Polskie-Forum.pl


Wolne i niezależne forum dyskusyjne / opinie polityczne / aktywność obywatelska / patriotyzm / Polska / wolna dyskusja


Wszystkie czasy w strefie UTC + 1




Utwórz nowy wątek Odpowiedz w wątku  [ Posty: 44 ]  Przejdź na stronę 1, 2, 3  Następna strona
Autor Wiadomość
 Tytuł: Władysław Bartoszewski
PostNapisane: 30 cze 2010, 19:50 
Offline
Moderator

Dołączył(a): 13 lip 2009, 12:02
Posty: 37605
Władysław Bartoszewski - jedna z najbardziej ponurych postaci po 1989 roku. Jeden z fundamentów Platformy - zawzięty i jawny wróg Polski, należący do głównych przedstawicieli antypolskiej V kolumny.


http://forum.o2.pl/temat.php?id_p=5376582

http://spiritolibero.blog.interia.pl/?id=1860777

Żydzi polscy dzisiaj"
Tadeusz Bednarczyk
dodatek uzupełniający do książki
"Życie codzienne warszawskiego getta"
str. 152-153.
" Gdy wybuchła wojna Władysław Bartoszewski miał 17 lat. W 1940 r. przypadkowo dostał się
do Oświęcimia, z którego zwolniono go po kilku miesiącach, co było wydarzeniem
niespotykanym. Mimo to obdarzono go zaufaniem w organizacji katolickiej FOP - Front
Odrodzenia Polski, związanym ze Stronnictwem Pracy, a kierowanym przez pisarkę Zofię
Kossak Szczucką. Poznałem ją, oraz towarzyszącego jej Ojca superiora Kosibowiecza - TJ, w
połowie lat 30-tych gdy odwiedzała naszą podchorążówkę (organizacja Żółty Krzyż). Ona to
doceniając w Bartoszewskim zamiłowania dziennikarskie, zaprotegowała go do Władysława
Bieńkowskiego, ps. " Wencki" - kierownika Wydziału Społ. w Delegaturze Rządu. Ten z
biegiem czasu wciągnął go, zawsze wścibskiego i energicznego, do akcji pomocy Żydom, a
wreszcie w 1942/43 do organizacji "Żegota", mając nadzieję, że się dobrze wywiąże z zadań
jako pobratymiec krwi.

Bartoszewski opiekował się zleconymi mu rodzinami żydowskimi, nosił im pieniądze,
zaopatrzenie, lekarstwa, sprowadzał lekarzy do chorujących, zabezpieczał im zmianę
mieszkania po dekonspiracji. był małym kółkiem związanym z życiem kilkudziesięciu rodzin,
w ramach dużej machiny troszczącej się o życie dziesiątków tysięcy. Miał skromną rolę
związaną z wiekiem. Dopiero po wojnie działalność Bartoszewskiego nabrała dużego rozpędu,
zakresu, zaczął sobie przypisywać prawie główną rolę w tym Wydziale, kierowanym przez
Bieńkowskiego -" Wenckiego". To mu udało się przeprowadzić, gdyż Bieńkowski musiał
zniknąć, ukrywał się, a Bartoszewski "roztropnie" o nim nie wspominał, choć miał takie
okazje gdy pracował w tyg. "Stolica", bo on tam sobie wyrabiał markę, więc przemilczał
Bieńkowski a wpisywał siebie. I tak powstał bohater. W Powstaniu Warszawskim był w W-wie,
coś tam statystował. Po wojnie pracował cały czas juko dziennikarz. Siedział kilka lat za
AK, choć działał w Delegaturze Rządu - a nie AK, która była jednakowo źle widziana przez
żydowskie UB. Później dużo pisał w masońsko-prosyjonistycznym krakowskim Tygodniku
Powszechnym (dlatego też tygodnik ten dezawuował J. Em. Ks. Prymas Wyszyński).

W Krakowie był za żydowskiego bohatera, więc ułatwiono mu wykłady na KUL, choć przy
wątpliwej maturze okupacyjnej (czy małej maturze) i 3 dr. h.c. nie mając wyższych studiów,
kreowano go na "profesora", ale nie ma tego tytułu, Żydzi mu tego nie załatwili, a
przecież to dla nich drobnostka, ale dali mu dobrą posadę ambasadora w Wiedniu, mimo że
jest bez kwalifikacji. Napisał kilka wspomnieniowych książek na tematy okupacyjne, nie
zapomniał oczywiście wspominać szerzej o polskim antysemityzmie, szmalcownictwie. W
Wiedniu znalazł się jako, swój zaufany człowiek, współpracował blisko z wrogiem Polski,
opluwaczem, Szymonem Wiesenthalem, dyr. Izraelskiego Ośrodka Dokumentacji (o hańbo -
załatwił mu nawet odznaczenie komandorią orderu Odrodzenia Polski -więc order ten
zbrukał). Miał odczyty o stosunkach okupacyjnych, tak w Austrii, jak i w Niemczech,
wplatał stale nasz antysemityzm, szmalcownictwo, co tam się ogromnie podobało, bo jakoś
odciążało Niemców, więc miał dobre publiciti -"profesorskie". Będąc żydowskiego
pochodzenia, miał żony Żydówki, syn mieszka w Izraelu. Nic dziwnego, że zażydzona Unia "
Wolności", pchała go jako "wielkiego katolika" na ministra spraw zagranicznych u katolika
Wałęsy. A nawet mieli bezczelność proponować go jako kandydata na premiera.

Kiedy my otrzeźwiejemy? 10 profesorów KUL zdezawuowało go jako rzekomego naukowca,
podkreślili amoralność jego jako katolika, kilka żon, w liście do Biskupa w Essen w XI
1996 r.. List ten był opubliczniony w prasie krajowej, co nie przeszkadza TV tytułować go
do teraz profesorem. Jako pupil żydokomuny, dostał od prez. Kwaśniewskiego Order Orła
Białego ! Jaka to hańba dla tego Orła. Bartoszewski ma też honorowe obywatelstwo Izraela
."
DRUGA CZESC

Bartoszewski opublikował 18 grudnia 2004 w gazecie Rzeczpospolita swój artykół pt. "Moja Jerozolima, mój Izrael" - Wspomnienia W. Bartoszewskiego.
Rodzice Bartoszewskiego przeszli na katolicyzm jak np A.Hemar. Syn Bartoszewskiego tez jest obywatelem Izraela i mieszka w Izraelu. Bartoszewski miał trzy żony.
Bartoszewski jak był ministrem MSZ-u był w Izraelu w listopadzie 2000 roku. Miał wystapienie w izraelskim Knesecie (sejmie). W trakcie swojego wystąpienia UBLIŻAŁ Polakom używajac słów "... ciemniaków z prowincji, którzy dobrze pisać i czytać nie potrafią ..." oraz oczerniał oficjalnie Polaków w inny sposób. Elementarne zasady dyplomacji sprzeciwiają się temu, aby w obcym kraju OCZERNIAĆ naród, który się REPREZNTUJE, a historia światowej dyplomacji NIE ZNA przypadku, aby czynił to urzędujący minister. [Antypolskie wystąpienia w. Bartoszewskiego, Rzeczpospolita 278(574, 29 listopada 2000, s. A6]

Bartoszewski jest UZURPATOREM i każe się tytułowac "profesor".
Władysław Bartoszewski swoja edukacje skoczył w wieku 17 lat i ukonczył tylko 3 lata szkoły sredniej. Mature zdobył w "podziemiu" w czasie wojny. Ten człowiek nie miał i NIE MA tytułu nawet "magister" a do profesora jest jemu daleko. W Krakowie był uważany za żydowskiego bohatera w kregach zydowskich, więc ułatwiono mu wykłady na KUL o holocoiscie, choć przy wątpliwej maturze okupacyjnej. Potem zapraszano jego na wykłady do róznych uczelni o holocouscie, ale NIGDY on NIE miał prawa EGZAMINOWAĆ studentów bo NIE MA KWALIFIKACJI. Potem po 1990 roku zydzi przy władzy w polsce KREOWALI jego na "profesora", ale nie ma tego tytułu,
Żydzi mu tego nie ZAŁATWILI, a przecież to dla nich to DROBNOSKA ale się NIE DAŁO tego zrobić.
Ten tytuł "profesora" to UZURPATORSTWO Bartoszewskiego jak jego zaczeli tak nazywac w telewizji i mediach, ale NIE na uczelniach.
Po wyzwiskach Bartoszewskiego w Knesecie pod adresem Polaków, 10 profesorów KUL zdezawuowało go jako rzekomego naukowca i napisało list otwarty do PAN za PROFANOWANIE tytułu "profesora" przez Bartoszewskiego co ma TYLKO skonczoną szkołę średnią i NIC WIĘCEJ.
Protestowali także, że Bartoszewski NIE MA kwalifikacji, aby być ministrem w polskim MSZ-e.
Bartoszewski jest tym tzw. "autorytetem moralnym", ale TYLKO dla żydów, gdyż należy do ŁOWCÓW tzw. antysemitów i tzw. "szmalcowników" bo jak twierdzi Bartoszewski jest ich pełno w Polsce.
Oto CAŁY Bartoszewski.


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Władysław Bartoszewski
PostNapisane: 30 cze 2010, 20:11 
Offline
Moderator

Dołączył(a): 13 lip 2009, 12:02
Posty: 37605
http://niepoprawni.pl/comment/66102/Bartoszewski-zostal

UB także obserwowała Bartoszewskiego, a śledzący go TW Jerzy takie oto wnioski przedstawił swym mocodawcom (co dziś możemy poznać dzięki IPN):


Tajny współpracownik UB o kryptonimie “Jerzy” tak go wówczas charakteryzował:. Często bywa w Krakowie. Odnoszę wrażenie, że jest jednym z głównych łączników pomiędzy Pań “Jest to wybitny znawca zagadnień żydowskich, zwłaszcza z okresu okupacji i powstania w getcie warszawskim. Na ten temat ogłosił szereg prac na łamach naszych czasopism, zwłaszcza »Stolicy« i »Tygodnika Powszechnego«, przy czym z tym ostatnim pismem i członkami zespołu łączą go zażyłe stosunki osobiste. Często bywa w Krakowie. Odnoszę wrażenie, że jest jednym z głównych łączników pomiędzy Pańwem Izraela, Żydowskim Instytutem Historycznym a środowiskiem »Tygodnika Powszechnego«”. Prowadzący sprawę kapitan Polowczyk uzupełnił notatkę o jakże symptomatyczną informację: “TW »Jerzy« nie potrafi określić, czy jest on narodowości żydowskiej”.

Odtąd takie notatki miały powstawać regularnie. W dokumencie z 1970 r. czytamy: “wychodząc z założenia, że poza komunizmem istnieją 2 siły międzynarodowe, na których warto się oprzeć - kościół katolicki i żydostwo, Bartoszewski wykorzystując swe zasługi okupacyjne oparł się na żydostwie. Natomiast utrzymywane przez niego kontakty z polskimi działaczami katolickimi (...) uznać należy za mające na celu uzyskiwanie od nich informacji ze środowisk opozycyjnych”. To przecież jakby cytat z “Protokołów Mędrców Syjonu”! Znaleźć jednak można jeszcze bardziej fantastyczne notatki, takie np., w których mowa jest o... działalności szpiegowskiej Bartoszewskiego na rzecz państwa Izrael, jaką miał prowadzić w latach 1961-67. Ostatni cytowany dokument pochodzi z października 1987.

“Syjonistyczne” teczki Bartoszewskiego z archiwum IPN stanowią nieocenione źródło historyczne. Mogą być świetną podstawą do badań nad “strukturalnym” antysemityzmem reżimu komunistycznego w Polsce.


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Władysław Bartoszewski
PostNapisane: 30 cze 2010, 20:32 
Offline
Moderator

Dołączył(a): 13 lip 2009, 12:02
Posty: 37605
http://wirtualnapolonia.com/2009/08/29/ ... -krajowej/

Armia Krajowa protestuje przeciwko reprezentowaniu Polski przez Bartoszewskiego.


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Władysław Bartoszewski
PostNapisane: 02 sie 2010, 13:16 
Offline
Moderator

Dołączył(a): 13 lip 2009, 09:25
Posty: 31043
Władysław Bartoszewski wygwizdany na Powązkach

Gwizdami i buczeniem zwolennicy PiS powitali prezydenta-elekta Komorowskiego i prof. Bartoszewskiego podczas uroczystości na Powązkach. - Ale i tak zmieniło się na lepsze - mówi w radiu TOK FM prezydent Warszawy Hanna Gronkiewicz-Waltz.

Z okazji 66. rocznicy wybuchu Powstania Warszawskiego pod pomnikiem Gloria Victis na warszawskich Powązkach, jak co roku, odbyły się uroczystości rocznicowe. Od kilku lat w miejscu tym zwolennicy PiS najgoręcej fetują przedstawicieli tej partii. Tak też było w minioną niedzielę. Brawami witano Jarosława Kaczyńskiego i Antoniego Macierewicza - gwizdami prezydenta Komorowskiego i prof. Władysława Bartoszewskiego.

http://wiadomosci.wp.pl/kat,1342,title, ... caid=1aa1e


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Władysław Bartoszewski
PostNapisane: 02 sie 2010, 13:26 
Offline
Czołowy Publicysta
Avatar użytkownika

Dołączył(a): 16 lip 2009, 18:26
Posty: 1342
"Profesurka" prawa, co to nie zna obowiązujących przepisów, odnośnie procedury przejmowania obowiązków prezydenta stolicy, wzorem przyjaciół i mocodawców, szkopów, tytułuje antypolska kanalię "profesor"!!!

_________________
Uśmiech i życzliwość łagodzi obyczaje.


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Władysław Bartoszewski
PostNapisane: 02 sie 2010, 13:43 
Offline
Czołowy Publicysta

Dołączył(a): 14 lip 2009, 13:38
Posty: 2570
Aerolit napisał(a):
Władysław Bartoszewski wygwizdany na Powązkach

Gwizdami i buczeniem zwolennicy PiS powitali prezydenta-elekta Komorowskiego i prof. Bartoszewskiego podczas uroczystości na Powązkach. - Ale i tak zmieniło się na lepsze - mówi w radiu TOK FM prezydent Warszawy Hanna Gronkiewicz-Waltz.

Z okazji 66. rocznicy wybuchu Powstania Warszawskiego pod pomnikiem Gloria Victis na warszawskich Powązkach, jak co roku, odbyły się uroczystości rocznicowe. Od kilku lat w miejscu tym zwolennicy PiS najgoręcej fetują przedstawicieli tej partii. Tak też było w minioną niedzielę. Brawami witano Jarosława Kaczyńskiego i Antoniego Macierewicza - gwizdami prezydenta Komorowskiego i prof. Władysława Bartoszewskiego.

http://wiadomosci.wp.pl/kat,1342,title, ... caid=1aa1e


Brawa dla BUCZACYCH
ale uwaga zaczynaja zamykac...........i SPIsywac
a miało byc tak bezpiecznie.........
a moze dlatego
"zgarnęły" trzy służby " wczesniej pana Rafała Gawronskiego,by nie buczał.....?


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Władysław Bartoszewski
PostNapisane: 18 sty 2011, 17:46 
Offline
Moderator

Dołączył(a): 13 lip 2009, 09:25
Posty: 31043
Bydło i niebydło - niespodziewana zmiana miejsc

Do niedawna mieliśmy takie dziwne czasy, że ludzie porządni i wrażliwi deklarowali się po stronie bydła. Co jeszcze bardziej znamienne, słowo stało się po wielokroć ciałem i bydło mówiło ludzkim głosem na co dzień, nie tylko w Wigilię Bożego Narodzenia. Ba, bydło prawidłowo przewidziało bieg wydarzeń w kraju w wielu kwestiach, wbrew twierdzeniom i prognozom autorytetów niebydła.
Tego zapewne nie przewidywał dyżurny moralista III RP, kiedy ze swadą nieposkromionego autorytetu moralnego wygłaszał frazę o bydle i niebydle. Tymczasem my - ówczesne bydło w jego rozumieniu – niespodziewanie zamieniliśmy się miejscami z niebydłem. I wcale nie kombinowaliśmy nic przy kryteriach ustalonych przez bawarskiego profesora. Po prostu bieg spraw i zdarzeń sprawił, że niebydło samoczynnie i automatycznie przekwalifikowało się na bydło i odwrotnie.
Jeśli ktoś zaprzecza temu przeistoczeniu, tym samym twierdzi, że kryteria ustalone przez Bartoszewskiego można sobie - za przeproszeniem - o tyłek roztrzaskać. A przecież autorytety III RP są nieomylne w sprawach przynależności. Ten sławetny cytat z opinii Bartoszewskiego warto przytoczyć w całości, bo paradoksalnie uderza w autora i jego środowisko niczym powracająca fala. Gdyby w tym fragmencie zamienić nazwiska i partie ówcześnie będące przy władzy na teraźniejsze, to słowa te są uderzająco adekwatne do procederu obecnego rządu, w który przecież uczestniczy Bartoszewski. Oto cytat dosłowny z jego ówczesnej opinii, w którym zmieniłem tylko nazwiska liderów partyjnych – braci Kaczyńskich zastąpiłem Tuskiem oraz zamiast ówczesnej koalicji rządowej wstawiłem obecną. Ani marnej kropki więcej nie ruszyłem!
„Są sytuacje, w których milczeć po prostu nie wolno. W kraju za rządów Donalda Tuska działo się coraz gorzej. Koszmarna koalicja Platformy Obywatelskiej z Polskim Stronnictwem Ludowym przynosiła skandal za skandalem. Polityczne wiarołomstwo stało się normą. Kolejne obietnice wyborcze Donalda Tuska rozwiewały się w pył. Stało się dla mnie jasne, że jego wizja budowy lepszej Polski, której zaufały miliony Polaków, okazała się jednym wielkim oszustwem. Dlatego też postanowiłem nazwać rzeczy po imieniu i – jak ujął to jeden z przedwojennych satyryków – „przestać uważać bydło za niebydło” .
To są słowa Władysława Bartoszewskiego, który w swej niepohamowanej żądzy brylowania osobiście ustalił definicję przynależności do bydła. Z czym wam się te frazy teraz kojarzą: kolejne obietnice rozwiane w pył, skandal za skandalem, polityczne wiarołomstwo, wizja lepszej Polski, która okazała się oszustwem – toż to słowo w słowo opis trzech lat rządów partii Donalda Tuska. I to właśnie jego et consortes trzeba przestać uważać za niebydło. Tak przemija chwała tego świata, mówili starożytni i mieli rację.
Temu przeistoczeniu nie zaprzeczy nawet milion bawarskich profesorów, wystarczy prosta wyliczanka z pamięci ad hoc, z marszu, bez chronologii. Misiak, Chlebowski, Drzewiecki, Ludwiczuk, Rypiński, Karnowski, Rosół, Atamańczuk, Grzegorek. Wyborczy przekręt wałbrzyski, śmierć Michniewicza, skandal Piesiewicza, wiarołomstwo dziesięciu obietnic premiera, obsceniczne wyczyny Palikota. Afera hazardowa, stoczniowa, orlikowa, wałbrzyska, gazowa, zusowa. Seryjne kompromitacje Komorowskiego, klapa polityki Sikorskiego, podłe machinacje Tuska z Putinem, dęte ofensywy legislacyjne, nie róbcie polityki, stawiajcie bilbordy, kombinacje Rostowskiego z monstrualnym długiem publicznym, oddanie smoleńskiego śledztwa Rosji. Skok na OFE, chaos na PKP, likwidacja stoczni, spóźniona reakcja na raport MAK.
Uff, starczyłoby tych przekrętów na kilkanaście komisji Rywina. Fraza liberałowie-aferałowie była prorocza. Nastąpiła niespodziewana zamiana miejsc pomiędzy bydłem i niebydłem i choćby Bartoszewski się teraz z całych sił natężał, to nie może się wyprzeć, że to on sam określił kryteria bydła i niebydła, które powyżej zacytowałem. A według nich, wedle jego własnej definicji, to właśnie on nagle i niespodziewanie dla siebie znalazł się pośród bydła i to na poczesnym miejscu w kancelarii premiera.
Los spłatał mu niezły numer u schyłku publicznej kariery. Nie dość, że wziął udział w przemyśle nienawiści, poparł arcyboleśnie prostego kandydata na ten urząd i posłużył za trefnisia dla gawiedzi w jego komitecie wyborczym. Na koniec trafił między bydło. No cóż, pańska łaska na pstrym koniu jeździ, myśl słowem wylatuje, a kamieniem wraca. Jeszcze niejedno porzekadło ludowe mógłbym przytoczyć na konto niespodziewanej dyslokacji społecznej Bartoszewskiego i towarzystwa adoracji III RP.
Ale najbardziej przydatna jest jednak literatura, w której wszystko już ostało opisane, nawet jeśli się jeszcze nie zdarzyło. „Powracająca fala” Bolesława Prusa miałaby zastosowanie do tego przypadku. Ale skoro z Bartoszewskiego taki światowiec, to niech mu będzie Molier na pociechę: - Sam tego chciałeś Grzegorzu Dyndało. Nie da się ukryć, że sam sobie zgotował ten los!
http://wladyslawbartoszewski.blox.pl/ht ... tml?310704

http://seaman.salon24.pl/269477,bydlo-i ... ana-miejsc


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Władysław Bartoszewski
PostNapisane: 01 mar 2011, 16:33 
Offline
Moderator

Dołączył(a): 13 lip 2009, 09:25
Posty: 31043
Nieokiełznany Bartoszewski

Premier Donald Tusk nie ma ostatnio powodów do chwały. A to za późno przerwie urlop, a to straci panowanie nad sobą podczas spotkania z rodzinami smoleńskich ofiar, a to nie przyniesie swą obecnością szczęścia (w postaci złotych medali) polskim sportowcom na mistrzostwach świata w narciarstwie klasycznym.
W dodatku jego najbliższym współpracownikom z Kancelarii Premiera też coraz częściej zdarza się zrobić lub powiedzieć coś niezbyt przemyślanego i bulwersującego opinię publiczną. Najpierw Tomasz Arabski wywarł telefoniczny nacisk na dziennikarza Polskiej Agencji Prasowej poprzez jej prezesa, później Władysław Bartoszewski udzielił wywiadu czołowemu niemieckiemu dziennikowi "Die Welt", w którym stwierdził, że działacze ruchu oporu oraz obywatele II Rzeczypospolitej pochodzenia żydowskiego bardziej bali się podczas okupacji niemieckiej swoich sąsiadów aniżeli Niemców.
"Straszny dziadunio" przejawia już od dawna dziwną tendencję do formułowania radykalnych sądów, szczególnie - ale jak wskazuje powyższy przykład nie tylko - wobec politycznych przeciwników. Wprawia nimi w nie ukrywane zakłopotanie swoich przyjaciół z Platformy Obywatelskiej. Jeszcze nie ucichły echa jego niewybrednych słów pod adresem Jarosława Kaczyńskiego, wypowiedzianych w trakcie kampanii prezydenckiej, a już mamy kolejną frazę, która nie przynosi mu chluby.
Nawet przyjąwszy za dobrą monetę wyjaśnienia, jakich udzielił "Super Expressowi", tłumacząc że o ile umundurowany wróg był z definicji rozpoznawalny, o tyle życzliwy z pozoru sąsiad mógł się okazać wredną kanalią, wydającą Niemcom ukrywającego się u niego lub u kogoś innego Żyda bądź denuncjującego znanego mu żołnierza podziemnej armii, niesmak pozostał. A niefrasobliwe słowa mówiącego szybciej niż myśli Bartoszewskiego, że nie autoryzował tego wywiadu, stanowią dlań raczej dodatkowe obciążenie niż usprawiedliwienie.
"Die Welt" dostał znakomity prezent: oto kombatant Polski Podziemnej, człowiek wielce zasłużony w ratowaniu Żydów (aktywna działalność w "Żegocie"), honorowy obywatel Izraela, poważany również przez Niemców, z własnej inicjatywy i woli przyznał, iż coraz głośniej lansowana przez tych ostatnich kuriozalna teza, jakoby Polacy byli w jakiejś mierze współodpowiedzialni za Holocaust, znajduje uzasadnienie w jego poglądach.
Oj, panie ministrze, trzeba sobie nieraz dać na werbalne wstrzymanie, bo reprezentuje Pan teraz swoimi wypowiedziami nie samego siebie, ale rząd RP, a więc pośrednio całą Polskę.
A premier powinien zrobić coś, aby choć trochę okiełznać buńczucznego doradcę, którego sędziwy wiek i piękna przeszłość nie mogą upoważniać do rzucania dowolnych słów w medialną przestrzeń, bo idą one na konto obecnej władzy.

http://bukojer.salon24.pl/282961,nieoki ... rtoszewski


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Władysław Bartoszewski
PostNapisane: 04 mar 2011, 13:04 
Offline
Moderator

Dołączył(a): 13 lip 2009, 12:02
Posty: 37605
http://blogmedia24.pl/node/45816

Kim jest Władysław Bartoszewski, który obrzucając kalumniami Polskę stara się dorównać w tym względzie Grossowi?

Kopia artykułu:

Żydzi też nie święci, who is Bartoszewski?
avatar użytkownika InternautInternaut, czw., 03/03/2011 - 21:02

Gdy wybuchła wojna Władysław Bartoszewski miał 17 lat. 19 września 1940 został zatrzymany na Żoliborzu w masowej obławie zorganizowanej przez hitlerowców. Przypadkowo dostał się do Oświęcimia, był w tym samym transporcie co Witold Pilecki. Od 22 września 1940 został więźniem niemieckiego obozu koncentracyjnego Auschwitz-Birkenau (Auschwitz I, numer obozowy 4427).

Zwolniony z Oświęcimia po kilku miesiącach - 8 kwietnia 1941, co było wydarzeniem niespotykanym. Według Bartoszewskiego zwolnienie zawdzięcza przyjaciołom z Polskiego Czerwonego Krzyża, oficjalnym powodem był zły stan zdrowia. Nieoficjalnie zwolnienie przypisywano stawiennictwu siostry Bartoszewskiego, która kolaborowała z Niemcami, nawet wyszła za mąż za SSmana. Jednak według relacji prof. Miry Modelskiej-Creech z Georgetown University w Waszyngtonie, pracownika administracji białego domu, istnieje świadek, który przeżył Oświęcim i twierdzi, że Bartoszewski był kolaborantem. Świadek opowiadał, że spotkał się z Bartoszewskim w Oświęcimu, znał m.in, szczegóły na temat wykształcenia Bartoszewskiego. Twierdził, że za sprawą Bartoszewskiego i 14 innych donosicieli, którzy opuścili Oświęcim (notabene pociągiem pierwszej klasy) zlikwidowano 21 wysokich rangą AKowców. Ów świadek jest przekonany, że Bartoszewski był konfidentem.
http://www.youtube.com/watch?v=w91VGIYqmbI

Nikogo nie zwalniano z Auschwitz, przynajmniej nie uczciwych ludzi, co innego kolaboranci... Tłumaczenie, że go zwolnili ze względów zdrowotnych wydaje się co najmniej podejrzane.

Bartoszewski niemal natychmiastowo po wyjściu z Oświęcimia został wzięty do struktur konspiracyjnych. Jest to sytuacja nie do pomyślenia, taki człowiek był zbyt podejrzany, tacy ludzi mogli być pod obserwacja, dla konspiracji to zbyt duże ryzyko... Bartoszewski prawdopodobnie albo zataił ten niewygodny fakt, albo został wciągnięty do konspiracji z pomocą niemieckiej agentury.

W tym czasie niemiecka agentura była niezwykle rozwiniętą. Dzisiaj milczy się o tej niechlubnej przeszłości hasło Grupa 13 nikomu nic nie mówi podobnie jak ŻGW! dla której pracowały tysiące żydowskich agentów. Żagiew czyli Żydowska Gwardia Wolności działała nie tylko w getcie warszawskim, a w całej Warszawie. Służyła do infiltrowania żydowskich i polskich organizacji podziemnych, w tym niosących pomoc Żydom. Niemcy wyposażali swoich żydowskich agentów także w broń! Agenci mieli za zadanie udawać, że szukają pomocy, a gdy znaleźli Polaków, którzy im ją zaoferowali, po prostu donosili na nich skazując ich i tym samym często ich rodziny na śmierć.

ŻGW zajmowała się także szmalcownictwem tropiąc i wydając Niemcom Żydów ukrywających się w tzw. aryjskiej części Warszawy. Podobnych organizacji było wiele, w różnych miastach, jednak największe znaczenie miały Judenraty, bez nich holocaust nie udałby się, Judenraty wyjątkowo gorliwie pomagały Niemcom mordować własny naród.


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Władysław Bartoszewski
PostNapisane: 06 mar 2011, 21:16 
Offline
Redaktor

Dołączył(a): 05 sie 2010, 17:08
Posty: 604
Wieści z Leminggradu

Stary, sprawdzony, zaprawiony w bojach profesor Bartoszewski znów daje głos, ku uciesze lemingów. Ponieważ jest ałtorytetem przez duże "AŁ", Leminggrad zachwyca się niemiłosiernie jego nowym bon motem, jak to Polacken byli gorsi od niemieckich żołnierzy. Widać, że profesor pozazdrościł światowej sławy, która rozpromienia innego ałtoryteta - Jana Tomasza Grossa, więc postanowił dorzucić swoje trzy grosze i stanąć w świetle jupiterów. Co to mamy być gorsi od emigrantów? Pokażmy, że potrafimy ich zdystansować w dziedzinie plucia na własny naród. Może popłyną znowu strumienie stypendiów, jakie dla Polaczków (ale tych gutt) przygotowali nasi strategiczni partnerzy zza Odry. Kto jak kto, ale profesor Bartoszewski potrafi z tych środków korzystać do tego stopnia, że mógłby nawet otworzyć specjalną uczelnię, kształcącą młodych, zdolnych lizusów do skutecznego pozyskiwania tychże eurosrebrników. Innym przedmiotem tam wykładanym przez naszego ałtoryteta, mogłaby być technologia efektywnej konsumpcji śniadań, lunchów i kolacji z zachodnimi partnerami z tamtejszego wydziału pojednania polsko - niemieckiego (czy jakoś tak). Uwaga generałowie z formacji "nieznanych sprawców"! Wykorzystajcie nasz skarb póki jeszcze może mówić i chodzić. Złoty interes!

Oczywiście żartuję. Profesora B. generałowie specjalnie wykorzystywać nie muszą. Wszak pracuje dla nich już od dawna. Jest doskonałym przykładem tego, że nie wszystkich działaczy podziemia niepodległościowego trzeba było zlikwidować fizycznie. Sowieci musieli zostawić kilku, żeby uwiarygodniać się przed Zachodem, czyli burżuazyjną tzw. opinią publiczną. Patrzcie, w naszym raju sowieckim nawet nasi wrogowie mogą wykładać na uczelniach, pisać artykuły do stołecznej prasy i wyjeżdżać z wykładami do krajów kapitalistycznych. Profesorowi, mimo że oskarżony był za tzw. stalinizmu o szpiegostwo i posiedział pięć lat w kazamatach, udało się zrobić w PRL inteligencką karierę. Ciekawe, że taka Inka, osiemnastoletnia sanitariuszka z oddziału Łupaszki, stanowiła takie zagrożenie dla międzynarodowego proletariatu, że została przez polskich sowietów rozstrzelana. A profesor, wybitny działacz podziemia, uczestnik powstania warszawskiego itd. itp. nie tylko groźny dla władzy nie był, więc rozstrzelania uniknął, ale jeszcze pozwolono mu pisać i wykładać na KUL -u. Ludzie z biografią profesora, jeśli przeżyli tzw. okres stalinowski to mogli sobie, co najwyżej powykładać szkło na blat jakiegoś zapyziałego baru w Pcimiu Dolnym i nalać w nie sobie bimbru. ("Nie szukaj drogi znajdziesz ją w sercu, pełna jest knajpa byłych morderców"). A tu, proszę, kariera naukowa jak z bajki. O takich postaciach (i ich losie) jak rotmistrz Pilecki czy gen. Nil nie wspominam. Choć należy podkreślić jeden fakt, aby dobrze zrozumieć rolę, jaką w naszej neosowieckiej rzeczywistości pełni profesor Bartoszewski. Gen. Nil w ostatniej rozmowie z żoną powiedział jej wprost - ginę, bo odmówiłem współpracy. Taki był los ludzi niepodległościowego podziemia, którzy po 1945 r. nie akceptowali sowietów. Ewentualnie los wyrzutków, popijających wódę w piwnicach i suterenach. O żadnej karierze naukowej, publicystyce i pisarstwie, wyjazdach do Izraela i RFN mowy być nie mogło!

Tymczasem dyskusje o wyborach toczą się dalej. Jeden dzień czy dwa dni? Zastanawiam się, o co chodzi w tym wszystkim? Czy naszym generałom od "nieznanych sprawców" jeden dzień wyborczy nie wystarczy, aby sfałszować wyniki? Potrzebują naprawdę dwóch? Czyżby system komputerowy dostarczony przez wybitnych fachowców szwankował i rzeczywiście trzeba nocą podmieniać urny? A może znają oni prawdziwe sondaże, z których wynika, że elektorat ma już gdzieś wybory i dlatego potrzeba więcej dni, aby zmusić ludzi do pójścia do urny, żeby Euroniunia była zadowolona? Proponuję zrobić w tej sprawie przed wyborami referendum. Fachowcy będą mogli sprawdzić swoje fałszerskie możliwości jeszcze przed właściwym jesiennym plebiscytem.

Łukasz Kołak
Blog autora
Facebook

http://www.rodaknet.com/rp_kolak.htm

06.03.


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Władysław Bartoszewski
PostNapisane: 07 mar 2011, 19:58 
Offline
Moderator

Dołączył(a): 13 lip 2009, 12:02
Posty: 37605
http://www.bibula.com/?p=34014

Czym się różni polityk kochający i szanujący swoją ojczyznę od zaprzańca, pokazuje nam jawnie Władysław Bartoszewski, który wcale nie kryje, że bierze od Niemców i ma przy tym czelność odgrywać patriotę i autorytet. Ale tak można, gdy nie ma się żadnych skrupułów - i tym jawnym brakiem skrupułów Władysław Bartoszewski mówi nam wszystko o sobie.

Kopia artykułu:

Ustępuje szef MSZ Japonii – Bartoszewski bierze i nie ustępuje
Aktualizacja: 2011-03-6 7:40 pm

“Minister spraw zagranicznych Japonii Seiji Maehara podał się do dymisji z powodu przyjęcia 50 tys. jenów darowizny od obywatelki Korei Południowej, co zabronione jest przez japońskie przepisy. Zgodnie z japońskim prawem finansowanie działalności politycznej ze źródeł zagranicznych jest nielegalne, naraża bowiem politykę państwa na niebezpieczeństwo obcych wpływów.”

132 tysiącami marek Fundacja Roberta Boscha wyróżniła Władysława Bartoszewskiego za rolę, jaką odgrywa w kształtowaniu stosunków polsko-niemieckich. W realizację jej programów zaangażowany jest finansowo rząd Niemiec.

Pierwszą część pieniędzy zaczęto przekazywać, jeszcze zanim Władysław Bartoszewski objął funkcję szefa polskiej dyplomacji. Po upływie 16 miesięcy, gdy ustępował ze stanowiska, w fundacji zadecydowano o przekazaniu dalszych środków, tym razem na druk książki. Niemieckie marki wpłynęły na konto polskiej Fundacji Roberta Schumana, w której przewodniczącym Rady Fundatorów i członkiem rady programowej jest Tadeusz Mazowiecki.

Informacje o wsparciu dla polskiego ministra spraw zagranicznych Władysława Bartoszewskiego można znaleźć w raporcie o działalności Fundacji Roberta Boscha za lata 1974–2000.

Jak donosi biuro premiera kraju związkowego NRW chodziło o oficjalne przekazanie 10 000 Euro polskiemu politykowi, panu Władysławowi Bartoszewskiemu już nie za pośrednictwem jakiejś fundacji, lub organizacji, lecz bezpośrednio z kasy rządu Niemiec do ręki pana Władysława Bartoszewskiego, jako byłego polskiego Ministra Spraw Zagranicznych, historyka i publicysty (ehemalige polnische Außenminister, Histo riker und Publizist). Oczywiście Pan Bartoszewski nie otrzymywał pieniędzy w formie nagrody w czasie uroczystości od niemieckiego rządu jako obecny członek kierownictwa Kancelarii Prezesa Rady Ministrów, aktualny Pełnomocnik ds. Dialogu Międzynarodowego, tylko jako były minister, historyk i publicysta.

Czy jego dzisiejsze zatrudnienie przez polski rząd nie ma dla niemieckiego rządu najmniejszego znaczenia, tak jak gdyby pan Bartoszewski nie był tam w ogóle zatrudniony?

Mirosław Kraszewski


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Władysław Bartoszewski
PostNapisane: 08 mar 2011, 21:58 
Offline
Moderator

Dołączył(a): 13 lip 2009, 09:25
Posty: 31043
Wszystkie pytania do Bartoszewskiego.

- Dlaczego zgodził się Pan na uroczyste wręczenie Panu medalu ku czci największego niemieckiego polakożercy lat dwudziestych Gustawa Stresemanna?

- Dlaczego w 2006 r. jako sekretarz kapituły Orderu Orła Białego sprzeciwił się Pan przyznaniu Orderu Orła Białego (pośmiertnie) generałowi Augustowi E. Fieldorfowi i rotmistrzowi Witoldowi Pileckiemu? Czy można w ogóle porównać Pana zasługi jako kawalera Orła Białego z zasługami dwóch wspomnianych bohaterów?

- Dlaczego, będąc oficjalnym gościem Izraela jako polski minister spraw zagranicznych, milczał Pan jak grób w parlamencie izraelskim w czasie, gdy obrażano Pana kraj, gdy Polaków publicznie nazywano współwinnymi wraz z Niemcami zagłady Żydów (robił to m.in. wiceprzewodniczący parlamentu R. Rivlin)?

- Jeśli nie miał Pan odwagi na publiczną polemikę z antypolskimi oszczerstwami, dlaczego nie wyszedł Pan z sali, jak doradzała Panu większość polskiej delegacji?

- Dlaczego kłamał Pan (w 2000 r.), że Polaków zaatakował w Knesecie tylko "głupi ekstremista"?

- Dlaczego używa Pan bezprawnie tytułu profesora w sytuacji, gdy jest Pan tylko maturzystą, absolwentem gimnazjum? Jak wiadomo, obowiązują twarde reguły: aby zostać profesorem, trzeba mieć magisterium, doktorat i habilitację, a żadnej z tego typu prac Pan nie obronił, nie mówiąc o skończeniu studiów.

- Dlaczego nie zdobył się Pan na publiczne wystąpienie w obronie pamięci słynnej pisarki Zofii Kossak, której Pan tyle zawdzięcza, jak Pan sam wielokrotnie przyznawał?

- Dlaczego zgodził się Pan na zamieszczenie w książce - wywiadzie z Panem - cytatu z kłamliwym twierdzeniem Stefana Niesiołowskiego, że jakoby: "Zapisał (Pan) piękną kartę walki o Polskę z bronią w ręku". W jakim to było oddziale? Przy jakiej ulicy? Jakich ma Pan świadków tej rzekomej walki?

- Dlaczego tak mocno, a kłamliwie, przesadza Pan z eksponowaniem swej roli jako rzekomo jednej z głównych postaci organizujących pomoc dla Żydów w ramach Żegoty w 1942 roku? Miał Pan wtedy tylko 20 lat i był podwładnym faktycznej wielkiej organizatorki pomocy Żydom Zofii Kossak.

- Dlaczego nie zareagował Pan na poturbowanie polskich, katolickich wiernych przez moskiewską milicję?

- Dlaczego nie zrobił Pan nic, aby zaprotestować przeciwko brutalnej obławie policyjnej na 300 Polaków we Frankfurcie nad Odrą, potępionej nawet przez 7 niemieckich posłów?

- Kto upoważnił Pana jako ministra do przepraszania Niemców cytatem z Jana Józefa Lipskiego za przesiedlenie?

- Na jakiej podstawie zaniżył Pan o milion osób - wbrew sprawdzonym naukowo statystykom - liczbę Polaków, ofiar wojny, w swym wystąpieniu w Bundestagu?

- Dlaczego Pan, w latach 60. tak zdecydowanie reagujący na początki fali antypolonizmu, milczy w tej sprawie, gdy fala antypolonizmu jest wielokrotnie większa?

- Dlaczego piętnował Pan w Izraelu antyżydowskich "polskich ciemniaków", a nie wypowiada się Pan na temat skrajnych przejawów żydowskiego antypolonizmu? Dlaczego nie reaguje Pan na coraz silniejszą falę antypolonizmu w niemieckich mediach?

- Dlaczego Pan, były żołnierz AK i Powstania Warszawskiego, nie zareagował na potworne oszczerstwa rzucane na powstanie w artykule Cichego i na AK w tekście Yaffy Eliach?

- Dlaczego nic Pan nie zrobił w celu wystąpienia na arenie międzynarodowej przeciw używaniu oszczerczego nazewnictwa: "polskie obozy zagłady" i "polskie obozy koncentracyjne"? (Zrobił to dopiero kilka lat po Panu minister Adam Daniel Rotfeld).

- Co skusiło Pana, jako 83-letniego staruszka niemającego zielonego pojęcia o lotnictwie, do przyjęcia swoistej synekury, posady prezesa Rady Nadzorczej LOT, znajdującego się skądinąd w bardzo trudnej sytuacji finansowej? Czy w czasie Pana zarządu LOT-em może się Pan pochwalić choć jednym, jedynym posunięciem, które przyczyniło się do poprawy sytuacji finansowej firmy?

- Czy w czasie Pana pierwszego szefowania resortem spraw zagranicznych zrobił Pan w ogóle choć jedną konkretną rzecz dla obrony polskich interesów narodowych w polityce zagranicznej, czy wystarczyło Panu bierne reagowanie na wszelkie przypadki brutalnego dyskryminowania Polaków?

- Dlaczego Pan po tylekroć kłamliwie wychwalał kanclerza Helmuda Kohla znanego z niechęci do Polaków i do uznania granicy na Odrze i Nysie?

- Dlaczego Pan - antykomunista - zgodził się być ministrem w postkomunistycznym rządzie Józefa Oleksego?

- Dlaczego nie zdobył się Pan na publiczne wystąpienie w obronie pamięci słynnej pisarki Zofii Kossak, swojej byłej przełożonej?

- Dlaczego nie zdobył się Pan - "autorytet" w Niemczech i Izraelu - na publiczne potępienie antypolskich oszczerstw najgorszego polakożercy i katolikożercy Jana Tomasza Grossa?

- Czy nie wstydzi się Pan swej decyzji odwołania z funkcji polskiego konsula honorowego wielkiego Polaka Jana Kobylańskiego, tylko dlatego że zaangażował się on w obronę prezesa Kongresu Polonii Amerykańskiej Edwarda Moskala?

- Czy nie wstydzi się Pan, że na stare lata dał się Pan wciągnąć w niegodną Pana siwych włosów kampanię obelg w stylu "dewianci" i "bydło"?

- Czy popierał Pan awansowanie swego syna na pełnomocnika rządu ds. bezpieczeństwa energetycznego w randze ministra w rządzie Marcinkiewicza? Kto pierwszy zachęcił premiera Marcinkiewicza do rozważenia kandydatury Pana syna - pracującego przez wiele lat jako historyk w żydowskim instytucie w Oxfordzie - na to stanowisko, twierdząc, że Pana syn jakoby "od wielu, wielu lat zajmuje się energetyką"?

- Dlaczego dziwnie nie mówi Pan w swoich wywiadach o tym, że Pana syn pracował przez wiele lat w żydowskim instytucie w Oxfordzie i w polsko-żydowskim roczniku "Polin"? Przecież chyba nie było nic wstydliwego w jego pracy?

- Dlaczego Pan nie wpłynął na swego syna, by w 1989 r. nie wydawał jako "Editor" polakożerczej książki Samuela Willenberga "Surviving Treblinka", w której znalazły się m.in. oszczercze twierdzenia, że AK-owcy, uczestnicy Powstania Warszawskiego, mordowali Żydów i gwałcili Żydówki?

- Dlaczego w ostatnich kilkunastu latach milczał Pan, nie protestując publicznie w sprawie oskarżeń przeciw Polakom (m.in. w tak bliskim Panu "Tygodniku Powszechnym"), że radośnie bawili się na karuzeli w pobliżu ruin płonącego warszawskiego getta? Przecież jeszcze w 1985 r. prostował Pan to kłamstwo na łamach paryskich "Zeszytów Historycznych"?

- Dlaczego kłamie Pan w wywiadzie-rzece udzielonym Michałowi Komarowi, jakoby złożył Pan rezygnację po objęciu na KUL funkcji dziekana przez prof. Ryszarda Bendera? W rzeczywistości był Pan podwładnym w jego katedrze aż 11 lat, w tym kilka lat w czasie, gdy był on dziekanem.

http://mowania.salon24.pl/283874,wszyst ... szewskiego


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Władysław Bartoszewski
PostNapisane: 12 maja 2011, 22:32 
Offline
Moderator

Dołączył(a): 13 lip 2009, 12:02
Posty: 37605
Obrazek


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Władysław Bartoszewski
PostNapisane: 23 maja 2011, 15:10 
Offline
Moderator

Dołączył(a): 13 lip 2009, 09:25
Posty: 31043
O strachu, śmierci dziecka w ogniu i słowach Bartoszewskiego

Dzień Żołnierzy Wyklętych uczciłem dłuższą chwilą zadumy nad książką o Józefie Kurasiu, pt. "Ogień, król Podhala" Jana Szczerkowskiego. Nie, to nie żadna nowość, wydana w 2006 r. , skromna książeczka. Kupiłem ją już dawno i czekała na właściwy moment.

Jest tu taki opis, który poleciłbym szczególnie panu Bartoszewskiemu, który jako urzędnik państwowy udziela nieodpowiedzialnych, szkodzących Polsce wywiadów dla zagranicznych mediów. W swojej ostatniej wypowiedzi wyznał on, że w czasie okupacji bał się bardziej Polaków - kapusiów, niż samych hitlerowców. Jest to wartościowanie, w sposób oczywisty krzywdzące dla Polaków, wypaczające historię. Nadto, przypomnieć należy, że wypowiadając się publicznie, wypowiada się on jako przedstawiciel urzędu, Kancelarii Premiera Rady Ministrów, a nie jako osoba prywatna. Tymczasem urząd ten udaje, że sprawa go nie dotyczy, a rzecznik prasowy rządu nabrał wody w usta!

Wypowiedź Bartoszewskiego kojarzę też z innymi, nieprzyjaźnie odnoszącymi się do naszego kraju na forum międzynarodowym, między innymi Andrzeja Wajdy czy śp. Bronisława Geremka. Media francuskie, włoskie, belgijskie czy niemieckie chętnie podchwytują każde takie enuncjacje, co przysparza sławy, sławy, lecz nie chwały. Tak się składa, że osoby te, pozwalające sobie kalać polskie gniazdo za granicą, są pewnymi symbolami, marką, autorytetami dla środowiska Platformy Obywatelskiej, partii rządzącej i z tego względu uważam to za szczególnie szkodliwe i na tyle istotne, że nie można nad tym przejść do porządku dziennego.

A zatem Bartoszewski twierdzi, że podczas okupacji należało się bardziej obawiać sąsiadów, niż Niemców. a ja mam właśnie przed oczami opis takiej sceny:

Nocą 29 czerwca 1943 r. dom rodzinny Józefa Kurasia w Waksmundzie otoczyli żandarmi niemieccy. Stało się to prawdopodobnie po zadenuncjowaniu przez nienawidzącego go ziomka, rywala wobec pierwszej miłości Kurasia.. W odwecie za zabicie dwóch niemieckich policjantów na oczach specjalnie spędzonych mieszkańców całej wsi spalili oni jego dom rodzinny, zastrzelili ojca i żonę, a 2,5 letniego synka wrzucili w ogień, gdzie spłonął żywcem. "Ludzie stali w niemym milczeniu, śmiertlenie przerażeni widokiem wijącego się w ogniu dziecka". (str. 34)

Otóż, to nie sąsiad wrzucił polskie dziecko do ognia, żaden z sąsiadów. Chociaż na Podhalu akurat najwięcej było konfidentów, wielu dobrowolnie, inni pod szantażem i groźbą. Ludzie byli poddani paraliżującemu terrorowi. Jeden z sąsiadów zakapował, to fakt, z zazdrości, miłości, osobistej zemsty, ale czy mógł on przypuszczać, jak wielki ciężar weźmie przez to na swoje sumienie? Czy mógł on wyobrazić sobie, że Niemcy w tak okrutny sposób zabiją starca, kobietę i dziecko, a jego rywal, o ironio, dalej będzie chodził po tej ziemi? A czy Niemcy nie zrealizowaliby swojego przerażającego planu odwetu i bez tego żałosnego kapusia? Mogli przecież spalić całą wieś, zabić wszystkich 500 jej mieszkańców...

Takich dramatów były setki, a może i tysiące, podczas okupacji, ale z zasady palenie chałup lub całych wsi odbywało się bez żadnego dodatkowego doniesienia, a wyłącznie z inicjatywy Niemców. Całe wsie były palone w odwecie za pomoc dla partyzantów, czy za przechowywanie Żydów. A jednak ludzie pomagali. To nie sąsiad wrzucił malutkiego Zbysia w ogień, to były niemieckie ręce. Panie Bartoszewski, kogo bali się ci wszyscy ludzie, którzy musieli na to patrzeć i nie mogli przyjść dziecku na ratunek?

http://notatnikmieszczucha.salon24.pl/2 ... szewskiego


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Władysław Bartoszewski
PostNapisane: 10 cze 2011, 11:43 
Offline
Moderator

Dołączył(a): 13 lip 2009, 09:25
Posty: 31043
Bartoszewski i Steinbach.

Pan Władysław Bartoszewski przemówił(*) w Bundestagu (za Lipskim):

"Wzięliśmy udział w pozbawieniu ojczyzny milionów ludzi, z których jedni zawinili na pewno poparciem Hitlera, inni biernym przyzwoleniem na jego zbrodnie, jeszcze inni tylko tym, że nie zdobyli się na heroizm walki ze straszliwą machiną terroru - w sytuacji, gdy ich państwo toczyło wojnę. Zło nam wyrządzone, nawet największe, nie jest jednak i nie może być usprawiedliwieniem zła, które sami wyrządziliśmy. Wysiedlanie ludzi z ich domów może być w najlepszym razie mniejszym złem, nigdy – czynem dobrym”..."W pełni identyfikuję się z tezami mojego zmarłego przyjaciela Jana Józefa Lipskiego, z którym działaliśmy razem w opozycji demokratycznej. Chcę przy pomnieć, iż tekst ten wzbudził wówczas burzliwą dyskusję wśród myślących Polaków. Myślę też, iż źle się stało, że odwaga cywilna jego autora nie została wówczas w pełni dostrzeżona w Niemczech."

Podkreślenie moje.

(*) PRZEMÓWIENIE MINISTRA SPRAW ZAGRANICZNYCH RZECZPOSPOLITEJ POLSKIEJ WŁADYSŁAWA BARTOSZEWSKIEGO NA SPECJALNEJ SESJI BUNDESTAGU I BUNDESRATU Bonn,28 kwietnia 1995 r.

więcej->

http://miroslawkraszewski.salon24.pl/31 ... a-bratanki

http://miroslawkraszewski.salon24.pl/31 ... -steinbach

I komentarz:

Uznanie przez pana Władysława Bartoszewskiego zbiorowej winy Polaków, bez wymieniania nazwisk konkretnych sprawców (bo nie mówił on chyba tylko o panu Lipskim i o sobie jako zbrodniarzach, sprawcach wypędzeń Niemców z Polski?) potwierdziło tylko niemiecką racje stanu polegającą w tym przypadku na uznaniu Polaków za winnych wypędzeń Niemców, czyli nieprzedawniającej się zbrodni przeciwko ludzkości. W pełnej zgodzie z krytykowaną przez niego, w rzeczywistości partnerką, następczynią przyjaciół Bartoszewskiego, Hupki i Czai, panią Eryką Steinbach. Wszystko to przy jego zgodzie na budowę w Berlinie pomnika martyrologii narodu niemieckiego z rak Polaków, jakim jest "Centrum Wypędzeń".


Góra
 Zobacz profil  
 
Wyświetl posty nie starsze niż:  Sortuj wg  
Utwórz nowy wątek Odpowiedz w wątku  [ Posty: 44 ]  Przejdź na stronę 1, 2, 3  Następna strona

Wszystkie czasy w strefie UTC + 1


Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zalogowanych użytkowników i 12 gości


Nie możesz rozpoczynać nowych wątków
Nie możesz odpowiadać w wątkach
Nie możesz edytować swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz dodawać załączników

Szukaj:
Skocz do:  
 cron
Powered by phpBB © 2000, 2002, 2005, 2007 phpBB Group
Przyjazne użytkownikom polskie wsparcie phpBB3 - phpBB3.PL
Nasi przyjaciele: Strony Patriotyczne
Linki pozycjonujące: Fenster aus Polen / Schüco Fenster / Drutex Fenster / Fenster Preise / Haustüren /