Polskie-Forum.pl | Polskie Forum Dyskusyjne | Niezależne Forum Dyskusyjne | Niezależne opionie polityczne | aktywność obywatelska | wolna dyskusja | wybory prezydenckie • Zobacz wątek - Przestrzeń absurdu

Polskie-Forum.pl


Wolne i niezależne forum dyskusyjne / opinie polityczne / aktywność obywatelska / patriotyzm / Polska / wolna dyskusja


Wszystkie czasy w strefie UTC + 1




Utwórz nowy wątek Odpowiedz w wątku  [ Posty: 457 ]  Przejdź na stronę Poprzednia strona  1 ... 26, 27, 28, 29, 30, 31  Następna strona
Autor Wiadomość
 Tytuł: Re: Przestrzeń absurdu
PostNapisane: 10 lut 2016, 10:29 
Offline
Czołowy Publicysta

Dołączył(a): 14 lip 2009, 13:38
Posty: 2570
Mądry krok do przodu naszego rządu.... i hektolitry wściekłości i głuPOty...oPOzycji...gdyby nie wygrane wybory,społeczeństwo być moze nigdy by się nie dowiedziało jak głupi i sprzedajni ludzie nim rządzili...i to z ich wyboru...na szczęscie czerwona kartka zmieniła bieg historii :)


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Przestrzeń absurdu
PostNapisane: 12 lut 2016, 16:28 
Offline
Moderator
Avatar użytkownika

Dołączył(a): 21 lip 2009, 10:40
Posty: 7507
Lokalizacja: Podlasie
Drżyjcie mieszkańcy wsi i miasteczek. Modernizacja już po Was idzie!

Obrazek

Utyskiwanie na „to społeczeństwo”, które pokazało pupilom salonu czerwoną kartkę, przechodzi na wyższy poziom. Mądre głowy zaczęły kombinować, co zrobić, aby w przyszłości taka sytuacja już nigdy się nie powtórzyła. Jednym z efektów tego intelektualnego nadęcia są propozycje przedstawione przez Janusza Majcherka na łamach „Gazety Wyborczej”.

Główny postulat Majcherka można streścić – pozwalając sobie na pewną trywializację – w następujący sposób: wieś zaorać, a ludzi tam mieszkających przeprowadzić do miasta. Publicysta „Wyborczej” mówi bowiem wprost: „Polska modernizacja musi w swej istotnej części wyrazić się przez urbanizację, której bezpośrednim skutkiem byłby spadek niemożliwego do utrzymania w nowoczesnym świecie odsetka ludności wiejskiej”.

Czym ludność wiejska, a także (jak wynika z dalszej lektury artykułu „Zmodernizować modernizację”) ludność małomiasteczkowa, naraziła się Majcherkowi? Odpowiedź nie zaskakuje: głosowała na PiS! „Owe zaskorupiałe i skostniałe w swym archaicznym tradycjonalizmie polskie Gemeinschaften (wspólnoty) to właśnie społeczna baza PiS i wszelkich ruchów antymodernizacyjnych” – pisze Majcherek.

Nie wolno jednak tej konstatacji postrzegać jedynie w kategoriach praktyki politycznej i widzieć w niej prosty przepis na „odbicie” Polski z rąk Jarosława Kaczyńskiego et consortes. Gra toczy się bowiem o stawkę o wiele ważniejszą.

Z pewnym zdziwieniem można odnieść się do obrazu polskiej wsi, na który powołuje się Majcherek. Autor, by jeszcze bardziej wzmocnić efekt strachu przed „wsiowymi i małomiasteczkowymi”, wspiera się opisem zawartym w opublikowanej w „Magazynie Świątecznym” rozmowie z Marcinem Królem.

„Na wsi, gdzie mieszkam, ludzi nic nie obchodzą polska demokracja i życie publiczne. Głosowali na Dudę, bo przystojny. Oni niczego od polityki nie oczekują. Wyborczą kupują w kiosku trzy osoby: weterynarz, dyrektor szkoły i ja. Nikt inny żadnej innej gazety nie kupuje. Takich ludzi jest tam od 30 do 50 proc. i tak samo jest średnio w całym kraju. A my się nie zajmujemy tymi, którzy nie głosują” – podkreśla Król.

I wszystko jasne! Te straszne „wioskowe” ludzie nie czytają „Wyborczej”! Oczywistym efektem tej „gazetofobii” jest sięgające dna wyrobienie polityczne! Nurzający się w „mającym polityczne skutki zacofaniu mentalno-cywilizacyjnym” są hamulcowymi dla procesów modernizacyjnych. Ich wina jest tym większa, iż nie bacząc na rwących włosy z głowy i załamujących nad „tym krajem” ręce intelektualistów, żyją sobie dalej „w takich przednowoczesnych, zamkniętych wspólnotach wiejskich i małomiasteczkowych konserwujących rozmaite formy kulturowego, obyczajowego i mentalnego zacofania”. Na nic zdają się pojękiwania „mądrych głów”, jak wynika bowiem ze spisu ludności przeprowadzonego w roku 2011 – odsetek ludności mieszkającej na wsi rośnie. Oczywiście trudno nie dostrzec zmian jakim podlega polska wieś, mają one charakter zarówno demograficzny, ekonomiczny i kulturowy. Dla przykładu wspomniany wzrost liczby ludności wiejskiej – jak podkreśla GUS – spowodowany był w dużej mierze migracjami z dużych ośrodków miejskich na obrzeża miast, należące już do terenów administracyjnie wyodrębnionych jako obszary wiejskie. A zatem „nowi wioskowi” w dużej mierze to, „mieszczuchy” przedkładający podmiejską spokój i ciszę nad wypełniający centrum zgiełk. Nie trudno przewidzieć ich reakcji na proponowaną przez Majcherka masową urbanizację.

Samoorganizacja tak, ale po naszemu!

Jacek Kuroń, guru współczesnych lewicowców, wielokrotnie namawiał do zmasowanej samoorganizacji. Jego słynne „nie palcie komitetów, zakładajcie własne” stanowiło dla wielu niepodważalne modus operandi. Wszystko jednak było proste i klarowne do czasu, gdy okazało się, iż konserwatywna część społeczeństwa przelicytowała lewaków w dziele samoorganizacji. Trudno wymienić wielość inicjatyw i grup wciąż pojawiających się na tzw. prawej stronie. Nawet jeśli wiele z nich posiada charakter mgławicowy, to bez wątpienia ich powstawanie świadczy o ruchliwości intelektualnej i organizatorskiej wyśmiewanych przez salon „moherów”. Po raz kolejny otrzymaliśmy dowód, że zawarte w książce Orwella prawo stanowiące, iż „wszystkie zwierzęta są równe, ale niektóre są równiejsze” jest niczym Lenin wiecznie żywe. Można odnieść wrażenie, że także autor „Zmodernizować modernizację” zdaje się nim kierować. W swoich rozważanych nie znajduje bowiem żadnych słów uznania dla inicjatyw rodzących się na wsiach i w małych miasteczkach. Zdaje się uważać, że z tych strasznych miejsc nic dobrego przyjść po prostu nie może i basta! Żadne wspólnoty budowane przy parafiach, czy ochotnicze straże pożarne oraz koła gospodyń, a także małomiasteczkowe ośrodki kultury powstające przy bibliotekach na uwagę Majcherka nie zasłużyły.

Miasto rządzi!

W centrum zainteresowania publicysty pozostaje bowiem miasto i bijący od niego blask modernizacji. Jednak, by impuls unowocześnienia mógł popłynąć, konieczne jest uznanie priorytetowego znaczenia organizmu miejskiego oraz jego prymatu nad innymi formami ludzkiej koegzystencji. O to apelowali cytowani przez Majcherka, Michał Boni oraz Leszek Balcerowicz.

„Wśród polityków rządzącej w minionych latach Platformy Obywatelskiej ujawniała się czasami świadomość koniecznej dezagraryzacji i urbanizacji kraju. Pisał o tym w swoich opracowaniach i projektach modernizacyjnych Michał Boni. Zwracał na to uwagę także Leszek Balcerowicz sugerujący koncentrację państwowego wysiłku inwestycyjno-infrastrukturalnego w dużych ośrodkach miejskich jako potencjalnych centrach innowacyjności i rozwoju gospodarczego” – pisze Majcherek. Efekty tego metropolitalnego modelu rozwoju widać nad Wisłą aż nadto wyraźnie. Opisuje je chyba najwłaściwiej słowo – „pustynnienie”. Znikające z krajobrazu małych miasteczek poczty, kina, biblioteki, szkoły etc. mogą tam już nigdy nie powrócić. W ślad za nimi ruszają bowiem mieszkańcy, którym wybudowano autostrady chyba tylko po to, aby mogli ze swej „małej ojczyzny” wyjechać, czasem bardzo daleko…

Zaplute karły antymodernizacji

Autor nie łudzi się, że droga ku „modernizacji” będzie usłana różami. Stoją wszak na niej nie tylko wspomniani już „małomiasteczkowi z wioskowymi”, ale również kupujący ich przychylność politycy oraz choć trudno w to uwierzyć… struktury europejskie.

„Organizowana i finansowana przez Unię Europejską polityka subsydiów, dopłat bezpośrednich, rent strukturalnych i innych form utrzymywania ludności wiejskiej w jej tradycyjnym środowisku utrwalała nie tylko archaiczne stosunki agrarne, strukturę własności i metody produkcji, ale także wzory kultury” – czytamy w artykule. Widać wyraźnie, że antymodernizacyjny spisek sięga bardzo wysoko, gdzie dostrzec go mogą tylko wybitne umysły.

W artykule nie zabrakło również popularnego w niektórych środowiskach argumentu „ad islamum”. Cóż ono oznacza? Otóż upraszczając sprawę, jest to sugerowanie, że jeśli Polska nie wejdzie na drogę modernizacji a la Majcherek grozi to zainstalowaniem w kraju porządków wzorowanych na ortodoksyjnym islamie.

Jak zauważa publicysta „GW” „problem w tym, że dla obecnego obozu władzy owe tradycyjne wspólnoty - Gemeinschaften (choć oni takim niemieckim słowem nigdy by ich nie nazwali) – są ostoją polskości, a społeczeństwo zamknięte to w ich rozumieniu podstawa narodowej spójności. To lokalny wariant tej samej doktryny, która w innych regionach świata forsuje ortodoksyjny islam jako receptę na wszelkie bolączki, szariat jako podstawę społecznego ładu, a kalifat jako ideał państwa”. Prawda, że proste?

Bez wątpienia na naszych oczach toczy się walka o przyszły kształt Polski. Scenariuszy, według których mogą się nasze losy potoczyć, jest z pewnością wiele. Jednym z nich jest forsowana i promowana na wielu salonach miejska przebudowa. Ukrywa ona jednak prawdziwe ambicje jej twórców. Sięgają one zdecydowanie wyżej, ku duszy ludzkiej. Nie ma w tych słowach ani odrobiny przesady.

Konsekwencją przetasowania zmierzającego w kierunku powstania – na gruzach dotychczasowo istniejących – nowych wspólnot, może okazać się wypracowanie nowych zasad regulujących międzyludzkie relacje. Rewolucjoniści takiej okazji z pewnością nie zmarnują. Będą walczyć, aby wykuwanie się „nowego” odbywało się pod ich auspicjami.

Łukasz Karpiel

http://www.pch24.pl/drzyjcie-mieszkancy ... 179,i.html

_________________
"W ciągu całego naszego życia widziałem w naszym kraju tylko dwie partie. Partię polską i antypolską, ludzi godnych i ludzi bez sumienia, tych którzy pragnęli Ojczyzny wolnej i niepodległej, i tych, którzy woleli upadlające obce panowanie."


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Przestrzeń absurdu
PostNapisane: 24 mar 2016, 08:55 
Offline
Moderator

Dołączył(a): 13 lip 2009, 12:02
Posty: 37605
http://xportal.pl/?p=24823

Piękny przykład żydowskiego kołobłędu dał Palikot. I kto go pobije? Szczuka? Petru? Pitera? Który lewacki zbrodniarz wykreuje podobny absurd?

Kopia artykułu:

Polska: „Nacjonaliści z ISIS”
on 23 marca 2016 01:03 / Brak komentarzy

Ataki bombowe w Brukseli, jak zwykle tego rodzaju wydarzenia, wywołały zalew komentarzy autorstwa tzw. osób publicznych. Na jeden z najbardziej groteskowych zdobył się Janusz Palikot, który obwieścił: Nacjonaliści z ISIS i narodowcy w Europie wspólnymi rękami chcą zniszczyć nasz świat!
Podczas swego sezonowego posłowania na Sejm Palikot zdążył wytropić nacjonalizm, a nawet faszyzm, nie tylko w PiS, ale również w Platformie Obywatelskiej.
Źródło: kresy.pl

Komentarz Redakcji: W jednym Palikot – czego by tam nie palił – się nie myli: nacjonaliści z Europy rzeczywiście chcą zniszczyć jego świat, którego kosmopolityczni dżihadyści z ISIS są wytworem i psem łańcuchowym. I trzymamy kciuki, żeby im się udało. (A.D.)

Obrazek


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Przestrzeń absurdu
PostNapisane: 25 mar 2016, 09:45 
Offline
Moderator
Avatar użytkownika

Dołączył(a): 21 lip 2009, 10:40
Posty: 7507
Lokalizacja: Podlasie
„Zabiłbym wszystkich Polaków” – grozi niemiecki biznesmen, a policja zajmuje się… Polką, która nagłośniła sprawę.
Gdzie my żyjemy?


W internecie pojawiło się nagranie wypowiedzi Hansa Guntera G. z ukrytej kamery. Naśladuje on głos rozstrzeliwania, mówiąc o ustawianiu Polaków pod ścianą.



Mówi:

Chcę! Zabiłbym wszystkich Polaków. Nie miałbym z tym problemu. Nienawidzę Polaków, naprawdę. Nienawidzę. To nie, że ich nie lubię. Nienawidzę ich. Tak, jestem, jestem hitlerowcem, ale to wina tego kraju, że taki jestem.

17 marca 2016 r. o 21. 30 nagranie wyemitowała również Telewizja Republika. Reduta Dobrego Imienia jeszcze tego samego dnia podjęła kroki przeciw zniesławieniu narodu polskiego przez wypowiedź G..

Natalia N., która nagłośniła sprawę otrzymała pismo od pełnomocnika Hansa G. z żądaniem zaprzestania naruszeń, usunięcia z wszystkich stron internetowych nagrań i przeproszenia prezesa owej firmy za naruszenie dóbr osobistych.

W dniu 18 marca 2016 r. Natalia N. o godzinie 18 została wezwana telefonicznie przez policjantkę w celu natychmiastowego stawienia się na komendzie. Gdy udała się tam, okazało się, że jest przesłuchiwana jako świadek z zawiadomienia p. Hansa G. Powodem przesłuchania były telefoniczne groźby, jakie miał otrzymać Hans G. po ujawnieniu nagrań.



Działania policji po interwencji Hansa G. są radykalne i nieadekwatne do sytuacji. Zdumiewa również błyskawiczne tempo i pilność działań policjantów: wzywanie Natalii N. na przesłuchanie w piątek wieczór.

Natalia N. odbiera działania policji jako nacisk i nękanie. Reakcja policji po skandalicznej wypowiedzi Niemca jest nadgorliwością. Powszechnie wiadomo, że w innych przypadkach działania policji można mierzyć miesiącami!

Reduta Dobrego Imienia kontynuuje działania w sprawie Hansa G. i wspiera Natalię N.

Maciej Świrski Reduta Dobrego Imienia – Polska Liga przeciw Zniesławieniom

ZOBACZ PROGRAM EWY STANKIEWICZ O HANSIE G.



autor: Maciej Świrski

Za: http://wpolityce.pl/polityka/285771-zab ... -my-zyjemy

http://wolna-polska.pl/wiadomosci/zabil ... my-2016-03

_________________
"W ciągu całego naszego życia widziałem w naszym kraju tylko dwie partie. Partię polską i antypolską, ludzi godnych i ludzi bez sumienia, tych którzy pragnęli Ojczyzny wolnej i niepodległej, i tych, którzy woleli upadlające obce panowanie."


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Przestrzeń absurdu
PostNapisane: 11 lip 2016, 08:33 
Offline
Moderator

Dołączył(a): 13 lip 2009, 09:25
Posty: 30842
Człowiek gorszy od psa i kota?

Rząd zajął się nowelizacją ustawy o ochronie zwierząt. Za znęcanie się nad zwierzęciem ma grozić kara trzech lat pozbawienia wolności. Ponadto w przypadku szczególnego okrucieństwa może ona wzrosnąć do pięciu lat. Ministerstwo Sprawiedliwości planuje również wprowadzenie obowiązkowego orzekania nawiązki w kwocie od 1 tys. do 100 tys. zł na cele związane z ochroną zwierząt. Do tej pory nawiązka była niższa i nieobligatoryjna.

Nie wolno nam więc już dręczyć zwierząt – i bardzo dobrze. Przykre jednak, że przy tym wszystkim rząd cały czas zezwala i usprawiedliwia zabicie człowieka. Można go przecież zabić legalnie, jeśli tylko powstał w wyniku gwałtu lub jest podejrzany o niepełnosprawność, a jeszcze się nie urodził. Dlaczego życie człowieka jest dziś o wiele mniej ważne niż życie kota lub papugi?

Kiedy światło dzienne ujrzy zdjęcie pobitego psa, ludzie buntują się, a rząd zajmuje się regulacjami, które mają je chronić. Gdy jednak cała Polska dowiaduje się, że w wyniku aborcji rodzi się żywe dziecko, które jest pozostawione na śmierć w męczarniach, nie pobudza to działań legislacyjnych rządu, a cała sprawa zamiatana jest pod dywan i usprawiedliwiana przez lekarzy i rzecznika praw pacjenta. Zdjęcie skatowanego kota szokuje. Zdjęcie dziecka zabitego w wyniku aborcji również. Nikt jednak nie protestuje przeciw zdjęciom skatowanego kota. W przypadku zabitego dziecka jest odwrotnie.

Na szczęście są obywatele, którzy nie godzą się na stawianie w ten sposób sprawy. W Sejmie pojawił się już, razem z 450 000 podpisów, projekt, który umożliwi uratowanie życia wielu dzieci. Może doprowadzimy do tego, by człowiek postawiony był chociaż na równi z psem i kotem?

Karolina Jurkowska

http://www.naszdziennik.pl/polska-kraj/ ... -kota.html


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Przestrzeń absurdu
PostNapisane: 17 lip 2016, 08:06 
Offline
Moderator
Avatar użytkownika

Dołączył(a): 21 lip 2009, 10:40
Posty: 7507
Lokalizacja: Podlasie
Koalicja PiS i PO na Dolnym Śląsku? Czy to miało prawo się udać?

Obrazek

Wydawać się może, że spór między Prawem i Sprawiedliwością a Platformą Obywatelską już dawno przekroczył granice zdrowego i klasycznego sporu politycznego, bowiem wzajemne rozliczanie się, brak dyskusji, ataki, groźby procesów karnych i politycznych wykluczają relację obu ugrupowań na gruncie partia rządząca – opozycja.

Mamy tu do czynienia z wojną o funkcjonowanie i wygląd Polski, którą obóz III RP, reprezentowany m.in. przez polityków PO, właśnie przegrywa. Czy w takiej sytuacji możliwa jest współpraca na linii PiS i PO? Okazuje się, że tak.

Sytuacja z Dolnego Śląska pokazuje, jak bardzo niemoralni, nieuczciwy i bez klasy potrafią być politycy. Z chwilą, gdy pojawia się nadzieja na zajęcie stanowisk, potrafią się łączyć w pary, nawet jeśli wyraźnie do siebie nie pasują.

Nie tak dawno we Wrocławiu spotkali się wiceprezes PiS-u Adam Lipiński i lider PO Grzegorz Schetyna oraz prezydent Lubina Robert Raczyński, który w ubiegłym roku kojarzony był z Pawłem Kukizem. Rozmowa dotyczyła oczywiście przejęcia władzy w regionie, a dokładniej w zarządzie województwa, gdzie pieczę obecnie sprawują ludzie prezydenta Wrocławia Rafała Dutkiewicza oraz Nowoczesnej.

Podczas spotkania ustalono, że Platforma, PiS i radni z klubu Bezpartyjnych Samorządowców odwołają marszałka Cezarego Przybylskiego (wniosek o to już wcześniej złożył PiS). Niemożliwe? A jednak.

Dziennik „Rzeczpospolita” informował, że tuż przed ważnym głosowaniem nad odwołaniem zarządu polityk PO i jeden z zaufanych ludzi Schetyny – Piotr Borys spotkał się z Adamem Lipińskim, który specjalnie przyleciał z Warszawy na sesję sejmiku. I tu pojawia się problem, bowiem nie radni z PiS-u byli przeciwni wspólnemu głosowaniu z PO, ale właśnie w Platformie tylko dwójka z szóstki radnych poparła pomysł odwołania marszałka.

Koalicja z PiS byłaby dla Schetyny dość problematyczna. Jak to, lider „totalnej opozycji” dogaduje się gdzieś w regionie z „reżimem”? Lider PO wymyślił więc, że należy do układu dodać PSL, które z reguły jest chętne do robienia tego typu interesów. I tu Schetyna się przeliczył. Lider ludowców Władysław Kosiniak-Kamysz nie był zainteresowany ofertą przywódcy PO, podobno na jego stanowisko miał wpływać Rafał Dutkiewicz, któremu z naturalnych względów politycznych zależało na utrzymaniu obecnego układu w regionie.

Z koalicji nic nie wyszło, ale gdyby udało się odwołać marszałka i zbudować nowy regionalny blok współpracy, to mielibyśmy do czynienia z dziwnym tworem. W Sejmie PiS i PO zwalczają się wzajemnie, a w regionie potrafią się dogadać.

Grzegorz Schetyna ma teraz problem. Sprawę układów z PiS-em chce wykorzystać była premier Ewa Kopacz, która domaga się oficjalnych wyjaśnień i buntuje środowiska w PO, aby również naciskały w tej sprawie na Schetynę. Rozmowa z PiS-em o koalicji nie mieści mi się w głowie, nie mogę w to uwierzyć. Mogę jednak obiecać, że zapytam wprost przewodniczącego, czy negocjacje miały miejsce i czy tego rodzaju scenariusze podczas nich padały. Kto dobrze życzy Platformie, nie wyobraża sobie koalicji z PiS-em! – komentuje była premier.

Kopacz dodała, że gdyby koalicja na Dolnym Śląsku się powiodła, to szybko sytuacja powtórzyłaby się w kolejnych 13 sejmikach. Potraficie sobie, Państwo, wyobrazić sytuację, w której PiS i PO współpracują regionalnie, marginalizując przy tym Nowoczesną i PSL, a w parlamencie Schetyna wychodzi na konferencje prasowe ramię w ramię z Ryszardem Petru i Mateuszem Kijowskim, przekonując, że Jarosław Kaczyński niszczy i zagrabia Polskę? Mnie już chyba nic nie zdziwi.

Pytanie brzmi, czy PiS chciało przetestować Schetynę i jego zdolność do ewentualnych koalicji, czy była to po prostu próba przejęcia władzy na siłę? PiS może chcieć testować swojego wroga, a nawet musi to robić, jeśli chce myśleć o dokonaniu zmian w konstytucji. Jeśli miałoby tak być, to na jaki układ i jakie ustępstwa gotowa jest iść partia rządząca?

Komentarz ukazał się na łamach tygodnika Warszawska Gazeta

http://warszawskagazeta.pl/felietony/dr ... o-sie-udac

_________________
"W ciągu całego naszego życia widziałem w naszym kraju tylko dwie partie. Partię polską i antypolską, ludzi godnych i ludzi bez sumienia, tych którzy pragnęli Ojczyzny wolnej i niepodległej, i tych, którzy woleli upadlające obce panowanie."


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Przestrzeń absurdu
PostNapisane: 26 wrz 2016, 22:19 
Offline
Moderator

Dołączył(a): 13 lip 2009, 09:25
Posty: 30842
Gorąca jesień?

Komentarz • tygodnik „Goniec” (Toronto) • 25 września 2016

Wprawdzie skończyło się już lato („dziewczyny płaczą, bo skończyło się już lato” - śpiewała Magda Umer) i zaczęła się jesień, więc dziewczyny, przynajmniej niektóre, nie tyle może „płaczą”, co demonstrują przed Sejmem w obronie swoich „wagin” i „macic”, zagrożonych penetracją ze strony „faszystów”, ale w RAZWIEDUPR, po zasłużonych urlopach, najwyraźniej wstąpiła nowa energia. Oficerowie prowadzący, jeden przez drugiego, wysyłają konfidentom ponaglenia: „panie Piperman, pan jedź do Warszawy bronić demokracji!” Chodzi o to, że w ramach „otwierania nowych frontów”, o czym jeszcze w maju wspominał Bronisław Komorowski, na 24 września Komitet Obrony Demokracji zwołał do Warszawy ogólnopolską demonstrację pod hasłem: „Jedna Polska – dość podziałów!” Widać wyraźnie, jak historia się powtarza i pan Mateusz Kijowski, filut „na utrzymaniu żony”, kreowany przez WSI na „Bolka” naszych czasów, najwyraźniej nawiązuje do jedynie słusznej linii partii z lat 70-tych, czyli „jedności moralno-politycznej narodu” - oczywiście pod przewodem partii-przewodniczki. Ponieważ partii-przewodniczki na razie jeszcze nie ma, to znaczy - oczywiście jest, jakże by inaczej, ale jeszcze się nam nie objawiła w całej straszliwej postaci, żeby nie płoszyć nas przedwcześnie, więc póki co musimy zadowolić się namiastką z filutem na fasadzie. Ten sobotni marsz wygląda mi na próbę generalną przez 11 listopada, kiedy to WSI z pewnością spróbują wykorzystać Marsz Niepodległości do wywołania rozruchów, jako że termin ultimatum, jakie Komisja Europejska wyznaczyła Polsce, upływa z końcem października.

Ale nie tylko z tego powodu konfidenci tak się uwijają. Oto rząd przed kilkoma dniami zapowiedział – inna rzecz, że po raz kolejny, co nieco osłabia siłę rażenia tej wiadomości – że już w marcu przyszłego roku ujawni zawartość „zbioru zastrzeżonego” IPN - oczywiście z wyjątkiem tych wiadomości, których ujawnienie zagrażałoby bezpieczeństwu państwa”. Chodzi zapewne o konfidentów, którzy nadal pozostają w służbie narodu, tajnie współpracując z bezpieczniackimi watahy zatwierdzonymi przez III RP. Obawiam się w związku z tym, że niewiele się w marcu dowiemy, bo jużci – bezpieczeństwo naszego nieszczęśliwego kraju opiera się na konfidentach, którzy w związku z tym uważani są za sól ziemi czarnej i otaczani szczególną opieką. Ale coś tam jednak trzeba będzie pokazać, na przykład Tajnego Współpracownika o pseudonimie operacyjnym „Historyk”, z powodu którego sam JE abp Józef Życiński nie szczędził mi słów potępienia, zanim jeszcze pan red. Janecki ujawnił, że materiały „Historyka” zostały umieszczone właśnie w „zbiorze zastrzeżonym”. Któż je tam umieścił? Ano, chyba ta sama ręka, która „Historykowi” włożyła na głowę wieniec sławy, przywiodła do wysokich godności i uczyniła orderowym panem. Jeśli by teraz zostały ujawnione wstydliwe zakątki takich karier, to oczywiście „Gazeta Wyborcza” oraz stado autorytetów moralnych wszystkiemu by zaprzeczyło, że „potwarz” a jeśli nawet nie, to że „bez swojej wiedzy i zgody” - jednak tak czy owak mleko by się rozlało. Agenturze WSI to nie zagraża, bo zdecydowana jej większość została zwerbowana już w „wolnej Polsce” i pieczołowicie uplasowana w strategicznych punktach życia gospodarczego, politycznego, społecznego i kulturalnego – ale – jak powiada poeta - „na tym świecie pełnym złości nigdy nie dość jest przezorności”, więc nie wiadomo też, jakie śmierdzące dmuchy mogą pojawić się i przy takiej okazji. To oczywiście działa na RAZWIEDUPR mobilizująco i – podobnie jak inne inicjatywy rządu w rodzaju komisji do sprawy Amber Gold, czy rewelacji przedstawionych przez podkomisję smoleńską – może mobilizować WSI do starań o przyspieszenie decyzji Naszej Złotej Pani, by z naszym nieszczęśliwym krajem zrobić porządek. Takiemu przyspieszeniu mogą sprzyjać również zawirowania w Kongresie USA na tle budżetowym, z następstwie których „rotacyjna obecność” amerykańskiej ciężkiej brygady w naszym rejonie Europy może się znacznie opóźnić, więc – jak powiadał sowiecki gensek Gorbaczow - „Jeśli nie teraz – to kiedy? Jeśli nie my – to kto?”

Tymczasem – jak zauważył pan mecenas Roman Giertych, którego resortowa „Stokrotka” ostatnio woła do TVN prawie tak często, jak pana generała Dukaczewskiego, a może nawet częściej, bo pan generał ma przecież ważniejsze sprawy na głowie, niż tłumaczyć mikrocefalom, co teraz myślą, podczas gdy pan mec. Giertych musi dopiero zasłużyć na przyjęcie do Salonu, a może nawet dokonać w tym celu drobnej operacji chirurgicznej – więc pan mec Giertych zauważył, że „PiS zaczyna krwawić”. Pierwsza krew wylana została za sprawą pana Dawida Jackiewicza, właśnie zdjętego z funkcji ministra Skarbu Państwa pod pretekstem likwidacji tego resortu – ale jednocześnie CBA „wkroczyło”, niczym 17 września 1939 roku Armia Czerwona do Polski – do spółek Skarbu Państwa by sprawdzić, czy nie było tam korupcji lub nepotyzmu. Co ci przypomina widok znajomy ten? Ano – fragment z „Towarzysza Szmaciaka”, kiedy to generał Bagno apeluje do swoich pretorianów: „Dzieci moje, wstrzymajcie wy się z tym rozbojem (…) i daję generalskie słowo, że ten, kto zlekceważy rozkaz, zapłaci, jak Wawrzecki, głową!” Warto dodać, że z tym apelem generał Bagno wystąpił w przeddzień rozstrzygającej batalii o „całą pulę” („gdy kradniesz gwóźdź lub drutu szpulę, uszczuplasz przez to całą pulę. A pula nie jest do kradzieży; pula się cała nam należy!” - tłumaczył Towarzysz Szmaciak robotnikowi Deptale), więc skoro już CBA „wkracza” do spółek Skarbu Państwa, tego rezerwatu korupcji i nepotyzmu, to nieomylny to znak, że coś się szykuje, że rząd też idzie na konfrontację. Kolejnym tego symptomem jest spotkanie, jakie w Nowym Jorku odbył pan prezydent Duda z żydowskimi organizacjami, przede wszystkim – z Ligą Antydefamacyjną, kierowaną przez sprytnego pana Abrahama Foxmana, co to – jak powiadają - „w tańcu tupa”. Za sprawą tego Abrahama Foxmana mogliśmy się dowiedzieć, że pan prezydent Duda obiecał kontynuować walkę z antysemityzmem w naszym nieszczęśliwym kraju, a nawet zapowiedział jakąś „legislację” w tej sprawie oraz – że rozmawiano też o „restytucji mienia żydowskiego”. Czy w tej sprawie pan prezydent tez poczynił jakieś obietnice, a jeśli tak – to jakie – tego niestety nie wiemy, bo pan prezydent na razie milczy – ale skoro strona żydowska wyszła z tego półtoragodzinnego spotkania „zadowolona”, to można podejrzewać najgorsze. Cóż jednak z tego, że pan prezydent gwoli skaptowania Żydów składa się przed nimi jak scyzoryk, kiedy oni najwyraźniej skaptować się nie dają i piórem pani Anny Applebaum, małżonki księcia małżonka Radosława Sikorskiego, który właśnie dostał posadę „eksperta od Europy”, po staremu alarmują, że w Polsce „faszyzm podnosi głowę”? Otóż małżonka księcia małżonka porównała Jarosława Kaczyńskiego z Donaldem Trumpem, na którego Żydzi najwyraźniej musieli zagiąć parol, bo kilka dni wcześniej niechlujny Żyd Paul Wolfowitz też opowiedział się przeciwko niemu i poparł „Kłamczuchę”. W ten sposób w jednym porównaniu zamknęła dwie nienawiści polityczne, niczym bohaterka reportażu Anny Strońskiej, która zamknęła dwie największe nienawiści swego życia w jednym epitecie: „ty Żydu, gestapowcze!” Najwyraźniej stare kiejkuty musiały Żydom obiecać jeszcze więcej, niż ośmieliłby się pan prezydent Duda, więc ta polityka umizgów może przynieść rezultat odwrotny, tak samo, jak przyniosła na Ukrainie, gdzie pan minister Waszczykowski zdezawuował uchwałę Sejmu w sprawie ludobójstwa na Wołyniu oświadczając, że wspólnie ze stroną ukraińską będzie dopiero „dochodził do prawdy”, mając nadzieję, że „rzeczywiści sprawcy” się „przyznają”.

Tymczasem w oczekiwaniu na huk rozstrzygającej salwy, Wojskowe Służby Informacyjne kontynuują przebudowę tubylczej sceny politycznej. Właśnie panowie posłowie Protasiewicz, Huskowski i do niedawna przypominający prosię tylko zewnętrznie pan poseł Michał Kamiński oraz Stefan Niesiołowski zakładają koło poselskie „Europejscy Demokraci”, które będzie walczyło z Jarosławem Kaczyńskim, ale również – z Grzegorzem Schetyną. Zapowiadają ponadto podłączenie się do koalicji „Wolność, Równość Demokracja”, formowanej przez KOD, który z kolei podejrzewam, iż został utworzony przez WSI gwoli zrealizowania w Polsce zleconego scenariusza rozbiorowego. Z całej tej czwórki jak dotąd tylko pan poseł Niesiołowski uzyskał od niezawisłego sądu zaświadczenie, że nie ma ubeckich protektorów, więc nie wypada zaprzeczać – ale tylko w tym przypadku. Dodajmy, że do koalicji „WRD” należy Nowoczesna pana Ryszarda Petru, którą z kolei podejrzewam, że została utworzona przez WSI jako pokazowy majstersztyk dla CIA, Sojusz Lewicy Demokratycznej, PSL oraz demokraci jeszcze drobniejszego płazu.

Stanisław Michalkiewicz

http://www.michalkiewicz.pl/tekst.php?tekst=3750


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Przestrzeń absurdu
PostNapisane: 17 paź 2016, 07:24 
Offline
Moderator

Dołączył(a): 13 lip 2009, 09:25
Posty: 30842
Najwyższy czas na reakcję MSW

Najnowszy wpis dr. Jerzego Bukowskiego na blogAiD.

Pomnika Armii Czerwonej w Nowym Sączu nie ma już od prawie dwóch lat, ponad rok minął od ekshumacji pochowanych obok niego sowieckich żołnierzy, ale nadal toczą się procesy sądowe przeciwko tym, którzy wielokrotnie wyrażali publiczny sprzeciw wobec obecności owego monumentu w centrum miasta.

Odbywają się one w Krakowie i w Nowym Sączu z dosyć dużą częstotliwością, co kosztuje polskiego podatnika spore pieniądze. W dodatku na każdą rozprawę stawiają się nowosądeccy policjanci, ponieważ akt oskarżenia zarzuca manifestantom atakowanie funkcjonariuszy i niepodporządkowanie się ich poleceniom, jak również śpiewanie patriotycznych pieśni oraz wznoszenie okrzyków o podobnej treści (!). Wzywani są również liczni świadkowie, nie mówiąc o obowiązkowym stawiennictwie oskarżonych.

Od kilku tygodni do sądów dowożony jest w policyjnym konwoju ze śląskich Wojkowic Zygmunt Miernik odsiadujący tam prawomocny wyrok 10 miesięcy pozbawienia wolności za rzucenie tortem w sędzię orzekającą w sprawie odpowiedzialności generała Czesława Kiszczaka za zamordowanie górników kopalni „Wujek” 16 grudnia 1981 roku. Transport groźnego więźnia – jest zakuty w kajdanki na czas przejazdu w obie strony – pociąga za sobą kolejne koszty.

A przecież wystarczyłaby jedna decyzja ministra spraw wewnętrznych Mariusza Błaszczaka lub odpowiedzialnego za służby mundurowe jego zastępcy Jarosława Zielińskiego, aby definitywnie zakończyć tę farsę. Kierownictwo resortu powinno natychmiast nakazać swoim podwładnym z komendy wojewódzkiej policji w Krakowie lub z miejskiej w Nowym Sączu wycofanie wszystkich zarzutów, co z pewnością pozwoliłoby składowi sędziowskiemu podjąć stosowne postanowienia i położyć kres żenującemu widowisku wystawiającemu fatalne świadectwo „dobrej zmianie”.

Apeluję więc w imieniu Porozumienia Organizacji Kombatanckich i Niepodległościowych w Krakowie do ministrów Błaszczaka i Zielińskiego o zdecydowane włączenie się w tę sprawę, ponieważ kładzie się ona cieniem na ich resorcie, zwłaszcza że zeznania składane przez policjantów podczas kolejnych rozpraw ożywiają na sali sądowej wspomnienia z czasów PRL, w których niezwykłe popularne były dowcipy o głupawych milicjantach.

PS. A Zygmunta Miernika należy jak najszybciej ułaskawić, o co wiele środowisk patriotycznych prosi od dawna Prezydenta RP Andrzeja Dudę (prawo łaski) i ministra sprawiedliwości, prokuratora generalnego Zbigniewa Ziobrę (kasacja nadzwyczajna).

dr Jerzy Bukowski

rzecznik POKiN

Wpis dostępny na blogAID.

Dr Jerzy Bukowski


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Przestrzeń absurdu
PostNapisane: 24 paź 2016, 09:03 
Offline
Moderator

Dołączył(a): 13 lip 2009, 09:25
Posty: 30842
Dlaczego polscy politycy milczą?

Z dr. Andrzejem Zapałowskim, historykiem, wykładowcą akademickim, ekspertem ds. bezpieczeństwa, prezesem rzeszowskiego oddziału Polskiego Towarzystwa Geopolitycznego, rozmawia Mariusz Kamieniecki

Czy film „Wołyń” może być odczytany przez Ukraińców jako kość niezgody w relacjach z Polską?
– Myślę, iż tylko część nacjonalistycznych ukraińskich elit i ich zaplecze polityczne może uznać obraz „Wołyń” Wojciecha Smarzowskiego za film o wydźwięku antyukraińskim. Oczywiście będą oni starali się narzucić taki tok myślenia masom społecznym, co w początkowym okresie może im się udać. Jednakże w dłuższej perspektywie Ukraińcy ten film przyjmą poprawnie.

Dlaczego kultura nie może być przestrzenią, która łączy, a nie dzieli?
– W przypadku filmu „Wołyń” mamy do czynienia z dziełem fabularnym, które jest w najmniejszych detalach przesiąknięte realnym odniesieniem do rzeczywistości historycznej. W tym filmie dzieli przede wszystkim pokazanie prawdziwej roli, jaką w tradycji części tego narodu odegrał nacjonalizm ukraiński.

Co powoduje, że strona ukraińska pozbawia się możliwości zapoznania z tym filmem, dlaczego nie chce, aby jego pokaz doszedł do skutku?
– To przed wszystkim strach przed ujawnieniem manipulacji, jaka w ostatnich latach była i nadal jest obecna w życiu społecznym Ukrainy. Dla przeciętnego Ukraińca obejrzenie tego filmu będzie powodowało pytanie, jak to jest, że państwo będące „adwokatem” Ukrainy w Unii Europejskiej przedstawia tak różną od ukraińskiej interpretację historii. I tego obawiają się przedstawiciele władz, a zwłaszcza środowiska, które hołdują ideologii nacjonalizmu ukraińskiego.

Wygląda na to, że historia w stosunkach polsko-ukraińskich ciągle jest balastem, a nie pomostem...
– I nadal będzie balastem dopóty, dopóki Ukraina przynajmniej w części nie przyjemnie prawdy. Władze Rosji to zrobiły w odniesieniu do Katynia.

Szef ukraińskiego parlamentu Andrij Parubij zwrócił się do polskich polityków, aby w interesie przyjaznych stosunków Polski i Ukrainy, biorąc pod uwagę wspólny front przeciwko rosyjskiemu imperializmowi, nie dokonywali żadnych ocen filmu „Wołyń”. Jak Pan ocenia to pouczanie i sam ton…?
– To kolejny przykład, próba gry ludobójstwem na Wołyniu przez elity państwa ukraińskiego. Wszystko wskazuje, iż destabilizacja na Ukrainie – w różnych formach – będzie trwała jeszcze przez lata i pytanie brzmi: czy polscy politycy w tej sytuacji mają na ten temat milczeć? Apel Andrija Parubija odzwierciedla niski poziom tamtejszej elity politycznej, tym bardziej że sformułowanie takiego apelu przez przewodniczącego parlamentu jest faktycznie stanowiskiem państwa ukraińskiego.

Z jednej strony mamy odwołanie filmu „Wołyń”, z drugiej zaś ukraińskie władze z okazji Dnia Obrońców Ojczyzny oddają hołd UPA na Cmentarzu Łyczakowskim we Lwowie, gdzie padają słowa: „Gdyby nie było żołnierzy UPA, nie byłoby dziś Sił Zbrojnych Ukrainy”…
– Mało tego, jeden z wiceministrów obrony narodowej Ukrainy zaproponował, aby kolory banderowskie stały się oficjalnymi barwami sił zbrojnych tego państwa. Jest to nic innego jak forma zmuszenia m.in. Polaków, aby pod tą ukrytą formą oddawać honory barwom, które de facto symbolizują zbrodnie dokonane na naszym narodzie. To nic innego jak naigrawanie się z Polski i Polaków, a zarazem dowód na to, że części środowisk ukraińskich wcale nie chodzi o pojednanie, a wprost przeciwnie – o podsycanie antypolskich nastrojów. Tym bardziej takie działania powinny się spotkać ze zdecydowaną reakcją.

Wierzy Pan, że nadejdzie czas, kiedy historia przestanie być ciężarem dla nowego pokolenia Polaków i Ukraińców?
– Mam taką nadzieję, ale aby do tego doszło, w tym celu powinniśmy pomagać Ukraińcom zrzucić banderowski balast, zamiast go tolerować, a w niektórych przypadkach także niestety wspierać. Tylko prawda wyzwala.

Chciałbym poruszyć jeszcze kilka innych kwestii, a mianowicie Stany Zjednoczone, Kanada i Unia Europejska kontynuują sankcje wobec Rosji, a Ukraina, jak wiele wskazuje, nie. O co w tej sprawie może chodzić?
– To prawda, Ukraina nadal może się pochwalić ok. 10- procentową wymianą zagraniczną z Rosją, z którą niby prowadzi wojnę. Ponadto budżet Ukrainy jest jedną wielką katastrofą finansową, dlatego co innego mówią, a co innego rzeczywiście robią. W innym wypadku nie mieliby nikogo, komu mogliby „wcisnąć” wytworzoną własną produkcję. W tej sytuacji jest im wygodniej, aby to inni prowadzili wojnę gospodarczą z Rosją w ich imieniu niż oni sami. To obłudne, ale takie są fakty.

Czy politycy zachodni mają klapki na oczach, że tego nie widzą?…
– Owszem, widzą to, ale górę bierze interes. Na zachodzie mamy dwa poziomy stosunków z Rosją. Pierwszy to poziom polityczny, który charakteryzuje się deklaratywną konfrontacją przy jednoczesnych częstych wzajemnych spotkaniach. Drugi to poziom biznesu, który trwa w najlepsze, co więcej, jest rozwijany. Przykładem są tu chociażby misje gospodarcze Niemiec i Włoch na Krymie.

Jak podchodzi Pan do informacji podanej przez ministra Macierewicza, że Polska rozważa budowę śmigłowca wspólnie z Ukrainą. Chodzi o firmę Motor Sicz?
– Przez najbliższe lata możemy mówić tylko o wspólnych remontach określonych zespołów śmigłowców. Nic więcej. Proszę pamiętać, iż tak naprawdę nie wiadomo, co będzie z Ukrainą w najbliższej przyszłości, a tym bardziej z samym przedsiębiorstwem Motor Sicz. Penetracja tego obszaru przez Rosję jest tak duża, że zanim dojdzie do czegokolwiek, to pewne rozwiązania techniczne szybciej mogą się znaleźć na biurkach konstruktorów w Moskwie niż w Warszawie.

Czy mimo wszystko nie jest ryzykowne nawiązywanie współpracy z tym podmiotem i w ogóle z Ukrainą, która wyraźnie nie jest życzliwa Polsce?
– Obecnie Ukraina rozpaczliwie szuka kapitału, więc obieca każdemu wszystko, aby tylko otrzymać pieniądze. Wystarczy zobaczyć, jak Kijów realizuje zaliczkowane kontrakty na eksport uzbrojenia. Niektóre państwa czekają już latami na zamówiony i co więcej – na zapłacony towar. My także możemy latami czekać na efekty tej współpracy w postaci nowinek technicznych dla śmigłowców. Nie robi się takich projektów z państwem będącym w stanie wojny, nawet wojny wewnętrznej, bo jej wynik nie jest absolutnie pewny.

Wiaczesław Bogusłajew, prezes ukraińskich zakładów Motor Sicz, w jednym z wywiadów w ubiegłym roku powiedział wyraźnie, że przez polski rynek otwiera się dla nich rynek europejski. Wygląda na to, że Polska ma być trampoliną dla ukraińskiego koncernu, a co my będziemy z tego mieli?…
– Pytanie tylko, gdzie niby miałby być budowany w formie finalnej ten śmigłowiec? Dla mnie jest pewne, iż nie chodzi tu o śmigłowiec, ale o zdobycie dla Motor Sicz zamówień od zachodnich koncernów na określone podzespoły. Ukraińcy chętnie zastąpią polskich podwykonawców nie tylko w produkcji podzespołów do śmigłowców, ale także do samochodów osobowych. Dlatego wyciągając rękę do Ukrainy, trzeba się z tym liczyć i dbać przede wszystkim o polski interes narodowy.

Dziękuję za rozmowę.
Mariusz Kamieniecki

http://www.naszdziennik.pl/polska-kraj/ ... ilcza.html


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Przestrzeń absurdu
PostNapisane: 10 gru 2016, 21:40 
Offline
Moderator

Dołączył(a): 13 lip 2009, 09:25
Posty: 30842
Nie warto rozmawiać

10 grudnia 2016 r. | Nr 50/2016 (286)

Wymiana myśli ma sens tylko wtedy, gdy różnimy się z oponentem zasobem i ewentualnie źródłem wiedzy na dany temat, a nie dobrą wolą z jednej strony, a złą z drugiej.

Taka rozmowa nie prowadzi bowiem dokądkolwiek. Kiedy dyskutanci zacietrzewiają się, najlepiej zgromadzenie opuścić, albo wyłączyć telewizor, bo wszyscy mówią naraz przekrzykując się i nikt nikogo nie słucha. Trudno cokolwiek zrozumieć.

Stały festiwal głupoty trwa w najlepsze. Do mediów przebija się tylko ten, kto plecie wyjątkowe androny. UltraNowoczesny Petru ze swoją świtą są niezawodni. To prawdziwi profesjonaliści. Należałoby ich jednak pokazywać wyłącznie w programach rozrywkowych pospołu z Bolkiem i KODomitami wszelkiej maści. Pytanie posłów PO o cokolwiek, to zupełna strata czasu. Nie muszą nawet znać pytania, odpowiedź jest zawsze ta sama – wszystkiemu winien jest PiS.

Dlaczego tak się dzieje? Postkomuna ma to do siebie, że swój byt opiera na kłamstwie, bez którego „uprawnione” złodziejstwo nie byłoby możliwe. Jedno i drugie nie jest możliwe bez „naukowego”, albo „dialektycznego” ogłupienia narodu.

Póki tego nie zrozumiemy, będziemy dawać się wciągać w jakieś pyskówki, zamiast ignorować głupków i prowokatorów.

Czas zacząć rozmawiać poważnie, ale tylko z poważnymi ludźmi.

Małgorzata Todd

http://dakowski.pl/index.php?option=com ... Itemid=119


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Przestrzeń absurdu
PostNapisane: 26 sty 2017, 21:31 
Offline
Moderator

Dołączył(a): 13 lip 2009, 09:25
Posty: 30842
"Protest studencki" czyli defilada ZSMP

Kto spodziewał się na warszawskich ulicach obrazków jak z Paryża czy Berlina ’68 musiał się poczuć mocno zawiedziony. Nie doszło do rewolty studenckiej, nie było młodych ludzi na barykadach i nie było rzucania kamieniami w policjantów i innych reprezentantów władzy. Choć tak bardzo niektórzy chcieli... Eh... Marzenia...
Rzeczywistość to jednak nie marzenia i zamiast Paryża ’68 zobaczyliśmy... ni mniej ni więcej jak rzewne (dla niektórych) wspomnienie komuny. Młodzież, ruchy młodzieżowe, organizacje młodzieżowe. W PRLu przykładano do nich wielką wagę, także w jej okresie schyłkowym. Tyle, że w takich latach 80-tych nie było już wielkich spędów ideologicznych jak wcześniej. Organizacje młodzieżowe – jakieś ZMP czy ZSMP, nie pamiętam nawet dokładnie, bo dla nas, normalnych studentów i normalnej młodzieży to było i tak wszystko jedno i obchodziliśmy to szerokim łukiem – funkcjonowały natomiast ciągle ale stanowiły nie tyle zaplecze ideologiczne co przede wszystkim ekonomiczne dla „młodych kadr”. W języku dosłownym oznaczało to, że działy się tam wiecznie jakieś przekręty i machloje, handelki dewizami i innymi dobrami i podobne („organizacje młodzieżowe” utrzymywały wtedy np. Biura podróży, biura imprez, itp. - to było w czasach komuny prawdziwe eldorado dla przekręciarzy wszelkiego sortu).

Najciekawsza była jednak sama „młodzieżowa kadra” tych organizacji. Były to głównie – tak ich wtedy nazywaliśmy – jakieś stare pryki w okolicy czterdziestki czy pięćdziesiątki, zwykle z zaokrąglonymi brzuchami wylewającymi się znad zbyt opiętych, bardzo „młodzieżowych” dżinsów. Do tego owe pryki nosiły zwykle niezbyt świeże góry – jakieś pomięte koszule czy podkoszulki, w czym zresztą bardzo mijali się z młodzieżą autentyczną - akurat w moich rocznikach wielu chłopców „na czasie” nosiło się dość klasycznie, czyli w czystych koszulach i z porządnie ostrzyżonymi włosami. Wbrew temu, co oko widziało, mówiono z uporem o tych niechlujnych i dość nadgryzionych zębem czasu facetach, że to jest „młodzież” albo „działacze młodzieżowi”.

I mylił się ten, kto myślał, że zjawisko poszło sobie wraz z komuną. Bo oto na ulice Warszawy znów wyległ jakiś zmumifikowany ZMP czy inny ZSMP robiący za ruch młodzieżowy. „Masy młodzieży” w wysłużonym wieku – tym razem już nie robotniczej czy chłopskiej ale „demokratycznej” - miały znów obalać reakcję i imperializm. I znów zupełnie jak za komuny – zainteresowanie „ruchem młodzieżowym” wśród autentycznej młodzieży raczej niewielkie. Ale pomarzyć sobie miło o dawnych, dobrych czasach. Czyli jednym słowem –

„Naprzód młodzieży świata (...)” (https://www.youtube.com/watch?v=xw9z8UZfmLM)

http://leonarda.salon24.pl/751099,prote ... ilada-zsmp


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Przestrzeń absurdu
PostNapisane: 04 lut 2017, 12:45 
Offline
Moderator

Dołączył(a): 13 lip 2009, 09:25
Posty: 30842
Promowanie nadużywania gadżetów seksualnych, przemocy, symboli judaistycznych, leków ( a właściwie farmaceutyków, bo z lekami nie mają one wiele wspólnego), symboli komunistycznych itp. to jest jak najbardziej pozytywne. Ale odwoływanie się do symboli narodowych, religijnych, kulturowych to już .... mmmmm takie rzeczy, ciemnogród i poniżanie mniejszości.
Czy chcemy żyć w takim wariatkowie, psychiatryku, jaki tworzą nam nieuki i bałwany lewackie?


Czy obrona krzyża jest dyskryminacją?

Obecność krzyża w szkole ma solidne podstawy w polskim porządku prawnym. Czy zatem upominanie się o nią stanowi dyskryminację?

Obrazek

Wolność zawieszania krzyży w salach szkolnych oraz budynkach publicznych potwierdza Konstytucja RP, Europejska Konwencja Praw Człowieka i inne akty prawa powszechnie obowiązującego. Stanowisko takie podzielają m.in. Europejski Trybunał Praw Człowieka, polski Trybunał Konstytucyjny oraz Sąd Najwyższy. Jak podkreśla dr Marcin Olszówka, ekspert Instytutu Ordo Iuris, obecność symboli religijnych, w szczególności krucyfiksu, w budynkach publicznych gwarantuje art. 25 ust. 2 Konstytucji RP, który mówi o swobodzie wyrażania przekonań religijnych w życiu publicznym. Jednym z przejawów tej swobody jest właśnie obecność symboliki religijnej w budynkach publicznych. Ponadto w Preambule polskiej Konstytucji wyrażono wdzięczność naszym przodkom za „kulturę zakorzenioną w chrześcijańskim dziedzictwie Narodu”, co szczególnie mocno uzasadnia obecność krzyża w budynkach szkolnych. Obecność krzyża w szkole wprost reguluje § 12 rozporządzenia Ministra Edukacji Narodowej z 14 kwietnia 1992 r. w sprawie warunków i sposobu organizowania nauki religii w publicznych przedszkolach i szkołach, który wprost stanowi, że: „W pomieszczeniach szkolnych może być umieszczony krzyż”. Co więcej, Trybunał Konstytucyjny w 1993 r. potwierdził konstytucyjność tego przepisu, podkreślając, że możliwość umieszczania krzyży wynika wprost z wolności sumienia i wyznania. Ponadto w 1991 r. orzekł, iż obecność krzyża w szkole nie narusza konstytucyjnej zasady równości, a zatem nie może nikogo dyskryminować.

Tego stanu prawnego w żadnej mierze nie może podważyć zapadły 31 stycznia 2017 r. wyrok Sądu Apelacyjnego we Wrocławiu. Sąd stwierdził, że Grażyna Juszczyk, nauczycielka w Zespole Szkół Sportowych im. J. Korczaka w Krapkowicach, która zdjęła krzyż w pokoju nauczycielskim, była dyskryminowana przez pracodawcę. Do zajścia doszło w 2013 r. Po kilku tygodniach od incydentu dyrekcja szkoły przeprowadziła referendum wśród nauczycieli, w którym ponad 90 proc. opowiedziało się za powrotem krzyża. Nauczycielka twierdziła, że od tego czasu rozpoczęły się działania dyskryminacyjne ze strony nauczycieli i dyrekcji szkoły. Wniosła więc sprawę do Sądu Okręgowego w Opolu, który we wrześniu 2016 r. przyznał jej rację. Od wyroku sądu I instancji apelację wniosła szkoła oraz prokurator – który podkreślał, że warunki pracy wszystkich nauczycieli były identyczne – lecz Sąd Apelacyjny we Wrocławiu je oddalił i utrzymał w mocy wyrok sądu I instancji.

Z doniesień medialnych wynika, że Sąd stwierdził, że do dyskryminacji może dojść „nawet, jeśli większość zachowuje się w sposób zgodny z prawem”. Pozostaje zatem pytanie, czy działania, którym nie można przypisać bezprawności, można uznać za prawem zakazaną dyskryminację?

Skoro w polskim prawie dyskryminacja jest zakazana, to każde zachowanie, które ma charakter dyskryminujący, jest niezgodne z prawem. Jeżeli zatem zachowanie jest legalne, to nie może mieć ono charakteru dyskryminującego kogokolwiek.

W opinii ekspertów Instytutu Ordo Iuris, rozważenia wymaga dodatkowo to, czy zgodne z prawem, a w szczególności z zasadami współżycia społecznego, było zachowanie nauczycielki samowolnie ingerującej w zastany wystrój sali szkolnej oraz sferę chronionych praw tych pracowników, którym zależało na obecności krzyża w pokoju nauczycielskim. Na kanwie tej sprawy pojawia się pytanie o granice interpretacji rozszerzającej pojęcia dyskryminacji i prawa do krytyki osób przeciwnych obecności symboli religijnych w przestrzeni publicznej. Wszak przepisy prawa mają chronić wszystkich, nie tylko mniejszości.

Źródło: strona internetowa Instytutu na rzecz Kultury Prawnej Ordo Iuris

http://www.naszdziennik.pl/polska-kraj/ ... nacja.html


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Przestrzeń absurdu
PostNapisane: 25 lut 2017, 12:52 
Offline
Moderator

Dołączył(a): 13 lip 2009, 09:25
Posty: 30842
Wyjątkowa kasta

Małgorzata Todd

Miło jest mieć poczucie, że należy się do nadzwyczajnej kasty ludzi. Ale czy w demokracji należy to obwieszczać tym wszystkim, którzy się nie załapali na „salony”? To oczywiście zależy od stopnia arogancji, na jaką może sobie ów arogant pozwolić. W „państwie prawników” taka demonstracja należy do oczywistych prawd objawionych.

Przyjrzyjmy się zatem tej wyjątkowej kaście. Ma ona uprawnienia, o jakich pospolity rzezimieszek może jedynie pomarzyć. Wolno jej bezkarnie jeździć „po pijaku”, kraść w sklepach, a przyłapana na gorącym uczynku zasłoni się immunitetem. Nie musi wykazywać się moralnością, ani rozumem, a jedynie mieć układy.

Okazuje się jednak, że głupota bywa niebezpieczna nawet w tej specjalnej kaście. Przekonał się o tym „szanowany i zasłużony” sędzia z Wrocławia. Miał świetną fuchę. Za kopiowanie akt, którymi zainteresowani byli gangsterzy otrzymywał od nich godziwe honoraria. Biznes się kręcił i potrzeba mu było mnóstwo pendrajwów. Wiedział, że kupowanie takiego sprzętu na masową skalę w supermarkecie może zostawić niepożądany ślad w postaci łatwej identyfikacji jego karty kredytowej. Płacenie gotówką nie przyszło mu do głowy, bo przecież „specjalna kasta” nie zniża się do takiej archaicznej formy płatności. Było lepsze i oszczędniejsze wyjście z sytuacji – kradzież. W razie wpadki powinien go chronić immunitet sędziowski.

Nie ochronił – co jest wyraźnym zamachem na niezawisłość sędziowską. Opozycja totalna nie powinna odpuścić takiego skandalu i porządnie przyłożyć za to PiSowi.

http://dakowski.pl/index.php?option=com ... Itemid=119


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Przestrzeń absurdu
PostNapisane: 11 mar 2017, 19:09 
Offline
Moderator

Dołączył(a): 13 lip 2009, 09:25
Posty: 30842
Jak można wspierać śmiertelnego wroga, który tylko po to funkcjonuje w przestrzeni publicznej, aby unicestwiać naszą kulturę, wiarę, tradycje, historię, aby nas unicestwiać, rabować i kolonizować, aby nas ogłupiać, odbierać nam szacunek do samych siebie, demoralizować i kształcić na nieuków, ..... ?

Sponsorowanie michnikowszczyzny

Miliony z rządowych reklam nadal płyną do „Gazety Wyborczej” i TVN.

Mimo szumnych zapowiedzi proceder przekazywania przez ministerstwa i spółki Skarbu Państwa wielu milionów złotych za reklamę liberalnym mediom, takim jak „Gazeta Wyborcza” czy telewizja TVN, nadal był uprawiany w 2016 roku.

W przypadku mediów, którym przyświeca hasło „pecunia non olet”, to nie dziwi, chociaż codziennie w swych przekazach wylewają hektolitry nieczystości na obecnie rządzących. Szokuje jednak fakt, że są jeszcze tacy prawicowi politycy oraz prezesi spółek Skarbu Państwa, którym nie przeszkadza umieszczanie reklam w mediach kontestujących ich działania i ideowo sprzecznych z założeniami „dobrej zmiany”, co wprost uderza w dobro Polski. Tak samo niezrozumiałe dla elektoratu partii rządzącej są występy członków rządów i polityków PiS w programach TVN i Polsatu, które jedynie uwiarygodniają te stacje.

Trzeba również zauważyć, że efektywność kampanii reklamowych w takich mediach stoi pod dużym znakiem zapytania. Nasuwa się więc pytanie, czy nie mamy tu do czynienia po prostu z marnowaniem publicznych pieniędzy.

Miliony na Czerską
Jak wynika z danych Kantar Media, opublikowanych przez portal Wirtualnemedia.pl, tylko w pierwszym kwartale 2016 r. ministerstwa na reklamy w „Gazecie Wyborczej” przeznaczyły ponad 2 mln zł. To dało tytułowi kierowanemu przez Adama Michnika pozycję lidera wśród dzienników zamieszczających ministerialne reklamy. Zatem skąd lamenty w redakcji na Czerskiej? Czyżby niepomni na swoje publikacje liczyli na więcej funduszy?

Na drugim miejscu w pierwszym kwartale 2016 roku znalazł się „Dziennik Gazeta Prawna”, w którym ministerstwa wykupiły reklamy za prawie 1,2 mln zł. Tytuł ten jest wydawany przez spółkę Infor, w której 49 proc. udziałów ma szwajcarsko-niemiecki Ringier Axel Springer.

Dlaczego więc szef Axel Springer Mathias Doepfner w zamieszczonym ostatnio w serwisie Politico.eu artykule ocenia, że wolność mediów w Polsce jest zagrożona? Przecież współkontrolowane przez jego firmę tytuły w Polsce pomimo bardzo niechętnych wobec obecnego rządu publikacji są przez ten rząd obficie wspierane finansowo poprzez zamieszczane reklamy. W tym samym czasie tabloid „Fakt”, wydawany przez Ringier Axel Springer, był tytułem, w którym najwięcej reklam zamieściły spółki Skarbu Państwa, przeznaczając na nie prawie 1,7 mln zł. Wyprzedził tym samym „Gazetę Wyborczą”, w której spółki Skarbu Państwa wykupiły reklamy za blisko 1,2 mln zł.

Na reklamach z budżetów spółek Skarbu Państwa nieźle zarobił też „Dziennik Gazeta Prawna”, bo ponad pół miliona złotych. Wydawany samodzielnie przez Ringier Axel Springer „Przegląd Sportowy” otrzymał ponad 400 tys. zł.

W analizowanym okresie zastanawia także aktywność reklamowa ministerstw w czasopismach. Najwięcej zleceń, i to aż za 592 tys. zł, otrzymał tygodnik „Wprost”. Co ciekawe, obficie reklamowały się w tym tytule także spółki Skarbu Państwa, gdyż tylko w pierwszym kwartale 2016 r. zamieściły reklamy za 922 tys. zł.

Warto przypomnieć, że „Wprost” został założony w grudniu 1982 r., a więc w okresie stanu wojennego, i wówczas aktywnie wspierał PZPR. Po przełomie politycznym stałym felietonistą tygodnika przez wiele lat był Leszek Balcerowicz, a obecnie pisuje tam m.in. feministka Magdalena Środa. Zastanawia fakt, że w lutowym numerze, który w niewybredny sposób oczernił dyrektora Radia Maryja o. Tadeusza Rydzyka CSsR, zadebiutował jako felietonista jeden z czołowych polityków prawicy. Czyżby już zapomniano, że tygodnik „Wprost”, znany z permisywizmu moralnego, niejednokrotnie prowokował, a nawet obrażał katolików, np. umieszczając na okładce Matkę Bożą Częstochowską w masce gazowej?

Wspieranie „lewej nogi”?
Również liberalne stacje telewizyjne są mocno wspierane z budżetu państwa. Jak wynika z wyliczeń portalu Wirtualnemedia.pl, na podstawie danych cennikowych Kantar Media, kwota na reklamy wykupione przez ministerstwa i spółki Skarbu Państwa w TVN tylko w pierwszej połowie 2016 r. wyniosła prawie 4,7 mln zł, a w TVN24 ponad 1,5 mln zł. Polsat z kolei uzyskał w omawianym okresie ponad 14,9 mln zł, a Polsat News ponad 482 tys. zł.

Interesująco przedstawia się również analiza aktywności reklamowej w całym 2016 r. dużych spółek Skarbu Państwa przeprowadzona przez Wirtualnemedia.pl na podstawie danych Nielsen Audience Measurement. I tak bank PKO BP w stacjach TVN wykupił reklamy za ponad 18 mln zł, a w stacjach Polsatu za ponad 16,3 mln zł. Dodajmy, że władze Banku PKO BP zapowiedziały wycofanie wszelkich reklam dla TVN, co stanowi dobry przykład dla innych podmiotów.

W 2016 r. na głównej antenie Polsatu reklamowały się jeszcze m.in. Grupa Lotos (za 3,38 mln zł), Polska Grupa Energetyczna (za 3,16 mln zł), PKN Orlen (za 1,49 ml zł), Enea (za 1,44 mln zł), Grupa PZU (za 990 tys. zł).

Również na głównej antenie TVN nie brakowało reklam spółek Skarbu Państwa. Grupa PZU umieściła tam reklamy za 930 tys. zł, Enea za 200 tys. zł, PKN Orlen za 180 tys. zł.

Warto jednak zauważyć, że powyżej przedstawione dane to jedynie najbardziej spektakularne wydatki z budżetu państwa. Reklamy w mediach z publicznych pieniędzy zlecają również urzędy miast (chociażby Słupsk, kierowany przez zdeklarowanego homoseksualistę Roberta Biedronia, w „Gazecie Wyborczej”), urzędy marszałkowskie, wojewódzkie czy spółki komunalne, takie jak np. wodociągi. Dlatego też wskazane jest, aby obecnie rządzący przedstawili Polakom – którzy przecież tak mocno poparli ich w wyborach – szczegółowe rozliczenia także na reklamę w poszczególnych mediach. Jest bowiem sprawą oczywistą, że sprawujący pieczę nad państwowymi funduszami nie powinni ich wydawać w dowolny sposób, np. rzucający podejrzenie, że próbują zjednać sobie względy w mediach, które w swych przekazach niejednokrotnie stają w wyraźnej opozycji do nich samych, a nawet polskiej racji stanu.

Publiczne fundusze na reklamę powinny być kierowane do mediów, które szanują polską kulturę, wiarę naszych ojców. Decydujący o wydatkach ze Skarbu Państwa powinni również kierować się sprawiedliwością społeczną i działać tak, aby przeznaczane na reklamę fundusze budowały dobro wspólne poprzez wsparcie mediów o narodowym kapitale – a nie tych zarządzanych przez zagraniczne korporacje, które transferują zyski poza Polskę.

Również solidarność społeczna wymaga, aby wypracowane przez polskich obywateli i przekazane do wspólnego budżetu pieniądze powiększały majątek narodowy i służyły solidarnie wszystkim mieszkańcom Polski, a nie tylko medialnym oligopolom. Są to jedynie podstawowe wymogi, aby ład moralny zaczął być dostrzegalny także w obszarze reklamy opłacanej z naszych wspólnych pieniędzy.

Dr Paweł Pasionek, WSKSiM

http://www.naszdziennik.pl/mysl/177977, ... zyzny.html


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Przestrzeń absurdu
PostNapisane: 08 kwi 2017, 18:14 
Offline
Moderator

Dołączył(a): 13 lip 2009, 09:25
Posty: 30842
Ten rząd i tak musi odejść

Precyzyjne i bezlitosne dla PiS-u wystąpienie Grzegorza Schetyny chwilowo nie mogło przesądzić o pogrążeniu Jarosława Kaczyńskiego w odmętach zapomnienia. Odtrąbili więc sukces, ale to tylko śmiech przed katastrofą, jak, czeka ten nieudolny rząd. Zdając sobie sprawę z tego, że nie o wszystkim można było powiedzieć w Sejmie, program Platformy Obywatelskiej wymaga dziś uzupełnienia, krótkiego i konkretnego. Choć wskaźniki gospodarcze jako tako się toczą, oczywiście kosztem rosnącego w zastraszającym tempie zadłużenia, to największym ciosem w Polskę, jaki zadał jej PiS, jest zrujnowany na arenie międzynarodowej wizerunek naszego kraju. Patrzą na nas jak na skansen, jak na dziki kraj i dzikich ludzi, którzy dorwawszy się do kilkuset złotych pustoszą spokojne nadmorskie kurorty. Platforma ma tu jednak projekt kontrofensywy, który wyprowadzi nas z tej wizerunkowej zapaści. Dwa dni temu, już oficjalnie, otrzymaliśmy zapewnienie, że w Hollywood powstanie w ciągu niespełna roku kolejna odsłona przygód "Kapitana Ameryki". Budżet filmu to 170 milionów dolarów (!), a główną rolę superbohaterki zagra tym razem Natalia Przybysz, która dzielnie i odważnie pozbyła się dziecka. Byliśmy w szoku jak do tego doszło, że nasza, rodzima, nasz dzielna Natalia i od razu taka wielka produkcja. Okazało się, że historię Natalii poznała sama Meryl Streep. Kiedy przeczytała, że zdecydowała się na aborcję, bo miała mieszkanie o powierzchni 60 metrów kwadratowych była w szoku: - Jak można rodzić w garderobie, to niehumanitarne - miała powiedzieć i wykonała telefon do Grega Holtza, który odpowiada za największe megaprodukcje hollywoodzkie. Ten odpowiedział: - Kręcimy!


Scenariusz filmu jest z grubsza znany, więc wiemy już, że nasza Natalia będzie ratowała w Ameryce kobiety w ciąży i pomagała im usuwać dzieci. Będą pomagały jej inne superbohaterki, w tym matka wszystkich superbohaterek Ramona, w tej roli Krystyna Janda. Wiadomo już także, że Natalia będzie także ratowała konające w cierpieniu ciąży i klaustrofobii małe bohaterki z Warszawy i z Mazur. Jest więcej niż pewne, że jedną z nich zagra Magdalena Cielecka, którą Natalia złapie w locie, kiedy ta zostanie wyrzucona przez faszystów z pędzącego tramwaju. Więcej nie można na razie ujawniać, ale już teraz mówi się, że ten film będzie ideowym ciosem i w Trumpa i w PiS, a z drugiej strony znakomicie wypromuje Polskę na świecie, nie wahamy się nawet powiedzieć, że bardziej znakomicie niż Donald Tusk.


Drugi taki ważny temat, który odkręci fatalną opinię o Polsce to sprawa imigrantów, a właściwie uchodźców. Kiedy zamordowano ponad dwa, albo i trzy, albo nawet i pięć milionów drzew w jeden miesiąc, stała się rzecz straszna: większość ptaków - wróbli, kruków, wron, sikorek i słowików nie miała gdzie siedzieć. Nikt o tym nie pisał, bo tyle się wkoło dzieje. Zabrakło drzew i nasze polskie ptaki zaczęły masowo emigrować do Niemiec. Dosłownie zalały stare germańskie lasy i puszcze. Wiemy, że nie doszło do konfliktu ze szpakami niemieckimi ani z ich agresywnymi wronami. Nawet pomagały sobie. Ale część umierała na oczach innych zwierząt. I wtedy stało się coś pięknego. Naszymi polskimi ptakami zajęli się uchodźcy z Azji i z Afryki. Ci sami, których oskarża się o terroryzm, zajęli się naszymi prawdziwymi, polskimi sikorkami, karmiąc ich tym, co sami dostali dla swoich dzieci. Sprawy nie nagłaśniano, ponoć kanclerz Merkel powiedziała: - Nie ingerujmy, niech to się samo cudownie rozwija. Dziś, blisko sto tysięcy uchodźców zajmuje się na co dzień w lesie dwoma milionami polskich ptaków. Przyjęli je jak własne, nie ingerują też w ich kod kulturowy, pozwalając im na nasz rodzimy śpiew. Dlatego Platforma chce tym dzielnym ludziom zadośćuczynić i przyjmie pod nasze strzechy na początek sto tysięcy uchodźców. Już wiemy, że część z nich chce nadal karmić polskie ptaki i sadzić drzewa. Będziemy w awangardzie państw przyjmujących uciekinierów. Zmieni się raz na zawsze obraz naszego kraju jako zamkniętego, krnąbrnego i rasistowskiego. Te dwa tematy, które podjęliśmy zmuszą PiS do porzucenia władzy i do ucieczki z kraju, o ile wcześniej nie złapie ich nasz Trybunał Obywatelski, który już jutro powołamy. "Ten rząd musi odejść!" - Natalia Kapitan Ameryka 2018.

http://benevolus.salon24.pl/769733,ten- ... usi-odejsc


Góra
 Zobacz profil  
 
Wyświetl posty nie starsze niż:  Sortuj wg  
Utwórz nowy wątek Odpowiedz w wątku  [ Posty: 457 ]  Przejdź na stronę Poprzednia strona  1 ... 26, 27, 28, 29, 30, 31  Następna strona

Wszystkie czasy w strefie UTC + 1


Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zalogowanych użytkowników i 11 gości


Nie możesz rozpoczynać nowych wątków
Nie możesz odpowiadać w wątkach
Nie możesz edytować swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz dodawać załączników

Szukaj:
Skocz do:  
 cron
Powered by phpBB © 2000, 2002, 2005, 2007 phpBB Group
Przyjazne użytkownikom polskie wsparcie phpBB3 - phpBB3.PL
Nasi przyjaciele: Strony Patriotyczne
Linki pozycjonujące: Fenster aus Polen / Schüco Fenster / Drutex Fenster / Fenster Preise / Haustüren /