Polskie-Forum.pl | Polskie Forum Dyskusyjne | Niezależne Forum Dyskusyjne | Niezależne opionie polityczne | aktywność obywatelska | wolna dyskusja | wybory prezydenckie • Zobacz wątek - Przestrzeń absurdu

Polskie-Forum.pl


Wolne i niezależne forum dyskusyjne / opinie polityczne / aktywność obywatelska / patriotyzm / Polska / wolna dyskusja


Wszystkie czasy w strefie UTC + 1




Utwórz nowy wątek Odpowiedz w wątku  [ Posty: 457 ]  Przejdź na stronę 1, 2, 3, 4, 5 ... 31  Następna strona
Autor Wiadomość
 Tytuł: Przestrzeń absurdu
PostNapisane: 21 wrz 2010, 07:20 
Offline
Moderator

Dołączył(a): 13 lip 2009, 09:25
Posty: 30842
Jest to coś w rodzaju matrixu i jednocześnie pasożytniczego organizmu niszczącego zdrową tkankę społeczną.
Zajmuje się tym współczesne lewactwo, a PO i SLD są pionierami rozwarstwiania społecznego na wszystkich poziomach życia.
Bo jak inaczej odczytać coraz to prymitywniejsze newsy politykierów rozmnażane i powielane w medialnym kotle:
Np.

Kaczyński namawia do schizmy w Kościele

- Jarosław Kaczyński używa krzyża przeciwko biskupom i Kościołowi. Już w sposób oczywisty namawia do schizmy w Kościele. To nie ma nic wspólnego z pamięcią osób, które zginęły w katastrofie - ocenia Andrzej Halicki, szef sejmowej komisji spraw zagranicznych, poseł PO, w wywiadzie dla "Rzeczpospolitej".

http://wiadomosci.wp.pl/kat,1342,title, ... prasa.html


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Przestrzeń absurdu
PostNapisane: 21 wrz 2010, 20:50 
Offline
Moderator

Dołączył(a): 13 lip 2009, 09:25
Posty: 30842
Polska bez Jarosława czyli paranoja

Jak byłaby Polska gdyby zabrakło nagle Jarosława Kaczyńskiego. Jaka będzie gdy faktycznie odejdzie on bo przecież coś takiego stanie się kiedyś. Wszyscy kiedyś odejdziemy, nawet Donald Tusk choć twierdzi, że dla niego alternatyw nie ma.

Śmiem twierdzić, że gdy zabraknie Jarosława Kaczyńskiego Polska będzie dokładnie taka jak dziś.

Ale zanim wyjaśnię dlaczego tak będzie opowiem historię, z którą zetknąłem się przed laty. Poznałem kiedyś człowieka, który potwornie bał się skorpionów. Uciekał przed nimi, wpadał z ich powodu w panikę kończącą się scenami histerii. Z takim atakiem zetknąłem się kiedyś podczas imprezy sylwestrowej. Człowiek ów zobaczył w ręku jednego z gości skorpiona, później zauważył, że podobnie i inni mają w dłoniach te straszne dla niego istoty. Skończyło się przyjazdem karetki i silnym lekiem uspokajającym, Rzecz w tym, że nikt tam nie trzymał skorpionów bo byli to najnormalniejsi ludzie. Za skorpiony wzięte zostały przez wspomnianego zdjęte z butelek wina musującego druciane koronki podtrzymujące korki. Rzecz i w tym również, że człowiek ten nigdy w życiu nie widział realnego skorpiona. Choć przekonany był że widzi je na każdym niemal kroku. Był paranoikiem.

Dokładnie to samo dzieje się obecnie z Polską. A właściwie nie z Polską tylko z jej tą „lepszą częścią”. Jej choroba zaczęła się zupełnie niespodziewanie. Wszak miało być tak, że 4 lipca cała a więc i ta „lepsza” Polska miała się wreszcie obudzić w kraju, który poradził już sobie ze wszystkimi wewnętrznymi zagrożeniami. Dziwne zdawać się mogło tylko to, że te wszelkie zagrożenia, jak jeden mąż, nosiły imię i nazwisko Jarosław Kaczyński. I na nie potrzeba było aż całej „tej lepszej” Polski. I ona nie zawiodła.

Co zawiodło to nie wiadomo bo okazało się, że demon krąży. Przynajmniej tak można interpretować to, co działo się i dzieje z tą Polską zwycięską od 4 lipca do dziś. Na początku było to jeszcze jakoś uporządkowane i na zmianę, choć w zasadzie jednym głosem oznajmiano, że Kaczyński jest skończony, że oto nadszedł „koniec PiS-u” i że pozamiatane by nie wiedzieć czemu tuż po odtrąbieniu zwycięstwa zaczynać snuć straszne wizje tego, co może zrobić ten „skończony” Kaczyński ze swoim „skończonym” PiS-em. Wizje były takie, że aż się pytać chciało jak da on rade skoro i on skończony i PiS skończony. Kupy się to nie trzymało. Ale okazało się, że choć ten porządek w cyklicznych napadach stanów depresyjnych i euforycznych zachowywano mówiąc przeważnie jednym głosem. Czy tak czy też siak mówiono.

Teraz już i tego nie ma. Oto tego samego dnia jeden biskup bezkompromisowo zarzuca Kaczyńskiemu, że ten milczy. A milcząc utrudnia takim jak ów biskup to i owo. W tym samym czasie jeden polityk prominentny partii co 4 lipca pogrzebała Kaczyńskiego wraz z PiS-em zaklina się, że Kaczyński nawołuje. Do rzeczy strasznych. Na logikę rzecz biorąc albo biskup głuchy albo polityk jakieś głosy słyszy.

I można by tak w nieskończoność. Jak choćby z tym co tutaj jeden z kolegów zademonstrował. Posługując się metodą, której mechanizm jest taki, że jakby ze sobą zmiksować scyzoryk, babę i londyńską ulicę to wyjść niezawodnie powinien Kuba Rozpruwacz, doszedł ów kolega do wniosków strasznych i imponujących zarazem. Oto Lech Kaczyński jest czwartą osobą boską a Jarosław jest jego prorokiem. Na jakiej podstawie? A w ten sposób, że wziął materiał z jakiejś rosyjskiej gazetki, dodał do niego Krakowskie Przedmieście, wczorajszą manifestację zwolenników intronizacji Chrystusa i tak mu wyszło. Ach, użył jeszcze słowa „dychotomia”. I pewnie teraz leży biedaczyna gdzieś i ogania się z tych skorpionów co to ich w życiu nie widział. Tak samo jak pewnie nie widział ani razu porządnej dychotomii. Czymkolwiek ona jest.

A w tym wszystkim trudno doszukać się ręki Jarosława Kaczyńskiego. Bo i nikt o nią nie zamierza prosić. Ona do niczego, a już na pewno do popadania w paranoję nie jest potrzebna. I dlatego sądzę, że nawet gdyby Jarosława Kaczyński odszedł nagle czy też po długim, sygnalizowanym wszem i wobec przygotowaniu to i tak nikt by nie zwrócił na to uwagi. Przecież wszyscy byliby zajęci analizowanie, zgadywaniem i ujawnianiem dalszych złowrogich zamiarów i omawianiem przewidywanych, bez wyjątku straszliwych by nie rzec katastrofalnych skutków działań i knowań Jarosława Kaczyńskiego i PiS-u. Tych samych co to już są skończeni od dnia 4 lipca 2010 roku i już nigdy nie wrócą.

W całej tej sprawie spokój potrafi zachować jedynie Premier. Tak dalece potrafi się wyłączyć, że aż nie czuje potrzeby upamiętnienia. Twardy jest…

A Polska, ta „lepsza” Polska, wrzeszczy i stara się z siebie strącić te skorpiony co to ich nigdy nie było choć mają twarz Jarosława Kaczyńskiego. To ponoć nieuleczalne.

Choć może pomogłaby homeopatia bardzo prosta?

http://rosemann.salon24.pl/


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Przestrzeń absurdu
PostNapisane: 23 wrz 2010, 08:48 
Offline
Moderator

Dołączył(a): 13 lip 2009, 09:25
Posty: 30842
Czy PiS osądzi swoje zbrodnie sam?

Trzy lata minęły od obalenia krwawej dyktatury PiS, podczas której naród dzwonił kajdanami i krew płynęła rynsztokami. Niestety okrutne zbrodnie reżimu Kaczyńskiego wciąż nie zostały osądzone.

1. Nie czas krytykować sołtysa, choć zły, kiedy we wsi grasuje piroman, chcący ją spalić - tak ekspert gospodarczy Waldemar Kuczyński uzasadniał konieczność zajmowania się Kaczyńskim, a nie rządem.
A wicemarszałek Wenderlich z SLD dowodził, że ludzie tak się boją krwawego reżimu PiS, że już wolą korupcje obecnej władzy, z jej Rychami, Mirami, Zbychami i prezydentem Sopotu.

2. Kiedy słucham przepojonych grozą przestróg przed powrotem IV RP - nie pojmuję.
Przez dwa Biały Orzeł znów był skrępowany, krwawy łańcuch mu zwisał u szpon. Naród brzęczał kajdanami, krew płynęła rynsztokami - i co? Trzy lata minęły od obalenia dyktatury i żadna zbrodnia krwawego reżimu nie została osądzona.

3. Jarosław Kaczyński bezczelnie paraduje na wolności, a winy spłynęły po nim jak po gęsi.
Prokuratura rzuciła się na Zbigniewa Ziobro, narobiła rabanu o immunitet, a potem podwinęła ogon i umorzyła śledztwo. Krwawy ten siepacz minionego reżimu nie poniesie żadnej kary, choć ręce ma po łokcie ubabrane we krwi niewinnych.
Sejmowa komisja do spraw nacisków trzeci rok niczego nie wycisnęła. Podobnie komisja do sprawy śmierci Barbary Blidy. Z wielkich chmur nie spadła nawet kropla deszczu.

4. Mało tego, że zbrodnie PiS-u nie zostały osądzone, to nie doczekaliśmy sie żadnej rehabilitacji ofiar.
Doktor G. nie został przeproszony, żaden order kombatancki nie zawisł na jego szyi, wręcz przeciwnie, w dalszym ciągu trwa proces wytoczony mu przez zbrodniczy reżim.
Podobnie posłanka Beata S. - nikt jej nie przeprosił, nie przywrócił poselskiego mandatu, nie zwrócił walizki pieniędzy, którą jej podarował przystojny agent.

5. I co z tego, że trzy lata rządzi ukochana Platforma Obywatelska, skoro nie działa prawo ani sprawiedliwość.
Czy PiS ma powrócić do władzy i osądzić swoje zbrodnie sam?

Janusz Wojciechowski

http://januszwojciechowski.blog.onet.pl ... 14780859,n


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Przestrzeń absurdu
PostNapisane: 29 wrz 2010, 08:46 
Offline
Moderator

Dołączył(a): 13 lip 2009, 09:25
Posty: 30842
Scenariusz na rok przyszły

Wszyscy zdążyli się już przyzwyczaić, że szczególną troską nasze media, eksperci, analitycy i dziennikarze obdarzyli największą partię opozycyjną.

Na miejscu ekipy rządzącej z premierem Tuskiem na czele, biłbym w tarabany oburzenia, że zamiast zajmować się sprawującymi władzę, oni wszyscy w kółko zamartwiają się o zdolność koalicyjną PiS, spadek w sondażach jego popularności, a nawet zaufania do prezesa. Zamiast mądrych podpowiedzi dla premiera i jego ministrów wszyscy pochylają się nad partią Jarosława Kaczyńskiego i suflują mu bardziej lub mniej genialne pomysły, co ma zrobić, aby odwrócić ten zły trend.

Nie wiem jak to ma się do kontaktów Donalda Tuska z kobietami, ale jeśli chodzi o media to widać, że jest twardym facetem, a zazdrość jest mu obca. Zaciska zęby, uśmiecha się do złej gry, podczas gdy „dziennikarskie kwiecie” biega jak opętane za Kaczyńskim.

Zastanawiając się jednak tak zupełnie poważnie, to przed przyszłorocznymi wyborami parlamentarnymi to Platforma Obywatelska ma prawdziwy kłopot i nóż na gardle. Tu, jak ćwierkają oszołomskie wróble, będzie chodziło nie tyle o utrzymanie władzy, ale może przede wszystkim o uniknięcie odpowiedzialności, czyli całkowitą bezkarność.

Zaprzyjaźnione z PO media już dziś powinny szykować jakąś nową strategię, gdyż w zgraną płytę i stare bajeczki uwierzą już tylko ci najbardziej umysłowo ociężali.

Czy da ktoś wiarę, że całe zło wzięło się z dwóch lat pisowskich rządów, który przez zaledwie 14 miesięcy miał parlamentarną większość?

Czy wywołają pożądaną grozę przypominane relacje z „brutalnego” spychania protestujących pielęgniarek z jezdni na chodnik przez „juntę krwawego Jarka”, kiedy rząd miłości zaraz po dojściu do władzy strzelał z broni gładko -lufowej do protestujących na granicach „mrówek” zwanych przemytnikami oraz raczył gazem pieprzowym kupców i stoczniowców?

Czy uwierzą, że Donald Tusk to wirtuoz, któremu w brawurowym koncercie przeszkadzało jedynie patrzenie mu na ręce przez „złośliwego chama i alkoholika na dodatek z Alzhaimerem”, który wpychał mu się do samolotu by rozpraszać geniusza?

Tu już nie wystarczy rutynowe nadymanie przez „wybitnych dziennikarzy”. Na gwałt potrzebny jest pewny koalicjant, który w razie słabego wyniku wyborczego pozwoli uzyskać większość. A co jak i to nie wystarczy?

Niepewność, co do wyniku SLD, który zamiast, jak to lewica, zajmować się biedą, walczy o powszechna aborcję, prawa gejów, lesbijek i wali w Kościół, każe sondować miejscowy plebs.

Temu chyba służy „samodzielna” inicjatywa posła Palikota.

Myślę, że im bliżej przyszłorocznych wyborów badania opinii publicznej nie będą dawały stuprocentowej pewności zwycięstwa, dojdzie do medialnego majstersztyku.

Skoro gawiedź przestanie się wystarczająco mocno bać „czarnego luda” Kaczyńskiego, trzeba będzie jakoś ten strach podsycić i wmówić Polakom, że w demokracji, owszem, opozycja jest niezbędna, ale nie taka jak „niebezpieczny” i „groźny” PiS.

Tu znowu może przyjść z pomocą, na fali „pojednania” Władimir Putin ze swoim doświadczeniem w budowaniu demokracji.

Kto wie, czy już w przyszłym roku polska policja i służby nie zatrzymają jakiś „pisowskich bojówek” podpalających gmachy użyteczności publicznej, niszczących żydowskie i rosyjskie cmentarze oraz napadające na gejów?

W odpowiedzi zaś na protest „autorytetów” zamieszczony w Gazecie Wyborczej przez stolicę może wtedy przejść marsz w obronie demokracji i wolności. Oburzenie rozszerzy się na całą postępową i demokratyczną Europę pod wodzą Angeli Merkel.

Czy to nie wystarczyłoby do delegalizacji partii „żądnego władzy za wszelką cenę faszysty” Kaczyńskiego?

Czy „młodzi z dużych miast” są już wystarczająco „wykształceni” do łyknięcia takiego scenariusza?

Jeżeli nie, to pozostanie tylko wydrukowanie w Moskwie kontenera z kartkami wyborczymi. Czcionki pewnie jeszcze mają z czasów Manifestu PKWN.

http://kokos.salon24.pl/


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Przestrzeń absurdu
PostNapisane: 30 wrz 2010, 19:01 
Offline
Moderator

Dołączył(a): 13 lip 2009, 09:25
Posty: 30842
"Partia Wyborcza"

Czy organem partii Palikota stanie się Gazeta Wyborcza, a tubą Gazety Wyborczej będzie „Partia Wyborcza”?

„Tusk krzywo spojrzał na Rokitę, a Kaczyński na Marcinkiewicza - błyskawiczny sondaż 21 stycznia 2007 roku - Polacy chcą partii Rokity i Marcinkiewicza, aż 44,5 proc. Polaków rozważa możliwość poparcia wspólnej partii Marcinkiewicza i Rokity, gdyby taka formacja powstała – doniósł Pentor na zlecenie "Wprost"” – pisałem kpiąco na swoim blogu, ale fakty oraz liczby nie są żartem, są jak najbardziej prawdziwe. Tak było.
Co dzisiaj porabia Kazimierz Marcinkiewicz? Pisząc szczerze? Pisząc najzupełniej szczerze, to przeważnie krzywo się uśmiecha z telewizora, gdy co jakiś czas zostanie zaproszony do studia TV, by podzielić się swoim bogatym doświadczeniem politycznym. Udziela porad premierowi Tuskowi i Platformie Obywatelskiej, karci Prawo i Sprawiedliwość oraz prezesa Kaczyńskiego. Jan Maria Rokita jest mniej medialny, chociaż potrafi rozbrajająco się uśmiechać. Częściej niż w telewizji dzieli się doświadczeniem w prasie. Obydwaj są równie młodzi – rocznik 1959. W polityce, to rocznik młodzieniaszków. Rześko potrafi się prezentować w tabloidach Kazio Marcinkiewicz, a na zdjęciach wychodzi po prostu super. Czas ich partii jeszcze nie nadszedł.
Ale już w lutym 2007 roku sondaże zaczęły badać niewiasty i wybadały, że 58 % kobiet chce głosować na Partię Kobiet. Poparcie samych kobiet, przekładało się na 30% miejsc w parlamencie. A gdyby jeszcze przekonać garść mężczyzn? Gazeta Wyborcza powołując się na Manuelę Gretkowską donosiła, że powstało około 500 kół partyjnych we wszystkich regionach kraju, a jedno koło liczy minimum 10 osób.
Gretkowska oskarżała, zapewne nie tylko mężczyzn, w takim stylu …, który dzisiaj byśmy nazwali palikotowym: "(Kobieta jest) u nas – przedmiotem do manipulowania między nogami … ”, a także: „biernie się przyglądamy gwałceniu naszych praw!". Z Partią Kobiet wiązała nadzieje Czerska.
Nie mogąc usiedzieć w domu zdesperowana Gretkowska poszła do pięciu sąsiadek w swojej wsi i okazało się, że myślą podobnie – tak opisywała początki partii jej honorowa przewodnicząca - one dogadały się z innymi. Zastosowała wypróbowaną i skuteczną metodę wzorowaną na zorganizowanej w „piątki” Armii Krajowej. Apelowała, aby zgłaszały się informatyczki i graficzki, gospodynie domowe i bezrobotne, kobiety znane i nieznane, a także „oświeceni mężczyźni”.
Oświecony Wiktor Osiatyński jest jednym z założycieli Partii Kobiet, udzieliła poparcia Beata Tyszkiewicz - znana, jako jurorka „Tańca z gwiazdami” oraz zgłosiła je Magda Mołek, kobieta wielce oświecona, subtelnej urody, znana z …. wpadek - ostatnio na żywo w telewizji uśmierciła Dodzie Nergala.
PK można nazwać partią wirtualną. Ma swoją stronę internetową, hasło w wikipedii, zdjęcia w sieci swoich członkiń oraz Manuelę.
Partia Gretkowskiej i Osiatyńskiego w wyborach 2007 roku uzyskała poparcie 0,28% w skali kraju. W gminie Turośl Partia Kobiet zdobyła jeden głos.
Luty 2007 roku: „Kwaśniewski spotkał Olechowskiego na lotnisku w Sofii - błyskawiczny sondaż – Gdyby na polskiej scenie politycznej pojawiła się partia firmowana przez Aleksandra Kwaśniewskiego i Andrzeja Olechowskiego mogłaby liczyć na 21 proc. Poparcia” – relacjonowałem na swoim blogu. Do utworzenie partii Kwaśniewskiego - Olechowskiego nie doszło, gdyż Kwaśniewskiego ponownie uwiodło środowisko Michnika, ponownie koniecznością stał się historyczny kompromis.
Przypomnę, co zanotował w swoim „Dzienniku” Gustaw Herling-Grudziński, gdy Kwaśniewski został wybrany prezydentem: "I tak oto, 19 listopada wielkie dzieło Adama Michnika zakończyło się historycznym sukcesem. Trudno mi powiedzieć, kiedy się zaczęło i w czym jego początki, albowiem zobaczyłem Michnika w "akcji" dość późno. Było to wiosną 1989 roku, tuż po okrągłym stole, gdy objeżdżał całą Polskę w glorii niezłomnego więźnia komunistów i arcyfechmistrza polityki polskiej. Wtedy właśnie Michnik obwoził po kraju swego prywatnego pomazańca, występował z nim publicznie w aulach uniwersyteckich i dyskutował z nim - na oczach zdumionych słuchaczy – jako z tym, z kim on A.M. chce budować nową niekomunistyczną Polskę. Tym pomazańcem był dobrze w Polsce znany młody aparatczyk, symbol pezetpeerowskiego oportunizmu, Aleksander Kwaśniewski.”
Kwaśniewski porzucił Olechowskiego i natychmiast media przeniosły uwagę na unię LiD-u z Kwaśniewskim.
Rozwinę – LiD, czyli Lewica i Demokraci, to SLD+SDPL+PD+UP. Skromniutkie PD, które sobie przycupnęło pomiędzy SDPL (Socjaldemokracja Polska), a UP (Unia Pracy), to wszystko, co pozostało po Unii Wolności. PD to Partia Demokratyczna, to resztówka Unii Wolności, to wszystko, co pozostało z Unii Demokratycznej, a wcześniej sięgając pamięcią z ROAD-u. PD – to ostateczne dzieło Tadeusza Mazowieckiego i Bronisława Geremka, Władysława Frasyniuka i Leszka Balcerowicza, Adama Michnika i Jacka Kuronia i warszawki i krakówka, Czerskiej i Wiślnej.
Partia Kwaśniewskiego z Olechowskim – mogła liczyć na 21%, a w kolejnym sondażu LiD ze wsparciem Kwaśniewskiego otrzymał 12%. Katastrofa. Kompromitacja. Całkowita klapa.
Po wielotygodniowej operacji medialnej z udziałem Wisławy Szymborskiej, Bronisława Geremka, Kazimierza Kutza, a także Wachowskiego, Olbrychskiego, Samsonowicza, Piskorskiego, Hołdysa, po spotkaniu demokratów krakowskich, po warszawskiej konferencji-konwencji obrońców demokracji, po przyłączeniu w Audytorium Maximum LiD-u do Kwaśniewskiego Gazeta Wyborcza zrobiła sondaż: PO - 31%, PiS 27%, LiD - 12%. Zaskakuje, że media przerzuciły się na PO? Czy dziwi medialna żakowszczyzna i jego zawołanie „Tusku musisz”?
Tak sobie harcowały media oraz pracownie sondażowe przed wyborami w 2007 roku. Zbliża się rok wyborów parlamentarnych 2011. Media wystartują nie z wirtualną partią kochanych Kobiet, nie z partią medialną – Marcinkiewicza & Rokity czy Olechowskiego.
W tym roku media oraz pracownie sondażowe dadzą sygnał do startu 2 października. Wystartuje – według wszelkich znaków na niebie oraz ziemi – „Partia Wyborcza” – jakkolwiek nie zechce się nazwać.
Będzie to populistyczno - liberalno mieszanina polityczna - połączenie Partii X Stanisława Tymińskiego (pamięta ktoś?) i Samoobrony Andrzeja Leppera, z Polską Partią Przyjaciół Piwa oraz ROAD-em.
Czy organem partii Palikota stanie się Gazeta Wyborcza, a Gazety Wyborczej tubą będzie Partia Wyborcza? To się okaże. Zapewne Wyborcza będzie w dalszym ciągu kibicować Palikotowi i po cichutku wspierać Partię Wyborczą, która będzie rzucać hasło, a wówczas Gazeta Wyborcza zaproponuje kompromis.
Palikot – „usunąć wszystkie krzyże”, a Czerska zaproponuje kompromis, może tylko krzyży połowę?
Tekst ukazał się w Warszawskiej Gazecie nr 38.

Ps. Tekst pisałem trzy dni temu, i właśnie przed chwilą ekskluzywnego, jeżeli o czymkolwiek ekskluzywnym można mówić w przypadku posła na pe, udzielił wywiadu Giewu – jutro ukaże się całość:

„Po 10 kwietnia zobaczyłem, że państwo polskie, jako państwo świeckie nie istnieje”.

„Trzeba stanąć z boku i jej pomóc, żeby szła z duchem czasu. Jeśli za rok będę dysponował siłą polityczną, będę miał instrumenty nacisku politycznego na PO".

Cyril Bouyeure w biografii Michnika – zresztą całkowicie będąc oderwanym od rozumienia polskich realiów – pisał:
„Michnik stawia sobie pytania:, Po co atakować Kościół, jeśli można zrobić coś wręcz przeciwnego – spróbować nakłonić go do ewolucji we właściwym kierunku, otworzyć na świat?”

Czy, aż tak bardzo się różnią? Taktyką?
Już widać, że Czerska, będzie atakowała Kościół Palikotem: tubą Czerskiej, będzie Palikot. "Lecha Kaczyńskiego usunąć z Wawelu", a wtedy Czerska …. a wtedy Czerska zaproponuje kompromis, ale w Krakowie pozostać może.

http://rekontra.salon24.pl/


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Przestrzeń absurdu
PostNapisane: 02 paź 2010, 07:35 
Offline
Moderator

Dołączył(a): 13 lip 2009, 09:25
Posty: 30842
JA, Davies

Czy nazywając największą partię opozycyjną sektą, używa swojego autorytetu (historyka?), czy może go raczej nadużywa? Gdy włącza się w polityczną bieżączkę i mówi w telewizji i słuchają go miliony widzów – podkreślam, funkcjonując w sferze publicznej, jako wybitny historyk: „ja w ogóle o Kaczyńskich nic nie słyszałem, w latach osiemdziesiątych” i kontynuuje myśl, że „ś.p. Lech Kaczyński miał odegrać jakąś rolę w stoczni dla mnie to jest kompletna nowość” - wzmacnia swój autorytet, czy raczej się ośmiesza?

Lubimy obcokrajowców. Taka jest nasza narodowa przypadłość i słabość. Jesteśmy „im” życzliwi, dla „nich” uczynni, a jeżeli jeszcze pochwalą Polskę, to przychylimy im nieba. A jeżeli taki obcokrajowiec poślubi Polkę, to nie tylko, że nie zżera nas zazdrość – jak to się dzieje w innych krajach, a jesteśmy dumni. I taki obcokrajowiec staje się nasz.
Zróbmy jeszcze jeden krok, a może kilka kroków. Wyobraźmy sobie, że tenże obcokrajowiec napisze książkę o Polsce? A jeżeli zatytułuje ją – „Boże igrzysko”? Polacy są wniebowzięci, gdyż obcokrajowiec dostrzegł, że Bóg zwrócił swą uwagę na Polskę i że, czyni to nieustannie. A jeżeli inną swą książkę o Polsce zatytułuje „Serce Europy”? To go po prostu pokochamy. I tak się stało.
A jeżeli się dowiemy, że pierwsza książka naszego obcokrajowca nosi tytuł „Orzeł biały, czerwona gwiazda”, to przecież nie tylko jest „nasz”, ale jest wtajemniczony. Nie tylko geopolitykę ma w małym palcu, ale wie prawie wszystko, porozumiewa się z nami bez słów. Takiego obcokrajowca Polacy noszą na rękach. I tak się stało. Właśnie to przytrafiło się profesorowi Normanowi Daviesowi, londyńskiemu Walijczykowi, który do swej polskiej żony zwraca się Myszko.
I w weekend wziąłem do ręki „Rzeczpospolitą” i jestem zmuszony rekontrować. Najpierw drobna uwaga. Agnieszka Rybak w artykule „Norman idzie na wojnę” pisze, że za przedstawioną w „Bożym igrzysku” wizję historii Polski Davies zapłacił wysoką cenę. I protestuję, i stwierdzam, że było i jest wręcz odwrotnie.
Norman Davies bez Polski byłby … mało komu znanym historykiem, jednym z wielu tysięcy. Złagodzę kategoryczność swojego sądu dodaniem słowa „zapewne”. Dlatego, Polska jest wdzięczna Daviesowi, ale wdzięczność winna być odwzajemnioną.
Bez „Bożego igrzyska”, którego angielskie wydanie miało premierę 12 grudnia 1981 roku, autor długo i ciężko pracowałby, by zdobyć swoją obecną popularność. Nazajutrz "God's Playground" było na ustach całego świata, gdyż był to pierwszy dzień stanu wojennego, wojny jaruzelsko-polskiej.
I dowiaduję się z „Rzeczpospolitej”, że Norman Davies zbrojnie włączył się w wojnę polsko-polską. I pytam - kiedy się włączył? A pytam czysto retorycznie, gdyż mam w pamięci wiele wypowiedzi Daviesa z ostatnich lat.
W 2007 roku w artykule zatytułowanym „Polska staje się krajem śmiesznym” skarżył się czytelnikom Wyborczej, że jego syn ma dość ciągłego tłumaczenia, że nie wszyscy w Polsce powariowali. Podobno dzień w dzień oxfordzcy koledzy jego syna śmiali się i opowiadali, co nowego wymyślili Kaczyńscy. Davies dzielił się marzeniami: „Mam nadzieję, że niedługo to się skończy”.
A czy ktoś pamięta - i w ogóle czy sobie zdaje sprawę - jak Norman Davies dołączył do nagonki na historyków Sławomira Cenckiewicza i Piotra Gontarczyka?
Podjęli oni trud badania archiwaliów z lat siedemdziesiątych, a Davies atakując historyków i dezawuując ich pracę mówił o … „bzikowatej wersji historii”. Jakby zapomniał, że gdy kandydował na stanowisko na uniwersytecie w Stanford, jego osoba została odrzucona z uzasadnieniem, że kwalifikacje historyczne „nie spełniają tamtejszych standardów akademickich”. Przecież sytuacja wypisz wymaluj dokładnie taka sama jak z historykami IPN, z tym, że on przełamywał stereotypy myślenia na Zachodzie o Polsce, a oni likwidują białe plamy, odkłamują przeszłość.
W otrzymanym liście przeczytał: „Historyk, który broni Polaków, nie jest do zaakceptowania w gronie wykładowców Uniwersytetu Stanforda”.
Davies glanując historyków podejmujących trudne tematy mówił jednocześnie, że „Lech Wałęsa w oczach wszystkich uczciwych jest człowiekiem pokoju i sprawiedliwości i nadziei i wolności.” Gdy się słuchało i słucha Lecha Wałęsy, czy można uznać, że jest człowiekiem pokoju? Gdy się widzi, jaki los jest udziałem jego kolegów stoczniowców i gdy się pamięta, że tenże Wałęsa troszczył się o wysokość esbeckich emerytur – to trudno powiedzieć, by wiele uczynił dla sprawiedliwości – również tej „dziejowej.” No, ale według Normana Daviesa, właśnie tak postrzega Wałęsę „każdy uczciwy człowiek”.
Macham przez chwilę na to wszystko ręką – szczegóły tamtych spraw na moim blogu we wpisie z 2008 roku – „Żywoty równoległe dwóch historyków: Davies – Cenckiewicz”, gdyż chcę zwrócić uwagę na jedno zdanie artykułu w „Rzeczpospolitej”, a brzmi ono: „Przez lata wypracował sobie w naszym kraju autorytet”.
Polacy są uczuleni na autorytety – mają złe doświadczenia, ale w tym przypadku tak właśnie jest – Davies dla wielu Polaków jest autorytetem, ale przecież powinien być - autorytetem w „pewnym” zakresie.
Czy nazywając największą partię opozycyjną sektą, używa swojego autorytetu (historyka?), czy może go raczej nadużywa? Gdy włącza się w polityczną bieżączkę i mówi w telewizji i słuchają go miliony widzów – podkreślam, funkcjonując w sferze publicznej, jako wybitny historyk: „ja w ogóle o Kaczyńskich nic nie słyszałem, w latach osiemdziesiątych” i kontynuuje myśl, że „ś.p. Lech Kaczyński miał odegrać jakąś rolę w stoczni dla mnie to jest kompletna nowość” - wzmacnia swój autorytet, czy raczej się ośmiesza?
Jeżeli zaakcentuję, że jest wybitnym popularyzatorem historii Polski, wielce dla Polski zasłużonym, to te słowa nic nie mówiąc o Lechu Kaczyńskim, wiele mówią o ich autorze i … zasmucają.
Złośliwie mogę odnotować, że przypomina naszą tubylczą Henrykę Krzywonos, ostatnio odkryty autorytet Wyborczej, której się powiedziało o Jarosławie Kaczyńskim w okresie strajków sierpniowych: „Nie wiem, co robił. Nie mam pojęcia, gdzie był. Może na rybach”.
Ale od Daviesa wymagać można więcej. Znacznie więcej niż od telewizyjnego autorytetu Frasyniuka, który nie tak dawno dzielił się swoimi przemyśleniami: "Jarek pie…sz, nie było cię tam".
Ojciec Maciej Zięba w wywiadzie dla Gazety Wyborczej (publikacja wywiadu została zablokowana) wspominał dwudziestosześcioletniego Frasyniuka, że tenże w listopadzie 1980 r. nie wierzył w opowieści o ubekach. Nie mieściło mu się w głowie, że jest jakieś SB, które podsłuchuje ludzi. „Ale jego świadomość błyskawicznie rosła” – zauważa o. Zięba. Tak błyskawicznie był uświadamiany przez Czerską, że został przewodniczącym Unii Wolności. Czy ktokolwiek w Polsce mógłby być bardziej uświadomiony politycznie niż pierwszy sekretarz UW? No może redaktor Michnik. I dzisiaj wybitny działacz Solidarności używając rynsztokowego języka daje świadectwo – „nie było ciebie tam”.
I żeby wątek odwzajemnionej miłości skończyć, zaglądam do pewnego tygodnika i dowiaduję się od samego Daviesa, że po katastrofie smoleńskiej na Krakowskim Przedmieściu przechodząc od kamery do kamery udzielał wywiadów – cytuję: ”to mój głos, moja twarz były dla licznych zagranicznych telewizji świadectwem autentycznego szoku, wstrząsu, żałoby Polaków. Byłem, więc częścią tego, co się zdarzyło …” i myślę sobie, że to krajowa woda sodowa uderzyła Normanowi do głowy. I, że jest nasz.

http://rekontra.salon24.pl/


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Przestrzeń absurdu
PostNapisane: 02 paź 2010, 11:15 
Offline
Moderator

Dołączył(a): 13 lip 2009, 09:25
Posty: 30842
Czy prezydent swoją osobą uosabia majestat państwa?

Tak, pod warunkiem, że nie nazywa się Kaczyński. (To nazwisko wyrządza wyłącznie same szkody.)

Opieram się na wiedzy prawniczej posła Ryszarda Kalisza, który dla Onetu powiedział:

„PrezydentKomorowski uosabia swoją osobą majestat państwa, a Kaczyński godząc w dobre imięKomorowskiego uderza w to państwo.”

Ta konstrukcja traci ważność, jest nie do przyjęcia, gdy wymieni się nazwiska:

„Prezydent ( Kaczyński ) uosabia swoją osobą majestat państwa, a (Palikot, Sławomir Nowak, Stefan Niesiołowski, Kazimierz Kutz i inni ) godząc w dobre imię ( Lecha Kaczyńskiego) uderzają w to państwo.

Dalej poseł Ryszard Kalisz użala się nad sposobem sprawowania władzy przez Br. Komorowskiego:

„(…)Brakuje mi aktywności prezydenta i poznania jego wizji państwa i prezydentury. ..”

Nie próbujmy podstawiać innego nazwiska, bo wtedy aktywność i prezentowanie „ wizji państwa i prezydentury” staną się czystą uzurpacją, działaniem anysystemowym.

http://janinajankowska.salon24.pl/


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Przestrzeń absurdu
PostNapisane: 04 paź 2010, 20:50 
Offline
Moderator

Dołączył(a): 13 lip 2009, 09:25
Posty: 30842
Platni zdrajcy - pacholki Rosji

Fenomen milosci i uleglosci wobec Rosji ma wymiar specyficzny. Rzeklbym - aby go zrozumiec bez Freuda ani rusz. Przypomina mi zawsze klasyke powiesci "Nana" - kiedy to luksusowa "dama do towarzystwa" - u ktorej stop padali najbardziej wytworni kawalerowi Francji kochala szczerze prostego, brutalnego alfonsa pioracego ja po prostu po twarzy.

I tak wlasnie - kiedy w Europie policja zlapie kolejnego imama wyglaszajacego hasla nienawisci przeciwko zachodowi - z ust tysiecy europejskich lewakow dobywa sie okrzyk wielkiego bolu. Kiedy jednak Rosja przepuscila caly narod przez obozy filtracyjne - europejskie lewactwo - szafujace haslami "liberalizmu' i "demokracji' nawet nie jeknelo. Mozna powiedziec - ze wrecz jeszcze bardziej zgielo sie z zachwytu aby wyczyscic swojemu panu buty.

Kiedy Kaczynski nie chcial dopuscic do parady rownosci w Warszawie - zewszad slyszelismy o "festiwalu nietolerancji". Kiedy podobna "parade" w Moskwie policja rozgonila palami, a do dzis mozna podziwiac na zdjeciach zakrwawiona twarz niemieckiego polityka ktoremu zamarzylo sie wprowadzac rownosc w kraju Putina - europejska i polska lewica juz nie byla nawet zgieta w pol. Czolgala sie wtedy bowiem wiernie wokol putinowskich stop.

I to jest najbardziej szokujace - ci wszyscy pseduoliberalowie, z taka pasja mowiacy o "demokracji" nawet nie dostrzegaja - ze ich "koledzy" w Rosji, ktorym tez odbila podobna palma jak im - sa regularnie bici, ponizani i sledzeni. Ze glowna organizacja poparcia Kremla - "Nasi" - ma faktycznie charakter semi-faszystowski.

http://wiadomosci.gazeta.pl/Wiadomosci/ ... kiego.html

Ludzie ginacy w wiezieniach. Mordowani i bici dziennikarze. Jawne szykany wobec wszystkich ktorym do glowy przyszla w Rosji troska o "prawa czlowieka". Wolnosc prasy majaca tyle z wolnoscia wspolnego - ze kazda gazete wolno wladzy zamknac.

O rasizmie odnosnie przybyszy z Kaukazu nawet nie ma co wspominac. O poszanowaniu "mniejszosci seksualnych" - rowniez.

Tylko Freud moglby wytlumaczyc wielka i nieprzemijajaca milosc "pozytecznych idiotow". Bo kazda inna teoria robi po prostu wysiadke

http://latolemingow.salon24.pl/


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Przestrzeń absurdu
PostNapisane: 05 paź 2010, 07:18 
Offline
Moderator

Dołączył(a): 13 lip 2009, 09:25
Posty: 30842
„NOWA POLSKA”

„Trzeba mieć nadzieję, że po 21 października 2007 roku – następcy Koalicji rządzącej Polską – posiądą zgoła odmienny sposób „słuchania Rodaków”, w tym: Oficerów Służb Specjalnych – z Przedstawicielami Wywiadu i Kontrwywiadu Wojskowego włącznie oraz byłych Funkcjonariuszy Wojskowych Służb Informacyjnych (WSI) – pisał (pisownia oryg.) w 2009 roku ppłk dypl. w st. spocz. dr. Mikołaj Szczepan „Kruk” Ociosany w nr.5. Biuletynu „Chłodnym okiem” Stowarzyszenia Pro Milito, zrzeszającego byłych oficerów LWP i WSI. Współorganizator stowarzyszenia gen. Marek Dukaczewski dwa lata później powołał kolejną organizację weteranów WSI o nazwie „Sowa”.
Wiemy, że wyrażona przez ppłk „Kruka” nadzieja nie była płonna. Rząd Donalda Tuska za swój priorytet przyjął reaktywację wpływów WSI i już na początku 2008 roku sprawie tej poświęcił nowelizację ustawy o Służbie Kontrwywiadu Wojskowego. Również nominacja gen. Janusza Bojarskiego (byłego szefa WSI) na stanowisko dyrektora Departamentu Kadr MON potwierdzała intencje grupy rządzącej. W „liście otwartym” byłych szefów WSI opublikowanym w roku 2008 napisano:
„Postulujemy prześledzenie procesu likwidacji i weryfikacji służb pod kątem popełnionych w jego trakcie nieprawidłowości i przypadków łamanie prawa. [...] Apelujemy również o przywrócenie godności, z której odarto żołnierzy i pracowników WSI oraz osoby udzielające służbom pomocy. Osoby te, postępując zgodnie z prawem, służyły Polsce, niejednokrotnie z narażeniem życia i zdrowia. Odebrano im honor i potraktowano jak przestępców.”
Przez następne miesiące ludzie byłych WSI poszerzali zakres wpływów, formułując otwarcie postulaty zmierzające do podważenia procesu weryfikacji kadr. Znajdziemy ich także w bliskim otoczeniu ówczesnego marszałka Komorowskiego, jako inspiratorów kombinacji operacyjnej skierowanej przeciwko Komisji Weryfikacyjnej WSI, znanej jako „afera marszałkowa”.
Sprzyjający reaktywacji klimat sprawił, że na początku 2010 roku powołano stowarzyszenie SOWA, stawiające sobie za cel „integrację środowiska i przywrócenie dobrego imienia WSI”.
Niemal w tym samym czasie, z nieznanych do końca przyczyn z ubiegania o prezydenturę zrezygnował Donald Tusk, a grupa rządząca wystawiła kandydaturę Bronisława Komorowskiego.
Nie można nie dostrzec, że od tego momentu nastąpił wzrost aktywności środowiska WSI, a przewodniczący „Sowy” gen. Dukaczewski publicznie zadeklarował poparcie dla kandydata PO.
Jednak datą przełomową w działalności byłych oficerów wojskowych służb był bez wątpienia 10 kwietnia. Z chwilą śmierci Prezydenta Lecha Kaczyńskiego – depozytariusza aneksu do Raportu z Weryfikacji WSI – mobilizacja tego środowiska nabrała determinacji i rozmachu.
Tylko w kwietniu członkowie stowarzyszenia spotkali się dwukrotnie: przed katastrofą - w dniu 1.04 na „uroczystym spotkaniu” z gen. Markiem Dukaczewskim i po – w dniu 24 kwietnia na Nadzwyczajnym Walnym Zgromadzeniu Członków Stowarzyszenia SOWA. Wkrótce też nastąpiły zdarzenia niezwykle korzystne dla tego środowiska.
19 czerwca "Rzeczpospolita" informowała, że generał Janusz Bojarski może zostać polskim przedstawicielem przy NATO i UE, a dwa dni później - 21 czerwca wojskowa prokuratura umorzyła śledztwo ws. związków szefów WSI z nielegalnym handlem bronią z lat 90. W 2006 r. zarzuty korupcyjnego przekroczenia obowiązków służbowych postawiono dwóm byłym szefom WSI gen. Konstantemu Malejczykowi i kontradmirałowi Kazimierzowi Głowackiemu. Obu groziło do 10 lat więzienia. Rzecznik prokuratury płk Ireneusz Szeląg poinformował obecnie, że sprawa umorzenia ma charakter ściśle tajny i nie może podać żadnych szczegółów.
Ludzi WSI nie zabrakło w gronie tzw. ekspertów, komentujących okoliczności tragedii smoleńskiej. Według gazety "Nasz Dziennik", brylujący w mediach mjr. Michał Fiszer to były funkcjonariusz WSI. Związki z tą służbą miał także prezes Agencji Lotniczej Altair Tomasz Hypki , który na podstawie rosyjskich przekazów wydał werdykt, iż „załoga Tu-154 zachowała się kompletnie nieodpowiedzialnie”. Również sam gen. Dukaczewski uważa, że rosyjskie śledztwo prowadzone jest prawidłowo i twierdzi:„nie ma podstaw, aby wątpić w wiarygodność działań Rosjan, nie ma też potrzeby używania służb, dlatego że poziom zaufania w tej konkretnej sprawie jest na tyle wysoki, że można pytać o wszystko”.
Jedną z pierwszych decyzji nowego prezydenta było zlecenie Biuru Bezpieczeństwa Narodowego przygotowania zmian systemowych przeobrażających wojskowe służby specjalne – SKW i SWW. W przygotowywanych przez BBN dokumentach jest mowa o gruntownej przebudowie służb wojskowych i cywilnych, w taki sposób, by najważniejsze funkcje mogli pełnić w nich ludzie zaakceptowani przez Komorowskiego.
Troskę o środowisko WSI wykazała również nowa Rzeczniczka Praw Obywatelskich, gdy natychmiast po wyborze skierowała do ministra Obrony Narodowej wystąpienie „w sprawie problemów powstałych w wyniku wejścia w życie przepisów ustawy likwidującej Wojskowe Służby Informacyjne”.
Jednocześnie RPO zwróciła się do MON o udzielenie informacji na temat stanu prac legislacyjnych, mających na celu wykonanie wyroku Trybunału Konstytucyjnego z dnia 27 czerwca 2008 r. Rzecznik napisała, że „osoby, które uważają, iż Raport zawierał nieprawdziwe informacje na temat ich działalności w ramach WSI i uważają że zostały publikacją pokrzywdzone, domagają się sporządzenia uzupełnienia Raportu.”
„Skrzywdzeni” Raportem z Weryfikacji WSI byli oficerowie tej służby zdają się doskonale wiedzieć, że nastał czas „powrotu do Nowej Polski” – jak wieścił ppłk. „Kruk” Ociosany. Ich obecna aktywność przybiera bardzo konkretną postać.
31 sierpnia br. stowarzyszenie SOWA złożyło do Prokuratury Rejonowej zawiadomienie o „uzasadnionym podejrzeniu popełnienia przestępstwa przez Przewodniczącego Komisji Weryfikacyjnej powołanej mocą ustawy z dnia 9 czerwca 2006 r. - Przepisy wprowadzające ustawę o Służbie Kontrwywiadu Wojskowego oraz Służbie Wywiadu Wojskowego”. Jednocześnie, w tym samym dniu wystąpiono do Rzecznika Praw Obywatelskich i Prezesa Helsińskiej Fundacji Praw Człowieka w Polsce z prośbami o objęcie „zakresem ich możliwego działania spraw w obszarze zmierzającym do naprawy niezgodnego z Konstytucją RP prawa wskazanego przez Trybunał Konstytucyjny wyrokiem z dnia 27 czerwca 2008 r. sygn. akt K 51/07* oraz zmierzającym do wyjaśnienia przyczyn pozostawania w bezczynności organów państwa względem sporządzenia uzupełnienia Raportu”.
21 września „Sowa” złożyła do prokuratury „pismo procesowe zawiadamiającego” nawiązujące do zawiadomienia z dnia 31.08. w którym zawarto „opis poszczególnych przestępczych zachowań osoby podejrzanej. Opis zawiera kolejną stronę raportu, wskazanie nieprawdziwego zapisu oraz stanowisko zawiadamiającego uzasadniające nieprawdziwość tegoż zapisu.”
Skierowano również informacje do Szefa Służby Kontrwywiadu Wojskowego płk Janusza Noska „ o ujawnieniu nowych informacji i okoliczności, które wpływają na treść Raportu o działaniach żołnierzy i pracowników WSI (…) z jednoczesna prośbą o uwzględnienie w toku działań SKW naszej informacji oraz stosownie do zapisu art. 70d, ust. 2 ustawy - Przepisy wprowadzające (…) sporządzenie uzupełnienia Raportu.”
Działania te wyraźnie wskazują, że intencją środowiska WSI jest podważenie procesu likwidacji i weryfikacji służby oraz dążenie do przygotowanie takiego „uzupełnienia Raportu”, by zdezawuować negatywne treści zawarte w Raporcie z Weryfikacji - sporządzonym przez Antoniego Macierewicza w roku 2007. Warto przypomnieć, że Macierewicz wygrał wszystkie procesy sądowe wytoczone mu przez „pokrzywdzonych”, choć każdy z nich był wspierany i monitorowany przez Fundację Helsińską – żywo zainteresowaną losem agentów i oficerów WSI. Zakwestionowanie tez zawartych w Raporcie miałoby znaczenie nie tylko propagandowe, ale przede wszystkim służyłoby uzasadnieniu przyszłych decyzji legislacyjnych zmierzających do pełnej reaktywacji wpływów Wojskowych Służb Informacyjnych oraz dałoby podstawę do przeprowadzenia zasadniczej rozprawy z opozycją, co w obecnej sytuacji wydaje się wspólnym priorytetem grupy rządzącej i środowiska byłych WSI.
Złożenie zawiadomienia do prokuratury przeciwko przewodniczącemu zespołu parlamentarnego PiS ds. zbadania katastrofy smoleńskiej, mogłoby również okazać się korzystne dla osób zainteresowanych ukryciem prawdy o kwietniowej tragedii. Jeśli prokuratura podejmie w tej sprawie śledztwo, utrudni to prace zespołu, bowiem fakt ten zostanie natychmiast wykorzystany medialnie przeciwko Antoniemu Macierewiczowi.
Cytowany już na wstępie ppłk. „Kruk” Ociosany w Biuletynie Pro Milito z 2009 roku pisał do oficerów WSI: „Tylko roztropnie Panowie, tylko z umiarem… Wyhamujcie w sobie, Bracia Oficerowie, lwią bezkarność.[...] Będą zmiany ! Wracajcie do „Nowej Polski” , która na Was czeka. Wracajcie.”
Wiele wskazuje, że ów „powrót do Nowej Polski” -przyspieszony tragedią z 10 kwietnia- przypomni nam czasy, które nigdy miały nie wrócić.

http://cogito.salon24.pl/


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Przestrzeń absurdu
PostNapisane: 06 paź 2010, 12:13 
Offline
Moderator

Dołączył(a): 13 lip 2009, 09:25
Posty: 30842
LIST OTWARTY JAROSŁAWA MARKA RYMKIEWICZA DO ADAMA MICHNIKA

Adamie!
Kiedyś – dawno temu – byliśmy przyjaciółmi. Teraz pragniesz mnie postawić przed sądem (właśnie otrzymałem list od Twojego adwokata), ponieważ napisałem prawdę: że jesteście – Ty i Twoi ludzie – spadkobiercami Róży Luksemburg i jej straszliwej idei wynarodowienia Polaków (oraz wszystkich innych narodów) – idei podjętej potem przez Komunistyczną Partię Polski. Uważasz, że się mylę? Świetnie! To dlaczego grozisz mi sądem, zamiast podjąć ze mną dyskusję? A Twój adwokat pisze do mnie jakieś głupstwa o spółce giełdowej i jej interesach, którym podobno zagrażają moje poglądy. Czy idee i poglądy mają coś wspólnego z pieniędzmi i giełdą? To do tego doszedłeś? A to wstyd! Ale wróćmy do tego, co było trzydzieści kilka lat temu – do lat 70. i 80. zeszłego wieku. Pewnie pamiętasz, gdzie i kiedy się poznaliśmy – w końcu lat 70., na kolacji przy Alei Róż u Janki i Antoniego Słonimskich. Byliśmy tam w piątkę (była także Ewa), a kolacja skończyła się niezłą kłótnią między nami dwoma. Nawet chyba trochę niestosownie się zachowaliśmy – jeśli wziąć pod uwagę wiek gospodarzy oraz wiek ich gości. Ja już dobrze nie pamiętam, o co wtedy poszło, może Ty pamiętasz lepiej – wydaje mi się, że to była wielka kłótnia, nawet awantura o sprawę polską.
Ale choć się tak pokłóciliśmy, to nie umniejszyło to mojego ówczesnego podziwu i szacunku dla Ciebie – uważałem Cię nadal za rzecznika nadchodzącej polskiej wolności, także za kogoś, kto prowadzi Polskę ku wolności. Doprowadziliście ją – Ty i twoi ludzie – sam widzisz do czego. Do lotniska pod Smoleńskiem. Świadectwo tego, co wtedy o Tobie myślałem, jest w wydanej w roku 1984 w wydawnictwie Jerzego Giedroycia mojej książce „Rozmowy polskie latem roku 1983”. To na pewno pamiętasz. Przedstawiłem Cię tam jako więzionego przez totalitarne państwo bohatera Polaków. Także jako kogoś, kto w przyszłości, w wolnej Polsce, będzie strażnikiem wolności. „Kiedy Kuroń zostanie premierem – napisałem tam (w roku 1983) – to [...] posadzi Adasia. Bo Adaś nie zniesie najmniejszej niesprawiedliwości”.
O jakże strasznie się omyliłem! Ale nie byłem wówczas jedynym polskim pisarzem, który tak Cię widział. Zbyszek Herbert zadedykował Ci wiersz, Marek Nowakowski pisał o Tobie opowiadania. A potem wszyscy staliśmy z opuszczonymi rękami, próbując zrozumieć, co się z Tobą stało – dlaczego symbol wolności, więzień z ulicy Rakowieckiej, stał się symbolem Polski, której pierwszym prezydentem został złowrogi władca totalitarnego państwa.
Wolności nie da się podzielić na kawałki – nie można mieć trochę wolności, być wolnym po trosze. Albo będziemy mieli całą wolność i wtedy będziemy wolni tak, jak byli wolni Polacy w Pierwszej Rzeczypospolitej, albo będziemy czyimiś niewolnikami. Ty właśnie tego nie zrozumiałeś – chciałeś, żeby Polska miała mały kawałek, kawałeczek wolności – taki, który zamierzaliście nam dać Ty i Twoi ludzie. Taki, który nam zaproponowaliście. Ale my tego kawałka nie chcieliśmy mieć, my go nie potrzebowaliśmy. Wolność, w jej złotej całości, jest fundamentem życia polskiego. To jest jedyny fundament, na którym możemy zbudować całość naszego narodowego istnienia. Tego też nie umiałeś zrozumieć. Jeśli zechcesz przeczytać moją nową książkę, „Samuela Zborowskiego”, to tam znajdziesz obszerne wytłumaczenie i uzasadnienie mojego poglądu na problematykę polskiej wolności.
Ale może nie musisz tego czytać – bo ta wolność to już nie jest Twoja sprawa. I teraz nie możesz się już nazywać przyjacielem Jerzego Giedroycia i Zofii Hertzowej, także Konstanty Jeleński nie jest już Twoim przyjacielem. Bo Oni byli przyjaciółmi wolności. Więcej – byli obrońcami naszej wolności i wiedzieli, że musimy ją mieć w jej wspaniałej całości. Twoimi przyjaciółmi nie są już także Janka i Antoni Słonimscy. Antoni był człowiekiem wolności i na Twój widok, gdyby spotkał Cię w Alei Róż, pewnie by się odwrócił, a nawet (wiemy obaj, że potrafił być brutalny – był brutalnym obrońcą wolności) splunąłby Ci pod nogi. Tego właśnie się doczekałeś. Żeby bronić wolności, nie wystarczy wygłaszać moralnych kazań. Trzeba jej bronić całym swoim życiem.
Adamie! Co się z Tobą stało? Więźniu z ulicy Rakowieckiej – na czym polega tajemnica Twojej przemiany? Jaki dramat duchowy, jaka ponura tragedia ukrywa się za tą przemianą? Jaki jest powód tej strasznej duchowej klęski, mój (niegdyś) drogi przyjacielu?
Co zrobi przyszłość ze mną i z moimi książkami, to teraz, kiedy mam już 75 lat, mniej więcej wiadomo. A co zrobi z Tobą? Tego jeszcze nie wiadomo. Jestem jednak pewien, że także i Ty zostaniesz zapamiętany. Ale mam dla Ciebie w tej sprawie złą nawet bardzo złą wiadomość. Przyszłość będzie o Tobie pamiętać i Polacy o Tobie nie zapomną.Zostaniesz zapamiętany – jako wróg wolności.
Marek Rymkiewicz

http://autorzygazetypolskiej.salon24.pl/


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Przestrzeń absurdu
PostNapisane: 07 paź 2010, 19:29 
Offline
Moderator

Dołączył(a): 13 lip 2009, 09:25
Posty: 30842
Kaczyński, przeproś za kryzys!

Komentarz do wypowiedzi ministra Rostowskiego w Sejmie przy pierwszym czytaniu ustawy budżetowej:

Myślę, że naprawdę jest czas, żeby przedstawiciel albo przedstawicielka PiS wszedł lub weszła na tę trybunę i przeprosił Polaków za cztery rzeczy: za błędy waszej polityki w latach 2006-2007, kiedy był dramatyczny wzrost wydatków przy bardzo znaczącym obniżeniu podatków; (...) po drugie za straszenie kryzysem w drugiej połowie 2008 i pierwszej połowie 2009; po trzecie za skrajnie, niebezpiecznie błędne recepty proponowane w 2009 roku; i po czwarte za straszenie tzw. drugą falą kryzysu w 2010 roku. (cyt. za TVN24).

1) Minister finansów Jacek Rostowski - wbrew opiniom ekspertów, którzy uważają, że obniżenie przez rząd PIS podatków napędzało koniunkturę gospodarczą i osłaniało nas przed kryzysem - chce, żeby Kaczyński bił się właśnie za to w piersi! Kaczyński, przeproś, błagaj o wybaczenie za to, że nas uratowałeś!

2) Minister Rostowski ma PIS-owi za złe straszenie kryzysem, zwłaszcza jesienią 2008 roku i w 2009 roku. No, trudno, żeby PIS teraz, w 2010, zaczął straszyć! Nie jest może powszechna ta wiedza, że już w drugiej połowie 2008 roku nie spływały planowane dochody z VAT, że były kłopoty z płynnością budżetową, potem rolowano wydatki na nastepny rok, ale żeby tak wszystkich od razu brać za "ciemny lud"? Potem Rostowski mówi (zupełnie jak PIS!) o trzech kryzysowych budżetach 2009, 2010 i ... chyba 2011? Nie wiem, bo dalej mówił, że w 2011 roku ma być poprawa. To może pierwszy kryzysowy rok to był jednak 2008? No więc, sami widzicie, minister Rostowski nie zgadza się sam ze sobą!

3) Minister Rostowski zarzuca "pingwinom" z opozycji, że proponują oni błędne recepty. A choćby były i z księżyca, to i cóż z tego, panie ministrze? Czy to nie rząd dysponuje (powinien dysponować) pełną informacją, na podstawie której może stawiać najtrafniejszą diagnozę sytuacji? No to ile my mamy tego deficytu w tym roku: 52 miliardy czy przeszło 100 milardów? Raz pan mówi tak, a raz inaczej - jak to jest? Aż tak się pan nie może chyba mylić, panie ministrze? I jakie pan na tej podstawie wydaje recepty?!

4) Minister Rostowski każe PIS kajać się za straszenie drugą falą kryzysu, podczas gdy wielu ekspertów, tak krajowych, jak międzynarodowych, również z niepokojem patrzy na te finansowe "mętne wody". Nieważne, może to wszystko głupcy? Jeśli jednak jest tak dobrze i nie ma powodu do niepokoju, to po co te podwyżki podatków, cięcia zasiłków, szukanie oszczędności w emeryturach i rentach, zamrażanie płac i zwolnienia w budżetówce, desperacka wyprzedaż zwana "prywatyzacją" ? Raz pan chwali, że jest dobrze, a raz straszy.... no właśnie, kryzysem!

Nie wierzycie, że sam minister Jacek Rostowski uległ strachom PIS-u? Ale tak było! Minister tłumaczył, że "kryzys zawsze zmniejsza dochody państwa i zwiększa w sposób nieunikniony wydatki państwa". To ten straszny kryzys powoduje, że fiskus, aparat podległy ministrowi Rostowskiemu, ma coraz większe zaległości w ściąganiu podatków: w tym roku ponad 26 miliardów! A dziura budżetowa to ponoć 100 miliardów! Ktoś mówił, że nieudolność? Nie ma mowy! To przez ten kryzys rosną też wydatki, wydatki na kancelarię Schetyny, Tuska... A ten kryzys skąd się wziął? Wiadomo, przez PIS, bo nim straszył, bo go ujawnił... Tak więc, Kaczyński, bij się w piersi, przeproś za kryzys!

http://notatnikmieszczucha.salon24.pl/


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Przestrzeń absurdu
PostNapisane: 09 paź 2010, 15:33 
Offline
Moderator

Dołączył(a): 13 lip 2009, 09:25
Posty: 30842
Antypisizm

Wczoraj Donald Tusk zaapelował o jedności w obronie przed tymi, którzy chcą zniszczyć nasze państwo. Polacy według Tuska wybaczą jemu i Platformie Obywatelskiej wszystko prócz powrotu PiS-u do władzy.

Od pięciu lat trwa w Polsce zakrojona na wielką skalę bezprecedensowa akcja dzielenia Polaków oparta na budzeniu lęków, nienawiści i pogardy. Niewątpliwie Donald Tusk przejdzie do historii, jako twarz tego przedsięwzięcia skonstruowanego jednak nie przez niego, lecz przez establishment, który stał się beneficjentem okrągłego stołu. Są to te same środowiska, które bez skrupułów w obronie swoich pozycji w III RP są zdolne do każdej podłości i niegodziwości, czego doświadczyliśmy już w czerwcu 1992 roku podczas tak zwanej „nocnej zmiany”.

Tusk stał się jedynie zatwierdzonym przez salon wykonawcą zadania i dzięki temu drugoplanowa postać w polskiej polityce, wyśmiewana swego czasu z racji powszechnie znanego lenistwa i błaźnienia się w „Szansie na Sukces” u Wojciecha Manna, napompowana została przez Czerską i spółkę do rozmiarów światowego formatu „męża stanu”.

Paradoksem i złowrogim chichotem historii jest to, że to właśnie środowisko Gazety Wyborczej zastosowało propagandowe metody, które z powodzeniem stosowano w Trzeciej Rzeszy przeciwko Żydom.

Dzisiejszą propagandę płynącą z tego środowiska cechuje podobna charakterystyczna ambiwalencja występująca w latach 30-tych w nazistowskim "Stürmerze". Z jednej strony PiS przedstawiany jest, jako groźna dla Polski potęga, z drugiej zaś strony jego elektorat to cherlawi, plugawi „podludzie”.

Kaczyński i jego najbliżsi współpracownicy służą mediom do wywoływania strachu zastępując "żądnych władzy" bogatych Żydów, zaś elektorat Prawa i Sprawiedliwości ma budzić wstręt i pogardę, jako siedlisko wszy i tyfusu.

Dużo po 10 kwietnia mówiło się o sposobie przedstawiania w mediach Lecha Kaczyńskiego do momentu katastrofy. Zjawisko to nie zniknęło i każdy, kto ma na to ochotę może sobie dzisiaj przeglądać zamieszczane w mediach fotografie Jarosława Kaczyńskiego czy Antoniego Macierewicza i porównać z posągowymi obrazami „aryjskiego” Tuska, jakby żywcem przeniesionego z rzeźb Arno Breckera, ulubionego rzeźbiarza III Rzeszy.

„Stürmer” podobnie jak Gazeta Wyborcza stosował również, jako metodę, wykorzystywanie sieci korespondentów w całych Niemczech informujących o rzekomych przestępstwa Żydów czy ich anty-niemieckiej działalności. Zachęcano także do pisania listów do redakcji.

Początkowo przychodziły one rzeczywiście od prawdziwych zatwardziałych antysemitów by z czasem jednak przeobrazić się w sposób na podlizywanie się władzy i służyć, jako metoda wspierania własnych karier, za pomocą „listów otwartych” i „listów zbiorowych”.

Dzisiaj Michnik i spółka za pomocą tych samych znanych propagandowych chwytów próbują wywołać wrażenie, że zdrowa część społeczeństwa jest w przytłaczającej większości anty-pisowska, a media są tylko „głosem” tego ludu.

Antysemickie rysunki i karykatury zamieszczane w „Stürmerze” dziś znalazły swoich naśladowców wśród rzeszy komediantów „zwanych artystami” i „idoli” typu Kuba Wojewódzki czy Szymon Majewski, którzy jako nadworni błaźni szydzą z pisowskiej „niższej rasy” ku uciesze rozbawionej gawiedzi złożonej z „młodych dobrze wykształconych z dużych miast”.

Fakt, że właśnie środowisko Gazety Wyborczej sięgnęło do wypróbowanych przez propagandę III Rzeszy metod mówi nam dużo jakimi są ludźmi oraz jakie widzą zagrożenie dla własnych interesów ze strony polskiego społeczeństwa.

Pocieszające na dziś jest tylko to, że każda taka nikczemna akcja ma kiedyś swój haniebny koniec. Stanie się tak i w Polsce. Nie da się jednak uniknąć wielkiego moralnego kaca, jaki stanie się udziałem sporej części narodu.

Historyczny wyrok na „bojowników o wolność i demokrację” z Czerskiej i Wiertniczej już jednak zapadł, choć na razie tylko zaocznie.

Jednak szkody i straty, jakie wyrządzili Polsce będą wymagały długich lat naprawy.

http://kokos.salon24.pl/237111,antypisizm


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Przestrzeń absurdu
PostNapisane: 09 paź 2010, 15:40 
Offline
Redaktor
Avatar użytkownika

Dołączył(a): 09 paź 2009, 19:11
Posty: 808
Cyt:"Polacy według Tuska wybaczą jemu i Platformie Obywatelskiej wszystko prócz powrotu PiS-u do władzy."

A niech Tusek nie bedzie taki "do przodu". Wielu Polakow juz chce z powrotem Ziobro patrzac na to co sie w Polsce wyrabia.

_________________
Obrazek


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Przestrzeń absurdu
PostNapisane: 12 paź 2010, 09:35 
Offline
Moderator

Dołączył(a): 13 lip 2009, 09:25
Posty: 30842
"To efekt kampanii nienawiści przeciwko Lechowi".

- Prawnicy powinni wypowiedzieć się, czy wszystkie działania Komorowskiego w pierwszych godzinach po tragedii smoleńskiej były zgodne z konstytucją. (…) Marszałek sprawiał wrażenie osoby, która chce jak najszybciej przejąć władzę - mówi w "Kontrwywiadzie" RMF FM Jacek Sasin. - PO rozhuśtało emocje. To co dzieje się teraz przed Pałacem Prezydenckim jest efektem kampanii nienawiści przeciwko Lechowi i Jarosławowi Kaczyńskim - zaznacza były minister w Kancelarii Prezydenta.

Sasin uważa, że pan prezydent dzisiaj, wówczas marszałek Bronisław Komorowski sprawiał swoimi działaniami wrażenie osoby, która chce jak najszybciej przejąć schedę po zmarłym prezydencie Lechu Kaczyńskim, nie oglądając się na pewne wymogi prawne. To mogło budzić właśnie takie wyobrażenie o tym, że coś tutaj dzieje się nie tak, jak powinno. Jego zdaniem chciał się pokazać jako zdecydowany mąż stanu.

- Myślę, że rozumiał, że to, jak zachowa się w tych pierwszych godzinach, to będzie rzutowało na tę kampanię i na jego obraz, i myślę, że trochę po prostu przedobrzył - mówił Sasin.

http://wiadomosci.wp.pl/kat,1342,title, ... omosc.html


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Przestrzeń absurdu
PostNapisane: 12 paź 2010, 11:37 
Offline
Moderator

Dołączył(a): 13 lip 2009, 09:25
Posty: 30842
A więc wojna.

W dzisiejszej Polsce nie ma już praktycznie żyjących ludzi, którzy pamiętaliby jeszcze, jak wygląda państwo gdzie jego kierownicze i opiniotwórcze elity w naturalny sposób wyłaniały się z jądra narodu.

Już przeszło 70 lat tkwimy w takiej oto rzeczywistości, że największym zagrożeniem dla Polski są narzucane jej odgórnie elity, dla których z kolej to naród wyrasta na wroga numer jeden.

Aby ten stan mógł trwać nadal owa elita musi nieustannie koncentrować się na działaniach zmierzających do dezintegracji narodu. Pod tym względem III RP jawi się, jako swoisty PRL-bis i ciągle aktualne są dzisiaj przestrogi oraz recepty na przetrwanie głoszone przez Prymasa Tysiąclecia, kardynała Stefana Wyszyńskiego, który już w latach 50-tych ubiegłego wieku twierdził, że w warunkach Polski rządzonej przez komunistów katolicy muszą być „nacjonalistami”, ale nie w znaczeniu szowinizmu, tylko wielkiego narodowego sprzeciwu wobec „prób dezintegracji narodu”. Dezintegracji, która jest śmiertelnym zagrożeniem dla Polski i Kościoła.

Dlatego też działania prymasa nie poszły w kierunku budowy Kościoła „nowoczesnego”, przeintelektualizowanego, lecz utworzyły polski model katolicyzmu ludowego, gdzie prosta religijność zwana dziś z pogardą „ludyczną” czy „prymitywną” stanowi największą siłę narodu i wypełnia słowa Jezusa, mówiące, że „macie być jak te dzieci”. Prymas Wyszyński nie był bynajmniej bohaterem michnikowej bajki tak jak nie jest nim zwalczane z zapałem od lat środowisko „Radia Maryja”, kontynuator dzieła Prymasa Tysiąclecia.

Wzorcowym przykładem na to, że dzisiejsze elity tak naprawdę boją się Polski i Polaków była ich histeryczna reakcja na zachowanie się polskiego społeczeństwa po katastrofie smoleńskiej. W normalnym państwie elita dumna z postawy swoich obywateli ustawiłaby się w ich pierwszym szeregu i pielęgnowała ten masowy pokaz narodowej jedności i żałoby.

W PRL-u bis, jakim jest III RP reakcja narodu wywołała wśród „elit mianowanych” wielka panikę i popłoch, a śpiewanie „Jeszcze Polska nie zginęła…” czy „Boże coś Polskę…” wywołało taki histeryczny amok, że posypały się porównania wprost idiotyczne mówiące o III Rzeszy i zbrodniczym wzroku Dzierżyńskiego, który dostrzegł u Polaków „profesor” Bartoszewski. Oczywiście pretekstem nr 1 stały się pochodnie niesione przez współczesne polskie „brunatne koszule”, ale jak komiczny jest ten zarzut wie każdy, kto sięgnie pamięcią w nieodległą przeszłość i przypomni sobie transmitowane „piękne marsze” z pochodniami w wykonaniu Platformy Obywatelskiej.



Smaczku dodaje udział w nich Iwony Śledzińsko-Katarasińskiej znanej z piętnowania w 1968 roku syjonistycznego spisku. Ciekawe, że wówczas Władysław Bartoszewski i funkcjonariusze frontu ideologicznego z Czerskiej nie poczuli zimnych dreszczy na plecach, nie dostrzegli wzroku Hitlera, Himlera czy Eichmanna, a załoga TVN24 nie miotała się nocami w mokrej pościeli sparaliżowana zbliżającą się polską „kryształowa nocą”.

Te same złotouste „autorytety”, które od lat lansują tezę, że jakoby „piękno jest w różnorodności” stworzyły nam 10 października w Smoleńsku swoisty „wzorzec z Sevres” na czczenie ofiar katastrofy smoleńskiej, od którego każde odstępstwo będzie traktowane, jako faszyzm i nawoływanie do rozlewu krwi.

Wszystko wydaje się zmierzać w kierunku, w którym elity, aby „uratować demokrację” będą zmuszone, oczywiście dla naszego dobra na jakiś czas z niej zrezygnować i zdelegalizować opozycyjną partię, pod której skrzydłami za dużo zgromadziło się „prawdziwych Polaków”.

Media w zasadzie już dawno ową demokrację zawiesiły na kołku i zamiast patrzyć na ręce władzy ustawodawczej, wykonawczej i sądowniczej zajęły się wyłącznie zwalczaniem opozycji, co jest jedną z charakterystycznych cech dla dyktatur i systemów totalitarnych.

Póki, co wojna zwana mylnie „polsko-polską” trwa. Tak na prawdę jest to agresja skierowana przeciwko temu wszystkiemu, co polskie i katolickie, a ostało się jeszcze w takiej ilości, że 10 kwietnia 2010 roku establishment III RP dostał drgawek i białej gorączki.

http://kokos.salon24.pl/238095,a-wiec-wojna


Góra
 Zobacz profil  
 
Wyświetl posty nie starsze niż:  Sortuj wg  
Utwórz nowy wątek Odpowiedz w wątku  [ Posty: 457 ]  Przejdź na stronę 1, 2, 3, 4, 5 ... 31  Następna strona

Wszystkie czasy w strefie UTC + 1


Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zalogowanych użytkowników i 11 gości


Nie możesz rozpoczynać nowych wątków
Nie możesz odpowiadać w wątkach
Nie możesz edytować swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz dodawać załączników

Szukaj:
Skocz do:  
 cron
Powered by phpBB © 2000, 2002, 2005, 2007 phpBB Group
Przyjazne użytkownikom polskie wsparcie phpBB3 - phpBB3.PL
Nasi przyjaciele: Strony Patriotyczne
Linki pozycjonujące: Fenster aus Polen / Schüco Fenster / Drutex Fenster / Fenster Preise / Haustüren /