Polskie-Forum.pl


Wolne i niezależne forum dyskusyjne / opinie polityczne / aktywność obywatelska / patriotyzm / Polska / wolna dyskusja


Wszystkie czasy w strefie UTC + 1




Utwórz nowy wątek Odpowiedz w wątku  [ Posty: 116 ]  Przejdź na stronę Poprzednia strona  1 ... 4, 5, 6, 7, 8
Autor Wiadomość
 Tytuł: Re: Narastająca spirala nienawiści.
PostNapisane: 21 lis 2013, 15:23 
Offline
Moderator

Dołączył(a): 13 lip 2009, 09:25
Posty: 30731
Lewactwo staje się coraz bardziej nerwowe

„Walka z faszyzmem”, a właściwie to już wojna, wypowiedziana pod tym starym wyświechtanym pretekstem środowiskom patriotycznym i niepodległościowym przez System III RP z Gazetą Wyborczą na czele do złudzenia przypomina wojnę o światowy pokój, jaką prowadził blok państw komunistycznych w czasie tak zwanej zimnej wojny. Im bardziej zaawansowane były wojskowe plany uderzenia militarnego na Europę zachodnią z użyciem broni atomowej tym głośniej propaganda komunistyczna mówiła o potrzebie pokoju, walce o niego, a liczne finansowane z Kremla ruchy pacyfistyczne manifestowały we Francji, NRF, Włoszech i Anglii wzywając zachód i NATO do jednostronnego rozbrojenia, wymachując transparentami z gołąbkami pokoju.

Ten okrzyk „łapaj złodzieja” najlepiej obrazuje ciągle aktualna i stosowana doktryna Stalina z 1946 roku mówiąca, że:

Gdy obstrukcjoniści staną się zbyt irytujący, nazwijcie ich faszystami, nazistami albo antysemitami. Skojarzenie to, wystarczająco często powtarzane, stanie się faktem w opinii publicznej

W ważnym wywiadzie, jakiego Stanisław Michalkiewicz udzielił tygodnikowi Polska Niepodległa na słowa Aldony Zaorskiej:

- W mediach „głównego ścieku” mamy taki ciąg myślowy patriotyzm = nacjonalizm = faszyzm..

Otrzymujemy taką oto odpowiedź:

-Problem polega na tym, że nasi okupanci najwyraźniej nie wiedzą, co to jest faszyzm, albo po prostu nadużywają tego słowa do zwalczania tych, którzy stanowią dla nich, podkreślam - dla nich - potencjalne zagrożenie. Faszyzm nie polega na tym, że np. nie lubi się Żydów, albo podnosi rękę w rzymskim salucie. Istotą faszyzmu jest pogląd, że państwu wszystko wolno. Warto się odwołać do formuły wymyślonej przez twórcę faszyzmu - Benito Mussoliniego, który głosił „wszystko w państwie, nic przeciw państwu, nic poza państwem”. To pokazuje, że dla faszystów państwo jest wartością nadrzędną, której podporządkowane powinno być absolutnie wszystko. Rozłóżmy to na czynniki pierwsze. Co znaczy „wszystko w państwie”? Tylko tyle, że każda forma ludzkiej aktywności powinna być podporządkowana nadzorowi biurokratycznemu. Nic poza państwem, to znaczy, że niedozwolona jest i tępiona będzie każda forma ludzkiej aktywności, jeżeli nie została zatwierdzona przez państwową biurokrację. Drugą cechą, wspólną zresztą z komunizmem jest, że faszyzm istotnie ma charakter totalitarny i nie toleruje żadnej władzy poza własną. Kiedy posiada się tę wiedzę, to widać, że faszyzm Polsce rzeczywiście zagraża i Europie, tylko nie z tej strony, na którą wskazują nasi okupanci. To oni są faszystami. Jeżeli pani Krystyna Szumilas, którą podejrzewam o to, że ma, że tak powiem, jakieś słabości we władzach umysłowych w sensie medycznym, lekceważy protesty rodziców i uważa, że dzieci są „państwowe”, w związku z tym Ministerstwo Edukacji może o nich decydować, to to jest właśnie faszyzm. Mamy do czynienia w Polsce przez cały czas ze starą taktyką, iż faszyści prawdziwi urządzają polowania na faszystów rzekomych. To naprawdę nic nowego.

Aby zrozumieć prawdziwe intencje Systemu, który opanowuje przecież nie tylko Polskę, ale cały zachodni świat musimy pamiętać, kim w rzeczywistości są pseudo-liberałowie i socjaldemokraci stojący na czele tego nowego zniewolenia. Nie ma to jak odwoływanie się do klasyka, więc znowu przypomnijmy słowa Stalina:

„Obiektywnie socjaldemokracja jest umiarkowanym skrzydłem faszyzmu”

Nie ma sensu prowadzić sporu czy mamy dzisiaj do czynienia z próbującym zawładnąć ludzkością neofaszyzmem czy neo-stalinizmem, bo tak czy inaczej najistotniejszym jest fakt, że jest to bez wątpienia kolejny totalitaryzm wprowadzany jednak bardziej przemyślnymi i póki co niemalże bezkrwawymi metodami.

Tak oto w dostosowany do XXI wieku sposób wciela się w życie kolejną myśl Stalina:

Nie trzeba kupować narodu, wystarczy mieć tych inżynierów dusz i to zupełnie załatwia problem zniewolenia

Ci nadwiślańscy inżynierowie dusz to głównie ferajna Michnika operująca z bazy przy ulicy Czerskiej i tak szczerze mówiąc nie ma tam wbrew wielu sądom i gasnącym zachwytom jakichś intelektualnych wyżyn i myślowej finezji. Posługują się oni raczej prymitywnymi maczugami opakowanymi tak, aby ta słynna już sowiecka kufajka przypominała nieco garnitur. Aby ich brudna propagandowa robota odnosiła skutki musiało na to zapracować całe pokolenie ich przodków i to w wielu przypadkach dosłownie dziadów ojców, matek i braci.

Najlepiej ujął to profesor Marek Chodakiewicz mówiąc:

„Żeby Kwaśniewski mógł brylować, czy żeby Michnik mógł być uważany za geniusza, trzeba było najpierw Katynia, Kołymy. Palmir, Auschwitz – rzezi polskich elit. Bo na bezrybiu i rak ryba. Pozostałe niedobitki zostały zniszczone”

Aby zrozumieć i namacalnie niemal poczuć to propagandowe kłamstwo oraz metodę, jakiej się używa do zaprowadzania „nowego wspaniałego świata” najlepiej jest posłużyć się przykładem. Tu nie trzeba daleko szukać. Oto, co napisał tuż przed Świętem Niepodległości w Gazecie Wyborczej adiutant Michnika, Jarosław Kurski:

„Święto jest, więc wszystkich i dla wszystkich. I dla "żydów", "pedałów", "masonów", "lewactwa", i dla "czarnuchów", narodowych mniejszości, dla "Czerskiej" i TVN-u, dla tych wszystkich, których na swoim marszu nie chcą widzieć współcześni spadkobiercy ONR-u i Obozu Narodowego, łyso podgolone karki, bo ich zdaniem Polska tylko dla Polaków prawdziwych jest”

Jest tu podręcznikowe przyprawienie przeciwnikowi wstrętnej gęby, czyli te „łyso podgolone karki”, a ci wszyscy, którzy szczerze i pięknie według Wyborczej chcą świętować to dokładnie te same grupy, które blokowały Marsze Niepodległości, sprowadzały przeciwko uczestnikom uzbrojone lewackie bojówki z Niemiec i prowokowały maszerujących patriotów wyśpiewywanymi refrenami typu „Dymać orła białego ha…ha…buuum”, a jako przykład złowrogiego i groźnego hasła, wznoszonego przez „łyso podgolone karki” przedstawiano słowa, „Bóg Honor Ojczyzna”.

Aby zrozumieć perfidię tej kłamliwej propagandy odwróćmy sytuację i posługując się prymitywną metodą Wyborczej, która Polaków najwyraźniej uważa za kompletnych debili, wyobraźmy sobie, jaki zapanowałby klangor gdyby ktoś napisał parafrazując Kurskiego:

„Święto jest więc wszystkich i dla wszystkich. I dla "moherów", "pisorów", "katoli", "prawactwa", i dla "narodowców”, dla "Radia Maryja", „TV Trwam” i „Gazety Polskiej”, dla tych wszystkich, których na marszu nie chcą widzieć współcześni spadkobiercy Stalina, Bieruta, Bermana, Jaruzelskiego i Kiszczaka, pejsate zakłamane gęby, bo ich zdaniem Polska tylko dla lewaków prawdziwych jest”

Widzimy, że ten stalinowsko-hitlerowski język jest stosowany bezkarnie tylko przez jedną stronę gdyż ta druga, identyczna stylistycznie wersja od razu stałaby się międzynarodowym skandalem, a media zaludniłyby natychmiast „autorytety moralne” potępiając i domagając się ukarania winnych.

Coraz więcej ludzi zaczyna jednak zdawać sobie sprawę, o co toczy się ta gra, a przeciwnik staje się coraz bardziej nerwowy i niecierpliwy, żeby nie powiedzieć, że wpada w panikę widząc, że każda akcja wywołuje kontrakcję.

Warto na koniec przytoczyć te słowa Stanisława Michalkiewicza z wywiadu dla „Polski Niepodległej”, które najlepiej definiują dzisiejsze zagrożenia dla cywilizacji łacińskiej oraz kto kroczy na czele tej armii wrogów chrześcijańskich wartości:

„Cywilizacja łacińska, znienawidzona przez dwie bardzo łatwe do wyodrębnienia grupy - Żydów i socjalistów. Przez Żydów, dlatego, że jednym z fundamentów cywilizacji łacińskiej jest etyka chrześcijańska, a chrześcijański uniwersalizm podważa, a nawet w pewnym sensie ośmiesza żydowskie roszczenia do wyjątkowości. W związku z tym Żydzi od dwóch tysięcy lat nienawidzą łacińskiej cywilizacji i jak tylko mają okazję, to próbują ją obalić w taki czy inny sposób. Socjaliści z kolei nienawidzą łacińskiej cywilizacji, ponieważ ona jest elementem starego porządku, który oni chcą zniszczyć. Problem tylko w tym, że nie proponują żadnego alternatywnego rozwiązania, a mówiąc wprost - nie wymyślą żadnej nowej cywilizacji. I rzeczywiście ten proces obejmuje całą Europę a nawet więcej niż Europę, bo również Stany Zjednoczone. Właśnie w nim należy upatrywać źródeł presji na narody europejskie, którym na poziomie ponadnarodowym narzuca się różne pomysły, które prawdopodobnie zostałby odrzucane na poziomach narodowych. Warto zauważyć, że w wyniku tej potwornej presji, w europejskich narodach budzi się reakcja odwrotna - właśnie reakcja nacjonalistyczna, reakcja patriotyczna atakowana przez niektóre kręgi”

Źródła: 1924, wyd. Książka i Wiedza, 1953, s. 284.

Tygodnik „Polska Niepodległa”, wydanie specjalne na 11-go Listopada

http://wyborcza.pl/1,75968,14922215,Rus ... z2k8cUXGQk

Oblicza PRL. Najnowsza historia Polaków, dodatek historyczny Instytutu Pamięci Narodowej do gazety „Rzeczpospolita” nr 2, 20 listopada 2007, s. 13

Artykuł ukazał się w Warszawskiej Gazecie. Nowy numer od jura w kioskach

http://kokos.salon24.pl/549737,lewactwo ... ej-nerwowe


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Narastająca spirala nienawiści.
PostNapisane: 23 sty 2017, 21:28 
Offline
Moderator

Dołączył(a): 13 lip 2009, 09:25
Posty: 30731
Oswajanie mas z szykowanym zamachem na Kaczyńskiego?

Pamiętajmy, że zanim nastąpił zamach w Smoleńsku przez długi, długi czas nakręcana była spirala nienawiści. Spirala jest już nakręcana i nakręcana od długiego czasu.
Robiona jest ona tak, jak przed Smoleńskiem, poprzez różnego rodzaju wrzutki medialne - i co jak, co wystarczająco jesteśmy obecnie "nakręceni" przez to co działo się w Sejmie. A przeciez dojdą kolejne inscenizacje i będzie się działo nadal w Sejmie a głupiutka TVP i inne media wciąż bęą o tym mówić jak zaczarowane (albo wystarczająco zagnturalizowane)!
Do tego nakręcania spirali emocji koniec końców dojda i inne działania - po prostu muszą dojść, jako kolejne kroki do osiągnięcia celu. A cel tego niemiecko-bolszewickiego spisku jest tak ważny, że dla ludzi bez moralnosci będzie celem, który uświęca środki po jakie na 100% bandyci sięgną (zrobią to ponieważ totalitarna opozycja wie, że wszystkie dotychczasowe działania nie poskutkowały a rozkazy i wymagania chlebodawców z pruskiej i ruskiej ambasady trzeba wykonać!).
Pozostała już im tylko ostatnia przeszkoda, gdy ją usuną wiedzą, że z braku autorytetu a z nadmiaru wielu ambicji różnych udzielnych książątek, dojdzie w PiSie do podziałów i do walk wewnętrznych. W obozie rządzącym zetrą się frakcje i będziemy mieli sześć albo i więcej "PiSów".

Tą ostatnią "przeszkodą do usunięcia" jest oczywiście osoba Jarosława Kaczyńskiego - to rozwiązanie bandyci mają zawsze w zanadrzu (nie bądźmy naiwni, że "nie ośmielą się") i sięgnięcie po to rozwiązanie staje się coraz bliższe i coraz bardziej jedyne do wykonania, gdy prusacy i ruscy chlebodawcy "opozycji totalitarnej" maja świadomość jak marnymi figurami i pionkami w tej grze o Polskę dysponują - a mają coraz większą świadomość nieudolności totalitarnej opozycji.

Aby powołać inny rząd ocalenia narodowego i ten obecny obalić rząd wystarczy "wykluczyć", "przeciągnąć na swą stronę" kilku posłów PiSu by rząd nie miał już większości sejmowej. A - jak najproadopodobniej o tym świadczy "śmierć samochodowa" posła od Kukiz'15 (którego stawienie się w sali kolumnowej uratowało uchwalenie budżetu) - dano juz do zrozumienia pozostałym posłom by nie ryzykowali opowiadaniem się po stronie PiSu w zbliżających się kolejnych igrzyskach.

Być może nawet zabicie posła Kukiz'15 jest pierwszym i jasnym sygnałem o przejściu bolszewików już bezpośrednio do wariantu ostatecznego.

A oto zapowiedź wprost odnosząca się do poruszonej przeze mnie sprawy, informacja wisząca dzis na onet.pl baaaaaaaardzo długo:

Niemiecki onet.pl - Gen. Adam Rapacki: wcześniej czy później w Polsce dojdzie do zamachów

http://wiadomosci.onet.pl/tylko-w-oneci ... ow/hd73pzm

A oto zpowiedź nie wprost lecz pobocznie wywołująca i oswajająca nas z tematem:

TVN24 oraz rzepa - Ludwik Dorn czuje krew w powietrzu

http://www.rp.pl/Polityka/170129796-Pub ... .html#ap-1

Nie wolno tego lekcewarzyć, Smoleńsk poprzedzony był podobnymi działaniami i nawoływaniami a jak pamiętamy początkowo komunikaty nierządu PO podawały (nie powiem, że z zadowoleniem i ulgą), że zginęli obaj Kaczyńscy.

Panie Jarosławie, ministrze Błaszczak, ministrze Macierewicz - proszę potroić straże i nie zrobić ponownego błędu, że coś co się nazywa BOR służy do ochrony rządu, musicie mieć wśród nich swoich ludzi i nikomu nie wolno ufać.

Ci kórzy walczą muszą wiedzieć, że im bliżej znajdują się zwycięstwa i im bliżej do mety, tym bardziej muszą się rozglądać wokół siebie - nie biegną bowiem do mety rywalizując z uznajacymi zasady sportowcami, lecz mają do czynienia ze postbolszewickimi zwyrodnialcami, którzy na tamten świat od dawien dawna wysyłali królów, cesarzy, niewinne kobiety - ba nawet własne dzieci i żony gdy tego wymagała od nich zasada "cel uświęca środki".

Boże miej Polskę w opiece!

http://naszeblogi.pl/65415-oswajanie-ma ... czynskiego


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Narastająca spirala nienawiści.
PostNapisane: 28 sty 2017, 09:37 
Offline
Moderator

Dołączył(a): 13 lip 2009, 12:02
Posty: 37605
http://newsroom.salon24.pl/751267,karam ... rokuratury

Próba niemieckiego zamachu? Dokończenie Smoleńska? Reakcja niemieckiej partii typu "złodziej krzyczy: łapaj złodzieja" coś takiego sugeruje.

Kopia artykułu:

Karambol pod Toruniem z udziałem Macierewicza. PO zawiadamia prokuraturę
27 stycznia 2017 r.


Kolizja samochodu z ministrem obrony narodowej Antonim Macierewiczem, fot. PAP/Tytus Żmijewski


Platforma Obywatelska złożyła zawiadomienie do prokuratury w związku z wypadkiem samochodowym z udziałem Antoniego Macierewicza. Ich zdaniem, prokuratura powinna sprawdzić, czy szef MON nie przekroczył swoich uprawnień.
Karambol z udziałem samochodu z Macierewiczem

Do zdarzenia doszło w środę wieczorem na drodze krajowej nr 10 w Lubiczu Dolnym k. Torunia. W kolizji uczestniczyło 8 pojazdów, w tym dwa z kolumny żandarmerii wojskowej oraz auto, którym jechał Macierewicz. Minister wracał z sympozjum "Oblicza dumy Polaków", zorganizowanego w Wyższej Szkole Kultury Społecznej i Medialnej w Toruniu. Szefowi MON nic się nie stało; przesiadł się do innego samochodu i wrócił do Warszawy, gdzie wziął udział w gali przyznania prezesowi PiS Jarosławowi Kaczyńskiemu nagrody Człowiek Wolności tygodnika "wSieci".
Zawiadomienie o podejrzeniu popełnienia przestępstwa

Poseł PO Arkadiusz Myrcha oświadczył, że coraz więcej wskazuje na to, że w sprawie wypadku samochodowego z udziałem szefa MON zostało naruszone prawo. Dlatego - poinformował - Platforma składa do prokuratury zawiadomienie o podejrzeniu popełnienia przestępstwa w tej sprawie. - Sprawa jest skandaliczna i wymaga wyjaśnień - podkreślił.

Posłowie PO uważają, że mogło dojść do wypełnienia znamion artykułu 231. Kodeksu karnego, czyli przekroczenia uprawnień ze strony Macierewicza oraz złamania art. 173. Kk. , czyli spowodowania katastrofy w ruchu lądowym.

- Wykorzystując swoje kompetencje mógł nakłaniać kierowcę pojazdu do niezachowania ostrożności, przekroczenia przepisów w ruchu drogowym, tylko dlatego, że ministrowi spieszyło się na uroczystości związane z wręczeniem nagrody dla prezesa PiS Jarosława Kaczyńskiego - powiedział Myrcha.
"Macierewicz uciekł z miejsca wypadku"

Inny poseł tej partii Krzysztof Brejza podkreślił, że nie będzie zgody Platformy na "państwo równych i równiejszych". - Równi pozostali na światłach, dostosowali się do przepisów ruchu drogowego, równiejsi w sposób skandaliczny próbowali złamać prawo, przeskoczyć z ogromną prędkością na czerwonym świetle, złamać przepisy ruchu drogowego, narażając przy tym zdrowie i życie podróżujących Polek i Polaków - dodał.

Jego zdaniem, prokuratura powinna ustalić m.in., dlaczego Macierewicz "uciekł z miejsca wypadku, a świadkowie wypadku musieli pozostać pięć godzin (na miejscu), czekając na przybycie prokuratora z Poznania". - Pan Macierewicz w ciągu godziny i 20 minut przeleciał te 260-270 km autostradą, a świadkowie nadal czekali na miejscu zdarzenia na przybycie prokuratora - oburzał się Brejza.
Kim jest tajemniczy "pan Kazimierz"?

Ponadto Platforma domaga się wyjaśnień, dlaczego sprawę wypadku przejęła od policji Żandarmeria Wojskowa. Według Myrchy, taka decyzja wskazuje na to, że Macierewicz chce tę sprawę "zamieść pod dywan". Brejza z kolei uważa, że pojazd nie był kierowany przez funkcjonariusza Żandarmerii Wojskowej, tylko przez bliżej nieznanego "pana Kazimierza", któremu szef MON dziękował za szybki przejazd do Torunia.

- Kim jest pan Kazimierz? Czy pan Kazimierz dysponował stosownymi przeszkoleniami, orzeczeniami lekarskimi, badaniami psychologicznymi i przede wszystkim zezwoleniem na kierowanie tego typu pojazdem? - pytał poseł PO.

źródło PAP, RMF FM

ja
© Artykuł jest chroniony prawem autorskim. Wykorzystanie tylko pod warunkiem podania linkującego źródła.


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Narastająca spirala nienawiści.
PostNapisane: 18 cze 2017, 17:59 
Offline
Moderator

Dołączył(a): 13 lip 2009, 09:25
Posty: 30731
Ideologia nienawiści

Słowa Premier B. Szydło wypowiedziane na terenie niemieckiego obozu mają głęboki sens, który został właściwie odczytany, zrozumiany i przedstawiony na Forum Żydów Polskich:

"Wypowiedź Beaty Szydło ("Auschwitz to w dzisiejszych niespokojnych czasach wielka lekcja tego, że trzeba czynić wszystko, aby uchronić bezpieczeństwo i życie swoich obywateli") jest jednoznaczna: jeżeli państwo demokratyczne nie będzie broniło swoich obywateli, to przyjdzie jakieś totalitarne państwo z morderczą ideologią (lub nawet sama ideologia) i ich wymorduje. Te słowa mają sens właśnie w Auschwitz: międzywojenna Polska nie była w stanie obronić swoich obywateli (przede wszystkim Żydów) i III Rzesza wymordowała ich miliony. To się nie może powtórzyć."

Z tragicznych zdarzeń ubiegłego wieku wiemy, że naród niemiecki poddał się ideologii nienawiści rasowej rozpętanej przez hitleryzm, tak samo jak naród rosyjski poddał się ideologii nienawiści klasowej rozpętanej przez bolszewizm.

Te historyczne fakty, skutkujące hekatombą ofiar i zniszczeń I i II WŚ, stanowią doświadczenia, które nakazują każdej współczesnej demokratycznie wybranej władzy zabezpieczyć swoje społeczeństwa przed rozpętywaniem nienawiści. Dlatego Premier B. Szydło, właśnie na terenie obozu zagłady miała obowiązek o tym przypomnieć, mówiąc o ważnej misji zapewnienia bezpieczeństwa.
Nienawiść do przeciwnika politycznego, czyli wroga ludu, została przeniesiona z bolszewizmu do współczesności. Dlatego we współczesnej Rosji wrogów trzeba nie tylko zniszczyć fizycznie, ale ciała ich sprofanować i znieważyć.

W III RP ideologię nienawiści rozpętała poprzednia władza, stanowiąca teraz opozycję totalną. Wezwanie do wyrżnięcia watahy zaskutkowało morderstwem politycznym i aktem usiłowania zabójstwa. Nie polemizować, ale niszczyć, jak instruował (pseudo) ks. Sowa. Jedynym więc programem opozycji jest nienawiść.

Jednym z powodów tej nienawiści może być obawa, a nawet trwoga, przed nieuchronnie zbliżającym się rozliczeniem za popełnione przestępstwa w czasie ośmioletnich rządów.

http://jasniepan.salon24.pl/786486,ideologia-nienawisci


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Narastająca spirala nienawiści.
PostNapisane: 28 lip 2017, 16:43 
Offline
Moderator

Dołączył(a): 13 lip 2009, 09:25
Posty: 30731
Toczy się wojna o model państwa

Obrazek

Z prof. dr. hab. Mieczysławem Rybą, wykładowcą Katolickiego Uniwersytetu Lubelskiego Jana Pawła II i Wyższej Szkoły Kultury Społecznej i Medialnej w Toruniu, członkiem Kapituły Orderu Odrodzenia Polski, rozmawia Mariusz Kamieniecki.

Pojawiły się opinie, że wetem do ustaw o Krajowej Radzie Sądownictwa i Sądzie Najwyższym Andrzej Duda zapewnił sobie drugą kadencję. Jak Pan ocenia decyzję prezydenta?
– Na tę całą sprawę i związaną z nią rzeczywistość trzeba spojrzeć w nieco dłuższej perspektywie, i to nie tylko braku akceptacji dla tych ustaw, ale również tego, co prezydent Duda zapowiedział, a mianowicie wniesienia dwóch konkretnych projektów ustaw w tych samych sprawach, które to propozycje – jak sam stwierdził – miałyby być lepsze, aczkolwiek gruntownie reformujące wymiar sprawiedliwości. Ten system jest skostniały, zły i co do tego nie ma wątpliwości, a Polacy – i to nie tylko wyborcy Prawa i Sprawiedliwości – tej reformy potrzebują i oczekują, bo na przestrzeni 27 lat się ona nie dokonała nawet w najmniejszym wymiarze. I jakie będą skutki podjętych ewentualnych działań, trzeba będzie popatrzeć w pewnej perspektywie, przynajmniej kilku miesięcy. Warto też mieć świadomość, że tzw. totalna opozycja nie tyle lub nie tylko protestowała czy też protestuje przeciwko tej reformie sądownictwa, ile konsekwentnie i z dużą zaciekłością realizuje program odsunięcia od władzy czy też obalenia rządów Zjednoczonej Prawicy. Co więcej, robi to wręcz z fanatyczną zaciekłością, bo – jak wiemy – nie ma tu rozróżnienia skali czy też agresji protestu. Jeśli bowiem wziąć pod uwagę modlitewne marsze w ramach miesięcznic smoleńskich czy też odwiedziny przez Jarosława Kaczyńskiego grobu swojego brata i bratowej, to agresja czy protesty przy tych okazjach są takie same jak przy okazji reformowania sądownictwa. W związku z czym na głosy tych oponentów, a tym bardziej na ich spolegliwość liczyć nie można, bo cele tych manifestacji są daleko wykraczające poza deklarowane.

A postawa prezydenta?
– Jeśli chodzi o manifestację niezależności prezydenta Dudy, to można powiedzieć, że została zademonstrowana. Ale w istocie chodzi nie tylko o to, ale nade wszystko o to, żeby państwo polskie stanęło na suwerennych, zdrowych podstawach, a to z kolei bezwzględnie wymaga reform w tym zakresie. Mamy bowiem ciągle do czynienia z chorym organizmem państwowym, który trzeba wyleczyć.

Jednak czy Andrzej Duda nie stworzył niebezpiecznego precedensu. Mianowicie że każda kolejna decyzja parlamentu – niewygodna dla opozycji – będzie rodzić kolejne protesty i próby wymuszenia na prezydencie weta?
– Byłoby bardzo niedobrze, gdyby tak się stało.

Musimy pamiętać, że mamy do czynienia z totalną opozycją…
– Owszem, to prawda. Jednak w sytuacji podobnej – mam tu na myśli naciski, może nawet jeszcze silniejsze, jeśli chodzi o kwestie związane z „wojną” o Trybunał Konstytucyjny – prezydent Andrzej Duda bardzo zdecydowanie stanął po stronie reformy tej instytucji i nie miał zawahania – cały czas był konsekwentny w swoich działaniach. Natomiast w sprawach związanych z reformą wymiaru sprawiedliwości nie jest tak, że opozycja jest zadowolona ze wszystkich działań prezydenta, bo przypomnę, że wprawdzie zapowiedział weto do ustaw o Krajowej Radzie Sądownictwa i Sądzie Najwyższym, ale w przypadku ustawy o ustroju sądów powszechnych podpisał. I jeśli to wszystko zsumować, to trudno byłoby na dzień dzisiejszy stwierdzić, że prezydent Duda na każdy protest opozycji reaguje miękko czy uległością, bo byłoby to niesprawiedliwe. Tak czy inaczej – wybiegając w przyszłość, gdyby się okazało, że ulegałby naciskom opozycji, to taka postawa prowadziłaby w ślepą uliczkę. Dlatego z pełnym, obiektywnym podsumowaniem tego, co się dzieje w aspekcie ustaw dotyczących sądownictwa, należy jednak się wstrzymać – powiedzmy – dwa miesiące, a więc do czasu, kiedy propozycje prezydenta ujrzą światło dzienne. Wtedy będzie można wyciągnąć wnioski w jedną czy w drugą stronę. Zresztą – jak widzimy – PiS mimo zaskoczenia decyzją prezydenta też przyjmuje wyczekującą postawę.

Premier Beata Szydło przypomina, że reforma sądownictwa jest konieczna, a weto prezydenta spowolniło prace nad reformą. Czy weto nie otwiera furtki władzy sądowniczej do politycznych działań?
– Z jednej strony rzeczywiście jest takie zagrożenie. Natomiast z drugiej strony weto prezydenta Dudy zaskoczyło nie tylko PiS, ale w dużej mierze było też zaskoczeniem dla samej opozycji. Nie ma bowiem najmniejszej przesłanki, że tzw. totalna opozycja spodziewała się takiego rozwoju wydarzeń. W tej sytuacji ich plany działań związane z „puczem nr dwa” jak gdyby zostały zawieszone w próżni i mobilizacja, jaka była, została lekko osłabiona i owiana pewną nutą zdziwienia. Mamy zatem do czynienia ze stanem zawieszenia, kiedy opozycja, jeśli rzeczywiście chce grać na podziały między prezydentem a partią rządzącą, to w ich perspektywie ten scenariusz jest wręcz idealny. Podejrzewam jednak, że nie do końca są w stanie przewidzieć, do jakiego stopnia ta dzisiejsza różnica zdań między prezydentem Dudą a partią sprawującą władzę będzie trwałą oraz czy w ogóle i do jakiego stopnia będzie to sprzyjało ich narracji. Stąd ich taktyka może być krótkotrwała i w efekcie okazać się nieskuteczna.

Nie zachodzi obawa, że zwłaszcza sędziowie Sądu Najwyższego, świadomi, że nastąpi reforma, mając poparcie opozycji i unijnych decydentów – jak chociażby wiceszefa Komisji Europejskiej Fransa Timmermansa – wypowiedzą posłuszeństwo państwu polskiemu?
– Proszę pamiętać, że trzecia z ustaw reformujących wymiar sprawiedliwości, co do której prezydent nie zgłosił uwag – mam tu na myśli nowelizację ustawy o ustroju sądów powszechnych – już pewną reformę czyni. To nie jest tak, że jest to ustawa trzeciorzędna, bez znaczenia i tylko w związku z wetem w przypadku ustaw o Krajowej Radzie Sądownictwa i Sądzie Najwyższym nie jest ona tak analizowana co do skutków i wymiaru dyscyplinującego, które w ręku ministra sprawiedliwości jednak są – szczególnie jeśli chodzi o prezesów poszczególnych sądów i to trzeba widzieć. Nie jest zatem tak, że na razie nic w związku z tą reformą nie będzie się działo. Natomiast faktem jest, że przedstawiciele władz sądowniczych w wielu wypadkach zachowują się i wypowiadają niczym działacze partyjni z jasnymi konotacjami politycznymi, będący zakotwiczeni w określonych ugrupowaniach politycznych, co nie ma nic wspólnego z bezstronnością sędziowską. Co zaś tyczy się zachowania wiceprzewodniczącego Timmermansa, który idzie wyraźnie po linii sądów w Polsce, to trzeba powiedzieć, że gdyby nie ten pretekst, to równie dobrze znalazłby sobie inny czy inne.

Co konkretnie ma Pan na myśli?
– Weźmy chociażby kwestie przyjmowania imigrantów muzułmańskich. Gdyby i ten temat się wyczerpał, to kolejnym mógłby być rzekomy brak wolności gospodarczej, a jak nie to, to atak poszedłby w kierunku rzekomego gwałcenia równości konstytucyjnych, jeśli chodzi o różną granicę wieku emerytalnego kobiet i mężczyzn, co też może być odczytane jako łamanie przez rząd PiS demokracji w Polsce. A zatem tych pretekstów można sobie wymyślać co niemiara. Natomiast jeśli wziąć pod uwagę skalę zarzutów formułowanych przez Timmermansa i towarzyszącą temu skalę agresji pod adresem Polski, to pokazuje jasno, że cel tego unijnego polityka i wtórujących mu innych brukselskich technokratów jest tożsamy czy analogiczny do celu tzw. totalnej opozycji w Polsce. Tu nie chodzi o konkretne zarzuty, które można by formułować pod adresem polskich władz. Tu wyraźnie chodzi o zmianę, a mówiąc wprost – o obalenie rządu w Polsce. To, że wiceprzewodniczący Timmermans – będąc w naszym kraju kilka miesięcy temu – tak mocno był fetowany przez „Gazetę Wyborczą” i środowisko związane z tym sztandarowym medium, a więc totalną opozycją, chyba najlepiej ilustruje, jakie są cele tego polityka.

Frans Timmermans nie jest odosobniony w stawianiu Polsce ultimatum…
– Owszem. Cele tego establishmentu unijnego są jasne i proste. Mianowicie państwo polskie na arenie międzynarodowej nie powinno występować jako czynnik podmiotowy, nie powinno być państwem samostanowiącym o sobie, rządzącym się samodzielnie, ale zarządzanym z zewnątrz. Zresztą nawet mieszając się w proces legislacyjny, Komisja Europejska pokazuje, jakie są jej prawdziwe intencje. Z drugiej strony – w ujęciu unijnych elit – to państwo czy społeczeństwo nie może się wymykać spod projektu ideologicznego, który zdefiniowała tzw. nowa lewicowa elita z Fransem Timmermansem i wielu jemu podobnych. Proszę też wziąć pod uwagę, że na zachodzie Europy prawica w niczym nie przypomina naszej polskiej, konserwatywnej prawicy, a różnice między lewicą a prawicą nie są tak duże jak u nas. Jeśli zatem podsumować to wszystko, to ten pretekst sądowy jest oczywiście wygodny i wiceszef KE skrzętnie to wykorzystuje, ale gdyby tego pretekstu nie było czy też gdy go nie będzie, to Polska i tak będzie atakowana, dopóki w naszym kraju będzie rządzić prawica, która jest zdefiniowana, a przynajmniej stara się kreślić swój program rządzenia i działania względnie suwerennie i w opozycji do rewolucji ideologicznej, która wstrząsnęła całym kontynentem europejskim.

Wracając do prezydenckiego weta. Czy prezydenckie NIE dla ustaw o Krajowej Radzie Sądownictwa i Sądzie Najwyższym w kształcie uchwalonym przez Sejm nie stworzyło rysy na relacjach Pałac Prezydencki – PiS?
– Z całą pewnością jest kryzys, ale tego typu relacje – przy wszystkich niedoskonałościach porównania – porównuję do tego, że każde małżeństwo na przestrzeni lat przeżywa kryzysy, co jest nieuniknione. Pytanie jednak brzmi: Czy z takiego kryzysu potrafi wyjść bez uszczerbku, a najlepiej wzmocniona? Podobnie jest w polityce, gdzie kryzys prędzej czy później musi nastać – zwłaszcza jeśli mamy konstytucyjnie pomieszane porządki dotyczące kompetencji władz: prezydenta czy premiera i rządu. Stąd zgrzyt, chcąc nie chcąc, musi się pojawić, ale ważne jest, aby z takich kryzysów wychodzić niepodzielonym czy jak wspomniałem wcześniej – wzmocnionym i wcześniejsze relacje uczynić bardziej zdrowymi w sensie komunikacyjnym, planowania wspólnej wizji. Jednakże jest druga strona medalu, bo przy pewnych animozjach, bez woli rozwiązania problemów można doprowadzić do pogłębiającego się konfliktu, co byłoby samobójcze dla wszystkich – zarówno dla środowiska skupionego wokół rządu, czyli PiS, jak i dla środowiska skupionego wokół prezydenta. I przyszłość PiS – jeśli weźmiemy pod uwagę perspektywę rządzenia w nowej odsłonie – jest ściśle związana ze zwycięstwem w wyborach prezydenckich. Gdyby bowiem prezydentem w następnej kadencji został Donald Tusk, to wówczas rządzenie i reforma państwa właściwie byłyby niemożliwe. Z drugiej strony Andrzej Duda bez PiS nie byłby prezydentem RP i prawdopodobnie nie wygrałby przyszłych wyborów. Jak widać w sensie realnym jest to bardzo silna relacja.

Czy ten – jak Pan Profesor zauważył – kryzys we wzajemnych relacjach na linii prezydent – PiS ma szanse na zażegnanie?
– Mam taką nadzieję. Nigdzie nie jest powiedziane, że ten kryzys musi się zakończyć źle. Uważam, że są dane ku temu, żeby te relacje nie tylko naprawić, ale podnieść je na wyższy poziom współpracy. Jednak żeby tak się stało, potrzeba bardzo dużej mądrości i politycznej dojrzałości. Mam głębokie przekonanie, że mimo weta prezydenta zwyciężą mądrość i dojrzałość polityczna oraz potrzeba reformowania państwa.

Tyle tylko, że opozycja totalna będzie próbowała wykorzystać tę sytuację, aby podzielić czy skłócić obóz prezydencki z obozem rządowym, aby tę symbiozę zniszczyć…
– Obecnie w Polsce opozycja nie funkcjonuje czy też w niczym nie przypomina opozycji w ścisłym tego słowa znaczeniu. W normalnej rzeczywistości jeśli się respektuje porządek wyborczy, to opozycja powinna spełniać funkcję krytyka pewnych posunięć rządu, a sama krytyka jest merytoryczna, pogłębiona. I to jest zdrowa sytuacja, która powoduje, że władza może się ustrzec błędów, wpadek, ale także ustrzec się przed pokusą korupcji. Natomiast jeśli mamy do czynienia z opozycją totalną – jak obecnie w Polsce – to nawet tak oczywiste sytuacje jak modlitwa przy grobie brata, tak jak to robi prezes Kaczyński, opozycja atakuje z taką samą wściekłością jak przy podejmowaniu przez PiS prób reformowania państwa. Tak postępuje tylko opozycja totalna. I to jest ogromna słabość tej opozycji, która w swej totalności się zacietrzewia, co więcej – przestaje stawiać racjonalne tezy. Przykładem jest Grzegorz Schetyna, który głosujących za reformą sądownictwa chciałby wsadzać do więzienia, a może warto przypomnieć jego pomysł kodeksu karnego... Widać zatem, że te działania opozycji totalnej wymykają się spod wszelkiej racjonalności. Mamy za to do czynienia ze wzmożoną agresję i z wojną praktycznie o wszystko. I w tym względzie totalna opozycja nie spełnia konstruktywnej roli, jeśli weźmiemy pod uwagę funkcjonowanie całej struktury państwa. W Polsce toczy się wojna o model państwa. Oczywiście można to wszystko racjonalnie uporządkować pod warunkiem, że ta reforma sądownictwa się dokona, kiedy przerwiemy tę pępowinę z PRL. Wówczas będziemy mogli powiedzieć, że jest nowy porządek i ład państwa, zaś uwikłanie się czy też wiązanie swojej przyszłości politycznej z zagranicą, a nie z własnymi obywatelami będzie niedopuszczalne – tak jak to jest w normalnie funkcjonujących, suwerennych państwach.

Dziękuję za rozmowę.
Mariusz Kamieniecki

http://www.naszdziennik.pl/polska-kraj/ ... nstwa.html


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Narastająca spirala nienawiści.
PostNapisane: 21 sie 2017, 17:41 
Offline
Moderator

Dołączył(a): 13 lip 2009, 09:25
Posty: 30731
Neomarksizm i neostaliznim z biało - czerwoną flagą w tle

Odchodząc od naukowych definicji stalinizmu i komunizmu, gdyby tak w czysto polskim kontekście zadać pytanie, co było siłą napędową morderców z UB, to można powiedzieć, że nienawiść do polskości i narodu polskiego, a co za tym idzie – planowa eksterminacja narodowej elity i całkowite zniewolenie reszty społeczeństwa. Ten diaboliczny projekt tylko w części zrealizowano, ale potomkowie stalinowców i sowieckich oficerów, którzy przybyli tu po 1944 roku, są wśród nas. Paradoksalnie, w czasach PRL-u, toporna propaganda socjalistyczna, umacniała w znakomitej większości społeczeństwa, tradycję narodową i religię, ponieważ nie była atrakcyjna i konkurencyjna - ani dla Mickiewicza, ani dla Witkacego, a tym bardziej dla Boga. Polacy żyli w świadomości samoograniczenia wynikającego z podziału świata, a komuniści, po 1956 roku, przyjęli strategię łagodnej dyktatury (oczywiście z wyjątkiem wydarzeń grudniowych i stanu wojennego), która toleruje odstępstwa od socjalistycznej doktryny w sferze kultury i w życiu prywatnym. Po 1989 roku nadarzyła się jednak znakomita okazja by powrócić do dawnych - sowieckich i stalinowskich idei, tym razem opartych już na nowoczesnym neomarksizmie Antonio Gramsciego i wielkich zdobyczach zachodniego postmodernizmu, który wyprowadził Boga i religię z życia Zachodu. Już nie ZMP, tylko TVN, już nie sierp i młot tylko tęcza, już nie katownie UB tylko katowanie umysłów.

Perspektywa przyjęcia Polski do Unii Europejskiej, do tak długo wyczekiwanego przez społeczeństwo polskie świata Zachodu, dała nowej elicie III RP potężne paliwo do zniewolenia umysłów Polaków, tym razem już w niezwykle atrakcyjnej, europejskiej oprawie. Punktem wyjścia była olbrzymia przepaść jaka dzieliła nas od Niemców, Francuzów czy Holendrów. Pomijając oczywiste różnice, wynikające z katastrofalnych skutków komunistycznej gospodarki i socjalistycznej ideologii, niebywałych zniszczeń wojennych, wmówiono większości społeczeństwa, że odstaje ono radykalnie od świata zachodniego, praktycznie we wszystkim, także w sferze kultury i obyczajów. Tak zwana polityka wstydu przyniosła spodziewane efekty. Dziś, po 30 latach tej młócki, polski neostalinizm święci tryumfy. Blisko jedna trzecia Polaków występuje przeciwko interesom własnego państwa, gotowa jest poprzeć zdradę interesów narodowych, przyjmować islamskich migrantów, wręcz urzeczona jest zachodnią cywilizacją, która, paradoksalnie, właśnie wypierana jest przez obłędny projekt multikulturalizmu oraz islamizację. Mamy dołączyć do tej katastrofy. Pojawił się jednak jeden problem. Nie przyjął się ów symboliczny czekoladowy orzeł, bo nawet w lemingach przetrwało przywiązanie do barw narodowych i polskiego hymnu. Nie udał się więc fajny patriotyzm. Postanowiono więc, właśnie teraz, w decydującym momencie, zawłaszczyć narodowe symbole i wystawić je jako oręż do walki z obecnym rządem, który – przy wszystkich popełnianych błędach – zmierza do umocnienia i naprawy polskiego państwa.

Obok flag Unii Europejskiej pojawiły się flagi biało – czerwone. W taki oto sposób zwolennicy wtykania barw narodowych w kupę, stali się ich obrońcami, utyskując nad ubiorem Jarosława Kaczyńskiego. Trzeba to ignorować, ponieważ realnym problemem Polski przed nadchodzącą jesienią, jest niebywała nienawiść ciągle podsycana przez opozycję i przychylne jej media. To się dzieje tu i teraz, i niech nikt nie sądzi, że ta negatywna energia, nazywana obywatelskim protestem, rozejdzie się tak po prostu po kościach, tym bardziej, że jest nadzieją zachodnich elit na przewrót w Polsce. Dawne idee Międzynarodówki, tej sprzed stu lat, po raz kolejny stały się natchnieniem dla neomarksistów i neostalinowców. Tym razem chodzi o to, by Polska, wyprana z polskości i patriotyzmu, dołączyła bezrefleksyjnie we wszystkim do świata zachodniego, który dziś wolność jednostki zastępuje kulturowym totalitaryzmem. Róża Luksemburg uważała, że pojęcie narodu (nacjonalizmu) służy do sztucznej identyfikacji wspólnoty. Nie ma co liczyć na to, że ktoś tu się opamięta, że Czerska czy Wiertnicza zmienią narrację. Inżynierowie dusz uznali bowiem, że to, czego nie udało się zrealizować do 1956 roku, uda się teraz, ponieważ część Polaków jest autentycznie przekonana w swoim zniewoleniu, że broni wolności i demokracji przed nacjonalistyczną dyktaturą Prawa i Sprawiedliwości. Niektórzy uważają, że tylko jakiś wielki wstrząs społeczny jest w stanie wyciągnąć ludzi z tego letargu, To niebezpieczna wizja dla Polski. Jarosław Kaczyński chce dalej prowadzić dialog z opozycją, by uniknąć konfrontacji. Druga strona doskonale wie o tym, więc tym bardziej do niej zachęca. Z biało – czerwoną w tle i z nienawiścią, którą udało się wypełnić umysły jej wyborców.

https://www.salon24.pl/u/benevolus/8031 ... laga-w-tle


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Narastająca spirala nienawiści.
PostNapisane: 24 paź 2017, 17:57 
Offline
Moderator

Dołączył(a): 13 lip 2009, 09:25
Posty: 30731
Szok - kim jest Hartman

Wczorajszy akt samospalenia w centrum Warszawy, nie jest komentowany zbyt szeroko przez media i nie jest wykorzystywany do walki politycznej przez środowiska wrogie PiS - owi. Samobójca rozrzucił przed podpaleniem się ulotki krytykujące rząd PiS, a mimo to większość mediów związanych z opozycją nie spekuluje, ba prosi o zaniechanie komentarzy w obliczu tej tragedii. Większość z wyjątkiem prof. Hartmana, który ogłosił na Twitterze szokujący wpis, w którym stwierdził, że ”może właśnie do tego służą ’wariaci’, żeby robić rzeczy niezwykłe, szalone, a przecież ważne?”. Te słowa są po prostu niedopuszczalne, ale człowiek, który przez ostatnie lata zasłynął jako bojownik z Kościołem Katolickim w Polsce, jako ten, którego marzeniem jest zniszczenie chrześcijaństwa w naszym kraju, nie ogranicza się do tego., bowiem w dalszej części wpisu, dodaje: ”Nie wiem, czy mężczyzna spod Pałacu Kultury przeżyje, czy nie, lecz jeśli złoży ofiarę swego życia, by obudzić z letargu i samozadowolenia polskie społeczeństwo (…)” – to będzie bohaterem: ”Ta śmierć (pytacie, czy na nią czekam? I tak, i nie…) będzie (byłaby) w historii reżimu Kaczyńskiego cezurą”. Pisząc tak prof. Hartman wyklucza się nie tylko ze społeczności Polaków, moim zdaniem są to zdania nieludzkie, jak nieludzka jest ideologia lewacka, której fundamentem jest brak szacunku dla życia ludzkiego. Właśnie takie wpisy pieszczochów tygodnika „Polityki” uniemożliwiają wszelką racjonalna krytykę z obozem rządzącym. Właśnie takie amoralne, sprzeczne z całą naszą tradycją opartą na szacunku dla zmarłych, są paliwem podsycającym wojnę domową w Polsce. Są to słowa nienawiści, słowa człowieka, który do roli człowieka nie dorósł.

Piotr Piętak

Opublikowano: 20.10.2017 12:39.

https://www.salon24.pl/u/mediologia/816 ... st-hartman

Ludzie wygłaszający takie nieludzkie dyrdymały, to albo zaprogramowani na ideologię lewacką wymóżdżeńcy, albo zwykli psychopaci, których wyróżnikiem jest brak sumienia. Całe lewactwo w swej nadrzędnej sitwie jest psychopatyczne i dzikie, (jeszcze nie uformowane w istoty ludzkie) a przeto pozbawione skrupułów w tym co wyprawia. To ludzie wyjałowieni z moralności. Dla nich liczą się cele, podobnie jak dla nazistów, sowieciarzy i jakobińców, a nie mają żadnego dla nich znaczenia ludzie i ich codzienne problemy. Lewactwo odleciało od rzeczywistości na taką odległość, że coraz więcej ludzi zaczyna dostrzegać w nich głupków i szaleńców.


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Narastająca spirala nienawiści.
PostNapisane: 06 sty 2018, 11:43 
Offline
Moderator

Dołączył(a): 13 lip 2009, 09:25
Posty: 30731
Efekty realizowania polityki planowego dziczenia Polaków przez frędzlów lewackich, to przerost nienormalności nad normalnością, przynajmniej w niektórych kręgach społecznych.

Potrzeba mediatora

Z dr. hab. Norbertem Maliszewskim, profesorem Uniwersytetu Kardynała Stefana Wyszyńskiego w Warszawie, specjalistą ds. marketingu politycznego, rozmawia Mariusz Kamieniecki

Za nami zaledwie trzy dni nowego roku, a już odnotowaliśmy dwa przypadki ataków na biura polityków Prawa i Sprawiedliwości. To tylko akty wandalizmu i „smarkaterii politycznej” – jak uważa senator Platformy Jan Rulewski – czy może coś znacznie poważniejszego?
– To jest bardzo niebezpieczne zjawisko i ma znacznie głębsze źródło. Na ogół jest tak, że przy tego typu atakach, zachowaniach mamy do czynienia z potępieniem ze strony wszystkich sił politycznych, natomiast niekoniecznie tak bywało chociażby w grudniu, w przypadku obrzucania jajkami limuzyn rządowych wyjeżdżających z Pałacu Prezydenckiego czy ataków słownych na dziennikarzy TVP INFO latem ubiegłego roku. Efekt jest taki, że mamy ciche przyzwolenie na akty agresji skierowane wobec osób reprezentujących bądź to stronę rządową, bądź szerzej obóz władzy, albo kojarzą się lub sympatyzują z rządem.

Z czego wynika ten wzrost agresji i ataków na biura poselskie PiS?
– Wynika to z głębokiego podziału politycznego, który ma miejsce w Polsce. Podziału, który nie jest merytoryczny, a w dużej mierze emocjonalny, symboliczny. Niebezpieczne są też zjawiska związane z tym podziałem. Otóż osoby, które mienią się być obrońcami Konstytucji, osoby, które uważają, iż to one w Polsce chronią demokrację, które siebie uważają za tych „dobrych”, zaczynają dehumanizować drugą stronę. Uważają, że wobec tej drugiej strony – rzekomo tej „złej” – można się zachowywać w sposób agresywny.

W efekcie mamy ciche przyzwolenie na różnego rodzaju akty agresji. Ponadto pompowana jest bańka informacyjna wśród ludzi, którzy funkcjonują w zupełnie innym – własnym świecie, systemie wartości i znaczeń, którzy mówią nawet o podziale Polski wzdłuż Wisły na Polskę pisowską i antypisowską, co jest kuriozalne. Ci tzw. obrońcy demokracji łamią jakiekolwiek zasady wartości związane z demokracją. I stąd mamy taki efekt podziału na tych, którzy mienią się obrońcami pewnej prawdy, dehumanizując drugą stronę i uważając, że można wobec niej zachowywać się w sposób agresywny.

Politycy Platformy i Nowoczesnej nie czują się winni, a poseł Jan Grabiec wprost uważa, że ta agresja jest skutkiem działań PiS-u…
– Owszem, w przestrzeni publicznej, w interpretacji, jaką próbuje przedkładać Platforma, obecna jest retoryka, że to Prawo i Sprawiedliwość doprowadza do tych podziałów. Według tej interpretacji to PiS łamie zasady. To ma zracjonalizować zachowania, które zgodnie z wszelkimi standardami powinny być skrytykowane. To jest bardzo niebezpieczny proces, przypominający wprost ekstremalne sytuacje, wojenne, gdzie wróg – PiS jest dehumanizowany, a działania opozycji są wybielane. To są bardzo negatywne procesy społeczne.

Co sprawia, że w polityce my, Polacy, nie potrafimy się różnić pięknie, twórczo?
– W Polsce niestety brakuje kultury politycznej. Mamy natomiast przyzwolenie na to, aby różnić się tylko symbolicznie emocjami, co tak naprawdę jest dysfunkcjonalne. Ten podział sprawia, że nie budujemy wspólnoty. Ten podział sprawia, że część osób nie ma zaufania do instytucji. Ten podział sprawia też, że w chwili, kiedy się zmieniają rządy, zaczyna działać zasada miotły, co sprawia, że następują również zmiany w służbach, spółkach Skarbu Państwa. To powoduje częste zmiany strategii, co nie jest korzystne dla samych tych instytucji czy spółek. Dlatego tak ważne jest, aby budować kulturę polityczną, demokratyczną z zaufaniem do instytucji państwa, żeby budować wspólnotę, a różnić się na poziomie merytorycznym, a nie emocjonalnym. Tego niestety brakuje.

Z czego to wynika?
– Być może jest to efekt pewnej niedojrzałości społeczeństwa, schedy po okresie PRL-u. I musi się pojawić polityk – przywódca, który te procesy rozumie. O potrzebie budowania wspólnoty narodowej, budowaniu kapitału społecznego mówi bardzo wyraźnie prezydent Andrzej Duda, mówi też premier Mateusz Morawiecki, a także prezes Jarosław Kaczyński. Co więcej, proces, kiedy ten podział będzie dysfunkcjonalny i będzie zagrażał stronom, które tkwią w tym podziale, musi nastąpić. Np. Platforma przez lata była postrzegana jako partia centrum, ale teraz – na skutek polaryzacji – niektórzy politycy tej formacji używają skrajnego języka, a bywa, że nawet gloryfikują samobójstwa. Efekt jest taki, że w niektórych badaniach sondażowych Platforma ma zaledwie kilkanaście procent poparcia. Jeśli nie rozsądek, jeśli nie standardy moralne, to być może pragmatyka polityczna sprawi, że te istniejące podziały zostaną przekroczone i zaczniemy poszukiwać minimum podstaw współpracy i budowania wspólnoty.

Na razie mamy jednak język nienawiści. Proszę powiedzieć, do czego może prowadzić język, czy mówiąc wprost, sianie nienawiści w polityce?
– Język nienawiści prowadzi do aktów agresji, prowadzi do dysfunkcjonalnych podziałów, sprawia, że debata w polskiej polityce jest na bardzo niskim poziomie. Przez lata mówiono, że należy przeprowadzić reformę sądownictwa, ale kiedy przyszło co do czego, to nie było debaty między opozycją a partią rządzącą. Natomiast dyskusję zastąpiła bardzo emocjonalna krytyka i posługiwanie się pojęciami kryzysu, końca demokracji i odrzucanie wszelkich projektów zmian. Nie było zatem szukania kompromisu, merytorycznych rozwiązań. Tak jest również w innych obszarach życia publicznego, które powinny być reformowane. Np. przez lata mówiono o tym, że w Polsce potrzebne są Wojska Obrony Terytorialnej i to był projekt ponadpartyjny. I kiedy min. Antoni Macierewicz rozpoczął realizację tego projektu, to po stronie opozycji totalnej pojawia się fala krytyki. Takie podejście nie prowadzi do niczego dobrego. Nie można negować wszystkiego, co proponuje obecny rząd tylko dlatego, że jest to rząd Prawa i Sprawiedliwości, któremu Platforma czy Nowoczesna są niechętne. To nie jest korzystne społecznie, nie działa też na korzyść opozycji.

Jak można przeciwdziałać tego typu zjawiskom nienawiści w polityce, które – jak widzimy – mogą się kończyć agresją?
– Myślę, że politycy są na tyle podzieleni, że sami nie będą w stanie się porozumieć, dlatego należy szukać mediatorów, najlepiej w gronie uznanych autorytetów, swoistych sędziów, którzy obserwują wydarzenia na scenie politycznej. Jeżeli tej roli nie spełnią media, które też są mocno podzielone w swoim przekazie, to wówczas trzeba szukać autorytetów gdzie indziej. Takim społecznym autorytetem mógłby być Kościół katolicki. Muszą pojawić się głosy o potrzebie budowania i rozwoju kultury politycznej w Polsce. Tu chodzi o budowanie podstaw demokracji, budowanie wspólnoty, kapitału społecznego, bo w końcu na tym – w dużej mierze – opiera się istota państwa i powodzenie społeczeństwa.

Jeżeli tę kulturę polityczną będziemy mieli mierną, to wówczas niewielkie będą oczekiwania społeczne wobec polityków, a oni sami nie będą w stanie odpowiadać na oczekiwania ludzi. Proszę pamiętać, że państwo jest emanacją owych oczekiwań społeczeństwa, które powinni realizować politycy. Jeżeli nie ma kultury politycznej, jeżeli nie będzie zaangażowania, jeżeli będziemy wewnętrznie podzieleni, to wówczas istnieje prawdopodobieństwo, że wpadniemy w pułapkę rozwojową. Warto przy tym pamiętać, że wszyscy siedzimy na jednej gałęzi.

Chyba nikt z nas nie chciałby, żeby powtórzyła się historia z 2010 r., kiedy na kampanii nienawiści „wyhodowany” został Ryszard Cyba, który zabił Marka Rosiaka, asystenta europosła Janusza Wojciechowskiego…
– Jak pamiętamy, to morderstwo było przejawem nienawiści – jednym z wielu. Dzisiaj jesteśmy w ważnym historycznie momencie, gra idzie o to, czy państwo polskie będzie się rozwijać, będzie nadrabiać zapóźnienia związane z okresem socjalizmu, kiedy nie mieliśmy kapitału, kiedy kultura polityczna się nie rozwijała. I dzisiaj albo czeka nas stagnacja, albo staniemy się państwem silnym i dostatnim. Podzieleni, bez poczucia wspólnoty na pewno tego celu nie osiągniemy.

Dziękuję za rozmowę.
Mariusz Kamieniecki

http://www.naszdziennik.pl/polska-kraj/ ... atora.html

Nienawiścią upaja się jedynie dzicz. U ludzie cywilizowanych miejsce nienawiści zajmują: troska, opieka, współczucie, doedukowanie, wytłumaczenie, ewentualnie ukaranie jeżeli istnieje taka konieczność.
A dzicz nienawidzi, niszczy, gwałci, zionie agresją, morduje.
Każda dzicz, czy to bolszewicka, czy islamska, czy nazistowska, czy lewacka....., czy chuligańska, gangsterska, mafijna...itd.


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Narastająca spirala nienawiści.
PostNapisane: 05 kwi 2018, 14:07 
Offline
Moderator

Dołączył(a): 13 lip 2009, 09:25
Posty: 30731
Nienawiść, szyderstwo, pomówienie, zastraszenie to typowe atrybuty gangów spod znaku opozycji totalnej.

Oszczerstwa Platformy

Oświadczenie poseł Anny Sobeckiej w związku ze skandalicznymi działaniami polityków Platformy Obywatelskiej

Toruń, 5 kwietnia 2018 r.

W związku ze skandalicznymi działaniami polityków PO, którzy umieścili wizerunek Ojca dr. Tadeusza Rydzyka na ruchomym billboardzie, insynuując, jakoby wziął 94 mln zł z państwowych dotacji, stanowczo protestuję przeciwko tym oszczerczym działaniom.

Użyty zwrot „Tadeusz Rydzyk wziął 94 mln dotacji”, jednoznacznie sugeruje, iż jest on w posiadaniu ogromnych środków finansowych. Tymczasem Ojciec dr Tadeusz Rydzyk wielokrotnie podkreślał, że dzieła, którymi kieruje, są własnością Warszawskiej Prowincji Ojców Redemptorystów, a środki przyznane Fundacji Lux Veritatis nie są jego osobistym majątkiem.

W związku z powyższym informuję, że w dniu dzisiejszym wystąpiłam z wnioskiem do Prokuratora Generalnego o ściganie tej sprawy z urzędu.

Pragnę przypomnieć, że w 2008 r. Narodowy Fundusz Ochrony Środowiska i Gospodarki Wodnej cofnął Fundacji Lux Veritatis dotację na odwierty geotermalne w Toruniu. Pretekstem do odstąpienia od umowy były rzekome wątpliwości dotyczące praw własności nieruchomości stanowiących zabezpieczenie wypłaty dotacji. Tymczasem, jak przyznał były minister gospodarki, wicepremier Janusz Piechociński, była to decyzja polityczna. Dotacja NFOŚiGW na geotermię w Toruniu została ponownie przyznana i nie znajduje się ona w prywatnych rękach, ale należy do Fundacji Lux Veritatis i jest przeznaczona na prace związane z pozyskiwaniem odnawialnych źródeł geotermalnych.

Apeluję do polityków Platformy Obywatelskiej o zaprzestanie rozpowszechniania nieprawdziwych informacji. Jednocześnie zachęcam do rozliczenia się ze wszystkich afer i przyznanych sobie nagród, które miały miejsce za rządów koalicji PO – PSL.

Z poważaniem

Anna Sobecka

https://naszdziennik.pl/polska-kraj/196 ... formy.html


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Narastająca spirala nienawiści.
PostNapisane: 07 kwi 2018, 12:40 
Offline
Moderator

Dołączył(a): 13 lip 2009, 09:25
Posty: 30731
Zadanie dla śledczych

Billboardy Platformy Obywatelskiej oczerniające dyrektora Radia Maryja powinna zbadać prokuratura – uważają prawnicy.

– Można to rozpatrywać w kategoriach zniesławienia lub naruszenia dóbr osobistych – mówi „Naszemu Dziennikowi” mec. Bartosz Lewandowski z Instytutu Ordo Iuris. Chodzi o jeden z billboardów przygotowanych przez PO, na którym znajduje się hasło: „Tadeusz Rydzyk wziął dotacji 94 mln zł!”. Jest ono opatrzone słowami byłej premier Beaty Szydło: „Te pieniądze się im po prostu należały”, które odnosiła ona do nagród dla ministrów i wiceministrów. – To jest pomówienie o postępowanie, które ma poniżyć w oczach opinii publicznej danego człowieka – dodaje adwokat.

– Gdy przyjmiemy, że autorzy plakatu twierdzą, że Ojciec Dyrektor wziął tę kwotę do własnej kieszeni, to w mojej ocenie jest tu przestrzeń do postępowania karnego z art. 212 dotyczącego zniesławienia osoby – wyjaśnia mec. Piotr Kwiecień. – Tego rodzaju zarzut, że środki są przez o. Tadeusza Rydzyka prywatnie wykorzystywane, w oczywisty sposób godzi w jego działalność – podkreśla adwokat.

– Można zastosować również środki cywilnoprawnej ochrony dóbr osobistych i skorzystać z możliwości pozwania tych osób – wskazuje Kwiecień. – Jest możliwość wytoczenia powództwa o naruszenie dóbr osobistych – dodaje Lewandowski. Z tym że akurat w tej sprawie właściwsza jest procedura karna. – Ta droga karna wydaje mi się drogą naturalną, droga cywilna zaś dosyć skomplikowaną i trudną – ocenia Piotr Kwiecień.

Prawnicy zaznaczają, że to do prokuratury należy ocena, czy doszło do popełnienia przestępstwa. – Skoro zostały skierowane zawiadomienia o popełnieniu przestępstwa, to prokurator będzie się nad tym zastanawiał – wskazuje mec. Kwiecień. – Każdy polityk wie o tym, że ksiądz, który jest zakonnikiem, nie ma nic. Wszystko, co ma, należy do zakonu – podkreślała na antenie Radia Maryja Lidia Kochanowicz-Mańk, dyrektor finansowy Fundacji Lux Veritatis. – Ojciec dyrektor nie pobiera żadnego wynagrodzenia. Jest tylko fundatorem Fundacji i założycielem szkoły. Nie odbiera żadnej dywidendy, nie otrzymuje żadnych środków jako osoba prywatna z dotacji. Przekazanie informacji, że „o. Tadeusz Rydzyk wziął 94 mln zł”, jest absolutnie świadomą manipulacją i świadomym kłamstwem przekazywanym przez polityków PO – mówiła.

Legalne pieniądze
Podkreślić trzeba, że w podawanej przez PO kwocie znajdują się w zdecydowanej większości środki na geotermię w Toruniu, jakie pochodziły z Ministerstwa Środowiska czy Narodowego Funduszu Ochrony Środowiska. Z zastrzeżeniem, że ponad 26 mln to pieniądze, które nakazał wypłacić sąd za zerwanie przez NFOŚiGW umowy na dofinansowanie odwiertów geotermalnych. Umowę zaś zerwano krótko po dojściu PO do władzy.

– Są to pieniądze m.in. Narodowego Funduszu Ochrony Środowiska. Nie ulega najmniejszej wątpliwości, że wszystko jest zrobione zgodnie z prawem. Narodowy Fundusz finansuje mnóstwo projektów za miliardy złotych – mówi nam prof. Jan Szyszko, były minister środowiska. – Ciężko to komentować. To jest szkalowanie ośrodka toruńskiego – uważa poseł PiS. – Jeżeli ktoś mówi, że coś jest źle zrobione, to normalną drogą jest droga postępowania przed sądem i niech te osoby z takim wnioskiem występują. Zamiast tego jest robiona nagonka, po to żeby deprecjonować osiągnięcia Torunia, żeby nie ukazywać jego faktycznej roli. A jego działaniami, które realizuje, jest krzewienie prawdy i pokazywanie, że Polska ma duże osiągnięcia – podkreśla prof. Szyszko.

W związku z akcją billboardową PO były minister środowiska ponownie skierował list otwarty w obronie dyrektora Radia Maryja. „Przesyłam go z tego powodu, iż jest on nadal aktualny i winien być wzięty pod uwagę przez organy ścigania w koniecznym procesie o notoryczne zniesławianie Ojca Dyrektora Tadeusza Rydzyka” – podkreśla prof. Szyszko.

Zenon Baranowski

https://naszdziennik.pl/polska-kraj/196 ... czych.html


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Narastająca spirala nienawiści.
PostNapisane: 01 maja 2018, 16:31 
Offline
Moderator

Dołączył(a): 13 lip 2009, 09:25
Posty: 30731
Opozycja potrzebuje umiaru

Z prof. dr. hab. Mieczysławem Rybą, wykładowcą z Katolickiego Uniwersytetu Lubelskiego Jana Pawła II i Wyższej Szkoły Kultury Społecznej i Medialnej w Toruniu, członkiem Kapituły Orderu Odrodzenia Polski, rozmawia Mariusz Kamieniecki

Rząd podwyższył już rentę socjalną, proponuje kompleksowe rozwiązania, m.in. dostępność do specjalistów bez kolejek, rehabilitacje i środki opatrunkowe, co ma przynieść ok. 520 zł oszczędności w budżecie rodzin, ale protestujący opiekunowie chcą gotówkę. Jak to rozumieć?
– Każdy, kto obserwuje ten protest, współczuje rodzinom osób niepełnosprawnych. Wszyscy zdajemy sobie sprawę, że codzienność jest dla nich wielkim trudem. Przez fakt zaangażowania wobec swoich dzieci opiekunowie nie mają możliwość zarobkowania, bo czas, jaki mogliby przeznaczyć na pracę, muszą poświęcić na aktywność opiekuńczą. I zważając na to, państwo powinno się pochylić nad ich problemami. Natomiast rzeczywiście zderzają się tutaj dwie kwestie: z jednej strony to, co zwiemy losem tych ludzi i potrzebą miłosiernego spojrzenia na nich oraz udzielenia im wsparcia, a z drugiej strony są możliwości budżetu państwa. Nieszczęścia w życiu ludzkim, jak wiemy, jest dużo i trzeba się pochylać nad różnymi osobami, także starszymi, schorowanymi itd. Problemów, także społecznych, jest wiele, więc tym bardziej potrzebna jest także racjonalność rozumiana jako roztropność.

A jeśli chodzi o protest w Sejmie, jaki jest klucz do porozumienia?
– Wydaje się, że tutaj ważny jest kompromis. Obiektywnie rzecz biorąc, widać, że rząd, a zwłaszcza min. Elżbieta Rafalska, podejmują dialog z protestującymi, coraz to nowsze pojawiają się pomysły czy propozycje, w tym również – jak słyszymy – niekoniecznie pieniądze w formie gotówki do ręki, ale wymierne wsparcie poprzez sfinansowanie świadczeń pomocowych. To oczywiście jest jakieś wyjście, bo jak można sądzić, myśl jest taka, aby ta pomoc rzeczywiście trafiała do bezpośrednio zainteresowanych, a więc do osób niepełnosprawnych, a nie na inne cele. Kompromisowemu rozwiązaniu trwającego sporu nie służy też fakt, iż do tej gry niepotrzebnie włączyli się politycy opozycji i oczywiście wtórujące im media liberalne, którzy szukają przy każdej okazji niekoniecznie rozwiązania ważnych społecznie problemów, ale raczej ugotowania na ludzkiej tragedii swojej politycznej pieczeni. Jest to też związane z podgrzewaniem emocji, bowiem wydaje mi się, że ten protest przerodził się czy przybrał bardzo emocjonalną formę i stąd chyba trudność w znalezieniu kompromisu.

Kiedy rząd wychodzi z konkretną ofertą, to jest ona odrzucana. W jakim świetle stawia to opiekunów niepełnosprawnych?
– Opiekunowie osób niepełnosprawnych biorących udział w sejmowym proteście muszą sobie zdać sprawę, że od momentu, kiedy rozpoczął się ten protest, a więc jeszcze za czasów rządów Platformy, społeczeństwo doskonale rozumie ich problemy. Każdy, kto ma rodzinę, dobrze wie, jak kształtują się wydatki, że sytuacja jest dużo trudniejsza w przypadku, gdy ktoś wychowuje i opiekuje się osobą czy osobami niepełnosprawnymi – zwłaszcza w stopniu znacznym. Nie oznacza to jednak, że poparcie społeczne będzie niezmienne, jeśli ludzie zauważą, że kolejne oferty, propozycje rządu są przez opiekunów odrzucane, a oni sami będą stać niezmiennie tylko na gruncie swoich żądań. Istnieje niebezpieczeństwo, że protestujący opiekunowie w Sejmie mogą wejść w stan konfliktu nie tylko z rządem, ale przestaną być wiarygodni i rozumiani w szeroko pojętej perspektywie społecznej.

Czy taka sytuacja nie ma już miejsca?
– W moim przekonaniu, jesteśmy dzisiaj na granicy takiej sytuacji, dlatego warto zadać sobie pytanie, czy ktoś w tym sporze nie próbuje celowo eskalować czy podgrzewać atmosfery. Tym bardziej musi się znaleźć złoty środek. Wiemy, że życie jest, jakie jest, ale budżetowe możliwości państwa też są adekwatne do tego, w jakim miejscu jesteśmy. Co by nie powiedzieć, nie jesteśmy krajem bogatym, zasobnym, jak np. Niemcy, ale krajem na dorobku. Z jednej strony musimy się głęboko pochylić nad losem osób niepełnosprawnych i ich potrzebami, ale z drugiej nie wolno doprowadzać do sytuacji zagrożenia, załamania się budżetu państwa. Jeśli uleglibyśmy skądinąd zrozumiałym potrzebom jednej grupy, nota bene bardzo boleśnie doświadczonej przez los, traktując tę grupę priorytetowo, to pamiętajmy, że w Polsce grup społecznych, które oczekują wsparcia, jest o wiele więcej. Można zatem spodziewać się, że do Sejmu przyjdą kolejne grupy, które też nie mają łatwo w życiu. Idąc tą drogą, bardzo szybko możemy doprowadzić do rozłożenia budżetu państwa na łopatki. Stąd – tak jak już powiedziałem – zawsze konieczny jest złoty środek, żeby nie przeholować z wydatkami. Można odnieść wrażenie, że jesteśmy już na granicy takiej niebezpiecznej dla nas wszystkich sytuacji. Pozostaje mieć nadzieję, że protestujący opiekunowie osób niepełnosprawnych uświadomią sobie, jak zaczynają być odbierani przez społeczeństwo.

W tym sporze, którego póki co końca nie widać, tak naprawdę chodzi o niepełnosprawnych, czy może mamy do czynienia z polityczną próbą opozycji zmierzającą do wykolejenia rządu?
– Protestującym opiekunom z pewnością chodzi o los ich niepełnosprawnych dzieci, natomiast politykom o poparcie społeczne. Z jednej strony widzimy, że wielu polityków – szczególnie Nowoczesnej – uczestniczy w „czarnych marszach”, głosi hasła aborcyjne, także dotyczące aborcji eugenicznej, a z drugiej strony w Sejmie rzekomo pochylają się nad losem niepełnosprawnych. Oczywiście widać w tym wszystkim sprzeczność, żeby nie powiedzieć obłudę. W moim przekonaniu, ponad podziałami powinny być zachowane pewne kanony gry politycznej, to znaczy, że są obszary, którymi grać nie wolno. Wydaje się, że sprawy dotyczące ochrony życia czy osób niepełnosprawnych nie powinny być rozgrzewane partyjnie. Tyle że po stronie tzw. totalnej opozycji raczej nie ma żadnego umiaru. Ci politycy wykorzystają każdy pretekst, ażeby podpalić Polskę z nadzieją, że obecny rząd zostanie obalony.

No dobrze, o ile politycy potrafią grać rodziną, dziećmi i wykorzystywać w walce politycznej osoby niepełnosprawne, to niepokoi fakt, że dzieje się to wszystko przy akceptacji niektórych rodziców czy opiekunów, którzy dają się wplątać w tę brudną grę…
– Najpierw spróbujmy odróżnić politykę od politykierstwa. Polityka to troska o dobro wspólne, działalność na rzecz dobra wspólnego i rozwiązywanie ludzkich problemów. Natomiast politykierstwo to chłodna, wyrachowana gra partyjna nakierowana tylko na polityczny zysk. Jeśli zaś chodzi o opiekunów osób niepełnosprawnych biorących udział w tym proteście, to nie chciałbym ich oceniać indywidualnie, bo wcześniej trzeba byłoby prześledzić ich konotacje polityczne. Pomijając to, wydaje się, że ci ludzie weszli w pewien stan wiru emocjonalnego. Widać to, jak nakręcają się, kiedy pojawiają się u nich politycy opozycji, którzy ich do takich postaw tylko zachęcają. W tym względzie radziłbym im, żeby polali rozgrzane głowy chłodną wodą i zaczęli racjonalnie myśleć o swoich podopiecznych i o tym, jak rozwiązywać nurtujące ich problemy. Jeśli bowiem wejdą jeszcze głębiej w ten wir partyjnych zmagań, który nie powinien ich w ogóle dotyczyć, to może przyjść taki moment, kiedy zostaną zdefiniowani przez dużą część społeczeństwa jako element gry politycznej, politykierstwa i zamiast osiągnąć swój cel, czyli pomóc ludziom – swoim bliskim, doświadczonym i bardzo obciążonym, to staną się częścią rozgrywki międzypartyjnej, która nijak się ma do tego, co kryje się pod służbą czy pomocą ludziom wymagającym wsparcia.

Czy rząd powinien ulegać presji i czy tak ważne sprawy, mocno obciążające budżet, powinny być załatwiane pod presją i na kolanie?
– W mojej ocenie, rząd i resort rodziny zachowują się tutaj w sposób poprawny. Minister Rafalska ze swoją ekipą – widać, że cały czas pracuje, szuka rozwiązań, takich, które z jednej strony są prospołeczne, a z drugiej nie są populistyczne. Warto bowiem mieć na uwadze, że proste uleganie presji bez racjonalnej, pogłębionej debaty, dyskusji, której celem jest szukanie możliwie najlepszych rozwiązań, spowoduje, że następnym razem przyjdą po pomoc inni. Polska po rządach koalicji PO – PSL zaczyna dopiero wychodzić z zapaści i póki co państwo – mimo uszczelnień w sferze podatków i oszczędności będących skutkiem walki z mafiami VAT-owskimi – nie jest jednak w stanie – i jeszcze długo nie będzie – spełnić, nie mówię nawet wszystkich, ale wielu potrzeb. Musi być dialog, a z drugiej strony kompromis. Należy szukać złotego środka, a więc czegoś, co jest potrzebne, ale też realne. Jeśli tak się nie stanie, to byłby to błąd polityczny ze strony rządu. Oczywiście z jednej strony nie wolno zostawiać ludzi samych, bez pomocy, ale z drugiej strony należy tak się pochylać nad potrzebami społecznymi, na ile nas stać. Jeśli rząd zacznie od razu spełniać wszystkie potrzeby, ulegając sile protestów różnych grup, może to doprowadzić do bankructwa państwa.

Czy nie jest tak, że od sposobu rozwiązania tego sporu zależeć będą przyszłe miesiące tego rządu, ale także wynik wyborów samorządowych?
– Nie sądzę. Owszem, takie zagrożenie byłoby realne, gdyby rząd nie pochylał się nad problemami osób niepełnosprawnych protestujących w Sejmie, gdyby ich zlekceważył, gdyby były – dajmy na to – próby wyrzucenia tych ludzi z Sejmu. Ale niczego takiego nie ma. Tymczasem wydaje się, że jest zrozumienie dla tych osób, podejście min. Rafalskiej i w ogóle rządu jest właściwe, więc nie sądzę, żeby ten protest rozstrzygał o tym, jaki będzie wynik wyborów samorządowych jesienią. Również ta ostatnia deklaracja protestujących, że oni chcą pięćset złotych żywej gotówki, wydaje się, że nie znajduje zrozumienia w społeczeństwie.

Dziękuję za rozmowę.
Mariusz Kamieniecki

https://naszdziennik.pl/polska-kraj/196 ... miaru.html


Góra
 Zobacz profil  
 
Wyświetl posty nie starsze niż:  Sortuj wg  
Utwórz nowy wątek Odpowiedz w wątku  [ Posty: 116 ]  Przejdź na stronę Poprzednia strona  1 ... 4, 5, 6, 7, 8

Wszystkie czasy w strefie UTC + 1


Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zalogowanych użytkowników i 6 gości


Nie możesz rozpoczynać nowych wątków
Nie możesz odpowiadać w wątkach
Nie możesz edytować swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz dodawać załączników

Szukaj:
Skocz do:  

Powered by phpBB © 2000, 2002, 2005, 2007 phpBB Group
Przyjazne użytkownikom polskie wsparcie phpBB3 - phpBB3.PL
Nasi przyjaciele: Strony Patriotyczne
Linki pozycjonujące: Fenster aus Polen / Schüco Fenster / Drutex Fenster / Fenster Preise / Haustüren /