Polskie-Forum.pl


Wolne i niezależne forum dyskusyjne / opinie polityczne / aktywność obywatelska / patriotyzm / Polska / wolna dyskusja


Wszystkie czasy w strefie UTC + 1




Utwórz nowy wątek Odpowiedz w wątku  [ Posty: 70 ]  Przejdź na stronę Poprzednia strona  1, 2, 3, 4, 5  Następna strona
Autor Wiadomość
 Tytuł: Re: Medialne bestie
PostNapisane: 12 lis 2011, 18:47 
Offline
Moderator

Dołączył(a): 13 lip 2009, 09:25
Posty: 30672
Coltrane napisał(a):
Jestem w szoku !

To jest dopiero wstęp. Skoro są zdolni do tego co już doświadczyliśmy, to kiepsko widzę naszą przyszłość. Mają po swojej stronie lemingów i w ogóle nie liczą się z tymi, którzy rozumieją to co się wokół nas dzieje.


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Medialne bestie
PostNapisane: 12 lis 2011, 18:49 
Offline
Moderator

Dołączył(a): 13 lip 2009, 12:02
Posty: 37605
http://niepoprawni.pl/blog/1059/video-m ... a-tvp-info

Video manipuilacja TVP-INFO???

Właśnie oglądam tvp-info, które, niby bezpośrednio przy pomocy jednej kamery, jednego komentatora, transmituje "marsz niepodległości". Kochani, zdjęcia i komentarze, które oglądam, przy jednej komentatorce i niby ekpert głównego nurtu, wszechwiedzący jak uroczystości dnia niepodległości. Oprócz miejsca rozgrywania spektaklu, nie różnią się niczym, od manipulacji wykreowanej na lotnisku w Smoleńsku??? Cały czas powtarzane, te same sceny, z antypolskim komentarzem uczesników w studiu telewizyjnym??? Mamy doznać wrażenia, że Polacy w czasie własnego święta, demolują, niszczą, atakują policję??? Proszę państwa, coś strasznego, fałszywe info w studiu, że podobno władze Miasta Warszawy, podjęły decyzję, o delegalizacji"marszu niepodległości", za chwilę okazuje się, że to manipulacja komentatorki tvp-info. Plują, plują i plują nam Polakom w twarz. Manifa zboczeńców, która blokowała marsz, dalej rządzi Polską??? Koniec świata??? Pzdr.


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Medialne bestie
PostNapisane: 26 lis 2011, 18:03 
Offline
Moderator

Dołączył(a): 13 lip 2009, 09:25
Posty: 30672
RADEK-ZDRADEK I KARIERA NIKODEMA DYZMY

Od rana bębnią w mediach, że Polska się solidaryzuje z uwięzionym Alesiem Bielackim. Dziennikarze wylewają krokodyle łzy, a usłużni komentatorzy gulgoczą jakiegoż to bestialstwa dopuścił się białoruski reżim.

A przecież to polskie władze wydały Łukaszence tego nieszczęśnika. Ale o tym oczywiście ani słowa.

W obliczu tej judaszowej zdrady, winę za spapranie dobrego imienia Rzeczpospolitej powinien wziąć na siebie Minister Radosław Sikorski podając się bezwarunkowo do dymisji. Takie są reguły cywilizowanej demokracji.

Ale „demokracja” pod rządami Tuska kieruje się własnymi „zasadami”, które prywatnie nazywam „Kodeksem Kłamstwa i Obłudy”. Więc Aleś Bielacki gnije przymierając głodem w białoruskiej turmie, a Radek-Zdradek Sikorski odbiera od Prezydenta zaszczyty, za co sobie pewnie obstaluje u drogiego krawca jeszcze jeden z angielska skrojony tużurek.

Bo przecież gołym okiem widać, że to picuś glancuś nie minister. Pojawił się u nas de facto znikąd. Wiadomo tylko, że wykształcił się za granicą, potem ponoć walczył w Afganistanie nie wiedzieć dla kogo, aż raptem, jak królik z kapelusza wylądował nad Wisłą.

Genetycznie służalczy wobec każdej władzy, programowo nielojalny, chwalący się koneksjami, ulizany na żelu szarlatan, brylujący na szpanerskich „salonach” III RP w charakterystycznych, dwurzędowych garniturach w stylu Al Capone. A jeszcze do tego burak i chamidło, że tylko przypomnę dorzynanie watah, ostatnią wypowiedź, że „wPolsce nie brakuje ludzi pokroju Breivik'a”, a także te jego starannie wystudiowane miny przypominające do złudzenia napuszoną mimikę niesławnego Duce.

Toż to wykapany Dyzma. Arogant, którego genialnie odegrał nieodżałowany Wilchelmi w kultowym serialu. W Internecie znalazłem taki oto opis kariery Nikodema Dyzmy, cytuję:

„Człowiek o personaliach Nikodem Dyzma to szemrane indywiduum. Jedynym, czym może zaimponować, jest frak, dzięki któremu usiłuje dostać pracę w stołecznym nocnym klubie. Jednak właściciel stwierdza, że kandydat zalatuje cieciem. Uśmiech losu sprawia, że znajduje na ulicy zaproszenie na pewien wytworny raut. Postanawia tam pójść i niespodziewanie zostaje wzięty za jednego z gości, zaś dzięki wrodzonej bucie i prostactwu wkrótce zostaje prezesem Państwowego Banku Zbożowego...”.

Przyznacie Państwo, że opis pasuje jak ulał zarówno do pana Radka jak i do salonu.

Serdecznie pozdrawiam,

Krzysztof Pasierbiewicz
(nauczyciel akademicki)

http://salonowcy.salon24.pl/367628,rade ... dema-dyzmy


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Medialne bestie
PostNapisane: 29 lis 2011, 10:15 
Offline
Moderator

Dołączył(a): 13 lip 2009, 09:25
Posty: 30672
Dziennikarze III RP to jedna z najbardziej nikczemnych grup zawodowych. Mordercy Polski, mordercy prawdy i prawości, mordercy cywilizacji i kultury, mordercy poprzez współuczestnictwo w ciemnych i niejasnych sprawach władzy, mordercy sumień, mordercy naszej codzienności.
Na szczęście nie wszyscy, ale wystarczająco dużo z nich, aby świat medialny był jednym wielkim zakłamaniem.


Lech Makowiecki


Oda do sprzedajnych żurnalistów...

O, dziennikarskie hieny,
Wy sprzedajne dziewki!
Znam ja was jak zły szeląg...
Znam te wasze śpiewki...

To wy, z licem przymilnym
(Lub z pianą na pysku)
Zacnych ludzi niszczycie
Dla sławy... Dla zysku...

Mnożycie się, plugawcy,
Niczym karakany
Bez honoru, sumienia -
Słudzy swoich panów...

Cóż, że czasem skamlecie
Do przyjaciół, w domu:
"Wiesz... Nabrałem kredytów...
Córce muszę pomóc"...

Albo - w pijanym widzie,
Gdy was strach zadręcza,
Wypłakujecie grzechy,
By ich nie pamiętać...
Tacyście mądrzy zawsze,
Tacy wykształceni...
O! Gdybyście zechcieli,
Świat by można zmienić!

Lecz wyście już wybrali...
Wiem ja, co to znaczy:
Ja przez swój wybór tracę,
Wam ktoś zań zapłaci...

Po was - chociażby potop,
Czas rzezi baranów...
Polska popadnie w biedę,
Wy - pod nowych panów...

Wiem, że próżna ma mowa,
Daremne me żale.
Śmiejecie się z naiwnych...
Drwicie z dawnych zalet...

Iluż ludzi zgubicie?
Ilu przez was błądzi?
Naród kiedyś to przejrzy,
A Bóg was osądzi...


http://www.naszdziennik.pl/index.php?ty ... 29&id=main


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Medialne bestie
PostNapisane: 07 gru 2011, 11:42 
Offline
Moderator

Dołączył(a): 13 lip 2009, 09:25
Posty: 30672
GW: T. Turowski- ofiara lustracyjnej pożogi

Wychowawcza rola "Gazety Wyborczej" jest nie do przecenienia. Każde polskie dziecko dzięki szczątkowym, acz wszędobylskim porcjom czerskiej kindersztuby doskonale wie, że taka - dajmy na to - lustracja to coś jednoznacznie obrzydliwego, zaściankowego, moherowego, a polega - pisząc w największym skrócie - na prześladowaniach kompletnie niewinnych, klawych ludzi. Metoda obrzydzania społeczeństwu idei lustracji stosowana przez salon jest prosta jak drut i zawsze ta sama - ujawnionego donosiciela, szpicla, konfidenta przedstawia się w roli zagubionej, zaszczutej ofiary, która, co prawda, coś tam podpisała, czasem nagabywana przez SBeków udzieliła jakichś informacji - finalnie jednak: a) albo nikt na tym nie ucierpiał, b) albo ucierpiał ale usługi konfidenta nie miały na to wpływu, c) wreszcie istnieje wiązek przyczynowy między czynnością donoszenia na np. kolegę a późniejszymi prześladowaniami tegoż kolegi - tyle że szpicel samoczynnie nie chciał nikomu szkodzić (czytaj: zmusili go, doprowadzili do ruiny psychicznej, etc.). Tą ostatnią wersją na Czerskiej posługują się raczej rzadko, w tzw. beznadziejnych przypadkach.

W mało której sprawie A. Michnik jest tak kategoryczny, jak właśnie w sprawie lustracji. Tu nie ma miejsca na sentymenty. Pochwała choćby jednego postępowania sądowego, w którym ustalono kłamcę lustracyjnego, jednego rzetelnego badacza działalności SBeckich kapusiów, byłyby wszak niezrozumiałą niekonsekwencją, mogłyby podważyć przez lata pielęgnowany dogmat, o którym wspomniałem na wstępie. Najprościej, gdy sprawa domniemanej współpracy opiera się na poszlakach (, jak w przypadku TW Bolek) - wówczas któryś z bystrych chłopców Nadredaktora będzie bił, jak na alarm - niczym wytrawny, cyniczny adwokacina - w zasadę "in dubio pro reo". Tyle, że paremia ta rozumiana ściśle nie może wiązać opinii publicznej (zwłaszcza media) w tak bezwzględny sposób, jak sąd. A tego właśnie domaga się salon, szantażując przy okazji oponentów groźbą oskarżeń np. o psucie dobrych obyczajów,.

Mimo tego wszystkiego, poraził mnie dzisiejszy tekst W. Czuchnowskiego, w którym autor postanowił jeszcze raz (nigdy za mało!) zaatakować lustrację. Ów fakt sam w sobie nie jest jeszcze niczym szczególnym; wstrząsa pretekst, którym "Czuchno" uczynił orzeczenie sądu stwierdzające, iż Tomasz Turowski jest kłamcą lustracyjnym. Warto przypomnieć, iż Tomasz Turowski to dyplomata powołany przez Radosława Sikorskiego na placówkę do Moskwy na prestiżowe stanowisko ambasadora tytularnego. To m.in. on przygotowywał zaplanowaną na 10 kwietnia 2010 r. rocznicową wizytę polskiej delegacji w Katyniu. Sławę zyskał dzięki publikacji C. Gmyza z "Rzeczpospolitej", który ustalił, iż Turowski przez wiele lat działał jako tajny agent ekspozytury sowieckiego wywiadu w Watykanie. By szpiegować Jana Pawła II i jego podwładnych postanowił udawać jezuitę. Czuchnowski obrał - rzecz jasna - sprawdzony schemat - maluje Turowskiego jako ofiarę: co prawda facet przez szereg lat działał w Stolicy Piotrowej na rzecz Sowietów, ale przecież w 1990 r. przeszedł pozytywnie weryfikację i potem wiernie służył III RP. Turowski więc powinien podlegać ochronie (, dane na temat jego niechlubnej karty winny być absolutnie tajne), tymczasem proces lustracyjny de facto ochronę tą dyplomacie odebrał. Publicysta GW podpiera się tu opinią A. Milczanowskiego, bliskiego współpracownika...L. Wałęsy, który nota bene - na co zwrócili uwagę Gontarczyk i Cenckiewicz - miał udział w usuwaniu niewygodnych dla naszego noblisty materiałów z słynnych "bolkowych" akt. Milczanowski twierdzi, iż proces lustracyjny Turowskiego, który doprowadził do dekonspiracji tego ostatniego, to symbol słabości państwa.

Ciekawa teoria. O słabości państwa mówiło się sporo przy okazji katastrofy smoleńskiej. Jako jeden z najbardziej elementarnych wyznaczników tej słabości wskazywano dopuszczenie do sytuacji, w której to przygotowywaniami ważnej wizyty w Rosji nielubianego w Moskwie polskiego Prezydenta, zajmował się tajny eks-superszpieg przez lata będący na pasku sługusów Kremla. O tym oczywiście ani Czuchnowski, ani Milczanowski słowem nie wspomną. Nie interesuje ich również realizacja obietnic Putina i Tuska, że śledztwo będzie prowadzone transparentnie, że opinia publiczna pozna kulisy wydarzeń (dziś salon zdaje się cynicznie twierdzić, iż od początku wiadomo przecież, że to była tylko propagandowa gadka, nie realpolitik). Turowski był ważnym ogniwem tych kulisów, całej smoleńskiej układanki. Jak widać, na Czerskiej - także w imię walki z "okrucieństwami" lustracji - nie ma zainteresowanych jej zespoleniem.

http://chinaski.salon24.pl/370760,gw-t- ... nej-pozogi


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Medialne bestie
PostNapisane: 09 sty 2012, 09:34 
Offline
Moderator

Dołączył(a): 13 lip 2009, 09:25
Posty: 30672
Maziarscy! Lisowie. Dajcie nam żyć, do cholery???

Przeczytałem komentarz red. Terlikowskiego w związku z tekstem „popełnionym” przez pana Maziarskiego. Nie będę zagłębiał się w kwestie WOŚP, którego niuanse zostały dogłębnie przedyskutowane przez blogerów. Jedno tylko napiszę.

Naprawdę pragnąłem zacząć ten rok, utrzymując pewien dystans do części tzw. publicystów reżimowych. Wyszedłem z założenia podobnego, acz może nie końca jawnie sformułowanego przez „agenta Tomka”, który postanowił nie użerać się z „Tramwajarką” i odpuścić jej. Nie sądzę, choć żadnych dowodów nie mam na potwierdzenie, że jedynie nastroj wigilijny nim powodował. Sądzę, że przedyskutował ta decyzję w gronie koleżeńskim i partyjnym i uzna, że jako początkujący poseł nie musi psuć sobie wizerunku, procesując się z nią. Nie posłuży to jemu, nie posłuży PISowi. Lepiej zostawić ten asortyment i nie wdeptywać w coś, czego obronę zapowiedzieli już pan Netzel i Kaczmarek. Proces potrwałby długo; w najlepszym wypadku sąd umorzyłby pozew.

Powodowany taką taktyką, zapragnąłem i ja odpuścić w duszy innym ekskrementom medialnym. Nie da się. Po prostu się nie da. Uderzają mnie noworoczne słowa pana Lisa, który coś zabełkotał o „robieniu loda” . Fakt, musi przeprosić. Ale takie słowa zostają, będą funkcjonowały w przestrzeni publicznej; łotrostwo o mentalności tych, co sikali na Krzyż, znów będzie wyzywało się na forach i rechotało, bez względu na wyrok sądu. Znowu obrzydlistwu została nadana twarz. Znów przekroczono kolejna barierę, znów odrażające skojarzenia. I znów z strony zwolenników „obozu rządzącego”. Potem przychodzi pani Holland, którą mam wielbić jak Owsiaka, bo znów nakreciła wielkie dzieło filmowe. Naturalnie pani Holland przypadkiem coś wtrąci paskudnego o „wyznawcach Pisu”. Bo ta formacja ją „niepokoi, jest niebezpieczna dla mojego kraju, generuje dużo toksycznych emocji, które niszczą racjonalność polityczną. Nie lubię jej agresji, obskurantyzmu i cynizmu.”

Teraz kolej przyszła na pana Maziarskiego. Nie mieści w jego reżimowej gębie, że można mieć inne odczucia wobec Owsiaka. Każda krytyka jest od razu esencją życia „faszystów, polskich nacjonalistów z ONR-u i innych wyznawców ideologii totalitarnych”.

Jak można wobec was – a zwracam się do was Medialni King Makerzy od siedmiu boleści - mieć jakiekolwiek odczucia poza obrzydzeniem? Niszczycie każdego, kto ma odmienne poglady i szantażujecie i wytykacie zarzecznie miłości chrześcijańskiej! Wy, którzy nie mieliście odwagi wystąpić przeciwko szujom niszczącym pamięć po sw. p. Lechu Kaczyńskim, wy którzy nienawiścią reagujecie na nawet najmniejsze votum separatum wobec „pewnych autorytetów”; wy którzy chcecie Kuronia równać z Piłsudskim! Wy odbieracie mi swobodę pogladów; nakazujecie wierzyć w swoich komunistycznych świętych. Wy obrzydzacie mi żywot.

Wy Maziarskie… Wy Rudeckie! Wy nie chcecie pokoju. Wy chcecie permanentnej wojny.

Gardzę wami w nowym roku. Zmusiliście mnie do takich słow.

http://reacher.salon24.pl/379571,maziar ... do-cholery


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Medialne bestie
PostNapisane: 03 lut 2012, 08:04 
Offline
Moderator

Dołączył(a): 13 lip 2009, 09:25
Posty: 30672
Plemię WSI24

Generalnie nie mam nic przeciwko studiowaniu politologii. Co więcej, jestem zdania, że to zupełny przypadek, iż najdziksze głupstwa, na które natykam się nie tylko w mediach, są wypowiadane przez absolwentów tego kierunku. Po prostu mam osobistego pecha do politologów. Uważam jedynie, że niekoniecznie wydział politologii musi istnieć w każdym powiecie. Więcej powiem, mam wrażenie, że nie w każdym powiecie musi istnieć wyższa uczelnia.

Kiedy bowiem myślę o politologii jako nauce, to natychmiast przychodzi mi do głowy taki nieduży, dość obskurny bar, obok którego czasem przechodzę. Na jego fasadzie pręży się dumnie napis "Królestwo Piwa". Według moich całkowicie subiektywnych spostrzeżeń, przemysłowa produkcja absolwentów politologii wywołała w III RP skutek dość podobny jak wprowadzenie w życie hasła „Nie matura, lecz chęć szczera...” we wczesnym PRL. Najkrócej mówiąc, piramida społeczna została wtedy odwrócona do góry podstawą i postawiona na czubku, nomen omen. Ale to jedynie daleka dygresja a propos oszałamiającego sukcesu naszego szkolnictwa wyższego, który podobno cały świat wprawił w osłupienie. A już na pewno cały trzeci świat.

Jednym z beneficjentów awansu społecznego w wyniku ukończenia politologii jest oczywiście były przewodniczący Sojuszu Lewicy Demokratycznej Grzegorz Napieralski, którego ojciec był zwykłym instruktorem komitetu wojewódzkiego partii robotniczej. Właśnie poseł Napieralski, magister nauk politycznych poczuł się w obowiązku podziękować na Twitterze zmarłej wczoraj Wisławie Szymborskiej. Panie świeć nad jej duszą. A konkretnie eseldowski polityk podziękował jej za wiersze, które były dla niego „dawką pozytywizmu”.

Oczywiście, jak to zwykle na Twitterze, natychmiast został sprowadzony do parteru przez absolwentów jakiegoś innego kierunku i to jest moim zdaniem bardzo pozytywna strona internetu. Jednak absolwent Napieralski jest dla mnie symbolem pokolenia, które nazwałem w tytule tego postu, który zresztą też jest bardzo symboliczny. Przy czym pokolenie to raczej umowne określenie, mniej dotyczy wieku, a bardziej wspólnej mentalności. Mniej też chodzi mi o niewiedzę, ta zawsze była wśród nich dość powszechna.

Chodzi raczej o coś, co ja nazywam bardzo uczenie wyuczoną hasłowością życiową, która zastępuje im zarówno wiedzę, logikę, doświadczenie, wykształcenie, jak i samodzielne myślenie. Hasłowość – jak sama nazwa wskazuje – polega, że delikwent reaguje na hasła, a nie na prawdziwy obraz zdarzenia, znaczenie argumentów, słów czy pojęć. Młody politolog Napieralski chciał – wierzę w to, dlaczego mam nie wierzyć? - napisać coś dobrego o zmarłej poetce. Dobre kojarzy mu się z pozytywnym, zatem dobroć z pozytywizmem. Napisał więc o dawce pozytywizmu.

Dobro, pozytyw, pozytywizm. Nurt filozoficzny zapewne kojarzy się Napieralskiemu w innej sekwencji - filozofia, filozof, Palikot. Tak to działa, gdy po skończeniu politologii dalszą wiedzę o życiu i świecie czerpie się z telewizyjnych komentarzy oraz z partyjnych biuletynów. Plemię WSI24 nie żywi się bowiem informacją, lecz komentarzem. I to nie jakimś obszernym komentarzem, z odniesieniami, porównaniami czy analogiami. Nie, to kosztuje zbyt dużo wysiłku. Liczy się hasło. To plemię reaguje wyłącznie na hasła podsuwane przez telewizyjne zestawy gładkomówiące. Jak niegdyś ułańska szkapa na trąbkę.

Kiedyś stałem w kolejce do okienka w urzędzie i gość przede mną przedstawił się panience z okienka. Moje nazwisko Prymas – powiedział gość. Prymas Polski – skojarzyła radośnie panienka. Tak to idzie. Dawno temu, w jakimś teleturnieju występował absolwent politologii (zbieżność kierunku przypadkowa). Poległ na pytaniu o adiustację – co to jest adiustacja? Kiedy tak patrzyłem na jego heroicznie zmarszczone czoło, to pomyślałem sobie z przerażeniem: pół biedy, że nie wie, ale jeśli palnie, że to jest odwrotność degustacji albo coś w tym rodzaju, to stanie się pośmiewiskiem środowiska na długie lata.

Dzisiaj już tak nie sądzę. Ignorancja na elementarnym poziomie znaczeniowym jest warunkiem przeżycia w stadzie, które ja nazwałem Plemię WSI24. Inaczej w takim stadzie nie da się żyć, a przynajmniej wytrzymać na trzeźwo. Z kolei poza tym stadem żyć się nie da tym bardziej, bo to jakby rybę wyrzucić na piasek – to nie jest naturalne środowisko osobnika z wyuczoną hasłowością. Poza stadem bowiem świat jest pełen wątpliwości, przyszłość niepewna, poglądy często sprzeczne, nic nie jest dane na stałe – jak tu żyć? W naturalnym środowisku plemiennym nie trzeba myśleć, wystarczy wiedzieć, co w danej kwestii myśli ulubiony autorytet.

Odejście literackiej noblistki skomentowała także wicemarszałek Sejmu, która z kolei pomyliła ją z Michaliną Wisłocką. Najpierw Havel, teraz Wisłocka – powiedziała pogrążona w bólu Wanda Nowicka. Wisła, Wisława, Wisłocka. Taki ciąg skojarzeń. O wicemarszałek nie wspominałem wcześniej, bo to jest inna półka, chociaż z tego samego plemienia. Wcześniej, po awaryjnym lądowaniu kapitana Wrony na Okęciu, pomyliła go z kapitanem Sową na tropie. Brawo, kapitan Sowa! - napisała na Twitterze. To ją od razu ustawia jako naturalną rywalkę Bronisława Komorowskiego w wyborach prezydenckich.

http://seaman.salon24.pl/387315,plemie-wsi24


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Medialne bestie
PostNapisane: 06 lut 2012, 10:02 
Offline
Moderator

Dołączył(a): 13 lip 2009, 09:25
Posty: 30672
Śmierć dziecka na żywo

Sąd Rejonowy Katowice-Wschód aresztował na dwa miesiące matkę sześciomiesięcznej Magdy z Sosnowca, której ciało znaleziono w sobotę. Jednak tym, co bulwersuje najbardziej, jest sposób relacjonowania tragedii przez dziennikarzy.

O aresztowanie 22-letniej Katarzyny W., która została zatrzymana przez policję 2 lutego, wnioskowała Prokuratura Okręgowa w Katowicach, która postawiła matce zarzut nieumyślnego spowodowania śmierci dziecka. Kobieta w chwili popełnienia zarzucanego jej czynu była poczytalna, a jej stan pozwala na udział w czynnościach procesowych. Ciało półrocznej Magdy trafiło do Zakładu Medycyny Sądowej. Dziś odbędzie się sekcja zwłok, która ma odpowiedzieć na pytanie o przyczynę śmierci. Mariusz Łączny, rzecznik katowickiej prokuratury, powiedział, że podczas przesłuchania kobieta przyznała się do zarzucanych jej czynów. Powiedziała, że dziecko zmarło w wyniku nieszczęśliwego wypadku. Tłumaczyła, że dziewczynka wypadła jej z kocyka i uderzyła główką o próg. Według prokuratury, z zeznań matki wynika, że próbowała udzielić dziecku pierwszej pomocy. Jednak wobec faktu, że nie dawało ono oznak życia, w panice postanowiła ukryć jego ciało, wymyśliła też historię, jakoby została napadnięta, a dziecko uprowadzone.
W piątek, po tym jak Katarzyna W. przyznała, że dziecko wypadło jej z rąk i nie dawało oznak życia, które następnie martwe miała porzucić w okolicy ul. Ceglanej nad rzeką Przemszą w Sosnowcu, stacje telewizyjne, fotoreporterzy i dziennikarze przyglądali się pracom policjantów z grupy dochodzeniowo-śledczej przeczesujących teren. - Nic innego nie istniało, tylko to jedno wydarzenie, i to jest już żenujące - ocenia Wojciech Reszczyński, medioznawca, były wicedyrektor Informacyjnej Agencji Radiowej, który na sposobie przekazu medialnego nie pozostawia suchej nitki. - Gdyby to ode mnie zależało, zakazałbym mediom takiego sposobu relacjonowania. Takie spojrzenie jest zastrzeżone dla reportaży, materiałów dziennikarstwa śledczego, słowem dla innych form. Natomiast tu mieliśmy do czynienia z brutalną ingerencją w życie ludzi, a przy tym z bardzo prymitywnym zachowaniem mediów - zauważa Reszczyński. - Media często zapominają, mało tego, nie chcą się pogodzić z tym, że mają ogromny wpływ na to, co się dzieje, a przedstawiając wydarzenia w taki czy inny sposób, też biorą za to odpowiedzialność - dodaje.

Rozgłos jako kapitał
Na problem odpowiedzialności w relacjonowaniu wydarzeń, za słowa i obrazy wskazuje Maciej Iłowiecki, medioznawca, były członek KRRiT. - Co się stało z naszą kulturą, ze społeczeństwem? Brakuje mi przy tym rozważania nad tym, czym w dzisiejszych czasach jest odpowiedzialność za swoje czyny i czyny innych, czy w ogóle jest potrzebna - mówi Iłowiecki. W jego ocenie, w relacjonowaniu wydarzeń coraz częściej mamy do czynienia z napastliwym udziałem dziennikarzy. - Dziennikarz po pierwsze ma obowiązek informować, a po drugie zastanawiać się, czy jego działania są społecznie pożyteczne. Trzeba sobie zdawać sprawę z tego, że są różni dziennikarze, ale powinnością każdego jest zastanawianie się nad tym, co w przekazie jest ważne. Wydaje mi się jednak, że coraz częściej mamy do czynienia z tandetą, kiedy sensacja wypiera prawdę - ocenia. Za niegodziwą uznaje postawę części mediów, które relacjonując wydarzenia z Sosnowca, sensację postawiły nad prawdą. - Informacje są podstawą życia społecznego, ale nie mogą tu dominować wyłącznie nieszczęścia, klęski żywiołowe, słowem to wszystko, co oddziałuje na ludzkie emocje - zaznacza Iłowiecki.

Mariusz Kamieniecki

http://www.naszdziennik.pl/index.php?da ... d=po23.txt


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Medialne bestie
PostNapisane: 07 lut 2012, 10:36 
Offline
Moderator

Dołączył(a): 13 lip 2009, 09:25
Posty: 30672
Inny system wartości

Jest uzasadnienie wyroku apelacyjnego w procesie wytoczonym przez koncern Agora SA Antoniemu Klusikowi, skromnemu działaczowi Opolskiego Stowarzyszenia Pamięci Narodowej. Klusik nazwał "Gazetę Wyborczą" "organizacją przestępczą" i "wrogą naszej cywilizacji".

Sąd II instancji tylko częściowo przychylił się do powództwa koncernu medialnego i zobowiązał oskarżonego do przeprosin. Na realizację wyroku lub wniesienie kasacji Antoni Klusik ma czas do połowy marca.
Sąd apelacyjny uznał zarazem, że działacz OSPN nie musi przepraszać za drugi człon wypowiedzianych przez niego słów, a mianowicie ten, w którym "GW" została określona jako "organizacja wroga naszej cywilizacji". Elżbieta Lipińska, sędzia Sądu Apelacyjnego we Wrocławiu, zaznaczyła, że jakkolwiek to określenie jest "nazbyt ostre", "to jednak mieści się w granicach dyskusji społecznej toczącej się w środkach masowego przekazu, uwarunkowanej występującymi w naszym społeczeństwie systemami wartości". W uzasadnieniu wyroku stwierdza się też, że "jak się wydaje, pozwany oraz członkowie OSPN (...) reprezentują inny system wartości, tj. religijno-narodowy - niż redakcja "Gazety Wyborczej"".
Nie zmienia to jednak sytuacji, że Klusik został zobligowany do przeprosin i wycofania słów: ""Gazeta Wyborcza" jest organizacją przestępczą", jakie wypowiedział 12 października 2010 r. na konferencji prasowej.
Potwierdza to mec. Alicja Nabzdyk, pełnomocnik Antoniego Klusika. W jej ocenie, uzasadnienie apelacji jest bardziej kulturalnie i profesjonalnie przygotowane niż w pierwszej instancji. - Sprowadza się jednak do tego samego. Ponadto pisemne uzasadnienie jest nieco bardziej krytyczne od ustnego wyroku. Oceniono nas surowo ze wszystkich stron, łącznie z tym, że uznano - podobnie jak w I instancji - że wszystkie dowody, które zgłaszaliśmy w procesie, były bezpodstawne - podkreśla mec. Nabzdyk.
Antoni Klusik podczas pierwszego procesu przed Sądem Okręgowym w Opolu wnosił o przeprowadzenie dowodu z przesłuchania m.in. Wiesława Uklei, sekretarza OSPN, oraz Rafała Ziemkiewicza na temat działalności i dorobku "GW", który - w jego przekonaniu - usprawiedliwiał wypowiedziane przez niego słowa. "Natomiast ma oczywiście rację Sąd Okręgowy, gdy argumentuje, iż zeznania tych świadków nie mogły mieć istotnego znaczenia, skoro osoby te nie były obecne na konferencji prasowej z dn. 12.10.2010 r. za wyjątkiem W. Uklei. Przedmiotem dowodu może być zaś tylko fakt mający dla rozstrzygnięcia sprawy istotne znaczenie" - napisał sąd apelacyjny w uzasadnieniu. Jak wskazuje mec. Nabzdyk, władza sądownicza wyszła w tym przypadku z założenia, że nie można mówić o czymś, że jest przestępcze, jeżeli wina nie została stwierdzona prawomocnym wyrokiem karnym. - Zapoznaliśmy się z uzasadnieniem wyroku i mamy czas do połowy marca na ewentualne wniesienie kasacji do Sądu Najwyższego - mówi mecenas. Obecnie razem z Klusikiem rozważa kwestię, czy podejmą działania w związku z realizacją wyroku II instancji, który jest prawomocny.
Słowa o "organizacji przestępczej" padły po artykułach opublikowanych w opolskiej mutacji "GW". Ich autorka zarzucała m.in. rodzinie Klusika wykorzystywanie do celów politycznych śmierci Jana Klusika, działacza OSPN. Ten ostatni został poturbowany w nocy z 14 na 15 sierpnia 2010 r., podczas modlitwy przed krzyżem ustawionym przez harcerzy, upamiętniającym ofiary katastrofy smoleńskiej. Organy ścigania ostatecznie nie stwierdziły związku pomiędzy tym zajściem a zgonem Jana Klusika miesiąc później.

Jacek Dytkowski

http://www.naszdziennik.pl/index.php?da ... d=po13.txt


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Medialne bestie
PostNapisane: 18 sie 2012, 21:42 
Offline
Moderator

Dołączył(a): 13 lip 2009, 09:25
Posty: 30672
Maziarski ostry jak kozik na grzyby

- Chcesz walczyć ze złymi ludźmi? Kup kubki i torby od wPolityce.pl – kpi w Gazecie Wyborczej cmokier salonu, redaktor Wojciech Maziarski.

"Okazuje się, że nie tylko o. Rydzyk i Paweł Kukiz potrafią wykorzystywać politykę w marketingu (...). Smoleńska sekta z portalu wPolityce.pl także zdradza wielkie talenty marketingowe. Wprawdzie to jeszcze nie ta skala biznesu, co u scjentologów, ale od czegoś trzeba zacząć" – szydzi błyskotliwy publicysta.

Informuję szanownego redaktora, że jego pełne jadu wypociny można czytać kupując Gazetę Wyborczą wraz z wysokiej jakości nożykiem do grzybów, wykonanym ze stali nierdzewnej. Na drewnianej rękojeści znajduje się miarka do pomiaru średnicy grzybów, zaś po drugiej stronie miotełka do czyszczenia grzybów ze ściółki. Wszystko to w gustownym etui i w cenie wraz z Gazetą Wyborczą, 9,99 zł (w tym 8% VAT)

http://wiadomosci.gazeta.pl/wiadomosci/ ... kubki.html

http://wyborcza.pl/1,95793,8244692,Nozy ... zybow.html

http://kokos.salon24.pl/441430,maziarsk ... -na-grzyby


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Medialne bestie
PostNapisane: 03 lis 2012, 15:22 
Offline
Moderator

Dołączył(a): 13 lip 2009, 09:25
Posty: 30672
Kolejność paplania

Mijający tydzień w Polsce obfitował w liczne wynalazki z dziedziny politologii stosowanej. Inspiracją i natchnieniem dla wynalazców był dziennik Rzeczpospolita oraz konferencja prasowa prokuratora Szeląga, który paradoksalnie starał się być dyskretny aż do bólu, ale mimo to zapłodnił wiele umysłów elity III RP. Generalnie najbardziej przysłużył się polskiej nauce politolog, który zrobił karierę na wychodźstwie, czyli Aleksander Smolar z Białegostoku.

Smolar to jest taki światowiec i personat aż trudno zliczyć jego prezesostwa, doradcostwa i członkostwa, już nie wspominając o korzeniach w KPP. Nic dziwnego więc, że właśnie jego dotknął geniusz i pozwolił mu na sformułowanie genialnej myśli. Odkrył on, że powołanie międzynarodowej komisji śledczej w sprawie największej polskiej tragedii narodowej to będzie „podważanie autorytetu państwa”. Tak mu to lekko wyszło jakby gołębiowi z gardła. Wiadomo, francuska szkoła politologiczna.

Szkoda oczywiście, że on wcześniej na to nie wpadł, gdy Putin powoływał międzynarodową komisję MAK do śledztwa smoleńskiego. Byłby Smolar zasłużył na dozgonną wdzięczność tego szczerego demokraty za uchronienie Federacji Rosyjskiej od utraty autorytetu. A przy okazji i Polsce by coś skapnęło ze splendoru Smolara, może mielibyśmy już czarne skrzynki i wrak? Jednak z drugiej strony, jeśli wziąć na serio nową doktrynę Smolara, to prowadzenie śledztwa według 13 załącznika międzynarodowej konwencji chicagowskiej chyba również jest podważaniem autorytetu państwa? Przecież Polacy nie gęsi. Co, my swoich załączników nie mamy?!

Przy okazji okazało się, że geniusz dotknął także młodego Smolara, Piotra, który jest dziennikarzem we francuskim Le Monde. Z tym oczywiście zastrzeżeniem, że syn został dotknięty całkowicie niezależnie od ojca - został osobno zainspirowany przez tandem Rzeczpospolita-Szeląg. Sam z siebie i w tym samym czasie doszedł do podobnych wniosków co sławny ojciec.

Trzeba pamiętać jednak, iż jest to dotyk tego samego palca, o czym świadczy fakt, że zarówno ojciec, jak i syn otrzymali łaskę zachwytu słowami prezydenta Bronisława Komorowskiego – obaj niezależnie od siebie chwalą obecnego lokatora Belwederu, że „znalazł właściwe słowa”. Pomijając kwestię prawdziwości tego twierdzenia, to faktycznie - znalezienie właściwych słów przez prezydenta Komorowskiego to jest wielka rzadkość i powód do patriotycznego uniesienia oraz dumy narodowej.

No i na koniec tego wątku trzeba koniecznie pogratulować Aleksandrowi Smolarowi syna - udał mu się chłopak: w polskich relacjach Piotr Smolar występuje jako „najbardziej prestiżowy dziennik francuski Le Monde” oraz „opiniotwórcza popołudniówka”. Cała rodzina zresztą bardzo udana, dziadkowie występowali jako heroldzi świetlanej przyszłości, syn był w awangardzie unii wolności, wnuk natomiast wyrasta na przodownika postępowej ludzkości.

Zupełnie inne wnioski politologiczne wyciągnęła redaktor Monika Olejnik. Ona doszła do konkluzji odwrotnej, a nawet wykluczającej odkrycie Smolara – uznała iż powołanie międzynarodowej komisji śledczej jest „jedynym sensownym wyjściem” Zważywszy na to, że Smolar jest jednak prorokiem znacznie większego kalibru, przewiduję, że Olejnik będzie musiała odrabiać dużo punktów w tak zwanej skali Michnika. Kto wie, czy nie będzie zmuszona wyszukać i i skłonić do publicznych zwierzeń kilka takich egzemplarzy, jak ten jej ekspert, co widział na wsi, jak rąbano brzozę i wyciągnął z tego poważne wnioski naukowe. Ale dobrze jej, niech ją życie nauczy moresu i utrwali sobie w pamięci hierarchię oraz kolejność dziobania, a właściwie paplania w establishmencie III RP.

Natomiast redaktor Kublikowa z Gazety Wyborczej wypaplała, że już 36 procent Polaków wierzy, iż w Smoleńsku miał miejsce zamach. Nie sądzę przecież, że chciała zrobić na złość Smolarowi, więc po prostu wypaplała, bo płocha płeć jest. Według kryteriów Smolara to musi być potężne podważenie autorytetu narodu polskiego. Z tym, że nie sądzę, żeby on się przejmował narodem. Ale jest inny aspekt tych procentów. Ja pamiętam, że niedługo po katastrofie to był odsetek chyba góra 9 procent. Potem było 11, następnie 18, a zaledwie kilka miesięcy temu to było 25 procent. A dzisiaj mamy już 36 procent – ponad jedna trzecia Polaków uznaje, ze był zamach.

I jakbyśmy nie chcieli na to patrzeć, to w miarę solennych zapewnień naszego rządu z premierem Tuskiem na czele: że wszystko jest już ostatecznie wyjaśnione i on nic nie ukrywa, i nie widzi potrzeby, i nie widzi powodu, i w ogóle jest pozamiatane, to ludzi niewierzących w te słowa przybywa lawinowo. Ciekawe byłoby, gdyby Smolar spróbował ustalić, jaki jest autorytet tego rządu na świecie, bo jaki jest w kraju, to ustaliła bezwiednie redaktor Kublikowa. A przecież liczy się tendencja.

Poza tym do ustalenia pozostało właściwie tylko, z jakiego powodu Smolar uważa, iż międzynarodowa komisja nadszarpnie autorytet Polski. I czy można w ogóle nadszarpnąć autorytet państwa, które po dwóch i pół roku od katastrofy zdecydowało się posłać ekspertów do zbadania, czy na wraku nie ma śladów materiałów wybuchowych? Jak nazwać premiera, który bez najmniejszej próby sprzeciwu godzi się oddać śledztwo i wszystkie dowody rzeczowe do dyspozycji innego państwa, które z natury rzeczy można podejrzewać o zamach lub co najmniej chęć ukrycia swoich własnych błędów? Jakim mianem określić można państwo, którego urzędnicy będąc na miejscu katastrofy nawet nie pofatygowali się zbadać obiektu, który w ich mniemaniu był bezpośrednią przyczyną upadku samolotu?

Narzuca się nieodparte wrażenie, że Smolar nie troszczył się o autorytet Polski, lecz jakiegoś innego państwa.

http://www.polskieradio.pl/9/299/Artyku ... tu-panstwa

http://wiadomosci.gazeta.pl/wiadomosci/ ... ofy_w.html

http://wyborcza.pl/1,75968,12783164,Tro ... lakow.html

http://wyborcza.pl/1,75968,12787005,Wie ... kiego.html

http://seaman.salon24.pl/460345,kolejnosc-paplania


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Medialne bestie
PostNapisane: 05 lis 2012, 08:16 
Offline
Moderator

Dołączył(a): 13 lip 2009, 09:25
Posty: 30672
Komu potrzebny jest trotyl?

Piotr Falkowski

Najbardziej chyba "Gazecie Wyborczej". Zasadniczo jej publicyści deklarują, że mają już dość Smoleńska i usilnie przekonują czytelników, że o sprawie czas zapomnieć, nie drążyć, nie pytać się i nie dochodzić. Nawet przeżywanie straty bliskiej osoby nie powinno być zbyt intensywne. No dobra, świeczkę można postawić na jakimś grobie, ale żeby się kłócić o to, kto tam leży, to już przesada.

Trotyl tak jednak rozpalił wyobraźnię dziennikarzy "GW", że musieli porzucić swoje stare wytyczne. I tak w numerze z datą 1 listopada poświęcono katastrofie bite cztery strony. W środę mieliśmy dwa częściowo pokrywające się teksty informacyjne, dwa komentarze publicystów politycznych (również bardzo podobne) i dwa teksty pretendujące do miana "eksperckich", jak mniemam. Dlaczego wszystko podwójnie? Pewnie redakcja się podzieliła. Jedna ekipa miała dać odpór trotylowi, druga nitroglicerynie.

Nie będę już męczył Czytelników "Naszego Dziennika" streszczaniem wszystkiego. Ot, Piotr Stasiński pisze, że Jarosław Kaczyński od 20 lat "trzęsie Polską", a Mirosław Czech, że trzeba uniemożliwić jego powrót do władzy. Członek komisji Millera Stanisław Żurkowski zapewnia, że wszystko, co trzeba, zbadano i wybuchu być nie mogło, a Roman Imielski przypomina "prawdziwe" przyczyny katastrofy, to znaczy naruszenie zasad bezpieczeństwa przez załogę z powodu wywieranej na nią presji. Czyżby nic się nie wydarzyło od raportu MAK? W głowie Imielskiego najwyraźniej nie. Jego tekst wprawdzie zupełnie blado wypada na tle tego, co tego samego dnia napisała "Komsomolska Prawda", ale może jeszcze się podciągnie. W sobotę metodą "rosyjską" poszedł spóźniony Wojciech Czuchnowski, który wzorem MAK wziął się za psychoanalizę, tym razem za ofiarę obierając dziennikarza "Rzeczpospolitej", autora tekstu o materiałach wybuchowych.

Jednego mi jednak brakowało w tym wszystkim. Oczywiście reaktywacji motywu generała Andrzeja Błasika. Nie ma nic o generale w kokpicie. Ale i ta tajemnica daje się łatwo wyjaśnić. Gazeta odstąpiła ten temat z trudem wiążącemu koniec z końcem TVN. A tam wypróbowany badacz katastrof Maciej Lasek stawia "kropkę nad i". Jasne, że był generał. A wiadomo o tym z raportu komisji Millera, który jest "jedynym źródłem informacji o katastrofie". No nie wiem, czy takie postawienie sprawy nie zaszkodzi stosunkom polsko-rosyjskim. Według Laska naukowcy mogą sobie robić symulacje, eksperymenty, analizy, ale tylko wtedy, gdy - tak jak u pewnego genialnego astronoma z Kanady - potwierdzają one wyniki jego komisji. Na pozostałych spuśćmy zasłonę milczenia. Chociaż pan przewodniczący mógłby lepiej zająć się pilnowaniem swoich podwładnych z PKBWL. Właśnie w piątek jeden z nich rozbił się na motoszybowcu, najprawdopodobniej z tego powodu, że źle oszacował ilość paliwa i nie doleciał do pasa lotniska Warszawa-Bemowo. Na domiar złego ten lekki statek powietrzny, ledwo jeszcze utrzymując się w powietrzu, ściął uliczną latarnię. No co za ironia losu. Lasek powtarza zawsze to samo. Jest o winie pilotów, naruszaniu przepisów, braku uprawnień załogi do latania, obcych osobach w kabinie. Dostaje się też załodze Jaka-40: lotnicy zeznali o zgodzie kontroli lotów na zejście do 50 metrów, bo chcieli ukryć własne błędy przy lądowaniu. Nowością jest kolejne wyjaśnienie terminu "posadka dopołnitielna". Lasek prezentuje chyba już czwartą interpretację tych słów Plusnina - ma oznaczać brak zgody na lądowanie.

Czas wprawdzie zaciera ślady, ale nie zaciera pamięci, pozwala uczyć się na błędach, gromadzić pracowicie fakty, a tych przybywa. Nie wiem, czy na pokładzie Tu-154M był trotyl, nitrogliceryna, czy inny materiał wybuchowy i czy jego wybuch mógł być przyczyną katastrofy. Ale wiem, że pogarda rodzi tylko upór, a bezczelność szyderców daje siłę w dążeniu do prawdy.

http://www.naszdziennik.pl/wp/14182,kom ... rotyl.html


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Medialne bestie
PostNapisane: 31 sty 2013, 08:27 
Offline
Moderator

Dołączył(a): 13 lip 2009, 09:25
Posty: 30672
A jak manipulują medialne bestie? Przeczytajmy.

LEMINGI ATAKUJĄ, PO COFA SIĘ RAKIEM

Wyborcy wystawiają rachunek. Po co nam partia, która nie potrafi zadbać o nasze codzienne sprawy? Konserwatyści z PO, którzy pogrzebali szansę na debatę o związkach partnerskich w Sejmie, dostali od oburzonych Polaków ponad 550 tyś. maili.

poniżej czytamy o co chodzi:

Ania i Marek są razem od dwóch lat, ale nie sformalizowali związku. Właśnie urodziła im się córka Luiza. Ania miała cesarkę, po której długo dochodziła do siebie, więc załatwianie wszelkich formalności związanych z urodzeniem dziecka wziął na siebie Marek. A raczej próbował. W Urzędzie Stanu Cywilnego usłyszał, że sam nie może zarejestrować córki, bo nie jest mężem Ani. Muszą stawić się we dwójkę. Wtedy w obecności partnerki będzie mógł oficjalnie uznać dziecko. Nie można było nawet rozdzielić wizyty rodziców. Urzędnicy byli nieugięci. Z kwitkiem wyszedł też z przychodni rejonowej, gdzie chciał wybrać dziecku pediatrę. Zapisać małą może tylko matka. Nie dostał też zwolnienia lekarskiego na opiekę nad partnerką w połogu (dwa tygodnie), bo przysługuje ono tylko mężowi.

To codzienność jednej z tysięcy polskich par, żyjących w związkach nieformalnych.


I już zaczynamy rozumieć o co tutaj chodzi, prawda?
Oto przepiękny przykład manipulacji jakiej poddawane są już od samego rana nasze nieszczęsne lemingi. Przy pomocy rzewnej historyjki o Ani i Marku próbuje się im wcisnąć dlaczego ta ustawa o związkach partnerskich jest taka ważna, taka wręcz konieczna dla pomyślności mieszkańców Polski, zwłaszcza młodych, lemingów. Prawdziwe cudeńko znalazłem, chyba przyznacie ;-)

I jeszcze zdradzę, że wspomnianą wyżej akcję wysyłania maili uruchomiła redakcja czasopisma Liberté! zdegustowana woltą posłów, a konkretnie Leszek Jażdżewski, redaktor naczelny pisma, w którym pisuje również dobrze nam wszystkim znany profesor Wojciech Sadurski.

http://giz3.salon24.pl/483118,lemingi-atakuja


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Medialne bestie
PostNapisane: 25 lut 2013, 19:44 
Offline
Moderator

Dołączył(a): 13 lip 2009, 09:25
Posty: 30672
„Rycerze Etyki” z Czerskiej w ornatach na mszę dzwonią

Gazeta Wyborcza piórem Dominiki Wielowieyskiej rozpacza, że media już wydały wyrok na Katarzynę W. i w artykule „Lincz na żywo: Katarzyna W. już skazana” stroi się w piórka wzorca etyki dziennikarskiej pisząc:

"Dlaczego zrobiłaś to Madzi!?" - woła dramatycznie poniedziałkowy "Super Express". To kulminacja całego serialu w tym brukowcu. Każdego dnia coś jest o "matce Madzi". Odliczanie dni do procesu zilustrowane jest twarzą Katarzyny W. za kratami. "W. to prawdziwa seksualna wampirzyca" - ogłosił na pierwszej stronie czwartkowego wydania prof. dr hab. Zbigniew Nęcki, psycholog społeczny, dyrektor Instytutu Zarządzania UJ. Od wielu miesięcy rozmaici psychologowie głoszą różne teorie na temat tej bohaterki tabloidów. Czy etyka zawodowa pozwala im ferować wyroki wobec konkretnej osoby, mimo że nigdy z nią nie rozmawiali, a informacje czerpią tylko z mediów? Widać, że tak, bo nikt z tego środowiska zawodowego nie krytykuje tych wypowiedzi (…) W tej sprawie nie chodzi o tę jedną kobietę, chodzi o prawa podejrzanego. Nie wiem, czy Katarzyna W. jest winna. Wiem, że jeśli uznamy tę szopkę za standard, to będzie to oznaczać zgodę na medialny lincz wobec każdego, kogo tabloidy skażą już przed procesem.”

A gdzie byliście zakłamani hipokryci podczas innego linczu? Dlaczego wówczas nie przeszkadzało wam „głoszenie różnych teorii” i nie odwoływaliście się jak dzisiaj do „etyki zawodowej”?

Jeżeli liczycie na to, że Polacy zapomnieli to się grubo mylicie. Poziom zepsucia, zakłamania, obłudy i hipokryzji załogi z Czerskiej powala.

Dominice Wielowieyskiej oraz jej koleżankom i kolegom przypominam i zapytuję.

Gdzie wtedy podziała się wasza wrażliwość i etyka skoro pozwalaliście sobie „ferować wyroki wobec konkretnej osoby”?

„Jest świadek, który słyszał, jak tuż przed wylotem prezydenckiego Tu-154M dowódca Sił Powietrznych, gen. Andrzej Błasik, zwymyślał kapitana samolotu Arkadiusza Protasiuka” (Agnieszka Kublik, Wojciech Czuchnowski i Paweł Wroński, Gazeta Wyborcza)

„Załamał się formalny system dowodzenia statkiem powietrznym. Dowódcą statku został prezydent Lech Kaczyński, a dowódca operacyjnym gen. Błasik” (Waldemar Kuczyński w programie „Tomasz Lis na żywo”)

„Jest kwestia generała Błasika, który do ostatniej chwili siedział w kabinie” ( Andrzej Morozowski, TVN24 )

„Bo to, on (kpt. Protasiuk) tylko znał rosyjski, on się tylko komunikował z wieżą kontrolną, wszystko było na jego barkach i jeszcze na plecach miał gen. Błasika” (Monika Olejnik, Radio Zet)

„Jak nie wyląduję/wylądujemy, to mnie zabiją/zabije – tak maja brzmieć słowa wypowiedziane przez kapitana Arkadiusza Protasiuka. Nie wiadomo w jakim kontekście padły te słowa” (Joanna Komolka, TVN24)

„Wkurzy się jeśli…” (kłamstwo o presji na załogę, Gazeta Wyborcza z 12-01-2011)

„To patrzcie, jak lądują debeściaki” (Polska The Times, 17-07-2010)

http://wyborcza.pl/1,75968,13422878,Lin ... azana.html

Artykuł opublikowany w ogólnopolskim tygodniku Warszawska Gazeta

http://kokos.salon24.pl/489528,rycerze- ... ze-dzwonia


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Medialne bestie
PostNapisane: 10 kwi 2014, 07:15 
Offline
Moderator

Dołączył(a): 13 lip 2009, 09:25
Posty: 30672
Skutki medialnego zniewolenia

Na przełomie lat 50. i 60. amerykański socjolog austriackiego pochodzenia Paul Lazarsfeld prowadził badania w Stanach Zjednoczonych nad wpływem telewizji na świadomość i postawy społeczeństwa amerykańskiego. Wyniki jego badań wskazywały, że wpływ mediów na działania społeczne niekoniecznie postępuje według prostego mechanizmu bodziec-reakcja, czyli pełnego poddania się odbiorcy/odbiorców komunikatom wysyłanych przez nadawcę/nadawców. Dużo ważniejszymi czynnikami, które stanowiły niejako filtr łagodzący przekaz mediów, były takie „instytucje” jak, po pierwsze, rodzina, przede wszystkim rodzice/opiekunowie, po drugie – inni najbliżsi, zaczynając od przyjaciół, znajomych, sąsiadów itp.

Lazarsfeld wykazał, że wpływ mediów, niewątpliwie ważny i mocny, jest de facto drugorzędny w stosunku do znaczących innych, którymi są rodzice, dziadkowie, rodzeństwo, przyjaciele. Od tego okresu minęło jednak ponad pół wieku. Chociaż wciąż dla młodzieży polskiej najważniejszymi autorytetami i grupami odniesienia są rodzice, dziadkowie, rodzina jako taka, to czasy się znacząco zmieniły, w tym same media. Powstały poza tym nowe media, przede wszystkim elektroniczne, zaistniały też nowe społeczności, na przykład wirtualne, a technologia tworzona przez technokratów rozbudowała swój poligon i posiada moc masowego i totalnego wpływania na jednostkę i grupy.

Ponadto w świecie, w którym państwa zachodnie, czyli wciąż tak zwane nowoczesne i postępowe, robią dużo, aby zniszczyć opokę narodu, czyli rodzinę, zastępując ją nowymi formami lub poważnie ją dewastując i demontując, jednostki, głównie młodzi ludzie, nie mają już takiego oparcia i pewności jak w XX wieku. Dzisiaj jak nigdy przedtem media odpowiedzialne są za społeczne tworzenie rzeczywistości.

Destrukcyjny wpływ mediów
Trzema najważniejszymi skutkami destrukcyjnymi dla jednostek i danego społeczeństwa są: uzależnienie od mediów, rozbijanie wspólnoty oraz niszczenie relacji międzyludzkich. Po pierwsze, uzależnienie od czegokolwiek nie służy nigdy człowiekowi, czy jest to alkohol, tytoń, hazard, pornografia, czy analizowany tu problem produktów medialnych przybierających postać seriali, filmów, programów, gdyż każde przejęcie kontroli nad człowiekiem przez jakiekolwiek siły jest dla niego zgubne. Nie inaczej jest z poddaństwem wobec mediów.

Po drugie, jeżeli mediom i ich twórcom uda się rozbić wspólnotę za pomocą wyprodukowanej oferty, wówczas dezintegracja narodu, rodziny, przyjacielskich relacji będzie wprost proporcjonalna do postępującego procesu dezintegracji osobowości i tożsamości jednostki. Innymi słowy, jeżeli siedząc razem przy stole, w parku czy restauracji, wolimy „zagapiać się” w nasze smartfony, a niedzielne dni zamiast spaceru z rodziną wolimy spędzać przy komputerze, preferując obserwowanie i śledzenie „wydarzeń” na Facebooku, to chyba zaczynamy mieć problem. Dziś mąż i żona, ojciec i syn, brat i siostra, nie odchodząc od swoich laptopów, mogą rozmawiać między sobą przez komunikator, gdy oddzielają ich „tylko” drzwi pokojów. Czy są to tylko drzwi, czy też niewidzialny mur coraz trudniejszy do przeskoczenia, żeby być naprawdę blisko ze sobą?

Jak media grają opinią publiczną?
Oprócz małych struktur społecznych, jak rodzina, media kontrolują też wielkie struktury społeczne, do których należy między innymi państwo. Publikowane sondaże poparcia partii politycznych są przykładem, jak za pomocą wyspecjalizowanych technik i metod badawczych zleceniodawcy badań, czyli rządzące partie polityczne, potrafią czuwać nad tym, aby nadal rządzić. Stałe powtarzanie komunikatów, że dana partia jest na pierwszym miejscu albo że tylko dane partie dostaną się do Sejmu, może wywoływać efekt tak zwanego samospełniającego się proroctwa. Mniejsze partie na tym tracą, a obywatele, czyli wyborcy, są niejako szantażowani i przymuszani do głosowania na establishment, czyli układ zamknięty czterech czy pięciu partii pozostających przy władzy, chociaż zarejestrowanych jest kilkadziesiąt innych formacji politycznych.

Przyjrzyjmy się innemu wydarzeniu z ostatnich tygodni. Protest rodziców niepełnosprawnych dzieci, którzy w swojej determinacji weszli na teren Sejmu RP, z punktu widzenia moralnego był zjawiskiem, które powinno usposobić opinię publiczną wobec nich pozytywnie i Polacy, wydawało się, poprą ich protest. Byłoby tak zapewne, gdyby media głównego nurtu nie rozegrały tak tego wydarzenia, aby skłócać Naród. Pokażmy ten schemat.

Najpierw protest rodziców niepełnosprawnych dzieci był wykorzystywany do poprawienia wizerunku rządu. Od rana do wieczora prezentowano premiera jako zatroskanego gospodarza, który pochyla się nad biedą i nędzą ludzką. Mogliśmy oglądać wspólne spotkania w Sejmie RP z protestującymi, prowadzenie przez szefa rządu i jego ministra dialogu pełnego zrozumienia, rozmów pełnych obietnic. Media eksponowały owe obietnice, tę garść rzuconą rodzicom z wielkopańskiego stołu władzy, która ani z punktu widzenia materialnego, ani moralnego nie mogła przekonać pokrzywdzonych. Rodzice zostali w Sejmie. To musiało spowodować atak. Najpierw harcownicy i politycy do specjalnych poruczeń ruszyli do zmasowanej akcji odwetowej. Zaczęto powszechnie dyskredytować idee protestu, a także osoby biorące w nim udział.

Ponadto władza swoimi wypowiedziami i deklaracjami celowała w skłócanie społeczeństwa, a jej wyszkolona ekipa podsycała niechęć Polaków do protestujących. Nie złamało to wyszydzanych. Wytrwali. Do walki z protestującymi wykorzystano zatem nowe media, czyli w skrócie sieć. Na forach internetowych, portalach społecznościowych od samego początku kampanii siania nienawiści do rodziców dzieci widoczny stał się ostry podział na zwolenników i przeciwników ich akcji.

W jądrze całego sporu podgrzewanego przez władzę i jej media zanikła w pewnym momencie najważniejsza idea, najgłębsza kwestia, czyli walka o poprawę bytową chorych dzieci i domaganie się przez ich opiekunów godnych warunków egzystencjalnych. Ponieważ rodzice psuli dobre samopoczucie dostatnio uposażonych polityków, media prorządowe wyeliminowały demonstrantów. Odłączyły ich od świadomości społecznej i ci przestali istnieć w przekazach oraz newsach. To typowe działanie socjallibertyńskich mediów. Nie tylko w Polsce.

Marszom za życiem w Hiszpanii czy Francji nie poświęca się żadnej uwagi, nawet jeśli przyjdzie na nie milion obywateli. Skoro w głównych mediach ich nie widać, to znaczy, że ich nie ma. Proste. Jeśli ktoś sprawuje władzę, musi mieć usłużnych dziennikarzy, których skrupulatnie futruje i opłaca. Mediom głównego nurtu jednak milczenie o tragedii protestujących nie wystarczyło. Dlaczego? Brak informacji może wywołać niepotrzebne pytania widzów, czytelników i słuchaczy, którzy w pewnym momencie przypomną sobie o zaistniałej sytuacji.

W tej wojnie o władzę, czyli jej utrzymanie „za wszelką cenę”, należało znów przekroczyć granicę, czyli zupełnie odwrócić uwagę opinii publicznej od problemu protestu i zająć się czymś wstrząsającym. I tu w sukurs polityce odwracania uwagi od problemów rządu przyszedł pomysł na nagłośnienie do maksimum granic możliwości tragicznego wydarzenia z Jastrzębia-Zdroju. Straszliwa tragedia, o której mówiło się ponad tydzień, spowodowała, że Polacy zapomnieli o protestujących w Sejmie i ich osobistej tragedii. Gdy ci opuścili Sejm RP, natychmiast zniknęła sprawa podpalenia rodziny. Kiedyś wykorzystano w ten sam sposób śmierć małej Madzi.

Powyższy przykład ilustruje, jak media będące pod kontrolą władzy mogą dyrygować emocjami, postawami, nastrojami społeczeństwa i rozgrywać je dla własnych potrzeb. Jeżeli zabraknie alternatywnych mediów, wówczas demokracja masowa zamieni się w jedynowładztwo medialne korpusu urzędników państwowych, których zadaniem będzie utrzymać pod kluczem umysły, opinie, wolność i swobodę wypowiedzi. Jeśli tak się stanie, a wiemy, że w Polsce czyniono wszystko, aby uniemożliwić Telewizji Trwam obecność na cyfrowym multipleksie, wówczas demokracja zamieni się w mroczny świat wieszczony przez Orwella w „Roku 1984” i społeczne skutki medialnego zniewolenia będą jeszcze poważniejsze. I na odwrót, dopóki rodzina pozostanie najważniejszą komórką społeczną (chociaż rządy państw Unii Europejskiej próbują dokonać rewizji tej zasady i zastąpić rodzinę tradycyjną quasi-wspólnotami na wzór platoński), to możemy być pewni, że rodzice i najbliżsi będą nadal bazą dla młodych ludzi i uwolnią ich od zgubnego wpływu mediów. Dlatego w gruncie rzeczy walka zawsze rozgrywa się o rodzinę.

Dr Tomasz M. Korczyński

http://www.naszdziennik.pl/mysl/74157,s ... lenia.html


Góra
 Zobacz profil  
 
Wyświetl posty nie starsze niż:  Sortuj wg  
Utwórz nowy wątek Odpowiedz w wątku  [ Posty: 70 ]  Przejdź na stronę Poprzednia strona  1, 2, 3, 4, 5  Następna strona

Wszystkie czasy w strefie UTC + 1


Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zalogowanych użytkowników i 14 gości


Nie możesz rozpoczynać nowych wątków
Nie możesz odpowiadać w wątkach
Nie możesz edytować swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz dodawać załączników

Szukaj:
Skocz do:  

Powered by phpBB © 2000, 2002, 2005, 2007 phpBB Group
Przyjazne użytkownikom polskie wsparcie phpBB3 - phpBB3.PL
Nasi przyjaciele: Strony Patriotyczne
Linki pozycjonujące: Fenster aus Polen / Schüco Fenster / Drutex Fenster / Fenster Preise / Haustüren /