Polskie-Forum.pl


Wolne i niezależne forum dyskusyjne / opinie polityczne / aktywność obywatelska / patriotyzm / Polska / wolna dyskusja


Wszystkie czasy w strefie UTC + 1




Utwórz nowy wątek Odpowiedz w wątku  [ Posty: 58 ]  Przejdź na stronę Poprzednia strona  1, 2, 3, 4  Następna strona
Autor Wiadomość
 Tytuł: Re: Polska i Jej szanse na lepszą przyszłość
PostNapisane: 19 kwi 2012, 06:44 
Offline
Moderator

Dołączył(a): 13 lip 2009, 09:25
Posty: 30975
Rządy bezradności

Na świecie dochodzi do gwałtownego przewartościowania układu sił. Polska stanie się beneficjentem nadchodzących porządków, jeśli posłuży się właściwym zestawem narzędzi, dokona analizy swoich atutów i obierze oraz wdroży strategię, która da jej przewagę konkurencyjną na wybranych polach. Co zaprząta głowy znaczących państw na świecie i z całą pewnością nie powinno być obojętne polskim decydentom? Cztery obszary: pieniądz (długi, inflacja, architektura finansowa), energia (surowce, geopolityka), realna gospodarka (przemysł wytwórczy, zasoby ludzkie, konkurencja), innowacyjność (własność intelektualna, korporacje narodowe, światowy podział zysków). Niestety, we wszystkich wymienionych obszarach, w których konkurują suwerenne państwa, obecnie rządząca w Polsce ekipa zasłużyła sobie na jak najgorsze oceny.


Pieniądz
Pieniądz, za sprawą rosnącego globalnego zadłużenia i inflacji, traci szybko na wartości. Ciągle króluje dolar, do wielkości pretenduje euro, w cieniu jena zaś skrywa się juan. Chińska waluta, od niedawna bezpośredni środek płatniczy w wymianie gospodarczej między Japonią i Państwem Środka, ma szansę w ciągu najbliższych kilku lat stać się jedną z walut rezerw banków centralnych.
Rezerwy walutowe nie stanowią jednak już zabezpieczenia gwarantującego stabilność finansową. Przeciwnie. A to ze względu na spiralę zadłużenia, z której nie ma ucieczki, chyba że poprzez wzmożoną inflację. Ostatnio nawet chyba Niemcy podzieliły ten pogląd, skoro przyzwoliły Europejskiemu Bankowi Centralnemu (EBC) na wpompowanie w system bankowy w ciągu zaledwie dwóch miesięcy ponad jednego biliona euro (tysiąc miliardów)! Znaczący jest fakt, że ponad połowę z kredytów EBC oprocentowanych na 1 proc., a więc poniżej stopy inflacji, otrzymały banki niemieckie.
W Polsce system bankowy w rękach zagranicznego kapitału stanowi niewątpliwie barierę rozwoju gospodarczego, ponieważ kapitał ma jednak narodowość. Prawo bankowe dyskryminuje zdane na miejscowe porządki polskie firmy wobec zagranicznych konkurentów. Zwłaszcza zapisy o bankowym tytule egzekucyjnym wydawanym na zamkniętej sesji sądu bez udziału wierzyciela prowadzą do częstych nadużyć. Dokumenty bankowe, traktowane z mocy prawa jako urzędowe, są w praktyce nie do wzruszenia przed sądem, nawet jeśli racja leży po stronie polskiego przedsiębiorcy. Sądy w sporze z zasady dają wiarę bankom, choć te pozostają pod kontrolą obcego kapitału i działają w jego interesie. Przykłady można mnożyć bez końca. Polskie przedsiębiorstwa pozbawione dostępu do kredytu lub też nieufne wobec banków nie mają równych szans rozwoju nawet na rynku krajowym, co dopiero mówić o ekspansji zagranicznej. Niestety, polityka gospodarcza w naszym kraju w dużej mierze jest zdeterminowana przez stosunek własności w sektorze bankowym. Wyrazem tego okazuje się również polityka fiskalna, a ostatnio monetarna państwa, która za sprawą decyzji szefa Narodowego Banku Polskiego Marka Belki i ministra finansów Jacka Rostowskiego prowadzi na manowce. Włos na głowie się jeży już od samych wypowiedzi rodzimych finansistów. Oto by pozyskać 6,2 mld euro i pożyczyć je na procent poniżej poziomu inflacji (?!) poprzez Międzynarodowy Fundusz Walutowy europejskim bankrutom (?!), w domyśle bankom niemieckim i francuskim, szef NBP Marek Belka w telewizyjnym wystąpieniu na pytanie dziennikarza odpowiada, że sprzeda... francuskie obligacje! Faux pas!!! Przecież w języku finansów to wypowiedzenie wojny! Może dlatego Rostowski radzi pakować walizki?! Bezradność ekipy rządzącej odczuwają na własnej skórze i w portfelach Polacy. Dość powiedzieć, że zamieszanie przy liście leków refundowanych w styczniu i lutym spowodowało spadek obrotów aptek o 24 procent. Ponieważ spadkowi złotówkowej wartości sprzedaży farmaceutyków towarzyszyły skokowe podwyżki cen, nieraz o kilkaset procent, znakiem tego spadek sprzedaży w ujęciu towarowym musiał być znacznie głębszy, co z kolei prowadzi do uprawnionego wniosku, że znacznej części społeczeństwa nie stać obecnie na wykup leków. Podobnie mają się sprawy z planowanym podniesieniem wieku emerytalnego. Podjęcie tego tematu w sytuacji rosnącego bezrobocia, obecnie na poziomie 13,3 proc., do niedawna najwyższym od 5 lat, stanowi wyraz bądź głupoty ze strony rządzących, bądź jest wynikiem desperacji wskazującej na brak płynności w budżecie państwa i dramatyczne uzależnienie od nowych kredytów z zagranicy. Może też dlatego skołowany i wystraszony Donald Tusk nieustannie wchodzi do strefy euro, ostatnio w 2015 roku. To doprawdy wyraz nieuleczalnego natręctwa bądź chęć skorzystania w razie czego z europejskiej "pomocy" na grecką modłę oraz poparcia politycznego Unii w razie załamania w finansach publicznych w Polsce.
Z całą pewnością złoty stanowi dla nas główny atut w globalnej rozgrywce i sposób na odzyskanie kontroli nad systemem finansowym. NBP nie powinien udzielać pożyczki MFW, bo jej przeznaczenie jest sprzeczne z prawem zarówno europejskim, jak i polskim (bank centralny nie może finansować deficytu budżetowego, a tym bardziej deficytu budżetowego obcego państwa). A nie należymy przecież do strefy euro! Skoro jednak rezerwy walutowe NBP mogą stracić realną wartość ze względu na niepewną sytuację na świecie, nadmierne zadłużenie USA i groźbę inflacji, czy nie należy poważnie pomyśleć o ich wykorzystaniu? Polska potrzebuje jak powietrza kapitału inwestycyjnego. Moim skromnym zdaniem, owe 6,2 mld euro z NBP powinno stanowić zaczyn Narodowego Funduszu Rozwoju Polski. Z biegiem czasu kapitał z Funduszu mógłby zastąpić malejące dotacje z Unii Europejskiej.
Czas ucieka, system światowych finansów trzeszczy w szwach, lada dzień pęknie. Co na to premier? Podpisuje pakt fiskalny, który ograniczy naszą suwerenność finansową, a przede wszystkim poprzez zapisy o tzw. deficycie strukturalnym zastopuje inwestycje i jeszcze bardziej pogłębi wysokie przecież bezrobocie.

Energia
Głośno od tygodni o potencjalnym konflikcie w cieśninie Ormuz. Irańczycy grożą, że jej blokada uniemożliwi wymianę handlową, a przede wszystkim dostawy ropy naftowej do Europy. Kilka lat temu sama deklaracja wywołałaby konflikt zbrojny. Jednak po Iraku i Afganistanie, po zasmakowaniu w rodzimych złożach gazu i ropy łupkowej, USA nie są tak skore do gorącej wojny. Mogą za to być zainteresowane podtrzymywaniem wysokich cen surowców energetycznych. W Stanach Zjednoczonych bowiem po sukcesie z gazem łupkowym rodzą się strategie przewagi kosztowej nad resztą globu i powrotu przemysłu wytwórczego do USA.
Konflikt w Iranie dodałby wagi politycznej... Polsce. Unia Europejska może, wobec niepewnych dostaw z Rosji, postawić na eksploatację i rozwój zdolności wydobywczych gazu i ropy z łupków. Powinniśmy być na tę ewentualność przygotowani. Wymarzony przeze mnie Fundusz byłby, jak znalazł. Posłużyłby do zintensyfikowania poszukiwań złóż gazu łupkowego i do stworzenia infrastruktury przemysłowej, bez której wydobycie gazu z łupków w Polsce pozostanie marzeniem. Stanowisko ekipy rządzącej w kwestiach gazu łupkowego wydaje się co najmniej zastanawiające. Zarzucam jej, że utrąca kosztowne, aczkolwiek wielce zyskowne przedsięwzięcie, jakim mogłaby okazać się eksploatacja gazu łupkowego. Inwestorzy zagraniczni już wkrótce stracą zapał i wycofają kapitał, bo ciągle nie znają struktury podatkowej, regulacji środowiskowych i geologicznych, które miałyby ich obowiązywać, a przede wszystkim nie są pewni zakresu praw majątkowych, jakie nabyli wraz z koncesją na poszukiwanie gazu. Przemysłowe wydobycie gazu łupkowego wymaga olbrzymich nakładów kapitałowych. W tej sytuacji po prostu szokuje raport rządowy, który kilkunastokrotnie obniża amerykańskie szacunki zasobów tego surowca w Polsce. Raport opiera się głównie na wynikach odwiertów dokonanych... przed 1989 rokiem, kiedy eksploatacja bogactw naturalnych w Polsce z całą pewnością nie stanowiła priorytetu, a wieść niesie, że wiele z tych "odwiertów" dokonano jedynie na papierze!

Realna gospodarka
Niemcy ściągają do siebie polską młodzież, kusząc ją stypendiami, nauką zawodu, ucieczką od udręki bezrobocia. I to w czasie, kiedy polskie finanse publiczne uginają się pod ciężarem nierównowagi w systemie emerytalnym - coraz mniej pracujących płaci składki ZUS na pokrycie bieżących wypłat emerytur. Polska racja stanu nakazuje: po pierwsze - politykę prorodzinną (zwolnienia podatkowe na dzieci i zasiłki rodzinne dla mniej zamożnych), po drugie - tworzenie atrakcyjnych miejsc pracy w kraju. By zabiegi te miały sens, aby Polki rodziły dzieci w Polsce, nie w Niemczech czy Wielkiej Brytanii, budżet państwa powinien ponosić koszt rzędu 40 mld zł rocznie w formie ulg podatkowych, ale także bezpośredniej pomocy dla najuboższych rodzin (dr Cezary Mech, były wiceminister finansów). Takie możliwości finansowe Polska może osiągnąć tylko przez aktywną politykę, tworzenie miejsc pracy o wysokiej wartości dodanej oraz przez skuteczną reindustralizację. Podstawą takiej strategii powinno być obniżenie kosztów energii. Wobec cen, jakie płacimy za gaz i ropę z Rosji, obecnie najwyższych w Europie i na świecie, nasz przemysł chemiczny może podzielić los sektora stoczniowego. Już wkrótce, mimo odległości, USA będą mogły zaproponować nawozy sztuczne i inne chemikalia po konkurencyjnych cenach dzięki niskim kosztom energii wynikającym z przemysłowej eksploatacji gazu łupkowego. Również Polska powinna w oparciu o tanią energię z gazu łupkowego dążyć do odbudowy przemysłu wytwórczego (huty, przemysł maszynowy, stoczniowy), który będzie zdolny wchłonąć rzesze młodych wykształconych, choć dzisiaj bez pracy. Polska powinna postawić przy tym na zharmonizowany i zrównoważony rozwój.
Atutami naszymi pozostają struktura własności ziemi i zasoby ludzkie na wsi. Strategia nastawiona na ekologiczne rolnictwo, średniej powierzchni gospodarstwa o zrównoważonej produkcji i zdrową polską żywność pozostaje w obszarze pustej retoryki. Choć zawartość szkodliwych pestycydów w glebach uprawnych na terenie Polski okazuje się najniższa w Europie i popyt w Unii Europejskiej na zdrowe produkty z Polski niezależnie od kryzysu rośnie, następują kolejne próby wprowadzenia tylnymi drzwiami upraw genetycznie modyfikowanych (takie rolnicze ACTA). Jeśli chodzi o odnawialne źródła energii, należy skoncentrować nasz wysiłek na geotermii ze względu na podobną do gazu łupkowego technologię poszukiwań i istniejące bogate zasoby.

Innowacyjność
Na mechanizmy podziału zysków na świecie mogliśmy przez chwilę ukradkiem zerknąć po trzęsieniu ziemi i tsunami w Japonii. Przemysł samochodowy stanął nagle na całym świecie. Okazało się, że w dotkniętym katastrofą rejonie produkowano kluczowe podzespoły do samochodów, nie tylko japońskich marek. Oto niezbity dowód, który wskazuje, na czym polega walka o zyski. Główną rolę grają duże, narodowe koncerny. Cóż, bez podzespołu kupionego bardzo drogo w Japonii daleko nie zajedziesz! Interes koncernów miała chronić umowa ACTA. W Chinach gościła niedawna kanclerz Niemiec Angela Merkel. Chwaliła się paktem fiskalnym, grała umową ACTA, zabiegała o wsparcie finansowe dla Unii Europejskiej. Starała się pozyskać Chiny jako strategicznego partnera. Wskazywała na możliwości inwestycyjne w krajach europejskich dotkniętych kryzysem finansów publicznych. Mam wrażenie, że i Polska została wystawiona na sprzedaż wraz z podpisaniem paktu fiskalnego, który zahamuje inwestycje, a w konsekwencji może wywołać zapaść finansów publicznych.
Polska znajduje się na dole europejskiej tabeli, jeśli chodzi o innowacyjność w gospodarce. Za nami plasuje się jedynie (wg jednego z opracowań) Albania. Produkujemy podzespoły bez własnego wkładu technologicznego, przeważnie na potrzeby niemieckich odbiorców. Stajemy się w szybkim tempie regionem bardzo taniej siły roboczej. Wykształcona młodzież wyjeżdża. Czy w tej sytuacji któremuś z decydentów przeszło przez usta słowo "grafen" (głośny polski wynalazek)? Czy debatujemy otwarcie nad efektywnym wykorzystaniem bogactw naturalnych (gaz łupkowy, geotermia)? Czy budujemy narodową strategię rozwoju, dzięki której powstaną wpływowe polskie koncerny międzynarodowe? Niestety nie. Rząd nie wypełnia swych podstawowych obowiązków. W innowacyjności mamy największy dystans do odrobienia i w żadnym wypadku Polska nie powinna ratyfikować lub stosować się do umowy ACTA, bo będziemy spłaceni za nasz wysiłek po kosztach. Zyski wezmą inni.

Słowo prawdy
Przed dwoma laty zbulwersowała mnie wymowa wywiadu Jana Krzysztofa Bieleckiego w "Rzeczpospolitej", w którym były premier Polski powiedział (sens przytaczam z pamięci), że narodowe cechy powodują, iż Polacy zdani będą zawsze na skromne państwo. Innymi słowy, nie potrafimy sami się rządzić i lepiej dla nas, jeśli ktoś nami pokieruje. Z kolei obecny komisarz ds. budżetu Unii Europejskiej Janusz Lewandowski tłumaczył przed laty, że Polacy skazani są na pracę najemną, bo nie posiadają własnego kapitału. Ludzie pokroju Bieleckiego i Lewandowskiego prowadzą kraj na manowce. Pogrążają nas w długach, marnotrawią zasoby naturalne. Kłamią rano, kłamią wieczorem. Nienawidzą wręcz przejawów polskiej zaradności. Wystarczy wspomnieć Telewizję Trwam czy Kasy SKOK. Nie chcą wiedzieć, że największym bogactwem państwa są ludzie, ich pomysły, inicjatywa, przedsiębiorczość, wspólnota interesu narodowego.
Obecna kasta rządząca realizuje osławiony model dyfuzyjny, tylko że... w europejskiej skali. Centrum stanowi gospodarka niemiecka i jej interesowi rządzący podporządkowują swoje decyzje. Polsce przypada rola peryferii, z których młodzi ludzie uciekają do centrum, kuszeni zarobkami, wydolnym systemem emerytalnym i szczodrą opieką państwa roztoczoną nad rodziną. Przy takiej polityce Polskę czeka wyludnienie, a rządzący będą używać każdego wybiegu, by zmniejszyć wydatki na ubezpieczenia społeczne i system emerytalny.

Jerzy Bielewicz prezes Stowarzyszenia "Przejrzysty Rynek"

http://www.naszdziennik.pl/index.php?da ... d=my03.txt


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Polska i Jej szanse na lepszą przyszłość
PostNapisane: 05 maja 2012, 06:47 
Offline
Moderator

Dołączył(a): 13 lip 2009, 09:25
Posty: 30975
Polska na strategicznym rozdrożu

Przez dwie dekady zasadniczym punktem odniesienia naszej polityki bezpieczeństwa było członkostwo w NATO i w Unii Europejskiej. Obecnie sytuacja zmusza nas do bardziej samodzielnego i kreatywnego definiowania celów i instrumentów w tej sferze. Stawką jest bezpieczeństwo nie tylko naszego kraju, ale i reszty naszego regionu, oraz przyszłość więzi transatlantyckich.
O zmianie amerykańskiej polityki obronnej pisałem już w artykule "Militarne strategie Chin i USA" ("Nasz Dziennik", 2 marca br.). Składa się na nią nie tylko redukcja wydatków, ale i zmiana jej celów. Same cięcia, według obecnych zamierzeń, obejmujące w ujęciu rocznym 6-7 proc. obecnej wysokości budżetu Pentagonu, nie uzasadniają wiązanych z nimi zmian strategicznych. Wydatki obronne (uwzględniając inflację) wciąż będą wyższe niż przed "wojną z terrorem", a przecież zbiegną się także z redukcją olbrzymich wydatków na misję afgańską. Pomimo to następuje jednak redukcja "poziomu ambicji" amerykańskiej polityki obronnej. Dotychczasowy dogmat gotowości wygrania dwóch równoległych dużych wojen zostaje zastąpiony dążeniem do wygrania jednej dużej wojny wraz z towarzyszącą jej zdolnością do (jedynie) utrzymania zadań defensywnych w drugim, równoległym konflikcie. Taka konsekwencja wiąże się najwyraźniej ze wzrostem potencjału ewentualnych dużych przeciwników. Na potencjalnej liście jest ich wielu, m.in. Iran czy Rosja, ale głównym z nich staje się Państwo Środka, które według estymacji "The Economist" w perspektywie dwóch dekad może stać się liderem światowych wydatków obronnych, a już obecnie jego potęga blokuje swobodę działania amerykańskiej marynarki w kluczowym rejonie wybrzeża Azji Południowo-Wschodniej. Wycofanie dwóch brygadowych zespołów bojowych z Europy, udział "z tylnego siedzenia" w operacji w Libii oraz przecieki dotyczące planów obrony dla wschodniej flanki NATO wzbudzają uzasadniony niepokój, iż Europa może stać się tym drugorzędnym, defensywnym kierunkiem strategicznym.

Erozja bezpieczeństwa w Europie
Eksperci zwracają uwagę, że w związku z ważnym przewartościowaniem w amerykańskiej polityce obronnej musimy znaleźć nowy sposób na naszą wartość w relacjach z naszym największym sojusznikiem. Profesor Andrew Michta, szef warszawskiego oddziału German Marshall Fund, podkreśla, że Polska powinna podjąć aktywną rolę w europejskich i regionalnych wymiarach współpracy obronnej. Powinna też uczynić swoje siły zbrojne bardziej pożądanym partnerem dla Stanów Zjednoczonych.
Złożoność niepokojących czynników w naszym otoczeniu bezpieczeństwa utrudnia jednak znalezienie łatwej recepty na to wyzwanie. Do transatlantyckich aspektów zmiany naszego otoczenia bezpieczeństwa dochodzą bowiem dwa kolejne niepokojące sygnały. Pierwszym z nich jest fiasko nadziei na budowę naszej "drugiej polisy bezpieczeństwa" w ramach europejskiej polityki obronnej. Państwa Unii nie zgodziły się na konkretyzację w trakcie polskiej prezydencji zawartej w traktacie lizbońskim dość mgławicowej klauzuli o wzajemnej pomocy. Konsekwencją tego stanu rzeczy jest także brak zgody wszystkich państw członkowskich Unii dla budowy niezależnego od NATO zaplecza dowódczego dla jej operacji wojskowych. To, że Unia nie stanie się dla nas drugą polisą bezpieczeństwa, nie powinno jednak dziwić, jeśli pamiętamy, że na jej forum dają o sobie znać istotne, nie mitygowane obecnością "wujka zza oceanu" różnice w postrzeganiu zagrożeń i interesów. Jaskrawym przykładem może być sytuacja, w której czołowe potęgi Unii pomagają sąsiedniemu niedemokratycznemu mocarstwu w uzyskaniu zdolności do szantażu energetycznego innych członków. Jednocześnie sprzedają temu samemu mocarstwu technologie oraz know-how umożliwiające odrodzenie jego coraz agresywniejszej potęgi militarnej. Co więcej, upatrywanie użytecznych sojuszników nawet wśród naszych największych zachodnich sąsiadów ma malejący sens w związku z postępującą redukcją ich potencjału militarnego. Państwa te uczyniły swoje budżety obronne opcją pierwszego wyboru wobec konieczności zaciskania pasa. W efekcie nawet Niemcy dysponują dziś mniejszą liczbą czołgów w linii niż Polska. Drugi z czynników wiąże się właśnie ze wspomnianym wzrostem potęgi wschodniego sąsiada. Przejawem powrotu do potęgi Rosji jest nie tylko rytualne straszenie nas rozmieszczeniem rakiet taktycznych w okolicy Kaliningradu. W ostatnim czasie w wyniku kontynuowanego wzrostu wydatków i wysiłku reformatorskiego dochodzi do znacznego wzrost gotowości bojowej jednostek (zarówno w zakresie wyposażenia technicznego, jak i wyszkolenia), w tym przede wszystkim w sąsiadującym z nami Zachodnim Okręgu Wojskowym. Ewoluuje także rosyjska strategia obronna, która całkiem oficjalnie zakłada większą elastyczność użycia siły militarnej. Ten stan rzeczy jest od dłuższego czasu nazywany po imieniu nie tylko przez niektórych amerykańskich czy brytyjskich analityków, ale i przez nasz rodzimy, niewątpliwie profesjonalny Ośrodek Studiów Wschodnich.

Szklanka jest (przynajmniej na razie) do połowy pełna
Mamy więc symptomy kryzysu naszych niektórych relacji sojuszniczych, którym - co gorsza - towarzyszy wzrost potencjalnego zagrożenia. Oczywiście, gwoli obiektywizmu, nie można, przynajmniej na razie, postrzegać sytuacji w całkowicie czarnych barwach, szczególnie w odniesieniu do Stanów Zjednoczonych. W efekcie cięć, o ile nie zajdzie konieczność ich dalszego zwiększenia, spadnie oczywiście wielkość zakupów nowoczesnego sprzętu, ale zastąpią je wydatki na inne zaawansowane technologie umożliwiające lotnictwu i marynarce USA zdalne uderzenie na przeciwnika. Ułatwią one pokonanie dużego, klasycznego przeciwnika, co będzie także korzystne z punktu widzenia bezpieczeństwa Polski. Ten trend oznacza także zakończenie trwającej od 11 września 2001 roku "mody´´ na zdolności przeciwpartyzanckie i okupacyjne. Efektem powinien być większy wachlarz amerykańskich opcji militarnych w razie kryzysowej sytuacji na wschodniej flance Sojuszu. Nawet jeśli zabrakłoby amerykańskich oddziałów na lądzie, potężna zdolność do zdalnego rażenia przeciwnika z morza i powietrza, wsparcie wywiadowcze, rozpoznawcze i logistyczne może być bardzo skutecznym "enabling factor" (czynnikiem umożliwiającym) obrony Europy.
Inny korzystny aspekt naszych relacji transatlantyckich to ciągła użyteczność NATO. Jest to wciąż najpoważniejszy element naszego systemu bezpieczeństwa. Oprócz niedoskonałych, ale już dość konkretnych zobowiązań w planach obrony terytoriów państw członkowskich posiada zaplecze dowódcze, sprawdzone procedury i szereg własnych wyspecjalizowanych służb. Fakt, że w listopadzie 2010 r. w Lizbonie zdecydowano się m.in. odświeżyć zadania obrony terytorium państw członkowskich i rozszerzono katalog zadań Sojuszu, pokazuje, że utrzymanie spójności i wiarygodności NATO powinno być dla nas bardzo istotne. Tym niemniej w najbliższym czasie mogą zajść procesy, które zniweczą i te pozytywy. Testem na wiarygodność naszego transatlantyckiego sojuszu będzie zarówno decyzja odnośnie do taktycznej broni nuklearnej w Europie, jak zakres i charakter ćwiczeń NATO o kryptonimie "Steadfest Jazz", które mają się odbyć na jesieni 2013 r. w Polsce i w państwach nadbałtyckich. Ich celem będzie przećwiczenie scenariusza sojuszniczej pomocy na wschodniej flance (co może być rozumiane jako swoista odpowiedź na tegoroczną edycję białorusko-rosyjskich ćwiczeń "Zapad"). W świetle ostatnich zaskakujących przejawów dobrej chemii pomiędzy administracją Obamy i Putina należy też z uwagą śledzić losy polskiej części projektu tarczy rakietowej oraz konsekwencje wynikające z amerykańsko-rosyjskiego porozumienia energetycznego. Dotychczasowe napięcia związane z konkurencją wokół złóż arktycznych korzystnie wpływały choćby na zakulisowe amerykańskie wsparcie dla rozwijającej się współpracy obronnej państw nordyckich, bałtyckich i Wielkiej Brytanii (w której wielu chciało także widzieć Polskę).

Szukając sojuszników w sąsiedztwie
Jakie są więc wnioski z zaistniałej sytuacji dla polskiej polityki bezpieczeństwa? Biorąc pod uwagę wymienione eksperckie sugestie, zgadzam się, iż Polska powinna być aktywna w wielu konstelacjach współpracy obronnej. Jest to ważne dla zwiększenia naszej atrakcyjności jako państwa, które jest w stanie wziąć odpowiedzialność za bezpieczeństwo sąsiedztwa i być liderem dla innych. Nie widzę jednak istotnej, oprócz wizerunkowej, wartości mającej wyniknąć dla naszego twardego bezpieczeństwa z aktywizmu w sferze europejskiej polityki obronnej. Ten aspekt polityki Unii chyba już na zawsze pozostanie obszarem bardziej dyskusji niż akcji, i to raczej dotyczących dalekich od klasycznej wojny operacji reagowania kryzysowego.
Perspektywiczną opcją jest za to aktywny udział w regionalnych projektach współpracy obronnej. Te "wyspy kooperacji" są potencjalnie bardziej spójne niż formalne sojusze, gdyż łączy je podobieństwo kultury strategicznej i interesów. Ich narodziny wynikają w pewnym stopniu z symptomów słabości NATOczy Wspólnej Polityki Bezpieczeństwa i Obrony UE. Regionalne inicjatywy kooperacji nie muszą jednak oznaczać erozji tych organizacji, ale wręcz przeciwnie - mogą im pomagać wypełniać pewne zadania. Pozytywnym przejawem takiego podejścia jest powrót Polski do idei współpracy obronnej w ramach Czwórki Wyszehradzkiej. Polska występuje w niej jako lider grupy państw, która zaczyna nie tylko artykułować swoje wspólne interesy na forum NATO, ale i myśli o budowaniu wspólnych zdolności obronnych. "V4" ma też istotną wartość jako potencjalny zaczyn szerszej współpracy na osi północ - południe. Niestety, nie ma wciąż istotnych sygnałów świadczących o większym zainteresowaniu Polski współpracą z państwami nordyckimi. Nasze interesy bezpieczeństwa są dość zbieżne z północnymi sąsiadami, a zdolności obronne tej grupy państw znacznie poważniejsze niż naszych partnerów z południa.

Nie jesteśmy skazani na słabość
Najważniejszym pytaniem jest jednak, jak zaistniała zmiana kontekstu geopolitycznego powinna wpłynąć na kształt naszych sił zbrojnych.
Przede wszystkim powinniśmy zdać sobie sprawę z tego, co widzą zagraniczni obserwatorzy, tj. że jest nas stać na dość silne wojsko. Z uwagi na wielkość kraju i rosnące PKB siła militarna Polski jest niebagatelnym czynnikiem dla bezpieczeństwa naszego regionu. Już obecnie wydajemy na obronność o połowę więcej niż świetnie przygotowana do swej obrony Finlandia, i tylko o jedną trzecią mniej niż taka potęga jak Izrael. Będąca pozytywnym wyjątkiem w Europie ustawowo ustalona relacja wydatków obronnych wobec PKB nie zdążyła jednak jeszcze przynieść bardzo wymiernych owoców. Większość z tego wzrostu zostało "zjedzone" przez misje zagraniczne, garb wydatków socjalnych, a także zmarnowane przez niesprawność resortu obrony narodowej. MON musi się wciąż uczyć budowania racjonalnej długoterminowej polityki zbrojeniowej, a rząd łączenia interesów militarnych z gospodarczymi.
Ważne są jednak priorytety tych wydatków. Wypada zgodzić się ze wspomnianą sugestią profesora Michty, aby odbudowując swoje zdolności obronne, Polska nie zaniedbała zdolności do bycia wartościowym sojusznikiem USA. Inaczej jednak rozłożyłbym akcenty. Amerykański politolog stawia Polsce za wzór Zjednoczone Królestwo. Strategia Wielkiej Brytanii od czasu kryzysu sueskiego w 1956 r. zakłada utrzymanie pozycji międzynarodowej poprzez wpływanie swą zdolnością współdziałania militarnego na politykę Stanów Zjednoczonych. W utrzymaniu tej zdolności współdziałania, oprócz czynników kulturowych, Brytyjczykom pomaga jednak fakt, iż ich naturalną strategią jest rola zdolnej do dalekich działań potęgi morskiej. Większość krajów potrzebuje trochę innych zdolności do klasycznej obrony terytorium niż do dalekich misji - w rodzaju afgańskiej. Wielka Brytania nie potrzebuje się tym martwić, gdyż jest wyspą, a przede wszystkim dlatego, iż ma własny nuklearny potencjał odstraszający. Polska musi więc przyjąć trochę inną strategię niż Wielka Brytania, zwracając większą uwagę na lądowy charakter potencjalnego zagrożenia. Odbudowa naszego potencjału do obrony kraju nie musi jednak oznaczać zmniejszenia naszej przydatności jako sojusznika. Wojsko, które będzie w stanie obronić nasze terytorium, będzie mogło także skuteczniej przyjść z pomocą innym sąsiadującym z nami członkom NATO, jak choćby państwom bałtyckim. Z punktu widzenia Amerykanów powinno to oznaczać zdjęcie z głowy części "problemu". Oczywiście wpływu na decyzje Amerykanów nie uzyska się bez zdolności współdziałania w szerokim zakresie zadań bojowych. Skupianie się wyłącznie na "własnym podwórku" bądź też całkowita specjalizacja na tych, którzy bronią lądowej granicy NATO, i na tych, którzy działają poza jego obszarem, nie wpływałoby pozytywnie także na spoistość Sojuszu. Roztropność nakazuje jednak, aby myśląc o naszych siłach możliwych do użycia poza obszarem traktatowym Paktu, brać pod uwagę ich użyteczność do scenariusza samodzielnej obrony. Nie musi to być sprzeczne z bardziej uniwersalną nauką, którą warto przejąć od Brytyjczyków. Ich doświadczenia wskazują, że chcąc mieć wpływ na rozwiązania polityczne operacji międzynarodowej, powinniśmy być zdolni do wzięcia udziału w jej najbardziej bojowej fazie, a nie tylko w będących ich następstwem działaniach stabilizacyjnych. Sprecyzowanie, jaki dokładnie powinien być "mix" naszych zdolności obronnych, wykracza oczywiście poza ramy tego artykułu. Te kwestie powinny być jednak tematem poważnej politycznej, eksperckiej i publicystycznej dyskusji. Takie podejście nie jest motywowane fanaberią oderwaną od "realnych" problemów dnia codziennego, ale stawką utrzymania warunków do swobodnego osiągania aspiracji nie tylko naszego Narodu, ale i całego sąsiadującego regionu.

Tomasz Szatkowski
--------------------------------------------------------------------------------

Autor jest prawnikiem i absolwentem Wydziału Studiów Wojennych King´s College London. Pracował na stanowiskach kierowniczych m.in. w KPRM, Bumarze sp. z o.o. oraz TVP S.A. Ekspert ds. polityki obronnej w Centrum Analiz Fundacji Republikańskiej oraz w Instytucie Kościuszki.

http://www.naszdziennik.pl/index.php?da ... d=my03.txt


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Polska i Jej szanse na lepszą przyszłość
PostNapisane: 08 lip 2014, 18:50 
Offline
Moderator

Dołączył(a): 13 lip 2009, 09:25
Posty: 30975
Wolski: trzeba się jednoczyć

Wolski: trzeba się jednoczyć Rozmowa z pisarzem i publicystą Marcinem Wolskim.

Stefczyk.info: PiS prowadzi rozmowy z Solidarną Polską i partią Jarosława Gowina. Słychać różne głosy w sprawie możliwego porozumienia. Warto dziś kruszyć kopię w walce o jedność prawicy?

Marcin Wolski: Kopii nie ma co kruszyć, trzeba się jednoczyć. Co do narracji w tej sprawie, widać, że punkt widzenia zależy od stosunku do inicjatywy ludzi opisujących. Jeśli ktoś przeanalizowałby przekaz medialny, to zobaczyłby, że ci, którzy nie lubią polskiej prawicy, życzą jej jak najgorzej, eksponują to, co dzieli. Ci, którzy są życzliwi, mówią odwrotnie. Trudno na razie przewidzieć, jaka będzie przyszłość tych rozmów. Wiele razy już prowadzono podobne negocjacje, z których w rezultacie nic nie wynikało. W obecnej sytuacji widać, że wola jest, ale trwa targowanie się.

Co jest przedmiotem targów?

Wydaje się, że obecnie partie targują się o liczbę miejsc biorących. Zbigniew Ziobro przedstawił swoje postulaty, ale PiS uznał, że to za dużo. Liczę jednak, że „za pięć dwunasta” to wszystko się ułoży. Prawica zdaje się ma świadomość, że zjednoczenie to ogromna szansa. Jarosław Kaczyński jest doświadczonym politykiem i wie, że teraz albo nigdy.

Taka jest alternatywa?

Umówmy się, że wybory do samorządu do przygrywka, ale ważna. Wygrana w sejmikach da bowiem możliwość kontrolowania znacznej części Polski. To bardzo ważne w kontekście zagrożenia fałszerstwami wyborczymi w wyborach parlamentarnych. Mamy kilka ważnych czynników, które wskazują, że jednoczyć trzeba się teraz.

To kwestia emocji, czy kalkulacji politycznych?

Prezes Kaczyński jest politykiem wściekle pragmatycznym. Dawał temu dowody wiele razy. Jestem więc przekonany, że jeśli nie zdarzy się jakieś nieszczęście, to doświadczenie Kaczyńskiego, a także świadomość w środowisku Solidarnej Polski, że nie ma innego wyjścia, zakończą się sukcesem.

Ziobro nie ma innego wyjścia?

Oni stoją przed wyborem: łono PiSu, albo polityczny niebyt. To może zdecydować, że będziemy świadkami szczęśliwego porozumienia.

Czy politycznie to się musi opłacić? Jakie są szanse na korzyści?

Społeczeństwo jest nieprzewidywalne, jednak do tej pory zawsze widać było w sondażach premię za jedność. Jeśli współpracować będą cztery podmioty – PiS, partia Gowina, partia Ziobry i „Solidarność”, jako związek zawodowy – to powstanie potężna siła. A jednocześnie będzie to silny impuls kadrowy.

To ważne?

Ci, którzy życzą dobrze PiSowi, byli zaniepokojeni możliwością, że PiS w pojedynkę będzie próbował przejąć władzę. Obawiano się, że po wszystkich frondach, odejściach, rozejściach się, partii może nie wystarczyć kadr. Wiele osób bało się, że PiSowi nie wystarczy ludzi, by po wygranej przejąć władzę nad krajem i dokonać potrzebnych reform. Gdyby doszło do szerokiej koalicji, ona miałby szalenie duże szanse. Jej powstanie jest prawdopodobne jeszcze z jednego powodu.

O czym Pan mówi?

Janusz Korwin-Mikke skłania mnie do wiary, że porozumienie tych czterech podmiotów, o których mówiłem, jest możliwe. Korwin-Mikke odbiera głosy Platformie, ale z drugiej powoduje, że szansa samodzielnego wygrania przez PiS staje się problematyczna. Korwin-Mikke odbiera bowiem również głosy PiSowi. PiS musi uciekać do przodu, w wielką koalicję środowisk prawicowych. To konieczne, jeśli partia chce zdobyć upragnioną pozycję w przyszłym Sejmie.

Rozmawiał Stanisław Żaryn

Czytaj oryginalny artykuł na: http://www.stefczyk.info/publicystyka/o ... z36ts3rw2I

http://www.stefczyk.info/publicystyka/o ... 1098342981


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Polska i Jej szanse na lepszą przyszłość
PostNapisane: 16 sie 2014, 13:08 
Offline
Moderator

Dołączył(a): 13 lip 2009, 09:25
Posty: 30975
W sojuszu z diabłem

Ostatnimi czasy w politycznym salonie słychać głosy, że „dla dobra Polski można zawrzeć sojusz nawet z diabłem”.

Stręczyciele i orędownicy, a na samym końcu niewolnicy nie wiedzą co czynią, ponieważ sojusz z diabłem, zawarty w przenośni lub dosłownie zawsze kończy się źle, a na dodatek „Polska” od długiego czasu jest przecież sygnatariuszem wielu diabelskich paktów z widocznym tego efektem w postaci codziennego, obfitego zbioru owoców „mniejszego zła”.

Nie ma również żadnego dobrego powodu, aby zawierać sojusze z cudzymi demonami nienawiści – z Arabami przeciw Żydom, z Żydami przeciwko Arabom. Nie ma również sensu układać się z Ukraińcami przeciw Rosjanom lub z Rosjanami przeciw Ukraińcom.

W interesie Polski leży Ukraina oddzielająca nas od Rosji, lecz jeżeli boimy się Rosji, to zacznijmy od likwidacji rosyjskiej agentury w Polsce oraz od wzmocnienia naszego bezpieczeństwa. Siły specjalne Rosji liczą ok.70 tys. żołnierzy /liczba docelowa w 2019/ , a jak na tym tle wygląda liczebność polskich jednostek specjalnych? Ok. 450 żołnierzy GROM łącznie z pozostałymi- ok. 2 tys? Czy Polski nie stać na rekrutację i wyszkolenie min. 10 tys. komandosów?

Nie jesteśmy gotowi na żadną wojnę. Jedyna walka, która powinna się rozpocząć to walka w Polsce. Ośrodki antypolskiej dywersji pracują bezkarnie całą dobę, dzień po dniu, rok po roku, od 25 lat.

Wrogowie naszych wrogów nie są naszymi przyjaciółmi

Wrogowie naszych wrogów oraz wszyscy nasi XX- i XXI-wieczni sojusznicy wbijali nam nóż w plecy lub dokonywali bardziej wyrafinowanej zdrady. Tak było we wrześniu 1939 roku, tak było Teheranie (1943), Jałcie (1945), tak było z poparciem USA dla komunistów w 1989 roku, tak było po 10 kwietnia 2010 roku.

Nie można zawrzeć dobrego – korzystnego sojuszu z kimś, kto sam nie jest wolny od diabelskich sojuszy lub niewoli innych i zabija niewinnych.

Niestety, historia ma to do siebie, że zanim zacznie pożerać masowo swoje ofiary, jej seryjni emisariusze są przyjmowani jako głosiciele dobrej nowiny, animatorzy postępu, integracji i przyjaźni.

Między bajki dla naiwnych trzeba również włożyć konieczność sojuszu polsko-żydowskiego przeciw Arabom, motywowanego argumentem przynależności do tej samej „zachodniej cywilizacji”. Cywilizacja łacińska i żydowska to dwie różne cywilizacje i dwie różne opcje widzenia świata i ludzi, nie do pogodzenia i zjednoczenia.

Filoarabskie lub filożydowskie klisze lub jakiekolwiek inne stosują niewolnicy nie mający własnej wizji, wiary ani siły do wyrażania własnej woli. Politycy nie zawierają uczciwych sojuszy z kimś, kto jest słaby i wciąż głupi – po szkodzie. Takie sojusze są po prostu diabła warte.

http://naszeblogi.pl/48813-w-sojuszu-z-diablem


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Polska i Jej szanse na lepszą przyszłość
PostNapisane: 25 maja 2015, 10:17 
Offline
Moderator

Dołączył(a): 13 lip 2009, 09:25
Posty: 30975
Szewczak: Szansa na lepszą Polskę

Polacy zaczęli wyciągać wnioski z lat pogardy i zamiatania afer pod dywan.

Niemożliwe stało się możliwe, najwyraźniej Polacy zaczęli wyciągać wnioski z ostatnich 8-miu lat pogardy i zamiatania kolejnych afer pod dywan. Najwyraźniej mają już dość koalicji PO-PSL, wykrzywionej z nienawiści twarzy red. naczelnego GW A.Michnika straszącego dyktaturą i innych pomagierów z tzw. łrze - elit grożących średniowieczem. Polacy zaczęli patrzeć wreszcie na politykę przez pryzmat własnego portfela, coraz bardziej rozumieją, że "Zielona Wyspa" zamieniła się w Saharę. Teraz nadchodzi czas naprawy Rzeczpospolitej, nie będzie łatwo, ale jest to absolutnie możliwe.

Potężne lobby lichwiarsko-bankowe, zagraniczne sieci handlowe i niemieckie gazety niewątpliwie przecierają oczy ze zdumienia, tyle przecież zainwestowali w 8-letnie rządy PO-PSL. Teraz z pewnością rabunek polskiej "półkolonii" będzie utrudniony. TVP i TVN-24, Newsweek czy DGP nagle przestały się martwić skąd prezydent A.Duda weźmie pieniądze na realizację swoich wyborczych obietnic. Prawdziwe tsunami nadejdzie dopiero jesienią, ale już w sierpniu na jaw wyjdzie skala spustoszeń i nieprawości, jakich przez ostatnie lata dopuścili się ludzie PO-PSL. Wygaszanie Polski zostanie zatrzymane, a szanse na repolonizację struktur finansowych, ponowne uprzemysłowienie i nowe miejsca pracy dla młodych czas zacząć realizować. Zwycięstwo myślących po polsku, a zarazem profesjonalistów przyprawia ludzi pokroju A.Szejnfelda, J.Czapińskiego czy A.Lisa o palpitację serca, bo to dowód na to, że może być lepiej, mądrzej i bardziej sprawiedliwie.

Układ zamknięty pęka, a dzięki zwycięstwu A.Dudy miliony Polaków odzyskuje nadzieję na lepsze jutro. Nowy prezydent musi zbudować potężną intelektualnie Narodową Radę Rozwoju, ludzi z charakterem, praktyków i wybitnych teoretyków. Tego naprawiania Polski, bowiem będzie co nie miara, a kłód rzucanych pod nogi prezydentowi A.Dudzie, bez liku. Szansa na bezpieczne i dobre państwo już jest, trzeba ją tylko umiejętnie wykorzystać i jesienią pokazać rządzącym gest Kozakiewicza. Źli ludzie pomału tracą Polskę, zwykli Polacy zyskują nadzieję. Pogarda wobec własnego narodu, mimo wszystko nie popłaca. Czas skończyć z ekonomiczną wojną prowadzoną od lat przeciwko Polakom i nowy prezydent A.Duda może to zapoczątkować.

Niemożliwe stało się możliwe, najwyraźniej Polacy zaczęli wyciągać wnioski z ostatnich 8-miu lat pogardy i zamiatania kolejnych afer pod dywan. Najwyraźniej mają już dość koalicji PO-PSL, wykrzywionej z nienawiści twarzy red. naczelnego GW A.Michnika straszącego dyktaturą i innych pomagierów z tzw. łrze - elit grożących średniowieczem. Polacy zaczęli patrzeć wreszcie na politykę przez pryzmat własnego portfela, coraz bardziej rozumieją, że "Zielona Wyspa" zamieniła się w Saharę. Teraz nadchodzi czas naprawy Rzeczpospolitej, nie będzie łatwo, ale jest to absolutnie możliwe.

Potężne lobby lichwiarsko-bankowe, zagraniczne sieci handlowe i niemieckie gazety niewątpliwie przecierają oczy ze zdumienia, tyle przecież zainwestowali w 8-letnie rządy PO-PSL. Teraz z pewnością rabunek polskiej "półkolonii" będzie utrudniony. TVP i TVN-24, Newsweek czy DGP nagle przestały się martwić skąd prezydent A.Duda weźmie pieniądze na realizację swoich wyborczych obietnic. Prawdziwe tsunami nadejdzie dopiero jesienią, ale już w sierpniu na jaw wyjdzie skala spustoszeń i nieprawości, jakich przez ostatnie lata dopuścili się ludzie PO-PSL. Wygaszanie Polski zostanie zatrzymane, a szanse na repolonizację struktur finansowych, ponowne uprzemysłowienie i nowe miejsca pracy dla młodych czas zacząć realizować. Zwycięstwo myślących po polsku, a zarazem profesjonalistów przyprawia ludzi pokroju A.Szejnfelda, J.Czapińskiego czy A.Lisa o palpitację serca, bo to dowód na to, że może być lepiej, mądrzej i bardziej sprawiedliwie.

Układ zamknięty pęka, a dzięki zwycięstwu A.Dudy miliony Polaków odzyskuje nadzieję na lepsze jutro. Nowy prezydent musi zbudować potężną intelektualnie Narodową Radę Rozwoju, ludzi z charakterem, praktyków i wybitnych teoretyków. Tego naprawiania Polski, bowiem będzie co nie miara, a kłód rzucanych pod nogi prezydentowi A.Dudzie, bez liku. Szansa na bezpieczne i dobre państwo już jest, trzeba ją tylko umiejętnie wykorzystać i jesienią pokazać rządzącym gest Kozakiewicza. Źli ludzie pomału tracą Polskę, zwykli Polacy zyskują nadzieję. Pogarda wobec własnego narodu, mimo wszystko nie popłaca. Czas skończyć z ekonomiczną wojną prowadzoną od lat przeciwko Polakom i nowy prezydent A.Duda może to zapoczątkować.

http://www.stefczyk.info/publicystyka/o ... 3870963877


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Polska i Jej szanse na lepszą przyszłość
PostNapisane: 26 maja 2015, 15:17 
Offline
Moderator

Dołączył(a): 13 lip 2009, 09:25
Posty: 30975
Chcemy żyć w Ojczyźnie

Ks. Ireneusz Skubiś, Honorowy Redaktor Naczelny „Niedzieli”

Obrazek
Fot. BOŻENA SZTAJNER


Rozpocznę moją refleksję od słowa „ojcowizna” – ciekawego i bliskiego każdemu z nas. Ojcowizna jest tym, co pozostało po ojcach, czyli po kimś bardzo bliskim. Gdy mówimy o ojcowiźnie, od razu myślimy o ojczyźnie, która także jest czymś bliskim ludzkiemu sercu. Każdy chce mieć swoją ojczyznę i chciałby móc w niej pozostawać. Dotykamy tu problemu emigracji. Polska przeżywała różne jej okresy. Mówimy o Wielkiej Emigracji w XIX wieku, kiedy nie było Polski na mapie Europy, ale była ojcowizna, a w sercach Polaków była ojczyzna. Wywędrowali rodacy z ojczyzny w poszukiwaniu chleba, gdyż zaborcy doprowadzili nasz kraj do ruiny i zniszczenia. Wędrowali daleko, często za ocean. By być bliżej ojczyzny, budowali piękne świątynie, w których gromadzili się i modlili po polsku.

Ale wtedy, w XIX wieku kraj opuściło kilkadziesiąt tysięcy ludzi. Dziś jesteśmy świadkami wyjazdu o wiele większej liczby, zwłaszcza młodych, którzy w poszukiwaniu zabezpieczenia swojego życia wyjechali głównie do Wielkiej Brytanii, Irlandii, gdzie znaleźli lepsze warunki do życia, lepsze wynagrodzenie za pracę. Z czasem zaczęli tam zakładać rodziny i osiedlać się na stałe. Tylko – czy emigranci należą do ludzi prawdziwie szczęśliwych? Czy nie tęsknią za ojczyzną, za najbliższymi, często za dziećmi, które pozostawili pod opieką dziadków lub dalszej rodziny? Co dzieje się w ich sercach?...

Zaskakujące, że niektórzy spośród rządzących naszym krajem nie widzą nic złego w olbrzymiej współczesnej emigracji Polaków. W Polsce daje się już we znaki duży niż demograficzny, zauważa się, że więcej osób umiera, niż się rodzi, zmniejsza się liczba zawieranych małżeństw. Nie widać, by rządzących to interesowało...

Jak uratować byt Polaków? Co zrobić, żeby polepszyć nasze życie? Co zrobić, by nasze państwo nie było kolonialne, czyli takie, w którym zachodzi coraz większa zależność od instytucji zagranicznych?

Trzeba postawić na zdrowy patriotyzm. Przypomnieć, że mamy prawo do tego, by móc zdobywać chleb we własnym kraju i mieszkać we własnym domu. Trzeba zrobić wszystko, by do tego doprowadzić. Mamy wielki potencjał – i ten ludzki, i bogactw naturalnych, wiele jest więc możliwości, by uczynić Polskę krajem dostatnim. Dlatego wybory winny być dla nas wszystkich sprawą bardzo ważną, bo chodzi o Polskę jako państwo prawdziwie przyjazne dla każdego obywatela. W takiej Polsce chcemy żyć. Owszem, wyjechać do innych krajów, ale tylko na wakacje.

http://www.niedziela.pl/artykul/118504/ ... -Ojczyznie


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Polska i Jej szanse na lepszą przyszłość
PostNapisane: 26 maja 2015, 21:09 
Offline
Moderator
Avatar użytkownika

Dołączył(a): 21 lip 2009, 10:40
Posty: 7530
Lokalizacja: Podlasie
Pietrzak po wyborach: Wychodzimy w stronę Polski radosnej, dynamicznej i pełnej nadziei.
To ważny moment.


Obrazek

Im lepsza Polska tym łatwiej i sympatyczniej patrzeć na to wszystko staremu człowiekowi. Na Polskę brzydką, zdegenerowaną, zniszczoną przez Tuska i Komorowskiego przykro było patrzeć


— mówi w rozmowie z portalem wPolityce.pl Jan Pietrzak.

wPolityce.pl: Andrzej Duda wygrał wybory prezydenckie. Jaka była Pana reakcja, gdy okazało się, że kandydat PiSu będzie kolejnym prezydentem Polski?

Jan Pietrzak: Wielka radość me serce rozpiera. Na prawdę to było bardzo radosne wydarzenie, na które czekałem od kilku lat. Jestem bardzo szczęśliwy, choć przed ogłoszeniem wyników doszło do wydarzeń niebanalnych. Mówię o przedłużeniu ciszy wyborczej, co było dość zabawne. Byłem obecny na wieczorze wyborczym w sztabie Andrzeja Dudy. Mówiłem zgromadzonym, by się nie denerwowali, bo ciszy wyborczej nie przedłużą raczej na pięć lat. Uspokajałem.

Miał Pan rację.

Tak, wystarczało półtorej godziny, by wreszcie zdecydowali się ogłosić ten werdykt i wynik. To jest niezwykle ważne wydarzenie. Odbieram je osobiście, ponieważ już jestem starszym człowiekiem. Z każdym rokiem coraz mocniej zastanawiam się, w jakiej Polsce będę zamykał swoje ziemskie interesy. Cieszę się zatem, że rachunek zysków i strat zaczyna się przenosić na stronę zysków. Im lepsza Polska tym łatwiej i sympatyczniej patrzeć na to wszystko staremu człowiekowi. Na Polskę brzydką, zdegenerowaną, zniszczoną przez Tuska i Komorowskiego przykro było patrzeć. Taka była niestety jednak ta Polska w ostatnich latach.

Teraz się to skończy?

Tak. Dość tego. Wychodzimy z tego. Wychodzimy w stronę Polski radosnej, dynamicznej, pełnej nadziei i pomysłów. To bardzo ważny moment.

Ta wygrana może zmienić coś w sprawie jesiennych wyborów? To dobry prognostyk dla polskiej prawicy?

To naturalnie dobry sygnał. To jest fantastyczny krok, jesienne wybory musimy wygrać. Teraz na bazie różnych ruchów i komitetów wyborczych musimy tworzyć grupy poparcia wolnej Polski, by nie upadał ten entuzjazm i wiara, że może się udać. Bo ludzie uwierzyli i starali się kontrolować władzę, by nie było możliwe fałszowanie wyborów. Mam nadzieję, że oni wytrwają w tej pracy dla Polski.

Sądzi Pan, że PO może się obecnie rozpaść?

Nie wiem, to jest dla mnie sprawa drugorzędna. Oni mają odejść na śmietnik historii. Te Milery, Ogórasy, Jarubasy, Szejnfeldy, Grupińskie to obłąkani szaleńcy. I razem z ich mediami, tymi Lisami, Olejnikami, niech oni sami się wynoszą z naszego zbiorowego życia. Oni się nachapali pieniędzy. I niech się zwolnią, niech wyjeżdżają. „Zmień pracę i weź kredyt” - słowa prezydenta Komorowskiego im wszystkim dedykuje. Niech oni nam znikają z oczu…

Rozmawiał Stanisław Żaryn

http://wpolityce.pl/polityka/245808-pie ... asz-wywiad

_________________
"W ciągu całego naszego życia widziałem w naszym kraju tylko dwie partie. Partię polską i antypolską, ludzi godnych i ludzi bez sumienia, tych którzy pragnęli Ojczyzny wolnej i niepodległej, i tych, którzy woleli upadlające obce panowanie."


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Polska i Jej szanse na lepszą przyszłość
PostNapisane: 28 maja 2015, 06:38 
Offline
Moderator

Dołączył(a): 13 lip 2009, 09:25
Posty: 30975
Jest się czym dzielić!

Związek Banków Polskich kolejny raz przedstawił swoje propozycje udzielenia wsparcia dla kredytobiorców posiadających kredyty mieszkaniowe, w tym walutowe. W podpisanej deklaracji zawarto m.in. utworzenie funduszu stabilizacyjnego w wysokości od 300 do 600 mln zł czy utworzenie Funduszu Wsparcia Restrukturyzacji Kredytów Hipotecznych zasilonego 125 mln zł.

Propozycje prezentowane przez prezesa Pietraszkiewicza są śmieszne. To, co w tym momencie powinien zrobić Związek Banków Polskich, to poprosić o spotkanie z prezydentem elektem, aby z nim skonsultować możliwość realizacji obietnic wyborczych.

Te kilkaset milionów, o których mówią banki, wystarczą wyłącznie na waciki. To po pierwsze, a po drugie, pieniądze te są pieniędzmi, które banki wypłacą same sobie. Przecież to bankom spłaca się kredyt. Wszystko to odbyłoby się pod szumną nazwą pomocy frankowiczom. A dotyczyłoby tylko tych osób, które już i tak nie są w stanie spłacić swoich zobowiązań.

Widzimy, jak niestabilna jest sytuacja w Unii Europejskiej. Już 29 maja dowiemy się, czy Grecja formalnie ogłosi bankructwo. To najprawdopodobniej będzie wiązało się z ustanowieniem wewnętrznej waluty. Być może dwuwalutowości. Grecy wrócą do drachmy, a rozliczenia międzynarodowe przeprowadzą w euro.

To niewątpliwie odbije się na kursach walut, w tym franka. Ten rosnący kurs franka w Polsce, który osiągnął poziom 4 zł, wynika właśnie z problemów Grecji. Ale także Wielkiej Brytanii, która w referendum podejmie temat wyjścia z Unii Europejskiej. Problem kredytów we frankach jest ciągle aktualny.

Kredytów mieszkaniowych walutowych mamy w Polsce na kwotę blisko 155 mld zł, z czego 130 mld to są kredyty we frankach. A około 25 mld to są kredyty w euro, które ostatnio idzie w górę. Najwyraźniej do Związku Banków Polskich, który głównie zrzesza banki zagraniczne w Polsce, nie chce dotrzeć prawda, że nie będzie rozwiązania problemu bez realnych ruchów.

Bo te propozycje są pozorowane. Niczego nie rozwiązują, a jedynie prowokują. Ta oferta jest spóźniona i mało atrakcyjna. Problem ten musi być raz na zawsze rozwiązany i skłaniałbym się bardziej do rozwiązań węgierskich.

W chwili przewalutowania kredytów po kursie z dnia zawarcia umowy nie stanie się nic innego jak tylko to, że banki będą musiały co nieco oddać ze swoich gigantycznych zysków. Warto przypomnieć, że w ciągu ostatnich 10 lat banki zarobiły na czysto ponad 100 mld zł. W ostatnim roku 16 mld zł. Jest więc się czym dzielić! Nie ma więc innego rozwiązania jak przewalutowanie.

Janusz Szewczak

http://www.naszdziennik.pl/ekonomia-fin ... ielic.html


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Polska i Jej szanse na lepszą przyszłość
PostNapisane: 05 cze 2015, 19:39 
Offline
Moderator

Dołączył(a): 13 lip 2009, 12:02
Posty: 37605
http://www.kresy.pl/wydarzenia,spolecze ... mpaign=rss

„Foreign Affairs” wieszczy koniec neoliberalizmu w Polsce
Dodane przez Lipinski
Opublikowano: Środa, 03 czerwca 2015 o godz. 08:08:44

W najbliższym czasie na łamach „Foreign Affairs” ma się ukazać analiza neoliberalnych reform przeprowadzonych od początku transformacji ustrojowej w Polsce i innych krajach Europy Środkowej. Już teraz magazyn, komentując wyniki wyborów prezydenckich w Polsce, a także obserwując ogólną sytuację w krajach byłego bloku sowieckiego i w samej Rosji, zauważa, że nadszedł czas „nacjonalistycznego etatyzmu”.

Według „Foreign Affairs” zmiana polityki to wynik rosnącego niezadowolenia społeczeństwa z neoliberalnych reform gospodarczych, które chociaż pomogły przekształcić gospodarki socjalistyczne, przyniosły też sporo patologii. „Najpierw Rosja, następnie Węgry przyjęły nacjonalistyczny etatyzm i zerwały z polityką wolnorynkową, która była realizowana przez ostanie dwadzieścia lat. Teraz Polska - jedna z sześciu największych gospodarek Unii Europejskiej - wydaje się gotowa do wstąpienia na tę ścieżkę” – zauważa „FA”.
Magazyn przypomina terapię szokową Balcerowicza, który w 1990 roku niemal z dnia na dzień zaaranżował przejście od gospodarki socjalistycznej do rynkowej. Balcerowicz uwolnił ceny, handel i walutę. Sprywatyzował w przyspieszonym tempie wiele przedsiębiorstw państwowych. Ściągnął w ten sposób do kraju zagranicznych inwestorów. Polski minister finansów, podobnie jak inni „reformatorzy” w Europie Wschodniej - podkreśla „FA” - wiedzieli, że społeczeństwo nie będzie długo znosić neoliberalnych reformy. Przewidywali oni, że nagłe i dramatyczne zmiany wywołają ogromny kryzys gospodarczy, a to z kolei doprowadzi do zamieszania politycznego. Zdziwiło ich jednak, podobnie jak wielu ekspertów na całym świecie, że akceptacja dla tego typu drastycznych refom trwała nie rok czy dwa lecz prawie 20 lat.
Wskaźniki wolności gospodarczej Instytutu Frasera czy American Heritage Institute jednoznacznie potwierdzają, iż postkomunistyczne kraje Europy Wschodniej doświadczyły od 1990 r. do połowy 2000 r. „spektakularnego postępu w kierunku wolności gospodarczej”. Potem tempo reform wyraźnie spadło. Eksperci są zdumieni, że Polacy tak długo znosili drastyczne reformy, których głównym celem było ściągniecie kapitału zagranicznego. Polska nie tylko przeprowadziła transformację, ale zrealizowała wiele aspektów tzw. Konsensusu Waszyngtońskiego i zaakceptowała większość ustaleń pro-globalizacyjnych, zmuszając rodzime przedsiębiorstwa od razu do konkurencji z globalnymi firmami z całego świata. Co ciekawe Polska, podobnie jak inne kraje byłego bloku sowieckiego, nie poprzestała na transformacji, lecz zaczęła eksperymentować z awangardowymi reformami neoliberalnymi.
Reformy te – według magazynu – zbiegły się ze znacznym wzrostem inwestycji zagranicznych i służyły bardziej bogatym niż biednym, potęgując nierówności. Politycy jednak mieli to, czego chcieli – ogromny napływ kapitału zagranicznego. Dziesiątki miliardów dolarów popłynęło do Europy Środkowej i Wschodniej w 2000 roku, przez co region na pewien czas stał się największym celem inwestycji na świecie, wyprzedzając Azję. „Potem jednak dobra passa się skończyła” – pisze „FA”. Wskutek kryzysu z 2008 roku Europa Wschodnia ucierpiała najbardziej. Inwestorzy wycofali pieniądze, by pokryć straty poniesione w rodzimych krajach. Nagle drastycznie spadło tempo wzrostu. Zależność od handlu i inwestycji z UE uczyniła kraje Europy Wschodniej wyjątkowo podatnymi na kryzys w strefie euro. Neoliberalna polityka oszczędnościowa przyjęta zarówno w Europie Wschodniej jak i Zachodniej kryzys tylko przedłużyła.
Reformy neoliberalne przyniosły duże dysproporcje dochodów i bogactwa. Współczynnik Giniego dla Polski, określający poziom nierówności między dochodami obywateli, wzrósł z 26,9 procent w 1989 roku do 33,7 procent w 2008 roku. Wielu słabiej rozwiniętym regionom wiejskim we wszystkich krajach Europy Wschodniej nie udało się osiągnąć dobrobytu podobnego do tego, jaki panuje w głównych miastach. Reformy neoliberalne uderzyły przede wszystkim w młode rodziny, osoby starsze i mniej uprzywilejowane grupy społeczne.
„Foreign Affairs” podkreśla, że niektóre kraje zapłaciły wysoką cenę z powodu migracji zarobkowej swoich obywateli. Rumunia i Ukraina w latach 1989 -2008 utraciły więcej niż 10 procent populacji. W okresie 1988 do 2013 roku ludność Bułgarii spadła o ponad 20 procent. Podobnie, ponad 20 proc. Łotyszów i Litwinów opuściło swoje kraje, szukając pracy za granicą.
W tej sytuacji państwa te zaczęły zwracać się ku gospodarce etatystycznej. Premier Węgier Viktor Orban zrezygnował z prywatyzacji systemu emerytalnego, opodatkował zagraniczne banki i sieci handlowe, interweniował w sprawie konwersji kredytów hipotecznych w walutach obcych z powrotem na walutę krajową. Zamiana dokonana została na koszt banków zagranicznych. Rząd Orbana zaczął popierać tworzenie rodzimych wielkich przedsiębiorstw przez biznesmenów krajowych blisko związanych z jego partią itd.
Teraz Polska wybrała prezydenta, który chce postępować zgodnie z węgierskim modelem. Andrzej Duda – kontynuuje „Foreign Affairs” – już w swojej kampanii zaznaczył, że chce podążać ścieżką Orbana. Tak jak on, chce opodatkować zagraniczne banki i sieci handlowe, opóźnić wejście Polski do strefy euro itp. Polska dość ma baniek spekulacyjnych dotyczących cen nieruchomości, nierówności i braku szans rozwoju dla wielu. „Wszystkie oczy są teraz zwrócone na Dudę. Jeśli jego partia Prawo i Sprawiedliwość wygra wybory parlamentarne w październiku i uda się jej zmienić politykę gospodarczą, to możemy spodziewać się nowej ery gospodarczej w Europie Wschodniej, w której polityka neoliberalna zostanie zastąpiona polityką etatystyczną, mającą na celu utrzymanie pełniejszego zatrudnienia, zwiększenie bezpieczeństwa społecznego i państwowych inwestycji” – podkreślają autorzy. „Europa Wschodnia zacznie być postrzegana jako region, który poznał granice neoliberalizmu. Biorąc pod uwagę niezwykłe doświadczenia tych krajów zarówno z komunizmem, jak i reformami rynkowymi, to może skłonić inne państwa do podążania drogą etatyzmu” – czytamy w „Foreign Affairs.”

"Foreign Affairs" / PCh24.pl


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Polska i Jej szanse na lepszą przyszłość
PostNapisane: 17 cze 2015, 18:53 
Offline
Moderator

Dołączył(a): 13 lip 2009, 09:25
Posty: 30975
Czas skończyć z prymitywną propagandą skierowaną do idiotów, typu: "Polska zasługuje na cud gospodarczy" i zacząć pracować od podstaw dla dobra wspólnego jakim jest Polska i nasz naród.

To jest kropka nad „i”

Z Andrzejem Maciejewskim, ekspertem w obszarze polityki z Instytutu Sobieskiego, rozmawia Rafał Stefaniuk

Według nieoficjalnych informacji Beata Szydło ma zostać kandydatem PiS na premiera.
– Z każdym dniem ten scenariusz wydaje się coraz bardziej prawdopodobny. Prowadzone od dłuższego czasu dywagacje, jak i pojawiające się przecieki wskazują jednoznacznie właśnie na nią.

Co mogło przesądzić o ewentualnym wskazaniu na panią Szydło?
– Premier jest osobą, która realnie rządzi państwem. To jest organ władzy wykonawczej, a nie konkurs piękności. Przesądziły więc merytoryka, wiedza i doświadczenie. Nawet najwięksi oponenci PiS muszą przyznać, ze Beata Szydło jest poważnym kandydatem, którego wyróżnia merytoryczność, i trudno będzie zarzucić jej niekompetencje.

Pomoże to PiS w sondażach?
– Sobota będzie ciekawym dniem, bo będziemy mieć dwie konwencje – Platformy i PiS. W mojej ocenie, jest to początek kampanii wyborczej. Przy wyborach prezydenckich wszyscy obstawiali, że kandydatem PiS będzie prezes Jarosław Kaczyński, i spotkało nas zaskoczenie. Kandydatem został Andrzej Duda i zabrano tym Platformie argument straszenia Kaczyńskim. Na Dudę nie było nic. Podobnie może być z panią Szydło. Ona nie da się wciągnąć w emocjonalne dyskusje, a skupi się na konkretach. To kolejny raz wybije argument Platformie, która już pewnie szykowała się do ataków na prezesa Kaczyńskiego.

Jak wobec tej kandydatury zachowa się Platforma?
– Platforma musi się przestawić i przygotować na Szydło. Także z obozu PO dochodzą do nas przecieki, kto ma być twarzą kampanii. Myślę, że stratedzy partii rządzącej muszą ten zestaw amunicji wyborczej wyraźnie zmienić. No, chyba że chcą czuć się zaskoczeni tym, że kandydatem na premiera będzie poseł z Małopolski.

W imię troski o Platformę Ewa Kopacz ustąpi i przekaże swoją funkcję komuś innemu?
– Na dzisiaj wydaje mi się to mało prawdopodobne. Panią Kopacz będzie cechował upór. Mam wrażenie, że to trwanie przez nią przez cztery miesiące będzie tylko jeszcze większym pogrążaniem Platformy. Tak naprawdę w interesie Platformy jest to, żeby wybory odbyły się jak najszybciej. Pamiętajmy, że jeszcze duża część taśm jest nieopublikowana. Nie wiemy jeszcze wszystkiego, kto z kim rozmawiał i jakie chciał robić interesy. Te treści, jeżeli wypłyną, mogą naprawdę pogrążyć Platformę.

Andrzej Duda wielokrotnie podkreślał, że była szefowa jego sztabu byłaby dobrym premierem. Poparcie prezydenta elekta mogło mieć wpływ na ewentualną nominację Szydło?
– To jest tylko kropka nad „i”. Czy się to komuś podoba, czy nie, to ojcem chrzestnym sukcesu Andrzeja Dudy jest Jarosław Kaczyński. To on go wybrał i umożliwił wypromowanie. Teraz mówi się o zaletach Dudy, ale to Kaczyński je dostrzegł. Podobnie będzie z kandydaturą na premiera. Tu również przesądzi prezes. Nie bezpodstawnie mówi się o nowej roli Kaczyńskiego, czyli mentora. Ten rozumie potrzebę zmiany pokoleniowej i powoli będzie odsuwał się w cień.

Dziękuję za rozmowę.
Rafał Stefaniuk

http://www.naszdziennik.pl/polska-kraj/ ... nad-i.html


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Polska i Jej szanse na lepszą przyszłość
PostNapisane: 20 cze 2015, 16:58 
Offline
Moderator

Dołączył(a): 13 lip 2009, 09:25
Posty: 30975
Kandydat mógł być tylko jeden

Kandydatem Prawa i Sprawiedliwości na premiera w przypadku zwycięstwa tej partii w jesiennych wyborach parlamentarnych będzie Beata Szydło – zapowiedział prezes PiS Jarosław Kaczyński.

- Aby zmieniać Polskę po zwycięstwie w wyborach prezydenckich potrzebna jest kolejna wygrana, w wyborach parlamentarnych – podkreślał podczas dzisiejszej konwencji Prawa i Sprawiedliwości w Warszawie Jarosław Kaczyński. Prezes Prawa i Sprawiedliwości dziękował wszystkim działaczom partii za olbrzymie zaangażowanie w zwycięską kampanię wyborczą prezydenta Andrzeja Dudy. Przed największą partią opozycyjną stoi jednak teraz kolejne wyzwanie.

– Musimy dać prezydentowi rząd, który będzie jego drużyną, który przekona Polaków, że można naszą Ojczyzną rządzić uczciwie i sprawiedliwie – podkreślał prezes PiS.

Potwierdziły się doniesienia „Naszego Dziennika” i to wiceprezes PiS Beata Szydło, która kierowała kampanią wyborczą Andrzeja Dudy, jest kandydatem Prawa i Sprawiedliwości na premiera, w przypadku, gdy PiS po jesiennych wyborach parlamentarnych będzie tworzyć nowy rząd.

Jarosław Kaczyński, informując o wysunięciu kandydatury Szydło, ocenił, że wybory prezydenckie pokazały, iż Polacy oczekują nowych twarzy w polityce i zmiany pokoleniowej. Podkreślał jednocześnie, że uczciwość, pracowitość, rzetelność predestynuje Beatę Szydło do zajęcia stanowiska premiera. Prezes PiS zaznaczył jednak, że jego ugrupowanie wyborów jeszcze nie wygrało i niezbędna jest ciężka praca, aby przekonać Polaków, że razem z prezydentem Andrzejem Dudą są w stanie dać dobrą zmianę.

– Nic jeszcze nie zostało rozstrzygnięte, wszystko przed nami, nie możemy myśleć, że „coś nam się należy” – mówił Kaczyński.

Beatę Szydło zachwalał również przemawiający podczas konwencji, prezydent Andrzej Duda. Dziękując wszystkim za zaangażowanie w kampanię wyborczą, podkreślał, że wybór Beaty Szydło na szefa kampanii był „najlepszym wyborem, jakiego można było dokonać”.

Również wiceprezes PiS oceniała, że przed Prawem i Sprawiedliwością jeszcze długa droga i zwycięstwem Andrzeja Dudy w wyborach prezydenckich jedynie uchylone zostały drzwi do „dobrej zmiany”.

– Przed nami długa i wyboista droga. Ci, którzy przegrali, nie będą chcieli ponieść kolejnej klęski i będą nas dyskredytować – mówiła Szydło.

Jednocześnie –zaznaczyła – zwycięstwem Andrzeja Dudy PiS rozbudziło nadzieje tych, którzy liczą na zmianę w Polsce, której nie można zawieść. Zaznaczyła, że priorytetem jest odbudowanie zaufania do państwa polskiego.

- Kiedy dojdzie do niebezpieczeństwa, nie schowam się w domu z moimi dziećmi. (…) Razem obronimy nasze dzieci, nasze rodziny. Bo tylko wtedy, kiedy będziemy razem, kiedy nie damy się podzielić, będziemy silni – podkreślała Szydło.

Beata Szydło zadeklarowała, że to, co rząd PiS wspólnie z prezydentem Andrzejem Dudą zrobią „natychmiast”, to cały czas aktualne zapowiedzi z kampanii prezydenckiej Dudy: obniżenie wieku emerytalnego, podniesienie kwoty wolnej od podatku oraz wprowadzenie programu dofinansowania rodzin – po 500 złotych na każde dziecko.

Artur Kowalski

http://www.naszdziennik.pl/polska-kraj/ ... jeden.html


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Polska i Jej szanse na lepszą przyszłość
PostNapisane: 21 cze 2015, 18:35 
Offline
Moderator

Dołączył(a): 13 lip 2009, 09:25
Posty: 30975
Głównie media mówią, że prezydent elekt Andrzej Duda wiele obiecał Polakom i Polsce w kampanii wyborczej.
Moim zdaniem nie obiecał niczego, a jedynie normalność. Tylko Polacy, którym wbudowano w umysł mentalność niewolnika myślą, że rząd może coś im dać, albo coś im zabrać.
Polacy suwerenni duchowo, wolni wewnętrznie i o podmiotowej mentalności wiedzą, że rząd jest po to i tylko po to, aby jak najlepiej dla wspólnego dobra zarządzać Ojczyzną. Tym Polakom prezydent Duda niczego nie obiecał, a jedynie zapowiedział że będzie normalnie i godnie zarządzał krajem na miarę możliwości sprawowanego przez niego urzędu prezydenta.
Polacy o mentalności niewolnika niestety, ale liczą tylko według kodu korzyści lub strat własnych. Tym Polakom normalność wydaje się aż taką abstrakcją, że trudno im w nią uwierzyć.
A taką ich mentalność wykształciły obłudne i podłe media, którym bliżej do władzy, niż do ludzi. Obojętnie jak podłej i zbrodniczej władzy.


Możemy dać Polsce normalność

Obrazek
Zdjęcie: Paweł Supernak/ PAP


Możemy dać Polsce normalność i tego nam dzisiaj potrzeba! – mówi Beata Szydło, wysunięta przez PiS jako kandydat na urząd premiera.

Na konwencji wyborczej Prawa i Sprawiedliwości prezes partii Jarosław Kaczyński poinformował, że kandydatem jego partii na urząd premiera jest Beata Szydło.

Podczas swojego wystąpienia Szydło podziękowała Jarosławowi Kaczyńskiemu za obdarzone zaufanie.

- Szczególne podziękowania chcę złożyć człowiekowi, który 10 lat temu zaufał skromnej burmistrz z małopolskiej gminy górniczej. A później zaufał mi ponownie i zaprosił mnie do ścisłego kierownictwa partii. Panie prezesie, dziękuję – powiedziała Beata Szydło.

Beata Szydło obiecała że dołoży wszelkich starań, aby zrealizować obietnice wyborcze prezydenta elekta Andrzej Dudy. Obiecała, że traktuje je jako swoje własne.

- Przyjmuję obietnice Andrzeja Dudy jako swoje własne. Najważniejsze sprawy to: obniżenie wieku emerytalnego, podniesienie kwoty wolnej od podatku i program finansowania dla rodzin: 500 zł na każde dziecko. Ci, którzy mówią, że nie jest to możliwe, nie mają racji – stwierdziła kandydatka na urząd premiera.

W ocenie byłej szefowej sztabu wyborczego Andrzeja Dudy obecna sytuacja w Polsce jest nie do zaakceptowania.

- Nie może być tak, że rodzice boją się, że zostaną odebrane im dzieci tylko dlatego, że mają za niskie dochody. Nie może być tak, że przychodzi komornik i zabiera mienie niewinnemu człowiekowi. Nie może być tak, że wyznacza się, ile mandatów mają dostać kierowcy, bo budżet tego potrzebuje – powiedziała Szydło.

Szydło negatywnie oceniła również pozycję polski na arenie międzynarodowej.

Co z naszą pozycją międzynarodową? Czy Polacy są gorsi? Nie, są gorzej rządzeni – stwierdziła Beata Szydło.

Odbywajaca się na Torwarze w Warszawie konwencja Prawa i Sprawiedliwości była oficjalnym rozpoczęciem tej partii kampanii wyborczej przed wyborami do parlamentu.

Rafał Stefaniuk

http://www.naszdziennik.pl/polska-kraj/ ... lnosc.html


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Polska i Jej szanse na lepszą przyszłość
PostNapisane: 22 cze 2015, 06:00 
Offline
Moderator

Dołączył(a): 13 lip 2009, 09:25
Posty: 30975
Polacy potrzebują bezpieczeństwa w wielu obszarach

Z dr. Krzysztofem Kaszubą, ekonomistą, rektorem Wyższej Szkoły Zarządzania w Rzeszowie, rozmawia Mariusz Kamieniecki

W przypadku wygranej w jesiennych wyborach parlamentarnych kandydatem Prawa i Sprawiedliwości na premiera będzie Beata Szydło. Jak ocenia Pan tę kandydaturę?
– W najnowszej historii Polski mieliśmy dwa przypadki, kiedy stery rządzenia krajem dzierżyła kobieta, mam na myśli Hannę Suchocką i obecną premier Ewę Kopacz. Na tym tle kandydatura Beaty Szydło, biorąc pod uwagę bardzo szeroko rozumiane podejście do spraw gospodarczych czy społecznych, rysuje się pozytywnie. Nie wiem jednak czy to dobrze, że mówi się o kandydacie na premiera w momencie, kiedy się jeszcze nie wygrało wyborów. Mało tego, nie wystarczy wygrać, ale trzeba mieć jeszcze odpowiednią większość, żeby stworzyć rząd. Zakładając jednak wygraną PiS w październikowych wyborach, na co wskazują sondaże, to Beata Szydło jest politykiem dobrze postrzeganym, który radzi sobie bardzo dobrze, a dowodem na to jest kampania prezydencka i wygrana Andrzeja Dudy, w czym ogromna zasługa wiceprezes PiS, która pokazała zdolności organizacyjne i przywódcze.

Jak ocenia Pan dotychczasowych premierów, zwłaszcza tych ostatnich?
– Ostatnimi czasy Polska nie miała szczęścia do premierów, bo tak naprawdę żaden nie miał wielkich dokonań. Donald Tusk, jak popatrzeć na dokonania, to przynajmniej dla mnie jedno wielkie mataczenie, oszustwo, nicnierobienie i pozostawienie spraw samym sobie, niech się toczą swoim rytmem. To był premier, dla którego liczył się dobry wizerunek i PR. Z kolei Ewa Kopacz to nieudolna kontynuatorka „dzieła” Donalda Tuska, która sili się na polską Margaret Thatcher, której nie dorasta do pięt. Natomiast Polsce potrzebna jest konkretna wizja państwa, wizja rozwoju dotycząca prowadzenia m.in. polityki gospodarczej.

Co jest atutem Beaty Szydło?
– Z pewnością atutem Beaty Szydło jest spokój, a także jej merytoryczność i efektywność. W przypadku wygranej PiS i stworzenia koalicji zdolnej sprawować władzę plusem byłoby, aby to właśnie Beata Szydło kierowała pracami Rady Ministrów. Ponadto ważne są bardzo dobre relacje Beaty Szydło z prezydentem elektem Andrzejem Dudą, co byłoby kolejnym atutem tego politycznego tandemu i mam nadzieję ważnym elementem na drodze realizacji dobrych zmian z myślą o Polsce i Polakach.

Niezależnie od wyniku wyborów, jakie główne wyzwania staną przed przyszłym rządem i premierem?
– Tych wyzwań jest naprawdę bardzo dużo, zwłaszcza po ośmiu latach nieudolnych rządów koalicji PO - PSL. Konieczne jest stworzenie i realizacja polityki historycznej, która będzie się opierać na tradycyjnych polskich korzeniach i wartościach, na polskiej racji stanu, a nie bezmyślnie przyjmowanie trendów płynących z Zachodu, jak chociażby ideologia gender. Przed nami też zadania polityczne. Polska jest niejako samotną wyspą między Europą a Azją, gdzieś pomiędzy Niemcami a Rosją i obecny rząd, fatalnie realizując politykę międzynarodową, popierając dążenia Ukrainy, bezmyślnie udzielił poparcia spadkobiercom czy kontynuatorom ideologii OUN-UPA, którzy przejęli władzę w tym kraju, a którzy oddają hołd ludobójcom zresztą nie tylko Polaków. Naprawy wymaga też polityka wobec Białorusi i nieuporządkowanych spraw z Litwą. Potrzebna jest także mądra polityka wobec Rosji i niewychodzenie przed szereg, co nam nie służy. Jesteśmy bądź co bądź małym krajem, który ma niewielkie znaczenie na arenie międzynarodowej i nie powinniśmy niepotrzebnie machać szabelką. Jak jesteśmy traktowani – najlepiej widać, gdy ważą się sprawy istotne, gdzie decydują Niemcy czy Francja, ale to wszystko dzieje się to bez naszego udziału.

Realizacja tych dwóch zadań aż tak dużo nie kosztuje, wystarczy mądrość i konsekwencja w działaniu, ale znacznie trudniejsze będzie gospodarcze postawienie Polski na nogi. Jakie wyzwania czekają nowy rząd w tym obszarze?
– Gospodarka będzie najważniejszym wyzwaniem dla nowej władzy i dla premiera. Pierwszą kluczową sprawą jest patriotyzm gospodarczy, którego w Polsce praktycznie nie było od 25 lat. Mam tu na myśli patriotyzm gospodarczy jako wspieranie polskich przedsiębiorstw. Równie istotną kwestią jest sprawiedliwość podatkowa, której w Polsce póki co nie ma. Przecież przedsiębiorstwa zagraniczne jak chociażby wielkie sieci handlowe itp. praktycznie nie płacą podatku. Pierwszym krokiem nowego rządu w tym obszarze powinna być likwidacja podatku CIT podatku dochodowego i wprowadzenie obligatoryjne dla wszystkich przedsiębiorstw i spółek, dla każdego, kto produkuje czy świadczy usługi, działa w sferze handlu podatku od sprzedaży czy obrotowego nieważne, jak go nazwiemy. To sprawa podstawowa, ważny element, który da nam możliwość czy szansę na zlikwidowanie liczonego w dziesiątkach miliardów złotych deficytu budżetowego. Oczywiście konieczne jest podwyższenie kwoty wolnej od podatku oraz uporządkowanie spraw obywatelskich. Ci, którzy rozkradli polski majątek bankowy, ludzie ze sfer finansów i bankowości, dziś mówią, że musimy repolonizować banki, ale nie może to polegać na takich działaniach jak obecnie, kiedy przejmuje się banki relatywnie słabe z potężnym udziałem kredytów we frankach szwajcarskich, czyli kupuje się coś, co nazwałbym dość podejrzanym i co słono będzie kosztowało nasz budżet i polskiego podatnika.

Poruszył Pan temat franka szwajcarskiego, co z tymi, którzy zaciągnęli kredyty w tej walucie?
– Polacy potrzebują bezpieczeństwa, dlatego z punktu widzenia przyszłości kraju musi nastąpić przewalutowanie kredytów frankowych, bo inaczej stracimy wszyscy jako Polska. Będzie to niczym kamień uwiązany u nogi, który w miarę upływu czasu będzie nas ciągnął na dno. Musimy zapomnieć o tym, że ponad pół miliona osób – frankowiczów dało się nabrać. Ten kamień będzie nam zabierał i transferował za granicę miliardy złotych, które mogłyby zostać wydane na zakupy na rynku krajowym. W mojej ocenie powinno to być przewalutowanie według kursu uzyskania kredytu plus 10 proc., co pozwoli zamknąć usta bankom, które krzyczą, że są pokrzywdzone. To są według mnie najważniejsze wyzwani,a jakie stoją przed nową władzą na dziś.

Jak ocenia Pan zmiany dokonane przez premier Kopacz w składzie Rady Ministrów?
– Ten rząd jest kontynuacją Unii Wolności i zrobił wiele złego. I tylko dzięki Polakom, którzy pracują dla tego kraju, nie jest jeszcze gorzej. To, co widzimy, to zmiany wizerunkowe, które mają odbudować zaufanie wyborców, co nie będzie łatwe. Trudno będzie bowiem wmówić ludziom, że przez kilka miesięcy zrobi się to, czego nie zrobiło się przez osiem lat. Ponadto przecież zmiana ministrów kosztuje, bo wiąże się z odprawami itp., gdzie jest więc to tanie państwo? Z tych zmian nic nie wynika. Jest to zwyczajnie rzecz ujmując propaganda. Zmiana musi być w Brukseli, a pani Bieńkowska powinna natychmiast zrezygnować ze stanowiska, bo ktoś, kto ma za nic Polaków, nie ma prawa reprezentować naszego Narodu za granicą na tak eksponowanym urzędzie jak komisarz UE. Z kolei inni panowie, którzy jak słyszeliśmy z taśm opowiadali np. o tym, jak kazali podpalać budki strażnicze przed ambasadą Rosji, sami powinni ustąpić, a ich miejsca powinni zająć ich zastępcy, którzy już pracują w resortach i przez te trzy miesiące z pewnością dadzą sobie radę. Gdyby przyjęto takie rozwiązania, być może nie mielibyśmy niepotrzebnych i niesmacznych wypowiedzi o zwolnieniach pielęgniarek, co tylko pokazuje, że osoby na stanowiskach, bogaci w pogardzie mają zwykłych ludzi i ważne dla nich sprawy. Pytanie też, czy można pełnić funkcję ministra zdrowia, pracując na kilku innych etatach m.in. w klinice, na prywatnej praktyce czy na uczelni. Tak czy inaczej zmiany podjęte przez premier Ewę Kopacz uważam za żenujące, słabe. Powtórzę jeszcze raz: co zrobią zmiennicy przez parę miesięcy, czego ta ekipa nie zrobiła przez osiem lat?

Platforma w tym kształcie przetrwa do wyborów?
– Pewnie przetrwa. Przed nami kilka miesięcy, z których dwa to wakacje, które zaraz się rozpoczną i tak naprawdę kampania rozpocznie się we wrześniu. Wtedy możemy się spodziewać aktywności polityków, przecinania wstęg itp. Ta ekipa dostanie totalnego przyspieszenia, stąd obecności polityków rządzącej koalicji możemy się spodziewać nawet na imprezach w remizach. Ci ludzie zrobią wszystko, żeby się tylko pokazać, żeby nie spaść z piedestału i załatwić sobie ciepłą posadkę na kolejne cztery lata.

Jak widzi Pan rolę Pawła Kukiza i jego ruchu?
– Paweł Kukiz uzyskał bardzo duże poparcie od ludzi, którzy oczekują zmian, choć do końca nie wiedzą jakich. Słychać, że na listach mają się znaleźć ludzie młodzi w wieku 30 czy 40 lat. Z całym szacunkiem do ludzi młodych, którzy zapisali się złotymi zgłoskami w historii obronności naszego kraju, ale w polityce, a zwłaszcza gdy mowa o rządzeniu tak ważnym obszarem, jakim jest państwo, kraj obok zapału potrzebne jest doświadczenie i pewna mądrość, którą nabywa się z wiekiem. Dla przykładu, kiedy zaczęła się potęga Singapuru w końcu niewielkiej wyspy, ale niezwykle bogatej, rozpoczęła się wówczas, kiedy władzę przejęli ludzie powyżej 60. czy nawet 70. roku życia. To właśnie oni wszystko organizowali, mieli pomysł, ale także spojrzenie w przeszłość, nie musieli kraść czy kombinować, ale chcieli zrobić swój kraj wielkim, i to się im udało. Ta dojrzałość w polityce, oparcie na wartościach jest niezwykle cenne i niezbędne oczywiście, jeżeli mamy na myśli poważną politykę. Obawiam się, że młodość i waleczność jako cechy, które mają być wyznacznikiem doboru i kryteriami ubiegania się o miejsca na listach wyborczych ruchu Pawła Kukiza to stanowczo za mało. Polsce potrzebna jest racjonalna polityka gospodarcza i społeczna dlatego obawiam się, czy ludzie z otoczenia Pawła Kukiza, zakładając, że dostaną się do parlamentu i do rządu, czy ci ludzie będą w stanie zadbać o te obszary w sposób odpowiedzialny. Mieliśmy w Polsce dwie młode zmiany: czas stalinowski i czas Unii Wolności i obie te zmiany były fatalne w skutkach dla naszego kraju. Warto o tym pamiętać.

Dziękuję za rozmowę.
Mariusz Kamieniecki

http://www.naszdziennik.pl/polska-kraj/ ... arach.html


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Polska i Jej szanse na lepszą przyszłość
PostNapisane: 28 cze 2015, 09:14 
Offline
Moderator
Avatar użytkownika

Dołączył(a): 21 lip 2009, 10:40
Posty: 7530
Lokalizacja: Podlasie
Obrazek

_________________
"W ciągu całego naszego życia widziałem w naszym kraju tylko dwie partie. Partię polską i antypolską, ludzi godnych i ludzi bez sumienia, tych którzy pragnęli Ojczyzny wolnej i niepodległej, i tych, którzy woleli upadlające obce panowanie."


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Polska i Jej szanse na lepszą przyszłość
PostNapisane: 30 cze 2015, 05:28 
Offline
Moderator

Dołączył(a): 13 lip 2009, 09:25
Posty: 30975
Referendum spraw ważnych

Z Janem Dziedziczakiem, posłem Prawa i Sprawiedliwości, rozmawia Rafał Stefaniuk.

Prawo i Sprawiedliwość chce dodania do wrześniowego referendum pytań o: podwyższenie wieku emerytalnego, przymus szkolny dla sześciolatków, a także o przyszłość Lasów Państwowych. Dlaczego te pytania powinny być dodane?
– To są pytania dotyczące realnego życia Polaków i na które powinni się wypowiedzieć. Pamiętajmy, że o możliwość wypowiedzenia się w tych kwestiach prosili obywatele. Do Sejmu trafiały listy z podpisami, aby to referendum się odbyło. Zsumowana liczba tych podpisów to był ponad milion. Uważamy więc, że jeżeli jakieś referendum ma się odbyć, to poparte milionem podpisów. Bo pamiętajmy, że wrześniowe referendum zainicjonowane przez Bronisława Komorowskiego było propagandowym narzędziem wynikającym z przegranej I tury wyborów prezydenckich. Posiadamy ekspertyzy, które mówią, że dodanie tych pytań jest możliwe, więc skoro wydajemy 100 mln zł na referendum Komorowskiego, to warto również zapytać Polaków o to, co ich realnie interesuje.

Nie odnosi Pan wrażenia, że referendum w sprawie wieku emerytalnego już się odbyło? Podczas wyborów Polacy poparli Andrzeja Dudę, który przecież to obiecywał.
– Tak, jest to dla nas wyraźny sygnał. Lecz mocnym argumentem będzie to, jak w tej sprawie jednoznacznie wypowiedzą się Polacy.

W najbliższy weekend w Katowicach ma się odbyć konwencja PiS, podczas której mamy poznać tzw. drużynę ekspertów partii.
– Na tej konwencji poznamy nie tylko drużynę, ale także przedstawimy program, który chcemy realizować po przejęciu przez nas odpowiedzialności za Polskę. Wychodzimy z założenia, że Polacy muszą wiedzieć, co będzie realizowane. Jesteśmy jedynym ugrupowaniem, które chce przedstawić swój program. Przypomnijmy, że jeszcze kilka dni temu byliśmy świadkami wydarzenia szumnie nazwanego konwencją programową Platformy, podczas której nie poznaliśmy programu, a jedynie słyszeliśmy inwektywy wobec Prawa i Sprawiedliwości i Jarosława Kaczyńskiego. Czujemy dumę z tego, że możemy swój program przedstawić, a także osoby, które będą odpowiadały za jego realizację.

I ta drużyna będzie doradzać ewentualnemu rządowi Beaty Szydło?
– To będą osoby, które będą miały konkretny wpływ na to, jak ten program będzie realizowany.

Skoro znamy nazwisko ewentualnego premiera, czy poznamy nazwiska przyszłych ministrów?
– Poznamy nazwiska osób odpowiedzialnych za realizację programu.

PiS powalczy o samodzielne rządzenie?
– Oczywiście, taki jest nasz cel. Trzeba się zmobilizować. Niewiele nam brakuje do tego, żeby rządzić samodzielnie. Byłaby to najlepsza możliwa sytuacja dla Polski. Gdy rządzi jedno ugrupowanie, wszystko jest jasne, jaki program będzie realizowany i kto za wykonanie tego programu w sposób jednoznaczny będzie odpowiadał.

Dziękuję za rozmowę.
Rafał Stefaniuk

http://www.naszdziennik.pl/polska-kraj/ ... znych.html


Góra
 Zobacz profil  
 
Wyświetl posty nie starsze niż:  Sortuj wg  
Utwórz nowy wątek Odpowiedz w wątku  [ Posty: 58 ]  Przejdź na stronę Poprzednia strona  1, 2, 3, 4  Następna strona

Wszystkie czasy w strefie UTC + 1


Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zalogowanych użytkowników i 11 gości


Nie możesz rozpoczynać nowych wątków
Nie możesz odpowiadać w wątkach
Nie możesz edytować swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz dodawać załączników

Szukaj:
Skocz do:  

Powered by phpBB © 2000, 2002, 2005, 2007 phpBB Group
Przyjazne użytkownikom polskie wsparcie phpBB3 - phpBB3.PL
Nasi przyjaciele: Strony Patriotyczne
Linki pozycjonujące: Fenster aus Polen / Schüco Fenster / Drutex Fenster / Fenster Preise / Haustüren /