie pewni, ze furtkę gotową zostawiacie nieprzyjacielowi.”

(Tadeusz Konwicki, „Bohiń”)

http://kokos.salon24.pl/466556,czerwona ... e-ryje-nie


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Czyja jest Polska?
PostNapisane: 29 lis 2012, 20:50 
Offline
Moderator

Dołączył(a): 13 lip 2009, 09:25
Posty: 31611
Rządzący Polską to chodzący na paskach obcych państw zaprzańcy.
Czują się bezkarnie i ... stworzyli mafię okradającą, niszczącą i terroryzującą naszą Ojczyznę. Wielu Polaków to już dostrzega, ale zbyt mało jest jeszcze Polaków gotowych na czyn, aby odzyskać Polskę dla Polaków.


Ziemkiewicz: Współczuję dziennikarzom, którzy biorą na swe sumienia propagandową służbę tej szajce

Tak więc dołączam do tych 12,5 procenta Polaków, którzy są bez pracy. Jak to pisał Kurt Vonnegut junior - zdarza się. Poradzę sobie bez trudu, współczuję kolegom, którzy mają mniej znane nazwiska a większe kredyty; tych z nich, którzy zostają w firmie rozumiem i nie mam do nich pretensji

- napisał na facebooku Rafał Ziemkiewicz, do wczoraj publicysta „Uważam Rze”. Przypomina, że – wbrew wielu sugestiom – Grzegorz Hajdarowicz nie wszedł w posiadanie „Presspubliki” na klarownych zasadach i tylko dlatego, że nie było innych chętnych.

Brytyjska spółka Mecom wszak wielokrotnie próbowała odkupić od Skarbu Państwa jego 49% udziałów w spółce.

Rząd PO zablokował tę transakcję, zawartą w ostatnich tygodniach rządów PiS. A następnie konsekwentnie odmawiał sprzedaży mniejszościowego pakietu brytyjskiej firmie. Wykorzystywał też ów mniejszościowy pakiet do blokowania wszelkich poczynań Mecomu, paraliżowania rozwoju spółki, prowadził nieustanną obstrukcję, domagając się zastąpienia redaktora naczelnego kimś wskazanym przez władzę. Te fakty, zasadnicze do zrozumienia, co stało się z "Rzeczpospolitą" i "Uważam Rze" są pomijane w licznych ostatnio artykułach na temat p. Grzegorza Hajdarowicza.

Co się stało dalej – wiemy. Mecom wycofał się ze spółki sprzedając swoje udziały Hajdarowiczowi. Ziemkiewicz zauważa, że symbolicznym jest fakt, iż bliskiego przyjaciela Hajdarowicza, Pawła Grasia, Donald Tusk uczynił twarzą swojego rządu.

Polityk ów ma na sumieniu stwierdzone przez prokuraturę (i natychmiast umorzone) fałszowanie dokumentów spółki we władzach której zasiadał oraz kłamliwe zeznania, składane pod przysięgą.

Publicysta dodaje, że – jak podawały media – „Hajdarowicz zapłacił Anglikom pieniędzmi z kredytu od p. Czarneckiego, swego czasu zdemaskowanego przez >>Rzeczpospolitą<< jako były konfident SB”.
Natomiast udziały od Skarbu Państwa otrzymał na kredyt, którego udzieliło mu będące formalnym właścicielem owych udziałów - i zarazem wyłączną własnością Skarbu Państwa - przedsiębiorstwo PW Rzeczpospolita. Jak podał tygodnik "Wprost" w chwili obecnej p. Hajdarowicz "dopina" z Ministrem Skarbu transakcję, na mocy której kupić ma PW Rzeczpospolita, któremu winien jest 60 milionów złotych, za 20 milionów. Informacja ta nie została zdementowana, jakkolwiek przedstawiciele rządu usiłowali osłabić jej wymowę zapewnieniami, że "zobowiązania finansowe zostaną wyegzekwowane" (ale na rzecz kogo?)

I analizuje – co nie stanowi już tajemnicy chyba dla nikogo:

Fakt, że rząd odrzucił ofertę poważnego i wypłacalnego zachodniego koncernu, a przekazał de facto nieodpłatnie "Presspublikę" przyjacielowi przyjaciela premiera, który wszystkie dotychczas przejęte tytuły doprowadził do katastrofy, od pierwszej chwili budził komentarze, iż p. Hajdarowiczowi przekazano ostatnią opozycyjną gazetę - wraz z utworzonym w ostatniej chwili przed transakcją, z nieoczekiwanym sukcesem, tygodnikiem "Uważam Rze" - po to, aby je zniszczył.

- Podobnie jak zrobił to z "Przekrojem" i "Sukcesem" – dodaje Ziemkiewicz.

Polską rządzą dziś bezwzględni gangsterzy, którzy nie cofną się przed żadną podłością. Nie ulega to dla mnie wątpliwości od dawna. Sądzę, że liczba obywateli, którzy, ogłupieni rządową propagandą i socjotechniką zastraszania wciąż nie przyjmują tego do wiadomości, będzie maleć. Współczuję dziennikarzom, którzy wzięli i nadal biorą na swe sumienia propagandową służbę tej szajce. Ja na pewno nigdy do nich należeć nie będę

– kończy były publicysta „Uważam Rze”.

znp

http://wpolityce.pl/wydarzenia/41595-zi ... tej-szajce


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Czyja jest Polska?
PostNapisane: 30 lis 2012, 08:04 
Offline
Moderator

Dołączył(a): 13 lip 2009, 09:25
Posty: 31611
Aparat przejmuje ambony

Małgorzata Goss

Minister Michał Boni bierze się za cenzurę kościelnych kazań i internetowych forów.

Michał Boni, minister administracji i cyfryzacji, zapowiedział wczoraj powołanie przez premiera "nowej rady przeciwko ksenofobii i nietolerancji", która podejmie kroki na rzecz wyeliminowania zjawiska tzw. mowy nienawiści z przestrzeni publicznej. Rada ma powstać w ciągu najbliższych dwóch tygodni. Jej przewodniczącym będzie Boni jako szef resortu cyfryzacji, a w terenie krzewieniem tolerancji i zwalczaniem ksenofobii zajmą się pełnomocnicy wojewodów. Minister chce włączyć do akcji zwalczania "mowy nienawiści" także Kościół i przekazał już list w tej sprawie na posiedzeniu Komisji Wspólnej Rządu i Episkopatu. Zamierza również spotkać się z przedstawicielami nadawców medialnych, aby ustalić z nimi granice i normy swobody wypowiedzi.

Przez określenie "mowa nienawiści" minister rozumie wypowiedzi określane w żargonie lewicowo-liberalnym jako "ksenofobiczne" i "nietolerancyjne", a także ostro formułowaną krytykę pod adresem obozu władzy. Najwięcej przejawów tego rodzaju krytyki można znaleźć, jego zdaniem, na forach internetowych i w kazaniach wygłaszanych w kościołach. - To, co mnie martwi w tej dyskusji, która toczy się od kilkunastu dni, to próba zredukowania problemu "mowy nienawiści" tylko i wyłącznie do języka polityki, a moim zdaniem język polityki to tylko wierzchołek góry lodowej tego, co dzieje się szeroko, w różnych grupach społecznych, tego, co dzieje się z jednej strony na różnych forach (...), ale i tego, co dzieje się podczas niedzielnych kazań w wielu kościołach, gdzie padają słowa deprecjonujące - w sposób poza wszelką normą - polski rząd - oświadczył Boni. Minister zamierza położyć kres owej fali krytyki. - Powinniśmy postawić tamę! - podkreślił. - Oczywiście żadnej cenzury. Nikt tu nie będzie niczego blokował. Tylko po prostu trzeba troszkę inną normę wprowadzić - zastrzegł.

Według prof. Zdzisława Krasnodębskiego, socjologa, wypowiedź Boniego jest bardzo niepokojąca. - Ostra krytyka na forach internetowych czy w kazaniach kościelnych nie jest "mową nienawiści". To głos społeczeństwa, które uważa, że ta władza jest odpowiedzialna za Smoleńsk i powinna być pociągnięta do odpowiedzialności. Podciąganie tego rodzaju krytyki pod "mowę nienawiści" ma uderzyć w rodzący się ruch społeczny przeciwko rządowi Tuska - zwraca uwagę profesor. Określenie "mowa nienawiści" - przypomina - jest terminem ukutym w lewicowo-liberalnych kręgach Zachodu na określenie wypowiedzi skierowanych przeciwko wszelkiej maści mniejszościom, natomiast w Polsce odnosi się ono do używania w wypowiedziach bardzo wulgarnego języka w mediach i na ulicach.

- Wulgaryzacja języka to jest problem, który nam wszystkim doskwiera, ale to ma się nijak do powołania specjalnej rady, która będzie wywierać naciski. Prawdziwym problemem dzisiaj w Polsce jest wolność wyrażania poglądów, pluralizm mediów, wolność zgromadzeń, które są zagrożone - twierdzi Krasnodębski. Powołanie rady do walki z "mową nienawiści" świadczy - jego zdaniem - o tym, że władza wchodzi w fazę represji wobec opozycji i wszystkich, którzy myślą inaczej, niż zakłada oficjalna linia partii. Zachodzi pytanie nie tylko o zakres, ale i o sposób egzekwowania przez ministra Boniego przyszłych nowych norm wprowadzonych w debacie publicznej. Jeśli nie będzie to cenzura prewencyjna, pozostają sądy i prokurator.

http://www.naszdziennik.pl/wp/16531,apa ... mbony.html


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Czyja jest Polska?
PostNapisane: 06 gru 2012, 08:21 
Offline
Moderator

Dołączył(a): 13 lip 2009, 09:25
Posty: 31611
Kiedy żydzi przyjdą ukraść twój dom,

+++

Kiedy żydzi przyjdą ukraść twój dom,
ten, w który mieszkasz – Polskę…


Motywy leżące u podstaw próby zamachu na Marsz i jego przewidywane/planowane skutki: rozlew krwi, potem restrykcje policyjne przeciw Polakom – o stałym administracyjnym charakterze – są proste. Byłoby to przyspieszenie powstawania nowych struktur administracyjno-ludnościowych w Polsce, które uczyniłby Polskę jeszcze słabszą, niż jest obecnie. Zmiany takie byłoby najłatwiej dokonać właśnie przy okazji tego chaosu i naprędce wymuszanych zmian prawnych.

Chodzi tu o otwarcie Polski ma inwazję osadników żydowskich z Izraela. O stworzenie przy takiej okazji warunków prawnych, terytorialnych i logistycznych na wolną „przestrzeń życiową” dla żydów – uciekinierów z Bliskiego Wschodu. Żydom zaplanowano dać miejsce w Polsce – na ich nowe masowe osadnictwo, możliwe, że pod przykrywką pomocy humanitarnej z powodu obecnie planowo wywołanej wojny. Jest to – rzecz jasna – nic nowego, ale reaktywacja dawnych planów Judeopolonii.

Żydzi prowokują Palestyńczyków do ataków celowo po to, aby sami mieli usprawiedliwienie do ucieczki z Izraela – raju, o którym mówią z typową sobie teatralną miłością, a którego w głębi serca nienawidzą. Bo to wymaga od nich miłości niekłamanej i odpowiedzialności, a nie egoizmu, nienawiści do innych i furiactwa, które to cechy są żydom wrodzone, a potem troskliwie rozwinięte poprzez wychowywanie żydów w religijnym rasizmie i zoologicznej ksenofobii. Poza tym żydzi nie są narodem, a ich cechy charakteru i osobliwe talenty, jakie posiedli, wykluczają ich jako społeczność, która potrafi racjonalnie kierować swoim krajem. Podkreślała to już w latach 50-tych polska endecja w Londynie, prorokując krótki żywot tego krwawego państwa i niebezpieczeństwo powrotu tamtych żydów do Polski. Nic zatem dziwnego w spostrzeżeniu, że żydzi już od dawna szukają dla siebie jakiegoś azylu. Ale także już od lat widać było i to, że nowym miejscem osiedlenia-inwazji będzie Polska, bo jest to dla nich najlepsze miejsce na ziemi i od wieków sprawdzone.

Budowa Izraela na Bliskim Wschodzie była największym błędem żydostwa na przestrzeni 2000 lat, bo ich koczownicza i egoistyczna psychika połączona z niską inteligencją oraz patologiczną miłością własną czynią zamieszkanie samodzielne zbyt trudnym, jak na ich niedostateczny intelekt i słabowite barki, a co dało im genetyczny nawyk oglądania się na goja, którego w Izraelu nie ma w dostatecznej ilości. Zatem to, co obecnie widzimy w Polsce i Izraelu, to przygotowania do skorygowania tego błędu.

Tak zupełnie na marginesie; konflikt arabsko-izraelski, palestyńsko-izraelski, irańsko-izraelski, tak naprawdę nie istnieją! To, co jest rzeczywiste, to jedynie agresja judaizmu wymierzona w chrześcijaństwo, a sam Izrael ze swoim napadaniem na sąsiadów, to jakieś uzewnętrznienie sprzeczek wewnątrz-żydowskich. Sprzeczności te miotające żydami, wynikają głównie z barku własnej tożsamości żydostwa, bo judaizm powstał jako antyteza chrześcijaństwa, samodzielnie nigdy nie istniał i jest od chrześcijaństwa młodszy.

Kiedy żydzi wyjechali z Europy na B. Wschód, to zostali automatycznie odcięci od swego własnego głównego korzenia, jakim jest wspomniane antychrześcijaństwo, a które trudno uprawiać bez chrześcijan, skutkiem czego utracili też całkowicie i resztę jakieś tam nieokreślonej, pozostałej im jeszcze tożsamości, a nie stworzyli nowej – apriorycznej, jak myśleli założyciele. W Izraelu powstało coś samoistnego, toczy się tam wstydliwy dla żydów, niewątpliwie powolny i zwalczany, ale jednak niepohamowany proces powstawania nowej tożsamości, której nikt nie przewidział: „odżydzania” Izraela (normalnienia, bo każde państwo musi być „normalne”, aby jakoś egzystować, nawet tak zbrodnicze). Fenomen jest zauważany już od lat sześćdziesiątych, a nawet ma swoją nazwę: „antysemityzm w Izraelu”.

To jest PROBLEM.

Problem losów Izraela i jego tożsamości były dyskutowane nieprzerwanie od początku dwudziestego wieku do dziś. I tak „dziś” jak i „wtedy” Izraela składa się trzech głównych środowisk żydowskich, gdzie „koszulka lidera” ciągle przechodzi z rąk do rąk: jedni chcą Izraela w Palestynie, drudzy w Polsce, a trzecia grupa chce ten cały Izrael w ogóle zlikwidować. Ta trzecia strona uważa (i tak cały czas twierdziła), że to bardzo głupio tak się afiszować z tym swoim „Izraelem”, bo „czas jeszcze nie nadszedł” i cały ten „Izrael” niebezpiecznie otwiera gojom oczy na obecność i zachowanie żydów, psując tym żydowskie interesy. Ci trzeci są najbardziej autentyczni, bo najcwańsi i jeżeli usłyszymy w wiadomościach informacje o tym, że Izrael wyleciał w powietrze na bombie atomowej, (bo jakiś „palestyński terrorysta” ukradł armii Izraelskiej ten nuklearny ładunek, założył go sobie na szelki, wsiadł do autobusu i nacisnął guzik detonatora) to znaczy, że tym razem pierwsza opcja przegrała, a wygrała opcja druga, a najpewniej trzecia. W trzeciej opcji jest też rozwiązanie wstydu, jaki trapi wielu rezolutnych żydów w świecie.

To jest PROBLEM, polski problem.

Wydarzenia w po-okrągłostołowe ostatnich 20 lat to nic innego, jak systematyczna i planowa reaktywacja Izraela w Polsce. To w tym celu zniszczono polską infrastrukturę militarną, ciężki przemysł, ochronę prawną i socjalną emerytów, wprowadzono gigantyczne zadłużenie tak osoby fizycznej, jak i państwa po to, aby wszystko było zatomizowane, osłabione i jako takie łatwo poddane totalnej kontroli jewrejstwa. Wydzielono osobną jednostkę MSW od cyfryzacji Polski, która jest sterowana przez serwery izraelskie.

To wszystko zostało rozpoczęte 20-30 lat temu, w ogłupiającym, okultystycznym jazgocie ekumeniczno-shoahowego bełkotu filozoficzno-teologicznego, który był niczym innym, jak narzędziem żydowskim użytym przeciwko katolickiej Polsce. Jego skutki pozostają do dziś, a nawet tamto zło zaczyna żyć już własnym życiem. Np. film „Pokłosie” jest prostym produktem tamtych czasów, tamtego kąkolu. To w tamtych czasach osłabiono mentalnie polski system immunologiczny, który teraz bez większych problemów przyjmuje na siebie tę diabelską kloakę i zezwala na bezkarne chodzenie po ulicach tym świniom z „Pokłosia”. A i moment premiery tego antypolskiego przestępstwa nie jest przypadkowy, lecz zaplanowany w wieloletniej perspektywie.

Słyszy się uspokajające głosy, które mają osłabić polski niepokój związany z zagrożeniem żydowskim. Uspokajacze motywują, że przecież „żydzi mieszkali w Polsce od setek lat i nic to, jak będą tu mieszkać obecnie, bo “w końcu to tacy sami Polacy jak i my”.

Nie wdając się w ocenę tego, czy ktoś, kto tak argumentuje jest albo durniem, albo oszustem, zauważmy dwie sprawy, które każą nam takie myślenie odrzucić i to bez jakiejś specjalnej dyskusji:

1.Żydzi zawsze byli wrogami polskości i polskiej państwowości, wyniszczali Polaków na wszelkie sposoby, zawsze kolaborowali z naszymi wrogami przeciw nam. Oni wiedzą lepiej niż Polacy to, że Polski katolicyzm jest Wybraństwem, które zostało utracone przez Lud Starego Testamentu z powodu zamordowania Syna Bożego –Pana Jezusa Chrystusa, a które to Wybraństwo przeszło na Polski Kościół. Żydzi podając się fałszywie za biologiczno-historycznych kontynuatorów Staro-Izraelitów, chcieliby – do kompletu – ukraść to Wybraństwo Polakom, tak jak ukradł to Jakub Ezawowi. Utrata wybraństwa przez Ezawa na rzecz Jakuba polegała na jego osłabieniu moralnym, a nawet fizycznym utrudzeniu. To dlatego żydzi dbają o to, aby na każdym kroku wyniszczać poziom moralny Polaków, szczególnie intensywnie wyniszczają polską młodzież i macierzyństwo, licząc na to, że tak wyczerpany Polak przyjmie od żyda miskę soczewicy.

Mało kto wie lub rozumie (czy jest w stanie to policzyć w wartości pieniądza), że potęga militarna nowoczesnych Prus została zbudowana za polskie złoto, które żydzi ukradli Polakom i wywieźli do Berlina. Mało kto wie i rozumie, że we wrześniu 1939 roku żydzi owacyjne przyjmowali wkraczające wojska niemieckie – Wehrmacht, a to na trupach polskich obrońców Państwa Polskiego. Nawet polscy analfabeci historii coś wiedzą o owacyjnych powitaniach Armii Czerwonej przez żydów, a nawet ich zbrodniach ludobójstwa, których się dopuszczali na Polakach od 17 września 39 (Katyń zaczął się na drodze Piaski – Hrubieszów już 17 września 1939 i jego sprawcami byli żydzi). Ale witanie Niemców przez żydowskie gminy jest przykryte zmową milczenia, bo nie pasuje to do religii holocaustu. A tak naprawdę było, żydzi witali Niemców transparentami, śpiewem i podarkami; mądrzy żydzi witali w Polsce dobrych Niemców.

2.Żydzi, którzy najadą Polskę:

- Będą obcym państwem, które wkroczy na terytoriom bez państwa. A nie muszą oni na samym początku defilować ze swym uzbrojeniem, ale mogą – dla uspokojenia - występować w roli uchodźców z terenów wojennych w Palestynie, a i będą wyglądali jak pokrzywdzeni przez los.

-Będą „narodem”, „ludźmi”, którzy w Polakach spotkają motłoch, tak w oczach własnych, jak i w oczach całej opinii światowej

- Staną się – z czasem – uzbrojeni po zęby i broni tej będą używać przeciw Polakom. Każdy żydowski chłopak w wieku lat 18 jest nie tylko przeszkolony wojskowo, ale i na dodatek strzelał już średnio do kilku Palestyńczyków i ma on obniżony próg decyzji oddania strzału do drugiego człowieka. Przy czym strzelanie do Polaka nie będzie strzelaniem do człowieka, ale do psa lub osła. Polak nie jest dla żyda człowiekiem, ale bydlęciem, które nie tylko można, ale wręcz trzeba zabić, bo jest to radością dla Jahwe, a tak naucza „święty” Talmud. A żydzi są wierni słowu tego najświętszego dla nich pisma.

-Będą środowiskiem hermetycznym, tak mentalnie, fizycznie i logistycznie.

-Utworzą natychmiast wielkie getta, głównie w Warszawie, Łodzi, Lublinie i Wrocławiu, a tereny te zdobędą przez wypędzenie obecnych mieszkańców. Uczynią to za pomocą broni masowego rażenia lub pozorów ich użycia przez „terrorystów”. Przy takim ataku Polacy w panice opuszczą swe domy i osiedla, a żydowscy antyterroryści wejdą, aby zabezpieczyć teren przed katastrofą, a zaraz potem okaże się, że Polacy nie będą mogli już wrócić i będą musieli koczować w jakichś własnych obozach dla uchodźców. Lub też dostaną zaproszenie do osiedlenia się w Niemczech Wschodnich, z czym Niemcy sami wystąpią, bo nie chcą Turków, a Merkel ma dla nas zrozumienie.

-Utworzą kontrolę nad telekomunikacją, zasileniem w wodę i energię elektryczną. Wyłączą Polakom Internet, a ten, który pozostanie, będzie źle działał i na warunkach zawyżonej opłaty za korzystanie z niego. O kontroli bankowej nie wspominamy.

- Przejmą lub zniszczą wszelkie archiwa, akty notarialne, a nawet księgi kościelne, dokonają zajęcia tej części administracji, która odpowiada za ewidencje ludności, a to łącznie z sądami.

- Będą terroryzować Polaków indywidualnie tam, gdzie ich getta nie będą totalne – a zamieszkanie będzie mieszane. Żydzi będą mieszkać na górnych piętrach, a Polacy na dolnych. Przejścia dla Polaków będą osiatkowane i Polacy przemieszczający się w tych tunelach upodobnią się do groźnych zwierząt cyrkowych przeganianych z klatki na arenę i z powrotem. Jeżeli żyd uzna za konieczne, będzie rzucał w takie polskie zwierzę niedopałki papierosów lub polewał je fekaliami. Żyd będzie podawał duże cegły 2-4 letnim żydziakom, aby one zrzucały te kamienie na polskie dzieci przechodzące akurat pod nimi, bo żyd musi uczyć się zabijać gojów równocześnie z własną nauką chodzenia.

-Zabiorą Polakom dowolne nieruchomości – te, które żyd zażyczy sobie zabrać Polakowi, będą zabrane gwałtem albo podstępem. Gdyby jakiś wieśniak przyszedł z awanturą do sołtysa lub na policję, domagając się tam usunięcia żyda z jego nieruchomości, to zostanie zastrzelony na miejscu i to „w obronie własnej”.

- Będą „Polakami”, to oni będą występować na forum międzynarodowym jako Polacy, jako „polskie organizacje” i będą odpowiadać za praktyczne funkcjonowanie polskiego terytorium w stosunku do sąsiadów, np. bezproblemowe transporty surowców z Rosji do Europy. Zdobędą tym poklask międzynarodowy, bo wszystko będzie funkcjonowało lepiej i np. obecna plaga piractwa drogowego będzie wyeliminowana.

- Dokonają w skali całego kraju terytorialnego podziału bezpieczeństwa według sieci komunikacyjnych oraz większych ciągów wodnych, a do pewnych stref Polacy nie będą mieli wstępu. Z powietrza kontrola będzie odbywała się za pomocą dronów. System kamer identyfikujący twarze przechodniów lub kierowców będzie zsynchronizowany z dronami i algorytm komputera będzie decydował o tym, czy nasycenie podejrzanych, zarejestrowanych twarzy osób jadących w jednym autobusie nie jest zbyt wysokie lub dopuszczalne. To zadecyduje o tym, czy autobus będzie puszczony dalej, czy zatrzymany przez patrol. Jeżeli rewizja bagażów w zatrzymanym autobusie wykaże kije do szczotek od zamiatania, które będą podejrzane jak narzędzia walki, to będą one skonfiskowane, a ich właściciel zamknięty w więzieniu za terroryzm. Natomiast gdyby ktoś w trakcie takiego zatrzymania stawiał opór, to będzie zastrzelony – “w obronie własnej”.

Gdyby autobus się nie zatrzymał do kontroli, to dron odpali rakietę, która zniszczy ten „terrorystyczny obiekt” w całości.

-Będą dokonywać aktów terrorystycznych przeciw samym sobie, a to po to, aby budować zarówno motywacje walki wśród własnych szeregów, jak i pozyskiwać dla siebie litość i pozytywne opinie obserwatorów zagranicznych.

-Doprowadzą do tego, że ich agenci w rządzie warszawskim dokonają głębokiej decentralizacji różnych prowincji. Agenci zgodzą się na to, aby takie zdecentralizowane prowincje podjęły intensywne kontakty integracyjne z krajami sąsiednimi tak, że ciężar administrowania prowincjami będzie zdjęty z Warszawy.

-Utworzą – będą ich finansować i wspierać medialnie – opozycję antysemitów, a w zasadzie żydożerców. Ci zaś będą agresywnie i hałaśliwie napadać na żydów, nawet krwawo, ale to tak „od święta” lub przy okazji jakiejś wizyty dyplomatów z zagranicy, ale w końcowym rozrachunku- bezskutecznie.

Jeżeli ktoś określa powyższy punkt nr 2 jako niedorzeczność, to odsyłamy go do rzeczywistości w Palestynie i okolicach. Punkt ten jest w zasadzie prostą forma transkrypcji językowej warunków palestyńskich na polskie, a które są tam na Bliskim Wschodzie rzeczywiście wypraktykowane od lat. W podpunktach tych nie ma niczego, co byłoby zmyślone lub choćby występowało sporadycznie. Na dowód powyższego istnieje ogromny materiał dokumentalny, łącznie z video ukazującym małych żydków (pół metra wzrostu) zrzucających – z balkonu – głazy na palestyńskie dzieci. Podobne historie piszący te słowa usłyszał od syna polskiego oficera (z II Korpusu), którego ojciec pozostawił swą ciężarną żonę w Palestynie, a sam poszedł dalej na wojnę. Kiedy ten synek polskiego oficera nauczył się chodzić, to doświadczył właśnie czegoś podobnego – mali żydzi kamienowali małych Polaków (którzy byli tam jakąś małą garstką, a i jako taką bezwzględnie wyniszczaną przez żydów), ale w tę opowieść piszący te słowa nie mógł uwierzyć, dopóki nie zobaczył w TV małych żydów rzucających głazy na palestyńskie dzieci. „Dopóki nie dotkniesz, to i nie uwierzysz”.

Polska jest w stanie wojny,

tej najtrudniejszej, bo niewypowiedzianej.

Hańba tym, którzy tkwią w bezczynności lub co gorsza, tolerują wroga!


(-) Krzysztof Cierpisz

http://gazetawarszawska.com/2012/11/20/ ... -twoj-dom/


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Czyja jest Polska?
PostNapisane: 11 gru 2012, 11:27 
Offline
Moderator

Dołączył(a): 13 lip 2009, 09:25
Posty: 31611
Czyja jest Polska? Nas Polaków, czy ich, pomiotów bolszewickich?

POkłosie zaprzaństwa „elit” III RP

„ Ci źli ludzie wymyślili getto, potem zaprowadzili cztery miliony Żydów do obozów śmierci. Boże wybacz im za to, za co ja nigdy im nie wybaczę. Ci dranie udając zaniepokojenie krwawym zabijaniem zwierząt biorą 11 miliardów Euro w każdym roku od Unii Europejskiej. Józef Stalin był jedynym człowiekiem, który wiedział, jak traktować Polaków”

Taka ocena nas Polaków pojawiła się na portalumeattradenewsdaily.co.ukw związku ze stwierdzoną niekonstytucyjnością polskiego ustawodawstwa dotyczącego uboju zwierząt. Chodzi o tak zwany „ubój rytualny” polegający na podrzynaniu gardła bez wcześniejszego pozbawiania zwierzęcia świadomości.

Zakaz takich praktyk w kraju zamieszkiwanym przez „krwiożerczą prymitywną dzicz” to według zagranicznego branżowego portalu handlarzy mięsem wyraz zakłamania i hipokryzji, gdyż gdzie jak gdzie, ale w Polsce wykluczyć należy wszelkie szlachetne intencje i kierowanie się przynależnymi ludziom cywilizowanym uczuciami wyższymi.

Ktoś powie, że nie ma się czym przejmować, jakiś głupi człowiek na mało znanej stronie internetowej wypisuje idiotyzmy, jakich w Internecie znaleźć można miliony.

Ja zaś powiem DOŚĆ!!! Pogońmy w końcu rządzących nami zaprzańców gdyż takie coraz powszechniejsze opinie o nas Polakach to zgniły owoc wrogiej działalności „elit” III RP, które ukradły nam Ojczyznę i niszczą ją z wyrachowaniem i premedytacją.

Sytuacja w Polsce przypomina rodzinę, w której mąż i ojciec przez lata na użytek wewnętrzny udaje troskliwość, opiekuńczość oraz miłość i korzystając z nieuwagi znieczulonych domowników wynosi stopniowo najcenniejsze rzeczy sprzedając je okolicznym paserom. Jednocześnie podczas hulanek z kolesiami organizowanych ze środków pochodzących z tego złodziejskiego procederu opowiada, dookoła jaki to on ma w swoim domu krzyż pański.

Żona nie dość, że „brzydka i nieposażna” to jeszcze agresywna i cieknie oraz cuchnie jej z pyska, a dzieci to banda prymitywnych nieuków o mongolskich rysach, które od rana do wieczora wyrywają nóżki i skrzydełka różnym bezbronnym stworzonkom.

Kolesie z udawanym współczuciem klepią po plecach domowego złodzieja i myślą sobie, fakt kawał bydlaka, ale to nasz ucywilizowany bydlak i tylko on potrafi jakoś zapanować nad tą jego rodzinną dziczą oraz okiełznać to robactwo na tyle, że nie rozpleni się ono na jakąś masową skalę.

Ostatnio „elity” III RP wyraźnie zintensyfikowały swoje działania polegające na hurtowym epatowaniu opinii publicznej wszystkimi „wadami” i „zbrodniami” Polaków.

Już dość dawno Radosław Sikorski ostrzegał świat przed potencjalnymi nadwiślańskimi „Breivikami” i jak na zawołanie pojawił się Brunon K. Do ponownie gorączkowo odgrzewanego „polskiego zwierzęcego antysemityzmu” dochodzi terroryzm, faszyzm i groźby rozstrzeliwania „najwyżej cenionych” dziennikarzy z Moniką Olejnik na czele, która ma szansę przebić „Dziurawego Stefana”, wymyśloną na propagandowe potrzeby Salonu, wirtualną niedoszłą ofiarę Ryszarda C., który zamordował działacza PiS-u, a drugiemu próbował poderżnąć gardło.

Obawiam się, że ta cała pełna hałasu hucpa, do której doszła teraz „mowa nienawiści” nie jest skierowana tym razem to tubylczej ludności, ale ma za zadanie przygotować zagraniczną opinię publiczną na nadchodzące wydarzenia, jakie przygotowuje „grupa trzymająca władzę” w Polsce.

Jeszcze raz ostrzegam przed tym, do czego oni zmierzają przytaczając słowa wyjątkowo wpływowego „salonowca” i przewodniczącego rady Fundacji Batorego, prof. Marcina Króla:

„Wzywam władze państwa polskiego do zdecydowanej i twardej reakcji, nawet, jeżeli nie będzie ona zgodna z prawem. Wzywam, jako mieszkaniec demokratycznego kraju."

Podnoszą łapę na wolność słowa i dostęp do informacji publicznej. Likwidują niepokorne media, ograniczają prawo do manifestacji, a w weekendy zatrudnili „seryjnego samobójcę” likwidującego ludzi dysponujących niebezpieczną wiedzą. Mimo tego wszystkiego prawda o kainowej zbrodni stulecia coraz bliższa jest wyjawienia.

Nie pozostaje im już nic innego, jak wsłuchać się w „zatroskany głos elit” i przystąpić do „twardej reakcji”, która może być nawet „niezgodna z prawem”.

A jak zareaguje wolny demokratyczny świat na wprowadzenie w Polsce stanu wyjątkowego i siłową rozprawę z opozycją?

Nie łudźmy się, grunt został już doskonale przygotowany i nikt nie będzie ujmował się za nacją terrorystów, nazistów i krwiożerczych antysemitów, a Tusk może nawet otrzyma pokojowego Nobla.

Wszak po Stalinie będzie kolejnym zbawcą, „ który wiedział, jak traktować Polaków”, czyli „ złych ludzi”, którzy „wymyślili getto, potem zaprowadzili cztery miliony Żydów do obozów śmierci”.

http://kokos.salon24.pl/471049,poklosie ... lit-iii-rp


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Czyja jest Polska?
PostNapisane: 12 gru 2012, 10:23 
Offline
Moderator

Dołączył(a): 13 lip 2009, 09:25
Posty: 31611
Braun tak, Świetlik nie

Na początku przepraszam za przydługi cytat, ale jeśli mamy o czymś serio rozmawiać, to lepiej poznać inkryminowane fragmenty wypowiedzi Grzegorza Brauna niż labidzić, że media mętnego nurtu jak zwykle interesownie przekręciły sens tego, co zostało w Klubie Ronina w połowie września powiedziane, a narracja Dominiki Wielowieyskiej (to ci dopiero cymes nazwisko) jest zwykłą, choć zręczną nadinterpretacją faktów.

Braun u Ronina mówił m.in.:

„Wysłuchałem tego tutaj przeglądu wydarzeń, który trwał dobrych kilkadziesiąt minut i jestem lekko stremowany, to znaczy bardzo mi zaimponowali koledzy tą zdolnością do takiego błyskotliwego rozbawiania się rzeczywistością. Ja już się nie bawię – mnie się zdaje, że, tak jak to zresztą kolega Ziemkiewicz powiedział, przypomniał, że to błąd był w 39. roku nie ogłosić, że mamy wojnę z sowietami. Otóż ja mam wrażenie, że kolega Ziemkiewicz, dostrzegając tamten błąd, dzisiaj zachowuje się tak, jakby nie było wojny. (...) No, jakoś ja mam zupełnie inny przegląd wydarzeń tego ostatniego tygodnia niż tutaj państwo mogliście usłyszeć. Ja mam wrażenie, że to jest jakiś inny świat, mam wrażenie, że tutaj kule powinny świstać, a jest kabaret, są jakieś żarty. Bo tu jest kolejny przesąd polskiej inteligencji – pacyfizm. Wiara w to, że można cokolwiek załatwić, jak nie zostaną wyprawieni na tamten świat w sposób nagły, drastyczny i nieprzyjemny… no, powiedzmy, wziąłbym tak z tuzin redaktorów Wyborczej i ze dwa tuziny drugiej gwiazdy śmierci mediów centralnych – TVN. Nie wspominam oczywiście o etatowych zdrajcach i sprzedawczykach, którzy zawsze nimi byli, ze starego reżimu przeszli w nowe lata suchą stopą. Bo jeśli się tego nie rozstrzela co dziesiątego, to znaczy, że hulaj dusza piekła nie ma. Skoro nie jest karana karą główną zdrada państwa, no to jest popyt, jest rynek na zdradę i zaprzaństwo. Ja oczywiście rozumiem, że nawet jak byśmy się tu skrzyknęli, moglibyśmy dzisiejszego wieczora nie za wiele dokazać na latarniach okolicznych, ale my nawet, w tych przesądach inteligenckich, im z góry obiecujemy, że takiej kary nie będzie. My im obiecujemy, że broń Boże.”

Przekład dla lemingów: wrocławski reżyser do przesądów, które ochwaciły polską inteligencję zalicza również pacyfizm (inne przesądy paraliżujące Polaków, które uniemożliwiają im wybicie się na realną niepodległość to np. wiara w demokrację i etatyzm, oraz antyreligijny i antyeklezjalny modernizm). Ten malowniczy stylistycznie fragment tekstu, którym po prawie trzech miesiącach zajęła się prokuratura z takim poświęceniem, że chce nawet przesłuchać blogera Coryllusa, formułuje tezę, że pacyfizm nie jest stosowną postawą w chwili, gdy wojna już na dobre od pewnego czasu szaleje.

1. Jasne, że wojna wymaga środków szczególnych, jednak wojna obronna jak najbardziej wchodzi w zakres działań dopuszczalnych dla katolika, o czym szczegółowo traktuje m.in. Katechizm Kościoła Katolickiego, wydany za pontyfikatu Jana Pawła II. Niewierni mogą to sobie sami sprawdzić.

2. To, że niezbyt przyjemne dla zainteresowanych sformułowania Grzegorza Brauna mają znacznie mniejszy potencjał „podżegający do fizycznej eliminacji” niż klasyczne już sformułowania o „dorzynaniu watahy” czy „ustrzeleniu, patroszeniu i zdejmowaniu skóry” też wydaje się niewątpliwe. Prof. Miodka, który może cierpieć na uraz polustracyjny, raczej bym nie pytał, z dużym prawdopodobieństwem można jednak sądzić, że przyzwalający na swobodę ekspresji i dynamikę rozwoju języka nowopolskiego prof. Bralczyk, doceniłby stepowy niemal rozmach – w antyziemkiewiczowskiej było nie było – filipice Brauna i za delikt wymagający interwencji i tak przecież przepracowanych sądów, raczej by jej nie uznał.

Skąd zatem to absorbowanie opinii publicznej słowami Grzegorza Brauna? Myślę, że zdecydował o tym końcowy (niecytowany w mediach) passus dotyczący jeszcze jednego „przesądu”, który gnębi polską inteligencję. Reżyser z Wrocławia nazywa go elegancko judeoidealizmem, który przejawia się w całkowitym milczeniu polskiej opinii publicznej na temat interesów, jakie ma czy mogłoby mieć w naszym kraju Państwo Izrael.

Braun przytomnie zwraca uwagę, że nawet najbardziej twardogłowi liderzy opinii zaangażowani w ostrzeganie Polaków przed tajnymi służbami Rosji i Niemiec, mniej lub bardziej jawnymi faktorami Brukseli czy lobbystami Waszyngtonu, o ich odpowiednikach z Tel Avivu (Jerozolimy) nawet się nie zająkną. Zupełnie, jak by nigdy nie było afery Art B, wyjazdowego posiedzenia rządu Tuska w Erec Israel, sprawy artystki Bartany i Sławka Sierakowskiego (tęsknię za Tobą, Żydzie) czy międzynarodowego kongresu ruchu żydowskiego odrodzenia w Polsce, który (pewnie dla niepoznaki) odbył się w kwietniu 2012 w Berlinie.

Nie ulega wątpliwości, że szum medialny i sądowniczy wokół nieskrępowanej polityczną poprawnością tyrady z klubu Ronina ma zniechęcić ewentualnych naśladowców do zbyt bezpośrednich wypowiedzi na tematy opatrzone etykietką „tabu”. Wprawdzie Grzegorza Brauna raczej to nie przestraszy, ale swobodną wymianę opinii w przestrzeni publicznej może skutecznie „zmoderować”. I taki, przypuszczam, jest główny powód tej operacji.

Tym bardziej, że na pomoc sądowi pośpieszył m.in. Wiktor Świetlik, dyrektor Centrum Monitoringu Wolności Prasy. W podpisanym przez Świetlika oświadczeniu czytamy, że CMWP wyraża „zaniepokojenie skandaliczną wypowiedzią reżysera Grzegorza Brauna, w której zawarte są spekulacje na temat potrzeby mordowania m.in. dziennikarzy Gazety Wyborczej i TVN”, a także osób o odmiennych od jego poglądach.

W dalszej części oświadczenia obrońcy wolności prasy stawiają kropkę nad i. „Jakiekolwiek motywy lub uwarunkowania psychologiczne stałyby za wypowiedziami Grzegorza Brauna, są one niedopuszczalne i noszą znamiona przestępstwa”. Co oznacza, że wolnościowcy z CMWP z jednej strony sugerują psychiczne niezrównoważenie reżysera, z drugiej jednak, wskazują na potrzebę, aby zajął się nim sąd. To jest dopiero prawdziwa obrona wolności wypowiedzi. Tyle że w formule przez wiele dekad charakterystycznej dla Związku Sowieckiego.

Warto może dodać, że Wiktor Świetlik otrzymał w tym roku wyróżnienie w konkursie Złotej Ryby. Patron tej nagrody Maciej Rybiński, którego specyficzna ironia z największą rozkoszą sięgała rewirów politycznej niepoprawności, czytając oświadczenie przypisanego sobie sukcesora, musi się w grobie przewracać.

http://san.quentin.tarantino.salon24.pl ... ietlik-nie


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Czyja jest Polska?
PostNapisane: 20 gru 2012, 12:37 
Offline
Moderator

Dołączył(a): 13 lip 2009, 09:25
Posty: 31611
Opolski bloger upomina się o nasze prawa

Ten problem został ujęty kiedyś w dwóch słowach - 'tematy niebezpieczne'.

Taki był tytuł książki dr. śp. Dariusza Ratajczaka, dotyczącej holocaustu i szeroko rozumianych stosunków polsko - żydowskich. Opolski historyk zreferował m.in. poglądy zachodnich naukowców i ekspertów, którzy wyrażali wątpliwości w sprawach użycia cyklonu-B do uśmiercania Żydów, jak również ilości ofiar holocaustu. Przekonał się osobiście, jak niebezpieczne są te tematy.
Niedawno prokuratura opolska zainteresowała się komentarzami blogera Kuli Lisa 62. Nakazała zabrać mu komputer i wszczęła postępowanie, zarzucając mu publiczne nawoywanie do nienawiści na tle różnic narodowościowych itp. 11 grudnia br. przybyło dwoje policjantów do jego mieszkania, by w zastępstwie pani prokurator przesłuchać blogera. Jak twierdzi Kula Lis, przesłuchanie dotyczyło jego dawnych 'przewinień', których nawet nie pamięta

Piszę ostro, lecz nie używam chamskiego języka jak przedstawiciele PO, Palikot i ci od niego - tłumaczył im opolski bloger. - Powiedziałem też, że im bardzo współczuję, bo są tylko i tylko narzędziami, które wkrótce będą bez wypłat, bo wszystko się wali, Unia także, i że o emeryturach, nie tylko wcześniejszych, będą mogli sobie pomarzyć, a gdy Polska się odrodzi i będą w niej rządzić Polacy, to drugiej kreski już nie będzie.

Pod moją ostatnią notką, link - httpzygumntbialas.nowyekran.plpost82698,prokuratura-przesluchuje-opolskiego-blogera - zamieścił Kula Lis ponad sto komentarzy. To jest lektura na kilkadziesiąt godzin dla zainteresowanych, mogących poznać fakty opisane przez historyków dalekich od wytyczonych linii informacji. Podkreślmy Kula Lis 62 opiera się na danych publikowanych w Bundesarchiv, w archiwach CK w Genewie, CIA, Bibliotece Departamentu Stanu USA oraz IPN i niedostępnym już Archiwum Akt Nowych w Szczecinie.

Wczoraj przed południem wysłał Kula Lis 62 pismo do prokurator Frątczak, która wszczęła postępowanie przeciw niemu. Przytaczam fragmenty

Najpierw niech prokuratura weźmie się do roboty, a sąd ukarze wszystkich autorów bezczelnych, chamskich obelg, zniewag, pomówień, kpin etc... wobec śp. prezydenta prof. Lecha Kaczyńskiego i Marii Kaczyńskiej czy Jarosława Kaczyńskiego. Jest tego całe tomy. Spisał i wydał Sł. Kmiecik pt. Przemysł pogardy. Groźby karalne były wypowiadane publicznie dorżniemy, wyginiecie jak, będziemy strzelać jak do kaczek, wypatroszymy, a wypchaną skórę sprzedamy itd. itp. Czy w Polsce obowiązuje dwoistość prawa... (...) Szykuję pismo w mej sprawie, Marka Delimata, Frycza do ETS w Strasburgu, ONZ, Komisji Praw Człowieka z ich Sekretarzem Generalnym, z zawiadomieniem, że Polska, sygnatariusz tychże PPCz-praw, bezczelnie je łamie.

http://zygumntbialas.nowyekran.pl/post/ ... asze-prawa


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Czyja jest Polska?
PostNapisane: 08 sty 2013, 20:39 
Offline
Moderator

Dołączył(a): 13 lip 2009, 09:25
Posty: 31611
Partia Zwalczania Przedsiębiorczości Rodzimej

W warszawskim Ratuszu kupcy z Dworca Centralnego przypięli się łańcuchami do mebli. Szczegóły relacji można przeczytać na portalu TVN Warszawa, czego serdecznie żałuję, ale co zrobić, gdy wszystkie źródła odsyłają właśnie tam... Warto odświeżyć sobie informacje z frontu walki z polską przedsiębiorczością, bo zasada jest podobna do likwidacji KDT. Nigdzie nie znalazłem odpowiedzi na stawiane niegdyś pytania do rządzącej Stolicą HGW. Jedyną interpretacją braku odpowiedzi na te pytania, jaka przychodzi mi na myśl jest uznanie, że inicjały Pani Prezydent są wystarczającą odpowiedzią.

Przypomnijmy trzy z pytań:

Po co tak stanowczo usuwano siłą kupców, skoro następnego dnia po usunięciu nie rozpoczęła się rozbiórka Hali, a po rozbiórce natychmiast nie ruszyły żadne prace?

Czy nie jest niegospodarnością pozbawienie miasta dochodu za wynajem powierzchni przez okres co najmniej roku? Nawet biorąc pod uwagę czas potrzebny do zlikwidowania Hali, spokojnie można było czerpać pożytki z jej istnienia co najmniej do lipca 2010 roku. Są to przecież zarówno opłaty za wynajem powierzchni jak i podatki odprowadzane przez kupców.

Kto skorzystał na pozbawieniu miasta wyżej opisanych dochodów?


Pytanie o korzyści z walki z przedsiębiorcami z przejść podziemnych w okolicach Dworca Centralnego nasuwają same. Dla dopełnienia obrazu warto też zajrzeć do rejestru umów zawartych w ostatnim czasie przez Stolicę. Nie twierdzę, że miasto nie powinno organizować sylwestrowej zabawy, ale koszt tego jednego wydatku to prawie równowartość likwidacji nocnych przejazdów metra. Zasadność emisji spotu w programach TVN i TVN 24 w ramach kampanii Zakochaj się w Warszawie na Święta niewątpliwie nie podlega dyskusji. Po dofinansowaniu remontu stadionu Legii firmie ITI, marne 600 tys. z budżetu miasta to naprawdę drobiazg. Nocne metro to zupełnie co innego.

Poparcie mieszkańców Warszawy dla pani Holera Go Wie (pisownia zgodna z ortografią prezydencką) wydaje się utrzymywać na ciągle przyzwoitym poziomie, co może świadczyć tylko o jednym. Dominująca w Stolicy wykształcona i nowoczesna grupa jest świadoma ogromu prac, jakie konieczne są do podźwignięcia tego miasta z ruiny, do jakiej doprowadziły rządy nieżyjącego prezydenta Lecha Kaczyńskiego. Zniszczony wizerunek mogą odbudować jedynie sprawne akcje promocyjne i huczne imprezy, z których wspólne powroty rozkopanymi ulicami miasta, przywołujące klimat czasów wojennych barykad, skutecznie zintegrują towarzystwo w oporze wobec warchołów i wichrzycieli.

Zwieranie szeregów jest bardzo ważne, zwłaszcza wobec silnych złodziejskich tradycji naszego kraju, które to tradycje według redaktora Lisa były głównym motorem protestów przeciwko ACTA. Mam co prawda wrażenie, że tradycje te są charakterystyczne nie dla naszego kraju, tylko dla formacji ideowej redaktora Lisa, o której wspominał niegdyś Rymkiewicz, ale oczywiście mogę się mylić.

Trzeba jednak uważać. Można bowiem przeoczyć tę granicę, której przekroczyć nie wolno i nawoływaniem do pokoju zacząć zagrażać porządkowi publicznemu. Dobitnie pokazuje to przykład Sebastiana Wasiaka, którego uwięziono po ostatnim Marszu Niepodległości. O sprawie na razie ciągle jest cicho, a niewątpliwie warto ją śledzić. Szczególnie polecam zainteresowanie młodym wykształconym wracającym nocną porą po radosnej balandze: nie należy przesadzać z okazywaniem miłości służbom porządkowym!

http://wiktorinoc.blogspot.com/2013/01/ ... zosci.html


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Czyja jest Polska?
PostNapisane: 17 sty 2013, 07:14 
Offline
Moderator

Dołączył(a): 13 lip 2009, 09:25
Posty: 31611
Pytania o intencje

Długo można by wyliczać przykłady nieudolnej, ewidentnie złej polityki gospodarczej i społecznej obecnej ekipy rządzącej. Ponieważ lista zaniedbań, błędów i szkód stale się wydłuża – nie ma właściwie dnia, abyśmy nie słyszeli (niestety jedynie w nielicznych, wolnych mediach) o kolejnych złych dla obywateli decyzjach władzy, zarówno tej państwowej, jak i samorządowej – należy postawić pytanie o rzeczywiste intencje rządzących. Ma być lepiej czy raczej jeszcze gorzej?

Czy rzeczywiście lawinowo rosnąca liczba instalowanych radarów ma na celu poprawę bezpieczeństwa na drogach? Sądzę, że niewielu w to wierzy. Większość jest przekonana, że chodzi tu o wspomożenie budżetu centralnego i samorządów. Ja zaś sądzę, że chodzi raczej o drenaż pieniędzy z kieszeni obywateli. Ludzie mają być biedniejsi. Jaki był cel utworzenia parabanku Amber Gold tak dynamicznie rozwijającego się pod okiem władzy i jej tajnych służb?

Powszechnie sądzi się, że chodziło o pranie brudnych pieniędzy i szybkie wzbogacenie się dzięki wykorzystaniu państwowej infrastruktury. Na czele firmy stanął klasyczny „słup”, osoba karana, niemająca nic do stracenia. Dlatego można sądzić, że prawdziwym celem działania Amber Gold było wyłudzenie pieniędzy od obywateli w celu pozbawienia ich oszczędności, a w konsekwencji doprowadzenie ich do zubożenia.

Czy ślimacząca się budowa gazoportu w Świnoujściu jest efektem obiektywnych trudności ekonomicznych czy finansowych, czy może założoną z góry strategią działania, aby opóźnić tę inwestycję, a może doprowadzić ją do upadku z braku dalszego finansowania? Rośnie przecież inflacja, o której nie mówi się nawet wtedy, gdy zapada decyzja odstąpienia od tłoczenia monet jedno- i dwugroszowych, ponoć z powodu nieopłacalności ich produkcji. Dziś już niczego nie można za nie kupić. Kiedy spotka to złotówkę?

A sprawa gazu łupkowego w Polsce? Dlaczego mimo rządowych deklaracji wspierania przez państwo poszukiwania i wydobycia tego gazu nie ma wciąż żadnych efektów tych działań. A może po prostu ma ich nie być. Inne pytanie dotyczy wciąż rosnącej fali emigracji młodych Polaków. Żaden z kompetentnych urzędów nie jest w stanie wykazać, ilu Polaków opuściło nasz kraj w poszukiwaniu pracy za granicą. Mówi się o ponad 2 milionach. A może jest ich więcej?

Czy rząd autentycznie zainteresowany rozwojem własnego kraju, a więc także tworzeniem nowych miejsc, może godzić się na tak masową emigrację młodego pokolenia? A więc bezrobocie, wliczając w nie tych, którzy wyjechali, oraz bezrobotnych na wsi (prawie 1 mln) jest u nas na poziomie dwukrotnie wyższym od oficjalnie podawanego i wynosi prawie 30 proc. (ponad 5 mln). Wypchnięcie z kraju młodych, niezadowolonych z polityki rządu, równocześnie stały wzrost zatrudnienia w administracji, czyli powiększanie grupy zadowolonych, ma być sposobem na wygranie przez PO kolejnych wyborów.

Skąd – jeśli nie „z góry” – idzie przez Polskę fala likwidacji stołówek szkolnych i zastępowania ich droższymi i gorszymi pod względem jakości wyżywienia firmami cateringowymi. Dzieci i rodzice, nauczyciele i pracownicy szkół, wszyscy tylko na tym stracą, a zarobią wybrani, zaprzyjaźnione z władzą firmy. Jeżeli prezes telewizji publicznej upiera się, aby zatrudnić do prowadzenia programu satanistę, mając do wyboru wielu uczciwych i wiarygodnych dziennikarzy czy prezenterów, to życzy tej telewizji, jej odbiorcom, lepiej czy gorzej?

Jeżeli katolicka Telewizja Trwam nie ma prawa nadawać na cyfrowym multipleksie, a zgodę otrzymują podmioty produkujące kompletne programowe dno, to chyba nie jest to żaden przypadek. Czy służba zdrowia jest dziś lepsza niż jeszcze kilka lat temu? Czy pozbywając się ze szkół nauki historii, budujemy patriotyzm czy z nim walczymy? Pora zacząć stawiać pytania o prawdziwe intencje tej władzy wobec polskiego społeczeństwa. Nim wmówi nam, że szybkie wejście waluty euro w miejsce złotówki jest dla naszego dobra, tak jak wmówiono nam legendę o polskiej zielonej wyspie na mapie Europy i świata.

Wojciech Reszczyński

http://www.naszdziennik.pl/mysl-felieto ... encje.html


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Czyja jest Polska?
PostNapisane: 19 sty 2013, 15:24 
Offline
Moderator

Dołączył(a): 13 lip 2009, 09:25
Posty: 31611
PrzeTRWAMy czy POlegniemy?

Sprawa przyznania miejsca na cyfrowym multipleksie TV Trwam to chyba największa od lat próba sił między zakłamaną do szpiku kości władzą, a polskim narodem.

W teorii, rządzący powinni służyć obywatelom, lecz w praktyce pan Dworak i cała ta totalniacka ekipa nie może pomieścić w swoich mentalnie, bardziej azjatyckich niż zachodnich mózgownicach, że można przyznać koncesję podmiotowi, który nie należy do któregoś z kolesi i wiadomo z góry, że nie dołączy do wymienianych przez Wajdę „naszych zaprzyjaźnionych mediów”.

Zastanawiam się też zupełnie na serio, czy nie są wywierane na KRRiT jakieś naciski z zewnątrz, choćby ze strony lewackiej międzynarodówki, czy, co wydaje się bardziej prawdopodobne, mającej siedzibę w Warszawie, żydowskiej loży B’nai B’rith-„Polin”.

Jeżeli moje podejrzenia są słuszne to może się okazać, że tak naprawdę nie walczymy z polskimi władzami, lecz w rzeczywistości ich zagranicznymi mocodawcami i pryncypałami, którym oni wiernie służą.

Warto przypomnieć cele tej organizacji, które są opisane w konstytucji B’nai B’rith:

B’nai B’rith jest międzynarodową organizacją żydowską, która poświęca się bezpieczeństwu i trwałości narodu żydowskiego i państwa Izrael, obronie praw człowieka, zwalczaniu antysemityzmu, bigoterii i ignorancji, tudzież okazywaniu usług społeczności na zasadzie najszerzej pojętych zasad humanitarnych. Jej zadaniem jest zjednoczyć osoby pochodzenia żydowskiego i uwydatnić tożsamość żydowską za pośrednictwem wzmacniania żydowskiego życia rodzinnego i wychowania i kształcenia młodzieży, szeroko pojętych usług dla osób starszych, oraz obrony Żydów i działalności na ich korzyść na całym świecie.”

Ważniejszy jednak dla nas będzie komunikat, jaki ukazał się na stronie Ambasady Stanów Zjednoczonych w Warszawie w dniu 9 września 2007 roku z okazji reaktywowania loży w Polsce:

9 września przy okazji otwarcia nowej loży B’nai B’rith w Warszawie ambasador Victor Ashe spotkał się z działaczami tej organizacji – prezesem Moishem Smithem i wiceprezesem Danem Mariaschinem. Omówiono m.in. sprawę ustawodawstwa dotyczącego zwrotu mienia oraz kwestie związane z Radiem Maryja i Telewizją Trwam. Otwarcie warszawskiej loży B’nai B’rith oznacza odrodzenie się tej organizacji żydowskiej w Polsce po niemal 70 latach nieobecności.”

Czy to nie jest szczyt bezczelności, że przedstawiciele żydowskiej loży działającej w Polsce dyskutują sobie w ambasadzie USA poruszając „kwestie związane z Radiem Maryja i Telewizją Trwam”, katolickimi mediami działającymi legalnie w ponoć demokratycznym państwie i jak ostatnio mogliśmy się przekonać, popieranymi przez Watykan, samego papieża oraz polski episkopat?

Czy to zbieg okoliczności, że to akurat Radio Maryja i TV Trwam od lat konsekwentnie przestrzegają Polaków przed skokiem na polską kasę jaki planuje „przedsiębiorstwo holokaust”?

Czy pod płaszczykiem „zwalczania bigoterii”, czyli przesadnej religijności i nadgorliwości w praktykach religijnych chodzi o walkę z toruńskimi mediami, które oprócz wiary wpajają Polakom patriotyzm i bronią interesu narodowego?

Jakim prawem żydowska organizacja rości sobie prawo do oceny tego, kto w manifestowaniu wiary, na przykład w Polsce, jest zbyt gorliwy? Jak zareagowaliby członkowie loży B’nai B’rith gdyby jakieś polskie stowarzyszenie zaczęło zwalczać „bigotów”, czyli kiwających się podczas modlitwy Żydów uznając, że jest to manifestacyjna nadgorliwość w wypełnianiu zewnętrznych praktyk religijnych?

Rozejrzyjmy się wokół, a dostrzeżemy całe hordy sojuszników loży B’nai B’rith, od partii rządzącej po dosłownie wszystkie „wiodące media” i „najwyżej cenionych dziennikarzy”, a w awangardzie tej bezprecedensowej nagonki kroczy oczywiście Gazeta Wyborcza i TVN24 do których dołączyli „przemienieni” Roman Giertych z „Miśkiem” Kamińskim.

Czemu nie powiecie wprost, że chodzi o to, że toruńskie media brużdżą wam i nie pozwalają tuż przed gigantycznym skokiem na kasę uśpić Polaków?

Po co ta „bigoteria”, raz „ potężne imperium”, a innym razem „bida, że aż piszczy” do tego stopnia , że nie stać o. Rydzyka nie tylko multipleks, ale i na posiłek z dwóch dań?

Po co wam ciągle jakaś „gliwicka radiostacja” zamiast powiedzieć wprost o co chodzi? Boicie się, że prawda tak wkurzy Polaków, że pokrzyżują wasze plany?

Aby jeszcze bardziej uprawdopodobnić swoje podejrzenia posłużę się przykładem.

Jak pamiętamy w sprawie ACTA młodzi ludzie w całej Europie, w tym i w Polsce, wyszli na ulice miast, a przeciwko podpisaniu tej umowy zebrano na całym starym kontynencie, jak mówiono, niespotykaną dotąd ilość podpisów w liczbie 2 milionów. Po takim „potężnym proteście” władze, nie tylko polskie, musiały się ugiąć.

W przypadku Telewizji Trwam, tylko w samej Polsce zebrano dwa i pół miliona podpisów, a przez miasta i miasteczka przetoczyło się już sto kilkadziesiąt marszów, przy czym ten zorganizowany w stolicy zgromadził kilkaset tysięcy protestujących Polek i Polaków, co stanowi rekord od dziesięcioleci.

Na tle protestów i marszów w obronie TV Trwam całą zadymę z ACTA można, co najwyżej nazwać proteścikiem.

Dlaczego więc władza wtedy musiała się ugiąć, a teraz nie chce tego uczynić? Czy odpowiednie jest tu słowo „nie chce”? A może właściwiej byłoby powiedzieć, że nie może, bo ktoś jej nie pozwala?

W sprawie ACTA niejednokrotnie zabierał głos prezydent Komorowski „poruszony skalą sprzeciwu obywateli”, że tylko przypomnę:

„Prezydent Bronisław Komorowski zwrócił się do Rzecznika Praw Obywatelskich o zajęcie stanowiska w sprawie ratyfikacji umowy ACTA. Prezydent chce wiedzieć, czy ratyfikacja umowy wpłynie, czy nie wpłynie na ograniczenie praw obywatelskich - poinformowała Kancelaria Prezydenta.”

„Ministrowie: sprawiedliwości, administracji i cyfryzacji, kultury oraz RPO uczestniczyli w spotkaniu u prezydenta Bronisława Komorowskiego w sprawie umowy ACTA”

Dlaczego dzisiaj, kiedy skala protestu jest nieporównanie większa pan prezydent nie wzywa do Belwederu swojego kumpla Dworaka, Rzecznika Praw Obywatelskich, premiera i ministrów?

Czy wszystko uzgodnili z Dworakiem już wcześniej podczas wspólnych rejsów jachtem bądź rodzinnych wypadów do Budy Ruskiej?

Twierdzę, że sytuacja wygląda znacznie gorzej, a odmowa dla TV Trwam to rozkaz, który przyszedł z „góry” zaś nasi politycy odgrywający na deskach teatrzyku III RP role „mężyków stanu” wykonują tylko polecenia „starszych i mądrzejszych”.

Myślę, że właśnie w takim celu w ogłoszeniu KRRiT umieszczono pewne zdanie klucz, a może lepiej napisać, wytrych:

„OGŁOSZENIE PRZEWODNICZĄCEGO KRAJOWEJ RADY RADIOFONII I TELEWIZJI z dnia 20 grudnia 2012 r. o możliwości uzyskania koncesji na rozpowszechnianie programu telewizyjnego (…) o charakterze wyspecjalizowanym społeczno-religijnym (…) Audycje poświęcone tematyce religijnej będą propagowały tolerancję i treści ekumeniczne oraz działania w duchu dialogu międzyreligijnego” (Monitor Polski z 27 grudnia 2012 roku).

Jeżeli polskie władze nie są nawet na tyle suwerenne by katolikom stanowiącym przeszło 90 procent polskiego społeczeństwa umożliwić oglądanie naziemnego cyfrowego katolickiego kanału telewizyjnego to, kto w rzeczywistości rządzi Polską za pośrednictwem tych pociąganych za sznurki marionetek?

To nie jest tylko bitwa o miejsce na cyfrowym multipleksie dla jednej telewizyjnej stacji katolickiej. To jest bój o to czy Polacy będą gospodarzami we własnym kraju czy też tylko pariasami zepchniętymi na margines i zagonionymi do najprostszych prac w zagranicznych montowniach i fabrykach części zamiennych.

Źródła:

http://web.archive.org/web/201004120653 ... -2007.html

http://www.rp.pl/artykul/805612.html

http://www.jewish.org.pl/index.php/pl/s ... olsce.html

Artykuł opublikowany w ogólnopolskim tygodniku Warszawska Gazeta

http://kokos.salon24.pl/480183,przetrwa ... polegniemy


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Czyja jest Polska?
PostNapisane: 29 sty 2013, 17:54 
Offline
Moderator

Dołączył(a): 13 lip 2009, 09:25
Posty: 31611
Gigantyczne premie w NFZ

Dodano: 28.01.2013 [08:17]

Urzędnikom warszawskiej centrali NFZ w myśl hasła PO „żyje się lepiej”, zwłaszcza, gdy na premie dla nich wydano niemal 2 miliony złotych.

Jak wynika z ustaleń reporterów „Faktu”, 280 urzędników NFZ otrzymało premie w wysokości średnio 6 tys. 428 złotych i 57 groszy. Łącznie na premie wydano 1,8 mln zł.

Co ciekawe, szefostwo NFZ zdaje się nie zważać na dramatyczną sytuację służby zdrowia i poza gigantycznymi premiami rozdaje także nagrody. Okazuje się, że w ubiegłym roku średnia nagroda dla pracownika NFZ sięgnęła 3 tys. zł. Reporterzy „Faktu” zauważają, że to 100 razy więcej niż dofinansowanie z NFZ do okularów dla dziecka z poważną wadą wzroku.

W planie finansowym na 2012 rok na wynagrodzenia dla pracowników centrali NFZ przeznaczono 31,5 mln zł, w tym 1,8 mln zł przeznaczono na premie dla 280 pracowników, a 18 szczęśliwców otrzymało jeszcze nagrody w wysokości 55 tys. zł.

Autor: pł
Żródło: Fakt, niezalezna.pl

http://niezalezna.pl/37783-gigantyczne-premie-w-nfz


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Czyja jest Polska?
PostNapisane: 30 sty 2013, 14:47 
Offline
Moderator

Dołączył(a): 13 lip 2009, 09:25
Posty: 31611
Pod okupacją mniejszości

Artykuł Cezarego Gmyza, ujawniający milicyjną i SB-cką przeszłość matki sędziego Tuleyi wywołał oburzenie wśród establishmentu III RP.

Dziś wiemy już znacznie więcej.

Matka sędziego, Lucyna Tylaya już po odejściu na resortową emeryturę została tajnym współpracownikiem biura „B" Służby Bezpieczeństwa i jako TW „Lucyna” prowadziła 10 tajnych agentów, zaś ojciec, Witold, również funkcjonariusz MSW to doktorant Akademii Ministerstwa Spraw Wewnętrznych ZSRR, co ustalili dziennikarze Gazety Polskiej Codziennie.

Czytelnicy Warszawskiej Gazety na pewno nie byli zaskoczeni „listą zbulwersowanych”, którym grzebanie w życiorysach najbardziej nie jest na rękę.

Oczywiście od razu „haniebnym postępkiem” Gmyza zajął się TVN24, gdzie komuch Nałęcz, doradca prezydenta stwierdził, że „To nie tylko zamach, ale brutalny gwałt na niezależności sędziowskiej”, a w imieniu Czerskiej dał głos Waldemar Kumór pisząc:

„To, co zrobił Cezary Gmyz w TygodnikuLisickiego.pl, przypomina metody stalinowskie. Bo to przecież stalinowcy oceniali człowieka po tym, kim byli jego rodzice. A dokładnie to zrobił red. Gmyz”

Ci wszyscy oburzeni wiedzą doskonale, że nawet w najstarszych demokracjach czy w takich na przykład Stanach Zjednoczonych jest czymś oczywistym, że opinia publiczna ma prawo znać przeszłość ludzi, którzy w jakimkolwiek stopniu decydują o ich losach. Prześwietlany jest każdy nie wyłączając prezydenta. W Wielkiej Brytanii wystarczy zgłosić chęć zostania policjantem by rozpoczęła się „ostra stalinowska jazda” po drzewie genealogicznym kandydata.

Nie będę się dłużej rozwodził nad tą salonową histerią gdyż dowodzi ona tylko tego, że włodarze III RP próbują cały czas ukryć przed narodem pewne bardzo dziwne, niepokojące i podejrzane zjawisko.

Polega ono na tym, że dzieci i wnuki różnych zdrajców, byłych sowieckich szpiegów, stalinowskich oprawców, peerelowskich sędziów czy prokuratorów, komunistycznych sekretarzy, działaczy agenturalnej KPP są delikatnie mówiąc nadreprezentowani w tak zwanych elitach politycznych, medialnych, biznesowych, jak również wśród pracowników szeroko rozumianego wymiaru sprawiedliwości, organów ścigania czy instytucjach finansowych.

Przypomnę, że te same dzisiaj „oburzone” środowiska prześwietlały dwa pokolenia wstecz rodzinę Romana Giertycha, kiedy ten jeszcze nie zgiął karku przed Salonem. To te same zakłamane gęby nie widziały niczego złego, kiedy lustrowano historyka Sławomira Cenckiewicza, wyciągając mu dziadka z UB, którego ten w ogóle nie znał. Miało to świadczyć o tym, że historyk z takim protoplastą w życiorysie nie był godzien pisania czegokolwiek o „Bolku” Wałęsie.

Czy wtedy Nałęcz krzyczał, że „To nie tylko zamach, ale brutalny gwałt na niezależność badań naukowych”? A może Gazeta Wyborcza na pierwszej stronie zadawała dramatyczne pytanie:, „Kto obroni historyków Cenckiewicza i Zyzaka?”

Oczywiście nic takiego nie miało miejsca. Nie oponował nikt z tego pomagdalenkowego towarzystwa wzajemnej adoracji.

Dzisiaj jednak Czerska rzuca na całą Polskę dramatyczne pytanie, „Kto obroni sędziego Tuleyę?”

Kandydatów na obrońców jest cała okrągłostołowa horda z tym, że szczerze radzę Salonowcom nie sięgać tym razem po „Bolka” Wałęsę, bo nie kto inny jak on sam grzmiał w 2009 roku:

„Jeśli chodzi o Cenckiewicza, to wnuk ubeka, który strasznie gnębił Polaków. Dopuszczony do dokumentacji chce sądzić patriotów, niszczyć zwycięstwo. Niech rozliczy się z własną przeszłością (...) Chyba nasze prawo nie jest fair. Czy to jest w porządku, by dopuszczać ludzi, którzy byli związani z ubecją, do papierów tego typu?”

Oj macie z tym I-szym Elektrykiem III RP problem, zwłaszcza, że okazuje się mięć on po latach rację. Wszak sam proroczo przepowiedział dokładnie, kim będzie:

„Powinna być lewa noga i prawa noga. A ja będę pośrodku”

Zgadzam się, że dzieci i wnuki nie powinny ponosić odpowiedzialności za postępki swoich rodziców czy dziadków, ale już twierdzenie, że rodzinny dom nie ma wpływu na kształtowanie charakteru, poglądów, postaw czy dalszych życiowych wyborów młodych ludzi przeczy nie tylko logice, ale i nauce czy doświadczeniu życiowemu.

Prawda o tym, kto w III RP rozdaje dzisiaj karty byłaby dla społeczeństwa porażająca i dlatego takie próby jak tekst Cezarego Gmyza zawsze powodują u salonowców nerwowe mrowienie od stóp do głów i dość histeryczne reakcje.

Sytuacja staje się tym bardziej niebezpieczna, że nawet próba likwidacji niewygodnych mediów kończy się dzisiaj odwrotnie do intencji i zamierzeń włodarzy III RP.

Likwidując jedną gazetę obserwują oni z niepokojem, że staje się ona lernejską Hydrą, której natychmiast odrastają dwie, a nawet trzy głowy.

Na całe szczęście coraz większa liczba Polaków dowiaduje się o tym, że olbrzymia część tak zwanych autorytetów, celebrytów, pracowników mediów, i „ekspertów” to tak jak w wypadku Kuby Wojewódzkiego, Michała Figurskiego, Jerzego Owsiaka czy Piotra Kraśki, synalkowie i wnukowie komunistycznej nomenklatury, a sędzia Igor Tuleya jest tu raczej regułą niż wyjątkiem.

Zagłębiając się w te rodzinne powiązania jeży się włos na głowie, a podane wyżej przykłady w porównaniu z innymi „autorytetami” czy „biznesmenami” są naprawdę niewinne.

Ludziom zaczyna wydawać się to dziwne, że niemal ćwierć wieku od tak zwanego odzyskania niepodległości, nie ma wśród elit, celebrytów czy stręczonych nam autorytetów nikogo spośród dzieci i wnuków „żołnierzy niezłomnych”.

Czyżby potomek takiego na przykład sadysty Józefa Światły czy komucha Wincentego Kraśki był z automatu zdolniejszy od dziecka czy wnuka rotmistrza Pileckeigo, albo Stanisława Sojczyńskiego „Warszyca”? Czy dzieci sowieckich szpiegów i zdrajców Polski mają wyższe IQ niż potomkowie pomordowanych bohaterów ekshumowanych z „powązkowskiej łączki”?

Dlaczego zmarła w 2010 roku Maria Fieldorf-Czarska oprócz Naszego Dziennika i Radia Maryja nie mogła przemówić do swoich rodaków za pośrednictwem tych mediów gdzie aż roi się o różnych Passentów, Urbanów, Ciosków i Dukaczewskich, Millerów i Oleksych? Z jakiego powodu była dla Salonu „trędowata”?

Dlaczego Polacy nic nie wiedzą o losach Irenki i Wiesi, ukochanych sióstr „Inki”, Danusi Siedzikówny?.

A co z ich pociechami? Może są nadymanymi przez media stylistkami, jak córka Jaruzelskiego, albo mimo kompletnego braku talentu ktoś powalony samym nazwiskiem zrobił z nich aktorki typu Weroniki Rosati?

Dlaczego musimy oglądać na ekranach telewizorów już trzecie pokolenie komuchów Kraśków, a nikt nie pokaże nam syna Józefa Franczaka „Lalka”, ostatniego polskiego partyzanta. Dlaczego Polacy nie mają okazji poznać losów syna majora Żubryda ps „Zuch”, zamordowanego podstępnie wraz z ciężarną żoną przez agenta UB, Jerzego Vaulina, dożywającego w Warszawie spokojnie swoich dni, wielokrotnie nagradzanego, zasłużonego reżysera wytwórni „Czołówka”?

Dlaczego dzieci komunistycznych kacyków i różnego rodzaju zaprzańców brylują w mediach, a potomkowie patriotów i bohaterów są zupełnie nieobecni?

Przecież nie wszyscy walczący z komuną, UB i NKWD polscy patrioci zginęli młodo i bezpotomnie.

Dlaczego w demokratycznym i w przeważającej większości katolickim kraju na ekranach telewizorów królują agnostycy, ludzie niewierzący, a jeśli już pojawia się jakiś kapłan to najczęściej upadły Bartoś, albo Obirek, którego „bohaterstwo” polega na zrzuceniu sutanny czy habitu, a jeżeli już pojawia się czynny kapłan to zawsze jest to ksiądz Sowa lub jakiś jego klon?

Odpowiedź jest prosta.

Aby utrzymać swój stan posiadania establishment III RP stosuje pewien perfidny zabieg, a umożliwia mu to „zaprzyjaźnienie się” z tak zwanymi wiodącymi mediami.

Kamień ciągnący od 1989 roku polskiego topielca na dno zostaje za pomocą wszechobecnej propagandy przedstawiony jako kapok, dzięki któremu utrzymujemy się na powierzchni i nie toniemy.

Ludzie z każdym dniem coraz bardziej zdają sobie sprawę, że ukształtowała się w Polsce pewna nieliczna kasta posiadaczy, która opanowała swoimi mackami całe państwo i nie jest w żadnym stopniu reprezentatywna dla ogółu polskiego społeczeństwa oraz przekształciła się w oligarchię, która działa wyłącznie w swoim własnym interesie.

Dla nich szansą na przetrwanie i utrzymanie łupów oraz swoich pozycji jest niszczenie tradycyjnej rodziny, wiary, wartości chrześcijańskich i patriotyzmu oraz piętnowanie wszystkich bez wyjątku historycznych narodowych zrywów tylko po to, aby wybić nam z głów nawet samą myśl o buncie.

Ja jestem jednak optymistą i już widzę wyraźne symptomy trzeźwienia narodu.

Polska się budzi i przyjdzie taki czas, że raz i na zawsze pogoni te samozwańcze elity III RP, żerujące na Polsce.

http://kokos.salon24.pl/482580,pod-okupacja-mniejszosci


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Czyja jest Polska?
PostNapisane: 22 lut 2013, 21:45 
Offline
Moderator

Dołączył(a): 13 lip 2009, 09:25
Posty: 31611
Czy Polską władają oligarchiczne gangi?

Śpij spokojnie Polsko - SB, WSI, MO, ZOMO, BOR i LWP czuwa

Ostatnio bez większego echa przemknęły przez media pewne z pozoru tylko mało istotne informacje. Okazało się, że od nowego roku kancelarii prezydenta nie chronią już funkcjonariusze BOR, lecz prywatna firma ochroniarska Besma Security. Dociekliwych i ciekawskich powiadamiam, że wraz z tą informacją strona internetowa agencji ochrony przestała działać i pojawił się jakże wymowny komunikat, „strona w przebudowie”, nie mylić z kampanią propagandową PO, „Polska w budowie”.

Jak to? Prezydent wyraża olbrzymie zaufanie do szefa BOR, „szofera” Janickiego, daje mu po „Smoleńsku” kolejną generalska gwiazdkę i nagle takie votum nieufności? A może dmucha na zimne? Kto raz zdradził to wielce prawdopodobne, że uczyni to po raz kolejny, zwłaszcza, jeżeli gdzieś istnieje ośrodek decyzyjny, którego rozkazy mają o wiele większą moc niż te wydawane przez „mężyków stanu” znad Wisły, a nielojalność wobec tamtego ośrodka nigdy nie uchodzi nikomu na sucho.

Warto dodać, że ta sama firma ochrania również Ministerstwo Spraw Zagranicznych, KRRiT, Ministerstwo Środowiska, Ministerstwo Edukacji Narodowej, Centrum Obsługi Kancelarii i Prezesa Rady Ministrów oraz kilka jednostek wojskowych.

Dowiadujemy się też, że od marca bieżącego roku z lotnisk w Polsce znikną funkcjonariusze straży granicznej, a w ich miejsce pojawią się pracownicy prywatnych agencji ochrony.

Jeżeli dodamy do tego fakt, że władze jednostek administracyjnych w wielu miastach i gminach polski coraz częściej rezygnują z usług policji, a do rozprawiania się z protestującymi rodakami wynajmują prywatne armie, czyli agencje ochrony to Polska jawić się nam zaczyna, jako typowo oligarchiczny twór państwowy gdzie jak w XVII czy XVIII wieku możnowładcy dla osobistej ochrony i dławienia buntów dysponowali własnymi zaufanymi magnackimi wojskami i oddziałami dworskimi, w których aż roiło się od ciemnych typów i podejrzanych indywiduów.

Wyobraźmy sobie wyniki przeprowadzonego wśród Polaków sondażu, w którym zadano by dzisiaj jedno tylko pytanie, brzmiące:

Jaka formacja mundurowa jest w Polsce najliczniejsza?

Większość rodaków niezdających sobie jeszcze sprawy, że staliśmy się już dawano republiką bananową i ewenementem niespotykanym nawet na kontynencie afrykańskim, odpowiedziałaby, że taką formacją jest wojsko, albo policja. Głosy rozłożyłyby się mniej więcej po równo, a jedynie kilka procent zwolenników PSL-u postawiłoby na straż pożarną, oczywiście uwzględniając tę ochotniczą.

Tymczasem już od wielu lat największą formacją mundurową w Polsce są prywatne firmy ochroniarskie, a ich liczebność już dawno przewyższa ilość wszystkich żołnierzy, policjantów, strażaków i sokistów razem wziętych.

Oczywiście większości rodaków te prywatne siły zbrojne kojarzą się najczęściej z ochroniarzami w supermarketach i nic nie wiedzą na przykład działających w ramach tych firm, Specjalistycznych Uzbrojonych Formacjach Ochronnych (SUFO), wywiadowni, nazwijmy je „gospodarczymi” czy wręcz wymykających się spod jakiejkolwiek ochrony, swego rodzaju prywatnych służbach specjalnych wyposażonych tak, że ABW, SKW i CBA mogłyby im tylko pozazdrościć.

Żeby dobrze zrozumieć opisywane przeze mnie zagrożenie trzeba nieco cofnąć się w czasie i wrócić do leniwego okresu wakacyjnego w 1997 roku, a konkretnie do dnia 22 sierpnia, kiedy to bez zbędnego rozgłosu uchwalono ustawę o ochronie osób i mienia, która to ustawa zapoczątkowała ochroniarski polski bum.

Dokonał tego rząd pod wodzą Prezesa Rady Ministrów Włodzimierza Cimoszewicza (TW „Carex”) niejako rzutem na taśmę, gdyż na 21 września 1997 roku zaplanowano wybory parlamentarne.

To właśnie w tym akcie prawnym postanowiono, że właścicielem firmy ochroniarskiej może być tylko osoba, która ukończy odpowiednie szkolenie, zda egzamin i uzyska licencję II stopnia pracownika ochrony fizycznej.

Policzmy teraz ile czasu potrzebował wtedy zwykły Kowalski by taką firmę otworzyć.

Najpierw trzeba było poczekać aż pierwsi organizatorzy kursów dla pracowników ochrony zatwierdzą w odpowiednich instytucjach programy nauczania. Następnie trzeba było na taki kurs się zapisać, a po jego ukończeniu, w Komendzie Wojewódzkiej Policji odpowiedniej dla miejsca zamieszkania kursanta przejść przez gęste egzaminacyjne sito i oprócz teorii zaliczyć jeszcze strzelanie oraz techniki obezwładniania, walki wręcz i stosowanie środków przymusu bezpośredniego.

Licząc lekko w najbardziej optymistycznym wariancie po wielu miesiącach można było stać się szczęśliwym posiadaczem licencji pracownika ochrony drugiego stopnia, z tym, że po tym czasie okazało się, że tort, czyli rynek ochroniarski został już podzielony.

Stworzono, bowiem ustawowe wyjątki i dzięki sprytnie napisanym aktom wykonawczym licencje automatycznie i natychmiast otrzymać mogli absolwenci szkół oficerskich i podoficerskich oraz borowcy z 15 letnim stażem.

Jeżeli cofniemy się 15 lat do tyłu właśnie od 1997 roku to okaże się, że „niepodległa i suwerenna” III RP postawiła na doświadczonych funkcjonariuszy sprawdzonych w 1982 roku, czyli w stanie wojennym oraz wcześniej w czasach stania na straży władzy ludowej narzuconej nam przez „przyjaciół Moskali”.

Tym oto sposobem rynkiem zawładnęli komunistyczni resortowi chłopcy sprawdzeni i zahartowani wierną służbą w SB, MO, ZOMO, WSI, LWP i BOR.

Dzisiaj jednak okazuje się, że nawet te prywatne armie nie zadowalają już włodarzy III RP i aby ciałem stały się słowa mówiące, że „okrągłostołowej władzy nie oddamy nigdy”, Donald Tusk przesłał do sejmu projekt ustawy (druk nr 1066), na mocy której zaprowadzać porządek w Polsce będą mogli funkcjonariusze z obcych państw.

„Czary-mary” z firmami ochroniarskimi dokonane zostało w 1997 roku pod osłoną kanikuły i upalnego sierpnia. Dzisiaj, kiedy idzie „gorąca” wiosna nikt nie czekał do lata, a pan premier Tusk przesłał ustawę do sejmu w czasie rozpętanej z premedytacją przez człowieka do zadań specjalnych, Palikota „burzy w szklance wody”, czyli hałasu o związkach partnerskich i awantury „Grodzka-Nowicka”, którym to sprawom wiodące media nadały rangę „polskiej racji stanu”.

Nie należy też pomijać roli zasłużonej pani marszałek Ewy Kopacz, która tak ułożyła program posiedzenia sejmu, aby parlamentarzyści zajmowali się sprawami trzecio i czwartorzędnej wagi w atmosferze przypominającej hiszpańską corridę..

Teraz Drodzy Czytelnicy chyba zrozumiały stał się już dla Was tytuł tego artykułu, a po przeforsowaniu przez establishment III RP nowej ustawowej propozycji Donalda Tuska do wymienionych skrótów będziemy mogli dorzucić jeszcze kilka, z tym że już zagranicznych.

http://kokos.salon24.pl/488773,spij-spo ... -lwp-czuwa


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Czyja jest Polska?
PostNapisane: 25 lut 2013, 07:03 
Offline
Moderator

Dołączył(a): 13 lip 2009, 09:25
Posty: 31611
Buta i arogancja układu

Niebywały przykład arogancji i prostactwa zaprezentowali przed posiedzeniem sejmowej Komisji Odpowiedzialności Konstytucyjnej Stefan Niesiołowski i Jan Dworak. Przekaz ich krótkiego dialogu jest jednoznaczny: katolicy popierający Telewizję Trwam to „bydło”, a ich roszczenia o umieszczenie niezależnego medium na multipleksie to „bzdury”, którymi nie warto się przejmować.

Trwającą niecałe 30 sekund wymianę zdań pomiędzy politykiem Platformy Obywatelskiej i przewodniczącym Krajowej Rady Radiofonii i Telewizji zarejestrowały kamery Telewizji Trwam.

Niesiołowski zaczepia Dworaka i drwiącym tonem kpi z ojca Tadeusza Rydzyka. W podobnym tonie odpowiada przewodniczący KRRiT, komentując czwartkowe posiedzenie sejmowej Komisji Odpowiedzialności Konstytucyjnej: „To jakieś bzdury”. Niesiołowski rzuca w typowym dla siebie stylu epitet „bydło” mający najwyraźniej obrazić wszystkich, którzy bronią Telewizji Trwam i jej miejsca na multipleksie. Dodaje jeszcze z kpiną frazę „cesarz Kaligula”.

Dworak nie wydaje się specjalnie skonfundowany szyderstwem rozmówcy. Grymasami twarzy pokazuje, że ten sposób komunikacji go nie razi.

Czują się bezkarni

– Krótka wymiana zdań pomiędzy Stefanem Niesiołowskim i Janem Dworakiem odsłania poczucie bezkarności obecnego układu władzy. Słowa Niesiołowskiego „nie przejmuj się” skierowane do przewodniczącego KRRiT stanowią zapewnienie ze strony przedstawiciela partii rządzącej o swoistym parasolu ochronnym, którym objęty jest Dworak – ocenia w rozmowie z „Naszym Dziennikiem” prof. Krystyna Pawłowicz (PiS), członek sejmowej Komisji Odpowiedzialności Konstytucyjnej.

Jej zdaniem, używając lekceważącego i wyszydzającego określenia „bydło”, Niesiołowski daje Dworakowi do zrozumienia, że ten nie ma powodów do obaw. Według naszej rozmówczyni, odsłania to również nastrój, jaki panuje po stronie koalicji, oraz arogancję, z jaką podchodzą do tej konkretnej, ważnej dla milionów Polaków sprawy.

– Przy obecnym układzie władzy Dworakowi rzeczywiście nic nie grozi, ale to bynajmniej nie oznacza, że mamy zrezygnować z działań i nacisku. Ten układ nie jest wieczny. Mając na uwadze wielkość szkody, jaką wyrządza polskiemu społeczeństwu i milionom katolików, oraz upokorzenia im zadawanego, przewodniczący KRRiT nie może liczyć, że to pójdzie w niepamięć. Widzimy, z jaką lekkością obecny układ omija Konstytucję, i nie możemy być wobec tego obojętni – podkreśla.

Poseł Pawłowicz dodaje również, że Niesiołowski w trakcie tej krótkiej, ale jakże wymownej wymiany zdań był w swoim żywiole, posługując się niespotykaną agresją i wrogością wobec prawicy. Większość sejmowa dodatkowo daje mu jeszcze na to przyzwolenie, nie zważając m.in. na ból rodzin zmarłych tragicznie w katastrofie smoleńskiej, które nieraz były ofiarą obraźliwych i nienawistnych ataków posła Niesiołowskiego.

Agresja władzy

Jak się okazuje, skandaliczne wypowiedzi posła Niesiołowskiego i notoryczne dawanie przez niego upustu swojej niepohamowanej agresji pozostają wciąż bezkarne.

– Jeśli pan Stefan Niesiołowski zachowuje kwalifikacje zdrowia psychicznego, to jego zachowanie bezwzględnie podlega normom karnym. Jeżeli natomiast nie zachowuje tych kwalifikacji, to nie powinien zasiadać w Sejmie – zaznacza ks. prof. Paweł Bortkiewicz TChr, etyk.

Dodaje, że w tej krótkiej wymianie zdań między Niesiołowskim a Dworakiem padły dwa obraźliwe stwierdzenia. Pierwsze to „bydło”, które ma się odnosić do kilku milionów Polaków popierających starania Telewizji Trwam o miejsce na cyfrowym multipleksie. Według etyka, określenie ich „bydłem” powinno podlegać konkretnym normom karnym.

– Padają również kilkakrotnie słowa „cesarz Kaligula” i tak naprawdę nie wiadomo, czy Stefan Niesiołowski ma świadomość, kim był ten cesarz i czym zasłynął. Czy wie, że był to despotyczny władca, chory psychicznie, który wprowadził do senatu rzymskiego konia i uczynił go senatorem? – pyta retorycznie ks. prof. Bortkiewicz.

Z kontekstu rozmowy nie wynika jednoznacznie, czy przydomek „Kaligula” ma zastosowanie do szefa KRRiT. Jak zauważa nasz rozmówca, Jan Dworak jest zazwyczaj elokwentny, gdy zabiera głos na temat Telewizji Trwam, ale w tym wypadku nie potrafił zabrać głosu i zachowywał się biernie.

– Świadczy to o przyzwoleniu na słowa Stefana Niesiołowskiego, buńczuczne i agresywne. Myślę, że zarówno Jan Dworak, jak i cały obecny układ rządzący mają świadomość, iż sytuacja jest poważna, a ich zuchwałość może wynikać również ze strachu. W tych kilkudziesięciu sekundach mieliśmy odsłoniętą istotę problemu: przedstawiciel partii rządzącej w sprawie publicznej tak ważnej dla społeczeństwa, właściwie sprawie, która jest miernikiem wolności, wypowiada się w sposób arogancki, a człowiek odpowiedzialny za media w Polsce akceptuje je, czyli prawdopodobnie myśli to samo. To była w istocie krótka rozmowa przeciwników wolnych mediów w naszym kraju – podsumowuje ks. prof. Paweł Bortkiewicz.

Przypomnijmy, że dzisiaj mija termin składania wniosków w drugim konkursie o miejsca na pierwszym multipleksie cyfrowym. Każdy z czterech programów ma mieć inny profil: filmowy, edukacyjno-przyrodniczy, dziecięcy i społeczno-religijny. O ten ostatni będzie się starać Fundacja Lux Veritatis, właściciel Telewizji Trwam.

Paulina Gajkowska

http://www.naszdziennik.pl/polska-kraj/ ... kladu.html


Góra
 Zobacz profil  
 
Wyświetl posty nie starsze niż:  Sortuj wg  
Utwórz nowy wątek Odpowiedz w wątku  [ Posty: 108 ]  Przejdź na stronę Poprzednia strona  1, 2, 3, 4, 5, 6 ... 8  Następna strona

Wszystkie czasy w strefie UTC + 1


Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zalogowanych użytkowników i 5 gości


Nie możesz rozpoczynać nowych wątków
Nie możesz odpowiadać w wątkach
Nie możesz edytować swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz dodawać załączników

Szukaj:
Skocz do:  
 cron
Powered by phpBB © 2000, 2002, 2005, 2007 phpBB Group
Przyjazne użytkownikom polskie wsparcie phpBB3 - phpBB3.PL
Nasi przyjaciele: Strony Patriotyczne
Linki pozycjonujące: Fenster aus Polen / Schüco Fenster / Drutex Fenster / Fenster Preise / Haustüren /