Polskie-Forum.pl | Polskie Forum Dyskusyjne | Niezależne Forum Dyskusyjne | Niezależne opionie polityczne | aktywność obywatelska | wolna dyskusja | wybory prezydenckie • Zobacz wątek - Polska i Jej szanse na lepszą przyszłość

Polskie-Forum.pl


Wolne i niezależne forum dyskusyjne / opinie polityczne / aktywność obywatelska / patriotyzm / Polska / wolna dyskusja


Wszystkie czasy w strefie UTC + 1




Utwórz nowy wątek Odpowiedz w wątku  [ Posty: 57 ]  Przejdź na stronę Poprzednia strona  1, 2, 3, 4  Następna strona
Autor Wiadomość
 Tytuł: Re: Polska i Jej szanse na lepszą przyszłość
PostNapisane: 03 lip 2015, 07:53 
Offline
Moderator

Dołączył(a): 13 lip 2009, 09:25
Posty: 30847
Konieczna zmiana systemu

Z Andrzejem Sadowskim, założycielem i prezydentem Centrum im. Adama Smitha - Pierwszego Niezależnego Instytutu w Polsce od 1989 roku, rozmawia Rafał Stefaniuk.

Beata Szydło zaapelowała do Platformy o odejście od pomysłu przyjęcia w Polsce euro. Jak stwierdziła to euro zgubiło Grecję. Rzeczywiście euro jest głównym problemem Greków?
- Euro uczyniono religią państwową w Unii Europejskiej, która miała przynieść wszystkim dobrobyt tylko z jednego powodu, ze zmiany koloru farby na banknotach, które są w obiegu. Z tego tytułu w Grecji i innych krajach miało być od razu lepiej. Taka argumentacja pojawiła się też w raporcie NBP w 2004 r. Przekonywano, że tylko z tego tytułu, że w Polsce będzie euro będziemy żyć lepiej. Dekada pokazała, że jest to nieprawda z prostego powodu. Nie da się wprowadzić wspólnej waluty w krajach o tak zróżnicowanym poziomie rozwoju gospodarczego. W dodatku wprowadzając jedną stopę podatkową dla krajów które chcą się szybko rozwijać, tak jak chciała Hiszpania i krajów, które zadawalają się bardzo niskim poziomem rozwoju jak Francja. Ekonomiści z EBC po pewnym czasie krytycznie przyznali, że takie rozwiązanie uśredniające jest niekorzystne i dla jednych i dla drugich. Po latach jeden z ministrów rządu Grecji przyznał, że euro spowodowało niekonkurencyjność wielu gałęzi gospodarki jego kraju, bo przyjęto fałszywe parytety, przeliczenia i była to waluta innego obszaru gospodarczego. Dlatego dzisiaj wyspy greckie, opierające się na turystyce ucieszyłyby się gdyby przyjęto drachmę. To spowodowałoby, że usługi turystyczne Grecji byłyby konkurencyjne wobec usług Włoch, Hiszpanii, czy Portugalii. Doświadczenie z euro pokazują, że nie jest to waluta na czas kryzysu, która tworzy bezpieczną przystań. Tego doświadczyliśmy w 2008 r. kiedy nasza narodowa waluta pozwoliła nam bardziej elastycznie reagować na kryzysową sytuację na co nie pozwalało posiadanie euro. I takich argumentów jest bardzo dużo.

Istnieje prawdopodobieństwo, że Grecy wrócą do drachmy?
- To nie jest kwestia prawdopodobieństwa tylko nie da się już, a mówimy o perspektywie, nie dni, a tygodni, czy miesięcy, utrzymać tego mechanizmu, który był do tej pory, że w sposób sztuczny utrzymuje się bardzo wysoki poziom życia, który nie wynika z własnej pracy.

Mówi Pan o dodatkach socjalnych?
- Jak się przyjrzeć poziomowi życia Greków w kryzysie to on jest bardzo duży jeżeli chodzi o to co mają do dyspozycji w porównaniu do naszego poziomu, kraju nie będącego w kryzysie. Ale trzeba pamiętać, że to jest efekt sztucznego podniesienia im standardów dzięki obecności w Unii i euro i sfinansowania tej różnicy między tym co Grecy sami wypracowali, a co im dodano. W krajach strefy euro nie ma tylu środków aby pozwolić sobie na bezterminowy mechanizm sztucznego podwyższania poziomu życia. Warto przypomnieć, że Unia od 2008 r. nie potrafi wyjść z kryzysu mimo tylu już deklaracji, że dawno skończył się.

Wyjście Grecji ze strefy euro to początek końca idei wspólnej waluty?
- Unie walutowe na świecie prędzej czy później upadały. Przykłady różnych unii walutowych w samej tylko Europie pokazują, żę jest to niesłychanie trudna sprawa. Od początku podkreślano, że euro jest to przede wszystkim narzędzie integracji politycznej a nie gospodarczej. Warto zwrócić uwagę na fakt, że pieniądz mógł swobodnie przekraczać granicę, ale w tym stopniu już nie towary i ludzie. Ciągle jeszcze są bariery handlowe wewnątrz Unii.

Beata Szydło uzależnia przyjęcie euro od osiągnięcia przez Polskę poziomu gospodarczego i płac z Europą Zachodnią. Wyrównanie poziomów jest możliwe?
- To jest teza którą powtarzamy od lat. Dzisiaj nasza waluta i euro u naszych sąsiadów przypomina coś co można porównać do różnego poziomu lustra wody dwóch jezior. Między tymi jeziorami są śluzy które wyrównują poziom wody i dzięki temu możemy bezpiecznie przepłynąć z jednego jeziora do drugiego. Dzisiaj różne systemy walutowe Polski i naszych sąsiadów pełnią taką rolę bezpiecznych śluz. Jeżeli te lustra wody zbliżą się do siebie to wtedy przyjęcie euro będzie procesem neutralnym i naturalnym dla gospodarki. Tylko, że bogactwo nie bierze się z przyjęcia euro, a to próbowano nam przez lata wmawiać.

To wyrównanie poziomów to jest perspektywa ilu lat?
- Mamy taki potencjał, tak pracowite i przedsiębiorcze społeczeństwo, że jesteśmy w stanie w ciągu dwóch pokoleń przeskoczyć pod względem dobrobytu i rozwoju gospodarczego Niemcy. Zrobiła to Irlandia kiedy w ciągu dwóch pokoleń przeskoczyli w dobrobycie Wielką Brytanię. Dokonali tego poprzez radykalną zmianę systemu podatkowego, gospodarczego i stworzyli najbardziej konkurencyjny system do pracy i działalności gospodarczej w Europie lat 80 końca XX wieku.

I wszystko w Polsce rozbija się o system?
- Przez pół wieku mieliśmy sytuację w której ten sam naród, posługujący się tym samym językiem, czytający tych samych poetów i słuchający muzyki tych samych kompozytorów był podzielony na dwa państwa. W jednym państwie produkowano mercedesy i podobne marki, jako przejaw dóbr najwyższej jakości znanej na świecie, a w drugim systemie przy tym samym narodzie to co można było wyprodukować to najwyżej plastikowego trabanta. Ten system nie był w stanie dać obywatelom cokolwiek więcej. Konkurencyjność nie polega na tzw. innowacyjności itp. rzeczach, które próbuje się nam opowiadać, bo tzw. innowacyjność to czy jest doby czy zły system podatkowy, czy ludzie tracą czas na załatwianie spraw formalnych, czy nie tracą. Zarówno w Niemczech jak i w Polsce cement wiąże się w tym samym czasie. Ale Niemcy wygrywają konkurencję tym, że sprawy formalne do czasu wylania cementu załatwiane są w radykalnie krótszym czasie. My tracimy czas, pieniądze muszą być dłużej zaangażowane, czyli mniej je wykorzystamy i mniej je obrócimy ze względu na to, że przez 25 lat polscy politycy tak skomplikowali nam przepisy, że tracimy życie na niepotrzebne działania. To pokazują badania, że przedsiębiorca w Polsce spędza blisko 2 miesiące w ciągu roku nad sprawami formalnymi, zamiast spędzać je z rodziną, lub przeznaczyć na rozwój firmy. Przegrywamy więc o te dwa miesiące życia każdego z nas z innymi nacjami.

Dlaczego więc nie zmienia się systemu na bardziej przyjazny obywatelom i gospodarce?
- W Kancelarii Prezydenta mówiłem na czym polega konkurencyjność. Przekonywałem, że jest to kwestia systemu, bo Polacy nie są gorsi od innych narodów. Wręcz przeciwnie mamy cechy, które spowodowały, że Komisja Europejska stwierdziła, że jesteśmy najbardziej przedsiębiorczym narodem w Unii Europejskiej. Mówiłem, że konieczna jest zmiana systemu. Usłyszałem wtedy ripostę ze strony pana Prezydenta, że zawsze będziemy za Niemcami i nigdy ich nie przeskoczymy. Twierdził tak mimo, że pokazałem, że Irlandczykom to się udało. Udowadniałem, że i nam się uda i będzie u nas lepiej niż w Niemczech. Wystarczy, że zmienimy u siebie system podatkowy i gospodarczy. Jednak od lat wśród polskich polityków lub wśród ludzi, którzy pójdą do polityki, panuje zakaźna choroba, że w pewnym momencie zaczynają mówić, że nic się nie da zrobić, że tak musi być. Także trzeba by było to zgłosić jako nową jednostkę chorobową na którą narażeni są ludzie sprawujący władzę. I gdy u kogoś stwierdzi się taką chorobę to powinien być poddany zamkniętemu leczeniu jak przy chorobach zakaźnych.

Dziękuję za rozmowę.
Rafał Stefaniuk

http://www.naszdziennik.pl/ekonomia-fin ... stemu.html


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Polska i Jej szanse na lepszą przyszłość
PostNapisane: 04 lip 2015, 08:01 
Offline
Moderator

Dołączył(a): 13 lip 2009, 09:25
Posty: 30847
Polacy zasługują na więcej

Z poseł Beatą Szydło, wiceprezesem Prawa i Sprawiedliwości, kandydatem na urząd premiera RP, rozmawia Maciej Walaszczyk

Skąd formuła objazdu po Polsce?
– Bardzo lubię jeździć po Polsce i spotkania z ludźmi. Nauczyłam się tego, pracując w samorządzie. Rozmowy i spotkania z Polakami to bardzo ważna rzecz. Trzeba słuchać ludzi, rozmawiać z nimi. Tylko wtedy można skutecznie i dobrze dla nich pracować.

Nie odnosi Pani wrażenia, słysząc o różnych nierozwiązywalnych od lat problemach, że taka misja to uderzanie głową w mur?
– To są oczywiście problemy bardzo trudne. Czasami ludzie przychodzą ze sprawami, z którymi byli już u wszystkich, i wszędzie słyszeli, że się nie da ich rozwiązać. Dobrym przykładem jest choćby problem mieszkańców gmin nadwiślańskich. Wały przeciwpowodziowe powinny zostać już dawno naprawione. Czasem potrzeba po prostu dobrej woli, a czasami wystarczy ludziom tylko podpowiedzieć, gdzie mają pójść i co zrobić, by sprawę załatwić. Choć oczywiście często są to również problemy tak trudne, że nie jest łatwo od razu znaleźć dobre rozwiązanie. Ogólnie ludzie potrzebują rozmowy. Chcą, by ktoś ich wysłuchał i zainteresował się ich losem. Politycy PiS od wielu lat jeżdżą po kraju, i to nie tylko w czasie kampanii wyborczych.

Propozycje, które zostaną zaprezentowane dzisiaj w Katowicach, to też efekt tych spotkań? Będą miały bez- pośrednie przełożenie na to, czym miałby się zająć Pani rząd?
– Dostrzegam konieczność realizacji potrzeb lokalnych społeczności. Za dużo w Polsce jest politycznego bicia piany i zajmowania się PR-owskimi i partyjnymi rozgrywkami zamiast koncentrowania się na tym, co jest potrzebne na co dzień ludziom. Zadaniem rządu będą z pewnością kluczowe projekty, jak budowanie przemysłu, tworzenie miejsc pracy. Może nie jest to ani proste, ani łatwe. I wiem, że nie zrobi się tego w dwa dni. W Katowicach chcemy pokazać konkretne rozwiązania. Przewidujemy jednak szeroką dyskusję nad nimi i nie zamykamy się na głosy krytyczne. Przecież mamy już program polityczny i moglibyśmy dziś zrezygnować z dyskusji z ekspertami i naszymi partnerami. Wiemy doskonale, że sytuacja się zmienia i pojawiają się nowe potrzeby i priorytety. Wiemy, że możliwości również są ograniczone, ale mając plan i program, chcemy go krok po kroku zrealizować.

Dziękuję za rozmowę.

http://www.naszdziennik.pl/polska-kraj/ ... iecej.html


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Polska i Jej szanse na lepszą przyszłość
PostNapisane: 07 lip 2015, 13:40 
Offline
Moderator
Avatar użytkownika

Dołączył(a): 21 lip 2009, 10:40
Posty: 7507
Lokalizacja: Podlasie
Polska jest najbogatszym krajem świata!!!
O te złoża toczy się III wojna światowa?


Obrazek

Polska jest NAJBOGATSZYM krajem świata położonym w sercu Europy. Oczywiście na nasze bogactwa, które Pan Bóg dał Polakom jest wielu chętnych. Dla przykładu Niemcy w swojej konstytucji nadal uznają granice sprzed 1937 roku. Oszustwem rządów warszawskich jest wmawianie Polakom, że Niemcy uznały naszą granicę zachodnią.

Nic tak nie pokazuje niewyobrażalnej podłości rządów „warszawskich” przez ostatnie 25 lat, ich świadomego antypolskiego charakteru, świadomej eksterminacji i zmuszania do emigracji naszego narodu jak sprawa zatajanych niezwykłych bogactw Polski.


O tych złożach, które kryje Polska Ziemia, pisał w 2009 roku w książce Pola Laska Alef Stern. Już wtedy wskazywał, że całą wojna o Polskę toczy się właśnie o te złoża, o posag, który jest ukryty w ziemi.

Obrazek

Zatem nie należy dziwić się temu co dzieje się na europejskiej i międzynarodowej scenie politycznej. Dziwi jednak fakt, że polskie elity są tak ograniczone i krótkowzroczne, że nie mają pojęcia o tych bogactwach i sprzedają Polskę za garść nędznych srebrników.

http://pressmix.eu/2015/05/06/polska-je ... -swiatowa/

_________________
"W ciągu całego naszego życia widziałem w naszym kraju tylko dwie partie. Partię polską i antypolską, ludzi godnych i ludzi bez sumienia, tych którzy pragnęli Ojczyzny wolnej i niepodległej, i tych, którzy woleli upadlające obce panowanie."


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Polska i Jej szanse na lepszą przyszłość
PostNapisane: 08 lip 2015, 08:48 
Offline
Moderator

Dołączył(a): 13 lip 2009, 09:25
Posty: 30847
Banki sfinansują program PiS

Jednym ze źródeł finansowania naszych sztandarowych propozycji będzie podatek bankowy – zapowiedziała Beata Szydło.

Prawo i Sprawiedliwość podtrzymuje zapowiedzi Andrzeja Dudy i obiecuje ulgę 500 zł na każde dziecko, podwyższenie kwoty wolnej od podatku do 8 tys. zł oraz obniżenie wieku emerytalnego. Kandydat PiS na premiera Beata Szydło stwierdziła, że źródłem finansowania tych projektów będzie podatek bankowy. Dodała, że rokrocznie banki osiągają ogromne zyski powyżej 15 mld zł.

– Proponujemy, żeby tym zyskiem z obywatelami, ze społeczeństwem się podzieliły i żeby ten podatek bankowy pozwolił na realizację dobrych programów prospołecznych – stwierdza Beata Szydło.

Odniosła się także do zarzutu, jakoby banki miały przerzucić obciążenia spowodowane podatkiem bankowym na klientów. W jej ocenie, to się nie stanie, gdyż banki, aby być konkurencyjne, muszą ciąć koszty.

– Rzecz polega na tym, że zyski bankowe będą mniejsze niż w tej chwili – podkreśla Beata Szydło.

Wyjaśnia, że podatek ten będzie oprocentowaniem od aktywów banków i wyniesie 0,39 proc. Według wyliczeń PiS ma to dać budżetowi około 5 mld zł.

Rafał Stefaniuk

http://www.naszdziennik.pl/polska-kraj/ ... m-pis.html


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Polska i Jej szanse na lepszą przyszłość
PostNapisane: 04 wrz 2015, 10:19 
Offline
Moderator

Dołączył(a): 13 lip 2009, 09:25
Posty: 30847
Nie ma odnowy bez solidarności!

- Polska potrzebuje ludzi solidarnych, bo potrzebuje gruntownej odnowy moralnej - mówił abp Wiktor Skworc na obchodach 35-lecia podpisania Porozumień Jastrzębskich.

Prezydent RP Andrzej Duda rozmawia z abp. Wiktorem Skworcem po Mszy św. z okazji 35-lecia Porozumień Jastrzębskich. Z lewej szef śląsko-dąbrowskiej "Solidarności" Dominik Kolorz, z prawej bp Marek Szkudło
Słuchali go m.in. prezydent Andrzej Duda i kandydatka na premiera Beata Szydło, siedzący w pierwszych ławkach kościoła Najświętszej Maryi Panny Matki Kościoła. Im i wszystkim świętującym porozumienia sprzed 35 lat arcybiskup katowicki Wiktor Skworc mówił o wciąż postępującym rozpadzie więzi społecznych między Polakami, pogłębiających się podziałach i nierównościach społecznych. Również o "porażającej patologii życia społecznego na najwyższych szczeblach administracji państwowej".

Nasze trwonienie zwycięstwa

- Wszyscy czujemy, że jako społeczeństwo w ostatnim czasie trwoniliśmy zwycięstwo roku 1989, odeszliśmy od solidarności społecznej i jej ideałów - diagnozował arcybiskup. A potem wskazał, że Polska potrzebuje gruntownej odnowy moralnej - i w instytucjach, i w społeczeństwie.

- W przeszłości wołaliśmy: "Nie ma wolności bez solidarności", a potem: "Nie ma solidarności bez miłości" - teraz, w kontekście powszechnego wołania o odnowę Rzeczpospolitej, trzeba wołać: "Nie ma odnowy bez solidarności!". Tej społecznej i instytucjonalnej - mówił abp Skworc. - Marzymy o Ojczyźnie prawdomównych polityków, mających na celu troskę o obiektywne dobro narodu, działających dla dobra wspólnego, a nie dla korzyści partii czy osobistych profitów. Marzymy o Ojczyźnie kompetentnych urzędników, którzy ponoszą odpowiedzialność i konsekwencje za podejmowane decyzje. Marzymy o tym, by media publiczne, utrzymywane z abonamentu, pełniły społeczną misję - to znaczy by były w służbie dobra całego społeczeństwa, co jest możliwe do obiektywnego zdefiniowania - wyliczał.

Teraz wybory

Metropolita katowicki nawiązał też do zbliżających się wyborów. - Za kilka tygodni będziemy mogli w wyborach parlamentarnych dokonać wyboru i powierzyć losy Ojczyzny, w tym nasze losy, na najbliższe lata ludziom, którzy budzą zaufanie; ludziom wyrosłym w ewangelicznym klimacie solidarności - powiedział.

Abp Skworc argumentował, że solidarność nie jest ideą umarłą, lecz zadaniem do zrealizowania. Nawiązał też do sprawy styczniowego porozumienia górników z rządem, podpisanego z udziałem premier Ewy Kopacz.

Dotrzymajcie umowy

- Rzymskie prawo stanowiło, że pacta sunt servanda, co znaczy, że umów trzeba dotrzymywać, że umowy trzeba realizować, gdyż inaczej traci się wiarygodność! Wyrażamy nadzieję, że porozumienia podpisane w styczniu br. w Katowicach między rządem a stroną związkową zostaną zrealizowane, a problemy górnictwa rozwiązywane, bo przecież nie dotyczą węgla, a przede wszystkim tysięcy górników i ich rodzin - mówił metropolita katowicki. - Dlatego dziś tu z Jastrzębia apelujemy o realizację porozumienia i o dialog, dla którego nie ma alternatywy - podkreślił.

Na koniec abp Skworc podziękował "wszystkim ludziom solidarnym, świadkom tamtych dni, stróżom pamięci" za "fundamentalną uczciwość, która dziś jest w Polsce w najwyższej cenie".

http://katowice.gosc.pl/doc/2682154.Nie ... lidarnosci


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Polska i Jej szanse na lepszą przyszłość
PostNapisane: 05 paź 2015, 07:34 
Offline
Moderator

Dołączył(a): 13 lip 2009, 09:25
Posty: 30847
Chemia przemysłem strategicznym

Przemysł chemiczny jest jedną z priorytetowych gałęzi gospodarki dla PiS – zapewniała dzisiaj w Tarnowie Beata Szydło. Zdaniem kandydatki na premiera, takie zakłady i firmy jak tarnowskie Azoty mają być motorem rozwoju Polski.

– Będąc w Tarnowie, nie mogłam nie przyjechać tutaj. To firma, która jest perełką polskiej gospodarki, firma, która musi być chroniona przez polskie państwo, a państwo musi stwarzać warunki do jej rozwoju – powiedziała i dodała, że takie zakłady i firmy jak Azoty mają być motorem rozwoju Polski, a przemysł chemiczny – przemysłem strategicznym w programie PiS.

– To jest plan PiS i zapewniam, że zrobimy wszystko, aby ta branża się rozwijała, a przede wszystkim rozwijała się polska gospodarka i przedsiębiorczość – zaznaczyła.

Beata Szydło skrytykowała premier Ewę Kopacz i jej wypowiedź dotyczącą budowy elektrowni jądrowej w naszym kraju. – Ze zdziwieniem wysłuchałam, jak pani Kopacz mówiła, że nie ma planów budowy elektrowni jądrowej w Polsce – powiedziała.

Kandydatka PiS na premiera przypomniała, że to rząd Donalda Tuska zdecydował o wszczęciu programu jądrowego, a z budżetu państwa została wydana na ten cel „ogromna ilość pieniędzy, setki milionów”.

– Dziś premier Kopacz mówi, że nie ma takich planów, więc trzeba zapytać na co i po co wydano takie pieniądze podatników. Na co wydano około 300 mln zł? – pytała.

Dopytywana przez dziennikarzy o plany PiS związane z energetyką jądrową, odpowiedziała, że jasne dla niej jest, iż podstawą bezpieczeństwa energetycznego w Polsce jest i przez dług czas będzie węgiel. – Trzeba jednak rozmawiać o alternatywnych źródłach energii, o miksie energetycznym, to jest zapisane w programie PiS – mówiła.

Małgorzata Pabis

http://www.naszdziennik.pl/polska-kraj/ ... cznym.html


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Polska i Jej szanse na lepszą przyszłość
PostNapisane: 23 paź 2015, 07:39 
Offline
Moderator

Dołączył(a): 13 lip 2009, 09:25
Posty: 30847
Lepsza Polska jest w naszych rękach

Z mec. Piotrem Pszczółkowskim, pełnomocnikiem wielu rodzin smoleńskich, rozmawia Zenon Baranowski

Prokuratura otrzymała aż 400 stron uzupełnienia opinii zespołu biegłych dotyczącej katastrofy smoleńskiej. Na razie nie informuje, co dodatkowe ekspertyzy zawierają.
– Od początku tygodnia równolegle do prokuratorów zapoznaję się z tym materiałem, ale poczekajmy na komunikat prokuratury na temat treści ekspertyz.

Niedawno były zastępca ambasadora w Moskwie Piotr Marciniak powiedział, iż spodziewał się, że po katastrofie smoleńskiej przybędzie do Rosji cały sztab ludzi, prokuratorów, ekspertów itp. a tymczasem nic takiego nie miało miejsca … Jego zdaniem, państwo nie zdało wówczas egzaminu.
– Cieszę się, że pan ambasador pozwolił sobie na tak szczerą ocenę prokuratury. Ja ją podzielam. I formułowałem takie poglądy dość dawno temu. Chcę przypomnieć państwu, żeby to nie umknęło, że podobnie negatywną ocenę prokurator przypisał działaniom BOR, a reprezentowane przeze mnie rodziny, wnosząc prywatny akt oskarżenia także osobom odpowiedzialnym za organizację wizyty i przelotu śp. prezydenta Lecha Kaczyńskiego wraz z delegacją. Zatem moja refleksja jest jeszcze szersza niż pana ambasadora Marciniaka.

Rozumiem, że kandydując do Sejmu, chce Pan pracować, na rzecz uzdrowienia tych elementów, które źle funkcjonują w państwie…
– Idę do wyborów pod hasłem „Dobre prawo, lepsza Polska”. Przede wszystkim uważam, że prawo należy tworzyć dla ludzi. Ma być ono zrozumiałe i powszechnie przestrzegane. W szczególności mam na myśli powstrzymanie tego, co prawnicy nazywają inflacją prawa. Tego prawa jest tak dużo, że nawet prawnicy się już gubią, a co dopiero mówić o ludziach, którzy nie zajmują się zawodowo tą dziedziną. Prawnicy powinni zadbać, żeby to prawo było proste. Poza tym chciałbym zająć się sprawami zapewnienia bezpieczeństwa Polski i gwarancji ochrony prawnej dla szeroko pojmowanej rodziny, na każdym stadium jej rozwoju.

Niestety w ławach sejmowych w kolejnych kadencjach zawsze zasiada zaledwie kilkunastu prawników, a to przecież Sejm uchwala akty prawne, których rzeczywiście jest coraz więcej …
– Myślę, że wyborcy spośród przebogatej oferty, jaką ma Prawo i Sprawiedliwość, dostrzegą na jej listach także osoby z wykształceniem prawniczym. Najważniejsze jest, aby ludzie poszli do głosowania, aby wyborcy skorzystali z tego uprawnienia, żeby uwierzyli, że lepsza Polska jest w ich rękach. Deklaruję, że nie zaprzestanę wykonywania zawodu adwokata, będę posłem niezawodowym. Mam zobowiązania wobec klientów, a w szczególności wobec rodzin ofiar katastrofy smoleńskiej. Tej sprawy na pewno nie zostawię, na pewno będę ją kontynuował jako pełnomocnik tych wspaniałych ludzi, którzy od pięciu i pół roku domagają się prawdy, która im się po prostu należy.

Należało by się m.in. zastanowić nad zmianą przepisu o zakazie przesłuchiwania członków komisji badania wypadków lotniczych …
– Pomiędzy mną a Wojskową Prokuraturą Okręgową jest w tej chwili spór o rozumienie tego przepisu. Uważam, że nie ma on zastosowania, dlatego że komisja Millera zakończyła prace, zanim ten przepis wszedł w życie. Prokuratura ma na ten temat inny pogląd. Moim zdaniem, właściwa interpretacja przepisów wprowadzających te zmiany pozwala przyjąć, że w sprawie katastrofy smoleńskiej takiego ograniczenia nie ma.

W tym kontekście jest m.in. potrzeba pilnej reformy prawa lotniczego, które po katastrofie smoleńskiej zostało w wielu punktach zmienione, m.in. odnośnie do obszaru badania katastrof lotniczych. Doprowadzono de facto do takiej sytuacji, w której takie badania stają się niejawne, nieprzejrzyste. Zepchnięto na margines rolę prokuratury w takich sprawach. Myślę, że te zmiany poszły w zupełnie przeciwnym kierunku, niż oczekiwany.

Jedyną właściwą wykładnię miał przedstawiać tylko zespół Laska będący na posadzie rządowej …
– Nasze społeczeństwo dojrzało do tego, żeby przyjrzeć się sprawie katastrofy smoleńskiej w pełni transparentnie. Zawsze byłem za tym, żeby ta dokumentacja była dla wszystkich dostępna, z wyjątkiem danych wrażliwych. Tymczasem nasze prawo poszło w zupełnie innym kierunku. Po katastrofie zamknięto furtkę do publicznej analizy takich spraw.

Dziękuję za rozmowę.

Mecenas Piotr Pszczółkowski jest kandydatem w wyborach do Sejmu z pozycji 3 z listy PiS w okręgu łódzkim.

Zenon Baranowski

http://www.naszdziennik.pl/polska-kraj/ ... ekach.html


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Polska i Jej szanse na lepszą przyszłość
PostNapisane: 23 paź 2015, 22:28 
Offline
Moderator

Dołączył(a): 13 lip 2009, 09:25
Posty: 30847
Te wybory to szansa na lepszą Polskę

Z Andrzejem Szlachtą, posłem Prawa i Sprawiedliwości z Podkarpacia, rozmawia Mariusz Kamieniecki

Panie Pośle, jak podsumowałby Pan kończącą się dzisiaj kampanię wyborczą do parlamentu na Podkarpaciu?
– Kampania była bardzo różnorodna, bo różni byli kandydaci ubiegający się o mandaty posła czy senatora. Niektórzy ciężar kampanii skierowali na spotkania bezpośrednie z wyborcami, inni zaś położyli nacisk na kampanię spektakularną, bardziej widowiskową chociażby przez bannery, telebimy czy tradycyjnie plakaty wyborcze. Do tego dochodziły konwencje wyborcze, konferencje prasowe. Były zatem widoczne wszystkie formy kampanii.

PiS duży nacisk położyło, jak Pan zresztą wspomniał, na bezpośrednie spotkania z wyborcami. Jakie mają one znaczenie?
– Te bezpośrednie spotkania z wyborcami były ciekawym doświadczeniem. Dostarczały bowiem pewnej wiedzy o tym, co myślą ludzie na temat propozycji, jakie PiS ma dla Polski, były też pewnym probierzem co do oceny naszych programów. Staraliśmy się wsłuchiwać w głosy wyborców. Jednocześnie wyjaśnialiśmy szczegóły bardzo pokrętnego programu Platformy Obywatelskiej.

Jakie na przykład?
– Często ludzie nie rozumieli, na czym mają polegać propozycje Platformy odnośnie do iście kopernikańskiego pomysłu dotyczącego rzekomej likwidacji składek na ZUS czy Narodowy Fundusz Zdrowia. Tłumaczyliśmy, że to, co mówi Ewa Kopacz i spółka, jest to element kampanii wyborczej i jedna wielka ściema, bo składki te nadal będą, tyle tylko, że będą pobierane z jednym podatkiem. Te wszystkie kwestie trzeba było ludziom wyjaśniać. Platforma miała osiem lat na przeprowadzenie reformy finansów państwa, w tym również systemu ubezpieczeń społecznych, i tego nie zrobiła, a rzutem na taśmę, chcąc uciec spod politycznej gilotyny, próbowała kolejny raz oszukać społeczeństwo. Sądzę, że zdeklarowani wyborcy PiS utwierdzili się w swoich przekonaniach, że PiS ma dobry, racjonalny program, że naprawa Polski jest możliwa i na wyciągnięcie ręki. Jest ku temu dobry klimat, bo jest prezydent Andrzej Duda i jest również szansa na współpracę na linii prezydent – rząd.

Na ile mandatów na Podkarpaciu liczy PiS?
– Plan maksimum zakłada uzyskanie ponad 50-procentowego poparcia, ale wszystko jest w rękach wyborców. W przeliczeniu na mandaty dałoby to nam w okręgu 23, czyli w rzeszowsko-tarnobrzeskim, 10-11 i w okręgu 22, czyli krośnieńsko-przemyskim, 7-8 mandatów. Do tego liczymy na wszystkie pięć mandatów senatorskich. Jeśli wyborcy nam zaufają, to bylibyśmy potężną siłą i mając blisko 20 mandatów w Sejmie, pięć w Senacie i dwa w Parlamencie Europejskim, moglibyśmy skuteczniej zabiegać o interesy woj. podkarpackiego. Dotychczas Platforma obchodziła Podkarpacie z daleka i na dobrą sprawę nie liczyła się z nim przy dzieleniu środków, dlatego szereg inwestycji zostało spowolnionych czy nawet wstrzymanych, np. droga S19, modernizacja linii kolejowej Rzeszów – Medyka czy chociażby połączenie kolejowe Rzeszów – Ocice – Warszawa. Kosztem Podkarpacia zyskały inne województwa, ale my chcemy zmienić to podejście. W sytuacji, kiedy mielibyśmy swój rząd, rząd PiS, większa liczba mandatów w nowym parlamencie pozwoliłaby nam ściągać na Podkarpacie więcej środków budżetowych, a także z Unii Europejskiej. Podkarpacie to region o olbrzymim potencjale, jednak aby mógł się szybciej rozwijać i nadrabiać zaległości, potrzebne są realne, a nie tylko pozorowane działania rządu, jak to miało miejsce, kiedy Polską rządziła koalicja PO – PSL.

Ostatnim, mocnym akordem, niejako domknięciem kampanii wyborczej, jest obecność prezesa Kaczyńskiego na Podkarpaciu…
– To prawda. Będzie to taki symbol ogólnopolski zamknięcia kampanii i wybór Podkarpacia – myślę – nie jest przypadkowy. Sądzę, że prezes Kaczyński sugerował się tym, że woj. podkarpackie od lat określane jest i słusznie bastionem PiS, gdzie nasze ugrupowanie uzyskuje największe poparcie tak w wyborach parlamentarnych, jak i samorządowych. To tu prezydent Andrzej Duda otrzymał w wyborach 72-procentowe poparcie, wygrał również w Rzeszowie. Dzisiejsza wizyta i domknięcie kampanii wyborczej jest też ukłonem prezesa Jarosława Kaczyńskiego w stronę konserwatywno-prawicowo-niepodległościowego elektoratu, który tu dominuje, a jednocześnie wskazanie całej Polsce, że takie odpowiedzialne podejście mieszkańców do spraw Polski jest możliwe i potrzebne także w innych regionach. Jeszcze dzisiaj wieczorem prezes Jarosław Kaczyński będzie w stolicy Podkarpacia na Uniwersytecie Rzeszowskim, gdzie spotka się z przedstawicielami nauki, ale nie tylko, bo będą z nami przedstawiciele różnych środowisk. To pokazuje, że PiS to ludzie różnych środowisk: rolnicy, ludzie kultury i nauki, ludzie starsi, ale także ludzie młodzi, wszyscy skupieni wokół nadrzędnej idei – pracy i służby Polsce.

Dziękuję za rozmowę.
Mariusz Kamieniecki

http://www.naszdziennik.pl/polska-kraj/ ... olske.html


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Polska i Jej szanse na lepszą przyszłość
PostNapisane: 27 paź 2015, 12:25 
Offline
Moderator

Dołączył(a): 13 lip 2009, 09:25
Posty: 30847
Drugi zwycięski krok

Wygraliśmy zdecydowanie wybory parlamentarne, to drugie zwycięstwo po wygranej Andrzeja Dudy, kandydata na prezydenta rekomendowanego Polakom przez Prawo i Sprawiedliwość.

Po wygranej prezydenta Andrzeja Dudy większość Polaków uwierzyła, że możliwe jest zwycięstwo, nawet wtedy, gdy ma się przeciw sobie całą rządową machinę propagandową wspieraną przez większość głównych mediów.

To był przełom w poparciu dla Prawa i Sprawiedliwości (Zjednoczonej Prawicy), kolejny przyniosło zaproponowanie przez prezesa Jarosława Kaczyńskiego jako kandydatki na premiera poseł Beaty Szydło.

Stąd miażdżące zwycięstwo nad Platformą (przewaga wyniosła blisko 14 punktów procentowych) i przy założeniu, że do Sejmu wejdą reprezentanci list 5 partii politycznych, bardzo prawdopodobne jest osiągnięcie w nim przez Prawo i Sprawiedliwość bezwzględnej większości, co umożliwi rządzenie bez koalicjanta.

Jest to wydarzenie bez precedensu w Polsce, do tej pory bowiem po roku 1989 żadnej partii politycznej nie udało się takiego rezultatu osiągnąć, mimo znacznie bardziej sprzyjających warunków zarówno dla AWS w roku 1998, czy dla SLD w roku 2001.

Dążyliśmy ze wszystkich sił do osiągnięcia w Sejmie bezwzględnej większości głównie z tego powodu, żeby nie potrzebować do rządzenia koalicjanta, bo rząd koalicyjny wymaga kompromisów programowych, a Prawo i Sprawiedliwość chce realizować w pełni program przedstawiony Polakom w kampanii wyborczej.

Jeżeli takie wyniki potwierdzi PKW we wtorek, to będziemy dążyli do jak najszybszego powołania nowego rządu, aby móc zrealizować „sztandarowe” zapowiedzi programowe jeszcze w tym roku.

Wprawdzie Prawo i Sprawiedliwość ma gotowe projekty ustaw o powrocie do poprzedniego wieku emerytalnego, o podniesieniu kwoty wolnej od podatku z 3 do 8 tysięcy w podatku PIT, wreszcie projekt ustawy o dodatku wynoszącym 500 zł na drugie i każde kolejne dziecko w rodzinach zamożniejszych i na pierwsze w rodzinach mniej zamożnych, ale ich uchwalenie odbędzie się po konsultacjach z głównymi centralami związków zawodowych i być może modyfikacjami z tego wynikającymi.

Są także przygotowane projekty ustaw podatkowych, projekt nowej ustawy o podatku VAT, projekt ustawy o podatku bankowym (od aktywów) i projekt ustawy o podatku obrotowym od sprzedaży detalicznej w sklepach wielkopowierzchniowych, i chcielibyśmy uchwalić je wszystkie jeszcze przed rozpoczęciem nowego roku kalendarzowego.

Potrzebne są także intensywne prace nad autopoprawką do projektu budżetu, ponieważ niezbędne jest jak najszybsze rozpoczęcie prac w nowym Sejmie nad planem finansowym państwa na rok 2016.

Projekt ustawy budżetowej na 2016 rok obecna koalicja Platformy i PSL złożyła w Sejmie 30 września i zgodnie z Konstytucją nowy Sejm i Senat muszą skończyć prace nad tym dokumentem przed końcem stycznia 2016 roku.

Jeżeli nowy Sejm zacznie swoją pracę w połowie listopada, to zostanie zaledwie 2,5 miesiąca na prace nad budżetem zarówno w Sejmie, jak i w Senacie, a to – jak znam procedurę budżetową – jest niezwykle krótki czas na uchwalenie tej ustawy.

Autopoprawka do budżetu musi więc wpłynąć bardzo szybko i musi to być głęboka zmiana, ponieważ trudno wręcz sobie wyobrazić, aby nowy rząd Prawa i Sprawiedliwości chciał rządzić w 2016 roku w oparciu o plan finansowy przygotowany przez Platformę i PSL.

Chciałbym przy tym uspokoić, zmiany w budżecie nie będą polegały na zwiększeniu deficytu (raczej jego zmniejszeniu), ale na rzeczywistym (nie papierowym) zwiększeniu dochodów podatkowych w oparciu o nowe ustawy podatkowe, a także na innych priorytetach budżetowych, już wyżej opisanych.

Zacznie się czas dobrego rządzenia, tak aby jak najszybciej poczuła to większość Polaków.

Dr Zbigniew Kuźmiuk

http://www.naszdziennik.pl/polska-kraj/ ... -krok.html


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Polska i Jej szanse na lepszą przyszłość
PostNapisane: 03 gru 2015, 06:49 
Offline
Moderator

Dołączył(a): 13 lip 2009, 09:25
Posty: 30847
Koniecznie należy odsunąć od wpływu na los naszej Ojczyzny i na nasz los wszystkich, którzy opowiedzieli się i słowem i czynem za patologią III RP.

Dyscyplinarka dla Rzeplińskiego

Z wnioskiem o wszczęcie postępowania dyscyplinarnego wobec prezesa Trybunału Konstytucyjnego Andrzeja Rzeplińskiego wystąpił minister sprawiedliwości.

Prezentując swój wniosek skierowany do Trybunału Konstytucyjnego, Zbigniew Ziobro podkreślił, że w przypadku Rzeplińskiego doszło do poważnego naruszenia obiektywizmu w sprawie ustawy o Trybunale, której konstytucyjność ma być badana.

– Od sędziów chyba w sposób naturalny wszyscy oczekujemy najwyższych standardów moralnych, etycznych, które gwarantują ich niezawisłość, bezstronność, obiektywizm i pewien chłód, dystans i mądrość wypływającą z podejmowanych orzeczeń – podkreślił minister sprawiedliwości.

Dodał, że chodzi o ustawę, której konstytucyjność ma być dopiero rozstrzygana. – Mamy prawo oczekiwać, że sędzia przed wydaniem orzeczenia nie będzie chodził po mediach i wydawał wyroku, ujawniał swój pogląd – powiedział

Drogi Czytelniku,

cały artykuł jest dostępny w wersji elektronicznej „Naszego Dziennika”.

Zapraszamy do zakupu w sklepie elektronicznym

Zenon Baranowski

http://www.naszdziennik.pl/polska-kraj/ ... kiego.html


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Polska i Jej szanse na lepszą przyszłość
PostNapisane: 03 gru 2015, 11:07 
Offline
Moderator

Dołączył(a): 13 lip 2009, 12:02
Posty: 37605
http://niepoprawni.pl/blog/satyr/co-z-t ... apomnienie

Co z toruńską geotermią? Czy poszła w zapomnienie?
Satyr - 2 Grudnia, 2015 - 18:07

Obrazek

Na wstępie chcę pocieszyć Szanownych Czytelników, że Toruńska Geotermia (TG-1) ma się w miarę dobrze, nie poszła w zapomnienie, a inwestycja zaczyna ponownie nabierać rozpędu. Słowo „ponownie” wskazuje, że rozwój TG-1 nie odbywał się progresywnie i zgodnie z harmonogramem. W dzienniku budowy odnotowano bowiem znaczne zwolnienie tempa prac w latach 2010-2015 dzięki… platformersko-peselowej swołoczy. Ale okres stagnacji tej kluczowej inwestycji – wygląda na to – mamy już za sobą.

Na temat TG-1 pisałem na old.niepoprawni.pl czterokrotnie latem 2012 roku (linki pod artykułem). W jednym z tych artykułów wskazałem na bezprawne odebranie przez rząd Tuskoliniego dotacji inwestorowi z Narodowego Funduszu Ochrony Środowiska w wysokości 27 milionów złotych, którą przyznał wcześniej departament MOŚiGW za czasów rządu Jarosława Kaczyńskiego. Decyzja ta miała zahamować tę inwestycję. No i zahamowała, ale nie do końca. Przez ostatnie 3 lata prace trwały w znacznie zwolnionym tempie z uwagi na bardzo ograniczone fundusze, z którymi borykał się inwestor, tj. Fundacja Lux Veritatis.

Uznając, że Szanownym Czytelnikom należy się kilka słów przypomnienia, zamieszczam podstawowe informacje o TG-1 (fragment tej inwestycji na zdjęciu tytułowym). Otóż Toruńska Geotermia jest przykładem pasywnego systemu geotermalnego, a więc nie wymaga wsparcia innego nośnika energii.



Jak widać na rys. 1. – woda wypływająca z otworu produkcyjnego (eksploatacyjnego) z głębokości 3850 metrów pod ciśnieniem 6,5 atm (0,658 MPa = 6,586 bar) o temperaturze 62°C (335,15 K = 143,6°F) oddaje swe ciepło w wymienniku ciepła wodzie, która płynie odrębnymi przewodami, a następnie oddaje pozyskane ciepło węzłom ciepłowniczym u odbiorców. Woda z otworu eksploatacyjnego po oddaniu ciepła zostaje „zwrócona” otworem zatłaczającym do tego samego górotworu, lecz w odległości około 1 kilometra od otworu eksploatacyjnego. Z uwagi na to, że pozyskana woda jest zmineralizowana (powyżej 1g substancji mineralnej na litr), „zapuszczone” w głąb Ziemi rury powinny być szczególnie odporne na korozję. Stąd też projektant w porozumieniu z inwestorem i wykonawcą zdecydowali, że będą to dość drogie rury z włókna szklanego (fiberglass). Ponieważ takowych nie produkuje się w Polsce, sprowadzono je ze Stanów Zjednoczonych z przekonaniem – zresztą słusznym, – że rury te będą służyć co najmniej pół wieku. Muszę tu nadmienić, iż podmioty zaangażowane w przedsięwzięcie TG mają swój rodowód rdzennie polski, a więc dzięki tej inwestycji wielu Polaków ma pracę, a zainwestowane środki finansowe (poza wydanymi na rury) pozostaną w kraju.
Mimo kłopotów finansowych, inwestor dysponując już uzyskanym w tym roku od Wydziału Budownictwa Urzędu Miasta Torunia zezwoleniem na pobudowanie obiektu głównego węzła cieplnego – jest w trakcie prac budowlanych, a urządzenia ciepłownicze, tj. wymienniki ciepła z urządzeniami peryferyjnymi (sterowanie komputerowe) są gotowe do zamontowania i czekają na ukończenie budynku.

Obrazek

Następnym etapem będzie wpięcie położonych już rur od głównego wymiennika ciepła do wymienników lokalnych obiektów odbiorczych przy ul. Starotoruńskiej, takich jak: cały kampus akademicki Wyższej Szkoły Kultury Społecznej i Medialnej (na zdjęciu), przyległy do terenu WSKSiM hotel oraz budowany nieopodal kościół p.w. Matki Bożej Gwiazdy Nowej Ewangelizacji i św. Jana Pawła II (na zdjęciach poniżej).
W najbliższej przyszłości (2-3 lata) tuż przy kampusie akademickim WSKSiM budowane będzie Centrum Handlowo-Usługowe pod egidą inwestora, tj. Fundacji Lux Veritatis, w którym będą się mieścić sklepy spożywcze, AGD, z komputerami itp, oraz punkty usługowe (gastronomiczne, komputerowe, odzieżowe, pralnicze, doraźna naprawa samochodów, naprawa obuwia, ślusarstwo itp.) zabezpieczające potrzeby zamieszkującej w kampusie studentów, ale nie tylko ich. A owo centrum ogrzać też trzeba i dostarczyć ciepłą wodę. Skąd czerpać energię cieplną? Właśnie ze źródła geotermalnego.





Ostatnio wykonane badania i pomiary wskazały, że TG-1 jest w stanie zabezpieczyć ciepłą wodę w okresie letnim niemal całej Gminie Miasta Toruń (ponad 220 tys. mieszkańcom), a w okresie zimowym zabezpieczyć energię cieplną (do grzejników) około 25-30 proc. mieszkańcom grodu Kopernika. Aby takie przedsięwzięcie było możliwe, powinna być zawarta umowa pomiędzy inwestorem, tj. Fundacją Lux Veritatis a odbiorcami (spółdzielnie, wspólnoty mieszkaniowe, państwowe i prywatne podmioty administracyjne i gospodarcze). Ale największym „orzechem do zgryzienia” będzie dojście do porozumienia z dotychczasowym dostawcą energii cieplnej – firmą EDF Toruń S.A. Firma EDF jest podmiotem z kapitałem francuskim, który przed bodajże sześcioma laty kupił za bezcen Toruńskie Przedsiębiorstwo Energetyki Cieplnej „Cergia” S.A. Jest bowiem właścicielem nie tylko elektrociepłowni, ale także magistrali przesyłowej i całej infrastruktury (w tym lokalne rurociągi, wymienniki ciepła itp.). Stąd też bez zawarcia porozumienia na wykorzystanie (dzierżawę) lokalnej infrastruktury – nie będzie możliwe zasilanie w energię cieplną innych odbiorców w mieście. Sprawa jest o tyle trudna, że zamiana dostawcy ciepła wiąże się ze zmniejszeniem liczby odbiorców ciepła zabezpieczanego przez firmę EDF S.A., a wraz z tym zmniejszenie jej przychodów.

Obrazek

Pierwszym rejonem miasta, które miałoby niebawem skorzystać z ciepła geotermalnego – to osiedle „Zieleniec” na Bydgoskim Przedmieściu (na zdjęciach), które zamieszkuje około 10 tysięcy osób. Ta dość spora aglomeracja leży najbliżej TG-1 i właśnie dlatego jest przedmiotem zainteresowania. Nie ukrywam, że Prezydent Miasta Torunia pan Michał Zaleski – notabene były Prezes Spółdzielni Mieszkaniowej „Zieleniec” (sprzed 12 lat) robi wszystko, by to przedsięwzięcie się powiodło. Był i jest on bardzo przychylny dziełom powstającym z inicjatywy o. dra Tadeusza Rydzyka, choć nie jest członkiem PiS-u. I za to należą się Prezydentowi Zaleskiemu słowa wielkiego uznania i podziękowania.

Obrazek

Ktoś z Czytelników zapyta: – dlaczego dziś powracasz do tematu geotermii?
Otóż wracam dlatego, ponieważ pojawiły się nowe okoliczności, które będą miały bezpośredni wpływ na przyspieszenie i ukończenie tej inwestycji. Ponadto nie tak dawno któryś z Użytkowników NP dziwił się w swym komentarzu, że pani premier Beata Szydło w swoim exposé nie wspomniała o polskiej geotermii, – i wnioskował, że pisowski rząd nie chce się angażować w geotermię, – co wydaje się że ów wniosek był błędny.

Pierwsza okoliczność – to objęcie rządów przez ugrupowanie Prawo i Sprawiedliwość, które jest bardzo przychylne rozwojowi polskiej geotermii. I w tym miejscu chciałem zasygnalizować, że Program tej partii zawiera treści, w których jest mowa o wspieraniu rozwoju korzystania ze źródeł energii odnawialnej, do których bezspornie należy geotermia. Napisano tam między innymi, cytuję: „(…) Energia odnawialna w postaci złóż geotermalnych przewyższa 150 razy nasze potrzeby. Węgiel, gaz łupkowy i zasoby geotermalne będą bazą dla bezpieczeństwa energetycznego kraju. Dla zabezpieczenia interesów Skarbu Państwa konieczne jest ustawowe powołanie Polskiej Służby Geologicznej”.

Obrazek
Prof. Jan Szyszko


Druga okoliczność – to szczyt klimatyczny, który właśnie teraz odbywa się w Paryżu z udziałem ponad 200 najważniejszych osób na świecie. Jest tutaj prezydent Obama, jest prezydent Putin, jest również nasza pani premier Beata Szydło z ministrem Ochrony Środowiska panem prof. Janem Szyszko (na zdjęciu). Wykorzystując tę okazję, w drugim dniu obrad plenarnych prof. Jan Szyszko w pierwszej swej prelekcji wskazał na konkretne działania, tj. na wielki sukces geotermii toruńskiej, która jest w pewnym sensie rekordem świata pod względem możliwości wykorzystania zasobów geotermalnych Polski. TG-1 jest przykładem, by mniej emitować CO2, a równocześnie korzystać z tej energii cieplnej zmagazynowanej w pokładach geologicznych. Przedstawiona prezentacja dot. wykorzystania nowoczesnej polskiej technologii eksploatowania wód geotermalnych z toruńskiego złoża na tak ważnej konwencji klimatycznej miała w swym zamyśle wskazać światu, że pozyskanie czystej energii cieplnej jest możliwe, wszakże pod warunkiem wspierania tej inwestycji nie tylko przez nowy polski rząd, ale również przez Komisję Unii Europejskiej.
Na zakończenie muszę przypomnieć, że UE „doi” ile tylko może Rzeczpospolitą, a w zamian dotychczas dawała niewiele (około 30 %) z kwoty składki. Taki stan rzeczy jest przez rząd PiS-u nie do przyjęcia, więc będziemy radzi, jeśli rząd Beaty Szydło spowoduje, że UE wyasygnuje z naszych pieniędzy kwotę, która pozwoli dokończyć tę toruńską inwestycję i to nie dla samego jej zakończenia, ale po to, by dać przykład, iż polska energetyka powinna być oparta przede wszyskim na odnawialnych źródłach energii - tak dotychczas deprecjonowanych przez platformersko-peselową swołocz.

___________________
1) http://niepoprawni.pl/blog/jeszcze-nie- ... nik-klamal
2) http://niepoprawni.pl/blog/jeszcze-nie- ... kiego-cz13
3) http://niepoprawni.pl/blog/jeszcze-nie- ... kiego-cz23
4) http://niepoprawni.pl/blog/jeszcze-nie- ... kiego-cz33
5) http://www.radiomaryja.pl/informacje/o- ... tycznym-2/

Satyr - blog


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Polska i Jej szanse na lepszą przyszłość
PostNapisane: 04 gru 2015, 08:43 
Offline
Moderator

Dołączył(a): 13 lip 2009, 09:25
Posty: 30847
Polskę trzeba uporządkować prawnie tak, aby sitwiane układy nie miały w niej żadnego znaczenia.

Potrzeba nowej ustawy o Trybunale

Potrzebna jest nowa ustawa o TK, która wyłoni Trybunał, który będzie stał na straży porządku prawnego w Polsce – powiedział marszałek Sejmu Marek Kuchciński (PiS) po orzeczeniu ws. zgodności z Konstytucją czerwcowej ustawy o TK.

– Decyzje Trybunału Konstytucyjnego z trzech względów wywołują niesmak i zniechęcenie do tej instytucji, przypuszczam, [że tak] jak u większości Polaków – powiedział Kuchciński dziennikarzom w Sejmie.

Po pierwsze – mówił – Trybunał potwierdził, że została złamana Konstytucja i przez wiele miesięcy TK to przyjmował, nie reagował – powiedział. – Wielu będzie uważało, że to jest kompromitacja Trybunału – stwierdził marszałek Sejmu.

– Po drugie, wybór pięciu sędziów TK, który został dokonany w środę przez Sejm, nie dotyczy tej (czwartkowej) decyzji TK, bo to jest decyzja dotycząca historii. Po trzecie, widać wyraźnie, że potrzebna jest całkiem nowa ustawa [o TK], jak najszybciej opracowana, która wyłoni TK, który będzie rzeczywiście stał na straży porządku prawnego w Polsce – ocenił Kuchciński.

Trybunał uznał w czwartek, że niekonstytucyjny jest przepis ustawy o TK z czerwca 2015 r. w zakresie, w jakim był podstawą wyboru przez poprzedni Sejm 2 nowych sędziów TK – w miejsce tych, których kadencja wygasa w grudniu. Wybór pozostałej trójki – w miejsce sędziów, których kadencja minęła na początku listopada – był konstytucyjny. Ponadto TK uznał, że niezgodny z Konstytucją jest przepis ustawy dot. zaprzysięgania sędziów TK przez prezydenta RP rozumiany inaczej niż jako zobowiązujący go do niezwłocznego zaprzysiężenia sędziów.

8 października Sejm poprzedniej kadencji wybrał pięciu nowych sędziów TK. Trzej zostali wybrani w miejsce sędziów, których kadencja wygasała 6 listopada (w trakcie kadencji poprzedniego Sejmu), a dwaj – w miejsce sędziów, których kadencja wygasa 2 i 8 grudnia (w trakcie kadencji obecnego Sejmu).

Według PO chodziło o zapobieżenie sytuacji, w której nowy parlament mógłby nie zdążyć z wyborem nowych sędziów i kadencje straciłyby ciągłość. Klub PiS nazwał ten wybór „psuciem państwa”. Politycy PiS oceniali również później, że PO zmierzała do „zawłaszczenia Trybunału” po to, by blokować reformy, które ma wprowadzać rząd PiS. Prezydent Andrzej Duda nie odebrał przysięgi od wybranych w październiku sędziów.

25 listopada Sejm nowej kadencji, głosami PiS i Kukiz'15 uznał, że październikowy wybór sędziów nie miał mocy prawnej. W środę Sejm wybrał na sędziów Trybunału pięć osób, których kandydatury zgłosiło PiS. W czwartek prezydent odebrał przysięgę od czterech wybranych w środę sędziów: Henryka Ciocha, Lecha Morawskiego, Mariusza Muszyńskiego i Piotra Pszczółkowskiego. Od piątej – Julii Przyłębskiej – prezydent ma odebrać ślubowanie po upływie kadencji sędziego, którego zastąpi ona w Trybunale.

RS, PAP

http://www.naszdziennik.pl/polska-kraj/ ... unale.html


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Polska i Jej szanse na lepszą przyszłość
PostNapisane: 07 gru 2015, 08:00 
Offline
Moderator

Dołączył(a): 13 lip 2009, 09:25
Posty: 30847
Chiny wolą Polskę

Obrazek

Z Radosławem Pyfflem, prezesem Centrum Studiów Polska-Azja, rozmawia Maciej Walaszczyk

Wizyta prezydenta Andrzeja Dudy w Chinach została zlekceważona przez główne media. Tymczasem była niezwykle ciekawym wydarzeniem politycznym i gospodarczym, rozbudzającym zainteresowanie tym krajem i relacjami z Chinami...
– Zupełnie mnie to nie dziwi. Uważam, że za mało na jej temat powiedziano, wobec tego, czym ona naprawdę była. Było to bowiem spotkanie z premierem drugiej potęgi gospodarczej współczesnego świata, które ogłosiło plan dla Europy Środkowej, a więc tego, co tutaj będzie się działo w ciągu najbliższych 10 lat. Bardzo żałuję, że polskie media skupiły się na ślizgawkach na Wielkim Murze i innych nieistotnych rzeczach. Poza tym pamiętajmy, że wizyta polskiego prezydenta była częścią spotkania z 16 przywódcami krajów Europy Środkowo-Wschodniej, w trakcie którego ogłaszano coś w rodzaju chińskiego Planu Marshalla dla naszego regionu.



Na czym on właściwie polega?
– Został zawarty w przemówieniu wygłoszonym na szczycie w Suzhou przez premiera Li Keqianga i składa się z 7 punktów, tak zwana formuła 6+1. Generalnie w Polsce nie jest dostrzegane, że ponad naszymi głowami dzieją się ważne rzeczy, które, to wielka szkoda, są komentowane prawie wyłącznie w internecie. A formuje się nowy globalny ład, który jest alternatywny wobec tego, który ukształtował się w XX wieku. Nosi on nazwę Jedwabnego Szlaku 2.0. To projekt ogłoszony przez prezydenta Chin Xi Jinpinga w Kazachstanie jesienią 2013 roku. Miesiąc później Xi ogłosił jego morską część w Indonezji. Polega on na budowie nowych szlaków handlowych, lądem i morzem z Chin do Europy, stąd odniesienie do historycznego pojęcia „Jedwabny Szlak”. Nie chodzi w nim jednak tylko o budowę nowych linii kolejowych i centrów logistycznych, ale zasadniczo utworzenie nowego ładu globalnego. Idea Jedwabnego Szlaku to okazja do spotkań biznesowych, przeróżnych kulturalnych i dyplomatycznych inicjatyw, w które Chiny są zaangażowane w kilkudziesięciu krajach świata, zainteresowanych tym globalnym projektem, który ma być ukończony około 2049 roku. Wszystkie te inicjatywy, spotkania czy seminaria odbywają się pod hasłem One Belt, One Road, czyli jeden pas, jedna droga, co potocznie nazywamy właśnie Jedwabnym Szlakiem 2.0. Wokół tej koncepcji, która tak naprawdę jest przejawem chińskiej ofensywy wychodzenia poza Wielki Mur, powstają również nowe instytucje finansowe, takie jak Azjatycki Bank Inwestycji Infrastrukturalnych (AIIB), którego Polska jest członkiem i w ramach którego polskie firmy będą mogły stawać do przetargów, by budować infrastrukturę w Azji. Szacuje się, że w tej dekadzie, a więc od początku 2010 do końca 2020 roku będzie to 8 bilionów dolarów do podziału. Jesteśmy więc jednym z 57 krajów, które mogą się o te kontrakty ubiegać. Teraz pytaniem jest, jak w to wszystko wpisze się Europa Środkowa, w tym Polska. Szczyt, którego byliśmy świadkami, był poprzedzony przygotowaniami, które trwały około roku i obejmowały prace wielu chińskich intelektualistów, specjalistów. Był on poprzedzony pracami wielu think-thanków, w których brało w nich udział także kierowane przeze mnie Centrum Studiów Polska – Azja. We współpracy z uniwersytetem w Szanghaju opracowaliśmy m.in. kilka rekomendacji, które znalazły się w przemówieniu programowym chińskiego premiera.



Do kogo skierowany jest plan?
– W Polsce nie ma niestety firm, które są jednocześnie wielkimi, globalnymi graczami. Chcemy, by na współpracy gospodarczej skorzystały właśnie małe i średnie firmy, których jest w Polsce 98 proc. Po 25 latach kapitalizmu nie dysponujemy niestety w Polsce, zresztą także w innych krajach Europy Środkowej, globalnymi koncernami, które tak dobrze radziły sobie w Chinach i zarabiały tam krocie. Dotychczas nasze małe i średnie firmy nie mogły skonsumować owoców dobrych stosunków politycznych z Chinami i mimo strategicznego partnerstwa nic właściwie dla nich z tego nie wynikało. Teraz udało nam się wpisać w ten program i miejmy nadzieję, że na bogaceniu się Chińczykow skorzystają także środkowi Europejczycy w tym Polacy. Między innymi z tego powodu słynnym „12 krokom” ówczesnego premiera Chin Wen Jiabao, ogłoszonych na Zamku Królewskim w Warszawie w 2012 roku, zarzucano oderwanie od realiów Europy Środkowej. Dzisiaj ten plan będący kontynuacją tych 12 kroków jest znacznie bardziej realistyczny i atrakcyjny dla Europy Środkowej. Chiny pokazały się jako nowa potęga, która analizuje, wyciąga wnioski, akumuluje wiedzę i uczy się w niezwykle szybkim tempie. To wszystko nałożone na ogromny potencjal państwa chinskiego, a także na fakt, że jak kiedyś przepowiadał Napoleon, chiński olbrzym zbudził się ze snu, sprawia, że musimy sobie bez ogródek powiedzieć: w Europie Środkowej pojawia się nowy gracz, nowa wielka potęga. I musimy coś z tym zrobić.



W praktyce na czym ten chiński Plan Marshalla ma polegać?
– Chodzi o logistyczne połączenie trzech mórz. Ujętych w polskiej koncepcji Międzymorza Bałtyku i Morza Czarnego także Adriatyku. Tutaj będzie więc konieczność budowy połączeń logistycznych i transportowych między tymi trzema morzami. Ta platforma wyklucza obecność Rosji i krajów Europy Zachodniej, co tam szczególnie budzi kontrowersje. Premier Chin zapowiedział jednak, że w sytuacji, gdy Europa Środkowa lub Chiny nie będą posiadały dostępu do jakichś technologii czy też nie będą miały wiedzy lub doświadczenia, to wówczas będzie możliwy udział we wspólnych przedsięwzięciach także partnerów np. z Niemiec czy Francji. Poza tym w 2016 r. ma zostać ogłoszony rok kultury krajów środkowoeuropejskich w Chinach. Widać w każdym razie, że Chińczycy odrobili lekcję i doszli do punktu, w którym wiedza zaczyna się przekładać na pieniądze, władzę i prestiż. Wiedza w Chinach ma więc cenę i nam udało się dotrzeć ze swoimi koncepcjami na „dwór cesarza” w Pekinie, choć trudno nam się przebić z nimi w Polsce.



A czy nasz nowy rząd będzie rozumiał nowe wyzwania i szanse, jakie się przed Polską otwierają? Wizyta prezydenta Andrzej Dudy pokazała, że jest taka szansa?
– Największym walorem tej wizyty było to, że nie została ona np. skrócona, odwołana lub zlekceważona przez polską stronę. Takie historie wcześniej niestety się zdarzały. Andrzej Duda osobiście zadeklarował, że jest ideą tej współpracy zainteresowany i będzie ją podtrzymywał. Jeszcze w październiku chińscy dziennikarze, którzy ze mną wtedy rozmawiali, nie byli pewni, co ten nowy rząd zrobi, czy będzie zainteresowany kontynuacją wspólnych projektów, czy postawi się wobec nich okoniem? Tymczasem Andrzej Duda zadeklarował jasno, że jest za. Użył przy tym metafory, że gdy wieją wiatry historii, to jedni budują mury, a drudzy budują wiatraki. On uznał, że Polska znajduje się w tej drugiej grupie, a więc że należy wykorzystać energię tego nowego globalnego ładu i zmian, jakie nadchodzą. Musimy pamiętać, że to tylko początek, ponieważ jako państwo jesteśmy na te nowe wyzwania średnio przygotowani. Jesteśmy bardzo ważną częścią tego projektu, ważne jest nasze położenie geograficzne, ale musimy też wiedzieć, że bez względu na nasze decyzje Chińczycy i tak będą ten plan realizować, bo to projekt globalny, a Polska jest tylko jego częścią.



Zwrócił Pan uwagę, że premier Węgier Viktor Orbán zrobił wielkie wrażenie, przemawiając podczas Szczytu w Chinach. Wynika z tego, że Węgrzy dobrze rozumieją tę nową sytuację?
– Byłem, zresztą nie tylko ja, pod wrażeniem charyzmy Orbána. To człowiek mówiący bardzo dobrze po angielsku, w sposób zdecydowany, i o sprawach globalnych. Stawiał konkretne propozycje, jak np. powołanie instytutu edukacyjnego „Chiny – Europa Środkowa” dla młodych ludzi. Upomniał się o młodych Europejczyków, którzy wyjeżdżają za pracą na zachód Europy. Orbán już w 2011 roku mówił o tym, że świat się zmienił, Zachód ma swoje najlepsze lata za sobą, a przyszłością są Chiny, co budziło i nadal budzi ogromną irytację w Brukseli i stolicach zachodnioeuropejskich. Wcześniej rozpisał dla swojego kraju całą strategię relacji z tym państwem. Wydaje się więc, że dostrzega nowe wyzwania i co ciekawe, chce by Węgry zastąpiły Polskę w roli najważniejszego kraju, który mógłby być partnerem dla Chin. Jednak, mimo jego starań i determinacji, Węgry mają zbyt mały potencjał. Chińczycy jednak wolą Polskę i mają ku temu kilka powodów. Orbán jest dzisiaj skonfliktowany z Europą, a Pekin nie chce kłopotów. Mimo to Węgry są środkowoeuropejskim liderem, jeśli chodzi o przyciąganie chińskich inwestycji. Co z tego wszystkiego wyniknie dalej, zobaczymy. Musimy się tym jednak interesować, gdyż ponad naszymi głowami powstaje nowy globalny ład z udziałem Chin. I to dla nas w Polsce wielkie wyzwanie.

Dziękuję za rozmowę.
Maciej Walaszczyk

http://www.naszdziennik.pl/polska-kraj/ ... olske.html


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Polska i Jej szanse na lepszą przyszłość
PostNapisane: 13 gru 2015, 09:40 
Offline
Moderator

Dołączył(a): 13 lip 2009, 09:25
Posty: 30847
Orbanizacja Polski? Oby!

Viktor Orban przeprowadził na Węgrzech gruntowne reformy, wyzwalające kraj z dyktatury międzynarodowej finansjery, odciął finansowanie dla lewaków, zmienił media, przywrócił znaczenie chrześcijańskiej wiary i dziedzictwa cywilizacyjnego, wprowadził do szkół ducha patriotyzmu i ukrócił możliwość sprzedawania ziemi obcokrajowcom. Ograniczył też rolę Trybunały Konstytucyjnego. Straszą nas orbanizacją, a ja marzę o tym, by PiS poszedł drogą Orbana – mówi w rozmowie z portalem PCh24.pl prof. Jerzy Robert Nowak.

W lewicowo-liberalnych mediach straszy się nas „orbanizmem”, który rzekomo ma zapanować w Polsce po zwycięstwie wyborczym Prawa i Sprawiedliwości. Jak wobec tego możemy rozumieć ów „orbanizm”? Czym nas straszą media?

Straszą nie tylko media, ale także różni politycy. Wyróżniają się w tym między innymi Leszek Balcerowicz, bo polityka Orbana to program absolutnie przeciwny temu co robił u nas Balcerowicz, służąc interesom zachodniego kapitału.

Orbana atakował również, za rzekomy nacjonalizm, Ryszard Petru – i to jeszcze zanim został liderem Nowoczesnej. Ów nacjonalizm miał polegać na tym, że Orban opodatkował zachodnie banki. Biedny Petru oczywiście współczuł bankom padającym „ofiarami” podatku. Dla mnie to jest wręcz żałosne.

Orbana atakują także ludzie „Wyborczej”, przede wszystkim sam Adam Michnik, który w „Der Spiegel” potrafił go nawet przyrównać do Hitlera. Premiera Węgier atakował czerwony liberał, prof. Wojciech Sadurski, wywodzący się z resztą z czerwonych dynastii, który z kolei przyrównał Orbana do Mussoliniego i pisał o „małym, zbędnym kraiku” z wielką pogardą dla Węgier. Ja w polemice z nim przypomniałem, że ten „mały, zbędny kraik” umożliwił w 1939 wyjście ponad 140 tysięcy polskich uchodźców, w dużej mierze wojskowych – bez Węgier nie byłoby więc ani lotników polskich w bitwie o Anglię, ani dywizji generała Maczka. Co więcej, Węgry, mimo wielokrotnych nalegań, nie przepuściły przez swe terytorium wojsk niemieckich szykujących się do ataku na Polskę! Ale to wątek poboczny.

Dlaczego liberalne media i lewicowi politycy tak mocno atakują Orbana?

Jakieś dwa lata temu wyjawił to Wojciech Maziarski, publicysta „Wyborczej”. Michnik i wataha dziennikarzy z „Gazety” atakuje Orbana piętnując przede wszystkim węgierską ustawę o ochronie ziemi, która mocno ograniczyła możliwości sprzedaży jej cudzoziemcom. Maziarski wyraził wtedy obawę, że węgierska „zaraza” w postaci tego typu ustawy zostanie ochoczo podjęta w Polsce przez PiS a nawet PSL.

Reformy Orbana dla wielu lewaków i liberałów są szczególnie groźne jako możliwość przejęcia w Polsce podobnego typu węgierskiej „zarazy”. Polega ona po pierwsze na gruntownym opodatkowaniu banków. Orban zrobił to w dwa tygodnie po objęciu władzy. Premier Węgier pokazał, że należy robić reformy szybko i muszą być one stanowcze.

Następna sprawa, która jest u nas mniej znana - na Węgrzech rok temu wprowadzono ustawę o rozliczeniu banków. Poddała ona banki pod proces rozliczeniowy ze strony węgierskiego banku narodowego. Bank ten badał wszystkie przejawy działań na szkodę klientów, trików który ułatwiały zwiększenie zysków. Dziesiątki banków zostały skazane w rezultacie tych działań na zapłacenie wysokiej grzywny i wyrównanie strat klientów.

A więc w krytyce Orbana chodzi też o pieniądze?

Oczywiście. Kolejną kwestią jest przewalutowanie franka na forinta w najkorzystniejszy dla frankowiczów sposób. U nas wiele mówi się o opodatkowaniu supermarketów, a nie o głębszych sprawach związanych z uderzeniem w zachodnie koncerny w interesie drobnych sprzedawców węgierskich. Na Węgrzech usuwa się supermarkety z centrów miast na obrzeża, tak jak to jest na zachodzie. Co więcej, jeśli zagraniczne sklepy wielkopowierzchniowe wykazują przez dwa lata straty to są zmuszane do opuszczenia kraju.

Warto też zwrócić uwagę, że Węgry są liderem walki z GMO. Sprzeciw wobec genetycznie modyfikowanej żywności zapisali w konstytucji! Trudno to będzie więc obalić, bo potrzeba by siły 2/3 głosów, której, jak sądzę, długo nie będą mieli liberałowie i lewacy.

W konstytucji zapisano też, że walutą węgierską jest forint co blokuje drogę do wprowadzenia euro. Zapisano także, że rodzina to związek między mężczyzną a kobietą.

Czy węgierskie zmiany są skuteczne?

Tak, walkę z bankami wygrali w ciągu 5 lat. Nawet taki przeciwnik jak Międzynarodowy Fundusz Walutowy, który usunięto parę lat temu z Węgier, w maju 2015 roku przyznał, że osiągnięcia węgierskiej gospodarki są imponujące. W zasadzie wszystkie wyniki się poprawiły. Spadło zadłużenie, spadło bezrobocie z kilkunastu proc. do 7 proc., wzrosła siła węgierskiej przedsiębiorczości i eksportu, a tu znaczącą rolę odegrał fakt, że obniżono podatek dla przedsiębiorców do 10 proc. Można powiedzieć, że dzięki temu Węgry stały się rajem podatkowym dla firm z Austrii, Czech i Słowacji.

Wszystkie rozwiązania wprowadzone na Węgrzech można określić jako całkowicie przeciwstawne temu co robiła Platforma Obywatelska przez ostatnie 8 lat. Przykładowo: w Polsce wzrosło ogromnie zadłużenie osiągając niebotyczne rozmiary, o wiele większe niż w czasach Gierka. Na Węgrzech zrobiono wiele dla jego obniżenia, wprowadzając ogromne oszczędności uderzające nawet w sfery rządowe. Przypomnę, że na Węgrzech premier zakazał przyznawania jakichkolwiek premii dla ministrów, sekretarzy stanu i dyrektorów aż do czasu gdy Węgry nie zmniejszą zadłużenia do odpowiedniego pułapu. A u nas PO do ostatniej chwili przyznawało wielkie nagrody i odprawy. Ja się cieszę, że jednym z pierwszych posunięć rządu pani Szydło jest opodatkowanie odpraw, co prawda na 70 proc., gdy Węgrzy opodatkowali je nawet na 90 proc.

Oprócz oszczędności i poparcia dla przedsiębiorczości kolejną ważną sprawą było ograniczenie biurokracji. U nas liczba pracowników administracji wzrosła za rządów PO o ponad 100 tysięcy osób. Na Węgrzech o kilkadziesiąt tysięcy tę liczbę zmniejszono, podobnie z resztą jak Parlament zmniejszono o połowę. Zmniejszono o połowę rady samorządowe. Wszędzie jest nastawienie na zmniejszenie biurokracji i przede wszystkim działania na rzecz węgierskich interesów. Zlikwidowano na przykład zachodnie sieci aptekarskie wprowadzając zasadę, że aptekarz musi sam prowadzić aptekę.

Jak doszło do wielkiego sukcesu Orbana?

Szczególnych dźwigni sukcesów Orbana jest kilka. Po pierwsze postawił na zasadę „wszystkie ręce na pokład”. Jego partia ma wiele nurtów. Udało mu się połączyć różne środowiska patriotyczne i chrześcijańskie. Wprowadził jako główną zasadę nie spieranie się o odcienie. Główny podział nie idzie po linii prawica-lewica, ale na patriotów i zdrajców. Węgierskim odpowiednikiem targowiczan są labancowie, zwolennicy Habsburgów walczący z patriotycznymi kurucami w trakcie narodowego powstania Rakoczego na początku XVIII wieku.

Ogromną rolę w zwycięstwie Orbana pełni poczucie podnoszenia Węgier z klęczek, z pułapki masochizmu i upokorzeń. Ten naród był jeszcze bardziej upokarzany niż my. Krwawy dyktator komunistyczny Mátyás Rákosi mówił w latach stalinowskich, że musi 9 milionów węgierskich „faszystów” twardą ręką „uczyć demokracji”. Po tych wydarzeniach starano się urabiać Węgrów poprzez propagandę, nauczanie fałszywej historii.

Ja szczególnie cenię jednak Orbana za odwagę. Idealnie pasuje do niego powiedzenie, że klasę człowieka poznaje się po ilości jego wrogów. Pod tym względem Orban ma bardzo wysoką klasę. Trzeba przypomnieć, że do jego wrogów zaliczają się komisarze unijni, przewodniczący Parlamentu Europejskiego, słynny z brutalności Martin Schulz, nazwany przez Berlusconiego „kapo”, ponadto kanclerz Merkel, prezydent Obama, Clintonowa, Clinton. Można by to wyliczenie kontynuować.

Węgierski premier walcząc w obronie interesów swego kraju potrafi przede wszystkim dodać takiego entuzjazmu swojemu narodowi. W najgorszym czasie, gdy trwały międzynarodowe działania w celu obalenia Orbana na przełomie 2011 i 2012 roku, kiedy kapitał amerykański na czele z Sorosem i Międzynarodowy Fundusz Walutowy i komisarze unijni planowali obalić Orbana z pomogą uderzenia w forinta, żeby nastąpiło załamanie gospodarcze Węgier. Plany przeciekły do kręgów rządzących w Budapeszcie i w rezultacie 18 stycznia 2012 roku zorganizowano ogromną manifestację poparcia dla rządu Orbana. To pokazało jaką ma siłę. Nie dość, że wygrał w wyborach zdobywając 2/3 głosów, to jeszcze w Budapeszcie poparcie dla niego wyrażało ponad 400 tysięcy osób. Gdyby porównać liczbę Węgrów do Polaków, to tak jakby manifestowało u nas 1,6 miliona osób! Wtedy manifestowano pod hasłem „Nie będziemy kolonią”.

Podczas gdy w Polsce rządy PO lekceważyły interesy Polonii, Polaków na Wschodzie czy w Niemczech, to na Węgrzech Orban zrobił wiele dla pokazania rodakom poza krajem, że czuje się także ich reprezentantem. Wprowadzono kartę Węgra, która umożliwia błyskawiczne zdobycie obywatelstwa. W ciągu ostatnich dwóch lat obywatelstwo uzyskało w ten sposób ponad 700 tysięcy osób. Spośród nich 200 tysięcy głosowało w zeszłorocznych wyborach. Na Orbana i jego partię oddano ponad 95 proc. głosów. To bardzo wymowne.

A co z Trybunałem Konstytucyjnym?

Widzimy w Polsce niesamowity jazgot przeciwko PiS-owi w związku z Trybunałem Konstytucyjnym. Na Węgrzech były te same problemy. Trybunał oprotestował nawet opodatkowanie odpraw. Wtedy wykorzystując większość 2/3 głosów ograniczono kompetencje Trybunału. Nie może zabierać głosu w sprawach podatków. Ograniczono go właściwie do kwestii formalnych.

Bardzo ważnym jest też to, że na Węgrzech, podobnie jak w Polsce, prowadzono w mediach niesamowitą agitację przeciwko Orbanowi. Dzięki przedsiębiorcom węgierskim, będąc jeszcze w opozycji Orban stworzył szereg mediów telewizyjnych i prasowych. Po dojściu do władzy przygotował świetną ustawę prasową, która godzi we wszelkie przejawy oszczerstw ze strony węgierskich Palikotów i innych. Za oszczerstwa grożą surowe kary.



Czy wedle Pana Profesora jest możliwym, żeby rząd Prawa i Sprawiedliwości, podobnie jak Orban na Węgrzech, wyzwoli Polskę spod dominacji międzynarodowej finansjery? Czy jest na to szansa? Czy będzie taka wola ze strony polityków PiS?

Ciągle o tym myślę i marzę o tym. Po to też powstała moja książka „Węgierska droga do zwycięstwa”, którą starałem się błyskawicznie ukończyć, chociaż materiał źródłowy był ogromny. Po to, aby dotarła do czołowych polityków PiS, by mieli argumenty. Chodzi o tę odwagę. My jesteśmy pod pewnymi względami jednak w lepszej sytuacji niż Węgry, które toczyły walkę samotnie przeciwko zagranicznym koncernom. One podlegały różnym próbom nacisku. Ta ponad czterystatysięczna manifestacja uratowała Węgry od ogromnego uderzenia gospodarczego. Zobaczono jakie jest poparcie dla rządu.

Uważam, że polski rząd powinien maksymalnie współdziałać z Węgrami i w ogóle krajami Grupy Wyszehradzkiej. To Orban okazał się niezwykle przenikliwym obrońcą Europy przed najazdem imigrantów. Nieprzypadkowo nawet premier Bawarii Horst Seehofer powiedział ostatnio, że to Orban miał rację a nie Merkel. Niegdyś go opluwano i oskarżano o rzekomy nazizm w związku z drutem kolczastym na granicy węgiersko-serbskiej. Teraz nawet austriacki minister spraw wewnętrznych mówił, że jego kraj też musi zbudować tego typu płot. Z resztą budują go już Serbowie i Chorwaci. Orban okazał ogromną przenikliwość.

Co zdaniem Pana Profesora najbardziej przeraża polskich „postępowców” w kontekście ewentualnego podobieństwa Prawa i Sprawiedliwości do rządu Orbana? Czy może chodzi o wpisanie do konstytucji odwołania do Pana Boga? Czy może wyzwolenie kraju z kajdan międzynarodowej finansjery? Czy dbanie o własny, a nie niemiecki interes narodowy?

Pan już w części odpowiedział trafnie na to pytanie. Szereg rzeczy złożyło się na tę wrogość. Przede wszystkim Orban jest wielkim odnowicielem wiary. Nie tylko na Węgrzech. On ma poczucie misji. Jeździ na zjazdy katolików w Bilbao, na konferencje w Berlinie i wszędzie głosi potrzebę odrodzenia chrześcijańskiej Europy, wiary i siły państw narodowych. To samo głosił z resztą w Parlamencie Europejskim.

Naszych lewaków i liberałów przeraża także węgierski patriotyzm. Boją się, że u nas mogła by być równie „zaraźliwa” taka odbudowa patriotyzmu, która nie dopuszcza żadnych wybryków w stylu Grossa. Na Węgrzech taki jegomość również był. Główny rabin Budapesztu a ostatnio znany pisarz węgierski żydowskiego pochodzenia musieli w niesławie odjechać z Węgier i nie poparły ich środowiska żydowskie. Wręcz przeciwnie. Mniejszość żydowska w Budapeszcie liczy około 100 tysięcy osób, ale inaczej podchodzi do tych spraw niż u nas Michnik czy Agnieszka Holand.

Wracając do sprawy wiary - preambuła do konstytucji węgierskiej sprawiła, że to jest najbardziej chrześcijańska i patriotyczna konstytucja w Europie. Ileż było za to ataków w prasie zagranicznej, szczególnie niemieckiej! Na to rzecznik rządu węgierskiego, a później minister spraw zagranicznych powiedział, że minęły czasy kiedy Niemcy dyktowały nam to, co ma być w konstytucji Węgier.

Przypomnę, że konstytucja zaczyna się od takiej preambuły, która szczególnie mocno eksponuje znaczenie chrześcijaństwa dla Węgier, znaczenie zasług Węgier dla Europy, Węgier jako przedmurza chrześcijaństwa. Ciągle akcentuje dumę z tego, że się jest Węgrem.

Orbanowy patriotyzm widoczny jest także w zmianach w edukacji, nieprawdaż?

Oczywiście, na Węgrzech zwiększono liczbę godzin lekcji historii, zaprzestano nauczania gender i innych tego typu pseudo nauk, które u nas były forsowane w zamian za ograniczanie ilości godzin lekcji historii.

Już za pierwszego rządu Orbana uroczyście obchodzono 1000-lecie Węgier, a równocześnie trwa rozliczanie z terrorem komunistycznym. Przejawem tego jest między innymi słynne muzeum terroru w Budapeszcie kierowane przez Márię Schmidt, które pokazuje rozmiary zbrodni komunistycznych. W konstytucji węgierskiej zapisano potępienie rządów komunistycznych. To też wywołało wściekłość różnych lewaków świata. I bardzo dobrze.

Dziękuję za rozmowę.
Rozmawiał Michał Wałach.

http://www.pch24.pl/orbanizacja-polski- ... 939,i.html


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Polska i Jej szanse na lepszą przyszłość
PostNapisane: 14 gru 2015, 09:45 
Offline
Moderator

Dołączył(a): 13 lip 2009, 09:25
Posty: 30847
Co na sprzedaż?

Małgorzata Todd

Najczęściej na sprzedaż jest wszystko to, co ludzie chcą kupić. Socjalizm realny charakteryzował się niedoborami nie tylko sznurka do snopowiązałek, ale praktycznie wszystkiego, co do życia i funkcjonowania gospodarki było potrzebne. Stąd stanowisko „zaopatrzeniowca” było nie do przecenienia w każdym zakładzie produkującym cokolwiek.

Role się odwróciły i teraz każdy, kto cokolwiek produkuje musi zatrudnić nie lada mistrza od sprzedaży. Od jego handlowego talentu i kwalifikacji zależy bowiem prosperita firmy.

Zastanówmy się zatem, jak z niedoborami radzili sobie towarzysze z PZPR, a jak z nadmiarem poradzili sobie Platformersi z PRL-u bis. Towarzysze zaopatrywali się w specjalnych sklepach za żółtymi firankami. PO postawiła na niezdrową konkurencję. Rozpostarła parasol ochronny nad firmami z wielkim obcym kapitałem, skazując rodzime firmy na upadłość. Komu to miało służyć? No, nie Polakom, to pewne.

Wykształcony Polak może zostać wykładowcą, ale co najwyżej towarów na półki w supermarkecie. I po to właśnie potrzebna jest nam IV RP, żeby to zmienić.

http://dakowski.pl/index.php?option=com ... Itemid=119


Góra
 Zobacz profil  
 
Wyświetl posty nie starsze niż:  Sortuj wg  
Utwórz nowy wątek Odpowiedz w wątku  [ Posty: 57 ]  Przejdź na stronę Poprzednia strona  1, 2, 3, 4  Następna strona

Wszystkie czasy w strefie UTC + 1


Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zalogowanych użytkowników i 6 gości


Nie możesz rozpoczynać nowych wątków
Nie możesz odpowiadać w wątkach
Nie możesz edytować swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz dodawać załączników

Szukaj:
Skocz do:  
 cron
Powered by phpBB © 2000, 2002, 2005, 2007 phpBB Group
Przyjazne użytkownikom polskie wsparcie phpBB3 - phpBB3.PL
Nasi przyjaciele: Strony Patriotyczne
Linki pozycjonujące: Fenster aus Polen / Schüco Fenster / Drutex Fenster / Fenster Preise / Haustüren /