Polskie-Forum.pl


Wolne i niezależne forum dyskusyjne / opinie polityczne / aktywność obywatelska / patriotyzm / Polska / wolna dyskusja


Wszystkie czasy w strefie UTC + 1




Utwórz nowy wątek Odpowiedz w wątku  [ Posty: 71 ]  Przejdź na stronę 1, 2, 3, 4, 5  Następna strona
Autor Wiadomość
 Tytuł: Tresura w nienawiści siłą nośną w polityce
PostNapisane: 09 gru 2011, 11:04 
Offline
Moderator

Dołączył(a): 13 lip 2009, 09:25
Posty: 31579
Współczesna rewolucja bolszewicka wywracająca do góry nogami kulturę, obyczajowość i godność ludzką, przekazuje nam swoją własną, autorską, wersję rzeczywistości w sposób przemyślany, zaplanowany i wyjątkowo perfidny, a robi to nie poprzez kontakt z nami ludźmi na poziomie intelektu, dyskursu społecznego, czy na poziomie uczucia, ale na poziomie rozbudzania negatywnych emocji dzielących ludzi i na poziomie tresury.

Poprzez proces edukacji młodych, kształtuje ona niedorobione człowieczeństwo, niezdolne do samodzielnego myślenia powyżej pewnego pułapu spraw, jak również niezdolne do uczuć i to nie tylko tych wyższych uczuć, ale uczuć w ogóle. Natomiast wyzwala olbrzymi potencjał emocji i to głównie tych negatywnych. Na bazie tych przemyślnie pobudzonych emocji kładzie nam współczesny bolszewizm do naszych głów, stosując technikę medialnej tresury, kogo mamy lubić i szanować, a kogo musimy nienawidzić. Media i politycy, oraz niestety tzw. artyści przez 24 godziny na dobę powtarzają swoje mantry, zaklęcia i wskazówki treserskie.
Ci, których udało im się pozbawić zdolności samodzielnej oceny sytuacji, wychwytują jedynie treści im podsuwane, stają się przez to bezwolnymi janczarami dzisiejszej władzy.
Na szczęście nie wszystkich ludzi udaje się władzy wytresować, choć starają się tresować każdego. Mają zastępy specjalistów od manipulowania ludźmi i niewyobrażalnie szeroką dostępność do ludzkich umysłów. Jest to potężna siła realizująca z niebywałą konsekwencją swój podbój społeczeństw, narodów, ludzkości.
Przeciwko temu okropieństwu mamy tylko własną świadomość. A świadomość ma to do siebie, że gdy raz już zaistnieje, to staje się niezniszczalna i niedostępna dla nachalnej propagandy, tresury i manipulacji.
Świadomość pochodzi od Boga. Manipulacja, propaganda, tresura, zdziczenie pochodzą od złego.
Bóg nie musi niczego czynić, ludzie świadomi, pomimo wielu swoich ułomności, sami garną się do Niego.

Belzebub musi używać wszystkiego co dały mu wiedza, nauka, technika, technologia, a więc siły, perswazji, tresury, a i tak nie jest do końca pewien własnego sukcesu.


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Tresura w nienawiści siłą nośną w polityce
PostNapisane: 09 gru 2011, 11:05 
Offline
Moderator

Dołączył(a): 13 lip 2009, 09:25
Posty: 31579
Medialne mgławice nienawiści

Fakt, że Radio Maryja jest potężnym narzędziem ewangelizacji, niestety nie dla wszystkich jest radością. Dla środowisk, które chcą Polski bez Boga, Radio Maryja staje się znakiem sprzeciwu, który zamierzają wyeliminować. Do realizacji tego celu zaangażowano potężną machinę medialnej manipulacji, która każdego dnia dostarcza wielu kłamstw, zniesławień i prowokacji. Ten wypaczony obraz toruńskiej rozgłośni liczony w tonach zadrukowanego papieru oraz setkach godzin czasu antenowego ma zdyskredytować Ojców Redemptorystów w oczach słuchaczy, hierarchii kościelnej i w konsekwencji doprowadzić do likwidacji rozgłośni, najlepiej rękami członków Kościoła.

Straszenie "imperium"
Radio Maryja wymyka się standardom opartym na prawach rynku. Działa i rozwija się, chociaż jego sukces jest niezrozumiały i budzi zazdrość pomieszaną z nienawiścią w świecie mediów, gdzie liczą się wyłącznie zyski z reklam osiągane przez rozbudowany marketing. Radio bowiem działa, omijając kontrolowane przez liberalne ośrodki kanały dystrybucji środków. Jest niezależne od reklamodawców oraz nacisków lobbystów. Funkcjonując dzięki dobrowolnym ofiarom składanym przez słuchaczy, może w pełni realizować swoją misję służby Bogu, Kościołowi, Ojczyźnie i każdemu człowiekowi. Środowiska lewicowo-liberalne próbują odebrać mu możliwość działania, nieustannie podnosząc dyżurny temat pieniędzy rozgłośni. Fabrykują więc artykuły o "imperium" i mitycznym maybachu, których celem jest wywarcie wpływu na słuchaczy, by ograniczyli czy też nawet zaniechali przekazywania dobrowolnych datków na rzecz stacji. Dziennikarze tworzą nieustannie zestawienia i zapytują tak, jak czyni to tygodnik "Polityka" z sierpnia 2009 r.: "Ile to imperium jest warte i czy na pewno wciąż zarabia?". Kolejne narzędzie to straszenie krachem inwestycji wspieranych przez Ojców Redemptorystów. Tak było chociażby w przypadku toruńskiej geotermii. W momencie rozpoczęcia odwiertów "Dziennik" stwierdzał, że geotermia to pomyłka, ponieważ "z odwiertów geotermalnych o. Tadeusza Rydzyka nie trysną gorące źródła". Obecnie, gdy okazało się, że sukces toruńskiej geotermii jest pewny, jak grzyby po deszczu ukazują się artykuły mające zablokować budowę Centrum Polonia in Tertio Millennio. Dziennikarze widzą tam głównie sauny i dywagują, czy katolikom przystoi korzystać z basenów geotermalnych. Tygodnik "Przekrój" (29.08.2011) utyskuje: "Msza i zaraz po niej pluskanie w basenie? To mi się potwornie ze sobą gryzie".
Medialna nagonka częstokroć idzie w parze z blokadami administracyjnymi. Przekonało się o tym wielokrotnie zarówno samo Radio Maryja, jak i dzieła, które przy nim wyrosły. Na antenie TVN w 2008 r. Janusz Palikot, perorując o zamiarach nie tylko swoich, ale i rządu Platformy Obywatelskiej, stwierdził wprost: "krok po kroku i wykończymy Rydzyka". By to uczynić bez większych protestów społecznych, konieczna jest nieustanna emisja medialnych mgieł nienawiści.

Ręce precz od polityki
Bardzo często w stosunku do Radia Maryja pada zarzut "mieszania się do polityki", a twierdzenie, iż "Rydzyk nie jest kapłanem, tylko politykiem" ("Dziennik", 18.07.2007), jest dyżurnym zarzutem liberalnych mediów.
A przecież obowiązkiem właściwie działających mediów katolickich jest budowanie dojrzałej opinii odbiorców także w obszarze świadomości obywatelskiej.
Bardzo często imputuje się również Radiu Maryja budowanie formalnych struktur w obrębie organów państwa. Parlamentarzyści, którzy otwarcie przyznają się do swojej wiary, to wedle "Gazety Wyborczej" (25--26.07.1998) "posłowie Radia Maryja". Ale w insynuacjach "Wyborcza" idzie dalej i w 2005 r. sugerowała, iż powstaje "Partia Maryja" (16.02.2005). Kolportując fałszywe i przekłamane informacje, za wszelką cenę próbuje się wywołać wrażenie "upolitycznienia" toruńskiej rozgłośni. Do tego, iż treści artykułów w "Wyborczej" są jedynie wytworem bujnej wyobraźni redaktorów tej gazety, wielu zdążyło się już przyzwyczaić. Chociażby w 2002 r. to właśnie ona zarzuciła Radiu Maryja, że zakłóca łączność niemieckich sił zbrojnych: "Nagle pilot myśliwca Luftwaffe zamiast głosu kontrolera usłyszał w słuchawkach: "Tu Radio Maryja, katolicki głos w waszych domach"" (7.08.2002). Lecz po dwóch dniach redaktorzy "Wyborczej", nie mogąc dalej bronić swojego kłamliwego tekstu, przyznali wprost, że całą historię "wymyślili".

Liberalna mowa nienawiści
W imię poprawności politycznej, podobnie jak w PRL, próbuje się wmówić społeczeństwu, że państwo ma być świeckie, a dominować ma w nim - tak jak w marksizmie - naukowy światopogląd. Na tych, którzy się temu sprzeciwiają, liberalne ośrodki medialne rzucają anatemę. Atakujący Radio Maryja próbują poprzez media nałożyć na rozgłośnię negatywne nacechowanie estetyczne. Mówią więc o moherach, wyśmiewają Ojców Redemptorystów w telewizyjnych kabaretach i satyrycznych rysunkach. Jak się już wielokrotnie okazało, "sianie nienawiści" i "mowa nienawiści" są stałymi przypadłościami atakujących rozgłośnię. Na dodatek próbuje się jeszcze wmawiać ludziom, tak jak to chociażby czynił w lutym 2005 r. na antenie Polsatu Władysław Frasyniuk, że Lech Wałęsa, używający m.in. sformułowania "psychole od Rydzyka", jest człowiekiem dialogu. Frasyniuk jednakże w przeinaczaniu rzeczywistości poszedł dalej, sugerując, że gdyby państwo polskie "było państwem prawa, to Radio Maryja już dawno straciłoby licencję". Ta obsesyjna wrogość do ewangelizacyjnej misji Kościoła ulega niestety eskalacji. I wbrew pozorom nie są to niegroźne kpiny mające dać chwilową uciechę gawiedzi, ale ich celem jest pozbawienie twórców Radia należnego im szacunku, a przez to uniemożliwianie działania. Ale depersonalizacja w konsekwencji może również skłonić niektóre jednostki do eskalacji ataków. W środowisku dziennikarskim tworzy się wręcz swego rodzaju przyzwolenie dla upadlania twórców i słuchaczy toruńskiej rozgłośni. Jacek Pałasiński w blogu na stronie TVN24 nazwał zgromadzoną na Jasnej Górze w 2007 r. Rodzinę Radia Maryja m.in. Polską "podłą i głupią".
Na łamach działu popkultura w "Dzienniku" pojawiło się chociażby komiksowe przedstawienie losów o. Tadeusza Rydzyka, gdzie tortury to dopiero początek działalności "likwidatora".

Uderzyć w pasterza
W liberalnych mediach zarzuca się też Radiu Maryja tworzenie podziału w Kościele. W jednym ze styczniowych numerów "Gazety Wyborczej" z 2006 r. czytamy, iż rzekomo "Radio Maryja jest niebezpieczne dla Kościoła, bo wypacza jego nauczanie i rozbija jego jedność". A bywa, że w sposób mniej czy bardziej zawoalowany oskarża się je o sekciarstwo. Dziennik "Rzeczpospolita" (5.09.2002) sugerował, że "Już od dłuższego czasu Radio Maryja stanowi kłopot dla Kościoła (...), gdyż o. Rydzykowi udało się stworzyć "kościół" w Kościele". Profesor Ireneusz Krzemiński, który uchodzi w liberalnych mediach za znawcę Radia Maryja, gdyż przez miesiąc w 2007 r. wraz ze swoimi współpracownikami słuchał Radia Maryja, stwierdził na łamach "Gazety Wyborczej" (21-22.11.2009): "Zauważyłem tam bardzo wyraźne elementy sekciarstwa. (...) Moim zdaniem powinno to być dzwonkiem alarmowym dla biskupów i ludzi Kościoła (...)".
Kampanie oszczerstw liberalne media wszczynają wobec wszystkich, którzy nie poddają się naciskom. Działając według znanej zasady: uderz w pasterza, a owce się rozproszą, sugerują, że "uzdrowienie" Radia Maryja może nastąpić dopiero po odsunięciu od rozgłośni o. Tadeusza Rydzyka. Tygodnik "Newsweek" (22.07.2007) w artykule zatytułowanym "Radio bez ojca" wysyła dyrektora Radia Maryja na "bardzo długie "rekolekcje"". Władysław Bartoszewski sugeruje w tym samym czasie na łamach "Gazety Wyborczej", w artykule zatytułowanym "Dość Rydzyka", iż dyrektor Radia Maryja "może być misjonarzem w Australii". A na tej samej stronie Jan Turnau intryguje: "Katolicy polscy muszą się dowiedzieć, kto ma rację, Ojciec Święty czy ojciec Rydzyk". Liberalnym mediom, których redaktorzy już nie tylko zaprawili się w manipulacji, ale i - jak się okazuje - automanipulacji, trudno przyznać, że zarówno Papież Jan Paweł II, jak i Benedykt XVI wielokrotnie docenili działalność Radia Maryja oraz błogosławili dyrektorowi rozgłośni na dalszy okres posługi. Obłudne komentarze pojawiają się nawet w uchodzącym za katolicki "Tygodniku Powszechnym", który należy do spółki ITI, będącej właścicielem stacji TVN, znanej z licznych ataków na Kościół. W jednym z numerów tegoż tygodnika można było przeczytać: "Radio, które tak chętnie korzysta z autorytetu Papieża, nie daje ani prawdy, ani nadziei" (7.09.2008). To, iż jest to kłamliwe i głęboko niesprawiedliwe stwierdzenie, widać po wielu tysiącach świadectw słuchaczy Radia Maryja. W tym samym numerze "Tygodnika" ks. Adam Boniecki, ówczesny redaktor naczelny, pisał w imieniu redakcji: "Media ojca Rydzyka uważamy za szkodliwe". Jednakże ostatnio ze swoją dwulicowością zwolennicy tzw. katolicyzmu otwartego nawet się nie kryją. Bez zająknięcia próbują usprawiedliwiać nierozważne wypowiedzi ks. Adama Bonieckiego, co nawet na łamach "Gazety Wyborczej" spowodowało gwałtowną rewolucję w retoryce tekstów. Możemy tam bowiem przeczytać, iż "gdy nie mówi się o dogmatach wiary, polemika jest nie tylko wskazana, ale wręcz koniecznie potrzebna" (7.11.2011), czy nawet: "legalnie wyświęcony ksiądz jest częścią Kościoła, a jego oczy są też oczami Kościoła" (22.11.2011).

Stygmatyzowanie "sekciarstwem"
Media stały się areną walki o polskość. Wiele liberalnych środków przekazu jako atrakcyjne postrzega to, co obce, zagraniczne. Nie brak na ich łamach prób zakłamywania historii. To wszystko ma pomóc w uczynieniu z polskiego Narodu bezwolnej masy pozbawionej własnej tożsamości. Środki społecznego komunikowania takie jak Radio Maryja, które próbują przełamać w tym względzie zmowę milczenia chociażby poprzez upowszechnianie wiedzy historycznej, próbuje się stygmatyzować i przez to zniechęcić społeczeństwo do przyjęcia otrzeźwiającego przekazu. Ostatnio zwłaszcza dociekanie prawdy o katastrofie smoleńskiej dla wielu liberalnych środowisk jest niewygodne. Tygodnik "Newsweek" rok po tej wielkiej narodowej tragedii sugeruje, że "narodziła się religia smoleńska", którą żyją "skrzywdzeni i poniżeni polskiej transformacji, wszyscy, którzy kiedykolwiek usłyszeli pod swoim adresem słowa "ciemnogród", "mohery", "babcie bez dowodu"". A "o. Rydzyk z księdza, nawet jeśli specyficznego, drażniącego wielu, stał się dzisiaj bez reszty apostołem smoleńskiego kultu. Podporządkowały się tej misji Radio Maryja, Telewizja Trwam, "Nasz Dziennik"". (1.05.2011). Zatem sugestia płynąca do społeczeństwa jest jasna: nie zadawajcie niewygodnych pytań, nie podważajcie ustaleń MAK, bo zaliczymy was do "smoleńskiej sekty".
Radio Maryja jednak się nie poddaje i pomimo prób antagonizowania buduje solidarne społeczeństwo i nieustannie zabiega o pomyślność. Medialny obraz Radia Maryja nie tylko nie odpowiada rzeczywistości, ale na dodatek tworzy w umysłach odbiorców nową, sztuczną rzeczywistość, która przybiera realną postać mitów i plotek. Lecz w ten sposób fikcyjny świat buduje realne reakcje. Dlatego trzeba pamiętać, że częstokroć negatywne nastawienie wobec Radia Maryja nie jest wynikiem rzeczowej wiedzy o tej rozgłośni i osobistego kontaktu z jej audycjami, ale właśnie medialnego jazgotu. Dlatego zachęcajmy spotykanych ludzi: włącz radioodbiornik i sam posłuchaj katolickiego głosu w naszych domach.

Paweł Pasionek medioznawca

http://www.naszdziennik.pl/index.php?da ... d=my09.txt


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Tresura w nienawiści siłą nośną w polityce
PostNapisane: 06 sty 2012, 14:50 
Offline
Moderator

Dołączył(a): 13 lip 2009, 09:25
Posty: 31579
Dziennikarze jak zwykle zaspali. Skandal!

Jak tak można pomijać ważne fakty i ich związki?

Faktem jest, że sprzedano limuzynę którą jeździł znany wróg ludu Emmanuel Goldstein zwany dla niepoznaki Jarosławem Kaczyńskim. Faktem jest, że była to limuzyna marki Saab, model 9-5. Nawet z promocją chyba sprzedano bo z jakimiś smsami, itp. i rysami po kulach na szybie.

wiadomosci.dziennik.pl/polityka/artykuly/373979,pis-sprzedalo-karte-sim-kaczynskiego-ujawnione-tajemnice-i-sms-y.html

www.se.pl/wydarzenia/kraj/samochod-kacz ... 21048.html

Faktem też jest, że firma Saab Automobile zbankrutowała i zgłosiła wniosek o upadłość.

www.ekonomia24.pl/artykul/706186,775327 ... uctwa.html

Jak można nie powiązać tych spraw w związek przyczynowo-skutkowy?

Przecież to oczywiste przez kogo zbankrutował Saab Automobile. Przez Kaczyńskiego. Na całym świecie miłośnicy Saabów ze wstrętem zaczęli odwracać się od tych aut, gdy tylko się dowiadywali że jeździ nim Kaczyński. Przed salonami Saaba od Europy po Australię stały pikiety z napisami "Nie kupuj. Kaczyński tym jeździ".

Nie wiem, bezradny jestem, dlaczego o tym jeszcze nikt nie pisze?

Redaktorze C(z)uchnowski gdzie jesteś? Ty jedyny pod światłym kierownictwem redaktor Kublik umiesz powiązać wszystko z Kaczynskim. Nawet masowe samobójstwa wielorybów na Saharze.

Gdzie jesteście dziennikarze śledczy z RMF-FM, Radia-Zet i TOK-FM. Temat sam wam pcha się w dłonie i mikrofony.

Felietonisto apolityczny Tomaszku Lisie. Czemu jeszcze milczysz?

Gdzie jesteście niezależni blogerzy na czele z wieloma z S24, którzy umieją połączyć powodzie w Chinach z wrogą działalnością Kaczyńskiego?

Ja wam muszę temat pod nos podsuwać ?

Brak rewolucyjnej czujności? Zbyt sute premie świąteczne? Teraz konsumowane. Czy może brak smsów z przekazami dnia?

Co uśpiło kwiat dziennikarstwa i polskiej blogosfery ?

Tak, czy owak to skandal.

Oczekuję naprawienia tego niewybaczalanego błędu w najbliższych dniach.

Zbrodnie Emmanuela Goldsteina, zwanego dla niepoznaki Jarosławem Kaczyńskim powinny być przecież demaskowane w zarodku.

http://takiesobie.salon24.pl/378782,dzi ... li-skandal


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Tresura w nienawiści siłą nośną w polityce
PostNapisane: 12 sty 2012, 08:13 
Offline
Moderator

Dołączył(a): 13 lip 2009, 09:25
Posty: 31579
Uwagi o "Uwadze" kłamsTV(n)a ; o kolejnym "dziele" tej TelAvizji ...

Proces tresury podludzi-gojów przebiega bez większych "antysemickich" zakłóceń. Używają szerokiego wachlarza metod -od kija -zamordowanie dr Ratajczaka czy dr Szcześniaka poprzez judaszowe srebrniki do takich żenujących spektakli wykorzystującyc h bez cienia umiaru tragedie II wojny dla indoktrynowania bezbronnej młodzieży. Polska ma tak tragiczną historię. Tyle jeszcze do upamiętnienia. Dopiero niedawno odnaleziono miejsce pochówku kpt. Raginisa -bohaterskiego obrońcy "polskich Termopil". Ale naszym obowiązkiem ma być ciągłe kajanie się za bohaterstwo naszych przodków przed zydowskimi oszczercami - często potomkami katów naszych przodków czy często hienami zerującymi na naszych nieszczęściach. No i przepraszanie nie tylko za niemieckie zbrodnie ale i za to, że "praktyczni" Niemcy kazali wykorzystać nagrobki. Skąd takie niezrozumiałe dla mnie przyzwolenie dla hien ? Może lubuja się w takich STOSUNKACH (nomen-omen) polsko-zydowskich. To chyba temat na szersze opracowanie. Tak czy siak skutek jest taki iz państwo najbardziej poszkodowane wykazujące sie podczas wojny postawa skrajnie szlachetną by nie powiedziec momentami naiwną dzis postarzegane jest jako najlepszy sojusznik Hitlera a skala zagarnietego majataku trudna jest do oszacowania. Sama tylko ich gmina przejeła ok 50 mld w nieruchomościac h, prywatni wiecej. Polska jest istnym El Doradem dla geszefciarzy kolonizujacych nasz (póki co) kraj znacznie szybciej niz Palestyne w poczatkach syjonistycznej konkwisty. A przeciez wystarczyłaby ustawa wyłączająca z kręgu osób uprawnionych do reprywatyzacji osoby, które dostały juz odszkodowania!! Tyle lat nie interesowali się za bardzo upamiętnianiem swych rodaków. To Polacy odsłaniali pomniki, rekonstruowali bądź zamieniali obozy w muzea etc Od jakiegoś czasu nie szczędzą nam swoistej "troski", której efektem są nie tylko monstrualne zyski finansowe ale przede wszystkim skupienie wokól jedynie słusznej idei judeopolonii nie tylko wybrańców ale i pół wybrańców, ze o zwykłych judaszach czy pozytecznych idiotach nie wspomnę. Jesli uda sie młodym Polakom wmówić iz wybrańcy sa najwspanialsi a Polacy najgorsi to mają gotowy materiał na niewolników. I jeszcze te toporne zagrania -zaskakiwanie prostych chłopów w środku dnia. Wiadomo inaczej ubrali by się a przede wszystkim inaczej zachowywali by sie gdyby uprzedzono ich wczesniej. Ale wystarczy tej naiwnosci WROGOM chodzi o wylanie nam na głowy jak najwiekszej ilosci jadu rozkładu.

http://forum.fronda.pl/forum/pokaz/id/78127


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Tresura w nienawiści siłą nośną w polityce
PostNapisane: 16 sty 2012, 08:16 
Offline
Moderator

Dołączył(a): 13 lip 2009, 09:25
Posty: 31579
Dzielenie Polaków i ich skłócanie to też dla rządzących Polską gwarancja na ich sukces.

Rząd próbuje skłócić ze sobą lekarzy, farmaceutów i pacjentów

Dziel i rządź

Pacjenci zmierzą się z kolejnymi skutkami znowelizowanej ustawy refundacyjnej. Po lekarzach, którzy wywalczyli korzystną dla siebie zmianę zapisów, do akcji wkraczają farmaceuci. Dzisiaj przez godzinę apteki będą zamknięte. Ale to nie jedyny kłopot, na jaki możemy trafić przy wykupie leków.
Decyzją Naczelnej Rady Aptekarskiej, która w sobotę spotkała się na nadzwyczajnym posiedzeniu w Warszawie, apteki, które włączą się do akcji, będą zamknięte od godz. 13.00-14.00. - W tym czasie leki będzie można wykupić tylko w nagłych przypadkach - poinformował prezes Naczelnej Rady Aptekarskiej Grzegorz Kucharewicz. Jego zdaniem, nowela jest sprzeczna z interesami aptekarzy, którzy chcą takich samych gwarancji jak lekarze. Większość z nich zapowiada, że dopóki nowelizacja nie wejdzie w życie, będą wbijać pieczątki z napisem "Refundacja leku do decyzji NFZ". W tej sytuacji farmaceuci będą skrupulatnie sprawdzać każdą receptę i wydawać leki wyłącznie na podstawie prawidłowo wypisanych blankietów. W imię własnego bezpieczeństwa domagają się ponadto niekarania za realizację błędnie wystawionych recept. Dlatego teraz każdy błąd, łącznie z niewymiarowymi receptami, będzie skutkował brakiem refundacji leku, co w rzeczywistości oznacza, że będzie odpłatny w stu procentach. Pełna odpłatność za lek nastąpi także w przypadku pojawienia się na recepcie pieczątki z napisem "Refundacja leku do decyzji NFZ". Tak zdecydowane stanowisko to wynik braku zaufania do rządu i nowego ministra zdrowia. Mimo zapowiedzi ze znowelizowanej ustawy refundacyjnej nie zniknął zapis o odpowiedzialności finansowej farmaceutów za realizację błędnie wypisanych recept, co w przypadku lekarzy zostało spełnione. Aptekarze czują się pominięci i lekceważeni. Ich zdaniem, to wynik tego, że nie protestowali jak lekarze i dlatego tylko oni ponoszą teraz koszty błędnych refundacji za leki. - Widocznie protest lepiej wpływa na decyzje polityków - uważa prezes Kucharewicz. Przekonuje, że decyzja o proteście jest dla środowiska aptekarskiego bardzo trudna, ale nieunikniona. Mogą odstąpić od protestu, tylko w przypadku spełnienia ich żądań. Farmaceuci domagają się: możliwości wydawania tańszego leku niż zapisany na recepcie, zaprzestania karania za wydanie leku mimo błędu na recepcie i rzeczywistej abolicji za wydawanie lekarstw mimo błędów na receptach nie tylko do chwili wejścia w życie noweli ustawy refundacyjnej.
Ministerstwo Zdrowia uważa, że żądania aptekarzy są niezasadne, ponieważ ich postulaty zostały zawarte w ustawie uchwalonej w piątek przez Sejm. Chodzi o abolicję, czyli niekaranie za okres bałaganu, jaki powstał po 1 stycznia, związany z wystawianiem np. recept z pieczątkami "Refundacja leku do decyzji NFZ", i możliwość odwołania się od niekorzystnych decyzji kontrolerów NFZ do prezesa NFZ, o ile aptekarze uznają ją za niesłuszną. Dlatego resort ani myśli zaniechać kontroli w aptekach, argumentując to tym, że chodzi o kontrolę nad publicznymi pieniędzmi. Prezes NRA Grzegorz Kucharewicz zapowiedział, że jeżeli żądania farmaceutów nie zostaną spełnione, aptekarze mogą pójść jeszcze dalej w swoim proteście. Z kolei w ocenie opozycji, zachowanie rządu jest cyniczne i świadczy o próbie zrzucenia odpowiedzialności za powstały bałagan na lekarzy i farmaceutów. Prawo i Sprawiedliwość zapowiedziało, że w poniedziałek złoży nowelizację ustawy refundacyjnej, która będzie korzystna dla aptekarzy. Jeszcze w tym tygodniu zaplanowano zjazd Naczelnej Rady Aptekarskiej, na którym ma być obecny minister Arłukowicz. Aptekarze liczą, że senatorowie w środę podczas posiedzenia Senatu przychylą się do ich żądań.

Co w zamian?
Tymczasem Zarząd Porozumienia Zielonogórskiego zdecydował, że od dzisiaj lekarze skupieni w tej organizacji nie będą przybijali na receptach pieczątek z adnotacją "Refundacja leku do decyzji NFZ". Nie oznacza to jednak całkowitej rezygnacji z protestu, ponieważ medycy nie odstępują od wypisywania międzynarodowej nazwy leków. Taka postawa dziwi przedstawicieli Ogólnopolskiego Związku Zawodowego Lekarzy. - Jestem tym zaskoczony i zdziwiony, bo jeszcze w czwartek czy w piątek mówiliśmy coś innego. Wygląda na to, że jednostronnie, bez uzgodnień Porozumienie Zielonogórskie wycofuje się z ustaleń - uważa Zdzisław Szramik, wiceprzewodniczący OZZL. W ocenie naszego rozmówcy, to nie jedyny problem. Powstaje bowiem pytanie, co w zamian. Jeżeli część lekarzy zdecyduje się zaprzestać przystawiania pieczątek, to chcąc nie chcąc dostosuje się do aktualnie obowiązujących aktów prawnych, a to jest wciąż ryzykowne. - Jeżeli przestaniemy przybijać pieczątki, to nie wiem, w jaki sposób uchronimy się przed represjami finansowymi NFZ - zauważa Szramik. Jego zdaniem, używanie międzynarodowej nazwy leków na receptach, co zapowiadają przedstawiciele PZ, też nie rozwiązuje problemu. Na dzisiaj w siedzibie Naczelnej Izby Lekarskiej w Warszawie zaplanowano spotkanie organizacji lekarskich prowadzących protest pieczątkowy: Zarządu Ogólnopolskiego Związku Zawodowego Lekarzy z przedstawicielami Porozumienia Zielonogórskiego, lekarzami skupionymi wokół portalu Konsylium24 oraz Polskiej Federacji Pracodawców Ochrony Zdrowia. Niewykluczone, że zapadnie na nim decyzja co do dalszych losów protestu. Wczoraj po południu PFPOZ poinformowała jednak, że zawiesza protest pieczątkowy, być może nie weźmie więc udziału w tym spotkaniu.
Zdaniem lekarzy, to, z czym obecnie mamy do czynienia, stanowi próbę skonfliktowania przez rząd lekarzy i farmaceutów, a w konsekwencji obu tych środowisk z pacjentami. - Napuszczono nas na aptekarzy, choć tak naprawdę winny całemu zamieszaniu jest rząd i złe prawo, jakie ten rząd wprowadził. To są metody służb specjalnych, a nie rządu wybranego w demokratycznych wyborach - uważa wiceszef OZZL. Jego zdaniem, rząd chciał ukryć podwyżki leków i to, że pacjenci będą więcej za nie płacić. Przypomina, że to nie pierwszy przykład, kiedy władza próbuje skłócić ze sobą pewne środowiska. - Zdaję sobie sprawę, że pieczątka umieszczana na receptach jest czynnikiem, który drażni rząd, bo pokazuje, jaką siłę stanowią lekarze i farmaceuci, którzy działają razem. Stąd usilne starania, by nas skłócić, podzielić, i jak widać, kolejny raz się to udało i to nie bez udziału naszych kolegów lekarzy - uważa Szramik.
2 grudnia 2011 r. Naczelna Rada Lekarska podjęła uchwałę rekomendującą lekarzom, po 1 stycznia 2012 r., a więc po wejściu w życie zapisów nowej ustawy refundacyjnej zamieszczanie na receptach adnotacji "Refundacja leku do decyzji NFZ", po czym 16 grudnia zawiesiła protest wbrew interesom środowiska lekarskiego. Sankcje związane z nieprawidłowym wypełnianiem recept wciąż obowiązują, a wszystkie nowelizacje łącznie z tymi nocnymi nie poprawiają rzeczywistości, która dla pacjentów jest wciąż bardzo zła.

Mariusz Kamieniecki

http://www.naszdziennik.pl/index.php?da ... d=po07.txt


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Tresura w nienawiści siłą nośną w polityce
PostNapisane: 18 sty 2012, 12:07 
Offline
Moderator

Dołączył(a): 13 lip 2009, 09:25
Posty: 31579
A ja nie chcę takiej częsci narodu - w hołdzie Mireksowi

Pisze pan Mireks, nie-Wolak, w kuriozalnej notce. Miesza wełnę z komunikacją; od razu wkracza w myślenie „prawicowców”, które zna oczywiście od podszewki , obśmiewając, wyszydzając, zestawia zdjęcia, stenogramy z dobijaniem rannych. Tusk morderca, itp… A wszystko to, bo w Polskę poszła wieść, że jednak Błasika tam nie było.. Wyszydźmy więc, ironizujmy, brońmy się!

Dziś napotkałem komentarz jednego z internautów , który zmusił mnie do smutnych refleksji. Nie przytoczę go, niestety, w wersji oryginalnej, ale treść była mniej więcej taka: „Choćbym i dowiedział się, że Putin osobiście dobijał rannych w Smoleńsku, to i tak zagłosuję przeciwko Jarkowi”. To zdanie tak naprawdę wskazuje stan psychiczny, w którym znalazło się państwo polskie. Buntujemy się przeciwko działaniom rządowym, obarczając główną winą Tuska i jego zastępów o moralnie odpychająca postawę wobec ofiar Katastrofy Smoleńskiej, zapominając że, być może, jako naród sami sobie wyhodowaliśmy żmiję na piersi. Tą żmiją jest ta część Polaków, która odarta z jakichkolwiek szat empatii, niszczy nienawistnie dogorywającą tkankę Polskości w nieprzeżartej jeszcze gangreną pozostałej części rodaków.

Pan Mireks konstatuje: „Jeśli tak ma wyglądać prawda, to wsadźmy ją sobie głęboko w dupę”.

Paralele na bok. Przestańmy winić tylko złe media! Przestańmy zrzucać całość win na rząd, gdyż on jedynie realizuje oczekiwania tej zdegenerowanej części narodu. Nie uwierzę, że tylko Bratkowscy, Michniki, Morozowscy są winni. Winni są ci, którym przez gardło, jak temu internaucie, mogą przejść takie słowa. Demokracja, ktoś zakrzyknie! Tak demokracja, ale jeszcze zostaje odczucie ludzkie, które w obliczu tragedii pozostawia za sobą polityczną niechęć. Jaki internauta byłby w stanie 11 września 2000 r. napisać o swoich rodakach w USA choćby w połowie nienawistne słowa, które padały i padną jeszcze pod adresem poległych 96 osób w Smoleńsku? Kto miałby odwagę lżyć swoich współziomków, bez względu czy podzielał ich poglądy polityczne, czy nie? Zły przykład? To przypomnijmy Johna Fitzgerald Kennedy? Czy tam ktoś pod podniósł głowę w prasie i stwierdził: „Po co on tam jechał w tym samochodzie”? No tak, można rzecz, wówczas nie było Internetu; dziś może tacy by się znaleźli. Choć ja nieco w to wątpię.

Kpiono sobie kiedyś z Kaczyńskiego, że skoro mu sie nie podoba naród, to niech sobie go zmieni.

Ja bym chętnie wymienił znaczną jego część. Czy ktoś z Ameryki Południowej nie chce może do nas przyjechać?

http://reacher.salon24.pl/382399,a-ja-n ... -mireksowi


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Tresura w nienawiści siłą nośną w polityce
PostNapisane: 18 sty 2012, 14:05 
Offline
Moderator

Dołączył(a): 13 lip 2009, 12:02
Posty: 37605
Nasi wrogowie są po obu stronach barykady i prowadzą dyskurs tak, by podnosić stan emocji do granic niemożliwości. Jedni udają żal po śmierci Lecha Kaczyńskiego i pozostałych 95 osób, a drudzy demoralizują ludzi skrajnie obrzydliwymi wpisami typu:
Choćbym i dowiedział się, że Putin osobiście dobijał rannych w Smoleńsku, to i tak zagłosuję przeciwko Jarkowi”.
Chodzi o ot, by Polacy takie poglądy przyjęli, by ci, co popełnili błąd i opowiedzieli się za PO, wciąż trwali w tym błędzie, pogrążając się coraz bardziej w stanie duchowej degeneracji. Nasi wrogowie chcą doprowadzić do skraju totalnego zezwierzęcenia tych Polaków, których wcześniej skutecznie ogłupili. Żaden człowiek, nawet przed samym sobą nie chce przyznać się do błędu - na tym więc żerują, degenerując ludzkie umysły i dusze. Mistrzowie inżynierii społecznej prosto ze szkoły Lucyfera.


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Tresura w nienawiści siłą nośną w polityce
PostNapisane: 22 sty 2012, 18:12 
Offline
Moderator

Dołączył(a): 13 lip 2009, 09:25
Posty: 31579
Obrazek


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Tresura w nienawiści siłą nośną w polityce
PostNapisane: 26 kwi 2012, 15:14 
Offline
Moderator

Dołączył(a): 13 lip 2009, 09:25
Posty: 31579
Jak przegięto w tresurze

Ponieważ od półtora miesiąca lansuję tezę o chęci oddania władzy przez PO na czas kompromitacji Euro2012, z chęcią wzięcia jej ponownie w wyborach jesiennych, z rozbawieniem obserwuję jak władza usiłuje stracić u lemingów zaufanie.
POnieważ chce stracić tylko zaufanie a nie twarz.

Przez ostatnie sześć lat PO zdobywała dusze Polaków nie przebierając w środkach. Błyskawicznie wdarła się do umysłów metodami bardzo nowoczesnymi i wyspecjalizowanymi, a teraz nie może z nich wyjść.

Przypomnę hipotezę:
Plan jest taki. Lud jest oburzony postępowaniem PO, Tusk ugina się pod "presją" oddaje władze Kaczyńskiemu, żeby nie burzyć porządku na Euro 2012. PO dzieli się na dwie-trzy frakcje. Gabinet podaje się do dymisji. Tusk dostaje kopa w górę, do UE, reszta ciepłe posadki. PiS z przystawkami przy udziale SLD i PSL rządzi do przedwczesnych wyborów, koło września-października. PO robi to co lubi najlepiej - krytykuje. EURO kończy się fiaskiem, winą obciążony zostaje Kaczyński, wybory kończą się większością dla postPOwców zrzeszonych w partyjkę o nowej nazwie.

Teraz PO ma problem jak od siebie ludzi odstręczyć.
Podnieśli podatki - dla dobra kraju. Wycieli OFE - tym się przejęli tylko konserwatyści.
Dławią edukację - nauczyciele zawsze byli grzeczni, może nie wytrzymają. Wytrzymali. Atakują ich teraz 40 godzinnym tygodniem pracy.
Jawnie mówią, że autostrad nie będzie, wyłażą przekręty i łapówki. POświęcają swoich, mało znaczących ludzi. NIC!
Tworzą reformę emerytalną, która skazuje 20% społeczeństwa na pracę do śmierci. Czają się obchodzą, pieszczą niemal te protesty. Dają alternatywę w postaci większego VAT (szybciej kasa).
Grożą interwencją siłową (dał nam przykład Jaruzelski)
I nic!
Opisują jako pewnik absurdy, w których połapałby się gimnazjalista, typu wykluczenie wybuchu przez badanie parasolki, albo sugestia napadu rabunkowego na Papałę w celu kradzieży byle jakiego auta.
A czas płynie. Muszą zdążyć w maju. Jeżeli nie zdążą, europejscy kibice i osoby wybierane przez kibiców będą pluły na widok Tuska.
A rozwiązanie siłowe, jak widać po demonstracjach 10 i 21 kwietnia odpadło, bo mundurówka zaczaiła się i czeka na rozwój wydarzeń.

Dlaczego sterowanie "wojskiem" opluwaczy odbywa się tak opornie? Bo medialni i internetowi zwolennicy PO nie są, w większości, zawodowcami, nie dostają za to pieniędzy. Dostają za to obietnice sławy i mrzonki. Są pożytecznymi idiotami. W większości ludźmi, którzy chcą po wszystkim nosić laur tego, który do końca bronił dobrego premiera przed złymi pisuarami. Ryzykują wiele, bo w przypadku pisania pod prawdziwym nazwiskiem, śmierć medialną.

Pożyteczni idioci to chyba typowy element socjalizmu. Ale mają jedną wadę, ciężko nimi wykonać nagły zwrot, bo zostali spaczeni ideologicznie.

Jeżeli moje rozumowanie jest słuszne, spodziewajcie jeszcze bardziej kretyńskich posunięć rządu, przy jednocześnie tworzącym się rozłamie w PO. Może to być rozłam osobowy (Schetyna) albo pseudokonserwatywny (Gowin)

Jeżeli moje rozumowanie jest słuszne, to poza nielicznymi, zakompromitowanymi na śmierć wyjątkami, osoby znane będą powoli "zauważać" wypaczenia rządu i cichnąć, lub tłumaczyć się, że oni nie wiedzieli wcześniej.

Problem jest taki, że bez skrajnie radykalnych posunięć Kaczyński wpadnie w pułapkę i w wyborach przegra. Dlatego godzi się z Ziobrą i po przejęciu władzy wpuści go w ministerstwa sprawiedliwości i w administrację, przez co odsunie finansowanie gdzieś na chińskie wody. Musi jeszcze jakiegoś radykała poszukać, którym załatwi nadmierne zatrudnienie urzędników, a potem odejdzie w niesławie. Jeżeli rozegra to dobrze, czytaj w czasie ważnych meczów. Lemingi tego nie zauważą w ogóle.

Tak czy tak czekają nas ciężkie czasy.

http://www.niepoprawni.pl/blog/4474/jak ... w-tresurze


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Tresura w nienawiści siłą nośną w polityce
PostNapisane: 20 maja 2012, 20:20 
Offline
Moderator

Dołączył(a): 13 lip 2009, 09:25
Posty: 31579
Bo bez propagandy nie da się tu żyć!

Nie tam zaraz, żebym miał wszystkich za pelikanów, łykających każdą zaropuchowaną żabę podaną przez telewizor, tudzież słowo drukowane, tak źle, to jeszcze nie jest, ale, że żyjemy w demokracji, młodej, bo młodej, to większość decyduje, co jest białe, a co fuj! I nie ma się co na "młodą" boczyć.

Poeta skazany powiedział, 30% normalnych wystarczy, byśmy trwali jako państwo.

Wyobraźmy sobie sytuację, że nagle z dnia na dzień telewizor mówi tylko prawdę. Czujecie to? Wstaje rano taki filialny licencjacik po przejściach, szykuje sobie paczkę chipsów do śmieciowej pracy na drugie śniadanie a tu słyszy w " Wstajesz i masz przerąbane", bezrobocie znowu wzrosło, po Euro nasilą się dalsze zwolnienia, inflacja intensywnie rozgrzewa się przed tygrysim, przyszłorocznym skokiem, dług publiczny zaokrągli się do baniastego biliona, piękne? Pewnie, że pięknie, ale co z tego wynika? Nic, takie pierdoły nie ruszają nowego 'człowieka z plastiku", on swoje wie, PiS to zło i tyle w temacie. Tak sytuacja wyglądałaby przez pierwszy dzień mówienia prawdy przez telewizor, ale co by się dalej działo, gdyby prawda na stałe zagościła w eterach?

Brr! Prawda podetnie ci skrzydła!

W kolejnych dniach nasz chipsowy wstawacz słyszy rano; w ekipie obecnego rządu ze świecą szukać ludzi kompetentnych i przygotowanych do pełnienia funkcji, większość z nich to zwykli amatorzy i dyletanci, posiadający kwalifikacje pozwalające na pełnienie funkcji, co najwyżej w siołach podbieszczadzkich zamieszkanych przez maksymalnie dwie rodziny, z których jedną stanowią oni sami a drugą ich bliścy krewni po mieczu. Pieprzenie, pomyśli wstawacz po przejściach, przecież widziałem, że spotykają się z najważniejszymi oczami świata, to ohydna i obrzydliwa pisiorowata propaganda.

Autostradą do nieba

Kolejny dzień i kolejne informacje poranne; z zaplanowanych przez rząd inwestycji w infrastrukturę, tylko ok. 50% zrealizowano a te co zrealizowano, po dwóch latach trzeba będzie ponownie realizować, bo bubel, na bublu nie zostanie. Następne wiadomości, nie, ja nie będę słuchał tego nikczemnego jadu, krzyczy do siebie licencjacik po przejściach i roztrzęsiony nakrywa gadjący telewizor swoją ulubioną gazetą. Nagle nieruchomieje, sztywnieje, wzrok robi mu się zbieżny, podchodzi bliżej, prostuje gazetę, wyciera firanką pot z czoła, co to jest? Wrzeszczy w amoku na cały regulator, co to jest? Bliski omdlenia i utraty trzeciego zmysłu czyta, a tam czerwoną farbą, na pierwszej stronie gazety stoi; Rząd nas oszukał, widmo Grecji argentyńskiej wisi nad Polską! Nagle POsiwiały, tracąc poczucie świadomości, osuwa się z wielkim rumorem na wykładzinę drewnopodobną i tylko ptaki ciernistych krzewów za oknem przypominają o tym, że jeszcze wczoraj był tu zielony raj, raj grilowanej kiełbasy wyborczej.

Czy tego chcesz dla bliźnich?

http://sevicadii.salon24.pl/419064,bo-b ... sie-tu-zyc


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Tresura w nienawiści siłą nośną w polityce
PostNapisane: 05 cze 2012, 07:59 
Offline
Moderator

Dołączył(a): 13 lip 2009, 09:25
Posty: 31579
Damscy bokserzy Platformy Obywatelskiej łączcie się

Sprawa napaści furiata Niesiołowskiego na Ewę Stankiewicz zdominowała medialny przekaz i publiczną dyskusję w kilkanaście dni temu, lecz mimo, iż skandal to niebywały ja nie uważam abyśmy ujrzeli w wykonaniu tej szemranej rządzącej ferajny coś zupełnie nowego.

Oto kolejny cham z rządzącej partii zachowuje się jak zwykły żul, a nasz „wrażliwy” na wszelkie przejawy przemocy wobec kobiet premier, swoim starym zwyczajem czekał, jak sytuacja się dalej rozwinie.

Po czterech dniach widząc, że sprawa nabiera rozgłosu i zaczyna wykraczać już nawet poza granicę Polski, zabiera nagle głos, udziela nagany oraz nakazuje przeprosiny.

Po następnych kilku dniach, kiedy miejscowe zaprzyjaźnione media coraz skuteczniej odwracają kota ogonem i zaczynają współczuć „sprowokowanemu” damskiemu bokserowi tego, że „zaatakowany” przez „pisowskie ścierwo” biedak się zmęczył, spocił i o mało nie przeziębił, premier zmienia zdanie, ogłasza damskiego boksera bohaterem, sam dokładając złośliwie, jak tylko on potrafi, Bogu ducha winnej dziennikarce.

Trwa feta na cześć Niesiołowskiego, publika bije mu brawa, a Tusk na kongresie PO wygłasza peany na cześć herosa, który w tym dniu zluzował „Bolka z Danuśkom” i sam obalił nie tylko komunę, ale i rozwalił berliński mur.

Wychodzi jednak na to, że Niesiołowski to tylko taki platformerski kapitan UB, Jajec z filmu „Pułkownik Kwiatkowski”, prymitywny tępak ze społecznego awansu, który potrafi zamiast rozumu używać jedynie pięści, zaś Tusk to taki sam jak on sadysta, jednak inteligentniejszy i podobnie jak przebiegły pułkownik Kizior z tegoż samego filmu, wolałby raczej z cynicznym uśmieszkiem przyłożyć Ewie Stankiewicz po nerkach, ale przez deskę, tak, aby nie pozostawić śladu.

Ta deska to zacytowana przez Tuska sympatyczka PO, a tak naprawdę fanatyczka i krakowska działaczka partii miłości oraz znana z nienawiści do PiS-u blogerka salonu24, Renata Rudecka-Kalinowska.

Oto fragment jej apelu wykorzystany cynicznie przez Tuska:

"Dzień, w którym zażądałeś - to są słowa kierowane do mnie (Tusk) - od legendy polskiej opozycji prof.

Stefana Niesiołowskiego przeproszenia znieważającej go i łamiącej prawo PiS-owskiej propagandystki, autorki socrealistycznych produkcyjniaków, może być dniem, w którym twoi wyborcy odwrócą się od ciebie, Donaldzie. Bo twoi wyborcy znoszą już zbyt długo zniewagi, lżenie, prowokacje, oszczerstwa, chamstwo, insynuacje i kłamstwa ludzi, wobec których ty wykazujesz zbyt wiele wyrozumiałości
"

Jej wyrażoną dosadnie troskę można przyrównać jedynie do listu jakiegoś zwyrodniałego komucha, wystosowanego do Bolesława Bieruta i zawierającego apel, aby ten nie obchodził się aż tak łagodnie z karłami reakcji i zamiast zwykłego zrywania paznokci i sadzania na nodze taboretu, zaczął wreszcie publicznie wbijać ich na pal.

Są również opinie, że ktoś Tuska nieźle wypuścił w maliny gdyż owa blogerka-fanatyczka jest pośmiewiskiem nawet u części zwolenników PO oraz jest masowo blokowana za kłamstwa i chamstwo.

Aby zrozumieć i poznać Tuska lepiej, warto wrócić do kampanii wyborczej z 2007 roku i przypomnieć sobie pewną plotkę, która pojawiła się w tygodniku Wprost i cytowana była krótko przez nieliczne media:

To nie Prawo i Sprawiedliwość, ale Liga i Samoobrona chcą zaatakować Donalda Tuska aferą obyczajową – ustalił "Wprost". Sprawę przeszłości lidera PO pilotuje gdańska posłanka Samoobrony Danuta Hojarska.

Danuta Hojarska już kilka miesięcy temu opowiadała dziennikarzom "Wprost" o policyjnych archiwach, w których mają się znajdować akta dotyczące rzekomego bicia żony przez lidera Platformy. Chciała skontaktować nas z tajemniczymi informatorami, którzy mieli opowiadać o tej sprawie. Obiecywała nawet, że może przywieźć do Sejmu dokumenty na ten temat. "Wprost" nie skorzystał z jej usług.”

„To było jeszcze za komuny. Jak Tusk mieszkał z żoną w akademiku, to policja dwa razy dziennie do niego wyjeżdżała. Znam byłego milicjanta, który ma odpowiednie dokumenty, ale boi się zemsty i prosi o anonimowość. On mówi też, że Tusk w drzewo uderzył kiedyś po pijanemu, ale to też zostało zatarte
.”

Dzisiaj po niemal pięciu latach od ukazania się tej informacji, tak zwana ulica i sejmowe korytarze szepczą, że podobnie jak dziadek z Wehrmachtu w 2005 roku, te sadystyczne inklinacje Tuska i fizyczne maltretowanie tuż po ślubie własnej żony to w stu procentach prawda, którą potwierdzają zachowane dokumenty Milicji Obywatelskiej.

Długą przeszliśmy drogę od 1945 roku i niezłego bałaganu w głowach narobiły Polakom „elity” zainstalowane tu przez ludzi Stalina, których potomkowie do dziś mentalnie chodzą w onucach i walonkach.

Z kraju słynącego niegdyś w całej Europie z atencji, szacunku, uwielbienia i poważania dla kobiet staliśmy się państwem, na którego czele aż roi się od damskich bokserów i jednocześnie całą gębą europejczyków.

Źródła:

http://www.pardon.pl/artykul/2299/hojar ... k_bil_zone

http://rosemann.salon24.pl/420211,opera ... ewski-omon

http://kokos.salon24.pl/423494,damscy-b ... aczcie-sie


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Tresura w nienawiści siłą nośną w polityce
PostNapisane: 16 cze 2012, 12:02 
Offline
Moderator

Dołączył(a): 13 lip 2009, 09:25
Posty: 31579
Nienawiść jak pomidory można już uprawiać bez gleby

Nagroda Nobla

Szanowni Państwo!

Nienawiść, podobnie jak roślina, żeby zakwitła i wydała owoce, powinna dobrze być zakorzeniona w glebie. Lenin taką glebę stworzył z niedostatku biedaków, którym wskazał burżujów, jako przyczynę ich cierpień. Hitler za całe zło obarczył Żydów. Na takich glebach nienawiść mogła się rozwijać znakomicie.

W XXI wieku okazało się, że pomidory można uprawiać bez gleby, podobnie jak nienawiść. Tu prekursorem niewątpliwie jest Tusk. Jego ekipa uporczywie wmawiała Polakom, że powinni nienawidzić PiS-u, wcale nawet nie podając powodu. Sam fakt nienawiści do tej partii wystarczy, żeby poczuć się kimś lepszym. Znalazł się nawet fanatyczny wyznawca, który dopuścił się mordu na tle... No właśnie jak to nazwać? Ideowym? Nie. Po prostu politycznym.

Udało się wyhodować nienawiść w najczystszej postaci bez jakiegokolwiek podłoża. To zasługuje na Nagrodę Nobla. Tylko w jakiej dziedzinie? Nie pokojowej przecież. Chyba więc biologii?

Małgorzata Todd

www.mtodd.pl;


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Tresura w nienawiści siłą nośną w polityce
PostNapisane: 16 cze 2012, 22:17 
Offline
Moderator

Dołączył(a): 13 lip 2009, 09:25
Posty: 31579
Tresura umysłów

Panuje totalna dyktatura głównego nurtu. Wiele osób dobrowolnie i z chęcią poddaje się miękkiemu totalitaryzmowi - mówi Krzysztof Szczerski, poseł PiS, b. wiceminister spraw zagranicznych, w rozmowie z Dawidem Wildsteinem.

Jesteśmy tuż po przemarszu rosyjskich kibiców przez Warszawę. Nie obyło się bez zadym, prowokacji i symboli komunistycznych. Jak Pan ocenia całą tę sytuację
Trudno pozbyć się wrażenia, że strona rządowa chce ugrać na przemarszu rosyjskich kibiców swój interes w walce z opozycją. A to przecież politycy z obozu władzy prowokowali i zaogniali emocje związane z pobytem Rosjan i tym meczem. Zaczęło się od skandalicznych sugestii Joanny Muchy w sprawie zmiany hotelu ekipy rosyjskiej zagrożonej rzekomo przez Marsz Pamięci o 10 kwietnia. A potem było już coraz gorzej, aż po dziwne przyzwolenie Hanny Gronkiewicz-Waltz na przemarsz w oderwaniu od przepisów i normalnych procedur prawnych dotyczących demonstracji. Kalkulacja była taka, że ewentualne awantury i zadymy będzie można wykorzystać do ataku na opozycję. Teraz obserwujemy wspólny, medialny front „przepraszania Rosjan za Polaków”. Chodzi o to, by stworzyć dwie grupy – z jednej strony ludzi światłych, zawstydzonych wybrykami nieodpowiedzialnych grup Polaków, a z drugiej – złych kiboli (w domyśle PiS-owskich), których należy wyeliminować z przestrzeni publicznej. Do tych drugich zalicza się wszystkich, którzy nie popierają rządu i stawia się znak równości między nimi i chuliganami. Wpisuje się to zresztą także w obecną od czasów tragedii smoleńskiej opowieść „o konieczności pojednania polsko-rosyjskiego” lansowaną przez „tych światłych”. Ale ponieważ zbudowana jest ona na kłamstwie smoleńskim, to nie może być trwała i w rzeczywistości sprowadza się do kilku kiczowatych gestów służących propagandzie środowisk prorządowych i do walki z opozycją.

Podczas marszu pobito naszego przyjaciela, dziennikarza „Gazety Polskiej Codziennie” Wojciecha Muchę. Zamiast głosów potępienia tej agresji, już widzimy bagatelizowanie sytuacji bądź wręcz atak na Wojtka.
Agresja kibiców rosyjskich w stosunku do dziennikarza łamie tę ustaloną już opowieść, że źli byli Polacy, a dobrzy Rosjanie. Stąd próba zbagatelizowania tego incydentu. Dochodzi do tego też inny aspekt. Rządy Platformy Obywatelskiej to projekt totalny, forma totalitaryzmu w białych rękawiczkach. Wymaga ona absolutnego i ciągłego grania na emocjach. Człowiek, który jest zwolennikiem dzisiejszego obozu władzy, musi mieć na wszystko prostą odpowiedź, jednoznaczną. To jest dobre, a tamto złe. Dziennikarz „Gazety Polskiej Codziennie” nie jest więc po prostu dziennikarzem, ale dziennikarzem złego medium, które należy wykluczyć. Jeśli oberwie, należy się z tego wręcz cieszyć. Jest to ktoś wyjęty spod prawa do bycia pokrzywdzonym – tak samo jak Ewa Stankiewicz. Na swój sposób zresztą analogiczną sytuację widzimy dziś w całej Unii Europejskiej. Tam też panuje totalna dyktatura głównego nurtu. W obu wypadkach wykluczenie dotyka osób, które ośmielają się przeciwstawić głównemu nurtowi interesów i opinii. To smutne i niebezpieczne, bo wiele osób dobrowolnie i z chęcią poddaje się takiemu miękkiemu totalitaryzmowi. Zastępuje on samodzielne myślenie i daje pewność, że w każdej chwili ma się gotową odpowiedź na każdy problem PiS = zły, główny nurt = dobry. To nieustanna tresura umysłów.

Jak Pan ocenia Euro – nagle się okazało, że w obrębie tej modernizacji ma prawo pojawiać się polska flaga, polski hymn, uczucia dumy narodowej – jak Pan widzi samo Euro W ciemnych czy jasnych barwach
Nie należy przesadzać ani z krytyką, ani z zachwytami. Trzeba zrozumieć, że Euro nie zmieni fundamentalnie Polski, czy to w sferze symbolicznej, czy praktycznej. Problem polega na tym, że w Polsce, gdy państwo się zwija, jest coraz słabsze, do fundamentalnej rangi urastają małe rzeczy. Jest to forma kompensacji słabości wspólnoty. Otwieramy jedną, jedyną autostradę – i tym nagle ekscytuje się cały naród. No bo czym innym Tymczasem Euro 2012 nie jest wydarzeniem, które zmieni zły stan naszego państwa. Budowa stadionów nie jest osiągnięciem cywilizacyjnym. Nie przesadzałbym więc z państwowotwórczą rolą Euro. Tymczasem ostatnio rząd zamiast rządzić, zamienia się w drużynę szalikowców. Faktycznie Euro 2012 wyzwoliło patriotyczne emocje – i bardzo dobrze. Ale tego typu uczucia często cechuje przemijalność, dlatego nie mogą zbudować trwałej wspólnoty. Oczywiście bardzo się cieszę z widoku tylu polskich flag i szanuję tych, którzy kibicują naszej reprezentacji. Ale nie możemy zapominać o naprawdę poważnych sprawach – Polska jest rozkradana, powoli oddawana część po części innym państwom. A jedyne, co nam się oferuje w zamian, to lepki budyń przykrywający to, co ważne. Np. w zalewie informacji o Euro zupełnie zniknął temat Smoleńska i nowych ustaleń w tej materii.

Myśli Pan, że uda się ukryć sprawę tragedii smoleńskiej
Nie. Wbrew zabiegom polityków PO wszystko wskazuje na to, że sprawa smoleńska coraz bardziej rządowi ciąży. Tragedia smoleńska wciąż za nim podąża, jak cień. Dlatego zresztą kłamstwo rządowe coraz bardziej się potęguje i jest coraz bardziej absurdalne i totalne. To właśnie świadczy o słabości dzisiejszego obozu władzy. Rządzący wiedzą, że istnieje szansa dotarcia do prawdy i są coraz bardziej przerażeni, ich reakcje są coraz bardziej nerwowe. Sytuacja zaczyna przypominać wręcz powieść kryminalną. Żeby przestępca utrzymał swoją opowieść, musi kłamać co do każdego szczegółu. Jeżeli jego wersja zacznie się łamać choć w jednym miejscu, cała opowiastka się posypie. Kłamie więc totalnie, ale prawda wyjdzie na światło dzienne.

Rząd z perspektywy ław opozycji musi wyglądać źle. Ale czy swoista skuteczność rządu nie imponuje Panu
Platforma oferuje Polakom psychopolitykę, zarządzanie emocjami, PR. Tymczasem mam uczucie, że rząd Donalda Tuska pluje mi, jako polskiemu posłowi, w twarz. Rząd nie informuje mnie o tym, co robi, nie akceptuje żadnych dyskusji czy konsultacji, usiłuje ukryć przede mną jako posłem opozycji swoje działania. Tymczasem dzieją się sprawy fundamentalne dla naszego kraju, a rząd unikając informacji na ten temat, po prostu łamie prawo. W UE następuje zmiana reguł gry. Coraz wyraźniejsza staje się tendencja do tworzenia federacji na wzór spółki, w której bogatsze kraje (szczególnie Niemcy) będą mogły kontrolować politykę słabszych i biedniejszych państw, czyli brutalnie wkraczać w ich suwerenność. Rodzi się wizja Unii hierarchicznej – w której silniejsze państwa kontrolują słabsze i za nie decydują. Dzisiejszy układ rządzący Polską akceptuje tę nową wizję UE, mimo że jej konsekwencją będzie marginalizacja Polski. Rząd Rzeczypospolitej ukrywa więc ten proces przed obywatelami, ukrywa akceptację dla wspomnianych antydemokratycznych przemian, oszukując Polaków i bojąc się zapytać o ich opinię.

W poniedziałek będzie rocznica urodzin Lecha Kaczyńskiego. Jak ocenia Pan postać tego polityka w kontekście dzisiejszej polityki
Naszym szczęściem jest to, że Polska ma swoich bohaterów, do których może się odwoływać. Nie jest tak, że cała polska polityka to działania ludzi z „nocnej zmiany”, spod znaku Donalda Tuska i jego koleżków. Dziedzictwo Lecha Kaczyńskiego jest aktualne – pozostaje dla nas wyzwaniem, konkretnym projektem politycznym. Trzeba pamiętać o myśli państwowej śp. Prezydenta, która powinna stać się dla nas drogowskazem politycznym. Dzisiejszy stan Polski nie wynika bowiem z tego, że tak akurat mielą koła historii, ale z konkretnych błędów niekompetentnego rządu. Można je odwrócić, gdy powrócimy do władzy i zrealizujemy zobowiązanie wobec śp. Prezydenta. Polska ma potencjał i znowu będzie wielka

http://niezalezna.pl/29957-tresura-umyslow


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Tresura w nienawiści siłą nośną w polityce
PostNapisane: 20 sie 2012, 09:28 
Offline
Moderator

Dołączył(a): 13 lip 2009, 09:25
Posty: 31579
Kuriozalny pozew. Czy Michnik jest terrorystą?

Adam Michnik, swoim już tradycyjnym zwyczajem uprawiania polemiki, skierował wobec Rafała Ziemkiewicza pozew sądowy o zniesławienie. Nie byłoby w tym nic wyjątkowego, gdyby nie to, że Ziemkiewicz pozwolił sobie na upublicznienie treści tego pozwu w sieci.

Polecam obejrzenie tego filmu bo gwarantuje humor godny filmów S.Barei.

Wygląda na to, że to sam Adam Michnik pisał pozew i to w momencie nadejścia potężnej weny, która poskutkowała elokwencją spotykaną ładnych parę dekad temu na plenach KC KPZR a zwłaszcza przypomina tyrady I Sekretarza Gomułki.

I nie jest to bynajmniej złośliwość na wyrost, bo treść pozwu we fragmentach czytanych przez autora Polactwa, wręcz do złudzenia przypomina wystąpienia towarzysza Wiesława.

Sprawa dotyczy artykułu "Palikot licytuje" w Gazecie Polskiej z 29 lutego bieżącego roku autorstwa RAZa, w którym to "...zawarte zostały nieprawdziwe, obraźliwe i zarazem wysoce zniesławiające wypowiedzi dotyczące powoda Adama Michnika. Bezpodstawnie, kłamliwie pozwany pomówił Adama Michnika, że ten 'posuwa się do terroryzowania J.M. Rymkiewicza' i czyni to rzekomo przy użyciu 'usłużnych, rozgrzanych sędziów'..."

Co jest wg Michnika nieprawdą ponieważ m.in. "powód Adam Michnik nigdy nie parał się tego typu działalnością, typową raczej dla terrorystów ani też nie ma on na swe użycie żadnych sędziów".

Logika takiego rozumowania albo poraża albo uwłacza ludziom powyżej pewnego, przeciętnego poziomu inteligencji. I jest to pierwszy argument za tezą iż redaktorowi Michnikowi pozew sądowy pomylił się z łamami Gazety Wyborczej.

W publicystycznym tonie Michnik pisze dalej w dokumencie że "to, co napisał Ziemkiewicz jest w istocie brednią", po czym następuje Krytyka - "Nie sposób znaleźć dla niej żadnego uzasadnienia czy usprawiedliwienia, bo przecież nie sposób usprawiedliwić złej woli czy też skandalicznego braku jakiejkolwiek, minimalnej chociażby staranności czy rzetelności. Oczywiście, Ziemkiewicz nie jest dziennikarzem. To jednak nie oznacza, że nazywając siebie górnolotnie publicystą i komentatorem, jest automatycznie zwolniony z jakichkolwiek wymogów staranności a tym samym całkowicie bezkarny".

Brzmiałby to groźnie gdyby cofnąć się w późne lata 60 ale dzisiaj budzić może wyłącznie szczery śmiech przeciwników Michnika a jego zwolenników jedynie żenować i wstydzić.

"Powód nigdy nie podejmował żadnych działań wobec Rymkiewicza. Nigdy też nie pozwał go do sądu."

No tak, Rymkiewicza pozwała przecież Agora.

Michnik jest w swoim żywiole - "Wedle słowników, co odpowiada też potocznemu rozumieniu, terroryzować to inaczej zastraszać kogoś przemocą lub okrucieństwem. To także zmuszać kogoś do czegoś gwałtem, przemocą albo grożbami. Podobnie uwłaczające i obrzydliwe jest twierdzenie, że powód A.Michnik używa 'usłużnych sędziów'. Jest to obraźliwe nie tylko dla powoda ale też dla tysięcy polskich sędziów, których Ziemkiewicz całkowicie bezpodstawnie posądza o stronniczość a może nawet i korupcję. Może w tym procesie Ziemkiewicz zechce wskazać konkretnie owych rzekomo 'rozgrzanych i usłużnych sędziów'. Niewątpliwie trzeba go będzie o to zapytać. Zapewne pan publicysta, skoro pisze takie rzeczy, to dysponuje odpowiednią listą sędziów i dowodami na ich usłużność."

Nie wiem czy znajdzie się człowiek aż tak bardzo pozbawiony poczucia humoru, żeby nie wybuchnąć śmiechem na widok takich sformułowań w pozwie sądowym.

Ale to nie koniec groteski - "Sformułowane przez pozwanego wypowiedzi zawierające ewidentne kłamstwo, rozpowszechnione w powszechnie dostępnym medium, tj. prasowym tygodniku, są działaniem godzącym w dobra osobiste powoda A.Michnika (w tym jego cześć zewnętrzną) i jego dobre imię oraz reputację i wiarygodność w oczach opinii publicznej."

Czym jest "cześć zewnętrzna" Adama Michnika, tego powód nie wyjasnia.

Następnie redaktor naczelny GW snuje założenie, że Ziemkiewicz chce mu po prostu "dokuczyć i zaszkodzić"oraz "zyskać dla siebie poklask i publicystyczną akceptację".

I perełka, która powinna przejść do annałów polskiego sądownictwa - Ziemkiewicz mianowicie "...w celu dokuczenia powodowi i kreowania jego negatywnego wizerunku w opinii publicznej, posługuje się też kretyńskim zwrotem 'michnikowszczyzna.'"

I następna - "Czytelnicy Gazety Polskiej, reprezentują w wiekszości, taką samą spiskową wizję świata jak pozwany Ziemkiewicz, toteż zapewne z radością przyklasnęli pozwanemu". Nie sposób się nie zgodzić z Adamem Michnikiem, pozostaje przyklasnąć.

I następna - "Pozwany, w miejsce rzeczowej debaty czy nawet krytyki, zaproponował powodowi i czytelnikom rynsztok, w którym jak widać doskonale się czuje..."

I następna - "określenia fałszywe i zniesławiające, padły z ust osoby rzekomo wykształconej... która sili się na bycie mądrym rzekomo komentatorem spraw wszelkich...".

Czy można pozwalać na coś takiego? Oczywiście, że nie - "Na taką niegodziwość, nie sposób w żadnym razie się godzić, ani też nie może być dla niej przyzwolenia w praworządnym, demokratycznym państwie prawa. Nikt, także Ziemkiewicz, nie może się stawiac ponad prawem i liczyć na bezkarność dla swoich działań... ewentualne kompleksy wobec A.Michnika, powinien pozwany leczyć na innym polu a nie na łamach prasy, ze szkodą dla innych osób".

Bo nie zapominajmy kim nie jest Adam Michnik - "Powód A.Michnik nie jest politykiem, nie pełni żadnych funkcji publicznych i nie jest funkcjonariuszem publicznym... w odróżnieniu od pozwanego Ziemkiewicza, nie aspiruje do funkcji 'medialnego wieleba'".

Niech to będzie puentą.

I pozostaje tylko poczekać do listopada na wyrok sprawiedliwego sądu, który pokaże jak blisko jest już IIIRP do realnej demokracji.

Co zrobią "rozgrzani sędziowie"?

http://polakoczerwoni.salon24.pl/441698 ... terrorysta


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Tresura w nienawiści siłą nośną w polityce
PostNapisane: 12 wrz 2012, 19:38 
Offline
Moderator

Dołączył(a): 13 lip 2009, 09:25
Posty: 31579
PiS żąda dymisji Nałęcza


PiS żąda przeprosin od Tomasz Nałęcza, a także jego dymisji za obrazę katolików. W wypowiedzi dla jednej ze stacji radiowych użył słów „Obudź się Polsko – to hasło hitlerowców z lat 30-tych”.

Doradca prezydenta Bronisława Komorowskiego w ten sposób nawiązał do hasła marszu w obronie TV Trwam zaplanowanego na 29 września w Warszawie.

Poseł Adam Hofman stwierdził, że tłumaczenia różnych zwrotów i szukania ich korzeni
są niedorzecznością.

- Przecież nikt z nas, polityków którzy cały czas są w sporze z Platformą Obywatelską, nie powołuje się na to jak na kanale Al Dżazira tłumaczy się i podpisuje się np. Donalda Tuska, który tam jest relacjonowany po arabsku. Ja przepraszam za akcent, ale po arabsku podpisuje się Platformę Obywatelską jako ‘Al-Kaida Al Amadaia’, ale ja przecież nie będę mówił, że Platforma Obywatelska jest z Al-Kaidą, że odwołuje się do spuścizny terroryzmu, że odpowiada za to, że morduje się niewinnych ludzi i dzieci, bo to jest manipulacja
i naiwne podejście. To robi profesor Nałęcz, my tego robić nie chcemy – mówi Hofman.

Poseł Andrzej Jaworski zwrócił uwagę, że takie słowa nie mogą przejść bez echa.

- Chcę przypomnieć, że także redemptoryści w czasie drugiej wojny światowej zapłacili życiem za to że byli kapłanami. W samej Warszawie na Woli Niemcy wymordowali w ’44 roku trzydziestu redemptorystów. Chcę powiedzieć, że nie możemy się na to zgodzić, aby doradca prezydenta w ten sposób się wypowiadał i dlatego żądamy, aby pan prof. Nałęcz przeprosił tych wszystkich katolików i te osoby te setki tysięcy osób, które wybierają się na marsz albo będą się z tym marszem identyfikowały. A od prezydenta Bronisława Komorowskiego żądamy, aby pana Tomasza Nałęcza zdymisjonował – mówi Jaworski.

Parlamentarzysta dodał, że celem takiej wypowiedzi jest zniechęcenie Polaków do uczestnictwa w marszu.

Poseł Małgorzata Sadurska poinformowała, że marsz „Obudź się Polsko” odbędzie się
i rozpocznie o godz. 12. 00 na placu Trzech Krzyży.

- (…) a my 29 września przejdziemy ulicami Warszawy, przejdziemy domagając się poszanowania wolności słowa, poszanowania wolności mediów, poszanowania godności człowieka, poszanowania godności polskiej rodziny, poszanowania godności każdego pracownika i każdego Polaka. W pokojowej manifestacji przejdziemy ulicami Warszawy przez Nowy Świat, Krakowskie Przedmieście na Plac Zamkowy. W czasie tego marszu będziemy właśnie chcieli obudzić Polaków tych którzy jeszcze śpią, tych którzy nie widzą,
że źle się dzieje w naszej Ojczyźnie, że potrzeba podjąć konkretnych działań żeby Polska była krajem, w którym każdy mógłby żyć godnie – mówi Sadurska.

http://www.radiomaryja.pl/informacje/pi ... i-nalecza/


Góra
 Zobacz profil  
 
Wyświetl posty nie starsze niż:  Sortuj wg  
Utwórz nowy wątek Odpowiedz w wątku  [ Posty: 71 ]  Przejdź na stronę 1, 2, 3, 4, 5  Następna strona

Wszystkie czasy w strefie UTC + 1


Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zalogowanych użytkowników i 4 gości


Nie możesz rozpoczynać nowych wątków
Nie możesz odpowiadać w wątkach
Nie możesz edytować swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz dodawać załączników

Szukaj:
Skocz do:  
 cron
Powered by phpBB © 2000, 2002, 2005, 2007 phpBB Group
Przyjazne użytkownikom polskie wsparcie phpBB3 - phpBB3.PL
Nasi przyjaciele: Strony Patriotyczne
Linki pozycjonujące: Fenster aus Polen / Schüco Fenster / Drutex Fenster / Fenster Preise / Haustüren /