Polskie-Forum.pl


Wolne i niezależne forum dyskusyjne / opinie polityczne / aktywność obywatelska / patriotyzm / Polska / wolna dyskusja


Wszystkie czasy w strefie UTC + 1




Utwórz nowy wątek Odpowiedz w wątku  [ Posty: 30 ]  Przejdź na stronę Poprzednia strona  1, 2
Autor Wiadomość
 Tytuł: Re: Korupcja
PostNapisane: 19 lip 2010, 20:32 
Offline
Moderator
Avatar użytkownika

Dołączył(a): 21 lip 2009, 10:40
Posty: 7536
Lokalizacja: Podlasie
NRohirrim napisał(a):
Może się do końca tego nie wyeliminuje wszędzie, ale czemu nie warto byłoby do tego dążyć?


Dążyć do tego owszem można, ale tylko wtedy gdy mamy uczciwe i sprawiedliwe rządy, a także sądy, które byłyby całkowicie apolityczne, nie służące żadnej opcji politycznej. Natomiast Rząd wprowadzałby uczciwe prawo, jednakowe dla wszystkich. My możemy tylko w ten sposób do tego się przyczynić, że wybierzemy do rządzenia ludzi uczciwych, dla których dobro ogólne narodu jest ważniejsze niż własne interesy.

_________________
"W ciągu całego naszego życia widziałem w naszym kraju tylko dwie partie. Partię polską i antypolską, ludzi godnych i ludzi bez sumienia, tych którzy pragnęli Ojczyzny wolnej i niepodległej, i tych, którzy woleli upadlające obce panowanie."


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Korupcja
PostNapisane: 19 lip 2010, 20:38 
Offline
Redaktor
Avatar użytkownika

Dołączył(a): 07 cze 2010, 02:35
Posty: 587
Owszem, to jest jedna droga, jako wyborcy. Ale jest też druga - jako postawa obywatelska: nie brać łapówek, nie dawać łapówek oraz jeśli jesteśmy uczestnikami czy też świadkami takiej chęci skorumpowania, to jeśli tylko istnieje taka możliwość to denuncjować.


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Korupcja
PostNapisane: 19 wrz 2010, 10:27 
Offline
Moderator

Dołączył(a): 13 lip 2009, 12:02
Posty: 37605
Obrazek
Rządy PO toczą walkę o pełną swobodę dla korupcji.


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Korupcja
PostNapisane: 13 gru 2010, 16:20 
Offline
Moderator

Dołączył(a): 13 lip 2009, 12:02
Posty: 37605
http://marucha.wordpress.com/2010/12/13 ... upcyjnymi/

Pitera ogłasza nową doktrynę w walce z korupcją. Takich metod tępienia korupcji ludzkość jeszcze nie oglądała.

Kopia artykułu:

Nie straszmy przestępców korupcyjnych
Posted by Marucha w dniu 2010-12-13 (poniedziałek)
Złote myśli pogromczyni

Z okazji wczorajszego Dnia Antykorupcyjnego, pogromczyni korupcji Pani Minister Julia Pitera wygłosiła kilka myśli, krzepiących i cennych.
Według Pani Pogromczyni rząd nie zamierza straszyć przestępców korupcyjnych, żeby nie wywoływać histerii.
Słusznie! Przestępcy korupcyjni to ludzie delikatni i wrażliwi, bywa, że nieszczęśliwie zakochani. Nie należy takich ludzi straszyć, bo mogą zemdleć na schodach.
Pogromczyni krytycznie oceniła też ściganie korupcji, bo powoduje ono, że przestępcy zaczynają się ukrywać.
Też cenna myśl i rozwijając ją, można by postulować, aby korupcja odbywała się jawnie. Nie na cmentarzu, tylko normalnie w gabinetach. [Gajowy doda, że ściganie morderców też sprawia, że zaczynają się ukrywać - admin]
Pani Minister zauważa też, że ściganie korupcji generuje koszty. Na skutek ścigania łapówki bowiem rosną.
Też racja. Ściganie sprawia, że łapówkarze się drożą, a bez ścigania schodzą z ceny i rozwija się między nimi zdrowa konkurencja.
Wreszcie Pani Minister podkreśliła, że walka z korupcją jest skuteczna, bo nie było ostatnio głośnych afer.
Otóż to właśnie jest sposób na całkowite zwalczenie korupcji! Po prostu przestać ją ścigać. Nie ma ścigania – nie ma afer, a nie ma afer – znaczy nie ma też korupcji.
Tak oto nie ścigając korupcji, rząd ją zwalczył.
Z blogu Janusza Wojciechowskiego


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Korupcja
PostNapisane: 01 kwi 2011, 21:19 
Offline
Moderator

Dołączył(a): 13 lip 2009, 12:02
Posty: 37605
http://niezalezna.pl/8322-ukarana-za-wykrycie-afery-po

Kierownictwo CBA odwołało z funkcji Naczelnika Wydziału Operacyjno-Śledczego agentkę, która prowadzenie sprawy operacyjnej przeciwko marszałkowi województwa podlaskiego Jarosławowi Dworzańskiemu z Platformy Obywatelskiej. "Aby taki upór w ściganiu przestępstw ludzi o jedynie słusznych poglądach nie powtórzył się więcej, przeniesiono tę dzielną funkcjonariuszkę w dyspozycję szefa CBA i rozpoczęto wobec niej postępowanie dyscyplinarne" - pisze na swoim blogu Tomasz Kaczmarek, były funkcjonariusz CBA znany jako agent Tomek.

Tak wygląda teraz walka z korupcją - bandyci rządzą i zbierają nagrody, a uczciwi są ciągani po sądach, wyrzucani z pracy, prześladowani. Podstawą państwa - panujące na szczytach złodziejstwo, morderstwa, bandytyzm. Knajackie elity = knajacka polityka. Ale taki właśnie ma skutek agresja na Polskę dokonana przez Niemcy, Rosję i Żydów - agresja mentalna, przez media, i agenturalna, preferująca takie właśnie knajackie władze.


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Korupcja
PostNapisane: 18 kwi 2011, 20:55 
Offline
Redaktor

Dołączył(a): 05 sie 2010, 17:08
Posty: 604
Economist o korupcji u nas

Według brytyjskiego tygodnika „Economist” w byłych krajach komunistycznych nasila się fala korupcji.

Skandal korupcyjny, który ujawnia powiązania partii z prywatną agencją bezpieczeństwa wstrząsnął czeskim rządem. W Bułgarii politycy są bezradni wobec bezczelnej próby zmanipulowania przetargu na elektrownię atomową. W Rumunii i Słowacji próby zreformowania systemu sądownictwa utknęły w martwym punkcie - wymienia „Economist”. Nie wspomina jednak o polskiej aferze hazardowej, czy kupowaniu przez kandydatów partii rządzącej głosów w wyborach samorządowych.

"Economist" podkreśla, że korupcja jest trudna do zmierzenia i przyjmuje różne formy, a przyczyny są złożone. Kryzys finansowy sprawił, że wielu ludzi jest bardziej skłonnych, by szukać drogi na skróty. Firmy, które nie chcą płacić łapówek, przegrywają z tymi, które nie mają z tym problemu, jak przedsiębiorstwa z Rosji czy Chin.

Unia Europejska straciła wiele kart przetargowych po przystąpieniu do niej krajów Europy Wschodniej. Miliardy euro napływające z UE na modernizację infrastruktury i usług publicznych często okazują się źródłem korupcji. Firmy politycy i urzędnicy manipulują przetargami zazwyczaj bezkarnie: kontrola prawna jest słaba, a wyborcy wydają się apatyczni i cyniczni - pisze tygodnik.

http://niezalezna.pl/9305-%E2%80%9Eecon ... pcji-u-nas


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Korupcja
PostNapisane: 18 kwi 2011, 22:13 
Offline
Czołowy Publicysta

Dołączył(a): 14 lip 2009, 13:38
Posty: 2570
nawet w radio mowili dzisiaj o korupcji,ale w Polsce,aż zdziwiłam się,bo
to raczej temat
mało wdzięczny.....


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Korupcja
PostNapisane: 11 sie 2011, 12:04 
Offline
Moderator

Dołączył(a): 13 lip 2009, 09:25
Posty: 31128
Tusk leży na tarczy

Kaczyńskiego zobrzydzają, atakują, że nasłał CBA na śp. Leppera, wicepremiera w jego rządzie? A Tusk? Czy Tusk jest lepszy? Przecież on nasłał na swoich ministrów, na wszystkich ministrów, a nie tylko na jednego, nie tylko CBA, ale i ABW, AW i CBŚ, wszystkie służby! To przecież słynna "tarcza antykorupcyjna" przewidywała, że służby miały pilnować ich przy każdej większej prywatyzacji, zamówieniach publicznych dużej wartości, poważnych inwestycjach itd., czyli praktycznie na każdym kroku.

Tusk nie brzydził się tego CBA, nie rozwiązał go, a wręcz przeciwnie, nadał mu dodatkowe, jeszcze szersze uprawnienia. Służby są "wzmacniane", rozszerza się możliwości użycia środków przymusu, łagodzi ograniczenia prawne, mnożą się liczby podsłuchów i prześwietlania bilingów.

Jak szerokie uprawnienia ta tajemnicza "tarcza antykorupcyjna" nadawała służbom specjalnym, by te "zabezpieczały" ministrów i szefów urzędów centralnych nie wiemy do końca, bo Tusk nie chce jej ujawnić. Ani ponawiane wnioski organizacji pozarządowych, ani wyroki sądu nie są w stanie tego na nim wymusić. A tajna, supertajna "tarcza" Tuska dyskretnie podąża za ministrami i osłania ich przed korupcją, złem i wszelkim zepsuciem ...

http://notatnikmieszczucha.salon24.pl/3 ... -na-tarczy


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Korupcja
PostNapisane: 17 lip 2012, 20:24 
Offline
Moderator

Dołączył(a): 13 lip 2009, 09:25
Posty: 31128
Serafinowie i cherubini z PSL w roli szczurów?

No i jest afera, że tak powiem na sto fajerek. Podszywający się pod spuściznę Witosa PSL, a tak naprawdę spadkobiercy Wycecha, Gucwy i Malinowskiego z ZSL, ukazali po raz kolejny oblicze, które właściwie nie zaskakuje i od lat jest znane.
Symbolem tego całego PSL, które tak w rzeczywistości jest specyficznym biurem pracy dla rodzin i bliższych oraz dalszych kolesiów, nie jest wbrew pozorom Pawlak, Sawicki czy Serafin.

Dla mnie takim pomnikiem patologii jest niejaki Stanisław Żelichowski, którego utrzymujemy wszyscy na sejmowym garnuszku już trzecie dziesięciolecie, czyli od 1985 roku, kiedy to w wieku 41 lat zasiadł po raz pierwszy w ławach sejmowych za czasów PRL obok Józefa Ozgi-Michalskiego i trwa tam do dzisiaj.
Żelichowski to dyżurny gość u Moniki Olejnik podczas politycznych śniadań w „radiu zet”, a znany jest przede wszystkim z tego, że od czasu tragedii smoleńskiej bez żenady i niemal dosłownie jak papuga propaguje rosyjską wersje zdarzeń.
Oto pierwszy z brzegu przykład. Po zaprezentowaniu „Białej księgi” przez zespół Macierewicza, wypróbowany propagandzista Kremla, Władimir Mamontow na łamach dziennika „Izwiestija” napisał:

Jest to najczystszej wody brudna polityka. Nie mogę pojąć, jak może być nie wstyd urządzać taniec na grobach, nie tylko naciągać, ale i przekręcać oczywiste fakty

A teraz wersja oldboja Żelichowskiego po nagłośnieniu słów Mamontowa:

Biała księga PiS to próba grania tragedią. Mierzi mnie jak jeszcze na tych trupach próbuje się jakiś chocholi taniec wykonywać

PSL trwa na polskiej scenie politycznej gdyż tak ustalili „rycerze okrągłego stołu”, a jak wiemy tamten podział łupów obowiązuje do dziś.

Przypomniała mi się właśnie afera taśmowa sprzed 6 lat i to, co się dzieje dzisiaj w mediach to jest mały pikuś.
Po upublicznieniu „taśm Beger” mogliśmy oglądać nocną konferencje w sejmie, w której udział wzięli: Tusk, Olejniczak, Kalisz i Niesiołowski domagając się natychmiastowej dymisji rządu oraz samorozwiązania sejmu.Tak, tak kochani poszli ostro, oburzeni polityczną korupcją i proponowaniem Renacie Beger stanowiska podsekretarza stanu.

Kiedy minęło 5 lat i nastał rok 2011, jeden z dziennikarzy, którzy aferę z taśmami Beger upublicznili, a nawet sami ów podsłuch zakładali w porozumieniu z „Samoobroną”, czyli Andrzej Morozowski zmienił nagle swój stosunek do politycznej korupcji.
W swoim programie „Tak jest” na wieść, że Donald Tusk kupił posła Arłukowicza stanowiskiem podsekretarza stanu, pokiwał z podziwem głową nazywając ruch Tuska „majstersztykiem personalnym”.

No cóż, Tusk wie już od dawna, że nadchodzą trudne czasy, a złość ludu trzeba ze strategicznym wyprzedzeniem kierować w zupełnie innym kierunku niż ten gdzie są rzeczywiści sprawcy klęski.
Jest to nic innego jak skrojona na potrzeby polityki metoda lwowskich kieszonkowców, którzy aby odwrócić od siebie uwagę wpuszczali w tłum szczura, opróżniając zdezorientowanej gawiedzi portfele i torebki.
Jak widać zaprzyjaźnione z PO media zdają egzamin i zachowują pewien umiar. Wszak to nie rządy junty Kaczyńskiego by od razu nawoływać do dymisji rządu i samorozwiązania sejmu. To tylko pierwszy wypuszczony szczur. Będzie ich coraz więcej.

http://kokos.salon24.pl/434543,serafino ... i-szczurow


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Korupcja
PostNapisane: 18 lip 2012, 06:15 
Offline
Moderator

Dołączył(a): 13 lip 2009, 09:25
Posty: 31128
Dymisja Sawickiego

Minister rolnictwa Marek Sawicki złoży dziś premierowi rezygnację ze stanowiska. To skutek afery, jaka wybuchła po ujawnieniu nagrania rozmowy dwóch działaczy PSL: Władysława Łukasika

Wczoraj o godz. 16.00 w siedzibie PSL odbyło się spotkanie kierownictwa z ministrem Markiem Sawickim, którego z urlopu wezwał do Warszawy wicepremier, prezes partii Waldemar Pawlak. Przez dwie godziny minister gęsto tłumaczył się z zarzutów, jakie padły podczas rozmowy Łukasika i Serafina. Ludowcy byli poirytowani, gdyż afera uderzyła w wizerunek PSL, kompromitując to ugrupowanie.

Przed spotkaniem minister rolnictwa zachowywał zewnętrzny spokój, twierdził, że jest niewinny, a sprawy, jakie poruszali Serafin i Łukasik, powinny wyjaśnić organy państwowe. Jednak po dwóch godzinach minister Marek Sawicki wygłosił krótkie, minutowe oświadczenie, w którym zapowiedział, że dzisiaj poda się do dymisji.

– Po konsultacjach z Naczelnym Komitetem Wykonawczym postanowiłem w dniu jutrzejszym na ręce pana premiera złożyć rezygnację z zajmowanej funkcji ministra rolnictwa i rozwoju wsi – powiedział Sawicki. – Chcę zaapelować do służb, prokuratury o szybkie, pełne wyjaśnienie pomówień, które zostały opublikowane – stwierdził minister. Sawicki zaapelował też do mediów, aby opisały wyniki tych postępowań, gdy już się zakończą, bo jest przekonany, że potwierdzone zostanie to, że jest niewinny.

– To była decyzja odpowiedzialna, dojrzała. Pan minister jest odpowiedzialnym politykiem, wiedział, jak się zachować – oceniał tuż po posiedzeniu NKW poseł Jan Bury, przewodniczący Klubu Parlamentarnego PSL. Ujawnił, że podczas posiedzenia nie było głosowania, a komitet przyjął do wiadomości decyzję ministra rolnictwa. Zapewnił też, że nikt nie namawiał Sawickiego do złożenia dymisji. Nie było to potrzebne, bo jak mówił Bury, minister jest długo w polityce i wiedział, co w tej sytuacji zrobić.

Nie wiadomo, kto będzie nowym ministrem rolnictwa. Ludowcy mówią, że za wcześnie na wskazywanie kandydata na to stanowisko, ponieważ dymisja Sawickiego była nagła i partia nie była na nią przygotowana. Nieoficjalnie wiadomo, że Pawlak będzie rozmawiał ze współpracownikami o następcy ministra rolnictwa, ale sprawa nie jest pilna, bo przez kilka tygodni resortem może kierować jeden z wiceministrów.

Politycy opozycji jeszcze przed posiedzeniem Naczelnego Komitetu Politycznego PSL wzywali premiera do odwołania ministra rolnictwa. Adam Hofman, rzecznik PiS, uprzedzał, że jeśli Sawicki nie odejdzie, wówczas zostanie złożony wniosek o udzielenie mu wotum nieufności. Ale nie to zdecydowało o dymisji. Jeden z posłów PSL relacjonuje w rozmowie z „Naszym Dziennikiem”, że rezygnacja Marka Sawickiego została ustalona podczas spotkania Waldemara Pawlaka z premierem Donaldem Tuskiem.

– To było najlepsze wyjście, bo afery nie dałoby się wyciszyć. Minister też miał tego świadomość, dlatego nie opierał się, nie bronił przed dymisją. Takie zresztą było też oczekiwanie większości komitetu wykonawczego – mówi poseł. – Część kolegów broniła Sawickiego, ale wszyscy mieli świadomość, że innej decyzji nie można było podjąć – dodaje.

Mariusz Błaszczak, przewodniczący Klubu Parlamentarnego PiS, zapowiedział wczoraj, że klub będzie się starał o powołanie komisji śledczej, która zajęłaby się wyjaśnieniem afery związanej z taśmami PSL, bo to „druga afera Rywina”. Ale politycy PO i PSL od razu wykluczyli powstanie takiej komisji. Jak już jednak wiadomo, potwierdziła się część nieprawidłowości, o jakich mówili Władysław Łukasik i Władysław Serafin.

Posłowie wkraczają do Elewarru

Po ujawnieniu taśm PSL do siedziby Elewarru udali się posłowie PiS Dawid Jackiewicz i Przemysław Wipler. Spotkali się z prezesem spółki, który obiecał im, że dzisiaj rano zostaną przygotowane dokumenty, o które chodzi parlamentarzystom. Będą to np. umowy o pracę kierownictwa firmy. Prezes Bronisław Tomaszewski nie zakwestionował uprawnień posłów do skontrolowania firmy, obiecał im wręcz współpracę.

– Duża część faktów została potwierdzona. Teraz będziemy badać kwestie szczegółowe – powiedział Przemysław Wipler. Jackiewicz uzupełniał, że potwierdziło się np. to, że były prezes Elewarru Andrzej Śmietanko, a teraz dyrektor generalny spółki, ma wyższą pensję od prezesa, ponadto dostaje bonus w postaci 3 proc. rocznych zysków spółki – w ubiegłym roku było to około 150-170 tys. złotych.

Jackiewicz tłumaczył, że możliwość kontroli daje im art. 19 ustawy o wykonywaniu mandatu posła i senatora. Dlatego parlamentarzyści chcą przyjrzeć się też umowom i fakturom na usługi prawne i doradcze, jakie podpisywał Elewarr, rachunkom za podróże zagraniczne i wycieczki władz spółki. – Inne metody zawodzą – tłumaczył działania PiS Dawid Jackiewicz.

Poseł argumentował, że gdy opozycja żąda wyjaśnień od ministrów na temat sytuacji w państwowych spółkach, jest zbywana, a na odpowiedzi na interpelacje musi czekać nawet 6 miesięcy, odwlekane jest także zwoływanie nadzwyczajnych posiedzeń sejmowej Komisji Skarbu Państwa. – Jesteśmy po to, by patrzeć władzy na ręce – zaznacza Przemysław Wipler. Parlamentarzyści PiS są przekonani, że ich działania nie będą kolidowały z pracami prokuratury, ponieważ oni nie będą rekwirować dokumentów, tylko się z nimi zapoznawać.

Niech premier to wyjaśni

Rzecznik Prawa i Sprawiedliwości Adam Hofman nie krył, że dla jego partii istotna była reakcja premiera Donalda Tuska na ujawnioną korupcję polityczną. PiS wystąpi też z wnioskiem, aby premier przedstawił informację na ten temat na posiedzeniu Sejmu. Zbigniew Ziobro, przewodniczący Solidarnej Polski, zapowiedział, że jego klub wystąpi o rozszerzenie porządku obrad najbliższego posiedzenia Sejmu o punkt dotyczący informacji premiera na temat działań rządu przeciwko korupcji w spółkach Skarbu Państwa. Komisja ds. Służb Specjalnych ma zaś sprawdzić, jakie były działania służb w celu przeciwdziałania tej korupcji.

Ziobro pytał też, co zrobił premier po opublikowaniu raportu NIK o sytuacji w Elewarze. Nie wiadomo jednak, czy PiS i SP uda się namówić szefów innych klubów parlamentarnych, aby poparli ich wniosek podczas spotkania konwentu seniorów, który będzie dyskutował o porządku obrad Sejmu.

Linia obrony

W Polskim Stronnictwie Ludowym dymisja Marka Sawickiego nie poprawiła nastrojów, panuje tam nerwowa atmosfera po ujawnieniu nagrania rozmowy Władysława Łukasika i Władysława Serafina. Działaczy nie uspokoiło oświadczenie Łukasika, który napisał, że rozmowa ta miała charakter prywatny i odbyła się tuż po nagłym odwołaniu go ze stanowiska prezesa ARR.

„Byłem całkowicie zaskoczony nagłym odwołaniem ze stanowiska Prezesa ARR i rozgoryczony jego stylem. Stąd też w mojej wypowiedzi znajdują się pośpiesznie, potocznie formowane i przejaskrawione opinie, a przytaczane fakty – często tylko zasłyszane i nie zweryfikowane – były uzupełniane doraźnymi skojarzeniami i daleko idącymi przypuszczeniami, jakie w prywatnej rozmowie się niekiedy zdarzają” – stwierdził Władysław Łukasik.

„Oświadczam, że nie było moim zamiarem przypisywanie komukolwiek niewłaściwych czynów lub intencji, ani też w szczególności publiczne informowanie o własnych odczuciach. Wszystkie osoby, które mogą się czuć urażone lub poszkodowane w związku z tą prywatną rozmową, przepraszam. Upowszechnianie jej treści uważam za bezprawne” – dodał.

Jeden z posłów PSL powiedział „Naszemu Dziennikowi”, że taka będzie teraz linia obrony zarówno samego Łukasika, jak i partii, w nadziei, że prokuratura nie zrobi nikomu krzywdy. Przyznał zarazem, że w Stronnictwie podzielone były zdania co do przyszłości Marka Sawickiego.

– Część kierownictwa partii chciała od razu jego odwołania, ale minister miał też spore grono obrońców. Przecież nie realizował polityki sprzecznej z interesami naszej partii, a zatrudnienie w instytucjach czy spółkach rolniczych dostawali nie tylko jego ludzie, ale i osoby polecane przez innych polityków – mówi poseł. I podkreśla, że część osób „zatrudnianych w rolnictwie” po 2007 roku to również osoby z Platformy Obywatelskiej.

– Niech koledzy z PO nie udają takich świętych. W swoich firmach i agencjach też zatrudnili setki ludzi według partyjnego klucza – dodaje nasz rozmówca. Dlatego jeszcze wczoraj rano było słychać opinie, że nie będzie ostrej reakcji Tuska na ostatnie wydarzenia, gdyż przewodniczący PO musi się liczyć z tym, że i jego partia ma sporo za uszami. Jednak z uwagi na to, że afera była tematem numer jeden we wszystkich stacjach telewizyjnych, radiowych i na portalach internetowych – z każdą godziną sytuacja dojrzewała do dymisji Sawickiego.

Żeby pilot nie przeszkadzał

Nasi rozmówcy z PSL są przekonani, że autorem nagrania jest Władysław Serafin, który na początku rozmowy zabrał pilota sprzed ukrytej kamery rejestrującej rozmowę, chociaż ten stanowczo temu zaprzecza. Ich zdaniem, dzięki taśmom mogło chodzić o załatwienie nie tylko jakichś interesów finansowych, ale mógł to być element walki o wpływy w partii. Jesienią odbędzie się kongres PSL, na którym mają zostać wybrane nowe władze Stronnictwa.

O ponowny wybór na prezesa będzie się ubiegał wicepremier Waldemar Pawlak, a jego rywalem będzie na pewno poseł Janusz Piechociński. Marek Sawicki w tej rywalizacji i tak miał nie brać udziału, ale jego rola mogłaby być istotna.

– Prezes ma prawo się obawiać, że Sawicki wesprze na kongresie Piechocińskiego, dlatego ujawnienie taśm jest mu na rękę – mówi członek Rady Naczelnej PSL. Ale inny z jego kolegów jest przekonany, że wicepremier nie stał za tym nagraniem, bo i tak ma w kieszeni zwycięstwo na kongresie – nie musiał więc prosić ani Serafina, ani nikogo innego o nagranie rozmowy z Łukasikiem, żeby uderzyć w Sawickiego.

Władysław Serafin przekonuje, że nie interesują go wewnętrzne walki w PSL i nie brał w nich żadnego udziału. Ale już wpływowi ludowcy, jak Eugeniusz Kłopotek i Stanisław Żelichowski, wprost mówią o prowokacji. Choć nie odkrywają, kto mógłby być jej autorem.

– Największymi przegranymi są Serafin i Łukasik. Pierwszy może chyba zapomnieć o starcie w wyborach do Sejmu, drugi nie ma teraz co liczyć na zdobycie pracy w jakiejś państwowej firmie – uważa poseł PSL. Jego zdaniem, „sankcje” dotkną też Andrzeja Śmietankę i inne osoby z kierownictwa Elewarru.

Chodzi o ubiegłoroczny raport NIK dotyczący tej spółki, w którym Izba wskazała, że kierownictwo Elewarru i członkowie rady nadzorczej dostawali za wysokie wynagrodzenia, co odbywało się np. dzięki obchodzeniu ustawy kominowej. Najwyższa Izba Kontroli uznała, że powinni oni z tego powodu zwrócić do kasy firmy 1,4 mln złotych. Tego zalecenia nie zrealizowano, bo wniosek NIK nie był wiążący dla zainteresowanych, a Elewarr złożył skargę do Trybunału Konstytucyjnego. Zwrot pieniędzy mógłby wymusić tylko wyrok sądowy albo nacisk polityczny. I teraz takie polityczne decyzje mogą zapaść, bo sprawa raportu odżyła. Najwyższa Izba Kontroli zapowiedziała, że sprawdzi, jak zostały zrealizowane jej zalecenia.

Krzysztof Losz

http://www.naszdziennik.pl/polska-kraj/ ... kiego.html


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Korupcja
PostNapisane: 29 sie 2012, 18:20 
Offline
Moderator

Dołączył(a): 13 lip 2009, 09:25
Posty: 31128
Krótka historia „układu warszawskiego”

Stolica korupcji

„Afera mostowa”, „tunel Piskorskiego”, a obecnie katastrofa na budowie metra i niejasności związane z tą i innymi inwestycjami układają się w powiązany ze sobą ciąg wydarzeń, który doskonale ukazuje przyczyny i istotę korupcyjnych patologii, trawiących całą III RP. W stolicy można je dostrzec szczególnie wyraźnie z kilku powodów. Po pierwsze, Warszawa jest najzamożniejszą częścią kraju. To tu robi się największe interesy, a wchodzące w grę pieniądze są znacznie większe od tych, które dostępne są w innych regionach. Po drugie, rządzi nią od 20 lat niemal niezmienny układ polityczno-personalny, tkwiący korzeniami jeszcze w dawnej Unii Wolności.

Jedyną przerwą w panowaniu koalicji UW, potem PO, z SLD były te trzy lata, gdy na czele władz miasta stał Lech Kaczyński (kadencja ulega skróceniu, gdyż został prezydentem Polski). To zbyt krótko, by zlikwidować źródła korupcji, sięgnąć do głębokich przyczyn tego zjawiska i przeprowadzić wszystkie konieczne zmiany organizacyjne i personalne. Odziedziczył wszak skażony patologią aparat urzędniczy, w którym mógł dokonać jedynie powierzchownych zmian. A w dodatku procesy inwestycyjne i związane z nimi procedury przetargowe są najczęściej wieloletnie. Dlatego w ciągu trzech zaledwie lat możliwe było jedynie ograniczenie, a nie pełne wyplenienie patologii. Jej korzenie przetrwały ten krótki okres niesprzyjających warunków zewnętrznych i gdy tylko nastąpił powrót do władzy poprzedniego układu, zjawisko mogło rozlać się ponownie równie szeroko jak wcześniej.

W rezultacie Warszawa zajmuje pierwsze miejsce w Europie w długości korków. Zbudowano w niej trzy przepłacone mosty, w dodatku bez właściwych tras dojazdowych. Stolica posiada najdroższą drogę w Polsce, która choć kosztowała 2 mld zł, wymagała jednak dodatkowych prac. A na najnowszym moście za miliard złotych prawie nie ma ruchu. Ma też jedyny chyba na świecie tunel wybudowany nie w poprzek, ale wzdłuż rzeki, w dodatku w cenie dwóch mostów…

Jak to się zaczęło?

Życiorys pierwszego prezydenta stolicy, od którego wypada zacząć historię warszawskich afer, jest jedną z wielu biograficznych klamr, płynnie łączących III RP z PRL-em. Marcin Święcicki, który objął to stanowisko z ramienia Unii Wolności w 1994 r., był bowiem nie tylko członkiem PZPR od 1974 r. do samego końca, ale nawet sekretarzem jej Komitetu Centralnego.

Władzę nad miastem przejęła wówczas koalicja UW–SLD, która trwa do dzisiaj z Unią przekształconą w Platformę. Sam Święcicki przeszedł zresztą w 2011 r. do PO i został jej posłem.
To on firmował dwa wielkie, ściśle ze sobą związane projekty – Trasy Świętokrzyskiej i Portu Praskiego. Ich nieoczekiwaną konsekwencją po kilkunastu latach stała się właśnie sierpniowa katastrofa na budowie metra.

Matka wszystkich afer

Port Praski miał stać się nową dzielnicą stolicy. W połowie lat. 90 Święcicki snuł wizje atrakcyjnego centrum mieszkaniowego i handlowego, z nowoczesną architekturą i zielenią, które miało powstać na terenach opuszczonego od lat portu. Deweloperem miała być spółka Elektrim, której miasto oddało na ten cel 38 ha ziemi. Elektrim miał w zamian sfinansować most Świętokrzyski, by zapewnić dojazd do nowej dzielnicy.

Port Praski do dziś jest zarośniętym krzakami pustkowiem. Elektrim wyłożył na most tylko 60 mln zł, a kolejne 100 mln zł zapłaciło miasto. Koszty budowy prokuratura uznała za zawyżone i taki był początek ciągu trwających do dziś wielkich warszawskich afer. A ponieważ most zaprojektowano wyłącznie jako dojazd do Portu Praskiego, to nie jest on praktycznie połączony z układem komunikacyjnym miasta i nie przyczynia się do rozwiązania jego problemów.

Wręcz przeciwnie – stworzył nowe. Po drugiej stronie Wisły biegnie bowiem najważniejsza trasa komunikacyjna Warszawy, łącząca północ i południe miasta – Wisłostrada. Wylot mostu ją zablokował i następny prezydent, Paweł Piskorski, zdecydował, że należy wprowadzić Wisłostradę pod ziemię. Tak doszło do wybudowania w latach 2001–2003 tunelu wzdłuż rzeki o długości 900 m. Początkowo miał on kosztować 80 mln zł, ale ostatecznie miasto wydało nań 210 mln zł.

Więcej przeczytaj w aktualnym numerze dostępnym już w kioskach!

http://www.gazetapolska.pl/22180-krotka ... szawskiego


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Korupcja
PostNapisane: 08 lis 2012, 20:32 
Offline
Moderator

Dołączył(a): 13 lip 2009, 09:25
Posty: 31128
Lista obciachu PO

Podobno jeśli premierowi Tuskowi pod wieczór udaje się zapamiętać co mówił rano, to zalicza ten dzień do najfortunniejszych. Kiedyś uśmiałem się z tego, ale coraz bardziej podejrzewam, że to nie była anegdota, lecz gorzka prawda o naszym szczerym przywódcy. Przy czym pomijam tu już wszelkie jego „zapomnienia” w różnych expose powyborczych i przedwyborczych. Mnożą się dowody, iż w sprawach bieżących również plecie trzy po trzy, byle zagadać pustkę wcześniejszych dywagacji.

Po mediach krąży lista beneficjentów specyficznej odmiany programu "Rodzina na swoim" w wersji PO, czyli działaczy partii obywatelskiej wraz z rodzinami. Spis nazwisk i stanowisk tych przyjaciół skarbu państwa zwany „Listą wstydu PO” liczy dobrze ponad 400 pozycji. A jak zastrzegają autorzy, przecież niepełny. Nieźle jak na pięć lat rządów premiera, który upozowany na srogiego Katona wielokrotnie obiecywał skończyć z kolesiostwem. Ostatni raz, o ile dobrze pamiętam, Tusk nasrożył się na kolesi z PSL przy okazji afery taśmowej, ale szybko mu przeszło.

Wtedy, kilka miesięcy temu, obiecywał debatę nad ustawą, która skończy z upartyjnieniem i kolesiostwem w instytucjach i firmach państwowych. Od tej pory sprawa przepadła jak kamień w wodę – w międzyczasie ujawnił się układ gdański - widocznie premier nie miał ochoty na debatę z własnym synem w tle i opartą na kanwie Amber Gold. A uprzejmi ludzie z prorządowych mediów już zadbali, żeby nie dociekać na konferencjach prasowych czy premier ma taką słabą pamięć, czy po prostu plecie, co mu ślina na język przyniesie.

Skala tych sprzeczności pomiędzy myślą, mową a uczynkiem samego premiera, lecz również jego rządu i partii staje się groteskowa. Dlatego doszedłem do wniosku, że oprócz listy wstydu przydałaby się także lista śmiechu czy też obciachu. Przecież codziennie niemal czytamy o numerach tej trupy zwanej rządem, których mógłby pozazdrościć niejeden kabaret. Tylko z wczoraj - tweet ministra Sikorskiego o obniżce cen gazu, który "FT" wycenił na miliard dolarów - żaden kabareciarz nie ma takiej fantazji! Co tam kabaret, Mark Twain może się z zazdrości w grobie przewracać, że nie żył w czasach rządów Donalda Tuska.

Choćby taka informacja dotycząca Stadionu Narodowego. I bynajmniej nie chodzi o oklepany już skecz z dachem przeciwdeszczowym, którego nie wolno zamykać w czasie deszczu. Oto pani minister Mucha oświadczyła, że zadaniem nowego szefa zarządzającego stadionem będzie przeprowadzenie ...programu naprawczego! Mamy więc wciąż nieukończony stadion w budowie, który kosztował blisko 2 mld złotych, mamy niezapłaconych wykonawców (generalny wykonawca domaga się 400 mln złotych) i już trzeba wdrażać program naprawczy. Czy taka historia nie nadaje się do serialu typu „Alternatywy 4”?

Sam fakt, że rząd nie zapłacił wykonawcom (z chlubnym wyjątkiem firmy należącej do działacza partii rządzącej), a jednocześnie płaci olbrzymie premie swoim nominatom z NCS odpowiedzialnym za budowę stadionu, już wystarcza za puentę. A przecież tematów jest morze, kolejni ministrowie dostarczają natchnienia dla przemysłu rozrywkowego na bieżąco, kabarety nie nadążą tego opracowywać. Słynna fraza grabarczyka infrastruktury kolejowej już przeszła do annałów satyry: - „Pasażerowie muszą się liczyć z tym, że jeśli podejmują tę decyzję w ostatniej chwili, w składach może brakować miejsc, które objęte są rezerwacją. A w składach, w których nie ma tej rezerwacji, też może miejsc brakować”.

Okres rządów PO-PSL to czas złotych żniw kabaretu. Skarbnica po prostu. Taki Nowak z ustawową przejezdnością autostrad albo komedia z podpisami Grasia nie mogą pójść w niepamięć. A Korona Himalajska prezydenta Komorowskiego? Jakież perspektywy i niezmierzone horyzonty się otwierają, gdy spróbujemy śledzić wysiłki prorządowych publicystów w tuszowaniu tematów niewygodnych dla rządu Tuska. Przecież to humor satyra z najwyższej półki. Choćby ten gość, co go redaktor Olejnik przesłuchała w sprawie jego idyllicznych wiejskich doświadczeń z rąbaniem brzozy w kontekście katastrofy smoleńskiej.

Nawet taki prokurator generalny Seremet, na pierwszy rzut oka pozbawiony humoru, kostyczny urzędnik, a tymczasem okazuje się, że i on może dostarczyć rozrywki, chociaż jest to humor raczej czarny. Oto indagowany na temat próbek pobranych na obecność materiałów wybuchowych zagwarantował ich absolutną nietykalność i pewność, że nie trafią w niewłaściwe ręce. A kiedy go odrobinę przyciśnięto, to wyznał z rozczulającą szczerością, że nawet nie wie, gdzie te próbki są. Wie tylko, że gdzieś w Rosji. Może na stepach za dzikim Bajkałem...

Albo taki numer – Seremet udręczony przez opinię publiczną i media ujawnił w końcu, że wszystkie dotychczas podawane przez naszych oficjeli terminy oddania wraku Tupolewa Polsce to był tylko pic na wodę fotomontaż, czyli tak zwana propaganda sukcesu w rozumieniu partii Tuska. „Proszę mi wierzyć, podczas każdej rozmowy z ludźmi z Federacji Rosyjskiej w tym zakresie, przypominam o oczekiwaniach strony polskiej, to spotykam się z odpowiedzią jednoznaczną i powtarzalną: wrak wróci do Polski dopiero wtedy, gdy zostanie zakończone rosyjskie śledztwo. Kiedy? Tego ani ja, ani moi rosyjscy partnerzy nie są w stanie powiedzieć” - wykrztusił z siebie wreszcie Seremet.

Wyobraźcie sobie teraz konferencję prasową Donalda Tuska po takiej wypowiedzi prokuratora generalnego, przy założeniu, że mamy do czynienia z normalnymi dziennikarzami, a nie beneficjentami "wysokich standardów" partii rządzącej. Natychmiast padłoby pytanie (i nie pozwolono by go zbyć byle czym): - „Panie premierze! Jesienią ubiegłego roku twierdził pan niesłychanie stanowczo, że powrót wraku do Polski to kwestia tygodni, może miesięcy. Skąd pan miał takie informacje, kto panu takich głupot nagadał, skoro ani nasz prokurator generalny, ani strona rosyjska nie są w stanie i nigdy nie byli w stanie tego terminu określić?”.

Ręczę wam, że zrywalibyśmy boki ze śmiechu obserwując Tuska miotającego się przed kamerą na tle purpurowo-granatowego z wściekłości Grasia. Dlatego ja uważam, że powinna powstać lista śmiechu PO. Nie wiem, czy podołam tej herkulesowej pracy, ale próbować trzeba. Propozycje, cytaty, linki, źródła, zdjęcia i wskazówki do listy obciachu PO proszę składać pod tym tekstem. Chętnie przyjmę także ofertę ścisłej współpracy, a nawet kolaboracji w obnażaniu olsenowskiej ekipy Donalda Tuska.

http://www.pb.pl/2841223,15705,lista-ws ... watelskiej

http://seaman.salon24.pl/461735,lista-obciachu-po


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Korupcja
PostNapisane: 14 sty 2013, 10:20 
Offline
Moderator

Dołączył(a): 13 lip 2009, 09:25
Posty: 31128
Trudny wyraz łapówka

Ponieważ sędzia Tuleya wykonał efektowny piruet i góra urodziła mysz, więc etosowcy III RP mają poważny problem z wiarygodnością. Od dawna zresztą mają, lecz teraz wkroczyli w fazę ostrą. Sędzia rzucający od niechcenia oszczerstwa o stalinowskich metodach śledztwa CBA, łącznie z okrutnym „konwejerem”, chyłkiem wycofał się z tromtadrackich zapowiedzi. Już nie mówi o przestępstwach tylko o uchybieniach. A określenie uchybienia w kontekście stalinowskich metod brzmi raczej śmiesznie.

Sędzia pochopnie sądził – jak sam twierdzi - że opinia publiczna skupi się na meritum jego uzasadnienia, czyli korupcji, tymczasem ku jego żalowi skupiła się na konwejerze. Zgrzeszył naiwnością biedaczysko. Po prostu chciał dobrze, jednak wyszło jak zawsze. Znamy skądinąd tę przypadłość. Notoryczna sprzeczność pomiędzy intencjami a rezultatami to już klasyczne dziedzictwo stalinowskie.

W związku z tak przykrym obrotem sprawy gwałtownie wzrosło zapotrzebowanie na zamienniki wyrazu „łapówka”. Przy czym zwraca uwagę fakt, że wyświechtane frazy w rodzaju „wyraz wdzięczności”, słabo spełniają powierzone im zadanie. Zatem elokwentny lekarz, b. dyrektor, b. senator i b. radny Maciej Krzanowski pisze do Gazety Wyborczej, że do procederu doktora G. bardziej pasuje określenie „napiwek”. Jednak chłop zachowuje resztki przytomności umysłu, gdyż jakby trochę wstydliwie dodaje, iż jego wynalazek zrównuje znanego chirurga z anonimowym tragarzem na dworcu. A gość czuje temat, bo przyznał, że sam przyjmował kury od wiejskich pacjentów. Oczywiście jako wyraz wdzięczności.

Ale gdzie tam wiejskiemu lekarzowi do mecenasa Romana Giertycha, który jest już tak biegły w używaniu trudnych wyrazów, że wyrafinowaniem frazy dorównuje premierowi Tuskowi w najlepszej formie, gdy ten zmuszony jest tłumaczyć się publicznie z kolejnej afery. Giertych opowiada Gazecie Wyborczej o „łapówce następczej”, która jest po prostu śmiechu warta, w odróżnieniu od poważnej łapówki, którą się daje przed świadczeniem usługi.

Otóż łapówka następcza, to są według Giertycha „pieniądze po”, a to nie jest powód do zatrzymania lekarza. Pieniądze po...trudno o bardziej wyraźny nomen omen w kontekście obecnych rządów. Morał jest oczywisty – ludzie nie dawajcie pieniędzy PRZED. PO możecie dawać, ile dusza zapragnie. I brać zresztą też możecie, byle PO.

Swoją drogą Roman Giertych stał się ulubionym komentatorem na Czerskiej od czasu jak stanął po stronie sił postępu wraz z ex pisowcami w rodzaju Michała Kamińskiego i Radosława Sikorskiego. Ciekawa historia, bo nie można wykluczyć, że w redakcji Gazety Wyborczej dogląda mecenasa któryś z tych postępowych licealistów, którzy w 2006 roku skandowali „Giertych do wora, wór do jeziora”. Jak z tego widać, postęp może mieć każdą twarz, w zależności od potrzeby etapu.

Proszę także zauważyć, jak zmienia się znaczenie słów i pojęć podczas kadencji Platformy. Weźmy taką „łapówkę”, która kiedyś była – co tu dużo mówić! - wyrazem ordynarnym i kojarzyła się wyłącznie z jakimiś spoconymi prostakami, nowobogackimi parweniuszami i w ogóle plebejska była ta łapówka do obrzydliwości. Tymczasem dzisiaj, proszę bardzo – minister, senator RP, ordynator, prezes zarządu...cóż za eleganckie towarzystwo!

A jakiego bogactwa znaczeniowego nabrała nieokrzesana łapówka podczas rządów Tuska?! Ileż subtelnych odcieni, emocjonalnych niuansów i prawnych możliwości zawiera dzisiaj: następcza, przedświadczeniowa, napiwek, dowód wdzięczności, wyraz podziękowania...

Albo takie trudne słowo „fotoradar” na przykład. Dawniej było przekleństwem ludzi z prawem jazdy, symbolem opresyjności władzy i zaprzeczeniem przyjaznego państwa. Natomiast pod rządami premiera Tuska fotoradar stał się wręcz błogosławieństwem dla kierowców i w ogóle najlepszym przyjacielem człowieka, a na dodatek dobrodziejstwem dla budżetu państwa. I co najciekawsze, z wypowiedzi ministra Nowaka wynika, że im lepsze mamy drogi, bezpieczniejsze nawierzchnie, im szybciej można po nich jeździć, tym fotoradar jest bardziej potrzebny. Słowa też mają swoje losy.

Słowotwórstwo na rzecz zamienników różnych nieprzyjemnych słów trwa od zarania rządów Donalda Tuska i on sam jest autorem niektórych hitów w tej dziedzinie. Przecież całkiem niedawno mieliśmy nieprzyjemność dowiedzieć się od samego premiera, że istnieją „oszustwa legalne”, wobec których bezradne jest państwo Tuska. Nie dawniej jak 14 sierpnia ubiegłego roku premier informował nas, że nie każde oszustwo jest przestępstwem, gdyż są oszuści, którzy oszukują legalnie. A już trzy dni później aresztowano prezesa Amber Gold, który przez parę lat był przekonany, iż jest oszustem legalnym i w związku z tym nic mu nie grozi.

W dzisiejszych czasach nawet legalista nie zna dnia ani godziny. Jak za dotknięciem czarodziejskiej różdżki oszustwo legalne zamieniło się w nielegalne szalbierstwo. Jak tu żyć, kiedy nawet szefowi rządu nie można ufać?! Przy okazji afery Amber Gold minister Rostowski bez fałszywego wstydu skonstatował, że mamy w Polsce „firmy działające bezprawnie”. Minister w imieniu państwa zastrzegł sobie jedynie, że nie może gwarantować depozytów złożonych w tych firmach.

Do historii wszedł także wynalazek ministra Nowaka, który zrewolucjonizował transport w Polsce, a mianowicie „ustawowa przejezdność autostrad”. Dopuścił on między innymi transport publiczny do placów budowy, jakimi są faktycznie nieukończone drogi. Jest to jeden z rzadkich przypadków oryginalnej polskiej myśli, jednak wciąż mało znany w szerokim świecie. Jeśli budżetowe obiecanki premiera Tuska o funduszach na innowacyjność się spełnią, to muszą się znaleźć także środki na promocję patentu na ustawową przejezdność.

Można by jeszcze długo dywagować nad rolą zamienników semantycznych w procesie sprawowania władzy przez partię obywatelską. Ileż kreatorskich możliwości zawierają takie wynalazki Donalda Tuska jak komercjalizacja służby zdrowia albo reformy ciche w kroku? A przecież mamy w wykonaniu Platformy Obywatelskiej także mnóstwo zamienników jednorazowego użytku, jako to - trzecia fala nowoczesności, siedem dźwigni wzrostu, lub cztery płaszczyzny inteligentnego rozwoju. To jest semantyczne eldorado.

Ktoś mi może zarzucić, że skupiając się wyłącznie na nowomowie Platformy Obywatelskiej, dyskryminuję inne partie? Oczywiście, że tak, ale to przecież dyskryminacja pozytywna.

http://seaman.salon24.pl/478582,trudny-wyraz-lapowka


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Korupcja
PostNapisane: 24 lut 2018, 15:32 
Offline
Moderator

Dołączył(a): 13 lip 2009, 09:25
Posty: 31128
Korupcja zawsze jest szkodliwa

Z dr. hab. Norbertem Maliszewskim, profesorem Uniwersytetu Kardynała Stefana Wyszyńskiego w Warszawie, specjalistą ds. marketingu politycznego, rozmawia Mariusz Kamieniecki.

Areszt podejrzanego o korupcję prezydenta Tarnobrzega czy rozbita przez CBA zorganizowana grupa przestępcza, która wyłudzała VAT. Co sprawia, że mimo kontroli i działań antykorupcyjnych chętnych do nieuczciwego wzbogacenia wciąż nie brakuje?
– Myślę, że jest to niestety kwestia niechlubnej przeszłości. Przez lata w wielu obszarach panowała samowola, korupcja, na porządku dziennym były lokalne układy korupcyjne, które na zasadzie pewnej inercji wciąż jeszcze funkcjonują w niektórych miejscach. Co prawda jest ich coraz mniej, ale wciąż są obecne. Przykładem, że skutecznie można ograniczyć korupcyjne układy, jest Hongkong, który przez lata miał tego typu problemy. Wydawało się, że tak musi być jednak na skutek zdecydowanych działań, wieloletnich kampanii antykorupcyjnych poradzono sobie z tym kłopotem. Podobnie będzie w Polsce. Przykładów skutecznej walki z korupcją jest u nas coraz więcej i to jest bardzo pozytywne. Spektakularne i co najważniejsze skuteczne akcje CBA powodują, że coraz mniej potencjalnych przestępców decyduje się na działania przestępcze. Nie zmienia to jednak faktu, że wciąż są środowiska i chętni „dorobić” się kosztem państwa. Są to głównie osoby, które od lat tkwią w układzie, i należy tego typu układy zlikwidować. Nie ma co liczyć, że tego typu środowiska, które przyzwyczaiły się do bezkarności same z tego zrezygnują.

Wspomniał Pan Profesor o tzw. układach zamkniętych w wielu polskich miastach. Proszę powiedzieć, na czym polega ten przestępczy mechanizm.
– Układy zamknięte w niektórych miastach czy urzędach mogą polegać na tym, że dany polityk uzyskiwał władzę albo funkcjonował na danym urzędzie na skutek korupcyjnych mechanizmów. Co więcej, w różnych urzędach, ale także w spółkach miejskich czy spółkach usługowych taki ktoś faworyzował lub wręcz zatrudniał osoby ze sobą powiązane. I jeśli taka sieć istnieje, to jest to układ polityczny zamknięty, inercyjny, z którym bardzo trudno jest sobie poradzić z uwagi chociażby na zaangażowanie wielu osób. To dowodzi, że takie układy działają nie tylko w samorządach, ale równie dobrze mogą funkcjonować np. w policji czy prokuraturze, co powoduje, że trudno jest z zewnątrz rozbić jedność takiego układu, który może czasem funkcjonować bardzo długo. Tym bardziej trudno jest się przeciwstawić takiemu układowi zwykłemu obywatelowi czy obywatelom. Co prawda takich układów jest już coraz mniej, ale niektóre wciąż jeszcze funkcjonują i z tym należy walczyć.

Istnieje przekonanie, że to wady systemów przetargowych zachęcają do korupcji…
– Mamy tu do czynienia z dość nieskutecznym systemem prawnym dotyczącym przejrzystości prawa, transparentności zawierania transakcji oraz z brakiem skuteczności policji czy prokuratury. Być może przygotowywana nowa ustawa załatwi przynajmniej część istniejących jeszcze problemów w tym obszarze.

Na pierwszy rzut oka korupcja nie boli społeczeństwo – takie jest przynajmniej odczucie. Ale tak naprawdę płatnikiem – żeby nie powiedzieć fundatorem – łapówek jest społeczeństwo…
– Zgadza się, tak to wygląda. Można zatem powiedzieć, że jest to coś w rodzaju koła zamkniętego. Wygląda to tak, że w sytuacji, kiedy – załóżmy – chcę otworzyć jakąś działalność, to bardzo możliwe, że będę przegrywał z innymi osobami, które dopuszczają się czynów korupcyjnych. Dla przykładu: jeśli w służbie zdrowia albo w administracji będzie panować korupcja, to jako uczciwy obywatel w starciu z tą machiną z góry będę na pozycji przegranej, będę tracić. Oczywiście często się wydaje, że jest to „mała”, nieszkodliwa korupcja związana z załatwianiem różnego typu spraw w urzędach, która nie ma większego znaczenia, nie przynosi większych strat. Tymczasem to tylko pozory. Wcale tak nie jest. Nawet małe sprawy są ważne, bo uczciwość i transparentność w małych sprawach będzie owocować z przestrzeganiem czy respektowaniem prawa w sprawach wielkich. Brak takiego podejścia powoduje niezrozumienie zaklętego koła korupcji. Jeżeli jest jakiekolwiek przyzwolenie na działania korupcyjne, to – patrząc z boku – jesteśmy przekonani, że wszystkie tego typu instytucje funkcjonują w podobny, przestępczy sposób, co z kolei buduje nowe, chore zależności. Na szczęście są takie instytucje jak CBA, które mają sukcesy w walce z korupcją i pokazują, że można skutecznie walczyć z tego typu przestępczą działalnością i egzekwowaniem prawa. Ważne jest też, że ta walka z korupcją jest pokazywana i nagłaśniana przez media, bo wówczas również zwykły obywatel może zrozumieć, uświadomić sobie, że korupcja to mechanizm, który może dotyczyć także naszego środowiska, a negatywne postawy skorumpowanych urzędników mogą występować wszędzie. Godząc się na to, przyzwalając na tego typu procedery, de facto okradamy sami siebie.

Co popycha potencjalnych przestępców, skoro – jak widzimy – chociażby w przypadku podatku VAT nastąpiło jego uszczelnienie?
– Częściej mamy do czynienia z korupcją wówczas, kiedy ktoś ma poczucie, że państwo, w którym żyje, ma charakter teoretyczny, czyli państwo jest słabe. Takie określenie mogliśmy usłyszeć na słynnych taśmach od „Sowy”, za rządów Platformy i PSL, z ust ówczesnego ministra sprawa wewnętrznych Bartłomieja Sienkiewicza. Przypominając ten fakt, chcę podkreślić, że kłopotem Platformy nie było życie ponad stan, czego symbolem stały się osławione ośmiorniczki, ale to, że przeciętny obywatel, widząc, jak żyją i działają ludzie na szczytach władzy, na tym konkretnym przykładzie zrozumiał, jak funkcjonuje państwo za rządów PO – PSL. Skoro już jesteśmy przy Platformie, to można powiedzieć, że dzisiaj problemem tej partii jest to, że zwykły Polak widzi – chociażby przysłuchując się obradom komisji śledczej do spraw Amber Gold czy komisji weryfikacyjnej ds. reprywatyzacji rozliczającej aferę warszawską – jak funkcjonowało państwo za rządów koalicji PO – PSL. I mając to w świadomości, każdy Polak widzi, jak dzisiaj funkcjonuje państwo polskie, jak rząd pod kierownictwem premiera Morawieckiego jest w stanie skutecznie walczyć z wyłudzeniami podatku VAT, z karuzelami VAT-owskimi. Za rządów Platformy państwo było słabe i traciło ogromne środki budżetowe, które z pożytkiem mogłyby być przeznaczane chociażby na programy społeczne. Trzeba też zaznaczyć, że zawsze jest tak, iż jeśli państwo jest słabe, to wtedy jest dużo miejsca na działania korupcyjne. I odwrotnie – jeśli państwo jest mocne i walczy z wyłudzeniami chociażby podatku VAT, jeżeli służby państwa, także służby skarbowe, działają skutecznie, to – podobnie jak we wspomnianym na początku rozmowy w Hongkongu – również w Polsce będziemy sobie coraz lepiej radzić z korupcją.

Korzyści z tej walki mogą być ogromne…
– Oczywiście, świadczy o tym fakt, że znajdują się pieniądze na realizację takich programów społecznych jak „Rodzina 500+” czy „Mieszkanie+”, których to środków za poprzedniej władzy nie było. To jest tak jak w budżecie domowym, który jest albo mniejszy, albo większy i jeśli ktoś okrada własny budżet, to siłą rzeczy musi być mniej pieniędzy na realizację takich celów jak chociażby edukacja czy programy społeczne.

Dziękuję za rozmowę.
Mariusz Kamieniecki

https://naszdziennik.pl/polska-kraj/194 ... dliwa.html


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Korupcja
PostNapisane: 05 kwi 2018, 14:13 
Offline
Moderator

Dołączył(a): 13 lip 2009, 09:25
Posty: 31128
Świat gangsterskich powiązań, zdziczenia, bezwzględności, okrucieństwa i segregacji społecznej, to świat III RP, najlepiej realizowany pod rządami PO - PSL.

Kolejne zarzuty dla prezydenta Gdańska

Zarzut popełnienia trzech przestępstw dot. złożenia nieprawdziwego oświadczenia majątkowego za 2012 r. postawiła Prokuratura Krajowa prezydentowi Gdańska Pawłowi Adamowiczowi.

Śledztwo w tej sprawie prowadzi Dolnośląski Wydział Zamiejscowy Departamentu do spraw Przestępczości Zorganizowanej i Korupcji Prokuratury Krajowej we Wrocławiu.

Jak podano w komunikacie, prezydent Gdańska podejrzany jest o złożenie nieprawdziwego oświadczenia majątkowego za 2012 r. Zdaniem prokuratury, Adamowicz zataił posiadanie pieniędzy w kwocie prawie 150 tys. zł. W oświadczeniu majątkowym za 2012 r., zdaniem śledczych miał podać, że jego zasoby pieniężne wynoszą około 120 tys. zł, podczas gdy ich faktyczna wartość wynosiła prawie 270 tys. zł.

„Podejrzany zataił również w oświadczeniu posiadanie jednostek uczestnictwa w ARKA BZ WBK Stabilny Wzrost o wartości prawie 30 tys. zł” – czytamy w komunikacie.

Prokuratura podała, że Adamowicz podejrzany jest również o zatajenia informacji o dochodach w zeznaniach podatkowych za 2011 i 2012 rok, co w konsekwencji miało spowodować uszczuplenie podatku dochodowego od osób fizycznych w łącznej kwocie prawie 131 tys. zł.

„W zeznaniu o wysokości osiągniętego dochodu PIT-37 za 2011 r. Prezydent Gdańska zataił informacje o dochodach w postaci środków pieniężnych zgromadzonych na rachunkach bankowych w 2011 r. w wysokości prawie 330 tys. zł oraz zataił informacje o prowadzeniu działalności gospodarczej polegającej na wynajmie mieszkań i osiąganych z tego tytułu dochodach” – podała PK.

To zdaniem śledczych miało skutkować uszczupleniem podatku dochodowego od osób fizycznych za 2011 r. w łącznej kwocie ponad 77 tys. zł. Z kolei nieprawidłowości w zeznaniu podatkowym Adamowicza za 2012 r. miały – zdaniem prokuratury – spowodować uszczuplenie podatku od osób fizycznych za 2012 r. w łącznej kwocie prawie 54 tys. zł.

Od września 2017 r. przed gdańskim sądem rejonowym toczy się proces przeciwko Pawłowi Adamowiczowi, w którym prezydent Gdańska oskarżony jest o podanie nieprawdziwych danych w oświadczeniach majątkowych w latach 2010-2012.

To już drugie sądowe postępowanie w tej sprawie. Po raz pierwszy trafiła ona do gdańskiego sądu rejonowego w grudniu 2015 r. Wówczas wniosek o warunkowe umorzenie postępowania, na okres dwóch lat próby, oraz zasądzenie od prezydenta Gdańska świadczenia w wysokości 40 tys. zł, złożyła prowadząca śledztwo Prokuratura Apelacyjna w Poznaniu. Sąd wniosek prokuratury w marcu 2016 r. uwzględnił. Wydając takie postanowienie, gdański sąd rejonowy uznał wtedy, że wina i społeczna szkodliwość zarzucanych prezydentowi czynów nie są znaczne, a także nie ma podstaw do uznania, że działał on z zamiarem bezpośrednim popełnienia przestępstwa.

Sąd wyjaśnił też m.in., że posiadając już pięć mieszkań i dwie działki, Adamowicz kupił wraz z żoną w styczniu 2009 r. i lutym 2010 r. dwa kolejne mieszkania w Gdańsku, nie umieszczając ich jednak w oświadczeniu majątkowym; nie zgadzały się również dane dotyczące zgromadzonych oszczędności, wszystkie były zaniżone – najmniej o kwotę ponad 51 tys. zł, a najwięcej o ok. 320 tys. zł. Po tym orzeczeniu, polecenie złożenia apelacji na niekorzyść Adamowicza wydał poznańskim prokuratorom dyrektor Departamentu ds. Przestępczości Zorganizowanej i Korupcji Prokuratury Krajowej – prokurator tym samym zaskarżył postanowienie, o jakie sam wcześniej wnosił.

Rozpatrując to odwołanie, Sąd Okręgowy w Gdańsku w grudniu 2016 r. uwzględnił wniosek prokuratury i uznał, że sprawa podawania przez prezydenta miasta Pawła Adamowicza nieprawdziwych danych w oświadczeniach majątkowych w latach 2010-2012 musi być ponownie rozpatrzona przez sąd niższej instancji. Zdaniem sądu okręgowego, sąd niższej instancji powinien m.in. wnikliwie zbadać motywy i pobudki postawy Adamowicza.

RP, PAP

https://naszdziennik.pl/polska-kraj/196 ... anska.html


Góra
 Zobacz profil  
 
Wyświetl posty nie starsze niż:  Sortuj wg  
Utwórz nowy wątek Odpowiedz w wątku  [ Posty: 30 ]  Przejdź na stronę Poprzednia strona  1, 2

Wszystkie czasy w strefie UTC + 1


Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zalogowanych użytkowników i 6 gości


Nie możesz rozpoczynać nowych wątków
Nie możesz odpowiadać w wątkach
Nie możesz edytować swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz dodawać załączników

Szukaj:
Skocz do:  

Powered by phpBB © 2000, 2002, 2005, 2007 phpBB Group
Przyjazne użytkownikom polskie wsparcie phpBB3 - phpBB3.PL
Nasi przyjaciele: Strony Patriotyczne
Linki pozycjonujące: Fenster aus Polen / Schüco Fenster / Drutex Fenster / Fenster Preise / Haustüren /