Polskie-Forum.pl


Wolne i niezależne forum dyskusyjne / opinie polityczne / aktywność obywatelska / patriotyzm / Polska / wolna dyskusja


Wszystkie czasy w strefie UTC + 1




Utwórz nowy wątek Odpowiedz w wątku  [ Posty: 157 ]  Przejdź na stronę 1, 2, 3, 4, 5 ... 11  Następna strona
Autor Wiadomość
 Tytuł: Platformy Obywatelskiej gry Polską
PostNapisane: 15 paź 2010, 06:39 
Offline
Moderator

Dołączył(a): 13 lip 2009, 09:25
Posty: 30975
Donalda Tuska gry Polską. Póki nie jest za późno

Opis potwornej gry, którą od końca sierpnia 2009 roku prowadzili Władimir Władimirowicz Putin i Donald Tusk powoli dociera do świadomości społecznej. Jak chóry w greckiej tragedii wtórowały premierom głosy szefostwa Służby Wywiadu Zagranicznego Federacji Rosyjskiej, polskiego MSZ z jego szefem i rzecznikiem prasowym, Kancelarii Premiera, ministrów rządu, ich rosyjskich odpowiedników i w końcu ambasadora Grinina. Ta gra wymierzona była w polskiego prezydenta. Jej celem - wyeliminowanie go z polityki. Nikt tego nawet nie usiłował ukrywać. Nie chodziło o polityczne zwycięstwo. Celem było ostateczne usunięcie ze sceny politycznej. Dla większości doświadczonych polityków w kraju i za granicą ta gra była oczywista i czytelna. Milczeli. Lech Kaczyński był politykiem niewygodnym nie tylko dla Rosji.

A przecież nie była to jedyna gra z Donaldem Tuskiem w roli lidera. Cały czas toczy się inna, znacznie bardziej wyrafinowana, trudniejsza do zdefiniowania. Parterami są w niej różni politycy niemieccy i polscy, gra zaś powinna nosić tytuł: „Usuwamy przeszkody w naprawieniu stosunków polsko-niemieckich”.
Jakie to są przeszkody?

Polska nie prowadzi ani jednego przedsięwzięcia, które godziłoby w podstawowe interesy sąsiada, jego władztwo nad terytorium czy bezpieczeństwo energetyczne. Polska powinna te zagrożenia wskazywać, wyrażać swoje zdanie i bardzo konsekwentnie je niwelować. I nigdy nie personifikować problemów. Ludzi związanych z problemami (Kanclerz Schroeder-gazociąg północny), Erika Steinbach (Widoczny znak) można zmieniać, a problemy pozostają. Dla Niemiec i pewnej części polskiego establishmentu ludzie w Polsce dzielą się na „otwartych” i „wrogich”. „Otwarci” to ci, którzy skupiają się na problematyce łączącej, czyli stosują cały katalog wiarygodnie brzmiących uników byle nie powiedzieć: Sprzeciwiam się, to godzi w żywotne polskie interesy. Zrobię wszystko, by do tego nie dopuścić. Zamiast tego słyszymy pokrętne: Nie rozumiemy uzasadnienia ekonomicznego. Oczywiście, że tego nie zrozumiemy, bo projekt-tak, chodzi o gazociąg północny - jest projektem politycznym. To było stanowisko Polski za rządów Jarosława Kaczyńskiego. To Niemcy twierdziły, że projekt ma charakter ekonomiczny. Rząd Tuska przyjął stanowisko Niemiec i swoje wypowiedzi koncentruje na nim, nieco je tylko gmatwając. Podobną tezę postawił W. Putin w Sopocie 1 września 2009 roku i też to przyjęliśmy. Tylko silnych stać na otwartą politykę wobec Rosji, oznajmił przedwczoraj minister Sikorski. Pozwolicie Państwo, że oszczędzę sobie komentarza.

A co z „Widocznym znakiem”? Już wyjaśniam.

W czasie, gdy prezydentem był śp. Lech Kaczyński a szefem rządu Jarosław Kaczyński, poprawa relacji z Niemcami była jednym z istotnych zadań w polityce zagranicznej. Sądziliśmy jednak, że drogą do celu będzie osiągnięcie konsensusu nie tylko w sprawach istotnych dla Niemiec - ale również w tych, które dla nas były priorytetem. Zaliczaliśmy do nich osiągnięcie zbieżnych stanowisk w kwestiach związanych ze wspólną historią. Jednoznacznie sprzeciwialiśmy się budowie centrum upamiętniającego wysiedlenia po II wojnie światowej, traktując ten projekt jako akt, z wielu powodów nieprzyjazny wobec Polski. Niezależnie od obsady personalnej centrum. To podejście z bardzo wielu względów było lepsze niż koncepcja, którą postanowił realizować rząd Tuska. Nasze przesłanie było jasne, nie niosło ryzyka wplątania w kontrowersyjne targi. Udzielona przez rząd Tuska zgoda na budowę centrum nie poprawiła relacji, Polska zaakceptowała przedsięwzięcie, które zawsze będzie zarzewiem sporów. To my będziemy zabiegać o zmianę liter, tablic, interpretacji. Nasz partner może nami grać dowolnie, w zależności od humoru. Pierwszą ofiarą błędnej strategii premiera Tuska stał się minister Władysław Bartoszewski. Jestem osobą, która nie ma wielu powodów, by odczuwać szczególną sympatię do ministra Bartoszewskiego. Odczuwam jednak wielki dyskomfort słysząc jak osoby takie, jak Eryka Steinbach pozwalają sobie wobec niego na niestosowne uwagi. I mam pretensje do premiera Donnalda Tuska, że uczynił świadomie, tarczę strzelniczą ze starszego, zasłużonego człowieka.

Jest jednak kwestia, która wymaga wyjaśnienia. Wymaga tego wyjaśnienia zwłaszcza po katastrofie smoleńskiej. W wigilię Bożego Narodzenia 2009 r. TVN24 wyemitował wywiad z min. Władysławem Bartoszewskim, powtórzony w wieczór sylwestrowy. Z wywiadu wynikało, że w lutym 2008 r. podczas spotkania w Warszawie minister Bartoszewski i niemiecki minister Neuman ustalili kroki, które po obu stronach maja usuwać przeszkody stojące na drodze poprawy relacji międzypaństwowych. Po rządach, jak rozumiem wcześniejsze wypowiedzi - barbarzyńców. Pan minister dodał, ze polska strona swoją część umowy wykonała. Teraz oczekuje działania ze strony nienieckiej. Czego chcieli od nas Niemcy? Co Polska „wykonała”? Czy dostrzegacie państwo pułapkę w tej konstrukcji? W relacjach między demokratycznymi państwami znacznie rozsądniej jest sprzeciwiać się istnieniu całych projektów niż osób. W tym drugim przypadku ryzykujemy, że silniejsze państwo potraktuje to jako usankcjonowany obyczaj w relacjach dwustronnych, każdorazowo będzie decydowało, kto ma prawo funkcjonować na scenie politycznej, a kto nie i „wykonywało” naszymi własnymi rękami. Tak tworzy się relacje podległości. Nie lekceważmy wypowiedzi Prezesa PiS Jarosława Kaczyńskiego o kondominium, nie mówmy, że to tylko taka metafora i ostrzeżenie. Takie gry nie są normą w relacjach międzypaństwowych, pachną prowokacjami służb. Przerwijmy je. Póki nie jest za późno. Póki nie ma następnych ofiar. Póki pamiętamy, co to jest państwo suwerenne.

Anna Fotyga

http://www.pis.org.pl/article.php?id=17756


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Platformy Obywatelskiej gry Polską
PostNapisane: 15 paź 2010, 06:40 
Offline
Moderator

Dołączył(a): 13 lip 2009, 09:25
Posty: 30975
Platformy Obywatelskiej gry Polską

Akt II

Odsłona I

Kończąc wizytę na Ukrainie, jeszcze w samolocie, prezydent Komorowski poinformował dziennikarzy o właśnie odbytej rozmowie telefonicznej z prezydentem Federacji Rosyjskiej Miedwiediewem. Rozmowa dotyczyła spotkania małżonek prezydentów w Smoleńsku. W opisanym epizodzie dyplomatycznym uderzające są dwie kwestie. Prezydent uznał, jak sądzę, że przekaz medialny dotyczący jego aktywności ukraińskiej jest zbyt słaby i należy go wzmocnić jakimiś wizerunkowymi wątkami rosyjskimi. Taki brak wyczucia jest esencją dyplomacji platformerskiej. Sądzę, że tematów było więcej. W tym czasie została potwierdzona wizyta prezydenta Miedwiediewa w Polsce 6 grudnia 2010 roku.
Niemal jednocześnie po stronie polskiej i rosyjskiej rozpoczęła się, klasyczna już gra wizytą. Jej zakładnikiem ma zostać śledztwo smoleńskie i elementy tematyki międzynarodowej w polskiej debacie publicznej. Media w Polsce, Rosji, na świecie mogą rozpocząć budowanie nastroju wokół polsko-rosyjskiego pojednania. Rozpoczął Aleksander Smolar wypowiedziami dla Agencji Reuters.

Odsłona II

PR-owcy PO przygotowali piękną narracja opisująca spotkanie żon prezydentów w Smoleńsku i Katyniu w towarzystwie części rodzin ofiar. Rodzin, które, jak sądzę, w autentyczny sposób potrzebowały wizyty w miejscu katastrofy, w większości nie wpisały się w zaplanowaną narrację i nie pozwoliły na instrumentalne potraktowanie krzyża. Oficjalne modlitewne, ekumeniczne skupienie pod przewodnictwem pierwszych dam i medialnych celebrytów przeciwstawiono zmanipulowanej przez TVN, podchwyconej przez inne media relacji z wieczornej manifestacji przed Pałacem Prezydenckim. Sam „przemysł nienawiści” wobec Jarosława Kaczyńskiego już nie wystarcza, nadszedł czas fabrykowania informacji.

Odsłona III

Wczorajsze i dzisiejsze serwisy informacyjne donoszą, ze strona rosyjska zaproponowała przełożenie roboczej wizyty w Polsce rosyjskich prokuratorów do grudnia. Do wizyty prezydenta Miedwiediewa. Prokurator generalny Andrzej Seremet nie zadał pytania o powody takiej prośby, propozycję przyjął. Nie mający najmniejszego doświadczenia międzynarodowego pan Seremet staje się narzędziem gier politycznych najwyższego szczebla, rosyjskich gier wizytą ważnego dostojnika. Przyjedzie - nie przyjedzie. Jak będziecie grzeczni, to przyjedzie. Tym razem połączono „ciuciubabkę” z etapami śledztwa smoleńskiego, wykreowano sytuację, która w bardzo złym świetle medialnym będzie stawiała opozycję mówiącą o katastrofie i domagającą się postępów prowadzonego dochodzenia. Jurij Czajka, prawa ręka premiera Putina, wsławiony sprawą Chodorkowskiego, Politkowskiej, Litwinienki zapewne chciał upiec jeszcze jedną, własną pieczeń: Skojarzył swoje działania w śledztwie smoleńskim z osobą Miedwiediewa, wcześniej apelującego o reformę wymiaru sprawiedliwości, zdjął odium ze swego protektora - Putina. Platforma Obywatelska ochoczo podchwyciła grę w której nie ma śladu polskiego interesu. To gra „systemu Putina” z „systemem Tuska”, przeciw demokracji w Polsce, Rosji, Europie Środkowej.
Ś.p. Prezydent Lech Kaczyński nie mógł przewidzieć, że jego twarde zastrzeżenia do forsowanego ze wszystkich sił przez PO rozdzielenia funkcji ministra sprawiedliwości i prokuratora generalnego znajdą tak szybko i tak tragicznie swoje uzasadnienie

Obawiam się, że ciąg dalszy dramatu nastąpi.

Anna Fotyga

http://www.pis.org.pl/article.php?id=17858


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Platformy Obywatelskiej gry Polską
PostNapisane: 16 paź 2010, 14:21 
Offline
Moderator

Dołączył(a): 13 lip 2009, 09:25
Posty: 30975
Aleksander Ścios

ZŁOŚĆ WASZYCH WROGÓW...

„Ruchy i systemy totalitarne wszelkich odcieni potrzebują nienawiści nie tyle przeciw zewnętrznym wrogom i zagrożeniom, ile przeciwko własnemu społeczeństwu; nie tyle, by utrzymać gotowość do walki, ile by tych, których wychowują i wzywają do nienawiści, wewnętrznie spustoszyć, obezwładnić duchowo, a tym samym uniezdolnić do oporu. – pisał w latach 70. Leszek Kołakowski.
Oparcie całej koncepcji istnienia Platformy na konflikcie z PiS-em i nienawiści do uosabiających ideę IV RP braci Kaczyńskich było w pełni świadomym wyborem „programu politycznego” realizowanym niezmiennie od dnia porażki Donalda Tuska w wyborach prezydenckich w roku 2005. Bez PiS-u, bez braci Kaczyńskich środowisko Platformy pozbawione jakiejkolwiek podstawy ideowej nie potrafiłoby zbudować żadnego przekazu ani wyartykułować „pomysłu na rządzenie”. Bez tej nienawiści nie byłoby czystek w służbach specjalnych, korupcji na szczytach władzy, afery marszałkowej, zbliżenia z putinowską Rosją, a wreszcie - pułapki smoleńskiej – jako finalnego efektu trzyletnich rządów PO.
Bez niej – nie zaistniałaby prezydentura Bronisława K., a on sam nie odegrałby żadnej politycznej roli. Cała logika tej prezydentury, jak i logika rządów PO została zbudowana na nienawiści i pogardzie dla przeciwnika politycznego.
W sierpniu 2007 roku Jan Rokita obwieścił, że "dekaczyzacja" Polski jest potrzebna, ale będzie miała sens tylko wówczas, gdy pójdzie za nią plan budowy dobrego państwa. A to wymaga naprawy czterech fundamentów: systemu konstytucyjnego, wymiaru sprawiedliwości, legislacji i systemu budżetowego. I przede wszystkim ustanowienia na serio twardych moralnych rygorów dla rządzących.” Wiemy dziś, że ten „plan budowy dobrego państwa” został sprowadzony wyłącznie do nienawistnej „dekaczyzacji”, a konieczne dla państwa reformy zastąpiono klasyczną „propagandą sukcesu” w wykonaniu funkcyjnych mediów. „Rygorem moralnym” PO stała się zaś spocona twarz Zbigniewa Chlebowskiego.
„Polska jest mimowolnym świadkiem, ofiarą zła, którego źródłem są nieudolne, agresywne, wobec własnego kraju i obywateli, patologiczne rządy Jarosława Kaczyńskiego i PiS” - grzmiał Donald Tusk na posiedzeniu Rady Krajowej PO 25 sierpnia 2007 roku i dodawał: „Za dwie godziny, w moim ukochanym mieście zbiorą się ci, którzy zdradzili Polskę w jej największych marzeniach” - określając tymi słowami członków PiS-u uczestniczących w gdańskiej konwencji partyjnej.
Człowiek, który we wszystkich wypowiedziach na temat PiS sięgał po retorykę nienawiści, stawiając przeciwnikom najcięższe oskarżenia, ma dziś czelność formułować wobec Jarosława Kaczyńskiego zarzut „mobilizowania ludzi przeciwko państwu”.
Kto pamięta, że na tym samym posiedzeniu Rady Krajowej PO Donald Tusk wzywał urzędników państwowych „by nie uczestniczyli w ponurych intrygach władzy Jarosława Kaczyńskiego" kierując do nich groźbę – „wy jesteście ludźmi, których obserwuje Platforma Obywatelska i opinia publiczna. Nikt, kto łamie prawo nie pozostanie bezkarny”?
Ten sam człowiek na konferencji programowej PO w Szczecinie w maju 2007 roku perorował, że „dzisiaj rządzi w Polsce trójca, która nigdy tej władzy tak naprawdę nie powinna dostać, dzisiaj rządzi Polską koalicja radykalna, ale przede wszystkim radykalna w niekompetencji [...]która dość sprawnie porusza się w świecie politycznej propagandy, która dość skutecznie znajduje tematy zastępcze, ale niestety jest coraz bardziej bezradna wobec wyzwań wymagających prawdziwych kompetencji, prawdziwych umiejętności".
Sprawujący dziś funkcję prezydenta Bronisław K. występując w Sejmie w lutym 2007 roku w sprawie wojewody mazowieckiego Wojciecha Dąbrowskiego powiedział o rządach PiS-u: "Jesteśmy w rękach drobnych cwaniaczków, drobnych pijaczków, którzy sięgają po najwyższe funkcje, także na poziomie regionów" . Autor hasła „zgoda buduje” w sierpniu 2007 nazwał partię rządzącą „sektą wierzącą w politycznego szatana” . "Oni uwierzyli- perorował - w to, że świat jest zły, ludzie są źli, zło jest silniejsze niż dobro. Taką wizję zaszczepili im bracia Kaczyńscy i ich najbliższe otoczenie”. [...] To ich zniszczy, przekształci w sektę wierzącą w politycznego szatana, i zepchnie na margines. [...] Oni sami się wykończą, choć przyznaję, że to trwa już dość długo”.
W lutym 2008 roku Bronisław K. porównał środowisko braci Kaczyńskich i Porozumienia Centrum do komunistów, wspominając sprawę umorzenia 700 tys. zł długów PC, a w kilka miesięcy później wyraził opinię, że „poprzednia ekipa była oszalała na punkcie nienawiści do WSI”. W związku z likwidacją tej służby wyraził również „współczucie” dla prezydenta Kaczyńskiego, bo "pewnie nie będzie się dobrze czuł z wiedzą, że uczestniczył w łamaniu praw człowieka w Polsce" i nie cofnął się przed określeniem Jarosława Kaczyńskiego człowiekiem, „który sprzedał swój honor za 300 zł” odmawiając mu zdolności honorowych, za rzekomo fałszywe usprawiedliwienia nieobecności w Sejmie.
Przykładów tego rodzaju nienawistnych wypowiedzi, oskarżeń i bezpodstawnych pomówień ze strony ludzi PO można przytaczać wiele. Są dowodem nie tylko autentycznej retoryki „partii miłości”, ale również bezgranicznego cynizmu i wiary w krótką pamięć Polaków. Definicję takiej postawy przed wielu laty przedstawił Mirosław Dzielski, przypominając, że „nienawiść przebrana w szaty miłości i wierząca na dodatek szczerze, że jest miłością – oto czym jest socjalizm.”
Jeśli dziś budujący partię prezydencką Janusz Palikot, rzecznik prawdziwych poglądów Bronisława K. twierdzi, iż „"Kaczyński chce doprowadzić do rozlewu krwi", chce tego żeby ktoś - nie do końca panujący nad swoimi emocjami - targnął się na Komorowskiego", a politycy PO deklarują „bronić Polaków przed agresją ze strony PiS-u” – celem tych prowokacji może być tylko kampania zmierzająca do ograniczenia lub delegalizacji działalności partii opozycyjnej. Stanie się ona niezbędna grupie rządzącej, by uchronić się przed porażką w wyborach parlamentarnych – nieuniknioną, gdy Polacy uzyskają dostateczną wiedzę na temat przyczyn i okoliczności tragedii smoleńskiej. Elementem tej kampanii były wypowiedzi Tadeusza Mazowieckiego o politycznym „rokoszu” ze strony PiS, czy ostatnie słowa innego „autorytetu” Marcina Króla, przygotowującego grunt pod radykalne rozwiązania stwierdzeniem „żeby bronić demokracji, trzeba stosować czasem antydemokratyczne metody".

„Nieustające, bezgłośne, lecz całkiem jasne orędzie powiada: „Wy jesteście doskonali, tamci są zgnili ze szczętem. Już dawno żylibyście w raju, gdyby złość waszych wrogów nie stała na przeszkodzie” – pisał Kołakowski, kontynuując swój wywód o nienawiści jako broni skierowanej przeciwko własnemu społeczeństwu. Tego rodzaju fałszywa antynomia będzie konieczna ludziom PO, by wskazać w działaniach opozycji podstawową przeszkodę w realizacji świetlanych zamierzeń i obarczyć ją odpowiedzialnością za obecny stan państwa. Bez wątpienia - będzie łatwa do narzucenia elektoratowi zbudowanemu wokół kilku, sekciarskich haseł. Przy wsparciu funkcyjnych mediów i ośrodków propagandy, program „gdyby złość waszych wrogów nie stała na przeszkodzie” wydaje się całkowicie realny, a tak chętnie akcentowana „inności” środowiska Platformy zostanie odebrana jako przeciwwaga dla „zgniłych ze szczętem”.
Zapowiedź takiej koncepcji znajdziemy wyraźnie w słowach Donalda Tuska, wypowiedzianych podczas ostatniego posiedzenia Rady Krajowej PO. Zwracając się do członków partii i jej zwolenników Tusk stwierdził:
„Będziecie musieli w tych czasach wielkich wyzwań dawać codziennie świadectwo, że jesteście inni, że jesteście naprawdę tymi, którzy dają nadzieję na normalne życie, (...) którzy dają Polakom nie tylko swoje kompetencje i czas, swoją determinację, ale którzy każdej godziny, każdego dnia pokazują, że Polska mimo tego zalewu agresji ze strony PiS przejdzie przez ten czas jako normalny kraj”.
W naszej najnowszej historii zostaliśmy tragicznie doświadczeni „innością” zbudowaną na retoryce nienawiści. Zawsze w imię „obrony demokracji” i „normalnego życia”, niesioną na sowieckich bagnetach lub czołgach „ludowego wojska”.
Prawdziwa antynomia MY - ONI była dla Polaków naturalną, obronną reakcją społeczeństwa na zakusy obcej władzy. Dziś – wyobcowana z polskości władza dąży do "integracji" ze społeczeństwem próbując przedstawiać się jako rzecznik naszych interesów i na nienawiści podniesionej do rangi „programu politycznego” chce zapewnić sobie przetrwanie i dominację.

http://bezdekretu.blogspot.com/2010/10/ ... rogow.html


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Platformy Obywatelskiej gry Polską
PostNapisane: 21 paź 2010, 21:13 
Offline
Moderator

Dołączył(a): 13 lip 2009, 09:25
Posty: 30975
Ostateczne rozwiązanie problemu pisowskiego

Ciężko na sercu, bo wiemy, co będzie dalej, wszystko juz przećwiczylismy po Smoleńsku, po walce ( na zimno sprowokowanej przez Prezydenta, to jest oczywiście, nie tyle przez Prezydenta, tylko tego, kto mu mówi, co ma robić i mowić, sam Pan Prezydent nie wygląda na takiego, co sam z siebie wie takie rzeczy, a na zimno podsycanej przez Świątynię sekty Antypisa, siedziba na Czerskiej) o Krzyż, teraz to samo, tą samą przygnębiajaca erupcję odmóżdżonej nienawiści widzimy po politycznym mordzie w Łodzi.

Na masowa skalę nastepuje odwracanie kota ogonem, zrównywanie mordowanych i mordujacych, ba, okazuje sie, ze tak naprawdę wina mordowanych jest większa. Ciekawe, czy Ghandi , albo sędzia Falcone był współwinny swego zabójstwa w takim samym stopniu, jak Jarosław Kaczyński jest winny mordu w Łodzi.

Czy to samo dotyczy wspołwiny Żydów za Holocaust, Ormian za mordy z 1914 roku? Niewątpliwie wielu Żydów, a juz na pewno Ormian pyskowało swoim oprawcom, używało jątrzącego języka nienawiści, zwłaszcza stojac pod murem, gdy juz nie mieli nic do stracenia. Niewątpliwie musiało to wywoływać wzburzenie żołnierzy z plutonów egzekucyjnych, podobnie, jak jątrzący język Jarosława Kaczyńskiego wzburzył samotnego bojownika z Czestochowy, jak to się zadziwiająco złozyło, że ten samotny bojownik został wyposażony w broń i ostra amunicje, jak wiadomo dostępną powszechnie, niczym wiertarka. Każdy, kto sie wzburzy, może sobie pojśc i kupić. Podejrzewam, ze wiadomośc , ze byl ten „samotny szaleniec” dawnym ubekiem, nie jest taka bez znaczenia. Ale moze ja po prostu jestem paranoikiem.

Ciekawostka, Wyborcza juz po paru godzinach sugerowała, ze ów morderca słuchał Radia Maryja. Jak wiadomo, jest to ulubiona stacja ubeków i ludzi nienawidzących PiSu, więc sugestia Wyborczej jest jak najbardziej logiczna. Przy okazji znowu wyszlo, ze jest robiona przez idiotów dla idiotów. Jeszcze zanim znalazła jakiegos taksówkarza, który im powiedział o tym RM, juz Mazowiecki – Junior, chyba najgłupszy z tej ekipy, wygłupił sie logicznym wywodem, ze przecież , skoro był opętany nienawiścią, to na pewno był fanem RM, Gazety Polskiej i Naszego Dziennika a nie Wyborczej! LOGICZNE?????Aż mnie szczerze rozczulił ten głupek, redaktor Mazowiecki, znaczy sie, swoim umysłowym kalectwem, tak, jak mnie rozczula szczeniaczek z wyłupionym oczkiem, albo kotek ze zmiażdżona łapką.

Obawiam sie, że nadchodzi czas „samotnych szaleńców”, którym ktoś systematycznie i metodycznie wciska nienawiśc do opozycji, pozbawioną cech ludzkich, którym ktoś do ucha szepcze- „zrób cos,nie stój z boku, zabij wroga! Trzeba bronić demokracji, świeckości państwa, wolności seksualnych, będziesz bohaterem”, ktorym potem, ktoś wklada do reki broń, załatwia ostra amunicje i znika w cieniu.

I jak zawsze w takich razach od stworzenia swiata pojawiaja sie dyżurni obiektywni ,neutralni obserwatorzy, namawiajacy szlachetnie OBIE strony, czyli mordujących i mordowanych, do umiaru i rozsądku. Czy w Katyniu, albo w Auschwitz tez nawoływalibyscie obie strony do umiaru i spokoju, by nie powiększać liczby ofiar ( bo przeciez w wyniku szamotania moglyby byc tez ofiary po stronie strażnikow, czyli zupełnie niepotrzebne, dodatkowe, których można uniknać, prawda?!)

Panowie , wsadźcie sobie w d... te obiektywne porady.

http://seawolf.salon24.pl/241584,ostate ... isowskiego


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Platformy Obywatelskiej gry Polską
PostNapisane: 18 lis 2010, 12:19 
Offline
Moderator

Dołączył(a): 13 lip 2009, 09:25
Posty: 30975
Oni mówią .A ja pytam

POLONIUSZ
Cóż to czytasz, mości książę?

HAMLET
Słowa, słowa, słowa.

POLONIUSZ
A o treść czy mogę spytać?

HAMLET
Czyją?
Hamlet, akt II
Od kilku lat, w Polsce rządzą słowa...W zależności od sentymentu politycznego wywiadowcy(dziennikarza), bądź od wskazań obowiązującego trendu szefostwa mediów, padają pytania i odpowiedzi oraz interpretacje. Te same słowa są potem mielone na wszelkie sposoby przez politologów, autorytety, polityków, komentatorów.
I byłoby to zjawisko akceptowalne, gdyby w społeczeństwie, czyli odbiorcy nie występował chroniczny brak chęci analizy ciągu wypowiedzi tych samych interlokutorów, bądź też korelacji ich słów z ich czynami przeszłymi i teraźniejszymi. Rządzą więc niepodzielnie słowa, które zastępują rzeczywistość. Spijamy je z dzióbków naszych bohaterów, najczęściej nie próbując ( zwykle z braku czasu) zyskać potwierdzenia w faktach, lub nie sprawdzając, czy nasz idol nie mówi dokładnie czegoś przeciwnego, niż mówił kilka dni temu, o miesiącach nawet nie wspominając.
A nawet, jeśli ktoś wskaże nam, że nasz ulubieniec mówił zupełne inaczej, to wtedy mamy łatwą odpowiedź” tylko świnia przecież nie zmienia poglądów”. I już jesteśmy usprawiedliwieni w swoich osądach.
Mamy, więc rzeczywistość słów, która ma się jak pięść do nosa do rzeczywistości czynów i intencji. Ten brak korelacji odbija się, na jakości życia politycznego, gospodarczego, a także ma wpływ na poziom zwiększającego się „etatyzmu władzy, „ który rzutuje na podziały społeczne. A ten zrodził „młodych, wykształconych z większych miast” i resztę podludzi, czyli mohairów, praktykujących katolików itp. Przynależność do pierwszej grupy nobilituje nas, przynależność do drugiej jest zwykłym obciachem. W dodatku groźnym dla demokracji, bo podobno niesie ze sobą jej zagrożenie oraz pachnie faszyzmem. Co mocno podkreślają ci „młodzi, wykształceni „ wsparci przez reprezentantów postkomunistycznej lewicy? których poglądowo może łączyć tylko jedno: chęć wyeliminowania wspólnego wroga. Bo co może łączyć formalnego liberała z formalnym lewicowcem?
Czasem tylko złośliwość losu, daje nam prztyczka w nos. Jak ostatnio w przypadku pewnego kandydata na radnego, który w programie na żywo, użył słów niecenzuralnych. Przychylne media słowa nieco zmieniły, a politolodzy wieszczyli młodzianowi z tupetem, zwycięstwo wyborcze. I mieli pecha. Młodzian z tupetem, został zatrzymany za posiadanie narkotyków. Co za pech.
Od wielu już miesięcy próbuję na swoim blogu konfrontować wypowiedzi i czyny. Często wymaga to wiele cierpliwości i czasu w wyszukiwaniu w necie i innych źródłach. Skala manipulacji jedna wzrasta w takim tempie, że postanowiłam wprowadzić, skrócony model konfrontacji słów ze słowami i czynami. Pod wspólną nazwą: „Oni mówią. A ja pytam..” Zatem do dzieła.
Odcinek I
O wyborach samorządowych
Premier Tusk oficjalnie wycofał poparcie PO dla kandydata na prezydenta Sopotu, Jacka Karnowskiego.
„Szef sopockiego koła PO Michał Woźniak - już po zapowiedzi premiera - nazwał "użycie szyldu PO" dla poparcia kandydatury Karnowskiego "sprawą otwartą". Wcześniej na konferencji prasowej szef rządu tłumaczył, że nikt, kto ma zarzuty prokuratorskie, nie będzie się mógł posługiwać w kampanii szyldem PO.”
„Listę członków komitetu poparcia urzędującego prezydenta Sopotu Jacka Karnowskiego przedstawili w czwartek przedstawiciele Samorządności Sopot, pod której szyldem będzie startował w wyborach Karnowski.

Nowak, Gowin, WałęsaJak poinformował Wieczesław Augustyniak z Samorządności Sopot, oprócz Nowaka, Gowina i Jarosława Wałęsy, w skład komitetu poparcia weszli także m.in.: historyk i publicysta Aleksander Hall, europoseł Jan Kozłowski (PO), bokser Dariusz Michalczewski, aktor Ryszard Ronczewski i malarz Henryk Cześnik.Nowak: PO popiera Karnowskiego W komitecie są też dwaj miejscowi politycy PO: marszałek województwa pomorskiego Mieczysław Struk i prezydent Gdańska Paweł Adamowicz, syn zmarłego w katastrofie smoleńskiej senatora Macieja Płażyńskiego - Jakub oraz związany z Sopotem satyryk Jacek Fedorowicz.”.
Jako szef sztabu kampanii Bronisława Komorowskiego, Sławomir Nowak mówił „–„Prezydent otwarty na współpracę z rządem jest niebywale Polsce potrzebny. W tym sensie, że może pomagać w pozytywnych zmianach, reformach, które są konieczne. Bronisław Komorowski nie będzie prezydentem Platformy, tylko prezydentem wszystkich Polaków i to jest najważniejsze. Natomiast jego wygrana wcale nie będzie oznaczała, że Platforma będzie miała wszystko w swoich rękach. To teza naszej konkurencji. Istotną część władzy sprawują przecież samorządy, które są bardzo zróżnicowane politycznie.”
Już wybrany przez lud Pan Prezydent Bronisław Komorowski„Prezydent Rzeczypospolitej Polskiej Bronisław Komorowski postanowieniem z dnia 29 września 2010 roku powołał Sławomira Nowaka na stanowisko Sekretarza Stanu w Kancelarii Prezydenta RP.”
Dzisiaj minister stanu w Kancelarii Prezydenta RP biega po ulicach Sopotu i namawia do głosowania, na Jacka Karnowskiego, którego popierają prominentni politycy PO.
A ja pytam: czy premier Tusk, jako szef PO, aby nie kłamie jak szewc? Czy dowodem na ponadpartyjność Prezydenta RP, jest wypuszczanie swoich ministrów stanu do agitacji w wyborach samorządowych, na rzecz partii, która go na fotel prezydencki posadziła? Czy też pan Komorowski również nas okłamał?

http://1maud.salon24.pl/251199,oni-mowia-a-ja-pytam


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Platformy Obywatelskiej gry Polską
PostNapisane: 23 lis 2010, 15:51 
Offline
Moderator

Dołączył(a): 13 lip 2009, 12:02
Posty: 37605
http://blogmedia24.pl/node/40875

Platforma Obywatelska - nie wiadomo, czy się śmiać, czy płakać. Chyba jedno i drugie, bo czegoś takiego nie tylko Polska, lecz nawet cały świat nie oglądał. Należałoby powiedzieć, że Platforma Obywatelska jest m.in. wielką maszyną służącą do ośmieszania Polski.


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Platformy Obywatelskiej gry Polską
PostNapisane: 24 lis 2010, 08:55 
Offline
Czołowy Publicysta
Avatar użytkownika

Dołączył(a): 13 lip 2009, 16:38
Posty: 1932
Niestety nad wiekszościa polskich obywateli tez. :cry:

_________________
"Ponieważ żyli prawem wilka,historia o nich głucho milczy..."


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Platformy Obywatelskiej gry Polską
PostNapisane: 06 gru 2010, 20:12 
Offline
Moderator

Dołączył(a): 13 lip 2009, 12:02
Posty: 37605
http://wirtualnapolonia.com/2010/12/06/ ... ory-posel/

Zwycięstwo kandydatki Platformy Obywatelskiej, posłanki Hanny Zdanowskiej w II turze wyborów na prezydenta Łodzi sprawiło, że jej miejsce w poselskich ławach zajmie pochodzący z Nigerii polityk PO, radny John Godson.

Oto i nowoczesność - prawdziwe multikulti, jak wymarzył sobie dla Polski obecny prezydent Komorowski. Takiemu demony patriotyzmu nie grożą - na pewno nie wpadnie na jakiś pomysł, który mógłby przynieść korzyść Polsce albo Nigerii.


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Platformy Obywatelskiej gry Polską
PostNapisane: 07 gru 2010, 13:28 
Offline
Moderator

Dołączył(a): 13 lip 2009, 12:02
Posty: 37605
http://niepoprawni.pl/blog/2616/grudzie ... nni-polske

Grudzień 2010 złotym okresem w handlu. Jedni sprzedają karpie, a inni Polskę...

No cóż - tak wygląda wolny rynek wg PO. Gdy Komorowski sprzedaje Polskę Rosji, w tym samym czasie Tusk oddaje Polskę Niemcom.


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Platformy Obywatelskiej gry Polską
PostNapisane: 08 gru 2010, 20:33 
Offline
Redaktor

Dołączył(a): 05 sie 2010, 17:08
Posty: 604
Platforma tzw. Obywatelska nadal partią bez programu. Czemu to zawierzyli '"MŁODZI, WYKSZTAŁCENI Z WIELKICH MIAST?"

http://www.niezalezna.pl/artykul/dutkie ... me/42222/1


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Platformy Obywatelskiej gry Polską
PostNapisane: 09 gru 2010, 22:19 
Offline
Moderator

Dołączył(a): 13 lip 2009, 12:02
Posty: 37605
http://wpolityce.pl/blog/post/4769/W_ty ... uble_.html

Platforma z wściekłością tępi ideę Międzymorza - jedyną ideę mogącą dać narodom Środkowej Europy wolność.

Problem polega na tym, że publicznie znany stał się, łagodnie rzecz określając, dystans rządu polskiego ( a zatem w wymiarze międzynarodowym Rzeczpospolitej jako państwa) wobec planów objęcia Litwy, Łotwy i Estonii regionalnym planowaniem ewentualnościowym NATO. Podkreślam przymiotnik regionalnym, bo Polska, także rząd D. Tuska, opowiadała się wyraźnie za objęciem państw bałtyckich planowaniem ewentualnościowym, ale dodatkowo
Niemniej stanowisko zajęte przez rząd polski, które ujawnił wiceminister Komorowski 17 grudnia, zostanie zapamiętane nie tylko w Wilnie, Tallinie i Rydze, ale także w Kijowie, Tbilisi, Bratysławie, Pradze i Budapeszcie oraz w Moskwie. Przesłanie jest jednoznaczne – Polsce ufać nie można. To gorzej niż porażka, to – katastrofa. Jeśli chodzi o bezpieczeństwo narodowe, to państwa – w przeciwieństwie do dziennikarzy i opinii publicznej – mają pamięć słonia. Jeśli w Wilnie jednak o tym zapomną, to Moskwa przypomni. Koncepcja jakiejkolwiek polityki wschodniej RP legła w gruzach.


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Platformy Obywatelskiej gry Polską
PostNapisane: 13 sty 2011, 21:29 
Offline
Moderator

Dołączył(a): 13 lip 2009, 09:25
Posty: 30975
Polish joke

Konferencja MAK jeszcze się nie skończyła, ale "ustalenia" rosyjskiej komisji już poszły w świat. A dokładnie – jedno ustalenie. Czesi, Hiszpanie, Francuzi, Amerykanie, Włosi mogą już czytać na swoich portalach informacyjnych o pijanym "dowódcy polskich pilotów". Najbardziej tematem zainteresowali się Niemcy. Jak możemy sprawdzić w Google News, na niemieckich portalach pojawiło się już 200 artykułów na temat einem alkoholisierten Kommandeur der Polen die Hauptschuld.
Tak, dla świata szczegóły tragedii 10 kwietnia nie są już ważne. Liczy się podana przez Rosjan informacja, że "w organizmie głównodowodzącego" znajdowało się 0,6 promila alkoholu. Co istotne, członkowie MAK mówili o generale Błasiku, jakby dowodził pilotami polskiego tupolewa podczas lotu do Smoleńska. W połączeniu z tezą, że Błasik był w kabinie pilotów, niezorientowani zagraniczni dziennikarze przekazują zwięzły obraz sytuacji: dowódca pilotów w samolocie Kaczyńskiego był pijany.

I wszystko jasne.

Źródłem powtarzanej przez międzynarodowe media informacji jest depesza AFP bazująca na komunikacie rosyjskiej agencji RIA Novosti. Ze wszystkich tez MAK Rosjanie jako pierwszą puścili w świat tą o napitym Błasiku.
Wiemy, jaki jest stereotyp Polaków (jak i wszystkich Słowian) – są niezbyt bystrzy i dużo piją. Informacja o "pijanym dowódcy pilotów" idealnie wpisuje się w ten obraz. To jak w typowym polish joke – pijani Polaczkowie zrobili coś durnego. W ten sposób Rosjanie z polskiej narodowej tragedii uczynili pośmiewisko.

http://rybitzky.salon24.pl/267304,polish-joke

PO pozwoliło na to aby Rosjanie tak nas Polaków potraktowali.


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Platformy Obywatelskiej gry Polską
PostNapisane: 13 sty 2011, 21:48 
Offline
Czołowy Publicysta

Dołączył(a): 14 lip 2009, 13:38
Posty: 2570
bo taki już jest świat
ich rozbawił obraz "pijanego Dowódcy Sił Powietrznych" i są szczęśliwi,ze mogą sprawę zamknąć............szczególnie niemeckie
a nasze merdia,juz merdają i służą jak pieski..................
nie drażnić,nie używać języka wojny itd ...i jeszcze dobór zapraszanych gosci......
a przede wszystkim "dobre stosunki z Rosją,bo ważne są jabłka i mięso..oj PO plus
psl i sld........nie wstyd wam...?


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Platformy Obywatelskiej gry Polską
PostNapisane: 28 sty 2011, 16:25 
Offline
Moderator

Dołączył(a): 13 lip 2009, 09:25
Posty: 30975
JATKA NA PLATFORMIE

Donald Tusk postanowił wyciąć ludzi Grzegorza Schetyny z list kandydatów do parlamentu oraz spółek skarbu państwa. Schetyna poczekał na dogodny moment i uderzył w osłabionego jak nigdy dotąd Tuska. Na to samo osłabienie liczy Bronisław Komorowski, który chce budować partię prezydencką, wspieraną przez „niezależnych” wojskowych fachowców.

Ostatnie wypowiedzi Grzegorza Schetyny krytykujące Donalda Tuska były na tyle demonstracyjne, że nie mogły nie spowodować reakcji nawet w mediach przychylnych Platformie. Po ogłoszeniu raportu MAK Schetyna stwierdził: „Mnie się wydaje, że zabrakło refleksu i takiej wiedzy czy przewidywania tego, jak Polacy przyjmą ten raport. W takich sytuacjach trzeba być gotowym na odpowiedź natychmiast”. Marszałek Sejmu dodał, iż to, że premier był na wakacjach, na pewno nie ułatwiało sprawy. Stwierdził też, że „na tak mocną prezentację i mocne oskarżenie powinna być natychmiast polska odpowiedź”.

– Dolny Śląsk zrobił zamach na Gdańsk – tak o wystąpieniu Schetyny mówi jeden z posłów PO. W co gra Grzegorz Schetyna? Co spowodowało, że ta gra zmusiła go do wypowiedzi godzących w wizerunek PO?

Ministrowie kandydują, by wypchnąć ludzi Schetyny

Nasi rozmówcy z PO nie mają wątpliwości, że powodem jest „totalna wycinka” ludzi Schetyny – zarówno ze stanowisk w spółkach skarbu państwa, gdzie karty rozdaje bliski Tuskowi Jan Krzysztof Bielecki, jak i na przyszłych listach kandydatów do parlamentu.

Według „Rzeczpospolitej” z 20 stycznia br. „jedynki” na listach do Sejmu mają dostać minister nauki i szkolnictwa wyższego Barbara Kudrycka (Podlasie), były premier Jan Krzysztof Bielecki (Pomorze), minister rozwoju regionalnego Elżbieta Bieńkowska (Śląsk). Drugie miejsce w stolicy (zaraz za premierem Donaldem Tuskiem) ma przypaść szefowi resortu finansów Jackowi Rostowskiemu. Chęć startu w wyborach zadeklarował nawet... minister obrony narodowej Bogdan Klich, współodpowiedzialny, zdaniem polityków opozycji, za fatalne przygotowanie wizyty prezydenta w Smoleńsku.

Według naszych rozmówców, wystawienie ministrów na parlamentarne listy to dla Tuska pretekst, by na dalsze miejsca zepchnąć ludzi Grzegorza Schetyny.

Znacząca, a mało zauważona automatyczna czystka odbyła się w PO już po wyborach samorządowych. Z partii tej usunięto działaczy, którzy kandydowali z list innych niż PO – np. tych wystawianych przez kandydatów na prezydentów miast. Jak ocenia jeden z naszych rozmówców, z PO mogło odejść przy tej okazji niemal dwa tys. osób. I byli to w większości obecni bądź potencjalni ludzie Schetyny, którzy nie dostali satysfakcjonujących ich miejsc na listach Platformy.

Ze Schetyną można się dogadać
Schetyna wyczekał na osłabienie Tuska w związku z kompromitacją w sprawie śledztwa smoleńskiego, jednak wykorzystując stanowisko marszałka Sejmu, buduje swoją pozycję od dłuższego czasu. Obecnie doszło do jego zbliżenia z Jarosławem Gowinem, ale nie jest to bynajmniej jedyny kierunek ofensywy Schetyny.

Na jaki scenariusz liczy marszałek Sejmu? PO nieznacznie przegrywa wybory z PiS – ten wariant jest przez polityków Platformy brany pod uwagę coraz poważniej. Ale podobnie jak w Czechach, na Słowacji albo w podkarpackim sejmiku zwycięski PiS nie jest w stanie stworzyć parlamentarnej większości. Toczą się rozmowy koalicyjne PO–PSL–SLD. Donalda Tuska osłabia fakt, że doprowadził swoją partię do porażki. Kto ma być premierem? PSL i SLD mówią jasno: koalicja tak, ale Tusk nie może stanąć na czele rządu. Koalicjanci wolą Schetynę.

Plan mało realny? Nasi rozmówcy zwracają uwagę, że dobre kontakty Schetyny z opozycją i PSL są już faktem. Gdy Schetyna zostawał marszałkiem Sejmu, poparli go także posłowie opozycyjnego SLD. Bartosz Arłukowicz, gwiazda komisji hazardowej, gimnastykował się, by uzasadnić to poparcie: „Komisja hazardowa jeszcze pracuje i ja nie jestem zwolennikiem wydawania wyroków czy stwierdzania faktów przed zakończeniem prac”. W podobnym duchu wypowiadali się przedstawiciele PSL. Posłanka Ewa Kierzkowska tłumaczyła: „Głosowaliśmy za. Dajmy możliwość panu Grzegorzowi Schetynie popracować i wykazać się”.

Stanowisko marszałka Sejmu pozwala Schetynie niewielkim kosztem budować sobie sympatię u przeciwników. Pewien poseł PiS, ceniony ekspert w swojej dziedzinie, cieszący się większym uznaniem w Europie niż we własnym kraju, od lat wyjeżdża do różnych państw na międzynarodowe konferencje. Jeśli taki wyjazd jest wyjazdem poselskim, jego koszty pokrywa Kancelaria Sejmu. Ale na to wyrazić musi zgodę marszałek. Gdy marszałkiem Sejmu był Bronisław Komorowski, złośliwie blokował wyjazdy wspomnianego posła PiS, mimo że miały one merytoryczne uzasadnienie i nie sposób było nazwać ich turystyką na koszt państwa. Kiedy marszałkiem został Grzegorz Schetyna, sytuacja od razu się zmieniła i nieracjonalna blokada zniknęła.

W grudniu ubiegłego roku Schetyna zwiększył ilość pieniędzy, jakie posłowie otrzymują na prowadzenie biur poselskich. Ma to znaczenie w szczególności dla partii opozycyjnych, których terenowi działacze nie zarabiają na państwowych posadach. – Z tym Schetyną da się żyć – powtarzało po cichu wielu posłów PiS, PSL czy SLD.

Sami posłowie PO też coraz częściej odnoszą wrażenie, że Donald Tusk to arogant, z którym nie można porozmawiać, bo nigdy nie ma czasu, zamknięty w swojej wieży z kości słoniowej. Co innego Grzegorz Schetyna, który zawsze znajdzie czas. Chętny, by odwiedzić dowolne miasto i tym samym dowartościować lokalną strukturę PO. Wpadający na imieniny do partyjnych kolegów.

Schetyna to człowiek gotowy dogadać się z każdym, jeśli jest to dla niego opłacalne – tak charakteryzuje marszałka Sejmu jeden z wrocławskich znajomych. W 2008 r. Schetyna stał za słynną akcją „Widelec” – zatrzymaniem, biciem, gazowaniem i torturowaniem 752 spokojnie zachowujących się kibiców Legii. Wyzwiska pod jego adresem sypały się na stadionach w całym kraju. Gdy wyczuł, że sprawa coraz poważniej mu szkodzi, nie miał oporów, by szukać kontaktów i rozmawiać z liderami społeczności kibiców, którzy wcześniej byli dla niego bandytami.

Partia Michnika i pułkowników
Ale Tusk zagrożony jest nie tylko przez Schetynę. „Rzeczpospolita” z 15 stycznia br. pisze o byłych politykach w otoczeniu prezydenta Bronisława Komorowskiego. Według dziennika, cyklicznie „przy kawie i ciasteczkach” spotykają się u prezydenta politycy nieboszczki Unii Wolności – m.in. Tadeusz Mazowiecki, Henryk Wujec, Jan Lityński. To właśnie podczas jednego z takich spotkań miała zapaść decyzja o odesłaniu do Trybunału Konstytucyjnego ustawy o zmniejszeniu zatrudnienia w administracji państwowej. Z artykułu wyłania się obraz prezydenta otaczającego się gronem przegranych polityków, głowy państwa tracącej poparcie i sympatie we własnej partii.

Tyle „Rzeczpospolita”. Jednak z informacji, do których dotarła „Gazeta Polska”, wynika, że lekceważenie przez zwolenników Donalda Tuska obecnego prezydenta jest mocno przedwczesne. – Bronisław Komorowski prowadzi własną grę – mówi nam zastrzegający anonimowość polityk PO – oczywiście, zalicza kolejne wpadki, robi wrażenie dobrego wujka, a nie polityka większego formatu. Jednak jego otoczenie ma realny plan polityczny, który realizuje z żelazną konsekwencją – dodaje nasz rozmówca.

Plan otoczenia prezydenta to stworzenie nowej formacji politycznej, opartej na byłych politykach UW i „niezależnych fachowcach” z kręgów wojskowych. „Patronem medialnym” projektu ma być środowisko „Gazety Wyborczej”. Pierwszym etapem realizacji tego przedsięwzięcia było błyskawiczne przejęcie kontroli nad BBN i Kancelarią Prezydenta. Etapem kolejnym – jest osłabienie pozycji premiera Donalda Tuska. Co ciekawe, prawdziwym sygnałem wypowiedzenia wojny szefowi rządu wcale nie był brak podpisu prezydenta pod wspomnianą ustawą o administracji. – Prezydent znalazł w ustawie rzeczywiste błędy, skierował ją do Trybunału Konstytucyjnego – mówi polityk PO. – W tym wypadku zagrywka Komorowskiego była działaniem socjotechnicznym, poprawiającym jego wizerunek – dodaje.

Jak ustaliliśmy, początkiem sporu stał się atak na szefa resortu obrony Bogdana Klicha, kojarzonego z frakcją Donalda Tuska.

Oczywiście Klich na tę krytykę zasłużył – to on, jako szef MON, odpowiadał za wyjazd Prezydenta RP do Katynia 10 kwietnia 2010 r., to za kadencji obecnego szefa resortu obrony miały miejsce inne tragedie lotnicze (m.in. tragedia casy), w których łącznie zginęło 121 osób. Jednak właśnie słabość szefa MON sprawiła, że stał się on celem ostrego (w dodatku padającego na podatny grunt) ataku ze strony Pałacu Prezydenckiego. Na początku roku szef BBN gen. Stanisław Koziej podczas wspólnej z Komorowskim konferencji prasowej skrytykował MON za złą realizację projektu tworzenia Narodowych Sił Rezerwowych.

Do prawdziwej awantury doszło jednak w trakcie jednego z posiedzeń Komisji Obrony Narodowej. Goszczący na spotkaniu gen. Koziej nie zostawił suchej nitki na projekcie stworzenia Akademii Lotniczej w Dęblinie. Reakcja Pałacu zaskoczyła wszystkich członków komisji, najbardziej tych z... Platformy Obywatelskiej. Projekt Akademii Lotniczej był bowiem sztandarowym pomysłem rządu. Zdaniem polityków PO wystąpienie Kozieja to ewidentnie wypowiedzenie wojny nie tyle Klichowi, ile Donaldowi Tuskowi.

Kolejny cios padł w trakcie sejmowej debaty na temat raportu MAK. Związany ze środowiskiem Unii Wolności poseł Bogdan Lis na początku przemówienia odrzucił hipotezę zamachu i winę Rosjan, skrytykował PiS-owską opozycję, po czym... zaatakował Bogdana Klicha: „Powiem tak: Przed wojną minister odpowiedzialny za resort, w którym coś takiego się wydarzyło, palnąłby sobie w czoło, i to dla pewności kilka razy, a nie raz, i nie dlatego, że czułby się odpowiedzialny za tę katastrofę, tylko dlatego, że nie był w stanie zapewnić bezpieczeństwa swojemu prezydentowi”.

Atak Lisa nie był przypadkowy – środowisko dawnej UW ma być filarem nowego tworu politycznego, budowanego przez otoczenie obecnego prezydenta. Klich jako najsłabsze ogniwo ekipy Tuska jest wdzięcznym obiektem ataku.

„Grzechu” szachuje rozłamowcami
Zwolennikom „partii prezydenckiej” bliżej więc raczej do Janusza Palikota niż Jarosława Gowina. Nie znaczy to jednak, że przedstawiciel „konserwatywnej frakcji” w PO należy do pretorianów premiera. Wręcz przeciwnie. W ostatnim czasie posłowi z Krakowa zdarzyły się krytyczne wypowiedzi o rządzie (nt. braku reform itd.). Gowin pozytywnie wypowiadał się przy tym o grupującej rozłamowców z PiS przedstawicieli ruchu Polska Jest Najważniejsza. Jak ustaliliśmy, krakowski polityk należy w tej chwili do frakcji... Grzegorza Schetyny. Marszałek Sejmu miał być też inicjatorem powstania ruchu PJN. – Rozłamowcy z PiS są dla Grzegorza bardzo wygodni – mówi w rozmowie z „Gazetą Polską” osoba z bliskiego otoczenia Schetyny. – Grzesiek zawsze może zagrozić wyprowadzeniem swoich ludzi z PiS, sojuszem z PJN. Oczywiście partia taka nie zagroziłaby PiS, jednak Platformie mogłaby odebrać parę punktów, wejść do Sejmu, po czym stworzyć koalicję z Kaczyńskim. Premier musi zdawać sobie z tego sprawę – dodaje nasz informator.

O ile ugrupowanie związane z Komorowskim mogłoby zagospodarować niemal cały ideologiczny anty-PiS, o tyle partia Schetyny i rozłamowców może zawalczyć o „konserwatywną grupę” wyborców PO. Jak ustaliła „GP”, marszałek Sejmu nie ma w tej chwili planu tworzenia własnej partii – PJN to ruch czysto propagandowy. Zdaniem naszych rozmówców, Schetyna szachuje Tuska PJN-em, by wzmocnić swoją pozycję w partii. Szczególnie wiele miał zyskać ostatnią wypowiedzią o tym, że rząd spóźnił się z reakcją na raport MAK. – Na Donaldzie słowa Schetyny i przede wszystkim reakcja na nie zrobiły duże wrażenie. Premier ma świadomość, że z frakcją marszałka Sejmu musi się liczyć – mówi polityk PO.

Głównym celem Schetyny jest więc wzmocnienie własnej pozycji w partii, plan awaryjny to sojusz z PJN.

Sam Donald Tusk, osaczony z lewej (Komorowski) i z prawej (Schetyna i PJN) strony, nie zamierza ustąpić bez walki. Stąd pomysł, by na listach PO znaleźli się członkowie rządu i politycy dawnego KLD, czyli osoby blisko związane z premierem.

Start ministrów jest ze strony Donalda Tuska zagraniem bardzo ryzykownym. Z jednej strony szef rządu wprowadzi na listy swoich ludzi, z drugiej... osłabi własną frakcję. Wielu dotychczasowych liderów straci swoje pozycje tylko dlatego, by ustąpić miejsca ministrom. Taki los spotka m.in. lidera PO na Pomorzu – Sławomira Nowaka, który będzie musiał ustąpić Janowi Krzysztofowi Bieleckiemu. Niezadowolenie z sytuacji rodzi się wśród największych do niedawna zwolenników Tuska. Ich prawdopodobnym liderem jest minister infrastruktury Cezary Grabarczyk. Pozycja „grabarza polskich kolei” jest w PO bardzo mocna. Grabarczyk ma wśród kolegów opinię najlepszego ministra w rządzie Tuska. Poza tym jest w ostrym konflikcie z innym ministrem rządu – szefem resortu sprawiedliwości Krzysztofem Kwiatkowskim. Według naszych rozmówców, Grabarczyk może, wykorzystując ostry konflikt z Kwiatkowskim, zagospodarować tych spośród dotychczasowych zwolenników premiera, którzy są niezadowoleni rządowym desantem na partyjne listy. W dodatku w partyjnych kuluarach krąży opinia, że to właśnie Cezary Grabarczyk, jako lider PO, mógłby pogodzić zwaśnione frakcje w partii. Niebawem przekonamy się, czy bukiet wręczony szefowi resortu infrastruktury jest nic nie znaczącym gestem, czy może raczej wróżbą awansu do politycznej pierwszej ligi.

Przemysław Harczuk, Piotr Lisiewicz

http://autorzygazetypolskiej.salon24.pl ... platformie


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Platformy Obywatelskiej gry Polską
PostNapisane: 02 lut 2011, 21:00 
Offline
Redaktor

Dołączył(a): 05 sie 2010, 17:08
Posty: 604
http://seaman.salon24.pl/275038,nieznos ... dzialnosci
Nieznośna lekkość politycznej odpowiedzialności

02.02.2011 19:54 2 Nieznośna lekkość politycznej odpowiedzialnościCentralizm demokratyczny należy do tej samej kategorii monumentalnych wynalazków ludzkości, co schizofrenia bezobjawowa, jednoosobowa spółka skarbu państwa oraz odpowiedzialność polityczna. Proszę zauważyć, że wszystkie wymienione powyżej patenty zostały wynalezione dla polityków i służą do prowadzenia lub nieprowadzenia określonej polityki.
Sam centralizm demokratyczny w największym uproszczeniu służy do utrzymywania pozorów kolegialności, wolności wyboru i tym podobnych atrybutów demokracji. Tymczasem faktyczne decyzje podejmuje kilka osób w państwie, nie oglądając się specjalnie na nikogo, a już najmniej na opozycję czy wyborców. Tak to funkcjonowało za komuny i podobnie działa dzisiaj za Tuska, zachowując wszelkie proporcje co do metod i stylu sprawowania władzy.
Jednym z bardziej ulubionych narzędzi służących do uprawiania centralizmu przez obecnego premiera jest tak zwana odpowiedzialność polityczna, którą Tusk deklaruje przy każdej okazji. On się nigdy przed nią nie wzdraga, on ją niesie, czuje, czasami dźwiga, zawsze przyjmuje. A ona go wcale nie przeraża, ona wręcz mu pomaga, ona go stymuluje. Zatem on ją po prostu bierze na siebie i już. Tak to właśnie wygląda – i już! – bo żadnych dalszych konsekwencji odpowiedzialności politycznej od ekipy Tuska nie uświadczycie.
I oni tak sobie z tą odpowiedzialnością idą, tak sobie idą...i mijają po drodze te wszystkie misiaki i grześki; przechodzą obojętnie obok Zbycha i Rycha, co jakiś czas przeskoczą sobie przez podwyższone standardy Platformy Obywatelskiej; potem znowu spacerkiem, bez pośpiechu obok Karnowskiego, Ludwiczuka, Grabarczyka. Jedna katastrofa - giną wysocy oficerowie; potem druga hekatomba - ginie prezydent, generalicja, elity państwa, a oni przenoszą swoją odpowiedzialność polityczną z miejsca na miejsce, zawsze gotowi ją ponosić, no bo ileż to roboty? I tak już od trzech lat z górą.
Fraza o odpowiedzialności politycznej pełna jest namaszczonej powagi i państwowotwórczej troski, a jednocześnie odwraca kota ogonem – służy bowiem do unikania odpowiedzialności przez premiera i jego protegowanych. Właśnie w najbliższy piątek odbędzie się w Sejmie debata nad wotum nieufności dla ministra Bogdana Klicha, który trudzi się w rządzie Tuska obroną narodową. To wymarzona okazja, wręcz laboratoryjny przykład, żeby pokazać, jak poręcznym narzędziem jest odpowiedzialność polityczna dla kogoś, kto faktycznej odpowiedzialności chce uniknąć.
Wszyscy zainteresowani, czyli rząd, premier, sam delikwent, opozycja, opinia publiczna, media są zgodni co do jednego: minister, jak każdy polityk w rządzie ponosi odpowiedzialność polityczną za swój resort. Tyle że z tego kompletnie nic nie wynika. Niby oznacza to, że minister odpowiada bezpośrednio nie tylko za swoje błędy, ale także za swoich podwładnych. Nikt normalnie myślący nie może przez to rozumieć, że jakikolwiek minister powinien być zwolniony z powodu każdego złodzieja, łobuza czy nieudacznika, którzy wszędzie mogą się przytrafić. To byłaby groteska lub pusty propagandowy gest, jak w przypadku zdymisjonowania przez premiera ministra od sprawiedliwości, którego po roku sprawowania urzędu usunięto za to, że jego podwładni nie ustrzegli jednego bandziora powieszonego w celi.
Tak się jednak składa, że w przypadku Klicha, który ministruje od ponad trzech lat, cały jego resort wygląda jak cela, w której każdy robi, co mu się podoba, bo wszyscy wiedzą, o jakiej porze zagląda do celi klawisz. Klich zlikwidował armię poborową, ale nie zwerbował zawodowej. W efekcie mamy wojsko, w którym jest mnogość oficerów, a nie bardzo jest kim dowodzić, bo nie ma żołnierzy. Pod presją premiera Klich niemal unicestwił budżet resortu, w rezultacie nie ma czym walczyć, ani czym się bronić, ani nie ma nawet komu płacić. Za Klicha wyginęła najwyższa kadra dowódcza wojska w dwóch kolejnych katastrofach, bo po pierwszej potrafił wyegzekwować własnych zarządzeń pokontrolnych.
W wojsku nikt się z nim nie liczy, nie ma posłuchu, brak mu jednocześnie kompetencji, charakteru i autorytetu. On sam chowa się za jakieś parawany, procedury, przepisy. Określenie słaby minister to wobec tragicznej słabości Klicha klasyczny eufemizm. Kompletne dno, bo nominat polityczny w obojętnie jakim resorcie musi mieć chociaż jeden z tych atutów albo przynajmniej nadzwyczajne zdolności uczenia się – wtedy przy odrobinie szczęścia i przy umiejętnym doborze współpracowników może uda się przebrnąć przez trudne początki. Ale Klich nie miał nawet szczęścia. Bez wiedzy, bez ducha, bez zapału.Takiego człowieka będzie w piątek bronić Platforma Obywatelska przed odwołaniem ze stanowiska.
Na pewno osobiście zaangażuje się premier Donald Tusk. I zapewne padnie z jego strony bardzo dużo słów o odpowiedzialności politycznej. Za komuny był taki dowcip o wydajności zbóż z jednego hektara, którą partia przewodnia ciągle podnosiła i....przenosiła na drugi hektar. Analogicznie jest z odpowiedzialnością polityczną według Tuska.
On ją oczywiście uniesie, a jakże. Premier się przecież przed nią nie uchyla, nie wzdraga, on ją weźmie i poniesie ministrowi. A Klich mu ją potem odniesie. Ktoś przyniesie ministrowi kwiaty. Stefan zarechocze. A Gowin się skrzywi z niesmakiem. Polityczna odpowiedzialność.


Góra
 Zobacz profil  
 
Wyświetl posty nie starsze niż:  Sortuj wg  
Utwórz nowy wątek Odpowiedz w wątku  [ Posty: 157 ]  Przejdź na stronę 1, 2, 3, 4, 5 ... 11  Następna strona

Wszystkie czasy w strefie UTC + 1


Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zalogowanych użytkowników i 11 gości


Nie możesz rozpoczynać nowych wątków
Nie możesz odpowiadać w wątkach
Nie możesz edytować swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz dodawać załączników

Szukaj:
Skocz do:  

Powered by phpBB © 2000, 2002, 2005, 2007 phpBB Group
Przyjazne użytkownikom polskie wsparcie phpBB3 - phpBB3.PL
Nasi przyjaciele: Strony Patriotyczne
Linki pozycjonujące: Fenster aus Polen / Schüco Fenster / Drutex Fenster / Fenster Preise / Haustüren /