Polskie-Forum.pl


Wolne i niezależne forum dyskusyjne / opinie polityczne / aktywność obywatelska / patriotyzm / Polska / wolna dyskusja


Wszystkie czasy w strefie UTC + 1




Utwórz nowy wątek Odpowiedz w wątku  [ Posty: 71 ]  Przejdź na stronę 1, 2, 3, 4, 5  Następna strona
Autor Wiadomość
 Tytuł: Bolszewizm w Polsce, kontynuacja i reaktywacja
PostNapisane: 23 lis 2011, 10:12 
Online
Moderator

Dołączył(a): 13 lip 2009, 09:25
Posty: 31467
Faszyzm od zawsze był lewicowy i tylko lewicowy. Pomysł aby prawicowe ruchy polityczne nazywać faszyzmem pochodzi od Stalina. Podobało mu się to słowo. Niosło w sobie wydźwięk destrukcji, przemocy, pogardy. Uważał, że samo słowo załatwi przynajmniej tyle co dalsze treści uświadamiające.

Antifa- lewicowi faszyści.

Powie ktoś, że lewicowy faszyzm to oksymoron. Czyżby? Nie interesują mnie werbalne deklaracje faszystów spod znaku Antify. Cała ta paplanina o antyfaszyźmie, o ochronie manifestacji lewicowych i podobny stek bzdur, to jedynie stek haseł dla społeczeństwa, na co dzień nie interesującego się róznego rodzaju bojówkarzami.

To, że lewicowe utopie nie mogą obejść się bez przemocy i rozlewu krwi wiadomym jest już przynajmniej od czasu Rewolucji Francuskiej. Ta nowożytna rewolucja mająca na sztandarach hasła równości, wolności, braterstwa przyniosła krew i las gilotyn. Przyniosła rzeź Wandejczyków, którzy stanęli w obronie króla i konserwatywnych wartości.

Po rewolucji mieliśmy Marksa i jego rasizm. To bodajże pierwszy nowożytny myśliciel wzywający wprost do rasowej eksterminacji. Z czego chętnie skorzystali zarówno Hitler jak i Satlin, a do czego również dzisiaj nawołują dzielni chłopcy z Antify.

Wróćmy na chwilę do faszyzmu. Ideologia, która narodziła się we Włoszech prócz powszechnie znanego nacjonalizmu przejęła także marksistowską koncepcję rewolucji oraz syndykalizm rewolucyjny. Zatem u podstaw faszyzmu leżała również myśl jak najbardziej komunistyczna. A raczej socjalistyczna, zatem lewicowa. Tym, co uformowało faszyzm włoski był równiez kult przemocy. To właśnie socjaliści pokroju Mussoliniego, nie mogąc doczekać się zwycięstwa marksistowskiej rewolucji postanowili wziąć sprawy we własne ręce i zamiast na walkę klas postawili na silne państwo. Odmienne hasła, za to cel i metody jakby te same. Rewolucja i upadek kapitalizmu. Hitler jedynie twórczo i praktycznie rozwinął myśl Marksa, będącego do dzisiaj guru dla wszelkiej maści lewicowców. Aparat przemocy i fizycznej likwidacji rozwinął do granic, które jedynie Stalin i komunizm były w stanie przekroczyć.

Dzisiaj bojówki Antify stosuja te same metody. Wzywają do fizycznej likwidacjiantyfaszystów. Stosują przemoc, jako podstawowe narzędzie swojej działalności. Czym więc różnią się od tych których zwalczają? Że tak pięknie prawią o tolerancji, postępie, równości? A właściwie nie ci bojówkarze, a ich intelektualni mentorzy. Przecież, to te same hasła w imię których krew przelewała Rewolucja Francuska, a później komunizm. To że nie głoszą antysemityzmu i rasizmu ma dowodzić, że nie są faszystami?

Śmiać mi się chce, kiedy ci zindoktrynowani młodzi bojówkarze, walczą z ideologią, która znakomicie swego czasu współistniała i współpracowała z inna ideologią, której antifowcy są narzędziem. Śmiac mi się chce, kiedy te dzieci rewolucji stoja w jednym szeregu z posłem Kaliszem będącym zaprzeczeniem tego, o co werbalnie walczą. Śmiać mi się chce, kiedy do walki z systemem zagrzewa ich środowisko hojnie z tego systemu czerpiące środki na swoja działalność.

Ale już mniej chce mi się śmiać kiedy słyszę hasła : "nie ma tolerancji dla wrogów tolerancji". Bo faszyzm i antyfaszyzm spod zanku lewackich bojówek dzieli tylko jeden krok. Nie może być inaczej, skoro oba wyrastają ze wspólnego marksistowskiego pnia. Ale tak to już jest. Oni też muszą mieć wroga, którego mogliby bić. Inaczej przestali by istnieć. Mnie choć komunizmu i komunistów nienawidzę, nie przyszłoby do głowy pójść 1maja i gonić ich po ulicach w dniu ich święta. Ale na to potrzeba odrobiny samokontroli i oleju w głowie. Bo przecież nie jest specjalnie trudno sobie wyobrazić do czego takie sytuacje prowadzą.

I na koniec panowie faszyści spod znaku Antify polecam wam świetny tekst Dezertera, który jest aktualny także dzisiaj. I w dużej mierze odnosi się także do was.

Ludzie z nienawiścią szykują się na siebie
Najgłupsi wymyślą za co dzisiaj trzeba bić
Biją już pięści, kopią już buty
Gitowcy, zomowcy, tylko bez mundurów

Budujesz faszyzm przez nietolerancję
Budujesz system przez ignorancję

Krzyczysz słowa, których nie rozumiesz
Jak małpa powtarzasz to, co zobaczyłeś
Jesteś nędzną kopią swojego wzoru
Powtarzasz schemat, którego się nauczyłeś

Ten jest stąd, a tamten stamtąd
Więc ten jest dobry, a tamten zły
Ten jest taki, a tamten inny
Więc tego chcesz słuchać, a tamtego bić
Nie będą potrzebne represje i siła
Żeby robić nas pałowaniem
Bo w wielu z was siedzi milicjant
I dobrze spełnia swoje zadanie


http://mesko.salon24.pl/366432,antifa-lewicowi-faszysci



Chłopcy z Antify mienią się anarchistami. Przy tym wcale im nie przeszkadza, że mają poparcie środowiska Krytyki Politycznej, która z systemu, z którym oni walczą, czerpie pełnymi garściami.



No właśnie! Antifa to współcześni faszyści XXI wieku!
Można sprawdzić: JONAH GOLDBERG:Liberal Fascism



Ja to wiem, Pan to wie, a co z rzeszą małolatów, którzy czerpią wiedzę w dzisiejszym systemie edukacji? Dla nich faszysta to ONRowiec. Antifa, to szlachetni młodzieńcy walczący z faszystami. Tylko żaden sie nie zastanowi, że już choćby tylko nazwa anti- zamiast polskiego anty- oraz metody i poglądy sytuują ich bliżej Hitlera niż by się mogło wydawać.



Taki szablon się utarł, że faszyzm= hitleryzm, a w konsekwencji antykomunizm. Czyli wnioskując logicznie faszyzm powinien być z gruntu prawicowy. A tu nie od parady NSDAP miała w nazwie przymiotnik socjalistyczna.


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Bolszewizm w Polsce, kontynuacja i reaktywacja
PostNapisane: 23 lis 2011, 15:10 
Offline
Moderator

Dołączył(a): 13 lip 2009, 12:02
Posty: 37605
http://www.polishclub.org/2011/11/21/an ... iadomosci/

Bolszewizm i przemoc są ze sobą nierozerwalnie połączone, a ponieważ bolszewia wciąż rządzi Polską, a dziś już przestała się ukrywać za parawanem pozorów wolności, zatem możemy spodziewać się każdego rodzaju makabry, jakiej jesteśmy w stanie sobie wyobrazić, a nawet takiej, której wyobrazić sobie nie sposób.

Kopia artykułu:

Andy-aandy: Neobolszewizm, czyli lewacka tresura świadomości
WALDEMAR GLODEK, 21 LIS 2011 O 22:42

Obrazek

Stalin przeznaczył spore środki na stworzenie krzyżowki sowieckiego człowieka z małpą. 11 listopada było widać, że ten ekperyment stworzenia komunistycznych mózgów osiągających inteligencję 3-letniego dziecka — w jakimś stopniu Stalinowi się udał.

Neobolszewizm, czyli lewacka tresura świadomości
Piotr Semka w ostatnim "Uważam Rze" opublikował artykuł o neobolszewiźmie tresującym świadomość Polaków. Jednak, red. Semka bardzo się myli pisząc, że marksizm, leninizm, komunizm czy bolszewia — dopiero teraz zaakceptowały przemoc…

Marks: "nie będziemy przepraszali za terror"
Bowiem, już Karol Marks zapowiedział, że: "Nie mamy współczucia dla nikogo, ani nikogo nie prosimy o współczucie. Kiedy nadejdzie nasza kolej, nie będziemy przepraszali za terror."[i]

Marks twierdził także, iż: "Te klasy oraz te rasy, które są za słabe, by doskonalić te nowe warunki życia — muszą zniknąć…"[ii] W świetle innych wystąpień Marksa o rewolucyjnym terrorze — jest to tylko jedna z wielu jego zapowiedzi rewolucyjnych mordów na zbytecznych dla komunistów grupach społecznych oraz rasach ludzkich.
Karol Marks m.in. twierdził także, iż:"Współczesna generacja przypomina tych Żydów, których Mojżesz prowadził poprzez dziką pustynię. Ta generacja musi nie tylko, że zdobyć nowy świat, musi ona także zginąć w celu zrobienia miejsca tym ludziom, którzy będą w stanie tworzyć ten nowy świat."[iii]

A więc już Marks chciał utworzenia przez komunizm tego nowego, komunistycznego człowieka i jednocześnie komunistycznego masowego mordercy, którego poźniej nazwano homo sovieticus.[iv]

Zbrodniczy komunizm mógł zaistnieć w carskiej Rosji wyłącznie wskutek bandyckiej przemocy organizowanej i stosowanej przez Lenina oraz jego komunistycznych masowych morderców. Było to praktyczne zastosowanie komunistycznego terroru zapowiadanego przez tow. Marksa…

Engels: "nieubłagana walka na śmierć i życie" przeciwko Słowianom zdradzającym rewolucję

Po tym, głoszonym przez Marksa terrorze, wojnę przeciwko Słowianon zapowiadałFryderyk Engels pisząc: "Następnie, odbędzie się tam walka, nieubłagana walka na śmierć i życie przeciwko tym Słowianom, którzy zdradzą naszą rewolucję; będzie to unicestwiająca walka oraz bezwzględny terror — nie w interesie Niemiec, lecz w interesie tej rewolucji!"[v]

Lenin: "roztrzelać setki…", "roztrzelać tysiące…

Ten, zapowiedziany przez marksizm terror, niepodzielnie rządził w Rosji sowieckiej. Bowiem, już od początku sowieckiej rewolucji jej twórca — bolszewicki zbrodniarz Lenin — rozsyłał do swoich komunistycznych bandytów setki telegramów nakazujących: "roztrzelać setki…", "roztrzelać tysiące…" Powstało w ten sposób zbrodnicze, komunistyczne państwo bolszewików — państwo masowych mordów, państwo w którym niepodzielną władze posiadali psychopatyczni masowi mordercy marzący o podbiciu całego świata.

Masowe mordy mieszkańców kraju są podstawową metodą stosowaną przez komunistycznów — metodą zdobywania i utrzymania władzy — niezależnie od tego czy są oni bolszewikami, trockistami, maoistami, pol-potowcami, albo reprezentują jakąkolwiek inną grupę tych marksistowskich masowych morderców. Mózgi tych wszystkich komunistycznych zwyrodnialców są przeżarte tylko jednym marksistowsko-leninowsko-stalinowskim hasłem-wezwaniem:"Mordować i mordować".[vi]

Niepokojące jest to, na co zwraca uwagę red. Semka — że neobolszewizm jest popierany przez tylu tzw. "polskich" polityków — wyworzących swoje korzenie z bandyckich, bolszewickich partii organizowanych w Polsce przez sowieckie NKWD[vii]. Partii nazywanych przez tow. Stalina i jego następców w sowieckim Kremlu — PPR i PZPR…[viii] Ten komunistyczny neobolszewizm — jest także głoszony i popierany przez postsowieckich i trockistowskich[ix] propagandzistów w mass mediach w PRL-bis.

Tych zidiociałych, bolzewickich propagandzistów m.in. z TVN, dla których polskie patriotyczne hasło "Bóg, honor, Ojczyzna" — jest hasłem wzywającym do agresji i nienawiści.* [sic!]

Milewicz z "GW": "Tutaj truje michnikowszczyzna i KPP"
Od jakiegoś też czasu, także i pewna głośna pani redaktor z GWna reklamuje swój antypolski blog z Czerskiej — pod miłym jej sercu, choć dla Polaków zbrodniczym bo sowieckim hasłem:

"Tutaj truje michnikowszczyzna i KPP. Polecam – Ewa Milewicz."[x]
Jak widać, ci niestrudzeni propagandziści stalinizmu, neobolszewizmu i michnikowszczyzny z zakłamanego GWna — nie wstydzą się także publicznego propagowania tak bliskich im ideałów oraz haseł zdrajców Polski z KPP. KPP, a więc zbrodniczej — stalinowskiej i bolszewickiej partii, złożonej głównie z sowieckich agentów, którzy działali przeciwko niepodległości II Rzeczypospolitej… Kontynuacją KPP, była założona przez sowieckich agentów NKWD — Gomułkę i Bieruta — tzw. PPR.

Ta bolszewicka aktywność ludzi z GWna nie powinna specjalnie dziwić, bowiem w kierownictwie GWna są przecież potomkowie tych sowieckich komunistów z KPP i PPR, którzy m.in zdradzali Polskę na rzecz swojej sowieckiej ojczyzny — dążąc do sowietyzacji Polski. Jedni z tych sowieckich zbrodniarze tylko Polskę zdradzali, inni także mordowali Polaków oraz współdziałali z sowieckimi masowymi mordercami z NKWD, którzy wymordowali dziesiątki tysięcy polskich patriotów.
Do Polski, tych zbrodniarzy z NKWD wwiozły sowieckie czołgi — a swojego "patriotyzmu" do Związku Sowieckiego uczyli się oni wcześniej na przyspieszonych kursach mordowania polskich patriotów organizowanych dla nich przez ich przyjaciół ze stalinowskiego NKWD.
Właśnie o tych dążeniach postsowieckiego neobolszewizmu do ponownej sowietyzacji Polski — pisze red. Semka…

* * * * *

Neobolszewizm — Tresura świadomości
Piotr Semka
Do wielu niepokojących cech polskiej lewicy, która chce "na skróty" zmieniać mentalność Polaków, doszła nowa: akceptacja przemocy
Doczekaliśmy się lewicowego mainstreamu, który chwali zamaskowane bojówki i usprawiedliwia tych, którzy gubią kastety i pałki. Spór o rolę „Krytyki Politycznej” w zajściach 11 listopada i kampania obrony niemieckich zadymiarzy wykreowały nową konstelację na polskiej lewicy. Oświadczenie broniące niewinności sojuszników Porozumienia 11 Listopada podpisali zarówno politycy SLD, tacy jak Wojciech Olejniczak i Ryszard Kalisz, posłowie Ruchu Palikota, jak i liderzy środowisk mniejszości seksualnych na czele z Anną Grodzką, Wandą Nowicką i Robertem Biedroniem.

Silną – tak naprawdę quasi-polityczną pozycję w tym gronie – zajmowali publicyści"Gazety Wyborczej", tacy jak Seweryn Blumsztajn i Piotr Pacewicz, Jacek Żakowski reprezentujący"Politykę" i wreszcie Cezary Michalski pisujący na łamach"Newsweeka". Grono to uzupełniali liderzy"Krytyki Politycznej", a Agata Bielik-Robson reprezentowała elity uniwersyteckie.
Doczekaliśmy się więc własnej wersji tęczowej koalicji, która przekroczyła kolejny Rubikon w polskiej polityce. Zobaczyliśmy środowisko lewicowych elit, które postanowiło wykorzystać swoją pozycję w establishmencie i mediach, aby przeprowadzić test siły kreowania rzeczywistości.
Iść w zaparte i zanegować znane z relacji i nagrań filmowych fakty na temat agresji niemieckich bojówkarzy na ulicach Warszawy.[xi] (…)

* * * * *

Duchy tow. Lenina i tow. Stalina wciąż żyją w PRL-bis
Przecież to"chodzenie w zaparte" oraz negacja faktów — o czym pisze red. Semka — należą do podstawowego arsenału propagandowego komunistyczno-sowieckich i nazistowskich politruków. Nic więc dziwnego w tym, że żerujące na Narodzie Polskim postbolszewickie quasi-elity — czerpią do woli z tych osiągnięć swoich czerwono-brunatnych, socjalistycznych przodków. Przodków spod zbrodniczych znaków sowieckiego sierpa i młota oraz hitlerowskiej swastyki.
Do tych samych zbrodniczych komunistycznych tradycji masowych zbrodni na polskich patriotach, chce także powrócić wspomniany już Michał Nowicki[xii], syn znanej lewackiej aborcjonistki, obecnie wicemarszałka Sejmu PRL-bis. [sic!] Komunistyczni bandyci z organizacji założonej przez Nowickiego byli także i "na barykadach" stawianych przeciwko Polakom i polskiemu patriotyzmowi przez antypolskie Porozumienie 11 Listopada.[xiii]

Sowiecka krzyżowka sowieckiego człowieka z małpą
Stalin przeznaczył spore środki na stworzenie dla armii sowieckiej krzyżowki sowieckiego człowieka z małpą. Jak to było widać na warszawskich ulicach 11 listopada — akurat ten ekperyment stworzenia komunistycznych mózgów osiągających w porywach inteligencję 3-letniego dziecka — w jakimś stopniu Stalinowi się udał… Kontynuacji tego stalinowskiego eksperymentu w hodowli janczarów bolszewizmu — od jakiegoś czasu służą doświadczenia tow. Blumsztajna i jego bolszewickiej jaczejki z GWna.

A ta nowa-stara konstelacja polskiej kawiorowo-jaguarowej lewicy z tow. Kaliszem na czele, o której pisze red. Semko, tę stalinowską armię — eksperymentalnych komunistycznych mózgów — bez zastrzeżeń popiera. Popiera, upychając swoje mózgi w tej komunistyczno-sowieckiej formalinę, o jakiej pisał LeopoldTyrmand:
"Bronię mózgu. Tego z odmętów kosmogonii i tego mniejszego, mojego własnego. Marksiści chcą wyciąć mózg z człowieka i włożyć go do słoja z ideową formaliną ich wyłącznej produkcji."[xiv]

Andy-aandy
[i] "We have no compassion and we ask no compassion from you. When our turn comes, we shall not make excuses for the terror." Zob."Suppression of the Neue Rheinische Zeitung," Neue Rheinische Zeitung, May 19, 1849. Zob. także"The revolution of 1848–49: articles from the Neue Rheinische Zeitung", International Publishers, 1972, s. 254.
[ii] "The classes and the races too weak to master the new conditions of life must give way…", Marx People’s Paper, April 16, 1856, Journal of the History of Idea, 1981.
[iii] "The present generation resembles the Jews whom Moses led through the wilderness. It must not only conquer a new world, it must also perish in order to make room for people who will be equal to a new world." Zob.: Gyorgy Lukacs "History and Class Consciousness" (Historia , MIT Press, 1972, p. 315. Zob. także: Andrzej Walicki"Marxism and the Leap to the Kingdom of Freedom: The Rise and Fall of the Communist Utopia", Stanford University Press, 1997, s. 14.
[iv] Zob.:"Stalin’s half-man, half-ape Super Soldier" (Stalinowski super żołnierz; pół-człowiek, pół-małpa),http://news.scotsman.com/international.cfm?id=2434192005.
[v] "Then there will be a struggle, an ‘inexorable life-and-death struggle,’ against those Slavs who betray the revolution; an annihilating fight and ruthless terror – not in the interests of Germany, but in the interests of the revolution!" Zob."Democratic Pan-Slavism, Cont.", Neue Rheinische Zeitung, February 16, 1849. Zob. także: Agnieszka Bieńczyk-Missala"Rafał Lemkin: A Hero of Humankind", Polski Instytut Spraw Międzynarodowych, 2010, ss. 128–129.
[vi] Zob.: Neostalinista Michał Nowicki obiecuje komunistycznym bandytom: "’Poleje się krew, ale tego nie trzeba się bać’, ’Sami wykończymy polską burżuazję i jej łańcuchowe psy’", http://salski.nowyekran.pl/post/3060,po ... uchowe-psy.
[vii] Na kursach NKWD dla twórców sowieckiego PPR w okupowanej przez Niemców Polsce — tym wychowankom sowieckiego bolszewizmu przekazywano wiedzę nie tylko o tym jak mordować polskich patriotów — lecz instruowano także, że komuniści muszą wysyłać do hitlerowskiego Gestapo donosy na polskich patriotów z AK…
[viii] Członkowie komunistycsnej, sowieckiej partii zwanej PPR oraz zbrodniczych służb bezpieczeństwa tej partii — popełnili w PRL dziesiątki tysięcy zbrodni komunistycznych przeciwko narodowi plskiemu, w tym także i zbrodni przeciwko ludzkości. Pojęcie zbrodni komunistycznych sprecyzowała ustawa o Instytucie Pamięci Narodowej-Komisji Ścigania Zbrodni przeciwko Narodowi Polskiemu (DzU z dnia 19 grudnia 1996 r.), obok zbrodni nazistowskich.Według prawa międzynarodowego zbrodnie komunistyczne, stanowiące zbrodnie przeciwko pokojowi,ludzkości lub zbrodnie wojenne nie ulegają przedawnieniu. Art. 43 Konstytucji RP także mowi, iż:"Zbrodnie wojenne i zbrodnie przeciwko ludzkości nie podlegają przedawnieniu."
[ix] "Nawet jego [A. Michnika — przyp. Andy] ‘walka’ o socjalizm z ludzką twarzą, jego działalność studencka, wygłaszanie tez o walce z totalitaryzmem, pobyt w więzieniu rodzą wątpliwości, czy nie była to działalność nacechowana wiarą w to, że ustrój socjalistyczny może mieć jakiś pozytywny aspekt – przypomina to postawę trockistowską – paradoksalnie również karaną więzieniem w ZSRS." Zob.: "Za co to odznaczenie?", Z prof. Jackiem Trznadlem, przewodniczącym Rady Polskiej Fundacji Katyńskiej rozmawia Paulina Jarosińska,"Nasz Dziennik", 2010-11-09, http://www.radiomaryja.pl/artykuly.php?id=108455.
[x] Zob.: "Trujący nadludzie GWna spod znaku zdradzieckich, sowieckich partii KPP i PPR", http://salski.nowyekran.pl/post/30932,t ... -kpp-i-ppr.
[xi] Cytat za: http://uwazamrze.pl/2011/11/18868/neobo ... wiadomosci.
[xii] Zob. przypis nr 6 — o neostaliniście Nowickim.
[xiii] Zob.: "Porozumienie 11 Listopada jest antypolską, nielegalnie propagującą komunistyczną rewolucję przestępczą bandą", http://salski.nowyekran.pl/post/37958,p ... pcza-banda.
[xiv] Leopold Tyrmand"Dziennik 1954", Wydawnictwo Polonia, 1985.
* Transparenty z intencją agresji to Bóg Honor Ojczyzna. Agata Kowalska TVN




Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Bolszewizm w Polsce, kontynuacja i reaktywacja
PostNapisane: 24 lis 2011, 12:51 
Online
Moderator

Dołączył(a): 13 lip 2009, 09:25
Posty: 31467
Przestrzegam: Kaczyński jest w niebezpieczeństwie

Przestrzegam. Poważnie obawiam się o bezpieczeństwo prezesa PIS, Jarosława Kaczyńskiego. Jest dla mnie jasne, że zabójca Rosiaka, którego właściwym celem był Kaczyński, nie działał sam, że musiał działać w grupie. Wskazuje na to to, ile miał broni i amunicji, przygotowania do skonstruowania bomby. Wskazuje na to fakt, że nie rozstawał się z laptopem, który mógł ułatwiać stały kontakt z innymi osobami czy korzystanie z instrukcji. Skłania mnie do przyjęcia tej tezy również znajomość literatury fachowej: z zasady takie osoby nie działają w pojedynkę. To jest proste jak dwa dodać dwa równa się cztery. Zresztą w krótkim czasie po tym tragicznym zdarzeniu można było dowiedzieć się o cinkciarsko-milicyjno-esbeckim doświadczeniu Ryszarda C. oraz o tym, że ludzie z tego środowiska działają nadal w jakiejś tajnej sieci czy organizacji.

Tak więc sądzę, że siedzieli oni cicho, przyczajeni przez ten czas po zdarzeniu. Prokuratura zdaje się zajęła się tylko samym Ryszardem C. i nie dochodziła, z kim mógł współdziałać. Minęło już wystarczająco dużo czasu, by ci starzy towarzysze mogli znowu podnieść łby, by coś znowu zrobić. Zmienił się też klimat, znowu panuje język nienawiści, agresji, i znowu podobny atak mógłby być usprawiedliwiany jakoś...

Ostatnio media centralne, wspierane przez niektórych socjologów oraz polityków, głównie PO, propagują tezę, że Kaczyński i PIS to są podżegacze, współdziałający z bandziorami, kibolami, agresorzy, fanatycy i faszyści... W zasadzie osobę o narodowych uczuciach można dzisiaj określić dowolnie jako kibola lub faszystę! Na forach Gazety Wyborczej znów mnożą się niebezpieczne komentarze, np: "r0b0l / mój dziadek też sciągał czapkę przed Ssmanami w obozie. Kaczor ty zakłamana poparana dziwko, ty śmieciu i wypierdku komuny. A przede wszystkim osobniku NIEWIARYGODNY i pozbawiony HONORU,". [http://wiadomosci.gazeta.pl/wiadomosci/1,114884,10694506,Kaczynski__Jest_tylko_jedna_formacja_prawicowa.html?v=1&obxx=10694506#opinions]. Podobnie też jest na forach TVN24, np:" Za te zamieszki powinien odpowiadać Kaczyński wraz ze swoją świtą/14.11.2011 13:24,~Magda/ Już w czasie wyborów dali zielone światło kibolom i łobuzom." {http://www.tvn24.pl/1,251,8,93732558,232586341,11737233,0,forum.html] A i dziennikarze tych redakcji również sobie folgują, choćby Stasiński: "Jestem wrogiem PiS i będę go zwalczał ile sił" (wypowiedź w programie "Loża prasowa"). Media dają przykład, zachęcają, dodają odwagi już nie tylko do słów, ale do działań. Takie słowa sprawiają, że ludzie stają się bardziej agresywni, brutalni w swoich postawach.

Jutro, 24 listopada, w godzinach porannych w łódzkim sądzie okręgowym rozpocznie się proces zabójcy Marka Rosiaka. Dla przypomnienia: 19 października 2010 roku Ryszard C. wtargnął do łódzkiej siedziby PiS, gdzie zastrzelił Marka Rosiaka, asystenta europosła Janusza Wojciechowskiego. Kiedy wyczerpał zapas kul zaatakował nożem asystenta posła Jarosława Jagiełły, Pawła Kowalskiego. Było wielu świadków zdarzenia. Sprawca krzyczał, że chciał zabić Jarosława Kaczyńskiego i "powystrzelać pisowców". Jest oczywiste, że była to zbrodnia polityczna. Zabójca w latach 2004-2005 był członkiem Platformy Obywatelskiej.

Wydaje się, że nie ma bardziej ewidentnej sprawy, a jednak naszemu wymiarowi sprawiedliwości (o ironio!) zabrało ponad rok, by postawić zabójcę przed sądem, by zacząć proces. To przeciąganie w czasie tej sprawy jest dość ryzykowną grą: samo to, czyli powolność, niezdecydowanie, poczucie bezkarności, może zachęcić grupę współdziałającą z Ryszardem C. do wymyślenia nowej akcji, tym razem skuteczniejszej. Oni pewnie chcą się odegrać, pokazać, doprowadzić do końca swój plan.

Możecie uznać to za wariactwo, ale proszę, mimo wszystko, dajcie Kaczyńskiemu więcej ochrony.

http://notatnikmieszczucha.salon24.pl/3 ... eczenstwie


Myślę, że sam sobie zdaje z tego sprawę
I ma ochronę. On i p. Macierewicz narażają dla nas swoje życie. Trzeba zdawać sobie z tego sprawę.



Ryszard Cyba nadal jest członkiem Platformy O., nieprawdaż?
Nie będę wklejał całości, wstawię link do komentarza.


Właściwie to najbardziej mnie dziwi, że wszyscy(!), włącznie z przyjaciółmi zamordowanego, czyli politykami Prawa i Sprawiedliwości, twierdzą, że chodzi o byłego członka PO.
Jestem dość mocno przekonany, że Ryszard C. (zresztą i tak wszyscy znają jego pełne nazwisko, po co ta obłuda) nadal jest członkiem Platformy Obywatelskiej.

Skąd to przekonanie?
Ano, stąd że rzeczona grupa nie wystąpiła na żadnej konferencji prasowej z uchwałą o wykluczeniu platformerskiego mordercy z partii. Mając o nich zdanie jak najgorsze, wiedząc jednak, że co jak co, ale PR leży im na sercu, jestem pewien, że nie wahaliby się ani chwili, mogąc zdjąć z siebie choć część tego odium.

A zgodnie ze statutem PO sprawa nie jest bynajmniej taka prosta:
STATUT
PLATFORMY OBYWATELSKIEJ
RZECZYPOSPOLITEJ POLSKIEJ
[...]
§ 19
1. Wykreślenia z rejestru członków koła dokonuje zarząd koła w razie niepłacenia składek członkowskich przez okres 6 miesięcy, po wcześniejszym wezwaniu do ich zapłaty.
2. Od uchwały(!) zarządu koła o wykreśleniu z rejestru członków służy zainteresowanemu odwołanie do właściwego zarządu regionu w terminie 14 dniu od doręczenia uchwały o wykreśleniu, po wcześniejszym uregulowaniu zaległych składek.
3. W przypadku gdy zarząd koła nie podejmie uchwały o wykreśleniu z rejestru członków w terminie 1 miesiąca od upływu 6-miesięcznego terminu, o którym mowa w ust. 1, uchwałę o wykreśleniu z rejestru członków może podjąć zarząd regionu, po wcześniejszym wezwaniu do zapłaty(!).


Moim zdaniem, tych uchwał nie ma i nigdy nie było, nawet PO morderstwie, bo przyjmując uchwałę w tym momencie przyznawałoby się, że w chwili morderstwa wykluczony nie był.

Ale kto wie, może mnie ktoś poprawi i wstawi link do publikacji, która taki dokument zawiera?
Tylko - dodam od razu - ze wszystkimi szykanami: numer ma być w dzienniku zarejestrowany między innymi uchwałami, i to nie tak, jak zapis o przebudowie salonki.

http://seawolf.salon24.pl/355973,mord#comment_5176332

Moim zdaniem, jutro zaczyna się proces aktywnego członka Platformy O..
Chętnie zapoznam się z argumentami dowodzącymi czegoś przeciwnego.


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Bolszewizm w Polsce, kontynuacja i reaktywacja
PostNapisane: 26 lis 2011, 11:39 
Online
Moderator

Dołączył(a): 13 lip 2009, 09:25
Posty: 31467
Bolszewizm to taka gadzina, która nigdy nie odpuści. Przegnana wróci. Ośmielona natychmiast zaczyna się rozpierać. Pewna siebie zaczyna to, co najlepiej umie, czyli niszczenie i mordowanie. To się nigdy nie zmieni. Bolszewizm zawsze taki będzie, niezależnie od tego jak w danej chwili sam siebie nazwie.
Każdą okazję wykorzysta, żeby wślizgnąć się do czyjegoś umysłu i umysł ten zainfekować.
Najlepsze efekty w zatruwaniu umysłów uzyskuje wśród tych najmniejszych, jeszcze nie ukształtowanych. Wszędzie i wszystkich stara się karmić padliną swojej opętańczej ideologii.
Wykorzysta więc każdą okazję i jak złodziej zakradnie się do zagubionego nieświadomego umysłu, by wyhodować sobie kolejnego Pafkę Morozowa, czy jakiego innego Dominika Tarasa.


O „Warszycu”, TV „Kino Polska” z Jaruzelskim w tle

Na początku zaznaczę od tego, że nie jestem zwolennikiem epatowania dzisiejszych widzów propagandowym dorobkiem polskiej kinematografii z czasów PRL.

Uważam, że jest to szczególnie groźne dla dzisiejszej młodzieży. Pal licho, kiedy taka projekcja jest jeszcze poprzedzona jakimiś wyjaśnieniami, zwróceniem uwagi na historyczne kłamstwa tam zawarte i służy tak właściwie ukazaniu tego, do czego zdolni byli komuniści w fałszowaniu naszej historii najnowszej.

Jednak zamarłem ze zdziwienia, kiedy bez żadnego komentarza w TV „Kino Polska” został pokazany film z 1978 roku zatytułowany „Wszyscy i nikt” z plejadą znanych aktorów takich jak: Wiesław Gołas, Emil Karewicz, Marian Opania, Ryszard Pietruski czy Ewa Ziętek. Oczywiście reżyseria to niezastąpiony Konrad Nałęcki, a scenariusz powstał na podstawie opowiadania Janusza Przymanowskiego.

Myślałem, że wciskając na pilocie przycisk „i+” otrzymam jakieś informacje mówiące, że to bezczelna PRL-owska propagandówka, lecz zamiast tego mogłem przeczytać:

„Bieszczady, 1946 rok. Siedmiu żołnierzy w drodze po cywilne dokumenty zatrzymuje się w małym miasteczku. Ma się tu odbyć wesele Brzozy i Maryny. Udział w uroczystościach zapowiedział dowódca bandy i były konkurent do ręki panny młodej. Żołnierze zostają, by nie dopuścić do rozlewu krwi. Nie udaje im się. Dochodzi do krwawej rozprawy, zakończonej dopiero pojawieniem się wojska. Czterech spośród siedmiu żołnierzy ginie, dwóch jest ciężko rannych. Ale w miasteczku i okolicy zapanuje spokój”

Oczywiście można powiedzieć, że to literacka fikcja, do której twórca ma święte prawo. Chodzi mi jednak o to, że przy okazji tej fikcji postanowiono opluć jednego z najbardziej znanych polskich bohaterów i patriotów tamtych czasów. Otóż, jako morderca niewinnych kobiet i dzieci wymieniony jest tam „Warszyc”, założyciel Konspiracyjnego Wojska Polskiego, a owych mordów miał dokonywać w okolicach Radomska.

Kapitan Stanisław Sojczyński ps. „Warszyc” pochodził z chłopskiej rodziny. Urodził się w Rzejowicach 30 marca 1910 roku i miał piątkę rodzeństwa. Jako najzdolniejszy, wysłany został przez rodziców na naukę do Państwowego Seminarium Nauczycielskiego im. Tadeusza Kościuszki w Częstochowie. Po jego ukończeniu odbył służbę wojskową w 27. pp w Częstochowie gdzie przeszedł również Dywizyjny Kurs Podchorążych Rezerwy Piechoty i jako porucznik rezerwy pracował do wybuchu wojny, jako nauczyciel w Borze Zajacińskim pod Częstochową.

Losy wojenne Sojczyńskiego skończyły się 4 października. Wcześniej, rozbrojony przez sowietów po nieudanych walkach w okolicach Janowa Lubelskiego próbował przedrzeć się bezskutecznie do Warszawy by wziąć udział w jej obronie.

Jeszcze jesienią 1939 roku został zaprzysiężony przez swojego dawnego nauczyciela Aleksandra Stasińskiego "Kruka" na żołnierza Służby Zwycięstwu Polski i używał pseudonimów "Wojnar", "Zbigniew" i "Warszyc".

Bardzo wysokie morale, wielki patriotyzm oraz niezwykłe zdolności konspiracyjne i organizacyjne doprowadziły go do stanowisk zastępcy Komendanta Obwodu Radomsko AK oraz szefa Kierownictwa Dywersji Obwodu. Niezwykle szybko Radomsko nazwane zostało przez Niemców „bandyckim miastem” (Banditenstadt). Szczególnie dwie akcje „Warszyca” odbiły się echem w całej okupowanej Polsce.

W maju 1943 r. gestapowcy dokonali publicznej egzekucji we wsi Dmenin. Powieszono 11 osób (w tym 12-letniego chłopca). W odwecie został wydany wyrok śmierci na szefa Gestapo w Radomsku Willi Wagnera i jego zastępcę Johana Bergera. Wyrok wykonali: Bronisław Skóra-Skoczyński "Robotnik" i Zygmunt Czerwiński "Staw".

Szczególnie brawurową akcją Sojczyńskiego był przeprowadzony bez strat również w 1943 roku atak na więzienie w Radomsku i uwolnienie 40 Polaków i 11 Żydów.

Podziemna działalność „Warszyca” to materiał na bardzo gruba książkę.

Jednak przejdźmy do czasów, kiedy to wkroczyli na nasze tereny „sowieccy wyzwoliciele”.

Stanisław Sojczyński nie złożył broni, a apel pułkownika Mazurkiewicza ps. „Radosław” o wychodzenie żołnierzy AK z podziemia uważał za zdradę.

Założył Konspiracyjne Wojsko Polskie i bardzo szybko stał się wrogiem nr 1 dla UB, KBW i NKWD.

Już w 1945 roku z rozkazu „Warszyca” na ulicy zastrzelono Jakuba Cukermana, szefa sekcji śledczej Państwowego Urzędu Bezpieczeństwa Publicznego w Radomsku, a najbardziej brawurową akcją było zajęcie przez 167 partyzantów nocą z 19 na 20 kwietnia 1946 roku, Radomska. Zdobyto areszt UB uwalniając 57 więźniów, oraz rozbito podczas odwrotu znacznie liczniejszy oddziału KBW i wzięto do niewoli 8 żołnierzy sowieckich. Od tej chwili kapitan Sojczyński stał się prawdziwym postrachem bezpieki.

I teraz ciekawostka. Już w 1945 roku do Częstochowy został skierowany w celu rozprawienia się z „Warszycem” i Konspiracyjnym Wojskiem Polskim młody oficer Ludowego Wojska Polskiego, Wojciech Jaruzelski vel agent „Wolski”.

To chyba wyjaśnia, dlaczego w filmie „Wszystko albo nic” z 1978 roku postanowiono opluć polskiego bohatera i osobistego wroga ówczesnego zwierzchnika sił zbrojnych, renegata w polskim mundurze generała Jaruzelskiego.

Kapitan Sojczyński został schwytany 27 sierpnia w Częstochowie w budynku przy ulicy Wręczyckiej 11. Został zdradzony przez Henryka Brzóskę, żołnierza KWP, który rozpoczął współpracę z UB pod pseudonimem „Żbik”.

Dwa główne procesy członków Konspiracyjnego Wojska Polskiego odbyły się w Łodzi oraz w Radomsku.

W procesie łódzkim oskarżał opisywany przez Aldonę Zaorską na łamach Warszawskiej Gazety, morderca i bandyta, prokurator wojskowy Kazimierz Graff. Zapadły wyroki śmierci na kapitana Stanisława Sojczyńskiego i jego ośmiu towarzyszy broni. "Warszyc" oraz kilku innych skazanych na karę śmierci odmówiło napisania prośby do Bieruta o ułaskawienie. Stracono ich 19 lutego 1947 roku na trzy dni przed ogłoszeniem amnestii, a miejsce pochówku nieznane jest do dziś.

7 maja 1946 roku do budynku kina „Kinema” w Radomsku spędzono rodziny 17 oskarżonych żołnierzy KWP oraz młodzież szkolną. Odbyła się jednodniowa sesja wyjazdowa częstochowskiego sądu. Jeden wspólny dla wszystkich obrońca z urzędu nie zabrał głosu i nie przesłuchano żadnych świadków. W procesie radomszczańskim, jak twierdzili świadkowie, mieszkańcy Częstochowy i Radomska uczestniczył, jako widz, Wojciech Jaruzelski.

12 żołnierzy KWP skazano na karę śmierci. Według relacji kombatantów wyrok wykonali funkcjonariusze bezpieki, którzy, pijąc alkohol, znęcali się nad skazanymi. Zmasakrowane zaś ciała porzucili w poniemieckim bunkrze w lesie koło Bąkowej Góry.

Pozostałości KWP działały jeszcze w podziemiu do 1954 r. Niestety poza pojedynczymi, niewielkimi zasadzkami na UB nie były już w stanie prowadzić bardziej aktywnej walki.

Postanowieniem Prezydenta RP Lecha Kaczyńskiego z dnia 5 listopada 2009 r., kapitan Stanisław Sojczyński „Warszyc” został pośmiertnie mianowany na stopień generała brygady.

Nie obyło się to bez przeszkód i niechęci ówczesnej administracji z premierem Tuskiem oraz szefem MON Bogdanem Klichem. Podobno nie chciano „urazić”, renegata Jaruzelskiego.

Oto wypowiedź udzielona Naszemu Dziennikowi przez Antoniego Macierewicza w dniu 10-11-2009 roku:

W Pana ocenie, nadanie tej nominacji wstrzymywane było wyłącznie przez niechęć Ministerstwa Obrony Narodowej?

- Nie ma wątpliwości, że administracja reprezentowana przez pana Bogdana Klicha, jako ministra obrony i Donalda Tuska, jako premiera, sprzeciwiała się tej inicjatywie tak długo, dopóki temat nie został podjęty publicznie.”

W obliczu Boga Wszechmogącego i Najświętszej Marii Panny, Królowej Korony Polskiej, przysięgam być wiernym Ojczyźnie mej Rzeczypospolitej Polskiej, stać nieugięcie na straży jej honoru i o Niepodległość Jej walczyć aż do ostatniego tchu w piersiach. Prawu, wybranemu przez Naród Prezydentowi Rzeczypospolitej Polskiej oraz nakazom Naczelnego Wodza i dowódcom, działającym w okresie przemocy i terroru politycznego zgodnie z Wolą większości w Narodzie, dążącym do umożliwienia Narodowi wyłonienia Rządu i Dowództwa Wojska Polskiego, uzależnionych jedynie od Niego - będę bezwzględnie posłuszny. Tajemnic wojskowych i organizacyjnych nie ujawnię, ani dobrowolnie, ani pod przymusem, cokolwiek by mnie spotkać miało. Tak mi Panie Boże dopomóż.

Amen.”


(Rota przysięgi składanej przez żołnierzy Konspiracyjnego Wojska Polskiego)

Źródła:
http://podziemiezbrojne.blox.pl/2006/04 ... -1947.html

http://kokos.salon24.pl/367793,o-warszy ... skim-w-tle


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Bolszewizm w Polsce, kontynuacja i reaktywacja
PostNapisane: 26 lis 2011, 11:53 
Online
Moderator

Dołączył(a): 13 lip 2009, 09:25
Posty: 31467
„Dymać GWIAZDĘ DAWIDA, cha cha boom”

W 1920 roku zapewne sporej części naszych rodaków wydawało się, że raz na zawsze dało nauczkę bolszewickiej zarazie przepędzając sowiecką dzicz z naszej ziemi.

Niestety, powrócili szybciej niż się spodziewano, a my zainfekowani tym czerwonym trądem do dziś nie możemy się doczekać uleczenia.

Na nasze nieszczęście nie jest to już łatwa dla każdego do zidentyfikowania dzicz w łapciach czy walonkach i cuchnąca z daleka bimbrem. Dzisiaj ci roznosiciele wschodniej zarazy poprzebierali się w drogie garnitury i toalety, obżerają się kawiorem i jeżdżą wypasionymi brykami. Gdyby na tym poprzestali to byłoby jeszcze pół biedy. Niestety, oprócz pasożytowania na narodzie, pławienia się w dostatku, oni już od lat postawili sobie za cel uczyć nas kultury, manier, miłości, tolerancji, nowoczesności oraz wyplenić chrześcijańskie zabobony, faszyzm, antysemityzm, szowinizm homofobię i rasizm.

Ciągle z zapałem wypełniają dyrektywę Stalina:

"Gdy obstrukcjoniści staną się zbyt irytujący, nazwijcie ich faszystami, nazistami albo antysemitami. Skojarzenie to, wystarczająco często powtarzane, stanie się faktem w opinii publicznej"

Ma być pięknie, tolerancyjnie oraz kolorowo i broń Boże bało-czerwono, bo jak nie, to pójdą w ruch pały, gaz i kastety.

Najlepiej przekonaliśmy się o tym 11-go listopada dzięki tak zwanej „Kolorowej Niepodległej”, o której tak się wypowiadał ulubiony kłamca salonu i uczestnik „kolorowego świętowania”, Ryszard Kalisz:

Podczas kilkugodzinnej zabawy jego pomysłodawcy z "Porozumienia 11 Listopada" pokazali, że Dzień Niepodległości można świętować bez wykluczania z niego kogokolwiek, z wzajemnym szacunkiem dla wszystkich, przy jednoczesnym potępieniu zjawisk takich jak rasizm, ksenofobia czy też homofobia.”

Na internetowych portalach i w niezależnych mediach trwa wielka akcja obywatelska polegająca na poszukiwaniu dowodów na to, że w nasz Dzień Niepodległości ci neo-bolszewicy wespół z władzami, służbami specjalnymi, policją i mediami dopuścili się ohydnej prowokacji, której celem było wywołanie krwawych zamieszek w Warszawie. Trzeba przyznać, że wyniki tej akcji są przerażające, a zebrane dowody niepodważalne.

Ku zaskoczeniu zaczyna wychodzić na jaw, że i zamieszki na stadionie w Bydgoszczy, które posłużyły Tuskowi za pretekst do wydania wojny „kibolom”, zostały wywołane przez tych samych prowokatorów, z których jednego już internauci zidentyfikowali.

Ja jednak chciałem powrócić do tej „Kolorowej Niepodległej” gdzie zza podrzucanych kolorowych piłek, muzyki i uśmiechów tych wszystkich Faryzeuszy w postaci Szczuk, Żakowskich, Pacewiczów i różnych Lizutów, unosiła się patologiczna wręcz nienawiść do Polski i Polaków oraz pogarda dla takich wartości jak patriotyzm, tradycja, wiara i narodowe symbole.

Oto wśród tych wszystkich bajecznych lewackich zaklęć o miłości i tolerancji, w sercu stolicy mojego kraju, ze świetnie nagłośnionej sceny, 11 Listopada, w Dzień Niepodległości, rozchodził się refren utworu wykonywanego przez Ryszarda „Tymona” Tymańskiego:

„Dymać Orła Białego

Dymać Orła Białego

Dymać Orła Białego

Dymać Orła Białego

Dymać Orła Białego

Dymać Orła Białego

Dymać Orła Białego

Dymać Orła Białego, cha-cha boom!"


A oto, co sama „gwiazda, Tymon” pisała na swoim blogu.

Najpierw przykład okazywania szacunku, o którym tak pięknie łgał, jak zwykle Kalisz:

Owszem – kiedy szedłem z gitarą na Wilczą, czułem adrenalinę. Wokół mnie zbierało się coraz więcej zakazanych gąb z biało-czerwonymi flagami.”

Teraz przykład jak „można świętować bez wykluczania z niego kogokolwiek”:

"Wdrapałem się na Drzymałowy wóz organizatorów, z którego do tłumu przemawiali m.in. Kazia Szczuka, Mikołaj Lizut i Krzychu Krauze. Z marszu zagrałem parę numerów, począwszy od prowokacyjnego „Dymać Orła Białego“ – od razu zrobiło mi się cieplej. Mam nadzieję, że całej reszcie również. Pozostałem na wozie i obserwowałem sytuację"

Czego jeszcze potrzeba by wszyscy Polacy zrozumieli, z kim mamy do czynienia i kto od początku do końca prowokował zajścia?

A już szczytem niebywałej hipokryzji jest to, że legalną polską patriotyczną organizację, jaką jest ONR atakowali w mediach ci, których ojcowie i dziadowie działali w Komunistycznej Partii Polski, stanowiącej sowiecką agenturę dążącą do pozbawienia Polski niepodległości i uczynienia z niej jedną z republik ZSRR. To oni wracali bez ustanku do przedwojennej działalności ONR-u, podczas gdy tylko ktoś wspomni o ich przodkach z KPP to biegną natychmiast do sądu.

To wygląda tak jakby wnuk generała Ericha von dem Bacha krytykował dzisiaj powstańców warszawskich lub ich potomków, za ich zatwardziały szowinizm i antysemityzm.

Obóz Radykalno-Narodowy zajmuje się dzisiaj organizacją patriotycznych manifestacji, wykładów, współpracą ze środowiskami kombatanckimi oraz działalnością charytatywną taką jak krwiodawstwo, pomoc domom dziecka i osobom znajdującym się w trudnej sytuacji finansowej.

Nie korzysta przy tym z hojności władz.

Proponuję wszystkim lewakom brać przykład z Obozu Narodowo-Radykalnego, a szczególnie polecam to Czerskiej, Wiertniczej i Krytyce Politycznej. Powinniście docenić tych, na waszym tle, niezwykle kulturalnych, taktownych i dobrze wychowanych młodych ludzi.

Zapewniam, że nigdy nie umieszczą oni na swoich transparentach, ani nie wyśpiewają słów „ Dymać Gwiazdę Dawida”, a jedynie „faszystowskie” Bóg Honor Ojczyzna, które wam nie pozwala nocą zasnąć.

Nie zrobią tego z prostego powodu. Nie są prymitywną hołotą o bolszewickich manierach, pozującą na Europejczyków i rechoczącą z „dymania orła białego”, choć z butów od Vuittona wystaje im słoma pamiętająca żniwa w sowieckich kołchozach.

Na koniec zadać sobie trzeba pytanie.

Czy my Polacy podniesiemy w końcu dumnie głowy i przestaniemy się tłumaczyć z tego, że ktoś bezczelnie i od lat pluje nam prosto w twarz?

Źródła:

http://tymontymanski.bloog.pl/id,330585 ... caid=5d682

http://www.ryszardkalisz.pl/index.php/s ... odleg.html

http://kokos.salon24.pl/367498,dymac-gw ... a-cha-boom


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Bolszewizm w Polsce, kontynuacja i reaktywacja
PostNapisane: 15 gru 2011, 09:07 
Online
Moderator

Dołączył(a): 13 lip 2009, 09:25
Posty: 31467
Wprawdzie temat dotyczy UE, ale w tym samym stopniu dotyczy też Polski.

"Nowa" lewica i stare mity

Po kolejnym szczycie "ostatniej szansy" wielu przywódców państw Unii Europejskiej sprawia wrażenie, jakby nadal nie rozumieli, że głównym powodem wzmagających się trudności Unii nie jest wspólna waluta, lecz wspólne uleganie dyktatowi "nowej" lewicy, która - podobnie jak "stara" lewica - doprowadza do destrukcji poszczególnych osób i całych społeczeństw.
Pod pozorem "tolerancji" (działającej tylko w jedną stronę), świeckości (ateistycznej) państwa czy szkoły "neutralnej" światopoglądowo, lewica w nowy sposób stosuje stary terroryzm ideologiczny i w nowej formie powraca do starych utopii, godnych pomysłów Marksa, Engelsa i Lenina. Od strony intelektualnej nowa-stara lewica ma jedynie do zaproponowania walkę z dobrem, prawdą i pięknem. Kolejnym potwierdzeniem tego faktu było to, co działo się na oczach świata w czasie Światowych Dni Młodzieży w Madrycie. Oto w obliczu nauczania Benedykta XVI o niezwykłości człowieka, a także o aspiracjach młodych ludzi do życia w miłości i wolności dzieci Bożych, jedyną "intelektualną" alternatywą ze strony lewicy była wulgarna inscenizacja. Po raz kolejny potwierdziło się to, że intelektualna "głębia" "nowej" lewicy wyraża się głównie poprzez promocję wyuzdania oraz poprzez stosowanie przemocy - początkowo ideologicznej, politycznej, prawnej i medialnej, a ostatnio również fizycznej, jak przekonali się o tym uczestnicy Marszu Niepodległości 11 listopada.
Niezmienną aspiracją każdej lewicy - "starej" i "nowej" - jest dążenie do przeprowadzenia w kolejnych pokoleniach rewolucji antropologicznej, czyli zastąpienie rzeczywistości człowieka ateistycznymi i materialistycznymi mitami. Celem marksizmu i rewolucji bolszewickiej było zrównanie robotnika z chłopem, a pracobiorcy z pracodawcą. Celem "nowej" lewicy jest zrównanie człowieka ze zwierzęciem, czyli doprowadzenie do sytuacji, w której człowiek utożsamia siebie z ciałem, a miłość z popędem. Według lewicowych ideologii człowiek "nowoczesny", "wykształcony" i "postępowy" to ktoś, kto nie jest w stanie kierować się w życiu mądrością, miłością, odpowiedzialnością i zdrowym rozsądkiem. "Nowa" lewica - podobnie jak "stara" - zakłada, że ludzie nie mogą być szczęśliwi razem i dlatego każdy musi z kimś walczyć: robotnicy z pracodawcami, biedni z bogatymi, kobiety z mężczyznami, rodzice z własnymi dziećmi (aborcja), dzieci z rodzicami (eutanazja), jedne dzieci poczęte z innymi poczętymi dziećmi (in vitro), a międzynarodowe bojówki lewackie z polskimi patriotami.
Poddawanie się dyktatowi lewicy doprowadzi do upadku każde społeczeństwo i każdą cywilizację, gdyż lewica niezmiennie i nieuchronnie prowadzi nie tylko do biedy materialnej, lecz także do jeszcze bardziej brzemiennej w skutki biedy duchowej. Od czasów okrutnej rewolucji francuskiej lewica usiłuje "uszczęśliwić" człowieka, odbierając mu to, co jest mu najbardziej potrzebne do szczęścia: prawdę, miłość i wychowanie. Prawdę zastępuje utopijnymi ideologiami o człowieku, który sam decyduje o tym, jakiej jest płci, i który utożsamia siebie z własną "orientacją" seksualną. Miłość zastępuje "wolnymi związkami" każdego z każdym i w każdym celu, a wychowanie zastępuje postulatem, by młodzi ludzie robili to, co chcą, by żyli na luzie, by mieli legalny dostęp do narkotyków (oczywiście na własny użytek) i by mogli bezkarnie kpić z Boga oraz z tych, którzy są Jego przyjaciółmi. Na szczęście historia dowodzi niezbicie, że przyszłość należy do tych ludzi, którzy odróżniają siebie od zwierząt, a rzeczywistość - od lewicowych ideologii.

Ks. Marek Dziewiecki
--------------------------------------------------------------------------------

Autor jest doktorem psychologii, krajowym duszpasterzem powołań. Napisał kilkanaście książek z dziedziny psychologii wychowawczej, przygotowania do życia w rodzinie, profilaktyki i terapii uzależnień.

http://www.naszdziennik.pl/index.php?da ... d=po17.txt


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Bolszewizm w Polsce, kontynuacja i reaktywacja
PostNapisane: 16 gru 2011, 16:59 
Online
Moderator

Dołączył(a): 13 lip 2009, 09:25
Posty: 31467
Na szczytach schodów jakby wciąż ci sami...

Mija 30 lat…Na szczytach schodów jakby wciąż ci sami Miałem dwadzieścia kilka lat. Byłem bardzo młodym belfrem, pracującym niedaleko stolicy. Mieszkałem w nędznym pokoiku na poddaszu w przyszkolnym Domu Nauczyciela. Izba 17 metrów kwadratowych. Łazienka i toaleta na zewnątrz. Razem ze mną moja żona i ,,studencki” syn Maciek. Właśnie obiecano nam nowe 3 pokojowe mieszkanie. Czekamy z radością i nadzieją na normalne życie. W szkole nauczamy polskiego i niemieckiego. Popołudniami prowadzę amatorski teatr w miejscowym Domu Kultury. Wieczorami spotykamy się z przyjaciółmi. Ot, w miarę zwyczajne życie w nienormalnym kraju, rządzonym przez zsowietyzowanych karierowiczów, udających komunistów. Większość Polaków żyje wówczas wieczną nadzieją ,,lepszej przyszłości”, co trafnie ujął Herbert w wierszu ,,Na szczytach schodów”, pisząc o ,,zakładnikach lepszej przyszłości”. Zaś na tych szczytach schodów – na różnych stopniach ,,szczytów” wyłącznie ludzie z legitymacją partyjną Polskiej Zjednoczonej Partii Robotniczej. Gdy chciałeś tam się wdrapać, musiałeś podpisać cyrograf i oddać czerwonemu szatanowi wolną duszę. Z czerwoną legitymacją PZPR wchodziłeś na drogę ,,świetlanej przyszłości”. A że przy okazji zeświniłeś się. No cóż. Taka była cena i takie były czasy – powiadają i tłumaczą się dziś ludzie współczesnej ,,elity”. My z dołu schodów patrzyliśmy jednak na tych na górze z wielką pogardą i moralną wyższością. Podział świata był dosyć oczywisty, niemal czarno-biały. I to, gdzie znajduje się zło, było oczywiste. Na czerwonych karierowiczów patrzyło się niemalże z obrzydzeniem. I jeszcze jedno. Od sierpnia 1980 mieliśmy Solidarność. I to była ta iskierka nadziei na wolność. Pamiętam jak marzyliśmy o finlandyzacji Polski. Pełna wolność wydawała się wówczas nierealną mrzonką. Uczestniczyłem w działaniach nauczycielskiej Solidarności. Była ona słabsza niż komunistyczne ZNP. Większość nauczycieli to byli jednak konformiści, którzy drżeli o pracę i starali się za bardzo nie wychylać.

Tamtej bardzo mroźnej niedzieli nasz syn przebywał u teściów w Łęczycy. Gdy człowiek w ciemnych okularach wypowiedział wojnę własnemu narodowi, byliśmy rozdzieleni z naszym dzieckiem. Trzeba było wypełniać jakieś wojskowe kwity, by znowu być razem. Z dnia na dzień czerwoni zadarli butnie głowy, a my ludzie Solidarności staliśmy się znowu ludźmi drugiej kategorii. O obiecanym mieszkaniu mogłem zapomnieć. Wkrótce miałem w ręku wilczy bilet i musiałem szukać tam, gdzie diabeł mówi dobranoc. Nie robię z siebie żadnego kombatanta, pragnę jeno opisać jak to było z większością z nas w czasach, gdy najodważniejsi poszli siedzieć, a tchórze i ludzie o sowieckiej mentalności wystąpili przeciwko własnemu narodowi pod przewodem obertchórza i zdrajcy Wojciecha Jaruzelskiego. Tak, młodzi czytelnicy, tego samego, który dziś pisze książki, należy do ,,elyty”, doradza Komorowskiemu i drwi z narodu, prowokująco i zaczepnie mówiąc: jak mnie zabiją, będzie ładny pogrzeb.

A ja nigdy nie zapomnę tego strachu i obawy o życie tych wszystkich ludzi, którzy już w tamtych miesiącach po sierpniu 1980 poczuli się w pełni wolni. Nie zapomnę też lęku i obaw o los mojej rodziny. Nie zapomnę wstrząsającej i męczeńskiej śmierci księdza Jerzego Popiełuszki, zamordowanego brutalnie przez esbeków. Zawsze będę pamiętał o skrytobójczych mordach, o zastrzelonych górnikach. I daję słowo honoru, że nigdy też nie zapomnę jakimi draniami byli w tamtych czasach Wojciech Jaruzelski i Czesław Kiszczak i jakim świństwem jest dzisiejsza działalność tych wszystkich ,,wybielaczy” życiorysów Kiszczaka i Jaruzelskiego i im podobnych łobuzów. Jakim draństwem jest ta wybielaczowa działalność ludzi ,,Wybiórczej” i nazywanie przez Michnika człowiekiem honoru generała Kiszczaka, odpowiedzialnego za zamordowanie ks. Jerzego Popiełuszki. Jaką hańbą jest dziś zasiadanie w poselskich ławach człowieka, który udostępnia łamy swojej gazetki mordercy.

Na naszych oczach od wielu lat ludzie z gatunku homo sovieticus, homo platfus i homo levakus robią zwykłym ludziom z mózgu niezły pasztet, kodując dzień w dzień, godzina po godzinie, minuta po minucie cały zestaw obowiązujących kłamstw. Do kanonu tych kłamliwych bajek należą też ,,Wybiórcze opowiastki” o bohaterskim Jaruzelskim, który uratował Polaków przed sowiecką napaścią.

Zbliża się właśnie 30 rocznica (a mam wrażenie, że to było jakby ,,wczoraj”, jakże trudno uwierzyć człowiekowi, że czas tak szybko galopuje…) tamtych haniebnych wydarzeń. Możemy wyjść na ulice i zamanifestować swoją wolę i siłę ludu pragnącego wolności. Jak rzekł Jarosław Kaczyński: Polska demokracja jest w likwidacji, ale mamy nadzieję, że tę likwidację zatrzymamy…

Jakże kontrastują z tym szczerymi i bolesnymi słowami te, którymi straszy Polaków Donald Tusk: ,,policja będzie jeszcze bardziej zdecydowana, (niż w dniu 11 listopada – przyp. AL.) gdyby miało dojść do zakłócenia porządku publicznego". Co w tłumaczeniu na zwyczajny język polski oznacza, że dojdzie do jeszcze większych prowokacji w stosunku do uczestników tego kolejnego marszu Niepodległości. Tajniak Czajka już pewnie wydobrzał i się szykuje, żeby znowu buciorem obić ,,mordę” jakiemuś niebezpiecznemu patriocie. Podpowiem, że łatwo mnie rozpoznacie towarzysze tajniacy i prowokatorzy, gdyż będę miał na sobie białoczerwona bluzę. I będę krzyczał faszystowskie hasła: ,,Bóg, honor, ojczyzna”. Nie omieszkam też krzyknąć ,,Precz z Tuskiem i Komorowskim”. Im szybciej, tym lepiej dla Polski. Bo niby gęby na szczytach schodów jakby inne, ale mentalność sowiecka POzostała.

I jeszcze jako puenta fragment ze wspomnianego wiersza Herberta, jakże aktualny mimo upływu 55 lat: ,,Czasem nam się marzy, że ci ze szczytu schodów zejdą nisko (…) i rzekną: a teraz porozmawiamy jak człowiek z człowiekiem”. Otóż doskonale wiemy, że ,,oni” nie porozmawiają jak człowiek z człowiekiem, lecz będą na nas szczuć! I jak powiedziało Słońce Peru ,,policja będzie jeszcze bardziej zdecydowana!”

http://andrzejleja.salon24.pl/372614,na ... az-ci-sami


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Bolszewizm w Polsce, kontynuacja i reaktywacja
PostNapisane: 18 gru 2011, 18:59 
Online
Moderator

Dołączył(a): 13 lip 2009, 09:25
Posty: 31467
KOLABORACJA, czyli pokalane poczęcie III RP

Bardzo często nie tylko historycy, ale także spora część moich rodaków z dumą podnosi fakt, że po przegranej kampanii wrześniowej w 1939 roku podbite państwo polskie zdało wspaniale egzamin z patriotyzmu i obywatelskich postaw nie tworząc, jak to miało miejsce w innych okupowanych przez Niemcy krajach, rządów kolaboracyjnych.

Święta prawda, choć nie mam do końca pewności czy ktokolwiek z włodarzy III Rzeszy wystąpił z taką ofertą, którą odrzucono.

Wiemy na przykładzie Francji i rządów Vichy czy Vidkuna Quislinga w Norwegii, jak bolesne, kłopotliwe, upokarzające, a jednocześnie niezbędne dla narodu są późniejsze rozliczenia z przeszłością.

Niestety są konieczne tak, jak wybranie do samego końca serii antybiotyków, kiedy wydaje się nam, że już jesteśmy zdrowi i moglibyśmy przerwać kurację. Bakterie trzeba dobić do końca gdyż bardzo szybko mogą się uodpornić na zaaplikowany lek i ponownie zainfekować organizm.

No ale na tym koniec z wychwalaniem Polaków za ich ówczesną postawę gdyż równo pół wieku od wrześniowej klęski to dziewictwo utraciliśmy i w 1989 roku wyraziliśmy zgodę na budowanie nowej Polski pod nazwą III RP kolaborując ze zdrajcami narodu.

Im dłużej nie będziemy nazywać prawdy po imieniu tym trudniej będzie nam kiedyś przełknąć tę pigułkę wstydu i hańby. Choć już od ponad dwudziestu lat to co wydarzyło się w 1989 roku nazywa się „historycznym kompromisem”, „zwycięstwem rozumu”, „mądrością elit”, „wspaniałym przykładem wychodzenia z totalitaryzmu” to nie da się tymi kłamliwymi sloganami zakrzyczeć prawdy, że dzisiejsze państwo polskie zostało poczęte w grzechu, któremu na imię KOLABORACJA.

Każda współpraca z nieprzyjacielem, okupantem czy nawet grupą obywateli własnego państwa, która czerpała korzyści z sowieckiej okupacji czy późniejszego wieloletniego całkowitego uzależnienia od Kremla niej jest niczym innym jak kolaboracją idealnie wypełniającą jej definicję.

Bez usunięcia z cokołów „okrągłostołowych herosów”, którzy postanowili dogadać się z kremlowskimi pachołkami, Jaruzelskim i Kiszczakiem nigdy nie będziemy naprawdę wolni.

Dzisiejsze „elity” boją się tej prawdy, jak diabeł święconej wody i właśnie, dlatego będzie coraz częściej dochodziło do takich sytuacji, jak ta, która miała miejsce 8 grudnia w programie mojego „ziomala”, Janka Pospieszalskiego.

Sensację wzbudził, bowiem pewien dokument wyszperany w aktach niemieckiej STASI, z którego wynika jasno, że jeden z „wielkich bohaterów” Solidarności, Bronisław Geremek dążył do likwidacji tego niezależnego związku zawodowego i proponował komunistom konfrontację siłową:

Z akt STASI

SZYFROGRAM AMBASADORA NRD W WARSZAWIE DO KIEROWNICTWA NRD Z 2 GRUDNIA 1981 ROKU

Tow. Ciosek, minister ds. współpracy ze związkami zawodowymi, oświadczył w rozmowie z 1 grudnia [1981 roku]:

Nie wierzyłem własnym uszom. Geremek oświadczył, że dalsza pokojowa koegzystencja pomiędzy "Solidarnością" w obecnej formie a socjalizmem realnym już niemożliwa. Konfrontacja siłowa nieuchronna. Wybory do rad narodowych muszą zostać przesunięte. Aparat "Solidarności" musi zostać zlikwidowany przez państwowe organy władzy. Po siłowej konfrontacji „Solidarność” mogłaby na nowo powstać, ale jako rzeczywisty związek zawodowy bez Matki Boskiej w klapie, bez programu gdańskiego, bez politycznego oblicza i bez ambicji sięgnięcia po władzę. Być może - kontynuował Geremek - tak umiarkowane siły jak Wałęsa mogłyby zostać zachowane. Po konfrontacji nowa władza państwowa mogłaby w innej sytuacji politycznej kontynuować pewne procesy demokratyzacyjne.”

Ów „sensacyjny” dokument jest znany już od niemal dziesięciu lat i niech mi ktoś wytłumaczy, jak to jest możliwe, że w ponoć demokratycznym państwie, w którym jak słyszymy działają wolne media, nie mógł się on przebić do opinii publicznej? Czy nie jest to, aby dowód na to, że kolaboranci ciągle trzymają rękę na pulsie?

W tym samym programie jego gość Bronisław Wildstein wytłumaczył to zjawisko posługując się truizmem. Otóż prawda w III RP może się pojawiać w tysiącu egzemplarzy, podczas gdy kłamstwo dysponuje milionowymi nakładami. Ot i cała prawda o tym jak kolaboranci przez niemal ćwierćwiecze z sukcesem manipulują polskim społeczeństwem.

A teraz czas na kolejny „hit”, o którym również wiadomo od dawna. Przyjmijmy po męsku do świadomości, że pierwszy „niekomunistyczny rząd” charyzmatycznego premiera Mazowieckiego współpracował ze STASI w zwalczaniu „Solidarności Walczącej”:

„ZAPATRYWANIA MSW PRL I MINISTERSTWA BEZPIECZEŃSTWA (MFS) NRD NT. DALSZEJ WSPÓŁPRACY W OBLICZU NOWEJ SYTUACJI POLITYCZNEJ W OBU KRAJACH, LISTOPAD 1989

G[grupa] O[peracyjna] W[arszawa]

Warszawa, 23.11.1989

rz-sch 247/89

Dn. 17.11.1989 niżej podpisany przeprowadził kolejną rozmowę z Z-cą Kierownika Wydz. IV Departamentu Studiów i Analiz MSW tow. mjr. Burakiem1/ odnośnie dalszego prowadzenia sprawy "Sycylia". Tow. mjr Burak ponownie uzasadnił konieczność skoordynowanego działania w sprawie "Sycylia" w zmienionych warunkach w obu krajach i wskazał na aktualność sformułowanej w piśmie SK-II-OO686 z maja 1989 r. koncepcji użycia "Dr. Schreibera"2/ w celu wniknięcia do kierownictwa poznańskiej SW. Biorąc pod uwagę obecną sytuację społeczno-polityczną w NRD, strona polska proponuje, by propozycja, co do terminu koniecznego spotkania roboczego we Frankfurcie nad Odrą lub Słubicach nastąpiła z naszej strony. Polscy towarzysze proponują, by w przygotowaniach do spotkania i opracowania koncepcyjnego rozwiązania uwzględnić następujące rozważania:

l. Dla wniknięcia "Dr. Schreibera" do SW powinny zaistnieć określone "referencje", tzn. jego przynależność do opozycyjnego ugrupowania. Dlatego "Dr. Schreiber" powinien przyłączyć się albo do jakiejś już istniejącej grupy, albo też grupę tę trzeba będzie dopiero stworzyć.

2. Operacyjne stworzenie jakiegoś "własnego ugrupowania opozycyjnego" umożliwiłoby, zgodnie z polskimi doświadczeniami, głębokie operacyjne wniknięcie do opozycji, która w przyszłości rozprzestrzeni się w kraju. Wymagana byłaby jak najszybsza reakcja.

3. Obecnie wewnątrz opozycji w Poznaniu panuje dogodna sytuacja operacyjna. Są nawet oznaki, że z powodu powstałej sytuacji istniałoby wzmożone zainteresowanie w kontaktach z opozycją w NRD.

[podpis]

Rzymann3/

Kapitan”

Wiedząc to wszystko o wiele łatwiej jest zrozumieć sens i cel wprowadzenia stanu wojennego. Komunizm chylił się ku upadkowi, więc kremlowskie pachołki potrzebowały czasu na wymianę solidarnościowych elit i umieszczenie na ich miejscu uwiarygodnionych propagandowo „konstruktywnych opozycjonistów”, czyli kolaborantów, z którymi zawrą później okrągłostołowy geszeft i unikną odpowiedzialności za zdradę narodu.

Ktoś powie, że to tylko hipoteza, kolejna teoria spiskowa, snucie szalonych fantastycznych scenariuszy.

A więc oddajmy głos „bohaterowi tamtych lat”, samemu Kiszczakowi, czyli czas na kolejną „sensację”, o której wiadomo od lat, lecz w wiodących mediach na ten temat „cicho sza”.

W poprzednim numerze Warszawskiej Gazety przytaczała ten cytat pani Jadwiga Chmielowska.

Kiszczak: „Stan wojenny został wprowadzony po to, aby wymienić elity „Solidarności”

Tylko te krótkie informacje wystarczą, aby średnio inteligentny człowiek zrozumiał, w jakim państwie żyje i odpowiedział sobie na pytanie, dlaczego nie rozliczono się w III RP z komunistyczną przeszłością oraz nie ukarano zbrodniarzy mających krew rodaków na rękach.

Jako, że Polacy to naród wspaniały, lecz bardzo naiwny i łatwowierny, więc i po tych opisanych przeze mnie „sensacjach” znajdą się zapewne i tacy, którzy powiedzą: Minęło już tyle lat. Ludzie się przecież zmieniają.

I tu trzeba przytoczyć świeżutki i jeszcze ciepły cytat z samego guru III RP, Adama Michnika, który tak zareagował na protesty w Rosji spowodowane bezczelnymi fałszerstwami wyborczymi:

„Nie trzeba być entuzjastą polityki Władimira Putina, by spoglądać na rezultaty ostatnich wyborów rosyjskich z niepokojem. (…) Krytycy Putina przerzucają poparcie na przedstawicieli orientacji politycznych groźnych dla Rosji i świata. Zwiększyli swoją reprezentację parlamentarną komuniści, którzy uparcie rehabilitują Stalina; w siłę rosną też wielkorosyjscy szowiniści, którzy marzą o odbudowie dyktatury knuta i imperium panującym nad innymi narodami. Ich sukces może spowodować, że w przyszłości wielu z nas będzie tęsknić za Putinem (…)porównując język Putina z retoryką i projektami politycznymi Ziuganowa, Żyrinowskiego bądź Rogozina, coraz częściej myślę, że jest w tym określeniu coś na rzeczy. Zmiany w Rosji są możliwe -zmiany na gorsze.”

To jest wypisz wymaluj ten sam Michnik, co w latach swojej świetności. Cóż on nam mówi tłumacząc to, z michnikowego na nasze?

Ano mówi; fakt, były fałszerstwa wyborcze, ale lepszy na czele państwa fałszerz, pułkownik KGB i morderca niźli mieliby przyjść nacjonaliści, szowiniści, komuniści, a co nie daj Boże antysemici.

Jednym słowem według Michnika lepsza udawana i fasadowa demokracja, wyborcze fałszerstwa, mordowani opozycjoniści i odważni dziennikarze niż uczciwe wybory i poddanie się prawdziwemu demokratycznemu osądowi obywateli. Parafrazując słowa Geremka „Rosjanie nie dorośli jeszcze do demokracji”.

Michnik pisze te słowa 20 miesięcy po 10 kwietnia 2010 roku i „perfekcyjnie” przeprowadzonym pod nadzorem Putina śledztwie smoleńskim. Wątpię, czy „wielu z nas będzie tęsknić za Putinem”, jak pisze Michnik. Wiem jednak na sto procent, że za Putinem będzie tęsknił największy na ziemskim globie demokrata, czyli naczelny Gazety Wyborczej.

Czy można się dziwić, że właśnie to grono kolaborowało z Kiszczakiem i Jaruzelskim w cieniu zbrodni popełnionych na księżach Popiełuszce, Zychu, Niedzielaku i Suchowolcu? Przecież według nich to lepsze niż oddanie władzy polskim „nacjonalistom”, „antysemitom” i „moherom”. Trochę polskich trupów to jak wiadomo od lat, „mniejsze zło”.

Wierzę, że Polacy w końcu zrozumieją, że wcześniej czy później czeka nas budowa IV RP, której pierwszym krokiem powinno być odcięcie się od kolaboracyjnego tworu, jakim była i jest III RP, jej założycieli i kłamliwych ideologów. W ich bolszewickich duszach, dla demokracji, którą wycierają sobie od rana do wieczora kłamliwe gęby, jest zwykła pogarda tak, jak i dla manipulowanego od lat polskiego plebsu.

To jedyny sposób na odzyskanie ojczyzny i rozpoczęcie budowy jej od nowa, tym razem już na skale, a nie na cuchnącym kolaborantami i zdrajcami bagnie.

Źródła:

1. Wojciech Wrzesiński (red.), Drogi do Niepodległości 1944-1956/1980-1989. Nieznane źródła do dziejów najnowszych Polski. Instytut Historyczny Uniwersytetu Wrocławskiego, Wrocław 2001, dok. nr 246. str. 302 - 304

2. http://wyborcza.pl/1,86117,10792658,Nie ... Rosja.html

3. Kiszczak na odprawie MSW w Pradze, 1983 rok, wg planszy wystawy Urzędu Gaucka, Katowice, 2001 r.

Przypisy:

1/ Mjr Józef Burak, 1982-1989 funkcjonariusz Biura Studiów SB MSW, rozpracowującego elity podziemia. Brał udział w najtajniejszych i najbardziej wymagających akcjach resortu, m.in. na pocz. lat 80. prowadził sprawę L. Wałęsy, a później zajmował się rozpracowywaniem w skali kraju "Solidarności Walczącej". Od 1987 jako Nacz. Wydz. II Biura Studiów koordynował ze strony polskiej sprawę "Sycylia"; W poło 1989, po rozwiązaniu Biura (po istnieniu którego starano się usilnie zatrzeć wszelkie ślady), jako "analityk" przeszedł do nowopowstałego Departamentu Studiów i Analiz MSW, w najgłębszej konspiracji kontynuując najważniejsze sprawy rozpoczęte w Biurze "S", w tym także "Sycylię".

2/ Wieloletni konfident Stasi z Frankfurtu nad Odrą, od 1982 wykorzystywany m.in. do rozpracowywania poznańskiej "Solidarności Walczącej". W 1987 na podstawie jego doniesień wszczęto OV "Sizilien".

3/ Rufin Rzymann (ur. 1953 w Wielowsi/Langendorfna Górnym Śląsku), wyemigrował z PRL do NRD w 1966, mjr Stasi (od 1989), 1985-1989 oficer operacyjny Grupy Operacyjnej Warszawa.

http://kokos.salon24.pl/374331,kolabora ... cie-iii-rp


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Bolszewizm w Polsce, kontynuacja i reaktywacja
PostNapisane: 19 gru 2011, 17:25 
Online
Moderator

Dołączył(a): 13 lip 2009, 09:25
Posty: 31467
Obrazek
Przejazd V kolumny z PRL -u do III RP.


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Bolszewizm w Polsce, kontynuacja i reaktywacja
PostNapisane: 21 gru 2011, 09:34 
Online
Moderator

Dołączył(a): 13 lip 2009, 09:25
Posty: 31467
Antoniemu Macierewiczowi gratuluję wrogów

Antoni Macierewicz notorycznie ociera się o zdradę. Rok temu oskarżał go przyboczny Donalda Tuska z powodu wizyty w Stanach Zjednoczonych. USA dla rzecznika polskiego rządu były wówczas obcym mocarstwem, jak niegdyś za komuny. Wtedy Paweł Graś nazwał wyjazd Macierewicza skandalem ocierającym się o zdradę.

Teraz o zdradę pomawia go były pracownik przybudówki służb mocarstwa, o którego względy rząd Tuska usilnie zabiega, a Graś z wielką skwapliwością przeprasza publicznie i na żywo, gdy się niechcący narazi. Spuszczone przez Macierewicza do ścieku historii Wojskowe Służby Informacyjne (albo „Długie ramię Moskwy”, jak celnie tę instytucję określa historyk Sławomir Cenckiewicz), nie dają za wygraną i szarpią mu nogawki.

W roli dyżurnego patrioty i obrońcy narodu przed zdradą występuje tym razem Marek Dukaczewski, były szef postsowieckiej formacji. „Raport z likwidacji WSI zasługuje na to, żeby wszystkich jego twórców ocenić zgodnie z polskim prawem. A to co zrobili zasługuje na nazwanie zdradą stanu” – wyraził się Dukaczewski, który nauki pobierał w Moskwie pod czujnym okiem profesorów z GRU, wywiadu wojskowego Sowietów. A praktykował w PRL pod podobnie czujnym okiem ludzi honoru i patriotów kalibru Kiszczaka i Jaruzelskiego.
Czy można się dziwić, że z taką rekomendacją został w III RP szefem tego długiego ramienia Moskwy? I jakby mu jeszcze mało było, że umknął spod karzącej ręki sprawiedliwości dziejowej, to dzisiaj upozował się na Katona. Można powiedzieć, że czasy i ludzie się zmieniają, tylko niebo gwiaździste zawsze nad nami, a prawo moralne w Dukaczewskim et consortes.
Pomijając groteskowość sytuacji, w której byli janczarowie sowieckich służb stawiają się w roli strażników narodowej racji stanu, trzeba powiedzieć, że nie brak im bezczelności. To przecież Konstanty Miodowicz, poseł Platformy Obywatelskiej i były szef kontrwywiadu UOP, a nie żaden pisowiec, powiedział, że „ludzie tacy jak generał Dukaczewski powinni straszyć w rezerwatach postkomunizmu”. Prorocze słowa, III RP spełnia kryteria parku jurajskiego postkomuny, a Dukaczewski jest na to żywym dowodem. I straszy.

Antoni Macierewicz za swoją robotę dla Polski płaci wielką cenę potoku oszczerstw płynących nieustannie pod jego adresem. Zarówno ze strony byłych sowieckich służalców, jak i obecnych amatorów pojednania z kagiebistą. Tak się jakoś składa, że od początku transformacji ustrojowej, czyli już ponad dwudziestu lat, Antoni Macierewicz bierze udział w likwidacji niemal każdej patologii odziedziczonej po PRL.

Nic tak nie świadczy o skuteczności działań posła PiS, jak wrzask wrogów usiłujących storpedować jego poczynania. W sierpniu ubiegłego roku pisałem, że „wystarczyło kilkanaście dni działania sejmowej komisji smoleńskiej pod jego przewodnictwem, żeby nacisk opinii publicznej stał się nie do zniesienia dla rządu i prorządowych mediów. Rząd i jego medialni halabardnicy zmuszeni byli odnieść się do haniebnej parodii nazywanej „rosyjskim śledztwem”.
To dzięki Macierewiczowi lustracja nie została zamieciona pod dywan. Dzisiaj usiłuje się Macierewicza zdyskredytować idiotycznym zarzutem, że to właśnie on spaprał lustrację. Tymczasem, gdyby nie on i kilku innych nie wiedzielibyśmy nawet, co w polityce oznacza trudne słowo lustracja.

Bo trzeba pamiętać, że wówczas, w pamiętnym 1992 roku, jeszcze wszystko można było zaklajstrować. Przecież zaledwie dwa lata wcześniej Obywatelski Klub Parlamentarny uniemożliwił rządowi Tadeusza Mazowieckiego wprowadzenie „demokratycznej” cenzury. W takich sprzyjających okolicznościach rodziły się dzisiejsze koncesjonowane autorytety i „legendy podziemia”. Tę bezcenną wiedzę, to że teraz tak dużo wiemy o miałkości samozwańczych elit III RP, zawdzięczamy w dużej mierze Macierewiczowi”.

Są oszczerstwa, które uczciwemu człowiekowi nie przynoszą wstydu. Są wrogowie, których warto nawet pogratulować. Fakt, że postkomuna i jej szeroko rozumiane zaplecze, rząd Tuska, prezydent Komorowski oraz ich wszyscy „dobiegacze”, nie dają chwili spokoju Macierewiczowi, przynosi mu chlubę.

No, bo cóż znaczy taki Dukaczewski czy Graś wobec formatu reprezentowanego przez Antoniego Macierewicza? Przypomina mi się kuplet Mariana Hemara pasujący idealnie do tej sytuacji, zwłaszcza że między innymi dzięki Macierewiczowi nie musimy dzisiaj podziwiać autorytetu moralnego, który donosił na własnego ojca i matkę.

„Wezmę z kąta jakiegoś
Pokątnego autorka,
Jakiegoś Szczypiorskiego,
Szczypiórka, czy Szczypiorka.
I dobrodusznie — bo choćbym
Złośliwie chciał, to nie mogę —
Zamiotę nim parę razy
Emigracyjną podłogę".

I to byłoby na tyle, jeśli chodzi o małych ludzi ryjących pod Antonim Macierewiczem.

„Długie ramię Moskwy”, Sławomir Cenckiewicz, Wyd. Zysk i Ska, 2011.
http://wsieci.rp.pl/opinie/rekiny-i-plo ... ikacji-WSI
http://wiadomosci.wp.pl/title,Wyjazd-Ma ... caid=1d974

http://seaman.salon24.pl/374901,antonie ... uje-wrogow


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Bolszewizm w Polsce, kontynuacja i reaktywacja
PostNapisane: 30 gru 2011, 18:19 
Online
Moderator

Dołączył(a): 13 lip 2009, 09:25
Posty: 31467
„Długie ramię Moskwy” obejmuje nas „czule”

Niedawno w Częstochowie po zaledwie dwóch dobach poszukiwań policja zatrzymała mordercę znanego w tym mieście taksówkarza. Do ujęcia sprawcy w dużej mierze przyczynił się dość słabej jakości zapis z monitoringu w jednym z dużych supermarketów.

Policja we wszystkich wiodących mediach triumfowała chwaląc się, że taki zapis wystarcza, gdyż charakterystyczny chód sprawcy i inne jego cechy analizują świetni specjaliści, którzy najczęściej bez pudła są w stanie wytypować sprawcę. Zresztą potwierdza to wiele innych spraw takich jak pobicia, napady na banki czy uliczne akty przemocy.

Zapisy wideo to dla organów ścigania bardzo pomocne narzędzie, jednak czy zawsze?

20 października 2005 roku, na dwa dni przed drugą turą wyborów prezydenckich w Warszawie doszło do największego w stolicy od 1939 roku, alarmu bombowego. Na przystankach tramwajowych nieznani sprawcy podłożyli kilkanaście ładunków wybuchowych, które później okazały się atrapami.

Mimo tego, iż jednego z podejrzanych zarejestrowały kamery monitoringu, sprawców do dziś nie odnaleziono, a całą sprawę umorzono w 2008 roku.

Jeszcze, kiedy policja odnajdowała kolejne atrapy bomb, do mediów dotarł anonimowy e-mail o treści:

"Kaczyński = wojna (...) Wybór Kaczyńskiego to budowa Polski ksenofobicznej. (...)".

Dzisiaj o tamtej historii mało już, kto pamięta. Przypominam sobie, że wówczas mnożyły się spekulacje, że było to dzieło służb specjalnych, które w ten sposób próbowały pomóc Donaldowi Tuskowi w pokonaniu jego kontrkandydata, śp. Lecha Kaczyńskiego. Takie podejrzenia bardzo uprawdopodobniała historia z tej samej kampanii wyborczej, kiedy to uszyta na potrzeby wyborów, tak zwana „sprawa Jaruckiej” z Konstantym Miodowiczem i Wojciechem Brochwiczem w tle, doprowadziła do wycofania się z wyborów Włodzimierza Cimoszewicza.

Od tamtych zapomnianych wydarzeń minęło już ponad sześć lat. Nikt do nich by dzisiaj już nie wracał gdyby nie pojawiła się niedawno za sprawą Ludwika Dorna wiadomość, że tuż przed zaprzysiężeniem na prezydenta, śp. Lecha Kaczyńskiego, Wojskowe Służby Informacyjne przekazały najważniejszym służbom w państwie ostrzeżenie o planowanym w Warszawie przez Al-Kaidę zamachu terrorystycznym. Ponadto WSI miały podobno zalecać wprowadzenie stanu wyjątkowego, co uniemożliwiłoby zaprzysiężenie nowego prezydenta.

Rodzi się podejrzenie, że owe atrapy bomb podłożone tuż przed decydującą rozgrywką wyborczą były niejako przygotowaniem się, takim rozpoznaniem w boju, przed decydująca akcją służb, mającą w razie zwycięstwa Lecha Kaczyńskiego uniemożliwić mu objęcie najwyższego urzędu w państwie.

Nie sądzę, aby w dzisiejszej Polsce ktoś specjalnie drążył ten temat, który w każdym poważnym państwie stałby się sensacją numer jeden i niewyobrażalnym skandalem.

Czego dowiedzielibyśmy się o III RP, „demokratycznym państwie prawa”, gdyby owe spekulacje, które przecież układają się w dość logiczną całość okazały się prawdą?

Otóż dowiedzielibyśmy się, że służby specjalne, których takim bardzo ogólnie określonym zadaniem jest służenie demokratycznemu państwu, wystąpiły przeciwko niemu.

Czym bowiem jest próba uniemożliwienie narodowi sprawowania władzy poprzez wybranego przez ten naród prezydenta? Czym jest nierespektowanie wyroków demokracji i organizowanie prowokacji wymierzonej w ustrój? Czy nie nazywa się tego na świecie zamachem stanu?

Przeczytałem z wielkim zainteresowaniem historyczną pracę Sławomira Cenckiewicza, „Długie Ramię Moskwy”.

Nie powiem, że treść tej książki mnie jakoś specjalnie zaskoczyła czy przeraziła. Ja nie spodziewałem się dowiedzieć niczego innego na temat służby specjalnej o nazwie WSI, niż autor zawarł w tej z benedyktyńską pracowitością napisanej książce.

Dokumenty, logiczne wnioski, słuszna teza i przeprowadzony dowód utwierdziły mnie tylko w przekonaniu, czym były te służby zakładane, kierowane i szkolone od samego początku przez sowietów i im tak naprawdę służące.

Tu poraża zupełnie coś innego.

Jak można było tak groźny i niebezpieczny dla państwa sowiecki twór przenieść nienaruszony w podobno nową rzeczywistość jak powstała w 1989 roku? A przecież tak się stało gdyż oprócz nazwy nie zmieniono dosłownie nic.

Ilość obrońców rozwiązanych WSI walczących jeszcze dzisiaj o ich „dobre imię” i działających aktywnie w III RP budzi mój najwyższy niepokój. Jest w to zaangażowana cała rzesza „najwyżej cenionych” dziennikarzy, „wiodące media” oraz wszystkie mianowane i namaszczone przez salon autorytety.

A już zupełnym skandalem jest dorabianie w mediach „strasznej gęby”, Antoniemu Macierewiczowi, likwidatorowi WSI przy jednoczesnym pudrowaniu, upiększaniu i fetowaniu w telewizyjnych i radiowych studiach, kursanta GRU i ostatniego szefa WSI, generała Marka Dukaczewskiego.

Mamy kolejny dowód na to, że „Długie ramię Moskwy” ma się dobrze i coraz „czulej” nas obejmuje, zwłaszcza po 10 kwietnia 2010 roku.

Te „czułe” objecie czy wręcz uścisk umożliwia do dziś, w dużej mierze przemilczany w III RP pewien fakt.

Otóż według raportu z weryfikacji WSI i przytoczonych tam akt sprawy o kryptonimie „Gwiazda”, ostatni szef WSW, gen. Edmund Buła rozkazał sfilmować przed zniszczeniem wszystkie akta tej tajnej służby i przekazał je sowieckiemu GRU. Były tam wszystkie dane agentury WSW oraz kompromitujące dane na temat polityków.

Pamiętajmy o tym, kiedy generał Marek Dukaczewski po raz kolejny, na przykład u Moniki Olejnik będzie opowiadał o wielkim patriotycznym oddaniu WSI wolnej Polsce.

Pan generał pasuje do niepodległego i suwerennego państwa jak kwiatek, przepraszam, jak „Stokrotka” do kożucha.

http://kokos.salon24.pl/377089,dlugie-r ... -nas-czule


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Bolszewizm w Polsce, kontynuacja i reaktywacja
PostNapisane: 04 sty 2012, 20:55 
Offline
Moderator

Dołączył(a): 13 lip 2009, 12:02
Posty: 37605
http://mufti.polacy.eu.org/1578/elity-iii-rp-rodowod/

Elity III RP. Rodowód

Do pobrania jeszcze ciepła książka (PDF) p. Władysława Gauzy pod tytułem "Elity III RP. Rodowód".


Władysław Gauza: Elity III RP. Rodowód


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Bolszewizm w Polsce, kontynuacja i reaktywacja
PostNapisane: 06 sty 2012, 15:24 
Online
Moderator

Dołączył(a): 13 lip 2009, 09:25
Posty: 31467
Bez Dowodu Osobistego nie kupisz węgla

Artykuł z Expresu ilustrowanego

"Dowód osobisty okazuje się niezbędny by kupić... węgiel. W marketach budowlanych i w składach klient tłumaczy się po co mu węgiel i co z nim zrobi.



Kupujący śmieją się z nowych przepisów, a handlowcy załamują ręce, bo sprzedaż węgla wymaga wypisywania szeregu dokumentów, co trwa średnio 15 minut.

- Chciałem kupić węgiel w markecie, ale okazało się, że sam nie mogę włożyć worka do koszyka... Musi to zrobić sprzedawca, który idzie po węgiel na zaplecze - opowiada pan Piotr, klient marketu przy ul. Wydawniczej. - Jeszcze większe schody są przy kasach. Kasjerka wydaje paragon i wzywa "panią od węgla".
 Ta z kompletem dokumentów w ręce zaczyna wywiad: Po co panu ten węgiel? Gdzie pan będzie nim palił? Ile worków pan kupił? Co pan będzie ogrzewał? 
Potem trzeba podać imię i nazwisko oraz adres. Na koniec podpisać się trzeba pod czterema egzemplarzami umowy dostawy węgla.

- Wszystko za sprawą wprowadzenia akcyzy na węgiel - mówi Jerzy Kot, właściciel skupu przy ul. Cmentarnej, który na wszelki wypadek spisuje nawet numer dowodu swoich klientów. - Część podmiotów, między innym gospodarstwa domowe, ośrodki szkolne i wychowawcze, czy niektóre firmy są zwolnione z akcyzy. Inne za tonę muszą zapłacić dodatkowo 40 zł więcej podatku.

Sprzedawca węgla musi co miesiąc złożyć raport do urzędu celnego, gdzie przedstawia dokumenty potwierdzające ile węgla sprzedał z akcyzą, a ile bez. Podatkiem objęty jest węgiel kamienny, brunatny i koks.
- Klienci nie są z tego zadowoleni, a i dla nas to dodatkowa praca, bo przy każdej sprzedaży musimy wypełniać dokumenty dostawy węgla w czterech egzemplarzach (jeden dla klienta) - mówi Grzegorz Juszczak z marketu budowlanego przy ul. Karskiego. - Klient przez to traci czas. Ponadto w myśl przepisów, węgiel nie może być dostępny dla klienta "na półce". W naszym sklepie kupujący najpierw wypełnia dokumenty, a potem zgłasza się do punktu odbioru, gdzie wydawany jest mu towar."

źródło http://expressilustrowany.pl/z-dowodem- ... 601a000000

http://hakir.salon24.pl/378664,bez-dowo ... pisz-wegla


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Bolszewizm w Polsce, kontynuacja i reaktywacja
PostNapisane: 10 sty 2012, 08:37 
Online
Moderator

Dołączył(a): 13 lip 2009, 09:25
Posty: 31467
Służby w prokuraturze

Nie wszystko, co wydaje się proste, można zamknąć w jednej, niebudzącej kontrowersji formule. Gdy 24 maja 2006 roku w Sejmie RP uchwalano ustawę o Służbie Kontrwywiadu Wojskowego oraz Służbie Wywiadu Wojskowego, nic nie zapowiadało późniejszych konfliktów związanych ze sprawą likwidacji Wojskowych Służb Informacyjnych. Na 423 biorących udział w głosowaniu za przyjęciem ustawy było 375 posłów. Zaledwie 48 (z tego 46 posłów SLD) głosowało przeciw; nikt nie wstrzymał się od głosu. Z dzisiejszej koalicji rządowej tylko jedna osoba znalazła się wśród obrońców postkomunistycznej instytucji - poseł PO Bronisław Komorowski. Trudno podejrzewać, by przytłaczająca większość głosujących za likwidacją WSI nie wiedziała, co w istocie rzeczy czyni. Ówczesne stanowisko Sejmu było po prostu przejawem właściwego rozumienia interesu narodowego oraz troski o bezpieczeństwo kraju i państw sojuszniczych.


Epitafium dla WSI
Powodów, by rozwiązać WSI i od podstaw rozpocząć tworzenie nowych służb, było dostatecznie dużo. Powołane do życia w 1991 roku służby wojskowe III RP w składzie osobowym niczym prawie nie różniły się od swoich komunistycznych poprzedniczek. WSI przejęły po Zarządzie II Sztabu Generalnego LWP i Wojskowej Służbie Wewnętrznej prawie wszystkie kadrowe zasoby i do momentu rozwiązania w roku 2006 nie przeszły żadnej weryfikacji. Już sam fakt, że ich kadrę kierowniczą współtworzyli wychowankowie sowieckiego GRU, stanowił zagrożenie dla bezpieczeństwa narodowego. Służby rosyjskie dobrze wiedziały o peerelowskiej przeszłości osób sprawujących ważne funkcje w nowo powołanej instytucji i mogły w sposób trudny do skontrolowania używać swojej wiedzy. W opublikowanym przed rokiem w "Glaukopisie" artykule "Towarzyszom z Informacji" (nr 19-20) wspomniałem między innymi o wymazywaniu i wycinaniu podpisów w dokumentach sygnowanych przez pracowników peerelowskich attachatów wojskowych, którzy kontynuowali służbę w III Rzeczypospolitej. Proceder ów świadczył o tym, jak bardzo w gruncie rzeczy środowisko to było podatne na szantaż. Każdy, kto znał prawdę o ich przeszłości i miał za sobą wsparcie obcego wywiadu, mógł żerować na ich obawach i niepewności co do przyszłych losów.
Zadaniem służb wojskowych było zapewnienie bezpieczeństwa potencjału obronnego Rzeczypospolitej. Problem w tym, iż pojmowano je i wykonywano w sposób dość osobliwy. WSI zupełnie nie radziły sobie z rosyjską infiltracją wyłonionych z PZPR środowisk politycznych i kontrolowanych przez nie kluczowych sektorów polskiej gospodarki. Podejmowały za to działania, które stanowiły zagrożenie dla obronności państwa, takie jak nielegalny handel bronią we współpracy z międzynarodowymi grupami przestępczymi. Regułą stało się ingerowanie w sferę polityki wewnętrznej. W trosce o "bezpieczeństwo potencjału obronnego" prowadzono inwigilację mediów, polityków i ludzi Kościoła. Krótko mówiąc, osoby z gremiów kierowniczych WSI stanowiły grupę wysokiego ryzyka, którą należało raz na zawsze odsunąć od sprawowanych funkcji.
Obrońcy postkomunistycznego porządku wielokrotnie usiłowali przekonać opinię publiczną, że usunięcie ze służb specjalnych osób z peerelowską przeszłością było uderzeniem skierowanym w profesjonalistów i szkodziło obronności kraju. Jednak bogata w dokumentację książka Sławomira Cenckiewicza "Długie ramię Moskwy" ów mit profesjonalizmu kompletnie dezawuuje. Gdy jako przewodniczący Komisji ds. Likwidacji WSI dr Cenckiewicz studiował dokumenty przekazane do archiwum wywiadu w latach 1990-2006, żadnej z opisanych w nich spraw nie mógł zakwalifikować jako operacji przeprowadzonej profesjonalnie i zarazem przynoszącej pożytek Polsce. Bo tak jak w PRL wywiad WSI był aktywny w kraju, za granicą natomiast nie odnosił żadnych poważnych sukcesów.

Porachunki z nagonką
Co więc sprawiło, że część środowisk wypisujących na swych sztandarach hasła niepodległości, wolności i demokracji stanęła jesienią roku 2007 po stronie ludzi, których działalność była, delikatnie mówiąc, zaprzeczeniem owych szczytnych haseł? Zaczęło się od prowokacji pod adresem Komisji Weryfikacyjnej. Po przejęciu władzy przez koalicję PO - PSL postkomunistyczne media zaczęły rozpowszechniać kłamstwa o pozytywnym weryfikowaniu żołnierzy rozwiązanych służb za korzyści majątkowe, o możliwości kupna tajnego Aneksu do Raportu o działaniach żołnierzy i pracowników WSI... na bazarze i o nielegalnym wywożeniu ściśle tajnych dokumentów z siedziby SKW. W nowo powołanej Służbie Kontrwywiadu Wojskowego przeprowadzono czystki.
13 maja 2008 roku o godz. 6.00 do mieszkań dwóch członków Komisji wkroczyli umundurowani i uzbrojeni funkcjonariusze Agencji Bezpieczeństwa Wewnętrznego. Na podstawie nakazów wydanych przez Prokuraturę Krajową dokonali przeszukań zajmowanych przez nich pomieszczeń. Za pretekst posłużyło śledztwo prowadzone przeciw funkcjonariuszowi peerelowskiej WSW Aleksandrowi Lichockiemu oraz dziennikarzowi Wojciechowi Sumlińskiemu, którzy rzekomo mieli pośredniczyć w załatwianiu pozytywnej weryfikacji pracowników WSI za łapówki, tudzież oferować dziennikarzom Agory sprzedaż Aneksu. Nikomu z członków Komisji Weryfikacyjnej prokuratorzy nie byli dotąd w stanie przedstawić ani w tej, ani w jakiejkolwiek innej sprawie żadnych zarzutów, choć minęły już cztery lata.
Okazuje się, że fakty, o których wspomniałem, nie wyczerpały jednak repertuaru represji, po które sięga dziś wymiar sprawiedliwości III Rzeczypospolitej. 19 grudnia znalazłem w internecie informację, która wprawiła mnie w zdumienie. Zastępca prokuratora apelacyjnego w Warszawie Waldemar Tyl podał wiadomość o skierowaniu do Prokuratury Generalnej wniosku o wszczęcie procedury, która skłoniłaby Sejm do odebrania Antoniemu Macierewiczowi immunitetu poselskiego w związku z tym, iż prokuratorzy prowadzący śledztwo w sprawie raportu z weryfikacji chcą mu zarzucić "ujawnienie tajemnicy, przekroczenie uprawnień i poświadczenie nieprawdy". Przy okazji w sposób zawoalowany sformułowana została pogróżka pod adresem członków Komisji, jako że prokurator Tyl nadmienił, iż "obecnie w śledztwie w sprawie nieprawidłowości przy weryfikacji WSI nie ma żadnych osób z zarzutami. Macierewicz byłby pierwszą osobą, która takie zarzuty mogłaby w nim usłyszeć - o ile wniosek o uchylenie immunitetu zyskałby akceptację Prokuratury Generalnej i sejmowa większość wyraziłaby na to zgodę".
Nie wiem, jak panowie prokuratorzy apelacyjni zamierzają pogodzić "ujawnienie tajemnicy" z "poświadczeniem nieprawdy", nie mam natomiast wątpliwości, że łamią obowiązujące w Polsce prawo.

Scen myśliwskich ciąg dalszy
Czy dziś ktoś pamięta, jak w latach sześćdziesiątych europejskie środowiska lewicowe walczyły o prawo do odmienności? Był taki film niemieckiego reżysera Petera Fleischmanna zrealizowany w 1969 roku. Nosił tytuł "Sceny myśliwskie z Dolnej Bawarii" i opowiadał o losie młodego mechanika, który bezskutecznie próbował zaadaptować się w rodzinnej wsi. Otaczała go niechęć przeradzająca się we wrogość i agresję, jako że jego rodacy (którzy najwidoczniej odziedziczyli swoje uprzedzenia w spadku po III Rzeszy) podejrzewali go o jakieś nieprzyzwoite zabawy z niedorozwiniętym synem sąsiadów.
Sięgam do wspomnień z tamtych czasów dla podkreślenia kontrastu. W dzisiejszej Europie odmienność obyczajowa zyskała rangę normalności. Za odmieńców uważa się natomiast często osoby przywiązane do tradycyjnych systemów wartości. Mało kto kręci dziś filmy w ich obronie; z całą pewnością nie czynią tego przedstawiciele lewicy. Trudno powiedzieć, w jakim stopniu owe przemiany mentalności ogarnęły kraje Europy Środkowej, gdy obserwuję jednak zza oceanu to wszystko, co wyprawia dziś polska klasa polityczna, zaczynam mieć poważne obawy o losy mojej starej Ojczyzny.
Antoni Macierewicz jest bez wątpienia politykiem łatwo rozpoznawalnym, postkomunistyczne media uczyniły wszakże bardzo dużo, by jego temperament przysparzał mu więcej wrogów niż przyjaciół. Przewodniczący Zespołu Parlamentarnego ds. Zbadania Przyczyn Katastrofy Tu-154M z 10 kwietnia 2010 r. ma dziś przeciw sobie nie tylko koalicję rządzącą, ale również eseldowskich pogrobowców PZPR i neobolszewików z partii Janusza Palikota. Jego przeciwnicy od lat bezskutecznie próbują wyeliminować go z życia politycznego. Po przegranej przez PiS wyborów parlamentarnych w 2007 roku był wielokrotnie pozywany przez osoby ujawnione w Raporcie o działaniach żołnierzy i pracowników WSI... Jak dotąd wygrał co najmniej siedemnaście spraw w sądach różnej instancji, najwidoczniej jednak ktoś doszedł w końcu do wniosku, że skoro nie można go w sposób legalny "odstrzelić", trzeba sięgnąć po metody kłusownicze.
Zadaniem Komisji Weryfikacyjnej było, ogólnie rzecz ujmując, badanie akt personalnych i innych materiałów dotyczących byłych żołnierzy i funkcjonariuszy WSI, którzy ubiegali się o przyjęcie do pracy w nowo powołanych służbach. W sytuacjach gdy zachodziło podejrzenie, iż kandydat złożył niezgodne z prawdą oświadczenie, pracujący w czteroosobowych zespołach członkowie Komisji mieli obowiązek go wysłuchać, zbadać przedstawione dowody na zgodność jego oświadczenia z prawdą i wydać stosowne orzeczenie. Ich stanowiska nie miały jednak formy decyzji administracyjnej ani nie wiązały żadnego organu przy wyznaczaniu osoby zweryfikowanej (czy to pozytywnie, czy negatywnie) na stanowisko służbowe. Zasady pracy Komisji regulowała ustawa z 9 czerwca 2006 roku. - Przepisy wprowadzające ustawę o Służbie Kontrwywiadu Wojskowego oraz Służbie Wywiadu Wojskowego, a także ustawę o służbie funkcjonariuszy Służby Kontrwywiadu Wojskowego oraz Służby Wywiadu Wojskowego, której wersję ogłoszoną i ujednoliconą można znaleźć na stronie internetowej Sejmu RP pod adresem http://isap.sejm.gov.pl/ DetailsServlet?id=WDU20061040711. Te same przepisy (w wersji ujednoliconej art. 70a) regulowały zasady przygotowania raportu z weryfikacji przez przewodniczącego Komisji.
Przekraczanie uprawnień, niedopełnianie obowiązków i świadczenie w dokumentach nieprawdy to (zgodnie z artykułami 231 i 271 kodeksu karnego) typowo urzędnicze przestępstwa, które ściga się w przypadku funkcjonariuszy publicznych. O tym, kogo można zaliczyć do tej kategorii, mówi art. 113 par. 16 kodeksu. Antoni Macierewicz mógłby w oparciu o tenże artykuł zostać uznany za funkcjonariusza publicznego jako minister i szef SKW czy nawet jako poseł, ale z całą pewnością nie był nim jako przewodniczący Komisji Weryfikacyjnej odpowiedzialny za przygotowanie i opublikowanie wspomnianego raportu.

Oszustwo w majestacie władzy
Gdyby nawet ustanowiono nowe prawo pozwalające zbadać, czy podczas weryfikacji żołnierzy WSI nie doszło przypadkiem do przekroczenia jakichś zasad, prokuratura mogłaby tylko i wyłącznie opierać się na analizowanych przez Komisję Weryfikacyjną dokumentach (o ile te zostałyby jej udostępnione przez właściwy organ) i na zeznaniach strony pozywającej. Cała reszta objęta jest klauzulą tajności, jako że ściśle tajny charakter miało wiele związanych z weryfikacją spraw.
Prokuratorzy apelacyjni stosują w tej sytuacji różne wybiegi, by wydobyć od członków Komisji informacje, na podstawie których można by postawić przewodniczącemu jakieś zarzuty. Wzywają ich w charakterze świadków w sprawach niższego rzędu i w zależności od tego, przez kogo zostali powołani do Komisji, przedstawiają im podpisane przez premiera lub prezydenta zwolnienie z obowiązku zachowania tajemnicy państwowej. Jest to działanie pozbawione podstaw prawnych i ani Prezydent RP, ani Prezes Rady Ministrów nie powinni takich dokumentów podpisywać i wspierać autorytetem piastowanych urzędów. Artykuł 179 par. 1 kodeksu postępowania karnego mówi wyraźnie, iż osoby obowiązane do zachowania tajemnicy państwowej mogą być przesłuchane co do okoliczności, na które rozciąga się ten obowiązek, tylko po zwolnieniu tych osób od obowiązku zachowania tajemnicy przez uprawniony organ przełożony. Zgodnie z przepisami regulującymi zasady działania Komisji Weryfikacyjnej (art. 58 ust. 1 pkt 3 wspomnianej ustawy z dnia 9 czerwca 2006 r.) prezydent i premier powoływali członków Komisji, nie rozszerzało to jednak ich kompetencji w innym zakresie. Prezydent jest "organem uprawnionym" wobec szefa kancelarii prezydenckiej; premier wobec swoich ministrów, wojewodów i szefów wszystkich urzędów, którzy mu podlegają. Komisja działała niezależnie od organów państwa, bo tylko to mogło zapewnić skuteczność jej działań.

Agenturalny garb
Podawanie do publicznej wiadomości czegoś, co do niedawna uznawano za niejawne, zawsze łączy się z ryzykiem potknięcia, ujawnienia detali, które powinny pozostać niedostępne dla opinii publicznej. Takim przypadkiem mogłoby być ujawnienie w opublikowanym Raporcie o działaniach żołnierzy i pracowników WSI... nazwisk agentów prowadzonych przez oficerów podlegających weryfikacji, jeśli byłyby to osoby faktycznie i w sposób legalny działające w imieniu Rzeczypospolitej. Prokuratura takiego przypadku jednak nie wskazała, a prasa powtarza za byłymi pracownikami i żołnierzami WSI rewelacje o zniszczeniu przez autora Raportu sieci agenturalnej, pieczołowicie tworzonej przez służby wojskowe w krajach wspierających terroryzm.
Sissela Bok, autorka książki "Secrets: on the Ethics of Concealment and Revelation" (New York, Pantheon Books, 1983) podsumowała kiedyś swoje uwagi odnośnie do kwestii związanych z potrzebą ochrony tego, co w różnych dziedzinach życia społecznego obejmuje się klauzulą tajności, niezwykle przenikliwym i godnym przemyślenia zdaniem: "Konflikty związane z rozumieniem tajności mogą być ponadczasowe, ale wzrastające tempo rozwoju technologicznych innowacji (...) burzy i tak już wątpliwe standardy ochrony, badania i ujawniania spraw tajemnych". Nabierający coraz większej szybkości rozwój technologii informacji całkowicie zmienił priorytety i formy pracy służb specjalnych. W krajach technologicznie lepiej rozwiniętych niż Polska większość informacji potrzebnych do pracy operacyjnej czerpie się dziś z otwartych źródeł. Negatywnie zweryfikowani oficerowie WSI mogą jednak tego nie rozumieć, skoro ich mentalność uformowana została w czasach, gdy jako funkcjonariusze Zarządu II Sztabu Generalnego LWP bądź Wojskowej Służby Wewnętrznej pracowali de facto dla sowieckiego GRU.

A miało być lepiej
Próba odebrania Antoniemu Macierewiczowi immunitetu poselskiego nosi wszelkie znamiona politycznego skandalu i tak zapewne zostanie oceniona przez większość zainteresowanych rozwojem wypadków w Polsce obywateli wolnego świata. Trudno uznać za przypadkowy fakt, że prokuratura podjęła się jej w sytuacji, gdy nie było ku temu żadnych istotnych podstaw prawnych i gdy kierowany przez pierwszego szefa SKW zespół parlamentarny ujawnił matactwa w sprawie katastrofy smoleńskiej. Prawdopodobnie nie bez znaczenia jest tu również fakt systematycznego pogarszania się wizerunku rządowych specjalistów od spraw bezpieczeństwa potencjału obronnego. Miało bowiem być dużo lepiej i o wiele bardziej profesjonalnie niż za czasów PiS, fakty i liczby mówią jednak coś innego.
Podczas gdy Ministerstwem Obrony Narodowej i wojskowymi służbami specjalnymi kierowały osoby z PiS-owskich nominacji (w latach 2005-2007), w Afganistanie zginął jeden polski żołnierz. W ciągu czterech lat sprawowania władzy przez rząd Donalda Tuska życie straciło tam 36 Polaków z Polskiego Kontyngentu Wojskowego. W samym tylko okresie, gdy funkcję ministra obrony sprawował Bogdan Klich, zginęło 26 żołnierzy i jeden ratownik medyczny. Cyfry te nie wynikają jedynie ze wzrostu aktywności terrorystycznej na Bliskim Wschodzie. Są w dużej mierze następstwem nieprzemyślanej decyzji ministra Klicha, który przy braku dostatecznych sił i środków zgodził się na rozszerzenie strefy polskiej odpowiedzialności w Afganistanie.
Daleki jestem od obarczania odpowiedzialnością za dzisiejszy stan rzeczy jednej tylko partii, ale przywódcy Platformy Obywatelskiej zrobili szczególnie dużo, by zniszczyć wizerunek całej polskiej klasy politycznej i uczynić z III Rzeczypospolitej kraj przypominający Białoruś i Rosję. Profesor Jadwiga Staniszkis określiła arbitralny stosunek premiera Tuska do procedur prawnych i demokracji mianem putinizacji. Dostrzegła ją w wielu decyzjach politycznych, zarówno przy wyborze ścieżki śledztwa w katastrofie smoleńskiej, jak i w zachowaniach polskiego rządu w odniesieniu do projektów w strefie euro. Współdziałanie premiera z prokuraturą apelacyjną podczas śledztwa w sprawie Raportu o działaniach żołnierzy i pracowników WSI... gładko wpisuje się w owe trendy i, jak by go nie nazwać, jest jeszcze jednym świadectwem, iż III Rzeczpospolita schodzi pod rządami Donalda Tuska na manowce bezprawia. Najsmutniejsze jest jednak to, że koszty odejścia od demokratycznych procedur okażą się, jak zwykle, najbardziej dotkliwe dla Polaków.

Dr Tadeusz Witkowski
--------------------------------------------------------------------------------

Autor jest publicystą specjalizującym się w literaturze i w najnowszej historii Polski, badaczem akt przechowywanych w archiwach IPN, byłym pracownikiem Służby Kontrwywiadu Wojskowego i członkiem Komisji Weryfikacyjnej ds. Wojskowych Służb Informacyjnych.

http://www.naszdziennik.pl/index.php?da ... d=my07.txt


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Bolszewizm w Polsce, kontynuacja i reaktywacja
PostNapisane: 13 sty 2012, 18:48 
Online
Moderator

Dołączył(a): 13 lip 2009, 09:25
Posty: 31467
Kiszczak musi uważać do 2017!

Jak czytam, po 30 latach od swej zbrodni i po 22 od obalenia komunizmu Czesław Kiszczak, Człowiek Honoru został wreszcie skazany. Strasznie surowo go potraktowano. Dostał 2 lata w zawiasach na pięć. No, zdaje się, że za kradzież roweru można dostać pięć lat, więc wysoki sąd dość ulgowo wycenił kilkuset zamordowanych- zastrzelonych, utopionych, zatłuczonych, powieszonych, rozjechanych samochodami, wyrzuconych z samochodów, oblanych kwasem, torturowanych, „znikniętych” bez śladu, zabitych dożylnym zastrzykiem ze spirytusu, ludzi. Plus miliony stłamszonych, zastraszonych, upokorzonych, upodlonych. Plus milion wypchniętych na poniewierkę z biletem w jedną stronę. I to wszystko warte mniej, niż jeden rower. No, ale może rower z fajna przerzutką, więc można to zrozumieć.

No, ale to szczegół, cudem jest, że w ogóle ten proces się rozpoczął, a jeszcze większym, że się skończył. Obaj tchórze w polskich mundurach- Kiszczak i Jaruzelski dostali bowiem tajemniczej choroby, powstała nawet nowa jednostka chorobowa- kiszczakoza- w dni procesów zapadali na ciężkie przypadki niedowładu kończyn i wszystkiego innego, które to objawy ustępowały jednak w dni umówionych wywiadów telewizyjnych, o, na nie , to maszerowali sprężystym krokiem. Nie wszystkich, głównie do tych zaprzyjaźnionych telewizji, które sami dalekowzrocznie założyli przez podstawione słupy w ostatnich dniach swej oficjalnej władzy.

No i teraz ma Kiszczak kłopot, bo musi uważać. Wyrok w zawiasach to nie żarty, jeśli Kiszczak znowu wprowadzi stan wojenny, zacznie zabijać ludzi na ulicach i fabrykach, zacznie topić ludzi w rowach melioracyjnych i wyrywać księżom języki, znajdzie się w poważnych kłopotach. Sąd może nawet rozważyć odwieszenie wyroku i dołożenie kilku miesięcy! A może i grzywny?

Podobnie surowo potraktowano swego czasu generała Bułę, tego, co zmikrofilmował wszystkie akta SB z nazwiskami , ze wszystkim, w trzech kompletach, jeden przekazał Sowietom, jeden ( chyba) Niemcom, a jeden został w kraju, jak mniemam, jako polisa na życie i niezmącony spokój Kiszczaka właśnie. Otóż ten Buła, też dostał wyrok w zawiasach. I też musiał uważać, żeby nie przekazać Rosji żadnych mikrofilmów przez kilka lat. No, ale się przedawniło i teraz chyba znowu może.

Ciekawe, jak na ten akt prawackiego barbarzyństwa zareaguje Gazeta Wyborcza, w końcu ofiarą tej antykomunistycznej histerii i polowania na czarownice padł Człowiek Honoru i kolega naczelnego. W redakcji panuje zapewne przygnębienie i gotowość do strajku protestacyjnego. Trwa zrzutka, bo przecież bohater ma zapłacić całe 300 złotych kary. Stasiński obmyśla tytuł- „Dziś on, jutro wy!” Może Antifę wezwać? Albo niech Blumsztajn chociaż antyfaszystowskie gwizdki rozda, te, których dwa wagony zostały po obchodach faszystowskiej rocznicy11 listopada?

Ech, jaka szkoda, ze Geremka nie ma już na posterunku, wstawiłby się za kolegą, w końcu Kiszczak zrobił dokładnie to, co Geremek sugerował za pośrednictwem Cioska. Więc czego tu się czepiać?

No dobrze, zanim się chłopaki z Polrewkomu z Czerskiej zdecydują, co zrobić, policzmy, pięć lat zawieszenia plus 2012, no to, do 2017 nic nam ze strony Kiszczaka nie grozi. Do tego czasu możemy się przygotować, zadołować trochę powielaczy, jakieś pieniądze, prowiant. I czekać.

http://seawolf.salon24.pl/380782,kiszcz ... ac-do-2017


Góra
 Zobacz profil  
 
Wyświetl posty nie starsze niż:  Sortuj wg  
Utwórz nowy wątek Odpowiedz w wątku  [ Posty: 71 ]  Przejdź na stronę 1, 2, 3, 4, 5  Następna strona

Wszystkie czasy w strefie UTC + 1


Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zalogowanych użytkowników i 10 gości


Nie możesz rozpoczynać nowych wątków
Nie możesz odpowiadać w wątkach
Nie możesz edytować swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz dodawać załączników

Szukaj:
Skocz do:  
 cron
Powered by phpBB © 2000, 2002, 2005, 2007 phpBB Group
Przyjazne użytkownikom polskie wsparcie phpBB3 - phpBB3.PL
Nasi przyjaciele: Strony Patriotyczne
Linki pozycjonujące: Fenster aus Polen / Schüco Fenster / Drutex Fenster / Fenster Preise / Haustüren /