Polskie-Forum.pl


Wolne i niezależne forum dyskusyjne / opinie polityczne / aktywność obywatelska / patriotyzm / Polska / wolna dyskusja


Wszystkie czasy w strefie UTC + 1




Utwórz nowy wątek Odpowiedz w wątku  [ Posty: 125 ]  Przejdź na stronę 1, 2, 3, 4, 5 ... 9  Następna strona
Autor Wiadomość
 Tytuł: Polskie realia.
PostNapisane: 05 sie 2010, 10:39 
Offline
Czołowy Publicysta
Avatar użytkownika

Dołączył(a): 29 lip 2009, 23:02
Posty: 1580
Lokalizacja: Henderson-NV, Spring-TX
Symbolika ulicy Puławskiej Stanisław Michalkiewicz | 04.08.2010 (1212)


Rzadko która ulica tak obrosła w symboliczne znaczenie, jak ulica Puławska w Warszawie. Jest to chyba najdłuższa ulica w Polsce, bo ciągnie się od Placu Unii Lubelskiej – a więc jeszcze śródmieścia Warszawy – aż do Piaseczna.

Ale nie o długość oczywiście tu chodzi, tylko o historyczne konotacje. Od tej ulicy wzięła nazwę jedna z frakcji PZPR w okresie tak zwanej odwilży. Jak wiadomo, 5 marca 1953 roku umarł Józef Stalin – i z wolna zaczęło formułować się pytanie, kto poniesie odpowiedzialność za wymordowanie tylu dobrych komunistów. Wiadomo bowiem, że mordowanie kontrrewolucjonistów, to znaczy – arystokratów, ziemian, kupców, przemysłowców, chłopów, oficerów i księży jest przedsięwzięciem szlachetnym, a nawet zaszczytnym, gdyż toruje drogę nieubłaganemu postępowi, którego wyrazem była socjalistyczna rewolucja. Naganne jest tylko mordowanie dobrych towarzyszy, a już zwłaszcza – towarzyszy pochodzenia żydowskiego, którzy przedtem nawet zdążyli się zasłużyć przy mordowaniu kontrrewolucjonistów. Więc kiedy umarł Stalin, w partyjnych kręgach, najpierw sowieckich, a potem i demo ludowych pojawiło się budzące niepokój pytanie, kto towarzyszowi Stalinowi pomagał w jego spiżowych przedsięwzięciach – bo jużci – wiadomo że wszystkich sam nie zastrzelił, nie potopił, ani nie podusił. W takich sytuacjach ogromnie liczy się refleks, to znaczy – kto pierwszy wskaże nieubłaganym palcem winowajców, odwracając tym samym podejrzenia od samego siebie. Wiadomo bowiem, że zawsze lepiej oskarżać, niż się bronić, bo już Francuzi wymowni zauważyli, że qui s`excuse, s`accuse – co się wykłada, że kto się tłumaczy, ten się oskarża. W Polsce lepszym refleksem wykazali się towarzysze pochodzenia żydowskiego – ale zanim się wykazali, najpierw oczywiście namawiali się w jednym z mieszkań przy ulicy Puławskiej w Warszawie i stąd nazwani zostali „Puławianami”. Więc „Puławianie” nieubłaganym palcem wskazali na zbrodniarzy pochodzenia tubylczego, którzy z kolei namawiali się w ukradzionym jakiemuś kontrrewolucjoniście pałacyku w Natolinie i stąd nazwani zostali „Natolińczykami”. Kiedy zatem „Puławianie” nieubłaganym palcem wskazali na „Natolińczyków”, jako sprawców zbrodni „stalinowskich” (już nie „komunistycznych”, skądże znowu, dzięki czemu partie komunistyczne działają sobie w Unii Europejskiej jak gdyby nigdy nic, podczas gdy „nazistowskie”, które mordowały według kryteriów rasowych, zostały surowo zabronione), „Natolińczycy” nie posiadali się z oburzenia.

Owszem – motywowani szlachetną nienawiścią klasową mordowali kontrrewolucjonistów, których jednak nieubłaganym palcem wskazywali im „Puławianie”, mający, jak wiadomo, do wykrywania kontrrewolucjonistów i w ogóle – wrogów klasowych, specjalnego nosa. Od tamtej pory w polskiej polityce przewija się wątek tego antagonizmu, w którym dzisiaj uczestniczy już trzecie, a nawet czwarte pokolenie stalinowców, a właściwie – staliniątek. „Puławianie” – jeśli oczywiście nie liczyć tych, którzy korzystając z okazji, już podczas odwilży, albo dopiero w roku 1968 czmychnęli z cudnego raju i z oddalenia próbują obrabować głupich gojów na 65 miliardów dolarów - grupują się w środowisku skupionym wokół „Głosu Cadyka”, czyli „Gazety Wyborczej”, podczas gdy „Natolińczycy” – albo w SLD, albo w ruchu „narodowym”. Niekiedy dochodzi między nimi do ostrych spięć, gdy na przykład Rywin przychodzi do Michnika – ale generalnie jakoś się dogadują, bo ponad podziałami jednoczy ich konieczność trzymania w ryzach skołowanych tubylców, którzy, mówiąc nawiasem, objawiają ku jednym i drugim jakąś perwersyjną skłonność. Nie jest to zresztą nic osobliwego; wiktymologia, a więc nauka o ofiarach przestępstw, zna wiele przypadków takiej perwersyjnej skłonności ofiary do swego prześladowcy.

Ale nie tylko historyczne przyczyny nadają ulicy Puławskiej w Warszawie symboliczny charakter. Uświadomiłem to sobie całkiem niedawno, kiedy tamtędy przechodziłem. Idąc od Placu Unii Lubelskiej w stronę Dworca Południowego, co i rusz natykamy się albo na bank, albo na aptekę, albo na sklepy z tanią odzieżą. Apteki pomińmy, bo jeśli one cokolwiek symbolizują, to najwyżej stan zdrowia tubylców korzystających ze sklepów z tanią odzieżą. Symboliczne jest natomiast sąsiedztwo tych sklepów z bankami, których przy ulicy Puławskiej jest zatrzęsienie. To sąsiedztwo pokazuje rozwarstwienie majątkowe naszego społeczeństwa, w którym między cieniutką warstewką ludzi zamożnych, a morzem niedostatku prawie zupełnie nie ma klasy średniej. Tę potoczną obserwację potwierdza statystyka; wprawdzie Polacy zgromadzili prawie bilion złotych oszczędności, ale pieniądze te znajdują się w posiadaniu około 8 procent obywateli, podczas gdy ponad 60 procent gospodarstw domowych nie ma żadnych oszczędności, a 30 procent jest pogrążonych po uszy w długach. Wygląd ulicy Puławskiej wsparty tą statystyką więcej mówi o modelu państwa i charakterze transformacji ustrojowej, niż wszelkie przechwałki rządu i wspierającej go sejmowej bandy, a nawet – niż wszelkie ujadania opozycji, która wprawdzie ujada, ale tylko dlatego, że ma nadzieję zasiąść w rządzie – niczym w proroczym wierszu Gałczyńskiego: „sen mam prześliczny mamo, że przystępuję do …arzy i z nimi robię to samo”. Takie właśnie są następstwa kapitalizmu kompradorskiego, ustanowionego w Polsce w 1989 roku przez spółkę potomstwa „Natolińczyków” z potomstwem „Puławian”, których historyczne zaszłości, polityczna ko habitacja i jej widoczne skutki nadają ulicy Puławskiej w Warszawie tak wielostronnie symboliczny charakter.

_________________
All the war-propaganda, all the screaming and lies and hatred, comes invariably from people who are not fighting. http://swobodnadyskusja.myfreeforum.org/index.php


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Polskie realia.
PostNapisane: 05 sie 2010, 12:01 
Offline
Czołowy Publicysta

Dołączył(a): 14 lip 2009, 13:38
Posty: 2570
RE POlskie realia
wczoraj cała POLSKA,usłyszała
jak polski płemier
powidział w Sejmie: jestem PROSTYM MAGISTREM
i potrzebuje skupienia i ciszy by sklecic pare zdan,cytuję z pamięci
brawo panie prosty magistrze
trzy lata potrzebujesz,,,,,,,na myslenie...BRAWO :roll:


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Polskie realia.
PostNapisane: 05 sie 2010, 12:43 
Offline
Stażysta

Dołączył(a): 07 lip 2010, 18:19
Posty: 206
a co z jeszcze prostszym magistrem, który na pisanie pracy magisterskiej poświęcił aż 11 dni(!).
Jemu nawet cisza nie jest w stanie pomóc w osiągnięciu stanu skupienia.
Pewnie nie ma co się skupiać.


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Polskie realia.
PostNapisane: 05 sie 2010, 12:45 
Offline
Redaktor
Avatar użytkownika

Dołączył(a): 07 cze 2010, 02:35
Posty: 587
Obrazek
Bij POlszewika!


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Polskie realia.
PostNapisane: 05 sie 2010, 13:20 
Offline
Czołowy Publicysta

Dołączył(a): 14 lip 2009, 13:38
Posty: 2570
10 sierpnia 1920 ROK sie kłania,
kłania się rowniez i 10 sierpnia
z innych powodow,Pamietajmy
o Smierci Naszego Prezydenta....


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Polskie realia.
PostNapisane: 05 sie 2010, 13:23 
Offline
Czołowy Publicysta

Dołączył(a): 14 lip 2009, 13:38
Posty: 2570
POlskie realia i wczorajsza wypowiedz zdenerwowanego Tuska,"jestem
prostym magistrem i muszę sie skupic,by powiedziec parę madrych słów
cytuje z pamięci,ale moze komus udało się TO "złapać"
to jest dopiero CUD na kiju..... :lol:
trzy lata sie skupia .....i CO....?


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Polskie realia.
PostNapisane: 05 sie 2010, 13:24 
Offline
Czołowy Publicysta

Dołączył(a): 14 lip 2009, 13:38
Posty: 2570
i "VAT-EM w spolczenstwo"ale nie w KOLEGOW


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Polskie realia.
PostNapisane: 05 sie 2010, 14:13 
Offline
Czołowy Publicysta

Dołączył(a): 14 lip 2009, 13:38
Posty: 2570
POlskie realia
Sensacja DNIA :
dzisiaj skonczyła sie WOLNOSC w necie
OD dzisiaj WRACA CENZOR i CENZURA
a kancelarie prawne i negocjatorzy wkraczaja do AKCJI
swietny BLOGER Łazący Łazarz ma być podany
do sądu za Obrazanie " pewnego sztukmistrza,jego dobrego imienia,
jego wizerunku - urzędnika PANSTWOWEGO
BRAWO
przyjaciele lemingow,macie PRL
w pełnej KRASie
a my tzw moherowi i nieprzystosowani?
MY,przyjaciele
łączmy sie w grupy wsparcia.........ZACZYNA sie TERROR


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Polskie realia.
PostNapisane: 15 kwi 2011, 11:43 
Offline
Moderator

Dołączył(a): 13 lip 2009, 12:02
Posty: 37605
http://toyah1.blogspot.com/2011/04/don- ... wojne.html

Autor z własnego doświadczenia opisuje nam dzisiejszą Polskę i przemiany, jakie w niej zaszły.

Kopia artykułu:

Don Paddington: odtruwanie podwójne

Jak już wspomniałem przy którejś z okazji, moje dzieci minioną niedzielę spędziły w Warszawie, kręcąc się po kluczowych dla naszej sprawy miejscach i szerząc nienawiść. Jest mi z tego powodu oczywiście bardzo przykro, szczególnie w sytuacji, gdy mam świadomość, że ta nienawiść ogarnęła ich już po raz drugi w ciągu roku. Pierwszy raz, niemal dokładnie rok temu, kiedy to przez całe nocne godziny stały przed Pałacem Prezydenckim na Krakowskim Przedmieściu, by dostarczać paliwa Ewie Stankiewicz i Janowi Pospieszalskiemu, a dziś, by złośliwie pokazać światu, że, jeśli mu się wydaje, że gorzej już być nie może, to oto właśnie jest gorzej. I że to i tak wciąż nie jest jeszcze wersja ostateczna.
Myślę, że tę demonstrację gniewu – demonstrację jak najbardziej aktywną i w stanie systematycznego rozwoju – świat dostrzegł, i, jak się zdaje, zadrżał. Świadczyć o tym mogłoby chociaż to, że nagle – pomyśleć tylko, że trzeba było na to czekać zaledwie kilka miesięcy – owa nienawiść sprzed roku stała się niczym więcej jak wzruszającym gestem żalu i łagodnej pamięci. Oglądam dziś telewizję, wsłuchuję się w refleksje ludzi, którzy jeszcze wiosną zeszłego roku cenzurowali telewizyjne zapowiedzi filmu Stankiewicz i Pospieszalskiego, a ich samych skazywali na wieczną towarzyską i zawodową pogardę, a dziś, z tym samym, prostym i nieruchomym spojrzeniem, mówią mi jak to wtedy było godnie i pięknie, i myślę, że oto nadchodzi czas, byśmy tamten film obejrzeli w telewizji TVN24, w cyklu Ewa Ewart poleca, z entuzjastycznym komentarzem Autorki.
Bo oto moje dzieci pojechały do Warszawy obchodzić rocznicę tamtej tragedii i pokazały komu trzeba, że jeśli ktoś liczył na to, że to już koniec, to się grubo pomylił. Bo ten koniec coraz bardziej się oddala, a każdy kolejny dzień tej gonitwy dowodzi jedynie tego, że ten gniew i ta nienawiść, nawet dziś nie są niczym szczególnie interesującym, jeśli na nie spojrzeć z tej strasznej perspektywy, która wciąż jest przed nami.
Co się zmieniło od tamtej wiosny? Oczywiście, jak można sądzić choćby po histerycznej reakcji Systemu, nie tak mało. Ale myślę, że o pewnym interesującym elemencie tej zmiany – a więc o tym, że część nas gwałtownie spoważniała – może świadczyć też to, co się przydarzyło mojej najmłodszej córce w minioną niedzielę podczas Mszy Św. Ponieważ do archikatedry, ze względu na zbyt liczne tłumy, wejść nie było sposobu, udała się ona ze swoim bratem i siostrą do Kościoła Św. Anny. I dziś mi opowiada, że dotychczas – mimo naprawdę wielu podobnych okazji – nie zdarzyło się jej uczestniczył w czymś tak najgorszym. Że ksiądz wygłaszający kazanie, tymi swoimi „siarami”, „pikusiami”, „kolesiami” i całym wachlarzem wszelkich możliwych figur, mających przekonać zebraną młodzież, że Kościół jest „fajny”, „gostek” o imieniu Jezus jeszcze „fajniejszy”, a on sam już zupełnie „najfajniejszy”, sprawił, że ona nie wytrzymała i wyszła. Zwyczajnie wyszła z kościoła przed końcem mszy. Wyszła nie dlatego, że ona nie wie, co to „siara” i nie rozumie, dlaczego na dźwięk tego słowa zebrana młodzież uważa za stosowne wznosić ręce ku niebu. Ona wie to bardzo dobrze. I wiedząc to, wie na przykład też to, że skoro tam się dzieją takie rzeczy, to może się okazać, że akurat Kościół Św. Anny ma swój własny sposób na końcowe błogosławieństwo. Kto wie, czy nie w postaci uniesionego w górę kciuka i zawołania „Siema, ziomy!”. Ale wie też coś jeszcze – że między tym księdzem, tą rozmodloną młodzieżą, i choćby owym szczególnym planem sprzed miesięcy, by krzyż sprzed Pałacu przenieść właśnie tam, do tego przybytku równie szczególnej jak tamten plan religijności, do Kościoła Św. Anny, pod czuła opiekę ziomów naszego Kościoła, biegnie linia prosta.
Myślę o tym wydarzeniu sprzed paru dni i tak bardzo bym chciał sprawić, by moja córka mogła jak najszybciej na swojej drodze spotkać księdza, który ma więcej wiary, ale i rozumu od niej samej i jej kolegów. Może jej się uda, a może trzeba będzie jeszcze jakiś czas cierpliwie poczekać. Pewnie dlatego wpadło mi dziś do głowy, żeby odwołać się do naszego Don Paddingtona i któregoś z jego wcześniejszych komentarzy. Jakiegokolwiek. Jako odtrutki. Lub lepiej może - przeciwjadu. Na wszelki wypadek w dawce od razu podwójnej.

DAWKA NR 1:
Pewien mój kolega remontował zabytkowy kościół. Renowacja zabytku nie jest co prawda tak trudna i dołująca jak tłumaczenie dowcipów, ale jak wiem z własnego doświadczenia, też może doprowadzić do męczącej chryi. Konserwator Zabytków pyta bowiem: „Dlaczego robicie tak tanio i dlaczego tak mało?” Kuria biskupia zanim zapytasz już odpowiada: „Niestety, wsparcie finansowe jest w tej chwili niemożliwe”. Parafianie natomiast, ciepło obgadując proboszcza mówią za jego plecami: „Za drogo to wszystko i w ogóle niepotrzebnie”.
Wspomniany na wstępie kolega, tocząc boje z Konserwatorem, Kurią i Parafianami, remont kościoła doprowadził do szczęśliwego końca. I w związku z owym końcem opowiedział mi następującą – tęczy dotyczącą – historię:
W rzeczonym kościele (kościół niewielki, ale rzeczywiście bardzo zabytkowy) łuk tęczowy (to takie miejsce między prezbiterium a nawą główną) ozdobiony był gzymsem. Gzyms ów był w pewnym miejscu w widoczny i rażący sposób krzywy, stąd też mój kolega chciał przy okazji remontu, jak to wdzięcznie określił: „krzywiznę jego mać wyprostować”. Wojewódzki Konserwator, przed którym kolega nieopatrznie ze swym zamiarem się zdradził, do onego pomysłu zgłosił stanowcze veto argumentując, że owa krzywizna jest świadectwem, w jaki sposób nasi XV-wieczni przodkowie budowali i jak radzili sobie z oporem materii.
Zgodnie więc z zaleceniem Pana Konserwatora, gzyms pozostał takim jakim był, czyli w widoczny i rażący sposób krzywym.
Gdy renowacja się zakończyła, wszyscy odnowionym kościołem byli uradowani. Wszyscy za wyjątkiem Pana Miecia, dobiegającego osiemdziesiątki emerytowanego murarza, który będąc fachowcem i krytycznie przyglądając się robocie, przyszedł w końcu do proboszcza z pretensjami. Pretensje dotyczyły oczywiście tęczowego gzymsu, jego krzywizny i straconej okazji by to brzydactwo poprawić. Mój kolega tłumaczył Panu Mieciowi, że Konserwator, i że świadectwo budowania, i że XV-wieczni przodkowie z oporem materii.
Pan Mieciu na te tłumaczenia jeszcze bardziej się zdenerwował i wykrzyczał co następuje (cytuję w wersji przekazanej przez kolegę): „Księże Proboszczu! Jaki kurwa XV wiek? To ja, razem ze szwagrem, 40 lat temu, po robocie, ten gzymsik wymurowałem. Ale ja wtedy ostro brałem, no i szwagier też. Narąbani byliśmy tak, że o mało co, a z rusztowania byśmy spadli. No i po pijaku ten gzymsik nam taki wyszedł. A ś.p. ks. Kanonik, co nas najął do tej roboty, niedowidział i tej fuszery nie zauważył. Ludzie powiedzieli mu o tym, gdy już rusztowanie było zdemontowane. Opierdolił mnie jak św. Michał diabła i powiedział, że będę patrzył na ten gzyms do końca życia i do końca życia będę się wstydził. No i wyprorokował…”
Tak naprawdę nie wiem, czy ta historia – o nieporozumieniu, niewiedzy, ludzkiej małości, konsekwencjach swoich czynów i wstydzie - do czegokolwiek w notce i pod notką Szanownego Gospodarza pasuje. Mam także wątpliwości, czy jest dowcipna. Ale wątek tęczowy jest zachowany. Bo tęcza – łącząca niebo z ziemią – jest tutaj najważniejsza…

DAWKA NR 2:
W minioną niedzielę, dzieci z mojej parafii przystąpiły do 1 Komunii Świętej. No a teraz trwa tzw. Biały Tydzień. Dzieci codziennie, w białych strojach, przychodzą do kościoła, uczestniczą we Mszy Świętej i pobożnie jednoczą się z Panem Jezusem.
Piszę o tym, ponieważ wczoraj, gdy przed Eucharystią siedziałem – bezrobotny – w konfesjonale i przypatrywałem się dzieciom, zajmującym miejsca w kościelnych ławach, zdałem sobie nagle sprawę, że te dzieci (skądinąd dobre i pobożne), są takie jakieś inne, w porównaniu z dziećmi sprzed np. 20 lat. Różnica polega na tym, że gdy 20 lat temu, w czasie Białego Tygodnia siedziałem w konfesjonale, to nie byłem bezrobotny. Właściwie codziennie przychodziło wtedy choć kilkoro dzieci (z tych pierwszokomunijnych), by wyznać swoje grzechy. Byłem wtedy młodym księdzem i trochę się na to zżymałem, bo przecież tak naprawdę, żadne z tych dzieci nie miało z czego się spowiadać. Każde było w łasce uświęcającej. Ale chciały skorzystać z Sakramentu Pokuty, bo się obawiały, że jakieś wypowiedziane w ciągu dnia słowo, jakiś uczynek, czy zrodzona w głowie myśl, o których sądziły, że były bardzo złe spowodują, że jeśli się nie wyspowiadają, to przystąpią do Komunii Świętej świętokradzko. Te dzieci, zupełnie niepotrzebnie ustawiające się w kolejce do konfesjonału na 10 minut przed Mszą Świętą, były w oczywisty sposób irytujące („Nadepłam mrówkę. Więcej grzechów nie pamiętam.”), ale też w jeszcze bardziej oczywisty sposób piękne.
To, że mówię o irytacji wcale nie oznacza, że księża z tym zjawiskiem walczyli. Wcale nie. W zjawisku tym istotne bowiem były nie tyle skrupuły sumienia, co raczej wielka cześć dla Najświętszego Sakramentu i równie wielka dbałość, by przyjąć Go jak najgodniej.
Księża więc cierpliwie owe dzieci spowiadali, mając świadomość, że ta nadzwyczajna wrażliwość moralna po jakimś czasie minie i jeśli dziecko regularnie przystępować będzie do Spowiedzi Świętej (najlepiej raz w miesiącu), to nie będzie miało kłopotu z właściwą oceną swego postępowania. A cześć wobec tego co święte pozostanie. A mówiąc o owej czci, nie mam na myśli tylko i wyłącznie szacunku wobec tego, co święte w wymiarze religijnym. Bo przecież – zwłaszcza dla wierzących – cześć dla Boga, jest fundamentem miłości do Ojczyzny i szacunku wobec bliźniego.
Nie wiem, kiedy zniknęło owo zjawisko nadmiernie skrupulatnego sumienia u dzieci pierwszokomunijnych. A że zniknęło, zdałem sobie sprawę dopiero wczoraj, gdy przypatrywałem się moim dzieciom. I złapałem się na tym, że od wielu już lat idąc w Białym Tygodniu do konfesjonału, jestem właściwie pewny, że żadne pierwszokomunijne dziecko do Spowiedzi nie podejdzie. I zatęskniłem za tą swoją niegdysiejszą irytacją i za wrażliwymi, dziecięcymi sumieniami.
Czy każde z tych dzieci, które kiedyś odczuwały tak wielki lęk przed sprofanowaniem tego co święte, wyrosło na dobrego człowieka? Oczywiście, że nie. Niektórzy z nich zapewne pogubili się w życiu. Ale nawet jeśli zostali pijaczkami, albo wulgarnymi kibolami owo doświadczenie pierwszokomunijnej wrażliwości mogło na nich wpłynąć w ten sposób, że jeśli się tego ktoś od nich domaga, to potrafią zachować się przyzwoicie (przyzwoicie wobec Boga, przyzwoicie wobec Ojczyzny, przyzwoicie wobec bliźniego). Piszę „mogło”, bo oczywiście nie daję żadnej gwarancji, że owo doświadczenie miało wpływ na cokolwiek. Wiem jednak, że już od bardzo, bardzo wielu lat, owo doświadczenie jest dzieciom obce i jeśli dzisiaj jest jeszcze coś, co choć hipotetycznie „mogłoby” skłonić niektórych ludzi do przyzwoitych zachowań, to na pewno nie jest tym czymś wrażliwe sumienie.


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Polskie realia.
PostNapisane: 26 kwi 2013, 18:25 
Offline
Moderator

Dołączył(a): 13 lip 2009, 12:02
Posty: 37605
http://polskawalczacastopsyjonizmowi.co ... w-budowie/

Obrazek


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Polskie realia.
PostNapisane: 29 kwi 2013, 12:40 
Offline
Moderator

Dołączył(a): 13 lip 2009, 12:02
Posty: 37605
http://www.polishclub.org/2013/04/23/ro ... em-szkoly/

Dyrekcja szkoły dobrze wie, która postać z historii Polski bliższa jest sercom ludzi dziś rządzących Polską, służący Niemcom i Sowietom Aleksander Wołkowycki, czy też Inka.

Kopia artykułu:

Robert Wit Wyrostkiewicz: Zakapował matkę “Inki”. W III RP został patronem szkoły…
23 KWI 2013 O 14:34

Obrazek

Człowiek, który donosił gestapo na Polaków, a później wysługiwał się Sowietom, jest dzisiaj patronem szkoły. MEN twierdzi, że to nie jego kompetencje…
Mowa o Aleksandrze Wołkowyckim, na którego historię natrafiono w IPN. Sprawę “zlustrowali” też internauci ze Stowarzyszenia Blogmedia24.pl. Okazuje się, że Wołkowycki współpracował z najbardziej zbrodniczymi służbami w historii XX wieku – gestapo i NKWD. 17 maja 1945 r. zginął w Narewce od kuli oddziału “Łupaszki” na podstawie wyroku wydanego przez miejscową komórkę AK i zatwierdzonego przez Okręg na polecenie przełożonych. Po wojnie został patronem szkoły w Narewce. Jej organizację powierzyli mu czerwoni, a on sam wpisał się w krzewienie edukacji białoruskiej na Podlasiu. “Nasza Polska” postarała się ustalić, co na temat kontrowersyjnego patrona myśli Ministerstwo Edukacji Narodowej, Kuratorium Oświaty w Białymstoku i dyrekcja Szkoły Podstawowej w Narewce.
MEN nie widzi problemu
Dyrekcja szkoły do dnia zamknięcia numeru nie odpowiedziała na nasze pytania, a MEN umył od sprawy ręce. Podobnie uczyniło Kuratorium Oświaty. “Wybór patrona szkoły to decyzja społeczności szkolnej: uczniów, nauczycieli oraz rodziców. Ostateczna decyzja o nadaniu szkole imienia należy do rady gminy/miasta. To radni podejmują uchwałę w tej sprawie, odpowiednio ją uzasadniając. Dlatego pytanie dotyczące nadania szkole imienia właśnie Aleksandra Wołkowyckiego powinien Pan skierować zarówno do społeczności szkolnej, jak i radnych” – czytamy w odpowiedzi dla “NP” wystosowanej przez biuro prasowe resortu edukacji. Od sprawy dystansuje się także Kuratorium Oświaty w Białymstoku, tłumacząc, że “szkole nadaje imię organ prowadzący na wniosek rady szkoły lub wspólny wniosek rady pedagogicznej, rady rodziców i samorządu uczniowskiego”. – Kurator oświaty nie ingeruje i nie wpływa na autonomiczne decyzje, które w tym zakresie podejmowane są w szkole – powiedziała “Naszej Polsce” Małgorzata Palanis, rzecznik podlaskiego kuratora oświaty. Pytana przez nas o możliwe działania kuratorium w tej sprawie, rzecznik dopowiedziała, że “ze względu na to, iż patron Szkoły Podstawowej w Narewce wzbudza skrajne emocje, podlaski kurator oświaty zamierza zwrócić się do dyrektora szkoły oraz organu prowadzącego z prośbą o odniesienie się do tej sytuacji i poszukanie jej jak najlepszego rozwiązania”. Innymi słowy, po trzech latach kurator będzie się w przyszłości zwracał do dyrektora szkoły z prośbą. Lepsze to niż nic…
Jednak MEN i Kuratorium słusznie przyznają, że najprostszą drogą do zmiany patrona szkoły byłoby podjęcie działań w samorządzie gminy i dyrekcji szkoły w samej Narewce. Problem w tym, że “społeczność szkolna” nie kwapi się ze zmianą patrona, a na stronie internetowej Zespołu Szkół w Narewce w dalszym ciągu można przeczytać, że Aleksander Wołkowycki, patron szkoły podstawowej, to “postać (…) mocno związana ze szkołą i środowiskiem, świadczy o tym działalność w szerzeniu i propagowaniu oświaty i kultury w trudnych latach wojennych. Wpajał dzieciom i młodzieży wiarę w siłę i przyszłość nauki, oświaty i kultury”. W Narewkach znajduje się też ulica jego imienia. W tej samej miejscowości odnaleźć można również pomnik konfidenta. Najbardziej uderzające jest jednak to, że Narewka to także rodzinna miejscowość Danuty Siedzikówny “Inki”, legendarnej łączniczki majora Zygmunta Szendzielarza “Łupaszki”, dowódcy 5. Wileńskiej Brygady Armii Krajowej. To tu Inka spędziła swoje dzieciństwo. To w Narewce porwano i stąd deportowano na Syberię jej ojca, Wacława Siedzika. To tu w 1943 r. “Inka” przeżyła osobistą tragedię: jej matkę zamordowało gestapo, a wydał ją… Aleksander Wołkowycki. Ten sam, którego stawia się dzisiaj dzieciom w Narewce za wzór do naśladowania!
Białorusinom kapuś pasuje
Na szczęście nie wszystkich zachwycają biografie konfidentów (chociaż ich dzieci okupujące Polskę w PRL i płynnie przejmujące stery władzy w III RP wciąż dbają o splendor swoich rodziców i dziadków). W 2011 r. pod hasłem “Żołnierze Wyklęci – Pamiętamy” odbył się I Rajd Motocyklowy zorganizowany przez Stowarzyszenie Międzynarodowy Motocyklowy Rajd Katyński. Uczestnicy rajdu odwiedzili m.in. Narewkę jako miejsce, w którym Danuta Siedzikówna, późniejsza łączniczka majora “Łupaszki”, spędziła swoje dzieciństwo. Uczestnicy rajdu nie kryli zdziwienia, kiedy odkryli, kogo honoruje się dzisiaj w tej miejscowości. – Są tutaj rzeczy skandaliczne, mianowicie patronem zespołu szkół w Narewce jest Aleksander Wołkowycki, agent, donosiciel, który wydał jej matkę, Eugenię z Tymińskich, zamordowaną przez gestapo w 1943 r. – mówił Wiktor Węgrzyn, prezes Stowarzyszenia Międzynarodowy Motocyklowy Rajd Katyński. Dwa lata temu słowa oburzenia padły też z ust Bogusława Łabędzkiego, ówczesnego katechety ze szkoły, której patronuje donosiciel. – Patronem jest konfident wszelkich możliwych służb okupacyjnych. Współpracował bowiem z NKWD i gestapo. To, że był nauczycielem, wcale nie predestynuje go do tego, żeby był patronem, jeżeli dodatkowo uprawiał taką działalność. Stworzono z niego wizerunek bohatera w PRL. Był on potrzebny ówczesnym władzom. Z jednej strony ze znanej w Narewce “Inki” uczyniono zbrodniarkę, a z drugiej z faktycznego kolaboranta uczyniono bohatera. Problem w tym, że ten stan podtrzymywany jest do dziś – mówił Łabędzki, z zamiłowania historyk i regionalista. Łabędzki utrzymywał, że nie widać szans na zmiany tej koszmarnej sytuacji. Przypomniał, że licząca około 75-85 proc. mieszkańców ludność białoruska nadal pozostaje pod wpływem uprawianej w PRL propagandy.
Temat niejednoznaczny?
Po dwóch latach od nagłośnienia sprawy donosicielskiej i antypolskiej działalności Wołkowyckiego wątpliwości co do oskarżeń nadal mają niektórzy mieszkańcy (zwłaszcza Białorusini) i dyrekcja szkoły. Zwolennicy patrona szkoły twierdzą, że był dobrym nauczycielem, organizował szkołę, uczył dzieci. Był także współtwórcą kultury białoruskiej w PRL. Figuruje wśród utalentowanych instruktorów białoruskiego zespołu “Orlanie”. Osobą najbardziej zaangażowaną od początku działalności tego zespołu była Wiera Wołkowycka… Jeszcze dwa lata temu na stronie szkoły można było przeczytać, że “Wzmocnienie i rozwój białoruskiego szkolnictwa na białostocczyźnie w latach władzy radzieckiej (1939-1941) otwiera przed Aleksandrem Wołkowyckim możliwość powrotu do ulubionego zawodu nauczycielskiego”. Nikt nie wspominał o jego kolaboracji z sowieckim okupantem. Dzisiaj wpis ten został usunięty. Nie usunięto tylko patrona… Za to dyrektor szkoły podstawowej, Maria Lewsza, odpisując w 2011 r. na pismo Stowarzyszenia Blogmedia24.pl, stwierdziła, że “dotychczasowa opinia o tej osobie w naszym środowisku jest pozytywna (nie posiadamy wiarygodnych informacji o niegodnej działalności naszego patrona)”.
W Narewce bez zmian
Po dwóch latach nic się w Narewce nie zmieniło. W marcu br. TVP Gdańsk, wracając do sprawy Wołkowyckiego, ponownie zapytała o opinię dyrektor szkoły. – Nie wpłynęły do mnie żadne informacje dotyczące zmiany patrona szkoły, czy to, dlaczego szkoła nosi imię Wołkowyckiego, a myślę, że znaczącą rolę odgrywa tutaj i społeczeństwo lokalne, i rodzice uczniów. Tego samego zdania co do przyszłości patrona szkoły w Narewce jest wójt gminy, który dyplomatycznie stwierdził, że sprawie przyjrzy się na nowo. – Myślę, że ten podniesiony po raz kolejny problem trzeba będzie na sesji rady gminy przeanalizować, zobaczymy, jakie będą wnioski – stwierdził Mikołaj Pawilcz, wójt Narewki. Innego zdania jest jednostka naukowa, powołana właśnie do tego, aby tego typu historyczne spory wyjaśniać. Mowa o Instytucie Pamięci Narodowej (widocznie niepoważanym w bardziej białoruskiej niż polskiej Narewce). – Z zachowanych źródeł wynika, że Aleksander Wołkowycki został rozstrzelany po wkroczeniu do Narewki 5. Wileńskiej Brygady Armii Krajowej. Powód? – W dokumentach organizacyjnych podziemia określony jest jako “organizator komunistyczny” – powiedział Piotr Łapiński z Instytutu Pamięci Narodowej w Białymstoku. – Chciałbym wskazać na bardzo ciekawy przekaz, który uzyskał autor jednej z prac magisterskich, Bernard Wiaderny, który dotarł do Narewki w latach 80. i rozmawiał z rodziną Wołkowyckiego, która stwierdziła, że Wołkowycki został stracony, bo wolał żyć w państwie białoruskim, a nie polskim – dodał historyk z IPN
“Walter”, Rzymowski i inni
W III RP Narewki nie są odosobnionym przypadkiem. Można długo wyliczać miasta, w których ulice noszą imiona komunistycznych zbrodniarzy, np. Karola Świerczewskiego ps. “Walter”, sowieckiego generała, uczestnika rewolucji bolszewickiej i wojny z Polską w 1920 r. “Nasza Polska” wielokrotnie pisała o rozsianych po całym kraju, pielęgnowanych przez państwo i samorządy pomnikach Armii Czerwonej. Informowaliśmy o stawianiu bolszewikom nowych postumentów, jak ten w Ossowie. Wyjątkiem nie są tu także szkoły – żeby przypomnieć choćby Zespół Szkół Zawodowych nr 3 w Skierniewicach im. Wincentego Rzymowskiego. Kim był Rzymowski? “Przed wojną pisarz, publicysta, wydawca, po 1944 roku prokomunistyczny działacz polityczny, wysoki funkcjonariusz państwowy i jeden z propagandowych filarów systemu stalinowskiego w Polsce” – czytamy na stronie IPN. Jednak w tym przypadku w styczniu br. postanowiono, że do 2014 r. patron się zmieni. Padły dwie kandydatury: Wisława Szymborska i Stefan Kardynał Wyszyński. Zdaniem dyrektora szkoły w Skierniewicach, Henryka Kobyłeckiego, większe szanse ma Szymborska… Ta sama, która pisała propagandowe wiersze na część Lenina, Stalina i partii komunistycznej… Tak więc w III RP wciąż mamy PRL-bis, a gestapowski i sowiecki konfident jako patron szkoły jest tylko egzemplifikacją większego procesu, nazywanego przez jednych “grubą kreską”, a przez innych – “gładkim przejściem ustrojowym”.

Robert Wit Wyrostkiewicz

Artykuł ukazał się w najnowszym numerze tygodnika „Nasza Polska” Nr 17 (912) z 23 kwietnia 2013 r.

Zrodlo: http://www.naszapolska.pl/index.php/com ... onem-szkoy

POLISH CLUB ONLINE, 2013.04.23


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Polskie realia.
PostNapisane: 02 lut 2014, 18:02 
Offline
Moderator

Dołączył(a): 13 lip 2009, 12:02
Posty: 37605
http://narodowcy.net/polska/8948-sld-ch ... parlamentu

Skoro taka Grodzka może być w sejmie, to znaczy, że i każda prostytutka może kandydować do parlamentu.

Kopia artykułu:

SLD chciało, aby Natalia Siwiec wystartowała do europarlamentu
Opublikowano: niedziela, 02, luty 2014 14:16

Obrazek

- Chciałam startować do europarlamentu, ale plan został zaburzony przez moje projekty - zdradziła w sobotę Natalia Siwiec. Jej start do europarlamentu został zaproponowany przez Sojusz Lewicy Demokratycznej.
Wszystkiemu zaprzecza Tomasz Kalita, mówi:
"To nieprawda. Nikt z Natalią Siwiec nie rozmawiał. To taka sama prawda, jak to wszystko co Janusz Palikot mówił o Kwaśniewskim ws. CIA"
Znana z nagich sesji zdjęciowych i wykładów pt. "dupa rządzi światem" modelka powiedziała, że jeśli chodzi o wybory nie interesuje jej start do polskiego Sejmu, bo jest w nim "mało ciekawych rzeczy". W przeciwieństwie do europarlamentu, o którym sama zainteresowana mówi:
"W Brukseli dzieją się jednak fajniejsze rzeczy, można zdobyć o wiele więcej doświadczenia, poznać fajniejszych ludzi"

PS


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Polskie realia.
PostNapisane: 09 lut 2014, 13:01 
Offline
Moderator

Dołączył(a): 13 lip 2009, 12:02
Posty: 37605
http://www.deon.pl/wiadomosci/polska/ar ... wiata.html

SLD już nie kryje, że Polska to kraj trzeciego świata. Osiągnęli swój cel, i teraz naigrawają się z nas, przedstawiając kretyńskie receptury.

Kopia artykułu:

SLD: Polska jak kraje trzeciego świata
17.12.2013 15:29, aktualizacja 17.12.2013 15:32

Polska podąża ścieżką strukturalnego niedorozwoju charakterystyczną dla państw trzeciego świata; receptą na to jest przywrócenie 49 województw - przekonywali we wtorek w Sejmie politycy SLD. Według nich obecny podział na 16 województw powoduje degradację mniejszych ośrodków.

Powrót do podziału administracyjnego Polski na 49 województw zaproponował podczas sobotniej Konwencji Krajowej Sojuszu Lewicy Demokratycznej w Sosnowcu szef partii Leszek Miller.

Rzecznik prasowy SLD Dariusz Joński mówił we wtorek na konferencji prasowej w Sejmie, że "histeryczny atak ze strony polityków Platformy Obywatelskiej" zmusza SLD do wytłumaczenia powodów tej propozycji.

"Nasz postulat jest po to, aby w najbliższych latach, kiedy będzie do wydania blisko 73 mld euro (środków europejskich), te pieniądze nie trafiły wyłącznie do trzech dużych metropolii, ale by trafiły również do mniejszych ośrodków" - powiedział rzecznik Sojuszu. Według niego PO zapomniała o ludziach, którzy mieszkają poza głównymi metropoliami - Warszawą, Krakowem czy Trójmiastem.

Joński zaznaczył, że już w poniedziałek SLD rozpoczął szerokie konsultacje na temat tej propozycji, przede wszystkim w miastach, które przed reformą administracyjną z 1999 r. były miastami wojewódzkimi. Jak dodał, w poniedziałek z mieszkańcami Radomia spotkał się lider SLD Leszek Miller.

"Chcemy odbyć te konsultacje do połowy stycznia, a następnie przygotować odpowiedni projekt ustawy" - zapowiedział rzecznik SLD. Jak mówił Sojusz chce zwrócić PO uwagę na bardzo ważną rzecz, że "nie może być tylko i wyłącznie trzech metropolii, nie może być tak, że reszta to mają być slumsy, a do tego dziś zmierza PO".

"Zrobimy wszystko, jak tylko będziemy rządzić bądź współrządzić, aby przywrócić tak, jak było 49 województw, aby wszystkie te województwa równo się rozwijały, a nie tylko kilka aglomeracji, jak jest w tej chwili" - powiedział Joński.

Członek zarządu krajowego Sojuszu i ekspert partii ds. gospodarczych Wojciech Szewko przekonywał, że model, w którym ludzie emigrują do dużych miast w poszukiwaniu pracy nie jest normalnym zjawiskiem we współczesnym systemie gospodarczym. "To jest ścieżka bardzo dobrze opisana, to jest ścieżka strukturalnej degradacji czy też strukturalnego niedorozwoju państw trzeciego świata i my tą ścieżką w tej chwili kroczymy" - ocenił.

Jak podkreślił, podstawową zasadą Unii Europejskiej jest natomiast zrównoważony rozwój. "Pieniądze na politykę spójności, to są pieniądze, które rzeczywiście w wysokości 72,9 mld euro trafią do Polski właśnie na likwidację dysproporcji w rozwoju metropolii i małych miejscowości" - powiedział Szewko. Według niego powrót do 49 województw i rozdysponowanie między nie środków unijnych, to "kluczowa decyzja cywilizacyjna, przed która w tej chwili Polska stoi".

Szewko zaznaczył, że wprowadzony w 1975 r. podział na 49 województw likwidował stalinowską reformę administracyjną polegającą na utworzeniu 16, a później 17 województw. "Edward Gierek widząc, że Polska rozwija się nierównomiernie po stalinowskiej reformie, doprowadził do podziału Polski na 49 województw, by zapewnić tym województwom zrównoważony rozwój" - powiedział Szewko.

Według niego nieprawdziwe są również zarzuty polityków PO, że propozycja Sojuszu jest bardzo kosztowna. "Proszę zajrzeć do ustawy budżetowej z 1998 r. i proszę zajrzeć do aktualnej ustawy budżetowej. 49 - po uwzględnieniu skumulowanej inflacji - kosztowało blisko 490 mln zł; obecnie 16 województw kosztuje 770 mln zł" - powiedział.

Jego zdaniem propozycja SLD nie spowoduje też wzrostu liczby urzędników. "Rządowi Donalda Tuska udało się tak rozbudować armię urzędników (...), że koszt ich zatrudnienia od 2008 do 2012 roku to jest blisko 11 mld zł. Cóż może być jeszcze droższego od tego typu wydatków" - pytał Szewko.

PAP / psd


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Polskie realia.
PostNapisane: 24 lut 2014, 18:36 
Offline
Moderator

Dołączył(a): 13 lip 2009, 12:02
Posty: 37605
http://marucha.wordpress.com/2013/12/22 ... zejrzyste/

Deprawacja narodu poprzez kryminalizację. Prawo w Polsce jest tak skonstruowane, że na jego podstawie można skazać każdego za cokolwiek.

Kopia artykułu:

Jak dobrze, że polskie prawo jest takie przejrzyste
Posted by Marucha w dniu 2013-12-22 (niedziela)

Cytowany poniżej artykuł 10 ustawy o podatku od towarów i usług jest niezwykle jasny i przejrzysty. Dobrze by było, aby każdy akt prawny uchwalany przez naszych posłów stał na co najmniej podobnym poziomie legislacyjnym…

Obrazek

http://niewygodne.info.pl/artykul2/0079 ... rzyste.htm


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Polskie realia.
PostNapisane: 08 mar 2014, 16:03 
Offline
Moderator

Dołączył(a): 13 lip 2009, 12:02
Posty: 37605
http://wpolityce.pl/wydarzenia/70861-wi ... tyce.pl%29

Wielka ucieczka na wieś. Lepiej zarabiający Polacy przenoszą się poza granice miast. A razem z nimi odpływają ich podatki...


Góra
 Zobacz profil  
 
Wyświetl posty nie starsze niż:  Sortuj wg  
Utwórz nowy wątek Odpowiedz w wątku  [ Posty: 125 ]  Przejdź na stronę 1, 2, 3, 4, 5 ... 9  Następna strona

Wszystkie czasy w strefie UTC + 1


Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zalogowanych użytkowników i 26 gości


Nie możesz rozpoczynać nowych wątków
Nie możesz odpowiadać w wątkach
Nie możesz edytować swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz dodawać załączników

Szukaj:
Skocz do:  
 cron
Powered by phpBB © 2000, 2002, 2005, 2007 phpBB Group
Przyjazne użytkownikom polskie wsparcie phpBB3 - phpBB3.PL
Nasi przyjaciele: Strony Patriotyczne
Linki pozycjonujące: Fenster aus Polen / Schüco Fenster / Drutex Fenster / Fenster Preise / Haustüren /