Polskie-Forum.pl


Wolne i niezależne forum dyskusyjne / opinie polityczne / aktywność obywatelska / patriotyzm / Polska / wolna dyskusja


Wszystkie czasy w strefie UTC + 1




Utwórz nowy wątek Odpowiedz w wątku  [ Posty: 71 ]  Przejdź na stronę Poprzednia strona  1, 2, 3, 4, 5
Autor Wiadomość
 Tytuł: Re: Bolszewizm w Polsce, kontynuacja i reaktywacja
PostNapisane: 05 gru 2013, 08:43 
Offline
Moderator

Dołączył(a): 13 lip 2009, 09:25
Posty: 31183
Defensorzy sierpa i młota

Wałbrzyska prokuratura tropi osoby, które pomagały kibicom Górnika Wałbrzych w rozwieszeniu transparentu „Za Wilno, za Katyń, Grodno, za Lwów zapłaci czerwona hołota” w obecności rosyjskiego ambasadora.

W poniedziałek „Nasz Dziennik” poinformował, że podczas ubiegłotygodniowej wizyty rosyjskiego ambasadora w Wałbrzychu policja zatrzymała i osadziła w areszcie trzech mężczyzn. Odwiedziny Aleksandra Aleksiejewa związane były z otwarciem po remoncie cmentarza sowieckich żołnierzy w dzielnicy Gaj.

Zatrzymani próbowali rozwinąć transparent z tekstem „Za Wilno, za Katyń, Grodno, za Lwów zapłaci czerwona hołota” i umieszczonym na nim przekreślonym sierpem i młotem. Akcję zorganizowała grupa kibiców Górnika Wałbrzych.

Wałbrzyska prokuratura rejonowa nie dość, że nie umorzyła sprawy, to jeszcze teraz próbuje ustalić, kto wspierał mężczyzn w ich przedsięwzięciu.

W poniedziałek Rafał Lewandowski, jeden z oskarżonych, został wezwany na przesłuchanie. Prokurator usiłował się dowiedzieć, czy ktoś przewiózł ich na wałbrzyski rynek samochodem i skąd wzięli transparent. Sprawa, podobnie jak przebieg całej wizyty ambasadora, zaczyna przybierać szokujący obrót. Kibice mieli świadomość, że śledzili ich funkcjonariusze policji w cywilu, ale nie do końca zdawali sobie sprawę z tego, co może się później wydarzyć.

Już po aresztowaniu postawiono im zarzut, że wspólnie i w porozumieniu nawoływali do nienawiści na tle różnic narodowościowych i publicznie znieważyli obywateli Federacji Rosyjskiej z uwagi na przynależność narodową w ten sposób, że przed urzędem miejskim próbowali rozwinąć ten transparent. Policja zastosowała również dozór policyjny i konieczność meldowania się dwa razy w tygodniu na komendzie.

Sprawa jest o tyle ciekawa, że treść transparentu jest antykomunistyczna i antysowiecka, ale nie antyrosyjska. Słynna opozycyjna pieśń z czasu stanu wojennego odwoływała się w tym fragmencie do „Marszu oddziału ’Zapory’”, w którym żołnierze mjr. Hieronima Dekutowskiego śpiewali: „Za Zamek, za Katyń, za Sybir, za krew/ Zapłaci ’Zapory’ piechota”.

– Przecież to hasło nie jest związane z żadną narodowością, a dotyczyło ono potępienia bolszewików i komunistów. A przecież komunizm jako system totalitarny jest wyraźnie również potępiony w obowiązującej w Polsce Konstytucji – mówi Zbigniew Romaszewski, były senator i opozycjonista z czasów PRL. W jego ocenie, prokurator, który podjął się postawienia zarzutów, wykazał się nadgorliwością. – Jeżeli za „czerwoną hołotę” uważa się goszczącego w Wałbrzychu ambasadora, jest to jego prywatna sprawa – dodaje.

„Nasz Dziennik” dotarł do jednego ze świadków zdarzenia, dziennikarza Polskiego Radia Wrocław. – Chciałbym się oczywiście powstrzymać od oceny tej sytuacji. Widziałem, że stoi trzech kibiców Górnika Wałbrzych pod ratuszem. Przystanąłem i chciałem zobaczyć, jak będzie się rozwijać akcja. Nagle podeszło do nich kilku policjantów, którzy postanowili ich legitymować. Mając umówione spotkanie, po prostu odszedłem – relacjonuje Michał Wyszowski. Dziennikarz był zaskoczony, że sprawa przybrała taki obrót.

Zabezpieczenie wizyty rosyjskiego ambasadora w Wałbrzychu potraktowano priorytetowo, legitymowano i zatrzymywano grupy młodzieży i bacznie obserwowano, by nikt nie próbował jej „zakłócić” okrzykami czy wywieszeniem transparentu.

Największym kuriozum jest fakt, że ambasador przyjechał otworzyć odremontowany sowiecki cmentarz wojenny, na którym zostało pochowanych kilkuset sołdatów, głównie ofiar tyfusu, a także zmarłych w wyniku odniesionych ran. Czerwonoarmiści są w Polsce symbolem drugiej okupacji i agresji 17 września 1939 roku. Ich pochód przez Polskę wiązał się z terrorem oddziałów NKWD, gwałtami, rabunkiem mienia, a w końcu z ich kilkudziesięcioletnią obecnością w granicach naszego państwa.

Przez ponad 20 lat nikt tym cmentarzem się nie interesował. Jednak po 10 kwietnia 2010 r. postanowiono go poddać renowacji, powstał komitet odbudowy nekropolii. Akcję sfinansowała rosyjska ambasada. Na cokole pomnika Rosjanie zamontowali nową tablicę. Starą, z tekstem „Cmentarz Żołnierzy Radzieckich. Ci młodzi, teraz w większości bezimienni prości żołnierze, oddali to, co mieli najcenniejszego – swe życie. Zrobili to, walcząc z nazistowskim najeźdźcą, a nie w imię politycznych układów. Nie zapomnimy o nich” zamieniono na inną. Teraz inskrypcja brzmi tak: „Wieczna Chwała Bohaterskim Żołnierzom Armii Radzieckiej poległym w bitwach o wyzwolenie Polski”.

– To jest terytorium Polski i z władzami polskimi takie inskrypcje powinny być uzgadniane. Rosja, ale też inne kraje, takie jak Niemcy, prowadzą bardzo konsekwentną politykę historyczną. Bez względu na to, kto zwycięża w wyborach, jest ona kontynuowana. W Polsce tej polityki nie ma – kwituje prof. Ryszard Terlecki, historyk i poseł PiS.

Maciej Walaszczyk

http://www.naszdziennik.pl/polska-kraj/ ... mlota.html


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Bolszewizm w Polsce, kontynuacja i reaktywacja
PostNapisane: 06 lut 2014, 07:43 
Offline
Moderator

Dołączył(a): 13 lip 2009, 09:25
Posty: 31183
Rządząca Polską dzicz podziękuje Kiszczakowi za to, że w czasach nadziei Polaków na lepszy los ich i ich Ojczyzny, mordował, terroryzował, więził i prześladował Polaków w ich własnej Ojczyźnie. Nic dodać, nic ująć. Mamy całą prawdę o PO, SLD, PSL i palikotach jak na dłoni.

Laurka dla Kiszczaka

Postkomuniści wraz z rządzącą PO szykują wspólną uchwałę z okazji 25. rocznicy rozpoczęcia obrad Okrągłego Stołu. Składają „podziękowania” pod adresem uczestników ugody, a więc również Czesława Kiszczaka, szefa policji politycznej PRL.

Prezydium Sejmu zdecydowało, że wicemarszałkowie Sejmu z PO i SLD opracują wspólny projekt uchwały w 25. rocznicę obrad Okrągłego Stołu. Odpowiedzialnymi za tę inicjatywę są Cezary Grabarczyk z PO i Jerzy Wenderlich z SLD. Teksty różnią się, konieczna okazała się praca nad redakcją wspólnego projektu, tak by mogła go przyjąć większość sejmowa. Potem dokument zostanie zaprezentowany innym klubom parlamentarnym.

– Skoro udało się zawrzeć kompromis 25 lat temu, to dziś uważam, że zawieranie kompromisu dla opisania tamtej sytuacji jest łatwiejsze – ocenił Wenderlich. Antoni Macierewicz (PiS) zastrzega, że nie poprze żadnej uchwały, która nawet w zawoalowany sposób będzie oddawała hołd Czesławowi Kiszczakowi. – To byłby dzień hańby tego Sejmu – podkreśla Macierewicz. – Pochwała Okrągłego Stołu przez większość sejmową jest jedynie rytualną pochwałą zdrady spisaną na papierze przez beneficjentów Magdalenki – ocenia dr hab. Sławomir Cenckiewicz, historyk.

Karty na stół
Co konkretnie zawierają propozycje? Projekt Platformy wyraża „wdzięczność” dla uczestników paktu politycznego sprzed 25 lat oraz akcentuje, że porozumienie przy Okrągłym Stole doprowadziło do: „częściowo demokratycznych wyborów” z 4 czerwca 1989 roku i „pozwoliło budować Polskę, która jest ojczyzną wszystkich Polaków niezależnie od ich poglądów politycznych i zaangażowania w przeszłości”. „Wybory te pokazały wielkie poparcie Polaków dla kierunku politycznych przemian zachodzących w naszym kraju. Następstwem tych wydarzeń było powołanie we wrześniu 1989 roku pierwszego po wojnie niekomunistycznego rządu, na którego czele stanął śp. premier Tadeusz Mazowiecki” – czytamy w projekcie, do którego dotarła PAP. Wymieniono w nim również starą baterię propagandowych argumentów, jakie na tę okazję ukuto przed ćwierćwieczem, a więc m.in. że w wyniku okrągłostołowych układów uniknięto „eskalacji konfliktu i konfrontacji”, „przemiany dokonały się w sposób pokojowy”, a Okrągły Stół stał się odtąd wzorem dochodzenia do porozumienia dla społeczeństw i narodów, które stają w obliczu ostrych konfliktów wewnętrznych„.

Sojusz również chce wyrażać podziękowania ”wszystkim, którzy przyczynili się do realizacji koncepcji porozumienia narodowego„. W tym przypadku uchwała gromadzi całą stertę utartych, lecz nieprawdziwych banałów. Okrągły Stół jest więc: ”przykładem politycznej mądrości, dowodem patriotyzmu jego twórców, zachętą dla innych – podzielonych narodów„, ”drogą dialogu i kompromisu„, ”impulsem do pokojowych, demokratycznych przemian ustrojowych„, powodem do ”unikatowej w historii Europy bezkrwawej transformacji ustrojowej„, ”przykładem dla innych państw regionu„, ”inspiracją dla skonfliktowanych społeczeństw„.

Laboratorium pierestrojki
Sławomir Cenckiewicz uważa zawartość obu projektów za kamień węgielny ”systemowej koalicji III RP – od Platformy do postkomunistów„. – Przywykłem już do rytualnych oświadczeń wygłaszanych w Sejmie w związku z kolejnymi rocznicami historycznych wydarzeń. Nie mają one jednak żadnego znaczenia ani też większej wartości merytorycznej. Bo przecież w rzeczywistości – Bogu dzięki – sowieckie ”laboratorium pierestrojki„, jakim był ”polski okrągły stół„ (określenie Jaruzelskiego z rozmowy z Gorbaczowem), nigdy nie stało się wzorem do naśladowania dla kogokolwiek – wyjaśnia historyk. Jak podkreśla, dosłownie wszędzie – w Czechach i na Słowacji, na Węgrzech i w Rumunii, w Niemczech, a nawet w upadającym Związku Sowieckim w 1991 r. de facto przekreślono model reglamentowanej transformacji. – To, co miało się stać wzorem do naśladowania, stało się symbolem wstecznictwa w całym byłym bloku sowieckim. Kiedy w 1990 r. Węgrzy zgłosili wniosek o rozwiązaniu Układu Warszawskiego, okrągłostołowa Polska pod rządami Mazowieckiego zareagowała sceptycznie, zaś wojska sowieckie wyszły z Polski później niż z innych krajów regionu – we wrześniu 1993 roku. Układ ”Wolskiego„, ”Alka„ i ”Bolka„ transformował Polskę w ten sposób, byśmy pogrążyli się w tymczasowości do momentu, gdy Rosja zakończy smutę i zacznie odbudowywać swoje imperialne aspiracje – wskazuje Cenckiewicz. Dlatego – jak zauważa – do dziś, po ćwierćwieczu transformacji komunizmu w postkomunizm, wciąż mamy ”zaszłości„ i ”ogony„, które mogły być przecięte już w 1989 r., a najdalej w roku 1991.

Antoni Macierewicz dodaje, że w czasie gdy rozpoczynały się obrady Okrągłego Stołu i odbywały się spotkania opozycji i komunistów w Magdalence, mordercy wykonywali wyroki na księżach: Stefanie Niedzielaku, Stanisławie Suchowolcu, a potem Sylwestrze Zychu. – Do dzisiaj te mordy nie uzyskały prawnej oceny, a sprawcy nie zostali skazani. Okrągły Stół był przykrywką dla tych zbrodni. Ci, którzy dzisiaj formułują tego rodzaju uchwały, powinni się zastanowić nad tym, co właściwie robią – dodaje były minister spraw wewnętrznych, wieloletni opozycjonista.

W nocy z 20 na 21 stycznia 1989 r. zmarł w niewyjaśnionych okolicznościach proboszcz parafii św. Karola Boromeusza na Powązkach ks. Stefan Niedzielak, kapelan AK i uczestnik Powstania Warszawskiego, współzałożyciel Rodziny Katyńskiej. Ksiądz Stanisław Suchowolec, kapelan białostockiej ”Solidarności„ oraz duchowy opiekun rodziny ks. Jerzego Popiełuszki, zginął w nocy z 29 na 30 stycznia 1989 roku. Sprawców nie udało się ustalić do dziś. W czasie obrad Okrągłego Stołu mec. Władysław Siła-Nowicki poprosił o uczczenie zamordowanych kapłanów: Stefana Niedzielaka i Stanisława Suchowolca, minutą ciszy. Telewizja Polska usunęła ten moment z transmisji na antenie ogólnopolskiej. Już po wyborach czerwcowych zamordowano ks. Sylwestra Zycha, działacza Społecznego Ruchu im. ks. Popiełuszki i kapelana KPN, wcześniej więzionego za pomoc udzieloną nastolatkom, którzy w 1982 r. przypadkowo zastrzelili sierżanta MO. Zwłoki kapłana znaleziono na przystanku PKS w Krynicy Morskiej 11 lipca 1989 roku. We wszystkich trzech przypadkach nie udało się ustalić sprawców morderstw, ale wszelkie ślady i poszlaki, w tym niszczenie materiałów operacyjnych SB już w czasie rządów Tadeusza Mazowieckiego, wskazują na funkcjonariuszy podległych Czesławowi Kiszczakowi, architektowi ugody Okrągłego Stołu.

Maciej Walaszczyk

http://www.naszdziennik.pl/polska-kraj/ ... czaka.html


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Bolszewizm w Polsce, kontynuacja i reaktywacja
PostNapisane: 12 mar 2014, 19:49 
Offline
Moderator

Dołączył(a): 13 lip 2009, 12:02
Posty: 37605
http://www.prawy.pl/felieton/4628-maria ... bolszewizm

Marian Piłka: Neobolszewizm
Marian Piłka czwartek, 09, styczeń 2014 08:43

Obrazek

Marian Piłka: Neobolszewizm- Lewica laicka - reprezentowana przez Gazetę Wyborczą i media jej pochodne, okazała się głównym promotorem nihilizmu moralnego i narodowego, kontynuując w nowej rzeczywistości niepodległego państwa przesłanie ideowe i polityczne KPP - pisze Marian Piłka.

Dojmującym odczuciem naszych czasów jest poczucie chaosu, poczucie, że stare egzystencjalne odniesienia życiowe tracą znaczenie, że wszystko na czym do tej pory opieraliśmy nasze życie, co było punktem odniesienia, traci swą ważność. Zaś nowe odniesienia, choć agresywnie walczące o swą prawomocność, nie ugruntowały społecznie i moralnie swojej medialnej hegemonii.

Ten chaos przynosi poczucie niepewności, zagubienia i coraz silniejszej pustki, maskowanej nadmiarem medialnych wrażeń. Dotychczasowe przekonania i lojalności, takie jak religia, rodzina czy ojczyzna, atakowane jako rzekomo "autorytatywne, nietolerancyjne, totalitarne czy ksenofobiczne", tracą w świadomości społecznej nie tylko swą prawomocność, ale są przedstawiane jako zagrożenie takich zasad i wartości, jak tolerancja wielokulturowość, relatywizm moralny i poznawczy, które nabierają absolutnego charakteru stając się w ten sposób wartościami "nowego typu". Aborcja, eutanazja, dewiacje seksualne, rozpad rodziny i demoralizacja młodego pokolenia przestają być traktowane jako rzeczywiste zagrożenie człowieka, a przez zdominowane przez lewicę media stają się postulowanym fundamentem społeczeństwa i państwa.

Tracąc stałe i trwałe punkty odniesienia, człowiek traci swoją wewnętrzną sterowność, stając się igraszką medialnych manipulacji, unoszoną przez coraz to nowsze mody, obsesje i wywoływane strachy. Staje się więc coraz bardziej sterowny z zewnątrz.

Tym samym, w pozbawianiu współczesnej demokracji trwałych i nieredukowalnych wartości, ujawnia się coraz bardziej natura współczesnego zagrożenia człowieka, jakim jest totalitarna demokracja. Totalitarna demokracja, różniąca się tym od totalitarnego bolszewizmu, że zagrożenie człowieka wynika nie tyle z opresji totalitarnego państwa, co ze strony wykorzenionego, zdemoralizowanego i zmanipulowanego społeczeństwa, demokratycznie wykorzystującego państwo do niszczenia wolności i moralnych fundamentów ładu społecznego.

Dziś jesteśmy świadkami walki o kształt kultury i tym samym o kształt demokracji, o to, czy uda się skutecznie przeciwstawić roszczeniom demokracji bez wartości, czyli demokracji totalitarnej.

Otóż to poczucie zwątpienia, zagubienia i zagrożenia współczesnego człowieka nie jest jakimś heglowskim zeitgeist, bezosobowym "duchem czasu”, ale jest rezultatem bezwzględnej walki z cywilizacją chrześcijańską. Walki prowadzonej nie tylko w Polsce i Europie, ale w całym współczesnym świecie. Jest walką prowadzoną przez wojujący laicyzm, który na Zachodzie Europy jest najczęściej określany jako "nowa lewica", której strategie zostały sformułowane przez marksistów z tzw. szkoły frankfurckiej. Cele i struktura ideologiczna tej nowej lewicy są zupełnie zbieżne z celami starej bolszewickiej lewicy, a tylko metody są dopasowane do wymogów współczesnego świata.

Tak jak w przypadku starego bolszewizmu, celem nowej lewicy jest zniszczenie "starego społeczeństwa” poprzez zniszczenie wszelkich podstaw życia społecznego, takich jak rodzina, lojalność narodowa, religia, kultura oparta o poznanie prawdy, moralność zakorzeniona w transcendentalnej rzeczywistości. Celem nowej lewicy jest nowy człowiek, "wyzwolony" z tego wszystkiego, co jest cywilizacyjnym dorobkiem, a co decyduje o jego godności, wolności i podmiotowości. Dekonstrukcja rzeczywistości, dorobku kulturowego, moralności i poznania jako rzekomego zagrożenia dla "wolności", jest metodą niszczenia naszej cywilizacji. Postmodernistyczny irracjonalizm staje się głównym narzędziem niszczenia chrześcijańskiej cywilizacji i narodowych wolności we współczesnym świecie, a zwłaszcza we współczesnej Europie.

Ten atak na cywilizację chrześcijańską ma także swój polski wymiar i polską specyfikę. Zwłaszcza w ostatnich latach mamy do czynienia z eskalacją ataku przede wszystkim na rodzinę, na Kościół - jako nośnik narodowej i moralnej tożsamości naszego narodu, oraz na suwerenność państwową oraz tożsamość i kulturę narodową.

Promotorem tej cywilizacyjnej agresji jest przede wszystkim Gazeta Wyborcza i jej media pochodne. Walka z cywilizacją chrześcijańską ma przede wszystkim wymiar kulturowy, świadomościowy, ale z coraz intensywniejszymi próbami wykorzystania różnorakich instytucji państwowych, a zwłaszcza wydawnictw, sądów, teatrów, instytucji wystawienniczych, szkół, uniwersytetów a ostatnio nawet przedszkoli. Nowa lewica chce uczynienia z tych instytucji, zgodnie z doktryną Gramsciego, narzędzia kulturowego przewrotu w naszym kraju.

Otóż charakterystycznym wymiarem tej antychrześcijańskiej rewolucji jest jej komunistyczny rodowód. Co ciekawe, jest to rodowód nie bezpośrednio PZPR-owski. W ostatnim okresie istnienia PRL-u, środowiska postKPPowskie miały bowiem charakter opozycyjny wobec późnego PRL-u . Co, jak się okazało, nie zmieniło ich głębszych i trwalszych korzeni w dziedzictwie KPP-owskim. Wówczas wydawało się bowiem, że środowisko Jacka Kuronia, Adama Michnika czy Bronisława Geremka, w latach 70-tych i 80-tych zaangażowane w walce ze zniewoleniem w PRL, odeszło od swych komunistycznych przekonań ideowych i stało się umiarkowanie lewicowym elementem demokratycznej i niepodległej Polski - bez charakterystycznego dla komunizmu, fanatycznego nihilizmu.

Otóż to przekonanie w świetle współczesnej działalności GW okazało się nieprawdziwe i mylące. I wynikało z braku racjonalnej oceny charakteru i działalności tego środowiska. Bowiem bliższy wgląd w działalność tego środowiska wskazuje, że jego ideowa tożsamość jest zjawiskiem trwałym, a wierność jego ideologicznym pryncypiom zadziwia nie spotykaną w Polsce konsekwencją.

Już sam Adam Michnik w książce "Kościół, lewica, dialog" wskazał na ciągłość swej ideowej tożsamości - jako lewicy laickiej, a zatem lewicy definiującej się jako sprzeciw wobec dziedzictwa i cywilizacji chrześcijańskiej. To, co było mylące, to propozycja politycznej współpracy - złożona Kościołowi w latach walki z dyktaturą PRL, która w latach 60-tych "wypluła" z siebie znaczną część dawnego środowiska KPP. Ta propozycja sojuszu taktycznego, w świadomości społecznej całkowicie zamazywała ideowy charakter lewicy laickiej, czyniąc ją tym samym atrakcyjną dla znacznej części opozycyjnie zorientowanego społeczeństwa polskiego.

Już jednak ks. Józef Tischner w książce "Polski kształt dialogu" zwrócił uwagę na totalitarną strukturę myślenia głównego ideologa lewicy laickiej. Tischner zauważył że definiowanie swojej tożsamości jako monopolisty wszelkich pozytywnych cech i definiowanie tożsamości swoich oponentów jako nosicieli wszelkich negatywnych cech społecznych, jest przejawem myślenia totalitarnego, bowiem w tej strukturze myślenia oponenci zostają zdehumanizowani, pozbawieni jakikolwiek cech pozytywnych, oraz pozbawieni jakichkolwiek racji istnienia.

Tymczasem rzeczywistość ma charakter pluralistyczny i wybór określonych wartości nie przekreśla prawomocności innych wartości. Monopolizacja pozytywnych wartości jest charakterystyczna dla myślenia totalitarnego i totalitarnego czarno-białego podziału rzeczywistości, służącego do - przynajmniej moralnej i politycznej - eliminacji oponentów. Ten sposób myślenia przejawił się w próbie monopolizacji opozycji demokratycznej po powstaniu Ruchu Obrony Praw Człowieka i Obywatela. W nieudanej próbie jego moralnej i politycznej dyskredytacji, oraz w koncepcji monopolizacji strony solidarnościowej po wyborach z 4 czerwca 1989. A także w próbie dyskredytowania, a tym samym nie dopuszczenia do powstania i rozwoju partii politycznych jako fundamentu demokracji parlamentarnej.

Pozostałością tego sposobu myślenia jest także przejęcie własności GW, przyznanej w rozmowach „okrągłego stołu” całej stronie solidarnościowej. Te próby monopolizacji politycznej pokazały, że deklarowana wierność wartościom demokratycznym ma charakter przede wszystkim deklaratywny, niezakorzeniony w dziedzictwie ideowym lewicy laickiej i jest traktowana instrumentalnie.

Ale zasadnicza kontynuacja totalitarnego bolszewizmu przejawiła się w walce o ideowy kształt III Rzeczpospolitej. W tym zakresie lewica laicka - reprezentowana przez Gazetę Wyborczą i media jej pochodne, okazała się głównym promotorem nihilizmu moralnego i narodowego, kontynuując w nowej rzeczywistości niepodległego państwa przesłanie ideowe i polityczne KPP - dostosowane do warunków współczesnej Polski. Tak jak dla przedwojennej KPP i dyktatury komunistycznej, tak teraz dla tego środowiska głównym celem medialnego i politycznego ataku stały się wartości chrześcijańskie i narodowe, dzięki którym nasz naród oparł się komunistycznej destrukcji. Niewątpliwie KPPowskie korzenie wielu redaktorów i publicystów tych mediów ułatwiło odnowienie tego sposobu myślenia, ale nie pochodzenie rodzinne a korzenie ideowe są tu najważniejsze.

Zrozumienie i popularność tego sposobu myślenia w pierwszych dwu dekadach III Rzeczypospolitej wynikała z dwu zasadniczych czynników. Pierwszy, to eliminacja i niedopuszczenie do odtworzenia tradycyjnych elit narodowych po okresie zniewolenia Polski przez komunistów. W ten sposób nie tylko nie odtwarzały się tradycyjne elity narodowe, ale w ich miejsce dokonano podstawienia środowisk KPP-owskich, które w totalitarnym państwie zaczęły pełnić rolę elity zastępczej, ale elity nie tylko wykorzenionej z narodowego dziedzictwa, ale jemu zdecydowanie wrogiej. Poprzez dziesięciolecia istnienia totalitarnego komunizmu, te podstawione elity, wychowując swoich następców, prowadziły destrukcję narodowego etosu, a nawet, gdy na fali wewnątrzpartyjnych rozgrywek o władzę w latach 60-tych, zostały wypchnięte z elity komunistycznej władzy, to jednak zachowały swoje wpływy, uzyskując ponadto moralną legitymizację w społeczeństwie zachowującym antykomunistyczne i niepodległościowe emocje. To one ukształtowały istniejące do dziś "elity" uniwersyteckie czy artystyczne.

Brak narodowych elit po odzyskaniu niepodległości w roku 1989, ułatwił środowiskom postKPPowskiej lewicy przejęcie hegemonii nie tylko medialnej, ale i kulturowej. Drugim czynnikiem, który ułatwił kulturową dominację tych środowisk, było skomunizowanie polskiego społeczeństwa w systemie komunistycznym. Zasadniczym wymiarem tego skomunizowania była jego demoralizacja i narzucenie społeczeństwu - poprzez monopol edukacyjny i informacyjny - marksistowskiej siatki pojęciowej, utrudniającej zrozumienie własnej narodowej kondycji.

W tym sensie, z komunizmu wyszliśmy nie tylko jako społeczeństwo zdemoralizowane, pozbawione narodowych nawyków i instynktów charakterystycznych dla wolnych narodów, ale w sensie intelektualnym także jako społeczeństwo o ukształtowanym przez marksistowską siatkę pojęciową sposobie myślenia i postrzegania rzeczywistości. Ten typ inteligencji - formalnie wykształconej zgodnie z intelektualnymi wymogami ideologii marksistowskiej, a pozbawionej zakorzenienia w narodowym i religijnym dziedzictwie, pozbawionej w ten sposób poczucia patriotycznych powinności, Aleksander Sołżenicyn słusznie określił mianem "wykształciuchów” - w polskiej tradycji nazywanych półinteligentami.

W tym sensie postKPPowska elita intelektualna znajdowała intelektualne i emocjonalne zrozumienie znacznej części warstwy formalnie wykształconej – zrozumienie dla swojej destrukcyjnej działalności w wymiarze cywilizacyjnym i narodowym.

Działalność Gazety Wyborczej i jej akolitów skoncentrowała się przede wszystkim na nie dopuszczeniu do odtworzenia, a później na dekonstrukcji katolickiej tożsamości naszego narodu, oraz na dekonstrukcji tożsamości narodowej i niedopuszczeniu do identyfikacji narodowych celów. W tym sensie ta działalność wpisuje się w dziedzictwo KPP z jej antykatolicką i antynarodowa obsesją.

Ale jest to coś znacznie więcej, niż tylko historyczna fobia i obsesja pogrobowców dziedzictwa tej antypolskiej partii. Bowiem działalność tego środowiska - tak jak partia ich ojców i dziadków wpisywała się w nurt rewolucji bolszewickiej zarządzanej przez moskiewskich bolszewików - tak teraz działalność publicystyczna i polityczna tego środowiska wpisuje się w plan destrukcji chrześcijańskiej cywilizacji, dokonywanej zwłaszcza przez zachodnioeuropejską nową lewicę z jej strategią wymyśloną przez Gramsiego - marszu poprzez instytucje, czyli destrukcji cywilizacji w jej różnorakich przejawach instytucjonalnych. Tak jak partia ich dziadków i ojców, tak teraz oni są częścią wywrotowej międzynarodówki - niszczącej wszelkie pozostałości cywilizacji chrześcijańskiej w Europie.

Główną płaszczyzną ataku na naszą cywilizację stała się przede wszystkim rodzina, wychowanie i kultura. Głównym bowiem celem tej współczesnej lewicy, podobnie jak i starej komunistycznej, jest stworzenie "nowego człowieka". Dąży ona przede wszystkim do jego "wyzwolenia" z cywilizacji i kultury, czyli do demoralizacji i kulturowego wykorzenienia. Stąd dążenie do destrukcji rodziny, jej dehumanizacji i demoralizacji młodego pokolenia poprzez seksualizację wychowania i promocję seksualnych dewiacji.

Ta ideologia traktuje człowieka realnego jako tworzywo - podobnie jak bolszewizm, który uważał go za "nawóz historii". Dlatego walczy o sztuczną „produkcję” ludzi poprzez tzw. in vitro, o prawo do zmieniania swojej płci, a także z uznaniem odnosi się do wszelkich eksperymentów genetycznych.

Uśmiercanie nienarodzonych i ludzi starych wpisuje się w stary bolszewicki paradygmat traktowania ludzi uznanych za niepotrzebnych jako "nawozu", który trzeba zutylizować. To właśnie bolszewicy wprowadzili mordowanie dzieci nienarodzonych jako metodę kształtowania współczesnej rodziny. Aborcja jest bowiem skrajnym przykładem bolszewickiej dehumanizacji społeczeństwa i jego demoralizacji. W podejściu do kwestii życia, współczesny neobolszewizm głoszony na łamach GW jest w linii prostej kontynuatorem bolszewizmu sowieckiego, dla którego "jednostka jest niczym”.

Gazeta Wyborcza jest głównym ośrodkiem walki o legalizację prenatalnego ludobójstwa. Nie można tu dać się zwieść lewicowym hasłom o wolności jednostki, jest ona bowiem w tych koncepcjach "wolna" dopóty, dopóki jest użyteczna. Jej "nieużyteczność" pozbawia ją jakiejkolwiek godności i tym samym "wolności" decydowania o sobie.

Stąd lewica tak walczy o pozbawienie rodziców wpływu na wychowanie dzieci - tak jak w bolszewickiej Rosji, gdzie ideałem stał się Pawka Morozow, donoszący na swych rodziców.

Dziś natomiast, w zalecanych przez WHO standardach wychowawczych zaleca się, aby w wieku 14-15 lat dzieci już potrafiły przeciwstawić się poglądom swoich rodziców. Seksualizacja edukacji, propagowanie zaburzeń tożsamości płci w postaci ideologii gender czy propagowanie środków antykoncepcyjnych prowadzi do zupełnej demoralizacji młodego pokolenia - tak, aby nie było w stanie zakładać normalnych rodzin. Stąd cała kampania dyskredytująca rodzinę (tzw. "przemoc w rodzinie", podczas gdy głównym miejscem przemocy, zwłaszcza wobec dzieci, są konkubinaty).

Ale to przede wszystkim koncepcja idąca w kierunku upaństwowienia dzieci i pozbawienia rodziców wpływu na ich wychowanie. W sowieckiej Rosji dzieci były własnością państwa, rodzice mieli bardzo ograniczone prawa wobec swoich dzieci. Taki jest sens lansowanej seksualizacji przy pomocy szkolnej „edukacji” i wbrew protestom rodziców. A propagowanie prenatalnego ludobójstwa czy na razie oswajanie społeczeństwa z eutanazją, jest propagowaniem zasad pozbawiających człowieka jego godności i prawa do życia - jest sprowadzaniem człowieka jedynie do roli tworzywa, które utylizuje się, gdy przestaje być użyteczne. Aborcjonizm, eutanazjonizm, ideologia gender, polityka upaństwawiania dzieci - tkwią korzeniami w bolszewickiej degradacji człowieka.
Walka z obroną prawa do życia dzieci nienarodzonych, walka o upowszechnianie dewiacji pod pozorem "wolności", niszczenie moralnych podstaw rodziny, propagowanie demoralizacji jako metody tworzenia "nowego człowieka" - powodują trwały i nieusuwalny konflikt z Kościołem Katolickim.

Dlatego to Kościół jest głównym celem ich medialnego ataku. Dlatego ta społeczna siła - stojąca na drodze neobolszewickiej utopii - musi być zniszczona i zdegradowana. Stąd rozdmuchiwanie różnorakich rzeczywistych i domniemanych win Kościoła. Charakterystycznym przykładem jest tu walka z marginalnym, choć rzeczywistym zjawiskiem pedofilii wśród duchownych.

Sam Adam Michnik przyjaźni się bowiem z jednym z najbardziej znanych pedofilów - eurodeputowanym Cohn-Benditem, którego gości i fetuje w swej gazecie. Także zaangażowanie tej gazety w promocje seksualizacji edukacji i ideologii gender która prowadzi do pedofilii, pokazuje, że nie walka z tą czy inną patologią, ale walka z Kościołem jako ostoją kultury i moralności chrześcijańskiej jest podstawowym celem neobolszewizmu w Polsce.

Mamy już do czynienia z wezwaniami do dyskryminacji Kościoła i katolików. Jak choćby w wezwaniach do zmuszenia instytucji kościelnych do realizacji, wbrew obowiązującemu prawu, lewackiej ideologii przy korzystaniu z funduszy europejskich. Tak, jak za dawnej komuny odmawiano nam prawa do krytyki komunizmu - pod pretekstem wykształcenia przez komunistyczne państwo - tak teraz próbuje się narzucić prawo do korzystania z budżetu unijnego, wypracowanego przez wszystkie narody Europy, jedynie zwolennikom lewackiej ideologii.

To nowa odsłona starej komunistycznej dyskryminacji. Kościół, podobnie jak za komunizmu, jest bowiem główną społeczną siłą stojącą na drodze tej wywrotowej działalności, jaką prowadzi środowisko Gazety Wyborczej.

Podobnie jest ze stosunkiem do sztuki. Zarówno stary bolszewizm, jak też jego współczesna „frankfurcka” odmiana, odmawiają sztuce autonomicznych wartości estetycznych, traktując ją jedynie w kategoriach politycznych. Sztuka ma być przede wszystkim instrumentem zniszczenia starego ładu kulturowego. W komunistycznej "sztuce" przede wszystkim dekonstruowano "wroga klasowego". Dziś wrogiem klasowym jest dla nich przede wszystkim chrześcijaństwo i patriotyzm. Pod hasłami "wolności twórczej" propaguje się sztuki czy wystawy propagujące bluźnierstwa, obsceniczność, wulgaryzm, zdehumanizowany seksualizm itp. To z czym mamy do czynienia, to wulgarny i kabotyński kicz, niszczący poczucie zarówno przyzwoitości, jak i piękna. Ta ekspansja kiczu ma na celu degradację sztuki, jako jednego z podstawowych wymiarów ludzkiej kultury i tym samym degradację człowieka, zarówno w wymiarze indywidualnym, jak i narodowym.

To także niszczenie naszej narodowej tożsamości, narodowych wartości i świętości, a tym samym niszczenie narodowej więzi. Ta głęboko antyhumanistyczna i antynarodowa manipulacja na świadomości postkomunistycznego społeczeństwa pogłębia niezdolność postkomunistycznej półinteligencji do samodzielnego i krytycznego myślenia i zagraża dehumanizacją i barbaryzacją współczesnej kultury. Obrońcą i propagatorem tego barbarzyństwa jest właśnie GW i media pochodne od niej.

Tę walkę z Kościołem, podobnie jak z tożsamością narodową, cechuje charakterystyczny dla KPP fanatyzm, odziedziczony przez synów i wnuków tej formacji. Zasadniczym celem tego środowiska jest dekonstrukcja historycznych i tożsamościowych więzi naszego narodu z własną przeszłością i niszczenie moralnych więzi spajających nasz naród.

Korzenie tej postawy mają także bolszewicki rodowód. Bo to Polska stanęła bolszewikom na drodze do światowej rewolucji. Dlatego KPP była zdecydowanym wrogiem niepodległości państwa polskiego. Dziś publicyści GW walczą przede wszystkim o "integrację europejską", która w ich przekonaniu ma służyć zbudowaniu europejskiego superpaństwa, a później nawet państwa globalnego, którego wizję miał już Lenin.

W tych wizjach nie ma miejsca na niepodległe państwo polskie, dlatego zasadniczym celem tego środowiska jest promocja takiego modelu integracji, w którym dojdzie do całkowitego roztopienia polskiej państwowości w strukturach Unii Europejskiej. Aby sprowadzić polskie państwo jedynie do poziomu atrapy, głównym celem działalności tego środowiska jest dyskredytacja patriotyzmu,. Podobnie jak przed wojną dla KPP, tak i obecnie polski patriotyzm jest celem ataku propagandystów tej gazety. Patriotyzm jest bowiem rezerwuarem moralnej siły naszego narodu, który pozwolił naszemu narodowi przetrwać najtrudniejsze momenty w naszej historii i dziś jest gwarantem narodowego odrodzenia i utrzymania niepodległego państwa polskiego. Dlatego celem medialnego i "kulturowego" ataku jest też moralna dyskredytacja patriotyzmu.

Dla GW polski patriotyzm jest także "rasizmem", który trzeba ze wszystkich sił zwalczać, a szczególnie trzeba dyskredytować sens walki o niepodległość Polski. Stąd oskarżenia pod adresem Polaków o udział w tzw. holocauście, czy dyskredytacja bohaterów narodowych. Także apologia degradacji narodowej sztuki do poziomu antynarodowego i antychrześcijańskiego kiczu ma na celu nie tylko kulturowe wykorzenienie, ale i osłabienie moralnego i kulturowego związku zwłaszcza młodego pokolenia z narodowym dziedzictwem i jego zdyskredytowanie. To jest taka swoista" pedagogika wstydu", pedagogika narodowego wykorzenienia i degradacji naszego narodu jedynie do poziomu etnicznego żywiołu. Żywiołu, który nie jest w stanie ani niczego kochać, ani z niczym się nie utożsamiać.

Neobolszewizm to zagrożenie człowieczeństwa w jego ludzkim wymiarze. "Polskość to nienormalność" - to faktyczna dewiza stosunku GW do polskości i polskiego patriotyzmu. Patriotyzm dla tej Gazety to "rasizm" a niepodległe państwo polskie to "złoty cielec", który trzeba zdyskredytować i roztopić w integracji europejskiej (jak to ostatnio na łamach tej gazety określił Tomasz Piątek).

Zwalczanie Kościoła patriotyzmu i dążenie do roztopienia polskiej państwowości w strukturach unijnych jest tylko możliwe w sytuacji zupełnej moralnej destrukcji narodowego etosu i anarchizacji życia społecznego i narodowego. Mamy bowiem tu do czynienia z próbą przekształcenia narodu w motłoch, bez żadnych wartości i żadnych świętości. Jest to w rzeczywistości próba praktycznej likwidacji wspólnoty narodowej, którą będzie można swobodnie manipulować i podżegać przeciwko coraz to nowym wrogom "klasowym".

Problem w tym, że jak już zauważył tow. Lenin, nie da się zbudować "socjalizmu", czyli zupełnego zniszczenia i anarchizacji społeczeństwa, bez totalitarnej władzy. Lenin ujawnił to dopiero w roku 1918 - w pracy "Państwo i rewolucja", w momencie gdy już sięgnął po totalną władzę w Rosji.

Wcześniej nurt bolszewicki w rosyjskim życiu narodowym bardzo przypominał współczesne ruchy lewicowo-liberalne, pełne frazeologii wolnościowej. Bolszewicy przedrewolucyjni byli bowiem heroldami wolności i wyzwolenia; wyzwolenia narodowego, społecznego, rodzinnego, obyczajowego czy wolności 'artystycznych'. Byli też zwolennikami wyzwolenia seksualnego itp. Byli heroldami "postępu" w każdej dziedzinie życia społecznego, kulturowego i politycznego. Walczyli ze "wstecznictwem" religijnym, z "zabobonem", kapitalizmem, nietolerancją, nacjonalizmem i brakiem wolności ekspresji samego siebie, walczyli z współczesnym im społeczeństwem, z jego wartościami i instytucjami. Byli bohaterami walki z carskim samodzierżawiem i stąd cieszyli się uznaniem wielu środowisk, które jednak nie podzielały ich nihilistycznej ideologii. Ta walka z caratem, podobnie jak opozycyjne wobec późnego PRL zaangażowanie postKPPowskiej lewicy laickiej, dezorientowało rosyjską opinię publiczną co do rzeczywistych intencji bolszewików.

Dziś w publicznym dyskursie także odnajdujemy ślady typowo bolszewickiej metody działania. I to nie tylko wśród zagranicznych pobratymców lewicy laickiej. Herbert Marcuse w eseju „Repressive Democracy” dał teoretyczne uzasadnienie dla zakazu głoszenia poglądów sprzecznych z postulatami własnego środowiska politycznego. Także postulowanie ustawy o "mowie nienawiści" ma na celu cenzurowanie publicznych wolności i faktyczną likwidację wolności słowa.

Ale przede wszystkim mamy do czynienia z przejmowaniem komunistycznych metod walki z tradycyjnym społeczeństwem. Do walki z Kościołem uruchamia się zaktualizowaną koncepcję "księży patriotów”, którzy służą do dzielenia Kościoła i jego dyskredytowania. Ci duchowni - najczęściej skonfliktowani ze swymi zwierzchnikami czy cierpiący na nadmiar chęci publicznego zaistnienia, są wykorzystywani do zwalczania i dyskredytowania Kościoła. Gazeta Wyborcza wzywa wprost do dyskryminacji instytucji katolickich przy korzystaniu z funduszy UE, zastrzegając, że należą się one tylko tym, którzy realizują lewackie ideologie.

Mamy także do czynienia ze zastosowaniem w praktyce wytycznych Kominternu z roku 1937, aby wszelkich przeciwników politycznych dyskredytować mianem faszystów. Przykładem jest tu wywiad Moniki Olejnik z Krzysztofem Bosakiem. Dla innej dziennikarki TVN faszystowskim zawołaniem stało się hasło "Bóg, Honor, Ojczyzna". Także publiczną debatę sprowadza się coraz częściej do wyłącznie moralnego dyskredytowania poglądów oponentów. Redaktor naczelny GW, wzorem bolszewików spory publicystyczne pragnie rozstrzygać na sali sądowej.

Jeszcze nie ma ustawy o "mowie nienawiści", bo wtedy byłaby możliwość wsadzania publicystycznych oponentów do więzienia. A na razie "cyngle" z tej gazety strzelają do swych oponentów z broni medialnej, próbując ich moralnie zdyskredytować. Zamienili oni debatę publiczną na egzorcyzmowanie swoich przeciwników. Nie mają jeszcze takich możliwości, jak członkowie ich rodzin, którzy w przeszłości posyłali swych przeciwników, polskich patriotów, na rozstrzelanie czy powieszenie. A rozliczenie komunistów za ich zbrodnie, tych "ludzi honoru", napotykało zdecydowany opór na łamach tej gazety. W tym kontekście nie należy się dziwić komitywie red. Michnika z twórcami stanu wojennego, czy jego przyjaźni z najbardziej nihilistycznym komunistycznym propagandzistą. To odnaleziona po latach więź ideowa.

Ale trzeba pamiętać, że idee mają swoje konsekwencje. Dehumanizacja świadomości społecznej, zawsze zagraża dehumanizacji życia publicznego. Dziś Gazeta Wyborcza i media pochodne są głównym motorem walki z cywilizacją chrześcijańską i polską tożsamością narodową. Po kompromitacji światowego komunizmu, ta lewica przepoczwarza się.

Dziś mamy do czynienia z rewolucja kulturową, a główną jej metodą działania jest demoralizacja i anarchizacja społeczeństwa. Tak, jak i w bolszewizmie sowieckim, zasadniczym celem jest dążenie do stworzenia "nowego człowieka” poprzez zniszczenie naszej cywilizacji i zniszczenie państw narodowych. To prowadzi do zupełnej destrukcji moralności, tożsamości narodowej i do anarchizacji życia społecznego, do zniszczenia naszej cywilizacji. Logiczną konsekwencją tego typu "projektu" jest zawsze pojawienie się przemocy i totalitaryzmu.

Obecnie mamy do czynienia z ekspansją praktyki totalitaryzmu demokratycznego, to znaczy demokracji wyzbywającej się jakichkolwiek wartości, demokracji zmanipulowanej i demokracji, w której jedne grupy społeczne łatwo szczuć na inne grupy.

Trzeba też pamiętać, że model totalitarnej demokracji zakłada (to ukryte założenie) ustanowienie totalitarnej dyktatury, bo demokracja totalitarna musi budzić społeczny opór przeciwko anarchizowaniu życia społecznego. Dziś tę anarchię próbuje się wymusić m.in. poprzez aplikacje tzw. standardów europejskich i wymuszenie faktycznej zmiany obowiązującego w Polsce prawa. Czy będziemy mieli do czynienia z przejściem z etapu anarchizowania życia społecznego do totalitarnej dyktatury, to zależy tylko od zakresu społecznego oporu przeciwko aplikacji ww. neobolszewickich zasad w życiu publicznym. Mamy w Polsce do czynienia z budzeniem się oporu przeciwko tej dyktaturze wojującego relatywizmu i anarchizacji, mamy do czynienia z odradzaniem się polskiego patriotyzmu i budzeniem się potrzeby obrony naszej cywilizacji przed nihilizmem Gazety Wyborczej i mediów jej podobnych.

Ale sam fakt, że ta gazeta sprzedaje się w tak dużym nakładzie, że instytucje państwowe i samorządy finansują ją poprzez reklamowe zlecenia, pokazuje kryzys polskiego państwa i kryzys polskiego patriotyzmu. Tak wywrotowa gazeta, z takim stosunkiem do tożsamości i interesów własnego państwa, nie miałaby szans ukazywania się w żadnym z zachodnich państw. Popularność tej gazety świadczy nie tylko o kryzysie polskiego instynktu samozachowawczego, ale przede wszystkim o kulturowym wykorzenieniu jej czytelników, dla których stała się wyrocznią w kształtowaniu ich światopoglądu.

Na szczęście mamy do czynienia z procesem spadku jej nakładu i znaczenia, ale problemem współczesnej Polski pozostaje pytanie, które procesy przeważą: procesy anarchizacji i rozkładu, czy procesy odrodzenia narodowego i reakcji na to neobolszewickie wyzwanie. Stoimy przed tym wyzwaniem i musimy dać na nie skuteczną odpowiedź. Współczesny neobolszewizm, tak jak i jego poprzednik, jest przejawem wojującego nihilizmu i nienawiści wobec cywilizacji chrześcijańskiej. Nie ulega wątpliwości, że dąży do jej zniszczenia i zniszczenia narodowych państw. Nie osiągnął on jeszcze etapu publicznego głoszenia potrzeby totalitarnej dyktatury, ale w jego ideologii ta koncepcja jest implicite zawarta. To jest fundamentalne zagrożenie dla naszej cywilizacji i naszego narodu.

Dlatego z tym zagrożeniem musimy podjąć skuteczną walkę. Bowiem jest to zagrożenie samych podstaw człowieczeństwa. Jest to walka o przetrwanie naszego narodu i cywilizacji, która ukształtowała wielkość naszego kontynentu. To, czy w naszym kraju zostanie zrealizowana koncepcja totalitarnej demokracji czy nie, zależy od skali społecznego sprzeciwu wobec tego barbarzyństwa.

Odradzanie się polskiego patriotyzmu i woli obrony naszej cywilizacji pozwalają mieć nadzieję, że tym razem neobolszewizm zostanie zmarginalizowany i pomimo swej dynamiki niszczenia, nie odegra już tak destrukcyjnej roli, jak jego ideowy i polityczny poprzednik.

Marian Piłka
Autor jest historykiem, wiceprezesem Prawicy Rzeczypospolitej.




http://www.klubinteligencjipolskiej.pl/ ... -rodzinie/

Robienie statystyk przemocy w rodzinie
BOGDAN GOCZYŃSKI 17 PAŹDZIERNIKA 2014

Dla uważnego obserwatora jest oczywiste to, że kwestia przemocy w rodzinie ma drugie dno. Z dziwnych względów konserwatywna opozycja nie nazywa jednak rzeczy po imieniu. Część nawiedzonych „postępowych” publicystów traktuje sprawę z prawie religijnym zacietrzewieniem, być może nie zdając sobie sprawy, że są jedynie pożytecznymi idiotami dla rzeczywistych inicjatorów kampanii. W rzeczywistości dobro kobiet i dzieci ma tu trzeciorzędne znaczenie a naprawdę chodzi o skłócanie rodzin i sianie fermentu społecznego.
25 września przed Biurem Rzecznika Prawo Obywatelskich miał miejsce protest Piotra Moskwy, który na własnej skórze doświadczył ciężkich łap wymiaru ”sprawiedliwości” III RP. Wcześniej spotkaliśmy się z Markiem Podleckim i, jak to często bywa, nagrał on ze mną rozmowę. Mowa jest jak zwykle o sędziach i ich specyficznej stalinowskiej mentalności, ale też o Rzeczniku Praw Obywatelskich i tym co jest ta instytucja warta. Marek Podlecki nazwał go Rzeźnikiem Praw Obywatelskich, ja z kolei – Rzecznikiem Psychopatów. Jest to bez wątpienia instytucja wpisująca się w schemat wspomnianej wyżej dywersji społecznej, z tym, że Rzecznicy raczej pożytecznym idiotami nie są, lecz dobrze wiedzą co robią.

Zapraszam do obejrzenia filmu.
Film Marka Podleckiego
http://www.youtube.com/watch?v=6b5TGpEM ... =640&h=360]

Bogdan Goczyński

Polecam również
O co chodzi w kampanii przeciwdziałania przemocy w rodzinie?
http://bgoczynski.wordpress.com/2010/03 ... -rodzinie/


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Bolszewizm w Polsce, kontynuacja i reaktywacja
PostNapisane: 02 cze 2014, 06:40 
Offline
Moderator

Dołączył(a): 13 lip 2009, 09:25
Posty: 31183
Komuna szczerzy kły

Z prof. Janem Żarynem, historykiem, rozmawia Maciej Walaszczyk

Jak Pan ocenia fakt pochowania Wojciecha Jaruzelskiego na cmentarzu Powązkowskim z państwowymi honorami?
– To sprzeczność zrównująca z jednej strony Pileckiego, a z drugiej Jaruzelskiego, którzy odeszli z tego świata jednego dnia choć w różnych latach. Państwo polskie, które nie jest strukturą anonimową, wysyła społeczeństwu sprzeczne komunikaty. Z jednej strony prezydent ogłosił swego czasu, że będą honorowani nasi bohaterowie z Łączki, którzy zostali w sposób brutalny potraktowani przez komunistów, zamordowani i potajemnie pochowani. Władze państwa, w tym prezydent, zapowiedziały, że na tym cmentarzu, a więc Wojskowych Powązkach, powstanie pomnik – panteon bohaterów, który ma swoim istnieniem potwierdzać identyfikację państwa z tradycjami niepodległościowymi. Z drugiej strony prezydent i jego urzędnicy przesyłają komunikat, że agenta Informacji Wojskowej, osobę, która w latach 60. odpowiadała za pobór kleryków do wojska i robiła wszystko, by poprzez naciski nie pozostawali oni przy swoim powołaniu, ewentualnie, by zostawali agentami SB, człowieka odpowiedzialnego za najazd na Czechosłowację w 1968 r. i stan wojenny, też mamy honorować i uznawać za pozytywne dziedzictwo. Jest to oczywiście żenujące. Elity te wywodzące się z kręgu „Solidarności” biorą za to oczywiście odpowiedzialność.

Czego to, Pana zdaniem, dowodzi?
– To świadectwo siły środowisk postkomunistycznych, m.in. Kwaśniewskiego i Millera, które wykorzystały śmierć Wojciecha Jaruzelskiego do ponownego tworzenia pola walki o pamięć po nim. To wciąż próba szukania oparcia w elektoracie przywiązanym do pamięci o PZPR, swojej pracy w SB, swoich osiągnięciach w utrwalaniu władzy ludowej w różnych okresach istnienia PRL.

Ten projekt ma szansę powodzenia? Wydaje się, że prawda o Jaruzelskim przebiła się w ostatnich latach do świadomości ludzi dzięki pracy historyków, IPN, dzięki filmom takim jak „Towarzysz Generał”.
– Nie wiem, czy ma to jakąś przyszłość, ale odczytuję to po prostu jako pewne świadectwo. Ta część elektoratu oczekuje takiego właśnie traktowania Jaruzelskiego. Gdyby rzeczywiście było tak, jak pan mówi, to jednak przeczy temu to, co widzieliśmy podczas pogrzebu z honorami wojskowymi i państwowymi, w którym zaangażowano majestat państwa dla człowieka, który mógł zostać po prostu pochowany w rodzinnym grobie bez państwowej pracy i celebry, która należy się pozytywnym przywódcom państwa polskiego. Nie jest więc pewne, czy ta wielka praca np. IPN, organizacji społecznych odniosła sukces, czy jednak większego sukcesu nie odnieśli na tym polu postkomuniści, którym udało się zmusić najwyższych urzędników państwa do przyjęcia takiej, a nie innej formuły pogrzebu.

Ale w jaki sposób mogli ich zmusić?
– Rządzą nami ludzie pozbawieni poglądów. Wywodzą się z dzieła „Solidarności”, na ustach mają słowo „wolność”, ale swoimi czynami przeczą tej determinacji, by słowo „wolność” uznawać jako pozytywne dziedzictwo dla Polski, czcząc człowieka, który tę wolność gwałcił. Wynoszą tego człowieka do rangi bohatera.

Nie jest tak, że tacy ludzie jak prezydent Komorowski i jego otoczenie, politycy PO nie są zakładnikami swojej okrągłostołowej biografii, ugody z komunistami przyjętej na warunkach tych drugich. Na pogrzebie był m.in. Adam Michnik, który symbolizuje tę postawę.
– Adam Michnik na pogrzebie był osobą prywatną i nie dzierży on dzisiaj urzędów państwowych.

Ale dzierży w tych elitach rząd dusz…
– Ma swoim autorytetem rzeczywiście wciąż poważne umocowanie w tej grupie rządzącej. Jednak obecność wysokich urzędników państwowych na pogrzebie Jaruzelskiego nie jest prywatnym gestem. Oni posiadają autorytet nie z racji zasług osobistych, ale dlatego, że dzierżą dzisiaj najważniejsze funkcje w państwie. Ciążą na nich również zadania etyczne, muszą znać odpowiedź na pytanie, co jest dobre, a co złe. Dlatego zaangażowanie autorytetu państwa w akt udziału w pogrzebie człowieka o życiorysie antypolskim, który w pewnych momentach swojego życia zdradził swoje własne dziedzictwo po to, by przejść na stronę przeciwników wolności i niepodległości, jest wyrazem schizofrenii, cynizmu albo zniewolenia.

Pana zdaniem, który z tych czynników nimi powoduje?
– Nie umiem tego precyzyjnie stwierdzić. Wydaje się, że te wszystkie trzy motywacje mają miejsce. W grupie rządzącej są ludzie cyniczni, którzy nie mają poglądów i trwonią państwo polskie, zarzucając nam jednocześnie brak szacunku do państwa. Grupa ta jest również wpisana w układ własnych decyzji i wyborów z roku 1989 i następnych. Środowisko ROAD, UD, UW bez wątpienia inaczej odczytuje Okrągły Stół i wybory z 4 czerwca niż prawa strona sceny politycznej, która próbowała się jakoś przeciwstawić kontraktowi dzielącemu Polskę na dwie części.

Pogrzeb Jaruzelskiego to symboliczny obraz współczesnej Polski, która będzie świętowała tzw. 25 lat wolności?
– Powązki Wojskowe stały się dobrym symbolem rozliczeń i kondycji moralnej państwa polskiego A.D. 2014. Znajdują się tam groby Bieruta i Jaruzelskiego, a także wielu funkcjonariuszy partyjnych i państwowych, którzy byli tam chowani w latach 70. i 80. na bezimiennych grobach zamordowanych żołnierzy niepodległościowego pod- ziemia. Ci ostatni są dzisiaj przywracani pamięci przez IPN i zespół prof. Krzysztofa Szwagrzyka, a więc instytucje państwa, w planach jest budowa panteonu narodowego. Stan faktyczny Powązek, gdzie stoją z jednej strony krzyże powstańców warszawskich i styczniowych, pomnik katyński, a z drugiej strony groby komunistów, których zwolennicy zapowiadają walkę o ich dobrą pamięć, pokazuje ten stan schizofrenii. Dzisiaj zarówno jedna grupa, jak i druga są przez polskie państwo traktowane w sposób identyczny. Rządzący chcą dzisiaj budować wspólnotę na tradycji Żołnierzy Wyklętych i generała Jaruzelskiego. A to przecież nie jest logiczne, bo gdyby tak było, to dzisiaj prezydent Komorowski musiałby przyznać, że pacyfikowanie podziemia niepodległościowego czy najazd na Czechosłowację w roku 1968 były rzeczą właściwą.

Dziękuję za rozmowę.

http://www.naszdziennik.pl/wp/79047,kom ... y-kly.html


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Bolszewizm w Polsce, kontynuacja i reaktywacja
PostNapisane: 07 cze 2014, 07:57 
Offline
Moderator

Dołączył(a): 13 lip 2009, 09:25
Posty: 31183
Jednym słowem - przyjazne państwo ... tuska.

Kopacz skarży ekologów

Artur Kowalski

Grupa przeciwników ustawiania wiatraków zbyt blisko budynków mieszkalnych nie tylko została siłą usunięta z budynku Sejmu, ale też może odpowiedzieć „za wdarcie się do cudzego lokalu”. Wniosek do prokuratury w tej sprawie złożyła Kancelaria Sejmu.

Zwracający uwagę na szkodliwość ustawiania wiatraków zbyt blisko zabudowań mieszkalnych przybyli w czwartek do Sejmu na posiedzenie sejmowej podkomisji oraz konferencję prasową zorganizowaną przez Prawo i Sprawiedliwość. – Po zakończeniu tych wydarzeń – zgodnie z przepisami dotyczącymi przebywania osób na terenie Sejmu – osoby te powinny Sejm opuścić – stwierdził wczoraj wiceszef Kancelarii Sejmu Jan Węgrzyn. Kancelaria Sejmu złożyła doniesienie do prokuratury w sprawie możliwości popełnienia przestępstwa przez sejmowych gości, którzy mieliby naruszyć artykuł kodeksu karnego dotyczący odpowiedzialności w przypadku „wdarcia się do cudzego lokalu czy na cudzy teren”.

– Marszałek Sejmu Ewa Kopacz musiała się poważnie przestraszyć, że wzorem rodziców niepełno- sprawnych dzieci mogą rozpocząć okupację parlamentu. Wczoraj po godzinie 23.00 grupa kilkudziesięciu funkcjonariuszy ubranych jak antyterroryści wyrzuciła z Sejmu gości, których następnie przekazała policji – mówił przewodniczący klubu PiS Mariusz Błaszczak. Prawo i Sprawiedliwość domaga się wyjaśnień co do zasadności i podstawy użycia siły. Chce również ujawnienia nagrań z monitoringu pokazujących całą akcję. Błaszczak wyjaśniał, że mieli przepustki ważne do północy, podczas gdy usunięto ich siłą przed tą godziną. Przewodniczący klubu PiS poinformował, że tym „wolnym obywatelom, w wolnym kraju” skasowano także dane z pamięci laptopów i telefonów komórkowych, w tym prywatne numery telefonów. Węgrzyn podtrzymywał, że „wszystko odbyło się zgodnie z prawem”, a „reakcja była adekwatna do sytuacji”. – Wielokrotnie prosiliśmy o opuszczenie Sejmu, a te osoby do tego się nie dostosowały – dodał wiceszef Kancelarii Sejmu, zaznaczając, że przed usunięciem z Sejmu rozpoczęli – rozwieszając bannery i przygotowując miejsca do spania – przygotowania „do działań o charakterze okupacyjnym”.

Niezadowoleni z ekspansji farm wiatrowych, podnoszący problem ich niekorzystnego wpływu na zdrowie ludzi postulują, by wiatraki mogły być ustawiane maksymalnie 3 km od zabudowań mieszkalnych. Nowelizacja przepisów w tej sprawie, nad którą pracują posłowie, nie jest jednak w smak m.in. klubom koalicji rządzącej, przekonującym, że wprowadzenie tego rodzaju przepisu może oznaczać uniemożliwienie budowy elektrowni wiatrowych w naszym kraju.

http://www.naszdziennik.pl/wp/81449,kop ... logow.html


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Bolszewizm w Polsce, kontynuacja i reaktywacja
PostNapisane: 11 cze 2014, 06:43 
Offline
Moderator

Dołączył(a): 13 lip 2009, 09:25
Posty: 31183
Sąd nie chce sądzić

Prokurator IPN był gotowy do odczytania aktu oskarżenia o zbrodnie komunistyczne represjonowania opozycjonistów w stanie wojennym wobec dwóch komunistycznych generałów. Ale sąd uznał, że proces trzeba przenieść ze stolicy do Gdańska.

Przed Sądem Rejonowym Warszawa-Mokotów nie rozpoczął się proces generałów SB Władysława Ciastonia i Józefa Sasina, mimo że obaj stawili się na rozprawie. W ocenie sądu, cały proces należy przenieść do Gdańska.

– Zdecydowana większość świadków w tej sprawie zamieszkuje z dala od warszawskiego sądu. Względy ekonomiki procesowej przemawiają jednoznacznie za przekazaniem sprawy do Sądu Rejonowego Gdańsk-Północ – argumentowała sędzia Joanna Włoch. Wyliczyła skrupulatnie zdumionym opozycjonistom skupionym w Stowarzyszeniu Osób Internowanych „Chełminiacy 1982”, że na około 270 zgłoszonych świadków ponad 200 mieszka w okolicach Gdańska, natomiast w Warszawie – zaledwie kilkunastu. Tymczasem Ciastoń i Sasin mają ponad 80 lat i obaj mieszkają w Warszawie.

– Pani sędzia wyliczała, ilu poszkodowanych mieszka tu i tam, ale przecież może ona skorzystać z formy pomocy prawnej. Tych świadków można przesłuchać tam, gdzie oni mieszkają. Wiadomo, że przy takiej decyzji do procesu nie dojdzie, ci ludzie ze względu na wiek będą stosowali uniki, które stosował Jaruzelski – ocenia Tadeusz Antkowiak ze Stowarzyszenia „Chełminiacy 1982”. – To jest próba, żeby biologia zastąpiła wymiar sprawiedliwości, to jest uciekanie od odpowiedzialności ze strony sądu – dodaje.

– Jestem zaskoczony decyzją sądu. Rzeczywiście część świadków mieszka na Pomorzu, ale oskarżeni też są w wieku podeszłym. Dziś stawili się na rozprawę i była możliwość odczytania aktu oskarżenia – powiedział prokurator IPN Mieczysław Góra. – Tak duża odległość świadków od siedziby sądu jest główną przyczyną niestawiennictwa i przedłużania postępowania – mówiła sędzia.

Przedawnienie za 6 lat
Sądy nie są konsekwentne. – Przed laty proces Jaruzelskiego przeniesiono z Gdańska do Warszawy ze względu na to, żeby staruszek nie jeździł do Gdańska – nieco sarkastycznie wskazuje Antkowiak. – Tę decyzję zaskarżymy, będziemy chcieli, żeby miejscem procesu nadal pozostała Warszawa – zapowiedział represjonowany.

Na brak chęci sądzenia ze strony Sądu Rejonowego Warszawa-Mokotów wskazywało już wyznaczenie ledwie półtorej godziny na rozprawę. O ewentualnym przeniesieniu procesu do Gdańska zadecyduje Sąd Okręgowy w Warszawie. Przepisy mówią, że „sąd wyższego rzędu nad sądem właściwym może przekazać sprawę innemu sądowi równorzędnemu, jeżeli większość osób, które należy wezwać na rozprawę, zamieszkuje blisko tego sądu, a z dala od sądu właściwego”.

Sprawa osądzenia represji wobec pomorskich opozycjonistów i powołania ich w stanie wojennym na rzekome ćwiczenia wojskowe ciągnie się już kilka lat.

Śledztwo w tej sprawie pion śledczy IPN wszczął w 2008 r., po zawiadomieniu Stowarzyszenia „Chełminiacy 1982”. Akt oskarżenia trafił w marcu 2012 r. do Wojskowego Sądu Okręgowego w Warszawie. Obejmował wówczas także gen. Floriana Siwickiego, byłego szefa Sztabu Generalnego WP, który niebawem, w marcu ub.r., zmarł. Stamtąd sprawa trafiła do sądu powszechnego. W zeszłym roku, kiedy miało dojść do rozpoczęcia procesu, niespodziewanie sprawa została umorzona. W lutym sąd okręgowy uchylił decyzję o umorzeniu, wskazując, że możliwe jest zakwalifikowanie tych czynów jako zbrodni komunistycznej, której przedawnienie nastąpi dopiero w 2020 roku.

Pion śledczy IPN stwierdził, że powołanie na rzekome ćwiczenia było pretekstem do odizolowania działaczy opozycji. Opozycjoniści spędzili trzy zimowe miesiące na poligonie w Chełmnie. – Oskarżonym zarzuca się, że na przełomie 1982 i 1983 roku w Warszawie i Chełmnie dopuścili się popełnienia zbrodni polegającej na stosowaniu represji wobec wytypowanych ze względu na poglądy polityczne i działalność opozycyjną 304 żołnierzy rezerwy – informował Maciej Schulz z delegatury IPN w Gdańsku.

IPN podkreśla, że związkowcy narażeni byli na szczególne udręczenie, ponieważ warunki ich pobytu były surowsze od tych, w jakich trzymano internowanych. Opozycjoniści spali w namiotach, dostali stare buty i mundury, zlecano im w większości nieprzydatne zadania, jak kopanie rowów. Represje dotknęły około 300 działaczy „Solidarności” z Pomorza.

– Nie mieliśmy żadnego szkolenia wojskowego, jedynie zajęcia polityczne – podkreślał Józef Pintera ze Stowarzyszenia, zaznaczając, że była to forma represji politycznych. Pintera przeszedł na poligonie zawał serca, nie udzielono mu pomocy medycznej. Później skierowano go do wojskowego aresztu, bo „źle wpływał na morale wojska”. – Wojsko zostało użyte przez Służbę Bezpieczeństwa, która wskazywała „ekstremistów” – mówiła reprezentująca pokrzywdzonych mec. Anna Bogucka-Skowrońska.

Podczas śledztwa były szef MSW gen. Czesław Kiszczak zeznał, że dokonano izolacji „elementu ekstremalnego”, a władza chciała w ten sposób „zachować spokój w państwie”. Z kolei Wojciech Jaruzelski zeznał, że instytucja internowania już wtedy wygasła, a forma ćwiczeń była „mniej restrykcyjna”.

Zenon Baranowski

http://www.naszdziennik.pl/polska-kraj/ ... adzic.html


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Bolszewizm w Polsce, kontynuacja i reaktywacja
PostNapisane: 08 paź 2014, 18:20 
Offline
Moderator

Dołączył(a): 13 lip 2009, 09:25
Posty: 31183
Pan Wacław z drugiego piętra, czyli mój problem z III RP

.Nie mógłbym pozostać przy radosnej konsumpcji tego grilla, którego nam III RP serwuje. Nie mam apetytu, za duży smród

Gdzieś w Koszalinie żyje sobie pan Wacław, emeryt. Mieszka w bloku na drugim piętrze. Już wcześnie rano krząta się po mieszkaniu. Herbatę zaparzy, jajecznicę usmaży, posłucha radia. Potem bierze pieska na smycz i idzie do kiosku po gazetkę. Po drodze zamieni dwa słowa z panią Halinką z bloku obok i sąsiadem z parteru, który znów boryka się z odpaleniem swojego starego auta. Pani w kiosku ma już dla pana Wacława przygotowane „to co zwykle”. Pan Wacław wraca z gazetą do domu, podlewa kwiatki, zaparza drugą już tego dnia herbatę i w wygodnym fotelu zasiada do lektury.

Danuta Siedzikówna, „Inka” to postać, której nie trzeba przedstawiać. A może, niestety, właśnie trzeba. Ojciec leśnik, wywieziony w 1940 na Syberię, z której udało mu się wyrwać z armią Andersa, umarł w 1943 roku w Teheranie. W tym samym roku matkę za współpracę z podziemiem zamordowało Gestapo. Danusia, rocznik 1928, na przełomie 1943 i 1944 wstąpiła do Armii Krajowej. Po przejściu frontu, aresztowana przez NKWD za współpracę z polskim podziemiem, została odbita z konwoju przez jeden z patroli 5 Wileńskiej Brygady AK majora Zygmunta Szendzielarza „Łupaszki”. Od tej pory służyła w różnych jej oddziałach jako sanitariuszka. Opatrywała rannych, w tym również wziętych do niewoli żołnierzy LWP i funkcjonariuszy MO i MBP. Zaaresztowana przez UB w Gdańsku w lipcu 1946 roku. Pomimo bicia i poniżania w śledztwie odmówiła składania zeznań obciążających żołnierzy AK. Nie podpisała wniosku o ułaskawienie, w którym o Brygada Wileńska AK nazwana była „bandą”. W grypsie przemyconym z więzienie napisała: „powiedzcie mojej babci, że zachowałam się jak trzeba”. Skazana na karę śmierci, została zastrzelona w więzieniu przy ul. Kurkowej w Gdańsku w dniu 28 sierpnia 1946 roku. Przed plutonem egzekucyjnym zdążyła krzyknąć „Niech żyje Polska! Niech żyje „Łupaszko”!”. W dniu egzekucji nie miała jeszcze ukończonych 18 lat.

Co wspólnego mają „Inka” i pan Wacław z drugiego piętra? Ano pan Wacław, emeryt z drugiego piętra to Wacław Krzyżanowski, prokurator, który był oskarżycielem w procesie „Inki” i żądał dla niej kary śmierci. Kary śmierci dla niepełnoletniej sanitariuszki. W dwóch instancjach niezawisłego sądu III Rzeczpospolitej prawomocnie uznany za niewinnego przestępstwa udziału w komunistycznej zbrodni sądowej. Oczywiście nie wiemy czy mieszka w bloku czy willi i czy z rana konsumuje jajecznicę z herbatą czy może kanapki i kawę. Faktem jest że żyje do tej pory w Koszalinie, nie niepokojony więcej przez wymiar „sprawiedliwości”.

To właściwie wystarczy za odpowiedź tym, którzy dziwią się jak mogę z gruntu odrzucać III RP. Wszak to jedyna realna Polska, jaką mamy. Państwo w którym dzieci uczą się historii naszego kraju (choć w coraz mniejszym wymiarze godzin), gdzie nikt nie ściga za wywieszenie flagi na 11 listopada (choć za chodzenie z nią po ulicy to już czasem można dostać w gębę np. od niemieckich „antyfaszystów”), gdzie możemy kupować mieszkania (na kredyt), samochody (na drugi kredyt) i jechać na wczasy do Tunezji (na trzeci kredyt). Przecież to państwo może nie idealne, ale całkiem znośne.

No cóż, grób pobielany też bywa całkiem znośny. Z wierzchu. Bo jakby trochę poskrobać to trafi się na denata Michała Falzmanna, zbyt dociekliwie badającego sprawę FOZZ. I na „grube Ryśki” które się właśnie na tym temacie utuczyły i mają się od śp. Flazmanna znacznie, ale to znacznie, lepiej. Trafi się na przedziwną korelację karier w mediach publicznych i prywatnych z posiadaniem taty w stopniu od kapitana SB (alternatywnie – WSW) wzwyż. Albo na podobnie przedziwną korelację pomiędzy szczytami listy najbogatszych Polaków a faktem bycia zarejestrowanym jako TW czy KO komunistycznych służb specjalnych. Albo na fakt, iż pierwszym skazanym w sprawie morderstwa Stanisława Pyjasa był jego kolega Bronisław Wildstein. Za „zniesławienie” profesora Marka, który wydał ekspertyzę potwierdzającą nieszczęśliwy wypadek jako przyczynę śmierci Pyjasa (a że prywatnie przyznał, że „Pyjasowi ktoś dał po mordzie” to już inna kwestia). O mógłbym tak długo, niestety.

Nawet więc jeżeli na chwilę bym zapomniał, że te stadiony, drogi i ciepła woda w kranie są mocno na kredyt i wkrótce się skończą. Nawet wtedy jakoś nie mógłbym pozostać przy radosnej konsumpcji tego grilla, którego nam III RP serwuje. Nie mam apetytu, za duży smród.

Nawet odstawmy na bok tych Falzmanów, Pańków, te FOZZy, tych profesorów Marków, tych Urbanów jeżdżących jaguarami. Stefana Michnika i Helenę Wolińską, których żaden polski Mossad nie porwał by kraju odpowiedzieli za swoje zbrodnie. Odwróćmy nawet wzrok od ludzkich szczątków walających się w przekopanym na metr w głąb smoleńskim błocie. Nie będziemy na to wszystko patrzeć i pozostaniemy przy jednym fakcie. Że taka kanalia jak Wacław Krzyżanowski, współmorderca „Inki”, jest żyjącym spokojnie emerytem panem Wacławem, uznanym za niewinnego wyrokiem niezawisłego sądu demokratycznego państwa prawa. To jedno wystarczy, żeby powiedzieć: srać na taką demokrację, srać na takie prawo. I trzeba obalić to państwo.

Czytaj oryginalny artykuł na: http://www.stefczyk.info/blogi/rady-rad ... z3FZhei9L1

http://www.stefczyk.info/blogi/rady-rad ... 8574225035


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Bolszewizm w Polsce, kontynuacja i reaktywacja
PostNapisane: 18 lis 2014, 11:50 
Offline
Moderator
Avatar użytkownika

Dołączył(a): 21 lip 2009, 10:40
Posty: 7539
Lokalizacja: Podlasie
Pachołki Rosji



Historia tych, którzy nieprzerwanie rządzili Polską po 1945 roku. Skąd wzięli się na szczytach władzy komunistycznej? Jakimi metodami indoktrynowano społeczeństwo, by ukryć prawdę i wypromować własną, „czerwoną” wersję historii? I jaką cenę do dziś za to płacimy?

http://www.dlapolski.pl/pacholki-rosji-2014

_________________
"W ciągu całego naszego życia widziałem w naszym kraju tylko dwie partie. Partię polską i antypolską, ludzi godnych i ludzi bez sumienia, tych którzy pragnęli Ojczyzny wolnej i niepodległej, i tych, którzy woleli upadlające obce panowanie."


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Bolszewizm w Polsce, kontynuacja i reaktywacja
PostNapisane: 16 mar 2016, 22:53 
Offline
Moderator
Avatar użytkownika

Dołączył(a): 21 lip 2009, 10:40
Posty: 7539
Lokalizacja: Podlasie
Tylko że znikną ulice im. Berlinga, Nowotki czy Świerczewskiego, a pozostaną np. ulice im. T.Mazowieckiego i innych "bohaterów" III RP.


Przestrzeń publiczna do dekomunizacji! Po ponad ćwierć wieku marazmu, samorządy będą musiały wziąć się do pracy

Obrazek

W Sejmie ruszyły prace nad projektem ustawy o zakazie propagowania komunizmu lub innego ustroju totalitarnego przez nazwy budowli, obiektów i urządzeń użyteczności publicznej. Projekt w błyskawicznym tempie przeszedł przez komisję. Czy to znaczy, że otwiera się szansa, iż równie szybko z polskich miast znikną patroni pokroju Berlinga, Nowotki czy Świerczewskiego?

Dekomunizacja przestrzeni publicznej, choć powinna nastąpić już ćwierć wieku temu, wciąż ciąży nad polskimi samorządami. Sprawa mogła być załatwiona ustawowo już sześć lat temu, bo stosowny projekt został skierowany do Senatu jeszcze w 2009 roku, ale dokument ostatecznie ugrzązł z parlamentarnych podkomisjach i nie został przyjęty.

Obecnie w Sejmie rozpoczęły się prace nad kolejnym dekomunizacyjnym projektem. To ten sam, ale odświeżony i poprawiony senacki dokument. W środę trafił on pod obrady połączonych sejmowych komisji Administracji i Spraw Wewnętrznych oraz Samorządu Terytorialnego i Polityki Regionalnej. Prezydium pierwotnie chciało odesłać projekt do podkomisji, ale ostatecznie przyjęto wniosek, by niezwłocznie przystąpić do prac.

Jak deklarował senator Robert Momontow (PiS), dokument przez lata oczekiwania został dopracowany tak, by proponowana forma dekomunizacji przestrzeni publicznej nie sprawiała dużych problemów samorządom. Jak wskazywał, sprawę trzeba w końcu zakończyć.

- Nie może być tak, że np. w Poznaniu składamy wieńce w hołdzie tym, co w czerwcu 1956 roku upomnieli się o swoje, a wciąż funkcjonuje ul. Popławskiego, który tłumił ten bunt – mówił.

Podobnie jest w Gdańsku, Gdyni, Białymstoku, Sejnach, Toruniu, gdzie nie obce są takie nazwiska jak np. Berling, Nowotko, Świerczewski, gdzie wspomina się Armię Ludową, a bywa, że nawet czci się 22 lipca. To wszystko dzieje się w kraju, w którym propagowanie systemów totalitarnych jest wbrew konstytucji. Dlatego, jak argumentował senator, potrzebne są szybkie działania ustawodawcze.

Projekt zakłada m.in., że nazwy budowli, obiektów i urządzeń użyteczności publicznej, w tym dróg, ulic, mostów i placów, nadawane przez jednostki samorządu terytorialnego nie mogą upamiętniać osób, organizacji, wydarzeń lub dat symbolizujących komunizm lub inny ustrój totalitarny, ani w inny sposób takiego ustroju propagować. Zakazane będą też nazwy odwołujące się do osób, organizacji, wydarzeń lub dat symbolizujących represyjny, autorytarny i niesuwerenny system władzy w Polsce w latach 1944–1989. Posłowie postulowali też, by rejestr ten poszerzyć o organizacje antypolskie, jak choćby ruchy banderowskie i im podobne.

Projekt reguluje kwestie techniczne przeprowadzenia koniecznych zmian, a po poprawkach poselskich, czas dany na ich dokonanie, został skrócony do 12 miesięcy od wejścia w życie ustawy. W dyskusji zadziwić mógł wniosek posła Mirosława Suchonia (Nowoczesna), który chciał, by okres przejściowy trwał aż 5 lat. Jak argumentował, utrzymanie kontrowersyjnych nazw mogło być postrzegane jako gloryfikowanie komunizmu na początku okresu przemian, a obecnie jest to kwestia wynikająca z przyjętej praktyki. Także przedstawiciele organizacji zrzeszających samorządy chcieli zyskać nieco więcej czasu na zmiany, twierdząc że procedury wymagają czasu i pieniędzy. To nie przekonało posłów komisji. Jak wskazała Anna Siarkowska (Kukiz’15) samorządy miały wystarczająco dużo czasu na zmiany, a dalsze odkładanie dekomunizacji mija się z zasadniczym celem ustawy.

Zadziwiać może fakt, że posłowie połączonych komisji po pierwszych perturbacjach tak ochoczo zabrali się do prac nad projektem, że w niespełna godzinę projekt został przyjęty wraz z poprawkami i to bez głosów przeciwnych (22 za przy 3 wstrzymujących). Wbrew wcześniejszym deklaracjom obyło się bez zwoływania podkomisji i wymuszonych kalendarzem głosowań przerw w procedowaniu nad projektem. Teraz dokument zostanie przedstawiony na sali plenarnej. Jeśli tempo prac zostanie utrzymane, dekomunizacja mogłaby ruszyć w tym roku.

Marcin Austyn

http://www.pch24.pl/przestrzen-publiczn ... 951,i.html

_________________
"W ciągu całego naszego życia widziałem w naszym kraju tylko dwie partie. Partię polską i antypolską, ludzi godnych i ludzi bez sumienia, tych którzy pragnęli Ojczyzny wolnej i niepodległej, i tych, którzy woleli upadlające obce panowanie."


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Bolszewizm w Polsce, kontynuacja i reaktywacja
PostNapisane: 09 gru 2018, 21:20 
Offline
Moderator

Dołączył(a): 13 lip 2009, 09:25
Posty: 31183
Nie przywracajcie symboli zniewolenia

Apel Instytutu Pamięci Narodowej do władz Miasta Stołecznego Warszawy.

Instytut Pamięci Narodowej – Komisja Ścigania Zbrodni przeciwko Narodowi Polskiemu apeluje o to, aby w poczuciu obywatelskiej odpowiedzialności, niezależnie od bieżących sporów politycznych, nowe władze samorządowe Miasta Stołecznego Warszawy odstąpiły od procedury przywracania już zmienionych nazw symbolizujących lub propagujących komunizm. Nazwy te były wyrazem hołdu dla ludzi i organizacji, które działały na rzecz zniewolenia Polski, przeciw jej niepodległości i przeciw wolności jej obywateli. Ich przywrócenie będzie działaniem nieprzystającym do szacunku dla ojczystej historii – szczególnie bolesnym w roku obchodów stulecia odrodzenia Państwa Polskiego.

Wciąż jest możliwość na przyjęcie najprostszych procedur, które uchronią stolicę przed wydawaniem środków publicznych na przywracanie nazw symbolizujących komunistyczne zniewolenie Polski, a w wielu wypadkach symbolizujących także zbrodnie i nieprawości okresu stalinizmu. Należy przy tym podkreślić, że również Naczelny Sąd Administracyjny nie zaprzeczył, że wśród uchylonych zarządzeń zastępczych wojewody są nazwy, które „w sposób oczywisty symbolizują lub propagują komunizm”.

Ustawa z dnia 1 kwietnia 2016 r. o zakazie propagowania komunizmu lub innego ustroju totalitarnego przez nazwy budowli, obiektów i urządzeń użyteczności publicznej w odniesieniu do nazw ulic i placów była uchwalona niemal jednogłośnie. Połączyła w ten sposób wszystkie ugrupowania polityczne Sejmu Rzeczypospolitej we wspólnej trosce o godność i szacunek dla pamięci narodowej oraz ofiar totalitaryzmów: sowieckiego komunizmu i niemieckiego narodowego socjalizmu, wyrażając w ten sposób chęć usunięcia z polskich ulic i placów pozostałości komunistycznej propagandy.

Do wskazania nazw podlegających zmianie został wyznaczony Instytut Pamięci Narodowej. Ustawa zobowiązywała jedynie do wskazania w opiniach nazw, które nie wypełniają norm ustawowych. W pierwszym okresie realizacji Ustawy zaangażowani w realizację Ustawy pracownicy Instytutu Pamięci Narodowej dokonali przeglądu prawie dwustu siedemdziesięciu tysięcy nazw ulic, placów i skwerów w całym kraju w celu wytypowania nazw niezgodnych z zapisami Ustawy i podlegających zmianie. W tym czasie udzielono ponad tysiąca odpowiedzi na pytania dotyczące ustawy, poszczególnych patronów i zasad postępowania Instytutu w różnych problematycznych przypadkach. Udzielano licznych wyjaśnień dotyczących postaci historycznych i struktur organizacyjnych. Przeprowadzono tysiące kwerend archiwalnych i poszukiwań w przypadkach, kiedy samorządy miały szczątkowe wiadomości lub nie miały żadnych informacji, kim byli niektórzy ludzie upamiętnieni w nazwach ulic i stawiani w ten sposób za wzór do naśladowania.

Przygotowano na stronach internetowych komplementarne informacje dla mieszkańców i samorządów na temat zasad działania Ustawy i jej celów. Zamieszczono na nich 157 przykładowych not historycznych. Pracownicy Instytutu w licznych przypadkach prostowali również błędne skojarzenia z systemem komunistycznym (tłumaczono m.in. że niepodległościową organizacją były Bataliony Chłopskie, wyjaśniano, kim naprawdę byli zasłużeni dla niepodległości Stefan Okrzeja czy Jarosław Dąbrowski). Zrealizowano też szereg konferencji regionalnych, podczas których udzielano bezpośrednich informacji samorządom (Gdańsk, Poznań, Lublin, Białystok). Wysłano do poszczególnych wojewodów wstępne zestawienia tabelaryczne nazw ulic, które będą podlegać zmianom. Traktowano je jako podstawowy punkt odniesienia do dalszej weryfikacji.

Dzięki działaniom informacyjnym Instytutu, zgodnie z intencją Ustawodawcy, liczne samorządy dokonały samodzielnie zmian nazw ulic symbolizujących komunizm, korzystając z ułatwień formalno-prawnych, jakie stworzyła Ustawa.

Nawet niewielkie gminy korzystały w ten sposób z możliwości, jakie dawała ustawa niwelująca obciążenia mieszkańców związane ze zmianami. Przykładem może być gmina Łubnice (woj. łódzkie), gdzie jeszcze w roku 2017 istniała nie tylko ul. K. Świerczewskiego i Aleksandra Zawadzkiego, ale także ul. Feliksa Dzierżyńskiego. Nie czekając na jakiekolwiek zarządzenia wojewodów dnia 28 lipca 2017 r., korzystając z możliwości stworzonych przez Ustawę, gmina po prostu przyjęła uchwałę w sprawie „zmiany nazw ulic położonych na terenie gminy Łubnice”. Na jej mocy w kilku miejscowościach gminy zmieniono nazwy ulicy F. Dzierżyńskiego, dwóch ulic Gen. K. Świerczewskiego, ul. A. Zawadzkiego, ul. Hanki Sawickiej, ul. 22 Lipca.

Wiele gmin kierowało do Instytutu Pamięci Narodowej zapytania albo prośby o przejrzenie listy wszystkich ulic. Na tej podstawie np. miasto Jaworzno 31 sierpnia 2017 r. samodzielnie dokonało zmiany nazw 25 ulic. Gmina Będzin – 13 czerwca 2017 roku zmieniła 27 nazw ulic. Takich przypadków odpowiedzialnego stosunku do pamięci narodowej są setki w całej Polsce.

W skali kraju w okresie funkcjonowania Ustawy do dzisiaj co najmniej dwa tysiące dwieście nazw zostało zmienionych całkowicie lub zmieniono ich charakter poprzez zlikwidowanie odniesień do systemu totalitarnego. To świadczy o tym, że cele Ustawy w znacznym stopniu zostały osiągnięte w różnych regionach kraju, stając się zarazem okazją do działań edukacyjnych i przypomnienia wartości, jakie niesie szacunek dla Ojczystej historii.

W drugim okresie realizacji ustawy wojewodowie byli przez Ustawodawcę zobowiązani do wydawania zarządzeń zastępczych w odniesieniu do tych gmin, które, mimo sprzyjających zapisów Ustawy, nie wykonały obowiązku zmian albo dokonały zmian niepełnych. Wydanie zarządzenia zastępczego wymagało opinii IPN, potwierdzającej zgodność względnie niezgodność nazwy z Ustawą. W ramach tej procedury podstawą decyzji wojewodów są oficjalne opinie Instytutu Pamięci Narodowej wystawiane w imieniu Prezesa.

Niemal całość działań związanych wydawaniem opinii w ramach realizacji Ustawy na tym etapie – z wyjątkiem opinii w sprawie Warszawy – koordynowała grupa pracowników IPN w Krakowie. Z zasady opinie były indywidualne – dotyczyły każdej nazwy oddzielnie. Były wyposażone w różnej wielkości opisy historyczne uzasadniające charakter poszczególnych nazw i ich niezgodność z ustawą. W ramach tych działań Instytut przygotował tysiąc piętnaście opinii stanowiących oficjalne odpowiedzi na zapytania wojewodów.

W Warszawie w drodze wyjątku umieszczono listę tabelaryczną w postaci opinii zbiorczej. Również w takiej formie wskazanie nazw niezgodnych z zapisami ustawy wyczerpywało procedurę ustawową. Instytut był przy tym gotowy do udzielenia pogłębionych odpowiedzi na pytania każdego organu państwa w razie jakichkolwiek wątpliwości na każdym etapie stosowanych procedur.

Należy zaznaczyć, że tylko niektóre gminy postanowiły zwrócić się do sądu o uchylenie zmiany niezgodnych z Ustawą nazw ku czci patronów symbolizujących bądź propagujących systemy totalitarne.

NSA wydając w dniu 7 grudnia br. wyrok w odniesieniu nazw zmienionych na terenie Miasta Stołecznego Warszawy, jako do niezgodnych z Ustawą, zaznaczył, że niezależnie do faktu symbolizowania przez nie lub propagowania komunizmu podstawą uchylenia zarządzeń zastępczych wojewody jest uznanie opinii IPN za zbyt lakonicznie stwierdzającą, że nazwy są niezgodne z Ustawą. Tymczasem praktyka orzekania w innych wypadkach pokazuje, że również opinie szczegółowe i rozbudowane nie chroniły przed orzeczeniami negatywnymi dla zarządzeń zastępczych wojewodów. Przy tym zdarzało się, że orzeczenia sądowe były w odniesieniu do tych samych nazw ulic w różnych miejscach zasadniczo ze sobą sprzeczne.

Instytut składa podziękowania dla tych setek samorządów, które, korzystając z Ustawy, samodzielnie dokonały zmian nazw ulic symbolizujących systemy totalitarne bądź je propagujących.

Niepodległe państwo w sposób oczywisty powinno chronić obywateli przed wyrazami publicznego hołdu dla tych, którzy w suwerennej II RP działali przeciw wolności Polski na rzecz systemów totalitarnych oraz tych, którzy po 1939 roku stanęli po stronie narzuconej Polsce zbrodniczej władzy, stając się w różnych formach narzędziami zniewolenia społeczeństwa.

Tym bardziej apelujemy do władz Miasta Stołecznego Warszawy, aby – przez wzgląd na ojczystą historię, przelaną na ulicach miasta krew w walce o wolną i niepodległą Polskę, w imię szacunku dla Godła i barw narodowych – nie przywracały symboli zniewolenia.

ipn.gov.pl

https://naszdziennik.pl/polska-kraj/203 ... lenia.html


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Bolszewizm w Polsce, kontynuacja i reaktywacja
PostNapisane: 16 gru 2018, 20:51 
Offline
Moderator

Dołączył(a): 13 lip 2009, 09:25
Posty: 31183
Śmieciogród, który warszawiacy sobie wybrali w ostatnich wyborach pokazuje Polsce i Polakom gdzie jest "ich" (nasze) miejsce.
Takie to smutne, że nie dbamy o swoją Ojczyznę o Jej honor, o godność nas samych ....
Za granicą chichrają się z nas, że jesteśmy tacy mali.....
Zaśmiecamy swój kraj odpadami z PO windując je na szczyty władzy.
To niestety ale jest naszą hańbą.


Śmieje się pan w twarz bohaterom

List otwarty górników kopalni „Wujek” do prezydenta Warszawy Rafała Trzaskowskiego

W związku z przywróceniem nazw ulic komunistycznych notabli w stolicy, górnicy z kopalni „Wujek” wystosowali list otwarty do prezydenta Warszawy Rafała Trzaskowskiego. Wskazują w nim, że ze stolicy zniknęła m.in. ulica Bohaterów z Kopalni „Wujek”.

„Po blisko trzech dekadach wolnej Polski, w roku stulecia odzyskania Niepodległości, w rocznicę wprowadzenia stanu wojennego, śmieje się Pan w twarz Bohaterom” – piszą do Rafała Trzaskowskiego Krzysztof Pluszczyk i Stanisław Płatek.

A oto pełna treść listu.


Katowice, 14 grudnia 2018 r.

Rafał Trzaskowski

Prezydent Warszawy


Szanowny Panie

W przededniu 37. rocznicy strajku i pacyfikacji kopalni „Wujek” z przykrością przyjęliśmy informację, że z mapy stolicy znika ulica Bohaterów z Kopalni „Wujek”. Dziewięciu Bohaterów, naszych kolegów, z którymi razem pracowaliśmy i strajkowaliśmy: Józef Czekalski, Józef Krzysztof Giza, Joachim Gnida, Ryszard Gzik, Bogusław Kopczak, Andrzej Pełka, Jan Stawisiński, Zbigniew Wilk, Zenon Zając – oddali życie, ponieważ odważyli się stanąć po stronie dobra, w obronie ludzkiej godności, wolności i solidarności.

Dzięki Nim oraz dziesiątkom innych, którzy zginęli w latach 80., żyjemy dziś w wolnym kraju. Jeżeli oni są Bohaterami, to kim są przywróceni przez Pana patroni ulic, przedstawiciele komunistycznego reżimu? Również są bohaterami, godnymi tego, by patronować ulicom Warszawy?

„Solidarność” była w latach 80. nie tylko związkiem zawodowym, była również milionowym ruchem, który dał Polakom nadzieję, że w naszym kraju będzie można coś zmienić na lepsze. Nasza nadzieja, nasza namiastka wolności, zostały zdeptane 13 grudnia 1981 r. Komuniści wypowiedzieli Polakom wojnę, by zachować synekury, by ramię w ramię z Sowietami rządzić tym krajem. Wojciech Jaruzelski, Czesław Kiszczak i reszta, chcieli pozbawić nas wspomnianej nadziei. W imię swoich interesów komuniści internowali, skazywali, wsadzali do więzień, wyrzucali na emigrację, zabijali. Jakie prawo pozwala, byśmy dziś uważali ich za godnych patronowaniu ulic stolicy, która w 1944 roku pokazała, jak bardzo jej mieszkańcy kochają wolność?! Przez Pańską decyzję żyjemy w schizofrenii historycznej.

Walka polityczna przysłoniła Panu zdrowy rozsądek.

Po blisko trzech dekadach wolnej Polski, w roku stulecia odzyskania Niepodległości, w rocznicę wprowadzenia stanu wojennego, śmieje się Pan w twarz Bohaterom. Jest to haniebne postępowanie, które jest nie tylko niezrozumiałe, ale również podłe.

Z poważaniem

Krzysztof Pluszczyk, Przewodniczący Społecznego Komitetu Pamięci Górników KWK „Wujek” w Katowicach Poległych 16.12.1981

Stanisław Płatek, Przewodniczący Zarządu Krajowego Związku Więźniów Politycznych Okresu Stanu Wojennego

JG

https://naszdziennik.pl/polska-kraj/204 ... terom.html


Góra
 Zobacz profil  
 
Wyświetl posty nie starsze niż:  Sortuj wg  
Utwórz nowy wątek Odpowiedz w wątku  [ Posty: 71 ]  Przejdź na stronę Poprzednia strona  1, 2, 3, 4, 5

Wszystkie czasy w strefie UTC + 1


Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zalogowanych użytkowników i 23 gości


Nie możesz rozpoczynać nowych wątków
Nie możesz odpowiadać w wątkach
Nie możesz edytować swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz dodawać załączników

Szukaj:
Skocz do:  
 cron
Powered by phpBB © 2000, 2002, 2005, 2007 phpBB Group
Przyjazne użytkownikom polskie wsparcie phpBB3 - phpBB3.PL
Nasi przyjaciele: Strony Patriotyczne
Linki pozycjonujące: Fenster aus Polen / Schüco Fenster / Drutex Fenster / Fenster Preise / Haustüren /