Polskie-Forum.pl


Wolne i niezależne forum dyskusyjne / opinie polityczne / aktywność obywatelska / patriotyzm / Polska / wolna dyskusja


Wszystkie czasy w strefie UTC + 1




Utwórz nowy wątek Odpowiedz w wątku  [ Posty: 200 ]  Przejdź na stronę 1, 2, 3, 4, 5 ... 14  Następna strona
Autor Wiadomość
 Tytuł: Dobre wiadomości
PostNapisane: 24 cze 2011, 09:08 
Online
Moderator

Dołączył(a): 13 lip 2009, 09:25
Posty: 30982
Polska Żegluga Morska – dobrze zarządzane państwowe przedsiębiorstwo – osiągnęło w 2010 roku prawie 500 milionów zysku

Nie wszystko co państwowe jest złe. Są chlubne wyjątki. Polska Żegluga Morska – przedsiębiorstwo państwowe w roku 2010 osiągnęło prawie 500 milionów złotych zysku. W kryzysowym roku 2009 było to 100 milionów zysku.

PŻM przeczy standardowym opiniom, że wszystko co państwowe jest złe. Paradoksalnie sukces PŻM-u spowodowany jest tym, iż jest to przedsiębiorstwo państwowe. PŻM p.p. jest parasolem ochronnym nad całą grupą kapitałową PŻM, w skład której wchodzi kilkadziesiąt różnych spółek, nie tylko związanych z podstawową działalnością jaką jest przewóz towarów drogą morską, ale również m.in. restauracja, czy wynajem powierzchni.

Forma prawna jaką jest przedsiębiorstwo państwowe będąca reliktem z czasów PRL-u dla PŻM-u jest błogosławieństwem, ponieważ Dyrektora Naczelnego spółki wybiera Rada Pracownicza, a nie politycy, którzy chętnie obsadziliby swoich „fachowców” w Zarządach i Radach Nadzorczych, psując firmę i zapewne doprowadzając ją do upadłości. Tymczasem PŻM jest firmą stabilną, zarządzaną przez fachowców i kontrolowaną przez pracowników.

Co warte podkreślenia, nie jest to monopolista, jak np. PKN Orlen, ale przedsiębiorstwo nastawione na globalną bezwzględną walkę konkurencyjną, jaka toczy się pomiędzy armatorami trudniącymi się przewozem ładunków morskich. Zysk PŻM-u jest tym bardziej imponujący, iż został uzyskany w czasach kryzysu oraz w momencie realizowania największego po 1989 r. programu inwestycyjnego związanego z odnowieniem floty – zakładającym wejście do eksploatacji do 2015 roku 38 nowych statków.

W 2009 roku do eksploatacji weszło 5 masowców o nośności 37.700 DWT ze stoczni Xingang : „Mazowsze”, „Orawa”, „Kurpie”, „Kociewie”, “Polesie”. W 2010 roku dostarczono 8 statków, w tym : trzy post-panamaxy ze stoczni New Times Shipyard o nośności 80.000 DWT (“Giewont”, “Jawor”, “Ornak”), cztery “jeziorowce” ze stoczni Mingde o nośności 30.000 DWT (“Miedwie”, “Drawsko”, “Resko”, “Wicko”) i statek z serii 37.700 DWT ze stoczni Xingang – m/s “Wadowice II”.

100 milionów zysku PŻM w roku 2009 dawało pierwsze miejsce wśród wszystkich polskich firm transportowych, a prawie 500 milionów zysku w 2010 r. ponowienie zapewni pierwsze miejsce w tym rankingu i to bezapelacyjne. Można kolokwialnie powiedzieć, że PŻM to kura znosząca złote jaja. Dlatego wielu polityków chętnie położyłaby na niej swoje łapki. Co chwila pojawi się koncepcja komercjalizacji PŻM-u, a następnie jej prywatyzacja. Nie ważne kto jest przy władzy, czy to SLD, PiS, czy PO.

Na razie PŻM broni się przed tymi politycznymi zakusami i mam nadzieję, że tak nadal pozostanie. Nie wszystko co państwowe jest złe, choć oczywiście własność prywatna jest najlepszym rozwiązaniem, ale nie można niszczyć tego, co świetnie funkcjonuje, dając miejsca pracy dla ponad 3.000 ludzi i to na dodatek wyłącznie Polaków.

Sylwester R. Jaworski

http://www.bibula.com/?p=39752


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Dobre wiadomości
PostNapisane: 25 cze 2011, 20:58 
Online
Moderator

Dołączył(a): 13 lip 2009, 09:25
Posty: 30982
Sondaże a wyniki tytułów prasowych- porównanie

Wybory coraz bliżej, a sondaże nudne jak flaki z olejem, każą nam wierzyć, że od wyborów 2007r. w których PO zyskało 41,5%, zaś PiS 32,1% nic się w zasadzie nie zmieniło. Niektóre ośrodki sugerują nawet, że platforma, której udało się wówczas zmobilizować ogromną rzeszę „wierzących” i pełnych nadziei na „drugą Irlandię”, po czterech latach kpin z owych „wierzących” i z owych „nadziei” jeszcze swój elektorat powiększyła!

Oczywiście dla każdego, który- jak ja- wyćwiczył swój umysł tak doskonale, że potrafi on utrwalić w pamięci wydarzenia starsze niż jeden rok, sondaże nie są (delikatnie mówiąc) instytucją godną zaufania. Pojawia się pytanie, czy można prognozować z innych źródeł?

Oczywiście, że tak- najlepsze prognozy to te, w których ankietowani głosują pieniędzmi, a ich „próba losowa” jest liczna i nie jest przez nikogo dobierana. Rodzajem takiej ankiety są dane o czytelnictwie wybranych tytułów prasowych. Niestety, takie prognozowanie ma swoje wady- przede wszystkim nie jest „bezpośrednie”. Ilość czytelników prasy „pisowskiej” czy też „platformerskiej” nie przekłada się bezpośrednio na ilość głosujących na te partie. Świadczy ona raczej o- że tak to ujmę- stopniu ich zaangażowania- ludzie kupują gazety, gdy są czymś mocno poruszeni i zainteresowani. Ale właśnie to zaangażowanie powoduje w pewnym następstwie czasowym wzrost poparcia dla danego ugrupowania! Ludzie bardziej zaangażowani i lepiej poinformowani, dysponujący lepszymi argumentami, są w stanie skuteczniej przekonywać do swych racji przeciwników i niezdecydowanych. Zwłaszcza gdy jest ich (owych zaangażowanych i doinformowanych) coraz więcej.

Tytuły „pisowskich gazet” i nazwiska „pisowskich publicystów” każdy zna na wyrywki- zostały nam wbite w świadomość przez rzesze Lisów, Wołków i Hołdysów („gdybyś kiedyś zapomniał żeś Żyd- nie martw się- z pewnością ktoś ci o tym przypomni!”). Lista jest krótka i obejmuje: „Rzeczpospolitą”, „Gazetę Polską” i – od niedawna- „Uważam Rze- inaczej pisane”. Prasa „platformerska” to w rzeczywistości prasa „antypisowska” (podobnie jak sama Platforma, która nie jest przecież jakimś bytem samoistnym, ale tworem mającym za jedyny cel nie dopuścić Pis-u do władzy) czyli prawie cała reszta. Dla naszych potrzeb wymienimy tu „GW”, „Politykę”, „Newsweek-a” i (od niedawna) lisowy „Wprost”. Zobaczmy więc co tam ciekawego w prasie!

Wypada zacząć od dzienników, ale tu właściwie nic godnego uwagi się nie dzieje. Wszystkie dzienniki systematycznie dołują i ma to swoje odrębne przyczyny. Oczywiście ciekawym widowiskiem jest balansowanie GW nad krawędzią 300 tys. sprzedanych egzemplarzy (w marcu 311 550)- stawiam dolary przeciwko orzechom, że poziom ten zostanie przekroczony tego lata i będzie to wielki dzień polskiej demokracji!

Znacznie ciekawiej jest w tygodnikach! Zacznijmy od „pisowskich”. Dużą sensacją, opisywaną w mediach wszelakich, był lutowy debiut „Uważam Że” z ilością sprzedanych egzemplarzy wynoszącą 114 137- od razu na trzecim miejscu, za niepokonanym „Gościem Niedzielnym” (145 729) i „Polityką” (134 662). Przemilczano już jednak wynik z następnego miesiąca, w którym „organ pisowski” wyprzedził Politykę lądując na drugim miejscu z wynikiem – odpowiednio: 140 681 do 133 183! W kwietniu Polityka odzyskała drugie miejsce (133 215 do 134 278), ale zdaje się że będzie już ono przechodziło z rąk do rąk.

Niektórym wyznawcom Antypisa wyczyn „Uważam Rze” dawał nadzieję na powstrzymanie tryumfalnego pochodu Gazety Polskiej, który istotnie- został w lutym na moment przerwany, jednak po miesiącach nie mających precedensu w historii polskiej prasy! Przypomnijmy kolejne wyniki gazety pana Sakiewicza pomiędzy marcem roku ubiegłego a kwietniem bieżącego: 25974, 42189, 51204, 50146, 60590, 60162, 64138, 63376, 64614, 67319, 87564, 70102, 68708, 80477. Ręce same składają się do oklasków! Wynik kwietniowy (80477) pozbawia złudzeń- Gazeta Polska nie zamierza poprzestać na pułapie 70 tys. sprzedanych egzemplarzy.

Niczego podobnego nie da się zauważyć po stronie „platformerskiej”- wprost przeciwnie. „Polityka” jakoś się trzyma, ale od kwietnia 2010 do kwietnia 2011 odnotowała spadek z 174 380 do 134 278. Jeszcze bardziej dołują „Newsweek” (169 993- 100 532) i „Wprost” (102 561- 90 526). Warto tu porównać kwietniowy wynik (90 526) lisowego „Wprost”- gazety z tradycjami, redagowanej przez popularnego publicystę na dobrym papierze i w dobrej szacie graficznej; z biedującą Gazetą Polską (80 477), mającą stale „pod górkę” i wydawaną wciąż jak za „króla Ćwieczka”. To są już liczby tego samego rzędu, a tendencje wskazują, że wkrótce tytuły zamienią się miejscami! „Newsweek” też nie może się czuć bezpiecznie.

Zasadnicze pytanie brzmi: czy wobec powyższego może się czuć bezpiecznie Platforma Obywatelska i czy naprawdę w świadomości społecznej nie zdarzyło się w ostatnich latach nic ciekawego?

http://cheshire.salon24.pl/318724,sonda ... porownanie


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Dobre wiadomości
PostNapisane: 16 sie 2011, 16:56 
Online
Moderator

Dołączył(a): 13 lip 2009, 09:25
Posty: 30982
Warta naprawdę Honorowa

Dzisiaj nie zamierzam się wyzłośliwiać, obśmiewać cyngli z Wyborczej, czy też jątrząco wytykać obecnemu Panu Prezydentowi, oby żył wiecznie, braki w kulturze i wykształceniu, czy, ogólniej tzw. buractwo, coś, co trudno zdefiniować, ale łatwo zauważyć, bo aż bije po oczach.

Dzisiaj mam okazję i przyjemność skrobnąć kilka słów o ludziach wybitnych.

Dzisiaj chciałbym zwyczajnie podziękować wspaniałym ludziom za ich piękny gest. Czytam, że 160 odznaczonych przez Mojego Prezydenta oddało mu cześć, trzymając wartę honorową. Zebrani przed pomnikiem Prymasa Stefana Wyszyńskiego, przemaszerowali pod Pałac Prezydencki. Uformowani w dwuszeregu uczestnicy warty uczcili minutą ciszy moment, w którym 10 kwietnia 2010 r. doszło do katastrofy.

Pani Łaniewska odczytała apel, w którym czytamy:

Święto Wojska Polskiego obchodzone w rocznicę Bitwy Warszawskiej 1920 roku, wielkiego zwycięstwa, które oddaliło bolszewicką nawałę od Polski i od całej Europy, powinno skłaniać do zadumy nad niedawną historią i nad dzisiejszą My, uhonorowani orderami i odznaczeniami za zasługi dla Rzeczpospolitej, stajemy w tym dniu uroczystym na Warcie Honorowej składając hołd delegatom narodu poległym 10 kwietnia 2010 roku w drodze do Katynia: Zwierzchnikowi Sił Zbrojnych, Prezydentowi RP Lechowi Kaczyńskiemu, Jego Małżonce, Generalicji i wszystkim uczestnikom tragicznego lotu. W tym miejscu szczególnym, ponawiając apel o godne uczczenie ofiar wielkiej tragedii narodowej pomnikiem na Krakowskim Przedmieściu, powtarzamy zobowiązanie, które pozostawił nam ś.p. Prezydent Polski profesor Lech Kaczyński:

Będę robił wszystko, żeby Nasz Kraj szedł drogą demokracji, aby Polskie Państwo było silne, aby potrafiło chronić słabszych, aby traktowało swoich obywateli równo, aby zwyciężyła uczciwość, a nie cynizm i draństwo.

Warszawa 15 sierpnia, 2011 r.


Co tu dodać? To zobowiązanie starczy za wszystkie programy.

Przeważnie czytam wiadomości z Polski z rozbawieniem, czasem z wściekłością, aż mi się klawiatura grzeje od komentowania. Dzisiaj zaś czuję wdzięczność, szacunek i dumę. Mój Prezydent Lech Kaczyński odznaczył właściwych ludzi. Najlepszych.

Dziękuję!

Następna dobra wiadomość- jak czytam, Andrzej Gwiazda kandyduje z ramienia PiS do Senatu. Choćbyśmy długo i wytrwale szukali, nie znaleźlibyśmy kandydata równie zasłużonego i nieskazitelnego, jak Pan Andrzej. Bardzo się cieszę. Żałuję, że nie będę mógł osobiście oddać głosu na niego, niestety, patrzę na rozkład swego statku, będę w morzu, dopływamy do Indii dopiero 10. taki już los marynarza, nie mogę „naszym” pomóc w żaden inny sposób, jak swoim pisaniem z daleka. Pamiętam, jaki byłem wściekły na swoim poprzednim statku, jak akurat w czasie pierwszej tury cumowaliśmy na jakeś małej wysepce greckiej, gdzie nie było żadnego konsulatu, akurat pomiędzy Atenami i Istanbulem, jako następnym portem. Mogłem jedynie bezsilnie zgrzytać zębami.

Na szczęście zdążyłem wrócić na drugą turę i jeszcze nawet wskoczyć na zastępstwo do komisji. Akurat w jakimś „czerwonym” okręgu, gdzie przerżnęliśmy szpetnie, jakieś stare ZSMPowskie osiedle, no, ale co zrobić.

Inna dobra wiadomość, to, jak widzę, kandydatura prof. Kołowrockiego z mojej dawnej szkółki, Akademii Morskiej, znakomitego faceta, którego miałem okazję poznać i posłuchać swego czasu, również trzymam kciuki!

Przerżniemy, to przerżniemy, trudno, ale kandydatów mamy naprawdę super! Łatwo się nie poddamy.

No i jeszcze parę słów o Pani Ani Walentynowicz, miałaby dzisiaj urodziny... Pamiętam jej pogrzeb, na którym byliśmy całą rodziną... Ech, nie będę więcej pisał, bo mi się stewardzi czyszczący dywan przy moim biurze dziwnie patrzą, co się Sir Tomowi stało, że płacze przy komputerze. Autorytet ucierpi... Wystarczy na dzisiaj.

http://seawolf.salon24.pl/333529,warta- ... e-honorowa


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Dobre wiadomości
PostNapisane: 04 paź 2011, 14:01 
Online
Moderator

Dołączył(a): 13 lip 2009, 09:25
Posty: 30982
Możliwości manipulacyjne Po są jak widać już na wyczerpaniu.
To dobra wiadomość.


A i owszem, my na wybory pójdziemy

Ponoć w ostatnim tygodniu kampanii wyborczej trzeba wskazać najistotniejsze sprawy z jakimi przyjdzie się zmierzyć po wyborach. Z treści reklamówki PO wynika, że największym problemem jest agresja ludzi skandujących Jarosław, Jarosław i maszerujących z pochodniami, z których większość to osoby starsze oraz agresja zorganizowanych antyrządowych grup kibicowskich.



Siła tych staruszek jest wielka. Oto widać na filmie jak jedna z nich chwyta za szal pewnego młodziana i sprowadza tego młodziana do parteru. Oto stara sczerstwiała staruszka w poniszczonym wełnianym płaszczu i młody w modnej czarnej skórze młodzian. Wściekłość staruszki. Bezsilność młodziana. Młodzian na parterze. To jest właśnie to, co zagraża Polsce i Polakom.

Nie zastanawiajcie się jednak nad tym, co spowodowało tą furię staruszki, że jakby zupełnie zapominając o swej starości rzuciła się na przyszłość naszego narodu. To nieważne. Ważne, że ona jest agresją. A młodość jest przyszłością.

Ja jednak bym się zastanowił. Może ten młodzian jest wnuczkiem tejże starowinki, który dzień w dzień wypraszał u niej dotację z babcinej emerytury, którą następnie przeznaczał na rozrywki, szeroko afirmowane chociażby w różnorakich marszach wyzwolenia roślin włóknistych? Może ten młodzian oszukiwał swoją babcię, że dobrze się uczy i studiuje, a potem nagle wyskoczył z tekstem, że w Katyniu nie było ludobójstwa, a Polska winna przeprosić Rosję za udział w pakcie antykominternowskim? Może wreszcie młodzian ów ironizował z rzeczy dla babci ważnych. Babcia zawsze dawała młodzianowi pieniążki na WOŚP czy na naszywki z nazwami kapel, bo to dla młodziana było ważne, i liczyła po prostu na wzajemność z jego strony, że wnuczek uszanuje to co dla babci jest ważne. A dla babci ważna jest Polska, bo to dla Polski poświęciła swoją młodość, która akuratnie przypadła na lata II WŚ.

Furia staruszek musi być tak wielkim zagrożeniem dla Polski, że po wyborach trzeba rozważyć powołanie Rządu Fachowców. Fachowców od spraw agresji staruszek. A więc nie polityka zagraniczna, nie kryzys światowy, nie kwestie wydobycia gazu łupkowego, nie budowa autostrad, nie zapaść na kolei, nie tragiczna sytuacja naszego lotnictwa wojskowego, nie kwestia sprawności tarczy antykorupcyjnej… to wszystko nic. Problem to nerwowe staruszki.

Nienawidzę kłamstwa. Boję się kłamstwa. Przed kłamstwem zawsze odstrasza mnie niezwykle prawdziwe powiedzenie, że kłamstwo ma krótkie nogi, i jednak prędzej czy później wyjdzie na jaw. Ty możesz nakłamać ile wlezie o jakimś zdarzeniu, ale będzie ktoś kto obserwował to same zdarzenie, i kiedyś twoja relacja spotka się z jego relacją, i jako nieprawdziwa przegra, a Ty utracisz miano rzetelnego i uczciwego człowieka. Poza tym kłamstwo zawsze rodzi drugie kłamstwo. Jak się czasem wejdzie w spiralę kłamstwa, to już wyjść z niej jest zdecydowanie ciężej. A przede wszystkim czasem kolejne kłamstwa da się przykrywać tylko głupotami. Bez sensu zaś robić z siebie głupka, jak i tak prędzej czy później wyjdzie, że jesteśmy kłamcami.

Trzeba olbrzymiej głupoty a i chyba strachu, żeby w ostatnim tygodniu kampanii sięgać i kreować jako problem numer jeden furię staruszek. Drodzy zwolennicy PO, czy to jest doprawdy ten zasadniczy problem naszej Rzeczypospolitej? Czy o tym chcecie rozmawiać z nami po wyborach? Czy to winno być przedmiotem rozmów koalicyjnych? Niestety tym filmem utwierdzacie nas w przekonaniu, że nie jesteście jakimkolwiek partnerem do dyskusji. Więc nie róbcie z siebie głupków. W dniu wyborów zostańcie w domu, a my i owszem, i nawet dla waszego dobra, do wyborów pojdziemy!

http://grudqowy.salon24.pl/349152,a-i-o ... -pojdziemy


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Dobre wiadomości
PostNapisane: 23 paź 2011, 16:30 
Online
Moderator

Dołączył(a): 13 lip 2009, 09:25
Posty: 30982
Jak dorosnę - obalę rząd Tuska!

Obrazek

Oto nam rośnie nowe pokolenie ,,pisiorków".

Mam oczywiście nadzieję, że nie będziemy aż tak długo musieli czekać, ale miło widzieć jak rośnie mądry narybek...

http://andrzejleja.salon24.pl/355007,ja ... rzad-tuska


Oczywiście będę czekać, ale tak od siebie zobowiązuję się, że postaram się zrobić wszystko, by to dzieciątko obchodziło swoje najbliższe urodziny już w kraju wolnym od Tuska, Platformy i palikotystów.


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Dobre wiadomości
PostNapisane: 15 lis 2011, 07:24 
Online
Moderator

Dołączył(a): 13 lip 2009, 09:25
Posty: 30982
Najlepsi informatycy - z Polski

Studenci z Polski zajęli trzy pierwsze miejsca w Akademickich Mistrzostwach Europy Środkowej w Programowaniu Zespołowym, które zakończyły się w Pradze. Zwyciężyli studenci Uniwersytetu Warszawskiego, wyprzedzając dwa zespoły Uniwersytetu Jagiellońskiego. Mistrzami Europy Środkowej zostali studenci Wydziału Matematyki, Informatyki i Mechaniki Uniwersytetu Warszawskiego: Tomasz Kulczyński, Jakub Pachocki i Wojciech Śmietanka. W pierwszej dziesiątce uplasowały się jeszcze dwa inne polskie zespoły. Czwarte miejsce zajęła kolejna drużyna Uniwersytetu Warszawskiego, a szóste - informatycy Uniwersytetu Wrocławskiego.
Zawody w Pradze były eliminacjami do finałów Mistrzostw Świata, które w dniach 14-18 maja 2012 r. odbędą się w Warszawie. Ponieważ w finałach jedną uczelnię może reprezentować tylko jeden zespół, trzecią drużyną kwalifikującą się do finałów została reprezentacja Uniwersytetu Karola w Pradze.

KL, PAP

http://www.naszdziennik.pl/index.php?ty ... 15&id=main


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Dobre wiadomości
PostNapisane: 17 lis 2011, 18:19 
Online
Moderator

Dołączył(a): 13 lip 2009, 09:25
Posty: 30982
Sukces w Marszu do Niepodległości

Trzeba to jasno i wyraźnie powiedzieć: Polacy to cywilizowany zdyscyplinowany Naród, przywiązany do konstytuujących go wypisanych na sztandarach wartości: Honor i Ojczyzna. Dotyczy to wszystkich, nie tylko „matek z dziećmi” i „trzęsących się staruszków”, ale także, a może przede wszystkim tak poniżanych „środowisk kibicowskich”.

Od 1989 roku straszy się Polaków niebezpieczeństwem nacjonalizmu, którego dowodem miały być paramilitarne bojówki organizowane przez różnego rodzaju Tejkowskich i innych byłych agentów SB. Po zmianie ustroju kontynuowali oni swoją prowokacyjną działalność, lecz niestety Polacy są niezmiennie dalecy od jakichkolwiek skrajnych ideologii. Polacy nigdy masowo nie ulegli żadnym antyludzkim totalitarnym w swojej istocie pomysłom. To dlatego przecież na terenie Polski chronili się przed wiekami, szykanowani w całej Europie heretycy, Żydzi oraz inni innowiercy. Polacy okazali się przy tym na tyle przywiązani do swojej tradycji, że pomimo współistnienia z protestantami z jednej i prawosławnymi z drugiej, dziś w dalszym ciągu Polska jest katolicką wyspą otoczoną jak przed wiekami prawosławiem wschodu, protestantyzmem zachodu i ateizmem południa. Dotychczasowe próby złamania ducha narodu, najpierw poprzez fizyczna eksterminację, a następnie przez wieloletnia propagandę nie przyniosły spodziewanych rezultatów i dziś rozlewający się po Europie młodzi ludzie są cenionymi poszukiwanymi pracownikami, którzy swoją pracowitością i rzetelnością wzbudzają zawiść miejscowych robotników. Czy byłoby to możliwe bez przywiązania do wartości umożliwiających współdziałanie?

Tendencje oikofobiczne, przekonanie o niskiej wartości graniczące z nienawiścią do własnej nacji, są w medialnej propagandzie dziwnie skorelowane ze stopniem edukacji. Im wyższe wykształcenie tym częstsze przejawy pogardy do własnego narodu. Nieprzypadkowe jest przecież sformułowanie "młodzi, wykształceni z wielkich miast". Świadczy to jednak nie tylko o kreowanym wizerunku postawy, ale także o jakości edukacji, która oprócz przekazywania wiedzy i umiejętności ma przekazywać określony światopogląd. Wykształcenie jest przecież także czynnikiem warunkującym dostęp do władzy i nie jest przypadkiem, że im wyżej w państwowej urzędniczej hierarchii, ale też im bliżej publiczności szklanego ekranu, tym większe przekonanie o niskiej wartości ludzi mieszkających miedzy Bugiem a Odrą. A przecież - i trzeba to też powtarzać wyraźnie i głośno - takie przekonanie jest celem wbijanej nam co najmniej od 1945 roku do głowy komunistycznej propagandy.

Intencją blokady Marszu Niepodległości było nie tyle „powstrzymanie faszyzmu”, ile przede wszystkim kompromitacja idei niepodległościowych. Cała sytuacja zmierzała do sprowokowania zamieszek, by uwiarygodnić deklarowany strach przed demonami faszyzujących radykałów. Blokady w centrum miasta, informacje o zaproszeniu niemieckich bojówek, histeria antyfaszystowskich apeli, która wywoływała u większości Polaków odruch pukania się w czoło. To jednak nie zrażało funkcjonariuszy systemu propagandy i atmosfera absurdu nakręcała się coraz bardziej.

Intencją samego Marszu Niepodległości była zaś demistyfikacja propagandowego wizerunku oszołoma, jaki ze skutkiem udaje się przypiąć do każdego Polaka nie wstydzącego się swojej polskości. Stąd rezygnacja z partyjnych transparentów i znaków. Stąd nieustanne apelowanie o spokój, godność i nieuleganie prowokacjom. Stąd nieustanne próby wyciszenia skrajnych głosów i trzymanie do samego końca trasy Marszu w tajemnicy, by nie było okazji do konfrontacji, nad którą trudno będzie zapanować.

Po zeszłorocznym Marszu Niepodległości obie strony wyciągnęły wnioski. Gdy poprzednim razem zmieniono jego trasę, a kolejne nielegalne blokady były profesjonalnie pacyfikowane przez policję poprzez zablokowanie blokady, uczestnicy Marszu cierpliwie stali i czekali, aż policja puści ich nową trasą. W tym roku organizatorzy trzymali trasę przemarszu w tajemnicy, zaś druga strona wpuściła prowokatorów do środka Marszu. W efekcie udało się wywołać zamieszki w medialnych punktach: startu na pl. Konstytucji i docelowym na Rozdrożu. Znamienne, że rozruchy na Nowym Świecie w okolicach siedziby Krytyki Politycznej, która była współorganizatorem blokady przeszły w zasadzie bez medialnego echa. Znamienne, że gdy policyjny klin wszedł w sam środek tłumu na Rozdrożu, jedyna reakcja było skandowanie przez tenże tłum okrzyku "prowokacja! prowokacja!" Znamienne, że idący po ulicach Warszawy przez dwie godziny Marsz nie był rejestrowany przez żadną stację TV i nie towarzyszyła mu żadna eskorta policji. Wszyscy po prostu doskonale sobie zdawali sprawę, że podczas Marszu nie będzie żadnych zadym, bo przecież nie o zadymy w Marszu chodzi.

Nie chcę się zajmować prezentowaniem dowodów na prowokacje różnych stron, od lewackich bojówek, przez kompromitującą się policję, aż do bezmyślnych narwanych kiboli. To świetnie robią obecnie wszyscy komentatorzy. Chcę skupić się na innym aspekcie wydarzeń z 11 listopada 2011 roku.

Trzeba to jasno i wyraźnie podkreślić: Marsz Niepodległości 2011 odniósł spektakularny sukces na wielu polach. Polacy udowodnili sobie samym, że stać ich ciągle na samoorganizację, że siła dobrych idei jest ciągle żywa i jest silniejsza niż medialna propaganda nienawiści i podziałów. Pokazali sobie samym, że agresja nie jest sposobem na rozwiazywanie problemów, a Polska jest naszym wspólnym domem, o który wszyscy musimy dbać wspólnie, bo jeśli sami o niego nie zadbamy to nikt o niego nie zadba.

Wypunktowując trzeba stwierdzić, że:
1. Udało się zdemaskować skalę medialnego kłamstwa, porównywalnego jedynie, jak to ujął prof. Żaryn ze stalinowska propagandą. Stało się tak dzięki masowemu ruchowi dziennikarzy obywatelskich, czyli zwykłych ludzi, którzy zabrali ze sobą na Marsz swoje kamery. Zebrane przez Nowy Ekran materiały były następnie wykorzystywane przez inne media, często bez podania źródła, co w kolejny sposób zdemaskowało złodziejski charakter tych instytucji. Zostały bowiem naruszone zarówno zbywalne jak i niezbywalne prawa autorskie prezentowanych materiałów. Efekty tej demistyfikacji przyjdą z czasem.
2. Skala tzw. zamieszek po podsumowaniu strat jest w porównaniu z liczebnością tej pokojowej manifestacji marginalna i pomijalna. Wystarczy sobie uświadomić, że nawet jeśli przyjąć, że liczba awanturników przekroczyła 1 tys. to jest to mikroskopijny ułamek uczestników obu manifestacji, który według ostrożnych szacunków oscyluje w sumie w granicach 30-40 tys. osób. Jeśli weźmiemy pod uwagę, że zatrzymanych osób było 210 to daje pół procenta uczestników. Jeśli uświadomimy sobie że prawie połowa z tych zatrzymanych to lewaccy obcokrajowcy, to okaże się, że burdy były nie były znacząco większe niż w codziennych policyjnych statystykach. Do przemocy wobec siebie nawzajem niechętni są zarówno prawicowi jak i lewicowi Polacy. To ważna konstatacja.
3. Wobec powyższego faktu zupełnie inaczej należy spojrzeć na, jednak bardzo liczne, środowiska kibicowskie uczestniczące w Marszu Niepodległości. Okazuje się, że są w stanie masowo przyjąć do wiadomości apel o spokój i godne zamanifestowanie przywiązania do idei niepodległości, że wobec tej idei nie mają najmniejszego znaczenia podziały między wrogimi na co dzień klubami oraz, że są w stanie powstrzymać się od agresywnych reakcji na policyjne i lewackie prowokacje, jeśli wymaga tego potrzeba chwili. Udowodnili, że nie są bezmyślnym bydłem, jak chcą ich usilnie pokazać propagandowe media. Udowodnili sobie samym, że są godnymi ludźmi, przywiązanymi do wartości które wynieśli z domów, a które tak usilnie stara się zniwelować szkoła i medialna propaganda.
Po ostatnim 11 listopada, gdy minęła mi złość na medialne manipulacje i kłamstwa środowiska związanego z Krytyka Polityczną, zaczynam z optymizmem patrzeć w przyszłość. Kłamstwo działa dopóty, dopóki uchodzi za prawdę. Zdemaskowane kłamstwo przestaje być skuteczne. Ale tolerowanie kłamstwa w przestrzeni publicznej rozwala państwo. Jeszcze długo wielu ludzi będzie trwało przy serwowanej przez neostalinowską propagandę narracji, bo tego wymaga od nich psychologiczny mechanizm konsekwencji wobec samego siebie. Trudno jest się przed samym sobą przyznać do ulegnięcia. 15 lat od ujawnienia tego faktu przez Antoniego Macierewicza, Michał Boni w końcu przyznał się do współpracy z SB. Po 11 listopada 2011 skala manifestacji, jej wynikający z głębokiego zakorzenienia wyznawanych wartości spokój, powodują, że przełamane zostały kolejne lody narodowych podziałów. Spokojni biznesmeni, kombatantcy starcy, matki z dziećmi na wózkach, młodzi szalikowcy, ogolone karki, profesorowie, dziennikarze i posłowie szli razem czując się ze sobą dobrze i bezpiecznie. Zjednoczeni nie w abstrakcyjnym proteście, ale w afirmacji własnej tożsamości. Tożsamości eksterminowanej przez oba totalitaryzmy XX wieku:

Pod tym transparentem szła w Marszu Niepodległości Klubokawiarnia Republikańska i Ob-Ciach

Lepiej sobie nie wyobrażać, co by było gdyby te tłumy skrzyknęły się do protestu o porównywalnie „pokojowym” charakterze co środowisko kawiorowego lewactwa. To czego nie podają media dociera jednak do decydentów i dlatego prezydent Komorowski od razu wyraził "ogromny niepokój", że "ktoś mógł wpaść na pomysł, aby do Polski zapraszać ludzi spoza granic naszego kraju, którzy wyraźnie nie są zainteresowani świętowaniem polskiej niepodległości, a urządzaniem na polskich ulicach awantur i burd". "To narodowy polski wstyd." Donald Tusk z kolei podkreślał, że awantury tego dnia miały chuligański charakter, a nie polityczny. Zaś Tomasz Nałęcz wychodzi z propozycją zorganizowania w przyszłym roku wspólnego dla wszystkich środowisk Marszu Niepodległości, w którym znalazło by się "miejsce dla całego spektrum postaw - od profesora Jana Żaryna po Sławomira Sierakowskiego".

Te wypowiedzi świadczą o wypunktowanych przeze mnie elementach wielkiego sukcesu Marszu Niepodległości, poprzez który Polacy pokazali, że nie dadzą sobie zrobić wody z mózgu i są w stanie legalnymi pokojowymi metodami skutecznie działać w przestrzeni publicznej. Przekaz tego Marszu nie tylko pokazał coś obywatelom, ale realnie oddziałał na zabetonowane wydawałoby się władze. Pytanie czy obywatele uwierzą w tą nagłą zmianę narracji. Bo jest już chyba dla wszystkich jasne, że idące w zaparte środowisko Krytyki Politycznej popełniło spektakularne polityczne samobójstwo.

http://wiktorinoc.blogspot.com/2011/11/ ... gosci.html


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Dobre wiadomości
PostNapisane: 21 lis 2011, 02:10 
Offline
Czołowy Publicysta
Avatar użytkownika

Dołączył(a): 09 wrz 2010, 16:02
Posty: 3227
2011-11-17 09:28
Jak zdobyć pieniądze na działalność gospodarczą?

http://msp.money.pl/wiadomosci/zarzadza ... 68295.html

Autor: Agata Szymborska-Sutton (Tax Care)

Finansowanie raczkującego biznesu to problem, który spędza sen z powiek wielu początkującym przedsiębiorcom. Oto osiem sposobów dla start-upów na uzyskanie finansowego wsparcia.

Dotacje i preferencyjne pożyczki unijne, wsparcie bezrobotnych, komercyjne kredyty na start – sposobów na finansowanie dopiero powstających firm jest przynajmniej kilka, ale nie wszystkie są dostępne dla każdego, kto rozpoczyna własną działalność. Warto sprawdzić, z którego może skorzystać Twoja firma.

Sposób pierwszy

Około 20 tys. zł dla bezrobotnych, którzy planują otworzyć własną firmę (dofinansowanie z urzędu pracy)

Wysokość dotacji z urzędu pracy – dla bezrobotnych zakładających własną firmę - może wynieść maksymalnie sześciokrotność przeciętnego wynagrodzenia w minionym kwartale i oscyluje wokół 20 tys. złotych. Urzędy pracy mogą jednak samodzielnie ustalić kwotę maksymalnego wsparcia, może się więc okazać, że w danym urzędzie będzie ono nawet o kilka tysięcy niższe. Osoba ubiegająca się o tego typu dotację musi mieć status zarejestrowanego bezrobotnego i przez ostatni rok nie mogła prowadzić działalności gospodarczej.

Dotacja z urzędu pracy jest najmniej skomplikowana pod względem formalnym. Jeśli formularz wniosku w danym urzędzie pracy (znajdziemy go również w Internecie) jest wystarczająco szczegółowy, nie jest nawet konieczne złożenie biznesplanu. Mimo to warto go jednak dołączyć – w ten sposób zyskamy w oczach urzędników dodatkowe punkty. Wkład własny nie jest wymagany, ale nie zaszkodzi wspomnieć, że dysponujemy np. własnym komputerem czy samochodem. Firmę wspieraną przez urząd pracy trzeba utrzymać na rynku przynajmniej przez rok.

Sposób drugi

Do 40 tys. zł w ramach unijnego działania 6.2 (Program Kapitał Ludzki Wsparcie oraz promocja przedsiębiorczości i samozatrudnienia)

O dotację w ramach działania 6.2 programu Kapitał Ludzki, w wysokości do 40 tys. zł, mogą się starać osoby, które dopiero planują uruchomienie działalności gospodarczej. Wnioski mogą składać wszyscy zainteresowani, ale pierwszeństwo w uzyskaniu dofinansowania będą mieli m.in. bezrobotni, osoby niepełnosprawne, kobiety, które wracają do pracy po przerwie związanej z urodzeniem i wychowywaniem dzieci oraz osoby po 45. roku życia.

Wniosek o wsparcie przyjmują tzw. operatorzy, czyli instytucje współpracujące z wojewódzkimi urzędami pracy – na stronach internetowych urzędów można otrzymać podstawowe informacje o planowanych naborach i kontakt do operatorów. W pierwszym etapie operator ocenia nasze predyspozycje do prowadzenia działalności gospodarczej i wstępnie – pomysł na biznes. Drugi etap to szkolenie z przedsiębiorczości, podczas którego przyszli przedsiębiorcy uczą się m.in., jak założyć firmę i napisać biznesplan.

Niestety, pieniądze z tej puli już się kończą, więc szanse na otrzymanie dotacji w ramach działania 6.2 są coraz mniejsze.

Sposób trzeci

Do 300 tys. zł dla mikroprzedsiębiorstw na wsiach i w małych miasteczkach (działanie 312 „Tworzenie i rozwój mikroprzedsiębiorstw)

W ramach tego działania można starać się o 100, 200 lub 300 tys. złotych. Wiele zależy od tego, czy firma planuje kogoś zatrudnić, a jeśli tak – to ile osób. W przypadku jednoosobowej działalności możemy liczyć na dofinansowanie w wysokości do 100 tys. złotych. Tworząc dwa miejsca pracy, kwota ta wzrasta do 200 tys. zł, a przy zatrudnieniu minimum 3 pracowników – do 300 tysięcy.

O dotację, przyznawaną w formie refundacji poniesionych już kosztów, mogą starać się tylko mikroprzedsiębiorstwa, czyli firmy, których roczny obrót nie przekracza 2 mln euro i które zatrudniają maksymalnie 10 pracowników. Pieniądze można wydać m.in. na zakup maszyn, budowę lub remont lokalu przeznaczonego na działalność oraz na środek transportu (do przewozu minimum ośmiu osób). Agencja Restrukturyzacji i Modernizacji Rolnictwa, która odpowiada za rozdzielanie pieniędzy dla wiejskich mikrofirm, może sprawdzać aż przez pięć lat, czy przyznane przez nią środki zostały wydane zgodnie z zawartą umową.

Sposób czwarty

Do 100 tys. zł lub 500 tys. zł dla rolników z własną firmą (działanie 311 Różnicowanie w kierunku działalności nierolniczej)

100 tys. zł czeka na każdego z tych rolników, którzy chcą zarabiać także na nierolniczej działalności gospodarczej, chyba że owa działalność jest związana z wytwarzaniem biogazu rolniczego lub energii elektrycznej z biogazu rolniczego – w takiej sytuacji kwota wsparcia rośnie nawet do 500 tys. złotych. O wsparcie mogą się starać rolnicy zamieszkujący w miejscowościach do 5 tys. mieszkańców, którzy byli ubezpieczeni w KRUS minimum przez 12 miesięcy przed złożeniem wniosku.

Co więcej, o wsparcie może się ubiegać nie tylko sam rolnik, ale także jego małżonek lub domownik, czyli osoba bliska rolnikowi, minimum 16-letnia, która niekoniecznie musi zamieszkiwać w gospodarstwa rolnika – wystarczy, że będzie to bliskie sąsiedztwo. Pomoc na działalność nierolniczą przyznawana jest w formie refundacji, co oznacza, że konieczne jest wyłożenie własnych środków – można jednak starać się o zaliczki. Unijne wsparcie nie może przekroczyć 50 proc. poniesionych kosztów kwalifikowanych.

Sposób piąty

Do 560 tys. zł dla osób z pomysłem na e-biznes (działanie 8.1 POIG Programu Operacyjnego Innowacyjna Gospodarka)

Jedną z najpopularniejszych dotacji dla mikro- i małych przedsiębiorstw. Wnioski muszą złożyć przed upływem pierwszego roku prowadzenia działalności gospodarczej i koniecznie przed rozpoczęciem realizacji projektu, na który chcą otrzymać dofinansowanie. Przedsiębiorcy mogą się starać o kwotę stanowiącą 70 proc. wydatków kwalifikowanych, których limit wynosi 700 tys. złotych. To oznacza, że na konto innowacyjnej firmy może wrócić maksymalnie 490 tys. złotych. Wyjątkiem są osoby, które nie ukończyły jeszcze 27 lat – w ich przypadku dotacja może wynosić 80 proc. kosztów kwalifikowanych, czyli nawet 560 tys. złotych. W 2010 r. średnia wartość dofinansowania wyniosła (według PARP) około 430 tysięcy złotych.

Rodzaj finansowania Kwota wsparcia
Finansowanie z urzędu pracy około 20 tys. zł
Działanie 6.2 Wsparcie i promocja przedsiębiorczości i samozatrudnienia do 40 tys. zł
Działanie 312 Tworzenie i rozwój mikroprzedsiębiorstw do 300 tys. zł
Działanie 311 Różnicowanie w kierunku działalności nierolniczej do 100 tys. zł lub 500 tys. zł
Działanie 8.1 POIG do 560 tys. zł


Sposób szósty

Preferencyjne kredyty dla start-upów bez zdolności kredytowej (Inicjatywa JEREMIE JEREMIE Joint European Resources for Micro - to - Medium Enterprises, powołana przez Komisję Europejską i EBI)

Start-upy bez zdolności kredytowej i odpowiednio wysokich zabezpieczeń mogą starać się o preferencyjnie oprocentowane pożyczki lub też o poręczenie kredytów, zaciąganych w bankach. Wsparcie w ramach Inicjatywy JEREMIE oferują pośrednicy w pięciu województwach: łódzkim, dolnośląskim, pomorskim, wielkopolskim i zachodniopomorskim. Kwoty pożyczek są różne w zależności od pośrednika w danym województwie, ale można się starać nawet o kilkaset tysięcy złotych.

Sposób siódmy

Inkubatory przedsiębiorczości – wsparcie nie tylko finansowe

Inkubatory tworzą różne instytucje: uniwersytety, organizacje samorządowe, fundacje, różnego typu fundusze (np. venture capital) czy banki. Zadania poszczególnych inkubatorów różnią się od siebie, ale generalnie oferują one startującym przedsiębiorcom pomoc w wielu wymiarach, od skonkretyzowania pomysłu na firmę i stworzenia biznes planu poczynając, poprzez rejestrację działalności gospodarczej, doradztwo w sprawach związanych z administrowaniem firmą (np. księgowość), a na doradztwie w prowadzeniu biznesu (zdobywanie kontrahentów, marketing, budowanie strategii sprzedaży) kończąc. Inkubator to też źródło kapitału na start. Może także prowadzić szkolenia dla przedsiębiorców czy też udostępniać im swoją powierzchnię biurową, a nawet różnego rodzaju sprzęt.

Inkubator może realizować potrzeby określonej grupy osób, np. kobiet, studentów, osób niepełnosprawnych, przedsiębiorców z terenów wiejskich bądź z wyznaczonej strefy ekonomicznej. Decydując się zatem na udział w inkubatorze przedsiębiorczości trzeba przede wszystkim zwrócić uwagę na to do kogo jest on skierowany. Poza tym trzeba sprawdzić czy organizator inkubatora nie stawia kandydatom ograniczeń wiekowych.

Często o udział w inkubatorze mogą się ubiegać jedynie przedsiębiorcy, którzy nie mają więcej niż 30 lub 35 lat. Pojawiają się jednak projekty, w których mogą brać udział osoby w każdym wieku. Inkubator może poza tym być ograniczony terytorialnie, na przykład tylko dla firm działających w danym regionie, bądź tylko dla określonych branż, np. nowoczesnych technologii (telekomunikacja, informatyka, biotechnologia, itp.).

Obok wsparcia merytorycznego i organizacyjnego inkubatory dostarczają przyszłym przedsiębiorcom środków na start biznesu. Może to być na przykład niskooprocentowany kredyt czy też wniesienie kapitału do wspólnie tworzonej spółki. Inkubator może, choć nie musi, wymagać, aby pomysłodawca przedsięwzięcia zaangażował w nie swoje pieniądze. Jest to ważny czynnik, bo wniesienie własnych oszczędności zwiększa identyfikację przyszłego przedsiębiorcy z tworzonym biznesem i jednocześnie powoduje, że ma on większą chęć osiągnięcia sukcesu. Część inkubatorów przyjmuje aplikacje w sposób ciągły, inne robią to cyklicznie.

Sposób ósmy

Kredyty dla start-upów w instytucjach komercyjnych

Banki mają ograniczoną ofertę produktów kredytowych dla start-upów. Spośród 30 przepytanych ostatnio przez Tax Care instytucji finansowych tylko dziewięć przyznało, że mają w ofercie produkty kredytowe dla firm do 3 miesięcy działalności. Banki proponują takim firmom najczęściej kredyty w rachunku bieżącym lub kredytowym. Największą tego typu pożyczkę – do 50 tys. zł - oferuje Bank Polskiej Spółdzielczości.

Kredyty w dużo wyższych kwotach, o charakterze inwestycyjnym, proponuje m.in. Citi Handlowy, który deklaruje, że pożyczy do 3 mln zł (kredyt musi być jednak zabezpieczony w 100 proc. gotówką). Idea Banku oferuje kredyty na start do 200 tys. zł z zabezpieczeniem w postaci hipoteki na nieruchomości, która nie musi być własnością przedsiębiorcy. Kredytu inwestycyjnego udzieli start-upom także PKO BP (do 80 proc. netto planowanej inwestycji).

http://msp.money.pl/wiadomosci/zarzadza ... 68295.html

_________________

Jaka nauka historii, taka lekcja przyszłości.

Jestem z tymi, którzy żeby lśnić, nie ubierają się w błyskotki kłamstwa. ;)




Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Dobre wiadomości
PostNapisane: 21 lis 2011, 18:11 
Online
Moderator

Dołączył(a): 13 lip 2009, 09:25
Posty: 30982
Prawicy "ku pokrzepieniu serc"

Wyborcy prawicowemu, po ostatnich wyborach nie jest specjalnie miętowo. Podczas gdy Platforma ewidentnie pączkuję, dziwolągi Palikota (copyright król Julian z "Madagaskar" i "Madagaskar 2") podnoszą swój czerep, rzeczona prawica (kontynuując swoje wieloletnie tradycje) - rozmnaża się przez podział. Elektorat tymczasem - niczym twór żyworodny - zaczyna to wszystko z wolna ... ekhm ... olewać i uważać za mało zrozumiałe i poważne, z wolna osuwając się do swojego Sulejówka. Tym bardziej, więc sytuacja pozwala na "publicystykę ku pokrzepieniu serc".

Po pierwsze warto spojrzeć na świat i Europę i uświadomić sobie, że w samej tylko "okolicy" poczet tzw. "niezatapialnych" był całkiem pokaźny. Bo kto podejrzewał, że "zatonie" długowieczny Silvio Berlusconii, który - mając pieniądzę, stacje telewizyjne i kilka neuroz - wydawał się być właściwie "niezniszczalny"? A tu pyk, myk - i Silvia nie ma. I nawet nikt po nim specjalnie nie płacze.

Drugi przykład - z ostatniej niedzieli, to pan Jose Zapatero. Forpoczta nowoczesności, przy której dziwadła Palikota, to ostoja umiarkowanego konserwatyzmu, a któremu w walce z Kościołem kibicowała chyba cała "nowoczesna" Europa. Pyk, myk - i jego również nie ma.

Nie wiem czy warto wspominać o tych ponurych typach z Afryki Północnej, bo jednak nie życzę Donaldowi, aby skończył jak Kaddaffi - no ale, fakt pozostaje faktem - jeszcze rok temu nikt na serio nie myślał, że Pułkownik K. czy pan Mubarrak odejdą w niebyt. Być może Tusk powtarza sobie przed lustrem "nie mam z kim przegrać", jednak nie tylko ja w jego oczach w trakcie Kongresu PO widziałem niekłamany lęk. Miałem wtedy wrażenie jakby Rostowski wziął go na bok i powiedział prawdę o stanie polskich finansów i gospodarki - bo wcześniej trwało kadzenie i PR, w który główny mandaryn chyba naprawdę wierzył.

Tak więc Tusk - mówiąc po podwórkowemu - zaczął fikać do "pana Kryzysu", czyli do czegoś co już kilka rządów i kilku "niezatapialnych" ma na swoim liczniku. Warto przypomnieć, że w 2008 roku kryzys "nas nie dotyczył", w roku 2009 byliśmy "zieloną wyspą", rok 2010 roku "przeszliśmy suchą stopą", rok 2011 to "rozumne działania rządu mające na celu kontynuację wzrostów".

A w życiu tymczasem jak na podwórku - fikać do dryblasa i kłapać dziobem można z oddali - dopóki się taki nie wkurzy, nie podejdzie i nie da w papę. A wtedy to można albo z godnościa przyjąć cios (żegnając się na jakiś czas ze śnieżnieżnobiałym uśmiechem i rozglądając za protetykiem), albo dać w długą (i nie jest tajemnicą, że w tą drugą opcję celuję Tusk).

Tymczasem rok 2012 ma być rokiem cięć i podwyżek, zwanych przez Premiera "reformami", bo tylko najprostsze działania jak "reforma VAT" (+1%), albo OFE (składka w dół) - to jest coś co ten rząd potrafi. Zresztą warto przypomnieć, jak rząd naprawiał choćby 36 Pułk, który miał już być czymś zupełnie nowym, o zmodyfikowanej strukturze itp. itd. Widać Tusk tutaj w swój PR nie chciał uwierzyć, i na własnej skórze wolał nie testować skuteczności "reformy". Już o bardziej skomplikowanej operacji posyłania 6 - latków nie wspomnę.

Obecnie prawica ma pod górę właściwie w każdym obszarze, z czego największym problemem jest chyba dotarcie do mas z przekazem pozytywnym. Dzień 11 listopada i wcześniejsza kampania wyborcza (plus oczywiście Smoleńsk), gdy media głównego nurtu ostatecznie przysypały warstwą gaszonego wapna swoją wątpliwą niezależność, składając ją na ołtarzu walki z "kaczyzmem", dały kolejny impuls do budowania społeczeństwa obywatelskiego, w oparciu o niezależne media. Już w tej chwili blogosfera niesie w sobie taki ładunek informacji, że nie ma co się kłopotać zaglądając na jakieś "gazety" i "TeFaŁeny".

Sytuacja jest więc jak z poprzedniej epoki, z tym że trochę łatwiejsza i trudniejsza zarazem. Łatwiejsza - bo jednak nowoczesne technologie niwelują przewagę przekaziorów mainstreamu. Po co komu Błękitny 24 skoro każdy właściciel iPhona może nabyć drona który przekaże obraz zadymy z lotu ptaka? To samo ma się z całą komunikacją via Internet. Kłopot jest póki co z masowością, ale jakoś jestem spokojny że to przyjdzie z czasem.

Trudniejsza - bo jak mawiał klasyk "w miarę dochodzenia do komunizmu walka klas się nasili". Już dziś można oberwać pałą za nic, albo ugościć ABW na chacie za prowadzenie bloga. Z zachowania Tuska wnoszę, że sytuacja będzie się dla rządzących raczej pogarszać, choć właściwie jak jest w tej chwili z finansami Polski - czyli co jest picem, a co rzeczywistością - to raczej na 100% nikt nie wie (włączając upiornego ministra finansów).

Na koniec - proszę porównać i zestawić kilka liczb: odnośnie wielkości kolorowej z 11.11.2011, ostatniego marszu dziwadeł tolerancji w Poznaniu, czy parady równości w Warszawie w 2011 roku. No i można dorzucić jeszcze "pokojowe blokady" z 11.11.2010.

Całe te wycieczki razem wzięte nie liczyły nawet połowy uczestników Marszu Niepodległości. I choć aby wygrać wybory to za mało, to redaktor Blumsztajn może się obawiać o rząd dusz.

http://dzida.salon24.pl/366238,prawicy- ... ieniu-serc


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Dobre wiadomości
PostNapisane: 28 lis 2011, 18:05 
Online
Moderator

Dołączył(a): 13 lip 2009, 09:25
Posty: 30982
Na szczęście są wśród nas Polaków jeszcze ludzie mądrzy i z charakterem.
Nie chowają głowy w piasek jak wielu innych utytułowanych tak, aby nikt ich nie podejrzewał, że są nielewomyślni.


Wyjaśnienie w sprawie pytań do profesora Biniendy

Kilka dni temu miała miejsce kolejna prezentacja wyników badań przyczyn katastrofy smoleńskiej przez ekspertów polskich i amerykańskich, kwestionujących kluczowe wnioski komisji MAK i komisji Millera. W związku z tym, jestem winien wyjaśnienie i przeprosiny blogerom, którzy poświęcili czas, by przygotować pytania dla profesora Wiesława Biniendy. Zebranie pytań zajęło sporo czasu, w rezultacie mogłem je przekazać profesorowi w chwili, kiedy trwały zaawansowane prace nad kolejnymi analizami i symulacjami, które w znacznym stopniu miały odpowiedzieć na wątpliwości i kwestie poruszone w pytaniach.

Zespół naukowców, wśród których jest także profesor Binienda pracuje ciężko, aby zrobić progres w dużym wymiarze, wpłynąć na opinię publiczną świata, która jest bardziej otwarta na przyjęcie wersji zespołu od znacznej części Polaków, wierzących w wersję MAK. Naukowcy zgromadzeni wokół profesora Wiesława Biniendy poświęcają swoją wiedzę, talent i doświadczenie wyjaśnieniu przyczyn katastrofy smoleńskiej w przekonaniu, że jest to konieczne dla ocalenia niepodległości Polski.


Proszę o wyrozumiałość i przepraszam osoby, które mogą czuć się rozczarowane brakiem odpowiedzi na ich pytania.

http://aleksanderrybczynski.salon24.pl/ ... a-biniendy


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Dobre wiadomości
PostNapisane: 29 lis 2011, 19:27 
Online
Moderator

Dołączył(a): 13 lip 2009, 09:25
Posty: 30982
Jesień i zima w Mieście Pana Cogito

Nareszcie rusza najnowsza odsłona Miasta Pana Cogito, więc z prawdziwą przyjemnością rekomenduję jej lekturę, dziękując od razu tym wszystkim Autorom i Ilustratorom oraz Adminom, którzy się do powstania tej jesienno-zimowej (2011) odsłony przyczynili. Co i kogo znajdziemy w Dzielnicach Miasta (http://polis2008.pl/index.php?option=co ... Itemid=341)?


Kisiel opowiada o spotkaniu Wata i Miłosza (http://polis2008.pl/index.php?option=co ... Itemid=344),
Amelka222 o pracy Michajła Mało (http://polis2008.pl/index.php?option=co ... Itemid=344),
Rolex (doprowadzony do szewskiej pasji) z zegarmistrzowską precyzją rozprawia się z kwestią dzisiejszej sytuacji polityczno-kulturowej Polski (http://polis2008.pl/index.php?option=co ... Itemid=346), ale niekoniecznie musi mieć rację, bo już jakiś gad z nim polemizuje (http://polis2008.pl/index.php?option=co ... Itemid=345),
J. Jaskólska i P. Jakucki piszą o postępach państwa policyjnego nad Wisłą (http://polis2008.pl/index.php?option=co ... Itemid=346),
Andrzej Leja zastanawia się w nieco ogólniejszej refleksji nad tym, jakie wynikają konsekwencje z niedawnych „wydarzeń z 11 listopada” (http://polis2008.pl/index.php?option=co ... Itemid=346),
Martynka zaś nad problemem niepodległości Polski (http://polis2008.pl/index.php?option=co ... Itemid=346),
Bartusiak drąży kwestię współczesnej nowomowy posługującej się określeniem „faszyzm” niemalże na wszystko, co się neokomunistom nie podoba (http://polis2008.pl/index.php?option=co ... Itemid=346), Baterowicz z kolei nie może się pogodzić z tym, co się stało podczas jesiennych wyborów (http://polis2008.pl/index.php?option=co ... Itemid=346),
natomiast Jaszczur wchodzi na poziom geopolityki (http://polis2008.pl/index.php?option=co ... Itemid=346).
To tak z grubsza i pokrótce. Ja osobiście pokusiłem się o (mam nadzieję, że okaże się interesujące) studium myśli, że tak się wyrażę, wczesnego Miłosza, tj. jego wiekopomnego dzieła „Zniewolony umysł” http://polis2008.pl/index.php?option=co ... Itemid=344. Nie ma co kryć, że tekst mój liczy sporo stron, więc jego lekturę należy sobie odłożyć na przerwę obiadową :), ewentualnie na długi podwieczorek. Na pewno przy jednej kawie i ciasteczku się tego eseju nie przełknie.


Z kwestii historycznych to niezawodny Godziemba przypomina (sam się zastanawiam, czy w porę, czy nie w porę, kto wie bowiem, co nas wszystkich wnet czeka?) formułę pokazowych procesów, organizowanych przez czerwonych w czasach zmasowanego terroru (http://polis2008.pl/index.php?option=co ... Itemid=343).


To oczywiście nie wszystko z tego, co można zastać w jesienno-zimowym Mieście Pana Cogito, bo jest wiele innych tekstów oraz utwory literackie Błaszczyka, Misiewicza, Głosu Wolnego, kacpro i Baterowicza, jak też ilustracje autorstwa laleczki, agi i noblog, zachęcam więc do osobistych spacerów po Dzielnicach.


Przymierzamy się tymczasem coraz poważniej do edycji papierowej POLIS MPC na wiosnę 2012 (i to kolejna dobra wiadomość), jak Bóg da. Niezmordowana Cygnus opracowała już zestaw tekstów przewidzianych do tego drukowanego almanachu, lecz na pewno pozostawimy trochę wolnego miejsca na jakieś teksty nowe i dobre. Życie wirtualne (online) Miasta ma na pewno swoje uroki, ale z drugiej strony, co książka to książka, co „bibuła to bibuła”, zwłaszcza gdyby autentyczna putinizacja naszego kraju weszła w fazę twardego neokomunizmu i zwalczania także swobody myśli i wypowiedzi w Sieci.


Wprawdzie zacny strzalka (długo już nie komentował na moim blogu, bo uważa, że Polska weszła w fazę schyłkową, ale może go namówię w końcu na jakiś dłuższy tekst – kto jeszcze nie zna strzalki może znaleźć sporo jego wypowiedzi w komentarzach na stronie Miasta, ale też artykuły polemiczne np. w Cafe Śródmiejska (http://polis2008.pl/index.php?option=co ... &Itemid=63)), no więc ów strzalka twierdzi prowokacyjnie, że Internet pozostanie w agenturokracji wentylem bezpieczeństwa, tak jak w czasach jaruzelszczyzny tworzono rozmaite „katalizatory emocji społecznych” w postaci Jarocina, „Trójki”, punk rocka, kabaretów itp., ale ja nie uważam, byśmy z tego powodu mieli siadać z założonymi rękami.


Zwłaszcza że wentyl nieco się „zwęża”, że się tak wyrażę, co spostrzec można nie tylko po tym, iż znikają pewne archiwalne materiały z Sieci, ale i na takiej historii, jak ta, którą teraz opowiem. Oto, jak spostrzegłem niedawno na profilu RadiaBostwany, który zamieścił swego czasu teledyski CSI 2010, nie kto inny a... Mosfilm (jak przynajmniej informuje komunikat) zablokował emitowanie jednego z nich (chodzi o sentymentalną, żołnierską niemalże, piosenkę „Znowu na front”), zasłaniając się prawami autorskimi (http://www.youtube.com/user/RadioBotswa ... Dc9ScaACN4).



To, że Mosfilm jest „partnerem YouTube” to dla mnie nowość, choć nie niespodzianka w dzisiejszych postępowych czasach, to zaś że Mosfilm akurat wypatrzył teledysk nieznanego światu zupełnie zespołu CSI 2010 i zadał sobie trud zablokowania wideoklipu artystycznie i kreatywnie wykorzystującego migawki z jednego z prastarych sowieckich filmów, a obejrzanego raptem przez niespełna 2000 osób na przestrzeni ostatnich dwóch lat, to już większa zagwozdka.


Zali to o Mosfilm Mosfilmowi chodzi, czy może raczej, za przyczyną jakiegoś życzliwego widza i słuchacza, który wniósł stosowny donos, o tekst dotyczący „dorżnięcia watah”, który w tej piosence się pojawił ze wspamplowanymi wypowiedziami pewnego klasyka z nadwiślańskiego Ministerstwa Spraw Zagranicznych oraz o zabawny fotomontaż zamykający teledysk? O ten załączony do niniejszego posta.



Oczywiście nie cały cyberświat należy do Mosfilmu, choć na pewno dla You Tube gratulacje się szczególne należą za wyjątkową czujność rewolucyjną (oby tak dalej, towarzysze) - tak więc, gdyby ktoś szukał, to produkcja CSI 2010 jest cały czas dostępna tu: http://chomikuj.pl/yurigagarin/CSI+2010/, ze zdjęciami i teledyskami włącznie (dopóki tam nie zapuka „Mosflim”). Nie tak dawno zresztą lordJim opisywał u mnie na blogu swoje przygody, jak to YouTube wykasowało mu konto związane z materiałami smoleńskimi, tak więc „idzie nowe” także w Sieci, można powiedzieć. No chyba że YT to już własność Gazpromu lub CzeKa, a my jeszcze o tym nie wiemy?


Wracając więc do tego, co powiedział strzalka, nawet jeśli coś w tym czarnowidztwie strzalki jest (tzn. że tylko nam jakiś wentyl pozostanie cieniutki i nic więcej), nie zwalnia nas to jednak z działania, że tak powiem, kontrofensywnego czy kontrrewolucyjnego, tj. by jakoś te polskie wartości, mimo wszystkich przeciwności, utwierdzać, a nie pozwalać neokomunistycznym barbarzyńcom, by zajęli całą przestrzeń publiczną. Tak więc, jeśli będziemy się czuć, jakbyśmy zeszli do podziemia, to tak czy tak warto podtrzymywać ducha wspólnoty – byśmy wszyscy nie stracili nadziei, że nowa i wolna Polska może w końcu nadejść, a nie że jest już tylko „mirażem” wiodącym nas na bezdroża.


Zapraszamy wszystkich ludzi dobrej woli do współpracy z Miastem na stałe. Formuła POLIS MPC jest z jednej strony jednoznaczna (katolicyzm i antykomunizm), ale z drugiej (i przez to, że jest jednoznaczna) pozostaje bardzo otwarta, ponieważ poruszamy się w obszarach i literatury, i nauki, i historii, i sztuk plastycznych, i nawet antropologii kulturowej (z uwzględnieniem analizy pop kultury zarówno w stylu sowieckim, jak i neokomunistycznym). Staramy się zarazem, by to wszystko nie było jakoś „hermetyczne”, choć także, by nie było jakoś płytkie :)


Pod choinkę, a więc niedługo, planowana jest jeszcze jedna (mniejsza) odsłona Miasta Pana Cogito, a w niej, co już mogę zapowiedzieć: Ameryka Miłosza-Omegi (kontynuacja mojego eseju „„The Captive Mind” czytany 60 lat później. Omega” – chodzi o lata służenia na placówkach dyplomatycznych stalinowskiej „Polski Ludowej”; określenie „Omega” wprowadzam nawiązując do konwencji Miłosza ze „Zniewolonego umysłu”, oczywiście: Alfa, Beta, Gamma, Delta) oraz – mam nadzieję, że się to uda, bo robota wre – książka dot. tragedii z 10 Kwietnia.


Ponadto Rolex jak zwykle coś do POLISMPC upichci w swojej ślepej furii :), Misiewicz też już coś pisze. Czekamy więc na następne prace od dziś (najlepiej przysyłać je na „polisową skrzynkę” (Miasto_Pana_Cogito@polis2008.pl)). Ten apel skierowany jest nie tylko do osób, które już zamieszkały w Mieście Pana Cogito, ale i do tych, które miałyby ochotę zamieszkać i jakiś swój tekst, fotografię, rysunek etc. opublikować.


Myślę, że u progu 2012, a grudzień wszak za pasem, warto sobie postawić pytanie (jako leitmotiv odsłony świątecznej), z jakimi nadziejami wchodzimy/wejdziemy w ten następny rok. Na tle tego, jak zakończył się 2010 rok, a na pewno wtedy nie było powodów do hucznej i beztroskiej zabawy, to koniec 2011 r. chyba stawia nas znowu w obliczu pewnej generalnej niewesołej refleksji: czy Polska zmierza we właściwym kierunku, czy wprost przeciwnie, zmierza w starym i dobrze nam znanym kierunku „na Wschód”, a więc na okołomoskiewską orbitę, odkąd została zajęta we wrześniu 1939 r. Na ile więc jesteśmy w stanie jako Polacy przełamać tę nesowietyzacyjną falę? To jest pytanie, z którym, sądzę, musimy się zmierzyć wspólnie i całkiem na serio.


Raz jeszcze serdecznie dziękując tym, dzięki którym najnowsza odsłona Miasta Pana Cogito powstała, zapraszam wszystkich do odwiedzin na http://polis2008.pl/.

http://freeyourmind.salon24.pl/368693,j ... ana-cogito


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Dobre wiadomości
PostNapisane: 29 lis 2011, 20:08 
Offline
Moderator

Dołączył(a): 13 lip 2009, 12:02
Posty: 37605
http://niepoprawni.pl/blog/756/koniec-e ... ch-narodow

A tu bardziej optymistyczny punkt widzenia na otaczającą nas eurorzeczywistość.

Kopia artykułu:

Koniec Euro i UE to... początek Wspólnej Europy Suwerennych Narodów...
portret użytkownika krzysztofjawkrzysztofjaw, 29 listopada, 2011 - 18:13

Śmieszy mnie wprost "wielka odwaga" naszego Ministra Spraw Zagranicznych, który jak - podaje skrótowo onet.pl.: - ""podczas wystąpienia "Polska i przyszłość Europy" na forum Niemieckiego Towarzystwa Polityki Zagranicznej zaproponował wczoraj zmniejszenie i jednoczesne wzmocnienie Komisji Europejskiej, ogólnoeuropejską listę kandydatów do Parlamentu Europejskiego, połączenie stanowisk szefa KE i prezydenta UE. Wzywał Niemcy do obrony strefy euro, której upadek zdefiniował jako największe zagrożenie dla Polski"".

Smuci fakt, że "nasz" minister o stanowisku polskiego rządu raczył Polaków poinformować oficjalnie na forum niemieckiej a nie polskiej instytucji, dajmy na to na forum Sejmu RP lub w publicznej, polskiej telewizji.

Jeszcze bardziej smuci i wywołuje drwiące pobłażanie fakt, iż prawdopodobnie wypowiedział to, czego nie chciała z różnych powodów wypowiedzieć oficjalnie kanclerz Niemiec A. Merkel. Przecież wiemy od dawna, że właśnie Niemcy ustami swej Angeli M. od początku tworzenia obecnej formy Unii Europejskiej dążyły do jak największej koncentracji polityczno-gospodarczej krajów Unii pod wspólnym jednym parlamentem i jednym rządem. Wszystkie dotychczasowe przedsięwzięcia unijne obejmujące utworzenie PE, KE, waluty Euro i Europejskiego Banku centralnego miały wobec tego tak naprawdę tylko jeden cel: stworzenie federalnego superpaństwa, które pozbawi państwa europejskie ostatnich form ich niezależności i suwerenności.

Ciekawe... jak długo musieli polscy tłumacze - oczywiście hipotetycznie - tłumaczyć tekst wystąpienia ministra z języka unio-niemieckiego na język tusko-sikorski...

Osobiście uważam, że obecny i sztucznie wykreowany kryzys strefy euro jest pewną formą kontynuacji tych unio-niemieckich zamierzeń, który - z jednej strony - pozwoli na szybsze ubezwłasnowolnienie, likwidację państw narodowych i skoncentrowanie UE wokół Niemiec a - z drugiej strony - pozwoli na uzależnienie tych państw i całej UE od międzynarodowych instytucji finansowych.

Umiarkowanie cieszy mnie natomiast reakcja lidera PiS-u, który zagroził R. Sikorskiemu Trybunałem Stanu oraz zapowiedź prawdopodobnego wniosku SP o wotum nieufności dla ministra. Prawdę powiedziawszy cała PO - moim skromnym zdaniem - winna bowiem być już dawno uznana jako formacja antynarodowa, antypolska a jej przywódcy postawieni przez Trybunałem Stanu. Dalszy okres ich trwania u steru rządów wymaga chyba radykalniejszych (ale oczywiście pokojowych) działań opozycji niż tylko straszenie realnie niefunkcjonującym TS i sejmowym wnioskiem z góry skazanym na niepowodzenie...

Przeciwstawiam się jednak ogólnej katastroficznej wizji konsekwencji upadku Euro i Unii Europejskiej. UE i jej waluta w obecnej formie nie przetrwają i od samego początku skazane były na niepowodzenie. Obecne lamenty i próby ich ratowania "za wszelka cenę" przypominają mi lamenty i czarne scenariusze jakie kreślono na wypadek rozpadu ZSRR i "satelitów" w krajach komunistycznych u schyłku ostatnich lat ich istnienia i niepowodzenia marksistowskiego eksperymentu. Upadły i... nie nastąpił koniec świata... Wszelkie zresztą przeszłe formy totalitaryzacji i próby międzynarodowej centralizacji oraz koncentracji zarządzania kończyły się niepowodzeniem. Upadło Cesarstwo Rzymskie, III Wielka Rzesza, wspomniany ZSRR i RWPG... Upadnie też oparta na marksistowskim totalitaryzmie Unia Europejska, czyli Związek Socjalistycznych Republik Europejskich.

Niestety, im dłużej trwać będzie ten sztuczny i anaturalny unio-niemicki twór, tym jego upadek będzie relatywnie większy... Na szczęście mniej więcej obecna forma Unii trwa tylko 20 lat a waluta Euro istnieje tylko 10 lat... Cóż to jest wobec 45 lat istnienia europejskiego sowieckiego komunizmu i 27 lat trwania wspólnej jego waluty - rubla transferowego... Cóż to jest wobec 1000 lat trwania narodów i krajów europejskich oraz ich cywilizacyjnego rozwoju opartego na chrześcijańskich wartościach...

Wiem, że międzynarodowy chaos i kryzysy polityczno-gospodarcze są najgorsza formą budowania czegoś nowego lub twórczego powrotu do sprawdzonych form współpracy ponadnarodowej, ale skoro do katastrofalnej sytuacji w Europie doprowadzili międzynarodowi finansiści oraz mitomańscy, szaleńczy marksistowscy eurokraci, to... może należałoby przekreślić ich zamierzenia i twórczo powrócić do idei EWG oraz Unii Suwerennych, Narodowych Państw Europy bez żadnej centralnej, brukselskiej władzy?

Koniec Euro i UE to nie koniec narodów i krajów europejskich, ale może stać się powrotem do ich naturalnego rozwoju i kontynuacja powolnej budowy Wspólnej Europy Suwerennych i Niepodległych Narodów... Potraktujmy obecny marksistowsko-unijny eksperyment jako ropiejący, kolejny wrzód na narodach Europy i postarajmy się go - podobnie jak ZSRR i RWPG - skutecznie i w miarę bezboleśnie usunąć... Na początek wystarczy rezygnacja z TL, PE i brukselskich komisji zarządzających oraz powrót do walut narodowych... Po co nam Europejczykom tysiące niepotrzebnych urzędników brukselskich, skoro każdy kraj ma ich swoich własnych wystarczającą aż nadto ilość?

Zostaw za sobą dobra, miłości i mądrości ślad...
http://krzysztofjaw.blogspot.com/
kjahog@gmail.com

krzysztofjaw - blog


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Dobre wiadomości
PostNapisane: 17 gru 2011, 11:51 
Online
Moderator

Dołączył(a): 13 lip 2009, 09:25
Posty: 30982
Czekając na „Światło”

„Prawda jest jak światło. Trzeba się do niej stopniowo przyzwyczajać, inaczej oślepi”

Bardzo często dzieje się tak na tym zakłamanym łez padole, że gdzieś, w konkretnym czasie i miejscu panoszy się absolutne zło i wszyscy dookoła o tym wiedzą. Pomimo tego jednak ze strachu, dla świętego spokoju, własnych partykularnych interesów lub zawartych wcześniej ze złoczyńcami umów, wszyscy udają, że tego zła nie dostrzegają lub co gorsze z tym złem się bratają i kolaborują.

Nigdy nie sądziłem, że do opisywania polskiej rzeczywistości, jakiej doświadczamy od 1989 roku, a szczególnie dzisiaj, pomocne będą mi przykłady z czasów stalinowskich, kiedy to polskim prezydentem był agent NKWD, Bolesław Bierut, człowiek, który zrzekł się w 1939 roku polskiego obywatelstwa przyjmując w zamian rosyjskie.

Jak pamiętamy w marcu 1956 roku towarzysz „Tomasz” na skutek nerwowej atmosfery i przeciągów panujących na Kremlu przeziębił się i zmarł jednocześnie na grypę, zapalenie płuc, zator tętnicy płucnej, niewydolność nerek i zawał, a według niepotwierdzonych hipotez, do tych wszystkich nieszczęść doszła jeszcze jakaś trująca substancja lub porcja ołowiu.

Po tych dramatycznych wydarzeniach nastał „poznański czerwiec 56”, krwawo stłumiony przez komunę i tak zwana odwilż, której symbolem stał się przemawiający w Warszawie do zgromadzonych na wiecu tłumów, Władysław Gomułka.

Pokutuje w Polsce rozpowszechniana opinia, że sowieckiego agenta Bieruta zastąpił komunista- patriota Gomułka, lecz chyba nie bardzo jest to zgodne z prawdą. Gomułka, jako były członek agenturalnej KPP, cudem ocalały z czystek, jakich Stalin dokonał wśród polskich komunistów jawi się raczej jako człowiek dla Kremla niezwykle zaufany skoro przeżył.

Tak zwana odwilż w ZSRR przypisywana jest śmierci Stalina w 1953 roku i walce o sukcesje po nim wśród sowieckich władz. U nas za bezpośredni powód zmian uważa się właśnie poznański zryw robotników.

Warto chyba jednak rozpatrzyć jeszcze inną hipotezę, wspólną dla obu państw, tak jak wspólne musiały być relacje, oddziaływania, skutki i przyczyny występujące w stosunkach między panem, a wasalem.

Każda zorganizowana grupa przestępcza, mówiąc inaczej, zbrodnicza mafia, najbardziej jest zagrożona wtedy, kiedy ktoś z jej samego jądra, posiadający najtajniejszą wiedzę, zdradzi i zacznie mówić. Jak uczy historia, zawsze wcześniej czy później ktoś taki się znajduje, przerywa omertę, a powody tego bywają bardzo różne. Lęk o własne życie, zemsta, przekupstwo, przewerbowanie oraz bardzo rzadko, nawrócenie.

I teraz dochodzimy do wydarzenia sensacyjnego, które na odwilż z 1956 roku wywarło moim zdaniem wielki, a wręcz decydujący wpływ.

Chodzi mi o ucieczkę Józefa Światło (Izaak Fleischfarb) na Zachód.

Ten formalnie zastępca, a w rzeczywistości twórca i główny kierujący X Departamentem MBP był posiadaczem niemal wszystkich tajemnic komunistycznego państwa. W jego sejfie znajdowały się najtajniejsze akta i kartoteki aparatu bezpieczeństwa i Biura Politycznego Partii, do których tylko on miał dostęp. Nie było tam jedynie teczki Bieruta, która znajdowała się w Moskwie. Tylko Światło miał prawo do bezpośrednich telefonicznych rozmów z osławionym kremlowskim zbrodniarzem Ławrientijem Berią.

Józef Światło nie przestał nigdy być komunistą, a jego ucieczka 5 grudnia 1953 roku nie była wynikiem nawrócenia czy żalu za grzechy. Światło uciekł narażając pozostawionych w Polsce przyjaciół i własną rodzinę gdyż ratował moim zdaniem swoje życie.

Ten niezwykle inteligentny i przebiegły zbrodniarz popełnił kiedyś wielki błąd.

Podczas aresztowania w Krynicy, Władysława Gomułki i jego żony Zofii w sierpniu 1951 roku, wpadł w jego ręce list Radkiewicza pisany do Gomółki. W liście tym Radkiewicz przyznawał, że przed wojną zatrzymany przez policję na Śląsku wyrzekł się komunistycznej ideologii oraz przyjął propozycję współpracy ze służbami II RP. Wiedzą tą Światło podzielił się ze swoim przyjacielem Romkowskim, po czym dotarła ona w jakiś sposób do Bieruta.

Wezwany przed jego oblicze Światło z zaskoczeniem przyjął wyraźne niezadowolenie i złość Bieruta oraz informację, że towarzysze radzieccy o wszystkim wiedzą i grzechy Radkiewicza są im doskonale znane. Jednym słowem odkrycie Światły, które jak sądził wzbogaci zawartość jego sejfu i przyniesie mu aplauz nie było dla Kremla tajemnicą.

Światło zrozumiał, że wszedł w posiadanie jakiejś tajemnicy, o której nie powinien wiedzieć. Potwierdza to późniejsza bezkarność Stanisława Radkiewicza, choć procesy po czerwcu 56 r. wytoczono przecież Romkowskiemu, Różańskiemu i Fejginowi.

Będąc już w USA, Światło wiedział, że ocalenie skóry, czyli nową tożsamość, drugą, przez chirurgów stworzoną twarz i ochronę przez CIA zapewni mu tylko bezwzględna szczerość.

Jego audycje w Radiu Wolna Europa „Za kulisami partii i bezpieki” wywołały popłoch i histerię wśród komunistów nie tylko w PRL-u. Prawda o popełnianych mordach i rozpasanym trybie życia stalinowskich kacyków, poparta faktami stawała się śmiertelnym zagrożeniem. Zakłamanie komunistycznych dygnitarzy demaskowały informacje o tym, że na przykład Bierut miał do swojej dyspozycji taką ilość willi i służby, na którą nie mógłby sobie pozwolić żaden polski kapitalista przed wojną.

W ciągu roku nasycenie audycjami było bardzo intensywne. W sumie nadano ich ponad 160 plus ponad trzydzieści audycji specjalnych.

W 1955 roku za pomocą balonów zrzucono na teren Polski 12 milionów 40 stronicowych książeczek o tym samym tytule, co audycje w RWE i bardzo prawdopodobne, że to tam znajdował się ów wirus lub bakteria, która zrujnowała zdrowie jurnego „Bolka” Bieruta.

Choć nie dotarły owe balony na wschód Polski, a te specyficzne ulotki spadły głównie na trenach Dolnego i Górnego Śląska oraz Mazowsza to kolportowane przez rodaków po całym kraju wywarły wielki wpływ na nastroje w społeczeństwie. Nawet trafiając na milicyjne komisariaty czy przejmowane przez bezpiekę stanowiły zabójczą lekturę siejącą wątpliwości wśród szarych funkcjonariuszy.

Dlaczego piszę o tym wszystkim i jak to ma się do dnia dzisiejszego?

Uważam, że prawda o smoleńskim morderczym zamachu i kulisy rządów zdrajców Polski poznamy kiedyś i to w sposób zaskakujący oraz bardzo podobny do tego, jaki opisałem na przykładzie Józefa Światły.

W końcu znajdzie się ktoś, kto w poczuciu winy lub nagłego nawrócenia bądź zagrożenia własnego życia zdecyduje się z jakiegoś bezpiecznego miejsca wyjawić całą prawdę, której nie będzie się dało już zakrzyczeć nawet przez Kreml wespół Czerską i Wiertniczą.

Wierzę, że wtedy po wielu plecach przebiegną dreszcze, a na czołach pojawi się zimny pot spowodowany, u jednych panicznym strachem, a u innych potwornym wstydem.

Ważne jednak, aby wcześniej ten współczesny „Światło” nie wpadł po tira lub nie powiesił się na przewodzie od odkurzacza czy worku treningowym albo jego „niezrównoważony psychicznie” syn nie pokawałkowałby go piłą mechaniczną.

Ponadto w Warszawie przy ulicy Ikara 5 dożywa swoich dni sowiecki generał w polskim mundurze Wojciech Jaruzelski vel agent „Wolski”, który osobiście odgrażał się, że jest posiadaczem tajemnej wiedzy na temat dziwnej mocy, która od lat utrzymuje aureole nad głowami wielu polskich „autorytetów” i „bohaterów” Solidarności.

Czy spadkobierca lub spadkobiercy owej tajemnicy będą równie szczelni i pryncypialni jak ten betonowy komuch i zdrajca? A może szybciej niż myślimy dowiemy się, że kluczem doboru przedstawicieli „konstruktywnej opozycji”, która zasiadła przy okrągłym stole była, jak szepczą „oszołomy”, lista złodziei i agentów SB, którzy przywłaszczyli sobie miliony przeznaczone przez Zachód i Watykan na „Solidarność”?

Jednym słowem czekajmy aż ciemność rozjaśni jakieś „Światło”. To tylko kwestia czasu.

http://kokos.salon24.pl/373937,czekajac-na-swiatlo


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Dobre wiadomości
PostNapisane: 18 gru 2011, 20:45 
Online
Moderator

Dołączył(a): 13 lip 2009, 09:25
Posty: 30982
Gadomski "polemizuje" z Janke: Orban jest głupkiem i basta!!

Po ostatnim zwycięstwie Platformy Obywatelskiej i przejęciu przez nią pełni władzy, wśród "wolnych Polaków" zapanował zrozumiały pesymizm. Wzmogły go informacje o wyjściu z partii ziobrystów. Powróciły demony lat 80., kiedy niesnaski na prawicy ułatwiały postkomunistycznej zarazie opanowanie polskiego organizmu. Dziś również padają słowa, że Michnikowszczyzna ma się świetnie (, jak wówczas), że nie ma szans na zmianę tego beznadziejnego stanu rzeczy. Skoro udało się IM zneutralizować tak donośne, kompromitujące salon wydarzenia, jak afera Rywina, afera hazardowa, wreszcie katastrofa smoleńska, wydaje się, że nic nie jest w stanie naruszyć istniejącego status quo.

W ostatnich miesiącach akolici Nadredaktora opanowali resztki "przyczółków wolności" - najpierw publiczne radio i TVP, ostatnio "Rzepę". Proces ten ma, co gorsza, charakter publiczny, otwarty: na oczach społeczeństwa wywala się z pracy tych niepokornych wobec władzy przyzwyczając w ten sposób naród do ww. zjawisk, "unormalniając" je. Prorządowa propaganda, dominująca w przekazie medialnym także stała się czymś jakby oczywistym, oczekiwanym. Przyjaciele Tuska z Fundacji Batorego specjalnie nie kryli się z publikacją wyników swoich badań nt. prezentacji poszczególnych polityków w mediach. Wynikało z nich niezbicie, iż negatywne informacje nt. działalności premiera to rzadkość, że mainstreamowi dziennikarze skupi są przede wszystkim na krytyce (, a więc kontroli) opozycji w postaci Prawa i Sprawiedliwości, nie rządu i partii władzy. Zdrowa demokracja to system, w którym funkcjonuje społeczna kontrola władzy. Jak społeczeństwo ma kontrolować rządzących, skoro media nie chcą rzetelnie poinformować je o przedsięwzięciach premiera i poszczególnych ministrów?

Nie jest jednak tak beznadziejnie, jak mogłoby się z wyżej zakreślonego obrazu wydawać. Monopol Maleszków, Orcholskich, Urbanów, Lisów, etc. nie ma dziś postaci na modłę smutnych lat 90. Pewność siebie sługusów Michnika (, a i samego bossa) to tylko poza. Po powtórnym wyborczym zwycięstwie Tuska popłoch na pokładzie został co prawda opanowany, nie oznacza to jednak trwałej poprawy nastrojów. Nadredaktor spałby spokojnie, gdyby udało się ostatecznie stłamsić - jak po 1989 r.- naród, a ściśle jego świadomą dziś kilkumilionową część. Przed dekadą tych uświadomionych była garstka: wówczas komunista z krwi i kości L. Miller wygrywał w cuglach wybory parlamentarne; jego kolega z PZPR A. Kwaśniewski cieszył się największym społecznym zaufaniem, "Wyborczą" redagował niepokojony specjalnie "Ketman", a willę Jaruzela w kolejne rocznice wprowadzenia stanu wojennego niepokoiły garstki "chłopaków" z Ligii Republikańskiej.

Dziś sytuacja wygląda jednak nieco inaczej. Te kilka milionów Polaków popierających (wciąż) PIS to ludzie zahartowani, świadomi, wolni, odpowiedzialni, skorzy do wysiłku, czynu. Nauczyli się egzystować w warunkach salonowej dominacji, propagandy: potrafią docierać do rzetelnej informacji, czerpać wiedzę z niezależnych źródeł. Zauważmy, że poważną publicystyczną dysputę nie prowadzi się już w telewizji czy radio; ona zasadniczo odbywa się w internecie, który zdominowała prawica. Czy Michnikowszczyzna może poszczycić się inicjatywami na kształt salon24 czy wPolityce? Oczywiście, że nie. Michnik nie potrafi zainteresować obywateli prawdziwą debatą o polityce; z resztą w cale mu na tym nie zależy. Wszak taka debata pobudzałaby jej uczestników do myślenia, toczenia bitew na argumenty, a na tym polu salonowy konsument nie ma najmniejszych szans. Prostackim, acz skutecznym pomysłem Nadredaktora na "zagospodarowanie" "swoich" internautów było otwarcie dla nich forów na popularnych, kolorowych portalach np. na gazeta.pl czy onet.pl, gdzie rywalizuje się w konkurencji głupoty i chamstwa. "Wolni Polacy", w przeciwieństwie od lemingów, mają też czas, ochotę, siły, by się organizować. Kluby "Gazety Polskiej" działają prężnie niemal w każdy polskim mieście, ich liczba rośnie. Portale internetowe: blogmedia, blogpress, rebelya, NowyEkran, to również oddolne inicjatywy powstałe w proteście przeciwko papce produkowanej przez mainstream. Kiedy dodamy do tego fakt powstania po 10 kwietnia 2010 r. różnego rodzaju stowarzyszeń, grup wsparcia, nieformalnych organizacji zaangażowanych w odkłamywanie wizerunku poległego Prezydenta RP- L. Kaczyńskiego oraz wyjaśnienie kulis śmierci członków polskiej delegacji katyńskiej, zrozumiemy narastającą agresję salonu.

Michnik nie dysponuje takim zapleczem. Mimo olbrzymich pieniędzy, wsparcia ze strony władzy i mediów, trudno mu zorganizować kilkutysięczną demonstrację, kontrmanifestacje, wydarzenie obrazujące społeczne dlań (a więc jego poglądów) poparcie. Jeśli nawet się uda zebrać takich ludzi w jednym miejscu - to szybko okazuje się, że to "podnajęta", niezorganizowana hołota, kompromitująca się samym swym jestestwem (vide: komando D. Tarasa czy ostatnio niemiecka Antifa). Zaangażowanie przeciętnego leminga po stronie "oświeconej Polski" wyczerpuje chamski komentarz spłodzony na portalu gazeta.pl lub wyrażenie poparcia dla "postępowej", modnej inicjatywy stworzonej "oddolnie" na....facebooku. To wszystko. Słabiutki to oręż, zwłaszcza gdy nadejdzie chwila prawdy i zamiast ciepłej wody z kranu popłynie lodowata, albo w ogolę nie popłynie...

Dlatego też media tak zaciekle zwalczają wszelkie inicjatywy patriotyczne, pisowskie, radiomaryjne, narodowe. Ludziom, którzy nie wstydzą się wykrzyczeć swój brak aprobaty wobec polityki rządu oraz zachowania mediów przyklejana jest łatka antysemity, faszysty, chuligana, podpalacza Polski, spokoju publicznego. Skąd to znamy. Wszak felietoniki ukazujące się na wyborcza.pl w szeregu przypadków to kalki z propagandowych sesji Urbana z czasów stanu wojennego. Próżno szukać tam argumentów. Pojawiają się inwektywy i nieskrywane obrzydzenie wobec części nieprawomyślnego społeczeństwa.

Przykłady z dziś:

Witold Gadomski recenzując duży tekst I. Janke o rządzie Orbana stwierdza (pisownia oryginalna):

"(...)Orban prowadzi politykę niewiarygodną. Najpierw zerwał z MFW, potem poprosił ponownie o pomoc, ale podczas negocjacji prężył swoje wątłe muskuły i doprowadził do zerwania. Nie chodzi o ty, czy jest nacjonalistą, konserwatystą, czy obrońcą narodowego kapitału. Jest głupkiem."

Gadomski, stary wyga, nie bawi się w zbędne subtelności. Z kimś, na kogo powołuje się Kaczyński (, "kiedyś w Warszawie będziemy mieli Budapeszt") choćby był przywódcą znaczącego państwa UE, trzeba "po wojskowemu". Jesteś głupkiem - tyle do powiedzenia mają tuzy "Wyborczej" wobec politycznego adwersarza. Gadomski widać pozazdrościł finezji samemu Wałęsie. Noblisty biedak niestety w tej konkurencji nie prześcignie...

Jarosław Kurski próbuje również zawstydzić prostotą. Który to już raz z kolei wspomina o swym słynnym odruchu wymiotnym, będącym skutkiem ...tego samego co zwykle?

"Wybuchła nam debata o suwerenności. Jak w stanie wojennym, 13 grudnia pod pomnikiem Piłsudskiego pisowski lud śpiewał: "Ojczyznę wolną racz nam wrócić, Panie". Bo kraj - wiadomo - w niemieckiej niewoli. Pachołek Sikorski oddał Angeli Merkel hołd berliński. Swojsko, aż mdli."

Jak wspominałem wyżej, wściekłość jaką wywołują na Czerskiej patriotyczne eventy, niereformowalne narody, które nie wstydzą się mówić o silnym państwie, niepodległości, szacunku do bohaterów, rozliczeniu komunistów, jest przeogromna. Na ulicach Warszawy sznur biało-czerwonych flag, na stadionach olbrzymie transparenty z hasłami "Szechter przeproś za brata", pod willą przyjaciela-generała gęstniejące tłumy, różne środowiska. To wszystko potęguje paniczny strach, że wreszcie nastąpi tąpnięcie. Że unijne urzędasy, przyjaciele w Moskwy i Berlina nie ustanowią zapory przez wzrastającym gniewem społeczeństwa. Kiedy lemingom zakręcą kurek z ciepłą wodą, michnikowska bańka mydlana pęknie. Salon czuje, że to nieuchronne, że to kwestia czasu. I o ten czas toczy się dziś walka. Jeśli do Warszawy uda się przed erupcją nastrojów narodu sprowadzić Niemca, Rosjanina, Francuza, Belga, który będzie zainteresowany obecnym status quo, być może uda im się przetrwać, znajdą protekcję, ochronę. Dlatego Sikorski, ku uciesze salonu, bredzi o federacji - choć ostatnie okoliczności (kryzys strefy euro) pokazują, czym sztuczny rozkład państwowości może tak naprawdę grozić.

http://chinaski.salon24.pl/374084,gadom ... em-i-basta


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Dobre wiadomości
PostNapisane: 05 sty 2012, 20:20 
Online
Moderator

Dołączył(a): 13 lip 2009, 09:25
Posty: 30982
DOBRA WIADOMOŚĆ!

W naszej rzeczywistości społeczno-politycznej to rzadkość. Co więcej, przyczynił się do niej walnie sam premier Tusk!

Oto Związek Pracodawców Mediów Publicznych ogłosił, że już 65% rodaków poparło bojkot konsumencki rządowego radia i telewizji unikając płacenia abonamentu RTV!

Gdy obecny premier był w opozycji, a telewizja w rękach wielce niebezpiecznych PiS-owców, zalecał Polakom obywatelskie nieposłuszeństwo. Zapewne zdziwił się, jak ochoczo go posłuchaliśmy. Dotychczas żaden postulat premiera nie osiągnął takiej popularności.

Może premier idąc za ciosem raczyłby rozważyć kolejne apele – o unikanie płacenia złodziejsko zawyżonych podatków, akcyz, ceł czy innych opłat administracyjnych? Podwyżki cen energii stanowią doskonały pretekst do takiego apelu. Może premier wezwałby do rozwoju handlu wymiennego poza oficjalnym obiegiem PIT-ów, CIT-ów i VAT-ów? Może wezwałby miasto do masowego zaopatrywania się bezpośrednio „u chłopa”, jak to miało miejsce kilkadziesiąt lat temu za innej rzeszy? A w kolejce czekają jeszcze domowe aparatury do produkcji popularnego napoju, którego rękodzielnicza produkcja poważnie nadszarpnęłaby dochody rządowego monopolu oraz wiejskie tłocznie oleju rzepakowego sprawdzającego się ponoć w dieslach.

Premierze, wołamy: PROWADŹ!!! To będzie prawdziwa realizacja hasła: „aby ludziom żyło się lepiej”…

Paweł Chojecki

http://idzpodprad.salon24.pl/378611,dobra-wiadomosc


Góra
 Zobacz profil  
 
Wyświetl posty nie starsze niż:  Sortuj wg  
Utwórz nowy wątek Odpowiedz w wątku  [ Posty: 200 ]  Przejdź na stronę 1, 2, 3, 4, 5 ... 14  Następna strona

Wszystkie czasy w strefie UTC + 1


Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zalogowanych użytkowników i 10 gości


Nie możesz rozpoczynać nowych wątków
Nie możesz odpowiadać w wątkach
Nie możesz edytować swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz dodawać załączników

Szukaj:
Skocz do:  
 cron
Powered by phpBB © 2000, 2002, 2005, 2007 phpBB Group
Przyjazne użytkownikom polskie wsparcie phpBB3 - phpBB3.PL
Nasi przyjaciele: Strony Patriotyczne
Linki pozycjonujące: Fenster aus Polen / Schüco Fenster / Drutex Fenster / Fenster Preise / Haustüren /