Polskie-Forum.pl


Wolne i niezależne forum dyskusyjne / opinie polityczne / aktywność obywatelska / patriotyzm / Polska / wolna dyskusja


Wszystkie czasy w strefie UTC + 1




Utwórz nowy wątek Odpowiedz w wątku  [ Posty: 36 ]  Przejdź na stronę 1, 2, 3  Następna strona
Autor Wiadomość
 Tytuł: Adam Michnik
PostNapisane: 26 paź 2010, 10:29 
Offline
Moderator

Dołączył(a): 13 lip 2009, 12:02
Posty: 37605
http://www.obnie.pl/index.php?option=co ... &Itemid=27

Artykuł z Gazety Polskiej opisuje nam naczelnego kierownika maszyny służącej do mordowania polskich dusz - Adama Michnika.

Kopia artykułu:

Adam Michnik - miedzy lwem a lisem
opozycja.blox.pl, 12.09.2007 r.
W okresie stanu wojennego Adam Michnik uważany był przez znaczna część Polski solidarnościowej za wyrocznie i ostateczny autorytet intelektualny. Dużą sympatie zyskały jego listy z wiezienia do Jaruzelskiego i Kiszczaka. Walka z polskim szowinizmem i nacjonalizmem, lustracja i dekomunizacja, kościelnym konserwatyzmem i obskurantyzmem sprawiła, ze stracił dawna popularność. Zyskał za to potężną gazetę i nowych przyjaciół - Kiszczaka, Jaruzelskiego, Urbana.
Korzenie Wywodzi sie z rodziny o silnych tradycjach komunistycznych - "liberalnej żydokomuny", jak sam to określił w "Powściągliwości i pracy". Jego matka, Helena Michnik była działaczka Związku Niezależnej Młodzieży Socjalistycznej "ZYCIE". Organizowała również komunistyczne harcerstwo "Pionier", została nawet za to aresztowana w 1925 r.
Ojciec, Ozjasz Szechter w II Rzeczpospolitej był wysokim działaczem Komunistycznej Partii Zachodniej Ukrainy, która była autonomiczna czescia Komunistycznej Partii Polski. Program KPP zakładał oderwanie od Polski niektórych ziem m.in. Górnego Śląska i Pomorza. Z ruchem komunistycznym związany był od czasów I wojny światowej. Adam Michnik w książce "Miedzy panem a plebanem" wspomina: ... Rodzina ojca to byli tradycyjni, religijni Żydzi. ... Jego ojciec był rzezakiem. ...On był pierwszym, ktory wystapil z gminy. Dla komunizmu zerwał z cala swoja tradycja. Wyrwał własne korzenie i odszedł do zupełnie innego swiata. Roman Werfel w książce "ONI" mówi, ze Szechter w przedwojennym Lwowie był wielkim człowiekiem. Jan Marszalek w książce "Jurczyk kontra Walesa" stwierdza, na podstawie rozmów z przedwojennymi oficerami polskiego wywiadu, ze Szechter początkowo nalezal do austriackiej siatki terrorystycznej A.K.Barola (ps. Władysław Sawko), którą przejęli później bolszewicy: W czasie wojny polsko-bolszewickiej Barol wraz z cala siecią agentur antypolskich działających na tyłach wroga i w samym sercu bialopolakow nie ogranicza sie tylko do zbierania informacji o charakterze szpiegowskim, ale tworzy we Lwowie i okolicach czerwona partyzantkę.
Stanisław Mościcki(bratanek prezydenta), przedwojenny "dwójkarz", wspomniał w rozmowie z J. Marszałkiem, ze rozpracowywał m.in. Komunistycznej Partii Zachodniej Ukrainy: Przez jakiś czas chadzałem tymi samymi drogami, co ojciec Adama Michnika - Ozjasz Szechter, który był jednym z założycieli KPZU, jej głównym ideologiem i członkiem Biura Politycznego tejze najbardziej antypolskiej agentury Stalina. Szechter miał swoja skrzynkę kontaktowa w Wiedniu, gdzie spotykal sie z niejakim Barolem. ... Szechterem opiekował się mój przyjaciel. W latach trzydziestych Barol nadzorował z Wiednia operacje "koń trojański" czyli werbunek polskich oficerów dla Sowietów. Później, rozszyfrowany przez Austriakow, ucieka do Moskwy, wchodzi nawet do władz partii komunistycznej.
W 1930 r. Szechter razem z innymi działaczami zostal aresztowany i osadzony w urzędzie sledczym w Lucku. Jozef Mutzenmacher vel Jan Regula w "Historii KPP" podaje, ze działacze KPZU zostali aresztowani, gdyz tworzyli zbrojne bojówki i usiłowali wywołać zamieszki w Małopolsce Wschodniej.
W 1933 r. w czasie przesłuchania przez sędziego Szechter zeznał, ze był torturowany i bity. Jednak Regula pisze, ze wielu aresztowanych, w tym Szechter ps.Jerzy złamało sie w casie śledztwa i złożyło zeznania obciażające innych. Wkroóce zapragneęi zrehabilitować się wobec partii i zaczęli przesyłać na wolność listy z wiezienia tzw. grypsy z wymysśonymi historiami o biciu, gwalceniu etc. W wiezieniu Szechter siedział osiem lat, m.in. przebywal w jednej celi z Edwardem Ochabem (po 1945 r. m.in. wiceminister MON i szef GZP LWP, a w 1956 r. I sekretarz KC PZPR)
Michnik wspomina, ze ojciec wiare w komunizm stracil w 1936 r. po procesach moskiewskich. Jednak po wyjsciu z wiezienia Szechter dalej należał do ścisłego kierownictwa KPZU, sprawowal funkcje instruktóra KC.
Rodzice Michnika wojne przezyli na terenie Zwiazku Sowieckiego. Jacek Kuron wspomina, ze po wojnie zachowywali sie oni bardzo przyzwoicie. Szechter pracowal jako redaktor w wydawnictwie "Ksiazka i Wiedza". Jednak Jan Marszalek w książce "Jurczyk kontra Walesa" podaje, ze po 1944 r. Szechter pelnil funkcje kierownika wydzialu KC PPR ds. zydowskich, a takze był zastepca komendanta UB w Szczecinie. Informacje podane przez Marszalka do tej pory nie zostaly zdementowane.
Czerwone dziecinstwo Rodzina ta nalezala do elity partyjnej. Przyrodni brat Adama, Stefan Michnik ukonczyl z wynikiem bardzo dobrym oficerska szkole prawnicza Duracza. W 1951 r. zostal asesorem w Wojskowym Sadzie Rejonowym w Warszawie. Pozniej szef zarzadu sadownictwa zezwolil mu na przewodniczenie w rozprawach sadowych. Wchodzil w sklad sedziowski w wielu procesach, m.in. w dziewieciu rozprawach procesu Tatara. Sadzil m.in. mjra Zefiryna Machalle i plka Maksymiliana Chojeckiego, ktorych skazano na kare smierci. Uzasadnienie wyroku mjra Machalli brzmialo: ...oskarzony kierowal sie nienawiscia do mas pracujacych narodu i wola przywrocenia ustroju wyzysku i rzadow zdrady narodowej. Porucznik Michnik rowniez osobiscie nakazal w 1953 r. wykonanie wyroku smierci na rotmistrzu Andrzeju Czaykowskim, cichociemnym i dowodcy batalionu "Rys" w Powstaniu Warszawskim. Stefan Michnik był takze kierownikiem gabinetu katedry wojskowo-prawniczej w Akademii Wojskowo-Politycznej, jak rowniez instruktorem w Zarzadzie Sadownictwa Wojskowego. W 1956 r. awansowal do stopnia kapitana, rok pozniej sam odszedl z wojska.
Adam Michnik w książce "Miedzy panem a plebanem" mowi: Kiedy zapadaly najgorsze wyroki, Stefan był dwudziestoparoletnim czlowiekiem, ktory niewiele rozumial z tego, co sie dzialo. Naturalnie to go nie usprawiedliwia, ale nie uzasadnia tez az takiego eksponowania jego roli w stalinowskich zbrodniach sadowych. Walono w niego, zeby zdyskredytowac mnie.
Helena Michnik była autorka obowiązujacych w szkołach podreczników historii. We wstepie do jednego z nich pisala: Nie wystarczy np. powiedziec, ze Kosciol był glowna podpora feudalizmu, trzeba to udowodnic. Udowadniac będziecie w ten sposob: Kościół był główną podpora feudalizmu ponieważ: 1) glosil, ze wladza krolewska pochodzi od Boga, a wiec poddanym nie wolno sie buntowac; 2) karal klatwa kościelna i smiercia wszystkich wystepujących przeciwko panujacym stosunkom spolecznym; 3) urzadzal krucjaty przeciwko ruchom ludowym (np. przeciw albigensom we Francji, husytom w Czechach itd.); 4) zwalczalłpostepowa nauke, gdyz podwazala ona panujacy ustroj (potepienie nauki Kopernika, Galileusza itd.); 5) rozbrajal rewolucyjna walke mas ludowych gloszac, ze ci ktorzy cierpia na tym swiecie, beda zbawieni po smierci itd. Jeszcze w 1990 r. A. Michnik stwierdzil w wywiadzie dla "Polityki Polskiej": Kiedys prof. Manteuffel uzyl sformulowania, ze podreczniki dla mlodziezy były w PRL-u konstruowane tak jakby pisal je niezyczliwy Polsce cudzoziemiec. Otoz podrecznik mojej matki - zwlaszcza z perspektywy czasu i na tle innych ksiazek tego typu - wolny jest od takich paskudztw. Sila rzeczy, urodzony 17 pazdziernika 1946 r. Adam Michnik nie mogl byc inaczej wychowywany niz na prawdziwego komuniste. W szkicu "Cienie zapomnianych przodkow" pisal: Urodzony juz po wojnie, traktowałem otaczajaca mnie rzeczywistosc jako cos zupelnie naturalnego, jako swiat oparty na prawdzie i sprawiedliwości. Najpewniej byłem nietypowy. Inni mieli inne doswiadczenia. Duzy wplyw na poglady Michnika wywarli rodzice. Matke charakteryzuje jako niezwykla polska patriotke drecząca go swoim patriotyzmem: "w obrebie historiografii marksistowskiej reprezentowala ona - w pewnym sensie - skrajny ton patriotyczny, co z kolei mnie uwarunkowalo negatywnie, budzac szybko odroch buntu. Poniewaz podobnych rzeczy uczylem sie w szkole - ze w Polsce wszystko było najlepsze - wiec zaczałem sie interesowac marksizmem, Roza Luksemburg.
Z domu wyniosl bardzo krytyczne poglady o Pilsudskim i II Rzeczypospolitej: Nie upewniano mnie nigdy w domu, ze zyje w najlepszym ze swiatow, ale i nie wspominano przy mnie, jak to dobrze było przed wojna. Bo nie wszystkim przed wojna było dobrze. W tej niepodleglej Polsce byłi ludzie biedni, ponizeni, skrzywdzeni i przesladowani. Komunistami stawali sie nie dla pieniedzy i posad rzadowych, ale dla godnego zycia. Dlatego moze nigdy nie przeciwstawialem zlej Polsce powojennej dobrej Polski przedwojennej. I dzis zreszta tego nie robie. Na moja owczesna wizje przedwojennej Polski kladl sie ogromnym cieniem ten, ktory nia rzadzil: Jozef Pilsudski, dyktator odpowiedzialny za Brzesc i Bereze, tworca faszystowskiej konstytucji, wrog postepu. Nauki druha Kuronia W 1957 r. wstepuje do "czerwonego harcerstwa" Jacka Kuronia. Okres walterowski wspomina z duzym sentymentem: ...nastroj komsomolskich idealistow, ten klimat uniwersalizmu i zbratania,te pogarde dla niecheci na tle rasowym czy plemiennym - znam to wszystko, nalykalem sie tego jako dzieciak w "walterowskim czerwonym harcerstwie"... Nie umiem bez sentymentu myslec o tej gromadce dziewczat i chlopcow, która latem 1958 roku, w czerwonych chustach, nawiedzala chlopskie zagrody spiewajac piosenki po rosyjsku i zydowsku. było w tym jakies bezczelne wyzwanie rzucone potocznej mentalnosci, było tez jakies glebokie niezrozumienie pokaleczonej narodowej pamieci, ale była tez i ta cudowna aura zbratania, dzieki ktorej nikt z nas nie czul sie w tym gronie intruzem. ... Nigdy potem nie mialem juz tego poczucia bezpieczenstwa, tej pewnosci, ze nikt nikomu nie rzuci w twarz: "ty wstretny zydzie'.
Wychowanie rodzinne oraz dzialalnosc w druzynie walterowskiej sprawily, ze Adam wczesnie polknal politycznego bakcyla. W osmej klasie na wagary chodzil do Biblioteki Narodowej. Tam czytal paryska "Kulture", ksiazki Milosza, Herling-Grudzinskiego itp. W tym czasie przezyl szok, wrocil przyjaciel ojca z dwudziestoletniego zeslania z Kolymy: ...nagle dowiedzialem sie, ze przyzwoitych komunistow trzymali na Syberii. Nie umialem tego zrozumiec. Potem moja stryjeczna siostra wyszla za maz za czlowieka, ktory za to, ze był zolnierzem AK, spedzil dziesiec lat na Syberii. Jesienia 1961 r. Andrzej Berkowicz, "przyszywany kuzyn", wprowadzil go na zebranie Klubu Krzywego Kola. Kilka tygodni pozniej Michnik bierze udzial w pogrzebie Henryka Hollanda: Poszedlem tam przeciw wladzy i przeciw wladzy spiewalem tam Miedzynarodowke. Dzieki Berkowiczowi poznaje rowniez wtedy Jerzego Urbana, wowczas mlodego dziennikarza krytycznie nastawionego do rzadow Gomulki.
Po zamknieciu KKK Michnik tworzy, za rada Jana Jozefa Lipskiego, mlodziezowy klub dyskusyjny. Pomaga mu prof.Adam Schaff, czlonek KC i czolowy ideolog partii komunistycznej: ...poszedlem do prof.Adama Schaffa i powiedzialem mu: "Panie profesorze, ja chce zalozyc klub dyskusyjny". ... powiedzial: "OK, jesli chcesz miec klub, to bedzie klub. Tu na uniwersytecie bedziecie mieli klub, wy uczniowie warszawskich liceow. A gdyby ktos wam robil klopoty, to powolaj sie na mnie." Wtedy nie było odwaznych,to był rok 1962, zeby nie sluchac Schaffa. I w ten sposob pod egida Schaffa powstal klub dyskusyjny. Michnik spotyka sie jeszcze z owczesnym I sekretarzem komitetu uczelnianego Zwiazku Mlodziezy Socjalistycznej Stefanem Mellerem oraz Aleksandrem Smolarem. Po tych rozmowach powstaje przy uniwersyteckim ZMS Miedzyszkolny Klub Dyskusyjny, zwany rowniez Klubem Poszukiwaczy Sprzecznosci. Omawiano tam takie problemy jak wkroczenie wojsk sowieckich do Polski 17 IX, historie KPP, procesy moskiewskie, teorie nowej rewolucji proletariackiej itd.
Prelegentami byłi m.in. Zygmunt Bauman, Bronislaw Baczko, Jacek Kuron, Leszek Kolakowski, Karol Modzelewski. Klub skupial okolo stu osob m.in. Jana Litynskiego, Jana Kofmana, Jana Grossa, Andrzeja Titkowa, Irene Grudzinska. Michnik wszedl w sklad zarzadu klubu. Jerzy Eisler podaje, ze czlonkowie klubu, ktorzy wywodzili sie z walterowcow, zainteresowani byłi mysla polityczna Trockiego. Latem 1963 r. klub zostal rozwiazany, a Michnika osobiscie zaatakowal Wladyslaw Gomulka
W 1964 r. po zdaniu matury rodzice funduja mu wycieczke Wieden-Monachium-Rzym-Paryz. Poznaje wtedy m.in. Jerzego Giedroycia, Tadeusza Nowakowskiego oraz Jana Nowaka-Jezioranskiego, rozmawial takze z wloskimi komunistami i z francuskimi trockistami.


Gomulka - nie, Trocki - tak ... - Adam Michnik - miedzy lwem a lisem

Gomulka - nie, Trocki - tak ... Jesienia rozpoczyna studia na wydziale historycznym UW. Wlacza sie w dzialalnosc kolek samoksztalceniowych skupionych wokol Modzelewskiego i Kuronia. Srodowisko to nadal interesowalo sie ideologia Trockiego: ...nie bede ukrywal, ze cos mielismy wspolnego z Trockim - wspomina Michnik - ale z syjonizmem nic. Co mielismy wspolnego z trockizmem ? ...mielismy kontakty z trockistami. Przyjezdzali do Polski mlodzi ludzie z SCR (Liga Trockistowska), ktorzy mowili, ze sa zbuntowanymi marksistami przeciwko stalinowskiej ortodoksji we francuskiej partii. Co było dla nas atrakcyjne w ich mysleniu ? To, ze dzieki trockizmowi mozna było byc zbuntowanym, antysowieckim, a jednoczesnie byc komunista-marksista. Druga ich cecha charakterystyczna był skrajny, wojujacy ateizm: W gronie komandoskim wciaz uwazalismy Prymasa za naszego przeciwnika - mowi Michnik w książce "Miedzy panem a plebanem" - w gruncie rzeczy sojusznika Gomulki, zagrozenie polskiej wolnosci i ostatnia podpore PZPR. ... Uwazalem, ze kardynal Wyszynski jest politykiem reakcyjnym, wstecznym i w gruncie rzeczy jest to sojusznik Gomulki. Dokladniej swoje poglady z tamtych lat przedstawil w książce "Kosciol, lewica, dialog": Uwazalismy Kosciol za zawade na drodze rozumu i postepu i nie przychodzila nam do glowy mysl o potrzebie obrony praw obywatelskich ludzi Kosciola. Jak moglismy bronic swobod religijnych skoro sadzilismy, ze sa to po prostu swobody krzewienia przesadow, magii i zabobonow, uwazalismy religie za relikt epoki zacofania i ciemnogrodu, sadzilismy, ze kazdy czlowiek wierzacy, a juz z pewnoscia kaplan ma jakis defekt osobowosci, ze - w gruncie rzeczy - wiara, a tym bardziej kaplanstwo jest rodzajem duchowego kalectwa.
Michnik szybko stal sie liderem jednej z grup studenckich zlozonej m.in. Jana Litynskiego, Seweryna Blumsztajna, Jana Grossa, Ireny Lasoty, Roberta Mroziewicza, Barbary Torunczyk, Aleksandra Perskiego, Wiktóra Nagorskiego, Andrzeja Duracza.
Z "Miedzynarodowka" na ustach Kiedy w marcu 1965 r. aresztowano Kuronia i Modzelewskiego, zatrzymani zostali takze zwiazani z nimi studenci m.in. Blumsztajn, Michnik, Nagorski, Kofman. Michnika zwolniono po dwoch miesiacach. Wysyla wtedy na Zachod kopie "Listu...", jeden do "Kultury", drugi do Ligi Trockistowskiej. Sluzba Bezpieczenstwa wywierala naciski na wladze uniwersytecie, aby relegowaly tych studentow. Michnik juz od 27 marca był zawieszony w prawach studentach. Mimo to nie przerywa dzialalnosci, zbiera pieniadze dla rodzin uwiezionych autorow "Listu otwartego do partii". W trakcie procesu Kuronia i Modzelewskiego Michnik organizuje demonstracje pod sala sadowa:
...W dniu ogloszenia wyroku przed sala zgromadzilo sie okolo szescdziesieciu osob. Miedzy innymi obecni byłi Michnik i Nagorski, Weiss, Blumsztajn, Czechowski i Stodolniak. W czasie wprowadzania oskarzonych na sale Michnik i kilka innych osob z tlumu krzyczeli: "Jestesmy z wami". Nastepnie probowali sila wedrzec sie na sale. ... W trakcie wyprowadzenia Modzelewskiego i Kuronia po ogloszeniu wyroku Michnik i Nagorski wskoczyli na lawke i zaintonowali Miedzynarodowke. Piesn te zgromadzeni podchwycili - donosil wladzom uczelni komendant MO ds. bezpieczenstwa plk B.Galczewski w Warszawie.
19 czerwca po zorganizowanej przez niego demonstracji przy grobie Zygmunta Modzelewskiego, egzekutywa komitetu uczelnianego zwrocila sie do prorektóra o relegowanie Michnika z uczelni.
W listopadzie rozpoczelo sie na uczelni postepowanie dyscyplinarne przeciwko osmiu studentom, rowniez Michnikowi. Zarzucono mu m.in. nielegalna dzialalnosc, przewiezienie wydawnictw emigracyjnych z Zachodu. Komisja zawiesila go na rok w prawach studenta.
Michnikowe argumenty W tym czasie Michnik zaczal wspolpracowac z tygodnikiem "Argumenty". Opublikowal m.in. wywiad z prof.Konstantym Grzybowskim o roli Kosciola. Oto fragmenty tej rozmowy:
Pyt.: Jak okreslilby Pan Profesor stosunek Kosciola do rewolucji socjalistycznej, jaka dokonala sie w naszym kraju ?
Odp.: Kosciol rewolucje ludowa przyjal wrogo, nie rozumial na czym polegala istota zmian w latach powojennych. ... Pyt.: A jak Pan Profesor ocenia dzisiaj role Kosciola w Polsce ? Odp.: Kosciol jest nieraz "grupa nacisku" na spoleczenstwo. Rodzi to dwa rodzaje skutkow. Na wsiach i w malych miasteczkach srodowiska klerykalne usiluja wytworzyc atmosfere presji, która uniemozliwia normalne ksztaltowanie sie postaw swiatopogladowych. Pelna agresywnosci polityka Kosciola rodzi zreszta niekiedy agresywna reakcje obronna. W książce "Miedzy panem a plebanem" stwierdzil: To co mowil Grzybowski, było na poziomie, natomiast moje pytania odzwierciedlaly glebie mysli kompletnego troglodyty.
była to ostatnia publikacja Michnika w prasie pod wlasnym nazwiskiem, wkrotce wydano zakaz drukowania jego artykulow. Pomogl mu wtedy Jerzy Urban, ktory zamieszczal jego teksty pod pseudonimem w "Zyciu Gospodarczym". Kuron wspomina, ze Michnik z Urbanem bywali w coctail barku w Bristolu i pijali harcerzyki tj. wodke wyborowa z grapefruitem
W dziesiata rocznice Pazdziernika komandosi organizuja spotkanie z Leszkiem Kolakowskim i Krzysztofem Pomianem. Komisja Ideologiczna KC zobowiazala Ministerstwo Szkolnictwa Wyzszego do usuniecia najaktywnieszych uczestnikow spotkania z uczelni. Wobec Michnika, jako glownego organizatora, wladze uczelni znowu wszely postepowanie dyscyplinarne. Zarzucono mu rowniez niestosowne zachowanie na spotkaniu z Mieczyslawem Rakowskim, jednak redaktor naczelny "Polityki" stanal w jego obronie i zaprzeczyl temu zarzutowi. W marcu 1967 r. Michnik ponownie zostal zawieszony na rok w prawach studenta.
Po wyjsciu z wiezienia Modzelewskiego i Kuronia komandosi aktywizuja dzialalnosc. W pazdzierniku 1967 r. Michnik razem z innymi komandosami kolportuja na uniwersytecie "ulotke wietnamska": Bojownicy wietnamscy walcza o sprawe, która jest takze nasza sprawa: o prawo do rewolucji znoszacej niewole spoleczna i jej nastepstwo niewole narodowa; o wolnosc od wyzysku dyktatury wewnetrznej i od dyktatu wielkich mocarstw nad malymi narodami. W tej sytuacji my, polska lewica, nie mozemy milczec - pisali mlodzi rewizjonisci.


W pazdzierniku 1977 r. dochodzi do "konfliktu" pomiedzy Michnikiem a Antonim Macierewiczem - Adam Michnik - miedzy lwem a lisem
W pazdzierniku 1977 r. dochodzi do "konfliktu" pomiedzy Michnikiem a Antonim Macierewiczem. Obaj mieli redagowac pismo "Glos". Jednak juz przy redagowaniu pierwszego numeru powstal spor programowy. Macierewicz uznal artykul Michnika "Potrzeba reform" za chec dogadania sie z liberalna frakcja partii komunistycznej.
Michnik juz w czasie pobytu na Zachodzie proponowal zwrocic uwage na pragmatykow w PZPR. W sformulowanym programie, zblizonym do propozycji Kuronia, zakladal powolne przeobrazenia. Jednak Michnik uznal, ze granica zmian jest militarna i polityczna obecnosc ZSRR w Polsce. Dlatego opozycja powinna sobie uswiadomic, ze zmiany te musza odbywac sie w ramach doktryny Brezniewa. Wskazal takze na : fundamentalna zbieznosc interesow kierownictwa politycznego ZSRR, kierownictwa politycznego w Polsce i polskiej demokratycznej opozycji. Michnik stwierdzil takze, ze w partii jest wielu "pragmatykow", ktorzy wiedza, ze represje niczego nie rozwiazuja ... Dlatego wlasnie moze byc dla demokratycznej opozycji partnerem, z ktorym mozna zawrzec polityczny kompromis, ale nie bedzie on nigdy politycznym sojusznikiem. Spor z Macierewiczem musial powstac predzej czy pozniej. Srodowisko "Glosu" odnosilo sie do tradycji niepodleglosciowej, natomiast Michnik był dalej wierny tradycji komunistycznej: Istnieje poglad, ze cala polska polityka kulturalna, cala wizja kultury formulowana w owym czasie przez polska partie komunistyczna w Polsce była wielkim bluffem, wielkim oszczerstwem, w stosunku do narodu i spoleczenstwa - pisal w 1978 r. w pismie "Puls" - Mysle, ze to nieprawda. Tak mowiac upraszczamy tylko cala problematyke, a nawet ja falszujemy. Trzeba te sprawe widziec szerzej, na tle tego, co sie w owym czasie dzialo w calej Europie. ..W Polsce tworcami tej koncepcji byłi tacy ludzie, jak Jerzy Borejsza, Karol Kuryluk, Stefan Zolkiewski czy Wladyslaw Bienkowski, a wiec ludzie rozni. Ale ... ludzie ci kulture naprawde kochali i naprawde uwazali za cos wlasnego. Ich projekt kultury socjalistycznej był projektem kultury autentycznej. byłi rzeczywiscie przekonani, ze istnieje szansa przeksztalcenia kultury polskiej, jej demokracji i upowszechnienia, ze istnieje takze mozliwosc przeciwstawienia sie klasycznemu rozumieniu kultury polskiej, czesto zakladajaca calkowita dominacje jej katolickiego charakteru, jej zwiazkow z Kosciolem, ktore - dodajmy - nie zawsze wychodzily jej na dobre. Problem ten poruszony zostal rowniez w dosyc glosnej polemice z Piotrem Wierzbickim. W rozmowie z Jackiem Zakowskim Michnik zarzucil autorowi "Traktatu o gnidach" pyche: Nigdy nie przyjalem formuly, ze w Polsce przez czterdziesci lat de facto trwala sowiecka okupacja. byłem zdania, ze PRL to jest polska panstwowosc pozbawiona suwerennosci. Ta panstwowosc jednak istniala i stanowila pewna wartosc.
W polowie 1978 r. Michnik zaczyna wydawac kwartalnik "Krytyka". Wchodzi takze w sklad kolegium Niezaleznej Oficyny Wydawniczej (NOWA). Bierze udzial takze w redagowaniu niezaleznego pisma literackiego "ZAPIS". Angazuje sie w dzialalnosc Towarzystwa Kursow Naukowych, wyklada historie najnowsza. W wyniku ciaglych nalotow i represji w kwietniu 1979 r. zawiesil prowadzenie swoich wykladow. W sierpniu 1978 r. uczestniczy na granicy polsko-czechoslowackiej w spotkaniu korowcow z dzialaczami KARTY 77. Rok pozniej w pazdzierniku Michnik, po aresztowaniu czlonkow KARTY 77 wzial udzial w glodowce w kosciele sw.Krzyza w Warszawie w ich obronie.
Przeciwnik Walesy i awanturnictwa Kiedy w sierpniu 1980 r. wybuchly strajki, Kuron chcial go wyslac do Stoczni Gdanskiej: Jacek wierzyl w moje myslenie polityczne. Jacek był bardzo niespokojny, podobnie jak ja, ze tam w Gdansku maja takie awanturnicze idee. ... Glowna awanturnicza idea polegala na tym, ze moga powstac niezalezne i samorzadne zwiazki zawodowe. Jacek wiedzial, ze w komunizmie jest to niemozliwe. Ja tez wiedzialem, ze to jest niemozliwe i dlatego mialem jechac do Gdanska do Stoczni, zeby im wytlumaczyc, ze nie ma sensu upierac sie przy tym postulacie. Scisle wspolpracuje z Kuroniem, z ktorym tworzy nierozlaczny tandem polityczny, zostaje doradca prezydium Regionu Mazowsze: byłem w "S" w obrebie frakcji anty-Walesowskiej. Uwazalem, ze Walesa chce wprowadzic do "S" taki model sultanski, dyktatorski. W maju 1981 r. zdobył rozglos, kiedy razem ze Zbigniewem Romaszewskim w Otwocku uspokoil tlum grozacy milicjantom z miejscowego posterunku linczem. Nazywam sie Adam Michnik, mnie - sile antysocjalistycznej mozecie chyba wierzyc - slowa te zapobiegly tragedii.
W listopadzie 1981 r. razem m.in. z Kuroniem organizuje "zalazek przyszlej partii politycznej demokratycznego panstwa", Kluby Rzeczpospolitej Samorzadnej Wolnosc-Sprawiedliwosc-Niepodleglosc
- była to odpowiedz na powolane wczesniej Kluby Sluzby Niepodleglosci, o prawicowym charakterze.
Ulubieniec narodu 13 grudnia zostaje internowany. Pierwsze miesiace przebywa w Bialolece. Tam powstaja jego pierwsze analizy sytuacji politycznej w Polsce "Listy z Bialoleki": Kazdy musi we wlasnym sumieniu odpowiedziec na pytanie, jak sprzeciwic sie zlu, jak bronic godnosci, jak zachowac sie w tej dziwnej wojnie, która jest - warto o tym stale pamietac - nowym wcieleniem trwajacych od stuleci zmagan Prawdy z Klamstwem, Godnosci z Ponizeniem. Negatywnie wypowiadal sie wtedy o tworcach stanu wojennego. W maju 1982 r. Michnik formuluje swoje propozycje programu wyborczego "Dlugi marsz". W odroznieniu od Kuronia sceptycznie zapatrywal sie na mozliwosc upadku wladzy w wyniku gwaltownego wybuchu niezadowolenia spolecznego. Natomiast za glowny problem polskiej polityki uznal ocene sytuacji miedzynarodowej. Wedlug niego niezaleznie od zmian Polska zawsze pozostanie w sferze uwagi Moskwy, dlatego bedzie trzeba nawiazac normalne stosunki. Michnik podkreslil takze, ze musi zakladac izolacje WRON-y i PZPR, a zatem postepujacy upadek wiarygodnosci dotychczasowego systemu rzadow, takze z sowieckiego punktu widzenia. ... mozliwa jest sytuacja, w ktorej, z kremlowskiej perspektywy, PZPR bedzie zupelnie niewiarygodna, jej armia niepewna i sklonna do buntow, a interwencja militarna w Polsce - zbyt kosztowna politycznie. Na poczatku wrzesnia 1982 r. Michnika i innych internowanych dzialaczy KOR-u oskarzono o usilowanie obalenia ustroju PRL. Aresztowanych korowcow osadzono w areszcie mokotowskim. Proces rozpoczal sie dopiero w lipcu 1984 r., jednak po jednym dniu sprawe odroczono i juz jej nie wznowiono. Kilka dni pozniej wladze oglosily amnestie.
Pol roku pozniej Michnik ponownie trafil do aresztu. 11 lutego 1985 r. m.in. z Wladyslawem Frasyniukiem i Bogdanem Lisem zostal aresztowany w czasie spotkania w Gdansku, na ktorym miano zastanawiac sie nad wyjsciem z podziemia. Wladze oskarzyly ich o "probe wywolania niepokoju publicznego". Proces odbył sie na przelomie maja i czerwca, Michnik zostal skazany na trzy lata.
Komunisci byłi szczegolnie wyczuleni na osobe Michnika, przez lata tworzyli wokol niego czarna legende. Kiedy w lipcu ks. arcybiskup Jerzy Dabrowski interweniuje u Kiszczaka w sprawie uwolnienia Michnika, szef MSW odpowiedzial: Sytuacja Michnika jest specyficzna. Pisze listy do Wolnej Europy i ubliza mi. Uwaza, ze go wciaz przesladujemy, specjalnie podajemy mu przypalona zupe. A przeciez ma w celi telewizor i wszystko, co mu potrzebne. Latem 1986 r. zostaje zwolniony. Juz kilka dni potem w trakcie spotkania z kardynalem Janem Krolem gen.Jaruzelski mowil: Niedawno ks.Jankowski zaprosil Michnika do sw.Brygidy i ten zyd zawladnal calym kosciolem. Wydawalo sie, ze przystapi do oltarza i bedzie odprawial Msze. Andrzej Zybertowicza w książce "W uscisku tajnych sluzb" pisze: ...Prawdopodobne wydaje sie, iz od ktoregos momentu komunistyczne wladze rozmyslnie budowaly Michnikowi legende, naglasniajac jego osobe poprzez publiczne ataki... Widmo kompromisu Pojawienie sie na Kremlu Gorbaczowa spowodowalo, ze Michnik zmienil retoryke swoich wypowiedzi. Wiosna 1985 r., czekajac na proces, Michnik napisal ksiazke "Takie czasy... Rzecz o kompromisie". Wyrazil w niej gotowosc zawarcia kompromisu z wladza: "S" powinna odrzucic filozofie "wszystko albo nic". Dotyczy to zarowno stosunku do ZSRR, jak i do polskich komunistow ... kompromis w Polsce - i demokratyczna reforma jako jego kosekwencja - to perspektywa tylez realistyczna, co i jedyna. Dla komunistow moze to byc droga do uzyskania legitymacji, dla nas zas - droga do godziwego zycia. Jednak w dalszym ciagu wykluczal mozliwosc prowadzenia rozmow z szefem MSW: ...dopoki policja jest czynnikiem decydujacym o polityce nomenklatury wobec spoleczenstwa, dopoty zadne porozumienie wladzy ze spoleczenstwem nie jest mozliwe. Policja bowiem nie jest od porozumienia, lecz od rozpracowywania. Jesienia 1986 r. wladze "S", w odpowiedzi na oglosza amnestie, postanowily rozpoczac ujawnianie struktur podziemnych Zwiazku. Michnik wyjasnial te decyzje jako akt majacy na celu sprowokowanie procesu, w ktorym konflikt przeobrazi sie w dialog. I chcielibysmy, by intencja decyzji naszych kolegow była w ten wlasnie sposob interpretowana. W 1987 r. wystepuje z propozycja powolania, na bazie "S", wielkiej monopartii - Polskiej Partii Solidarnosci. Pomysl ten był lansowany szczegolnie przez przyszlych dzialaczy UD i UW. Rok pozniej w sierpniu Michnik wlacza sie w organizacje strajku w Stoczni Gdanskiej. Romuald Szeremietiew, wowczas zdecydowany przeciwnik strategii Walesy i lewicy solidarnosciowej, wspomina: Oficjalnym dysponentem kierujacym ludzi z zewnatrz na teren stoczni był rezydujacy u ks. Jankowskiego Adam Michnik. Nie ma watpliwosci, ze gdybym tam zwrocil sie o pomoc, moja wizyta w stoczni nie doszlaby do skutku. O manipulacjach Michnika w czasie tego strajku wspominal rowniez Jaroslaw Kaczynski w książce Teresy Toranskiej "MY". Po zakonczeniu strajku Kaczynski razem z Krzysztofem Wyszkowskim, Aleksandrem Hallem, Andrzejem Celinskim napisali oswiadczenie podsumuwujace strajk: Skonczyl sie strajk wyszlismy, list wyladowal w sw.Brygidzie, przekazano go Wolnej Europie i co sie okazalo? Ze do tego listu na pierwsze miejsce dopisal sie Michnik. był nie w stoczni, a w kosciele, ale pal go diabli, niech bedzie. On jednak zorganizowal akcje, zeby do tego listu dopisalo sie jeszcze z szescdziesiat osob. Dlaczego? Bo sklad tej pierwotnie podpisanej grupy był niestosowny z punktu widzenia owczesnych potrzeb politycznych i nie mogl w Wolnej Europie pojsc dokument, ktory wykazywal, ze ci w strajku byłi, a tamci nie byłi. Jesienia 1988 r. wladze sprzeciwiaja sie m.in. udzialowi Michnika i Kuronia w obradach Okraglego Stolu. Oficjalnie był to powod odlozenia tych rozmow. Gen.Wladyslaw Pozoga, zastepca Kiszczaka, w rozmowie z Henrykiem Piecuchem stwierdzil: Tymi osobami gral Jaruzelski poprzez Kiszczaka. Chcial pokazac swoje twarde stanowisko wobec socjalistycznych sasiadow. Tymczasem informacje z ambasad panstw zachodnich wskazywaly, ze obaj panowie przy okraglym stole usiada. Kiszczak sie jednak droczyl. W takich sprawach general spisywal sie znakomicie... Kiedy pod koniec pazdziernika komunisci podjeli decyzje o zamknieciu Stoczni Gdanskiej, Michnik przestrzegal przed rozpoczeciem strajku: Rakowski pisze scenariusz konfrontacji, a kazdy frontalny atak bedzie ich konsolidowal.

Koronkowy sojusz pod stolem Jeszcze przed rozpoczeciem obrad Okraglego Stolu Michnik wzywal do umiaru i spokoju. W styczniu w 1989 r. w czasie posiedzenia Krajowej Komisji Wykonawczej stwierdzil: wchodzimy w koronkowa gre. Cala sprawa legalizacji "S" jest bardzo chwiejna. Rozsadnie jest unikac sformulowan rewoltujacych aparat... Juz po rozpoczeciu rozmow z komunistami Michnik skonstatowal: Widze, ze o sprawach Polski zaczynamy mowic jezykiem, w ktorym sie rozumiemy. Moze jeszcze nie do konca, ale...jest to juz z pewnoscia ten sam alfabet. Krzysztof Wyszkowski w wywiadzie dla paryskiej "Kultury" ocenil, ze w ekipie solidarnosciowej: O wszystkim decydowali Michnik, Kuron i Geremek, w pewnej fazie Mazowiecki. Ta grupa wziela za zaslone to Frasyniuka, to Bujaka, to Gila(przy ich akceptacji), ktory politycznie nie mieli nic do powiedzenia.
W tym czasie zaczal wyrozumiale traktowac tworcow stanu wojennego: Nie spierajmy sie o ocene 13 grudnia, ale miejmy swiadomosc, ze 13 grudnia zaczela sie ... mniej czy bardziej zimna wojna domowa. I chodzi o to, zeby te wojne skonczyc. Potrzebne sa do tego rozmaitego typu akty, pociagniecia, ktore wcale nie musza oznaczac ze strony panow, ze rezygnujecie ze swojej oceny tego co sie stalo 13 grudnia. Diametralnie zmienil rowniez opinie o Jaruzelskim. Na spotkaniach przekonywal, ze jest to patriota i polityk z wyobraznia, dlatego zaluje swoich poprzednich ocen. W czasie kuluarowej rozmowy z Jerzym Urbanem Michnik nie kryl zadowolenia z informacji, jaka przekazal mu rzecznik rzadu: ...gen.Jaruzelski z uwaga i szacunkiem sledzi jego publiczne wypowiedzi na rzecz porozumienia, ktore cechuje umiar i realizm. Nie bez powodu J.Urban w książce "Ja jako były" stwierdzil: Przy Okraglym Stole obie strony doznaly pewnej psychologicznej iluminacji, tzn. ten wczesniej demonizowany przeciwnik okazal sie rozsadny i nie tak odlegly w dazeniach i sposobie myslenia. Ich prezydent, wasz rzad, a moja gazeta Po zakonczeniu obrad Walesa wyznaczyl Michnika na redaktóra naczelnego "Gazety Wyborczej", opozycyjnego dziennika. Rownoczesnie kandyduje, jako "czlowiek Lecha" do sejmu z woj. katowickiego. W trakcie kampanii wyborczej odbywa sielskie spotkania z Aleksandrem Kwasniewskim. Zabiegi o wlaczenie "Olka" do rzadu opisal Jaroslaw Kaczynski. Michnik krytycznie odniosl sie do upadku listy krajowej, wczesniej apelowal o nieskreslanie jej: Wiara, ze za pomoca wykreslenia wszystkich kandydatow z listy krajowej mozna zmienic wladze w Polsce, jest zludzeniem. 9 czerwca Michnik podczas spotkania z Kiszczakiem wysunal osobe Bronislawa Geremka na fotel premiera.
Kiedy prof.Janusz Reykowski uzyskuje zgode Jaruzelskiego, dzwoni do Michnika i przedstawia mu propozycje - nasz prezydent, wasz premier. Ten po konsultacji z Walesa zamieszcza slynny artykul: Wasz prezydent, nasz premier. Jednoczesnie na lamach "GW" lansuje idee sojuszu z reformatorskim skrzydlem PZPR: Sukces polityki reform wymaga od Polakow sojuszu wszystkich sil reformatorskich, tych z "S" i tych z PZPR. W pozytywnym ulozeniu stosunkow Polski i ZSRR skrzydlo reformatorskie z PZPR, tacy ludzie jak gen. Wociech Jaruzelski, czy pierwszy sekretarz KC Mieczyslaw F.Rakowski moga odegrac zasadnicza role - pisal w pazdzierniku w trakcie wizyty Eduarda Szewardnadze.
Walczacy z obskurantyzmem... Kolejnym problem Michnika, ktory po 1989 r. staral sie rozwiazac, był rzekomy polski szowinizm, nacjonalizm i antysemityzm. Wielokrotnie przestrzegal, ze nacjonalizm jest pulapka dla demokracji: Nacjonalizm jest falszywa reakcja na potrzebe niezaleznosci, która była gwalcona przez komunizm. Nacjonalizm jest reakcja zdegenerowana, poniewaz uraza do obcych kultur jest tu mocniejsza niz troska o wlasna kulture narodowa.
Wiosna 1990 r. w rozmowie z "The Guardian" Michnik stwierdzil, ze najwiekszym zagrozeniem dla demokracji w tym rejonie Europy jest ksenofobia, demagogiczny egalitaryzm, szowinizm: Bitwa rozgrywa sie miedzy liberalami spogladajacymi na zewnatrz a rzecznikami obskurantyzmu, zapatrzonymi w swoj wlasny kraj, ktorzy za bardzo koncentruja sie na odrodzeniu narodowej, przedkomunistycznej kultury narodowej. ...i lustracja W kwietniu 1990 r. do archiwum MSW wchodzi tzw. komisja Michnika. Oprocz szefa "GW" w jej sklad weszli Andrzej Ajnenkiel, Jerzy Holzer, Bogdan Kroll, swoja prace zakonczyla w czerwcu 1990 r. Antoni Macierewicz stwierdzil: O jej dzialalnosci wiadomo tylko tyle, ze zostala utworzona w bardzo dziwacznym trybie przy ministrze edukacji narodowej i spraw wewnetrznych i dzialala poltora miesiaca. Czlonkowie komisji, reprezentujacy bardzo okreslona opcje polityczna, mieli dostep do archiwow poza wszelkimi procedurami. Komisja Michnika odwiedzila takze archiwa Wojskowej Sluzby Wewnetrznej. W tym czasie "GW" opublikowała szereg artykułów podwżających sens udostepnienia archiwów sluzb specjalnych. Konsekwencja takich pogladow była obrona majatku po partii komunistycznej w trakcie sejmowej dyskusji: ...prostym sposobem szukania sobie popularnośći jest likwidowanie majatku po byłej PZPR. Jest to klasyczny zastepczy konflikt - grzmial 28 kwietnia 1990 r. z trybuny sejmowej posel Michnik - chce powiedziec, ze w niektorych glosach, o czym mowie z bolem, uslyszalem cos, co bym nazwal antykomunizmem jaskiniowym. Ja jestem antykomunista i tej jaskiniowosci sie boje. I chce powiedziec, ze dzis z popisywaniem sie tymi deklaracjami, gdzie sie miesza PZPR z blotem, przyrownuje do katynskich mordercow, mowi sie, ze gorsi byłi niz Hitler - ja nic wspolnego nie mam i nie chce miec. W lecie 1990 r. Michnik wchodzi w sklad grupy zalozycielskiej ROAD-u (Ruchu Obywatelskiego - Akcja Demokratyczna). Jednoczesnie w kampanii prezydenckiej opowiedzial sie po stronie Mazowieckiego. Doprowadzilo to do konfliktu z Walesa. W sierpniu odebral on "Gazecie Wyborczej" znaczek "S".
Dziennik Michnika nie dopuszczal na lamy opinii krytykujacych rzad Mazowieckiego. Konsekwentnie kompromitowal informacje o aferach gospodarczych. Kiedy dziennik "Nowy Swiat" opublikowal serie artykulow demaskujacych afere FOZZ, "GW" na swoich lamach umniejszala jej rozmiar, spychajac ja do dalszego rzedu. Kompromitowano rowniez artykuly i ksiazki ujawniajace kulisy wydarzen 1989 r. Sam Michnik poglad prof. Staniszkis o zaplanowaniu przez KGB przemian w bloku wschodnim, okreslil jako "aberracje umyslowa".
W maju 1992 r. "GW" jednoznacznie opowiada sie za podpisaniem traktatu polsko-rosyjskiego, w wersji umozliwiajacej Moskwie zakladanie spolek mieszanych w bazach posowieckich. Leon Bojko w artykule "Upokorzyc Rosje" pisal: "Niektorzy politycy stawiaja sobie cele nieco dalej idace. Chodzi o zgromadzenie kapitalu uzytego w dalszej walce politycznej... Po to, by w przyszlosci rozgrywac ta karta, niektorzy politycy daza do storpedowania wizyty Lecha Walesy w Rosji lub - jesli to sie nie uda - by przebiegala ona w atmosferze skandalu". Jednoznaczna obrona elity komunistycznej, fascynacja Gorbaczowem oraz bezpardonowy atak na proby sprawiedliwej oceny byłego systemu spowodowaly, ze dawni znajomi nie mogli poznac nowego wcielenia. Alain Besancon krytycznie ocenial dzialania Michnika, zarzucajac mu bledna ocene Gorbaczowa: ...W polityce zewnetrznej utworzyla sie os Moskwa-Warszawa. W "Litieraturnoj Gazietie" Michnik dal wyraz swemu zadowoleniu z tego, ze wojska sowieckie racza pozostac w Polsce. Grzegorz Schreiber, były posel ZChN, podal w 1992 r. swoja interpretacje wojny na gorze: 10 kwietnia 1990 r. Lech Walesa zapowiedzial ubieganie sie o urzad prezydenta. 13 kwietnia "GW" dyskretnie poiformowala, ze jej redaktor naczelny, posel Adam Michnik przeglada "teczki z aktami liderow "S" zawierajace materialy o ich dzialalnosci do grudnia 1988 r." Wkrotce potem podczas wiecu w Pucku przewodniczacy NSZZ "S" wypowiedzial tzw. wojne na gorze. ... Nikt nie mogl zrozumiec gwaltownych posuniec Lecha. Z rowna determinacja zachowa sie Walesa jeszcze raz, dokladnie w dwa lata pozniej podczas odwolywania rzadu Olszewskiego. O lustracji i dekomunizacji Michnik negatywnie wypowiada sie do dzisiaj, straszac rozlewem krwi: Gdyby w 1992 r. Macierewicz wygral operacje lustracyjna bez - symbolicznie mowiac - szubienic by sie nie obeszlo. ... były nieprzyjemne sytuacje, ale w koncu nikomu nie stala sie wielka krzywda. Ja sie wsciekam, ze Jaruzelskiego mecza, ciagaja po sadach, ale ... wszystko dzieje sie w ramach cywilizowanego prawa. Zdaniem Michnika, rowniez wobec zomowcow z kopalni "Wujek" nalezaloby zastosowac amnestie: Niechby ich osadzili, niechby ich skazali wedle prawa, niech sprawiedliwosc zostanie wymierzona, ale w imie pojednania darujmy im kary.
" ...wsciekam sie, ze Jaruzelskiego mecza"
Ostatnim slowem Michnika w procesie zacierania roznic z przeszlosci jest wspolny artykuł z Wlodzimierzem Cimoszewiczem w "GW" (9-10 IX 1995). Obaj autorzy zaproponowali podjecie dialogu na rzecz prawdy i pojednania: ...Utrzymywanie sie w kraju bardzo silnej polaryzacji politycznej, w praktyce niemal eliminujacej jakikolwiek powazny dialog, przynosi wiele szkody. ... Uwazamy, ze powinna powstac grupa zlozona z osob zaufania publicznego, która przygotowalaby swoj raport dla "prawdy i pojednania".
Piotr Baczek
Artykul ukazal sie w tygodniku GAZETA POLSKA z 16 listopada 1995 r.

źródło
http://opozycja.blox.pl/html/1310721,26 ... tml?391608


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Adam Michnik
PostNapisane: 26 paź 2010, 10:32 
Offline
Moderator

Dołączył(a): 13 lip 2009, 12:02
Posty: 37605
http://blogmedia24.pl/node/38714

Zdaniem Rymkiewicza Michnik stosując broń w postaci "niezależnych sądów" ogłosił tym samym, że już nie potrafi być wiarygodny, nie potrafi skutecznie zakłamywać rzeczywistości.

Kopia artykułu:

Rymkiewicz o śmierci cywilnej Michnika
avatar użytkownika BoanergesBoanerges, pon., 25/10/2010 - 22:52
Marek Rymkiewicz został pozwany przez Agorę za słowa "Michnik i jego ludzie są spadkobiercami idei Róży Luksemburg w wynarodowianiu Polaków, którą później zapoczątkowała KPP”. Sprawa ta jest bulwersująca, ale jej finał nie nowy dla polskiej rzeczywistości. Komu brakuje rozmysłu, ucieka się do prawa, które jednak nie zawsze musi być interpertowane tak jak on chce. Rymkiewicz porównuje poczynania Michnika do poczynań takich ludzi jak Stalin (sic!) czy cesarz August. To mocne słowa. Przesłał je do portalu Rebelya.pl. Oto one:

"JAROSŁAW MAREK RYMKIEWICZ OŚWIADCZENIE: W związku z rozpoczynającym się niebawem procesem, który wytoczył mi Adam Michnik (chowając się za wydawcę swojego pisma), oświadczam co następuje.
W dziejach cywilizacji europejskiej procesy przeciwko pisarzom nie są niczym nowym. Wielu pisarzy było więzionych, byli nawet tacy, których powieszono lub rozstrzelano. Wielu pisarzy nonsensownie oskarżono, wielu wygnano z ich ojczyzny, wielu innym w różny sposób próbowano zamknąć usta i ocenzurować ich poglądy. Wystarczy przypomnieć Gustawa Flauberta, oskarżonego o napisanie „Pani Bovary”, czy Owidiusza, wygnanego z Rzymu przez cesarza Augusta. Ale te prześladowania nie prowadziły do niczego, ponieważ – właśnie w cywilizacji europejskiej – rzeczy miały się i mają się nadal tak, że literatura zawsze zwyciężała i nadal zwycięża. Literatura jest bowiem nieśmiertelna, a władza, która ją prześladuje, jest krucha, krótkotrwała i niepewna.
Władza, także władza medialnych oligarchów, nic więc nie może zrobić literaturze, nic nie może jej odjąć, w żaden sposób nie może jej zaszkodzić. A jeśli może komuś zaszkodzić, to tylko sobie. Osip Mandelsztam, zamordowany przez Józefa Stalina, jest teraz największym rosyjskim poetą XX wieku. Jest chwałą cywilizacji rosyjskiej i chwałą cywilizacji europejskiej. A Józef Stalin jest teraz tym, kim był zawsze – nędznym pijaczkiem, nędznym ospowatym prześladowcą Osipa Mandelsztama. I tak to już zostanie – na wieki. Kto podnosi rękę na literaturę, temu ta rączka uschnie. To jest nieuchronne. Proces, który niebawem się rozpocznie, wygrałem więc, zanim się rozpoczął. I wygram go – nawet jeśli przegram w sądzie. Adam Michnik jest skończony. To jest koniec jego fałszywego mitu. Ten proces to jest koniec Adama Michnika. W naszym języku istnieje pojęcie śmierci cywilnej. Okazuje się, że możliwe jest także cywilne samobójstwo. Zapraszam wszystkich na moje przemówienie na sali sądowej. O terminie procesu poinformuję osobnym komunikatem.
Milanówek, 22 października 2010 roku"
Mocne! Ale i prawdziwe! To wystarczy za komentarz.
Kampramisa nie budieT
Boanerges - blog


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Adam Michnik
PostNapisane: 27 paź 2010, 09:54 
Offline
Redaktor
Avatar użytkownika

Dołączył(a): 07 cze 2010, 02:35
Posty: 587
Naredaktor Michnik GW, w myśl swej żydokomunistycznej tradycji, potrafi traktować wolność słowa, tak jak uważa, że jest mu przydatna oraz jak najbardziej potrafi korzystać z sądów (jako oskarżyciel rzecz jasna):

http://ksiazki.wp.pl/gid,1604,tytul,Rym ... leria.html

Cytuj:
Adam Michnik wytoczył proces dawnemu przyjacielowi - Jarosławowi Markowi Rymkiewiczowi - poecie, eseiście, dramaturgowi, krytykowi literackiemu i laureatowi Nagrody Nike. Poszło o ostre słowa, jakie wypowiedział pisarz pod adresem Michnika i Gazety Wyborczej.

Wielkie zamieszanie powstało wokół komentarza Rymkiewicza na temat sprawy krzyża na Krakowskim Przedmieściu. "Polacy - stwierdził pisarz - stając przy nim, mówią, że chcą pozostać Polakami. To właśnie budzi teraz taką wściekłość, taki gniew, taką nienawiść - na przykład w redaktorach Gazety Wyborczej, którzy pragną, żeby Polacy wreszcie przestali być Polakami".

Komentarz ukazał się w "Gazecie Polskiej" w sierpniu. Rymkiewicz przekonywał, że ludzie Gazety Wyborczej są "duchowymi spadkobiercami KPP" oraz, że "rodzice czy dziadkowie wielu z nich byli członkami tej organizacji, która była skażona duchem luksemburgizmu, a więc ufundowana na nienawiści do Polski i Polaków. Tych redaktorów wychowano tak, że muszą żyć w nienawiści do polskiego krzyża. Uważam, że ludzie ci są godni współczucia - polscy katolicy powinni się za nich modlić".

W liście otwartym do Michnika Rymkiewicz odwołuje się do łączącej ich dawniej przyjaźni: "Kiedyś - dawno temu - byliśmy przyjaciółmi. Teraz pragniesz mnie postawić przed sądem (?), ponieważ napisałem prawdę: że jesteście - Ty i Twoi ludzie - spadkobiercami Róży Luksemburg i jej straszliwej idei wynarodowienia Polaków (oraz wszystkich innych narodów) - idei podjętej potem przez Komunistyczną Partię Polski."

"Uważasz, że się mylę? Świetnie! - pisze dalej Rymkiewicz w liście otwartym do Adama Michnika - To dlaczego grozisz mi sądem, zamiast podjąć ze mną dyskusję? A Twój adwokat pisze do mnie jakieś głupstwa o spółce giełdowej i jej interesach, którym podobno zagrażają moje poglądy. Czy idee i poglądy mają coś wspólnego z pieniędzmi i giełdą? To do tego doszedłeś? A to wstyd!"

Naczelny GW w ostatnich latach dosyć często pozywał publicystów za niepochlebne opinie. Do sprostowań i przeprosin zostali zmuszeni przez sąd na przykład: prof. Andrzej Zybertowicz, prof. Andrzej Nowak, poseł Jarosław Gowin, Roman Giertych oraz szefowie i publicyści m.in. "Gazety Polskiej" i "Dziennika".


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Adam Michnik
PostNapisane: 18 cze 2011, 13:41 
Offline
Moderator

Dołączył(a): 13 lip 2009, 12:02
Posty: 37605
http://marucha.wordpress.com/2011/06/18 ... ca-myszka/

W miarę jak Michnik ma coraz mniejszy wpływ w Polsce, nawet lewactwo zagraniczne zaczyna nim pomiatać. Kto wie, ile zaważyły tu transparenty kibiców, mówiące dobitnie, że Michnik stracił "rząd dusz" w Polsce i pozostała mu tylko otwarta przemoc.

Kopia artykułu:

Eseje Michnika trącą myszką
Posted by Marucha w dniu 2011-06-18 (sobota)

Na dobrą sprawę guzik nas obchodzi, co porabia, co pisze Adam Michnik i co sądzą o nim lewicowe media na Zachodzie. Artykuł zamieszczamy jako ciekawostkę. – admin
Fot. R. SobkowiczAdam Michnik nie jest już dla lewicowych zachodnich komentatorów nieomylnym guru, którego słowa opisujące rzeczywistość w Polsce są niczym prawda objawiona i nie podlegają najmniejszej dyskusji. Tę niewielką, aczkolwiek zauważalną a w ten sposób znaczącą zmianę możemy zaobserwować na podstawie artykułu amerykańskiego dziennikarza Edwarda Lucasa w tamtejszym wydaniu „The Economist”. Jako pierwszy zdecydował się on na krytyczne spojrzenie na twórczość szefa „Gazety Wyborczej” przy okazji opublikowania w USA serii jego esejów.
Eseje Michnika zatytułowane „In Search of Lost Meaning: The New Eastern Europe” ukazały się nakładem University of California Press. Jest to tłumaczenie 10 obszernych politycznych esejów drukowanych wcześniej przy różnych okazjach w „Gazecie Wyborczej”.
Jak zauważa Lucas, o ile za czasów komunizmu Michnik uważany był za dysydenta, a jego publicystyka „pełna apokaliptycznego tonu” spełniała swoje zadanie, o tyle dziś nie uległa zmianie, a przez to jest pełna przesady i trąci myszką. Jak zauważa publicysta „The Economist”, dziś to Michnik sam próbuje stawiać się w roli dysydenta, lecz tym razem już nie wobec groźnego reżimu, ale wobec nowej polskiej prawicy. To właśnie w ugrupowaniach prawicowych Michnik widzi uosobienie wszelkich patologii, jakie panują nad Wisłą.
- Warto pamiętać, że Polska nie jest pod rządami ludzi, których Michnik krytykuje - punktuje trafnie Lucas.
Co najmniej zdziwienie amerykańskiego dziennikarza budzi także postawa Adama Michnika wobec komunistycznych władz PRL. Jak stwierdza, mógłby zachowanie redaktora naczelnego „GW” nazwać „wspaniałomyślnością” wobec swoich dawnych ideowych przeciwników, jednak jego pochwała dla autora stanu wojennego i ostatniego I sekretarza PZPR Wojciecha Jaruzelskiego jest co najmniej kontrowersyjna.
ŁS

http://www.naszdziennik.pl/index.php?da ... d=sw23.txt


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Adam Michnik
PostNapisane: 22 lip 2011, 13:35 
Offline
Moderator

Dołączył(a): 13 lip 2009, 12:02
Posty: 37605
http://hej-kto-polak.pl/wp/?p=2400#more-2400

Adam Michnik zrealizował testament swych rodziców i ma swój wielki udział w obecnej dewastacji Polski. Jest jednym z głównych realizatorów planu unicestwienia Polski i Polaków. Wyrok sądu w sprawie pana Rymkiewicza jest dowodem na to, że Polska została całkowicie zakneblowana i nie ma nawet prawa do tego, by się na swój los poskarżyć. Praktycznie pozostała już chyba tylko otwarta przemoc i tu widać dopiero, dlaczego zlikwidowano polską armię. Być może jesienne wybory 2011 roku to ostatnia szansa na bezkrwawe wyrwanie Polski z rąk szubrawców, morderców, kłamców i zbrodniarzy.

Kopia artykułu:

Demiurg III RP
Opublikowano 21 lipca 2011, autor: demonica

Adam Michnik

przyrodni brat Stefana, syn Ozjasza Szechtera i Heleny Michnik, ur. 17 października 1946 w Warszawie, historyk, eseista i publicysta polityczny, redaktor naczelny „Gazety Wyborczej”.
Michnik pochodzi, jak to sam określił, z „liberalnej żydokomuny”. Matka Helena była przed wojną działaczką socjalistycznej organizacji „Życie”. Ojciec, Ozjasz Szechter – wysokiej rangi działaczem Komunistycznej Partii Zachodniej Ukrainy. Ma dwóch braci. Po ojcu – Jerzego (w 1957 roku wyjechał z Polski), a po matce – Stefana (wyjechał z Polski w 1969 roku). Stefan, mając niewiele ponad 20 lat, robił karierę w bierutowskim sądownictwie wojskowym. Ma na sumieniu kilka wydanych wyroków śmierci.
Kluczem do poglądów i środowiska Michnika były znajomości wyniesione z Alei Przyjaciół (z rodzicami zajmował 100 m mieszkanie) w dzielnicy prominentów komunistycznych, (według niego była to „resztówka Komunistycznej Partii Polski, a wszystko wskazuje, że formacja czysto enkawudowska), skąd pochodzili rodzice wielu obecnych czołowych działaczy liberalnych i Gazety Wyborczej oraz znanych dziennikarzy prasy i telewizji.
Gdy w 1964 roku Michnik zdał maturę, w nagrodę rodzice wysłali go w podróż po Europie. Pod Paryżem odwiedził Jerzego Giedroycia, szefa Kultury, z którym toczył długie rozmowy. W Monachium zawitał do Radia Wolna Europa. Po powrocie Michnik zaczął studia na wydziale historii, wkrótce wybił się na czoło grupy dyskusyjno-towarzyskiej, zwanej komandosami, w której byli także między innymi: Seweryn Blumsztajn, Jan Gross, Jan Lityński, Robert Mroziewicz i Barbara Toruńczyk. W 1968 roku komandosi wraz z Michnikiem protestowali przeciwko zdjęciu teatralnego spektaklu „Dziadów”, który władze uznały za antysowiecki. Michnika i jego przyjaciela Henryka Szlajfera wyrzucono z uczelni. Wywołało to zamieszki na Uniwersytecie Warszawskim.
Gdy zaczęła się antysemicka nagonka i masowa emigracja ludzi pochodzenia żydowskiego, ojciec Michnika namawiał go na wyjazd z kraju. Jednak młody Adam postanowił zostać, gdyż – jak twierdził – nie mógł wyjechać, skoro w jego obronie studenci protestowali. Został skazany na trzy lata więzienia. Głównym punktem aktu oskarżenia był wywiad o marcowych zamieszkach dla francuskiego korespondenta.
Twierdził, że w więzieniu utracił wiarę w komunizm, bo okazało się, że w wydaniu polskim jest antysemicki. Po wyjściu z więzienia, pracował w zakładach imienia swej idolki z wczesnej młodości – Róży Luksemburg. W 1973 roku pozwolono, mu jako eksternowi, dokończyć studia na uniwersytecie w Poznaniu. Został sekretarzem Antoniego Słonimskiego. W 1976 roku, po protestach w Radomiu i Ursusie, Michnik znalazł się w gronie ludzi, którzy powołali Komitet Obrony Robotników. Gdy w 1980 roku powstała Solidarność, Michnik został doradcą Regionu Mazowsze. Wspominał później: „Byłem w obrębie frakcji anty-Wałęsowskiej”. Uważał, że Wałęsa zmierzał w Solidarności do „modelu sułtańskiego, dyktatorskiego”.
13 grudnia 1981 roku Michnik został internowany. Więziono go w Białołęce i Mokotowie. Gdy rozpoczęły się obrady Okrągłego Stołu, Michnik oświadczył pryncypialnie: – Zgoda na prezydenta w osobie generała Jaruzelskiego oznaczałaby uznanie, że 13 grudnia był potrzebny. Dla Solidarności jest to nie do przyjęcia. W kilkanaście dni później miał już inne zdanie o Jaruzelskim, uważał, że tylko on ze swoim autorytetem mógł być rozjemcą. Po obradach Michnik otrzymał od Wałęsy stanowisko redaktora naczelnego Gazety Wyborczej. Opublikował artykuł „Wasz prezydent, nasz premier”. Jaruzelski został prezydentem.
W 2001 roku GW opublikowała na 16 stronach rozmowę z generałem Kiszczakiem.
- Generałowie odkupili swe grzechy? – padło pytanie.
- Sto tysięcy razy – odpowiedział Michnik.
- Żadnych rozliczeń nie powinno być? Żadnych sądów?
- Z nimi nie. Z nimi zamykamy rachunek, wojna skończona.
Kiszczak stwierdził, że układ zawarty przy Okrągłym Stole został przez „stronę rządową” dotrzymany.
- To dlatego ja pana, generale, bronię jak niepodległości. Bo pan był uczciwy – podsumował Michnik.
Adam Michnik używa prasy jako narzędzia wpływu na świadomość publiczną a kontakty z ludźmi kolekcjonuje jako narzędzia wpływu. Antylustracyjny fanatyzm Michnika był dla dawnych esbeków i aparatczyków polisą na zachowanie przez nich władzy i własności. Dawał im gwarancję, że pozostaną elitą III RP.
Morderczą ocenę Adama Michnika dał, słynący pod koniec życia z jednoznacznych wypowiedzi, Zbigniew Herbert w filmie „Obywatel poeta” (obaj kiedyś się wzajemnie cenili): - Michnik jest manipulatorem. To człowiek złej woli, kłamca, oszust intelektualny.
Andrzej Drzycimski, były rzecznik Lecha Wałęsy, dziennikarz, specjalista PR, jest zszokowany metodami dziennikarskimi Michnika.- Tej klasy dziennikarz nie powinien używać metod służb specjalnych – uważa Drzycimski. – W tej sprawie nie mamy do czynienia z dziennikarstwem, ale z czymś innym, być może próbą odwrócenia uwagi.
Był posłem na Sejm X kadencji. Jest laureatem licznych wyróżnień, kawalerem Orderu Orła Białego, przyznanym przez Prezydenta Bronisława Komorowskiego.
Jesienią 2004 z powodów zdrowotnych zrezygnował z czynnego udziału w redagowaniu „Gazety Wyborczej”, przekazując swój głos w kolegium redakcyjnym Helenie Łuczywo.
Od śmierci rodziców mieszka samotnie w 100-metrowym mieszkaniu po nich, w Alei Przyjaciół. Michnik nigdy nie założył rodziny. Nawet z matką swojego dziecka nie związał się formalnym małżeństwem. Syna urodziła mu Barbara Szwedowska z Sopotu, prawniczka, nazywana kiedyś „prokuratorem Solidarności”.
yuhma – Spowiedź zdradzonego kochanka
Nie wiem, na ile mogę być wzorcowym przypadkiem uwiedzenia przez Adama M., ale wydaje mi się, że jestem takim sobie kompletnie zwykłym człowiekiem i dlatego, odpowiadając w swoim imieniu, powiem coś bardziej ogólnego.
Nigdy nie należałem do opozycji, a moja walka z systemem kończyła się na nieuczestniczeniu w wyborach i nienależeniu do czegokolwiek poza ZHP. Ale nie miałem z tego powodu żadnych wyrzutów sumienia, nie czułem też wstydu czy zażenowania. Zawsze wiedziałem, że świat dzieli się na bojowników i kibiców. Zdawałem też sobie sprawę, że gdyby nie milczące poparcie milionów takich kibiców jak ja, opozycja guzik by wygrała.
Nie zmienia to faktu, KIM byli dla mnie Kuroń i Michnik – w tej kolejności. Te dwie postaci uosabiały mit opozycji, legendę „elementu antysocjalistycznego”, baśń o żelaznym wilku, który stawał na coraz wyższym piedestale, im bardziej komunistyczna prasa go atakowała. Każdy nowy artykuł w Trybunie, każda wzmianka w Dzienniku TV ten mit utwierdzała i uwznioślała.
Wałęsa, Rulewski, Frasyniuk, Bujak, Janas to byli żywi ludzie, z krwi i kości, Kuroń i Michnik – legendy utkane z wiary i nadziei. Na długo przedtem, zanim zobaczyłem ich po raz pierwszy przy Okrągłym Stole, byłem przygotowany, by oddać im całe moje zaufanie. Dopóki istniał rząd Mazowieckiego, Michnik niewiele mi zaszkodził, bo moim autorytetem był Kuroń. Potem wrócił między mity, a jego miejsce zajął Redaktor Naczelny.
Tak, szukałem autorytetu. Nie należąc do pokolenia Kolumbów, mogłem się obydwoma rękami podpisać pod słowami Różewicza:
Szukam nauczyciela i mistrza (…)
niech jeszcze raz nazwie rzeczy i pojęcia
niech oddzieli światło od ciemności.
Przez jakieś 5-7 lat wierzyłem, że Michnik jest tym nauczycielem. Dałem sobie wmówić, że dekomunizacja to byłaby zemsta, że upaństwowienie całego majątku PZPR byłoby kopaniem leżącego, na dodatek – kopaniem antydemokratycznym, że lustracja jest niemożliwa, bo archiwa spalono, a poza tym byłby to pośmiertny triumf SB, że trzeba wybaczyć, bo to takie szlachetne i chrześcijańskie, co oczywiście nie oznacza bezkarności konkretnych zbrodni ani historycznej niepamięci. Takie rzeczy wcisnął mi z niewielkim wysiłkiem. Żerował na moim (chyba nie tylko moim) dążeniu, by być pięknym i doskonałym. Ach! jak ja się upajałem tym swoim pięknem.
Równocześnie nie rozumiałem – nie mogłem pojąć antykościelnych wtrętów, antypatriotycznych kłamstw (słynny artykuł Cichego), obrony stalinistów i generałów WRONy, nienawiści do braci Kaczyńskich i ojca Rydzyka, a również drobiazgów w stylu zwalczania Wojciecha Cejrowskiego czy heroiczna obrona pornografii.
Z każdym rokiem było coraz trudniej, bo coraz wyraźniej było widać, że na cytat z Wyspiańskiego: gdziekolwiek zechcesz w Polsce, słowa: krzywda, fałsz, kradzież, szelmostwo – będą szelmostwo, fałsz, krzywdę oznaczać, Michnik potrafi odpowiedzieć jedynie: “Odpieprzcie się od generała”. Czarę goryczy przelały dwa artykuły Beylina, w których ten dowodził, że nie można rozliczyć zbrodni stalinowskich. Dziś już mało kto pamięta, że i w obronie stalinowców przed jednoznacznym potępieniem GW ma swój niechlubny udział.
Największą pretensję mam do Michnika o to – że nie dopuścił do debaty, że sprowadził nasze spory do “kilku pojęć jak cepy”, a jego rozumowanie było rozumowaniem inkwizytora.
Przez niego nigdy w Polsce nie zaistniała publiczna debata. Rzecz w tym, że Michnik nie życzył sobie publicznej debaty, żądał posłuchu i podporządkowania. A kto się nie godził, był wykluczany i mógł się bezsilnie wściekać w niskonakładowych pisemkach. A gdy erystyka okazała się niewystarczająca, sięgnął po nienawiść. To Adam Michnik jest twórcą przemysłu nienawiści. I za to będzie smażył się w piekle! A teraz jest Wielkim Przegranym. Guzik uzyskał, guzik zrealizował ze swoich wielkich wizji. Jedno, co mu się udało, to zdziczenie obyczajów w Polsce, terror poprawności i przemoc fizyczna wobec przeciwników. Lewaccy i antyklerykalni bojówkarze to jedyne dzieci Adama M. Bardzo brzydka progenitura…
Nie oskarżam Michnika za zbrodnie ojca, brata i matki, wyłącznie za jego własne, jednak znajomość genealogii bohatera zawsze jest ważnym elementem każdej biografii.
„Załgany rodowód Adama Michnika
Fragment z „Czerwonych dynastii” Jerzego Norberta Nowaka
Jarosław Kaczyński, opisując kiedyś zachowanie Michnika, podkreślał jego niebywałą skłonność do kłamstwa, to, że potrafi łgać w żywe oczy, dosłownie iść w zaparte. Trzeba przyznać, że szczyt łgarstwa osiąga Michnik już przy najnowszych opisach rodowodu swojej rodziny, kiedy na przykład stara się maksymalnie wybielić postać swego ojca Ozjasza Szechtera, członka Komitetu Centralnego Komunistycznej Partii Zachodniej Ukrainy. Pisze o nim, że czuł się on jak „absolutnie polski Polak” („Między panem a plebanem”, Kraków 1995, s. 50). Nie wyjaśnia tylko nigdzie, czego ten „absolutnie polski Polak” szukał w Komunistycznej Partii Zachodniej Ukrainy i jak zawędrował na sam jej wierzchołek z tą swą rzekomą „dumą z polskiej tożsamości” (tamże, s. 50).
Przypomnijmy, że Komunistyczna Partia Zachodniej Ukrainy konsekwentnie dążyła do rozbicia Polski, oderwania wielkiej części jej ziem i przyłączenia do już rusyfikowanej skrajnym sowieckim terrorem wschodniej Ukrainy. Dodajmy, że według książki H. Piecucha „Akcje specjalne” (Warszawa 1996, s. 76), ten „absolutnie polski Polak” Ozjasz Szechter był starym, wypróbowanym agentem Moskwy w Polsce. I wchodził wraz z Brystygierową, Bermanem, Chajnem, Groszem, Kasmanem i innymi w skład wydzielonej komórki, bezpośrednio podporządkowanej Moskwie.
Według najlepszego jak dotąd opracowania dziejów przedwojennych komunistów pióra Jana Alfreda Reguły (Mitzenmachera), Szechter, bardzo znany działacz KPZU, został aresztowany wraz z grupą innych działaczy KPZU jesienią 1930 r. Jak pisze Reguła: „Oskarżeni sypali innych towarzyszy partyjnych (…). Przodowali w tym komuniści, zajmujący stanowiska kierownicze (…). Okazało się, że ci bohaterowie byli skończonymi tchórzami” (J.A. Reguła, Historia Komunistycznej Partii Polski, Warszawa 1934, s. 243). Michnik w wywiadzie z Danielem Cohn-Benditem stwierdził: „Mój ojciec był bardzo znanym działaczem komunistycznej partii przed wojną, siedział osiem lat w więzieniu. Po wojnie nie odgrywał żadnej roli. Nie odgrywał, bo nie chciał jej odgrywać” (cyt. za: L. Żebrowski, Paszkwil „Wyborczej”, Warszawa 1995, s. 35). Zdaniem Żebrowskiego (op. cit., s. 35): „Bardziej prawdopodobne jest jednak to, iż z powodu zaszłości nie powierzono mu wysokich funkcji partyjnych”. Ze zwierzeń Michnika w „Polityce Polskiej” dowiadujemy się również, że od ojca już w pierwszych rozmowach otrzymał „niezwykle mocny zastrzyk myślenia antyreżimowego”. Był to rzeczywiście „mocny” zastrzyk, jeśli nie przeszkodził Michnikowi już w młodości w działaniu przez lata w komunistycznym „czerwonym harcerstwie” walterowców, a jeszcze podczas swego procesu w 1969 r. w gromkich zapewnieniach, że jest komunistą!
Brat – morderca sądowy
W „Między panem a plebanem” (op. cit., s. 50) znajdujemy kolejne łgarstwo Michnika o ojcu: „Przez wszystkie lata bardzo konsekwentnie unikał peerelowskiej kariery”. Jak więc wytłumaczyć piastowanie przez Ozjasza Szechtera w czasach stalinowskich stanowiska zastępcy redaktora naczelnego skrajnie serwilistycznego organu związków zawodowych – „Głosu Pracy” (od 1 stycznia 1951 r. do 11 marca 1953 r.). Ciekawe, że szefem Szechtera w tej gazecie kadłubowych związków zawodowych był Bolesław Gebert, ojciec obecnego podwładnego Michnika – Dawida Warszawskiego (Geberta).
Wpływ wychowawczy „wielkiego antykomunisty” Ozjasza Szechtera jakoś nie zaszkodził w PRL-owskiej karierze starszego brata Adama – mordercy sądowego Stefana Michnika. Należy on do grupy stalinowskich katów, którzy winni odpowiadać przed sądem Rzeczypospolitej za zbrodnie przeciwko Narodowi Polskiemu. Prezes Sądu Najwyższego Adam Strzembosz pisał na łamach „Rzeczpospolitej” (z 18 marca 1996 r.) o kapitanie Stefanie Michniku jako członku jednej z dwóch grup sędziów najbardziej odpowiedzialnych za mordercze wyroki. Był on bowiem członkiem grupy sędziów, którzy orzekali wyroki śmierci w sprawach, w których doszło później do pełnej pośmiertnej rehabilitacji osób skazanych na śmierć.
Jeszcze jako młody podporucznik Stefan Michnik został dopuszczony do sądzenia spraw oficerów dużo wyższych od niego stopniem. Niejednokrotnie wchodził do składów sędziowskich w warszawskim Wojskowym Sądzie Rejonowym, który miał najwięcej spraw „ciężkiego kalibru” o wielkim politycznym znaczeniu, oczywiście spraw całkowicie sfabrykowanych. Wyrokował w tzw. sprawach tatarowskich.
Stefan Michnik nie zawiódł pokładanego w nim zaufania. Sądził tak, jak od niego oczekiwano, nieuczciwie i bezwzględnie, wydając surowe wyroki, w tym wyroki śmierci na osoby całkowicie niewinne. I został za to dobrze wynagrodzony, awansując w 1956 r. w wieku zaledwie 27 lat do stopnia kapitana. Jako podporucznik był sędzią wydającym wyroki w sfabrykowanych procesach majora Zefiryna Machalli, pułkownika Maksymiliana Chojeckiego, majora Jerzego Lewandowskiego, pułkownika Stanisława Weckiego, majora Zenona Tarasiewicza, pułkownika Romualda Sidorskiego, podpułkownika Aleksandra Kowalskiego (por. „Dokumenty. Mieczysław Szerer. Komisja do badania odpowiedzialności za łamanie praworządności 10 czerwca 1957″, paryskie „Zeszyty Historyczne”, 1979, nr 49, s. 156-157, i J. Poksiński, My sędziowie, nie od Boga…, Warszawa 1996, s. 276). Wydał w tych procesach surowe wyroki, w tym kilka wyroków śmierci.
10 stycznia 1952 r. stracono w wieku 37 lat skazanego na śmierć przez Michnika majora Zefiryna Machallę (został zrehabilitowany pośmiertnie 4 maja 1956 r.). Stefan Michnik wydał wyroki śmierci również na byłego polskiego attaché wojskowego w Londynie, pułkownika M. Chojeckiego i na majora J. Lewandowskiego. Ci mieli więcej szczęścia, wyroku nie wykonano. W przypadku płk. Chojeckiego zadecydowało to, że wiceminister MBP Romkowski chciał wykorzystać Chojeckiego jako świadka w innym procesie. Dzięki temu Chojecki dożył 1956 r., a 28 marca 1956 r. jego sprawa została umorzona z powodu całkowitego braku dowodów winy. 8 grudnia 1954 r. zmarł, niecały miesiąc po udzieleniu mu przerwy w odbywaniu kary więzienia, skazany przez Michnika na 13 lat więzienia płk Stanisław Wecki, były wykładowca Akademii Sztabu Generalnego, przez dwa lata więzienia torturowany, pośmiertnie uniewinniony (por. J. Poksiński, TUN, Warszawa 1992 r.). Ciężkie przejścia więzienne przyspieszyły śmierć innego skazanego przez Michnika (na 12 lat więzienia) płk. Romualda Sidorskiego, byłego naczelnego redaktora „Przeglądu Kwatermistrzowskiego”. W marcu 1955 r. ze względu na bardzo zły stan zdrowia udzielono mu przerwy w odbywaniu kary; zmarł wkrótce. Został pośmiertnie zrehabilitowany 25 kwietnia 1956 r.
Wyroki śmierci w głośnych sprawach wysokich oficerów z grupy generała Tatara wcale nie były jedynymi wyrokami śmierci, które orzekł Stefan Michnik. Tylko że te inne wyroki – w sprawach oficerów podziemia niepodległościowego, są dużo mniej znane. Tak jak podpisany przez Stefana Michnika wyrok śmierci na majora Karola Sęka, który miałem możliwość oglądać w listopadzie 1994 r. na wystawie na UMCS w Lublinie, uczestnicząc tam w panelu na temat „Żołnierzy wyklętych” (tj. żołnierzy polskiego niepodległościowego podziemia po 1944 r.). Major Karol Sęk, artylerzysta spod Radomia, przedwojenny oficer, potem oficer Narodowych Sił Zbrojnych, został stracony z wyroku sędziego wojskowego Stefana Michnika w 1952 r.
Stefan Michnik „niewiele rozumiał, ale podpisywał wyroki śmierci i czuwał nad ich wykonaniem”. A były to wyroki godzące w najlepszych polskich patriotów. Tak jak w przypadku kierowanego przez Stefana Michnika wykonania wyroku śmierci na wspaniałym polskim patriocie Andrzeju Czaykowskim, cichociemnym, powstańcu warszawskim, zastępcy dowódcy połączonych baonów „Oaza-Ryś” na Mokotowie i Czerniakowie. Odznaczonym za bohaterstwo w walce z Niemcami Krzyżem Virtuti Militari. Zamordowano go na Mokotowie 10 października 1953 r. pod nadzorem porucznika Stefana Michnika (por. opis tej tragedii pióra P. Jakuckiego, „Zamordowany za patriotyzm”, „Gazeta Polska”, 20 października 1994 r.).
Hańba domowa
Myślę, że sprawa brata – stalinowskiego zbrodniarza, stanowi jeden z kluczy, wyjaśniających ciągły flirt Adama Michnika z komunistami po czerwcu 1989 r. Chodziło o łączący go z nimi równie głęboki strach przed rozliczeniami i pełnym pokazaniem „hańby domowej” czy „hańby rodzinnej”. Mając stalinowskiego kata w rodzinie, Michnik robił wszystko, aby nie doszło do prawdziwych rozliczeń ze zbrodniami komunizmu, opublikowania ksiąg hańby, bo uznał to za niezwykle groźne dla własnej legendy.
Przypomnę tu, że Adam Michnik usprawiedliwiał wyroki wydawane przez swego brata (nigdzie nie podając jednak, że chodziło o wyrok śmierci) tym, że: „Kiedy zapadały najgorsze wyroki, Stefan był dwudziestoparoletnim człowiekiem, który niewiele rozumiał z tego, co się działo” („Między panem…”, s. 48). Wyjaśnijmy więc, że młody porucznik Stefan Michnik gorączkowo rwał się do sądzenia w sfabrykowanych procesach wojskowych nad dużo wyższymi od niego stopniem majorami czy pułkownikami, bo widział w tym szansę błyskawicznego przyspieszenia swojej kariery. I rzeczywiście uległa ona radykalnemu przyspieszeniu – już w wieku 27 lat awansował na kapitana.
Przy obrazie rodowodu Adama Michnika warto wspomnieć również o roli jego matki, zaangażowanej komunistki sprzed wojny – Heleny Michnik. Po wojnie wsławiła się głównie dogmatycznymi podręcznikami, zalecającymi m.in. jak najskuteczniej walczyć z religią katolicką. Oto przykładowy fragment jej zaleceń zamieszczony w „Komentarzu metodycznym dla klasy IX ogólnokształcącej szkoły korespondencyjnej stopnia licealnego” do podręczników: E. Kosiński „Historia wieków średnich”, A.W. Jefimow „Historia nowożytna”, S. Missalowa i J. Schoenbrenner „Historia Polski”, Warszawa 1953 r.: „(…) Nie wystarczy np. powiedzieć, że Kościół był główną podporą feudalizmu, lecz trzeba to udowodnić. Udowadniać będziecie w ten sposób: Kościół był główną podporą feudalizmu, ponieważ: 1) głosił, że władza królewska pochodzi od Boga, a więc poddanym nie wolno się buntować; 2) głosił wieczność feudalizmu i zasady nierówności społecznej; 3) stosował klątwę kościelną i karał wszystkich występujących przeciwko nierówności społecznej; 4) urządzał krucjaty przeciwko ruchom ludowym, np. przeciwko albigensom we Francji, husytom w Czechach itd.; 5) zwalczał postępową naukę, gdyż podważała ona panujący ustrój (np. potępienie nauki Kopernika, Galileusza itd.); 6) przez hasło ‘błogosławieni maluczcy duchem’ utrwalał ciemnotę i zacofanie mas ludowych; 7) głosząc, że ci, którzy cierpią na tym świecie, będą zbawieni po śmierci, rozbrajał rewolucyjną walkę mas ludowych” itd. Adam Michnik twierdził, że jego matka wywodziła się z „całkowicie spolonizowanej żydowskiej rodziny”, pisał o jej „całkowitej identyfikacji z polskością” („Między panem…”, s. 46-47). Nie wyjaśnił tylko, jak pod opieką takich patriotycznych rodziców – ojca jakoby absolutnie „polskiego Polaka” i matki „całkowicie identyfikującej się z polskością” – on sam już w młodości stał się narodowym nihilistą („Między panem…”, s. 91). Pisał sam o sobie, że był narodowym nihilistą i rzekomo przestał nim być po marcu 1968 r.
Komunistycznemu rodowodowi Michnika towarzyszyły odpowiednie splendory – wielkie, eleganckie mieszkanie w gęsto obsadzonej przez zaufanych towarzyszy z partyjnej i bezpieczniackiej elity Alei Przyjaciół w Warszawie, dokładnie w tym samym domu, w którym mieszkał były stalinowski minister bezpieczeństwa Stanisław Radkiewicz (por. „Wprost”, 22 listopada 1991 r.).(…)”


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Adam Michnik
PostNapisane: 16 wrz 2011, 18:18 
Offline
Moderator

Dołączył(a): 13 lip 2009, 12:02
Posty: 37605
http://wirtualnapolonia.com/2011/09/16/ ... pieluszko/

Z artykułu poniższego wynika, że Adam Michnik jest nie tylko złodziejem, ale i kanalią - podobnie jak Zbigniew Bujak. Oficjalnie bohaterscy opozycjoniści, w rzeczywistości podłe złodziejskie szuje - to jedyny wniosek, jaki można wyciągnąć z poniższego tekstu. Ale czegóż można spodziewać się po stalinowcach - zdolność do rabunku i niszczenia to stała cecha sowieckich elit.

Kopia artykułu:

Okradli Rodzinę Bł. Księdza Jerzego Popiełuszko
Posted by Włodek Kuliński - Wirtualna Polonia w dniu 2011-09-16

!!!!!!!!!!!!!!!!!! SKANDAL !!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!

Nowojorski Nowy Dziennik 17. listopada 1989 podał informację o wizycie L. Wałęsy w USA. Na pierwszej stronie jest między innymi fakt, że p. Wałęsa wziął udział w uroczystości przyznania chińskiemu astrofizykowi tegorocznej nagrody pokojowej imienia Roberta F. Kennedy’ego. Przy tej okazji stwierdza się, że pierwszą nagrodę imienia Kennedy’ego przyznano w 1988 roku A. Michnikowi i Z. Bujakowi, oraz że nagrody te przywiózł do Polski senator Edward Kennedy.
Stwierdzam kategorycznie, że powyższa informacja jest po części nieprawdziwa. W latach 1986 i 87 byłem jeszcze w kraju, byłem działaczem opozycji i znam sprawę bardzo dobrze. Otóż faktem jest, że rodzina Kennedych ustanowiła nagrodę pokojową i po raz pierwszy przyznała ją w roku 1986, ALE NIE TYLKO p.p. A. Michnikowi i Z. Bujakowi, lecz jak głosił oficjalny komunikat, TAKŻE POŚMIERTNIE KSIĘDZU JERZEMU POPIEŁUSZCE!
Następnie, rzeczywiście, było wiadomo, że nagrody przywiózł do Polski senator Kennedy w roku 1987. W ambasadzie USA w Warszawie odbyło się z tej okazji przyjęcie z udziałem pewnej grupy lewicowej wspólnoty opozycyjnej. Nie wiem, czy brał udział ktoś z rodziny śp. Ks. J. Popiełuszki.
Potem sprawą dalej się już nie interesowałem, poza rozważaniami w gronie kolegów, jak to środowiska lewicy potrafią sobie radzić, jak międzynarodowa lewica wzajemnie się wspiera, a my mamy ogromne problemy. Nie pasowało nam jedno – dołączenie nazwiska Ks. Jerzego.
W ubiegłym roku, będąc już na emigracji, dowiedziałem się o skandalu, jaki towarzyszy nagrodzie pokojowej imienia Kennedy’ego. Okazuje się, że nagroda przyznana śp. Ks. J. Popiełuszce NIE ZOSTAŁA WRĘCZONA NIKOMU Z JEGO BLISKICH, ANI NIKOMU INNEMU! Sprawa długo nie mogła ujrzeć światła dziennego, bowiem nie pozwalała na to skromność i zażenowanie rodziny Ks. Popiełuszki oraz grona przyjaciół i działaczy opozycyjnych, a także — trudności z przebiciem się informacji. W roku 1989, na publicznym spotkaniu w Warszawie, Z. Bujak zmuszony był wyjaśnić sprawę.
Stwierdził on wówczas, że rzeczywiście, nagroda przyznana pośmiertnie Ks. Popiełuszce z WOLI SENATORA EDWARDA KENNEDY’EGO (?!) NIE ZOSTAŁA OFIAROWANA SPADKOBIERCOM KSIĘDZA, ALE ZOSTAŁA ROZDZIELONA POMIĘDZY DWOJE PIERWSZYCH JUŻ NAGRODZONYCH – A. Michnika i Z. Bujaka! Po co więc nazwisko Ks. Popiełuszki umieszczono wśród nagrodzonych?
Sprawa ta w patriotycznych kręgach opinii polskiej wywołała gorycz i niesmak. Panuje wzburzenie przeciwko próbom wyzyskiwania męczeństwa księdza Jerzego dla innych celów politycznych w kraju i poza jego granicami.
Oficjalnie ogłoszenie na arenie międzynarodowej o przyznaniu nagrody Ks. Popiełuszce, a następnie skryte nie przekazanie jej bliskim, rozdzielenie między dwoje innych nagrodzonych - notabene niewierzących - w oczach opinii publicznej stawia ich w sytuacji moralnie i politycznie dwuznacznej! W takiej samej sytuacji stawia także fundatorów nagrody.

Miałem w tej sprawie zabrać głos już znacznie wcześniej, ale zeszłoroczna wizyta Wałęsy w USA jest okazją bardzo dobrą. Trzeba wyprostować szkodliwą nieprawdziwość informacji największego polskiego dziennika na emigracji. Sygnalizuję przy tym, że zbyt często gazeta ta przedstawia wiadomości nieprawdziwe, albo niewłaściwie interpretujące jakieś problemy, zwłaszcza Polski. Pragnę uczulić na to kierownictwo redakcji. Nie czynię tego w duchu oskarżeń, ale w odniesieniu do skandalu z nagrodą pokojową czynię to w duchu goryczy i niesmaku.
Zbyt wielkie i święte jest bowiem męczeństwo Ks. Jerzego Popiełuszki na ołtarzu walki tak o „Solidarność” jak o wolną i niepodległą Polskę. Wypadałoby, aby rodzina Ks. Jerzego i katolicka opinia publiczna uzyskała w tej mierze wyjaśnienie od katolickiej rodziny Kennedych.
Andrzej ROZPŁOCHOWSKI
[Pisownia oryginalna. Powyższy tekst został odrzucony przez redakcję Gwiazdy Polarnej i Nowego Dziennika.]

Za: http://dakowski.pl//index.php?option=co ... &Itemid=80


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Adam Michnik
PostNapisane: 01 paź 2011, 19:17 
Offline
Moderator

Dołączył(a): 13 lip 2009, 09:25
Posty: 30802
Pompolit Michnik

Miałem się nie znęcać nad upośledzonymi, ale jak nie skomentować, „kiej lazo”, jak mawiał strzelec Kiszulko z książki Wańkowicza, co to chciał oszczędzić amunicję, ale, „jak oszczędzisz, kiej lazo”, Niemcy, znaczy się. No, tym razem lezie Adam Michnik. Szczątek dawnej wielkości z czasów rzadów jednej partii i jednej gazety. Teraz , to już tylko na Salonie 24 go przeczytają i co bardziej bezlitośni skomentują, w tej liczbie niżej podpisany.

Napuszone, nadęte grafomaństwo arcykapłana/pompolita Sekty Antypisa jest, jak homilia dla kapłanów średniego szczebla tej sekty, albo wstępniak, dodajmy, równie śmiertelnie nudny wstępniak szefa Głównego Zarządu Politycznego Armii Radzieckiej, za którym podążały w karnej kolumnie czwórkowej wstępniaki pomniejszych politruków. Niby trzeba mieć wyłożone na biurku, że niby wszyscy podwładni pilnie czytają i nawet wynotowują co trafniejsze akapity, ale i tak nadają się tylko na gwóźdź w latrynach w jednostkach , pocięte na regulaminowe kawałki 15 na 15 cm. Tu wyjaśnienie, pompolit to był kiedyś politiczeskij pomoszcznik, czyli politruk.

Na początku typowy dla Wyborczej anonimowy, nie mam wątpliwości, ze zmyślony młody człowiek, a właściwie, nie sam młody człowiek, tylko znajomy, ktory zna młodego człowieka. Zawsze jest tam jakaś pani Henryka z Przasnysza, prządka Julia z Łodzi, albo były Akowiec z opaską, piętnujący jątrzącą politykę Kaczyńskich, teraz już tylko Kaczyńskiego. Ów młody człowiek ma dosyć jadu Jarosława Kaczyńskiego do tego stopnia, że zamierza wyjechać. To znaczy, dokładnie: „bo nie ma pracy, no i w ogóle... On nie może już wytrzymać tego, co robi Kaczyński, który sieje nienawiść; sytuacja w Polsce jest nie do zniesienia, gdyż Kaczyński zieje jadem".

Przypomina to filmy z PRL, w której aktorzy, imitując rozmowy przy kawce, rozmawiają o agresywnej polityce paktu Nato, oburzających działaniech imerializmu amerykańskiego i odwetowcach zachodnioniemieckich, jakby czytali z rozłożonego na stoliku numeru „Żolnierza Wolności” , pierwowzoru „Gazety Wyborczej”. Teraz mamy sianie nienawiści i jad. Podejrzewam, że ten znajomy to nie kto inny, jak Kuczyński, Wołek, Bartoszewski, albo Niesiołowski, kultowi już Szaleni Starcy Platformy.Nikt inny nie używa takiego języka i nie żyje w takiej paranoi. No, może jeszcze Bratkowski, postrach kiosków Ruchu na osiedlu ( ponoć opluwa wyłożone gazety) z tymi fackelzugami, skąd on to wytrzasnął, Bóg i lekarz pierwszego kontaktu raczą wiedzieć. Ależ ta starość potrafi być straszna...

Zaraz, zaraz, emigracja, jad...byłżeby to jednak maturzysta Bartoszewski? On też tak zamierzał, a w każdym razie groził, chrypiąc i wrzeszcząc do kamery, aż ślina z mikrofonu ściekała ( fuj!) . Może Michnikowi sie po...kręciło i dał tekst sprzed czterech lat?

Ciekawe, może ten „młody człowiek” naczytał się , na przykład takiego wywiadu:

„To jest coś nieprawdopodobnie lizusowskiego, podłego, paskudnego. To jest obrzydliwe i płaskie. Ja myślałem, że z upadkiem komunizmu takie filmy odeszły razem z PRL. Żałosne, smętne PiS-owskie widowisko. Ohydna, brudna PiS-owska propaganda przygotowana przez PiS-owskich lizusowskich propagandzistów. Kaczyński to taki prowincjonalny dyktatorek. Najchętniej by wszystkich powsadzał do więzienia, to podła postać, paskudna. To jest zdumiewające, że nie ma w tym lizusowskim, obrzydliwym filmidle słowa o ojcu. Tam jest jakaś wstydliwa tajemnica, o ojcu nic nie mówią. To jest jakiś kult matki dziwaczny. Głupota, podłość i nienawiść nie może wygrać. Lizusostwo, pogarda, chamstwo nie mogą zwyciężyć. Obrzydliwość, kłamstwo, kłamstwo i jeszcze raz kłamstwo, i jeszcze raz nie będą górą. Część Polaków się nabiera. Polacy, widać, są kompletnymi idiotami. Obrzydliwe i podłe, i haniebne. Pokazują te panienki od Kaczyńskiego, które nie mają nic do powiedzenia. Głupie i młode, i puste. Nie mogę milczeć, jak widzę to kłamstwo, ten teatr, tę obłudę, tę hipokryzję. Jak przegra, znów powie, że był na prochach. Po tych wyborach zaczną się procesy dekompozycji w tej groźnej partii Jarosława Kaczyńskiego. Najwyższa pora, żeby się rozpadła, rozleciała. To nie jest partia, to jest sekta, to jest PiS-owska gromada, lizusowska czereda. Partyjne bojówki to są bojówki PiS-owskie. Żulia żulię żulią pogania, łyse pały, chuligani, żule. Tak jak Kościół jest dziś rozliczany za pedofilię, tak część Kościoła będzie rozliczana za popieranie PiS. Poparcie dla PiS jest gorsze od pedofilii. Księża nie mają prawa popierania partii politycznych”.

No, w takim razie jest usprawiedliwiony, po przeczytaniu czegoś takiego woła sie lekarza albo dla siebie, albo dla tego udziającego wywiadu. I o emigracji też się myśli, jako o planie B. Co prawda to akurat mówił polityk Platforny Obywatelskiej, wysunięty przez nią to najwyższych stanowsk i delegowany do reprezentowania jej w mediach. Ale to szczegół, każdemu może się pomylić, zwłaszcza w pewnym stadium, które każdego kiedyś czeka. Oby nie, mam nadzieję nie dożyć czegoś takiego, ale natura potrafi być bezlitosna. To jeszcze jeden powód, by podejrzewać, że ten młody człowiek, to Bartoszewski, zwany profesorem. Kto inny mógł nie rozpoznać, że to PO posługuje się takim językiem, że to zwolennik PO zamordował PiSowca, a nie odwrotnie?

Sam Adam Michnik nie oszczędza opozycji, pełno tam mitomaństwa, kłamstwa, bredzenia, nasyłania służb specjalnych i najgorsze, „ogłoszono Wałesę agentem”. Jak rozumiem, nie był, a jak się przyznał, to przez pomyłkę, OK.

I na koniec , perełka:

„Miałbym dobrą radę dla tego 18-latka: zanim wyjedziesz za granicę, idź do urny wyborczej, by zablokować powrót Jarosława Kaczyńskiego do władzy”.

Znaczy, Wujek Dobra Rada radzi- zagłosuj, jak mówimy, uratuj nas, a potem sp.. gdzie chcesz. Już nie będziesz potrzebny.

Ależ się, q.. boją! Ależ im zwieracz chodzi! A mnie , jakby miód na serce lali, hi,hi!

http://seawolf.salon24.pl/348432,pompolit-michnik


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Adam Michnik
PostNapisane: 02 paź 2011, 12:41 
Offline
Dziennikarz
Avatar użytkownika

Dołączył(a): 20 lip 2009, 23:02
Posty: 397
z forum spolecznosciowego:

"Michnik stanowi dziś poważne zagrożenie dla demokracji

Pozwolę sobie wyrazić swoją opinię. Sam się nie uważam za "PIS-owski nacjonalistyczny skansen". Z wielu powodów - także z uwagi na swoje wykształcenie oraz na postawę propaństwową a nie propartyjną. Popieram tę partię która w danej chwili lepiej realizuje interes państwa polskiego.
To jest moje jedyne kryterium politycznej lojalności - wobec państwa. Partie się zmieniają, przywódcy się zmieniają. To, co dziś może okazać się dobrym rozwiązaniem dla Polski, jutro może być receptą nieaktualną. Tyle tytułem wstępu. Przyznaję, że punktem zwrotnym dla mnie było dozanie ogromnego szoku i upokorzenia ze słabości państwa polskiego po Smoleńśku. Uznałem, że ta słabość była w istotnym stopniu konsekwnecją rządów PO-PSL, które osłabiły wiele kluczowych mechanizmów bezpieczeństwa narodowego - w tym polską armię i system procedur dotyczących działania w sytuacjach nadzwyczajnych. Dodam, że tą problematyką zajmuję się profesjonalnie i nie jest to ocena emocjonalna.

A co do samego Red. Naczelnego Gazety Wyborczej. Był taki moment gdy Michnik - być może szczerze- powiedział kilka ciepłych słów o śp. Lechu Kaczyńskim. Po katastrofie. Powiedział, że być może czasami przesadzał w ostrej krytyce. I że będzie musiał przeczytać swoje teksty czy nie przesadził. Potem, na jednym ze spotkań z czytelnikami, został zapytany czy sprawdził i czy przesadził? Michnik już wówczas wrócił do swojej postawy pełnej pogardy dla elektoratu Kaczyńskiego. Jestem wychowany na Gazecie Wyborczej. Przestałem je czytać zmęczony stałym permanentnym atakiem na Jarosława i Lecha Kaczyńskich. Gdy PIS rządził Gazeta aż ziała nienawiścią. Nie było dnia ani numeru aby na pierwszej stronie Gazeta nie ogłaszała jakiejś zbrodni Kaczyńskich. Mam za sobą wiele lat pracy jako dziennikarz. Widziałem, że są to zwykłe ustawki. Pomyślałem jednak, że taka jest natura demokracji. Ostatecznie Gazeta z tą swoją systematyczną agresją pełniła - jak sądziłem - jedną pożyteczną rolę. Będzie uważnie patrzyła na ręce PIS-owi. A o to przecież głownie chodzi - aby media patrzyły na ręce tych, którzy mają władzę czyli wydają nasze pieniądze. W końcu jednak poległem. Nie byłem w stanie - jako profesjonalista - znieść tej ilości agresji i nieprawdy w Gazecie. Przestałem ją czytać. Głównym impulsem było jednak spotkanie w bardzo wąskim gronie z Panem Red. Michnikiem na którym ział nienawiścią do Kaczyńskich zapewniając, iż zrobi wszystko aby obalić ich władzę.

Miałem dość. Czytanie Gazety, w której zatracono elementarne zasady etyki dziennikarskiej, było wysiłkiem ponad moje siły. Dziś okazuje się, że to PO i PIS toczą wojnę ze sobą. A mi się wydawało, że wojna toczyła się przeciw PIS-owi. PO było tu tylko wynajętych chłopakiem do bicia. PIS przestało rządzić, a wojna Gazety z PIS-em trwała nadal. O ile jednak kiedyś uważałem, że ma ona dobre strony - media patrzą władzy an ręce, a każda władza niekontrolowana korumpuje - o tyle w sytuacji gdy PIS był w opozycji a, Gazeta nadal toczyła z nim wojnę pełną nienawiści i z użyciem kłamstw jako narzędzia walki - Gazeta i Michnik stały sie dla mnie, człowieka, który tylu przyjaciół miał w Gazecie - człowiekiem który niszczy demokrację. Bo rzeczą haniebną jest wojna z opozycją.

Gazeta ponosi pełną odpowiedzialność za to, że nie patrzyła władzy na ręce, że firmowała kolosalne zadłużenie naszego państwa i demolowanie go. Gazeta jest odpowiedzialna za to, że wspierała proces korumpowania PO, bo każda władza pozbawiana realnego nadzoru and sobą ma tendencję do korumpowania, do zagarniania jeszcze większej władzy.
Michnik jest dziś dla mnie jednym z największych zagrożeń polskiej demokracji.
"


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Adam Michnik
PostNapisane: 08 paź 2011, 13:31 
Offline
Moderator

Dołączył(a): 13 lip 2009, 12:02
Posty: 37605
Obrazek
Autorytety moralne III RP.


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Adam Michnik
PostNapisane: 30 mar 2012, 06:22 
Offline
Moderator

Dołączył(a): 13 lip 2009, 09:25
Posty: 30802
Kilka słów o polskim hejterstwie

„Gazeta Wyborcza” nie przestaje grzmieć z powodu haniebnego zbezczeszczenia grobu rodziców Adama Michnika. Wydarzenie to stało się pretekstem do rozważań publicystów „GW” nad zjawiskiem polskiego hejterstwa.

Przyznają oni, że nienawiść na tle politycznym nie jest uwarunkowana jakąś konkretną opcją ideologiczną bądź partyjną, jednak zawsze tak jakoś wychodzi, że są zwierzęta równe i równiejsze.

I tak Adam Leszczyński twierdzi, że zbezczeszczenie grobu rodziców Michnika wynika z resentymentu wobec Żydów (postrzeganych jako „żydokomuna”), których w Polsce prawie nie ma. Bo jeśliby stanowili jakąś widoczną społeczność, to oberwałoby się komuś żywemu. Zdaniem publicysty „Wyborczej”, towarzyszą temu komentarze na prawicowych portalach. Według Leszczyńskiego, ich obecność świadczy o lekceważeniu przez administracje portali zjawiska, które dramatycznie niepokoi. „To, co było oburzające, nowe i groźne, to jednoznaczne wezwania do przemocy, o temperaturze i liczbie, z którą się wcześniej nie zetknąłem. I to stanowi – jak sądzę – świeżą, złowrogą jakość w polskiej sieci” – czytamy w felietonie Leszczyńskiego.

Doprawdy, wzruszające jest to zatroskanie nadwiślańskim hejterstwem. Można się tylko zastanawiać nad tym, skąd ta pewność, że akt wandalizmu, o którym mowa była wcześniej, nosi charakter brutalnego incydentu antysemickiego. Sprawców tego czynu przecież nikt nie złapał za rękę. Pozostają oni nieznani. A zatem można jedynie domniemywać co do intencji, jakie nimi kierowały. I jeśli – co jest jak najbardziej prawdopodobne – za incydentem stał jakiś antysemita, to przecież Rafał Ziemkiewicz, którego Leszczyński przy tej okazji zaatakował, nieraz bardzo ostro wypowiadał się na temat takich ekscesów. Może po prostu chodzi o to, że Ziemkiewicz nie uważa, aby potępienie antysemityzmu było równoznaczne z czcią dla KPP-owskich przodków redaktorów „GW”.

Tymczasem „GW” zdaje się nigdy nie przeszkadzało polskie hejterstwo realne, które ze szczególną mocą objawiło się po 10 kwietnia 2010 roku. Jakoś nie zauważyłem, żeby publicyści „Wyborczej” pałali oburzeniem z powodu tego, że Palikot i jego fani „odzierali z godności” Lecha Kaczyńskiego, gdy nie było już go wśród żywych. Nigdy nie zapomnę widoku Piotra Pacewicza przed Pałacem Prezydenckim w nocy z 9 na 10 sierpnia 2010 roku. Redaktor "GW" robił wrażenie szczerze ubawionego happeningiem palikociarzy. Przypomnijmy, istotnym elementem tego happeningu było zawieszenie na słupie puszek po piwie Lech w kształcie krzyża. Kiedy dwa miesiące później w Łodzi były członek Platformy Obywatelskiej zamordował działacza PiS, to „Wyborcza” daleka była od tego, żeby snuć rozważania nad hejterstwem polskim eskalowanym przez winiarza z Biłgoraju.

W przywołanych tu przypadkach sprawcy są znani, podobnie jak ich intencje. Łatwo jest się oburzać prymitywnym hejterstwem, które kipi jawną agresją. Robi się jednak trudniej, gdy hejterstwo przejawia się subtelnie, w białych rękawiczkach, w sposób inteligencki. Można nawet go nie dostrzec. Aż do momentu, w którym poleje się pierwsza krew, jak to miało miejsce w Łodzi. Ale cóż, przecież mamy do czynienia ze zwierzętami równymi i równiejszymi.

Rebelya.PL

http://filipmemches.salon24.pl/403499,k ... ejterstwie


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Adam Michnik
PostNapisane: 30 mar 2012, 23:59 
Offline
Moderator
Avatar użytkownika

Dołączył(a): 21 lip 2009, 10:40
Posty: 7497
Lokalizacja: Podlasie
Fragment wypowiedzi Jarosława Marka Rymkiewicza na temat GW.
Poniższy tekst mówi nam o tym, że głównym celem GW jest niszczenie tożsamości narodowej.


„Gazeta Wyborcza” powinna przestać się ukazywać w Polsce. Jest ona Polakom zupełnie niepotrzebna. Powinna zniknąć, bo jest narzędziem obcej dominacji. Układa słowa w narodowy akt kapitulacji. Rozbraja instynkt samozachowawczy. Czyni nas bezbronnymi intelektualnie, szkoląc niesuwerenny establishment, który zastąpił polską elitę.

I czy przypadkiem jest, że na każdym froncie, na którym toczy się wojna z polskością, widzimy cyngli "Wyborczej" ? Kto bowiem najsilniej popiera propagandę Ruchu Autonomii Śląska, jeśli nie lokalna "GW" ? Jak to jest możliwe, że wsparcie separatystów, nagłaśnianie punktu widzenia rosyjskiej propagandy, wspieranie każdej antycywilizacyjnej nowinki nie powoduje otrzeźwienia czytelników ? Dlaczego nie odrzucają ze wstrętem tego szmatławca ?

A kto wspiera rugowanie historii z polskich szkół ? To przecież identycznie jak w czasie II wojny światowej. Polskie gadzinówki walczyły z polską pamięcią. Bo dobry niewolnik nic nie pamięta. I każdą nową jedynie słuszną linię można mu przedstawić jako dziejową konieczność. Dlaczego tolerujemy piątą kolumnę ?

_________________
"W ciągu całego naszego życia widziałem w naszym kraju tylko dwie partie. Partię polską i antypolską, ludzi godnych i ludzi bez sumienia, tych którzy pragnęli Ojczyzny wolnej i niepodległej, i tych, którzy woleli upadlające obce panowanie."


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Adam Michnik
PostNapisane: 04 kwi 2012, 08:20 
Offline
Moderator

Dołączył(a): 13 lip 2009, 09:25
Posty: 30802
„Michnik popełnił tym samobójstwo. Proszę byście go traktowali

Tytułowa wypowiedź Jarosława Marka Rymkiewicza po ogłoszeniu skandalicznego wyroku Sądu Apelacyjnego w Warszawie to nie jest skutek zdenerwowania czy dezaprobaty ściganego w III RP poety.

Te ze spokojem wypowiedziane słowa to prorocza, jak przystało na wielkiego poetę, zapowiedź kresu panowania, sztucznie wykreowanego po 1989 roku salonu, w którym to dziele stworzenia, „demokrata” i piewca „wolności słowa” Michnik, ścigający dzisiaj swoich krytyków, odegrał główną rolę.

Ten kres i zbliżający się koniec zapowiada się żałośnie i obfitować będzie jeszcze w wiele takich spektakularnych konwulsji, podczas których zamiast polemiki i walki na argumenty decydujący głos zostanie oddany sądom i sędziom wyhodowanym przez ten salon, dzięki czemu w ich wypranych przez lata umysłach obrona establishmentu III RP utożsamiana jest z obroną demokracji za pomocą naginania prawa.

Można śmiało powiedzieć, że tak jak komunistom skórę chroniły resorty siłowe z indoktrynowanymi przez lata funkcjonariuszami MO, ZOMO i LWP tak salonowców ratuje wyhodowane na Gazecie Wyborczej, zmanipulowane stado wykształconych „półinteligentów” usadowionych nie tylko w wymiarze sprawiedliwości.

Adam Michnik przypomina dzisiaj aktora, który przez całe lata odgrywał na scenie swojego teatru jedną i to marną rolę, a fetę, burzliwe oklaski, aplauz i uznanie krytyków zawdzięczał tylko temu, że sam osobiście usadowił tę hałaśliwą klakę na widowni.

Przez lata trwania takiego stanu zapomniał o realiach i jak narcyz uwierzył w swoją wielkość oraz urodę głoszonych prawd i idei, przez co przestał zauważać, ze kosze kwiatów, jakie otrzymywał po każdym spektaklu były fundowane za jego własne pieniądze, które klakierom zapewnił poprzez swoje wpływy. To on ustanawiał „prestiżowe” nagrody dla tych najmocniej klaszczących i rozpływających się w zachwycie „krytykach” i „ekspertach”, czyniąc z nich „autorytety” i „święte” nieomylne krowy.

Wyglądało to tak, jakby towarzysz Gomułka wierzył święcie, że okrzyki „Wiesław! Wiesław!” to spontaniczne i niereżyserowane przez nikogo wyrazy uznania dla jego mądrości i wielkości, okazywane przez klasę robotniczą.

Kiedy Michnik-aktor potknął się w końcu na aferze Rywina i wywinął kozła na środku sceny, z widowni po raz pierwszy na taką skalę rozległy się gwizdy i poleciały pomidory.

On wtedy stanął osłupiały i tak jak Nicolae Ceausescu 21 grudnia 1989 roku na Placu Rewolucji w Bukareszcie nie mógł zrozumieć i pojąć, dlaczego tłum okazuje niezadowolenie ze swojego nieomylnego guru, wyroczni, słońca i zbawiciela.

W jego głowie nie może pomieścić się to, że ktoś wygwizdujący go może mieć rację i bardzo uzasadnione krytyczne zdanie na temat jego dokonań.

W jego umyśle istnieje tylko jedno wytłumaczenie. On padł ofiarą prawicowo-katolico-narodowego i antysemickiego spisku, a jedynym sposobem walki z „faszystami” są rozgrzane sądy i aparat ścigania III RP.
Człowiek, który na samym początku polskich przemian przytulił się fałszywie do Kościoła i w jego kruchcie szukał wiktu i opierunku, później odwrócił się od niego i kąsał rękę, która go karmiła z przerwą na żałobę po śmierci Jana Pawła II, kiedy to zatrudniony w jego gazecie komunistyczny kapuś, Lesław Maleszka (TW Ketman) wydawał dyspozycję by na ten czas „nie dawać ostrych antypapieskich leadów”.

On nie może zrozumieć, że ludzie w końcu dostrzegli ten fałsz, faryzeizm, zakłamanie i zwykłą podłość niemającą nic wspólnego z uczciwością, choćby tylko intelektualną.

Dzisiaj nawet Stefan Kisielewski gdyby żył, to za słowa, w których nazwał Michnika „totalitarystą” wylądowałby przed obliczem sądu i skazano by go na karę grzywny oraz zamieszczenie przeprosin na łamach Gazety Wyborczej.

W podobnej pułapce psychologicznej znalazł się także Donald Tusk. On również zdaje się nie pojmować, dlaczego tak długo mu „żarło” i nagle „zdechło”.

Zapomina, że przeszedł równie pokrętną drogę, co nasz bohater z ulicy Czerskiej.

Najpierw w czasie pamiętnej „nocnej zmiany” w czerwcu 1992 roku wystąpił w obronie komunistycznej agentury i nie ukrywał w tamtym okresie swojej niechęci do Kościoła Katolickiego. Następnie w 2005 roku cynicznie grzał się w blasku gorliwej wiary i hierarchów, przyjmując hurtowo podczas kampanii wyborczej pakiet aż dwóch sakramentów, czyli bierzmowanie i ślub, których udzielił mu ulubieniec salonu III RP, arcybiskup Gocłowski.

Dzisiaj, kiedy uznał, że bardziej opłaca się zmiana swojej postawy, podobnie jak Palikot zmienił po raz kolejny zdanie i poglądy, wyruszając na wojnę z Kościołem oraz rezygnując z odgrywania spektaklu pod tytułem „zbiorowe przedświąteczne rekolekcje parlamentarzystów Platformy Obywatelskiej”.

Widzimy wyraźnie, że wszystko, co stworzył po 89 roku salon III RP cuchnie na odległość oszustwem, zakłamaniem i niebywałą wprost hipokryzją.

Panowie Michnik, Tusk i cała reszta tej magdalenkowej szajki muszą zrozumieć, że nie istnieje żaden wymierzony przeciwko nim spisek.

Po prostu tak to jest na tym świecie, że nawet najlepsze i najdroższe perfumy przestają działać wówczas, kiedy bród i smród gromadzony przez lata powoduje już taki fetor, którego nie da się niczym zabić.

A przecież było kiedyś takie proste rozwiązanie. Wystarczyło się systematycznie myć, zamiast liczyć na hektolitry perfum wylewanych nieustannie przez medialnych pajaców do wynajęcia i pseudo-autorytety.

http://kokos.salon24.pl/405374,michnik- ... traktowali


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Adam Michnik
PostNapisane: 15 kwi 2012, 16:33 
Offline
Moderator

Dołączył(a): 13 lip 2009, 09:25
Posty: 30802
Jakże ważny głos Adama Michnika.

Długo, bardzo długo trwało nim Redaktor Redaktorów (cuś jak perski "król królów", tylko jeszcze ważniejszy) z Czerskiej zdecydował się napisać kilka słów o całym spektaklu smoleńskim, jaki wydarza się przy okazji drugiej rocznicy 10 kwietnia. Być może nieprzypadkowo wybrał piątek trzynastego. Naturalnie - to, co napisał, wejdzie na zawsze do kanonu dziennikarstwa w Polsce, a za lat kilkadziesiąt słuchacze szkół wyższych (o ile kolejne "oświecone" reformy nie zlikwidują nauczania pomaturalnego, bo w sumie po co one w Nadwiślańskim Kraju?) uczyć się będą mogli na przykładzie, co oznacza "zmutowany obiektywizm".

Jak u Hitchcocka, Michnik zaczyna z wysokiego C, cytując swoją przyjacielską rozmowę ze "znanym brytyjskim komentatorem", któremu długo a zawile tłumaczyć musiał, iż Kaczyński nie jest agentem rosyjskich służb specjalnych, jeno "uparciuchem przywiązanym do własnych fantazji". Dalibóg, chciałbym być przy tej rozmowie z kilku przyczyn - między innymi dlatego, by dowiedzieć się jakimi rzeczywiście słowami redaktor określił polityka (sądząc po nagraniach z Rywinem określenia tak słodkie jak "uparciuszek" nie występują w jego słowniku) a także by podsłuchać kilka nazwisk rzeczywistych agentów rosyjskich w Polskiej polityce - bo kto jak to, ale weteran pojednania z "ludźmi honoru" na pewno ma jeśli nie wiedzę, to chociaż solidnie umocowane podejrzenia.

Po burzliwym początku następuje chwila wytchnienia: zgodnie z najlepszymi wzorcami z Trybuny Ludu i innych gazet, które czytywał Adam Michnik w okresie krystalizowania swoich poglądów na świat należy przeciwnika wykpić, sprawić, by czytelnicy rechotali radośnie i stosownie pukali się w czoło, zupełnie tak, jak wczoraj minister rządu Rzeczypospolitej podczas przemówienia Kaczyńskiego, a przecież to człowiek kształcony na zachodnich uczelniach, wydawałoby się uosobienie elegancji i kultury. Adam Michnik nie zwraca uwagi na takie subtelności jak wielki odstetek Polaków widzących nędzę śledztwa w/s katastrofy lotnicznej - i zadających pytania, dlaczegóż właściwie wygląda to tak amatorsko. Miast przyznać wątpiącym część racji, i sam - jest przecież autorem poczytnym, jego głos wiele znaczy w debacie publicznej - zadać kilka fundamentalnych pytań woli machać wielką łopatą i wszystkich "nieprawomyślnych" zagarnąć na jedną stertę "wariatów" i "oszołomów" wierzących w spisek Putina z Tuskiem.

Potem następuje coś, czego do końca wytłumaczyć nie potrafię. Jakiś chwilowy kryzys redaktora, coś, co umknęło uwagi wszystkich edytorów - być może dlatego, że Mistrza nikt nie ośmieli się poprawić. Adam Michnik zaczyna się kajać. Przyznam, że u tego człowieka to tak rzadkie, że aż zdumiewające. Redaktor przyznaje, że "kłamstwo powtarzane nieprzerwanie bywa skuteczne". Chyba tylko z siłą rzeczy ograniczonej pojemności felietonu nie podawał konkretnych przykładów ze swojego podwórka, także pozwolę sobie dokonać suplementu. Adam Michnik przyznaje, że uporczywe lansowanie kłamliwych teorii o: kłótni generała Błasika z kpt. Protasiukiem, o "lądowaniu debeściaków", o generale Błasiku (i kilkunastu innych osobach, wynikałoby z sektora z kokpitem) w kabinie pilotów, o alkoholu we krwi, itp. było powodowane tylko i wyłącznie tym, by kłamstwa te uskutecznić i uczynić wersją oficjalną - dla większej poczytności? Dla zaspokojenia wszechobecnej na Czerskiej żądzy bycia jedyną wyrocznią prasową? Dla innych, bardziej mrocznych celów? Nie podejmuję się odpowiedzieć, a i redaktor skromnie na ten temat milczy. Doprawdy, serce rośnie, że w chwili tak szczególnej, w drugą rocznicę tragicznych wydarzeń zdecydował się Michnik na pewien rachunek sumienia. Z niecierpliwością czekam na dalsze wyłomy w "Czerskim murze".

Tytułem podsumowania warto jeszcze dodać o czymś innym - według Adama Michnika Polska jest krajem niepodległym i demokratycznym, a wszyscy ci, co myślą i twierdzą inaczej, snują "opowieści mitologiczne" - bowiem, jak skrupulatnie wylicza redaktor stekiem bzdur jest twierdzenie, że w Polsce istniteje jakiś reżim skorumpowany (nie ma żadnych afer) skoncentrowany na wyniszczeniu materialnym (wszak podatki obiecano obniżyć, więc obniżą) i kulturowym (reforma edukacji, dotowanie "Krytyki Politycznej" - jest kultura? jest, i to wysoka), a wreszcie twierdzenie, że jest jakaś wojna z Kościołem i religią (wszak pijana swołocz na Krakowskim Przedmieściu to, jak twierdzi pani dyrektor TVP Kultura "prawdziwi Polacy, którzy wiedzą czego chcą i potrafią się o to upomnieć").

Wszystko to stek bzdur - jesteśmy zieloną, mlekiem i miodem płynącą wyspą, rządzoną przez tych, co rządzić mają (troszkę jednak żal Unii Wolności, co?). Wszystkich myślących inaczej - naturalnie, w imię demokracji, pluralizmu i troski o Polskę najpierw ośmieszymy, a potem skrupulatnym powtarzaniem "tez smoleńskich" reedukujemy i skierujemy na właściwe tory postrzegania "obecnej rzeczywistości". Zaiste, gdyby nie samokrytyczny wtręt, artykuł byłby artykułem doskonałym, utrzymanym od początku do końca w jakże znanym i niepowtarzalnym stylu Wielkich Mistrzów Pióra - wydaje mi się, że tylko Adam Michnik, Seweryn Blumsztajn i (od czasu do czasu, gdy już schwyci za klawiaturę) Janina Paradowska potrafią wynieść się na takie wyżyny. Na wyżyny czego pisał nie będę, po cóż szarpać sobie nerwy w słoneczną sobotę.

http://trescharchi.salon24.pl/408486,ja ... a-michnika


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Adam Michnik
PostNapisane: 01 sie 2013, 11:45 
Offline
Moderator

Dołączył(a): 13 lip 2009, 12:02
Posty: 37605
http://www.prawy.pl/z-kraju/3574-zyd-ro ... uje-jatrzy

„Żyd 1990 Roku” znowu pluje i jątrzy
Antoni Krawczykiewicz środa, 31-07-13 15:15

Obrazek

„Żyd 1990 Roku” znowu pluje i jątrzyDo obrazu, w którym wraz z rosnącym zagrożeniem w Polsce „nacjonalizmem, antysemityzmem i ksenofobią” uaktywnia się w zachodnich mediach Adam Michnik powinniśmy się już przyzwyczaić. Plucie i jątrzenie to jego specjalność.

Niedawno ów redaktor z Czerskiej udzielił wywiadu niemieckiemu „Der Spieglowi”. Dostało się Polsce, Polakom, PiS-owi, Radiu Maryja. Ten repertuar już znamy. Nie można liczyć na nic odkrywczego jego w wykonaniu.

Ci, którzy liczyli na coś więcej, niż wyświechtane zwroty z neokomunistycznej nowomowy Michnika, po raz kolejny muszą poczuć się zawiedzeni. „Żyd 1990 Roku” nie oszczędził też premiera Węgier, który próbuje przywrócić Węgrom suwerenność polityczną i finansową. Po latach uzależnienia od Brukseli, Berlina i Nowego Jorku, czyli „Moskwy inaczej”.

Największym zagrożeniem dla Europy nie jest fiasko koncepcji UE w obecnej formie, za którą tak mocno agitował Michnik z „Wyborczą”. Nie jest też alienacja brukselskich biurokratów. Tonący w długach Stary Kontynent? To też nie ma znaczenia. Problemem jest widmo nacjonalizmu i faszyzmu, które znowu krąży po Europie. Jego jądro znajduje się na Węgrzech. A swoje źródło – czego dowodzi Michnik – ma w zakompleksionych Madziarach, którzy machają szabelką, wciąż nie mogąc pogodzić się z układem z Trianon. Dlatego rządzi tam Orban, grając na emocjach rodaków – wytyka naczelny GW.

Orban - największe zło dla nas wszystkich. Człowiek, który prowadzi swój kraj ku autorytaryzmowi. „Węgierska choroba” – w opinii „Żyda 1990 Roku” może za chwilę dotknąć Polskę. Bo odpowiednikiem Orbana nad Wisłą jest… oczywiście półfaszysta Kaczyński.

Dlatego już dziś Michnik wzywa do wzmożonej krytyki przyszłego „raka Europy” Warszawy z Budapesztem przez kumpli-intelektuelów. Czekamy więc na zabranie głosu w tej sprawie przez milicjanta z drogówki w czasach niezwyciężonego Stalina - Zygmunta Baumana. Nie może też obyć się bez opinii autorytetu pokroju zwolennika dotykani miejsc intymnych dorosłego przez przedszkolaków – Daniela Cohn-Bendita. Obaj to wielcy przyjaciele guru z Czerskiej.

No i najważniejsze – Michnik już dziś prosi demokratyczny zachód o przygotowanie odpowiednich instrumentów do walki z nadciągającym, polsko-węgierskim „odchyleniem faszystowskim”. Jakich? Oczywiście sankcji. Na wzór tych przeciwko Austriakom, którzy ośmielili się głosować na wolnościowo-narodową prawicę nieżyjącego już Jorga Haidera. Przecież o tym, kto z kim ma wchodzić w koalicje w krajach członkowskich UE nie mogą decydować poszczególne nacje. Musi to robić Bruksela, korzystająca z doradztwa intelektualistów pokroju Michnika. Oni wszystko za nas Europejczyków wiedzą najlepiej.

Antyorbanowa furia przetacza się, więc na dobre w Europie. Do grona niezadowolonych z rozwoju sytuacji nad Dunajem, obok byłej pionierki NRD – Angeli Merkel, byłego zwolennika chińskiej odmiany komunizmu, a obecnie szefa Komisji Europejskiej chadeka-maoisty Jose Manuela Barosso, dołącza w zdecydowanej formie najcenniejszy polski „kwiat warszawskiego salonu”.

Dlaczego? Orban stanął po stronie Węgrów, a nie międzynarodowych korporacji, wysysających pieniądze jego rodakom. Ośmielił się spłacić przed terminem dług MFW, zaciągnięty w czasach jego poprzednika – ulubieńca Europy – ekskomunisty Gyurscaniego. Nie chce też dalej brnąć w zadłużenie od nowojorskich gangsterów. I to jest główny powód, dla jakiego przeciwko premierowi Węgier pluje i jątrzy „Żyd 1990 roku” – Adam Michnik.

Antoni Krawczykiewicz


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Adam Michnik
PostNapisane: 15 sie 2013, 19:34 
Offline
Moderator

Dołączył(a): 13 lip 2009, 12:02
Posty: 37605
http://wpolityce.pl/dzienniki/dziennik- ... tyce.pl%29

Michnik w niemieckiej gazecie straszy "autorytarnym" Kaczyńskim, a premiera Węgier porównuje do Hitlera. Sugeruje potrzebę ukarania sankcjami naszych bratanków

Jadowity gad, jak zawsze, mąci. Zapewne marzy mu się kolejna masakra Polaków i Węgrów w wykonaniu Niemców, których specjalnie nie trzeba do tego namawiać.


Góra
 Zobacz profil  
 
Wyświetl posty nie starsze niż:  Sortuj wg  
Utwórz nowy wątek Odpowiedz w wątku  [ Posty: 36 ]  Przejdź na stronę 1, 2, 3  Następna strona

Wszystkie czasy w strefie UTC + 1


Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zalogowanych użytkowników i 13 gości


Nie możesz rozpoczynać nowych wątków
Nie możesz odpowiadać w wątkach
Nie możesz edytować swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz dodawać załączników

Szukaj:
Skocz do:  
 cron
Powered by phpBB © 2000, 2002, 2005, 2007 phpBB Group
Przyjazne użytkownikom polskie wsparcie phpBB3 - phpBB3.PL
Nasi przyjaciele: Strony Patriotyczne
Linki pozycjonujące: Fenster aus Polen / Schüco Fenster / Drutex Fenster / Fenster Preise / Haustüren /