Polskie-Forum.pl


Wolne i niezależne forum dyskusyjne / opinie polityczne / aktywność obywatelska / patriotyzm / Polska / wolna dyskusja


Wszystkie czasy w strefie UTC + 1




Utwórz nowy wątek Odpowiedz w wątku  [ Posty: 55 ]  Przejdź na stronę Poprzednia strona  1, 2, 3, 4  Następna strona
Autor Wiadomość
 Tytuł: Re: Kto i dlaczego blokuje śledztwo smoleńskie?
PostNapisane: 26 kwi 2011, 19:33 
Offline
Dziennikarz
Avatar użytkownika

Dołączył(a): 20 lip 2009, 23:02
Posty: 397
jaskrawy przyklad braku szczerych intencji rzadu:
Antoni Macierewicz zaapelował o ujawnienie treści noty, którą MSZ przesłało w ubiegłym tygodniu do Rosji ws. pomocy w śledztwie dotyczącym ubiegłorocznej tragedii.

- Chcielibyśmy wiedzieć, czy w tej nocie jest jednoznaczne żądanie powrotu do Polski wraku i czarnych skrzynek - oświadczył Macierewicz. W jego ocenie, powrót czarnych skrzynek do Polski jest "sprawą fundamentalną".

Przekazanie 22 kwietnia noty MSZ do Rosji było efektem rozmowy prokuratora generalnego Andrzeja Seremeta z premierem Donaldem Tuskiem.

Po spotkaniu, na wspólnej konferencji, oświadczyli oni, że zakończenie polskiego śledztwa ws. katastrofy smoleńskiej i prac komisji Jerzego Millera jest możliwe nawet bez dostępu do oryginałów czarnych skrzynek, ale Polska nadal chce ich udostępnienia. (?????)

Zdaniem Macierewicza, takie stanowisko Seremeta i Tuska w sprawie skrzynek jest nie do przyjęcia. Jego zdaniem polska strona nie ma powodu uważać, że kopie przekazane Polsce są identyczne z oryginałem.

- Zakres krętactwa i matactwa w tej sprawie jest już wyczerpany. Polska opinia publiczna dłużej takich krętactw znosić nie będzie. Bardzo prosimy o jednoznaczne stanowisko co do powrotu do Polski czarnych skrzynek, a także o ujawnienie noty, którą miano wysłać 22 kwietnia – powiedział Macierewicz.

Polityk przedstawił pochodzące - jak mówił - z MAK dane, z których wynika, że zapis czarnych skrzynek urwał się cztery dziesiąte sekundy po tym, jak główny komputer Tu-154 przestał otrzymywać energię elektryczną, co miało miejsce 142 metry przed zderzeniem samolotu z ziemią.

- Zestawienie tych danych pokazuje, jak kluczowe znaczenie ma dostęp do oryginałów czarnych skrzynek..
http://niezalezna.pl/9634-macierewicz-z ... wyczerpany

mamy do czynienia z mataczeniem i obstrukcja na kazdym kroku. To jest celowe dzialanie rzadu Tuska.


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Kto i dlaczego blokuje śledztwo smoleńskie?
PostNapisane: 02 maja 2011, 10:53 
Offline
Moderator

Dołączył(a): 13 lip 2009, 09:25
Posty: 30737
Wersja nacisków - wbrew logice i prawdzie - ma się dobrze

Jedna z wersji przyczyn katastrofy samolotu rządowego Tu-154M w Smoleńsku, która powstała 10 kwietnia ub.r. tuż po tragicznym wydarzeniu, jest równie bezsensowna, co uporczywie powtarzana przez rosyjskich i polskich ekspertów i świadków. Znalazła potwierdzenie w raporcie moskiewskiego MAK i jest nagłaśniana w określonych mediach.

Gdy prokuratura polska stwierdziła jednoznacznie, iż brak jest jakichkolwiek dowodów na to, by gen. Andrzej Błasik wpływał na załogę w czasie podejścia samolotu czy też wcześniej, radio RMF FM ujawnia w czwartek zeznania gen. Mariana Janickiego, złożone w prokuraturze. Szef BOR miał oświadczyć, że przed wylotem do Smoleńska doszło do rozmowy między gen. Błasikiem i kpt. Protasiukiem. Generał nerwowo przywoływał pilota i gestykulował w trakcie emocjonalnej konwersacji. Janicki nie był świadkiem zdarzenia, słyszał to ponoć od podwładnych - podaje RMF FM.

Następnego dnia ukazuje się w "Gazecie Wyborczej" artykuł "Co zeznał szef BOR?" - Tak więc świadek wyjawił jeszcze, że (nieżyjący dziś) płk Jarosław Florczak, odpowiedzialny ze strony BOR za organizację wizyty, oceniał współpracę z Kancelarią Prezydenta Lecha Kaczyńskiego jako fatalną. Pułkownik miał powiedzieć do zeznającego: "Szefie, kiedyś dojdzie do tragedii i zginie wiele niewinnych osób."

I tak będą bajać - wbrew logice i prawdzie - polskojęzyczne media. Będą kierować uwagę ludzi na fakty nieprawdziwe lub nieistotne. Widać, że kierują tym przedsięwzięciem nieźli fachowcy w zakresie manipulowania faktami i wpływania na opinię publiczną. Ludzie słuchają, czytają i niektórzy przyjmują to za prawdę. Wielu z nich nie wie już nic.

Jak długo jeszcze?

http://zygmuntbialas.salon24.pl/302878, ... sie-dobrze


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Kto i dlaczego blokuje śledztwo smoleńskie?
PostNapisane: 08 maja 2011, 16:20 
Offline
Czołowy Publicysta
Avatar użytkownika

Dołączył(a): 09 wrz 2010, 16:02
Posty: 3195
Antoni Macierewicz 07.05.2011 13 miesięcy po katastrofie w Smoleńsku

cz I


cały film jest tutaj http://vimeo.com/23416023

_________________

Jaka nauka historii, taka lekcja przyszłości.

Jestem z tymi, którzy żeby lśnić, nie ubierają się w błyskotki kłamstwa. ;)




Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Kto i dlaczego blokuje śledztwo smoleńskie?
PostNapisane: 09 maja 2011, 22:09 
Offline
Czytelnik

Dołączył(a): 19 lip 2009, 16:48
Posty: 90
Blokadą wyjaśnienia zbrodni zainteresowani są zabójcy i wszyscy ich zwolennicy. Zachowania Tuska i opętanych nienawiścią do polskości przeobraziło się w wstręt do nich samych. Wśród moich krewnych i przyjaciół występuje niemożność patrzenia na po.premiera. Ochyda i upodlenie, kłamstwo i głupota to kojarzące się terminy z tym egzemplarzem. Niewielu ludzi zainteresowanych jest wyjaśnieniem prawdy o smoleńskiej zbrodni. Jeszcze mniej potrafi o tym mówić, czego powodem może być powszechny tumiwisizm lub CYKOR! Czy za swoimi dowódcami ujęli się żołnierze? Dezorientacja, zdrada i faszyzm w wykonaniu ludzi z PO wytworzyły klimat pożogi moralnej w społeczeństwie. Agentura wpisana w scenariusz pisany w mauzoleum zalewa coraz obszerniej. Wyglądamy gdzieś na horyzoncie ratunku, czy to w idei, czy osobie dla Ojczyzny krwawiącej w dramacie którego jesteśmy jakby biernymi uczestnikami. Zadajemy ciężkie pytanie CO DALEJ? Czując brak tlenu w polskim powietrzu, brak recepty na chilową przyduchę?
Coraz poważniej rozważam wniosek, że to właśnie brak mojego zaangażowania w sprawy Ojczyzny jest powodem blokowania wyjaśnienia prawdy o 10 kwietnia 2010 roku jak również co było już wcześniej!
Daliśmy atakować hienom medialnym dobrego Premiera, Prezydenta i wielu wspaniałych ludzi! Brak tych cennych ludzi widać na codzień! A dalej mają się dobrze hieny! Chodzą po ulicach, na którzych można lżyć nadal i posuwać się w swoim rozzuchwaleniu, nawet do linczu prawych obywateli, robić z nich wariatów, kłamać w majestacie prawa... dzierżąc w rękach los następnych pokoleń, obciążając ich konto w całkiem beztroski i nonszalancki sposób.Cicho być!
To tsunami KŁAMSTWA zalewa polskie ziemie, porywa marzenia pozostawiając nam ostatnie miejsce na dachu i oczekiwanie tym razem na prawdziwy CUD!, bo już po ludzku jest to ponad nasze siły?
Nadzieja jest w modlitewnym zjednoczeniu się Polaków w i poza granicą! BÓG BOGATY W MIŁOSIERDZIE!
Za kilka tygodni wydarzy się coś co wiele zmieni w naszej perspektywie....Jestem o tym przekonany! Pozdrawiam...iker


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Kto i dlaczego blokuje śledztwo smoleńskie?
PostNapisane: 09 maja 2011, 22:37 
Offline
Czołowy Publicysta

Dołączył(a): 14 lip 2009, 13:38
Posty: 2565
Iker,oby
i by TO była Dobra Zmiana,bo zaczynamy wszyscy mieć dość,nawet nie
ma gdzie uciec od tych szaleństw
pozdr


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Kto i dlaczego blokuje śledztwo smoleńskie?
PostNapisane: 13 maja 2011, 21:50 
Offline
Redaktor

Dołączył(a): 13 lip 2009, 14:47
Posty: 604
Lokalizacja: Poznań
Witaj Iker , po 9 maja od lutego nie było od Ciebie wpisu , ten wpis z 9 maja tak wiele nam mówi .DOBRZE ,ŻE JESTEŚ IKER !

_________________
Polskie-Forum.pl


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Kto i dlaczego blokuje śledztwo smoleńskie?
PostNapisane: 13 maja 2011, 22:40 
Offline
Redaktor

Dołączył(a): 13 lip 2009, 14:47
Posty: 604
Lokalizacja: Poznań
Krzysztof Cierpisz w swoim tekście ukazuje kto i dla czego . http://zamach.nowyekran.pl/post/14257,o ... 2010-cz-vi

_________________
Polskie-Forum.pl


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Kto i dlaczego blokuje śledztwo smoleńskie?
PostNapisane: 30 maja 2011, 18:20 
Offline
Moderator

Dołączył(a): 13 lip 2009, 09:25
Posty: 30737
Pos. Antoni Macierewicz

"Krasnokutski: "Macie w ręku tylko domysły""

Krasnokutski: Macie w ręku tylko domysły

Dwieście pięćdziesiąt kilometrów na północny wschód od Moskwy w bazie lotniczej w Iwanowie reporter "Naszego Dziennika" rozmawia z płk. Nikołajem Krasnokutskim, dowodzącym grupą kierującą lotami na lotnisku Siewiernyj w Smoleńsku 10 kwietnia 2010 roku. Oficer nie chce wracać do katastrofy i roli, jaką odegrał tego tragicznego dnia. Znamienne, że jest absolutnie przekonany, iż nie będzie zeznawał przy udziale polskiego prokuratora. - Zeznawałem przed rosyjskimi śledczymi i wszystko im powiedziałem. A z Rosji nigdzie się nie wybieram i z nikim z zagranicy nie będę rozmawiał - odpowiada pytany o przesłuchania. I choć w iwanowskiej bazie o wydarzeniach z kwietnia ubiegłego roku nikt nie chce rozmawiać, to wszyscy wiedzą, że komendant ma "coś wspólnego" z tą - jak mówią - straszną sprawą.

Pułkownik Nikołaj Krasnokutski nie chce już wracać do smoleńskiej katastrofy. Być może sądzi, że jest to wydarzenie, od którego można po prostu uciec, zapomnieć o nim i zająć się czymś innym, a cała sprawa wkrótce przestanie kogokolwiek interesować. Próbowałem wytłumaczyć pułkownikowi, że to niemożliwe, że w Polsce jego nazwisko jest znane, że każdy szczegół, każde słowo z zapisów rozmów na wieży (podobnie jak rozmów załogi samolotu) jest drobiazgowo analizowane i komentowane, a na temat jego obecności na "Korsarzu" pada szereg sprzecznych opinii.
- To wszystko, co się mówi w Polsce, to tylko domysły, nic więcej - odpowiada Krasnokutski. Nie chce polskiej opinii publicznej niczego wyjaśnić ani przedstawić swojego punktu widzenia, zasłania się zasadami współpracy wojska z mediami, określonymi przez rosyjskie ministerstwo obrony. Ale z drugiej strony wcale nie unika mediów, w resortowych periodykach ukazał się wywiad z pułkownikiem, wystąpił także w audycji wojskowej, produkowanej przez ministerstwo i nadawanej w różnych stacjach radiowych, między innymi Echu Moskwy, znają go także lokalne gazety obwodu iwanowskiego.
Miasto Iwanowo leży około 250 kilometrów na północny wschód od Moskwy i liczy 420 tys. mieszkańców. I chociaż należy do naturalnego zaplecza stołecznego regionu, to nie jest szeroko znane. Nie ma tu tradycji historycznych, w XIX wieku Iwanowo było jeszcze wsią, a i obecnie pozostaje z boku głównych szlaków drogowych i kolejowych. Tak jak w Smoleńsku są tu dwa lotniska, o identycznych nazwach: cywilne Jużnyj i wojskowe Siewiernyj. Na tym drugim uczą się latać na samolotach Ił-76 przyszli piloci rosyjskiego lotnictwa transportowego. Wiadomo o przynajmniej trzech katastrofach na tym lotnisku, dwóch z czasów sowieckich (1970 r. i 1982 r. - zginęły dwie załogi) oraz ostatniej, do której doszło 30 marca 2010 roku, kiedy to z powodu awarii jednego z silników An-72 rozbił się podczas startu (zginęły 2 osoby). Wkrótce po tym wydarzeniu 610. centrum wdrożenia bojowego i wyszkolenia załóg wojskowego lotnictwa transportowego dostało nowego komendanta. Z Tweru przyjechał płk Nikołaj Krasnokutski, wcześniej zastępca tamtejszej bazy 61. armii powietrznej lotnictwa transportowego (obecnie baza nr 6955).
Lotnisko i jednostka wojskowa w Iwanowie w porównaniu z zapuszczonym Smoleńskiem pracują na pełnych obrotach. Przez bramę cały czas ktoś wchodzi i wychodzi, widać młodych oficerów kształcących się w centrum, na lotnisku manewrują ciężkie maszyny. Wielu starszych oficerów ma wspomnienia związane z Polską z czasu stacjonowania na naszym terytorium Armii Czerwonej. Zagadywani przez reporterów "Naszego Dziennika" próbują nawet odpowiadać po polsku. Tak samo jest w okolicznych blokach, gdzie mieszkają głównie rodziny wojskowych.
Ale o wydarzeniu z kwietnia ubiegłego roku nikt nie chce rozmawiać. Wszyscy wiedzą, że komendant ma coś wspólnego z tą straszną sprawą. Chociaż zaraz po katastrofie nie było to jasne, gdyż Rosjanie nie wymieniali go oficjalnie jako członka zespołu kierującego lotami. Poniekąd słusznie, gdyż rola Krasnokutskiego pozostaje niejasna. Z pewnością nie zajmował żadnego ze stanowisk typowych dla praktyki kontroli lotów, nie miał zresztą żadnych uprawnień z tym związanych. Może więcej dowiedzielibyśmy się na ten temat, gdyby Rosjanie udostępnili instrukcje i regulaminy pracy lotniska. Tak czy inaczej pułkownik w rzeczywistości kierował działaniami ppłk. Pawła Plusnina i mjr. Wiktora Ryżenki, czuł się odpowiedzialny za przebieg operacji lotniczych i przynajmniej na początku starał się pomóc swoim podwładnym, przejmując na siebie kontakty z wyższym dowództwem.
Po katastrofie jednak znikł z pola widzenia mediów i śledczych. O tym, że był na wieży, dowiedzieliśmy się dopiero pod koniec lipca ubiegłego roku i od początku jego obecność wywoływała niepokojące wątpliwości. Teraz już możemy się częściowo domyślić, dlaczego ukrywano Krasnokutskiego przed Polakami. Otóż jego zeznania mogłyby doprowadzić do wyższego dowództwa rosyjskiej armii, a może nawet czynników politycznych Federacji Rosyjskiej, które były zaangażowane w podejmowanie decyzji o lądowaniu 10 kwietnia, do tajemniczego "towarzysza generała" i "międzynarodowego numer jeden"...
Komendant iwanowskiej uczelni sam nie chce niczego wyjaśniać. Ani dziennikarzom, ani polskim prokuratorom. A pytań do pułkownika jest wiele. Może upór i obstrukcję Rosjan uda się przełamać i latem nasi prokuratorzy, którzy według podanej przez prokuratora generalnego Andrzeja Seremeta informacji być może udadzą się znowu do Moskwy, tym razem spotkają się także z Nikołajem Krasnokutskim.


Piotr Falkowski, Iwanowo




****************************




Pytania do Krasnokutskiego:

Okoliczności sprzed katastrofy

- Jakie stanowisko zajmował przed katastrofą i jakie obowiązki do niego należały?
- Czy był kiedykolwiek zatrudniony w charakterze kierownika (lub kontrolera) lotów, w tym na lotnisku Siewiernyj? Jakie ma uprawnienia związane z kierowaniem lotami? Jaką ma wiedzę i umiejętności w tym zakresie? Czy wcześniej wykonywał zadanie nadzorcy kontrolerów lotów?
- Czy w przeszłości doszło do zaistnienia jakiegoś wypadku lotniczego na lotnisku Siewiernyj?
- Czy istnieje dokumentacja i kopia nagrań z wieży kontroli lotów z 7 kwietnia 2010 roku? Czy był wtedy również obecny w wieży kontroli lotów i czy pełnił identyczne obowiązki?

Przygotowanie do lądowania

- W oparciu o jakie przepisy lotnicze sprowadzano Tu-154M na Siewiernym?
- Czy kierownik lotów może odmówić przyjęcia samolotu z uwagi na złą pogodę? Kto podejmuje decyzję w tej sprawie?
- Czy zatrudnieni przy kierowaniu lotami w ruchu międzynarodowym powinni znać język angielski? Jak tę kwestię regulują przepisy?
- Czy strona polska wystąpiła o możliwość obecności własnego obserwatora na wieży kontroli lotów, np. oficera BOR? Czy przedstawiciele Polski zwrócili się o możliwość współpracy w zabezpieczeniu pirotechniczno-radiologicznym i innych działań ochronnych lotniska?
- Czy na lotnisku wprowadzono dodatkowe środki wspomagające lądowanie samolotu rządowego i jakie?
- Czy dowództwo wojskowe usiłowało spowodować uporządkowanie i przygotowanie terenów lesistych będących w osi pasa w celu zwiększenia bezpieczeństwa lotów?
- W jaki sposób lotnisko Siewiernyj jest zabezpieczone na odparcie ewentualnych zamachów terrorystycznych na jego obiekty?
- Czy i jak sprawdzano rejestratory audio-video na wieży? Czy zostało to odnotowane i gdzie?
- Czy miał jakieś zastrzeżenia do pracy urządzeń na lotnisku?

Przebieg służby 10 kwietnia 2010 r.

- Kto i kiedy przebywał 10 kwietnia 2010 r. rano na wieży lotniska Siewiernyj? Jakie osoby wchodziły i wychodziły z pomieszczenia, w którym pracowali kierujący lotami? Kiedy i po co był tam funkcjonariusz FSB?
- Czy przed podjęciem służby był w jakiś sposób kontrolowany i jakie były tego wyniki?
- Jakie obowiązki pełnił na wieży i na podstawie jakich przepisów? Czy ktoś wydał mu rozkaz w tej sprawie i jaki? Pisemny czy ustny?
- Które z decyzji podejmowane były na wieży samodzielnie, a które za aprobatą przełożonych?
- Jakie miał priorytety podczas pracy na wieży i jak je realizował?
- Z kim spoza wieży kontaktował się podczas służby i w jakiej sprawie? Czy i dlaczego opuszczał wieżę?
- Według jakich reguł odbywają się konsultacje takie jak z "Logiką"? Czy były przestrzegane?
- Z kim z centrum "Logika" nawiązywał kontakt? Jakie otrzymał stamtąd polecenia i od kogo? Jaką miały one rangę? Czy wydający polecenia powoływał się na jeszcze jakąś zwierzchność?
- Do kogo należała ostateczna decyzja o zezwoleniu na lądowanie?
- Czy grupa kierująca lotami miała wiedzę o lotniskach zapasowych i jaką? Czy strona polska wiedziała o ich wyznaczeniu i jak wcześnie? Gdyby nie doszło do katastrofy i samolot odleciałby na lotnisko zapasowe, to kto i jak powiadomiłby o tym fakcie ochronę i służby porządkowe w tym polskie?

Lądowanie Tu-154M

- Czy osobiście prowadził korespondencję radiową z załogą samolotu? Jakie informacje od nich otrzymywał lub im przekazywał? Czy miał do tego uprawnienia i jakie?
- Dlaczego lotnisko nie zostało zamknięte z powodu warunków pogodowych?
- Z czego wynikają rozbieżności pomiędzy faktycznym położeniem samolotu a informacjami podawanymi z wieży kontroli lotów? Czy mogło to wynikać z niesprawności aparatury nawigacyjnej? Czy możliwe byłoby oddziaływanie na te urządzenia innych urządzeń, które zaburzyłyby normalne funkcjonowanie? Czy wie o systemach walki elektronicznej, które mogłyby wywołać podobne zjawiska? Czy strona rosyjska, wojsko, posiada możliwości zapobiegania takim działaniom, które mogłyby mieć charakter aktu terroru?
- Czy na błędne komunikaty przekazywane załodze samolotu mógł mieć wpływ chaos decyzyjny oraz zdenerwowanie kontrolerów związane z obecnością przełożonych?

Wydarzenia po katastrofie

- Kto dowodził akcją ratunkową i ją koordynował po katastrofie? Jakie było zabezpieczenie lotniska pod tym względem i jak zostało ono wykorzystane?
- Kogo pierwszego powiadomił o utracie kontaktu z prezydenckim samolotem i kogo w dalszej kolejności?
- Kto i jak zabezpieczył nagrania z pracy wieży "Korsarz"?
- Co zrobił bezpośrednio po wyjściu z wieży? Czy otrzymał rozkazy związane z dalszym postępowaniem?
- Czy odsłuchał zarejestrowane nagrania z wieży kontrolnej? Czy zapoznał się z ich zapisem (transkrypcją) i czy ma jakieś uwagi?
- Czy i ile razy był przesłuchiwany na okoliczność pracy wieży w dniu 10 kwietnia 2010 r. i przez kogo?
- Jakie obecnie pełni obowiązki w wojsku?
- Czy miał przed i po 10 kwietnia 2010 r. jakieś kontakty z rosyjskimi służbami specjalnymi w związku z lądowaniem prezydenckiego samolotu? Czy sam był lub jest funkcjonariuszem lub współpracownikiem służb specjalnych?
oprac. PF

http://www.radiomaryja.pl/audycje.php?id=26091


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Kto i dlaczego blokuje śledztwo smoleńskie?
PostNapisane: 16 lip 2011, 17:57 
Offline
Moderator

Dołączył(a): 13 lip 2009, 09:25
Posty: 30737
Ani przecinka mniej, ani dnia dłużej. I nawet guzika nie oddamy

A tłumacze tłumaczą i tłumaczą, a co przetłumaczą, to świstak zawija w te swoje sreberka. Do solennej obietnicy, że nie zmieni nawet przecinka w raporcie komisji smoleńskiej, premier Donald Tusk dorzucił jeszcze przyrzeczenie, że nie opóźni go nawet o jeden dzień. Jakby mimochodem premier zaznaczył również, że tłumaczenie to praca wymagająca skupienia i nastroju.

Również władza ustawodawcza w osobie marszałka Grzegorza Schetyny zapewniła, że brak raportu to kwestia techniczna - opóźnienia w tłumaczeniu. Schetyna nawet to sam sprawdzał i potwierdziło się jego przeczucie: wszystko opóźniają tłumacze. Przy czym Schetyna nie użalał się nad ciężką dolą tłumaczy, a jedynie skonstatował, że sprawa raportu nie ma drugiego dna. Ma tylko pierwsze dno.

Z kolei przyboczny rzecznik premiera Paweł Graś zrzuca odpowiedzialność za opóźnienie na specjalistyczne słownictwo, jakim posługują się w lotnictwie i dziedzinach pokrewnych. On dodatkowo zwrócił uwagę, jak istotna przy tłumaczeniu jest precyzja słowa. Przyboczny rzecznik premiera posunął się nawet do stwierdzenia, że precyzja słowa jest najważniejsza.

Wszystkie te wypowiedzi świadczą niezbicie o chwalebnej znajomości problematyki tłumaczeń wśród obecnych elit władzy. Z tym że w rządzie przeważa pogląd, że dola tłumacza jest ciężka, natomiast władza ustawodawcza skłania się chyba raczej ku tezie, że nie zaszkodziłoby tłumaczy trochę pogonić. Niestety, nie zajął stanowiska w kwestii tłumaczeń z naszego na języki obce prezydent Bronisław Komorowski, nie bardzo wiadomo dlaczego. Nie wierzę, że nie ma w tej sprawie własnego zdania, więc na pewno się doczekamy.

Wspólnym motywem przewijającym się w wywodach wszystkich tych specjalistów od tłumaczeń jest rzecz jasna opóźnienie raportu, z tym że nikt z nich się nawet nie zająknął, jak duża jest ta zwłoka. A jest ona równie zdumiewająca i niespotykana co trudności z tłumaczeniem. Ja poszukałem odrobinę w sieci i znalazłem wypowiedź ministra Jerzego Millera z września 2010 roku dla radia RMF, w której zapowiada opublikowanie raportu na przełom bieżącego i przyszłego roku, czyli 2010/2011. Potem było jeszcze wiele innych zapowiedzi zarówno Tuska, jak i Millera. No i mamy połowę lipca 2011 i nadal słuchamy o „możliwym terminie publikacji”.

Przy czym trudności w tłumaczeniu są niewątpliwie najbardziej kuriozalnym pretekstem i to do tego stopnia, że można go nazwać idiotycznym. Trudno sobie nawet wyobrazić coś mniej wiarygodnego i bardziej głupiego – może tylko brak odpowiednich słowników w księgarniach.

Ten fakt, że premier uważany za mistrza piaru tak bzdurnie się usprawiedliwia, świadczy jednak o jego bezradności. Najważniejszy dokument polityczny w Polsce opóźnia się, bo rząd nie był w stanie przewidzieć, jak długo będzie tłumaczony. Przecież to włosy na głowie stają dęba i człowiek się szczypie, czy nie śni. Wygląda zatem, iż wina rządu Tuska jest tak ewidentna, że nawet raport powstały pod jego nadzorem nie jest w stanie jej zamazać czy rozwodnić. Po prostu się nie da – to jest jedyne wytłumaczenie tej koszmarnie wręcz prymitywnej bzdury.

Brakuje tylko żeby głos zabrała głowa naszego państwa i oświadczyła, że Rosjanom nie oddamy nawet guzika. Wtedy Korona Himalajów będzie naprawdę nasza.



http://www.rp.pl/artykul/688287-Tusk--r ... llera.html

http://wyborcza.pl/1,75248,9952243,Sche ... o_dna.html

http://wyborcza.pl/1,75478,9855766,Gras ... ascie.html

http://smolensk-2010.pl/2010-09-26-mill ... losem.html

http://seaman.salon24.pl/324543,ani-prz ... nie-oddamy


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Kto i dlaczego blokuje śledztwo smoleńskie?
PostNapisane: 23 lip 2011, 11:54 
Offline
Moderator

Dołączył(a): 13 lip 2009, 09:25
Posty: 30737
"Z tego, co później widziałem..."

… czyli jeszcze jedna wersja zdarzeń autorstwa moonwalkera.

Oto wywiad z 10 Kwietnia (nie wiem, czy publikowany gdziekolwiek; nie wiem nawet, kto zadaje S. Wiśniewskiemu pytania, lecz to bez znaczenia), przeprowadzony zapewne już po wywiadzie telewizyjnym, a więc gdzieś po godz. 10.30 pol. czasu (wywiad w telewizji wyemitowano o 10.47). Materiał w postaci pliku audio uzyskałem mailem (dziękuję tej osobie, która mi go przysłała), natomiast do odsłuchania jest on tu: http://chomikuj.pl/yurigagarin, gdzie go umieściłem w folderze „10-04” (plik mp3 opisany został oryginalnie jako „pierwszy wywiad z 10-04”, ale mnie się wydaje, że jest on drugi z tego dnia ze względu na pojawiającą się frazę: „Tak jak mnie pytali tutaj niedawno”). W tym wywiadzie pojawiają się znowu INNE elementy aniżeli w pozostałych wypowiedziach SW (zaznaczam je pogrubieniami), a ponieważ jest to rozmowa „na gorąco”, warto do niej wrócić:

0'10'' SW: „ja po prostu lubię dokumentować pewne rzeczy. Mam taki dziwny zwyczaj. Pamiętając, że tutaj schodzą samoloty te rządowe, mówię, to zrobię sobie zdjęcia jako dokumentację. Akurat stałem w oknie, mówię: „Kurde, taka mgła, to ja nic nie zrobię, d... blada”. Nagle widzę... znaczy przede wszystkim głównie słyszę, bo to mgła jako gęste środowisko lepiej dźwięk roznosi... Słyszę taki typowy dźwięk lądującego samolotu, ale jak na mój gust, to jest coś nie tak.”

„Mhm.”

SW: „On jakoś dziwnie leci. Nagle patrzę, widzę przez...”

„Ale co, był za głośny?”

SW: „...Ja nie jestem fachowcem. Dla mnie to był dziwny dźwięk. Ja pracuję słuchem jako montażysta (…). Widzę, że ten samolot idzie bardzo pod dużym kątem. Z tego, co później widziałem, musiał zahaczyć tutaj o glebę albo o drzewa, że szedł po prostu za nisko. Zarył skrzydłem o grunt, tak jak później widziałem, bo jak pobiegłem z kamerą na miejsce tego zdarzenia. Myślałem, że to jakiś mały samolot, bo ten wybuch, który tam był, jak na samolot tej wielkości, dla mnie był trochę mały. Jakiś mały samolocik, no to za kamerę, biegiem, zobaczymy, co z ciekawości to jest. Wpadam w te krzaki, patrzę, polski samolot. No to już mi się zrobiło miękko (…)... Bo tam informacja jest, że to tam jest osiemdziesiąt ileś osób zginęło... Przyznam się szczerze, ja nie widziałem żadnych zwłok, żadnych szczątków ludzkich...”

„A jak pan dobiegł na miejsce, to ten samolot płonął? W jakim on był stanie?”

SW: „Nieee, to była jedna...jedna masa gruzu. Płonęły tylko drzewa. Przyjechali szybko strażacy takim tym... Tam się paliły tylko krzaki. Nie było jakiegoś typowego wielkiego pożaru, żeby...”

„A on miał skrzydła razem przy kokpicie, czy oderwane?”

SW: „Nie. Wszystko była miazga. (…) Z lewej strony był ogon, zaraz obok ogona leżała czarna skrzynka. Wiem, jak to wygląda, bo trochę tych katastrof w życiu, niestety, montowałem...” (niezły skrót myślowy, swoją drogą – przyp. F.Y.M.)

„Czarna skrzynka samolotu?”

SW: „Czarna skrzynka samolotu. Dlatego ja dokumentowałem, bo to tak mnie ktoś kiedyś nauczył. Obok tego leżał w poprzek silnik, później cały kadłub... Gdzieee, to nic nie widać, tam jest, z tamtej strony przekaz... (ostatnia wypowiedź kierowana do kogoś innego – przyp. F.Y.M.)

„No dobrze, dobrze, niech pan...”

SW: „I było widać kadłub, rozwalone rzeczy, szczątki i tak dalej, tak, miałem kawałek polskiego samolotu, żeby... jako dowód, ale niestety mi go zabrali. No po prostu zrewidowali mnie, czy nie mam broni, czy nie jestem szpionem i tak dalej.”

„A służby były szybko?”

SW: „No...”

„A jakieś ciała?” (to chyba głos J. Olechowskiego z charakterystyczną wadą wymowy – przyp. F.Y.M.)

SW: „Nie, żadnych ciał nie widziałem. Tak jak mnie pytali tutaj niedawno, nie było takiego czegoś, bo ja widziałem akurat katastrofę tą..., co była w Lesie Kabackim.”

„Mhm.”

SW: „Tam oczywiście był inny samolot. Ale to nie było na przykład takiego specyficznego zapachu takiej katastrofy, gdzie jest... masa, masa ciał. No to jak tam było osiemdziesiąt dziewięć osób - albo to się rozpadło w drugą stronę, do której nie zdążyłem dojść, bo wpadłem w błoto po kolana... Ale ja nie widziałem, żeby tam było... zwłoki. Myślałem, że to jakiś samolot, który...”

„A cały kadłub samolotu był w jednym kawałku, czy też był...?”

SW: „Nie. Kadłub był mniej więcej w jednej trzeciej (warto w tym miejscu przypomnieć sobie tę końcową scenę z przesłuchania przed Zespołem smoleńskim, kiedy SW udaje, że nie widzi kadłuba na pobojowisku – przyp. F.Y.M.), bo ogon był z jednej strony, silnik leżał zupełnie gdzie indziej. Mniej więcej z prawej strony, idąc na wprost, leżały kadłub, później kawałek dalej, jakby koło straży pożarnej, bo tam to błąd, (może trzeba – przyp. F.Y.M.) było od drugiej strony podejść. Były szczątki, ale to, żebym widział np. masę ludzkich ciał... No nic takiego nie widziałem. Może po prostu nie zdążyłem dojść, ale wydawało mi się, że to bardziej samolot pusty leciał.”

„Ale co, kadłub cały, znaczy tył, ogon, statecznik...?” (znowu chyba Olechowski – przyp. F.Y.M.)

SW: „Ogon był w ogóle z boku (…). Ten samolot był w ogóle cały zniszczony, rozbity, jak to przy takiej sytuacji, ale żeby to... Ja mówię, odnoszę wrażenie, że... jak dostałem informację, że Info podaje, że to prezydencki samolot, ileś, osiemdziesiąt osiem zginęło – ja nie widziałem tyle osób. Nie mówię, że nie... że to nieprawda, nie potwierdzam tego – po prostu nie widziałem. Nie mogę powiedzieć o czymś, czego nie mogę... Mam na zdjęciach różne też fragmenty, szczątki itd. itd., ale żadnych szczątków ludzkich... Oczywiście tam fotele, nie fotele, rzeczy jakieś osobiste, jakieś tam, powiedzmy, zeszyty, kartki, ubrania, to tak.”

„To było porozrzucane?”

SW: „Porozrzucane. Ale żadnych ciał nie widziałem.”

„A samolot był już poza pasem, czy...?”

SW: „Nie, on w ogóle do pasa nie doszedł. Tu jest zaraz podejście. Pas jest kawałek dalej. On wpadł w drzewa.”

„Czyli przed pasem się rozbił?”

SW: „Mówiąc tako tego... Tu mamy ulicę tą zaraz tą główną. Tu jest kawałek drzew, to jest dosłownie 100, 150 m i zaraz po tym, po tym bajorze, już jest wrak samolotu cały rozbity.”

„Podobno on krążył nad...”

SW: „Bardzo możliwe. Bo ja słyszałem, że... myślałem, że to inny samolot, bo to trudno powiedzieć, ja nie jestem znawca nie potrafię określić po dźwięku silnika, czy to jest ten sam, czy inny (skoro nie potrafi określić, to skąd miałby wiedzieć, że to tupolew? - przyp. F.Y.M.). Bo tu jak podejście do lotniska i mógł, tak jak przedtem leciała CASA, później leciał polski samolot, później rosyjski, jak przylatywał premier Tusk, to myślałem to też taka: dwie-trzy ekipy jadą: najpierw dziennikarze, później ktoś tam i ktoś tam. Dlatego akurat stałem w oknie z ciekawości: który po kolei? Jak to typowy montażysta. No i widzę, samolot leci, huk, ogień. No to, co robię? Biorę za kamerę i biegnę.”

Na co warto zwrócić uwagę? Po pierwsze, na to, że SW mówi tu o lądującym samolocie, a nie o skrzydle pionowym w dół. Po drugie, że to, co się działo podczas tego „lądowania” SW odtworzył na zasadzie „wnioskowania po skutkach”, czyli pobiegł na pobojowisko i tam zobaczył ślady, z których „wywnioskował”, jaki był „przebieg zdarzeń” („z tego, co później widziałem”... - a więc nie widział tego w trakcie zachodzenia). Po trzecie, jest tym razem mowa o fotelach i jakichś rzeczach osobistych ofiar, aczkolwiek SW podkreśla, iż nie widział ciał. Po czwarte jest mowa o CAS-ie, która lądowała na Siewiernym 7-go kwietnia oraz o „trzech ekipach” lecących w delegacji prezydenckiej. Po piąte zaś, co jest chyba najciekawsze, pomijając tę intrygującą wzmiankę o bajorze, które niby było w okolicach lotniska, to SW mówi „bardzo możliwe” w odniesieniu do krążenia tupolewa nad Siewiernym. To jak, NIE słyszał tego? Nie zaobserwował tego swym czujnym uchem dokumentalisty i „montażysty katastrof”?

http://freeyourmind.salon24.pl/326062,z ... -widzialem


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Kto i dlaczego blokuje śledztwo smoleńskie?
PostNapisane: 25 lip 2011, 08:49 
Offline
Moderator

Dołączył(a): 13 lip 2009, 09:25
Posty: 30737
Prawie wszystkie daty ogłoszenia raportu Millera

Nie przed uzyskaniem wszystkich materiałów od strony rosyjskiej

(Jerzy Miller, 8 czerwca 2010 r., 57 posiedzenie Senatu RP)



Nie zakończymy pracy, dopóki nie uzyskamy wszystkich dokumentów źródłowych niezbędnych do postawienia tezy końcowej, która będzie, że tak powiem, naszym spojrzeniem na całość zagadnienia.

stenogram, str. 8.



Przed uzyskaniem wszystkich materiałów od strony rosyjskiej

(Jerzy Miller, 24 września 2010 r.)



Jest realna szansa, że polska komisja wyjaśniająca okoliczności katastrofy smoleńskiej zakończy pracę do końca 2010 r.; nawet jeśli nie dostanie wszystkich materiałów od strony rosyjskiej.

wypowiedź dla PAP



Przed końcem 2010 r.

(Jerzy Miller, 24 września 2010 r.)



Jest realna szansa, że polska komisja wyjaśniająca okoliczności katastrofy smoleńskiej zakończy pracę do końca 2010 r.; nawet jeśli nie dostanie wszystkich materiałów od strony rosyjskiej - powiedział PAP szef MSWiA Jerzy Miller.

„Wydaje mi się, że jest to termin realny. Oczywiście samo tworzenie raportu jest procesem trudnym, bo komisja jest wyjątkowo liczna - 34-osobowa i działa na zasadzie consensusu lub zdania odrębnego w przypadku, gdy nie jest on możliwy do wypracowania" - powiedział minister.

wypowiedź dla PAP



Tuż po rozpoczęciu 2011 r.

(Jerzy Miller, 24 września 2010 r.)



Zastrzegł, że gdyby nie udało się zakończyć prac przed końcem roku, nastąpi to tuż po rozpoczęciu 2011 r., a powodem opóźnienia mogą być kwestie związane z redakcją raportu. Minister dodał równocześnie, że komisja nadal zabiega o kolejne dokumenty od strony rosyjskiej - związane z funkcjonowaniem lotniska. Jeśli ich jednak nie otrzyma, "nie będzie się powstrzymywać przed zakończeniem prac".

wypowiedź dla PAP



Jeszcze w lutym 2011 r.

(Donald Tusk, 19 stycznia 2011 r., 83 posiedzenie Sejmu RP)



Na pewno dużo większą satysfakcję miałbym i ja, i wszyscy pracujący przy tej sprawie, gdyby ustalenia, jakie wypływają z dokumentacji, ustalenia, jakich blisko już jest polska komisja, były także ustaleniami akceptowanymi, uznawanymi przez stronę rosyjską. Czy mamy na to wpływ? Tak, ograniczony, ale mamy. Czyli zgromadzenie i zaprezentowanie kompletnej wersji tego, co się zdarzyło feralnego 10 kwietnia. I zrobimy to. Minister Miller będzie mówił o harmonogramie pracy komisji. Zakładamy, liczymy na to, że efekt końcowy pracy komisji poznamy jeszcze w lutym, z końcem lutego. Jeśli potrwa to trochę dłużej, to proszę o wyrozumiałość, ale na pewno nie będzie to wyraźnie później. Myślę, że koniec lutego jest ciągle datą możliwą do osiągnięcia.

stenogram, str. 48.



Z końcem lutego 2011 r.

(Donald Tusk, 19 stycznia 2011 r., 83 posiedzenie Sejmu RP)



…zgromadzenie i zaprezentowanie kompletnej wersji tego, co się zdarzyło feralnego 10 kwietnia. I zrobimy to. Minister Miller będzie mówił o harmonogramie pracy komisji. Zakładamy, liczymy na to, że efekt końcowy pracy komisji poznamy jeszcze w lutym, z końcem lutego. Jeśli potrwa to trochę dłużej, to proszę o wyrozumiałość, ale na pewno nie będzie to wyraźnie później. Myślę, że koniec lutego jest ciągle datą możliwą do osiągnięcia.

stenogram, str. 48.



Trochę dłużej niż z końcem lutego 2011 r.

(Donald Tusk, 19 stycznia 2011 r., 83 posiedzenie Sejmu RP)



…zgromadzenie i zaprezentowanie kompletnej wersji tego, co się zdarzyło feralnego 10 kwietnia. I zrobimy to. Minister Miller będzie mówił o harmonogramie pracy komisji. Zakładamy, liczymy na to, że efekt końcowy pracy komisji poznamy jeszcze w lutym, z końcem lutego. Jeśli potrwa to trochę dłużej, to proszę o wyrozumiałość, ale na pewno nie będzie to wyraźnie później. Myślę, że koniec lutego jest ciągle datą możliwą do osiągnięcia.

stenogram, str. 48.



Kilka dni później niż z końcem lutego 2011 r.

(Jerzy Miller, 19 stycznia 2011 r., 83 posiedzenie Sejmu RP)



Pan premier, pytany, jak długo jeszcze polska komisja będzie musiała pracować, aby osiągnąć etap gotowości do wydania raportu końcowego, powiedział przed chwilą: Obiecałem, że chcemy to zrobić jeszcze w lutym. To jest analiza możliwości nie tylko samej komisji, ale również wszystkich, którzy z nią współpracują, bo część analityczna nie zawsze jest wykonywana wewnętrznie w komisji, bywa również zlecana specjalistom na zewnątrz. Z góry proszę o wybaczenie, jeżeli się kilka dni spóźnimy, jeśli będzie wymagało tego to, czego jeszcze dzisiaj nie znamy, a co może poznamy za tydzień, dwa czy trzy.

stenogram, str. 51.



Kilka dni po 2 lutego 2011 r.

(Jerzy Miller, 19 stycznia 2011 r., 83 posiedzenie Sejmu RP)



Z góry proszę o wybaczenie, jeżeli się kilka dni spóźnimy, jeśli będzie wymagało tego to, czego jeszcze dzisiaj nie znamy, a co może poznamy za tydzień, dwa[tj. 2 lutego 2011 r. – przypis M.G.] czy trzy.

stenogram, str. 51.



Kilka dni po 9 lutego 2011 r.

(Jerzy Miller, 19 stycznia 2011 r., 83 posiedzenie Sejmu RP)



Pan premier, pytany, jak długo jeszcze polska komisja będzie musiała pracować, aby osiągnąć etap gotowości do wydania raportu końcowego, powiedział przed chwilą: Obiecałem, że chcemy to zrobić jeszcze w lutym. To jest analiza możliwości nie tylko samej komisji, ale również wszystkich, którzy z nią współpracują, bo część analityczna nie zawsze jest wykonywana wewnętrznie w komisji, bywa również zlecana specjalistom na zewnątrz. Z góry proszę o wybaczenie, jeżeli się kilka dni spóźnimy, jeśli będzie wymagało tego to, czego jeszcze dzisiaj nie znamy, a co może poznamy za tydzień, dwa czy trzy[tj. 9 lutego 2011 r. – przypis M.G.].

stenogram, str. 51.



A jednak z końcem lutego 2011 r.

(Donald Tusk, 19 stycznia 2011 r., 83 posiedzenie Sejmu RP)



Dobrze wiemy, że to nie jest pierwsza ani druga, ani piąta sytuacja, w której premier, ministrowie, szef komisji udzielają publicznie informacji na temat tego, co robimy. (Głos z sali: Łaska boska.)

Nie, to żadna łaska, to jest nasz obowiązek, ale proszę nie mówić, że nie wiecie, co się dzieje w tej sprawie. Tak, komisja Millera pracuje. Liczymy na to, o czym już wspomniałem, że z końcem lutego będziemy mieli swoją, możliwie kompletną, wersję raportu przyczyn i okoliczności katastrofy. To jest moment, w którym będziemy mogli skonfrontować tę relację z tym, co przygotowali Rosjanie

stenogram, str. 62.



Kompletny raport kilka tygodni po 19 stycznia 2011 r.

(Donald Tusk, 19 stycznia 2011 r., 83 posiedzenie Sejmu RP)



…to musi być dla nas najważniejsze i to robimy, nad tym procesem panujemy w stu procentach, bo to jest w naszym zasięgu – będzie polski raport, który będzie kompletny. Pozna go polska opinia publiczna, światowa opinia publiczna, Rosjanie i instytucje, które służą do tego, aby zajmować się tego typu sprawami. To będzie dobrze udokumentowany raport, który równocześnie umożliwi wyciągnięcie konsekwencji organizacyjnych, legislacyjnych, personalnych i politycznych też tutaj w Polsce. Za to także będę brał odpowiedzialność. (Oklaski) Zobaczycie państwo. Nie spieszcie się, to jest kwestia kilku tygodni.

stenogram, str. 64.



Około 23 marca 2011 r.

(Jerzy Miller, 9 lutego 2011r.)



Prace nad raportem końcowym dotyczącym katastrofy smoleńskiej mogą przedłużyć się o około sześć tygodni[tj do około 23 marca, jeżeli za początek owych sześciu tygodni przyjąć 9 lutego – przyp. M.G.] - poinformował w środę szef MSWiA Jerzy Miller. Powodem opóźnienia jest usterka w tupolewie, na którym miał być przeprowadzony konieczny eksperyment. (…)

Według pierwotnych zapowiedzi, raport polskiej komisji badającej katastrofę miał być gotowy jeszcze w lutym. "Komisja pracuje i jest to praca tak intensywna, jak tylko jest to możliwe. Staramy się jak najszybciej wszystkie dokumenty uporządkować i sformułować ostateczny raport" - mówił w sobotę Miller dziennikarzom.

komunikat przewodniczącego Komisji Badania Wypadków Lotniczych Lotnictwa Państwowego; źródło: PAP



W czerwcu

(Donald Tusk, 7 czerwca 2011 r.)



Premier Donald Tusk chce, żeby raport ws. katastrofy smoleńskiej, autorstwa polskiej komisji pod wodzą szefa MSWiA Jerzego Millera, został przedstawiony zanim - jak mówił - zacznie się "jatka" w kampanii wyborczej. Ma nadzieję, że raport będzie upubliczniony w czerwcu.

"Czekam na zakończenie prac komisji i muszę to robić z cierpliwością. Komisja dobrze wie, że bardzo ważne byłoby, aby raport trafił nie tylko do mnie, ale w miarę możliwości do opinii publicznej, zanim rozpocznie się ta jatka w kampanii wyborczej" - powiedział Tusk na wtorkowej konferencji prasowej w Warszawie.

Ocenił, że tragedia smoleńska na pewno i tak będzie używana o wiele zbyt często w kampanii, więc - jak podkreślił - wolałby, żeby przynajmniej państwowy raport, który ma także znaczenie międzynarodowe, również w relacjach z Rosją, był możliwie od niej odległy.

Zastrzegł, że nie jest to jego zadaniem i nie powinien zmuszać komisji do zakończenia prac wcześniej, niż ona sama uzna to za stosowne. Wyraził jednak nadzieję, że - tak jak obiecał mu to szef komisji Jerzy Miller - raport będzie dostępny publicznie w czerwcu. "Jak tylko otrzymam raport od ministra Millera, to już potoczy się błyskawicznie: akceptacja, tłumaczenie i publikacja" - zapewnił szef polskiego rządu.

wypowiedź podczas konferencji prasowej w Warszawie; źródło: PAP



Tak szybko jak to tylko możliwe

(rzeczniczka Jerzego Millera, 14 czerwca 2011 r.)



Komisja badająca katastrofę smoleńską działa tak szybko, jak jest to możliwe i gdy tylko raport będzie gotowy, zostanie przekazany premierowi Donaldowi Tuskowi - powiedziała we wtorek PAP rzeczniczka MSWiA Małgorzata Woźniak.

Według niej, w ostatnim czasie nie było rozmowy pomiędzy premierem a minister SWiA Jerzym Millerem (który przewodniczy pracom komisji - PAP) o terminie przekazania raportu.

"Komisja robi wszystko, by raport był gotowy tak szybko, jak jest to możliwe. Najważniejsza jest jednak jego jakość. Minister zobowiązał się, że jak tylko raport będzie gotowy, przekaże go premierowi" - dodała Woźniak.

wypowiedź rzeczniczki prasowej MSWiA dla PAP



A jednak w czerwcu

(Donald Tusk, 14 czerwca 2011 r.)



„Rozmawiałem we wtorek rano na Radzie Ministrów z ministrem Millerem i on ma determinację, tak jak cała komisja, żeby w czerwcu na moim biurku znalazł się raport. Tak jak wspomniałem, wtedy czekamy tylko na efekt tłumaczenia. Nie mam zamiaru ingerować w żaden sposób w treść tego raportu, po tłumaczeniu będziemy natychmiast to publikować” – powiedział we wtorek Tusk na konferencji prasowej w Adamowie w woj. podlaskim.

wypowiedź podczas konferencji prasowej w Adamowie na Podlasiu



Błyskawicznie po czerwcu 2011 r.

(Donald Tusk, 7 czerwca 2011 r.)



Wyraził jednak nadzieję, że – tak jak obiecał mu to szef komisji Jerzy Miller – raport będzie dostępny publicznie w czerwcu. „Jak tylko otrzymam raport od ministra Millera, to już potoczy się błyskawicznie: akceptacja, tłumaczenie i publikacja” – zapewnił szef polskiego rządu.

wypowiedź podczas konferencji prasowej w Warszawie; źródło: PAP



Zanim rozpocznie się ta jatka kampanii wyborczej

(Donald Tusk, 7 czerwca 2011 r.)



Premier Donald Tusk chce, żeby raport ws. katastrofy smoleńskiej, autorstwa polskiej komisji pod wodzą szefa MSWiA Jerzego Millera, został przedstawiony zanim – jak mówił – zacznie się „jatka” w kampanii wyborczej. Ma nadzieję, że raport będzie upubliczniony w czerwcu.

wypowiedź podczas konferencji prasowej w Warszawie; źródło: PAP



* * *

Między 1 a 9 sierpnia 2011 r.

(Jerzy Miller, 21 lipca 2011 r., przed godz. 12.03)



Pytany w czwartek [21 lipca] o termin zakończenia tłumaczenia i publikacji raportu odparł, że ma nadzieję, iż jest to „kwestia kilkunastu dni”. (…) raport KBWLLP po przetłumaczeniu go na język angielski i rosyjski zostanie zamieszczony w całości w internecie w trzech wersjach językowych. "Pan premier Donald Tusk wyraźnie powiedział, że zależy mu na tym, aby raport w pełnym kształcie był dostępny dla ogółu społeczeństwa ze względu na zainteresowanie wynikiem pracy komisji". Pytany o datę publikacji raportu, szef MSWiA odparł: "Warunkiem jest dokonanie tłumaczenia; ponieważ nie komisja tłumaczy, tylko firma zewnętrzna, (...) nie chcę się wypowiadać na temat daty konkretnej". Dopytywany, na jakim etapie jest tłumaczenie raportu, powiedział: "Jest na tyle zaawansowane, że jestem optymistą (...) Mam nadzieję, że to jest naprawdę kwestia kilkunastu dni".

Wypowiedź podczas wizyty na Podkarpaciu, źródło: PAP



29 lipca, ale tylko prezentacja raportu, a nie jego publikacja

(Donald Tusk, 21 lipca 2011 r., między godz. 12.03 a godz. 18.21)



…z umowy z tłumaczami, którzy przekładają raport na rosyjski i angielski wynika, iż 29 lipca jest "deadlinem" - terminem, w którym wszystko ma być gotowe. (…) "Nie wyobrażam sobie, żeby przesuwać jeszcze ten termin publikacji. Nie wykluczam, że jeśli tłumaczenie nie będzie kompletne, to 29 lipca kluczowe fragmenty raportu będą w tłumaczeniu opublikowane, a my cały polski raport przetłumaczymy i damy tłumaczom tyle czasu, żeby te dodatkowe kwestie i załączniki tłumaczyli. (…) Ale 29 lipca, i tak powiadomiłem też ministra Millera, niezależnie od zaawansowania tłumaczenia, ja uznaję za dzień prezentacji [raportu]". (…) jeśli raport będzie gotowy szybciej, wówczas prezentacja również nastąpi szybciej.

Wypowiedź podczas konferencji prasowej w Warszawie; źródło: PAP



29 lipca i jednak cały raport, a nie tylko jego prezentacja

(Paweł Graś, 21 lipca 2011 r., między godz. 18.21 a godz. 20.43)



Żeby rozwiać wszystkie wątpliwości. Zostanie opublikowany CAŁY raport.

wpis na Twitterze, źródło: PAP



29 lipca 2011 r. i jednak cały raport, a nie tylko jego prezentacja, ale bez kompletu załączników i bez protokołu zawierającego dodatkową dokumentację techniczną

(Donald Tusk, 22 lipca 2011 r.)



Raport komisji Millera będzie przedstawiony najpóźniej 29 lipca. Może uda się dzień wcześniej i to będzie cały raport Millera. [Jeśli okaże się, że do 29 lipca nie wszystkie materiały zostały przetłumaczone, to] zostanie przedstawiony efekt tłumaczenia na dzień 29 [lipca]. (…) Czyli raport będzie w całości, ale być może nie wszystkie dokumenty będą w całości przetłumaczone, ale te tłumaczenia będą dostępne publicznie, w komplecie, także po 29 lipca. (…) [komisja (…) będzie także pracowała nad protokołem - formalnym dokumentem, który będzie zawierał m.in. dodatkową dokumentację techniczną]. Kiedy protokół będzie gotowy, także będzie dostępny.

Wypowiedź podczas konferencji prasowej w Choroszczy na Podlasiu; źródło: PAP



* * *

Jerzy Miller o winie (I):



Komisja badająca wypadek lotniczy nie jest uprawniona do orzekania o winie. W związku z tym wszelkiego rodzaju pytania dotyczące winy konkretnej instytucji lub konkretnej osoby będą przez Komisję pomijane, ponieważ Komisja nie ma takich uprawnień. Zajmowanie się tą sprawą nie jest zadaniem Komisji.

Biuletynnr 4582/VI kad. (posiedzenie Komisji Infrastruktury, Komisji Obrony Narodowej
oraz Komisji Sprawiedliwości i Praw Człowieka Sejmu RP w dniu 18 stycznia 2011 roku),str. 10



Jerzy Miller o winie (II):



Nie znam też żadnej wypowiedzi władz polskich o winie polskich pilotów.

Sprawozdanie Stenograficzne z 57. Posiedzenia Senatu RP w dniu 8 czerwca 2010 r., str. 15.



Jerzy Miller o winie (III):



Z tego powodu, że MAK opublikował swój raport, nie zmieniamy swojego zdania. Wynika to zarówno z badań strony rosyjskiej, jak również z badań polskich. Tak, gros winy leży po stronie polskiej.

Biuletynnr 4582/VI kad. (posiedzenie Komisji Infrastruktury, Komisji Obrony Narodowej
oraz Komisji Sprawiedliwości i Praw Człowieka Sejmu RP w dniu 18 stycznia 2011 roku),str. 10



Donald Tusk o odpowiedzialności (I):



Wszystkie decyzje jakie w ciągu tych tygodni, miesięcy zapadały, które podejmowała administracja państwowa mi podległa są za moją wiedzą, zgodą, i ja ponoszę za to pełną odpowiedzialność. Nawet jeśli niektóre z tych decyzji, na przykład dotyczące sposobu prowadzenia badania i śledztwa wynikają z procedur, z przepisów albo czasami z braku przepisów, to ja oczywiście także za to biorę odpowiedzialność i ponoszę odpowiedzialność, niezależnie od tego jakie to będzie dalej miało konsekwencje dla mnie i dla innych osób.

Spotkanie z rodzinami Ofiar Katastrofy nad Smoleńskiem, Kancelaria Prezesa Rady Ministrów, 10 listopada 2010 r.
odpowiedź na pytania dra Dariusza Fedorowicza (brata ś.p. Aleksandra Fedorowicza)



Donald Tusk o odpowiedzialności (II):



…jestem szefem zespołu międzyresortowego. Od początku brałem na siebie pełną odpowiedzialność za wszystkie działania administracji rządowej w każdym zakresie i zawsze mówiłem o tym publicznie. Nie uciekam od odpowiedzialności, także politycznej. (…)

Będzie raport Millera, będziecie wyciągali wnioski także na tej sali sejmowej wobec ministrów, premiera, urzędników. Takie będzie wasze prawo i wasz obowiązek w jakimś sensie.

Sprawozdanie Stenograficzne z 83. Posiedzenia Sejmu RP w dniu 19 stycznia 2011 r., str. 64.

http://gugulskim.salon24.pl/326893,praw ... tu-millera


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Kto i dlaczego blokuje śledztwo smoleńskie?
PostNapisane: 25 lip 2011, 22:34 
Offline
Czołowy Publicysta
Avatar użytkownika

Dołączył(a): 09 wrz 2010, 16:02
Posty: 3195
Rozmowy niedokończone - Biała Księga Smoleńskiej Tragedii






Rozmowy niedokończone - Biała Księga Smoleńskiej Tragedii
gościem programu był: Antoni Macierewicz
program prowadził: o. Waldemar Gonczaruk

Tv Trwam 2011

_________________

Jaka nauka historii, taka lekcja przyszłości.

Jestem z tymi, którzy żeby lśnić, nie ubierają się w błyskotki kłamstwa. ;)




Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Kto i dlaczego blokuje śledztwo smoleńskie?
PostNapisane: 26 lip 2011, 19:48 
Offline
Moderator

Dołączył(a): 13 lip 2009, 09:25
Posty: 30737
Kiedy powiemy DOŚĆ?

Dla polskiego społeczeństwa chyba nie do końca jest wiadomym to, że raport ruskiej generalicy Anodiny poszedł w świat z polskimi uwagami, które jednak nie zostały przetłumaczone na język angielski.

Lekkomyślność polskich władz, niedopatrzenie, nieodpowiedzialność, głupota, niekompetencja?

Nic z tych rzeczy. Brak owego tłumaczenia to kolejny punkt wspólnego, polsko-rosyjskiego scenariusza obliczanego na to, aby dla międzynarodowej opinii publicznej najbardziej znanym i wiarygodnym źródłem stało sie dzieło kremlowskich krętaczy starannie na ten język angielski przetłumaczone.

Gdzieś tam za kulisami, gdzie wzrok opinii publicznej nie sięga ktoś zapewne postawił na baczność „mężyków stanu”, Donalda Tuska i Bogdana Klicha i poprosił ich grzecznie: Słuchajcie maładcy, my 11-go stycznia zorganizujemy szoł i ogłosimy światu raport MAK. Więc na ten czas ty Donald wynosisz się w Dolomity Bronek symuluje infekcję gardła, a Boguś bierze urlop i przez pierwsze godziny mordy w kubeł. Jeżeli zaś chcecie ogłupić jakoś tych swoich Polaczków, to dodajcie własne uwagi do raportu, ale broń Boże po angielsku, bo zepsujecie cały misterny plan

W ten oto sprytny sposób w świat poszedł raport MAK po angielsku z nieprzetłumaczonymi na ów język polskimi uwagami.
Minęło pół roku i dopiero dzięki rodzinom ofiar, przyjaciołom i ludziom dobrej woli, skupionym w stowarzyszeniu „Katyń 2010” wyręczono polskie władze i przetłumaczono w końcu uwagi do raportu na język angielski.

Czy takie zachowanie ekipy Tuska wywołało wielki skandal? Zainteresowało wiodące media i dziennikarskie kwiecie? Pytanie jak zwykle w tej polskiej republice bananowej czysto retoryczne.

Przypominam te bulwersujące zdarzenia ze względu na odgrywany właśnie na naszych oczach kolejny spektakl zorganizowany przez tych samych cynicznych kłamców.

Chodzi mi o raport komisji Millera, który nagle po opublikowaniu „Białej księgi” sejmowego zespołu kierowanego przez Antoniego Macierewicza, trafił 27 czerwca na biurko premiera.

Niebawem minie miesiąc jak premier połyka te 300 stron tekstu, a ciągle treść raportu stanowi tajemnicę zarówno dla rodzin ofiar, jak i opinii publicznej. Powód? Skomplikowane tłumaczenie na język rosyjski i angielski.

Oto premier, którego ekipa z całkowitą bezczelną premedytacją nie przetłumaczyła na język angielski polskich uwag dla kluczowego z punktu widzenia opinii międzynarodowej raportu MAK, dziś pochyla się z fałszywą troską nad tłumaczeniem dokumentu, który dla świata nic nie znaczy.

Donald Tusk: Tłumaczenie raportu to naprawdę nie jest praca na pięć dni. - Każdy, kto zna się na tłumaczeniach, jakichkolwiek, to wie, że taka praca wymaga i skupienia, i powiedziałbym, nastroju nie popędzania, a zrozumienia, że to jest praca, która wymaga najwyższej odpowiedzialności.

- I to nie politycy - ani Tusk, ani Kaczyński - będą wpływali na to, jak szybko tłumacze będą pracowali i jak szybko komisja ostatecznie podpisze do prezentacji raport

Warto przypomnieć też komunikat PAP z października ubiegłego roku, gdyż próbuje nam się wmówić, że opóźnienie w publikacji raportu to zaledwie kwestia dni:

PAP 27.10.2010

– Realnym terminem zakończenia prac polskiej komisji wyjaśniającej okoliczności katastrofy smoleńskiej jest styczeń 2011 r. – oświadczył w Sejmie szef MSWiA Jerzy Miller. Prace wydłuży procedura opiniowania projektu raportu Międzypaństwowego Komitetu Lotniczego (MAK).

Oto na naszych oczach trwa mozolna praca nad tłumaczeniem dokumentu niemającego żadnej mocy opiniotwórczej na świecie, który ważny jest głównie dla polskiej opinii publicznej.

Wygląda to tak jakby Polacy nie znali języka polskiego i musieli czekać na wersje angielską i rosyjską. Wszyscy doskonale wiedzą, że dokument można było już dawno opublikować i równocześnie prowadzić jego tłumaczenia.

Znowu jakąś kłamliwą i cyniczną grę prowadzą ciągle ci sami oszuści od katarskich inwestorów, negocjacji na cmentarzach z szemranymi biznesmenami, fałszowania wyborów, „martwych partyjnych dusz”, kontaktów ze światem przestępczym i dyplomatycznych intryg z wrogim mocarstwem, wymierzonych w głowę własnego państwa.

Cóż to za państwo, w którym naćpany autorytet-mecenas w sukience rozważa ponowny start do senatu, a sądy kierują na badania psychiatryczne przywódcę opozycji, który po śmierci brata, bratowej i przyjaciół zażywał środki uspokajające?

Na początku artykułu przytoczyłem domniemaną wersję rozkazu, jaki mógł paść za opuszczoną kurtyną. Istnieje jednak i taki, który padł przy kurtynie uniesionej wysoko oraz na oczach milionów Polaków.

Stało się to 6 grudnia w Warszawie, a autorem polecania był nie kto inny, jak prezydent Federacji Rosyjskiej, Dmitrij Miedwiediew, który bez ogródek powiedział:

„Nie dopuszczam możliwości, by w sprawie katastrofy smoleńskiej śledczy polscy i rosyjscy doszli do różnych ustaleń”

Rozkaz ten jest skrupulatnie wykonywany nie tylko przez ekipę Tuska, ale i przez media, które te słowa Miedwiediewa potraktowały z niezwykłą powagą. Każdy, kto śmie się owemu rozkazowi sprzeciwiać jest natychmiastowo rozjeżdżany, jak walcem, przez cały establishment III RP.

Kiedy ogłupiony narodzie wykrzykniesz w końcu DOŚĆ?

Kiedy staniemy się nareszcie poważnym i prawdziwie demokratycznym państwem prawa z autentycznie wolnymi mediami, w którym tacy ludzie, jacy dzisiaj rządzą w Polsce wylądują na śmietniku historii, a spora ich część za kratkami?

http://kokos.salon24.pl/327582,kiedy-powiemy-dosc


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Kto i dlaczego blokuje śledztwo smoleńskie?
PostNapisane: 30 lip 2011, 16:47 
Offline
Moderator

Dołączył(a): 13 lip 2009, 09:25
Posty: 30737
Hipotezy i wizualna analiza urządzeń.Miller w akcji

Raport Komisji pod wodza ministra Millera za nami. Nie spodziewałam się wielkich sensacji, bo miałam głębokie przekonanie, ze na bazie „niczego” nie da się wykrzesać nic, co mogłoby mieć racjonalne duże znaczenie dla uwiarygodnienia prac tej Komisji. A przecież od grudnia 2010 roku, czyli od chwili ogłoszenia polskich uwag do raportu MAK nie słyszeliśmy o dostarczeniu stronie polskiej znaczących dokumentów, o które wnioskowali u strony rosyjskiej polscy śledczy.

Nadal zatem nie ma możliwości badania dowodów rzeczowych w postaci czarnych skrzynek, szczątków samolotu, nie ma dokumentacji dotyczącej ekspertyz i zapisów utrwalonych na nośnikach pamięci z miejsca katastrofy.Nie ma części dokumentów z sekcji i wyjaśnienia różnic stwierdzonych w zakresie identyfikacji ciał Ofiar. Nie ma załącznika w postaci wyników badań polskich archeologów itp.

Jedynie formalne potwierdzenie, że Rosjanie grali z polskimi śledczymi w ciuciubabkę z zapisem rejestracji lotu z wieży kontrolnej było małą sensacją.

Na pełną analizę zawartości tego raportu w zakresie wskazanych hipotetycznie przyczyn katastrofy( lotnicy obserwowali wysokościomierz radiowy, co wprowadziło ich w błąd) jest zatem za wcześnie. Poczekam aż wypowiedzą się fachowcy. Mnie wydaje się, ze jeśli były oprócz 1 ciśnieniomierza radiowego, były aż 3 ( w różnych miejscach) ciśnieniomierze baryczne – dziwne byłoby, aby wszyscy ulegli błędnemu mniemaniu.

Zresztą prze kilka miesięcy eksperci tłumaczyli, że to niedoświadczony nawigator przestawił ciśnieniomierz na odczyt radiowy, teraz okazuje się, że przestawienia dokonał sam kapitan Protasiuk, dla uniknięcia ostrzeżeń z TAWS „terrein ahead”.

Co mnie, laika w dziedzinie awiacji, uderzyło podczas konferencji.

Otóż Komisja Millera, wskazując na ewidentne i jasne dla wszystkich błędy w naprowadzaniu polskiego samolotu przez kontrolerów w Smoleńsku, równocześnie jednoznacznie obarczała winą za błędne decyzje naszych pilotów, które miały wynikać z braku wyszkolenia.

Załóżmy zatem, że bardzo dobrze wyszkolonych pilotów, w warunkach mgły ktoś naprowadza w bok od ścieżki. Załoga podejmuje decyzje o lądowaniu i wali prosto w podnoszące się wzniesienie. Jaki będzie rozkład winy? Przecież gdyby samolot był prawidłowo naprowadzany byłaby szansa posadzenia samolotu na pasie…

10 kwietnia wystąpiła jednak różnica, piloci nie zamierzali lądować, podjęli decyzję o próbie zejścia na 100 m i odejścia na drugi krąg. Normalna procedura, dozwolona w każdych warunkach. Tyle, że kontrolerzy utwierdzali ich mylnie, że są na prawidłowym kursie. A ponieważ tak naprawdę i tak zamierzali odejść na drugi krąg, to dla określenia przyczyn błędy kontrolerów nie miały wielkiego znaczenia…, Dlatego Rosjanie mogą spać spokojnie, a Komisja MAK zaciera ręce.

Błędy, które miały wpływ na katastrofę jak wskazuje Komisja Millera polegały na błędnym odczycie wysokości przez załogę, przez co znaleźli się zbyt nisko i w efekcie zahaczyli o drzewa oraz na podjęciu o odejściu na autopilocie po przyciśnięciu przycisku „uchod”. Kłopot nasz i Komisji Millera polega na tym, że nie ma śladu po tym czy przycisk był prawidłowo wciśnięty i dlaczego de facto nie zadziałał. Podobnie jak polscy prokuratorzy, eksperci mówią, że można jedynie stwierdzić jedno: ten przycisk nie zadziałał. Nie można jednaj nijak poza hipotetycznymi rozważaniami wyjaśnić, dlaczego tak się stało. Bo nikt nie badał samej aparatury, a śladów, w jakim była stanie w rejestratorach lotu- nie ma. I tyle.

Oparcie zatem raportu na tak kruchej poszlace jest łatwe do obalenia. W dodatku nie wyjaśnia dlaczego na 2 sekundy przed zderzeniem z ziemią, na wysokości 17 m przestało działać zasilanie samolotu. W trakcie konferencji, przyciskany pytaniami w tym względzie minister Miller odesłał do zawartości raportu. Ja wyjaśnienia nie znalazłam.

Z niewiadomych przyczyn nie uwzględniono w polskim raporcie pełnych stenogramów, które zostały podobno odczytane przez polskich specjalistów w daleko szerszym zakresie niż uczynił to MAK. Kolejny punkt dla MAKU: wszak w polskich uwagach do raportu MAK kwestionowano ewidentnie wstawienie nieistniejących wypowiedzi… W tym sławetnej „on się wkurzy jak..: ze wskazaniem na to, kto ma się wkurzyć( śp.Lech Kaczyński), której w polskim stenogramie nie ma. Zamieszczenie zatem pełnego stenogramu w polskim raporcie mogłoby zdenerwować nadmiernie Rosjan. Tym bardziej, że uwag polskich nasze władze nie uważały za stosowne udostępnić światowej opinii publicznej.

Czyli Komisja Millera wskazuje na pewnie różnice w ocenie, ale nie dopowiada, co mogłaby spokojnie uczynić, jednoznacznie podważając rzetelności ustaleń Rosjan.

Być może stenogramów nie zamieszczono, bo nie została podpisana ekspertyza biegłych z Krakowa…. Wszak była mowa, ze skrzynki są ciągle badane…..

Raport Millera, który pozornie różni się od rosyjskiego z MAKU, w kwestiach ogólnych jest zgodny z tezami kolegów z Rosji. Brak wyszkolenia, błąd odczytu. Zniknęły jedynie elementy nacisku. Chociaż też nie do końca, bo mimo jednoznacznego wykluczenia nacisków w treści raportu, minister Miller z uporem wartym lepszej sprawy, próbował insynuować, że nacisków nie było, ale pilot mógł podjąć decyzje o locie na lotnisko zapasowe, gdyby Głowa Państwa powiedziała, na które. To było zwykłe kłamstwo ministra w stosunku do ustaleń raportu i dobrze, że zostało wyjaśnione prawidłowo przez innych członków Komisji podczas konferencji.

Dziennikarze tym razem (poza ekipą TVN) byli bardzo dociekliwi. Dzięki temu dowidzieliśmy, ze jeden pozytywnych raportów z kontroli w 36 Pułku, który był tak podobno fatalnie szkolony wg Komisji, był wystawiony przez członka Komisji Millera.

Cóż, sędziowie we własnej sprawie to domena naszej władzy pod wodza premiera Tuska.

Na temat zakresu odpowiedzialności, będących domeną ministrów Arabskiego i Sikorskiego raport na wszelki wypadek nie wspomina. Chociaż z załączonych w raporcie wyjaśnień, można spokojnie odnieść kompletnie inne wrażenie.

Hitem dzisiejszej politycznej prezentacji przyczyn wypadków była jedna z pierwszych konstatacji pana Millera. Otóż powiedział on, że „poszczególne analizy zostały wykonane na podstawie wizualnej obserwacji stanu urządzeń”.

Różne rzeczy w życiu słyszałam. Dla mnie analiza urządzenia kojarzyła się zawsze z ekspertyzą techniczną dokonaną przez fachowców.Ze zdjęciami, wynikami pomiarów różnych momentów pracy, wykresami itp.

W katastrofie, w której usiłowano dojść do przyczyn bezprecedensowego wypadku w skali historii Polski, grupa śledczych zmuszona została do analizy wizualnej.

Tak się teraz w wielkim świecie określa brak dostępu do kluczowych dowodów, umożliwiających rzetelne badanie przyczyn zdarzenia.

I taki jest ten raport. Analiza wizualna urządzeń, które zdołano zobaczyć. Nie ma ekspertyz z badań na obecność ładunków wybuchowych, nie ma zapisu z rejestracji lotu z wieży kontrolnej. Nie ma wyników badań szczątków na rodzaj uszkodzeń, nie ma wyjaśnienia, dlaczego na podmokłym terenie, w którym występowała mgła, palono ogniska, które w dodatku charakteryzowały się wydzielaniem białego dymu potęgując mgłę…. Nie ma analizy rozmieszczenia szczątków samolotu i ofiar, bo –jak poinformowano nas oficjalnie_ grupa śledcza przybyła na miejsce katastrofy w dniu 11 kwietnia, a wtedy ciała były już wywiezione do Moskwy. Natomiast wrak był przemieszczany.

Co zatem obserwowali wizualnie z istotnych dla możliwości określenia realnych przyczyn zdarzenia polscy śledczy na razie pozostanie ich słodką tajemnicą.

Odniosłam tez wrażenie, ze MIller za wszelka cenę chcial uwiarygodnić swój raport, pozornie obarczając winą kontrolerów .Ale o tym kiedy indziej.

P.S.

Najbardziej jednak rozbawił mnie komentarz eksperta politycznego w TVP, który na pytanie dziennikarki o to, czy Rosjanie nie oburzą się na obarczanie współwiną swoich kontrolerów z lotniska w Smoleńsku, powiedział, że nie sądzi. Bo podobno Rosjanie bardziej cenią tych, którzy potrafią walczyć o swoje racje od „ciamajd”. (oddaję sens wypowiedzi)

I to był największy sukces Komisji Millera! Udowodniono, że Lech Kaczyński miał rację.

http://1maud.salon24.pl/328704,hipotezy ... er-w-akcji


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Kto i dlaczego blokuje śledztwo smoleńskie?
PostNapisane: 31 lip 2011, 08:30 
Offline
Moderator

Dołączył(a): 13 lip 2009, 09:25
Posty: 30737
Nowy spot PIS - "oni wciąż czekają na prawdę"



Góra
 Zobacz profil  
 
Wyświetl posty nie starsze niż:  Sortuj wg  
Utwórz nowy wątek Odpowiedz w wątku  [ Posty: 55 ]  Przejdź na stronę Poprzednia strona  1, 2, 3, 4  Następna strona

Wszystkie czasy w strefie UTC + 1


Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zalogowanych użytkowników i 14 gości


Nie możesz rozpoczynać nowych wątków
Nie możesz odpowiadać w wątkach
Nie możesz edytować swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz dodawać załączników

Szukaj:
Skocz do:  

Powered by phpBB © 2000, 2002, 2005, 2007 phpBB Group
Przyjazne użytkownikom polskie wsparcie phpBB3 - phpBB3.PL
Nasi przyjaciele: Strony Patriotyczne
Linki pozycjonujące: Fenster aus Polen / Schüco Fenster / Drutex Fenster / Fenster Preise / Haustüren /