Polskie-Forum.pl


Wolne i niezależne forum dyskusyjne / opinie polityczne / aktywność obywatelska / patriotyzm / Polska / wolna dyskusja


Wszystkie czasy w strefie UTC + 1




Utwórz nowy wątek Odpowiedz w wątku  [ Posty: 120 ]  Przejdź na stronę Poprzednia strona  1 ... 4, 5, 6, 7, 8  Następna strona
Autor Wiadomość
 Tytuł: Re: Panorama sabotażu w polskiej gospodarce.
PostNapisane: 30 cze 2014, 06:05 
Offline
Moderator

Dołączył(a): 13 lip 2009, 09:25
Posty: 30319
Kupują na zachodzie

Najwięcej ziemi w Polsce kupują Niemcy, Holendrzy i Francuzi. Największym powodzeniem wśród obcokrajowców cieszy się ziemia w województwach: zachodniopomorskim, lubuskim i wielkopolskim.

252 zezwolenia dla zagranicznych firm i osób fizycznych na nabycie łącznie 697 hektarów powierzchni nieruchomości gruntowych wydało Ministerstwo Spraw Wewnętrznych w roku ubiegłym. Sprawozdanie o nabywaniu ziemi przez obcokrajowców minister spraw wewnętrznych przekazał do Sejmu pod koniec marca br., a następnie zostało skierowane do rozpatrzenia przez sejmową Komisję Spraw Wewnętrznych. Dane MSW nie uwzględniają jednak szarej strefy nabywania ziemi przez obcokrajowców – by uniknąć konieczności uzyskania zezwolenia – za pośrednictwem tzw. słupów, którymi są firmy z Polski czy obywatele naszego kraju. Faktyczną skalę przejęcia ziemi w Polsce przez obcokrajowców możemy poznać po 1 maja 2016 r., kiedy minie okres przejściowy na nabywanie gruntów rolnych i leśnych bez zezwolenia przez obywateli państw Europejskiego Obszaru Gospodarczego i Szwajcarii, a faktyczni nabywcy zagraniczni zaczną się ujawniać. W 2013 r. minister spraw wewnętrznych wydał 320 zezwoleń na nabycie przez cudzoziemców nieruchomości, w tym lokali oraz akcji i udziałów. 252 zezwolenia dotyczyły nabycia nieruchomości gruntowych o łącznej powierzchni 697,15 hektarów, w tym 161 zezwoleń – nabycia gruntów rolnych i leśnych o powierzchni 660,90 ha. W 2013 r. MSW wydało 43 decyzje odmawiające udzielenia zezwolenia na nabycie nieruchomości. Wydane zezwolenia – ważne przez dwa lata – dotyczyły najczęściej nieruchomości położonych w województwach: zachodniopomorskim (144,24 ha), lubuskim (120,43 ha) oraz wielkopolskim (103,19 ha). Prawo do zakupu największej powierzchni nieruchomości otrzymały osoby z kapitałem holenderskim (16 zezwoleń na 161,48 ha nieruchomości), francuskim (15 zezwoleń na 143,00 ha) oraz niemieckim (34 zezwolenia na 140,02 ha nieruchomości). Największą liczbę zezwoleń wydano jednak osobom z kapitałem ukraińskim – 40, ale dotyczą one 10,87 ha nieruchomości. W przypadku tylko nieruchomości rolnych i leśnych zezwolenie na zakup największego areału dostali nabywcy z: Francji (143,00 ha), Holandii (141,74 ha), Danii (140,65 ha) oraz Niemiec (138,60 ha). Najwięcej tych zezwoleń także dotyczyło zakupu ziemi w Zachodniopomorskiem, Lubuskiem oraz Wielkopolskiem. MSW, odnosząc się do kwestii podnoszonych zarzutów, że pominięcie przepisów ustawy o nabywaniu nieruchomości przez cudzoziemców odbywa się poprzez nabycie nieruchomości przez tzw. słupy – czyli polskie podmioty faktycznie kupujące na rzecz zagranicznych zleceniodawców – wyjaśniało, że Prawo o notariacie oraz inne przepisy prawa nie nakładają na notariusza obowiązku przesyłania wypisu aktu notarialnego ministrowi spraw wewnętrznych, którego stronami są wyłącznie podmioty polskie. W związku z tym MSW nie ma możliwości monitorowania każdej transakcji nabycia nieruchomości w Polsce. „Nie oznacza to oczywiście, iż minister spraw wewnętrznych pozostaje obojętny na ten problem. Doniesienia o sprzedaży gruntów rolnych cudzoziemcom przez Oddziały Terenowe Agencji Nieruchomości Rolnych są monitorowane” – czytamy w raporcie MSW. Według danych resortu spraw wewnętrznych, od 1999 r. do końca 2013 r. cudzoziemcy nabyli nieruchomości gruntowe o łącznej powierzchni 48 881,50 ha, co stanowi niecałe 0,16 proc. powierzchni Polski. Minister spraw wewnętrznych podkreślił w sprawozdaniu, że po upłynięciu z dniem 1 maja 2016 r. okresu przejściowego na zakup gruntów rolnych i leśnych przez cudzoziemców MSW nadal będzie organem uprawnionym do monitorowania obrotu nieruchomościami z udziałem cudzoziemców poprzez prowadzenie rejestru nieruchomości, akcji lub udziałów przez nich nabytych. Według MSW, ewentualne wydłużenie okresu przejściowego dla gruntów rolnych i leśnych mogłoby nastąpić jedynie w trybie renegocjowania warunków akcesji Polski do Unii Europejskiej określonych w traktacie akcesyjnym.

Artur Kowalski

http://www.naszdziennik.pl/polska-kraj/ ... odzie.html


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Panorama sabotażu w polskiej gospodarce.
PostNapisane: 30 cze 2014, 13:40 
Offline
Moderator

Dołączył(a): 13 lip 2009, 12:02
Posty: 37605
http://3obieg.pl/kto-i-dlaczego-zniszcz ... wo-weglowe

Kto i dlaczego zniszczył polskie górnictwo węglowe?
Napisano 2 dni temu | Brak komentarzy

Węgiel zapewnia dziś 40% potrzeb energii elektrycznej na świecie. Jest drugim po ropie naftowej źródłem energii pierwotnej a także pierwszym źródło energii elektrycznej. Od początku XXI wieku jest najszybciej rosnącym źródłem energii.
Tak, teraz gdy zniszczono górnictwo węglowe w Polsce w świecie węgiel stał się czarnym złotem. W ostatnim dziesięcioleciu wzrost zużycia węgla napędzany był przez wzrostu gospodarczego rozwijających się gospodarek, głównie Chin i Indii.



Zapotrzebowanie na węgiel nigdy się nie zmniejszyło, prognozy wskazują, że o ile pojawią się dramatyczne zmiany trendów zwiększony apetyt na węgiel będzie kontynuowany w przyszłości. Międzynarodowa Agencja Energii uważa, że potrzebne są większe wysiłki rządów i przemysłu by opracować bardziej wydajne technologie, aby zapewnić, że węgiel stanie się znacznie bardziej czystym źródłem energii w nadchodzących dekadach.
Czyste FAKTY :
60% wzrostu. Globalna konsumpcja węgla wzrosła z 4,762 mln ton w roku 2000 do 7,697 mln ton w 2012 roku. To jest 60% wzrostu, lub średni wzrost 4% rocznie.
+ 150 MW/dzień. W okresie od 2005 do 2012 roku, Chiny instalują ponad 150 MW mocy pochodzącej z przetwarzania – codziennie.

Obrazek

Polska na węglu stoi?
Początki górnictwa w Polsce sięgają co najmniej połowy XVII wieku. Działała wówczas kopalnia odkrywkowa w Murckach, co potwierdzają dokumenty z 1657 roku. Wydobycie podziemne rozpoczęto niemalże sto lat później – dokładnie w 1755 roku. Co ciekawe kopalnia ta funkcjonuje do dzisiaj jako KWK Murcki-Staszic w Katowicach. Od samego początku węgiel był kluczowym surowcem dla Polski, obecnie zaspokaja blisko 60% zapotrzebowania energetycznego w naszym kraju.( źródło: mlodygornik.natemat.pl)
Przed wojną na 10 państw, produkujących w latach 1924-33 najwięcej węgla Polska zajmowała 5. pozycję, z wynikiem 35,4 mln ton, co dawało Rzeczypospolitej 3,04 proc. światowej produkcji. Dziś ten wskaźnik jest dwukrotnie mniejszy, choć technika górnicza sięgnęła wręcz kosmosu, a kombajn zastąpił łopaty, kilofy, strugi i urobek przez roboty strzałowe.
W 1929 r. tona grubego w kopalni kosztowała ok. 38,5 zł. Za 2 zł można było w owym czasie wypić ćwiartkę luksusowej wódki, napalić się egipskich papierosów, pokręcić na karuzeli i jeszcze zostało, a jajko kosztowało ok. 5 gr. Przeciętna cena węgla w roku 1928 (…) obliczona dla 54 kopalń wynosiła… 40 zł za tonę w sprzedaży z kopalni. A ile koszt wydobycia? Ano 18,32 zł za tonę! Coś jeszcze dodać? A dodam, że w tonie wydobytego węgla robocizna kosztowała 7,62 zł, administracja 1,33, podatki i opłaty – 0,37, prowizje – 0,45 zł.
W 1934 r. w kopalniach II RP pracowało 74 tys. ludzi. Kopalnie nie były przedsiębiorstwami filantropijnymi, zarabiały na działalności. Górnicy przynależeli do grupy lepiej wynagradzanych. W 1939 r. robotnik w Polsce zarabiał średnio 140 zł, a górnik średnio 240 zł, czyli tyle, ile dostawał zawodowy podporucznik. W tym czasie kurs dolara wynosił ok. 5,3 zł, a kilogram czystego złota kosztował 5924 zł, czyli tyle, ile 269 t węgla. (źródło:nettg.pl/news)

Obrazek

Polskie zasoby węgla kamiennego szacowane są jako jedne z największych na świecie – jeszcze w 1979 roku wydobywaliśmy blisko 180 mln ton tego surowca i znajdowaliśmy się w pierwszej piątce krajów z największym wydobyciem. Ile dokładnie jest opłacalnych zasobów w naszym kraju, nikt dokładnie nie wie.
Niemcy na potęgę importują węgiel zza granicy, w tym między innymi i z Polski. Niemiecka firma chcę wybudować swoją kopalnie na Orzeszu i zacząć wydobywać pierwszy węgiel w Polsce już w 2017 roku. Czesi mają już u nas swoją kopalnie i od kilku lat wydobywają z powodzeniem wydobywają u nas węgiel. Nasz, polski węgiel.

Obrazek

Dlaczego zniszczono polskie górnictwo? Czy naprawdę nie potrafimy eksploatować kopalni? Czy na pewno musimy być importerem a nie eksporterem węgla? Czy na pewno powinniśmy budować elektrownie atomowe a nie węglowe?
Pytań jest chyba znacznie więcej.

Napisane przez: Nathanel


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Panorama sabotażu w polskiej gospodarce.
PostNapisane: 12 lip 2014, 12:36 
Offline
Moderator

Dołączył(a): 13 lip 2009, 12:02
Posty: 37605
http://wiernipolsce.wordpress.com/2014/ ... nie-owiec/

Strzyżenie owiec
paziem / 9 Kwiecień 2014

Sztuka zbierania podatków przypomina pracę sprawnego pasterza. Chodzi o to, by tak strzyc owce, żeby zebrać jak najwięcej wełny, a zwierzęta nie umarły z zimna. Niestety w Polsce nożyce fiskusa często kaleczą skórę, a owce uciekają na sąsiednie pastwiska.

Nasza gospodarka rozwija się coraz szybciej. Płace średnie i minimalne stale rosną. A pan premier już we wrześniu ogłosił koniec kryzysu. Wydawałoby się, że w takich czasach najlepszą fuchą w rządzie powinna być teka ministra finansów. Nic tylko odcinać kupony od gospodarczej prosperity i zliczać strumienie napływających zewsząd pieniędzy. Niestety, wpływy budżetowe spadają.
W 2011 r. do kasy państwa wpłynęło łącznie 287,6 mld zł, w zeszłym roku już tylko 279,2 mld zł. Szacunki na ten rok mówią o jeszcze mniejszych przychodach (277,8 mld zł), a doświadczenie uczy, że na koniec roku pieniędzy jest zwykle mniej niż się spodziewano.
„Ale jak to możliwe?” – zachodzi pewnie w głowę niejeden z urzędników resortu finansów. – „Przecież w 2011 r. podwyższyliśmy stawkę VAT, rok później akcyzę na olej napędowy, co roku rośnie opodatkowanie papierosów, od stycznia także alkoholu. Dlaczego nic nie działa?”
Cóż, pierwszy problem polega na tym, że choć pobieranie podatków przypomina zajęcie pasterza, to jednak fiskus nie pracuje z baranami tylko z przedstawicielami całkiem sprytnego i zaradnego narodu. Polacy z dużą zręcznością wymykają się zachłannym łapom urzędników skarbowych, z legalnych towarów przerzucając się na bimber, skręty, olej opałowy i zatrudniając się na czarno. Drugi problem jest taki, że po prostu z prawa ekonomicznego obrazowanego przez krzywą Laffera (zobacz więcej tutaj) wynika, że od pewnego poziomu podnoszenie podatków powoduje wyłącznie spadek wpływów do budżetu.
Wyższe stawki podatków i związany z nimi wzrost szarej strefy powodują naturalną reakcję w postaci zwiększonych kontroli, czyli trzymając się pasterskich porównań, spuszczenie ze smyczy psów. Psy trzeba jednak nakarmić (polski system zbierania podatków jest dwukrotnie droższy od niemieckiego), a i owce wciąż ganiane przez owczarki zamiast zdrowo się rozwijać i obrastać wełną wpadają w apatię lub uciekają z pastwiska. Tylko w zeszłym roku wyemigrowało z Polski pół miliona osób, dołączając do ponad dwóch milionów przebywających poza granicami. Mniej ludzi w kraju stanowi kolejne wytłumaczenie zmniejszenia wpływów z VAT o ponad 5 mld zł w 2013 r.
Czy Ministerstwo Finansów jest zatem w sytuacji bez wyjścia? Ależ skąd. Kiedy droga naprzód nie przynosi korzyści, naturalnym ruchem wydaje się zrobienie kroku wstecz. Mamy kilka przykładów z ostatnich lat, gdy obniżenie podatków spowodowało wzrost przychodów budżetu. Oczywiście takie myślenie nie jest zgodne z urzędniczą naturą, ale kto wie, może ktoś się na nie odważy, zanim kraj spotka prawdziwa katastrofa?

Jan Bolanowski

za:http://finanse.wp.pl/kat,1033759,title,Strzyzenie-owiec,wid,16526302,wiadomosc.html?ticaid=112851&_ticrsn=3


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Panorama sabotażu w polskiej gospodarce.
PostNapisane: 11 sie 2014, 07:28 
Offline
Moderator

Dołączył(a): 13 lip 2009, 09:25
Posty: 30319
„Superstary” Naród

Po upłynięciu terminu, w którym Polacy mogli złożyć deklarację, czy chcą zostać w OFE, czy też przenieść całą swoją składkę do ZUS, organa państwa nagle się ożywiły. I tak zastępca prokuratora generalnego Robert Hernand napisał w opinii dla Trybunału Konstytucyjnego badającego skargę prezydenta w sprawie OFE, że dwa zapisy zmian w OFE są niezgodne z Konstytucją, a prezes NIK opublikował raport, w którym znalazło się stwierdzenie: „ZUS przewiduje dalszy wzrost deficytu FUS. Pogłębiający się deficyt Funduszu Ubezpieczeń Społecznych wskazuje, że w dłuższej perspektywie może nie wystarczyć środków na wypłatę świadczeń emerytalnych”.

Wszystkie te rewelacje zostały jednak ogłoszone dopiero po tym, jak minął termin podjęcia decyzji pozostania w OFE, na co zdecydowało się zaledwie 2 mln przyszłych emerytów. Deklaracje złożyli głównie ludzie zamożni, którzy płacą składkę średnio o połowę wyższą od przeciętnej, oraz osoby w wieku 30-40 lat.

Skok 25-lecia
Wprawdzie prezydent zaskarżył część przepisów jako niekonstytucyjne, niemniej należy oczekiwać, że decyzja Trybunału na równi z enigmatyczną analizą NIK, wbrew materii sprawy nie będzie dotyczyła kwestii prawnych, ale raczej będzie skierowana na uwzględnienie politycznych realiów. Już obecnie należy traktować przejęcie przez ZUS 153,151 mld zł z aktywów OFE, powodujące wywłaszczenia 16,7 mln obywateli i zamianę oprocentowania obligacji z rynkowych na księgowe, jako „skok 25-lecia”, a wszelkie działania administracji państwowej jako działanie na czas w celu odłożenia kryzysu politycznego.

Budżet państwa znajduje się już obecnie w sytuacji permanentnego kryzysu z powodu tsunami demograficznego, objawiającego się brakiem 4 mln dzieci do prostej zastępowalności pokoleń, milionową i postępującą emigracją młodzieży i przybywaniem licznych roczników emerytów przy jednoczesnym ubytku osób w wieku produkcyjnym. Działając w analogiczny sposób, równie dobrze można byłoby umorzyć 157,5 mld zł obligacji skarbowych znajdujących się w aktywach banków, a zobowiązania finansowe przerzucić do ZUS. Z tym że nie oznaczałoby to żadnych oszczędności, tylko ukrywanie zobowiązań, które i tak należy zwrócić.

Nawet NIK w swoim raporcie przyznaje, że wprawdzie powyższe sztuczki księgowe spowodowały spadek deficytu Funduszu Ubezpieczeń Społecznych z poziomu 61,2 mld zł w roku 2014 i 64,5 mld w roku 2015 do 50,2 mld w roku obecnym i 49,8 mld w roku przyszłym, to jednak kosztem narastania przyszłych deficytów. Deficyt ten w roku 2060 będzie wynosił aż 206 mld zł przy założeniu 20 proc. członków OFE opłacających składkę, o 17,2 mld więcej niż w przypadku niewprowadzania omawianych zmian.

Piramida finansowa a UE
Analizując dokonane zmiany, NIK nie zauważa, że jednym z głównych beneficjentów zmian okazała się Unia Europejska, która uzyskała zapewnienie możliwości inwestowania przez OFE środków za granicą, aż do poziomu 30 procent. I że zrealizowano to, o co przez lata zabiegała UE, aby prawa emerytalne mogły być w przyszłości redukowane i przestały być twardymi zobowiązaniami, jakimi są w przypadku świadczeń opartych na prawach majątkowych. W przypadku gorszej sytuacji finansów publicznych emerytury będą mogły być dowolnie zmniejszane i przesuwane w czasie.

Komisja Europejska zdaje sobie sprawę, że w przyszłości będzie wymagała ograniczania wypłat emerytur i nakładów na zdrowie jako źródła oszczędności, dlatego silnie naciskała na przerzucenie zobowiązań do piramidy finansowej, jaką staje się ZUS. To na podstawie decyzji Rady Unii Europejskiej pod koniec ubiegłego roku zadecydowano o niezdejmowaniu procedury nadmiernego deficytu z Polski. Wydano nowe zalecenia dotyczące działań w celu skorygowania deficytu, a na dodatek wyznaczono na 15 kwietnia 2014 r. termin podjęcia przez Polskę skutecznych działań.

W efekcie przeprowadzenia przez Polskę nakazanych działań umorzenia obligacji znajdujących się w posiadaniu członków OFE Komisja Europejska w dniu 2 czerwca 2014 r. uznała, że Polska osiągnęła zalecany poziom deficytu i dokonała zalecanych zmian, a procedura nadmiernego deficytu powinna zostać zawieszona i że żadne dalsze kroki nie są już konieczne.

Na skutek zastosowania sztucznej księgowości w 2014 r. państwowy dług publiczny zostanie obniżony o ponad 8 pkt proc., a liczony według standardów unijnych o ponad 9 pkt proc. A to dlatego, że w zadłużeniu publicznym nie ujmuje się przyszłych zobowiązań wobec emerytów.

Skoku na pieniądze emerytów dokonano w ostatniej chwili, gdyż wraz z przyjęciem przez Polskę nowych przepisów dotyczących systemu rachunków narodowych i regionalnych ESA2010, które zastąpią dotychczasowy system ESA95, całość operacji nie mogłaby już być przeprowadzona przy tak jawnej dezinformacji. Gdyż w myśl art. 5 rozporządzenia, zasady ESA2010 stosuje się po raz pierwszy do danych, które należy przekazać już począwszy od 1 września, a najpóźniej od 2015 r., w tablicach uzupełniających do rachunków narodowych państw UE mają być podawane szacunki kwoty zobowiązań emerytalnych.

O dziwo, tej sztuczki księgowej nie zauważyła NIK w obecnym raporcie, nie informując obywateli, o ile w efekcie przyjęcia ustawy wzrośnie skala zobowiązań do ZUS, którego dług już poprzednio przekraczał ponad 2 bln złotych. Wprawdzie NIK podkreśliła, że „procesy demograficzne, przez bezpośredni wpływ na liczbę ubezpieczonych i emerytów, w sposób istotny oddziałują na sytuację finansową Funduszu Ubezpieczeń Społecznych”.

Wprawdzie doraźną korzyść będą czerpały rządy w nadchodzących latach, które dzięki prostemu „zabiegowi” księgowemu zyskały możliwość zwiększania zadłużania się naszego kraju, a z drugiej strony pozornie zyskały możliwość zwiększenia wydatków, dzieje się to jednak kosztem równoległego zadłużania ZUS.

W sytuacji, kiedy za długi ZUS odpowiada państwo, musi to oznaczać wzrost kosztów obsługi zadłużenia, a niestety tego problemu nie starała się nawet dotknąć NIK. A widzą to agencje ratingowe, o czym rozpisuje się czwartkowy „Financial Times”. Agencja Moody’ego, ukazując ryzyko kraju, analizuje procesy wzrostu ryzyka krajów starzejących się, nazywając te z nich, w których osoby w wieku emerytalnym stanowią ponad jedną piątą całości, „superstarymi”.

Wprawdzie raport NIK dostrzega, że w Polsce nastąpią wyjątkowo drastyczne zmiany, gdyż „populacja w wieku produkcyjnym […] będzie maleć, osiągając w 2060 r. poziom o ponad 8,7 mln osób mniejszy niż w 2013 r., a populacja osób w wieku poprodukcyjnym będzie rosnąć […], osiągając w 2060 r. poziom o ponad 5 mln osób większy niż w 2013 r.”, to jednak nie dochodzi do tych samych konkluzji. Moody’s w swoim raporcie stwierdza, że „bezprecedensowe tempo starzenia będzie nakładało podatek demograficzny, który spowolni wzrost gospodarczy w ciągu najbliższych 20 lat”. Będzie to skutkowało wzrostem kosztów obsługi długu krajów najszybciej się starzejących w połączeniu ze spadkiem wzrostu dochodów podatkowych. O ile spadek tempa wzrostu PKB świata z tego powodu już w ciągu najbliższych lat wyniesie 0,4 pkt proc., a w przyszłym dziesięcioleciu o 0,9 pkt proc., o tyle będzie on zdecydowanie wyższy w krajach dotkniętych plagą małodzietności, do których niestety Polska należy.

Dr Cezary Mech

Autor jest absolwentem IESE, b. zastępcą szefa Kancelarii Sejmu, prezesem UNFE i podsekretarzem stanu w Ministerstwie Finansów

http://www.naszdziennik.pl/mysl/90625,s ... narod.html


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Panorama sabotażu w polskiej gospodarce.
PostNapisane: 13 sie 2014, 11:11 
Offline
Moderator

Dołączył(a): 13 lip 2009, 12:02
Posty: 37605
http://narodowcy.net/polska/10192-zakus ... rupe-azoty

Zakusy na polską Grupę Azoty
Opublikowano: wtorek, 12, sierpień 2014 19:56

Minister skarbu wpisał Grupę Azoty na listę spółek strategicznych, których do końca przyszłego roku nie zamierza zbywać. Ale premier konsekwentnie odmawia związkowcom umieszczenia jej na liście spółek, które bezterminowo pozostaną pod kontrolą Skarbu Państwa.

Obrazek

W obecnej strukturze akcjonariatu Grupy Azoty największy akcjonariusz – Skarb Państwa – posiada tylko 33% akcji. Następna w kolejności Norica Holding, spółka zależna rosyjskiego Acronu, do czerwca br. zdołała skupić 20% akcji Grupy Azoty. Rynek spekuluje, że Acron po cichu skupuje dalsze akcje przez podmioty zależne, unikając obowiązków informacyjnych.
Akcjonariusze Grupy Azoty, poza Acronem, na podstawie formalnych zawiadomień posiadają łącznie ponad 57% udziałów w ogólnej liczbie głosów, natomiast w wolnym obrocie (czyli poniżej minimalnego progu zgłaszania) znajduje się 22,53% akcji. To na te akcje pozostające w wolnym obrocie może polować Acron za pomocą „zaprzyjaźnionych” podmiotów. Chodzi o spółki niezależne kapitałowo od Acronu, ale powiązane z nim innymi więzami nieformalnymi lub formalnymi, np. w postaci umowy-zlecenia zakupu akcji i odsprzedaży ich Acronowi z odpowiednią prowizją. Takie postępowanie przepisy o obrocie giełdowym traktują jako „zmowę”. Grożą za to wysokie kary finansowe, wszczyna się postępowanie wyjaśniające. Jedynym legalnym sposobem zwiększenia puli akcji Azotów przez Acron jest ogłoszenie publicznego wezwania na sprzedaż akcji po ustalonej cenie, a takie działanie (wezwanie, nabywanie pakietów akcji) traktowane są przez dominującego akcjonariusza, jakim jest Skarb Państwa oraz Zarząd Grupy Azoty, jako wrogie przejęcie.
Ministerstwo Skarbu Państwa wpisało Grupę Azoty na wewnętrzną listę spółek strategicznych, a 5 sierpnia lista została zaakceptowana przez Radę Ministrów. Umieszczenie Azotów przez ministra skarbu na wewnętrznej liście spółek strategicznych częściowo zabezpiecza spółkę przed wrogim przejęciem przez Rosjan, ale tylko do końca 2015 roku. Donald Tusk konsekwentnie odmawia umieszczenia spółki na innej liście, o znacznie większym prawnym znaczeniu, a mianowicie w załączniku do rozporządzenia Rady Ministrów w sprawie spółek o istotnym znaczeniu dla państwa. To tutaj wpisywane są spółki, nad którymi państwo ma bezterminowo zachować władztwo. Premier od ponad miesiąca zwleka z odpowiedzią na petycję związkowców w tej sprawie.
Dwa lata temu rosyjski Acron próbował przejąć Zakłady Azotowe w Tarnowie. Rząd pod naciskiem opinii publicznej uznał to za „wrogie przejęcie” i zapobiegł mu, łącząc tarnowską spółkę z Puławami i tworząc Grupę Azoty. W tym roku w czerwcu spółka zależna Acronu – Norica Holding nabyła ponad 20 proc. akcji Grupy Azoty, uzyskując prawo wprowadzenia swego przedstawiciela do Rady Nadzorczej oraz dostępu do wrażliwych danych firmy. Ruch Acronu wzbudził na nowo obawy co do zamiarów Rosjan „wrogiego przejęcia” polskiej spółki, tym razem już nie tylko zakładów tarnowskich, ale skonsolidowanych kilkunastu spółek tworzących Grupę Azoty, na czele z Zakładami Azotowymi Puławy.

Źródło: www.naszdziennik.pl

Justine


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Panorama sabotażu w polskiej gospodarce.
PostNapisane: 02 paź 2014, 14:35 
Offline
Moderator

Dołączył(a): 13 lip 2009, 12:02
Posty: 37605
http://www.polishclub.org/2014/10/01/ki ... -rentowne/

Kilka słów o realiach polskiego węgla, może być tańszy a kopalnie rentowne.
1 PAŹ 2014 O 11:34

TV Trwam

Obrazek
PPW TVTrwam Kazimierz Grajcarek


Polski punkt widzenia TV Trwam z Kazimierzem Grajcarkem:
Zródło: YouTube - https://www.youtube.com/watch?v=fTv9zOW1TCM – 27 wrzesien 2014.
* * *
Blogpublika.com

Węgiel może być tańszy, a kopalnie rentowne

Oczywiście sam tytuł tego tekstu jest mocno na wyrost, ale warto napisać coś o czym mało zjadaczy chleba wie. Temat jest wyjątkowo obszerny. Postaram się jednak przybliżyć przynajmniej jeden z aspektów drogiego węgla. Nie będę poruszał kwestii płac oraz dodatków, które otrzymują górnicy.
Całość kosztów osobowych w górnictwie waha się dla poszczególnych kopalń w przedziale od 40 do 50 procent i to bynajmniej nie są same wynagrodzenia, ale i składki odprowadzane na ZUS. Pozostałe koszty stanowią wszelkiego typu opłaty, zakup urządzeń i materiałów wsadowych, a także podatki.
Jednostkowy koszt produkcji w 2013r. w sektorze wyniósł 302,89 zł/tonę surowca i wzrósł w porównaniu z 2012 rokiem o 0,53 zł/t (o 0,2 %). Średnia cena sprzedaży spadła zaś o 13,3 %, do 294,95 zł/t. Ktoś powie, że tak niskie ceny to absurd. Sprawę wyjaśnię nieco później poniżej.
W 2012 r. do Polski sprowadzono 16 mln t. węgla, a w roku 2013 ponad 12 mln. Taki import powoduje, że spora część energii elektrycznej produkowanej w Polsce pochodzi z węgla importowanego. Prawie 60 proc. importowanego węgla pochodzi z Rosji, a pozostałe 40 % z USA, Czech i Kolumbii. Polski węgiel jest obciążony stawką VAT 23 %, co jest w porównaniu z węglem sprowadzanym do Polski najwyższą stawką. Przykładowo rosyjski węgiel jest opodatkowany w Rosji stawką VAT 15 %.
Dostosowanie górnictwa do norm unijnych, które w dalszym ciągu nie jest zakończone, skutkowało w znacznym stopniu tym, że wydajność w polskim górnictwie spadła o połowę w ciągu ostatnich dziesięciu lat. Sama Europa bez Polski importuje ponad 200 mln ton węgla rocznie. Polski udział w tym imporcie ( eksport z Polski) to tylko 4 mln ton. Tak drastyczny spadek wydajności wiąże się z przyjętymi normami dotyczącymi bynajmniej nie samego węgla, ale wszystkich maszyn i urządzeń stosowanych w podziemnych wyrobiskach.
By sprawę przybliżyć, podam prosty przykład. Załóżmy, że przedsiębiorca budowlany kupuje przysłowiowy młotek i płaci za niego 20 złotych. Ten sam młotek w górnictwie będzie kosztował 30 zł tylko dlatego, że figuruje na liście wyrobów spełniających kryteria do stosowania w podziemnych zakładach górniczych posiadając stosowny atest. To samo dotyczy, kabli, oprzyrządowania elektrycznego, wszystkich maszyn i urządzeń, a także odzieży osobistej, kasku ochronnego, rękawic i wszystkich innych elementów ubioru górnika. Coś, co może być stosowane w innych kopalniach europejskich i posiada stosowne atesty i tak nie może być stosowane w Polsce bez uzyskania atestu krajowego, a to przecież dodatkowo kosztuje.
Nie dość, że węgiel opodatkowany jest horrendalnie wysoką stawką VAT, to dwa lata temu nałożono na niego podatek akcyzowy – ok. 30 zł na tonę ( nie dotyczy odbiorców indywidualnych). Żeby tego nie było mało, kopalnie płacą określoną kwotę pieniężną od każdej wydobytej tony gminom, na terenie których węgiel jest wydobywany. To jeszcze nie koniec. Kopalnie płacą podatki od każdego wydrążonego metra wyrobiska pod ziemią oraz od zainstalowanych tam urządzeń. To ostatnie rozwiązanie jest unikalne w skali światowej. Niezrozumiałym jest też fakt, że kopalnie płacą wyższe stawki od odprowadzanych ścieków, chociaż są one mniej uciążliwe i toksyczne od ścieków komunalnych.
Wreszcie trzeba nadmienić, że od lat na polskim rynku panuje chaos związany z określeniem jakości sprzedawanego węgla. Brak rzetelnej informacji handlowej o jakości sprzedawanego węgla – głównie odbiorcom indywidualnym. To zaś powoduje szerokie pole do nadużyć. Znane są przypadki sprzedaży rosyjskiego węgla gorszej jakości jako węgiel polski o lepszych parametrach w cenach krajowych. Znany był proceder (zaniechany ?) jednej z wiodących kopalń na wschodzie, która swego czasu ukraiński węgiel sprzedawała jako swój, poprawiając sobie wskaźniki efektywności oszukując przy okazji odbiorców.
Prawo Geologiczne i Górnicze wymaga także od przedsiębiorstw górniczych ( kopalń), aby obligatoryjnie odprowadzały na wydzielone konto bankowe ustaloną kwotę na tzw. fundusz likwidacyjny niezależnie od ich kondycji finansowej.
Kopalnie są także zobligowane do naprawy szkód wyrządzonych na powierzchni, a spowodowanych robotami górniczymi pod ziemią. Dotyczy to osób prawnych jak i fizycznych. Taka sytuacja sprawia, że nieruchomości niezależnie od tego czy są ubezpieczone czy też nie, obligatoryjnie muszą być naprawiane za pieniądze pochodzące z kopalń. W drastycznych przypadkach kopalnia wypłaca całość wartości nieruchomości. O ile to jeszcze jest zrozumiałe jakoś tam, to fakt, iż ta nieruchomość nie przechodzi na własność kopalni powoduje, że ta ostania jest przynajmniej raz oszukana. Właściciel takiej posesji dalej dysponuje nią prawnie, a to rodzi sytuacje kryminogenne. Stratna zawsze jednak jest kopalnia.
Czy polski węgiel może być tańszy ? Oczywiście, że tak. Dziś cena węgla dla odbiorców indywidualnych u producenta waha się w granicach 450 – 650 zł w zależności od jego jakości. Elektrownie i elektrociepłownie kupują węgiel tańszy, a co za tym idzie, mniej kaloryczny. Odpowiednia polityka państwa mogłaby doprowadzić jednak do skutecznej obniżki jego ceny.
To co przedstawiłem powyżej obrazuje skalę obciążeń finansowych nałożonych na jedną tonę węgla. To jednak nie wszystko. Warto przypomnieć, że 3 lata temu dokonano próby naprawy sytuacji ekonomicznej w Jastrzębskiej Spółce Węglowej pomimo tego, że wyniki spółki należały do bardzo dobrych. Decyzją Waldemara Pawlaka wprowadzono więc JSW na giełdę (GPW). Pieniądze uzyskane ze sprzedaży akcji nie poszły jednak na potrzeby spółki. Prawie w całości zostały przelane do państwowej kasy zasypując – i tak nieskutecznie – dziurę budżetową.
Jednym słowem trwa nieprzerwanie drenaż finansowy spółek węglowych. Nie chcę pisać, że to jedyna przyczyna złej kondycji kopalń. Chcę jednak zwrócić uwagę, że rząd posiada narzędzia do poprawy kondycji Polskiego Węgla, co wykazałem pisząc ten tekst.

Zebe

blogpublika.com
Polski Ślązak zamieszkały w Rybniku. Absolwent Politechniki Ślaskiej w Gliwicach na kierunku górniczym. Studia podyplomowe w zakresie zrządzania przedsiębiorstwem. Były lokalny działacz sportowy. Bloger od roku 2007.

Źródło: http://blogpublika.com/2014/09/28/wegie ... -rentowne/ – 28 wrzesnia, 2014.

POLISH CLUB ONLINE, 2014.10.01


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Panorama sabotażu w polskiej gospodarce.
PostNapisane: 27 paź 2014, 10:23 
Offline
Moderator

Dołączył(a): 13 lip 2009, 09:25
Posty: 30319
Gazowce, latawce, wiatr…

No i stało się. Litwa rozpocznie dziś procedurę uruchamiania swojego własnego, pływającego terminalu LNG. Oględnie licząc, statek po raz pierwszy zostanie wypełniony błękitnym paliwem po upływnie około półtora roku od podjęcia politycznych decyzji. Patrząc na polskie doświadczenia z gazoportem, Litwinom można tylko gratulować. Oczywiście inwestycja litewska jest znacznie mniejsza, łatwiejsza, ale i kraj jest mniejszy i gazu wiele nie potrzebuje. Mimo to opłacało się postraszyć Rosjan budową terminalu. To wystarczyło, by dostać 20 proc. zniżki na gaz.

A to nie koniec, bo Litwini, mając przed sobą negocjacje kolejnych dostaw, nie spuszczają z tonu i sugerują, że jak będzie trzeba, to zrezygnują z usług Gazpromu. Jak na tym tle wypada Polska? Blado. Wprawdzie starania o budowę terminalu LNG w Świnoujściu rząd Jarosława Kaczyńskiego rozpoczął już w 2006 roku i zgodnie z przyjętym harmonogramem gazoport miał być otwarty dwa lata temu, to jednak budowa wciąż nie może dobrnąć do końca. Rząd PO –PSL bez ogródek mówi, że inwestycja będzie się ciągnąć do końca tego roku, a gazoport może zostać uruchomiony komercyjnie w połowie 2015 roku.

Jak do tego doszło? Zaczęło się od zmiany rządu. Przejmująca władzę koalicja PO – PSL długo wahała się, co zrobić z terminalem, by w połowie 2008 roku uznać, że jednak inwestycja jest potrzebna. Przekonania chyba brakowało, bo fizycznie prace budowlane ruszyły dopiero wiosną 2011 roku. Oczywiście premier Donald Tusk odtrąbił wówczas, że harmonogram budowy został tak dograny, by Katarczycy (z którymi negocjowano do połowy 2009 roku umowę na 20 lat dostaw gazu) mieli gdzie ten gaz „wyładować”. To ważne, aby nie płacić za zamówione, a niemożliwe do zrealizowania dostawy. To jednak nie przeszkodziło, by w połowie 2013 roku zdecydować, że budowa może potrwać pół roku dłużej niż zakładano, czyli do końca br. Cała synchronizacja budowy z dostawami okazała się „ściemą”, bo gazowce już powinny zawijać do portu w Świnoujściu. Trzeba było umowę zsynchronizować. Tylko jak? Bo z podsłuchanej rozmowy byłego wiceministra finansów Andrzeja Parafianowicza, który szepnął byłemu ministrowi transportu Sławomirowi Nowakowi, wynika, że jeśli chodzi o oddanie do użytku terminalu LNG, to mowa jest o jesieni 2015 roku, no, ale też „na mieście mówią coś o 2017” roku. Według nagrania, Parafianowicz wyznał również, iż umowy na budowę terminalu są tak skonstruowane, że konsorcjum może bezkarnie opóźniać budowę. No, ale kto by się tam spieszył? Mamy przecież zapewnione (przez koalicję PO – PSL) dostawy rosyjskiego gazu. I to po najwyższej cenie. Tylko głupiec by nie sprzedał, więc gazu nie zabraknie. Taka to dywersyfikacja.

Marcin Austyn

http://www.naszdziennik.pl/polska-kraj/ ... wiatr.html


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Panorama sabotażu w polskiej gospodarce.
PostNapisane: 29 paź 2014, 08:07 
Offline
Moderator

Dołączył(a): 13 lip 2009, 09:25
Posty: 30319
Miny pod LNG

Czarne chmury gromadzą się nad projektem sprowadzania LNG przez terminal w Świnoujściu.

Najpierw taśmy „Wprost” zakwestionowały zakończenie inwestycji w tym roku, potem gruchnęła wiadomość, że Rosjanie przymierzają się do przejęcia głównego wykonawcy, a ostatnio pojawiają się doniesienia, iż Katarczycy sprzedają swój kontrakt z Polską na dostawy LNG bankowi Merrill Lynch.

Włoski koncern energetyczny Eni przymierza się do sprzedaży rosyjskiemu Rosnieftowi pakietu kontrolnego spółki Saipem. Informację podał Bloomberg w sierpniu. Na razie do transakcji nie doszło, ale spekulacje na jej temat już teraz podbijają notowania spółki. Saipem był w przeszłości wykonawcą strategicznych rosyjskich projektów gazowych, jak Nord Stream pod dnem Bałtyku czy Blue Stream, którym błękitne paliwo transportowane jest po dnie Morza Czarnego do Turcji. Spółka jest także zaangażowana w projekt South Streamu, obecnie zablokowany przez Komisję Europejską. W Polsce Saipem stoi na czele konsorcjum wykonawców kluczowej inwestycji – gazoportu w Świnoujściu. Terminal LNG miał być oddany „pod klucz” w czerwcu, ale termin został przesunięty na koniec roku. Zdolność do odbioru LNG uzyska po kolejnych kilku miesiącach, a może – jeśli wierzyć taśmom „Wprost” – dopiero w 2017 roku.

– Przejęcie Saipemu przez Rosnieft, firmę zarządzaną przez bliskiego Putinowi Igora Sieczina, może być dramatyczne w skutkach dla kluczowej inwestycji energetycznej realizowanej nad Wisłą w ostatnich latach – ocenia Piotr Maciążek, analityk serwisu defense24.pl. Przewiduje, że nowy właściciel może mnożyć problemy i przedłużać oddanie instalacji do użytku. Najgorszy scenariusz to całkowite wycofanie się Saipemu z inwestycji ze względów politycznych, nawet za cenę kar umownych. – Taki scenariusz byłby szczególnie groźny, ponieważ ze względów patentowych i technologicznych istnieje możliwość, że nikt inny nie podejmie się dokończenia prac w gazoporcie – ostrzega analityk. Jak podkreśla, dla Rosjan opóźnienie budowy gazoportu jest korzystne nie tylko w kontekście odsunięcia w czasie realnej dywersyfikacji dostaw błękitnego paliwa do Polski, ale również ewentualnej ekonomicznej optymalizacji kontraktu katarskiego. – W ramach transakcji SWAP surowiec z Kataru mógłby być nad Wisłę dostarczany przez Gazprom, co pozwoliłoby ograniczyć straty PGNiG z tytułu niedokończonego gazoportu –twierdzi Maciążek.

Renegocjacje
Opóźnienia w budowie terminalu LNG postawiły pod znakiem zapytania odbiór gazu zamówionego w ramach kontraktu katarskiego. Strona polska (PGNiG) zmuszona była wystąpić o renegocjację kontraktu. Nieco informacji na ten temat dostarczają odpowiedzi ministra skarbu na interpelacje w tej sprawie, złożone przez posłów PiS Macieja Małeckiego i Wojciecha Zubowskiego. Według resortu skarbu, rozmowy PGNiG i Qatargas dotyczą nie tylko terminów dostaw, ale i warunków kontraktu. Nieoficjalnie wiadomo, że chodzi o cenę surowca. Wprawdzie objęta została tajemnicą, jednak eksperci szacują, że sięga ponad 650 USD za 1 tys. m sześc. gazu. To znacznie drożej niż za gaz rosyjski lub sprowadzany z innych kierunków. Strona polska chce także uniknąć zapłaty kar umownych za przesunięcie terminu odbioru pierwszej partii surowca.

Kontrakt katarski został zawarty z zastosowaniem formuły „take or pay”, zakładającej obowiązek zapłaty za gaz także w wypadku jego nieodebrania. Tymczasem PGNiG, według ministerstwa skarbu, nie przewiduje zapłaty za nieodebrany surowiec. Warianty rozpatrywane w toku negocjacji to: odsprzedaż gazu innemu podmiotowi, odbiór gazu w innym terminalu europejskim i przesłanie go do Polski, a także późniejsze rozpoczęcie dostaw i skumulowanie ich odbioru w późniejszym terminie. Umowa przewiduje dostawę 1,4 mld m sześc. surowca. Podpisana została na 20lat. Rozmowy w celu renegocjacji warunków trwają. Ich zakończenie planowane jest pod koniec roku.

Tymczasem wygląda na to, że Katarczycy, nie czekając na zakończenie renegocjacji, postanowili na własną rękę pozbyć się problemu. Jak poinformował pod koniec września „Dziennik Gazeta Prawna”, Spółka Qatargas finalizuje sprzedaż kontraktu. Nabywcą polskiego kontraktu na dostawy LNG dla PGNiG miałby być bank inwestycyjny Merrill Lynch.

– Wygląda na to, że Katarczycy chcą uniknąć problemów z negocjacjami w sprawie zapłaty za gaz, którego nie możemy odebrać w Świnoujściu, i sprzedali kłopot bankowi inwestycyjnemu Merrill Lynch. Przypomina to sprzedaż długu nierzetelnego dłużnika – komentuje sytuację poseł Maciej Małecki.

– Qatargas przekazując swój kontrakt nabywcy, przenosi tym samym ryzyko realizacji tego kontraktu na bank. Gdy Polska nie odbiera gazu, bank płaci Qatargas tak, jakby Polska odbierała, następnie ściąga należności od Polski na podstawie katarskiego kontraktu, a gaz sprzedaje na rynku. Przy czym można domniemywać, że Qatargas zapewnił bankowi niższą cenę – opisuje Małecki mechanizm transakcji. – Z kolei w sytuacji, gdy Polska odbiera gaz, nabywca bierze marżę pośrednika od Kataru – twierdzi. Poseł nie wyklucza, że za sprzedażą kontraktu może stać Rosja, która chce mieć kontrolę nad napływem LNG do Polski.

Małgorzata Goss

http://www.naszdziennik.pl/ekonomia-gos ... d-lng.html


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Panorama sabotażu w polskiej gospodarce.
PostNapisane: 17 gru 2014, 10:00 
Offline
Moderator

Dołączył(a): 13 lip 2009, 12:02
Posty: 37605
http://www.prawy.pl/z-kraju/7849-tylko- ... nansowania

Na co nam dotacje unijne? I tak nic cennego z tego nie mamy - co najwyżej wyrżną część naszych lasów i zabetonują bezsensownie część naszej ziemi. Nie tylko zniszczono nasze zakłady, infrastrukturę, nie tylko niszczy się małe firmy, ale dodatkowo frymarczy się środkami finansowymi, wywalając je w błoto z rozmysłem. Na rzeczy potrzebne społecznie pieniędzy nigdy nie ma, na rzeczy niepotrzebne lub szkodliwe pieniędzy nie braknie.

Kopia artykułu:

Tylko w Polsce: lotniska-widma ze 100 mln euro dofinansowania
Julia Nowicka wtorek, 16, grudzień 2014 13:06

Obrazek

Unia Europejska przekazała Polsce ponad 100 mln euro na budowę co najmniej trzech lotnisk-widm w miejscach, gdzie nie mają one szans pozyskać tylu pasażerów, aby utrzymać rentowność. Miliony wydano przy tym na zachęcenie przewoźników do korzystania z usług świecących pustkami obiektów.

Polska, jak informuje agencja Reuters, jest jedynym krajem w Europie, który wybudował lotniska walczące o to, aby firmy przewozowe otwierały z nimi połączenia lotnicze. Wprawdzie zdarzają się przypadki takich lotnisk, jak jedno z położonych we wschodniej części Hiszpanii, które od trzech lat nie odprawiło nawet jednego pasażera, niemniej jednak zdecydowana większość obsługuje ich rocznie nieco ponad milion.

Jak wynika z danych przekazanych przez Komisję Europejską, w latach 2007-2013 Polska otrzymała 615,7 mln euro wsparcia dla lotnisk, czyli prawie dwukrotnie więcej niż drugi z kolei odbiorca unijnych funduszy na ten cel, a mianowicie Hiszpania. Co ciekawe rząd PO-PSL odmówił podania przyczyn decyzji o wybudowaniu obiektów właśnie w tych niedochodowych miejscach: w Łodzi, Rzeszowie i Lublinie. Zdaniem unijnych oficjeli stawia to pod poważnym znakiem zapytania zdolność rządu w Warszawie do absorpcji i wykorzystania potężnych funduszy (82 mld euro) w kolejnej perspektywie finansowej.

Komisja Europejska wyraziła zaniepokojenie sposobem i rzetelnością przygotowanych przez stronę polską wniosków o dofinansowanie. W Brukseli nikt w zasadzie nie jest w stanie zrozumieć, jak można pozwolić sobie na tak wielki margines błędu - rząd w Polsce twierdził, że wspomniane wyżej nierentowne lotniska będą obsługiwały 3 mln pasażerów rocznie, tymczasem jest dobrze, jeżeli uda się odprawić nieco ponad milion. Co ciekawe kwestię korupcji KE z góry wyklucza, chwaląc obecnie rządzącą w Polsce ekipę za... dobre i skuteczne wykorzystywanie unijnych funduszy.

Tymczasem część polskich lotnisk nadal świeci pustkami i nic nie wskazuje na to, aby cokolwiek w tej materii miało ulec zmianie. Zmianie ulegnie za to prawo unijne, które wykluczy małe porty lotnicze z subwencjonowania przez państwo, co oznacza ich nieuchronny upadek. Pomoc ze strony państwa - rzecz jasna przyznana za wcześniejszą zgodą Komisji Europejskiej - będzie dozwolona jedynie w przypadku projektów o wartości ponad 50 mln euro, co automatycznie wykluczy wiele polskich lotnisk.

Te ostatnie, poza nielicznymi wyjątkami, przeżywają obecnie trudności finansowe, ponieważ nie są w stanie zarobić w ciągu roku 3 mln euro na pokrycie samych kosztów funkcjonowania, o zarobkach nie wspominając.

Julia Nowicka

Źródło: Reuters

Fot. altair.com.pl

© WSZYSTKIE PRAWA DO TEKSTU ZASTRZEŻONE. Możesz udostępniać tekst w serwisach społecznościowych, ale zabronione jest kopiowanie tekstu w części lub całości przez inne redakcje i serwisy internetowe bez zgody redakcji pod groźbą kary i może być ścigane prawnie.


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Panorama sabotażu w polskiej gospodarce.
PostNapisane: 13 sty 2015, 13:35 
Offline
Moderator

Dołączył(a): 13 lip 2009, 12:02
Posty: 37605
http://prawica.net/40345

Tragiczna historia i obecny dramat kopalni „Brzeszcze”
Dział: Opinie » autor: Adam Cyra » data: pon, 12-01-2015

Kopalni węgla kamiennego „Brzeszcze”, oddalonej dziesięć kilometrów od Oświęcimia i istniejącej od ponad stu lat, grozi likwidacja. Dla prawie dwudziestotysięcznej gminy i miasta Brzeszcze, położonej na pograniczu Małopolski i Śląska, będzie to katastrofą, bowiem jest ona największym pracodawcą w rejonie, zatrudniającym ponad dwa tysiące osób.

Obrazek

Brzeszcze.jpgW natłoku różnych informacji medialnych, przekazywanych obecnie na powyższy temat, zupełnie zapomina się o tym, że podczas drugiej wojny światowej kopalnię „Brzeszcze” okupacyjne władze nazistowskie włączyły w skład niemieckiego koncernu „Reichswerke Hermann Göring”.
Do pracy w niej zostali zmuszeni więźniowie KL Auschwitz, przeniesieni do podobozu „Jawischowitz”, który został utworzony na terenie wsi Jawiszowice, sąsiadującej z Brzeszczami.
W dniu 15 sierpnia 1942 roku umieszczono w tym podobozie pierwszych więźniów. Byli to Żydzi deportowani z Francji – sto pięćdziesiąt osób.
Ze względu na liczbę osadzonych, która w połowie 1944 roku, wynosiła dwa i pół tysiąca więźniów, podobóz „Jawischowitz” należał do największych spośród ponad czterdziestu podobozów KL Auschwitz.
Więzieni w nim byli głównie Żydzi z Francji i innych okupowanych krajów europejskich, którzy w morderczych warunkach niewolniczo pracowali w kopalni „Brzeszcze”. Dwa tysiące z nich zginęło na miejscu lub zostało zamordowanych w komorach gazowych KL Auschwitz II-Birkenau, po uprzednim uznaniu ich za niezdolnych do pracy.
Mieszkańcy Brzeszcz i Jawiszowic potajemnie dostarczali więźniom żywność oraz przenosili korespondencję i pomagali w ucieczkach. Z kolei miejscowi górnicy razem z nimi pracujący, skrycie dzielili się jedzeniem, podnosili na duchu, a czasem wykonywali za nich pracę.
Siedemdziesiąt lat temu, w nocy z 18 na 19 stycznia 1945 roku, wyprowadzono pieszo z tego podobozu blisko dwa tysiące więźniów, którzy wraz z innymi więźniami KL Auschwitz przeszli w Marszu Śmierci do Wodzisławia Śląskiego ponad pięćdziesiąt kilometrów.
W podobozie „Jawischowitz” pozostało jedynie kilkudziesięciu chorych i wycieńczonych więźniów, których żołnierze Armii Czerwonej wyzwolili 29 stycznia 1945 roku. Przez kilka tygodni opiekowali się nimi członkowie Polskiego Czerwonego Krzyża w Brzeszczach i miejscowa ludność.
Na początku sześćdziesiątych lat ubiegłego wieku północną część wsi Jawiszowice wraz terenem dawnego podobozu włączono do Brzeszcz. Wkrótce rozebrano też jego dawne baraki, a na ich miejscu powstał park miejski.
W dniu 1 września 1983 roku w parku tym odsłonięto pomnik ku czci ofiar podobozu „Jawischowitz”. Od tego czasu jest on dla mieszkańców Brzeszcz centralnym miejscem ceremonii, upamiętniających wyzwolenie obozu Auschwitz i ich miasta.
Sześć lat temu w Brzeszczach wydano opracowanie zbiorowe „Jawischowitz podobóz Auschwitz”, przedstawiające tragiczną historię tego podobozu oraz zawierające świadectwa czterdziestu pięciu żydowskich więźniów i oświadczenia ośmiu miejscowych polskich górników, którzy wraz z nimi pracowali w kopalni „Brzeszcze”.

Obrazek

jawischowitz.jpg

Autor: Adam Cyra


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Panorama sabotażu w polskiej gospodarce.
PostNapisane: 15 sty 2015, 07:34 
Offline
Moderator

Dołączył(a): 13 lip 2009, 09:25
Posty: 30319
Lichocka: Szykujmy taczki na rząd

„Rząd nie ma dobrej woli. Górnicy wciąż jednak się łudzą...”
„Koalicja nie dopuściła do przedstawienia przez rząd informacji na temat sytuacji w górnictwie. Machina ruszyła i władza nie ma zamiaru bawić się w demokratyczne subtelności” - pisze na łamach „GPC” Joanna Lichocka. Publicystka wskazuje, że „by było szybciej i by nie trzeba było żadnych konsultacji, projekt ustawy zakładający likwidację kopalń wprowadzony został do Sejmu jako projekt poselski”.
„Już w czwartek wieczorem ustawa ma zostać przyjęta przez Sejm. W przyszłym tygodniu zaplanowano nadzwyczajne posiedzenie Senatu. Izba, bez wnoszenia jakichkolwiek poprawek, ma ustawę przegłosować tak, aby mogła ona powędrować prosto do podpisu prezydenta” - opisuje tempo prac dziennikarka.
Dodaje, że widać w tej sprawie „nie tylko gorączkowy pośpiech, ale i to, że rząd nie ma zamiaru z nikim negocjować”.
„To jest – mówiąc kolokwialnie – działanie na rympał. Dwunastogodzinne rozmowy Ewy Kopacz z przedstawicielami związków były tylko pozorem negocjacji – zresztą jeden z uczestników rozmów po wyjściu stwierdził, że nie rozumie, po co tak długo był na spotkaniu, z którego nic nie wynika” - zaznacza Lichocka.
Dodaje, że mimo wszystko „górnicy wciąż jednak się łudzą, chcą przedstawiać kolejne ratunkowe pomysły”. Zdaniem Lichockiej „to na nic”. „Rząd nie ma dobrej woli. Przydałyby się raczej taczki niż starania o próby porozumienia” - kończy swój tekst publicystka.
ez

http://www.stefczyk.info/publicystyka/o ... 2738928620


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Panorama sabotażu w polskiej gospodarce.
PostNapisane: 18 sty 2015, 13:56 
Offline
Moderator

Dołączył(a): 13 lip 2009, 12:02
Posty: 37605
http://xportal.pl/?p=18655

Polska: Widmo zwolnień na Poczcie Polskiej
on 15 stycznia 2015 12:29 / 3 komentarze

Nawet 8 tysięcy pracowników Poczty Polskiej może stracić wkrótce zatrudnienie. Jak informują przedstawiciele pocztowych związków zawodowych, w niektórych oddziałach zwolnionych może zostać nawet 10% pracowników, którzy dostaną propozycję tzw. dobrowolnego odejścia. Wszystko to jest częścią prowadzonej „optymalizacji zatrudnienia” zakładającej, że mniejsza liczba osób ma wykonywać większą ilość pracy. Działania zarządu tak podsumował Bogusław Nowicki, przewodniczący pocztowej „Solidarności” - My chcemy utrzymania zatrudnienia, oni ogłaszają redukcję etatów. My domagamy się wzrostu płac, oni je obniżają”. Przy takim poziomie różnic we wzajemnych oczekiwaniach prawdopodobny wydaje się strajk pracowników Poczty Polskiej. Warto także dodać, że pogarszające się warunki pracy i widmo masowych zwolnień są konsekwencją przejmowania rynku dostarczania przesyłek przez prywatną firmę InPost, która oferuje swoim pracownikom znacznie gorsze warunki zatrudnienia. InPost, który wygrywa przetargi na dostarczanie przesyłek dzięki niskiej cenie swoich usług, nie wywiązuje się jednak z przyjętych zobowiązań w sposób zadowalający.

(na podst. strajk.eu, forsal.pl oprac. B.W.)

Obrazek


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Panorama sabotażu w polskiej gospodarce.
PostNapisane: 18 lut 2015, 07:03 
Offline
Moderator

Dołączył(a): 13 lip 2009, 09:25
Posty: 30319
Fedyszak-Radziejowska: To Lepper miał rację, nie Balcerowicz

„Rosjanie wiedzą, że energetyka i gospodarka żywnościowa jest skutecznym elementem nacisku”.

Socjolog dr Barbara Fedyszak-Radziejowska odnosiła się do medialnych ataków na strajkujących rolników. W jej ocenie mamy do czynienia z kolejnym przejawem patologicznej debaty publicznej w Polsce.
Komentując porównanie lidera protestów rolników do Andrzeja Leppera Fedyszak-Radziejowska wskazuje: „Mam pewną analogię w pamięci. Analogia polega na tym, że Andrzej Lepper był obecny w mediach, gdy u władzy był AWS i Jerzy Buzek. To był okres przedakcesyjny. Robiłam wtedy dla TVP analizy treści programów rolnych, więc to co mówił Lepper rozpracowywałam naukowo. Bywałam również choćby na zebraniach Izby Rolniczej” - mówiła socjolog.

I dodawała, że „nie ma wątpliwości, że konstrukcja polityczna Andrzej Lepper nie jest konstrukcją autentyczną, że jest on bardzo mocno osadzony między służbami a polityką”. „Jednak to nie zmienia jednej rzeczy, kolosalnie ważnej: To Lepper miał rację, a nie Balcerowicz. Po wyborach w 2001 roku okazało się, że Samoobrona ma szanse przejąć elektorat PSL i zminimalizować tę partię. Dziś PiS może taką rolę odegrać. Gdyby nie strach przed tym, że Samoobrona zajmie miejsce PSL Jarosław Kalinowski zapewne z taką determinacją o sprawy płatności bezpośrednich nie walczył” - tłumaczy.

I dodaje, że „patologia elit opiniotwórczych” polega na tym, że one nie wiedzą nic o rolnictwie. Dodaje, że na całym świecie rolnictwo jest dotowane przez państwo. Tak się dzieje nawet w liberalnych USA. „Obecnie Polacy starają się być solidarni z Ukraińcami, Ukrainą, ale nie są solidarni z polskimi rolnikami. Rolnicy mówią, że sprawa embarga to nie sprawa winy, ale problemu do rozwiązania. (...) Bezpieczeństwo energetyczne oraz żywnościowe są bardzo ważne dla kraju” - dodaje.

Na koniec wskazuje, że Rosjanie „lepiej niż my wiedzą, że energetyka i gospodarka żywnościowa jest bardzo skutecznym elementem nacisku na Polskę”.
ez

http://www.stefczyk.info/publicystyka/o ... 3024772345


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Panorama sabotażu w polskiej gospodarce.
PostNapisane: 20 cze 2015, 07:51 
Offline
Moderator

Dołączył(a): 13 lip 2009, 09:25
Posty: 30319
Ziemia w rękach obcych

W ostatnią środę w komisji rolnictwa Parlamentu Europejskiego był omawiany raport przygotowany przez Transnational Institute z Brukseli dotyczący rozmiarów masowego wykupu gruntów rolnych w poszczególnych krajach UE w celach spekulacyjnych.

Generalnie raport skupia się głównie na krajach Europy Środkowo-Wschodniej przyjętych niedawno do UE i pokazuje, że zjawisko wykupu ziemi rolnej przez cudzoziemców z roku na rok narasta.

W raporcie wymieniono między innymi Rumunię, gdzie około 10% użytków rolnych znajduje się w rękach inwestorów z krajów trzecich, Węgry, gdzie w drodze umów objętych tajemnicą handlową inwestorzy zagraniczni nabyli około 1 miliona hektarów, wreszcie Polskę, gdzie głównie poprzez instytucję tzw. słupa inwestorzy zagraniczni nabyli ponad 200 tysięcy hektarów ziemi rolnej.

Raport brukselskiego instytutu potwierdza powszechne przekonanie, że mimo obowiązującego w Polsce zakazu zakupu ziemi rolnej przez cudzoziemców na podstawie ustawy obowiązującej od 1 maja 2004 roku do 1 maja 2016 roku, która pozwala na taki zakup, ale tylko po uzyskaniu zezwolenia MSW, trwa intensywny wykup polskiej ziemi na postawione osoby.

Rządząca Platforma i PSL bagatelizują ten proceder, stwierdzając, że ma on charakter marginalny (tak przynajmniej wynika z corocznych sprawozdań składanych przez szefa MSW przed Sejmem), choć Najwyższa Izba Kontroli (NIK) w raporcie z 2013 roku dostrzega już jego powagę.

Przypomnijmy tylko, że NIK skontrolowała zakup państwowych nieruchomości rolnych przez cudzoziemców w latach 2011-2013 (do 30 kwietnia 2013 roku), a więc przez zaledwie 2,5 roku w trzech oddziałach Agencji Nieruchomości Rolnych (ANR): zachodniopomorskim, dolnośląskim i mazowieckim i z jej raportu wyłania się przerażający obraz niekontrolowanej sprzedaży państwowej ziemi w szczególności cudzoziemcom, głównie reprezentującym kapitał holenderski, duński i luksemburski.

Najbardziej jaskrawo było widać ten proceder na terenie oddziału zachodniopomorskiego ANR, gdzie wprawdzie cudzoziemcy bezpośrednio nabyli zaledwie 23 hektary gruntów rolnych (na to trzeba zgody MSW), ale już spółki z mniejszościowymi udziałami kapitału zagranicznego nabyły przez ostatnie 2,5 roku w przetargach nieograniczonych blisko 3 tysiące hektarów państwowej ziemi (na to już nie potrzeba zgody MSW).

Jakby tego było mało, cudzoziemcy po nieskorzystaniu przez zachodniopomorski oddział ANR z prawa pierwokupu nabyli udziały spółek, które były właścicielami około 4,6 tysiąca hektarów ziemi (na to także nie trzeba zgody MSW).

MSW, twierdzi więc, że problemu wykupu polskiej ziemi przez cudzoziemców nie ma, natomiast z raportu pokontrolnego NIK wynika, że jest on bardzo poważny, skoro zaledwie przez 2,5 roku na terenie jednego województwa w rękach cudzoziemców znalazło się blisko 7,6 tysiąca hektarów ziemi.

Raport NIK dotyczy tylko zakupu ziemi przez spółki z mniejszościowymi udziałami kapitału zagranicznego, a nie zakupów dokonywanych przez inwestorów zagranicznych na podstawione osoby fizyczne tzw. słupy, a skala tego procederu w Polsce ogłoszona na forum komisji rolnictwa PE rzeczywiście poraża.

Trudno się jednak dziwić skali tego zjawiska w Polsce, skoro Agencja Nieruchomości Rolnych, dysponująca zasobom ziemi będącej własnością Skarbu Państwa, ma narzucany przez ministra finansów poziom dochodów wynoszący 1,5-2 mld zł rocznie, co oznacza, że urzędników Agencji nie interesuje, kto nabywa polską ziemię w przetargach nieograniczonych, ale raczej to, żeby nabywca kupował jak największe areały i możliwie po jak najwyższej cenie.

Polscy rolnicy, którzy chcą powiększać swoje gospodarstwa, z reguły nie są w stanie spełnić takich warunków narzucanych przez Agencję.

W Sejmie od dwóch lat leży projekt ustawy w zasadzie uniemożliwiający zakup polskiej ziemi przez cudzoziemców po 1 maja 2016 i jednocześnie unieważniający wszystkie tzw. słupowe transakcje, ale większość koalicyjna Platformy i PSL nie jest niestety zainteresowana jego uchwaleniem.

Dr Zbigniew Kuźmiuk

http://www.naszdziennik.pl/swiat/139023 ... bcych.html


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Panorama sabotażu w polskiej gospodarce.
PostNapisane: 21 cze 2015, 19:39 
Offline
Moderator

Dołączył(a): 13 lip 2009, 12:02
Posty: 37605
http://nowyobywatel.pl/2015/06/20/prywa ... y-sprawne/

InPost jest żydowski, a Poczta Polska jest polska. W uczciwej konkurencji wynik starcia byłby oczywisty - InPost znikłby ze sceny błyskawicznie. A tak wiadomo, że to Poczta Polska padnie, a InPost zostanie.

Kopia artykułu:

Prywatne nie znaczy sprawne
20-06-2015 | Aktualności

Zaledwie 36 proc. Polaków jest zadowolonych z działania firmy InPost, dostarczającej przesyłki administracyjne. W przypadku Poczty Polskiej zadowolenie z jakości usług wyraża 65 proc. ankietowanych, jak wynika z danych firmy ARC Rynek i Opinia.
Niska ocena jakości usług świadczonych przez InPost potwierdza zarzuty stawiane dostarczycielowi po kontroli Urzędu Komunikacji Elektronicznej. Przy dostarczaniu przesyłek z sądów i prokuratur stwierdzono m.in. nieprzestrzeganie tajemnicy państwowej, brak zachowania bezpieczeństwa obrotu pocztowego czy łamanie zasad doręczania i wydawania przesyłek na zasadach ogólnych oraz w postępowaniu karnym i cywilnym.
Jak można przeczytać na portalu forsal.pl, według UKE „stwierdzone nieprawidłowości prowadzą do zagrożenia bezpieczeństwa obrotu pocztowego, interesów podmiotów korzystających z usług oraz poważnych zakłóceń w działaniu organów wymiaru sprawiedliwości”.

InPost będzie doręczał przesyłki sądowe do końca 2015 roku.


Góra
 Zobacz profil  
 
Wyświetl posty nie starsze niż:  Sortuj wg  
Utwórz nowy wątek Odpowiedz w wątku  [ Posty: 120 ]  Przejdź na stronę Poprzednia strona  1 ... 4, 5, 6, 7, 8  Następna strona

Wszystkie czasy w strefie UTC + 1


Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zalogowanych użytkowników i 11 gości


Nie możesz rozpoczynać nowych wątków
Nie możesz odpowiadać w wątkach
Nie możesz edytować swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz dodawać załączników

Szukaj:
Skocz do:  
 cron
Powered by phpBB © 2000, 2002, 2005, 2007 phpBB Group
Przyjazne użytkownikom polskie wsparcie phpBB3 - phpBB3.PL
Nasi przyjaciele: Strony Patriotyczne
Linki pozycjonujące: Fenster aus Polen / Schüco Fenster / Drutex Fenster / Fenster Preise / Haustüren /