Polskie-Forum.pl


Wolne i niezależne forum dyskusyjne / opinie polityczne / aktywność obywatelska / patriotyzm / Polska / wolna dyskusja


Wszystkie czasy w strefie UTC + 1




Utwórz nowy wątek Odpowiedz w wątku  [ Posty: 105 ]  Przejdź na stronę Poprzednia strona  1 ... 3, 4, 5, 6, 7
Autor Wiadomość
 Tytuł: Re: Świat według PO
PostNapisane: 08 cze 2015, 12:22 
Offline
Administrator
Avatar użytkownika

Dołączył(a): 13 lip 2009, 08:13
Posty: 762
Aerolit napisał(a):
Ziemkiewicz: Działacze PO będą hejterami?
Głupota jest tu tak wspaniale spiętrzona, niczym krem na wykwintnej tortoletce, że po prostu nie wiadomo, od czego zacząć.
http://www.stefczyk.info/publicystyka/o ... 3975922051


Dokładnie tak. Po prostu kolejne ich wypowiedzi powodują, że łapię się za głowę, jak to stado "Nikodemów Dyzmów" dotrwało do dnia dzisiejszego.

_________________
Obrazek


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Świat według PO
PostNapisane: 08 cze 2015, 14:52 
Offline
Moderator

Dołączył(a): 13 lip 2009, 12:02
Posty: 37605
Kolumb napisał(a):
Dokładnie tak. Po prostu kolejne ich wypowiedzi powodują, że łapię się za głowę, jak to stado "Nikodemów Dyzmów" dotrwało do dnia dzisiejszego.


Dyzma na tle tej hołoty to bardzo poważny mąż stanu.


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Świat według PO
PostNapisane: 17 cze 2015, 05:46 
Offline
Moderator

Dołączył(a): 13 lip 2009, 09:25
Posty: 30737
Koordynator bez doświadczenia

Decyzją Ewy Kopacz poseł Platformy Obywatelskiej Marek Biernacki został nowym koordynatorem służb specjalnych.

Ten ruch szefa rządu broni tezę, że Ewa Kopacz podobnie jak Donald Tusk nie wie, czym są służby specjalne i jak powinny być nadzorowane i koordynowane. Marek Biernacki co prawda ma doświadczenie ministerialne. Był ministrem spraw wewnętrznych, a także sprawiedliwości, ale to nie przekłada się na doświadczenie związane z funkcjonowaniem służb specjalnych, ich pracą operacyjno-rozpoznawczą, inwigilacyjną czy kontrwywiadowczą. Nie ma także wiedzy z funkcjonowania służb, zwłaszcza w najbardziej wrażliwym obszarze dotyczącym pracy operacyjnej, czyli tam, gdzie służby działają na pograniczu praw obywatelskich.

Marek Biernacki przewodniczył także sejmowej Komisji do spraw Służb Specjalnych. Według obecnego stanu prawnego komisja ta składa się z figurantów. Bierze się to stąd, że posłowie nie mogą poznać żadnych szczegółowych informacji odnośnie do metod i sposobów pracy służb specjalnych. Tak naprawdę wiedzą tylko to, co chcą przekazać im szefowie odpowiednich służb. A jak możemy się domyślać, wiedza ta jest mocno okrojona.

Po raz kolejny więc osoba, która ma kontrolować i nadzorować służby specjalne, nie posiada wiedzy do realizacji powierzonego jej zadania. Jeżeli nie posiada się wiedzy, to nie można żądać odpowiedzi i informacji od odpowiednich źródeł. A tak nie da się w sposób prawidłowy koordynować ich działalności.

Drugim kluczowym czynnikiem jest czas. Marek Biernacki zostaje koordynatorem służb specjalnych na cztery miesiące, czyli do czasu następnych wyborów parlamentarnych. Przez ostatnich osiem lat rozmontowano system bezpieczeństwa narodowego, w tym służb specjalnych. Nikt, choćby nie wiem jakim był magikiem, w tak krótkim czasie nie odtworzy choćby namiastki skutecznego systemu bezpieczeństwa narodowego.

To wszystko będzie oznaczało, że w dalszym ciągu służby będą realizować cele tylko dla nich ważne.

Bogdan Święczkowski

http://www.naszdziennik.pl/polska-kraj/ ... zenia.html


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Świat według PO
PostNapisane: 17 cze 2015, 08:24 
Offline
Moderator
Avatar użytkownika

Dołączył(a): 21 lip 2009, 10:40
Posty: 7480
Lokalizacja: Podlasie
A miało być tak pięknie. Sikorski chciał być prezydentem, szefem NATO... teraz szuka pracy także poza polityką

Obrazek

Mogło się wydawać, że jest niezatapialny. A tu taki klops. Radosław Sikorski jest zdany na łaskę i niełaskę Ewy Kopacz. Nie wiadomo, czy premier zgodzi się na jego start w wyborach parlamentarnych.

Był posłem, senatorem, ministrem obrony narodowej, wiceprzewodniczącym PO, ministrem spraw zagranicznych, przewodniczącym Komitetu do Spraw Europejskich i marszałkiem Sejmu VII kadencji. Chciał być Szefem NATO, prezydentem Polski i komisarzem do spraw energetycznych. Teraz jego przyszłość rysuje się niezbyt różowo.

Jeśli premier zdecyduje, że na listach wyborczych PO nie ma miejsca dla byłego marszałka Sejmu Radosław Sikorski może poczuć, co to bezrobocie.

Marzy mu się jedynka na liście w okręgu bydgoskim podczas jesiennych wyborów parlamentarnych. Ewa Kopacz nie jest skora spełnić tego marzenia

—informuje fakt.pl.

Nie stać go nawet na zwykłe przepraszam za kompromitujące taśmy, a to bardzo drażni panią premier

—przyznał nieoficjalnie jeden z polityków Platformy.

Jak informuje tabloid Sikorski rozgląda się za posadą w międzynarodowych organizacjach.

Jeśli jednak jego plany spełzną na niczym bieda mu nie grozi.

Zawsze może wrócić do dworku w Chobielinie i utrzymywać się z pensji żony Anne Applebaum. Zarobki tej znanej w USA dziennikarki i pisarki są tak duże, że były marszałek nie musi pracować w ogóle. Tylko w zeszłym roku zarobiła ok. 1,7 mln zł czyli 8 razy więcej niż on!

—donosi fakt.pl.

Jaka by nie była przyszłość Sikorskiego jedno jest pewne - na swoje odejście z funkcji marszałka Sejmu ciężko zapracował.

Czytaj też:

A jeszcze niedawno Radosław Sikorski wygaszał mandat europosłowi Andrzejowi Dudzie w ramach dorzynania watahy. Ach ten los ironista…

Radek Sikorski brzydzi się tanim państwem. A państwo ma nie być tanie, ma być w stanie zaspokoić wszystkie potrzeby marszałka…

ann/fakt.pl

autor: wSumie.pl

http://wpolityce.pl/spoleczenstwo/25625 ... a-polityka

_________________
"W ciągu całego naszego życia widziałem w naszym kraju tylko dwie partie. Partię polską i antypolską, ludzi godnych i ludzi bez sumienia, tych którzy pragnęli Ojczyzny wolnej i niepodległej, i tych, którzy woleli upadlające obce panowanie."


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Świat według PO
PostNapisane: 16 paź 2015, 06:37 
Offline
Moderator

Dołączył(a): 13 lip 2009, 09:25
Posty: 30737
Dla PO liczy się głos nawet PRL-owskich notabli

Z Janem J. Kasprzykiem, historykiem, publicystą, radnym warszawskiego samorządu, rozmawia Mariusz Kamieniecki

Rząd premier Ewy Kopacz przed wyborami daje podwyżki m.in. byłym funkcjonariuszom bezpieki PRL, którzy do dziś pracują w służbach. Opozycja twierdzi, że PO chce kupić sobie urzędników przed wyborami, Pana zdaniem słusznie?
– Z dużą dozą prawdopodobieństwa można założyć, że tak właśnie jest. Zresztą nie pierwszy to przypadek, bo podobne sytuacje mieliśmy chociażby w Warszawie przed wyborami samorządowymi, kiedy administracja, której przewodzi Platforma Obywatelska, dawała podwyżki, premie tak, aby cały sztab urzędników stołecznego ratusza głosował na swojego pracodawcę, czyli na tych, którzy dzielą korzyści. Należy przypuszczać, że teraz jest podobnie. Administracja pod rządami PO – PSL jest rozbudowana do granic dotąd niespotykanych. Tworzy ją cała rzesza urzędników, którzy wiedzą, że pod rządami Platformy nic złego im nie grozi. Często są to ludzie na specjalnie dla nich stworzonych stanowiskach, którzy piastują funkcje wynagradzane niewspółmierne do powierzonych im obowiązków. Zarówno posady, wynagrodzenia, jak i podwyżki mogą być motywacją dla takich urzędników, aby 25 października przy urnach pamiętali o swoich chlebodawcach z Platformy i PSL-u.

Platforma musi być bardzo zdesperowana, skoro próbuje sobie „kupić” głosy nawet byłych esbeków.
– Platforma jest nie tylko zdeterminowana, ale też przerażona tym, co stanie się 25 października. Widać to nie tylko przy okazji sprawy, o której rozmawiamy, ale po nerwowości, jaka panuje w szeregach i sztabie Platformy, co pokazują media. Ta determinacja i chęć zdobycia chociażby jednego głosu więcej, to nic nowego, wystarczy tylko przypomnieć, jak reagował Bronisław Komorowski po przegranej pierwszej turze wyborów prezydenckich, kiedy okazało się, że może przegrać także w drugiej. Ta histeria znalazła swój wyraz chociażby w ogłoszonym referendum w sprawie JOW-ów, które nie dość, że nie przyniosło Komorowskiemu zamierzonego poparcia, to kosztowało Polaków około stu milionów złotych. Były prezydent wywodzi się z tego obozu władzy, która mam nadzieję przestanie sprawować rządy w Polsce po 25 października i nie pomoże im kupowanie poparcia. Jak ulał pasuje tu stwierdzenie, którego niegdyś użył Antoni Słonimski, mówiąc, że „tonący brzydko się chwyta”.

Dlaczego w Polsce przedstawiciele reżimu komunistycznego nie ponoszą odpowiedzialności, mało tego w większym zakresie korzystają z przywilejów niż obrońcy polskiej wolności?
– Ta sytuacja jest karygodna, oburzająca, która nie powinna mieć miejsca, tym bardziej że za nami 25 lat wolności, jak to określają rządzący. SB-ecy na emeryturze otrzymują nawet kilkakrotnie wyższe świadczenie, niż byli opozycjoniści. Osobiście znam wiele osób z dawnej opozycji niepodległościowej, które żyją na skraju ubóstwa. Nie jest rzadkością, że takie osoby nie otrzymują świadczeń emerytalnych czy rentowych w należnym im wymiarze, bo w stanie wojennym byli internowani czy też ukrywali się i ten czas niestety nie liczy się im do stażu. Dziś otrzymują najniższe świadczenia w granicach 1000-1200 złotych, co nie tylko nie wystarcza na godne życie, ale nawet na zabezpieczenie podstawowych potrzeb. Po drugiej stronie mamy całą rzeszę funkcjonariuszy SB, choćby pracowników MSW, gdzie staże wynikające ze stopni wojskowych, jakie posiadali, czy stopni milicyjnych liczą się im do emerytury. To wręcz niewyobrażalne. W II RP, kiedy rodziła się polska wolność, nie znam przypadku, żeby np. agenci carskiej Ochrony żyjący w niepodległej Polsce otrzymywali świadczenia wyższe niż bojownicy walk o niepodległość. Klasa polityczna w 1989 r. przy Okrągłym Stole popełniła błąd kardynalny, grzech – moim zdaniem – założycielski III RP, a mianowicie dobro nie zostało nazwane dobrem, a zło złem. Nastąpiła relatywizacja tych pojęć, czego efekty pokutują dzisiaj w różnych obszarach zarówno w przypadku emerytur SB-eckich, czyli niesprawiedliwości społecznej, gdzie ofiara ma nieporównywalnie gorsze warunki w porównaniu z katem. Dotyczy to także innych obszarów, gdzie np. w środowisku „Gazety Wyborczej” przy okazji święta Żołnierzy Niezłomnych pozwala się na dyskusje, w których puentą jest stwierdzenie, że właściwie każda ze stron miała rację. To efekt karygodnego zaniechania z 1989 r., ale nie oznacza to wcale, że nie można tego naprawić. Powiem więcej, najwyższa pora, aby to uczynić i zło nazwać złem, a dobro dobrem. Należałoby tę sprawiedliwość przełożyć także na sferę emerytur. SB-ecy nie mogą absolutnie otrzymywać uposażeń często wielokrotnie wyższych niż ich ofiary. To wymaga – moim zdaniem – systemowego rozwiązania. Sądzę, że przyszły parlament powinien się tym zająć i raz na zawsze naprawić dziejowe krzywdy – efekt 25-letnich zaniedbań.

Siedmiu sędziów Sądu Najwyższego uznało wczoraj, że bezprawne pozbawienie wolności może być uznane za nieprzedawniającą się zbrodnię przeciw ludzkości. Procesy zbrodniarzy komunistycznych ciągną się latami. Czy może to być krok w kierunku rozliczenia winnych zbrodni komunistycznych?
– Stanowisko Sądu Najwyższego to jest dobry sygnał. I tu nie chodzi o odwet, od czego jako ludzie wierzący jesteśmy dalecy, ale chodzi tu o sprawiedliwość. W systemie demokratycznym ofiara, którą właściwie jest cały naród, może żądać, domagać się sprawiedliwości w postaci choćby symbolicznych wyroków. To jest sprawa, o którą jako środowiska niepodległościowe zabiegamy właściwie od lat. Jej symbolicznym wymiarem będzie np. pozbawienie stopnia generalskiego Czesława Kiszczaka. Ten człowiek nie ma prawa, aby przed jego nazwiskiem był umieszczany zaszczytny tytuł „generał”. Kwestia osądzenia takich ludzi nie oznacza wsadzania ich do więzień, bo nie o to tu chodzi, ale należy pokazać, że system komunistyczny był zły, a system ten tworzyli bardzo konkretni ludzie, których jeżeli sąd udowodni winę, należy skazać. Wielu, jak Wojciech Jaruzelski czy Stanisław Kociołek, stanęło już przed najwyższym Bożym sądem, ale sprawiedliwość tu na ziemi wymaga, aby ci, którzy są odpowiedzialni chociażby za stan wojenny, za masakrę w 1970 r. czy inne zbrodnie komunistyczne, zostali osądzeni i prawomocnym wyrokiem sądu skazani i napiętnowani za krzywdy. Nie może być tak, że jeszcze nie tak niedawno na Pomorzu z honorami wojskowymi żegnano człowieka odpowiedzialnego za śmierć wielkiej polskiej patriotki Danuty Siedzikówny „Inki” i dopiero po protestach społecznych, po 25 latach Wolności, weszło w życie rozporządzenie ministra obrony narodowej, że osoby związane z bestialskim reżimem komunistycznym nie będą chowane z honorami wojskowymi.

Jak w tym kontekście odczytuje Pan pochówki komunistycznych dygnitarzy na Powązkach?
– To nieporozumienie i chichot historii. Nie dalej jak dwa tygodnie temu na wojskowych Powązkach pochowano Stanisława Kociołka nieopodal Łączki, gdzie wciąż jeszcze w dołach śmierci są niewydobyte szczątki bohaterów. Mamy zatem do czynienia z sytuacją, kiedy kaci są często grzebani nieopodal swoich ofiar i temu należy postawić tamę. W takich sytuacjach pokutuje wspomniany już wcześniej przeze mnie grzech założycielski III RP, czyli zrelatywizowanie postaw i niedookreślenie, co – jak sądzę – było też pewną gwarancją daną przez tych przedstawicieli opozycji solidarnościowej, którzy zasiedli z komunistycznymi władzami przy Okrągłym Stole. Ten glejt dawał ustępującej PRL-owskiej władzy gwarancję nietykalności. Tak jednak dłużej być nie może. Sprawiedliwość wymaga, aby wszystkie zbrodnie komunistyczne zostały osądzone, a ich sprawcy napiętnowani. Ten zbrodniczy system tworzyli bardzo konkretni ludzie, wielu spośród nich wciąż jeszcze żyje. Tymczasem wyroków skazujących zapadło bardzo niewiele. Można odnieść wrażenie, że sądy chcą, aby natura ich wyręczyła. Jedynym właściwie osądzonym i skazanym po 1989 r. był stalinowski zbrodniarz Adam Humer. Pozostali odgrywają komedie przed sądami, przedstawiając zaświadczenia lekarskie, a prasa pokazuje zdjęcia, jak chociażby w przypadku Kiszczaka, kiedy miał być obłożnie chory, tymczasem miło spędzał sobie czas na swoich działkach, korzystając z wysokich uposażeń emerytalno-rentowych.

Czy nie jest tak, że ten grzech zaniechania państwa polskiego i wspomniana przez Pana gruba kreska sprawiają, że dla wielu tych dygnitarzy komunistycznych PRL, a tym samym bezkarność wcale się nie skończyły?
– Ci ludzie umiejętnie przygotowali sobie grunt pod tą dzisiejszą swoją bezkarność, kupując sobie tzw. święty spokój. Okrągły Stół i gruba kreska dały im zabezpieczenie temu środowisku zarówno finansowe w postaci uposażeń, jak i w postaci nietykalności. Nie wiem, na ile – i tu jest zadanie dla historyków IPN – komunistyczni aparatczycy w 1989 r. poprzez tzw. haki wobec czołowych działaczy opozycji solidarnościowej zabezpieczyli sobie nietykalność. Niewykluczone, że właśnie tu tkwi źródło tego grzechu zaniechania i nietykalności działaczy PRL-owskich, którzy otrzymali gwarancje. To powinni zbadać historycy, natomiast na nas spoczywa zadanie, obowiązek, aby ci, którzy ponieśli ofiary w walce z reżimem komunistycznym, zostali docenieni, a zbrodnie na nich dokonane rozliczone. W końcu komunizm przyniósł większe spustoszenie na świecie niż nazizm. Zbrodnie nazistowskie są ścigane i słusznie z całą surowością prawa do chwili obecnej. I nie ma znaczenia, czy strażnik z Oświęcimia ma 90, czy więcej lat, ale jeśli zostanie odnaleziony, to ma wytoczony proces i jest skazywany. Natomiast więzienie na Rakowieckiej czy inne miejsca komunistycznych kaźni nie różniły się wiele od choćby Alei Szucha, gdzie w czasie okupacji niemieckiej mieściła się siedziba Gestapo. Najlepiej oddają to słowa rotmistrza Witolda Pileckiego, który przeżył Oświęcim, a po wojnie był prześladowany przez stalinowski system represji i powiedział, że niemieckie represje i więzienie w porównaniu z działaniami stalinowskich siepaczy to była pestka. A zatem jeśli ścigamy – i słusznie – nazistowskich zbrodniarzy, to ścigajmy z taką samą stanowczością zbrodniarzy komunistycznych, żeby nie czuli się bezkarni i nie śmiali się w twarz swoim ofiarom. Przykład Kiszczaka jest tu modelowy.

Dziękuję za rozmowę.
Mariusz Kamieniecki

http://www.naszdziennik.pl/polska-kraj/ ... tabli.html


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Świat według PO
PostNapisane: 03 gru 2015, 06:45 
Offline
Moderator

Dołączył(a): 13 lip 2009, 09:25
Posty: 30737
Bogaty nigdy nie zrozumie biednego

Główny Urząd Statystyczny podał wstrząsające dane, że w 2015 r. w 5,4 proc. gospodarstw domowych w Polsce brakowało pieniędzy na żywność. Urząd precyzuje, że chodzi o rodziny, w których brak finansów uniemożliwia zjedzenie przez osoby dorosłe mięsa, drobiu, ryb lub wegetariańskich odpowiedników oraz świeżych owoców i warzyw co drugi dzień.

To jest skandal, że w XXI wieku w sercu Europy może dochodzić do sytuacji niedożywienia społeczeństwa. Przez wiele lat podawano nam, że głód dotyczy wyłącznie krajów Trzeciego Świata. Tam można spotkać niedożywione dzieci i ich rodziców. Teraz widzimy, że ten Trzeci Świat leży w środku Starego Kontynentu i pokrywa się z granicami Rzeczypospolitej.

Ciężar odpowiedzialności za tę sytuację bez wątpienia spoczywa na rządach liberalno-chłopskich. Dlatego ogromnie się cieszę, że Beata Szydło w swoim exposé tak wiele miejsca poświęciła kwestii pomocy rodzinie. Mamy premier, która stawia na rodzinę, która wie, jak wielką wartość dla społeczeństwa mają dzieci. Wlewa to optymizm w nasze serca.

Większość mediów i elity milczą o głodzie w Polsce. Przypomnijmy sobie wystąpienie prezydenta Andrzeja Dudy zaraz po zaprzysiężeniu, gdy wspomniał o głodujących dzieciach. Z sali sejmowej dobiegło buczenie, a dokładniej z miejsc zajmowanych przez rządzącą koalicję PO i PSL. Kolegom i koleżankom byłego prezydenta Bronisława Komorowskiego jest na rękę wyśmiewanie faktów, które uderzają w ich wizję świata. Oni nie zauważali głodnych, bo zawsze byli najedzeni i syci. Część z nich ma miliony na kontach. Od wieków było wiadome, że „bogaty nigdy nie zrozumie biednego”. Andrzej Duda wiedział, co mówi, a ci, którzy sprawili, że Polska została podzielona na dwie klasy – superoligarchów i superbiednych – odpowiedzieli śmiechem i buczeniem jako najwyższym argumentem merytorycznym.

Cieszy mnie to, że prezydent kieruje się w swojej pracy tym, że to Naród jest największym suwerenem. Kto tak nie uważa, niech sięgnie do Konstytucji Rzeczypospolitej Polskiej.

Andrzej Duda złożył w Sejmie projekt zakładający podwyższenie kwoty wolnej od podatku do 8 tys. zł. Ma to dać każdemu podatnikowi około 900 zł rocznie. W tym parlamencie, gdzie większość w obu izbach ma Prawo i Sprawiedliwość, zmiany te można bardzo szybko przeprowadzić. Pamiętajmy, że to 8 tys. zł nie jest kwotą docelową, ale wyjściową. Kiedy tylko rząd upora się z katostrofalnym budżetem i uszczelni wpływy z podatków, wtedy z pewnością podejmiemy kroki zmierzające do podwyższenia kwoty wolnej od podatku. To nasze zadanie na najbliższe lata rządów.

Skoro media i elity nic nie mówią o głodzie, to co usłyszymy? Śmiech liberałów z Ryszardem Petru na czele, którzy drwią z programu „Rodzina 500+”. Program ten bardzo wspomoże polskie rodziny. Pomoc głodnym dzieciom to jedno, ale nie zapominajmy o głodujących dorosłych. Ten problem powinien zostać jak najszybciej zbadany, aby można było podjąć działania, które zlikwidują hańbiące nasze społeczeństwo zjawisko głodu.

Stanisław Kogut

http://www.naszdziennik.pl/polska-kraj/ ... dnego.html


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Świat według PO
PostNapisane: 29 sty 2016, 22:23 
Offline
Moderator

Dołączył(a): 13 lip 2009, 09:25
Posty: 30737
Świat według PO, cyborga z Nowoczesnej i reszty lewackich ciot miotających się we własnym obłędzie.

Jedyne prawdziwe wiadomości dla Was

Z pewnością wielu Polaków, zupełnie niepotrzebnie, interesuje się dziś mętnym i zupełnie bezproduktywnym wystąpieniem Witolda Waszczykowskiego. O tym jednak trochę później, bo na plan pierwszy wysuwa się, zupełnie niezauważona, historyczna wypowiedź powszechnie lubianego, w Gwatemali i w Peru, i na ulicy Chłodnej redaktora Tomasza Wołka. To właśnie dziś rano użył on historycznego sformułowania "usta pisowskie". Tym samym zdjął zasłonę milczenia wokół sprawy oczywistej, że są wśród nas, niestety dość liczni Polacy, którzy rasowo odbiegają poziomem od Europejczyków, począwszy od kształtu czaszki. Tu wzorem czaszki Europejczyka może być właśnie czaszka Tomasza Wołka albo Romana Giertycha.

Redaktor Tomek powiedział to, o czym właściwie Polacy mówią sobie codziennie, tylko po cichu, na balkonach lub w ogrodach i w garażach. Usta pisowskie, oczy pisowskie, włosy pisowskie, buty pisowskie, twarze pisowskie, zęby pisowskie (ostre, ale z dziurami) są namacalnym dowodem na to, że mamy do czynienia z reprezentantami rasy niższej, gorzej wykształconej, nierozgarniętej i kulturowo zacofanej. Tomasz Wołek przeszedł dziś do historii cywilizacji europejskiej i do podręczników antropologii jako postać wybitna. Właśnie tak jest jak mówi. Gdy widzisz usta pisowskie, oczy pisowskie przejdź na drugą stronę ulicy, omiń to coś, napręż swoje prawdziwe i młode usta, zrób to wydatnie, tak jak pokazuje to redaktor Wołek.

A jeśli chodzi o to nudne wystąpienie Witolda Waszczykowskiego, to trzeba Ryszardowi Petru jakoś pomóc, żeby się w końcu nie zdenerwował. Tyle razy pytał PiS, Jarosława Kaczyńskiego, czy wyjdą z Unii Europejskiej i chciał jasnej odpowiedzi, prostej, żeby ja zrozumiał: "Nie! Nigdy nie opuścimy Unii Europejskiej, nawet wtedy gdy jej nie będzie! Będziemy umierać za Berlin, za Rubikon i za Rzym! Siodłać konie!" Tylko tyle chciał usłyszeć od szefa polskiego MSZ wódz młody i szlachetny, rozluźniony jak Brad Pitt w filmie "12 małp" i szybki jak Clint Eastwood, choć jeszcze im do Ryszarda trochę brakuje.

Poza tym, nie ujdzie na sucho pisowczykom właściwie wszystko, co mówią, myślą i robią, oraz to o czym mają zamiar myśleć. Beata Szydło - jakie to znamienne - jedzie do Chęcin, bo tylko z jej chęci, do tego złych, zbudowana jest filozofia rządzenia. Czarny, brudny i antyeuropejski przemysł wydobywczy już dawno powinien zniknąć z polskiej ziemi. Tylko dla poklasku pisowskich dłoni jeździ po Polsce i okłamuje Polaków, że coś uratuje. Jeśli poseł PO, jeden czy drugi, mówią o PiS, że to są idioci, to przecież nikogo nie obrażają, Prokuratura od lat jest w rękach pisowskich twarzy i co gorsza pisowskich długopisów i piór, więc wiemy dobrze, kto stał za nalotem służby kontrwywiadu wojskowego i agentów MI6 na mieszkanie naszego Internauty. Wyjaśnia się przy okazji, skąd ta nagła miłość Waszczykowskiego do antyunijnych brytyjskich dezerterów. Każdy dzień przynosi nam kolejne dowody na to, że pisowska rasa musi upaść.

Dlatego na koniec zupełnie sensacyjna i radosna wiadomość! "Fakt" publikuje dziś wyniki niesamowitego sondażu. "Scena polityczna wywrócona" ! Nareszcie. Okazuje się, że gdyby już pojutrze odbyły się w Polsce wybory parlamentarne PiS nie rządziłby Polską! Beata Szydło nie byłaby premierem, a przywódcą zostałby nie kto inny tylko Ryszard Petru. Nawet koalicja PiS i Kukiz 15 nic by nie dała. Więcej głosów w Sejmie mają PO i Nowoczesna! Takich faktów nie da się przemilczeć. Autor sensacyjnego artykułu, Ryszard Gruca pisze tak: "Jeśli potwierdziłby się nasz sondaż, już za cztery lata czekałaby nas zmiana władzy!" To jest po prostu obłęd, to jest jeden wielki haj! Już za cztery lata będzie rządził Petru, jak się potwierdzi sondaż. Tylko tyle. I jak tu się nie cieszyć....

http://benevolus.salon24.pl/693992,jedy ... ci-dla-was

Nic, ino się cieszyć.....


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Świat według PO
PostNapisane: 22 sie 2016, 20:18 
Offline
Moderator

Dołączył(a): 13 lip 2009, 09:25
Posty: 30737
Ocieplanie Adamowicza

Wakacje wakacjami, ale oficerowie prowadzący nie próżnują. Trwa medialna akcja "ocieplania wizerunku" kacyka z matecznika Platformy Pawła Adamowicza. Do akcji zmobilizowano Polsat i TVN24, który jak widzimy, wchodzi Adamowiczowi prawie w d...

Paweł Adamowicz (ksywa "Budyń") rządzi gdańskim matecznikiem Platformy dłużej niż Putin Rosją, ale fala dobrej zmiany zaczyna już podmywać nóżki tego byłego kacyka Platformy. CBA odwiedziła ostatnio gdański ratusz, aby zebrać materiały potrzebne do wystawienia laurki Adamowiczowi:

monsieurb.neon24.pl/post/133191,cba-duzo-pracy-ma

No ale Adamowicz jest zbyt zasłużonym obrońcą III RP (z tym Bolka i im. Lenina na bramie Stoczni Gdańskiej) aby pozostał sam ze swoimi mieszkaniami naprzeciwko nieubłaganych śledczych CBA. Mamy więc letnią akcję "ocieplania wizerunku" Adamowicza. W ciągu ostatnich dni Adamowicz odwiedził przy kamerach TVN24 gdańskich powodzian (zdjęcie powyżej) i udzielił się kamerom Polsatu na gdańskiej plaży (zdjęcia poniżej).

Cytujemy słowa Adamowicza: "Dzień dobry! Dziś poranek spędziłem z Polsatem na przepięknej plaży w Stogach. Była to okazja do promocji Gdańska wśród widzów tej stacji".

Spróbujcie tak ściągnąć do siebie w środku lata ekipy Polsatu i TVN24 bez telefonu od oficera prowadzącego ! Widzimy, że obok KOD rośnie nam KOA czyli Komitet Obrony Adamowicza. Oczywiście obrona demokracji i obrona Adamowicza idą w parze, demokracja której broni KOD to Amber Gold, OLT Express, film o Wajdy Wałęsie wspierany przez Adamowicza i finansowany początkowo przez Amber Gold, kariera Michała Tuska w Porcie Lotniczym im. Lecha Wałęsy w Gdańsku oraz inne podobne zdobycze demokracji.

Dlaczego ekipa TVN24 jeździ za Adamowiczem i filmuje jego gospodarcze wizyty u powodzian w Gdańsku Wrzeszczu ? Po pierwsze, Adamowicz finansował wcześniej TVN z kieszeni podatników, dwa lata temu miasto Gdańsk zapłaciło TVN 300.000 PLN za "promocję miasta" w jednym z seriali:

monsieurb.neon24.pl/post/113322,po-finansuje-tvn

Po drugie, regularne podtapianie Gdańska Wrzeszcza i Oliwy po letnich ulewach wynika z tego, że władze miasta Gdańska zamiast wyremontować i poszerzyć niemiecką kanalizację przeciwdeszczową sprzed wojny wolały bawić się w wydawanie pieniędzy na błyskotki, takie jak np. pusty stadion po Euro2012 finansowany teraz przez podatników, czy też koszmarny dziwoląg ("teatr szekspirowski") z otwieranym dachem (?), który przypomina sarkofag elektrowni atomowej w Czernobylu:

monsieurb.neon24.pl/post/113015,feta-w-cieniu-makbeta

Prokuratura już zaczęła się interesować tymi regularnymi potopami w mateczniku skoku cywilizacyjnego Platformy:

www.dziennikbaltycki.pl/wiadomosci/gdan ... ,10431616/

W obliczu tak zmasowanego ataku na demokrację, TVN24 i Polsat zostały postawione w stan gotowości bojowej. Człowiek który bohatersko bronił im. Lenina na bramie Stoczni Gdańskiej, który chce ściągnąć do Gdańska muzułmańskich migrantów i który odbywa "miłe wizyty" w meczecie, nie może pozostać sam, bez wsparcia, zasady zobowiazują:

monsieurb.neon24.pl/post/127739,europejczyk-im-lenina
monsieurb.neon24.pl/post/132252,matecznik-dla-migrantow
monsieurb.neon24.pl/post/131597,budyn-sciagnie-migrantow

A to, że Adamowicz nie może się doliczyć ile mieszkań posiada i za co je kupił, to tylko detal. Wiadomo przecież, że ten pierwszy milion trzeba ukraść.

http://monsieurb.neon24.pl/post/133370, ... adamowicza


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Świat według PO
PostNapisane: 05 lut 2017, 16:56 
Offline
Moderator

Dołączył(a): 13 lip 2009, 09:25
Posty: 30737
Spotkania bez konkretów

Posłowie i senatorowie Platformy zostali zobowiązani przez kierownictwo partii do odbywania spotkań z wyborcami na terenie całego kraju, ale okazuje się, że oprócz ostrej krytyki Prawa i Sprawiedliwości i rządu premier Beaty Szydło nie mają nic specjalnego do zaproponowania w programie, który prezentują.

Zresztą spotkania te nie cieszą się specjalnym zainteresowaniem, przychodzi od kilkunastu do kilkudziesięciu osób i to z reguły są samorządowcy Platformy albo urzędnicy rekomendowani przez tę partię, którzy wystąpienia parlamentarzystów przyjmują bez jakiegokolwiek entuzjazmu.

Nawet na spotkanie z tzw. młodymi wilkami z PO (Sławomir Nitras, Agnieszka Pomaska, Rafał Trzaskowski, Cezary Tomczyk, Kinga Gajewska-Płochocka, Arkadiusz Myrcha – to ten od króla Belzebuba), które odbyło się niedawno w jednej z podwarszawskich miejscowości, przybyło zaledwie kilkadziesiąt osób, a dyskusja była bardzo niemrawa.

Platforma ma bowiem poważne problemy z jakąkolwiek ofertą programową dla wyborców, najczęściej krytykuje tylko reformy wprowadzane szeroką ławą przez Prawo i Sprawiedliwość.

Bo przecież trudno uznać za racjonalne pomysły programowe tej partii, takie jak likwidacja Instytutu Pamięci Narodowej (IPN) i Centralnego Biura Antykorupcyjnego (CBA).

Właśnie z takimi pomysłami programowymi wystąpił na jesieni poprzedniego roku, na ogólnokrajowej konwencji w Gdańsku, Grzegorz Schetyna.

Tuż przed nim wystąpił jednak były prezydent Lech Wałęsa, który w „swoim stylu” podsumował ostatnie 36 lat, ale ostatecznie stwierdził, że będzie popierał Platformę w jej powrocie do władzy.

Pewnie w zamian za to Grzegorz Schetyna rozpoczął swoje wystąpienie od podziękowań dla byłego prezydenta i prawie natychmiast zadeklarował, że Platforma po powrocie do władzy zlikwiduje Instytut Pamięci Narodowej, bo nie może on, jak to ujął przewodniczący PO, „niszczyć autorytetów”.

Widać było, że przypadło to do gustu Lechowi Wałęsie, który od momentu ujawnienia dokumentów potwierdzających, że był on agentem „Bolkiem”, walczy z Instytutem i jego historykami wszelkimi dostępnymi metodami.

Teraz już chyba nie ma to specjalnego sensu, bo skoro teczka „Bolka” z szafy Kiszczaka okazała się autentyczna, to na jakiekolwiek pomysły likwidacyjne stanowczo już za późno.

W tym samym wystąpieniu Schetyna zapowiedział także likwidację Centralnego Biura Antykorupcyjnego, przypomnijmy: instytucji, za powstaniem której w 2005 roku Platforma gremialnie głosowała.

Co więcej, ta deklaracja zabrzmiała wyjątkowo niestosownie w sytuacji, kiedy to Biuro prowadzi co najmniej kilkadziesiąt postępowań przygotowawczych związanych z „ludźmi” Platformy, w tym tak spektakularne, jak „procesy reprywatyzacyjne” w Warszawie.

Właśnie na nią natychmiast zareagował prześmiewczo internet, na jednym z portali społecznościowych można było znaleźć następujący wpis: „Schetyna zapowiada – zlikwidujemy CBA, komunikat CBA – przykro nam, zlikwidujemy was wcześniej”.

Ba, Platforma ma nawet kłopot, żeby sensownie ustosunkować się do sztandarowego programu Prawa i Sprawiedliwości „Rodzina 500+”.

Przez ostatnie kilkanaście miesięcy Platforma wobec tego programu prezentowała publicznie aż trzy różne stanowiska.

Pierwsze przed jego uruchomieniem, że na pewno się nie uda, ponieważ w budżecie nie ma na ten cel pieniędzy, ale jak budżet został uchwalony, a pieniądze na program wydzielone, retoryka uległa zmianie.

Wtedy politycy Platformy zaczęli walczyć o uzupełnienie programu o finansowanie także „pierwszych” dzieci w rodzinach bez określania progu dochodowego, co miało skutkować zwiększeniem środków na jego realizację o dodatkowe 22 mld zł (przy obecnych ograniczeniach wydatki roczne na realizację programu to około 23 mld zł).

Kiedy wytknięto im absurdalność tego pomysłu i kompletną nieodpowiedzialność finansową, po raz kolejny zmienili retorykę i tym razem twierdzą, że trzeba odsunąć Prawo i Sprawiedliwość od władzy, bo tylko Platforma jest w stanie zapewnić realizowanie programu „Rodzina 500+” w następnej kadencji parlamentu.

Wygląda więc na to, że teraz Platforma wróciła do idei rozszerzenia programu na wszystkie dzieci (z jakimiś ograniczeniami dochodowymi dla rodzin z drugim i każdym kolejnym dzieckiem), choć nie jest w stanie wyjaśnić, skąd weźmie na realizację tylko tego jednego postulatu wyborczego kwotę ponad 40 mld zł.

Samą krytyką rządów Prawa i Sprawiedliwości i chaotycznymi pomysłami programowymi trudno jednak odzyskać wyborców.

Dr Zbigniew Kuźmiuk

http://www.naszdziennik.pl/polska-kraj/ ... retow.html


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Świat według PO
PostNapisane: 18 mar 2017, 10:03 
Offline
Moderator

Dołączył(a): 13 lip 2009, 09:25
Posty: 30737
PO żyje w świecie z grubsza równoległym do realnego. W tym świecie znaczenia nabierają nie tyle fakty, co wymysły na bazie których tworzone są wirtualne fakty, a "polityka" PO na nich się wspiera. Mówiąc po naszemu: ... istny psychiatryk.

Ustawka PR-owa Platformy

Wniosek PO o wotum nieufności dla rządu to kolejna odsłona teatru partiokracji i ustawka PR-owa Platformy – ocenił wicemarszałek Sejmu Stanisław Tyszka (Kukiz'15). Zapowiedział, że posłowie Kukiz'15 prawdopodobnie wstrzymają się od głosu podczas głosowania.

PO zaprezentowała w piątek w Sejmie wniosek o konstruktywne wotum nieufności dla rządu Beaty Szydło. Kandydatem Platformy na nowego premiera jest lider partii Grzegorz Schetyna. Wniosek ma zostać złożony w Sejmie w przyszłym tygodniu.

Tyszka ocenił w piątek na konferencji prasowej w Sejmie, że wniosek PO o konstruktywne wotum nieufności dla rządu to „kolejna odsłona teatru partiokracji”. – W Polsce nie mamy debaty politycznej, mamy debatę pseudopolityczną – mówił. Jak dodał, to „ustawka PR-owa Platformy Obywatelskiej”.

Poseł Kukiz'15 oświadczył, że jego ugrupowanie odrzuca politykę, która polega na tym, że Polaków zajmuje się sprawami, które nie mają dla nich żadnego znaczenia. – To są typowe dla PO i PiS tematy zastępcze – stwierdził.

Tyszka ocenił, że rząd premier Szydło nie jest dobrym rządem, ale – jak zastrzegł – Kukiz'15 nie chce zamiany tego rządu na gabinet złożony z polityków, którzy rządzili już przez osiem lat, a w czasie ich rządów 21 razy podniesiono podatki, a 2,5 miliona Polaków wyjechało za granicę.

Dlatego – zapowiedział Tyszka – posłowie Kukiz'15 prawdopodobnie wstrzymają się w trakcie głosowania w Sejmie nad wnioskiem o wotum nieufności.

Pytany, czy przedstawiciel Kukiz'15 będzie rozmawiał z Platformą o ewentualnym poparciu ich wniosku, Tyszka powiedział: „Nie wyobrażam sobie. Zapoznam się z przyjemnością z uzasadnieniem wniosku i porównam z ośmioma latami rządów Platformy”.

– My zachowujemy równą odległość wobec PiS i PO, postrzegamy ich jako stojących po jednej stronie barykady, po drugiej stronie barykady są obywatele, których my reprezentujemy – powiedział poseł Kukiz'15.

Uzasadniając w piątek wniosek o wotum nieufności, szef klubu PO Sławomir Neumann (PO) stwierdził, że rząd premier Szydło „od 17 miesięcy demoluje Polskę, polską demokrację, praworządność, zawłaszcza swobody obywatelskie, atakuje samorządy, niezależne sądownictwo, a w ostatnich dniach, tygodniach skompromitował Polskę na arenie międzynarodowej”.

Neumann zapowiedział, że PO przekaże wniosek innym opozycyjnym klubom parlamentarnym i będzie je przekonywać do jego poparcia.

Zgodnie z Konstytucją, Sejm wyraża Radzie Ministrów wotum nieufności większością ustawowej liczby posłów (co najmniej 231) na wniosek zgłoszony przez co najmniej 46 posłów i wskazujący imiennie kandydata na premiera. Głosowanie nad wnioskiem odbywa się nie wcześniej niż po upływie 7 dni od jego złożenia.

RS, PAP

http://www.naszdziennik.pl/polska-kraj/ ... formy.html


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Świat według PO
PostNapisane: 07 maja 2017, 19:32 
Offline
Moderator

Dołączył(a): 13 lip 2009, 09:25
Posty: 30737
Obrazek
Zmartwieni zagrożeniem demokracji


http://mojademokracja.salon24.pl/776734 ... demokracji

Pogłębia się przepaść między światem rzeczywistym, a światem odrealnionym, czyli światem z wizji PO, z wizji nowoczesnych petrków i klakierów peeselowskich.
OPOzycja totalna kopie coraz głębszy dół tej przepaści.
Kopie z pozoru pod PiS-em, ale tak naprawdę to kopie pod zbędnym światu ludem tubylczym, czyli pod nami Polakami.
To nie PiS jest skazany na zagładę, a conajmniej na marginalizację przez mocniejszych tego świata i ich jurgieltników, ale my, naród polski, bo chcemy żyć po swojemu, według tych wartości, które my cenimy.
Walka PO to walka gangsterów o władzę, a kolonizatorów Polski o wynarodowienie Polaków.
I stąd nagle mamy deficyt demokracji i niedomiar wolności.


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Świat według PO
PostNapisane: 07 maja 2017, 19:39 
Offline
Moderator

Dołączył(a): 13 lip 2009, 12:02
Posty: 37605
Trafny opis.


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Świat według PO
PostNapisane: 08 maja 2017, 21:04 
Offline
Moderator

Dołączył(a): 13 lip 2009, 09:25
Posty: 30737
Sen o Platformie

Obrazek

imagePisząc 5 maja br. dość zgryźliwą notkę o Marszu Wolności, zobowiązałem się do podzielenia się z Czytelnikami moją oceną owego zdarzenia. Niniejszym podejmuję próbę zadość uczynienia mojemu postanowieniu.

Obserwatorzy tego wydarzenia (ang. event) lokujący się po prawej stronie sceny politycznej jednogłośnie i jednoznacznie ocenili je jako porażkę, wręcz klęskę. Pod każdym względem. A ja przeciwnie, uważam (po głębokim namyśle), że był to jednak sukces. Sukces Platformy Obywatelskiej, PSL-u, .Nowoczesnej i kogo tam jeszcze. No, może „tęczowi” poczuli się odrzuceni, ale jak wiadomo, wszystkim dogodzić nie idzie. Uważam również, że sobotnie Zgromadzenie Ogólne PO i Przyległości okazało się również zaskakująco sporym sukcesem Prawa i Sprawiedliwości a co za tym idzie – również zwolennicy PIS powinni odczuwać jeśli nie radość to na pewno satysfakcję. I nie należy kpić z opozycji. Dziwią mnie drwiny i szyderstwa kierowane zarówno pod adresem organizatorów jak i uczestników Marszu. Jakoś tak dziwnie jest, kiedy bardziej (lub równie) cieszymy się z czegoś, co niby uważamy za cudzą porażkę niż z własnych dokonań i sukcesów. A cieszyć się z cudzych sukcesów – nawet jeżeli per saldo okazują się być naszymi – nie potrafimy. Nieładnie. To trochę tak, jakby krytykować wesele odbywające się na drugim końcu wsi. Wesele, w którym krytykujący nie biorą udziału. Zazdrość?

Postaram się pokrótce uzasadnić, dlaczego uważam sobotnie wydarzenie za sukces wszystkich uczestników gry politycznej i – tej gry – obserwatorów oraz kibiców.


Hasło i cele zgromadzenia

„Marsz Wolności” – tak określili charakter zgromadzenia inicjatorzy sobotniej eskapady. Ja nie jestem w stanie w żaden sposób skrytykować tego nazewnictwa. Nie mam argumentów „przeciw” ale tylko takie, które świadczą o trafności wyboru. W zaproszeniu do uczestnictwa organizatorzy napisali tak:

Marsz Wolności, obok zamanifestowania przywiązania Polek i Polaków do wolności osobistych oraz europejskich wartości, będzie także wyrazem poparcia dla środowisk samorządowych, nauczycielskich oraz prawniczych. Marsz Wolności to zaproszenie dla wszystkich tych, którzy chcą Polski obywatelskiej, przyjaznej, europejskiej i samorządnej.
Czy jest w tym coś złego? Czy jest tu coś, co podważa starania Rządu i Prezydenta RP? No nie ma. Zatem muszę uznać za nasz wspólny sukces tak sformułowaną misję maszerujących. Krytykować rząd i jednocześnie unaoczniać efekty działań rządu potrafią tylko ludzie o szerokich horyzontach. To sukces mieć taką Opozycję.

Dodać tylko muszę, że – być może niechcący – nazwa marszu nawiązała w jakiś sposób do faktu, że uczestniczyli w nim również ludzie niezasłużenie pozostający na wolności. W każdym bądź razie, radość i poparcie dla osobistej wolności ze strony niektórych maszerujących wydaje mi się nader zasadne. Jak by nie patrzeć, wszyscy (od prawej do lewej) mogli stwierdzić, że w marszu brali udział ludzie nieuwięzieni czyli wolni. Zatem był to Marsz Wolności – lub „Marsz Na Wolności”, jak twierdzą złośliwi.

Starałem się śledzić wystąpienia mówców. Szczególnie byłem zainteresowany, czy z ust pana Przewodniczącego Grzegorza Schetyny padną magiczne słowa o „nowym otwarciu”. I chyba nie padły, ale mogę się mylić, gdyż wraża TVPInfo nie nadawała ciurkiem przemówień. A TVN24 nie posiadam. Nawiasem pisząc, w mojej ocenie pan Grzegorz Schetyna absolutnie nie ma obaw związanych z potencjalnym powrotem do polityki krajowej jego mentora – Donalda Tuska. Ba, uważam nawet, że powrót ten byłby na rękę panu Schetynie. Ale to temat na odrębną notkę.

Wracając do przemówień, dotarło do mnie, że według pana Schetyny, Marsz Wolności był (jest? będzie?) marszem po władzę, czyli po odsunięcie PIS od koryta. Dotarło też do mnie, że pan Schetyna sposób na pozbycie się PIS widzi we wspólnych listach wyborczych całej totalnej (totalitarnej?) opozycji. No i już PIS powinien się cieszyć. Bo dla PIS taka propozycja składana w obozie opozycji to nie tyle woda na młyn PIS-u, ile piach w tryby opozycji.

Pan Grzegorz Schetyna powiedział też (jak donoszą media) coś takiego:

Jeżeli zbudujemy skuteczną opozycję, to wygramy wybory samorządowe, wygramy wybory europejskie, wygramy parlamentarne i wygramy prezydenckie w 2020 roku, obiecujemy to …
„Jeżeli zbudujemy…” – ciekawe sformułowanie. Nie widzę w tym przesadnego optymizmu i woli.

Niestety pan Schetyna nie powiedział, co będzie po wygraniu wyborów. Jednych, drugich, trzecich i czwartych. No, chyba że jedynym celem PO jest (będzie) anihilacja i likwidacja PIS, który jednak powinien się cieszyć, że opozycja jedyne co ma do zaproponowania to zwycięstwo w wyborach. Jakie by one nie były.

Ponadto, nie to, że się czepiam, ale ciśnie mi się na usta pytanie: jesteście państwo z PO już półtora roku w opozycji i jeszcze nie udało się wam zbudować „skutecznej opozycji”? Coś kiepsko Wam idzie i bardzo powoli. Cóż, wybraliście „totalność” a nie „skuteczność”. Jednakowoż rozumiem, byłoby Wam łatwiej gdyby nie te wizje, koncepcje, programy… które trzeba przemyśleć i przygotować. Współczuję.

Ale, ale, w wystąpieniu pana Schetyny znalazł się również taki passus:

I nie jest prawdą to, że nie mamy programu. Nieprawdą jest to, że nie wiemy, co chcemy zrobić. Wiemy, jak zatrzymać rząd PiS. Wiemy, jak zatrzymać zły rząd i będziemy to robić…
Chciałoby się dodać: …. o ile zbudujecie „skuteczną opozycję”. I znów powód do radości zwolenników PIS. Pan Schetyna jedyny cel jaki stawia, to odsunięcie PIS od władzy. A co w zamian? I tu sukcesem opozycji jest to, że do następnych wyborów parlamentarnych jakieś 2 i pół roku. Może coś wymyślą. Może się uda. Mają czas. Nie wspominam o wyborach lokalnych, bo tu inne zasady i reguły obowiązują. Trudno bowiem iść do wyborów np. na Wójta gminy … pod hasłem odsunięcia PIS od władzy. Chyba, że w wielkiej desperacji…

Pamiętają Państwo takie sformułowanie: „gra się tak, jak przeciwnik pozwala…?”. I w takiej właśnie sytuacji znajduje się aktualnie PO. No czyż nie jest to sukces PIS?


Frekwencja i wydźwięk ogólny

Politycy ale i zwykli ludzie spierają się o frekwencję. Niepotrzebnie i niezasadnie. Nie ma bowiem proszę Państwa żadnego znaczenia, czy w Marszu uczestniczyło 9, 12 czy 15 tysięcy. Nawet kwota 90 tysięcy czasowych uchodźców z macierzy nie czyni różnicy. Dokonałem prostego obliczenia: przyjąłem za dobrą monetę liczbę uczestników podawaną przez organizatorów tj. 90 tys. Przyjąłem, że Polska liczy circa 38 mln mieszkańców. Proste działanie przedmaturalne wskazuje, że w Marszu uczestniczyło 0,2368421052631579% populacji Polski. Wiem, wiem, nie wszyscy głosują i mogą głosować. Mam jednakowoż przypuszczenia graniczące z pewnością, że do Warszawy („w związku z Marszem”) przyjechało więcej osób niż realnie uczestniczyło w Marszu. Znam położenie placu Bankowego i wiem, że do Arkadii … rzut beretem. Kto by nie skorzystał z okazji?

Sukcesem rządzących jest to, że dla PO maszerował ułamek procenta (niech to będzie nawet 2%) ogólnego elektoratu, co w procedurze wyborczej nie daje przesadnie wielkich szans na zwycięstwo, czyli „zatrzymanie złego rządu”.

Zaś sukcesem PO i pozostałej części totalnej opozycji jest to, że nie wszyscy poszli na zakupy. Byłoby głupio. Dobrze, że ten marsz zorganizowano w Warszawie. Mieszkańcy Stolicy (potencjalnie najbardziej liczni uczestnicy marszu) mogli bowiem odłożyć zakupy na inny czas i zastępować … „nieobecnych”.

Za sukces Marszu uważam również odśpiewanie uroczej piosenki na melodię „Katiuszy”. Cieszy mnie, że uczestnicy pochodzący z różnych miejsc „tenkraju” znaleźli (przypomnieli sobie) wspólny język. Co by nie mówić: parę ładnych lat minęło a pamięć pozostała. To świadczy o braku demencji u przybyłych. O zdrowym społeczeństwie. Jedyne co mógłbym zasugerować pomysłodawcom na przyszłość to to, że mimo wszystko melodia „Wlazł kotek na płotek…” jest jednak jeszcze bardziej znana i wówczas mogłyby dołączyć wnuki. A tak sempiterna blada: stały i nie rozumiały o co dziadkom chodzi.

Sukcesem organizatorów marszu był również występ opozycyjnej kapeli o nazwie „Big Cyc”. Organizatorzy mają powody do radości, że ktoś tak skutecznie zachęcił do szybkiego i bezpiecznego rozejścia się uczestników Marszu. Prawa Strona sceny politycznej może zaś się radować, że zamiast Wielkiego Cyca, miasto stołeczne zostało narażone ledwie na mały sutek.

O właśnie, bezpiecznego. Czy ktoś został „spałowany”? Czy ktoś został zatrzymany? Czy ktoś zapoznał się z zapachem gazu z policyjnych przyrządów? No nikt, czyli … tak, tak. Mamy sukces. Kolejny. Sukces ponad podziałami, sukces, który akceptują wszyscy. No, prawie wszyscy…



Podsumowanie

Ci z Państwa, którzy śledzą moje opinie zamieszczane w tutejszym Muzeum Tortur Intelektualnych bądź dawniej i nadal w Salon24 wiedzą, że mam dość osobistych powodów, aby złorzeczyć na PIS. Mimo, że nie piastowałem żadnego politycznego i znaczącego stanowiska stałem się ofiarą czystek przeprowadzonych przez najemników PIS po zmianie rządu. Uważam, i z przykrością o tym informuję, że w Prawie i Sprawiedliwości (i w otoczeniu) jest wielu idiotów. Przy czym słowo „idiota” nie odnosi się do formalnych kwalifikacji polityków i najemników PIS ale do faktu, że po zdobyciu władzy i rządów uznali, iż wiedzą wszystko – czyli więcej niż inni, znają się na wszystkim i wszystko potrafią. Nie muszę wskazywać konkretnych przypadków – same się zdołały ujawnić. Jednak nad moją osobistą zadrą jestem w stanie przejść do porządku, o ile nie zostanie zmarnowana szansa, którą dali Polsce wyborcy w ostatnich wyborach prezydenckich i parlamentarnych.

Cieszy mnie każdy sukces rządu pani Premier Beaty Szydło. Cieszy mnie aktywność pana Prezydenta Andrzeja Dudy. Ale też cieszą mnie realizowane, wskazywane i podkreślane przez PO i całą totalitarną opozycję ich „sukcesy”, które de facto służą polityce prowadzonej przez Prawo i Sprawiedliwość. Niemniej nie należy liczyć na to, że kolejne „iventy” PO i opozycji będą równie skutecznie sprzyjać naprawie Rzeczposp0litej.

Cały czas niepokoi mnie jedynie pewna (denerwująca czasami) nieumiejętność PIS polegająca na braku odpowiedniego dyskontowania swoich i ogłaszanych przez PO „sukcesów i osiągnięć”. Ale to już chyba wszyscy (poza PIS) wiedzą.

Reasumując: uważam warszawski Marsz Wolności za sukces zarówno PO (opozycji) jak i Prawa i Sprawiedliwości. I zachęcam PrawoStronnych do takiego właśnie spojrzenia na wydarzenia z soboty, 6 maja 2017 roku.
Nie odbierajmy opozycji prawa do satysfakcji. W końcu tyle się narobili…

Notka pierwotnie opublikowana w Muzeum Tortur Intelektualnych

http://starywrocek.salon24.pl/777092,sen-o-platformie


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Świat według PO
PostNapisane: 29 cze 2017, 20:01 
Offline
Moderator

Dołączył(a): 13 lip 2009, 09:25
Posty: 30737
Bogatemu i diabeł...

Kiedy PiS wygrał wybory tak jak pewnie wielu obawiałam się powtórki z rozrywki czyli z lat 2005-2007. Jednak warunki się zmieniły - po pierwsze większość w Sejmie bez Samoobrony i Giertycha to już wielki plus. No i Gazeta nie rządzi duszami, jest wiele mediów prawicowych a my biegli w internecie. Do tego nie bronimy PiSu jeżeli popełnia głupoty, chcemy aby ktoś patrzył na ręce politykom, bo nawet Mario nie jest Duchem Świętym i dobrze mu wskazać trop.

Jednak nawet w najśmielszych marzeniach nie przewidziałam takiej opozycji. Rok 2016 to mógł być jeszcze szok - w końcu po 8 latach władzy, brylowania w mediach można mieć kłopoty z powrotem do realiów. Ale nie ogarnąć się w 2017? Nie mieć spójnego przekazu nawet ze sobą? Myślę o wypowiedziach pana Schetyny o uchodźcach. Wysyłać do mediów najgorszych chamów?

Jednak nic nie przebije pana Rysia z jego amorami w czasie ciamajdanu: demokracja umiera! I myk na Maderę zamiast reanimować i wtopy z liderem KODu.
To pierwsze jest wytłumaczalne - nikt nie mógł przewidzieć stawiając na Petru, że zgłupieje doszczętnie dla pani Szmit. Ale to drugie?
Czego się spodziewały feministki typu Nowicka, Środa promując alimenciarza Kijowskiego? Rozwód, miłość to jest prywatna sprawa nawet polityka, o ile nie łączy się ze skandalem. Ale oszukiwanie własnych dzieci? No i te puszki krążące na marszach. Wiedziałam, że nic dobrego z tego nie wyjdzie, bo "ruch" był nowy, nieogarnięty instytucjonalnie a łatwe pieniądze kuszą wielu. I nie chodzi jedynie o pana Kijowskiego, pieniądze ginęły w tajemniczych okolicznościach wszędzie. Te 120 tys. pana Mateusza to tylko wierzchołek góry lodowej. Po jego ostatnim wpisie na TT wiadomo, że nie mógł świadczyć żadnych usług jako informatyk, skoro nie ma pojęcia nawet o reklamie kontekstowej - mówię o pretensjach do Rzeczpospolitej o reklamy środków na potencję.

A handlarz kobiet? Nie tylko minister Ziobro jest oburzony niskim wyrokiem - organizacje feministyczne też planują apelację. Pan Mateusz Kijowski nie może się zasłaniać niewiedzą, był wielokrotnie ostrzegany, proces ciągnął się od lat. Pani Róża von und zu także wiedziała z kim się fotografuje na marszu.

No i dwie komisje. Komisja weryfikacyjna zaczęła się z przytupem, komisja d/s AG stopniuje napięcie. Jedyna pretensja do PISu jaką mam to nadmiar wrażeń i brak czasu na prace ogrodowe. Bo w domu wszystko na błysk, ale tylko w pobliżu telewizora:))

A przed nami Kongres PiSu i przyjazd D. Trumpa. Przed opozycją jedynie darcie gęby na Wawelu.

Opublikowano: 29.06.2017 07:21. Ostatnia aktualizacja: 29.06.2017 07:50.


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Świat według PO
PostNapisane: 26 lut 2018, 14:56 
Offline
Moderator

Dołączył(a): 13 lip 2009, 09:25
Posty: 30737
Świat według platformiaków, to świat fikcyjny, inny (wygładzony i pozornie uczciwy) jako żer dla mas i drugi grabieżczy, czyli prawdziwy skryty przed masami.
Mam nadzieję, że rosnąca orientacja polityczna naszego narodu sprawia, że PO staje się zombie, niegroźną dla Polaków, ale groźną dla siebie samej. Poziom destrukcji w PO jest już na wystarczająco zadowalającym poziomie.
Ta proniemiecka partia, ten proniemiecki gang skończy tak, jak prosowiecki gang PZPR.
Rozsypie się we własnej ułudzie, we własnej zachłanności, we własnym narcyźmie.


W Platformie trwa walka różnych frakcji

Z prof. dr. hab. Mieczysławem Rybą, wykładowcą Katolickiego Uniwersytetu Lubelskiego Jana Pawła II i Wyższej Szkoły Kultury Społecznej i Medialnej w Toruniu, członkiem Kapituły Orderu Odrodzenia Polski, rozmawia Mariusz Kamieniecki.

Elżbieta Bieńkowska zabrała głos w Krakowie na temat Polski, mówiąc, że sytuacja w kraju nie jest normalna. „To nie jest kraj, o którym przez wiele lat marzyłam. Gospodarka ma się dobrze, jednak bez wolności nie można mieć swobody ekonomicznej” – powiedziała. Jak należy interpretować wypowiedź unijnej komisarz?
– To są rzeczy skandaliczne, które z trudem mieszczą się w głowie. Elżbieta Bieńkowska, podobnie zresztą jak Donald Tusk – z samej definicji funkcji piastowanej w strukturach europejskich – powinna być bezstronna i nie angażować się w wewnętrzne sprawy kraju członkowskiego. W związku z tym ta bezstronność powinna nade wszystko dotyczyć państwa, z którego dany polityk się wywodzi. Takich zachowań wrogich wobec własnego państwa nie praktykuje się w Europie, tym trudniej to pojąć. Jednak nawet, jeśli Elżbieta Bieńkowska krytycznie ocenia sytuację polityczną w Polsce, z czymś się zgadza lub nie zgadza, to absolutnie nie wolno jej używać tego typu uogólnień, stawiać tez takich, jakby Polska była państwem dyktatury czy państwem totalitarnym. Wychodzi na to, że jeśli w Polsce nie rządzi Platforma, to w kraju panuje dyktatura. Jeśli takie wnioski czy tezy się stawia, to absolutnie jest to kompromitujące tym bardziej dla wysokich urzędników Unii Europejskiej. Niestety – jak widać – przez osiem lat rządów Platformy mieliśmy do czynienia z warstwą polityczną, która tego typu standardów nie potrafi dotrzymać. Cóż jednak zrobić… Z całą pewnością takie słowa, jakie wypowiada komisarz Bieńkowska, wpisują się w pewną narrację kreowaną przez Brukselę w stosunku do Polski, takie słowa tylko wzmacniają ten unijno-biurokratyczny przekaz. Ale widocznie musimy to przecierpieć, nie ma na to innej rady, ale z całą pewnością jest to bardzo smutne.

Jakie kompetencje ma unijna komisarz ds. rynku wewnętrznego, żeby teraz się wypowiadać w sprawach Polski, pouczać polski rząd?
– Platformie, która coraz bardziej przypomina cień dawnej formacji politycznej, na rynku krajowym coraz bardziej brakuje autorytetów. Stąd „wariant z Bieńkowską” jest rozpaczliwą próbą szukania kogoś, kto uchodziłby za autorytet kogoś, kim można by się posłużyć, pod kogo można się podwiesić bądź też kogoś, kto mógłby jeszcze dolać oliwy do ognia. Tymczasem wielu polityków tej formacji zdążyło się skompromitować, również sam Donald Tusk nie wypada na tym tle dobrze, więc wykorzystywane są wszystkie siły i środki, inne możliwości, żeby tylko przedłużyć swoje szanse na przetrwanie. Jednak nie sądzę, żeby tego typu manewry wzmocniły Platformę. W trakcie trwającej antypolskiej agresji, wobec ataków na Polskę należałoby raczej wspierać i wzmacniać państwo polskie, wykazywać pewną solidarność narodową, a nie zaogniać konflikty – zwłaszcza jeśli mamy tu na myśli urzędników, którzy reprezentują Polskę w Brukseli.

Ta wypowiedź – jak Pan zauważył – pada w momencie, kiedy rozpoczynają się dyskusje na temat przyszłego unijnego budżetu oraz w czasie, kiedy wciąż trwa konflikt na linii Komisja Europejska – Polska. Czy to może być element nacisku, aby konflikt zaogniać, a nie wygaszać?
– To jest jedna kwestia. Po drugie, proszę pamiętać, że Komisja Europejska pod naciskiem m.in. Niemiec czy Francji chce uzależnić przyznawanie dofinansowania unijnych dotacji w ramach funduszu spójności, od przestrzegania tzw. praworządności. Pytanie brzmi: co jest miernikiem owej praworządności lub który kraj jest niepraworządny? Takie wypowiedzi komisarz ds. rynku wewnętrznego – notabene pochodzącej z Polski – z całą pewnością nie pomagają w negocjacjach obecnemu rządowi, który musi walczyć o jak najlepszy budżet dla Polski w nowej perspektywie unijnej oraz o jak najlepsze zasady jego wydatkowania. Co by nie powiedzieć, wypowiedź Elżbiety Bieńkowskiej jest kuriozalna. Trudno pojąć, że tam, gdzie idzie o interesy państwa polskiego, w kulisach zaczyna się gra partyjna. Niestety pod tym względem jesteśmy „krajem wyjątkowym”.

Czy w tej wypowiedzi należy dopatrywać się elementu walki Platformy w rozpoczynającej się kampanii samorządowej?
– Trzeba jasno powiedzieć, że w tej chwili wszystko, co dzieje się w polskiej polityce, ma kontekst wyborczy. Przed nami cała seria wyborów – począwszy od jesiennych wyborów samorządowych, poprzez wybory do Parlamentu Europejskiego, aż po wybory do Sejmu i Senatu. Nic zatem dziwnego, że wszystkie siły polityczne powoli ustawiają się w blokach startowych. Zaczyna się kampania, w której każda partia będzie chciała osiągnąć jak najlepszy wynik, więc i tę wypowiedź komisarz Bieńkowskiej należałoby odczytywać również w takim wyborczym kontekście.

Skoro mowa o kampanii samorządowej, to podczas sobotniej Rady Krajowej Platformy głos zabrał wychodzący z cienia Radosław Sikorski. To ma być „wybawca” Platformy?
– Nie sądzę, żeby Radosław Sikorski mógł uratować Platformę. To jest jedna z osób, która przez jakiś czas działała jako singiel na styku polityki i teraz być może chce wrócić do głównej polityki. Jak wiadomo, taśmy od „Sowy i Przyjaciół” postawiły go w niekorzystnym świetle, co wszyscy pamiętają. Również w perspektywie tego, co zwiemy wewnętrznym życiem Platformy, wypowiedzi Radosława Sikorskiego o Grzegorzu Schetynie też były mocno skandaliczne. Tak czy inaczej widać, że w Platformie cały czas trwa walka różnych frakcji, różnych osób o przywództwo. Zbliżają się wybory, więc obok innych pretendentów uruchamia się również Radosław Sikorski. Jednak nie sądzę, żeby to był jakiś wielki gracz, który rozstrzygnie polityczną batalię.
Grzegorz Schetyna zresztą kolejny raz mówił dzisiaj, że Platforma użyje wszelkich metod, żeby zatrzymać rządy PiS. Ulica i zagranica… Stara narracja wraca?
– Myślę, że mamy tu raczej do czynienia z zaklinaniem rzeczywistości niż z realnymi możliwościami przekonania kogokolwiek do tez stawianych przez Platformę. Życie pokazuje, że już ani ulica nie odgrywa takiej roli, jaką pokładała w niej opozycja tzw. totalna, ani zagranica nie ma aż takiego wpływu na to, co się dzieje w Polsce, aby cokolwiek zmienić. Widać wyraźnie, że Komisja Europejska słabnie w swoich działaniach przeciwko Polsce, szukając kompromisu. W związku z czym po stronie Platformy jest próba prężenia muskułów, pokazywanie rzekomej siły, ale na tym się kończą możliwości tej partii. Przez ponad rok od czasu okupacji Sejmu opozycja liberalna w Polsce wyraźnie osłabła. Grzegorz Schetyna wprawdzie usiłuje kreować się na lidera opozycji, ale de facto ciągnie Platformę, nękaną wewnętrznymi tarciami, coraz bardziej na dno.

Do kogo Platforma kieruje swoje działania?

– Przede wszystkim do swoich działaczy partyjnych, bo – jak wspomniałem – w Platformie cały czas toczy się walka o przywództwo, kto będzie dzierżył w rękach stery władzy tej coraz bardziej podupadającej formacji. Ta walka dotyczy też tego, kto będzie miał wpływ na rozdział partyjnej kasy oraz kto będzie miał wpływ na ustalanie list wyborczych. I to są sprawy kluczowe, którymi tak naprawdę żyje Platforma. Oczywiście retoryka jest cały czas antypisowska, ale w istocie cele Platformy są zupełnie inne, mianowicie chodzi o to, jak wygrać wewnętrzną walkę o władzę.

W wystąpieniu Grzegorza Schetyny uwagę przykuwa jeszcze jedno stwierdzenie o tym, że Platforma to formacja silna nie tylko w Polsce, ale także w Europie…
– Formułując taką tezę, Grzegorz Schetyna najprawdopodobniej miał na myśli sojuszników w Europie, a także to, iż Platforma – przynajmniej w tej kadencji – ma jeszcze swoich przedstawicieli, swoich prominentnych działaczy w Brukseli typu przewodniczący Rady Europejskiej Donald Tusk czy komisarz Elżbieta Bieńkowska, ale to powoli się kończy. Ta wynoszona na sztandary europejska marka Platformy jeszcze jakiś czas temu robiła wrażenie, a dzisiaj jak jest, każdy widzi.

Dziękuję za rozmowę.
Mariusz Kamieniecki

https://naszdziennik.pl/polska-kraj/194 ... akcji.html


Góra
 Zobacz profil  
 
Wyświetl posty nie starsze niż:  Sortuj wg  
Utwórz nowy wątek Odpowiedz w wątku  [ Posty: 105 ]  Przejdź na stronę Poprzednia strona  1 ... 3, 4, 5, 6, 7

Wszystkie czasy w strefie UTC + 1


Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zalogowanych użytkowników i 17 gości


Nie możesz rozpoczynać nowych wątków
Nie możesz odpowiadać w wątkach
Nie możesz edytować swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz dodawać załączników

Szukaj:
Skocz do:  
 cron
Powered by phpBB © 2000, 2002, 2005, 2007 phpBB Group
Przyjazne użytkownikom polskie wsparcie phpBB3 - phpBB3.PL
Nasi przyjaciele: Strony Patriotyczne
Linki pozycjonujące: Fenster aus Polen / Schüco Fenster / Drutex Fenster / Fenster Preise / Haustüren /