Polskie-Forum.pl


Wolne i niezależne forum dyskusyjne / opinie polityczne / aktywność obywatelska / patriotyzm / Polska / wolna dyskusja


Wszystkie czasy w strefie UTC + 1




Utwórz nowy wątek Odpowiedz w wątku  [ Posty: 102 ]  Przejdź na stronę Poprzednia strona  1 ... 3, 4, 5, 6, 7
Autor Wiadomość
 Tytuł: Re: Hipokryzja w mediach i w polityce
PostNapisane: 17 cze 2014, 14:10 
Offline
Moderator
Avatar użytkownika

Dołączył(a): 21 lip 2009, 10:40
Posty: 7565
Lokalizacja: Podlasie
Obrazek

_________________
"W ciągu całego naszego życia widziałem w naszym kraju tylko dwie partie. Partię polską i antypolską, ludzi godnych i ludzi bez sumienia, tych którzy pragnęli Ojczyzny wolnej i niepodległej, i tych, którzy woleli upadlające obce panowanie."


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Hipokryzja w mediach i w polityce
PostNapisane: 24 cze 2014, 06:30 
Offline
Moderator

Dołączył(a): 13 lip 2009, 09:25
Posty: 31718
Rozdwojenie jaźni

Ks. bp Stanisław Stefanek TChr

Jesteśmy świadkami serii wydarzeń, które odbiły się szerokim echem w mediach, a także w jakimś wymiarze w dyskusji społecznej. Pojawiają się wyjaśnienia, oświadczenia, a my mamy coraz więcej znaków zapytania i coraz trudniejszy dostęp do prawdy. Sztuka zaciemniania faktów dochodzi do wysokiego poziomu, pojawia się przed nami coraz bardziej niezrozumiały obraz rzeczywistości. A przecież mamy ją poznać, bo od rozeznania prawdy zależy nasza decyzja i sposób postępowania, zwłaszcza w ocenach i wyborach konkretnych rozwiązań społecznych. Można odnieść wrażenie, że przeciętny obywatel nie jest w stanie poznać prawdy, bo pomiędzy faktem a naszą świadomością stanęło kilka bardzo skutecznych parawanów: utajniony przed społeczeństwem sposób podejmowania decyzji, a także technika przekazu medialnego posługująca się doskonałym narzędziem rozmaitych manipulacji. Docierają do nas tylko fragmenty wydarzeń, pojawia się język, który opisuje w sposób rozdwojony te same fakty, co powoduje w nas utratę nadziei na dojście do prawdy.

Kilka przykładów. Ustalanie skrytej metody na okradanie przeciętnego obywatela mechanizmem tworzenia budżetu nazywa się troską o dobro społeczne i o poprawę kondycji polskiej gospodarki. Sławne i stosowane powszechnie podsłuchy organizowane przez dziennikarzy śledczych w pewnym memencie określa się przestępstwem ściganym z urzędu przez prokuraturę. A gdy upominamy się publicznie o szacunek do człowieka, do życia ludzkiego, do sumienia, do świętości przeżyć religijnych, obciąża się nas odpowiedzialnością, nawet prawną, za szerzenie mowy nienawiści. Bardzo poważne przestępstwa kryminalne, z zabójstwem włącznie, zostawia się bez rozwiązań z powodu braku dowodów, niekiedy mówi się nawet o małej szkodliwości społecznej. Program ochrony, zwłaszcza młodzieży, przed uzależnieniem i przed zniszczeniem wrażliwości moralnej nazywa się odbieraniem wolności. Zdradę małżeńską, krzywdę wyrządzoną współmałżonkowi, a zwłaszcza dzieciom, nazywa się „spontanicznością okazywania uczuć”, zabicie dziecka przed narodzeniem reklamuje się jako „prawo wolności kobiety, wolności decydowania o swoim ciele”. Sztukę omijania postanowień prawa i unikanie wymiaru sprawiedliwości reklamuje się jako „sprawność prawnika i prowadzonej przez niego kancelarii”.

Skąd bierze się to rozdwojenie jaźni? Dzieje się tak dlatego, że mamy podwójny sposób patrzenia na czyny człowieka. Albo wszelką ocenę tych czynów uzależnia się od mojej świadomości, od mojego stanu emocjonalnego, od mojej osobistej korzyści, albo też uznajemy nad sobą Autora, Stwórcę naszego istnienia i Autora porządku moralnego, czyli Boga.

Patrzenie na świat przez pryzmat tylko własnych emocji rodzi skrajny subiektywizm i relatywizm, bo wszystko zależy ode mnie i zmieniać się może tak, jak zmienia się nastrój w człowieku. Ażeby ten niekontrolowany system wprowadzić do życia społecznego, ustala się niezliczoną ilość przepisów, budując w filozofii społecznej ład prawny, legalistyczny, zależny od aktualnej przewagi władzy. Tu rodzą się wszystkie dyktatury i totalitaryzmy i tu bierze początek rujnowanie jakiegokolwiek obiektywnego ładu społecznego, wymiaru sprawiedliwości, uczciwości ekonomicznej. Przy takim sposobie myślenia rodzi się nowe społeczeństwo, które bardzo groźnie zbliża każdego obywatela do stanu, jaki medycyna nazywa schizofrenią, rozumiejąc przez to rozpad osobowości, potępienie uczuciowe, zamknięcie się w sobie, krańcowo nielogiczne zachowania. Stajemy się społeczeństwem o cechach zachowania schizofrenicznego. Stąd zaskakuje nas tak dziwne zachowanie różnych środowisk, stąd tak skrajnie rozchwiana świadomość przy wyborach życiowych rozwiązań. Widzimy to boleśnie na przykładzie nowych obyczajów sezonowego, często pełnego krzywdzących rozczarowań, zamieszkania młodych kandydatów do małżeństwa. W tak widzianym „rozdwojeniu jaźni” moglibyśmy szukać klucza do rozumienia współczesnych wydarzeń wypełniających polskie dzisiaj.

Jest inna droga budowania życia społecznego, oparta na prawdzie, że Bóg nas stworzył i On ustalił ład między nami, przez co staliśmy się dziećmi Boga i braćmi nawzajem dla siebie. W ten sposób mamy do dyspozycji normę postępowania, uniwersalną, obiektywną, wolną od zmienności naszego nastroju. Na tej podstawie możemy mówić o człowieku, o godności osoby, niezależnie od stanu fizycznego, etapu rozwoju, sprawności, funkcjonalnej możliwości produkcyjnej. Godność osoby ponad wszystko. Tu można oprzeć fundamenty dialogu, wolności, a przez to demokracji. Wtedy dopiero nasze wybory, również te polityczne, mogą przynieść dobro społeczne. Bez zmiany systemu wartości, bez zmiany filozofii, bez zmiany patrzenia na człowieka, na życie społeczne, czyli bez wewnętrznego odrodzenia elementarnej sprawności każdego z nas, w życiu społecznym niewiele przyniesie pożytku nawet uruchamianie kartki wyborczej ani coraz doskonalszych metod podsłuchiwania.

http://www.naszdziennik.pl/wp/83010,roz ... jazni.html


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Hipokryzja w mediach i w polityce
PostNapisane: 07 lip 2014, 07:18 
Offline
Moderator

Dołączył(a): 13 lip 2009, 09:25
Posty: 31718
Pozorowana dla gawiedzi radość przez oficjeli III RP z okazji przepoczwarzenia się PRL-u w III RP, jakoś kłóci się nam z prawdą, z tym co się dzieje, z tym co sami widzimy.

Źródło bezkarności

Z senatorem Janem Marią Jackowskim (PiS) rozmawia Marcin Austyn

Mówiąc o cieniach transformacji ustrojowej, „zaburzył” Pan przekaz przesłodzonych obchodów 25-lecia odrodzonego Senatu. Gwizdy i syki polityków PO świadczą o tym, że trafił Pan w czuły punkt.
– Była to znakomita okazja do tego rodzaju podsumowań. Jednak już sam scenariusz piątkowych obchodów został tak skonstruowany, żeby żaden przedstawiciel opozycji nie mógł zabrać głosu podczas uroczystego posiedzenia Senatu. Skorzystałem jednak z przysługującego mi prawa i poprosiłem o głos. Oczywiście były naciski, abym zrezygnował z wystąpienia, bo jest ściśle ustalony i napięty harmonogram. Była ogromna obawa ze strony przedstawicieli Platformy Obywatelskiej, że jeśli wywiąże się dyskusja, to cały ten zamysł propagandowy legnie w gruzach.

To po trosze się udało.
– Moim celem było zwrócenie uwagi na kilka zjawisk, którymi dziś żyje cały Naród. Trudno udawać, że wszystko jest wspaniałe, bo rzeczywistość jest inna. Powiedziałem prawdę, za co zostałem skrytykowany przez polityków PO oraz byłej Unii Wolności. Podkreśliłem, że jestem w stanie obronić każdą tezę mojego wystąpienia i możemy debatować. Cóż, zabrakło merytorycznych argumentów i wywołało to pewną agresję i zarzuty, że zakłóciłem uroczystości. W jaki sposób? Nie wiem. Przecież zgodnie z regulaminem zabrałem głos jako przedstawiciel opozycji. Tyle że przedstawiłem nieco inne spojrzenie na ostatnie 25 lat przemian, różniące się od propagandowego przekazu sączącego się z oficjalnych przemówień.

Kiedy mówił Pan o nierozliczeniu komunizmu i skutkach tego zaniechania, senatorowie próbowali zakłócić wystąpienie. Chrząkali, wyklaskiwali. Pana reakcja?
– Nie po to walczyliśmy o wolność, by ją później tłamsić. W pewnym momencie odniosłem wrażenie, że świętujemy 22 lipca w czasach PRL. Tam też obowiązywał jednostronny, starannie wyreżyserowany i uzgodniony przekaz. Dziś ci, którzy powołują się na wolność, demokrację, na te wszystkie zdobycze po 1989 roku, nadal tkwią w totalitarnej mentalności i nie rozumieją, na czym polega demokracja. To normalne, że przy tego rodzaju okazjach prawo do głosu mają nie tylko rządzący, ale i opozycja. I jej zdania należy wysłuchać, uszanować. Zwłaszcza że w tym przypadku mówimy o przedstawicielu ugrupowania, na które w demokratycznych wyborach zagłosowały miliony Polaków.

Przypomnienie w tak doniosłej chwili, że nie wszyscy skorzystali na transformacji, że są też problemy, a nie tylko sukcesy, musiało być nie do zniesienia dla koalicji rządowej.
– Widać, że tak. Dodam, że dostosowałem się do apelu, by nie przedłużać wystąpienia i zawarłem w nim tylko główne myśli. Stąd też bolą późniejsze niesprawiedliwe komentarze, wpisy, także ze strony senatorów, które pokazują ogromną frustrację Platformy. Ci ludzie doskonale wiedzą, że nierozliczenie komunistycznej przeszłości uderza w nich rykoszetem. Mamy pełzający kryzys państwa, być może wywołany przez struktury służb mających swoje korzenie w PRL, afera taśmowa staje się gwoździem do trumny tego obozu władzy, który rządzi Polską po 2007 roku. A chowanie komunistycznego oprawcy z honorami pokazuje, że układ okrągłostołowy nadal obowiązuje. W swoim wystąpieniu powołałem się na słowa prof. Tomasza Nałęcza, który uzasadniając państwowy pochówek Wojciecha Jaruzelskiego, powiedział: „Chowamy prezydenta Polski. Owszem, z mandatu Sejmu kontraktowego, ale pamiętajmy, że to wszystko, co dzisiaj mamy, jest z mandatu Sejmu kontraktowego”. To bardzo wymowne.

Zdaje się, że doradca prezydenta inaczej ocenia tamten okres.
– To już inna kwestia. Jednak prof. Nałęcz celnie wskazał na źródło bezkarności wysokich funkcjonariuszy państwa komunistycznego. Sejm kontraktowy był następstwem uzgodnień okrągłostołowych. Ich efektem jest też to, że żegnamy z honorami Jaruzelskiego, schorowany Czesław Kiszczak nie może być osądzony, choć zdaje się tryskać energią, a wicepremier Stanisław Kociołek, oskarżany o współudział w masakrze robotników na Wybrzeżu w 1970 roku, został prawomocnie uniewinniony. To najlepiej obrazuje, w jakim kraju żyjemy. Niepełnosprawnego schizofrenika zamyka się w więzieniu za to, że zjadł w markecie batonik, a zbrodniarze chodzą wolno i mają państwowe pogrzeby.

Dla politycznych oponentów słuchanie tego typu argumentów okazało się ponad siły.
– Z pewnością zachowanie niektórych senatorów, ich reakcje w kuluarach na moje wystąpienie były skandaliczne. To tylko wskazuje, że nie rozumieją mechanizmów demokracji, nie wiedzą, co to debata publiczna, nie pojmują istoty parlamentaryzmu i tego, że żyjemy w wolnym państwie. Wydaje się im, że to jest tylko ich państwo i obowiązuje jedynie słuszna interpretacja najnowszej historii. Dla mnie jako polityka i historyka jest to dowód na wypaczenia III RP. To wskazanie, że jest to państwo, któremu daleko do normalności.

A jak opozycja zniosła to, co o polskiej transformacji miał do powiedzenia obóz władzy?
– Zarówno prezydent Bronisław Komorowski, jak i inni mówcy z tego obozu mówili o zwycięstwie komunizmu, o walce z totalitarnym systemem komunistycznym. Nie dodali tylko, że tego systemu nigdy nie rozliczono i jakie to przyniosło skutki. To pokazuje schizofrenię oficjalnego przekazu, którego jednak wysłuchaliśmy, nie przeszkadzając mówcom.

Dziękuję za rozmowę.
Marcin Austyn

http://www.naszdziennik.pl/polska-kraj/ ... nosci.html


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Hipokryzja w mediach i w polityce
PostNapisane: 10 lip 2014, 07:40 
Offline
Moderator

Dołączył(a): 13 lip 2009, 09:25
Posty: 31718
Równi i równiejsi

Ks. dr hab. Piotr Kieniewicz MIC

Trudno ocenić decyzję pani prezydent Hanny Gronkiewicz-Waltz inaczej jak skandal. Wpisuje się ona w szerszy kontekst wydarzeń, które prowadzą do wykluczenia znaczącej grupy ludzi z medycyny, zwłaszcza z ginekologii. W ogromnej większości są to chrześcijanie, katolicy, a szerzej – ludzie sumienia. Wypowiedzi przedstawicieli władz państwowych i samorządowych jednoznacznie stwierdzają, że sumienie nie może przeważać nad prawem państwowym, mimo że Konstytucja RP gwarantuje wolność sumienia. Zapis w ustawie o zawodzie lekarza i lekarza dentysty potwierdzający klauzulę sumienia jest wewnętrznie wadliwy, domagając się od lekarza współudziału w zakwestionowanym działaniu poprzez wskazanie innego sprawcy, na co zresztą zwracano wielokrotnie uwagę.

Pani prezydent powołuje się na wyniki kontroli w Szpitalu Specjalistycznym im. Świętej Rodziny – kontroli przeprowadzonych z naruszeniem prawa, w tym prawa do dobrego imienia. Zanim nawet kontrole się rozpoczęły, przedstawiciele władz wypowiadali kategoryczne osądy, powołując się na nieprawdziwe lub zmanipulowane informacje, tym samym wpływając na wynik działań kontrolnych. Jednocześnie całkowicie zignorowane zostały fakty pokazujące rzeczywistą jakość pracy prof. Bogdana Chazana, kierowanego przez niego zespołu i całego szpitala jako instytucji. W praktyce, z czym zresztą nikt się nie kryje, decydujące znaczenie dla decyzji o zwolnieniu profesora z funkcji dyrektora szpitala była jego jednoznaczna decyzja, by nie zabić chorego dziecka, lecz otoczyć je oraz samą kobietę opieką medyczną w specjalistycznym ośrodku.

Profesor Chazan zaprezentował zarówno przez swoją pracę jako dyrektor szpitala, jak i w tym konkretnym przypadku postawę prawdziwego lekarza, który dostrzega pacjenta i w kobiecie noszącej w sobie dziecko, i w samym dziecku. Jego odwołanie jest zatem skandaliczne, ponieważ oznacza zanegowanie godności i prawa dziecka do życia, w zależności od eugenicznych lub prawnych kryteriów.

Wymowa tego ciągu zdarzeń prowadzi do konkluzji, że katolik nie może być ginekologiem, ponieważ nie ma możliwości, by zostać specjalistą poza państwowym systemem opieki zdrowotnej. Oznacza to także, że katolicy nie mogą liczyć na równe traktowanie – ani jako pracownicy, ani jako pacjenci. Nie mogą liczyć na uszanowanie ich przekonań. Tak więc decyzja pani prezydent Warszawy, jakkolwiek o lokalnym charakterze, wyznacza smutny początek totalitaryzmu moralnego w Polsce, w którym relatywizm moralny sprzymierzony z demokracją gwałci ludzkie sumienia i ludzką godność.

Autor jest adiunktem w Katedrze Teologii Życia KUL.

http://www.naszdziennik.pl/wp/84633,row ... iejsi.html


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Hipokryzja w mediach i w polityce
PostNapisane: 24 lis 2014, 19:04 
Offline
Moderator

Dołączył(a): 13 lip 2009, 09:25
Posty: 31718
Jadwiga Chmielowska: Po prostu ŻENADA

Nie po raz pierwszy środowisko dziennikarskie okazuje nie tylko brak elementarnej solidarności, ale wręcz wprowadza dodatkowy zamęt. Nie mam tu na myśli zatrudnionych funkcjonariuszy agit-prop-u, czyli, używając współczesnego języka, PR-owców poszczególnych ekip rządowych czy partii politycznych. Chodzi mi o dziennikarzy uważających się za n i e z a l e ż n y c h.

Z dyskusji w „Saloniku politycznym Ziemkiewicza" (TV Republika, 23 listopada) można było się dowiedzieć, że Ewa Stankiewicz i Grzegorz Braun to OSZOŁOMY, które tylko czekają, by stanąć na czele ruchu rewolucyjnego, by przejąć władzę.
Redaktorzy Andrzej Stankiewicz i Łukasz Warzecha w ogóle nie rozumieją otaczającego ich świata. Reytan też zakłócił mir domowy sejmu rozbiorowego - rzucając się na próg i rozdzierając szaty, pokazał nagą pierś. „A fuj”- krzyczeli wtedy nie tylko zdrajcy, ale i pożyteczni idioci.

Brednie o carskiej ochranie w stosunku do prób rozmowy z PKW i żądania ustąpienia ze stanowisk jej członków najlepiej pokazuje poziom naszych elit polityczno-dziennikarskich. O ile podejrzane jest dla mnie środowisko samozwańcze Ruchu Narodowego, to ci, którzy weszli do lokalu PKW są autentycznymi przedstawicielami społeczeństwa obywatelskiego.

„Nic o nas bez nas”- ta idea przyświecała już naszym przodkom w I Rzeczypospolitej. My Polacy możemy poszczycić się tym, że tradycje demokratyczne mamy o kilkaset lat starsze od tych państw współczesnej Europy, które teraz śmią nas pouczać. Najgorsze jest jednak to, że „światek dziennikarski” występuje jedynie w obronie Jana Pawlickiego z TV Republika i Tomasza Gzelli z PAP. Czyli są znowu równi i równiejsi.

Pierwszą powinnością musi być występowanie w obronie słabszych, w tym przypadku dziennikarzy z mediów mniej znanych i mniej wpływowych. Aresztowanych zostało czworo dziennikarzy. Oprócz dwóch wymienionych było jeszcze dwoje innych:

- Hanna Dobrowolska - korespondentka kilku portali internetowych prowadziła video - rejestrację wydarzeń w PKW;
- Witold Zieliński - realizator dźwięku z Niepoprawnego Radia (niepoprawneradio.pl)
To oni zasługują chyba na największą ochronę.

Bez operatorów, realizatorów dźwięku i fotoreporterów, współczesne media nie mogłyby funkcjonować.
Nawiasem mówiąc, tylko Niepoprawne Radio zdało egzamin na „5”. Słuchacze mogli na bieżąco obserwować wszystko co działo się w lokalu PKW, mogli też śledzić procesy.
To właśnie „Niepoprawni” byli na komisariacie na Wilczej. Szef Radia, któremu udało się uniknąć aresztowania, nie zostawił swego kolegi. Nie wyłączał mikrofonu. Słychać było jego kroki i oddech, gdy biegł na Wilczą. Informował, że właśnie wchodzi na Kruczą… Potem skręca w Wilczą.

Tak był robiony najbardziej wstrząsający i potrzebny REPORTAŻ ROKU 2014.

P.S. Do uczestników „Saloniku politycznego Ziemkiewicza”:
Kiełbasa, o której wspominaliście nie była rekwizytem w PKW. To ludzie zgromadzeni przed siedzibą przynieśli wodę, chleb, kiełbasę, czekoladę i kawę. Każdy z uczestników protestu i dziennikarzy mógł wziąć sobie kromkę chleba i ułamać kawałek kiełbasy.
Gdybyście słuchali relacji na żywo, nie pletlibyście głupot. A tak - po prostu ŻENADA!!!

http://solidarni2010.pl/29491-jadwiga-c ... enada.html


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Hipokryzja w mediach i w polityce
PostNapisane: 15 sty 2015, 08:07 
Offline
Moderator

Dołączył(a): 13 lip 2009, 09:25
Posty: 31718
Takiego lizusostwa i czołobitnego tchórzostwa jakie paraliżują polskie dziennikarstwo chyba nie ma w innych grupach społecznych.
Po odzyskaniu przez Polskę niepodległości będzie ich sporo do wymiany.


Samotny bój dziennikarza

Obrazek

Wojciech Sumliński – z wykształcenia psycholog dziecięcy, z zawodu dziennikarz śledczy – ze świata wdzięcznego i bezpiecznego, jakim jest praca z dziećmi, trafił w rejony bardzo odległe – do okrutnego świata gangsterów, przestępstw, zbrodni, służb specjalnych i polityki. Dwie książki: „Z mocy bezprawia” i „Z mocy nadziei” są próbą rozliczenia autora z okresem życia, które, niewiele brakowało, zakończyłoby się tragicznie.

Spotkanie w Klubie Publicystyki Kulturalnej SDP 7 stycznia 2015 roku Wojciech Sumliński rozpoczął od sprawy ciągle niewyjaśnionej śmierci błogosławionego Księdza Jerzego Popiełuszki. Tematem tym, jak podkreślił, „zaraził” go Andrzej Witkowski – prokurator dwukrotnie odsuwany od śledztwa w sprawie mordu kapłana „Solidarności”. Z próby rozwiązania tej zagadki zrodziły się książki „Kto naprawdę go zabił?”, „Teresa, Trawa, Robot” i najnowsza „Lobotomia 3.0”.

Dopytywany przez słuchaczy, dziennikarz oznajmił, że wciąż próbuje się całą tę sprawę „zasypać” i uznać za zamkniętą. Wszystko jednak, co zostało na temat męczeńskiej śmierci Błogosławionego powiedziane, jest zaledwie częścią prawdy, a wiele – zwykłym kłamstwem. Zgadza się w zasadzie tylko miejsce i czas porwania księdza Jerzego. Waldemar Chrostowski do chwili obecnej uznawany jest za bohatera.

Nie jest prawdą, że jest on bohaterem.
Nie jest prawdą, że Ksiądz zginął wtedy, gdy to jest podawane
Nie są prawdą opisane okoliczności, w jakich zginął.
Z dużym prawdopodobieństwem można stwierdzić, że nie zabili go ci, o których się mówi, że tego dokonali.
Z dużym prawdopodobieństwem możemy przyjąć, że Ks. Jerzy zginął kilka dni później niż to przyjęto.
Drugą część spotkania Wojciech Sumliński poświęcił procesowi, który wytoczyła mu prokuratura z oskarżenia b. płk. WSI – Leszka Tobiasza. Nieżyjący od lutego 2012 roku funkcjonariusz tajnych służb oskarżył dziennikarza o pośrednictwo pomiędzy rzekomą grupą korupcyjną w Komisji Weryfikacyjnej ds. WSI, a b. płk. WSW – Aleksandrem L. (współoskarżonym w procesie).

W sprawie tej 18 grudnia ubiegłego roku zeznawał Bronisław Komorowski.

Wojciech Sumliński powiedział, że urzędujący prezydent jest przestępcą i powinien stanąć przed sądem nie w roli świadka, lecz oskarżonego. Wg niego to właśnie Komorowski odegrał w tzw. aferze marszałkowej kluczową rolę. Jesienią 2007 roku prowadził on niejasną grę z udziałem tajnych służb (dawne WSW oraz WSI), ABW, SKW w celu zdyskredytowania Komisji Weryfikacyjnej. Uczynił to ze strachu przed ujawnieniem ściśle tajnego dokumentu: Aneksu do Raportu w sprawie WSI, który najprawdopodobniej w niekorzystnym świetle przedstawiał jego działania jako b. wiceministra i ministra MON.

Od momentu oskarżenia w 2009 roku dziennikarz toczy samotny bój w nadziei udowodnienia swojej niewinności.

https://ewastankiewicz.wordpress.com/20 ... more-24404


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Hipokryzja w mediach i w polityce
PostNapisane: 25 lut 2015, 07:20 
Offline
Moderator

Dołączył(a): 13 lip 2009, 09:25
Posty: 31718
Ta hipokryzja ma połączenie z kampanią wyborczą. Pełna twarz prezydencka zwrócona w kierunku bolszewickich morderców, zaczyna zerkać przedwyborczo w kierunku ofiar bolszewickich bestii. Obrzydliwość, którą musimy dostrzec i musimy właściwie ocenić.

Płużański: Komorowski wolał Jaruzelskiego od Wyklętych

Prezydent zaangażuje się w obchody dnia Żołnierzy Wyklętych.

1 marca polscy patrioci będą obchodzić Dzień Pamięci Żołnierzy Wyklętych. W obchody ma się włączyć Bronisław Komorowski. Nie byłoby w tym nic dziwnego, gdyby nie fakt, że urzędujący prezydent do tej pory niespecjalnie interesował się sprawą upamiętnienia bohaterów II konspiracji.
„Bronisław Komorowski jest lepiej znany z honorowania komunistycznych zbrodniarzy niż Żołnierzy Wyklętych” – komentuje sprawę Tadeusz Płużański.
Publicysta, syn żołnierza Wyklętego, w rozmowie z Telewizją Republika wątpi w uczciwość intencji głowy państwa. W końcu to Bronisław Komorowski żegnał z honorami Wojciecha Jaruzelskiego, a na co dzień spotyka się z komunistycznymi generałami, którzy wprowadzali Stan Wojenny.
„W tej sytuacji zwrot w kierunku żołnierzy Wyklętych musi dziwić. Choć ... czemu tu się dziwić, mamy przecież rok wyborczy” – mówi Płużański.

„Jak sądzę Bronisław Komorowski nie ma wiele wspólnego z tą ideą ani rodzinnie ani politycznie. Głowa państwa lubi mówić, że jego ojciec był Żołnierzem Niezłomnym. Ale to nieprawda, bo nie oddał ani jednego strzału” – dodaje Tadeusz Płużański.
„Jest mi przykro, że człowiek, który nie zrobił nic dla Żołnierzy Niezłomnych będzie się ogrzewał w ich blasku” – podsumowuje dziennikarz „Super Expressu”.

mly/Telewizja Republika

http://www.stefczyk.info/publicystyka/o ... 3093784327


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Hipokryzja w mediach i w polityce
PostNapisane: 03 kwi 2015, 08:03 
Offline
Moderator

Dołączył(a): 13 lip 2009, 09:25
Posty: 31718
Zdaje się, że chcą abyśmy uwierzyli, że banknoty i monety będą się bić, zamiast naszej armii, z Rosją.
Zniszczyli armię, więc mogą teraz straszyć nas kim i czym chcą. Ale żeby robić z nas zupełnych głupków....


Euro ze strachu przed Rosją

Coraz częściej w debacie publicznej dotyczącej wejścia Polski do strefy euro, pojawia się argument, że powinniśmy to zrobić możliwie jak najszybciej ze względu na zagrożenie rosyjskie.

Jakiś czas temu tego argumentu użył marszałek Senatu Bohdan Borusewicz, udzielając wywiadu pod znamiennym tytułem „Polska pilnie do euro” dziennikowi Rzeczpospolita.

Marszałek w końcowej części wywiadu na pytanie dziennikarza: „Co nam da to, że będziemy częścią strefy euro?”, odpowiada następująco: „Bezpieczeństwo. Polska musi wejść do strefy euro, bo wtedy całej Unii Europejskiej będzie zależało, żeby nas bronić”.

I na kolejne „wielu ekonomistów sprzeciwia się szybkiemu wprowadzeniu euro w Polsce”, odpowiada jeszcze bardziej zdecydowanie: „decyzja o przystąpieniu Polski do strefy euro nie powinna być w rękach księgowych. To decyzja polityczna. Wejście do strefy euro wzmocni nasze bezpieczeństwo”.

Kilka dni temu podobnego argumentu o przyjęciu euro ze względu na agresywne zachowania Rosji użył doradzający rządowi Tuska, a teraz premier Kopacz, Ryszard Petru, przewodniczący Towarzystwa Ekonomistów Polskich.

Rządząca Platforma używa dodatkowo argumentu, że kraje nadbałtyckie przyśpieszyły wejście do strefy euro, Estonia zrobiła to od 1 stycznia 2011 roku, Łotwa od 1 stycznia 2014 roku, a Litwa weszła to tej strefy od 1 stycznia 2015 roku, właśnie dlatego, że spodziewają się po tym kroku także poprawy swojego bezpieczeństwa.

Rzeczywiście w strategiach bezpieczeństwa państw nadbałtyckich w szczególności w związku ze spodziewanym zagrożeniem ze strony Rosji przyjmuje się, że wejście do strefy euro będzie dodatkowym zabezpieczeniem przed agresją ze strony ich wielkiego sąsiada.

Tyle tylko, że na dobrą sprawę nie bardzo wiadomo, dlaczego dla Rosji fakt posiadania przez jakiś kraj waluty euro miałby być przeszkodą w agresji na niego w szczególności w sytuacji, gdyby w tym kraju zagrożona była na przykład mniejszość rosyjska (a ta jest szczególnie liczna w Estonii i w Łotwie).

Przy tej okazji pojawiają się także sugestie, że gdyby Polska się zdecydowała na taki krok, to nie musiałaby spełniać wszystkich wymogów przewidzianych prawem europejskim.

Chodzi głównie o to, żeby wprowadzać Polskę szybko do strefy euro bez przebywania naszego kraju przez 2 lata w tzw. systemie ERM2, czyli swoistym korytarzu walutowym, w którym kurs naszej waluty w relacji do euro mógłby podlegać wahaniom tylko w przedziale + – 15%.

Wprawdzie wszystkie kryteria tzw. konwergencji (jednym z nich jest konieczność przebywania kandydata do strefy euro przez 2 lata w systemie ERM2) są opisane w traktatach i odejście od nich wymagałoby ich zmiany, ale być może Niemcom tak bardzo zależy, żeby wciągnąć Polskę „za uszy” do tej strefy, że takie zmiany przeforsują.

Mimo wielu przykładów, które jednoznacznie wykazują, że kraje, których gospodarki są do tego nieprzygotowane, lądują na peryferiach strefy euro ze wszystkimi tego negatywnymi konsekwencjami, że euro to jednak drożyzna (jako że ceny wyrównują się bardzo szybko i oczywiście w górę w krajach, które przyjmują euro, a płace i świadczenia emerytalno-rentowe niestety dopiero w długim okresie), a walący drzwiami i oknami do Polski na zakupy Słowacy i Litwini tylko to potwierdzają (tuż przy obydwu granicach na terenie Polski jak grzyby po deszczu powstają kolejne Biedronki, Lidle i inne sklepy sieciowe, aby tylko móc obsłużyć tę turystykę zakupową), to prominentni politycy Platformy nic sobie z tego nie robią.

Teraz żeby przekonać Polaków do jak najszybszego przyjęcia euro, będą nas straszyć agresją rosyjską, tak jakby akurat waluta euro mogła nas przed tą agresją obronić (wszak Europejski Bank Centralny nie ma czołgów, a mają je Amerykanie i NATO).

Dr Zbigniew Kuźmiuk

http://www.naszdziennik.pl/ekonomia-fin ... rosja.html


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Hipokryzja w mediach i w polityce
PostNapisane: 30 kwi 2015, 09:35 
Offline
Moderator

Dołączył(a): 13 lip 2009, 09:25
Posty: 31718
Coryllus: Azrael i Seawolf czyli demaskacja …

„nie napisałbym ani słowa o Azraelu, gdyby nie kondolencje od Dudy.”
(…) To będzie kolejny tekst o tym, że nam, tak zwanym zwykłym ludziom, wyznaczono w naszym najlepszym czasie rolę publiczności. A teraz dochodzimy do takiego momentu, kiedy ta publiczność, narażona na rozliczne szykany i spychana gdzieś pod płot, przestaje być całkowicie potrzebna. Nie ma jej, jest nieważna, albowiem, gwiazdy, czy to kina, czy to telewizji, czy to blogosfery same dla siebie są publicznością. I jeden oklaskuje drugiego. Największym problemem zaś jest tylko to jakim pretekstem wywołać ruch w kanałach dystrybucji środków finansowych.

(…) Przyznam, że nie miałem pojęcia kim był Azrael,(…) Kiedy jednak wczoraj informacja o jego śmierci obiegła wszystkie opiniotwórcze portale, mogłem się tylko do siebie uśmiechnąć.(…) przyznam szczerze, nie napisałbym ani słowa o Azraelu, gdyby nie kondolencje od Dudy.

A czynię to dlatego, że przypomniał mi się Seawolf. Pamiętacie go jeszcze? Był taki bloger, marynarz, zmarł dwa chyba lata temu. W pewnej chwili stał się prawdziwą gwiazdą blogosfery prawicowej, cytowali go prawie wszyscy „nasi” i „nie nasi”. (…) Przypominam, był Seawolf wielkim admiratorem PiS, Lecha i Jarosława Kaczyńskich, a gdzie tam admiratorem, on był entuzjastą. On się w polemikach z przeciwnikami Kaczyńskich wyżywał i zawsze w nich zwyciężał. A potem umarł i wszystko co było ukryte za jego plecami zostało ujawnione.

(…) Myślicie, że ktoś z otoczenia Jarosława Kaczyńskiego, jakiś jego asystent czy przyboczny wysłał na twittera, albo zamieścił w salonie kondolencje w związku ze śmiercią Seawolfa? Oczywiście, że nie. Igor Janke jedynie napisał krótki tekst o tym kim był bloger Seawolf, dokładnie tak samo krótki, jak ten który napisał wczoraj w związku ze śmiercią Azraela. Przez jakiś czas ludzie próbowali pisać o seawolfie, a nawet sprzedawać jego książkę, która nie nadawała się do sprzedaży, bo była tylko formą terapii umierającego człowieka, a nie produktem rynkowym.(…)

A wczoraj te kondolencje od Dudy po śmierci człowieka, który z flekowania Kaczyńskich i PiS zrobił sobie sport. A można było po prostu milczeć. No, ale widok tych wcześniejszych kondolencji, od ambasadora USA, uruchomił w głowach asystentów Dudy myślenie strategiczne i stwierdzili oni, że skoro to był taki ważny bloger, że aż pan ambasador o nim pisze, to trzeba zadbać o popularność kandydata w blogosferze. (…)

Jeśli zaś idzie o asystentów Dudy, to po raz kolejny zdemaskowano wczoraj pewną wizję prowadzenia polityki w Polsce, wizję, rzekłbym, gabinetową, wazeliniarską i podławą. Nie chcecie mi bowiem chyba powiedzieć, że Andrzej Duda znał Azraela i przejął się jego odejściem tak mocno jak Igor Janke, Xsiężna, czy Jan Herman, albo Janina Jankowska, ludzie Azraelowi w jakiś sposób bliscy.

Dlaczego nie złożyliście kondolencji rodzinie Seawolfa do ciężkiej cholery? Bo nie pracował w żadnym ministerstwie? Bo nie był waszym kolegą? Jakie inne powody mieliście? Jeśli któryś z was znał Jacka Gottlieba, mógł wyrazić żal we własnym imieniu. Nie zaś w imieniu kandydata na prezydenta reprezentującego partię, którą Jacek Gottlib, Azrael Kubacki, zwalczał przez ostatnie lata swojego życia. (…)

stadem baranów zarządza się wyłącznie poprzez wywoływanie emocji i kierowanie ich to w tę, to w tamtą stronę. Dobrze o tym wiedział zmarły wczoraj Jacek Gottlib, znany bloger, wróg PiS i Kaczyńskich. Cześć jego pamięci.

https://ewastankiewicz.wordpress.com/20 ... more-25818


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Hipokryzja w mediach i w polityce
PostNapisane: 21 sie 2015, 16:27 
Offline
Moderator

Dołączył(a): 13 lip 2009, 09:25
Posty: 31718
Ukarać winnych za upały

Pamiętam jak wiosną 2006 roku Polskę nawiedziła wielka fala przymrozków, która najbardziej uderzyła w naszych sadowników. Jako, że od jesieni poprzedniego roku rządził PiS dziennikarska psiarnia ruszyła w te sady by wieszczyć narodową klęskę i obwiniać o wszystko władzę. Do dziś mam przed oczami obrazki z tymi dziennikarzynami stojącymi pod jabłoniami i pokazującymi widzom gałązki z przemarzniętym kwieciem. Oczywiście podprogowy przekaz był taki, że za mrozy odpowiada PiS i Jarosław Kaczyński. Dwa miesiące wcześniej będąca w opozycji Platforma Obywatelska zorganizowała wielką konferencję prasową, podczas której obarczyła rządzących odpowiedzialnością za słaby występ polskich sportowców podczas kończącej się właśnie zimowej olimpiady w Turynie. W jaki sposób zawinił istniejący dopiero od czterech miesięcy rząd nie wyjaśniono.

Zebrało mi się na te wspominki ze względu na panujące w naszym kraju upały i ogłoszenie po raz pierwszy od tak zwanego upadku PRL-u, 20 stopnia zasilania. Młodzi ludzie do dziś mogli takie ograniczenia w dostawach energii elektrycznej oglądać jedynie w często wznawianym serialu „Alternatywy 4”, Stanisława Barei. Patrzę dzisiaj na te same dziennikarskie gęby ze szczególnym naciskiem na TVN i TVN24 i pytam się, – dlaczego nikogo jeszcze nie uczyniliście odpowiedzialnym za tę falę upałów? Ja nie namawiam do obarczania odpowiedzialnością rządu, którego jesteście klakierami. Ale przecież jest w końcu opozycja no i nowy prezydent. Cóż was powstrzymuje żeby wejść tyralierą w te wyschnięte pola kukurydzy i zasugerować, że to się dzieje właśnie za prezydentury Andrzeja Dudy? Nabraliście przyzwoitości czy może hamuje was strach przed nowym amerykańskim właścicielem stacji i jednocześnie pracodawcą, który mógłby na taka prymitywną agitkę energicznie zareagować?

Naprawdę przepuszczono doskonałą okazję do zaatakowania opozycji, co powinno nastrajać nas optymistycznie. Czasy się zmieniły, a siła prawicowych i patriotycznych mediów jest dzisiaj bez porównania większa niż było to 10 lat temu. Tak topornej i prymitywnej propagandy nikt już dzisiaj nie kupi. No…może z wyjątkiem topniejącej w ekspresowym tempie grupy fanów dziennikarstwa uprawianego przez propagandowych drwali z Czerskiej, Wiertniczej i okolic.
Daleko nam jeszcze do medialnej równowagi, ale już choćby sam fakt wzrostu znaczenia i siły głosu dziennikarstwa prawdziwie niezależnego mówi nam jak ta równowaga jest potrzebna, niezbędna i może być dla uleczenia Polski zbawienna.

Oni chcieliby bardzo czynić to, co dawniej, ale wiedzą już, że nie da się drugi raz wleźć do tej samej rzeki gdyż jej nurt jest dzisiaj znacznie silniejszy i mógłby ich porwać, a nawet potopić.
Z tego wszystkiego płynie też wielka nauka dla naszego obozu. Nie warto być zajadłym i fanatycznym krytykiem każdej władzy. Po jesiennych wyborach - o ile oczywiście potoczą się one zgodnie z dzisiejszymi przewidywaniami – powinniśmy się stać surowymi recenzentami rządzących, a nie szaleńcami obwiniającymi ich za mróz czy upały. Nie wolno wchodzić w buty pismaków o bolszewickiej mentalności.

http://kokos.salon24.pl/664487,ukarac-winnych-za-upaly


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Hipokryzja w mediach i w polityce
PostNapisane: 25 sty 2019, 14:38 
Offline
Moderator

Dołączył(a): 13 lip 2009, 09:25
Posty: 31718
Zabrnęliśmy w zaułek

Z Andrzejem Maciejewskim, posłem Ruchu Kukiz’15, rozmawia Mariusz Kamieniecki

Jak przyjął Pan apel premiera Mateusza Morawieckiego o narodowe pojednanie?
– Słowa premiera Morawieckiego są ważne i dobrze, że padają, ale lepiej i prościej byłoby dla nas wszystkich – od góry do dołu – żebyśmy przestrzegali elementarnych zasad kultury osobistej. Pamiętam, jak bardzo naiwny byłem po śmierci Ojca Świętego Jana Pawła II, kiedy też były apele o zgodę i pojednanie narodowe, a co z tego zostało, wiemy wszyscy.

Świat był i zawsze będzie pełen emocji, polityka też jest funkcją emocji. Dzisiaj niestety zabrnęliśmy w zaułek, gdzie wszystko musi być uregulowane ustawami, przepisami. Tymczasem nie potrzeba ustaw, żeby uporządkować te kwestie. Tę kulturę osobistą, zasady wynosi się z domu rodzinnego, a to, że tej kultury brak, jest efektem m.in. tego, że sypią się nam więzy rodzinne, że rodzice mają zbyt mało czasu dla dzieci, które wiedzę o życiu czerpią z internetu. To wszystko sprawia, że rośnie nam pokolenie okaleczone emocjonalnie. Trzeba więc postawić akcent na rodzinę, na budowanie wspólnoty w oparciu o wartości rodzinne, a nie same ustawy.



Czym jest owa osławiona „mowa nienawiści”?
– Warto o to zapytać tych, którzy ten slogan wypromowali. Dla mnie to nic innego jak brak kultury. A najwięcej o tej mowie nienawiści mówią ci, którzy sami tę nienawiść rozsiewają. Owszem, można się różnić, możemy mieć różne poglądy, ale wypowiadając je, powinniśmy trzymać się pewnych zasad. Na przestrzeni ponad trzech lat pracy – jako poseł – w parlamencie RP widziałem osoby z tytułami profesorskimi, którym zwyczajnie brak kultury, a z drugiej strony spotykałem ludzi nawet z wykształceniem podstawowym, ale ze znacznie wyższym poziomem kultury i obycia niż niejeden absolwent wyższej uczelni.



Wiemy o tym, że spór jest wpisany w demokrację, ale czy nie może się on odbywać w cywilizowany sposób?
– Wiele osób pyta mnie: „Dlaczego kłócicie się w Sejmie?”. Wtedy odpowiadam, może trochę przekornie, że po to się kłócimy w Sejmie, żeby nikt nie musiał ginąć na polskich ulicach, walcząc o swoje racje. To ma być spór, który wcale nie musi oznaczać wojny.

Szanujmy się, bądźmy wobec siebie wyrozumiali i pamiętajmy, że życie publiczne nie polega na tym, że wszystko, co mówię, jest jedynie słuszne, niepodważalne. W polityce trzeba wysłuchać drugiego człowieka, jego racji i starać się znaleźć rozwiązanie, wspólny mianownik. Nie może być tak, że tylko krzyczymy na siebie, wypowiadając najstraszniejsze słowa.



Jednak ten spór i tak wylewa się na ulice.
– To, o czym powiedziałem z perspektywy posła, to jest tylko jeden element tego sporu. Żyjemy dziś w świecie mediów. Obserwując formę przekazu, niejednokrotnie muszę zadać pytanie: czy te media mają czyste ręce, czyste sumienie w przekazywaniu uczciwie i rzetelnie informacji? To, że politycy prowadzą spór – to jest jedna strona medalu, ale to, jak ten spór jest przekazywany czy pokazywany dalej, to jest już sprawa mediów. I niestety pod tym względem media według mnie nie zdają egzaminu z uczciwości i solidności.



Część mediów działa na zamówienie polityczne?
– Co do tego nie mam cienia wątpliwości. Jestem posłem klubu Kukiz’15 i wielokrotnie ja sam czy moi klubowi koledzy spotykaliśmy się z sytuacją, kiedy najpierw próbowano nas wyśmiać, potem przemilczeć i lekceważyć, my to widzimy. Część polityków o dłuższym stażu parlamentarnym mówi: owszem, macie niektóre dobre pomysły, ale nie macie mediów. Taki głos słyszę niejednokrotnie z różnych stron i rzeczywiście tak jest: Kukiz’15 nie ma mediów. Wychodzi na to, że rację bytu ma ta siła polityczna, która ma nieograniczony dostęp do mediów.



A te potrafią wykraczać poza granice prawdy.
– Żyjemy w dobie obrazkowego społeczeństwa, gdzie obrazami dociera się do umysłów zapracowanych, na nic nie mających czasu ludzi. Ale ważną rolę odgrywają dzisiaj media społecznościowe, co sprawia, że tak właściwie dziennikarzem jest każdy, kto ma aparat fotograficzny, iPoda, laptopa i jest w stanie połączyć się z internetem. W związku z tym mówimy o tzw. dziennikarstwie obywatelskim. I tu dotykamy kilku problemów, mianowicie ta nasza mobilność oznacza wolność, której niestety nie towarzyszy odpowiedzialność za słowo. Niektórym – zwłaszcza młodym ludziom – wydaje się, że jeśli się schowają się za jakimś symbolem, nickiem, pseudonimem na forach internetowych, to wszystko im można. I to jest często głupota, bezmyślność i zwyczajnie brak kultury. Przecież nikt kulturalny i odpowiedzialny w towarzystwie innych nie mówi rzeczy obraźliwych, natomiast w internecie na forach wielu wydaje się, że są anonimowi, a przez to często bezkarni. Tyle, że tak nie jest i dlatego warto, żeby sobie ten fakt uświadomić, komentując czy wypowiadając się na określone tematy.

W Gdańsku mieliśmy do czynienia z wielkim nieszczęściem, z tragedią, bo niezależnie od wszelkich ocen zginął człowiek. Ale nie może być tak, że do tego dramatu dobudowuje się dowolną historię. Od pierwszego dnia po tej tragedii podkreślałem, że nie wolno naciągać faktów, konfabulować, ale trzeba sprawy przedstawiać takimi, jakie są. Niestety, z tym mamy do czynienia w mediach, także w mediach społecznościowych.

Dziękuję za rozmowę.
Mariusz Kamieniecki

https://naszdziennik.pl/polska-kraj/205 ... aulek.html


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Hipokryzja w mediach i w polityce
PostNapisane: 27 sty 2019, 13:05 
Offline
Moderator

Dołączył(a): 13 lip 2009, 09:25
Posty: 31718
Testament śp. Pawła Adamowicza vs spadkobiercy

Nie minęły nawet dwa tygodnie od dramatu w Gdańsku. A już, tak jak to w życiu bywa, ujawniają się bliżsi i dalsi spadkobiercy testamentu politycznego zmarłego Prezydenta.

Jako pierwsza zgłosiła się publicznie pełniąca komisaryczne obowiązki Prezydenta Miasta p. Aleksandra Dulkiewicz, która utrzymała swoje członkostwo w PO na czas ostatnich wyborów samorządowych (jedynie je zawieszając- na wypadek wygranej konkurenta śp. Prezydenta z PO?). Chociaż wiarygodne pogłoski z początku kampanii wskazywały, że na początku poważnie rozważała porzucenie ekipy śp. Pawła Adamowicza.

Dzisiaj wydaje się być spadkobierczynią w pierwszej linii Zmarłego tragicznie. Wieloletni przyjaciele z PO, powrócili także do tego grona, pod mianem dalszych spadkobierców Jego politycznego majątku.

W Internecie można sprawdzić ich wypowiedzi z okresu lat 2013-2015, a w szczególności polecam wypowiedzi z roku 2018, z okresu wyborczego. W których odcinali się od swojego kolegi. Nie było mowy o zasługach i dokonaniach śp. Pawła Adamowicza,. Wręcz przeciwnie – uznano zarzuty o niewiarygodne oświadczenia majątkowe za zbyt mocny cień na wizerunku pana prezydenta. Dyskwalifikujący Go do startu w wyborach. Zresztą to za rządów PO/PSL ujawniono nieprawidłowości, z rozliczeniami finansowymi śp. Pawła Adamowicza. O których nagminnie, z lubością i nagannie pisała prasa daleka od prawicy, czyli gazeta Wyborcza i Newsweek. Ujawniając kolejne szczegóły, w tym brak wiarygodnego pokrycia na wielkość ujawnionego majątku. Te same media, które obecnie – takie wrażenie można odnieść - mają ochotę przeprowadzić szybką beatyfikację Zmarłego. Wykorzystując fakt brutalnego i medialnego sposobu, w który odebrano Mu życie.

Dla mnie, Gdańszczanki, jest jasne, że w takcie dwudziestoletniej prezydentury śp. Paweł Adamowicz zrobił wiele dobrego dla rozwoju miasta. Za to należało podziękować, o tym należy pamiętać.

Niestety- wielu Gdańszczan miało z upływem lat Jego prezydentury –wrażenie, że Gdańsk pięknieje kosztem interesów i wygody mieszkańców. Ze wskazaniem na wzrost zadowolenia ze strony developerów. Piękniał Gdańsk od nowych budynków, a zaczął tracić stare. Liczne inwestycje, plomby i działania zmieniły wg konserwatora zabytków układ i przebieg cieków podziemnych, stare budowle zaczęły pękać …. Ostatni, oryginalny kanał Raduni przetrwał od czasów krzyżackich, zniknął, zabetonowany w nowej inwestycji w Centrum starego Miasta. Sam UM w Gdańsku finansował z podatków działania, których ni popierali wszyscy wyborcy, nawet Ci, którzy głosowali na prezydenta Adamowicza. Nie wszystkim podobało się, ze ECS stał się siedzibą, z którego wychodzili protestujący z KOD, finansowano (wprost bądź pośrednio) imprezy o charakterze antyrządowym itp. Tę ostatnią część testamentu wydają się akceptować prezydenci dużych miast, których do działań antyrządowych wezwała, obecnie sprawują tę funkcję, Aleksandra Dulkiewicz.
Jak to bywa, oficjalne przyjęcie testamentu spadkodawcy oznacza przejecie „z dobrodziejstwem inwentarza”. W tym przypadku zasług i błędów. Na miejscu politycznych spadkobierców byłabym, więc mocno ostrożna. Bo błędy wcześniej czy później, mogą stać się ciężarem.

P.S. Wdowa po śp. Pale Adamowiczu odważnie i dość szybko wskazała winnych śmierci swojego męża. Uznając mordercę niejako za ofiarę „reżimowej telewizji.”. Bez względu na powód i na zgodę lub nie z tą oceną – Ona, jako zona, jako jedyna miała prawo powiedzieć w bólu, to, co Jej w duszy grało.

Jeśli jednak zdecyduje się na karierę polityczną już teraz, i dla niej negatywne oceny z przeszłości staną się ciężarem. Po raz pierwszy pani Magdalena Adamowicz wypowiedziała się o sowim potencjalnym udziale w polityce przed 6 laty. Po tragicznej śmierci męża znów jest namawiana to stania się „lokomotywą” wyborczą .Z różnych list : PO, pana Biedronia. Wydaje się prawdopodobne, że w najbliższym czasie tę karierę rozpocznie. Może na czele ugrupowania , które będzie popierać w następnych wyborach Donalda Tuska ? Wszystko przed nami.

https://natemat.pl/261777,magdalena-ada ... -krytykuja

http://trojmiasto.wyborcza.pl/trojmiast ... zymal.html

http://trojmiasto.wyborcza.pl/trojmiast ... __maz.html

http://trojmiasto.wyborcza.pl/trojmiast ... __maz.html

https://www.money.pl/gospodarka/wiadomo ... 20328.html

https://www.salon24.pl/u/1maud/929490,t ... adkobiercy


Góra
 Zobacz profil  
 
Wyświetl posty nie starsze niż:  Sortuj wg  
Utwórz nowy wątek Odpowiedz w wątku  [ Posty: 102 ]  Przejdź na stronę Poprzednia strona  1 ... 3, 4, 5, 6, 7

Wszystkie czasy w strefie UTC + 1


Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zalogowanych użytkowników i 6 gości


Nie możesz rozpoczynać nowych wątków
Nie możesz odpowiadać w wątkach
Nie możesz edytować swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz dodawać załączników

Szukaj:
Skocz do:  
 cron
Powered by phpBB © 2000, 2002, 2005, 2007 phpBB Group
Przyjazne użytkownikom polskie wsparcie phpBB3 - phpBB3.PL
Nasi przyjaciele: Strony Patriotyczne
Linki pozycjonujące: Fenster aus Polen / Schüco Fenster / Drutex Fenster / Fenster Preise / Haustüren /