Polskie-Forum.pl


Wolne i niezależne forum dyskusyjne / opinie polityczne / aktywność obywatelska / patriotyzm / Polska / wolna dyskusja


Wszystkie czasy w strefie UTC + 1




Utwórz nowy wątek Odpowiedz w wątku  [ Posty: 76 ]  Przejdź na stronę Poprzednia strona  1, 2, 3, 4, 5, 6  Następna strona
Autor Wiadomość
 Tytuł: Re: Medialny "szoł" dla pospólstwa
PostNapisane: 05 lut 2013, 17:37 
Offline
Moderator

Dołączył(a): 13 lip 2009, 09:25
Posty: 31452
Czy baba jest chłopem? Czy chłop jest babą?

[Zastanawianie się nad tak głupimi pytaniami narzucają nam zboczeńcy. I „musimy” brać w tym cyrku udział - ... MD]

"Wprost" sugeruje, że Anna Grodzka wcale nie zmieniła płci. Dawny kolega Grodzkiej/Bęgowskiego przekonuje: "Krzysztof fizycznie pozostał mężczyzną"

wu-ka wpolityce

Zastanawiające informacje można odnaleźć w (generalnie nieznośnie łzawym) reportażu o Annie Grodzkiej (dawniej Krzysztof Bęgowski) zamieszczonym w tygodniku "Wprost". Odsączmy ozdobniki i propagandę zostawiając konkrety.

A zatem:

FAKT NR 1.

Sama Grodzka potwierdza, że w stanie wojennym, jako Krzysztof Bęgowski, dwukrotnie była w Związku Sowieckim. I dodaje informację zastanawiającą dla każdego, kto trochę zna historię i pamięta PRL:

Miałam paszport upoważniający mnie do wielokrotnego przekraczania granic

- mówi. Takie paszporty mieli wtedy tylko najbardziej zaufani ludzie systemu. Zacytujmy więc fragment tekstu "Gazety Polskiej":

Często podróżował do ZSRS. Był m.in. w Moskwie i Rostowie w lipcu 1982 r. na seminarium szkoleniowym – stroną zapraszającą był Komsomoł – komunistyczna organizacja młodzieżowa. Jako sekretarz Komisji Informacji Rady Naczelnej ZSP w 1984 r. był w NRD – Berlinie Wschodnim i Lipsku – na wizytacji firmy Reprotechnik. Jako dyrektor i redaktor naczelny studenckiej oficyny wydawniczej Alma Press pojechał też na Kubę w Brygadzie Młodzieżowej im. R. Miałowskiego, do Jugosławii oraz do Austrii do firmy Sony. Co ciekawe, na dokumentach wyjazdowych Krzysztofa Bęgowskiego Ministerstwo Spraw Wewnętrznych odnotowało, że „wpis w książeczce wojskowej nie wymaga dalszych wyjaśnień”, co oznaczało, że za osobę wyjeżdżającą gwarancje brały wojskowe służby specjalne PRL.

Oraz:

Dokumenty służb specjalnych PRL pokazują karierę partyjną, którą zaczął, będąc jeszcze studentem. Na V roku psychologii w 1982 r. (trwał wówczas stan wojenny) był już członkiem egzekutywy Podstawowej Organizacji Partyjnej Polskiej Zjednoczonej Partii Robotniczej, pracownikiem Rady Okręgowej Socjalistycznego Związku Studentów Polskich, gdzie był jednocześnie członkiem Komitetu Wykonawczego ds. Pracy Politycznej, a później ds. Szkoleń. We wrześniu 1982 r. Krzysztof Bęgowski został skierowany do Szkoły Podchorążych Rezerwy w Łodzi, gdzie odbywały się szkolenia polityczne. Po długotrwałym przeszkoleniu wojskowym (taka informacja znajduje się w kwestionariuszu paszportowym Bęgowskiego z 1986 r.) został dyrektorem Alma Pressu, wydawnictwa ZSP założonego w 1984 r. przez Jarosława Pachowskiego, członka PZPR, syna ambasadora PRL na placówkach w Brukseli, Paryżu, Sztokholmie i w Kambodży

"Gazeta Polska" pisała także, że koniec lat 80. był dla Krzysztofa Bęgowskiego czasem kariery biznesowej i partyjnej. Był członkiem PZPR, a potem SdRP i SLD. Jednocześnie prężnie działał w firmach tworzonych przez działaczy postkomunistycznych.

FAKT NR 2.

Grodzka niechętnie odpowiada dziennikarce "Wprost" na pytania związane ze szczegółami rzekomej operacji zmiany płci sprzed kilku lat. Stwierdza, że "to nie jest temat, którym chciałabym się dzielić z czytelnikami tak porządnego pisma jak "Wprost". W pewnym momencie pada pytanie:

Czy bierze pani pod uwagę, że za jakiś czas może przestać być kobietą i wróci pani do męskiego wyglądu?

Odpowiedź:

Korekta płci to jest sprawa bardzo poważna. Ta zmiana jest nieodwracalna. Jestem szczęśliwą kobietą.

Wcześniej stwierdzenia, że w Tajlandii poddała się korekcie płci. Ale cytowany przez "Wprost" (anonimowo) kolega Grodzkiej z dawnych lat stwierdza:

Moim zdaniem Krzysiek blefuje. Fizycznie pozostał mężczyzną.

Czy to wszystko jest więc jakąś operacją w której Krzysztof Bęgowski gra swoją rolę? Jak sugeruje "Wprost" - niewykluczone. W końcu lewica zrobi wszystko by dokonać przemiany społecznej. A Grodzkiej wyznaczono rolę "delikatnej", skrzywdzonej dziewczynki, która ma wzruszać bo "krzywdzona" ma łzy w oczach, a ten świat naokoło jest taki zły. I Tomasz Lis zapowiada ją w swoim programie (w telewizji publicznej!):

Jak przeżywa te ataki na siebie?

Odpowiedź jest prostsza niż może się wydawać - ludzie mający w PRL paszport z prawem wielokrotnego przekraczania granicy to twardzi zawodnicy. Tam nie brano osób przypadkowych.

Na zdjęciu poniżej dawne i nowe role Grodzkiej/Bęgowskiego (za "Gazeta Polskiej"):

http://wpolityce.pl/site_media/media/ca ... 500aa5.jpg

http://dakowski.pl//index.php?option=co ... &Itemid=53


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Medialny "szoł" dla pospólstwa
PostNapisane: 25 mar 2013, 16:08 
Offline
Moderator

Dołączył(a): 13 lip 2009, 09:25
Posty: 31452
Bezpośrednie wybory na Tuska

Jak przystało na partię obywatelską jej Przewodniczący ogłosił podczas Rady Krajowej, że wszyscy członkowie będą mogli głosować na niego w wyborach powszechnych, bezpośrednich i w ogóle pięcioprzymiotnikowych. Przewodniczący zgodził się zostać wyłoniony przez wszystkich podległych mu członków bez wyjątku. Nie będzie tolerował także żadnych parytetów, immunitetów ani tym bardziej głosów nieważnych. Wszystkie głosy są nasze – powiedział Przewodniczący.

Jak donoszą przecieki ze źródeł zbliżonych do głównego nurtu, w ugrupowaniu obywatelskim zawiązuje się spontaniczny ruch na rzecz wyboru Przewodniczącego, który przyjął roboczą nazwę Ruch Poparcia Tuska(RPT). Nie wiadomo jeszcze, kto stanie na czele nowego ruchu, ale krążą pogłoski, że doły partyjne są zdeterminowane przeforsować kandydaturę Przewodniczącego, a na jego zastępcę znanego państwowca Grzegorza Schetynę. Ten drugi będzie jednocześnie głównym rywalem swojego szefa w wyborach na Przewodniczącego, chociaż jeszcze o tym nie wie, ale dowie się w stosownym momencie. Trzeba się uważnie wsłuchiwać o czym szumią doły – powiedział Przewodniczący.

Nieoficjalnie zagadnięty w tej kwestii Przewodniczący wyjaśnił, że schizofrenia owej sytuacji jest tylko pozorna, a korzyści będą olbrzymie. Przede wszystkim unika się w ten sposób rozłamu w partii, gdyż jak powszechnie już wiadomo, głosowanie na kilku kandydatów prowadzi do szkodliwych podziałów. Oczywiście zaznaczył, że jedność nie przeszkadza w walce merytorycznej, która odbędzie się na argumenty, a nie na proceduralne sztuczki. Moc pluralizmu jest we mnie, a jedność gwiaździsta nad nami – powiedział Przewodniczący ucinając wszelkie za i przeciw.

Sam Grzegorz Schetyna z trudem hamował wzruszenie i entuzjazm wobec idei bezpośrednich wyborów na Przewodniczącego: - „To najlepszy pomysł na dzisiaj. Wracamy do naszych korzeni, bo nasza partia powstawała jako obywatelska”. W tym momencie na sali zrobiło się cicho jak makiem zasiał, a w tej ciszy rozległy się szlochy co bardziej wrażliwych współtowarzyszy drogi Przewodniczącego. To bowiem prości obywatele, ludzie szeroko pojętej służby podwalali podwaliny pod zręby partii obywatelskiej i zakorzeniali ją w tradycji ugody okrągłostołowej, gdzie - jak powszechnie wiadomo - również zwyciężył nieubłagany pluralizm w jedności.

Dlatego właśnie Ruch Poparcia Tuska na czele z Przewodniczącym i jego rywalem Schetyną będzie z jednej strony cementował, a nawet betonował zwartość szeregów, a z drugiej strony uwypuklał zdroworozsądkową różnorodność kandydatury na Przewodniczącego. Największą wartością partii obywatelskiej jest bowiem umiarkowana postępowość w granicach zakreślonych przez sondaże opinii publicznej i tak musi pozostać, jeżeli partia ma po raz trzeci z rzędu realizować wymarzony sen o modernizacji. Jedna partia, jeden elektorat, jeden Tusk – powiedział Przewodniczący, z najwyższym trudem przekrzykując frenetyczny aplauz świeżych adeptów Ruchu Poparcia Tuska.

Jednocześnie Przewodniczący stanowczo dociął się od pogłosek jakoby miał zamiar doprowadzić do swojego wyboru przez aklamację. Aklamacja to dobra rzecz, ale partia obywatelska od swego zarania stoi na stanowisku wyborów pięcioprzymiotnikowych. Wybory mają być transparentne, czynne, prorodzinne, jednodniowe i jednomandatowe. To jest istota demokracji wewnątrzpartyjnej. Jesteśmy bowiem partią środka głównej drogi, sedna sprawy oraz istoty rzeczy, reszta jest tylko przypadłością – powiedział Przewodniczący i zebrał oklaski na stojąco.

Wszystkie skrzydła partyjne muszą być równo szanowane, zarówno te zewnętrzne, jak i środkowe. Nie może być tak, żeby jedno skrzydło usiłowało podciąć pozostałe skrzydła. Fundamentem, u podstaw którego legł sukces partii obywatelskiej jest bowiem jedność wszystkich trzech skrzydeł, za pomocą których Przewodniczący krąży nad wiernym elektoratem oraz dołami partyjnymi. A kiedy nie krąży, chwyta się korzeni, które były podwaliną pod fundamenty. Skrzydła, krążenie i korzenie – powiedział Przewodniczący reasumując dyskusję błyskotliwą syntezą programową.

Ubłagany przez doły partyjne o wygłoszenie opinii na temat swoich szans wyborczych Przewodniczący ocenił, że znajdują się one raczej w górnej strefie stanów bardzo wysokich, chociaż liczy na silną konkurencję w ramach wyznaczonych przez statut partii, który w tym celu zostanie zmieniony na korzyść. Ja bowiem jestem mniejsze zło i nadzieją już szósty rok – zakończył Przewodniczący żegnany przez członków spazmatycznymi objawami poparcia.

http://seaman.salon24.pl/495876,bezposr ... y-na-tuska

Wygląda to jak kabaret usypiający Polaków (bo już nudny), ale w istocie rzeczy to coraz brutalniejszy zbudowany na kłamstwie, oszczerstwie i nienawiści, no i częściowo już na wynaturzeniach, pełzający (jeszcze) totalitaryzm.


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Medialny "szoł" dla pospólstwa
PostNapisane: 09 gru 2013, 21:28 
Offline
Moderator

Dołączył(a): 13 lip 2009, 09:25
Posty: 31452
Umarł król, niech żyje królowa

Gdzie nie spojrzeć: w sądach czy w mediach – od rozrywki po publicystykę – dzieci stalinowskich prokuratorów, agenci komunistycznych służb. Są! Ja ich widzę – powiedział w rozmowie z Joanną Lichocką, Wojciech Cejrowski.

To właśnie dzięki tym ideowym, a bardzo często w sensie dosłownym dzieciom i wnukom stalinowskich zdrajców i oprawców polskiego narodu jest możliwe tworzenie, co jakiś czas w III RP czegoś na wzór „kultu jednostki” tak powszechnego we wszystkich systemach totalitarnych. Tę służalczość i umiejętność czołgania się przed politycznymi miernotami po prostu wynieśli oni ze swoich komuszo-esbeckich domów.

Na naszych oczach wygaszany jest kult Tuska, który przestaje już być polskim Mojżeszem, który przeprowadził Polaków przez morze kryzysu, tak jak i zamilkli wszyscy ci, którzy nazywali go politycznym geniuszem naznaczony bożym palcem oraz najwybitniejszym polskim mężem stanu od kilkudziesięciu lat.

Oto ci mentalni staliniści widząc zbliżający upadek swojego wodza odnaleźli nowego idola, a konkretniej idolkę. Piękną i miłą, choć jak trzeba także surową, nieprzeciętnie utalentowaną, nieomylną, której naród jest winien dozgonną wdzięczność z zakazem kwestionowania jej geniuszu.

Póki co kult nie przybrał jeszcze formy para religijnej z rytuałami na cześć nowej królowej, modlitwami do niej oraz głośnymi medytacjami medialnego komuszego i esbeckiego pomiotu na temat jej epokowych wypowiedzi i złotych myśli. Jest jednak wielce prawdopodobne, że kiedyś jej ciało zostanie zabalsamowane i złożone w jakimś mauzoleum gdyż salon oniemiał z zachwytu na wieść, że zwiotczały biceps Wielkiej Bratowej okala misternie wykonany tatuaż.

Nie można było czekać już ani chwili, więc Tomasz Lis, naczelny tygodnika Newsweek zaprezentował ją na okładce w drogocennej koronie włożonej na jej szlachetną głowę z podpisem „Elżbieta I”.

Jednym słowem, Umarł król Donald Tusk, niech żyje królowa Elżbieta Bieńkowska.

Tomasz Lis i cała ta zgraja jego medialnych kuzynów-psubratów nie pojmuje , że aby zostać błaznem na dworze króla trzeba było kiedyś wykazać się nie tylko dowcipem i wyjątkowym poczuciem humoru. Wymagana była jeszcze mądrość, przenikliwość, a co najważniejsze odwaga w krytykowaniu swojego władcy. Tym właśnie szanowany błazen różni się od zwykłego klauna fikającego kozły w końskim łajnie z trocinami, za którego robi w III RP Lis i s-ka.

Czas jednak Drogim Czytelnikom wyjawić pewien do tej pory bardzo skrywany powód tych hołdów składanych pani super-minister. Otóż z żadnego resortu nie płynie tak wielki strumień pieniędzy kierowany do mediów jak z ministerstwa zawiadywanego przez Elżbietę Bińkowską, a objęcie przez nią również transportowej działki po zegarmistrzu Nowaku będzie wymagało dobrej prasy już nie tylko w kwestii pozyskiwania unijnych środków, ale także trzeba będzie odpowiednio zaprezentować ich genialne wydawanie.

I tu zapewne na skutek jakieś żalu i poczucia finansowej krzywdy odezwał się naczelny Polityki, redaktor Jerzy Baczyński puszczając farbę i ujawniając, że jeżeli nie wiadomo, o co chodzi mediom to chodzić musi oczywiście o pieniądze, jakie propagandystom od lat przekazuje hojna królowa.

W swoim tygodniku Baczyński, czyli konfident SB, TW „Bogusław” pisze:

„Otóż ministerstwo już po raz szósty zorganizowało „konkurs dotacji na promocję Funduszy Europejskich” z budżetem 8 mln zł (…) Żelazną zasadą etyczną, zapisaną choćby w Kodeksie Dobrych Praktyk Wydawców Prasy, kodeksach etyki reklamy i etyki dziennikarskiej, jest jednak wyraźne rozdzielenie treści dziennikarskich od wszelkich form płatnej reklamy i promocji (…) Tymczasem Ministerstwo Rozwoju Regionalnego – jak relacjonują uczestnicy spotkania – w materiałach konkursowych informuje, że projekty prasowe (inne media pominę) „muszą mieć typową dla danego tytułu formę redakcyjną, layout zintegrowany ze strukturą i grafiką tekstów redakcyjnych danego tytułu” (…) Artykuły krytyczne nie są przewidziane. Co więcej, wzywa się media do faktycznej licytacji, kto da więcej tzw. wsadu redakcyjnego – a więc zaproponuje lepszą kryptoreklamę (…) W swoim instruktażu dla mediów ministerstwo idzie jeszcze dalej: za unijne pieniądze wydało 130-stronicową książkę pt. „Jak pisać o Funduszach Europejskich”, w której urząd państwowy pozwala sobie na obszerne uwagi dotyczące kompozycji tekstów, poprawności stylistycznej, redagowania gazet i magazynów, konstrukcji tabel i infografik, zamieszcza nawet katalog porad ortograficznych. Żenująca demonstracja paternalizmu i pogardy dla profesjonalnych kompetencji żebrzących o pieniądze dziennikarzy.”

Nie wiem czy TW „Bogusław” był rozżalony znikomą wielkością kawałka tortu, jaki otrzymał od królowej Bieńkowskiej, albo odszedł z zupełnym kwitkiem? Może powód zaskakującej szczerości jest jeszcze inny, ale ważne, że uchylił on nam rąbka tajemnicy i zdradził kulisy oraz motywy tego wyścigu po kasę medialnych szczurów z ich królem, nazywającym się Lis na czele.

Jak widzimy Elżbieta Bieńkowska ma wszelkie predyspozycje i wielkie szanse stać się godną następczynią ex-króla Tuska gdyż od samego początku zrozumiała, na czym polega rządzenie tą republiką bananową. Trzeba kupić sobie sprzedajnych medialnych pajaców oraz wbić im w łby to, co i jak mają mówić oraz pisać. Oczywiście trzeba sowicie za to zapłacić.

Włożenie korony na głowę Bieńkowskiej było zapewne autorskim pomysłem redaktora Lisa, bo przecież wiadomo, że najwięcej dostanie zawsze ten klaun, który ma na sobie najgrubszą warstwę wazeliny dzięki czemu ma tak niski wskaźnik poziomu siły tarcia, że nie zadziałają u niego już żadne hamulce podczas wślizgiwania się rządzącym w cztery litery.

Źródło: http://www.polityka.pl/kraj/opinie/1523 ... z2lg0SKszJ

http://kokos.salon24.pl/553822,umarl-kr ... je-krolowa


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Medialny "szoł" dla pospólstwa
PostNapisane: 22 sty 2014, 09:12 
Offline
Moderator

Dołączył(a): 13 lip 2009, 09:25
Posty: 31452
Nie byłbym taki pewien, czy prowokacja się nie udała. Ta prowokacja ma inne zadanie. Ma ona przekonać społeczeństwo, że nie ma u nas cenzury, że można krytykować genderopatów i że nie musimy się martwić instalującym się u nas genderyzmem, bo prawo jest po naszej stronie. Ta prowokacja to społeczny usypiacz. Młyny szatana też mielą, gdy trzeba, powoli.

Prowokacja się nie udała

Sąd Rejonowy Wrocław-Śródmieście umorzył wczoraj postępowanie przeciwko przewodniczącemu Konferencji Episkopatu Polski ks. abp. Józefowi Michalikowi. Pozew wniosła Małgorzata Marenin, działaczka świętokrzyskich struktur Twojego Ruchu, której nie spodobała się jedna z homilii metropolity przemyskiego.

Na sali sądowej Marenin twierdziła wczoraj, że „pan Michalik” – jak drwiąco cały czas o księdzu arcybiskupie mówiła – pomówił ją jako osobę po rozwodzie, samotnie wychowującą dziecko. Jej zdaniem, w homilii wygłoszonej 16 października 2013 r. w katedrze wrocławskiej podczas Mszy św. sprawowanej z okazji 90. urodzin ks. kard. Henryka Gulbinowicza ksiądz arcybiskup wskazał jako osoby odpowiedzialne za zjawisko pedofilii na „agresywne feministki” oraz rodziców decydujących się na rozwód.

Pełnomocnik ks. abp. Józefa Michalika mecenas Maciej Bednarkiewicz w swoim wniosku o umorzenie postępowania argumentował, że ta wypowiedź nie dotyczyła tej pani. Przypomniał, iż ksiądz arcybiskup w homilii zdecydowanie potępił pedofilię. Zwrócił też przy tym uwagę, że nikt nie ma odwagi pytać o przyczyny nadużyć, żadna stacja telewizyjna nie walczy z pornografią, z promocją fałszywej, egoistycznej miłości między ludźmi.

Ostatecznie sąd zaakceptował wniosek o umorzenie tego postępowania. W uzasadnieniu sędzia Anna Stackiewicz podkreślała wielokrotnie, że zachowanie oskarżonego nie wyczerpuje znamion przestępstwa. Obaliła także argument pozwanej, że występuje ona w imieniu wielu feministek, samotnych matek, bo po to, żeby był on brany pod uwagę, grupa musi być sformalizowana albo czasowo razem połączona.

Sędzia odniosła się też do interpretacji powódki, że konieczna jest ingerencja państwa w sytuacji, kiedy osoba publiczna, a taką jest niewątpliwie arcybiskup, wypowiada w taki sposób swoje poglądy.

– Oznaczałoby to cenzurę – stwierdziła. Jak podkreśliła, ks. abp Michalik miał prawo wypowiedzieć swoje poglądy co to istotnych problemów współczesności: pedofilii, rozwodów, feminizmu itp. Obecni licznie na sali przedstawiciele Twojego Ruchu, wśród których był także Jan Hartman, decyzję sądu przyjęli okrzykami „Skandal”. Strona powodowa ma siedem dni na wniesienie ewentualnego zażalenia na ten wyrok.

Niewątpliwie wytoczenie tego procesu miało posmak prowokacji. Być może chodziło o zainicjowanie kolejnych pozwów wobec księży i biskupów, którzy odważnie wypowiadają się o problemach współczesności wbrew poprawności politycznej. Czy wyrok z Wrocławia ostudzi trochę tych, którzy chcieliby zaklejać usta kaznodziejom? Oby.

– Nie może być tak, żeby Kościół nie mógł swobodnie wypowiadać swojego słowa, zwłaszcza tego liturgicznego, wygłaszanego podczas homilii. Nagonka na księdza arcybiskupa po tym wrocławskim kazaniu przypomina najczarniejsze czasy komunistyczne, kiedy mieliśmy do czynienia z cenzurą, sfingowanymi procesami przeciwko hierarchii kościelnej – podkreśla w rozmowie z „Naszym Dziennikiem” ks. bp Ignacy Dec, ordynariusz świdnicki.

– Ta sprawa sądowa we Wrocławiu ma taki właśnie charakter, bezpardonowej walki z Kościołem, próby ograniczania jego wolności. A wolność religijna, wolność wyznania, wolność wypowiedzi religijnej jest fundamentem każdej innej wolności. Dlatego tak bardzo powinno zależeć nam na tym, aby wolność religijna, nauczanie Kościoła nie podlegały cenzurze – dodaje.

Marek Zygmunt, Wrocław

http://www.naszdziennik.pl/polska-kraj/ ... udala.html


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Medialny "szoł" dla pospólstwa
PostNapisane: 22 sty 2014, 11:38 
Offline
Moderator

Dołączył(a): 13 lip 2009, 12:02
Posty: 37605
Aerolit napisał(a):
Nie byłbym taki pewien, czy prowokacja się nie udała. Ta prowokacja ma inne zadanie. Ma ona przekonać społeczeństwo, że nie ma u nas cenzury, że można krytykować genderopatów i że nie musimy się martwić instalującym się u nas genderyzmem, bo prawo jest po naszej stronie. Ta prowokacja to społeczny usypiacz. Młyny szatana też mielą, gdy trzeba, powoli.

Na pewno tak jest.


Cytuj:
– Nie może być tak, żeby Kościół nie mógł swobodnie wypowiadać swojego słowa, zwłaszcza tego liturgicznego, wygłaszanego podczas homilii. Nagonka na księdza arcybiskupa po tym wrocławskim kazaniu przypomina najczarniejsze czasy komunistyczne, kiedy mieliśmy do czynienia z cenzurą, sfingowanymi procesami przeciwko hierarchii kościelnej – podkreśla w rozmowie z „Naszym Dziennikiem” ks. bp Ignacy Dec, ordynariusz świdnicki.


Nikt nigdy nie może zabronić Kościołowi wypowiadać się publicznie - nawet jak wprowadzą takie prawo, to będą musieli aresztować księży za wygłaszanie homilii. Z doświadczenia już wiedzą, że nie tylko nie osłabią tym Kościoła, ale go wzmocnią. Z ich punktu widzenia to byłoby dolewanie oliwy do ognia. Więc gdyby się na to zdecydowali, to tylko przez zaślepienie, które może Pan Bóg dopuści i na takie szaleństwo kiedyś się zdecydują.


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Medialny "szoł" dla pospólstwa
PostNapisane: 11 cze 2014, 06:38 
Offline
Moderator

Dołączył(a): 13 lip 2009, 09:25
Posty: 31452
Mimo usilnej pracy nad ogłupianiem ludzi tzw. wiodące media mają zbyt mało do powiedzenia aby być oglądane.
Razi ich ewidentne zakłamanie, półprawdy. Ludzie czują, a wielu wie, że są traktowani jak idioci, że tworzy się im fałszywą rzeczywistość.
Do tego jeszcze wciąż te same celebryckie gęby, tak jakby cały świat kręcił się tylko wokół nich.


Wielcy tracą rynek

Krajowa Rada Radiofonii i Telewizji przeprowadzi jesienią badania na temat oglądalności wszystkich kanałów telewizyjnych umieszczonych na cyfrowych multipleksach naziemnych. Już wiadomo, że sporo widowni na ich rzecz straciły największe stacje.

Takie deklaracje złożył przewodniczący Rady Jan Dworak na posiedzeniu senackiej Komisji Kultury i Środków Przekazu, która debatowała nad sprawozdaniem KRRiT za 2013 rok. Zapowiedź była reakcją na wnioski senatorów, którzy chcieliby zweryfikować te dane z wcześniejszymi informacjami o oglądalności – najbardziej interesowała ich oglądalność Telewizji Trwam. Już wiadomo, że cyfryzacja spowodowała duże zmiany na rynku.

– Po wdrożeniu naziemnej telewizji cyfrowej tzw. wielka czwórka, tj. TVP1, TVP2, TVN i Polsat, straciła przewagę na rynku, oglądalność uległa spłaszczeniu. Wyraźnie widać, że odbiorcy świadomie wybierają programy, które chcą oglądać. Coraz częściej też sięgają po wybrane treści za pomocą urządzeń mobilnych, a nie tradycyjnych odbiorników telewizyjnych – powiedział Dworak.

Senator Ryszard Bonisławski (PO) w nawiązaniu do niekorzystnego dla Fundacji Lux Veritatis wyroku Naczelnego Sądu Administracyjnego (który uznał, że KRRiT nie naruszyła prawa, odmawiając koncesji dla Telewizji Trwam w pierwszym konkursie na MUX-1) wezwał do upublicznienia dokumentów konkursowych i „wskazania winnych hucpy”, jaką była – jego zdaniem – spontaniczna kampania społeczna w obronie katolickiej stacji.

Padła nawet propozycja zorganizowania konferencji prasowej KRRiT na temat wyroku NSA, choć część senatorów ma wątpliwości, czy sąd odniósł się do wszystkich zarzutów stawianych Radzie. Nie ma jeszcze uzasadnienia wyroku, ale z informacji „Naszego Dziennika” wynika, że część istotnych zarzutów NSA pominął, a niektóre potraktował w sposób „wysoce kontrowersyjny” na gruncie państwa prawnego. Także przewodniczący KRRiT bez entuzjazmu odniósł się do ponownego publicznego roztrząsania zarzutów wysuwanych przeciwko niemu i Krajowej Radzie.

Dworak jest też niechętny pełnemu ujawnieniu dokumentacji nadawców, którzy startowali w pierwszym konkursie koncesyjnym. – Fundacja zastrzegła sobie poufność, poza tym toczył się proces sądowy, stąd nasza ostrożność. Niemniej niektóre dane już ujawniliśmy po konsultacji z naszym biurem prawnym. Wyrok NSA jest jawny i zostanie opublikowany na naszych stronach internetowych – wyjaśnił Dworak.

Telewizja nie ma pieniędzy
Senatorów niepokoi sytuacja TVP. Barbara Borys-Damięcka (PO) krytykowała kanał dla dzieci TVP ABC, że „emituje groch z kapustą”, bo jej program zdominowany jest przez filmy archiwalne, jak „Bolek i Lolek”, „Smerfy”, natomiast brakuje nowych produkcji własnych. Przewodniczący KRRiT bronił TVP ABC, chwaląc, że przede wszystkim jest bezpieczna dla dzieci i korzysta z polskiego dorobku filmowego. Niedostatek nowych produkcji tłumaczył tym, że TVP zmuszona jest robić kanał dziecięcy praktycznie bezkosztowo z braku środków. I to wymaga zmiany zasad finansowania mediów publicznych.

– W ubiegłym roku środki z abonamentu pokrywały tylko 20 proc. potrzeb TVP, podczas gdy w przypadku Polskiego Radia było to 70-80 procent. Dlatego radio publiczne jest w stanie dobrze wypełniać misję społeczną w przeciwieństwie do TVP, która zmuszona jest rywalizować z nadawcami komercyjnymi – tłumaczył Dworak.

Tymczasem prace nad ustawą o opłacie audiowizualnej w ministerstwie kultury przedłużają się z niewiadomych powodów. – Nowy model finansowania mediów publicznych jest priorytetem dla KRRiT, ale Rada nie posiada inicjatywy legislacyjnej i w przygotowaniu ustawy służy wyłącznie pomocą ekspercką – zaznaczył przewodniczący Rady. KRRiT zakłada, że po osiągnięciu 85 proc. finansowania z abonamentu TVP i radio publiczne powinny ograniczyć swój udział w rynku reklamy.

Małgorzata Goss

http://www.naszdziennik.pl/polska-kraj/ ... rynek.html


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Medialny "szoł" dla pospólstwa
PostNapisane: 02 paź 2014, 20:41 
Offline
Moderator

Dołączył(a): 13 lip 2009, 09:25
Posty: 31452
Nie tylko media starają się z ludzi robić idiotów. Politycy, a szczególnie ci z pierwszej linii, nie ustępują im.
Kłamstwo i kpina z nas to zjawisko codzienne i wciąż narastające.
Wartość graniczna już dawno została przekroczona, ale politycy tak się przyzwyczaili do nieprawdy i do oszczerstw że już nie potrafią inaczej.
Nie tylko nie potrafią, ale już nie mogą. A skoro muszą kłamać, aby przetrwać, to znaczy że ich czas dobiegł końca.
Inną opcją jest ta, że to nasz czas dobiegł końca, a politycy już mogą nam mówić co tylko chcą.


Lekarzu ulecz samego siebie

"My tu śmichy chichy, a Tomasz Lis będzie musiał tego wszystkiego z poważną miną bronić" napisała na Twitterze blogerka Kataryna dołączając tym samym do chóru prześmiewców, którzy w ubiegły piątek drwili z kabaretu, jaki urządziła Ewa Kopaczyna prezentując Polakom skład swojego gabinetu. Pal licho Lisa wszak ten medialny fryzjerczyk nie takie idiotyzmy firmował swoją z pozoru poważną, a tak naprawdę głupkowatą miną. Ważne, że według zapowiedzi miał powstać „gabinet osobowości”, a otrzymaliśmy gabinet osobliwości.
Mnie jednak w trakcie tego szoł Ewy Kopaczyny, który przypominał raczej występy marnego komiwojażera próbującego na siłę wcisnąć klientowi tandetny odkurzacz uderzyło coś zupełnie innego. Oto w czasie prezentacji pozostającego na swym stanowisku ministra finansów, Mateusza Szczurka nowa premier powiedziała, że on „zawsze rzetelnie informuje Polaków” i „nie śpi po nocach". Jeszcze mogę uwierzyć, że wiedzę o tym, że Szczurek nie śpi po nocach szefowa rządu uzyskała od niego podczas rozmowy kwalifikacyjnej, albo wydedukowała na podstawie faktu, że minister ma pięcioro dzieci. Ale jak można patrząc prosto w obiektyw kamery mówić, że Mateusz Szczurek „zawsze rzetelnie informuje Polaków”? Czy może ktoś pamięta jakąś konferencję prasową, czy choćby krótki briefing ministra Szczurka gdzie doszłoby do tego „rzetelnego poinformowania Polaków” o czymkolwiek? Od listopada ubiegłego roku, kiedy został powołany na to stanowisko nie było ani jednego takiego wydarzenia. Mało tego, coraz częściej zarzucano ministrowi, że unika mediów i nie informuje o niczym Polaków.

Oto już na starcie mamy falstart i potwierdzenie, że Ewa Kopaczyna jest patologicznym łgarzem. Ona gotowa któregoś dnia nam wmówić, że nowy szef MSZ, Grzegorz Schetyna zesłany kiedyś za karę na szefa sejmowej komisji spraw zagranicznych to polski Henry Kissinger, a hodowca dogów niemieckich i nowy minister cyfryzacji, Andrzej Halicki to nasz rodzimy Bill Gates. Ten kłamliwy babsztyl łże jak z nut i to w sposób wyjątkowy. Jej kłamstwa nie wynikają z tego, że nagle ktoś przyparł ja do muru lub zaskoczył jakimś niewygodnym pytaniem. Ona kłamie podchodząc do mikrofonu w trakcie wystąpień, które sobie wcześniej pieczołowicie przygotowała. Tak było z jej kłamstwem smoleńskim i podobnie stało się podczas prezentowania składu rady ministrów. Patologiczna skłonność do kłamstwa, zatajania prawdy oraz upodobanie do opowiadania zmyślonych historii, których głównym celem jest przedstawianie samego siebie oraz własnego środowiska w korzystnym świetle może być objawem groźnej choroby nazywanej mitomanią, pseudologią lub zespołem Delbrücka. Czy Ewę Kopaczynę powinno się leczyć psychiatrycznie? Tak, ale tylko wtedy, jeżeli badania potwierdziłyby, że ona sama nie jest już w stanie odróżnić tego, co w jej własnych wypowiedziach jest prawdą, a co fikcją. Posługiwanie się kłamstwem i opowiadanie zmyślonych historyjek nawet w sytuacjach, które tego nie wymagają mogą jednak świadczyć o zaawansowanej chorobie psychicznej.

A przecież chcąc w dniu prezentacji nowego rządu urządzić Polakom kabaret można było to zrobić z wdziękiem klasą oraz w o wiele krótszej i bardziej strawnej humorystycznej formie. Wystarczyło sięgnąć do klasyki kabaretu z 1980 roku i za Janem Pietrzakiem powiedzieć:
"Dupiak na miejsce Bartkowiaka, Bartkowiak z wydziału na wydział, Czajkowski zwydziału na redakcje, Pupiak do lasu, Stefaniak z Paxu do Śmaxu...a Maliniak w maliny”
Byłoby i śmieszniej i zgodnie z prawdą.

http://kokos.salon24.pl/608480,lekarzu- ... ego-siebie


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Medialny "szoł" dla pospólstwa
PostNapisane: 17 gru 2014, 14:58 
Offline
Moderator

Dołączył(a): 13 lip 2009, 09:25
Posty: 31452
Prof. Nowak: Kłamstwa TVN jak w Russia Today

Prof. Andrzej Nowak, znany i ceniony historyk, wskazał, że w Polsce polityka medialna największych mediów widoczna w Polsce przypomina propagandę z czasów sowieckich. „W sferze przemocy polegającej na braku dostępu obywateli do informacji osiągnęliśmy pułap kłamstwa sowieckiego. Stopień zakłamywania rzeczywistości jest u nas taki sam jak w Rosji, różni nas już tylko skala fizycznej przemocy. Czym różni się kłamstwo TVN-u od kłamstw Russia Today? Niczym” – mówił w Telewizji Republika prof. Nowak.
„Przemoc symboliczna, przemoc, która odziera nas z dostępu do informacji w sferze publicznej nie może być długo oddzielana od przemocy fizycznej” – tłumaczył, wskazując, że nasz kraj powoli zmierza ku całkowitemu zrównaniu z rzeczywistością rosyjską.
Prof. Andrzej Nowak zwrócił uwagę, że postawa obywatelska jest ściśle związana ze świadomością tego, jaką wagę posiada nasz głos. Zaznaczył, że w naszym społeczeństwie jedni reagują na nieprawidłowości związane z wyborami samorządowymi, inni pozostają wobec nich obojętni. Jego zdaniem, ci drudzy nie przestają być Polakami, ale „tracą prawo do nazywania się obywatelami”.
„Jeżeli uważamy, że nie ważne, co dzieje się z naszym głosem wrzuconym do skrzynki wyborczej, to znaczy, że nie jesteśmy obywatelami. Argument typu „przecież wojny im nie wypowiemy” świadczy o strachu przed konfrontacja z rzeczywistością” – mówił.
Zdaniem historyka właśnie grupie ludzi obojętnych należy pokazać, że warto walczyć o sprawiedliwość. „Oni stanowią grupę, o którą musimy powalczyć. Jeżeli pokażemy, że próbujemy walczyć o wagę głosu, być może przyciągniemy tych, którym wpojono poczucie beznadziejności, poczucie, że nic się nie da już zmienić” – uznał.
TK,Telewizjarepublika.pl

http://www.stefczyk.info/wiadomosci/pol ... 2489181967


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Medialny "szoł" dla pospólstwa
PostNapisane: 20 gru 2014, 10:28 
Offline
Moderator

Dołączył(a): 13 lip 2009, 09:25
Posty: 31452
Szewczak: Media mętnego nurtu zapędzają Polaków w kozi róg

Rządowo-medialne wrzutki mają nas doszczętnie ogłupić, odwrócić uwagę Polaków od rzeczy ważnych, groźnych i nieuchronnie się zbliżających, po to głównie, by w końcu nas obłupić.
Stąd sałatka konsumowana w Sejmie, stąd dwie matki znanego pięściarza, stąd poseł St.Niesiołowski jako arbiter elegancji słownej, którego przodkowie negocjowali już pod Grunwaldem czy w końcu TVN-24 roztkliwiający się nad tym czy prezydent Słupska R.Biedroń będzie mógł sam sobie w końcu udzielić ślubu. Ma całkowitą rację red.St.Janecki gdy pisze na portalu wPolityce o czarnym czwartku - 18 grudnia 2014 r. dla polskich mediów i klęsce demokracji rodem z III RP.
Szamani mediów mętnego nurtu wykreują dziś na zawołanie władzy każdy dowolny idiotyzm i uczynią z niego epokowe wydarzenie i to wszystko tylko po to byśmy broń Boże nie zaczęli myśleć, używać rozumu i inteligencji i zadawać te najważniejsze dla Polaków pytania. Nie tylko jak żyć, ale gdzie i za ile da się przeżyć, nie na emigracji, ale w Polsce, żyjąc godnie i normalnie. Chodzi przecież o to by obrzydzić nam nasz własny kraj, odwrócić uwagę Polaków od spraw naprawdę ważnych dla naszej przyszłości. Chodzi o to, by głupota, zobojętnienie, coraz większa cenzura i oficjalna propaganda oraz wszechobecne kłamstwo odcięły Polaków od zasadniczych problemów ekonomicznych, społecznych i finansowych, nie tylko tego nadchodzącego 2015 r.
MF M.Szczurek już powinien zacząć myśleć o nowelizacji, dopiero co klepniętego w Sejmie budżetu państwa na 2015 r. i to nie tylko w związku z sytuacją w Rosji i na Ukrainie, ale również gwałtownie słabnącym polskim złotym czy całkiem realną groźbą ataku spekulacyjnego na polską walutę.
Wszak mamy jeszcze i to pomimo 25-letniego drenażu finansowego na rzecz zagranicy, blisko 100 mld dol. rezerw dewizowych. Całkiem realna jest też groźba odpływu kapitału portfelowo - spekulacyjnego z Europy Środkowo-Wschodniej, w tym również z Polski. Wyprzedaż złotego przez tzw. inwestorów krótkoterminowych już się zaczęła, na Białorusi mamy run na bankomaty i waluty obce, podobnie jak w Rosji.
Giełda Papierów Wartościowych w Warszawie już leży na łopatkach, a czeka ją jeszcze trudniejszy 2015 r. Skłócona wewnętrznie RPP, mocno spóźniona w swych reakcjach powinna już myśleć o obniżce stóp procentowych i to o 0,5 pkt procentowego. Przed nami przecież znaczące straty firm i banków tych działających zarówno w Polsce jak i w Rosji czy na Ukrainie. Z bardzo poważnymi problemami, znaczącym spadkiem zysków, a nawet stratami mogą się liczyć nawet duże spółki Skarbu Państwa.
Dziś media i rządowe autorytety powinny raczej dyskutować o tym dlaczego jeszcze ceny benzyny w Polsce nie zostały obniżone i to poniżej 4zł/l i dlaczego ceny energii od stycznia rosną gdy powinny maleć. Przecież od Nowego Roku czeka nas w Polsce prawdziwy horror, a zarazem chaos w służbie zdrowia. Miejmy nadzieję, że tzw. Pakiet Kolejkowy i Onkologiczny pogrąży i doprowadzi wreszcie do dymisji całego szefostwa MZ z B. Arłukowiczem na czele. Rosyjski kryzys i tonący rubel może wywrócić niektóre rynki, eksport, ale i waluty niektórych krajów Europy Środkowo-Wschodniej.
Unijna deflacja i recesja może z kolei mocno zaszkodzić polskiemu eksportowi i produkcji przemysłowej, która w listopadzie pozbawiona czynników sezonowych wyniosła tyle co nic - wzrost o 0,1 proc. Mimo, że widać bardzo wyraźnie, że dwie najważniejsze osoby w państwie; Prezydent RP i Marszałek Sejmu mają olbrzymie problemy z pamięcią to jednak wielu Polaków doskonale pamięta, że płace w sferze budżetowej nie wzrosną kolejny rok, podobnie jak progi podatkowe czy kwoty wolne od podatku. O tym właśnie, by trzeba toczyć spory, że znaczna część sektora bankowego w Polsce znów pójdzie pod młotek, diabli wiedzą, w czyje ręce tym razem.
Wbrew wynurzeniom bankowych analityków w TVN-24 oraz TVN-24 Biznes i Świat raty kredytów dla 550 tysięcy frankowiczów wcale nie spadną z powodu ujemnych stóp procentowych w Szwajcarii, bo te dotyczą lokat w wysokości 10 mln FCH, a wprost przeciwnie już całkiem nie długo frank znów może kosztować 3,7 zł. Nad tym, by niewątpliwie warto toczyć spór czy całkiem sensownie wydano 250 mln euro na 3 lotniska w Łodzi, Rzeszowie i Lublinie, gdy zdarza się, że czasem leci raptem 10-ciu pasażerów oraz jaki sens miał wydatek blisko 2,5 mld zł na słynne Pendolino, które jedzie ok. 3 min. szybciej niż dotychczasowy ekspres, choć dają w nim podobno bardzo dobrą białą kiełbasę.
Media powinny pytać rządzących, a zwłaszcza MF dlaczego chce zablokować dotację dla ostatnich barów mlecznych zakazując im gotowania na wodzie i używania wszelkich przypraw. Te same media tak przychylne rządowi powinny wytłumaczyć Polakom dlaczego polscy producenci mleka będą musieli z powodu idiotycznych unijnych przepisów zapłacić w 2015 r. blisko 200 mln euro kar za tzw. nadprodukcję. Warto, by się zastanowić jak będzie wyglądać I kw. 2015 r. w handlu, skoro hipermarkety i galerie handlowe już w końcówce roku narzekały na spadek ilości klientów. GUS-owski wskaźnik koniunktury w handlu detalicznym w grudniu spadł o 4 pkt. do minusowego poziomu, podobnie jak wskaźnik w transporcie, w gastronomii czy w budownictwie, gdzie wyniósł minus 19 pkt.
Spadła nawet liczba sprzedawanych bardzo drogich mieszkań dla tzw. polskich milionerów, nie wiadomo tylko czy tych milionerów jest za mało czy tych wartych fortunę mieszkań za dużo. Aby zwyciężyła uczciwość, nie cynizm i draństwo trzeba po prostu debatować i zajmować się sprawami naprawdę ważnymi dla Polaków, a nie dawać się wpuszczać w tzw. tematy zastępcze. Wtedy dopiero będzie można realnie liczyć na dobrą zmianę.

http://www.stefczyk.info/publicystyka/o ... 2522980093


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Medialny "szoł" dla pospólstwa
PostNapisane: 20 gru 2014, 18:54 
Offline
Moderator
Avatar użytkownika

Dołączył(a): 21 lip 2009, 10:40
Posty: 7563
Lokalizacja: Podlasie
Aerolit napisał(a):
Szewczak: Media mętnego nurtu zapędzają Polaków w kozi róg

Rządowo-medialne wrzutki mają nas doszczętnie ogłupić, odwrócić uwagę Polaków od rzeczy ważnych, groźnych i nieuchronnie się zbliżających, po to głównie, by w końcu nas obłupić.
Stąd sałatka konsumowana w Sejmie, stąd dwie matki znanego pięściarza, stąd poseł St.Niesiołowski jako arbiter elegancji słownej, którego przodkowie negocjowali już pod Grunwaldem...


Dokładnie. Media głównego ścieku mamią Polaków tematami zastępczymi. Np. taka sałatka skonsumowana w Sejmie to temat ważniejszy od przesłuchania prezydęta Bula Komoruskiego w kwestii afery marszałkowskiej, któremu te media nie raczyły poświęcić większej uwagi. Jedyna rada, to wyłączyć te ogłupiające antypolskie media, które chronią zbrodniarzy, złodziei, demoralizatorów, różnej maści zaprzańców - i tym samym przyczyniające się do upadku Najjaśniejszej Rzeczypospolitej.

A jeśli chodzi o sałatkę, to ....
Obrazek
Pani poseł lubi sałatkę z kurczakiem. Poseł Niesiołowski woli kozy ...

_________________
"W ciągu całego naszego życia widziałem w naszym kraju tylko dwie partie. Partię polską i antypolską, ludzi godnych i ludzi bez sumienia, tych którzy pragnęli Ojczyzny wolnej i niepodległej, i tych, którzy woleli upadlające obce panowanie."


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Medialny "szoł" dla pospólstwa
PostNapisane: 27 maja 2015, 19:14 
Offline
Moderator

Dołączył(a): 13 lip 2009, 09:25
Posty: 31452
Śmietnik III RP wciąż trawi swoją porażkę

Skręcajmy się ze śmiechu

Szanowni Czytelnicy przyda się nam wszystkim odrobina rozrywki, więc przedstawimy wam kilka niezłych kabaretowych numerów. Salonowa obora ryczy z przerażenia, a z tych ryków można wysnuć wniosek, że to nie głupota ich dopadła, ale znany w psychiatrii i psychologii syndrom wyparcia. Polega to na tym, że dany osobnik, a w tym przypadku stado osobników stara się usunąć ze swej świadomości pewne myśli, uczucia i wspomnienia, które przywołują bolesne lub nieprzyjemne dla nich doświadczenia. Najlepiej wbijać sobie i innym we łby, że fakty nie istnieją. Po co na przykład pisać, że Andrzej Duda wygrał wybory, skoro „Gazeta Wyborcza” woli napisać: „Pół Polski na Dudę, pół na Komorowskiego”, „Duda wygrał tylko na wsi”. Mamy, zatem remis, a Duda wygrał tylko na jakiejś „wstrętnej prymitywnej” wsi.

A teraz wypowiedź, jakiej w TVP1 udzielił fanatyczny platformers, prof. Radosław Markowski zatrudniony w rządowej sondażowi CBOS i udający niezależnego eksperta: „Gdyby mierzyć produktywność kampanii wyborczej, to jest to fatalny wynik Andrzeja Dudy.”
Widzimy, więc, że zwycięstwo w prezydenckich wyborach jest fatalnym wynikiem i porażką. Jaki stąd wniosek? No, skoro kandydat PiS zanotował fatalny wynik to możemy domniemywać, że świetny rezultat osiągnął przegrany, czyli Komorowski.

Idźmy dalej. Wszyscy wiemy, że to sam prezes PiS, Jarosław Kaczyński zdecydował o wystawieniu w wyborach prezydenckich Andrzeja Dudy. Czy uczynił tak z zamysłem, żeby Andrzej Duda przegrał? Czy nie spał po nocach trzymając kciuki za Komorowskiego? Czy ze strachu obgryzał paznokcie i zamartwiał się, jaki to będzie miał kłopot, kiedy jego faworyt wygra? Ktoś powie, że tak myśleć może tylko kompletny idiota. Niekoniecznie. Przeczytajmy, co „Gazecie Wyborczej” powiedział Aleksander Smolar: „Ale Kaczyński musi być zaniepokojony jego sukcesem. To było widać w I turze, gdy nie był w sztabie, tylko pod Pałacem. Ma obawę, że Duda wyrośnie i stanie się zdrajcą, jak Zbigniew Ziobro. Mogą być pomiędzy nimi elementy napięcia i podejrzliwości. Sądzę, że otoczenie Dudy zostanie obsadzone ludźmi, by go obserwowali.”

Jednym słowem według Smolara, Kaczyński byłby w lepszej sytuacji gdyby wygrał Komorowski. Nie musiałby się niepokoić sukcesem Dudy i jego przyszłą zdradą. Nie musiałby też posyłać za nim do pałacu oddziału szpiegów.
Co mówi nam ten żałosny kabaret odstawiany na naszych oczach? Je tylko jedna odpowiedź. Mamy do czynienia z wyjątkowych stadem głupców, albo za takich uważają oni nas Polaków. Innej możliwości nie ma.

http://kokos.salon24.pl/651045,skrecajmy-sie-ze-smiechu


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Medialny "szoł" dla pospólstwa
PostNapisane: 05 paź 2015, 07:12 
Offline
Moderator

Dołączył(a): 13 lip 2009, 09:25
Posty: 31452
Medialne show wokół synodu

Z ks. prof. Pawłem Bortkiewiczem TChr, wykładowcą w Wyższej Szkole Kultury Społecznej i Medialnej w Toruniu, rozmawia Rafał Stefaniuk

Powstało setki, jak nie tysiące dokumentów kościelnych o ekonomii, społeczeństwie, polityce. A wielu rodzinom ciągle towarzyszy kryzys. Skąd ta wiara wśród niektórych ludzi duchowieństwa i wiernych, że Synod zmieni świat?
– Oczywiście, to nie synod jest w stanie zmienić świat czy tym bardziej wyzwolić, zbawić od zła i kryzysów współczesnych ludzi. Chrystus jest Odkupicielem człowieka i to On jest w stanie wyzwolić człowieka w wielorakich płaszczyznach niewoli. Niemniej synod biskupów, podobnie jak cały Kościół, a więc my wszyscy, jesteśmy wezwani do tego, by analizować znaki czasu, interpretować je należycie i czynić narzędziem zbawienia poprzez współdziałanie z Bogiem. Tego uczył nas w sposób wytrwały św. Jan Paweł II. Przypomnijmy sobie choćby jego adhortację o małżeństwie i rodzinie w świecie współczesnym „Familiaris consortio”. Ona zawierała gruntowną prezentację blasków i cieni współczesnego małżeństwa, po to, by po dokonaniu diagnozy i analizy móc tworzyć profetyczną prognozę – to znaczy wskazywać horyzonty dobrej wizji małżeństwa i rodziny oraz podejmować środki dla ich realizacji.

Mimo wielkich nadziei w licznych grupach katolickich rodzi się obawa, przeradzająca się wręcz w strach, że księża biskupi z krajów zachodnich wymuszą rewolucyjne zmiany w Kościele, takie jak np. udzielanie komunii małżonkom w ponownych związkach, czy zalegalizują rozwody kościelne. Z czego wynikają te obawy?
– Kiedy spoglądamy na obraz medialny wydarzeń okołosynodalnych, istotnie tworzą się obawy. Niewątpliwie, nie są one bezpodstawne. Konkretne wypowiedzi niektórych hierarchów są wypowiedziami równie dosłownymi jak dwuznacznymi. Niepokoi fakt, że niektórzy z nich wypowiadają się bardzo koniunkturalnie, w środowiskach, które uchodzą za konserwatywne są bardziej wstrzemięźliwi, w kręgach liberalnych poszerzają zakres wieloznaczności interpretacyjnej swoich wypowiedzi. Dla niektórych, a może dla wielu z nas wsparciem byłby wyrazisty głos samego Papieża. O deficycie takich wypowiedzi świadczy entuzjazm, z jakim przyjmujemy słowa Papieża, jak te ostatnio w Stanach Zjednoczonych. Jednak Kościół nie kieruje się ani sondażami opinii, ani popularnością bądź dezakceptacją w kręgach opiniotwórczych. Kościół jest wsłuchany w głos Ducha Świętego. A Ten znów zaskoczy komentatorów synodalnych z niektórych tygodnikowo-wyborczych kręgów.

Według badań Polacy coraz więcej pracują, a otrzymują niskie wynagrodzenie. Coraz rzadziej można więc spotkać rodziny z 2-3 dzieci. Nasi rodacy w krajach zamożnych decydują się na zawiązanie rodzin wielodzietnych. Synod ma sens bez rozwiązania problemów ekonomicznych znacznej części świata?
– To bardzo trafna uwaga o konieczności powiązania tematyki otwarcia na życie z kwestią polityki prorodzinnej. Polskie przykłady są tutaj porażająco czytelne. 10 polskich małżeństw rodzi w Polsce 12 dzieci, gdy ich rówieśnicy na Wyspach Brytyjskich 21. To naprawdę nie kwestia klimatu czy ruchu lewostronnego, to kwestia tej prostej sprawy, że tym rodzicom tam, na Wyspach, opłaca się mieć dzieci. Oczywiście, warunki ekonomiczne nie mogą determinować problemu płodności, ale wydaje się, że mówiąc o płodności, zapomina się często o tym wymiarze, który jest nie do pominięcia. Synod, w moim przekonaniu, powinien mocniej, niż to było w pierwszej części, zająć się powiązaniem rodziny i ekonomii.

W przeddzień synodu ks. Krzysztof Charamsa ogłosił, że jest gejem, a jego manifestacja jest formą walki z homofobią w Kościele. W wywiadzie dla jednej z telewizji stwierdził, że nie chce wyrządzić krzywdy Kościołowi. Ściąganie dyskusji o człowieku w stronę homoseksualizmu na dzień przed synodem nie jest wyrządzaniem krzywdy Kościołowi?
– Wypowiedzi Krzysztofa Charamsy świadczą przede wszystkim o jego cynizmie. Człowiek, który od osiemnastu lat jest kapłanem i od osiemnastu lat czynnie uprawia homoseksualizm. Człowiek, który – w tej perspektywie – nie wiadomo, czy godziwie przyjmował święcenia kapłańskie. Człowiek, który przyjmował funkcje, zadania i godności kościelne, wiedząc, że nadaje mu je bądź powierza Instytucja, z którą on pozostaje w nieujawnionym, ale radykalnym sporze. To świadczy, według mnie o oszustwie. Oszustom nie ufam i nie przyjmuję ich słów, są bezwartościowe.

Sprawa ks. Charamsa przyjmuje formę medialnego show.
– Szczerze mówiąc, żal mi zawsze bohaterów jednego epizodu medialnego show. To jest temat dziś wygodny dla niektórych mediów. Sam bohater tych newsów zadbał o swoją popularność. Być może stanie się dla środowisk gejowskich bohaterem i męczennikiem za ich sprawę, ale… ale to bardzo żałosny bohater i kiepski męczennik. Zdecydowanie wolę śledzić dyskusje na synodzie niż wypowiedzi okołotematyczne. Jednak mam świadomość, i nią się dzielę, że tak synod, jak i osoba Charamsy, wymagają naszej modlitwy.

Dziękuję za rozmowę.
Rafał Stefaniuk

http://www.naszdziennik.pl/wiara-stolic ... ynodu.html


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Medialny "szoł" dla pospólstwa
PostNapisane: 05 paź 2015, 12:05 
Offline
Moderator
Avatar użytkownika

Dołączył(a): 21 lip 2009, 10:40
Posty: 7563
Lokalizacja: Podlasie
Ks. Oko o Charamsie i „Tygodniku Powszechnym”:
„Mamy do czynienia z człowiekiem opętanym nienawiścią i seksem;
TP jest ośrodkiem największej zdrady”




Ks. prof. Dariusz Oko zdecydowanie odnosi się do prowokacji ks. Krzysztofa Charamsy, który urządził medialny show, ogłaszając się jako gej i atakując Kościół. Ks. Oko wskazuje również na rolę „Tygodnika Powszechnego”.

Mamy do czynienia z człowiekiem opętanym nienawiścią i seksem. Człowiekiem, który seks stawia ponad Boga i nauczanie Kościoła. Chce zabraniać katolikom dobitnego zwracania się do wrogów wiary i Kościoła, podczas gdy przecież to Jezus mówi: groby pobielane, plemię żmijowe, mordercy proroków. A sam ksiądz Charamsa stosuje język przemocy, z niesamowitą agresją i pogardą odnosi się do ludzi. To świadczy o zaburzeniach

— mówi w wywiadzie dla „Super Expressu”.

CZYTAJ WIĘCEJ: Ks. prof. Dariusz Oko o ks. Charamsie: „W swojej pysze stawia się ponad Kościół. Biedna, zaburzona osobowość, która doprowadziła go do katastrofy”. NASZ WYWIAD

Wywiad nawiązuje też do poprzedzającego „coming out” artykułu Charamsy w „Tygodniku Powszechnym”.

CZYTAJ: „Tygodnik Powszechny” musi odpowiedzieć za zgorszenie! Czas powtórzyć słowa bp. Stefanka: Kościół otwarty to kłamstwo. To próba rozbicia Kościoła od środka

„Tygodnik Powszechny” to środowisko zdrady. (…) Wiemy, że „Gazeta Wyborcza” jest ośrodkiem nienawiści wobec Kościoła. Jeżeli powiemy choć jedno krytyczne słowo o Żydach czy gejach, od razu dowiadujemy się, że jesteśmy antysemitami bądź homofobami, ludźmi pełnymi nienawiści

— ocenia ks. Oko.

Duchowny, który jest wykładowcą na Uniwersytecie Papieskim w Krakowie, podkreśla, że „Tygodnik Powszechny” żyje w doskonałej zgodzie z gazetą Michnika.

Wyborcza ma różne dodatki, motoryzacyjny, kobiecy i religijny. Rolę tego ostatniego pełni właśnie „Tygodnik Powszechny”. Widać, że on we wszystkich drażliwych kwestiach staje po stronie ateistycznej lewicy, a nie Kościoła. „TP” wprost i fanatycznie popiera homoseksualizm, in vitro, aborcję

— mówi ks. Oko w rozmowie z Przemysławem Harczukiem.

I dodaje:

Ksiądz Michał Czajkowski, który donosił SB na księdza Popiełuszkę, Bartoś, Obirek, Węcławski, to najwięksi zdrajcy Kościoła, a zarazem gwiazdy „Tygodnika Powszechnego”. Myślę, że ksiądz Charamsa ich jeszcze przebija. „TP” atakuje nauczanie Kościoła, biskupów. Tak jak „Gazeta Wyborcza” jest ośrodkiem największej nienawiści do Kościoła, tak „Tygodnik Powszechny” jest ośrodkiem największej zdrady.

CZYTAJ TEŻ: Judaszowy atak przed Synodem. Histeria ks. Charamsy to żałosna manipulacja tęczowego lobby

JUB/”SE”

autor: Zespół wPolityce.pl

http://wpolityce.pl/kosciol/267429-ks-o ... zej-zdrady

_________________
"W ciągu całego naszego życia widziałem w naszym kraju tylko dwie partie. Partię polską i antypolską, ludzi godnych i ludzi bez sumienia, tych którzy pragnęli Ojczyzny wolnej i niepodległej, i tych, którzy woleli upadlające obce panowanie."


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Medialny "szoł" dla pospólstwa
PostNapisane: 16 lis 2015, 11:08 
Offline
Moderator
Avatar użytkownika

Dołączył(a): 21 lip 2009, 10:40
Posty: 7563
Lokalizacja: Podlasie
Amerykański dziennik: ksiądz Charamsa zaszkodził sprawie zmiany stanowiska Kościoła

Obrazek

„Teatralny coming out księdza Charamsy” – jak donosi „The Washington Post” – zdenerwował część działaczy homolobby. Obawiają się oni, że po latach „ocieplenia” stosunków z Kościołem, taki bezpretensjonalny ruch polskiego kapłana ugruntuje „twardogłowych duchownych” w postawie antyhomoseksualnej.


Na dwa dni przed planowanym spektaklem ksiądz Charamsa podczas kolacji w eleganckiej restauracji na prawym brzegu Tybru w Rzymie wraz z konsultantem medialnym zastanawiał się nad sposobem autodemaskacji. Zawieszony duchowny po latach ukrywania swoich skłonności homoseksualnych i relacji z innym mężczyzną, chciał „coming outu z rozmachem”. Nie obawiał się konfrontacji z „homofobicznymi” – jak nieraz się wyrażał - władzami Kościoła katolickiego i zaproponował, by ujawnienie nastąpiło w siedzibie Kongregacji Nauki Wiary, gdzie był zatrudniony,

Konsultant Emilio Sturla, ściśle współpracujący, jak pisze amerykańska gazeta, z „homoseksualnymi grupami katolickimi”, pomagał Charamsie i zdecydowanie odradzał takie posunięcie. Mówił, że jest ono nazbyt „wyzywające”. – Ale on tego chciał. Chciał być prowokacyjny i tak właśnie postąpił – przekonywał gazetę Sturla.

„The Washington Post” pisze, że zanim doszło do skandalicznego coming outu ks. Charamsy, tuż przed synodem o rodzinie, wśród rzymskich tzw. homoseksualnych katolików, świadomych planów polskiego duchownego, „pojawiły się kontrowersje”. Grupy te obawiały się, iż planowany ruch „przyniesie więcej szkód niż dobra.” Homoaktywiści uważają, że aby skutecznie wpłynąć na zmianę stanowiska Kościoła w sprawie homoseksualizmu należy wykorzystać „łagodny dialog”, a nie otwartą konfrontację.

Wielu homoaktywistów uznało działania Charamsy za niepotrzebną prowokację, zwłaszcza, że watykańska Kongregacja Nauki Wiary wciąż nie może wybaczyć Franciszkowi słynnych już słów z 2013 r., wzywających do większej akceptacji dla osób homoseksualnych. Stwierdzenie papieża miało wywołać burzę w salach dawnego Świętego Oficjum.

Słowa Franciszka podsyciły jednak nadzieje wielu aktywistów lobby homoseksualnego na złagodzenie nauczania Kościoła odnośnie ich przypadłości. W przekonaniu tej grupy zmiany mogłyby następować stopniowo, bez otwartej konfrontacji. Tymczasem ks. Charamsa ze swoim „teatralnym coming outem” pokrzyżował im plany. Takie wystąpienie – jak mówili - „ośmieliło twardogłowych duchownych” do oporu. Lobby obawia się, że dojdzie do „oziębienia już ocieplonych stosunków między homoseksualistami i Kościołem katolickim”.

„Charamsa tymczasem jest nieugięty. Kościół, jak powiedział, użył nazistowskich słów przeciwko gejom i nadszedł czas, aby na nie odpowiedzieć. Odnosząc się do zamieszek nowojorskich z 1969 roku, które stały się kamieniem milowym w amerykańskim ruchu praw gejów, powiedział: ‘Kościół potrzebuje Stonewall’" – czytamy na łamach „WP”.

Polski duchowny podkreśla, że prowadzi „misję”, której celem jest zakwestionowanie nauki Kościoła odnośnie homoseksualizmu.

Trzeciego października – w dniu głośnej konferencji prasowej, która ostatecznie odbyła się – za radą Sturli – nie w murach Kongregacji Nauki Wiary, lecz w restauracji, grupa tzw. katolickich homoseksualistów na czele z Andreą Ruberą spotkała się po drugiej stronie miasta, by przygotować strategię w związku z synodem o rodzinie.

Rubera, rzecznik włoskiej grupy homoseksualistów, propagującej lżejsze metody działania na rzecz zmiany nauki Kościoła odnośnie relacji jednopłciowych, miał nadzieję, że ojcowie synodalni pochylą się nad taką propozycją. Homolobbystom udało się nawet pozyskać wsparcie biskupa z Meksyku, księdza José Raúla Very Lópeza.

Spędziliśmy lata przygotowując tę konferencję – powiedział Rubera. - I w dniu, w którym ona się rozpoczęła, wszyscy chcieli rozmawiać tylko o Charamsie - narzekał. Dodał, że w okresie pontyfikatu Franciszka wyczuł subtelną, ale znaczącą zmianę w lodowatej relacji między homoseksualistami i Kościołem katolickim we Włoszech. - Jedna z miejscowych parafii w Rzymie – mówił - teraz otwarcie zaprasza gejów do udziału w wydarzeniach kościelnych. Coś podobnego kiedyś było nie do pomyślenia. Obwinił Charamsę za niepowodzenia na synodzie w kwestii dokonania przełomu odnośnie traktowania „homoseksualnych katolików”. – Teraz obawiamy się, że jego ujawnienie i sposób, w jaki to dokonał, zbuduje mur a nie most – martwił się Rubera.

Michael Brinkschröder, koordynator Europejskiego Forum Chrześcijańskiej Organizacji LGBT stwierdził natomiast: - Sądzę, że wielu kardynałów - na przykład kardynał Müller – może odczuwać presję z powodu ruchu Charamsy. Moje stanowisko jest takie, że wywieranie presji nie jest odpowiednim sposobem na osiągnięcie zmiany.

„The Washington Post” donosi, że „w rzeczywistości, na krótko przed ujawnieniem, ksiądz konsultował się z niewielką grupą liderów katolickich homoseksualnych wspólnot na terenie Polski, Wielkiej Brytanii i Włoch. Wszyscy zdecydowanie poparli jego coming out, chociaż kilka osób nie zgadzało się z nim w kluczowych punktach”.

Według gazety, zawieszony kapłan twierdzi, że propagowane przez niektóre środowiska homoseksualnych katolików mniej konfrontacyjne metody jak dotąd nie przyniosły rezultatów. I chociaż z zadowoleniem przyjął bardziej podejście przyjazne Franciszka, wciąż uważa, że są to „tylko słowa”. Tłumaczy, iż niewprowadzenie przez synod o rodzinie zmian w kwestii podejścia duszpasterskiego do homoseksualistów, wynika z zakorzenionego w Kościele myślenia, z którym on zamierza walczyć. To jest – jak się sam wyraża - jego „nowe powołanie.”

AS, źródło: washingtonpost.com

http://www.pch24.pl/amerykanski-dzienni ... 407,i.html

_________________
"W ciągu całego naszego życia widziałem w naszym kraju tylko dwie partie. Partię polską i antypolską, ludzi godnych i ludzi bez sumienia, tych którzy pragnęli Ojczyzny wolnej i niepodległej, i tych, którzy woleli upadlające obce panowanie."


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Medialny "szoł" dla pospólstwa
PostNapisane: 07 wrz 2017, 20:30 
Offline
Moderator

Dołączył(a): 13 lip 2009, 09:25
Posty: 31452
Obce i wrogie Polsce media w naszej Ojczyźnie, wciąż próbują paraliżować mózgi Polaków, rozpylając w przestrzeni medialnej swoją werbalną truciznę. Kiedyś, oby jak najprędzej, musimy to ukrócić. "Nie będzie Niemiec pluł nam w twarz", przy pomocy polskojęzycznych mediów i swoich sługusów.

Żenująca dyskusja o Szydło w TOK FM. "Wypełnia polecenia mężczyzny"

Według dziennikarek "Polityki" i "Newsweeka" Beata Szydło podlega rozmaitym upokorzeniom i nie robi nic dla środowisk kobiecych
Wydawać by się mogło, że po otrzymaniu przez polską premier nagrody "Człowieka Roku" podczas Forum Ekonomicznego w Krynicy, jej samopoczucie jest doskonałe. Według Ewy Siedleckiej z "Polityki" jest jednak odwrotnie. - Ona wcale nie wygląda jakby miała dobre samopoczucie, ja jej szczerze współczuję, ona wygląda na osobę która ciężko pracuje na pieniądze które zarabia, pracuje mianowicie podlegając co chwilę rozmaitym upokorzeniom. Nawet nagroda na forum w Krynicy wyglądała troszkę jak kpina – powiedziała Siedlecka.
Wtórowała jej Renata Kim, według której premier jest w absolutnej rozsypce. - Moi koledzy w Newsweeku zajmowali się stanem psychicznym Premier Szydło i z ich badań wynika, że ona jest w absolutnej rozsypce, że od dwóch lat jest poddawana nieustannym upokorzeniom, ma głębokie przekonanie że każdy jej nierozważny ruch może spowodować dymisję, a celem jej życia jest niedopuszczenie do tej dymisji, ponieważ podoba jej się stanowisko premiera. Dlatego zrobi wszystko by się spodobać prezesowi Kaczyńskiemu, wygłosi każde buńczuczne przemówienie, które będzie retorycznie ostrzejsze niż to co mógłby powiedzieć Prezes Kaczyński tylko po to, żeby był on zadowolony.

Według Kim, premier Szydło nie należy bronić ze względu na to że jest kobietą, "dlatego że ona przyjęła rolę najgorszą z możliwych". - Dała się wyznaczyć na stanowisko do którego nie była przygotowana, wypełnia polecenia mężczyzny, zgadza się na upokorzenia, na robienie rzeczy których nie powinna robić, nie robi nic dla środowisk kobiecych. Nie ma w niej cienia solidarności z kobietami (…). Ja bym apelowała żeby odzyskała kobiecą godność i wreszcie powiedziała „nie”. Wszystko co do tej pory widzimy i wiemy o Beacie Szydło wskazuje na to że zgodziła się na bycie marionetką prezesa Kaczyńskiego – mężczyzny – powiedziała Kim.
Te słowa nie wymagają chyba żadnego komentarza.

KH

http://www.stefczyk.info/wiadomosci/pol ... 1094107185


Góra
 Zobacz profil  
 
Wyświetl posty nie starsze niż:  Sortuj wg  
Utwórz nowy wątek Odpowiedz w wątku  [ Posty: 76 ]  Przejdź na stronę Poprzednia strona  1, 2, 3, 4, 5, 6  Następna strona

Wszystkie czasy w strefie UTC + 1


Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zalogowanych użytkowników i 10 gości


Nie możesz rozpoczynać nowych wątków
Nie możesz odpowiadać w wątkach
Nie możesz edytować swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz dodawać załączników

Szukaj:
Skocz do:  
 cron
Powered by phpBB © 2000, 2002, 2005, 2007 phpBB Group
Przyjazne użytkownikom polskie wsparcie phpBB3 - phpBB3.PL
Nasi przyjaciele: Strony Patriotyczne
Linki pozycjonujące: Fenster aus Polen / Schüco Fenster / Drutex Fenster / Fenster Preise / Haustüren /