Polskie-Forum.pl


Wolne i niezależne forum dyskusyjne / opinie polityczne / aktywność obywatelska / patriotyzm / Polska / wolna dyskusja


Wszystkie czasy w strefie UTC + 1




Utwórz nowy wątek Odpowiedz w wątku  [ Posty: 105 ]  Przejdź na stronę 1, 2, 3, 4, 5 ... 7  Następna strona
Autor Wiadomość
 Tytuł: Świat według PO
PostNapisane: 13 cze 2012, 08:42 
Offline
Moderator

Dołączył(a): 13 lip 2009, 09:25
Posty: 30908
Rząd i obywatele w dwóch światach

Najnowsze dane GUS pokazują, że kierunki polityki obecnego rządu oraz główny obszar zainteresowań Platformy dawno już odjechały od otaczającej nas rzeczywistości.

W dniach, gdy największe emocje polityków PO wywołuje kwestia ratyfikacji konwencji dopuszczającej małżeństwa osób jednej płci, okazało się, że sytuacja materialna zwykłych rodzin, które mogą mieć i wychować dzieci, drastycznie się pogorszyła.

Gdy dane demograficzne pokazują coraz bardziej niebezpieczną zapaść i niezdolność Polaków do choćby utrzymania populacji na obecnym poziomie, w PO toczy się dyskusja, czy zgłosić projekt o związkach partnerskich i wytrącić oręż z ręki Ruchu Palikota, czy też tylko blokować poczynania niedawnego partyjnego kolegi.

Gdy premier i minister finansów chwalą się zbijaniem deficytu budżetowego, w kraju poszerza się sfera skrajnego ubóstwa, a ludność Polski skurczyła się o 1,3 mln obywateli, którzy przed biedą uciekli do Wielkiej Brytanii, Irlandii, Holandii czy Niemiec.

Gdy rząd odgrywa rolę europejskiego prymusa, większość obywateli przewiduje, że ich sytuacja się pogorszy, a ekonomiści zapowiadają wyhamowanie wzrostu PKB.

Rzeczywistość nie przypomina zielonej wyspy. To świat, który ma coraz mniej wspólnego z opowieściami premiera Tuska.

Gdy rząd zapewnia, że poprawia się stan finansów państwa, zwykły obywatel widzi, jak kurczy się jego rodzinny budżet. Podwyższone podatki, zamrożone progi podatkowe, brak działań zmierzających do wyhamowania inflacji powodują, że do budżetu centralnego wpływa coraz więcej środków. Rachunki za to płacą jednak obywatele.

Kiedy premier zapowiada przyjazne państwo, nie ma na myśli ograniczenia blokującej rozwój kraju administracji i uproszczenia skomplikowanego prawa, które niszczy polskich przedsiębiorców. Obywatele mogą się raczej spodziewać ogłoszenia prognozy, że w 2030 r. będzie lepiej.

A gdy to nie podwyższy słupków rządzącej partii, pojawi się pewnie temat, który podniesie emocje - in vitro, związki partnerskie, Trybunał Stanu dla Kaczyńskiego i Ziobry - by na chwilę obywatele zapomnieli, że rząd powinien wytłumaczyć się z polityki stagnacji. (Mariusz Staniszewski)

http://tuskwatch.pl/index.php/2012/06/0 ... -swiatach/


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Świat według PO
PostNapisane: 13 lip 2012, 08:20 
Offline
Moderator

Dołączył(a): 13 lip 2009, 09:25
Posty: 30908
Spokojnie, to nie ten Kaczor

Rządzący lubią się grzać w blasku polskich sportowców, robiąc przy tym wszystko, abyśmy uwierzyli, że ten sukces to przynajmniej pośrednia ich zasługa. Ostatnio władze mają ku temu szczególnie dużo okazji.

Po zakończonym Euro 2012 można było zjeść śniadanie z piłkarzami, wprawdzie nie do końca odnoszącymi sukcesy, ale wciąż bardzo lubianymi. Teraz zaś zaproszenia wysyłane są do naszych złotych siatkarzy, a także finalistki Wimbledonu Agnieszki Radwańskiej.

Również przy tych okazjach nie obyło się bez sekretnego puszczania oczka - zobaczcie, to za naszych rządów takie sukcesy.

Sytuacja jest bliźniaczo podobna do tej z anegdoty, którą w sejmowych kuluarach lubili opowiadać swego czasu politycy SLD. Kiedy my rządziliśmy, to Adam Małysz zdobył trzy kryształowe kule. A zobaczcie, jak skacze teraz - mawiali.

Co tam bezrobocie, co tam kryzys, co tam strajkujący, co tam niewyjaśnione afery, co tam niespełnione obietnice... Rząd już teraz oczyma wyobraźni widzi, jak będzie brylował w blasku medali naszych olimpijczyków, którzy lada dzień lecą na igrzyska do Londynu. Może podniesie to słupki sondaży

Przecież tylko i wyłącznie wielki program Londyn 2012 (wiadomo, przez kogo przygotowany) sprawi, że ze stolicy Wielkiej Brytanii nasi sportowcy przywiozą worek medali. Tak czy inaczej ministra Joanna Mucha już dziś podobno osobiście pakuje plecaczki dla każdego z naszych reprezentantów, aby wręczyć je w dniu składania przysięgi (kolejna okazja do ogrzania się - a jakże).

Ponieważ nie chciałbym czuć się odpowiedzialny za kolejną kompromitację w dziedzinie wiedzy o sporcie, której można było zapobiec, przygotowałem specjalnie dla szefowej resortu miniściągawkę.

Co pani minister powinna zapamiętać Po pierwsze, wśród naszych reprezentantów będzie Majewski, ale nie Szymon z zaprzyjaźnionej telewizji, tylko Tomasz, i będzie pchał kulę.

Ponadto Monika Pyrek - tak, to właśnie ta, co w tej telewizji tańczy, ale w Londynie tańczyć nie będzie, tylko skakać o tyczce. Po drugie, proszę uważać, wyjątkowo podła pułapka - w gronie reprezentantów będzie, owszem, Lewandowski, jednak nie jest to znany już pani minister piłkarz, lecz lekkoatleta. Inaczej mówiąc, będzie biegał wokół stadionu.

Szefowa resortu może zaś spokojnie bić brawo podczas prezentacji naszych kajakarzy - ten Kaczor to nie Jarosław, tylko Tomasz, a do tego nie żaden pisowiec, tylko kanadyjkarz.

Łukasz Sianożęcki

http://www.naszdziennik.pl/polska-kraj/ ... aczor.html


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Świat według PO
PostNapisane: 14 lip 2012, 11:18 
Offline
Moderator

Dołączył(a): 13 lip 2009, 09:25
Posty: 30908
Państwo w państwie

Rozdzielenie stanowiska prokuratora generalnego i ministra sprawiedliwości miało odpolitycznić prokuraturę i uniezależnić ją od nacisków zewnętrznych. Tak przynajmniej zachwalała przed kilkoma laty swój pomysł Platforma Obywatelska.

Dziś dowiadujemy się, że ówczesna reforma jest totalnym niewypałem, a PiS w swojej krytyce pomysłu rozdziału prokuratury od Ministerstwa Sprawiedliwości miało rację. Został bowiem wyprodukowany zagrażający stabilizacji i interesom państwa potworek z prokuratorem Andrzejem Seremetem niepanującym nad instytucją na czele. Prokuratorzy mają status świętych krów, cieszą się immunitetem, wysokimi wynagrodzeniami, specjalnym systemem emerytalnym oraz licznymi innymi nieuzasadnionymi przywilejami, a jakość ich pracy jest już powszechnie krytykowana.

Znamienne jest podejście tej instytucji do katastrofy smoleńskiej, która przez ludzi Seremeta jest traktowana nie jak dramat narodowy, ale jak włamanie do garażu przez niewykrytego sprawcę.

To, że w katastrofie poległ prezydent RP z małżonką oraz przedstawiciele politycznych, wojskowych, kulturalnych i społecznych elit Polski, według śledczych nie wywołało negatywnych skutków dla organów państwa i dzięki temu winni zaniedbań oraz przekroczenia uprawnień z kancelarii premiera, MSZ, MON oraz w polskiej ambasadzie w Moskwie mogą czuć się bezkarnie w związku z przygotowaniami lotów do Smoleńska 7 i 10 kwietnia 2010 roku.

Prokuratorzy doprowadzili do nieuzasadnionego przetrzymywania w aresztach wielu osób. Zdarzało się, że wykańczali uczciwych obywateli, niewygodnych dla lokalnych sitw. Wydawali reżimowi Alaksandra Łukaszenki opozycjonistów białoruskich.

Ostatnio opinia publiczna dowiedziała się, że kilkanaście kobiet miało usłyszeć od przedstawiciela Prokuratury Rejonowej Warszawa-Ochota propozycje nie do odrzucenia. W zamian za usługę seksualną ich sprawy miały zostać umorzone! Co charakterystyczne dla solidarności środowiskowej, ten prokurator na razie może czuć się bezkarny, bo sąd dyscyplinarny nie zgodził się na jego aresztowanie i za czyn zagrożony karą do lat 10 pozbawienia wolności będzie odpowiadał z wolnej stopy.

Widać gołym okiem, że z prokuraturą musi być fatalnie, skoro rząd, który wyprodukował to państwo w państwie, pracuje nad reformą reformy prokuratury. Jednak obóz władzy zamiast przyznać się do klęski swojej koncepcji, próbuje rzeźbić w rzeźbie i pozoruje wolę zmian, które mają jednak charakter kosmetyczny.

Po pierwsze, ma zostać wprowadzona kontrola parlamentarna nad prokuraturą, ale debata sejmowa nad rocznym sprawozdaniem prokuratora generalnego nie byłaby jednak głosowana. Po drugie, nastąpiłoby zwiększenie uprawnień prokuratora generalnego w zakresie polityki kadrowej, a po trzecie - wprowadzenie zmian w zakresie organizacji prokuratur poprzez racjonalne i równomierne rozłożenie obciążenia pracą prokuratorów.
Lecz te propozycje to małe przyczynkarskie kroki, które nie uleczą złej sytuacji. Trzeba rozwiązań, które ustanawiałyby faktyczną, a nie fasadową kontrolę społeczną nad prokuraturą i ukróciłyby patologię w tej instytucji. Na pewno lepszy, choć nie idealny, był poprzedni system, gdy minister sprawiedliwości był jednocześnie prokuratorem generalnym, bo rząd przynajmniej ponosił odpowiedzialność polityczną za działania prokuratury. Być może warto twórczo wykorzystać inne rozwiązania i podporządkować prokuraturę parlamentowi.

Jan Maria Jackowski

http://www.naszdziennik.pl/mysl-felieto ... stwie.html


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Świat według PO
PostNapisane: 17 lip 2012, 12:12 
Offline
Moderator

Dołączył(a): 13 lip 2009, 09:25
Posty: 30908
Jak w Polsce zostać generałem?

Po raz pierwszy we współczesnej historii polskiej policji, czyli od 1990 r., nominację generalską ma szansę dostać oficer, który nie pełni czynnej służby. Również po raz pierwszy w historii, o taką nominację nie występuje, za pośrednictwem ministra spraw wewnętrznych, komendant główny policji - podaje "Dziennik Gazeta Prawna"

Połeć to policjant, który 10 lat temu został oddelegowany do kierowania GITD. Do czynnej służby zapewne wróci tylko na jeden dzień, gdy prezydent Bronisław Komorowski będzie mu wręczał generalskie szlify.

"Inspektor Połeć jest jednym z pomysłodawców opracowania i uchwalenia ustawy fotoradoarowej, której przepisy weszły w życie 1 lipca 2011 r. Obecnie nadzoruje tworzenie Centrum Automatycznego Nadzoru nad Ruchem Drogowym" – mówi Małgorzata Woźniak, rzecznik resortu spraw wewnętrznych.

To właśnie budowa sieci 300 fotoradarów jest jednym z argumentów w przyznaniu stopnia generała policji Tomaszowi Połciowi, głównemu inspektorowi transportu drogowego - podaje dziennik.

Tomasz Połeć jako generał nadal będzie pobierał pensję z Głównego Inspektoratu Transportu Drogowego, ale po zakończeniu tam pracy będzie miał zagwarantowany powrót do policji na stanowisko komendanta głównego, jego zastępcy lub komendanta wojewódzkiego.

http://niezalezna.pl/31000-jak-w-polsce ... -generalem


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Świat według PO
PostNapisane: 24 lip 2012, 17:11 
Offline
Moderator

Dołączył(a): 13 lip 2009, 09:25
Posty: 30908
I pomyśleć, że w kampanii wyborczej w 2007 r. tusk publicznie szydził z premiera Jarosława Kaczyńskiego w kontekście stawiania na drogach radarów.

LEMINGI W BIAŁYCH TOYOTACH STRZEŻCIE SIĘ FOTORADARÓW!

Piekny i wysportowany premier musi być przyciśniety do muru, bo ciuła kasę, gdzie się da i na wielką próbę wystawia nawet twarde jądro własnego elektoratu. Poprosił kolegę ministra Rostowskiego o kolejną kalkulację. Vincent aż się spocił, ale wyszło mu, że na 1.2lmd zł można by skubnąć kierowców. Od początku roku szło mu słabo - zebrał tylko 7 mln....Teraz, po igrzyskach, przyszedł czas na mobilizację.

"Począwszy od sierpnia 2012 r. Inspekcja Transportu Drogowego zacznie budować sieć złożoną m.in. z 300 nowych fotoradarów, a dodatkowo chce zaostrzenia przepisów. Przekroczenie dopuszczalnej prędkości o 50 km/h, zaparkowanie auta na kopercie lub przejazd na czerwonym świetle będzie niedługo kosztować kierowcę nawet 1 tys. zł. W parlamentarnym projecie zmian przewiduje się 100-proc. podwyżkę grzywien i mandatów."

Na list od ITD trzeba zareagować w ciągu 21 dni, w przeciwnym razie kara administracyjna za niewskazanie sprawcy wykroczenia będzie równa 150% kwoty mandatu. Aby zachować czyste konto od punktów karnych, sprawcy można nie wskazać ( listy przychodzić będą bez zdjęć), ale mandat wówczas również jest wyższy.

Coż, Donald znów napiął muskuły i wiadomo, że się nie ugnie. Pytaniem "jak żyć, panie premierze?" lepiej go teraz nie drażnić.

Daninę Tuskowi bedą płacić wszyscy kierowcy, bo premier przygotowuje na nich prawdziwe polowanie, a obserwować je będzie z okien swojego jeta. Kto jednak będzie najłatwiejszą zwierzyną? Już mi szkoda lemigów w białych toyotach, jeżdżących najwięcej i najszybciej. Tym razem "chłopcy radarowcy" nie będą mogli przyjąć długopisów, viagry i innych gadżetów. To polowanie jest o wyższą stawkę. Zrzuta dla Tuska i Rostowskiego nieunikniona! Ale czego się nie robi dla jedynie słusznej partii?

http://wpolityce.pl/dzienniki/dziennik- ... -sie-lupic

http://moto.wp.pl/kat,45754,title,Wskaz ... caid=1edcf

http://moto.wp.pl/kat,55194,title,Panst ... omosc.html

http://likapost.salon24.pl/436156,lemin ... otoradarow


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Świat według PO
PostNapisane: 09 sie 2012, 22:10 
Offline
Moderator

Dołączył(a): 13 lip 2009, 09:25
Posty: 30908
Amber, czyli pałac Paca

Znamy, oczywiście powiedzenie, „wart Pac pałaca, a pałac Paca”. Nie sposób nie powtórzyć tego, patrząc na wszystkich aktorów tej marnej burleski, którą oglądamy. Jak oni wszyscy do siebie pasują! Oto malwersant w wyrokami, który z nowym nazwiskiem i nową energią, korzystając z politycznego parasola platformerskiej władzy robi kolejny przekręt kosztem zwykłych, naiwnych ludzi, oto firma- piramida finansowa, oferujące niemożliwe do dotrzymania w normalny sposób zyski, oto linie lotnicze, oferujące loty poniżej kosztów, oto szef portu lotniczego, przyjmujący syna premiera i jednocześnie oferujący mu lewą fuchę na boku u konkurencji, oto prokuratura, która umarza postępowanie w sprawie Amber, po czym, w wyniku zażalenia zmuszona do wznowienia, przewleka sprawę przez 2 lata, oto reżimowy reżyser, zakłamany do szpiku kości w swym życiu i robiący zakłamany do szpiku kości film, w którym nie zgadzają się fakty, geografia, postaci, a nawet cykl rozrodczy człowieka, bo dziecko, które ma w grudniu 1970 3 miesiące, na filmie dopiero się rodzi, oraz Bolek, zakłamany do szpiku kości baron Muenchhausen polskiej polityki, agent SB i kto wie, kogo jeszcze. I do tego, jak wisienka na torciku młody Tusk, co ma „bzika” na punkcie transportu i jest dobry w Excelu. I stary Tusk, który o tym wszystkim wiedział od stycznia, ale oczywiście, się nie zainteresował. Nawet „bury” nie dał. Ale mix, co?

Nawiasem mówiąc, taka dygresja, spojrzałem na parę liczb i, szczerze mówiąc, nie wiem, czy w tym wszystkim właśnie o to nie chodziło, żeby wszyscy spanikowali i pobiegli do kas i jeszcze się bili, kto pierwszy dobiegnie, bo w regulaminie jest wyraźnie napisane i żaden sąd tego nie przekreśli, że w razie zerwania umowy traci się 15% zysku, 19.5% kary oraz 20% w wyniku przyjęcia specjalnej ceny złota. Nie chce mi się dokładnie liczyć, bo nie o to chodzi, ale ktoś policzył, że w kieszeni Plichty- Stefańskiego zostaje legalnie 31 milionów złotych. Zupełnie legalnie, bo przecież nikt nie zmuszał ludzi to wcześniejszego wypłacenia pieniędzy i poniesienia przy tej okazji kar umownych.

No, szczerze mówiąc, jak to było u Monsieur Jourdain, „po kiego diabła właził na ten statek?”, czyli, po cholerę ładowali ci nieszczęśnicy swoje pieniądze w interes, który cuchnął na milę oszustwem? No, może, dlatego, ze Plichta- Stefański zawsze dbał o to, żeby w pobliżu jego szemranych interesów zawsze kręcili się w taki, czy inny sposób, Prezydent Gdańska Adamowicz, elity polityczne gdańskiej PO, syn Premiera Tusk, reżyser Wajda i TW Bolek, ukontentowany finansowanym przez Plichtę hagiograficznym, zakłamanym gniotem o Wałęsie. Nie można zaprzeczyć, że po pierwszych niepowodzeniach w biznesie Stefański, po tych wszystkich wyrokach, zrozumiał, jak się w Polsce robi interesy, zmienił nazwisko i zaczął nowy biznes, tym razem prawidłowo i skutecznie- korumpując oficjeli i paputczików Platformy Obywatelskiej i ich rodziny. I miał rację, tak właśnie najłatwiej robi się interesy w Polsce rządzonej przez Donalda Tuska. Chociaż, czy na pewno przez niego? Kto ich tam wie, kto rządzi, w każdym razie Tusk jest wystawiony na witrynie sklepowej, jako słup, co to jest sympatyczny, ładnie się kojarzy z przyjemnymi rzeczami, a jak są jakieś nieprzyjemne, to ucieka na zaplecze i chowa się do szafy na jakieś dwa dni, aż przyjdą sondaże i opracowany zostanie jego aktualny pogląd na wydarzenie.

Rozbawił mnie dzisiaj zacny kolega Rossmann, twierdząc, ze Tusk powinien zdymisjonować szefa swoich szpionów, Bondaryka, za to, że ten nie ostrzegł go, że jego syn pcha się w cuchnący na milę interes, tudzież, przy tej okazji pakuje się w oczywisty konflikt interesów pracując jednocześnie dla dwóch podmiotów robiących ze sobą interesy. Oczywiście, sytuacja jest dokładnie odwrotna, to Bondaryk może się zastanawiać, czy w końcu nie zdymisjonować Tuska, czy też może jeszcze tym razem mu wybaczyć, jak to robił kilkakrotnie do tej pory. Przy okazji, jestem na 100% przekonany, że wszystkie potrzebne informacje były na biurku Tuska ( starego) miesiące, jeśli nie lata temu, ale ten pustak po prostu niczego nie przeczytał, bo właśnie jest pustakiem i zresztą, nie taka była umowa, jak się najmował, że ma coś czytać. On nie z tych, co czytają, a nawet, jak czyta, to nie jarzy, chyba, że są obrazki. Nawet, jak książkę wydał ( „wydał”, hi,hi) za pieniądze Palikota, to też był to album ze zdjęciami, żeby się Tusk intelektualnie nie przedźwigał.

Najlepszy dowód, jak mylą się ci, którzy nazywają tego smutnego clowna Don Aldo, to to, że zwyczajnie olał go z szyderczym śmiechem młody Kalemba, olał młody Tusk i nic. Pan Premier RP podwinął ogon pod siebie, jak ostatni tchórz i siedzi cicho. No, może czeka na coś, o czym on już wie, a my jeszcze nie. Oczywiście, to, co piszę, dotyczy samego Tuska, a nie tego tajemniczego grona rządzącego tym wszystkim, bo ten działa sprawnie. Właśnie czytam, że związku z lipcowym ujawnieniem styczniowej rozmowy Władysława Łukasika z Władysławem Serafinem ZUS domaga się od Krajowego Związku Kółek i Organizacji Rolniczych zapłaty zaległych „składek”, zaś fiskus - zapłaty zaległego podatku VAT, w sumie - kilku milionów złotych. Przedtem nie musiała, dopiero teraz jakoś tak wyszło. No, ale to przypadek, oczywiście.

http://niepoprawni.pl/blog/1489/amber-czyli-palac-paca


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Świat według PO
PostNapisane: 12 sie 2012, 21:58 
Offline
Moderator

Dołączył(a): 13 lip 2009, 09:25
Posty: 30908
Michał Tusk ukrywał swoją tożsamość?

Michał Tusk pracując dla OLT Express, korzystał ze skrzynki elektronicznej zarejestrowanej na nazwisko Józef Bąk - ustalił "Wprost". - Zgadza się, część ludzi mogła pomyśleć, że ukrywam tożsamość. Głupota z mojej strony, brak rozwagi - tłumaczy syn premiera.

Dla linii lotniczych Marcina Plichty syn premiera pracował głównie przez internet. Wykorzystywał do tego skrzynkę elektroniczną, którą założył 1 lutego 2000 roku. Jak ustalił "Wprost", widnieją w niej następujące dane: "Józef Bąk, miejscowość: Żukowo, zawód: bezrobotny, wykształcenie: bez wykształcenia".

Także z tej skrzynki Michał Tusk przez lata wysyłał teksty do redakcji "Gazety Wyborczej". Materiałów dla OLT nie podpisywał nazwiskiem Józef Bąk. W korespondencji, którą prowadził głównie z Jarosławem Frankowskim, podpisywał się najczęściej inicjałami MT. Józef Bąk widniał jednak w nagłówku, a jego maile od Frankowskiego wędrowały do kolejnych osób w OLT - donosi "Wprost".

- Zgadza się, część ludzi mogła pomyśleć, że ukrywam tożsamość. Głupota z mojej strony, brak rozwagi. Tyle mogę powiedzieć - tłumaczy Michał Tusk.

"Wprost" dotarł także do umowy, jaką 15 marca Michał Tusk zawarł z liniami lotniczymi OLT, których właścicielem jest Amber Gold. Z treści umowy wynika, że miał on świadczyć usługi pijarowskie na rzecz OLT, które obejmowały tworzenie tekstów public relations oraz zarządzanie komunikacją z mediami. Jak ustalił "Wprost", umowa ta nadal obowiązuje.

JW/Wprost.pl

http://www.fronda.pl/news/czytaj/tytul/ ... osc__23239


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Świat według PO
PostNapisane: 14 sie 2012, 18:06 
Offline
Moderator

Dołączył(a): 13 lip 2009, 09:25
Posty: 30908
Tusk, syn starego Tuska

No więc, jako były dziennikarz wiem oczywiście, że zdania nie zaczyna się od "no więc", ale sprawa jest tak skomplikowana, że nie czas żałować róż, gdy płoną lasy. No więc oczywiście, nie było żadnego konfliktu interesów, bo chodziło o to, żeby człowiek lotniska był blisko przewoźnika, który robi poważne rzeczy na lotnisku, na przykład węzeł przesiadkowy. Mniejsza z tym w tej chwili, co to miałoby znaczyć, w każdym razie brzmi poważnie. A tak się akurat złożyło, że tym człowiekiem lotniska byłem ja, a skoro już nim byłem, to ma się rozumieć, starałem się być jak najbliżej poważnego przewoźnika.

Owszem, nadal utrzymuję, że przewoźnik był poważny, mimo że zbankrutował. Bankructwo bowiem to jest bardzo poważna rzecz, a jak kto nie wierzy, to niech się spyta wierzycieli bankruta. Poza tym jasne jest dla każdego profesjonalisty, że nie było konfliktu interesów, bo gdy podjąłem współpracę z przewoźnikiem, to nie pisałem dla gazety tekstów o lotnictwie. Co prawda zgody redakcji nie było, ale skoro redakcja o niczym nie wiedziała, to nie było też konfliktu, no, bo skąd niby miał być?

Co do tego wywiadu z przewoźnikiem, to ja nic do tego nie mam, bo się nie podpisywałem. Owszem, napisałem pytania, ale wcale nie wszystkie. Nawet daleko nie wszystkie. Kolega, co się podpisał mógł te pytania odrzucić, ale widocznie mu się podobały. Że co? Że wszystkie odpowiedzi napisałem? Aaa...to co innego, odpowiedzi, owszem napisałem, ale z kolei przewoźnik mógł je odrzucić. Jeśli natomiast przewoźnik tych odpowiedzi nie odrzucił, a kolega się podpisał zarówno pod pytaniami, jak i odpowiedziami, to co ja mam do tego wywiadu? Prawda, ktoś może powiedzieć, że to nieprofesjonalne, ale co tu ma do sprawy profesjonalizm? Poza tym już mówiłem, że ja się nie podpisałem, więc mi nie można zarzucić braku profesjonalizmu. Gdybym się podpisał, to co innego. Ale się nie podpisałem.

Oczywiście, że byłem wkurzony otrzymaniem tego przelewu, chociaż wcześniej napisałem mail ponaglający do przysłania mi tego przelewu. Tu wcale nie ma sprzeczności. Po prostu mail monitujący do wysłania wysłałem wcześniej, kiedy jeszcze nie byłem wkurzony otrzymaniem przelewu. Przecież nie mogłem być wkurzony otrzymaniem przelewu w momencie, gdy go jeszcze nie otrzymałem. A potem byłem wkurzony, bo każdy normalny człowiek jest wkurzony, gdy firma upada, a człowiek dostaje pieniądze. To jest bardzo krępujące.

Oczywiście, ojciec o niczym nie wiedział i dlatego mi powiedział, że to było niemądre. Przecież gdyby wiedział przed szkodą, to nie byłby taki mądry po szkodzie. Ale jednocześnie mnie znacznie pocieszył, że komisji śledczej z tego nie będzie. A w tych sprawach to ojcu można wierzyć, bo w komisjach śledczych to on się czuje jak ryba w głębokiej wodzie. Jeśli kiedykolwiek zajmie się pracą naukową, to będzie robił doktorat, a może i habilitację z sejmowych komisji śledczych. Zresztą, co ja będę mówił za ojca, przecież on nie jest ryba i głos ma:



No więc, dzień dobry państwu i w pierwszych słowach pragnę zapewnić, że rozdzielam rolę ojca od roli premiera i zawsze starałem się wspierać swoje dzieci, ale one nie chciały korzystać z pomocy i teraz mają. Jak państwo widziecie, jest to bardzo jasne przesłanie i nie ma tu żadnej sprzeczności. Jeśli chodzi o Amber Gold, to służby zadziałały z godnie z procedurami, a jestem pewien, że państwo zadziała także skutecznie. Oczywiście państwo sprawia wrażenie nieprzygotowanego do przeciwdziałania takim procederom, ale to wcale nie jest sprzeczne z tym, co powiedziałem przed chwilą. Trzeba wyjaśnić pasywną rolę sędziów i prokuratorów, chociaż problem polega na tym, że Amber Gold do dzisiejszego dnia włącznie, działa w świetle prawa. I to też nie jest sprzeczne.

Osoby z nieczystym sumieniem formułują różnego rodzaju wątpliwości wobec mojej osoby. To nierozumne i nieprzyzwoite. Wszyscy znali reputację Amber Gold. Dałem więc synowi ojcowską radę, żeby trzymał się z daleka. Ja sam się trzymałem z daleka, dlatego sugestia, że mogłem mieć tajne informacje, jest niemądra. Nie uzyskałem żadnych informacji ze strony służb państwowych. Żadna z informacji otrzymanych przeze mnie od służb nie wykraczała poza doniesienia medialne. Nie bardzo wiem, co mam wspólnego z synem ministra Kalemby, ja przecież w ogóle nie oczekiwałem, żeby on przestał pracować w tym miejscu. Nie mam pojęcia, czego żeście się mnie uczepili z tym synem Kalemby?!

Reasumując, jak zwykle nie wiedziałem więcej niż wszyscy. Ja zresztą nigdy nie wiem więcej niż wszyscy. I to samo przekonanie, że lepiej nie wiedzieć więcej niż wszyscy niż wiedzieć za dużo, zaszczepiłem swoim tajnym służbom. I dlatego również moje służby nigdy nie wiedzą więcej niż wynika z doniesień medialnych. Gdyby nie media, to nic byśmy nie wiedzieli.

Nie każde oszustwo jest przestępstwem. Ja nie mówiłem, że OLT ma negatywną opinię, lecz tylko, że właściciel ma dwuznaczną przeszłość. Kiedy oszust działa legalnie, to państwo nie może działać nielegalnie przeciwko oszustowi. Bo są oszuści legalni i nielegalni. I to jest moja życiowa mądrość, którą przekazałem mojemu synowi.

No i wy, w tej Gazecie Polskiej, odczepcie się od mojego syna! Jako i ja się odczepiam od syna Kalemby. A jak oszust zacznie działać nielegalnie, to moje państwo się do niego na pewno przyczepi. Tyle mogę obiecać, ze podejmiemy rzeczywistą walkę z oszustami działającymi nielegalnie.

http://seaman.salon24.pl/440598,tusk-syn-starego-tuska


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Świat według PO
PostNapisane: 16 sie 2012, 14:04 
Offline
Moderator

Dołączył(a): 13 lip 2009, 09:25
Posty: 30908
Już wyrzucają na ulicę z mieszkania. Chorych i starych.


Strajk głodowy pod Urzędem Miejskim w Gdańsku!

Od 3 dni na trawniku pod Urzędem Miejskim w Gdańsku pan Wojciech Dąbrowski prowadzi bezterminowy strajk głodowy w proteście wobec bezprawnej eksmisji jego ciężko chorej żony z mieszkania komunalnego na ul. Sychty. Śpi w namiocie i domaga się, aby prezydent Paweł Adamowicz zszedł do niego na rozmowę.

Na początku sierpnia Państwo Dąbrowscy zostali wyrzuceni na ulicę z mieszkania, które zajmowali od kilkudziesięciu lat. Przez ostatnie 2 lata, na skutek dramatycznie niskich dochodów i wysokich kosztów leczenia, nie byli w stanie opłacać czynszu. Po zeszłorocznej podwyżce czynszów ich zadłużenie zaczęło lawinowo rosnąć, w tej chwili wraz z odsetkami przekracza 30 tysięcy złotych.


Państwo Dąbrowscy spełniają ustawowe kryteria do przyznania lokalu socjalnego w przypadku eksmisji (oboje są emerytami pozostającymi w niedostatku, żona Pana Wojciecha jest obłożnie chora). Zgodnie z art. 35 ustawy o ochronie praw lokatorskich, komornik wykonujący czynności egzekucyjne, w przypadku stwierdzenia występowania tych przesłanek, powinien był zawiesić eksmisję na okres 6 miesięcy, informując jednocześnie lokatorów o prawie do wystąpienia o przydział lokalu socjalnego. Nie dopełnił tego obowiązku, choć doskonale wiedział w jakim stanie jest żona pana Wojciecha – 1 sierpnia, na kiedy wyznaczona była eksmisja, próbował znaleźć lekarza, który wystawiłby mu dokument stwierdzający, że Panią Dąbrowską można bez ryzyka dla jej życia przetransportować do wyznaczonego lokalu zastępczego. Nie mogąc zdobyć takiego dokumentu, zawiesił czynności, jednak wznowił je następnego dnia rano, kiedy Pani Dąbrowskiej nie było w mieszkaniu (mąż zawiózł ją do szpitala). Tym samym bezprawnie dokonał eksmisji w innym niż wyznaczony terminie. Komornikiem tym był Tomasz Wojciechowski, pracujący dla Sądu Rejonowego Gdańsk-Północ.

Lokal tymczasowy wyznaczony dla Państwa Dąbrowskich przez miasto to pokój w Centrum Treningu Umiejętności Społecznych. Potwierdza się w ten sposób nasza opinia o CTUS – jest to dla miasta wygodny sposób na wykonywanie eksmisji, a nie próba pomocy ludziom w dramatycznej sytuacji życiowej. Państwo Dąbrowscy nie potrzebują treningu społecznego, potrzebują taniego dachu nad głową. Niestety, ich mieszkanie przy ul. Sychty jest dla miasta łakomym kąskiem – atrakcyjnie położone, duże, parterowe z ogródkiem. Ktoś je z pewnością chętnie wykupi za 10% wartości (może znów jakiś urzędnik, tak jak ostatnio radny Więcki?).

Tymczasem Pan Wojciech zapowiada, że będzie głodował pod Urzędem Miejskim do skutku, aż przyjdzie do niego i porozmawia z nim prezydent Paweł Adamowicz. Poniżej przedstawiamy krótką rozmowę ze strajkującym:

Od kiedy mieszkaliście Państwo w mieszkaniu przy ul. Sychty?

Mój teść zajął je w 1945 roku, tuż po wojnie. Żona urodziła się w 1948 i zamieszkiwała tam całe swoje życie – 64 lata.

Czy w tym czasie miasto wykonywało w lokalu jakiekolwiek remonty, czy wszystko musieliście robić sami?

Nie, nie, miasto nic nie remontowało. Pobierało tylko czynsz, zarabiało na tych mieszkaniach.

Ile wynosił czynsz po zeszłorocznych podwyżkach?

Sam czynsz wynosiłby około 850 złotych, jednak po rozwiązaniu umowy najmu naliczano nam karną opłatę za bezumowne korzystanie z lokalu. Razem z opłatami za media co miesiąc oczekiwano od nas około 1600-1800 złotych, dlatego tak szybko rosło zadłużenie.

Państwa problemy zaczęły się 2 lata temu…

Żona miała rozległy wylew krwi do mózgu. Przez pierwsze 3 miesiące była można powiedzieć roślinką. Byłem przy niej w szpitalu 24 godziny na dobę. Potem opiekowałem się nią w domu – trzeba było ją kąpać, masować, na nowo uczyła się mówić, chodzić. Opieka pochłaniała olbrzymie pieniądze, nie starczało już na czynsz.

Czy zwracaliście się o pomoc do miasta?

W październiku zeszłego roku pierwszy raz byłem w Urzędzie Miasta. Obiecywano niestworzone rzeczy. Niejaki Skuras obiecywał zamianę mieszkania na mniejsze, dostosowane do stanu zdrowia mojej żony. Skończyło się na obietnicach. Jednak najbardziej bulwersujące było to, jak potraktowano mnie w Miejskim Ośrodku Pomocy Społecznej. Polecono mi opiekunkę, czy też pomoc domową, której miałem płacić 15 złotych za godzinę! Miesięcznie jej usługi wyniosłyby 3 tysiące złotych. MOPS zaproponował mi pomoc społeczną za pieniądze!

W tej chwili jedyny Państwa dochód to emerytura żony. Ile wynosi?

812 złotych, z czego połowę zabiera komornik.

Po eksmisji Pan siedzi przed Urzędem, a gdzie jest żona?

Po dwóch nocach spędzonych z żoną na plaży, dosłownie, mojemu przyjacielowi udało się znaleźć dla niej miejsce u jego przyjaciół w Szwecji. Jest tam od soboty, jednak dochodzą stamtąd złe wieści. Żona czuje się coraz gorzej, nie ma tam możliwości zdobycia potrzebnych jej leków. Zresztą ja sam – jestem po trzech zawałach – również nie przyjmuję zapisanych leków, które zostały w mieszkaniu zajętym przez komornika. Przy sobie mam jedynie nitroglicerynę i polocard.

Teraz rozpoczął Pan strajk głodowy…

Już w zeszły czwartek, ponad tydzień temu, próbowałem rozpocząć strajk głodowy w Urzędzie Miasta, pod gabinetem niejakiego wiceprezydenta miasta Gdańska Lisickiego. Zostałem stamtąd wyprowadzony siłą przez policję. Wtedy złożyłem papiery zawiadamiające o rozpoczęciu mojego protestu tutaj, na trawniku przed Urzędem. Wyznaczyłem termin, żeby zalegalizować ten pobyt tutaj. Głoduję tutaj od 3 dni.

Czego Pan oczekuje?

Mam nadzieję, ponieważ mój namiot jest przestronny, że zejdzie do mnie prezydent Adamowicz i załatwimy tą sprawę. Chcę z nim bezpośrednio porozmawiać. Wielokrotnie byłem u niego, ale bez efektu. Teraz niech on przyjdzie tutaj. Ja nie mam już siły iść do niego.

http://niconasbeznas.pl/?p=1754#more-1754


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Świat według PO
PostNapisane: 19 sie 2012, 09:44 
Offline
Moderator

Dołączył(a): 13 lip 2009, 09:25
Posty: 30908
Jak kraść, panie premierze, jak kraść?

Skoro premier Donald Tusk nie odpowiedział Polakom na podstawowe pytanie „Jak żyć?”, nie ma racjonalnych przesłanek, a nawet żadnych nadziei, że odpowie i na to. Ale przecież jesteśmy na tyle inteligentnym i bystrym narodem, że widzimy, obserwujemy i oceniamy to, co czyni nasza władza, wprowadzająca w czyn, z coraz większą skutecznością, te wszystkie dziwy w niebie i na ziemi, o których nie śniło się filozofom, nie mówiąc o sądach, a co jest ciągłym marzeniem założycieli i budowniczych III RP, realizowanym od lat, konsekwentnie i skutecznie, z coraz nowymi pomysłami i gwarantowaną bezkarnością.

Łupienie społeczeństwa, demontaż Polski i jej gospodarki, zwany transformacją, pod protektoratem kolejnych rządów „reformatorów” z Unii Wolności, a później Platformy Obywatelskiej, sterowanych przez partyjno-esbecką klikę, wykształcił stosowane do dziś te same mechanizmy rabunkowe naginania prawa i braku kontroli, przy niespotykanej wręcz „kreatywności” władzy i powiązanych z nią grup i jednostek. Był nawet taki premier, który mówił, że pierwszy milion trzeba ukraść. Teraz jest doradcą aktualnego premiera.
Co, w atmosferze świadomego przyzwolenia, z powodzeniem jest kontynuowane przez konstytucyjne organy państwa i jej reprezentantów, a także „freelancerów”, którzy pozazdrościli takim prekursorom w tym fachu, jak Baksik czy Gąsiorowski. Choć błędem byłoby przypuszczać, że wspomniani „dżentelmeni” z Art-B są aż takimi indywidualistami, samorządnymi i samofinansującymi się, bo gdyby nie pomoc Służby Bezpieczeństwa, funkcjonariuszy MSW, szefa PKO czy służby celnej, ich „oscylator” nie mógłby zadziałać, a oni sami, z walizkami wypełnionymi milionami dolarów nie opuściliby Polski.

Czy można zatem wierzyć, że Marcin Stefański vel Plichta, o którym mówią „złoty chłopak”, choć pewnie złoto widział tylko w reklamie, bez pomocy przyjaciół partyjnych w gdańskim ratuszu, prokuratorów, sędziów czy wujka Tomasza Arabskiego, zdołałby w wieku 28 lat, bez wykształcenia i przy kilku wyrokach za sprzeniewierzenie prywatnych pieniędzy zgromadzić taką fortunę? Nawet wyjątkowy cwaniak i kombinator, bez solidnego protektora i tych wszystkich powiązań i zależności, przekrętów, machlojek i omijania prawa - cech konstytutywnych III RP, byłby nikim.

I nagle, prawie z dnia na dzień po ogłoszeniu upadłości OTL Express i AG okazało się, że wszystkie służby się obudziły. Te, które niby stoją na straży praworządności, państwowego ładu i obrony interesów obywateli. Wszystkie jednak zrzucają z siebie odpowiedzialność za ujawnione nie przez prokuraturę, ale przez media przestępstwa przeciwko mieniu: kradzieże, wyłudzanie kredytów, oszustwa bankowe, fałszerstwa dokumentów, przywłaszczenie cudzych pieniędzy. Wszystkie ubolewają nad zaistniałą sytuacją, wszczynają śledztwo, żądają wyjaśnień właściwie od samych siebie, bo przecież za rządów Platformy Obywatelskiej i ministra Krzysztofa Kwiatkowskiego zapadły wszystkie wyroki w zawieszeniu dla seryjnego recydywisty, który na dodatek bezkarnie lekceważył orzeczenia sądów, zakładając kolejne firmy. Dziś prokurator generalny Andrzej Seremetzwrócił się do prokuratur apelacyjnych w całym kraju o informacje dotyczące śledztw wobec wszystkich parabanków, a minister sprawiedliwości - do gdańskiego sądu o wyjaśnienia w sprawie wyroków skazujących za oszustwa wobec szefa Amber Gold. Na co liczy Jarosław Gowin, skoro jego poprzednik, K.Kwiatkowski, w listopadzie 2010r. odbył „roboczą wizytę” w Sądzie Okręgowym w Gdańsku, spotkał się z Prezesami Sądu Apelacyjnego i Okręgowego oraz z sędziami okręgu gdańskiego i nie stwierdził żadnych nieprawidłowości, a to przecież sądy nie dopełniły obowiązku rejestrując kolejne firmy Plichty, mimo że art. 18 kodeksu spółek handlowych stanowi m.in., że członkiem zarządu nie może być osoba skazana prawomocnym wyrokiem za takie przestępstwa. Przykład Amber Gold obnażył słabość państwa i obnaża także teraz, bo zaraz po wybuchu afery z parabankiem powstaje nowy twór – PST SA, na który przelewane są aktywa starego, prezesem zostaje żona Marcina Plichty, a on sam zasiada w radzie nadzorczej.



Bezsilność UOKiK, prokuratury, sądów i Komisji Nadzoru Finansowego, która ma przecież w swoich zadaniach nadzór uzupełniający, kolejny raz, po aferze hazardowej i wielu innych, pozwala stwierdzić, że państwo nie działa; jest parapaństwem z pararządem, na którego czele stoi prapremier. I on ma największy problem, przed którym, jak zwykle się ukrywa. Problem niewydolnego państwa, które nie dba o swych obywateli, którzy okradani są w majestacie prawa, problem niekompetentnych i nieudolnych urzędników oraz problem z własnym synem, który zawarł z przestępcą poufną umowę na czas nieokreślony na „świadczenie usług menedżerskich i doradczych”, obowiązującą do dziś.

W tle anonimowy Józef Bąk, akcja „Ikar”, notatka ABW z błędami ortograficznymi, duże pieniądze skutecznie prane, o czym banki zawiadamiają prokuraturę i być może walka służb o wpływy w oszukańczym biznesie, który sponsoruje oszukańczy film Andrzeja Wajdy. I pewnie inne przedsięwzięcia w gdańskiej kolebce Platformy, a może i w całej partii. A naiwniacy, czyli ludzie oszukani przez Marcina Plichtę, bo uwierzyli w bursztyn i złoto, zostali na lodzie, podobnie jak klienci Multikasy. I jak mówi L.Balcerowicz, a powtarza za nim S.Niesiołowski, winni są głupi i zachłanni klienci.

A tak naprawdę winni są wyborcy PO, którzy uwierzyli Zbychom, Rychom, Grzechom i im podobnym, udającym owieczki hasające po łące, którzy zdobytą władzę zamienili w świetny interes w cieniu cmentarzy, blasku złota i w obecności ślepej Temidy.

Ostatnio minister robót publicznych, na spotkaniu z lokalnymi władzami powiedział: „Jeśli pracujecie ciężko i wkładacie w pracę serce i duszę, to wolno wam trochę kraść. Ale nie bądźcie bandytami!”.

Gdybym nie doczytała, że rozmowa miała miejsce w rządzie indyjskiego stanu UttarPradeś, pomyślałabym, że jesteśmy w państwie Donalda Tuska. Zielonej wyspie - raju dla złodziei, bandytów i cwaniaków, ich bezkarności w łupieniu ludzi z dorobku życia, które nazywane jest innowacyjnością. Trzeba więc całe zło zwalić, jak zwykle na PiS i J.Kaczyńskiego, który nie ma konta, a Marcinowi Plichcie podziękować, jak zrobił to 7 maja działacz PO i prezydent Gdańska Paweł Adamowicz: "Czujecie ten moment, czujecie innowacyjność. Wałęsa też był innowacyjny dla swoich czasów. Bardzo wam dziękuję”.

Porzućmy jednak złudzenia. Nigdy nie dowiemy się, w co gra się w państwie Tuska, choć jest to brudna gra. I bynajmniej nie jest to gra komputerowa o liniach lotniczych i wielkich portach, jak mówi syn premiera. Choć w jednym ma rację. Gra się zawiesiła.

http://wing2009.salon24.pl/441531,jak-k ... -jak-krasc


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Świat według PO
PostNapisane: 24 sie 2012, 06:30 
Offline
Moderator

Dołączył(a): 13 lip 2009, 09:25
Posty: 30908
Przypomnijmy sobie twarde dowody, filmy w sprawie chirurga G. Brał łapówki, w szpitalu był bogiem, a winnymi zostali PiS i Ziobro.

Odwołany przez donos

Z prof. dr. hab. n. med. Jerzym Szaflikiem, dyrektorem Samodzielnego Publicznego Klinicznego Szpitala Okulistycznego w Warszawie, rozmawia Piotr Czartoryski-Sziler


W jaki sposób minister zdrowia Bartosz Arłukowicz uzasadnił decyzję o odwołaniu Pana ze stanowiska konsultanta krajowego w dziedzinie okulistyki, dyrektora Banku Tkanek Oka w Warszawie oraz członka Krajowej Rady Transplantacyjnej?
- 10 sierpnia, o ile dobrze pamiętam, zostałem poproszony przez ministra zdrowia na spotkanie. Podczas niego minister poinformował mnie, że wpłynął donos kwestionujący transparentność mojego postępowania, dotyczącego przeszczepów rogówki. Wyjaśniłem panu ministrowi organizację przeszczepów rogówki, odpowiedziałem na jego pytania, następnie dostarczyłem panu ministrowi odpowiedzi na pytania kierowane do mnie drogą elektroniczną, poprzez faks i e-maile. 16 sierpnia odbyło się następne spotkanie, na którym minister przedstawił stanowisko, z którego wynikało, że nie postawił mi żadnych zarzutów. Powiedział jednak, że atmosfera jest taka, że uznał za najwłaściwsze odwołanie mnie ze stanowiska. Dodał, że to wyczerpuje cały problem i na tym kończymy sprawę. Przyjąłem to do wiadomości i spotkanie się zakończyło. Na drugi dzień koło południa okazało się, że pan minister zmienił w międzyczasie zdanie, gdyż oprócz odwołania mnie zawiadomił również Centralne Biuro Antykorupcyjne. Z tego wnoszę, że pan minister miał jakieś powody, żeby zawiadomić CBA, których mi jednak nie przedstawił. Od tego czasu do chwili obecnej nikt ze mną nie rozmawiał, nie dostałem żadnej zasadnej oficjalnej informacji dotyczącej powodów mojego odwołania, nie usłyszałem też żadnego zarzutu.


Ale sprawa żyje w mediach już własnym życiem.
- Niestety, jedynym źródłem informacji są dla wielu osób liczne doniesienia prasowe, które w dużej części są nieścisłe bądź nawet nieprawdziwe. Tutaj trzeba rozdzielić dwie sprawy. Jedna to sprawa zarzutu mnogości stanowisk. Funkcję Konsultanta Krajowego sprawowałem długo, bo aż 14 lat, podobnie członka Krajowej Rady Transplantacyjnej przy ministrze zdrowia (10 lat), zaś dyrektora Banku Tkanek Oka w Warszawie - 17 lat. Byłem jego twórcą, organizatorem i od początku nim kierowałem. Ale trzeba podkreślić, że konsultant i członek Rady Transplantacyjnej to funkcje nieetatowe i niedochodowe. Konsultant uzyskuje jedynie gratyfikację na dojazdy, wydatki organizacyjne i techniczne w wysokości 1200 zł miesięcznie. Jeżeli zaś chodzi o Radę Transplantacyjną, to jest to działalność honorowa, bezpłatna i sprowadza się najczęściej do 3-4 spotkań w ciągu roku. Natomiast Bankiem Tkanek Oka kierowałem, mając ok. 2 godzin zatrudnienia, więc nie było ono wielkie.


W oświadczeniu napisał Pan m.in. "każde pobranie i każde przekazanie płatka rogówkowego od 1995 roku do chwili obecnej można łatwo skontrolować w banku".
- Bo to prawda. Jeżeli chodzi o działalność banku, był on wielokrotnie kontrolowany, jest bardzo nowoczesną instytucją, bardzo dobrze zorganizowaną, realizującą w sposób perfekcyjny swoje zadania. Bank Tkanek Oka w Warszawie ma w tej chwili opinię jednego z lepiej zorganizowanych takich banków w Europie. Dowodem jest fakt, że Międzynarodowe Stowarzyszenie Banków Tkanek w Baltimore w Stanach Zjednoczonych zwróciło się do mnie kilka miesięcy temu, abyśmy stali się jednym z ośrodków referencyjnych dla tego stowarzyszenia w Europie i Azji. To bardzo znaczące wyróżnienie dla naszego banku, który jest tak zorganizowany, że pozwala na pełną czytelność i klarowność wszystkich procedur. Można bez większego wysiłku i w błyskawicznym tempie uzyskać informacje o każdym pobraniu materiału, o jego dalszej drodze do przeszczepu i skutkach tego przeszczepu.


W jaki sposób jest to zorganizowane?
- To wszystko jest elektronicznie zabezpieczone, są również do tego dokumenty papierowe. W związku z tym wystarczy tylko chcieć i można mieć wszystko na ten temat.


"Gazeta Wyborcza" napisała, że bank łamał zasady, bo większość rogówek trafiała do kierowanego przez Pana klinicznego szpitala okulistycznego zamiast do szpitala Dzieciątka Jezus czy Wojskowego Instytutu Medycznego.
- To prawda, bo tak było. Tylko że nieprawdą jest, że bank łamał zasady. Po prostu Bank Tkanek Oka w Warszawie, usytuowany tam, gdzie szpital kliniczny i działający jako jednostka budżetowa Ministerstwa Zdrowia, wszystkie pobrane na terenie miasta stołecznego Warszawy rogówki przekazywał do naszego szpitala. Nieliczne rogówki były przekazywane do innych szpitali.


Ale dlaczego tak się działo?
- Dlatego, że u nas ilość oczekujących pacjentów jest bardzo duża, przekracza aż tysiąc osób. Poza tym jesteśmy jednym z niewielu ośrodków, które wykonują większość przeszczepów na gorąco, w związku z tym mamy bardzo wielu pacjentów, którzy wymagają zaopatrzenia w trybie natychmiastowym. Nie doszło tu jednak do żadnego przekroczenia przepisów. Tak było ustalone od 2005 roku, gdyż potrzeby generowały tego rodzaju decyzje i dzisiaj dalej tak się postępuje. Więc to, co napisane jest w "Gazecie Wyborczej" o łamaniu zasad przez bank - jest zwykłą nieprawdą. W związku z tym mam pytanie do pana ministra, co jest podstawą mojego odwołania i dlaczego zdecydował się odwołać mnie z tego stanowiska. Jeżeli ma zarzuty, ma powody do tego odwołania, to oczekiwałbym, żeby je przedstawił. Powtarzam, korzystam z uprawnień, które wynikają z kodeksu pracy i to nie jest żadne działanie przekraczające normę.


Zarzucono jednak Panu, że w klinice wykonywano zabiegi przeszczepu rogówki bez zgody ministra zdrowia.
- Wymaga to komentarza, ale jest w tym część prawdy. Otóż w Centrum Mikrochirurgii Oka "Laser" w Warszawie, którego jestem właścicielem, a nie dyrektorem i nie organizatorem działania tej jednostki, wykonywano sporadyczne zabiegi przeszczepienia rogówki u pacjentów szczególnie potrzebujących. Korzystaliśmy z rogówek banku w Zabrzu i Lublinie, na które nie było zapotrzebowania z ośrodków transplantacyjnych w Polsce. Tu trzeba podkreślić, że jeżeli chodzi o rogówkę i płatek rogówkowy, to nie jest to wino, które z czasem może nabiera wartości. Jest określony czas wykorzystania tej tkanki i jest on krótki, bo około 5 dni. Jeżeli Bank Tkanek w Zabrzu nie znajdował chętnego, żeby ten materiał pozyskać, to wtedy dzwonił do nas i wówczas my wykorzystywaliśmy te rogówki. Ich ilości były jednak niewielkie, dowodem na to jest fakt, że w 2011 r. dokonaliśmy jedynie trzy przeszczepy, a w tym roku cztery. Prawdą jest natomiast, że nie ubiegaliśmy się o zgodę ministra zdrowia na wykonywanie w klinice tych przeszczepów. Po prostu ja oraz dyrektor kliniki przegapiliśmy to i jesteśmy gotowi ponieść tego konsekwencje. Ale to jest jedyna rzecz, jedyne nasze wykroczenie czy przewinienie.


Padają jednak poważne oskarżenia o korupcję. Resort zdrowia nazywa to "nieprawidłowościami proceduralnymi".
- Zarzuty nieuczciwości są absolutnie nieuprawnione i nieprawdziwe. Przez 42 lata pracy w zawodzie nigdy nie miałem żadnych zarzutów korupcyjnych. Jednym z powodów, by właśnie nigdy ich nie mieć, było założenie w 1988 bądź 1989 roku, już nie pamiętam, swojego prywatnego gabinetu. Chodziło mi o to, by relacja pacjent - lekarz była jasna i niewzbudzająca wątpliwości. Szczególnie ważne jest to wtedy, gdy jest się ordynatorem oraz ma się możliwość decydowania o różnych działaniach w ochronie zdrowia i dostępie do czegoś, co jest trudno osiągalne. Wtedy zawsze może pojawić się kontekst korupcyjny, a tak sprawa jest jasna. Jeżeli pacjent zgłasza się i próbuje robić mi jakieś propozycje, wtedy grzecznie mogę mu powiedzieć, że nie ma takiej potrzeby, bo jeżeli zależy mu na tym, bym to ja go operował, mogę poświęcić mu swój czas po godzinach pracy, a on za zabieg otrzyma rachunek i pokwitowanie zapłaty. Tego się trzymam od 42 lat.


To prawda, że pacjenci Pana kliniki, którzy czekali na przeszczep rogówki, nie byli wpisywani do rejestru?
- Nie byli wpisywani, bo takiego rejestru nie prowadziliśmy. To jest rzeczywiście problem, który musi rozstrzygnąć ktoś, kto będzie o tym decydował. Należy tu jednak podkreślić, że byli to pacjenci "pilni". W związku z tym można by przyjąć, że w tej grupie pacjentów wpis można było pominąć.


To znaczy, że ci "pilni" pacjenci, jak Pan powiedział, byli przyjmowani poza kolejką?
- Tak. Z tym że gdy taki pacjent ma zwyrodnienie rogówki, to wówczas odczuwa poważne dolegliwości. Pacjent przestaje widzieć, oko go bardzo boli, stosowane leki i opatrunkowe soczewki kontaktowe nie pomagają. Wtedy taki pacjent jest w bardzo trudnej sytuacji i należy rozważyć wykonanie tego zabiegu poza kolejką. Chciałbym zaznaczyć, że wychowałem się w domu, w którym główną normą moralną był Dekalog. I ten Dekalog powoduje, że pozostaje w mojej świadomości przykazanie "Nie kradnij". Stosuję się do tego od urodzenia i bardzo mi zależy, by nikt nie miał cienia wątpliwości, że tak nie jest. Uważam też, że kara musi być adekwatna do zaniedbania. Dlatego to, co się wydarzyło, jest dla mnie szczególnie bolesne i przykre.


Co Pan zamierza teraz zrobić?
- Skorzystam z obowiązującego prawa i wystąpię z prośbą o wyjaśnienie powodów decyzji ministra.


Będzie Pan chciał zobaczyć donos?
- Minister nie pokazał mi tego donosu, nie powiedział, kto go wysłał. Myślę, że w odpowiednim momencie będę starał się zwrócić do pana ministra z prośbą o udostępnienie tego dokumentu. Jeżeli bowiem ktoś działa w złej woli i zgłasza rzeczy nieprawdziwe, na podstawie których spotykają innego krzywdy, to ten krzywdzony ma prawo znać tych, którzy to robią. Tym bardziej że zarzucanie komuś korupcji jest dla mnie osobiście rzeczą niezmiernie przykrą. Oczywiście muszę najpierw poczekać na zakończenie postępowania.


Dziękuję za rozmowę.

Piotr Czartoryski-Sziler

http://www.naszdziennik.pl/polska-kraj/ ... donos.html


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Świat według PO
PostNapisane: 04 wrz 2012, 19:53 
Offline
Moderator

Dołączył(a): 13 lip 2009, 09:25
Posty: 30908
Platformische Wirtschaft

Dopiero co przeszliśmy suchą nogą przez kryzys, ledwo co rząd łeb urwał tej hydrze, a premier mówi, że znowu borykamy się z największym kryzysem od czasów wojny. Przy czym szef rządu taktownie nie zaznaczył, od której wojny. Człowiek naprawdę już nie wie, czego się trzymać na tej zielonej wyspie! Kryzys niczym smok, co mu głowy odcięte odrastają?! A ja pamiętam jesień 2008 i początek 2009, kiedy to Donald Tusk i jego kamraci zaprzeczali nadchodzącemu kryzysowi i już, w te pędy, na wariackich papierach wchodzili do obecnie bankrutującej strefy euro.

Niespełna rok temu, tuż przed wyborami Platforma gromko utrzymywała, że kryzys jest zażegnany i nawet szef sztabu Platformy Jacek Protasiewicz musiał mitygować swoich ludzi, żeby za bardzo się nie chwalili tym sukcesem. „Jednak nie chwalimy się, że przeszliśmy suchą nogą przez kryzys, bo ludzie wciąż odczuwają jego skutki albo w wyższych cenach, albo np. w wyższych ratach kredytu we franka” - wzywał swoich towarzyszy do skromności europoseł Protasiewicz.

No i masz ci los, rok nie minął i okazuje się, że tkwimy po uszy w kryzysie, przez który właśnie przeszliśmy suchą nogą. Ujawniono gigantyczne straty budowlanych tuzów PBG i Polimexu, którym w sumie zabrakło do zbilansowania około 2 miliardów złotych. Padają firmy małe i duże, cały sektor budowlany słania się na nogach, a to już zagraża podstawom gospodarki narodowej – 700 tysięcy ludzi zatrudnionych w branży. Banki nie zechcą kredytować tak niepewnych inwestycji, bo też już teraz budowlanka „wisi” im kilkadziesiąt miliardów.

Podobno wszystko przez EURO 2012 – wszystkie pieniądze przeznaczone na program do roku 2014 rząd przeputał w 2012 roku i teraz może sobie pogwizdać. W związku z tym nie będzie więcej zleceń na budowę dróg, a skoro tak, to nie też żadnych perspektyw dla branży. Plajta, klapa, koniec, krach, jak pisał poeta. Trudno o piękniejszą katastrofę, nawet Grek Zorba mógłby nam pozazdrościć.

EURO 2012 miało być impulsem rozwojowym, kołem zamachowym, odskocznią modernizacyjną, bodźcem inwestycyjnym - już nie pomnę wszystkich szumnych określeń, jakich użyto. I wszystko spaprał Tusk ze swoją olsenowską ekipą. Bo też sztuka im wyszła nie lada. W okresie największej koniunktury budowlanej pada branża budowlana. Ale mało tego, że padają największe firmy, mamy do tego jeszcze potwornie zadłużoną GDDKiA, na którą rząd przerzucił część długu publicznego. Jednocześnie mamy zbankrutowanych podwykonawców, którzy skarżą zbankrutowanych głównych wykonawców i państwo.

Natomiast nie mamy obiecanych dróg i gdzieś znikły pieniądze. Trochę wiemy, gdzie znikły, bo coś tam przedostało się do opinii publicznej na temat kosztów stadionu narodowego czy obwodnicy warszawskiej, które dzierżą palmę pierwszeństwa w świecie jeśli chodzi o cenę. Na placu budowy pozostał minister Nowak, który z głupkowatą miną czeka na rok 2014, kiedy będą nowe dotacje UE, ale na pewno nie tyle, ile nakłamała jego partia, że załatwi. Aha, został jeszcze wynalazek ustawowej przejezdności autostrad.

Tak się skończyła furia modernizacyjna Donalda Tuska w pamiętnym roku EURO 2012. Polska nie jest już w budowie, ale jest rozbabranym placem budowy, na którym po bankructwie inwestora hulają okoliczni szabrownicy i złodzieje.



Podobnie dzieje się w przypadku walki z bezrobociem – rząd deklaruje wszelką pomoc bezrobotnym, a minister finansów trzyma łapę na funduszu pracy, na którym zamroził ponad 6 miliardów złotych, bo kiedy tak sobie leżą bezczynnie, to pomniejszają deficyt budżetowy.

I to właśnie potwierdza słynną tezę starego Tocqueville`a, że nie ma takiej podłości, jakiej nie dopuściliby się liberałowie (nawet farbowani liberałowie), gdy im budżet zaświeci pustką. Ludzie nie mają za co żyć, a podlec jeden z drugim nie dają im szansy, bo potrzebują mieć deficyt na takim poziomie, żeby móc dalej zadłużać kraj.

Budownictwo, nie tylko infrastrukturalne, mogłoby być kołem zamachowym dla napędzania koniunktury gospodarczej, gdyż jest dziedziną niesłychanie uniwersalną i różnorodną w sensie materiałowym i asortymentu niezbędnych wyrobów. W Niemczech powojennych budownictwo mieszkaniowe dało impuls do wszechstronnego rozwoju kraju, stworzyło łańcuch niekończących się potrzeb, na które odpowiedzieli ludzie przedsiębiorczy.

Bo jak człowiek ma mieszkanie, to zaraz chce się żenić, a jak już ma żonę, to potrzebuje wypić z tych nerwów, a wówczas inny człowiek musi zasiać buraki, ziemniaki lub chociażby chmiel. Potem człowiek potrzebuje powiesić obraz na ścianie, a malarz musi mieć farby, żeby obraz namalować i kiedy już się zmęczy malowaniem, też potrzebuje wypić. A przecież artysta nie będzie pił z butelki, więc ktoś musi wyprodukować kieliszki. A ten ktoś z fabryki kieliszków musi zjeść po robocie golonkę po bawarsku, a potem oczywiście wypić, bo głupia wieprzowina gotowa pomyśleć, że pies ją zjadł. I tak dalej, i tak dalej ciągną się łańcuchy ludzi dobrej woli, przeplatają się, krzyżują i zapętlają, tworząc misterną sieć, czyli gospodarkę narodową.

Ja tu oczywiście jaja sobie robię, ale to jest przysłowiowy śmiech przez łzy, bo jestem autentycznie wściekły na na tych hochsztaplerów od Tuska. Podobnie bowiem jak u Niemców mogłoby być u nas, zwłaszcza że mieliśmy pieniądze z UE (Niemcy mieli pomoc z Planu Marshall`a). Ale to wyzwanie nie na kaliber jakiegoś szemranego Donka i jego wiernego Grasia oraz ich kamratów którzy przez pięć lat niemal na okrągło zmuszeni są wykręcać się od kryminalnych zarzutów. Chłopcy olsenowcy z Platformy Obywatelskiej mogą sobie zmodernizować jadłospis w kancelaryjnej stołówce, ale nie średniej wielkości państwo w Europie.

Taka jest prawda o tej ekipie. Drapichrusty, suchary, łgarze, kasiarze, hipokryci , dupokrytki, szmondacy i burłacy. Trzeba w końcu przestać uważać bydło za niebydło.

http://seaman.salon24.pl/445251,platfor ... wirtschaft


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Świat według PO
PostNapisane: 08 wrz 2012, 12:12 
Offline
Moderator

Dołączył(a): 13 lip 2009, 09:25
Posty: 30908
W świecie PO jest dobre PO i zły Kaczyński, i zły PiS. Jest jeszcze inne zło jak choćby o. Rydzyk i Radio Maryja.
Śmieszne, nieprawdaż? Ale nie tylko śmieszne. To jest też smutne. A smutek bieże się stąd, że tę wiarę w podział na dobro i zło podziela wielu Polaków, którzy zamiast iść po rozum do głowy, poszli po gotowe interpretacje faktów do..... telewizora.
A w telewizorze powiedziano im, że PO jest dobre, a źli są pisowcy, Kaczyński i Rydzyk, a oni w to uwierzyli i teraz też to samo mówią.


Zajmijcie się gospodarką a nie Kaczyńskim

Obejrzałam właśnie "Forum" w TVP Info - audycję skądinąd ciekawą i przyzwoicie prowadzoną. Także i tym razem nie można było mieć większych zastrzeżeń do gospodarza audycji. Goście byli skomponowani prawidłowo, każdy mógł się wypowiedzieć i przedstawić swój punkt widzenia, nie było szczucia na przedstawicieli tych czy innych partii, jak zdarza się to w innych programach. Nie o to zresztą chodzi. Chodzi o to, że audycja ta po raz kolejny potwierdziła, że od przedstawienia koncepcji finansów państwa przez PiS mamy w Polsce sytuację całkowicie kuriozalną, jedyną w swoim rodzaju, można powiedzieć, choć w warunkach polskich już dość dobrze znaną.

Co się takiego stało? Właściwie nic. Prezes największej partii opozycyjnej przedstawił punkt widzenia jego partii odmienny od koncepcji rządu - to normalne, opozycja od tego jest. Pogląd opozycji jednym się podoba innym nie - to też jeszcze normalne. Dalej normalność jednak - niestety - kończy się. Bo otóż rząd zamiast bronić w takiej sytuacji własnej koncepcji i własnych planów finansowych, poświęca swą uwagę całkowicie Jarosławowi Kaczyńskiemu i PiSowi. Minister Rostowski podlicza, jego urzędnicy kalkulują. I jedyne, co im z tej kalkulacji wychodzi - jak zwykle zresztą chciałoby się tu dodać - to zmora i demon PiSu unoszący się nad Polską. To poważny błąd - nawet średnio bystry dzieciak z podstawówki wie, że po dodaniu czy odjęciu tej samej jednostki monetarnej musi wyjść ta sama jednostka. Partia rządząca i jej aparat urzędniczy najwyraźniej tego nie wiedzą (tłumoki jakieś to wszystko z matematyki, czy jak?) - dodają i odejmują złotówki a w wyniku wychodzi ciągle PiS i J.Kaczyński. Rząd kalkuluje propozycję PiS, rząd podlicza PiS, rząd rozlicza program PiS, rząd analizuje PiS. Rząd podsumowuje PiS. Niedobrze w każdym razie, że ludzie dotknięci taką słabością czy nieuctwem w zakresie matematyki odpowiadają za budżet państwa.

Dzisiejsza dyskusja w "Forum" potwierdzała jedynie te rachunkowe rewelacje - o gospodarce było wyjątkowo mało, za to sporo o PiSie i o Jarosławie Kaczyńskim. A to J.Kaczyński i jego rządy winne obecnej sytuacji, a to J.Kaczyński szerzy niesprawiedliwość społeczną i biednych pogrąża a bogatych obdarowuje. A to znów J.Kaczyński w ogóle i jak zwykle wszystko nie tak, a to J.Kaczyński przemówił takim czy innym tonem, a to J.Kaczyński ukradł komuś program.

Panowie z rządu i z opozycji konstruktywnej - co bystrzejsi zauważyli i tak już dawno temu, że bez PiSu i bez Jarosława Kaczyńskiego po prostu nie możecie nic i tracicie rację bytu. Ale mimo wszystko - sytuacja jest naprawdę poważna. Tym razem kolejna analiza osobowości J.Kaczyńskiego i analiza programu PiS, który to program rzekomo rozsadza polską gospodarkę i powoduje jakieś eksplozje, nic wam dalej nie pomoże.

Stąd mój apel do Was - aczkolwiek po kilkudniowym kabarecie, jaki prezentujecie, moja nadzieja na wysłuchanie go jest niewielka: Przestańcie się wreszcie zajmować PiSem i Jarosławem Kaczyńskim a zajmijcie się na litość tym, czym zajmować się powinniście i za co pobieracie wynagrodzenia - gospodarką.

http://leonarda.salon24.pl/446062,zajmi ... kaczynskim


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Świat według PO
PostNapisane: 10 wrz 2012, 19:17 
Offline
Moderator

Dołączył(a): 13 lip 2009, 09:25
Posty: 30908
Kopacz za Tuska, Kalisz za Gowina

Politolog prof. Wawrzyniec Konarski tłumaczy w rozmowie z Wirtualną Polską, dlaczego Hanna Gronkiewicz-Waltz ma duże szanse, żeby w przyszłości zastąpić Donalda Tuska na stanowisku lidera PO.

http://wiadomosci.wp.pl/title,To-kobiet ... omosc.html

A ja uważam, że profesor Wawrzyniec Konarski mimo swego wykształcenia, zwyczajnie bredzi i nie bierze pod uwagę tzw. realiów.
Pani Gronkiewicz -Waltz próbowała zdobyć się na niezależność i samodzielność, a ta wada jest w Platformie od początku zwalczana (Płażyński, Rokita). Nie uczestniczyła też bezpośrednio w sprawie smoleńskiej, a to może inicjować nieprzewidywalne zagrożenia.

Moje typy:

Jeśli Tusk uzna, że sytuacja jest bez wyjścia ( a wkrótce tak być musi), to najpewniej ucieknie w immunitety do Europy, a na swoje miejsce mianuje nie kogo innego, tylko równie jak on umoczoną" Ewę "metr w gąb" Kopacz, która zagwarantuje mu bezpieczeństwo przez pewien czas. Gronkiewicz nic tu nie może, a co gorsza nie chce, więc nie jest nawet brana pod uwagę. Na miejsce pani Kopacz, jako marszałek Sejmu wskoczy zapewne Gowin (swoje już zrobił), a na miejsce Gowina nowa gwiazda na miarę tej ze służby zdrowia, czyli Arłukowicza, pan Ryszard Kalisz.

Przez kilka tygodni o niczym innym nie będzie się mówić i w końcu o to chodzi, a przy okazji będzie mógł zrealizować swój autorski wniosek o Trybunał Stanu dla Ziobry i Kaczyńskiego.
Jeśli mu się uda, to Europa pod wodzą Tuska będzie miała naprawdę co świętować i na ten cel na pewno kasy nie poskąpi.

http://walka1.salon24.pl/446613,kopacz- ... -za-gowina


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Świat według PO
PostNapisane: 14 wrz 2012, 06:17 
Offline
Moderator

Dołączył(a): 13 lip 2009, 09:25
Posty: 30908
Polska tygrysem Europy

Szef polskiej dyplomacji Radosław Sikorski wystąpił na seminarium w Pekinie zorganizowanym przez Polski Instytut Spraw Międzynarodowych i China Institute for International Studies. Tematem przewodnim wystąpienia był sukces chińskiej gospodarki oraz dokonania i perspektywy Polski.

W przemówieniu na otwarciu konferencji „Chiny - Europa: nowe podejście dla nowych czasów. Okrągły stół think-tanków Chiny-V4” Sikorski podkreślił, że jest wiele aspektów, które łączą Chiny i Polskę.

- Oba kraje leżą na skrzyżowaniu Wschodu i Zachodu, Północy i Południa. Oba nasze kraje doświadczyły w historii bolesnej dominacji innych mocarstw. Polacy odczuwali wiele sympatii i szacunku dla Chin już za czasów rozbiorów w XIX wieku, kiedy naszego kraju próżno było szukać na mapie. Łączą nas dramatyczne doświadczenia i wspomnienia II wojny światowej. Dzisiaj możemy porównywać nasz dynamizm gospodarczy i dążenia modernizacyjne. Oba kraje dążą do wykorzystania złóż gazu łupkowego, dzieląc się doświadczeniami w ich poszukiwaniu i wydobywaniu – mówił minister Sikorski.

Jednak bardziej jaskrawym wydaje się sformułowanie porównujące polską gospodarkę, która mierzy się z rosnącym bezrobociem, z najpotężniejszą gospodarką śwtata, jaką są Chiny. Sikorski, powołując się na zagraniczną prasę, określił Polskę jako „nowego europejskiego tygrysa.”

- Zarówno Chiny, jak i Polska mają odwagę podążać drogą modernizacji. Tempo wzrostu gospodarczego Polski nie dorównuje chińskiemu, niemniej postrzegamy nasze dokonania jako sukces. Chiny są rosnącą potęgą światową. Polska jest potęgą regionalną. W artykule opublikowanym niedawno w "Wall Street Journal Market Watch" Polska została przedstawiona jako nowy europejski tygrys – czytamy w przemówieniu ministra zamieszczonym na stronach MSZ.

Szef naszej dyplomacji do największych dokonań obecnego rządu zaliczył sprywatyzowanie większości majątku państwowego. - W kategoriach gospodarczych, nasze reformy miały przede wszystkim na celu uwolnienie ducha przedsiębiorczości w ludziach – mówił minister, nie wyjaśniając jednak, jaki wpływ na tego „ducha przedsiębiorczości” ma podwyższanie podatków i wieku emerytalnego w Polsce.

MM

http://www.naszdziennik.pl/swiat/9833,p ... uropy.html


Góra
 Zobacz profil  
 
Wyświetl posty nie starsze niż:  Sortuj wg  
Utwórz nowy wątek Odpowiedz w wątku  [ Posty: 105 ]  Przejdź na stronę 1, 2, 3, 4, 5 ... 7  Następna strona

Wszystkie czasy w strefie UTC + 1


Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zalogowanych użytkowników i 16 gości


Nie możesz rozpoczynać nowych wątków
Nie możesz odpowiadać w wątkach
Nie możesz edytować swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz dodawać załączników

Szukaj:
Skocz do:  
 cron
Powered by phpBB © 2000, 2002, 2005, 2007 phpBB Group
Przyjazne użytkownikom polskie wsparcie phpBB3 - phpBB3.PL
Nasi przyjaciele: Strony Patriotyczne
Linki pozycjonujące: Fenster aus Polen / Schüco Fenster / Drutex Fenster / Fenster Preise / Haustüren /