Polskie-Forum.pl


Wolne i niezależne forum dyskusyjne / opinie polityczne / aktywność obywatelska / patriotyzm / Polska / wolna dyskusja


Wszystkie czasy w strefie UTC + 1




Utwórz nowy wątek Odpowiedz w wątku  [ Posty: 143 ]  Przejdź na stronę Poprzednia strona  1 ... 3, 4, 5, 6, 7, 8, 9, 10  Następna strona
Autor Wiadomość
 Tytuł: Re: Zdziczenie
PostNapisane: 20 sie 2012, 19:29 
Offline
Moderator

Dołączył(a): 13 lip 2009, 09:25
Posty: 30441
Setki trupów na budowie warszawskiego metra

Podczas budowy warszawskiego metra robotnicy codziennie odkrywają ludzkie szkielety i ludzkie szczątki w różnych fazach rozkładu. Ilość zwłok można szacować w setkach, nikt nie prowadzi dokładnej statystyki. Informacje te potwierdza pracownik nadzoru budowy pragnący zachować anonimowość. O znaleziskach tych nie są powiadamiane służby archeologiczne, a kości i czaszki ładowane są wprost na ciężarówki i wywożone na składowisko śmieci. Robotnikom nakazano całą sprawę utrzymywać w tajemnicy pod rygorem zwolnienia dyscyplinarnego. Np. bardzo płytko zaledwie pod warstwą asfaltu znaleziono kilka doskonale zachowanych zwłok, których wygląd świadczył na pochodzenie znacznie późniejsze niż druga wojna światowa.
Równocześnie dziwnym zbiegiem okoliczności w tym samym czasie nagłaśnia się sprawę tajemniczej kwatery na warszawskich Powązkach. Co się takiego stało, że prace te rozpoczęto właśnie teraz? Przypadek? Wątpię

http://grabie.salon24.pl/441894,setki-t ... iego-metra


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Zdziczenie
PostNapisane: 27 sie 2012, 12:16 
Offline
Moderator

Dołączył(a): 13 lip 2009, 09:25
Posty: 30441
O przekraczaniu granic

Przekraczanie granic stało się już wprawdzie normą, tym niemniej w dalszym ciągu pozostaje zjawiskiem społecznie wyjątkowo szkodliwym. Im dłużej ten stan trwa, tym bardziej ulega rozkładowi delikatna tkanka społecznych norm i zasad. W pewnych środowiskach, uważających się w dodatku za "kręgi intelektualne" i aspirujących do bycia elitą, istnieje przyzwolenie na szydzenie ze śmierci, z religii i wiary, na kpiny z utraty bliskich czy z tragicznych wydarzeń.

Efektem takiego nastawienia jest coraz bardziej szerząca się znieczulica społeczna i historyczna. Skoro wszystko wolno, to dlaczego nie wolno wykorzystać "marki" Auschwitz w celach marketingowych? Nie tak dawno temu media obiegła wiadomość, że luksusowy hotel w Oświęcimu reklamował się jako "Spa Auschwitz". Oczywiście doszło do sprzeciwów - nie śledziłam sprawy dalej ale zapewne hotel wycofał debilną reklamę. Strach pomyśleć co by się działo, gdyby sprawa przeszła niezauważona i rozkoszne paniusie z nadwagą oraz dbający o siebie panowie mieliby możliwość pluskać się w kąpielach w szampanie tudzież przesiadywać na masażach olejkami eterycznymi w "Spa Auschwitz".

Dziś portal "Wpolityce.pl" podaje, że estońska firma Gazterm produkująca systemy ogrzewania gazowego wykorzystała w swej reklamie zdjęcie obozu koncentracyjnego Auschwitz. Ot - "niewielka prowokacja" - miał stwierdzić szef firmy. Zwiedzał sobie obóz koncentracyjny i dowiedział się, że stosowano tam ogrzewanie gazowe. Po protestach reklamę wycofano. Trudno coś więcej do tego dodać - zdziczenie i zdurnienie pewnych środowisk staje się coraz bardziej przerażające.

Mimo wszystko życzę Czytelnikom spokojnej nocy.

http://leonarda.salon24.pl/443299,o-prz ... niu-granic


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Zdziczenie
PostNapisane: 04 wrz 2012, 19:59 
Offline
Moderator

Dołączył(a): 13 lip 2009, 09:25
Posty: 30441
Kiedy opadają szczęki...

Półtora roku temu do „Superwizjera” TVN zgłosił się informator, który dowodził tego, że firma „Amber Gold” jest finansową piramidą, a Marcin Plichta karanym indywiduum – programu nie dało się zrobić – zadziałał „bezpiecznik”.

To modelowa sytuacja, która opisuje stan moralny i fachowy dziennikarzy zmuszonych do robienia propagandy, zamiast uprawiania własnego zawodu. Flagowy program śledczy stacji Mariusza Waltera woli bezkompromisowo odsłaniać mrożące krew w żyłach tajniki...seksu sześćdziesięciolatków (autentyczne)

Z głośników, ekranów i pierwszych stron gazet leje się poprawna politycznie, odarta z logiki i podstawowej empirii, breja.

Po co o tym wspominam?

Chcę jedynie, po raz kolejny, uświadomić szanownej publiczności medialnej, że polskie media pełnią jedynie funkcję pokładowej orkiestry na „Titanicu”. Do końca nie będziecie czuć powagi sytuacji.

Amber Gold od zawsze wyglądał na finansową piramidę, a dopiero teraz Paradowskie i Żakowscy leją krokodyle łzy.

Firma pana Plichty to jednak tylko kolejny wyprysk, kolejny który usiłuje się przykryć pudrem propagandy – to objaw, pod którym kryje się choroba jakiej nie da się wyleczyć pudrem i perfumami.

Finanse publiczne polskiego państwa to w tej chwili jedna wielka piramida finansowa.

Mechanizm takiego oszustwa zawsze działa podobnie, w momencie gdy suma wpłat osiąga najwyższy pułap należy zwijać interes i uciekać gdzie pieprz rośnie.

Piramida, zawiadywana przez ministra Jacka Rostowskiego, działa dzięki temu, że ciągle znajdują się inwestorzy gotowi, na bardzo korzystnych zasadach, kupować polskie obligacje.

Gospodarka jednak słabnie, a za granicą rządowe sztuczki medialne robią już niewielkie wrażenie. Dług publiczny sięga już, nie notowanych w historii, gigantycznych rozmiarów. Jednym słowem piramida zaczyna się chwiać.

Co się stanie gdy padnie? Jak zwykle w takich przypadkach swoje odbiorą tylko ci, nieliczni, którzy zdążą – cała reszta, sfera budżetowa etc, zostanie z płótnem w kieszeniach.

Tym, którzy uważają, że przeczerniam obraz, histeryzuję, pisioruję ...chciałbym przypomnieć, że w ostatnich latach zdarzyło się już tak wiele sytuacji przekraczających wyobraźnię, że krach państwowej piramidy nie będzie największą z niemożliwości, która się ziściła.

Pamiętam, jak - wzruszony i przejęty - przeżywałem wizyty Jana Pawła II w Krakowie. Myślałem wtedy, ze te chwile na zawsze zmieniają mój kraj.

Minęło kilkanaście lat i znów, tak jak wtedy, stałem pod Kościołem Mariackim.

Był 31 sierpnia 2012 roku, w kościele trwała msza za „Solidarność”, wewnątrz starzy przyjaciele, obok jeden z najmłodszych w Sierpniu 1980 – Rysiek Majdzik.

Naraz pod kościołem gromadzi się grupka wystylizowanych młodzieńców – fantazyjnie przycięte bródki, obcisłe spodnie w różnych kolorach tęczy, kwiatowe tatuaże na bicepsach, kapelusiki. Ustawiają lektykę i siada na niej człowiek przebrany za katolickiego papieża. Na głowie ma nakrycie przypominające tiarę, a na niej wizerunek penisa.

Jego towarzysze rechoczą i rozglądając się po twarzach gromadzących się wokół nich ludzi , lewą ręką, wykonują parodie znaku krzyża, coś na kształt odganiania natrętnego owada połączonego z nerwowym drapaniem się zapchlonych szympansów.

Osłupiali patrzymy jak zapalają pochodnie i ruszają przez krakowski rynek, tuż przed oficjalnym pochodem małopolskiej „Solidarności”.

Tak w Krakowie uczczono trzydziestą drugą rocznicę podpisania porozumień sierpniowych.

Tak to się wszystko zmienia – a my stoimy i szczęki opadają nam ze zdziwienia.

http://wgadowski.salon24.pl/445119,kied ... ja-szczeki


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Zdziczenie
PostNapisane: 09 paź 2012, 16:48 
Offline
Moderator

Dołączył(a): 13 lip 2009, 09:25
Posty: 30441
Porażają te informacje i przerażają poziomem zdziczenia.

KIEDY ZMARLI PRZEMÓWILI

Po ponad dwóch latach od kwietniowej tragedii rodziny ofiar zaczynają coraz głośniej mówić o barbarzyńskim potraktowaniu ciał bliskich im osób, o barbarzyństwie celowym, nie wynikającym w żadnym stopniu z chaosu, czy zaniedbania. O ile bowiem można było dotychczas mówić o kolejnych niezgodnościach, czy pomyłkach w kategoriach przypadkowego, niecelowego działania, to po wczorajszym wysłuchaniu rodzin ofiar na posiedzeniu Zespołu Parlamentarnego nie można mieć już żadnych wątpliwości, co do charakteru tamtych działań.
Syn Anny Walentynowicz opowiedział o swojej tragedii w sposób szczególnie poruszający, odsłaniając zarazem kulisy działań ludzi, których zadaniem było przygotowanie ciał do identyfikacji, sekcji i transportu. Okazuje się, że Rosjanie mając zapewnienie ze strony polskich władz, które ten fakt w ich obecności ogłosiły rodzinom, że trumny Polaków nie będą otwierane po powrocie do kraju, dopuścili się zbeszczeszczenia zwłok naszych rodaków, a szczególnie drastycznie postąpiono z ciałem legendy Solidarności.
Rodzina Anny Walentynowicz rozpoznała ją bez trudu w Moskwie, a jedynym widocznym obrażeniem na jej twarzy był urwany pieprzyk i powstała w wyniku tego niewielka rana. Trafność tej identyfikacji potwierdziła tez inna rodzina, znająca panią Anię z telewizji. Oni również wskazali, że to jest ciało Anny Walentynowicz. Tymczasem, jak powiedział Janusz Walentynowicz, ciało wyjęte z grobu należącego do równolegle ekshumowanej Teresy Walewskiej - Przyjałkowskiej , mające być ciałem jego matki, miało zmasakrowaną twarz, a mówiąc brutalnie - było pozbawione twarzy. Syn zabitej stwierdził, że nie zidentyfikowali osoby z warszawskiego grobu, jako Anny Walentynowicz, a jedynie zgodził się z wynikami badań DNA, które - ma nadzieję – były przeprowadzone uczciwie, gdyż widział mamę po śmierci i wyglądała całkiem inaczej, twarz miała nietkniętą.
A zatem, jeżeli badania DNA były wykonywane z należytą starannością, nie na zamówienie przez rozgrzany telefon, można powiedzieć, że ciało Anny Walentynowicz zostało zmasakrowane po śmierci, już po identyfikacji przez rodzinę.
Dlaczego ktoś się tego dopuścił? Kto i z jakich pobudek mógł dokonać aktu barbarzyństwa, nieznanego w historii cywilizowanych państw? Dlaczego akurat Anna Walentynowicz? Odpowiedź wydaje się nie nastręczać trudności – zrobili to ci sami ludzie, z tych samych pobudek, z których ich dziadowie strzelali w tył głowy polskim oficerom w 1940 roku. Czy pan Seremet , albo pan Tusk wyjaśni z trybuny sejmowej, dlaczego ich przyjaciele zza Buga odważyli się na taki czyn w chwili, kiedy polsko-rosyjska współpraca kwitła, bo przecież katastrofę spowodowali piloci, schodząc za nisko we mgle, co zostało wspólnie i w porozumieniu napiętnowane przez obie strony? Jak postąpiono z innymi ofiarami już wiemy z wcześniejszych ekshumacji – brudni, zabłoceni zostali wrzuceni do foliowych worków, ze śmieciami z moskiewskiego prosektorium, jako wiecznymi towarzyszami, bo różańce im ukradziono. Oto jest barbarzyństwo współczesnych bolszewików w pełnej odsłonie, bez retuszu. Zmienił się tylko rok w kalendarzu, ale mentalność pozostała ta sama. I ta sama ślepa nienawiść do „polskiego pana”.

Tak pohańbieni zmarli postanowili przemówić, a najmocniej przemówiła ta, którą jakiś czekista w napadzie szału, czy bestialskiej drwiny pozbawił twarzy. Anna Solidarność całe życie zabiegała o niepodległą Polskę, gardząc zdrajcami, nie godząc się na kompromisy z niedawnymi wrogami i sowieckimi pachołkami. I tym razem, już po śmierci pokazała nam, że zdrada i strach przed ludźmi pozbawionymi sumienia, nie może znaleźć usprawiedliwienia, że wina nie może pozostać bez kary, bo wtedy zło rośnie w siłę.

W czasie ekshumacji dzielny mecenas Hambura natrafił na nit z samolotu, który z niewiadomych przyczyn znalazł się w ciele ofiary. Nit, który ma za zadanie spajać elementy samolotu, wytrzymywać ogromne przeciążenia, turbulencje i zmiany ciśnień , pod wpływem nieznanego mechanizmu zachował się jak pocisk i wstrzelił się w ciało ofiary, by dopiero po dwóch latach wypaść na stole sekcyjnym.
Jednak nie tylko ten element stał się powodem narastającej paniki u wielu, stojących "po ciemniej stronie mocy", ale także tajemnicze ciemnoniebieskie przebarwienia, które odkryto na czaszce jednej z ekshumowanych ofiar.
Biegli z zakresu medycyny sądowej byli zaskoczeni tym faktem, nie byli w stanie, mimo wieloletniego doświadczenia, wskazać przyczyny ich powstania. Najprawdopodobniej nigdy nie badali ofiar pochodzących z katastrof spowodowanych eksplozją, a być może właśnie z takim przypadkiem mamy tutaj do czynienia? Zapytany o zdanie dr Andrzej Ossowski ze szczecińskiego Zakładu Medycyny Sądowej wyraził zdumienie faktem powstania na kości ciemnoniebieskich przebarwień:

„Przebarwienia kości się zdarzają, ale nie mam pojęcia, skąd ten ciemnogranatowy odcień, nie spotkałem się z czymś podobnym”.

Pod wpływem jakich czynników, czy substancji doszło do tak zaskakującej specjalistów reakcji chemicznej? Miejmy nadzieję, że wkrótce nauka dostarczy nam odpowiedzi.
Według informatora z otoczenia MSZ, do którego dotarli dziennikarze GPC identyfikacje i sekcje były mitem:

„Jak mi opowiadali konsulowie, identyfikacja ciał była mitem. Mówili, że tylko „klepali” pieczątki na zalutowanych trumnach, nie wiedząc, kto naprawdę znajduje się wewnątrz. Wyglądało to tak, jakby celowo odizolowano ich od wykonania tych czynności, by zbyt dużo nie widzieli”.

Czy właśnie z obawy przed baczniejszym przyglądaniem się ciałom przeprowadzano, wyglądające na niechlujne i chaotyczne, identyfikacje i sekcje? Czy dlatego utrudniano wykonywanie obowiązków konsulom RP w Moskwie? Czy dlatego opisy w dokumentacji medycznej nie zgadzają się ani ze stanem ofiary za życia, ani po śmierci? Czy było to robione w celu ukrycia czegoś, czego nigdy nasze oczy miały już nie oglądać? Prawda miała być zakopana i przykryta na wieki nie tylko grubą warstwą ziemi, ale przede wszystkim betonową warstwą kłamstwa. Jednak „oni” zapomnieli o starej, zawsze sprawdzającej się maksymie: „nie ma zbrodni doskonałej”.

http://niezalezna.pl/33548-czy-msz-z-pr ... i-swiadkow

http://www.pomniksmolensk.pl/news.php?readmore=2543

http://martynka78.salon24.pl/453383,kie ... ili#logged


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Zdziczenie
PostNapisane: 10 gru 2012, 07:31 
Offline
Moderator

Dołączył(a): 13 lip 2009, 09:25
Posty: 30441
Takiego poziomu urzędowego i społecznego zdziczenia nie obserwowaliśmy od czasów wojny i bezpośrednio powojennych.
PO, partia usłużna wobec naszych przyszłych zaborców, wyprowadza nas Polaków z przestrzeni ładu prawno - moralnego w otchłań wzajemnej wrogości, nienawiści i pogardy. Przygotowuje w ten sposób grunt pod oddanie nas jako bezsilnych i bezbronnych pod obce panowanie i obcą przemoc.


Profanacja narodowej świętości

Z o. prof. Zachariaszem Jabłońskim OSPPE, definitorem generalnym Zakonu Paulinów, rozmawia Małgorzata Bochenek

Po wielkich uroczystościach Niepokalanego Poczęcia Najświętszej Maryi Panny doszło na Jasnej Górze do niespotykanego w dziejach Polski aktu świętokradztwa.
- To bardzo bolesne wydarzenie. W dziejach istnienia Jasnej Góry na szczęście nie było wielu profanacji Obrazu. W 1430 r. został wyrwany z ram i uprowadzony. W 1909 r. skradziono korony i suknie zdobiące Matkę Bożą. Ale takiego zamachu wprost na Obraz nie było.

To, co się wczoraj wydarzyło, to pierwsza od 1430 r. profanacja?
- Tak, wcześniej bezpośredniego ataku, aby chciano obraz zniszczyć, nie było. W chwilach wyjątkowego zagrożenia staraliśmy się szczególnie ostrożnie chronić Obraz, np. w czasie II wojny światowej przez kilka lat wystawiana była kopia Obrazu, a Cudowną Ikonę przechowywaliśmy w ukryciu. W czasach komunistycznych aż takich działań asekuracyjnych nie podejmowaliśmy, zachowywaliśmy ostrożność, ale Cudowny Obraz był wyjmowany tylko w celu jego konserwacji. Miały miejsce różne próby kradzieży, ale to dotyczyło wotów, stosunkowo drobnych rzeczy w porównaniu z atakiem na największą świętość, na Wizerunek Matki Bożej Królowej Polski. Nie wiemy, czy to jest decyzja bezpośrednia tego przestępcy, czy może działał pod wpływem pewnych sił, które wciąż pokazują, że nie liczą się z najważniejszymi i największymi dla naszego Narodu świętościami. To mogą być korzenie bardzo głębokie.

Nie da się ukryć, że odpowiedzialność za to, co się stało, spada na wszystkich, którzy rozpętali i przyzwolili na wojnę z krzyżem, z Biblią, z Kościołem.
- W Polsce stworzono wrogi klimat. Słyszę od posłów, że nawet przed wejściem do kaplicy sejmowej urządzane są "happeningi", umieszczane są napisy "złodzieje". Na teren Sejmu nie wchodzą ulicznicy. Jeżeli posłowie prezentują takie zachowania, to działa destrukcyjnie i może niektórych ośmielać. To, co się wydarzyło, trzeba odczytywać jako wezwanie do weryfikowania naszej maryjności. Ona musi być bardziej intensywna, nastawiona na konfrontację ze złem, które przyjmuje różne formy.

Dziękuję za rozmowę.
Małgorzata Bochenek

http://www.naszdziennik.pl/wiara-koscio ... tosci.html


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Zdziczenie
PostNapisane: 04 sty 2013, 07:08 
Offline
Moderator

Dołączył(a): 13 lip 2009, 09:25
Posty: 30441
Kolejna profanacja na cmentarzu

MJ, KAI

Nieznani sprawcy sprofanowali 20 nagrobnych płyt i figur na cmentarzu parafialnym w łódzkich Łagiewnikach. Sprawą zajmuje się policja. Do dewastacji nekropolii doszło dwukrotnie. Jak mówi proboszcz łagiewnickiej parafii św. Antoniego o. Ireneusz Klimczyk, franciszkanin, w nocy z 27 na 28 grudnia sprofanowano 11 nagrobków, między innymi figurę świętego Franciszka, którą wandale wymalowali niebieską farbą, i figurę Matki Bożej, którą dodatkowo obrzucili błotem. – Całe tablice i płyta były zamalowane niebieską farbą w aerozolu. To musiało się stać po drugim święcie, bo 26 grudnia byłam na grobie męża i wszystko było w porządku – opowiada Stefania Stefańska.

Do drugiej dewastacji doszło w noc sylwestrową. Wtedy wandale użyli czerwonej farby i zabrudzili nią 8 innych nagrobków – w starej i nowej części cmentarza.

6 stycznia w łagiewnickim kościele św. Antoniego odbędą się modlitwy ekspiacyjne za te wydarzenia.

http://www.naszdziennik.pl/wp/19892,kol ... tarzu.html


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Zdziczenie
PostNapisane: 24 sty 2013, 11:44 
Offline
Moderator

Dołączył(a): 13 lip 2009, 09:25
Posty: 30441
Oto króciutki przykład zdziczenia ludzkiego. Jednak ta forma niebytu intelektualno - duchowego jest pociągającym przykładem dla wychowanych na "kulturze" III RP, lemingów. Tak wygląda proszę Państwa współczesna ideologia lewacka, która jest jednocześnie ... rozrywką .... współczesnego idioty

Taki job, panie Hiob

Ja tylko krotko, bo co prawda leze juz w lozku i bateria w tablecie sie konczy, ale wlasnie przeczytalem, ze pisarz Coryllus doniosl koledze Osiejukowi z wyrazna satysfakcja, ze uwazam ich obu za potencjalnie niebezpiecznych, co zreszta faktycznie niedawno napisalem.

Na czym polega to potencjalne niebezpieczenstwo dosc dobrze pokazuje ostatnia notka Toyaha, w ktorej porownuje on Jaroslawa Kaczynskiego do biblijnej postaci Hioba.
Co prawda Hiob stoi znacznie nizej w hierarchi niz Zbawiciel, ale za to pewnie jest blizszy mentalnie Toyahowi i stad to porownanie. Piszac "mentalnie" mam oczywiscie na mysli los, ktory jak wiemy ciezko doswiadcza tez Toyaha, choc chyba nie lata samolotem z Katowic do klubu Ronina, wiec na prawdziwa martyrologie jeszcze nie ma szans.

To ja moze tylko przypomne w tym kontekscie o dupie zony Lota, ktora zamieniona w slup soli jednak nie przestala byc przeciez zona, a takze matka.

Wiec moj drogi Krzysiu pamietaj, ze lizanie Jarka tu czy tam tez moze zostawic w ustach slony smak i liszaje na jezyku, ktorych nie usunie nawet sprawny egzorcysta po znajomosci.

To juz chyba lepiej calowac prosto w usta, z jezyczkiem, czego zyczy Ci Twoj fan, Pantryjota, konczacy pobyt w sanatorium, na ktore bylo go stac bez zebrania.

A gdyby ktos jednak nie rozumial,na czym polega potencjalne niebezpieczenstwo porownywania Kaczynskiego do Hioba, to wyjasniam, ze mniej wiecej na tym, czym byloby porownywanie tandemu Toyah-Coryllus do jakiegos uznanego pisarza. Po prostu mozna umrzec ze smiechu, a przeciez to nie jest smierc godna patrioty.

http://pantryjota.salon24.pl/481236,taki-job-panie-hiob


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Zdziczenie
PostNapisane: 11 kwi 2013, 21:31 
Offline
Moderator

Dołączył(a): 13 lip 2009, 09:25
Posty: 30441
Zdziczenie to wyobcowanie się z kultury, to powrót do stanu (okresu) przedkulturowego.
Wybrani przez Polaków włodarze Polski coraz wyraźniej odrzucają naszą kulturę, nasze tradycje i próbują nas co najwyżej zgenderować i upokorzyć drwiną i przemocą. Jedyne co potrafią to okłamać, okraść i zaciągnąć nas prawną przemocą w genderowe szambo i kazać nam się w nim tarzać.


Zaniechanie i... Mickiewicz

Zaniechanie … ?

Czekałem z publikacją wiersza cały rok… Dziś, 10 kwietnia 2013 r. o świcie, (o 5 rano - trzy godziny nawet przed czasem?) ktoś znów jako pierwszy poleciał – na cmentarz by świętować Rocznicę… To piękny przykład patriotyzmu… chociaż – gdyby z taką samą pilnością i obowiązkowością zbierano się do przywiezienia do kraju wraku Tu-101 M i dowodów Prawdy – z całą pewnością wiedzielibyśmy, że to nie ludzie, nie garstka kłamców i armia socjotechników, a jakieś obce kosmiczne Fatum deprecjonuje znaczenie dla Narodu tragedii która go dotknęła… choćby przez wyśmiewanie faktów, wyników rzetelnych badań niezależnych ekspertów, prowokowanie kłótni i demagogię, podłość, rzucanie oszczerstw na żywych i zmarłych,"dziennikarstwo", mnóstwo pozornych, nie przynoszących efektu działań, zaniedbań i zaniechań…

Jest rok 2012, dwa lata po „katastrofie” Cytat z Wiadomosci Onet.pl:
" ... W tym roku (2012) nie dojdzie do uroczystości państwowych w Katyniu… Ceremonii państwowych w Katyniu nie organizuje Rada Ochrony Pamięci Walk i Męczeństwa… Również urzędy administracji państwowej nic nie wiedzą albo – pytane – odsyłają gdzie indziej. Milczy też kancelaria premiera… Prezes Federacji Rodzin Katyńskich (…) przyznaje, że w tym roku nie przewiduje kwietniowej pielgrzymki rodzin do Katynia… Nie ma również żadnej zapowiedzi, by odbyły się obchody drugiej rocznicy tragicznego wypadku prezydenckiego Tu-154M pod Smoleńskiem…"


============ a tu cytat z artykułu potalu dziennikarzy Salon24.pl

„Jeśli zapomnę o nich – ty, Boże na niebie, zapomnij o mnie" - zapisał Adam Mickiewicz w „Dziadach”…

_______________________________________________________

To był Wieszcz… nie jakiś tam zapominalski …..

Polacy o szacunku do Prawdy, o Honorze i swojej Historii nie zapomną na pewno, ale co z tymi, którzy w imieniu państwa polskiego przez Polaków zostali wybrani by ich reprezentować? Czy wolno im zapomnieć lub pamiętać co drugi rok…?

... a może nie lubią, nie znają lub nie chcą znać Mickiewicza...?

========================== MKD - Maciej Krzysztof Dąbrowski

Zapomnieć nam o Katyniu?
Zapomnieć nam o Smoleńsku?
Zapomnieć o kłamstwie, zbrodni,
bo komuś tam jest wygodniej
zapomnieć o kościach Przodków,
bo Kain Historię naszą, i dziewictwo i Dziedzictwo
topić chce w wychodku?

Zapomnieć nam w tym ferworze,
że o doby każdej porze,
w każdym kraju i zwyczaju,
czy kultura, czy świat dziki
poprzez wszystkie południki
- gardzą zdradą społeczeństwa
doceniając męstwo?

Zbrodnie ścigać wciąż niezłomnie,
czy też – przełknąć wstyd, zapomnieć,
kłamstwem rządzić się, nierządem,
„rozgrzewanym” sądzić sądem”?
Prawda zawsze dla Narodu
źródłem życiodajnej wody;
dla Kaina – klęską!

Zapomnieć, bo „nocna zmiana”
po bankietach rozhulana
twierdzi – przyszłość lśni świetlana?
Gdy nam Prawda zakazana -
gdy iluzją okrzyczana
w mediach i cud-przepowiedniach
Ziemia Obiecana…

………………………………

Zapomnieć nam o Katyniu?
Zapomnieć nam o Smoleńsku?
Zapomnieć nam jeszcze może
o Godności? O Honorze? O Ojczyźnie? Nie daj Boże!
Nie doczeka Kain tego.
Prawda w glorii wstanie z grobu!
Wyzwoli od Złego!

.
_________________________________ mkd ___ III 2012

Przedruk z MKD Poezje> All rights reserved!

http://lubczasopismo.salon24.pl/aelita/ ... mickiewicz


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Zdziczenie
PostNapisane: 16 kwi 2013, 13:21 
Offline
Moderator

Dołączył(a): 13 lip 2009, 12:02
Posty: 37605
http://www.michalkiewicz.pl/tekst.php?tekst=2788

Zdziczenie w Polsce nie jest naturalne - jest ono nachalnie narzucane przez rząd oraz niemieckie i żydowskie media w Polsce.

Kopia artykułu:

Zamiast Drogi Krzyżowej - instruktaż kurewski
Komentarz • serwis „Prawy.pl” (prawy.pl) • 2 kwietnia 2013

Żydowska gazeta dla Polaków, czyli organ prasowy pana red. Adama Michnika, piórem pani redaktor Aleksandry nomen omen Pezdy daje upust serdecznej trosce pedagogicznej - czy mianowicie uczestnictwo młodzieży, a zwłaszcza dzieci w uroczystościach „Drogi Krzyżowej” nie przyprawi ich o traumę i trwale nie wypaczy im charakterów. Nietrudno domyślić się, co jest głównym, chociaż nie wyrażonym werbalnie, powodem tej troski. Nabożeństwo „Drogi Krzyżowej” pozwala każdemu spostrzegawczemu człowiekowi zorientować się w żydowskim fanatyzmie i nieubłaganej mściwości. Nic dziwnego, że żydowska gazeta dla Polaków wolałaby uchronić młode pokolenia mniej wartościowych narodów tubylczych przed zorientowaniem się w tych wszystkich sprawach - chociaż oczywiście nie może tego powiedzieć expressis verbis, wobec czego pani red. Aleksandra nomen omen Pezda daje upust obłudnej trosce o wspomnianą traumę i wypaczenia charakteru.
Ciekawe, że ta sama żydowska gazeta dla Polaków nie tylko nie ma wątpliwości, ale gorliwie wspiera próby narzucenia młodzieży, a nawet dzieciom szkolnym tak zwanej „edukacji seksualnej”. Właśnie dostałem program zajęć z tej „edukacji” i po uważnym zapoznaniu się z nim, nie mam najmniejszych wątpliwości, że chodzi o zwyczajny instruktaż kurewski w wykonaniu specjalnej ekipy „edukatorów” - już uprzednio przez kogoś przeszkolonych. Warto zwrócić uwagę, że to właśnie żydowska gazeta dla Polaków wspiera takie inicjatywy.
Skłania to do podejrzeń, że środowiska żydowskie, które w naszym nieszczęśliwym kraju, na skutek splotu zagadkowych okoliczności uzyskały w ostatnich latach nieproporcjonalny wpływ na życie publiczne, a zwłaszcza - media i inne środowiska opiniotwórcze, zainteresowane są w demoralizowaniu młodzieży krajów swego osiedlenia, by mniej wartościowe narody tubylcze doprowadzić do stanu bezbronności wobec majątkowych roszczeń żydowskich grandziarzy, próbujących w ten sposób stworzyć warunki sprzyjające uzyskaniu politycznego panowania nad nimi i ich bezlitosnego eksploatowania.

Stanisław Michalkiewicz


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Zdziczenie
PostNapisane: 17 kwi 2013, 17:44 
Offline
Moderator

Dołączył(a): 13 lip 2009, 12:02
Posty: 37605
http://wpolityce.pl/artykuly/50556-najp ... tyce.pl%29

Najpierw podarła zdjęcie papieża, teraz chce koncertować we Wrocławiu. Katolicy mówią "NIE"!

A PO mówi tak.

Przypomnijmy, że O’Connor 3 października 1992 w trakcie programu Saturday Night Live emitowanego na żywo w amerykańskiej telewizji NBC publicznie podarła zdjęcie Jana Pawła II.

I to wystarczy, by nigdy nie miała prawa wjazdu do Polski. Ale Polska jest w niewoli i na nic protesty niewolników. Najpierw trzeba odrzucić okupantów od wysokich stanowisk w administracji, a dopiero potem można będzie nie dopuszczać takiej dziczy jak te O'Connory do Polski.

Póki co, okupant celowo będzie nam te O'Connory spraszał, by szydzić sobie z nas.


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Zdziczenie
PostNapisane: 23 kwi 2013, 06:02 
Offline
Moderator

Dołączył(a): 13 lip 2009, 09:25
Posty: 30441
Paradygmat kozła ofiarnego

Społeczne lekceważenie ofiary życia żołnierza rodzi negatywne skutki dla rodziny. W przypadku ofiar takich jak załoga rozbitego w Smoleńsku Tu-154M dochodzi jeszcze atmosfera nagonki i oskarżeń.

– Kiedy coś się wydarzy, zaczyna się szukać winnych. Próbuje się znaleźć kozła ofiarnego. Nawet nie po to, żeby go ukarać, ale by zmniejszyć poczucie własnej winy i zaniedbań w systemie – mówi dr Radosław Tworus, kierownik Kliniki Psychiatrii i Stresu Bojowego Wojskowego Instytutu Medycznego w Warszawie. To zespół tej kliniki pracuje nad profilem psychologicznym załogi Tu-154M, zleconym przez prokuraturę.

Rodziny poległych na służbie polskich żołnierzy z goryczą patrzą na rangę nadawaną pamięci o ich kolegach w armiach państw Zachodu. W Stanach Zjednoczonych czy Wielkiej Brytanii bliscy tych, którzy oddali życie za ojczyznę, bez względu na czas i okoliczności są otaczani troską państwa, cieszą się społecznym uznaniem, ku ich czci są organizowane uroczystości z udziałem najwyższych władz. W Polsce ofiara tych, którym już nie było dane wrócić z misji, jest niedoceniana.

– Inaczej przeżywają żałobę matki i żony żołnierzy. Rodzi się potrzeba sublimacji tego zdarzenia. Przecież on nie mógł zginąć niepotrzebnie. Jeśli zginął, to ma to jakiś sens. Pojechał tam nie jako najemnik, żeby się dorobić, ale jako reprezentant państwa z woli jego najwyższych władz. A więc nie może to być ani zapomniane, ani strywializowane. W Polsce te misje nie są traktowane w kategoriach racji stanu, a przecież oni walczą także w polskim interesie, chociaż nie tak bezpośrednio. To, że starają się wykonywać jak najlepiej swoją pracę, nie wystarczy – mówią psychiatrzy wojskowi, na co dzień udzielający pomocy żołnierzom i ich rodzinom. To samo dotyczy osób, które wprawdzie wracają żywe, ale z poważnymi problemami i urazami.

MON tnie program
Sami żołnierze rzadko używają górnolotnych określeń takich jak „służba Polsce”, ale żal im, że w odbiorze społecznym nie ma to takiego wydźwięku. – Nagła strata osoby młodej jest odbierana zawsze przez rodziny podobnie. Oczywiście ma znaczenie, w jakich okolicznościach zginął, że zginął w walce, w jakiejś słusznej sprawie. Niedocenianie jego ofiary wywołuje równie przykre skutki u rodzin – tłumaczy dr Radosław Tworus. W przypadku takich ofiar jak załoga rozbitego w Smoleńsku Tu-154M dochodzi jeszcze atmosfera nagonki i oskarżeń o złe przygotowanie, błędy czy wręcz spowodowanie katastrofy.

W 2010 r. rząd wydał rozporządzenie „Narodowy Program Zdrowia Psychicznego” na pięć lat. Jeden z segmentów tego programu należy do właściwości ministra obrony narodowej. – W jego ramach zarezerwowano środki w wysokości jednego miliona złotych rocznie, z czego 250 tys. na inwestycje, a 750 tys. na prewencję, badania zagrożeń, epidemiologii samobójstw, zaburzeń depresyjnych itd. – mówi założyciel kliniki płk prof. Stanisław Ilnicki. Okazuje się jednak, że w 2011 r. z tej kwoty nie wydano ani złotówki. W następnym roku klinika Ilnickiego uzyskała pewną sumę na kurs dla psychologów, lekarzy i kapelanów wojskowych. Udało się odbyć tylko jeden turnus, mimo ogromnej popularności resort zablokował program.

Dłuższa nieobecność w domu żołnierza – syna, męża i ojca – może wpłynąć na rodzinę dezintegrująco. Po powrocie z misji potrzebna jest odbudowa związku. – Spotykają się ludzie, którzy patrzą na siebie innymi oczami. Powrót do domu to nie jest przejście z pokoju do pokoju, ale do zupełnie innych konstelacji zdarzeń, wartości, sytuacji, ludzi – wyjaśnia profesor Ilnicki. Stres bojowy występuje u wszystkich uczestników misji bojowych w różnym nasileniu. Jego źródłem są czynniki stresogenne (stresory) występujące w strefie działań wojennych: lęk przed zranieniem, śmiercią, trudne warunki klimatyczne, obce kulturowo środowisko, tęsknota za rodziną, obciążenia związane z misją, wysiłkiem, niedoborem snu. Gdy działanie tych bodźców przekroczy możliwości adaptacyjne żołnierza, pojawia się u niego tzw. stres traumatyczny, forma urazu bojowego. Jego następstwem jest zespół stresu potraumatycznego (PTSD). Jego główne objawy to uporczywe reminiscencje związane z traumatycznym przeżyciem, koszmary senne, unikanie rozmów i sytuacji, które przypominają doznany uraz. Szczególnie przykre dla bliskich są wahania nastroju żołnierza, drażliwość, wybuchy złości, agresji, nadużywanie alkoholu.

Rodzina żołnierza lub weterana nie potrafi zazwyczaj właściwie ocenić jego zmienionego zachowania, jest skłonna obwiniać się o niewłaściwą opiekę nad nim, podczas gdy bliscy są zupełnie niewinni, a chodzi o problem wymagający profesjonalnej interwencji psychiatry, często połączonej z pobytem w specjalistycznym ośrodku zamkniętym. Pomocy według szacunków specjalistów potrzebuje 5-10 proc. żołnierzy po misjach bojowych za granicą.

Problemem tego rodzaju zaburzenia jest uporczywa negacja zauważanej przez najbliższych nieprawidłowości zachowania i oskarżanie ich. – Często żołnierz trafia do kliniki, gdy objawy się nasilą, gdy nie może już normalnie funkcjonować. Niekiedy dopiero pod groźbą żony, że jeśli nie podejmie leczenia, małżeństwo się rozpadnie – opowiada prof. Ilnicki. W takich sytuacjach pomocy psychologicznej potrzebują też rodziny.

Żołnierze rzadko zgłaszają się ze swoimi problemami do psychologów we własnych jednostkach z obawy o obmowę i stygmatyzację w małych środowiskach niewielkich społeczności, na przykład garnizonów leśnych. Zaledwie 2 proc. żołnierzy po stwierdzeniu objawów PTSD samodzielnie deklaruje chęć poddania się terapii. Wynika to z mentalności wojskowych. – Żołnierz jest twardy. Do słabości przyznają się tylko ci, którzy się do niczego nie nadają. Ma zapewnić opiekę społeczeństwu, rodzinie, a nie zajmować swoimi słabościami, według takich zasad są wychowywani – mówi dr Tworus.

Cień wojownika
Odrębnym zagadnieniem są problemy psychiczne weteranów. – Jesteśmy u progu problemów, z którymi mają do czynienia inne kraje w większej skali. Już teraz perspektywy życiowe postrzegane przez żołnierzy są gorsze niż średnie dla ich populacji – ocenia Stanisław Ilnicki. Wiąże się to m.in. ze zbliżaniem się końca dwunastoletniego kontraktu u pierwszych roczników korpusu szeregowych zawodowych. – Człowiek nagle z wysoko wyspecjalizowanego i cenionego fachowca w wykonywaniu zadań za granicą musi zetknąć się ze środowiskiem cywilnym. Przez 12 lat nie martwił się o swoją przyszłość i funkcjonowanie swoje i rodziny, nagle zderza się z brutalną rzeczywistością rynku pracy. I z tego supermana, wojownika zostają tylko wspomnienia, a w życiu następuje zagubienie – mówi mł. chor. sztabowy w stanie spoczynku Tomasz Kloc, prezes Stowarzyszenia Rannych i Poszkodowanych w Misjach poza Granicami Kraju.

Resort obrony tych zagrożeń zdaje się nie widzieć. Samobójstwa poza służbą i po jej zakończeniu nie są przedmiotem badań ani zainteresowania odpowiednich komórek MON. Doktor Tworus ma nadzieję na powstanie narodowego programu opieki nad weteranami i ich rodzinami, z czym wiązałoby się uruchomienie pewnych środków. – Ustawa o weteranach w przypadku psychiatrii w ogóle się nie sprawdza – zaznacza. – Przykro nam z tego powodu. To nie jest tak, że żołnierz to jest tylko ten w mundurze, w trakcie służby zawodowej. To także ten w rezerwie, w stanie spoczynku. Wojskowa administracja powinna się nimi interesować, odnotowywać każdy incydent, przypadek samobójstwa i je analizować – dodaje Tomasz Kloc. To pozwoliłoby poznać realną skalę zjawiska. – Musimy wiedzieć, jakie są rzeczywiste koszty wojny. Nie tylko zabici, ranni, ale też skutki społeczne – podsumowuje prof. Stanisław Ilnicki.

Po likwidacji służby zasadniczej ogólna średnia ilość samobójstw spadła z 17 do 11 przypadków rocznie, czyli mniej niż wśród cywilów w tym samym wieku. Jednak obecnie są to niemal wyłączne żołnierze po jednej lub kilku misjach zagranicznych. Statystyka nie obejmuje weteranów po zakończeniu służby.

– Do 2009 r. śledztwa w sprawie nagłych śmierci prowadziły prokuratury wojskowe. Prokuratury wojskowe z racji zainteresowań pozaprocesowych (w tym profilaktycznych) starały się dociec, na ile to jest możliwe, etiologii zdarzenia: motywów, okoliczności. Obecnie, jeżeli samobójstwo ma miejsce poza jednostką wojskową, śledztwa prowadzą prokuratury cywilne, które trzymają się ściśle przepisów, to znaczy chodzi im tylko o to, czy ktoś pomagał, podżegał do samobójstwa. Nie dociekają głębszych przyczyn. Nie przesłuchują nawet dowódcy jednostki czy psychologa jednostki. A to, że nie było przestępstwa, nie zamyka sprawy – tłumaczy profesor Ilnicki. Klinika prowadzi badania tych zjawisk, także dla celów związanych z postępowaniami odszkodowawczymi względem wojska. Wkrótce ma przy niej powstać Oddział Ekspertyz Psychiatrycznych i Psychologicznych. W zakresie badania przypadków samobójstw Naczelna Prokuratura Wojskowa udzieliła mu już pewnych pełnomocnictw.

Piotr Falkowski

http://www.naszdziennik.pl/polska-kraj/ ... rnego.html


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Zdziczenie
PostNapisane: 16 cze 2013, 00:12 
Offline
Moderator

Dołączył(a): 13 lip 2009, 12:02
Posty: 37605
http://www.pis.org.pl/article.php?id=21796

Wsadzanie do więzień za długi to przejaw skrajnego barbarzyństwa.

Kopia artykułu:

Chory na raka w więzieniu za 600 zł
10.06.2013 | W prasie

Cierpiący na raka Marian Dąbek siedzi w więzieniu, bo nie stać go na zapłatę 600 zł grzywny. Ten niemal 60-letni mężczyzna został osądzony za zarysowanie samochodu. Tymczasem generał Czesław Kiszczak nie może odpowiadać przed sądem za masakrę w kopalni „Wujek” w 1981 r., a generał Wojciech Jaruzelski za wprowadzenie stanu wojennego. Sąd twierdzi, że są zbyt chorzy, by uczestniczyć w procesie.

„Marian siedzi w jednej celi z dwoma przestępcami. Jest przygnębiony, bardzo źle się czuje. Obawia się, co będzie z jego chemioterapią. Termin ma na początku przyszłego miesiąca” – mówi „Gazecie Polskiej Codziennie” Barbara Nurska, siostra pana Dąbka. Mężczyzna ma raka. Lekarze usunęli mu, a następnie rekonstruowali część twarzy. Sam zabieg chirurgiczny nie wystarczył. Konieczne jest dalsze leczenie.

Zobacz więcej
Wojciech Kamiński
Gazeta Polska Codziennie


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Zdziczenie
PostNapisane: 16 cze 2013, 11:13 
Offline
Moderator

Dołączył(a): 13 lip 2009, 12:02
Posty: 37605
http://info-horyzont.pl/czy-beda-sluby- ... etami.html

Czy będą śluby ze zwierzętami!?

Będą - to jedna z rzeczy, których można być pewnym na tym świecie na 100%.

Sodoma i Gomora były w czasach kamienia łupanego. Dziś ludzkość przemocą zawracana jest do jaskiń.


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Zdziczenie
PostNapisane: 18 cze 2013, 08:28 
Offline
Moderator

Dołączył(a): 13 lip 2009, 09:25
Posty: 30441
Gender na KUL. Biskup Mering pyta rektora uczelni

Opisywane przez portal PCh24.pl rosnące wpływy gender-rewolucji na Katolickim Uniwersytecie Lubelskim zwróciły uwagę biskupa włocławskiego Wiesława Meringa. W związku z doniesieniami medialnymi ksiądz biskup wystosował zapytanie skierowane do ks. prof. Antoniego Dębińskiego, rektora KUL.

„W związku z doniesieniami prasowymi o wprowadzeniu na Katolickim Uniwersytecie Lubelskim oferty wykładu „GENDER: feminizm, queer studies, men’s studies”, uprzejmie proszę o pilne wyjaśnienie sprawy, a zwłaszcza o odpowiedź, czy program został przygotowany we współpracy z ośrodkiem Brama Grodzka – Teatr NN, czyli środowiskiem bliskim „Krytyce Politycznej” i skrajnej lewicy. Będę zobowiązany za dołączenie programu planowanych wykładów” – pyta ksiądz biskup Mering.

O wspomnianym ośrodku Brama Grodzka pisaliśmy w artykule „Gender na KUL”. Ośrodek jest promowany przez takie media i środowiska jak „Gazeta Wyborcza”, czy krąg „Krytyki Politycznej”. „GW” pisze o nim, że jest znany z „nieszablonowych akcji kulturalnych”, zaś w „Krytyce Politycznej” ośrodek był chwalony m. in. za ekspozycję malarstwa Józefa Czechowicza. Dla „Krytyki” ważne jest to dlatego, że był on „gejem”. Ośrodek współpracuje też z Klubem Krytyki Politycznej w Lublinie.

Brama Grodzka wydaje kwartalnik „Scriptores”. Możemy w nim znaleźć nie tylko teksty księży czy śp. abp. Życińskiego, ale także rozmowy z takimi postaciami lewicy jak Zygmunt Baumann, Aleksander Małachowski, czy postkomunistka Izabella Sierakowska.

Ksiądz Biskup Wiesław Mering oczekuje odpowiedzi od rektora KUL, gdyż zamierza on „poruszyć problem na najbliższym zebraniu Konferencji Episkopatu Polski w Krakowie”.

Źródło: diecezja.wloclawek.pl

http://www.pch24.pl/gender-na-kul--bisk ... 670,i.html


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Zdziczenie
PostNapisane: 20 cze 2013, 05:32 
Offline
Moderator

Dołączył(a): 13 lip 2009, 09:25
Posty: 30441
Wymijające wyjaśnienia

Wyjaśnienia dotyczące planowanych na Katolickim Uniwersytecie Lubelskim Jana Pawła II wykładów poświęconych tematyce gender złożyli rektor uczelni ks. prof. Antoni Dębiński, jak też Instytut Filologii Polskiej, który w ramach „Teksty kultury i animacja sieci” chce prowadzić wykłady „Gender: feminizm, queer studies, men’s studies”.

Niestety, oświadczenia nie uspokajają i nie rozwiewają wątpliwości ks. bp. Wiesława Meringa, przewodniczącego Rady ds. Kultury i Ochrony Dziedzictwa Kulturowego KEP, który w specjalnym liście do rektora uczelni prosił o wyjaśnienia.

„Obowiązkiem uniwersytetu, zwłaszcza uniwersytetu katolickiego, jest analizowanie ważnych wątków dyskursu publicznego w sposób zorganizowany i usystematyzowany. W ten sposób przygotowujemy naszych studentów do krytycznego i dojrzałego uczestniczenia w życiu społecznym” – napisał ks. prof. dr hab. Antoni Dębiński w swojej odpowiedzi do ks. bp. Wiesława Meringa.

– Zgodziłbym się z tym, gdyby ksiądz rektor dodał, że są to krytyczne badania – komentuje odpowiedź księdza rektora dla „Naszego Dziennika” ks. bp Mering.

Polemizuje z tezą księdza rektora, który pisze, iż zadaniem uniwersytetu jest podejmowanie badań naukowych nad współczesnymi zjawiskami kulturowymi, a wśród nich także badań nad ideologią gender.

– Tu trzeba zapytać, co to jest współczesna kultura, bo dziś kulturą nazywa się przepiękną muzykę Wojciecha Kilara i kobietę, która obiera ziemniaki, a także profanowanie symboli religijnych – kontestuje ksiądz biskup.

Zaznacza, że kultura ma dziś różne znaczenie, jest w kryzysie i często przestaje służyć dobru i pięknu.

– Inaczej niż ksiądz rektor rozumiem także zadanie uniwersytetu katolickiego. Dla mnie jego zadaniem jest przede wszystkim szerzenie Ewangelii i wierność Chrystusowi. Szerzenie i omawianie ideologii gender podejmowane jest już naprawdę na wielu uczelniach i KUL nie musi tego robić – podkreśla ks. bp Mering.

Niepokój przewodniczącego Rady ds. Kultury i Ochrony Dziedzictwa Kulturowego wzbudziła także odpowiedź Instytutu Filologii Polskiej KUL, który organizuje zajęcia z zakresu gender.

Czytamy w niej: „Ośrodek ’Brama Grodzka-Teatr NN’, o który pyta w swoim liście Jego Ekscelencja, współpracuje z Instytutem Filologii Polskiej KUL w przygotowaniu projektu studiów ’Teksty kultury i animacja sieci’ zarówno merytorycznie, jak i organizacyjnie. Uważamy tę współpracę za niezwykle cenną i poczytujemy ją sobie za zaszczyt”.

– Wiemy, że w tym środowisku są ludzie, którzy promują zupełnie inny punkt widzenia niż chrześcijański. Można więc pytać, dlaczego Kościół szuka tam wsparcia i pomocy? – zastanawia się ks. bp Mering.

Dodaje, że jeśli jakiemuś środowisku przychylna jest „Gazeta Wyborcza” czy „Krytyka Polityczna”, to ludziom Kościoła powinno włączać się światło ostrzegawcze. – Na tej uczelni wykładał bł. Jan Paweł II i wielu wspaniałych wykładowców. Ta uczelnia nosi jego imię. To zobowiązuje – zaznacza. Jednocześnie zadaje pytanie, czy jest roztropne, by w ogóle podejmować – i to z tak podejrzanym środowiskiem – temat gender.

– Już samo kojarzenie ideologii gender z uniwersytetem katolickim jest dla mnie bolesne, zwłaszcza że sam jestem jego absolwentem, tam uczyłem się mojego rozumienia chrześcijaństwa, tam spotykałem wielkich mistrzów mojej życiowej drogi, zaczynając od kard. Wyszyńskiego – mówi ksiądz biskup. Wyraża ubolewanie, że teraz rozmaite „genderciotki” wkraczają na KUL i mimo że uczelnia nie aprobuje ich poglądów, to jednak podejmuje badania z „niezbyt chrześcijańskimi współpartnerami”.

„Nasz Dziennik”, chcąc wyjaśnić wątpliwości, zapytał organizatorów studiów: profesor Mirosławę Hanusiewicz-Lavallee i profesora Andrzeja Tyszczyka, o to, czy już dziś wiadomo, jaki będzie szczegółowy ich program. „Szczegółowy program będzie przygotowany i udostępniony we wrześniu 2015 roku, czyli w roku, w którym wykład jest planowany” – czytamy w odpowiedzi, jaką w imieniu profesorów skierowała do nas rzecznik KUL.

Z odpowiedzi na nasze pytania, skąd w ogóle pomysł wykładów i jaki jest ich cel, dowiedzieliśmy się, że w opracowaniu programu nowego kierunku studiów teksty kultury i animacja sieci ich organizatorzy inspirowali się doświadczeniami innych uniwersytetów prowadzących podobne kierunki, zwłaszcza Uniwersytetu Jagiellońskiego (który prowadzi kierunek teksty kultury). „Z drugiej strony wagę problematyki genderowej dla zrozumienia współczesnej kultury podkreśla fakt, że także Wyższa Szkoła Kultury Społecznej i Medialnej w Toruniu organizuje odrębne sympozja poświęcone tym zagadnieniom, ’by znać rzeczywistość, w której przyszło nam żyć’” – napisano w enigmatycznej odpowiedzi.

Profesorowie zapewniają, że wykładowcami będą pracownicy Instytutu Filologii Polskiej, Katedry Teorii i Antropologii Literatury, którzy powyższą problematykę uwzględniają w wykładach na temat współczesnych badań literackich i kontekstów kulturowych literatury.

„Decyzje o obsadzie danych zajęć zapadają w roku poprzedzającym rok akademicki (w tym wypadku będzie to wiosna 2015 roku), w którym wykład jest przewidziany (a ten 30-godzinny wykład przewidziany jest w roku akademickim 2015/2016)” – poinformowano nas.

Na nasze pytanie o udział w przedsięwzięciu Ośrodka „Brama Grodzka-Teatr NN” uzyskaliśmy odpowiedź, że „ma on największe doświadczenie w zakresie realizacji dużych projektów kulturowych spośród wszystkich instytucji kultury w Lublinie, dysponuje także odpowiednią infrastrukturą. Nie ma podstaw, by kwestionować zarówno kompetencje Ośrodka, jak i jego wiarygodność”. Jak dowiedzieliśmy się, zajęcia z gender, podobnie jak wszystkie inne zajęcia na KUL, są finansowane z budżetu państwa. Tak więc do edukacji z zakresu gender mielibyśmy dopłacać my wszyscy.

Małgorzata Pabis

http://www.naszdziennik.pl/wiara-koscio ... ienia.html


Góra
 Zobacz profil  
 
Wyświetl posty nie starsze niż:  Sortuj wg  
Utwórz nowy wątek Odpowiedz w wątku  [ Posty: 143 ]  Przejdź na stronę Poprzednia strona  1 ... 3, 4, 5, 6, 7, 8, 9, 10  Następna strona

Wszystkie czasy w strefie UTC + 1


Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zalogowanych użytkowników i 13 gości


Nie możesz rozpoczynać nowych wątków
Nie możesz odpowiadać w wątkach
Nie możesz edytować swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz dodawać załączników

Szukaj:
Skocz do:  
 cron
Powered by phpBB © 2000, 2002, 2005, 2007 phpBB Group
Przyjazne użytkownikom polskie wsparcie phpBB3 - phpBB3.PL
Nasi przyjaciele: Strony Patriotyczne
Linki pozycjonujące: Fenster aus Polen / Schüco Fenster / Drutex Fenster / Fenster Preise / Haustüren /