Polskie-Forum.pl


Wolne i niezależne forum dyskusyjne / opinie polityczne / aktywność obywatelska / patriotyzm / Polska / wolna dyskusja


Wszystkie czasy w strefie UTC + 1




Utwórz nowy wątek Odpowiedz w wątku  [ Posty: 55 ]  Przejdź na stronę Poprzednia strona  1, 2, 3, 4  Następna strona
Autor Wiadomość
 Tytuł: Re: Polska racja stanu
PostNapisane: 28 lut 2011, 00:06 
Offline
Czytelnik

Dołączył(a): 27 wrz 2010, 17:39
Posty: 76
Wszystko wskazuje na to, że wybory w 2010 roku zostały sfałszowane (o metodach fałszerstwa wiele mógłby powiedzieć z pewnością Putin). Ale jeśli Polacy wybraliby Bronisława Kompromitowskiego na drugą kadencję albo nie potrafiliby udaremnić kolejnego oszustwa wyborczego, to znaczy, że nie byliby warci posiadania własnego państwa.


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Polska racja stanu
PostNapisane: 28 lut 2011, 15:00 
Offline
Redaktor

Dołączył(a): 05 sie 2010, 17:08
Posty: 604
Jestem tego samego zdania.


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Polska racja stanu
PostNapisane: 28 lut 2011, 15:20 
Offline
Moderator

Dołączył(a): 13 lip 2009, 12:02
Posty: 37605
Krótko mówiąc: Jarosław Kaczyński wygrał wybory, ale Bronisław Komorowski wygrał liczenie głosów.


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Polska racja stanu
PostNapisane: 28 lut 2011, 15:28 
Offline
Moderator
Avatar użytkownika

Dołączył(a): 21 lip 2009, 10:40
Posty: 7481
Lokalizacja: Podlasie
Asindziej napisał(a):
Krótko mówiąc: Jarosław Kaczyński wygrał wybory, ale Bronisław Komorowski wygrał liczenie głosów.


Czyli że Komoruski wygrał wybory w momencie liczenia, a więc z tego wynika, że większość komisji była obsadzona przez zwolenników Komoruskiego-Szynukowicza. W takim razie gdzie byli zwolennicy Kaczyńskiego ? Dlaczego dopuścili do takiego "liczenia" ?
W dalszej fazie liczenia, po podliczeniu i zapieczętowaniu w poszczególnych komisjach, fałszerstwo raczej nie byłoby możliwe, bo takie oszustwo byłoby do sprawdzenia, są przecież protokoły z poszczególnych komisji itd. i to by było do sprawdzenia i przeliczenia, i wykazania oszustwa. Czyli że fałszerstwo musiało mieć miejsce w komisjach.

Zresztą w dobie elektronicznego przeliczania głosów, wszystko dzisiaj jest możliwe.

_________________
"W ciągu całego naszego życia widziałem w naszym kraju tylko dwie partie. Partię polską i antypolską, ludzi godnych i ludzi bez sumienia, tych którzy pragnęli Ojczyzny wolnej i niepodległej, i tych, którzy woleli upadlające obce panowanie."


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Polska racja stanu
PostNapisane: 28 lut 2011, 16:55 
Offline
Moderator

Dołączył(a): 13 lip 2009, 12:02
Posty: 37605
Coltrane napisał(a):
Zresztą w dobie elektronicznego przeliczania głosów, wszystko dzisiaj jest możliwe.

Otóż to. Elektronicznie to można wszystko - człowiek zagłosuje na PiS, a program komputerowy doda głos dla PO.

Przy wyborach dwudniowych komuna będzie mogła drukować wyniki niemal jak za PRLu - a wtedy może być nawet 100% na jedynie słuszną partię. Przecież można całą urnę w nocy wymienić - cóż to za śmieszne zadanie dla zdolnych członków specsłużb.


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Polska racja stanu
PostNapisane: 28 lut 2011, 17:37 
Offline
Czytelnik

Dołączył(a): 27 wrz 2010, 17:39
Posty: 76
Skoro Gęsicka jako szefowa sztabu Jarosława Kaczyńskiego była de facto V kolumną PO, to co się działo niżej, w gminach?
Mogę przytoczyć przykłady skandalicznego zachowania panienki, która była członkiem komisji gminnej, rzekomo z PiS (a prawda jest taka, że była tam, bo postarał się o to ktoś z rodziny, kto jest "sympatykiem PiS"). Otóż ta panienka oznajmiła przy liczeniu głosów, że "paluszki ma już rozgrzane". A wcześniej, w ciągu dnia, w lokalu wyborczym (!), pozwalała sobie na powtarzanie świńskich dowcipów o kandydacie PiS, przy całkowitej aprobacie przewodniczącego i pozostałych członków.

Mężów zaufania brakowało, a nawet jeśli byli, to pojedynczy, czyli tak jakby ich nie było (można było być od 6 do 20 i nic to nie dało - wystarczyło wyjść na 5 minut do toalety i komisja w tym czasie robiła co chciała, np. dorzucała lewe karty do urny).

W przykładowej gminie około godz. 14, kiedy było jasne, że frekwencja jest bardzo niska, a więc PO może przegrać, włączono syrenę straży pożarnej, w budynku której zresztą mieścił się lokal wyborczy. Kto to zrobił? ktoś na polecenie przewodniczącego komisji?

A w skali Polski:
Nie wiadomo jak znalazły się karty z wyborów i kto je tam wyrzucił. W fabryce artykułów papierniczych znaleziono karty do głosowania z zeszłorocznych wyborów prezydenckich. Zaznaczono na nich nazwisko Jarosława Kaczyńskiego.We Włocławku znaleziono karty do głosowania z ostatnich wyborów prezydenckich. Na wszystkich zaznaczono Jarosława Kaczyńskiego. Dokumenty leżały w błocie. Nikt nie wie, skąd się wzięły w tym miejscu.Pierwszą kartę znaleziono 17 grudnia w okolicach fabryki papieru przy ul. Łęgierskiej.

Zakład zajmuje się m.in. przerabianiem makulatury. Jak informuje toruńska „Gazeta Wyborcza”, kart jest jednak więcej. Leżą w błocie w pobliżu fabryki. Pochodzą z I i II tury wyborów. Jeśli na którejś pojawia się krzyżyk, zawsze widnieje przy nazwisku Jarosława Kaczyńskiego.Zgodnie z polskim prawem, po 30 dniach od ogłoszenia przez Sąd Najwyższy ważności wyborów policzone karty powinny zostać zniszczone przez lokalną delegaturę Krajowego Biura Wyborczego – w tym wypadku w Bydgoszczy.

Szokuje zatem fakt, że karty nie tylko nie zostały zniszczone, ale że z Bydgoszczy przewieziono je do Włocławka, choć oba miasta dzieli ok. 100 km. Dyrektor Archiwum Państwowego w Bydgoszczy Eugeniusz Borodij też wyraził zdziwienie, że karty znaleziono akurat tam.

NIEZALAŻNA.PL,WOLNE MEDIA.NET
http://freeisoft.pl/?p=32399
---------------
163 fałszywe karty do głosowania znaleziono w urnie w jednym z lokali wyborczych w Gdańsku. Sprawa trafiła do miejscowej prokuratury, a ta zapowiedziała wszczęcie śledztwa. Fałszerzom grozi do trzech lat więzienia.

Jak poinformował szef Prokuratury Rejonowej Gdańsk-Wrzeszcz Witold Niesiołowski, zawiadomienie w sprawie sfałszowanych kart trafiło do niej w środę. Złożyła je miejscowa Okręgowa Komisja Wyborcza, którą o sprawie poinformowali członkowie jednej z gdańskich komisji, którzy znaleźli fałszywe karty.

W myśl art. 248 kodeksu karnego, dotyczącego przestępstw przeciwko wyborom, osobie, która dopuściła się podrobienia kart, grozi do trzech lat więzienia.

Niesiołowski wyjaśnił, że członkowie komisji natrafili na podrobione karty po otwarciu urny.

- Karty były sfałszowane w prymitywny sposób. Na pierwszy rzut oka było widać, że nie są to oryginalne dokumenty. Wrzucono je w większych plikach - dodał prokurator.

Jak zapowiedział Niesiołowski być może jeszcze dziś zostanie wszczęte postępowanie w tej sprawie. Próbując ustalić, kto mógł wrzucić do urny sfałszowane karty, śledczy przesłuchają m.in. członków komisji wyborczej.
http://prawo.money.pl/aktualnosci/wiado ... 41204.html
-----------------
http://t3.gstatic.com/images?q=tbn:ANd9 ... KQhOiNAodg
http://desmond.yfrog.com/Himg689/scaled ... g&res=crop

Nawet pojedyncze przypadki fałszerstw w małych komisjach, jesli jest ich wiele, mają wpływ na ostateczny wynik wyborów ("ziarnko do ziarnka...")

itd.


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Polska racja stanu
PostNapisane: 25 maja 2011, 11:51 
Offline
Moderator

Dołączył(a): 13 lip 2009, 09:25
Posty: 30737
Czyim głosem mówi polska dyplomacja?

Skuteczność niemieckiej polityki historycznej widać w Kaliningradzie na każdym kroku. Postępują prace nad pomnikiem królowej Luizy Pruskiej, w Rynku Bagrationowska już kilka lat temu przyciągała oczy sentymentalnego turysty pisana szwabachą nazwa reprezentacyjnej restauracji- „Ost Preussen”. Dozbrojenie Kaliningradu (m.in. w zaawansowane technologicznie Iskandery) było elementem stałej gry Rosji z USA - przeciwwagą dla polsko-amerykańskiej koncepcji tarczy antyrakietowej. Te otwarte działania współgrały ze sceptycyzmem, jaki wobec projektu przejawiały media niemieckie, wyrażające opinię znacznej części tamtejszej klasy politycznej. Ta opinia bywała wyrażana mniej lub bardziej otwarcie podczas spotkań unijnych ministrów spraw zagranicznych. Wielokrotnie musiałam przypominać łagodnym i uprzejmym tonem o władztwie Polski nad swoim terytorium i możliwości zawierania dwustronnych umów międzynarodowych. W Kaliningradzie hucznie obchodzono uroczystości rocznicowe Immanuela Kanta. Erika Steinbach nie pamięta, że Niemcy bywali z Kaliningradu wysiedlani. I choć to interesy niemiecko-rosyjskie dominują w autonomicznym obwodzie, Polska przyjęła na siebie rolę tarana, za pomocą którego partnerzy chcą uzyskać specjalny status enklawy. To minister Sikorski wspólnie ze swoim rosyjskim odpowiednikiem apelował do UE o zmianę regulacji wspólnotowych, pozwalającą objąć małym ruchem granicznym cały obszar obwodu. Podobny apel nie ukazał się, gdy w grę wchodziły rozstrzygnięcia dotyczące Lwowa, choć był to nasz twardy interes. Jeszcze chwilę temu w sprawie Królewca zdecydowanie sprzeciwiała się mała Litwa. Do Wilna wybrała się pani kanclerz Angela Merkel, opór Litwy skruszał. Polska od początku kadencji jest asertywna, w imię dobrych relacji z sąsiadami staliśmy się rzecznikiem bardzo, bardzo wątpliwej sprawy. Projekt Prusy Wschodnie. Tak bloger Aleksander Ścios nazwał forsowaną przez ministra Sikorskiego inicjatywę. Niektóre państwa członkowskie UE, np. Dania, rozważają przywrócenie kontroli na granicach. Ten postulat może okazać się uzasadniony w związku z importem zagrożeń z Królewca. Czy na pewno o to chodziło polskiej młodzieży, gdy w 2007 roku gremialnie popierała w wyborach PO?

Minister Sikorski, który w sobotę spotykał się w Królewcu z ministrami Guido Westerwelle i Siergiejem Ławrowem, niczym niezrażony, nadal popierał projekt. Polskie media z zachwytem donosiły - Polska, Niemcy i Rosja mówią jednym głosem.

W sprawie wiz, praw człowieka, bezpieczeństwa. Wybitny polski dyplomata, hrabia Edward Raczyński analizował trzy obszary zainteresowania dyplomacji II Rzeczypospolitej: sojusznicy, sąsiedzi, plan międzynarodowy, wielostronny. Sytuacja była wówczas inna. Czy jednak nie należałoby przyjrzeć się niektórym jego zastrzeżeniom do bliskiej współpracy Niemiec i Rosji? Wówczas graliśmy swoją samotną grę. Teraz mówimy z naszymi sąsiadami jednym głosem. Czy chroni nas ta strategia przed rosyjskim neoimperializmem i niemiecką hegemonią w Unii Europejskiej i ich pewnością siebie w relacjach bilateralnych.? Ustąpiliśmy w sprawie gazociągu północnego. Już na wstępie rozmów okrągłego stołu polsko- niemieckiego nasza dyplomacja zrezygnowała z postulatu uznania polskiej mniejszości narodowej. Przyjęliśmy wersję niemiecką. Do Internetu wyciekły pisma w tej sprawie dyrektora Krzysztofa Miszczaka z Kancelarii Premiera. Co nam to dało? Jeszcze kilka lat temu przyjazd Eriki Steinbach na Pomorze, organizowany przez niemiecki MSZ dla wsparcia niemieckiej mniejszości narodowej, byłby niemożliwy. W dobie zapowiadanej przez rząd Donalda Tuska poprawy relacji z sąsiadami- niemożliwe staje się możliwym. Bundestag odmówił uchylenia rozporządzeń Goeringa delegalizujących istniejącą przed II wojną światową polską mniejszość narodową. W wyniku tych regulacji możliwa była konfiskata majątku i zsyłka działaczy do obozów koncentracyjnych, gdzie zostali wymordowani. A teraz władze Niemiec twierdzą, że nie ma problemu, bo nie ma Polonii. I nie zgadzają się na jej prawną rehabilitację. Inne ofiary nazizmu. np. dezerterzy z hitlerowskiej armii dawno już doczekały się specjalnej ustawy, potraktowane zostały przez Republikę Federalną z pełnymi honorami.

Media niemieckie rozpisują się, jak pod rządami PO Polska rośnie w siłę. Polska dyplomacja powinna wymagać specjalnej uchwały Bundestagu, poświęconej wyłącznie sprawie polskiej mniejszości, dokonującej pełnej jej rehabilitacji , czyniącej zadość krzywdzie. W tej sprawie z ust przedstawicieli polskiego rządu nie padło publicznie ani jedno słowo. Przyjmowana jest wersja niemiecka.
W relacjach z Rosją po katastrofie smoleńskiej straciliśmy resztki podmiotowości. Pozwoliliśmy, by wersja MAK zdominowała światową opinię publiczną, zadając dotkliwy cios prestiżowi Polski.

Przyjmujemy stopniowo rosyjską wersję kwestionującą ludobójstwo w Katyniu. Polski minister spraw zagranicznych uchylił furtkę rosyjskim insynuacjom o obozach śmierci po wojnie polsko-bolszewickiej.

Pomimo wszystkich opisanych powyżej spraw Polska, Rosja i Niemcy mówią jednym głosem. Czy realizują wówczas jakikolwiek polski interes?

W wywiadzie, który Igor Janke przeprowadził w sobotnio-niedzielnej „Rzeczpospolitej” z Radosławem Sikorskim pada znamienne zdanie na temat naszych relacji z USA. Polska mówi w nich, wg polskiego ministra spraw zagranicznych, „własnym głosem”. Czy rzeczywiście?

Gabinet Donalda Tuska negocjował sprawę tarczy antyrakietowej z administracją Busha. Dzięki determinacji Śp. Prezydenta Lecha Kaczyńskiego udało się podpisać umowę i deklarację. Bez polskiej ratyfikacji nie wchodziła jednak w życie. Ostateczny rezultat projektu przy wsparciu polskiego rządu, okazał się dokładnie taki, jak chciała administracja Baracka Obamy i nasi sąsiedzi.

Dodatkowo, polityka PO zdejmowała z Białego Domu ew. odpowiedzialność za złamanie umowy. Polska opinia publiczna jest w tej sprawie karmiona banialukami.

Powrót do prawdziwie własnego głosu Polski będzie trudny i bolesny. Łatwy do ułożenia partner jest wygodny, świat polubił tę sytuację. Dla Polski nie ma jednak innej drogi, sojusznicy i przeciwnicy muszą na nowo uznać naszą podmiotowość.

Anna Fotyga

http://www.pis.org.pl/article.php?id=18809


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Polska racja stanu
PostNapisane: 30 maja 2011, 10:29 
Offline
Moderator

Dołączył(a): 13 lip 2009, 09:25
Posty: 30737
Lotos na 53% czyli o zdziwieniu

Czasem zdarza się, ze ogarnie mnie zdziwienie, a właśnie dziś jest jeden z tych dni, kiedy owego uczucia doświadczam ze zwielokrotnioną mocą, moze nawet w potędze astronomicznej. Wręcz nie pamiętam, kiedy dziwiłam się podobnie intensywnie i czy kiedykolwiek... ale nie ma co rozczulać się nad własnymi doznaniami, kiedy można opisać powód: znacznie ciekawszy od doznań, jakie we mnie wywołał.

Mianowicie chodzi o Lotos. Grupa kapitałowa o tej jakże wdzięcznej nazwie opowiedziała się jako kandydatka do sprzedania spółce rosyjsko - brytyjskiej już 27. 05. 2011 na łamach wybitnie polskojęzycznego portalu nafta. pl, który - nie umiem powiedzieć, jak to się stalo - dość lubię przeglądać, dlatego nieco zdziwił mnie fragment notki pana Kuźmiuka, w którym zarzucił on periodykowi Kommiersant, ze ma i przekazuje obywatelom WNP wiedzę, jakiej nam skąpią sami zainteresowani, tj. grupa kapitałowa i jej potencjalni nabywcy. Jednak to zdziwienie było drobiazgiem, bo jakie w końcu znaczenie moze mieć przeoczenie wieści ogłaszanych na w sumie niewątpliwie niszowym portaliku energetycznym, skoro nie zainteresowały się nimi polskie media w klasie Kommiersanta czy raczej do jego statusu aspirujące? To nie Kommiersant zawinił, tylko dzienniki, periodyki czasopisma zajęte tak ze wszystkim wizytą Baracka Obamy, że gdyby Rosja najechała "na dniach" na Suwałki, moze poswięciłyby wzmiankę na stronie przedostatniej - z reklamami- ale moze i to nie, nawet wtedy, gdyby komuś w redakcji wiadomym był adres internetowy czołowego polskiego portalu poświęconego energetyce.

Bo jak by to wyglądało: tu Obama z łupkami, a tam my o sprzedaży energetyki ... Rosji? Niedyplomatycznie by taka wieść wypadła, szczególnie, że Lotos zajmuje się poza wydobyciem ropy również odkrywkami gazu i - o zgrozo! - sam mógłby być zainteresowany łupkami, gdyby pozwoliły mu na to polskie władze oczywiście.

Rzecz jasna nie zdecydowałabym się kompromitować publicznie wyznając, ze chęć sprzedaży przedsiębiorstwa energetycznego nie tylko Rosji, ale komukolwiek kiedy na dniach mamy posiadać własne odkrywki - a są takie: ustalone wcześniej, kiedy o łupkach nikt jeszcze nie słyszał - wyrażona przez polski rząd stała się powodem mojego zdziwienia. Niestety było mi "dane" zbyt dobrze tę naszą władzę poznać, poprzez lekcewazenie wytycznych o braku handlu energetyką zawartych we wciąz obowiązującej ustawie z 2008r. (PGNiG, ENEA), a potem własnego przecież - autorstwa Boniego i s-ki - Planu rozwoju trzydziestoletniego z zawartym w nim fragmentem o sieciach przesyłu, których na pewno pozbyć się nie wolno ... Lotos mało, że ma świeżo uruchomione odkrywki na Litwie (jednak nieco dziwi nieustający szok, że o co temu Lechowi Kaczyńskiemu chodziło w związku z Litwą, z którą niestety obecna władza kontakty popsuła ku entuzjazmowi jej wyborców czujących się ... co najmniej Francuzami), rzecz jasna własną kolej, która jeśli nie jest siecią przesyłu, to nie wiem, co nią jest, to jeszcze dosłownie za kilka miesięcy ma wkraczać z wydobyciem do od dawna oczekiwanego Yme... Lotos poprawił wyniki za ten kwartał, zaczyna odbijać się pomimo skrajnie niekorzystnych dla nas warunków w Możejkach, a to dzięki nowym zlożom, świeżo rozpoczętym wydobyciom. To dlatego jest teraz tak atrakcyjny: wreszcie przyszedł czas odcinania kuponów! Nic dziwnego, ze chcą je odciąć inni, powiedziałabym nawet, ze jest to chęć naturalna. Niestety trudno było nie przywyknąć również do tendencji obecnego rządu do wyzbywania się wszystkiego, co najbardziej wartościowe i tego niezrozumiałego pędu do destrukcji, jakby nie tylko chcieli przetrwać kadencję, ale postawili sobie za cel zrównanie z ziemią wszystkiego, co zastali.

Wprawdzie niektórym wydaje się chyba, że Lotos to tylko sieć stacji benzynowych, ale ja nie dziwię się już wyborcom obecnej władzy, skoro sprawdzenie, czym jest Lotos, przerasta ich możliwości. Dziwię się jednak Waldemarowi Pawlakowi. Przecież on doskonale wie, co się dzieje. Nie potrafię napisać, na czym opieram swoje przekonanie, że jest świadom całości sytuacji, nawet jeśli oznaczaloby to zdradę stanu. Owszem, takie przekonanie jest uprawnione, bo sporo było wypowiedzi w kontekście kryminalnego wręcz kontraktu z Rosją w sprawie dostaw gazu, który jest porównywalny ze zobowiązaniem do wypłat lenna jakbyśmy byli jej państwam wasalnym! Przecież nawet na tutejszym portalu toczyły się dyskusje na ten temat i Waldemar Pawlak brał w nich bezpośredni udział jako bloger. Jednak jeśli się mylę... coż, zdziwiłoby mnie, gdyby okazało się, że cżłowiek funkcjonujący w pierwszych szeregach polityki nieprzerwanie od lat dwudziestu, trzykrotny premier i moze najbardziej doświadczony polityk jest całkowicie nieświadom podstawowych reguł obronności, wydolności państwa, ekonomii.. I nie ma nikogo, kto by mu o nich powiedział. Tak, to mogłoby mnie poważnie zdziwić. I dziwi, bo w przeciwnym razie musiałabym zarzucić mu zdradę stanu wyróżniając go tym sposobem niepotrzebnie.

http://nafta.wnp.pl/upstream/lotos-z-wi ... 1_0_0.html

http://nafta.wnp.pl/rosyjski-koncern-tn ... 1_0_0.html

http://zbigniewkuzmiuk.salon24.pl/31094 ... nt-juz-wie

http://opinie.nienachalne.salon24.pl/31 ... zdziwieniu


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Polska racja stanu
PostNapisane: 31 maja 2011, 07:44 
Offline
Moderator

Dołączył(a): 13 lip 2009, 09:25
Posty: 30737
Nader przejrzysta Polska

W polityce nie ma miejsca dla ludzi o dużej wrażliwości moralnej. Dominują w niej bowiem kłamstwo, obłuda, cynizm i wiele innych cech, którymi brzydzi się człowiek przedkładający wysokie wartości moralne ponad skuteczność działania. Często trzeba "iść w zaparte" i nawet będąc schwytanym za rękę głośno krzyczeć, że to cudza ręka. Najważniejsze jest nie dać się złapać ani na gorącym uczynku, ani wtedy, gdy stanowi on już pieśń przeszłości
Dlaczego przypominam te truizmy? Bo znowu powraca sprawa tajnych więzień CIA na terenie Polski. Mieli w nich być nie tylko przetrzymywani, ale także torturowani islamscy talibowie.
Nie oburza mnie sam fakt łamania polskiego prawa, co zarzucają ówczesnym władzom Rzeczypospolitej prokuratorzy, bo taki jest ich - organów ścigania - obowiązek. Niepokoi mnie, że to, co powinno na zawsze pozostać tajemnicą państwową, wychodzi na jaw i staje się przedmiotem medialnych dyskusji.
Taka sytuacja jest nie do pomyślenia w większości krajów Zachodu, w których przywiązanie do demokratycznej przejrzystości życia publicznego nie pozostaje w sprzeczności ze skrzętnym ukrywaniem tego, co ma być - dla dobra owych państw - ukryte.
W rozplotkowanej ponad miarę i nader skłóconej politycznie Polsce nie da się niczego utrzymać w tajemnicy. A skoro pewne wstydliwe sprawki wychodzą na powierzchnię, do akcji musi z urzędu wkroczyć prokuratura.
Nie wiem, czym skończy się to śledztwo, ale nie jest ani silne, ani godne zaufania państwo, które nie potrafi dochować dyskrecji w materii, w którą wmieszany jest jego najpotężniejszy polityczny i militarny sojusznik.

http://bukojer.salon24.pl/311451,nader- ... sta-polska

Dzięki takim upublicznianiom wcześniejszych, nazwijmy to błędów, za ileś lat może się okazać, że to Polska prowadziła wojnę z Islamem, na tej samej zasadzie jak to że mordowała Żydów w "polskich obozach koncentracyjnych"


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Polska racja stanu
PostNapisane: 14 cze 2011, 06:59 
Offline
Moderator

Dołączył(a): 13 lip 2009, 09:25
Posty: 30737
Partia Polska

Partii na świecie powinno być tyle ile jest państw. Te partie we własnym państwie mogą mieć co najwyżej frakcje. I tak partia amerykańska ma frakcję republikańską i frakcję demokratów. Brytyjska ma torysów i laburzystów i szczątkowych wigów. Francuzi mają gaulistów i socjalistów. Niemcy chadeków i socjaldemokratów.. i zbliżamy się do Polski, gdzie właśnie tak postawiona teoria jednopaństwopartyjności upada.

Rzecz jasna można upadek tej teorii o powiązaniu partii z państwem dostrzec w momencie stworzenia takiego czegoś jak Międzynarodówka Socjalistyczna, która tworzyła właśnie partię ponadnarodową. Tym razem niezależną od jednego państwa i mającą swoje frakcję we wszystkich państwach. Chociaż rok 1914 pokazał, że międzynarodowość – międzynarodowością, a jak co do czego to trzeba głosować za wojną i za atakiem na Francję (socjaliści Niemieccy) czy za wojną i obroną przed Niemcami (socjaliści Francuscy). Koniec, końców był taki, że ideę partii międzynarodowych, po powstaniu Kominternu przejęła Rosja i zorganizowała z idei międzynarodowości partię Rosji i realizowania interesów rosyjskich, przybranych jako radzieckie.

Więc, czy mamy takie coś jak partia Polska, dzieląca się na frakcje. Wiek XVIII, kiedy to Brytyjczycy mieli już utworzony swój system partyjny, Francuzi zaczynali się dzielić na monarchistów i rewolucjonistów, co zdominowało później ich system polityczny w wieku XIX, a i praktycznie do dziś znajdziemy ślady tego podziału. Polska w tym czasie też miała swój system partyjny. Była partia pruska, która pieniądze brała z ambasady pruskiej i była partia rosyjska, instruowana i finansowana przez Jego Ekscelencję Ambasadora Cesarzowej Wszechrusi Katarzyny II. To od razu pokazuje nam, że Rosja ekspansję swoich partii zagranicę rozpoczęła dość szybko i stworzenie Międzynarodówki było zapewne tylko twórczym rozwinięciem tego co Rosjanie nauczyli się w czas protektoratu nad Polską i następnie jej rozbioru. Czy mówiło się wtedy o, ten jest liberałem. A ten konserwatystą – wszak to przecież czas i Burka i Smitha? Może i za granicą tak się mówiło, w Polsce było się albo w partii rosyjskiej, albo w pruskiej, albo we nawet i we francuskiej. Chociaż ci wychodzili zwykle najgorzej, bo partia francuska w Polsce miała tylko oskrzydlać interesy Francji w Szwecji i Turcji.

Partia Polska. W wieku XVIII nie mogła powstać, bo powszechnie uważano, że ponieważ Rzeczypospolita nie ma wojska, nie prowadzi agresywnej polityki, nie ma wielkich bogactw naturalnych, a nawet jak ma to się chętnie dzieli, pozwala na swobodne przemarsze wojskom Rosyjskim, zezwala na ingerencję obcych państw w wybór swoich władz, to nikt na tą Rzeczpospolitą nie będzie napadał. A jedynym interesem Rzeczypospolitej jest obrona tego statusu. Więc gdy Francuzi z Brytyjczykami przy użyciu Indian spierali się o jakieś forty w odległej Kanadzie, i z tego powodu wybuchła wojna siedmioletnia, to Rzeczpospolita nie powinna w niej brać udziału, bo to przecież rzecz idzie o jakieś odległe forty w jeszcze odleglejszej Kanadzie, w niczym to nie narusza interesów Rzeczypospolitej. Tak samo niezauważenie przeszły wojny śląskie. Tu można akurat powołać się na naszą ignorancję, która się wyrażała tym, że przecież formalnie nic się nie zmieniło bo jak Śląsk był częścią Świętego Cesarstwa to nadal nią pozostawał, a to że Prusy się nam obwarzankiem nad Polską zagięły… oj tam oj tam.

Tak właściwie jedna partia polska cały czas istniała i istnieje. Partia Świętego Spokoju. Tak żeby się w nic nie angażować. Tak aby nic nie robić. Aby od nas nic nie wymagano. Nie zabierać nikomu, to i nam nikt nic nie zabierze.

Partii Polskiej nie było. Ktoś powie, wiek XIX i Stronnictwo Narodowe. Hm, ale czy to nie była ta partia, którą Polskę widziała jako autonomiczną część Rosji? To przecież partia, która poprzez nieuważnie Żydów za przedstawicieli kultury polskiej odbierała nam matematycznej przewagi i tym samym naszego prawa do Kresów Wschodnich. A wszak wystarczy przypomnieć postać znaną na salonie Adama Wielomskiego i myślę, że tezę o tym, że nawet partia uważana za najbardziej narodową w Polsce jest jednak częścią partii rosyjskiej.

Roman Dmowski odczytywany zbyt dogmatycznie, prowadzi do wniosku, że głównym wrogiem Polski są Niemcy i stąd konieczny jest sojusz z Rosją. Tylko ta myśl była pisana w konkretnej sytuacji geopolitycznej przełomu wieku XIX i XX. Jeżeli odczytamy to taktycznie, to mamy otwarcie na partię Polską. Odczytany dokładnie i dosłownie prowadzi do partii rosyjskiej. Tylko kto w Polsce lubi rozmowy o taktyce, gdzie u nas politykę zawsze ustawią się w kategoriach moralno-estetycznych, a nie wojskowo-taktycznych.


Ktoś powie ludowcy. Ale ludowcy wychowywali się w Parlamencie Austriackim i oni już na Polskę patrzyli tylko przez pryzmat Wiedeński. To znaczy my chłopi musimy być razem, bo zagrażają nam Polscy panowie i Rusińscy chłopi. Partia Polskich magnatów? Interes Polski? Oczywiście ale znów definiowany jako interes magnatów w opozycji do Rusińskich i polskich chłopów, no i rzecz jasna żydów.

Zazdrościć należy krajom, które mają swoje partia narodowe. I pilnują aby partie zagraniczne nie panoszyły się zbytnio. U nas wszystko na odwrót. Może dlatego Marszałek Piłsudski nie przepadał za partiami, bo one zawsze interes narodowy Polski ograniczały tylko do swojego elektoratu, przez co świadomie lub nieświadomie stawały się częściami partii zagranicznych. Nie było u nas partii nawet jak Sinn Fein, czyli partii dla wszystkich Polaków, skupionej na Polsce i na niepodległości dla Polski. Konserwatyści inaczej widzieli dojście do niepodległości. Inaczej ludowcy, i ci z Piasta i z Wyzwolenia inaczej. Jeszcze inaczej socjaliści. Czy może w końcu dziwić powiedzenie, gdzie dwóch Polaków, tam trzy zdania?


Zazdrościć trzeba krajom, które własne mają partie i dbają aby partie zagraniczne nie panoszyły się zbytnio. U nas partia im bardziej zagraniczna tym bardziej wpływowa.

Rzecz to cenna i ważna, aby sprawy zawsze rozpatrywać w kontekście międzynarodowym, analizując politykę międzynarodową, grę interesów. Ale czemu u nas przeradza się to w stawianie głosu zagranicznego ponad głos krajowy? Czemu łatwiej u nas mówić o budowie drugiej Japonii, Irlandii, Barcelony.. a nie po prostu o budowie normalnej Polski?

I wreszcie. Jak wytłumaczyć komuś z zagranicy, że spory między Polskimi partiami, to nie są spory w obrębie jednego państwa, jednych i tych samych fundamentów politycznych. Gdzie różnice dotyczą jedynie spraw taktycznych, natomiast strategia jest klarowna i jasna. Gdzie liczy się tylko Polska. I dla niej, przez nią i wobec niej. Toć przecież marzenie ściętej głowy.

http://grudqowy.salon24.pl/315585,partia-polska


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Polska racja stanu
PostNapisane: 03 paź 2011, 16:33 
Offline
Moderator

Dołączył(a): 13 lip 2009, 09:25
Posty: 30737
Bójcie się zwycięstwa PO.

Niektórzy boją się zwycięstwa PiS-u. Nie bardzo wiadomo dlaczego.

Przede wszystkim powinniśmy bać się zwycięstwa PO.

Na przykład ja boję się, że jeżeli zwycięży PO, to:

1. dług publiczny wzrośnie do 5 bln. PLN,

2. żeby podołać spłacie odsetek z tytułu tego długu, rząd PO wprowadzi podatek katastralny, w wysokości kilku procent wartości nieruchomości rocznie, co wywłaszczy większość Polaków z ich domów i mieszkań,

3. rząd PO nie skontroluje, kto zdobędzie prawo wydobycia gazu łupkowego, skutkiem czego zdecydowana większość koncesji trafi w ręce rosyjskie, a rzecznik rządu przeprosi w języku rosyjskim, że Polska mogła przysporzyć strat rosyjskiemu Gazpromowi, gdyby osiągnęła energetyczną suwerenność. Jako rekompensatę za te moralne i potencjalne materialne straty, a także jako dowód przyjaźni polskiej dla Rosji, polski rząd zrzeka się udziałów w sektorze energetycznym (PSE, PGNiG, Orlen, Lotos, Gaz System) na rzecz rrządu Federacji Rosyjskiej oraz firm GazProm i ŁukOil.

4. Każdy internauta, który napisze krytyczne słowo o Bronisławie Komorowskim, Donaldzie Tusku i Władimirze Putinie zostanie w ciągu kilku godzin aresztowany.

5. Podsłuchami zostaną objęte wszystkie rozmowy telefoniczne, a obserwacją - wszystkie listy elektroniczne.

6. Samolot, lub samochód, którym będzie jechał Jarosław Kaczyński ulegnie wypadkowi, w wyniku którego wszyscy pasażerowie zginą na miejscu.

7. Rząd PO nie wyrazi sprzeciwu w kwestii propozycji rządu rosyjskiego budowy eksterytorialnej, 6-ścio pasmowej autostrady, oraz linii kolejowej z Obwodu Kaliningradzkiego przez Polskę i Białoruś do Rosji.

8. Rząd PO nie wyazi sprzeciwu wobec propozycji wprowadzenia obowiązkowej nauki języka rosyjskiego, od pierwszej klasy szkoły podstawowej.

No, boję się tego. To jest moje subiektywne, indywidualne odczucie, do którego mam prawo. Odczucie, jakie powziąłem, obserwując 4 lata rządów PO.

http://busoni.salon24.pl/348764,bojcie- ... ciestwa-po


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Polska racja stanu
PostNapisane: 07 paź 2011, 11:51 
Offline
Moderator

Dołączył(a): 13 lip 2009, 09:25
Posty: 30737
Racja stanu Gugały

Po obejrzeniu "wywiadu" Jarosława Gugały z Adamem Hofmanem z PiS, da się w uprawniony sposób określić rację stanu RP, wg Gugały i mass mediów.

Racja stanu obejmuje cel prowadzenia polityki, metody jego osiągnięcia i sposoby oceny czy cel jest, czy też nie jest osiągany.

Celem polskiej polityki zagranicznej wg Gugały i mass mediów jest "aby zagraniczni partnerzy byli z nas zadowoleni".

Podstawową metodą metodą osiągania założonego celu jest "aby nie urazić zagranicznych partnerów".

Myślenie "aby nie urazić" polega na wyprzedzającej analizie możliwych reakcji emocjonalnych na nasze poczynania i eliminacji tych wszystkich poczynań, które hipotetycznie naszym zdaniem mogłyby spowodować brak zadowolenia "zagranicznych partnerów".

Sposobem oceny czy założony cel polityki zagranicznej jest, czy też nie jest osiągany jest: weryfikacja opinii na nasz temat zamieszczanych w zagranicznych periodykach, oraz przyjazne osobiste gesty znaczących zagranicznych polityków.

Stąd automatyczne niemal pochylanie się całej medialnej palestry nad tym co napisała "Niezawisimaja Gazeta" i "Komiersant" z jednej strony a gazety niemieckie jak "FAZ" z drugiej. Stąd analiza uśmiechów i obecności osób z kręgu polityki.

Całość racji stanu wg mass mediów, jest konstrukcją spójną, logiczną i opartą o zgodne ze zdrowym rozsądkiem przeświadczenie. Owo przeświadczenie polega na tym, że jeśli między ludźmi nie ma tzw. "chemii", nie przypadają sobie do gustu, to nie sposób efektywnie i z obopólną korzyścią współpracować.

Stąd nacisk na "zadowolenie zagranicznych partnerów". Sęk w tym, że w polityce zagranicznej emocje są zupełnie bez znaczenia i ten kto na nich opiera swoje działania, dostaje po głowie, albo co gorsza - po kieszeni. Najgorsze jednak jest to, że kieszeń owa jest kieszenią naszą, bo propagatorzy "racji stanu Gugały" czerpią z jej głoszenia pełnymi garściami.

http://zbyszeks.salon24.pl/350633,racja-stanu-gugaly


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Polska racja stanu
PostNapisane: 28 lis 2011, 20:53 
Offline
Moderator

Dołączył(a): 13 lip 2009, 09:25
Posty: 30737
Ryzyko niewypłacalności Polski rośnie, a w mediach cisza

1. W ostatni piątek koszt ubezpieczenia polskich 5-letnich obligacji dolarowych mierzony wartością CDS- ów wzrósł do 326,55 pkt. bazowych i był najwyższy od lutego 2009 roku. Tym samym ryzyko niewypłacalności naszego kraju zdecydowanie przekroczyło 20%.

CDS Credit Default Swaps) to w uproszczeniu kredytowe instrumenty pochodne zabezpieczające (w tym przypadku nabywców naszych obligacji) przed niewypłacalnością dłużnika (w tym przypadku naszego Skarbu Państwa).

Te instrumenty niestety mogą prowokować także podjęcie działań spekulacyjnych. Można bowiem nabyć CDS-y opiewające na dług jakiegoś podmiotu, a następnie rozgłosić, że ten podmiot ma coraz większe kłopoty finansowe.

Potwierdzeniem tego mogą być także wywołane spekulacyjnie spadki cen jego akcji lub emitowanych przez niego obligacji. Wyceny CDS na dług takiego podmiotu rosną i wkrótce sprawca który wywołał takie zamieszanie spekulacyjne wycofuje się z tego rynku z dużymi zyskami.

Niestety wszystko wskazuje na to, że w przypadku Polski tak nie jest bo CDS- y na nasze obligacje rosną wolno od paru miesięcy, a w ostatnich dniach ten wzrost gwałtownie przyśpieszył.

2. Wzrostowi wycen CDS -ów na polski dług towarzyszy także nieustanna dewaluacja złotego wobec euro i USD. W tym roku złoty stracił już do euro blisko 12% i jest to najwyższa strata ze wszystkich walut krajów Unii Europejskiej.

Dewaluacja złotego wobec euro i dolara następuje mimo nieustannej sprzedaży przez Bank Gospodarstwa Krajowego euro pochodzących z budżetu UE. W ten sposób minister finansów wymienił w tym roku około 6 mld euro na złote.

W ostatnich tygodniach w sukurs BGK przyszedł także NBP, który dokonuje interwencji walutowych ale ostatnia z nich wystarczyła na krótko po umocnieniu się o 1,5% po 2 godzinach znowu zaczął się osłabiać. Interwencje NBP coraz częściej przypominają dmuchanie pod wiatr.

3. No i wreszcie na koniec nasze obligacje. Przez długie miesiące rentowność tych 10- letnich utrzymywała się na poziomie niewiele przekraczającym 5%, ba minister finansów nawet snuł rozważania, że może zacząć pożyczać „awansem” już na rok 2012 skoro rentowność obligacji jest taka korzystna.

Ale w ostatnich dniach i na tym rynku sytuacja zaczęła się pogarszać. W piątek rentowność 10-letnich obligacji wyniosła już 6,1% i była także najwyższa od kilku miesięcy.

Co więcej nasze obligacje zaczyna dosięgać zjawisko odwróconej krzywej rentowności polegające na tym ,że rentowność obligacji opiewających na krótsze okresy zbliża się gwałtownie albo nawet przewyższa rentowność tych 10-letnich. To jest niestety charakterystyczna cecha krajów mających coraz większe kłopoty z wypłacalnością. Tak było w Grecji, Portugalii i Irlandii a teraz tak jest w przypadku Włoch.

W ostatnim tygodniu rentowność naszych obligacji 5-letnich wyniosła już prawie 5,4% i szybko rośnie i do rentowności tych 10-letnich coraz bliżej.

4. W polskich mediach o tym wszystkim cisza. Można o tym przeczytać w głównych europejskich gazetach finansowych i na portalach internetowych zajmujących się tą problematyką.

Ba po expose Premiera Tuska usłużni ekonomiści i jeszcze bardziej usłużne media, zaczęli rozpowszechniać informacje o niezwykle pozytywnym jego przyjęciu przez rynki finansowe.

Tyle tylko, że tego optymizmu rynków wystarczyło na parę godzin, a później złoty zaczął się dewaluować, a rentowność obligacji ciągle rośnie. I nie jest to tylko skutek tego wszystkiego co się dzieje w strefie euro czy na Węgrzech ale przede wszystkim poziomu naszego zadłużenia publicznego i prywatnego, szczególnie tej części wyrażonej w walutach obcych.

Jej wielkość przekroczyła już 70% PKB naszego i przy dewaluacji złotego rośnie coraz szybciej, a to z kolei odbija się na wycenie CDS -ów opiewających na polski dług. I koło się zamyka.

http://zbigniewkuzmiuk.salon24.pl/36829 ... iach-cisza

Kogo to obchodzi.... poza Polakami. Wniosek, w mediach nie ma Polaków. Lub są, ale do swojej polskości się nie przyznają.


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Polska racja stanu
PostNapisane: 30 lis 2011, 08:17 
Offline
Moderator

Dołączył(a): 13 lip 2009, 09:25
Posty: 30737
Jak Sikorski Erichę obraził, a Pavelka zadowolił

Przez kilka lat biedna Ericha Steinbach biła się o utworzenie w Berlinie Centrum Wypędzeń. W 2006 roku udało jej się otworzyć wystawę w stolicy ,którą( dzięki dofinansowaniu niemieckiego rządu) później pokazywano w wielu niemieckich miastach .
Wystawa dotyczyła głównie Niemców wypędzonych z Polski.

Po ostatnim wystąpieniu naszego ministra Sikorskiego jasnym się stało, ze plany pani Erichi są kompletnie bezsensowne. No bo jak tu można się chwalić wyrzuceniem z kraju do którego się usilnie Niemców zaprasza? W dodatku o jakei wypędzenia może chodzić_ toż z Eurolandu nikt nikogo nie wypędzał….

Cieszą się za to Ziomkostwa ,szczególnie śląskie, któremu polski mister dał nadzieję, na możliwość odzyskania drogich ich sercu ziem na zasadzie porozumienia ogólnoeuropejskiego. I może także drobnej rekompensaty, za doznane krzywdy, które od wielu lat publicznie głoszą”Rudi Pawelka w przeszłości wielokrotnie formułował roszczenia pod adresem Polski. Kilka lat temu twierdził, że za jedną z przyczyn wybuchu II wojny światowej należy uznać traktat wersalski oraz agresję Polski wobec sąsiadów po 1918 roku, jak również rzekome okrucieństwa przeciw Niemcom i prześladowanie mniejszości niemieckiej w Polsce przed rokiem 1939. Chwalił też Armię Czerwoną za obronę przed polskimi napastnikami.”

Cieszą się nasi bracia niemieccy wszędzie tam, gdzie niemieckie prawo dopuszczało dochodzenie praw do majątków pozostawionych w Polsce. Wiadomo, leniwi komuniści nie zadbali o jakieś tam wpisy dotyczące własności....a więc wszędzie tam, gdzie prawo własności nie zostało zapisane wprost- bez problemu w zbiednoczonej Europie będzie można uzyskać. Zadba już o to jaki nowy Schroeder czy stara Merkel, którzy niewątpliwie o swoich rdzennych nordykach nigdy nie zapomną, co udowadniali wielokrotnie wcześniej – wspierając własne firmy (przy sprzeciwie dla innych), budując rurociąg z Rosjanami ku chwale własnej, a przy okazji tylko zablokowali możliwość wpływania do polskiego Świnoujścia statków o znacznym poziomie zanurzenia.

Chłopak z boiska, w którego domu mówiono po niemiecku strachu nie czuje: język, bowiem z mlekiem matki wyssał, sąsiadów rozumie i się w nim zawsze dogada.
Politycy niemieccy chwalą naszego ministra. Religia, kultura, edukacja i tożsamość –pozostanie zawsze w gestii narodów tworzących kulturę europejską.Różnorodność jest mile widziana. Własność, gospodarka i zarządzanie – to już zupełnie inne sprawy.Na ten temat zapewnień swobody wyboru nie słyszymy. Integracja oznacza jeszcze większy nacisk na ujednolicenie prawa. Prawodawcą będą ci, na których Barklach spoczywa przewodnictwo Europy, nieprawdaż?

I tu dochodzimy do sedna. Minister Sikorski wystąpił w Niemczech nie jako wizjoner Sikorski tylko jako minister polskiego rządu i przedstawiciel narodu. W ich imieniu złożył deklarację pełnej integracji na zasadzie federacyjnej (ze wzorem USA).
Mimo, ze Polska konstytucja wyraźnie nakłada na niego obowiązek uzgadniania stanowiska z rządem (i konsultacji z Prezydentem) podobno sam doszedł do pomysłu na ratowanie trzeszczącej w szwach Unii. Kosztem wyrzeczeń, kosztem oddania kolejnej części polskie suwerenności oraz propozycjami, które jednoznacznie ograniczają współuczestnictwo państw narodowych w podejmowaniu decyzji na szczytach Unii( rotacyjni komisarze itp.).
Konstytucja stanowi jednoznacznie „Art. 90

1. Rzeczpospolita Polska może na podstawie umowy międzynarodowej przekazać organizacji międzynarodowej lub organowi międzynarodowemu kompetencje organów władzy państwowej w niektórych sprawach.
2. Ustawa, wyrażająca zgodę na ratyfikację umowy międzynarodowej, o której mowa w ust. 1, jest uchwalana przez Sejm większością 2/3 głosów w obecności co najmniej połowy ustawowej liczby posłów oraz przez Senat większością 2/3 głosów w obecności co najmniej połowy ustawowej liczby senatorów.
3. Wyrażenie zgody na ratyfikację takiej umowy może być uchwalone w referendum ogólnokrajowym zgodnie z przepisem art. 125.
Póki co jednak, projektu ustawy złożonej w Sejmie nie ma, a Konstytucja stanowi „Prezes Rady Ministrów, wiceprezesi Rady Ministrów i ministrowie składają wobec Prezydenta Rzeczypospolitej następującą przysięgę:
"Obejmując urząd Prezesa Rady Ministrów (wiceprezesa Rady Ministrów, ministra), uroczyście przysięgam, że dochowam wierności postanowieniom Konstytucji i innym prawom Rzeczypospolitej Polskiej, a dobro Ojczyzny oraz pomyślność obywateli będą dla mnie zawsze najwyższym nakazem."

Przysięga może być złożona z dodaniem zdania "Tak mi dopomóż Bóg". A wcześniej „Władzę ustawodawczą sprawują Sejm i Senat, władzę wykonawczą Prezydent Rzeczypospolitej Polskiej i Rada Ministrów, a władzę sądowniczą sądy i trybunały.
Ani słowa o tym, że polski minister w obowiązującym porządku prawnym ma jakiekolwiek upoważnienia do składania propozycji, występując za granicą w roli ministra RP.
Czy premier nie miał pojęcia co planuje Radsik? Czy nie mieli pojęcia inni ministrowie naszego(?) rządu?Czy to przypadek, że minister Kudrycka rozesłała do polskich uczelni rozporządzenia o braku konieczności umieszczania na dyplomach polskich uczelni znaku orła w Koronie?
Ten orzeł coś znowu tym na górze kością w gardle stoi: czy Lato nie wyszedł czasem przed szereg za wcześnie usuwając orła z koszulek piłkarzy? Czy to taki zwykły zbieg okoliczności?.
Pięknie się w te tendencje wpisuje zaproszenie niemieckich braci na obchody święta Niepodległości przez lewicę … A także postawa samego premiera, który marsz opisał jako efekt bandyckich knowań polskiej opozycji. Zaiste, próba czczenia daty odzyskania niepodległości przez tysiące Polaków wobec planów wyrażonych w Berlinie przez Sikorskiego była bardzo niestosowna.

Bo gdy minister zapewnia o polskiej woli oddania części suwerenności w zamian zaBrötchen, to rzesze na ulicach pod wielką Biało-Czerwoną i w dodatku często z orłem w koronie demonstrują swoje przywiązanie do posiadania własnej Ojczyzny. Coś tu nie jest halo, albo nie wiadomo o co „caman”- mówiąc językiem młodzieżowym.

Sikorskiego popiera mocno Miller, który uważa już od czasów PRL, ze internacjonalizm to najlepsze rozwiązanie dla Europy (i nie tylko).Wraca więc w całej krasie niegdysiejsze wołanie o konieczności łączenia się proletariuszy wszystkich krajów.
Możliwe też, że jeśli działania rządu Tuska będą szybko posuwać się w kierunku wyznaczonym ostatnimi wydarzeniami będziemy znowu melancholijnie śpiewać ja przed laty: „mieliśmy orła z koroną, ale nam go ogolono”…
Intencje Palikota też są jasne: jest bardziej lewy od samej lewicy postkomunistycznej. A przede wszystkim jest zapasowym graczem Tuska z drugiego szeregu. O czym bankowców pracujących w Polsce informował wprost analityk finansowy rządu pisząc, że nie należy się obawiać oporu koalicjanta w realizacji zapowiedzianych ustaw, bo Tuska na pewno poprze Palikot….(sic!@)

I wcale mi nie do śmiechu. Bliżej do ostrego postawienia sprawy: Sikorski niech tłumaczy się przed TS z rzekomego działania na rzecz dobra suwerennej i niepodległej Polski oraz dobrobytu jej obywateli. Niech tłumaczy się głośno i publicznie.Żonglerka atrybutami niezależności własnego kraju to nie zabawa.
A konsekwencje niemieckiej hegemonii (szczególnie dla mieszkańców ziem odzyskanych) mogą być groźne.
Straciliśmy stocznie, przesył ropy i być może jej przeładunki… z eksportera buraków i cukru jesteśmy importerem. Niemcy nakazują ostrożność w wykorzystaniu gazu łupkowego oraz ostrzegają przed budową elektrowni atomowych. Mroczny czas.


P.S.
Integracja UE jako federacji państw narodowych –czemu nie. Inne formy wiodą wprost do oddania suwerenności państwa.

http://1maud.salon24.pl/368881,jak-siko ... -zadowolil


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Polska racja stanu
PostNapisane: 02 gru 2011, 07:59 
Offline
Moderator

Dołączył(a): 13 lip 2009, 09:25
Posty: 30737
Horror na uroczystym zjeździe PZPN-u pt. "Szponder wołowy"

(nie czytać dzieciom na dobranoc!)
Przyleciał orzeł niechciany, w PZPN-ie niekochany. Chwycił w szpony szponder wołowy i odleciał...
"Wypijmy zdrowie gości
I naszej kochanej Ojczyzny
Też w szponach Platformy Miłości".

PS
Media światowe pokazały nam bardzo romantyczny przekaz: członek polskiego rządu na kolanach przed niemiecką kanclerz Angelą Merkel. Gratulacje dla ministra MSZ Radosława Sikorskiego za fantazję, wyobraźnię i wyczucie taktu. Polski minister na kolanach przed niemiecką kanclerz to nowy symbol wolności, niezależności i niezawisłości. Najlepiej na obu kolanach, żeby nie było żadnej wątpliwości, że nie jesteśmy kolonią czy innym kondominium. Jesteśmy wolni, niezależni i niezawiśli! Nikt nam przecież nie nakaże, przed kim mamy klękać, a przed kim nie! Nawet ministra żona może być mężem zachwycona, że znalazł w sobie tyle odwagi, padając na kolana przed Anielą. Bo przecież jak klękać, to tak jak w tym żarcie o Wandzie i Niemcu: "najlepiej klękać przed Niemką". Jak klękać, to najlepiej pojechać do Berlina. Jak całować to najlepiej Putina (bo Breżniew już nie żyje).
Jan Matejko wielkim malarzem był! Za czasów świetności Polski namalował historyczny Hołd ruski i Hołd pruski. Dobrze, że Matejko nie doczekał obecnego hołdu. Teraz musiałby namalować Hołd Sikorski! Jaka Polska, jakie czasy - takie hołdy. Brawo, Pan minister! Już czeka teka przewodniczącego Komisji Europejskiej do spraw współpracy Krytyki Politycznej z niemieckimi bojówkami Kolorowej Trzody, pod patronatem młodych, wykształconych z dużych miast. Nowoczesna Europo, Welcome!

Andrzej Rosiewicz

http://www.naszdziennik.pl/index.php?ty ... 02&id=main


Góra
 Zobacz profil  
 
Wyświetl posty nie starsze niż:  Sortuj wg  
Utwórz nowy wątek Odpowiedz w wątku  [ Posty: 55 ]  Przejdź na stronę Poprzednia strona  1, 2, 3, 4  Następna strona

Wszystkie czasy w strefie UTC + 1


Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zalogowanych użytkowników i 12 gości


Nie możesz rozpoczynać nowych wątków
Nie możesz odpowiadać w wątkach
Nie możesz edytować swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz dodawać załączników

Szukaj:
Skocz do:  
 cron
Powered by phpBB © 2000, 2002, 2005, 2007 phpBB Group
Przyjazne użytkownikom polskie wsparcie phpBB3 - phpBB3.PL
Nasi przyjaciele: Strony Patriotyczne
Linki pozycjonujące: Fenster aus Polen / Schüco Fenster / Drutex Fenster / Fenster Preise / Haustüren /