Polskie-Forum.pl


Wolne i niezależne forum dyskusyjne / opinie polityczne / aktywność obywatelska / patriotyzm / Polska / wolna dyskusja


Wszystkie czasy w strefie UTC + 1




Utwórz nowy wątek Odpowiedz w wątku  [ Posty: 86 ]  Przejdź na stronę 1, 2, 3, 4, 5, 6  Następna strona
Autor Wiadomość
 Tytuł: GW jako porodówka autorytetów moralnych
PostNapisane: 13 paź 2010, 18:13 
Offline
Moderator

Dołączył(a): 13 lip 2009, 09:25
Posty: 31303
Dominika Wielowieyska wyłożona na Tarasie

Tytuł notki może nieco frywolny i działający na erotyczną wyobraźnię fanów dziennikarki Gazety Wyborczej, ale aby ostudzić niezdrowe emocje powiem, że nie o taras tonący w malwach tu chodzi, ale o wywiad, jaki przeprowadziła nasza czołowa żurnalistka z autorytetem salonowego sezonu, Dominikiem Tarasem.

Do treści nie będę się odnosił. Zrobił to Tomasz Terlikowski i nic tu dodać czy ująć. Ot pustka, dno, nicość, płytkość i kompromitacja pary imienników.

Widać na Czerskiej postanowiono, że oprócz przeintelektualizowanych, upadłych duchownych w rodzaju panów Bartosia czy Obirka, potrzebny jest jakiś autorytet w dziedzinie walki z Kościołem Katolickim, pochodzący wprost z ludu. Padło na kucharza czy kelnera Tarasa.

Klucz do kariery i tytułu „autorytetu” w środowisku Gazety Wyborczej wydaje się dość prosty. Wystarczy umieścić na krzyżu męskie genitalia jak uczyniła to „artystka” Nieznalska lub skrzyknąć na facebooku komando, które ruszy na krzyż i jego obrońców pod prezydenckim pałacem.

Moja notka to tak naprawdę wielkie podziękowanie dla Rzeczpospolitej, Gazety Polskiej, Naszego Dziennika, Gościa Niedzielnego i wszystkich mediów trzymających poziom, za to, że nigdy nie upadły tak nisko by zapraszać na swoje łamy Leszka Bubla, graficiarzy malujących Gwiazdę Dawida wiszącą na szubienicy czy organizować medialne tourne dworcowemu menelowi Hubertowi H., za to tylko, że bohatersko bluzgał na śp. Prezydenta Lecha Kaczyńskiego.

Tak trzymać Panie redaktorki i Panowie redaktorzy. Dajecie nadzieje nam wszystkim na to, że i pracując w mediach można zachowywać się przyzwoicie.

http://kokos.salon24.pl/238575,dominika ... na-tarasie


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: GW jako porodówka autorytetów moralnych
PostNapisane: 14 paź 2010, 10:11 
Offline
Moderator

Dołączył(a): 13 lip 2009, 09:25
Posty: 31303
Promujcie Tarasa dalej…

Facebookowy bohater wszystkich postępowców wciąż na łamach „Gazety Wyborczej”. Tym razem Dominik Taras udzielił wywiadu Dominice Wielowieyskiej. A w wywiadzie tym dzielił się swoimi przemyśleniami na temat życia, kultury, religii i… aborcji.
I oby takich wywiadów więcej. Dwukolumnowy tekst pokazuje bowiem całkowitą intelektualną i emocjonalną pustkę organizatora „akcji krzyż”. I choć może to budzić współczucie (jeden z moich profesorów twierdził był, że takim ludziom zwyczajnie należy się współczucie), to jednocześnie wywołuje uśmiech, a także rodzi pytania, jak „GW” może promować kogoś o tak, hmmm, ograniczonych możliwościach.
Zacznijmy od refleksji „wolnościowca” na temat tego, co powinno zrobić się z obrońcami krzyża. „We Francji to wpadła policja, przegoniła i od razu byłby spokój” – opowiada „autorytet GW”, którego policja i straż miejsca parokrotnie obiła („piło się piwo w miejscu publicznym czy coś i od razu zwijali, bez sensu”). A że policja nie chciała „zrobić porządku” to za porządkowanie zabrał się Taras i jego kumple. Dlaczego? Odpowiedź także zachwyca szczerością, żeby „wreszcie można było telewizję normalnie oglądać. A nie tylko ten krzyż i krzyż”.
Dalej też jest wesoło. Taras dzieli się swoimi przemyśleniami na temat wiary. I tak dowiadujemy się, że był ochrzczony, po komunii, „więc do końca chyba nie jestem ateistą. Ale od Kościoła odwróciłem się już w gimnazjum. Nie wierzę w Boga” – oznajmia Taras. A „GW” nie ma nawet tyle miłosierdzia dla niego, by wyjaśnić mu, że jak ktoś nie wierzy w Boga, to jest ateistą właśnie. Zabawnie też brzmią refleksje „autorytetu” na temat buddyzmu, który rzekomo ma być mu bliski. Otóż istotą tej etyki ma być… - uwaga, uwaga – zasada: „słuchajcie, nie kłóćmy się, możemy spokojnie porozmawiać przy herbacie”.
Potem zaczyna się jazda na Kościół. „… Kościół postęp hamował. Nauką się interesuję, taką bardziej rozwiniętą – fizyką, i wiem, co Kościół w średniowieczu robił. Jeśli ktoś głosił nauki inne niż Kościół, to wiadomo jak kończył” – peroruje Taras. A pani Wielowieyska nawet nie próbuje mu uświadomić, że fizyka – nawet ta najbardziej rozwinięta – nie zajmuje się historią Kościoła w średniowieczu. Nie zwraca mu też uwagi na to, że w średniowieczu nauka rozwijała się wyłącznie wewnątrz świata religii, co w tym okresie oznaczało przede wszystkim wewnątrz Kościoła.
Absurd goni absurd. Taras dalej oznajmia, że nie ma nic do religii. „Ale Kościół to jest odrębne państwo, które się zbytnio miesza. Ja jestem antyklerykalny. Po co np. trzymać celibat?” – pyta z triumfem. A mnie szczęka zwisa, bo trzeba naprawdę mieć talent, żeby przejść od odrębnego państwa przez antyklerykalizm, do celibatu. To już jest prawdziwa sztuka pustosłowia i głupoty.
Wielowieyska nie szczędzi też ostrzeżeń Tarasowi. I pyta: „nie boi się Pan zadzierać z Kościołem?”. A on odpowiada: „no tak, czytałem „Kod da Vinci”, wiem jak się takie zadzieranie kończy. Opus Dei i inne takie”. Swoją drogą akurat to zdanie doskonale pokazuje, jakie są źródła wiedzy Dominika Tarasa. A ja ze swojej strony chciałem uspokoić pana Tarasa. Panie Dominiku, Pan się nie boi, Opus Dei ma ważniejsze sprawy niż zajmowanie się ludźmi, którzy nie mają nic do powiedzenia, a zamiast mózgu mają sałatkę z krewetek. Jeśli może się Pan czegoś spodziewać po ludziach Kościoła, to modlitwy o łaskę rozumu. Łaskę, która – jak pokazuje ten wywiad – nie może bazować na naturze.
A do redaktorów „GW” mam apel. Promujcie Tarasa dalej. Nikt tak dobrze, jak on nie pokazuje miałkości intelektualnej i braku refleksji zwolenników „akcji krzyż”, niż jego bełkot.

http://terlikowski.salon24.pl/


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: GW jako porodówka autorytetów moralnych
PostNapisane: 17 sty 2011, 18:08 
Offline
Moderator

Dołączył(a): 13 lip 2009, 09:25
Posty: 31303
Nie tylko GW lansuje wszem i wobec różniaste autoryteta mhoralne. Pan Komorowski zapewne w porozumieniu z GW dołączył kolejnych kilka nazwisk go grona wyróżnionych ....lecz nie za czystość intencji, nie za kulturę osobistą i nie za postawę wobec narodu, wobec Ojczyzny.
A za co?
Dobre pytanie....

Nie raz Orła Białego nam plugawili...

Historia orderów polskich rozpoczyna się dopiero na początku XVIII wieku wraz z ustanowieniem przez króla Augusta II Mocnego orderu ORŁA BIAŁEGO „Prototyp” Orderu pojawił się już w 1705 r., kiedy to król rozdał swoim stronnikom złote, owalne medale z wyobrażeniem Orła Białego, dewizą „Pro Fide, Lege et Rege” i ukoronowanym monogramem królewskim. W roku 1709 Order przybiera kształt krzyża maltańskiego z nałożonym nań Orłem Białym. Między ramionami krzyża promienie złote - początkowo faliste, następnie proste - wysadzane diamentami, które znajdowały się również na każdym z ośmiu rogów krzyża.

Dewizę umieszczano na haftowanej gwieździe orderowej dodanej w 1713 r. Order noszono na wstędze - początkowo białej z wąskimi, czerwonymi paskami wzdłuż brzegów, od 1713 błękitnej - przewieszonej przez lewe ramię do prawego boku. Gwiazdy orderowe noszono na okryciach wierzchnich, kawaler orderu mógł ich posiadać kilka. Order nie podlegał dziedziczeniu, po śmierci kawalera rodzina obowiązana była do zwrotu insygniów orderowych. Liczba żyjących kawalerów nie mogła przekraczać 72 (z wyjątkiem cudzoziemców), osoby wytypowane do orderu musiały udowodnić swą szlacheckość oraz katolicką prawowierność. Order Orła Białego za panowania Augusta II i w pierwszym okresie rządów Augusta III Wettynów był nadawany rzadko, niemalże wyłącznie najwyższym dostojnikom państwa: „Przy końcu panowania Augusta III wszyscy wojewodowie, ministrowie portretach po większej części kasztelanowie krzesłowi byli orderowi; i prawie weszło w zwyczaj, kiedy któremu panu dawano senatorskie krzesło lub ministerialna godność, że mu razem dawano portretach order;” pisał Jędrzej Kitowicz. Na portretach zbiorowych powstałych w XVIII i początkach XIX wieku kawalerowie orderu są łatwo rozpoznawalni dzięki błękitnym wstęgom: „Elekcja Stanisława Augusta Poniatowskiego” Bernarda Belloto-Canaletto czy „Nadanie przez Napoleona Konstytucji Księstwu Warszawskiemu” Marcello Bacciarellego to tylko dwa, powszechnie znane obrazy, na których doskonale widoczni są dostojnicy obdarzeni Orderem.

Z portretów indywidualnych wymienić można portret koronacyjny króla Poniatowskiego, na którym krzyż Orderu zawieszony jest na pięknym łańcuchu z ogniwami w kształcie orłów na przemian z medalionami z wizerunkami Matki Boskiej z Dzieciątkiem i monogramem Marya (obecnie na Zamku Królewskim w Warszawie). Za Wettynów Order Orła Białego otrzymało stosunkowo niewiele osób: 40 za Augusta II, 330 za Augusta III. Szerokie rozdawnictwo orderu rozpoczął Stanisław August Poniatowski, za którego rozdano aż 550 Orderów Orła Białego, w tym wiele odznaczeń trafiło do osób zupełnie niegodnych, którym raczej więzienie lub stryczek się należał. Jednak cieszył się Order w Europie znacznym szacunkiem: w europejskiej hierarchii orderowej lokowano go na drugiej pozycji, tuż za dużo przecież starszym Orderem Złotego Runa Habsburgów.
Order Orła Białego wskrzeszono w 1807 r., w Księstwie Warszawskim, również Królestwo Polskie zachowało go jako najwyższe odznaczenie narodowe. Po upadku Powstania Listopadowego, na mocy ukazu carskiego order Orła Białego włączono w rosyjski system orderowy. W celu upokorzenia Polaków sklasyfikowano go dopiero na trzecim miejscu, za Orderem Św. Andrzeja i Św. Aleksandra Newskiego a odznaczano nim również wrogów Polaków i polskości.
Reaktywowany został w Polsce Niepodległej na mocy ustawy Sejmu R.P. z 4 II 1921 jako najwyższy order Rzeczpospolitej. Dewiza orderowa w tym czasie to „Za Oyczyznę i Naród”. W okresie II Rzeczpospolitej nadawano go przeważnie cudzoziemcom: na 111 nadań dokonanych w latach 1921-39, zaledwie 24 Polaków dostąpiło tego zaszczytu. Po II wojnie światowej władze komunistyczne praktycznie zniosły Order Orła Białego, choć nigdy nie wydano aktu prawnego likwidującego go, a przeciwnie, o Orderze tym mówi się w dekretach PKWN jako o najwyższym odznaczeniu polskim. W późniejszych jednak regulacjach prawnych nie spotykamy żadnych dotyczących go postanowień, a na pierwszym miejscu hierarchii orderowej znalazł się nowy, na wzór sowiecki ustanowiony, Order Budowniczych Polski Ludowej.Na należną sobie pozycję najwyższego polskiego orderu powrócił Order Orła Białego dopiero po upadku PRL, na mocy ustawy sejmowej z 1990 r.
Polityka orderowa p.Rezydenta Komorowskiego, to kolejna już odsłona deprecjacji tego najstarszego i najbardziej zaszczytnego odznaczenia polskiego. Ale nie przejmujmy się smutnym spektaklem dzisiejszym. Nie bez racji jest orzeł w symbolice chrześcijańskiej symbolem nie tylko władzy, ale i odrodzenia. Powróci dumny, wierzmy w to gorąco.

http://entia.non.sunt.multiplicanda.sal ... -plugawili
Załącznik:
orzelbialy.jpg
orzelbialy.jpg [ 30.86 KiB | Przeglądane 6700 razy ]


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: GW jako porodówka autorytetów moralnych
PostNapisane: 24 lut 2011, 09:08 
Offline
Moderator

Dołączył(a): 13 lip 2009, 09:25
Posty: 31303
GW urodziła TAAAAAKIIIII ałtorytet muralny a tu patrz, złośliwe IPN-owce niszczą TAAAAAKIEGO legendę łopozycji.

Bronisław Geremek był tajnym współpracownikiem SB?

W latach 60. Bronisław Geremek był tajnym współpracownikiem SB - wynika z dokumentu opublikowanego w Internecie przez portal Fronda.pl, na który powołuje się "Nasz Dziennik".

Gazeta dodaje, że w Instytucie Pamięci Narodowej badane są nowe źródła dotyczące paryskiej rezydentury wywiadu PRL w okresie gdy Geremek był szefem Ośrodka Kultury Polskiej w stolicy Francji.

http://wiadomosci.wp.pl/kat,8131,title, ... prasa.html

Geremek tajnym współpracownikiem?

Bronisław Geremek był w latach 60. zarejestrowany jako tajny współpracownik służb specjalnych PRL – wynika z dokumentu, do którego dotarł portal Fronda.pl.

W informacji o Bronisławie Geremku z komputerowego zbioru danych byłej Służby Bezpieczeństwa (ZSKO), która powstała w 1988 roku, znalazł się zapis mówiący o zarejestrowaniu byłego szefa MSZ jako tajnego współpracownika. O dokumencie tym wspomniał w środę Cezary Gmyz z „Rzeczpospolitej”. Gość programu „Warto rozmawiać” zaznaczył, że jest to na razie jedyny znany materiał świadczący o możliwej współpracy byłego szefa MSZ ze służbami PRL. Wiadomości Cezarego Gmyza potwierdzają ustalenia portalu Fronda.pl. Zgodnie z dokumentem, do którego dotarła nasza redakcja, Geremek został zdjęty z ewidencji 5 lutego 1969 roku. Materiały na jego temat zostały wtedy przekazane do archiwum w Biurze „C” Wydziału II MSW. Sygnatura sprawy – 7715/1 – świadczy o tym, że materiały dotyczą tajnego współpracownika służb specjalnych PRL. Zostały one zmikrofilmowane. Z dokumentu, do którego dotarła Fronda.pl, wynika również, że służby interesowały się Geremkiem przynajmniej od 1961 roku. Świadczy o tym zapis, mówiący, że kontaktował się on wtedy z radcą francuskiej ambasady.

Na dzień dzisiejszy w archiwach IPN-u nie odnaleziono żadnych materiałów dotyczących rodzaju ewentualnej współpracy Geremka ze służbami specjalnymi komunistycznej Polski. Nie ma wzmianki o dacie oraz okolicznościach jego zarejestrowania, ani o przebiegu ewentualnej współpracy. Jak tłumaczy portalowi Fronda.pl jeden z historyków znających akta SB, w IPN nie zachowały się prawie żadne wzmianki dotyczące Bronisława Geremka, które zostałyby wytworzone przed rokiem 1968. - To wygląda tak jakby ktoś metodycznie, profesjonalnie wykasował wszystko na jego temat – mówi anonimowo. Jedną z ostatnich nadziei w tej sprawie historycy pokładają w odtajnieniu akt rezydentury Departamentu I MSW w Paryżu (aktualnie w zbiorze zastrzeżonym IPN), w której powinny być wymienione wszystkie osobowe źródła informacji będące w dyspozycji wywiadu. Skoro Geremek został zarejestrowany jako TW w latach 60. to ślady jego współpracy powinny zostać odnotowane przez wywiad z uwagi na pobyt późniejszego profesora historii w stacji badawczej PAN w Paryżu właśnie w latach 60. Materiały te dotarły do Instytutu Pamięci Narodowej dopiero w ostatnich latach. Zbiorów tych nie brakowano na początku lat 90., ponieważ dostęp do tych materiałów był ograniczony. Historycy zaczynają dopiero prace nad materiałami dotyczącymi rezydentury Departamentu I MSZ w Paryżu. Zanosi się na to, że znajdują się tam materiały, których ujawnienie wywoła niemałą burzę w Polsce. Niewykluczone, że wśród materiałów znajdą się informacje, które potwierdzą zapis z ZSKO na temat Geremka. Jak dowiaduje się nieoficjalnie portal Fronda.pl, przed majem 1992 roku w danych dotyczących byłego szefa MSZ znalezione zostały bowiem dokumenty świadczące o jego współpracy ze służbami PRL. Wszystkie miały zostać zniszczone po tzw. nocy teczek.

Lojalny wobec socjalizmu
Jak wynika z jedynego znanego obecnie dokumentu na temat Geremka, mógł on być zarejestrowany jako współpracownik m.in. w czasie, gdy pracował naukowo za granicą. W roku 1954 był na stypendium w USA. W latach 1956-58 studiował w Ecole Pratique des Hautes Etudes. Z kolei w latach 1962-65 był wykładowcą paryskiej Sorbony i kierownikiem Ośrodka Kultury Polskiej w stolicy Francji. To właśnie na lata 60. ma przypadać jego zarejestrowanie jako tajnego współpracownika Wydziału II MSW. Wydział ten zajmował się działaniami kontrwywiadowczymi.

Choć o kontaktach Geremka ze służbami specjalnymi nie można niczego powiedzieć na pewno, wiadomo, że do roku 1968 komunistyczna władza mogła liczyć na bezwzględną lojalność Geremka. Jak wynika m.in. z jego wspomnień, popierał on reżim stalinowski i był zauroczony ideologią socjalistyczną. - Proszę sobie wyobrazić, jest rok 1948, młody chłopak przychodzi z prowincjonalnego miasta do metropolii, jaką wydaje mu się Warszawa. Wchłania świat innych książek niż te, które czytywał w domu. W tych książkach znajduje sprzeciw wobec ludzkiej krzywdy. Dowiaduje się z nich o świecie, o Europie, poznaje ideę sprawiedliwości społecznej i krytykę zachodniej demokracji, czyta o nieuchronności pewnych kosztów koniecznych, gdy chce się na dużą skalę wprowadzić społeczną sprawiedliwość – wspominał w wywiadzie dla „Wprost” swoje partyjne początki Geremek. - W mojej akceptacji stalinizmu było coś z gwałtownego przejścia od mojej biografii, biografii dziecka, które przeżyło wojnę w najstraszniejszych warunkach – mówił w innej rozmowie. W partii działał od 1950 roku do 1968. Dzięki członkostwu w PZPR zrobił błyskotliwą karierę naukową, wyjeżdżał na stypendia zagraniczne i napisał doktorat.

Zgodnie z prawem dane dotyczące Bronisława Geremka musiał w 2007 roku opublikować IPN. Ujawniał on katalogi wszystkich osób zajmujących publiczne stanowiska. Jak podawała Polska Agencja Prasowa 19 listopada 2007 roku, z katalogów IPN miało wynikać, że materiały dotyczące Geremka zniszczono w 1983 r., a mikrofilm - w 1990 r. W katalogu internetowym IPN – zgodnie z depeszą PAP – znalazła się również wzmianka o zapisach zawartych w ZSKO. Jednak archiwiści Instytutu mieli ocenić, że zapis z 1969 roku świadczy o tym, że Geremek był "kandydatem na tw". Nie wiadomo jednak, na jakiej podstawie doszli do takiego wniosku, bowiem rejestracja w ZSKO wyraźnie mówi o kategorii „tajny współpracownik”. W pomocach ewidencyjnych byłej SB są również zapisy świadczące o założeniu Geremkowi tzw. teczki wyjazdowej w związku z jego podróżą na placówkę w Paryżu. Niestety materiały te również nie zachowały się. Z ustaleń portalu Fronda.pl wynika, że wyrejestrowanie Geremka jako tajnego współpracownika świadczy raczej, że został on zarejestrowany jako TW, a nie tylko kandydat na TW.

ZSKO nie wystarczał
Z mocy ustawy przeszłością Bronisława Geremka w 1992 roku zajmowało się Ministerstwo Spraw Wewnętrznych. Podczas realizacji uchwały lustracyjnej Sejmu resort badał sprawę przeszłości Geremka i jego ewentualnych kontaktów ze służbami PRLu. Ostatecznie jednak, nie znalazł się on na tzw. liście Macierewicza. - Informacje dotyczące Bronisława Geremka były zawarte wyłącznie w systemie elektronicznym. Przyjęliśmy jako zasadę, że podajemy nazwiska osób odnotowanych jako tajni współpracownicy, na których współpracę są dowody w systemie papierowym. System elektroniczny traktowaliśmy jako pomocniczy, potwierdzający. On sam w sobie nie był wystarczający. Dlatego Bronisław Geremek nigdy się na tej liście nie znalazł. Taka sytuacja dotyczy zresztą wielu osób – tłumaczy portalowi Fronda.pl Antoni Macierewicz, były szef MSW.
Poseł PiS zaznacza jednak, że jego decyzja z lat 90. nie rozstrzyga o niczym ws. Geremka. - To była wyłącznie decyzja związana z tym, że system elektroniczny nie był traktowany jako wystarczający materiał dowodowy. Do czasu pojawienia się nowych dowodów nie było możliwości podania tej wiadomości do wiedzy publicznej. To była wyłącznie kwestia podawania tego do wiadomości publicznej. Nie ocenialiśmy, czy Geremek współpracował, czy nie – tłumaczy Macierewicz.

Wiedza dla wybranych
Kwestia ewentualnej współpracy Bronisława Geremka ze służbami PRL była dotąd tematem tabu. Mimo iż o Geremku napisano wiele wiele notek biograficznych i artykułów popularno-naukowych w żadnej nie znalazła się nawet wzmianka o dokumencie ZSKO z 1988 roku. Nikt też nie podnosił publicznie tej sprawy. Portal Fronda.pl publikuje dokument o byłym szefie MSZ jako pierwszy. Informacji na ten temat nie ma również w „Encyklopedii Solidarności” wydanej w 2010 roku przy współudziale Instytutu Pamięci Narodowej. Autorzy biogramu Geremka – Mirosława Łątkowska i Adam Borowski – umieścili w nim tylko zapisy o rejestracji byłego szefa MSZ w związku ze sprawami, które Służba Bezpieczeństwa prowadziła przeciwko niemu, traktując go od lat 70. jako osobę wrogą reżimowi. Informacji, że był on zarejestrowany jako tajny współpracownik, czytelnicy tam nie znajdą.
Materiały zachowane w IPN na temat Geremka są na dzień dzisiejszy na tyle wątłe, że nie sposób wyjaśnić kwestii współpracy byłego szefa MSZ ze służbami PRL. Jednak informacja o zarejestrowaniu go jako tajnego współpracownika w latach 60. każe inaczej patrzeć na jego odmowę złożenia oświadczenia lustracyjnego w 2007 roku. Bronisław Geremek stwierdził, że nie złoży stosownego dokumentu, ponieważ składał go już raz i nie dopatrzono się w nim kłamstwa. Decyzja ówczesnego europosła mogła jednak wynikać z obawy, że odnalezione zostały niewygodne dla niego dokumenty SB. Geremek broniąc się przed złożeniem oświadczenia wykorzystał m.in. zachodnie media oraz swoje unijne kontakty. Unijni politycy stanęli wtedy murem za Geremkiem, przez co uszło mu na sucho złamanie polskiego prawa. Podczas debaty o oświadczeniu Geremka w kraju używano argumentu, że to niegodziwość, żeby „profesor Geremek musiał odpowiadać na pytania” o agenturalną przeszłość. Okazuje się jednak, że odpowiedzieć powinien. Póki mógł...

Stanisław Żaryn

http://www.fronda.pl/news/czytaj/gereme ... acownikiem


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: GW jako porodówka autorytetów moralnych
PostNapisane: 24 lut 2011, 21:37 
Offline
Moderator

Dołączył(a): 13 lip 2009, 09:25
Posty: 31303
Zginął człowiek - rodzi się Bóg?

Napisany przez Przemysław T. Kudliński

Fragment.

Bo kim tak naprawdę był Bronisław Geremek?
Wiem, że o zmarłym nie powinno się źle mówić, więc nie będę, powiem jedynie, prawdę i samą prawdę. Bronek był zwykłym samolubem, zadufanym w sobie do tego stopnia, że inni ludzie byli dla niego niczym.

Mówi się o nim, że był wielki, nieprzeciętny, że autorytet i wzór dla następnych pokoleń, a ja zapytam, w czym tak naprawdę był wzorem i autorytetem. Jedyne, co mi się nasuwa to to, że umiejętnie potrafił prawie dosłownie po palcu w dupsko wchodzić każdemu z takich, dzięki którym mógł zdobyć cokolwiek i awansować społecznie i realizować swoje cele i zamierzenia.

Był aktywistą w PZPR-ze, jednym z najbardziej zagorzałych, ale ta zagorzałość to wielki pic na wodę i fotomontaż – Geremek potrafił świetnie udawać zaangażowanie i aktywność przez cały czas, po to by osiągać tylko i wyłącznie swoje cele. Tak samo było z „Solidarnością”


źródło:http: //iskry.pl/index.php?option=com_content&task=view&id=2103&Itemid=4

http://bialogwardzista.salon24.pl/


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: GW jako porodówka autorytetów moralnych
PostNapisane: 11 mar 2011, 18:32 
Offline
Moderator

Dołączył(a): 13 lip 2009, 09:25
Posty: 31303
Cyngle

Dominik Taras nobilitowany przez Gazetę Wyborczą na autorytet moralny słynnym wywiadem przeprowadzonym przez swoją imienniczkę Dominikę Wielowieyską, znowu został wczoraj rzucony na Krakowskie Przedmieście.
Wszystko po to, aby wiodące media nie musiały w bezczelny sposób przemilczeć wczorajszego zgromadzenia i mogły powiedzieć, że odbyły się dwie konkurencyjne manifestacje; jedna upamiętniająca kolejną, jedenastą już miesięcznicę katastrofy smoleńskiej i druga z okazji 71 urodzin Chucka Norrisa.
Poziom zaprzaństwa i wyjątkowego medialnego s…….ństwa sięga już takiego dna, dla którego każde inne jest tylko wierzchem, a symbolem i „widocznym znakiem” tego szamba jest funkcjonariusz z ulicy Wiertniczej niejaki Kuźniar produkujący się nieudolnie pod przykrywką dziennikarza.

Jesteśmy jednak od miesięcy świadkami innego wyjątkowego draństwa w wykonaniu „niezależnej” prokuratury pod wodzą Andrzeja Seremeta. Bez jej udziału nigdy nie udałoby się przez tak długi czas wtłaczać w tubylcze głowy tych wszystkich kłamstw o naciskach czy rzekomej kłótni Generała Błasika z kapitanem Protasiukiem.
Pan Seremet wyraźnie i za każdym razem daje kilkutygodniowy czas medialnym hienom, aby ślina, która plują na wybrane z premedytacją ofiary katastrofy dobrze do owych ofiar przywarła i widok ten utrwalił się w pamięci gawiedzi. Te wszystkie podłe kłamstwa i insynuacje mógłby przecież przeciąć pan prokurator generalny niemal natychmiast, lecz wówczas nie osiągnięto by zamierzonego efektu.

Cóż z tego, że dopiero po upływie odpowiednio długiego czasu pada informacja, że nie było żadnych nacisków oraz nie istnieje żaden kadr w zapisie z monitoringu, który potwierdzałby „sensacyjne” doniesienia cyngli z TVN24 i Gazety Wyborczej.
Jeżeli dodamy do tego wieść, że słynna notatka na temat „gruzińskiego incydentu”, którą ujawnił funkcjonariusz Czuchnowski, została sporządzona niejako na zamówienie pałkarzy z Czerskiej w zeszłym miesiącu, a nie dwa lata temu jak twierdził autor, to mamy jak na dłoni wszystkich stręczycieli kremlowskiej wersji wydarzeń.
Demokracja w Polsce jest zagrożona przez tych wszystkich zdegenerowanych typów pozujących na dziennikarzy i „autorytety”, które, na co dzień wycierają sobie gęby sloganami o wolności słowa i demokratycznych wartościach.

Nic się nie zmieniło po 89 roku. Dalej istnieje barykada gdzie po jednej stronie jesteśmy MY, a po drugiej ONI.

http://kokos.salon24.pl/286219,cyngle


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: GW jako porodówka autorytetów moralnych
PostNapisane: 31 sie 2011, 16:06 
Offline
Moderator

Dołączył(a): 13 lip 2009, 09:25
Posty: 31303
T.Love za kratkami czyli pobudka dla wyborców PO

Chyba wreszcie możemy zdeszyfrować ten tekst lidera grupy T.Love, Muńka Staszczyka, kiedy mówił: "Może Kaczyński jest uczciwy, ale co zrobię, że się go boję?” Czego bowiem miałby się bać taki muzyk, jeśliby nie miał czegoś za uszami?

T.Love nie bało się CBA, nie bało się uczciwej polityki. Oni mieli ją w dupie! Im chodziło tylko i wyłącznie o to, by dano im w spokoju ćpać, chlać itd. Ci tak zwani artyści, te niby elity, popierały Platformę Obywatelską właśnie ze względu na tę nadzieję, że z partią miłości i z Tuskiem to będzie pełna wolność i swoboda, leseferyzm, a może nawet zalegalizowana marycha... Bo przecież sam Tusk palił! Był także taki radny i potem poseł PO (jak on sie nazywał?), złapany przez policję, jak prowadził napalony i z narkotykami w samochodzie, który to obiecywał, czyż nie?

I tu się pomylili! Surprise! ! Tusk, nie Tusk, policja jednak ich złapała! Nakryli ich wczoraj wieczorem na gorącym uczynku, na dzieleniu w mieszkaniu kompozytora współpracującego z grupą ponad kilograma haszyszu i marihuany! Raczej trudno im będzie się usprawiedliwiać, że taka ilość towaru to tylko na własny użytek, albo - jak senator Piesiewicz - że to takie "sproszkowane lekarstwa", albo jakieś zioła lecznicze? Jeszcze, żeby było śmieszniej, Muniek Staszczyk usiłuje rozmydlać sprawę opowiadając o kłopotach alkoholowych swojego basisty. Chce w ten sposób pokryć sprawę narkotyków i może nawet dilerki. Mówi, że biedny ten jego basista potrzebował pomocy...

Pomocy też potrzebują ci wyborcy, którzy zawierzyli takim autorytetom - artystom, jak Wajda, Kutz, Szymborska, Olbrychski, czy również lubiącej zapalić trawę Korze... Bo ci nieodpowiedzialni artyści upowszechniali pewien model zamulenia dusz i umysłów. Może widząc, na czym polegają prawdziwe lęki tych artystów przed Kaczyńskim, w końcu się przebudzą?

http://notatnikmieszczucha.salon24.pl/3 ... yborcow-po


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: GW jako porodówka autorytetów moralnych
PostNapisane: 17 wrz 2011, 06:54 
Offline
Moderator

Dołączył(a): 13 lip 2009, 09:25
Posty: 31303
Uderz w stół, nożyczki się odezwą

Pan redaktor Piotr Stasiński z „Gazety Wyborczej” uważa PiS za swego wroga. Zrobi wszystko, żeby PiS nie wygrało wyborów. Jego redakcyjny kolega - Marcin Wojciechowski pomaga mu jak może. Prozaik, reżyser, publicysta, były korespondent GW w Kijowie i Moskwie, był łaskaw zająć się moją skromną osobą i wywiadem, którego udzieliłam Anicie Werner na antenie TVN24. Nie spodobałam się Panu Redaktorowi. Naostrzył więc pióro i ruszył do ataku. Nie zostawił suchej nitki, a na koniec spuentował z lekką domieszką insynuacji: „Komu służy Anna Fotyga? Kto ją przewerbował?”

Pan redaktor Marcin Wojciechowski miał doświadczenie z agentami - stąd język inspirowany „Szpiegiem z Krainy Deszczowców”. Do tej pory osoby podejrzewane o agenturalną przeszłość raczej były przez Pana redaktora bronione. Oburzenie „Gazety Wyborczej” dotyczyło m.in. Stanisława Stebelskiego. W październiku 2006 roku, po wejściu w życie ustawy o państwowym zasobie kadrowym, dokonywałam zmian na stanowiskach dyrektorskich w MSZ. Stanisław Stebelski, były ambasador RP w Helsinkach, wieloletni zaufany współpracownik Bronisława Geremka, stracił wówczas stanowisko dyrektora Departamentu Systemu ONZ. Marcin Wojciechowski i Dominika Pszczółkowska, dziennikarze „Gazety”, pisali w m.in. w jego obronie płomienne artykuły. Sam profesor Geremek naruszył swoje zasady i zdecydował się na udzielenie obszernej, naturalnie krytycznej wobec moich poczynań wypowiedzi. Pan redaktor Wojciechowski donosił, że działałam samopas, bez konsultacji z moimi zastępcami. Jeden z nich, Paweł Kowal w akcie protestu, podał się, wg. Pana Redaktora do dymisji. Aż się boję stwierdzić obrazoburczo - Pan Redaktor był źle poinformowany. Nikt dymisji nie składał. Za moich czasów poinformowanie „Gazety Wyborczej” nie było wystarczającą procedurą - minister musiałby jednak coś wiedzieć. Artykuły Marcina Wojciechowskiego i Dominiki Pszczółkowskiej były m.in. podstawą słynnej już depeszy ambasady USA ujawnionej przez Wikileaks.

Po latach pan minister Radosław Sikorski „naprawiał” spowodowane przeze mnie krzywdy, uczynił ambasadora Stebelskiego jednym ze swoich najbliższych współpracowników. Kilka tygodni temu „Rzeczpospolita” ujawniła informację o współpracy amb. Stebelskiego ze służbami PRL.

To między innymi w tej sprawie oskarżano przed służbami, co prawda sojuszniczego państwa, własnego ministra spraw zagranicznych.

A teraz wątek poważny, odnoszący się do tytułu opublikowanego wczoraj w GW artykułu pana Marcina Wojciechowskiego („Komu służy Anna Fotyga?”) oraz zawartego w nim stwierdzenia „Kto ją przewerbował?”

Dwukrotnie, w 2002 i w 2005 roku byłam poddana specjalnej procedurze sprawdzającej i uzyskałam potwierdzenie dostępu do informacji niejawnej o klauzuli „ściśle tajne” włącznie z NATO i UZE. Nie potrafię już zliczyć ile razy składałam oświadczenia lustracyjne. Od 1999 roku pełniłam wysokie, podlegajce lustracji funkcje w państwie. Na stronach IPN opublikowana jest informacja o zarządzeniu Prezesa IPN potwierdzającym brak mojej współpracy ze służbami PRL. Fakt, że jest to jawne, świadczy, że nie byłam również współpracownikiem służb po 1989 roku. Powiem więcej, nikt nigdy nie próbował mnie werbować. Przypisuję to znanemu powszechnie „trudnemu charakterowi”.

Nie wiem jeszcze, czy zdecyduję się na podjęcie kroków prawnych. Nie jesten wystarczająco majętna na spory z „Gazetą Wyborczą”. Na razie ograniczę się do refleksji. To nam zarzucano agresję i działanie metodami insynuacji. Jak Państwo sądzicie, słusznie?

Anna Fotyga

http://www.pis.org.pl/article.php?id=19200


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: GW jako porodówka autorytetów moralnych
PostNapisane: 23 lis 2011, 08:44 
Offline
Moderator

Dołączył(a): 13 lip 2009, 09:25
Posty: 31303
Od tej strony lądu tradycyjnie i jak zawsze od ponad 20 lat nadciąga fala zdziczałego barbarzyństwa, ale za to wystrojonego w togi ponadprzeciętności, ba w togi hipernadprzeciętności.

Cóż tym razem nam maluczkim rzekną, abyśmy i my mogli nasycić się ponadludzką mądrością. A więc posłuchajmy tych gigantów barbarzyństwa, przepraszam, chodziło mi o gigantów postempu i przyzwoitości, tej bartoszewskiej przyzwoitości, oczywiście:


Budowniczowie Babilonu

Wszystko wskazuje na to, że jest coraz więcej pomysłów na to, jak Polskę doprowadzić do upadku. Oczywiście obecnie najmocniej nagłaśniane są toksyczne propozycje specjalistów od przewracania wszystkiego do góry nogami, zrzeszonych w Ruchu Palikota. Jak donoszą media, ta formacja polityczna pracuje teraz w pocie czoła nad ustawą legalizującą w Polsce sutenerstwo. W myśl nowych przepisów w domach publicznych pojawiłyby się kasy fiskalne, a córy Koryntu płaciłyby podatki tak jak inni usługodawcy. No cóż, jaka partia, takie pomysły. Nie dziwi nic. Zaskoczyć może natomiast to, że paskudne rojenia powstają również w głowach zwieńczonych wieloma laurami, nawet tymi noblowskimi. Oto bowiem Wisława Szymborska wraz z Lechem Wałęsą oraz z kilkunastoma różnego gatunku światowymi celebrytami podpisali się pod listem, w którym nawołuje się rządy całego globu, również Polski, do wprowadzenia lżejszych kar za posiadanie narkotyków. Oprócz noblistów list parafował m.in. były prezydent Aleksander Kwaśniewski. Przypomnijmy, że swego czasu dał się już poznać jako amator tradycyjnych środków odurzających. Najpierw trącając się kielichem m.in. z Lechem w czasach okrągłostołowych. A w czasach późniejszych po kilku głębszych wsiadając razu pewnego do samochodu przez bagażnik. Być może zdaje mu się, że gdyby tak coś zażył bezkarnie, to trafiłby do Księgi Guinnessa, tym razem wnikając nie przez bagażnik, ale dajmy na to przez dziurkę w zamku samochodowym.

Adam Białous

http://www.naszdziennik.pl/index.php?ty ... 23&id=main


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: GW jako porodówka autorytetów moralnych
PostNapisane: 02 lut 2012, 18:26 
Offline
Moderator

Dołączył(a): 13 lip 2009, 09:25
Posty: 31303
Autorytety się gimnastykują

Szanowni Państwo!
Ach, ileż przyjemności może człowiekowi dostarczyć obserwowanie gimnastyki konfidentów poprzebieranych za dziennikarzy, autorytetów moralnych i Salonu w związku z odczytaniem przez krakowskich ekspertów zapisów z kopii nagrań czarnych skrzynek. Tak miedzy nami mówiąc, nie wykluczam, że właściwe odczytanie nagrań umożliwiła krakowskim ekspertom trwająca aktualnie wojna na górze pomiędzy okupującymi nasz nieszczęśliwy kraj bezpieczniackimi watahami. Rozpoczęła się ona po zatrzymaniu generała Czempińskiego, który najwyraźniej postanowił pomścić zniewagę. W rezultacie nie tylko najważniejsze ministerstwa albo są w trakcie, albo oczekują kuracji przeczyszczającej, nie tylko pan pułkownik Przybył precyzyjnie się postrzelił, nie tylko zakotłowało się na szczytach prokuratury - ale i ekspertom udało się odczytać słowa do tej pory nieczytelne. Jeśli wojna między bezpieczniackimi watahami jeszcze trochę potrwa, to kto wie - może ekspertom uda się nawet odczytać odgłosy wybuchu bomby na pokładzie samolotu? Wszystko przed nami tym bardziej, że ewentualna obecność takiej bomby stanowiłaby kamyk znakomicie uzupełniający mozaikę, przedstawiająca historię prób przejęcia przez zainteresowane środowiska Aneksu do Raportu o rozwiązaniu Wojskowych Służb Informacyjnych.

Na razie okazało się, że z odczytanych głosów wynika, iż żaden z nich nie należał do generała Andrzeja Błasika, a zatem - nie ma żadnego dowodu, iż w momencie katastrofy, czy w ogóle kiedykolwiek wcześniej, znajdował się w kokpicie samolotu. Tymczasem, jak pamiętamy, na obecności nietrzeźwego generała Błasika w kokpicie, zarówno pani generalina Anodina, jak i komisja ministra Millera, który dzisiaj chowa się za murami omerty, zbudowała całą teorię tej katastrofy, którą następnie bezpieka, za pośrednictwem swoich konfidentów w mediach, środowisk autorytetów moralnych i Salonie, usiłowała podać do wierzenia jako obowiązującą. Więc teraz, kiedy okazało się, że nie ma żadnego dowodu na obecność generała Błasika w kokpicie, całe to towarzystwo jednym głosem deklamuje, że nie ma to żadnego znaczenia. Czy generał Błasik w kokpicie był i po pijanemu wygrażał pilotom pistoletem, a okrzykami: "ląduj dziadu!" wywierał na nich presję, czy też go nie było - przyczyną katastrofy był tak czy owak sławny "błąd pilota". Tak zostało zatwierdzone przez Rosjan, a jak pamiętamy, pan minister Sikorski wiedział to zanim jeszcze Rosjanie wydali swoje orzeczenie. Patrząc tedy, jak wszyscy uwijają się wokół wersji wydarzeń uzupełnionej i poprawionej widzimy wyraźnie, że cała ta banda realizuje zadanie wyznaczone przez tajniaków. Jedynie pan pułkownik Klich twardo trzyma się wersji podanej mu przez generalinę Anodinę i ustaleń, jakie poczynił podczas rozmowy z ministrem Klichem, kiedy uzgadniali, jak iść w zaparte. W ten sposób jeszcze raz potwierdziła się słuszność powiedzenia, że nie ma tego złego, co by na dobre nie wyszło. Gdyby bezpieczniackie watahy nie zaczęły wyrzynać się nawzajem w walce o lepszy dostęp do żerowiska, nie mielibyśmy okazji popatrzenia na gorączkową krzątaninę utytułowanej łobuzerii wokół nowej wersji kłamstwa smoleńskiego. A przecież - jak wspomniałem - krakowscy eksperci mogą odczytać jeszcze coś nowego, więc cała sytuacja też może się powtórzyć - kto wie, czy nie w jeszcze bardziej groteskowych formach i w stopniu jeszcze bardziej kompromitującym naszych Umiłowanych Przywódców?

Tymczasem, kiedy Umiłowani Przywódcy kombinowali, jakby tu wybrnąć z tej kłopotliwej sytuacji, gdy równolegle trwają obchody Dnia Judaizmu - z wizytą w Warszawie bawił izraelski wicepremier i minister spraw zagranicznych Awigdor Liberman, z zadaniem nakłonienia Polski, by przyłączyła się do sankcji wobec Iranu. Jest wysoce prawdopodobne, że nasi Umiłowani Przywódcy nie ośmielą się sprzeciwić żądaniu wicepremiera Libermana tym bardziej, ze okazało się, iż Izrael importuje z Polski kakao i w przeciwnym razie mogłoby to zagrozić polskim plantacjom kakaowców, co podkopałoby podstawy rozwoju wsi i rolnictwa, tak drogie Polskiemu Stronnictwu Ludowemu.
Szkoda jednak, że przy tej okazji polska opinia publiczna nie została poinformowana, na jakim właściwie etapie znajduje się rozpoczęta na początku ubiegłego roku operacja "odzyskiwania mienia żydowskiego w Europie Środkowej". Jak w swoim czasie wspomniał pan dr Szewach Weiss, chodzi o roszczenia wartości 60, a może nawet 65 miliardów dolarów. Czy pan wicepremier Pawlak uzależnił ewentualne poparcie przez Polskę sankcji przeciwko Iranowi od rezygnacji Izraela z jakichkolwiek roszczeń majątkowych wobec Polski? Brak jakiejkolwiek informacji w tej sprawie może oznaczać, że nie tylko się nie ośmielił, ale również - że jeszcze podczas ubiegłorocznej wizyty rządu premiera Tuska w Izraelu uradzono coś, o czym nasi Umiłowani Przywódcy boją się nam powiedzieć.

Stanisław Michalkiewicz

http://www.radiomaryja.pl/audycje.php?id=29126


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: GW jako porodówka autorytetów moralnych
PostNapisane: 22 lut 2012, 18:48 
Offline
Moderator

Dołączył(a): 13 lip 2009, 09:25
Posty: 31303
Coraz wyraziściej maluje się nam postać kolejnego autorytetu moralnego:
Choć sama woli być "zimną suką" niż Matką Polką" to jednak jej autorytet nie został aborcyjnie wyskrobany, a narodził się:


http://www.plotek.pl/plotek/1,78649,110 ... e_byc.html

Tu coś innego dla odmiany. Wszak autorytet ma nam Polakom wiele do przekazania:

TV show

..Maria Czubaszek: Nie kocham Polski

Maria Czubaszek mogła się narazić Polakom. Jej odważna wypowiedź może spotkać się z oporem narodu, a może nawet samego Jarosława Kaczyńskiego, który czuje się największym patriotą a gdzie jest on tam jest Polska właśnie.

Czubaszek wyznała w programie "Kuba Wojewódzki Show", że nie kocha Polski! Czuje się warszawianką i kocha to miasto, a reszta kraju już jej zbytnio nie interesuje. Przyznała też, że za nasz kraj nie oddałaby życia.

http://www.plotek.pl/plotek/1,111485,95 ... olski.html

Czubaszek DWA RAZY USUNĘŁA CIĄŻĘ. "Boże, jak to cudownie, że ja to zrobiłam"

http://www.plotek.pl/plotek/1,78649,110 ... wnie_.html

Aż chce się żyć w towarzystwie takich wspaniałych ludzi.


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: GW jako porodówka autorytetów moralnych
PostNapisane: 22 lut 2012, 20:15 
Offline
Moderator

Dołączył(a): 13 lip 2009, 12:02
Posty: 37605
Aerolit napisał(a):
Czubaszek wyznała w programie "Kuba Wojewódzki Show", że nie kocha Polski! Czuje się warszawianką i kocha to miasto, a reszta kraju już jej zbytnio nie interesuje. Przyznała też, że za nasz kraj nie oddałaby życia.

Feliks Koneczny w swej książce "Cywilizacja żydowska" wyraźnie podkreślił, że żydzi nie potrafią pojąć miłości ojczyzny, za to bardzo mocno jest u nich rozwinięty patriotyzm lokalny, miłość do miejsca zamieszkania. Ten patriotyzm lokalny jest dziś w Polsce bardzo mocno promowany, natomiast miłość do Polski jest medialnie z rozmysłem lekceważona lub nawet wyśmiewana. Cel tych poczynań jest oczywisty - zamordowanie Narodu Polskiego.


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: GW jako porodówka autorytetów moralnych
PostNapisane: 31 mar 2012, 10:14 
Offline
Moderator

Dołączył(a): 13 lip 2009, 09:25
Posty: 31303
"wyborcza" wykłada patriotyzm

W trakcie orędzia wygłoszonego w polskim parlamencie przez R. Sikorskiego do decydentów brukselskich (powszechnie wiadomo, że Tusk stara się o fotel szefa KE, więc co chwilę podkreśla - osobiście, bądź przy pomocy swych podwładnych - lojalność wobec tych, którzy mogą go ów szefem obrać) ponoć padły zdania:

"Chcesz coś zrobić dla wiarygodności, ba, suwerenności Polski, to popieraj dalsze reformowanie finansów państwa. Podnieś rękę za reformami emerytalnymi rządu. A jeśli nie podniesiesz, to odłóż na bok slogany o suwerenności"

Na powyższe z zachwytem zareagowała gazeta, której wszystko jedno, tytułując tyrady RadSika "wykładem na temat patriotyzmu i suwerenności w XXI w."

R. Sikorski to polityczne alter ego C. Michalskiego. Człowiek pozbawiony tzw. kręgosłupa, wierności wartościom. By odkupić błędy młodości i - pisząc brutalnie - utrzymać się przy korycie, potrafił nie tylko zakreślić w sposób ostentacyjny "grubą kreskę" (z retoryki o Nordstreamie jako nowym układzie z Locarno/Rapallo przeszedł truchtem do enuncjacji na temat przywódczej, nadrzędnej roli Berlina wobec innych europejskich stolic); zadeklarował z chęcią pełną dyspozycyjność w ramach "antymoherowej" krucjaty prowadzonej przez Nadredaktora przez ostatnie niemal ćwierćwiecze. Warto przypomnieć, Tusk - przy pomocy oczywistych sił - sprytnie sprowadził wszelkie ruchy patriotyczne, odwołujące się do najlepszych tradycji II RP, w tym realne elity (środowiska wierne tradycyjnym, uniwersalnym ideałom, brzydzące się - mimo ciągłych, wieloletnich szykan - wysługiwaniem się moskiewskim ekspozyturom) do "moherów", osób zakompleksionych, wstecznych, zabobonnych, ciemnych. Ohydna, celowa manipulacja, konkretny zabieg mający na celu dyskryminację, mało podatnych na czerskie dzieło resocjalizacji, społeczności.

Reakcja "Gazowni", która wychwala dziś "dawnego zatwardziałego antykomunistę" (czytaj - zgodnie z obowiązującym w okolicach Czerskiej slangiem - "faszystę") RadSika pod niebiosa (, w które oczywiście - zgodnie z wskazaniem swych dziadów/pradziadów - raczej nie wierzy), nie dziwi. Należy jednak odnotować pewną, raczej niespotykaną dotychczas, dosłowność. Nadredaktor chwilami zaczyna grać - chwała mu za to - w otwarte karty. Obecnie nie tylko sprzeciw wobec "jednoczącej się" (pod dyktando Paryża i Berlina) Europy jest wyrazem nacjonalizmu, nierozumieniem żywotnych interesów RP (oczywiście tej "trzeciej"), których popieranie zwą dziś nowoczesnym patriotyzmem; jest nim również sam sprzeciw wobec pomysłów rządu ws. reformy systemu emerytalnego. Dlaczego? Bo tak.

Pamiętaj przechodniu, nie popierasz wydłużenia wieku emerytalnego dla swojej matki, żony, córki o 7 lat - dostajesz z automatu bilet do "oślej ławki zarezerwowanej dla faszystów, ksenofobów, moherów. Tyle ma do powiedzenia na dziś Polakom Czerska.

Jak musi być paskudnie z naszymi finansami, (nie mówiąc o moralach szefa obecnego rządu) skoro posuwają się do takich bezczelnych, aroganckich kroków. A może należy traktować to w kategoriach sprawiedliwości dziejowej, jak na Węgrzech, kiedy szczerość F. Gyurcsány'ego zakończyła okres kpin z własnego narodu, jego upodlenia przez bandę kłamców i złodziei?

http://chinaski.salon24.pl/403790,wybor ... patriotyzm


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: GW jako porodówka autorytetów moralnych
PostNapisane: 03 kwi 2012, 19:52 
Offline
Moderator

Dołączył(a): 13 lip 2009, 09:25
Posty: 31303
Królowa z górnej półki

Nie tak dawno facet, który, niczym nie sprowokowany łaził po mieście z transparentem „Pierdolę, nie rodzę” (prawdę mówił, jego pisaniny nie sposób określić innym słowem, a, co do rodzenia, też prawda, chyba, że coś ukrywał. Tak oto raz w życiu prawdę powiedział- co z tego, że niechcący?) ogłosił coś równie śmiesznego, oto zawiązało się ( czy może raczej: ukonstytuowało się, brzmi lepiej , a i tradycja też odpowiednia) towarzystwo dziennikarzy z górnej półki, rozpoznające się chyba po zapachu, bo sugestie, że po czymś innym podpadają pod paragraf o szerzeniu nienawiści rasowej. Wśród górnopółkowiczów znajdujemy nazwisko pani Torańskiej. Znajdujemy jak najbardziej zasłużenie, bo numer, jaki zrobiła do spółki z Lizem A. Bielanowi, zasługuje na umieszczenie już nie tylko na najwyższej półce, ale wręcz w pawlaczu. Umieszczenie, a następnie zabicie pawlacza deskami, lub sztabami i uszczelnienie silikonem, żeby smród po mieszkaniu sie nie rozszedł.

No, tu specjalnego zaskoczenia nie ma , bo reputacja obojga jest szeroko znana i nie trzeba być Sherlockiem Holmsem, by przewidzieć, że zadawanie się z nimi do niczego dobrego nie prowadzi, o czy zresztą Bielan doskonale wiedział, a jeśli nie wiedział, to hellooooo, Houston, mamy problem! No, w każdym razie teraz już wie, więc choć taka korzyść, że jest mądrzejszy. Nauka droższa pieniędzy, jak by powiedział Pawlak, znaczy, ten z filmu, nie z rządu. Ten bowiem, woli pieniądze, jak wszystko wskazuje.

Natomiast rozrzewnia linia obrony przyjęta przez Liza. Rozrzewnia, bo budzi wspomnianie z lat młodości, a każdy przecież lubi wspominać czasy, gdy był piękny i młody. Dzięki więc za to, choć zapewne przyjemność niezamierzona i przypomnienie dokonane z pełną powaga i napuszeniem. Linia znana jest od dzisięcioleci z Wyborczej- „na autoryteta”, oraz „pomyślenie jest zbrodniom”, to akurat z Bolka Wałęsy. Jak trzeba było przekazać głupolom, czyli Polakom, jakąś prawde objawioną, to robił to tzw., Autorytet”, wsparty innym Autorytetem, tak, jakby dodawali sobie nawzajem otuchy (i autorytetu właśnie) poprzez pocieractwo. W taki sposób, by daleko nie szukać, na przykład Frasyniuk , kierowca autobusu po zawodówce, ogłosił się niedawno intelektualistą. Zapewne często siedział przy stole, niekiedy ocierając się rękawem, obok intelektualistów, którzy w pewnym momencie potrzebowali robotnika na sztandarze, identycznie zresztą, jak wcześniej inteligenckie WZZty potrzebowały robotników Wałęsy i Walentynowicz.

Już wtedy, a wtedy jeszcze czytałem Wyborczą, która była „naszą” gazetą całej opozycji ( pamięta to ktoś jeszcze? Hi,hi, ale był człowiek głupi), pamiętam teksty, typu- oto wywiad z reżyserem X, o którym biskup Y powiedział, że jest wybitnym reżyserem , oraz artykuł redaktora Z, o którym gazeta „Głos Ć” napisała niedawno pochlebny artykuł, a fundacja „ Pecunia non olet” przyznała stypendium. To był jazda obowiązkowa- jak domino, autorytet mianowany na autorytet przez inny autorytet. Znaczy, ma rację! Nie tylko ma rację, ale wrecz pomyślenie, że nie ma, jest „zbrodniom”, buractwem, oszołomstwem i antysemityzmem, to ostatnie, jak już nic innego nie działa. Jak odwód pancerny ukryty za wzgórzem, jak syberyskie dywizje pod Moskwą. Nie ma co odpowiedzieć, znaczy antysemita, z takim nie będziemy gadać. Przypomina się Miss Elegancji, Szczuka, która obśmiewała niepełnosprawną dziewczynkę w TVN, za co TVN zapłacił karę, w odpowiedzi usłyszeliśmy, to znaczy nie bezpośrednio, tylko przypadkiem, bo wywiadu był w zagranicznych mediach, że to dlatego, że Polacy nienawidzą Żydów i stąd ta kara. To też trochę tak, jak wywiady Michnika , który co innego mówił za granicą, a co innego było potem w polskim tłumaczeniu. Co ciekawe, nie tyle skracał, co raczej dodawał przychylne Polsce rzeczy, których w oryginale nie było. No, cóż, Arafat też co innego mówił po arabsku, dla miejscowych, a co innego po angielsku, dla Zachodu. Po co zmieniać coś, co działa?

No, ale do czego zmierzam, bo jak zwykle mnie dryfuje. Oto słyszymy tłumaczenie, że Torańska jest „gwiazdą wywiadu”, w związku z czym „pomyślenie jest zbrodniom”, moja ulubiona fraza, jak to jednak nawet Bolek Wałęsa może się do czegoś przydać! Gwiadzą wywiadu może i jest , tego nie jesteśmy w stanie sporawdzić, dopóki się nie włamiemy do zbioru zastrzeżonego IPN, pytanie , jakiego i czy polski kontrwywiad jest tego świadom i podejmuje stosowne przeciwdziałnia. Czy status gwiazdy wywiadu daje też immunitet na wykroczenia drogowe i oszustwa podatkowe? Bo, na przykład, wykształcenie filozoficzne, jak świadczą przykłady, a konkretnie jeden przykład, Palikota, jak najbardziej zwalnia od obowiązku zeznawania prawdy w PITach, jeśli przy tym do zeznania jest dołączona legitymacja PO. Tak, tak oczywiście wiem, żadne PO, a gdzieżby tam! Zupełnie niezależna partia i to nawet opozycyjna. No, ale zostawiam to, bo też lubię sie pośmiać, ale są granice hipokryzji i surrealizmu.

Oto email Bielana do Królowej Wywiadu.

„Od:Adam Bielan

Temat: Oświadczenie
Data:21 marca 2012 20:03:30 CET

Do:Torańska Teresa

Pani Redaktor,

Ponad rok temu rozmawialiśmy dwukrotnie w celu uzupełnienia Pani materiału do książki o katastrofie smoleńskiej. Był to wyłączny cel naszych spotkań.

Nigdy nie zgodziłem się na udzielenie Pani wywiadu prasowego, o czym w ostatnich tygodniach przypominałem Pani wiele razy.

Tym samym, jestem zaskoczony informacją, że po upływie kilkunastu miesięcy zamierza Pani opublikować w prasie, w formie wywiadu, strzępy z wielogodzinnej rozmowy, pozbawione kontekstu, zupełnie nie oddające charakteru moich wypowiedzi.

Jeżeli Pani zamiarem nie jest naruszenie mojego dobrego imienia, proszę uszanować moją decyzję. Nie wyraziłem i nie wyrażam zgody na tego rodzaju publikacje.

Z wyrazami szacunku

Adam Bielan”
Jeśli owa Królowa Przedmieścia, to znaczy, tfu, co ja godom, co ja godom, Królowa Wywiadu, a konkretnie jednego sprzed ćwierćwiecza, jest z tej górnej półki, to ja boję się myśleć, co możemy znaleźć na półkach niższych. Te , to od razu powinien zamykać dzielnicowy na 48 godzin, do wyjaśnienia.

http://seawolf.salon24.pl/405010,krolowa-z-gornej-polki


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: GW jako porodówka autorytetów moralnych
PostNapisane: 07 kwi 2012, 14:15 
Offline
Moderator

Dołączył(a): 13 lip 2009, 09:25
Posty: 31303
Mędrcy.

Im bliżej do kolejnej rocznicy 10 Kwietnia, tym aktywniejszy jest przemysł pogardy i ich pacynki. Ot, jak dzisiaj, bez zaskoczenia ( tylko patrzeć, jak Hołdys, Niesiołowski, Kuczyński i Wołek coś powiedzą) widzę, znowu wyciągnięto i otrzepano z kurzu i pajęczyn Bolka Wałęsę, by trochę popluł na zmarłego Prezydenta i przy okazji się nieco pokompromitował. Co tu komentować? Szkoda śliny, w zasadzie, ile razy można pisać o sbeckim kapusiu. Aż mi żal jego obrońców, za każdym razem, gdy go widzą na ekranie, musi im się wyrywać z piersi jęk- „Nieeeee, znowu?????” Nie mają lekko, dużo łatwiej byłoby bronić Wałęsy, gdyby nie to, że najstraszniejszym jego wrogiem jest on sam, pracowicie obsikujący swój własny wizerunek i robiący ze swoich obrońców kretynów. Jest to jakaś zagadkowa sprawa, on po prostu musi. Albo jest to jakiś przymus wewnętrzy, absolutny zanik poczucia obciachu, albo przymus najzupełniej dosłowny, zewnętrzny. Ktoś go wyjmuje z pokrowca, podstawia mikrofon i wydaje rozkaz: „Mów, bo, jak nie, to wiesz....!”. Przy tej okazji tępy buc prowokuje ataki na siebie, bo, jakby siedział cicho, to by wszyscy by go w końcu zostawili z wielką ulgą z obu stron, przeciwników i służbowych obrońców. Bo co to za przyjemność zajmować się czymś takim?

Trzeba by w końcu zainicjować akcję zmiany nazwy lotniska w Rębiechowie, bo ile razy lecę i widzę na ścianie wielki podpis przygłupa i kapusia, robi mi się gorzko w ustach. Jak już ktoś koniecznie chce utrzymywać fikcję „symbolu i słynnego Polaka”, to im mniej o tym mówimy, tym, dla tego symbolu lepiej. Bo my, pracujący za granicą i stykający się z ludźmi, którzy z uprzejmości pytają we czasie kolacji, jak już omówimy temat pogody w Polsce, a jak tam mister Waleza, mamy już trochę dosyć tłumaczenia zawiłości i różnic między tajną policją, a KGB, w wyniku czego w końcu w skrócie myślowym wychodzi wersja przyswajalna dla ludzi za granicą. Do tej pory wszyscy wiedzieli, że był idiotą, teraz dodatkowo się dowiadują, że pracował dla KGB. I po co mu to? Lepiej siedzieć cicho i udawać misia z Zakopanego, pozując w ogródku do zdjęć za parę groszy.

No, ale naprawdę dosyć o nim, bo mam niesmak. Tak jakby następna postać pozostawiała niesmak mniejszy. Hmmm. Pan Prezydent Komorowski, oby żył wiecznie w dobrym zdrowiu (bo w przeciwnym razie władzę nad żyrandolem obejmuje Ewa Kopacz, brrrr! To zapewne był pomysł BORu, zrobić Ewę Kopacz marszałkiem, żeby cały naród szczerze dbał o Komorowskiego, a w razie potrzeby zasłaniał przed kulami i lęcącymi twardymi przedmiotami własnym ciałem, prawdziwie szatański, ale i genialny plan, trzeba przyznać).Otóż Pan Prezydent dał głos w sprawie edukacji.

Bronisław Komorowski uważa, że dotychczasowy system nauki historii w szkołach był bardzo zły i wymaga zmiany. Pełna zgoda, Panie Prezydencie, liczne występy medialne i wypowiedzi Pana Prezydenta są niezbitym dowodem, że tak jest w istocie. Prezydent zapewniał, że wiedza historyczne jest potrzebna, ale „zadaniem numer jeden jest uczynienie z ucznia polskiej szkoły mocnego konkurenta na rynku pracy”. Co ciekawe, nie jest p. Komorowski jedynym, którzy tak twierdzi. Gubernator Hans Frank uważał dokładnie tak samo. Frank uważał, ze wystarczy Polakom umiejętność liczenia do 500, o ile mnie pamięć nie myli. Nie wiem, co na ten temat uważa Pan Komorowski, do ilu powinno się umieć liczyć w nowoczesnej Polsce, by być mocnym konkurentem na rynku pracy konserwatorów powierzchni płaskich i podcieraczy zadów bogatych emerytów w Niemczech, czy UK, ani też do ilu potrafi liczyć sam Pan Prezydent, podejrzewam, sądząc z poprzednich wypowiedzi, nieprzesadnie przekracza limit sugerowany przez Hansa Franka. A jeśli plotki o postępujących spustoszeniach w Panu Prezydencie są prawdziwe, to ta liczba jeszcze dodatkowo się zmniejsza w trakcie czytania tego felietonu. No, ale nie będę drążyć tego tematu, żeby nie podpaść pod paragraf, co gorsza, nie wiadomo, który- o szkalowaniu, lub ujawnianiu tajemnicy państwowej.

Planowanym przez Ministerstwo Edukacji Narodowej zmianom w nauczaniu historii w szkołach ponadgimnazjalnych sprzeciwiają się m.in. PiS i Solidarna Polska. Prezes PiS Jarosław Kaczyński przekonywał przed kilkoma dniami, że ograniczenie nauczania historii to zabieg postkolonialny, który ma uczynić z Polaków zasób siły roboczej dla Zachodu. Nietrudno zauważyć, że tak jest, naród bez świadomości i znajomości własnej historii nie różni się zbytnio od stada bydła, którym można dowolnie manipulować, strzyc, doić, a jak zdechnie, zrobić mydło, jak pisał proroczo Szpotański. Skąd on wiedział o Tusku?????


Jak stwierdził Pan Prezydent: „Dzisiejszy system nauczania historii nie był najlepszy, powtarzanie po wielokroć tego samego programu, gdzie na końcu okazywało się, że ze względu na opóźnienia?(...) wiele wątków historycznych nigdy nie docierało do uczniów, wymaga zmiany (…)”


„Zdaje się, że niedawna wpadka jednego z ważniejszych polityków, parlamentarzystów, który zdradził - delikatnie mówiąc - brak wiedzy historycznej, powinna być przestrogą dla wszystkich, którzy uważają, że obecny system można zachować”- uważa Komorowski.

W ostatnich dniach głośno było o wpadce posła SLD Dariusza Jońskiego, który - zagadnięty na sejmowym korytarzu przez TVN24 - powiedział, że stan wojenny ogłoszono w 1989 roku, a jako datę wybuchu Powstania Warszawskiego podał 1988 rok. Oczywiście, może się pan poseł spieszył do toalety, a nacisk na pęcherz, czy zwieracz nigdy nie sprzyja skupieniu, albo akurat patrzył na „ministrę”
sportu i się rozmarzył, nie taki głupoty faceci wygadują w takim stanie, bo krew odpływa z mózgu w inne rejony, ale jednak są granice obciachu.

Zgadzam się z Panem Prezydentem (łomatko, to się tu dawno nie zdarzyło i chyba nieprędko znowu nastąpi) z tą wpadką ważniejszych polityków, choć może niekoniecznie akurat obecny Pan Prezydent powinien komukolwiek wypominać takie rzeczy, bo jego własne („delikatnie mówiąc”- cytat) kompromitacje i wpadki niedługo będzie można wydawać w formie książkowej w kilku tomach w twardej oprawie, jako „dzieła zebrane”. Obśmiewane rzekome wpadki Prezydenta Lecha Kaczyńskiego z całej kadencji zostały zdeklasowane o trzy długości przez B. Komorowskiego jeszcze przed objęciem przez niego urzędu, a przecież po ceremonii nie zaprzestał twórczości, a wręcz przeciwnie, jakby mu druga para nóg urosła, bo już się nie musiał tłumaczyć szefom kampanii.

http://seawolf.salon24.pl/406163,medrcy


Góra
 Zobacz profil  
 
Wyświetl posty nie starsze niż:  Sortuj wg  
Utwórz nowy wątek Odpowiedz w wątku  [ Posty: 86 ]  Przejdź na stronę 1, 2, 3, 4, 5, 6  Następna strona

Wszystkie czasy w strefie UTC + 1


Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zalogowanych użytkowników i 16 gości


Nie możesz rozpoczynać nowych wątków
Nie możesz odpowiadać w wątkach
Nie możesz edytować swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz dodawać załączników

Szukaj:
Skocz do:  
 cron
Powered by phpBB © 2000, 2002, 2005, 2007 phpBB Group
Przyjazne użytkownikom polskie wsparcie phpBB3 - phpBB3.PL
Nasi przyjaciele: Strony Patriotyczne
Linki pozycjonujące: Fenster aus Polen / Schüco Fenster / Drutex Fenster / Fenster Preise / Haustüren /