Polskie-Forum.pl


Wolne i niezależne forum dyskusyjne / opinie polityczne / aktywność obywatelska / patriotyzm / Polska / wolna dyskusja


Wszystkie czasy w strefie UTC + 1




Utwórz nowy wątek Odpowiedz w wątku  [ Posty: 168 ]  Przejdź na stronę 1, 2, 3, 4, 5 ... 12  Następna strona
Autor Wiadomość
 Tytuł: CO DALEJ ????
PostNapisane: 21 lip 2010, 06:52 
Online
Moderator

Dołączył(a): 13 lip 2009, 09:25
Posty: 31667
Co dalej?

Mam kilka dni oderwania od rzeczywistości blogerskiej i tej codziennej, gdzie praca i codzienny byt implikuje konieczność chociażby zarabiania pieniędzy...

Tak to już jest, że przegrani liżą swoje rany w różny sposób. Teraz jest nieistotne w jaki. Fakt jest faktem: PRZEGRALIŚMY.

Przegraliśmy My wszyscy... Od lat zaangażowani w pisanie, dyskusje i uświadamianie innym ważności polskich spraw. Ale przegrali również Ci, którzy od wieków oddawali swoje życie, swoje istnienie, byt i rzeczy materialne ku chwale i wolności swojej Ojczyzny. Przegrali patrioci: i Ci żywi i Ci umarli... w bitwie pod Grunwaldem, pod Moskwą, w kampanii wrześniowej, w obozach hitlerowskich i sowieckich, w Krakowie, na Wołyniu, I i II Katyniu...

Gorycz jest w Nas wszystkich... mimo, że od lat co najmniej 20-tu patrzyliśmy na upadek naszej Polski, serce nam krwawiło... ale zawsze mieliśmy nadzieję... że w końcu, że coś się stanie, że Polska Dusza się przebudzi, że tak, jak piękni 20-letni w Powstaniu Warszawskim, zbudzimy się i odbudujemy Nas, Naszą Ojczyznę... choćby skrwawieni i pokonani... wierzyliśmy, że wygramy...!

I cóż? Stała się tragedia smoleńska!!! Nie był to przypadek i przypadkiem nie było to, że zginęli znów najznamienitsi synowie i córy Naszej Ojczyzny z Prezydentem RP Lechem Kaczyńskim. Był szok, wielka żałoba, znicze w Warszawie, pogrzeb na Wawelu, Solidarni 2010... było wszystko, co dawało nam wiarę w zwycięstwo...

I cóż z tego? Prezydentem został pro-rosyjski (w sensie chronicznej państwowej antypolskości) niejaki pustaczek B. (k...), Premierem dalej pozostaje pro-niemiecki (w sensie hitlerowsko-germanistyczno-prusackim) niejaki D. (t...)... Pełniącym obowiązki Prezydentem (żeby nie stanąć przed Komisja Hazardową) zostaje niejaki G. (sch...)... itd... Polska odpływa w niebyt stając się powoli świadkiem V Rozbioru!

A My?

Dalej piszemy. Dalej chcemy udowadniać, że mamy rację, że prawda jest po naszej stronie... Tak! Mamy rację! Ale... KTO NAS SŁUCHA? JAKIE MY MAMY ODDZIAŁYWANIE? Tak naprawdę piszemy dla siebie i tworzymy Towarzystwo Wzajemnej Adoracji.

My, Blogerzy nie mamy nic... oprócz słowa. Tyle tylko, że tych słów słuchamy sami, tylko dla siebie.

Chyba to chciał powiedzieć Franek, który apelował o zmianę formuły. Też to - oponując - mówił de facto Foxx, na swoich dwóch ostatnich postach. I to samo chce powiedzieć "circ" wzywając do tworzenia Legionów... Jest też wielu podobnie myślących blogerów na forach: niepoprawni.pl i s24.

Potrzeba Nam Innego Działania! To chyba każdy wie... Zza klawiatury niestety świata nie zmienimy.

Tak wiem... wśród Nas jest wielu, dla których blog to jedyna szansa na powiedzenie swojego zdania. Mieszkają często poza centrami wydarzeń: małe miasta, wsie, gdzie nic sie nie dzieje a powiedzenie, że jest się "Kaczorem" jest towarzysko-prześmiewczą tragedią. Tam nie ma nic oprócz baru i Kościoła. I takie głosy winniśmy doceniać, być im wdzięczni i pamiętać, że w każdej chwili mamy tam sprzymierzeńców! Kiedyś będą naszą ostoją i naszym zwycięstwem...

ALE! Wielu z nas mieszka tam, gdzie można działać w sposób realny, rzeczywisty. Gdzie od centrum wydarzeń są tylko kroki (o ile nie kroczki)! I CO? Lepiej się ukrywać i siedzieć za klawiaturą? Jest to ważne... nawet bardzo, ale czy przynosi efekty? Niestety NIE!

Pisanie dla wielu z nas stanowi niesamowitą łatwość. Słowa przychodzą, przelewamy je na papier, mija godzina i tekst gotowy... tak naprawdę bez wysiłku ani zbytniego nakładu pracy. Po prostu mamy talent... i napisawszy dobry tekst czujemy się rozgrzeszeni jako patrioci i Polacy! Ale czy tak jest naprawdę?

Skoro tak łatwo (bez konsekwencji na razie) przychodzi nam pisanie , to nie winniśmy chociaż trochę włożyć wysiłku w to, co nie lubimy, czyli w realną działalność? Ci, którzy tworzą tekst przez kilka dni są godni wszelkiego szacunku i uznania. Ale Ci z nas, co potrafią go napisać w kilkadziesiąt minut i uznają, że spełnili patriotyczny obowiązek... TEŻ?

Zastanówmy się i może zacznijmy choć trochę Dać z siebie więcej niż tylko upust własnego Talentu. To (urzeczywistnianie talentu danego od Boga) nic Nas nie kosztuje... a przecież każdej Ceny jest Warte Dobro Naszej Ojczyzny!

Zapłaćmy!

http://krzysztofjaw.blogspot.com/


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: CO DALEJ ????
PostNapisane: 25 lip 2010, 13:32 
Online
Moderator

Dołączył(a): 13 lip 2009, 09:25
Posty: 31667
CZAS KOBIET

Ci, którzy tak bardzo brzydzą się polskiej historii, starają się sponiewierać polską mentalność – ułańską fantazję, sarmacką swarliwość, zaściankowe (to nie wyzwisko!) przywiązanie do tradycji i religii, ci którzy po katastrofie smoleńskiej bali się obudzenia „demona patriotyzmu”, słowem ten cały kosmopolityczny salon zapomniał o kolejnym demonie polskości.

O polskich kobietach.

Z nimi nie ma żartów - świadomie lub nie, są spadkobierczyniami niebagatelnych postaci z narodowej historii i mitologii. Bo już od kilkuset lat jest w polskiej tradycji utarł się zwyczaj, że gdy mąż – hulaka, czy rycerz – ginie za Ojczyznę, jego małżonka staje kością w gardle wrogom. Nieprzypadkowo mickiewiczowska Grażyna stała się tu symbolem u romantyków, wszak całe pokolenie żon i córek powstańców listopadowych czy styczniowych nosiło potem po mężach obowiązek utrzymywania polskości. Nieprzypadkowo romantyczny wieszcz pouczał kobiety wierszem „Do matki Polki”, nieprzypadkowo pokolenie Kolumbów wyrastało w etosie patriotyzmu, gdy ojcowie odbudowywali Niepodległą, a Matki do kołyski nuciły „ułanów” lub „szarą piechotę”. Nieprzypadkowo Generałowa Sowińska, wdowa po słynnym dowódcy powstania listopadowego, stała się ostoją uczuć patriotycznych za życia i po śmierci.

Dziś gdy przeczytałem wywiad z żoną Generała Błasika pomyślałem, że nolens volensale żony i córki ofiar katastrofy dopisują kolejne karty w polskiej historii kobiet – znowu opuszczone, już nie tylko przez mężów, ale i przez to… państwo i przez społeczeństwo szyderców, palikotów, „szpiclów, katów, tchórzy”– w walce o dobre imię mężów, braci, cóż – nie mają wyboru. Z perspektywy zwykłego obywatela i blogera mogę tylko wyrazić autentyczny szacunek i podziw dla Pań, które mimo bólu zachowały w sobie tyle odwagi i dzielności.

I ten nowy rodzący się mit – samotnie wojujących kobiet (bo i przykład P. Danuty Cieplińskiej – Olewnik jest tu potwierdzeniem) III RP – ten mit to nie robota PiSu, tym razem.

Tchórzostwo Tuska, Klicha i Arabskiego, te portki trzęsące się na widok groźnych spojrzeń rosyjskich braci, ta nieudolność, to śmieszne „Państwo polskie zdało egzamin”, te Kopaczowe słowa „Przeorano ziemię do głębokości jednego metra”… Nagrabiliście sobie – gdzie diabeł nie może tam… Polka może!

A gdzie feministki? Blamaż! Wasza troska o los kobiet to tylko hucpa, szukanie kolejnej pseudouciskanej mniejszości, po której plecach będzie można wspiąć się do władzy – oto naprawdę cierpią kobiety, naprawdę przez nieudolność mężczyzn, obraża się je w mediach, lekceważy w urzędach i prokuraturach, a gdzie Prof. Środa, K. Szczuka? Gdzie jesteście? Strach Was obleciał? No to patrzcie na przykład prawdziwej odwagi – u P. Gosiewskiej, u córki S.P. Zbigniewa Wassermana, u żony P. Tomasza Merty – to tylko „Żony”, one były „tylko wierne mężczyznom”, a więcej potrafią niż Wasze postbolszewickie wyzwolenie z męskiego jarzma!

Im bardziej będziecie pluli tym większe One wyrosną, tym więcej ludzi im właśnie pomoże, tym dłuższe i gorętsze będą „długie nocne rodaków rozmowy”, w których pielęgnowana będzie prawda o Was.

http://polskijuzniema.salon24.pl/


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: CO DALEJ ????
PostNapisane: 27 lip 2010, 06:20 
Online
Moderator

Dołączył(a): 13 lip 2009, 09:25
Posty: 31667
Test na wolność i demokrację.

Notka poniższa jest wyrazem demokracji i wolności, jaką obiecało nam państwo i jest zgodna z Konstytucją.


Drodzy internauci.
[;-)))]

Jesteśmy w dramatycznej sytuacji. Nasz byt jako wspólnota ducha, religii, kultury, języka i państwa jest demontowany, a prawa konstytucyjne łamane. Wygląda, że wszystkim siłom świata zależy szczególnie na niedemokratycznym podporządkowaniu Polaków, na swoich warunkach i przy współudziale naszego rządu, choć i inne narody cierpią podobny ucisk.
Nie mamy złudzeń co do tego, że pod hasłami wolności i demokracji trwają próby uszczęśliwiania nas bez naszej wiedzy i zgody i w sposób cichy. To państwo stało się już tylko wielkim długiem, ponadto rośnie cenzura i to jest fakt. Odebrano nam wolność i rynek, zdemoralizowano władzę, teraz demoralizuje się naród i odbiera się nam religię i tożsamość. Zrobiły to nieudolne i kolaboranckie rządy ostatnich 20 lat, wyłonione z systemu, który zniewalał nas od wojny. Znów nikt nie czuje się odpowiedzialny za ten stan rzeczy. Karmi się nas propagandą sukcesu.

Rozpraszani, dezinformowani i pozbawieni elit nie mamy siły. Co możemy zrobić, by odzyskać choć nikły wpływ na NASZE państwo, jako, że jesteśmy suwerenem, który został pozbawiony sprawnych narzędzi samostanowienia?
Wydaje się, że jakimś wyjściem jest zorganizowanie przepływu informacji między nami w hierarchiczną strukturę poza strukturami chorego państwa, na wzór korporacji. Jej celem będzie wyłonienie naturalnych elit, ktore będą miały poparcie wielkiej części narodu i skuteczny przepływ informacji w te i wewte. One będą eskplikowały naszą wolę w ważnych kwestiach.
Struktura będzie silna, bo jest w naturalny sposób prawdziwą demokracją, choć ustrukturalizowaną tylko w obszarze informacji .
Połączmy się w dziesiątki nad którymi będzie stał wybrany lider. Liderzy kolejnych dziesiątek połączą się w dziesiątki i wśród siebie wybiorą znów lidera, który będzie setnikiem, będzie więc miał pod sobą stu lojalnych ludzi. Setnicy znów połączą się z dziesiątki i wybiorą lidera setników. Jest nas 38 milionów. Nad każdym milionem będzie stał wybraniec wybrańców. On będzie mówił w imieniu swojego miliona, będzie mówił naszym głosem, który składamy na jego ręce. Te 38 osób wybierze Jednego i będą mu przyjaciółmi i doradcami. A nad nami już tylko Stwórca.

To będzie największe lobby na świecie tak dobrze zorganizowane. Naszym celem będzie obrona zasad państwa i prawa.
Celem struktury nie będą korzyści z władzy, ani władza, ale ochrona porządku zasad, które służą wszystkim. Tymi zasadami jest chrześcijański porządek, wyłożony nam w papieskich Encyklikach.

To najprostsza i najbardziej ekonomiczna energetycznie struktura, wolna od zła, bo poddana boskim prawom. Każdy z nas ma tylko tyle do roboty, by wymienić się adresami meilowymi z 10-cioma ludźmi i trwać w swojej dziesiątce gotowy na sygnał do działania.
Setnicy, czy liderzy tysięcy też nie mają wiele pracy, bo też kontaktuję się z 10-cioma.. Każda ważna decyzja dostarczana jest przez strukturę do setek tysięcy ludzi w tempie błyskawicy.
Możemy w ten sposób bronić naszej wolności i majątku.

Mam nadzieję, że wszystko jest jasne. Decyzja należy tylko do nas. Możemy wspólnie samostanowić o sobie. Pozdrawiam wszystkich ludzi dobrej woli.

http://corrigenda.salon24.pl/


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: CO DALEJ ????
PostNapisane: 30 lip 2010, 21:16 
Online
Moderator

Dołączył(a): 13 lip 2009, 09:25
Posty: 31667
Jaki scenarusz obstawiacie?

Tak przyglądam się co się dzieje i przyznaję - wyobraźni nie staje:))

A mam bogatą.

Myślałam, że jednak na pożyczkach ( wszak Belka był potrzebny aby podpisać przedłużenie linii kredytowej) dopełzną do samorządowych.

No i jakoś głupio zaraz po wszystkich ochach i achach w kampanii prezydenckiej tak się podkładać wyborcom.

Wiem, wstyd nie dym, gdyby nie jesienne wybory...

A tu zadyma goni zadymę

Schetyna się rzuca, Stefaniuk głosuje przeciw ( sam jeden robi za całą Hazardową, chociaż nie przewodniczy), Pawlak dał się wywlec na konferencje, chociaż wcześniej nikt nic z nim nie uzgadniał.

Wczoraj widziałam minę dziennikarza TVNu, kiedy skończył się program na temat ewentualnych podwyżek.Siedział z jakimś ekonomistą, nie bluznął do mikrofonu, ale mina ( chyba nie wiedział, że kamery jeszcze działają mówiła wszystko.

Jeszcze wczoraj wiedziałam, że skończy się jak za PRLu - straszyli 5% , skończyło się na 1%.

No i oczywiście wszystkiemu winny PIS.

Przypominam - 3 lata rządzą, tak, w pierwszym roku musieli mieć budżet przygotowany przez PIS, ale potem?

Przypominam, PO także głosowała za obniżką składki rentowej, o podwójnym becikowym nie wspominam.

Dzisiaj pani Bochniarz bardzo zdegustowana...

No i pytanie jak w tytule.

Co mogą wymyślić????

Oczywiście nie mówię o PO ani o Tusku, w końcu oni decydują tylko na jaki kolor pomalować budynek w Alejach Ujazdowskich.

Drugi taki numer jak powstanie Ruchu Obywatelskiego nie przejdzie...A może????

Wydadzą jeszcze raz forsę? Jak sądzicie?

Czy wymyślą coś innego?

http://ufka.salon24.pl/


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: CO DALEJ ????
PostNapisane: 30 wrz 2010, 22:07 
Online
Moderator

Dołączył(a): 13 lip 2009, 09:25
Posty: 31667
...A zhańbiona Polska leży na Siewiernym

Nie mądrzyłam się na temat tragedii smoleńskiej. Myślałam, co myślałam, nie jestem zupełną idiotką, ale - jako osoba praworządna - czekałam z utęsknieniem, aż mi udowodnią, że nikt nie maczał w tym brudnych paluchów. Bo wyczyny różnych Arabskich i Sikorskich świadczyły tylko o bezdennej głupocie zarówno ich, jak ich chlebodawców, skąd do zbrodni jednak b y ł o daleko.

I taką właśnie miałam nadzieję: "dobry Boże, spraw, żeby morderców nie było, żeby to okazało się TYLKO (?...) wielkim narodowym nieszczęściem". No, najwyżej - niech winowajcą okaże się tragiczny, beznadziejny ruski bałagan...

Jakby nie było Katynia, Charkowa, Miednoje...Jakby tamto się nie zdarzyło, albo zdarzyło się w czasie wojen punickich...

"Bo jak to się skończy - myślała moja głowa - jeśli winny BĘDZIE?" Oglądałam filmy na youtube, czytałam każde słowo w gazetach i na blogowiskach, ale moja nieszczęsna głowa nie chciała zaakceptować faktów, karmiąc się głupimi nadziejami.

Ten sposób myślenia jest obśmiewany - i słusznie. Rozpada się w gruzy.

Przeczytałam post Joanny Mieszko - Wiewiórkiewicz. Autorka ma wątpliwości, czy wywiad w "Rzepie" z Jarosławem Kaczyńskim przeprowadzono tylko z naruszeniem dziennikarskiej rzetelności, czy kolejny raz z premedytacją wpuszczono JK "w maliny", czyli w niekończącą się sprawę Krzyża ,czyli – reasumując kwestię - Smoleńska.

Myślę, że Jarosław Kaczyński powiedział dokładnie tyle, ile powiedzieć chciał. Jego zdolność do syntetyzowania wypowiedzi pozwoliła zawrzeć w tym wywiadzie wszystkie rzeczy najważniejsze, także stosunek do "liberałów" ze sztabu wyborczego, którzy - gotowi do szerokiego kompromisu - bardzo zadbali o "zakłamany" wizerunek JK. Nie pasuje mi do tego Elżbieta Jakubiak ( ale to osobny rozdział historii), która, na mój chłopski rozum, jest osobą niezwykle lojalną ( no, cóż - wobec obu stron...), ale będąc na miejscu JK - też bym się zastanawiała, jak daleko Joasia Kluzik i Paweł Poncyliusz posuną się w tej chęci do kompromisu. Powiedzmy - w przyszłości. Bo ”liberałowie” albo nie wciąż nie rozumieją zasad, albo się ich nie mieli zamiaru trzymać. Nawet działając z dobrymi intencjami.

Jak wiadomo - dobrymi chęciami wybrukowana jest droga do piekła.

"To gorzej niż zbrodnia – to błąd" – jako rzecze Talleyrand.

I jednak nie byłabym za bardzo pewna, że „liberałom” chodzi o dobro partii, a co za tym idzie - Polski. Za duży ładunek domniemań, za duży ładunek ryzyka, z czego ludzie tak inteligentni p o w i n n i sobie zdawać sprawę.

I znowu moja głowa ma dylemat: lubię tych ludzi. Oczywiście sympatie personalne w polityce nie mają znaczenia, tylko co mogę poradzić na to, że wydają mi się i niegłupi i sympatyczni na dodatek?

Ale..."ale" pozostaje.

Bo jak można nie rozumieć?

Platforma jest jak Kreml: każde ustępstwo jest traktowane jako preludium do przegranej, jako radosna dla PO oznaka słabości. W końcu całą swoją "ideę przewodnią" oparła na walce z PiSem, na istnieniu jako antyPiS, a jej "chłopcy z boiska" mają jedno w głowie: pożyć trochę na koszt podatnika, "a potem niech wali się świat" – gdzieś się przechowają.

I to jest scenariusz bardzo optymistyczny, bo inny - to wspomniane przez Jarosława Kaczyńskiego lokajstwo wobec Rosji, po prostu cuchnie.

W dodatku – jest bez sensu, co było do przewidzenia. W każdym razie - powinno być, jeśli ktoś ( a już zwłaszcza historycy) bierze się do rządzenia.

Jarosław Kaczyński nie powiedział jasno, dlaczego dał się wrobić w te sztabowe manewry. W trakcie kampanii trudno to już było "odkręcać", ale przecież niewątpliwie wiedział, co wymyślono - i zaakceptował plan sztabu. Co wydaje się na pierwszy rzut oka głupie: kto mógł mieć nadzieję, że zamknie JK usta na wieki wieków? Po co to było, jeśli JK mówił wprost, że po wyborach, wygranych czy przegranych – do sprawy wróci? I oczywiście to on - a nie Kluzik czy Poncyliusz – zostanie uznany za kłamcę dla celów wyborczych.

Sądzę, że wiem, o co chodziło, dlaczego zgodził się na tę głupotę, choć meritum myślenia rozmijało się, moim zdaniem, z nadziejami sztabu.

Rzecz się stała - „Bo Polska jest najważniejsza".

Już tłumaczę, „po literkach”.

Zaryzykowałabym twierdzenie, że to hasło przyświecało Lechowi Kaczyńskiemu, który nie miał wielkich ciągot do realnej, twardej władzy, miał natomiast olbrzymie zasoby tolerancji, podpartej myśleniem ( i nadziejami) o relacjach w stylu Piłsudski - Dmowski, kiedy sytuacja tego wymaga. A zawsze wymagała.

Wbrew pozorom - prezydent Rzeczpospolitej nie ma aż tak ograniczonych możliwości działania, jakby niektórzy chcieli. Ma w ręku argumenty - na przykład orędzie do narodu, które może wygłosić choćby w sejmie, nadając mu tym samym uroczystą oprawę, znaczenie w ogromnej skali.

Ale to oznacza rozwłóczenie po świecie "polskiego piekła", co nie służy interesom Polski. Nigdy w historii nie służyło.

A co Prezydent mógłby zawrzeć w takim orędziu w określonej sytuacji politycznej?

W związku z tym Lech Kaczyński nie kłócił się jak przekupka o każdy afront i każdą krzywdę, wciąż mając nadzieję, że przyjdzie opamiętanie, że zdarzy się coś, co tępym gamoniom da do myślenia i zmusi ich do uruchomienia szarych komórek - jeśli takowe posiadają.

Zdarzyło się. To najstraszniejsze - ale jednak przewidywalne.

I co zrobił Tusk? Urządził sobie z Jarosławem Kaczyńskim wyścig na Siewiernyj, nieczysty zresztą, a kiedy go wygrał (eeech, ta "sportowa żyłka"...), oznajmił - razem z Putinem - że JK ma podnieść się ze smoleńskiego błota, w którym właśnie klęczał przy zmasakrowanych szczątkach Brata - i stawić się w namiocie w celu odebrania kondolencji od obu delikwentów...

Przeżyłam podobną tragedię i wiem, że w takiej sytuacji j e d n a k ze wszystkich sił myśli się domniemanym "testamentem" zmarłego. Przynajmniej czyni się próby niesprzeniewierzenia się - jeśli chodzi o coś ważnego. Dlatego myślę, jak myślę: w tych najstraszliwszych dniach chyba Jarosław Kaczyński postanowił dać tę ostatnią szansę opamiętania - mimo osobistych przeżyć, włączając w to cały cynizm sytuacji na Siewiernym.

Bo najważniejsza jest Polska. I dlatego zgodził się zamilknąć, nie wykrzyczeć wprost w cyniczne twarze swojego bólu i ich win. Złożył ofiarę - dał szansę.

I wyszedł na kłamcę, co zresztą ryzykował.

Nikomu nawet w głowie nie powstało, że to jednak jest symboliczna ręka, wyciągnięta do zgody. Do zgody narodowej. Pod pewnymi warunkami – ale jednak.

Rzecz w tym, że ta Polska nie dla każdego jest najważniesza. Jeśli szare komórki istnieją w Tuskowym mózgu, ma w nich zakodowane coś zupełnie innego niż my, "chorzy na Polskę".

Oto znany, ale wart przypomnienia, cytat z Tuska:

Donald Tusk w wywiadzie dla czasopisma "Znak", ankieta "Czym jest polskość ?"

"...husarie i ułani, powstańcy i marszałkowie, majaczą Dzikie Pola i Jasna Góra, dziejowe misje, polskie miesiące, zwycięstwa i klęski. Zwycięstwa? Jak wyzwolić się z tych stereotypów, które towarzyszą nam niemal od narodzenia, wzmacniane literaturą, historią, powszechnymi resentymentami? Co pozostanie z polskości, gdy odejmiemy od niej cały ten wzniosło – ponuro - śmieszny teatr niespełnionych marzeń i nieuzasadnionych urojeń? Polskość to nienormalność - takie skojarzenie narzuca mi się z bolesną uporczywością, kiedy tylko dotykam tego niechcianego tematu. Polskość wywołuje u mnie niezmiennie odruch buntu: historia, geografia, pech dziejowy i Bóg wie co jeszcze, wrzuciły na moje barki brzemię, którego nie mam specjalnej ochoty dźwigać... Piękniejsza od Polski jest ucieczka od Polski tej na ziemi, konkretnej, przegranej, brudnej i biednej. I dlatego tak często nas ogłupia, zaślepia, prowadzi w krainę mitu. Sama jest mitem."

Źródło: miesięcznik "Znak" nr 11-12 1987r., s. 190

Nie wspominając już o ideach oderwania regionów od Polski (II Zjazd Kaszubów), o polityce zagranicznej, o nieustających kłamstwach, o bezczelnym krygowaniu się na tle „zielonej wyspy”…

„Urodzony w stajni nie musi być koniem”, jak mówi przysłowie.

Tusk nie jest „koniem” – z całą pewnością. Co widać gołym okiem, co można wysnuć z wielu źródeł.

Ten kraj go obchodzi tyle, ile może z niego wyciągnąć dla siebie i kolesi.

I dlatego zhańbiona Polska leży na Siewiernym.

http://mona11.salon24.pl/


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: CO DALEJ ????
PostNapisane: 30 wrz 2010, 23:34 
Offline
Redaktor

Dołączył(a): 05 sie 2010, 17:08
Posty: 604
A jednak z uporem maniaka będę twierdzić, że pierwszym warunkiem powodzenia jest posiadanie własnej telewizji. Obserwowałam tę ohydną "kampanię' gdzie obrzucano braci Kaczyńskich obelgami, pomówieniami, wyszydzano...
Gdzie sprowadzano hołotę jako klakierów, gdzie merdia wychwytywały każdy błąd Kaczyńskich, albo wmawiano ludziom domniemane uchybienia, robiono z nich pośmiewisko. Gdzie pierwszy lepszy jełop wyżywał się na Kaczorach...
Wczoraj Jarosław Kaczyński wystąpił w telewizji TRWAM. I to było dobre. Jeśli ludzie poznają go lepiej, mogą wtedy lepiej oceniać. Telewizja TRWAM nie może jednak promować sylwetki Jarosława Kaczyńskiego, bez ryzyka ściągnięcia na siebie ataków. Dlatego potrzebna jest opozycji telewizja pokazująca PRAWDĘ, DEMASKUJĄCA FAŁSZ I ZAKŁAMANIE obecnej ekipy rządzącej.


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: CO DALEJ ????
PostNapisane: 26 paź 2010, 07:12 
Online
Moderator

Dołączył(a): 13 lip 2009, 09:25
Posty: 31667
Co robić? Co robić?

To zadziwiające, jak skuteczna okazuje się dzisiejsza propaganda. Marginalizująca propaganda zniechęcenia. Dzisiaj nie stosuje się już bowiem propagandy aktywizującej do jakiejkolwiek idei. Dzisiaj robi się wszystko by zniechęcić obywatela do jakiejkolwiek aktywności. Aktywny obywatel jest niebezpieczny, w przeciwieństwie do obywatela biernego, sprowadzonego do roli wyrobnika, producenta i konsumenta. W tym żmudnym procesie niezauważalnie rezygnujemy z europejskiej idei indywidualizmu, przeskakujemy dalekowschodnią ideę kolektywizmu i forsujemy leibniz'owską ideę monad, które zamknięte we własnych ogródkach symulują komunikację, za pomocą jednostronnych kanałów konsumpcji pozorów informacji. Zatomizowane jednostki odmawiają przy tym jakiejkolwiek refleksji nad przeżywaną rzeczywistością.

Ludzie w zasadzie zawsze zamykali się w swoich plemiennych światach wyobrażeń, bardzo uważnie pilnując przestrzegania plemiennych reguł. Dzisiaj wobec utraty przez idee baumanowskiej strzałki, wskazującej kierunek rozwoju, wobec mnogości równorzędnych pomysłów i wspólnot, jakakolwiek refleksja stała się czynnikiem bardzo niebezpiecznym dla wewnętrznego poczucia spójności konstrukcji własnej osobowości. Jeśli czasem powiemy nawet coś niemądrego, to mamy tendencję upierania się przy tym stwierdzeniu, żeby we własnych oczach nie stracić narracyjnej ciągłości naszego życia. Jeśli chcemy zachować to poczucie konsekwencji naszych działań, nie możemy dopuszczać jakiejkolwiek analizy, która mogłaby często w dwu zdaniach wykazać brak jakiegokolwiek związku między poszczególnymi elementami światopoglądu. W efekcie nikt już nie przestrzega reguł porządkujących funkcjonowanie plemiennej grupy, bo wszystkie reguły jako równoważne zostały de facto unieważnione. Zaś sprzeczności między zasadami są nonszalancko pomijane. Dawniej nazywano to po prostu głupotą. Dzisiaj w celu zamaskowania głupoty używa się różnych dość oczywistych formuł, które są kupowane jako najwyższe mądrości legitymizujące nawet największe bzdury. "To zależy, jak na to spojrzeć", "świat nie jest czarno-biały", "należy dostrzegać także drugą stronę medalu" itd. itp.

Odczułem też na własnej skórze siłę, z jaką pewne sfery rzeczywistości wtłaczane są w nowe przestrzenie tabu. Jedną z takich przestrzeni niewątpliwie stała się sfera wartości. Ludzie chronią się przed atakiem alogicznego nonsensu poprzez ucieczkę od tematu. Jeśli ktoś zaczyna mówić o wartościach - nie jest przy tym istotne jakich - to momentalnie jest nokautowany zamykającymi wszelką dyskusję konstatacjami w stylu: "nie, znowu o krzyżu?" albo "nie mam ochoty rozmawiać o polityce", czy też "jasne, Kaczyński jest bogiem i na tym skończmy". Nie jest przy tym istotne, czy zaczyna się rozmowę od jakiegoś polityka, czy od wydarzeń historycznych, czy też od jakiegokolwiek innego tematu, dotykającego nawet w subtelny sposób sfery wartości. Ostatnio przydarzyło mi się to, gdy chciałem, nawiązując do Kołakowskiego, pogadać o poważnym traktowaniu zasad demokracji.

W konsekwencji zniszczenia tej pierwotnej potrzeby zachowania światopoglądowej spójności, czy też raczej wobec zniszczenia narzędzi umożliwiających rozpoznanie braku tejże spójności, przestają dziwić głosy sytuujące np. sprawstwo zbrodni w jej ofierze. Nikogo nie obchodzi, kto zaczął, bo trzeba przecież myśleć o przyszłości. Poza tym, teraz już przecież i tak nie dojdziemy do tego, kto zaczął, więc nie ma sensu się kłócić, bo to zgoda buduje. Z tego właśnie powodu nie ma sensu nauczanie historii w szkołach, nie ma sensu dochodzenie przyczyn katastrofy smoleńskiej, nie ma sensu dopatrywanie się związków między słowami polityków, a czynami szaleńców. Związki bowiem nie istnieją! Istnieją tylko producenci i konsumenci. Drogi, pozwalające dojechać do pracy. Zdrowa żywność pozwalająca dłużej pracować i/lub dłużej cieszyć się życiem. To jest przecież istotne, a nie jakieś pseudofilozoficzne dyrdymały.

Pisałem już o kulturowych tendencjach do zamykania (się) w gettach. To są procesy, nad którymi już nikt zdaje się nie panować. Brak świadomości czy celowe działanie - nie ma to już znaczenia wobec rozpędzonego pociągu ideologicznych walców. Niestety nie zmienimy rzeczywistości deklaracjami łódzkimi. Nie zmienimy rzeczywistości składaniem kwiatów przez prezydenta, premiera, marszałka. Jedyną szansą zmiany, czy też raczej ocalenia resztek rozumu, jest wewnętrzna walka o zachowanie samodzielności myślenia każdego z nas z osobna. Przetrwanie umiejętności stosowania zasad logiki w myśleniu i umiejętności rozpoznawania absurdów. Brak zaufania do plotek i poleganie na własnych ocenach. Czy ufamy pani spod magla? Media trzeba traktować z jeszcze mniejszym zaufaniem. Przekupka na bazarze rozprzestrzenia plotki z reguły w dobrej wierze: po prostu przekazuje to co usłyszała. Media realizują niestety określoną spójną strategię. Warto przy tym także pamiętać, że media to jednak coś więcej niż zbieranina dziennikarzy. Dziennikarze są ludźmi, media są instytucją. Dlatego należy sprawdzać sprawozdania i nie ufać tym ludziom, którzy choć raz skłamali, a będąc nakrytym na kłamstwie nie chcieli się z niego wycofać. To są żołnierze. Wśród dziennikarzy należy jednak dostrzegać także osoby. Tworzyć sieci osób godnych zaufania. Starać się przetrwać ten czas światopoglądowego zamętu, w którym całe ubranie wywinięte jest na lewą stronę.

Trzeba być gotowym. Przyjdzie pora, to osoby z działającym kompasem wskażą drogę...

http://igorczajka.salon24.pl/243195,co-robic-co-robic


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: CO DALEJ ????
PostNapisane: 28 paź 2010, 21:47 
Offline
Czytelnik

Dołączył(a): 19 lip 2009, 16:48
Posty: 90
co dalej?
teraz musi być walka!
trzeba sobie odpowiedzieć:Walczę lub Pasuję!
Jak usłyszałem o wycofywaniu kandydatów PiSu z wyborów samorządowych,ze STRACHU...No comment!


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: CO DALEJ ????
PostNapisane: 29 paź 2010, 07:52 
Offline
Stażysta

Dołączył(a): 07 lip 2010, 18:19
Posty: 206
coraz częściej nasuwa mi sie porównanie, że jesteśmy w podobnej sytuacji jak czeczeńscy bojownicy w oblężonym przez kacapów Groznym.


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: CO DALEJ ????
PostNapisane: 29 paź 2010, 10:07 
Offline
Czołowy Publicysta

Dołączył(a): 14 lip 2009, 13:38
Posty: 2572
Alka napisał(a):
A jednak z uporem maniaka będę twierdzić, że pierwszym warunkiem powodzenia jest posiadanie własnej telewizji. Obserwowałam tę ohydną "kampanię' gdzie obrzucano braci Kaczyńskich obelgami, pomówieniami, wyszydzano...
Gdzie sprowadzano hołotę jako klakierów, gdzie merdia wychwytywały każdy błąd Kaczyńskich, albo wmawiano ludziom domniemane uchybienia, robiono z nich pośmiewisko. Gdzie pierwszy lepszy jełop wyżywał się na Kaczorach...
Wczoraj Jarosław Kaczyński wystąpił w telewizji TRWAM. I to było dobre. Jeśli ludzie poznają go lepiej, mogą wtedy lepiej oceniać. Telewizja TRWAM nie może jednak promować sylwetki Jarosława Kaczyńskiego, bez ryzyka ściągnięcia na siebie ataków. Dlatego potrzebna jest opozycji telewizja pokazująca PRAWDĘ, DEMASKUJĄCA FAŁSZ I ZAKŁAMANIE obecnej ekipy rządzącej.




Alka ma RACJĘ,ale poki nie mamy telewizji własnej,to" robmy swoje"
czyli popierajmy Nasze gazety,Naszych Dziennikarzy
i dawajmy odpor wszelkim zagniezdzonym w intrnecie tzw "naprawiaczom"
oni są jak wirusy,zakazają zdrową tkankę......i lecą dalej.....ze swoją epidemią........
poniewaz w PIS są ludzie WYRAZNI,a nie
jakieś tam
nałeczopodobne,,,,,,,,,,,
to miejmy odwagę mowic RELATYWISTOM,nie......
a wiemy,ze pełno ich w sieci....są, jak sporysz w zbozu........

nie muszę być członkiem PISU,by wiedzieć,że Najwazniejsza jest POLSKA
a tzw przeze mnie
"V kolumna " w sieci pracuje
przeciwko Polsce,przciwko JEJ zywotnym interesom......poki co więc
nie popierajmy fałszywych dobrodziejow,zatroskanych rzekomo losem Nas....
Zatroskani sa "oni" losem tylko swoim...........i TU jest temat do obnazania takich postaw......
CO DALEJ........?
dalej: robmy swoje
i nie pozwolmy,by zamydlano nam umysły i sprowadzano nasze myslenie na "boczne tory"
/a moze warto by te tory nazwac"szerokimi"?/


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: CO DALEJ ????
PostNapisane: 29 paź 2010, 10:11 
Offline
Czołowy Publicysta

Dołączył(a): 14 lip 2009, 13:38
Posty: 2572
re "Co DALEJ......"?
ktos niedawno pięknie powiedział :
'CZAS PRÓBY POLSKICH SUMIEŃ TRWA...."
Trwajmy i my w czasie tej wielkiej proby........i miejwy cywilną ODWAGĘ
mowic,ze czarne jest czarne,a nie szare
a ZLO jest ZŁEM.......
kolejna dziejowa PROBA,nie dajmy się złamać,nie dajmy zajechac........RELATYWISTOM


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: CO DALEJ ????
PostNapisane: 22 gru 2010, 16:38 
Online
Moderator

Dołączył(a): 13 lip 2009, 09:25
Posty: 31667
Łażąc za Łazarzem

Otrzymałem link do wywiadu przeprowadzonego przez redakcję Newsweek z prośbą o przekazanie (pokazanie?) na Salonie.
Czasem, gdy mnie ktoś ładnie prosi... Przekazuję - bez komentarza.
http://www.wykop.pl/link/562119/wywiad- ... alu-ekran/

Gry nauczyły mnie korzystać z wyobraźni oraz sztuki myślenia lateralnego
2010-12-21 | Tagi: Cenzura | EKRAN | Łażący Łazarz | Nowa Jakość | Nowy Portal Społecznościowy | Polska Blogosfera | Wywiad

Fiatowiec rozmawia z Łażącym Łazarzem, blogerem, a zarazem prawnikiem, który uruchamia nowy portal społecznościowy pod roboczą nazwą „EKRAN”, bo polskie media rezygnują z wypełniania kontrolnej i demaskatorskiej roli w stosunku do rządzących.

Pragnę na wstępie zapytać, czemu akurat wybrał Pan blogerski pseudonim Łażący Łazarz(na zdjęciu)?
To był taki mój żart z administracji Salonu24, na którym rozpocząłem pisanie trzy lata temu. Zacząłem od komentowania pod innym Nickiem, a potem popełniłem tekst o możliwych związkach śmierci Ks. Jerzego Popiełuszki ze sprawą „Bolka”. To były czasy jeszcze przed Cenckiewiczem, Gontarczykiem i Zyzakiem, kiedy mało, kto w blogosferze pisał o Wałęsie kawa na ławę. Pewnie, dlatego kilka dni po ukazaniu się notki blog mój został w całości wycięty, jako rażąco niepoprawny. Zmartwychwstałem jednak niczym Łazarz i zacząłem znów Łazić po Salonie.
Proszę nam coś powiedzieć o sobie, czym się pan zajmuje zawodowo, jakie ma Pan zainteresowania i skąd się u Pan wzięła ta pasja do pisania?
Jestem z zawodu prawnikiem zajmującym się negocjacjami w biznesie, logistyką i prawem budowlanym. Wprawdzie wychowałem się na fantastyce naukowej i grach fabularnych, które 20 lat temu były domeną garstki pasjonatów, ale dziś moją pasją jest historia, polityka i fizyka teoretyczna. Niewątpliwie jednak to fantastyka i gry nauczyły mnie korzystać z wyobraźni oraz sztuki myślenia lateralnego. To się niesłychanie przydaje podczas obserwacji bieżących wydarzeń. Gdy jeszcze ma się podstawową wiedzę historyczną typu przyczyny – przebieg – skutki, a nie daty i nazwiska, to człowiek zaczyna się orientować, że źródła i konsekwencje bieżących wydarzeń są odmienne niż się większości wydaje. Większość, bowiem stanowi w epoce massmediów tłum opisywany przez Le Bona, który jest adresatem wszelkich manipulacji. Jako zawodowy negocjator zdaję też sobie sprawę ile wysiłku wkładane jest w każde merytoryczne przedsięwzięcie by wywołać odpowiednia reakcję partnerów, odbiorców i przeciwników, stworzyć odpowiednią legendę, sztuczne wrażenie by ukryć pewną sferę działania, odwrócić uwagę od istoty rzeczy lub odpowiednio je sprzedać. To teatr, który działa tak samo w biznesie jak i w wielkiej polityce. Sztuka dezinformacji. W pewnym momencie uznałem, że warto podzielić się moimi przemyśleniami publicznie by zainspirować ludzi do samodzielnego kombinowania i szukania drugiego dna. Widzi Pan, największą mistyfikacją jest samo używanie zwrotu „spiskowa teoria dziejów”, bowiem historia wskazuje, że istotą polityki są właśnie spiski i wszystko to, co jest ustalane poza obiektywem kamery. I to jest normalne, bo jeśli spotka się przy wódce bankier z przywódcą jakiegoś państwa i nikt ich nie słucha, to raczej tam zapadną decyzje, a nie na oficjalnym bankiecie. Wikileaks pokazało ostatnio, choć na płytkim wciąż poziomie, jak wiele rzeczy dzieje się podskórnie i bez mediów. Stalin i Hitler wszak nie opowiadali na prawo i lewo o tajnym pakcie Ribbentrop – Mołotow, a to ten spisek ustawił przebieg dziejów na kolejne 50 lat. Dlatego tak ważne jest dziennikarstwo śledcze. By ktoś docierał do sedna i je ujawniał opinii publicznej. Gorzej, gdy – tak jak się dzieje dziś w Polsce – media rezygnują z wypełniania tej kontrolnej i demaskatorskiej roli w stosunku do rządzących. W tą niszę muszą wejść wtedy blogerzy tacy jak Rolex, Kataryna, FYM czy ja, którzy maja wprawdzie mniejsze możliwości w pozyskiwaniu informacji niż dziennikarze, ale przynajmniej naszego intelektu i naszego słowa jeszcze nikt nie wziął na smycz.
Był Pan jednym z bardziej rozpoznawanych Blogerów w sieci, co było powodem tego, że zlikwidowano Panu bloga na Salonie24?
Faktycznie, po niemal trzech latach pisania nagle bez ostrzeżenia Igor Janke zniszczył ponad 320 moich tekstów wraz z tysiącami komentarzy. To przykre, bo nie miałem okazji zarchiwizować dyskusji, które nieraz – przyznaję – były nawet ciekawsze od tego, co napisałem. Uważam, że to poważne nadużycie, bezczelność w stosunku do autora, ale i poważny błąd wizerunkowy właścicieli Salonu24. Oficjalnie zarzucono mi, że na platformie hostingowej Igora Jankego reklamowałem powstanie Ekranu, czyli konkurencyjnego serwisu informacyjnego Blogerów. Serwis taki wprawdzie rzeczywiście powstaje – i tu rozumiem strach Igora przed konkurencją – ale nigdy o tym nie pisałem na Salonie24, nawet w komentarzach. Postąpiono kuriozalnie, gdyż o Ekranie napisał Bloger Delfin, publikując na S24 kopię mojego listu opublikowanego przez Wirtulną Polonię (w którym bynajmniej nie atakowałem Salonu24), a „za karę” zlikwidowano mój blog. W ten oto sposób Igor Janke nagłośnił powstanie „Ekranu” tak skutecznie, że mogłem zrezygnować przejściowo z planowanej kampanii reklamowej (śmiech). Tylko, tych notek z komentarzami szkoda. Poza tym sprawa ma głębsze dno.
Czy, aby na pewno nie poszło o jakieś Pana prywatne animozje z Igorem Janke, szefem Salonu24?
Absolutnie nie. Nie znam Igora osobiście, widziałem go raz przelotnie rok temu na urodzinach salonu24 i może ze 3 razy rozmawiałem przez telefon, gdy zadzwonił do mnie postraszony przez Palikota, że musi usunąć moją notke na jego temat. Notkę zresztą opartą na zweryfikowanej później przez Igora dokumentacji. Sprawa ma raczej inne niż osobiste dno. Salon24 ma, bowiem naprawdę się, czego bać gdyż jego dzisiejsza propozycja jest krańcowo nieprzyjazna dla osób piszących i czytających, które przecież pojawiły się w Internecie w poszukiwaniu wolności słowa.
A najlepsze przy tym jest to, że Salon24 sam przyczynił się do powstania projektu „Ekran”. Trudno było nie reagować obserwując jak Igor Janke i Radosław Krawczyk od kilkunastu miesięcy zwijają wolność słowa w blogosferze. Skandalem już było wycinanie przez tą platformę hostingową treści niepoprawnych politycznie. To przecież nie żadna redakcja, ale zwykły dostarczyciel miejsca dla blogerów jak blogspot czy worpress, tyle, że ubrany w polityczny szafarz i czytelną nawigację. Tak naprawdę, nie powinno ich interesować, co publikuje autor póki nie łamie prawa karnego. Tymczasem na przestrzeni 3 lat wykasowywano mi niektóre notki (przeważnie bez ostrzeżenia i słowa wytłumaczenia). Policzyłem, że w ten sposób poszło w kosmos około 20 tekstów, przy czym jeden miał ponad 600 komentarzy. Potem jednak zaczął się jeszcze większy cyrk. Salon24 zaczął uzależniać widoczność nowych tekstów na Stronie Głównej od ich poziomu poprawności politycznej, korzystać, z brandu znanych blogerów wkręcając ich w projekt tzw. „lubczasopism”, czyli agregacji ich treści bez zwiększania oglądalności samych blogów. W końcu pojawiła się praktyka ukrywania przez administrację S24, przed czytelnikami i blogerami, nie tylko treści, ale i istnienia samych autorów. Działanie całkowicie woluntarystyczne i bezczelne, gdyż jednocześnie informowano osoby szukające danego autora i jego tekstu, że został on ukryty z powodu zamieszczenia treści wulgarnych, czy coś w tym stylu. Działania te były tak masowe i jednocześnie tak sprytne, że wielu czytelników nawet nie zorientowało się, że na Salonie24 pojawiła się cenzura polityczna. I to cenzura wykorzystująca narzędzia stworzone za unijne pieniądze, w ramach projektu „wspierania mediów obywatelskich i wolności słowa”. Absurd jak z filmów Barei, znakomicie „odczytany” przez blogerów. Efekt finalny był taki, że pojawiła się konieczność stworzenia nowego miejsca dla najlepszych autorów, którzy nie zgadzają się na pisanie pod dyktando, pozbawionego cojones, dziennikarza Rzeczpospolitej.
I tak zaczęła się moja przygoda z Ekranem. U nas nikt nigdy nie wyleci za poglądy polityczne. Najwyżej sobie nie poradzi w walce na argumenty i czmychnie. Jest różnica w podejściu, prawda? I nawet jak ktoś w Ekranie będzie krytykował Ekran, to proszę bardzo, jego zbójeckie prawo, byle rzeczowo i bez łaciny podwórkowej. Nie chcemy ścieku, niech zostanie tam gdzie jest, w telewizyjnych wywiadach z Palikotem czy Niesiołowskim.
W takiej sytuacji należy mówić, że Łażący Łazarz jest na cenzurowanym, bo postanowił stworzyć nowy portal blogerski, który jak się mówi w środowisku będzie konkurencją dla Salonu24?
Można tak powiedzieć. Wpisanie słów „Łażący Łazarz” w treść blogu na S24 powoduje zwrócenie na siebie uwagi jego adminów i wysokie ryzyko „ukrycia” blogu. Sprawa była wielokrotnie testowana. Nie mogę tego nazwać inaczej niż głupotą. Bo to jak noga-dupa-brama dla autorów i zachęcenie ich do zmiany środowiska. W tej sytuacji faktycznie tak poważne przedsięwzięcie jak Ekran, gdzie cenzury nie przewidujemy, staje się głównym konkurentem dla ugrzecznionej blogosferki Salonu24. Pragnę przy tym zaznaczyć, że z innymi blogosferami rzecz rozegrała się inaczej, będziemy współpracować, wymieniać się treścią, pozyskiwać wspólnie czytelników i szukać razem nowych, niezależnych źródeł informacji, tak by blogosfera niezależna stała się nie tylko miejscem na publicystykę, ale i głównym dostarczycielem informacji mogącym konkurować z takimi potęgami jak Onet.pl czy Gazeta.pl. Skończmy zresztą z tym Salonem24, mieli swoją szansę i zaprzepaścili, a teraz będą mieli swoją niszę.
W naszej rozmowie pojawia się stwierdzenie, że pracuje Pan nad stworzeniem nowoczesnej platformy blogerskiej pod roboczą nazwą "Ekran". Proszę powiedzieć, o co chodzi w tej informacji?

Ekran to bez wątpienia projekt mojego życia. To pierwsza blogosfera, w której Blogerzy nie będą wyłącznie zajmować się publicystyką i komentowaniem istniejących newsów, ale także będą dzielić się informacjami pozyskanymi z niezależnych od mainstreamu źródeł. Misją Ekranu jest pełnienie funkcji kontrolnej względem rządzących, a więc tej roli, z której zrezygnowały media głównego nurtu. Nie chcemy kanalizować blogosfery, ale ją upodmiotowić. Udostępnić tygiel, w którym opinie będą się ścierać na argumenty, informacje będą konfrontowane z faktami, a czyny osób publicznych z ich słowami.
Obecnie mamy kuriozalną sytuację, że media głównego nurtu nie konkurują ze sobą w dostarczaniu niezależnych informacji, ale wspólnie dostarczają jej jeden, obowiązujący model polegający na podlizywaniu się politykom partii rządzącej i klepaniu ich po pupci. Jesteśmy chyba jedynym demokratycznym krajem, w którym największe telewizje, radia i gazety zajmują się kontrolowaniem opozycji. To chore. Opozycji oczywiście należy się przyglądać, bo kiedyś może wygrać wybory, ale póki jest opozycją jej politycy powinni być naturalnymi sprzymierzeńcami mediów w dostarczaniu informacji o poczynaniu koalicji rządowej, ministrów, Premiera i Prezydenta. A to, dlatego, że kontrolować należy głównie tych, od których decyzji zależy nasz poziom życia, nasza kieszeń, przyszłość, samopoczucie i bezpieczeństwo. Tak by nie czuli się zbyt pewni siebie, bezkarni i dopieszczani. Zarządzanie państwem to służba i oni muszą się czuć jak na służbie. Nie wiem, dlaczego największe media tego nie robią, mogę się tylko domyślać, ale w Ekranie zawsze będzie miejsce dla polityków opozycyjnych od lewa do prawa i zawsze będziemy słuchać, co mają do powiedzenia, a potem informacje pozyskane od nich drążyć i weryfikować. Blogerzy w takiej robocie sprawdzają się wspaniale. Polska nie jest niczyim folwarkiem, choćby nawet paradował w najbardziej twarzowych bryczesach i elegancką fuzją. Polacy zasługują by być traktowani z szacunkiem nawet przez szefa rządu o twarzy Stana Laurela, gdyż to na nasz koszt podróżuje po Andach i to za jego administracji straciliśmy Prezydenta. I Ekran będzie uczył prominentów zarówno szacunku jak i odpowiedzialności.
Nie boi się Pan, że będzie to kolejna platforma i ludzie zgubią się w sieci? Przecież jest Salon24, Niepoprawni, Blogmedia24, Blogpress, Redakcja.Newsweek.pl, netFORMATOR.pl, Wordpres, a Pan tworzy Ekran. Po co ten nowy portal powstaje?
Z pewnością nie będzie łatwo, ale jest i czas i miejsce na publiczną dyskusję o istotach rzeczy, a niewtłaczanej fasadzie. Mamy także w rękawie kilka asów, które nas wyróżnią i pozwalają mieć nadzieję na sukces. O roli informacyjnej już wspomniałem. Ekran to prawdziwy festiwal informacji pozyskiwanych z innych, niż typowe źródła. Nie zamierzamy po raz kolejny kopiować doniesień agencyjnych. A jeśli już takie doniesienie się pojawi, to w dziale Media Watch Blogerzy zweryfikują tzw. „fakty prasowe” i odniosą je do tego, co tak naprawdę się wydarzyło. Poza tym będziemy korzystać z najlepszych amerykańskich wzorców odnośnie layautu, funkcjonalności serwisu czy sposobów prezentacji informacji i promocji najlepszych autorów. Nie ukrywam, że wzorem jest tu www.huffingtonpost.com, który jest obecnie kanonem właściwego podejścia do dziennikarstwa obywatelskiego, komentatorów oraz czytelników. I dlatego dziś jest bardziej wpływowym medium internetowym niż Forbes.
Mamy także kilka własnych pomysłów i nie o wszystkich chciałbym dziś mówić. Jednym z nich jest na pewno zamiar dzielenia się z blogerami wpływami z reklam. Ekran to, bowiem z jednej strony serwis misyjny, ale z drugiej musi się samofinansować, a więc funkcjonować na rynku reklamowym. Jednak zarówno oglądalność jak i przychody będą przede wszystkim funkcją jakości treści, jaką Internauta będzie mógł u nas znaleźć. Dlatego też przewidujemy mechanizm, dzięki któremu autor będzie mógł partycypować w dochodzie z reklam w stopniu, w jakim ten dochód wypracuje. Czym lepszy autor, częściej czytany i komentowany tym bardziej zostanie doceniony finansowo. Oczywiście, ten aspekt współpracy z Ekranem nie pojawi się wraz z otwarciem serwisu. Najpierw, bowiem będziemy musieli uzyskać interesującą reklamodawców oglądalność i rozpoznawalność w sieci, potem pojawić się w ich planach finansowych i w końcu poczekać na wpływ pieniążków – potrwa to pewnie od 9 do 12 miesięcy. Jedno jest pewne, osoba, która wypracuje sobie markę w Ekranie, będzie mogła na niej zarabiać. To absolutna nowość w polskim Internecie. Sam jestem blogerem i zawsze zadawałem sobie pytanie, w czym świetny autor o rozpoznawalnej marce jest gorszy od dziennikarza, że nikt nie chce mu płacić za teksty. Bo co, bo ma fiszkę bloger nie redaktor? Kompletna głupota. Spójrzmy na dyskusje o ostatnich aferach i katastrofie smoleńskiej, to porażka dziennikarzy zależnych od swoich naczelnych i ich uwarunkowań, a triumf blogosfery. Ja uważam, że dobry bloger robi dziś więcej niż środowisko dziennikarzy, którzy niestety w większości zapomnieli, jaki zawód wykonują (na szczęście nie wszyscy) i jaki jest ich obowiązek względem społeczeństwa. Poczytny bloger to nikt inny tylko nowoczesny obywatelski dziennikarz, tym bardziej warty szacunku, że to, co robił do tej pory wykonywał za free i przy pogardzie tzw. środowiska. Moim zdaniem czas pokazał, że czas z tym skończyć. Jakość musi być doceniana, czy nazywasz się Rafał Ziemkiewicz, Teresa Bochwic czy Coryllus lub T-rex. Ekran będzie rozróżniał tylko teksty złe i dobre, bez łatek i stereotypów. Poza tym decyzją inwestorów udział w zyskach z reklam nie będzie jedyną formą wynagradzania najlepszych. Co mnie zarówno, jako szefa projektu, ale też i blogera bardzo cieszy. W ogóle to projekt medialny z niewidzianymi w Polsce od lat ambicjami i potencjałem. Także finansowym.
Skąd pozyskał Pan środki na jego stworzenie?
Pojawiła się potrzeba, potem zalążek pomysłu, a potem, jako Łażący Łazarz zacząłem spotykać się z różnymi grupami osób i szukać możliwości finansowych. Tak się zdarzyło, że dzięki rozsyłającymi wici blogerom na jednym ze spotkań pojawili się przedstawiciele Polonii Australijskiej, którym mój, jeszcze wtedy zalążek pomysłu, trafił do serca. Okazało się, że ich także (emigracja ’80) boli, że w obecnie w Polsce zamiata się wiele tematów pod dywan, że nie ma swobody dyskusji i wpływowych mediów gdzie toczona byłaby dyskusja merytoryczna. Usiedliśmy za stołem, ja-bloger z pomysłami i nienajgorszą reputacją w środowisku i oni - patrioci polscy, którym się udało za oceanami i którzy postanowili zainwestować w poprawę klimatu dyskusji w starym kraju. Ustaliliśmy, co chcemy, zrobiliśmy badanie oczekiwań, wynajęliśmy najlepszą chyba dziś w Polsce firmę zajmującą się tworzeniem blogosfer, przygotowaliśmy pełną dokumentację i zleciliśmy działania. Niezależnie, wziąłem się za rozmawianie z mediami zainteresowanymi współdziałaniem z Ekranem, oraz oczywiście z potencjalnymi autorami. A znam to środowisko jak mało, kto.
Jak będzie formuła i idea EKRAN-u?
Ekran, to platforma hostingowa Ekran nie przewiduje cenzury (poza rzecz jasna eliminacją trolli), gdyż pragnie być miejscem merytorycznej dyskusji dla wszystkich tych, którzy pomimo ofensywy propagandowej nie wyłączyli jeszcze myślenia i którzy cenią docieranie do istoty rzeczy oraz informacji ważnych. Za treść umieszczoną w Ekranie będzie odpowiadał jej autor, zbierając laury bądź cięgi.
Zresztą, przecież serwis Web 2.0 to dopiero początek. Nie zamierzamy się samoograniczać. Kolejnymi krokami rozwoju Ekranu będzie czynne uczestniczenie w społecznościach wirtualnych, powołanie internetowej TV, e-Radia, stworzenie innowacyjnego wydawnictwa oraz animowanie oddolnych ruchów społecznych, opartych na demokracji bezpośredniej. Ja to nazywam oddziaływaniem fraktalnym. A tu przecież dużo się dzieje, tylko żadne media tych inicjatyw nie nagłaśniają. Wie Pan, co to Las Smoleński, OB CIACH, Legion albo Dzieło? Nasi czytelnicy będą się dowiadywać o wszystkim, co się dzieje naprawdę.
Ekran będzie dystrybutorem prawdy, bo tylko prawda zmienia rzeczywistość na lepsze. A nam w Polsce brak jest rzeczowej, nieskanalizowanej dyskusji o najważniejszych sprawach dotyczących zarówno polityki wewnętrznej naszego Kraju, miejsca Polski i Polaków na świecie, ale i spraw codziennych, lokalnych, tych dokuczających osobiście i z najbliższego otoczenia.
Kto już zdeklarował, że będzie na niej pisał i prowadził bloga?
O tego nie mogę powiedzieć. Nie chcę falstartów i nie zostałem upoważniony. Ale czytelników mogę zapewnić, że towarzystwo jest tak zacne, że chodzę dumny i blady, że ci autorzy zgodzili się tak w ciemno z nami współpracować. Na pewno nie zawiedziemy tego zaufania, a że wiem jak nowoczesny i wspaniały zaprezentujemy produkt to jestem przekonany, że wielu z tych, z którymi jeszcze nie zdążyłem porozmawiać, lub którzy czekają na otwarcie, też przyjdzie do nas pisać. Ekran to będzie niesamowite miejsce. Przyciągające jak magnes. Zarówno blogerzy jak i inni partnerzy medialni szybko się zorientują, że działając wspólnie z nami można tylko zyskać.
Nie boi się Pan konkurencji w sieci?
Przede wszystkim bardzo namawiamy niezależne blogosfery i redakcje do współpracy. Oczywiście nie dotyczy to mainstreamu i tych, co już nam wypowiedzieli wojnę. Ale to niech oni się boją. My startujemy od zera i nie mamy żadnych kompleksów. Zresztą, tak jak mówiłem część z nich już ma stracha. I bardzo słusznie. Grzechy pyszałków szybko zostają policzone, gdy znajdzie się taki, co umie liczyć.
Mam wrażenie, że będziemy jak ze złego snu wszystkich dotychczasowych pewniaków skłonnych do używania gumki myszki w Internecie. Dotychczas dzielili i rządzili, kanalizując blogosferę, pieszcząc pieszczochów i zapiwniczając niepokornych. Autorzy coraz częściej słyszeli od nich: „Nie podoba się? To idź! Ciekawe gdzie pójdziesz”. I tak postawieni pod ścianą autorzy często kładli uszy po sobie i zostawali, cedząc słowa (lub grafiki) coraz ostrożniej, z włączoną lampką autocenzury i niepokojem czy nie wytną. Niemal jak za PRL-u. Cóż, nie każdy może sobie pozwolić na samodzielność jak Kataryna, Toyah czy Maryla. Budowanie marki to długotrwały i niepewny proces. Teraz jednak nadchodzą nowe czasy. Autor niechciany, sekowany i obrażany, któremu wciąż jeden i drugi admin robił łaskę, że się nie przyczepi, że nie ukryje lub nie zbanuje, teraz będzie mógł wziąć swoje zabawki i przyjść do Ekranu. A Ekran go przyjmie z otwartymi ramionami. Liczę, że w ten sposób przyciągniemy do siebie najlepszych autorów, którzy ustanowią ten standard przekazu, do którego będą równać w górę kolejni. Bo nowa, jakość powstaje tylko, jako wytwór myśli swobodnej. I odwrotnie, Ci z nadmuchanymi nazwiskami, ale potrafiący tylko powtarzać utarte banialuki i sączyć wytarte stereotypy zaliczą w Ekranie gorycz porażki. Ale o nich akurat się nie martwię, w telewizji i popularnych gazetach z pewnością znajdą swoje miejsce. Tam niemyślenie w cenie, ale utwierdzanie.
Czemu uważa Pan, że blogerzy, powinni zaufać Panu? Czy ma Pan zamiar dokonywać jakichś spektakularnych przejęć Blogerów z innych platform?
Częściowo już odpowiedziałem na to pytanie. Nie muszą mi ufać w ciemno, wystarczy, że poczekają na start Ekranu, a szybko się przekonają, że zarówno autorów jak i czytelników traktujemy poważnie i ofiarowujemy im najlepszy produkt na polskim rynku blogerskim. Zarówno, jeśli chodzi o wizerunek, narzędzie, promocję jak i towarzystwo, w którym się znajdą. Oczywiście z niezmierną radością przyjmuję przed startem Ekranu wszystkie oferty współpracy - bo przecież serwis już na starcie musi posiadać treść - odbierając to jednocześnie, jako wyraz zaufania do Łażącego Łazarza. To niesamowita nagroda dla blogera i jednocześnie dług, który chętnie spłacę z nawiązką. W ogóle, muszę powiedzieć, że mi się, w blogosferze udało niesamowicie. Bo, to nie, jako manager i prawnik, lecz jako bloger i w efekcie swojego blogowania, otrzymałem szansę realizacji wspaniałego i innowacyjnego projektu medialnego. Przy tym wespół z najlepszymi polskimi autorami, artystami i naukowcami mam okazję zrobić coś pozytywnego dla naszego umęczonego kraju, oraz pokazać wała tym wszystkim cwaniakom, którym się wydaje, że Polaków można sobie rozsegregować do szufladek, a z Polski można zrobić bezmyślny Bantustan. To naprawdę wspaniałe. Bloger Kominek niech się chowa z tą swoją sponsorowaną wycieczką po hamburgerach Ameryki.
Kończy się rok 2010, czego możemy Panu życzyć w tym nowym 2011 roku?
Spektakularnego startu w terminie i miliona unikalnych użytkowników w trzecim miesiącu działania serwisu. To by był niespotykany sukces i dobra wróżba na przyszłość. To by także znaczyło, że wielu rodaków znalazło dla siebie nowe miejsce w Internecie. Zaczynamy na początku lutego, wiec już w maju się okaże, czy życzenia się spełniły.
Dziękuję za rozmowę.

http://teksty.salon24.pl/261475,lazac-za-lazarzem


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: CO DALEJ ????
PostNapisane: 23 gru 2010, 23:25 
Offline
Czytelnik

Dołączył(a): 19 lip 2009, 16:48
Posty: 90
Za chwilę nastanie czas świąteczny BOŻE NARODZENIE!
Boże jak kilkadziesiąt lat temu wstępowała radość w dom!
Mieliśmy pomarańcze BO TO ŚWIĘTA! Były figi i rodzynki BO ŚWIĘTA!
Kolędy się snuły niczym łańcuch choinkowy
i sreberka mieniły się koło aniołkowej głowy...
Świat drewnianych strażaków tak dostojny,
i nie było żołnierzy gotowych do wojny...
Z uroczych twarzy lalek uśmiechy mrugały
zamienię ten bezduszny świat na tamten mały!
Przy choince rozweselić się nam trzeba
IDZIE PAN Z PRAWDZIWYM CHLEBEM Z NIEBA!
Wszystkim forumowiczom życzę:
PEŁNI SZCZĘŚCIA
kromki chleba, wolności ducha i kochającego serca!...iker
PS.I TAK TRZYMAĆ W 2011 AD.


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: CO DALEJ ????
PostNapisane: 24 gru 2010, 15:01 
Offline
Moderator

Dołączył(a): 13 lip 2009, 12:02
Posty: 37605
Dziękuję za życzenia i także życzę wszystkiego najlepszego oraz mam nadzieję, że Iker w przyszłym roku częściej będzie nas odwiedzał.


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: CO DALEJ ????
PostNapisane: 27 gru 2010, 11:47 
Offline
Redaktor

Dołączył(a): 13 lip 2009, 14:47
Posty: 604
Lokalizacja: Poznań
Kochany Ikerze jesteś zaglądasz tu , cieszę się na każdy Twój tekst
została nam walka , wszędzie i o każdej porze, szybko się uczymy, ale miejmy na uwadze , że
oni są wszędzie ,.... tysiące agentów zwłaszcza w tej sferze , w sferze niby wolnych mediów.
Śmieszy mnie powtarzane przez WSZYSTKICH polityków slogan o wolnej Polsce ,
jest zniewolona jak nigdy , a z opozycją która jest w Polsce cały czas jest tak , jak powiedział Kiszczak przy okrągłym stole , a opozycja i Solidarność ma mieć tylko 35% w niby wolnych wyborach i nigdy więcej , i do dziś realizują ten doskonały plan. Doskonały plan niszczenia ludzi
patriotów ,naiwnych i ufnych. W rozproszeniu i w ukryciu bądżmy czujni oni cały czas sądują jakie są odczucia świadomość w narodzie są sowicie opłacani z naszych podatków.Zagladam tu od czasu do czasu , drogi Ikerze bądż zdrów "czuj duch". Po Białorusi i ich krwawych wyborach to już nawet nie będę pytać , kto nam liczy głosy ....... i kto dzisiaj nas ponownie sprzedał. :(

_________________
Polskie-Forum.pl


Góra
 Zobacz profil  
 
Wyświetl posty nie starsze niż:  Sortuj wg  
Utwórz nowy wątek Odpowiedz w wątku  [ Posty: 168 ]  Przejdź na stronę 1, 2, 3, 4, 5 ... 12  Następna strona

Wszystkie czasy w strefie UTC + 1


Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zalogowanych użytkowników i 5 gości


Nie możesz rozpoczynać nowych wątków
Nie możesz odpowiadać w wątkach
Nie możesz edytować swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz dodawać załączników

Szukaj:
Skocz do:  
 cron
Powered by phpBB © 2000, 2002, 2005, 2007 phpBB Group
Przyjazne użytkownikom polskie wsparcie phpBB3 - phpBB3.PL
Nasi przyjaciele: Strony Patriotyczne
Linki pozycjonujące: Fenster aus Polen / Schüco Fenster / Drutex Fenster / Fenster Preise / Haustüren /