Polskie-Forum.pl


Wolne i niezależne forum dyskusyjne / opinie polityczne / aktywność obywatelska / patriotyzm / Polska / wolna dyskusja


Wszystkie czasy w strefie UTC + 1




Utwórz nowy wątek Odpowiedz w wątku  [ Posty: 155 ]  Przejdź na stronę 1, 2, 3, 4, 5 ... 11  Następna strona
Autor Wiadomość
 Tytuł: Jak się okrada, a wręcz grabi Polskę i Polaków
PostNapisane: 25 lip 2009, 06:55 
Offline
Czołowy Publicysta
Avatar użytkownika

Dołączył(a): 16 lip 2009, 18:26
Posty: 1342
Coś ostatnio, umknęła i to cichcem informacja, o zwrocie akcyzy elektrowniom. A jest to kwota kilku miliardów złotych, która ma trafić w ręce obcego kapitału spekulacyjnego, który przejął naszą energetykę. Mechanizm grabieży był niezwykle prosty, za jakąś porcję koralików, tworzy się zarządzenia, sprzeczne z prawem, by elektrownie płaciły akcyzę, oczywiście ta akcyzę ostatecznie energetyka przerzuciła na odbiorców, szaraczków z gospodarstw domowych. Teraz, po pewnym czasie, stwierdza się, że jest to bezprawie, że akcyzę winien płacić dystrybutor i nakazuje zwrot akcyzy właścicielom elektrowni. Celowe i zamierzone kliki gangsterskiej, która zrobiła ogromny przekręt, przekręt zamiatany pod dywan. Ciekawe, kto z grupy gangsterów, działających pod szyldem partii politycznej, najwięcej się na tym obłowił?

_________________
Uśmiech i życzliwość łagodzi obyczaje.


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Jak się okrada, a wręcz grabi Polskę i Polaków
PostNapisane: 30 kwi 2011, 15:18 
Offline
Moderator

Dołączył(a): 13 lip 2009, 09:25
Posty: 30982
Kto zarobi na kopalinach

Przyjęcie ustawy Prawo geologiczne i górnicze w obecnym kształcie jest działaniem wbrew interesom państwa polskiego - podkreślali wczoraj posłowie Prawa i Sprawiedliwości. W trakcie debaty nad rządowym projektem opozycja wskazywała wielokrotnie, że dokument generuje sytuację zbyt swobodnego handlu koncesjami na wydobycie bogactw naturalnych, co może prowadzić do przejęcia nad nimi kontroli przez podmioty, bynajmniej niezainteresowane rozwojem Polski.
Rządowy projekt ustawy Prawo geologiczne i górnicze wzbudza kontrowersje nie tylko wśród opozycji, ale również specjalistów. Profesor dr hab. Mariusz Orion-Jędrysek, główny geolog kraju w latach 2005-2007, wskazuje, że dokument utrwala fatalny stan geologii w Polsce polegający m.in. na sposobie udzielania koncesji na poszukiwanie gazu łupkowego dla firm prywatnych, co skutkuje zbyt małymi wpływami, jakie uzyskuje z tego tytułu Skarb Państwa.
Podczas wczorajszego trzeciego, ostatniego przed głosowaniem, czytania projektu w Sejmie doszło do ostrych sporów. Zastrzeżenia co do kształtu ustawy zgłaszała opozycja. „W Polsce koncesje na wydobycie złóż są w obrocie. To znaczy, że koncesjobiorcy zapłacili za nie niewiele i zarabiają następnie na ich sprzedaży. Świadczy to o dużej niefrasobliwości władzy w przyznawaniu koncesji, ale także jest groźnym sygnałem na przyszłość: czy państwo polskie zarobi na tym, co znajduje się pod polską ziemią, czy też nie? Tu w szczególnym przypadku chodzi o gaz łupkowy” - pytał Wojciech Jasiński, poseł PiS.

Jacek Jezierski, wiceminister środowiska, tłumaczył, że intencją rządu nie jest zarabianie na poszukiwaniach, dlatego że pieniądze na ten cel pochodzą od inwestorów. Zapewnił, że Skarb Państwa będzie zarabiał na eksploatacji kopalin. „Pan minister chyba do końca mnie nie zrozumiał. Jeśli koncesje są przedmiotem obrotu, to oznacza, że same firmy uznają, iż ryzyko jest niewielkie” - podsumował Jasiński.

Twierdzenia, jakoby państwo miało zarabiać na eksploatacji gazu łupkowego, podważał Jarosław Kaczyński, prezes PiS, na specjalnej konferencji prasowej w Sejmie. Wskazywał, że w ciągu ostatnich 2 lat sytuacja Polski, jeśli chodzi o złoża, bardzo się zmieniła, bo szacunki wartości gazu łupkowego, jaki znajduje się pod ziemią, oscylują wokół biliona dolarów. A to, w opinii szefa PiS, może oznaczać, iż Rzeczpospolita oraz "kilka państw ościennych" staną się niezależne energetycznie od dostawców z zewnątrz. Jego zdaniem, jeżeli odkrycia potwierdzą szacunki naszych zasobów gazu łupkowego - opiewane na ponad 5 bilionów metrów sześciennych - zmieni to sytuację energetyczną i polityczną dużej części Europy. „W związku z tym, każde normalne państwo dbałoby o to, żeby nad tym wszystkim sprawować pełną kontrolę. Dzisiejsza ustawa podtrzymuje, a nawet utwierdza sytuację, że tej kontroli w gruncie rzeczy nie ma” - zauważył Kaczyński. Wskazał na dwie najważniejsze wady rządowego projektu: niepowołanie Państwowej Służby Geologicznej - czyli nie ma jednej państwowej ręki, która ma się tym zajmować. Druga sprawa to możliwość handlu koncesjami, a także niewydobywania czegoś, co zostało odkryte po ich zakupie. Efekt jest taki, że może to być blokowane albo znajdzie się w rękach tych, którzy mają zupełnie inne interesy niż Polska - konkludował prezes PiS.

Grzegorz Schetyna, marszałek Sejmu, poddał wczoraj pod głosowanie projekt ustawy. Została ona uchwalona 260 głosami, przy 179 przeciwnych. Ustawę poparli posłowie Platformy Obywatelskiej, Polskiego Stronnictwa Ludowego oraz partii Polska Jest Najważniejsza. Przeciwko głosowali parlamentarzyści Prawa i Sprawiedliwości oraz Sojuszu Lewicy Demokratycznej.

Jacek Dytkowski

http://www.pis.org.pl/article.php?id=18716


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Jak się okrada, a wręcz grabi Polskę i Polaków
PostNapisane: 30 kwi 2011, 16:02 
Offline
Moderator

Dołączył(a): 13 lip 2009, 12:02
Posty: 37605
W czasach Kazimierza Wielkiego sól kuchenna należała do surowców strategicznych, toteż wszelkie kopalnie soli były własnością państwa. Przebywanie nieuprawnionych zbyt blisko kopalni soli w Wieliczce karane było śmiercią. Pod rządami Kazimierza Wielkiego Polska urosła do rangi światowego mocarstwa - porównajmy tą dbałość o własne kopaliny z tym, co się dziś dzieje.


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Jak się okrada, a wręcz grabi Polskę i Polaków
PostNapisane: 28 cze 2011, 07:37 
Offline
Moderator

Dołączył(a): 13 lip 2009, 09:25
Posty: 30982
Prof. dr hab. Artur Śliwiński - Zamach na polskie zasoby naturalne

Polska doczekała się chwili przełomowej. Chwilę tę określa, naszym zdaniem, moment uchwalenia przez władze państwowe bezprecedensowego aktu całkowitej rezygnacji z ochrony dóbr narodowych oraz oddania w ręce zagranicznych korporacji polskich zasobów naturalnych. Uchwalenie aktu rezygnacji z ochrony polskich dóbr narodowych i przyzwolenie na ich jawny rabunek jest działaniem ostatecznie definiującym charakter obecnych władz państwowych w Polsce jako władz nie respektujących polskich interesów gospodarczych i politycznych. To, iż ten akt rezygnacji starano się zakamuflować mętnymi zapisami uchwalonej przez Sejm 24 kwietnia 2011 roku ustawy „Prawo geologiczne i górnicze”, niczego nie zmienia.

Niniejsze opracowanie jest niezbędne dlatego, iż argumentacja oraz oficjalne komentarze do nowej ustawy „Prawo geologiczne i górnicze” uciekają od oceny społeczno-ekonomicznej zasadności zawartej w niej regulacji. Niestety, również krytyka tej ustawy była prowadzona raczej z pozycji odległych od ekonomii, co osłabiało ich trafne i przekonywujące oceny. Dla nas istotne znaczenie ma fakt, że wspomniana ustawa stanowi kulminację wieloletniego procesu legislacyjnego w Polsce, który przekształcił się w praktykę legalizacji nieprzejrzystych interesów.

Czujemy się zobowiązani do przypomnienia elementarnych stwierdzeń ekonomicznych, które powinny być znane i respektowane przez władze państwowe. Przypominamy, że ekonomia przestrzega przed destrukcyjnym użytkowaniem zasobów naturalnych (w szczególności nieodnawialnych), którym to mianem określa ich nadmierną, rozrzutną oraz degradującą warunki przyrodnicze eksploatację. Wszyscy powinni wiedzieć, że w tym zakresie nie może być mowy o stosowaniu liberalnych reguł „wolnego rynku”. Reguły te nie zapewniają niezbędnej ochrony zasobów naturalnych przed rabunkowymi metodami i technologiami eksploatacji tych zasobów. Znajduje to potwierdzenie we współczesnej historii gospodarczej, która szeroko przedstawia negatywne skutki stosowania „zasad” neoliberalnej ekonomii do gospodarowania zasobami naturalnymi oraz prób kosmopolityzacji własności tych zasobów.

Współczesna krytyka neoliberalizmu dotyczy szczególnie zagadnień gospodarowania zasobami naturalnymi. Przede wszystkim wskazuje, że nie wolno lekceważyć konsekwencji rosnącego popytu na zasoby naturalne – z jednej strony i ograniczonej dostępności – z drugiej strony. Współczesne społeczeństwa i rządy martwią się rosnącymi wskaźnikami zużycia zasobów naturalnych, zwłaszcza nieodnawialnych. Pod adresem rządów ze strony ekonomistów kierowane są ostrzeżenia przed lekceważeniem specyficznych uwarunkowań gospodarki zasobami naturalnymi oraz zachęty do bardziej racjonalnej i wyważonej eksploatacji zasobów naturalnych. Nie chodzi przy tym o werbalne postulaty ograniczenia marnotrawstwa i skłanianie do korzystania z efektywnych i bezpiecznych technologii, lecz przede wszystkim o stosowanie rachunku kosztów i korzyści społecznych; zwłaszcza w zakresie analizy oddziaływania regulacji prawnej (RIA) oraz analizy oddziaływania na środowisko (EIA ). Rząd w Polsce, przygotowując projekt regulacji prawnych dotyczących liberalizacji wykorzystania zasobów naturalnych, tych podstawowych warunków nie dopełnił, mimo międzynarodowych zobowiązań stosowania tych analiz w procesie podejmowania decyzji istotnych społecznie i gospodarczo. A przecież decyzje dotyczące losu zasobów naturalnych są bezapelacyjnie istotne. Nawet tak elementarny wymóg, jak uzasadnienie celowości regulacji prawnej nie został prawidłowo spełniony.

Skandal pierwszy: brak strategii wykorzystania zasobów naturalnych

Nowa ustawa Prawo geologiczne i górnicze obnaża brak strategicznego planu wykorzystania zasobów naturalnych. W sytuacji, gdy otwiera się szeroka perspektywa eksploatacji gazu łupkowego, jest to fakt ujawniający skrajną nieodpowiedzialność dzisiejszych władz państwowych (co też jest określeniem zbyt delikatnym i nie wyczerpującym istoty rzeczy).

Przypomnijmy, że według raportu amerykańskiego Departamentu Energii z 5.04.2011 roku Polska posiada zasoby gazu łupkowego szacowane na ok. 5,3 bilionów metrów sześciennych, co jest równoznaczne z trzystuletnim zużyciem gazu w Polsce.

Z góry więc można założyć, że jeśli takiego planu nie ma, a w dodatku nie jest on przewidywany, polskie zasoby naturalne przestaną mieć znaczenie strategiczne i staną się łatwym łupem wielkich koncernów wydobywczych. Dla Polski mogą mieć one znaczenie tylko wtedy, gdy jest realizowana przemyślana i realistyczna strategia ich wykorzystania. Z planowaniem strategicznym jest dokładnie jak z myśleniem: jeśli ktoś nie myśli, nie powinien liczyć na to, że pomoże mu to rozwiązać zasadnicze problemy.

Oznacza to brak uporządkowania procesów gospodarowania zasobami gazu w czasie i przestrzeni, czyli puszczenia ich na żywioł. W szczególności, trzeba będzie liczyć się z kolizją między działaniami koncernów wydobywczych i ładem przestrzennym. Jednak sprawy te nie zostały w ustawie nawet dotknięte. Jej zapisy umożliwiają bezkarne zakłócenie ładu przestrzennego w skali kraju. Choć art. 7 ustawy zastrzega, że działalność wydobywcza nie może naruszyć „przeznaczenia nieruchomości określonego w miejscowym planie zagospodarowania przestrzennego oraz w odrębnych przepisach”, jest to klauzula zbyt werbalna, aby blokowała silne ingerencje w gospodarkę przestrzenną. Zwróćmy uwagę na określenie „nie może naruszyć przeznaczenia nieruchomości”. Nie oznacza ono, że działalność wydobywcza nie może dewastować ładu przestrzennego. Taki jest też wydźwięk deklarowanej przez twórców ustawy (błędnej) zasady podanej w uzasadnieniu projektu ustawy, „że jeżeli plan miejscowy ani inne powołane wyżej uwarunkowania nie zawierają zakazu wydobywania kopaliny, nie byłoby przeszkody do podjęcia działalności w tym zakresie”.

Nie zostały wyodrębnione tereny chronione przed ewentualną dewastacją. I wreszcie, zabrakło budżetowania, umożliwiającego planowanie wpływów i wydatków z tytułu eksploatacji zasobów. Urzędnikom państwowym możemy zdradzić tajemnicę: jeśli nie ma planu finansowego, to z pewnością wydatki przewyższą wpływy.

Ustawa została sporządzona w duchu neoliberalnym. Świadczy o tym załączone do niej uzasadnienie. Jej twórcy zapewniają, iż nadrzędnym celem jest usunięcie barier utrudniających podejmowanie i wykonywanie działalności w zakresie geologii i górnictwa, pobudzanie przedsiębiorczości i zwiększenie pewności inwestowania, „co powinno zapewnić racjonalną gospodarkę złożami kopalin w ramach zrównoważonego rozwoju”. Zazwyczaj takie sformułowania stosowane są wtedy, gdy ktoś stara się upiększyć niezbyt atrakcyjny produkt. Z tego zapewnienia wynikałoby, że to przedsiębiorcy są beneficjentami regulacji prawnej, a tymczasem przez wszystkie szczeliny drzwi i okien wciska się prawda, że to nie przedsiębiorcy, lecz wielkie koncerny amerykańskie są faktycznymi beneficjentami tej regulacji. Wystarczy przyjrzeć się choćby kryteriom przetargu na koncesje, które spychają zwykłych przedsiębiorców na margines wielkiego biznesu. W jaki sposób usuwanie barier i „pobudzanie przedsiębiorczości” mają zapewnić racjonalną gospodarkę złożami i kopalinami? Tego autorzy projektu ustawy nie wyjaśniają. To właśnie ustawa powinna zapewnić racjonalną gospodarkę zasobami naturalnymi, a nie jakieś usuwanie czy pobudzanie. Jeśli pod tym uzasadnieniem kryje się przemyślana koncepcja racjonalności ekonomicznej, należałoby autorów ustawy zgłosić do nagrody Nobla.

Skrajnym wyrazem neoliberalnego charakteru ustawy jest wprowadzenie wtórnego obrotu koncesjami poszukiwawczymi, czyli możliwości ich swobodnej odsprzedaży. Ponieważ do tych koncesji przypisano prawo pierwszeństwa do koncesji wydobywczych, sytuacja musi wymknąć się spod kontroli: każda świnia może robić z Polski chlew.

To są rozwiązania sprzyjające rabunkowej eksploatacji tych zasobów. A jednocześnie pomijają one zagrożenia, które niesie beztroskie traktowanie ekonomicznych aspektów problemu.

Takie podejście może zemścić się dalszą – już mocno zaawansowaną – de-industrializacją polskiej gospodarki. Mamy na myśli zagrożenie określane mianem choroby holenderskiej : nawet ograniczony przypływ waluty z tytułu eksportu gazu może skutkować wzrostem kursu złotego, co pośrednio będzie pogarszać konkurencyjność wyrobów przemysłowych. W dłuższej perspektywie grozi to niechybnym cofnięciem Polski na pozycje kraju rolniczo-surowcowego, typowe dla gospodarek kolonialnych.

Powinno być inaczej. Mądra strategia wykorzystania złóż gazu łupkowego, oparta na dominacji polskiej własności, mogłaby stanowić niepowtarzalną szansę wyjścia z permanentnego kryzysu i odrodzenia gospodarczego.


***


Brak ze strony rządu strategicznego planu wykorzystania zasobów naturalnych nie znaczy, że taki plan nie istnieje. Jest możliwe (czy raczej pewne), że taki plan wykorzystania polskich zasobów naturalnych znajduje się w Waszyngtonie jako część strategicznego zabezpieczenia interesów Stanów Zjednoczonych.



Skandal drugi: zamach na własność prywatną

Ważnym aspektem nowego Prawa geologicznego i górniczego jest bezpardonowy, urągający konstytucji zamach na własność prywatną. Sprawdziły się obawy, że „wydzielenie” własności górniczej stanie się furtką do poważnego naruszenie prawa własności, skoro jest ona rzeczowo podziemną częścią nieruchomości gruntowych stanowiących w znacznej mierze własność prywatną.

W szczególności świadczy o tym następujący art. 142.1 omawianej ustawy: „Właściciel nie może sprzeciwić się zagrożeniom spowodowanym ruchem zakładu górniczego, który jest prowadzony zgodnie z ustawą”.

Jest to zapis bezprecedensowy i dający koncernom wydobywczym nieograniczone możliwości ingerowania w sferę prywatnej własności nieruchomości. Ustawodawca usiłuje zachować pozory ochrony własności prywatnej, a czyni to za pomocą dyskretnego sprowadzenia zagadnienia ochrony własności do kwestii ochrony interesów właściciela. Taki zabieg jest niedopuszczalny, zwłaszcza kiedy naruszanie praw własności jest niejako wkomponowane w działalność wydobywczą. Jest to de facto legalizacja naruszeń praw własności na wielką skalę, usprawiedliwiana podrzędnym argumentem ułatwienia działalności geologicznej i górniczej. I oczywiście jest to także szczególne uprzywilejowanie – bezkarnością – łamania praw własności. Organy państwa mają chronić własność, a nie wystawiać ją na zagrożenia ze strony kapitału zagranicznego, który przecież nie jest święty.

W przytoczonym art. 142.1 przyznaje się właścicielom ograniczone prawo żądania naprawienia wyrządzonej tym ruchem (zakładów górniczych – przypis autora) szkody, na zasadach określonych ustawą. Problem polega na tym, że ustawodawca zasad tych nie wskazuje.

Jakie funkcje związane z ochroną interesów właścicieli nieruchomości (nadzorcze, pomocnicze, arbitrażowe itp.) przejmują wobec tego organy państwowe? Żadne. Innymi słowy, nie zamierzają one interweniować nawet w skrajnych przypadkach naruszenia interesów właścicieli nieruchomości, zagrożonych owym „ ruchem zakładów górniczych” (ustawodawcę powinno stać na nazywanie rzeczy po imieniu). Ustawa nie zobowiązuje koncesjonariuszy do jakiegokolwiek wynagrodzenia za poważne uszczuplenie praw majątkowych właścicieli nieruchomości, tylko odsyła żądających naprawienia szkód do sądu gospodarczego. Każdy, kto ma jakieś pojęcie o funkcjonowaniu polskich sądów gospodarczych i kodeksie cywilnym wie o poważnej asymetrii występującej między osobami fizycznymi a organizacjami gospodarczymi, zwłaszcza wielkimi. Procesowanie się o odszkodowania z wielkimi organizacjami gospodarczymi jest nie tylko obarczone wysokimi kosztami, ale także może wywoływać dodatkowe retorsje (koncerny mając prawo naruszania własności mogą posunąć się dalej). A przede wszystkim jest nieskuteczne.

Na domiar złego zgodnie z art. 149.1 sądowe dochodzenie roszczeń jest możliwe dopiero po wyczerpaniu postępowania ugodowego, a praktycznie po upływie dwóch miesięcy od zgłoszenia roszczeń. Każdy może się domyślić , jakie to daje koncernom możliwości nacisku na poszkodowanych.

Nie zaniedbano także nadużycia środków administracyjnych. Z gracją słonia w składzie porcelany zmieniony został art. 125.1 ustawy o gospodarce nieruchomościami, który wskutek tego nabrał szczególnego znaczenia: „Starosta, wykonujący zadanie z zakresu administracji rządowej, może, w drodze decyzji, ograniczyć sposób korzystania z nieruchomości niezbędnej w celu poszukiwania, rozpoznawania, wydobywania kopalin objętych własnością górniczą”. Każdej nieruchomości.


***


Ingerencja w stosunki własności nie może naruszać prawa własności, lecz może jedynie dotyczyć sposobu wykonania prawa. W tych przypadkach sięga ona znacznie dalej Nie chodzi bynajmniej o to, czy taka ingerencja jest bardziej lub mniej dolegliwa, lecz o to, że jej wprowadzenie radykalnie zmienia ustrój społeczno-gospodarczy. Nie ma tutaj mowy o ograniczeniu praw własności prywatnej względami publicznymi, lecz warunkami pomnażania zysków. To czyni przepisy ustawy zasadniczej bezużytecznymi (jak w czasach komunistycznych – deklaratywnymi). Dotyczy to szczególnie art. 21, który w punkcie 1 głosi, że „Rzeczpospolita Polska chroni własność i prawo dziedziczenia”, ale także art. 64 przewidującego ograniczenie własności tylko w zakresie, w jakim nie zostaje naruszona istota prawa własności.



Skandal trzeci: forsowanie neokolonializmu

Nie ma wątpliwości, że ustawa Prawo geologiczne i górnicze – regulująca gospodarkę polskimi zasobami naturalnymi – jest jakby wielką pieczęcią z napisem NEOKOLONIALIZM przyłożoną do kart dwudziestoletniej historii gospodarczej Polski. Nie potrzeba wielkiej wnikliwości, aby w omawianych zabiegach legislacyjnych rozpoznać typowe wzory ekspansji koncernów naftowych i gazowych na kraje Ameryki Łacińskiej, Bliskiego Wschodu, Azji Środkowej itp. Nie ma żadnych danych, które wskazywałyby na ograniczenie sygnalizowanych tendencji ekspansjonistycznych lub oszczędzanie Polski. Dążenie do krociowych zysków przeważa nad sympatiami politycznymi. Zresztą Polska nie jest darzona szczególnymi sympatiami. Górę bierze raczej hałaśliwy antypolonizm.
Taki punkt widzenia jest źle przyjmowany przez władze polityczne i oficjalne media. Wywołuje on bowiem wilka z lasu, ujawniając zjawiska składające się na kontinuum przemian zachodzących w gospodarce i polityce. Jego istotą jest przejmowanie polskich zasobów kapitału przez czynniki zagraniczne. Dziś nie ulega wątpliwości, że ich przejmowanie nie było rezultatem mądrych koncepcji ekonomicznych, lecz importem wypróbowanych wcześniej technologii zdobywania terytoriów i władzy. A towarzyszyły temu dwa charakterystyczne zjawiska: zaciemniania sytuacji ekonomicznej (zwłaszcza stosunków własnościowych) oraz ograniczanie na różne sposoby polskiego przemysłu i zaplecza naukowo-technicznego. Przejmowanie zasobów naturalnych może być uwieńczeniem tych przemian.
Pytanie, czy wskutek podporządkowania polskich zasobów naturalnych gospodarka ostatecznie przekształci się w typową gospodarkę neokolonialną jest więc pytaniem zasadnym.
Jednym z ważniejszych warunków takiego obrotu spraw było znamienne przeorientowanie dyskusji nad rozwojem społeczno-gospodarczym Polski z rozważań ekonomicznych na spekulacje polityczne. Poziom wiedzy i realizmu ekonomicznego, który cechuje dotychczasowe spory wokół krytykowanej ustawy, jest żenujący. W obrębie tych sporów (najchętniej toczonych poza zasięgiem opinii publicznej) ujawnienie istnienia wielkich złóż gazu łupkowego zrodziło dwie sprzeczne tendencje. Pierwsza z nich – bardziej lub mniej ostrożnie formułowana – z eksploatacją złóż gazu wiąże wielkie nadzieje, nie zwracając uwagi na złożone uwarunkowania ekonomiczne i polityczne. Druga przeciwnie, bagatelizuje znaczenie istnienia i warunków eksploatacji tych złóż. Wyjaśnienie sprzeczności między tymi tendencjami powinno być bardzo pouczające.

Najpierw jednak warto przyjrzeć się stanowisku rządu Donalda Tuska – inicjatora nowej ustawy Prawo geologiczne i górnicze. W ogólnym zarysie stanowisko to sprowadza się do bagatelizowania zagadnienia eksploatacji złóż gazu łupkowego. Przebija się to wyraźnie przez ustawowe zapisy. Niektóre z nich są sformułowane tak, jakby zagadnienie wykorzystania tego wielkiego bogactwa natury w ogóle nie istniało. Ale z drugiej strony, ustawa ścieli czerwony dywan dla wejścia koncernów zachodnich.

Bagatelizowanie zagadnienia eksploatacji złóż gazu łupkowego wyraża się przede wszystkim (co wcześniej staraliśmy się uwypuklić) w nieprzygotowaniu długookresowego planu strategicznego gospodarowania tymi złożami. Plan taki powinien jasno określać, czy eksploatacja tych złóż będzie oparta na dominacji polskiej własności (najlepiej państwowej) i wykorzystaniu własnego potencjału geologicznego i górniczego, czy przeciwnie – na dominacji kapitału zagranicznego. Tego jasno nie określono, zdając się pozornie na żywioł rynkowy, a w istocie rzeczy torując drogę i forsując liczne ułatwienia umożliwiające dominację kapitału zagranicznego. Konsekwencje wyboru strategicznego są w tym zakresie doniosłe.

Przykładów ukrytej preferencji kapitału zagranicznego w omawianej ustawie jest wiele. Jednym z tych przykładów jest niespotykany nigdzie dopuszczalny okres ważności koncesji wydobywczych: pół wieku. Nawet w okupowanym Iraku, gdzie amerykańskie koncerny wydobywcze zbierają obfite żniwo agresji, okres ten wynosi 30 lat. Drugi przykład dotyczy dostępu do złóż; ustawa przewiduje przetarg publiczny. Przetarg powinien opierać się na założeniu, że oferenci wchodzą w stosunki konkurencyjne, a więc nie tworzą spójnej grupy interesu. A przecież powszechnie wiadomo, że koncerny ubiegające się o wspomniane koncesje nie przypominają pod żadnym względem kolekcjonerów wystawianych na aukcji obrazów Nikifora. Są to organizacje o zasięgu światowym wspólnie kontrolujące wielkie terytoria i kraje, a także koordynujące politykę zdobywania nowych terytoriów (mając wielkie doświadczenie w tym zakresie). Przy tym korzystają z wydajnego wsparcia rządu i dyplomacji, a jeśli trzeba – wojska i służb specjalnych. To zaś oznacza, iż mogą dyktować warunki koncesji, chyba że stawia się przed nimi próg opłacalności. Poseł Piotr Cybulski (PiS) na jednym z ostatnich posiedzeń sejmowych komisji zajmujących się projektem ustawy geologiczno-górniczej słusznie proponował, aby taki próg ustawowo określić (w wysokości 40% wartości wydobywanego gazu). To jednak nie przeszło.

Wariant, iż eksploatacja złóż gazu łupkowego zostanie zdominowana przez wielkie koncerny wydobywcze i przetwórcze jest praktycznie przesądzony (przynajmniej do czasu, gdy cała konstrukcja się nie rozleci). Kto jednak w rządzie zastanawiał się nad skutkami realizacji tego wariantu? A chodzi zarówno o niezwykle poważne skutki ekonomiczne, jak też poważne społeczne i polityczne.

Nie ma sensu spieranie się o to, czy dzięki realizowanemu scenariuszowi wydarzeń pojawi się szansa zwiększenia bezpieczeństwa energetycznego Polski oraz możliwość uniezależnienia od dostaw z Gazpromu. Jest to w istocie rzeczy spór o to, co zrobią amerykańskie koncerny; bo to one będą trzymały karty w ręku. Mogą zostawić gaz w Polsce, ale mogą równie dobrze skierować go w całości na eksport. Mogą zawrzeć z Rosją porozumienie strategiczne albo mogą zdecydować się na walkę konkurencyjną. I tak dalej. Sytuacja nie jest ciekawa. Realistycznie rzecz biorąc, scenariusz ten wkłada Polskę między młot i kowadło.

Dlatego optymizm jest nie na miejscu. Częściowo bierze się on z kardynalnego błędu ekonomicznego. Polega on na założeniu, że dowolne rozwiązania umożliwiające eksploatację złóż gazu łupkowego będą korzystne dla Polski. Takie stanowisko m.in. prezentował w Sejmie rządowy referent uchwalanej ustawy Jacek Henryk Jezierski, mówiąc: „Kto zarobi na gazie łupkowym, jeżeli będziemy go mieli? My, Polska zarobi.[…] Jeżeli ten gaz rzeczywiście będzie, jeżeli będziemy go eksploatować, to kto będzie właścicielem tego gazu? Skarb Państwa. W związku z tym Skarb Państwa w ramach umowy o użytkowanie górnicze będzie otrzymywał za to dodatkowe pieniądze, inne, poza tymi, które są opłatami eksploatacyjnymi i podatkami”. Pomijając dość specyficzny język tej argumentacji (daleki od języka i myślenia ekonomicznego), trudno nie zauważyć, że wbrew temu oświadczeniu z ustawy absolutnie nie wynika, że właścicielem gazu będzie Skarb Państwa, a nie zagraniczne koncerny wydobywcze. Złoża mogą być formalnie własnością Skarbu Państwa, ale to nic nie znaczy. Znajdą się bowiem w trwałym użytkowaniu przez wspomniane koncerny, co przesądza sprawę.



Wnioski: zapowiedź rewindykacji

Sytuacja, jaka powstała wokół polskich zasobów naturalnych, narzuca wiele pytań i obaw. Spośród nich najważniejsze wydaje się pytanie, jakie są szanse i warunki odwrócenia niebezpiecznych i wysoce niekorzystnych dla przyszłości Polski procesów rabunkowych?

Odpowiedź wymaga wszechstronnej i gruntownej analizy omawianej sytuacji. Nasz raport nie wystarczy. Niemniej możemy ustalić kilka podstawowych punktów składających się na ogólny zarys odpowiedzi.

Warto przede wszystkim zaznaczyć, że duże znaczenie ma kontekst geopolityczny. Jest pewne, że pod ciśnieniem wielkiego, światowego kryzysu ekonomicznego dotychczasowe „technologie” neokolonialne tracą rację bytu. Ich główna siła – dominacja polityczna i militarna Stanów Zjednoczonych i najsilniejszych krajów europejskich – przechodzi do historii. Forsowane od lat 90-tych uzasadnienie ekspansji wielkich korporacji finansowych, handlowych, militarno-przemysłowych i energetycznych w formie haseł neoliberalnej ekonomii, jest dziś powszechnie podważane. Obnażona została nędza moralna wielkich korporacji.

A zatem perspektywa utrzymania wpływów neokolonialnych ulega gwałtownemu skróceniu. Skróceniu ulega również perspektywa przetrwania służących tym korporacjom i wspierającym ich rządom partii politycznych, środowisk opiniotwórczych i różnych służb państwowych. Wcześniej czy później znajdą się pod pręgierzem opinii społecznej. Historia nie jest tak krótkowzroczna jak rządzący dziś w Polsce politycy.

Dzisiaj szczególnie istotne jest odrzucenie fałszywego i kompromitującego pod względem wiedzy ekonomicznej poglądu o podrzędnym znaczeniu kapitału narodowego. W szczególności konieczne jest wyleczenie się ze schizofrenii polegającej na apologetyce kapitału zagranicznego i równocześnie nieposzanowaniu kapitału narodowego. Ustawa Prawo Geologiczne i Górnicze jest jaskrawym przykładem braku szacunku dla kapitału narodowego.

Odrzucenie wspomnianego poglądu jest jednak częścią większego problemu. Problem ten polega na zablokowaniu rozbudowanego w ciągu dwudziestolecia zagranicznego i rodzimego układu politycznego, który ten kapitał drenuje i niszczy. Wymaga to znacznie więcej niż krytyki, chociaż tej nie należy zaprzestać.

Sytuacja dojrzała do powstania szeroko zakrojonej – potrzebnej, ale również sprawiedliwej – akcji rewindykacyjnej. Wydaje się jedynie kwestią czasu, kiedy w Polsce rozwinie się szeroki ruch społeczny i polityczny, zmierzający do odzyskania utraconych w latach 1989 – 2011 polskich zasobów kapitałowych i naturalnych, a także wszelkich wcześniej utraconych zasobów, zwłaszcza w latach II Wojny Światowej i okupacji sowieckiej.
To może być jedyny pozytywny rezultat nowej ustawy Prawo geologiczne i górnicze.

Za: Europejski Monitor Ekonomiczny (2011-05-09) (" Raport EEM: Zamach na polskie zasoby naturalne")

za: http://dakowski.pl/index.php?option=com ... &Itemid=55 (jbkn)

http://www.katolickie.media.pl/index.ph ... Itemid=128


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Jak się okrada, a wręcz grabi Polskę i Polaków
PostNapisane: 19 lip 2011, 11:11 
Offline
Moderator

Dołączył(a): 13 lip 2009, 09:25
Posty: 30982
Duże kradzieże, małe kradzieże, wszystkie one czynią nas Polaków ludźmi pośledniej kategorii w naszej Ojczyźnie.
Na naszej krzywdzie wyrastają coraz to nowe fortuny cwaniaków, hochsztaplerów, mafiozów i wszystkich innych, zawsze gotowych wyciągnąć łapę, nawet poza granice naszego kraju, po.... srebrniki.


Jak Arłukowicz zarabia na chleb

Jak się dziś dowiedziałem, mój Rybnik włączył się do akcji pod hasłem „Wymiećmy ksenofobię z ulic – letnie porządki dla tolerancji”.

Nie byłoby w tym nic dziwnego, a i cel szlachetny. Gdyby tylko nie małe ale…

„Zauważyłeś na murze obraźliwy, chamski rasistowski czy antysemicki napis ? Sfotografuj go, opisz, a następnie wyślij mailowo do biura pełnomocnika rządu do spraw równego traktowania (tropiciel@kprm.gov.pl)”

Dalej dowiadujemy się, że w przypadku stwierdzenia naruszenia dobra przedstawicieli mniejszości narodowych, etnicznych lub religijnych, miasto zostanie poproszone o usunięcie obraźliwego napisu !

Tu uwaga: obywatele Rybnika, Broń Boże nie przesyłajcie zdjęcia z opisem do Urzędu Miasta Rybnika !

Przesyłajcie najpierw do pełnomocnika Arłukowicza, a on wykona interwencję za Was i w Waszym imieniu.
Na jesieni zaś przeczytacie raport o skuteczności działań waszego pełnomocnika.
Tę sytuację można by nazwać groteskową, gdyby nie to, że Arłukowiczowi za coś takiego płacą i to zapewne nieźle. Nie wiem ile w jego biurze jest zatrudnionych osób, ale wiem, że to wszystko ileś tam dodatkowo kosztuje.

Okazuje się, że Donald Tusk nie ma najmniejszego zamiaru przejmować się kolejnymi, niepotrzebnie wydawanymi pieniędzmi.
Ważne, że wyniki będą… na papierze.
Zapewne zostaną zdublowane, bo Rada Miasta też się ewentualnymi sukcesami pochwali.

Żyć, nie umierać.

http://andromeda.salon24.pl/325118,jak- ... a-na-chleb

A swoją drogą, cytując:
Cytuj:
„Zauważyłeś na murze obraźliwy, chamski rasistowski czy antysemicki napis ?
,
zastanawiam się, czy antypisowski, antymoherowy, antyreligijny, czy anypolski napis też należy zgłosić?


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Jak się okrada, a wręcz grabi Polskę i Polaków
PostNapisane: 12 wrz 2011, 17:21 
Offline
Moderator

Dołączył(a): 13 lip 2009, 09:25
Posty: 30982
Pytanie do Jarosława Gowina

Jarosław Gowin, poseł, czy zgoła senator z ramienia Platformy Obywatelskiej jest postrzegany przez niektórych jako sumienie, czy może raczej przyzwoitka tego ugrupowania politycznego. Nie mnie osądzać słusznie to, czy niesłusznie. Wszak już od dawna noszę się z zamiarem zadaniu mu prostego pytania:

Czy kiedykolwiek interesował się Pan w jaki sposób jest finansowana partia polityczna, której jest Pan prominentnym członkiem?

Takie pytanie chciałem zadać Gowinowi na corocznej imprezie Salonu24, w której brałem udział, a było to w momencie kiedy wybuchła tzw. afera hazardowa. Niestety Igor Janke mnie zignorował i pytania nie zadałem. Ono jednak stale powraca, ostatnio w związku z aferami w Wałbrzychu oraz generalnie z fenomenem wysokich kosztów wszelkich inwestycji w Polsce. O czym niedawno pisałem i ku mojej satysfakcji skonstatowałem, że również o tym wspomnieli m.in. Zyta Gilowska i Jerzy Żyżyński. Dzisiaj z kolei przypomniał mi to tym Janusz40, który napisał interesującą notkę o nowych pomysłach premiera Tuska - "Świetlica w każdej wsi - ale to już było".


Obawiam się, że nie będę miał możliwości zadania tego pytania panu Gowinowi, więc może jakiś odważny dziennikarz je zada ...

http://giz3.salon24.pl/341562,pytanie-d ... awa-gowina


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Jak się okrada, a wręcz grabi Polskę i Polaków
PostNapisane: 14 wrz 2011, 14:03 
Offline
Moderator

Dołączył(a): 13 lip 2009, 09:25
Posty: 30982
Run na banki. Tajna akcja pomocowa Rostowskiego

Fenomenem powszechnych na świecie systemów bankowych opartych o rezerwę częściową jest przytłaczający systemowy niedostatek gotówki w stosunku do wartości depozytów bieżących w bankach. W rezultacie współczesne banki są niesłychanie wrażliwe na wycofywanie depozytów. Gdy proces taki zaczyna się, banki tracą płynność i stają przed widmem upadłości. Tylko emisja pieniądza przez bank centralny w ramach akcji pomocowej może uchronić wybrane banki przed upadłością.

Obawa przed upadłością banków powoduje, że proces wycofywania depozytów może przybrać charakter paniki. Wówczas jest określany jako run na banki. Wielokrotnie w historii towarzyszył głębokiemu kryzysowi gospodarczemu. W szczególności paniki bankowe, które wybuchały od 1930 r. pogłębiły Wielką Depresję zapoczątkowaną krachem giełdowym w 1929 r.

Historia lubi się powtarzać. Europejskie banki od kilkunastu miesięcy systematycznie tracą depozyty. Nie jest specjalnie zaskakujące, że dzieje się tak w bankach greckich. Jednak dobrze poinformowani inwestorzy wycofują depozyty również z banków niemieckich, francuskich, hiszpańskich i włoskich. Europejski Bank Centralny oraz narodowe banki centralne po cichu uzupełniają wyciekającą gotówkę. Usiłują stworzyć wrażenie, że wszystko jest w najlepszym porządku. Wybrańcy już uratowali swoje kapitały. Masy oszczędzających lepiej, aby o tym się nie dowiedziały.

W tym kontekście w pełni zrozumiałe stały się propagandowe zapewnienia prezesa NBP Marka Belki o pełnym bezpieczeństwie banków w Polsce. Banków, których większościowymi akcjonariuszami są banki na zachodzie dotknięte wycofywaniem depozytów.

Nie tylko banki centralne ratują banki komercyjne na zachodzie. Bankierzy szukają głupiego Jasia gdziekolwiek. I czasami znajdują. Rząd Polski w lipcu 2011 r. złożył w bankach za granicą depozyty na rekordową kwotę 3 mld euro. I to w sytuacji gdy Polacy są wzywani do wyrzeczeń w imię zrównoważenia finansów publicznych. Jasiu głupi, przekupny, czy szantażowany?

W imię czego rząd szafuje publicznymi pieniędzmi? Czy te 3 mld euro to cała tajna pomoc polskich polityków dla finansistów na zachodzie...?


http://urbas.salon24.pl/342588,run-na-b ... stowskiego


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Jak się okrada, a wręcz grabi Polskę i Polaków
PostNapisane: 15 wrz 2011, 07:33 
Offline
Moderator

Dołączył(a): 13 lip 2009, 09:25
Posty: 30982
Emerytury łupkowe, czyli wola boska i Gazprom

Jeśli chodzi o aspekt metafizyczny, dominujący w programie wyborczym Platformy Obywatelskiej, to najbardziej reprezentatywny jest postulat dotyczący emerytur. Wiąże on bowiem pomyślność przyszłych seniorów z wydobyciem gazu łupkowego, który jest na razie głęboko w polu. Do 2013 r. wprowadzimy rozwiązania gwarantujące Polsce wysokie przychody z wydobycia gazu łupkowego, które przeznaczymy na bezpieczeństwo przyszłych emerytur – hojnie opatruje potencjalnych emerytów Donald Tusk.

Mamy zatem do czynienia z klasycznym podejściem partii obywatelskiej do problemu – obietnica złożona tu i teraz, a jej gwarancją ma być wielka niewiadoma, którą jest eksploatacja złóż łupków gazowych w naszym kraju. Niezbadane do końca są zasoby gazu w naszych łupkach; nie mamy zielonego pojęcia, czy będzie opłacalna eksploatacja; nie wiemy, jakie kłody rzuci nam pod nogi komisarz UE ds. energii Günther Oettinger, który już dziś obiecuje, że nie będzie łatwo. O Gazpromie, który zapewne już futruje protestujących ekologów oraz organizacje pozarządowe, nawet nie wspomnę.

Jasno z tego wynika, że bezpieczeństwo przyszłych emerytur oparte na łupkach gazowych, to jest metafizyka z domieszką science fiction oraz wishful thinking. Ale jak powiadał stary Pawlak - był czas przywyknąć – zwłaszcza do metafizyki obietnic wyborczych Platformy Obywatelskiej. Zresztą trzeba sprawiedliwie przyznać, że przyjmując metafizyczny punkt widzenia na emerytury, ugrupowanie Donalda Tuska nawiązuje do przyrodzonego stanu rzeczy – emeryci znajdują się blisko granicy, za którą kończy się nasze doświadczenie, a zaczyna metafizyka. Wola boska i skrzypce! - określano niegdyś bierne poddanie się losowi, a w tym konkretnym kontekście skrzypce zastąpił Gazprom.

Jednak dopóki żyjemy na tym świecie, to przede wszystkim trzeba rozważać ziemskie doświadczenie i w tym aspekcie oceniać prawdopodobieństwo realizacji najnowszego pomysłu Platformy na przyszłe emerytury. A skoro tak, to trzeba przypomnieć, że emerytury łupkowe to nie jest pierwsza idea premiera Tuska na złotą jesień naszego życia. O nie! To już jest raczej neverending story, jeśli liczyć od 2007 roku. Wszak ten problem premier poruszył w swoim expose, z tym że wtedy złote góry miały przypaść emerytom z programu prywatyzacji, który z kolei miał ruszyć z kopyta i prześcignąć najśmielsze oczekiwania.

Jawność, przejrzystość i uczciwość przeprowadzania prywatyzacji i zabezpieczenie interesów Skarbu Państwa, rozwoju firm prywatyzowanych, a także spraw pracowniczych, w tym przeznaczenie części przychodów z prywatyzacji na istotne cele dla obywateli, w szczególności na Fundusz Rezerwy Demograficznej nazywany przez nas ˝ Bezpieczną emeryturą˝, staną się podstawą odbudowywania społecznego przyzwolenia na prywatyzację – prawił wówczas świeżo upieczony premier, a słuchaczom oczy zachodziły mgłą rozkoszy na myśl o tych wszystkich dobrodziejstwach z prywatyzacji.

Życie dopisało dalszy ciąg i finał tych obietnic. Jawność i przejrzystość według Platformy zademonstrowali nam Zbychu z Rychem, kiedy na pewnym zacisznym cmentarzu procedowali ustawę o grach hazardowych. Fundusz Rezerwy Demograficznej nie stał się „Bezpieczną Emeryturą”, jak obiecywał premier, lecz poszedł na wypłaty bieżących emerytur. Gdzie poszło „społeczne przyzwolenie na prywatyzację”, to już nie chcę pisać, żeby mnie admin nie zbanował.

Ale to przecież nie wszystko, jeśli chodzi o dobrodziejstwa, które miały spaść na emerytów w kończącej się kadencji Tuska. Pamięta ktoś jeszcze program 50+, który miał aktywizować na rynku pracy tę grupę? Skończyło się na ustawowym ograniczeniu możliwości wcześniejszego odchodzenia na emerytury oraz – a jakże! - na szkoleniach dla bezrobotnych, z których tradycyjnie największą korzyść mają szkoleniowcy. A w tej chwili ZUS wysyła do pracujących emerytów pisma, że zawiesi im emerytury, jeśli nie rozwiążą umów o pracę do końca września. To jest tak aktywizujące, że nie wymaga nawet komentarza.

Biorąc pod uwagę te życiowe doświadczenia, wydaje się, że nie ma potrzeby rozważać emerytur łupkowych w kontekście metafizycznym. Wystarczy ocenić skuteczność Platformy zwyczajnie po ludzku. Z perspektywy czterech lat, nie ma wątpliwości, że emeryci na Tuskowych łupkach przejadą się tak samo, jak przejechali się na Tuskowej prywatyzacji. Może być nawet gorzej, bo w przypadku łupków do czynnika nieudolności Platformy dochodzi czynnik Gazpromu, czyli nazywając po imieniu, Władimir Putin. A on się naszymi łupkami nie zachwyca, mówiąc bardzo oględnie.

A co może premier Tusk zrobić premierowi Putinowi, gdy ten sobie czegoś nie życzy, to po tych czterech latach wiemy już na pewno. Z tej pewności zaś wynika logicznie następna pewność – jeśli premier Tusk będzie miał możliwość grzebania przy tych łupkach dłużej, to o przyszłych emeryturach w Polsce zadecyduje premier Putin. I będą to raczej emerytury cząstkowe niż łupkowe.

http://seaman.salon24.pl/342803,emerytu ... -i-gazprom


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Jak się okrada, a wręcz grabi Polskę i Polaków
PostNapisane: 19 wrz 2011, 06:51 
Offline
Moderator

Dołączył(a): 13 lip 2009, 09:25
Posty: 30982
Łupki i głupki

Jak słyszę, Premier Tusk znalazł cudowne rozwiązanie problemów z emeryturami! Hurraaaa! Nie musimy się już martwić, co jest bardzo dobrą wiadomością , zwłaszcza po tym, jak usłyszeliśmy, że rezerwa demograficzna, czyli pieniądze odłożone na daleką przyszłość została, tak, tego, trochę, wicie, rozumicie zużyta już tej jesieni, żeby nie zabrakło pieniędzy na emerytury już teraz, ale dopiero po wyborach. Wyborcy, którzy nie otrzymali emerytury , są przeważnie w stanie niejakiego wzburzenia, więc rzadko kiedy głosują na rząd, zwłaszcza, gdy opozycja nie rozumie, na czym polega jej rola w systemie demokratycznym i jątrząco i dzieląco krytykuje rząd, zamiast go wspierać i cierpliwie tłumaczyć ludziom jego pomyłki i obiektywne przejściowe trudności.

To co wyprawia opozycja w tym kraju, jest zupełnie niesłychane, przynajmniej zdaniem czołowych funkcjonariuszy rządowej propagandy, jak Paradowska, Miecugow, Żakowski, czy Olejnik. Nie posiadają się oni z oburzenia, że opozycja krytykuje rząd, zamiast go konstruktywnie i odpowiedzialnie wspierać, co jest, jak wiadomo, światowym standardem jeśli nie na całym świecie, to przynajmniej w czołowych demokracjach, jak Korea Północna, Republika Środkowoafrykańska, Swazi , Puntland, czy pozostałe terytoria plemienne powstałe po rozpadzie Somalii.

Ale niech sie nikczemna opozycja tak bardzo nie cieszy z nieszczęść rzadu, a zatem i Ojczyzny! Po pierwsze, znaleziono dwa zródła , które uchronią emerytów i rencistów od głodu, a co za tym idzie od niezagłosowania na Partię – Matkę. Pierwsze, to, jak już pisaliśmy, ograbienie funduszy emerytalnych i gwarancyjnych, to się już dokonało, dzięki temu zostaną wypłacone emerytury we wrześniu i pażdzierniku, co dalej , nie wiadomo, ale to już będzie po wyborach, więc pies to trącał. No, ale jest i drugi cudowny sposób, czyli gaz łupkowy, dzięki czemu nie musimy się już martwić i nic, tylko zagłosować na PO.

"Przyjęliśmy te projekty, które są zbliżone do rozwiązań norweskich i trochę kanadyjskich (...) One pozwolą na kilku etapach w sposób ostrożny, bez przesady wyciągać także pieniądze dla państwa polskiego z tego opłacalnego, jak sądzimy dla wszystkich gazowego biznesu" - ocenił premier.

To,w tłumaczeniu z ezopowego języka Tuska, oznacza , mniej, więcej, że wszystko zgarną kompanie , które wygrają przetargi, a Polsce zostaną jakieś grosze ściągane „ ostrożnie i bez przesady”.

„Jak prognozował Tusk, fundusze pozyskane z gazu miałyby też zasilić specjalny fundusz, który "w przyszłości miałby zabezpieczać, gwarantować bezpieczeństwo polskich emerytur, (...) wspierać gminy i ochronę środowiska".

Jak pamiętamy, związany pewnymi zobowiązaniami, Pan Prezydent, oby żył wiecznie, wyraził sie swego czasu bardzo krytycznie o gazie łupkowym, jako konkurencji dla Gazpromu, że, mianowicie, jest wydobywany metodą odkrywkową, więc jest nieekologiczny i w ogóle, no, ale od tego czasu chłopaki policzyły co, nieco i wyszło, że bez tych obiecanek nie da się niczego spiąć nawet w snach i reklamówkach wyborczych, więc gaz łupkowy, jako myśl rzucona masom wyborczym pozostaje jedyną i ostatnią deską ratunku, niczym Druga Irlandia, Słońce Peru i Zielona Wyspa razem wzięte. No już nie jest nieekologicznie, bo:

"Dostałem zapewnienia, że dobrze przeprowadzone odwierty i eksploatacja nie będzie stanowiła zagrożenia dla środowiska naturalnego, a dla nas to jest bardzo ważne" - zaznaczył premier.

Co prawda:

„Według szacunków Kulczyka, przy bardzo optymistycznych założeniach, potrzeba jeszcze trwających ok. dwóch - trzech lat badań, by móc ocenić zasoby gazu w Lubocinie. "Dopiero po wykonaniu tych dodatkowych badań, w tym kolejnych odwiertów i szczelinowań, będziemy w stanie ocenić, czy pozyskiwanie gazu w Lubocinie będzie opłacalne" - powiedział Kulczyk.

Za trzy lata będziemy wiedzieli, owszem, ale za trzy tygodnie wybory, zatem bez zbędnego obcyndalania się trzeba obiecać największym grupom wyborców, że kasa z gazu będzie właśnie dla nich. Za chwilę usłyszymy zapewne, przy innej okazji, że z wpływów z gazu sfinansuje sie płace lekarzy i pielęgniarek, emerytury mundurowe, żłobki i przedszkola, płace nauczycieli, budowę Orlików, budowę autostrad i pokryje się straty Euro 2012.

To znaczy nie na pewno, ale Donald Tusk, jak zawsze „będzie namawiał kolegów”, by tak właśnie zrobili, no, a jak się nie uda, to trudno, w końcu jest demokracja.

Gaz nie obchodził Donalda Tuska aż do tej chwili, czyli do trzech tygodni przed wyborami, Premier Pawlak podpisał zobowiązanie , które nas uzależnia od rosyjskiego gazu na 35 lat, możemy go nie odbierać, przymusu nie ma, absolutnie, ale płacić musimy. Mimo to nagle na Pana Premiera spłynęła jasność i wizja kraju zalewanego przez obfitość gazu łupkowego, którym spłacamy emerytury i wszystko inne. Zapewne wszystkim zajmie sie słynny już inwestor z Kataru.

Prostactwo tej ściemy wyborczej mnie osobiście wręcz obraża, nie wiem, jak was. Ale jest prawdą, że ludzie wierzą w to, co bardzo chcą uwierzyć, a kto nie chce wierzyć, że na starość nie znajdzie się na śmietniku , grzebiąc w jego zawartości?

Chwyty wyborcze stosowane przez PO nie są, być może, zbyt wyszukane i wyrafinowane, świadczą raczej o skrajnej rozpaczy i desperacji, ale, jak uczy doświadczenie, zawsze znajdzie się grupa ludzi, która w to wierzy. Bo bardzo chce. Bo inaczej musiała by się przyznać w duchu, albo i przed bliskimi, że została zrobiona w balona.

Można powiedzieć, że to, co jest ostatnią nadzieją PO i MAK Donalda Tuska to nie zagłębie łupków, ale raczej zagłębie głupków – czyli ludzi nań głosujących.

http://seawolf.salon24.pl/344071,lupki-i-glupki


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Jak się okrada, a wręcz grabi Polskę i Polaków
PostNapisane: 27 wrz 2011, 08:51 
Offline
Moderator

Dołączył(a): 13 lip 2009, 09:25
Posty: 30982
Premier obiecuje wyborcom, że dochody z gazu łupkowego zasilą system emerytalny - nie zważając na nagi fakt, że interes łupkowy jeszcze nie ruszył. O to zaś, żeby przyszłe dochody z gazu nie trafiły do kieszeni Polaków, Platforma Obywatelska już wcześniej skutecznie zadbała

Jak wydobyć głosy z łupków

Łupkowy interes jeszcze nie ruszył z miejsca. Na 100 koncesji poszukiwawczych wydano 20 wydobywczych. Po pierwszych dziesięciu próbnych odwiertach firmy szacują wielkość złóż, koszty eksploatacji i opłacalność przedsięwzięcia, a na razie gaz spokojnie drzemie w podziemnych łupkach. Tymczasem premier Donald Tusk już rozdaje miliardy gazowych przychodów.
"Do 2013 r. wprowadzimy rozwiązania gwarantujące Polsce wysokie przychody z wydobycia gazu łupkowego, które przeznaczymy na bezpieczeństwo przyszłych emerytur" - obiecuje Tusk we własnoręcznie podpisanym słowie wstępnym do programu wyborczego PO. Wypisz, wymaluj dzielenie skóry na niedźwiedziu.
- To jako żywo przypomina anegdotę, jak to Zagłoba chciał podarować Niderlandy. Jeszcze nie ma gazu, jeszcze nie wiadomo, jakie będą dochody i czy te dochody nie zostaną natychmiast sprywatyzowane, a premier już nimi dysponuje na użytek kampanii wyborczej - komentuje dr Cezary Mech, były wiceminister finansów.
Za wcześnie na dzielenie dochodów gazowych, skoro nad samą eksploatacją łupków gromadzą się czarne chmury. Z Brukseli raz po raz dochodzą sygnały, że wydobycie dotychczasowym sposobem może zostać w Unii Europejskiej zakazane. Lobbyści Gazpromu nie próżnują. Co piątą koncesję, jak informowały media, opanował konkurencyjny kapitał rosyjski, który może celowo przedłużać badania i procedury, nie ruszając z eksploatacją.
Co więcej, jeśli przemysłowe wydobycie mimo wszystko ruszy, to jeszcze wcale nie oznacza, że Polska na tym zarobi. Premier Tusk mógł zadbać, aby państwo polskie czerpało z łupków realne dochody. Miał na to cztery lata, ale tego nie zrobił. Przeciwnie, koalicja rządowa pozbawiła nas gazowych dochodów, przyjmując nowe prawo geologiczne.
- Wpisali do ustawy, wbrew naszym protestom, sztywną opłatę eksploatacyjną za gaz na śmiesznie niskim poziomie - 4,90 zł za 1000 m sześc. - przypomina prof. Mariusz-Orion Jędrysek, główny geolog kraju w latach 2005-2007. - Żeby właściwie zadbać o interes kraju, należało powołać Służbę Geologiczną Kraju jako wyspecjalizowaną agencję rządową, której zadaniem byłoby profesjonalne przygotowanie regulacji i zagwarantowanie państwu dochodów z eksploatacji złóż - dodaje ekspert.
Obiecywanie przyszłym emerytom dopłat z pieniędzy, których nie ma i nie wiadomo, czy będą, podważa wiarygodność premiera. Ale Platforma idzie w zaparte: "Zmienimy prawo geologiczne, tak aby zapewnić państwu wysoką rentę od złóż gazu łupkowego, którą w części wykorzystamy na wzmocnienie rezerwy demograficznej i bezpieczeństwo emerytur".
- Problem emerytur w ogóle został potraktowany w programie Platformy z przymrużeniem oka. Z jednej strony gołosłowna obietnica, że będą przeznaczać na emerytury dochody z gazu łupkowego, z drugiej - równie pusta zapowiedź, że po 2014 r. podejmą politykę prorodzinną, by zrównoważyć system emerytalny. Otóż po 2014 r. będzie już na to za późno, bo obecny wyż solidarnościowy wbije się w lata i z przyczyn biologicznych nie będzie już mógł mieć więcej dzieci. Platforma mami ludzi, udając, że nie widzi konsekwencji braku 3,5 mln dzieci - zauważa dr Mech.
"Powołamy koordynatora ds. gazu łupkowego, którego zadaniem będzie jak najszybsze doprowadzenie do komercyjnej eksploatacji złóż w Polsce" - czytamy dalej w programie Platformy. Lepiej, żeby go nie powoływali, bo do koordynatorów ten rząd nie ma szczęśliwej ręki. Koordynator ds. przyjęcia euro trafił na moment rozpadu eurostrefy, a koordynator ds. energetyki jądrowej - na katastrofę w Fukushimie i rezygnację Niemiec z energetyki jądrowej. Strach pomyśleć, co może się zdarzyć, gdy łupkami zajmie się koordynator.

Małgorzata Goss

http://www.naszdziennik.pl/index.php?da ... d=po02.txt


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Jak się okrada, a wręcz grabi Polskę i Polaków
PostNapisane: 27 wrz 2011, 22:46 
Offline
Czytelnik

Dołączył(a): 19 lip 2009, 16:48
Posty: 90
Rusza czerwony autobus SLD!
Hasło JUTRO BEZ OBAW! brzmi ciekawie w zestawieniu z :
"Rząd SLD (Leszek Miller, Jacek Piechota, Krzysztof Janik, Wiesław Kaczmarek) świadomy nadchodzącej sytuacji rynkowej (przewidywany boom nastąpił w IV kwartale 2002 roku) wykorzystuje przejściowe kłopoty finansowe stoczni i rozpoczyna medialną kampanię przeciwko zarządowi, „zastrasza” przedstawicieli banków, odmawia udzielenia gwarancji (a robi to, w tym czasie, dla innych prywatnych „zaprzyjaźnionych” podmiotów), a później używa instytucji państwowych (Policji, UOP, Prokuratury, Urzędu Kontroli Skarbowej) w celu powstrzymania zarządu przed rozwiązaniem chwilowych problemów płynnościowych i uratowaniem stoczni oraz 5 tysięcy miejsc pracy (aresztowanie zarządu w drodze do BRE banku, który miał udzielić pomocy finansowej stoczni).

Zarzut postawiony przez polityków SLD (wobec zarządu Porty Holding) już w 2003 roku w szczecińskim sądzie – sama prokuratura uznała za nie mający pokrycia w faktach. „Przed upadkiem holdingu, w ciągu dekady Skarb Państwa zarobił na stoczni 270 mln dolarów. Z początkiem 2002 r. stocznia po raz pierwszy poprosiła państwo o pomoc – potrzebowała gwarancji rządowych w wysokości 40-60 mln dolarów, w celu uruchomienia wpłaconych zaliczek armatorskich znajdujących się w zagranicznych bankach. Wbrew wcześniejszym ustaleniom, w maju 2002 r. premier Leszek Miller oznajmił, że pomocy nie będzie. Banki wspomagające bieżącą produkcję stoczni wstrzymały kredyty. Przemysł okrętowy holdingu stanął w chwili, gdy stocznia miała kontrakty na 1,6 mld dolarów.”
Sukces wyborczy zapewniony!
Pozdrawiam...iker


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Jak się okrada, a wręcz grabi Polskę i Polaków
PostNapisane: 31 gru 2011, 11:58 
Offline
Moderator

Dołączył(a): 13 lip 2009, 09:25
Posty: 30982
32 mld złotych zamiecione dziś pod dywan

Przez 8 miesięcy tego roku złoty utrzymywał się poniżej 4,05 za euro. Przyjmijmy zatem, że średnioroczny kurs, którego użyje Ministerstwo Finansów do wyliczenia Państwowego Długu Publicznego wyniesie właśnie 4,05 złotego za Euro. Pomijam oczywiście wszelkie inne kreatywne sztuczki poza grą kursem złotego.

Fixing NBP w ostatnim dniu roboczym tego roku, a więc dzisiaj wyniósł 4,4168 złotego za euro.

Wg informacji ze stron NBP dług zagraniczny sektora publicznego i samorządowego wyniósł na koniec II kwartału tego roku 87 miliardów euro.

Ile z naszego długu publicznego zamiecione zostało pod dywan poprzez zmianę sposobu przeliczania na złotówki wysokości zadłużenia zagranicznego sektora publicznego (?):

(4,4168 – 4,05) x 87 000 000 000 euro = 32 miliarda złotych

Gdyby NBP i BGK nie interweniowały kurs na koniec roku wyniósłby, załóżmy, 4,70 złotego za euro. Zamieciono by wtedy pod dywan:

(4,70 – 4,05) x 87 000 000 000 euro = 56 miliarda złotych

Proponuje, by ustawowo przeliczać euro na złote po kursie 3 od teraz po wszechczasy . Wtedy zagraniczny dług publiczny wyniósłby tylko 261 miliarda złotych. Byłoby super. No nie! I już nigdy więcej żaden spekulant nie miałby powodu, by nastawać na naszą złotówkę. Akysz!

A, tak , poważnie to NBP i kraj zmienia nam się w kołchoz, gdzie na papierze wszystko zawsze musiało być cacy. Polska niewątpliwie jest w dziobie (Donalda) wyznaczającym kierunek jak oszukiwać w statystykach publicznych. Rostowski – sześciopack – Unia - śmiechu warte.

Oczywiście wysokość długu to wielkość bilansowa na dany dzień i należałoby ją wyliczać zgodnie z Międzynarodowymi Standardami Księgowości po kursie dnia na koniec roku tak jak czyni to każdy przedsiębiorca. Gdyby zrobił inaczej, mógłby wylądować więzieniu za np. oszustwa podatkowe lub też potwierdzenie nieprawdy.

P.S.Po dwóch godzinach od fixingu NBP kurs złotego spadł do ponad 4,47 za euro.

Więcej na: Unicreditshareholders.com

http://jerzybielewicz.salon24.pl/377024 ... -pod-dywan


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Jak się okrada, a wręcz grabi Polskę i Polaków
PostNapisane: 16 lut 2012, 09:24 
Offline
Moderator

Dołączył(a): 13 lip 2009, 09:25
Posty: 30982
Prawda emeryta

Nagły i powszechny protest przeciwko umowie ACTA, którą rząd Donalda Tuska podpisał bez żadnych konsultacji społecznych, ostrzegł propagandystów premiera przed ponownym błędem. I choć decyzja w sprawie podniesienia wieku emerytalnego dawno już zapadła, słyszymy, że szef rządu przystępuje w tej sprawie do "szerokich konsultacji społecznych". Podniesienie wieku emerytalnego dla kobiet i mężczyzn do 67 lat, choć rozłożone w czasie, jest pomysłem UE, a właściwie Niemiec.
Podjęcie reformy emerytalnej przez premiera należy więc tłumaczyć nadgorliwością unijną, a nie demograficzną koniecznością. Przy okazji poznajemy socjalistyczne poglądy "liberała" Donalda Tuska na ekonomię i zarządzanie państwem. - Ponieważ niedługo zabraknie rąk do pracy, to albo podwyższamy VAT na wszystkie produkty, albo podniesiemy składkę emerytalną do 30 proc., albo zmniejszamy emerytury o połowę - nadawał Tusk "wielce roztropnie" (jak mówił Zagłoba) na jednej z konferencji prasowych. Ten polityczny szantaż powinien być uzupełniony jeszcze jednym "albo": bez względu na wiek i staż pracy harujemy do końca życia.
Jak wiadomo, system emerytalny funkcjonuje w oparciu o trzy filary. O ile OFE, czyli filar II, daje jakąś minimalną dziś szansę powiększenia kapitału przekazywanego z wpłat od ZUS, a efektywność filaru III zależy wyłącznie od umiejętności własnego inwestowania kapitału (po wszelkich podatkach), to prawdziwym nieszczęściem jest filar I, czyli ZUS, rdzeń systemu emerytalnego. Opiera się na repartycji, jak mówią ekonomiści, czyli przeznaczeniu wpływów uzyskiwanych z obowiązkowych składek osób pracujących na świadczenia emerytalne osób już niepracujących. Czyli ci, którzy pracują, składają się na emerytury dla tych, co już nie pracują. Tak powszechnie objaśnia się mechanizm funkcjonowania systemu emerytalnego w Polsce, dodając jeszcze bzdury o jakiejś więzi pokoleniowej. Ale Donald Tusk potrafi nawet zaostrzyć źródło konfliktu, podkreślając, że to młode musi utrzymywać stare, a ponieważ nie ma widoków na młode pokolenie, a ci, co już pracują, nie są w stanie utrzymać tych, co nie pracują, to starzy muszą pracować dłużej.
Jest to tłumaczenie głęboko niesprawiedliwe, ekonomicznie nieuzasadnione i społecznie szkodliwe. I jeżeli w najbliższych latach nic się nie zmieni, to zawita do nas, już jako całkiem legalny, inny mechanizm - pod nazwą eutanazja - będący najskuteczniejszym sposobem na to, aby młodzi nie płacili na starych.
Dlatego warto przypominać ekonomiczne prawdy podstawowe, że emerytura to świadczenie pieniężne wypłacane przez państwo byłemu pracownikowi z pieniędzy, jakie zgromadził przez lata przymusowego oddawania państwu części swoich zarobków; dziś jest to 19,5 procent. Świadczenie to, płacone po przekroczeniu wieku emerytalnego aż do końca życia, ma służyć potrzebom byłego pracownika i oczywiście powinno być dziedziczone. Te pieniądze mu się należą, bo on je sam wypracował, bo był zmuszony oddawać państwu miesięczną składkę pomniejszającą miesięcznie jego zarobki netto. To, że przez lata pieniądze te tracą na wartości, nie jest winą pracownika, tylko państwa i jego źle zarządzanych instytucji. To, że nie ma pieniędzy na emerytury, że są one głodowe, to wina ludzi odpowiedzialnych za państwo, tych, którzy zdecydowali się na okradanie obywateli. Szczególnie winni są ministrowie finansów zatykający funduszami ZUS tzw. dziury budżetowe.
Jest tylko jeden jedyny skuteczny sposób naprawy systemu emerytalnego i zatrzymania niekorzystnych tendencji demograficznych. Rozwój. Gospodarka. Wolność gospodarowania. Wolność słowa. Patriotyczne elity. I nowe miejsca pracy dla każdego Polaka. Tylko państwo, które stawia na rozwój i pracę: przemysł (własny), banki (polskie), budownictwo mieszkaniowe (rodziny), rolnictwo, handel, rzemiosło, daje szansę swoim obywatelom na godziwe życie. Tak jak to robią od wielu lat Niemcy. Ale czy ten rząd, poza propagandą, jest w stanie cokolwiek tworzyć i budować?

Wojciech Reszczyński

http://www.naszdziennik.pl/index.php?ty ... 16&id=main


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Jak się okrada, a wręcz grabi Polskę i Polaków
PostNapisane: 02 mar 2012, 20:32 
Offline
Moderator

Dołączył(a): 13 lip 2009, 09:25
Posty: 30982
Państwowy Lotos przeszkadza Platformie

1. Wczoraj w Sejmie odbyło się pierwsze czytanie obywatelskiego projektu ustawy o zatrzymaniu w rękach państwa większościowego pakietu akcji (50% +1 akcja) grupy kapitałowej Lotos S.A.

Pod projektem ustawy zebrano ponad 200 tysięcy podpisów ale jeszcze w poprzedniej kadencji Sejmu Marszałek Grzegorz Schetyna wyznaczając przedstawicielom komitetu inicjatywy obywatelskiej zaledwie 7 dni na dostarczenie opinii o projekcie aż 5 ważnych instytucji państwowych, chciał doprowadzić do fiaska tego przedsięwzięcia.

Nie udało się, reprezentanci komitetu przedstawili wczoraj bardzo obszernie zarówno sam projekt ustawy jak i przyczyny dla których zdecydowali się zaangażować swój prywatny czas i pieniądze w jego przygotowanie i zebranie pod nim w krótkim czasie tak ogromnej liczby podpisów.

To dobrze, że ciągle są jeszcze w Polsce setki tysięcy ludzi, którzy nawet wbrew obecnemu rządowi są gotowi bronić majątku państwowego w tym przypadku w strategicznej dziedzinie gospodarki - przemyśle paliwowym.

2. Impulsem do tej obywatelskiej inicjatywy było rozpoczęcie procesu prywatyzacji grupy Lotos przez byłego już ministra Skarbu Państwa Aleksandra Grada.

30 października 2010 roku ogłoszony został zamiar sprzedaży większościowego pakietu akcji (czyli 53%), należących do Skarbu Państwa grupy Lotos S.A i do końca kwietnia zainteresowane firmy mogły składać oferty na ich zakup.

O sprzedaży tej firmy zdecydowano mimo, że ciągle obowiązywało rozporządzenie Rady Ministrów z 2008 roku (a więc przyjęte przez rząd Tuska) o zachowaniu pakietów większościowych Skarbu Państwa w spółkach paliwowych.

Później już z prasy rosyjskiej (między innymi pisał o tym dziennik Kommiersant), dowiedzieliśmy się, że ofertę złożył rosyjsko-brytyjski koncern naftowy koncern naftowy TNK-BP ale ponieważ najprawdopodobniej zaproponował zbyt niską cenę za te akcje, ministerstwo nie wyłoniło nabywcy i 20 grudnia 2011 roku już nowy minister Skarbu Mikołaj Budzanowski zakończył to podejście do prywatyzacji firmy.

3. Wczoraj w Sejmie przedstawiciele inicjatywy obywatelskiej przedstawili cały szereg argumentów za pozostawieniem w rękach Skarbu Państwa większościowego pakietu akcji grupy Lotos.

Mówili o wpływach podatkowych z tej firmy (ponad 12 mld zł z VAT, akcyzy i podatku dochodowego), które po prywatyzacji mogą być tylko mniejsze, o kluczowym znaczeniu Naftoportu dla zaopatrzenia Polski w ropę droga morską, o 5 tys. miejsc pracy nie tylko w regionie gdańskim ale także podkarpackim, zagrożeniu po prywatyzacji Lotosu (szczególnie jeżeli inwestorem będą Rosjanie) dla płockiego Orlenu i kilkunastu innych powodach dla których ta firma powinna pozostać w rękach Skarbu Państwa.

Projekt do dalszych prac w komisjach chcą odesłać kluby Prawa i Sprawiedliwości, Solidarnej Polski, a nawet SLD i Ruchu Palikota. Za odrzuceniem projektu już w pierwszym czytaniu jest klub Platformy i niestety także PSL-u.

Wszystko więc wskazuje na to, że projekt zostanie odrzucony, choć decydować będą pojedyncze głosy i frekwencja po stronie większości parlamentarnej, ponieważ rządząca koalicja ma zaledwie 4 głosy przewagi.

4. Niezależnie jednak od ostatecznego rozstrzygnięcia w tej sprawie, Platforma wczoraj odkryła swoją twarz. Nie liczą się nawet strategiczne interesy państwa, inwestorem w Lotosie mogą być nawet Rosjanie, choć ostatnie lata dobitnie pokazały, że Rosja wykorzystuje dostawy surowców energetycznych do rozszerzania swojej strefy wpływów.

Dzwonkiem alarmowym, nie są nawet próby wrogiego przejęcia przez Rosjan węgierskiego koncernu naftowego MOL, działania Rosjan w Czechach i na Słowacji, nawet nie wspominając o brutalnych zachowaniach Gazpromu i rosyjskich firm naftowych na Ukrainie czy Białorusi.

Potrzebne są pieniądze w budżecie, więc sprzedamy nawet strategiczny Lotos, a jeżeli później doprowadzi to upadku Orlenu, to trudno.

http://zbigniewkuzmiuk.salon24.pl/39585 ... platformie


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Jak się okrada, a wręcz grabi Polskę i Polaków
PostNapisane: 02 mar 2012, 20:55 
Offline
Moderator

Dołączył(a): 13 lip 2009, 12:02
Posty: 37605
Aerolit napisał(a):
Państwowy Lotos przeszkadza Platformie

Platformie to cała Polska przeszkadza.


Góra
 Zobacz profil  
 
Wyświetl posty nie starsze niż:  Sortuj wg  
Utwórz nowy wątek Odpowiedz w wątku  [ Posty: 155 ]  Przejdź na stronę 1, 2, 3, 4, 5 ... 11  Następna strona

Wszystkie czasy w strefie UTC + 1


Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zalogowanych użytkowników i 8 gości


Nie możesz rozpoczynać nowych wątków
Nie możesz odpowiadać w wątkach
Nie możesz edytować swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz dodawać załączników

Szukaj:
Skocz do:  
 cron
Powered by phpBB © 2000, 2002, 2005, 2007 phpBB Group
Przyjazne użytkownikom polskie wsparcie phpBB3 - phpBB3.PL
Nasi przyjaciele: Strony Patriotyczne
Linki pozycjonujące: Fenster aus Polen / Schüco Fenster / Drutex Fenster / Fenster Preise / Haustüren /