Polskie-Forum.pl


Wolne i niezależne forum dyskusyjne / opinie polityczne / aktywność obywatelska / patriotyzm / Polska / wolna dyskusja


Wszystkie czasy w strefie UTC + 1




Utwórz nowy wątek Odpowiedz w wątku  [ Posty: 66 ]  Przejdź na stronę Poprzednia strona  1, 2, 3, 4, 5  Następna strona
Autor Wiadomość
 Tytuł: Re: Tresura w nienawiści siłą nośną w polityce
PostNapisane: 12 cze 2013, 07:51 
Offline
Moderator

Dołączył(a): 13 lip 2009, 09:25
Posty: 31256
Pochwała agresji

W programie red. Durczoka "Fakty po faktach", w TVN24, senator RP, były marszałek Sejmu, Marek Borowski, z pogardą ocenił demonstracje na Krakowskim Przedmieściu, upamiętniające datę 10 kwietnia, datę katastrofy smoleńskiej, jako "wtórne" i pozbawione żałoby. Powiedział, że miejsce na żałobę jest na cmentarzu. Bronił w ten sposób akceptujących decyzji prezydent Warszawy, Hanny Gronkiewicz-Waltz, na mocy których odbywały się nocne antydemonstracje, demonstracje antychrześcijańskie, które agresywnym i wulgarnym zachowaniem pijanych uczestników zakłócały procesje i modlitwy zebranych tam ludzi, zmierzając do fizycznej prowokacji.

Nie potrafię zrozumieć zachowania Borowskiego, ani odpowiedzieć sobie na pytania, które przychodzą mi do głowy:

1.Czy Borowski zapomniał, że jest senatorem RP, a nie prywatną osobą? Że ponosi szczególną odpowiedzialność za publicznie wypowiedziane słowo? Wyrażona przez niego wrogość i pogarda wobec danej osoby może stać się inspiracją do jakiegoś aktu przestępczego, ataku na kogoś? Znowu? Borowski chce nowego Mariusza Rosiaka?
2.Czy przeoczył fakt, że wypowiada się akurat 10 kwietnia czy zrobił to w sposób wyrachowany, z intencją skrzywdzenia, upokorzenia określonej części narodu, tylko dlatego, że kojarzy ją z pewnym, konkurencyjnym ugrupowaniem politycznym? Czy cele polityczne usprawiedliwiają takie dokopywanie zwykłym, straumatyzowanym smoleńską katastrofą ludziom?
3.Czy Borowski ma się za Pana Boga wszechmogącego, który może wchodzić w nasze głowy i oceniać nasze myśli i uczucia, by osądzać prawdziwość naszej żałoby? Jakim prawem ocenia, czy to prawdziwa czy nie żałoba?
4.Czy prawdziwa żałoba ma prawo według niego trwać tylko chwilę i wiina zostać wymazana po pogrzebach i wyjściu z cmentarza? Są różne kultury i różne podejście do ludzkiej śmierci - cywilizacja chrześcijańska w odróżnieniu od wschodniego barbarzyństwa zachowała tradycję szacunku do zmarłych, pamięci i żałoby. Czy to jest wyraz wrogości wobec polskiej chrześcijańskiej tradycji, naszej wielowiekowej kultury?
5.Czy Borowski odmawia nam prawa do przestrzeni miejskiej i najchętniej zamknąłby nas za jakimś murem, cmentarnym albo w jakimś specjalnym gettcie dla moherów?
6.Czy Borowski jest - a to wyraźnie wynika z jego wypowiedzi - za zorganizowanymi, fizycznymi, chuligańskimi atakami na ulicach na spokojnych obywateli, którzy zbierają się jedynie po to, by wspólnie zmówić różaniec przy zapalonym zniczu? Wolno nas atakować słownie i fizycznie, szturchać i popychać, prowokować obscenicznymi zachowaniami, erotycznymi gestami w miejscu i czasie modlitwy za zmarłych?
7.Czy Borowski uważa, że wydawanie zgód przez władze publiczne na demonstracje jawnie obliczone na atakowanie innych zgromadzeń jest w porządku?

Krótko, na zakończenie:

Były różne próby w ciągu ostatnich lat, by jakąś inną rocznicową czy komercyjną imprezą przykryć, zagłuszyć, odciągnąć od naszych spotkań 10 kwietnia. Były, z dużym nakładem finansowym, promowane rocznice wstępowania do Unii Europejskiej czy przejęte przez prezydenta Komorowskiego uroczystości Konstytucji 3 maja i Święta Flagi. Ta "popularyzacja" okazała się w efekcie popisem tandety, chamstwa i obciachu. Na nic darmowe atrakcje, baloniki i czekoladowy niby orzeł. Rocznica okrągłego stołu? Rocznica 4 czerwca i wygłupu Joasi Szczepkowskiej? Nie wypaliły, bo to one były "wtórne", podszyte fałszem. Prawdziwy jest nasz płacz, nie łzy największej zołzy dziennikarstwa krajowego, red. Olejnik. Jakoś nie mogę tych jej łez zapomnieć.

Prawdziwe są nasze spotkania każdego 10 kwietnia.

PS. Dowiedzialem się, że dzisiaj też napadnięto na modląych się na Krakowskim Przedmieściu i przewrócono krzyż. To jest to, co pochwala senator Borowski.

http://notatnikmieszczucha.salon24.pl/5 ... la-agresji


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Tresura w nienawiści siłą nośną w polityce
PostNapisane: 16 lip 2013, 06:25 
Offline
Moderator

Dołączył(a): 13 lip 2009, 09:25
Posty: 31256
Media rozgrywają Kościół

Wściekła nagonka na Kościół nabiera rozpędu. Z takimi mediami się nie współpracuje, bo inaczej jest się współautorem ich fałszywych ocen.

Rzecz nazwał po imieniu podczas XXI Pielgrzymki Rodziny Radia Maryja na Jasną Górę ks. abp Sławoj Leszek Głódź.

„Wrogowie Kościoła, którzy nie mają nic wspólnego z Kościołem, uczą miłości do Pana Boga i Kościoła, jak należy postępować i żyć” – mówił metropolita gdański.

W roli mentorów katolików najchętniej występują media lewicowo-liberalne, programowo nastawione na walkę z Panem Bogiem i Kościołem. Nie trzeba było długo czekać na nową porcję jadu.

Wczoraj od samego rana największe stacje telewizyjne – od TVP1 i TVP2, TVP Info, po Polsat i TVN24 – serwowały poniżające katolików relacje z Jasienicy z udziałem byłego proboszcza tej parafii ks. Henryka Lemańskiego. Przebieg wydarzeń w obecności kamer wyglądał jak typowa ustawka, by maksymalnie eskalować zorganizowaną nagonkę na ks. abp. Henryka Hosera SAC.

Fałszywi przyjaciele z mediów, udających zatroskanie o Kościół, pojawiają się zawsze wtedy, gdy dochodzi do trudnych spraw natury duchowo-kanonicznej, które Kościół rozwiązuje albo w konfesjonale, albo w dyskretny sposób między przełożonym a podwładnym.

Czy ks. Lemański, oddając się do dyspozycji mediów laickich, był nieświadomy ich celów? W najlepszym przypadku działał jak tzw. pożyteczny idiota, stając się narzędziem antykościelnej propagandy.

– Media lewicowo-liberalne tylko czekają na takie przypadki, by rozgrzewając emocje, doprowadzić do sytuacji, która wymyka się spod kontroli, zwłaszcza gdy chodzi o wysuwane zarzuty, łącznie z używaniem obraźliwych czy nieprawdziwych słów. W takiej atmosferze katolicy, również księża, łatwo stają się ofiarami manipulacji, wypłakując się w rękaw ewidentnym wrogom Kościoła – zwraca uwagę prof. Piotr Jaroszyński, kierownik Katedry Filozofii Kultury KUL.

Jaki jest cel mocodawców mediów, które rozgrywają Kościół? – Media lewicowo-liberalne, choć reprezentują nieco odmienne ideologie, mają wspólny front, jakim jest walka z Kościołem katolickim. Jest to dla nich właściwie jedyny realny wróg, dlatego że stanowi zorganizowaną siłę i posiada prawdziwy społeczny autorytet, zarówno w wymiarze lokalnym, jak i globalnym. O ile jeszcze niedawno za centrum antychrystianizmu uchodziła komunistyczna Moskwa, to obecnie odnieść można wrażenie, że do gry coraz mocniej włącza się ponadnarodowa i ponadpaństwowa masoneria – zauważa prof. Jaroszyński.

Antykościelny przekaz uwiarygodniają niekiedy księża. – Oczywiście, księża nie powinni chodzić do takich mediów, bowiem mają one fałszywą, nieewangeliczną skalę oceny. Z takimi mediami się po prostu nie współpracuje, bo inaczej jest się współautorem ich fałszywych ocen – stwierdza ks. bp Stanisław Stefanek.

Ludzi mediów i księży łączy posługa słowu. Ksiądz kardynał Stefan Wyszyński prosił ludzi pióra, by byli jak psy, które używają swego języka, by lizać rany człowieka pokaleczonego, a nie rozdrażniali i zadawali nowe cierpienia. To porównanie powtórzył bł. Jan Paweł II.

Małgorzata Rutkowska

http://www.naszdziennik.pl/polska-kraj/ ... sciol.html


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Tresura w nienawiści siłą nośną w polityce
PostNapisane: 10 wrz 2013, 06:09 
Offline
Moderator

Dołączył(a): 13 lip 2009, 09:25
Posty: 31256
Bolszewicka manipulacja, czyli świat widziany oczami bolszewickich nienawistników. Tak mają postrzegać świat miliony lemingów żyjących nie dla Polski, ale przeciw Polsce.

Kaczyński obraża biznesmenów

Katarzyna Kolenda-Zaleska.

Było tak, jakby kibic Wisły na stadionie Legii wznosił okrzyk "Wisła pany!" albo gdyby na uroczystym przyjęciu gość krytykował starania kulinarne gospodarzy. Tak można odebrać zachowanie Jarosława Kaczyńskiego na spotkaniu z przedsiębiorcami w Krynicy.
Pojechał tam chyba wyłącznie po to, by ich obrazić. Przedsiębiorcy z zainteresowaniem czekali na wystąpienie prezesa, choć byli już lekko poruszeni i zaniepokojeni wcześniejszym wywiadem w "Rzeczpospolitej". Może mieli nadzieję, że się z tych słów wycofa. Nie zrobił tego, a nawet wzmocnił swoją retorykę.

Widziałam na deptaku w Krynicy zawiedzione twarze. Najpierw premier komplementował przedsiębiorców i ogłaszał koniec kryzysu, by dzień później przedstawić plany dotyczące OFE.. Sądząc po komentarzach, nie był to przemyślany w czasie manewr. To, co premierowi udało się odzyskać pierwszego dnia, natychmiast stracił nazajutrz.

Ale największy cios przyszedł ze strony lidera opozycji, który kilka tygodni milczał, by wrócić do gry. z zaskakującym impetem. Milczenie prezesa dawało przedsiębiorcom złudną nadzieję, że być może jednak w PiS jest alternatywa. Teraz już wiedzą, że nie ma. Bo Kaczyński we właściwym sobie stylu powiedział, że biznes to często przystań dla ludzi PRL, którzy ulokowali się nie tylko w wielkim biznesie, ale również w małych i średnich firmach, jakich w Polsce są tysiące. A potem na dokładkę przedstawił gospodarcze plany swego ewentualnego rządu.

Przedsiębiorcy byli poruszeni - w końcu perspektywa wygrania przez PiS wyborów jest, a raczej była, całkiem realna. Propozycje prezesa są szkodliwe i budzą strach. No bo jak inaczej rozumieć zapowiedź, że państwo powinno zmuszać przedsiębiorców do podnoszenia płac?

Trudno zrozumieć polityczną logikę wystąpienia Kaczyńskiego. To nie mogło być zwykłe chlapnięcie, lecz przemyślany wyjazd i planowane od dawna wystąpienie. Po co Kaczyński zraża do sobie klasę średnią, całe rzesze młodych przedsiębiorców, którzy tyle mają wspólnego z PRL-owską nomenklaturą co on z baletem? Jeśli chciał poszerzyć swój elektorat, to właśnie zrobił wszystko, by go skurczyć.

To intrygujące wystąpienie musi być jakimś sygnałem, tropem, w jakim kierunku zmierza PiS i jakiego elektoratu szuka. Czy tych, którzy czują się na marginesie wielkich przemian i którzy gorzej sobie radzą? To nie jest rozwojowy elektorat i nie zapewni wygranej w wyborach. Bardziej to elektorat SLD i związków zawodowych niż nowoczesnej partii, którą chce być PiS. Czyżby więc prezes odpuścił budowanie wielkiej centroprawicowej partii i skupił się na utrzymywaniu żelaznego elektoratu? Jeśli taki jest jego plan, to jego własna partia chyba mu na to nie pozwoli, bo są tam ludzie, którzy nie chcą się zwijać.

Donald Tusk nie mógł sobie wymarzyć lepszego momentu na prezentację gospodarczego programu konkurencji. Niezastąpiony Kaczyński zrobił wszystko, by rząd wyszedł na swoje. Zerwanie przez rząd więzi zaufania między państwem a obywatelami w sprawie OFE jest niczym w porównaniu z planami PiS.

Teraz przedsiębiorcy już w ogóle nie mają komu ufać. Wyborcy mają podobne odczucia. Alternatywy politycznej brak i raczej się nie zanosi, by szybko powstała.

Cały tekst: http://wyborcza.pl/1,75968,14576017,Kac ... borcza#Cuk#ixzz2eSnAU61u


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Tresura w nienawiści siłą nośną w polityce
PostNapisane: 21 wrz 2013, 07:55 
Offline
Moderator

Dołączył(a): 13 lip 2009, 09:25
Posty: 31256
Kościół to nie synagoga pani Wiśniewska

Śledząc publicystykę Katarzyny Wiśniewskiej można dojść do wniosku, że to nie abp Hoser, ale właśnie dziennikarka Gazety Wyborczej ma od dłuższego czasu chęć zajrzenia w rozporek księdza Lemańskiego, bo ciągle wraca do sprawy jego obrzezania.

Przyjmijmy, że kiedy ten temat przestanie się pojawiać w publicystyce tej wybitnej dziennikarki to będzie oznaczało, że jej wątpliwości zostały rozwiane i nie bądźmy wścibscy oraz nie wnikajmy, w jaki sposób.

Jednak nie można przejść obojętnie obok bzdur i idiotyzmów, jakie ona wypisuje i nie pochylić się nad wyjątkowym brakiem podstawowej wiedzy ocierającym się już o głupotę.

Otóż Wiśniewska po raz kolejny atakując abp Hosera pisze tak:

„Arcybiskup nie ma odwagi wątpliwości rozwiać, a jego zapewnienia o szacunku dla żydowskiej symboliki brzmią mało wiarygodnie - skoro tak, to jak tłumaczyć pisma, którymi kuria bombardowała ks. Lemańskiego, bo arcybiskupowi nie podobała się szafka na Torę w jasienickim kościele?”

Szanowna pani redaktor, jeżeli nam pani nie wierzy to proszę poniższe informacje zweryfikować u swojego redakcyjnego kolegi, bogobojnego Żyda Konstantego Geberta.

Otóż szafka lub skrzynia na zwoje Tory, zwana Aron ha-kodesz jest najważniejszym elementem każdej synagogi na świecie i znajduje się zawsze w jej wschodniej ścianie zwróconej w stronę Jerozolimy.

Przypominamy, że w Jasienicy jest kościół, a nie synagoga i tam centralne miejsce zajmuje tabernakulum, czyli miejsce przechowywania Najświętszej Eucharystii.

Arcybiskup zachował się niezwykle delikatnie w stosunku do księdza Lemańskiego. Zapewniamy, że gdyby pani redaktor, albo jej bogobojny kolega Gebert zechcieli wnieść do synagogi tabernakulum to wylecielibyście stamtąd mówiąc kolokwialnie, na kopach.

Jak można wypisywać takie bzdury mając wokół siebie w redakcji tyle koleżanek i kolegów pochodzenia żydowskiego, u których można wcześniej zasięgnąć języka?

A może to nie żadni koledzy i koleżanki, ale zwykli jajcarze, którzy celowo wystawiają panią na ogólnopolskie pośmiewisko?

A więc jeszcze raz i powolutku. W Jasienicy póki co stoi jeszcze kościół, a nie synagoga, a Wojciech Lemański nie jest jeszcze rabinem, ale księdzem Kościoła Katolickiego.

http://wyborcza.pl/1,75968,14617614,Dob ... z2f9287hbD

http://kokos.salon24.pl/535219,kosciol- ... wisniewska


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Tresura w nienawiści siłą nośną w polityce
PostNapisane: 13 gru 2013, 19:07 
Offline
Moderator

Dołączył(a): 13 lip 2009, 09:25
Posty: 31256
Przeczytajmy i odszukajmy we własnych doświadczeniach z mediami próby zrozumienia, w co grają z nami systemowi dziennikarze, ałtoryteta moralne i celebryty. Czy nas traktują jak normalnych ludzi, czy jak ciemnotę, która bezrefleksyjnie połknie każdą propagandową bzdurę.

Kijów-Warszawa wspólna sprawa?

To zadziwiające, że podczas protestów i demonstracji na kijowskim Majdanie polskie „wiodące” media nie zidentyfikowały tam ani jednego faszysty, antysemity, nacjonalisty i homofoba, a grupka tamtejszych „kiboli” niosąca dumnie wojenne trofea w postaci siłą odebranych hełmów i pałek funkcjonariuszom z jednostek specjalnych Berkutu okrzyczana została bohaterami.

Sprawdzam Fecebook i szukam wpisu tancerza-pederasty Michała Piroga, a tu nic, zero oburzenia. A przecież jeszcze nie tak dawno o uczestnikach Marszu Niepodległości pisał „Bydło kur.y i prostactwo”, co ochoczo nagłośniły media, a słodka idiotka Agata Młynarska w nagrodę momentalnie zaprosiła go do swojego programu w telewizji publicznej.

Na Majdanie roiło się od haseł narodowych, czerwono-czarnych flag UPA, czyli według kryteriów Salonu III RP symboli faszystowskich, a Tomasz Lis nie demonstruje oburzenia, Monika Olejnik nie atakuje „bandyterki”, Gazeta Wyborcza chwali Jarosława Kaczyńskiego zaś Ojciec Redaktor Michnik nazywa go mężem stanu, gdy ten pojawia się i przemawia w samym oku cyklonu.

Coś mi wygląda na to, że epitety typu „bydło”, „faszyści”, „antysemici” i „bandyci” zarezerwowano wyłącznie dla tubylczej ludności nadwiślańskiej krainy, a wystarczy udać się na Ukrainę by odkryć tam wspaniałe społeczeństwo obywatelskie, które daje wyraz swym tęsknotom za wolną i suwerenną ojczyzną.

Oczywiście obowiązującym przekazem, jaki płynie z wiodących polskich mediów jest przekonywanie Polaków, że ukraińska rewolucja jest prowadzona jedynie pod pro unijnymi hasłami. Jednak prawda jest taka, że najgłośniej słychać tam skandowane przez tysiące gardeł hasło „Kto nie skacze ten Moskalem”, a ilość przekleństw i wyzwisk kierowanych w kierunku putinowskiej Rosji jest tak przerażająca, że aż dziw bierze, że jeszcze Komorowski, Tusk i Sikorski nie pospieszyli z przeprosinami do Putina i Ławrowa w imieniu ukraińskich władz.

Dzisiaj Ukraińcy po 22 latach od proklamowania niepodległości identycznie jak my czują się oszukani i wiedzą, że nie są żadnym suwerennym państwem, lecz zwykłą republiką bananową okupowaną przez mafijne i złodziejskie układy oraz oligarchię działającą tylko we własnym interesie i cuchnącą z daleka komunistycznymi służbami. Oni czują ten odór rozkładającego się państwa i widzą bardziej ostro niż my Polacy łapy Putina zaciskające się na ich gardłach.

Dlaczego Warszafka i Krakówek nie potępiają ukraińskich demonstrantów domagających się więzienia dla Janukowycza, a nawet założenia mu stryczka na szyję, podczas gdy każde ostrzejsze hasło antyrządowe w Polsce, albo niecenzuralny epitet wysłany w kierunku Komorowskiego jest traktowany, jako zamach na demokratyczne państwo prawa? Przecież Ukraina zgodnie z międzynarodowym prawem jest równie suwerennym krajem jak Polska, a władza jest tam wyłaniana w demokratycznych wyborach z wykorzystaniem ukraińskich, a nie jak u nas ruskich serwerów.

Oni mają chyba więcej ducha i odwagi od nas skoro potrafią tak energicznie protestować, choć nie przeżyli swojego 10 kwietnia i nie wymordowano im nie tak dawno jednego dnia sporej części opozycyjnych elit.

Tam nikt nie biadoli o zmianie formuły i sposobu protestowania, choć w ruch poszedł gaz, broń gładko lufowa, granaty hukowe i polała się krew.

Między sytuacją w Polsce i na Ukrainie istnieje jednak pewna zbieżność. Tamtejsze media sprzyjające reżimowi relacjonują marsze i protesty obywateli identycznie jak nasz mainstream opowiadał o Marszu Niepodległości 11-go listopada. To jest ta sama narracja. Czyżby oba reżimy obawiały się tego samego, czyli gniewu ludu?

Na koniec trochę optymizmu, ponieważ odnoszę wrażenie, że my Polacy zaczynamy powoli rozumieć, jaka jest droga do wolności i co należy zrobić, aby rozprawić się z geszefciarzami, którzy podzielili się Polską przy okrągłym stole.

Szamba nie traktujmy, jako demokratycznej perfumerii, która podtyka nam zupełnie nieprzydatne narzędzia, którymi niczego nie jesteśmy w stanie zmienić.

Na przykładzie Ukrainy widać jak na dłoni, czego najbardziej boją się skorumpowani zdrajcy i jak reagują, kiedy sytuacja wymyka im się spod kontroli i wykracza poza zatwierdzony scenariusz.

http://kokos.salon24.pl/554790,kijow-wa ... lna-sprawa


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Tresura w nienawiści siłą nośną w polityce
PostNapisane: 17 gru 2013, 09:12 
Offline
Moderator

Dołączył(a): 13 lip 2009, 09:25
Posty: 31256
Postawienie słuchaczy Radia Maryja w jednym szeregu ze zboczeńcami seksualnymi to lewackie szyderstwo z nas.
Ma to uzmysłowić lemingom że jesteśmy niegodnym marginesem społecznym.


Mentalny mobbing

Po publikacji „Naszego Dziennika”

Z dr Hanną Karp, medioznawcą z Wyższej Szkoły Kultury Społecznej i Medialnej w Toruniu, rozmawia Piotr Czartoryski-Sziler

Jak Pani ocenia wyodrębnienie w krajowym programie równościowym wśród mniejszości wyznaniowych grupy „słuchaczy Radia Maryja”.
– Tutaj pani minister Agnieszka Kozłowska-Rajewicz, pełnomocnik rządu ds. równego traktowania, i tym samym rząd pana premiera Donalda Tuska po raz kolejny poważnie się ośmieszyli. Zaliczenie olbrzymiej, ponad 2,5-milionowej grupy sygnatariuszy, którzy przy poparciu Episkopatu Polski walczyli o przyznanie Telewizji Trwam miejsca na MUX-1, jak również pozostałych katolików, którzy nie wpisali się na tę listę, czyli lwiej części polskiego Kościoła, do mniejszości – jest kuriozum.

To świadczy o tym, że po pierwsze, pani minister nie bardzo wie, o czym mówi, czyli jest tutaj jakaś rażąca niekompetencja. Po drugie, trzeba zadać pytanie: skoro grupa 2,5 mln sygnatariuszy reprezentująca gros polskich katolików jest mniejszością, to kto w Polsce jest większością? Trudno tutaj dociec intencji pani minister. W tej chwili ton nadaje w wielu środowiskach polityczna poprawność, powodująca, że o prawa mniejszości się walczy i szczególnie zabiega. Można by więc domniemywać, że pani minister chce walczyć o prawa polskich katolików, którym tak bardzo zależy na Telewizji Trwam.

Słuchacze Radia Maryja czy widzowie Telewizji Trwam nie zostali jednak uwzględnieni w statystykach dotyczących dyskryminacji.
– To kolejne kuriozum. Jesteśmy świadkami dyskryminacji większości i ta większość ma gorsze prawa niż jakakolwiek mniejszość. Oczekuję od pani minister, skoro uznaje nas – mówię nas, bo też jestem częścią tej wspólnoty – za mniejszość, żeby może wstawiła się za nami do szefa KRRiT, co przyspieszyłoby odbiór miejsca na multipleksie przez Telewizję Trwam, które już dawno powinno być polskim katolikom udostępnione. Skoro wspólnota i widzowie Telewizji Trwam jako większość nie mogą się niczego ze strony rządu doczekać, to może doczekają się jako mniejszość? Może wielomilionowa „mniejszość”, wspólnota katolików, która ciągle walczy o multipleks dla Telewizji Trwam, nałoży jakieś kolorowe szaty w tęczowych barwach i wtedy wreszcie będzie zauważona i potraktowana poważnie?

Pod egidą KRRiT ma powstać koalicja „Media równych szans”, która ma propagować tematykę równościową w mediach.
– Brzmi to zupełnie kosmicznie, bo koło się zamyka i wracamy tu do punktu wyjścia, do naszych starych, jeszcze z 2011 r., problemów. Trzeba zapytać: jaka stacja o proweniencji katolickiej może nadawać centralnie na cały kraj, czy jest jakaś inna oprócz Telewizji Trwam? Nie ma. Czy chcemy, czy nie to jednak Telewizja Trwam jest reprezentantem tej wspólnoty i nic mi nie wiadomo, by Episkopat zgłaszał tu jakieś weto. Ten przekaz, który płynie z Telewizji Trwam, jest reprezentatywny dla wspólnoty Kościoła katolickiego Polsce. Tymczasem dziś w Polsce katolicy – jak za czasów PRL – wciąż nie mają szans na nic, jeżeli chodzi o środki przekazu. Mówienie w raporcie rządowym, że jesteśmy mniejszością wyznaniową czy pod każdym względem jakąś inną, jakkolwiek brzmi to absurdalnie, jest jednak wyraźnym przekazem, który działa podprogowo. To bardzo wyraźny komunikat, który płynie w eter do wszystkich Polaków. Pytanie, czy ktoś, kto taki przekaz nadaje, ma kontakt z rzeczywistością, czy już ją zatracił? Według mnie, tego kontaktu z rzeczywistością już dawno nie ma.

Pani minister może równie dobrze mówić, że każdego dnia z rana po naszym domu chodzą krasnoludki, i to będzie tak samo prawdziwe jak to, że katolicy w Polsce są mniejszością. I jeżeli już trzeba ich zauważyć, to tylko z takiego tytułu, jak mniejszości seksualne. Tych przekazów oczywiście nikt nie będzie brał na serio, bo Polska była, jest i będzie katolickim krajem. Jak bardzo tego ktoś by nie chciał, to takie są fakty, a z tymi się nie dyskutuje. Natomiast inną sprawą jest fakt, że obserwujemy budowę szczególnego rodzaju nacisku mentalnego na grupę katolików i wszystkich, którzy stają w obronie Telewizji Trwam. Ten szczególny rodzaj psychicznej i duchowej przemocy ma zniechęcić przede wszystkim do działania czy oporu. Obywatele mają uwierzyć, że aktywność społeczna nie ma sensu. Ale to się powoli w Polsce kończy. Pani minister może jeszcze wiele takich rozporządzeń czy ustaw wydać, lecz te i tak pójdą w końcu na śmietnik, bo nie mają szans na przetrwanie.

Dziękuję za rozmowę.
Piotr Czartoryski-Sziler

http://www.naszdziennik.pl/polska-kraj/ ... bbing.html


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Tresura w nienawiści siłą nośną w polityce
PostNapisane: 03 sty 2014, 09:29 
Offline
Moderator

Dołączył(a): 13 lip 2009, 09:25
Posty: 31256
Zbieramy teraz plony wysianej przez lewactwo nienawiści do wszystkiego co nasze, co polskie, do naszej kultury, do naszej tradycji, do naszej historii, do naszej wiary. Dzicz podchwytuje tę atmosferę i realizuje swoje "wzloty" psychopatyczne i ... niszczy.

Profanacja w Kalwarii Pacławskiej

MP

W Kalwarii Pacławskiej na Podkarpaciu doszło do skandalicznej profanacji trzech kapliczek. W jednej z nich został połamany obraz Matki Bożej i wypalono na nim oblicze Maryi.

Jak relacjonuje o. Piotr Reizner, gwardian klasztoru w Kalwarii Pacławskiej, informacja o profanacji dotarła do klasztoru wczoraj ok. godz. 11.00, gdy zakonników zaalarmowali parafianie. – Od razu udaliśmy się na miejsce. Gdy dotarliśmy do kaplicy Zaśnięcia Matki Bożej, która znajduje się na dróżkach Pogrzebu i Wniebowzięcia Najświętszej Maryi Panny, zobaczyliśmy, że obraz Matki Bożej, znajdującej się w otoczeniu apostołów, został zniszczony. Leżał na ziemi, połamany. Twarz Maryi została wypalona, tak że kiedy na niego patrzyliśmy, widać było posadzkę – opowiada franciszkanin. Wkrótce okazało się, że także w sąsiedniej kaplicy była wyłamana barierka i tam wandale również wyjęli z ram jeden z obrazów. – Także w kaplicy u Annasza doszło do zniszczeń. Został zniszczony fresk. Twarz Pana Jezusa ma dwa odpryski. Wygląda, jakby ktoś uderzył ją jakimś metalowym przedmiotem – mówi o. Reizner.

Na miejsce zdarzenia franciszkanie wezwali policję. Funkcjonariusze zabezpieczyli ślady i sprofanowany obraz zabrali na komendę. – Jesteśmy zaskoczeni tym, co się stało. Tu, na Podkarpaciu, nie dochodziło dotąd do takich wydarzeń. Nic nie wskazuje na to, by ktoś zrobił to na tle rabunkowym, bo nic nie zginęło. Wszystko wskazuje na celową profanację religijną – ubolewa franciszkanin, dodając, że w najbliższym czasie w sanktuarium odbędą się modlitwy ekspiacyjne.

http://www.naszdziennik.pl/wp/64143,pro ... skiej.html


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Tresura w nienawiści siłą nośną w polityce
PostNapisane: 25 sty 2014, 10:20 
Offline
Moderator

Dołączył(a): 13 lip 2009, 09:25
Posty: 31256
Dzicz lewacka z braku argumentów ma tylko jedną możliwość atakowania Prawdy.
Tylko poprzez atak na jej głosicieli.


Spadochroniarze

Kiedyś nowy ład ideologiczny pomagali wprowadzać polskim komunistom spadochroniarze z Moskwy. Czasy się zmieniły, ale struktury ideologiczne nowej lewicy mają się nie najgorzej.

Kiedy polskim aktywistkom feministycznym nie dopisało na froncie rewolucyjnym, skończyły się pomysły, one same zaczęły wybierać się na Kubę, kolejne inicjatywy zostały skompromitowane z powodu samych zainteresowanych feminoekspertek, które publicznie wypowiadały takie nonsensy, że aż robiło się niewesoło. Znajdujące się naraz w głębokiej defensywie kongresmenki kobiece poprosiły o posiłki z zagranicy.

Najpierw w sukurs przybyła aktywistka feministyczna Barbara Limanowska. Na łamach „Gazety Wyborczej” zdemaskowała główne założenia nadchodzącej rewolucji i zamilkła. (Między innymi tu komentowałem jej niedorzeczności http://naszdziennik.pl/mysl/65741.html). Limanowska przy całym swoim wysiłku intelektualnym nie pomogła zanadto lewicowym propagandzistkom w zwalczaniu przeciwników ideologii gender. Przybyła aż z Wilna, wypowiedziała się i zniknęła. „Gazeta Wyborcza” musiała zatem sięgnąć po kolejną obrończynię patologii w prowadzeniu potyczek na froncie feministycznych nonsensów.

Trzeba przyznać, że redakcja z Czerskiej zdaje się popadać w fanatyczny obłęd, gorączkowo poszukując coraz to lepszych kandydatek do walki z polskim katolicyzmem. Wyszukiwała, wyszukiwała, aż wyszukała.

Tym razem sięgnęła za ocean. W obrończynię genderyzmu wcieliła się popularna aktorka amerykańska Meryl Streep. Dziennikarka prowadząca wywiad nazwała aktorkę „ikoną ruchu gender”, na co Meryl Streep odpowiedziała, że jest z tego powodu bardzo dumna. Dziennikarka stwierdziła zatem, że „w Polsce trwa obecnie krucjata przeciw gender – prowadzona przez Kościół katolicki i środowiska prawicowe. Powstał nawet zespół parlamentarny Stop ideologii gender’’.

Zdziwiona Streep mówi: – Nie gadaj? Myślałam, że po latach komunizmu dogoniliście już Zachód w sensie społeczno-kulturowym.

Odpowiedź: – Chyba nie bardzo.

Streep powiedziała też, że krucjata przeciwko gender skazana jest na porażkę i snuła utopijne rozważania o czekającej nas rewolucji, nazywając wrogów gender talibami. Oczywiście mężczyzn, bo to oni są głównymi sprawcami tych barbarzyńskich aktów agresji.

„Przeszłość umiera w bólach, a stary porządek nie chce się poddać bez walki. Rozumiem to, ale z radością zawiadamiam was, że reprezentujecie przegraną sprawę. Równość jest wielkim marzeniem i przyszłością tego świata. Jesteśmy różni – kobiety i mężczyźni, heterycy i geje, czarni i biali – ale wszyscy powinniśmy mieć równe szanse wyrażania siebie i bycia sobą. Równe szanse w pracy, miłości i swojej własnej drodze do szczęścia. Panowie, tracicie władzę, a wasze stare zasady odchodzą w niebyt. Goodbye!”. Rozbawiło mnie to. Z pani Streep wyszła cała szowinistyczna arogancja Amerykanów, jak gdyby wszystko, co oni wymyślą lub eksportują, miało dosłownie ciężar jakościowy odkrycia Ameryki, i kto nie przyjmie ich nihilistycznych i dekadenckich nowinek, jest zacofanym troglodytą.

Ponadto, nie chcąc zanadto wnikać w poglądy aktorki, nie uważam, aby osoba wyrosła w cieniu złotego cielca, jakim jest zdeprawowany Hollywood, miała prawo pouczać nas, co jest moralne, co dla nas dobre, co wartościowe, a co zacofane. Zdecydowanie wolę wsłuchiwać się w nauczanie Kościoła niż w pseudomądrości hollywoodzkich ekspertów.

Natomiast zabawniejsze jest to, że „Gazeta Wyborcza” nie wiem, czy świadomie, czy nieświadomie, pogubiła się gdzieś w galaktyce absurdu. Wydawało się jej, że polskim masom, od dekad miażdżonych jej ideologicznym zacięciem, lewackie i ateistyczne bajdurzenia się spodobają, zostaną przyjęte i zaakceptowane. Na szczęście Polacy dobrze wiedzą, że znany, popularny, nawet wybitny aktor niekoniecznie jest autorytetem na polu naukowym, intelektualnym czy moralnym. Stąd między innymi tyle klap wydawniczych niespełnionych literacko artystów i celebrytek chwytających za pióro.

I na koniec jeszcze jedno spostrzeżenie. Determinacja w obronie ideologii gender przez postmodernistyczną lewicę wyraża niebywałą niekonsekwencję.

Niby to lewaccy ideolodzy krytykują Kościół, biskupów, księży, polityków, aktywistów, rodziców, którzy dostrzegają zagrożenie w genderyzmie, zaś popularni lewicowi publicyści i ich portale szczują na Kościół anonimowych i sfrustrowanych internautów, udostępniając im swoje fora i blogi, gdy w nagłówkach swoich artykułów wskazują, że owego zjawiska (ideologii gender) w ogóle przecież nie ma, że Kościół tego wroga sobie sam wymyślił, a potem z zaciśniętymi, rozpalonymi policzkami bronią zaciekle gender, wskazując jako wzór amerykańską aktorkę, ikonę ruchu gender, i ogłaszają, jaki ten ruch jest wspaniały, jaki nowoczesny, niegroźny, tolerancyjny, ożywczy, oświecony.

Zaraz, zaraz, czy ten genderyzm właściwie istnieje, czy nie? Bo można się pogubić w tym postmodernistycznym dyskursie.

I w tym właśnie rzecz, bo o to chodzi, żebyśmy się pogubili. Ta postawa jest promocją intelektualnego relatywizmu, służącego do dezinformowania opinii publicznej, manipulowania nią, kierowania na bezdroża wiedzy i moralności.

Jestem ciekaw, kto następny zostanie zwerbowany do obrony ideologii gender jako ekspert „Gazety Wyborczej”.

dr Tomasz M. Korczyński

http://www.naszdziennik.pl/polska-kraj/ ... iarze.html


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Tresura w nienawiści siłą nośną w polityce
PostNapisane: 26 lut 2014, 08:38 
Offline
Moderator

Dołączył(a): 13 lip 2009, 09:25
Posty: 31256
Kara nie za faktyczne przestępstwo, ale za coś abstrakcyjnego i podlegającego pod koniunkturę polityczną obecnej chwili.
Kara z coś ocenianego według uznania oceniających.
Można sikać na modlących się, ubliżać im i wtedy nic się nie dzieje, co najwyżej jest to ekspresja wolności.
Można jednak mieć kłopoty z wymiarem niesprawiedliwości gdy się powie, że jakiś homoseksualista, feministka, czy pedofil zachowuje się nie stosownie. Ot taka ideologiczna sprawiedliwość wspomagająca prawnie rozwój aktualnej i oczywiście jak zawsze postempowej ideologii.
Inaczej można to określić jako tworzenie prawa pod potrzeby światowej mafii urządzającej ludziom (gawiedzi) co jakiś czas, nową postempowom rewolucję.


Skala nienawiści

Zenon Baranowski

Mimo braku precyzji zwrot zawarty w kodeksie karnym o „nawoływaniu do nienawiści” jest zgodny z Konstytucją – uznał Trybunał Konstytucyjny.

Uzasadniając wyrok, Trybunał odniósł się do zwrotu o „nawoływaniu do nienawiści”, w takiej bowiem formie występuje on w kodeksie. Nie używał określenia „mowa nienawiści”, często używanego w mediach. Jednak jak zauważył sędzia sprawozdawca Andrzej Rzepliński, kodeksy karne innych państw europejskich uznają za karalną tzw. mowę nienawiści. Dzieje się tak chociażby w przypadku Niemiec, Austrii czy Wielkiej Brytanii. Sędzia zaznaczył, że art. 256 polskiego kodeksu karnego nie jest dosłownym powtórzeniem tych regulacji, ale „ma z nimi wspólne korzenie aksjologiczne” – chodzi bowiem o ochronę godności człowieka.

Trybunał Konstytucyjny przyznał, że zwrot o szerzeniu nienawiści jest niedookreślony i nieostry, co może powodować trudności w interpretacji przez prokuraturę kierującą oskarżenia.

– Ten zwrot jest niedookreślony, co oznacza, że ma on niewyraźną treść, że użytkownik języka nie potrafi wskazać jego pełnych cech – stwierdził sędzia Rzepliński.

Dlatego należy ustalać jego znaczenie w oparciu o poglądy prawników, specjalistów prawa karnego, a także wyroki sądów, w szczególności Sądu Najwyższego.

Trybunał Konstytucyjny podkreślił, że w przypadku tego przestępstwa musi dojść do wzywania do nienawiści wobec innych grup, a nie tylko do „wywoływania uczuć dezaprobaty i niechęci”.

– Postawę sprawcy musi charakteryzować wzywanie innych do nienawiści – wskazał sędzia.

Trzeba wziąć pod uwagę, że usunięcie nieprecyzyjnych zwrotów nie nastąpi natychmiast. – Takie zwroty są i będą, inaczej kodeks karny musiałby być co roku nowelizowany – stwierdził Rzepliński.

Ale w tego typu sprawach muszą być zachowane zasady rzetelności procesu. Trybunał Konstytucyjny podkreślił, że organy państwa nie mogą arbitralnie ustalać zakresu pojęcia „nawoływanie do nienawiści” w konkretnych sprawach, tylko opierać się na doktrynie prawa i orzecznictwie sądów.

Za uznaniem przepisu za zgodny z Konstytucją byli przedstawiciel Sejmu oraz prokuratora generalnego. „Wyrażenie ’nawołuje do nienawiści na tle różnic narodowościowych, etnicznych i rasowych’ w praktyce orzeczniczej sądów nie nasuwa wątpliwości interpretacyjnych. W doktrynie prawa karnego zarzut braku dostatecznej określoności tego wyrażenia również nie jest podnoszony” – stwierdził w swoim stanowisku do Trybunału prokurator generalny.

http://www.naszdziennik.pl/wp/69389,ska ... wisci.html


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Tresura w nienawiści siłą nośną w polityce
PostNapisane: 06 maja 2014, 07:11 
Offline
Moderator

Dołączył(a): 13 lip 2009, 09:25
Posty: 31256
Nienawiść w dzisiejszych czasach jest podwójną siłą nośną w tzw. polityce.
Z jednej strony jest programowo szerzona wobec normalności, wobec polityków autentycznie innej opcji, wobec całego dziedzictwa kulturowego ludzkości, wobec trzeźwości umysłu, wobec ładu życia indywidualnego i społecznego, wobec duchowych aspektów życia, wobec zwykłego szarego człowieka (którego z nienawiści do niego się okrada, uniemożliwia mu leczenie, obciąża go nadmiernie kosztami utrzymania) itd, itd....
Z drugiej strony nadużywa się takich określeń, jak nienawiść, faszyzm, antysemityzm dla określenia normalnych, naturalnych ludzkich zachowań, będących przejawami poczucia ludzkiej godności.
Nienawiścią etykietuje się ludzi szanujących dorobek kulturowy ludzkości, mających rozwiniętą wrażliwość duchową, moralność, posiadających autentyczną wiedzę np. historyczną i dzielących się tą wiedzą z innymi, ludzi rozumnych, przenikliwych, nie dających się zakłamać, oszukać przez media itd, itd...
Cała ta hućba z nienawiścią to taka lewacka droga do zdobywania władzy nad wszystkim, co żyje.
Nienawiść to domena szatana. Lewactwo to nic innego jak tylko wysłannicy szatana.
Wszelka treść lewackich doktryn jest pusta w środku i wnosi do naszych żyć jedynie zwyrodnienia, dewiacje, nienawiść, amnezje, prymitywizm, dezorientacje, pustkę.


Buble nienawiści

Prawnicy torpedują projekty zmian w prawie karnym dotyczące tzw. przestępstw z nienawiści, np. wobec homoseksualistów. Mimo to sejmowe kluby forsują kolejne pomysły

Projektami zmian w prawie karnym dotyczącymi „przestępstw z nienawiści” zajmuje się sejmowa podkomisja. Trafiło do niej kilka projektów autorstwa Twojego Ruchu, PO i SLD.

Posłowie Palikota chcieliby wprowadzenia karalności za stosowanie gróźb bądź znieważanie „ze względu na płeć, tożsamość płciową, wiek, niepełnosprawność bądź orientację seksualną”.

Prawnicy z Instytutu na rzecz Kultury Prawnej Ordo Iuris, oceniając projekt TR, podkreślają, że prawo nie może stanowić instrumentu „do narzucania społeczeństwu określonego światopoglądu lub wzorców zachowań zgodnych z oczekiwaniami projektodawców”. Natomiast w przypadku projektu TR mają one „wybitnie ideologiczny charakter, lansując konieczność szczególnej ochrony osób ze względu na ich upodobania seksualne”.

– Nowelizacja kodeksu karnego w powyższym brzmieniu budzi zasadnicze wątpliwości prawne – podkreśla Bartosz Lewandowski z OI. Jak dodaje w swojej opinii, aktualne przepisy prawa karnego przewidują ochronę przed różnego rodzaju znieważeniami.

– Na gruncie polskiego prawa karnego pokrzywdzeni takimi czynami już znajdują ochronę prawną na podstawie art. 216 kk penalizującego przestępstwo znieważenia. Stanowi on wystarczający środek ochrony pokrzywdzonych – podkreśla Lewandowski. – Nie ma zatem konieczności poszerzania katalogu cech, z którymi wiąże się represja karna – dodaje.

Prawnik wskazuje, że wbrew twierdzeniom posłów TR chcą oni surowszego karania za przestępstwa z tzw. nienawiści niż osób, które dokonały znieważenia innych bez specjalnych pobudek. – Stąd należy uznać, że projekt nowelizacji kk niepotrzebnie dąży do eskalacji represji karnej – ocenia prawnik.

Poza tym projekt ten rodzi poważne wątpliwości, czy jest zgodny z Konstytucją. – Zakres znaczeniowy pojęcia „tożsamości płciowej” czy „orientacji płciowej” nie jest zdefiniowany przez ustawodawcę i jest pojęciem przynajmniej nieostrym. Utrudnia to precyzyjne określenie zachowania, które miałoby być karalne – zastrzega Lewandowski.

Poza tym projekt poselski TR „budzi poważne wątpliwości ze względu na zgodność proponowanych przepisów z zagwarantowaną w art. 54 ust. 1 Konstytucji RP wolnością wyrażania poglądów”.

Również projekt autorstwa PO mówiący o karaniu osób, które nawołują „do nienawiści wobec grupy osób lub osoby z powodu jej przynależności narodowej, etnicznej, rasowej, politycznej, społecznej, naturalnych lub nabytych cech osobistych lub przekonań”, jest sprzeczny z Konstytucją.

– W sposób jaskrawy proponowana zmiana stoi w sprzeczności z art. 42 ust. 1 Konstytucji RP, bowiem nie określa w sposób kompletny kategorii zachowań pociągających za sobą odpowiedzialność karną – akcentuje Lewandowski. – Zmiany zaproponowane przez posłów PO spotkały się ze zdecydowaną krytyką Biura Studiów i Analiz Sądu Najwyższego, które stwierdziło, że projekt nie nadaje się do prac legislacyjnych – podkreśla prawnik OI.

Prace nad tymi projektami zaczęły się kilka tygodni temu. Kolejne posiedzenie komisji jeszcze nie zostało wyznaczone, ponieważ TR zapowiedział wniesienie pewnych poprawek. Ponadto SLD chce złożyć kolejny projekt.

– Projekt SLD został wycofany. Nie wiem, czy ma nadany nowy numer druku. Zmiany wprowadził też Twój Ruch, one również muszą mieć nadany numer. Na razie nie wyznaczałem terminu – wyjaśnia poseł Jarosław Pięta (PO), przewodniczący podkomisji. – Czekam na dwa pozostałe druki, bo mija się z celem procedowanie nad jednym. Nie będę debatował nad jednym projektem, skoro są trzy – zaznacza. Na razie nie zna również kolejnych modyfikacji zgłaszanych przez TR i SLD. – Ja tylko o tych zmianach słyszałem, do mnie nie wpłynęły. Co jest tłem działania SLD i TR, nie wiem, to są ich projekty – stwierdza.

Proponowane przez posłów zmiany krytycznie oceniło również Ministerstwo Sprawiedliwości. Marcin Kowal z departamentu prawa karnego resortu sprawiedliwości uważa, iż zmiany te są nieuzasadnione, ponieważ przed przemocą i tzw. mową nienawiści chroni już „cały szereg innych przepisów mających na celu ochronę życia, zdrowia, wolności i dobrego imienia”.

Zenon Baranowski

http://www.naszdziennik.pl/polska-kraj/ ... wisci.html


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Tresura w nienawiści siłą nośną w polityce
PostNapisane: 15 wrz 2014, 14:32 
Offline
Moderator

Dołączył(a): 13 lip 2009, 09:25
Posty: 31256
III RP nabudowana jest na okrągłostołowej zdradzie, geszefcie lewackim, na pogardzie i nienawiści do nas Polaków i do naszej Ojczyzny.
Rozmiary tej nienawiści już dawno przekroczyły rozmiary subtelnych przekazów i stają się coraz bardziej czytelne dla wielu Polaków.
Odraza jaką budzi w nas cynizm i wrogość do nas, tych co powinni nam służyć jako politycy i publicyści, wskazuje nam, że konieczna jest gruntowna przebudowa systemu władzy, systemu medialnego i edukacyjnego i prawdziwe obywatelskie zatroskanie losami nas samych, poprzez naprawę Rzeczypospolitej.


Faszystowskie elity III RP

W polskojęzycznej wersji niemieckiego plakatu ostrzegającego przed tyfusem plamistym widzimy wielką wesz na tle upiornej twarzy brodatego, niedomytego Żyda, w którego szczękach brakuje zębów, a te które jeszcze się ostały są zepsute i spróchniałe. Niech nie zmyli nikogo napis „tyfus plamisty”, bo ostrzeżenie przed chorobą i troska o zdrowie obywateli to tylko pretekst. Antysemicki charakter plakatu definitywnie określa napis, w którym dla wzmocnienia przekazu umieszczono dwa słowa, „Żydzi” i „Wszy”. Brakuje co prawda umieszczonego między nimi znaku równości, ale patrząc na całość od razu otrzymujemy przekaz mówiący, że świat z Żydami to nie tylko zagrożenie dla ludzkości. Sprawiają oni, że dodatkowo jest on obleśny, nieestetyczny, niedomyty, agresywny, cwany, i pozbawiony elementarnej szlachetności ducha. Czy taką Wielką III Rzeszę można kochać i szanować? Niestety nie. W pełni możliwe to będzie, dopiero kiedy zostanie ona odżydzona i to w sposób do złudzenia przypominający akcję odwszawiania.

Wydawać by się mogło, że czasy tak zbrodniczej oraz obrzydliwej i pełnej nienawiści propagandy odeszły raz na zawsze przynajmniej w Europie, ale to tylko pozory.
Oto redaktor Jacek Pałasiński, salonowiec i całą swoją zakłamaną gębą „Europejczyk” zatrudniony w TVN24, na dodatek reprezentujący środowisko, które przynajmniej werbalnie zwalcza antysemityzm i tak zwaną mowę nienawiści, napisał na Facebooku:
Jak będzie wyglądać Polska, kiedy Kaczyński dorwie się do władzy? Jak on. Będzie niedomyta, rozmemłana, obleśna, nieestetyczna, z zepsutymi zębami, niedouczona, agresywna, cwana i pozbawiona elementarnej szlachetności ducha, zadufana w sobie, gardząca wszystkim i wszystkimi i - przede wszystkim - bezgranicznie głupia. Takiej Polski chcemy? Czy taką Polskę można kochać i szanować?”

Gdyby nie przeszło 70 lat dzielących tę wypowiedź od czasów, kiedy ów plakat rozwieszano na murach i słupach ogłoszeniowych można by śmiało domniemywać, że oto ujawnił się nam jego projektodawca, który odwołując się do najniższych ludzkich instynktów uderza w fizyczność człowieka. Zwierzęca nienawiść, poczucie wyższości, chorobliwa pasja poniżania domniemanego wroga, pogarda oraz podłość i odczłowieczenie, żeby nie powiedzieć zbydlęcenie to cechy charakterystyczna tak dla wypowiedzi Pałasińskiego, jak i zaprezentowanego plakatu. Tu już śmiało możemy postawić znak równości.

Najlepiej osobowość Pałasińskiego opisał na portalu wPolityce.pl, Krzysztof Wyszkowski, który zapamiętał go jeszcze z 1989 roku: Charakterystyczny jest jednak dla Pałasińskiego taki szczurzy spryt. On służy każdemu, kto akurat może mu dać jakieś pożywienie. To człowiek pozbawiony godności […] To jest problem TVN-u. Ton gadzinówki jest tam stale obecny. Pałasiński ze swoim nastrojem się tam świetnie nadaje. Tam ma wielu podobnych sobie ludzi. To jest taka stajnia, szczurza nora, z której dochodzą tego typu „smrody”.

Ktoś może zapytać, po co ja w ogóle zajmuję się tym podstarzałym żałosnym salonowym lokajem zaopatrzonym w sowiecki wąsik à la Wiaczesław Mołotow? Przecież wiadomo, że nie należy tykać g...a bo śmierdzi.

Jednak problem jest o wiele poważniejszy. W III RP wyrosła nam nowa „rasa panów”, która uważa, że Polska do nich należy, zaś opozycja i wszyscy inaczej myślący to „wszy”, które mimo tak wychwalanej demokracji, trzeba wytępić. Wygrywać wybory może tylko Salon, a opozycja chce się „dorwać” do władzy, jak mówi Pałasiński. Zrozummy, że znad tych starannie dobranych krawatów i jedwabnych apaszek uśmiechają się i przemawiają do nas zwykłe prymitywne totalniackie tępe łby, tchórze i karierowicze, według których ten kraj należy im się jako łup zdobyty i podzielony przy okrągłym stole. Do nich prawda nie dociera, a jeżeli fakty przemawiają przeciwko nim to biada tym faktom. Przypomnę co pisał Pałasiński po tym, kiedy taksówkarz z Częstochowy i członek PO, Ryszard Cyba napakowany nienawiścią przez partię rządząca i jej medialne tuby propagandowe bestialsko i z zimna krwią zamordował członka PiS, Marka Rosiaka:

Przemoc to PiS, słowny bandytyzm to PiS, chaos to PiS, nieustanna awantura to PiS, węszenie spisków i wrogów wszędzie to PiS, codziennie, uparte szkodzenie Polsce i Polakom to PiS. Kto chce się od PiS-u różnić musi się tego wszystkiego wyrzec, przemocy w pierwszym rzędzie. Taksówkarz z Częstochowy zrobił tak wielką przysługę PiSowi, że mnie, prostolinijnego, nachodzi pytanie: której to partii on rzeczywiście nienawidził…

Chroń nas Panie Boże przed „prostolinijnością” Pałasińskich i spółki, bo w ich przypadku można mówić jedynie o fałszu, obłudzie, przebiegłości, dwulicowości i nieskrywanej nienawiści do Polski.

Oto co Pałasiński mówił w 2007 roku o setkach tysięcy naszych rodaków zgromadzonych na Jasnej Górze podczas Pielgrzymki Słuchaczy Radia Maryja, kiedy wśród nich pojawił się premier Jarosław Kaczyński: "Polska jest tutaj" - powiedział premier na Jasnej Górze, wskazując na sympatyków Radia Maryja. Nie uwłaczając nikomu, to, Panie Premierze, na Jasnej Górze stała przed Panem Polska na zasiłku, Polska najmniej twórcza, Polska nieumiejąca produkować bogactwa, Polska niewykształcona, Polska zaściankowa, Polska nieprzygotowana do stawienia czoła wyzwaniom współczesności, Polska zabobonna, Polska czerpiąca swą siłę do przetrwania z chorobliwej nienawiści do wszystkiego, co czyste, szlachetne i mądre, Polska, którą podzieli się wedle własnego życzenia, Polska mentalnie zakorzeniona w komunizmie, Polska, która za Polskę nigdy się nie biła, Polska budująca dla Polaków małe, krzywe i szare domy, Polska nie potrafiąca nawet wybudować gładkiej szosy, Polska rozkradająca własność prywatną i publiczną, Polska z pochodów na 22 lipca, Polska szmalcowników i donosicieli, Polska podła i głupia.

Nie warto tego komentować, bo mamy tu do czynienia z beznadziejnym przypadkiem chorego z nienawiści skropionego wodą kolońską prymitywnego żula, nieobliczalnego niczym morderca Cyba z tą tylko różnicą, że Pałasiński zamiast ostrej amunicji i noża używa jadowitej śliny niczym waran z Komodo.

Oczywiście salonowcy mogą powiedzieć, że oto znalazł się w Warszawskiej Gazecie moralizator od siedmiu boleści, który niejednokrotnie na jej łamach bezpardonowo atakował „partię miłości” oraz jej medialnych zwolenników i apologetów. Zgoda, czasami bywa ostro i bez nadstawiania drugiego policzka, ale nigdy nie pisywałem, że zęby Miecugowa przypominają płot po wiejskiej zabawie. Nie atakowałem fizycznych ułomności gwiazdorów salonu w tym uzębienia Moniki Olejnik, Adama Michnika i Grzegorza Schetyny, kiedy było ono jeszcze przed kapitalnym remontem. Gdybym po faszystowsku naśladował Pałasińskiego i jemu podobnych czułbym się jak publicysta hitlerowskiego Der Stürmera, który jak widać staje się wzorem dla salonowców i pismaków służących Systemowi III RP. Co najbardziej w tym wszystkim kuriozalne, to oni kroczą w pierwszym szeregu tropicieli faszyzmu w patriotycznych i prawicowych szeregach oraz kreują się na arbitrów od etyki i moralności, choć sami na co dzień stosują moralność alfonsów.
Trzeba jednak pamiętać, ze sianie nienawiści często okazuje się mieczem obosiecznym, o czym przekonał się niedawno inny funkcjonariusz TVN24, Jarosław Kuźniar. Jego rozmowa w studio z Adamem Hofmanem z PiS została uznana przez internautów i zwolenników PO za zbyt grzeczną i łagodną, a jeden z nich właśnie z tego powodu nazwał Kuźniara szczurem. Jak widzimy bardzo szybko mogą sprawdzić się te biblijne słowa mówiące, że: wszyscy, którzy za miecz chwytają, od miecza giną. Co zaskakujące mogą to być także miecze dobyte przez żołnierzy z ich własnej salonowej armii domagających się dalszej eskalacji nienawiści i krzyczących „więcej krwi!”. Łże-elity III RP w swej nienawiści zabrnęły w ślepą uliczkę i wcześniej czy później poniosą zasłużoną karę.

http://kokos.salon24.pl/605679,faszysto ... ity-iii-rp


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Tresura w nienawiści siłą nośną w polityce
PostNapisane: 30 gru 2014, 15:27 
Offline
Moderator

Dołączył(a): 13 lip 2009, 09:25
Posty: 31256
Zelnik: U nas nienawidzi się prawdy

„Nasz dzielny naród stał się lękliwy, ludzie dają się zarządzać strachem i dzielić”.
Jerzy Zelnik krytycznie ocenia stan umysłów i mentalności Polaków. Aktor wskazuje, że „prawda to naturalna potrzeba wolnych ludzi”, zaś w Polsce „nienawidzi się prawdy”.
Aktor zauważa, że w Polsce istnieje tendencja, żeby krytykować każde posunięcie opozycji, niezależnie od tego, w jakim celu jest czynione. „Myli nam się nienawiść z poszukiwaniem prawdy – a to przecież naturalna potrzeba ludzi wolnych” – podkreślał.
I odniósł się również do ostatniego marszu w obronie demokracji i wolności słowa. „Inicjatywa, żeby wyjść z domu i maszerować w obronie demokracji jest rozumiana jako podpalanie Polski, traktowanie opozycji jako zła, zamiast doceniać to, że pojawia się inny głos – to wszystko jest postawione na głowie, to sprawa dla demokracji niezrozumiała” – wyliczał.
„Osiem lat straszenia opozycją dało owoce – nasz dzielny naród stał się lękliwy, ludzie dają się zarządzać strachem i dzielić” – podsumował Zelnik.

ez,Telewizjarepublika.pl

http://www.stefczyk.info/publicystyka/o ... 2609379222


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Tresura w nienawiści siłą nośną w polityce
PostNapisane: 01 sty 2015, 12:38 
Offline
Moderator

Dołączył(a): 13 lip 2009, 09:25
Posty: 31256
Rytualne rzygi Michnika: Lękam się Kaczyńskiego...

„Jeżeli Sikorski mówi, że przejechał tyle i tyle kilometrów, to ja zakładam, że nie kłamie”.
Adam Michnik nie przepuścił okazji, by straszyć PiSem. W rozmowie ze swoją własną gazetą przekonuje, że dojście do władzy PiSu będzie straszne. Wskazuje, że jak Jarosław Kaczyński dojdzie do władzy w Polsce będzie jak... na Węgrzech.
Co ciekawe Michnik twierdzi, że „na zdrowy rozum nie może Kaczyński dojść do władzy”. „Na zdrowy rozum nie, ale ja się tego lękam. Wyglądało na to, że Viktor Orbán po drugiej przegranej nie ma szans. A wygrał i zrobił na Węgrzech taki show, który wykracza poza granice wyobraźni. Na szczęście teraz powinęła mu się noga” - tłumaczy Michnik.
Naczelny w swojej gazecie apeluje, by zacisnąć zęby i zagłosować na Platformę. A w ogóle to nie należy od Platformy i Ewy Kopacz wymagać. Bo to jedyna alternatywa do Kaczyńskiego. „Proponują wam kawę albo herbatę, a wy mówicie, że chcecie koniak. Nie ma koniaku. Jest kawa albo herbata. To jest normalne w każdej demokracji. Taki maksymalizm oczekiwań jest zły, niczego nie rozwiązuje, do niczego dobrego nie prowadzi” - zaznacza.
Nie zabrakło też ciepłych słów pod adresem Radosława Sikorskiego. Michnik przekonuje, że „wielką zasługą” byłego szefa polskiej dyplomacji jest umiędzynarodowienie wojny na Ukrainie, dzięki czemu Niemcy zgodziły się na sankcje wobec Rosji. A co z krajowymi problemami Sikorskiego? „Nie ma żadnej afery, to jest zawracanie głowy. Sztucznie wymyślana historia. Jeżeli Sikorski mówi, że przejechał tyle i tyle kilometrów, to ja zakładam, że nie kłamie” - oznajmia Michnik.
Wiara w przyjaciół z rządu PO-PSL jest u Michnika wielka. Michnik jest zaczadzony III RP...

http://www.stefczyk.info/publicystyka/o ... 2627187002

Cóż więcej może ta intelektualna sierota powiedzieć poza swoimi oklepanymi wypocinami.


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Tresura w nienawiści siłą nośną w polityce
PostNapisane: 06 maja 2015, 08:08 
Offline
Moderator

Dołączył(a): 13 lip 2009, 09:25
Posty: 31256
Piękne ptaki kontra pętaki

Wielu Polaków zbulwersowała okładka „Newsweeka”, na której wizerunek Jarosława Kaczyńskiego opatrzono podpisem „Zamachowiec”. Wszyscy wiemy, że jest to już kolejny tego typu atak ziejącego nienawiścią pałkarza i lokaja reżimu, Tomasza Lisa wymierzony w lidera opozycji.

Ja jednak chciałbym odnieść się bardziej do zdania umieszczonego na okładce nieco wyżej i napisanego mniejszą czcionką. Brzmiało ono: Po katastrofie smoleńskiej Jarosław Kaczyński z rozmysłem niszczył jedność Polaków i instytucje państwa. W tym zdaniu streszcza się bowiem cały scenariusz rządzącej Polską zdradzieckiej i złodziejskiej mafii, która parafrazując słowa Stalina wciela w życie zasadę mówiącą, że W miarę postępów w budowie oligarchicznej III RP walka klasowa zaostrza się.

Jak wszyscy wiemy, albo przynajmniej powinniśmy wiedzieć, po smoleńskiej zbrodni nastąpiło domknięcie systemu i przejęcie przez niszczących Polskę renegatów i zdrajców kluczowych instytucji w państwie, takich jak urząd prezydenta, Narodowy Bank Polski, Rzecznik Praw Obywatelskich czy dowództwo wszystkich rodzajów wojsk łącznie ze stanowiskiem szefa Sztabu Generalnego Wojska Polskiego. Tylko osoba głupia, naiwna i kompletnie ślepa może nie dostrzegać beneficjentów tego krwawego zamachu stanu. Są oni nie tylko w rządzącej Polską koalicji zdrady narodowej, ale również w Moskwie i Berlinie. Jarosław Kaczyński już od ośmiu lat nie ma możliwości wpływania na żadną podlegającą rządowi instytucję, a po zamordowaniu jego brata i całej udającej się do Katynia delegacji, opozycja de facto nie dysponuje żadnym przyczółkiem, czyli ujmując to lapidarnie, nie ma już nic.

Lis i wszyscy lisopodobni bojówkarze Systemu wiedzą o tym doskonale. Ich zadaniem jednak jest przekonywanie Polaków, że żyjemy we wspaniałym demokratycznym państwie prawa, dla którego największym zagrożeniem jest silna opozycja. Sprawująca rządy absolutne koalicja PO-PSL oraz ich dwór forsując tezę, że w demokracji opozycja jest największym zagrożeniem i powinno się ją za wszelką cenę niszczyć oraz marginalizować i otaczać jak proponują, „kordonem sanitarnym”. Oni już od ośmiu lat powtarzają, że co złego to niemy tylko Kaczyński. Ci zaprzańcy sami sobie zadają kłam. W cywilizowanym świecie istnienie prawdziwej opozycji zdolnej do przejęcia władzy jest samym jądrem demokracji. Wychodzi na to, że wywodzące się z Magdalenki łże elity to zwykłe wytresowane przez Kiszczaka, Jaruzelskiego i Pożogę totalniackie tępe łby.

Mamy, więc w Polsce pełzającą dyktaturę, której celem nie jest dobro wspólne, ale rządy uprzywilejowanej mniejszości kierującej się tylko własnym interesem. Warto ostro i zdecydowanie powiedzieć, że Lis jest znaczącym, ale tylko trybikiem w tej całej propagandowej machinie, której cel jest identyczny z tym wyznaczonym wydawanemu w hitlerowskich Niemczech tygodnikowi Der Stürmer.
Jego rolą jest wskazywanie Polakom palcem współczesnego wstrętnego i obrzydliwego Żyda, którego można obarczyć odpowiedzialnością za całe zło tego świata. Tym zbiorowym Żydem jest dla Lisa i jego protektorów, PiS z Jarosławem Kaczyńskim na czele.

Redaktor naczelny Der Stürmera, Julius Streicher, został powieszony 16 października 1946 roku w Norymberdze. Oczywiście nie wzywam do zaciągnięcia Lisa na szubienicę, ale wiem jedno. On i jemu podobni w prawdziwej i wolnej już Polsce powinni zostać potraktowani, tak jak chore komórki i tkanki traktuje system immunologiczny zdrowego człowieka.

Bartłomiej Sienkiewicz nie odkrył Ameryki mówiąc, że polskie państwo istnieje tylko teoretycznie. On po prostu opisał stan faktyczny. Wynajętemu przez reżim pałkarzowi Lisowi wypadałby zadać jedno pytanie. Skoro - sądząc po okładce - tak zależy mu na zdrowym funkcjonowaniu instytucji państwowych to, dlaczego nie pochyla się nad nimi z dziennikarską troską? Właściwie nikt z tej dziennikarskiej psiarni zajętej ściganiem opozycji nie zauważa upadku polskiej państwowości. Dlaczego nie było takiej wrzawy jak po słowach Sienkiewicza, kiedy o wiele bardziej dosadnie stan państwa i jego instytucji opisał ówczesny szef MSWiA, Jerzy Miller podczas spotkania z rodzinami smoleńskimi?
Andrzej Melak: - Czy Pan wie, że zgadzając się na konwencje chicagowską pozbawiliśmy się wpływu na cokolwiek?
Jerzy Miller: I o to właśnie chodziło. My za nic nie odpowiadamy. Nie ponosimy odpowiedzialności za ostateczny raport. To dla nas idealny układ.

Czy dociera do nas przerażający wydźwięk tych słów? Oto wysoki urzędnik państwowy w randze konstytucyjnego ministra, w obliczu największej po drugiej wojnie światowej narodowej tragedii i głosach opinii publicznej domagających się prawdy mówi wprost, że „o to właśnie chodziło”, żeby nie mieć na nic wpływu i za nic nie odpowiadać.
Pałkarzu do wynajęcia, Tomaszu Lisie pytam: Czy to Jarosław Kaczyński niszczy instytucje państwa czy może raczej hołota, która dorwała się do władzy? Czy to opozycja jest zagrożeniem dla państwa czy raczej zdradziecka złodziejska władza i podobni do ciebie jej dziennikarscy lokaje i kamerdynerzy? Nie łudźmy się. Rządzący Polską obóz zdrady narodowej prędzej przekaże stery państwa w ręce obcego okupanta niż odda je polskiej opozycji, która mogłaby pociągnąć ich do odpowiedzialności.

Chcę jednak zakończyć ten tekst bardziej optymistycznym akcentem. Te dzikie ataki na opozycję i Jarosława Kaczyńskiego przypominają zachowanie szczura, który wyczuwa, że za chwilę zapędzony zostanie do kąta, z którego nie ma już ucieczki. Oni są coraz bardziej sparaliżowani strachem i zaczynają rozumieć, że jest to już tylko gra na czas. Szkoda, że spora część polskiego społeczeństwa jest ciągle jakaś taka otępiała i zachowująca się niczym czyściciele kanałów ściekowych w Kalkucie, którzy z czasem tak przyzwyczajają się do otaczającego ich potwornego smrodu, że już go nawet nie czują. III RP cuchnie rozkładem, a System i jego słudzy trzęsą portkami. Czy to czasami nie o pałkarzu i tchórzu Lisie oraz jemu podobnym tak pisał K.I. Gałczyński?

Posłuchajcie, o dziatki,
bardzo ślicznej balladki:

Był sobie pewien pan,
na twarzy kwaśny i wklęsły,
miał portek z piętnaście par
(a może szesnaście)
i wszystkie mu się trzęsły

Gdy wieje wiatr historii,
ludziom jak pięknym ptakom
rosną skrzydła, natomiast
trzęsą się portki pętakom.

http://kokos.salon24.pl/643937,piekne-p ... tra-petaki


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Tresura w nienawiści siłą nośną w polityce
PostNapisane: 11 maja 2015, 07:56 
Offline
Moderator

Dołączył(a): 13 lip 2009, 09:25
Posty: 31256
Główny autorytet amoralny z zakresu szerzenia nienawiści, ciemnoty i wstecznictwa tako bąknął:

Michnik przerażony wynikiem Kukiza. „Nadchodzą rządy absurdu i szczujni”

Główny autorytet salonu, Adam Michnik, chwilę po ogłoszeniu wyników pierwszej tury wyborów prezydenckich ogłosił alarm. Postanowił ostro skomentować sukces kandydatów antyestablishmentowych.

Adam Michnik zdaje się ubolewać, że wyniki wyborów prezentowały się inaczej, niż sondaże publikowane w jego gazecie i zaprzyjaźnionych z obozem władzy telewizjach. Straszy więc powrotem PiS-u do władzy. Przestrzega przed „wszechwładzą służb specjalnych, prowokacjami policyjnymi, kamerami montowanymi w gabinetach lekarskich. To był czas, kiedy Polska wydawała się państwem podejrzliwości i strachu”.

Guru III RP w niezbyt elegancki sposób podsumował świetny wynik Pawła Kukiza: „Głosy oddane na Pawła Kukiza wskazują na to, że wielu z nas chce zamienić porządek demokratyczny na tłum obecny na koncercie rockowym. Paweł Kukiz ma tyle wspólnego z ewentualnym prezydentem RP, ile ja z Elvisem Presleyem”.

„Koalicja Dudy i Kukiza oznaczać będzie rządy Kaczyńskiego z Macierewiczem, rządy absurdu i szczujni” – dodaje redaktor naczelny „Gazety Wyborczej”.

http://www.pch24.pl/michnik-przerazony- ... 643,i.html


Góra
 Zobacz profil  
 
Wyświetl posty nie starsze niż:  Sortuj wg  
Utwórz nowy wątek Odpowiedz w wątku  [ Posty: 66 ]  Przejdź na stronę Poprzednia strona  1, 2, 3, 4, 5  Następna strona

Wszystkie czasy w strefie UTC + 1


Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zalogowanych użytkowników i 3 gości


Nie możesz rozpoczynać nowych wątków
Nie możesz odpowiadać w wątkach
Nie możesz edytować swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz dodawać załączników

Szukaj:
Skocz do:  

Powered by phpBB © 2000, 2002, 2005, 2007 phpBB Group
Przyjazne użytkownikom polskie wsparcie phpBB3 - phpBB3.PL
Nasi przyjaciele: Strony Patriotyczne
Linki pozycjonujące: Fenster aus Polen / Schüco Fenster / Drutex Fenster / Fenster Preise / Haustüren /